Bajka o kolesiach
Gonił lew ongiś hienę przez dobre dwie mile,
bo zezwalał mu na to królewski przywilej.
Kiedy już miał ją dopaść, ocknie się goniona
i krzyknie: moment, królu, nie tak zaraz skonam,
wstrzymaj się, jeśli łaska, w swoim władczym biegu
i racz wziąć pod uwagę, że ja mam kolegów.
Z niedźwiedziem byłam w szkole, z wilkiem w zetemesie,
z nosorożcem robilim w jednym interesie,
bobrowi ustawiłam przetargi na tamy,
zebrze dałam w prezencie markowe piżamy,
leopardowej futro, psom uszyłam buty,
z hipopotamem zasię poszłam raz na ksiuty.
Drapnął się lew po głowie i przysiadł na zadku,
mrucząc: chyba dam sobie siana w tym przypadku,
a wtedy kumple hieny doborową spółką
zabrali mu koronę, obstąpili w kółko,
przycisnęli do ściany i gminna wieść niesie,
że dziś rządzą w królestwie jak koleś z kolesiem.

Już chyba o tym kiedyś pisałam, ale powtórzę, bo to urocza historia, a może ktoś nie czytał…
Opowiadał nam to pan profesor na studiach.
Otóż w poemacie Słowackiego „Żmija” była taka strofa:
Ho! Daleko Czarne Morze,
gdzie się czajki kąpią w pianach.
Palmy zamki na Bosforze
jako trzciny na limanach.
Przez długi czas zastanawiali się literaturoznawcy, dlaczego, do diabła, Słowacki chciał palić niewinne zamki na Bosforze. Powstały różne teorie na ten temat.
Po czym okazało się, że w pierwszym wydaniu zgubiono przecinek po „palmy”, a kolejni wydawcy powtórzyli błąd.
Palmy, zamki na Bosforze…
Zamki to się jeszcze jakoś palą, ale trzciny na limanach próbował ktoś? Literaturoznawstwo doświadczalne ma moim zdaniem przyszłość.
Książkę już zamówiłem, dziękuję bardzo, Bobika trzymam za słowo, co się wymknęło nieopatrznie.
Takich Ksawerych to my tu mamy co roku kilku, jakoś przeżywamy.
Heleno, ja jestem wielbicielem bałaganu tylko w sferze materialnej, a w myślowej jest ze mnie up..dliwy pedant, więc się będę dalej czepiać.
Język to nie to samo, co poglądy, bo można wyrazić najohydniejsze poglądy bardzo eleganckim językiem i najsłuszniejsze plugawym. A poglądy to nie to samo, co postępowanie, o czym codziennie zaświadczają np. nasi umiłowani biskupi, mówiąc fałszywe świadectwo, pożądając, cudzołożąc, itd.
Nie da się nikomu zakazać posiadania najbardziej choćby obłąkanych poglądów. Tylko do pewnego stopnia da się zakazać ich wyrażania. Można natomiast prawnie zakazać postępowania dyktowanego przez obłąkane poglądy i to się robi.
Postępowanie zgodne z wyznawanymi poglądami i wartościami na ogół uważa się za słuszne i pożądane, ale jak się dobrze zastanowić, to wcale tak być nie musi. Przykład z życia: znam osobę, która jest zdeklarowaną rasistką, ale ponieważ przytrafiła jej się czarna wnuczka, robi dla tej wnuczki wyłom w swoich poglądach, uważa ją za ósmy cud świata i na ręcach nosi. Czy należałoby ją zachęcać, żeby postąpiła zgodnie ze swymi poglądami/wartościami i wnuczkę odepchnęła?
Również w przypadku uczelni sprawa może być dosyć zakręcona, jak w tym przykładzie z rozdziałem kobiet i mężczyzn na prelekcji. Wartością deklarowaną przez uczelnię jest równość, ale jest nią też tolerancja religijna. Czyli nie ma tu jasnego przeciwstawienia wartość-niewartość (czy antywartość), tylko są dwie wartości, które wchodzą w kolizję. Zadaniem uczelni jest tu więc nie tyle postępowanie zgodne ze swoimi wartościami, co zdecydowanie się na jasną hierarchię tych wartości i powiedzenie np. „równość jest dla nas zasadą nadrzędną i tam, gdzie inne wartości mogą ją naruszać, one muszą ustąpić”.
Mogą te uwagi wyglądać na zwykłe czepialstwo, ale nieprecyzyjne sformułowanie takich rzeczy miewa tzw. dalekosiężne skutki, więc uważam, że się czepiam w dobrej sprawie.
Bobik, a gada jak adwokat.
Spoko, Wodzu. Takiej teoretycznoliterackości, żeby żaden nauczyciel ni cholery nie zrozumiał, co autor chciał przez to powiedzieć, ale miał wrażenie, że to było coś okropnie mądrego, można produkować na kilometry.
Gorzej, jak to miałoby być dla nauczyciela zrozumiałe, ale tego nie obiecywałem.
To było do Wodza z 17.50. Tego z 18.06 udam, że nie zauważyłem, bo w ostatnich badaniach niemieckich adwokat znalazł się w czwórce najmniej szanowanych zawodów.
Bobiku, zgadzam sie zupelnie z tym co piszesz (17:59), ale zastanawia mnie pewna sprawa, na ktora zreszta czesto sie natykam u siebie. Tolerancja religijna polega na tolerowaniu zachowan wynikajacych z przekonan religijnych. Ale czy powinna ona obejmowac takze narzucanie sobie samej takich zachowan, na moim terytorium, nawet jesli chwilowo, by czlowieka religijnego uszanowac? Jest tu wbudowana astymetria, bo nie mozna oczekiwac ze czlowiek religijny zrezygnuje choc na chwile ze swoich wymogow religijnych by uszanowac mnie.
(sobie samej lub samemu
)
Znów o tym samym wykładzie, ale z nieco innego powodu
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15089793,Awantura_po_wykladzie_o_gender__Policjanci_razili.html?lokale=trojmiasto#BoxWiadTxt
Mianowicie, co robiła policja na uniwersytecie zanim została tam oficjalnie wezwana przez władze uczelni?
Mnie się jednakowoż wydaje, Nisiu, ze chodzi o palenie zamków.
Pieśń III
Pożary
Pieśń odpływających
1 Ho! daleko Czarne Morze,
Gdzie się czajki kąpią w pianach;
Palmy zamki na Bosforze,
Jako trzciny na limanach.
Piękny to pożar łąk, oczeretów,
Lecz jakże płonie wspaniale
Wielki las masztów, las minaretów.
Szumcie czajki! szumcie fale!
Ho! Kozak panem
Błękitnej fali.
Urra ho! dalej! ? urra ho! dalej!
Z naszym hetmanem
Urra ho! dalej! ?
Siódemeczko, sprzedaję jak kupiłam. To chyba Barańczak nam opowiadał, ale nie mam całkowitej pewności.
Doczytałam: Rektor spodziewał się zakłócenia wykładu, dlatego poprosił policję o jego zabezpieczenie. Wiedział, że będą tajniacy. Wyraził też zgodę na interwencję, jeśli będzie konieczna
Policja obecna na terenie uczelni „na wszelki wypadek” tym bardziej budzi mój sprzeciw.
Ale chyba masz rację. Zajrzałam do tekstu. Nigdy mi się nie chciało całego przeczytać.
A może tak być – skleroza! -że zdarzyło się odwrotnie i w pierwszym wydaniu był przecinek…
Żeń szenia!!!
No cóż. Wykład był wczoraj, więc dzisiaj tajniacy powinni być od rana zawieszeni, a postępowania wszczęte – jedno wewnętrzne, dyscyplinarne, a drugie w prokuraturze. Jakoś tego nie wyczytałem.
Poza tym ani to, ani przecinki nie wyjaśniają, jak Słowacki chciał podpalić te trzciny.
Nisiu, siostro!
Szczerze, to jestem z letka przerażona. Zanim dojdę do kuchni, zapominam po co poszłam.
Czy jest galopująca s?
Tam na tym filmiku nakręconym na uczelni widać bardzo dużo wyładowań elektrycznych i nieprzytomne osoby.
Jak to jest możliwe?
To nie Słowacki chciał paliś trzciny ino hordy kozacze, czy cóś.
Słowacki w życiu. Nie to zdrowie. Ale się palą
A kto go tam wie naprawdę. Takie chucherka to mają rózne pomysły.
Siódemeczko, to ten Niemiec na A…
Czy ktoś z Was wpłacał coś może poprzez serwis ammado? https://www.ammado.com/ Porządna ponoć fundacja, polecana przez Petera Singera, przekierowała mnie na stronę ammado, kiedy chciałam coś wpłacić, wpłaciłam (wczoraj), widać to na mojej karcie, a dziś dostałam maile od ammado z prośbą potwierdzenia dotacji i podanie pinu karty. Dziwnie to wygląda.
