Wykład o psoezji renesanpsowej
W kolejnym wykładzie z literapsury chciałbym zwrócić uwagę Szanownych Słuchaczy na nieco pomijane w dotychczasowych opracowaniach utwory z epoki renesanpsu. Pomijane, dodajmy, nader niesłusznie, bo oprócz wysokiego kunsztu formalnego, możemy w nich odnaleźć szeroki zakres tematów, do dziś poruszających serce każdego Psa. Począwszy od niewątpliwie priorytetowych zagadnień samorealizacji i przedłużenia gatunku:
Nie uciekaj przede mną suczko urodziwa,
w gumki ani w pokera ze mną nie pogrywaj,
gdy amor z łuku strzela, nie jest żadnym wicem,
że jamnik oczarować może i dożycę.
Nie uciekaj, ma rada, wszak wiesz, im pies mniejszy,
tym być musi w techniczne sztuczki zasobniejszy.
Któż może o tym lepiej wiedzieć od jamnika,
że nie rozmiar jest ważny, liczy się technika?
poprzez obyczajowe obrazki z życia codziennego, w głębszej warstwie opisujące odwieczną walkę obowiązku i przyjemności:
I nie stróżować ciężko, i stróżować
nie bardzo chce się, kiedy chęć przemożna
ciągnie ku frisbee, albo kurze z rożna,
która już wkrótce może się zepsować.
Pies jest obejścia stróżem, jasna sprawa,
instynkt go jeden kieruje w tę stronę,
a drugi wiedzie tam, gdzie rzeczy one
jak aport, biegi, spacer i zabawa.
Gdy trzeba wybrać jedną z tych miłości,
zostaje łapę gryźć w bezsilnej złości
zainteresowanie jakością życia publicznego i apelem o przestrzeganie zasad etycznych przez rządzących:
Wy, którzy zasobami lodówki władacie
i wolny dostęp do jej wnętrza macie,
wy, szczekam, których władzy tej pozłota mami,
nie bądźcie nieczułemi, zimnemi draniami.
Miejcie to przed oczyma, że służbą jest władza
i nie na samolubstwie jej sens się zasadza,
na to dano kontrolę wam jadalnej rzeczy,
byście i pieczeń dla psa też mieli na pieczy.
Dajcie innym skorzystać z bogactwa swojego
i nie strzeżcie zazdrośnie boczku wędzonego,
boć grzeszy ten, kto myśli jeno, by sam zyskać,
a nie widzi pod stołem zgłodniałego pyska.
aż po filozoficzne rozważania o przemijalności, a zarazem powtarzalności wszelkich spraw tego świata:
Nasz weterynarz spać się od nas bierze,
z czego się cichcem każde cieszy zwierzę,
wszytko na próżno: sny doktora zmorzą,
aleć też z łoża wstanie z ranną zorzą.
Już tych kilka przykładów pozwala uświadomić sobie, jak istotna była rola rensanpsu w życiu kulturalnym psiości. Nieunikające bolączek i problemów, odnajdujące jednak psens nawet w bezpsensie strofy pozwalały łagodzić, czy wręcz przezwyciężać immanentny tragizm psiej egzystencji. Toteż najważniejsze chyba przesłanie renesanpsowego psoety, pełne trudnego, ale niepohamowanego opsymizmu, pozwolę sobie przytoczyć na koniec:
Nie frasuj sobie, przyjacielu, głowy,
nie dumaj o tym, by napisać Skowyt,
pomyśl, gdy pieskie życie zda się psujem –
fraszki to wszytko, czym się tak przejmujesz.
Wszakżeś w ogrodzie, gdzieś tam pod orzechem,
zakopał pewną żywota pociechę,
więc nie rób nigdy najmniejszego kroku,
by nie pamiętać o tej kości z boku.

Medrcy Syjonu w wersji muzulmanskiej to ciekawy temat. Kilka lat temu w egipskiej telewizji przez caly okres Ramadanu (tz najwiekszej ogladalnosci) lecial serial wlasnie osnuty wokol tej zydowskiej wladzy nad swiatem. Same protokoly tez chyba byly czytywane w tym rejonie w probie zrozumienia syjonizmu
, tym bardziej ze kontakty miedzy Rosja a krajami arabskimi byly od dawna zazyle. Ale to chyba wdziecznie przyjeta pozyczka, nie wlasny wytwor.
Aaa, to ulga Rysiu. Bo juz sie balem, ze ktos rybe wcisnal do waskiego naczynia – to tak wygladalo jak ryba.
Targi Ladnych Reczy faktycznie bardzo ladne, choc nie przyuwazylem ani jednego ciemniego flakonu Gucci. Ale cieszy mnie ogolne podniesienie sie polskiego designu w ostatnich latatch, Bylo tam biurko, ktore bym sobie natychmiast kupil, bo potrzebuje zmienic w sypialnu Starej, pod kompem.
Z tym pinkwolonym oswietleniem to my w tym domu tez mamy problem, Stara nieustannie narzeka, ze ni cholery nie widzi i stale dokupuje nowe lampy w nadziei, ze sie poprawi widocznosc.
A ostatbio kupiula sobie BARDZO FAJNY abazurek do istniejacej juz lampy: ca;y pokryty na gladko wstrokatymi brazowo-kremowymi piorkami, ktore przepuszczaja bardzo diuzo swiatla. Potrzebowala w tym miejscu cos z wyrazista i przyjazna faktura powierzchni i te piorka okazaly sie byc idealne.
