Bajka o ekspertach
Wezwał raz swego błazna władca ciemnowodzki
i tak rzecze do niego bezpośrednim tekstem:
znajdź mi natychmiast, błaźnie – boś dobry w te klocki –
okropnie rzadkie zwierzę, co się zowie ekspert.
Oswaja się podobno łatwo to zwierzątko,
znosi codziennie rano biniendy wierutne,
więc sprowadź mi je tutaj najpóźniej do piątku,
a jak się nie wywiążesz, to ci głowę utnę.
Przeszła środa i czwartek, błazen jest w opałach,
skąd to niezwykłe zwierzę zdobyć nie wiadomo,
kombinował noc całą i pół dnia bez mała,
aż wreszcie innych błaznów poprosił o pomoc.
Bądźcie ludźmi, koledzy, nie dajcie drapaka,
wszak udawać eksperta to nie problem żaden,
wystarczy się napuszyć, z ważną miną gdakać,
i prawdą w tę lub wewtę pokręcić jak zadem.
Ruszyła grupa błaznów do pałacu gazem,
sunąc za przewodnikiem jak za panią matką,
a nasz błazen królewski wołał raz za razem:
królu, mam! Nie jednego, ale całe stadko!
Klasnął radośnie w dłonie władca zachwycony:
tylu ekspertów nie ma żadne w świecie zoo!
A jakie sztuczki robią! Jak plotą androny!
Z jaką ochotą w mediach ćwierkają wesoło!
Zaraz błazna wiernego wynagrodził suto,
marszałkiem go uczynił i Wielkim Wezyrem,
a ponadto, pod karą odebrania butów,
zakazał nazywania go przez ludność świrem.
Na poddanych podziałał również króla przykład,
dla powstania tradycji nowej stworzył bazę
i od tej pory w Ciemnych Wodach rzecz to zwykła,
że za eksperta spoko może robić błazen.

Kłaniam się wszystkim nisko.
Vesper,
a ja wolę powiedzenie autorstwa A. Poniedzielskiego:
jak się nie ma co się lubi, to nie lubi się też tego ,co się ma.
No dobra. Dwie baby, dwa cycki? 😕
Co poeta chciał powiedzieć? 😕
Anro, może tak być, ale nie musi. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym nie lubił kości tylko dlatego, że nie mam befsztyka. 😉
Wodzu, czy poeta może się zastanowić i odpowiedzieć w nowym wpisie? Bo w tym już ścisk taki, że niedługo komentarze nie będą miały czym oddychać. 🙂
Tylko niech poeta nie próbuje zasłaniać cycków licencją. 😎
Bardzo chciałabym mieć zdanie, ale nie znam ludzi z wojska ani, tym bardziej, ze służb. Nie wiem też, komu mogłabym w tej materii zaufać.
Poniedzielski dobrze prawi 🙂
wodzu, że każda po cycku i w nogi? 🙄
Też mam ten problem, Haneczko, że w sprawie specsłużb mój zwykły, chłopsko-pieski rozum nie wystarcza, dlatego wolę siedzieć cicho, niż naszczekać jakichś głupot.
Siódemeczko, przeniosłem Cię w nowe miejsce. Chyba nie masz przeciwko? 🙂
By zgorszenia nie rozsiewać
jeszcze tutaj to dośpiewam:
Jedna baba – cycki dwa
chwyć w dwie łapy co się da
jak w dwie łapy chwycisz więcej
będą baby ci w podzięce
milczeć głucho, żeś ty kiep,
bo masz tylko jeden łeb…