Petycja w sprawie Rzeczywistości
Do
Wszelkich Możliwych Władz i Innych Instancji
.
My, niżej podpisani, stanowczo protestujemy przeciw samowolnemu, niedemokratycznemu, nieraz wręcz naruszającemu prawa człowieka i psa postępowaniu ob. Rzeczywistości.
Wyżej wymieniona nie liczy się w ogóle z najgłębszymi potrzebami zbiorowości, nie mówiąc już o jednostkach. Nie przestrzega również przyjętych w cywilizowanym świecie norm, podejmując decyzje bez konsultacji z kimkolwiek, stawiając wszystkich mających z nią kontakt przed faktami dokonanymi, oraz zaskakując ich nagłymi, nieoczekiwanymi zwrotami akcji.
Nie pragniemy powrotu do gospodarki planowej, ale pewne minimum przewidywalności pozwala jakoś ułożyć sobie życie nawet w trudnych, kryzysowych warunkach. Tymczasem p. Rzeczywistość potrafi znienacka, w chuligański sposób dewastować plany dwudziestominutowe, dzienne czy tygodniowe, nie mówiąc już o dalekosiężnych. Niestety, organa sprawiedliwości pozostają wobec tego wandalizmu obojętne i bezczynne. Pytamy więc: czy zwykły, szary człowiek i czarny pies nie zasługują na ochronę przed taką bezwzględnością?
Daleko posunięta ingerencja p. Rzeczywistości w życie prywatne obywateli skutkuje ogólną niepewnością i ciągłym naruszaniem z trudem osiągniętej stabilizacji. Powoduje też poczucie życia pod przymusem, niemal w warunkach ustawicznego szantażu. Większość prób przeciwstawienia się p. Rzeczywistości, lub choćby niedostrzegania jej, dotychczas kończyła się niepowodzeniem. I nic dziwnego, skoro w ostatecznej konfrontacji z nią obywatel prawie zawsze jest pozostawiony samemu sobie.
Należy też podkreślić fakt w najwyższym stopniu naganny: zachowanie ob. Rzeczywistości cechuje niezwykła brutalność, która nie tylko przynosi wstyd imieniu, ale również powoduje niewymierne straty materialne i psychiczne. Stosowanie okrutnych, nieprzewidzianych w żadnym prawie nacisków, należy do jej stałego repertuaru. Nie cofa się przez zadawaniem ran, ani nawet przed unicestwianiem jednostek i grup. Co gorsza, przed unicestwieniem lubi sobie jeszcze pomęczyć, albo pograć w kotka i myszkę. Czy wyborca naprawdę musi się na to pokornie zgadzać?
Władze państwowe od lat przymykają na skandaliczne wybryki p. Rzeczywistości oko, co jest sytuacją po prostu nie do przyjęcia! Żądamy zajęcia się tą sprawą, wyciągnięcia wobec ob. Rzeczywistości konsekwencji oraz jak najszybszego nakłonienia jej do zmiany postępowania i liczenia się – nareszcie! – z ludźmi i psami.
Bo jak nie, to sygnatariusze niniejszej petycji wezmą sprawy w swoje ręce/łapy i wtedy dopiero zobaczycie!
.
Podpisano:
Pies Bobik i Reszta

U mnie róże chorują 🙁 Na pnącej pojawiają się jasne plamy na liściach, które później stają się ciemne, potem trzeba nieustannie walczyć z mszycą. W tym roku posadziłam dorodną sadzonkę róży Peace. Zamarło większość pędów 🙁
Nie znam dokonań pani Lichockiej, ale z artykułu wnoszę, że jest to również osoba z okolic Psychiatryka 24, więc niby dlaczego miałaby być odpowiedzialna za słowo? 🙄
Ne powiem jednak, że się tą nieodpowiedzialnością nie przejmuję. Wprawdzie w każdym społeczeństwie jest jakiś tam procent paranoików lub paranoidalnych grup, żyjących w rzeczywistościach równoległych, ale – mówiąc wprost i bez ozdobników – źle jest, kiedy zaczynają oni uchodzić za normalnych i publiczne fora udzielają im głosu. A jeszcze gorzej, kiedy odsetek dających im posłuch ludzi przekracza zwyczajową psychiatryczną średnią i paranoja zyskuje reprezentację polityczną oraz medialną. To już nie jest pikuś, o którym nawet gadać nie warto. Zwłaszcza jak nawoływania do przelewu krwi stoją na tapecie.
vesper, raczej już głowa:biust:biodra tyle że wtedy numerki byłyby inne. i dotyczyły nie fomy, ale fomich preferencji 😈
Że moje róże też się nie chowają najlepiej (tu pełne zrozumienia współ-czucie z Vesper) już pisałem, ale ja jednak uparcie próbuję je w ogrodzie zainstalować. 😉 Ze starszych jedna, ciemnoczerwona, wielkokwiatowa jest odporna na wszystko i co roku kwitnie jak głupia, a druga, drobnokwiatowa, klasycznie różowo różowa, też jej nie ustępuje. Pozostałe zdziwiają i kapryszą, ale i tak w tym roku dokupiłem Marie Antoinette (teraz sprawdziłem, że to z Tantaua) tudzież Buff Beauty. Ciekawe, jak się będą sprawować. 🙂
Przy okazji dziękuję Królikowi za dane osobowe tymianku. 🙂
W liście róż kanadyjskich, podanej przez Nisię, wyczytałem, że William Baffin każde mrozy i inne niedogodności wytrzymuje. Tylko pewnie trzeba mu każdej wiosny podrzucić ziemi Baffina. 😆
W takim razie mamy bardzo podobny układ z naszymi różami, Bobiku 🙂 Ja je sadzę i pielęgnuję, a one wydziwiają. Tylko trzy karzaczki sie wyłamują i wyglądają na wdzięczne za opiekę, ale te rzeczywiście mają za co. Znalazłam je strasznie zapuszczone, całe w chwastach, nie przycinane. Przesadziłam, przycięłam, nawiozałam i chyba trochę odżyły. Zobaczymy. To będzie ich pierwsze lato po przeprowadzce.
Szkoda, że Pani Kierowniczka do Berlina nie może, mimo chcenia. 🙁
A w tym Krakowie to Kierownictwo przypadkiem między 2 a 7 lipca nie będzie? Bo ja będę. 😉
Kochani, róże są delikatne, francuskie pieski i grymaśnice. W dodatku smaczne dla robali i ślimaków. Albo trzeba sobie w ogródku zainstalować Pana Uojtka, albo samemu przestudiować ogrom wiedzy o grzybach i antygrzybach, robalach i antyrobalach itd. Mam w tym roku piękne i dorodne rośliny (tfu, tfu, tfu!!!), ale Wojtek leje i nawozi co dwa-trzy tygodnie, bo też się zaparł. Wiecie, że nawet pod orzechem włoskim, pod którym rzekomo nic nie wyrośnie, mam rabatę, gdzie kwitną rododendrony, liliowce, różne drobiazgi, a w tej chwili róża przecudna wprost? Śmieję się z Wojtka, że jest Kaszpirowskim ogrodnictwa (te ręce!), ale on po prostu ma wiedzę i zasuwa.
Tu niektóre moje róże sprzed dwóch lat: dużo anonimowych, bo jeszcze się tak nie zapierałam zadnimi łapami na licencjonowane, a i teraz łatwiej je dostać (innych nie radzę kupować).
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/MojeKochaneRoze
A tu jeszcze trochę kwiecia różnego dla miłośników. Nie tegoroczne one, jakaś zbieraninka. Tegorocznych jeszcze nie przepisałam do Pikasy.
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/MojeKochaneKwiatki
… ąsio = pąsio…
Zapomniałam: boungainville, czerwony hibiskus i kilka innych egzotów są na Karaibach, ale z rozpędu wrzuciłam je do albumu. Hibiskusy rosną u mnie, a jakże.
Mame Furkota robiła mu gebę nieudacznika, tymczasem to bardzo kompetentny kot. Z każdym tygodniem… kompetentniejszy 🙄 Dziś przyniósł do domu wróbelka. Żywego. Nie dał mame (dał jej kiedys sikorkę, ale sikorka była niezywa już od jakiegoś czasu, więc mógł sobie pozwolić na taki gest), tylko sobie przyniósł, żeby się w spokoju nacieszyć, bez obaw, że mu te dzikuski z sąsiedniej kamienicy ukradną i zjedzą. No więc sobie przyniósł, nie mame. Zapakował całego wróbla do pyska i niósl tak dyskretnie, żeby nic nie było widać. Nawet jedno piórko nie wystawało. Wskoczył na klamkę jak zazwyczaj, łomocząc drzwiami, żeby mame przyszła otworzyć, po czym wszedł do domu ze zwieszonym łbem, żeby przypadkiem mame się nie kapnęła. Tym razem nie wołał od progu, że ptaka niesie (aaaa, aaaa, aaaa!), tylko cichcem, dyskretnie przemycił. Udał się z zabawką do sypialni mame i tate, za łóżko. I to go musiało zdradzić. Że wszedł, nie przywitał się, nie poszedł sprawdzić, czy miska na powrót kota gotowa, tylko od razu za łóżko. Podejrzliwa mame (gdyby kot miał mame coś doradzić, to doradziłby jej wizytę u psychiatry, bo jakieś paranoiczne skłonności ostatnio przejawia i wciąż ogląda kota – a to ptaszki w pysku, a to kleszcz pod ogonem, a to pazury za długie, ciągle węszy w poszukiwaniu tego, co z kotem nie tak) poszła za nim i wtedy ten cholerny drób zaczął piszczeć 👿 Później miał piszczeć, jak już zabawa się zacznie. No i mame zabrała ptaszka 🙁 Trochę musiała kota gonić, chociaż tyle było zabawy 😈 ale potem wzięła folię aluminiową i zaczęła szeleścić. To już nie było zabawne 👿
Dopóki trzymała wróbla w ręku, to żył i nawet jeszcze był całkiem dziarski, ale jak odłożyła go do pudełka, żeby się przebrać i pojechac z nim do doktora, ptak zdechł. Ona ma takie ręce, które leczą. Kot jak jest chory to sam się jej w te ręce pakuje. Mogła wróbla trzymać, zamiast chowac do pudełka. Chociaż by sobie kot popatrzył.
Ale ogólny wniosek jest taki, że mame po prostu nie można ufać. Niech się mame poczai w krzakach, poskacze po gałęziach i sama upoluje, zamiat kotu zabierać. Tak fajny ptaszek, jeszcze żywy i piszczący. I nawet próbował uciekać. Cóż by to była za zabawa. Mame jest sportspoil 👿
🙁
Piękne są opowieści o Furkocie. 😆
Ptaków mi oczywiście żal, ale przy mojej Potworze też się musiałem przyzwyczaić do bezwzględności natury. Żadnych sentymentów, użytkowość albo fun. 🙄
Wczoraj próbowałem to nawet wykorzystać 😳 i prosiłem Potworę, żeby poszła popolować na czereśni, bo skrzydlactwo znowu ma zamiar ani jednego złamanego owocka nam nie zostawić 👿 ale się na mnie wypięła i poszła czatować pod olbrzymią funkię, gdzie świetnie całego Kota można schować. I taka z nią rozmowa. 🙁
Nisi róże też piękne, ale gdybym tyle czasu i atłasu miał im poświęcać… E, są jeszcze inne, poczciwsze, mniej wymagające, a wcale niebrzydkie rośliny. 😉
Róże mogę popodziwiać u innych. 🙂
Furkot, nie daj się! Jesteś kotem, do cholery! 😈
Przy kimś o nicku Animedd nie mogłem się zorientować, czy chodzi o wzięcie udziału w rozmowie, czy o zamieszczenie reklamy. Jeżeli to pierwsze, to proszę o potwierdzenie i wtedy chętnie post wpuszczę. 🙂 Jeżeli to drugie – sorry, ale nie wpuszczam z zasady.
Przejechałem ankietę. 64%. Wychodzi, że muszę głosować na Gowina. Ale nie będę, choćby za tę manipulację. Oczywiście, że chodzi wyłącznie o wykazanie, że Gowin zgadza się z każdym z wyjątkiem Wielkiego Wodza i paru podobnych mu odszczepieńców.
O, przepraszam. Ja też z Gowinem nie jestem kompatybilny, ale nie jestem żaden odszczepieniec, tylko zaszczepieniec. Na wściekliznę to nawet zaszczepieniec doroczny. Pewnie dzięki temu polityka wścieka mnie tylko doraźnie, ale jeszcze nie wściekła na ament. 😈
A ja to co jestem? 100% zgodny, chociaż nie udzieliłam żadnej wiążącej odpowiedzi na żadne pytanie z wyjątkiem tego na kogo głosowałam.
Już wiem. Nie wiem/trudno powiedzieć w przypadku wiadomych małżeństw jest traktowane na nie, bo nie powiedziała tak.
W przypadku in vitro też jest na nie, na tej samej zasadzie.
