Trochę horroru
Już na gór szczytach przycichły jodły,
kura już poszła na grzędę,
czuwa wyłącznie – w zamiarach podłych –
potwór, co zowie się gender.
Śpi sprzedawczyni i żona szejka,
śpią słodko ciotka i wujek,
nawet lewacy chrapią w jaczejkach,
a gender siedzi i knuje.
Wciąż kombinuje nowe sposoby
w swych kulturowych okopach,
żeby na babę chłopa przerobić,
a babę znowuż na chłopa.
Z tradycji świętej, że chłop ma ptaka,
potwór upiornie się śmieje
i furt uprawiać leci po krzakach
straszny, zdziczały seks z gejem.
Truciznę wpuści do pomyślunku
uczciwej nawet kobiety,
za grosz złamany nie ma szacunku
dla słusznych słów katechety.
A jak rodzinę zwykłą to bydlę
przypadkiem dorwie w swe szpony,
to poniewiera nią tak obrzydle,
że jęczą kościelne dzwony.
Los tak już ciężko doświadczał naród,
tak wygarbował mu skórę,
a teraz jeszcze, w ramach domiaru,
zesłał mu tę kreaturę!
Bo niczym długi, rozbite Porsche,
głód, ogień, wojna, cholera,
wobec zarazy z wszystkich najgorszej:
tego potwora gendera.

Coz, andsolu, moda to moda. Jak przyjdzie tak i przejdzie. Musimy zacisnac zeby.
Bobik! Kochany, dobrotliwy Satrapa i Chairman of the Blog, zawsze czuwa, a teraz nareszcie poszedl sie wyspac. Spij Pieseczku! Dobrych snow. Ja bede dalej ogladac kolejny Midsomer z linki Siodemeczki.
Roze Pani Cherrington autorstwa pani Craig Rice, to byla moja bardzo ukochana ksiazka. Opowiesc kryminalna napisana z punktu widzenia dzieci, podczas gdy ich matka nieswiadoma otoczenia probuje dokonczyc powiec kryminalna.
brykam!
herbata 🙂 🙂 🙂 sie wie 😀
szeleszcze
bedzie padac albo tez nie, wiem, znam sie, jestem ekspertem,
siedze na balkonie, rozgladam sie i robie to od lat wielu, po
prostu wiem 8)
brykam
Tereny Zielone S-Bahn przeglad pozycji
brykam fikam
🙂 😀 🙂 🙂 😀
😆
Dzień dobry 🙂
Rysio jak stary baca, o pogodzie wie wszystko 😀
Za oknem ciapas lub jak kto woli mżawi
Herbata koniecznie
Ciekawe co na to krajowi wielbiciele Orbana 😈
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14619353,Premier_Orban_ugial_sie_pod_presja_Brukseli__Parlament.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Dzien dobry 🙂
Herbata w Midsomer 🙂
Dzień dobry 🙂
Popieram herbatę. To jest bardzo dobry podkład pod kawę. 😈
Pogoda dziś nieruchawa, ale minister zdrowia, o dziwo, wykonał ruch i zareagował na biniendy opowiadane przez utytułowanego eksperta Epidiaskopu. Podkreślam ten fakt, bo szybka reakcja ze strony rządowej to obecnie w Polsce wymierający gatunek: 😛
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,14624092,Arlukowicz__Prof__Kochanski_twierdzi__ze_dzieciom.html
Dzień dobry 🙂
jesień już:
http://www.youtube.com/watch?v=jxuYfVZTKXc
przydałoby się cos rozgrzewającego do herbaty, dorzucam nalewki 😉
A gorące serca do herbaty to pies? 😆
Dlaczego właściwie powiedzieć coś krótko i prozą, jak można długo i mową związaną? 😈
Co robi pies, gdy kończy się lato,
gdy coraz chłodniej pod drzewkiem?
Siada gdzieś w ciepłym kącie z herbatą,
z pigwy popija nalewkę.
Lecz do sielskiego tego obrazka
warto dorzucić szczegóły,
takie jak stały dopływ pogłaskań
od serc gorących i czułych.
Bo nic nie robi tak dobrze psinie,
jak odrobina uczucia,
lepsze to niźli mięsny gościniec*,
albo gryzienie papucia.
Lepsze niż świeża ryba norweska,
lepsze niż zapach rosołu,
gdy z dobrym słowem przyjaciel pieska
przyjdzie i siądzie u stołu.
I jeszcze jedno – jak wytrzymacie –
na koniec cicho zaszczekam:
że pies jest chyba w uczuć temacie
całkiem podobny do człeka. 😉
* Gościniec w sensie prezentu, a nie Szosy Wołokołamskiej.
Cytat tygodnia, a moze nawet i roku:
„Gdy patrzyłem wczoraj na panią Monikę Olejnik, widziałem taki strach w oczach, strach przed otwartą debatą z ekspertami z zespołu parlamentarnego – mówił dziś Antoni Macierewicz ”
Hilarious. Zaczybam myslec, ze „zespol Macierewicza” to jednostka chorobowa badz nazwa jakiegos zaburzenia psychiki. Cos jak „zboieractwo starcze” albo zespol Tourette’a.
Probuje wyobraziuc sobie zwierzcy strach w oczach Olejnej siedzacej naprzeciw faceta z zespolem Macierewicxza i padam na podloge ze smiechu. Niechaj mi PB wybaczy….
Dzień dobry.
Luj, zimno. Herbata ze świeżym imbirem.
Tylko w kuchni ciepło: przetwórstwo śliwek,jabłek,buraczków. 🙂
Mam nadzieję na jeszcze kilka słonecznych dni, dzięki którym nasze ciemne winogrona dojrzeją. Na pyszny sok.
Może być zaspane serceeeee? To wrzucam. 🙂
Poprzestawiałam dzień z nocą.
U mnie od wczraj kalotyfery grzeją. Miło.
Nie brykam. 🙁
Ja tez wczoraj w;aczylem ogrzewanie na pare godzin.Ja tam lubie przegrzewac z amerykanskiego nawyku.
Tak, tak. Mordka pół Londynu ogrzewa, jak już włączy. 😈
Ja zresztą też zacząłem grzać, ale egoistycznie nie trzymam okien przez cały czas otwartych i grzeję tylko siebie oraz rodzinę. 🙂
A propos trzewików, mijałam dziś salon garderoby używanej. Trzymam okna otwarte niezaleznie od temperatury kaloryferów. Płacę za to, 🙁 ale przy zamkniętych się duszę.
Ciepło mam, syto mam, herbata i nalewka pod łapą, to sobie siedzę i wiążę dalej. 😀
Przychodzi baba raz do lekarza,
dolegliwości swoje wylicza,
a lekarz na to: oj, kurka z twarzą,
pani ma zespół Macierewicza.
Panie doktorze! – baba z lamentem –
czy taki zespół da się wyleczyć?
Toć przez choróbsko toto przeklęte
łażę i ciągle gadam od rzeczy.
Ludzie mi kręcą na czole kółka,
wyśmiewa ze mnie się pół narodu,
daj mi pan, błagam, jakieś pigułki,
żebym ze zdrowiem była do przodu.
Bardzo mi przykro – doktor odpowie,
i z oka otrze łezkę goryczy –
jak już ktoś taki zespół ma w głowie,
to medycyna leży i kwiczy.
Żadne tabletki czy lewatywa,
żadne zabiegi tu nie pomogą,
bo nic na taki zespół nie wpływa,
nawet śmiech próżny, wzgarda i wrogość.
Choćby odtrutkę ktoś lał do dzioba,
choćby psychiatra siedział do rana,
nic nie da skutku, bo to choroba
na rzeczywistość impregnowana.
Zakrzyknie baba: laboga, rety!
Tom wpadła w kompot jak jaki Pyrrus!
Skąd do porządnej polskiej kobiety
taki się wredny przyplątał wirus?
Jak tu żyć dalej z takim zespołem,
jak normalności pozór zachować?
Ja się pochlastam lub wpadnę w dołek,
jeśli nie będę już nigdy zdrowa!
I z gabinetu poszła na sumę,
chlipiąc w chusteczkę „Jezus, Maryja!”,
a doktor do się szepnął w zadumie:
tego wirusa lepiej omijać. 🙄
Bobiku do czleka podobny. Siadam z Toba do stolu, pije herbate i pazurkami pomagam w zmaganiach z papuciem. A na wszelki wypadek donosze pasztetowki.
O, to lubię. Uczucie wprawdzie najcenniejsze, ale porcja pasztetówki na dodatek też nie zawadzi. 😀
A ja slyszalem, ze zespol Macierewicza leczy sie sadem. Takim od Wodza nie tym od Mar-Jo. Tym od Mar-Jo to podobno leczy sie kaca.
Przyznać się, kto to zrobił? 👿
http://www.fakt.pl/okradli-tadeusza-rydzyka-prokuratura-wszczela-juz-sledztwo-,artykuly,418971,1.html
Np Sad Najwyzszy w okladach…
A gdzie tam, Meki. Sądem to się da taki zespół co najwyżej ukarać, ale niestety, nie wyleczyć. 🙁
Melduje sie Jagodo! Na zlecenie satanistyczno-komuszo-liberalno-ateistyczno-zydowsko skorumpowanej sitwy Lemanskiego.
Jestes pewien, Bobiku? Bo slyszalem o probach takiego leczenia.
Jestem pewien. 🙁 Okłady sądowe mogą wprawdzie wpłynąć na ekspresję objawów, ale zdrowia nie przywrócą.
Skądinąd zresztą wiadomo, że w więzieniach siedzą sami niewinni. 😈
Fakt. Osobiście Mekiemu zlecałem. A Morda podał kody dostępu. 😎
Zapomnialem, ze w srody jestem kotem. Kotka tylko w piatki. We wtorki psem. To ten Gender tak mnie urzadzil.
Ćśśśś… udało się genderowe odchyły zamieść pod dywan. 😉
Czy ktos wie jak sie leczy syndrom F.? Przeciez moze sie okazac zakazny.
http://www.znak.org.pl/?lang1=pl&page1=news&subpage1=news00&infopassid1=15061&scrt1=sn
Zakaźny nawet na pewno będzie, ale akurat my chyba najmniej musimy się obawiać. Polscy duchowni, z nielicznymi wyjątkami, wydają się mieć wrodzoną odporność na tę zarazę. A nawet nie dałbym głowy, czy nie brali jakiejś tajemnej szczepionki… 🙄
A nie mówiłem, że nieuleczalne? Co gorsza, postępujące:
http://wyborcza.pl/1,75478,14626790,Macierewicz_po_kompromitacji_swoich_ekspertow__To.html
A jak juz przy syndromach jestesmy
http://tygodnik.onet.pl/32,0,81480,pokuta,artykul.html
Nie widzę pod dywanem żadnych dżenderowych odchyłów 😛
A, bo ja zamiotłem pod dywan przez małe d, a tam wzrok Kierowniczek nie sięga. 😀
Ten sam syndrom tylko w Wyborczej szerzej
http://wyborcza.pl/1,75478,14627060,Nastolatka_od_trzech_lat_jezdzi_do_egzorcysty__Bo.html
To już na tyle przerażające, że mi chwilowo ochota do robienia sobie jaj odeszła.
Piesku! Twoja Muza przezywa jakis nadzwyczajny okres swietnosci. Oczywoiscie natychmiast poprosilem Stacha aby poroznosil tu i tam wiersz o „zespole Macierewicza”. I sam wciaz czytam zasmoiewajac sie z radosci.
Czy w polskim prawodawtwie nie ma jakiegos paragrafu typu „wara od dzieci”?
Oj tam, oj tam, Mordko. Po prostu ciepłe dni się skończyły, więc częściej przy kompie siedzę. 😉
Żeby zanadto nie spuchnąć, idę poczytać innych. 🙂 jestem w trakcie naprawdę świetnego zbioru reportaży Barbary Włodarczyk „Nie ma jednej Rosji”. Tu jest kilka recenzji i zapewniam, że pochwały w nich nie są nic a nic przesadzone:
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2524/Nie-ma-jednej-Rosji—Barbara–Wlodarczyk
Dzieki Bobik za rekomendacje. Rozejrze sie.
Meki, czym ode mnie leczy się kaca? Opatentowałabym.