I spodobala sie jej ta lampa ze zdjec od Siodemeczki:
http://dobrydesign.pl/index3.php?powrot=n&id_kategorii=2&id_produktu=767
Ale jest tak dezajnerska, ze z pewnoscia bardzo droga. Ona nawiazuje do takich lamp (zapomnialem nazwisko projektanta) z lat piecdziesoatych, ktora Stara widziala kiedys w sprzedazy, odnbwiona.Ale byla kolorowa – w latatch piecdziesiatych ludzie odreagowywali ponurosc wojny i chetnie siegali po zywe barwy. Lampa byla rozkoszna. Kosztowala ponad ?600, co za dezajnerskie lampy wbrew pozorom wcale nie jest duzo, ale ponad nasz stan, z pewnoscia. Sama sobie kupila wtedy inna, bardzo piekna i tez bardzo „graficzna” za ?130. That′s better.
Tylko dodam do tego, co Lisek napisal, ze poczatkowo chrzescijanstwo bylo jedna z sekt/odlamow judaizmu. Wszystkie sie miedzy soba zarly. Faryzeusze z sadyceuszami, sadyceusze z essenczykami…
Meki, jeszcze raz to samo – nie masz mi co tłumaczyć, że w chrześcijaństwie były takie czy inne wątki antysemickie, bo ja temu ani przez moment nie przeczyłem. Nie zgodziłem się tylko z tym, że miałyby one być sednem chrześcijaństwa, ani z taką sugestią, że w oderwaniu od chrześcijaństwa antysemityzm by nie istniał, bo wiem z doświadczenia, że i na pozachrześcijańskiej glebie bujnie on się pleni.
No, Bobik, skoro ci Afrykanczycy na oczy zywego Zyda nie wiedzieli, to od kogo dowiedzieli sie, ze sa tacy wredni?
Powiem Ci od kogo, jakbys sie zadumal: od Hosera!
Nie mówcie mi o lampach. Tutejsze lampy w przyzwoitych cenach to jest na ogół jedna wielka parada kiczu. I jeszcze te cholerne oszczędnościowe żarówki…
Gdyby nie dostawa normalnych żarówek od Mar-Jo (dozgonna wdzięczność!), to bym się chyba na pierwszej z brzegu lampie obwiesił.
Nie, Mordo, nie od Hosera. Jak go nie lubię, tak nie mogę mu aż takiego wpływu na muzułmanów przypisać.
Raczej się dowiedzieli od jakiegoś swojego muftiego Ahmeda al-Hosera i zaraz przekazali swojej dziatwie, żeby wiedziała, jak jest słusznie. A dziatwa, jak dorośnie, przekaże kolejnej dziatwie. I tak to biega.
Oczywiscie nie ma i nie moze byc dowodow na to, ze antysemityzm nigdy by nie powstal, gdyby nie chrzescijanstwo. I nikt chyba nie kwestionuje, ze antysemityzm kwitnie dzis w swiecie muzulmanskim. Mowie raczej o czyms glebszym. Antysemityzm w formie niemalze utozsamiania Zyda z Szatanem powstal w obrebie chrzescijanstwa. Mozna by oczywiscie powiedziec, ze Szatan tez nie ma centralnego miejsca w chrzescijanstwie – tylko nie byloby to pelnym obrazem. Historycznie (i jak wiemy nawet u niektorych obecnie) Szatan byl postacia kluczowa. A ze przez cale wieki wierzono w to, ze Zydzi maja rogi i ogon, tylko dobrze to ukrywaja – nie moglo byc przypadkowe. Mozna sie spierac o „sedno”, ale to sedno wygladalo inaczej w sredniowieczu i dlugo, dlugo pozniej a inaczej wyglada dzisiaj.
Siodemeczko, to byla dobrowolna ofiara – zgodzic sie wziasc udzial w przebiegu wypadkow w ktorym oni beda winni. Tu gra miedzy determinizmem a wolna wola jest skomplikowana. Jezus wie ze Judasz go zdradzi, i na to tez sie zgadza (bo zgodzil sie na calosc), ale to winy Judasza nie umniejsza. Kazdy jest odpowiedzialny za wlasne wybory.
Co do oddzialu miedzy judaizmem a chrzescijanstwem, o ktorym takze pisala Vesper, nie wiem . W Kazaniu na Gorze Jezus omawia niektore przykazania i wprowadza zmiany, ale to nie sa odstepstwa, nie wieksze chyba niz roznice opinii miedzy jurystami wewnatrz judaizmu w tym okresie. To co mowil w innym miejscu o przyzwolenie zrywania zboza i jeszcze paru innych czynnosciach w szabat, wydaje mi sie o wiele powazniejsze.
Nie odcinal sie, ale Mahomet tez nie, w obu wypadkach nowe religie uwazaja sie za naturalna kontynuacje poprzedniej, wiec tej samej, tylko poprzednicy, tez Zydzi, zostaja w tyle.
Mieszkanca Wypierdka
16 180
nalezy raczej eskmitowac
Meki, tak się złożyło, że dużo zajmowałem sę w ostatnim roku przekładem starych niemieckich pieśni religijnych, które – nie zawsze udolnie, ale żarliwie – usiłowały wyrazić sedno chrześcijańskiej wiary. Zapewniam Cię, że o Żydach nie było tam ani jednego słowa.
