Produkt na nowe czasy
Wywiad był całkiem ciekawy i pouczający, ale przedłużał się i Dziennikarz poczuł, że czas na zadanie koronnego pytania, zwykle kończącego sprawę – nad czym pan obecnie pracuje?
Wynalazca niedbałym gestem wskazał na dość jeszcze bezładne nagromadzenie śrubek, zębatych kółeczek tudzież mikroprocesorów i wyjaśnił bez owijania w bawełnę:
– Nad sumieniem. Ciężko mi trochę idzie, bo niby obrabia się to cholerstwo dosyć łatwo, ale potem tak to wszystko poskładać, żeby działało bez zakłóceń… Życie na to można stracić!
– Sumienie? – zdziwił się Dziennikarz. – Czy to przypadkiem nie zostało już wynalezione?
– A idź pan! – rozjuszył się nagle Wynalazca. – Mówisz pan o tych przestarzałych gruchotach greckich, rzymskich, czy judeochrześcijańskich? Do niczego się to już nie nadaje. Zmęczenie materiału, czy co. Zresztą, ja nic nie mówię. Każdy materiał ma prawo się zmęczyć, jak jest tak długo wycierany. Ale konstrukcja też nie na dzisiejsze czasy. Nowoczesne sumienie powinno spełniać określone parametry techniczne, ma też być estetyczne, elastyczne, niedrogie i łatwe w obsłudze, najlepiej na pilota. Za to wytrzymałe zbytnio być nie musi, bo to żaden interes dla producenta. Najlepiej, żeby się psuło tuż po terminie gwarancji, co zmusza klienta do sprawienia sobie nowego sumienia. I wszyscy są zadowoleni. Producent, bo zarobił, a klient, bo sumieńko ma jak ta lala – czyściutkie, modne i znowu gwarantowane, na kolejny rok czy dwa lata. Chyba sam pan czuje, że to zupełnie inna jakość, niż te stare modele.
Dziennikarz westchnął w głębi ducha. Jakoś nie wypadało zakończyć rozmowy akurat w tym momencie. Mogłoby wyjść na to, że nie chciało mu się dostatecznie wgłębić w temat. Bez entuzjazmu wydusił z siebie kolejne pytanie.
– A nie obawia się pan… no, na przykład etyków? Że będą mieć zastrzeżenia do pana koncepcji?
– E, tykać to w ogóle nie będzie – roześmiał się Wynalazca. – To będzie sumienie digitalne, nie analogowe. Żadnego tykania, żadnego nakręcania, żadnego noszenia do sumieniomistrza, że coś tam niedokładnie… Włącza pan do kontaktu albo wkłada baterie, bierze pilota do ręki i załatwione. Każdy sobie ustawia program, który mu odpowiada i na tym leci, dopóki mu się nie znudzi i nie zechce przestawić. Oczywiście zaplanowałem połączenie z Googlem, żeby w razie czego wszystko można sobie było sprawdzić i nie tracić czasu na wątpliwości. Niech mi pan wierzy, do takiego sumienia należy przyszłość.
Żołądek Dziennikarza coraz wyraźniej dawał znać, że pora obiadu już dawno minęła. Trzeba było zdobyć się na zadanie już-naprawdę-ostatniego pytania, żeby szybko można było iść coś przekąsić.
– I jest pan pewien, że to sumienie nowej generacji będzie całkowicie odporne na wyrzuty? – wtrącił trochę na odczepnego.
– Zaraz widać, że pan z techniką to raczej na bakier – z nieco ironicznym pobłażaniem powiedział Wynalazca. – Przecież panu już mówiłem, że wyrzuty będą, ale dopiero po okresie gwarancji. Klient wyrzuci, kupi nówkę i po sprawie. A jeśli się trafi strasznie oszczędny i wyrzucać mu będzie żal, to zawsze może spylić jakiemuś majsterkowiczowi na Allegro. Majsterkowicze to jeszcze jakoś sobie radzą z tymi starociami. Ale niech pan sobie nie myśli, co się przy tym naklną, to tylko oni wiedzą.

To rzeczywiście niepokojące. Gdyby to miało miejsce jeszcze na poczatku lat 70. to wpisywało by się w smutną, ale jednak „normę”. W międzyczasie zmieniło się na tyle dużo, że w zasadzie nie powinny się takie rzeczy zdarzać. Powinien się tym zająć Rzecznik Praw Dziecka.
hehehe – urzędnik państwowy powinien się zająć tym, czym się Państwo nie zajmuje.
Jestem wkurzona. Na początku grudnia zarezerwowałam 10 noclegów w Edynburgu w hoteliku typu B&B. Około 36 funtów za noc. W międzyczasie przewoźnik zmienił termin lotu bezpośredniego na wcześniejszy. Organizatorka naszego wyjazdu zarezerwowała dla wszystkich jeden nocleg więcej. Hotel pobrał z mojej karty około 68 funtów za dodatkowy nocleg. Bez pytania czy akceptuje taka cenę. I nie kwapi się z wyjaśnieniami 👿
Nonono – okazuje się, że decydentami kont bankowych stają się właściciele poboczni – to już nie pierwsza taka informacja.
Na poczatku lat 70-tych???!!! Hahaha.
Tym sie zajmowalo juz OECD!
Powinnas dzwonic, Jagodo, do tego B&B , Najpierw uprzejmie – ze musiala zajsc jakas tragiczna pomylka i jestes gotowa znalezc tanszy nocleg gdzie indziej na te jedna noc. I prosisz aby oni to dla Ciebie zalatwili.
Moje jedno doswiadczenie z hotelem (zaplacony miesiac wczesniej caly tydzien, po przyjezdzie okazalo sie, ze pokoj jest zly, dojazd na ostatnie pietro trzema! windami etc, etc) bylo takie, ze ja natychmiast kazalam temu samemu hotelowi wynalezc nam z E. inny hotel z basenem, bo ten nie jest do przyjecia. Wszystko zostalo rozwiazane zanim zdazylam tymi trzema windami dojechac z recepcji do pokoju. Byl natychmiast znaleziony znakomity pokoj na parterze i wlozona rampa na wozek inwalidzki na dwa schodki prowadzace do apartamentu!
Dopiero jak zobaczysz/uslyszysz zla wole, mozesz zagrozic, ze zmienisz rezerwacje na jakis inny hotel.
Problem jest w tym, że ta cała Administracja jest gorsza niż ta PRLowska z lat 70tych, choć czas trwania jest podobny.
Przez lata grubej kreski, a i potem nie zajmowała się sprawami obywateli, bo stroiła się w niebieskie sztandary z gwiazdami – no wicie rozumiecie w niebieskim trochę lepeij się iglonda niż w czerwonym. I gwiazdy jakieś mniej pomarańczowe.
Poprawka: Nie OECD tylko OESC ( Organisation for European Security and Cooperation)
Sorry, Klakier, ale mowisz od rzeczy z tym porownywaniem na korzysc PRL.
Zależy Heleno w jakim obszarze.
Ta Administracja jest bezduszna!
No a ta w latach siedemdziesiatych slynnela ze swegu humanizmu…
Dyskutujemy o urzędniczkach, czy o Aministracji?
Pandzia Mniejsza znowu na boczku, w tym samym miejscu 🙂
Nie uwazacie, ze one sa badziej malpami czlekoksztaltnymi niz niedzwiedziami?
Bardzo puchatymi malpkami! 🙂
A na zubrzej polance pozywiaja sie w tej chwili dziki!
Ad Helena 31 styczeń 13, 20:52
Uważamy Heleno.
Zaś o dzikach to sądzimy, że są dzikie i żubry powinny napisać petycję do Dyrekcji Parku Białowiaszczńskiego, że dziki nie powinny rzreć z zubżego.
W tej samej puszczy, kawałek w lewo, jest porządek, każdy zwierz żre swoje i głośno chwali Baćku.
Bo tam administracja jest bardziej ludzka, że nawiążę do tematu. 😈
No i na pewno nikt nie zasypuje organów petycjami. 🙂
Temat, ktory niejednokrotnie bedzie powracal, zarowno obyczajowy jak i rozgrywany politycznie, teraz zwiazany z kandydatura Anny Grodzkiej na wicemarszalka Sejmu. Coroczna sztokholmska Pride Parad gromadzi 30-50 tys uczestnikow i kilkaset tysiecy widzow i jest zwienczeniem tygodniowego festynu, przegladu filmow, sztuk teatralnych, wystaw i niezliczonych koncertow, przy czym wiekszosc imprez jest powszechnie dostepna i bezplatna. Impreza – o czym sie czesto zapomina – sluzy promowaniu hasla: wszyscy jestesmy jednakowi bo kazdy jest inny. Stad np obecnosc ludzi na wozkach inwalidzkich, choc oczywiscie karnawalowy nastroj tworza przede wszystkim barwne postacie i niekonwencjonalne zachowania. Troche migawek z ostatniego marszu (wiecej zdjec na FB)
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5839555086614914881?authkey=CN6fgMug1LKiEQ
Wazne uzupelnienie.
Wsrod reprezentantow glownych partii politycznych i dziesiatkow zawodow, biora rowniez udzial w Pride Parad przedstawiciele kosciola: biskupi, pastorzy, zakonnice i zatrudnieni w Kosciele szwedzkim.
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5839671949802848369?authkey=CPKbm-S13bKIJQ
Sądzi Pan, Panie Marku, ze facet przebrany za papieża to duchowny protestancki, jak napisał Pan w nagłówku zdjęć?
o sorry „duchowny ewangelicki”.
Ciekawy jestem, kto z tych przebranych ludzi jest duchownym?
Pytanie dla mnie za trudne, nie wiem czy to stroj papieski. Wiem natomiast, ze biskupi sa autentyczni, jeden z nich mieszka w sasiedztwie i czesto go widuje.
Skoro Pan żyje w kraju ewangelickim, to może jednak Pan zauważył, że duchowni ewangeliccy nie latają ubrani na biało z herbem Watykanu i w białej „mycce” na głowie?
U nas to hasło się tłumaczyło: każdy inny, wszyscy równi. Bardzo zgrabnie.
I bardzo słusznie Pani Kierowniczko.
Wszelkie przegięcia w tej sprawie są kiksem w Symfonii Życia.
W tym momencie przyszło mi na myśl, że nagłówek Pana Marka jest prawdziwy i że duchowni ewangeliccy to się tak lubią przebrać za rzymskich – katolików.
