Dziurasik Park
Baraszkując beztrosko po obrzeżach jury,
dinozaur zajrzał kiedyś do sporawej dziury,
a sprawdzając, czy przepchnąć jakoś przez nią da się,
stwierdził z pewnym zdziwieniem, że to dziura w czasie.
Dał w nią nura, bo tak mu kazał móżdżek gadzi,
mrucząc: nie wiem, czy wszyscy będą mi tam radzi,
ale jak nie skorzystać, do tyranozdzicha,
gdy okazja się sama prosto w łapy wpycha.
Rozejrzał się dokoła, już od drugiej strony,
ucha nadstawił: widzi kościół, słyszy dzwony,
dalej sklepik spożywczy, gospoda „U Stasi”
i Urząd – nie, nie Kafki, lecz Gminy Dziurasik.
W urzędzie przed okienkiem kolejka zagięta,
co urzędnik, to bardziej w nosie ma petenta,
a petent klnie i warczy, że nędza, że bieda,
ale przez tych złodziei, panie, nic się nie da.
Ach, znam to – rzekł dinozaur – znam aż do znudzenia,
czas jednak nie tak całkiem wszystkie rzeczy zmienia!
Od wójta do plebana pomknął na kazanie,
tam przy brzuchatych mężach moherowe panie
z zachwytem niepomiernym siedzą jak w operze,
słuchając opowieści o strasznym genderze,
o rozwodach, co brzydkich tworzą pedofilów,
że na tacę nie dało dziś tylu a tylu,
o tym, że w zamach wierzy cała już parafia
i skąd się bierze homoseksualna mafia.
Dino aż się z radości w ławce zakolebie:
w Dziurasiku się czuję całkiem jak u siebie,
nieobca mi mentalność, poglądy mi bliskie,
proboszcz takim poczciwym jest brontozaurzyskiem,
że na tyłku mnie z dzikiej chętki świerzbi krosta,
by olać mezozoik i tutaj pozostać.
W parku założę gniazdo w ramach szybkiej akcji
i gminie turystycznej dostarczę atrakcji,
w gospodzie nad kufelkiem spędzę chwile boskie,
z chłopaków paką z gwinta pociągę za kioskiem…
Wracać już mi się nie chce, bo choć ten czas nowy
nie różni się pod względem zawartości głowy,
to jednak – a do takich rzeczy ja mam nosa –
piwo teraz jest lepsze niż to bywsze, z prosa.

Czy zauwazylisxie, ze przez Polske przetacza sie jakas fala Zdrowego Rozsadku?
Owszem, ale nikt mi nie wierzył
JULIA HARTWIG
JEST CHWILA KIEDY WIDZIMY tak wyraziście
jakby wszystko było w naszym posiadaniu
A posiadanie było czyste przezroczyste
i nic nie obiecywało
ani następnego ranka ani następnej chwili
Nie było tam obawy przed światem
ta wyspa w nas rządziła się sama
choć nie było w niej żadnej władzy
by odwołać się od wyroku
od tego głosu który
w obawie że go nie słychać
rozlegał się pod niebiosy
Oddajcie im to, czego w nich już nie ma
pstryk
Och, Rysiu, jak mi ten wiersz o odchodzącym psie do serca trafił.
I ja żegnałem nieraz kogoś…
Czy „wplaty zagraniczne IBAN? dokonuja sie z pomoca wizyty w banku czy tez jest sposob wp;lacioc on-line?
Właśnie dlatego zaznaczyłem, że jest na stronie schroniska swift i iban, żeby było wiadomo, że można przekazać onlinowo.
U nas w każdy razie te dane do onlinowego przekazu międzynarodowego są konieczne.
OK. Zara sprawdze.
OK, znalazlem kota bankowego: KRDBPLPW
tytuł wpłaty: darowizna
I co dalej?
Gdzie jest guzik do nacisniecia?
Motdko, ja miałem na myśli przelew z własnego onlinowego konta bankowego. A gdzie na nim są jakie guziki, pewnie wiesz, bo już nieraz coś przelewałeś.
Przelewalem chodzac do banku i wypelniajac lapnie papierki..
A jak przelewalem na charity causes, to zawsze mieli odpowiednia facility „WPLAC!”. Tak jak maja rozliczne sklepy internetowe -> idz do kasy!
Kocie, tam jest taki guzik w kształcie obrazka zmieniającego się, z psem i z kotem. Trzeba nadusić i pewnie będą dalsze instrukcje.
Kod SWIFT: KRDBPLPW
tytuł wpłaty: darowizna
Wpłaty ONLINE :
i nadusić obrazek
O matko, to można żyć bez online bankingu i biegać z przekazami do żywego banku?
Muszę coś przegryźć, żeby móc to wstrząsające odkrycie przetrawić.
Udalo sie!
Dzoieki Wielki Wodzu!
Slucha, Bobi. Ja rpzne rzeczy place on-line. Ale jak jest zrozumiale napisane.
Tonek fajny, pokraka taka
Ależ okrucieństwo takie imię na psa wstawić… Chyba że rottweiler.
Uwaga gender! Do poczytania, jeśli kto chce.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kongres-kobiet-pisze-do-papieza-ws-atakow-hierarchow-na-rownosc-i-gender/gj7q6
Odpowiedź biskupa
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/bp-tadeusz-pieronek-ja-jestem-juz-wiekowy-nie-dam-sie-nabrac-na-takie-gierki/8mygt
Pozdrowienia dla wszystkich.
Niecodzienną atmosferę do tego stworzył papież Franciszek. Hi hi hi! Ha ha ha! Hu hu hu! Nareszcie ktoś się ruszył i może zacznie się oczyszczanie Kościoła z tych przelotnych egzotycznych mód.
Tadeusz Pieronek: beton, którego nie wypali się nawet kwasem solnym.
A tak, tak. Oslawiony koscielny leberal.
No to teraz jest czwórca: Żydzi, masoni, cykliści i gender.
Dobrze, w kupie raźniej.
Oj, doigrają się te genderówki, doigrają…
Feministka wciąż tak robi,
że w Kościół uderza,
na ten przykład pisząc sobie
listy do papieża.
