Entliczek-pentliczek

niedz., 8 grudnia 2013, 19:28

Entliczek-pentliczek, już chyba nie zliczę,
jak często zrzeszają się kanapowicze.

Wystarczy, że z kimś tam poprztyka się koleś
i nowa partyjka już leży na stole.

Bobik przerwał na moment recytację i łypnął spod grzywki na publiczność, która zgromadziła się na Akademii Założycielskiej Ku Czci. Jako artysta znany i zasłużony uświetniał takie uroczystości już nieraz, ale dziś miał wrażenie, że nie wszystko idzie tak, jak trzeba. Nie zobaczył jednak na sali żadnych oznak niezadowolenia, zebrani z błogim uśmiechem kiwali do taktu głowami, więc nieco uspokojony recytował dalej.

W partyjce jabłuszko, w jabłuszku robaczek…
Oj, straszny czarnowidz jest z niego, bo kracze:

Kto tylko potrafi, kit zaraz nam wciska.
że Polska, że naród, że chleb, że igrzyska.

A o co tu biega, nie powie nikt w oczy –
no, o to wszak, by próg wyborczy przekroczyć.

Najpóźniej w tym miejscu Bobik spodziewał się zdegustowanych psykań, a może nawet buczenia. Ale nie, błogie uśmiechy nie schodziły z twarzy zgromadzonych. Można było spokojnie kontynuować występ.

Bo przejście za próg ten spełnieniem jest marzeń,
zaszczyty czekają tam i apanaże.

Już wtedy nie zmęczy nadmiernie się łapa,
gdy zechce swój tortu kawałek zachapać.

A Polska? A naród? To tylko żetony,
którymi żongluje gracz władzy spragniony.

Więc dość obojętne, co wyjdzie tym razem,
czy Polska z jabłuszkiem, czy Polska ze zrazem.

Czniać można spokojnie partyjki oblicze,
entliczek-pentliczek, wyborczy stoliczek.

Bobik skończył, ukłonił się i z ulgą usłyszał burzliwe, przedłużające się oklaski. Uff, udało się! Nikt nie zauważył, że przez pomyłkę wygłosił wierszyk przygotowany na całkiem inną imprezę, dla całkiem innej publiczności.