A tam gdzie powinnam odpowiedzieć tak też się zgadzam, bo nie powiedziałam nie.
To jest zwykłe nadużycie, nie żadna ankieta i dziwię się Gowinowi, bo miałam go kiedyś za poważnego człowieka. Widocznie polityka źle na ludzi wpływa.
Bobiczku @11:37, na pewno coś się wymyśli 😉
To cool, Pani Kierowniczko. 😀
Siódemeczko, Ty to jesteś czepialska. Porządnych ankiet Ci się zachciewa, uczciwych polityków, a może jeszcze mądrych, co? 👿
Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby wszyscy mieli takie wymagania. 🙄
@11:37 może ja wreszcie zacznę myśleć
A o mnie nikt nie pomyślał? 😥
Ja trochę żartuję, żeby nie było… 🙂
Moglibyśmy jeszcze społem napad na Bobika zrobić w Krakowie, gdyby to wytrzymał. 🙂
Wytrzymać bym wytrzymał, tylko obawiam się, że podczas tego pobytu strasznie mało czasu będę miał. Ale wybieram się jeszcze raz w sierpniu-wrześniu i wtedy lepiej będzie na mnie zbiorowo napadać. 🙂
Trzeba będzie powstrzymać napadnicze zapędy. 🙁 😀
Eee, może nie tak do końca. 🙂
Dokładnie rzecz biorąc, na jakieś jedno kilkugodzinne spotkanie, w dowolnej liczbie zgromadzonych, jestem bardzo chętny, ale więcej czasu nie będę tym razem miał. Trudno mi więc zmawiać się na „poważny zlot”, skoro wiem, że nie będę go mógł uczciwie obsłużyć. 😉
Dzień dobry 🙂
Uczciwie obsłużam
Komu kawę, komu herbatę
Croissanty…….
Do kawy też podrzucam
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1545429,1,pies-czyli-kot.read
Dzień dobry. 🙂
Pyszny ten dodatek do kawy.
PS. Pierwsze płytki już na ścianach łazienki. Ale kilka spraw jeszcze w polu… (niezalanym, na szczęście 🙂 )
Z ubiegłego tygodnia 😆
http://www.polityka.pl/galerie/1533955,1,rysuje-andrzej-mleczko-2013-r.read
Chyba nie o naszym poecie Bobiku 🙄 😉
Dzień dobry 🙂
Mógłby już ten foma obudzić, bo niewygodnie tak przez sen pisać. 👿
Z prasówką za to powinno pójść nieco lepiej, bo i tak przeglądając prasę często sam siebie pytam „czy to jawa czy sen?”. 😈
Ha! Teraz już wiem, dlaczego nigdy nie próbowałem się przebijać na Zachodzie. 😆
Czy są może na blogu jacyś nieboszczycy? Gdyby ewentualnie chcieli zostać wskrzeszeni, to jest znakomita okazja, która już się może nie powtórzyć: 😎
http://wyborcza.pl/1,75478,14083501,Twierdzi__ze_wskrzesza_umarlych_i_uzdrawia_z_HIV_.html
Że tzw. ciemny lud na to leci, to trudno, ludu sprawa. Że organizatorzy i uzdrowiciel na naiwności ludu chcą skosić szmal, to zrozumiałe, choć niekoniecznie godne pochwały. Ale te czary-mary są klepnięte również przez jak najbardziej oficjalne czynniki kościelne, które w ten sposób, jak to się w Kościele lubi mówić, „dają świadectwo”. 🙄
Foma nie budzi, gdy tematem Rzeczywistość. Rzeczywistość budzi najlepiej, jeśli wierzyć Boyowi. Co prawda zwykłych ludzi, do których Bobika czy Kota Mordechaja trudno zaliczyć.
Codziennie rano (termin wysoce umowny!) jestem ciemnym ludem. Rozjaśnia mi się jakieś trzy-cztery godziny po otwarciu oczek.
Ooooouuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Jeszcze wcześnie.
Aha, nie lecę na tego kolesia.
Chociem ciemna. Ciem- ciem.
Nieboszczycy i cała reszta to przykrywka. Księdza wynajęła i finansuje minister Mucha, żeby rzucił zaklęcie na stadion i wtedy nasze orły wygrają jakiś mecz.
Ministra. Przecież różnię się czymś od Gowina. 🙂
A, to ja mam inaczej niż Nisia. Rozjaśnia mi się regularnie około 13.00, bez względu na porę wstania.
Ale to nie znaczy, żebym się wtedy stawał jasnym, czy jakimkolwiek innym ludem. Nadal zostaję psem. 😎
Jak chodzi o naszych orłów, to uważam, że najlepiej by zrobili, gdyby przekuli mecze na lemiesze. 🙄
Oj, źle by się działo. Są młodzi ludzie, którzy lubią prać się po mordach, a jak się da, to i większe krzywdy sobie wyrządzać z zejściem śmiertelnym włącznie. Wartość piłki nożnej jest tu nieoceniona. Spotykają się entuzjaści wzajemnego mordobicia i naparzają bez większej szkody dla ciał innych ludzi, co najwyżej pociąg jakiś zdemolują albo parę samochodów. Zabierzcie im to, a będą prali, kogo popadnie. Są jeszcze miłośnicy sportu w formie piłki nożnej, którzy lubią oglądać mecze. Nie mają z wyżej opisanymi nic wspólnego i ci akurat cierpią oglądając popisy biało-czerwonych. Może przekucie meczy na lemiesze byłoby dla nich błogosławieństwem. Z wyjątkiem tych, którzy lubią samoudręczenie.
Czasem, choć mało to przyjemne,
zaczynam sobie głowę truć,
jak by to było, gdyby ze mnie
był taki, ot, zwyczajny ludź.
Kredens kupowałbym i sedes,
wołał „tak mi dopomóż Bóg!”,
do pracy nie biegłbym per pedes,
lecz autobusem bym się tłukł.
Żonie bym w domu robił piekło
za ciągłe przesalanie zup,
w necie na szefa bym coś szczeknął,
a przy nim milczałbym jak grób…
Lecz choć ten majak się telepie
po łbie mym, w głębi ducha wiem,
że od zwyczajnych ludzi lepiej
być jednak nadzwyczajnym psem. 😎
Jak się rozjaśnia koło 13.00, to może być atawizm.
Na temat sportu, a zwłaszcza piłki kopanej, jako ersatzu wojny jest cała bogata literatura teoretyczna. 🙂
Z dwojga złego dla cywilów ustawka pomeczowa jest istotnie mniej dolegliwa niż bomba, rakieta czy przemarsz wojsk. Toteż gdyby państwa zgodziły się rozwiązywać konflikty przy pomocy piłki kopanej, nie miałbym nic przeciwko. Ale na razie – piłka swoją drogą, a wojny swoją. 🙁
Wodzu, jak atawizm to pół biedy. Ale jeśli to tzw. postkomunistyczne, popeerelowskie złogi? 😯
A tego, czym geny nasiąkły za PRL, to już do atawizmu się nie podciągnie?
Sprawny postępowy filozof, taki Żiżek na przykład, by to ładniej nazwał. 😛
Postępowy, modny, prowokujący. Bardzo na miejscu. Relacje pomiędzy ideologią a Rzeczywistością i obiektywną Realnością a Rzeczywistością doświadczaną przez ludzi, których zdolności percepcyjne zostały zakłócone przez ideologię. I w to wszystko wkracza kultura, a przede wszystkim KINO. Pamiętajcie zatem, żeby idąc do kina zachować czujność w aspekcie poddawania się indoktrynacji. Psychoanaliza też jest przydatna w ocenie naszej percepcji. Rzeczywistości i tak nie poznamy. Wodzu, dlaczego tak późno na tym wpisie przywołałeś Żiżka?
Nie śmiałem tak wysoko, zwykle staram się być na takim poziomie, jaki ogarniam. 😳
A czy dzida automatycznie poziomu nie podnosi? To tak ad vocem, bo osobiście poziom Wodza doceniam i marzę o dorównaniu kiedyś.
Co to za filozof, młodszy ode mnie?
Nic nie wie o życiu! 🙂
Ja ma dzisiaj jedno walne, pojutrze drugie walne, a później chyba ja się walnę.
Tu szykuję sprawozdanie, a tam mnie jakimiś projektami zadręczają, kłócą się o numerację i treść, zgłaszają postulaty…
Z tego wszystkiego złożyłam reklamację do banku, że nie wiedzą, co robią i proszę mi tu natychmiast kasę zwrócić.
A kiedy spojrzałam na załącznik do reklamacji, zobaczyłam, że nie mam racji i głupstwa gadam.
Takie to są skutki, jak rzeczywistość przerasta biedną emerytkę.
😆 O nie!!! Osiągnąć poziom WIELKIEGO Wodza? W życiu!
Stanisławie, a zapytaj, czy śpi na standardowym łóżku i nosi takież przyodziewki? Jeżeli tak, to nie jest Wielki.
Może Wódz, ale nie Wielki. 😉
Wódz bez Wielkiego nie ma sensu. A Wódz ma sens, widać jest Wielki. Wielkości Wodza nie mierzy się wzrostem. Vide Napoleon Buonaparte
Łoj, Stanislawie!
Czy Napoleon miał przydomek Wielki?
Wódz tu często nadmieniał o swoich nadzwyczajnych gabarytach i w tym tkwi Jego Wielkość.
Geniusz Wodza tkwi w możliwościach intelektualnych, wiedzy i zdrowym rozsądku, a nade wszystko może w sporej dozie poczucia humoru. Bardzo sobie taką mieszankę cenię.
podobno tak bedzie do konce przyszlego tygodnia, slonecznie, slonecznie, slonecznie – tylko w srode 19 VI wieczorem ma padac, a Obama wlasnie w srode chce pogadac z wielbicielami pod brama B. 🙂 🙂
berlin nagrzewa sie na mini zjazd 😀 😀
narodowcy spotykaja sie w Warszawie, otwieraja okna szeroko i do sali wplywa swiezy powiew, przejac wladze chca, maja pomysly i ludzi – nie tylko tych wietrzacych sie – podobno wielu. dziwnie sie sklada ze rowno przed piecdziesieciu laty w Nowym Jorku Hannah
Arendt opublikowala „Eichmann in Jerusalem: A Report on the Banality of Evil”.
polskie wydanie w tlumaczeniu Adama Szostkiewicza w 1987
bywa
w moim wieku, pamietacie „Nurt”?
http://www.youtube.com/watch?v=uADwn6CHj_k
a tu z Tomaszem Stanko!!!!
http://www.youtube.com/watch?v=P6L-Nh5kM18
🙂 🙂 🙂
Wielkość = Długość + Grubość
Miałem czkawkę. Mogłem przez to zginąć. 👿
mt7 wczoraj: Och, Rysiu, przygniatają te Twoje rekomendacje.
nie moge wiec milczec 8) przedstawiam Wam bardzo ciepla
(wydana 29 V 2013) ksiazke o……..Berlinie. Dorota Danielewicz –
berlinianka od wakacji 1981 roku – na pewno nie powie ze pamiec to przeklenstwo, ona pamieta duzo, walesa sie po ulicach na ktorych mieszkala, i tych po ktorych tylko chodzila, przypomina poznanych tu i tam ludzi malo lub bardzo znanych, laczy to z „dawna i mloda” historia w pelnych uroku krotkich opowiesciach.
Czytajac pani Doroty ksiazke myslalem sobie jak bardzo brakuje mi tego czy tamtego z Berlina, ale gdyby to w ksiazce bylo to
bylaby ksiazka o innej duszy tego samego miasta 🙄
Dorota Danielewicz „Berlin. Przewodnik po duszy miasta”
p.s dla uczestnikow zlotu, lektura OBOWIAZKOWA 8) 8) 8)
pstryk
🙂 🙂 🙂
Rysiu, nie zdążę chiba z lekturą, ale na mini-zlot- to i owszem! 🙂
Jeśli moja fryzjerka znajdzie jutro dla mnie czas, to może zdążę na 19.00 na spotkanie z p. Anną Frajlich.
PS. Łazienka coraz bardziej mi się podoba!
Mar-Jo 🙂 to Ty tez? w B. w przyszlym?
To wstęp na spotkanie z Anną Frajlich mają tylko uczesani? 😯
Znaczy, ja bym nie miał, bo nawet dla Poezji czesać się nie pozwolę. 😎
Z lekturą też do zlotu nie zdążę, ale to nie ma wielkiego znaczenia. Ważne, żeby Ryś zdążył, bo wtedy będę mógł tę książkę od niego wyciągnąć. 😈
Bobiku 🙂 🙂
tutaj zdjecie z berlinskiej premiery ksiazki:
https://lh6.googleusercontent.com/-YNszawOSNqk/UbQf2dJgJLI/AAAAAAAAMfc/Lyeoz93qWp4/s800/P6082347.JPG
autorka w bialej koszuli, z mikrofonem Marcin dusza i cialo ksiegarni, po prawej z tylu pan Anatol Gotfryg autor wspanialej ksiazki „Niebo w kaluzach”, pani w bialo – czarne plamy Magdalena Parys autorka ksiazki „Tunel” (tez w/o berlin), pan
pochylony, pan Drozdek wlasciciel ksiegarni z polska literatura przed upadkiem komuny i inni
bylo fajnie 🙂
Rysiu, tak – ja w przyszłym tygodniu w B. !!!! 🙂
Bobiku, ostatni raz fryzjerka oglądała mnie 2,5 miesiąca temu.