Meki, chyba przegiąłeś.
Żyd Żyda uważał za szatana?
A skoro jestesmy przy wdziecznym temacie, to niech jeszcze odnotuje ZUPELNIE oczywoscie NIEUSWIADOMIONY odruch antysemocki. Nie interesuje sie specjalnie afera z listem Skrzypczaka do izraelskiego kolegi. Nie chcialo mi sie czytac. Ale tytul, TyTUL w GW, z ktorego polowa brzmi jako cytat z listu: „DROGI PRZYJACIELU!”.
Czytajac zatem tytul wiemy ze jest jakas ofera wywiadowcza, nie wiemy na czym polega, ale wiemy Z TYTULU, ze Skrzypczak swoj list zaczyna od slow”DROGI PRZYJACIELU”.I to go oczywoscie z miejsca pograza w oczach polskiej opinii publicznej. Wlasciwie juz nic dodac. „Drogi Przyjacielu!” wystarczy.
Usiluje sobie wyobrazic analogoiczny tytul w jakiejkowiek gazecie zachodniej: Our general suspected of an inteligents leak writres to his Israeli counterpart: Dear Friend!
No nie jestem sobie w stanie wyobrazic takiego tytulu.
A o Szatanie duzo w tych piesniach bylo?
Siodemeczko, chyba Cie nie rozumiem. Jaki Zyd mialby tak uwazac?
Kocie, bo oni specjalizują się w insynuacyjnych tytułach. Płacą im za klikalność.
Czy Prezydent zabił? A w treści, że prezydent jakiegoś kraju jest oskarżąny przez opozycję o śmierć…., jak Tusk o Smoleńsk.
Mordko, Dear Friend! Do Izraelczyka! Aj!
Andsolu, wielkie dzieki za przetlumaczenie tekstu, rozumialam tylko to co podobne do hiszpanskiego
Na dobranoc (u mnie polnoc) jeszcze jedna jego piosenka, czy mozesz wytlumaczyc co tu sprowokowalo zagwizdanie i smiech?
http://www.youtube.com/watch?v=Gx9eY8E8xnA
ZORRO
(Jo?o Monge/Jo?o Gil)
Eu quero marcar um Z dentro do teu decote
Ser o teu Zorro de espada e capote
P′ra te salvar ? beirinha do fim
Depois, num volte face vestir os calç?es
Acreditar de novo nos pap?es
E adormecer contigo ao pé de mim
Eu quero ser para ti o camisola dez
Ter o Benfica todo nos meus pés [TU GWIZD]
Marcar um ponto na tua atenç?o
Se assim faltar a festa na tua bancada
Eu faço a minha ultima jogada
E marco um golo com a minha m?o
Eu quero passar contigo de braço dado
E a rua toda de olho arregalado
A perguntar como é que conseguiu
Eu puxo da humildade da minha pessoa
Digo da forma que menos magoa
?Foi fácil. Ela é que pediu!?
Meki, przecież pierwsi chrześcijanie to Żydzi.
Więc się pytam, jak Żyd Żyda mógł uważać za szatana.
Zresztą szatan oznacza nieprzyjaciela, nie demona.
Jezus do Piotra też mówił idź precz, szatanie, bo nic nie rozumiesz.
Dobranoc Lisku!
Nie wiem, Mordko, czy to nie nadinterpretacja. Dla mnie „drogi przyjacielu” było zwróceniem uwagi na to, że nie był to nagłówek typowy dla korespondencji urzędowej, więc mógł wskazywać na jakieś pozaurzędowe powiązania.
Że część czytelników mogła to zinterpretować tak, jak piszesz, to inna sprawa. Pewnikiem tak było. Ale nie oznacza to jeszcze (a zwłaszcza nie oznacza na pewno), że u dziennikarza zadziałał nieuświadomiony antysemicki odruch. Mogło być zwykłe szukanie tytułu sensacyjnie brzmiącego.
Lisku, powiedział, ze przyszedł nie po to, żeby zmienić Prawo, ale żeby je wypełnić.
Np.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi…
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, 24 zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Itd.
Rozwinął je bardziej radykalnie w kierunku miłości bliźniego.
Siodemeczko, ja nawijalem o swiecie chrzescijanskim w sredniowieczu i pozniej. Pierwsi chrzescijanie mogli innym Zydom wymyslac i to z wzajemnoscia na rozne sposoby. O przypisywanie sobie nawzajem atrybutow diabelskich raczej ich nie posadzam.
A poza tym uważam, że istotnie chrześcijanie mają na sumieniu grzech antysemityzmu.
Najzacieklej, absurdalnie, zwalczają się odłamy religijne mające ten sam korzeń.
Z taką nieludzką zaciekłoscią i nienawiścią potrafią się zwalczać tylko wyznawcy religijni.
Slusznie, Siodemeczko. Tylko ten korzen wspolny zostal zapomniany.
Bobiku, w chrzescijanstwie przeciwstawiane byly dwa watki: milosc/nawolywanie do milosci i ofiara Panska kontra zdrada Judasza/Zydow i wynikle z tego zamordowanie J.Ch.
Sadze, ze piesni religijne koncentruja sie glownie na milosci, ofiarnosci, milosierdziu a ten drugi watek byl (jest) bardziej do codziennego uzytku.