Tez ubolewam, gdy spostrzegawczosc mnie zawodzi
Ale ja pamiętam protestancki pogrzeb z dzieciństwa z mego Miasteczka i jak się moi koledzy naśmiewali z pastora.
Minęło 50 lat, a ja wciąż pamiętam swoje uczucia.
Jedyny herb widoczny na zdjeciu (czarnego pastora), nie jest ani herbem papieskim, ani herbem watykanskim.
Jest prawdopodobnie herbem diecezjalnym
W naszycg Pride Parades tez uczestnicza duchowni i politycy wszelkieg szczebla i wszelkich partii.
No dobrze – ani watykański, ani papieski – niech se tam bedzie diecezjalny.
Nie wygląda mi to na paulina – moim zdaniem to kpina z papieża.
A to już inna płaszczyzna postrzegania tych parad.
Te parady są jakąś afirmacją „rzymską” – no pewnie tęsknotą za seksualnością dostępną cesarzom.
Może bardziej byłby wymowny marsz ludzi ubranych na czarno z różowym trójkątem naszytym na ubraniu.
Lagom, piekne zdjecia.
Dobranoc Wszystkim. 🙂
Klakier, wytlumacz mi prosze, dlaczego proponujesz aby ludzie szli ulicami z rozowym trojkatem, wprowadzonym przez rezim hitlerowski dla oznakowania homoseksualistow? Czy jest jakis powod dla ktorego wrzucasz tego typu propozycje, poza checia prowokacji?
Nie wiem co to jest „rzymska afirmacja seksualnosci dostepnej cesarzowi” – zapewne absolutnie nic nie znaczy poza jakims luznym potokiem slow.
A, już tłumaczę.
Widzę w tym pewien symbol i to symbol, z którym mogą się również utożsamiać ludzie spoza środowiska.
I w którym wzięliby udział.
Bo – jeśli chodzi o parady w Wwie – to jeśli na platformie wiezie się wicemarszałka Sejmu, który mechanicznie macha tłumom, a w oczach ma przestrach.
A ja jeszcze większy mam przestrach w oczach, gdy go spotykam kilka dni później, gdy idzie po ulicy trzymając za rękę jakąś „owieczkę”.
Polska nie jest Berlinem, czy innym tam Paradenrajem.
Tu trzeba mieć Pomysł!
Utozsamiac sie z hitlerowskim symbolem?
Lomatko, ja juz Cie kompletnie przestalam rozumiec. I skad tu sie raptem wzial jakis przestraszony wicemarszalek sejmu z jakas owieczka pod reka.
A może takie nawiązanie do hitlerowskiego symbolu nie jest głupim pomysłem. A czarne procesje w Krakowie mają swoje tradycje.
Skąd się wziął przestraszony – a bo ja wiem – ale go widziałem.
A skąd z „owieczką” – ta polityczna strona sceny politycznej ceduje postacie maczo pod hasłem „kończenia”.
Nawet prezydent w natchnieniach tę konwencję medialnie kształtuje.
hehehe – o tym pre w natchnie – elektoratem na pewno bendzie zeen
Qrde, tak jak czasem coś rozumiem, to teraz nic. 😯
No szkoda, że Bobika nie ma – na pewno by wytłumaczył!
Ale nie można wszystkiego zwalać na Bobika.
No jakoś spróbuję przetłumaczyć
Ja to tak rozumiem – że jest wiele ludziów, co byliby skłonni poprzeć prawa ludzi do bycia ludźmi.
Nie wezmą w tym udziału, kiedy forma przekracza ich rozumienie Formy!
I jeszcze jedno – zanim się wyloguję na dłuższy czas urlopu.
Otwartość – hasło.
Otwartość jest trudna. Otwartość zazwyczaj zniechęca Otwartych.
To w pewien sposób Sprzeczność.
Ale gdzieś w tym ukrywa się Umiejętność Pozyskiwania Innych.
Do Napisania!
OK, Klakier, ja mowie pas. Ten stopien zawilosci wywodu przekracza moje mozliwosci rozumienia.
Dobranoc 😆
Parada w Warszawie:
http://www.youtube.com/watch?v=o5VZsaZ6gmg&list=UUm7LILw8nSsixhb136bzYEg&index=4
Reszty wywodów nie rozumiem, przykro mi.
Bardzo ladna parada, choc jakas malutka! Ale to bylo trzy lata temu. Teraz po naglosnieniu sprawy tej ustawy, moze bedzie znacznie liczniejsza.
Ludzie na moście Jakoś nigdy przedtem nie przyszło mi do głowy, żeby odszukać ten obraz. A dzisiaj przyszło. http://www.fitzmuseum.cam.ac.uk/explorer/index.php?qu=Category:print&oid=166825 Dobranoc.
A to jest komiks, którym podsumowano dyskusję z patryjotami na forum lotniczym. Do każdej innej dyskusji z patryjotami też pasuje.
http://img.sadistic.pl/pics/7e72006f65da.png
Dzień dobry 🙂
Herbata, kawa…….
Wspomnienie o W. Szymborskiej
Niektórzy lubią poezję
Niektórzy –
czyli nie wszyscy.
Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.
Lubią –
ale lubi się także rosół z makaronem,
lubi się komplementy i kolor niebieski,
lubi się stary szalik,
lubi się stawiać na swoim,
lubi sie głaskać psa.
Poezje –
tylko co to takiego poezja.
Niejedna chwiejna odpowiedź
na to pytanie już padła.
A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
jak zbawiennej poręczy. ,/i>
Dzień dobry 🙂
List z porannej poczty uczelnianiej. Może kogoś zainteresuje:
Subject: zaproszenie do udziału w bezpłatnych warsztatach dotyczących kultury romskiej w kontekście nierówności społecznych
Witam serdecznie.
W załączeniu przesyłam zaproszenie do udziału w bezpłatnych warsztatach
dotyczących kultury romskiej z elementami warsztatu antydyskryminacyjnego oraz
warsztatu kompetencji międzykulturowych. Załączam również formularz
zgłoszeniowy.
Będę wdzięczna za przekazanie informacji/rozpropagowanie jej wśród Państwa
pracowników oraz jednostek współpracujących.
Z góry dziękuję, zapraszam do udziału i pozdrawiam,
Kamila Wosiak
Asystentka kierowniczki projektu
Dom Spotkań im. Angelusa Silesiusa
ul. W. Stysia 16 a
53-526 WROCŁAW
tel. +48 71 338 07 93
kom. 608 328 688
http://www.romowie.edu.pl
Dzień dobry.
Klakierowi to chyba przed urlopem tak się myśli wczoraj zbełtały 👿
Dobrze, że idzie na ten urlop, bo im dalej, tym byłoby gorzej.
Warsztat antydyskryminacyjny – mamuńciu…
A co to są kompetencje międzykulturowe???
Ratunku.
Pisze klakier:
„Otwartość jest trudna. Otwartość zazwyczaj zniechęca Otwartych.
To w pewien sposób Sprzeczność.
Ale gdzieś w tym ukrywa się Umiejętność Pozyskiwania Innych.”
Być może doszukuję się w tych słowach czegoś, co wcale nie było intencją Autora. Zastanawiałam się nad Pride Parade po obejrzeniu zdjęć. A po przeczytaniu wpisu Klakiera pomyslałam, że Klakier pisze Sennettem. W sposób zamierzony lub czysto intuicyjny.
Amerykański socjolog Richard Sennett, badając relacje typu „miłość” wprowadził termin „wspólnota niszcząca”. Określa w ten sposób związki, w którym obie strony obsesyjnie domagają się prawa do intymności, oczekując całkowitej otwartości. Dzielenia z partnerem pełnej, nie skrywanej i nie upiększanej prawdy przeżyć. Uznają, że nie może jedno przed drugim niczego ukrywać, nawet spraw najbardziej nieprzyjemnych. Zdaniem Sennetta, odsłanianie przed partnerem duszy aż po jej najtajniejsze zakątki składa na jego barki ogromny ciężar, jest bowiem równoznaczne żądaniu, by zaakceptował kwestie niekoniecznie budzące jego entuzjazm. A w odpowiedzi był równie szczery i otwarty. Sennett nie przypuszcza by na niepewnym gruncie obopólnej intymności można było zbudować trwałe relacje, a w szczególności trwałą miłość.
Sądzę, że te spostrzeżenia Sennetta można przenieść na grunt spotkania jakie ma miejsce pomiędzy Innymi. Obie strony sa dla siebie Inne, niezależnie od kwestii sprawiedliwości i równości. Otwartoscią faktycznie należy mądrze operować. A że życie jest paradoksem, to przecież wiadomo.
Tak odczytałam słowa klakiera.
Dzien dobry! Piekny jest ten „Nagly deszcz” ! Ja gdzies widzialam to „na zywo”, chyba w Metropolitan maja kopie tego i pare innych drzeworytow Hiroshige z tej serii..
Chetnie sama bym miala 🙂
Nisiu,
najprościej i najpewniej zapytać Autorów 😉
Tu:
Kamila Wosiak
Asystentka kierowniczki projektu
Dom Spotkań im. Angelusa Silesiusa
ul. W. Stysia 16 a
53-526 WROCŁAW
tel. +48 71 338 07 93
kom. 608 328 688
http://www.romowie.edu.pl
Obraz/reprodukcję widzę po raz pierwszy. Też mnie urzekł. Dzięki Ago 🙂
Dzień dobry 🙂
Serdecznie dziękuję Wodzowi za podrzucenie komiksu edukacyjnego, który mi niebywale życie ułatwi. 😎 Tak się składa, że czasem różni tacy domagają się ode mnie (!) wyjaśnień, w jakiż to sposób rozumują (!) nasze patryjotysy w kwestiach np. teorii spiskowych, Żydów, pedałów, zagrażającej Unii, etc. Te zapytujące naiwniaki nieodmiennie dochodzą do punktu „no, ale przecież jak im się poda TAKIE argumenty, to…” 😯 😈 I tłumacz tu, psie, że nie ma żadnego „to”. 🙄
Dotąd w tych rozmowach wiłem się jak węgorz i pociłem jak pociotek, a teraz tylko przetłumaczę komiks na języki, zrobię dużo odbitek i będę obojętnym bykiem, bez słowa wręczał, niczym sam Mrożek. 😆
Poczytałam http://marta.nowicka.nf.pl/Blog/1089/Kompetencja-miedzykulturowa-czym-jest–Komu-jest-potrzebna-i-po-co/kompetencja-miedzykulturowa-komunikacja-miedzykulturowa-coaching-miedzykulturowy-szkolenie-miedzykulturowe/
o kompetencjach międzykulturowych.
