Sklep dla ludzi
Klient od ponad godziny kręcił się dosyć bezradnie wśród regałów. Sprzedawca już kilka razy miał ochotę zaproponować mu pomoc, ale coś go powstrzymywało. Facet wyglądał niepewnie, a zarazem nieprzystępnie. Doświadczenie mówiło Sprzedawcy, że tacy często się płoszą, kiedy nieumiejętnie do nich podejść i rezygnują z zakupu. Ale z drugiej strony, bez zachęty też na ogół niczego nie kupują. Przyjrzał się zagubionemu facetowi jeszcze raz, podszedł do niego i spróbował nawiązać nienachalny kontakt.
– Trudno się zdecydować, co? – zagadnął, starając się, żeby zabrzmiało to niezbyt zobowiązująco.
Klient rozpromienił się jak na widok kolegi z wojska.
– No właśnie, tyle tu tego – odpowiedział szybko i przymilnie, niemal jakby się bał, że rozmówca mu ucieknie. – A ja tak szukam i szukam…
– Rozumiem – zapewnił go Sprzedawca. – Ale niech się pan nie martwi, na pewno coś dla pana znajdziemy. W branży skrzydeł nasza firma jest praktycznie bez konkurencji. Skrzydła husarskie. Skrzydła anielskie. Skrzydła wiatru. Skrzydła myśli. Do wyboru, do koloru. Akcesoria też mamy, gdyby pan reflektował. Skrzydlate słowa, manewry oskrzydlające i różne takie. Tylko musiałby mi pan coś bliżej powiedzieć… pan te skrzydełka do celów zawodowych czy prywatnie?
– Pry… prywatnie, jak najbardziej prywatnie – zająknął się Klient, skubiąc nerwowo rękaw swetra.
– A, to doradzałbym coś w miarę niskogabarytowego, a reprezentacyjnego, tak żeby koszt eksploatacji nie był za duży, ale sąsiadom żeby, jak to się mówi, oko zbielało. Tu na przykład mamy bardzo eleganckie skrzydła typu Orzeł. Produkt niezwykle wytrzymały, po prostu nie do zdarcia i cena bardzo przystępna. Albo te archanielskie skrzydła marki Gabriel. Ognioodporne, wodoszczelne i akurat w promocji. A jakie przyjemne w dotyku, niech pan pomaca.
– Tylko właściwie – wykrztusił niemal szeptem Klient – mnie nie całkiem o to chodzi…
– Oczywiście, oczywiście – wpadł mu w słowo Sprzedawca. – Pan szanowny widać że wrażliwy, pewnie coś bardziej z duchowego zakresu by się przydało. Może skrzydła Pegaza? Leciutkie, z tworzywa sztucznego, mowy nie ma, żeby się od nich podźwignąć. A jak się kobietom podobają! Niedawno jeden gość takie u nas kupił i od razu założył, to jeszcze ze sklepu nie zdążył wyjść, a już do niego ładna panienka podleciała i mówi „Muza jestem, chętnie bym się zapoznała”. To co, chce pan przymierzyć?
– Tak, tak, to bardzo atrakcyjnie brzmi – przyznał Klient, ale na propozycję przymiarki w ogóle nie zareagował. Sprzedawca powoli zaczynał tracić cierpliwość. Granice jego profesjonalnej uprzejmości kończyły się tam, gdzie perspektywa zysku traciła prawdopodobieństwo. Trzeba było wreszcie skończyć tę ciuciubabkę.
– Niech mi pan konkretnie powie, czego pan szuka, a ja sprawdzę, czy mamy coś odpowiedniego w asortymencie – rzucił dość obcesowo, niezbyt już przejmując się tym, czy przypadkiem nie spłoszy nabywcy.
– Kiedy to tak trudno wyjaśnić – wymamrotał Klient. Pomilczał chwilę i dodał rozmarzonym głosem – A, co tam, już panu powiem. Ja bym chciał mieć skrzydła bez żadnych przymiotników, bez żadnych marek, tylko takie, żeby na nich pooleeecieeeć. Takie, żeby były jak własne.
Sprzedawca najpierw zesztywniał, a potem zrobił spory krok do tyłu.
– Panie! – powiedział niechętnie. – To jest sklep dla ludzi, a nie dla ptaków. Chcesz pan własne skrzydła, to idź pan do Stwórcy, nie do handlowca.
– Byłem – westchnął Klient. – Ale oświadczył mi, że nigdy nie uwzględnia reklamacji. Chociaż chwileczkę, powiedział też, że nikt mi nie broni wpisać się do książki skarg i zażaleń. Wie pan co, to niech pan poda te skrzydła Pegaza. Kupił, nie kupił, przymierzyć można.

Nie mysle, aby dr Janina sie „lansowala” dla szerokiej publicznosci. Ona, jak widac z wiki, ma taka pozycje w swiecie naukowym, ze wszelkie „lansowanie sie” przyniosloby jej wiecej szkody niz pozytku.
Podobnie ten uroczy chlopiec-astrofizyk Brian Cox, ktory sprawil, ze caly kraj interesuje sie dzis astrofizyka. Albo prawie caly kraj. KIlka tygodni temu zmarl niemal stuletni astronom, sir Patrick Moore, ktory od bodaj 60 lat prowadzil w tv BBC comiesieczny program Sky at Night – fenomenalnie prowadzil, do ostatniej chwili przed smiercia. Jedyny problem jak z nim mialam, to jego dykcja, ktora na stare lata byla juz taka, ze niewiele rozumialam, ale i za mlodu byla niewiele lepsza. Oni w BBC chyba zdawali sobie z tego sprawe, wiec bardzo czesto bylo tak, ze sir Patrick zapraszal do swego obserwatorium kogos mlodszego, zadawal mu pytania i ten/ta odpowiadali.
Z sir Patrickem mamy zabawna historie niemal „rodzinna” – dawna ukochana szefowa E, po poznym wyjsciu zamaz zmienila swe hugonockie nazwisko Boulanger na Moore. No i kilka lat temu po powrocie z zagranicy do domu, po otwarciu swej walizki, znalazla w niej bagaz jakiegos obcego faceta. Walizka byla ta sama, nazwisko na niej to samo, tylko rzeczy z jakiegos meskiego grubasa. Po serii zdenerwowanych telefonow na lotnisko (ktore nie umialo powiedziec co sie stalo) okazalo sie wreszcie , ze walizka nalezala do sir Patricka, ktory sam zabral do domu (poza Londynem) jej walizke. Nastapila wymiana telefonow z prawowitym wlascicielem walizki, pelna szczerych przeprosin i uprzejmosci. Walizki wrocily do siebie.
Damom i Kotom nie wypomina sie sempiterny. A przynajmniej tym Damom i tym Kotom, ktore naleza do tego samego jak mu tam ideowo-srodowiskowego towarzystwa adoracji…
Na mojego czuja, lansowanie się więcej ma wspólnego z typem osobowości, niż z rachunkiem strat i zysków. Np. typ narcystyczny będzie się lansować nawet wtedy, kiedy pożytki z tego są bardzo wątpliwe, bo pcha go do lansu jakaś „siła fatalna”. A z drugiej strony są i tacy, którzy wiedzą, że trochę lansu by im się przydało dla popchnięcia kariery, ale nie są w stanie przeskoczyć swoich wewnętrznych oporów.
Niedawno była tu mowa o tym, że z Hartmana coraz bardziej wyłazi lanser. Czy to umocni jego pozycję w świecie naukowym, albo nawet wśród czytelników? Bardzo wątpię. Ale najwyraźniej trudno się oprzeć sile fatalnej. 😉
Moze sie uda otworzyc:
http://www.youtube.com/watch?v=_Wl7gPDAelY
Że kropek nie stawiasz
i rym masz niewierny,
odczep się, Zeenie
od mej sempiterny!
Tok rozważań odtylcowych
inną chcę skierować drogą:
najpiękniejsza sempiterna
to ta, z której sterczy ogon! 😀
Z innej beczki.
Pamietacie moze, ze dobrych pare miesiecy temu skierowalam list do Rzecznika Praw Obywatelskich po liscie jaki sie ukazal na lamamch GW w sprawie funkcjonowania osrodka psychiatarycznego Dziekanka w Gnieznie. Autor listu opisywal warunki przebywania (bo nie terapii) w osrodku przypominajace jakies wiktorianskie „azyle” dla pomieszanych na umysle w Anglii w XIX wieku.
Dzis dostalam poczta zwykla list z Biura RPO powiadamiajacy mnie, ze Biuro te sprawe u siebie zamyka, gdyz zajmuje sie nia obecnie Biuro Rzecznika Praw Pacjenta.
Owszem, zarzuty postawione w liscie bylego pacjenta, jak wynika z listu RPO potwierdzila kontrola przeprowadzona dwukrotnie – w pazdzierniku 2011 r oraz rok pozniej w pazdzierniku 2012 r. Po pierwszej kontroli nowy dyrektpor otrzymal liste rzeczy do „poprawienia” i podobno zaczal zalecenia wdrazac w zycie. Najwyrazniej nie wszytsko jeszcze zostalo wdrozone i dyrekcja, jesli dobrze rozumiem urzedniczy styl, dostala wiecej czasu na przeprowadzenie zmian.
So far, so good.
Jako mamusia dwóch psiosobowości,
zgadzam się z Paniczem w całej rozciągłości.
Bo wie to nawet każdy głupi smerda:
dobry ogon sterczy oraz często merda.
Sprostowanie tylko chciałem
nie wychodząc na natręta
sempiterna rządzi ciałem
ma ją Lady i książęta
nie zaprzeczy nikt na świecie
i niech nawet nie próbuje
co się stanie, dobrze wiecie
gdy się ona zaczopuje…
Zdolne dzieci zadzraja sie takze w Hiszpanii:
http://wyborcza.pl/1,75248,13280826,11_latek_z_Hiszpanii_sfingowal_swoje_porwanie__bo.html
Ja w jego wieku (no moze troche starszym) marzylam tylko o podpaleniu szkoly albo zastrzeleniu wychowawczyni.
Mowiac o zaczopowaniu, czy Furkot odniosl jakies sukcesy w tej materii?
Tym razem GW zerznela nam temat. Mysmy juz pare tygodni temu z tego sie natrzasali :
http://wyborcza.pl/1,75515,13200508,Jan_Pawel_II_w_barwach_wojennych__Dziwna_konferencja.html
Furkot dostał lewatywę i,że tak powiem, nie miał wyjścia, jak się odczopować 🙄 Teraz pozostał jużtylko problem, jak go zachęcić do jedzenia. Nigdy nie sądziłam, że Furkot bedzie miał problem tego rodzaju 😯 Pokroiłam mu plasterek szynki, specjalnej, bezfosforanowej. Zawsze się ślinił, kiedy tylko przynosiłam tę szynkę ze sklepu i mógł co najwyżej zjeść to, co spadło. Teraz dostał chyba ze dwie łyżki, a skubnął tylko kilka okruchów 🙁
Biedny kotek dostal lewatywe????
Troche radykalne wyjciecie, nie?
Wracając do tematu lanserstwa czy nie lanserstwa, ja w przypadku dr Janiny miałam na myśli świadome celowe ułatwianie przekazu (łącznie z wyrazistą ekspresją), żeby był zrozumiały dla większej ilości osób. Znam dobrze ten problem, co prawda bardziej w sferze pisanej, ale w mówionej już trochę też. Zawsze swobodna wypowiedź będzie lepiej przyswojona niż dukanie z kartki uczonych tekstów 😉 I to nie jest lanserstwo moim zdaniem.
Przypadek Hartmana zupełnie inny mi się wydaje.
Radykalne, ale po tych rozkurczających lekach perystaltyka mu bardzo spowolniła i mial juz bardzo twarde złogi wysoko w jelitach. Czyszczenie od góry mogło byc dla niego niebezpieczne.
POdejrzewam, ze ichnie szkoly ucza swobodnego i emfatycznego mowienia do audytorium tak jakby mowili do ciebie jednej. .
Z tym wlasnie mielismy zawsze problem w radiu z mlodzieza, ktora przychodzila do zawodu. Bardzo trudno bylo nieraz tym adeptom wytlumaczyc, ze w radiu mowisz do JEDNEGO czlowieka, ktory cie slucha, a nie do setek tysiecy ludzi. Ze radio jest bardzo intymnym, face a face medium. Bardzo nieliczni chwytali to w lot, ale wiekszosc zaczynala „przemawiac” do chinskiego ludu przez otwarty lufcik. Pisali wlasne teksty podobnie. A kompletnie inaczej pisze sie do mowienia, a inaczej do czytania. Ja po przyjsciu do radia z gazety bardzo, szybko sie zorientowalam, choc nikt mi tego nie powiedzial, ze musze odtad pisac zupelnie inaczej niz dotad – nie zawsze pelnym zdaniem, wiecej rownowaznikow zdan tam wszedzie, gdzie beda one zrozumiale, krotszymi zdaniami, mniej zdan podrzednych, choc czasami dokladnie przeciwnie – wiecej zdan podrzednych i wtraconych, inna dynamiki mowy i wypowiedzi. Wiekszosc ludzi ktorych slucham tu w radiu czy telewizji ma to absolutnie naturalnie opanowane. Dzis pewnie mialabym problemy z pisaniem do gazety. Bo ja moja mowe „slysze” nawet jak tylko pisze (o! w gazecie pewnie nigdy nie zaczelabym zdania od Bo….
Ale w mowie mowionej tak wlasnie zaczynamy.)
– Dziękuję ci, mamo Jadwigo, za wspaniałe wychowanie synów: prezydenta RP, już męczennika, i premiera. Dziękuję także za utrwalenie wizerunku matki Polki – mówił bp drohiczyński Antoni Dydycz
Miałaś niestety rację, Heleno, się zaczyna 🙁 .
Ja już wiem, że inaczej muszę pisać na papier, a inaczej na blogu 🙂
I jeszcze czasem inaczej w komentarzach niż we wpisie 😉
Jest propozycja aby Serce Matki pochowac na Wawelu obok Syna-Meczennika.
Nawet zadnej mordki nie dalam. Prosze to docenic. Ale jakie mordki robie w realu to moja sprawa.
O, widze, ze znowu przez zaleddwie dwa dni wiele mi ucieklo z blogowego back-and-forth. 😉
Musze powiedziec, ze dotykanie reka starych manuskryptow tez mnie odrobine zgorszylo, choc moze rzeczywiscie byly to juz kopie, a dr Ramirez chciala jakos naocznie przyblizyc doswiadczenie tych, ktorzy jeszcze nie musieli do dotykania tych ksiag zakladac bialych rekawiczek (sama kiedys te biale rekawiczki w zaciemnionych wnetrzach musialam zakladac, so I know the routine). 😉
A co do wczorajszo-dzisiejszej dyskusji, juz wlasciwie zakonczonej, to na marginesie zastanawilo mnie, na ile jedno, rzeczywiscie niezbyt eleganckie, okreslenie potrafilo skrecic cala rozmowe z rozwazania tych czy innych opinii i pogladow na sposob ich wyrazania. Z czego wynika, ze nawet we wlasnym gronie, i w ferworze rozmowy, moze czasem lepiej zrezygnowac z nadmiernej zywosci srodkow wyrazu, przynajmniej, gdy udostepnia sie to pisanie w przestrzeni publicznej. Byle z kolei nie rezygnowac za bardzo, zeby nie wpasc w nude. 😉
Tak sie nad tym ostatnio zastanawialam przy zupelniej innej okazji, zwiazanej z czasem tu wspominana przeze mnie i Helene siecia sklepow ze zdrowa (czyli prawdziwa) zywnoscia, Whole Foods. Otoz jej zalozyciel i CEO, John Mackey, niedawno, w wywiadzie dla radia publicznego, oskarzyl prezydenta Obame o „faszyzm”, a to ze wzgledu na wprowadzona przez tego ostatniego reforme ubezpieczen zdrowotnych. Mackey ma poglady polityczne, ktore tutaj sie okresla jako libertarian, a co chyba najlepiej na polski przelozyc na „skrajnie liberalne”, wiec jego krytyka nie byla zadnym zaskoczeniem (zreszta te reforme, z zupelnie innych pozycji, krytykuja, choc w umiarkowany sposob, takze osoby o zupelnie odmiennych pogladach, ale to juz oddzielny temat). Niestety, zaraz zrobil sie problem, bo jednak wiele osob slowo „faszyzm” w polaczeniu z tym konkretnym prawem, i z tym prezydentem, uderzylo jako zupelnie nie na miejscu. No i w zwiazku z tym Mackey spedzil nastepne dwa tygodnie tlumaczac sie gesto i wycofujac sie rakiem nie tyle z wlasnej pozycji, co z okreslenia, ktore niefortunnie zastosowal (przy okazji dziennikarze zajrzeli do slownikow, co nigdy nie zaszkodzi). 😉 I wszyscy zauwazyli, ze dazac barwnych srodkow wyrazu, Mackey strzelil sobie w stope, bo wiekszosc klientow Whole Foods to ludzie o pogladach raczej liberalnych, a niektorzy wrecz crunchy granola, ktorzy obecnie pisza oburzone listy do przeroznych redakcji na temat wypowiedzi Mackey’a. I odgrazaja sie, ze przerzuca sie na zakupy w lokalnych health foods stores, oraz innych sieciach sklepow, takich jak Trader Joe’s (czy rzeczywiscie to zrobia, to juz inna sprawa).
