Entliczek-pentliczek
Entliczek-pentliczek, już chyba nie zliczę,
jak często zrzeszają się kanapowicze.
Wystarczy, że z kimś tam poprztyka się koleś
i nowa partyjka już leży na stole.
Bobik przerwał na moment recytację i łypnął spod grzywki na publiczność, która zgromadziła się na Akademii Założycielskiej Ku Czci. Jako artysta znany i zasłużony uświetniał takie uroczystości już nieraz, ale dziś miał wrażenie, że nie wszystko idzie tak, jak trzeba. Nie zobaczył jednak na sali żadnych oznak niezadowolenia, zebrani z błogim uśmiechem kiwali do taktu głowami, więc nieco uspokojony recytował dalej.
W partyjce jabłuszko, w jabłuszku robaczek…
Oj, straszny czarnowidz jest z niego, bo kracze:
Kto tylko potrafi, kit zaraz nam wciska.
że Polska, że naród, że chleb, że igrzyska.
A o co tu biega, nie powie nikt w oczy –
no, o to wszak, by próg wyborczy przekroczyć.
Najpóźniej w tym miejscu Bobik spodziewał się zdegustowanych psykań, a może nawet buczenia. Ale nie, błogie uśmiechy nie schodziły z twarzy zgromadzonych. Można było spokojnie kontynuować występ.
Bo przejście za próg ten spełnieniem jest marzeń,
zaszczyty czekają tam i apanaże.
Już wtedy nie zmęczy nadmiernie się łapa,
gdy zechce swój tortu kawałek zachapać.
A Polska? A naród? To tylko żetony,
którymi żongluje gracz władzy spragniony.
Więc dość obojętne, co wyjdzie tym razem,
czy Polska z jabłuszkiem, czy Polska ze zrazem.
Czniać można spokojnie partyjki oblicze,
entliczek-pentliczek, wyborczy stoliczek.
Bobik skończył, ukłonił się i z ulgą usłyszał burzliwe, przedłużające się oklaski. Uff, udało się! Nikt nie zauważył, że przez pomyłkę wygłosił wierszyk przygotowany na całkiem inną imprezę, dla całkiem innej publiczności.

A na jakiej podstawie, Meki, twierdzisz, że chodzi o towar, którego inaczej upłunnić się nie da?
Każdy towar da się upłynnić i pisałam o tym, że sklepów z towarami za
ułamek ich ceny początkowej jest dosyć dużo w Europie. Nawet w polsce
masz pelno sklepów „wszystko po 5 zł”, aczkolwiek nie są to artykuły
pierwszej potrzeby.
Ach ten pośpiech, bezwstydne literówki mi się wkradły
.
Do 5 zł może wejść każdy i tak jest dobrze.
A teraz postawię pająka, na ochłonięcie
No, a jak inaczej, Haneczko, można
zapewnić, że z tego rodzaju pomocy ( bo jest to jednak pomoc) będą
korzystały wyłącznie osoby naprawdę potrzebujące?
Musi to być inna koncepcja niż 5 zł, bo wtedy dla potrzebujących zabraknie towaru.
Jawny atak na kult maryjny w Polsce

http://wyborcza.pl/1,75478,15115391,Flaga_Unii__szmata___Prof__Pawlowicz_zaatakowala_kult.html
Haneczka jakoś nie może się przebić przez gwar dyskutantów, to może ja spróbuję.
Sklepy z przecenami są w porządku. Każdy był i coś kupił w życiu,
prawda? Albo z kosza w kącie sklepu, ja na przykład dzisiaj. Nie
widziałem przy tym koszu urzędnika sprawdzającego dochód roczny per
głowa. W sklepie „wszystko po 5 zł” też nie. O to chodzi, czyli o
socjalizm w działaniu. Wszyscy są równi i godni szacunku, tylko wiecie,
tym tutaj damy kwity z pieczątką, że są urzędowo biedni, bo chcemy im
pomóc, i oni będą mogli pójść do specjalnego sklepu dla biednych. Ależ
nie, to nie stygmatyzuje, wcale. Powiedzcie to dzieciom tych urzędowo
biednych, kiedy się dowiedzą od kolegów w szkole czegoś całkiem innego.
Zmoro, nie trzeba dzielić ludzi na
naprawdę i na niby potrzebujących. Oni sami wiedzą i sobie poradzą bez
urzędowej pomocy. Co się strasznego stanie, jak ktoś nie dość biedny
pójdzie do takiego sklepu? Jeśli to będzie sklep działający na
normalnych zasadach, to nic się nie stanie, weźmie towar i zostawi
pieniądze. A jak to będzie sklep z socjalistycznym zapleczem urzędowym,
to rzeczywiście, mamy sprawę kryminalną, wyłudzenie nienależnego
świadczenia w postaci serka za 40 groszy, zamiast za 1,20 zł. Może tą
drogą, że zacytuję klasyka, nie idźmy.
Jasne, Wodzu, ja rozumiem punkt widzenia Twój i Haneczki.
Ja też lubię pogrzebać w koszu z okazjami i niespecjalnie mnie
obchodzi, czy ktoś mnie przy tej okazji rozpozna, a zatem, czy sama się
nie stygmatyzuję.
Ale szukając rozwiązań systemowych, optymalnych pod względem
dystrybucji towarów cenowo przystępnych dla osób najuboższych, ta
propozycja nie wydaje mi się być złą.
W zwykłym koszu ilość i rodzaj towarów przecenionych jest raczej skromna. W sklepach, o których mowa asortyment ma być szeroki.
I gdybym była biedna, to bym czniała serdecznie czy jestem
stygmatyzowana, czy nie. Ważne, abym miała co do garnka włożyć, i abym
nie była zmuszona do korzystania z garkuchni. Bo to dopiero jest
stygmatyzacja. A osób korzystajacych z garkuchni jest mnóstwo, nie
wszystkie są do tego faktycznie uprawnione.
Wizje, że takie sklepy powinny być dostępne dla wszystkich to mrzonka. Bo dla prawdziwie potrzebujących wtedy nie starczy.
Ja nie mam nic przeciwko temu, aby kosze z Lidla czy z Realu odeszły w
niebyt, a ich zawartość powędrowała do sklepów dla biednych. Ja się
mogę bez nich obyć.
Opcji takiej, aby artykuły kosztowały 30% ceny we wszystkich sklepach po prostu nie ma. Aczkolwiek byłoby miło.
A co do stygmatyzacji – obserwowałam wielokrotnie w Polsce kolejki
ustawiające się przed punktami wydającymi paczki spożywcze. Za każdym
razem pojawiali się tam ci sami ludzie, byli w dobrej komitywie. I mimo
że kolejka stała na ulicy, nikt specjalnie twarzy nie zasłaniał. Wielu z
nich paliło papierosa za papierosem, aby zabić czas. To mi się nieco
kłóciło z moją wizją prawdziwej biedy. No ale ja jestem rarogiem
Jesli taki sklep nie bedzie funkcjonowal
na zasadzie „klubowej” czyli za okazaniem przy wejsciu karty sklepowej
(tak fukcjonuje w Ameryce Costco, do ktorego mozesz za bardzo mala
roczna oplate zapisac sie jako „hurtownik” i w ktorym mozesz kupic nawet
zgrabna ladna i niedroga trumne) to wowczas ludzie beda przyjezdzac
samochodami z bliska i z daleka i wykupuwac caly towar. A to przeciez
chodzi o to aby mogli w nim kupowac naprawde biedni. Wtedy trzeba tez
wokol takiegfo sklepu zbudowac ogromny parking, co przeciez pociaga
ogromne wydatki i podatki, no i caly sklep mozna zamknac. Albo znaczaco
poniesc ceny.
POnadto, o czym Onet nie laskaw byl poinformowac, taki coimmunity shop
ma takze funkcjonowac jako poradnia dla okoloicznej ludnosci – prawna,
oswiatowa, zdrowotna, podatkowa i co tam jeszcze.
Naprawde jest to znakomita inicjatywa i bardzo mnie cieszy, ogromnie
cieszy, ze wspierac swymi nadwyzkami beda ja nie tylko takie
supermarkety jak Asda czy Morrison, ale takze moj Waitrose (czyli
Ocado) oraz moj Marks i Spencer, a ich zywnosc jest na najwyzszym
poziomie. Nasza Pani Doch nigdy nawet do takich sklepow jak Marks and
Spencer czy Waitrose nie wchodzi, bo uwaza, ze jej na nie nie stac, a
ponadto one ja oniesmielaja swym „luksusem”.
No co moze byc lepszego? I bardziej demokratycznego?
Zmoro, nie znam sie na sklepowych
interesach wiec niewiele moge powiedziec. Znalam jednego czlowieka,
ktory otworzyl sklep spozywczy (jak juz sie troche oblowil, to
sprzedal). Twierdzil, ze 20-30% towaru idzie na smietnik. Na pytanie,
dlaczego nie zalatwi np z Czerwonym Krzyzem, zeby zabierali ten towar
po zamknieciu sklepu odpowiadal, ze jesli nie da im za darmo, to beda
musieli kupic, by swoich podopiecznych nakarmic.
„Tanie sklepy” sprzedajace wszystko po 5 zl w Polsce sa prawdopodobnie
odpowiednikiem takich samych sklepow w innych krajach. Wiekszosc towarow
mozna kupic gdzie indziej za 4,50 albo sa tak niepotrzebne, ze nie ma
nie zbytu.
Pomysl z legitymowaniem ludzi kupujacych juz sie nie sprawdzil w
Skandynawii. Opieka socjalna wydawala kupony, ktorymi mozna bylo placic.
Czesc sie wstydzila i nie uzywala, czesc wymieniala kupony na wodke,
ktora dla nich stanowila artykul pierwszej potrzeby…
Mieszkam na wsi, mój sołtys twierdzi, że
70% osób korzystajacych z pomocy społecznej korzysta z niej
bezpodstawnie, bo ich faktyczna sytuacja finansowa jest dużo lepsza niż
wynika to z przedstawionych dokumentów. I jakoś się stygmatyzacji nie
boją.
Jest parę osób we wsi, którym pomoc się bez wątpienia należy, ale te
się do opieki socjalnej po pomoc nie zwracają, czy to z powodu dumy, czy
lęku przed stygmatyzacją.
Ileż to pseudo samotnych matek, żyjących pod wspólnym dachem z ojcem
dzieci, korzysta z przywilejów im faktycznie nienależnych ( choćby
pierszeństwo w uzyskaniu miejsca w przedszkolu), kosztem tych, które
tego naprawdę potrzebują ? Doprawdy nie znacie takich przypadków w swoim
otoczeniu? Bo ja znam całkiem sporo.
To jak to jest z tą stygmatyzacją? Straszna ona czy nie? Jednym
straszna, drugim wręcz przeciwnie. A zatem, proszę, nie zakładajmy, że
wszystkim straszna.
Nie ma sprawiedliwej i optymalnej dystrybucji pomocy, bo natura ludzka jest jaka jest.
Zastanawiałem się co to jest pająk na
ochłonięcie ale nagle przypomniałem sobie jak byłem w pokoju adwokatów,
bo mój adwokat mnie tam w kącie posadził i wchodzili oraz wychodzili tam
bardzo ważni adwokaci a może nawet adwokatowie i lekko rozpinali
krawaty i nagle wszedł z Dużym Impetem jeden Naprawdę Ważny. I rzucił
się z sapnięciem na fotel przy komputerze i zaczął po rozluźnieniu
krawata coś bardzo intensywnie wstukiwać z miną radcy prawnego Shell Oil
i ze skupieniem, a ja w odbiciu monitora w oknie zobaczyłem, że on wdał
się w Spidera.
Więc mam pająka na ocieplenie i jest taki: prawdziwi biedni są z
wyboru, taki Diogenes nigdy nie toczył beczki do Taniej Jatki. Do tanich
sklepów goni wyższa średnia klasa, żeby poczuć, że znowu udało im się
wykopulować tę głupią hołotę.
Listę z żądaniami o eksmisję andsola z Koszyka sporządza PA za niewygórowaną opłatą.
To i tak, Zmoro, w Twojej wsi jest
lepiej niz w „mojej” greckiej Alykes na wyspie Zakinthos (albo Zante)
gdzie nowo wybrany soltys zeszlego lata odkryl, ze cala wies jest
gleboko niepelnosprawna – a to nogi nie chodza, a to uszy nie slysza, a
to cierpi na padaczke, a to na inna jakas chorobe. A byli to wszystko
ludzie, ktorych znal od dziecinstwa i spotykal sie w barze na codzien –
jeden mu dach naprawial, choc bez nog, inny dowozil go autobusem do
miasta, choc kompoletnie slepy, a jeszcze inny studnie mu kopal choc byl
bez reki.
No i pozabieral im wszystkim zasilki. Nie mysle zeby go drugi raz na soltysa wybrali – jakis niezyciowy czlowiek.
O 14:39 pomylilam sie i napisalam ze
zgadzam sie z Helenka, podczas gdy chcialam napisac, jak tez wynika z
tresci, ze zgadzam sie z Haneczka. Przepraszam :
– „Takie produkty (wybrakowane z powodu wygietego opakowania lub
krotkiego terminu waznosci) mozna np. kierowac do sklepow w ubogich
dzielnicach, bez zadania by kupujacy okazal kwitek zasilku.”
Zmoro, życie jak zwykle idzie zupełnie w
poprzek prostym rozróżnieniom. W poradni, w której pracuję, jest kilka
rodzin objętych pomocą MOPSów. Większość spełnia kryteria kwalifikujące
w potocznym rozumieniu jako „rodziny patologiczne”. Bieda dziedziczona
od pokoleń, bezrobocie, również dziedziczne, alkohol, narkotyki,
prostytucja, rozboje, poprawczaki i kryminał tuż po osiągnięciu
pełnoletności. Co kto chce. Matki są w pełni uprawnione do „przywileju”
posłania dziecka do przedszkola. I to dobrze, bo dziecko może na tym
skorzystać. Z drugiej strony, matki te w znakomitej większości
przypadków nie pracują i mogą zająć się dziećmi. Co innego, pracujące w
poradni młode lekarki czy psycholożki, które same ledwo wiążą koniec z
końcem i jeśli im dziecka do przedszkola nie przyjmą, to powiększą grono
kobiet skazanych na wymuszone bezrobocie, by zająć się dziećmi. Ich
naprawdę nie stać na opiekunki. Gdy kołdra za krótka, każdy ciągnie w
swoją stronę i każdy poniekąd ma rację.
Nic nie poradzę, nadal mnie to uwiera. Nie trawię segregacji.
Pająk nie pomógł. Dzięki panu mężowi obejrzałam modlitwę pani
Gawryluk do arcy Hosera. Pan mąż kuruje się jarzębiakiem, ja pigwówką
Ja też pigwówką, Haneczko. I to już chyba nałóg
Andsolu, pamietasz ze mowilismy tu
kiedys o serii filmow dokumentalnych 7 Up 28 Up ? To a propos teorii o
biedocie z wyboru. Co do zdania dotyczacego klasy sredniej kupujacej w
tanich sklepach, owszem, w ramach zawodow kto jest bardziej cwany,
obrotny i lepiej wyszukuje okazje. Ale jesli sklepy z tanimi produktami
beda w ubogich dzielnicach, z dobrym dojazdem komunikacja miejska a bez
parkingu na samochod, jest szansa ze odpuszcza.
Ale jaki przyjemny
Kwitkow zasilku nikt z pewnoscia ze soba
nie nosi. Chodzi o zwyczajna karte plastikowa, ktora sklep moze
wprowadzic, wielkosci karty platnoiczej. .
Gdy osiagnelam wlasciwy wiek, dostalam od miasta przyslugujaca nam
wszystkim karte transportowa zezwalajaca na bezplatne korzystanie ze
srodkow (bardzo drogiego) transportu miejskiego w stolicy i
najblizszychg suburbiach. Takie karty nie sa „means tested”, nie zaleza
od wysoikosci emerytury, Krolowa tez taka karte w swoim czasie dostala,
jak radosnioe donosila prasa. Karty sa tej samej wielkosci co platna
karta-ostryga na przejazdy, ale jej etui z lichego winylu jest innego
koloru. Natychmiast kupilam sobie wytworna skorzana portmonetke w
kolorze jasno zielonym, aby nie machac oficjalna.
