Dudniąca prawda
Bobik dawno nie widział Bernardyna, ale jakoś nie był zdziwiony, że ten na pysku i z sylwetki w ogóle się nie zmienił. Bernardyn już tak miał, że raz przyjęta treść czy forma potrafiła mu się zakonserwować na długie lata. Dziwne było raczej radosne ożywienie, z jakim krzątał się po swoim gospodarstwie, zazwyczaj tchnącym atmosferą cierpiętniczego załzawienia.
– Miło widzieć, że masz z czego się cieszyć – powiedział uprzejmie Bobik, choć na ogół trudno mu było radości Bernardyna podzielać.
– A mam, mam! – szczeknął Bernardyn, ukradkiem sprawdzając w lustrze, czy jego poza wystarczająco wyraża dumę i samozadowolenie. – Zostałem z tylu stron bezprzykładnie zaatakowany, że jeszcze na długo satysfakcji mi starczy. Chart się na mnie zamachnął, Wyżeł mi niesłusznie zarzucił, a Szpic nie docenił i mogłem się z nimi wszystkimi solidnie pogryźć. Wiesz, jak to podnosi na duchu?
– Nie rozumiem – zmartwił się Bobik i zaczął nerwowo drapać się za uchem, bo nierozumienie odczuwał jako pewien dyskomfort. – Jaka jest przyjemność z pogryzienia się, zwłaszcza ze wszystkimi?
– Głupiś, Bobik, oj, głupi – westchnął Bernardyn – ale ze względu na młody wiek na razie ci wybaczam. Przecież nareszcie mam potwierdzenie wszystkich swoich podejrzeń. Od lat ostrzegałem przed Chartami, Wyżłami i Szpicami, ale jedni mnie kneblowali, a drudzy nie chcieli słuchać. Ale teraz wyszły szydła z tałesów, rubaszek i innych części obcej Psom garderoby. To tamci od zawsze mącą, gryzą i zwalają wszystko na nas, bo mają w tym interes czyli biznes. A my dzięki temu możemy ich odesłać, gdzie ich miejsce, udowadniając, że sami sobie na to odesłanie zapracowali. Zobacz, jak to się wszystko ze wszystkim ładnie i logicznie wiąże. I chyba nawet taki durny szczeniak ja ty pojmie, że w obliczu tej logiki ja nie mogę pozostać bezczynny. Coś mnie wręcz pcha do czynu, choćby to miał być tylko komentarz na forum.
– A konkretnie to co teraz zamierzasz zrobić? – zapytał Bobik, dosyć zaniepokojony bojowym nastrojem rozmówcy.
– Konkretnie to po pierwsze polecę się uderzać w cudze piersi – oświadczył zdecydowanie Bernardyn. – To tak rozkosznie dudni odgłosem wyzwalającej prawdy.
– Bić się w cudze piersi? A czemu nie we własne? – zdziwił się naiwnie Bobik. – Do nich ci chyba bliżej?
– Jeszcześ głupszy niż myślałem – warknął ze zniechęceniem Bernardyn. – We własne to boli. A w końcu nie po to szukam wyzwalającej prawdy, żeby mnie bolała, tylko żeby wybielała. Bo ja z natury byłbym bielutki jak Maltańczyk, gdyby nie czarny pi-ar, robiony mi przez Charty i Wyżły, nie mówiąc już o Szpicach.

Dzień dobry 🙂
Ociepliło się. Przyroda grzeje, a Wy grzejecie jeszcze bardziej 🙂
Imponujący i budynek, i fotoreportaż. 🙂
Poniżej wolnościowy głos rozsądku Bogusia, Bartka i reszty na lewacką histerię
http://www.rp.pl/artykul/243943,1000294-Bolszewickie-metody–Krytyki-Politycznej-.html
Nawiasem mówiąc, ale się rozgadałam, nie przyszedł Piotr Kadlčik, a to WIELKA szkoda, bo on, w przeciwieństwie do różnych grzecznych wystąpień ambasadora izraelskiego, czy rabina Schudricha, mówi prosto z mostu, co myśli i ma rację, niestety.
Bardzo go za to cenię, bo trzeba stać w prawdzie, jeżeli ma coś się zmienić.
Eksplozje podczas Bostońskiego Maratonu. Zabici, ranni. Co za sksyństwo.
Boston.
To jakiś obłęd. Kto? Dlaczego?