Nie podawaj żadnego pinu, Ago.
Mam nadzieję, że używasz karty do wirtualnego konta, a nie podstawowego.
Nisiu, a kysz! Inna sprawa, że może pójdę na jakieś testy, ale jak wpadnę w panikę?
Ostatecznie większość moich problemów zdrowotnych w młodości, które mi towarzyszą całe życie, spowodowały kontakty ze służbą zdrowia.
Naprawdę, to nie są moje wyobrażenia, więc jestem bardzo sceptyczna.
Ehem, nie mam wirtualnego konta.
Ale mam mały i nieprzekraczalny limit na tej karcie – właśnie dlatego, że używam jej w internecie.
Siódemeczko, spoczunio. Przychodzi do mnie rehabilitant, 35-letnie chłopię, ma dokładnie to samo.
Tyle bodźców dookoła, że nam się pierniczy.
Ammado nie wygląda na złodzieja, ale zawsze jest możliwość, że ktoś się tam podpiął, ma numery i do pełni szczęścia potrzebuje pinów. W każdym razie nie podawaj i nic nie potwierdzaj, to tak nie działa.
co za pododa, wialo, padalo, sniezylo, wyziebilo sie, brrrrr…..
Mt7, Wodzu, dziękuję.
Nie podałabym pinu, ale nie byłam pewna, czy robić raban. Ale skoro potwierdzacie, że to tak nie działa, to zrobię
– prześlę te maile, które dostałam, do ammado.
a WW jak zwykle, wywija dzida fachowo
tez zastanawiam sie czy tajniacy (nie maja na wyposazeniu paralizatorow
) raport zlozyli i w „poczekalni” czekaja na decyzje.
Mikolaja wlasnie zjadlem
poszeleszcze troche jeszcze, wypije herbate kolejna i przytule sie do poduszki
do soboty
pstryk
To znaczy, ja te konta do transakcji internetowych tak nazywam, może niesłusznie, są zasilane w miarę potrzeby i to chyba najbezpieczniejsze wyjście wobec hakerstwa.
To żądanie pinu to jest nadzwyczaj podejrzana sprawa.
Niemiec na A. miewa też dobre strony. Dzisiaj poszedłem na pocztę, żeby odesłać Rysiowi książki, aliści już niemal u celu przypomniałem sobie, że do wysyłki przydałby się jeszcze rysiowy adres, który został na stole w kuchni.
Wyciągnąłem zatem komórkę i zadzwoniłem do Samego Źródła. Zatem gdyby nie A., nie miałbym przyjemności Rysia usłyszeć.
Reszta potem, bo priorytetową wartością jest dla mnie kolacja i nie pozwolę żadnej innej wartości wejść z nią w kolizję.
Ryś zeżarł Mikołaja!
Nie będzie prezentów!!!
PIN-u nie podajemy NIGDZIE i NIKOMU.
Namieszałam.
Piszę „pin”, a chodzi o ostatnie cyfry numeru karty. Mózg mi chyba wymroziło w czasie oczekiwania na autobus (55 minut). Mam nadzieję, że Ryś zjadł mikołaja przez małe m i ten przez duże jeszcze przyniesie, a przyniesie.
Ago, to może chodzić o trzycyfrowy kod CVC i ten często jest wymagany przy transakcjach kartą w internecie, piny są czterocyfrowe.
Kodu CVC używam nagminnie.
Rzecz w tym, że tym razem przeprowadziłam transakcję wedle znanych mi reguł, a następnego dnia dostałam prośbę o podanie mailem ostatnich czterech cyfr numeru karty. To mi się nigdy przedtem nie zdarzyło.
Pytanie o cztery ostatnie liczby karty ktora sie placilo za usluge jest u nas czestym systemem identyfikacji, np gdy dzwonisz z prosba o zmiane jakiegos ustawienia uslug telefonicznych czy internetowych. Ale nigdy nie bylam proszona o podanie tego mailem.
Wszystko jak wyżej, obojętnie jakie cyferki, nigdy mailem, tylko w szyfrowanym połączeniu, kłódka, https, takie rzeczy.
Ago,
Absolutnie, żadnym mailem!
http://office.microsoft.com/pl-pl/outlook-help/rozpoznawanie-sfaszowanych-wiadomosci-e-mail-i-metod-wyudzen-HA001140002.aspx
Toteż nie wysłałam i nie wyślę.
Co nie zmienia faktu, że z pinem namieszałam niemal jak Ryś z mikołajem.
Nie, Lisku, w Polsce nikt nigdy nie pyta o kod karty.
Podaje się go TYLKO przy płatnościach w zaszyfrowanym bezpiecznie trybie uprawnionemu do obsługi takich transakcji podmiotowi.
W żadnym razie nikt nie ma prawa żądać, takich informacji.
Nie wiem, jak jest w Izraelu. To tak, jakbym komukolwiek oddała klucz od mieszkania.
A ponieważ jest wiele witryn, które pod pozorem szybkiej obsługi przechowują dane mojej karty, to czasami spotykają problem, bo ja konto do wirtualnej karty zasilam niewielkimi kwotami i jak Google bez uprzedzenia chce mnie obciążyć za dodatkowe pojemności, to czasami przykro się rozczarowuje.
Od czasu jaki mi jakaś porno firma z byłej Jugosławi rejestrowana w Irlandii z bankiem na Seszelach pobrała opłatę za towar, którego nie miała, przeszłam na to zapasowe internetowe konto i śpię spokojnie.
Ago, wszyscy wiedzieli osochodzi.
A jakiegoż to porno nie miała ta firma?
Ona porno miała i owszem, ale przede mną udawała, że sprzedaje co innego, WW.
Po awanturze i z zaangażowaniem dostawcy karty zwróciła mi pieniądze, ale wszystkie dane miała i to była karta kredytowa, gdzie miałam dosyć wysoki limit, więc ją anulowałam i przeszłam na bezpieczne rozwiązanie.
Chociaż tu też powinnam bank czasami (przepraszam!) opitolić, bo obsługują tego Googla z konta głównego bez pytania mnie o zgodę.
Zubr i stadko (?) dzikow pasa sie dzis razem:
http://www.lasy.gov.pl/zubr
Lisek bardzo ciekawe pytanie przedtem zadał, o granice, czy też pożądaną głębokość tolerancji religijnej i o jej „wzajemność”. Trudno mi tu sformułować jakieś prawidło ogólne, bo dużo zależy od takich czynników jak osobnicza gotowość, poczucie „inwazyjności” innej religii bądź niereligijności, zakorzenienie religii w otaczającej kulturze, zbieżność/rozbieżność obyczaju religijnego ze świeckim, etc.
Z inwazyjnością chodzi mi o to, że np. dla hinduisty wzięcie udziału w cudzym obrządku religijnym nie będzie żadnym problemem, a dla niektórych muzułmanów nawet przekroczenie progu chrześcijańskiego kościoła jest nie do pomyślenia. Jedni niewierzący uczestnictwo w nabożeństwie uznają za obojętne, czyli nieinwazyjne, dla drugich inwazyjna będzie nawet gwiazdka czy prezenty na Mikołaja (albo ostatnie namaszczenie podczas śpiączki, co ostatnio dużo szumu w mediach narobiło).
Osobniczej gotowości wyjaśniać chyba nie muszę.
Chyba też łatwiej być głęboko tolerancyjnym wobec rytuałów czy obyczajów religijnych dobrze znanych, np. z dzieciństwa, niż nowych i obcych (chociaż dla niektórych osób jest dokładnie odwrotnie, jeżeli znajdują się jeszcze w stanie ostrej walki z eks-własną religią). Ja np. mogę uczestniczyć w nabożeństwie katolickim na sposób kulturowy (najczęściej zdarza mi się to podczas pogrzebów) i nie odczuwać niechęci, co najwyżej znużenie, ale kiedy w irańskim meczecie musiałem się zakwefić, albo całować jakieś relikwie – przyznaję, dużo mnie to kosztowało i zmusiłem się do tego tylko ze względu na osoby towarzyszące i „reporterską ciekawość”.
Być może warto by też odróżnić tolerancję pasywną tzn. nieprzeszkadzanie i nieuczestniczenie, od aktywnej, polegającej na czasowym, uczestniczącym wchodzeniu w cudze światy.
Prawdopodobnie koniec końców decydujący jest właśnie osobniczy zestaw tych różnych czynników – w jedną i w drugą, tzn. w religijną i w niereligijną stronę. Ale może ktoś ma jeszcze inny pomysł, jak tę sprawę ugryźć.
Siódemeczko, a co to jest za konto internetowe, którego Ty używasz? Czy to jakiś rodzaj paypala, czy co insze?
Konto w mbanku.
Ale chyba w każdym są takie subkonta do transakcji internetowych, jeżeli o to, Bobiku, Ci chodzi.