Nie wyglądam dobrze. Lepiej bym się czuła na spotkaniu z Poetką po zdecydowanej interwencji fryzjerskiej. 🙂
swietnie Mar-Jo 🙂 😀
A nie szczekałem, Mar-Jo, że będzie radocha, jak przyjedziesz? 😆
Szczekałeś! 🙂
A jaka radocha będzie , jak wyjadę! 🙂
Rysiu, ale ja Ci za tę jedną książkę dam 3 inne.
Oczywiście też Twoje. 😈
to zyskam na tym tylko Bobiku, zrobimy podmianke oczywiscie 🙂 🙂
na mnie czas 🙂
Wodz jest dlugi i gruby na pewno w prawie, bo nam tu kiedys skrocony wyklad zrobil, i az mnie od tego prawa rozbolala glowa. A to byly tylko podstawy! Wielki jest Wodz i skromny.
Jeszcze tylko 5 razy pojde spac i juz wyjezdzam na wakacje!
Króliku, gdybyś od jutra przestała sypiać, mogłabyś powiedzieć „jeszcze tylko raz pójdę spać i już wakacje”. Opłacałoby się. 😆
Mnie tam gabaryty Wodza mało wzruszają. Jak ma dzidę, to jest Wódz i kuniec. A poza tym ja wierzę w pisane. Pisze, że Wielki, znaczy Wielki. 😎
Taka dobrowolna rezygnacja z nadmiernego kombinowania nie tylko szalenie ułatwia życie, ale jeszcze w dodatku chroni przed zostaniem Żiżkiem. 😈
U Pani Kierowniczki wkleili link do generatora postmodernistycznych tekstów filozoficznych. Teraz każdy może być jak Żiżek, nawet chyba nie trzeba wybierać postępowych treści, bo one są same z siebie wieloznaczne, a jak ktoś zadaje głupie pytania, to idiota albo faszysta. 😎
http://www.elsewhere.org/pomo/
I tego, chciałbym się zdrzemnąć, więc gdybyście mogli już mi nic nie obrabiać…
Jednakowoz mimoza.
Znajomy polonista poprosil mnie kiedys, zeby mu przetlumaczyc dekonstrutywistyczny tekst z literatury fachowej. Nie moglam, bo choc rozumialam wszystkie pojedyncze slowa to nie rozumialam zadnego zdania.
Ależ kto by śmiał Wodzowi na noc pypcia prokurować. 😎
Dobranoc 🙂
Śpij spoko Wielki Wodzu, jesteś Wielki i juszszsz.
W każdym aspekcie wielkości i nikt Ci nie podskoczy, z dzidą czy bez. 🙂
No ja nie wiem, jesteście niepraktyczni. Najlepiej się obrabia śpiącemu.
Idę czuwać.
Pa!
Dzień dobry 🙂
Przechodzę na czuwanie
Kawa
Dla Psa który pisze i jego Gości – świeże truskawki 😀
Nie śpimy 😀
Zasnął na klawiaturze i przelał 222 222 222,22 EUR
Najwyraźniej zmęczony pracownik niemieckiego banku zasnął na klawiaturze i przypadkowo niewielki transfer zamienił na przelew w wysokości ponad 222 mln EUR, informuje AFP.
Mężczyzna miał przelać 62,40 EUR z konta pewnego emeryta, jednak usnął na klawiaturze komputera naciskając klawisz z nr 2 i ostatecznie dokonał zlecenia na 222 222 222,22 EUR. Bank szybko odkrył błąd i go poprawił.
Więcej: http://www.pb.pl/3172122,30680,zasnal-na-klawiaturze-i-przelal-222-222-222-22-eur
Źródło: Puls Biznesu, stan z dnia 12 czerwca 2013 r.
To chyba trudno podciągnąć pod zaśnięcie
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14091803,_Dobrzy_Zydzi_i_zle_Zydziory___W_Polsce_dziala_antysemicka.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Cóż, sądy kierują się prawem, sprawiedliwości trzeba szukać gdzie indziej. Antyżydowskie czy nawiązujące do koloru skóry okrzyki na stadionach nie są przestępstwem ani nawet wykroczeniem, ponieważ ani Żydów ani czarnoskórych na stadionie nie ma. A jeśli nawet jest zawodnik czarnoskóry, to nie krzyczą „murzyn” tylko „banan”, co nie jest obraźliwe. Znam podobny problem od wuja, który był przed wojną policjantem w Wilnie. Gdy toczyło się jakieś postępowanie przeciwko ONR-owcom et consortes (wuj był w kryminalnej, ale nie było wówczas wydzielonych służb zajmujących się sprawami politycznymi) i objęto kogoś inwigilacją, wielu policjantów inwigilację tę bojkotowało. Jakoś w wielu krajach i organy ścigania i wymiar sprawiedliwości wykazywał zaskakującą pobłażliwość dla skrajnej prawicy.
Generator fantastyczny. Wydaje się, że idea jest bliska fikcyjnej postaci o nazwisku de Selby. Ale nawiązywanie do tekstów Żiżki też jest widoczne. Całe zdania może nie do końca są sensowne, ale ciągi słów tak. Za każdym razem trafia się na inne teksty, więc trudno szczegółowo komentować, ale stwierdzenie, że kultura służy do utrwalania podziału klasowego jest jak najbardziej zrozumiałe i bliskie Ziżce.
Z drugiej strony zrozumiałość zdania może być czysto przypadkowa.
Chyba jeszcze nigdy niczego nie polecałem, ale to wygląda ciekawie, szkoda że tak daleko. Ale ktoś może mieć bliżej a nie wiedzieć. To już wie 😀
https://creativecommons.pl/2013/06/zapraszamy-na-8-urodziny-creative-commons-polska/
Dzień dobry 🙂
Czy foma nie mógłby budzić wyraźniej? 👿 Tak, żeby wiadomo było, że pobutka. Bo ja jeszcze w fazie ciemnej i potrzebowałem dużo czasu do zorientowania się, że mam wstawać na hasło CC 😳
Teraz muszę się szybko podłączyć do generatora kawy. 😎
Że prawo nie zawsze znaczy sprawiedliwość, to poprzez moich klientów wiem aż za dobrze. 🙁 Ale bolączką polskich organów sprawiedliwości (a i innych instytucji) wydaje mi się przede wszystkim niedostateczny szacunek właśnie dla prawa, zarówno dla jego litery, jak i dla ducha.
Niezależnie od osobistych sympatii i antypatii sędziów, w paragrafach na temat szerzenia nienawiści i dyskryminacji stoi jak byk, że zabrania się, podlega karze, etc. Tu wystarczyłoby, żeby sędziowie po prostu trzymali się litery prawa. Jeżeli któryś nie ma ochoty, albo nie potrafi w godzinach pracy odłożyć swoich upodobań na bok, powinny być mechanizmy eliminujące ich z zawodu.
Oczywiście – prawo nie jest doskonałe, ludzie nie są doskonali i pojedyncze wpadki zawsze zdarzać się będą. Ale jeżeli w tych wpadkach widać jakąś prawidłowość, to odpowiednie instancje kontrolne powinny reagować. Bo niezawisłość sędziów nie oznacza przecież, że mają oni być w ogóle poza wszelką kontrolą.
okazało się, że w okolicach 7-8 nie wszyscy śpią, stąd pobutka nie bardzo pasowała. a że poranni goście zachowują się tak cichutko, że nie budzą, to już inna spraw 🙄
Dobry barman powinien umieć pogodzić sprzeczne interesy. 😈 W okolicach 7-8 caffe latte da pobudzonych, puzony dla psa (tromby są zarezerwowane tylko na specjalne okazje) i cisza na morzu dla chcących jeszcze pospać. Taki wybór chyba mógłby być w karcie? 🙄
Przy okazji zrozumiałem, dlaczego Jamnik Waldorffa zwał się Puzon. 😆
Hej! 🙂
Foma dał linkę do „Państwomiasto”.
Dzisiaj tam będę http://panstwomiasto.pl/wydarzenia/po-co-mi-dialog-chrzescijansko-zydowski/
Wczoraj na zebraniu była burzliwa dyskusja nt. X. Wojciecha.
Dzisiaj powinnam być gdzie indziej, ale co tam, obejdą się.
Jutro wojna. Okaże się ile kto ma wojska.
Nasi przeciwnicy zaczęli wydawać gazetkę, to są ludzie, których chcemy odwołać:
http://smlazurowa.pl/images/aktualnosci/glos%20lazurowej%20nr%203.pdf
Upublicznili swoje wizerunki, więc ja jestem spoko.
Prawnik spółdzielni wysyła listy z pogróżkami do osób będących w opozycji.
Nie są to czcze groźby, bo parę procesów się toczy.
Serdeczne pozdrowienia i wyrazy wsparcia dla ks. Wojciecha, Siódemeczko. Chyba nie popełnię nadużycia, kiedy powiem, że od całego blogu? 🙂
Zresztą, jak ktoś nie chce pozdrawiać i wspierać, może zgłosić votum separatum. Leberalnym satrapą jestem, a co! 😆
Dzięki, Bobiku, za wyrazy.
Sprawy są trudne.
a kto powiedział, że foma jest dobrym barmanem?
poza tym latte kojarzy mi się z z late (wiem, wiem, jedno nie ma nic wspólnego z drugim, ale co zrobić jak się tak kojarzy? nawet niedobry barman powinien zaznaczyć swoją osobę w tym co robi lub nie), a na taką późną kawę rano za wcześnie.
Kojarzy się słusznie, jeśli uznamy cafe latte macchiato za napój do picia o późnej porze.
Nie zgłaszam votum separatum, raczej dołączam do Majority Report. Wielkie poważanie dla księdza Lemańskiego.
Czy niedobry barman, żeby zaznaczyć swoją osobę, może pluć do kawy? Czy jeszcze gorzej? Strach myśleć, co robi dobry barman. 😈
Dobry barman robi to samo co niedobry tylko lepiej.
i dobry używa lepszych składników 😆
Bobiku, ja też nie zgłaszam votum separatum a wręcz przeciwnie. 😀
Oświeciliście mnie. Od jutra chodzę z bidonem. 🙂
Zatkniętym na dzidzie? 😈
To by było bardzo niefunkcjonalne. Pomyślę o jakimś uchwycie, podpatrzę u kolarzy. 😎
Ja bardzo przepraszam, ale Pobutki to są na Dywanie. Wymyślcie może coś innego, czymś się jednak te blogi muszą różnić… 😈
(to rzekłszy poszła się chwilę zdrzemnąć, w Królewskim Stołecznym Mieście Krakowie, jakby się kto pytał 🙂 )
No jak to – PSOBUTKI.
Słusznie Nisia prawi. 😀
Psobutki są piękną, starą psią tradycją, nawet opiewaną w literaturze, np. w utworze „O Janku co psom szył butki”. 😎
Kierowniczko, te blogi może by się i niczym nie różniły, gdybym ja umiał tak fachowo zasuwać o muzyce. 😆
Ale nie umiem 🙁 i to jest zasadnicza różnica. 😉
Bobiku, bez kompleksów. Merytoryzm nie jedno ma imię 😉
Dobry wieczór. 🙂
Wasza Specjalna Wysłanniczka wróciła ze spotkania z POETKĄ.
Jako osoba bardzo nieśmiała musiałam się bardzo mocno „uśmielić” (nie poprawiać, proszę), żeby z p. Anną Frajlich chwilę porozmawiać. Mam nawet dedykację w tomie wierszy! 🙂
Na spotkaniu ludzi tłum, p. Anna czytała najnowsze wiersze, przesympatycznie było. (I wie o Blogu!).
A teraz muszę się napić herbaty…. 🙂
słusznie prawi Pani Kierowniczka, pobutka jak najbardziej zerżnięta z dywanu. a jak się rżnie, to trzeba dobrze rżnąć, bo inaczej można bez palców skończyć. a że swoje palce dość lubię, to nic nie będę przerabiał, tylko dalej sławił Hoko po całej blogosferze. hau!
