Cienie
Ptak przebiegł nerwowym truchtem po zaśnieżonym tarasie, rozejrzał się, podfrunął w stronę karmnika, ale w trakcie lotu zmienił zdanie i usiadł nieco wyżej, na pergoli. Nie czuł się bezpiecznie. Żaden z jego zmysłów nie stwierdzał obecności kota, ale coś kociego czaiło się w samym dniu, w jego chrzęszczącej cicho jasności. Podłużne kamienie obrastały futrem, szczapom drewna niewidzialna ręka dorysowywała wąsy, wiecznie zielone pędy bambusa drżały jak koniuszek ogona. Ślady na śniegu, zwykle czytelne i zrozumiałe, znienacka stawały się receptą wypisaną przez pijanego lekarza.
Chyba już łatwiej byłoby znieść, gdyby kot tu był, niewątpliwy, z rozmiarem, wagą i kolorem przymrużonych ślepi. Wtedy byłaby to tylko kwestia procedur. Precyzyjnie obliczyć odległość, ocenić wiek, stan fizyczny i stopień najedzenia, z którego wynikał współczynnik determinacji, przypomnieć sobie szkolne zadania o drapieżnikach skradających się z miejsca A do miejsca B… Dobrze znana, uspokajająca rutyna, żadnej niedookreśloności i Nie Wiadomo Czego. Żadnego idiotycznego, urągającego ptasiej logice poczucia, że brak kota w połączeniu z natrętnymi myślami o kocie jest znacznie gorszy niż sam kot.
Sam nie wiedział, co poderwało go nagle do panicznego lotu. Skok, który nie był skokiem, pazury, które nie były pazurami, nieporuszony ruch, niedokonany mord? Strzeż się, strzeż się, strzeż się, krzyczało coś milcząco i nie można było tego nie posłuchać, nie śmignąć, nie wznieść się pionowo ku niebu, nie opaść wreszcie z dudniącym sercem na sam czubek czereśni, gdzie gałązki były zbyt cienkie, żeby utrzymać ciężar kociej nieobecności. Gdzie można sobie było pozwolić nawet na bezczelny, triumfalny śpiew.
Cień kota odsunął się od okna i wydał z siebie cień rozczarowanego miauknięcia. W skrytości ducha liczył na to, że niedoszła zdobycz tym razem nie odleci tak szybko. Polowania na ptaki z krwi i kości nigdy wprawdzie nie były udane, ale o ileż bardziej podniecające od polowań na cienie ptaków.

Klakierze, Ty już jesteś blogowy wyżeracz, a nie wiesz, że jak w Helenę trafisz (choćby sie nawinęła przypadkiem i była collateral damage), to prawem koszykowego rykoszetu, i tak trafisz w Bobika? I że to się potem od Bobika odbija i znów trafia w Helenę, tym razem już zupełnie nie przypadkiem, tylko zgodnie z tutejszymi prawami dynamiki? I że ona sie wtedy robi Stasznie Zła? I jak umrzesz, to Cię nazwie starym Klakierem, a nie Zmarłym Klakierem (wielkimi literami, mind you)? 🙄
Bardzo ładny opis, jak takie „świętowanie” może czynić szkody.
Klakierze, to nie na dwóch albo i czterech literach wic polega, tylko na takcie i wyczuciu sytuacji – kiedy można poszaleć, nawet z prztyczkami i docinkami, a kiedy lepiej już nie brnąć w to, co się niezręcznie zaczęło. Amen. 🙂
Vesper, kiedy ja w Nikogo nie chcę trafiać.
I nie tworzę też rykoszetów.
Co do mej śmierci, to jestem bardzo zasmucony – mam żyć 90 lat bez jednego – według pewnej Cyganki.
Ale wracając do poważnego dyskursu – ja wciąż mam nadzieję, że da się rozmawiać o sprawach trudnych, a nie tylko pielgrzymkować, odprawiać wszelkie modlitwy, że da się budować choćby mostki, skoro mostów nikt nie chce.
Słuszajus’ Wasze Bobiczestwo!
Tak toczna!
Bobiku, dobrze, ze jestes w domu, ze taksowka w koncu dotarla, gdzie nalezy, i ze to juz ostatnia taka dluga koktajlowa sesja. A teraz badz dla siebie bardzo, bardzo dobry. 🙂
A o reszcie zmilcze, ze wzgledu na jedno z tych „czasem”, o ktorych wczoraj pisalam…
I wracam chwilowo do chorowania pospolitego z dziecmi i Pandami, ktore jest troche absorbujace (bo jak ma sie wiecej niz jedno dziecko, wystepuje zwykle efekt wirusowego domina, i jak sie w danej chwili nie gotuje rosolu, albo noe robi herbatki imbirowej, to sie czyta na glos ulubione ksiazki). 😉 Tylko jeszcze Mordce doniose, ze zaopatrzylam sie juz przezornie w lindorki i inne stale elementy zalecanych przez niego terapii (wersja for humans)… 😉
Prędzej na blogu spotkasz żubra niż jemiołuszkę. Zdjęcia z nad klawiatury w terenie
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/JemioUszki02#slideshow/5838573179072555922
Ale nie byłbym sobą, aby nie zauważyć, że nie było to niezręczne – no może przykre dla czytających.
Ale ku Przyszłości.
A pielgrzym pochodzi z łacińskiego peregrinus, co oznaczało podróżnika udającego się do miejsca świętego, ale świętego w ogólnym sensie sacrum, niekoniecznie związanego z konkretną religią, czy w ogóle religią. Mogło to również być miejsce o specjalnym osobistym znaczeniu, np. czyjś grób, albo miejsce gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił. Więc pielgrzymować może sobie nawet największy bezbożnik. 😉
Kiedy ja Bobiku całkiem dobrze rozumiem znaczenie i „zaplecze” słowa INTENCJA.
I jak rano mówię – „proszę”, to wierzę w moc sprawczą tych słów – choćby tylko w tej warstwie, ze zostaną wysłuchane.
Czasem widzę „znaki”, że będą.
Przy tym wszystkim jestem bardzo pragmatyczny.
No co Ty, Bobik – ja, tu?
Największy Bezbożnik?
>>)))))))o>
Das ist alles, was ich fuer heute zu sagen haette.
„W Niemczech już prawie połowa nowych miejsc pracy to umowy na czas określony, a ponad 7 mln osób pracuje już na tzw. minijobs, pracach za mniej niż 400 euro miesięcznie. ”
Wiesz, Vesper, jak przeczytałam powyższe zdanie w zlinkowany, przez Ciebie artykule, to zaczęłam mieć poważne wątpliwości do zawartych w nim tez.
Brzmi to strasznie – 7 milionów Niemców pracuje za mniej niż 400 euro miesięcznie!!!
A prawda jest taka, że każda osoba mieszkąjaca w Niemczech ma prawo, nie tracąc innych przywilejów socjalnych zarabiać do 400 euro miesięcznie. Dotyczy to głównie młodzieży od 16-go roku życia, która chce sobie dorabiać, studentów, żon pracujących mężów, osób pobierąjacych zasiłek dla bezrobotnych, rencistów.
Innymi słowy można zarobić do 400 euro w przypadku, gdy jest to jedyne żródło dochodu nawet bez ichniego podatku PIT, nie tracąc prawa do zasiłku dla bezrobotnych, prawdopodobnie również nie tracąc prawa do zasiłków socjalnych( tego nie jestem na 100% pewna, ale tak kiedyś było), bez konieczności opłacania składek socjalnych, a w przypadku młodzieży czy małżonków posiadających ubezpieczenie rodzinne, bez ich utraty i konieczności opłacania własnych składek.
Ja tak dorabiałam( mój mąż zreszta też) jeszcze, kiedy to było 400 marek roznosząc gazety, czy też zbierając truskawki czy ogórki. Póżniej, jak prowadziłam firmę, na tych samych zasadach zatrudniałam na parę godzin bezrobotnych, czy studentów. I oni nie tracili ani prawa do zasiłkudla bezrobotnych, ani stypendium. To są dodatkowe dochody pozwalające uzupełnić budżet domowy.
Prawda, że teraz to nieco inaczej wygląda?
Jeżeli zarabiałabym ponad te 400 euro, wypadłabym z systemu ubezpieczenia rodzinnego na zawsze i musiałabym sama płacić składki np. na leczenie, a one same już przekraczałyby znacznie tę kwotę.
A już zanudzając blog swoimi miazmatami.
Słucham Chowańszczyznę – oczywiście pod Giergievem.
Ma piękne momenty.
Ale nie o moim odbieraniu muzyki.
Raczej o warstwie historycznej – o przechodzeniu z jednej epoki do drugiej.
No może RP i III i IV (obie są zawłaszczeniami nazw) nie są może (a może niestety) tak krwawe, jak reformy cara Piotra Wielkiego.
I może nie mają uprawnienia do używania III i IV.
Ad Alienor – spotkałem wczoraj sąsiada lat 29 – mówił to samo, co pisałaś o 40-latkach blokujących rozwój – ciekawe!
Również każda osoba zatrudniona może sobie dodatkowo zarobić te 400 euro i nie są od nich naliczane świadczenia socjalne. Natomiast są doliczane do dochodu rocznego.
Właśnie byłem świadkiem jak jeden panda się pożywiał a drugi panda podszedł do niego i podrzucił mu trzy cytrynki dla smaku 😆
zeen, nie bądź obsceniczny!
Bobiku, jakże się cieszę, że już ograniczasz szlajanie się po party, kciuki czymałam cichutko nie udzielajac się, bo nam młody niespodziewajkę sprawił i ni z tego ni z owego pojawił się w domu w sobotę wieczorem, teraz właśnie wraca do Monachium.
Też chciałbym być młodym wracającym do Monachium. 😉
Piękny jest Bobiku tytuł tego wpisu.
I weń się wpisują zdjęcia Pana Marka Z.
I pielgrzymka mt 7.
I Irkowe wskazania na jemiołuszki ( a to zupełnie z innego poziomu wspomnień).
Lecz, czy nasze Pokolenie ma pozostawić tylko wspomnienia, jak Pokolenia naszych Dziadków i Rodziców?
Bobik odwrócił kota (nie mylić z KOtem!)ogonem – chla do 13-tej 😯
Czy jestem w mylnym błędzie i chlasz od 13-tej?
Tak czy owak – na zdrowie! Ale nie wpadaj w nałóg, Boże broń. Są lepsze napitki od tych koktajli.
Popracowałam trochę i zrobiłam w przerwie popołudniową prasówkę, i szlag mnie trafił, pewnie niektórzy z was czytali:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13312460,Pawlowicz_zniewaza_Grodzka__Widze_faceta__Twarz_boksera.html#BoxSlotII3img
Gdyby to było w moim kraju zamieszkania, po pani Pawłowicz dawno juz by smród nie został nie tylko na politycznej, ale i naukowej scenie.
Ale tu jest niemój kraj i inne standardy.
p.s.”rozbawiona sala” napawa ogromnym smutkiem. Jak to – nikt nie wyszedł, nie trzasnął drzwiami, nie zaprotestował?!
Alicjo, jeden moj bardzo zaprzyjazniony kolezka SP wlasnie rozpetal akcje pisania listow do Komisji Etyki Poselskiej podsuwajac adres Sejmu i mowiac z grubsza co powinni napisac (to dla tych co sa oniesmieleni i moze pisza pierwszy raz w zyciu do parlamentu). Wlasnie w sprawe tego jakze chamskiego wystapienia Pani Profesor Pawlowicz na temat Anny Grodzkiej. No i teraz wielu nie tylko pisza listy (wlasnymi slowami) , ale jeszcze je umieszczaja na forum zeby innych zachecic.
Wiec ten moj kolezka SP okropnie siedzi w domu zadowolony, z tego co slyszalam. Bo im wiecej ludzi przyzwyczai sie do mysli, ze mozna i nalezy dawac poslom znac co sie o nich i ich wybrykach sadzi, tym lepsza bedzie jakosc demokracji w Polsce!
hehehe – Heleno – o tej lepszej jakości demokracji w Polsce, to mogą wyrokować takie „dinozaury”, jak Ty.
Z całym szacunkiem i Wielką Sympatią do Ciebie.
Czytaj Alienor – Ona tu pokazuje rytm Życia.
I pewnie Rewolucji.
To Oni zmiotą te okrągłe stoły, słodkie magdalenki, gazety itede.
To całe Bezideołowie.
Moniko, czy moge teraz czy poczekac do jutra?
Alicjo, dotąd korzystałem z opcji przed i po. Teraz, jak dobrze pójdzie, przejdę na przed w ramach obowiązku, ale nie jest powiedziane, że prywatnie nie zastosuję również po. Choć raczej jednak czysto wirtualnie. 😉
Właśnie sobie pomyślałem, że znowu trzeba będzie pisać do KEP, a tu widzę, że akcja już jest. 🙂
Gdzie się można podłączyć, bo sam raczej dziś nic mądrego nie wykombinuję?
Zbliża się 22-a. Czas do łóżka. Dobrej Nocy BloBo.
Gdyby ktoś miał za niskie ciśnienie wystarczy poczytać http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/wypowiedzi.xsp?id=290&type=A&symbol=WYPOWIEDZI_POSLA
OK, Pieseniu. Tu jest formularzyk aby wyslac list do Sejmu:
http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/contact.xsp
W rubruczce „temat wiadomosci” wpisujemy -Komisja Etyki Poselskiej – wtedy Twoj list przesylany jest do wszystkich czlonkow KEP.
W duzym kwadracie zwracamy sie do komisji by zbadala wystapienie Poslanki Pawlowicz w Minsku Mazowieckim kiedy wypowiadala sie ona pogardliwie i w sposob ponizajacy o swej sejmpwej kolezance Annie Grodzkiej.
W nastepnym zdaniu prosimy o surowe ukaranie Pani Posel Pawlowicz.
Do zalacznika dolaczamy sznureczek z filmiku, ktory zaraz podam.
A tu można podzielić się przemyśleniami Krystyna.Pawlowicz@sejm.pl Ja się podzieliłam.
A tu jest sznureczek z filmikiem:
http://wyborcza.pl/autorzy/1,129154,12599685,Strona_Agnieszki_Kublik,,,392154.html?bo=1
Haneczko, na niej to nie zrobi wrazenia. Dopiero jak KOmisja sie zajmie nia.
Bobiku,
a chlej, jak trzeba! Przyjdzie czas, że po będziesz sobie mógł niewirtualnie też, a co 🙂
Heleno,
masz adres? Bo ja bym chętnie dała głos, co myślę.
Patrz Alicjo moj wpis o 21:48
Dzięki, Heleno. A masz jeszcze gdzieś linkę do ściągi treściowej?
Że nie ma co pisać do samej posłanki, przepraszam, posła Pawłowicza, skoro posłanka jej uwłacza, też sobie zaraz pomyślałem. Ona nie z takich, co by się przejęli. Raczej będzie szczęśliwa, że aż tak zalazła lewactwu za skórę. A z powodu zatkania skrzynki będą kląć jacyś pracownicy biura, nie ona sama.
Dla przyjemności koktajluję za każdym razem z innym hasłem. A jak trzeba, to zawsze z tym samym – tatuś musi. 😆
Moim zdaniem nie wystarczy napisać do sejmowej komisji etyki, ta osoba nie ma prawa być wykładowcą! Tylko nie wiem, gdzie można pisać w tej kwestii.
Dziecko dojechane, skarży sie, że zimno w chałupie, bo skręciło ogrzewanie wyjeżdżając. Zaproponowałam, żeby rozpalił ognisko w pokoju. Nie wiedzieć czemu nie chce. Ta dzisiejsza młodzież jest strasznie znarowiona, zupełnie nie słucha rodziców ;-( .
Niech klną, najlepiej na samych siebie, skoro u kogoś takiego chcą pracować 👿
Cudzoziemcom, którzy:
1. Nie mają obywatelstwa RP, ani go nie chcą mieć.
2. Nigdy nie płacili, nie płacą ani nie chcą płacić w Polsce podatków.
Uprzejmie proponujemy skorzystanie z właściwej drogi apelowania do członków demokratycznie wybranych ciał przedstawicielskich w RP – poprzez MSZ-y swoich krajów.
Nie mam linki, bo pisalam na ich formularzu sejmowym.
Ale to bylo doslownie trzy zdania.
A skoro juz byl adres Posel Pawlowicz to tez do niej tez przed chwila skrobnelam dwa slowa, co mi szkodzi:
„Pani Profesor, jest Pani zlym czlowiekiem, choc moze tylko niezbyt madrym. Nie mam slow aby wyrazic moje oburzenie tym co mowila Pani publicznie o Poslance Annie Grodzkiej. Zwrocilam sie do Komisji Etyki Poselskiej aby Pania przykladnie ukarala.
Pelny podpis”
Masz rację, Alicjo, reakcja sali była również deprymująca. Aż mnie trzęsie.