Mar-Jo, wszystkimi przysmakami z sadu i z ogrodu, ktore wymienilas (12:56). Pomagaja akurat tak, jak wszystko inne na kaca, a w dodatku smaczne i zdrowe. Koniecznie opatentuj.
tyle roznych swinstw zrozpaczeni ludzie biora – a twoje leki przynajmniej z gwarancja, ze nie toksyczne.
Zespolu Macierewicza lepiej nie probuj tym leczyc. Skutecznosc jadnaka ale szkoda marnowac tak dobre produkty i wyroby.
Moniko, jestes tam?
7 grudnia mozna bedzie gdzies w Waszych stronach zobaczyc w kinie transmisje na zywo naszego Ryszarda II z RSC w Sttratfrdzie. My ze stara wybieramy sie 13 listopada.
Tu jest maly trailer z „koronna wyspa”:
http://onscreen.rsc.org.uk/richard-ii/trailer.aspx.
Niesty w Polsce nie do obejrzenia, ale w Rosji i USA owszem.
co napisalem swiatem? bedzie padac albo tez nie
i tak wlasnie bylo 🙂
znaczy sie, jestem doskonale swietnym ekspertem, WIEDZIALEM
o wiec mozma
Lubie To
Mar-Jo, tez smazymy sliwki, ale dziwna metoda w piekarniku,
nie trzeba mieszac i nie przywarly do garnka, zaraz drugie
„pieczenie”, jutro z cukrem i zobaczymy czy zjadliwe 🙂 🙂
Kolejny zmarl:
http://wyborcza.pl/1,75475,14629251,Nie_zyje_Marcel_Reich_Ranicki____papiez_krytyki_literackiej_.html
Ledwie wczoraj go ogladalem na ekranie 🙁 – w poltoragpodzinnym programioe o Wierze Gran. Wylaczylem ekran w polowie jego wypowiedzi, bo nie wytrzymalem psychicznie. 🙁
przeczytalem to:
http://wyborcza.pl/1,75478,14628650,Jak_Piatek_wylecial_z__Krytyki_Politycznej_.html
i widze ze pan B. Wildstein innym wytyka to co sam uprawia „. Bronisław Wildstein, główne pióro tygodnika, wystosował list otwarty do „Krytyki Politycznej”. „Zwracam się więc do redaktorów pisma z pytaniem: Czy wiedzą, że pod jego szyldem uprawiane są pomówienia i donosicielstwo? Czy akceptują Państwo stosowanie w Waszym imieniu szantażu? (…)
a reakcja KP to inna historia, wstretna niestety.
szkoda Pana Reich-Ranickiego, szkoda jego piora i jezyka w dyskusji
Kocie a te ksiazke znasz?
https://lh3.googleusercontent.com/-_1RszzNQp9A/Ug4c7dTjvYI/AAAAAAAAM5k/iIGGl6v3zG0/s1000/P8162525.JPG
do sliwek 🙂 🙂 🙂
Rysiu, program byl tej Tuszynskiej wlasnie.
Ale nie moglem go ogladac. Wiec go zgasilem po pol godzinie.
U mnie też pachnie śliwkami. Kiedyś garnki ze śliwkami zanosiło się do piekarza. Teraz można to samo zrobić w domowym piekarniku. Ja ze względów oszczędnościowych ( piekarnik elektryczny ) powidła najpierw zagotowuję na gazie na mocnym ogniu by śliwki puściły sok , cały czas mieszając , a potem stawiam na kominek. Mam stary niemiecki piec na którym można postawić garnek. Rozpalam w kominku i powidła stoją na nim przez dwie noce powoli odparowując wode. Kiedyś stałem dwa dni przy moich miedzianych francuskich garnkach uważając by się nie przypaliło. Teraz spokojnie mogę o tym zapomnieć.
Wczoraj zrobiłem powidła z cukrem trzcinowym . Jest co prawda dwa razy droższy ale na 4 kilogramy węgierek daję około 70 deko. Powidła wyszły rewelacyjne!
Do śliwowicy nie do śliwek
Wszystko zaczęło się 5 maja 2003 r. w Lublinie. W XVI-wiecznych piwnicach, gdzie mieściła się wówczas restauracja Piwnica Rycerska odbył się I Turniej Nalewek. W jury zasiedli – prof. Władysław Panas, wybitny literaturoznawca z KUL, członek Kresowej Akademii Smaku, mec. Włodzimierz Wysocki, radca prawny akademii, i redaktor Grzegorz Józefczuk z „Gazety Wyborczej”. Posmakowali i ocenili 31 nalewek.
Podczas degustacji prof. Panas snuł opowieść o Widzącym z Lublina, najsłynniejszym cadyku, który ok. 1780 r. przybył z Leżajska do miasteczka Wieniawa… Charyzmatyczny cadyk modlił się, uzdrawiał i przepowiadał przyszłość, a prof. Panas opowiadał o nim tak: „Dla Widzącego modlitwą było wszystko. Jedzenie, picie, akt seksualny, taniec całym ciałem i o każdej porze. Biesiadowanie było jedną z podstawowych form chwalenia Pana Boga. Lubelski cadyk miał to do siebie, że bardzo mocno zakrapiał biesiadowanie alkoholem. Miał nawet pewną teologię, uzasadniającą picie gorzałki…”.
Teologia gorzałki
…. „W teologii picia Widzący uwzględniał dwa argumenty. Jeden akcentuje, że gorzałka jest kiepskim alkoholem. Cadyk powiadał: – Widzisz Boże, jak my tu się męczymy, spijając całą gorycz świata. Gorzałka jest ekstraktem goryczy, którą znosi się w oczekiwaniu na zbawienie.
Drugi argument podkreślał moc trunku. Z tej perspektywy najlepszy był spirytus – symbol ognia wypalający zło. Był jeszcze trzeci argument w tej teologii. Picie nie za dobrze świadczy o pobożnych. Zły interesuje się pobożnymi, ma ich pod kontrolą i patrzy, co robią. Widzi, jak tu przy kieliszeczku przepijają do siebie, dobrze sobie życzą i nabiera przekonania, że wcale nie są tacy pobożni i święci, jak by się mogło to wydawać. Po wypiciu tańczą na stołach i śpiewają, więc może w ogóle to są niepobożni ludzie. A może w ogóle już upadli? Więc Zły nabiera przekonania, że nie ma co się na nich skupiać, wytężać diabelskiej energii, by ich prowadzić do upadku, bo oni już upadli. I odpuszcza im. Picie jest elementem przechytrzania Złego, składnikiem strategii w walce z Szatanem..”.
– Jaką gorzałkę pijał Widzący? Śliwowicę. A może by tak odnaleźć recepturę – rzucił Władysław Panas. – I zaprosić do poszukiwań innych ludzi?
Tak zapadła w Lublinie decyzja, by zarazić pasją tropienia starych receptur, a potem wytwarzania nalewek mieszkańców Lublina, Kazimierza, Biłgoraja i innych kresowych miasteczek.
Robiłem śliwowicę Widzącego z Lublina. Śliwki węgierki zalewamy 90% spirytusem, trochę śliwek wędzonych, na rok na słoneczny parapet. Potem się pije jak kompot i …Zły przechytrzony
Jesytem uczulony na sliwowice po zatruciu sie jugoslowianskim bimbrem ze sliwek i utracie przytomnosci po jednym malym naparstku. Mdleje od zapachu sliwowicy.
A Biblia oczywoiscie nakazuje pic alkohol : „W weselu chleb swoj spozywaj, w radosci pij swoje wino” mowi gdzies Kohelet (Eklezjasta) .
Mordko, dziekuje bardzo za namiar na Ryszarda z RSC. 🙂 Niby w ogole jestem, ale ostatnio prawie jakby mnie nie bylo, bo nie tylko nie mam chwilek, zeby sie odzywac, ale nawet doczytuje z opoznieniem. Z drugiej strony, to dobre cwiczenie buddyjskie na wyciszanie ego (blog sie swietnie toczy, czy jestem, czy mnie nie ma, co mnie bardzo cieszy). 😉 A wszystko przez wiele naraz rzeczy na glowie, w tym krotki i ekspresowy wyjazd do Warszawy za pare tygodni. Krotkosc oznacza intensywne wysilki organizacyjne, przedwyjazdowe i na czas wizyty. Wlasnie rozwazam, czy sie nie sklonowac… 😉
A jeszcze okazalo, sie, ze jesienna kurtka dla Zosi z brytyjskiego katalogu nagle sie opoznila o dobrych kilka tygodni (co oznacza pertraktacje prawie na skale dyplomatyczne – miedzynarodowe i miedzyludzkie, bo inaczej dziecko bedzie marzlo.). 😉
To Polska nie jest cały świat?
Mt7, nie Polska ale cały świat to jeden wielki Chełm .
Skromniutki ten CAŁY ŚWIAT:
Malta, Szwecja USA, Rosja, Zjednoczone Królestwo.
Europy i innych kontynentów nie zauważyli. 👿
Obrazili się, czy co? 😯
Jak ja się rozkręcam, to inni idą spać.
Moze Polska to caly swiat, ale wszystkie drogi i tak prowadza do Czeskich Budziejowic, jak mawial Dzielny Wojak.
Mam nadzieje, ze sloneczko jeszcze pogrzeje. Przynajmniej do czasu, kiedy Zosia bedzie miala kurtke! Dzisiaj jest wlasnie taki piekny wrzesnioy dzien. Cieplo i slonce. Ide harowac na gumnie i przy chudobie (mam na mysli Dobre Piesy).
Marzy mi sie chrupka kajzerka z maslem i powidlami sliwkowymi.
Ja sie nie obrazilam, Siodemeczko, ale jak wspomnialam powyzej, musze sie oddalic.
Króliku, ja się złoszczę, bo na stronie Ryszarda II ze Stratfordu jest napisane wielkimi literami transmisja na cały świat, a wymienione są te które podałam. 🙁
Harować przy chudobie nie jest złym zajęciem.
A nie mozesz trochę śliwek rzucić do gara na powidła?
ZAstanawiam się, że czy jutro nie nabyć. Ciągle mam w pamięci te, które robił Dziadziuś, eh!
Kroliku, sloneczko zwykle grzeje w moja nowoangielska jesien (zwykle, bo zdarzaja sie wyjatki), ale ja w tej chwili troche bardziej mysle o polskiej jesieni, ktora jest troche mniej przewidywalna, a raczej – przewidywalna, ale w kierunku chlodu. Na szczescie jednak problem z kurtka sam sie rozwiazal, po telefonie do centrali w UK, gdzie moja opowiesc o planowanej podrozy, ograniczeniach datami wyjazdu i dziecku z wyrosnieta garderoba (prawie dickensowska, a w kazdym razie w tym kierunku sie staralam, Mordka bylby ze mnie dumny), 😉 poruszyla katalogowe machiny. Kurtka do Zosi juz leci. Uff, chociaz jeden punkt na liscie rzeczy do zalatwienia mozna skreslic… 🙂
Ja tez zaluje, Siodemeczko, ze tego Ryszarda nie mozna bedzie zobaczyc nigdzie poza paroma krajami, w tym Malty! No naprawde, Malta, prosze ja kogo! Co to za kraj!
A ja nie moglem sie oderwac od Kanalu 4 tv BBC, gdzie najpierw bylo o przedziwnych mikroswiatach na wulkanicznym dnie oceanow (zwierzeta zyjace w temperaturze +80 C!!!!!) , potem kolejna nastolatka z armii BBC-owskich nastolatek, Prof. Lucy Worsley prowadzila trzeci odcinek programu o kobetach XVII wieku (Harlots, Housewives and Heroins – wspanialy), potem absolutnie uroczy godzinny prpogram z historii… robienia na drutach. a potem musialem juz wylaczyc pudlo, bo pekala mi glowa, chociaz zaczynal sie jakis b. fajny program o Seamusie Heaneyu. Moze obejrze jutro na kompie. Ale jutro bedzie tez nastoletni Prof. Brian Cox, astrofizyk!
Niestety w tym czwartym kanale tv BBC jest taki natlok znakomitych programow, a wszystkie leca tak pozno, ze ja czestro w polowie zasypoiam, a potem mi zal i jestem zly na siebie, ze taki staruch i frajer….
Moze jednak rzuce okiem na tego Heaney’a….kurka wodna, bo powinienem ogarnac kuchnie, przed jutrzejszym najsciem Pani Doch!
Rozumiem Zjednoczone Królestwo, Rosję i USA, ale jak Malta została zaliczona do całego świata?! 🙂 A gdzie „Winkelried narodów”?! Niegodziwa niegodziwość!