Pierwszy raz widzialam jak zubr polozyl sie na sniegu.
Widac jaki jest wiatr i jak szybko snieg przyprusza glebokie slady wiodace z lasu.
Teraz jest bardzo ciekawe. Piec dzikow.
Nie wiem, o co mi chodzi, bo tym kontem zainteresował się PA, nie ja.
Ale on już poszedł uprawiać sprzeczne z naturą stosunki z niejakim Morfeuszem, więc nie mogę mu kazać skonkretyzować.
Nie mogie, z tą Heleną!
Teraz jest bardzo ciekawe. Piec dzikow.
Nie będę piec dzików po północy. Trzeba mi to było zaproponować po południu, to bym upiekł.
Dziki przed pieczeniem dobrze jest wymoczyc w zsiadlym mleku albo jogurcie. . Sa wredy bardzo soczyste i miekkie.
wtedy.
Lubię sobie połazić po tubce. Na falach tego Dniepru znalazłam też taką piochnę:
http://www.youtube.com/watch?v=9y9DfylJoXw
Była też informacja (potem znikła), że to premierowe wykonanie. Znalazłam też słowa.
Текст песни Там шли ли два брата, Кубанский казачий хор:
Там шли шли два брата
С турецкого фронта
С турецкого фронта домой
Лишь только перступили
Мы польскую границу
Ударил поляк три раза
Ударил ударил
Он в грудь меня поранил
Болят мои ранки болят
Одна нарывает
Другая заживает
А с третей я должен умереть
А дома детишки
Женёнка молодая
Все ждут поджидают меня
И пусть поджидают
Кому какое дело
Они не дождуться меня
Лишь толечко дождётся
Глыбокая могила
Вернее дождется меня
Сестрица родная
Дай чистой мне бумаги
Родным я письмо напишу
Отец прочитает
А мать того не знает
У сына нет правой руки
Детишки возроснуть
У матери спросют
А где же наш папаша родной?
А мать отвернется
Слезами зальется
Убит на турецкой войне.
Jak podpiec dzika, a napiec dziadka,
wychodzi dziwna rosyjska bajka
Dach śniegu płatki pokryją nam,
Stolik nakryje się z siebie sam.
Pod domem wilki i żubry wyją
A w środku wszyscy herbatę piją.
Wnet do niej Nisia dowiezie rum,
Popłyną szanty i gawęd szum.
Z tureckiego frontu przez Polszę to chyba dość okrężna droga była.
Soczyste i miękkie dziki to oczywiście nie są żadne wredy. Wredy to te twarde i przesuszone.
By dalsze czary na stole zaszły,
Helena z żubra dorzuci szaszłyk,
a Bobik cichcem wszystko wtranżoli
i powie – sam się opróżnił stolik.
A jak stolik pusty, to interesowny pies mówi dobranoc.
A tak na marginesie – śpiewająco riezali?
Śpiewające riezanie znane jest w różnych miejscach. Kiedyś zszokował mnie Naipaul, zerknij, mt7, na ostatni akapit tego wpisu.
Zmiłuj się, andsolu, to jest pora spania.
No nie, jeśli będziesz myśleć, na pewno nie zaśniesz.
Ktoś zażartował we śnie. Tak się śmiałam, tak się śmiałam… że się obudziłam. Dzień był mało zabawny, wiatr wyje ponuro, a mnie się żarty śnią?
Zubry msaja biale sniezne futra.
Sny poszły ostatnio w kompletne rozbuchanie obyczajów. Właśnie się dowiedziałem, że się niedawno śniłem Wandzie TX. A ja w zasadzie dobrze wychowany pies jestem i nikomu się nie śnię bez uprzedzenia.
Wobec naruszenia obyczajowości żarty są właściwie stosunkowo drobnym pikusiem. Jak również łgarstwa, że już-już się idzie spać.
Obejrzałam mapę, tak na wszelki słuczaj. Za cholerę nie było im po drodze przez Polskę, tym braciom.
Dzien dobry
Kawa
sobotnie Dzien Dobry Bardzo
herbata
brykam
w Tereny ciagle wietrzne
S-Bahn przytulnie nagrzany
ogromnie duzo przeglad pozycji
brykam
brykam
fikam
Herbata juz
Dzis na luzie.
Nelson Mandela byl cudowny… RIP.
Siodemeczko, nie kod karty, tylko koncowe liczby numeru karty (analogicznie do koncowych liczb numeru konta), w wypadku firm z ktorymi kontakt jest wylacznie telefoniczny.
Bobiku, jeszcze o swiecko religijnych ustepstwach – segregacja plci na uniwersytecie by wysluchac prelekcji osoby religijnej jest narzucaniu samemu sobie i u siebie norm ktorych sie nie pochwala. To cos innego niz szanowac segregacje plci wchodzac do synagogi czy meczetu. Jesli prelegent nie chce przemawiac przed mieszana publicznoscia, nie musi wystepowac na uniwersytecie.
(W Izraelu byla pewien czas temu sprawa segregacji plci w autobusach publicznych (kobiety oczywiscie z tylu), na liniach obslugujacych wylacznie lub prawie wylacznie ultraortodoksyjne dzielnice i miasta. To dzialalo przez pewien czas (uzasadnienie bylo ze obie plci sa tym zainteresowane, wiec to nie dyskryminacja), ale sprawa poszla do sadu najwyzszego ktory tego zakazal. Tz im wolno sie segregowac jesli chca, ale gdy ja wchodze do takiego autobusu nikt nie ma prawa mowic mi gdzie nie siedziec (dwukrotnie probowali ze mna bez skutku, jeszcze przed orzeczeniem
).
Gdy ide z wizyta do ortodoksyjnych znajomych wkladam dluga spodnice, choc wiem ze przyjma mnie bez slowa takze w spodniach. Gdy przychodza do mnie ubieram sie po swojemu (choc nie b. krotko). )
Wolę żarty na jawie. Jest trochę większa szansa, że zapamiętam, kto mówił, co mówił i dlaczego to było takie śmieszne. A w nocy chciałabym się wyspać.
Stolik Nakryjsie mówi, że protestuje przeciw wtranżolaniu i choć chętnie usługuje Piesom, to prawo pracy nie przewiduje nakrywania się ponad 14 godzin dziennie. Więc ob. Bobik Pies jest upraszany o pohamunek.
Dzień dobry
Żaty żartami, ale w sobotnie ranki jest u nas targ jawny, nie senny i nic go nie obchodzi, czy ktoś mógł spać, czy nie mógł. Jak ktoś nie obskoczy go do 12.00, to zwija się i chrzani delikwenta.
No, ale dziś jeszcze zdążyłem i nie zostałem bez wędliny.
Teraz kawaherbata już na luzie.
Nie rozumiem co sie dzieje na zubrzej polanie. Co to jest ten ciemny ksztalt posrodku? Co to jest ten bialy ksztalt obok, ktpry sie rusza?
http://www.lasy.gov.pl/zubr
Nikogo nie ma na polance, Helenko.
Możecie sobie pomyśleć o mnie, co chcecie, ale coś mnie trafiło, jak przeczytałam gorzkie żale przedstawiciela narodowej młodzieży dr Mirosława Tryczyka.
Tu jest tylko kawałek dostępny:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,134732,15090211,Nadchodza_wilki.html
ale jest inny, gdzie biadolenie się rozlewa.
Podam w następnym wpisie.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,134732,15089006,Nie_chcemy_byc_wykleci_.html
Takiego steku górnolotnych bredni dawno nie czytałam.
Heleno, białe rozmazane, drgające, to są krople rozmarzającego śniegu na szkle kamery.
Dzieki< Siodemeczko. Juz widze. Przedtem bylo bardzo nieostre.
Kilka, a moze kilkanascie razy dziennie wracam na polanke i wtedy ogarnia mnie jakas taka cisza w sercu.
No ziupelnie jak akwarium, ktore pare lat temu oddalam w dobre rece.
Dziendobry.
Jaki piekny pomnik herbaty!
Wczoraj zakupilam prezenty podchoinkowe. Drobiazgi, wiec bezstresowo. A caly week-end zapowiada sie odpoczynkowy. Na targ tez sie nie wybieram. Obiad u Greka w sasiedztwie. Ten Grek, bless his heart, otwiera takze w niedziele na sniadanie, juz o 8-ej rano. Nie wiem kiedy tez nasz Grek odpoczywa!
Lisku, możemy spróbować sformułować problem tak: co robić, kiedy jakieś z moich wartości (np. równość/tolerancja religijna lub inna) wchodzą w konflikt dlatego, że zrealizowanie jednej z nich wiązałoby się ze zgodą na antywartość (dyskryminacja), czy nawet aktywnym jej wsparciem?
