Znośna pieskość bycia
Kolejny rok zaczął się mało spektakularnie. Bobik usiłował udawać sam przed sobą, że coś się zmieniło, ale był przy tym znowu na bakier z ciągle czegoś się czepiającą uczciwością. Podszedł kilka razy do lustra, żeby zobaczyć, czy starszość wpłynęła mu przynajmniej na zewnętrzne szczegóły, ale nie mógł się dopatrzyć żadnych różnic w porównaniu z wczorajszym dniem.
– Po co właściwie te wszystkie rytuały, toasty i napinania się, skoro tak naprawdę wszystko zostaje po staremu? – poskarżył się Labradorce, która z leżyckim spokojem usiłowała odespać zarwaną noc.
– Och, zmian będziesz miał jeszcze dosyć – ziewnęła Labradorka. – Ale nie mogę ci odmówić pewnego rodzaju racji, choć miałeś ją zupełnie niechcący. W moim wieku coraz bardziej dochodzi się do wniosku, że w gruncie rzeczy, mimo wszelkich przemian i zdarzeń, kręcimy się cały czas za własnymi ogonami. Nihil novi w tej samej rzece, jak mawiali starożytni.
– No to jaki to całe dzianie się ma sens? – wykrzyknął rozżalony szczeniak.
– Nie denerwuj się, mały – mruknęła Labradorka uspokajająco. – Punkt wyjścia jest tak samo dobrym punktem dojścia jak każdy inny. A dzianie się jest po prostu po to, żeby nam się nie skończyły tematy do rozmów.

Heleno, z tej apteki jest darmowa dostawa do Ciebie – przy zakupach od 35 funtów. Śpijcie dobrze. 🙂 Bobikowi życzę udanego party i jak najlżejszego kaca po. A sobie życzę, żeby mi różne ważne pomysły przychodziły do głowy wcześniej i żeby ich realizacja nie ciągnęła się do drugiej w nocy. 🙄
🙁 🙁 🙁
Dzień dobry 🙂
Bobiku trzymam kciuki.
Nie śpisz Heleno? Bardzo mi przykro 🙁
Komu kawę a komu ziółka na spanie? 🙄
Kawe poprosze. W przepastnym kubku, pollitrowym. Moze byc nawet w misce bez ucha, jak Francuzi.
Sie robi 😆
Masz ochotę na delikatną jajecznice na masełku z chrupiącą bułeczką? Zapraszam 🙂
Siadamy do stołu, radio gra, koty mruczą. Miłego dnia wszystkim 🙂
Przytomne dzień dobry 🙂
Kciuki za Bobika
Wiadro kawy/ herbaty dla Wszystkich 😀
szeleszcze 🙂
wiadra 😉
brykam
Bobiku, widzialem pytanie ozzy, podalem dalej….
na dzisiaj 🙂 🙂 🙂 miej sie
ze spaniem mam jak Pani Kierowniczka, spie i juz 🙂
bywa
🙂 🙂 🙂
brykam fikam
Good Luck, Bobik!
Trzymaj się, Bobik.
Kciuki tradycyjnie za Piesa.
Dzień dobry 🙂 Trzymam.
Dzień dobry. 🙂
Czymam!
Każdy czyma. A śniadanko pies mi do gęby wrzuci i wszystko będzie cacy.
Dzień dobry,
Pani Kierowniczko – dziękuję.
Kciuki za Bobika – obowiązkowo.
lata temu dostałem zezagranicy taką koszulkę, czarną z białym napisem, z przodu „cliffhanger”, z tyłu „hang on”. akuratna do trzymania się, gdybym miał, to bym dał. ale przecież można sobie wyobrazić, że się taka ma 🙄
Powodzenia, niech Ci idzie na zdrowie, Bobiczku.
dla frakcji, ciekawe, do przemyslenia…..
„Vielleicht ist die Zeit endlich reif zu sagen: Der Zweite Weltkrieg ist vorbei. Lass uns über die Gegenwart reden.
http://www.faz.net/aktuell/feuilleton/debatten/antisemitismus-debatte-israel-gehoert-nicht-seiner-regierung-12016138.html
mokro zimno jesiennie
podobno ida mrozy, czekam ja, czeka pierzyna ❗
🙂 🙂
co jest? sladem Heleny spia wszyscy?
brykam 😀
Nie śpię, Rysiu. Robię porządek w książkach 😎
Biskup Pieronek rzekł był w wywiadzie:
„Ateiści rządzili w Polsce przez dziesiątki lat. Mieli wszystko i co zrobili? Doprowadzili kraj do ruiny, całą Europę – niech teraz siedzą cicho.”
Nie czepiam się brzydkiego w swej wymowie „niech teraz siedzą cicho”, choć mógłbym, o ważniejsze rzeczy idzie. Ksiądz biskup wrzuca do jednego worka całą Europę, zrujnowaną przez polskich ateistów. To teraz przyszła kolej na katolików, których kolej na rujnowanie – czy tylko Polski, czy Europy także?
Wobec takiej postawy wspominać o europejskich krajach przez wiele lat rządzonych przez katolików lub innych chrześcijan byłoby niegrzecznością, wszak to nie oni rujnowali, tylko ateiści.
Optymizm bije ze słów księdza biskupa: wystarczy dać władzę katolikom i Europa mlekiem i miodem spłynie.
Kto jest za?
Ja nie, bo po mleku mam wysypkę, a po miodzie kicham 🙄
Ale biskupowi Pieronkowi zazdroszczę prostej wizji świata.
Na kichanie najlepsze mleko z miodem 🙄
Ja nie wiem, czy śpię.
Wstałam nieprzytomna przed 14 i dalej nie mogę się docucić, a mam to i owo do zrobienia.
Chyba sobie odpocznę, bo coś mnie to spanie okropnie zmęczyło. 😀
Jest ulubiony ciąg dalszy:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ruch-Palikota-protestuje-przeciwko-wypowiedzi-bp-Tadeusza-Pieronka-o-ateistach,wid,15229673,wiadomosc.html
Wrażliwe te chłopaki od RP. 😆
Siódemeczko,
poleć metodą Pani Kierowniczki: na początek podwójne salto w przód, potem szybko szpagat i trzydzieści pompek, krótka stójka na jednej ręce (nogi w tym czasie wyciągają z szafy świeżą bieliznę) a potem już z górki: mostek, osiemdziesiąt przysiadów, dwa fiflaki i do roboty!
Rysiu, wlaśnie czytałam to przed chwilą i myślałam o Tobie, a tu proszę – już zlinkowaleś.
Bardzo piękne zdjęcia p.Marka są. Uderzyło mnie natomiast jedno tak dosyć mocno – twarze ludzi w Krakowie na marszu czy nawet na procesji w Gdańsku. Złe są one, a właściwie posępne i z brzydką duszą. Widać to zwłaszcza przez kontrast z migawkami ulicznymi spoza Polski. Smutne to i dziwne bardzo, bo nawet na zdjęciach sprzed 50 lat były inne. A te dziewuszki to moje siostry blizniaczki, takie same płaszczyki i fryzury na pazia. Brr.
Jak można było dzieciom coś takiego robić?
I jeszcze miałam wszystko szyte bądz kupowane na wyrost, coby na dłużej starczyło. Za długie w talii i za szerokie w ramionach, a spódniczki miały niezliczoną ilość zakładek, żeby było z czego odpuszczać. A najgorzej było z butami, bo te kupowane na wyrost nigdy nie były dobre, na początku za duże, a w następnym roku już za małe 🙂 .
Mnie tez re zdjecia uderzyly i przypomnialy straszna i przerazliwa tluszcze ktora wylala na ulice Lublina w czasie preocesji Obrazu Czestochowskiego i o mala mnie nie stratowala, gdy przypadkowo znalazlam sie tym tlumie starajac sie przedostac przez miasto. Od tego czasu mam paniczny strach przed wyjacymn, rozkolsanym, spiewajacym w uniesieniu tlumem.
Nie zdziwilam sie ani nie zgorszylam nawet wypowiedzia biskupa Pieronka, ktoremu nieraz juz sie zdarzylo chlapac jezykiem bez namyslu, wypowiedziec rzeczy nawet gorsze niz ta ostatnia uwaga o ateistach. Taka juz jest jego uroda. Jezyk u niego dzialal zawsze szybciej niz namysl.
Natomiast inaczej w tej chwili widze sprawe Depardieu i jego raczej kabotynskich wystepow w Rosji. Wielki francuski aktor zostal, jak sie okazuje, publicznie i imiennie UPOKORZONY i zlajany przez premiera kraju, premiera, ktorego nazwisko malo kto zna poza granicami Francji. I Depadrdieu wykonal ten gest, jaki POWINIEN byl wykonac, aby panu premierowi utrzec nosa i pokazac gdzie jest jego miejsce. Premierzy nie sa od tego by pouczac wielkich artystow o patriotyzmie. Ani nikogo innego, come to think of it. Parafrazujac Pieronka, niech siedza cicho.
Good for you, mesje Zerar Depardie.
zeen 😆
Co to są fiflaki?
To z greckiego, Pani Kierowniczko. Starożytni olimpijczycy na treningach φflaki sobie wypruwali . 😈
Ale tak właściwie to chciałem powiedzieć ogólne dzień dobry wieczór 🙂
Powiadasz Bobik φflaki? Nic dziwnego, ze ten grecki jak sie wsluchac to calkiem zrozumialy!
Ja w sprawie zlinkowanego przez Rysia tematu mam baaardzo mieszane uczucia, zupełnie, jak Wałęsa – jestem za i przeciw.