Nie, Piesku. Ten tytul byl pomyslany tak, by wywolac w czytelkniku okreslony odruch. Gdyby sprawa dotyczyla naprzyklad generala ulkrainskiego czy amerykanskiego (specjalnie wyboieram generalow spoza UE) ten naglowek z listu by sie w tytule nie znalazl. Trust me. Jest zbyt humorystyczny.
Meki, o szatanie było. Ale nie było podstaw do stwierdzenia, że pod postacią szatana autorzy pieśni widzieli Żyda. Szatan to były tam po prostu siły zła, rozumiane nieco abstrakcyjnie.
Prawdę mówiąc, ja się tu trochę upominam o to, żebyśmy nie popadli w „zwierciadlaność” i nie zaczęli teraz chrześcijanom przyprawiać rogów i ogona. Jakie oni mieli winy, to mieli, nie zamierzam ich ukrywać ani łagodzić, ale ton potępienia w czambuł, zwłaszcza na zasadzie „a bo to tkwi w ich naturze” czy „takie jest sedno tej ich wiary”, jakoś budzi mój opór.
Dobranoc wszystkim. Jesli kogos urazilem to przepraszam.
Siodemeczko, jedni maja, inni nie. A zwalczac sie nieludzko (tz wlasnie ludzko
) mozna z wielu powodow (Rwanda, Cambodia, gulagi nie byly z powodu religii; Zaglada tez nie).
Lajza z Bobikiem na dobranoc
)
(i znow wychodze na raty
Bobiku, „tkwi w ich naturze” to oczywista bzdura. Ale w przekazie z pokolenia na pokolenie zawarta byla tresc mowiaca o Zydach-zloczyncach.
Chociem Kot, to pamiec mam kurza. Wiec nie pamietam, ktory i czyj byl ten hiszpanski obraz ze sredniowiecza pokazujacy „Zyda prawdziwego”. Z rogami, ogonem, wsrod plomieni.
lisku, a bo (po polsku nie zaczyna się zdania od a bo, ale zdegenerowanym polskojęzycznym Brazylijczykom obleci) jak on śpiewa eu quero ser para ti o camisola dez, chcę ci być nocną koszulą dziesiątką, to pierwsze skojarzenie, że będzie jej w nim wygodnie, bo to chyba duży wymiar. Ale linia
No i w brazylijskim portugalskim to by nie wyszło, bo koszulka piłkarska to tylko w Portugalii camisola de futebol, w Brazylii piłkarz nie nosi czegoś tak kobiecego, lecz camisa, koszulę.
ter o Benfica todo nos meus pés, mieć całą (drużynę) Benfica w stopach, dodaje ruchliwości temu obrazowi
Jasne, Lisku, że człowiek potrafi i wszystkie te powody w głowie mi się nie mieszczą.
Oj, Meki, toż cały czas szczekam, że co było, to było, syćko prawda, tylko nie opowiadajmy, że cała historia chrześcijaństwa sprowadza się wyłącznie do antysemityzmu, bo to myślenie tunelowe. A ja nie lubię tuneli. Wolę światełka.
Wzorem Liska tez wychodze na raty. Dobranoc.
Swiatelko w tunelu moze byc? Jest takie w GW: ojciec Dostatni o nacjonalizmie.
Mordko, chyba przesadzasz. We mnie nie wywołał żadnych odruchów i skojarzeń, oprócz zadumy nad użyciem konfidencjonalnej formy w nie prywatnej przecież sprawie.
Bobiku, wpędziłeś mnie w sesję myślowo językową. Więc chyba masz rację, że sedno to niewłaściwy rzeczownik, bo sugeruje, że antysemityzm jest nieomal źródłem czy motorem tej religii. Owszem, agresywność każdego monoteizmu ustawia resztę świata w roli wrogów, a wśród nich któryś wybije się na arcy-wroga, ale nie zanm powodu, by w chrześcijaństwie musiała to być religia – rodzicielka.
Natomiast zasadnym wydaje się nadal pytanie (podkreślam: pytanie, ucieszę się poznawszy odpowiedź negatywną, bo przecież wśród chrześcijan żyję) czy antysemityzm jest częścią nieodłączną chrześcijaństwa. Nie mówię „immanentną”, bo nie chcę starego towaru sprzedawać w nowym opakowaniu, może to być koincydencja lub bardzo złożnony motor geograficzno – historyczno – psychologiczny, ale pytanie stoi: czy znane są wspólnoty chrześcijańskie, sprzed Vaticanum II, mające znaczenie czasowe i liczbowe, które były zupełnie antysemityzmu pozbawione?
Wiem o papieżach, którzy przeciwstawiali się prześladowaniu Żydów w tym czy tamtym kraju w jakimś okresie, ale nie chodzi o inicjatywę jakiegoś papieża Franciszka z przeszłości, pytam o wspólnoty.
No i tak się rozszczekałem, że zapomniałem opowiedzieć o moim najnowszym, bardzo dobrym wynalazku. Kapusta włoska gotowana z cebulą, żurawinami i mandarynkami, przyprawiona teriyaki i paroma innymi rzeczami. Na ogólne życzenie zachwyconej publiczności będę musiał ten numer wkrótce powtórzyć.
Andsolu, z tego, co czytałem (choć źródła już nie podam – szczenięca skleroza) w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wspólnoty żyjące według Pawłowej zasady „nie masz Greka ni Żyda” jak najbardziej istniały. A potem się zaczęło odgórne „zarządzanie nienawiścią”, które z czasem nabierało coraz większej spontaniczności.