Ale nie wydaje mi się, żeby na takie pytanie można było udzielić jednej prostej, wszechobowiązującej odpowiedzi. To chyba zależy od sytuacji, nawet wtedy, kiedy się ma jasność, którą z tych wartości generalnie uważa się za ważniejszą. Np. wyobrażam sobie, że mógłbym się demonstracyjnie przeciwstawić segregacji płciowej na londyńskiej uczelni, czy w izraelskim autobusie, ale już w Arabii Saudyjskiej raczej bym nie próbował. Tu by mi się włączyło myślenie utylitarne, rachunek zysków i strat – nic nie wskóram, a narażę na szwank swoją wolność osobistą, która w końcu też jest dla mnie wartością i to dość istotną.
To jest zresztą w życiu społecznym rzecz normalna, że często działamy na wyczucie, bez żelaznej konsekwencji, dopasowując się do sytuacji. I całe szczęście, bo żelazna konsekwencja jest jakaś taka… robotystyczna.
Króliku, może ten Grek ma w Grecji krewnych, którzy odpoczywają za niego.
Dzień dobry
Koty też dały. Stanowczo odmówiły wyjścia na nieżyczliwy świat.
Chciało nas zawiać, zasypać, zaślizgać i zamroczyć, ale daliśmy odpór
Dumałam sobie przy świeczce, jak bardzo jesteśmy przeżarci cywilizacją, już bezbronni wobec sapnięć Matki Natury.
Czy ten zlinkowany przez Mt7 Mirosław Tyrczyk to nie jest przypadkiem znany nam skądinąd doktorant?
Czytałem te jego wywody i cały czas mi chodził po głowie znany greps: „taki mądry, a taki głupi”. Na Durkheima potrafi się powołać, a wydaje się nie wiedzieć, że mechanizmy wyzysku, przemocy ekonomicznej, etc. już w XIX wieku jeden gościo zanalizował i nie ma co tu wyważać otwartych drzwi, wystarczy zacytować.
Nie umie też sięgnąć do licealnego podręcznika historii i wyczytać z niego, że ideologie typu kibolskiego jeszcze nigdy tzw. wewnętrznych sprzeczności kapitalizmu nie rozwiązały, a ile straszliwego dziadostwa narobiły… Czyli nie tędy droga.
No, po prostu – taki mądry, a taki głupi.
To jest dla mnie absolutnie proste, Bobik, na uczelniach i w szkolach. Przyjechales na wyklad czy do szkoly „zintegrowanym” srodkiem komunikacji? To bedziesz musial niestety zniesc siedzaca na wykladzie obok kobiete, dziewczynke wchodzaca z cala klasa do basenu, tak jak bedziesz musial pisac wypracowania na temat powszechnego soufrage′u kobiet jesli chcesz te szkole ukonczyc.
A jesli nie chgcesz miec do czynienia z tymi naczyniami grzechu jakimi sa dziewczynki i kobietry, to do madrasy.
Nie, nie wchodze w zadne dyskusje. Uczelnie i szkoly sa miejscem szczegolnym, jesli wszyscy kladziemy na wyksztalcenie nowych pokolen, niezaleznie od naszej wlasnej rozrodczosci. I tak jak nie powoinno byc stopnia z katrechezy na swaidecztwoe maturalnym ( a nawet samej katechezy w publicznej, nie prywatnej i nie wyznaniowej szkole) tak poprosze tez aby obywatel mulla (czy rabin for that matter) dostosowal sie do swieckoego charakteru uczelni. Nie daletgo, ze chce mu zrobic na zlosc i wdeptrac jego religie w ziemie, ttlko dlatego, ze uczelnie nasze sa juz na innym etapie rozwoju cywilizacyjnego i uwazaja kobiety za rowne. Dlatego, ze rownosc ( a nie chrzescijanstwo czy jakakolwiek tradycja religijna) jest fundamentem naszego zycia spolecznego, naszego systemu prawnego, naszego sadownictwa i naszych zyciowych wyborow i szans. I jak obywatel mulla (czy rabin for that matter) chce nas cofac na nizszy stopien rozwoju, to znaczy ze powinien swe wyklady organizowac gdzie indziej i nie zasiadac w jednym panelu z kobietami.
Tak tak, Bobiku, wiekszosc restauracji w Grecji jest pusta przez wiekszosc czesc roku, a naszego Greka jest zawsze wypchana po brzegi. No, ale w Grecji nie zjesz sniadania (dwa jajka wedle zyczenia, dwa tosty, dzem/miod i kawaherbata) za $2.99!
Haneczko, jak mowa o Kotach, to Nasza powinna dawno już być przeżarta na wylot, bo ostatnio nic nie robi, tylko żre, ale ona chyba nie ma dna. Próba zaspokojenia kociego apetytu w miesiącach jesienno-zimowych to zmierzenie się z Nieskończonością.
Mnie z równowagi wyprowadził ten język, jedno wielkie BLEeeeeeeeeee.
Julka nic nie robi tylko zre?
A kto wyprowadzil myszy z domu? Mam przypomniec jak bylo przedtem?
Heleno, nie masz co nawracać nawróconego.
Są sytuacje, kiedy wybory są proste i akurat przykład uczelniany dla mnie do takich sytuacji należy. Ale bywa i tak, że wybór prosty nie jest i na metapoziomie możemy sobie posnuć na ten temat rozważania, bo znam gorsze sposoby spędzania wolnego czasu.
Fakt, Mordko, muszę niniejszym uroczyście przeprosić Julkę. Ona nie tylko żre. Śpi też.
Tomas de Torquelikowski:
„Orkan Ksawery wydarzył się w Adwencie. I to pomaga w nim dostrzec ważny znak dla każdego wierzącego. Znak, przez który Bóg przypomina nam o naszej naturze i o tym, na co wszyscy oczekujemy, czyli koniec świata” – przekonuje Terlikowski na Fronda.pl
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,15093430,Tomasz_Terlikowski___Orkan_Ksawery_jako_wezwanie_do.html#ixzz2mnUejdEJ
Perlik tak niecierpliwie oczekuje końca świata? To może Pan B., w uznaniu jego zasług, zafundowałby mu jakąś ekskluzywną, indywidualną końcówkę? Na gwiazdkę na przykład.
A to dobrze, Bobik. Bo mialam wrazenie, ze polemizujesz z ministra Teresa May, ktora mowila o uczelniach wyzszych, ktore zgadzaja sie aby religijni ortodoksi uzalezniali swoj udzial w panelach od tego czy koboety siedza obok mezczyzn czy w tylnych rzedach.
Ona uwaza i tu sie z nia zgadzam, ze na takie warunki uczelnie nie powinny sie godzic.
Mordko, czy Ty pamiętasz jeszcze taki italiański przepis na pastę z anchois? Nie wykorzystałem go w swoim czasie z braku sardeli pod łapą, potem długo zapominałem je kupić, a teraz, jak wreszcie kupiłem, to z kolei zapomniałem jak się tę pastę robi.
W sprawie uczelni tym bardziej nie mam wątpliwości, że w końcu nikt tu ortodoksów do niczego nie zmusza. Nikt im nie włazi do meczetu czy synagogi i nie zaprowadza tam swoich porządków, ani też nie doprowadza na panel w kajdanach i z lufą przytkniętą do skroni. Mogą powiedzieć „chrzanimy taki zmieszany płciowo panel” i nie przyjść, ale to jest wtedy ich wolny wybór, za który uczelnia nie ma powodu brać odpowiedzialności.
Choc pytales Mordke, Bobiku, to ci podam moj przepis na paste z sardelami. Rozpuscic dwie lyzki masla na patelni, dodac sardele i lekko smazyc az sie rozpuszcza, polaczyc z pasta (tagliatelle np) nie za dobrze odcedzona i voila! Nawet parmezan niekonieczny, ale tez nie przeszkadza!
Jak Terlikowi dach znad głowy zwieje, to padnie adwentowo i dziękczynnie na kolana? On to już naprawdę taki głupi, a taki głupi
Tam, pamoietam z grubsza. To byly spaghetti z brokulami pokazywane przez Jamie Olivera w jego „15-minutowych posilkach”. Swietne przepisy .
Na 2 osoby.
Spagfhetti wrzucic do wrzatku, a w tym czasie w glebokiej patleni lu, jak robi to Jamie, brytfannie zagrzac pare lyzek oliwy lub oleji, wrzucic don osiem sardeli z puszki i drobno pokrojone chili. Mieszac i pilnowac. Po pary minutach sardele powinny sie kompletnie rozpusciuc w oleju. Dodac pare zabkow zmiazdzonego czosnku. Ja dodaje triche ziolek, po usmatrieniju. Od tego momentu Jamie wrzuca do patelni/brytfanny pokrojonwe wzdluz pedy brokulowe, ja natomiast wrzucam krewetki, az sie zarozowia. Dodaje soku z pol cytryny.