Cieszę się, że kurteczka leci. Ci okropni Niemcy opóźniają wysyłkę „rurek” dla mojej córci z powodu nawału zamówień 🙂
A Dostojnemu Psokracie gratuluję weny, ofkors! Wypadałoby panu Antoniemu podesłać wydrukowane na czerpanym papierze… 😀
A to jest ta nastolatka Prof Lucy Worsley. Nie dosc, ze bardzo uczona i zawsze pieknie ubrana, to jeszcze easy on the eye, jak powiedziala Elzunia:
http://www.standard.co.uk/news/uk/tv-historian-dr-lucy-worsley-i-was-educated-out-of-having-children-7675602.html
Ta Malta zostala wlaczona chyba wylacznie po to by dodac obelge do zniewagi.
Z przeproszeniem Kota, ta brytyjska arogancja! Czemu tak pilnujecie tej BBC? My musimy tu ogladac takie telewizyjne rodzime gnioty, ze glowa peka. Na Malcie mieszka cala masa Brytyjczykow i angielski jest tam nawet oficjalnym jezykiem (obok maltanskiego). To pewnie dlatego sa te programy dostepne dla swoich poza macierza. A reszta nie-swiata niech sie goni na drzewo, thank you.
Ja też wcale jeszcze nie śpię, ale musiałem okazać trochę uczuć rodzinie. 🙂
Moniko, nie będę bujał, że bez Twojego udziału świat przestanie się kręcić. Ale z tym udziałem kręci mu się przyjemniej, co nie takie znowu nieważne. 😀
Widzę, że możemy dziś ciupasem stworzyć Chór Zawiedzionych Adresatów. 😈
Bo ja też się jeszcze na swojego Fritza nie doczekałem. 😥 Czyli dalej muszę polować na chwile, kiedy to wredne, zepsute ustrojstwo łaskawie pozwoli mi się dorwać do internetu. 👿
Kocie, dr Lucy ma 20 lat i szczerze powiem wyglada dosyć poważnie. Tym nie mniej jestem, oczywiście, pod wrażeniem.
Wydaje mi się, ze łączyć poważną karierę zawodową z życiem osobistym jest dosyć trudno, przynajmniej w Polsce.
Ambitne panie są dosyć często samotnymi osobami, co nie znaczy, że to gorzej, czy lepiej. Nie wiem, nie pytałam.
Ach, ja to bym własnoręcznie czerpała, odciskała, prasowała, kaligrafowała, byle juz więcej na oczy nie oglądac.
Ni ma letko, Siódemeczko. Ty będziesz wyczerpana, papier będzie wyczerpany, choć podobno jest cierpliwy, a zasób odjechanych pomysłów Antoniego M. pozostanie niewyczerpany. Ja to po prostu wiem. 😎
O nie, dr Lucy jest z 73 roku, to ma 40, Mordko.
Mordka wyrósł w przekonaniu, że profesorka to ktoś, kto ma wysokie, łysiejące czółko i siwą jak gołąbek brodę. 😈
Wiem, Bobiku.
Zabezpieczyłam poważne nagrania, więc nie powinny zniknąć.
Zostało mi jeszcze trochę dziedzin, ale całego swiata nie obejmę.
To dziwne, co się ze mną dzieje. Jedni gromadzą zapasy, ubrania itd., a ja gromadzę dobra kulturalne, których nie jestem w stanie poznać i przyswoić.
To jest ten sam bezsensowny rodzaj zbieractwa chyba?
Nic to, zawsze trochę w głowie zostanie.
Idę chyba do łócha, bo muszę zacząć egzystować zgodnie ze światem.
Trzymajcie się Koszczkowi i Ty Piesiu. 🙂
Niestety, Lucy wyglada na gowniare i nic na to nie poradze. Nosi tez bardzo krotkie sukienki, princeski, a na to tej samej dlugosci bardzo kolrowe plaszczyki. Kolorowe i takie architektoniczne, bardzo „japonskie”.
POnadto uwielbia sie przebierac w kostiumy z epoki. Dzis paradowala w jakichs kalesonach a la najslynniejsdza angielska XVII-wieieczna aktorka Nell Gwynn.
Kiedy indziej demonstrowala na sobie pas cnoty oraz takie metalowe ustrojstwo zakladane kobietom na twarz i szpikulcem przytrzymujace jezyk zeby tyle nie gadaly.
Naprawdę takie cuś było? 😯
Brrr. Nie wiem, czy nie zacznę przychylniej patrzeć na kaganiec. 🙄
😀
Bylo, Piesku, bylo. W XVII w. Ale to co mnie zaskoczylo, to ze ona opowiadala, ze kobiety w XVII w. mialy bradzo wiele swobody, wiecej niz 200 lat pozniej. To mialo wiele wspolnmego z restauracja monarchii w 1660 roku, bo surowych rzadach Cromwella. Wiele kobiet wybieralo nie wychodzenie zamaz i nie posiadanie dzieci, byly takie, ktore oddawaly sie nauce lub innej karierze zawodowej, a niektore szly troche popracowac (od 17 lat do dwudziestu paru) przed zamazposjciem aby miec WLASNE pieniadze i moc je wydawac tak jak chca.
Tu Lucy jest w jednym z muzealnych strojow z XVII wieku:
http://www.telegraph.co.uk/history/9279897/Restoration-housewives-and-heroines.html
No tak, Mordko, to pewnie ta królowa Wiktoria tak okropnie narządziła. 🙄
Z zaległości: w notatce o śmierci Reich-Ranickiego (smutno, że umarł, ale przynajmniej zdążył się nażyć) jest cytat krótko i treściwie wyjaśniający przyczyny akcesu Żydów do komunizmu:
Wierzyliśmy, że komunizm obroni nas przed antysemityzmem, że jest w stanie stworzyć państwo, w którym wszystkie mniejszości będą miały swoje prawa i równe przywileje – mówił w „Gazecie” w rozmowie z Angeliką Kuźniak i Agatą Tuszyńską. – To była wielka fascynacja. Poza tym „Manifest komunistyczny” to jest bajeczna literatura. „Proletariat nie ma nic do stracenia oprócz kajdan” – tego nie można lepiej powiedzieć. Ale oczywiście bezsensem byłoby zostać komunistą tylko z powodu literackiego zachwytu. U podstaw naszej, mojej i żony, wierności tej idei leży fakt, że zawdzięczamy życie Armii Czerwonej. Gdyby przybyli cztery tygodnie później, nie przeżylibyśmy.
I ja naprawdę nie rozumiem, jak można tego – znając kontekst historyczny – nie rozumieć. 🙄
Pani Roniker w Ogrodzie pamieci robi na marginesie taka uwage: No, do partii prawicowych Zydow raczej nie przyjmowano…
Ale były żydowskie partie prawicowe, których lewicowe nie znosiły.
Czuję, że na dobranoc, sposobem Widzącego z Lublina, przepędzę Złego naparstkiem pigwówki. Mam jeszcze starannie chronioną resztkę, a Jagoda mi dziś od rana smaka narobiła… 😈
Chyba można na upartego uznać pigwówkę za dużą, żółtą odmianę śliwowicy? 😎
Nell Gwynn miałem zaszczyt poznać w wersji bez kalesonów
http://www.hyperion-records.co.uk/dc.asp?dc=D_CDH55010&vw=dc
Kalesony niekoniecznie. Nic nie sugerując, pani profesor też by zapewne nie straciła.
To mówiłem ja, szowinistyczna świnia. 😈
Jak najbardziej, Bobiku, jak najbardziej. W naszym sadzie rosły śliwki węgierki, a w telewizji widziałam kiedyś występ Genowefy Pigwy, więc chyba można mnie uznać za eksperta?!
Nie wiem, Demetrio, czy nie jesteś nawet, jak mówią tutejsi, überqualifiziert. 😈
Wodzu, chłodne dni idą. Chcesz, żeby nam się pani profesor przeziębiła? 👿
O, to ja moze tez mam cos wspolnego z pigwowka, Bobiku, poprzez niejakiego Piotra Pigwe (a wlasciwie Petera Quince) , bo bardzo lubie jego „wesola tragedie”? 😉
Dr Lucy wydala tez bardzo sympatyczna ksiazke, w oparciu o jedna z serii telewizyjnych – o historii angielskich domow, duzych i malych.
Swoja droga, troche z mysla o wszystkich zakretach historii dotyczacych dlugowiecznego Reicha-Branickiego, to moze w Grecji uda sie zdelegalizowac Zloty Swit. Ale jego pomysly i metody pewnie tak od razu nie znikna (ani splot okolicznosci, ktore ich powstaniu sprzyjaly).
http://www.theguardian.com/world/2013/sep/18/greece-ban-golden-dawn-pavlos-fyssas
Demetrio, jedna para dzieciecych spodni ma do mnie dotrzec dopiero w koncu listopada (z innego katalogu), z czym juz sie pogodzilam. Jedziemy wiec na podobnym katalogowym wozku. 🙂
Obejrze kolejny Midsomer. Dobrej Nocy
szeleszcze
🙂
herbata
popokrywka podniesiona sliwki maja sie wysmienicie (bez mieszania!) dzisiaj wieczorem cukier i jeszcze raz piekarnik
na razie wygodnie 😀
brykam 🙂
herbata
herbata
Tereny Zielone S-Bahn pozycje
🙂
brykam fikam
überqualifiziert 😆 😆 😆
Miłe wydarzenie w rodzinie bardzo cenionego i lubianego w Koszyczku profesora BG ( Bente Kahan jest jego synową, żoną Aleksandra. Świetna dziewczyna. Więcej o niej i jej działalności we Wrocławiu -we wcześniejszych artykułach poniżej,m.in. „Bente od Białego Bociana”) 🙂
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,14629632,Bente_Kahan_z_Krzyzem_Kawalerskim_Orderu_Odrodzenia.html
Dzień dobry 🙂
Gratulacje dla Bente Kahan. 🙂
Podziękowania dla ew-ki za cynk. 🙂
Kawa z merdaniem dla wszystkich. 😀
Dzień dobry 🙂 choć zdecydowanie zimny 🙁
Do czego to doszło na tym blogu 😯 Sam Psatrapa podaje kawę? 🙄 czy to aby nie pozostaje w głębokiej sprzeczności z satrapią, wszelkiej maści? 👿
Gratulacje dla BK. Cieszy fakt, że w kancelarii Prezydenta dostrzeżono jej prace i zasługi 😎
Smutne, że ojciec jest tak zawzięty 🙁
http://fakt.onet.pl/corka-walesy-wyszla-za-antyklerykala,artykuly,419216,1.html
Melduję, że jestem incommunicado, wykorzystawszy limit transferu. Tak, Midsomer. W weekend zaczynam koci dyżur, to pożywię się limitem siostry. 😛
Jagodo, to Fakt pisze. Niekoniecznie na podstawie czegokolwiek procz sufitu.
Kawę dziś podałem własnołapnie, bo w tych reportażach z Rosji wyczytałem, że rosyjscy milionerzy znudzili się już Malediwami i Hiltonami. Teraz szpanem i najlepszą zabawą jest udawanie np. bezdomnego. No to też się postanowiłem zabawić i obsłużyć blog. 😈
Oooo, ciekawa zabawa. Pobawię się dziś w mycie podłogi i ogólne odgruzowanie mieszkania. W sobotę goście.
A tak w ogóle, to ja tu jestem tylko na przepustce, bo znowu trafiłem do kicia. 😳 Ale jak zwykle nie ze swojej winy – tym razem wszystko przez Kierowniczkę, która porozsyłała pirackie maile, no i prawie cały Dywan zapuszkowano. 🙄
Próbowałem już wczoraj przemycić gryps z opisem tej odsiadki:
http://szwarcman.blog.polityka.pl/2013/09/17/kochanski-czyli-love-story/#comment-182704
ale zaraz inni garowicze mnie zaczęli upominać, że błędów językowych narobiłem, bo się nie pisze „w celi”, tylko „pod celą”, itd. Musiałem więc wszystko przerabiać i dopiero dziś mogę zdać porządne sprawozdanie: 😎
http://szwarcman.blog.polityka.pl/2013/09/17/kochanski-czyli-love-story/#comment-182819
Wielu praedziwych milionerow ubiera sie i nosi sie bardzo skromnie, bo niczego swiatu nie musi udowadniac.
