Postęp

śr., 19 grudnia 2012, 11:32

– Życie mi się ostatnio jakieś takie monotonne zrobiło – stwierdził Bobik z niesmakiem, złażąc z solidnie wysiedzianego fotela. – Potrzeba mi zmiany, fantazji, powiewu przygody. Może bym rozbójnikiem został? Łupić, rabować, wymykać się z zasadzek, robić w konia przedstawicieli prawa… Nie da się ukryć, że to brzmi bardzo emocjonująco.
– Rozbójnictwo chyba wcale nie jest takim łatwym kawałkiem chleba – zauważyła sceptycznie Labradorka. – Nie wiem, czy podobałoby ci się na przykład ukrywanie się w jaskini albo w ziemiance. Zimno, wilgotno, twardo i robactwo łazi. Co to za warunki dla psa? Nie słyszałam jeszcze o żadnej jaskini z kanapą i dobrze zaopatrzoną lodówką. Albo to całe strzelanie. Ty przecież nie lubisz huku. No i uciekanie po lasach przed szeryfem i spółką to też nie takie znowu mecyje. Na początku może zabawne, ale szybko może wyleźć bokiem i zadyszką.
– Masz bardzo przestarzałe pojęcie o rozbójnictwie – warknął z przekąsem Bobik. – Współczesny rozbójnik nie pelęta się po żadnych lasach i nie śpi w jaskini. On siedzi w skórzanym chesterfieldzie, na najwyższym piętrze, krawat poprawia, pyłki z garnituru strząsa, sekretarki po szynkę parmeńską posyła, a od czasu do czasu stuknie w klawiaturę i łupi przy tym na całego. Uciekać przed stróżami prawa też nie musi osobiście. Od tego ma adwokatów. Ogólnie żyje mu się wygodnie i bez skrupułów, ale nie nudno, bo kombinowanie, jak by tu zrabować jeszcze więcej, dostarcza mnóstwo adrenaliny. Mówię ci, to jest świetna fucha.
– Ale co ty byś właściwie z tego miał? – zgłosiła kolejną wątpliwość Labradorka. – Prawdziwy rozbójnik, taki jak Robin Hood czy Janosik, to, co odebrał bogatym i tak musiał oddać biednym. Trudno w ten sposób zapewnić sobie dostatnią emeryturę.
– A nie mówiłem, że nie nadążasz za światem? – zirytował się Bobik. – Współczesny rozbójnik łupi wszystkich, jak leci, choć biednych najchętniej, bo nie podskoczą. I nikomu niczego nie oddaje. Jego doradcy podatkowi zawsze jakoś tak wykręcą, żeby nie musiał. Uświadom sobie wreszcie, że rozbójnictwo w jego obecnym kształcie jest zawodem z teraźniejszością i przyszłością.
– A co z legendą? – jęknęła przygnębiona Labradorka. – Co z rozbójniczym etosem?
– Postępu nie powstrzymasz! – pouczył ją z wyższością w głosie szczeniak. – Jak się chcesz upierać przy legendzie i etosie, to sama sobie zostań smokiem wawelskim i żyj o siarce i wodzie. A rozbójnicy będą na to patrzeć i pękać ze śmiechu.