Jeszcze wysłuchałem historii o kulejącym aniele. Bardzo dobre na dobranoc, Nisiu. Ze światełkiem na końcu.
Haneczko, Dear Friend znaczy po angielsku tyle co Drogi Kolego.Nic wiecej.
Ale teraz sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo wlasnie sprawdzolem. Skrzypczak wcale nie napisal do swego kolegi Dear Friend.
Napisal do niego dear Shmaya, czyli zwrocil soe do niego po imoieniu, co widac na zamiesczonym facsimile tego listu.
http://wyborcza.pl/51,75478,15001480.html?i=1
GW chciala tak ten tytul skonstruowac aby zazylosc miedzy generalami wygladala jeszcze bardziej zazyla niz stosunki czysto kolezenskie. Ludzie z resortow tak do siebie pisza: Dear Donald, dear David, Dear Barak, Dear Bronislaw. To cos innego niz po polsku „Drogi Przyjacielu”.
Nie powiedziałam, że wzruszyłam się bardzo okolicznościami, w których sympatyczny szantymen śpiewał.
Wiem, że łatwo się wzruszać, trudniej towarzyszyć, czy nieść.
herbata
jak u krolika, minus
herbata dardzo dobra i kawa lepsza
brykam
brykam fikam
Dzień dobry
dziś świętuje Teddy Bear
Miał się wkleić ten pierwszy
Za oknem deszcz ze śniegiem
Atmosfera strachu we frakcji niemieckiej
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15007565,Niemiecka_socjolog__Gender_wymyslily_kobiety__Powiedzialy.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Dzień dobry
To już wiem, czemu mi się codziennie rano tak wstawać nie chce. Ze strachu, żeby się na gendera nie natknąć.
Bo w Niemczech rzeczywiście wszyscy są tak okropnie zastraszeni, że nawet nieliczni, odważni antygenderowi bojownicy i czki kryją się po niszach i nosa nie wystawiają. Dlatego ja tu jeszcze kogoś takiego jak pani Kuby w akcji nie widziałem.
Ale bardzo dobrze, że mogła się wypowiedzieć chociaż w Polsce. Dzięki temu mamy twardy dowód, że idiotyzm nie jest etniczny, tylko, jako wolny duch, polata kędy chce.
Dzien dobry
) –
Na swieto Teddy Bear′a (nie wiedzialam ze je ma
http://www.youtube.com/watch?v=dZANKFxrcKU
Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet.
Chyba powinnam dwziąć sobie do serca i przestać się nad sobą znęcać. Nie żartuję.
Od tego wysiadywania po nocach bolą mnie oczy i ledwo żyję, bo nie mogę się wyspać z powodu hałasów.
Lubię pluszowe misie, bo tak fajnie się je rozszarpuje na strzępy.
Wszystkiego dobrego, Teddy i dużej odporności na szczeniaki.
Może wywrzemy na Siódemeczkę presję moralną, żeby była dla siebie dobra?
Kto to widział, tak się nad kobietą znęcać?
Natychmiast skończ z tym niecnym procederem i zacznij pić w południe, żebyś wczesnym wieczorem już miękko padała w łoże!
Wstydź się, Siódemeczko!
jak Bobik „Wstydź się, Siódemeczko! Kto to widział, tak się nad kobietą znęcać? Natychmiast skończ z tym niecnym procederem i zacznij pić w południe, żebyś wczesnym wieczorem już miękko padała w łoże! , tak ja tez Wstydź się, Siódemeczko! Kto to widział, tak się nad kobietą znęcać? Natychmiast skończ z tym niecnym procederem i zacznij pić w południe, żebyś wczesnym wieczorem już miękko padała w łoże!
Irek, imprezkę masz u siebie pod koniec tygodnia. Może i my się zjawimy, rodzina ze Szczecina.
http://moje.radio.lublin.pl/29-11-2013-szantowy-koncert-sztile-i-szkwaly.html
Wynalazek kulinarny spożyłam. W Bydgoszczy, w malutkiej knajpce pt. Kuchnia. Łysy młody fajny kucharz zapodaje flaki z żołądkową gorzką. Można chlapnąć przed lub po, ale on zaleca wlanie do środka. Bawimy się smakami – powiada. Rezultat genialny. Smacznego.
Ja się Lublinie nie zjawię.
Muszę się za to zaraz zjawić w terenie, więc lecę, zostawiając coś okazjonalnego do pośpiewania, może być przy żołądkowej gorzkiej.
Kobiety!
Bądźcie dla się dobre jesienią!
Krokiety
jedzcie, nie darujcie pielmieniom,
suflety
na wety,
pasztety, choć kończy się pieniądz,
kobiety!
Bądźcie dla się dobre
jesienią!
No comments:
http://wyborcza.pl/1,75478,15008201,Agent_Tomek_tlumaczy_sie_z_kolizji__Jadac_porsche_.html
Bobiku, szkoda że się nie zjawisz w L. Pies szczekający szanty to by było cuś!