Po odsaczeniu makaron wrzucam do tej glebokiej patelni/brytfanny, dodaje pare stolowych lyzek wody z gotowania klusek, i starannie nie przestajac mieszac wszystko trzymam jeszcze na malym ogniu z minute albo i mniej ( w zaleznosci od twardosco makaronu).
Podaje sie to w tym samym naczyniou posypawszy swiezo zmielonym parmezanem, ale nie przesadzajac z iloscia sera. Nieduzo tego parmezanu, przestrzega Jamie..
Gotowe.
Strasznie pyszne, a smaku sardeli sie nie czuje. Teraz zawsze trzymam w domu zapasic puszek z sardelami.
Ostatnio unikam jednak z powodu cukru we krwi.
Jelenie u zubrow
Juz jelonki poszly…
A wiecie co to jest ten slupek w glebi? Wlasnie przeczytalam. To jest lizak solny. Na slupku kladzie sie kawal soli, ktora sie powoli rozpuszcza pod wplywem wilgoci i zasala slupek. Zubry to lubia zlizywac, a najbardziej lubia jelenie, ktore czesto przychodza specjalnie dla uzupelnienia poziomu mineralkow w organizmie. Ot co!
Sardele marynowane?
A propos sardeli, w mojej okolicy rosna krzewy kaparow, czasem zbieram i marynuje.
Nie, lisku, solone! W takich malych podloznycg pouszeczkach, w oleju. Pofiletowane.
Dzięki za przepisy, Króliku i Mordko.
Ja pewnie zrobię z oliwą, czosnkiem i ziółkami, ale brokuły też sobie daruję, z kilku powodów. Po pierwsze nie mam brokułów…
Mam za to dużo rukoli, bo w ramach specjalnej oferty dostałem dwa pęczki za cenę jednego. Pociacham trochę tej rukoli i w ostatniej chwili dorzucę ją do pasty. Ona wtedy mięknie i wygodnie się je, ale smaku nie traci.
Przywlokłem też z targu całą masę pieczarek, które były za pół darmo i na razie nie mam żadnego pomysłu, co z nimi zrobić. Ale może jeszcze zdążę coś wykombinować przed końcem świata.
Takie:
http://parthenonfoods.com/anchovies-olive-flat-fillet-cento-p-3905.html
You cannot go wrong, Piesku, z rukola.
Uwielbiam kapary, ale te duże, z ogonkami, takie jak tutaj:
http://www.lebensmittelfotos.com/2009/06/16/kapernaepfel/
Te mogę żreć garściami, o ile jakimś cudem uda mi się je dostać, bo bywają u nas bardzo rzadko.
Bobiku, „normalne” kapary to zamkniete paczki kwiatu. To co pokazujesz na zdjeciu to sa owoce tego samego krzewu.
Wiem, Lisku.
I właśnie te owoce wiele bardziej mi smakują od pączków.
Jeszcze mam jakieś potoskańskie resztki, ale na długo ich nie starczy.
Popatrze czy tu gdzies sprzedaja, jesli nie, to latem wysle Ci wlasnej roboty
Z grzeczności nie będę protestował, Lisku.
Zawsze od takich rozmów głodnieję.
Idę przejrzeć swoje słoiczki. Piętnaście… a może szesnaście?
Dzieki, Kocie! Okazuje sie ze zle uzywalam slowa „marynowanie”, bo wlasnie takie mialam na mysli. Wydawalo mi sie ze sol z oliwa / ocet / cytryna to wszystko sa marynaty roznego rodzaju… Wlasnie sprawdzilam i juz rozumiem ze marynata to w occie. Nie wiem jak sie nazywaja te inne formy konserwowania, w soli z woda to kiszenie, a w soli i oliwie..?
o nie! wpadam glodny, a tu jedzeniowo
u krolika podchoinkowo bezstresowo, u mnie pozycje wyrywane z rak
dzikie
tlumy, biora co pod reka i do kasy, lub zamawiaja, tylko koniecznie „na wczoraj”!!!!
Lubie Tak
przeglad lodowki mnie czeka, wiec………….. pstryk
A jaki związek mają sardele z cukrzycą, Kocie?
Kiszenie to tylko wtedy, kiedy zachodzi proces fermentacji.
Bez tego to jest zwykłe solenie (np. solone śledzie). A na konserwowanie w oliwie chyba nie ma jakiejś specjalnej polskiej nazwy.
To solone (najpierw) a potem zanurzane w oliwie, Lisku. Wiec chyba mowimy solone, w oliwie. Kiszone to tez solone, ale sfermentowane – jak kapusta, ogoprki, pomidory i czasami grzyby.
Też się w pierwszym momencie nad tym zastanowiłem, Siódemeczko, a w drugim doszedłem do wniosku, że pewnikiem Kotu nie chodziło o same sardele, tylko o ten cały makaron, który im towarzyszy.
Dzieki, Kocie i Bobiku
Dlatego niedokladnie zrozumialam gdy Vesper pisala o ogorkach
Polane zubrowa bardzo lubie, ale ogromna szkoda ze nie nadaja takze dzwieku. Jest podobna kamera lesna w Estonii, glownie dziki i jelenie, raz trafil sie sliczny jenot, i np sluchanie mlaszczacych i pocharkujacych na siebie dzikow jest b. zabawne.
Makaronu nie wolno!
Brawo Kocie.
Ani kurasantow. Pojsc i sie zatrzelic.
Kocie, niedlugo zaczniesz dostawac komplementy za smukla sylwetke.
Byłam z obywatelską inspekcją w księgarni Matras przy filharmonii. Wypadła pozytywnie.
Znalazłam na półce tylko najnowszą książkę Baumana, http://www.matras.pl/o-bogu-i-czlowieku-rozmowy.html ale też półka z filozofią i socjologią w ogóle jest tam króciutka i ubożuchna, niczym stajenka. Kiedy zapytałam o „Etykę ponowoczesną”, pani zaproponowała, że ją zamówi na poniedziałek.
Lisek to ma dobrze z tymi kaparami.
Bobiku, tu jest szybki przepis na swieze pieczarki. Pokroic w cieniutkie plasterki, dodac posiekana natke pietruszki, szczypte tymianku, sol i pieprz, zalac paroma lyzkami oliwy i odstawic na godzine dwie, przemieszawszy od czasu do czasu. Uzywac do kanapek, kotletow, pieczeni, albo samo w sobie.
Ja sardele kupuje solone. Musze je potem z tej grubej soli otrzepac, oplukac i wyciagnac kregoslup, ale takie sa bardzo sardelowe… Byc moze ze te roznice sa tylko w mojej glowie.
Kroliku, jesli przyjedziesz w koncu lutego, bedziesz mogla narwac troche syryjskiego oregano
Byc moze, Ago, komentarz Kierowniczki na blogu i w samym sklepie, jak i twoja deklaracja field trip do tej ksiegarni byly skuteczne.
Niestety nie umiem powstrzymac sie przed zjadaniem duzej ilosci owocow, a nalezaloby przyhamowac…
Dzis E. przyslala nam wspaniala walowke z roznymi rzadkimi przysmakami jak wyhodowana we Francji rzodkiew „arbuzowa” (duza, biala, a w srodku czerwona), te wodrosty co je tak lubim -izraelskie oraz solidny kawal lososia przygptowanego metoda ostatnio coraz modniejsza w restauracjach, sous vide:
http://en.wikipedia.org/wiki/Sous-vide
Wlasnie gp sprpbowalem i musze powiedziec, ze lepszego lososia ugptowanego z koperkiem jako zywo nie jadlem. Supreme!
Wanienki do domowego sous-vide juz sa w sprzedazy, ale moj losos pochodzi ze sklepu Waitrose, gdzie od jakiegos czasu buszuje Heston Blumenthal. W restauracjach uzywa sie przemyslowego sprzetu d sous-vide′u.
No, nie powiem….
Króliku, bardzo lubię surowe pieczarki i często je robię w formie carpaccio albo jakiejś sałatki, ale te dzisiejsze się nie nadają. Nie bez powodu były takie tanie.
Starszawe są, w podwójnym sensie – bardzo wyrośnięte i dosyć już przeleżane. Muszą pójść na patelnię, albo coś w podobie.
A może Aga poprosiła o inny zestaw pań?
Juz studiuje rozne loty i przyloty, lisku. KLM lata z Toronto do Warszawy, i wraca do Toronto z Tel Avivu. A z Warszawy do Tel Avivu mozna latac na wiele sposobow. Tez serbskie i ukrainskie linie lataja!
Lisku a czym się różni syryjskie oregano od zwykłego origanum vulgare?
A co można, Kocie?
Na samych sardelach raczej się nie pociągnie.
Czy ci, co nie lubią gotowanych ryb, też muszą sobie kupić ten sous-vide?
To dobrze, Ago, jeden kamień z serca.
DZIĘKI!