Też już obejrzałam na tubie popis posłanki w Mińsku. Obrzydliwy babsztyl. 😈
Zmoro, rektor podrze i wyrzuci przed przeczytaniem http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ruch-palikota-ona-porownuje-anne-grodzka-do-konia-,1,5406538,wiadomosc.html
Tu sie< Zmoro, mozesz wszystkiego o Pani Posel KP dowiedziec:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Pawłowicz
Zmoro, gdyby twierdzenia zawarte w arykule oparto na koniunkcji przesłanek, te zaś pochodziłyby wyłącznie ze zjawiskach opisujacych sytuację w Niemczech, dyskusyjna kwestia tych 400 euro, co do której nie potafię się odnieść, mogłaby rzeczywiście zaważyć na wiarygodności całego wywodu autora. Ale zjawisko wyłaniania sie nowej klasy społecznej, zanikania klasy średniej na rzecz minimalnego powiększenia klasy wyższej i znacznego powiększania się klasy niższej, to jest trend ogólnoświatowy. Te 400 euro chyba niewiele w tym zmienia. A sam trend jest bardzo niepokojący, bo dobrobyt społeczeństw rósł zawsze wraz ze wzrostem klasy średniej (mieszczaństwa, kupców, bogatszych rolników)
Zmoro, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że bardzo wiele z tych osób, które pracują za 400 Eur, wolałoby lepszą robotę, tylko jej znaleźć nie może. Bo bezrobocie wciąż jeszcze jest dalekie od zeroego, a poza tym w jakimś tam przedziale, powiedzmy 400-800 (to trochę z palca teraz wysysam, ale nie pamiętam w szczegółach), własne ubezpieczenie zdrowotne itd. i tak pochłonie nadwyżkę. Wśród 400-eurowców jest też dużo matek z małymi dziećmi, które przez ileś lat na inną robotę mają marne szanse, bo z przedszkolami i tzw. szkołami całodniowymi (do 16.00) nie wszędzie jeszcze jest dobrze. W wielu szkołach podstawowych o 12.00 dzieciarnię wyrzuca się do domu i ktoś się nią musi zająć. Zwykle jednak, mimo szalejącej emancypacji, nie tatuś. 😉
Coraz więcej osób nieczterystaeurowych pracuje też nie na etacie, tylko na zasadzie honoraryjnej, czyli w praktyce pracodawca nie ma wobec nich żadnych zobowiązań. Ponieważ takie osoby wszelkie świadczenia, a nawet warsztat pracy, muszą fundować sobie same, na życie często z trudem im starcza, choć pozornie ich przychody nie są takie małe.
Witaj Bobiku 😆
A skąd Ty to wiesz haneczko, że rektor podrze przed przeczytaniem?
Jeżeli znasz fakty, które by uzasadniały Twoje oskarżenie, to je podaj. Jeżeli nie znasz, to nie szkaluj człowieka.
I oczywiście zgadzam się z Vesper, że tak naprawdę problemem jest nie tych 400 czy ileś tam eur, a kurczenie się i pauperyzacja klasy średniej.
Jagodo, wystarczylo otworzyc linke:
„Rektor z góry mówi Onetowi, że pismo „wyrzuci do kosza”. A wcześniej jeszcze podrze”.
Dokladnie o tej samej porze co wczoraj mniejsza Pandka poszla sie przekimac – dokladnie w tej samej pozie co weczoraj – na drewnianym pomoscie. No, ale ona wczesniej wsaje.
Pol godziny temu widzialam piekna scene.
Mniejsza panda miala dluuuuuuuugi kijek, ktory sobie obgryzala jak kurza noge. . Podeszla do niej wieksza panda i najwyrazniej powiedziala, ze jej sie ten kijek tez podoba i chetnie by go sprobowala. Wtedy mniejsza polamala go na dwie czesci, dluzsza czesc wreczyla wiekszej Pandzie i krotsza zaczela obgryzac sama.
Ona czasami wyglada jakby grala na fujarce, bless’er.
Vesper, być może masz rację, ale tam jest więcej danych odnoszących się do Niemiec, które są nieprawdziwe. I to zawsze budzi we mnie opór i wątpliwości, co do reszty wywodu, bo jeżeli autor podaje nieprawdziwe dane choć w jednym przypadku, to jego wiarygodniosć jest wątpliwa.
Z trendami ogólnoświatowymi dyskutowac nie będę, bo mi wiedzy brak.
„Jeśli młodzi znajdą pracę, coraz częściej jest ona czasowa. Tutaj prym wiodą Słowenia i Polska, gdzie na umowach tymczasowych pracuje ponad 60 proc. zatrudnionych poniżej 25 roku życia. Niewiele lepiej jest we Francji, Niemczech, Szwecji, Hiszpanii i Portugalii, gdzie ten odsetek przekracza 50 proc. Praca czasowa jest zrozumiała na początku kariery zawodowej, ale ta forma zatrudnienia staje się normą dla młodych, niezależnie od stażu. Po upływie jednej umowy pracodawca oferuje kolejną, wymuszając przyjęcie niskiej pensji w zamian za mglistą obietnicę stałego zatrudnienia. Wydłużają się staże i praktyki, będące formą pracy darmowej.” Stwierdzenia zawarte w tym fragmencie, przynajmniej w odniesieniu do Niemiec też nie są prawdziwe.
Statystyki też trzeba umieć czytać i interpretować. Mogę Ci przytoczyć trochę linków po niemiecku, jeżeli byłabyś zainteresowana.
Ja obserwując rówieśników mojego syna, mogę stwierdzić tylko, że tak mobilni jeśli chodzi o studia to jeszcze nigdy w historii nie byli.
I to niezależnie od kraju pochodzenia i statusu finansowego rodziców.
To, że młodzież z Kanady czy ze Stanów przyjeżdża na studia do Europy,i nie ma teraz koniecznosci nostryfikacji dyplomów europejskich, to jest zupełne novum.
To, że Niemcy i Kandyjczycy przyjeżdżają do Polski studiować medycynę, bo nie chcą tracić czasu na oczekiwanie na miejsce na studia we własnych ojczyznach, to wszystko umożliwiła reforma bolońska.
Naprawdę nie jest zle, powiedziałabym, że jest dobrze, bo młodzi stają się otwarci, oni zupełnie inaczej myślą. I praktyki studenckie za grosze ( bo są to grosze ca 600euro miesiecznie, a jeszcze trzeba wynają kwaterę) wcale ich nie przyprawiają o bóle głowy. Wręcz przeciwnie, uważają, że jest to znakomita okazja do tego, aby sprawdzić, czy studia, ktore sobie wybrali rzeczywiscie odpowiadaja ich oczekiwaniom, czy może lepiej obrać inny kierunek masterski.
Pawłowicz jak Pawłowicz, a ile jest groźnych idiotów w PO…
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13310853,Dlaczego_poslowie_PO_glosowali_przeciwko_zwiazkom.html#MT
O rany… Pani Kierowniczko !!!!!!
” wielu mężczyzn udaje gejów i w rezultacie kobiety mają kłopot ze znalezieniem partnera…”
Bede musiala to powiedziec mojej Mamie, jakby sie jeszcze smiala chocby zajaknac…. 😆
Dobrze, Bobiku, ale to nie jest 7 milionów osób, które nie mają innej możliwości zarobku.
Owszem korzystają z tego również matki samotne( ale one z reguły mają świadczenia socjalne, jeżeli nie maja dochodu), bo z przedszkolami całodziennymi już za moich czasów byla kicha. Zawsze byla przerwa. To samo dotyczy szkoly podstawowej i braku świetlic, zwłaszcza na wsiach, czy małych miastach.
Jeżeli zarabiasz ponad 400 euro miesięcznie musisz się sama ubezpieczyć, więc w wielu wypadkach się po prostu nie opłaca żeby żona zarabiała więcej.
Możemy przyjąć krakowskim targiem, że milion osób chciałoby pracować za wiecęj, a nie ma innej możliwości. Ale nie 7 milionów.
To jest jednak zasadnicza różnica. Również dziecko, na które rodzice otrzymują Kindrgeld nie może zarobić więcej niż 6500 euro rocznie. Tyle było przed dwoma laty, teraz może jest nieco wiecęj. Także studenci, jeżeli zarabiają na praktykach więcej niż 400 muszą sami płacić składki na ubezpieczenie zdrowotne.
No to, Haneczko, wart pac pałaca 🙁 .
Witam Pracownicę Sejmu (22.06) i uprzejmie proszę o podanie paragrafu, który zabrania cudzoziemcom wysyłania listów lub maili do demokratycznie wybranych ciał przedstawicielskich w RP. Ja go nie znam.
Jak chodzi o etyczną stronę sprawy, czyli pytanie, czy osoby przebywające od wielu lat na emigracji mają „moralne prawo” zabierać głos, to była ona tu już kilkakrotnie dyskutowana, i nie bardzo widzę powody do rozpoczynania teraz tej dyskusji ponownie.
W związku z powyższym nawet nie mam zamiaru tłumaczyć się z tego, czy sam posiadam obywatelstwo, czy nie, zwłaszcza że i tak prawie wszyscy tu wiedzą. 😈
Wiesz, Heleno, że ta interpretacja rzuca trochę światła na antyhomoseksualną optykę posłanki Pawłowicz…
O kurczę… 😯
Dziekuje Mar-Jo, umknęło mojej uwadze, że pani posłanka nie pracuje już na UW. Myślałam, że jest mowa o rektorze UW. A tu znowu kłania nam się Ostrołeka 👿
Dobranoc 🙂
No, takiego zamordyzmu zabraniajacego cudzoziemcom slania listów do Sejmu RP czy innych organów, to nawet za komuny nie było.
Powinszować Sejmowi i narodowi takich pracownic .
Sprawą rektora z Ostrołęki powinna się zająć minister Kurdycka i KRASP
http://www.krasp.org.pl/
Ciekawe myslenie jest Pracownicy Sejmu. Zaloze sie, ze nawet sam Gomulka by sie z tym zgodzil.
Zachecam jednak do czestszeg zagladania na Blog Bobika, bo my tu czesto debatujemy o tym jak powinna funkcjonowac dorosla demokracja i gdzie Polsce nie do konca sie jeszcze udalo.
A pisac do demokratycznie wybranych przedstawcieli wladz RP zamierzam jak najeta, albowiuem calkiem spory szmat moich podatkow placonych w Zjednoczonym Krolestwie wplacanych jest do bezdennej kieszeni Unii Europekjskiej, wiec czuje sie odpowiedzialna za stan demokracji w III RP.
To o facetach udających gejów po to, żeby przypadkiem nie związać się z kobietą, cudne jest, ale ja w jeszcze większy zachwyt wpadłem przy wypowiedzi posła Tomańskiego …każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki. Ale my reprezentujemy Podkarpacie…. To jest, jak sądzę, trafienie w samo sedno sprawy i zasługuje na jakąś Nagrodę. Tylko wymyślcie dla tej Nagrody jakąś ładną nazwę. 😈
Przecież ślemy listy i odpisują na nie.
Przewodniczący KRASP
prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś
Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
e-mail: wieslaw.banys@krasp.org.pl
Sekretarz Generalny KRASP
Prof. dr hab. Andrzej Kraśniewski
Politechnika Warszawska
Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych
ul. Nowowiejska 15/19
00-665 Warszawa
tel.: 22 234 75 37
fax: 22 234 58 85
e-mail: SG@krasp.org.pl
Biuro KRASP
Agata Kulesza, Kierownik; e-mail: agata.kulesza@krasp.org.pl
Dorota Wyczułkowska, e-mail: dorota.wyczulkowska@krasp.org.pl
Barbara Frankiewicz, e-mail: barbara.frankiewicz@krasp.org.pl
Jadwiga Janukowicz; e-mail: jadwiga.janukowicz@krasp.org.pl
Czy zechciałabyś, Heleno, sformułować odpowiednie pismo? Bo ja nie potrafię być uprzejma, niestety, w takich sytuacjach.
Jagodo, to jest swietny pomysl! Doskonaly wrecz. A moglabys machnac list do Minister Kurdyckiej i kopie do KRASP – while we’re at it?
Podaj wszystie swoje tytuly naukowe, koniecznie!
Mnie to też szalenie rozbawiło,Bobiku, ale to niestety nie jest oryginalny cytat, tylko owoc radosnej twórczosci redaktora.
KRASP jest członkiem http://www.eua.be/Home.aspx Zrzeszenia Uniwersytetów Europejskich. Też dobry adres 😉 .
Sprawdziłem, Zmoro – w oryginale inaczej było tylko „my” zamiast „ja”, co nawet wzmacnia metaforyczną wymowę cytatu. 🙂 Poprawiłem, żeby nie było, że wkładamy posłowi w usta. 😎
Nie, poprosimy Jagode, zeby sformulowala! Kto za? Kto przeciw?
Przeglosowane! Jagoda wygrala konkurs na ulozenie listu.
Zmoro, redaktor wcale tak daleko od oryginału nie odbiegł: Ale my reprezentujemy Podkarpacie, a u nas to jeszcze bardzo odległe, żeby popierać mniejszości homoseksualne.
Pani Pracownica Sejmu to tak z głowy, czy z serca?
Tu są osoby, które mają prawo wyborcze i biorą udział w głosowaniach dotyczących władz tego kraju.
Chyba się droga pani trochę zapomniała, gdyby zechciała ujawnić swoje dane personalne, chętnie przedyskutuję w szerszym gronie innych pracowników sejmowych pani pouczenia dla uczestników tego bloga.
On reflection. Zwrocenie sie do mojego MSZ w sprawie wypowiedzi Pani Posel Pawlowicz nie jest do konca zlym pomyslem, jakby moglo sie wydawac na pierwszy rzut oka. .
Bo w odroznieniu od resortow w Polsce, resorty brytyjskie maja obowiazek odpowiedzenia na kazdy list, jaki do nich przychodzi i bradzo czesto interweniuja. Wiec naprawde zastanowie sie czy nie zlozyc donosu na poslanke PiSu, partii przeciez bardzo zaprzyjaznionej z nasza partia rzadzaca.
O rany, Haneczko, toż Ty jesteś osłabiona chorobą, ledwie wytknęłaś nos spod pierzyny, a tu od razu jedna sakramencka awantura za drugą! 🙁 Przekąś coś dobrego, 😎 napij się zimowej herbaty i popatrz może na pandy? Ja Ci, jeśli pozwolisz, z czystej grzeczności, oczywiście, dotrzymam towarzystwa. 😎 Zwłaszcza przy przekąszaniu. Przekąszanie z grzeczności na pewno nie tuczy! 😆
Jaka pracownica, taki sejm
Ja mieszkam w Polsce, płacę tu podatki. Ten kraj będzie tak długo tak wyglądał, jak długo w miejscach, gdzie decyduje się o jego losach, będą pracować i działać osoby, którym, łagodnie mówiąc, nie dostaje kompetencji.
Skad te skojarzenia ze zdjeciem sprzed pol wieku?
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5838628250174326209?authkey=CICY6K6P5aCilgE
Lagom, nic dodać, nic ująć 🙁
Jaczejka antyklerykalna to mało, tu się zgromadzili odwetowcy i rewizjoniści spod znaku Hupki i Czai, spod znaku soldateski waszyngtońskiej i sługusy londyńskiego reżimu.
Jeżeli to była pracownica Sejmu, to ja się pytam: kogo tam zatrudniają? Czy jeżeli byle dureń może zostać posłem, to pracownikiem najważniejszego organu państwa też muszą być idioci?
W wypowiedzi posła Mężydły niezły był też ten kawałek: Homoseksualiści? Nie ma mojego sprzeciwu wobec takich związków. Ale czy my musimy wyprzedzać tę rewolucję?
Myślicie, że poseł Mężydło umie czytać mapy? Można by mu np. taką posłać… 🙄
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12083297,Zwiazki_partnerskie_w_Polsce__Jak_robila_to_Europa_.html
Ad Zmora Ja obserwując rówieśników mojego syna, mogę stwierdzić tylko, że tak mobilni jeśli chodzi o studia to jeszcze nigdy w historii nie byli
Ja się z tego zjawisk niepomiernie cieszę, tylko że to jest nieco obok problemu. Przy całej mobilności, zaradności, zaangażowaniu, większości z tych młodych ludzi grozi zderzenie z brutalną rzeczywistością i zasilenie szeregów nowej klasy społecznej. Oby nie trwale. Na studiach ludzie są jeszcze pełni nadziei (i z niej czerpią siłę do cięzkiej pracy), że ich wysiłek to nie jest utopiona inwestycja. Dopiero gdy po studiach, doktoracie i dziesięciu latach wypruwania flaków nie stać ich nawet na zakaraluszoną kawalerkę 23m2 w wielkiej płycie, bez zaciągnięcia kredytu na 30 lat za połowę ich zarobków, to ich nadzieja raczej gaśnie. Ja się nie dziwię.
ale Łajza….
Zeen, a można sobie wybrać? Bo ja najchętniej byłbym londyńskim sługusem, na służbie u Mordechaja. Spróbowałem parę razy i mówię Wam, to jest cycuś fucha. Jak karmią, jak obskakują, jak dopieszczają… 😈
Kierownictwo też coś na ten temat może powiedzieć. 🙂
Ano, ano 😀
Lagom praktycznie udowadnia tezę, że jeden obraz może powiedzieć więcej niż tysiąc słów. 🙂
Widzisz, Vesper, szklanka może być do połowy pusta lub do połowy pełna. I jedno i drugie stwierdenie jest prawdziwe 😉 .
Jak sobie tak patrzę na posłankę Pawłowicz, to zatęskniłam za Renatą Beger 😛
Tak, Kierowniczko, w porównaniu, Renata Beger miała w sobie jakąś taką… niewinność 🙄
A ja jak patrzę …. to widzę, że ewolucja zatoczyła niezłe koło….
…każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki. Ale my reprezentujemy Podkarpacie…
Niby dużo nie odbiega, Ago, ale powyższe było znacznie ładniejsze. zwłaszcza ten pierwszy człon 😉 .
Tęsknota jest jałowa i nie przynosi żadnych korzyści społeczeństwu! 👿
A, właśnie, jeszcze miałem do Zmory szczeknąć. Praktyki studenckie i staże tuż po studiach to jedne kalosze, całkiem normalne, ale są i drugie. Ostatnio coraz bardziej pleni się wykorzystywanie praktyk do finansowego wyciskania osób w dowolnym wieku. Nazywa się to „przyjmiemy na dwumiesięczną czy półroczną praktykę” (nawet nie na okres próbny), z mglistą perspektywą późniejszego zatrudnienia. Żeby się urzędy nie czepiały, nędzne grosze płacone takiemu „praktykantowi” nazywa się zwrotem poniesionych wydatków. Po przewidzianym czasie okazuje się, że praktykant zrobił swoje, praktykant może się ugryźć wiadomo w co. I tak się znajdzie następny naiwny. 👿
A pracownicy Sejmu przypominam, że fakt płacenia czy niepłacenia podatków w Polsce przez Polaków mieszkających za granicą, nie przeszadza kandydatom na parlamentarzystów w czasie kampanii wyborczej mizdrzyć się do polskiej diaspory w różnych zakątkach świata.
przez Polaków, Bobiku, możesz poprawić?
Senk ju
Ja Renate B. lubilam. A po tym wydarzeniu w pokoju hotelowym zaczelam wrecz bardzo szanowac. Bo ona wiedziala dokladnie co sie bedzie dzialo POTEM. A mmo to odwazyla sie,pozwolila sie nagrywac. I ladnie zachowywala sie i mowila pozniej. Skromnie i przyzwoicie.
I podobaly mi sie nawet jej „kurwiki w oczach”. Tak mowi prawdziwy lud i nie jest to zaden powod do wyswiemawina sie. Do usmiechu, tak, ale nie do wysmiewania sie.
Ona taka pracownica jak z koziej… no. Intencja płacenia podatków albo nie, intencja bycia obywatelem – toż to od razu widać, że to Prawdziwy Patryjos!
Z tą szklanką dla młodzieży to chyba nie całkiem tak. 😉 Tu są dwie szklanki. Jedna pełna i to z bardzo atrakcyjną, musującą zawartością, a druga dosyć pustawa. Jeśli komuś ta pierwsza szklanka za bardzo pójdzie do głowy i będzie mu się wydawało, że i druga będzie tak upojna, to może potem długo masować obolałą po gruchnięciu o ziem sempiternę. 🙄
Bobik zapewne wie po adresie mailowym, czy to prawdziwa pracownica 😉
Zeen, ale jakoś przyjemniej odpowiedzieć Pracownicy Sejmu, że kompletne bzdury wypisuje i pojęcia nie ma, niż warknąć z krakowska „a idźze, idźze, Prawdziwy Patryjotysie”. 😆
Udalo sie!!! 🙂
Troche zdjec z Synagogi:
https://plus.google.com/photos/101208902374345930662/albums/5838635778265297089?authkey=CPSI4ZTdjLvtmQE
Pracownica ma prawo, a może nawet obowiązek, prywatnie pisać z adresu prywatnego, Kierowniczko, więc sam adres nic jeszcze o jej (ani czyjejkolwiek) prawdziwości nie mówi.
Przy okazji mogę prywatnie przyznać – nie odnosząc tego w tej chwili do nikogo konkretnego – że kiedy z jakiegoś tam powodu zwracam się do kogoś na privie (choćby wysyłając bobikokartki świąteczne) i okazuje się, że adres jest nieistniejący, to jakoś przykro i smutno mi się robi. 🙁
Na szczęście tutaj zdarza się to niezbyt często. 🙂
Nadmiar socjalu obraca się przeciwko ludziom.
W czasach gdy przedsiębiorca nie wie, czy jutro ktoś zechce kupić jego towary, lub skorzystać z usług, nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się wiązał stałymi umowami z pracownikami.
Tak to wygląda, niestety.
W Polityce jest artykuł Edwin Bendyka „Niebezpieczne uzależnienie od ropy” omawiający tezy brytyjskiego socjologa Johna Urry, który twierdzi, że
„Ropa w epoce neoliberalnej globalizacji przestała być tylko podstawowym surowcem energetycznym, stała się kluczowym elementem światowego systemu finansowego – rodzajem waluty, na której buduje się coraz bardziej skomplikowane mechanizmy spekulacji giełdowych. – Ropa jest obecnie podstawą dla ponad 70 instrumentów pochodnych, co znakomicie destabilizuje rynek tego surowca i wiąże ruchy jego cen ze spekulacjami, a nie tylko z grą popytu i podaży – wyjaśnia Urry. Niestety, oddziaływanie jest dwustronne – gdy napięcie między podażą a popytem na ropę zaczyna być zbyt duże, pęka nie tylko rynek surowców, lecz cały globalny system finansów. – Tak się stało w 2007 r. Załamanie amerykańskiego rynku nieruchomości, które dalej doprowadziło w 2008 r. do krachu systemu kredytowego, to nic innego jak skutek kryzysu naftowego – twierdzi brytyjski socjolog.
Kryzys w istocie rozpoczął się w 2005 r., kiedy huragany Katrina i Rita pozbawiły Stany Zjednoczone, największego konsumenta ropy na świecie, znacznej części infrastruktury potrzebnej do przerabiania surowca oraz zakłóciły jego wydobycie w Zatoce Meksykańskiej. – Okazało się, że światowe rafinerie nie są w stanie uzupełnić amerykańskich niedoborów benzyny, a z kolei producenci ropy, nawet Arabia Saudyjska, przekonali się, że nie mogą szybko zwiększyć wydobycia surowca. Do tego Chiny przestały być eksporterem netto…
Ceny ropy poszybowały w górę. W okresie 2002–08 wzrosły realnie pięciokrotnie, a jeśli cofnąć się do 1990 r., to czternastokrotnie! W tym miejscu zaczyna się robota dla socjologa. Czas taniej ropy, czyli dekady lat 80. i 90., to czas rozkwitu amerykańskiej klasy średniej budującej swój ekonomiczny status na nieruchomościach. Ważny element amerykańskiego marzenia – domek na przedmieściach – stał się dostępny na skalę masową dzięki taniemu paliwu, które otworzyło dostęp do tańszych gruntów położonych z dala od miejskich centrów.
Globalizacja i napływ taniej produkcji z Chin ochroniły przed inflacją, jednocześnie umożliwiając napędzanie konsumpcji tanim kredytem. Pożyczki zabezpieczała szybko rosnąca wartość nieruchomości finansowanych przez jeszcze tańsze kredyty hipoteczne. Perpetuum mobile nie istnieje jednak nie tylko w fizyce, niemożliwe jest również w ekonomii. Gdy ceny ropy poszły w górę, konstrukcja załamała się. Rosnące błyskawicznie koszty paliw dotknęły głównie mieszkańców najodleglejszych osiedli, a więc najmniej zamożnych. Dojazdy do pracy – w niektórych przypadkach nawet 200 km dziennie – zdominowały szybko koszyk zakupów. Wzrost wydatków na paliwo oznaczał zmniejszenie wydatków na inne towary i usługi, w sumie zmniejszony popyt konsumencki. Wystarczyła jeszcze tylko niewielka podwyżka stóp procentowych, by zaczęły się kłopoty ze spłatą kredytów. Domek z kart runął.
Płynna waluta
– Kryzys pokazał nam przyszłość, czyli konsekwencje systemowego uzależnienia od wytwarzania i dostarczania energii opartego na ropie naftowej – wyjaśnia John Urry. – System ten przenika wszystkie aspekty naszego życia. Z jednej strony to podporządkowana zużyciu ropy infrastruktura: drogi i autostrady, stacje benzynowe i serwisowe, sieci moteli i centrów handlowych, morfologia miast i przedmieść, rozmieszczenie baz wojskowych. Z drugiej zaś strony marzenia i style życia oparte na nieskrępowanej mobilności i nieograniczonej konsumpcji.
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/1534789,1,niebezpieczne-uzaleznienie-od-ropy.read#ixzz2JJYPd5CP
Przepraszam za długi tekst, wkleiłam, bo jest niedostępny na stronie Polityki, a wydaje mi się ciekawy.
Zapewne kryzys ma różne przyczyny i możliwe, że takie życie, jakie kiedyś wiedliśmy, nie będzie możliwe.
Nie wiem, czas jest trudny, od dawna wiadomo, że gdyby wszystkim ludziom żyjącym na planecie zapewnić poziom życia, taki jak w Polsce, potrzeba by było kilku planet Ziemi.
Jaja, że tak powiem, jajami, ale czy w tym całym sejmie jest jakiś dyrektor, czy ktoś podobny, w każdym razie kierownik personelu? Bo jak jest, to bardzo poważnie powinien się zastanowić, jakie sankcje dyscyplinarne ma wyciągnąć. Nie czy, tylko jakie. Która to Pracownica, to można w ciągu 15 minut ustalić. A gdyby miał inne zdanie na temat obowiązków pracowniczych, to chyba taki kierownik też komuś podlega, prawda?
I to są dopiero jaja, że on nie ruszy dupska i nikt mu nic za to nie zrobi, a nie, że jedna z drugą pinda publikuje w internecie, ona może być głupia, jej prawo.
Bo jakby mnie ktoś pytał, to jestem przekonany, że ona naprawdę tam pracuje. 🙄
Howgh!
Vesper ma czkawkę, – napij się wo… wina 😉
Mar-Jo, już chciałam zachwycić się Synagogą – wielkie dzięki za zdjęcia – a tu patrzę i ócz mych zieleni nie wierzę, sala sejmowych posiedzeń, kurcze! 😉
Trochę żartuję, ma się rozumieć.
Vesper (23:46),
masz na myśli kurwiki w oczach? 😉
Pedalstwo, cyklistwo, jaczejkostwo i woda na młyn odwetowców…
No, nareszcie w domu 😆
Dziękuję zeenie, solidny łyk i po czkawce 😉
Alicjo, ona i z kurwikami była w porównaniu bardzo niewinna 😉
„Zimna” jest ta nowoczesna architekura, a zzwnatrz takie dwa pudelka jedo na drugim, co oni (architekci) wyprawiaja?
Faktycznie jak sala posiedzen, z galeria dla widzow.
http://www.faz.net/aktuell/beruf-chance/recht-und-gehalt/berufseinstieg-erstmal-befristet-12037846.html
Tu są najnowsze statystyki, Bobiku.
Mój młody też ma umowę na 3 lata. W tym czasie musi zrobić doktorat. I na razie wcale się nie martwi tym, co nąstapi za niecałe dwa lata. My też niespecjalnie. Taką drogę obrał, zarabia na tyle przyzwoicie, że stać go na wynajęcie mieszkania w Monachium i zostaje mu jeszcze na dosyć beztroskie życie, co prawda bez codziennej porcji kawioru.Ale na pasztetówke wystarczy. Gdyby zdecydował się na podjęcie pracy bezpośrednio po studiach, a nie na doktorat, zarabiłby o około 30% więcej, takie miał propozycje i tak zarabiają jego koledzy ze studiów.
Nie wiem jak jest najmniejsza reprezentatywna grupa sondażowa, dwiescie osób?
Jeżeli tak, to jego około 200 znajomych z gimnazjum, liceum i studiów ma pracę po studiach w zawodzie i zarabiają całkiem przyzwoicie niezależnie od kraju, w którym pracują. Czy to w Polsce, czy w Niemczech, Szwajcarii, Indiach, Chinach, Portuglii, Rumunii, Grecji, Hiszpanii, W.Brytanii czy Francji.
Jeżdząc do Polski regularnie zabiera ze sobą poprzez Mitfahrzentrale wspólpasażerów. Są to w wiekszosci Ķlodzi ludzie z Polski, którzy znależli po studiach w Polsce prace w Niemczech i są zadowoleni. Przedwczoraj wiózł człowieka nieco ponad 30-letniego, ktory w Polsce wytwarzał ekologiczne cegły z gliny i słomy. W Polsce inters mu padł. zapakowal zonę o dzieci i dwa lata temu wyjechał do Drezna gdzie robi to samo i sobie bardzo chwali.
Dlaczego ja mam widzieć czarno przyszłosć młodych?
Dla chcącego nic trudnego 😉 . Jasne, że znajdzie się mnóstwo przypadków niepowodzeń. Ja takiego wsród swoich znajomych nie spotkałam. Nawet jeżeli ludzie po 50-ce tracili pracę w kraju, to zgodnie z obiegową opinią nie powinni znależć nowej, bo w tym wieku nikogo już nie zatrudniają. Tymczasem moi znajomi nie mieli kłopotów z nową pracą.
Mnie się podoba, to co się dzieje. Widzę więcej plusow niż minusów globalizacji. Świat stoi otworem przed nami. I fajnie jest np. jak młody jedzie do Indii na ślub kolegi, zjezdża się 20 osób z roku z calego świata, a na dodatek na weslu jest pełno Czechów, bo siostra pana młodego ma męża Czecha 🙂 .
Przypomnijmy sobie, jakie możliwości zarabiania pieniedzy mieli studenci za komuny. I ilu pracowało obok studiów? Teraz pracuje większość i te umowy o dzieło pozwalają im do tych studiów dorobić( nawet jak nie muszą) bądz na studia zarobić, jeżeli muszą. I jest to dość powszechne. I dobrze, że są takie możliwości. Pod tym względem Polska przybliżyła się do reszty świata.
Wodzu, po pierwsze, jeszcze nie poinformowaliśmy Kancelarii Sejmu, a po drugie zorganizowanie kontroli prywatnych komputerów pracowników zajęłoby chyba trochę więcej, niż 15 minut. Bo o 22, w dniu, kiedy nie ma posiedzenia sejmu, to pracownica, czy nie pracownica, raczej nie z sejmu nadaje.
Wbiegła do wody i bryka. Panda. 😀
Siódemeczko, ja jestem za ograniczeniem konsumpcji (z wyjątkiem paszetówki, rzecz jasna), która chwilami przyjmuje coraz bardziej obłąkane formy, ale w sposób chociaż jako tako uśredniony, a nie tak, żeby jedni (liczni) kosumowali coraz mniej, a drudzy (nieliczni) coraz więcej. Bo teraz, nawet jak jakiś, powiedzmy, Buffet, sam chce konsumować mniej, to może to zrobić na zasadzie łaski pańskiej, ale nie w ramach systemu, który go, wbrew jego woli, uprzywilejowuje.
Jestem też za dobrowolnym ograniczeniem ludzkiego rozmnażania się i też w sposób sprawiedliwy – tym razem ze wskazaniem na biednych, którzy statystycznie w tej dziedzinie mają większe osiągi. 😉
A świadczenia socjalne uderzają głównie w przedsiębiorców małych i średnich, którym często faktycznie ciężko z tym wyrobić. Dużych byłoby na to stać, ale nie wszyscy chcą chcieć, choć są i tacy, którzy wręcz się tym szczycą, że u nich w firmie o socjal się dba. Tylko że znowu – łaska pańska, a nie rowiązanie systemowe.
Nie, zapytanie Bobika o numer IP zajęłoby w sam raz 15 minut, razem z przekazaniem pytania Panu Administratorowi i odpowiedzią. 🙂
W sejmie to różnych da, na przykład jest taki jeden, który ciągnie ruskie torrenty na służbowym komputerze. 🙂
Znaczy pewnie nie tylko on, ale ja chodzę tylko po określonych tematycznie ruskich stronach. 😛
I pewnie sierota nie wie, że to widać, bo by z domu ciągnął. 🙄
Mnie się ta synagoga w Monachium podoba, zwłaszcza z zewnątrz. Bardzo szlachetny kształt, a jednocześnie nawiązanie do Ściany Płaczu. Robi wrażenie, przynajmniej na mnie.
Bobiczku, mnie się to wielokrotnie zdarza. Oczywiście nagminnie przy mailach, które nie przechodzą sita cenzury 😉 – ale także zdarzało mi się i przy zupełnie niewinnych, nawet fajnych tekstach. W takich wypadkach też mi smutno.
Raz ktoś przysłał jakiś wyjątkowo obrzydliwy paszkwil antysemicki dotyczący – nie, nie mnie, ale znajomej muzyczki (mniejsza o specjalność), Zagotowałam się i wysłałam, co myślę, na wpisany adres mailowy, który wyglądał na prawdziwy. A jednak prawdziwy nie był 👿
ale to małe i średnie przedsiębiorstwa* tworzą klasę średnią.
*nie mylić z samozatrudnionymi, choć i oni częstokroć wychodzą lepiej niż na posadzie.
Nie lubię urawniłowki.
Z zewnątrz jest wykończona szlachetnymi materiałami, więc wygląda nieźle. Ja lubię proste bryły.
Ale jedno zdjęcie zaskoczyło mnie, takie na wprost wejścia.
Może dlatego, że tak tu o tym sejmie nadajemy.
Może czas się wyciszyć i zadrzemać? 😉 http://pixdaus.com/big-cat-nap-lions-lake-nature-tree-kenya-africa-by-stephen-o/items/view/569964/
Tak, na wielu stronach widać IP i jak się wrzuci numer do Sierżanta, to w ciekawe miejsca może zaprowadzić. 😀
Też nie lubię urawniłowki, Siódemeczko.