Niestety musialam z ta portmoneteczka sie pozegnac w Ameryce, gdy
zauwazylam, ze mama nie ma odpowiedniej do swego wlasnego prawa jazdy,
wiec jej oddalam, po byla tala jaskrawa, latwa do znalezienia w
tprebce..
Jakza byla moja radosc w Londynie gdy odkrylam, ze nie musze miec zadnej
etui na kartke i wystarczy, ze trzymam ja w bocznej kieszonce torebki.
Teraz przechodzac przez bramke w metrze macham tylko torebka nie
wyjmujac z niej karty i bramka sie otwiera sama. Nie musze zatem
ansosowac nikomu swojego wieku.
Ostatnio jednak jakos sie oswoilam z wiekiem i jest mi ganz pomada czy
ktos moja karte „staruszkowata” widzi czy nie. Chce wyjmowac – wyjmuje,
nie chce – nie wyjmuje.
Towaru zabraknie, Zmoro?

Świat już jest o wiele za bardzo przepełniony tym, co ludzie produkują, a
stale przybywa więcej i więcej. Problemem jest nadprodukcja (i w zwiąku
z tym kłopoty ze zbytem), a nie niedoprodukcja. Również towarów za
grosik jest w jasny łan – wystarczy do ebayu zajrzeć.
Lumpeksy jakoś funkcjonują, choć żadnych legitymacji w nich nie trzeba.
Pchle targi też. Wspomniany ebay też. I do charytatywnych garkuchni
wcale się średnia klasa nie pcha. Więc nie przesadzajmy z tą
koniecznością zbiurokratyzowania wszystkiego. Tylko armię urzędników to
żywi, a rzeczywistość, jak się zdaje, bez nadmiaru biurokracji całkiem
nieźle sobie radzi.
Parking przy supermarkecie musi byc, bo
jak inaczej zrobic zakupy na tydzien. Ja do Waitrose?a jezdze taksowka.
Dlatego rzadko tam ostatnio bywam. Kazdy wyjazd w obie strony -?12 plus
napiwek dla kierowcy za wyladowanie mi zakupow przed drzwiami.
Oj, Bobiku, Ty bedziesz zadowolony jak tylko przekonasz, ze wszystko to jest albo oszustwo alboi wielki biznes. Zlituj sie!
Przyjmij do wiadomosci, ze moze byc tak, iz ludzie ktorym chce sie
powolywac charytatywne instytucje do zycia, moga to tez robic z
przekonania, ze swiat bedzie lepszy jak biedni beda mieli towary po
znacznie nizszej cenie niz reszta ludzkosci.
Oczywiscie, ze jesli do community shopu beda mogli przyjezdzac wszyscy,
to towarow zabraknie! Zabraknie takze dla miejscowych miejsc
parkingowych.
Juz wiecej nic nie pwoiem, bo widze, ze natrafiam na glaz.
Na dwa głazy
Idę na Wallandera, tego szwedzkiego
Coś takiego! Helena nie lubi być
stygmatyzowana z powodu wieku i wstydzi się specjalnej karty, ale
stygmatyzację z powodu biedy uważa za w najwyższym stopniu
satysfakcjonującą.
Biednych nie z wyboru jest dużo i coraz więcej (a o tym, że pojęcie
biedy jest relatywne, już kiedyś pisałem). I właśnie dlatego, że nie
zawsze faktycznie najbiedniejsi są ci „urzędowo poświadczeni”, o czym
pisała już Vesper, legitymacje i tak nie będą spełniać swojej roli.
Niedaleko mnie jest punkt z darmowym rozdawnictwem żywności.
Rzeczywiście widzę tam stale te same osoby – i widzę, że żadna klasa
średnia to nie jest, tylko naprawdę biedni. Parkingu tam nie ma, bo tych
potrzebujących na samochody i tak nie stać. A bez samochodu i tak nie
zabiorą więcej, niż im naprawdę potrzeba. Od lat to wszystko jakoś hula,
bez nadmiernej biurokracji.
Owszem, od czasu do czasu się zdarza, że ktoś ewidentnie próbuje się
obłowić, co wiem od pań tam pracujących (społecznie). I wtedy te panie
po prostu wyrzucają go na zbity pysk. Proste jak drut i skuteczne.
Plemię Bobicze, ale kłóćmy się z uśmiechem, co?
Wszyscy mają po kawałku racji, są ważkie argumenty po obu stronach i
myślę, że to, że gdzieś takie sklepy będą działały lepiej, a gdzieś
gorzej, albo całkiem źle, może zależeć od tego „gdzieś”, od mentalności
„gdziesiowych” ludzi i, oczywiście, od różnych organizacyjnych detali.
Można by też zrobić sklepy otwarte dla wszystkich, ale specjalne zniżki
byłyby tylko dla posiadaczy kart, które okazywałoby się przy kasie, tak
jak się okazuje różne lojalnościówki.
Ago, ja przecież cały czas z uśmiechem. Nawet na Mordę nawarczałem z uśmiechem.
A Haneczka jak na głaz też wyjątkowo uśmiechnięta.
Nie chcę się kłócić, ale myślę podobnie jak Helena.
I jeżeli jest już 1000 takich sklepów, to model nie wydaje się być zły
.
Nie potępiam w czambuł czegoś z góry, tylko dlatego, że uważam
inaczej. Nie czuję się uprawniona do decydowania w imieniu beneficjentów
proponowanego systemu, czy jest to stygmatyzacja, czy nie.
Zwłaszcza że korzystanie z tej oferty jest jak rozumiem dobrowolne?
Optymalnego rozwiązania nie znam.
Nie sadzę również, że wobec nadprodukcji choćby żywności, należy
oczekiwać iż będzie ona sprzedawana poniżej kosztów wytworzenia.
A z uśmiechem, to proszę bardzo.
A tu mam koronny argument: http://www.youtube.com/watch?v=h_lhWoWIKbM
Zmoro, możemy się spierać, ale nie bałagańmy.
Stygmatyzacja to jedna rzecz, najlepszy sposób dystrybucji
charytatywnej to druga, formuły państwowej pomocy socjalnej to trzecia, a
handel wybrakowanymi artykułami po całkiem normalnych (jak na takie
artykuły) cenach i nazywanie tego charity to czwarta.
Ja o trzech pierwszych rzeczach mogę spokojnie dyskutować, ale czwarta,
według mnie, zasługuje tylko na warknięcie. Zwłaszcza że mam ciężkie
podejrzenie, iż wchodzą tu w grę jakieś ulgi podatkowe, a ciągnięcia
korzyści piarowych jestem nawet pewien.
No i w ferworze dyskusji przegapiliśmy przecudny link od Irka, o tym jak to poślica Pawłowicz zaatakowała kult maryjny.
Och, żeby tak komuś w kraju się chciało polecieć do prokuratury z donosem na temat urażenia uczuć religijnych.
Już chyba mówiłem, ale powtórzę. Bobik jest nieoszlifowanym diamentem prawniczym.
To z powodu zgrabnego i bez zarzutu podzielenia przedmiotu sporu na
cztery kategorie. Teraz możemy się dalej kłócić w sposób uporządkowany.
Jeszcze chciałem się poskarżyć na Rysia.
On tu wrzuca z pozycji lewackich różne obrazki z rzeczami do jedzenia, a
ja na skutek tych lewackich prowokacji znajduję te rzeczy w naturze i,
niestety, zjadam. Wczoraj prowokował chałwą, rok nie jadłem i żyłem,
komu to przeszkadzało, a dzisiaj wróciłem ze sklepu z czym? No z czym?
To tak działa. Do wiosny przez tych lewaków będę miał lustrzycę.
przesuwalem, popychalem, z lewej, z prawej, w dol i gore i nic,
nie udalo mi sie naladowac homika Siodemeczki
kapa jestem i juz
WW
z pozycji lewaka o sklepie! jezeli
prawda jest, ze takich sklepow istnieje juz tysiac, to jest to hanba i
wstyd. kazda forma pomocy „biednym” jest dobra, kazda z serca i kazda z
interesu
andsolu, swietna ta linka o swiecie Wal-Markt, co sobie mysli lewak chyba wiesz
zjadam litery prawie tak jak mistz i to jusz para na sen……
pstryk…… Bobicze plemie
Czy mogę sobie w kąciku lec trzecim
głazem? Mogę być uznany za zimny i oślizgły, co mi tam, ale proszę
wliczyć mnie w poczet tych kamiennych potworów.
Dla równowagi domagam się skończenia z wszystkimi lewakami i
równościowcami, bo gdyby nie oni, to bogaci by byli jeszcze bogatsi i
jeszcze skłonniejsi do wspomagania biednych. O ile, oczywiście, biedni
by nosili na lewym rękawie niebieską opaskę z napisem „niedoj(a)da”.
Podzielam oburzenie WW na Rysia.
A ponadto uważam, że Ryś zdradza nasze lewackie ideały. Nie mógłby to z
lewackich pozycji wrzucać fotek prostych szatobriandów, ostryg, albo
fłagrasów, zamiast tych wszystkich dekadenckich, wyuzdanych,
niedwuznacznie kapitalistycznych tortów i chałw?
Dobry wieczór.
W robocie było urwanie głowy, prawie jak u Rysia.Padam.
Weekend na daniach kapuścianych w Oldenburgu. A może na wyprawie do Holandii?
Nie kłóćcie się, proszę. Nie ma powodu. Po godzinnej rozmowie
na skype?ie z Ukrainą – mój świat sam się uporządkował, wypiękniał,….
Dobranoc Wszystkim.
Trzy głazy to już prawie kamieniołom. A niech ktoś spróbuje kamieniołom ruszyć z posad.
:
Mar-Jo, po mojemu my się wcale nie kłócimy, tylko dyskutujemy czy spieramy, a to nie tylko niegroźne – to sól ziemi blogowej.
No, chyba że ktoś wziął moje powarkiwanie na Mordkę poważnie. Ale to
przecież tylko taka kocio-psia konwencja. Z Pręgowaną też czasem podrę
Koty dla pro formy, żeby się kumple ze mnie nie śmiali, ale potem w
najlepszej zgodzie razem z nią wygniatamy dziury w kanapie.
Byl jeszcze czwarty, jakos przeoczony
Bobiku, poslica!
Nie przeoczony, Lisku, tylko nie był wpisany w deklaracji jako głaz. Ale już wpisałem.
Bobiku, nie zapominaj o kamyczku meteo. On też chyba z frakcji kamiennej.
Linkę od Irka złapałam, ale posłanka Pawłowicz za bardzo mnie uwiera –
nie udało mi się ucieszyć, że tym razem strzeliła sobie w stopę.
Mnie te sklepy dla biednych zgrzytaja.
Czy beda tam homary, poledwica, czy fasola w puszkach? A jesli homary to
czy subsydiowane? Czy to ma sens? Czy biedny bedzie mogl sie domagac i
reklamowac… Mysle, ze ta idea jest w sumie bardzo biednych
ograniczajaca, lacznie ze specjalna legytimacja potwierdzajaca
czlonkowstwo kasty biednych.
Tymczasem sklepy dla biednych juz sa, np wlasnie Wal-marty, gdzie
kupuja najbiedniejsi, czy tzw dollar stores. Ale nikt nie kocha
Wal-martow, bo one przynosza zysk, a powinny przynosic strate.
Najlepiej biednym dolozyc troche forsy, niech beda jaki inni ludzie,
pojda do dowolnego sklepu (nawet Wal-martu) i kupia sobie co chca. Bez
legitymacji.
U nas sa sklepy Salvation Army sprzedajace odziez i sprzet domowy
uzywany. Sa one dla biednych, ale omozna w nich kupowac bez legitymacji.
I jesli jakis nie-biedny sie wkradnie i cos kupi to tez jest OK.
Tworzenie enklaw dla biednych w sensie zakupow czy mieszkan bardzo sie
kloci z moimi przekonaniami, no ale ja nie jestem lewakiem.
Przypomnialy mi sie punkty za pochodzenie chlopskie czy robotnicze
przy egzaminach na studia uniwersyteckie w czasach mojej mlodosci.
A tutaj, nie tak latwp przykrecac srube w
dzisiejszych czasach. Szczegolnie jak sie ma za sasiadow dempkratyczne
kraje jak Polska. Policja zostawula protestantow na Majdanie:
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-25328311
Tym razem, Króliku, stanęłaś na naszych, słusznych, lewackich pozycjach.
Może one zresztą nie lewackie, tylko empatyczno-zdroworozsądkowe?
Ago, przyznaję się, mnie jakoś strzelenie sobie przez Pawłowicz w stopę ozłociło wieczór. Okropnie wredny pies ze mnie.
Nic nie poradzę, co sobie przypomnę, to się chichram.
Nie stoję, siedzę.
Bobiku, cicha Monika mnie męczy. Wiesz coś, najlepiej coś uspokającego ?
Też jestem ciekawa, jak się odszmaci
Króliku, byli ludzie bardzo przywiązani do tych punktów.
Nie mam zdania na temat sklepów dla biedniejszych.
Trzeba by samemu się znaleźć w określonej sytuacji, żeby to ocenić.
Poza tym jedni ludzie są dumni i wstydzą się swojej złej sytuacji, a inni czasami nadużywają okoliczności.
Zawsze jest mi przykro, jak starsi ludzie grzebią przy stanowiskach z
przecenioną żywnością. Nie wiem, czy wszyscy są ubodzy, czy tylko
szukają okazji tańszego nabycia.
Takich starszych ludzi łatwo oszukać, wprowadzić w błąd, ale też trudno przekonać do racjonalnych działań.
Nie jest łatwo.
Czy pisałam, że w moim budynku trwa plebiscyt pod tytułem nie pozwól
by jedna taka (mt) decydowała za ciebie, głosuj jakie chcesz mieć
kolory, mogą być wszystkie, pod warunkiem, że będą beżowe i żółte, które
przygotowała administracja.
Po co więc zwracano się do mnie oficjalnie o stanowisko na piśmie i
uzgodnienia na kilku stronach podpisali przedstawiciele trzech stron.
Chcę zrezygnować. Mam już dosyć.
Sam sobie odebrałem Nagrodę.
Napisałem bardzo ładne słowo „zdroworozdąskowe”, odruchowo dokonałem korekty, a teraz mi żal.
Haneczko, ja miałem wrażenie, że Monikę
ostatnio bardzo wsysał real, ale oczywiście jeśli ktoś coś więcej wie,
to też chętnie się dowiem.
Real mi nie wadzi, byle Monice nie szkodził.
Nie o to chodzi, że nie jestem wredna.
Chciałabym, żeby ktoś wreszcie wymazał Pawłowicz z życia publicznego –
uczciwie na to zapracowała. To, że przypadkiem wypaliła w swoje własne
sztandary, mnie nie satysfakcjonuje, a ja żądam w tej sprawie
satysfakcji.
Siódemeczko, Cię rozumiem. Czasem
rzeczywiście nie warto się szarpać. Choć przykro, że tyle Twojej już
włożonej energii poszłoby na marne.
Przerazony Terlik! Kot patrzy i slepiom nie wierzy!
http://wyborcza.pl/1,75478,15120685,Terlikowski_jednym_glosem_z_feministkami_o_drogowej.html
My juz chyba klub wrednych zalozyc
powinnismy. Wszyscy zyczymy Pawlowicz spokojnej emerytury od
natychmiast. O cichym i pelnym zapomnieniu nie zapominajac.
Pod artykułem znalazłem komentarz: Wigilia się zbliża. Terlikowski mówi ludzkim głosem.
Ago, nie miej złudzeń, jako i ja nie mam. Zobaczymy ją w przyszłym sejmie, niestety.
Znowu się zgodzę z Haneczką, tym razem z niewymowną przykrością.
Ale tym przyjemniej widzieć czasem poślicę zagnaną w kozi róg.
Trudno bedzie o zgode w sprawie kolorow,
Siodemeczko… w wogole trudno rzadzic przez consensus, ale moze jeszcze
warto powalczyc w slusznej sprawie… Mieszkalam kiedys w domu
pomalowanym na cementowy szary… brrr.
Chyba Monika z Zosia i Matylda podrozowaly do Warszawy w tzw
miedzyczasie. Ciekawa jestem wrazen jej i Dziewczynek z podrozy! Co
ciekawego widzialy i gdzie bywaly…
Ago, ta Pawlowicz okropna! Ma sie ochote zatkac uszy jak sie tylko widzi ze Pawlowicz otwiera usta!