Casus strasznie to złowrogi,
bo ta baba brzydka
ponoć ma na czole rogi,
a dołem kopytka.
Jak spokojnie można znosić,
no, powiedzcie sami,
by dręczyło takie cosik
papieża listami?
Ale Pan B. ją ukarze
i z porannym słonkiem,
gestem jak z biskupich marzeń,
strzeli w nią pieronkiem.
Bobiku, podejrzewam, że jest znacznie gorzej. Istnieją także genderowcy
Ale przynajmniej jeszcze się nie ośmielają kierować swoich gierek do samego Watykanu.
A tak w ogóle, to jest smutno-śmieszne. Już sami nie wiedzą, czego się bać więc, na wszelki wypadek, boją się wszystkiego.
Dobranoc
Poniewaz Franciszek wlasnie oglosil ze kategorycznie sprzeciwia sie aborcji oraz kaplanstwu kobiet (choc dodal ze nalezy traktowac je lepiej…), nie wiem czy jest najlepszym adresem do apeli w sprawie rownosci i emancypacji kobiet
Obejrzalam wlasnie Panorame BBC o pracy w sortowniach ksiazek w Amazonie i cala mnie trzesie – rece mi sie trzesa, lydki mi drza, ale podjelam mocne postanowienie: nigdy, przenigdy nie zakupie wiecej zadnej papierowej ksiazki w Amazonie.
To jest koncentrak i ja sie do tego nie bede przykladac, no way.
kawa na dzień dobry
Heleno, bo i czemu Amazon ? Jest The Book Depository, na dodatek w Anglii, a za wysylkli (na caly swiat) nie pobieraja nic.
szeleszcze
herbata
herbata
duzo herbata
i kawa
Heleno, od bojkotu jestem JA, wiodacy LEWAK Bobik Blog
brykam…
brykam
fik
fikam
Tereny Mokrezimowo S-Bahn przeglad pozycji
brykam fikam
piatkowo
od jutra przeglad pozycji przez 22 dni (tylko dwie niedziele wolne!), dla Was szykujemy stosy ksiazek, dla Was nieustajaco czytajacy.cieszymy sie i to swietnie tak!!!!
herbata nieustajaco
dla frakcji:
http://www.sueddeutsche.de/medien/interview-mit-spd-chef-gabriel-im-heute-journal-lassen-sie-uns-den-quatsch-beenden-1.1831060
pstryk
bryk
fik
brykam fikam
Dzień dobry
Dzień jakiś taki… niedobudzony. Za oknem lekko mglista, szara wilgoć, na tarasie opadłe, popękane winogrona i zmarznięty oleander. A we mnie senność, której żadne kawidła Arabii nie potrafią przepędzić.
W takim razie na rozbudzenie (ostry) Taniec srodziemnomorskiego slonca (jesli niemiecka tuba nie zechce, to znajdziemy inny sposob)
Z Amazonem już od jakiegoś czasu pryncypialnie nie utrzymuję stosunków. Wnerwiali mnie różnymi kolejnymi rzeczami, a kropkę nad i postawiła kreatywna księgowość, dzięki której nie płacą w Niemczech ani grosza podatku. Z tych samych powodów nie wejdę do Starbucksa i z usług kilku innych firm nie skorzystam. Czemu niby ja mam, z moich nędznych przychodów, tym rekinom autostrady budować i w ogóle infrastrukturę finansować, a oni mi takiego?
O rany, jaki tani jest ten Book Depository! What?s the catch? Czy pracownicy pakowacze musza podpisac zobowoiazanie, ze beda pracpwac az polegna na posterunku?
Musi byc jakis catch. Nie da sie tak tanio sprzedawac ksiazek i jeszcze nie poboierac za cargo. To mi przypomina jakas hodopwle kur po ?2 za sztuke.
Dzięki, Lisku.
Tuba zechciała i nawet wytrzymała całe jedyne 5 minut, z czego wniosek, że czyszczenie laptoka się opłaciło.
Zmusiłem ospałe cielsko do wysłuchania aktywnego, czyli zatańczenia w rytm i naprawdę dobrze mi zrobiło.
Och, niestety. Wszyscy chca miec dzis szybko i jak najtaniej, albo i za darmo z internetu, bo to przecoez „dobra kultury” i „wszystkim” sie naleza, i dlatego firmy uciekaja sie do praktykj o jakich nie slyszalam nawet w radzieckich kopalniach na akord.
Nie sposob oburzac sie na Chiny, ze produkuja z pomoca slave labour w obozach pracy, ale tolerowac podobne warunki pracy u siebie, w imie taniosci produktow. Inaczej sie konczy na koninie w lasagni.
Bobiku-czy Twój oleander jedynie zmarznięty,czy też zamarznięty i nie do odratowania? Moja koleżanka posadziła oleandry do wielkich donic,donice hop na podstawce na kółkach.Ma oleandry wędrowne-w lecie zdobią ogród,a w zimie bez wysiłku przetacza je do salonu.Oby tylko biedactwa nie stały za blisko kaloryfera,sama osobiście w ten sposób je zmarnowałam
Tylko zmarznięty, Demetrio. On nawet lekkie mrozy wytrzymuje, dopiero przy mocniejszych się buntuje. I przy tych mocniejszych pozwalam mu się wprowadzić do domu, ale niestety, musi stać niezbyt daleko od kaloryfera, bo gdzie indziej miejsca dla niego nie ma (to jest spory kawał rośliny i nie wszędzie wlizie). Dobrze mu to nie robi, ale dotąd zawsze jakoś robił wysiłek i przeżywał.
Okropnie się wstydzę, bo kupiłam kilka nagrań w Amazonie. ale nigdzie indziej ich nie mieli!!!
Dlaczego duby smoleńskie mają być finansowane z PISF, czyli z budżetu?
Obawiam się, że mogą otrzymać dotację, jeśli społeczeństwo nie zaprotestuje.
Się zdenerwowałam. Czy nie sądzicie, że należałoby coś z tym fantem zrobić?
Nisiu, możemy uznać, że jeszcze nie wiedziałaś o wredności Amazona i dać Ci rozgrzeszenie na te kilka nagrań.
