Blog Pana B.
Pan B. podreptał do kuchni, żeby zrobić sobie cienkiej herbaty. Cienkiej, bo mocna podnosiła mu ciśnienie i nie mógł potem zasnąć, a i bez tego ze spokojnym snem miał trudności.
Wpis na jego blogu wisiał już ponad dwa tysiące lat i nic nie wskazywało na to, że w najbliższej przyszłości uda mu się wrzucić nowy. Pan B. w głębi ducha bardzo się dziwił, że komuś wciąż jeszcze się chce ten od dawna nieaktualny tekst komentować i rozważać, co też autor chciał przezeń powiedzieć. Zdawał sobie sprawę, że to wszystko trzeba by napisać od nowa, jakoś inaczej, sensowniej, dojrzalej, chociaż spora część komentujących ludzi wydawała się nie zauważać luk czy potknięć. No, ale o ludziach tak czy owak nie miał najlepszego zdania. Zbyt byli podobni do niego, żeby mógł naprawdę dobrze o nich myśleć. Nie chciał tylko całkiem stracić nad nimi władzy.
Na swój temat już od wieków nie miał złudzeń. Znał swoje słabości, wiedział, że jest zaborczy, próżny, porywczy, niekonsekwentny i co tam jeszcze. To mu właściwie nieszczególnie przeszkadzało. Bardziej martwił go ten kompletny zanik sił twórczych. Przeczytał bądź ile poradników o zachęcających tytułach w rodzaju „I ty możesz być kreatywny”, ale nie posunęło go to ani o krok naprzód. Dalej nie miał pomysłu na coś, co warto by opublikować. Ba, nie umiał zmienić jednej litery w tym, co napisał wcześniej. Czuł się często zużyty i wypalony. Przy życiu trzymała go jeszcze tylko wierna grupa fanów, choć i ona z roku na rok topniała.
Wrócił z herbatą do komputera i znowu zerknął na ranking. Obiecywał sobie nie robić tego tak często, ale z tych obietnic, jak z wielu innych rzeczy, nic mu nie wychodziło. No tak, w rankingu Pan A. dalej go wyprzedzał, zupełnie nie wiadomo czemu. Jego wpis był wprawdzie wstawiony kilkaset lat później, ale merytorycznie rzecz biorąc nie wnosił żadnej nowej jakości, a i napisany był nie tak znowu genialnie. Doprawdy, łaska publiczności na pstrym koniu jeździ. Jeszcze kikadziesiąt lat i na czoło rankingu gotów wysunąć się Pan S.
Przez uchylony lufcik wpadł mroźny, nieprzyjemny powiew. Pan B. otulił się szczelniej szlafrokiem, podszedł do półki z książkami i zaczął szukać poradnika, z którego dotąd jeszcze nie korzystał, ale słyszał, że niektórzy odnieśli dzięki niemu spore sukcesy. Jakiś Włoch to napisał, Cialdini chyba… O, jest – „Wywieranie wpływu na ludzi : teoria i praktyka.” Lata latami, wypalenie wypaleniem, ale jednak nie zamierzał poddawać się tak całkiem bez walki. W końcu oprócz blogerstwa zajmował się poważnym biznesem, był odpowiedzialny za niemałą liczbę swoich pracowników i chciał im zapewnić źródło utrzymania dopóki jeszcze się dało. Każde stulecie się liczyło.

Jasne, że fucha na blogu podoba mi się wiele bardziej od fuchy w Watykanie, a już po Kierowniczki ślicznym poemku to w ogóle bez gadania. 😆
Niemniej jednak nie oparłem się chociaż teoretycznemu wyobrażeniu sobie, jak takie konklawe z pieskim udziałem mogłoby wylądać. 😳 Ale pamiętajcie, to tylko literapsura, której nie mam zamiaru przekładać na realność. 😎
Już dzień czterdziesty trwało konklawe
kardynałowie już mieli dosyć,
myśli ich były coraz mniej żwawe,
miny im rzedły szybciej niż włosy.
Koniec się wcale nie zdawał blisko,
z nudów ktoś pod stół zabłądził okiem,
a tam siedziało kudłate psisko,
o futra czerni nader głębokiej.
Krzyknął kardynał: widzę wyraźnie!
Świętego Ducha myśl chyba łapię
i gdy wypowiem ją, się nie zbłaźnię –
to ma następny być, czarny papież.
Tu się obruszył któryś purpurat:
coś pan, kolego? Zwyczajne zwierzę,
w dodatku wzrostu dosyć średniego,
miałoby serio zostać papieżem?
Znowu medialna będzie zadyma,
znów rzeczy o nas napiszą brzydkie…
Tego już Święty Duch nie wytrzymał
i kardynała ukąsił w łydkę,
dodając: wybór to moja sprawa
i go nie robię na łapu-capu,
niech mi kardynał żaden nie wmawia,
że się to psisko nie zna na papu! 👿
Zaraz się gremium zorientowało,
co według Ducha by trzeba zrobić,
po czym obwieścił światu dym biały:
od dzisiaj papą będzie pies Bobik.
Rodacy! TROMBY niech wam zagrają,
tym wydarzeniem serca swe paście:
znów będzie papież z naszego kraju –
czarny, kudłaty B XVII. 😈
Bobiku po co masz być XVII, jak jesteś jedyny. 😀
Dla Rodaków teoretycznie mógłbym się poświęcić, Siódemeczko. 😆
Vivat Bobik na blogu, gdzie mu tak do twarzy z lutniej.
Mysmy nasze telewizory oddali biednym przy przeprowadzce w 2002 i juz nigdy nie zachcialo nam sie do ogladania TV wrocic, chociaz tesknie za niektorymi programami. Ale bardzo tez lubie cisze w domu, wieczorne czytanie prasy albo ogladanie filmow bez reklam. Trzeba tez przyznac, ze internet w duzym stopniu zastapil nam telewizor. A w internecie coraz wiecej reklam i szpiegostwa!
Nie poswiecaj sie, Bobiku, bo juz nam B16 pokazal, ze sa inne rozwiazania.
Dał nam przykład B16 jak zwyciężać mamy? 😈
No wlasnie, niekoniecznie na dnie z honorem lec.
Kiedy bywałem zmuszany do wyśpiewywania tego w okresie wczesnoszczenięcym, dla równowagi psychicznej zawsze na końcu doszczekiwałem pod nosem „Stanisław Jerzy”. 🙂
To tak jak ja 😯 😆
krolik: chociaz tesknie za niektorymi programami… Tęsknić warto, szukać ich dziś w przestrzeni tv nie warto. Ich czas rozkładu połowicznego to 3 lata, po 6 lata nie ma po nich ani śladu. Gdzie były reportaże typu „meduza i jej towarzysze” weszły inne w stylu „życie duchowe meduz, czy w nich nasze przeznaczenie?” z intensywnymi reklamami cukierkoli. Rzygać się chce, już przed wypiciem.
Dzień dobry 🙂
-6, zaczyna to być nudne
Kawa….
Pozdrowienia dla Jarzębiny 🙂
Bardzo, bardzo nudne
Ujemne dzień dobry 😕
I ciągle pada
Mimo wszystko niech będzie dobry. 🙂
Dzień dobry 🙂
Potwierdzam 6 na minusie, padający drobny śnieg. Słońce próbuje się przedzierać przez chmury „z pewną taką nieśmiałością” 😉 Czyli dzień będzie dobry 😆
Bobiku, Doro, popłakałam się ze śmiechu.
Jak to dobrze, ze Szanowna Frekwencja może powtórzyć za Vesper, że w Koszyczku: Habemus psapam 😎
Poszłam na spacer w rejony odległe, a i tak wylądowałam w teraźniejszości http://jacekdehnel.natemat.pl/51061,sztyletnicy-w-powstaniu-styczniowym-czyli-tez-mamy-swoich-terrorystow
Dzień dobry 🙂
Tutaj też ta zima coś uparta. Już wyglądało na to, że zamierza sobie pójść, ale gdzie tam. Dziś znowu wlazła na minusy, a nawet śniegiem sypnęła. 👿
Trudno, pozostaje gorąca kawa, gorące serca, gorące rytmy od andsola i temu podobna samopomoc chłopska oraz babska. 😀
Gruess Gott! 🙂
Mial premier super ministra.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13436695,Cwiakalski__Zadymiarzy_z_UW_nalezy_scigac_z_urzedu_.html#BoxSlotII3img
Sciganie za probe zorganizowania burdy na uczelni nie jest CHYBA takie jednoznaczne w chwili, gdy Uniwersytet nie zglasza zajscia na policje. Poniekad rozumiem wladze UW: nalezy policje trzymac z dala od uniwersytetu w imie bardzo starej i bardzo dobrej zasady autonomii uczelni czy jakiejkolwiek szkoly. Nawet Gomulka w 1968 roku musial sie z ta zasasa liczyc, gdy kampuflowal obecne 8 marca na wiecu sily ZOMO „wycieczka z Goledzinowa”.