Co najmniej 2 zabitych, 28 ciężko rannych w samym centrum Bostonu, przy Copley Square, niedaleko mety maratonu. Na razie nikt się nie przyznał do zamachu. Jestem przyklejona do CNN, może Monika coś przekaże.
Trzeci zorkiestrowany wybuch był w JFK Library – wlasnie trwa konferencja prasowa. To dzieło architektoniczne I.M.Peia, o którym poprzednio wspominałam.
To sa moje miejsca… I przyjaciol (niektorzy mieszkaja w okolicach ulic, gdzie byly wybuchy, na szczescie juz wiem, ze sa cali i zdrowi)…
Wczoraj chodzilam po tych ulicach (bylismy na koncercie), i przedwczoraj po drugiej stronie rzeki (po stronie Cambridge).
CNN nadaza, ale jakby ktos chcial lokalne informacje, z bostonskiego radia, to tu mozna posluchac na zywo (akurat mowia o ponad 60 rannych, szpitale sa zamkniete, on lockdown):
http://www.wbur.org/
Bardzo przerazliwe to w Bostonie.
I zdaje sie, ze jak dotad nikt nic nie wie kto i dlaczego.
Takich zbiegow okoliczbosci jak z Szawuotem, to juz bylo multum.
A jeden raz na cale szczescie, bo Shudrich, choc zaproszony do samolotu, odmowil udzialu w wycieczce przedwyborczej pana prezydent do Smolenska, bo nie lata w szabat.
„Boston Globe” podaje o ponad stu rannych. Dziwne, że nie pokazują JFK Library. Jest w dużej mierze ze szkła.
Olejnik jak zwykle błyskotliwa. Co to za pipa smutna. 🙁 🙄
http://wyszlo.com/wp-content/uploads/2013/04/kurestwo.jpg
JFK w lokalnych wiadomosciach zostal uznany za electrical fire.
Pierwsze podejrzenia co do sprawcow sa bardzo ostrozne. Duzo sie mowi o tym, ze kwietniowe daty maja szczegolne znaczenie dla organizacji ultra-prawicowych (np,wybuch w budynku federalnym w Oklahoma City), ale niczego pewnego nie da sie na razie powiedziec.
Jeszcze wszystkich swoich najblizszych nie znalazlam (a niektorzy mieszkaja bardzo blisko, w Back Bay)…
Kciuki, Moniko. ❗ Pewnie sieci telefoniczne przeciążone.
Mam nadzieję, Moniko, że wszyscy znajdą się zdrowi i cali.
Moniko, trzymam za bliskich i za wszystkich, to znaczy żeby nie było już żadnych kolejnych ładunków.
Komentarz Olejnik rzeczywiście… Szkoda słów.
Gwiazda nie komentuje. Gwiazda zabłyska.
Ale w pewnym momencie może usłyszeć: spadaj! 🙄
I to będzie jedyne życzenie.
Ona jest nieważna. Ważne, czyje, tym razem, jest to szaleństwo.
To trochę przypomina olimpiadę w Monachium. Co z koszmar, ci maratończycy na samej mecie, a tam ich lub ich bliskich zabijają. Pewnie unieważnią cały maraton. I nawet nie o zabitych teraz myślę, a o tej setce + rannych. Niektórzy będą już kalekami do końca życia.
Byłam w Bostonie na jednym z pierwszych maratonów, bo uczestniczył w nim mojego Andrzeja przyjaciel. To był cudowny czas, miasto w magnoliach, entuzjazm tłumów.
To się nigdy nie skończy.
W Iraku też wybuchały dzisiaj ładunki: 55 zabitych, ponad 300 rannych w serii zamachów bombowych.
Jaki interes można ubić na śmierci niewinnych?
Co można osiągnąć?
Dziekuje serdecznie za kciuki. W koncu wszyscy sie odnalezli (byly klopoty z lacznoscia, zdaje sie, ze czesciowo po to, zeby uniemozliwic ewentualne nastepne detonacje).
To rzeczywiscie zwykle bardzo piekny czas tutaj, i swieto – dlugi weekend, zwykle radosnie przezywany – nie tylko ze wzgledu na poczatek wiosny, ale rewolucyjne rocznice, ktore upamietnia maraton (podobnie jak parada w moim historycznym miescie).
dzień dobry 🙂
Kawa obowiązkowo,….