Ale tak w ogóle, moim krótkim, pieskim zdaniem, nie ma lepszego sposobu na firmy wyzyskujące pracowników, zatruwające środowisko, migające się przed podatkami, etc, niż bojkot ich produktów. Uderzenie po kieszeni potrafi cuda z moralnością zrobić.
Tylko do tego potrzebna jest solidarność społeczeństwa.
Zmoro, ja jakoś automatycznie założyłem, że PISF ocenia poziom proponowanych dzieł i zobaczywszy choćby ten smoleński trailer, prośbę o dofinansowanie musowo odrzuci. Ale właściwie sam nie jestem pewien, czy mam rację. Są rzeczy na niebie i ziemi…
Już mi lepiej…
Jak dlugo wiesz, Bobiku, ze „uderzajac po kieszeni” uderzasz w pierwszym rzedzie po kieszeni wlasnej. POniewaz firmy staraja sie zminimalizowac swe kosztu produkcji po to by sprzedac jak najtaniej. Musza sprze3dawaxc drozej, jesli nie zmniejsza kosztow prpdiukcji czy swiadczonych uslug.
Nie da sie jednak polaczyc poweszechnej dostepnosci danego produktu (kury,losos, ksiazki, ) z wysokimi kosztami prpdukcji.
Wiec musimy wyboierac co jest dla nas wazniejsze – posiadanie czy zapobieganie zlym praktykom.
Ja jeszcze dluga noca myslalam o tym progranmie o Amazonie. I doszlam do wniosku, ze zadne ksiazki nie sa tego warte, tego co sie robi z pracownikami sortowni. Ze jednak wole skazac sie na niewygode i polowac na ksiazke w ksiegarniach lub zadowolic sie jej wersja elektroniczna, niz godzic sie na takie praktyki.
Oczywoscie, nie mieszkam w Chinach, zas pracownicy Amazonu nie sa niewolnikami, ktorzy nie moga z tak zlej pracu zrezygnowac.
Ale nie chce by takie praktyki jakie panuja w Amazonie uznane zostaly przez innych przedsiebiorcow za normalne – znalezienie i zapakowanie ksiazki przeznacza sie gora 12 sekund, w ciagu godziny masz wyslac 110 ksiazek, jesli nie nadazasz i wysylasz zalozny 80 ksiazek na godzine to wykonujesz zaldwie 70% normy i musisz sie poprawiac. Po trzech dniach chorowania dostajesz trzy punkty ujemne i jestes zwalniany.
Tego nie chce, wiec jeszcze po dluzszym namysle postanowilam zlikwidowac swe konto wysylkowe w Amazonie. co. uk.
Dzień dobry!
W Wiki wyczytałam, że w 2011 roku Amazon kupił The Book Deposiotory.
Przy dużym bezrobociu pracownicy w pewnym sensie stają się niewolnikami, bo swobodny wybór pracodawcy staje się kompletną iluzją
Tak samo zresztą iluzją jest mówienie o wolnym rynku, kiedy wolność na rynku pracy dotyczy wyłącznie pracodawców
Oczywiście, że bojkot jakiejś firmy może się wiązać ze niewygodą i koniecznością zapłacenia za produkt drożej Ale właśnie dlatego pisałem o solidarności społecznej, nie o opłacalności
No wlasnie. Nie da sie wyhodowac, zarzanac, wypatroszyc, obrac z pior, zapakowac, zawiesc do sklepu i sprzedac za ?2 kury i jeszcze na tym zarobic. Ale takie wlasnie kury pochodzace z kurzych koncentrakow sprzedawano do niedawno w Tesco i w moim Sainsburym z naptrzeciwko. I mysmy swoimi naciskami i pod sztandarem paru telewizyjnych kucharzy takie kury z supermarketow wyprowadzili, choc byly one zapewne zbawieniem dla samotnej matki z trojka dzieci, ktora kupowala na jednej tacce 2 kury za ?4.
Nie wiem jak bedzie z tymi sortowniami ksiazek, ale wiem, ze nie chce uczestniczyc w procederze. Zreszta nie musze. Nie jestem samotna matka z trojka dzieci.
OT. Interesujące orzeczenie ETPC
Strasburg: nie można karać za pokojową blokadę drogi
Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 26 listopada uznał, że sankcja prawnokarna wymierzona rolnikom, którzy w proteście zablokowali drogę krajową, naruszyła prawo do pokojowego zgromadzania się.
Skargę do Trybunału wnieśli litewscy rolnicy, którzy wzięli udział w proteście przeciwko spadkowi cen na produkty rolne. Protest – chociaż pokojowy – polegał na zablokowaniu głównych dróg publicznych w kraju sprzętem rolniczym. Przeciwko skarżącym wszczęto postępowanie karne i skazano ich na 60 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok za zakłócenie porządku publicznego. Na czas zawieszenia wykonania kary skarżący nie mogli opuszczać miejsca zamieszkania na dłużej niż 7 dni bez zgody odpowiedniego organu.
Trybunał uznał, iż ten stan rzeczy stanowił naruszenie prawa do pokojowego zgromadzania się, chronionego w art. 11 Konwencji o prawach człowieka.
Jakkolwiek kara za naruszenie porządku była z formalnoprawnego punktu widzenia zgodna z litewskim prawem, to Trybunał przypomniał, że wszelka ingerencja w prawo do zgromadzania się musi być także konieczna i proporcjonalna. Każdy protest ze swej istoty pociąga pewne zakłócenia porządku publicznego, czasami nawet bardzo poważne. Mimo to władze muszą wykazać się pewnym stopniem tolerancji w imię ochrony wartości nadrzędnej jaką jest prawo do wyrażenia obywatelskiego protestu. Utrudnienia spowodowane przez rolników były znaczne, niemniej jednak nie stosowano w ich czasie przemocy, blokada przebiegała pokojowo, w czasie blokady prowadzone były – w dobrej wierze i zakończone sukcesem – negocjacje z rządem, a protestujący zachowywali się rozsądnie i pozwalali na przejazd pojazdom pasażerskim i przewożącym przedmioty niebezpieczne. Zdaniem Trybunału zastosowana względem protestujących sankcja była nadmierna i niekonieczna. To przesądziło o naruszeniu art. 11 Konwencji.