Tam się tyle wątków na siebie nakłada, prawdziwych i propagandowych, a cierpią ludzie i to po obu stronach. Z 55. strony te wszystkie oboczne państwa, które wykładają wielkie pieniądze na zbrojenie Hamasu, nie interesujące się kompletnie ludnością arabską z terenów Palestyny, aż dyszą, żeby zmieść państwo Izraelskie z powierzchni ziemi. Z 65. strony żołnierze izraelscy są bardzo brutalni.
I rzeczywiście jest tak, że wszelka krytyka władz izraelskich jest natychmiast utożsamiana z Izraelem jako takim, jako państwem i Żydami, jakby to były byty tożsame i nie podlegały ocenie.
Trudne to jest bardzo. Przede wszystkim sami Izraelczycy muszą wiedzieć, czego chcą i dokonywać stosownych wyborów.
Nie wiem, jak bardzo zmieniło się państwo po wchłonięciu dużej liczby ludzi z Rosji.
Odniosłam takie wrażenie, że nowi ludzie słabo identyfikowali się z nową ojczyzną.
takie półsalto w tył = nogima odbijamy się od gleby i przechylamy w tył tak, by się rękoma odbić od gleby i przerzucić nóżki na których lądujemy, albo lecimy dalej, znaczy całą serię tak możemy. Dla Pani Kierowniczki to pryszczyk
http://www.youtube.com/watch?v=VOE2x8KrYxE
Bobik w dom, ręce na pokład. 😉 😀
Cześć, Piesku, dobrze że już jesteś.
No i po party. Powiem Wam, że nie było do czego aż tak się śpieszyć. Extasy dali mi jakieś wybrakowane, zamiast tańców i swawoli raczej kimona mi się zachciało. No to poszedłem na bramkę do Franka Kimono, poherbatnikowałem się z nim chyba ze 4 godziny, ale jeszcze zostało sporo czasu, który trzeba było zabić. Nawet miałem akurat pod łapą kilera, takiego w żółtej okładce, ale cosik miętki był i nie bardzo mu to zabijanie wychodziło. Niby się zabierał do roboty, ale niemrawo i z przerwami, a potem jeszcze zaczął zwalać na mnie, że to ja się za słabo koncentruję i przez to mu kilerska robótka nie wychodzi. Jak tak, to posłałem go w diabły i zająłem się czytaniem etykietek na koktajlach. Dobre, bo krótkie. 😎 Tyle że trochę nudne. Dopiero na ostatnim koktajlu stało coś dla polskiej duszy – zawiera alkohol. Pochłonąłem ten alkohol razem ze wszystkimi innymi świństwami, których do niego domieszali, żadnych dobroczynnych skutków, niestety, nie poczułem, więc oświadczyłem im, że chromolę takie party i wracam do domu. 👿
W sumie te całe ichniejsze cocktail-parties to same obiecanki-cacanki. Tylko apetytu narobią. Teraz to dopiero mam ochotę na jakąś porządną truciznę, która by tak richtig sponiewierała. 😈
Bobiczku, trucizny nie mogę zaproponować, ale nie jest wykluczone, że pojawię się w DUS jeszcze w tym tygodniu 😉
Fiflaki piękne, chciałabym tak umieć. Ale jak przeczytałam, że przedtem powinnam się jeszcze uczyć makaki… no, jakoś mi nie odpowiada cofanie się w ewolucji 😛
Pani Kierowniczka pojawi się w Dolnośląskim Urzędzie Skarbowym? 😯
Moja Klientka dziala mi na nerwy.
Corka jej z baby i przyjaciolka przylatuja w przyszly poniedzialek popoludniu. Wiec zasugerowalam aby sie zarejestrowala online w supermarkecie Waitrose’a i zrobila zamowienie na dostawe produktow, ktore chcialyby miec w lodowce , a ja je w poniedzialek odbiore skoro tego sameg dnia mam tam byc by odbierac zeliwny piecyk elektrczny w kolorze zielonym.
I dostaje odpowiedz: „Please, make a grocery list, Helenka!” – zrob liste produktow spozywczych do zamowienia!
A skad ja moge wiedziec czym sie odzywiaja one i czym sie karmi male dziecko?!!! Jezu…,. 😯
O, Helenka z wnętrzarki awansowała na housekeeper 😯
W Duesseldorfie.
A w końcu miesiąca znów w Londynie 🙂
Heleno, czemu Ty się o takie rzeczy martwisz?
Przyjadą, to się wybiorą na zakupy. Co to za problem?
To przecież nie są małe dziewczynki, tylko dorosłe osoby, Ty masz za nich myśleć?
Taki piecyk?
http://www.nokaut.pl/kominki-elektryczne/kominek-huntington-30-kolor-lazurowa-zielen-zeliwny-elektryczny-kominek-stojacy.html
No, Heleno, do boju 🙂 . Proponuję pól litra, ogórki kiszone i kaszankę. I niech się martwią, albo i nie 😉 .
Nie, Siodemeczko. Taki, tylko w calosci pokryty zielona emalia:
http://www.esse.com/multifuel-stoves/solo/
To idzie do malej sypialni gdzie jest rozkladana sofa i nie ma miejsca ani na kaloryfer ani na piecyk przy scianie. Ten bedzie stal w kacie, blisko gotyckiego okna.
Chyba zrobie jak Zmora proponuje. Wodke i ogory z kielbasa! 🙄
Musza miec zrobione zakupy, bo one przylatuja z Kalifornii, beda udreczone, z dzieckiem, a najblizszt sklep spozywczy jest raczej daleko.
Niestety transport z Ameryki, ktory juz dotarl do portu w Anglii chyba nie bedzie dostarczony przed ich przyjazdem. Musze zatem powyciagac koldry, poduszke, bielizne poscielowa, garnki, patelnie, sztucce, naczynia ze swojego domu i zawiezc. O, matko.
Buuu, Kierowniczko, dlaczego akurat w tym tygodniu? 😥 W następnym już będę bardziej przodem do życia, ale ten to z góry muszę spisać na straty. 🙁
Nieźle wsiąkłaś, Heleno. 😯 Tylko nie zapomnij o jutrzejszym przyjęciu. 😎 Już prawie krzyknęłam, że też chcę taki piecyk, ale 43 kilogramy? Niestety, nie do zaakceptowania. 🙁
Przed chwila zapytalam Elene czy podlapac jej w sklepie elektryczby mop na pare, do podlog (bo przyznaje, ze mi sie nie chce zmywac recznie podlogi przed przyjazdem dziewczynek, a tam sporo robotnikow buszowalo po domu).
Dostalam bardzo zaniepojona odpowiedz gdzie Klientka pyta mnie czy te parowe mopy nie sa za trudne i czy Vanessa bedzie umiala tego uzywac.
Odpisalam:”Steam mops are idiot proof. If I can manage it , anybody can. You just pour a glass of water, wait 30 seconds, press the switch, push the handle back and forth and feel saintly.”
Heleno, że coś w lodówce po takiej podróży by im się przydało, to i ja uznaję. Ale żeby sobie nawet listy zakupów nie mogły zrobić? 😯
Bezwzględnie dla dorosłych wóda i ogóry, a dla baby golonko z piwem! 👿
No niestety, terminów nie wybieram 🙁
Wiem, ale i tak szkoda. 🙁 Obawiam się, że w tym tygodniu to co najwyżej telefon, bo nie mam zbytniej nadziei, że zdołam we własnej osobie dowlec się do tego Dolnośląskiego Urzędu Skarbowego.
O jutrze pamietam. Spoko. Nie wywinie sie.
Bobik, sama bym zjadla takie baby food jak golonka z piwem.
Piątek to ma być, Bobiczku, ale dokładnych terminów lotów jeszcze nie znam.
Szanowni Panstwo,
na dobre zdrowie, bo widze, ze duzo na temat dolegliwosci takich czy innych, polecam mego ulubionego artyste-stand-up-comedy HOWARDA STERNA (duzo na youtube)
pozdrawiam,
ozzy (juz w domu, Göteborg, S)
PS a moze KINKY FRIEDMAN (mialem niegdys okazje go spotkac)—- piekna ballade napisal „Ride ´Em Jewboy ”
http://www.youtube.com/watch?v=yUtTY01qF6Y (wyk.Willie Nelson)
Heleno, myślę, że rozpieściłaś Zleceniodawczynię i teraz całe to towarzystwo jest rozpuszczone jak dziadowski bicz 😉
Tez mi sie tak zdaje. Ale taka juz jestem : do rany przyloz i wejdz na glowe.
OK, po dalszej wymianie korespondencji mam zezwolenie na mopa parowego.
Piecyk piekny. Jestem stanowczo za wódką, ogórkami i kaszanką.
Bobik w domu, mogę iść spać. Dobranoc 🙂
Dorzuciłabym jeszcze tylko bigos.
Vesper, lepiej nie dorzucaj. Przecież Helena będzie to wszystko własną ręką robiła i nie wiem, czy nie podawała do stołu, a nawet do łóżka 🙄
Ale ja bym taki ze słoika, z polskiego sklepu, co można w mikrofali odgrzać 😳
Acha, wczoraj dostałam Lwa 😯
Od pana Wójta i kapituły. Za społeczną robotę. Razem nas jest teraz czworo. Dwa koty, statuetka i mój znak zodiaku 😆
Naprawdę idziemy spać. Dobranoc 🙂
Gratulacje, Jagodo!