W Studiu Opinni po pelnym zrozumialego swietego oburzenia Bogdana Misia, bardzo rozsadsnie, moim zdaniem, zabrmial glos prof. Obirka, ktory napisal:
„20 lutego 2013 o 21:30
Byłem, widziałem, przeżyłem. Wykład nie został zakłócony. Prof. Magdalena Środa nie tylko nie dała się sprowokować, ale włączyła wybryk w tok wykładu. Nade wszystko pokazała,że te dwa światy — akademicki i faszystowski — nie mają ze sobą nic wspólnego.W moim odczuciu należy rzecz zapisać kroniki wpadek i już do niej nie wracać. Służby porządkowe spisały się na medal — niedoszłych manifestantów spacyfikowały. Sądzę, że Rektorowi zależy, i słusznie, na autonomii uniwersytetu. Policję lepiej trzymać z daleka, podobnie jak i polityków. Póki co nacjonalistyczny żywioł na uniwersytet się nie wcisnął, wręcz przeciwnie, został wypchnięty za drzwi. I to jest dobra wiadomość!”.
Tu akurat i pod stanowiskiem Tuska, i jego byłego ministra w pełni się podpisuję. Dziwią mnie natomiast wszystkie reakcje bagatelizujące, wobec wyraźnej zapowiedzi narodowców, że nie był to żaden pojedynczy incydent i zamierzają dalej tak trzymać.
Zastanawiałem się też, dlaczego wypowiedział się były minister sprawiedliwości, a nie aktualny, ale przypomniałem sobie, że aktualny jest wielkim miłośnikiem wolności i ne lubi, kiedy państwo komuś ją ogranicza. Więc pewnie fatalnie by się czuł, gdyby państwo zepsuło brunatnym chłopcom zabawę. 🙄
O ile się nie mylę, autonomia uczelni jednak nigdy nie dotyczyła czynów kryminalnych popełnianych na ich terenie. Jak ktoś ukradł, zaciukał, pobił, itd., to już nie była sprawa rektora; w to wchodziła normalna policja i prokuratura. I na to właśnie wskazuje Ćwiąkalski – został popełniony pospolity czyn karalny, który można ścigać z urzędu, nie naruszając autonomii Uniwersytetu, innych spraw dotyczącej.
Oczywiscie, ze gdy w gre wchodza czyny kryminalne, takie jak zagrozenie zycia czy mienia, to zasada autonomii nie obowiazuje. Ale na uczelni nie doszlo jednak do zadnych czynow kryminalnych i sluzby porzadkowe zadzialaly sprawnie, jak donosi Obirek.
Tu jest naprawde cienka linia. I czasami lepiej zaufac wlasnemu, na miejscu, wyczuciu sytuacji niz pojsc na calosc.
Sciagac z urzedu mozna kiedy znane sa persinalia sprawcow i kiedy faktycznie doszlo do trych czynow lub zostaly one w ostatniej chwili powstrzymane. Ty byla tylko burda, rzecz na uniwersytetach niezbyt nowa. A nawet w parlamentach, nie wylaczajac Matki Parlamentow.
Ja tez calym sercem chcialbym aby faszystom przywalic tak jak na to zasluguja, nawet im kosci polamac, czemu nie? Ale, kurde, jeszcze bardziej niz Kotem Krwiozerczym, jestem Kotem Demokrata. To czasami wchodzi w konflikt w moim sercu, ale musze wtedy odwolywac sie do wewnetrzenego Lepszego Kota.
Obecny minister sprawiedliwości głosi tezę o równowadze pomiędzy „bojówkami lewackimi” a prawicowymi.
Ściganie łobuzów, którzy dali popis na UW wcale nie musi oznaczać zapraszania policji na uczelnię. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby żeby policja zaprosiła tych przyjemniaczków do siebie. Na wniosek prokuratora.
Zadymiarzy najbardziej denerwowali studenci skandujący: „prawiczki do kapliczki” 👿
W drugiej części rozmowa z M. Środą:
http://faktypofaktach.tvn24.pl/to-byla-naga-bezmyslna-brutalna-sila,307507.html#autoplay
Kocie, personalia są znane, bo przecież sprawców przynajmniej częściowo spisano i dwaj (chyba?) dostali mandaty. Czyli uznano ich czyn za wykroczenie, coś w rodzaju zaśmiecenia ulicy. Ćwiąkalski nie zgodził się z tą kwalifikacją prawną, bo według niego należało to uznać za zakłócenie miru domowego, ostrzej karane. Tzn. powiedział, że według niego wymiar sprawiedliwości powinien tu wyraźnie dać głos – nie mamy zamiaru pobłażliwie traktować takich ekscesów, nie widzimy w nich „młodzieńczych wybryków”, tylko czyny karalne.
I ja się z nim zgadzam dlatego, że to nie był pojedynczy, izolowany incydent, który najprawdopodobniej się nie powtórzy i dotyczył wyłącznie Uniwersytetu. Że się powtórzy, narodowcy już oświadczyli. I jest to tylko jeden klocek z tej całej brunatnej układanki, którą dziarscy chłopcy nam serwują z coraz mniejszymi obciachami, raczej z dumą i samozadowoleniem. Jestem za tym, żeby tego nie bagatelizować w żadnym przypadku i nie sprawiać wrażenia, że jak rozróba jest na ulicy to be, ale jak na uczelni to cacy. Na mojego czuja idzie tu o sprawę jeszcze ważniejszą niż autonomia uczelni. Chłopcom należy mówić „no pasaran!” gdziekolwiek chcą się wepchnąć, a zwłaszcza jeśli w jakikolwiek sposób naruszają prawo. No a kiedy naruszają, to – jak zauważyła Jagoda- sprawę się wyprowadza poza uczelnię i traktuje jak „normalne” przestępstwo.
burda, rzecz na uniwersytetach niezbyt nowa – ostatnio u nas to były takie na wykładach Uniwersytetu Latającego działajacego w ramach Towarzystwa Kursów Naukowych, gdzie na wykłady pchała sie młodzież z SZSP i ZSMP spragniona wiedzy 🙄
No właśnie, zeen. I wtedy wymiar sprawiedliwości odmawiał jakiejkolwiek interwencji, z głębokiego szacunku dla autonomii Latającego Uniwersytetu. 🙄
Ja sie absolutnie zgadzam z tym,ze incydent na uczelni jest czastka ukladanki szerzszej i ze ta szersza ukladanka jest zgroza i zgorszeniem boskim.POszedlbym jeszcze dalej i na miejscu uczelni zakazalbym dzialania na uniwersytecie wszelkim organizacjm nie spelniajacym warunkow demokratycznego ladu, istniejacym juz bardzo staeannie bym sie przygladal i nie spuszczal. A tez zachecal bym lodziesz studencka do wszelkich dopuszczalnych prawem wystapien: wiexow i demonstracji, kampanii publcznycg, noszenia t-shirtow z haslami, organizowania koncertow i happeningow przeciwko Brunatnym.
le gdy chodzi o ten konkretny incydent, mam zaufanie do Obirka, ze postapiono tak jak nalezalo.
A teraz nalezy szybko zaczac prace od podstaw.
Co zas do incydentow na wykladach Uniwersytetu Latajacego odbywajacych sie w prywatnych mieszkaniach. Pamietam je bardzo dobrze i pamietam wstrzas mozgu pogruchotanego Henryka Wujca, odwiezienie na pogotowie kardiologiczne ojca Michnika i inne incydenty. Starej udawalo sie nieraz dodzwonic do swiadkow tych incydentow bezposrednio po zdarzeniu i uzyskac relacje na goraco.
To jednak byly prywatne mieszkania i nie nalezy o tym zapominac. To byli nieproszeni goscie, a nawet z nimi usilowano rozmawiac, choc byly to wynajete przez rezym cepy, ktorzy, ze uzyje slow Pani Srody, nie koniecznie czytali Hanne Arendt i Habermasa 😆
Swoją drogą ciekaw jestem, jak rektor UW ma zamiar zapobiegać takim historiom w przyszłości, skoro teraz twierdzi, że właściwie nic wielkiego się nie stało, dzieci sobie tylko trochę pobaraszkowały i nie ma o czym gadać. 🙄
A gdzie tak powiedzial?
Rektor powiedział oczywiście nie tymi słowami, ale ja mniej więcej tak sens jego reakcji odebrałem. 🙄
Mordko, czy gdziekolwiek proszeni są goście zamaskowani, ryczący, rzucający pod adresem gospodarzy obelgi, zapowiadający potraktowanie ich sierpem oraz młotem, wyrywający drzwi z futryn i zastraszający pozostałych gości? Czy należy uznać, że taka forma „przychodzenia w gości” jest niedopuszczalna w prywatnych mieszkaniach, ale na uczelni proszę bardzo, nie ma sprawy?