Jestem przerażona.
Kompetencje owe są mi potrzebne nawet przy kontaktowaniu się z własnym synem, Bobikiem, Rumikiem oraz znajomym homoseksualistą.
Nie wiem, jak dotychczas obywałam się bez kursu na kompetencje międzykulturowe.
Jesteśmy tak strasznymi dyletantami! Tyle rzeczy robimy bez kursu i patentu. To ja się nie dziwię, że Glob wygląda jak wyglada.
po co patryjosom tłumaczyć na języki? prawdziwy patryjos zna tylko jeden język. przepraszam, Język
Nisiu! Przeciez to nie dla Ciebie, tylko dla Przekupy Pawlowicz!
Myślę, że Jagoda ma rację odczytując intencje Klakiera.
Ja odebrałam jego wpis, jako protest przeciwko używaniu przez uczestników prowokacji( niejednokrotnie drastycznej), która postronnego obserwatora, nie mającego w zasadzie nic przeciwko paradzie, wpycha automatycznie do grona przeciwników poprzez ranienie jego uczuć.
Tak myślę i tu przyznaję mu rację.
Dzięki niestrudzonemu kronikarzowi, Siódemeczce, uderzyła mnie ponownie smuta na twarzach uczestników polskiej parady. Nieliczni mieli na twarzy nieśmiały uśmiech. I znowu ogromny kontrast w porównaniu do zdjęć ze Sztokholmu. Kolosalna różnica nastrojów. U nich panuje atmosfera ogólnej radości z życia, porównywalna z karnawałem w Rio. U nas smuta i słowa „żądamy” na transparentach. Które również może dzialać odstraszajaco i budzić negatywne odczucia u odbiorców.
Gdyby zastąpić „żadamy” inna formą, choćby „pragniemy związków partnerskich” , wydźwiek i odbiór byłyby inne. O włąśnie – w Sztokholmie czy Berlinie uczestnicy parady miłosci się bawią, a w warszwie manifestują.
A przecież możliwości jest wiele, jak zrobić z tego paradę dotyczącą wielu problemów, nie tylko związków jednopłciowych.
Można nadać jej szerszy wymiar, bo to jest PARADA MIŁOŚCI. A iłość nie jest zarezerwowana dla jednej grupy społecznej. Rozszerzmy ją o Romów, Sinti, Kaszubów, Ślązakow, studentów z Afryki, Greków itp. Niech oni również idą tańcząc i śpiewając, ubrani w swoje regionalne stroje.
I wtedy zyska ona więcej zwolenników. Ale bawmy się i miłujmy wzajemnie WSZYSCY.
Myślę, że mój cały powyższy wywód jest w Klakierowym duchu. W każdym razie powstał, zainspirowany przez niego 😉 .
Dzień dobry, Bobiku 🙂 .
Dziecko moje w Indiach widziało komiksy w kioskach – Matka Teresa, Churchill, Hitler.
O Hitlerze zakupiło, jak również wszyscy jego koledzy, pani z kiosku musiała iść do magazynu. Na okładce szczęśliwi rodzice, mama trzyma noworodka w objęciach, a tat mówi ” Damy mu na imię Adolf” 😉 .
A jak już o językach obcych mowa, to spróbuję znowu przymierzyć się do klakierskiego 😉 bo mi się wydaje, że wyczuwam tu pewne nuty wcale nie takie rzadkie, jak chodzi o mniejszości. Z grubsza mówąc: społeczeństwo bardziej jest skłonne wybaczyć inność uciśnioną, martyrologiczną, demonstrującą rozdrapane rany, niż triumfującą, radosną i bez kompleksów.
Inność, która przeprasza, że żyje, mniej zagraża konserwatywnemu obrazowi świata. Może nawet wywoływać współczucie, na zasadzie „no cóż ci biedni odmieńcy mogą poradzić na to, że nie są normalni”. W ten sposób nie trzeba zmieniać definicji normalności, a jeszcze przy okazji można mieć miłe poczucie, że się jest dobrym, tolerancyjnym człekiem (część konserwatystów ma takie ambicje). Inność wychodząca spod stołu, domagająca się praw, zadowolona z siebie, jest rodzajem ciosu w tradycjonalistyczny splot słoneczny. Nie dość, że się nie wstydzą, to jeszcze się afiszują! I my mamy uznać, że to normalne?!
Jest tu rzeczywiście problem formy, ale jest on dlatego, że forma demonstracji „mniejszościowych” nie jest żadną tam formą czystą, tylko bardzo wyrazistym nośnikiem treści.
Nisiu, to Ty nie słyszałaś, że można mieć do czegoś wrodzony talent? 😆
A tak serio, kompetencje międzykulturowe rzeczywiście nie dla wszystkich są oczywistą oczywistością i można je poprawiać przy pomocy treningów i warsztatów. Ponieważ sam nieraz takie warsztaty prowadziłem, mogę zaświadczyć, że podczas nich nawet ludzie już nieźle wytrenowani potrafią łapać się za głowę i odkrywać, ilu rzeczy dotychczas nie zauważali. Więc tak całkiem bez sensu te kursy nie są. 😉
Aczkolwiek zgadza się, że z Nisią i z Rumikiem jakoś bez kursu udaje nam się porozumiewać. 😀
Heleno, Klakier Klakierem, ale ja się przeraziłam…
Klakiera nie zawsze rozumiem, podobnie jak niektórych blogowiczów łasuchowych. Ale tak sobie myślę leniwie, że niech oni się starają, zebym ich zrozumiała – jeśli, oczywiscie, chcą mi coś powiedzieć. Bo jeśli nie – to daremne moje trudy.
Bobiku, upraszczając ;p głośna-triumfująca-radosna-inność jest problem ze względu i na treść (inność) i na formę (za głośno, za nowocześnie). i właśnie ten zbitek jest taki za duży do strawienia
Foma, ja nie patryjotysom chcę tłumaczyć na języki, tylko tym, którym się wydaje, że patryjotys można objąć rozumem (!).
Wcale przy tym nie zapominam, że mówienie językami jest jednym z najoczywistszych dowodów opętania. 🙁
rozumem się nie obejmie, do obejmowania potrzebne są ręce, nogi, ewentualnie łapy
Na pewno przy każdej demonstracji forma jest kwestią wyboru, ściśle związaną z pytaniem, co się chce osiągnąć. Czy wywołać współczucie, czy rzucić wyzwanie, czy podać w wątpliwość jakąś tam definicję normalności, czy samemu się upewnić we własnej definicji, czy dać wyraz solidarności, czy po prostu się policzyć… Może zresztą być tych celów kilka. Ale tam, gdzie chodzi o redefiniowanie, bez jakiegoś rodzaju wyzwania się nie obędzie. Bo bez niego demonstracja byłaby tylko klepnięciem dotychczasowej definicji.
Rany boskie, to łapy są do tego, żeby obejmować patryjotys? 😯
A właściwie nawet całkiem je lubiłem… 🙁
No proszę, jak to różnie można odebrać 🙂 .
Z Bobikiem też sie zgadzam, że martyrologia i cierpiętnictwo są wyniesione w Polsce na ołtarze.
Ale jeżeli tak, to warszawska parada powinna przemawiać do Polaków, bo radosna to ona w żadnym wypadku nie jest 🙂 .
Masz rację, Bobiku, u nas właśnie parada jest demonstracją, a nie paradą.
I to jest zasadnicza różnica. Demonstrując przedstawiamy żądania,
na paradzie żądania powinny być delikatniej sformułowane. Parada służy unaocznieniu, że nie jesteśmy tacy straszni i groźni, jak sobie nas wyobrażacie. Tak myślę. Ale mogę sie mylić.
może trzeba było zrobić paradę w styczniu jako marsz trzech króli? 🙄 (już nawet nie będę mówił jacy ci królowie podejrzani, bo włosy dęba stają jak się zacznie nad nimi zastanawiać)
http://natemat.pl/49201,trwa-rasistowska-nagonka-na-posla-godsona-czarnuch-przeczytal-w-mailu-waszym-zdaniem
Odnoszę wrażenie, że p.Godson nie całkiem dobrze zrozumiał intencje nadawcy maila. Drastycznego w formie i prowokacyjnego, to nie ulega wątpliwości.
U nas też Parady Równości były wesołe, a Kalisz, jeśli jego miał na myśli klakier, nie był wcale „zestrachany”. To się zmieniło dopiero ostatnio, gdy te grupy poczuły zagrożenie. Prawdziwe, także fizyczne zagrożenie. I ja to rozumiem.
Tak więc „na wesoło” nie pomogło. Bo na psychozę zbiorową nic nie pomaga.
Nie wiem, czy klakier miał na myśli, że jeśli geje wyjdą na ulicę z różowymi trójkątami, to wreszcie druga strona zrozumie: czujemy się jak za Hitlera? Pokrętne to jakieś. Zresztą jak dla mnie szkoda czasu na zastanawianie się, co klakier ma na myśli. On sam zapewne tego do końca nie wie.
Godson oczywiście nie zrozumiał. Ale też nadawca mógł napisać bardziej wprost, o co mu chodzi, nawet jeśli – jak pisze – uważa Godsona za inteligentniejszego od wielu innych posłów. Błąd, bo odwrócił uwagę od istoty sprawy i pozwolił Godsonowi na łatwe zasłanianie się rzekomym cudzym rasizmem.
Zmoro, warszawska parada nie przemawia do Polaków (nie wszystkich, żeby nie było) w tych momentach, kiedy jest zbyt pewna siebie i nie dostosowuje się do „uśrednionego kanonu przyzwoitości”, czyli wypada-nie wypada. W ujęciu voxpopulowym brzmi to mniej więcej: „jak się już dwóch chłopów musi całować, to w swoich czterech ścianach. Ale robić to publicznie i jeszcze pokazywać, że to przyjemność? A fe! Przecież dzieci widzą i się gorszą!”. Częstym pytaniem jest też „dlaczego ja się ze swoim erotyzmem nie obnoszę, a oni się obnoszą?”.