Moja Stara zaraz po przyjezdzie do Amerykji spotkala milionerke, wlascocielke polowy Brooklyna. Przyjechala jakims duzym ale zachlapanym starym blockiem samochodem, miala na sobie niewyprasowana kowbojska koszule i bardzop wytarte dzinsy (to w latach kiedy dzinsy sie wycioeraly z dlugiego noszenia, a nie fabrycznie). Ani sladu bizuterii procz skromnej obraczki. Stara nie mogla od niej oczu oderwac.
Wiec jak spotkala drugiego takiego milionera w USA, ktory tez wygladal jak wyciruch, to sie juz absoilutnie nie zdzwila i uznala, ze taka jest ich milionerska moda i szpan.
Wlasciciel wszystkich biznesow Virgin tez na jedyna ekstrawagancje na jaka sobie zezwala, to kolorowe dziergane swetry i dobrego fryzjera.
Poor Aga. Coś wiem o cierpieniach związanych z wykorzystaniem limitu. 😥
Pierwsza fala rosyjskich milionerów do skromnego noszenia się nie miała najmniejszego nabożeństwa. W drugiej już się to zdarza, ale powszechne jeszcze wcale nie jest. Nie bez powodu Moskwa jest jednym z najdroższych miast świata, droższym nawet od Nowego Jorku. Tendencja do szpanowania strasznie ciągnie ceny w górę.
Tak. Ta skromnosc wyzywajaca przychodzi z czasem. Trzeba sie czyms odroznic od nuworyszow.
Hej! 🙂
Bobika wena rozpiera niemożebnie. 😀
Obśmiałam się z rana, jak norka.
Ostentacja bardzo zle jest widziana w wyzszych i bogatszych sfeerach brytyjakich,
Pare razy widzialem w telewizji Siodmego Markiza Bath, ktory zawsze wyglada jak hippis po spedzeniiu paru miesiecy pod mostem. A jest to jeden z najbogarszychg ludzi w Anglii (no i zawodowy artysta malarz):
http://tweedlandthegentlemansclub.blogspot.co.uk/2011/07/7th-lord-bath-eccentric-aristocrat-or.html
Limit przepustowości strony na serwerze rozumiem, ale w dostępie do internetu, to jakiś anachronizm chyba, Ago.
Uff., doczytalam 🙂 .
Kocie, dzięki za przypomnienie słów nieużywanych od dzieciństwa.
Trzewikami określano u nas w domu sznurowane buciki sięgające ponad kostkę. Te sięgające poniżej kostki to były półbuciki.
Twoje baletki zwano pantofelkami, a w okresie mojej młodości ( filmy z BB) balerinkami.
Haneczko, zawartość szafy mamy identyczną 🙂 .
W Niemczech to nieszpanowanie bogactwem jest podparte dość długą tradycją i protestancką etyką. „Starym pieniądzom” wypada też okazywać wrażliwość na dobro publiczne. U nowych też nie jest to zresztą źle widziane. 😉
Wyjątkiem od nieszpanowania jest szołbiz, gdzie z kolei obowiązkowo trzeba cały czas pokazywać, kto ma większego. A najlepiej takiego dużego, żeby aż w jakimś tabloidzie o tym napisali. 🙄
Szolbiz i sport – przyslowiowe w Ameryce cadillaki koloru rozowego.
W ramach półbutów są jeszcze mokasyny.
A pantofle mogą być na słupku.
Mogą też być czółenka zarówno płaskie, jak na obcasie
Trzewiki z wyższą cholewką to kamasze.
Dla mnie 7th Lord Bath wcale nie wygląda jak ki pies spod mostu, tylko jak renesansowy doża. 😉
O kamaszach wiem tyle, że służą do brania w nie lekarzy. Nie popieram, bo nieludzkich, o ile wiem, to nie dotyczy. 😎
Nie tylko w Rosji, w Polsce też bezdomność ma wzięcie, jako szkoła sztuki przetrwania.
Czytałam niedawno, że chyba jakiś ośrodek Brata Alberta dla bezdomnych rozesłał ofertę do powaznych biznesów z propozycją wzięcia udziału przez pracowników w takiej szkole przetrwania w mieście pod kierunkiem bezdomnych z tego ośrodka.
Chętnych podobno jest sporo. Są plany na przyszłość.
Ja myślałam na poczatku, że to żarty.
Jak znajdę, to podrzucę.
O anonimowości w internecie. Przyczynek.
7th Lord właśnie mi powiedział, że Bobik łączy się via miejscowość odległa o 20 km od domu. To może mieć jakiś związek ze starym Fritzem i wszystkimi ostatnimi nieprzyjemnościami. 😎
Przy okazji pytam, kto jest z Bydgoszczy i nic nie mówi? 🙂
O mam, to polityce, nie Tygodniku Powszechnym.
Między Armanim a brzegiem śmietnika
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1552985,1,warsztaty-kreatywnosci-u-bezdomnych.read
Trzeba czytać, póki jest dostępne.
Rany boskie, Wódz nas tu wszystkich inwi… infi… no, jak tej rybie było? A, już wiem – śledzi. 😯
A Fritz dalej nie przyszedł, choć przyszedł mail, że został wysłany. 👿
A skąd WW to wszystko wie?
Niech powie.
Od Lorda wiem, nie zamknął drzwi na zakrystię i wszystko widać. A Bobik wie o nas jeszcze więcej. 🙂
Noo, ja to mam takiego szpiona, że nawet na sekundę kompa nie włączycie, żebym już na następny dzień o tym nie wiedział. 😆
Kurczę, u arystokraty faktycznie głasnost’ na całego. 😈 A visitor from Lublin, Lubelskie viewed „”Tweedland” The Gentlemen’s club: 7th Lord Bath … 13 mins ago.
Prosę panią, a Irek lorda podgląda! 😆
Dzien dobry 🙂
Dzis nic nie rozumiem. Wiersz Bobika na Dywanie brzmi swietnie, ale ani w zab, co piate slowo mniej wiecej rozumiem 👿 I co to za Sodmy Lord ktory podglada ludzi a ktorego z kolei podglada Wodz? 👿 Jesli to za kare ze nie podalam porannej kawy, to juz to nadrabiam 🙂
Bez krempacji. 😀
Lisku, tu jest stosowny słonik: https://pl.wiktionary.org/wiki/Indeks:Polski_-_Gwara_wi%C4%99zienna#S 😆
http://sport.interia.pl/liga-europejska/news-uefa-zamknela-stadion-legii-i-nalozyla-wysoka-kare-finansowa,nId,1029241#utm_source=sg&utm_medium=referral&utm_campaign=wd
No proszę 🙂 .
A pan prezes się oburza, o recydywie nie słyszał ?
Niech weźmie korepetycje u WW i zapudłowanego Bobika 😉
Siodmy lord Bath jest z tej linki:
http://tweedlandthegentlemansclub.blogspot.co.uk/2011/07/7th-lord-bath-eccentric-aristocrat-or.html
Po prawej stronie ood zdjecia jest strumien Live Feed i mozna sledzic kto wlasnie zajrzal na te strone.
A wiersz Bobika jest napisany grypsera (trhe best he knows) , wiec z zalozenia zrozumiec go moga tylko wtajemniczeni.
Pewnie jestem bardzo zlym Kotem, ale mam ogromna satysfakcje czytajac o tych karach nalozonych na klub. Tak jak mam zawsze satysfakcje jak pijanemu kieroiwcy odbiera sie prawo jazdy i wsadza go do pie… pier…. Bobik , czy w waszym jezyku istnieje jakies dobre i cernzuralne slowo na areszt? Bo mnie przychodza same jakies staroswieckie, a chce byl coolastym Kotem.
dolek, belweder itd.
Znajdująca się we wczorajszej lince do Znaku wypowiedź papieża powinna dać nieco do myślenia abp.Hoserowi.
„…Podkreślił, że sam nie czuje się niczym więcej, jak księdzem.
– Bałbym się poczuć ważniejszy. Diabeł kusi, prawda? Kusi i sprawia, że czujesz się tak, jakbyś miał władzę, jakbyś mógł to i tamto… (…) Gdybyście kiedyś zauważyli, że tak się ze mną stało, proszę – powiedzcie mi o tym. Jeśli się nie uda na osobności, powiedzcie mi publicznie, że się zmieniłem…”
Powiedzcie mi publicznie – czyli również za pośrednictwem mediów. Tak ja to rozumiem.
No, na przykład sanki (siedzieć w sankach na miecha – dostać sankcję prokuratorską na miesiąc aresztu). Albo gnojnia. Albo garownia.
A jak chcesz być naprawdę coolasty, Mordo, to nie rób z siebie apropaka. 😎
Zmoro, słowo „rozumiem” już pachnie nieposłuszeństwem!
Nie należy rozumieć, tylko słuchać i powtarzać. 👿
Dzieki, Kocie 🙂 Na skromnego ten lord raczej nie wyglada, bardziej na czlowieka z bardzo kolorowa wyobraznia i niczym nieskrepowanymi zachciankami. A ten jego bio-feedback jest niedoskonaly, bo ja nie jestem w Tel Awiwie (choc blisko).
Siodemeczko, za slonika bardzo dziekuje 😀 . Czy nie nalezy sie tu przypadkiem Nagroda im. Heleny? Slonie maja dobra pamiec, powinny byc swietne w tej roli…
Bobiku, przyznaj sie skad Ty grypsere znasz 🙂 😉
Uwielbiam takie genialnie proste rozwiązania, jak ta mucha w pisuarze: 😆
http://wyborcza.pl/1,75400,14630045,Mucha_w_pisuarze_ma_sens.html
Mucha w pisuarze genialna 😆
Już się przyznawałem na Dywanie, ale mogę i tu. 🙂 Miałem zaprzyjaźnionego więziennego psy-chologa, w grypserze holownika psów. W tamtych czasach zza murów garowni jeszcze mało co się na zewnątrz przedostawało, więc jego opowieści były dla mnie fasssscynujące. 🙂
Holownik już tam nie pracuje, ale zdążył napisać książkę o tajemnicach grypserki. W dedykacji na egzemplarzu dla PA i dla mnie wyraził nadzieję, że dzięki jego dziełu rozszerzymy nasze horyzonty, ale nie przyda nam się to w praktyce. No i się pomylił, bo dziś mi się przydało. 😈
Apropaka nie robic? A mozna malapropa?
SLONCE 🙂
Malapropa można. A jak się jest ekspertem wiadomego zespołu, to nawet trzeba. 😎
swieci cieplo i radosnie 😀
Nagrodę im. Heleny za słonika przyznaję bardzo chętnie. Lubię słoniki. 😀
Wreszcie ktoś zamienia kreatywność bezdomnych na pieniądze, spoko. Dotąd tylko stali w kolejce po dotacje.
A kreatywność bezdomnych bywa zdumiewająca. Pamiętam takie badania wśród MOPSów i pozarządowych, czytałem wywiady i się nadziwić nie mogłem. Niestety, to działa tylko do chwili, kiedy bezdomnemu zaproponuje się tzw. „wyjście z bezdomności”, wtedy jest 99% porażek.
Bobiku, wiersz fajny, grypsera janiejsza, ale nie: wszedlem tu, tylko: weszlem tu 🙄 8)
znikam na balkon (w swetrze – od sweter Bobiku 8) )
Na przyszłość będę pamiętał, Rysiu. Weszłem. 🙂
Odbywałem kiedyś praktykę w placówce dla bezdomnych i miałem tam czasem wrażenie, że bezdomność daje tym ludziom pewien perwersyjny rodzaj wolności. Po pewnym czasie wizja życia w rygorach i zależnościach zaczyna wielu z nich wręcz przerażać i wcale nie mają ochoty do tego wrócić.
Moze przeraza ich bo po pewnym czasie traca zdolnosc przystosowywania sie do takich rygorow, wypadaja z rytmu (a w niektorych wypadkach brak/utrata tej zdolnosci mogl byc powodem dla ktorego w ogole znalezli sie na ulicy) ?
Teraz przy hiper i super sklepiszczach łatwo się pozywic, co człek zje, to jego. Widzę biwakujacych na ławeczkach stałych klientow w niezłej komitywie z ochroną i zawsze napranych.
Obalają w sklepie, czy co?
Ja tam jednak raczej bym wybral niewole naszej chaty ze starym, ale wypranym kaszmirowym swetrem Starej pod moim zadem.