Na UW też zresztą próbowano zaprosić tych „gości” do rozmowy, ale nie wyrazili chęci włączenia się, bo przecież nie po to przyszli. 🙄
Nie mogę się tu zgodzić z Obirkiem. To, że w tym konkretnym przypadku prowadzący jakoś potrafili zapanować nad sytuacją i nie doszło do eskalacji przemocy, nie daje żadnej gwarancji, że następnym razem nie dojdzie do czegoś gorszego.
Spuścić zasłonę milczenia, jak chce Obirek, można by tylko wtedy, gdyby w tym momencie nastąpił jakiś zdecydowany koniec tego brunatnego ruchu. Gdyby było jasne, że to się już nigdy nie powtórzy. Ale chyba wszyscy wiemy, że tak nie jest. Dlatego, choć rozumiem intencje Obirka, uważam, że bardzo głęboko się myli.
Gwarancji oczywiscie zadnych nie daje i mnie tez zazgrzytalo zdanie profesora, ze „nalezy spuscic zaslone milczenia”. Przeciwko zaslonie protestuje. Nalezy o tym mowic jak najwiecej. I wlasnie mowienie moze sprawic, ze takich incydentow bedzie mniej. Mowieniem udalo sie powstrzymac napady na Uniw. Latajacy – gdy zaczely mowic o tym Wolna Europa, BBC, Glos Ameryki, New York Times i inne gazety, po poturbowaniu Wujca nie bylo juz nastepnych podobnych incydentow.
Generalnie bardzo szanuję Obirka. W tym wypadku podzielam zdanie Ćwiąkalskiego. Patrzę przy tym na szerszy kontekst. Poseł Błaszcak skwitował incydent słowami: „kto sieje wiatr burze zbiera”. Mówił to konkretnie o M. Środzie.
Poseł Pięta, który niedawno postulował powołanie straży obywatelskiej, twierdził, że to pewnie byli prowokatorzy od Palikota albo SLD.
Ci zadymiarze mają bardzo mocne oparcie w PiS i w części kleru. Tego absolutnie nie wolno lekceważyć.
Kocie, tu jest pewna istotna różnica. Tamte incydenty odbywały się z błogosławieństwem władz, wręcz były przez nie organizowane. Kiedy Zachód zaczynał o tym mówić, władze miały kłopot. Za mówieniem mogły pójść posunięcia w rodzaju nie tylko ochłodzenia stosunków, ale i jakiegoś embarga, jakiejś odmowy kredytów, etc. Mówienie zdecydowanie nie było ówczesnym władzom na rękę.
Narodowcom samo mówienie albo zwisa jak kilo kitu, albo nawet wbija ich w dumę i poczucie ważności. O, proszę, już na tyle urośliśmy w siłę, że media muszą nas zauważać. Jeżeli oprócz mówienia nie będzie jakichś kroków przynajmniej wymuszających respektowanie przez nich paragrafów, zaczną się czuć bezkarni i niezwyciężeni. Dlatego uważam za bardzo ważne, żeby na ich demonstracje siły wymiar sprawiedliwości odpowiadał siłą prawa.
Dzień dobry. Trochę z innej beczki: ręce opadają. Przyczynek do stanu naszej kadry naukowej:
http://wyborcza.pl/1,75478,13435036,Prof__Necki__Za_szybko_skazujemy_Katarzyne_W_.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
I oczywiście zgadzam się z Jagodą, że ogromne niebezpieczeństwo tkwi w mniejszym lub większym, bardziej lub mnie jawnym, ale faktycznym poparciu, jakiego udzielają zadymiarzom już „osadzone” siły polityczne. Mogą się za tym kryć kalkulacje typu „my ich wykorzystamy, a potem spuścimy po brzytwie”, ale historia już zna takie przypadki, że koniec końców po brzytwie spuszczani byli kalkulatorzy, a zadymiarze dochodzli do władzy.
Łomatko! Ten Nęcki się marnuje jako taki zwyczajny profesor. Własną naukę powinien założyć, albo co… 🙄
Necki, „psycholog spoleczny” bardzo dobry.
Alez nie potrzebuje, Piesku. Taka nauka juz istnieje.
Najbardziej mi się podoba:

„- Pańskim zdaniem Katarzyna W. jest wampirzycą ?
– Bez wątpienia jest młoda i potrzeby erotyczne ma”.
Jedno moge powiedziec o mojej Starej: wedle tej definicji dawno przestala byc Wampirzyca. 🙄
To jest też niezłe:
– Ma pani rację, że stawianie takich hipotez jest ryzykowne.
A czy jest uczciwe? Pan ma tytuł profesorski na jednej z najbardziej szanowanych uczelni. To, co pan mówi, jest odbierane jako profesjonalne diagnozy poważnego uczonego.
– Tak jest i tak ma być.
Konkluzja niemal doskonała, tylko mi jeszcze brakowało na zakończenie mocnego „howgh!”.
W temacie zadymiarstwa: czy na zadymę śnieżną można donieść do prokuratury? Bo nie mam żadnego innego pomysłu, co mógłbym z nią zrobić. A przeszkadza mi okropnie. 👿
A po co Ci, Piesku, wysuwac nos z domu? Wszystko co masz zalatwic, to mozesz zalatwic w ogrodzie. I tak wywieje.
Obejrzałam na Facebooku to Niezależne Stronnictwo Akademickie, to są studenci UW, którzy prawdopodobnie chcieli zorganizować spotkania z ONR na uczelni.
Wrzawa wokół tego projektu spowodowała wycofanie zgody rektora UW.
Myślę, że akcja jest protestem przeciwko nierównemu traktowaniu różnych poglądów i przekonań.
Kto ma możliwość wglądu na Facebooka, to sobie popatrzy na zdjęcia, a później wejdzie na ich stronę, to jest takie pomieszanie pojęć i wartości, że robi się z nich papka w głowie.
Tu jest ta strona:
http://www.facebook.com/nsawarszawa/photos_stream
może trzeba z tymi młodymi ludźmi rozmawiać, urzadzać debaty, prezentować swoje racje, a nie stygmatyzować i robić z nich kryminalistów.
Wiem, sama ma ochotę w m…ę dać, jak słyszę to wycie i widzę naiwno-patriotyczny sztafaż, ale rozmowy są konieczne, inaczej się pozagryzamy.
Siódemeczko, UW cierpliwie tłumaczył, dlaczego wycofano zgodę na spotkanie. Bo nie miało mieć charakteru debaty akademickiej, zostało zaplanowane jako zamknięte, nie wzięto nawet pod uwagę dyskusji i dopuszczenia innych głosów, etc. Po prostu nie spełniało wymaganych standardów akademickich, co nie ma nic wspólnego z nierównym traktowaniem przekonań.
Debaty można urządzać z kimś, kto ma ochotę debatować. Ale jeśli odmawia, bo chce wyłącznie dać w ryja feministce albo pedałowi, to o czym tu mowa? Zdjąć maski i glany, umyć ręce, uczesać się, wysterować głośność, pochować flagi i dopiero wtedy można rozmawiać. 🙄
Oni tak m.on. prezentują swoje racje, pokazując wpis na blogu jakiegoś francuskiego polityka:
Najpierw dowiedzieliśmy się od zachodu o „polskich obozach zagłady”, a teraz dowiadujemy się od francuskiego polityka J-H Mechelona, że Irena Sendlerowa była Niemką! Wkrótce pewnie dowiemy się, że prowokacja Gliwicka nie była prowokacją tylko rzeczywistym atakiem na Niemcy i to Polacy są winni wybuchu II Wojny Światowej.
Konieczny jest dialog.
Natomiast dla zadymiarzy rzucających w innych czym popadnie poważne prace społeczne, żeby był z tego jakiś pożytek.
NSA jest mlodziezowa przybudowka ONRu. Z nimi raczej trudno dyskutowac. Najpierw musza przeczyrac jakas ksiazke.
Sorry, jakoś nie umiem rozczulić się nad biednymi, pogubionymi narodowcami, tak samo jak nie wyciska mi łez wzruszenia agresywne kibolstwo. Gdzieś tu mam swoją osobistą granicę gotowości do rozmawiania. Bo warunkiem tej gotowości jest dla mnie bezwarunkowe odżegnanie się od przemocy fizycznej przez obie strony. Jeżeli muszę się liczyć z tym, że rozmówca w pewnym momencie przejdzie do ręko- lub nogoczynów, nie mam ochoty ani zamiaru z nim gadać. Po pierwsze nienaruszalność mojego futra, a dopiero po drugie dialog. 😎
Bobiku, wejdź na fejsa, to jest taki naiwno poprany patriotyzm.