A jeszcze bardziej nie lubię i nie rozumiem, jeżeli rodzice użalaja się nad dziećmi, którym się całkiem dobrze powodzi i cały czas je wspieraja finansowo, często swoim kosztem.
Mam przyjaciół. Mają dwoje dzieci. Syn dostał mieszkanie po babci( zostało unowocześnione przez architekta wnętrz), córce kupiono, aby było sprawiedliwie. Chłopak zarabia 3 tys netto, jego dziewczyna 2,5. I jego rodzice cały czas pomagaja im finansowo.
Mama sama jeżdzi 10 letnim autem, dziecku kupili auto, które już obecnie ma 5 lat. A zatem trzeba mu kupić nowe. Przecież to jest chore. Moim zdaniem powinna sobie kupić nowe, a dziecię niech sobie kupi na kredyt. Stać go. Nawet bez comiesięcznego wsparcia finansowego rodziców. I cały czas słyszę jak mantrę, jak to tym młodym ciężko.
Tak, Ago, pora. Słodkie kocięta. 🙂
Dobranoc.
Zmoro, może młodzi mają jeszcze inne zobowiązania finansowe, o których nie wiesz. 5000 plus jakiś niewielki nawet kredyt, dziecko, czynsz, ubezpieczenia i są pod koniec miesiąca spłukani.
Wodzu, mógłbyś zerknąć do poczty, o ile jeszcze nie zadajesz się z Morfeuszem jak jaki, za przeproszeniem, cyklista? 🙂
Nie, Vesper, nie mają, dziecka też nie. Kota mają 😉 . To prawda, o kocie nie pomyślałam. Nie mam pojęcia, ile kosztuje utrzymanie kota.
Widzisz, ja jestem z innej generacji. Mnie rodzice pomagali tak długo, dopóki się uczyłam. Jak zaczęłam pracować, to pomoc się skończyła. I słusznie. nie bylo mowy o wspieraniu finansowym i kupowaniu mieszkań etc.
I ja również nie zamierzam kupować mieszkania swojemu dziecku, nawet jeżeli byłoby mnie na to stać.
Myślę, Zmoreczko, że jest pewnie różnie w różnych miejscach, ale w Polsce nigdy nie żyło się tak dobrze, jak obecnie. Poziom życia podniósł się niebotycznie, również z powodu pojawienia się różnych możliwości, jak np. tanie loty.
Dostaję dziesiątki zawiadomień dziennie z takiej strony Fly4free.pl, gdzie na forach kłębią się młodzi ludzie, którzy za kilkadziesiąt złotych spędzają weekendy w różnych częściach Europy.
Zmoro, dlaczego można widzieć czarno przyszłość młodych? To proste, z przyczyn statystycznych i temu podobnych. 😉 Przykłady typu „wśród moich znajomych”, które sam zresztą chętnie podaję, bo różne rzeczy mogą unaocznić czy zilustrować, nie są jednak żadnymi twardymi danymi. Wszyscy obracamy się w jakichś tam socjalnych granicach i mało znamy ludzi spoza owych granic, o ile życie nie da nam do tego jakiejś specjalnej okazji. Ja przez lata miałem zawodowo do czynienia z biedą imigrancką, ale gdyby nie przypadek, z biedą niemiecką bym się nie zetknął. A ona też istnieje.
Przy tym Niemcy są naprawdę w jeszcze nienajgorszej sytuacji, w porównaniu np. do Hiszpanii czy Polski.
Żeby nie było: ja widzę, oczywiście, również to, co się zmieniło na dobre i bardzo sobie to cenię. Tylko że to nie jest dla mnie powód, żeby nie widzieć ciemnych stron, zwłaszcza jeśli mam poczucie, że mogą one kiedyś zagrozić tym jasnym. A wszyscy, jak podejrzewam, wolimy się rozwijać niż zwijać.
A dlaczego o ciemnych stronach kłapię (chyba) częściej i więcej? Na takiej zasadzie, jak w znanej anegdotce o uważanym za niemowę chłopczyku, który po raz pierwszy odezwał się w wieku lat ośmiu, przy obiedzie i poprosił o podanie soli. Na potok pytań rodziny, dlaczego dotąd nie mówił, odpowiedział „bo dotąd wszystko było w porządku”. 🙂
Widzisz ja 2 tys miesięcznie przeznaczam na codzienne wydatki na dwie osoby, w tym paliwo i sporo książek. Bez czynszu. I to wystarcza spokojnie na życie na b.przyzwoitym poziomie. Takie mam doświadczenia. Na podróże wydaję ekstra fundusze. OK, na Boże Narodzenie też sięgam do skarbonki 🙂 .
Zmoro,
w sprawie potomstwa – zgadzam sie z Tobą. Nawet w Kanadzie, co to zwykle jest „skończyłeś szkołę, wystawiamy walizki przed drzwi i zmieniamy zamki w drzwiach” też bywają rodzice ciągle niańczący dorosłe, dobrze wykształcone, dobrze zarabiające dzieci. Moim zdaniem te dzieci tracą, bo nie wiedzą, jak radzić sobie w życiu tak naprawdę, braknie rodziców i co wtedy?
Ja znam jedną taka parę rodziców tutaj, zamiast korzystać z życia na emeryturze, fruwać po świecie czy co tam – oni ciągle u starych dzieci po trzydziestce, tu malują ściany, tam coś jeszcze… i wieczna obawa, że dzieci nie dadzą sobie rady 🙄
Nie opowiem o rodzinnych przypadkach (Polska), bo dla mnie jest to nie do pojęcia.
Jak już tu było pisane, sprawą honoru mojej generacji było, że jak wchodziło się w dorosłość, to chciało się sobie i wszystkim udowodnić, że da się radę, a co! I się dawało radę.
Ile kosztuje utrzymanie Kota?
Och, nie ciagnijcie mnie za jezyk!
Sama ortodontyka, piec razy wiecej niz moja wlasna!
A jak policzyc wszystie swetry kaszmirowe, ktore zostaly zawlaszczone jako materace, to szkoda gadac!
Tak, bieda imigrancka jest problem i to poważny, bo najcześciej jest utrwalona na pokolenia całe. Również bieda odbiorców pomocy socjalnej, także pokoleniowa. Ona wpływa na statystyki w znaczny bardzo sposób.
I tu jest miejsce na sensowne działania. I one w Niemczech w ostanich latach są. Dawniej w tej materii przodowała Holandia.
Najbardziej sensowna pomocą, moim zdaniem, jest wyciąganie matek imigrantek z domów, uczenie ich niemieckiego i pokazywanie, że kobiety maja wpływ na przyszłość swoich dzieci.
Moja koleżanka prowadzi kursy języka dla tych kobiet.Plus zajecia integracyjne. te kursy sa teraz obowiazkowe. To jest ogromny postep. One są wspaniałe, te dziewczyny, i bardzo wdzięczne, że wreszcie ktos w nich ujrzał partnerki i istoty posiadajace własna wolę. Mimo, że z początku były oporne i przychodziły tylko dlatego, ze taki mialy obowiązek. I to jest droga do tego, aby one sie zbuntowały i świadomie zrzucały okowy, narzucane im przez środowisko z krórego sie wywodzą.
Moze podliczny ile kosztowaly papierosy przez te wszystkie lata?
A to nie liczac smierdzacego petami futra….
No widzisz, Zmoro, znam bardzo niemłodego nauczyciela, z najwyższym możliwym niekierowniczym stopniem zawodowym (u nauczycieli jest takie stopniowanie) który byłby szczęśliwy mogąc na codzienne wydatki bez czynszu przeznaczyć 2 patyki bez czynszu. Na podróże, poza urlopem w taniutkim pensjonacie w Polsce, nic nie przeznacza, bo na to ni ma. Teraz drży o swoją przyszłość, bo miasto Kraków ma zamiar zamknąć kilkanaście szkół i o pracę w szkolnictwie nawet starym wyjadaczom będzie trudniej (jego własna jest zagrożona obcięciem do połowy etatu, a z tego wyżyć się już za Chiny nie da). A młodym, bez tych wszystkich papiórów i doświadczeń?
Co opowiadam dla zilustrowania, jak punkt widzenia zależy od punktu zadawania się z i że mówienie o procesach społecznych wymaga jednak sięgnięcia również do innych źródeł informacji. 😉
Cyk Lista
Za tych, co na morzu,
za tych, co tuż obok,
za tych, co z uśmiechem
idą trudną drogą.
Za tych, którzy: „proszę”,
„dziękuję”, „przepraszam”,
za tych, którzy widzą
rację, gdy nie nasza.
Za mądrych, życzliwych,
za łapiących w mig.
Za nich chcę dziś wypić.
Zgoda? No, to cyk!
Dokładnie tak, Alicjo 😉 .
Ale teraz w Polsce też się to zmienia. dzieciaki zaczynaja pracować będąc w liceum. Albo zeby sobie dorobić ( ale wtedy wybierają raczej korepetycje po 45 zł za godzinę na czarno), albo tak jak mój syn i paru jego kolegow,oficjalnie po 7zł za godzinę wówczas, aby zebrać doswiadczenie, które zaprocentuje póżniej na studiach.
I to mi się podoba. za moich czasów takich możliwosci nie było.
Nadmierna opiekuńczością można tylko dzieciom krzywdę wyrządzić. I jak widac na przykładzie Alienor, twojego syna, mojego, czy stonki Rysiowej młodzi chcą sami do czegos dojść i wyrwac się spod skrzydeł rodzicielskich. W przeciwieństwie do młodych Włochów, gdzie zwłaszcza chłopcy preferuja hotel Mama. Ale podejrzewam, że wina leży po stronie mamusiek.
I jak tu nie cyknąć, Ago? 🙂
Ja dziś chyba nie wylezę z tego koktajlowania. 😈 To pewnie przez to, że już wszedłem w fazę euforyczną, która nawet i przez jutrzejszy dzień może się utrzymać, jak Los/Bóg (niepotrzebne skreślić) da. 😉
I to jest to, o czym piszę, Bobiku. O tym, że są ludzie, którzy na emeryturze maja 900zl i musi starczyć im na czynsz i utrzymanie i na lekarstwa jeszcze. I nie wiem, czy ma on 10 zł dziennie na jedzenie. Podejrzewam, że nie.
Ja jestem świadoma tego, że jestem uprzywilejowana, dlatego nie godzę się na to, żeby wspólczuć młodym stojacym na progu życia, bo we dwoje mają tylko 5,5 tys i w dodatku nie muszą płacic za wynajem mieszkania.
Pewno, że cyknę z Agą, choćby w intencji, że mój młody nieco szybciej niż ona dojdzie do wniosku, że życie nie składa się tylko z pracy 🙂 .
I żeby uzupełnić, bo chyba nie do końca się jasno wyrażam. Naprawdę wiem, co piszę. I znam realia w Polsce i w Niemczech takze.
Przez ponad 20 lat pomagałam finansowo mojej mamie, a także mojej siostrze, samotnej matce z dzieckiem chorej na najgorszą formę SM, porzuconej oczywiście przez męża i mającej rentę 500zł.
Niestety nie mam już komu pomagać.
Nadopiekuńczość to jedna strona medalu, ale co mają zrobić rodzice, których dziecko bezskutecznie wysłało setki podań o pracę (to są znane mi autentyki, nie teoretyczne przypuszczenia)? Wywalić na zbity pysk, niech zdycha? Albo tacy, których latorośL zapieprza od rana do wieczora i nie ma już jak w to wepchnąć dodatkowej pracy, ale zarabia za mało, żeby samodzielnie się utrzymać (też znane mi przypadki)? Też wywalić, nie dawać ani grosza, najwyżej się cholera żreć oduczy?
Łatwiej wystawić walizki, kiedy widać że ktoś jakoś tam sobie poradzi. Ale co, jeśli naprawdę sobie nie radzi i niekoniecznie z własnej winy?
I nie zawsze jest wyjściem odpowiedź „to niech żyje z socjalu”. Bo w niektórych krajach, w tym i w Niemczech, do 26 roku obowiązek utrzymania bezrobotnego potomstwa spoczywa na rodzicach, o ile zarabiają powyżej iluś tam eur (wcale nie tak wiele, często sami ledwo wiążą końce). Nie mówiąc już o tym, że masowe wysyłanie młodzieży na socjal byłoby rozwiązaniem takim sobie.
http://joannaboguslawska.natemat.pl/48719,student-wersja-2-0-wydanie-nowe-nie-poprawione
A przyszłość tej młodzieży widzę niestety czarno, i to bardzo czarno. Ale jest to wina systemu edukacji w znacznej mierze.
Zmoro, zachowajmy proporcje. 🙂 Sam też znam młodych, którzy swoją profesją uczynili życie z mamusi i tatusia. Nie popieram. 😉 Ale ja mówię o pewnych niebezpiecznych, a potwierdzanych statystykami procesach społecznych, którym nie da się zaradzić mówieniem o tym, że niektórym jest wiele lepiej niż dawniej, albo że myśmy dawniej też żyli biednie i jakoś było.
To zrozumiałe, że młodzież w każdym kolejnym pokoleniu ma nieco wyższe oczekiwania. Po co w końcu ten lud walił na Bastylię, a Lechu skakał przez płot? 😈
Bobiku, no przecież od każdej zasady są wyjątki usprawiedliwione.
To chyba jest dosyć oczywiste i nie ma powodu się nad szczególnymi przypadkami rozwodzić.
I ten obowiązek w Niemczech jest słuszny. To rodzice są w głównej mierze odpowiedzialni za to, aby przygotowac dzieci do samodzielności. Na tym glównie polega ich rola. Przecież nie wyłącznie na wydaniu potomstwa na świat.
O rany, Bobiczku, to już druga godzina. Zostaliśmy na placu boju sami, a Ty miałeś dzisiaj ciężki dzień. Przepraszam. Zmykaj do łóżka, jeszcze mamy wiele dni na dyskusje. Dobranoc i śpij przynajmniej do 11-ej .
Poza tym zeszło akurat na młodzież, a ja właściwie nie od tego zacząłem, tylko o ogólnych, systemowych możliwościach trochę sprawiedliwszej redystrybucji. Co, według mnie, absolutnie nie jest tożsame z urawniłowką.
Niechby i emerytów to dotyczyło, i rencistów, i normalsów. A co! 🙂
Ja dziś dobrowolnie wziąłem zastępstwo za Helenę, bo jednak, nie ukrywajmy, część tego koktajlowania przespałem i teraz mi się to bezsenną czkawką odbija. Ale oczywiście nikogo nie chcę trzymać na posterunku. 😉
Dobrej nocy wszystkim, śpiącym i nieśpiącym. 🙂
Buona notte a tutti!
Bouna notte, Buon Cane!
Sta` tranquillo tutti!
🙂
szeleszcze 😀
brykam
fikam
🙂 🙂 🙂
brykam fikam
Uff!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 🙂 🙂 🙂
Zwalka 😀
Monachijska Synagoga 😀 (lubie taka „zimna” bryle)
pstryk………………… 🙂
Wydawałoby się, że czytanie ze zrozumieniem, powinno tutaj być umiejętnością podstawowa. I pewnie jest ale zaćmione ideologicznie podbudowaną nienawiścią.
Więc jeszcze raz: moja rada odnosiła się wyłącznie do nie-obywateli i nie-płacących podatki spełniających oba warunki łącznie.
Nie widzę w tym nic niestosownego, tym bardziej, że w obecnym stanie prawnym dla Polaka brak obywatelstwa jest kwestią wyboru wyłącznie.
Nad uwagami, o szukaniu adresu IP, skargami do przełożonych litościwie przejdę do porządku dziennego
Miło, mi, że Ci z Państwa, którzy mieszkają za granicą i mają obywatelstwo RP głosują w wyborach. Tych zawsze zapraszamy do kontaktu nawet jeśli (zgodnie z polskim prawem) nie płacą podatków.
Nawiasem mówiąc, kandydaci do Sejmu ubiegający się o głosy Polaków za granicą, nie tyle „mizdrzą” się do nich co prowadzą kampanię wyborczą. Na tej samej zasadzie wszyscy „mizdrzymy” się do przyszłych pracodawcó na rozmowach kwalifikacyjnych.
Szanowna Pani Pracownico Sejmu,
czasy się nieco zmieniły. I obywatelowi każdego państwa na świecie wolno składać protesty w organach innych państw, jeżeli uważa, że decyzje tego państwa są błędne.
I nawet państwa stojące na zdecydowanie niższym stopniu rozwoju niż Polska, nie tylko ich nie zabraniają, a czasami nawet uwzgledniają postulaty w nich zawarte. I tym sposobem udało się już ochronić parę osób skazanych prawomocnie na ukamieniowanie.
Dzień dobry 🙂
Heleno,
chętnie. Nawet zaczęłam to robić, …. ale nie potrafię znaleźć linku do wywiadu z profesorem Wiesławem Opalskim 🙁
Ten, który jest dostępny:
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ruch-palikota-ona-porownuje-anne-grodzka-do-konia-,1,5406538,wiadomosc.html
to cytat z drugiej ręki a nie materiał źródłowy. Na to nie można się powoływać przy składaniu skargi.