Gratulacje, gratulacje, a Pasztetnik gdzie? 😉
Ozzy, dzięki zwłaszcza za Willie Nelsona. 🙂 Stern pewnie wymaga chociaż minimalnej koncentracji, więc odłożę go lepiej na inny dzień. 😉
To jest blog… jak by to powiedzieć… nie tak całkiem młodzieżowy, więc dolegliwości własnych lub cudzych nie damy rady uniknąć, jeśli ten nasz wirtual ma być choć częściowo realistyczny. 😉 I nie wiem jak u innych, ale u mnie różne blogowe lekarstwa skutkują znakomicie. Rozmowy, wrzuty, przepisy kulinarne, polecanie sobie nawzajem książek lub płynów do kąpieli, żarty, wierszykowanie, zacięte dyskusje, oglądanie bielików i żubrów, ta cała nieprawdopodobna mieszanka, która się tu codziennie zdarza. Bez tego wszystkiego na pewno byłbym sto razy chorszy. 🙂
Tylko szarpacki skutkują mi wręc przeciwnie i rozsadzają ciśnieniomierze. Ale to jest temat do natychmiastowego zakyszowania. 😎
O, ja też gratulacje dla Jagody! 🙂
Toastu wypijać już chyba nie muszę, bo wpompowano mi dziś tyle koktajli, że zapas na 3 tygodnie mam w sobie. Toast uznaję za zaliczony. 😆
Szardonejowy toast wypiję za Ciebie, Bobiku. Będę miała powod, żeby nie chować reszty wina do lodówki 😉
Bobik, czy Tobie też już marzy się wiosna w ogrodzie? Bo mi tak bardzo, że zamawiam sadzonki przedsezonowo
Ja wznoszę toast porto, maczając w nim cantuccini produkcji mojej siostrzenicy. No, we Włoszech nie jadłam lepszych 😉
No proszę, nawet nie muszę szukać zastępstwa, samo się znajduje. 😀
Pewnie, że mi się marzy ogrodowa wiosna. Sadzonek nie zamawiam, bo i tak bym ich nie miał już gdzie wetknąć 😉 , ale pilnie obserwuję, gdzie się jakieś kiełki z ziemi wytykają, albo który krzak pączko puszcza do krzewiny.
I cały czas drżę o te prełodyżki i prelistki, bo to takie delikatne jeszcze, nieodporne, a z lutym i z marcem to nigdy nie wiadomo… 🙄
Jagodxie serdeczne gratulacje – to dobrze jak odnotuja prace spoleczna i Tobie sie z pewnoscia nalezy za ten trud wlozony w rozruch UTW.
A ze nie jest to bog mlodziezowy, to sie kategoryzcnie nie zgadzam! Mamy Alienor, bless’er, wiec nikt sie tu nie przyczepi. jakby naszla nas jaka komisja antydyskryminacyjna. Jestesmy kryci. No i Pies oczywiscie mlodziezowy, jakby nie bylo. 😈
Toż przewidująco napisałem, że nie całkiem młodzieżowy. Jak się odpowiednio zamota, to nawet prokurator Ślepokura najmniejszego ziarenka dyskryminacji nie wygrzebie. 😈
Psiakrew, a po Tuleyi obiecałem sobie solennie, że już nigdy nie będę z nazwisk się śmiał. 😳 👿
Z Tuleyi rzeczywiście nie powinniśmy się śmiać, bo może się okazać, że tuleya z łańcuchem skuteczniejszą bronią na kaczki niż dwururka ze śrutem.
To bardzo dzielny człowiek.
Sa gorsze nazwiska. Zawsze mi sie serce sciska jak widze jakis artykul w GW podpisany przez pania Pezde. 😳
A rodzice mojej Starej mieli przed laty znajomego magazyniera z pracy (na Syberii), ktory nosil nazwisko Nieuwazajkoryto-Nie szanuj koryta. Z takim czyms przejsc przez zycie! Swoja droga nazwisko to musialo byc bardzo stare, choc chlopskie.
Ten Tuley to jakis niezwykle odwazny sedzia. Moze sie pozegnac z kariera.
Eee, w ogóle nie umiem dotrzymywać danych sobie obietnic. Znowu TO zrobiłem. 👿
Hej, Gerwazy, daj tuleyę,
niechaj kaczkę na nią wdzieję
jak na rożen, winem* skropię,
tłuste winy z niej wytopię,
a gdy kaczka raczka spiecze,
tę ziobrzastą, podłą pieczeń
z przyjemnością oddam katu
w jednej z wielu prokuratur 😎
* bo w winie weritas
Pamiętam legendę (ponoć prawdę) opowiadaną przez rodzinę o mieszkającym w Świdnicy panu, który nazywał się Józef Dupa. Nie zmieniał nazwiska, bo i po co, i tak wszyscy wiedzieli…
Oj, Piesu, Ty niepoprawny jesteś. 😆
A pisowski nadprokurator Święczkowski – mordomoja, stwierdził, że nocne przesłuchania są skteczniejsze.
A tortury jakie są skuteczne,uj!
Idę popracować. 🙁
Zmieniać nazwiska to sobie można w pełnym anonimowości New Yorku, a nie tam, gdzie się wszyscy znają. Już lepiej brzmi komiczne nazwisko au naturel, niż jak ludzie mówią „Potylicki, dawniej Dupa”. 😈
W rodzinnych opowieściach Pana Administratora przewijała się dwójka braci z Trątnowic, gmina Słomniki, którzy nosili nazwisko Burdel. Jeden zmienił sobie nazwisko na arystokratycznie brzmiące, a drugi się zawziął i powiedział, że nie zmieni. I od tej pory mieszkali w Trątnowicach, gmina Słomniki, pan Trątnowicki i jego brat Burdel. 😆
O, jak dobrze, Bobiku, ze ten poniedzialek koktajlowy juz za Toba. Zeby jeszcze reszta tygodnia jako tako zleciala – za co tez trzymam kciuki.
A statystycznie co do wieku, to blog nie wypadnie zle, jak sie wliczy do sredniej wiek Zosi Vesper i moich dziewczynek (mozna takze Rumika Nisi, bo to jeszcze zupelne szczenie). 😉
Heleno, Ty im kup maslo fistaszkowe (albo cos w tym rodzaju, jak boisz sie uczulen) i jakis chleb, i miej z glowy. Mozna jeszcze dorzucic makaron z gotowym sosem pomidorowym. Naprawde nie nalezy przesadzac, bo wreszcie skonczy sie na wlasnorecznym wypiekaniu croissantow na sniadanie! (A z tym maslem fistaszkowym to troche dlatego, ze dzisiaj nareszcie, po dlugich staraniach, udalo mi sie kupic takie, jakie sie u mnie lubi, a ktore z niewyjasnionych blizej powodow zniklo ze znanych mi sklepow. Takie zjawiska jak najbardziej zdarzaja sie i w zaawansowanym kapitalizmie.) 😉
Zas co do Depardieu: jak juz postanowil zyc w tak swietnej demokracji, to niech teraz uzyska amnestie dla dziewczyn z Pussy Riot.
Gratulacje, Jagodo! 🙂 (Przy okazji okazalo sie, ze astrologicznie jestesmy spokrewnione, bo ja tez jestem lwia.) 🙂
Mogli zrobic tak jak ukochana Hiacynta Wiadro i wymawiac Bouquet.
Np Dupois albo Bourdelle.
Jedyne naprawdę ośmieszające nazwisko wg mnie miał mój kolega przedszkolny, o czym już może pisałam, nazywał się Balas. Nie mogłam się nadziwić, dlaczego jego rodzice pozwalają, żeby się tak nazywał. Biedak.
Popatrzyłam, jak się robi siostrzenicowe cantuccini i może upiekę, albo co.
Tu jest taki sympatyczny starszy pan i bardzo rzeczowo sprawę załatwia: 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=NwXuJfoBNEM
A Bobik wiersze pisze, znaczy koktajlom jakoś daje radę.
Znam jednego pana Balasa z Krakowa, bardzo rozsądny człowiek, dawniej skrzypek, obecnie menago, i jakoś mu nazwisko nie przeszkadza.
Natomiast pamiętam koleżankę szkolną, która nazywała się Brudek i zmieniła (pewnie cała rodzina zmieniła) nazwisko na Bermudzka. Zaczęło się gadanie, że jak nie od brudów, to od bermudów 😛
Łagodniej przeszła zmiana nazwiska pewnego waltornisty (bodaj) z Filharmonii Narodowej, który nazywał się Jan Gnida i zmienił nazwisko na Jeżewski, już nie pamiętam, czy od żony, czy od matki.
To jest myśl, Moniko! 😆 Można tak pokombinować, żeby blogową średnią wieku maksymalnie obniżyć. Wobec tego doliczamy Pręgowaną. Ona jest jeszcze straszna szczeniara. Czy kociara? 😯
Jak Labradorce weźmiemy do statystyki wiek bezwzględny, bez przeliczania z lat psich na ludzkie, to też średnia trochę w dół pójdzie. 😎
Moniko, Rumik jest szczenięciem dożywotnim. Zupełnie tak samo jak Bobik.
Bobik, Rumik – dwa bratanki;
od figlów i wątrobianki.
Balasowie sa pewnie z wegierskiego Balazs, bardzo popularne nazwisko, tak jak Cebo (od Csebo albo Szabo) pownie z okolic skad i pyszna czabajowa kielbasa pochodzi.
U mojej mamuni w szkole bardzo wiejskiej przed wojną byli dwaj uczniowie – Bździon i Bzdak.
A w innej znowuż klasie byli: Burak, Cebula i bodajże Pietrucha. Moja filuterna mamunia opowiadała nam, że strasznie ją korciło, żeby ich posadzić obok siebie i przy sprawdzaniu listy pytać tylko czy Warzywa obecne.