Widocznie część młodych ludzi ma taką potrzebę pokazywania środkowego palca publiczności.
Jasne, że radykalne ruchy takiej, czy innej opcji, znajdują oddźwięk wśród mlodych ludzi, ale może trzeba rozróżniać środowiska i nie wpychać zbuntowanych w ramiona faszystów.
Nie wiem jak jest, nie prowadziłam badań, nie znam środowisk, ale tak czuję, chociaż, kiedy oglądałam film z zajścia scyzoryk mi się otwierał.
Oni nie zdają sobie sprawy, jacy są odrażający i jak bardzo szkodzą temu, o co -przynajmniej werbalnie – walczą.
Sąd mógłby im w ramach wyroku nakazać przeczytanie określonego zestawu lektur i zdanie egzaminu ze znajomości oraz zrozumienia treści.
Czytałam rozmowę z Nęckim i ręce mi opadły. Ale spodobała mi się dziennikarka. Tak właśnie to powinno wyglądać. Zamiast podniecania się njusami, powtarzania w kółko tego samego, demaskować fałszywe autorytety, drążyć do upadłego.
Bobiku, ja się nie rozczulam. Widzę jakąś pogłębiającą się błyskawicznie przepaść i nie rozumiem siły emocji i racji, które leżą u ich podstaw.
Agresja wzbudza większą kontr agresję.
Nie wiem, może jest już za późno.
Siódemeczko, ja dalej swoje. 😉 Mogę gadać i z naiwnymi popaprańcami, ale jeśli jestem pewien, że mnie nie uszkodzą. A kiedy zobaczę, że uszkadzają innych, nie siądę i nie zacznę ubolewać nad ich popapraniem, tylko wezwę policję i będę się domagać wyciągnięcia prawnych konsekwencji.
Dla mnie tu jest bardzo wyraźna cezura – dopóki ktoś obraca się w sferze słownej, mogę z nim dyskutować, choćby jego poglądy wzbudzały we mnie mdłości. Kiedy przechodzi do rozwiązań siłowych (lub choćby tylko ich propagowania), możliwość rozmowy się kończy. Ktoś taki sam siebie „pozbawia zdolności honorowej”.
Masz rację Bobiku.
Inny cytat ze strony: Dzisiaj w stacji telewizyjnej, tej która ma łatwopalne samochody…
Ktoś taki sam siebie “pozbawia zdolności honorowej”, nie ma o czym gadać.
Jutro ja mogę być łatwopalna.
Jakaś zaraza padła na profesorów z UJ czy co? 🙄
Pozazdrościli kabareciarzom. Szkoda, że nie tym od Starszych Panów 👿
Moja koleżanka, kiedy się wkurzyła na mężą, Panowie proszę dalej nie czytać 😉 zwykła mawiać: nie wiem czy najpierw bić a potem tłumaczyć, czy najpierw tłumaczyć a potem bić 🙄
Tu widzę podobny dylemat. Rozmawiać trzeba, ale kiedy?
Jedno jest pewne – nie przed posiłkiem. 😎
😆
UW, dziś biuro poselskie 👿
http://imageshack.us/a/img856/3/biurojoannysenyszyn640x.jpg
W głowę zachodziłam, jaką Inkę, ale już wiem, chodziło o pomnik Inki:
http://www.fronda.pl/a/raper-tadek-o-zniszczeniu-pomnika-inki-zobacz-film-i-posluchaj-piosenki-robie,26379.html
Maria Peszek
Sorry Polsko – tekst piosenki
gdyby była wojna
byłabym spokojna
nareszcie spokojna
wreszcie byłabym
nie musiałabym wybierać
ani myśleć jak tu żyć
tylko być
tylko być
po kanałach z karabinem
nie biegałabym
nie oddałabym ci polsko
ani jednej kropli krwi
sorry polsko
wybacz mi
płacę abonament
i za bilet płacę
chodzę na wybory
nie jeżdżę na gapę
tylko nie każ mi umierać
tylko nie każ nie każ mi
nie każ walczyć nie każ ginąć
nie chciej polsko mojej krwi
tylko nie każ mi wybierać
tylko nie każ mi
nie każ walczyć
nie każ ginąć
nie chciej polsko mojej krwi
sorry polsko
nie każ mi
wystarczająco
przerażająco
jest żyć
lepszy żywy obywatel
niż martwy bohater
sorry polsko
wybacz mi
wystarczająco
przerażająco
jest żyć
W kolejce czeka już Maria Peszek, czołowa przedstawicielka lemingów promowana przez radio publiczne*
* źródło salon24
W niektórych kątach salonu ta kolejka już jest całkiem spora. 🙄
Ale wkoło jest wesoło, jak zapewnia reprezentantka Narodu i naukowczyni Pawłowicz, komentując zajście na UW:
– Tam nic złego się nie stało. Poskakali sobie na korytarzu i pokrzyczeli. Potańczyli sobie, pośpiewali – mówiła posłanka PiS w programie „To był dzień” w Polsat News.
Ten napis farba na biurze Senyszyn kojarzy mi sie niechybnie z anegdota sprzed lat. Dostalysmy kiedys z Kuma do redakcji Nowego Dziennika relacje z jakies Patriotycznej Menifestacji zorganizowanej przez Polonie w Szwecji. Ze zdjeciami pochodu grupki starych ludzi niosacych ogromny transparent z dumnym haslem „KATYN POMSCIMY!”.
Zdjecie to rozbawilo nas z Kuma do lez kiedy usilowalysmy wyobrazic sobie tych starcow mszczacych Katyn.
Wieczorem po powrocie z pracy do domu opowiedzialam to ze smiechem mojej sasiadce i przyjaciolce mieszkajacej trzy pietra wyzej, Irence.
I nagle ku mojemu niepomiernemu zdumieniu, Irenka oznajmila: A wiesz, ze to swietny pomysl! Mozemy na tym swietnie zarobic jesli zamowimy takie znaczki z haslem, a za zarobione pieniadze zamowimy plakat u Jasia Sawki na wystawe Fasada i Tyly i jeszcze na druk nam wystarczy!
– Zartujesz chyba! -zachnelam sie. – Przeciez beda sie z nas SMIAC!
– Absolutnie nie zartuje.Niech sie smieja. Zamawiamy znaczki! Bedziesz je sprzedawac w czasie kongresu kombatantow!
– Nie bede! – powiedzialam zdecydowanym, nie znoszacym sprzecowu glosem.
Wiec je zamowila. Tysiac szrtuk. Biale krazki do przypinania z napisem Katyn pomscimy! Po $3.00 za sztuke.
Sprzewdalam, bardzo sie wstydzac, co najmniej polowe. Irenka sprzedala reszte.
Niedawno grzebiac w pudelku gdzie trzymam sruby i bezpieczniki, znalazlam jeden zachowany na pamietke, troche juz zardzewialy znaczek. I wyrzucilam ten dowod mej hanby. Niestety nie zachowal sie ani jeden plakat Sawki, krory zapeojektowal na te wystawe.
Irenka cos wspominala o tym, ze pochwalila sie tymi znaczkami Michnikowi i ze on jej zrobil wtedy karczemna awanture.
A nie mowilam.
Hej,
czyzby Irenka Lassotowna, ktorej „krysza pajechala”
🙂
Znam Irene Lasote, nie znam Lassotowny i nie rozumiem co to znaczy „krysza pojechala”.
Prosze zobaczyc jej blog , jesli istnieje? A byl.i jest Henryk Sawka
🙄
Spusc z tonu, ozzy.
Bobik, Wasi biskupi znow narazili sie Terlikowi! Oczekuje, ze wygarnie im cala prawde -matke w slepia. Farbowani katolicy!
A gdzie linka? Skąd ja mam wiedzieć, czym nasi biskupi po raz 158 narażają się Terlikowi? Jak mam nie pomylić ze 157 albo 159 razem? 🙄
http://wyborcza.pl/1,75477,13439733,Niemieccy_biskupi_daja_zielone_swiatlo_dla_pigulki.html
Zezwalaja na mordowanie dzieci zaraz po poczeciu.