Wiadomosc dnia (u mnie): roznoszenie poczty do domow bedzie powoli wyeliminowane. Nie ma co roznosic.
Nie można zatykać, Króliku. Jej głos
jest głosem Prezesa. Ona może się wypowiadać wyłącznie za pozwoleństwem i
po linii. Linia żygliwa, ale wiedzieć trzeba.
Znaczy przestanę dostawać rachunki
? Prawie nic innego mi nie przynoszą
Kroliku, a dlaczego sadzisz, ze w
sklepach dla biednych bedzie byc moze oboiwiazywalo inne prawo niz w
reszcie kraju? Prawo zezwalajace na zwrot produktow jesli nie nadaja sie
do spozycia, sukienek jesli po przymnierzeniu drugi raz w domu
dojdziesz do wnisoku, ze ci sie nie podoba, butow jesli uwieraja?
Walmarty to nie to samo co community shops. Wallmarty sprzedaja szmelc,
te zas beda sprzedawacx to samo co inne sklepy, w tym Marks and
Spenmcer, Tesco czy Waitrose. Ale beda sprzedawac za ulamek ceny ktora
musisz placic gdzie indziej.
Nie stac nas jako kraju aby biednym dokladac wiecej pieniedzy niz juz
dokladamy. W tej chwili szukamy oszczednosci w szkolnictwie, w sluzbie
zdrowia, w armii, w nakladach na kulture w pomocy ofiarom kataklizmow, w
domach starcow i w opiece nad niepelnosp[rawnymi. . Jestesmy zadluzeni
do trzech pokolen do przodu.
Kazdy moze isc do jakiego chce sklepu i kupowac tyle i za tyle za ile go stac.
Ze jest to ograniczenie? Oczywoscie, ze brak pieniedzy ogranicza. Mnie
tez. Za ostatniego homara jakiego jadlam placila moja matka, chpoc jej
tez nie stac. Chyba ze trzy lata temu.
Dyskontowe sklepu typu „za dolara” nigdzie nie znikna. One dalej beda.
Czasami kupuje w nich srodki do czyszczenia, bo sa trzy razy tansze niz
gdzie indziej.
Podobnie sklepy Armii Zbawienia czy innych organizacji charytatywnych.
Nawiasem mowiac gdy zmienialam meble w sypialni i chcialam tam oddac
meble stosunkowo nowe, takie jak szafa i komoda, ale ktpre przestaly mi
sie podobac, to nie zostaly przyjete, bo mieli za duzo.
Punkty za pochodzenie. Ja akurat uwazam, ze punkty za pochodzenie byly
czyms dobrym, bo tylko dzieki nim mozna wyrownywac szanse dla kogos, kto
sie wywodzi z biednych, niewyklsztalconych rodzin. Punkty za
popchodzenie w Ameryce, choc ludzie sie wsciuekali na nie, doskonale
zdaly egzamin.
Znow powracam do roznic miedzy katolickim a protestanmckim widzeniem
swiata. Nierownosci zawsze beda. Nierownosci w urodzie, inteligencji,
dochodach, urodzeniu. Tej nierownosci nie zniesie sie fundujac wszystkim
operacje plastyczne, konta w banku i rodowy zamek w Szkocji. Mozna
dac natomiast punkty za pochopdzenie, mozna stworzyuc siec dyskontowych
sklepow, mozna nawet nadac tytul szlachecki za wybitne osiagniecia w
jakiejs dzoiedzinie. A i tak pozostanie jeszcze bardzo wielu takich,
ktorzy nie beda rowni, albo popadna w alkoholizm, albo beda rodzic
dzieci jak opetani, albo beda sie obijac. Beda chorzy i beda zdrowi,
beda mlodzi i beda niedolezni.
Niektorym mozna bedzie pomoc , a niektoprym nigdy w zyciu. Ale w tym
kraju jest na szczescie bardzo duzo ludzi, w tym takze biznesmenow i
przedsiebiorcow, ktorzy staraja sie cos robic aby nierownosci
zmniejszyc. Nie nalezy mowic o nich pogardliwie czy podejrzliwie czy
doszukiwac sie w ich dzialaniach nie do konca czystych intencji. A juz
zwlaszcza nie nalezy mowic, ze chca kogos upojorzyc czy odebrac im
ludzka godnosc. Ludzka godnosc odbiera glod i niemoznosc nakarmienia
rodziny, sprawoienia dziecku butow czy ksiazek, a nie kupowanie
produktow w community shops.
Heleno, pewnie bym tego nie przeżyła, ale chciałabym bardzo stanąć z Tobą oko w oko
Pókim żywa, dobranoc
Anytime, Haneczko. Nie wybersza sie czasem do Londynu? Moglabys wtedy zaryzykowac. A nawet udzielilabym Ci gosciny.
Heleno, nie bylo w mojej wypowiedzi slow
pogardy do nikogo, ani podejrzliwosci, ani zgody na glod, ani zgody na
niemoznosc nakarmienia rodziny.
Oczywiscie, ze nie bylo. Sorry jesli tak pomyslalas, po przeczytaniu.
Heleno, strzelasz z dużych armat, ale trochę w pustkę, tzn. w stronę, z której żaden atak nie nadciągał.
Nikt nie był tak szalony, iżby zaprzeczać „przyrodzonym” nierównościom
wród ludzi. Na dodatek wszyscy kamienni lewacy zgadzali się, że dobrze
je trochę niwelować i choć już na temat najlepszych metod tego
niwelowania zapewne by dyskutowali, to jednak nie domagali się
likwidacji ani tanich sklepów, ani dobroczynności jako takiej.
Nikt też nie atakował charytatywnej działalności przedsiębiorców en
bloc, więc udowadnianie, że istnieją dobrze chcący, zaangażowani
społecznie przedsiębiorcy również mija się z celem.
Mowa była (z mojej strony) konkretnie o podpinaniu pod dobroczynność
sprzedawania wybrakowanych artykułów za taką samą cenę, za jaką są do
kupienia w normalnych sklepach i (nie tylko z mojej strony) o tym, że
może lepiej byłoby prowadzić dobroczynność bez stygmatyzującej
biurokracji. Ty nie odnosisz się do tego, tylko piszesz o zupełnie
innych sprawach. Okej, możesz o nich pisać, tylko że wtedy to nie jest
głos w TEJ dyskusji, a w jakiejś innej, która się jeszcze nie odbyła.
Mowiac zas o nierownosciach. Pojawila sie jakis czas temu brytyjska wersja Law and Order -UK.
No zalamac rece i plakac, co oni z tym zroibili. Po pierwsze wszyscy
mowia dialektami, dla, jesli dobrze rozumiem, zwiekszenia „realizmu”.
Wiec ja nic nie rozumiem co oni , kurcze blade, mowia.
Po drugie, wielka atrakcja ameruykanskiej wersji jest to, ze wszyscy sa
tacy ladni. Nasza wersja dla zwiekszenia realizmu, ma samych brzydkich
albo grubych aktorow mamlacych dialektami. No zez %$??@@!
I wszystlkp dzieke sie w jakich ubogicjh dzielnicach! Brzydkich!
Ja chce zobaczyc brzydkich poloicjantow lub grube policjantki, to nie
musze ich ogladac na ekranie! Ja chce zobaczyc brzydka dzielnice, to tez
gdzie mam pojsc.
Poprpsze, cute people w ladnych wnetrzach, wsrod ladnych dzrew, jak w Ameryce!
To może zrobię otwarcie na egzotykę i
opowiem jak wygląda sprzedaż lekko tańsza w stanie Santa Catarina w
bardzo dużej (chyba największej w stanie) sieci sklepów Angeloni, która
ma też przysklepowe apteki. Wyjaśnijmy przy okazji, że w publicznej
komunikacji wiekowym (idoso) człowiek się staje przekraczając 65 lat, ale w Angeloni i w specjalnych kolejkach bankowych od 60 lat.
Otóż ludzie wiekowi w sieci Angeloni mając „kartę wierności” (do
niczego nie zobowiązującą, ale umożliwiającą zakupy z płatnością raz na
miesiąc, niby mini-karta kredytowa) we wtorki dostają 5% zniżki, a w
aptekach Angeloni każdego dnia 10% zniżki. Bogaci staruszkowie są z
założenia operacyjnego jak i w rzeczywistości nieliczni, więc nie ma co
ich wyłączać z tego prawie dobrobytu.
Jakość w Angeloni jest przyzwoita, ceny jak i w innych sieciach lepiej mieć pod obserwacją.
Króliku, tu nie chodzi o kolory.
Zgłosiło się do mnie dwóch panów przedstawiciel administracji i
wykonawca, że mamy im, jako radfa budynku (4 osoby) przekazać decyzję,
co i jak ma być wykonane, kolory są jednym z elementów.
Remonty w sensie odnawikanie klatek jest w budynkach wykonywane raz na kilkanaście lat.
Ten remont jest szczególny, bo zrywają wszystkie tynki, a na parterze położą gresy.
Następny taki remont za 20 lat, jak dobrze pójdzie.
Chciałam/ chcieliśmy skorzystać z okazji połozenia nowych tynków i
zrezygnować z obrzydliwych lamperii olejnych, o kolorach nie mam już sił
mówić.
Poświęciłam dużo czasu, zeby obejrzeć co do tej pory zrobiono (nasz
budynek jest ostatni) i jakie są możliwości na rynku w zakresie podanych
cen i danych technicznych.
Tak wyglądają ostateczne wizualizacje i podpisany protokół uzgodnień (to i następne)
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/27Listopada2013#slideshow/5956274295216236514
Chodzi o to, że to administracja, która nie zrobiła niczego z
uzgodnionego zakresu, rozesłała ankiety do mieszkańców, pisane niby
przez oddanego członka rady nadzorczej z naszego budynku, tak
sformułowane, jakbym to ja przez nikogo nie proszona próbowała coś
narzucać administracji.
Koszmarne rzeczy dzieją się w naszej spółdzielni i raczej nie ma
siły, żeby to zmienić dopóki są jeszcze jakikolwiek grunty do
zagarnięcia. Okradają nas, a my im za to płacimy.
Chcę zrezygnować, bo emocje mnie zabijają najzupełniej dosłownie.
A jak chodzi o kryminalne serie, to się z
Heleną zgadzam w pełni. Kiedy tylko taka seria leci w nadmierny
realizm, to – poza niewielką atrakcyjnością wizualną – robi się nudna
jak flaki z olejem. Jakoś tak ten jamniczek działa.
W kryminałkach ma być normalny holyłud, a nie żadne antonionie!
Siodemeczko, szkoda twoich nerwow!
Twojego zdrowia! I jesli w dodatku nie ma sily, zeby to zmienic –
rezygnuj. Zrobilas ile moglas i jeszcze troche. Niech sie teraz zajmie
tym ktos inny, jesli ma ochote.
Dobranoc i spij dobrze. Dobranoc wszystkim.
Bobik, ja szczerze nie rozumiem o czym
Ty mowiesz:” Mowa była (z mojej strony) konkretnie o podpinaniu pod
dobroczynność sprzedawania wybrakowanych artykułów za taką samą cenę, za
jaką są do kupienia w normalnych sklepach i (nie tylko z mojej strony) o
tym, że może lepiej byłoby prowadzić dobroczynność bez stygmatyzującej
biurokracji”.
Jakie „wybrakowane produkty za taka sama cene”? Po pierwsze w tym
kraju, jak zapewne i w twoim, jest zakaz sprzedawania wybrakowanej
zywnosci. Wybrakowane moze byc co najwyzej opakowanie, nie zywnosc. Po
drugie, wiekszosc produktow sprzedawanych w community shops bedzie
pochodzila z nadwyzek produkcji, ze zbyt duzych zakupow. I wszystko to
mozna bedzie kupic w duzym wyborze w wydzielonych sklepach z 70% znizka,
A o jakiej stygnmatyzujacej biurokracji Ty mowisz? W Ameryce jak stoisz w
kolejce do kasy, to bardzo duze prawopodobienstwo ze stojaca przed toba
kobieta z wozkiem wypelnionym slodyczami, ciastami i coca-cola zaplaci
przy kasie kuponami zywnosciopwymi przyznawanymi przez wellfare state. I
te kupony wraz z zawartoscia jej wozka z zakupami JEST stygnatyuzujaca,
bo nie sposob sie nie gorszyc obserwujac czym odzywiaja sie nizsze
klasy. Mozna oczywoscie zabronic biednym kupowania smieciowego jedzenia
( i nawet chyba usilowano w jakims momencie wylaczyc z mozliwosci
placenia kuponami za napoje slodzone), ale to dopiero bylby rejwach, ze
panstwo-nianka chce im narzuciuc sposob odzywoania sie.
Osobiscie wolalabym aby nikt kto wie, ze kupuje za kupony, nie ogladal
moich zakupow i sie nie gorszyl. Wolalabym chodzic do takiego community
shop niz placic kuponami w normalnym sklepie i narazac sie na zle
spojrzenia ilekroc wyciagam z wozka butelke coca-coli i dwa kartony
papierosow (choc te ostatnie sa oplacane z wlasnych pieniedzy).
Mnie sie wydaje, ze uczepiles sie, Drogi Piesku, tego stygmatyzowania,
ktorego wiekszosc ludzi nie odczuwa i nie chcesz sie z tego wycofac
pomimo, ze zlinkowalam artykul jak to ma naprawde wygladac.
We wsi zamieszkalej przez rodziny gornikow w South Yorkshire (kopalnie
pozamykano 30 lat temu) nie mieszkaja ludzie, ktorzy beda stygmatyzowac
kupujacych. A tam wlasnie powstal ten pierszy community shop. Tam
absolutna wiekszosc, jesli nie wszyscy, sa biedni. I oni powinni miec
mozliwosc spokojnego robienia zakupow bez wycieczek z okolicznych miast.
Naprawde juz odpusc.
Bardzo Duzo Dzien Dobry
herbata
szeleszcze
brykam
kawa tez
brykam fikam
fik
pozyje czekaja S-Bahn czeka Tereny czekaja
brykam
fikam
Zrozumiałem czemu rysberlinowa
klawiatura nigdy nie pojawia się z rana. On fika, szeleści, a ona od
świtu do południa odmaka (dowindowsa) w roztworze chloru.
Dzien dobry
Snieg!
Dzień dobry
Przemarzłem w terenie
kawa z dogrzewką
Dzień dobry,
Bobiczku, uważałabym z tymi „wybrakowanymi artykułami”, bo jeszcze wykraczesz i będzie na Ciebie
.
Bezśnieżne dzień dobry
Zamykam dziób na temat
Będę pamiętała, Heleno
Dzień dobry

Ja tam żadnego dzioba nie będę zamykał, bo za trzaskanie dziobem można
oberwać w łeb, a wiadomo, że nic tak nie ożywia akcji, jak ścielący się
gęsto trup.
No to zaraz tu jakiś kryminał sprokuruję, tylko jeszcze nie
zdecydowałem, czy mam być mordercą, czy ofiarą. Ale może wyjść tak, że
będę jednym i drugim.
Heleno, ja bym odpuścił już dawno,

gdybyś powiedziała „okej, wy macie swoje zdanie, ja mam swoje, zostańmy
przy tym”. Ale skoro koniecznie chcesz mieć jedyną słuszną rację, na
dodatek z pozycji „ten nieszczęsny przygłup Bobik w ogóle nie wie, co
gada”, to po prostu nie dajesz mi szans, żebym puścił nogawkę.
Jeżeli nie rozumiesz, o co mi chodzi, to nie z mojej winy, bo ja temat
sporu i swoje stanowisko postarałem się sformułować precyzyjnie. Bardzo
mi się nie chce jeszcze raz tego powtarzać, ale widzę, że muszę,
ponieważ dalej argumentujesz przy pomocy pytania „a komuż może
przeszkadzać, że powstaną sklepy z tańszymi rzeczami w biednych
dzielnicach?” Odpowiadam zatem jeszcze raz: nikomu, a w każdym razie na
pewno nie mnie. W ogóle mi nie przeszkadza, że istnieją charity shops i
sam chętnie w nich myszkuję (nie obawiając się, że komuś biedniejszemu
coś „odbiorę”, jako że takie sklepy mają zawsze nadmiar towaru i każdy
groszowy zakup w nich zasila nieco kasę dobroczynnej organizacji), bo
mają w sobie coś z atmosfery pchlego targu, którą uwielbiam. Bardzo też
jestem zadowolony, że istnieje ten punkt rozdawnictwa żywności obok mnie
i że tutejsze sklepy oddają mu za darmo artykuły, które wkrótce się
przeterminują, bo choć sam z niego nie korzystam, to widzę, że wielu
ludziom naprawdę on pomaga. Zatem w tym punkcie Twoja argumentacja jest
zupełnie „obok”.