Sprawdziłam w „onet wywiady” i nie znalazłam. Może to wina mojej słabej umiejetności szukania.
Nie mogę w tej chwili poświęcić więcej czasu na szukanie w internecie. Muszę biec na uczelnię, gdzie będę do wieczora. Sesja.
List napiszę bardzo chętnie bo nie życzę sobie żeby w moim środowisku tolerowane były takie zachowania. Tak jak bronić będę każdej koleżanki czy kolegi niesłusznie pomówionych.
Ale muszę mieć materiał źródłowy a nie cytat z drugiej ręki 🙁
Biegłych internetowych 😉 proszę o podrzucenie sznureczka.
Miłego dnia 🙂
Gruess Gott! 🙂
Jaki Sejm, tacy pracownicy.
Mnie Synagoga zachwycila. Architekci mieli nialatwe zadanie,
projektowano cale Centrum Zydowskie (Synagoga, Muzeum,Budynek Gminy). Wykonanie wnetrza cudowne: cedry libanskie, piekne kamienne plyty.
Nigdy wczesniej nie bylam we wspolczesnie zbudowanej synagodze. Wzruszylam sie bardzo…
Aga 🙂
Powinnaś częściej pisać.
Szanownej Pracownicy Sejmu rzeknę, że aby czytać coś ze zrozumieniem (podstawowy zarzut polemiczny) musi być spełniony jeden warunek: napisane to ma być z sensem.
Litość doceniam, bo wiem, jaka siła drzemie w Sejmie…
Bo nie było regularnego wywiadu. Po prostu onet zapytał go, zapewne telefonicznie lub mailowo, co zamierza zrobić, i w tej nocie jest jego odpowiedź na to pytanie. Sformułowana jako jego wypowiedź, więc myślę, że można ją cytować, podając jako źródło onet.
Przerażające, że Pracownica Sejmu widzi „ideologicznie podbudowaną nienawiść” jako źdźbło w cudzym oku, podczas gdy widoczne jest jak na dłoni, że jest ona belką w jej własnym oku.
Co ją obchodzi, kto protestuje przeciwko niewłaściwym, godnym mroków średniowiecza zachowaniu polskich posłów? Zresztą do tego, co napisała zmora o 9:22, nie da się nic dodać. Każdy ma tu prawo protestować. Także ten, kto, choć mieszka od wielu lat za granicą, uważa nadal Polskę za swoją ojczyznę i boli go, gdy staje się ona pośmiewiskiem świata.
Także dzięki mentalności jej urzędników.
Witam, czytam Blog i się nie odzywam i nie zamierzam. Dzisiaj robię wyjątek bo rzecz dotyczy moich zainteresowań profesjonalnych.
@Pracownica Sejmu i nie ma racji i ma rację. Nie ma, bo jak się podaje publicznie adresy mailowe, to z definicji (w sposób dorozumiany) zaprasza się każdego do kontaktu, niezależnie od obywatelstwa. Ma rację, bo istotnie, organ przedstawicielski na całym Świecie przywiązuje większą wagę do opinii wyborców (czyli obywateli) niż niewyborców. W Ameryce jak się zadzwoni do biura kongresmena, to pierwsze pytanie brzmi „czy jesteś z mego okręgu”.
@zmora ma rację i nie ma racji. Ma rację, bo istotnie jest praktyka organizowanych globalnie petycji, protestów itp. W okresie PRL korzystali z tego również Polacy. Nie ma racji, bo po pierwsze nikogo tu się nie kamienuje ani więzi a po drugie, nie została podjęta żadna decyzja państwowa. Po prostu większość parlamentarna odrzuciła w demokratycznym procesie trzy projekty ustaw z dziedziny prawa administracyjnego, które ta większość (przecież nie dyktatura) uznała za błędne.
Generalnie @Jasio też oczywiście ma rację i nie ma racji. Tak to już prawnicy mają i to kochają 🙂
Pozdrowienia
A ta „ideologicznie podbudowana nienawiść”, którą reprezentuje Pracownica Sejmu, nazywa się ksenofobia. I to w ostrym przypadku, ponieważ dotyczącym nawet rodaków, ale mieszkających za granicą i niepłacących w Polsce podatków (ale niby z jakiego tytułu mieliby płacić?).
To tak dla wiadomości.
Gwoli ścisłości, Pani pracownico Sejmu.
To że stan prawny w Polsce dopuszcza posiadanie podwójnego obywatelstwa, nie znaczy, że wszystkie pozostałe państwa taki stan rzeczy rownież dopuszczają.
Nie wolno w życiu skupiać się na czubku własnego nosa, to taka moja rada w rewanżu za panine.
Dzień dobry 🙂
Wstałem dziś niezbyt późno, tylko nie śmiałem się na blogu pokazać, bo Zmora surowo przykazała mi spać do jedenastej. 😉 Ale kawy jeszcze nie piłem, bo kawę to ja najchętniej z Wami. Jakoś mi bardziej smakuje. 😎
No to gdzie dziś stoi to wiadro z kawą? 🙂
zmoro, tylko często jest tak w tej chwili, że po studiach ci młodzi wcale nie awansują. Jedyne na co mogą liczyć, to umowa-zlecenie albo staże (słabo płatne albo nawet darmowe. Znam sporo osób, które mają dobre prace, mieszkania po dziadkach i sobie radzą. Ale znam też inteligentnych, wykształconych ludzi, którzy łączą trzy dorywcze prace, albo są w ogóle bezrobotni, a mają już 27-28 lat. Kiedy moja matka miała 28 lat, urodziła mnie i wszyscy się dziwili co tak późno.
A artykułowi pani Bogusławskiej jakoś nie ufam. Znam realia uczelni, na której studenci są bardzo rozbestwieni, a wykładowcy czasem aż za bardzo wyrozumiali, ale jak jej studenci wyskakują ze wspomnianymi przez nią propozycjami, to po prostu oznacza, ze dała sobie wejść na głowę. A kopiujących i niechodzących musi po prostu kilka razy oblać, żeby się nauczyli. Nie wiem gdzie ona wykłada, ale pewnie na jakiejś peryferyjnej prywatnej szkole.
Eee, tam! Jak ktos mysli, z sto dzikich koni mogloby powstrzymac moja Stara przed pisaniem listow do organow ustawodawczych czy rzadow, ktore jej podpadly, to nie zna upie…wosci mojej Starej! Za komuny bylo tak samo! I nawet z komuna udawalo sie jej wygrywac.
Wiec ona sie kompletnie nie przejmuje.
Dzis rano dostala odpowiedz z (polskiego) Ministerstwa Pracy i Polityki Spolecznej na list napisany bodaj dwa miesiace temu w sprawie tych dzieci odbieranych rodzicom. Ministerstwo zwraca jej uwage w tym liscie, ze „nie przyjmuje” listow wyslanych poczta elektroniczna, bo rzekomo nie moze sprawdzic czy adres podany jest prawdziwy! I prosi o ten list poczta prawdziwa.
Alez by all means! Moze wyslac list w kopercie, ale z potwerdzeniem odbioru, zeby nie bylo, zesmy nic nie dostal, nie przyszedli!
Mam nadzieje, ze Piesek sie wyspal.
Dzien Doberek Wszystkim.
Ciesze sie, ze Jagoda napisze do Pani Minister w sprawie „nie przeczytam i wrzuce do kosza”. Ten rektor uczelni w Ostrolece to musi byc Umysl! No ale to on chyba przyjal do pracy te oslice sakramencka od „jalowych bezuzytecznych zwiazkow”! Ona sie nie utrzymala nawet w szkole wyzszej Wyszynskiego!
Zajrzalem do tego miejsca gdzie nasz kumpel SP namawial do pisanoia listow do Komisji Etyki POselskiej i serce rosnie jak ci Mlodzi chetnie skorzystali z porady.
Monachijską synagogę obejrzałem kilka razy, bo miałem dość mięszane uczucia i chciałem je sobie uporządkować. W sumie wyszło mo na to, że z zewnątrz podoba mi się wiele bardziej niż od wewnątrz, choć właściwie też jestem z tych, co lubią architekturę ciepłą. Ale i z ciepłem można przesadzić, jak w bawarskiej Bierstube, gdzie obowiązkowo wszystko drewnem wyłożone, aż po gatki kucharza (barmana nie, bo jego uniformem służbowym powinny być krótkie, skórzane portki i kapelusik z piórkiem). I moje skojarzenia poszły raczej po tej bawarskiej linii, nie po ławach sejmowych. Ale wiadomo, emigrant, to nawet skojarzenia mu się wynarodowiły. 😈
Dzień dobry 🙂
Ago, dziękuję za dobre słowo, ale jak tu rosnąć w siłę, gdy ciągle coś człowieka osłabia?
Pani Pracownico Sejmu, żywię beznadziejną nadzieję, że nie jest Pani urzędnikiem państwowym. Ręce opadają.
Żubry życzą studentom udanej sesji. Dobre żubry, kochane żubry. https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/37087_321641244622166_487607318_n.jpg
http://www.faz.net/aktuell/beruf-chance/recht-und-gehalt/einstiegsgehaelter-am-besten-doktor-ingenieur-oder-banker-11954197.html
A tu Was jeszcze pomęczę ekonomią i rożnicą pomiędzy stanem faktycznym a obrazem w mediach niemieckich. Ogólny wydżwięk w mediach jest taki, że studia po reformie bolońskiej to nie są studia i nikt nie chce zatrudniać absolwentow trzyletnich studiów bachelor.
Tymczasem realia są takie, że pierwsza pensja absolwenta bachelor jest wyższa niż absolwenta studiów magisterskich. Bachelor po uczelni zawodowej zarabia więcej niż bachelor po uni.
Natomiast master po uni zarabia więcej niż master wyższej szkoły zawodowej.
Na następnych stronach są podane pensje w zależności od kierunku studiów i branży.
Następna mantra powtarzana w mediach, to ta, że nikt nie chce zatrudniać absolwentow tylko z tytułem bachelor, dlatego większość decyduje się od razu na drugi etap masterski. To też nie jest prawda, ostatnio widziałam statystyki, z których wynika, że bez mała wszyscy absolwenci znajdują zatrudnienie w ciągu roku od ukończenia studiów. Oczywiście kierunek studiów ma też ogromne znaczenie. Jedni są bardziej poszukiwani, inni mniej. Ale cały czas mówimy o sytuacji na rynku pracy w trakcie ponoć panujacego kryzysu.
W W.Brytanii większość kończy edukację po pierwszym etapie.
Tak piszą teraz o Polsce w kraju bądź co bądź katolickim:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/la-repubblica-mur-homofobii-w-europie-srodkowo-wsc,1,5406913,wiadomosc.html
Alienor, dziewczę miłe sercu memu, usiluję Cię wyrwać z tego czarnowidztwa i zarazić ociupką optymizmu, ale zdecydowanie mi to nie wychodzi.
http://www.youtube.com/watch?v=YaFBvaY6wNs
ociupinką
Haneczko, trzeba rosnąć wbrew! 😛 W przekorze siła! 🙂 Dziękuję, Zeenie. 🙂 Nad PS pozwolę sobie przejść do porządku (dziennego) – cienki ten nieparlamentarny głosik i nieznośnie fałszuje.
Pracownicę Sejmu, która przyszła nauczyć nas czytania, uprzejmie proszę o uprzednie przejście krótkiego kursu precyzyjnego pisania, co zeen już zresztą wcześniej sugerował. Tylko serdecznie odradzałbym robienie takiego kursu w piśmie „Do rzeczy”, bo w tym przypadku nomen może być bardzo daleki od omenu i dawać efekt dokładnie odwrotny. 😉
Pracownica „Polakom, którzy… etc.” proponowała (fakt, że uprzejmie) skorzystanie z właściwej drogi apelowania do członków demokratycznie wybranych ciał przedstawicielskich w RP – poprzez MSZ-y swoich krajów., sugerując tym samym niedwuznacznie, że każda inna droga jest niewłaściwa. Tymczasem te drogi mogą być różne i żaden przepis nie zabrania zwracania się do ciał bezpośrednio. Post sugerował również, choćby poprzez formę „proponujemy”, nie „proponuję”, że „właściwość drogi” nie jest prywatnym przekonaniem Pracownicy, tylko oficjalnym stanowiskiem Sejmu. Jest to nadużycie, bez względu na to, czy pracownikiem jest się rzeczywiście, czy tylko w nicku.
Na sprawdzanie „prawdziwości Pracownicy” mnie szkoda czasu i atłasu. Nie budzi mojego zaufania ktoś, kto codziennie zmienia adres mailowy (dlatego musiałem dziś wpuszczać ręcznie) i numer IP (nie końcówkę, bo to normalne, tylko cały numer), niepatriotycznie korzystając w tym celu z jakiegoś serwisu w UK i myślę (no, dobra, mam nadzieję), że Sejm ma poważniejsze rzeczy do roboty, niż zajmowanie się takimi historiami. Nieodróżnianie „ideologicznie motywowanej nienawiści” od nieuznania merytorycznie słabiutkich „argumentów” też nie nastraja mnie przodem do klienta. A dlaczego Polacy zagraniczni, również ci bez paszportu, mogą i wręcz powinni zajmować się polskimi sprawami, uzasadniałem tu już kilkakrotnie i jak ktoś się uprze, to sobie znajdzie.
Więc o ile Pracownica nie ma do powiedzenia czegoś nowego, tym razem bez przekłamań i nadużyć, to ja ze swojej strony rozmowę w tej sprawie kończę, a Wy róbta co chceta. 😈
Wieksza Pandeczka juz sie zabrala za sniadanioobiadokolacje. Mniejsza wciaz rozwalona na boczku psi!
Boze, jakie one sa slodkie!
Zubry i sikory strasznie pieknie sie zachowaly w sprawie sesji egazminacyjnej.
Przynajmniej zwierzyna nam sie sposuje, jak zawsze.
Tak, teraz psi, ale przedtem wchodziła w niedwuznaczny związek partnerski 🙄
Nadzwyczajnie dorzecznie sie Pies wypowiedzial powyzej.
Piesek sobie szczeka a karawana judzi dalej…
Zwyczajnie dorzecznie – jak to Pies! 😆
Hihi, Pracownica nadaje z niepatriotycznego serwera 😆 To dopiero dowcip tygodnia 😀
A tymczasem odezwał się Jasio, który się nie odzywał i nie będzie odzywał, ma rację i nie ma racji i wszyscy podobnie 😉
Tu można odpowiedzieć tyle, że do czego organy przedstawicielskie przywiązują wagę, to już wewnętrzna sprawa tych organów. Nie jest to ocena prawna, ale subiektywna każdego pojedynczego przedstawiciela tych organów. Prawda? 🙂
Proszę, jaka dobrotliwa Pracownica Sejmu, udziela nieproszona porad za darmo, w sprawie, kto ma prawo pisać listy do Sejmu.
A w związku z czym te porady, bo nie rozumiem, taki ciemny lud ze mnie? Czy ktoś tu zgłaszał wątpliwości, czy ma prawo pisać listy do sejmu?
Jeśli nasze listy trafiają do takich pracownic, to możemy od razu na Berdyczów 🙁
Dobra, też kończę temat pracownicy, bo nie ma o czym gadać.
Dzieńdoberek. Pora na śniadanko. 🙂
Tylko Bobika w łepek cmoknę – cccccmoook!
@Dora:
Prawda najprawdziwsza, ale jakby się nad tym głębiej zastanowić to jednak nie do końca Wysoki Sądzie. 🙂
Kłaniam się Pani Redaktor. To zaszczyt dla mnie bom Jasio-mecenas-meloman.
P.S. Tak na poważnie, to Sejm jest oczywiście odzwierciedleniem społeczeństwa, czy narodu jak kto woli. Ja osobiście, choć głosowałbym za skierowaniem wszystkich ustaw do prac w komisji, aby kontynuować dyskusję rozumiem, że wielu posłom było trudno. Namawiam też aby nie śmiać się z owego „ja reprezentuję Podkarpacie”. To jest istota demokracji. To lepsze niż reprezentowanie „Francuzów wymownych”, by posłużyć się cytatem z pewnego emigranta.
Jaką mądrą i głęboko prawdziwą konstatację wygłosiła haneczka 29 styczeń 13, o 11:44
Dzień dobry, dzisiaj będę nicnie robił.
Jasiu, odzywaj się!
Prawie jak Kaziu, zakochaj sięv=p5mnDjaYw6U 🙂
Odkłaniam się Jasiowi z przyjemnością 🙂
Nie bardzo jednakowóż mogę się zgodzić w kwestii „reprezentowania Podkarpacia”. Bo to jakby zakładać, że wszyscy obywatele podkarpaccy mają te same poglądy. A to chyba niemożliwe, prawda? Myślę, że wyborcy, którzy NAWET na Podkarpaciu 😉 głosowali na PO, myślą jednak trochę co innego niż wyborcy PiS – w przeciwnym razie głosowaliby na PiS przecież.
To jest takie łatwe zasłanianie się, mruganie okiem. Moim skromnym zdaniem – nie do przyjęcia.
Frakcjoniści konserwatywni w PO w niemałym stopniu (Żalek, Tomczuk czy Libicki) zostali „przeciągnięci” z PiS w momencie, gdy ten ostatni wydawał się tonącym okrętem. Trudno więc się dziwić, że są tacy, a nie inni. Premier kiwał, kiwał, aż się zakiwał. Niestety.