Istotą naruszenia stwierdzonego w tej sprawie był karny charakter oraz dolegliwość sankcji wymierzonej protestującym. Można spekulować, iż wyrok zapadłby inny, gdyby protestujący rolnicy zostali ukarani mandatami za blokowanie ruchu drogowego, zamiast karą pozbawienia wolności – nawet w zawieszeniu – i faktycznym zakazem opuszczania miejsca zamieszkania bez pozwolenia. W samą koncepcję zgromadzenia, demonstracji i protestu wpisane jest zakłócenie: duża liczba osób w tym samym czasie w jednym miejscu siłą rzeczy będzie utrudniać ruch drogowy i powodować pewne zamieszanie w przestrzeni publicznej. Takie zakłócenie nie może jednak stać się pretekstem do nadmiernych ograniczeń prawa do zgromadzania się.
Finalnym kryterium legalności protestu w orzecznictwie Trybunału konsekwentnie pozostaje jego pokojowość. Protest nie musi się podobać – ani władzom, ani współobywatelom, to nawet naturalne, że protestujący wywołują negatywne emocje w przedstawicielach innych grup interesów. Protest jednakże zawsze musi być pokojowy, a każdy akt przemocy oznacza jego automatyczną delegitymizację. Warto, by tę prostą prawdę zapamiętali także organizatorzy i uczestnicy dorocznych Marszów Niepodległości w Warszawie.
Tak wynika z wyroku Trybunału z 26 listopada 2013 r. w sprawie nr 37553/05, Kudrevičius i inni przeciwko Litwie.
Katarzyna Warecka
Unikałabym generalizowania, Bobiku
.
W Polsce migracja pracowników jest o wiele wyższa niż np. w Niemczech. A bezrobocie wyższe.
Prawo pracy w Polsce jest zdecydowanie propracownicze i ograniczajace swobodę pracodawców.
Ten wyrok sztrasburski w sprawie blokady drog mnie nie zaskoczyl. Tak wlasnie byc powinno. Mysle, ze polskie sady mnsciwie i niesprawiedliwie potrakjtowaly w swoim czasie Leppera. Ale wtedy chyba nie mial sie gdzie odwolac.
Zmoro, jednym z powodów częstej zmiany miejsca pracy w Polsce jest po prostu zatrudnianie na krótko, do wykonania jakiegoś tam konkretnego zadania ( potrzebuję pięciu do flizowania, na 3 tygodnie ), a potem adieu. Większość pracowników takim rodzajem pracowania (i stawkami godzinowymi) wcale nie jest zachwycona, ale nie mają wyjścia, bo innej roboty w ich okolicy nie ma. Czyli ta migracja też jest wymuszona, nie dobrowolna. Rynek pracobiorcy to mieliśmy ładnych kilka lat temu, ale te czasy minęły – dla jednych szczęśliwie, dla drugich nieszczęśliwie.
Przy rozmowie o polskim rynku pracy trzeba brać pod uwagę taką specyfikę jak umowy śmieciowe, niezrównoważony rozwój, itd. Ale generalnie mówienie o ograniczeniu pracobiorczej możliwości wyboru przy wysokim bezrobociu nie wydaje mi się sprzeczne z logiką.
Heleno, Lepper niszczył cudze mienie i używał przemocy, to nie był biedny człowiek.
Odcięło mnie wczoraj od internetu.
Wsparłam nieco Bieruta.
Serdeczne dzięki dla wszystkich, którzy w imieniu Psa Bieruta postawili zwierzakom kolację.
A gdyby jeszcze ktoś chciał postawić, to przypomnę bankowe namiary:
http://www.schronisko.krakow.pl/Nasze_potrzeby,_czyli_jak_pomóc/
Urban ma hienę z warszawskiego zoo na utrzymaniu, to co my nie mamy mieć, chociaż częściowo, Bieruta.
Sztrasburska wykładnia jest właściwie najoczywistsza z możliwych. Prawo do zgromadzeń – tak, jakakolwiek przemoc ze strony zgromadzonych – nie. I też jestem zdania, że Lepper by się tu nie obronił, bo choćby wysypywanie zboża raczej nie odbywało się na życzenie i za przyzwoleniem właścicieli.
Nie do końca minęły, Bobiku. Obserwuję pokolenie mojego syna, jego kolegów z liceum i gimnazjum. Wszyscy mają pracę, mimo bardzo zróżnicowanego wyksztalcenia, i b. wielu zmienia ją po kilku miesiącach na nową. I nie na umowy śmieciowe, tylko stałe.
Poczytaj statystyki zatrudnień po studiach w Niemczech. Wbrew temu, co się przyjmuje, większosć absolwentów znajduje zatrudnienie. Oczywiście, że trudno oczekiwać, że jest praca dla wszystkich mgr.filozofii.
Koledzy młodego ze studiów masterskich( istna wieża Babel) są rozsiani po całym świecie i wszyscy pracują w bardzo dobrych firmach.
Oczywiście w małych miasteczkach wygląda to inaczej. Czasy się zmieniły, jeśli chce sie mieć fajną pracę, trzeba być mobilnym i nie przywiazywać się do miejsca.
Warunki, o których piszesz, panują najczęściej w małych miasteczkach ( również w pozostałych krajach Europy) i polskich firmach rodzinnych.
Wśród moich znajomych w Polsce w przedziale wiekowym 30-50+, również bardzo wiele osób ( pełen przekrój zawodów) często zmienia pracę. Czy to szukając lepszych warunków, czy dlatego, że firma jest restrukturyzowana w związku z plajtą, czy też zmianą właścicielską. Nikt z nich nie pozostawał bez pracy dłużej niż pół roku.
Również w Europie pracownicy po pięćdziesiątce, których szanse na ponowne zatrudnienie jeszcze parę lat temu było niewielkie, teraz są poszukiwani.
Oczywiście, niektóre grupy zawodowe ( niestety księgarze lub bankowcy), na skutek zmian rynkowych są szczególnie dotknięte zmniejszeniem zapotrzebowania.