Poor Tomek. Zostałby lepiej z narzeczoną w domu. On pomyślałby o Polsce, ona o Anglii
a my mielibyśmy święty spokój
Nie dosc, ze sama historia jest bardzo smieszna, to jeszcze malolaty z GW mysla, ze Krzysztof Zanussi jest kompozytorem:
http://wyborcza.pl/1,75478,15010453,Kompozytor_buduje_kosciol_dla__wsi_obciazonej_alkoholizmem.h
Obejrzałam wczoraj w TVP Kultura kawałek wprowadzenia do koncertu jubileuszowego Pendereckiego w Teatrze Wielkim. Niezapomniane wrażenie zrobił na mnie młodzieżowiec w dresie z kapturem i podkoszulku (plus okularki na gumce od spódnic) robiący dość kretyńskie wywiady z gośćmi w foyer teatru. W stylu luźnym. Ja tam nie jestem specjalnie sztywniacka, ale doszłam do wniosku ze pora umierać.
Przyszedl ktos dorosly i poprawil tytul.
Link się nie otwiera, Kocie
Wyluzowany styl sie nie spodobal, Nisiu?
Jestes wapno ( a przynajmniej tak to sie nazywalo w moim poznym kociectwie).
Wiem Vesper. Bo w GW w wielkim pospiechu podmieniano tekst doniesienia! Bo autor byl przekonany, ze ten Zanusssi to kompozytor… Nie, nie zamierzam umierac. Niech oni pozostana na bruku bez posady.
Tu juz jest poprawiony:
http://wyborcza.pl/1,75478,15010453,Panstwo_Zanussi_buduja_kosciol_dla__wsi_obciazonej.html
To tak chyba nie działa, Kocia. Oni właśnie mają posady, bo choć myślą, że Zanussi jest kompozytorem, są tani.
Kobiety,bądźcie dla siebie dobre jesienią,
a na zmęczenie
chętnie pielmienie,
lub u Bobika drobne
westchnienie tudzież
wytchnienie
Nisiu-patent na flaki z żołądkową gorzką muszę czym prędzej przekazać Osobistemu Wędkarzowi,bo on zwolennik obu produktów,a do tej pory używał jedynie osobno i na dodatek nawet nie tego samego dnia
Well, that explains it.
Jak sie ma taniego dziennikarza, to trudno od niego wymagac zeby jeszcze wiedzial kim jest Zanussi.
Danuśko, na sporą miseczkę flaków dawali piędziestkę. Zaskakujące, rozgrzewające i pyszne. Pozostawał leciutki gorzki posmaczek… choć żołądkowa gorzka jest słodka. Cuda na kiju. Bawimy się smakiem!
Kocie, jestem wapno i, kurna, beton zbrojony. No.
Jeden nasz elektryk w zamierzchłych czasach zwykł był mawiać w podobnych okolicznościach: kultury, ch… ponury. Rychtyk pasuje, niestety.
A u nas c.d. afery wokol trzech zniewolonych kobiet z poludniowego Londynu. Ich „wlascicele′ byli „radykalnymi marksisatami” i ta „wspolnota”, do ktorej sie poczatkowo przylaczyly dwie najstarsze, byla komunistyczna jaczejka.
Nieustannie zmieniali mieszkania, zas ta kobieta 30-letnia podobno napisala 200 wstrzasajacych milosnych listow do sasiada z gory. Dawala w nich do zrozumienia, ze nie jest wolna, ale mozna to bylo odczytac jako „okowy milosci” albo jakos tak.
Scotland Yeard robi teraz jakas oblawe w miescie, a my zaczynamy sie juz troche wsciekac, ze niczego konkretnegon do tej pory nie wiemy. Bylo jednak znecanie sie fizyczne, a nie tylko psychiczne i emocjonalne.
POlicja triche daje do zrozumienia, ze trzyma wszystko w takim ukryciu by nie sploszyc innych osob uwiklanych.
No zupelnie jakbym czytal jakis szwedzki kryminal.
Vesper, chiba się czepiasz. Jak nie Zanussi kompozytor, to Pan Derecki. Zawsze coś się dopasuje.
A Zanussi to i tak pralka.
Śniadansio o poranku. Ot co.
Osobiscie przesluchalbym Rysia i prewencyjnie zamknal bez dostepu do klawiatury i srodkow jej czystosci. To go powinno nauczyc.
– Od 8-9 lat zajmuję się tematyką gender i seksedukacji. Ostatnio praktycznie codziennie docierają do mnie informacje, które mnie szokują – przyznała. To mniej więcej tyle samo czasu co i Amerykanie potrzebowali, żeby dotrzeć na Księżyc.
Nisiu, już wysłałem rezerwację biletu.
Myślałem, że Michał Babilas sam podlinkuje tutaj ten artykuł, na obgadany już temat religia w szkole, a skoro tego nie zrobił, czynię to za niego, bo warto, bo spokojne i jasne słowa.
Irku, chiczkum, kiczkum…
Psiarze – mus obejrzeć!!!
http://www.youtube.com/watch?v=dv_gOBi8Wpk
Można przewinąć początek gadany.
Po lekturze Babilasa. Niespojnosc swiatow – religijnego, opartego na wierze i naukowego, poznawalnego empirycznie to oczywoscie jeden tylko powod dla ktorych religii lepiej nie nauczac w tym samym miejscu w ktorym wykladane sa przedmioty akademickie.