Popsuł mi się adres. 🙁
Ale, Jasiu, ja się nie smieje z tego, że pan posel reprezentuje podkarpacie. Tylko ze sformułowania dosyć dwuznacznego: ” każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki ALE my reprezentujemy podkarpacie”.
Tzn, że co? Że na podkarpaciu ten pierwszy człon zdania nie obowiązuje? Czy inaczej, że podkarpacie i owszem sobie te przywileje przyznaje, ale innym odmawia?
To wzbudziło moja wesołość. Ta nieprawdopodobna szczerość i prostolinijność 😉 .
Niezależnie od tego, że pan poseł nie tak to sformułował w oryginale 😉 .
„Ale my reprezentujemy Podkarpacie, a u nas to jeszcze bardzo odległe, żeby popierać mniejszości homoseksualne.”
Witam Jasia z 9.47. 🙂 Sorry, nie zdążyłem wcześniej, bo tyle się dzieje…
Jakkolwiek widzenie racji w perspektywie równoczesnego mania i niemania jest mi bardzo bliskie, to jednak próbuję nie zamykać ślepiów na to, że można w którąś stronę bardziej mać niż niemać i odwrotnie. 😉
Kiedy piszesz, że posłowie zapewne w praktyce bardziej będą się przejmować głosami wyborców ze swojego okręgu (nie był to zresztą argument Pracownicy, ona pisała tylko o „właściwości drogi”), to pewnie masz rację. Ale mnie się tu zaraz pojawia pytanie do siebie samego: czy to, że mój głos znajdzie się w trzeciej kolejności odśnieżania, ma mnie powstrzymać od dawania go w sprawach, które uważam za słuszne? I osobiście nie widzę takiej konieczności, więc w tym miejscu już mniej jestem skłony do uznania Twojej racji.
W drugim punkcie jestem do tego jeszcze mniej skłonny, bo choć prawdą jest, że nikt w Polsce nikogo nie kamienuje, to nie ma ani takiego paragrafu, ani dobrego powodu, żeby listy do posłów pisać wyłącznie w sprawach skrajnie dramatycznych. Jeżeli ktoś chce napisać o nienaprawianej od lat dziurze w drodze, to też jego prawo (z którego zresztą wiele osób korzysta). Tak samo żaden zakaz nie obejmuje pisania listów w sprawie odrzucenia projektów ustawy, czy skandalicznego zachowania posłanek lub posłów. Odpowiedzialni posłowie powinni się z takich listów wręcz cieszyć, bo dają one pewne pojęcie o nastrojach Woksa Populego. 😉 Nie czarujmy się też – w przypadku masowych protestów nikt nie jest w stanie dokładnie wgłębić się w ich treść, ani w to, z jakiego okręgu pochodzą – tu ważna jest właśnie liczebność.
Przy tym wszyscy chyba wiemy, że akurat w sprawie związków partnerskich nie chodziło o banalne odrzucenie mało ważnego, błędnie napisanego projektu z dziedziny prawa administracyjnego. O błędach projektu można było mówić w dyskusji i dawać propozycje ich skorygowania, ale nie dopuszczono do samej dyskusji i też nie jest tajemnicą, dlaczego.
Jak widzisz, stuprocentowo zgodziłem się z Tobą w tym, że zapewne Ty też masz rację i zarazem jej nie masz. 😆
Szkoda, że na wstępie deklarujesz zamiar nieodzywania się, ale wiem z doświadczenia, że zamiary mogą ulec zmianie, więc może i ten ulegnie. 😉
Jeśli nie śmieszne, to przerażające jest „reprezentowanie Podkarpacia” w taki sposób i tłumaczenie swej postawy tymże.
Poseł ma obowiązek orientować się w kwestii stanowienia praw dla obywateli – całego – kraju, bo nie tworzy prawa dla Podkarpacia. Pomijam fakt, że mógł zostać reprezentantem regionu z liczbą głosów np. 1000, to wynika z systemu, ale mając świadomość tworzenia praw dla wszystkich obywateli, ma również obowiązek działania w drugą stronę, czyli iść w swój lud (wyborców) i tłumaczyć im, przekonywać, że niesłusznym jest dyskryminowanie grup społecznych.
A jak Podkarpacie będzie żądać kary śmierci za homoseksualizm, to on wg wykładni Jasia powinien wystąpić z taką inicjatywą ustawodawczą ?
Odpowiedzialność przed swoimi wyborcami – tak, ale poseł musi mieć na względzie dobro nie tylko Podkarpacia ale i reszty kraju.
Pomijam już fakt, że nie chodziło o żadne popieranie homoseksualizmu, tylko o zapewnienie grupom obywateli ich praw.
Zeen mnie wyręczył, bo właśnie coś podobnego miałem napisać. 😉 I jeszcze zapytać jak ma się wypowiedź w rodzaju „ja w zasadzie tak nie myślę, ale muszę się liczyć z Podkarpaciem”, do głosowania przeciw dyskusji nad projektami „zgodnie z własnym sumieniem”?
Wiem, że posłowi pewnikiem wyrwała się ta naiwnie szczera wypowiedź „out of control”, ale właśnie dlatego jest ona i śmieszna, i straszna. 🙄
Siódemeczko, cmok niech się polizankiem odciska! 😆
@Zmora: Ja bym się tam słow nie czepiał. To „Ale” można rozwinąć jako „Ale większość moich wyborców”. Zresztą kolokwializmy to kolokwializmy. Co do Podkarpacie, które znam, to to jest istotnie generalnie konserwatywny rejon. I wyborcy PO też są bardziej konserwatywni.
@Bobik: Dziękuję za przywitanie, może się jeszcze odezwę. Who knows? Pewnie, że @Pracownica Sejmu przesadziła, ale bedę jej jako adwokat bronił (i chyba bym wybronił) bo o ZAKAZIE jednak nie mówiła nic. Przeczytaj uważnie jej post. Moja linia obrony była by też taka, że kobieta nie chciała być zarzucona mailami 🙂 Nie przejmował bym się też, że skorzystała z serwera w UK. Ja nie jestem fachowiec ale mój syn a i pewnie wnuk jest w stanie w ciągu minuty wysłać maile z każdego kraju na ziemi a nawet chyba zrobić taki IP, w którym zamiast cyfr pojawi się „GUPI.DZIADEK.JASIO.O!” czy coś takiego 🙂
Sprawa poważniejsza: oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie o prawo administracyjne chodzi (to był żarcik). Ale chodzi oczywiście o sprawę ideologiczną. Walka jest ostra. Może się różnie w opinii od Ciebie ale konserwatyści też mają zasadne argumenty. Oczywiście, szkoda, że utrącili dyskusję w pierwszym czytaniu.
P.S. Pani Poseł Pawłowicz, którą osobiście znam to osoba szczególna. Dla mnie jej sposób argumentacji jest nie do przyjęcia i obrażanie p. Grodzkiej – niesmaczne i nieetyczne. Dla prawnika ponadto nieprofesjonalne.
Nawiasem mówiąc p. Grodzkiej, choć będę bronił jej prawa do tożsamości i godności, bardzo nie lubię. Bo pamiętam ją doskonale z lat siedemdziesiątych w męskim wcieleniu. Nieciekawa mocno postać był ten towarzysz Krzysio. Nie przywiązujcie się doń. Zmiana płci nie unieważnia życiorysu.
Następnej kadencji nie da posłowi myślenie, ale schlebianie. Już on dobrze wie, gdzie należy mieć sumienie.
Po drugie i trzecie już było, po czwarte, piąte i dziesiąte też, a więc niech będzie po fefnaste: posłowie są przedstawicielami całego narodu i formalnie nie są związani opiniami wyborców w swoim okręgu. Tylko tak się składa, że kiedy wybrani zostali w okręgach wielkomiejskich, a mają głosować nad liberalizacją ustawy antyabrocyjnej, to im się ta konstytucyjna zasada przypomia. A kiedy są z Podkarpacia, nagle czują się związani mandatem swoich wyborców. Ciekawe, że to tylko w jedną stronę działa. Jakoś żaden się jeszcze nie wyłamał i nie powiedział „Owszem, poglądy mam konserwatywne, ale moi wyborcy z okręgu są innego zdania, więc głosuję zgodnie z ich wolą”. Ja w kazdym razie takiego przypadku nie pamiętam.
a jak się cyframi zapisuje „fefnasty”? i czy to jest więcej niż kopa czy mniej? 🙄
Jasiu, nic na to nie poradzę, ja już taka czepliwa jestem 🙂 .
I bardziej mi w tym momencie chodzi o litentia poetica redaktora,niż o meritum.
@vesper:
Tak w ogóle to w Polsce wiele zasad istnieje w teorii. Na przykład monteskiuszowska zasada trójpodziału władz. W Polsce kto wygra wybory ten ma władzę wykonawczą i ustawodawczą. Ewa Kopac – marszałk Sejmu jest podwładną Premiera.
Gdyby władzę przejęła inna partia byłoby tak samo.
I tu pojawia się pytanie: Czy konflikt w PO jest tylko ideowy (bo napewno w jakiejś części na pewno jest), czy już też pojawił się element walki o władzę na prawicy.
No a pozatem przedstawicieli wybiera sie do parlamentow takze po to by w chwili proby zaglosowal PRZECIW wiekszosci swoich wyborcow. Tak np bylo w pierwszym (chyba?, ale moze drugim? Nie, w pierwszym!) Sejmie po rozwalce komuny w Polsce gdy glosowano nad zniesieniem kary smierci. Okolo 70 procent polskich wyborcow uwazalo wowczas, ze kara smierci powinna pozostac w prawie. Bardzo podobnie bylo tez np. w Wlk. Brytanii – gdy znoszono ustawa Parlamentu kare smierci, wiekszosc spoleczenstwa uwazala, ze nie nalezy. Podobnie bylo w sprawie cielesnych kar we wszystkich szkolach – w panstwowych zakaz wprowadzono wczesniej, w niektorych prywatnych jeszcze mozna bylo do niedawna wymierzac kare rozgi. Bylam juz w UK, gdy przetaczala sie debata spoleczna w tej sprawie. Bardzo wielu ludzi uwazalo, ze rozga jest jedynym gwarantem dobrego zachowania sie mlodziezy (pewnie mieli racje…. 🙄 )
Otroz wybieramy naszych przedstawicieli po to by podejmowali od czasu d czasu niepopularne decyzje – czy chodzi o wprowadzenie bolesnych oszczednosci fiskalnych, podniesienie podatkow czy o zmiane zastalego obyczaju i prawa.
Nawet jesli w pierwszej chwli nie podobaja nam sie decyzje parlamentu, tak jak bylo w przypadku znoszenia kary smierci, nadawania praw wyborczych kobietom czy cokolwiek innego, po to mamy przedstawicieli, aby widzieli troche dalej niz czubek nszego wlasnego nosa.
Co do ewentualnej kandydatury poseł Grodzkiej na stanowisko wicemarszałka, uważam że to nie jest dobry pomysł. Marszałek i wicemarszałkowie mają organizować pracę Sejmu, współpracowac z przedstawicielami wszystkich ugrupowań. Prace przebiegają sprawniej, jeśli osoba prowadząca obrady cieszy się powszechną estymą lub przynajmniej nie wywołuje negatywnych emocji. Marszałkowie raczej nie powinny budzić silnych kontrowersji. Oczywiście można się upierać i przeć kandydaturę na siłę, tylko że odbędzie się to kosztem jakości pracy (i tak nienajlepszej).
Foma nie umie napisać fefnaście? Godziny fefnastej też na zegarku pewnie nie ma?
Vesper, mialabys racje, gdyby w Polsce takie wlasnie zasady obowiazywaly. Ale nie. Gdy na marszalka (Senatu akurat) wysuwano i wybirano! tego nieuka z KULu i neo_Znaku, „profesora” Ryszarda Bendera, albo gdy na zlosc opozycji wysuwano chamskiego Niesiolowskiego, to malo kto protestowal.
Akurat merytorycznie Anna Griodzka bylaby dobra kandydatka – jest nieslychanie pracowita i ma przynajmnieij sympatyczny sposob bycia, co na tej funkcji jest wazne.
Vesper, Foma nie schodzi poniżej dziesięciotysięcznika. Dla niego nawet fefdziesiąte to za mały pikuś 😎
Bardzo ciekawie napisał Jasio – otóż zmieniamy płeć i stajemy się osobą godną głębokiego poszanowania. Zmiana płci broni nas przed zaglądaniem w nasz poprzedni życiorys. A jakby ktoś próbował to zaraz zakrzykniemy, a z nami nasi poplecznicy, że to jakiś antysityzm.
Jasiu, ja już nie dyskutowałem z argumentami Pracownicy, (bo to w zasadzie zamknąłem, konstatując, że nieprawdziwie sugerowała jedyną właściwą drogę zwracania się przez cudzoziemców do polskich organów i bezpodstawnie usiłując sprawiać wrażenie, że nie jest to tylko jej prywatna opinia) a z Twoimi. 🙂 Przywołując ogródkami zasadę „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. 😉 Oczywiście jest jeszcze pytanie, czy ma sens, ale właśnie próbowałem uzasadnić, dlaczego w przypadku pisania listów do ciał moim zdaniem ma, nawet jak się jest z innego okręgu.
Na temat serwisu z UK zaironizowałem sobie i chyba wszyscy złapali dlaczego 😉 , ale oczywiście nie w tym rzecz, tylko w próbach starannego zamazania swojej tożsamości. Codziennie inny adres mailowy, codziennie inny numer IP – no, naprawdę, to nie wzbudza zaufania i nie sprawia wrażenia, że ktoś występuje z otwartą przyłbicą. I od razu, żeby było jasne, gdybyś się podejmował obrony 😉 – nie mówię, że taki numer jest na blogach zakazany, tylko że od razu wywołuje dystans do osoby, która go wykonuje.
Jak chodzi o posłankę Grodzką – jej przeszłość to jedna inszość (i na ten temat w ogóle się nie wypowiadam, bo nie wiem o nim nic), a jej obecne prawo do tożsamości i godności to druga. Tym ważniejsza, że Grodzka przecież dla transseksualistów symbolizuje i ucieleśnia prawa ich wszystkich. I dlatego o tę drugą inszość warto się bić, nawet gdyby trzeba było wrócić na Place de la Republique. 😉
ano tak, vesper, foma ma swoje ułomności, zegarek fomy też 😐
Klakierze, ale w atakach na panią poseł nikt nigdy nie pił do jej poprzedniego „wcielenia”. Wręcz przeciwnie – wszelkie ataki i chichoty są kierowane w jej stronę właśnie z powodu jej zmiany płci.
Nie słyszałam też o panu Krzysztofie Grodzkim nigdy nic, więc jestem w stanie oceniać tylko pracę pani Anny Grodzkiej i tu nie mam na co narzekać.
Łajza z pieskiem.
Lata siedemdziesiate to cztredziesci lat temui kogo to dzis obchodzi, tak naprawde? Zreszta Grodzka jest za mloda aby wtedy, w latach 70-tych wiele nabroic. Wazne jest jaka role odgrywa dzis w mlodej polskiej demokracji.
Klakierze, a gdzie na tym blogu widziałeś, żeby ktoś bronił czyjejkolwiek przeszłości tylko dlatego, że zmienił płeć? 😯 😯
No, kurczę, nawet jak się upiera przy pozycji rozkrocznej między klakierusem diaboli a swawolnym Dyziem, to trzeba zachowywać jakiś umiar. 😉
Heleno, rozumiem, o co Ci chodzi i podzielam Twoje zdanie, ale w tym przypadku sprawa jest nieco innej natury. Co do Niesiołowskiego i Bendera można było mieć zarzuty pod adresem jacy są. Co do Grodzkiej, zarzut wielu sprowadza się do kwestii, że w ogóle jest. Oni nie przejdą nad tym do porządku dziennego. Można z tego powodu ubolewać, ale nie można nie brać pod uwagę. To jest bardzo trudna kwestia i są argumenty za, jak i przeciw. Według mnie, po ich zważeniu, zadecydować powinny te, które wezmą pod uwagę sprawność działania Sejmu jako instytucji.
Zaraz, a bardzo ważna kwestia używania napojów wyskokowych i wznoszenia toastów? Wolno przed fefnastą, po fefnastej, czy w obie strony?
Bo nie chciałbym przez takie cuś zostać się kryminalistą. Pamiętajcie, że ja jestem na zawieszce i mam kuratora. 🙁
Bobiku, no zarzuciłeś mnie niesprawiedliwie – ja nie napisałem nawet pół spacji, że na blogu itede… Zastanawiałem się tylko dość ogólnie nad takim mechanizmem chroniącym.
Natomiast też mi teraz przyszło do głowy, że wybuchające raz po raz „akcje” przeciwko posłance Grodzkiej mogą mieć inne przyczyny (np funkcjonowania codziennego), a nie tylko wrogość wobec Innych.
Jesli to ma byc decydujacym argumentem dlaczego Grodzka nie moze/ nie powinna pelnic funkcji w Sejmie, to rownie dobrym argumentem moze sie stac to, ze maraszalkiem nie moze byc np Zyd (prawdziwy czy domniemany), „murzynek” (ze uzyje eleganckiego slowa posla Suskiego) czy jacy tam sa jeszcze wrogowie w metnych glowach coponiektorych poslow. Polskiej demokracji, moim zdaniem, wyjdzie na zdrowie , jesli marszalkiem czy wicemarszalkiem wyjdzie ktos tak „wyzywajaco” mniejszosciowy.