Jedna z odpowiedzi jest tu dość prosta – erotyzm heteroseksualny już nie musi wychodzić spod stołu i przeżywać swojej „chwili triumfu”. Kodeks Haysa nie obowiązuje od dawna, na całującą się publicznie parę hetero pies z kulawą nogą nie zwróci uwagi, seks damsko-męski nawet dla nieletniej dziatwy przestał być grzeszną tajemnicą. Nie ma potrzeby wołać „hej, zobaczcie, mój erotyzm jest normalny, ja się nim cieszę i nie chcę go wiecznie chować pod stołem!”. A mniejszości seksualne taką potrzebę jeszcze mają i chyba zrozumiałe, dlaczego.
Kiedyś dawno całkowitym przypadkiem wpadłam w środek takiej parady w Paryżu. Nie myślałam wtedy o jej celach, tylko jak ujść z życiem w tym straszliwym hałasie. Jechały platformy ogromne, a na każdej głosniki jak kamienice. Hałas może zabić…
Dzień dobry 🙂
Ten koń bardzo mi się widzi 😎
W tym liście, a raczej twicie do posła Godsona znowu kłania się kwestia formy. Gdyby było coś w rodzaju „jak pan się czuje, kiedy słyszy pan…”, intencja nadawcy byłaby zrozumiała, bo byłoby tu zdystansowanie się do epitetu. Bez tego zdystansowania epitet jest jednak „rzucony w twarz” i może zranić, zanim ktoś w ogóle zdąży się zastanowić nad intencją.
Krótkość formy nie zwalnia autora od obowiązku przemyślenia jej, jeśli chce być odebrany zgodnie ze swoim zamiarem. 🙄
Nisiu, ja między innymi dlatego unikam tutejszego karnawału. Jak sobie pomyślę, że ktoś niechcący popchnąłby mnie pod taką platformę… 🙄
Hej! 😀
Nawiązując do wpisu Jagody, że każde społeczeństwo ma swoją drogę – ankieta:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13330609,Zdecydowane__nie__dla_legalizacji_zwiazkow_partnerskich.html#MT
I ja również, tak jak Nisia, wolałabym, żeby osoby same wyjaśniały, o co im chodzi, bo ja nie wiem z kim mam do czynienia, co myśli, o co mu chodzi.
To gremialne tłumaczenie cudzych, domniemanych myśli jest upokarzające w moim odbiorze. Incydentalnie, owszem, pomocne, ale zamienia się w jakiś rodzaj zabawy.
Parada w czarnych płaszczach z naszytym trójkątem, żeby wzbudzić litość i sympatię? Izwinitie!
Też mi się wydaje, że zmiana bez prowokacji nie jest możliwa.
Wystarczy spojrzeć wstecz. Dla mnie szokiem były różne sceny z literatury.
Na przykład w „Wojnie i pokoju” w słynnym spotkaniu w salonie Kuraginów obecna jest młoda księżna Bołkońska, Liza. Jest to jej ostatnia wizyta towarzyska. Potem będzie musiała zamknąć się w domu, bo ciąża będzie zbyt widoczna, żeby mogła bywać na salonach.
Dzisiaj zdjęcia ciężarnych kobiet widzimy na okładkach. I nawet ci, którzy nie dostrzegają piękna w ciele kobiety w ciąży, z pewnością nie będą żądali, żeby kobiety w zaawansowanej ciąży zniknęły z przestrzeni publicznej. Ale wcześniej ich pojawienie się z pewnością stanowiło prowokację.
W książce „Lampart” Giuseppe Tomasi di Lampedusa mamy piękny opis koszuli nocnej sfrustrowanej, zdradzanej żony. Koszuli z wyciętym i pięknie wyhaftowanym otworem pozwalającym mężowi wypełnić obowiązek małżeński. Po którym prędko jechał do burdelu. Dzisiaj budzi to zdziwienie, niedowierzanie, śmiech, irytację. Ale tak było. Kobiety wychodząc za mąż miały taką bieliznę nocną w posagu.
Bez prowokacji nie dało by się ruszyć „tradycji”.
Rzecz w sposobie jej używania. Na ile prowakocja służy jedynie wkurzeniu drugiej strony a na ile jest przemyślanym, świadomie i celowo użytym narzędziem. Jasne, to wcale nie jest takie proste. Ale można przynajmniej próbować. Starać się nawzajem zrozumieć.
W tej warszawskiej paradzie, którą widziałam bierze duża ilość policji ochraniającej uczestników, a to dlatego, że liczne zastępy przyszłości narodu zbierają się w okolicy, chcąc siłą nawrócić na swoją prawomyślność.
Te co bardziej rzucające się w oczy osoby to zagraniczne wsparcie dla tutejszości.
No właśnie, Jagodo, na tych przykładach dobrze widać jak definicja normalności się zmienia.
A prowokacje nie muszą być oczywiście erotyczne. Sufrażystki przykuwały się łańcuchami do ogrodzeń, żeby unaocznić społeczną pozycję kobiet i to też wywoływało niesmak typu „no dobrze niech już żądają tych praw, ale dlaczego w takiej drastycznej, niesalonowej formie”. Tylko że właśnie ta forma na pewno sprawę przyśpieszyła.
Chyba się rozszczekałem trochę ponad swoje dzisiejsze możliwości. Zrobię sobie przerwę, żebym potem mógł ujadać dalej. 😉
Okładkowa prowokacja komiksu o Hitlerze spełniła swoje zadanie.
Była na tyle rzucąjaca sie w oczy i niewinna ( zwłaszcza w zestawieniu z postacią), że młodzi wszyscy kupili te komiksy, aby się przekonać, czy zawartość aby przypadkiem nie jest zbieżna z okładką. Ale do zawartości nie mieli zastrzeżeń. Komiksy dotyczące innych postaci miały zupełnie normalną formułę okładkową, zatem ich zainteresowania nie wzbudziły.
A ta okładka miała w zestawieniu z treścią dodatkowy efekt – urodził się śliczny dzidziuś ku radości rodziców, a przerodził sie w potwora.
Wracam do życia (powolutku, wygrzebując się spod stert papierów, które jak te wierne kocięta zawędrowały za mną do nowej jaskini) bardzo zaniepokojony wczorajszymi doniesieniami prasowymi: http://gazetawarszawska.com/2013/01/31/kanibalizm-jest-dozwolony-pod-warunkiem-ze-mieso-pochodzi-z-ciala-chrzescijanina/ . Czy Koszyk został pomniejszony przez przepisy kulinarne o swoją ideologicznie wartościową frakcję? Czy może też te nowinki z haute cuisine nie dotarły tu?
Co do parad równości w Polsce – trudno, żeby były teraz radosne i pełne pozytywnej energii. Trudno pisać „pragniemy”, kiedy wiadomo, że bez zmasowanego, uporczywego nacisku te pragnienia nie zostaną w żaden sposób zaspokojone.
PK i Siódemeczka napisały jaki nastrój teraz dominuje. Można do tego dorzucić „Marsze Niepodległości” i widać, kto zdominował przestrzeń paradowo-demonstracyjną w tym kraju.
Co do warsztatów z kompetencji międzykulturowej – może we wciąż jednolitej Polsce mało widać potrzebę takich zajęć, ale będą one coraz bardziej potrzebne. Świat się kosmopolityzuje i coraz częściej stykać się będziemy z Innym. U mnie na uczelni na każdym kierunku jest przynajmniej semestr takich zajęć: z jednej strony polscy studenci wyjeżdżają na różne wymiany, nie tylko do Europy, ale nawet do Chin i Korei; z drugiej, mamy coraz więcej zagranicznych studentów – duże grupy z Ukrainy, Chin, Turcji, coraz bardziej liczni Kazachowie. I studenci i wykładowcy muszą się nauczyć z nimi nawiązywać kontakt i współpracę, rozmawiać o obcych im kulturowo rzeczach, łagodzić opór np. studentów muzułmańskich przed poruszaniem tematów takich jak homoseksualizm czy seksualność w ogóle. To są trudne sprawy, z którymi coraz częściej stykamy się na zajęciach.
A w ogóle wpadłam tu, żeby pokazać, jak sobie PSL i PJN strzeliły w stopę:
https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/734635_422165991197510_450401047_n.jpg
😈
Całkiem jestem skonfudowana. Nie wiem, czy link od Andsola na serio, czy dla jaj 😳 😯 ❓
Andsolu 🙂
Miło Cię widzieć po długim milczeniu.
Miej litość, nie przynoś 'tego’ do koszyka, badziewia różnorakiego jest mnóstwo w necie, tu każdy może propagować dowolne fiksacje.
Nie wiem, czy zmasowany, uporczywy nacisk spowoduje realizację
pragnień. Oby.
Kojarzy mi się to ze scenką sprzed lat. Mój mały, 5-letni bratanek zalecał się do koleżanki tymi słowy” No, Jowita, kochasz mnie?!'” trzymając jedocześnie kamień gotowy do rzutu w uniesionej ręce.
Jemu udało mi się wyperswadować, że kamień nie jest najlepsza opcją 😉 .
Zmoro, jeszcze się łudzę, że pół miliona maili od wyborców może odnieść jakiś efekt. Że społeczne oburzenie z powodu tego co się stało w Sejmie i tego, co paplała prawa strona sejmowych ław da do myślenia jakiejś części tych, którzy podobno są naszymi przedstawicielami.
Ale te złudzenia są dość wrażliwe na powiewy doświadczenia, jakie miałam do tej pory.
Ale protesty w sprawie ACTA, to co teraz się dzieje wokół związków partnerskich, obywatelskie ruchy w miastach itp. pokazują, że społeczeństwo jakoś się budzi i organizuje. Jeśli nie w tej kadencji Sejmu, to może w następnej ktoś zrobi jakiś mały krok.
Zobaczymy.
Chyba rozmawiamy o dwóch, różnych zagadnieniach.
Ja mówię o formie parady miłości i o tym, aby była łatwiejsza do zaakceptowania dla oglądajacych, czyli społeczeństwa.
Forma zmasowanego nacisku mailowego na polityków jest jak najbardziej pożądana i może przynieść pożądane efekty, pod warunkiem, że będzie tak zmasowana, jak w przypadku Acty. Takiego rozmachu zapewne nigdy nie osiągnie, bo Acta dotyczyła bezpośrednio ogromnej rzeszy ludzi, albo tak była przez nich odbierana.
Niemniej jednak trzeba szukać popleczników, a żeby ich znaleźć, trzeba przede wszystkim pokonać ich opory i zyskać sympatię dla swoich celów.
Czapka z głowy:-) .
http://tomaszmachala.natemat.pl/49215,anna-grodzka-na-marszalka
Dzien dobry. 🙂
Drazylam temat po wiadomym obrazie z Sandomierza.