Pomyslalam sobie, ze te historyjke, swiezo wzieta z zycia, mozna tez zastosowac do blogowania, choc na blogach nie sprzedaje sie quinoa’y, organicznych pomidorow, czy dzikiego lososia, a tylko pewne postawy i poglady. 😉 Co oczywiscie nie zmienia w niczym faktu, ze pouczanie z pozycji wyzszosciowych jest w ogole, i w szczegole, nieladne. 😉
W swoją wyższość zainwestuj:
Mów do ludzi z Everestu…
Dotykanie rekami starych inkambulow wyjasnia dyrektor zbiorow w prgogramie. Taka jest „policy” British Library, gdyz gola reka znacznie latwiej jest wyczuc kruchosc materialu, cienkosc/grubosc pergaminu czy papieru, niz w bawelnianych rekawiczkach. Dlatego oni zawsze przy bardzo starych ksiegach nalegaja by stronice przewracac golymi palcami. W wielu muzeach i archiwach obwaizuja rekawiczki, ale nie w Britosh Library przy najstarszych ksiegach.
Musze pedzic do Richmond, sprzedawac ledwo zakupiony kojec dla dziecka, gdyz Aria kategorycznie odmowila bycia zamykana w nim.
Bo i co to za pomysł, żeby zamykać wolne dziecko w kojcu. Nawet kurze bym tego nie życzył. 🙄
Tylko wtedy gdy mama idzie na siusiu.
Czy koty się nudzą? 😯
Sokrates od kilku dni jest nieznośny, jak znudzone, rozkapryszone dziecko. Normalnie spędza sporo czasu poza domem. Teraz jest dość duży śnieg i nawet jak wychodzi, to pokręci się trochę po tarasie i zaraz chce wracać do domu. A w domu sam nie wie czego chce. Bije się z Szamanem, chodzi po meblach, kaprysi przy jedzeniu. Podchodzi i „mówi”, że czegoś chce, ale każdą propozycję odrzuca i jeszcze pyskuje 👿
Co robić z takim nieznośnym kotem? 🙄
Nad tym, o czym pisała Monika, parę razy się ostatnio zastanawiałem. To znaczy nad ostrością środków wyrazu, zwłaszcza w kontekście blogowym. I widzę, że moje podejście do sprawy stale ewoluuje. Na początku internetowania byłem bardziej skłonny do przycinkarstwa i złośliwości, czasem nawet bezwzględnej, kiedy dotyczyła kogoś, kogo odbierałem jako przeciwnika ideowego. Potrafiłem też skręcać się z uciechy, kiedy ktoś inny zgrabnie a boleśnie takowemu dołożył. 😳 A potem coraz bardziej zacząłem dostrzegać, że właśnie takie podejście z obu stron prowadzi do brutalizacji internetu i powstawania wrogich obozów – tak już ostrymi słowami zranionych i wzajemnie nieufnych, że właściwie bez szansy dogadania się. Jakoś mi wtedy przestało pasować bycie lustrzanym odbiciem „tamtych brutali”. Już nie ostrzyłem ozora codziennie, tylko raz na miesiąc, bo uznałem, że to całkowicie wystarczy. 😉
Czy to oznacza, że zupełnie zrezygnowałem z mowy tak-tak, nie-nie, z zajmowania zdecydowanego stanowiska, nazywania rzeczy po imieniu, prześmiewczości czy wbijania szpilek? Ależ skąd, nie zrezygnowałem. Tylko staram się uważać z używaniem słów uważanych za obraźliwe, obelżywe, pogardliwe, itd. Bo takie słowo wróblem wyleci, a wołem wróci. Bo często zamiast wzmacniać, wręcz osłabia moją wypowiedź (np. kiedy wszyscy koncentrują się na tym jednym słowie, a nie na treści całej wypowiedzi). Bo zbyt częste szafowanie ostrościami stępia je i dewaluuje. No, dobrych powodów znalazłem wiele.
Raz na miesiąc, tuż po naostrzeniu ozora, jeszcze mi się to i owo wypsnie. Ale już się powoli zastanawiam, czy nie przejść na dwumiesięczny rytm ostrzenia. 😉
Chyba jedynym sposobem na nieznośnego Kota jest przyswojenie sobie hasła „byle do wiosny”. 🙄
Nasza Julka też się zrobiła nieznośna, odkąd leży śnieg i przeszkadza w wychodzeniu na pole (ona wprawdzie nie z Galicji, ale z jakim przestajesz…). Dostała dziwnych narowów, np. każe sobie otwierać drzwi wyjściowe, a potem siedzi przed nimi, nie wystawiając łapy za próg. Zamknąć nie można, bo się zaczynają potworne awantury, więc tak z pół godziny musimy przez Kocicę ogrzewać przestrzeń lotniczą nad Niemcami. Potem już wolno zamknąć, ale wiadomo, że za godzinę znowu się zacznie. 👿 Mnie zaczepia w sposób całkiem bezczelny, wykorzystując swoją przewagę w postaci umiejętności wspinania się na meble. 👿 Łazi po domu i drze pysk, a jak ją spytać, o co biega, to milknie i odchodzi z ogonem postawionym na sztorc. 👿 I tak dalej. 👿
No więc byle do wiosny. 🙄
Zupełnie jakbym widziała naszego pinkwolonego Sokratesa 👿
Z biednego Szamana futro leci po całym domu 😯
Żeby trochę uspokoić paskuda, piekę właśnie wątróbki kurze. Może się przymknie choć na trochę 😉
Ja mogę, Bobiku, wypełniać luki w zakresie nazywania rzeczy po imieniu, wystarczy poprosić. 😛
Rzadko to robię, bo mi się właściwie nie chce. Na przykład dzisiaj zachowałem dla siebie kilka uwag o zwyczajach grzebalniczych Narodu i szereg postulatów w zakresie zabezpieczenia relikwi. Spojrzałem na wczorajszo-dzisiejszy urobek obiektywnym okiem, to znaczy najpierw lewicowym (-8,5 dioptrii), a potem prawicowym (też -8,5 dioptrii) i myślę sobie, że taka rozmowa, jednocześnie o czcigodnych zwłokach, problemach z wypróżnianiem u Kotów i sempiternie Lady, zupełnie wystarczy. 😎
No, właśnie w tym rzecz, Wodzu, że potrafić to by tu na pewno niejeden potrafił, ale nie zawsze warto. 😉
A czasem znowuż warto, ale nie publicznie. 😆
Oooo – choć koty, to nie szpaki, ale wiosna widać już za progiem.
Wielki Wódz obnażył głębię ostatnich dyskusji blogowych.
A Pani Kierowniczka dziś we Dwójce o 21.30 będzie opowiadała (tak sądzę), jak ciężkie jest życie Blogini. Przeczytałem to dziś rano, po tym jak się obudziłem ze snu, że rozmawiam z PK idącą z dworca kolejowego.
Ale właściwie… Jakbyś tak, Wodzu, rzucił jakąś fachową uwagę o pojedynku bokserskim Gargas kontra Geographic, to może wreszcie bym się z teorii mordobicia trochę podciągnął. 😈
Klakierze, myśl pozytywnie. Wódz niczego nie obnażył, tylko podkreślił różnorodność. 😎
Żebym ja wiedział, co to jest Gargas 😳
Myślę pozytywnie.
Jednakowoż uważam, że WW wskazał główne nurty owej różnorodności.
I że nie należałoby pomijać owego wskazania za cenę różnobarwności w różnorodności.
Gas (!) używany do gara? Strzelam!
Gargas – wystarczy zapytać google
„Firma USŁUGI POŻARNICZE GARGAS istnieje na rynku od 1988r”
Niedobrze, niedobrze, już się śnię klakierowi 😈
No więc właśnie to, o czym pisze Bobik o 17:28, też jest moim problemem. Dlatego czasem wdaję się w dość spokojne, przynajmniej na początku, rozmowy z różnymi dziwnymi osobami, jak np. niedawno ze zwolennikiem Franco, czego reszta blogownictwa nie uważała za słuszne 😆
Ty sobie, Piesku, ewoluuj w jaka chgcesz strone, a ja sobie zostane tak jak jestem. A tak jak jestem, to bede na rozne kobietry, nawet zmarle mowila stara, a na rozne mlode, nawet zywe, bede mowila mloda.
Ja tych zwyczajow, ze o ledwo zmarlych tylko dobrze, tylko z szacunkiem i pamietajac o „majestacie smierci” 🙄 kompletnie do wiadomosci nie przyjmuje i moge wymienic liczne przypadki, kiedy czyjas smierc mnie szczerze ucieszyla: niedawno Osamy bin Ladena, nieco wczesniej Pol Pota, nawet Brezniewa (jakze slusznie, jak pokazala historia) , a tez opowiadalam juz tu kiedys jak w moim domu swietowano smierc Stalina. Tak, swietowano, tak jak lata pozniej ja sama swietowalam smierc Bin Ladena. Jesli czegops zalowalam, to troche tego, ze nie zdechli w meczarniach. Przydaloby sie im odczuc troche tych cierpien, jakie zadawali innym. I bylaby to dobra naczka dla przyszlych sprawcow masowych zbrodni na taka niewyobrazalna skale. Wolalabym aby Pol Pot zostal rozstrzelany, a nie zmarl we wlasnym lozku.
Wiem, ze na tym blogu gorszono sie swietowaniem, no to pozostaniemy przy roznych zdaniach w tej sprawie, bo ja sie nie gorszylam i rozumialam to bardzo dobrze ze mozna z ulga i radoscia powitac smierc Bin Ladena. Nikomu to czlwoieczenstwa nie ujmuje. Pewnie, ze wolalabym aby go rozstrzelano po sprawiedliwym procesie ogladanym przez caly swiat, ale w ataku tez bardzo dobrze.
That is not to say, ze matka upoiornych Blizniakow jest gdziekolwiek rowna Stalinowi czy Osamie. Skadze. Nazwalam ja stara Kaczynska i osoboiscie nie czuje z tego powodu zadnej winy ani ukluc sumienia.
Bo dla mnie jest to okreslenie neutralne i nic na to nie poradze.
A Jarosław Kaczyński ładnie dziś o Niej mówił.
I jakim innym językiem – niż ten, który znamy.
Ale skoro dla innych nie jest, to nie jest.
No bo, klakierze, chyba po raz pierwszy od dawna mówił o czymś, co naprawdę przeżywał. I pewnie ostatni, jak go znamy niestety…
Tak też i sobie pomyślałem Pani Kierowniczko, że jakoś tak po ludzkiemu patrzyło Mu z oczu.
Wróciłem z kolejnej promocji działań Teatru NN. Powstała ciekawa publikacja i gry planszowe, które rozchodzą błyskawicznie. I to w epoce gier komputerowych. Niestety siostra PK, współautorka, nie dojechała :(. Ale słowo dotarło 🙂
Tu sie zgodze z Klakierem w stu procentatch, ze Kaczynski mowil dzis o matce zupelnie innym jezykiem niz zazwyczaj sklonny jest wypowiadac sie publicznie. Bylam zaskoczona, ze potrafi mowic po ludzku. Moze przez to, ze jest chory?
Mam wrazenie, ze bardzo sie postarzal w ciagu ostatniego roku. Ale znowu – moze to tylko przejsciowa choroba.
Lomatko.
http://wyborcza.pl/1,75248,13282763,Wiemy_juz__jak_bedzie_wygladala_14_metrowa_figura.html
Bardzo pięknie, bardzo pięknie – tylko dlaczego w Parku Miniatur?
Wlasnie, zeby wygladal nie na 14 m tylko np na 30 lub wiecej. To taki zabieg dla zmylenia oczu. Bardzo zmyslny.
Rzeczywistość stale się zmienia, Heleno i ktoś, kto zakłada, że sam zmieniać się nie ma zamiaru, zaczyna być do tej płynnej rzeczywistości coraz mniej dopasowany. 😉 Sama zresztą wiesz, że niektórzy to są nawet całkiem odklejeni. 😈
Ja tam mam nadzieję, że do końca mojego pieskiego bytu będę ewoluował, bo inaczej miałbym poczucie, że już się skończyłem. 🙄
hehehe – Bobik nieskończony, czy wieczny?
A tak na marginesie – to chyba czytałem, że zamierzacie się zjechać – no to może jakaś oferta?
http://www.zlotagora.com/index.php/atrakcje/imprezy-dla-firm.html
Oczywiście, że 14-metrowy papież to jest miniatura przy parytetowej Matce Boskiej, wyższej nawet od Świebodzińskiego. Powstaje taka gdzieś w Ameryce Południowej, tylko zapomniałem gdzie.
Gargasy Gargasami, musiałem przez to przeczytać dzisiejsze donosy i o Kaczyńskim na pogrzebie też przeczytałem, już jestem w kursie, wszystko wiem. Na przykład, że w szkole musiałem przerabiać te potworne rymowanki Sępa Szarzyńskiego dzięki heroicznej postawie nieboszczki Kaczyńskiej, której z tego powodu grożono. No ja się nie dziwię, sam bym pogroził. 😈
Chyba w Boliwii, ale to się nie liczy, oni tam mają wszędzie przynajmniej 3 tys. m n.p.m., więc to trzeba odjąć.
Alez ja , Pieseczku, ewoluuje i nikt mi braku postepowosci zarzucic nie moze. Tylko akurat nie uznaje wszystkich tych wokolpogrzebowych zwyczajow polskich. Choc kiedys pewnie uznawalam, ale sie wyzwolilam.
Tak się właśnie zacząłem zastanawiać – a co by było, jakby z całej Polski zwieźć w jedno miejsce wszystkie pomniki JPII, pozostawiając po jednym w miejscowościach, w których był?
A gdzie jest o dzielnej obronie Sepa Szarzynskiego? Bo mnie to ominelo, nie czytalam o tym. Ja ze zdumieniem dowiedzialam sie, ze Bracia mieli matke-polonistke, bo jezyka ojczysteg to ona ich zanadto nie nauczyla z ichnimi „Widze tom ksionszke” , z patryjotyzem i innymi plebejskimi formami.
Troche sie rozbawilam, gdy Kaczynski powiedzual, ze matka przed wojnom ujela sie za kolezankom przesladowanom przez nauczycielke.
Jak ja umre to prosze o mnie tez powiedziec, ze sie zawsze ujmowalam za kolezankami, a naewet kolegami przesladowanymi. Myslalam, ze wszyscy sie ujmujom.
To bylby, Klakierze, bardzo piekny park oblegany przez tyrystow zagranicznych. Z gigantycznymi Chrystusami, Matkaboskami, Papiezami i mozna jeszcze byloby paru 20-metrowych prezydentow Kaczynskich sprokurowac for good measure.
broniła prawa nauczycieli, by nauczać literatury polskiej zgodnie z prawdą i uwzględniać autorów katolickich, np. Sępa-Szarzyńskiego. Grożono jej z tego powodu.
Zaraz na początku, w relacji GazWybu. 🙂
Jak wszyscy sie ujmujom, to kto w takim razie prześladuje?
To znaczy wiem, ujmujom sie za swoimi, prześladujom tamtych i odwrotnie.
Ujmujom zaczęło mi się rymować. Nie napiszę jak. 😳
Z Sepem Szarzynskim to roznie w zyciu bywalo. Najpierw byl nader zagorzalym protestantem, a pozniej dopiero jeszcze bardziej zagorzalym katolikiem. A najlepiej mu i tak wychodzily poematy milosne.
Oj, zrobią i w Londynie porządek 👿
http://religia.onet.pl/publicystyka,6/watykanskie-inwestycje-z-pieniedzy-od-mussoliniego,53519.html
A jak ktoś się nie ujmuje, tylko się dodaje – trochę się tu, trochę się tam – to bardzo źle? 😳
Trochę tu, trochę tam to może nawet bardziej się udziela, niz dodaje 🙄
Źle. Bo zgodnie ze wskazaniami duszpasterzy powinien się mnożyć. 😎
A także dzielić, najlepiej z duszpasterzem. 😎
Nie zrobia, Jagodo 🙁 Teraz po latach pochodzenie tych funduszy juz jest tak pogmatwane, ze nikt niczego nie dojdzie, a zreszta oni nie naruszaja zadnego prawa.
Nie wiedzialam, ze Mussolini zaplacil Watykanowi za uznanie swego rezimu. Nic potem dziwnego, ze Watykan specjalnie mie mial zadnego interesu potepic ani faszyzmu ani nazizmu.
U mnie w pracy wszyscy, poza mną, się mnożą. A ja, co wszyscy mnożący się przyjmują z ulgą, się różniczkuję. 😉
Zwracam się z prośbą o pomoc w wystosowaniu protestu do właściciela portalu dotyczącego zamieszczonych treści antysemickich na portalu Mojej Ostrołęki. Niestety moje apele o usunięcie obrzydliwych komentarzy okazały się bezskuteczne .
http://www.moja-ostroleka.pl/ostroleka-artykul,1358852563,2.html
Apel o usunięcie proszę kierować na adres
redakcja@moja-ostroleka.pl
Irku, planszowki są w naszym pokoleniu bardzo popularne. Wracają chyba na fali sentymentów z dzieciństwa, jak obecna młoda moda na ciuchy w stylu lat 90.