A czy przypadkiem „fefnaście” nie pisze się „fafnaście”?
Dzień dobry 🙂
Jeżeli wolno mi się wtrącić… czasy instrukcji dla posłów poszczególnych prowincji słusznie „minęli” parę wieków temu; od dość dawna posłowie są reprezentantami całego narodu. Tak więc argument Podkarpacia jest tutaj mocno żenujący.
I trochę na temat – i nie na temat. Mam dość dobre rozeznanie w realiach samorządowych i tutaj też zauważam to nieszczęsne zjawisko, kiedy radny z danego sołectwa co rusz próbuje wyszarpywać kawałek sukna budżetowego gminy dla swojego okręgu mandatowego, aby dogodzić własnym apetytom na następną kadencję. Bo krewni i znajomi króliczka z tej wsi więcej na niego nie zagłosują, jak nie wydębi czegoś na tę konkretną remizyję, gdzie świetnie się urządza wesela i komunie. I niech tam jakiś remont gminnej drogi jeszcze trochę poczeka, to nic, że dzieciska brną w błocie do szkoły, a auta gubią zawieszenia na dziurach.
Pozdrawiam Koszyczek, bywam tu cichcem od dość dawna. Jestem lublinianką od urodzenia, również dość dawnego 😉
Pomijając personalia i abstrahując zupełnie od konkretnych przypadków, to jest bardzo ciekawa kwestia, czy zmiana płci resetuje przeszłą tożsamość, przynajmniej w odbiorze społecznym.
Byłabym skłonna przyjąć hipotezę, że człowiek żyjący w wewnętrznym konflikcie tożsamości, może przejawiać zachowania przez otoczenie źle widziane i oceniane. Może być odbierany negatywnie, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla jego psychiki (nic tak bardzo nas nie niszczy jak wykluczenie społeczne, choćby nie było totalne, a dotyczyło jedynie małych grup, w których uczestniczymy) Po uzgodnieniu tożsamości i usunieciu wewnętrznego konfliktu w jakimś stopniu rzeczywiście staje się innym człowiekiem, jednak dla otoczenia jego tożsamość stanowi kontinuum. To jest z psychologicznego punktu widzenia bardzo trudna sytuacja, złożona, wieloaspektowa. Nie podejmowałabym się oceniać.
E tam Heleno – wiadomo, że i koń mógł być senatorem.
Jeśli o zostaniu marszałkiem decydowały by kompetencje i wolne wybory, a nie klucze partyjne i nasadzanie partyjnych kur na złote jaja, to insza inszość.
A fefnasta, Bobiku, jest bardzo dogodną godziną. Przypada zawsze wtedy, gdy chcesz. Patrzysz na zegarek – o, fefnasta, juz się mogę napić. A gdy nie chcesz się napić, patrzysz na zgarek – o, fefnasta, już nie moge pić. Moja ulubiona godzina. Zapisuje sie ją – fomie dla informacji – bardzo prosto. Najpierw pisze jeden, potem fefść. I gotowe 😎
Bardzo ładnie to napisałaś Vesper – dodałbym jeszcze do tego konfliktu – konflikt wewnętrzny ludzi z otoczenia, którzy też muszą się jakoś uładzić sami ze sobą.
A też pogodzić ze zmianą zachowań kogo do tej pory postrzegali w innym kanonie zachowań.
Możliwe, że masz rację, Heleno. Jak napisałam, są ważkie argumenty za, jak i przeciw. Ja bym się intuicyjnie skłaniała ku większej sprawności, ale może należałoby tę sprawność na chwilę poświęcić dla większej elastyczności ocen.
Z marszałkowaniem Grodzkiej orzech jest naprawdę bardzo trudny do zgryzienia. Bo stają tu naprzeciw siebie dwie faktyczne istotne sprawy – prawo transseksualistów do uznawania i poważnego traktowania ich tożsamości, a z drugiej strony sprawne funkcjonowanie Sejmu (argumenty Vesper wcale mi się nie wydają wydumane, wręcz przeciwnie, sam też podejrzewam, że w praktyce ta sprawność może ucierpieć). Nie ma tu całkiem prostej i oczywistej odpowiedzi, zwłaszcza że Sejm już i tak funkcjonuje nienajlepiej i możliwość pogłębienia tego może niepokoić. Tak że jest to sprawa do dyskusji, niekoniecznie tylko w naszym gronie.
Ja tylko nie rozumiem (może mi coś umknęło?), po co Palikotom było wysiudanie Nowickiej, którą już jakoś, po wstępnych oporach, zaakceptowano? Mnie się to wydawało klasycznym strzałem w stopę, ale nie wykluczam, że czegoś nie doczytałem.
Myślę, że gdyby Anna Grodzka była w poprzednim wcieleniu drobnym mężczyzną o wdzięcznym obliczu, to jej obecna płeć nie budziłaby takiej agresywnej złośliwości.
Niedoskonałości fizyczne często są wykorzystywane przeciwko nielubianym osobom, patrz niski wzrost JK, co oczywiście nikogo nie usprawiedliwia.
Jak nazywała się poprzednio Anna Grodzka i czym się zajmowała jest do sprawdzenia w popularnej Wiki i w neciecie, dla spragnionych takiej wiedzy.
Sorry, Klakierze, rzeczywiście nie napisałeś, że na blogu. Wycofuję się i idę wypić drugie wiadro kawy, bo najwyraźniej jedno to było za mało. 😉
„fefść” strasznie trudno się wypowiada, jak kto ma problemy z dykcją to może się nie załapać 🙄
co do kasowania dokonań sprzed zmiany płci, to przed fefnastą się o nich pamięta, a po fefnastej już nie :p
Tak, jakby wyborcy brali pod uwagę kompetencje.
Bardzo śmieszne.
No i dorzuce jeszcze do tego co mowisz, Vesper, ze w ciagu czterdziestu lat niejeden z nas sie zmienil, zrewidowal rozliczne poglady, postawy i zachowania.
Z pewnoscia jestem innym czlowiekiem niz 40, a nawet 30 lat temu, kiedy – pamietam to jak dzis – gorszylam sie, ze wychwawca na letnich koloniach corki moich przyjaciol byl jawnym gejem. Pamietam nawet argumenty jakich uzywlam w rozmowie przy stole u tychze przyjaciol: ze mianowicie 14-letnia wowczas Moniczka powinna miec przed oczyma inne wzor seksualnosci niz wychowawca, bardzo camp, z tego co opowiadala. A rodzice Moniki i ona sama dziwili sie mojemu konserwatyzmowi w tej sprawie. Oni nie mieli zadnych problemow z wychowawca, poza tym, ze pozwolil Monice jezdzic konno w dzinsach, ci skonczylo sie silnym obtarciem ud. . Moniczka ma dzis trzy corki, wyszla za Francuza -katolika, miala na zlosc rodzicom calkiem zydowski slub i generalnie jest swietnie spolecznie dostosowana kobieta w srednim wieku.
Siódemeczko, choć to bardzo niesprawiedliwe, ładnym jest łatwiej. Są lepiej odbierani, łagodniej oceniani (choć od tej reguły jest wyjątek), nawet zarabiają z reguły więcej. Tak jest świat urządzony i tego nie zmienimy. Jakieś atawizmy tym rządzą.
Tak, Heleno. I te nasze rozwojowe przejścia od tożsamości do tożsamości też są przez otoczenie różnie odbierane. Zależy jaki charakter mają więzi z naszymi najbliższymi. Im bardziej spektakularna zmiana, tym otoczenu jest trudniej.
O, Irka nam umknęła. Dzień dobry 🙂
@Bobik, @Helena.
„…Lata siedemdziesiate to cztredziesci lat temui kogo to dzis obchodzi, tak naprawde?…”
Najpierw przepraszam za przejęzyczenie. Chodziło mi o lata Jaruzelskiego, czyli lata 80-e a nie 70-e. To zresztą jeszcze gorzej (przynajmniej dla mnie – nie wiem nic. o Twoich poglądach na tamten czas)
Więc mnie obchodzi, Ciebie nie obchodzi. Ja wypowiadałem się w swoim imieniu. Ja pochodzę ze środowiska opozycyjno-solidarnościowego i we mnie sympatii do eszesepowsko-partyjnych działaczy nie ma. Krzysztof Bęgowski był w kierownictwie pionu politycznego Rady Okręgowej ZSP w Warszawie i jeszce jako student członkiem egzekutywy POP na psychologii. Kierował komunistycznym wydawnictwem studenckim. Szkolony w Związku, NRD, na Kubie, a w Polsce w szkole oficerów politycznych. Wiem, że są ludzie z mojego dawnego środowiska, w tym niegdysiejsze autorytety, które ludzką przeszłość przekreślają zgodnie z „mądrością etapu”. Ja nie. Wolno mi.
Dla Ciebie (nie znam Cię) wszystkie powyższe „osiągnęcia” to mogą być powody do dumy. Ale nie mów, proszę, że „nikogo to nie interesuje”, bo wtedy powiesz do mnie – „jesteś nikim”. A to jest niemiłe.
Natomiast (jak już to stwierdziłem tutaj wcześniej – tożsamości i godności p. Grodzkiej, której współczuję, bo to ciężki los, będę bronił tak jak swojej wolności do powiedzenia, że nigdy nie oddam głosu na ex-czerwonych bo im nie ufam i nie wierzę. Będę jej bronił przed wyskokami posłanki Pawłowicz ale nigdy nie oddam swojego głosu za nią a zatem za ludźmi, którzy stoją za nią i Palikotem. OK?
P.S. Na wicemarszałków nie powinno się z zasady powoływać posłów, którzy pełnią swoją pierwszą kadencję. Choć oczywiście w przypadku palikociarni trzeba zrobić wyjątek, bo z wyjątkiem Palikota nikt z nich przedtem nie służył. Nowicka była zupełnie OK proceduralnie.
Witam Irkę 🙂 i zapewniam, że każdemu wolno się wtrącić, o ile nie próbuje od progu obalać regulaminu. Ponieważ Ciebie to ani trochę nie dotyczy, przyjmujemy wtrącenie się z przyjemnością. 🙂
Swoją drogą, w ostatnim czasie dość dużo nowych osób wchodzi i chwilami nie nadążam z przyzwoitym wykonywaniem obowiązków odźwiernego równocześnie z obowiązkami gospodarza i życiem pozablogowym. 😳 Kajam się, ale pewnie i tak dalej będę robił to samo, bo doba ma tylko fefnaście godzin i nawet pies musi w nich dobowy program zmieścić. 😉
Wiem, przynudzam, Bobiku, ale poniższe zdanie z tego artykułu mnie ogromnie ucieszyło 🙂 .
Co nie znaczy, że następne mnie nie martwi.
http://www.faz.net/aktuell/beruf-chance/bildungsmobilitaet-ueberraschend-viele-aufsteiger-in-deutschland-12043197.html
In Deutschland geborene Kinder mit Migrationshintergrund haben der Studie zufolge unter sonst gleichen Bedingungen bessere Chancen auf einen Bildungsaufstieg als Menschen ohne Migrationshintergrund.
To tej Vesper musialo byc naprawde latwo w zyciu!

Bo jest ladna.
P.S. Głosowałem w ostatnich wyborach na Małgorzatę Kidawa-Błońską z listy PO
Irka 29 styczeń 13, 13:28
„Jestem lublinianką od urodzenia […]”
Dzień dobry 🙂
No, jak się królik przyznał do teściowych korzeni, to już sobie o tym myślałem.
A teraz to już chyba można poczynić oficjalne starania do powołania frakcji lubelskiej.
I wtedy nawet Helena będzie zmuszona pisać w uzasadnieniu – bo MY Z LUBELSKIEGO
A Helenka bierze mnie pod włos i na dodatek woli, żeby mi było trudniej. Niedobra Helenka 👿
Proszę, jaki fajny ruch w Koszyczku.
Irka i Irek z Lublina. 🙂
Witaj, Irko, witaj, też mi 'umkło’ 😀
Oświadczam, że akceptuję w pełni dyktaturę Psoletariatu, aczkolwiek szanuję też zdania odrębne, nawet jeśli są ogólnie „odtryndne”, byle nie zbytnio natrętne 😉
Dziękuję za uchylenie bramki i powitania, teraz muszę uciekać, bo mój program fefnaście na dziś nie chce ze mną negocjować w zakresie jakichkolwiek zmian. 🙂
Ad mt7 29 styczeń 13, 13:58
„Proszę, jaki fajny ruch w Koszyczku.”
Ciekawe jaki psudonim przyjmie Bobik?
No wiecie co!
Jakis czas temu zamowilam bilety do teatru na luty. Dzis przychodza w kopercie z….Pragi (czeskiej) .
Adres zwrotrny: Mailing Services provided by Praha Direct, Vojtesska 11
1100 Praha 1 Cz
To my juz tu nie mamy wlasnej Poczty Jej Krolewskiej Mosci? 😯
Jasiu, jakakolwiek pomyłka w adresie powoduje automatyczne wrzucenie do poczekalni. Trzeba na to zwracać uwagę, bo maszyna to maszyna i żadnych subtelności nie bierze pod uwagę. 😉
Do meritum: stopień wybaczania i „odkreślania” przeszłości jest oczywiście sprawą indywidualną – jednym odkreślać łatwiej, innym trudniej, zarówno ze względu na odmienność doświadczeń, jak i na predyspozycje psychiczne. I podkreślam, że nie mówię tu o zapominaniu, czy wymazywaniu przeszłości, tylko o możliwości powiedzenia sobie „to było strasznie ważne kiedyś, ale dziś straciło dla mnie znaczenie”. Jasne też, że ta możliwość stoi w jakiejś proporcji do ciężaru tych przeszłych win, choć niektórzy potrafią szczerze wybaczyć nawet najcięższe.
To chyba wiąże się z tym, na ile się wierzy, że ktoś po latach naprawdę może stać się kompetnie innym człowiekiem. A w dziedzinie wiary, jak wiadomo, trudno dyskutoać o merytorycznych uzasadnieniach. Wiarę się ma albo nie ma. 😉
I bardzo też warte wzięcia pod uwagę to, co napisała Vesper, o możliwych skutkach zaburzonej tożsamości i o odmiennym „dostępie do samorealizacji” po dojściu do pełnej identyfikacji płciowej. Szalenie ciekawy aspekt.
A co z mieszkaniem ubogiej milionerki, Helenko?
Będą jeszcze jakieś inwestycje?
To ja obcasowo – zastanawiam się, jak bym się czuł, gdyby dawny kumpel przeoperowany na ładną (bo zawsze był gładysz) kobitkę próbował mnie ucałować namiętnie?
Witaj Irko, krajanko Irka 🙂 .
Odnoszę wrażenie, że zarówno transseksualizm jak i obojnactwo są bardziej powszechne niż nam się wydaje.
W latach młodosci sama zetknęłam się z dwoma przypadkami zmiany płci u moich rówieśników, a także z dwójką dzieci o obojnaczych cechach.
I może dobrze by było w końcu przyjąć to do wiadomości. I zaakceptować. Jeżeli wybór Anny Grodzkiej na Marszałka Sejmu mógłby dokonać głębokiego przeorania świadomości społeczeństwa, a choćby i na razie samych posłów, to jestem w stanie zaakceptować nawet dość długi okres turbulencji sejmowych.
Ale obawiam się, że A.Grodzka w głosowaniu przepadnie, a wtedy ofiara złożona z posłanki Nowickiej będzie daremna 🙁 .
Chyba że uda się w posłach wzbudzić tak ogromne poczucie winy za odrzucone projekty ustawy, że w ramach choćby tolerancji na pokaz zagłosują pozytywnie. Ale myślę, że wątpię 🙁 .
@Bobik:
Powiem jak prosty adwokat: Nie pisałem nic o wybaczaniu win, nie pisałem nic o predyspozycjach psychicznych, pisałem sporo (jak na krótkie posty) o bezwarunkowej obronie godności osobistej, określiłem się politycznie, potępiłem chamskie odjazdy Krysi Pawłowicz. Deklaruję, że reprezentowałem wielu czerwonych i firm przez nich kierowanych (fakt zawsze za kasę – altruizmem wobec nich się nie splamiłem.)
I po tym wszystkim powiem jasno:
Mam jeden, jedyny, mój własny głos w wyborach. NIGDY nie oddam go na nikogo z życiorysem p. Grodzkich ani podobnych. Do końca życia. Może jak mi dadzą 20 głosów to się zastanowię nad rozrzuceniem. Póki co – nigdy. Nie muszę głosować nad kolegami kombatantami (niektórym z nich jak Antkowi M. nieźle odbiło), a p. Kidawa-Błońska kombatantką nie jest. Ale na czerwonego? NIGDY. NIGDY. NIGDY.
Proszę o uszanowanie mojej wolności, nawet jeżeli p. Grodzka jest teraz tres chic.
tak jest, regulamin jest święty i nienaruszalny, wszystko inne można obalić 😎
O, też witam Irkę 🙂
Ja głosowałam na Wandę Nowicką i jestem wściekła na to, co się stało. Palikotowi chyba odbiło do reszty. Ona i tak by oddała tę premię na organizacje społeczne, nie byłoby do niej podobne, gdyby schowała do kieszeni. Nastąpiło paskudne jakieś qui pro quo.