Maslo, czosnek, ziel. pietruszka i tymianek to najlepsze towarzystwo dla pieczarek z patelni. Mozna to tez przerobic na zupe pieczarkowa!
A sardele zmaslem bez makaronu to bardzo bardzo smutne… Biedny umeczony Kot.
Kroliku, miedzy Polska a Izraelem wlasnie zaczal latac Wizair, za dosc smieszne ceny, znajomi sie wlasnie wybieraja.
Bobiku, troszke inny smak; w lutym jest najlepszy, podsusze i wysle probke.
Psy i Koty na diecie niskowęglowodanowej mogą nie tylko ciągnąć, ale wręcz kwitnąć. Białko, białko, ukochane zwierzęce białko…
No wiesz co, Bobiku! To była poważna inspekcja – zestaw pań był losowy.
Oczywiście możliwe, że podczas wizyty PK w sklepie były jakieś inne panie, ale bardziej mi się podoba wytłumaczenie, że panie z lekka oprzytomniały, kiedy Kierowniczka trzasnęła drzwiami.
Bobiczku, ryby gotowane sa pyszne pod warunkiem, ze sie je poleje sowicie maselkiem.
Sardele z salata w zalewie cytrynowo-oliwnej, poprószone parmezanem? Ja bym sie nad Kotem tak nie litowala
http://www.epicurious.com/recipes/food/views/Romaine-Salad-with-Anchovy-Dressing-and-Parmesan-354210
Latwiej, Siodemeczko, powiedziec czego nie wolno. A nie wolno glownie weglowodanow prostych, takich jak pieczywo, kluski, ziemniali, ryz. Trzeba caly czas uwazac na pieprzony indeks glikemiczny.
A my, Slowianie, lubim nasza paste carbonare i nasze kurasanty.
W tym sous -vide gotuje sie rozne rzeczy, nie tylko ryby, Bobiku. Ale podejrzewam, ze Tobie tez by smalowalo. Nie, nie zamierzamy zaopatrywac sie w sprzet do sous-vode – nie tylko dlatego, ze kuchnia mala, ale takze dlatego, ze nam najbardziej odpowiada posilek przgotowany w 15 minut.
Ale jak Waitrose chce sie tym bawic, to bardzo nawet chetnie kupimy gotowe.
poproszone. Bobikuu…
Poprawiłem sam z siebie, nawet niepoproszony.
Kurczę, sprawdziłem z głupia frant ceny biletów z D-dorfu do Tel Awiwu, zdębiałem i zacząłem się zastanawiać, czy po to oregano osobiście się nie zgłosić.
Dzień dobry.
Wy tu o takich pysznościach. A ja dzisiaj zostałam poczęstowana czymś , co się nazywa Steckrübeneintopf.
Czy ktoś z frakcji miał zaszczyt?
Na szczęście za 2 tygodnie do domu.
Zabiorę stąd tylko jeden super produkt. Ostfriesischer Tee!!!
I specjalny cukier do niej.
My w tym domu parmezanu uzywamy ostatnio calkiem sporo, bo odpowiada nam jako ser do jedzenia, nie tylko do klusek. Lubimy tez parmezan strugany do zielonej salaty. Wybitnie dobrze komponuje sie w salacie z ziarenkami granatu. Wybitnie dobrze.
Przyszła zima, zrobiło się …. kolorowo https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/PrzyszAZima#slideshow/5954689555774371314
Uporządkowałem ogród po Ksawerym. Tylko jedno drzewo złamane, kilka włóknin pozrywanych. A teraz poczytamy
u
Tylko Krolik mnie rozumie…..
„Bo pasuje do wszystkiego, tarty ser…”
Z Eintopfem brukwianym osobiście nie miałem przyjemności i jakoś się do tego nie palę. No, chyba że jednak będzie ten koniec świata i nie zostanie po nim nic oprócz brukwi.
Co tu robi „u” To się nawet nie nadaje na nagrodę
Ale za to jakie piękne zdjęcia, Irku. Mogą dostać nagrodę zamiast u.
Ach… ta zerwana włóknina z wrzosowiska to ważny znak
Najwieksza, najsilniej oplakiwana strata to kurasanty na sniadanie. Nie ma lepszego sniadania na swiecie. Nie ma. . Wlasnie Stara probowala przypomniec sobie kiedy odkryla, ze nie ma lepszego sniadania niz kurosanty i przypomniala sobie: gdy pierwszy raz mieszkala w Paryzu u Nataszy Gorbaniewskiej! Schodzily razem na sniadanie na dol do kawiarni, Stara zamawiala kurosanty z kawa, a Natalia po szybkim przelknieciu espresso zabierala sie za gre, ktpra ona nazywala Flipperem i dorywala kazedgo kto byl w zasiegu jej wladczego glosu do grania z nia. Poganiala zeby jesc szybciej bo flipper czeka. Flipper inaczej nazywa sie pin ball machine. Grajac we fippera wypijala jeszcze ze dwa espressa i grala tak z grubsza do poludnia, poczym udawala sie do redakcji gdzie pracowala lub do jakichs swoich tlumaczen.
Steckrübeneintopf. Coś dziadek wspominał, kiedyś niezupełnie dobrowolnie pracował dwa lata u naszych drogich, zachodnich sąsiadów i odtąd nie mógł patrzeć na brukiew, choć jest zdrowa i pożywna.
Bobiku, osobiste stawienie sie to swietny pomysl
A oregano syryjskie moze znasz pod nazwa zaatar (al nie jako mieszanka z sezamem zawierajaca go, o tej samej nazwie)
Brukiew tylko w czasie wojny. Nie jak sa takie rozne wspaniale rzeczy w sprzedazy.
Irku, jakie piekne zdjecia!
Wodzu, a nie wpadł dziadek na to, żeby jeść z zamkniętymi oczami?
Heleno, trzy razy przechodziłam na dietę south beach (z tego raz po to, żeby zbić za wysoki cukier) – nieźle rozumiem, jak to jest, kiedy nie można zjeść kawałka chleba ni łyżki makaronu. Ale to działa- warto się pomęczyć.
Naprawdę mi rośnie pokusa, żeby sprawę oregano obadać na miejscu.
Nie zdawałem sobie sprawy, że loty stąd są aż tak tanie.
Dobra, nie będę kłapał za dużo na ten temat, żeby nie zapeszyć. Obwęszę realia i zobaczymy, co nos powie.
U nas brukiew to danie swiateczne, dodatek do pieczonego swiatecznego indyka konieczny. Brukiew mozna upiec, albo ponakluwac i nuke it w mikrofali. Potem oczywiscie dac duzo masla i brazowego cukru, sol i pieprz. Jest jadalne, ale nie powiem ze pyszne, i zawsze jak cos zostaje na moim swiatecznym talerzu, to wlasnie ta brukiew. Ale nie mozna podac swiatecznego indyka bez brukwi i kukurydzy!
Można, Króliku, można. Mnie się to notorycznie udaje.
Bobiczku, sprawdz wiec moze 18 luty jako date osobistego obwachiwania. Ta data (na ok tydzien) jest dla mnie bardzo pasujaca, Wizz Airem wlasnie.
Udaje ci sie Bobiku, bo jestes z dala od kanadyjskiej tajnej policji wydzial specjalny do spraw Swiat.
No tak, tutejszy Wydział d/s Świąt brukwi na święta zakazał już dawno, w ramach denazyfikacji.
Brukiew swiateczna?!!!!
Co się dziwisz, Mordo? Kiedy oni w tej Kanadzie mieli wojnę, żeby im się brukiew odnośnie kojarzyła?
Nie powiem, ze brukiew to krolowa swiatecznego stolu, ale zawsze na nim musi byc przy tradycyjnym dziekczynieniowym lub bozonarodzeniowym indyku. Jadlam brukiew nie dawniej jak w czwartek na swiatecznym obiedzie w pracy, przygotowanym przez nasz glownie mennonicki personel: indyk, borowki, sos, ziemniaki pure, brukiew, kukurydza, poncz z owocow, ciasto dyniowe i cytrynowe. Obiad (na 200 osob) funduje nasz wlasciciel.
to juz taki snieg u Ciebie, Irku? u nas wialo mocno, walilo sniegiem jeszcze mocniej, ale dzisiaj zostala tylko woda
nie mial zaszczytu Mar – Jo, z herbata TAK (czyrna, mocna, pycha
), bez cukru, chociaz wyglada ladnie
Bobiku, przesylka dotarla, sasiad odebral i przed chwila wdrapal sie na moje pietro
blyskawicznie poszlo
Ale stollena nie zakazali w ramach denazyfikacji? A stollen obok panetone. to jest najlepsze co znam ze ciast swiatecznych. Francuzi ze swoich buche de Noel moga sie schowac!
<– cukrzyca.
przeczytalem Sidemeczko, dziwne
Ja lubie stollen. Panettone tez; przypomina mi wielkanolkanocna babke. Natomiast, Kocie kochany, Chrismas pudding i mincemeat sa dla mnie mniej ulubione od brukwi.