Bardzo się cieszę, Mar-Jo, że wieczór tak się udał. I ze względu na Ciebie, i na panią Frajlich. 🙂
Foma, ale chyba przyznasz, że psobutka jako wariant pobutki jest na psim blogu niezwykle na miejscu. 🙂
A od strony prawnej, to chyba rzeczywiście na pobutkę Dywan ma patent. 😆
jak kto inny będzie budził, to może psobudzić, a co do prawna, to Hoko nic u siebie o kopyrajtowaniu nie ma, o kopyrajtowaniu siebie u innych też nie. owi inni oczywiście mogliby powiedzieć, że u nich się kopyrajtuje i co przyniesione, to skopyrajtowane, ale pachnie to twórczym zbójectwem, a o takież Pani Kierowniczki nie podejrzewam 😈 analogicznie mógłbym się domagać przeniesienia wszelkiej kawy, herbaty i innych trunków do baru, a jakoś się nie domagam. może powinienem? 🙄 ruch by jakiś był… 🙄 🙄
Jak o mnie chodzi, znalazłem salmonellowe rozwiązanie – ja umywam łapy i niech Kierowniczka z fomą sami dochodzą w temacie p(s)obutki do ładu. 😈
Nowy wpis Passenta nosi tytuł „Ruchy Tuska”. Nc nie poradzę, że mi się zaraz zaczęło kojarzyć – rzecz sama w sobie przyjemna, ale ruchy niegodne filozofa. 😈
Pewnie Bobiku. Sa bowiem conajmniej rownie intrygujace wydarzenia, o ktorych malo pisalismy. Np ogolnoswiatowe podsluchiwanie oraz sluzba sluzbom spolecznych mediow. Rownie intrygujace jest, ze whistleblower jako miejsce azylu i ukrycia wybral sobie… Chiny! Chiny maja bardzo male osiagniecia na polu osobistych wolnosci i swobodnego przeplywu informacji.
Druga wiadomosc to, ze Rupert Murdoch rozwodzi sie ze swoja trzecia zona, Wendi Deng. Swiat sie konczy! Nie ma juz prawdziwej milosci czy co…
A po trzecie to jutro na obiad beda slodko-kwasne zeberka, bo kupilam dzisiaj wyjatkowo piekne na targu.
Pozdrawiam
Ja nawet bardziej niż podsłuchiwanie przeżywam to, co się dzieje w Turcji – pewnie dlatego, że w Niemczech Turcja wydaje się nie tyle tuż za progiem, co nawet przed nim. 😉
Teraz to się może skończyć dla opozycji nienajlepiej, ale mam wrażenie, że na tym jednym razie się nie skończy. Erdogan stłumi niezadowolenie, ale kiedyś ono wybuchnie z jeszcze większą siłą.
Niezadowolenie wybucha w trudnych do przewidzenia momentach. Tyle warunkow musi byc spelnionych jednoczesnie zeby z iskry wybuchl ogien.
Mnie to podsluchiwanie i ten caly Murdoch z Wall Street Journal nudzi, w sensie zbierania sie na wymioty..
Przekazałam, ucałowałam.
Przekazuję podziękowania odwrotne, wzruszone, choć ze smutnym obliczem.
Lubię tego Wojciecha, kurcze. Może mediacje coś pomogą.
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=524706660910733&set=pcb.524707770910622&type=1&theater
Bobiku, 23.00. mnie się skojarzyło natychmiast z grą półsłówek, tylko nie wiem, co to są tuchy.
Bry! Dużo chmurek, wielopoziomowych. Dużo wiatru, wielowiejącego. Dużo papieru przed nosem, wieloupierdliwego…
Pomarudziłem, można zaczynać dzień!
Nisiu, tu już tuchy się pojawiały, np. pas tuch…
Hej, zaraz, dmuchaczgwizdka uciekł do Hongkongu pierwotnie, który jest chyba nieco autonomiczny w stosunku do reszty Ludowej Republiki Ch.
Rozmowa o Klanie czyli Dynastii,, czyli Mołdawii, była cudna 😆 prosimy o jeszcze!
Dzień dobry!
Kawa na stole w pięknym wiadrze, do niej co kto lubi. 🙂
Zbliża się pewna rocznica, z nią 2 różne prawdy:
http://zaxid.net/resources/photos/news/450_DIR/201306/1287244.jpg?Jun%2013,%202013%2010:22:55%20PM
Dzień dobry 🙂
Dobrze, że komuś się chce biegać za ozdobnymi wiadrami, bo ja z moją poranną ciemnotą… Z puszki po konserwie bym wychłeptał i nawet nie zauważył, że to nie miśnieńska porcelana. 😳
Dwie prawdy (albo i więcej) nie zbliżają się, tylko stale są obecne. Jak w tym starym dowcipie, czy wejdą Ruscy – nie wejdą, bo już są. 🙄
Wrzucam tę wiadomość, bo to prawie tak, jakby człowiek ugryzł psa, czyli zasługuje. 😉
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14097385,Pol_roku_wiezienia_za_kopniecie_psa.html
Szczególną uwagę zwróciłem na uzasadnienie wyroku. Nie, jak to zwykle bywało, „eee, to tylko pies”, a „znaczna szkodliwość społeczna” znęcania się nad słabszą i bezbronną istotą, bez względu na gatunek.
To jest widomy znak, jak zmienia się świadomość. Wyobrażacie sobie, że 20 lat temu ktoś by dostał pół roku (w zawiasach, ale zawsze) za kopnięcie psa? Nawet grzywna byłaby bardzo wątpliwa.
Można więc mieć nadzieję, że i w kwestiach nienawistno-dyskryminacyjnych „pójdziemy, dojdziemy”. 😉
Hm. Moim zdaniem sąd nie pokusił się o ustalenie, czy sąsiadka była w ciąży. Przecież kopnięcie było w istocie przeznaczone dla sąsiadki. Suczka została potraktowana zastępczo. Jeżeli sąsiadka nie była w ciąży, kopniecie suczki jest niewybaczalne. Jeżeli jednak była, zastępczy kopniak w suczkę był wyrazem wrażliwości i powinien zostać potraktowany jako okoliczność łagodząca. Wiem, że Bobikowi to się nie spodoba, ale nie będąc szowinistą rasowym, gatunkowym trochę jeszcze jestem i kopnięcie ciężarnej kobiety jest dla mnie czymś jeszcze gorszym niż kopnięcie takiejże suczki. Wiem też, że maksymaliści mogą się upierać, że w ogóle nie należy kopać, ale taka opinia jest bezsensowna dla kogoś uwikłanego w konflikt sąsiedzki.
Można jeszcze się zastanawiać co gorsze – kopnięcie suczki czy spalenie sąsiadce samochodu stosowane czasami w waśniach sąsiedzkich. Ale nie wiem, czy sąsiadka miała samochód.
Widzę, że społeczeństwo w osobie Stanisława (a zapewne i Mordechaja, Sokratesa, Furkota & Co) jeszcze nie dorosło do jedynie słusznego poglądu, że Koroną Stworzenia jest Pies. 👿
No, ale zmiany w świadomości zawsze potrzebują czasu. Niechby Stanisław spróbował tak od ręki przekonać np. grabarzy, że nieładnie jest kopać. 🙄
Zerknąłem na mapę pogody – w Berlinie w przyszłym tygodniu ciepło, ale burzowo. Obawiam się, że bez parasola nie razbieriosz.
Bobiku, grabarze wiedzą, że nieładnie, dlatego tyle za to biorą.
Na przyjęcie poglądu chyba bym potrzebował więcej czasu niż mi życia zostało. Ale jako osoba zgodna i tolerancyjna przyznaję, że niedawno jakieś zdjęcie Psa w złotej koronie widziałem.
gdyby ktoś się jeszcze nie obudził (w końcu weekend, słoneczko świeci, aż nic się nie chce), to budzę bulgotaniem kawy w kafetierze
Dla mnie kobieta czy psica, ogólniej: człowiek czy pies – to wszystko stworzenia boże. Mieszkam z dwoma psami, co mi ustawia światopogląd. A jednego z poprzednich dwóch psów ktoś mi otruł, za co posadziłabym łajdaka na długie lata do turmy. Albo oddałabym go do schroniska z psamy.
Jeśli chodzi o uczciwość, dobroć i takie tam różne – Koroną Stworzenia jest zdecydowanie Pies.
Och, Foma, dawaj tej kawy bardzo duuuuużo!
O! Tadeusz sie odezwal zza sterty papieru! Tadeuszu, troche autonomiczny, to jak czesciowo nieswiezy, non?
A tu z okazji nadchodzacego lata a z nim sezonu ogorkowego: jak zrobic klasyczne cucumber sandwiches:
http://www.guardian.co.uk/lifeandstyle/2013/jun/13/how-to-make-perfect-cucumber-sandwiches
Helena (hop hop Heleno, na cieplej w Florydzie pelnej dojrzalych ogorkow!) zwykla je robic z kwaszonych a ja ze swiezych, ale za to na zytnim chlebie.
Ach, kukumbry pryszczate, prosto z grządki zjadane, piasek między zębami zgrzytał – ambrozja! Nawet sól nie była potrzebna.
To samo pomidorki malinowe o chwaścianym zapachu, z krzaczka u róznych ciotek wsiowych – cudowne wspomnienia.
To ma być cucumber bez pestek, na tym chlebie? Oni się chyba z kimś na głowy zamienili. 😯
A najlepszy cucumber był maczany w miodzie prosto od pszczoły. A jeszcze lepszy miód wysysany z plastra, jak dziadek łaskawie kawałek urżnął i pozwolił. 😎
Właśnie wróciłem z ogrodu, gdzie ujrzałem moje niedawno posadzone ogórki, zeżarte przez jakąś ohydę – do korzonka.
Proszę mi chwilowo nie mówić o ogórkach. 😥
Rozbawiła mnie wymiana zdań u Sąsiada. Ten post i następny: 🙂
http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2013/06/10/kto-obroni-ks-lemanskiego/#comment-224485
Mnie można nie mówić wcale, bo nie lubię, a swieże mi szkodzą.
Pyszne kiszone w słoikach robiła moja Mama, a ja robiłam Jej łaskę, że przyjmowałam. 🙁
Teraz to wspominam i zastanawiam się, czy potrafiłabym takie dobre zrobić, jak ona.
Sposobie się na walne.
Nie będę się denerwować, nie będę się denerwować, nie bedę….
Nie denerwuj się, Siódemeczko. Jeśli będą Ci próbowali podskoczyć na tym zebraniu, to jak ja ich walnę… 👿
Takiej groźby chyba każdy musi się przestraszyć. 😎
Śliczny kwiatuszek z łączki rozumienia prawa przez polityków – byłych i obecnych:
http://wyborcza.pl/1,75478,14097638,Rokita__polskie_sady_mnie_bija____po_kieszeni.html
Prawomocny wyrok sądu panu Rokicie się nie podoba, więc uważa, że nie musi się zgodzić na jego wyegzekwowanie. A kiedy do egzekucji istotnie dochodzi, „premier z Krakowa” podnosi straszny raban, jak to go, biedaczka, zły komornik krzywdzi, podając przy tym liczby wzięte z sufitu i bredząc przy okazji jak Piekarski na mękach. Na to politycy obecni, zamiast powiedzieć kolesiowi „dura lex sed lex, a jak nie rozumiesz, pacanie, spytaj Gugla, co to znaczy”, rzucają się do finansowego ratowania Rokity. 😯 Kabarecik na całego. 🙄
Patrz, słuchaj i czytaj, narodzie – takim właśnie sposobem urządzimy ci państwo prawa. 👿
slonce 🙂 😀
tak zostanie, Tadeusz nazwie to optymizmem (ponownie 🙂 ),
niech mu bedzie, a nam na zlocie tez 😀
Siodemeczko, masz podklad zdjeciowy do ostatnich spotkan z
ks. L. ? 🙂 prosze, pokaz 😀
Mar-jo, a Ty z reprezentacji Blog Bobika na wierszowaniu?
🙂
Nisia Albo oddałabym go do schroniska z psamy.
przerobionego na pokarm oczywiscie 🙄
dolacznik do Bobikowej linki:
http://studioopinii.pl/janina-paradowska-rokita-niestety-powrocil/?fb_source=pubv1
nocna ulewa zalala nasze balkonowe pomidory, poszarpala liscie i pokrecila lodygi, co to bedzie, co to bedzie? chyba NIC z tego
🙁
I tyle w temacie niejakiego Rokity
Okręgowa Izba Komornicza poinformowała .., że nie ma żadnej egzekucji wobec Jana Rokity, bo nie ma podstaw do jej wszczęcia. Tę informację potwierdziła też Krajowa Izba Komornicza.
Ktoś ma sennik pod ręką? Komornika przyśnić… 😯
Sennika nie mam, ale sen… Aż w nadmiarze.
Pogoda się zmieniła i tak mnie zaczęło morzyć, że co tylko z odmętów drzemki wychynę, zaraz znowu w nie wpadam. Gdybym miał sennik, mógłbym przynajmniej coś ze snów odczytywać. A tak całe spanie się marnuje. 🙄
Na dodatek planu Berlina nie udało mi się kupić. W księgarni planów od groma: Paryż? Proszę bardzo. Wenecja? O, tam leży, koło Nowego Jorku. Hongkong? Nie ma sprawy. Tylko Berlina ni dudu. 😯
Kazdy hotel juz na miejscu bedzie mial, Bobiku.