W Warszawie mamy kilka knajp w których można pograć w gry planszowe, będące jednocześnie bardzo modnymi miejscami z ciekawym wystrojem, dużym wyborem alkoholi i dobrym jedzeniem. Nie dziwię się więc, że planszówki Teatru NN schodzą.
Marku, dalam im 24 godziny i postraszylam zlozeniem skargi do Prokuratury. Ale list nad wyraz uprzejmy. Podpisany tytulami 😉
Czy mogę napisać jutro? Dziś już nie mam siły na żadne walki. Uznaję, że mam fajrant i mogę pobrykać, a jutro znowu się zabrać do war(l)czenia. 😉
Bobik! Mis Kurpiowski nie przystawia przeciez pistoletu do skroni, tylko ladnie prosi. Zrobisz kiedy zechcesz i kiedy bedziesz mial do tego glowe.
Ja tez teraz polykam prochy i w kime. Moze znowu sie uda!
Zmarł Glemp.
Poniewaz po dluzszej przerwie powrocil na blog moj imiennik, wycofuje sie do mojego ulubionego lagom. Skoro mozna tu sie dzielic pasztetowka i innymi przysmakami, to moze przejdzie i moja oferta choc nie kulinarna. Gdyby komus brakowalo sniegu, mrozu, slonca, to prosze bardzo, starczy dla wszystkich.
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5836767424467445041?authkey=CLP486-fysSPWA
Marek z Ostrołęki tu chyba nie przychodził, znamy go wszyscy z blogu Piotra Adamczewskiego, tzw. Łasuchów, na stronie „Polityki”. U mnie też bywał kiedyś jeszcze jako Miś.
Glempa pamiętam z jednego istotnego momentu.
Śpiewałam w chórze podczas wieczoru w warszawskim Kościele NMP, gdzie wówczas było duszpasterstwo artystów. Wówczas, czyli w stanie wojennym. Produkowali się tam również wówczas aktorzy, którzy oficjalne sceny bojkotowali. Piękny wieczór, piękne recytacje i muzyka. A tu Glemp ogłasza, że owszem, jest pięknie, ale ten bojkot aktorów najwyższy czas zakończyć.
Nie kochaliśmy go wtedy 👿
Trochę w tym zamieszanu mojej winy, bo powinienem Markowi Szwedzkiemu powiedzieć, że nick Marek już tu był. Ale Lagom tyz piknie. 😀
Skandynawska zima po prostu jak z obrazka. 🙂 Chwilami niemal nierealna przez tę swoją urodę.
Czy ptactwo tam w ogóle takie niepłochliwe, czy te gęsi (?) takie wyjątkowo bezczelne? 😉
Marek Kurpiowski tu bywał, Pani Kierowniczko, tylko dawno. Potem się długo nie pojawiał i dlatego myślałem, że jego nick już jest wolny. 😉
Niestety, Glemp jako prymas nieraz dawał powody do niekochania go. Współczuję mu jako człowiekowi, bo na pewno ostatniego roku nie miał lekkiego, ale trudno byłoby mi wygłosić jego pochwałę jako postaci publicznej.
Do Misia Kurpiowskiego.
Tu masz odpowiedz:
Szanowna Pani,
dziękuję za wiadomość.
Rzeczywiście użytkownicy naszego serwisu pozwolili sobie na zbyt wielką
swobodę wypowiedzi. Dziękuję za zwrócenie uwagi na to zjawisko. Bardzo
ważnym jest dla nas, aby tego typu treści nie pojawiały się w naszym
serwisie. Od rana nad treścią komentarzy będzie czuwać moderator, który
usunie niewłaściwe wpisy. Dołożymy wszelkich starań, aby taka sytuacja
się nie powtórzyła. Jeśli jakikolwiek wpis będzie, Pani zdaniem, nosił
znamiona antysemityzmu, będziemy niezmiernie wdzięczni za jego
wskazanie. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za interwencję.
—
Pozdrawiam
K. Chojnowski
krzysiek@moja-ostroleka.pl
http://www.moja-ostroleka.pl
Zaraz mu odpowiem, dziekujac i chwalac.
Dziekuje, Misiu.
To pokazuje jak malym w gruncie rzeczy wysilkiem mozna jednak rozne fajne rzeczy osiagnac. Byle nie przechodzic obojetnie. 🙂
Dzień dobry Wszystkim a w szczególności nocnym Markom. 🙂
Zima skandynawska bajkowa, czysta jak biała klawiatura
Herbata
Biegnę po croissanty
🙂 Ogromne Dzien Dobry 🙂
wyspani?
szeleszcze
herbata
😀
Tereny Ciagle Zimowe (przy skandynywskich zielone 8) )
S-Bahn
przeglad pozycji
brykam
brykam fikam
to jak teraz, jeszcze apel Marka popierac, czy Panu K.Chojnowskiemu dziekowac za szybka reakcje?
bryk fik fiku bryku
😆
Lagom, czy mozesz podac gdzie robiles zdjecia do albumu
„Miejsca zabaw na wsi (wczesne lata 60-te)”?
dziekuje 🙂
Mar-Jo, i jak wypilas juz kazde proponowane piwo? 🙄
brykam 🙂 😀 😆
Gruess Gott! 🙂
Pyfka jeszcze nie nabylam, w moich sieciowych sklepach nie znalazlam. Znalazlam za to blisko mnie wloska restauracje palce lizac. 🙂
Piwu nie odpuszcze, ma sie rozumiec.
Zdjecia skandynawskie piekne.
Glemp również nie był moją ulubioną postacią życia publicznego. Jakże by inaczej wyglądał polski Kościół, gdyby kardynałem został np. Macharski.
Zdjęcia ze Szwecji piękne. Nawet jakoś przychylniej nawet spojrzałam na śnieg za oknem. 🙄
Dzień dobry 🙂
strach iść spać, bo potem człowiek ma takie tyły, że nie wie od czego zacząć 😉
Glempa, jak każdego człowieka, który odchodzi w cierpieniu, żal. Ale jako prymas był wyjątkowo kontrowersyjny. Nie zapomnę nigdy jego „szczekających kundelków” na określenie niezadowolonych ze sposobu wprowadzenia religii do szkół. Nazywania dziećmi generałów sowieckich tych, którzy protestowali przeciw zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Zwanej potem kompromisem. I tak dalej.
Cieszę, że Helena tak szybko osiągnęła efekt.
Powtarzam w kółko do znudzenia, że wszędzie tam, gdzie ludziom chce się ruszyć tyłkiem, kiwnąć palcem świat staje się bardziej przyjazny.
Lagom, piękne zdjęcia. U mnie chwilowo zima wygląda podobnie 🙂
Nie mogę się od wczoraj uspokoić z powodu Watykańskich pieniędzy od Musoliniego. Trzęsie mnie. Bobiku, proszę nie banuj, muszę to napisać, to jest najk.rewniejsze z k.rewstw 👿
Dzień dobry,
Glemp miał wśród swoich licznych wad jedną zaletę: nie był radiomaryjny, wręcz mówił, że RM dzieli kk w Polsce.
Potem przestał, bo opcja RM zwyciężyła, a on udał się do mysiej dziury.
Ale „szczekające kundelki” faktycznie były paskudne.
Dzień dobry 🙂
To jest rzeczywiście niesamowite, że tak szybko przyszła odpowiedź (i takiej treści) z tego ostrołęckiego portalu. 😯 Nie spodziewałem się tego, pamiętając opowieści Mt7 o jej nieskutecznych i zniechęcających bojach w takich sprawach.
Ale teraz mam taki sam problem jak Ryś – cieszyć się, że Helena załatwiła sprawę i już nic nie robić, czy machnąć jakieś słowa uznania? A może mam machnąć w imieniu ogólnoblogowym?
W każdym razie bardzo to przyjemne, że w Ostrołęce nie tylko śnieg jest prawidłowy*. 😆
*Patrz Lis Witalis: śnieg powinien być w kawałkach, taki właśnie jest w Suwałkach, w Augustowie, w Ostrołęce…
Już właśnie u siebie wspomniałam, że dobrze byłoby uzyskać taką skuteczność na dużych portalach typu gazeta.pl czy Onet…
A może mam machnąć w imieniu ogólnoblogowym?
swietny pomysl Bobiku 🙂
Dla tych, którzy mają dostęp do dzisiejszej Wyborczej, a dokładnie do „Dużego Formatu” – polecam wywiad z Grażyną i Wojciechem Jagielskimi, korespondentem wojennym i jego żoną, która cierpiała z powodu jego pracy na zespół stresu pourazowego. Rozmowa piękna, wzruszająca, szokująca, przerażająca.
Będę musiała kupić jej książkę i wrzucić ją do kolejki czytania.
Oglądałem rozmowę z Jagielskim na ten temat, a do książki już stoję w kolejce – rodzina w Krakowie zakupiła i jak wszyscy tam przeczytają, to mi przyślą. 🙂
Jagodo, zaśbym tam banował za samo trzęsienie. 😉 Tylko po kropeczce wstawiłem, żeby mi nikt nie zarzucał niekonsekwencji, że to niby jednym kropkuję, a innym nie. 😎
Zgodnie z blogoparagrafami bez kropek można w tfurczości, więc jak kogoś szczególnie ponosi, to musi sięgnąć do swoich kreatywnych pokładów i napisać wierszyk. 😆
Witam,
Jestem księdzem diecezji warszawskiej. Zajmuje się naukowo i praktycznie m.in. komunikacją internetową i jestem stałym czytelnikiem Pana blogu. Częściowo z obowiązku służbowego (monitoring 🙂 ), częściowo z osobistej ciekawości wobec środowiska odległego od własnego.
Chciałem do dossier zmarłego ks. Prymasa Seniora i Państwa oceny jego dorobku dorzucić heroiczną (i dokładnie opisaną na podstawie dokumentów) kartę wieloletniego oporu ks. Prymasa przed rozlicznymi próbami zastraszania, werbowania, szantażowania itp. Ś.p. ksiądz kardynał, jak to czasem bywa z osobami spokojnymi, cichymi, pracowitymi i „nie rzucającymi się w oczy” wyszedł z tych prób jako – w mojej ocenie – gigant woli i ducha. Między innymi (tak sądzę) dlatego właśnie był niezwykle ceniony i szanowany prez ks. Kardynała S. Wyszyńskiego. Oczywiście, co do jego działalności duszpasterskiej każdy może mieć swoje zdanie. Ale, kiedy (co dzieje się także na tym blogu) wybaczamy jako chrześcijanie lub jako ludzie po prostu rozmaite niegodziwości, jakich dopuszczano się w Polsce w latach 50-ych i później, wspomnijmy dzień po śmierci dobrą myślą jednego z tych, którzy, poddani próbie, wyszli z niej nieskazitelni.
Pozdrawiam Państwa i jednocześnie prostuję błędną informację @alienora. Ks. Franciszek Macharski – były metropolita krakowski jest kardynałem od blisko 34 lat.
Pani Kierowniczko, ja też sobie zaraz pomyślałem o tych innych portalach. Zwłaszcza mnie tu wścieka hipokryzja GW, która innym wytyka chamskie komentarze, a sama jakby je wręcz hołubiła. 👿
Ten sznureczek do ksiązki Grazyny Jaielskiej dałam tu juz prawie miesiąc temu:
http://www.znak.com.pl/wirtualnaksiazka,id,3538
Bobiku,
dzięki. Bez to roztrzęsienie nie pomyślałam, że można to załatwić przy pomocy kropki 😉
Witam Ks. Bogusława z prawdziwą przyjemnością. 🙂
Rzeczywiście tak jest, że w przypadku postaci publicznych, czy wręcz historycznych, oceniamy głównie to, co w życiu publicznym zostawiło najbardziej wyraziste ślady. Ciche, osobiste, prywatne zalety ducha czy charakteru schodzą tu na dalszy plan. Ale ponieważ ja bardzo lubię o ludziach myśleć dobrze, to chętnie pomyślę o prymasie Glempie nie tylko jako o „postaci”, ale również jako o człowieku, z ludzkimi zaletami i zasługami. 🙂
Alienor, jak mi się wydaje, „przejęzyczyła” się tylko i miała na myśli „gdyby prymasem został…”. Ja, prawdę mówiąc, z rozpędu tak to przeczytałem i dopiero potem zauważyłem, że zamiast „prymasem” było „kardynałem”. 😉
@Bobik
No właśnie, ludzie są wielowymiarowi i ciekawi „sami z siebie”. Zresztą po latach niektóre decyzje ks. Prymasa Glempa wyglądają lepiej niż kiedy były podejmowane. Dla mnie poruszającym wspomnieniem była pewna msza koncelebrowana pod przewodnictwem ks. Prymasa, w której uczestniczyłem jako młody kapłan. Ks. Prymas Glemp ze łzami w oczach żałował wobec wiernych, że uległ prośbom ks. Jerzego Popiełuszki i nie podjął (korzystając ze swojej władzy) kroków izolujących ks. Jerzego od zbliżającego się niebezpieczeństwa. Poczułem wtedy dużą sympatię do mojego najwyższego w diecezji przełożonego i rodzaj współczucia, bo to jest ciężkie brzemię kiedy trzeba sobie powiedzieć: „jeden mój podpis wysyłający księdza do Rzymu i młody podwładny by żył, niepotrzebnie uległem”. Nie chciałbym takiego brzemienia dźwigać.
Może, zanim dorobimy się winnicy, wybralibyśmy się na kulig w te krajobrazy z fotografii Lagom? 😀
Sukces Heleny cieszy bardzo. 🙂 Rzeczywiście, dobrze by było, gdyby duże portale też tak reagowały. Mam doświadczenia tylko z tubą, ale nie są one budujące – połowiczny sukces po wielu miesiącach.
Witam księdza serdecznie.
I jaki obraz internetu jawi się naukowo?
Co internet mówi nam o człowieku?
Czy jest całkiem żle, jak wypadamy na tle innych nacji? I czy jest nadzieja, że nauczymy się rozmawiać ?
@ks.Bogusław,
podpisuję się pod tym, co napisał Bobik.
Warto pamietać i o „ludzkiej” stronie „postaci”.
Ale przyznasz sam, że „klasa kapłańska” robi wszystko albo bardzo dużo żeby do „ludu” docierał obraz spiżowy, gotowy materiał na pomnik.
Trudno zatem mieć pretensje, że wiele czysto ludzkich heroicznych cech i zachowań jest nieznanych.
O Józefie Glempie, człowieku, dowiedziałam się sporo z wywiadów z Uttą Ranke – Heinemann, krewną Glempa, zanieszczanych w „Polityce”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Uta_Ranke-Heinemann
Niestety media katolickie karmią odbiorców przeżutą papką poprawnościową.
Człowiek Józef Glemp, jak każdy człowiek, ma prawo i do wybaczenia i do współczucia. Należy przyjąć ze zrozumieniem ZMPowski epizod w życiu wiejskiego chłopaka, z ubogiej wielodzitnej rodziny, w powojennej Polsce. Wybaczyć praktycznie zerwanie relacji z Uttą po otrzymaniu funkcji prymasa. Słowem wiele można zrozumieć i wybaczyć. Przywołać te epizody, o których piszesz.
Ale to nie może oznaczać amnezji.
Właściwe będzie trzymanie się kościelnej maksymy: „potępiać grzech, kochać grzesznika”.
„Potępianie” nie powinno być funkcją przypisywania sobie prawa do osądzania kogokolwiek. Powinno być wyrazem współodpowiedzialności za wspólną przestrzeń społeczną.
Irku, dziękuję za ” Anioły i diabły”.
Przejrzałam na razie pobieżnie bardzo. Ciekawe podejście do tematu 😉 . Podoba mi się.
Już wiem, czemu panicznie boję się martwych ptaków i w czemu w moim domu nigdy nie było luster ( poza łazienkowym, ale się nie golę jeszcze) 😉 .
Ja tez, podobnie jak Bobik, chetnie pomysle o tych zaletach ducha Zmarlego, ktore mi dotad sie nie objawialy. Bo nie mam zadnego powodu myslec, ze bylo inaczej niz mowisz, Ksieze Boguslawie. Ks Prymas nieraz wywolywal we mnie, hm … w najlepszym wypadku poirytowanie, jesli nie wiecej, zdarzylo mi sie takze napisac do Zmarlego list czy dwa, na ktore nie dostalam odpowiedzi, choc nie byly to listy pisane na kolanie, byly to listy powazne, w powaznych sprawach.
Obserwujac czasami Jego zachowanie, np w czasie pogrzebu ks. Popeiluszki, kiedy nie podszedl do Rodzicow zamordowanego duszpasterza aby tym prostym i zalamanym tragedia ludziom powiedziec choc pare dobrych slow, nie moglam sie nadziwic, ze mozna tak – sama, zaznacze, na pogrzenie nie bylam, ale z tego co widzialam na nagranym filmie i co mi opowiadala kolezanka, akredytowana na tym pogrzebie, wiem, ze nie podszedl… Bardzo mnie to zabolalo w swoim czasie.
Ale przyjmuje do wiadomosci slowa o Jego cichym i heroicznym oporze przeciwko probom zastraszania i wywierania presji. Bede sie starala o tych slowach, ksieze Boguslawie, pamietac i miec szczera nadzieje, ze teraz, po smierci poszedl tam, gdzie wszyscy mamy nadzieje z czasem wyladowac, choc nie wszystkim nam wychodzi wiara w to Lepsze Miejsce. Niechaj tam znajdzie ukojenie i niech stamtad wspiera wysilki wsystkich ludzi dobrej woli stawiajacych opor Zlu, a przede wszystkim niech wspiera tych ludzi w Jego Kosciele, ktorzy sa dzis osamotnieni w swych zmaganiach o lepszy Kosciol i lepszy swiat.