Przegląd prasy mało optymistyczny. 🙁
Moniko, z pełną empatią
Ciekawa jest sonda pod artykułem http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13741292,Bankomat_w_Gdansku_wyplacal_dwa_razy_wiecej__Prawnik_.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Bardzo smutne przebudzenie. Współczucie dla Bostonu.
Trzymanie kciuków za jutrzejszy Londyn.
Mimo wszystko dobrego dnia Koszyczku 🙂
przepraszam za niszowy merytoryzm, ale skoro Łotr muska nas tutaj swoim płaszczem, to pewnie warto spojrzeć na poniższe i nie panikować od razu, tylko z głową
http://niebezpiecznik.pl/post/masz-bloga-na-wordpressie-pewnie-teraz-jest-atakowany/
Dzień dobry 🙂
Uśmiechanie się z rana mimo wszystko, uznaję za swój gospodarski obowiązek, ale nie zawsze łatwo mi się z niego wywiązać. Takie rzeczy, jak wczorajszy zamach, zupełnie wytrącają mnie z równowagi, przez swój potworny bezsens. Terroryzm z wyraźnym politycznym albo praktycznym celem, choć też okropny i zbrodniczy, jakoś jeszcze mieści się w racjonalnym porządku świata. Terroryzm bez takiego celu kompletnie ten porządek rozwala.
Chyba że właśnie o to w tych wybuchach chodziło? O rozwalenie sensu?
Foma, dziękuję za linkę. Sam jestem na te zabezpieczenia trochę za cienki, ale zmuszę Pana Administratora, żeby się wgryzł. 😉
Bry! 🙂
Sensu. Domagać się sensu. Jakiego sensu? Ludzie chyba mają wpisaną w geny potrzebę wroga.
Czy to się nabywa, a na początku się nie ma?
Chyba nie ma. Na moim początku świat był chyba tylko ciekawy. Nie przypominam sobie wrogów, ale może są tak naturalną częścią jaźni, że ich nie pamiętam.
Nie mogę zrozumieć tej ślepej nienawiści pchającej do zabijania nieznanych ludzi.
No właśnie, Siódemeczko. Ja też nie mogę zrozumieć i dlatego mam przy tym dojmujące poczucie bezsensu. Bo sens musi mieć jakieś racjonalne jądro, nawet kiedy w jego poszukiwaniu zwracamy się w rejony metafizyczne czy mistyczne. A w nienawiści ślepej, z której nawet nie wynika żadna określona korzyść, ja nawet cienia racjonalności znaleźć nie umiem. Nawet jakiejś pseudoracjonalności, która coś by wyjaśniała.
Zamachy, do których ktoś się przyznaje, też mnie przerażają, ale przynajmniej wiem kto, dlaczego i po co. Logika tego wszystkiego jest obłąkańcza, ale jakaś tam jest. Zamach tak „sobie a muzom” wymyka się moim możliwościom pojmowania i dlatego przeraża mnie jeszcze bardziej.
U nas „business as usual” – dokladnie tak jak po zamachu w metrze 7/7/07.
Jutro pogrzeb Pani Thatcher i beda ogromne tlumy mieszkancow miasta , w weekend zaplanowany miedzynarodowy maraton. Wszyscy sie zmawiaja, ze przyjda ogladac, bardziej niz w innych latach. Bo londynczykom nikt nie bedzie ciosal kolkow na glowie. Solidarnosc i duch Dunkierki.
Wlasnie Ksiaze Harry, mlodszy rudy brat Wlliama, zapowiedzial, ze bedzie biegl w niedzielnym maratonie.
Redakcja gazety Rzeczpospolita wypowidziala sie w sprawie rasistowskiego rysunku Krauzego. Bolszewicy z Krytyki Politycznej chca go pozbawic srodkow do zycia:
http://www.rp.pl/artykul/243943,1000294-Bolszewickie-metody–Krytyki-Politycznej-.html
W całym tym tekście nie ma – choćby naciąganego – wyjaśnienia, dlaczego mylą się ci, którzy rysunek uważają za rasistowski. Żadnego merytorycznego argumentu. Wyłącznie wywijanie słowem donos, którego redakcja Rzepy najwyraźniej nie odróżnia od słowa protest. A już jojczenie, że Krauze straci dochody, wyjątkowo żałosne, bo implikuje, że brytyjski pracodawca „donosem” się przejmie i kurek zakręci. Skoro ten donos taki bezpodstawny, to skąd przypuszczenie, że redaktor Guardiana go nie wyśmieje i nie wrzuci do kosza? Czyżby jednak było coś na rzeczy?