Z sennika znam tylko:
jelenia rogatego snic- spotkac przyjaciela domu.
Komornika przyśnić… mieć zapomniany dług.
A ja opijam właśnie sromotną przegraną. Mieliśmy ok. 20 osobową przewagę, ale nas przetrzymali i nasze prezydium zostało bez armii.
Prezes absolutorium uzyskał przewagą 1 głosu ok. 1:30 w nocy.
Możliwe, że było to oszustwo, bo stwierdzono 4 przypadki głosowania podwójnymi kartami do głosowania. Radca prawny stwierdził, że od tego jest policja, a my oprócz oświadczenia 5 osób nie mamy żadnych dowodów. Wcześniej prezes zabronił wszelkiego fotografowania bez zgody zarządu.
Co mam dalej mówić.
Siodemeczko, wyglada na to, ze spoldzielczej wlasnosci trzeba sie wystrzegac (kto moze). Choc moze nie tym razem to jednak w kolejnym czlonkowie zaczna glosowac w swoim najlepszym interesie. Oby!
Fryzjer w przyzwoitym zakladzie w moich kanadyjskich Koluszkach, z kolorem i pasemkami, 232 dol., bez napiwku. Swiat sie konczy! Czy ja wogole kiedys bede mogla przejsc na emeryture… chyba ze do tzw poor-house. Peczek szparagow kosztuje 2 dol. Czy naprawde trzeba wyhodowac i sprzedac 116 peczkow szparagow za jedna wizyte u fryzjera…. Boggles the mind.
Swiat w takim razie najwyrazniej schodzi na … moze jednak nie na Psy (bo Psy sie dobrze kojarza), ale w kazdym razie idzie w nienajlepszym kierunku. Zeby tylko szparagi nie doszly do wniosku, ze sa w takim razie za tanie. 😉
Bobiku, po co Ci mapa Berlina? Myslalam, ze zamiast mapy i przewodnika bedziesz mial dostep do Rysia, lepszego zapewne od wszelkich map. (Mozna sie jeszcze poslugiwac mapa ze smartfona, choc w obecnej sytuacji mozna na to tez nie miec ochoty…)
Kanapki z ogorkiem zwykle jadalam z niesolonymi ogorkami, ale za to z lekko solonym maslem (tradycyjnym dla krajow anglosaskich). Zaraz mi sie przypomnialy herbatki w bardzo roznych okolicznosciach, od malutkich wiejskich tea shops po bardzo formalne, z ulubionym przez Helene Fortnum and Mason wlacznie. Najlepiej mi smakowaly kanapki z ogorkiem pod Cambridge, w malej herbaciarni, do ktorej mozna bylo doplynac lodka, a sama herbate latem wypijac na trawie w sadzie, w cieniu drzew. Moze i same kanapki byly wcale nie najlepsze, ale sielskie otoczenie potrafilo podniesc ich smak?
Dzień dobry,
widziałam wczoraj taki szyld: ” Zakład pogrzebowy – Jan Szatan”
🙂
Dzień dobry 🙂
Od razu wyjaśniam, dlaczego chciałem mieć plan Berlina wcześniej, choć wiem, że zapewne w hotelu będzie. Lubię sobie przed zwiedzaniem nowego miasta w naturze, najpierw pochodzić łapą po mapie. To mi potem ułatwia orientację, która z natury jest u mnie… no, nazwijmy to, taka sobie. 😳 A Ryś przecież nie będzie przez okrągłą dobę mnie niańczył. 😉
Co wyjaśniwszy, spróbuję się otrzeźwić poranną kawą i ułożyć listę zakupów na targ. Mnie wprawdzie w przyszłym tygodniu tu nie będzie, ale rodzina też czasem coś jada. 😉
Rzeczywiście, usługi pogrzebowe Szatana są też w necie. Dyżur oczywiście całodobowy, co bynajmniej nie dziwi. 🙄
Nie wiem, czy to coś oznacza, że jedna filia jest przy ulicy Strzelców Bytomskich, a druga przy Męczenników Oświęcimia. 😯
To zaiste szatański pomysł 😉 .
Podobno Szatan lokalnie nie ma żadnej konkurencji 😉 .
I siłą rzeczy wszyscy zmarli trafiają w objęcia Szatana 🙁 .
idzie na lato 🙂 juz 22° – w cieniu 😀
Moniko dziekuje, „dostep do Rysia” to rozsadna alternatywa 🙂
nie trzeba rozkladac lub akku ladowac 😀 juz od wtorku pogoni
psa 🙄 🙂
kroliku, ale za 232$ to mozna wymagac niemozliwego, czy tez nie
🙂
Szatanski monopol 😉
znikuje, kolej czeka, brykne przez Tereny Zielone, znajde peron i
moze siedzace w wagonie:
para – buch
kola – w ruch………………
🙂
Ach, jedni znikują w wagonie, a inni użerają się z rzeczywistością.
Niech będzie znikujacym na zdrowie.
Straszne rzeczy opowiada ten Królik. 232 $ za farbowanie sierści? 😯
To może warto zmienić zawód i wyemigrować do królikowych Koluszek?
Dzień dobry 🙂
Sobota targowo – ogrodowa. Zrobiłem ogórki małosolne dla leniwych. Zaraz pierwsze smakowanie
http://kresy24.pl/35800/ogorki-malosolne-dla-leniwych/
Zlot berliński rozwija się pełną parą. Obecny duchem
Tańczyłam z żabami. Być może zbyt energicznie. Od wczoraj tańczą już tylko żaby – w moim brzuchu. Mówiąc wprost: grypa żołądkowa. 🙁 A za tydzień urlop… Ech!
Udanego zjazdu, berlińczycy! Udanej wizyty w Polsce, Króliku! Wracam do zaklinania słupka rtęci, to jest wyświetlacza, w termometrze. Do niczego więcej się nie nadaję, a i do tego tak sobie. Nie słucha, skubany. 👿
Ronię łezkę z jednego oka nad Siódemeczką (zebraniowo), a z drugiego nad Agą (żabo-chorobowo). 😥
I bardzo proszę, żeby więcej nieszczęść już dziś nie było, bo trzeciego oka nie posiadam. 😉
Szparagi są zdecydowanie za tanie. I w ogóle żarcie. Rolnictwo i hodowla to jest naprawdę ciężka harówa, nawet w dobie kombajnów, a wynagradzana jest całkiem nieporównywalnie nie tylko do niektórych usług, ale przede wszystkim piłki kopanej, występków rozrywkowych, Angeliny Jolie i temu podobnych, niekoniecznych do życia rzeczy tudzież osób. Już od dawna mnie na to szatani biorą, ale cóż, na ceny blogowy satrapa wpływ ma niewielki. 🙁
Howgh, Bobiku!
Irek nie dał cynku, czy te niby-małosolne są zjadliwe, a mnie to bardzo interesuje, bo o prawdziwych małosolnych nawet tu nie mam co marzyć. A jak raz udało mi się kupić takie małe ogórki, które by się na ten ersatz nadały. 😉
Daję cynk. Suka jako podstawowy tester dała pozytywne hau. A jest wyjątkowo wybredna, jak to Suki 😈
Uzupełniam przepis. Do 1 kg ogórków dałem całe wiązki kopru, zielonej pietruszki, szczypioru cienkiego u nas zw. trybulką, i zwiększyłem ilość ząbków czosnku.
Chrupiemy 🙂
Myślę, że jedna łezka to jest w sam raz. Czuję się najchorszą i najnieszczęśliwszą osobą na świecie, ale rozum, nawet zamglony temperaturą, podpowiada, że to tylko nieprzyjemność, a nie nieszczęście. 😉 I w ogóle chyba mi się powoli poprawia, bo mogę już bez wstrętu czytać o jedzeniu. Jeszcze dzień-dwa i może nawet coś zjem. 😆
Bardzo pozytywne podejscie, Ago. Mam nadzieje ze niedlugo sie juz lepiej poczujesz. Jako bardzo niedawna absolwentka kolejnego kursu w Akademii Grypy moge Cie choc troche pocieszyc, ze rzeczywiscie w koncu przechodzi (choc nigdy za wczesnie, a tak chcialoby sie…). 😉
Bobiku, widze ze uparcie satrapisz, 😆 czyli – jak rozumiem – wpisujesz sie w nurt turecki a nie iranski (tam podobno wlasnie wygral umiarkowany kandydat, choc jak wiadomo umiarkowanie bywa zawsze w takich sprawach rzecza mocno wzgledna). 😉
Ago, a po co chcesz jeść 🙄
http://www.youtube.com/watch?v=n9LOn39K1t8
Nie jestem nieśmiała. Jestem, do licha, głodna!
Dobry wieczór.
Czymam za cierpiących cieleśnie i duchowo!
Ja nie jestem głodna, tylko to drugie… 🙂
Wanna w ganz-nowej łazience już dzisiaj zostanie wypróbowana; koniec z kąpielami w kotłowni!!!!
Moniko, jest takie niemieckie przysłowie – einmal satrapa, immer satrapa. 😆
Mówienie o głodzie zaraz mnie zgłodniło. Idę coś zjeść. Może zaryzykuję z tymi ogórkami, ale w jakiejś uproszczonej wersji, bo szybko muszą być. 😀
Głodnych nakarmić to pierwsze. Pasztetówka raz
otwarcie nowej łazienki dramatyczne to drugie
😆 😆 😆
Te ogórki tak mnie rozleniwiły, że po
otwarciu zamknąłem.
Przemogłem lenistwo. Wysłuchałem do końca
http://tygodnik.onet.pl/30,0,80613,medale_swietego_jerzego_wreczone,artykul.html
Ogorki malosolne blyskawiczne a la Irek (ten szczypiorek bardzo mi sie podoba) beda do wyprobowania w nadchodzacym sezonie.
Ago, nie jedz, ale pij rozne lekkie plyny. Wszystko bedzie dobrze, masz racje.
Kapiele w kotlowni? Very sexy, Mar-Jo.
Robie zupe z tego co zostalo w lodowce (nikt tu nie bedzie bawil sie w gotowanie zup po moim wyjezdzie)- wychodzi na to ze bedzie pomidorowa z lanymi kluskami.
Nie wiem, czy trafiliście na wiadomość, że studia filmowe Kadr i Tor wrzuciły swoj dorobek na You Tube
.
Pierwsza linka:
https://www.youtube.com/user/StudioFilmoweKADR
Zupa na winie u Królika 😀
druga:
https://www.youtube.com/user/StudioFilmoweTOR?feature=watch
Siodemeczko, moze jest choc jakas nadzieja dla ks. Lemanskiego. Papiez Franciszek w rozmowie z przedstawicielami zakonow powiedzial rzecz jak na papiezy dosc niezwykla – zeby sie nie przejmowac zanadto listami od koscielnej biurokracji. Moze sie to ks.Lemanskiemu przyda.
In a similar vein, he urged the visitors not to take too much notice of the intrusive Vatican bureaucracy. „Perhaps even a letter of the Congregation for the Doctrine (of the Faith) will arrive for you, telling you that you said such or such thing. But do not worry. Explain whatever you have to explain, but move forward. Open the doors, do something there where life calls for it. I would rather have a church that makes mistakes for doing something than one that gets sick for being closed up.” (Wedlug Andrew Browna z Guardiana, ale czytalam o tym i w innych mediach, choc najwiecej zwracano uwagi na „lobby gejowskie”, bo temat bardziej chwytliwy)
„Wole miec Kosciol popelniajacy bledy niz Kosciol, ktory jest chory poprzez swoje zamkniecie…” Moze sie teraz ks. Lemanski takze na te slowa powolywac.
A tu caly artykul z Guardiana:
http://www.guardian.co.uk/commentisfree/belief/2013/jun/14/pope-francis-religion
Ach, Moniko, to wszystko jest takie trudne.
Ludzie w sprawie X. WL zajmują tak skrajne stanowiska. Nie chodzi o ludzi z internetu.
Ja jestem złej myśli i cała obolała.
To jest taki szybki proces radykalizacja stron.
Od wczoraj zaczęłam bać się nieszczęścia, X. mówił w Radiu dla Ciebie o możliwości samobójczej śmierci osób zagnanych w kozi róg, osaczonych. Nie mówił o sobie, tylko o ludziach niszczonych przez tzw. dobrych katolików, ale ja się przestraszyłam.
W polityce radykalizacja, ale zobaczcie jak impreza przyciagnale najwieksze z dotychczasowych tlumy na Stadion Narodowy:
http://wyborcza.pl/1,75248,14108950,Rekord_frekwencji_na_Stadionie_Narodowym__150_tysiecy_.html
To jest bardzo budujace. Bo w telewizji jest glownie rozrywkowa tania sieczka, konkursy i zawody dla amatorow, bo im nie trzeba placic i sami sie pchaja. A tu takie masowe zainteresowanie nauka, a przeciez trzeba bylo do tego wyjsc z domu, dojechac etc.