W świetle tego, co Ks. Bogusław napisał o wyrzutach sumienia Zmarłego w dotyczących ks. Popiełuszki, można to niepodejście do rodziców całkiem inaczej zobaczyć. Może było w tym poczucie „braku moralnego prawa” do ich pocieszania? A może rozmawiał z nimi wcześniej i wiedział, że nie chcą jego kondolencji, bo w jakiś sposób obwiniają go o śmierć syna? W każdym razie tu może się rzeczywiście kryć jakiś olbrzymi ludzki dramat, który potrafię sobie wyobrazić.
@ks.Bogusław,
piszesz, w kontekście poczucia współodpowiedzialności za śmierć księdza Jerzego: „Nie chciałbym takiego brzemienia dźwigać”.
Otóż takie brzemie dźwigają na sobie wszyscy rodzice.
Jestem matką dorosłych dzieci i babcią nastolatka. Znam to z własnego doświadczenia. Na szczęście nie w takim wymiarze. Ale znam to też z lat pracy w sądzie rodzinnym, praktyki psychoterapeutycznej. Nie da się opisać ile ludzkich tragedii oglądałam. W ilu współuczestniczyłam.
Ile razy słyszałam mówione z rozpaczą: „gdybym wtedy…”. Od rodziców samobójców, więźniów, narkomanów, żyjących na krawędzi tragedii.
W takich wypadkach, tam gdzie to było możliwe, cytowałam słowa świętego Ignacego: „co by było, gdyby … pochodzi od Złego Ducha”.
To brzemie, to chleb powszedni rodziców. A przecież rodzicielstwo nie jest ich jedyną rolą życiową. Nie dostają pieniędzy za bycie rodzicem.
Muszą dźwigać jeszcze wiele innych brzemion.
@Jagoda: Mnie ś.p. ks. Prymas nie zrobił niczego złego, więc mu nie muszę wybaczać. Jeżeli zrobił coś złego Pani lub w Pani ocenie innym ludziom, proszę uniżenie o wybaczenie dla niego w godzinę śmierci. To był człowiek
Opór ks. Glempa wobec bezpieki to nie „epizody” tylko długie lata. To chcę twardo powiedzieć. Członkowstwa szeregowego w ZMP to nawet nie ma co ludziom żyjącym wtedy wypominać. Tym bardziej na blogu, gdzie broni się z szlachetnych pobudek humanitarnych osoby piszące w tamtych latach do UB listy z żądaniami jeszcze cięższych represji wobec już więzionych i torturowanych bliźnich (jak w przypadku niektórych autorów listu literatów krakowskich w sprawie księży diecezji krakowskiej omawianego tutaj). Proporcje są jednak ważne.
Co do p. Utty, to nie mnie oceniać jej relacji rodzinnych z ks. Prymasem. W mojej opinii duszpasterskiej Pani Profesor popełniła błąd pochopnie kiedyś przechodząc z luteranizmu, w którym wyrosła na katolicyzm. Myślę, że Kościół Rzymski ze swoją dogmatyką teologiczną i prawem kanonicznym nie był po prostu dla niej i to się okazało w praktyce.
Okej, napisałem do Ostrołęki również od Was. Chwilowo można przejść na „spocznij”. 🙂
„Nie podejscie” wiazalo sie dla mnie z tym raczej, ze Ks. Prymas dzialalnosci ks. Popieluszki wysoce nie pochwalal i niejednokrotnie wzywal niepokornego duszpastera na dywanik, probujac odwiesc od prowadzenia „mszy za Ojczyzne”. Slyszalam to od wielu ludzi zwiazanych wowczas z tym co sie dzialo w kosciele sw. Stanislawa Kostki na Zoliborzu.
Bobiku,
czy, w ramach podciągania Koszyczka w kulturze praktycznej, skasowałeś, w swojej Psatrapiej mądrości, zwyczaj wzajemnego zwracania się Szanownej Frekwencji per TY? 😯
Czyżbym coś przeoczyła? 🙄
A to swietnie, Bobiku, ze napisales do Ostroleki! Moja E. zawsze cytuje najwazniejsze zalecenie jakie znalazlo sie w Najwazniejszej* Ksiazce jej mlodosci czyli tym slynnym poradniku dla wlascicieli psow Pana Smyczynskiego: Pieska nalezy chwalic!
Pieskiem w tym wypadku jest portal Moja Ostroleka.
_———–
Byla jeszcze druga najwazniejsza ksiazka w mldosci E. . Nazywala sie Shoen sein, schoen bleiben, w polskim tlumaczeniu „Piekna byc!””. Nie wiem ktora byla wazniejsza, chyba jednak Smyczynski, bo czesciej sie na nia powoluje.
Nie wydaje mi się ani potrzebnym, ani właściwym lustrowanie tu ks. prymasa. Ani licytowanie się na bóle.
Bez wątpienia nikt przy zdrowych zmysłach nie przypisywał ks. prymasowi winy za śmierć ks. Popiełuszki a on sam nie mógł przewidzieć fatalnych wydarzeń. Czas był parszywy i skłonny jestem sądzić, że na tyle parszywe dyrektywy miała bezpieka, iż gdyby nie ks. Popiełuszko, to inny ksiądz by życie stracił. Pamiętam ks. prymasowi znane wpadki, ale też dzielną postawę i mądre słowa. Niech spoczywa w spokoju.
@Jagoda: Oczywiście tak jest jak Pani pisze. To oczywiście nie umniejsza cierpienia ks. Prymasa, które wydawało mi się szczere.
@Helena: Trochę Pani upraszcza stosunek ks. Prymasa do ks. Popiełuszki. Nie bierze też Pani pod uwagi, że Kościół mój był, jest i będzie instytucją hierarchiczną a szeregowy ksiądz niekoniecznie musi być świadomy perspektywy Prymasa Polski w warunkach dyktatury komunistycznej. Ja wielokrotnie byłem świadkiem szacunku wyrażanego przez ks. Prymasa wobec błogosławionego ks. Jerzego
Widywałem też na Miodowej wielokrotnie p. Mariannę Popiełuszko. Na pogrzebie nie byłem. Spróbuję zapytać się uczestników.
Do widzenia. Muszę biec… 🙂
Wzywanie ks. Popiełuszki na dywanik zgadza się z ogólną wówczas postawą prymasa: wyciszać, wyciszać. Twierdził potem, że bał się rozlewu krwi, ale w tych czasach dopatrywało się w tej postawie kunktatorstwa. W tym świetle być może rzeczywiście niektóre decyzje, jak pisze ks. Bogusław, dziś „wyglądają lepiej”. Byłam raz z ciekawości posłuchać kazania ks. Popiełuszki – tak, było ostro, bo nazywał rzeczy po imieniu. A tego wówczas chciało społeczeństwo. W każdym razie duża jego część.
@Ks.Bogusław,
nie ma potrzeby proszenia mnie o wybaczenie „w godzinie śmierci” zwałaszcza „uniżenie”. Tego nauczyła mnie moja Matka.
Nie jest to najlepszy moment na robienie bilansu Zmarłego. Dlatego powstrzymam się z moją oceną tego prymasowania.
A co do księdza Jerzego. Byłam dostatecznie blisko tamtych spraw wtedy, żeby wiedzieć, jak zmieniał się stosunek prymasa do niego.
To jest normalne, że znając kogoś osobiście widzi się go w zupełnie inny sposób, niż kiedy zna się tylko jego działalność publiczną. I mnie się zawsze bardzo cenne wydaje, kiedy ktoś mi udostępnia również to spojrzenie osobiste, bo nawet jeśli nie może ono zmienić sądów historii, to na moje własne na pewno wpływa. Po prostu dodaje wymiarów, o których pisał Ks. Bogusław. Teraz np. opowieść o ciężarze winy Zmarłego (bo nie wątpię, że go odczuwał, bez względu na wcześniejszy bieg wydarzeń) bardzo mnie wzruszyła i pomyślałem o nim z sympatią i współczuciem, z głębi serca. Można to chyba nazwać „emocjonalnym wdowim groszem”. 😉
zeen,
nie o lustrowanie ani licytowanie chodzi, ale o proporcje „mocium panie”. Skoro ktoś zaczyna na hagiograficzną nutę.
Święte słowa: niech spoczywa w spokoju.
Jagodo,
zwracam Ci uwagę, że ks. Bogusław wszedł w rozpoczęty temat ks. prymasa i w żadnym razie nie zakłócił proporcji, raczej starał się je przywrócić, dodając informacje, o których nikt wcześniej nie napisał. Nie odniosłem też wrażenia, by była to hagiograficzna nuta, a nawet jeżeli, to czy nie jesteś w stanie spokojnie przeczytać innej oceny bez natychmiastowej kontry?
Urodą rozmowy jest jej wielobarwność i nikt nie powiedział, że tu tylko o jednej stronie medalu można pisać.
Więcej luzu koleżanko 🙂
Z ta hierarchicznoscia Kosciola to mam spory problem. Bo czesto sie zdarza, ze z hierarchicznosci hierarchia nie chce skporzystac, wtedy gdy nalezy powstrzymac jakies niedobre zjawiska w Kosciele zachodzace. Kiedy indziej zas na hierarchicznosc sie powoluje.
Kazdy z nas ma nad soba jakas „hierarchie” – w postaci rodzicow, szefow w firmie, wladzy panstwowej lub glosu wlasnego sumienia.
I czasami wybierac musimy miedzy „szefami” w firmie i tym co sie nam wydaje sprawiedliwe i potrzebne, nawet kosztem narazenia sie na nieazadowolenie szefa firmy.
Posluszenstwo wlasnemu sumieniu czy posluszenstwo szefowi? Ja, wychowana na literaturze, jakos zawsze sklonna jestem myslec, ze raczej to pierwsze.
@Ks.Bogusław,
piszesz:
„Kościół mój był, jest i będzie instytucją hierarchiczną a szeregowy ksiądz niekoniecznie musi być świadomy perspektywy Prymasa Polski…”.
A może wtedy, kiedy przestanie być hierarchiczny stanie się wreszcie Kościołem Jezusa z Nazaretu a nie kościołem Konstantyna Wielkiego?
Ja tego z pewnością nie dożyję. Ale badacz internetu powinien się liczyć z taką możliwością 🙂
To dobrze, że ksiądz Bogusław odezwał się do nas. Zawsze cenię takie spokojne, wyważone przedstawienie swojego punktu widzenia, swojej wiedzy i swoich poglądów. Za poszerzenie mojej wiedzy dziękuję.
Bobik ma rację, przejęzyczyłam się, chodziło mi o Prymasa. To przez brak kawy. 😉
zeen,
masz rację. Jeszcze mną telepią pieniądze od Musoliniego 😉
W kwestii wolna wola, sumienie vs posłuszeństwo hierarchii mam dokładnie takie samo zdanie jak Helena. Wywodzę je z Biblii.
Spokojnie, spokojnie. Już zajmuję swoje miejsce w kulturalnym szyku 😉
Mnie się wydaje, Jagodo, że Ks. Bogusławowi też chodziło o proporcje. 🙂 Napisał przecież „oczywiście, co do jego działalności duszpasterskiej każdy może mieć swoje zdanie”, ale równocześnie upomniał się, we własnym, prywatnym imieniu, o zobaczenie prymasa również od innej strony, którą sam znał i cenił. Na jego miejscu zrobiłbym to samo. 🙂
Myślę, że nie chodzi tu o nagłą woltę i doprowadzenie do tego, żeby nagle wszyscy zawołali „kochamy prymasa Glempa”, tylko – tak jak napisałem – o zwrócenie uwagi na dodatkowy wymiar, którego nie wzięliśmy pod uwagę.
Jak chodzi o formę – jestem za ogólnym tykaniem, bo jak już praktycznie wszyscy to robimy, to pan(i)owanie tylko z jedną osobą brzmi jakoś sztucznie i może sprawiać wrażenie celowego dystansowania się. Więc, jeśli można, też pozostanę przy „Ty, Księże Bogusławie” i poproszę o wzajemność. 🙂
Ty, Księże Bobiku 😯
😆
No, rzeczywiście, do czego może doprowadzić zaniedbanie skrajnej precyzji w formułowaniu myśli. 😆 😆
dziekuje Bobiku za do Ostroleki „napisanie” 🙂 🙂
Dziękuję Helenie za pomoc. Komentarze zniknęły, mam nadzieję , że na dobre. Właścicielem portalu Moja Ostrołęka jest Maciej Kleczkowski radny PO. Niestety dopiero interwencja z zewnątrz pozwoliła na taką reakcję Mojej Ostrołęki. Ładne parę lat temu walczyłem z Moją Ostrołęką o wykasowanie „dowcipów” o Żydach . Znalazłem jednego sprzymierzeńca , którą była Malka Kafka z Warszawy. Ja walczyłem prawie miesiąc jej zajęło piętnaście minut. by właściciel portalu skasował bardzo śmieszne dowcipy. Było ich około tysiąca.
i za Alienor: ” To dobrze, że ksiądz Bogusław odezwał się do nas”, ciekawie i pouczajaco 🙂
Kilka razy fotografowałem księdza Prymasa . Trzy lata temu ukazała się książka z moim zdjęciem Prymasa na okładce. Miał też kilka moich ikon.
w „mojej” berlinskiej ksiegarni (buch/bund) 22 lutego bedzie wieczor autorski z Panem Jagielskim 😀
Z pewnoscia bedzie to bardzo ciekawy wieczor, Rysiu. Jagielski nie tylko pieknie pisze, ale tez swietnie, barwnie opowiada. Robilismy z nim szereg wywiadow, choc byl on zawsze na wage zlota, gdyz najczesciej przebywal gdzies zagranica, na jakims zadupiu swiata. Czasami udawalo sie dodzwonic na jego komorke. Zawsze bylo warto.
Bobiku,
przyznaję rację 😎
Z załącznika do punktu 7 Dyktatury PSOletariatu:
„** począwszy od “sorry, nie chciałem/-am”, do padania na kolana i posypywania głowy popiołem”
zastosowałam posypywanie głowy popiołem ❗
Ksiądz Bobik wszedł na ambonę i rozejrzał się wkoło
Swą dłonią zgarnął był włosy i odsłonił czoło
Nim słowa pierwsze powiedział, wzbudził wielki zamęt,
Gdyż pierwszym, co zobaczyli – wcale nie miedziane!
A tera mnie tu słuchajta, będę mówił krótko,
Przyjdźta jutro o tej porze, z zagrychą i wódką.
Bo kiedy jest czas modlitwy, to o suchym pysku,
A kiedy jest czas rozrywki, zrobiem po kieliszku
By już nigdy nikt na świecie nie przymierał głodem,
Wypijem i pomyślim jak nawrócić Jagodę…
Heleno, dam znac jak bylo 🙂 🙂 (w planie rozmowa o ksiazce
„wypalanie traw”)
zabronić ostrzenia języka częściej niż raz na kwartał? 😯 🙄 🙁
A nie zależy to, Marku, od tego, do kogo trafi mail interwencyjny? Bo pan Chojnowski, który odpowiedział Helenie, wydawał się rzeczywiście przejęty sprawą.
Usiadł Bobik przy tym, co mu zeen nalał do dzbanka,
myśląc sobie: z tej Jagody prawdziwa poganka…
lecz chwileczkę, znam ja kogoś spośród moich Gości,
kto już dowiódł interwencji swoich skuteczności,
wiem, dla kogo odpowiednia by to była praca…
Dobrze zatem, niech Helena Jagodę nawraca! 😆
Boże mój przenajświętszy! Helena zakrzyczy
Na co ten biedny Bobik tutaj cicho liczy
Jak kocham tego pieska, to chyba oczadział
Na wielką Wodza dzidę mnie tu dzisiaj nadział
Kto mnie najpierw nawróci? Byle nie ten klecha
Co go karmię codziennie, czyli Kot Mordechaj …
😆
Kazania Mordechaja wielce są natchnione,
gdy ubiera się w ornat i dzwoni ogonem,
ale ograniczone przynoszą wyniki,
bo do wąskiej je dosyć kieruje publiki –
bażanty podczas kazań stawia w równych rządkach
i nawraca je pilnie na drogę żołądka. 😈
Wasze zachowanie, Bobiku i Zeenie, przypomina mi jako zywo bolywoodzkie filmy ogladane czasami noca przez moja Stara.
Tam w momentach szczegolnego, najwiekszego napiecia dramatycznego, np kiedy juz-juz ma dojsc do dlugo oczekiwanego pocalunku, Amant (najczesciej bardzo tlusty syn Radz Kapoora) i Amantka przerywaja z kopyta dialogi i nagle rzucaja sie w tany i spiewy…
Mordechaj nawołuje tutaj do powagi?