Dla Ozziego
http://www.culture.pl/baza-sztuki-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/eAN5/content/jan-sawka
Jeśli znam rosyjski, a nie znam, to Ozzy ma tam jakiś kawałek racji… 😎
WW, byloby mi niewypowiedzianie przykro gdyby na tym blogu zaczely sie pojawiac mimochodem rzucane pogardliwe lub lekcewazace uwagi o kims, z kim laczyla mnie wieloletnia i gleboka przyjazn i kto nie jest mi calkiem obojetny do dzis. Zwlaszcza uwagi ze strony kogos, kto wykazuje wiecej poufalosci niz znajomosci. Zreszta w stosunku do licznych wysoce zasluzonych osob, nie tylko Ireny.
haneczka (21 luty 13, 10:25, o sztyletnikach): nie pamiętam co zaprowadziło mnie kiedyś do Mikołaja Berga, ale już w pierwszych dniach wczytywania się dotarłem do kawałków o bibliotece podarowanej przez cara Polakom i o sztyletnikach i o tym, że prócz nieudanych zamachów na Rosjan mieli wiele udanych mordów podejrzanych zdrajców czy ich żon… Całkiem poruszony zacząłem rozdzwaniać po mądrych znajomych (jak np. do telemacha, który od lat zajmuje się mitami narodowymi) i rozmawiać o tych rewelacjach. I typowa odpowiedź brzmiała: „to ty nie wiedziałeś, że w XIX wieku Polacy mieli taką opinię w świecie jak dziś Arabowie? Mordercy, terroryści i nieodpowiedzialne typy?”
Ano, nie wiedziałem. Ale wgryzając się (powoli, życie nie pozwala mi zostać studentem historii) w tomy tego rosyjskiego intelektualisty, jakże przecież przychylnego Polsce, coraz lepiej rozumiem, że różne obecne plagi narodowe to nie wynalazek ani Piłsudskiego ani Dmowskiego, że my już od dawien dawna mamy takie pojęcie o prawie i sprawiedliwości i zmienianiu świata – i że pod naszymi kołtunami jakoś świetnie się to wszystko układa z oddawaniem się pod opiekę Marii Panny i jej syna.
Ja to rozumiem, Heleno, formą też nie jestem zachwycony. Przez wzgląd na jedne sprawy, inne można od czasu do czasu przemilczeć.
Exactly.
Bardzo przepraszam, mam wątpliwość z cyklu „nature or nurture”: czy pan Zbigniew Nęcki to bałwan z urodzenia czy z wychowania?
Troche z pismiennictwa blogowego Ireny Lasoty
http://irenalasota.salon24.pl/167347,adam-michnik-postrachem-wolnosci-slowa
i juz spuscilem z tonu …….pssss
Ku pokrzepieniu serc pod ….. strzechy
A pan Zagłoba ręce ku północy wyciągnął i począł krzyczeć:
– Przychodź teraz, Radziwille! przychodź, panie hetmanie! panie heretyku! lucyperowy wojewodo! Czekamy cię nie w rozproszeniu, ale w kupie, nie w dyskordii, ale w zgodzie, nie z papierami, paktami, ale z mieczami w ręku! Czeka cię tu wojsko cnotliwe i ja, regimentarz. Dalej! wychodź! dawaj Zagłobie pole! Wezwij czartów na pomoc i próbujmy się!… Wychodź!
Tu zwrócił się znów do wojska i krzyczał dalej, aż się w całym obozie rozlegało:
– Dla Boga, mości panowie! Proroctwa mnie wspierają! Zgody jeno, a pobijemy tych szelmów, pludrów, pończoszników, rybojadów i innych wszarzy, brodafianów, kożuszników, co w lato saniami jeżdżą!… Damy im pieprzu, aż pięty pogubią umykając. Bijże tych psubratów, kto żyw! Bij, kto w Boga wierzy, komu cnota i ojczyzna miła!
mt7, helena
ok, zwracam honor w sprawie JANA—-sorry
ello. działo się coś? ale tak szczerze…
ale na mily Bog, prosze mi nie wspominac ani Lasoty, ani Dajczgewanda ani Antosia Zambrowskiego….that’ s all folks!
To sa ludzie rabnieci jak JM Rymkiewicz
„….Bijże tych psubratów, kto żyw! Bij, kto w Boga wierzy, komu cnota i ojczyzna miła!” 🙂
Nie spelniam warunkow, chyba…. 🙂
Kiedys sp prof Stanislaw Stomma byl powiedzial, ze sa ludzie w Polsce, ktorzy powiadaja, ze bez „Gazety Wyborczej” zycie byloby lepsze.
Stomma: To ludzie, z ktorymi nie chce miec nic wspolnego.
____________- ja rowniez, skladam swoj podpis pod wyznaniem prof. Stommy.
OZZY
No, niestety. Niektórym odbija z czasem, niektórym za młodu.
„Nie mogliśmy odnaleźć się wśród społeczności uniwersyteckiej – gloryfikacji kosmopolityzmu, postępowości. (…) Nacjonalizm to najbardziej dojrzała i wymagająca forma patriotyzmu. Jeśli się ktoś nie zgadza? W nacjonalizmie trzeba poświęcić jednostki, które są przeciwne. Nie odbieram nikomu prawa do życia, ale jestem przeciwna niektórym grupom i liczę, że sprowadzimy je do marginesu” – to panienka z NSA.
http://wyborcza.pl/1,75478,13434276,Atak_na_UW_to_zemsta_narodowcow.html
znaczy się działo… ale niekoniecznie ciekawie. brak dostrzegania tego co poza skupieniem wzroku i uwagi 🙄
@Dora
NSA…jeszcze dodac DP a bedzie NSDAP.Chlopcy.tacy wszopolacy!
Milej
nocy
To jest bardzo ciekawe. Szkoda, z nie mozna przeczytac w caloscxi co wyszlo z tego eksperymentu:
http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129976,13440946,Siedem_dni____usmiecham_sie_do_Polakow.html
Heleno, jak mnie nie porwie jutro wir wydarzeń, to wykupię e-wydanie i Ci udostępnię artykuł.
Gdybym zapomniała, to mi przypomnij, bo trochę jestem zakręcona.
Idę do lekarza i tu i tam, i w ogóle.
Dzisiaj się dowiedziałam, że mam witać moje dzieci chlebem i solą.
Myślałam, że to żart i zrobiłam przykrość narzeczonej syna.
Pomijam, ze nigdy nie widziałam takiej praktyki, to na dodatek jestem solo.
Panna młoda nie ma rodziców, a ojciec pana młodego nie chce przybyć.
Zobaczywszy, że to przykrość dla przyszłej synowej uderzyłam się w piersi; ma mnie wesprzeć brat ojca pana młodego, ale dalej nie wiem, jak się zachować. 🙁
@Helena 21 luty 13, 19:00
„Krysza pojechała” to bardzo, bardzo często używany w Rosji zwrot oznaczający mniej więcej „odbiło mu/jej”.
Jasiu, teraz Ty zaczynasz? Helena zna dobrze język i obyczaje rosyjskie.
Czym się różnicie od prawicowych rycerzy bez skazy, Ty i Ozzy, ferując wyroki na podstawie wycinka czyjegoś życia? NICZYM!
Zdaje mi się, że Helena wyraźnie napisała, że jest to dla niej bliska osoba i zwykła grzeczność nakazywałaby nie drążyć tematu.
Każdy umie sobie sam poszukać informacji, jeżeli uważa je za ważne.
Właśnie na Facebooku wystąpił taki jeden rycerz przy okazji informacji o książce o księdzu Wekslerze-Waszkinelu pod tytułem „Człowiek o twardym karku” i napisał:
O twardym karku? To dlatego donosił SB? Całkiem sporo jest tych tomów jego donosów.
To jest ten sam poziom.
Dżizas, [cenzura], ja [cenura], tu ostatnio ktoś wspominał o zbiorowisku inteligentów. 😮
jak się robi załamaną mordę? 🙁
Mt7, to już za chwilę ślub? 🙂 Mam nadzieję, że udało się znaleźć jakieś fajne miejsce na przyjęcie w zastępstwie tego zamykanego. Sierżant Gugiel ma jakieś rady w sprawie witania chlebem i solą, na tubie też są stosowne filmiki – może poczujesz się pewniej, jak się trochę poprzyglądasz tym zbiorom. 🙂
Wodzu, nie wiem, co masz na myśli, czy że próbuję wprowadzić cenzurę? 😯
@mt7 21 luty 13, 23:23
Nie rozumiem tego krytycyzmu. Helena napisała, że nie znała tego wyrażenia, ja je znałem to się tą wiedzą podzieliłem, krótkim zdaniem, bez żadnego komentarza na temat Heleny czy kogokolwiek??. Jaki „ten sam poziom”?? Co za „zaczynasz?” O co Ci chodzi??
Nie, Mt7, ta cenzura, to własna wodzowska była, znaczy autowodzocenzura.
Tak, Ago, poczytałam, ale nie czuję się lepiej.
To jakaś sztuczna, obca mi kwestia i nie praktykowany obyczaj, zwłaszcza, ze rzecz odbywa się w restauracji.
Ale ludzie mają różne oczekiwania, a nie jest to przecież horror. 😀
Ślub w sobotę za tydzień.