Króliku, dzięki Tobie wiem, czego byłam świadkiem.
Jechałam dzisiaj tramwajem obok Stadionu i takie były dzikie tłumy wokół i do tramwajów wbijały się z niesamowitą ilością dzieci, ze zachodziłam w głowę, co tam się dzieje.
Z powodu wymiany serii nieprzyjemnych listów zapomniałam.
Dużo było osób z dwójką, trójką dzieci i to niezbyt dużych.
Domyslam sie, ze ksiedzu Lemanskiemu musi byc teraz bardzo trudno, choc tez mam nadzieje, ze jednak nic drastycznego jemu samemu z jego wlasnej reki sie nie stanie. Ale rzeczywiscie trudna jest sytuacja osoby wystepujacej przed szereg i zwalczajacej nie tylko inercje organizacji przyzwyczajonej do dzialania w ten a nie inny sposob, ale tez pewnie spora niechec poszczegolnych czlonkow do „zaklocana spokoju”.
A poza tym, choc akurat nie mialam czasu ostatnio pisac, chocby ze wzgledu na grype, mialam niedawno okazje odwiedzic jeden z kosciolow protestanckich w centrum Cambridge, tuz obok Harvardu, w historycznej czesci tego miasta. I tak sie zlozylo, ze czesc spotkania, na ktorym bylam odbyla sie w bibliotece tego kosciola (Pilch by pewnie napisal zboru, ale juz sie przyzwyczailam do tego, ze w angielszczyznie sie to zrownuje). A tam na polkach staly tomy ksiazek: opasle komentarze do poszczegolnych ksiag biblijnych, ksiazki z zakresu historii Ziemi Swietej, historia poszczegolnych kosciolow chrzescijanskich, wschodnich i zachodnich, kazania znanych kaznodziejow, biografie Lutra i Kalwina, ale tez i ksiazki dotyczace teologii Kosciola Katolickiego (piora znanych teologow katolickich), zbiory poezji znanych angielskich, amerykanskich i innych anglojezycznych poetow, zwlaszcza te, ktore jakos zahaczaly o sprawy ostateczne czy dotyczyly religii. Na innej polce – tematy takie jak wiara a literatura, cala spora polka poswiecona innym wielkim religiom swiata, w tym religiom Wschodu – wszystko znanych i powaznych autorow, zadne tam broszurki ostrzegajace, zeby sie wystrzegac. Obok biografie znanych postaci i swietych ze wszystkich tradycji. Na nastepnej polce poszczegolne tematy: organizowanie sie w spolecznosciach, pomoc dla chorych i umierajacych, religia a sztuka, religia a ekonomia, religia a gender, religia i podzialy rasowe. I tak dalej – bardzo, bardzo wiele polek. Popatrzylam na te ksiazki i pomyslalam sobie wtedy o ludziach, ktorzy przez dlugie lata te ksiazki kupowali i najwyrazniej je czytaja. A potem pomyslalam sobie o sprawie ksiedza Lemanskiego. Dwie jednoczesnie istniejace rzeczywistosci… Zamkniecie i otwarcie.
Man, czy ktos nas tak polaczy jak Bruce!
http://www.youtube.com/watch?v=RwAsFFpjlg4
Dzień dobry. 🙂
Gdzie ci niegramotni męszczyźni? W ONR! (brrr!)
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1011764_588051757892926_178223886_n.jpg
Kawa, rogaliki,uśmiech, dobre słowo…. 🙂
Pyszne śniadanie, Mar-Jo. 🙂 Ech, żeby tak jeszcze od wirtualnej kawy podnosiło się ciśnienie…
Dzień dobry 🙂
Widzę, że V Kongres Kobiet nie został w Koszyczku zauważony 🙁
A tu żenujący przykład upadku żurnalistyki w GW 👿
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14107969,Premier_na_Kongresie_Kobiet__jestem_za_utrzymaniem.html#BoxWiadTxt#BoxWiadTxt
Dzień dobry 🙂
Uważam, że oenerowcom należą się jakieś punkty za prostotę, celność i szczerość wypowiedzi. Nie każde ugrupowanie tak otwarcie przyznaje, że jego ideałem są men-szczyny. 🙄
A, dajcie tego rogalika, bo jak widzę tych menów, to mi się zaraz zęby chce w coś wbić. 👿
Na Piknik Nauki pchały sią dzikie tłumy? To jeszcze nic. Zobaczycie, co się będzie działo przy uzdrawiaczu z Ugandy. 🙄
Ja Kongres Kobiet zauważyłem, ale się nie odzywałem, bo byłem przekonany, że od tego tematu mamy Specjalną Korespondentkę. 😉
Dzień dobry 🙂
Kawa podana z uśmiechem
Ogórki dla leniwych z każdą godziną coraz lepsze i zaczyna lecieć malizną
A teraz w plenery zielone 😀
Wstrząsnęła mną wiadomość od Królika o cenach u fryzjerów. Siedzę i liczę. Ostatni raz byłem u fryzjera, kiedy premierem był taki, nomen omen, łysy pan. Powinienem być bogaty. I gdzie są te pieniądze, pytam?
Poszły na fajki i pielęgnację dzidy ❓
Ale przynajmniej ja rozumiem, czemu jestem taki niebogaty. Starzy mnie strzygą i pewnie podstępnie ze mnie ostatni grosz zdzierają, nawet mnie o tym nie informując. 👿
A Konfucjusz powiada, Bobiku: einmal niebogaty, immer niebogaty… 😆
Jagodo, ja sledzilam na ile moglam Kongres Kobiet w prasie, ale doniesienie Specjalnego Wyslannika bardzo by mnie ciekawilo. 🙂
No i zabraklo nam chyba w tym momencie Heleny, zeby nam robic choc od czasu do czasu prasowki… Sezon ogorkowy, indeed (choc osobiscie nie mam nic przeciw ogorkom – wlasnie dzisiaj mam zamiar zrobic kanapki z nimi i pare innych letnich przysmakow w ilosciach przemyslowych). 😉
Przemysłowo to sorbret poproszę.
W sprawie kongresu jakoś nie miałam cierpliwości na doniesienia prasowe, coraz mniejszą mam na nie, czyżbym miała dojść do tego, ze przestanę czytać?
Też czekam na sprawozdanie Jagody.
Właśnie zorientowałam się, że fajki kosztują po kilkanaście złotych za paczkę.
To spoko można wypalić babci domek cały.
13x365x10= 47.450 można samochód kupić
Na szczescie mam te cygaretowa faze juz za soba.
Tez czekam na korespondencje Jagody.
Helena dawala do zrozumienia, ze jak poprzednio pisala korespondencje z Florydy na blogu z kindle’a to wymagalo to nadludzkiej harowki, za ktora ja spotykala niewdzieczna krytyka z powodu literowek. Pewnie teraz mozemy sie wypchac! Ja tez nie moge sie doczekac jak juz wroci na blogowy memlon ze swoimi prasowkami.
Do sniadania herbata z cytryna i brazowym cukrem z trzciny cukrowej. Pycha!
No, ale mogłaby jedno zdanie ta Helena napisać.
Na przykład, że wszystko jest w porzo i odezwie się, jak wróci.
A tak to mam różne wizje i niekoniecznie przyjemne.
No tak, wyjaśnia się coraz bardziej. Niebogatym przez Starych, Konfucjusza i fa… tego… fabryki konserw dla psów. 😈
Heleny też mi brakuje, nie tylko ze względu na prasówki. 😉 😥
A wracajac do ONR, to ja wlasnie tak wymawiam to slowo jak oni pisza: meszczyzna. Kiedys (no w dziecinstwie) mowilam porponetka nie portmonetka. Tez wymawiam tszcina nie trzcina.
Już, już, jestem. Musiałam najpierw to i owo uładzić w domu, polu i zagrodzie 😉
V Kongres, czyli jubileuszowy, Partnerstwo, Solidarność, Różnorodność, miał bogaty i ciekawy program:
http://kongreskobiet.pl/Content/uploaded/files/program(4).pdf
Nie zabrakło ogromnych tortów urodzinowych i lampki wina na wzniesienie toastu. A to po klimatycznym koncercie Andrzeja Sikorowskiego z córką Mają. Czyli w mocno późnych godzinach wieczornych, po całym dniu intensywnej pracy.
Mnóstwo imprez towarzyszących, opieka dla małych dzieci. Możliwość zaprezentowania się pań z wyrobami kulinarnymi i nie tylko. Zorganizowane grupy z Mazur i innych regionów Polski. I po raz pierwszy duża grupa umundurowanych policjantek. Jednym słowem rożnorodność zagwarantowana już na wstępie.
Wrażeń i spraw do przemyślenie znowu sporo.
Ale chciałam się odnieść właśnie do wizyty premiera, tak prostacko przedstawionej w GW. Premier przyszedł na zakończenie Kongresu. Na rozpoczęcie przyszedł Prezydent. A właciwie pani Prezydentowa z Mężem 😉 I to ona zabrała głos przed mężem.
Wiadomo, że władza lubi się pokazać tam, gdzie dobrze wyjdzie na zdjęciu. Pozdrowi, pogratuluje, doceni, poprze i pożyczy owocnych obrad. I na tym z reguły koniec.
Tymczasem Premier RP zjawił się na Kongresie z zupełnie innych powodów. I fakt niezauważenia tej zasadniczej różnicy mam GW za złe.
Premier przyszedł złożyć sprawozdanie z realizacji postulatów Kongresu
Premier rządu zdawał relacje przed Ruchem Spełecznym z tego, w jaki sposób wywiązuje się z powierzonego zadania. Robił to rzeczowo. Punkt po punkcie omawiając stopień zaawansowania realizacji postulatów Kongresu. Postulatów przedstawianych mu przez Gabinet Cieni Kongresu na regularnych spotkaniach – konsultacjach.
Miał miejsce prawdziwy dialog demokratycznej władzy ze świadomym i aktywnym społeczeństwem obywatelskim. Było to potwierdzenie tezy, że władza, która ma wymagających partnerów, potrafi się zachowywać rozsądnie i przyzwoicie.
To się prawie w Polsce nie zdarza. A tak właśnie powinny wyglądać relację obywateli z rządem.
Rozmawialiśmy dwa lata temu na blogu o kolejnym zadaniu Kongresu: opiece nad osobami zależnymi. Są w opracowaniu uregulowania prawne, które docelowo, chyba 2016, zagwarantują opiekunom minimalna pensję krajową. Teraz podniesiono zasiłek o 200 złotych i co rok będzie się zwiększał.
Nie tylko podpisano ustawę o przeciwdziałaniu przemocy, co nie było łatwe przy sprzeciwie Kościoła, ale opracowywana jest ustawa o przeciwdziałaniu przemocy ekonomicznej. Na przykład takiej, jakiej doświadczają kasjerki w wielkich supermarketach.
Film „Dzień kobiet”, rozpoczynający drugi dzień obrad, opowiada o przemocy ekonomicznej. Scenariusz wyraźnie wzorowany na walce pracownicy z „Biedronką”.
Postulatów było oczywiscie znacznie więcej.
Za wszystkie te informacje Premier nagradzany był gorącymi oklaskami.
Dwukrotnie usłyszał buuu. Kiedy mówił o swoim stosunku do ustawy aborcyjnej. I kiedy wyjaśniał powody, dla których, starając się rozporządzeniami zagwarantować korzystanie z praw obywatelskich, nie będzie forsował ustawy o związkach partnerskich. Powoływał się na niefortunny zapis w Konstytucji. Wcześniej w panelu pani profesor Monika Płatek również wspominała o tym niefortunnym zapisie dotyczacym małżeństwa.
I na brak gotowości polskiego społeczeństwa do zaakceptowania uregulowania ustawowego. Kiedy premier powiedział: „rozejrzyjcie się panie wokół siebie”, jak na zawołanie wstała pani siedząca niedaleko mnie i zaczęła krzyczeć: „nie chcemy czegoś takiego” itp..
Niemniej większość uczestniczek dała wyraz swojemu rozczarowaniu.
Pani Anna Zawadzka jest nieomal stałym fragmentem kongresowego krajobrazu. Na pierwszym Kongresie wtargnęła na scenę, w chełmie i kolorowym swetrze żeby przepytać Jolantę Kwasniewską na temat legalizacji małżeństw homoseksualnych. Zwykle miewała swoje stoisko w kuluarach i rozprowadzała materiały na ten temat.
Wczoraj była bez chełmu, z rozwianymi blond włosami i zwiewnej lekkiej sukience. Ale z nieodłącznym megafonem. Punktowała premiera i zapraszała na Paradę Równości.
Premier został przywitany przez panią wójt z Kowali Wielkich (!?), która podarowała mu sporych rozmiarów statuetkę kaczki zrywajacej się do lotu 😉 Z komentarzem, że po wybudowaniu orlików ma się zabrać za budowę świetlików czyli „świetlic”, centrum kultury w każdej gminie. Premier usprawiedliwiał się, że w tym roku, z braku środków,projekt nie ruszy. Obiecał na przyszły rok. A Kongres będzie tego pilnował.