Oj, bo mogę zawołać głośno: Kot jest nagi! 😈
Ja nie wiem o co chodzi, mam od tego wzdęcie
Bo czy Mordechajowi siedzi ktoś na pięcie ? 😯
Może również wywołać zawstydzenie letkie
myśl, że Kotek na pięcie pomylił z napletkiem, 😳
ale jeśli się sprawę trochę bliżej zbada,
to wie się, że są miejsca, gdzie mucha nie siada. 😉
@Helena: Osobie spoza Kościoła to trudno zrozumieć ale hierarchiczność nie musi stać w sprzeczności z sumieniem. Nawet, gdy mam inne zdanie niż przełożony. Dla osoby głęboko wierzącej ślub posłuszeństwa złożony przed Bogiem w dniu otrzymania Sakramentu Kapłaństwa ma wymiar eschatologiczny i jakikolwiek konflikt likwiduje z definicji. I ja i biskup jesteśmy jednością w Chrystusie. Po prostu leżąc krzyżem na ziemi w dniu święceń wchodzimy w inny wymiar. Pani go może nie znać, nie rozumieć albo nie akceptować. Ale dla mnie on jest rzeczą tak naturalną jak powietrze.
Jeżeli później w wymiarze ludzkim (jesteśmy ludźmi) konflikt jednak powraca, wtedy następuje walka wewnętrzna, modlitwa i jakieś rozwiązanie. Czasem rozwiązaniem jest opuszczenie Kapłaństwa. Tak to bywa.
Aha, hierarchiczność instytucjonalna Kościoła jednak jest używana do walki z patologiami czy złem. Zapewniam Panią. Nie o wszystkim jednak przeczyta Pani w prasie. Również, nie każde medialne oskarżenie opisuje rzetelnie wszystkie elementy sytuacji. No i są niesprawiedliwości. Jasne.
Mordechaj spowaznial bo obejrzal sobie okladke nowego tygodnika „Niepokornych” z adekwatnym tytulem OD RZECZY.
Zebyscie zobaczyli na okaldce te mordy obrzekle i niedogolone, tobyscie tez spowaznielki. Albo moze sie posikali.
Może właśnie w tym jest problem, że „nie o wszystkim można przeczytać w prasie”? Dawniej społeczeństwo było przyzwyczajone do tego, że różne sprawy załatwiało się „ponad głowami”, w zaciszu gabinetów i taka polityka się Kościołowi sprawdzała, ale teraz efekt jest chyba wręcz przeciwny – niejawność więcej przynosi szkody niż pożytku.
W moich oczach Kościół tylko by zyskał, gdyby zdecydował się na większą otwartość, włącznie z ujawnianiem wewnętrznych dyskusji i konfliktów. Zresztą Kościół np. w Niemczech poszedł w tym kierunku wiele dalej niż w Polsce i na pewno dzięki temu łatwiej mi się z katolicyzmem niemieckim „dogadać”.
Mordko, a gdzie tę okładkę można sobie obejrzeć?
chyba tu 🙂
http://tygodniklisickiego.pl/ujawniamy-okladke-pierwszego-numeru-tygodnika-do-rzeczy/
Mnie też, Bobiku.
Kościół w Niemczech jest bardziej ludzki. Nastawiony i otwarty na człowieka. Mówi ludzkim głosem, a nie straszy i nie judzi. I to był dla mnie największy szok, kiedy po dwudziestu ponad latach wybrałam się do kościoła w Polsce i z ambony ziało nienawiscią.
I najgorszą agitką, jaką było mi dane słyszeć w całym moim życiu.
A żyję już trochę długo.
Powtórzyłam eksperyment parę razy, w różnych przybytkach i wszędzie było to samo.
Co spowodowało tę zmianę? Bo taki przecież dawniej kościół nie był.
To prawda, jestem spoza Kosciola, ale rozne rzeczy usiluje zrozumiec. I choc wydaje mi sie, ze rozumiem te”jednosc w Chrystusie” to jednak wiem tez, ze ta jednosc nie oznacza chyba, nie moze chyba oznaczac, z natury rzeczy jednej Prawdy. Kazdy do tej „jednosci” musi dochodzic wlasna droga. Nawet Biblia to podkresla, kiedy wymienia: Bog Jozefa, Bog Abrahama, Bog Izaaka.
Ta wyliczanka nie jest przecie tylko dla ladnej, poetyckiej melodii wersu. Zamiast powiedziec: Bog Jozefa, Abrahama i Izaaka, ona wymienia Boga kazdego z nich osobno – jest Bog Jozefa, jest Bog Abrahama i jest Bog Izaaka. Inymi slowy, kazdy z trzech wymienonych mezow Ksiegi wlasna sciezka dochodzi do Boga, dla kazdego z nich Bog jest Czyms/Kims innym. I dlatego posluszenstwo, w moich ksiazkach, chyba powino byc w pierwszym rzedzie wobec wlasnego rozumienia tego Boga i czego On od nas, ode mnie oczekuje. Powinno byc pole do nieskrepowsanej uczciwej debaty nawet miedzy uczniami /wyznawcami Chrystusa. A nie tylko slepe posluszenstwo stojacm wyzej ode mnie w hierarchicznej instytucji.
Zakladam, ze moze to wcale tak nie jest w katolicyzmie. Stad blizej mi sercem do protestantow, ktorzy uczciwe debaty podejmuja i bardzo czesto swym hierarchom sie sprzecowiaja, calkiem ostro, bless them – mam na mysli w pierwszym rzedzie Kosciol Anglii, Kosciol episkopalny, bo ten mam akurat pod nosem, najblizej na codzien.
BYlabm zapewne calkiem nienajgorsza protestantka, gdyby byla mi dana – jak to nazywaja katolicy, laska wiary.
Alas, poor Yorrick! 😆
Jest tez podobnie, jak w anglikanskim, w Kosciele katolickim w Ameryce. Zwlaszcza kobiety, zakonnice sa tam absolute nadzwyczajne – wyksztalcone, wyszczekane, glosno domagajace sie zmian. I wczesniej czy pozniej one swego dopna.
Zresztą Kościół np. w Niemczech poszedł w tym kierunku wiele dalej niż w Polsce
W sprawie afer pedofilskich zrobił dwa kroki w przód, a potem trzy kroki w tył. To już chyba lepiej, gdyby stał w miejscu 🙄
A ile kroków w przód zrobił Kościół w Polsce w tej samej sprawie, jeśli wolno spytać, Vesper?
Nie sądzę, aby stanie w miejscu było lepszym rozwiązaniem, ale mogę się mylić.
Zmoro, mnie się często wydaje, że Kościół w jakiś sposób (nazwijmy to „duchowy”) był w lepszej sytuacji za Peerelu. Nie bał się społeczeństwa, dla którego rzeczywiście nieraz był oparciem i schronieniem. Społeczeństwa bała się wtedy władza.
A potem zrobił się pluralizm i dla wielu duchownych społeczeństwo zaczęło się dzielić na „dobre”, czyli oddane i posłuszne Kościołowi i „złe”, czyli to, które pyskuje, podskakuje, domaga się świeckiego państwa i ograniczenia przywilejów Kościoła. Spowodowało to u nich różne reakcje w rodzaju syndromu rozczarowania czy syndromu oblężonej twierdzy Niestety, w głównej mierze właśnie ci duchowni nadają w tej chwili ton i rzeźbią oblicze Kościoła. Inni są znacznie mniej widoczni, a nawet kiedy dają się zobaczyć, to ma się wrażenie, że reprezentują raczej siebie samych bądź nieliczną grupę „odmieńców”, niż kościelną instytucję.
Nie wiem, Zmoro, nie liczyłam 😉
Znam kilka nadzwyczajnych zakonnic. Nie trzeba tak daleko szukać . Są wykształcone, świadome swojego powołania … A czy wyszczekane? Tego nie wiem ale mogę z nimi gadać godzinami. 🙂
Jak ksiądz Bogumił spotka księdza Walentego to niech przekaże pozdrowienia z Ostrołęki . Oj dawno nie byłem na Nowolipkach….
Vesper, dam sobie łeb uciąć, że w Niemczech sprawa afer pedofilskich nie stanie na stałe w miejscu. 😉 Ona zresztą stanęła tylko „odgórnie”, nie „oddolnie” i czuło się w tym nacisk Watykanu. Ale na poziomie parafii czy nawet diecezji dalej np. działają telefony zaufania dla ofiar, nadal są księża, którzy gromadzą dane lub w inny sposób sprawą się zajmują, itp. I wynika to zarówno z dużego nacisku wiernych, jak i z przekonania wielu duchownych, że coś z tym wreszcie trzeba zrobić.
Łeb w razie czego do dyspozycji. 🙂
Gdzieżbym tam śmiała się dopominać o Twój łeb, Bobiku 🙂
Przypomniałem sobie pewną świetną zakonnicę, z którą przez jakiś czas miałem kontakt przed laty. Zwróciłem na nią uwagę usłyszawszy, że klnie jak szewc i oczywiście natychmiast poleciałem się zaznajomić. 😀 Okazało się, że w ogóle była bardzo ciekawą osobą, ale nie ukrywam, że pewnie nie odkryłbym tego, gdyby nie jej niekonwencjonalny sposób bycia. 🙂
Marku, a ile sposrod tych fajnych znanych Ci w Polsce zakonnic glosno i publicznie rozmawia np o wyswiecaniu kobet w Kosciele? Bo te Amerykanki domagaly sie debaty na ten temat jeszcze ponad 30 lat temu – pamietam jak ostro potraktowaly JPII, ktory pierwszy raz juz jako papiez przyjechal do USA z jedna ze swych najpierwszyc wizyt duszpasterskich. Mial z nimi spotkanie w Waszyngtonie. A cieszy sie wowczas ogromna popularnoscia nawet wsrod swieckich. Te panie w zakonnych habitach nie pozostawily na nim wowczas suchej nitki!
Za dwie godziny będę się pokazywał. Razem z moim doktorem. Tylko co ja powiem? Przemówienia nie napisałem , zwalę wszystko na doktora . Kształcił się znacznie dłużej ode mnie 🙂 Lecę prasować koszulę . Paryż czeka na odsłonę.
Tak, Heleno, Kosciol Katolicki w Ameryce ma w sobie inna atmosfere, ale tez sa napiecia. Juz wiele razy tu pisalam, ze przyjaznie sie z madrym, dzielnym, natchnionym, wyksztalconym i niezwykle skromnym ksiedzem, ktory wcale Kosciola nie chce opuszczac, ale z wiekiem, w ludzkim wymiarze robi sie pesymistyczny co do ogolnie przyjetego kierunku, odchodzacego od posoborowej otwartosci (i z zalem mowi o kolegach-rowiesnikach, ktorzy z czasem sie wykruszyli wlasnie m.in. z powodu tego odgornego odchodzenia).
A tak w ogole, to ciesze sie z obecnosci ks.Boguslawa, bo po pierwsze wiem, ze ksieza to nie tylko postaci karykaturalne, jak czasem sa przedstawiane w prasie, a po drugie sama spokojna rozmowa, choc niekoniecznie musi doprowadzic do „uzgodnienia stanowisk”, ma juz sama w sobie spora wartosc (a przy okazji jest niezlym cwiczeniem duchowym dla obu stron). 😉 Z czego wyraznie widac, ze jestem po stronie Bobikowego ewoluowania (choc akurat w moim przypadku trudno mowic o ewolucji w tej dziedzinie, bo ja zawsze bylam za spokojnym dialogiem, bez demonizowana oponenta w dyskusji).
I jeszcze na koniec, tak mi cos przyszlo do glowy, zagladajac do uwag Warszawianki i ks. Boguslawa na temat blogu jako calosci. Otoz my tu sie lubimy, rozmawiamy od dawna, ale bardzo czesto w tym lub tamtym sie ze soba nie zgadzamy (dzisiaj np. zeen z Jagoda). Czasem nie ma czasu lub okazji, zeby zglosic za kazdym razem swoje votum separatum, czasem juz uczestnicy trzymaja czyjs glos odrebny na stale w pamieci, i dlatego sie go ciagle nie powtarza. Ale na pewno, przynajmniej w najlepszych momentach funckcjonowania tego miejsca, jest tu wieloglos (np. na temat moralnej oceny donoszenia na kolege po piorze na UB, ja bylam glosem przypominajacym o zachowaniu rownowagi pomiedzy checia zrozumienia i przebaczenia, a uznaniem, ze tego typu dzialalnosc to nie tylko drobne uchybienie, nad ktorym mozna zupelnie lekko przejsc do porzadku).
A skoro juz mowa o votum separatum, 😉 to ja sie nie podpisuje pod wersja sprawiedliwosci w stylu revenge tragedy, ktora wczoraj tu przedstawila Helena. Wole stanowczo, Heleno, wersje Martina Luthera Kinga, Dalajlamy, Nelsona Mandeli, czy arcybiskupa Desmonda Tutu. Ale tez wiem, piszac tu od dawna, ze przynajmniej w porywach, i Ty sie za nia jak najbardziej opowiadasz. 😉 Jak mawial Gandhi, „an eye for na eye leaves everybody blind”.
I jeszcze na koniec – zwyczaj lagodniejszego wyrazania opinii o niedawno zmarlych nie jest tylko polski. Znaja go takze inne kultury, czasem zupelnie odlegle od europejskich. I chyba lepiej go tak zupelnie nie odrzucac, tak jak lepiej nie odrzucac podawania sobie reki przez premiera i lidera opozycji, albo tradycji gratulowania wygranych wyborow swojemu przeciwnikowi politycznemu. Lepiej lagodzic nasze naturalne sklonnosci do rywalizacji w kazdym momencie i za wszelka cene, i dac temu instynktowi odpoczac chociaz przez pare dni. A potem mozna sie znowu roznic, ale z zasadami. 😉
Heleno ja jestem staroświecki i powołaniu kapłańskim kobiet. się wypowiadał nie będę. W Kościele Katolickim nigdy nie było kobiet księży. Dla mnie większym wyzwaniem byłaby dyskusja nad celibatem księży. Kiedyś w Budapeszcie poznałem grekokatolickiego kleryka którego ojciec był księdzem. Od tego czasu wiem że można z powodzeniem połączyć powołanie kapłańskie z powołaniem do rodziny. Jedno może ubogacić drugie .
Z Gandhim, Mandela czy Dalajlama jest troszke inaczej jednak niz ze mna. Oni moga wybaczac we WLASNYM imieniu swoim oprawcom. Ja Pol Potowi prawa do wybaczania nie mam, bo to nie moja rodzine zatlukoiwaano lopatami za noszenie okularow.
Wiele razy deklarowalam tu, ze jestem od dziecka zagorzala przeciwniczka kary smierci. Ale robie wyjatek dla zbrodniarzy, ktorych zbrodnie nie mieszcza sie w glowie, bo sa na taka niewyobrazalna skale. Nie chcialabym np aby Hitler dozywal swoich dni w wiezieniu.
Tak, Moniko, też tak myślę, że niektóre zwyczaje warto zachować, albo przynajmniej respektować zachowywanie ich przez innych. Ja mogę do własnej śmierci podchodzić z pełną dezynwolturą i nie żądać z jej tytułu żadnej szczególnej ceremonialności, ani nawet powagi, ale nie mogę tej dezynwoltury narzucać tym, którzy powagi i szacunku wobec śmierci oczekują. Jakoś tak.
I tu sie, Mareczku, gleboko mylisz – z tym nigdy nie bylo kobiet-ksiezy. Owszem byly az do bodaj IV wieku, kiedy wprowadzono zakaz kaplanstwa kobiet w Kosciele. Mal z tym cos wspolnego sw. Audustyn, ktory mial sporo rozlicznych problenow i obsesji seksualnych.
Jesli bedziesz kiedys w Rzymie, sprobuj zwiedzic katakumby, gdzie zbierali sie pierwsi przesladwani przez Cesarstwo Rzymskie chrzescijanie. Znajdziesz tam stosunkowo niedawno odkryte malowidla pokazujace kaplanki. Mozna je rozpoznac, jak tu niedawno pisalam, po tradycyjnych dla stanu kaplanskiego bialych szatach, fryzurach i za przeproszeniem piersiach.
A sw. Pawel posylajac swe listy do Rzymian, wspomina, ze zawiezie je kaplanka Febe, dodajac, ze jesli cos bedzie z jego pisania malo zrozumiale, to zeby jej pytac i ona zawilosci teologiczne wyjasni.
Heleno, dla niewyobrażalnych zbrodniarzy chyba nie tylko Ty zrobiłabyś wyjątek. Ale teraz mówimy o „normalnych” ludziach i zwykłych, codziennych (o ile śmierć można nazwać codzienną) sytuacjach. A w nich wolę wobec niedawno zmarłych zachować podstawowy szacunek, choćy ze względu na tych, których ich odejście zabolało.
Ale, ja Bobiku, odpowiadam na to co napisala Monika o „zemscie”, a nie ogolnie o przebaczaniu.
Słuchajcie, domagam się stanowczego wykopania mnie stąd na jakiś czas. Tyle niepozałatwianych spraw, a ja kłapię i kłapię… 🙄
I mnie tez!
Ja piszę jeszcze o wcześniejszych czasach. Wtedy Kościół jeszcze nie miał powodu czuć się oblężoną twierdzą, bo nikt go nie „atakował” tak jak obecnie.
Natomiast był on szalenie upolityczniony i chciał decydować za państwo. Bo nawet nie współdecydować.
Nawoływania z ambony przeciwko prywatyzacji i buntowanie społeczenstwa, nawoływanie do nieposłuszeństwa, wmawianie ludziom, że państwo działa na ich szkodę i że absolutnie do tego nie można dopuscić. Nachalne wskazywanie na kogo należy oddać głos w wyborach.