Ja mam nazwisko w sumie dość paskudne, ale ponieważ nosił je mój cudny tatunio, więc i ja z godnością podchodzę do problemu.
Nazwisko zabawne niekoniecznie musi być ośmieszające i vice versa. Mnie niektóre nazwiska bawią (zwłaszcza kiedy komizm jest sytuacyjny), no bo szczeniak jestem i juszsz 😉 , ale mam nadzieję, że moje żarty nie ośmieszają właścicieli tych nazwisk jako osób. No, chyba że na kogoś właśnie jako na osobę jestem cięty i bezwstydnie wykorzystuję wszelkie dostępne środki, z nazwiskiem włącznie, dla ośmieszenia tejże. Ale to zupełnie inny przypadek. 😉
Balazs posłował kiedyś z naszego terenu zachodniopomorskiego, miałam (i mam) w stosunku do niego uczucia czemuś mieszane.
Natomiast zdecydowanie uroczym człowiekiem był pewien rodowity Węgier nazwiskiem Sikora. Zoltan Sikora.
Kiedyś koleżanka siostry opowiadała, że u niej w akademiku specjalnie zakwaterowano razem trzy koleżanki o następujących nazwiskach: Ciapała, Rykała i Pierzchała.
Ja nie lubie zwyklego nazwiska Kaczynski.
Ale nie zawsze tak bylo.
Nieustającej radości dostarcza nam nazwisko cudownego człowieka pod tytułem Andrzej Mendygrał czyli Jędruś-Mędruś. Jest on poważnym kapitanem od dużych żagli, chyba właśnie wrócił z Karaibów, gdzie zapłynęli Chopinem. Przeważnie bywa nazywany Mendrygałem, ale są i inne odmiany. Oczywiście to urzędnicy rozmaici nie potrafią sobie z takim mianem poradzić. Zainteresowany mówi, że jest niezainteresowany, byle kwota na liście płac się zgadzała.
My zaś z siostrą moją Małgosią zaplanowałyśmy kiedyś rabatkę różaną, na której rosły: Cherry Brandy, Whisky i do popitki Oranżada. Były dość podobne, wszystkie pomarańczowe, ale nie mogłyśmy się powstrzymać.
Nazwisko Kaczyński było mi kiedyś sympatyczne, póki żył mój przyjaciel śp. Tadeusz Kaczyński, poczciwości człowiek. Właściwie czasami myślę, że dobrze, że nie dożył dzisiejszej degradacji tego nazwiska… Bo kiedyś miał kłopot tylko z innym człowiekiem o tym nazwisku – Bogusiem.
Parę smacznych przykładów ze środowiska dyrygentów:
Kazimierz Kord nazywał się kiedyś Kozioł.
Prawdziwe zaś nazwisko Witolda Rowickiego brzmi Kałka.
Jak pisałem o komizmie sytuacyjnym, to mi się przypomniała sytuacja, w której zaczęło mnie bawić (ale naprawdę niezłośliwie) nazwisko dopiero po zmianie, a konkretnie kiedy nasza przyjaciółka, mademoiselle Marysia Skwarnicka (córka Marka) z przyczyn matrymonialnych (już zresztą byłych) została madame Wędzony. 🙂
Tajemnic osobistych żadnych tu nie ujawniam, bo o pani profesor Wędzony, dawniej Skwarnickiej, informuje Sierżant Gugiel, a uśmiech nazwiskowy Marysia na pewno mi wybaczy. 😉
W zwiazku z nazwiskami ja mam taka zabawe bezsennosciowa, zamiast liczenia baranow.
Ukladam sobie katalogi nazwisk wedle ustalonego klucza.. Np, nazwiska czeskie pochodzace od ptakow: Holoubek, Kohout, Skvorecky, Spacek etc.
POlskie,pocdzace od ptakow: Orlowski, Wroblewski, Sikorski etc.
Nazwiska pochodzace od zawodow. Nazwiska pochodzace od nazw drzew. Nazwiska pochodzace od produktow spozywczych . Itd.
Czasami udaje mi sie zasnac.
Na jedna noc jedna kategoria z podliczaniem.
Jest jeszcze znana kategria z nazwami ulic i dodaniem slowa na d.
Np: D..a Senatorska, D..a na Rozdrozu, D..a Koszykowa, D..a Hoza, D..a Sw. Jana etc.
Mnie się kapitan Mendygrał też natychmiast po usłyszeniu (już jakiś czas temu) sam przerobił na Mendrygała. Ale to było w jakimś kontekście szantowym, więc nic dziwnego, że się nazwisko nieco zmadrygaliło. 🙂
Hehe. W Krakowie co druga d..a byłaby święta. 😈
A, właśnie. Gdybyś kiedyś, Heleno, chciała uwzględnić w wyliczance również Kraków, to jest u nas ulica pod tytułem Rozrywka. 😛
Jak również Kupa. 😳 Ale tak naprawdę chodzi, jak zwykle, o kasę. 😉
Zapamietam 🙂 Jeszcze jakies ciekawe d..y?
W Warszawie d..y Solidarności, Aluzyjna, Praskiego Pułku, Wojska Polskiego, Armatnia, Codzienna
D.a Cdzienna brzmi jakos przygnebiajaco, depresyjnie.
To juz wole Praskiego Pulku!
Ciekawostka anatomiczna: d..a Na Błonie.
Oczywiście ulica Na Błonie powstała na terenach dziewiczych. 😈
Jeszcze dodam, ze nazwiska Geremek, Wajda i Gierek tez sa wegierskie.
W Falenicy glowna ulica byla D..a Patriotow. A do szkoly podstawowej prowadzila D..a Zapomniana (odchodzila od D..y Poczatkowej zreszta.)
W Krakowie jeszcze moze byc D.a Bruzdowa i D.a do Fortu.
A w Lublinie jest Okopowa i Archidiakonska, Fabryczna i Koncertowa.
No i oczywista bardzo optymistyczna D. Unii Lubelskiej
A w Gdyni podoba mi sie D..a Ikara – chyba bardz stluczona po wiadomym wyczynie.
Kraków jest zagłębiem różnych wspaniałych d.p. Jak się zacznie, to przestać nie można. 😆 D..a Bagatela, d..a Swoboda, d..a Wyrwa, d..a Potrzask, d..a Zielony Dół, d..a Półkole, d..a Amazonek, d..a Ogrodniczek, d..a Pielęgniarek, d..a Ziemianek, d..a Kadrówki, d..a Erazma i Stanisława Fabijańskich (jedna na dwóch), d..a Krowoderskich Zuchów, d..a Oraczy, d..a Do Obserwatorium, d..a Koło Strzelnicy, d..a Przy Arce, d..y Na Polach, Na Stawach, na Mostkach, Na Grządkach, Na Wirach, Na zrębie i Na Zakolu Wisły, a także d..a Na Pokusie tudzież d..a Pod Gwiazdami, d..a Budrysów, d..a Obrońców Krzyża, d..a Pod Szwedem, d..a Kronikarza Galla, d..a Pustelnika, d..a Światowida (tu dla odmiany tylko jedna, nie cztery), d..a dra Twardego, d..a Potrzebowskiego, d..a Krzyżówka, d..a Zabawa, d..a Zacisze, d..a Przesmyk, d..a Reduta, d..a Moczydło, d..a Zwycięstwa, a także d..a Przyszłości.
Osobna kategoria należy się d..om przymiotnikowym. D..a Drożdżowa, Jarzynowa, Malownicza, Panoramiczna, Górna, Kręta, Urwana, Bukietowa, Jurajska, Polonijna, Lekarska, Misjonarska, Orleańska, Nawigacyjna, Dzielna, Skromna, Urocza, Zdrowa, Tęczowa, Obronna, Zamknięta, Ukryta, Kamienna, Podwórkowa, Groszkowa, Mokra, Dworna, Krótka, Głęboka, Podłużna, Skośna, Spiżowa, Nierówna, Orna, Sporna, Miśnieńska, Sokola, Jeleniowa, Siostrzana, Urzędnicza, Wygrana, Zawiła, Promienna, Kokotowska, Ochocza, a dla równowagi również Parafialna.
Jest też d..a Krakusów i wreszcie najdumniej chyba brzmiąca d..a Kasy Oszczędności Miasta Krakowa, że tak zamknę kasową klamrą. 😈
Mam co liczyć, więc idę spać, na koniec dnia dziękując wszystkim serdecznie za czymanie/trzymanie, dzięki któremu łatwiej mi było przeczymać/przetrzymać. 🙂
Piekna lista Bobiku! Choc nie daje sie przestac, bo tyle d.p jest jeszcze do nazwania, to jednak trzeba.
Jeszcze tylko Siodemeczce po cichu zapodam, ze na wczorajszy obiad zajadalismy Boeuf Stroganoff (zuzywamy ten warkocz wolowej poledwicy powoli acz skutecznie) do greckiej salaty.
Trudno jest wyrazic wsparcie duchowe i dobra nadzieje na koktajlowa efektywnosc w odpowiedni sposob dla Ulubionego Psa/Piesa, ale dzieki wielkie za jego wyrozumialosc, wielkodusznosc, dzielenie sie wlasnym podworkiem do wspolnych harcow oraz, jak to u szczeniaka, chec do dobrej zabawy!
Do jutra, spiochy!
Lista Bobika sprawila, ze radosnie zasnelam. I spalam z poltorej godziny.
Niestetu znow sie obudzilam.