Premiera zastanowiła symboliczna wymowa statuetki 😉
Pięknie sobie poczynają prawdziwi męszczyźni – i kopiety. http://wyborcza.pl/1,75478,14111170,Robert_Biedron_pobity_po_Paradzie_Rownosci__Zatrzymane.html
Wróciłem z plenerów. Fajną piwiarnię znalazłem 😀
Tyz piknie: http://wyborcza.pl/1,75478,14110921,Kaczynski___W_imie_Boga_wszechmogacego____tak_powinna.html Wolność religijna jest podstawowym prawem człowieka+Instytut (!) ds. Przeciwdziałania Ateizacji+Bóg wszechmogący w Konstytucji. Czytać hadko.
Pewnie Irku, klientow trzeba trzymac krotko, niech wiedza kto tu (w Piwiarni) rzadzi.
Dzieki Jagodo za sprawozdanie. Rzeczywiscie fajnie ze i Prezydent i Pani Prezydentowa i sam Premier przyszli zabrali glos. Kongres ma za zadanie popchnac sprawy kobiet do przodu, wiec troche dziwi Anna Zawadzka przeszkadzajaca wlasnie temu Kongresowi (a nie PiSowskiemu, albo J Korwin Mikke na ten przyklad). Ale hecking jest wszedzie. Tutaj jak niedawno uporala sie z hecklerka (tez gay right activist zreszta) na tym zgromadzeniu Pani Obama:
http://www.guardian.co.uk/world/2013/jun/05/michelle-obama-confronts-lgbt-heckler
Z pobitym za swoja orientacje poslem to skandal i bezczelnosc i mam nadzieje, ze ta para krewkich 30 latkow bedzie potepiona przez wszystkch, niezaleznie od pogladow. Tez im nie zaszkodzi miec kryminalne skazanie w papierach. Do wielu krajow nie beda juz mogli z tym wjechac, nie mowiac o wykonywaniu pewnych zawodow etc.
Bredzenia Rokity c.d. 😯
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/430378,jan-maria-rokita-grozi-ze-odwola-sie-do-trybunalu-w-strasburgu.html
Bardzo ciekawa relacja, Jagodo. Dziekuje Ci bardzo za poswiecenie czasu na jej napisanie. 🙂 Troche mnie zaskoczylo prezentowanie sie pan z wyrobami kulinarnymi, ale moze czegos nie do konca zrozumialam. Za to bardzo ucieszylam sie zalatwiania konkretnych spraw, takie jak pomoc finansowa dla opiekunow. No i rozmowa z premierem, zupelnie inaczej wygladajaca niz mozna byloby wywnioskowac z notatki w GW. Masz racje, ze to rzeczywiscie nowa i pozytywna jakosc w zyciu publicznym.
No a potem przeczytalam o spotkaniu w Czestochowie – z coraz wiekszym niedowierzaniem, choc przyrzeklam sobie, ze juz sie zanadto nie bede dziwic (chocby dlatego, ze o ile dobrze pamietam, nawet przy Sejmie jest jakas komisja zajmujaca sie przeciwdzialaniem ateizacji Polski – w co tez na pierwszy rzut oka trudno uwierzyc).
Helena moze miec slaby dostep do inernetu i byc moze dlatego sie nie odzywa, a nie przez literowki. Sama zwykle pisze na iPadzie, ktory ciagle robi mi rozne niespodzianki, wiec pisanie na Kindle’u uwazam za solidna przyszla podstawe procesu beatyfikacyjnego kazdego, kto sie podejmuje komunikowania sie przez Kindle’a (meczenstwo albo cud). 😉
I znikam ze sterta kanapek z ogorkiem na paru tacach, oraz swiezo upieczonymi skonsami. Zrobilabym ich wiecej gdyby nie to, ze mi wydatnie udzielano pomocy (guess who). 😉 Przy okazji udalo mi sie zrobic po raz pierwszy takze weganska wersje kanapek z ogorkiem, co okazalo sie nie takie proste, jak by sie to moglo na odleglosc wydawac.
Mmmmmniam, skonsy i herbata.
Zapewne Helena nie ma dostepu do internetu, jesli jej Mama nie jest skomputeryzowana (a chyba nie jest). Oczywiscie tylko sobie zartowalam z tym wypchaniem.
A tu Mordechajowe sztuczki moga sie wydac, jesli dostanie taka oto obroze z GPSem i kamera jaka zastosowali ci naukowcy zajmujacy sie zachowaniem kotow:
http://www.bbc.co.uk/news/science-environment-22567526
Dzięki serdeczne, Jagodo, za relację. 🙂 Zaraz się zastanowię nad tym, co napisałaś, tylko muszę najpierw dokończyć załatwianie spraw organizacyjnych, bo dziś zacząłem już na serio zlot organizować. 😉
Piwiarnia cudna 😆
Tak, relacja Jagody zupełnie inna niż gazetowa.
Dobrze jest mieć swojego wysłannika. 😉
Dzięki. 😀
Moniko, toż właśnie ta sejmowa grupa do przeciwdziałania ateizacji zorganizowała ten zlot w Częstochowie.
Pozwolisz, że nie będę komentować.
Kocie kamerki bardzo, bardzo 😀
Ciekawe, czy Monika też się tak bawi przy skonsach, jak opisuje to autorka, czy robi po prostu kruche ciasto łącząc wszystkie składniki od razu:
http://mamsmak.pl/?p=2348
I czy tyle rodzynek jest potrzebnych, bo mam uraz do.
Wegańskie kanapki z ogórkiem… No nie wiem. Chodzi o to, że zboże na chleb nie było brutalnie młócone, samo się wysypało? Chyba nie ogarniam. 😛
A niechciane rodzynki mogę dojadać, nawet bez tego całego skunksa. 🙂
Ciekawe, co by się działo, gdyby ktoś założył Instytut ds. Przeciwdziałania Katolicyzacji. 🙄
A przecież, o ile sobie dobrze przypominam, w demokracji ateiści i katolicy mają teoretycznie równe prawa. Ale w Polsce tak naprawdę nie ma tu żadnej równości. Polscy ateiści przeważnie starają się być bardzo uprzejmi, powtarzają, że nie są przeciw Kościołowi jako takiemu, tylko przeciw błędom i wypaczeniom, radują się każdym rozsądnym katolikiem i w większości nie wrzeszczą, że religia to zło, które trzeba wykorzenić do cna. Wiadomo, czym na to odpowiadają „walczący katolicy”. I nie ma takiej możliwości, żeby ateista, oskarżany o „wyznawanie” czystego zła, poleciał do prokuratury i naskarżył, że urażono jego uczucia. 👿
A mnie by sie przydal, Bobiku, Instytut Zostawiania Wszystkich W Spokoju i Zajmowania sie Innymi Sprawami Niz Zagladanie Obywatelom Do Swiatopogladu… 😉
Siodemeczko, robie mniej wiecej tak jak w przepisie (jak mniejsze ilosci to bez zadnych malakserow). I bardzo wazne jest, zeby nie mieszac wszystkiego od razu, tylko wlasnie najpierw rozdrobnic bardzo zimne maslo z maka i proszkiem do pieczenia. Jak sie za szybko doda plyn (w moich angielskich ksiazkach kucharskich zwykle doradzaja mleko, nie smietanke, i tego sie trzymam, a masla za to jest tak na oko troche wiecej w proporcji do maki), to w mace uaktywnia sie gluten i ciasto sie ciagnie i jest ciezkie. Do skonsow trzeba miec lekka reke, i nie przesadzac z mieszaniem, to i one wtedy beda lekkie jak skrzydla aniola (to powiedzenie pewnej zaprzyjaznionej Angielki). I mozna je robic bez rodzynek, choc ja wole je z rodzynakmi (klasyczne sa drobniutkie koryntki). Amerykanie lubia czasem dodawac chocolate chips (drobniutkie okragle kawalki czekolady), bo wyglad podobny ale smak za to czekoladowy. 😉
Wielki Wodzu, weganskie kanapki z ogorkiem okazaly sie trudne., bo trzeba bylo szukac jakiegos godnego i niezbyt sztucznie smakujacego zastepnika masla (szczerze mowiac liczylam tez troche na to, ze zaprzyjaznieni weganie moze juz troche zapomnieli, jak smakuje prawdziwe, swieze maslo). 😉
Dzień dobry bardzo 🙂
Moniko, wyraziłam się niezbyt precyzyjnie. Nie tyle chodziło o wyroby kulinarne, ile o produkty spożywcze, które te panie u siebie na miejscu wytwarzają. Same, w ramch własnej działalnosci gospodarczej, lub w spółdzielniach. A że są to z reguły panie z regionów dotkniętych największym bezrobociem, to dlatego jest to takie ważne. Mogą nie tylko pochwalić się własnym sukcesem, ale służyć radą innym.
A przy okazji można degustowac sery, wędliny czy pyszne krówki w papierkach z logo Kongresu 🙂
Na Kongresie dyskutowana była kwestia jego przyszłości. Magda Środa chciałaby przekształcić Kongres w partię polityczna. Gorąco do tego nawoływały Wanda Nowicka i Manuela Gretkowska. Henryka Bochniarz zalecała zachowanie daleko idącego rozsądku. Wszystkie uczestniczki proszone były o wypowiedzenie się w tej sprawie w formie ankiety. Były trzy możliwości do wyboru: 1)pozostawienie Kongresu w dotychczasowej postaci, szerokiego ruchu społecznego, lobbującego na rzecz wybranych celów i wspieranie kobiet chcących sie angażowac w polityce; 2) pozostawienie w dotychczasowej formule, przy równoczesnej współpracy z konkretna partia/partiami; 3) przekształcenie Kongresu w partię polityczną.
Ta ostatnia opcja miała najmniejsze poparcie. Największe, 48%, pierwsza opcja. Ja równiez byłam za pozostawieniem dotychczasowej formuły.
Już latem ruszają warsztaty i szkolenia dla pań, które zechcą startować w najbliższych wyborach. Rozpocznie się tez natychmiast poszukiwanie pieniędzy na ich kampanie wyborcze. Będą to wybory, w których po raz pierwszy będzie obowiązywać kwota 40% kobiet na listach wyborczych.
A teraz łapię się za tornister 😉
Dzień dobry 🙂
Kawa, croissanty czy skonsy? pytanie na śniadanie
Z przeglądu prasy nic do linkowania przy jedzeniu 👿
Irek, rzuć mi czymkolwiek na taras,a ja się pogapię na róże…
Dzień dobry 🙂
Zaraz zobaczę, czy jest coś do linkowania przy piciu. 😉
Ale zjeść też bym coś zjadł. Może być i skunks. Albowiem…
Żarcie znika w moich kiszkach –
czy to skunks, czy wąż, czy liszka,
pazerności mej na spyżę
się nie oprze nawet Żiżek,
prawie wszystko wciągnę, strawię,
potem westchnę zaś przy kawie:
uff, na tyle-m już nażarty,
że dziękuję za Tea Party. 😎
Nie wiem, jak się wstawia zapachy z tarasu do komputera 😳 a tak chętnie bym się nimi z Wami podzielił. Perfumiarz pewnie jakoś tak by to opisał: dominująca linia fioletowych, korzennie pachnących petunii (trochę maciejkowa, ale dzienna, nie wieczorna) z lekką przymieszką heliotropu (potem, w pełnym słońcu, będzie silniejsza), ziołowym akcentem tymianku (jak się go trąci, zaczyna pachnieć mocniej) i słodko-gorzkawą nutą czarnego bzu w tle. Nic, tylko siedzieć i wciągać, zanim życie zmusi do wyjścia w teren. 🙂
Petunie, owszem, mam dwie doniczki zupełnie odjechanych liliowych pełnych. Macierzanki i te inne są za daleko żeby dolatywać na taras, ale zaktywizowały się róże, których narobiłam wszędzie jak głupi piwa. Najbliżej tarasu pachnie ognistopomarańczowa Monika, a poza tym różowa symfonia przy ścianie domku gospodarczego, zwanego wytwornie pawilonem ogrodowym. Coral Dawn, Leonardo, Acapella i chyba Flamingo – cztery odcienie różowego. A jak zakwitnie Jasmina, będzie piąty.
Och.
Hasło na dzisiejszy poranek:
Społeczeństwa wszelkie klasy:
kawka w dłoń i na tarasy!
Nisiu, przepraszam! Naburmuszyłam się z lekka, bo ani kawy, ani tarasu – słowem, żadnej radosnej perspektywy. Ale jednak powlokłam się na balkon – i tuż przed nosem przeleciał mi piękny niebieski motyl. Całe naburmuszenie przeszło mi jak ręką odjął. 😀
Beztarasowym będzie raźniej,
kiedy pogonią wyobraźnię,
bo jak rzeczona się postara,
to wyczaruje taki taras,
z takimi okazami flory,
że pies z zazdrości będzie chory. 😀
A moja posiana łąka kwitnie tylko na niebiesko, a gdzie maki, gdzie inne żółtości?