Całe szczęście, że ja w cudowne nawrócenie Rzepy nie bardzo wierzyłem (co by na to ich target powiedział?), więc nie czuję się zawiedziony i rozczarowany. 🙄
Czy to znaczy, że redaktorzy gazet piszą to, na co wg. nich jest zapotrzebowanie czytelników, a nie co naprawdę myślą? Dla chleba, panie, dla chleba?
Bo ja myślę, że w Polsce trwa wojna publicystów i to oni narzucają ton mordobiciu politycznemu.
Tak, Piesku. Nie wcieraj soli w rany, bo i tak czuje sie jak ostatnia debilka, zakladajac, ze sa jeszcze w tym pokoleniu przyzwoici dziennikarze na polskiej prawicy. Nie ma. Nie ma takich. (czy sa jakies mordki zaplakane, niepocieszone?)
Oczywoscie, ze redakcja Rz nie ma watpliwosci, jak wynika z tekstu, ze Guardian wywali Krauzego albo wlozy go do zamrazalnika.
Chyba w ramach pokuty za glupote bede musiala napisac list do Guardiana , choc sama rzadko siegam po ten dziennik.
Dzień dobry.
Bobiku, ten zamach miał chory sens i chorą korzyść – odebranie ludziom ich radości i święta. Maraton bostoński już nie będzie taki sam.
Heleno, podziwiam Londyńczyków.
Nie wątpię, że wśród dziennikarzy są cynicy, bo niby czemu akurat ten zawód miałby na cynizm być odporny, skoro żadne inne nie są. Nie wątpię też, że w redakcjach są durnie, tchórze, konformiści, tumiwisiści, etc. – jak w każdym ludzkim zbiorowisku. A do tego dochodzi jeszcze aspekt wejścia między wrony. Więszość ludzi bardzo łatwo ulega tzw. dowodowi społecznemu – skoro wszyscy w moim otoczeniu tak myślą, to to musi być słuszne. W rezultacie mówienie tego, co inni chcą usłyszeć, jest raczej regułą niż wyjątkiem.
Ponieważ od skłonności do ulegania „dowodom społecznym” nawet psy nie są całkowicie wolne, to ja sobie wymyśliłem sprytny wist: trzeba sobie po prostu dobierać takie otoczenie, które daje większe prawdopodobieństwo, że to, co ono myśli/mówi jest zbliżone do słuszności. 😉
Haneczko, ja mam chyba jakiś feler. 😳 W „bezinteresownym” odbieraniu ludziom radości nijakiego sensu dowęszyć się nie mogę. I na dodatek obawiam się, że ten mój feler jest nieuleczalny. 🙁
i dlatego lepiej odbierać interesownie, albo i interesująco 😎
Bobiku, ci od bomb są odwrotni. Zupełnie co innego ich cieszy. Pojąć tego nie umiem, ale tak jest.
Foma, lepiej to może nie, bo tym, którym odebrano i tak na jedno złe wychodzi. Ale zrozumialej. 🙄
Napisalam do Guardiana. Powiadomilam Rzepe.
Nie trzeba bylo mnie prowokowac nazywajac bolszewikiem.
😈 😈 😈
Bolszewik to przecież ja, a nie Helena! Wszyscy powinni to wiedzieć. 😈
No, jeszcze Rysia mogę do spóły dopuścić. 😎
I nie zapominaj o Monice. Cala Wasza trojka jest nasza ukryta jaczejka zydokomuny.
A ja jestem prawakiem. I nichaj nikt o tym nie zapomina. Z zyleta w zebach.
Proszę nie mieszać pojęć i nie wprowadzać chaosu! 👿 Do bolszewii istotnie należy jeszcze Monika, ale żydokomuną jesteśmy tu wszyscy, z prawakami włącznie.
No prosze! Dostalam list ze Stowarzyszenia Wolnego Slowa o jakims projekcie rent za „walke z komuna” i co ja o tym mysle i czy che dolaczyc.
A ja mysle, ze nie wypada oczekiwac jakichkolwiek rent. Wybitnie nie wypada. No chyba, ze walczac z komuna ktos tak postradal zdrowie, ze nie byl juz w stanie sie utrzymac . Prawde powiedziawszy nikogo takiego nie znam.