Nie, Helena nie napisała, że nie zna wyrażenia, tylko zapytała, co ono znaczy w tej konkretnej sytuacji w odniesieniu do konkretnej osoby, o której wcześniej pisała, jak o bliskiej osobie, dając szanse wyjścia Ozziemu.
Bo istotnie wygłasza on różne opinie w formie sądu ostatecznego.
Ma prawo, ale nie budzi sympatii i chyba taki jest jego zamiar, czy co.
U mnie na wsi zwyczaj jest, a w każdym razie był do niedawna, jak najbardziej praktykowany. Tylko zawsze stałam za daleko, żeby coś usłyszeć i teraz nie mogę nic podpowiedzieć. 🙁 Poza tym, że w przemówieniu powinno się znaleźć sformułowanie „moje dzieci”. 😉 Osobiście wolę wersję z chlebem i solą, ale bez wódki. I to już naprawdę wszystko, co jestem w stanie wymyślić. Idę sprawdzić, czy uda mi się uderzyć głową o kant poduszki i stracić przytomność – najlepiej tym razem do rana. 😉
Jeszcze do Jasia.
Włączyłeś się w nieprzyjemną wymianę zdań pomiędzy Ozzim, a Heleną, więc w moim odczuciu wszedłeś w intencje Ozziego, których pewnie nie miałeś.
I to wszystko.
Dobranoc, Ago, dzięki. 😀
@mt7 21 luty 13, 23:38
Żadnego pytania w tym wpisie nie było. Była korekta nazwiska osoby, o której była dyskusja między Heleną a Ozzym i stwierdzenie: „nie rozumiem co to znaczy 'krysza pojechała'”.
Twoje uwagi do mnie były nieadekwatne i niestosowne. Nie ferowałem żadnych „wyroków”, nie byłem żadnym „rycerzem” itp.
W ogóle nie brałem udziału w dyskusji na temat p. Lasoty.
W dobrej wierze dorzuciłem okruch wiedzy o rosyjskim slangu i tyle. Opanuj histerię. Dobranoc.
Tak, moja własna osobista autocenzura, bo niedawno czyściłem dzidę z jakichś podrobów.
A skoro Jasio pyta, to ktoś powinien odpowiedzieć otwartym tekstem. Otóż, Jasiu, któryś raz, chyba trzeci, ale się nie upieram, prezentujesz deficyt kompetencji społecznych. Najpierw było „jajako adwokat wam mówię” kilka razy pod rząd, do zażenowania, potem coś, nie mniej nachalnie, z patriotyzmem jak go rozumie Jasio (rozumiej sobie, ale nie właź z tym niepytany, jak do chlewa), teraz znowu nie zauważyłeś, że sprawa została zrozumiana, omówiona ze zrozumieniem i zamknięta, i odgrzebujesz to, o czym postanowiono nie rozmawiać. Jeśli w tym nie ma złej woli, czego nie mogę wykluczyć, to jest brak umiejętności powodujący, że rozmowa z Jasiem jest męcząca, Jasiu. Przypominam, że tu ludzie rozmawiają dla przyjemności, a nie żeby sobie nawzajem czy komuś [autocenzura] i tego chcę się trzymać, a obecność Jasia znakomicie to utrudnia.
Jeszcze bardziej otwartym tekstem tez umiem, nawet krócej by było i bez nawiasów. 👿
No tak, puścił bąka i poszedł.
@Wielki Wódz: o czym „postanowiono” nie rozmawiać. O rosyjskim slangu? Kto postanowił?
I podnieś trochę kolego poziom kultury osobistej opuszczając rejony proktologiczno – gastryczne kiedy mówisz do mnie albo o mnie.
Nie kminisz, Jasiu. Zdarza się. Znaczy, zmień towarzystwo na mniej wymagające.
Czy kiedy rozmawiają dwaj prawnicy, to należy zakładać, że posługują się językiem prawniczym? 🙄
To rzekłszy, uciekam, co by się zabłąkaną dzidą nie drasnąć
Każdy może sobie ocenić. Scripta manent.
Dobranoc.
Jasiu, przyjmuję Twoje wytłumaczenie z dobrą wolą i przepraszam, jeżeli poczułeś się urażony.
Wyjaśniłam wyżej, dlaczego potraktowałam Twoje wejście z wyjaśnieniem, jako podjęcie zamkniętego wątku nieprzyjemnej wymiany zdań.
„Witanie chlebem i sola” jest oczywoscie zwyczajem wiejskim, ktory nagle jest na sile wprowadzany w miastach i ktos z moich znajomych rodzicow juz kategorycznie odmowil, zwlaszcza ze panstwo mlodzi mieli juz dwojke wspolnych dzieci.
Mnie osoboscie wydaje sie to wyjatkwo pretensjonalne – cos bylo o klekaniu panstwa mlodych. Jesli zwyczaj nie wyplywa z miejscowego utrwaloneg obyczaju, to wymuszanie go na biednej rodzicielce i w dodarku publiczne, to bym sie osobiscie nie zgodzila i wytlumaczylabvym przyszlej synowej, ze jest to troche jak z calowaniem ziemi po wyjsciu z samolotu – ladne na filmie, ale wywoluje ciarki na ciele z newygody psychicznej jak tobie kaza to robic w obecnosci swiadkow.
Nie daj sie sterroryzowac, Siodemeczko.
Dzieki serdeczne za oferte umieszczenia artykulu – bardzo chcialabym przeczytac, ale jak w natloku zajec zapomnisz, to nic sie nie stanie przrciez. To glupstwo.
Jasiu, zechciej uszanowac obywaczj juz calkiem utrwalony na tym blogu, ze rozmawiamy ze soba w sposob cywilizowany, chyba ze pod wielka prowokacja, a zblizasz sie niebezpiecznie do MOICH granic tolerancji.
My się tu po prostu w gronie stałych bywalców dobrze znamy, niektórzy nawet z realu, a Jasio wpada z doskoku i nie musi wiedzieć, że Helena wychowała się w Rosji.
A co do Ireny L., przeczytawszy to na Salonie24, zaczynam rozumieć, dlaczego im się z Heleną drogi rozeszły. Cóż, rozeszły naprawdę daleko.
@Helena
Nie rozumiem niczego. Dorzuciłem mimochodem wyjaśnienie slangowego wyrażenia bez słowa komentarza, nie brałem udziału w żadnej dyskusji o osobie trzeciej. W ogóle ten temat mnie nie interesował. Jak A tu takie armaty.
Zaufaj proszę mojej inteligencji i wytłumacz dokładnie i konkretnie w czym uchybiłem.
NIE MAM POJĘCIA O CO CHODZI!!!
To już wiemy.
Tak, Doro, ale po drodze były różne zawijasy, a jest to osoba, która ma niewątpliwe zasługi i też wiele w życiu oberwała.
Tak, nam sie drogi mogly rozejsc, ale pozostalo cenne doswiadczenie przyjazni, i wszystkiego wspolnie przezytego, i lojalnosc.
Dobranoc. I żebym nie musiał mówić „a nie mówiłem”.
@Dora:
No teraz rozumiem, chodzi o znajomość rosyjskiego Heleny. Ponieważ Helena zna dobrze rosyjski (o czym nie wiedziałem) to moja niewinna przyczynkarska uwaga została przyjęta jako atak personalny.
Uff, naprawdę nie wiedziałem. Nie chciałem uchybić. Nawiasem mówiąc, język się zmienia. Sami Rosjanie mi to mówią. Ja wychowałem się w Polsce a nie ma tygodnia, żebym się czegoś o współczesnej polszczyźnie nie dowiedział. Ale to temat na inną dyskusję.
Ale czy naprawdę zasłużyłem na takie ataki, na uwagi o przekraczaniu progów i puszczaniu bąków. Boże mój….
Jasiu, już Ci wytłumaczyliśmy.
Nie wydaje mi się celowe o pożądane dalsze omawianie.
Znowu overreacting, jak to kiedyś określił Bobik. Ludzie, najlepiej chyba będzie teraz wziąć na wstrzymanie i pójść spać. Dobranoc.
Chyba pożegnam się już na stałe. Nie potrzebujecie Państwo nowych blogowiczów. Nie interesują Was oni, nie macie do nich cierpliwości a standardy nie są uniwersalne. I to jest OK. Żyjemy w wolnym świecie.
Życzę wszystkiego najlepszego. Pani Redaktor Dora, pozwoli, że będę nadał czytał Pani fantastyczne teksty o muzyce w POLITYCE.
Jakoś mi nie wyszło wejście tutaj. Wielki Wódz ma pewnie rację. Powodzenia.
To ja tak zareagowałam, kategorycznie odmówiłam, mówiąc, że nie będę się wygłupiać, Heleno.