To wszystko kłóci mi się z rolą Kościoła. I podobnie odbierają to prywatnie znani mi księża. I to oni twierdzą, że posoborowowe otwarcie zniknęło i aktualne, od dłuższego czasu zresztą, stanowisko Kościoła wywołuje u nich ogromny dyskomfort psychiczny. I tracą wiarę w sens swojego działania. Wiary jako takiej nie tracą, ale czują się z tym bardzo zle. Nie wiedzą , jak to pogodzić. Do innej partii się zapisywali, a w innej się po latach odnalezli. I coraz czarniej widzą swoje miejsce w Kościele.
I tego nie mogę zrozumieć, że nie dość iż Kościól traci owieczki, to traci jeszcze pasterzy. I nic nie wskazuje na to, żeby baca zdawał sobie z tego sprawę.
No fakt, za jego życia jeszcze jakies niedobitki sie ostaną, ale może się okazać, że jego następca nie bedzie miał już trzódki.
I na co komu wtedy pastuszkowie?
No, nie, Heleno, Gandhi, MLK, Mandela, Desmond Tutu i Dalajlama nie tylko wybaczaja we wlasnym imieniu. Wszyscy byli/sa przywodcami ruchow i grup ludzkich, i namawiali/namawiaja innych, nie tylko samych siebie, 😉 do rezygnacji z naturalnej, ludzkiej, w pewien sposob „uzasadnionej” – przez straszne uczynki osob lub organizacji – ale na dluzsza mete szkodliwej, checi do zemsty – czy to osobistej, czy to grupowej (radosc ze smierci Bin Ladena, ktora wspomnialas moze byc tego przykladem). I oni sa mi blizsi, podobnie jak blizsza jest mi idea sprawiedliwosci nie na goraco, pod wplywem silnych emocji, a raczej obwarowana procedurami panstwa prawa (z tego powodu, w cywilizowanych krajach, wymierzania sprawiedliwosci nie zostawia sie bezposrednio pokrzywdzonej osobie). Dlatego Gandhi mowil o tym, ze wszyscy w koncu oslepniemy, wymierzajc sprawiedliwosc w stylu oko za oko (a nie, ze oslepnie on i ten, kto go bezposrednio skrzywdzil). Jednym slowem moje votum separatum w tej sprawie dalej stoi, jak zreszta stalo od samego poczatku. 😉
Mnie jednak chodzilo o to, ze oni wszyscy przez Ciebie wymienieni na wlasnej skorze zaznali krzywd od swych gnebicieli, wiec maja/mieli moralne prawo wzywac do wybaczania.
A ja nie.
I tez napisalam, ze wole proces i dopiero na jego koncu stryzcek czy co tam pod reka. Ale juz np w przypadku Osamy, taki proces bylby w pierwszym rzedzie bardzo niebezpieczny dla wielu innych niewinnycgh ludzi – prawdopodobnie, bo al Kaida usilowalaby zamordowac przy tej okazji jak najwiecej ludzi. Gdyby zamordowala tylko jedna osobe, to tez o te jedna za duzo.
Dlatego nie mam nic przeciwko temu, ze Osama zginal w ataku.
@Bobik: Ja jestem za większą otwartością Kościoła. Inni księża mogą się z tym zgadzać lub nie. Jest też, jak w każdym środowisku różnica pokoleniowa. Ja jestem pokolenie „średnie” więc i poglądy mam pośrodku. Mam też to szczęście, że nie ma we mnie mocnych głosów krytycznych wobec mojego Ordynariusza (Ks. Kardynał Kazimierz Nycz). To są procesy, które również odbywają się w otoczeniu kulturowym, a to bywa różne.
@Helena: Oj zakonnic Polskich to chyba Pani nie zna 🙂 Mnie kilka przećwiczyło na egzaminach z filozofii, metafizyki, logiki i innych takich, że do dziś pamiętam. No i te wspaniałe arystokratyczne matki przełożone kilku zgromadzeń, konsultowane i pytane przez biskupów w najbardziej kontrowersyjnych sprawach. Co do kapłaństwa kobiet: W Polsce się o tym mówi mało. Trudno Polskę porównywać z Ameryką (którą znam, bo tak się złożyło, żespędziłem tam ładnych parę lat i jestem absolwentem amerykańskiego uniwersytetu, studiując m.in. teologię protestancką i afrykańskie rytuały inicjacyjne 🙂 ). Tam katolicyzm to jedna z religii. W Polsce główna.
Celibat nie jest dogmatem i jest otwarcie w Kościele debatowany. Między innymi przez żonatych księży ex-anglikańskich czy aktualnych grekokatolickich :-). Zresztą w odniesieniu do tych ostatnich dyskusja jest ciekawa, bo obejmuje także otoczenie kulturowo-zwyczajowe w różnych krajach. Dla zainteresowanych interesujący tekst z grekokatolicy.pl: http://www.grekokatolicy.pl/artykuly/ekumenizm/malzenstwo-sakrament-podzialow.html
Następnym razem może wpis trzynastozgłoskowcem, choć konkurencja duża bo Państwo piszecie tak dobrze prawie jak Ks. Biskup Krasicki (ten o zakonnikach głównie jedenastozgłoskowcem)
No, prawda, ostatnia zakonnice, siostre Alojze, znalam w dziecinstwie bo przyjaznila sie z moja prawoslawna matka. A t.zw. „swiecka zakonnica” (cokolwiek to jest) – dr Helena Pyz prpwadzaca osodek dla tredowatycg w Indiach, chyba sie nie liczy jako zakonnica? Ja zreszta dowiedzialam sie, ze jest zakonnica ( i to w dodatku swiecka, choc to nie bylo wyjasnione) z pieknego artylulu o niej w Wysokich Obcasach.
Nasza tu Monika czytala w amerykanskiej prasie, ze dr H.Pyz, choc niepelnosprawna (po Heine-Medina) przeszla o kulach na piechote 20 km do najblizszego punktu wyborczego w Indiach aby wziac udzial w glosowaniu piec lat temu – na Tuska. Swietna pani, ta Helena! Jest o niej sporo w internecie.
Teraz wreszcie wyjde cos zalatwic, ale po powrocie przeczytam zlinkowany przez Ksiedza artykul.
Tak z innej beczki – dzisiaj w Sejmie dyskutują nt. trzech projektów ustaw o związkach partnerskich. Większość posłów oczywiście się nie stawiła, ci z lewa i środka mówią piękne słowa o poszanowaniu, godności i równości, a ci z prawa… o seksie i rozmnażaniu. Wyłazi szydło z worka. 🙄
Relacja tu: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114912,13286264,Dzien_w_Sejmie__Debaty_o_zwiazkach_partnerskich_i.html#MT
No ladnie. Poslance PiS K. Pawlowicz zwiazki homoseksualne „zaklocaja poczucie estetyki”!
Zeby ona wiedziala jak moje poczucie esteyki zakloca istnienie PiSu i jego przybudowek. Nie mogliby tego wszystkiego robic Polsce w domu po kryjomu?
No dobra. Teraz to juz naprawde lece.
Heleno, musi być świetna, skoro nosi takie imię 🙂 .
Ale generalnie, nie wiem jak teraz, ale za czasów mojej młodości, zakony żeńskie były chyba zdecydowanie bardziej zhierarchizowane niż męskie. Czasem włos sie na głowie jeżył, jak matki przełożone traktowały plebejskie zakonnice. Z pokolenia moich dziadków trochę rodzinnych zakonnic było. Zachwycone obyczajami panującymi u sióstr nie były.I ja spędzając parę razy wakacje u sióstr wyleczyłam sie z chęci zostania zakonnicą.
Prawdą jest, że moje towarzyskie kontakty z księżmi są super, ale są to wszystko księża bywali w świecie o szerokich horyzontach, często z doświadczeniem misjonarskim.
I u nich czuje się i głęboką wiarę i przekonanie o powołaniu, aczkolwiek niekoniecznie zwiazane z przekonaniem o konieczności celibatu. Powiedziałabym, że nawet wręcz przeciwnie. I może dlatego maja większą wrażliwość i są otwarci na rozterki prostego człowieka.
@Ks.Bogusław,
to, że wśród polskich zakonnic jest wiele wspaniałych, mądrych, odważnych kobiet to jedna sprawa. Całkiem inną, i chyba to jest tu głównie akcentowane, jest sposób w jaki są traktowane przez mężczyzn, czyli księży. Przez władze Kościoła. I to, że one są własnie takie, nie jest żadną zasługą instytucjonalnego Kościoła.
Jesienią, bodajże roku 2004 albo 2005 „Tygodnik Powszechny” przedstawił szereg artykułów poświęconych problemom zakonnic. Zarówno tych, które klasztor opuściły, jak i tych, które tam nadal przebywają. Były to relacje wstrząsające. Mimo, że klasztory znam o podszewki, od dzieciństwa, to nie przypuszczałam, że może być aż tak źle.
Spojrzałam na zakonnice z dużo większym szacunkiem i współczuciem.*
Sposród listów nadesłanych do redakcji zapamiętałam szczególnie jeden. Pisał mężczyzna, że już nigdy nie pozwoli sobie na opowiadanie niewybrednych dowcipów o zakonnicach.
Księdzu Bonieckiemu zmyto głowę, bo naruszył tabu.
Pokazał co naprawdę kryje się za tym pięknym obrazkiem pod tytułem „siostrzyczki”.
———————-
* podczas uroczystości beatyfikacji księdza Jerzego, tuż przed wyborami prezydenckimi, paradowały po mieście panienki w habitach z plakietkami „Przebrała się miarka, głosuję na Jarka”.
Dorodny owoc wychowania przez „prawdziwych katolików”, „prawdziwych Polaków”.
Ja ja poznalam, bo napisala do mnie list z Indii, zachwycona moja ostra rozprawa ze znachorami, ktorych wowczas sie w Polsce namnozylo: jacys bio-energo-terapeuci, „prof” Tolpa i inni oszusci.
Wymienilysmy pare listow, a potem ona przyjechala do Londynu zbierac pieniadze na swoj osrodek, ja zrobilam z nia wywiad i kilkakrotnie w ciagu paru dni jej pobytu spotykalysmy sie. Ona jest moja rowiesniczka.
Pamietam, ze na pozegnanie obladowalam ja kilogramem kremow L’Oreal do twarzy, bo takich kosmetykow najbardziej jej brakowalo w Indiach, a na siebie nie wydalaby ani grosza, wszystko szlo na osrodek. Dlatego zapewne wybrala sie na piechote, a nie autobusem aby glosowac w polskich wyborarch!
Wiecie co bylo jej najwiekszym luksusem w tym osrodku, bo ja o to pytalam w wywiadzie? Banan raz w tygodniu! Az sie zaczerwienila, jak odpowiadala. Swieta kobieta, prawdziwie swieta.
Katarzyna Piotrowicz (PiS): Społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom osób, z których społeczeństwo nie ma żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą ich więź seksualną
Tadeusz Woźniak (SP): Posłowie SLD, Ruchu Palikota i PO dokonują próby swoistego zamachu na konstytucyjny system prawny oraz godzą w system norm i wartości w dziedzinie seksualności człowieka
Ryszard Kalisz (SLD): W Polsce trwa bardzo ważny spór. Spór o to, jak rozumiemy nasze państwo obywatelskie. Czy w kategoriach włączających, czy wyłączających
Iwona Guzowska (PO): Wolność to odpowiedzialność i my ponosimy odpowiedzialność za ludzi, których wolność jest w jakiś sposób jest ograniczona
Tylko kilka cytatów.
zmora,
moje towarzyskie relacje z wieloma księżmi również są super. Wielu z nich podziela moje zupełnie nieortodoksyjne poglądy. Co z tego, kiedy mówią: „tylko nikomu się nie przyznawaj, że tak myślisz”. Nikomu czyli oficjałom kościelnym.
Zupełnie jak w „Sztucznym oddychaniu” Barańczaka: „prywatnie to ja was popieram”.
Nie zabiore glosu w sprawie osob duchownych, mam w rodzinie sporo (kobiety i mezczyzni).
Informuje za to , ze braciszkowie z klasztoru w Andechs znaja sie na rzeczy i piwo waza doskonale. 7 gatunkow, wszystkie do nabycia w moim sklepie sieci Tengelmann:
http://www.andechs.de/kloster-andechs/die-klosterbrauerei/genuss-fuer-leib-seele-brandechser-bierspezialitaeten.html
Jagodo, ja tez czytalam te (swietna) serie artykulow w TP o zakonnicach z roznych zenskich zakonow – w niektorych bylo lepiej, w innych gorzej.
Ja najbardziej wstrzasnelam sie ta opowiescia jednej z nich, w ktorej opowiadala, ze nie maja wlasnych pieniedzy, ze czasami trudno jest wyprosic klka groszy na sanitaria, taki np jak podkladki higeniczne.
Pamietam, ze ta opowiesc zakonicy skojarzyla mi sie z podobnymi przezyciami i podobnym upokorzeniem , o ktorym opowiadala mi mlodziutka rosyjska poetka Irina Ratuszynska, zaraz po wypuszczeniu jej z lagru i wyrzuceniu z ZSRR. Jak bardzo upokarzajacy dla kobniet w obozie byl brak parafernaliow menstuacyjnych, o ktore trzeba bylo pokornie prosic komendantke lagru dla kobiet. Nie jestem w stanie zrozumiec, ze tak samo bywaja traktowane kobiety w zakonie.
Heleno,
poza tą historią, o której piszesz mną wstrząsnęła historia gruntownie wykształconej zakonnicy z pasją naukową, która została skierowana do pracy w pralni. Opowiadała, jak napracowała się w pocie czoła nad starannym upraniem i uprasowaniem komży dla księży a potem patrzyła bezsilnie jak są one tytłane w błocie, bez cienia ostrożności, podczas procesji Bożego Ciała, podczas deszczu. I wiedziała, że jutro znowu będzie te komże wygryzała z błota, do śnieżnej białości.
Bardzo to było smutne.
Alienor (18:16),
no właśnie – co to jest „jałowy związek? A co z parami, które nie mogą mieć dzieci – też „jałowe”?
Społeczeństwo niczego homoseksualistom nie „funduje”, to są ludzie, którzy na siebie pracują, nikt im łaski nie robi 👿
Na taki argument ręce opadają… „społeczeństwo nie ma żadnego pożytku”.
Się pani poseł popisała, nie ma co!
Wielki ma spoleczenstwo pozytek z poslanki Pawlowicz!
O tej z wyzszym wyksztalceniem tez pamietam. To byla znakomita seria artykulow i pamietam, ze ks. Boniecki nie mial letko.
Zainteresowanych informuję, że w pewnej sieci spożywczaków polskich Andechs bywa…
Ale polecam pielgrzymkę.
Mar-Jo, 🙂 🙂
ladna kolekcje planujesz 😀
ciekawe jest to: Der Andechser Doppelbock Dunkel – vollmundig, samtig, mächtig, kräftig im Abgang mit einer Zartbitterschokoladennote 😆 😆
@Jagoda:
„…Całkiem inną, i chyba to jest tu głównie akcentowane, jest sposób w jaki są traktowane przez mężczyzn, czyli księży. Przez władze Kościoła. I to, że one są własnie takie, nie jest żadną zasługą instytucjonalnego Kościoła.”’
Pani Jagodo, błagam Panią. Proszę nie ulegać stereotypom. Bo cóż by to oznaczało, że to są masochistki jakieś, które całe życie chcą być tłamszone przez złych, mizoginistycznych klechów?
W zeszłym miesiącu byłem u mojej dawnej s. profesor do której jeździłem przed laty na seminaria. Całe życie spędziła w Kościele. Wykształciła się już jako zakonnica, opublikowała dziesiątki artykułów i książek jako zakonnica. Teraz jako bardzo stara i schorowana osoba jest otoczona opieką Kościoła. Przychodzą do niej korowody biskupów i księży w odwiedziny i z potrzeby serca oraz umysłu. Mój kolega – radiomaryjny – do miary przeze mnie niestrawnej co dwa tygodnie czyta jej na głos książki przez trzy godziny raz na tydzień i rozmawia, wysłuchując m.in. filipik przeciw o. dyrektorowi :-).
No naprawdę, proszę uwolnić się od „Drewnianego Różańca” a i nie traktować wszystkiego co w TP jako prawdy jedynej i objawionej.
P.S. Nie powinienem tego robić w jaczejce antyklerykałów :-), ale co tam, podsunę, żę zakony żeńskie też partycypują w restytucji mienia i na zakupy toaletowo-sanitarne a także i samochody miewają 🙂
ładnie napisałem: „co dwa tygodnie raz na tydzień”. No i jak tu się nie zgodzić, że księża to idioci. 🙂 Sorry.
wczoraj u Pani Kierowniczki:
Pani Kierowniczka:
Warto jechać do Lublina,
By w śmietanie pożreć lina.
Ale teraz lin pod lodem
Na lepszą czeka pogodę…
Pani Kierowniczko, jak sie w garnku konczy to pogoda obojetna
😉 😆 😆 😆
Bogusiu, what about is jaczejka 👿
Ale to byly, jesli dobrze pamietam, relacje samych zakonnic w tym TP! Nie chce mi sie wierzyc ze zmyslaly!