Zapomnialam, z zydokomuna to taki broad church. 😆
Rzepa powinna wejść na drogę sądową, by zmusić wszystkich bolszewików do śmiania się 3 godziny dziennie przy rysunkach Krauzego. Bo zraniono jego uczucia artystyczne.
No cóż, ugryzłam się swego czasu w język, kiedy Helena się tu tak rozpływała nad Bartkiem W. Ja go znam od dawna z „GW”, zawsze był karierowiczem.
Chrabota – no cóż. Poszedł na lep sprzedawalności. Jakie ma poglądy – tego nie wie nikt.
W każdym razie widoczne jest, że Hajdarowicz (zapewne) kazał im zostać „na kursie i ścieżce” poprzednich czytelników. Ale na dłuższą metę im się to nie opłaci. Już mój kolega, weteran „rzepowy”, cieszył się, że nowe kierownictwo wreszcie jest normalne. Jak się okazuje – do czasu.
@Helena 16 kwiecień 13, 16:55
Szanowna Pani Redaktor, jako osoba, która spędziła dorosłe życie poza Polską w bezpieczeństwie i dobrobycie jest Pani chyba zbyt kategoryczna w sądach. Pani pomagała nam jako dziennikarka polskiej sekcji BBC, pobierając regularną pensję i wypracowując sobie emeryturę. Nie czynię tego z Pani zarzutu, ale myślę, że powinna Pani pomyśleć o innych ludziach w kategoriach realiów powiedzmy prowincji PRL a nie Londynu czy Nowego Jorku.
Jest bardzo wiele koleżanek i kolegów, szczególnie w małych ośrodkach, którzy swoją działalność przypłacili LATAMI BEZROBOCIA – odcięciem od karier, zatrudnienia. Często byli i są ofiarami różnych esbeckich sitw, które mają się doskonale do tej pory. W miejscach pracy, urzędach a nawet w sądach. Nie chodzi tu, droga Pani Radaktor, o „zdrowie do pracy” tylko o „sekowanie” i dyskryminację trwającą dziesięciolecia. Represje dotykające działaczy niepodległościowych i ich rodziny.
Proszę spojrzeć może z takiej strony: ludzie ci pracowali dla Państwa Polskiego – jego wolności i niepodległości. Należy im się chociaż minimalne poczucie bezpieczeństwa socjalnego.
Karieroiwcz to mi nieprzeszkadza, jesi sie pnie po szczeblach kariery tworzac dobra gazete.
Ale nie wiem jak mozna sobie pomc w karierze robiac gazete zdecydowanie zla.
Pan Bartosz Węglarczyk przed paru laty (jako dziennikarz GW prowadzący blog, a jako bloger nie omieszkający przy każdej okazji podkreślać, że jest dziennikarzem GW) nazwał wszystkich swoich dyskutantów podpisujących się ksywkami „internetowymi świniami”. Nie miało dla niego przy tym najmniejszego znaczenia czy dyskutant umożliwiał czy nawet ułatwiał dotarcie do swoich danych oraz czy w dyskusji miał rację. Po prostu internetowa świnia to ktoś, kto nie podpisuje swego wpisu imieniem i nazwiskiem.
Swojej wypowiedzi nigdy nie odwołał ani za nią nie przeprosił. To jest dla mnie zupełnie wystarczającą podstawą do utworzenia sobie poglądu na temat tego pana. Dlatego jego opadnięcie na pozycję dziennikarza Rp wcale mnie nie zaskoczyło.
Nie znam kontekstu, w ktorym Bartek nazwal ich internetowymi swianiami”, zwlaszcza, ze takich swin jest w internecie mnostwo i sama chetnie bym nazwala tak pare osob u Sasiada.
I to naprawde nie jest wazne, kazdemu moze sie cos mniej lub bardziej fortunnego wyrwac.
Ja znam Bartka ,tez od lat, jako bardzo sprawnego i inteligntnwgo korespondenta z Wszyngtonu, z ktorym sie bardzo przyjemnie pracowalo. Choc nigdy nie spotkalam go osoboscie i nasze kontakty byly wylacznie telefoniczne. Milo je sobie wsoominam, bo jako redaktor dyzurny programu nigdy nie musialam sie o jego doniesienia czy czesciej – rozmowe na zywo martwic.
Wydawalo mi sie, ze bedzie mial dosc uprawnien aby Rzepe skierowac na dobre sciezki. Przez moment nie wierze by pochwalal ten rysunek Kauzego, bo nie jest rasista i spedzil dosc czasu w USA aby sie na te sprawy uwrazliwoc bardziej niz przecietny polski dziennikarz.