Nie miałbym też nic przeciwko temu, gdyby jakaś firma, chąc zbyć swoje
buble albo produkty tuż-przed-terminem, otwarła tani slep i spylała w
nim takie rzeczy za 1/3 ceny (co nawet niekoniecznie musi być poniżej
kosztów produkcji). Powiedziałbym, że to normalny biznes i bardzo
dobrze, że się rzeczy nie marnują, bo ludzkość i tak produkuje dużo za
dużo. Warczę natomiast wściekle, kiedy ktoś ten normalny biznes próbuje
przedstawić jako „normalną charity”. Bo taka niby „normalna charity”
nieładnie mi pachnie tym, że ktoś chce na biednych dodatkowo zarobić,
nie tracąc marki, a zyskując ulgi podatkowe. Jak ja chcę robić za
dobroczyńcę, to po prostu daję. I nawet od podatku sobie nie odpisuję.
Nie zachwyca mnie również urzędowe dzielenie ludzi na lepsze i gorsze
kategorie. Wiem, że w praktyce oni i tak są na nie podzieleni, ale w
wielu przypadkach te podziały są nieostre, co wielu osobom daje
przynajmniej iluzję zachowania resztek godności. Oficjalny status
śmieciowy nawet te resztki odbiera. W przypadku tzw. biedy dziedzicznej
zdarza się wprawdzie dość często, że godność jest luksusem, którym już
mało kto się przejmuje, ale dla osób popadających w biedę w pierwszym
pokoleniu wszelka stygmatyzacja jest niesłychanie upokarzająca. Może nie
zawsze da się bez niej obejść, ale tam, gdzie się da, należy próbować.
I uprzedzam, że przy kolejnym pytaniu „co komu przeszkadza, że w
biednych dzielnicach..” jestem gotów posunąć się do morderstwa, o ile
akurat sam wcześniej nie padnę ofiarą.
Jeszcze uwaga ogólna, do zastrzeżeń typu „trzeba limitować dostęp do tańszych rzeczy, bo ich nie starczy dla wszystkich”.
Myślenie w kategoriach „jak to zrobić, żeby dla wszystkich starczyło
produtów” jest z bardzo poprzedniej epoki. W dobie nadprodukcji trzeba
główkować w innych kierunkach – np. jak to zrobić, żeby przy tym
straszliwym zalewie towarów część ludzkości nie zdychała z głodu. Albo
żeby jej biedniejsza część miała jednakowoż dostęp do dóbr
cywilizacyjnych. Metoda „no dobra, damy tym ludzkim odpadkom legitymacje
i zatkamy ich ochłapami, żeby nie fikali” jest dla nas, lewaków, tylko
odwróceniem uwagi od istoty problemu, czyli mydleniem ślepiów, a w
najlepszym razie leczeniem tabletkami przeciwbólowymi schorzenia, które
wymaga rozległej operacji. Jasne, że gdyby nie podać tych tabletek,
chory cierpiałby jeszcze bardziej, ale one nie powinny być docelowym
rozwiązaniem. Mówmy przynajmniej uczciwie, że to jest wyłącznie
łagodzenie objawów, a nie leczenie choroby.
A jeżeli wskutek leczenia choroby i nieco równiejszej dystrybucji dóbr
bogaci staliby się trochę mniej bogatsi, to niech tam, trudno, ja się tę
cenę godzę ponieść.
http://rafaljaros.natemat.pl/85029,pastafarianie-chca-powiesic-durszlak-obok-krzyza-w-sejmie
Na szczescie nikt tu gdzie mieszkam nie
planuje tymczasem rewolucji bolszewickiej z redystrybucja mojego
bogactwa w lapska ludzkich odpadkow. Za boga nie chcialabymn byc mniej
bogata.
Za chwile przyjdzie moja sluzba, wiec musze pochowac wszystko co sie da przed jej pazernymi zakusami.
Zapomniałem o najważniejszym: teraz już mogę odpuścić, szczekając a jak kogoś nie przekonałem i pozostał przy swoim zdaniu, to tyz piknie.
Ale mogę odpuścić tylko jako i Wy odpuszczacie, nie inaczej.
Zacietrzewiony Bobiku, mam prośbę ogromną.
Ja wiem, że cudzysłów, ale jego zawartość w piątym zdaniu ostatniego Twojego wpisu mnie mocno uwiera
. Czy mógłbyś to skorygować, proszę ?
Helenko, ta sama prośba do Ciebie. Wybaczcie mi, ale źle mi z tym okrutnie
.
Wist pastafariański znakomity. Już się
cieszę na te pokrętne uzasadnienia, dlaczego durszlak jednak nie może w
Sejmie zawisnąć. Będę miał murowany temat do wierszyka.
Zmoro, to jest tzw. publicystyczne wyostrzenie
czyli zabieg literacki i jeżeli jeszcze jest podkreślone cudzysłowem
(jak u mnie) lub ewidentnie ironicznym tonem (jak u Heleny), uważam je
za dopuszczalne. Widać przecież w obu przypadkach, że autor się z tym
określeniem nie identyfikuje, wręcz przeciwnie, dystansuje się od niego
(i od kryjącej się za nim postawy). Mamy inteligentnych czytelników,
więc myślę, że wszyscy to złapią.
A poza tym ja wcale nie jestem zacietrzewiony. Ja tylko wpadłem w
nastrój straceńczy i pomyślałem sobie „a, co tam, najwyżej Kot mnie
podrapie”.
Może jestem niedzisiejsza, ale pewnych
.
określeń, z dystansem czy bez, w moim odczuciu nie wolno używać. Po
prostu to bardzo boli
Ok, już przestaję zmorzyć.
Zakazalam Kotu zadawac sie z Toba, Psie.
Nie jestes dobrym wplywem, niestety.
Wieść powszechna niesie że dziś Nisia świętuje urodzinowo. 100 lat w zdrowiu, a wieczorem szklanica rumu. Ahoj Nisiu
Dlaczego masz przestawać, Zmoro. To jest zawsze ciekawe pytanie, co wolno, a czego nie wolno.
Na mój rozum, gdybyśmy uznali, że zdystansowane wyostrzenie jest
niedozwolone, utrupilibyśmy sporą częć tzw. literatury zaangażowanej.
Np. ten kawałek „Poematu dla dorosłych” trzeba by wywalić:
Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach:
wielka migracja, skudlona ambicja,
na szyi sznurek – krzyżyk z Częstochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy,
maciora wódki i ambit na dziewki,
dusza nieufna, spod miedzy wyrwana,
wpół rozbudzona i wpół obłąkana,
milcząca w słowach, śpiewająca śpiewki,
wypchnięta nagle z mroków średniowiecza
masa wędrowna, Polska nieczłowiecza
wyjąca z nudy w grudniowe wieczory…
W koszach od śmieci na zwieszonym sznurze
chłopcy latają kotami po murze,
żeńskie hotele, te świeckie klasztory,
trzeszczą od tarła, a potem grafinie
miotu pozbędą się – Wisła tu płynie.
Wielka migracja przemysł budująca,
nie znana Polsce, ale znana dziejom,
karmiona pustką wielkich słów, żyjąca
dziko, z dnia na dzień i wbrew kaznodziejom –
w węglowym czadzie, w powolnej męczarni,
z niej się wytapia robotnicza klasa.
Dużo odpadków. A na razie kasza.
Mnie by go szkoda było.
Czyż nie mówił kiedyś tow. Jaruzelski,
że ostre podziały ideologiczne przechodzą przez rodziny? Zatem,
towarzysze, sytuacja jest normalna, nawet jeśli nasza rodzina jest nieco
patologiczna.
Heleno, mam szczerą nadzieję, że Mordka, jak to Kot, pójdzie pod prąd Personelowi.
Dobra, miło się żartuje, ale mnie terminy gonią. Wychylam w biegu szybki toast za zdrowie Nisi
i spadam złożyć daninę realowi.
Ten Poemat dla Doroslych powinien byc dla Ciebie, Bobik, ostrzezeniem do czego prowadza rzady bolszewickie.
Chociaz byc moze Wy teraz nie zaganialibyscie tych lower orders do
pozytecznych zajec przy budowie miasta czy huty, tylko posadzili ich
wszystkich na zasilki, niech sie nie umecza, jak reszta ludzkosci.
Dyskusja o tanich produktach dla
biednych wywołała u mnie refleksję następującej treści: tani produkt z
reguły wcale nie oznacza małego zysku dla producenta i/lub
sprzedającego, jego cenę obniża się nie tylko jakością materiałów, ale
również głodowym wynagrodzeniem pracowników zatrudnionych przy
wytwarzaniu tegoż produktu, zatrudnianiem dzieci, urągającymi wszelkim
standardom etycznym warunkami pracy, rozszerzając tym samym zasięg
biedy, nieszczęścia i ucisku.
W wojennej i powojennej biedzie, moja babcia hodowała kury, dziadek
króliki, uprawiali ogród. Mieli świeżą i zdrową żywność dla całej
rodziny oraz dodatkowy dochód ze sprzedaży pomidorów, jaj i króliczego
mięsa. Zimą dzieci chodziły ubrane w królicze futerka, a dziadkowie w
dobrej jakości wełny z czasów przedwojennej względnej prosperity. Dzięki
temu przetrwali. Dziś hodowanie kur i królików w mieście jest
niemożliwe, przestrzeń, na której kiedyś mieli ogród warzywny zajęły
korty tenisowe, dobrej jakości odzież szytą przez krawca zastąpiły
sieciówki. Dziś zamiast dawać sobie radę, musieliby żebrać.
Gdzies na poczatku lat osiemdziesiatych
Miedzynarodowa Organizacja Pracy czy jak sie tam nazywalo supra-narodowe
stowarzyszenie zwiazkow zawodowych, postanowilo doprowadzic do
uchwalenia miedztnarodowej konwencji zakazujacej wszelkiej pracy dzieci –
nie pamietam czy do 16 czy 17 roku zycia.
Pomysl ten wzbudzil w Ameryce nieslychane zdumienie, zwlaszcza wsrod
klas srednich i wyzszych- srednich: jak to? jesli sie zakaze pracowac
naszym dzieciom to jak poznaja wartosc pracy i pieniadza? Wszystkie
nasze dzieci pracuja – i w czasie roku szkolnego i w czsaie wakacji.
Roznosza gazety, sprzataja snieg sasiadom, zatrudnione sa w
bibliotekach, w supermarketach donosza do domu lub do samochodu ciezkie
torby z zakupami. Zaczynaja pracoiwac w wielku 10-12 lat, nieraz
wczesniej, zarabiaja czesto na podreczniki do szkoly, choc i na swoje
wlasne przyjemnosci tez – na rower czy na wlasnyy telewizor w pokoju.
Slyszalam to takze on naszej bordzo upper-middle class kuzynki Mary z
Nowej Anglii, wszystkie trzy jej corki zawsze pracowaly w wolnym od
nauki czasie, wszystkie byly prymuskami, niczego im w domu nie
brakowalo.
Ale przeciwko ustawie o zakazie pracy dzieci buntowaly sie takze, o
dziwo, organizacje zajmujace sie prawami dzoieci w Azji, powiadajac, ze
historycznie dzieci zawsze pracowaly, pomagajac rodzoicom na roli lub
idac do fabryki. Nawet dzis jest to czesto wybor miedzy praca w fabryce
a przymieraniem z glodu czy prostytucja. I ze chodzi nie o to by
zakazywac pracy dzieciom, lecz by poprawic warunki ich zatrudnienia.
Nikt nie oczekuje ze beda zarabiac te same stawki co dorosli, ale jesli
maja pracowac, to nie z narazeniem zdrowia czy zycia.
Tak zycie koryguje nasze idealistyczne wyobrazenia o zyciu, o tym jak powinien byc zorganizowany sprawiedliwy swiat. .
Nie pamietam czy ta konwencja swiatowej federacji zwiazkow zawodowych
zostala w koncu wprowadzona w zycie czy zaniechana. Moze jakos
zmodyfikowana. Kiedys zrzucano na mnie zawsze obsluge dziennikarska tych
tematow, az sie zbuntowalam i odmowilam dalszego zajmowania sie tematem
bo czulam, ze nieustannie klepie to samo, rozmawiam z tymi samymi
ludzmi i przytaczam te same argumenty za i przeciw i te sama retoryke.
Często człowiek mądry po szkodzie. W
małej mazurskiej wsi rozparcelowano PGR, jego byli pracownicy mieli koło
domów ogródki tworzone samodzielnie na zasadzie dobro wspólne. Jak
zaczęło się porządkowanie do tych ludzi przyszła pani z urzędu i
zaproponowała im pierwokup tej ziemi za symboliczne pieniądze,
odpowiedzieli wszyscy jak jeden mąż „Myśmy za tą ziemię nigdy nie
płacili i nie zamierzamy za nic płacić” Pani poprosiła, żeby się jednak
dobrze zastanowili, nie zmieniło to ich decyzji. Po roku pod ich oknami
pojawił się płot, pobiegli do gminy – Jak to? Odpowiedziano im „Jest
nowy właściciel, nie macie żadnych praw do tej ziemi”.
Dopiero teraz zobaczylam wpis Bobika z 10:25. Jest tam takie pomieszanie z poplataniem, ze nie wiem w co rece wsadzic.
Po pierwsze – w tym kraju nie dostaje sie znizek podatkowych jesli czesc
swych dobr, oddajesz na charity. Pomylilo Ci sie, Bobiku z Amertka,
gdzie faktycznie prawo podatkowe zezwala czesc chgarytatwnycxh
rizcxhodow spisac, Sprawdza sie ono bardzo dobrze, ale breytyjski
parlament nie zgodzil sie by je wprowadzic.
Po drugie – nikt nikogo „urzedowo nie dzieli na lepsze i goprsze
kategorie”. Chyba ze uznasz chec organizacji charytatywnej by nie
sposorowac nikogo kto moze kupic towar za pelna cene, za „urzedowe
dzielenie”.
Na reszte nie mam juz sily, Nie mam najmniejszej ochoty na prowadzenie
dalszej walki klasowej. Juz powiedzialam wszystko co chcialam
powiedziec i sie wycofuje z dyskusji na temat community shops, ludzkiej
godnosci i owych „bubli”, ktore organizacje charytatuywne chca
przekazywac za pol darmo biednym. Jedyne buble jakie widzialam w ciagu
ostatnbich 32 lat u Marksa i Specera to plastikowe budziki made in
China za ?3.40, ktore zostaly wycofane z polek nazajutrz po mojej
interwencji i zwrocie. Bo zle chodzily.
Dzięki za życzliwość urodzinową!
M&S wysyła chyba buble do Polski.
Mam na myśli ubrania. Szukałam bluzki dla Mamy T-owej i zajrzałam do ich sklepu.
Ceny co prawda nie były wysokie, ale oferta skromniutka i szokująco uboga materiałowo i wykonawczo.
Teraz chyba takie czasy, że stoję w „markowych” sklepach i oczy przecieram ze zdziwienia.
Nie lubię chodzić po sklepach, więc mam może słaby wgląd w całokształt.
OOO, Nisieńko, stolata za Twoje zdrówko!
Nawet mam, więc wznoszę.
Nisiu, nieustajace gorace zyczenia, zachowaj Twoja pogode ducha i slowa, usciaki bardzo ogromne
w TV wlasnie pokazali snieg, w miescie Liska!!!
a w B. deszcz
Wesolych Urodzin, Nisiu.
Hehe, i tak wprosiłam się na życzenia, bo chyba tylko Irek wiedział.
To i piosenkę sobie zapuszczę: pasuje, cholera.
http://www.youtube.com/watch?v=fDt26gJYVB4
A ode mnie zyczenia 500 eskimosow:
http://www.youtube.com/watch?v=ejEJPY7sV_E
Helena 12:54, Heleno mysle ze pomylilas znaczenie slow PRACA i DORABIANIE przez prace. w zakazie chodzi o PRACE jako zrodlo
dochodu na utrzymanie sie, o PRACE czesto taka sama jaka wykonuja
dorosli, ale za mniejsze zarobki. ponadto bardzo dziwia mnie te Twoje
slowa: ze historycznie dzieci zawsze pracowaly, pomagajac rodzoicom na roli lub idac do fabryki . (tluste moje). czy to znaczy ze mamy wysylac nasze dzieci w dzisiejszych czasach do fabryk?