Doskonale pamiętam, jak przed 15 laty byla nadprodukcja lekarzy w Niemczech i wielu z nich nie znajdowało zatrudnienia. Teraz, gdyby nie lekarze z innych krajów, służba zdrowia niemiecka przestałaby funkcjonować.
Wysypywanie zboza na drogi wciaz jest uwazane za pokojowe demonstrowanie. W porownaniu z tym co w ramach pokojowych protestow wyczyniaja francuscy chlopi, to Lepper, Panie swiec… byl niewinnym kociatkiem.
Wysypywanie zboza przez rolnikow protestujacych przeciwko glodowym cenom skupu jest absolutnie OK. Sama na ich miejscu bym wysypywala.
Ruch konsumencki i podatnika powinien byc silniejszy i wspomagany. Nie bez przyczyny wielkie firmy pracuja w ukryciu, pracownicy musza podpisywac rozne zobowiazania, a im wieksza firma tym jest gorzej, bo nic nie jest transparentne. Pracowalam dla ogromnej miedzynarodowej filmy finansowej i nie moglam sie nadziwic na jak wiele sposobow probowala mnie ona, swojego pracownika, jak i swoich klientow kreatywnie przekrecic. Tez nie wierze, zeby te firmy placily podatki dla rozwoju lokalnego. A im wieksze te firmy tym bardziej nikt nie ma nad nimi kontroli i nie wiadomo co tam sie dzieje.
Prasa i dziennikarze sa zajeci skandalami i celebrytami…
Mam dzisiaj dzien urlopu. Hurrrrraaa! Mam dzisiaj dwa spotkania lunchowe z psiapsiolkami zanim zacznie sie Christmasowe szalenstwo.
U nas Boze Narodzeonie zrobilo sie swietem Sw. Mikolaja i przypomina bardziej zabawe przedszkolakow (Secret Santa, Kris Kringle, gift exchange, Rudolph), i juz sie nie wspomina, ze to jest swieto radosci z narodzin Boga. To pewnie ma sens jak sa male dzieci w domu, ale w mojej rodzinie sa sami dorosli od jakichs 15-tu lat, wiec zaczynam miec duzy disconnect z tym swietem.
No to właśnie pisałem, Zmoro, o niezrównoważonym rozwoju, wskutek czego obserwacje poczynione na własnych znajomych i kolegach syna mogą w skali makro nie być miarodajne. A w tej skali statystyka jest, jaka jest, czyli z dużym, w wielu miejscach strukturalnym, bezrobociem i największą liczbą śmieciówek w Europie.
Niemiecki rynek pracy jest w tej chwili, na tle reszty Europy, w sytuacji bardzo stabilnej i luksusowej, więc nie ma go co porównywać z Polską, Grecją czy Hiszpanią.
A mobilność polskiego społeczeństwa, poza mentalnością, jest poważnie ograniczona brakiem mieszkań (w dostępnych cenach, bo wściekle drogich apartamentów może być pod dostatkiem, ale co z tego bezrobotnemu ze ściany wschodniej). Znaczy, znów ta specyfika.
Heleno, a gdybyś widłami zaatakowała kogoś, kto dostępu do tego zboża by bronił, to dalej byłaby pokojowa demonstracja?
Atakowanie widlami jest czynem kryminalnym. Wysypywanie zboza i blokowanie drog nie jest. Jest aktem obywatelskiego nieposluszenstwa, jest odruchem rozpaczy. Trzymaijmy sie faktow.
Króliku, ja nigdy, ani u rodziców, ani u siebie, nie świętowałem z powodu narodzin Boga, ale też nie obchodziłem świąt Bożego Narodzenia w sposób wyłącznie zabawowo-przedszkolny. To było święto przede wszystkim uczuć rodzinnych, które w jakiś sposób rozszerzały się i na resztę świata (talerz dla nieznajomego). Święto dobrych, ciepłych uczuć po prostu. I dla osób niereligijnych, a nie chcących popadać w czyste santaclausostwo, to jest chyba jakaś opcja.
Ale przy tym wysypywaniu zboża, o ile dobrze pamiętam, dochodziło do jakichś przepychanek. Może bez wideł, ale jednak z użyciem siły.
Trochę na marginesie bardzo dobry artykuł z SO:
http://studioopinii.pl/piotr-kuczynski-zmiany-nie-oswietlily-drogi-do-2020-roku/
Jak już politykujecie, to może warto przypomnieć, że francuscy czy inni zagraniczni rolnicy wysypują swoje zboże. To jest bardzo nieładnie, bo śmiecą i nie sprzątają po sobie. Czcigodny pan Lepper natomiast wysypywał cudze zboże, delikatnie mówiąc, bez uzgodnienia tego z właścicielem. Mówiąc niedelikatnie, kradł je, żeby wysypać. Nie tylko zresztą Lepper, miał naśladowców, tylko że oni szli za to siedzieć, bo nie wiedzieli biedacy, że trzeba mieć najpierw kumpli, a potem rozrabiać.
Na starosc widocznie robie sie grumpy. U nas to sie zrobilo swieto kupowania masowych ilosci prezentow. Taze przez osoby, ktore sobie na to absolutnie nie moga pozwolic, wiec to jest smutne, jak slysze i widze ile stresu powoduje to cale kupowanie…
Trybunał może sobie orzekać, ja mogę mieć inne zdanie i mam.
Tak, moglo dochodzic do przepychanek. So what? Skazano za blokowanie drog i za wysypywanie zbpza.
Ja wiem, ze moj stosunek do Leppera znajduje malo zrozumienia. Mial rozne potkniecia i bledy, byl prostakiem, ale w stosunku do Leppera jest – tak mi sie widzi – sporo klasowej pogardy do chlopa, do „chgama”. Ta pogarda jest bardzo silnie zakorzeniona w Polsce.
W odrpznieniu jednak od niektporych przedstawocie;i zoliborskiej inte;igencji Lepper sie uczyl, potrafil przeprosic i przyznac do bledu. Wtedy wszyscuy sie uczyli demokratycznych ppocedur, demokratucznegpo jezykla i slownictwa. Niektrporzy nie nauczyli sie do dzis.
Stpsunek do „chamow”.