Siedzi Mordechaj w ciężkiej niewoli,
z kłębem kaszmiru pod zadem,
Stara nad uchem wciąż mu pitoli,
żeby się zajął obiadem.
„Kawiorek dałam ci na miseczkę,
przy nim zaś leży kotlecik,
raczże, Mordeczko, zeżreć troszeczkę,
zanim na kotki polecisz.”
Nikt na kocisko nie spojrzy krzywo,
spod łap ścierają rasolnik…
„ech! – wzdycha Morda – trudny mam żywot,
ja, kaszmirowy niewolnik.” 🙁
O,o! Wlasnie w tym duchu, Pieseczku. Trafiles w setke : kawiorek, kotlecik. 😈
Zaraz jakos na sercu weselej.
Reakcja internauty na wczorajszy wiersz Bobika o zespole Macierewicza:
„Ten wiersz powinien się znaleźć w obowiązkowej lekturze współczesnej poezji krytycznej w klasach maturalnych.’
Hi hi. Ten numer raczej nie przejdzie, dopóki mamy MEN in black. 😈
👿 Tak.
Ladne, Bobiku. 😆 A teraz bede czekac na wersje poezji nieoswojonej w wydaniu zeena, bo zdaje sie, ze zahaczyles o jego dzialke… 😀
A co do bezdomnych i ekscentrycznych arystokratow (akurat mi bylo w zyciu dane z bliska znac kilku), 😉 to czy czasem nie maja oni ze soba troche wspolnego? Na pewno nie poddaja sie rygorom i konwenansom obecnie dominujacej, acz po trochu tez znikajacej, klasy sredniej (mowa oczywiscie ciagle tylko o pewnej podgrupie bezdomnych, bo jednak wielu z nich jest bezdomnymi mimo woli).
Stad zreszta, by przedluzyc watek telewizyjny, Onslow jest zwykle w swietnej komitywie z arystokratkami, w ktorych laski nieskutecznie usiluje sie wkupic Hiacynta Bukiet. 😉
No, tu jeszcze różnica płci może odgrywać pewną rolę. 😆
Kaszmirowy niewolnik – jak tchnienie Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, tylko reszta znacznie lepsza.
Onslow jest boski. On nawet nic mowic nie musi. Tylko siedziec z puszka piwa przed telewizorem, w czapeczce.
I z podrecznikiem uniwersyteckim fizyki ciala stalego, tym samym, ktory stoi u mojego meza na polce (klasyk!). 🙂
Ronica plci tez moze oczywiscie odgrywac role, Bobiku, ale a.Daisy jest tez bardzo lubiana przez arystokratki, ktorym Hiacynta sie podlizuje – nieskutecznie, b. arystokraci tradycyjnie czesciej pozwalaja sobie na mniej tradycyjne oczarowania seksualne (w zwiazku z czym zalozenie, ze Onslow ma tu spora przewage nad Daisy moze byc nieco przedwczesne). 😉
Naprawde? Onslow siedzi z podrecznikiem fizyki ciala stalego? 😆
Nawet nie zauwazylam tego wewnetrznego zartu, bom slepy i wszystkie ekrany sa w moim domu raczej male, wiec nawet nie sprobowalem odczytac jaka ksiazke ma Onslow w reku.
Onslow:
http://www.youtube.com/watch?v=e9IMaad7Twk
czytelnia polityczna 🙂
donosilem juz, ze Krytyka Polityczna skresla Tomasza Piatka,
tu na temat:
http://adamostolski.natemat.pl/75359,nie-badzmy-obojetni
pochwalam, co tam powiem wiecej, bardzo pochwalam:
Redakcja Krytyki Politycznej
W związku z podjętą przez Waszą Redakcję decyzją o zakończeniu współpracy z Tomaszem Piątkiem, a raczej w związku z powodem tej decyzji, zmuszony jestem zrezygnować z zaproponowanego mi przygotowania wstępu do wydania „Refleksji o przemocy” Georgesa Sorela. Biorąc pod uwagę treść dzieła Sorela, nie mógłbym powiedzieć w tej przedmowie nic, co nie byłoby dla Was obraźliwe.
W Waszej odpowiedzi Piątkowi ani słowem nie wspominacie o przyczynach jego działania, o tym, kogo i przed czym broni. A broni ludzi naprawdę aresztowanych, naprawdę bitych, naprawdę zastraszanych. Ludzi, których reżim wskazuje jako cel polowań. Jako Redakcja, która chce przywrócić w Polsce pamięć o wydarzeniach 1905 roku, moglibyście poświęcić nieco uwagi mechanizmowi pogromów. Nie pierwszy bowiem raz polscy endecy zakochują się w pogromowej retoryce.
Jeśli jest sens czytać dziś Sorela, to ze względu na bezlitosną nienawiść, jaką żywi dla elit, które zwąc się lewicowymi, w walce o władzę i wpływy zdolne są do oportunizmu, politykierstwa i, wybaczcie staroświecki zwrot, zdrady ideałów. Tyle że Sorel atakował socjalistów, którzy zanim upili się władzą, potrafili samotnie, przeciwko światu, walczyć o jednego człowieka. Kogo Wy jesteście w stanie bronić choćby przeciwko grantodawcom?
List ten uważam za własność publiczną.
Piotr Laskowski
lewak? nie, normalny, zastanawiajacy sie:
http://www.plwolnosci.pl/a/4023/Zjadacze-chleba
moj ulubiony plakat wyborczy z ulic B. (wybory w niedziele)
http://www.kaputtmutterfischwerk.de/wp-content/uploads/2013/08/Grumpy.jpeg
Z papiezem coraz gorzej, obawiam sie. Powiedzial, ze Kosciol ma hyzia na punkcie aborcji i malzenstw homoseksualnych.
Kawiorek, kotlecik, bażancik —–> coolisty Kot. 😉
Mucha w pisuarze świetna! Zastanowię się nad problemami, jakie sobie stwarzam i spróbuję im zawiązać muchy. Problem z muchą powinien być chyba mniej uciążliwy; może stanie się wręcz miły i pożądany? 😛
Wracam do mojego wyczerpanego archaizmu.
To Ty, Ago, już pilnujesz tego Kota, czy obrabowałaś kogoś z transferu? 😯 😉
Znow przeczytalem ( tym razem w Na temat), ze „papiez Franiszek nie powiedzial nic nowego”, bo wszystko juz rzekomo bylo w nauczaniu Kosciola.
Pliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiz. Poprosze o jakies odpowiednie cytaty z dowolnej liczby poprzednikow Franciszka.
Och, Franciszek powiedzial w tym wywiadzie naprawde bardzo duzo, w tym to (a propos jego stylu zarzadzania, gdy byl mlodszy):
“My authoritarian and quick manner of making decisions led me to have serious problems and to be accused of being ultraconservative. I lived a time of great interior crisis when I was in Cordova. To be sure, I have never been like Blessed Imelda [a goody-goody], but I have never been a right-winger. It was my authoritarian way of making decisions that created problems.”
Moze to wyhaftowac na makatce i poslac abp. Hoserowi? (Z tym, ze trudno szukac przyczyn autorytarnego stylu w mlodym wieku arcybiskupa.) 😉
Ja Ciebie bardzo przepraszam, Ago, bo wiem, że mogłabym się od Ciebie uczyć, za ten archaizm.
Już od bardzo dawna nie korzystam z Tepsy, a i u niej tylko na początku działania internetu (chyba) były limity miesieczne transferu, dlatego tak się dziwię, bo myślałam, że takie ograniczenia nie występują już w przyrodzie.
A calosc wywiadu juz po angielsku maja amerykanscy jezuici:
http://www.americamagazine.org/pope-interview
Tak, Moniko, to niesamowity wywiad.
Czy masz go gdzies w calosci po angielsku, bo czytalem same omowienia.
Czy daloby sie zlinkowac?
Ten czlowiek robi w Kosciele rewolucje. A nie mowilem….
Nieustanne powtarzanie ze „nie powiedzial nic nowego” jest magoicznym zakleciem majacym na celu… no wlasnie, co?…
Spowodowanie, ze nikt tej rewolucji nie zauwazy?
Mam, Mordko. Juz go nawet raz podeslalam, ale czeka w poczekalni. Sprobuje jeszcze raz (od naszych amerykanskich Jezuitow).
OK, znalazlem:
http://www.americamagazine.org/pope-interview
Ten Franciszek chyba Boga sie nie boi!
Onslow zwykle czyta w lozku ksiazki do poludnia, a dopiero potem schodzi na dol ogladac telewizje z kanapy. Daisy tez zreszta ciagle czyta swoje library books. A Hiacynta choc stara sie ukrywac, ze ma w rodzinie Daisy, Onslow, wiecznie ogarnieta chucia Rose i exhibicjoniste z demencja Daddy, to kocha i troszczy sie o te rodzine; leci z Richardem na pomoc jak tylko sie dzieje cos zlego.
Kocie, co do niezauwazenia rewolucji to nie powiedzialabym, mam wrazenie ze F. jest popularniejszy i czesciej cytowany niz wiekszosc gwiazd popu 🙂 Z tym ze bedzie lepiej jesli te jego powiedzenia przeksztalca sie w oficjalny kanon KK, bo dogmat o nieomylnosci papieza chyba tu nie starczy.
Hiacynta ma tez jeszcze jedna zlude: syn Sheridan, ktory studiuje needlework w Islandii…
Lisku, nie wydaje mi się, żeby F. chciał zmieniać kanony, chodzi raczej o praktykę, o sposób funkcjonowania instytucji KK.
Siodemeczko, ale czy jest sposob na to by rozne wypowiedzi F. przeksztalcic na jakos bardziej obowiazujace?
Mówi, ze to wymaga czas i nie da się zadekretować zachowań ludzi kościoła.
Też tak myślę. Pozyjemy, zobaczymy. Opór materii jest duży.
Jestem w polowie lektury tego wywiadu i MUSZE zrobic przerwe. To naprawde niezwykly wywiad i nie sposob go strescic w pary paragrafafch.
Ale zapytany jakie przed soba widzi najwazniejsze zadanie, jakie reformy instyutucji, F odpowiada: najwaznoiejsze w tej chwili jest doprowadzic do zabvliznienia ran, bo kosciol jest bardzo poraniony. Kogos kto jest poraniony nie pytamy na wstepie jaki jest jego poziom holesterolu czy cosnienie krwi, tylko opatrujemy rany, powiada..
Wiec to chyba pokazuje kierunek na najblizszy czas tego pontyfikatu.
Robi tez spory nacisk na to, ze kosciol to wspolnota wiernychg, a nie instytucja. Spory nacisk.
Kroliczku, Hiacenta ma tez siostre Violet, ktora podobnie jak Sheridan ( a jeszcze wczesniej Carlton, The Doorman) nigdy sie nie pojawia na ekranie. Studia z Needlework w Islandiii!!!!!! Toz to lepsze niz przyslowiowe w tym kraju medioznawstwo.
OK, ide dalej czytac Franciszka. He’s a dynamite.
Kurza twarz!
” I dream of a church that is a mother and shepherdess. The church’s ministers must be merciful, take responsibility for the people and accompany them like the good Samaritan, who washes, cleans and raises up his neighbor. This is pure Gospel. God is greater than sin. The structural and organizational reforms are secondary—that is, they come afterward. The first reform must be the attitude. The ministers of the Gospel must be people who can warm the hearts of the people, who walk through the dark night with them, who know how to dialogue and to descend themselves into their people’s night, into the darkness, but without getting lost. The people of God want pastors, not clergy acting like bureaucrats or government officials. The bishops, particularly, must be able to support the movements of God among their people with patience, so that no one is left behind. But they must also be able to accompany the flock that has a flair for finding new paths.”
Mój przyjaciel Mordka już tak ma, że nikt poniżej rewolucjonisty go nie satysfakcjonuje. Dlatego jak stanęła kwestia wyboru nowego papieża, to nie pchałem się sam, tylko wysłałem tego Jorge-Franciszka. 😈
Ten niedobry Franciszek wyraźnie zaatakował mojego ulubionego Arcybiskupa! Zaprzaństwo i zdrada! 🙂
A poemacik świetny, Bobiku. Dokładnie tak sobie wyobrażałam ciężkie życie naszego Kota 😉
Tak, wiemy, gadane Franciszek ma. Ale ja pytam jak kelner w starym dowcipie – а конкретно?