Heleno, Heleno, Heleno, oczy otwieram i nie wierze co przeczytalem. historycznie Twoj polemiczny temperament doceniam i lubie, ale to….. Heleno, kto wysyla dzieci do fabryki dla poznania wartosci pracy i pieniadza
i to obojetnie czy w USA w Europie czy Azji, wysyla sie je tam – jak
zreszta sama piszesz – dla ZAROBIENIA na zycie i to jest haniebne, ze
sie na to zgadzamy. te gadanie o alternatywie – glod, prostytucja – jest
wygodna przykrywka do wyzysku!
Sto lat, Nisiu, z kawałkiem. Tradycyjnie nie śpiewam głośno, tylko tak w duchu, ewentualnie gwizdam.
Ha! Niech ja tylko wrócę do domu, natentychmiast wypiję zdrowie Nisi!
Nisiu, uśmiechów!
Rysiu, nie mieszaj dwu roznych watkow mojej wypowiedziu.
W projekcie konwencji chodzilo o WSZELKA zarobkowa prace dzieci. Nie
wiem jak to pozniej zostalo zmienione czy zmodyfikowane, bo przestalam
sie tym interesowac.
Nigdzie tez nie postulowalam,. zlituj sie! aby posylac dzis dzieci do
fabryki, jakkolwiek i dzis wiele dzieci w fabrykach i na roli pracuje.
Czesto jest to wazne zrodlo utrzymania ich rodzin.
„MY” mozemy z takim stanem rzeczy „zgadzac sie” lub „nie zgadzac sie” –
ja sie akurat nie zgadzam, ale tak jest i moje „nie zgadzanie sie” tego
nie zmieni.
Prosze Cie. Rysiu, nie zrzucaj z chorej glowy na zdrowa. To nie ja
wymyslilam dziecieca prostytucje. Ona istnieje w realnym swiecie.
Istnieje nawet pedofilska turystyka. Nie uzywam tego jako „przykrywki”
dla moich niecnych praktrtyk wysylania dzieci do fabryki. Mowie jaki
jest swiat. Zakleciami tego sie nie odmieni, ale mozna robic inne rzeczy
– np dopmagac sie aby dzoeci mialy takze dostep do edukacji, opieki
zdrowotnej, wypoczynku. To zas mozna robic poprzez bojkotowanie towareow
produkowanych przez NIEWOLNICZA prace dzieci lub taka prace ktora uraga
dzisiejszemuy rozumieniu dobrobytu dziecka.
Oczywioscie, ze historycznie dzieci pracowaly. Raz zdarzylo mi sie
widziec jak ciezko pracowaly dzieci na wsi w POlsce – bylo to nie dalej
jak w polowie lat szescdziesiatych. Jako lcealistka usilowalam pomagac
tego dnia, kiedy nas zabrano z obozu na jakies (dobrowolne zreszta)
roboty spoleczne na polu. Ale wysiadlam po czterech godzinach. Ale
dzieci gospodarzy nie mialy wyboru.
Dzień dobry.
Plattdeutsch!!!! Kto to wymyślił? Zmęczyła mnie ta mowa dzisiaj. Ekstremalne przeżycie językowe. Nikomu nie życzę.
PS. Nisiu, proszę się o sprawdzenie poczty!
W pierwszych słowach mojego popowrotnego
komentarza chciałem donieść, że Helena najwyraźniej nie zauważyła
czegoś, co napisałem już na dość wczesnym etapie dyskusji – że jeżeli
Onet coś poplątał z Comunity Shops, to z uwag pod ich adresem się
wycofuję, natomiast jeśli chodzi o zasadę, to..
Nic więc dziwnego, że kompletnie się rozmijamy w argumentacji, bo jest to klasyczny przypadek, kiedy Ty o chlebie, ja o niebie, albo na odwrót.
I cały pogrzeb na nic…
Skąd wzięło się to „się”? Pojęcia nie mam.
W drugich słowach mojego popowrotnego




komentarza pragnę gorąco zaprotestować przeciwko utożsamianiu porządnych
lewaków z bolszewikami.
Bolszewik to taki, co z nożem w zębach lata, a porządny lewak ostrych
przedmiotów nie lubi i jeśli już sięga po broń, to co najwyżej w postaci
czystej klawiatury.
A nieco poważniej taka refleksja ogólna – nie można z jednej strony
domagać się cywilizowanej lewicy i równocześnie z drugiej ucinać wszelki
lewicowy dyskurs hasłem „to bolszewia, myśmy to już brali i wiemy, że
to złe”. Lewicowość ma bardzo wiele nurtów i obecnie nurt komunistyczny
wcale nie jest w niej dominujący. A i socjaldemokracje różne buźki
pokazują, więc nie ma się co przywiązywać do myśli, że jak się zna
jednego lewicowca, to już się zna wszystkich.
Tak samo, jak lewicy potrzebna jest rozsądna, nie nazbyt ortodoksyjna
prawica, żeby mogła w dyskusji z nią modyfikować i korygować swoje
modele, tak i prawica bez umiarkowanej lewicy zwiędnie, albo pójdzie w
odlot. Odrzucanie a priori wszelkich myśli, które nie z naszego
grajdołka przychodzą, jest na dłuższą metę strzelaniem sobie samobójów.
Życie samo w sobie nie jest ani prawicowe, ani lewicowe, tylko takie,
jakie jest. Raz bardziej przyznaje rację tym, raz tamtym. Nie jest to
oczywiście powód, żeby się całkowicie wyrzec światopoglądu
ale warto mieć świadomość, że model jest tylko modelem i rzeczywistość
do niego dopasowywać się nie będzie. Więc ja się tam wcale nie wstydzę,
że czasem wyskakuję z mojego modelu i akceptuję jakieś prawicowe
rozwiązanie, które w danej sytuacji, w danym momencie, najsensowniejsze
mi się wydaje.
O tym, że tak naprawdę w dzisiejszych czasach nie istnieje ani prawdziwa
lewica, ani prawica, wspominał nie będę, bo ustaliliśmy już dawno, że
używamy tych pojęć tylko umownie.
A dopiero w trzecich słowach mojego
popowrotnego komentarza, odwaliwszy obowiązki, wypiję kolejne zdrowie
Nisi w beztroskiej atmosferze toastowej.
Eee. Bobik, gdybysmy sie sprzeczali o poglady, to pol biedy. Ale my sie sprzeczamy glownie o fakty. I to juz gorzej.
Nie, Heleno, ja się o fakty nie
sprzeczałem. Kiedy tylko napisałaś, że onetowe informacje na temat
Community Shops nie były ścisłe, wycofałem się niedwuznacznie z tej
części moich komentarzy, które CS dotyczyły i zaznaczyłem, że mówię już o
czym innym, więc nie bardzo rozumiem, jak potem mógłbym się spierać o
fakty dotyczące czegoś, o czym nie mówiłem.
Którą część mógłbym jeszcze zrelatywizować, to tę, w której chodziło o
odpisywanie sobie dobroczynności od podatków i opatrzyć ją klauzulą „w
tych krajach, gdzie odpis jest możliwy”, bo nie wiedziałem, że np. w
Anglii możliwy nie jest.
Ponadto napisałem, że jestem gotów odpuścić i zmienić temat, ale nie jednostronnie, którą to propozycję nadal podtrzymuję.
Melduję się jako
zorganizowana grupa przestępcza… mająca na celu popełnianie czynów
kryminalnych wobec narodu polskiego. Zadając się z nimi narażasz się na
współudział w ich zbrodniach
Plemię Bobicze ma w rzeczonej grupie
solidną reprezentację.
:mordka-falująca-w-konwulsjach-o-złożonym-podłożu-emocjonalnym: Jedno
jest pewne: trzeba pić dalej, bo butelka się sama nie opróżni. Nasze
plemienno-przestępcze!
Och, Irek, tak wsiaklam w lekture pisma,
ze nie moglam sie oderwac. DSomyslam sie, ze wydaje to Pajak? Bo czeste
sa cytaty z Pajaka.
No i pol Blogu wymienione z nazwiska.
Dobrze, ze mojego Kota nikt nie dorwal. Troche jestem zla, ze nie
znalazlam sie na liscie. Co oni sobie mnysla? Ze jestem niewazna?
Tak czy inaczej w razie czego mozemy z Mordla przechowywac Was, Chazarow- koczownikow.
W komentarzu w Studiu Opinii do artykułu o genderze Jerzy Łukaszewski podlinkował właśnie ten obrazek.
Sporo nas jest w tej przestępczej grupie. Ale Wolna Polska kłamie. Piszą, że zdjęcia Irka brak, a ja widzę, że jest.
Ja tę obłąkaną stronę już widziałem i nawet się zastanawiałem, czy nie
podjąć jakichś kroków, ale po naradzie z WW odstąpiłem od tego pomysłu,
bo tylko bym się uszarpał, a nic nie wskórał. To jest na niepolskim
serwerze, więc z góry wiadomo, że prokuratura nic nie zrobi.
No to, drodzy gangsterzy, pozostaje nam nasz kryminalny status
zaakceptować i wyciągnąć z niego tyle korzyści, ile się tylko da.
Bobiku, fajnie, że Wolna Polska lata z
pianą na ustach po Sieci, przecież mogłaby po trawnikach zostawiając
ślady i gryząc zdrowe psy.
A nie znamy jakichs hakerow? Ja po
zapoznaniu sie z Lisbeth Sallander bardzo w hakerow wierze… Czy
Siodemeczka czasem nie moglaby pomajstrowac przy stronie? Bo ona jakos
najbardziej gramotna z komputerow.
Kurczę, teraz przestałem być pewny, czy
na pewno tę samą stronę widziałem. Bo na tamtej Helena była na sto
procent. Może Pająk z tamtej przekopiował, ale niedokładnie?
Heleno, to chyba nie Pająk. Był na
Bloksie jakiś obłąkaniec Sowa się podpisujący, we Frankfurcie chyba
osadzony, wykurzono go z Bloksa i wyśmiano na G+, zrobił bardzo podobny
donos obiecując nieokreślone straszne konsekwencje, ale podzielił los
znanych żarówek. A energię miał wielką, donosy do prokuratury na tuski
pisał.
Mordko, zhakowanie nie jest wcale takie
proste, to już jednak wyższa szkoła informatycznej jazdy. I całe
szczęście zresztą , bo gdyby to było łatwe, nas by też ktoś mógł
załatwić.
Takiej hakerskiej wojny lepiej nie zaczynać, bo kto mieczem wojuje…
Bobiczku, buzi!! Lubię Cię oglądać!
No dobra, kocham wszystkich, Bóg sam rozpozna swoich!!!! Ale Bobika najbardziej!!!
Idę kończyć wino… Kończę iść wino… Winię koniec iścia…
Pa
To tuski tez sa chazaro-koczownikami?
Bobik, jakbym dorwal te Sallander, to mucha nie siada. Jest naprawde bardzo dobra.
Bobik, a czy na tej liscie co ja widziales, to bylo zdjecie Starej? Bo tylko ze zdjeciem sie liczy. Jakby co to moge doslac.
Piekny jelen na polanie zubrowej, w zblizeniu!
Tadeuszu, Ty spryciarzu! Specjalnie się tak rzadko pokazujesz, żeby każde Twoje pojawienie się było wielkim iwentem.

Lecz jak możesz z wina winy winić iście bez przyczyny? Wiedzą wszak winogron kiście – one winne są, nie iście. Oczywiście.
A tak w ogóle – my Cię też.
Ze zdjęciem było, Mordko, na sicher.
Tylko tekst był krótki i trochę niedopracowany. Ja bym radził Starej
dosłanie wyczerpującej notki biograficznej.
Heleno, pamiętam, że były kłopoty z
W najgorszym razie, mamy przynajmniej zaliczony współudział. Współudziału się nie wyrzeknę.
dostępem do rzeczonej petycji i podpisaniem się pod nią, może się
jeszcze znajdziemy w kolejnych odcinkach.
Krotki i niedopracowany tekst – to Stara bedzie BARDZO zla.
Juz siadam i spisuje cala biografie.
Najbardziej wscieka ta liczna
farbowanych chazaro-koczownikow, podczas gdy mogliby miec wiecej
prawdziwkow, chocby i pol-krwi nie z tej strony co trzeba.
Heleno, jesteśmy tu, w towarzystwie żony Irka. http://wolna-polska.pl/wiadomosci/parada-oszustow-czesc-iii-2013-10/7 Chyba do nich napiszę w sprawię tej rzekomej pomyłki.
Przez pomyłkę to mogę tego typa obrzezać na gładko, razem z jajcami. Niech potem idzie na skargę do Hosera i pokaże.
Chyba wiem, skąd to niedowierzanie. Jeśli znajdę w rodzinnej biblii Hipolita, to go wykreślę.
http://www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/judaica/ejud_0002_0013_0_12887.html
O, kogo ja widzę. Tadeusz. Sezon cyklistyczny się skończył?
Właśnie pracowicie wyszukałem dla Starej Mordechaja właściwą stronę, ale widzę, że Aga była szybsza.
To jednak tego Pająka wtedy widziałem, tylko on nieco layout zmienił i nie rozpoznałem.
To jest jakas granda! Co to znaczy, ze „Szkoda się rozpisywać nad tą zakłamaną kukłą koczowniczą”. Komu szkoda i dlaczego?!!!
Takze dlaczego Julka Jurys z Paryza wystepuje az dwa razy, a Andrzej Koraszewski ma az dwa zdjecia?
I Stara sie tez pyta czy moglaby wymienic zdjecie na jakies chudsze?
Wszyscy jesteśmy podejrzani, ale Irkowa
Suka chyba jednak najbardziej. U niej to już nie jest proste
gangsterstwo, tylko jakaś wyrafinowana mafijność. Wyobraźcie sobie, że
jest powiązana z mężem!!!
Bede musiala chyba wystosowac jakies
zazalenie do Pana Pajaka. Fajne ma nazwisko. Kiedys byly czerwone
pajaki, teraz jest nowa odmiana brunatnych.
Się spłakałam. Jestem na „liście” a jakby mnie nie było.
„….A to nie była wcale kobita. To Sherlock Holmes we wszystkich znany gangach,…. „
O, Bobiczku!
Zaje… fajnie
O Wielki, O, Wodzu!
Sezon cyklistów nigdy się nie kończy :surowo: najwyżej kończy się cyklista
Czuję się upomniany, od jutra wznawiam treningi.
Chyba jakiś gangsta rap by się przydał pod setę i niuch koki?
Banda koczowników, a przy tym Chazarów,
niszczy polski Naród, bo ma taki narów,
yeah!
Czy to pies czy Suka, czy też Stara Kota,
każde z nich Naroda ma za myślogniota,
nie zji, nie wypije, nie wsiądzie do łodzi,
żeby Polakowi jakoś nie zaszkodzić.
yeah, yeah!
Poklasku spragniona ta bezczelna banda,
jak ich nie opisać, to krzyczą, że granda,
yeah!
Nic się nie przejmują te chazarskie śmieci,
że brunatny Pająk złapał je w swe sieci
i wydzielinami lepkimi oplata.
Pilnuj się, Narodzie, bedzie koniec świata,
yeah, yeah!
Swietny rap!
Przynajmniej jakies zadoscuczynienie za wspomniane wyzej krzywdy.
O, do licha, za mało wypiłam, mam kłopoty z wykonaniem.
To ja chwilę poćwiczę „na głucho”. Ale nie na sucho.
Moze skret z marychy by pomogl?
Podobno prawdziwy gangsta pije tylko koniak, tak wynikało z reklam w poprzednim wieku, więc Aga ma perspektywy.
yeah!
W TV jest tak ciekawa dyskusja o
Ukrainie (nawet z Kliczką live się połączyli), że się na jakiś czas z
gangsterskiej działalności wyłączyłem. Ale gdyby koki zabrakło, to
dajcie cynk, doniosę. Dealerska odpowiedzialność przede wszystkim!