Pamietam jak prasa traktowala prosta, niewyksztalcona polska babe, ktora dokonala aktu niezwyklej cywilnej odwagi – zaprpsila dpo swegp pokoju hotelowego skur..syna, ktory skladal jej nieprzyzwoite propozycje korupcyjne i go nagrala. I ujawnila swiatu. Podziwialam nie tylko jej odwage, ale godnosc osoboista z jaka sie zachowala. Determinacje z jaka gotowa byla poswiecioc wlasna kariere aby ujawnic s..syna.
Byla wysmiewana, lzona i wypominano jej „kurwiki w oczach”. Tamtego roku roku GW prowadzila ankiete na „Kobiete Roku”. Zabraklo wsrod zaproponowanej listy nazwisk Renaty Beger. Kobieta roku zostala wtedy trzeciorzedna grafomanka, ktpra zalozyla kobieca partyjke, z ktorej nic nie wyszlo, bo grafomanka nie miala ani pomyslow ani checi do dzialania.
Ale Twoje zdanie, Wodzu, w przeciwieństwie do zdania Trybunału, nikogo nie zobowiązuje do niczego, poza Tobą samym.
No, może jeszcze Twoim Psem, gdybyś go miał. Bo już Twój Kot będzie miał Twoje zdanie wiadomo gdzie.
W kwestii różnicy między zbożem swoim i cudzym całkowicie się zgadzam, choć do świętego prawa własności nie mam stosunku skrajnie bałwochwalczego.
Bobik napisał bardzo ważną rzecz, wartą ujęcia w rymy:
Twój Kot ma zdanie Twoje
W tym miejscu gdzie mój ma moje
E tam, Heleno, jaka klasowość. Ja sam pół dzieciństwa spędziłem u dziadków na wsi i czułem się częściowo wiejskim szczeniakiem, więc co mi jakaś inteligentka z dziada pradziada będzie klasową pogardę wypominać.
Można kogoś uważać za chama, bo jest chamem, a nie dlatego, że ze wsi. Dalej się w to nie będę wgłębiać tylko dlatego, że mi mocno wpojono zasadę de mortuis aut bene, aut nihil.
Tak jest, Vesper. Teraz jeszcze tylko pozostaje oprawić Maksymę w ramki i powiesić w widocznym miejscu.
Lepper z tytułu blokowania miał dwa wyroki w zawieszeniu i niewielką grzywnę za blokowanie przejścia granicznego i wysypanie cudzego zboża na tory.
Zachowywał się jak panisko, nie jak mieszkaniec wsi, którego Helena nazywa chłopem.
To z powodu jego manier, a nie miejsca zamieszkania, czy zajęcia naśmiewano się z niego.
Chamem się jest niezależnie od zawodu i pochodzenia, Heleno.
Ja Tobie klasowej pogardy nie zarzucam, Bobik. Ale wiem jak to jest w spoeczenstwie . Pamietam tez za dobrze jak bylo w mojej lubelskiej szkole, gdzie wiekszosc dziewczyn przyszla do nas z okolicznych wsi. Pamietam jak byly traktowane i ile razy dziennie musialy wysluchowac wyzwisk „ty, wsiochu”, „ty krowy pasac” i temu podobne. To jest jedna z moich wiekszych traum mlodosci – stosunek do kolezanek ze wsi i moja bezsilnosc, choc zdarzalo mi sie wychodzic z klasy trzasnawszy drzwiami. Lamanie im kregoslupow. Ponizanie i wtedptywanie w ziemie. Upokarzanie na kazdym kroku, nawet bardzo dobrych, zdolnych uczennic. Zlosliwe wysmiewanie ich zyciowych aspiracji. Eeech..
Tak sobie koze z wiejskim zyciem kojarz, ze wrzucam
http://www.polityka.pl/galerie/1558745,1,rysuje-jan-koza.read
Scenariusz o katastrofie smoleńskiej można napisać albo źle, albo średnio, albo bardzo dobrze. I to podlega ocenie – mówiła przed rokiem tygodnikowi ?Wprost” dyrektor instytutu Agnieszka Odorowicz.
http://natemat.pl/83777,czy-pisf-wesprze-film-smolensk-krytyk-nie-naglasniajmy-obsesji-producent-to-film-wazny-dla-wspolnoty-narodowej
Jestem jednak wyjątkowo tępa, bo nijak nie nadążam za myślą pani poseł. Rysiu pomocy!
„…Krytycy takiego rozwiązania argumentują, że uzależnia ono od pomocy społecznej oraz uczy bezradności, która wypycha ubogich z rynku pracy. Nie spotkałam jeszcze żadnych badań, które potwierdzałyby tego typu uzależnienie od pomocy społecznej. Za to uważam, że bezwarunkowy dochód podstawowy przyczynia się do zrównoważonego wzrostu gospodarczego. Nie można bowiem zintegrować ludzi z rynkiem pracy, pozbawiając ich jednocześnie środków do życia. Może to zrobić jedynie edukacja, wsparcie społeczne oraz proaktywna polityka tworzenia nowych miejsc pracy. Bezwarunkowy dochód podstawowy zdecydowanie by w tym pomógł… ”
http://wandanowicka.natemat.pl/83745,dlaczego-popieram-bezwarunkowy-dochod-podstawowy
Heleno, piszesz o czasach tużpowojennych, kiedy funkcjonowały jeszcze podziały klasowe żywcem przeniesiome z II RP. Ale od tamtego czasu jednak sporo się zmieniło. Lud pracujący miast i wsi został hegemonem.
Wszedł do śródmieścia. Coraz więcej było inteligencji pochodzenia robotniczego i chłopskiego, nie mówiąc już o ludziach władzy. Wieś się zaczęła bogacić, dysponować dobrami pożądanymi przez miasto (mięso w czasach kartkowych), potem wyjeżdżać na saksy, a potem jeszcze był trend ucieczki ludzi dobrze sytuowanych z miast, słowem – ani nie była to już ta sama wieś, ani to samo miasto.
