Wykład o psoezji renesanpsowej

niedz., 17 listopada 2013, 17:19

W kolejnym wykładzie z literapsury chciałbym zwrócić uwagę Szanownych Słuchaczy na nieco pomijane w dotychczasowych opracowaniach utwory z epoki renesanpsu. Pomijane, dodajmy, nader niesłusznie, bo oprócz wysokiego kunsztu formalnego, możemy w nich odnaleźć szeroki zakres tematów, do dziś poruszających serce każdego Psa. Począwszy od niewątpliwie priorytetowych zagadnień samorealizacji i przedłużenia gatunku:

Nie uciekaj przede mną suczko urodziwa,
w gumki ani w pokera ze mną nie pogrywaj,
gdy amor z łuku strzela, nie jest żadnym wicem,
że jamnik oczarować może i dożycę.

Nie uciekaj, ma rada, wszak wiesz, im pies mniejszy,
tym być musi w techniczne sztuczki zasobniejszy.
Któż może o tym lepiej wiedzieć od jamnika,
że nie rozmiar jest ważny, liczy się technika?

poprzez obyczajowe obrazki z życia codziennego, w głębszej warstwie opisujące odwieczną walkę obowiązku i przyjemności:

I nie stróżować ciężko, i stróżować
nie bardzo chce się, kiedy chęć przemożna
ciągnie ku frisbee, albo kurze z rożna,
która już wkrótce może się zepsować.

Pies jest obejścia stróżem, jasna sprawa,
instynkt go jeden kieruje w tę stronę,
a drugi wiedzie tam, gdzie rzeczy one
jak aport, biegi, spacer i zabawa.

Gdy trzeba wybrać jedną z tych miłości,
zostaje łapę gryźć w bezsilnej złości

zainteresowanie jakością życia publicznego i apelem o przestrzeganie zasad etycznych przez rządzących:

Wy, którzy zasobami lodówki władacie
i wolny dostęp do jej wnętrza macie,
wy, szczekam, których władzy tej pozłota mami,
nie bądźcie nieczułemi, zimnemi draniami.

Miejcie to przed oczyma, że służbą jest władza
i nie na samolubstwie jej sens się zasadza,
na to dano kontrolę wam jadalnej rzeczy,
byście i pieczeń dla psa też mieli na pieczy.

Dajcie innym skorzystać z bogactwa swojego
i nie strzeżcie zazdrośnie boczku wędzonego,
boć grzeszy ten, kto myśli jeno, by sam zyskać,
a nie widzi pod stołem zgłodniałego pyska.

aż po filozoficzne rozważania o przemijalności, a zarazem powtarzalności wszelkich spraw tego świata:

Nasz weterynarz spać się od nas bierze,
z czego się cichcem każde cieszy zwierzę,
wszytko na próżno: sny doktora zmorzą,
aleć też z łoża wstanie z ranną zorzą.

Już tych kilka przykładów pozwala uświadomić sobie, jak istotna była rola rensanpsu w życiu kulturalnym psiości. Nieunikające bolączek i problemów, odnajdujące jednak psens nawet w bezpsensie strofy pozwalały łagodzić, czy wręcz przezwyciężać immanentny tragizm psiej egzystencji. Toteż najważniejsze chyba przesłanie renesanpsowego psoety, pełne trudnego, ale niepohamowanego opsymizmu, pozwolę sobie przytoczyć na koniec:

Nie frasuj sobie, przyjacielu, głowy,
nie dumaj o tym, by napisać Skowyt,
pomyśl, gdy pieskie życie zda się psujem –
fraszki to wszytko, czym się tak przejmujesz.
Wszakżeś w ogrodzie, gdzieś tam pod orzechem,
zakopał pewną żywota pociechę,
więc nie rób nigdy najmniejszego kroku,
by nie pamiętać o tej kości z boku.