Też się zastanawiałam nad zgłoszeniem
tej strony, ale to jest tak żenująco głupie, że szkoda nadużywać dobrej
woli ewentualnie chętnych instytucji.
Udało mi się dzisiaj dwa razy uszkodzić wiertarką sieć elektryczną w mieszkaniu.
i wysiadło korkowo.
Raz piorun walnął w wiertarkę i potężnie coś się spaliło. Trzeba było
intensywnie wietrzyć, ale korki nie wyskoczyły, drugi raz w innym
miejscu hukło
Po włączeniu wszystko jakby działa.
Czy znający się na rzeczy myślą, że będą jakieś dalsze konsekwencje?
Martwię się.
Matko, w życiu nie przypuszczałam, że będę na takiej pięknej liście, zaszczyconam i niegodnam
Heleno, powinnam im posłać moje zdjęcie. To ich powali
Nisię czczę rumem
Siódemeczko, pan mąż już śpi. Burzę miałaś? Wiertarka działa? Domowe wszystko też?
Siodemeczko, nie tykaj niczego. Niech elektryk przyjdzie ze sprzetem i sprawdzi.
To jest elektryka, to zawsze niebezpieczne.
Nie, Haneczko, to ja wgryzałam się wiertarką w ścianę łączącą sypialnię z kuchnią, bo chcę ucywilizować kable internetowe.
Okazało się, że pod sufitem gdzie ryłam są wszędzie przewody
elektryczne. Raz się coś potężnie spaliło, jak czasami w tramwajach, a
drugi raz ledwie zaczęłam w przedpokoju, wywaliło korki główne. Tam są
przewody tuż pod tynkiem, jak się okazało, prawie na wierzchu, miejsce
blisko licznika i korków.
Nie wiem, co mogłam zrobić.
Telewizja naszym oknem na świat. Teraz
leci dziennik, w którym gdzieś tam, w tle jakiejś wiadomości, przemknął
się transparent z bardzo ładnym hasłem: gdyby świat był bankiem, już
dawno byście go uratowali!
Chyba spróbuję chociaż porozmawiać z elektrykiem, nie wiem sama, trochę głupio.
Napisałaś, że po włączeniu wszystko jakby działa. Znaczy co, budynek ma prąd i Ty też?
Tak.
Chociaż przyszedł sąsiad i mnie nastraszył.
Powiedział, że teraz już wie dlaczego ludzie piętro niżej nie mają prądu.
Taki dowcipny.
Ja bym raczej też zawołał fachowca,
Siódemeczko. Uszkodzone kable w ścianach potrafią być podstępniejsze
nawet od pejsatych korników w spragnionych wycinki drzewach.
Ciekawe, jakby pająk zareagował, jakbyśmy my przysłali listy z podziękopwaniami w stylu Haneczki.
Siodemeczko, niczego nie dotykaj.
Niech przyjdzie elektryk!!!! Z tatkim specjaknym wihajstrem co sprawdza gdzie jest napiecie.
Ech, no właśnie, dlatego się martwię.
To o elektryczności.
No to nie jest źle. Przewody są
prowadzone według ściśle określonego schematu, od puszki do puszki, kąty
proste. Ganz pomada płytko czy głęboko. W teorii. W praktyce bywa
różnie, zwłaszcza z kątami. Elektryk potrzebny, oni mają takie cwane,
wykrywające. Niech spojrzy i zawyrokuje. Konsekwencji raczej brak. Prąd
to nie gaz. Odetchnij i śpij spokojnie
Nie wiem, jak by pająk zareagował, ale jakoś odrzuca mnie myśl o rzeczywistym napisaniu do niego, choćby prześmiewczo.
Chętnie bym natomiast znalazł dla niego jakąś rajcowną, bezpruderyjną
pajęczycę. Bo pamiętam ze szkoły, jak się kończą miłosne zapały pająków.
Strasznie zrzędliwa dziś jestem i prawie
w ogóle nie mam poczucia humoru, więc lista wyłącznie mnie przeraziła i
zirytowała. Ani odrobinę nie rozśmieszyła. Szanuję Was wszystkich i
kiedy widzę Wasze nazwiska i wizerunki, a pod nimi kretyńskie
komentarze, to mnie trzęsie. Wodzu, są na tej stronie treści, które na
pierwszy rzut oka (bo na więcej rzutów nie miałam cierpliwości) trącą
kłamstwem oświęcimskim. Czy jakiś prokurator nie mógłby się Wolną Polską
zainteresować?
Ale to jest coś w sumie całkiem śmiesznego:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15128247,Wprost__Macierewicz_kazal_przetlumaczyc_raport_z_likwidacji.html#BoxSlotII3img
Czy mi się tylko wydaje, czy Piękny Antoni z wiekiem coraz bardziej upodabnia się do Lenina?
Haneczka słusznie prawi, Siódemeczko, że
prąd nie gaz, nie ulotni się w nocy, więc spać możesz spokojnie. Tylko
jak chodzi o długofalowe używanie, to jednak trza to sprawdzić.
Vesper, mnie w pierwszej reakcji, już
jakiś czas temu, też całkiem na serio zatrzepało i miałem ochotę coś z
tym zrobić. Ale zniechęcające argumenty Wodza szybko do mnie przemówiy, a
szczególnie ten, że stronie na kanadyjskim serwerze polska prokuratura
może w praktyce nagwizdać. Smutne, ale wiem, że prawdziwe.
Nawet krótkofalowe, czyli jutro. Może
być naruszona izolacja na którymś przewodzie, a nawet na pewno, jak
wywaliło korki. To może nic nie robić, a może zacząć się smażyć. Wiem z
doświadczenia, że najpierw widać dużo dymu, a korki wywala później.
Vesper, ten pająk to jakiś smutny cienias, łapy mu się trzęsą z bezradnej niegodziwości.
Powtórzę zwięźle, co mówiłem Bobikowi: nie ruszać ekskrementa, niech leży. Tu nic nie śmierdzi.
To jest ewidentny przypadek choroby umysłowej, Bobiku, trudno to traktować poważnie, chociaż jest obrzydliwe.
Dzięki, Haneczko, nawet wiem, gdzie te puszki, bo miałam się już z nimi trochę przy różnych okazjach.
Dobrze, że ta wiertarka ma obudowę z tworzywa, to pewnie z myślą o takich jak ja majstrach.
OK. Lecę do pościeli, bo mam jutro szukać materiałów na prezent, który mam uszyć mojej synowej, a kable leżą.
Że to nie ma lepszych określeń.
Syn mnie oświecił, że obudowę do kabli mocuje się taśmą dwustronną do ściany, a nie wierci dziury.
Trzeba było zapytać młodszego.
Tak, Wielki Wodzu. Dlatego potrzebny
fachowiec z ustrojstwem. A w ogóle, to spokojnie. Jakby co, to tylko
awaria, nie katastrofa
Antoni to raczej na Feliksa Edmundowicza pachoż.
Haneczko, na mojego nosa, to on nie
tylko jest smutny, ale też i nie całkiem zdrowy na rozumie i pewnie
odpowiadać karnie nawet by nie mógł. Wielu pacjentów psychiatrycznych ma
silną potrzebę pisania i oni nawet powinni pisać. Tylko efekty ich
pisarskich kompulsji w znakomitej większości powinny trafiać do
szuflady, po drodze ewentualnie w ręce lekarza prowadzącego. I w tej
szufladzie powinny pozostać.
Vesper, on pewnie nas uważa za chorych.
Nie pozamykamy się wzajemnie, ale możemy się starannie omijać, ze
świadomością współistnienia.
Jak mawia Stara Żaba: Cóż pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz…
Oglądałam na NDR ten program o Ukrainie. I chyba nie zasnę.
Ten Pająk -jak nic- choruje na „siedem chorobów”.
Wykopuję się do spanka. Dobranoc
Nikt nikomu gołym umysłem w Internecie świecić nie zabrania, nawet gdy jest z Londynu albo i Nowego Jorku.
Święta idą, iluminacji będzie coraz więcej, zatem polecam okulary ochronne
Muszę zrobić coś odmóżdżającego. Skoro
pigwówka sobie już nie radzi, to pogram w Age of Empires. Będę
Japończykiem, bo oni mogą stawiać fajne domki dla zwierzątków.
Na dobranoc pozwolę sobie wyrazić
Pamiętacie na pewno:
głębokie zdumienie tym, że Kim Dzong Un, którego bym o to wcale nie
podejrzewał, jest tak pilnym czytelnikiem Lema.
Wybiła godzina – ścina się rodzina,
Brat brata lub ciotkę, a kuzyn kuzyna.
Bulgoce saganek – dochodzi bratanek,
Żre podagra szwagra, kat mu zaraz zagra.
Pociotek przez płotek, wujny, stryjny rojne
Idą już na wojnę, oj, będzie łoskotek.
Idzie wnuczę, idzie teść, ja cię uczę, jak ich grześć:
Lewą tnij, prawą kłuj, bo tu stryj, a tam wuj,
Niech ojczyma kto przytrzyma, w łeb pasierba, będzie szczerba.
Leży zięć, grobów pięć, pada teść, mogił sześć,
Stryk dziadowi, stryk babusi, stryk stryjkowi, tak być musi,
Bo krewni, choć rzewni, tylko w ziemi pewni.
Wybiła godzina – gadzina rodzina,
Na kogo wypadnie, na tego się wspina.
Pochowaj go ładnie, sam się ukryj wszędzie,
Nie schowasz się wcześnie – pochowają we śnie.
No tak, Forum Wolnej Polski odwaga nie
grzeszy, zdjecia wrogow i ich nazwiska umiescilo, ale swoje wlasne
ukrywa. Trzeba byc zarejestrowanym, zeby miec dostep do tek wstydliwej
informacji. I slusznie, tu Forum intuicyjnie ma racje, ze wlasnym
nazwiskiem firmowac walke o wolna Polske w wersji Forum to obciach. Taka
to walka o te Polske: anonimowa, za to z uzyciem nieprzyzwoitych slow.
Nawet nie wiemy kto nas tak wyzywa ahem… wyzwala. Malo smieszne jest
Forum rzeczywiscie, ale przypomina mi troche Radio Tirana, w sensie
propagandowego zasiegu. Pani Kierowniczki zdjecie bardzo korzystne
jednakowoz!
Ten polnocno-koreanski smarkacz Kaligula Kim naprawde zaczyna mi dzialac na nerwy.
Jeszcze raz wielkie dzięki!!!
Krokodił boski jest…
herbata
szeleszcze
brykam
brykam fikam
Dzień dobry
kawa koczowników
Tak mnie wczoraj poirytowala ta uwaga
pod moim nazwiskiem, ze „Szkoda się rozpisywać nad tą zakłamaną kukłą
koczowniczą”, tak mi to jakos znajomo zabrzmialo, ze postanowilam
przeprowadzic male dziennikarskie sledztwo nie wychodzac z pokoju..
I wtedy moje poczatkowe niejasne podejrzenia zaczely sie potwierdzac.
Liste sporzadzal ( a moze i cale forum) moj stary dobry znajomy, znany w
towarzystwie jako „Przyglupo Olo”, choc sam o sobie mowi skromnie
„Graf”.
Olo jest, obawiam sie, najglupszym z trojga dzieci znanego polskiego
pisarza, reportazysty z wojny domowej z Hiszpanii. Mieszka obecnie
przemiennie na Bialorusi i w Kanadzie. Wystepuje czesto w Telewizji
Narodowej.
Moja pewnosc ze maczal w tym palce Przytglup Olo oceniam na jakies 95-98%.
Ktos (Irenka?) mi opowiadal przed laty, ze po moim wyjezdzie z Nowego
Jorku (gdzie krotko pracowalismy w jednej redakcji, on w pionie
ogloszen drobnych, ale szybko zostal zwolniony) Olo poswiecil mej
skromnej osobie szereg demaskatorskich artykulow w jakiejs zalozonej
przez siebie w Kanadzie gazetce. Zapamietalam z tego tylko zarzut, ze
„sie szarogesilam w redakcji”.
Ja mam do Ola wielka slabosc, bo on jest naprawde kopniety w glowe i
wszyscy nim zawsze pomiatali. Dlatego uzywa teraz hrabiowskiego tytulu.
Dzien dobry
) powinien regularnie ich dzialalnosc sledzic.
Doczytalam wczorajsze, lacznie z publikacja WP. Podobne listy
izraelskich dzialaczy propalestynskich publikowaly tu w ubieglym roku
lokalne ultraprawicowe bandy, i w paru wypadkach dane zostaly uzyte. Nic
do tych @&% bron boze nie piszcie, oni sa o wiele ponizej poziomu
wymiany czegokolwiek, z cynizmem i obelgami wlacznie. Czy wiadomo w
ktorym kraju jest serwer? Jesli w Kanadzie, Krolik moze oficjalnie
przeciw nim wystapic. Ja bym zwrocila sie w Polsce tez, nawet jesli
serwer jest poza Polska moze mozna cos z nimi zrobic, oprocz tego sa
jednak umowy miedzynarodowe do zwalczania przestepstw, takze poza
unijne. Lub przynajmniej ktos zajmujacy sie zawodowo ugrupowaniami
skrajnymi i ter^*&stycznymi (to dla automatow
Swietna „kawa koczownikow” od Irka, choc koczownicy nie sa dlaczegos pejsaci. Pewnie zgolili dla kamuflazu.
Ja jestem gotowa zgodzic sie z WW, ze nie warto ruszac tego g.
Spozniony komentarz do wczorajszej konkluzji prawnej WW, z ktora w pelni sie zgadzam.
Gdyby jednak ktos chcial sie brudzic, to na takiego pajaka jest chyba
skuteczny sposob, zamiast angazowac sad w interpretacje tego co pisze (a
co w sadownictwie roznych krajow moze byc odmiennie oceniane), zajac
sie ewidentnym zlamaniem prawa autorskiego obowiazujacego podobnie
niemal na calym swiecie, jakim jest publikowanie zdjec bez zgody ich
autorow i bez zawarcia umowy z autorami na sposob wykorzystania tych
zdjec. A to oznacza nie tylko dotkliwa ekonomicznie kare.
Nie chodzi o stawianie przed sadem,
chodzi o to by odpowiedni urzad zwrocil sie do wlascicieli serwera w
sprawie usuniecia tego rodzaju tresci.
Jak w wypadku poprzedniej dyskusji, dla mnie pierwszym kryterium w
decyzji probowac robic/nie probowac jest czy &^% mowi ogolnie czy
wymienia ludzi z nazwiska.
Dzień dobry
Sprawdzam, czy też będę podwójna
Dzień dobry
Rozdarty jestem jak sosna. Jako koczownik powinienem zacząć dzień od
kawy, ale jako gangster chyba jednak od jakiejś działki, albo
przynajmniej od koniaku. No, po prostu normalna schiza mię trzepie.
Chyba z tego wszystkiego napiję się herbaty i doczytam.
Ja bym i przed sądem chętnie tę
pajęczynę postawił, żeby był tzw. odstraszający przykład dla innych
pająków, ale nie chce mi się wchodzić w coś, co z góry nie ma żadnych
szans powodzenia, bo potem tylko frustrację się z tego ma, a pająki
triumfują.
Z tego, co wiem, polska prokuratura w ogóle działa w takich sprawach
niechętnie i opieszale, a jak jeszcze serwer jest zagraniczny, to w
ogóle kaplica, czyli szkoda czasu i atłasu. Nie wiem, jak by było ze
złożeniem pozwu w Kanadzie, gdzie jest serwer. Z jednej strony bardzo mi
się podoba myśl Lagoma, żeby nie angażować sądu w rozstrzyganie o
dopuszczalności treści, tylko polecieć po linii wizerunków, bo tu sprawa
jest jasna i bezdyskusyjna. Z drugiej strony nie wiem, czy taki pozew
mogą składać tylko obywatele kanadyjscy, czy inni też i czy składający
musi być osobiście poszkodowany (bo np. Królik nie jest), czy po prostu
może pro publico bono złożyć doniesienie „na tej a tej stronie
bezprawnie wykorzystuje się wizerunki”. Najpierw by to trzeba wiedzieć,
zanim się w ogóle będzie zastanawiać, czy jakieś walki sądowe zaczynać.
He, he, ja przed chwilą byłem nawet potrójny. Ma się u Łotra te przywileje.