Ale usłyszałam podczas rozmowy syna z narzeczoną, że jest jej bardzo przykro i nie rozumie mojej odmowy.
Nie jest to nic takiego, więc mogę wystąpić, zastępuję w ten sposób mojemu drugiemu dziecku nieżyjących od dawna rodziców.
Nie ma sprawy, chcę kupić to wydanie GW, tylko asekuruję się, bo pamięć mi się filcuje.
Jest mi akurat w tej chwili bardzo trudno trzymać łapę na pulsie, ale z ogromną przykrością zobaczyłem, co się porobiło. Nie wchodząc w to, co było wcześniej i co – jak mi się wydawało – Helena z Ozzym już załatwiła, chciałbym jednak zauważyć, że ja też nie rozumiem, za co Jasiowi tak się dostało i szalenie by mi było przykro, gdyby w ten sposób odszedł. Rzeczywiście nie zrobił nic ponadto, że chciał służyć pomocą, tłumacząc wyraźnie swoje intencje, kiedy zorientował się, na czym polegało nieporozumienie. Wobec tego ja jako gospodarz Jasia przepraszam i bardzo proszę, żeby nie rezygnował z zaglądania tu ze względu na tę niepotrzebną scysję. Temperamenty poniosły, a oberwało się niewinnemu. 🙁
Ja juz mam pamiec dawno sfilcowana i pamietam tylko to co bylo, a nie to ze Pani Dochodzaca uprzedzila dzen wczesniej, ze nie przyjdzie. :rol:
🙄
O matko, przecież Go przeprosiłam.
Jeszcze raz? Proszę bardzo! Przepraszam, przepraszam, przepraszam.
Pisząc o rycerzach miałam na myśli Ozziego i Jasia łącznie, bo myslałam, że się podłączył.
Ile razy mam to pisać?
Znudziło mi się.
Też idę spać,
Dobranoc.
Pomarzyc przed zasnieciem:
http://wyborcza.pl/1,75476,13436815,Delfiny_wolaja_do_siebie_po_imieniu.html
Tez o zwierzetach, tylko z innej beczki. O tym, ze uczymy sie rozumiec lepiej ludzkie emocje obserwujac zachowanie zwierzat:
http://www.aeonmagazine.com/being-human/stephen-t-asma-evolution-of-emotion/
Delfiny sa fajne do ogladania, bo nie sa drapiezne.
Dobrych snow.
Przepraszam, Bobiku, nie chciałam na Ciebie warczeć.
Nie będę mogła usnąć. 🙁
To daj łepek. 🙂
W ogóle, proszę, nie warczmy na siebie nawzajem, bo i ja nie mogę od tego spać. 🙁 Tyle jest osób i rzeczy wiele bardziej zasługujących na warczenie.
Może dla odmiany pogwiżdżmy na dobranoc, jak delfiny. 🙂
Jak to dobrze, że klakiera nie było.
Jasio z ozzym teraz robią za kazła atpuszczienia.
Pogwizduję na dzień dobry 🙂
Oj…sobie ipoczytalem …zegnam tez na zawsze…a pani moze robic za koze
a…przepraszam, @klakier…tez koziol
To nie jest zdecydowanie dzień dobry 🙁 . Chciałam dla kontrastu coś na wesoło, ale pierwsza informacja, jaką dzisiaj ujrzałam zmroziła mnie kompletnie.
http://fakty.interia.pl/polska/news/krrit-zawiadomi-prokurature-w-sprawie-grozenia-smiercia,1895674
Przykro mi, że Was tym też obarczam, ale to ważne mimo że straszne.
Idę napić się wrzątku, aby się odmrozić.
apele apelami, bez okresowych wij, warknięć, szurchnięć, błogosławionej Obrazy, zapowiadanych i niezapowiadanych odejść oraz dawania świadectwa, że się a) chciało dobrze, b) nie to się miało na myśli co wyszło, c) wie się lepiej, d) inne – to miejsce nie byłoby tym czym jest 🙄
Foma, czyli odbyło się najnormalniejsze w świecie nabożeństwo do świetego Oburza 😎
i kogo to oburza? 🙄
Jasio,
podwoje Klubu Na Dwoje Babka Wróżyła otwarte 😉
Foma ma rację 😉 .
Niniejszym odszczekuję ( mogę Bobiku wejść w Twoje kompetencje?) moją opinię na temat słów biskupa Pieronka.
Jego wypowiedź, jak się okazuje, była wyrwana z kontekstu, i jako taka posłużyła portalom do jawnej manipulacji czytelników, której ja również uległam. Najwidoczniej pytanie o pedofilię w KK było zadane przy okazji rozmowy z biskupem na temat abdykacji papieża. Całkowicie nie na miejscu, nie jest to problem wymagający poruszania w takim momencie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13441044,Nowicka__Kosciol_lekcewazy_pedofilie__Guzynski__Pani.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt
Zatem ta akurat wypowiedź biskupa nie jest, co widać na filmie, wyrazem lekceważenia przez niego problemu pedofilii w KK, tylko stwierdzeniem jej istnienia.
Jagodo, do świętego Oburza i błogosławionej Obrazy 😎
Siódemeczko, kieliszeczek lub dwa brandy przed ceremonią działają cuda 😉 . Akt poświęcenia dla dobra młodych jest łatwiejszy do zniesienia.
Przy okazji obligaroryjnego chleba i soli, nasunęło mi się przypuszczenie ( być może niewłaściwe), że młodzi wzorem większości zatrudnili mistrza ceremoni, czy też wodzireja, jak zwał tak zwał. W takim przypadku nie zdawałabym się na rekomendacje znajomych, tylko omówiłabym z tym panem szczegołówo punkt po punkuncie jego program, bo możesz doznać wstrząsu estetycznego.
Miałam wątpliwą przyjemność być w ostatnim dziesieciolęciu na paru weselach i wszystkie były na jedno, nie znane mi uprzednio kopyto. I przez to kopyto przyjemność była nieprzyjemnością właśnie. Pseudo oczepiny, trywialne i prymitywne zabawy wywołały u mnie szok. Atmosfera disco polo delikatnie mówiąc.
Jeden nowy zwyczaj jest fajny – foto książka ze zdjęciami również z przygotowań do ceremonii, jak ubieranie, fryzowanie itp panny młodej, samej ceremonii i wesela. Bardzo często parę dni po ślubie młodzi w strojach ślubnych mają sesje zdjeciową w plenerze, która również wchodzi w skład foto ksiażki. To akurat jest dyskusyjne, ale jak ładne zdjęcia, to czemu właściwie nie.
Ostrożne dzień dobry 😉
Możliwe, że już to wrzucałam. Co tam chleb i sól. Wyobraź sobie, Sódemeczko, łabędzia z salwami… http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1530969,1,domy-weselne-czyli-sluby-po-polsku.read
Nadrabiam, prasówka.
Podrzucam rarytasy śniadaniowe.
Po przeczytaniu o KRRiTV wrócił mi zapał do uczenia się języków.
Miłego dnia.
W starozytnosci na wschodzie jedzono chleb z sola przy slubowaniu albo przysiedze. Kopalinski („Slownik symboli”) -slowianski emblemat goscinnosci: witac chlebem i sola. Zbigniew Kuchowicz w ksiazce „Obyczaje staropolskie” opisuje ze szczegolami wesela chlopskie i szlacheckie. Na wsi orszak powracajacych z kosciola ojciec panny mlodej obsypywal owsem, co mialo zapewnic dobrobyt a starosta weselny konczyl swa oracje o obowiazkach nowego stanu okrzykiem „niech zyja panstwo mlodzi!” podchwytywanym przez wszystkich obecnych.
Obyczaje szlacheckie byly naturalnie bardziej rozbudowane, oddawanie panny (ten nasz „zywy klejnot”…) oblubiencowi przez jednego z gosci, ktory musial byc niezlym blagierem by poslugujac sie wlasna fantazja wyliczyc cnoty i przymioty panny mlodej, jej niemal krolewskie pochodzenie… Wiecej fascynujacych ciekawostek w ksiazce, ale jezeli zamierzasz przestrzegac staropolskich obyczajow nie zapomnij o kolaczu, ktorego ceremonialne dzielenie i czestowanie konczylo przyjecie zarowno na dworze szlacheckim jak i w wiejskiej chacie.
właściwie to powinna być blogosławiona Obraza 🙄
Skoro Bobik ma być obrany papiesem, to ja wiem, kto będzie prefekturka psacrum officynium 😀
Bobik nie Japko, żeby go obierać.
Jego świępsobliwość nie jest jaPKOść?
To poważne niedopatrzenie.
Błogi spokój.
Sąsiadka z dołu się wyprowadziła.