Jesli jest podpisany pod tym artykulem od redakcji to:
albo sie bardzo w miedzyczasie zmienil.
Albo zostal podpisany przez Naczelnego.
Albo podpisa sie sam dla swietego spokoju.
Albo jego pozycja jest na tyle w Rzepie slaba, ze nie moze sie zdobyc na votum separatum. A w domu ma dwa koty na utrzymaniu i chyba jas druga zone?
A tu piszą, że Rafał „Hel Na Mankietach” Rogalski doznał iluminacji. Zaprawdę, powiadam wam, poniechajcie płacić adwokatu swemu, a inszego zaraz człeka ujrzycie. 😆
http://wyborcza.pl/1,75478,13747259,B__mecenas_Kaczynskiego__Nie_bede_legitymowal_cynicznej.html
Chyba „legitymizowal”, a nie „legitymowal”?
Może pan mecenas skrycie marzył o karierze mundurowej i podświadomość przemówiła? 😉
Dokumenciki, obywatelu! 😎
Słowo karierowicz ma określone, jednoznacznie negatywne znaczenie. Nie jest to ktoś, kto po prostu robi karierę, a ktoś, kto robi ją „po trupach”, bez oglądania się na przyzwoitość, zasady i skrupuły. Np. dziennikarz, który napisze i podpisze wszystko, czego szefostwo zażąda, choćby żądało niebotycznej obrzydliwości.
Może się zdarzyć, że ktoś taki akurat wyląduje w dobrej gazecie, ale bynajmniej nie stanie się od tego postacią sympatyczniejszą. 🙄
Heleno, w takich sprawach dokładam trudu, by wyrażać się w miarę możliwości jasno i precyzyjnie. Bartosz Węglarczyk nie nazwał “internetowymi świniami” adwersarzy w jednej konkretnej dyskusji lecz rzucił ten epitet ku wszystkim (odmiennie od niego) nie podpisującym się imieniem i nazwiskiem internautom. A dyskusja w jego blogu, która przyniosła ten wybuch, nie była okraszona wyzwiskami czy wulgarnościami. Po prostu jego argumenty napotkały kontrargumenty, ale zamiast wzmocnić swoje, zdezawuował inne atakując brak podpisów dyskutantów.
To był bardzo duży skandal i były setki (jeśli nie tysiące) protestów blogerów i komentatorów.
> kazdemu moze sie cos mniej lub bardziej fortunnego wyrwac.
Tak? Czy gdyby jakiemuś dziennikarzowi „wyrwało się”, że „wszyscy Cyganie to złodzieje”, i potem nigdy za to nie przeprosił i nie wyjaśnił, że to nie jest wyrazem jego poglądów, czy i tu utrzymałabyś swoje wyrozumiałe nastawienie?
Zauważ, że ani przez chwilkę nie nastaję byś utraciła ewentualną dla niego sympatię. Po prostu wyjaśniłem czemu myślę o nim tak, jak myślę (a jak myślę nie potrzebuję wyjaśniać pełnymi zdaniami) i rozumiem, że nastawienia są elastyczne. Ale nie fakty.
Tam wyżej jest odpowiedź do Heleny z SWS.
mt7, za zdjecia usciski ogromne i buziaczki w policzki oba (ale
to tylko na zyczenie) 🙂 🙂
Irku, prosze bardzo, odwalam chetnie 🙂 🙂 🙂
Moniko, masz kazdego?
Bobiku, dziekuje za zaufanie, z takim bolszewikem jak Ty, to na
(i do) koniec swiata 🙂 🙂
Helena 16:55, nalezy pomyslec, poszperac w papierach i pomagac
potrzebujacym przez zwakla solidarnosc, kazdy przypadek to
ZYWY czlowiek
Mar-Jo chyba w Monachium, wiec podpinam linke z „wczorajszego
Szczecina
https://lh6.googleusercontent.com/-Z41cZTeGXv0/UW2Ak6GVk9I/AAAAAAAAMbQ/yWiL7N69_a8/s800/P4151993.JPG
widac juz wiosne 🙂 🙂 🙂
https://lh6.googleusercontent.com/-e-eD2wXxgh4/UW2Amso-aRI/AAAAAAAAMbY/ryre5llxTOE/s1000/P4151996.JPG
Gruess Gott.