Heleno, psychologicznie rzecz biorąc, gdyby to Przygłupi Olo był
autorem biogramów, Ty miałabyś najobszerniejszy i najzajadlejszy. Tak że
mam jednak wątpliwości co do jego autorstwa.
Nie trzeba od razu do sadow;
sprawdzilabym np jakie ministerstwo w danym kraju daje zezwolenie na
operowanie serwerow (bo mozliwe ze tak jak stacje radiowe i
przydzielanie czestotliwosci to komus podlega), moze nawet ministerstwo
handlu, i wtedy zawiadomienie ze dany serwer ma tresci nielegalne czy
prawdopodobnie nielegalne moze spowodowac chec sprawdzenia ze strony
danego ministerstwa, i samo takie pytanie moze spowodowac ze lista
zniknie, bo wlascicielowi serwera nie zalezy, a nikt nie lubi byc celem
zainteresowania roznych instytucji.
Przepraszam ze tak nieskladnie, ale w sniego i w biegu
Samo złożenie pytania raczej niczego nie
spowoduje. W którymś z komentarzy pod jedną z licznych odnóg pajęczyny
ktoś napisał, że podał tę stronę do prokuratury, na co odpowiedzią był
tylko śmiech pusty, bez trwogi. Większych armat by tu trzeba.
Bobiku, nie o takim pytaniu pisalam.
Pytanie, dla przykladu Ministerstwa Komunikacji (nie chodzi mi o
transport) czy ,Handlu, czy co w danym kraju pasuje, skierowane do
wlasciciela serweru, with good probability does the trick.
A, rozumiem. Może faktycznie takie
pytanie od instytucji spowodowałoby u właściciela strony pewien
niepokój, ale tu zaraz mi się kolejna adwokackodiabelska wątpliwość
pojawia. Ileż to roboty przenieść stronę na inny serwer, w innym kraju,
po czym odpowiedzieć instytucji, że strony we wskazanym miejscu już nie
ma, więc pytanie jest bezprzedmiotowe?
A w przypadku pozwu sąd odnosi się do „sytuacji zastanej” i nawet po
kompletnym i rzeczywistym zlikwidowaniu strony może przysolić grzywnę za
zaszłości.
Przepraszam za brak właściwej własnej
kwerendy i rzucanie w Koszyk pytaniami, ale może już wiecie i się
wiedzą podzielicie. Otóż chciałbym wiedzieć dlaczego słowo „koczownik”
stało się na wiadomym portalu równoważnikiem zaprzańca a może i
niedorozwinieńca.
Ciekaw też jestem (Jaga by mogła powiedzieć, gdyby tu była) czy taka
idiosynkrazja pomaga w naszkicowaniu profilu psychologicznego tego
pacjenta.
Jest jakiś grzymek w forum http://www.emito.net
używający tej oryginalnej zbitki „obleśny żyd czyli koczownik i
przybłęda”. To też prowadzi do kolejnej wątpliwości językowej. Czemu
naleśnik jest plusem pozytywnym a obleśnik plusem negatywnym.
Skoro nie podobają mi się treści, to nie
dałoby mi satysfakcji rąbnięcie tych, pożal się Panie B., patryjotów,
po kieszeni za zdjęcia.
Nie zagłębiałam się za bardzo w to szambo, ale coś mi mignęło, że
przenieśli na tę stronę informacje z innej, zamkniętej (w domyśle:
wskutek czyjejś interwencji). Jeśli WW mówi, żeby nie ruszać, to tak bym
to zostawiła.
Jeden pożytek z tego pająka to naoczne stwierdzenie ze Bobik nie zawsze jest czarny i kudłaty i krótkowłosy.
)
(to oczywiście dotyczy też innych, którzy dali się rozpoznać
Czuję się teraz jakbym obejrzała film na podstawie książki po
przeczytaniu tej książki. Nieuchronne zderzenie wyobraźni z
rzeczywistością.
do korekty pod petycją:
16279
16276 i 16275 to ta sama osoba
i pod drugą petycją
878
myślę, że można by wrócić z linkiem do tej pierwszej petycji na główną stronę
dla tych co się stresują Świętami:
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q75/s720x720/1471128_699233486762559_234652439_n.jpg
Ech, andsolu, mało Ty oblatany jesteś w istotnych kwestiach antropologicznych.
Wiadomo (choć nie Tobie), że plemiona koczownicze to takie, co nijakiej
kóltury nie majom, z namiotami po pustyni ganiajom, piasek żrom, z
kozami sie żeniom i od tego wszystkiego takie coś im sie robi, że nad
światem panójom.
Nienawidzom tacy koczownicy ogulnie wszystkich, ale Polakuw najbardziej,
bo Polacy som debeściaki i na pewno by sami nad światem panowali, gdyby
te plemiona sie na nich nie uwzieły.
A ze wszystkich koczownikuf ci haharscy som najgorsi, bo sie potrafiom
pod Polakuw narodowych potszyć i wykożystujom do tego nasze rdzenne
słowniki orto…ortopedyczne albo poprawne.
I za tom kszywde naszyh słownikuf rzaden zapszaniec nie dostanie od Polaka naleśnika!
Do poczytania
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,134724,15112720,Ile_osob_nam_potrzeba__zeby_przezyc.html
Dzięki, adomi, poprawię potem.
Krótkowłosy jestem obecnie w obu wersjach, ale już obie ambitnie zaczęły się wybijać na dłuższowłosiość.
No, nie wiem, Ago… Mnie tam rąbnięcie
patryjotów po kieszeni sprawiłoby satysfakcję ogromną. A dla zwiększenia
satysfakcji zażądałbym, żeby grzywnę przekazali na zbożny cel, czyli na
dokarmienie Bieruta.
WW w sprawie ewentualnego szarpnięcia za wizerunki jeszcze się nie wypowiadał, więc z ciekawością zaczekam, co powie.
A ja bym wolała rąbnąć patryjotów w dziób.
A skąd wiesz, Nisiu, że oni nie trzymają dziobów w kieszeni?
Może spróbujcie zgłosić stronę pająka do Otwartej Rzeczypospolitej.
Pani prezes na spotkaniu u RPO mówiła o skutecznych interwencjach w sprawie usuwania stron.
Poproście ją o pomoc w usunięciu.
Ja nie chcę tego robić, bo może to wyglądać, że chcę ją sprawdzić, jeżeli skojarzy moje nazwisko z moim wystąpieniem u RPO.
Wuj już ubity. Szybko.
To jest bardzo warte rozważenia, Siódemeczko. Zgłoszenie do OR to w każdym razie wiele mniej zachodu niż pozew sądowy.
Ja w zasadzie tez glosowalbym za obiciem ryja.
Mordka Krwawy Kotownik
Nie chciałbyś, Mordo, żeby wolnopolacy zostali zmuszeni do wsparcia Bieruta?
Według mnie to by dla nich była gorsza kara niż obicie ryja.
Osobiscie nie uwazam, zeby obicie ryja komu zaszkodzilo na rozum.
M.K.Kotownik
Jestem z Kotem.Co w ryj, to w ryj.
Żadne z proponowanych rozwiązań się
wzajemnie nie wyklucza. Można zgłosić tu i tam, można zapytywać, można
pozywać. A oprócz tego w ryj
Kiedyś pracowałem w takiej placówce częściowo zamkniętej i był tam taki Rysiu, nie z Berlina, zbieżność przypadkowa.
Rysiu pisał kompulsywnie listy do domu, poza tym był spokojny. Rodzina
powiedziała, ze nie po to oddali Rysia fachowcom, żeby teraz czytać jego
listy, lekarz przeczytał kilka i powiedział, że już wszystko wie, więc
gromadziliśmy je w tajnym schowku. Czasem z nudów któryś wyciągałem i
czytałem. Rysiu miał obsesję na temat Japończyków i wyrobów
piekarnicznych, jego zdaniem wypieki Japończyków miały kluczowe
znaczenie dla istnienia, lub nie, świata.
Kiedy przeglądałem tę tam latrynę, przypomniał mi się od razu Rysiu i
upojne noce z szóstą herbatą i jego listami. Zostawcie chorego, tak
normalnie, po ludzku.
Wodzu, a może ten chory nie ma tyle
szczęścia co Rysio z Nieberlina i nie ma nikogo, kto by go oddał
fachowcom? A potrzebuje, to widać
Wódz mnie tak strasznie rozbawił swoim postem, że chwilowo nawet nie jestem w stanie zastanowić się nad jego meritumem.
Ja bez ryja. Obrzydliwa jestem
Gdyby to się nadawało na dzidę, to WW już by dzidził. Zostawić.
Okej, zastanowiłem się. Do OR może bym
jednak napisał, bo co mi szkodzi. W pozostałych sprawach posłuchałbym
WW, ale jeszcze zobaczę, co inni powiedzą.
Jak Wódz mówi, to ja słucham, niemówiąco.
OR chyba rzeczywiście nie zaszkodzi, nawet nie myślę o samej liście, a o całej zawartości szamba.
Nie wiem jak ze zdjeciami, ale na pewno
nie mozna zamieszczac obelg i obrazac prywatne osoby publicznie, ani
promowac antysemityzmu. Choc zgadzam sie z WW. Nie robic Grafowi
reklamy, bo bedzie chodzil w glorii meczennika za sprawe. Czytelnikow i
gosci nie bylo na tej stronie za wielu. Niech sie warza w swoim
brunatnym sosiku.
Jesli jednak ten autor gdzies w Kanadzie np pracuje to powinien sie
liczyc, ze naglosnienie sprawy i przyniesienie firmie obciach i
dzialanie niezgodne z z wartosciami firmy (a malo krora ma wartosci
Wolnej Polski) moze doprowadzic do problemowz wywaleniem wlacznie.
Stronkę zlikwidować trzeba, chociaż pewnie założy nową, bo raczej nie będzie mógl bez niej egzystować.
Ja bym poprosiła OR o pomoc, przy okazji się sprawdzi, czy coś faktycznie mogą.
Jest jeszcze coś takiego http://www.dyzurnet.pl/
Ale nie zauważyłam, zeby moje zgłoszenia dały pożądany skutek. Spróbować
trzeba, może niech każdy tu zgłosi, to będzie większa siła nacisku.
Młodzież na ulicach Lublina – Dziś nie jestem w ZOMO, bo… lepszą robotę mam w PO
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15129375,_Dzis_nie_jestem_w_ZOMO__bo____lepsza_robote_mam_w.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
Mnie też nie chodzi o listę, bo znaleźć się na niej to wręcz zaszczyt
ale o widok ogólny. Samemu Rysiowi Nieberlinowi może i dałbym spokój,
ale bezkarne istnienie takich stron jest czytelnym znakiem dla
naśladowców – mogą nam wszyscy nagwizdać. A z kolei zlikwidowanie
bajorka i nagłośnienie tego może sprawić, że następnemu palantowi już
się nie będzie chciało.
No to do OR napiszę. Weekend jest, mam czas.
Graf w Kanadzie juz nie pracuje, jest w wieku emerytalnym i mieszka glownie na Bialorusi, bo sie ozenil z tamtejsza pania.
Ze dwa lata temu, jak w Minsku odbywaly sie demonstracje, nadzialam sie
na strasznie smieszne doniesienie (na czerwonym tle!), ze w czasie
demonstracji w stolicy Bialorusi zaginal bez wiesci Hrabia (!!!!) AP, o
czym poinformowala swiatowe agencje szanowna hrabinia. Zaczelam wiec
latac po agencjach, a one ani slowa ze polski arystokrata gdzies wsiakl i
byc moze (bo tak mozna sie bylo domyslac z doniesienia gazety i
alarmujacego naglowka) jest juz katowany w jakichs bialoruskich
kazamatach.
Wiec sledzilam z zapartum tchem jak sie sprawa rozwinie. Nazajutrz
poznawym popoludniem w GW ukazala sie krotka notatka, ze Hrabia AP sie
odnalzal, ale odmowil odpowiedzi gdzie przebywal i co robil noca jak
nie wrocil do domu.
Przyglup Olo pozostawil po sobie niezatarte wrazenie w naszej z Kuma
redakcji. Mial zwyczaj nad swoim biurkiem przyklejac wszystko do golej
sciany z pomoca tasmy klejacej – nozyczki, olowki, flamastry i td.
Kiedys przechodzac przez ogolny pokoj gdzie mial biurko, zobaczylam, ze
koledzy z metrampazu przyklejaja mu nad biurkiem wszysyko znalezli na
jego biurku: lyzke, widelec, brudny kubek po kawie, opakowanie po
kanapce. Przemknelam sie aby tego „nie widziec”.
Az ktoregos dnia wybuchla straszna awantura. Olo udal sie do jakiejs
znanej i duzej firmy japonskiej aby pobrac niezaplacona naleznosc za
ogloszenie. Udalo mu sie wejsc do gabinetu prezesa, bo wszyscy byli
akurat na lunchu. Nie znalazlszy nikogo w gabinecie z napisem President,
Olo wyciagnal czarny gruby flamaster i zaczal pisac duzymi literami na
snieznobialej scianie list o niezaplaconym rachunku za ogloszenie czy
reklame.
Na tym zajeciu przydybali go podle Japonce, zlapali za wszarz, troche
chyba poturbowali, zanim zaporowadzili do redakcji domagajac sie od
wlasciciela gazety odmalowania scian.
Po tej przygodzie Hrabia zostal wywalony na pysk z redakcji, bo to sie juz mu od dawna zbieralo.
Mysmy z Kuma tez miewaly z nim przygody, Zostal przyjety do dzialu
ogloszen, ale chcial byc dziennikarzem. Najpierw znosil nam na biurko
jakies teksciki z Reader?s Digest, domagajac sie by byly one
przetumaczone i zamieszczone na lamach. Kuma go potraktowala i wystawila
z pokoju. Wkrotce potem na moim biurku wyladowalo jego sprawozdanie z
„bankietu arystokracji”, ktpry sie odbyl gdzies na Long Island w
prywatnych domu jakiejs rodziny z Duzym Nazwiskiem. Sprawozdanie
skladalo sie glownie z bardzo krytycznego przegladu co owa rodzina miala
na scianach – obrazy „jak z Woolwortha” , „bohomazy” etc. Musialam
wrzicic to do kosza, a Olo poszedl na skarge do wlasciciela, ktory mu
jakos serdecznie wytumaczyl by staral sie nie wtracac do spraw
redakcyjnych a skupil sie na zbieraniu platnych ogloszen.
Nie wiem, czy Wodzowi chciałoby się
pracę społeczną wykonać… Znaczy, wyliczyć paragrafy, które Chorowity
Rysiu naruszył. Jak to do listu wstawię, zaraz będzie poważniej
wyglądać.
No masz.
Masz, masz. Ale teraz już żadnych dubletów ani tripletów usuwać nie będę, bo wychodzę.
Ja odkrylam tajemnice dubletow. Dzis
wpisy jakos bardzo wolno sie laduja. Nalezy wiec na szelki wypadek
skopiowac wpis, wyjsc ze strony i wejsc raz jeszcze. Zazwyczaj okazuje
sie, ze wpis jednak jest.
Byle nie klikac drugi raz, bo wtedu ukazuje sie podwojnie.
Zgłosiłam stronę pająka do dyżur.net, napisałam też w uzasadnieniu o publikowaniu danych i wizerunków.
Odpowiedź (usunęłam www przed nazwami stro, bo nie wejdzie)
Witamy,
dziękujemy za przesłane zgłoszenie. Będzie ono analizowane zgodnie z
procedurą dostępną na naszej stronie internetowej
(dyzurnet.pl/o_nas/nasze_procedury.html).
W przypadku konieczności przekazania sprawy do administratorów sieci,
administratorów strony, innych zespołów reagujących lub organów
ścigania, nie ujawniamy danych dotyczących zgłaszającego.
W sprawach wymagających natychmiastowej interwencji, związanych z
zagrożeniem życia, prosimy kontaktować się bezpośrednio z Policją (numer
alarmowy 997 lub 112).
W sprawach dotyczących osób nieletnich, takich jak uwodzenie czy
cyberprzemoc, zgłoszenie będzie kierowane do partnerskiego zespołu
Helpline.org.pl.
Będziemy kontaktować się z Państwem wyłącznie, w sytuacjach
wymagających udzielenia pomocy lub konieczności ustalenia dodatkowych
informacji.