Trafilam na ciekawe materialy dot. m.in. niemieckiego sredniowiecza. I na taki „cymes” w Katedrze w Kolonii:
http://www.christliche-sauerei.de/koln/koln-t-01.html
Bylam, widzialam,uwagi nie zwrocilam.
Ooo, fajnie, ze Piesek sie pojawil, aby troche zaszczekac.
Powroce do czegos co powiedziala wczesniej Zmora: ze w Brelinie i Stokholmie uczestnicy Parady sie bawia, a w Warszawie sie troche jakby smucili. No i zamiast wyrazac dezyderaty, stawiaja zadania.
Jestem tu chyba jedyna, ktora piemieta narodziny masowych protestow spolecznosci gejowskich. A narodzilo sie to zaledwie 5 miesiecy po moim przyjezdzie do Ameryki i osiedleniu sie w Nowym Jorku. Byl koniec czerwaca 69 r – jeszcze przed ladowaniem na Ksiezycu i chyba przed Mansonemi,czasem nieustajacych licznych demnstracji przeciwko wojnie w Wietnamie. Zaczelam wlasnie zajecia w akademii teatralnej w Carnegie Hall i tam chyba pewnego dnia od naszej choreografki Sally Bowden mieszkajacej w samym sercu Greenwich Village dowiedzialam sie, ze poprzedniego dnia w Village doszlo dp okropnych rozruchow, kiedy policja zrobila nalot na gejowski bar na Christopher Street. Nie jestem pewna czt bylam wowczas swiadoma, ze istnieje taka instytucja jak „gejoski bar”. Ale istnialy. Wszystkie byly pod scsla kontrola policji, niektore byly nawet przez policja zakladane ( z ponoca mafii) – tak bodaj bylo w przypadku owego slyneg baru Stonewall, od ktorego wszystko sie zaczelo. Warto dodac, ze istniejace wowczas w niektorych stanach prawo antgejowskie bylo bodaj surowsze niz w niektorych krajach bloku wshodniego – karalne bylo np cross-dressing.
Te pierwsze rozruchy i gwaltowne demonstracje w latach nastepnych doprowadzily nie tylko do powaznej debaty publicznej, ale takze do zmiany prawa w wiekszosci stanow USA.
Juz w polowie lat siedemdziesiatych demnstracje przeksztalcily lub zaczely sie przeksztalcac w parady podobne do tych jakie je dzis znamy – wesole kolorowe, wyzywajace, epatujace burzuazje i generalnie mowiace swiatu: jestesmy i nogdzie sie stad nie wybieramy.
A zmierzam do tego, ze zanim w Polsce mozna bedzie spokojnie na takich paradadch sie bawic, jest pare rzeczy do zalatwienia. I tu zadne „proszenie” nie odniesie skutku. Tu sie nalezy zadac i domagac.
Wieść, że pogłoski o śmierci andsola były przesadzone, postawiła mnie na równe łapy. Nawet się przestałem martwić, że te łapy służą do obejmowania. 😀
W odróżnieniu od Siódemeczki nie odczuwam grozy, kiedy od czasu do czasu ktoś wrzuci linkę z jakimś kuriozum. 😉 Sam bym tego nie wygrzebał, a lubię wiedzieć, co w trawie piszczy. A ta Gazeta Warszawska to kuriozum do kwadratu. Też się nie mogłem zorientować czy to o kanibalizmie to na poważnie, czy na jaja, więc poklikałem na inne tytuły i – dalej kaplica. 😯 Pieski rozum nie chce dopuścić takiej możliwości, że taki portal może być na serio, a równocześnie jak na zabawę chyba to za sztywne.
Dalej nie wiem, do której przegródki to włożyć. 😯
Nie wykluczam, że macie rację, a moje odczucia są błędne. Ale jak sama piszesz sytuacja wyjściowa w Stanach była inna. Zaczęło się od rozruchów, wywołanych akcją sił porządkowych i w takiej sytuacji protesty i demonstracje są jak najbardziej własciwą formą zwracania uwagi na problem dyskryminacji wymagający natychmiastowej reakcj ze strony państwa.
W Polsce sytuacja jest odmienna. Teoretycznie nikt nikogo nie uciska i nie prześladuje, przynajmniej nie organy władzy państwowej. A my nie lubimy innych: pedałów, Żydow, murzynów, cyganów *itp. Uważamy ich za coś gorszego od nas, wspaniałych Polaków. I jeżeli taki Untermensch stawia jeszcze żądania, gdy mu się żadna krzywda w naszym pojęciu nie dzieje, to wzbudza tylko nasze oburzenie, a z całą pewnością nie wzbudza zrozumienia i sympatii. Co widać było choćby po haniebnym wystąpieniu najbardziej popularnej w ostatnich dniach pani profesor i reakcji jej słuchaczy.
I dlatego zastanawiałam się nad wyborem innej drogi, która w moim mniemaniu mogłaby pomóc oswoić przeciwnika i pokazać społeczeństwu wiele mniejszości, zdejmując z nich przy okazji odium grozy. Ale to tylko moje przemyślenia, wynikajace z wczorajszej reakcji Klakiera, na uczestnika parady sztokholmskiej przebranego za papieża. To by w Polsce zdecydowanie było nie na miejscu.
*świadomie użyłam obiegowych pojęć
Gdybyśta mieli wątpliwości, na czym polega ta cała demokracyja i wolność jednostki, służę prostą jak konstrukcja cepa wykładnią posła Hofmana: 😛
Każdy ma prawo wybierać sobie życie, jak chce, ale to państwo decyduje, co jest najlepsze.
Nie wiem. Dla mnie cos jest upokarzajacego i pomniejszajacego, ze trzeba „prosic”, sugerowac etc.
To mi jakos natychmiast przypomina anegdote opowiadana przez Irenke L. kiedy jako studentka dorabiala sobie jako tlumaczka – przewodniczka rozlicznych osobostosci przyjezdzajacych w czasach PRL na zaproszenie Departamentu Stanu do USA. No i raz byla tlumaczka/przewodniczka slynnego prof. Bendera – wczesniejszego wcielenia Przekupy Ostroleckiej. I kiedys wozac go po nowym Jorku w towrzystwie jakiegos jego amerykanskiego kuzyna, wysluchowala jak tenze kuzyn prof. Bendera oswiecal: A teraz jedziemy przez dzielnice czarnuchow, zlodziei i brudasow, a teraz makaroniarzy, kazdy ma krewnego w Mafii… A tu jest dzeilnica zydkow…
I w tym momencie Bender poczul sie nieswojo ze wzgledu na swa przewodniczke z ramienia Departamenty Stanu. Wiec sie wreszcie odezwal:
-No co ty, Kazik. Zydki to tez ludzie….
On też reprezentuje Podkarpacie ? 🙂
Heleno, cel uświęca środki.
Nieeee. Ja jakos wierze w przyrodzona godnosc czlowieka, jakby powiedzial JPII. 🙂
Piszę już z nowego routera, który – uwaga,uwaga! – sam zainstalowałem! 🙂
A gdybym nie spędził dwóch wieczorów na czytaniu o wszystkich tajnikach, nie poradziłbym sobie. Można wszystko zrobić prawidłowo a i tak netu nie będzie, trzeba wiedzieć, że modem pamięta MAC ostatniego urządzenia, więc trzeba po prawidłowej instalaqcji wszystko wyłączyć i… poczekać chwilę – i EUREKA – jest!
Multimedia będą od teraz wystawić rachunki o ca 30 zł mniejsze 😆
Jeszcze jedno zauważyłem (swoją drogą, router kosztował 60 zł) – net śmiga szybciej!
Bydlaki! Nie dość, że dzierżawili router za ciężkie piniondze (Helenko 🙂 ) to jeszcze taki, co ograniczał śmiganie…
Szacun 😎
No to Zeenowi sie nalezy „Urweisse Ayinger”!
Stawiam, bo mam! 🙂
A co Wy na to?
Pytanie kieruję do pokolenia 60+ (tzw. boomersów,, czyli powojennego wyżu, które, wg. tez artykułu, dokonalo szeregu egoistycznych rewolucji) i teraz rozpocznie ostatnią wojnę ze swoimi wnukami, bo będzie ich liczebnie kilkukrotnie więcej.
Omawiane są tezy Alvia Tofflera zawarte w książkach „Szok Przyszłości” i „Trzecia fala”:
„Scenariusz Tofflera zrealizował George W. Bush, przyznając emerytom prawo do bezpłatnych lekarstw, co pozwoliło mu zdobyć reelekcję za cenę bilionowej dziury w budżecie. Spłacać ją muszą młodsi. W Europie podobną dziurę powodują rosnące wydatki emerytalne, medyczne, socjalne na rzecz emerytów, których głosy także tu decydują o wynikach wyborów. A to zaledwie początek, bo większość wyżu dopiero przejdzie na emeryturę.
Toffler uważał, że jeśli demokratyczny Zachód chce uniknąć katastrofy spowodowanej roszczeniami wychowanych bezstresowo (wedle rad dr. Spocka), egoistycznych boomersów, to demokracja musi być w stanie się im oprzeć. A nie da się tego zrobić, jeżeli nie odbuduje się równowagi pokoleń w składzie elektoratu. Proponował więc wprowadzenie górnej granicy wieku wyborczego, żeby głosowali ci, którzy są zainteresowani przyszłością, a nie tylko czerpaniem z życia, ile się da w perspektywie pozostałych kilku lat życia. Mając 70 lat uważał, że już nie powinien głosować.
Pomysł Tofflera dotykał zasadniczego problemu, czyli wojny pokoleń, w której liczniejsi starsi ogryzają młodszych. Ta wojna się toczy i może zdewastować Zachód. Ale nie musi. Demokratyczny kapitalizm potrafi zamienić największe katastrofy w generatory największego zysku. Tak może być i tym razem, jeżeli pytanie: co nam grozi?, zastąpimy pytaniami: jak racjonalnie wydawać i jak na tym zarobić?”
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1535115,3,bunt-staruszkow.read#ixzz2Jft7kAz2
No wlasnie. Po co boomersom prawa obywatelskie? Kiedys obchodzili sie bez i tez bylo dobrze.
Podobno tez mieszkania blokuja. Owdowieje takie cos i zamiast sie przeprowadzic do kawalerki lub na cmentarz, siedzi na swoich trzech pokojach!