I oczywioscie, jak wspomnialam wczesniej – w roznych zakonach to roznie wygladalo!
Zreszta moja wlasna Pani Dochodzaca opowiada podobnie o swej kuzynce – dziewczynie z wielodzietnej i bardzo ubogiej rodziny ze wsi, ktora wyrwala sie z domu z pijanym ojcem, do zakonu. Chyba „powolanie do sluzby” bylo w jej wypadku sprawa drugorzedna, choc zapewne jakos to sobie zracjonalizowala. Z pewnoscia byla bardzo pobozna, jak to na wsi.
MOja Pani Doch. nieustannie posylala jej paczki, choc widziec sie nia mogla bodaj raz do roku. I to co w tych paczkach posylala bylo podobne do listy tych rzeczy, ktorych brakowalo zakonnicom z TP.
Raz poslala tej kuzynce radyjko, taniutkie, o ktrym ona MARZYLA. Dowiedziala sie dopiero dwa lata pozniej, ze radyjko jej matka przelozona skonfoskowala natychmiast po otworzeniu paczki. A kiedy Pani A. odwiedzala ja w tym domu zakonnym, to slyszala same skargi na upokorzenia, dokuczanie, psychiczne okrucienstwo etc.
Niedawno moja Pani Doch zaczela mowic o tym, ze chce pojechac na Litwe. Zdzizilam sie, bo ona nigdze poza Polske nie jezdzi, ale sie okazalo, ze na Litwie jest obecnie wlasnie jej kuzynka, jako misjonarka. I ze pierwszy raz otrzymuje od niej szczesliwe, pelne zadowolenia z zycia listy. Odzyla tam wlasnie. I jest kompleetnie pogodzona i ustaysfaklcjonowana, bo sie drastycznie zmienilu warunki w jakich przebywa.
Wiec Pani A. wybiera sie ja tam odwiedzic, bo bardzo ja lubi. A ja ja bardzo do tej wizyty zachecam. Moze na wiosne.
Bardzo mi sie podoba ta „jaczejka antyklerykalow”. Prosze ksiedza sie rozgoscic i poczuc jak w domu, Bobik zaraz przyniesie pasztetowki i moze cos do picia. . 😆
@Helena:
Napisałam: „nie cała prawda”. Nie zmyślały, po prostu pozytywnych relacji było mniej albo wcale. To miałem na myśli. A i ludzie (to naturalne) selekcjonują pod swój stereotyp. Ksiądz pod pozytywny, osoba krytyczna raczej pod negatywny. Co do TP to temat rzeka- na osobną opowieść, a raczej tysiąc różnych opowieści.
@Irek
Co do jaczejki to @Helena wie. Ona jak mówi prawosławna z domu. Jaczejka spaliła Mamie @Heleny cerkiew albo przerobiła na muzeum tolerancji religijnej.
P.S. Czy ja musze zaznaczać, że żartuję, czy już nie? 🙂
Nie, nie trzeba zaznaczac. My tu kumaci i zartujemy nieustannie i okrutnie. Mam nawet swego wampira-zartownisia, ktory nie zawsze jest cenzuralny, za przeproszeniem ja kogo….
tutaj o „milosc z kamienia” Jagielskiej:
http://remigiusz-grzela.pl/?p=1634
Chyba sie wybiore do wiadomego klasztoru. Wprawdzie meski, ale zawsze klasztor. Od mojego domu do TEGO klasztoru 39,9 km. Rzut beretem! A piwo REWELACJA, juz 2 gatunki organoleptycznie sprawdzilam. W zwiazku z powyzszym przerywam pisanie, bo moge jakies niemadre teksty splodzic….. 🙂
„Obraz epitafium biskupa Józefa Pawłowskiego zginął dziś po południu z kościoła farnego w Poznaniu. To dzieło z XVIII wieku”.
Ja wolalabym, zeby pan zlodziej wybral sie do Sandomierza.
Znikam na dzisiaj. 🙂
„Prosze ksiedza sie rozgoscic i poczuc jak w domu, Bobik zaraz przyniesie pasztetowki i moze cos do picia. . 😆 ”
Koniec świata!
Ale zawsze podejrzewałem, że BloBo łaknie duszpasterza.
Tylko nie wiedziałem, że wystarczy napisać przed nickiem ks., aby najbardziej zatwardziali grzesznicy upadli od razu na kolana.
Najbardziej to nie. Ale nie będę nazywał rzeczy po imieniu, skoro większość zadowolona jest. 🙄
Drogi Klakierze, Ty jesteś stasznie fajny, ale gdybym szła robić zdjęcia ptakom, to bym Ciebie do towarzystwa nie wzięła. Bo gdybyś zobaczył remiza w sitowiu, zaraz krzyczałbyś na całe gardło „Remiz, remiz!”, zamiast usiąść cicho i patrzeć 👿 😆
Hej, hej Mar-Jo, a w jakim kierunku te kilometry? 😉
Za jaczejkę to już księdza lubię 😆
Masz rację Vesper – ale, kto by klakiera zabierał na ptaszulki.
Wszak wiadomo, że ten osobnik, to albo klaszcze, albo gwiżdże.
Kiedyś na blogu Pani Kierowniczki napisałem, że niedościgłym wzorem dla mnie jest szef klaki La Scali z XiX (bodajże) wieku, który siedział gdzieś wysoko „pod żyrandolem” i jak zaczynał się śmiać, to w lożach zdarzały się poronienia. 🙄
Proszę, odnajdźcie odpowiedź w quizie:
co robił klakier wczoraj w remizie?
🙄
Stosowną klaką
Służył strażakom
… a przy okazji strażaków ptakom 🙄
O, jak nas tak dzisiaj ciagnie w strone religii, to podrzucam, szczegolnie Helenie, ale innym takze – chocby ze wzgledu na poczatkowy kawal buddyjsko-zydowski. 😉
http://www.huffingtonpost.com/ellen-frankel/5-reasons-jews-gravitate-toward-buddhism_b_2520948.html?utm_hp_ref=religion
A poza tym, to masz racje, Heleno, ze szczegolnie do wybaczania moga nawolywac ci, ktorzy najwiecej wycierpieli, ale cierpienie jest przeciez w ogole czescia ludzkiej kondycji, i nawet ci, ktorzy kiedys doznali szczegolnych cierpien zwykle juz wczesniej wyznawali zasade, wzywajaca do przebaczania (i stosowali ja zapewne do codziennych doswiadczen). (Ostatnio ogladalam swietny film o Thich Nhat Hahnie, wietnamskim mnichu buddyjskim, ktory przyjaznil sie z MLK, a ktory mial ciezkie przezycia w czasie wojny w Wietnamie. Film zawieral material dokumentalny z jego spotkania z zolnierzami amerykanskimi, ktorzy swego czasu bombardowali wietnamskie wioski. I dla jednych, i dla drugich to bylo bardzo trudne i wazne spotkanie, ale dzieki przyjetej przez obie strony zasadzie otwartosci na drugiego i checi przebaczenia – very healing.)
To były ogniste ptaki – zeenie. 😳
Strażaki mają ogniste ptaki
to nie są wcale żadne androny
o czym zaświadczą strażaków żony..
oraz i także liczne kochanki
gaszenie ognia trwa aż po poranki
Pewien Klakier z domu za rogiem
Pragnął zostać ornitologiem
gdy wrócił z Ibizy
poszedł do remizy
I wrócił z pełnym katalogiem
Kawal pyszny i autorka ma chyba racje wymieniajac powody dlaczego dla wielu swieckich Zydow buddyzm moze byc atrakcyjny.
A nie wiemcz juz tu opowiadalam anegdote zydowsko-buddyjska opowiadana przez rabina Harolda Kushnera, ktora zawsze mi sie bardzo podobala.
W jego (chyba) gminie mlody czlowiek zrobil mature, uzysklal bardzo wysokie oceny i rodzice w nagrode zafundowali mu wycieczke do Tybetu. Po jakims czasie dostaja list:
Dear Mum and Dad. Bardzo mi sie tu naprawde podoba i wiem, ze nie bedziecie szczesliwi, ale postanowilem tu zostac. Spotkalem wspanialego buddyjskiego Nauczyciela, posluchalem co ma do powiedenia i widze, ze mozna zyc inaczej – bez wyscigu szczurow, bez nieustannego wspolzawodnictwa, bez dazenia aby byc we wszystkim najlepszym, w spokoju ducha etc.etc. Dlatego postanowilem, ze dolacze do grupy innych mlodych Amerykanow, ktorzy beda pobierac od Nauczyciela lekcje jak zostac prawdziwym buddysta.
Rodzice mlodego czlowieka troche sie zmartwili , ale po namysle uznali, ze najwazniejsze jest aby byl szczesliwy.
Szesc miesiecy pozniej przychodzi nastepny list od syna:
Dear Mum and Dad. Jestem bardzo szczesliwy, codziennie chodze na lekcje do naszego Nauczyciela. Jest nas pietnascie osob z USA. Robie duze postepy w zdobywaniu wiedzy o tym jak byc prawdziwym buddysta i mysle, ze jesli sie jeszcze troche przyloze do nauki, to bede pierwszy w naszej grupie!
😆 No wlasnie! Sama znam takie osoby (skadinad przemile). 😉 Ale znam i inne, bardzo wciagniete w te jednak inna tradycje, ktorej poznanie wymaga dlugiego wysilku intelektualnego i emocjonalnego.
Swoja droga to imie Sheldon lubi wystepowac w zabawnych sytuacjach. (Jest w jednej zabawnej scenie w When Harry Met Sally, ktora zaczyna sie od tego, ze nagle sala cichnie, gdy glowna bohaterka zwierza sie z intymnych doswiadczen, a potem jest wlasnie o bylym chlopaku, Sheldonie, ktore to imie ma jakoby, wedlug Harry’ego, lepiej pasowac do porzadnego dentysty, albo ksiegowego). 😉
@klakier:
„…Tylko nie wiedziałem, że wystarczy napisać przed nickiem ks., aby najbardziej zatwardziali grzesznicy upadli od razu na kolana….”
Fair enough. To zresztą jest ciekawa sprawa. Nieraz zastanawiałem się, czy nasze atrybuty stanu: koloratki, sutanny, „ks.” przed nazwiskiem czy imieniem to nie są rekwizyty, któe mają dodać nam instytucjonalnego splendoru i wymusić uwagę, większą niż byśmy otrzymali na golasa albo w dżinsach, albo w pomiętym garniturku?
No ale system znaków i znaczeń, kodów i symboli to nie jest przecież wymysł religii katolickiej.
P.S. Niech się Pan nie przejmuje krytyką @vesper. Remiz niegłupi: wie, że jest remizem a nie ornitologiem czy innym berdłoczerem. A ponieważ wie, to nie można go spłoszyć. CBDO
Nie przylacze sie do dyskusji o tym, jakie warunki opisu musi spelniac „cala prawda”, bo i moje zdjecia sprzed pol wieku do tego zaszczytnego tytulu nie aspiruja. Ot, takie fotografie czegos, co mnie wtedy zainteresowalo, choc dzisiaj – rzadko bo rzadko ale jednak zdarza sie, ze sam sie sobie dziwie, w jakim celu cos utrwalilem aparatem. Jeden temat zdjec nigdy sie jednak nie zmienil – dzieci. Troche wiec takich zdjec po wstepnej selekcji, na poczatek dzieci na wsi, a w kolejce czekaja dzieciaki z malych miasteczek i warszawskie (troche krakowskich tez przemyce-:)). Co z tego wszystkiego wraz z dziesiatkami innych tematow ma powstac, sam nie wiem, ale moze komus teraz sprawie przyjemnosc, gdy odnajdzie klimat wlasnych przezyc sprzed lat.
@rysberlin
Niestety przed laty zabraklo mi wyobrazni, by traktowac swoje hobby jako cos wiecej niz „pstrykanie”, wiec teraz mam klopot z dokladna lokalizacja fotografowanych wsi, choc potrafie okreslic z jakich pochodza stron. Duzo wloczylem sie po calej Polsce, ale poza gorami najchetniej po przygranicznym pasie wschodnim od Roztocza po Suwalskie, a gdy nie mialem czasu to naturalnie Mazowsze i dalej na wschod. Jezeli interesuje Cie jakies konkretne zdjecie, to postaram sie sprawdzic.
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5836978778900900769?authkey=CJr-uvKxqJnplQE
Zeenie, kilometry w kierunku SW.
@Lagom: Fantastyczne zdjęcia! Gratuluję.
Mam pytanie, czy Pan je „wyostrzał” jakimś programem po zdygitalizowaniu?
Monice i ciekawym polecam program, który szerszym echem się odbił po emisji. Pan Cejrowski tłumaczy Polakom buddyzm…
http://www.youtube.com/watch?v=3SECep3tfwU
Remiz niegłupi: wie, że jest remizem a nie ornitologiem czy innym berdłoczerem. A ponieważ wie, to nie można go spłoszyć. CBDO
Toteż bardziej mnie ciekawią remizy pozbawione samoświadomości. Na przykład remizy-zjawiska, nie remizy-podmioty. Takie własnie remizy-zjawiska, w postaci powiedzmy odnotowanej przez Klakier, łatwo wypłoszyć, kiedy się je stawia w sytuacji wymuszonej autopercepcji, krzycząc „remiz, remiz”. Remiz przypomina sobie o własnej tożsamości i berdłoczer idzie do domu z pustym notesem. A taką miał chętkę na ciekawe obserwacje etologiczne 😉
O matko, impreza tak się dziś rozkręciła, że chyba całą lodówkę będę musiał z pasztetówki ogołocić. 😆
Ale to zrozumiałe, że w jaczejce atyklerykalnej nagłe pojawienie się księdza wzbudza wielkie poruszenie. 😈
Niemniej jednak, jak już jest pasztetówka i pół litra, to ja bym jeszcze raz zaproponował Ks. Bogusławowi gromadne przepicie brudzia z całym blogiem. Bo tu u nas takie już amerykańskie obyczaje, że wszyscy, bez względu na wiek, urząd, tytuły i inne detale, lecą sobie przez you. 😀
@Bobik:
Co do brudzia, jak mówią na Jackowie w Chicago: Siur, że tak.
Tylko nie ze wszystkimi po kolei bo mnie blade kopy zczardżują za drajwowanie pod influencją i się jaczejka ucieszy, że duchowny upadł :-).
O, produkcja pączków z błota! 🙂 Kiedy jeździłam do babci na wakacje, niezbyt dobrze dogadywałam się z wiejskimi dziećmi. Dla mnie najlepszą zabawą było branie udziału w różnych gospodarskich zajęciach oraz ganianie się po podwórku z psami i wylegiwanie w trawie z kotami, a one miały to na co dzień i wolały inne rozrywki. Ale co do taplania się w błocie byliśmy zgodni: cudna zabawa! 😆
O to, to, ks.Bogusławie, o te rekwizyty chodzi. Ja myślę, że to własnie ich brak u ksieży w Niemczech powoduje, że są oni bliżej ludu.
Czasem więcej splendoru można uzyskać rezygnując z zewnętrznych objawow splendoru. 🙂
Ksiądz w dżinsach i spoconym podkoszulku jest mi zdecydowanie bliższy, a poza tym o ile bardziej męski 😉 .
Zeen, czy Ty naprawdę chcesz, żebym 25 cennych minut mojego życia poświęcał na Cejrowskiego? 😯
To Bobikowe pół litra mi przypomniało, wizytę zaprzyjaznionego księdza z Polski, który przywiózł jako gościniec pół litra właśnie.
Jako że mī z mężem czystej raczej zdecydowanie nie pijamy, jęknęliśmy zgodnym chórem ” o Jezus Maryja”.
Na co ksiądz ” gdybym wiedział, że pół litra w was takie bogobojne uczucia wzbudza, to bym więcej przywiózł ” . 🙂
Bogusławie, ja to przewidziałem i dlatego zaproponowałem wypicie brudzia gromadnego, czyli jednorazowego. Bo zbyt wczesny upadek duchownego byłby dla jaczejki ogromnym rozczarowaniem. To by było w jakiś sposób przejście na naszą stronę, a wtedy cała atrakcja by prysła. 😆
@zmora:
A ja kocham te rekwizyty. A polski lud to oddali się od księdza bez sutanny, no bo to nie ksiądz. Ale ucieszy Cię wiadomość, że poza tradycyjnymi zawodami narciarskimi księży, w których jeździmy slalomy w sutannach to np. sport uprawiam bez sutanny, za to nałogowo.
A mówiąc poważnie to ja jestem konserwatywnym duchownym jeżeli chodzi o liturgię, tradycję, dogmatykę, dyscyplinę, hierarchię, rozwody, aborcję, związki partnerskie itp. Wiem, że niektórych blogowiczów to rozczaruje (nie taki fajny ten ksiądz jak się wydawał) ale nie będę kłamał i udawał ks. Bonieckiego, skądinąd porządnego człowieka 🙂
Mój modernizm dotyczy raczej sfery komunikacji społecznej.