Misją Zespołu Dyżurnet.pl jest dążenie do usunięcia z Internetu
treści nielegalnych, wytworzonych z udziałem dzieci lub skierowanych
przeciwko ich bezpieczeństwu, a także dotyczących rasizmu i ksenofobii.
Zespół działa w oparciu o polskie prawo oraz kooperację międzynarodową w
ramach stowarzyszenia INHOPE.
Zespół Dyżurnet.pl funkcjonuje w ramach programu Komisji Europejskiej
„Safer Internet” realizowanego przez Naukową i Akademicką Sieć
Komputerową – instytut badawczy i Fundację Dzieci Niczyje.
Więcej informacji można odnaleźć na stronie internetowej http://www.saferinternet.pl.
Z poważaniem,
Zespół Dyżurnet.pl
Dobrze by było, zeby więcej osób z listy zgłosiło.
A czy moglabys tez, Siodemeczko, poslac to samo do Otwartej Rzeczpospolitej?
Mozna zaznaczyc na marginesie, ze na liscie znalazla sie takze m.in.
Paula Sawicka (wraz z mezem Mirioslawem). Paula jest bardzo aktywna
dzialaczka Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita.
Przez glowe to ja to rozumiem, ze Wolna
Polska to sciek, nie ma tam logiki, rozumu ani serca, ale, z
przeproszeniem wszystkich innych na tej liscie, jakos mnie szczegolnie
uwiera tam Pani Kierowniczka, ktora jest naszym narodowym skarbem,
perypatetycznym propagatorem i edukatorem muzycznym, znawca i koneserem
muzyki polskiej, wegetarianinem co muchy nie ukrzywdzi i jest mi
szczegolnie nieprzyjemnie, ze jakis polglowek ja bezkarnie opluwa. I to
jeszcze ktos kto moze ma zwiazki z moim krajem! Wrrrrrr!
Nie, Helenko, nie chcę tam wysyłać, bo chcę zachować ją na poważniejsze interwencje.
Pani Sawicka jest prezeską i to ona referowała działania OR.
Myślę, że Bobik zrobi to znakomicie.
Dzieki Siodemeczko! Juz wyslalem zgloszenie do dyzurnego. Odpowiedz ta sama.
Bo to automat odpowiada. Będzie tak
odpowiadał, aż wylecą korki, jeśli chcecie znać moje zdanie. Ale później
też zgłoszę, żeby mieć czyste sumienie.
Pracę społeczną zaraz zrobię, tylko się ogarnę. Zawsze społecznie, on nigdy nie płaci, ten Bobik.
Nie płaci, bo zapominamy o wystawianiu faktury. A jak wystawimy to mu ogon opadnie.
Tak. To jest jakas mordownia spoleczna.
A pozniej taki lobuz nawet Kota na liscie wrogow nie zamiesciu, nie mowiac o tym aby dac jego ladne zdjecie.
Problemem w tej liscie nie sa same
nazwiska (bo ludzie sie nim sami podpisali) czy wyzwiska personalne, ani
widok ogolny, lecz dane kontaktowe (adres/miejsce pracy, zdjecie). To
forma zastraszania: „Wiemy gdzie mieszkasz”.
O ile pamietam, na liscie podpisow w sprawie Lemanskiego tez wpisal sie raz taki typek: „Podpisujcie, my notujemy”.
Kroliku, nie trzeba miec zwiazku z danym krajem by uzywac serwera na jego terytorium.
W nawiasie – Bobik owszem placi, za koszykowa przestrzen zyciowa…
Zrobiłem pracę, niech będzie, że społeczną.
W kodeksie karnym jest niedużo takich interesujących przepisów, za to są pojemne, jak to w kodeksie karnym.
Najpierw przyjrzyjmy się art. 216.
Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby
pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do
osoby tej dotarła,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego
albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności
cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec
nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na
inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Bardzo wszystko pięknie, tylko że prokuratura niczym nie ruszy i
znieważony musi sobie załatwić postępowanie przygotowawcze sam. To
oznacza w tym przypadku, że sam musi skądś wziąć przynajmniej dane
osobowe naszego przyjaciela i powiązać je w sposób nie budzący
wątpliwości z osobą posiadającą miejsce na serwerze i administrującą
portalem. Prokurator owszem, może wszcząć takie postępowanie, albo
przyłączyć się do już wszczętego, ale musi tego wymagać ważny interes
społeczny (art. 60 kpk). Nie pytajcie mnie co to jest, bo odeślę do
jurysprudencji, a tego nie chcecie.
No to przyjrzyjmy się jeszcze art. 212, a osobliwie jego paragrafowi 2.
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję,
osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o
takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii
publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego
stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze
ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może
orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo
na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Znów oskarżenie prywatne, z wszystkimi mało zachęcającymi konsekwencjami.
Dużo ciekawsza jest ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych, która zawiera taki przepis karny.
Art. 49. 1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich
przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie
jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
pozbawienia wolności do lat 2.
2. Jeżeli czyn określony w ust. 1 dotyczy danych ujawniających
pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania
religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub
związkową, danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub
życiu seksualnym, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
albo pozbawienia wolności do lat 3.
Ale spokojnie, ustawodawca zadbał i o to. Otóż ustawy nie stosuje się
do osób fizycznych, które nie prowadząc działalności zarobkowej,
zawodowej, ani nie realizując działalności statutowej przetwarzają sobie
jakieś dane osobowe. Takie hobby, cytuję, wyłącznie w celach osobistych lub domowych,
choćby swoje hobby uprawiali w internecie. Czy tylko ja widzę tu pewną
lukę? Chyba tak, bo żaden z uczonych mężów się o tym nie zająknął. Temat
na pracę doktorską leży i czeka, gdyby ktoś był zainteresowany.
Jednak gdybyśmy sobie dali radę z tą przeszkodą, choć nie wiem jak, to ustawy nie stosuje do podmiotów mających siedzibę lub miejsce zamieszkania w państwie
trzecim, wykorzystujących środki techniczne znajdujące się na
terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wyłącznie do przekazywania danych.
Może przepisy kanadyjskie dałyby radę, nasze nie dadzą. Bardziej jednak wierzyłbym we współczesną medycynę.
I tym optymistycznym akcentem.
Haneczko, wielkie buziaki za dzidził
przecudne
Bobiku, wielkie buziaki za tlumaczenie co jest co, dziekuje
ogromnie, slac
Wodzu, o zastraszaniu cos jest?
O zawoalowanych pogrozkach?
ten smietnik/to szambo/ ktory wczoraj zalinkowal Irek juz znalem,
jest tam wielu moich znajomych, traktuje jak psie ekstrementy na chodniku, omijam
a to napisala Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania
http://rownetraktowanie.gov.pl/aktualnosci/oswiadczenie-w-sprawie-nieprawdziwych-interpretacji-pojecia-gender
Zglaszam Rysia do nagrody im Heleny za ekstrementy
Coś mi się widzi, Wodzu, że dzięki

światłemu ustawodawcy najprędzej znajdzie tu zastosowanie zastosowanie
paragraf, którym czasem posługujemy się w domu, w sytuacjach stosownych.
Brzmi on: wykonałeś/-łem kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty.
Dzięki piękne jednakowoż, bo raz, że intencje miałeś zacne, a dwa, że ja
lubię mieć prawną jasność, choćby była nie po mojej myśli.
Ale przynajmniej za te paragrafy o ksenofobii i nienawiści da się pociągnąć, nie? A może i za jakie groźby karalne?
dziekuje Lisku
(slownik na polce, a w glowie…..
)
Film: mafiozo chce od sklepikarza oplaty
za „ochrone”, sklepikarz odmawia. Mafiozo mowi: Ma pan bardzo ladna
coreczke, uczy sie w tej szkole na rogu, prawda?
Czy zastraszal? Nie, zachwycal sie coreczka.
Tak?
Bardzo dobra Kozlowska-Rajewicz.
Lisku, jest o zastraszaniu, ale nie
przesadzajmy. Ktoś się będzie bał starego pierdziela z uszkodzonym czymś
tam w mózgu. Jeśli to ten, o którym Helena napisała, to trzeba się
zadumać nad zakazem eutanazji, a nie bać.
To jeszcze dopiszę o tych groźbach.
Poczucie zastraszenia według przepisów karnych jest pojęciem
subiektywnym, to znaczy straszony musi się przestraszyć. Na przykład
kiedy ktoś późnym wieczorem na pustej ulicy kieruje do mnie groźbę
potencjalnie karalną, brakuje do ścigania sprawcy istotnego elementu:
nie czuję się zastraszony, czuję się zażenowany tym, co będę musiał za
chwilę zrobić. Czy mogę na tym skończyć wykład?
Wodzu, nie chodzi o to czy zastraszanie
jest skuteczne czy nie. Takie listy maja na celu zniechecenie ludzi do
podpisywania sie pod petycjami na okreslone tematy. Znow, nieistotne sa
obelgi, istotne sa dane jak czlowieka znalesc, takie dane mozna
wykorzystac, i ten kto wykorzysta nie musi byc tym kto zadal sobie trud
by je wyszukac i wrzucic do sieci (a raczej skoncentrowac, bo w sieci
byly wyszukane). To nie pierwszy przypadek takiej listy, nie WP to
wymyslila oczywiscie.
Mozesz skonczyc.
Jasne ze mozesz. Ale troche to niefajne
Wielki Wodzu, ze ten stary pierdziel moze takie bredzenie z piana
kontynuowac w nieskonczonosc i mozna mu tylko naskoczyc, a on moze sobie
publicznie nafajdac na kogo tylko chce.
Nauczycielka była młoda i tryskająca
optymizmem. Nosiła fantazyjna czerwona kloszowa suknie. Chodziła miedzy
rządami lawek w te i z powrotem, w te i z powrotem, pytając po kolei, co
jedli na śniadanie (…).
Szybko ujawniły sie różnice miedzy miastem a wsią.
-Smażone ziemniaki.
-Chleb z syropem kukurydzianym.
-Owsiankę i herbatę.
-Jajecznice, wiejska szynkę i herbatę.
-Ciasto z rodzynkami.
Tu i owdzie rozległy sie śmiechy, nauczycielka bezskutecznie robiła
groźne miny. Skierowała sie do miejskiej części klasy. W sposób
naturalny utrzymywał sie w klasie podział na część miejska i wiejska.
Tutaj uczniowie twierdzili, ze jedli grzanki z dżemem, jajka na bekonie,
platki kukurydziane, nawet gofry z syropem. Kilka osób wymieniło sok
pomarańczowy..Rose usadowiła sie w tylnych ławkach miejskiej części.
West Hanratty nie było reprezentowane, Rose była jedyna jego
przedstawicielka. Ogromnie pragnęła sprzymierzyć sie z mieszkańcami
miasteczka przeciw miejscu, skąd pochodziła, przyłączyć sie do tych
jedzących gofry i pijanych kawę, powściągliwych i znających sie na
rzeczy posiadaczy wnęki jadalnej.
_Połówkę grejpfruta – powiedziała odważnie. Nikt inny o tym nie pomyślał.
Zgadzam sie z Liskiem i Krolikiem.
Umieszczenie danych osobowych nawet dostepnych w sieci w specyficznym
kontekscie i specyficznym jezykiem, z oczywostym zamiarem poszczucia i
zastraszania, powinno byc karalne.
Oczywoisciue najtrudniej zawsze w sadzie udowodnic intencje, malicious intent, wiem cos na ten temat.
Nagroda za ekstrementy, zwłaszcza w odniesieniu do strony ekstremistów, należy się prawnie i faktycznie.
Jeszcze bym przydzielił jakąś inną Nagrodę, nieliterówkową, Królikowi – za pierdziela z pianą. Jakoś to tak brzmi… no, cudnie.
U Pająka to ja bym się raczej zastanawiał, jakim cudem można by udowodnić, że miał dobre intencje. No, ale ja sędzią nie jestem.
Szkoda. Uch, jak bym sobie czasem posądził!
Pierdziela (starego) pozwolilam sobie zapozyczyc od WW, bo tez mi sie spodobal.
Ekstrementy wyborne! Bravo, rysiu!
http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/bloxlite/f640x640/60/22/944544d8c0.jpg
Jedna K-R na plus, druga na minus.
Kozłowskiej-Rajewicz oświadczenie było potrzebne i jest bardzo dobrze napisane. Plus zdecydowany.
Kluzik-Rostkowskiej pomysł na edukację seksualną idiotyczny, a jak sobie
jeszcze wyobrażę to szczęście dyrektorów szkół z powodu zwalenia im na
łby chaosu organizacyjnego… Pierwszy ministerialny minus, a psi nos mi
mówi, że za nim przyjdą następne.
http://wyborcza.pl/1,75478,15128064,Nowa_edukacja_seksualna.html
No kretynskie propozycje.
Pelna beznadzieja, ze to zostanie jeszcze w tym pokoleniu jakos rozumnie
rozwiazane. Bo w Polsce trzeba nieustannie wymyslac kolo na nowo.
W Jerozolimie chaos pogodowy. Od wczoraj
wieczorem wszystkie szosy do miasta zasypane, autobus miedzymiastowy i
masa samochodow utknela po drodze i ludzie spedzili noc w roznych
zaimprowizowanych przytulkach. Pol miasta i kilkanascia osiedli jest od
polnocy bez elektrycznosci. Snieg na pol metra. Na polnocy tez wszystko
zablokowane. W nizszych rejonach zalane szosy, burze gradowe.
Jak inne kraje to wytrzymuja przez pare miesiecy co roku…
Wrrr, lisku, wlasnie wrocilam z
odsniezania. Mam nadzieje, ze u ciebie snieg sie szybko stopi i zycie
wroci do normy. Sa w naszej prasie zdjecia z Jerozolimy. Z poczatku
myslalam, ze to nasze Calgary tydzien temu!
No, nie, Lisku. My tu nie wytrzymujemy.
Jak u nas spadnie dwa cale sniegu, to kraj staje – karetki nie jada po
chorych, metro nie chodzi, a szkoly sa zamkniete. Wszystkie dzienniki w
telewizji zaczynaja sie od doniesien o „snow event” i o arktycznym
mrozie (-2C kwalifikuje sie jako arktyczny).
Wtedy caly Narod pamieta Ducha Dunkierki i sie mobilizuje.
W zeszlym roku zakupilismy bardzo duzo piasku we Francji, ale snow
eventu nie bylo. Nadzieja na Ducha Dunkierki w naszym domu nie gasnie.
Odpowiedź w sprawie przepisów kanadyjskich:
Witamy,
dziękujemy za kontakt. Zgłoszona witryna znajduje się na serwerze w
Kanadzie, a z tamtejszym zespołem reagującym współpracujemy wyłącznie w
zakresie usuwania materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie
dzieci. W takiej sytuacji niestety nie jesteśmy w stanie podjąć
interwencji wobec zgłoszonej witryny.
Pozdrawiamy
Chyba, że Królik coś może.
Wiesz co, Lisku, fatalna wiadomosc, bedziemy musieli przepraszac.
Za Michnika i Mazowieckiego oraz za Okragly Stol, skoro przeproszono nas
za Jedwabne. Taki jest ogromny transparent niesiony na Fackelzugu w
Warszawie.
Prezes juz zapowiedzial, ze Fackelzug „idzie do wolnej Polski”.
Strach pomyslec co bedzie jak juz dojdzie. Czy ktos moglby przechowac Pania Kierowniczke?
Kroliku, za kilka dni powinno byc po sprawie, ani jedna biala grudka sie nie ostanie
Ale narazie ta przerwa w elektrycznosci jest problemem, bo tu wiekszosc domow ogrzewa sie elektrycznoscia.
Kocie, to dokladnie jak u nas!
Ja napisałam jeszcze o podżeganiu do nienawiści, antysemityzmie i negowaniu Holocaustu.
Powyzsze bylo o sniegu oczywiscie.
Co do przepraszania, jedno z moich my bedzie mialo w tym zakresie bardzo
duzo do zrobienia, ale to inny temat… A co dokladnie glosi ten
transparent?
„Przepraszacie za Jedwabne, to przeproscie za Mazowieckiego, Michnika i zdrade Okraglego Stolu”.
Najgorsze, ze okragly stoil stoi u nas w pokoju. Nikomu nie wydamy!
Art. 257. Rasizm
Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu
jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z
powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność
cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
http://otwarta.org/wp-content/uploads/2012/03/Raport09-Poradnikobywatela-lekki.pdf