Szczecin, Podjuchy – moja dzielnica: D-a Leśników (to obok mnie), d-a Sapera Walczaka (niedaleko), d-a Krzemienna, Granitowa, Metalowa, Ruda, Sieradzka, Łęczycka, Marmurowa, Radosna, Chabrowa, Skalista…
Po sąsiedzku: d-a Batalionów Chłopskich.
Jesteście okropni. Przez te zabawy nie mogę iść spać.
Dobranocka!
PS. Najbardziej chyba jednak podoba mi się Radosna.
Ofiar Oświęcimia… czy to już nie przegięcie?
Znajomy mieszkał na Dreihäuser gasse 13
🙂
na paluszkach przez kuchnie…… do herbaty
szeleszcze
🙂
Tereny S-Bahn pozycje 😀
brykam fikam
Dień dobry 🙂
Śnieży „z pewną taką nieśmiałością” 😉
Zanim pobiegnę dręczyć studentów, chcę podziękować za dobre słowa na okoliczność mojego Lwa. Nie będzie w tym żadnej przesady, jak powiem, że Koszyczek ma w tym Lwie swój udział. Wspieraliście mnie mocno na etapie tworzenia UTW. Siódemeczka pomogła mi w znalezieniu w Warszawie nut do utworu, który był wykonywany na inauguracji. Zbiorowo wymyślano motto dla UTW (sierpień ’09). Wprawdzie wena poetycka poniosła twórców dość daleko od meritum, motto wymyśliłam sama, ale zabawa była znakomita. I energii od tego mi przybywało. Dziekuję 🙂
Kocie, nasza Gmina jest naprawdę wzorcowa. Nie bez powodu zajmuje pierwsze miejsca w krajowych rankingach. Do spraw społeczno – obywatelskich, edukacyjnych, kulturowych przywiązujemy wyjatkowo dużą wagę. Jestem z tego bardzo dumna 🙂
Siódemeczko, Pasztetnik jest zodiakalną Panną. Jemu się wydaje, że rządzi kotami, ale przecież wiadomo, jak jest … 😆
Monika 🙂
Heleno, nie zapomnij żeby golonka dla baby była gotowana a piwo ciepłe i najlepiej z sokiem malinowym 😉
Lecę. Miłego dnia 🙂
Dzień dobry, lepiej późno niż wcale
Gratulacje dla Jagody 😀
Z d..y Łagiewnickiej 🙂
Padłam wczoraj i taka zabawa mnie ominęła! Garażowa, Pejzażowa, Orężna, Przekorna, Fanfarowa, Rumiana, Niecała, Przygodowa, Na Skraju, Kolibra, Kubusia Puchatka…
Gratulacje, Jagodo! 🙂
Ja też przespałam zabawę uliczną, ale bawiłam się w nią od dawna z rodziną i przyjaciółmi. Najbardziej przywiązana jestem do D..y Jagiellońskiej, bo przy tej ulicy mieszkałam ponad 30 lat. Ale D..a Polnej Róży też niezła, trochę perwersyjna 😉
Dzień dobry 🙂
Niechby i u mnie poprószyło, choćby z nieśmiałością, a nie tylko pluszyło. 🙄
Ale nie, nie chcę wpadać od rana w narzekactwo. Jest dobrze i jeszcze Polska nie zginęła, póki my jemy!
To hasło nawiązuje do ustnego podsumowania najnowszej historii ekonomicznej w Polsce przez Brunona Miecugowa (ojca Grzegorza) w klubie dziennikarzy Pod Gruszką, gdzieś w połowie lat 80-tych. Podsumowanie było krótkie, skuteczne i nie można wykluczyć, że prorocze:
Rok 1972. Jest dobrze. Jemy szynkę.
Rok 1984. Jest dobrze. Jemy.
Rok 2020. Jest dobrze. Nas nie jedzą.
A zatem – na razie jest dobrze. 😈
Nie rozumiem, jak Warszawiści i Łodzianie mogli nie pochwalić się, że u nich jest d..a Wołowa. 😆
Gdyby była w Krakowie, zaraz bym nią wymachiwał jak sztandarem. 😎
Ja zabawe uliczna zawdzieczam dawnym bardzo bliskim przyjaciolom, w ktorymi spedzalam wiele czasu w czasie emigrowania w Rzymie i potem po przyjezdzie do Ameryki – Oli i Wilhelmowi Dichterom. To oni mnie nauczyli.
Zabawa okazala sie byc na cale zycie i nigdy sie jakos nie znudzila.
Po rozbudzeniu sie w srodku nocy i obejrzeniu dziennika alDzeziry udalo mi sie niepostrzezenie zasnac i spac az do 9:30!
Obudzilam sie i az uwierzyc nie moglam, upewniwszy sie ze to rano, a nie przespany caly dzien!
W tej sytuacji zabieram sie za robote! Masa zaleglej papierowo-telefonicznej. O. jak ja tego nienawidze. Wiec najpierw kawa z panettone!
PS – odpowiedialam juz na dwa pilne listy: jeden w sprawie mopu na pare, a drugi… jakiej wielkosci maja byc zamowione worki na smiecie!
Jest też Kozia. Ale ja wolę Kolibra. 😎
Całe lata mieszkałem na d.pie marynarskiej…
Fanfarowa mnie powaliła…
Eee, przy marynarskiej moja wieloletnia d..a Stefana Batorego to pikuś. 🙁
Wcześniejsza d..a Wileńska też nie podskoczy. 🙄
Orężna i Niecała moim skromnym zdaniem też są powalające. Koliber jak również bardzo niezły, razem z Kubusiem Puchatkiem zresztą. 🙂
Wołowa nie wiem, ale w Szczecinie jest Jasna.
A w Wraszawie Krucza, Nisiu. Jasna zreszta tez, tam gdzie filharmonia . E mieszkala w domu naprzeciwko.
No tak.
Ja muszę do zajęć!!!
Okopowa, Dzielna, Marszałkowska…
Amora, Afrodyty, Buraczana, Nauczycielska, Władysława IV, Waszyngtona, Zygmuntowska, Abrahama, Wójta Radtkego, Biskupa Dominika, Wojewody Wachowiaka, Jana z Kolna, Śląska, Morska, Falista, Kapitańska, Iglasta, Pontonowa, Krzywa, Łebska, Śliwkowa, Zwinisławy, Gryfa Pomorskiego, Koperkowa.
Walecznych, Obywatelska, Peowiaków…..
Temidy, Równoległa, Okrężna
W Rzeszowie znalazłem Diamentową, Gościnną, Ciepłowniczą, Bulwarową, Balistyczną, Ciasną, Energetyczną, Handlową, Ciepłą i Letnią, Rodzinną, Przyjemną, Różaną, Sportową, Strażacką, Ptasią, Usługową, Winną, Łagodną, Łabędzią, Żyzną. Ponadto Bohaterów, Artylerzystów, Wytrwałych, Henryka Pobożnego, Michała Archanioła, Prymasa 1000-lecia i Robaka.
Niezależnie od Rzeszowa nie mogę pominąć d..y Syrokomli, a to ze względu na wspomnienie ludowej etymologii. Może nie uwierzycie, ale to najautentyczniejszy autentyk: kiedyś w Krakowie pytała mnie pewna babina (wiem, brzmi protekcjonalnie, ale jak użyję innego słowa, to skłamię rzeczywistości), czy nie wiem, jak dojść na ulicę Sra i Skomli. 😈
A mówiłem, że nie można przestać? 🙄
Janosika…
Znaczy wszyscy mieszkamy w wielkiej d.pie…
Za Murami
Profesorska, Mniszki
ale Św. Teresy tysz niczego sobie 🙄
Halki, Muzyków…
Tuwim napisał wierszyk: całujcie mnie wszyscy w ulicę…
Szeroka, Mokra.
Ooo, te dziwne – d.a Tandeta, d.a U Furty
Urobek z Wieliczki: d..a Bożej Woli, Mierżączka, Widok i oczywiście Solna.
Znalam niejedna Mierżączke… 🙁
Pobudza moją wyobraźnię d. Niecała, Równoległa i Okrężna.
Zwłaszcza ta Równoległa. 🙂
D. Aksamitna, Akurat, Akustyczna
A w Tarnowie d..a Azotowa, Bajkowa, Barwna, Bernardyńska, Chłopska, Cmentarna, Biała i Czerwona, Daleka, Elektryczna, Gromadzka, Emerytów, Harcerska (jest też osobno Harcmistrza Muchy), Hodowlana, Jara, Kacza, Liściasta, Kąpielowa, Katedralna, Klasztorna, Kolejowa, Księżycowa, Kryształowa, Ludowa, Mała, Metalowa, Monopolowa, Mroźna, Obywatelska, Ogórkowa, Piesza, Pogodna, d..a Pracy, z podziałem na Robotniczą i Rolniczą, Rybna, Stalowa, Stara, Sucha, Swojska, św. Ducha, Szczytowa, Szklana, Traktorowa, Trawiasta i Trzcinowa, d..a Taras, Ułańska, Urwana, Wygodna, Wypoczynkowa, Zaciszna, Zakładowa, Ziemniaczana, a nawet Żydowska, choć jakoś dziwnie osamotniona bez Masońskiej i Cyklistów.
Tarnów ogólnie dobry jest w te klocki. 😆
D..a Akurat rozkładająca. 😆
Łódź: Mała
Poznań: Wielka
😆
Cukrowa, Ciasna, Farna, Frontowa, Gwiaździsta, Kombatantów, Kapitańska, Zaściankowa, Kresowa, Krzywa,Księżycowa, Letnia, Mała, Ładna, Pancerna, Perlista, Podmokła, Przytulna, Rajska, Radosna, Relaksowa, Senna, Urocza, Szczęśliwa, Wiejska, Wesoła, Zaciszna, Zawiła, Wylotowa (nie da się ukryć), Żyzna, Wszystkich Świętych…
RATUNKU!!!