Nie mialam pojecia o zamachu w Bostonie – dopiero dotarlam do Monachium i obejrzalam wiadomosci w ZDF.
Straszne.
Witam SWSiaka. 🙂
Mnie się też wydaje, że nad sprawą zabezpieczeń socjalnych warto się przynajmniej zastanowić. Jeżeli ktoś został wyrzucony na ileś lat z pracy, to – pominąwszy już tzw. straty moralne, a zapewne i wieloletni stres, który do wielu uszczerbków na zdrowiu mógł się przyczynić – takie przymusowe bezrobocie odbije się np.na wysokości emerytury. A nikt nie ma gwarancji, że na emeryturze będzie w takiej formie, żeby sobie dorobić na lekarstwa. 🙄
@SWSiak – przyjmuje do wiadomosci i wycofuje sie z tego co pwoeizdialam wyzej w duzym telegrafocznym skrpcie.
Pewnie wkurzylo mnie dopominanie sie sie zaplaty Zb. Romaszewskiego, ktory za swe niewatpliw zaslugi i poswiecenie mial zaplate najlepsza z mozliwych: wolna i demokratuczna ojczyzme , powszechny szacunek (na wlasne zyczenie w duzej mierze roztrwoniony) i pamiec czego wraz zona dokonali. No i raczej calkiem przyzwoite wynagridzenie jako zawodowy polityk w wolnej Polsce oraz emeryture.
Jestem takze zapewne przeciwna mysleniu, ze za kazde poswiecenie czy cierpienie nalezy sie zaplata wymierna w pieniadzach. Bierze sie to zapewne i z tego, ze w moim domu rodzinnym bardzo zle widziano „odszkodowania” od Niemcow, nawet wowczas gdy pieniadze bardzo sie by byly przydaly dla ratowania zdrowia mojej matki. Uwazano w moim domu i ja takie myslenie w duzej mierze przyjelam, ze nie ma takiego zadoscuczynienia ktore chocby w malym stopniu wynagrodzilo wymordowanie calej rodziny i jakos lepiej jest dla duszy kiedy ten „dlug” nie zostanie splacony. Wiem, ze znajda sie bardzo dobre argumenty za przyjeciem odszkodowania, sama znalam pania, ktora po wyjsciu z obozu smierci miala kompletnie zrujnowane zdrowie i nawet gdyby chciala pracowac to by nie mogla, dostawala rente, a nie odszkodowanie. Byli tacy, ale mimo to wszustko we mnie wola o nie pobieranie pieniedzy za sama dzialalnosc przeciwko rezimowi.
oswiadczenie Rzepy jest delikatnie mowiac – bolszewickie 😉
a podpore redakcji pana Weglarczyka pokazala mi zona w telewizji,
prowadzil program sniadaniowy i czasami mowil pelnymi zdaniami! 🙄
O, Mar-Jo już „tutaj”. 🙂
dzisiaj jestem
czy macie cos wesolego na skladzie? prosze………
macie dostep do facebook? koniecznie nalezy ogladnac zdjecia
Lagoma 🙂 koniecznie 😀
Zgadzam się z SWSiakiem.
Nie chodzi przecież o to, co sobie wywalczył były senator Romaszewski. Jemu naprawdę nie wypadało, bo swoją (niewątpliwą) walkę o wolność Polski zdyskontował absolutnie maksymalnie.
Ale masa zwykłych ludzi, którzy naprawdę mieli wyrwany kawałek z życiorysu i żadnej za to rekompensaty… Naprawdę, coś im się należy.
Łajza – ale częściowa – z Heleną.
Rysiu, jakie zdjęcia? Gdzie linka? 🙂
linka do Lagoma
https://www.facebook.com/marek.zurn
jestem rys-blyskawica 🙂 🙂 🙂
Ja oglądam. Ma dużo kapitalnych starych zdjęć.
Można obejrzeć na koncie:
http://www.facebook.com/marek.zurn/photos_albums
Ale to nie wszystkie, bo są jeszcze chyba poza albumami umieszczane na stronie.