Nic mnie tak nie cieszyło już dawno, chyba od czasu, gdy zmarła ta z góry. Ta z góry była głucha, ta z dołu miała nadsłyszność. Ta z góry ryczała w słuchawkę telefonu, że „do willi trzeba się wyprowadzić”, gdy dzwoniłem w nocy, że wyjący reklamami telewizor nie daje mi spać. Ta z dołu dzwoniła do mnie domofonem, że jak się chce tak głośno chodzić, to kapcie trzeba sobie kupić (Już kupiłem – mówiłem) – a jak nie to „do willi się trzeba wyprowadzić”.
No tak – jak ci mówi jedna osoba, może się mylić, jak ci mówią dwie, to trzeba się zastanowić.
Prawa wyborcze dla kobiet? To wymyślili przystojni mężczyźni, aby zwiększyć swe szanse wyborcze. Spójrzmy na minione wybory – Tymiński blokuje Wałęsę (okulary i obcy dźwięk w mowie), Kwaśniewski kasuje Wałęsę (błękitne szkła kontaktowe). W pantustanie Kaczyński nie ma szans z Tuskiem (też ten obcy dźwięk w mowie).
Zbigniew Herbert: „Aby dojść do źródeł, trzeba płynąć pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci”
Niepokoi mnie ta cisza, która zaległa.
Heleno, szepnij kojące słówko, proszę.
Zmoro, jest nowy wpis. 🙂
Nic nie zaległo.
Dziekuję, Siódemeczko, ale gapa ze mnie. Ale co się namartwiłam, to moje 🙂
Jak zawsze tematy tematy rozmów na Blobiku ubogacają moje średnie prowincjonalne wykształcenie.
Otóż oglądając materiały w newsach – zabawa w berka z księdzem profesorem – poznałem słowo hiperbolizacja.
Zastanawiam się, czy znam jakiś hiperbolistów.
Są ludzi, którzy nie lubią miasta Chełm.
Irkowi to na pewno byłoby przykro.
Ślady rozmów na BB.
Niedzielny spacer. Na kościele św. Krzyża wisi ogłoszenie o warsztatach (czy też grupach wsparcia) dla rodzin wracających z długiego pobytu za granicą. Na plakacie zdania, jak z linku zamieszczonego przez Pana Marka.
Robi to Fundacja Sto Pociech, ale póki co nie ma tego na stronie www, której adres zapamiętałem.
http://www.stopociech.pl/s/index.php
Optymistyczny poranek optymistycznego tygodnia.
„Setki tysięcy ludzi wyszły w niedzielę na ulice bułgarskich miast.”
http://www.tvn24.pl/wsciekli-na-politykow-bulgarzy-wyszli-na-ulice-wszyscy-precz,308204,s.html
„Wszyscy precz!”
Bierzmy przykład z braci Bułgarów.
Lech Wałęsa o demokracji
http://www.tvn24.pl/walesa-o-homoseksualistach-w-sejmie-powinni-siedziec-w-ostatniej-lawie,309290,s.html
„Syberiada polska”
Iść, nie iść?
Recenzje umiarkowane, trailer wali po oczach podróbami realiów.
Ja was nienawiżu Paliaki!
Co to ma być, samotnie zdobywasz tysięcznik?
A tak na marginesie dawnych rozmów o Rosji przedsięwziąłem dziś wyprawę do rosyjskich delikatesów „Matrioszka” na warszawskim Ursynowie… sało „Tri parasionka” – hergestellt in Bayern.
Ad Wielki Wódz
hehehe – tak sobie w którymś momencie też pomyślałem 😀
Ale nie – spodobał mi się tytuł wątku. Tak sobie pomyślałem, że Panu B. miłe jest każde stworzenie, nawet to co nie ma nic do powiedzenia.
1 marca – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Dziwny dzień, dziwne obchody.Dziwna nazwa. I jeszcze dziwniejsze nawiązywanie przez Pana Prezydenta do Powstania Styczniowego.
Kim jest w dzisiejszej Polsce mieszkający w niej Polak?
Może to homolub czytający GW, a może homofob czytający GP?
Głosuje na RP (nie mylić z Rzeczpospolitą), a może nie chodzi do wyborów?
Chyli się ku złotemu cielcowi, a może na kurhanach odklepuje modlitwy?
Jest wykształcony, a może tylko kształcony?
Jest przeciwnikiem żądającym, aby organizacja do której nie należy się zmieniała, a może jest leniwym współuczestnikiem rzeczywistości, któremu status quo odpowiada?
Kto to wie?
Dzień się chyli ku końcowi.
Pytasz mnie Wielki Wodzu, czy ja to sobie tak wymyśliłem, że ja samotnie te kolejne tysiączniki – hehe jakąś może Koronę…
A nie – ja sobie tylko tak dywaguję (korzystając z gościnności Bobika, ale może to nie tylko gościnność…)
Lech Wałęsa mówi, że jest Największym Przegranym – że nie walczył OTAKE Polskę, że „wszystko zostało sprzedane i że dla Polaków nic nie zostało”
No to jak już wszystko zostało sprzedane, to jeszcze można się prostytuować. No nie?
229 metrów do szczytu.
Czas na biwak. 😎
Klakierze, może podrzucić Ci trochę pasztetówki z głównego wątku, żebyś się nie zagłodził na ament w tej samotnej wspinaczce? 😀
Ad WW
Że jak? Mam się rozbiwaczyć? No niechybnie mi na to zejdzie.
Znajomy Szerpa pobiegł na dół do magazynu po wsparcie logistyczne. Nie narzekam, choć za poprzednich czasów siedzieć w ziemliance było jakby tak bardziej towarzysko.
Ad Bobik
Rozczuliłem się nad Twą troską o zaopatrzeniu „ekspedycji”.
Zwłaszcza, że zanosi się na miesiące wspinaczki. Pasztetówka – jak najbardziej. Byle nie wałęsianka, bo tę spożywałem całkiem niedawno, zanim jeszcze w głównym wątku zaczęto się nią delektować ze zgrzytaniem w zębach.
A poza tym (o czym informowałem) mam zapasy sała „Trzy prosiaczki” wyprodukowanego w Bawarii. I co ugryzę to wspomnę główny wątek… 😉
A skoro już o jedzeniu…
http://www.youtube.com/watch?v=axP7cv1WEdg
„My Polacy tak mamy, lubimy to co nasze”.
Po cóż było pisać?
Klakier ani pisnął,
Wrócił na biwak
I przycisk nacisnął
Czasy takie, że PiSać nie można, a i oPOwiadać lepiej nie.
Dziś pod szczytem ponure chmury płyną, Szerpa znowu zszedł na dół.
„Krytyczne podsumowania dwóch ostatnich pontyfikatów.” – by line Helena
Jak na to spojrzeć?
Jak na to ma spojrzeć ktoś wychowany w tradycji wiary Kościoła Rzymskiego?
A przy tym ktoś krytyczny.
A jednocześnie wierzący w modlitwę.
Bo jeśli rano pod pomnikiem JPII adresuję swoje prośby, to nie są to jakieś „jaja” – pokładam w tym nadzieję ich spełnienia.
Kiedyś Ktoś mi napisał, że nie wierzy w modlitwę, ale wierzy w potencjał pozytywnych uczuć.
No może właśnie modlitwa jest tym potencjałem pozytywnych uczuć.
Nie jest na pewno bezmyślnym klepaniem pacierzy.
Może najważniejsze jest w niej pojawianie się znaków. I to, czy te znaki zobaczę i będę umiał je zinterpretować
.
Krytyczne podsumowanie dwóch ostatnich pontyfikatów – ten drugi, moim zdaniem, był kontynuacją tego poprzedniego. Najwyraźniej papież Benedykt XVI dotarł do krańca powinności. Inaczej by nie abdykował.
Krytyczne podsumowanie – a może zastąpmy słowo „krytyczne”, słowem rzetelne.
A już zupełnie na innej płaszczyźnie – dziś do mnie dotarło takie myślenie – że w przeciwwadze do charyzmy JPII stworzymy inną postać – na swój sposób charyzmatyczną.
Ale to jeszcze muszę sobie przemyśleć.
Skąd się rodzi nietolerancja.
Dlaczego ludzie wykształceni, pełni wrażliwości zachowuj się jak neandertale. Ale nie obrażajmy tych prymitywnych pierwotnych. Pewnie mieli w sobie więcej człowieczeństwa niż ci obecni.
Dlaczego nie potrafią uszanować sacrum drugiego człowieka?
Ja to pamiętam z dzieciństwa, jak podczas pogrzebu protestanckiego moi koledzy naśmiewali się z pastora.
I ja się za nich wstydziłem – niby dlaczego?
Takie też i mam dziś wrażenie czytając niektóre wypowiedzi na Blogu Bobika.
Nie piszą tego moi ówcześni koledzy, ale równie tak samo się wstydzę.