Ale z drugiej strony, jako czynna posłanka (bo jako marszałkini zajmuje się głównie procedurami) bardzo by się zapewne przydała.
klakierze, albo jeszcze gorzej, całował(a) a tam nawet śladu namiętności 🙄
A jak byś się czuł, Klakierze, gdyby jakakolwiek ładna kobitka próbowała Cię namiętnie ucałować bez Twojego przyzwolenia i ochoty? Bo do tego tak naprawdę się sprowadza sprawa.
Jakoś tak jest, że do jednych nas ciągnie, a do innych, nawet ładnych, jakoś nie. I dlatego wypracowaliśmy (my, psy, również, nie tylko ludzie) cały erotyczny zestaw kodowy, służący sygnalizowaniu „daję przyzwolenie/nie daję przyzwolenia. Jeżeli ktoś na te sygnały nie reaguje, czujemy się niedobrze, ale zawsze jeszcze możemy powiedzieć wyraźnie „nie mam ochoty, weź te rękie, jeśli łaska”. Kiedy mimo tego ktoś jednak przechodzi do akcji, dozwolony jest nawet rękoczyn, bez względu na płeć i przeszłość akcjonisty/-tki. 😉
Ależ, Jasiu, nikt tu nikomu nie każe głosować na Grodzką.
Ależ Jasiu, z wielkim uszanowaniem odnosimy się do Twojej wolności.
Wolność jednostki jest wprost sztandarem Koszyczka, dlatego tak się emocjonuje jej ograniczaniem, czy niedostateczną ochroną.
No wiesz Bobiku… pisała Vesper… ładnym kobitkom, to łatwiej w życiu… i wiele im uchodzi na sucho. 😛
Ludzie są bardzo wrażliwi na dysonans. Nawet, a zwłaszcza wtedy, gdy nie zdają sobie sprawy, w czym on się dokładnie przejawia. Zrobiono na ten temat sporo badań, niektóre z nich strasznie fikuśne – jak na przykład takie, w którym podmieniano asystentkę. Kobieta w fartuchu laboratoryjnym rozmawiała z badanym, po czym wychodziła przynieść formularz do wypełnienia, znikała z drzwiami i po krótkiej chwili sie pojawiała, tyle, że była to już inna osoba. Podobna, ale inna. Większość badanych nawet się nie orientowała, że doszło do jakiejś zmiany, ale ich mózgi zmianę zarejestrowały. Z chęci przywrócenia światu właściwego porządku dokonywali w badaniu zdecydowanie bardziej surowych ocen niż grupa kontrolna, której nie podmieniono asysyentki. A mieli określić, jakiej wysokości grzywnę powinna zapłacic kobieta przylapana na prostuowaniu się.
W przypadku ludzi o wewnętrznym konflikcie tożsamości oni sami doświadczaja dysonansu, dysonansu może doświaczać także ich otoczenie. Nie wykluczałabym, że w wielu przypadkach determinuje to zarówno wybory życiowe samych zainteresowanych (będę świętszy od papieża lub czerwieńszy niż robotniczy sztandar, by zyskać akceptację grupy społecznej, a kiedy zaakceptuje mnie grupa, zaakcepuję się sam), jak postawy społeczne wobec nich.
Hej hej, Irko 🙂
W kwestii marszałkowania albo i nie p. Grodzkiej jeszcze jedna, drobna uwaga. Pani Grodzka”służy” jako manifestacja i sztandar. W pełni świadomie, co nie zmienia faktu, że jest to bardzo trudne i ciężko stresujące. Marszałkowanie jeszcze zwiększy to obciążenie. Pytanie, czy ona zechce posłużyć się sobą, czy tylko zgodzi się, żeby posłużono się nią?
Plączę, ale mam nadzieję, że złapiecie o co mi biega.
Jasiu, też tak mam, tylko u mnie bardziej kolorowo, a czerwony, jak każdy inny, ma mnóstwo odcieni. Szanuję Twój, swój i każdy inny wyborczy głos.
@Dora:
No, niezupełnie. @Helena napisała, że to nie ma znaczenia że Anna Grodzka była czerwonym Krzysztofem, bo teraz pełni ważną rolę „w młodej polskiej demokracji”.
Pełni na pewno ważną rolę. To jest jasne jak słońce i dotyczy całej palikociarni tak jak niegdyś Samoobrony. Jest to ścisła współpraca z doświadczonymi kolegami z branży, hm jakby to rzec, „profesjonalnego zarządzania wiedzą”.
To ja proszę o kogoś po zmianie płci bez skończonej szkoły oficerów politycznych. Wtedy pomyślimy.
P.S. A Krysi P. i tak przygadam za to chamstwo, jak ją spotkam, bo czasem się widujemy. Oczywiście usłyszę…, no to co usłysze 🙂 Ja ją nawet kiedyś lubiłem, bo lubię ludzi oryginalnych. Ale teraz przegina i jako człowiek i jako prawnik.
Mnie, Jasiu, chodzi o to, ze po latach ludzie sie zmieniaja.
Pare lat temu poznalam w waszyyngtonskim domu mojej przyjaciolki – czolowe nazwisko opozycyjne – mloda kobiete z Uzbekistanu, imieniem Mubarak, samotna matke wychowujaca bodaj 10-letniego wowczas syna. Rozwiodla sie z mezem, gdy okazalo sie, ze muzulmansko-kulturowym zwyczajem poslubila nie tylko meza, ale tez jego pinkwolona mamuske, ktora staranie nadzorowala jak Mubarak wychowuje synka – od pierwszegfo dnia po porodzie. Rozchodzenie sie z mezami z woli kobiety nie jest bardzo czestym zjawiskiem w obyczajowo konserwatywnym kraju takim jak Uzbekistan. Moja przyjaciolka powiedziala mi, ze Mubarak jest jedna z najbardziej aktywnych dzialaczek t.zw. Centrun Pluralizmu zalozonegfo przez moja przyjacolke (jest ich sporio w tamtychg rejonach, odkad upadla komuna i rozpadl sie Zwiazek Radziecki).
A kiedy zaczelam rozmawiac z Mubarak, opowiedziala mi nie tylko historie swego malzenstwa, ale takze, ze przed rozpadem ZSRR byla bardzo aktywna dzialaczka Konsomolu, sekretarzem jakiegos rajkomu czy cos takiego i ze te doswiadczenia w duzym stopniu pomogly jej w nowym Uzbekistanie. Opowiadala o tym „normalnie”, bez cienia wahan, bez wstydu i krecenia. .
Moja przyjaciolka sie z tym zgodzila. Powiedziala: ona zawsze miala potrzebe spolecznego dzialania. Poki byl ZSRR bylo to jedynym sposobem robienia czegos dla dobra wspolnego, tak jak je wowczas rozumiala.
I ja to rozumiem.
Byl nawet dalszy ciag historii Mubarak. Po powrocie z miesiecznego pobytu w Ameryce rzucila sie ona w jeszcze wiekszy wir dzialanosci, a poniewaz Uzbekistan nie jest exactly krajem w pelni demokratycznym miala tam sporo klopotow ze strony wladz. Tak wiele, ze Irenka, ta moja przyaciolka, postanowila wreszcie ja z Uzbekistanu wyciagnac.
I jedyny sposob w jaki mogla to uczynic, to bylo zaadoptowac Mubarak jako wlasna corke! Co uczynila. Mubarak z synem mieszka w Ameryce.
Tu już tak jest Jasiu, że rozmowa się cały czas rozwija, czyli z jednego tematu zaraz się wysnuwa inny, stąd przy okazji pamiętania o czyjejś przeszłości wyniknął – bliski przecież – temat wybaczania. 🙂
A do głosowania na kogokolwiek rzeczywiście nikt Cię nie namawia. Pamiętam tutejsze bardzo emocjonalne dyskusje przed wyborami – mimo różnic zdań i ogólnych wypowiedzi w rodzaju „uważam, że głosowanie na PiS jest…” nikt nikomu personalnie nie powiedział „MUSISZ głosować na tego” czy „NIE WOLNO ci głosować na tą”. Każdy wyraża swoją opinię, ale dla innych nie jest ona w żaden sposób zobowiązująca.
Co zabawne, ja sam już nie pamiętam, na kogo głosowałem. 🙂 Bo nasze rodzinne głosy uznaliśmy, z powodu braku różnic programowych, za wspólną pulę i podzieliliśmy je między Kidawę-Błońską i Nowicką (jednego głosu rozerwać nie można, ale jak ich jest więcej, to jakoś idzie) . No i teraz nie mogę sobie przypomnieć, kto był wpisany u mnie. 😉
Jasiu, Helena napisała:
„Lata siedemdziesiate to cztredziesci lat temui kogo to dzis obchodzi, tak naprawde?”
Jestem,@#$$%%^^& z Podkarpacia.
Głosowałam na PO (częściowo z rozpaczy).Czyli na obietnice PO,a nie na średnią poglądów Podkarpacia.
Pan Poseł robi nam taką gębę ,jaką ma np.Polska we francuskiej telewizji. Czyli dyżurna furmanka w błocie.
U mnie Pan Poseł ma przechlapane…
Tak poza tym, to może wszyscy trochę wyluzujcie, co? Politykujo i politykujo. 🙄
może to i wynika z rachunków, ale proszę, nie mówcie, że lata 70-siąte to 40 lat temu, bo coś się w środku przerwaca i smutek za gardło chwyta, albo i gorzej
@Helena:
Pewnie, że się zmieniają. Ja też się zmieniam. Na przykład w 1989-ym zżymałem się, że Jarek Kaczyński wykreował Mazowieckiego na Premiera. Dziś zżymam się na Jarka za inne sprawy 🙂
Uczciwych ludzi lewicy społecznej czy obyczajowej bardzo przestrzegam przez palikociarnią. To jest niebezpieczna kreacja, niebezpiecznych ludzi (nie mam na myśli Przewodniczącego). Samoobronę udało się rozbroić i to Kaczyńskiemu będzie policzone na Sądzie Ostatecznym po stronie plusów razem z KORem, Solidarnością oraz pokazaniem narodowi polskiemu jak traktować starych ludzi i zwierzęta.
Teraz jest RP. Podobna geneza, podobne zagrożenia. Nawet są groźniejsi niż Lepper, bo operują na rynku młodych i wykształconych ludzi. Za plecami ta sama operatywa.
Ładnym facecikom też jest łatwiej, Klakierze, a nawet jeszcze latwiej niż ładnym kobitkom. Jakoś tak się składa, że to właśnie ładnym facecikom przypada najwięcej dobrych stanowisk. Z pewnymi odstępstawami na rzecz brzydkich facecików, do których to wyjątków np. nasz Sejm bym zaliczył. 😛
WW, moja ciotka krytycznie o swoim ojcu, a moim dziadku:
– Zamiast zająć się rodziną, to politykował i politykował, aż cały majątek mamy diabli wzięli. 🙂
Na szczęście, foma, kryzys wieku średniego nie jest obowiązkowym punktem programu w życiu człowieka. Można smutka oderwać od gardła i wkrzucić do kałuży.
Można tez mieć odtąd lat fefnaście i też będzie dobrze.
Jasio napisał coś, co mnie zupełnie rozwaliło.
„To ja proszę o kogoś po zmianie płci bez skończonej szkoły oficerów politycznych.”
Mnie do głosowania na Ruch Palikota tez nikt żadną siłą nie zmusi i na szczęście nie próbuje 😎 Ale rozumiem powody, dla których ludzie na nich głosowali. Myślę, że teraz, po operacji „Nowicka”, będą mieli o jeden powód mniej.
Jasiu, ogólnie dobrze kombinujesz, nawet można o tym pogadać w stosownej chwili, tylko nie wszystko naraz, pliiiiiiz!!!
Siódemeczko, to całkiem jak ja – zamiast zająć się rodziną, politykuję i politykuję.
Czyżby to oznaczało, że mam do przepuszczenia czyjś majątek? 😯
Lecę radośnie sprawdzić! 😈
vesper, a jak nie ma kałuży bo ścięta lodem? 🙄
Foma, ja Cię nawet w sprawie liczenia lat latom siedemdziesiątym rozumiem, ale jak chodzi o praktyczne rowiązania, to jednak bliższe są mi idee Vepser. 😀
Tę literówkę z Vepser to na pewno podświadomość mi nadała. 😆
Łabądku, właśnie o Tobie myślałam współczująco w związku z Podkarpaciem…
Wielki Wodzu, dziękuję za torrenty 🙂 Nie wiedziałam, że coś takiego chodzi po świecie 🙂
Prezes ma u mnie przechlapane, od zawsze. Amen.
To co Jasio napisał (acz nie tylko) pchnęło mnie w kierunku myślenia o nowej ordynacji wyborczej. Otóż nie byłoby partii politycznych, a tylko zestaw do spełnienia – np. ktoś po zmianie płci bez skończonej szkoły oficerów politycznych- albo i co tam inaczej zdefiniowane
haneczko, tylko wiesz, torrenty są fajne, ale jednocześnie ze ściąganiem udostępniasz to co ściągnęłaś, a to już nie jest obojętne dla prawoautorskich ortodoksów
A co to są te torrenty – poproszę o przystępne wyjaśnienie dla średnio wykształconego
Tobie podświadomość podsuwa vepser, a mi czasem Biboka. Ki diabeł 😯
fefnaście, fefści i fefdziesiąt?
Donoszę: http://queer.pl/news/193391/naukowcy-przeciwko-pawlowicz
No i teraz jak złapią Haneczkę, to ja też pójdę siedzieć. 😐
Chyba wiosna idzie, bo ruch się zrobił w Koszyczku ogromny 😉 .
A ja przyznam się nieco się niepokoję o zdrowie Bogusława. Pojawił się, zniknął, podał przyczynę zniknięcia i znowu zniknął na długo. Niepokoję się i już. Ot tak, po prostu.
Wiecie co? One mają bardzo malutki kawałek podłogi, te pandy 🙁 Betonu dużo i drzewa blachą ogacone 🙁
Jednak wolę Puszczę Białowieszczańską.
No właśnie, ja pisałam swoje o Podkarpaciu znając łabądka i nie tylko – w samym Krośnie jeszcze przyjaciół łabądka, a w Rzeszowie jeszcze trochę innych osób.
Nie lubię, kiedy się mówi „palikociarnia”, bo to jest zgarnianie wszystkich do jednego wora, a są tam i ludzie sensowni. I tak, ludzie zmieniają się. Taki Andrzej Rozenek chyba kiedyś też nie był taki jak dziś, a dziś jest bardzo OK. Myślę, że RP mógłby mieć potencjał. PO już ma go coraz mniej i tacy posłowie jak Kidawa-Błońska (bardzo porządna osoba, znam ją) czy nawet premier Tusk są wyraźnie w defensywie.
W polityce jak w Afryce:
dzicz dokoła więc się przyda
niezawodna Wodza dzida 😉
Chcą rozwalić nam chałupsko?
No to my ich dzidą w dupsko…
😉
Zmora (1:24),
„bieda emigrancka” to pojęcie relatywne. Za moich czasów (emigracja ’81) najwiekszy brak to był brak kontaktów z rodziną (rodzice, rodzeństwo) i przyjaciółmi, listy, które szły miesiącami.
Wszystko inne było przygodą i poszukiwaniem swojego miejsca w świecie (trochę późno, pod trzydziestkę, z mężem i dzieckiem pod pachą, ale „dalimy radę!”).
Przy okazji dygresja – podróże kształcą. Radziłabym niektórym (wielu) posłom, żeby wyjrzeli poza zaścianek. Nie jakieś delegacje, cieplutkie wycieczki zorganizowane, a chęć poznania świata i ludzi. Za moich nastoletnich lat marzyłam o czymś takim, wydawało mi się to nie do osiagnięcia – ale przynajmniej czytałam książki o świecie i innych ludziach. Podobno czytanie od dawna nie jest w modzie, lub „na topie”, jak to mówią 🙄
Na Nowicką głosowałem głównie jako na osobę, mniej jako na reprezentantkę RP. Ale przyznaję też, że po długich rozważaniach doszedłem do wniosku, że gnuśniejącej PO przydałby się jakiś kop z nieprawicowej strony i postanowiłem zaeksperymentować z Palikotem. Niestety, eksperyment ze smutkiem uzaję za niezbyt udany, mimo że mogę wskazać w RP kilku sensownych posłów. Ale jako całość robią najczęściej dużo ruchu (nie tylko Palikota), z którego niewiele potem wynika. Tłumaczą się oporem materii, który zapewne jest, ale ja widzę też ich słabą umiejętność pragmatycznego działania. A polityk jest nie tylko od ruchawek, ale i od pragmatyzmu tyż, choć niekoniecznie w takiej formule, jak poseł Tomański. 😉
Klakierze, można by tę ordynację oprzeć na manifeście Mazowieckiego napisanym dla wnusi. Choćby tylko na paru punktach:
– z łapówkarzami się nie rozmawia
– kandydaci do parlamentu powinni przechodzić obowiazkowe badania psychorozpoznawcze
– nienawiść jako jednostka chorobowa automatycznie wyklucza kandydata
– kandydat powinien przedstawić streszczenia przynajmniej jednej w roku przeczytanej książki
Ad mt7 29 styczeń 13, 14:53
My z LUBELSZCZYZNY mówimy fAfnaście!