Nie twierdzę, że teraz nie istnieją różne formy pogardy „elyty” dla „prostaków”. Tylko że nie rozkłada się to już tak jasno po linii „ze wsi – z miasta”. Decyduje obycie, wykształcenie, zachowanie, sposób mówienia, ubranie, symbole statusu, itd. Pieniądze też, co tu ukrywać.
No a Lepper był, jaki był. W odróżnieniu od Witosa krawat nosił, ale jeszcze parę rzeczy go od Witosa różniło.
Konina w lasagni nie brzmi dobrze, ale che sapore lasagni di conigna…
Pomysł Kozy na rysunek bardzo dobry, tylko napis zgrzyta mi językowo. Na moje ucho aż się prosi „wypędzanie gendera”, nie „gender”. Tu trzeba tego gendera spersonifikować, na wzór diabła szatana, złego ducha, itp, żeby się z wypędzaniem dobrze komponowało.
Como sapere che sapore, jak się lasagni di conina nigdy nie jadło?
Taak, ? propos wiejskiego pochodzenia, Heleno, kiedy to było!
Moje stryjeczne siostry, które na ubranie i podręczniki zarabiały zbieraniem ?darów lasu?, mieszkają dzisiaj zxa granicą, lub mieszkają tam ich dzieci, mają piękne domy i same jeżdżą po Europie od dziecka do dziecka, najczęściej do GB.
Były najbiedniejszymi członkami rodziny.
Dzieci są okrutne na wiele sposób, niekoniecznie trzeba pochodzić ze wsi, zeby tego doświadczać.
A większość Polaków ma chłopskie pochodzenie, ja też.
Jak Ci zaraz Bobik przywale za te „czasy tuzpowojenne”, to sie lapami nakryjesz.
Kolejny raz mi w sprawie Leppera łajza z Siódemeczką wyszła. Może przez tę wspólnotę chłopskich korzeni?
Heleno, sorry, nie chciałem. Dla mnie czasy tużpowojenne to wszystko, co przed 60 rokiem.
Przypomniało mi się, jak kilkuletni krewniak PA spytał ciocię „ciociu, czy ty jesteś bardzo stara?”. „noo, aż taka strasznie stara to nie” – obruszyła się nieco ciocia. „Aha” – powiedział wredny gówniarz, jakby przyjmując do wiadomości, ale najwyraźniej chciał sobie jeszcze uporządkować wiedzę i rzucił półpytająco, półtwierdząco – „ale starsza niż Wawel?”.
Co do odmiany gendera przez przypadki, masz racje, Bobiku.
A co wsi: czy w Polsce juz nikt nie mowi „wsiowa baba”, ktora w jakis sposob od miastowej miala byc gorsza, choc tak na oko nigdy tych pan nie dalo sie odroznic? Nie mowie oczywiscie o osobach mowiacych dialektalnie lub rozniacych sie ubiorem. Sadze tez, ze to wlasnie ci, ktorym sie ze wsi uciec udalo, najbardziej pogardliwie… Oczywiscie nie wszyscy.
Siodemeczko, przesladowaniem dziewczyn w mojej szkole siostr kanoniczek (szkola stala sie swiecka. w roku gdy ja tam zaczelam chodzic) zajmowaly sie nauczucielki (i niektorzy nauczuciele). Mowimy o latach szescdziesiatych. Nawet wowczas nie wszystkie kolezanki ze wsi byly corkami wiesniakow, niektore, w tym z mojej paczki, pochodzily z podmiejskiej Kalinowszczyzny, ale byly zle traktowane jako „wsiochy”.. Znam takie, ktorym zlamalo to zycie. Lidka, Basia. Helka. Ta ostatnia , bodaj najbietniejsza, byla bardzo utalentowana matematycznie, choc matematyczka robila wszystko aby nas niczego nie uczyc. Nie poszla na studia, bo miala zlamany kregoslup tym traktowaniem i wysmiewaniem jej ubogoego ubrania, jej miesmialosci i zacukania. .
Dziewczyny z mojej klasy (szkola byla zenska) nigdy sobie nawzajem nie dokuczaly. Bylysmy bardzo zintegrowane jako grupa w walce i w strachu przed wiedzmami, ktore nas uczyly. Byla tylko dwojka przyzwoitych nauczycieli: Elzunia Z. – od polskiego, z ktora przyjaznilam sie poza szkola i ktora pozniej zostala profesorem od kulturoznawstwa na KULu i pan Zygmunt Lupina, od historii, ktpory zostal senatorem pierwszej kadencji po upadku komuny i z tego co mi wiadomo byl bardzo aktrywny w Solidarnosci, a moze nawet i przedtem. I to byla jedyna dwojka kulturalnych nauczycieli, ktorzy nie ulegali nagonkom. Byla jeszcze na samym poczatku jakas mlodziutka ruda fizyczka, ale uciekla po roku do lepszej szkoly – do urszulanek chyba.
Lublin byl w tamtych latach dosc straszny i wiem jak bardzo sie zmienil. Ucieklam stamtad rok po maturze, ucieklam jak stalam.
To byla dobra decyzja. Odetchnelam w Warszawie.
Bobiku, ja do szkoly sredniej zaczelam chodzic bodaj w 1961 r. Wiec soie odwal z tym „tuzpowojennym czasem”.
Chyba nawet w 1962 r.
Nie wiem, Meki, chyba żyję na księżycu, albo nie przywiązuję wagi, do tego, co mówią ludzie, ale nie pamiętam kiedy słyszałam takie określenie.
Czasy, kiedy naprawdę komuś dokuczałam i moi rówieśnicy też, to czasy przedszkolne i doczaliśmy dziewczynce mieszkającej w suterenie, ale chyba nie z tego powodu, bo wołaliśmy na nią „krostowaty nos”, poza tym bawiliśmy się z nią.
Czasy prawdziwej złości pomieszanej z pogardą, to były wtedy, kiedy kobiety wiejskie objuczone wielkimi koszami przywoziły rano produkty dla „miejskich panów” i tarasowały przejścia w komunikacji.
Termin „baba ze wsi” w moim domu rodzinnym był używany, jako techniczne określenie dostawcy żywności. Mieliśmy stałą taką „babę”, która przyjeżdżała z mężem furą, instalowali się na podwórku, a u nas w mieszkaniu korzystali z toalety, herbaty i takich tam.