Tak, chcę. Będziesz wtedy mógł pyszczyć uświadomiony 😉
No, chyba, że jak nie przymierzając najwięksi strażnicy patryjosu – wiedzą, że antypolski film – bez oglądania 😉
A po za tym ubawisz się przy tym 😆
Cholera, tylko że ja Cejrowskiego już to i owo widziałem i dlatego mi tych 25 minut szkoda. 😉
Ale po pół litrze, kto wie… Staropolskie porzekadło mówi, że nie ma złych publicystów, jest tylko za mało wódki. 😈
Jaczejka może się czasem i cieszy z duchownych upadków, wszak myśmy też ludzie grzeszni, ale nie z takich, które są groźne dla otoczenia, a nie tylko dla duchownego ego i nieco mniej duchownej sempiterny. 😉 Możesz pić tylko wirtualnie, księże Bogusławie, to także jeden z tutejszych obyczajów. I, jeśli mogę prosić, po wypiciu nie zrzucaj wirtualnej koloratki (ks.). Do dżinsów nie zgłaszam zastrzeżeń. 😆 Bobiku, dorzucam na blogowy stół pasztet (a drugi słoik podaję Ci pod stołem, żebyś nie głodował rozdawszy całą pasztetówkę).
No, ja niekoniecznie kocham rekwizyty. Niektorzy maja skłonność do dużej przesady.
Przed paroma laty nocowałam u brygidek w Oliwie. Sympatyczne dziewczęta były i całkiem normalne. Niewiele ich było, ale większosc zagramanicznych. I nagle coś im się stało, jakby szaleju sie opiły. Się okazało, że ksiądz prałat sie z wizytą zapowiedział.
Następnego poranka wyprowadzalam psa i na dziedzińcu natknęłam się na to coś biało złotego, co na mój widok wyciągnęło dłoń do pocałunku daleko dosyć.
Dłonią wzgardziłam, zamiast niech będzie pochwalony powiedziałam złośliwe dzień dobry.
Osłupiała mina pralata była bezcenna 🙂
Lagom, w 1974roku pojechalem z kolegami klasowymi na wycieczke po Polsce, od Szczecina pociagiem do Lodzi i dalej na rowerach az do Przemysla i ponownie pociagiem do Szcecina (byl taki „slynny” pociag relacji Szczecin-Przemysl). Przejechalismy przez male miasteczka i wsie i na Twoich zdjeciach
odkrylem klimaty PoludniowoWschodniej Polski (Chelm, Hrubieszow,Tomaszow, Jaroslaw z wiekszych miast), a przeciez bylem tam prawie dziesiec (tak szacuje) lat po Tobie. Czekam 🙂 wiec na inne Twoje z tymtych lat zdjecia.
Ojej, to prałatów tez trzeba w pierścień? 😯 Myślałam, że to przywilej właściwy dla hierarchów od biskupa wzwyż ❓
W porządku, Bogusławie, możemy zawrzeć gentlemen’s agreement, że nie będziemy Cię nawracać na modernizm obyczajowy, a Ty nas na tradycjonalizm. 🙂
Anna Świrszczyńska
WSZYSTKIE CHWYTY DOZWOLONE
Chwytam się różnych rzeczy,
śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów,
czułości dziecka, wyjazdów,
wierszy Różewicza,
snu, jabłek, porannej gimnastyki,
rozmów o błogich własnościach witamin,
wystaw awangardowej sztuki,
spacerów na kopiec Kościuszki, polityki,
muzyki Pandereckiego,
żywiołowych katastrof w obcych krajach,
rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności,
plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali,
nauki włoskiego języka,
sympatii dla psów, kalendarza.
Chwytam się wszystkiego,
żeby się nie zapaść
w przepaść.
Nacht
i pstryk 🙂
Rysiu, dlaczego Ty ciagle gasisz nam światło, kiedy się dopiero rozkręcamy 👿 Komu Nacht, temu Nacht, niektórym właśnie się Abend zaczyna
Dziękuję za Świrszczyńską, Rysiu. Dlaczego ja jej tak dawno nie czytałam?
A ja dziękuję za pasztetówkę, Ago. 🙂 Czemu ona mi się nigdy nie przeje? 😯
No dobra, opcje są dwie:
pierwsza – to znajdujemy się pod lupą skrupulatnego badacza jaczejki antyklerykalnej, będzie z tego doktorat jaki, albo jeszcze cuś – nagrody się posypią – CHCEMY SWOJOM DOLE!!!
druga – to na wzór Przystanku Jezus przy Orkiestrze Owsiakowej – idziemy odważnie w paszczę lwa i mu zgniłe zęby wybijem – po jednym, po jednym, aż wyszczerbiony o katolicką protezę poprosi 😆
Za klimatami jak ze zdjęć Lagoma niekoniecznie trzeba się było włóczyć po wschodniej Polsce. Ja na te zdjęcia patrzę i widzę moją Galicję jak żywą. 😉 Może po dokładniejszym wejrzeniu jakieś detale architektoniczne by się różniły, ale klimaty znam, znam…
Zeen, proteza to już archaiczna nieco jest. Zrobimy ściepę na implanty 😉 .
Aczkolwiek mimo wszystko jestem za opcją pierwszą, no chyba ze mnie przegłosujecie 🙂 .
Zeenie, jakoś nie czuję się jak lew. 😳 No, może troszeczkę bardziej, jak paszcza. 🙄 Ale już na pewno nie jak pyskata bakteria, która pobiera opłaty za się badanie! 😆
Ja tam lubie badaczów owadzich nogów. Niech badajo, tylko żeby lupo za bardzo nie machali
Widzę, że zeen postanowił dziś poważnie potraktować swoje obowiązki wampira, w których się ostatnio trochę zaniedbał. 😆
Ja bym był za pracą doktorską i naszą dolą. Byle nie była nią nasza szkapa, bo gdzie ja takiego dużego źwirza podzieję? 😈
@zmora, @vesper:
Jedynym pierścieniem, który wierny – kapłan czy świecki powinien całować jest „pierścień rybaka” – Papieża, który symbolizuje sukcesję rzymską i ciągłość władzy nad Kościołem od św. Piotra począwszy. Gest ucałowania pierścienia symbolizuje posłuszeństwo w wierze.
Biskupie, prałatów – nie trzeba ale można. To jest zwyczajowe ale zanika. Czasem dzieje się tak przy uroczystych okazjach jak wizytacja parafii a i też nie zawsze. Kiedyś bywało inaczej.
Coś mi się zdaje, że przegłosowano pracę doktorską. A to się promotor zdziwi. 😆
„Media społecznościowe potrzebują zaangażowania wszystkich, którzy są świadomi wartości dialogu, rozsądnej debaty, logicznej argumentacji” – stwierdził Benedykt XVI w orędziu na 47. Dzień Środków Społecznego Przekazu.
W Polsce jest on obchodzony w trzecią niedzielę września. W tym roku przypadnie on 15 września. Jego hasło brzmi „Portale Społecznościowe: bramy prawdy i wiary; nowe przestrzenie dla ewangelizacji”.
Vesper 😆 😆 😆
Hm. Jeszcze wrócę do posłanki dr.hab. K.Pawłowicz, bo poczytałam sobie trochę o niej.
Będę złośliwa – idąc tokiem jej rozumowania, ona też jest jałowa, jako niezamężna i bezdzietna, co ona robi w społeczeństwie, pytam
@zeen
„…będzie z tego doktorat jaki…” Bóg zapłać dobry człowieku za odmłodzenie 🙂
Poza tym, mam pierwszą w życiu okazję wystąpić w charakterze krwiożerczego antyklerykała. To dla mnie doświadczenie nowe i cokolwiek zaskakujące, choć właściwie nie powinno. Tu u Bobika my wszyscy jak na scenie. Siedzimy sobie przy stolikach, herbatę popijamy, czasem co mocniejszego i się nam zdaje, że to prywatny klub, a tu od czasu do czasu reflektory się włączają i rzucą światło na widownię. Rzędów sporo, publika całkiem liczna, czasem ktoś pomidorem we Frekwencję Sznowną rzuci, wypomni, że publicznie tak się nie mówi.
A skoro scena, to i role. Może warto wyjśc poza emplois 🙄
A ja, chociaz mam ostatnio klopoty z czasem, Bobiku, jednak Cejrowkiemu te 25 minut poswiecilam, dzieki zeenowi (dziekuje, zeenie). 🙂 I bylo warto, bo tam sporo humoru – niezamierzonego, ale zawsze. 🙂
A odrobine powazniej, to mysle, ze ciekawe byloby filmik Cejrowkiego porownac z filmem o Buddzie wyprodukowanym pare lat temu przez amerykanska telewizje publiczna, PBS. (Linku podrzucic chwilowo nie moge, bo pisze z iPada, ktory ma oddzielny app dla YouTube’a, i troche trudniej linkowac). Ogromny jest kontrast cywilizacyjno kulturowy pomiedzy tym filmem a tamtym. Juz widze, jakie bylyby tutaj reakcje, gdyby ktos chodzil z kamera, bredzil bez zbytniego zrozumienia i pod teze, i ludzi filmowal, powtarzajac przy tym co chwila „glupie ludzie, glupie ludzie”. (Amerykanie tylko dostali paru swietnych amerykanskich poetow, w prywatnym zyciu buddystow – Jane Hirsfield i W.S. Merwina.) O wspominaniu o „bialym czlowieku” nie wspomne… 😉
Ojej, to my jednak nie mamy tej winnicy? 😥 Tam by się na pewno znalazło miejsce dla szkapy.
Alicjo, na zdrowy rozum posłanka Pawłowicz powinna wiedzieć, że bumerang źle się sprawdza w roli argumentu. Ale skądinąd wiadomo też, że zdrowy rozum bywa towarem nader deficytowym. 🙄
Moniko, ale Ty tego Cejrowskiego chyba na poważnie nie bierzesz, co? Przecież to kliniczny przypadek. Myślę, że nawet w Ameryce by się kilku takich znalazło, nie koniecznie hospitalizowanych 😉
Racja, Ago, winnica! :mordka plaskająca się w czółko: Tam nasza szkapa wręcz by się bardzo przydała. Tylko Bogusław coś się wykręca z pisania doktoratu… To może jakaś szybka habilitacyjka, byle jeszcze przed wiosną, żeby szkapa pomogła nam winnicę obrobić? 🙂
Vesper, jeżeli siedzimy w teatrze, to jeszcze pół biedy. Zawsze to jakaś kultura. 😈 Gorzej, gdyby się okazało, że to telewizyjny dom Wielkiego Brata i ja jestem Frytek. 😯
Nie chce pisać doktoratu? Już my się o to postaramy żeby napisał i to wedle najlepszych wzorców copy and paste, dostarczyliśmy już sporo do kopiowania, a możemy więcej!
Na początek wystawiamy lewą nóżkę jaczejkową :
Księża na księżyc!
😆
Jeśli już, to Pasztetówek. 😆
@Mar-Jo 24 styczeń 13, 22:43
Mądry człowiek z tego Benedetto 🙂
Dziękuję wszystkim za ciekawy dzień, w którym dzięki grypie miałem trochę czasu. Nie żałuję, że się odezwałem. @Bobiku, jesteś wspaniałym gospodarzem.
A może i Państwo skorzystali z rozmowy z kimś „z widowni”. Wspomnijmy, proszę, jeszcze ten ostatni dziś raz świętej pamięci biskupa Józefa, którego Opatrzność poddała próbom: w młodości próbie wierności, w wieku męskim próbie odpowiedzialności, a w wieku późnym próbie cierpienia. Był ułomny jak każdy z nas, i powołany do Świętości jak każdy z nas.
Panie przyjmij go do swego królestwa.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Dobranoc wszystkim.
Bobiku, ostrożnie z ta habilitacyjką, bo może Bogusława degradujesz. A jeśli Bogusław ma prawo sobie nie tylko ks. przed imieniem postawić, ale i prof. ? Co wtedy? 😯
Zeenie, nieładnie! Upewniłeś się, że Twardowski akurat ma nastrój gości przyjmować?
Może ks. Twardowski 😛
Hm. To i ewangelizacja tu będzie?
To nie jestem pewna, czy będę tu pasować 😐
A Doppelbock Dunkel jest z Andechsów najlepszy, to też wiem jeszcze od zeena, ale i inne rodzaje mniam mniam.
Dobranoc.
😆
Toć jak najbardziej Pani Kierowniczka będzie pasować 😆
No, chyba, że już zewangielizowana….
Tzn Bogusławie, że nieświadomie wypowiedziałam posłuszeństwo w wierze? Być może bym nie wypowiedziała, gdyby mi tej dłoni tak nachalnie nie podtykał. On taki operetkowy był mocno.
Ale obserwowanie siostrzyczek też było interesujące, taka nagła zmiana w ich zachowaniu nastąpiła, krzątały się jak mróweczki przygotowując lukullusową ucztę, która trwała dzień cały. Bo ciągle się ludzi mrowie zjeżdżało do tego pierścienia, a siostrzyczki świat boży przestaly dostrzegać, takie zaaferowane były.
Bardzo mi miło, kiedy widownia wchodzi na scenę, choć przykro, że stało się to akurat z powodu grypy. Mam nadzieję, Bogusławie, że po wyzdrowieniu też się będziesz pokazywać. 🙂
Ależ przecież nie ma już ksieżyca, bo dwóch takich go ukradło ;-( .
Zatem niepocieszona idę spać, do czegóż ja będę wyła?
Zmorze (i innym, oczywiście, też, na dobranoc). :emotka z zamykającymi się oczkami: http://www.youtube.com/watch?v=XvucQOCzUyA
Pani Kierowniczko, chyba od początku nikt nie miał złudzeń, że jaskinia lwa tak łatwo zewangelizować się nie da. Ale może pokazać, że wejście do niej nie takie straszne. 🙂
Zamiast do księżyca można sobie powyć do nieskończoności. Byle tylko się nie pomylić i nie wyć w nieskończoność. 😉
No wlasnie przeciez pisalam, Vesper, ze dla mnie Cejrowski – nie pierwszy raz zreszta – jest zrodlem niezamierzonego humoru. 😆 Ale i porownania tego, co leci w ogolnodostepnej telewizji na ten sam temat nasuwaja sie same (co prawda na kanalach religijnych, raczej niedostepnych w moim regionie, ze wzgledu na brak popytu na ren rodzaj oferty, leca tez przedziwne rzeczy, ale raczej w stylu nawiedzonych kazan, a nie pod pozorem programow niby-podrozniczych)… 😉
A do Pani Kierowniczki znowu nie można wejść. 👿 To jest, uważam, trochę za wczesna pora na dłubanie w serwerach. 🙁
Tak ogólnie, to są różne gusta, więc wybaczcie, że jakoś nie podzielam. Więcej nic nie mówię, bo wkrótce musiałbym powiedzieć „a nie mówiłem”. 😐
Wspaniale sa te zdjecia Lagoma. Sporo czasu przy nich spedzilam.
I wstrzasajacy Cejrowski – jakby z innej planety niz ta na ktorej ja jestem. Czy ja dobrze zrozumialam na poczatku programu, je jego seria quasi podroznicza zdobyla w Ameryce jakis zloty meda? 😯 Czy wielebny Moon rozdawal jakies medale?
Co do atrybutow zewnetrznych niektorych stanow – to podobnie jak Boguslaw jestem za. Za atrybutami znaczy sie. Ksiadz niechaj wyglada jak ksiadz, lekarz jak lekarz, harcerz jak harcerz, a zolnierz jak zolnierz, a nie jak jakies lachudry, niewiadomoco. Wcale sobie nie zycze, zeby opukiwal mnie lekarz w dzinsach i t-shircie. Nie wiem do konca jak to wytlumaczyc, ale te szaty zawdoowe sa mi potrzebne abym odroznila lekarza od zboczenca, bo zachowywac sie moga bardzo podobnie. A stroj duchownego jest mi potrzebny zebym znala wlasne granice. Nie zebym sie rzucala bez opamietania na kazdego chlopa, ale jednak…
A teraz pojde poczytac co oni tam w Sejmie uradzili w sprawie zwiazkow partnerskich, a pote do lozka.
Bo jutro wczesna pobudka – w Richmond instaluja sejfy i przyjdzie facet od zdzierania starych i zakladania ewentualnie nowych kafli.
Wodzu, na szczęście przymus podzielania gustów zlikwidowaliśmy razem ze słusznie minionym ustrojem. 🙂
I również na szczęście ciekawość odmienności u niektórych wydaje się trwać niezależnie od ustrojów. 😉
Wielki Wodzu, a mógłbyś mnie nauczyć niechęci do mówienia: „A nie mówiłe/am?”? ❓ Ten tekst wygłaszam chętnie i z satysfakcją, ilekroć mam do tego choć cień powodu. 😳 Nie, jednak 😈 A może … 😆
No @#$%^&* właśnie, kiedy miałam już wrzucić u siebie nowy wpis, coś się pokiełbasiło. Wrrr…
Pieseczku, ale jak ktoś do mnie mówi „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, to ja nie wiem, jak się zachować. Nie z braku kindersztuby, tylko z innego pojęcia o kindersztubie. Zresztą tych paru znajomych księży już to rozumie i po prostu mówi do mnie „dzień dobry”. Ale po prawdzie to już coraz mniej tych znajomych księży.
Nieee, wszyscy znajomi księża PK zrzucili sutanny? 😯 To z Pani Kierowniczki rzeczywiście lwica! 😛
No, i takich znałam. Prof. Obirek na przykład… 😉
Ale raczej po prostu mniej mi się ścieżek z tą sferą przecina. Zwłaszcza odkąd nie jeżdżę na festiwale do Jarosławia 😀