Ja lubię sałaty różnymi dodatkami, nawet bardzo, ale nie samym zielskiem człowiek żyje.
Parę razy decydowałam się na radykalną zmianę jadłospisu i w krótkim czasie bardzo źle się czułam, zaostrzały mi się różne choroby, zwłaszcza skórne obciążenie dziedziczne.
Dieta musi być zrównoważona dla mnie.
Ostatnia wojne na naszym terytorim mielismy w 1812, z Amerykanami. Oj nie byla to zawzieta wojna. Bezwojniu sprzyja polozenie geograficzne. Od polnocy zimny Biegun, a od poludnia Amerykanie, ktorzy nas malo co zauwazaja, a po bokach niezmierzone oceany.
Jak mam wybierac miedzy Xmas pudding (gotowany osiem godzin, odsaczany jeden dzien, trzymany w lodowce pare tygodni, nastepnie gotowany na parze jeszcze ze dwie godziny, podlewany koniakiem, flambe′owany, a po zgasnieciu ognia nasaczany jeszcze brandy butter) a miedzy brukwia, to jednak sie skusze na pudding, zwlaszcza jesli domowej roboty albo od Fortnuma & Masona.
Pudding potrafoi byc bardzo dobtry badz wrecz paskudny. Stolleny sa rczej zawsze wspaniale.
Najlepsze ciasto świąteczne to jest drożdżowe, które sobie sam upiekę. Daję do niego wiele mniej cukru niż w przepisie i dzięki temu nie wykrzywia mi pyska, jak wszystkie kupione.
Rzeczywiście błyskawica, Rysiu.
Wczoraj w takim galopie byłem te książki nadać, że zapomniałem dołączyć jakąś karteczkę z podziękowaniami.
Dziękuję teraz.
Rysiu, tu takie śniegi już. Wiadomo tu gender mówi dobranoc…
Tak, kazda kuchnia ma jakies hits an misses. Mysle tez o kutii, albo wigilijnej kaszy jaglanej z suszonymi sliwkami w domu rodzinnym mojej Mamy.
Widze, ze brukiew ma rzeczywiscie bardzo malo zwolennikow na blogu.
Na blogu tak. Ale w Niedersachsen tłumy zwolenników!
Tutaj mowimy turnip, ale to jest wlasciwie tzw szwedzki turnip czyli rutabaga. Turnip po polsku to chyba rzepa i to nie o rzepe chodzi. To tak gwoli klaryfikacji.
Zdjęcia Irka piękne.
A tu coś dla Kota (przepraszam za jakość, ale pod ręką miałam tylko komórkę). Są jeszcze wolne fotele.
https://plus.google.com/106690777434745166768/posts/iKjmm5jhwVN
Ktoś musi spać, by pracować mógł ktoś.
Kuzynka z Krakowa robi pęczak ze śliwkami, Babcia kutię, a ja mak z łamańcami i makowce w drożdżowym cieście.
Ale w Koszyczku miło. Pozdrawiam.
Dobry wieczór
Ja podejrzewam, że po prostu była inna panienka. Nie podejrzewam, żeby one czytywały Blog Bobika
Bardzo mi się podoba obywatelska inspekcja Agi
Nie przyglądam się im specjalnie, choć czasem coś kupowałam w tej księgarni, głównie przecenione książki. Raz panienka bez żadnych oporów wymieniła mi wybrakowany egzemplarz jednej z części edynburskiego cyklu McCall Smitha.
Może ta od Agi po prostu zachowała się profesjonalnie, a co sobie na stronie pomyślała, to pomyślała…
Właśnie też ostatnio usłyszałam, że Wizzair zaczyna latać do Izraela za cenę nader przystępną. Zaczynam więc też poważnie myśleć o wybraniu się tamże…
Strasznie dawno nie byłam.
Ładne
http://wyborcza.pl/1,75248,15076490,_Pokahontas__zachwala_poganstwo__W__Kill_Bill_u__czuc.html#MT
Pani Kierowniczko, na posterunku były 3 sprzedawczynie, podeszła do mnie najmłodsza. Grunt, że sobie nie pomyślała, że może mi nie sprzedać Baumana.
Na półce stały dwa egzemplarze książki Baumana i Obirka. A w oknie autobiografia posłanki Grodzkiej.
Bradzo rozkoszne zdjecie, elazet.
Polfinaly X Factora . Obstawiam moja klawiszke wiezienna oraz grupa Rough Copy.
Of Cats and People
https://www.youtube.com/watch?v=U6C-JgkpY18
Dobry wieczór się z Koszyczkiem!
Doro, moze te panie nie czytaly bloga, ale jesli ktos inny czytal i wyrazil opinie wlascicielowi… Dzisiaj tak latwo jest przenosic informacje blogowo, twitterowo, instagramowo…
Bobiku, tu jest prosta pasta z sardelami, z tym, ze paste zrobila blogierka sama. Bardzo lubie te Rachel, Brytyjka mieszkajaca w Rzymie.
http://racheleats.wordpress.com/
Ten Kevin Richardson to tak nie tylko z lwiczką i maluszkami, ale i z dużymi lwiskami też
https://www.youtube.com/watch?v=RWmaeZd6Zrw
No tak, Pani Kierowniczko, ale facet z facetami kumpluje się łatwo, z mamuśką młodych to jednak co innego:)
Kumpluje się może łatwo, ale pieści się rzadziej
Święte słowa Kierownictwa.
Znany dziennikarz GW Wojciech Orliński w bardzo ciekawej rozmowie o dziennikarstwie dzisiaj:
Przyzna pan jednak, że kiedyś dziennikarstwo trzymało poziom…
– Tak, ale poziom nie wynika z tego, że ludzie są na poziomie. Jest model biznesowy, który uzasadnia to, że jakiś facet nie oddawał pięciu tekstów dziennie, tylko oddawał jeden na dwa tygodnie. W sieci nie ma miejsca na poziom nie dlatego, że internet jest głupi, tylko że nikomu nie opłaca się chodzić za czymś przez miesiąc. W internecie nie istnieje metoda, żeby to zmonetyzować.
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14441036,Orlinski__Po_jaka_cholere_bylo_mi_to_cale_dziennikarstwo_.html#MT
Wpadam pomerdać Gościom Wieczornym.
I zapytać Helenę, czy nasza ulubiona klawiszka przeszła dalej.
Jutro beda wyniki dzisiejszych eliminacji. Zaspiewala bardzo pieknie Candle in the wind Elton Johna. Oni dzis wszyscy spiewali Elton Johna. W tej chwili jest zatem klawiskzka Sam Bailey, grupa Rough Copy, bardzo, bardzo dobry 18-latek Luke Friend – praedziwy, bardzo orygoinalny muzyk z rastafaroanskimoi wlosami, wrazliwiec oraz bardzo utalentowany 16-latek o niezwykle pieknym glosie, ale dla mnie brakuje mu jeszcze indywidualnosci i dojrzalosci emocjonalnej. . Jesli nie wygraja w przyszlym tygodniu moi ulubiency – Sam Bailey i Rough Copy, to nie bede nieszczesliwa jesli wygra Luke Friend, bo on mi sie podoba z tygodnia na tydzien coraz bardziej. Luke jest OK, ale najbardziej chcialabym aby wygrala Sam, 35-letnia, co w tym programach jest uwazane za leciwa staruszke. Ale jest bardzo popularna wsrod publicznosci i bardzo chwytajaca za serce. Jest consistently dobra od pierwszego dnia. Ale i Rough Copy sa wspaniali, niesamowita energia na estradzie.
Tu jest Luke Friend sprzed tygodnia w Skinny Love:
http://www.youtube.com/watch?v=Og3ZarTarYw
Głodny cicho oczekuj,
wykaż też cierpliwość i wspomożenia dożyj,
a oczekując w światłach wspaniałego centrum
w oczy się nie rzucaj, skromnie stój
z pochyloną głową.
Nie epatuj transparentem, zaraz przecież święta,
czy mógłbyś być tak miły
i nie psuć nastroju?
Dziękujemy Ci w imieniu zagonionych klientów.
Wesołych Świąt.
W Wigilię jesteśmy otwarci do godziny 16:00
mimo ze……. herbata
niedzielnie, bez pospiechu, leniwie i wygodnie, szeleszcze
herbata
kawa
cos lekkiego (?) o swicie:
http://www.www.sdp.pl/wywiady/8798,z-miroslawem-usidusem-o-tym-czy-media-spolecznosciowe-nie-zaszkodza-informacji-rozmawia-blazej-toranski,1383647528
lewak od switu spiskuje i o Bezwarunkowym Dochodzie Postawowym mysli:
Swit z Manifestem Komunistycznym: „Wysuwano zarzut, że ze zniesieniem własności prywatnej ustanie wszelka działalność i zapanuje powszechne próżniactwo.