Rysiu, aż mi wstyd: taką piękną wiosnę przyniosłeś, a ja nie mam nic wesołego. Mogę co najwyżej nieśmiało zgłosić swój akces do czerwonej nawy w broad church. 😎
żeby coś tam [za coś tam można podstawić cokolwiek, o czym nie było powyżej] podzielę się dylematem: czy to przyzwoite, żeby sprzedawać Paulanera w butelce 400 ml? Przecież to o 100 ml za mało, żeby poczuć pełnię smaku, nim dno okaże się klejąco suche 🙄
I dzięki temu człowiek bez wyrzutów sumienia sięga po drugą butelkę, czego by (być może) nie zrobił, gdyby pierwsza miała 500 ml. Zdecydowanie nieprzyzwoite.
A cóż to za dziwne butelki? 😯 400 ml? Ani dorosła porcja, ani dziecinna…
Nie pić. Są inne piwa, w przyzwoitszych i bardziej zdecydowanych butelkach. 😎
owszem, jest taki Primator Weizenbier, ale niestety, pobliski sklep z niestandardowym piwnym asortymentem jest w remoncie, a inny zdecydowanie za daleko.
400 ml – nie wiem czy specjalnie, czy przy okazji, ale akurat taka pojemność jest do kupienia w Lidlu
W Tesco też 👿
Bez sensu…
Właśnie przypomniało mi się, jak piliśmy Paulanerka w WunderBarze 😉
To było więcej niż 400 ml 😀
Swiat schodzi na Psy, za przeproszeniem ja Kogo… 👿
Pani Kierowniczko, to było pełne 500 plus piana plus duuuuużo szkła w kufle.
i Aga miała rację, 400 to za mało, ręka aż lezie sama do lodówki po więcej :/
A ja pamiętam z dzieciństwa takie fajne butelki 0,33, od razu dwie się otwierało. 🙂
Zwracam dyskretnie uwagę, że 2×400 to nieco więcej niż 2×0,33. 😉
Zdjęcia Marka to jest świat sam w sobie. Jeden wieczór nie wystarcza. 🙂
No tak, powinny być trzy, czasy jednak były ciężkie. 😎
Cos serwer pada cp chwila.
W Ontario piwo jest sprzedawane w imperialnych pintach (341 ml), mozna tez zamowic pyfko duze, kwarte, czyli troche ponad pol litra. Robi sie cieplo na dworze, wiec zacznie sie sezon piwny, ale nie dla mnie, bo ja pyfka nie pije.
Natomiast, zeby jeszcze bardziej zdyscyplinowac sie i nie narzekac na brak czasu, zapisalam sie do choru. Proby dwa razy w tygodniu, dwie godziny. Lece na probe!
A bientot!
Poczytam i poogladam zdjecia pozniej.
Jesli chodzi o maraton to czekam na wyniki sledztwa, ale przeciez wiem, ze to bylo jakies crazy, tylko nie wiem ktore: czy jak Breivik, czy Timothy McVeigh, czy Ted Kaczynski, a moze jakies nowe crazy…
Znany skądinąd – a właściwie wcale nie skądinąd, a właśnie stąd – Lisek powiedział mi że http://www.bookdepository.com/ wysyła książki bez opłaty pocztowej. I to brzmiało bardzo dziwnie, bo z alibris czy ebay czy amazon książka kosztuje mnie to co kosztuje plus od $12.50 do $18,50 czyli na ogół dużo więcej niż używana książka. Postanowiłem spróbować, zamówiłem dwie.
Wynik: to naprawdę działa. Wczoraj przyszła i druga. Co nadal jest dziwne, bo doręczają szybciej niż gdybym zapłacił w/w sumy, ale przecież wiadomo, że w obiegu pieniądza nie ma wiele logiki.
Dzień dobry,
Kawa w pojemnościach wg potrzeb 🙂 http://www.kawywloskie.pl/Filizanki-do-kawy-cinfo-pol-35.html
Herbata też
Wiadro – 10 000 ml 😀
🙂 🙂 🙂
sroda ulubiona 😀
biore herbate
brykam
szeleszcze
spokojnie
powoli
strona po stronie
🙂
Tereny Zielona S-Bahn jeszcze przestrzenny pozycje
brykam 🙂
fik
fik
fik 🙂 🙂 🙂
brakam fikam
Dzień dobry 🙂
Po pierwsze – dla mnie dziś dwa wiadra kawy, w sumie 20 000 ml. 😎
Po drugie – nie jestem pewien, czy Rysiowi należy się Nagroda za brakanie. To zależy od tego, czy braka w charakterze brakoroba, czy brakarza. 😈
Po trzecie – już zaraz wrzucam nowy wpis. 🙂