Chyba ją wyciepię. 🙁
Jeszcze o Kongresie.
Lubię i cenię Agnieszkę Graff. Tym bardziej mnie zdziwiły a nawet trochę dotknęły jej słowa:
Myślę, że ten Kongres jest może ciut mniej celebrycki i wyszło nam na dobre, że pożegnała się z nim np. Jolanta Kwaśniewska. W poprzednich latach miałam wrażenie, że jakaś grupa kobiet przyjeżdżała tu, aby sfotografować się z kimś sławnym
http://www.polityka.pl/kraj/1546049,1,zakonczyl-sie-v-kongres-kobiet.read
Nie potrafię się z nimi zgodzić. Jolanta Kwaśniewska zachowywała się na kongresach w sposób wyjatkowo dyskretny, ciepły i przyjazny. Wykonywała kawał ciężkiej, solidnej i merytorycznie znakomitej roboty związanej z przeciwdziałaniem przemocy domowej. Na jej wsparcie mogły liczyć kobiery z zapyziałych miejsc, gdzie diabeł mówi dobranoc.
Jeżeli ktoś prosił o możliwość zrobienia sobie z nią fotografii, nie odmawiała. Ale nie widzę nic złego w tym, że niektóre panie dowartościowywały się w ten sposób. Że mogły w swoich małych srodowiskach powiedzieć: nie zajmuję się byle czym, robię to co pani prezydentowa. Nie bez powodu zatrudnia się do kampanii społecznych znane twarze.
Być może Agnieszka czuła się lepiej bez towarzystwa Jolanty Kwasniewskiej. Mnie jej brakowało. Brakowało mi również Henryki Krzywonos.
Zupełnie nie podzielam „odczucia” Agnieszki, że „jakaś grupa przyjeżdza tu, aby sfotografować się z kimś sławnym”. Najwyraźniej nie rozumie, że z tym przyjazdem wiążą się koszty przejazdu, hotelu, wyżywienia, na które wiele kobiet musi wcześniej ostro oszczędzać. Do tego dochodzi pozostawienie domu, wzięcie urlopu, często pokonanie oporu najbliższych. To jest naprawdę duży wysiłek.
Nie bardzo też rozumiem na czym miałaby polegać mniejsza celebryckość tego Kongresu. Przyjechała przecież księżniczka z Arabii Saudyjskiej, za którą uganaili się, dosłownie, dziennikarze. Były aktorki, reżyserki, przedstawiciele rządów europejskich. Od celebrytów było gęsto Co mnie osobiście ani nie nie robiło gorzej ani lepiej. I nie rozumiem w czym niby nieobecność Jolanty Kwasniewskiej miałaby „wyjść nam na dobre”. Mnie było smutno z tego powodu.
PS. Na zdjęciu jeden z tortów urodzinowych 😆
Nie wyciepuj Siódemeczko. Dosiej czerwoną i żółtą i ….. 💡
Mnie dostępu ddo tarasu bronią żaby 👿
Ale jak chce mieć czas na berlińskie zlatywanie, to teraz muszę
popracować 😉
Czy ja mogę wykopiować ostatnie zdanie Jagody i wkleić pod swoim nickiem? Będzie to wprawdzie plagiat, ale w prawdzie, czyli również mojej prawdzie w pełni odpowiadający. 😉
Mam poczucie, że Kongres zasługuje na chociaż kilka dłuższych i poważniejszych zdań, ale teraz nie mam ich jak napisać, bo muszę wybiec z domu z rozwianym ogonem i rzucić się pilnie w objęcia roboty. 👿
🙂 🙂 🙂
Jagódko, a czy tu da się coś dosiać:
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/Bobikowo#slideshow/5890396392240432178
Na opakowaniu były głównie maki i wszystkie kolory świata.
Siódemeczko, dosiać się raczej nie da. Ale widzę, że zmieszczą się co najmniej dwie doniczki w tym szeregu, że o drugim nie wspomnę. Może warto dosadzić, bo na sianie trochę późno, cóś w innych kolorach 🙄
To, co masz jest bardzo ładne. Nie wyciepuj. Nie mścij się na florze za nierzetelność homo 😉
Acha, tegoroczny Kongres korzystał ze wsparcia ambasad Australii i Szwecji.
Ambasador Szwecji otrzymał nagrodę Kongresu za promowanie i wdrażanie partnerstwa w rodzinie.
Serdeczne pozdrowienia dla blogowych Przyjaciół z Australii i Szwecji 😆
Ago! Kawa na balkonie jest równie dobra jak na tarasie! A jeszcze posadź tam sobie to i owo… chętnie służę radą, gdybyś chciała. Są różne roślinki motylolubne! I niektóre róże świetnie sobie radzą w pojemnikach – np. niejaka Wedding Bells zaraz mi zakwitnie, a wygląda ona jak rasowa ozdoba tortu – http://www.kordes-rosen.com/gartenrose-wedding-bells
A burmuszyć się każdy ma prawo czasami… takoż nadymać się a nawet nabzdyczać.
Róże odburmuszają i odbzdyczają koncertowo.
Wpadam w przerwie między robotą a pakowaniem, które jednakowoż wolałbym odwalić dzisiaj, niż jutro bladym skoroświtem. 😉
Przekształcanie Kongresu w partię polityczną jest i według mnie nonsensem. Rozumiem, że za tym stoi zamysł większej skuteczności, ale można się na tym nieźle przejechać. Nie jest tajemnicą, że w sensie politycznym Kongres jest od Sasa do lasa i właśnie ta różnorodność jest jego siłą. Daje możliwość powiedzenia politykom „a widzita, są jednak sprawy, które można załatwiać ponad podziałami, bo są dla wszystkich równie ważne”. ejście w politykę sprawi, że trzeba będzie zająć się również takimi sprawami, które antagonizują i nieuchronnie wywołują podziały. Kolejne skrzydła zaczną wtedy odpadać i cały ruch się zmarginalizuje, bo nawet liczebnością nie będzie mógł „postraszyć”.
Pod uciechą z odejścia Kwaśniewskiej też się nie podpisuję. Uważam, że swoją rolę first lady grała i gra jak należy (a to w końcu nie jej wina że nie jest Zofią Grzyb), jako celebrytka mogła przyciągać do Kongresu, więc nie ma się co z jej ubycia cieszyć.
I idę się pakować. Niby to tylko kilka dni, ale o tylu duperelach trzeba nie zapomnieć. 🙄 Parasol, telefon, ładowarka, szampon, książki do oddania Rysiowi, szmatka do czyszczenia okularów, żarcie na drogę, wygodna obróżka, dokumenty, bilety, skarpety… Łomatko!
Dziękuję, Nisiu. 🙂 Niestety, ze mnie taki ogrodnik, jak z kocich wąsów mysia skakanka. Chyba pozostanę przy żerowaniu na cudzych ogrodach. 😳 No i kawy chwilowo nie mogę pić, dlategom momentami taka skwaszona.
Komunikat specjalny dla zlatujących się: uważajcie na torebki! Nie umiem tego napisać z taką mocą, jak Helena, ale niech Wam wyobraźnia dosypie mocy: Helena, gdyby mogła, na pewno by Wam przypomniała o pilnowaniu torebek. 😉
Dzień dobry.
Obiecuję, że mojego plecaczka będę w Berlinie pilnować. 🙂
Jak moja zwyczajność udźwignie niezwykłość Pozostałych Uczestników Zlotu? Ale jadę, nie ma zmiłuj….. 🙂
Mar-Jo, NATYCHMIAST wypakuj kompleksy z plecaczka! 😉 I pilnuj go także po drodze.
Mar-Jo,
czy mam zostać w domu, skoro zlatywać się będą niezwykli? 🙄 😯 😉
Jago, nie!!!
To było takie-tam mar-jowanie. 😉
jak z kocich wąsów mysia skakanka 😆
Pixie i Dixie nie takie numery robiły
No właśnie, Ago Irek też może doradzić, lepiej niż ja, bo ja idę na najprostsze rozwiązania (zatrudniam fachowców, hahaha), a un, panie, kształcony.
Ale co to za problem kupić parę pojemników, sypnąć do nich ziemi i powsadzać do nich w miarę spore krzaczki (mężczyznę dobrze jest mieć na tym etapie do pomocy, bo to wszystko ciężkie jak cholera)? Albo całkiem małe zresztą. A jak już jest, to tylko podlewać wodą z kranu, ew. co dwa tygodnie z jakimiś stosownymi paprochami.
Jestem wielką entuzjastką ogrodnictwa balkonowo-tarasowego i sama bym chętnie tyrała, gdybym nie miała krzywych rączek.
Wiecie, jak cudnie potrafią wyglądać najzwyklejsze bratki w koszyku wiklinowym?
Inna rzecz, że koszyk wielkiej urody, kupiony na Mazurach (w trasie byłam) i ciągnięty do Szczecina via Warszawa. Taki zwykły, do kartofli – a jaki piękny i szlachetny w kształcie.
Podlałam ogród. Idę truć ślimaki.
Brrr…
PS.
Czy doceniacie begonie, za przeproszeniem – bulwiaste? Rosną na zacienionych balkonach i tarasach jak szalone i chcą tylko podlewania i żeby ich nikt nie ruszał, bo niedotykalskie. Obrażają się i brzydną. Ale jak się do nich nie pchać z łapami, są piękności nadzwyczajnej – i te małe, i wielkiokwiatowe. http://daliopis.w.interia.pl/#Begonia%20tuberhybrida%20-%20begonia%20bulwiasta
Na ślimaki, urrrraaaaa!
Ogrodnictwo balkonowe wymaga systematycznej obecności ogrodnika na balkonie / wykształcenie obojętne/. Chyba że pójdziemy w kwitnące kaktusy , a wtedy niech się dzieje wola nieba /wykształcenie jw/
U mnie już po ślimakach 🙂
wpadlem na balkon po weekendowej nieobecnosci, a tu pomidory
wysoko, kalarepka kolorowo, pietruszka zapachowo, koperek
gesto, salata delikatnie i tylko botwinka (zalana jak pamietacie)
ledwo, ledwo…..
to plonow jeszcze czasu troche 🙂
herbata
herbata
i spanie (od jutra gonie Psu psa – bedzie sie dziac w zapowiadanym upale 8) 8) )
pstryk
Ale Bobik to nie pies gończy 🙄
moze nie gonczy, Irku, ale napisal: wygodna obróżka , to
sprawdzimy czy na pewno wygodna 🙄 🙄
Irek, nie strasz Agi!
Wróciłam, dokonawszy dzieła mordu.
Teraz pora coś zjeść…
No tak pisał wygodna obróżka …… skarpety 😉
Irek słusznie się domyśla, że z moją systematyczną obecnością na balkonie byłyby pewne problemy. Ale ja sobie jeszcze kiedyś wynajmę ogrodnika balkonowego. 😛 Nie zgadzam się z Tobą, Nisiu, co do bratków: nie ma zwykłych bratków. Od dziecka mam do nich słabość i uważam, że niezwykłość mają w genach. 😉 http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9e/Orange_violet_pansies.jpg
Irku, te skarpety to zapewne na prezent. 😉
Sorry, prezentów nie będzie, bo torbę mam malutką. 😉
Już prawie jestem gotowy do wyjazdu, jeszcze tylko taki cudny się muszę zrobić, żeby mnie rodzony Ryś nie poznał. 😈
I forsę włożyć do tej torebki, której mam pilnować. 🙄
Podczas gdy Nisia pożera ślimaki (coś długo, może to z powodu tego trucia wcześniej), ja pomacham Bobikowi i odmeldowuję się. Pa, pa. 🙂
To zlatujcie się z przyjemnością. 🙂
Berlin i Ryś czekają.
My też na relacje.
Żadnych skarpetek dla domowych elfów w Berlinie? 😯 Front Wyzwolenia Elfów byłby bardzo rozczarowany. Bawcie się dobrze, Zlotki. Pa, pa. 🙂 (kopirajt WW)
Dziękuję Szanownym Wszytkim za dobre życzenia. 🙂 A bieżące relacje to chyba będzie musiał zdawać Ryś, bo on będzie miał najlepszy dostęp do komputera. 😉
A ja nie będę taki, żeby wyjeżdżać, nie zostawiwszy nowego wpisu. Przypomina on dość starą prawdy, ale powtarzania starych prawd ponoć nigdy nie za wiele. 😉
Hejka, słuchajcie dostałam info, że jutro petycji mają mowić media ( nie było mnie dziś, dopiero wlączyłam komputer, więc nie znam szczegółów) Osoba, która o tym pisała prosiła by sie może wstrzymać z wysyłką, bo po nagloscieniu przez media, podpisów powinno przybyć
yyy.. tu chyba Was nie ma 😉 idę poszukać