Byla propozycja aby ich oblozyc takimi podatkami sa pojedyncze zajmowanie nieruchomosci, zeby im w oczach pociemnialo.
Ale ile miejsca dla kotów na trzech pokojach!
Zeenie, też ci wyrażam Ci mój podziw. 🙂
Może wydaj jakiś podręcznik, czy co.
No tak, ale jak się okaże, że nie ma na żadne emerytury?
I tu jest pies pogrzebany!
Dziękuję, dziękuję 🙂
Sam się pochwaliłem, bo jak sam tego nie zrobisz, to nikt cię nie pochwali 😉
Podręcznik?
Oto on:
rób wszystko dobrze, a będzie git 😆
mt7. Nie ma tak, ze ne ma na zadne emerytury. Jesli zabraknie mlodych , zawsze mozna dorzucic zza granicy, ktorzy z pocalowaniem reki beda na te emerytury dla starych zarabiac.
Wlasnie stoczylem w tej sprawie walke u Bratkowskiego, wywolujac niemale zgorszenie jakiegos czytelnika stwierdzeniem, ze mnie tam absolutnie nie przeszkadza jesli Polacy za sto lat beda mieli nieco ciemniejsza karnacje lub bardziej skosne oczy. Mnieby to nawet dzis nie przeszkadzalo. Ale jestem chyba znow w mniejszosci, dzizasgodolmajty.
Zeen Słodowy 😀
Znaczy, nie rób tego sam, daj zrobić zeenowi? 😈
No i co powiecie?
http://wyborcza.pl/1,75248,13336130,Studenci_protestuja_przeciw_slowom_poslanki_Pawlowicz_.html?v=1&pId=20842497&send-a=1#opinion20842497
Swietna mamy mlodziez!
Jak mi ktoś wyjaśni, na czym polega innowacyjność pomysłów Tofflera, to ewentualnie mogę się nad nimi zastanowić. Bo samo wsadzanie staruszków na drzewo i potrząsanie to już bardzo dawno wymyślono. Nawet na to, że zysk z tego będzie, też nie pierwszy Toffler wpadł. 🙄
Młodzież jest świetna. Maria Peszek śpiewa
Ja nie dobro narodowe
ja pod skórą drzazga
samo mięso duszy
ja porno ja miazga
ja czarny kot
ja wściekły pies
ja chwast i ja blizna
i ja niechcianych słów
jedyna ojczyzna
Mordko, przeczytałem właśnie tytuł „Kot drugi w kwalifikacjach na mamucie”. Nie będę się domagał szczegółów, nie będę wydawał sądów moralnych, powiedz mi tylko, czy to aby bezpieczne? 😯
Mordko, ja tam widnieję podpisana 🙂
Nie wiem, czy pan Toffler nie zrobił po prostu eksperymentu myślowego – nie da się ukryć, że starzejące się społeczeństwo to problem. Jak zapewnić im godny byt? Jak wesprzeć rodziny, które opiekują się schorowanymi staruszkami? Co z lekami, które im choroba poważniejsza, tym są droższe? Itd. Itp.
Ot taka sobie np. Tektura na wschodzie UE
http://tektura.wordpress.com/
Co prawda jest też młodzież,która systematycznie wybija szyby w tym budynku.
Po Alienor OCZEKUJE wrecz, ze bedzie tam podpisana. Bylbym bardzo zawiedziony, gdyby nie byla! 😈
Co do zajecia drugoego moejsca prezez Kota, to chyba za slabo sie staral. Better luck next time – jak mowia do siebie miedzynarodowi brydzysci.
Ten wklejony przeze mnie fragment, to prowokacja.
Cały artykuł jest tu, dla zagranicy, która nie ma dostępu.:
http://emtesidemeczka.blogspot.com/2013/02/jacek-zakowski-29-stycznia-2013-1-2-3.html
Myślę, że problem jest i dopadnie nas niebawem.
Nie wydaje mi się, ze wzruszenie ramionami i stwierdzenie, że przyjdą inni i nas będą utrzymywać załatwi problem.
Artykuł porusza ważki, żywo obchodzący mnie temat i dlatego, go prezentuję.
Usunę jutro.
No, jeśli mamut przeżył, to Kot może faktycznie nie bardzo się postarał. 🙄
🙂
Oczywiście, że problem starzenia się społeczeństw istnieje i jest poważny. Ale uznanie chęci do życia i leczenia się po 70-tce za egoizm, któremu młodzież winna przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom, nie wydaje mi się najlepszym punktem wyjścia do rozmowy na ten temat. Bo czym tak naprawdę różni się to od propozycji wsadzania na drzewo?
Równie dobrze można by było powiedzieć, że egoistyczna jest młodzież, bo się rodzi, chce żyć i to jeszcze żyć nienajgorzej. I równie głupie by było takie twierdzenie.
Nad problemem starzenia zastanawiać się trzeba, ale jednak w nieco inny sposób, moim skromnym zdaniem.
Jak ktoś piękny, to wszyscy na niego.
(Kot)
Ja tam ramionami nie wzruszam. Ja uwazam, ze nalezy rozluznic granice, otworzyc je dla ofiar wojen, zawiroan, glodu i przesladowan. Jestem przeciwny wiekszemu koceniu sie, skoro jest tyle bezdomnych kociat. Redystrybucja – that’s the word. Jezeli w ciagu 55 lat populacja ziemi wzrosla TRZYKROTNIE, to nalezy zaczac bardzo serio myslec kiedy nam wszystkim zabraknie zasobow planety i jak ogranixzyc przyrost. .
Byl na tem temat wstrzasajacy program Davida Attenborougha. No i znakomicie napisana, jak zawsze u niego, ksiazka Jareda Diamonda pt. Collapse – o tym jak upadaly kultury i cywlizacje gdy wyczerpywaly sie zasoby wodne. Przepadaly bez sladu. Dzis czasami udaje sie cos odkopac na pustyniaich.
Zmoro, Hofman to mój, koniński, okręg wyborczy
Mamut ma paść jutro, dzisiaj to były łaskotki 😉
Skośnoocy Polacy jak najbardziej. Bardzo bym chciała, żeby tu było świetne, wielobarwne miejsce do życia dla wszystkich chętnych 🙂
Zeen, jesteś wielki 😀 Ja nasz router zainstalowałam, tylko nie połapałam się, że z powodzeniem 😳 Doprowadziłam do wszystkiego szalenie uprzejmą panią z działu obsługi, która tłumaczyła, że wszystko działa, a ja upierałam się, że nie, bo nic mi nie powiedziało 😳 Sama sobie przyznałam tytuł Kretynki 2012 😳
Ach ta tytułomania 😉
La Haneszki tez pyfko! 🙂
Mar-Jo, z przyjemnością popyfczę 😀
Wow! Udalo mi sie jakims cudem zabukowac dwa bilety na kolejny spektakl jak Kuma przyjedzie w lutym! Nosorozec, z goscinnymi wystepami paryskiego Theatre de la Ville , ktore le Monde nazwal mistrzowskimi!
Trzeba bedzie odswiezyc lekture jakby nie daj Boze postanowili grac en francais. Ale to zdaje sie bardziej baletowe niz gadane.
🙁 🙁 🙁
Zmarl ukochany Ed Koch, byly burmistrz NYC, a przedtem kongresmenem:
http://wyborcza.pl/1,75248,13336464,Zmarl_Ed_Koch__byly_burmistrz_Nowego_Jorku__Jego_rodzice.html
Mam u niego duzy dlug wdziecznosci, bo mi pomogl kiedys sprowadzic do USA narzeczonego, gdy mu odmawiano paszportu.
Byl bardzo fajnym, dobrym i madrym czlowiekiem.Dowcipnym tez. I swietnym burmostrzem, a przedtem jeszcze kongresmenem.
Skośnoocy Polacy mogliby założyć mocno osadzoną w polskiej tradycji partię Chińcyków i byłaby to jedyna partia, która zawsze trzymałaby się mocno. 😆
A zauwaz, Piesku, jak bardzo w swiecie podnioslaby sie reputacja polskiej kuchni!
A kto będzie utrzymywał rodziców skośnookich Polaków, ze zapytam rezolutnie?
Pierwsze pokolenie przyjedzie bez rodzicow – oni zazwyczaj zostaja w domu, bo nie stac ich na oplacenie przemytnikow dla calej rodziny. Z doswiadczen swiatowych przyjezdzaja glownie jednak mlodzi.
A potem wszyscy zgodnie zarabiaja na emeryture pokolen poprzednich.
Helenko, Chińczycy będą mieli/już mają taki sam problem.
Potrzeba kilku pracujących na 1 emeryta. Im wyższe emerytury, tym więcej. To nie jest takie proste.
Zresztą w GB jest dużo młodych Polaków i chętnych do przyjazdu pewnie nie brakuje, więc może po części Twój optymizm jest uzasadniony.
Kiedy ja nie proponowalam konkretnie imigrantow z Chin.
Na swiecie jest pelno ludzi, ktorzy chetnie osiedla sie w Europie jesli powstanie taka mozliwosc.
Sorry, ja wiem, że dziś robię uniki i wykręcam się z poważnego podjęcia tematu, ale po prostu nie bardzo się czuję na siłach. Jak już się na serio wdam w dyskusję, to się będę czuł zobowiązany do myślenia, a nie zawsze mi to wychodzi. 😉
A kto Cie potrzebuje, Bobik? Idz do lozka i wypoczywaj sobie! 🙂
Psij, psij, Piesku. 🙂
Nie musimy wymyślać recept dla świata od łapy. 😀
Dobranoc.
Ja potrzebuję Bobika! Poproszę o wypoczętego, wyszczekanego Bobika 🙂
Zeby Bobik był wypoczęty i wyszczekany, musi wypocząć i się wypsać 🙂
Dobranoc!
Cichutkie i psące dobranoc 🙂
Bobiku, dobre fluidy dla Ciebie podczas snu. 🙂 Troche wolno je wysylam, bo musze je recznie najpierw przepuszczac przez antywirusowa wirowke (jeszcze tylko wirusa by Ci brakowalo!). 😉
Szczerze mowiac, sama bym sie chetnie odwirowala, bo Heleny wzmianka o biletach do teatru przypomniala mi, ze na jutro mam juz dawno zakupione bilety na Sluge dwoch panow i, w zwiazku z tym, do jutra musze byc na chodzie. Albo moge i nie byc, ale wtedy zawiode pare osob. 😉
O, a gdzie Rysiu?