Nisiu,
nie przeginaj, Wszyscy Święci nie mogą mieć jednej….
No, chyba, że się mylę 🙄
Zeenie, moim zdaniem w kryzysie mogą.
Na wszystkim możemy oszczędzać, ale na d.pach Wszystkich Świętych – nie ma zgody!
No pasaran!
To jest powazny Blog?
Gwiaździsta, perlista i szczęśliwa. Można by rzec, że to poezja do d..y. 😆
Nigdzie nie ma Niezłej. 🙁
Kocie, oczywiście że poważny!
Mordko, jest gdzieś taki paragraf, że blog musi być poważny? 🙁
Mordka prycha, bo nigdzie nie ma Kociej 🙄
Mnie najbardziej powala wizja tych wszystkich poważnych ludzi w różnych krajach, którzy siedzą przy kompach i dorabiają d-y ulicom…
UWIELBIAM WAS.
W Londku chyba jest jedna Poważna… 😆
Ale jest Kujota…
ale, ale… w Częstochowie jest Podwójna 😉
D..a Kota Rybołówcy jest w Paryżewie. 😎 Byłem na niej i nieopatrznie nóżkę podniosłem, bo wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Pies może się przyjaźnić z Kotem. 😳
Niezłej d..y rzeczywiście nie znalazłem, ale Dobrych d.p jest w naszym pięknym kraju całkiem sporo. 😆
Lubię Perlistą.
No i wszędzie jest Piękna
Kraków ma Szeroką…
Gdańsk też
Chyba muszę się na chwilę od tego kompa oddalić, zanim całkiem zdechnę ze śmiechu, a d..y mojej mieściny okryje mrok. Jakoś przyjemniej mi się spaceruje po Jasnej, niż po Mrocznej. 😉
Czy kujot to miczurinowska krzyżówka kujona z kojotem? 😯
Campingowa, Ludowa, Poprzeczna, Cicha, Spokojna, Stroma, Usługowa, Kolejowa, Krótka, Za Torem, Przy Wodociągach, Zwycięska (Międzyzdroje).
W Londku kolo mnie jest Akacjowa, Darwina. Lady Byron (siostry lorda Byrona) oraz Jastrzebia (czy Sokola? – nie jestem ornitologiem….).
Też się oddalam zanim padnę na pysk.
D. Czołowa, Czynszowa, Długa, Dobra, Dorodna
mt7 😆
A slynne londynskie Ognisko znajduje sie na D.pie Ekshibicji w podblizu Bramy Ksiezniczki 😯
Słuchajcie, starsze wersje Adobe za darmo:
http://www.adobe.com/downloads/cs2_downloads/index.html
Muszę pędzić, ale sobie poużywam, jak wrócę.
No dobra, na koniec Niemcy, Germering k/Monachium:
d. Lenina
Kocia jest w Toruniu
A niepodal Kociej Fantazyjna, Szczęśliwa, Serdeczna, Ładna, Śliczna, Urocza, Wakacyjna i Dobrej Nadziei.
A propos Lenina: mógł sobie wygrać z caratem i Białą Armią, ale z internautami mu się nie udało: 😎
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13159025,Internauci_wygrali__Heyah_wstrzymuje_kampanie_z_Leninem.html
I już się naprawdę wyobcowuję. 😉
Zanim udam sie do pracy musze sprostowac Bobika w sprawie d. Wolowej w Warszawie. Otoz d. Wolowej w Warszawie nie ma juz od ponad stu lat. Kiedys byla i prowadzila do Wielkiego Targu (m. in bydlo) przy d. Targowej. Ale od kiedy targ zlikwidowano, a po d. Targowej zaczely jezdzic tramwaje, d. Wolowa przemianowano na d. Zabkowska. D..a d..a, ale realia historyczne musza byc!
hm, nie wiem czy to nie zakrawa na blużnierstwo – krakowska d..a Niepokalanej Marii Panny 😉 .
Ale jest D. Wołowa w Łodzi i Tuchowie 🙂
Ja widac z powyzszego nalezaloby moze wprowadzic jakies prawo nakazujace przed nadaniem (lub zmienieniem) nazwy ulicy przymierzyc proponowana nazwe do slowa „d..a” i zobaczyc czy nie jest ona raczej osmiezajaca.
A poniewaz trudno byloby znalezc takie nazwy w jezyku polskim, ktore by sie komus nie kojarzyly z „d… ” nalezaloby wiekszosc nowych ulic i starych przemianowywanych nazywac albo imieniem Jana Pawela II albo Prymasa Tysiaclecia. A za dodanie do tych nazw slowa „d..a” to i juz do wiezienia moznaby wsadzic za wiadoma obraze.
Na koniec w Lublinie d… Niecała 🙂
„Właśnie padł rekord zarejestrowanych na portalu osób prywatnych – jest ich już w Polsce 10 mln. Ponad sto tysięcy polskich firm, marek i organizacji ma również profile na FB.” (Dziennik Gazeta Prawna) 😯
Dzień dobry 🙂
Czy dzisiaj wchodzi się wyłącznie od d…y strony, czy można obok?
Dzień dobry. 🙂
W całym domu pachnie grzybami. Ugotowałam zupę grzybową z mrożonych podgrzybków. Rewelacja! Ktoś ma ochotę?
Ma, ale przed chwilą zjadł drugie śniadanie i nie zmieści 🙁
Już wiem ❗ Będę łakomie wąchać 😀
Haneczko, ten zapach faktycznie nadaje się do łakomego wąchania. 🙂
My tu tez czasami robimy zupe z mrozonych podgrzybkow i tez bardzo sobie chwalimy.
To powiadacie, że na Grzybowej ładnie pachnie?
Hmmm…
NMP jest również w Częstochowie 🙂
Bobiku,
mlodziezowy?….tez nie jestem (rocznik postbierutowy) od wielu lat w Szwecji, w Polsce rzadko —nikogo tutaj. Dzeci w wieku szkolnym – jakos tak na pozne lata je dostalem. Ale, super jest. Ktos wspomnial o Londynie? Lubie te metropolie. Kazdego roku (wrzesien) wraz z moja przyjaciolka odwiedzamy Londyn. Taka juz tradycja. Zatrzymujemy sie w Chelsea na Ebury Street (bardzo blisko Grosvenor Gardens), stad 10 min do Saatchi Gallery (obecnie duza wystawa sztuki rosyjskiej 1960-80) a takze blisko do Kensington Park .
Nie lubie podrozowac, chociaz mam ku temu dobre warunki, czyli jest zawsze gdzies sie zatrzymac – od Tel Awiwu po Helsinki.
Mowimy Lenin….a ja proponuje swietne teksty Wienedikta Jerofiejewa ( tego od : „Moskwa – Pietuszki”) ” Maja malenkaja leninniana” – nie wiem, czy byl przeklad polski?
Inne teksty tego pisarza tlumaczyl niezyjacy juz Andrzej
Drawicz. W domu mam publikacje z „Kontynentu” ( to byl taki odpowiednik paryskiej „Kultury”z ktora zwiazany byl moj tesc. Drugi Jerofiejew to Wiktor, tez pisarz autor pamietnej „Russkoj krasawicy” i filmu ” Maja zizn s idiotom” – pisarz przyjaznil sie niegdys z niezyjacym juz rosyjskim kompozytorem Alfredem Schnittke ( o nim wiecej wiecej wie
p. Dorota).
Ulice warszawskie, na ktorych mieszkalem: Zwyciezcow, Krolewska, pl. Narutowicza.
Pewien poeta krakowski mial male miasteczka w d…….
a grzybow NIE CIEPRPIE.
To tyle, ozzy
OK. Lece.
Jerofiejew – dyć wszystko można zapomnieć, a nie opis wychodka w Wysznim Wołoczku. Cytat jest w tym linku w akapicie „Wychodek”.
Znalazłem trochę wiosny 🙂
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/Bazie2013#slideshow/5831131110650231330
tylko linku nie było
http://www.rubl.uj.edu.pl/pracownicy/fiszka.php?os=01_przebinda&jed=KKSW&opis=przeb_rzp2&w=1
Jest coś dla patryjosu:
d. Narodowa – w stolicy, a jakże 🙂
My mamy, od zarania, trzy: Mieszka, Dąbrówki i Chrobrego 😎 Wojciecha też jest, urokliwa, ale boczna 🙄
Z mojego osiedla: Ekologiczna, Na Przyzbie, Lisi Jar, Cichej Wody, Pod Strzechą, Za Łąkami, Rybałtów… 🙂
Ooo, Na Przyzbie jest mi szczególnie bliska 😉
No patrzcie, toto wciąż działa?
Dawno się nie obśmiałam tak serdecznie.
Jest też u nas d. Ku Słońcu…
🙄 🙄 🙄
Myślałam Jagódko, że napiszesz jakiś pean na cześć Pasztetnika, że dziękujesz mu za wsparcie, ze bez niego…
O innych krewnych i domownikach nie zapominając. 🙂
Irku, trzeba było perswadować bazinie, mróz idzie. 🙁
Z Krosna:Paderewskiego,Hanki Sawickiej(!),Piłsudskiego,Kazimierza wielkiego,Franciszkańska,Podkarpacka,Kolejowa.Legionów i …Wojska Polskiego.Bum,bum!!!
WIELKIEGO !