I spodziewam się tradycyjnej odpowiedzi. 🙂
A конкретно, to on kompl4etnie zmoenia myslenie w kosciele, postawy – jak sam to nazywa. I to jest nie do przecenienia.
Dobra, jednak czekam na tryb dokonany, choćby częściowo. W jakiejś jednej, malutkiej sprawie. 🙂
A w ramach odrabiania zaległości przeczytałem informację o tym, że Rydzykowi ukradli pół miliona. Tytuł jest, że ukradli, w porządku. Czytam dalej, a tam mamy tak:
1. ktoś dysponujący wszystkimi uprawnieniami do konta zlecił zakup akcji,
2. następnie zlecił sprzedaż akcji
3. i przelanie całej kwoty z tej operacji na inne konto.
Nadzór zauważył te operacje, a że wyglądały jak pranie pieniędzy, wszczął procedury. Jeśli coś wygląda jak pranie pieniędzy, zwykle jest praniem pieniędzy. Piorącym zwykle jest duet: właściciel konta nr 1 i właściciel konta nr 2. Kiedy sprawa wypłynie, nr 1 krzyczy aj, gewałt, złodzieje, a nr 2 się ukrywa. Jeśli dobrze grają, jest umorzenie, pieniądz wraca do nr 1 i można spróbować jeszcze raz, z tym, że inteligentniej.
Wszystko jasne, tylko jednej rzeczy nie rozumiem: czy w Rodzinie nie ma nikogo biegłego w finansach i Ojdyr musi zaczynać od tak prymitywnych przekrętów?
|“Instead of being just a church that welcomes and receives by keeping the doors open, let us try also to be a church that finds new roads, that is able to step outside itself and go to those who do not attend Mass, to those who have quit or are indifferent. The ones who quit sometimes do it for reasons that, if properly understood and assessed, can lead to a return. But that takes audacity and courage.”
I love the guy.
Tak tez mi sie wydawalo, WW. Baćka Rydzyk bardzo dobrze wie gdzie te piniondzy som.
Wyglada na to, ze Kot nam sie przechrzci! Ten Franciszek mu zupelnie zawrocil w glowie.
Franciszek mówi o Kościele, do którego ja należę, ja go widzę tak jak on.
A co ludzie z nim robią, to już jest zupełnie insza inszość.
Poranieni.
Ja też jestem poraniona, dużo jest takich.
Nie moge Ci, Siodemeczko, obiecac, ze dozyjemy, ale ten Kosciol bedzie sie zmienial pod przewodem Franciszka i to widac w tej chwili bardzo wyraznie. Jesli ktos go nie otruje, jesli nie zachoruje i dane mu bedzie kierowac tym kosciolem jeszcze tak z dziesiec lat (ale nawet jeszcze piec) to to bedzie zupelnie inny kosciol katolicki niz ten jakim go znasz, mark my words. Ja sie mogfe nie znac na trybach koscielnej machiny, ale mam znakomita intuicje i zdoilnosc wyobrazania sobie co bedzie za pare lat. Ja widze ten kosciol za pare lat znacznie blizszy kosciolom protestanckim typu episkopalnego (anglikanskiego) niz to co znamy z Polski do tej pory i co nawert nie przypomina kosciola katolickiego np w Anglii.
Ten facet jest nie z tej ziemi tak jak papieze leca.
Ja też lubię, żeby było конкретно, ale akurat jak chodzi o rewolucje, to one zawsze zaczynały się w głowach, a konkrety przychodziły dopiero potem, kiedymasy były już „nakręcone” i gotowe do zrywu. Więc Franciszek zachowuje się jak klasyczny rewolucjonista – nakręca masy, zyskuje zwolenników, żeby w momencie przełomu mieć bazę.
To jest prawdziwy marksista, a nie jakaś tam Krytyka Polityczna. 😈
Idę spać z Twoją, Mordko, obietnicą pod powieką.
Spijcie dobrze! 🙂
<3 to jest serducho
Bardzo ladne serducho choc lezy na boku jak ta czaszka na jednym z obrazow Vanitas na wystawie Vermeer and Music.
Na FB stałoby na baczność. Spróbuj. I na dodatek czerwone. 🙂
*****************
„””””””””””””””””””””””
^^^^^^^^^^^^^^
😯
W TV program dokumentalny,w którym Reich-Ranicki opowiada o swoim życiu. Niezwykła opowieść, ilustrowana niezwykłymi filmami dokumentalnymi, m. in. z warszawskiego getta. I życiorys, w którym historia XX wieku odbija się jak w lustrze. Na dodatek tak opowiadany, że nie można się oderwać od tej starej, brzydkiej Szeherezady ze zdartym głosem. 🙂
Wiem. On jak zaczal opowiadac o warszawskim getcie w tym programie o Wierze Gran, co go usilowalem obejrzec na dzien przed jego smiercia, to nie wytrzymalem psychicznie i wylaczylem. Wlasnie na jego opowiesci wylaczylem. I nigdy sie juz nie skusze zeby zobaczyc.
Ja nie wyłączyłem i całe szczęście, bo o czasach powojennych też było fascynujące.
Wprawdzie przez Reicha i świrujący internet dopiero teraz wpuścłem garującą w poczekalni Monikę, ale myślę, że to zrozumie i wybaczy. 🙂
Wywiad z papieżem przeczytałem, jak raz dzień wcześniej wyjaśniałem w moim blogowym wpisie czemu spokojnie, by nie powiedzieć „chłodno” to widzę. W zasadzie tak jakoś po linii WW mi to leży, o ile jest taka linia.
Dzien dobry 🙂
Kawa 🙂
Herbata 🙂
Dzień dobry 🙂
Mam zabroniony dostęp do kawy Liska 😯
Ale do herbaty dopuszczają 😀
Przynoszę więc swoją
Z porannego przeglądu do kawy/herbaty
http://wyborcza.pl/1,75478,14636613.html#MT
szeleszcze 🙂
Liskoirkowo herbatuje
brykam
przeglad pozycji
brykam fikam
Sidemeczki szczegolnie ale tez innych szkoda mi, ale w rewolucje nie wierze, Franciszek to ozdobiona wydmuszka, lekka, piekna, krucha niestety bez …….zawartosci
brykam fikam
🙂 🙂 🙂
Skad takie rzeczy wiesz, Rysiu? Czytal;es ten wywiad?
Dzień dobry 🙂
Widzę, że będę musiał siąść do solidnego wypracowania na temat Franciszka i jego konkretów/niekonkretów, choć sobie obiecywałem, że przez jakiś czas nic o Kościele szczekał nie będę. 😆
Ale nie tak zaraz z rana. Najpierw trzeba dojść do siebie przy pomocy kawbaty, czy co to my tam ostatnio pijemy. 🙂
Nie musisz. Piesku. Nikt nie ma obowiazku miec pogladu na Franciszka. Chyba, ze chce wiedziec ktoredy pojdzie jego nauczanie. Ale na to tez jest mnostwo czasu.
Dzien dobry!
Dzieki Irku za czytanko do porannej kawy. To zeby radosc z Franciszka nam ostudzic. Bo on jednak inaczej gada niz poprzednicy. Co cos powie, to polemika z polska hierachia. I biednego Rydzyka zdaje sie krytykowac.
Mordko, ja przez blog chyba zacząłem mieć syndrom „nie chcem ale muszem”. 😯 Znaczy, czasem niekoniecznie chce mi się na jakiś temat szczekać, bo np. nie jest on dla mnie osobiście porywający, albo uważam, że moje zdanie nie jest takie istotne, ale jak się nie odzywam, zaczyna mnie gryźć poczucie blogowego obowiązku i w końcu wygryza mi taką dziurę w sumieniu, że chcąc nie chcąc idę szczekać. 😉
Piesku, slowo honoru, nie musisz! Dobrze nawet dla psychicznej higieny powiedziec sobie: nie mam pogladu na dany temat i nie chce mi sie go zdobywac. Ha, trudno, beda musieli obejsc sie beze mnie!
A czy masz Piesu poglad na temat kanthy? Jesli nie wiesz co to jest to wyjasniam ze to taka tradycyjnie recznie pikowana tkanina bengalska, z pewnoscoia widziales niejedna:
http://www.gnaana.com/visuals/january12/Indian_Decor_Kantha_1.JPG
Otoz moja Stara od dawna ostrzy sobie zeby na taka kanthe. Ale te ladne i stare sa naprawde drogie, wiec stale odklada.
Ale zaciekawila ja pewna oferta na eBayu, w Londynie, kanthy stare i tanie jak barszcz (£38). Wiec szybko napisala do sprzedawcy czy moglaby wpasc i na wlasne slipia zobaczyc i pomacac. I okazalo sie. ze on mieszka niezbuyt daleko (choc skomplikowany dojazd metrem) i dzis ma tam pojsc i powybierac ewentualnie.
No, zobaczymy.
Bobiku, koci dyżur zaczynam jutro, 🙂 póki co zaglądam z pracy, ale że w pracy makabra z katastrofą przechadzają się pod rękę po korytarzu, to wpadam tylko na chwilę, bo muszę jędz pilnować. Mt7, ale za co przepraszasz? 😯 Lubię niektóre archaizmy – trzewiczki, garnuszki z uszkiem, papierowe książki, szarmanckich mężczyzn… Limitów nie lubię, ale cóż, bywa. Uparłam się kupić mobilny internet, to go mam – z limitem na dokładkę.
Poglądów na kanthy dotąd nie miałem, ale natychmiast mi się wyrobiły – tę pomarańczową z samej góry wziąłbym nawet za więcej niż 38 funciaków. 🙂
A z poglądem na Franciszka najgorsze to, że ja go posiadam (pogląd, nie F.) i pewnie dlatego muszem przeważyło mi nad nie chcem. 😉
Uprzedzam, będzie długo, bo krótko mi się nie udało. 😳
No to teraz będzie o rewolucjach w Kościele (przy czym od razu upraszam, żeby słowo „rewolucja” brać tu w lekki cudzysłów). 😉
Po pierwsze weźmy pod uwagę, że każdy papież jest władcą takiego dziwnego królestwa, w którym „król” nie ma nad większością „poddanych” (czyli wiernych) żadnej władzy realnej, tzn. ekonomicznej, sądowniczej, etc., a wyłącznie władzę duchową. Jego realna władza dotyczy tylko kleru, a i to w ograniczonym zakresie, bo im dalej od Watykanu (w sensie dosłownym i przenośnym), tym bardziej kościoły narodowe mogą się w praktyce rządzić własnymi prawami i to robią. A równocześnie wiemy skądinąd, że „dywizje papieża”, choć niby nieistniejące, miewają jednak – raz większy, raz mniejszy – wpływ na losy i oblicze świata, więc to, co dzieje się za spiżową bramą nie jest tak całkiem nieważne, również dla niekatolików.
I mając w pamięci ten wstęp, rozważajmy dalej, na razie czysto teoretycznie. 😉 Jak papież może przeprowadzić „rewolucję” w katolickim świecie, przy – sensownym chyba – założeniu, że nie można dokonać rewolucji jednoosobowo, trzeba mieć jakąś bazę społeczną? Zasadniczo na dwa sposoby – albo oprzeć się na duchowieństwie i transportować rewolucję z góry do dołu, albo na masach wiernych, które będą naciskać od dołu do góry. Inaczej mówiąc, robić najpierw „rewolucję biurokratyczną” i zmieniać struktury, licząc na to, że ich zmiana określi świadomość, albo też zacząć od „rewolucji świadomościowej” i spodziewać się, że zmieniona świadomość będzie wymuszać zmianę struktur.
Które z tych podejść ma większe szanse powodzenia? Można się o to spierać, niemniej jednak warto przypomnieć, że ostatnie wydarzenie, które da się nazwać rewolucją w Kościele, czyli II Sobór Watykański, było próbą odgórnej zmiany struktur i jakby „nie do końca się przyjęło”. Biurokratyczna machina nie miała żadnego interesu we wspieraniu i kontynuowaniu tej rewolucji, a masy nie wystąpiły masowo w jej obronie, bo nawet jeśli im się podobała, nie uznały jej za swoją sprawę, dla której warto i trzeba lecieć na barykady.