To ja nieśmiało bryknę korzystąjac z okazji 🙂 .
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13336358,Kilkuset_naukowcow_z_Poznania_broni_Pawlowicz___Homoseksualizm.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt
Okazało się, że wystąpienie było „publicystyczne”. Zatem rozumiem, iż publicystyka usprawiedliwia brak kultury, a mówiąc bez ogródek, chamstwo?
No to się publicyści doczekali 🙂 .
Dzień dobry 🙂
Duża sobotnia kawa na luzie dla Wszystkich 🙂
Ciapas za oknem, ale plusowo +1,5
Wczoraj słyszałam miłosne podzwanianie sikora (samczyka), a gawrony siedzą parami na topoli.
Strzeliste podziękowania dla Lagom/Marka za wspaniałe zdjęcia dla wiadomej frakcji. Powędrowałam sobie w świat dzieciństwa i nawet pochód pierwszomajowy wspomniałam z rozrzewnieniem, brakowało mi tylko cukrowej waty i saturatora z wodą sodową na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Szopena. Mieszkałam tam jakiś czas w kamienicy na I piętrze, a na parterze była największa księgarnia w Lublinie. Irek na pewno też ją pamięta 🙂
A pod małym pedetem rzucili właśnie kiełbasę pierwszomajową, bo kolejka zrobiła się niewąska. Zapachniał mi tamten świat, rozmarzyłam się. 🙂
Serdeczności sobotnie, dla Bobika podwójne 🙂
Dzień dobry 🙂
To lubię. Pies śpi, a pasztetówka mu na blogu sama rośnie. 😆
Wypsany i dopieszczony przez Blogowisko, zaraz się zacznę rozglądać, co by tu dzisiaj obszczekać, albo kogo. Bo jak mówi stare psie przysłowie, dzień bez obszczeku jest dniem straconym. 😎
O, Bobik radosny i wypsany 🙂 . Od razu świat jest piękniejszy 🙂 .
To jeszcze na powitanie bardzo dobry tekst Hanny Lis.
http://hannalis.natemat.pl/49265,pobudka
Radosna wiadomość: w Poznaniu mają dużo naukowców.
Idzie ku lepszemu 🙂
Podczas czytania listu poznańskich naukawców (nie poprawiać!) musiałem wychłeptać pół wiadra lubelskiej kawy, iżby się przekonać, że naprawdę już się obudziłem. 😯
Przytoczę żywcem fragment tego zestawu bredni, bo on jest wart tego, żeby o nim nie zapomnieć i nie wybaczyć. 👿
Podstawowe założenia syntetycznej teorii ewolucji wykazują, że najważniejszym zadaniem każdego gatunku jest przekazanie genów następnemu pokoleniu. Stanowi ono motor ewolucji i podstawę istnienia gatunku. Gdyby wszystkie osobniki danego gatunku (także i człowieka) zamieniły się w osobniki homoseksualne – gatunek ten przestałby istnieć, ponieważ nie nastąpiłoby przekazanie genów następnemu pokoleniu, w związku z czym nie byłoby potomków. Dlatego z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że z punktu widzenia ewolucji homoseksualizm jest anomalią.
Czy wśród poznańskich prawicowych akademików nie ma ani jednego, który by znał teorię ewolucji nie tylko z lekcji w podstawówce i streszczenia w „Gościu niedzielnym”? Który by słyszał, że ta teoria wciąż jest korygowana i uzupełniana, np. przez takie pojęcie jak dobór krewniaczy, które pozwala homoseksualizm umieścić w kategorii zachowań sensownych, a nawet korzystnych ewolucyjnie? Który by zetknął się z pracami o genetycznym, czyli naturalnym podłożu homoseksualizmu, z badaniami na temat podwyższonej płodności rodzeństwa homoseksualistów, jako sposobu „wyrównania ubytku” przez naturę i mnóstwem innych, niezgodnych z konserwatywnymi przekonaniami?
Czy ktoś w tym gronie orientuje się, że dowodem naukowym nie jest gdybanie, na dodatek całkowicie absurdalne? Stosując prawicowoakademicką „logikę” można wysnuć głęboko naukawy wniosek, że gdyby wszystkie osobniki danego gatunku (także i człowieka) zamieniły się w całkowicie heteroseksualne osobniki męskie (albo same żeńskie) – gatunek ten przestałby istnieć, ponieważ nie nastąpiłoby przekazanie genów następnemu pokoleniu, z czego wynika niezbicie, że bycie mężczyzną/kobietą jest ewolucyjnie szkodliwą anomalią. Ba, AKO potrafiłoby z pewnością naukawo uzasadnić nawet i to, że gdyby ciocia miała wąsy, to by była wujkiem.
Już nawet nie będę pytał, co dla naukawców oznacza „cała odpowiedzialność”,z którą wygłaszają swoje twierdzenia. Nawet jeżeli teorii bądź badań podważających czyjś punkt widzenia nie uważa się za całkowicie udowodnione, prawdziwemu naukowcowi powinna wystarczyć sama wątpliwość, żeby nie upierać się z „całą odpowiedzialnością” przy swoim. Jest olbrzymia różnica między „ja uważam, że” a „nauka twierdzi, że”, zwłaszcza kiedy powołuje się na „etos prawdy”. Co ma „publicystyczna forma” wypowiedzi Pawłowicz do naukowego wiatraka też nie spytam, bo wątpię, czy chciałbym usłyszeć odpowiedź.
Ale ja chyba wiem, jak to jest z tą nauką w poznańskim AKO. Oni słyszeli, że dzwonią. I dobrze wiedzą, w którym Kościele. 🙄
Mokre dzień dobry 🙂
Po polsku piszą, a nie rozumiem 🙁
Dziękuję, Bobiku 🙂
Bo w ostatnich 20 latach w polszczyźnie wytworzyły się dialekty – prawopolski, lewopolski i średniopolski. Na tyle odległe od siebie, że władanie jednym nie gwarantuje rozumienia innych. 🙄
I dlatego poszłam do konia, bardzo Ci dziękuję, Wielki Wodzu 🙂
Gdyby wszystkie osobniki pewnego gatunku poczuły powołanie i oblekły się w sutanny – gatunek ten przestałby istnieć. Dlatego z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że z punktu widzenia ewolucji kapłaństwo (w teoretycznym, czyli celibackim, wydaniu katolickim) jest anomalią. I – dopisek mój – należy go konstytucyjnie zakazać. ❗
Na marginesie, ustawianie człowieka w pozycji służebnej wobec bożka ewolucji nie jestli przypadkiem sprzeczne z pierwszym przykazaniem?
Koń duży łeb ma, więc do myślenia
galopem trza go zaganiać.
Lepiej, by on to zadanie spełniał,
niż naukawcy z Poznania. 🙄
Jedno trzeba naukawcom przyznać: trwają w ubóstwie. Umysłowym. Ni wiedzy, ni metody. I żadnych podejrzanych związków z tą wszetecznicą logiką. 😈
Ago, gdybyż to całe AKO jawnie powoływało się na przekonania religijne… Szczeknąłbym wtedy, że nie jest to żadna podstawa do stanowienia praw, ale może nie ziałbym piekielnym ogniem. A zieję, bo wyjątkową obrzydliwością wydaje mi się szlajanie autorytetu nauki pod pozorem jego obrony i stwarzanie wrażenia, że ten stek pie..ół cokolwiek z nauką ma wspólnego.
Niezbyt elegancki wydaje mi się argument, że dzieciata Grodzka swoją powinność wobec bóstw, ewolucji czy innych, wypełniła, a bezdzietna Pawłowicz nie, ale właściwie tylko takie wisty pozostają na tym poziomie debaty, którą narzuciła konserwa. 👿
Biedny Poznan!
Mam podejrzenie, że to może wciąż jeszcze być jakaś historyczna czkawka (Poznań przed wojną był bardzo endecki). 🙄
Ale chyba przydałoby się złożyć uroczystą deklarację, że nie winimy całego Poznania, ani wszystkich jego naukowców, tylko konkretnie tych palantów, którzy podpisali inkryminowany glist. 😆
Hm, hm – podpisał również Kraków, a także Lódź 🙂 .
W takim razie wyrazy wspolczucia rowniez dla Krakowa i Lodzi!
Zgoda, Bobiku. 🙂 Chodzi mi o to, że te Poznańskie Anomalie, siląc się bezskutecznie na wystąpienie z pozycji naukowych, nie tylko obnażyły własną umysłową miernotę i gromkim dźwiękiem dały znać, że tacy z nich naukowcy, jak z koziej sempiterny organy, ale też strzeliły sobie w skrzętnie chowaną religijną stopę.
Poznańskie Anomalie, jak widać, mogą występować i w innych miastach naszego pięknego kraju. 🙄
O, za swój Kraków to już nieraz musiałem się wstydzić… 😥
Proponuję przeczytać cały list:
http://ako.poznan.pl/2079/
Siódemeczko, czytałam, cały, łącznie z podpisami. Ja ich regularnie czytam 🙁
A dlaczego, Haneczko, tak się umartwiasz?
Cały list taki sam jak kawałek, Siódemeczko. Co zdanie, to horror.
No właśnie, Haneczko, dlaczego to sobie robisz?
Pod listem naukawców najbardziej wzruszające są podpisy takich autorytetów naukowych jak mgr Stanisław Grzesiek – artysta plastyk, ks. kan. lic. Tadeusz Magas – duszpasterz „S”, albo mgr Halina Aurelia Siwa – dziennikarz. Natomiast ze względu na reprezentowaną dziedzinę całkowicie na miejscu wydaje mi się autorytetka mgr Małgorzata Talarczyk-Andrałojć – archeolog. 😈
NIe, cały list, to jest dopiero horror właściwy.
A pod spodem jest 'Sprzeciw wobec filmu National Geographic’, też fajny.
Tam są podpisy moich kolegów ze studiów 🙁
Też ciekawe:
Ziemia w rolnictwie i leśnictwie jest czynnikiem produkcji rolniczej i leśnej. Jednak współcześnie wypełnia wiele innych funkcji, takich jak: przyrodnicze, gospodarcze, społeczne, krajobrazowe, kulturowe i obronne. Będąc elementem przyrody stanowi środowisko rozwoju świata roślinnego i zwierzęcego.
To może nie będę się dziwić, że Haneczka czyta. 😉
Dobrze, Haneczko, każdy ma prawo uważać, co chce.