Ale dla mnie jest jeden nie mniej wazny powod dla ktorego religie bym ze szkol wyprowadzil: religia dzieli i zawsze dzielila. W swiecie doroslych najwieksze zbrodnie byly i sa wciaz popelniane w imie religii, z ktorych kazda lub wiekszosc to oczywoscie „religie milosci”, oparte na „fundamencie milosci” . Ta „milosc” jest zreszta, jak podejrzewam od dluzszego czasu jest wynalazkiem XX wieku. Przedtem jednak i w duzej mierze do dzis jedynym prawdziwym i trwalym fundamentem religii bylo podporzadkowac instytucji religijnej duszy i ciala wiernych, sprowadzenie tych wiernych do wlascoiwego rozmiaru, ogniem i mieczem jesli zabraklo innych srodkow perswazji. Cala ta „milosc” pojawila sie znacznie pozniej niz idea niewiernych, ktorych trzeba koniecznie nawrocic na wlasciwe sciezki dla ich wlasnego dobra i dla glorii Najwyzszego.
No i teraz te dzieci. Pol biedy jesli chodza do szkoly wyznaniowej, gdzie wszystkie poddawane sa tej samej ideologicznej indokrynacji. Pol biedy.
Ale w szkolach gdzie chodza dzieci roznych wyznan oraz bezwyznaniowe, jak wytlumaczyc, ze Farida nie bedzie uczestniczyc w lekcjach plywania ani nie bedzie siedziala w jednej lawce z kolega, Jas nie obchodzi ani Gwiazdki, ani imienin, ani swietego Mikolaja, Krysia przestrzega scislego postu, podczas gdy Baszir nie bedzie jadl parowek w stolowce, choc nic innego nie zostalo dla niego przewidziane.
Sa oczywoscie szkoly, gdzie sobie z tym wszystkim poradzono. Np w Szwecji. Osmioletnia wowczas ( a bylo to ze 35 lat temu) Monika , corka przyjaciol mieszkajacych wtedy z Szwecji, powrocila ze szkoly okropnie zadowolona i powiedziala matce, ze wszystkoie kolezanki chodzace na lekcje relgii okropnie jej zazdroscily, kiedy sie okazalo, ze Monika niemal w prostej linii wywopdzi sie od Pana Jezusa i jedynym jej problemem bylo czy powiedziec im, ze tylko czesciowo.
Ale w Polsce do takich lekcji religii jest jeszcze bardzo daleko. I poki w tych szkolach nie zostalo wprowadzone obowiazkowe nauczanie „roznosciowe” i „rownosciowe” , poki wychowywaniu w pluralizmie nie poswieca sie chociaz polowy tego czasu co katechezie i chodzeniu na rekolekcje, religia powinna byc wyprowadzona z budynkow szkolnych i prowadzona gdzie indziej. W szkole natomiast mozna nauczac jak piekne i niesmiertelkne dziela malarskie, architektoniczne, muzyczne i literackie powstawaly z inspiravji religijnej naszego kregu kulturowego. W tym samy czasie powstawaly gdy plonely stosy. ludzi wyganiano z kraju, zmuszano do skladania ofiar obcym bogom lub zamykano w gettach i odbierano prawa . Czasami tymi „innymi ludzmi” byly kobiety rzucajace na sasiadow zly urok, zatruwajace studnie lub latajace w nocy na miotle i sprowadzajace dzume i cholere. Te czasami tarzano w smole i podpalano lub topiono.
Nie mam czasu teraz czytać.
A mam pytanie, czy ktoś może przystępnie wytłumaczyć starszej pani, co to jest Bitcoin i jak to się je?
Wiem, że waluta cyfrowa, ale nic nie rozumiem.
Przynajmniej Starsza Pani o niej slyszala. A sa takie co jak tabaka w rogu.
mt7, chyba coś dobrego, skoro władze US starają się ograniczyć i wyeliminować to
Najkrócej mówiąc, usiłowanie, by niezależnie od wszelkich banków centralnych wprowadzić działającą w Sieci monetę dostępną do wszystkich.
Nina Mazur, czyli futrzak (filozof z wykształcenia, informatyk z zarabiania, politolog z zainteresowań) nieźle to rozumie i czasami pisze o tym, znajdziesz to wpisując w google′u site: http://futrzak.wordpress.com/ bitcoin .
to słowo „bitcoin musi stać w linii google′owej po spacji. Czyli trzeba wpisać całe
site: http://futrzak.wordpress.com/ bitcoin
Nisiu, Pudsey is a star!
Ciekawe czy potrafi chodzic po gzymsie pod sufitem?
Siodemeczko, rece precz od Bitcoin, drogo
lepiej kupic to, ta sama wiara w dzialanie
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1452021_681727465213251_76730628_n.jpg
ciekawa propozycja, Kocie.
brk srodkow czystosci do klawiatury! za co taka kara? za co?
Bo wiem Rysiu, ze bylaby bardzo dotkliwa. A za co? Za to, ze tu na kilometr pachnie ze maczales swoje czyste paluchy w tej aferze z marsistowaka jaczejka.
Sprzedawanie tarzanskiego sniegui w tubce n jest majstersztykiem przedsiebiorczisci. Czy myslisz, ze moglbym sprzedawac bardzo szczegolny snieg londynski (dwie czesci sniegu na osiem czesci blocka, produkt sezonowy)? Pod nazwa Duch Dunkierki.
Londynski snieg? oczywiscie
rzadki produkt, dlatego bezcenny
pochlebiasz mi Kocie, moje lewackomarksistowskie macki juz w
Londku? dobry jestem
(czy to sila przekonan czy blask
wyszorowanej klawiatury?)