Franciszek próbuje złapać kij za odwrotny koniec i zacząć rewolucję od zmian w świadomości, w języku, w mówieniu i myśleniu o Kościele, nie odwołując się do biurokratycznego aparatu, a do mas (niekoniecznie nawet tylko katolickich). Znowu: nie ma żadnej gwarancji, że tą drogą rzeczywiście dojdzie do zasadniczej i trwałej zmiany, ale nie należy tego z góry wykluczać. Szansa powodzenia jest jednakowoż tylko pod tym warunkiem, że masy nie odpowiedzą „iii, nam się nieee chce, w żadną rewolucję nie wierzymy, a w ogóle co się tym Franciszkiem tak podniecać”.
Dlatego ja, niekatolik, ale zdający sobie sprawę z mocy papieskich dywizji (i wcale tu nie mam na myśli żadnego „obalenia komunizmu”, bo wersja, że zrobił to własnoręcznie JP2, raczej mnie śmieszy), nie mówię „iii…”; mówię „dajmy temu facetowi szansę, wesprzyjmy go, bo w niezłym kierunku zmierza”. Jeżeli rzeczywiście potrafiłby w masach zaszczepić przekonanie, że Kościół nie jest od pilnowania okopów Św. Trójcy i zbijania na tym sporej kasy, tylko od spełniania posługi religijnej w ewangelicznym duchu, zrobiłby kawał dobrej roboty: i dla świata, i – wbrew pozorom – dla mnie, obmierzłego ateusza, osobiście.
Pewnie, że będę dalej patrzył Franciszkowi na ręce i od czasu do czasu wołał „sprawdzam!”. Ale nie chciałbym przykładać łapy do tego, żeby sceptycyzm utrącił możliwą zmianę w masowej katolickiej świadomości już w powijakach. Dlatego ze wstępną przychylnością zaczekam, żeby rewolucyjne świadomościowo wisty Franciszka miały czas przełożyć się na zmiany strukturalne, mając na względzie, że watykańskie młyny znane są z wyjątkowo powolnego przemiału. 😉
Dzień dobry 🙂
Bobiku, sumienie radzę wysłać na przymusowy, zaległy urlop 💡 😉
Co do F., to tak wypadło, że zgadzam się z blogową frakcją męską w tym temacie 😉
Co mnie stawia w niezręcznej sytuacji jako genderystkę, bo wedle kościelnego nauczania, powinnam walczyć z męskim żywiołem, jak za przeproszeniem proletariusz z utuczonym na jego krwi fabrykantem 👿
Po konkretach o F. napiszę później, jak mi się uda trochę z żab otrząsnąć 😯
Bardzo, bardzo sie z Toba, Bobiku, zgadzam w obu wypadkach – zarowno jesli chodzi o gorna kanthe na stercie (niestety, to nie sa kanthy od naszego sprzedawcy), jak i jesli chodzi o Franciszka.
Oczywiscie, ze on chce zmieniac swiadomosc, a ta, wbrew pozorom zmienia sie szybko*, bardzo szybko. Moze nawet szybciej niz instytucje.
Wszystko co do tej pory slyszalem z ust Franciszka wskazuje (mi!) na to, ze zabiera sie on za to dzielo zmiany swiadomosci z ogromnym wigorem. Nie ma ostatnio tygodnia aby nie zaskoczyl jakas swoja wypowiedzia. Wszystkie jak dotad budza we mnie szacunek i podziw dla odwagi gloszenia slow nieslyszanych dotad w kosciele katolickim.
——————————
*uswiadamiam to sobie czesto. Nawet dzis piszac na blogu PK przypomnialo mi sie jak ze 30 lat temu ( a moze mniej?) Stara pierwsza w dziejach radia BBC uzyla w eterze slowa „miesiaczka”! Nie zaden tam „okres”, nie jakies inny eufemizm, ale pelnego slowa miesiaczka, uwazanego dotad za w najlepszym wypadku malo delikatne, w najgorszym wrecz wulgarne.
Dzis trudnop jest uwierzyc, ze w ksiedze rozlicznych instrukcji dla tworcow programow radiowych istnial wtedy jeszcze zapis, aby unikac slowa „miesiaczka”. Dzis nikt by nie mrugnal gdyby Stara opowiedziala przed mikrofonem szczegoly z plastycznytmi detalami o swym zyciu seksualnym!
A zaledwie w latatch 60-tych istnial na ameruykanskivch kampusach nakaz aby w czasie odwiedzin w pokojach plci przecownej, drzwi do pokoju otwarte byly na osciez i co najmniej jedna noga kazdej z obecnych w pokoju osob byla oparta o podloge…
Na cokolwiek sie w POlsce popatrzy to swiadomosc sie jednak zmienia w tym nieslychanie konserwatywnym obyczajowo spoleczenstwie.
Wyniki zlinkowanych dzis rano kolejnych (po 10 latach przerwy) badan socjoplogicznych Irka K. tez sa tego potwierdzeniem. Podobnie jak stosunek do ruchu praw kobiet, i wielu innych zjawisk spolecznych, ktore zaczynaja byc inaczej postrzegane niz jeszcze pare lat temu.
Ta pomarańczowa kantha bardzo by mi się nadała jako narzuta na łóżko, bo dotychczasową narzutę wspólnie z Pręgowaną doprowadziliśmy do stanu ostrej nieużywalności. Bo to jest tkanina z bardzo grubej wełny z takimi wystającymi węzełkami i te węzełki świetnie się wywleka, zarówno zębem, jak pazurem. 😳
Chyba masz 95% racji, Bobiku, poprawka na szybkosc wg Mordki istotna. Tylko, ze zanim te zmiany nastapia to tabuny nowolefebrystow rozej masci prawdopodobnie sie uskutecznia.
Dobrze, ze sie odezwales, Bobiku. Juz myslalem, ze to temat antysemityzmu limitowi podlega – a ja, Kot tego nieswiadomy, granice nieprzekaczalne przekraczam.
Nie mysl, ze kanthy nie da sie poprawic pazurami. Pamietram jak Kuma z Gdyni przywiozla sobie z Paryza taka jakas pikowana narzute na lozko – wspolnie wybieralismy. Labrador pracowal nad nia moze rok, moze dwa, az nadawala sie wylacznie do psiego koszyka.
I o to sie rozchodzilo.
OK, Piesku, zobacze czy jest tam cos co by sie Ci nadawalo.
Idziemy ze Stara na 7:30.
Uściślając jeszcze mój post o Franciszku: dla mnie naprawdę rewolucyjnym przełomem, wiele większym niż jakaś zmiana w prawie kanonicznym lub personalny kop w Kurii Rzymskiej, byłoby upowszechnienie wśród katolików postawy „Kościół to my”, jak również zaakceptowanie (niechby i wymuszone) tej postawy przez duchowieństwo. Gdyby to się dokonało, to nawet obecnie istniejące struktury musiałyby zacząć inaczej funkcjonować. A i zmienianie struktur zapewne nabrałoby szwungu.
I po takim „kopernikańskim przewrocie” przestałoby mieć wielkie znaczenie, że Franciszek nie jest jest aktywistą LGBT i nie zamierza przestawić Watykanu na produkcję prezerwatyw. 😉 Bo Kościół, niezależnie od osobistych poglądów tego czy owego hierarchy, musiałby zacząć wsłuchiwać się w to, czego chcą wierni i brać pod uwagę ich ogląd świata, a nie narzucać im własny. Musiałby ewoluować, w tempie dostosowanym do ludzi i czasów, zamiast pełnić rolę hamulcowego. No i wtedy nawet osobiste poglądy papieży mogłyby ulegać ewolucji. 😉
On o tym mowi w tym wywiadzie. I bardzo podkresla, ze nie „instytucja” lecz „wspolnota wiernych” jest jegop kosciolem.
No, prosze ja kogo….
Mordo, ale ja nie po to się przyznałem do naszej wspólnej z P. niszczycielskiej działalności, żebyś Ty szukał czegoś, co mi się nada. 😯 Tak tylko mimochodem to szczeknąłem, żeby nie było wyłącznie o papieżu. 😉
A w ogole facet odpowiadajacy na pierwsze pytanie „Kim jest Bergoglio” – Jestem grzesznikiem. Grzesznikiem nie w jakims sensie poetycko-mistyczno-biblijnym , ale jak najbardziej konkretnym.
Kiedy Wojtyla, ktory, niechajze przypomne, mial syna z nieprawego loza, powiedzial o sobie „jestem grzesznikiem”?
Meki, tu panuje praktyczna zasada: nic nie jest limitowane/zabronione/źle widziane/etc., chyba że akurat by było. 😆
Ja wiem. Bobik. Ale jakbym zoczyl jakas absolutnie wspaniala kanthe, to chyba byloby smiertelnym grzechem nie zalapac sie. co?
Zobaczymy. On tam podal w ogloszeniu, ze ma siedem roznych.
Jest odpowiedz Lemanskiego
http://ksiadzlemanski.waw.pl./
Uaktywnienie się nowolefebrystów już widać, dlatego za takie ważne uważam „moralne wsparcie” dla Franciszka, ze wszelkich możliwych stron. Żeby było widać, że nie jest w swojej chęci zmieniania Kościoła w kierunku ewangelicznym odosobniony i osamotniony.
Ja zresztą z z dużą ciekawością obserwuję u F. pogłębiający się proces „niesienia przez falę”, którą sam rozbujał. Jeszcze pół roku temu nie powiedziałby różnych rzeczy, które mówi teraz. Ale widać, że on jest typem dość wrażliwego „respondera”. Kiedy zauważa entuzjastyczną reakcję na swoje wypowiedzi, odpowiada na to kolejnym krokiem, mogącym wzbudzić entuzjazm dzięki celnemu trafianiu w potrzeby. Wskutek tego ewoluuje, nawet nie zauważając kiedy.
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że ewolucja, w przeciwieństwie do rewolucji, bardzo często przebiega na zasadzie „dwa kroki do przodu, krok do tyłu”. I te kroki do tyłu w osobistym stosunku F. do różnych spraw na pewno jeszcze nieraz będzie można wyłapać. Ale jeżeli uruchomi się mechanizm globalnego przełomu w katolickich umysłach, to on będzie mógł już działać całkiem niezależnie od osobistego rozwoju papieża, tego czy innego. 😉
Dobrze, ze nie odpuszcza.
A tymczasem Naczelny Psychopata RP zrugal nas za podwazanie zespolu doradcow zebranych wokol Naczelnego Palanta RP . Dalej jestesmy tam gdzie stalo ZOMO, Hupka i Czaja:
„Te wszelkie zastrzeżenia, które są wobec niego formułowane, są zastrzeżeniami tych, którzy kiedyś zupełnie wprost bronili starego systemu i Polski jako kolonii. ”
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,14639419,Jaroslaw_Kaczynski__Tylko_zmiana_wladzy_przyniesie.html#ixzz2fQw8MMqI
Odpowiedź ks. Lemańskiego tym razem po prostu znakomita (piszę „tym razem”, bo nie zawsze byłem jego tekstami tak bez wyjątku i jednoznacznie zachwycony, jak Kot Mordechaj). A zdanie Napis, który przywołuje ks. Biskup w istocie jest nieprawidłowy, co więcej nie ma takiego napisu. – bezcenne. 😆
Jacy znów Hupka i Czaja? Przecież wyraźnie widzę, że Morda stoi tam, gdzie Zambrowski, a Wódz tam, gdzie Olszowski, albo na odwrót. 👿
To nie jest Piesu tak, ze Kot Mordechaj jest kazda odpowiedzia WL zachwycony, tylko uwaza, ze jak KM nie bedzie stal murem za WL, to PB moze sie to nie spodobac. KM to wybitnie, wybitnie lojalne Kocisko. Przez morde by mu nie przeszlo mruknac cos nielojalnego wzgledem Przyjaciol. No taki juz jest. 😳
Lojalne Kocisko, to bedzie chyba Twoje nowe middle name, Mordko (obok Skromnosci, o ile dobrze pamietam). 😆 A ja tu jestem troche blizej podejscia Bobika, i podejscie krytyczne wcale mi nie koliduje z lojalnoscia. Ale tez chyba wiem, o co Ci chodzi, i tu sie z Toba zgadzam. Jak jest na kogos nagonka (nie mylic z normalna debata), to trudno mu akurat wtedy wytykac, ze to czy tamto powiedzial niezgrabnie, a nawet – co przeciez takze mozliwe u kazdego, ze moze w czyms sie mylic. (No ale Bobik nigdy nie przylacza sie do nagonek, bo to nie ten rodzaj Psa.)