Puk, puk, puk … 😥
Czy mogę wejść 😳
Wśród tych podpisanych są tacy, z którymi sąsiaduję przez ścianę na uczelni. Tacy, z którymi spotykam się na różnych pozauczelnianych forach…
Z niektórymi polemizuję, z innymi nawet nie próbuję 🙁
No właśnie, te teksty są tak napisane, że zęby bolą. Ideologia wszechstronnie rzuca się na mózg.
Wyrazy najgorętszego współczucia racz przyjąć, Jagodo.
Nie bój nic, Jagodo. Na tzw. chwilę obecną chyba już każden jeden ma takich znajomych, którym mózg się doszczętnie zlasował. Na szczęście Pismo mówi o poznawaniu po owocach, nie po znajomych. 😈
Tylko, proszę Cię, nie daj się zwariować i tych najbardziej tępych omijaj z daleka.
Za każdym, kolejnym razem wydaje mi się, że szczyt i dno zostały już zdobyte i osiągnięte 👿
A potem okazuje się, że jednak byłam w mylnym błędzie 😯
Moze jednak jesli sie dno publicznie pokaze w calej swojej krasie to bedzie to mialo w sumie bardzo pozytywny skutek spoleczny.
Łoj, a to moja Alma Mater szczeliła…
mt7 (co do: 1 luty 13, 14:37) – mój ciąg dalszy z opóźnieniem, bo ja ciągle raczej bywam niż jestem. Więc za straszenie Gazetą Warszawską bardzo przepraszam – zapewniam, że nie strzelałem z najgrubszej rury, bo ichnia gwiazda, inż. Krzysztof Cierpisz opowiadała tam, że mali żydzi kamieniują małych Polaków (użycie majuskuł i minuskuł w/g oryginału, vide http://gazetawarszawska.com/2012/11/20/kiedy-zydzi-przyjda-ukrasc-twoj-dom/ ) ale to był taki wczorajszy dzień. Nowymi kretyństwami się zaczął a starymi skończył.
Już się wyjaśniam. Wreszcie miałem czas na chodzenie, więc na spacer godzinny nałożyłem słuchawki a w audio player nagranie Schopenhauera w mp3 – kiedyś tam załadowałem, żeby wreszcie sprawdzić co on miał do powiedzenia o kobietach. No i to był koszmar. Gorsze od omawianych przez Was nowinek nie tylko przez patynę nadającą temu cechy nobliwości, co i przez jakość formalną – struktura rozumowania w punktach, cytaty z klasyków, pozory zdrowego sensu i poparcia wieków.
Banialuki pani Pawłowicz krzywdzące parcelę obywateli pomniejszają swą wagę w porównaniu z banialukami Schopenhauera domagającego się krzywdzenia większości, bo wszystkich kobiet. I to jakiego krzywdzenia. Odbierania prawa dziedziczenia, na przykład.
Zaraz, a może te zjawiska są zależne? Może przyzwolenie na bełkot Schopenhauera zaowocowało wielu tragediami XX wieku i światem, jaki mamy dziś?
Co do Zjednoczonego Frontu Nauki Poznańskiej, najbardziej mnie zmartwiła ostatnia linia listu. Ten człowiek, wrocławski fizyk, ongiś mówił z sensem. Martwi, że idiocenie przychodzi tak łatwo. Wracam do łazienki, by dokładniej obejrzeć się w lustrze.
Ba, Schopenhauer! – jak mawial Mleczko.
„One need only look at a woman’s shape to discover that she is not intended for either too much mental or too much physical work. She pays the debt of life not by what she does but by what she suffers—by the pains of child-bearing, care for the child, and by subjection to man, to whom she should be a patient and cheerful companion. The greatest sorrows and joys or great exhibition of strength are not assigned to her; her life should flow more quietly, more gently, and less obtrusively than man’s, without her being essentially happier or unhappier.”
Bardzo polecam ostatnie dwa wpisy na blogu ks. Lemańskiego.
Perfidia żydowska jednak przechodzi wszelkie pojęcie! 😯 Przeczytaliście, co ONI zrobią, jak już uciekną z Izraela, zajmą Polskę i sami pozamykają się w gettach? Oni wyłączą Polakom Internet, a ten, który pozostanie, będzie źle działał i na warunkach zawyżonej opłaty za korzystanie z niego. 👿
Polak, Cierpisz czy nie Cierpisz, z wrodzoną martyrologią wiele zniesie, ale zawyżone opłaty za jeden z Internetów to już za wiele! Cały Naród powstanie, żeby bronić niskopłatnych Internetów! Doczekacie się, Żydzi! 👿
Mam nadzieje, ze ci Zydzi zmniejsza oplaty internetowe dla swoich? Albo nawet zwolnia z oplat?
W przecwnym razie nie mam zadnego pozytku z tego, ze rzadzimy Swiatem!
[klakier na urlopie]
Zaintrygowałyście mnie Panie – więc w przerwach urlopowych zapoznaję się z wypowiedziami pani P. Niektórymi – Hankę Bielicją też lubiłem w nie nadmiarze.
Znając Pań tu piszących nastawienie prokobiecie byłbym dumny z istnienia takiej działaczki politycznej, jak pani P. Jest rewelacyjnie wyluzowana – przypomina mi zamieszczane tu przez Helenę filmiki z panią Thatcher i podziw Heleny nad umiejętnościami „kastrowania” owej.
http://www.youtube.com/watch?v=wwZiFExtrRk
Pozdrawiam urlopowo Wszystkich, choć z różnym ładunkiem uczuć
Nie, tego już czytać nie mogę.
A jak przejmiemy Polske we wladanie, zgadnij Piesku na co przerobimy Jedze Ostrolecka?
Na mace?
Kto by to jadł… 🙄
Psy!
Haneczko, to aż przeczytać warto, bo takiego nagromadzenia absurdu żaden satyryk by nie wymyślił, choćby mu przerobieniem na macę grożono. I jeszcze podane z twarzą Bustera Keatona…
Jasne, Kotom bażanty, a Psom najgorsze świństwa. 👿
Niech sobie Mordechaj sam wtranżala macę z Ostrołęckiej, zamiast zwalać na Bogu ducha winnego aryjczyka. 👿
Bobiku, nie mogę grzebać w tak chorym mózgu.
U mnie dopiero sniadanie. Litosci… A to poznanskie kolko akademicko-pisowskie przypomina mi troche herbatki Partii Herbacianej, ktora co prawda ma spore wplywy, ale jednak podgryza ja mocno demografia. Im pewnie tez zaszkodzi, choc poki co beda mieszac swoja zupe. Ale dobrze wiedziec, ze powoluja sie na teorie ewolucji (tak, jak ja chca rozumiec). 😉
A Schopenhauer wiadomo, ze ba. 😉 Ale taki Thomas Hardy (nie jedyny zreszta utalentowany Thomas, na ktorego S. mial spory wplyw) potrafil go i przeczytac, i napisac nanprzyklad Tess d’Urberville, w ktorej – na swoj XIX-wieczny sposob – jednak ujmowal sie za kobietami, a mezczyzn przedstawil jako slabeuszy…
Heleno, wiesz pewnie, ze Jared Diamond wlasnie wydal nowa ksiazke, bardzo ciekawa, o tym, czego mozemy sie nauczyc, a czego raczej nie powinnismy przejmowac od spolecznosci tradycyjnych (The World Until Yesterday). Zrzucanie staruszkow z galezi to wlasnie jedna z daenych praktyk, ktorej Diamond zdecydowanie nie poleca. Ale karmienie niemowlat piersia, i umiarkowane plotki juz tak. 😉
Gruess Gott! 🙂
Nie otwieram linek, nie dam rady czytac naukawcow.
U mnie karnawal! Jutro pochod na platformach, w samym centrum miasta. Bede blisko, ale nie za blisko.
Mam nadzieję, Moniko, że karmienie psów pasztetówką, nie podejrzanej proweniencji macą, Diamond też zaliczył do obyczajów wartych przejęcia. 😎
Schopenhauer ba, a nawet be, ale swoją drogą, gdyby pozbierać wszystkie głupoty, które „mędrcy” wypisywali o kobietach, to lista nazwisk byłaby dość imponująca. 🙄
Nowy Jared Diamond?!!!!! Hurra! Zaraz sobie zamowie!
A jaki tytul fajny! Od razu chce sie kupowac.
Mar-Jo, przypomniałaś mi. 🙁 Tutaj też to okropieństwo w przyszłym tygodniu się zacznie.
A rodzina jak zwykle nie kupi mi usznych stoperów, zasłaniając się głupią wymówką, że dla psów takowych nie produkują. 👿
Ciekawe, czy nasza Stadtbibliothek zakupi nowego Diamonda? Jak zwykle wolałbym wypożyczyć, niż wybulić. 😉
A oni nie sprowadzaja z innych bibliotek jak czegos nie maja?
[klakier na urlopie]
hyhymhyhy – Pies macą karmiony i to ze starej podeszwy, a nie z pulchnego niemowlęcia.
I na co to Psu przyszło w obcej służbie?
Sprowadzają. Tylko mnie wygodniej wziąć z półki, niż zamawiać. 😆
Ale i tak najpierw muszę poczekać, aż ktoś przetłumaczy, bo tu wszystko chętniej kupują z dubbingiem. 😉
Lepiej nie macać psa po wrażliwych miejscach, bo z rozpędu może użreć nawet rękę, która go karmi. 😛
Piesu, POCZTA!
Z tymi naukowcami trzeba krótko, moje dziecko też pobiera nauki u takiego doktora, tam chodzi o coś z dykcją, nie znam się dokładnie. Ten doktór przychodził i połowę czasu pierdzielił o Smoleńsku i Wartościach, więc kiedy kazał przygotować się z pięknego czytania, dziecko odczytało mu fragmenty prozy Pilcha. Skręcał się jak diabeł od święconej wody, ale co mógł zrobić? Nic nie mógł. 🙂
Pandziom nikt dzis nie dal swiezych galazek bambusowych. Wiec Malenstwo obryza jakies stare patyki, juz przedtem poobgryzane!
Skandal. 👿
Wk…wienie miewa swoje pozytywne strony. Dzięki niemu wrzucam dziś nowy wpis jeszcze przy takiej liczbie komentarzy, która nie wywołuje dyskretnego pochrząkiwania ze strony Blogownictwa i zawstydzonego wyrzutu sumienia z mojej. 🙂