Ja się w to bawiłam, jak miałam 10 latek, ale niech Wam będzie: Tylna – redundant, tym lepiej. Taka mała uliczka w Łodzi, gdzie mieszkał mój bardzo niegdysiejszy narzeczony, obecnie na lepszym ze światów. Mnie najbardziej bawiły odprzymiotnikowe, typu Srebrna, Złota, z warszawskiego dzieciństwa. Ale mój pierwszy w życiu adres słabo się nadawał do tej zabawy, bo Waliców. Chociaż – kto wie? Dewaliców brzmi całkiem dobrze.
Ja mieszkałam przez pewien czas na Stalowej. Także na Adama Jarzębskiego. Też ją miał z pewnością. 😐
Wojska Polskiego? Całego? 🙄
A dziś byłam na Starówce. Krzywopoboczna? Jezuicka? Brzozowa? Długa? Piwna? Ciasna? A może Stara? Hm.
OK, jestem z powrotem. Poszlo bardzo dobrze i opowiem jutro albo noca, jelsli nie uda mi sie zasnac,
Na zakonczenie bylismy juz z panem ministrem na po imieniu , bo to mlodziK: OK, jestesmy po tej samej stronie, wiec ja bede mowic teraz do ciebie Marku, a ty mozesz mowic do mnie Helenko. – W porzo, Helenko!
🙄 🙄 🙄
Tak, najzabawniejsze są przymiotnikowe.
Zastanawiałam się, jak wyglądałyby wszystkie owe d, gdyby takie zadanie dać grafikom.
Z dawnych adresów własnych dorzucę Niską. Żelazna też dobra. Polecam również łaskawej pamięci numeryczne nazwy, tak charakterystyczne dla usa. Np. 125, główna ulica w Harlemie. Nie mówiąc o wdzięcznych dodatkach Wschodnia/Zachodnia. W Nowym Jorku mieszkałam przy d… Madisona.
Tereska paryska mieszka przy d… Dam (rue des Dames) 😀
Nasz serwer w konserwacji, nie mogę wejść na mój blog od paru godzin 🙁
Tu ci on jest, ten rzecznik, trochę rozmazany:
https://picasaweb.google.com/110036307578240581096/22Lipca2012MarszPamieciPoswieconyDzieciomIStaremuDoktorowi#5768366945451346642
Prawda. Pawelek wyglada na tym zdjeciu lepiej.
Wiecie co? Nie moglby mnie ktos zatrudnic w MSZ przy robieniu wystaw okolicznosciowych? Nie znam sie kompletne na wystawiennictwie, ale jestem pewna ze wymyslilaym jednak cos innego niz danie serii zdjec z cytatatmi (bez podania chocby daty co niektore cytaty po prostu wypaczalo!).
To jest po prostu granda jak to robi MSZ. Glowna mysla calej wystawy bylo, ze Korczak moze i byl Zydem, ale byl nade wszystko dobrym Polakiem! Jankiel jakis, k.. jego mac!
Ależ oczywiście, wcale mnie to nie dziwi.
Ale nalezy im to uzmyslawiac. Nie puszczac plazem. Bo oni sa bardz z siebie zadolnieni!…
Ale Hel. się rozwija! Jeszcze nie skończyła urządzania apartamentu dla chytrej milionerki, a już by się zabierała za wystawiennictwo. Ale tam za taką fuchę kazaliby Ci pewnie dopłacić, jak Tomek S. pobierał za bielenie płotu.
To jest takie tradycyjne myślenie, że ten Mosiek to jest nasz Mosiek, więc chociaż Żyd, to w porządku 👿
…Polske jako Polak kochal… 🙄
No sama, Kumo powiedz, czy my z Toba zrobilybysmy wystawe z okazjji roku Korczaka, i to jeszcze dla zagranicy, ktora by wystawa miala zalatwac jedna sprawe, a mianowicie, ze Korczak byl „dobtym Polakiem”? A cale wygloszone przmowienie bylo o tym, ze i w Korei i w Japonii Korczaczaka znaja i szanuja? I ANI SLOWA o tym czym jest spuscizna jego mysli pedagogicznej dla nas DZIS?
Jak by tu powiedzieć: tania i chybiona propaganda.
Oni tam w MSZ nie maja za grosz wyobrazni i wyczucia. Kogo w swiecie obchodzi czy byl on dobrym Polakiem?
POloze sie. Zobaczymy. Dobranoc.
Skoro obudzilam sie o swojej regulatnej porze – czyli trzeciej i dalej zasnac nie moge, to opowiem jak to wczoraj bylo.
Spotkanie i wystawa odbywalo sie w galerii, do ktorej ode mnie dojazd jest trzema roznymi pociagami metra, na Pimlico, dosc daleko od metra, wiec nie chcac sie spoznic, od stacji wzielam taksowke.
W galerii okazalo sie, ze wystawa sklada sie z kilkunastu plansz, rozwieszonych na sciananch, glownie ze zdjeciami Korczaka, krotkimi opisami i cytatami z jego dzel i wypowiedzi.
Uderzajace, ze zabraklo chocby jednej planszy poswieconej Stefie Wilczynskiej, najbliszej wspolpracownicy JK, wspolzalozycielki sierocincow, ktora podzielila los zarowno Korczaka jak i ich wychowankow. Ale ja sie zawsze pomija, choc jej rola w prowadzeniu sierocinca i wychowywaniu dzieci byla nie do przecenienia. Mnie jest zawsze z tego powodu przykro, bo w swoim czasie przegryzlam sie przez dwie walizki jej listow pisanych do wychowanki w Palestynie i czuje jakos, ze ja znam.
Niemal w chwil mego wejscia do budynku zostalam odntowana i wysciskana prze dawna kolezanke z pracy, Ele Greenfield , ktora znalazla sie na wystawie troche przypadkowo – bo jej kolezanka przygotowywala catering (biale i czerwone wino, napoje chlodzace) – KUma chyba zna Ele, bo to ona prowadzila nasze lekcje angielskiego nadawane w Radiu Bis.
Ludzi bylo ze sto osob, nikt nam nic nie mowil, czy bedzie jakas czesc oficjalna, az zauwazylam, ze niektprzy juz sie rozchodza.
W tym momence uznalam, ze musze dorwac rzecznika nie czekajac az sie wszystko zakonczy.
Udalam sie zatem szybko w jego kierunku stal w otoczeniu pan z instytutu, przedstrawilam sie i powiedzialam, ze bylam kiedys asystentka amerykanskiej pisarki BJ Lifton, ktora napisala najlepsza jak dotad ksiazke o KOrczaku , nie przelozonej dotad na polski i ze robiac research dla BJ pamietam ze wiele dzieci w jego siercincach, zwlaszcza przed I wojna swiatowa, to nie byly sieroty, lecz dzieci oddawane przez rodzicow, ktorzy nie mogli ich wyzywic. „Czy nie mysli pan, panie ministrze, ze dr Korczak bylby jednak niezbyt szczesliwy wiedzac, ze sto lat pozniej w POlsce dzieci sa przez Panstwo odbierane kochajacym, ale ubogim rodzicom i ze prawo na to zezwala?”.
Rzecznik sie zgodzil, ze czasami tak jest, ale ubostwo rodzicow jest zazwyczaj „tylko jednym z powodow”.
To byl oczywoscie powod aby go napasc z cala furia, bo ubostwo rodzicow nie powinno byc ZADNYM powodem do odbierania dzieci – pierwszym, drugim czy ostatnim.
Wtedy rzecznik troche zmienil argumentacje zapewniajac mnie , ze „prasa klamie” – znaczy bylo to uprzejmiej sformulowane, ale mniej wiecej do tego zmierzalo, ze gazety podaja tylko to co chca podawac, nie przdstawiajac calosciowego obrazu. .
Ale nie klamia filmy nagrane komorka na ktorych mozna zobaczyc jak sie odbywa to odbieranie – przyypomialam mu.
Przypomnialam takze niedawna historie w Opolu. Ponownie uslyszalam, jak wiele razy przedtem, ze to „wina matki bo to i tamto”.
Powiedzialam, ze matki moga byc glupie i finansowo nieodpowiedzialne, ale Panstwo nie ma prawa byc glupie.
Kolo nas zebral sie calkiem pokazny tlumek wsluchujacych sie, kiedy panie z instytutu uznaly, ze nalezy rzecznika ratowac z lap tej wariatki, ktora go zaczepia bez powodu. Ale waritaka nie wypuscila rzecznika z lap dopoki nie wymusila na nim przyrzeczenia, ze bedzie czesciej zabieral glos w prasie, prostujac gdy trzeba, ale i zapewniajac opinie publiczna, ze jego urzad bada kazdy opisany w prase wyadek krzywdy dzieci i rodzicow. I ze bedzie informoal te opinie jak sie zakonczyla sprawa .
Panie z instytutu byly juz na tyle rozwscieczone, ze zarzadzily natycmiastowa czesc oficjalna.
Ktora byla czescia oficjalna z referatem pelnym ple-ple. Najcenniejsza wiadomoscia dla mnie byla wzmianka, ze na sali znajduje sie Ben Helfgott o ktortm slyszalam bardzo wiele od naszego wspolnego przyjaciela, bl.p. Felusia Scharffa. Helfgott jest znanym i swietnym dzialaczem zydowskim, z Polski, po przejciach w obozach, a w mlodosci, w latach piecdziesiatych olimpijski medalista bodaj w zapasach. Wiec natychmiast pobieglam go posciskac i opowiedziec co Felus o nim opowiadal. Jest uriczy, bardzo stary. Powspominalismy Felusia i jego legendarne skapstwo….