Bobiku, oczywiscie, ze rozumiem i wybaczam (glownie przeciez Lotrowi, ktory mnie swietnie wyczuwa – jak mam czas, to nie wpuszcza, a jak nie mam czasu to moze i by wpuscil, ale wie, ze wtedy nie moge tego sprawdzic). 🙂
No i ja sie bardzo ciesze, Bobiku, ze jednak napisales troche bardziej wyczerpujaco o Franciszku. Mozna oczywiscie pisac w facebookowej konwencji „to lubie/tego nie lubie”, albo w twitterowych bonmotach, ale o ile przyjemniej jest przeczytac wypowiedz, w ktorej ktos uzasadnia swoja opinie. Nie musi to oznaczac, ze wszyscy sie z Toba zgodza (choc ja akurat tak), 🙂 ale jest to na pewno odskocznia do dalszej „doroslej” dyskusji (moja pet peeve dotyczaca rozmow internetowych jest to, ze czesto w nich dochodzi do infantylizacji skadinad doroslych uczestnikow, ale to dluzszy, i troche inny temat).
Niestety akurat musze wychodzic, ale doczytam reszte po powrocie. A na razie tylko dodam, ze moim zdaniem akurat chwilowo mamy pewien swiatowy kryzys autorytetow w ogole (wystarczy popatrzec na slupki poparcia dla politykow nawet w krajach starych demokracji), wiec moze dlatego glos Franciszka cieszy takze niekatolikow, i choc czesc ateistow.
Ja nie uważam, żeby powiedzenie „wiesz, to a to niezbyt Ci wyszło”, a tym bardziej dyskretne pominięcie milczeniem i niechwalenie tego, co nieszczególnie się udało, było wobec przyjaciół nielojalne. Choć oczywiście trzeba mieć wyczucie, kiedy z krytyką, nawet życzliwą, lepiej nie występować (np. wtedy, kiedy przyjaciel i tak jest ze wszystkich stron zahuziany), a raczej wybrać tę milczącą opcję. 😉
I jeszcze link do artykulu z Guardiana o tym, co zainteresowania humanistyczne Franciszka moga powiedziec o nim samym (wbrew pozorom ton, jaki nadaje przywodca kazdej organizacji ma spore znaczenie, i nawet sporo ksiazek na ten temat napisano). 😉
http://www.theguardian.com/world/2013/sep/19/pope-francis-jesuit-journal-interview-art
Łajza z Moniką modelowa. 😆
No i o to mi wlasnie chodzi – aby nie krytykowac, nawet zyczliwiue, kiedy zewszad slychac chor zlorzeczen. I nie wtedy tez gdy obiekt krytyki jest podlamany i nieszczesliwy i uwaza, ze wielu przyjaciol go zawiodlo. Bo zawiodlo.
Toteż ja nie krytykowałem, tylko nie zawsze się głośno zachwycałem. 😉 A dziś się zachwyciłem, bo wszystko mi pasuje – jasno, celnie, konkretnie, ze świetnym wyważeniem zabójczej rzeczowości i lekkiej ironii. Tak trzymać, księże Wojciechu! 😀
Hehehehehehehehehehehehehehe!!!!!!!!!!!!!
http://wyborcza.pl/1,75478,14641921,AGH_i_Politechnika_Warszawska__Ronda_i_Obrebski_sa.html
😈 😈 😈
Mam jeszcze tylko małe pytanko: czy temu PAN-u nie wstyd za swojego prezesa? 🙄
Nie. Bo co. ma siebie wstydzic siebie samego?
A.M. podniesie się i po tym ciosie zadanym przez administrację uczelnianą swoim najlepszym naukowcom. Jak każda dobra Wańka-wstańka, ma solidne podłoże i pustkę w głowie.
Moze nie jestem dostatecznie poinformowana, ale sadzac po tresci artykulu, prezes PANu postepuje elegancko, niezaproszenie ich byloby obelga. W ten sposob da im takze mozliwosc przedyskutowania sprawy z innymi, lepiej znajacymi sie na tematyce naukowcami, co pomoze sprowadzic cala dyskusje na poziom solidnie naukowy. Rownoczesnie nie dopusci do wytworzenia sie opinii ze inni naukowcy doszli do innych wnioskow poniewaz nie mieli dostepu do informacji i przemysliwan naukowcow zatrudnionych przez A.M.
Obawiam sie Lisku, ze PAN pood prezesem Kleiberem nie jest juz tym o czym myslimy mowiac Polska Akademia Naukowa. PAN w ciagu ostatniego roku mial pare kompletnie zenujacych wpadek ze swymi „akademikami” i Kleriberowi zaboieralo inordinately wiele czasu aby zareagpwac. Dopiero jak zaczynala sie awantura na caly kraj, to prof. Kleiber dochodzil do wnisoku, ze musi cos powiedziec. Utytulowany „akademik’ mogl wydawac pod marka PANu atysemickie ksiazki i artykuly.
Polska Akademia Nauk nie mnoze zapraszac do siebie kazdego, kto sie oglosi specjalista w jakiejs dziedzionie nie majac na poparcie zadnegfo dorobku naukowego w tej wlasnie konkretnej dziedzinie.
Kocie, jak rozumiem chodzi o zaproszenie na konferencje. Mam wrazenie ze zaproszenie ich jest lepsze niz niezaproszenie.
Co do historii z Jasiewiczem, jak dla mnie zakonczyla sie tak jak powinna.
Historia z Jasiewiczem nie powinna sie byla zaczac.
Kocie, w świetle Twoich rewelacji jak to dobrze, że tron Piotrowy nie jest dziedziczny 😉 . Nie mielibyśmy Franciszka.
Kocie (19:24), publikacje Jasiewicza przed otrzymaniem profesury byly jak rozumiem bez zarzutu. Wypadki takiej zmiany sa nieczeste i akademia nie bardzo ma jak sie przed tym bronic.
Myślę, że wiem, dlaczego Lasek waha się przed debatą z ekspertami AM. Jest takie stare powiedzenie(z jakiejś książki zresztą): ignoranta nikt nie pobije w dyskusji. Jajogłowy Lasek, którego opanowanie szczerze podziwiam, nie chciałby zapewne dać się sprowadzić do poziomu panów od modelarstwa.
A gdyby Kleiber był prawdziwym facetem z charakterem, to dowiedziawszy się o poziomie „ekspertyz” powinien przeprosić i odwołać wszystkie pomysły o debacie.
przestalo padac 🙂
sliwkowe powidla WYBITNE 🙄 smazenie w piekarniku
wygodne bardzo 😀
Dla mnie falszywe teorie naukowe najdokladniej sie obala argumentami naukowymi; czysto i elegancko.
Rysiu, gratulacje 🙂 🙂 Tez chcialam zrobic ale wegierki zniknely, doslownie po paru tygodniach, juz ich tu nie ma 👿
Dobry wieczór.
Rysiu,to gdzieś padało? 🙂
Wróciłam z Kołobrzegu, super pogoda. Z wczorajszej chandry wyrwała mnie propozycja spotkania z koleżankami ze studiów, niektórych nieoglądanych od lat.
Plaża, po której szły dwie zakonnice (ma zdjęcie), morza szum, tawerna (dorsz zapiekany z borowikami!!! – rewelacja!!!!).
Dużo wspólnych fotek, rozmowy, śpiewy (!), spacery (10 km plażą). Jestem najodowana na zapas.
Jeden telefon potrafi uczynić cuda! I wcale nie musi to być telefon od Franciszka. 🙂
Kot 8:45 Skad takie rzeczy wiesz, Rysiu?
Kocie 🙂 z mojej glowy 8)
bywa
Kocie, odczekam i zobacze jaka wartosc maja te „gesty” Franciszka, i jaka bedzie odpowiedz korporacji KK. Czekam na
czyny!
Mar-Jo, padalo w B., kilka godzin 🙂 prawdziwie jesienna pogoda 😀
Lisku, w przyszlym roku zrobisz 🙂
Lisku, oczywiście, ale tylko pod warunkiem, że ma się do czynienia z kimś, do kogo argumenty naukowe docierają. Eksperci AM żyją w innym świecie.
Słyszałam kiedyś interesującą rozmowę z Andrzejem Jonasem. Opowiadał o swoich kontaktach z ludem pisowskim i o swojej konstatacji, że oni zyją w zupełnie innym, nieracjonalnym świecie. Są przy tym przekonani, że to jedyny świat prawdziwy.
Trochę to przerażające.
Nisiu, to jest bardzo przerazajace.
.
..
…
pstryk
Ach, śliwki!
Czekają, zapomniałam. Lecę!
Ale czytam Was, czytam.
Cytat:
Piszta, piszta, ja to później przeczytam. 😀
http://balsamlomzynski.blox.pl/2013/09/Lot-nad-kukulczym-gniazdem.html#ListaKomentarzy
A kamienne garnki na powidła macie?
Bo jak bez kamiennych?
Powrotne dobry wieczór 🙂
Ziemia Lubuska dała nam wszystko (oprócz grzybów 🙁 ), czyli próbowała nakarmić nas do wypęku. Kanapki, przygotowane na czterogodzinną jazdę, poprzedzoną OBIADEM, jedliśmy na śniadanie 🙄 Dziękuję za Wasze czułe uściski 🙂
Pytam: skąd u Rydzyka forsa do przelewania, skoro on nie ma ani grosza?
Co do Kleibera, zgadzam się z Nisią. I nie chodzi tylko o to, co robi teraz, ale o to, czego nie robi od początku w tej sprawie.
Cieszę się, że znowu Orma widzę, bo już się martwiłem, że przestał nas lubić. 😉
Powrót Haneczki też mnie radośnie nastroił. 🙂
Ale w pozostałych sprawach już nie jest tak przyjemnie. Fritz nie przyszedł, internet mi w tej chwili świruje nieprzytomnie, w rozmowie na bieżąco nie mogę brać udziału… 🙁 No to wrzuciłem nowy wpis, żeby przynajmniej jakiś pożytek ze mnie był. 🙂
Używanie argumentów w rozmowie z wariatem ćwiczymy ponad trzy lata. Jaki jest efekt, to wiedzieli już starożytni. Stare rzymskie przysłowie mówi: nie dyskutuj z debilem, bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Poza tym, czego starożytni nie wiedzieli, zawsze może zaintonować nabożną pieśń i zagłuszyć. Żadnych dyskusji, gdyby ktoś mnie pytał. Wyśmiać, zrobić zdjęcie z opuszczonymi gaciami, znaleźć kwity podatkowe, ale nie dyskutować. Co dedykuję wybitnym znawcom socjotechnik z kół obecnie rządzących. Do tej pory spieprzyli wszystko, za co się wzięli, więc może czas wyciągnąć wnioski i zrobić coś dobrze. 😎
O, Haneczka wróciła. 🙂
Ja tez wrocilem, z polowania na kanthy (nie mylic z kantami smolenskimi). Prosto z Jaipuru, ktory wedle Wiki znajduje sie w Rajasthanie.
Mam dwie, stargowane, jedna dla Psa. Ladne, nie powiem. Ale zdjecia dopiero jutro, bo mi lapy odpadaju z dlugiego marszu od stacji metra i potem do stacji metra.
Witam haneczke i odnalezionego orma. Dobry ten list do rektora.
Ty, lisku, to jestes jakis straszny frajer, chyba gorszy od mojej Starej. „Elegancko”! „Tak byloby elegancko” No naprawde, I ask you… 🙄 Przeciez to jest banda PSYCHICZNYCH! Psychicznym to sie zastrzyk robi, a nie wdaje w dyskusje!!!!
.
Zajaśniała Haneczka 🙂
A czemu grzybów nie? Sadząc po stanie zaopatrzenia i cenach na bazarze myślałam, że teraz jest wbród.
Wszyscy, Siodemeczko, poszli cichcem do nowego wpisu.
Jaaaa! Strasznie bym chciała zobaczyć jak Kot robi zastrzyk Antoniemu i jego Pryncypałowi!!!
Zwizytowałam dzisiaj gospodarstwo kozie pod Szczecinem. Uroczy ludzie, serek jak bajka – różny stopień dojrzałości, ja lubię młody, dostałam wczorajszy i przedwczorajszy, dojrzalsze też wzięłam. Gości jutro mam – jest niespodziewany koniec lata – nakarmię ich serem, ogórkami na kołobrzeskiej solance, chutneyem z własnych warzyw… a jeszcze mi zostaną jajka od takiej kury, co jadała robale. Jest bosko. Grzybów nie ma.