Kto tu coś mówił o jaczejce? Czas aktywacji? Wychodzimy z uśpienia?
Rysiu, niczego nie kupuję, zainteresował mnie tytuł w gazecie.
Tych Bitcoinów się nie kupuje, tylko zdobywa w cyber przestrzeni w sieci P2P.
Dosyć szczegółowo jest w Wiki, ale ja nic nie rozumiem, bo używa terminologii obcej starszej pani.
A może starsze panie też coś mogą złapać w tej sieci i zabić.
Tam nic nie ma, Andsolu, u tego futrzaka.
To jest osoba o osobisto-radykalnych poglądach.
Nic jej się nie podoba, a najmniej wszelkie władze i siły porzadku, w związku z tym w ich opisie ucieka się do insynuacji dopatrując wszędzie złej woli i chęci uciemiężenia obywateli.
Nie pasuje mi.
do czytania:
http://rafalbauer.natemat.pl/83219,niepewni-gniewni-i-brunatni
a ja ciagle swoje
, nacionalizm ma spoleczne przyzwolenie, i juz
.pstryk
Nie powiem, udało mi się.
http://dl.ziza.es/upload//image/112013/25/reco/fotorecopilatorio%20(14).jpg
pstryk pstryk pstryk
Masz rację, Rysiu, ale to nie dlatego, że nacjonalizm, tylko społeczne społeczeństwo ma w nosie, to co dzieje się poza nosem. Banalnie proste.
Ale to był zuch, ten. który zrobił zdjęcie rysiom.
A Ty, to który?
mt7, ależ nie sugeruję ani Tobie, ani nikomu czytania ciurkiem Niny (sam bardzo często i ostro ścinam się z nią gdy wdaje się w rozważania bardzo (moim zdaniem) bliskie teoriom spiskowym, nawiasem też osadza ją często inny wyjątkowo rozsądny i sceptyczny człowiek). Ale podrzucone przeze mnie magiczne zaklęcie odsyła do tych jej wpisów, które traktują o bitcoin i ona tam nie wchodzi w detale informatyczne i matematyczne, a mówi o idei.
Nawiasem (jeszcze o Ninie), ona pożyła sobie w Stanach i teraz jest w Argentynie i ma bardzo dobry punkt widzenia, by ocenić to, co poznała w Stanach. I jej ostre obserwacje zgadzają się z tym, co paru z moich najrozsądniejszych żyjących w Stanach znajomych od lat mi pisze o owym świecie – godnym podziwu i powielania w swoich osiągnięciach lokalnych i przerażającym w zachowaniach globalnych.
Ideę to ja rozumiem, interesują mnie konkrety podane zrozumiałym językiem.
Może zapytam synusia.
Przeczytałam, co ona tam pisze na ten temat, ten futrzak.
USA chce zagarnąć pieniadze ludzi i dlatego zwalcza wirtualną walutę.
Dla poprawy jesiennego nastroju:
http://arturandrus.bloog.pl/?_ticrsn=3&smoybbtticaid=611b9a
Nalezy koniecznie odsłuchać wykonanie piosenki z linki podanej na końcu notki.
Bitcoin? To jest proste. Pamiętacie stary kawał o bacy, który na jarmarku sprzedał psa wartego milion za dwa koty po pół miliona? To jest podstawa i tak to działa, z jedną, istotną różnicą: znalazł się geniusz, potrafiący wymieniać od czasu do czasu jakiegoś kota na gotówkę, po cenie nominalnej. W warunkach wiejskiego jarmarku liczba idiotów jest bardzo ograniczona, co więcej, na ogół lokalni idioci nie śmierdzą groszem. Mając dzięki internetowi dostęp do około miliarda idiotów można znaleźć i takich, którzy są młodzi, wykształceni, mieszkają w wielkich miastach, zatem dysponują pewnymi nadwyżkami finansowymi. E włala.
Czyli to jest jest internetowy handel wymienny w zamkniętym środowisku?
A wartość do wymiany jest generowana w bitmonetach?
I co, to ja ogłaszam, że mam psa za milion? A on może 5 gr nie wart.
Może to i nie ma znaczenia, bo jeżeli ktoś kupi za milion… Ale skąd się bierze ten pierwszy milion?
Przecież jednak dochodzi do realnych transakcji.
Zaraz.
Biorę kota i zapisuję właścicielowi wirtualną kasę, on ją ma na wirtualnym koncie i może płacić za realne usługi,
tak jakby kota podzielił na kawałki. OK. Rozumiem.
Ciekawe to wszystko. W wolniejszej chwili poszukam szczegółów.
Nie rozumiem jak sie bitcoiny wykopuje z sieci.
Zabieganym okropnie, bo choć teren odwaliłem, to jeszcze kolację trza zrobić, ale w przelocie wrzuciłem nowy wpis, więc gdyby ktoś miał ochotę, można do niego wydeptać ścieżkę.
Właśnie, dopóki to jest w zamkniętym środowisku, nie ma żadnego problemu. Moja dać twoja dwa świnia, twoja dać moja ta piękna dzida i jeszcze może kobieta. Gorzej, jak to wycieknie na większą skalę do prawdziwego świata, na przykład banki zaczną tym handlować w pakietach pod jakąś przyjemną, niezrozumiałą nazwą. W końcu się okaże, że dwa świnia kosztuje tyle, ile kosztuje w skupie świń i będzie wielka przykrość, a straty zapłacą podatnicy.