W takim razie społeczeństwo burżuazyjne dawno musiałoby zginąć wskutek lenistwa; ci bowiem, co w nim pracują, nie dorabiają się niczego, ci zaś, co się dorabiają, nie pracują.”
Ciekawy mowiony esej na temat nieznosnosci popprawiaczy i pedantow jezykowych:
http://www.newrepublic.com/article/115817/stephen-fry-responds-grammar-pedants
Demagogiczna ta wypowiedz, rysiu. Wyglada na to ze autor wolalby, zeby wszyscy pracujacy sie dorobili „czegos”, a zatem przestali pracowac.
dla frakcji Volker Pispers:
http://www.youtube.com/watch?v=J0SJJQyYNCE
Nie moge spac, wiec zaczynam mizantropic. Lepiej po raz kolejny sprobuje sie polozyc.
Dzień dobry
Piękne słońce.
Dziś uczestniczę w dożynkach rybackich. 21 restauratorów i gospodarstw rybackich staje do konkursu na najlepszą potrawę z ryb słodkowodnych. Relacja po powrocie
Dzień dobry
Rybackie to powinny być raczej dorzynki. No bo chyba się dorzyna te ryby przed imprezą, a nie konsumuje na żywca?
Ale relację chętnie przeczytam, nie udając, że sam jestem dobry dla ryb i gdzieżbym je tam jadał.
Czolem, Genderholoto. Obudzilem sie z jakas ogromna potrzeba pobluznienia. To chyba przez brak kurosantow.
I tak nie potrafisz, Mordo, bluźnić tak przepiękną polszczyzną, jak Bortkiewicz ksywka Prof:
Podczas wykładu nt. ,,Czy gender to dewastacja człowieka i rodziny?” doszło do próby naruszenia przestrzeni wolności słowa oraz charakteru debaty, używając do tego argumentu siły.
Ale sam przyznasz, ze facet tanczacy na wykladzie w zlotej sukience musial byc potwornym brutalem?
Ja się tylko jednemu dziwię: że też tam wszyscy nie padli ze zdrowego śmiechu…
Mt7, jeśli będziesz miała okazję, pozdrów, proszę, księdza Lemańskiego. Myślę o nim ciepło w ten szczególny czas adwentu. Szanuję jego decyzję, ale to nie zmniejsza przykrości i braku, jakie odczuwam każdej niedzieli.
Kierowniczko, może i padali na początku, ale kiedy do akcji weszły paralizatory, pewnie nikomu już do śmiechu nie było.
Polityka nie jest rzeczą łatwą dla osobnika o psim rozumku.
Czy ktoś światły mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego nowa, gowinowsko-wiplerowska partia Green Apple ma hasło „Polska Zrazem”? Ni cholery nie mogę się zorientować – wegetarianie, czy wręcz przeciwnie.
Ooo, jak brakuje odtrutki w osobie ks. Lemanskiego na tych szamanaow zaklinajacych gendera!
Ja tez o nim mysle czesto – ostatni raz 15 minut temu.
A dlaczego, Piesku, glowne pismo opozycyjne nazywa sie „Od Rzeczy”?
A jablko nie dosc, ze wyglada na bardzo kwasne, to jeszcze krzywe. No pytam ja kogo!
Ale gowinowska propozycja zmian w ordynacji wyborczej, polegających na przyznaniu rodzinom większej liczby głosów w wyborach w zależności od tego, ile mają dzieci, bardzo mi się spodobała. Dość tego decydowania przez dorosłych hominidów! Żądam głosu wyborczego dla dzieci i ryb!
Takie cos Gowin proponuje? Bylaby to jedyna taka ordynacja wyboprcza na naszej planecie. Mysle, ze w NYTimesie podaliby o tum na pierwszej stronie!
Tak sie zastanawiam. A jakby niemowle wolalo glosowac wbrew rodzicom? Np na Palikota? Czy wolno byloby mu zloic skore?
To by była bardzo dobra ordynacja. Wiadomo przecież, że wielodzietni są na ogół najlepiej wykształceni, najlepiej sytuowani, najzaradniejsi, najzdrowsi, no i oczywiście najśliczniejsi. Dlaczego oni mieliby mieć tylko po jednym głosie, tak samo jak, nie przymierzając, jakieś brzydkie, bez- czy małodzietne tumany?
Co prawda mogłyby się podnieść jakieś głosy przeciwko dyskryminowaniu tych brzydkich i niedobrych, ale wiadomo – z genderhołotą się nie dyskutuje.
Złoić skórę zawsze nie tylko można, ale wręcz należy. Tak na wszelki wypadek – żeby się w głowach nie poprzewracało.
Dzień dobry
Poważni ludzie, którym drogie jest wiadomo co, nie mogą padać ze śmiechu z powodu faceta w kiecce.
Tu coś naprawdę śmiesznego, choć jest to humor głównie czarny. O facetach w kieckach też jest.
http://wyborcza.pl/1,75478,15087607,Gdy__Ksawery__wieje__brzoza_nam_sie_chwieje__rzadza.html
Wychodze na sniadanie do Greka.
Zimno, choc sniegu mniej niz u Irka. Ciekawi mnie relacja Irka z dozynek ryb slodkowodnych. U nas sa tylko pstragi, sieja, czasem sandacz i takie male rybki (yellow perch). Ja bardzo lubie slodkowodne.
Wróciłem dorżnięty z przejedzenia. Około 150 potraw. Współczuję jurorom. Obrady trwają. Królowały szczupaki i sandacze, w dalszej kolejności karpie i jesiotry. Skupiłem się na zupach rybnych, pierożkach z nadzieniem rybnym w sosach kurkowych. Znalazłem kilka ciekawych pomysłów. Zwłaszcza tatar z sandacza
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/DozynkiRybackie2013#slideshow/5955049607467937458
Jak juz sie odrybicie, chocby na chwilke, to dziwna polszczyna
pisany list druha Najjasniejszego Grzyba Trujacego i fajna odpowied Hartmana.
http://hartman.blog.polityka.pl/2013/12/07/redemptorysta-pisze-do-hartmana/
Piękna jest Twoja relacja, Irku, ale nie przełamała mojej niechęci do ryb.
Bardzo wymyślne te dania, co stwierdzam bez zachwytu.
Czy to możliwe, że z powodu wielbicieli ryb, mojego kochanego Dziadziusia i kota Cyrusa, nie znoszę ryb?
Nowa ordynacja wyborcza szykanuje wlochate czworonogi. A co, moze nie rodzinni? Babci hodujacej 17 kotow nalezy sie 18 glosow i ani jednego mniej! A jakby kot Kaczora zaglosowal na Tuska i jeszcze dal wywiad na ten temat, to dowod na poprawnie przeprowadzone wybory. W koncu polska pomyslowosc zdobyla swiatowy rozglos!
Mt7, ze złej ryby nigdy nie zjesz dobrej ryby. Nie kupuję więc ryb w hipermarketach itp. One mogą zniechęcić do wszystkiego co rybne.Opłaca się pojechać do wypróbowanego gospodarstwa rybackiego,zapełnić zamrażalnik sumami,szczupakami … a potem
Irku, pewnie dlatego jurorzy win kosztuja i pluja…
Pani Kierowniczko (21:05) , moze jednak z Pendereckim? Bedzie tu akurat w drugiej polowie lutego
Ago, brawo!
Dzień dobry.
Wróciłam z Bremy. Droga prosta, żadnych zbójów. Pokonałam ją szybciej niż słynni Muzykanci. Cudny ich pomnik przy ratuszu obfotografowałam ze wszystkich stron. W Bremie ogromny Weihnachtsmarkt, tłumy niemożebne, stoisk setki… AMOK.
Przypadkiem trafiłam na piękny koncert organowy. I, również przypadkiem, do winiarni w ratuszowej piwnicy…
Dochodzę do siebie i doczytuję.
Wiadomość z ostatniej chwili. Wygrały moje ulubione. Stary Łasuch ze mnie
Mar-Jo, zazdraszczam Ci takich udatnych przypadków. A Irkowi rybnej rozpusty. Życzliwie.
A ja obejrzałem właśnie, w rodzinnym gronie, film dokumentalny, który dostałem od Liska – „Motlowe marynarki”. Tu jest jego krótki opis (na tubie, niestety, tylko minutowy urywek, niezbyt reprezentatywny)
http://www.charlie.pl/index.php?i=film&id=1032975470
Strasznie fajnie zrobione, oglądaliśmy z dużą przyjemnością. Dziękujemy, Lisku.
Od oglądania filmu oczywiście zgłodniałem, bo ja głodnieję od bardzo wielu rzeczy.
Idę więc konsumować, ale żeby nie było, że tylko żrę, a mało szczekam, zostawiam nowy wpis.