Po rzeczniku przemawiala pani z jakiejs brytyjskiej uczelni – nie doslyszalam (wymwiajac caly czas imie JK jako JanuŻ KorŻak) i opowiedziala jak duzy wplyw maja jego pisma pedagogiczne na jej studentow pedagpgiki i jak jest inspirujacy. Bylam jej wdzieczna, ze uratowala czesc oficjalna.
POtem jeszcze przez chwile rozmawialam z rzecznikiem, zapewwniajac go, ze bedzie nadal molestowany przez tych wszystkich, ktorzy chcieliby zmiany prawa.
Jestem absolutnie przekonana, ze jest to bardzo porzadny i well-meaning facet i ze stara sie wykonywac swa prace najlepiej jak mozna, i ze warto go wspierac i zachecac do dalszych wysilkow. Ale tez nie popuszczac presji.
Wstałem już 🙁
Dzień dobry Wszystkim 🙂
Zrobię kawę, jak wstaniecie będzie jak znalazł
Witaj, Irku!
szeleszcze 🙂 😀
a juz myslalem jak susel 🙂
Dardzo Duze Dzien Dobry 😀
herbata
cos do (maslo, maslo, maslo)
brykam
w mokre Tereny Zielone do przegladu pozycji
brykam fikam
– Wielu Zydow nie czulo sie Polakami. Albo Polacy nie uwazali Zydow za swoich. Te dwie tozsamosci wykluczaly sie zarowno dla tych pierwszych, jak i tych drugich. Jak bylo u was?
Ojciec mi zwrocil uwage, ze nie jestem Polka wyznania mojzeszowego, ale jestem Zydowka i obywatelka Polski, w ktorej sie urodzilam, ktora kocham i o ktorej dobro mam obowiazek dbac.
pytala Hania Fedorowicz, odpowiadala Truda Rosenberg
w „Doznac cudu? Opowiesci Trudy Rosenberg”
pstryk 🙄
Witaj Rysiu!
Witaj, Helenko 😀
Mój własny ojciec, jak już kiedyś wspominałam, był takim przypadkiem: został oddany do sierocińca (bardzo porządnego, żydowskiego) przez matkę, która nie była w stanie wyżywić dwoje dzieci, a chciała też, żeby syn się uczył.
Był oczywiście potem w kontakcie (choć luźnym), i z matką, i z siostrą, ale miał do matki żal, że go „porzuciła”. Choć rozumiał, dlaczego.
rysberlin @6:56 – zgadzam się z ojcem Trudy Rosenberg. Choć z tym kochaniem czasem bywa niełatwo. Ale istnieje coś takiego jak trudna miłość… 😉
Dzień dobry 🙂
Niech mnie ktoś obudzi 🙁
Dzień dobry 🙂
Padło mnie coś wczoraj późnym popołudniem i spało mną aż do teraz. 😯
Sam w to nie mogę uwierzyć. Czyżbym poczuł się w moralnym obowiązku odsypiania za Helenę? 😯
Dzień dobry.
Haneczka zamawiała budzenie? Bardzo proszę!
http://natemat.pl/46143,tredowaci-prawicowe-poglady-skazuja-artystow-na-izolacje
Dzień dobry 🙂
Siódemeczko, masz słuszną słuszność, że Pasztetnikowi należą się peany. Od ponad czterdziestu lat jest moją, znacznie lepszą, połową 😆
Myślisz, Doro, że istnieje miłość nietrudna? 🙄 😉
Na mój psi nos wybór, czy ktoś się chce czuć Żydem z obywatelstwem polskim, czy Polakiem wyznania mojżeszowego lub żydowskiego pochodzenia, należy pozostawić samym zainteresowanym, bez określania, co jest lepsze albo słuszniejsze. Na pewno jednym będzie bliżej do takiej opcji, innym do innej. Nie ma powodu lustrować Korczaka, czy był dobry Polakiem, ale też Jankiela, czy był dobrym Żydem, dopóki zajmują swoje pozycje z wolnej, nieprzymuszonej woli (no wiem, akurat Jankiela na jego pozycji ustawił Mickiewicz, ale ja tak metaforycznie szczekam 😉 )
A trzeba jeszcze pamiętać, że zdarzały się przecież małżeństwa mieszane i dla dzieci z takich związków wybór opcji mógł być jeszcze bardziej skomplikowany. Dlatego najlepiej chyba w tej sprawie zastosować zdrową zasadę „można różnie”. 😉
Mar-Jo, zrobiłam szpagat 😉
Ależ oczywiście, że istnieje łatwa miłość. Kiedyś ją opisałem: 😆
Historia swe miewa zakręty,
wciąż zmienia starocie na nówki,
lecz idzie zmienności tej w pięty
ma miłość do pasztetówki.
Zamierzchła epoka. Tubylcy
w jaskiniach składają swe główki,
a we mnie się kłębi (choć milczy)
ma miłość do pasztetówki.
Powoli budują się miasta,
zaczątki już są trójpolówki,
nic to – stale trwa (nawet wzrasta)
ma miłość do pasztetówki.
Do szkół już posyła się dziatwę,
nie bacząc na tejże wymówki,
a ja co przeżywam? To łatwe:
mą miłość do pasztetówki.
Gutenberg wymyślił zecera,
James Watt maszynowe parówki,
a mnie nie przechodzi (wręcz wzbiera)
ma miłość do pasztetówki.
W. Iljicz rozwalił imperium,
ze sklepów zniknęły gdzieś krówki,
konstansem jedynym (no, serio!)
ma miłość do pasztetówki.
I nawet gdy padną dolary,
a miejsce ich zajmą złotówki,
ja nigdy nie znudzę się czarem
miłości do pasztetówki. 😈
To jest raczej kąsumpcjonizm. 😉 Radosny. 😛
Zastanawiam się, jak skomentować nierabunkowy napad Heleny na Rzecznika i trochę mnie ogarnia bezradność. Bo jakoś tak z opisu wynika, że pan Rzecznik ma w gruncie rzeczy dobrą wolę, ale… No właśnie, ale co? Punkt siedzenia ogranicza mu punkt widzenia? Czy może bierze za dobrą monetę wyjaśnienia odpowiedzialnych osób i instytucji, które mu po interwencji spływają na biurko? Przecież wiadomo, że jak się coś dzieje, to każdy zębami i pazurami broni swojej ulicy. A rzecz w tym, żeby Rzecznik w zalewie papiórów nie tracił z oczu sedna, którym jest dobro dziecka.
No, ale przynajmniej narracyjny talent Heleny wynagrodził mi peien niedosyt, że tak powiem, merytoryczny. 🙂
Kąsumpcjonizm jest moją ulubioną postawą. Zwłaszcza kiedym głodny albo zły. 😎
Bobiku,
gracjaplene i mersiboku cuzamendokupy za rozpalenie ognia nadzieii 😆
Niech płonie ogniem wielkim i nieśmiertelnym wiara w miłość łatwą, lekką i przyjemną 💡
To ja jeszcze wyrażę nadzieję, że wrzucenie nowego wpisu o starej znajomej nie zakłóci zanadto toku rozmowy. 😉 Komentarzy już mnóstwo wiele i niektórym się pewnie bardzo źle przewija.
Kucam i wrzucam. 😎
Gratulacje!
JACK LEW (57 lat) nowy minister finansow u Baraka Obamy (pracowal tez u Clintona); ojciec polityka pochodzi z Polski. Nawet ma dobra karte u republikanow (swiadectwo Erica Cantora, szef wiekszosci w izbie reprez.)), praktykujacy ortodoks (umiarkowany) ma znakomite kontakty z politykami izraelskimi (Netanyahu).
Ciekawostka: podpis Jacka Lew´a przypomina „skrecona pommes frites” a poniewaz podpisy min.finansow widnieja na banknotach dolarowych, przeto polityk obiecal zmienic swoj autograf na bardziej czytelny i wizualny.
The Unbearable Lightness of GIRLS
z Zosia Mamet 🙂
Kochani! Zostałam wywołana przez Bobika do tablicy i oczywiście się nie gniewam. Mnie też śmieszyła zamiana mojego panieńskiego Skwarnicka na Wędzony. Dwa lata po nas, brat męża, ma się rozumieć też Wędzony, poślubił pannę z domu Spyrka.
W związku z nazwiskami przypomina mi się zawsze bardzo zabawna sytuacja. Jubileusz któregośtam lecia twórczości mojego Taty w Teatrze im. J. Słowackiego, na który zabrałam nastoletnie dzieci. Wszystko z pompą, znani aktorzy i śmietanka kulturalno-literacka Krakówka, Bobik może sobie z pewnością to wyobrazić. Anna Dymna, gospodyni wieczoru, zagaja miłym słowem po czym anonsuje: „Teraz parę słów o twórczości Marka Skwarnickiego wygłosi Profesor Fiut”. Kątem oka widzę, że mój syn osuwa się na ziemię pod fotele. Patrzę przerażona czy nie zasłabł, a on trzyma się obiema rękami za buzię, żeby nie wydać dźwięku, z oczu płyną mu łzy a ciałem wstrząsają spazmy śmiechu. Zaznaczam, że prof. Aleksander Fiut jest bardzo sympatycznym i zacnym polonistą i swoje pradawne rodzinne nazwisko nosi z należną godnością. Pozdrawiam czytelników Bobikowego bloga.
Prof. Fiut jest jednym z najważniejszych miłoszologów 🙂
Moja siostra, de domo Szwarcman, wyszła za pana Czarnotę. Wszyscy pytają, czy przetłumaczyła sobie nazwisko 😉
Przyjemna bardzo wizyta, pięknie witamy. 🙂