Mówiło się dzisiaj przyjedzie „baba” ale z oczekiwaniem, bez pogady.
Pani Wanda Nowicka napisała
Nie spotkałam jeszcze żadnych badań, które potwierdzałyby tego typu uzależnienie od pomocy społecznej.
No bo trzeba chodzić tam, gdzie te badania bywają, to wtenczas jo, wtenczas można je spotkać. Pani wyśle asystenta do ministerstwa, tego od pracy i takich rzeczy, tam mają zamkniętą na klucz szafę z tymi badaniami, co je zamówili w zaprzeszłym roku. Kilku krzepkich woźnych powinno dać radę przynieść to do sejmu.
Jak ktoś mówi, że nie spotkał jeszcze takich badań, to znaczy, że nie spotkał żadnych badań na ten temat. Co nie przeszkadza grzmieć z pozycji postępowych. Z innych zresztą też nie, na tym polega problem z posłami.
To miałaś pecha, Helenko.
Jedyną nieprzyjemną nauczycielkę, jaką pamiętam, to Janina S. (starsza samotna osoba), którea do dzieci dobrze sytuowanych rodziców zwracała się po imieniu, a do mnie zawsze mówiła Chmielewska (tak się nazywałam). Była moją wychowawczynią w 6-7 klasie, miałam szczęście że tylko tyle, ale inne nauczycielki były baaardzo przyjazne i mądre.
Szczerze jej nie znosiłam i z tej złości nie oddałam jej kroniki klasowej, którą miałam prowadzić pod koniec szkoły. Później było mi przykro, że tak głupio się zemściłam, ale to już dużo później.
Za chwile wychodze na miasto. -5C, sloneczko.
Andrzej Lepper to postac filmowa, tragiczna. Pamietam jak sie obudzilam ktoregos dnia i dowiedzialam sie, ze on jest wicepremierem rzadu! Potem widzialam jak sie podciagnal w PR i niezle dawal sobie rade z dziennikarzami. Wcale nie byl swoja chlopskoscia skrepowany. Wydaje mi sie, ze nie kradl, w kazdym razie nie tyle za ile go Bracia chcieli przylapac. Jakby kradl czy bral to chyba mialby on i rodzina jakies pieniadze, ale oni nie mieli w koncu nic, tylko dlugi. Kazda kariera polityczna konczy sie upadkiem, ale Leppera byl spektakularny. Ja tam lubie jak klasy nizsze sa troche bezczelne, inaczej wogole ich by nie bylo slychac.
Ja wogole nie pamietam zadnego wrednego nauczyciela. Tylko dyrektor mojego liceum mial lepkie paluchy i ciagle sie ocieral dziewczynom o biusty. Przypadkiem oczywiscie. No i domagal sie lapowek od rodzicow za rozne rzeczy. Ale to byl dyrektor, czlonek partii, kwiatu naszych tamtejszych elit… Skad oni ich kurche blade brali…
A wiesz, Meki, że określenie „wsiowa baba” na moje wyczucie faktycznie stało się znacznie rzadsze? Raczej się już powie „chamka”, „prymitywny babsztyl”, „tłumok” czy co tam jeszcze, ale niekoniecznie będzie się do wsiowości odwoływać.
, ale już nie jest tak powszechne.
Oczywiście nie zniknęło to jeszcze całkiem, bo język bywa znacznie bardziej konserwatywny niż okoliczności pol-społ
Co się natomiast twardo trzyma, to słoma wychodząca z butów. Ale podejrzewam, że też już niekoniecznie kojarzy się to ze wsią. To się po prostu zrobił idiom, określający kogoś, komu chamstwo wychodzi spod pozornej ogłady.
Słowo cham też zresztą zmieniło zakres znaczeniowy, bo już nie oznacza przedstawiciela niższych klas, tylko kogoś niewychowanego… I tak by długo można, bo język jest stale w ruchu.
Prowincja byla wtedy bardzo inna, Siodeneczko, niz Warszawa. Warszawa zapewniala anonimowosc w tlumie. Pamietam, ze jak ucieklam do Wwy, a byla jesien, dosc ponura i dzdzysta i pierwszy raz poczulam. ze moge oddychac pelna piersia. Pamietam jak dlugo czekalam na przystanku autobusowym w centrum, bylo juz dosc ciemno bo pamietam zolte swiatlo latarni i pamietam ze wypelnialo mnie poczucie niebywalego szczescia i wolnosci. Tlumy ludzi, ktpre sie przesuwaly uliuca lub zatrzymywaly sie na przystanku, dawaly mi poczucie takiego wyzwolenia! Nikt mnie nie znal na tej ulicy, nikt nie obgadywal, nikt nie komentowal koloru wlosow czy stroju. Nikt nie uwazal za ku..e.
Ze zdrowego trzonu, z samego korzenia ich brali, Króliku. Sól ziemi, te rzeczy. Lepper też stamtąd, przypadek modelowy, powinni go zamarynować i trzymać w Sevres z tabliczką „aparatczyk”. Nie kradł, oczywiście, ależ ależ. To się inaczej nazywa.
WW, no to widac nie byl dobry w tym kradzeniu, skoro na koniec musial sprzedac zegarek…
Odwalam się, Heleno.
Mogę nawet łeb posypać popiołem z nie-powiem-czego.
Pamiętałem tylko, że trochę wcześniej ode mnie.
Wszystko przez to, że ja Ci lat nie liczę i nigdy się nie zastanawiałem, kiedy właściwie chodziłaś do jakiej szkoły.
No, ale od początku 60-tych lat też już się trochę zdołało zmienić.
Króliku, Lepper nie był dobry w inwestowaniu. No i miał jakby lekką, a może i ciężką skłonność do życia ponad stan.
W jezyku, w odruchach pozostalo. Bylam akurat w Polsce jak byla ta hostpria z Renata Beger i pokojem hotelowym. Pamietam jak ja traktowano. I tio nie tylko ci z PiSu, ale tez i inni – dzi9ennikarze, komentatorzy.
Wtedy sie sprzezyly w sobie dwie pogardy – nie dosc, ze wiejska, to jeszcze baba. Kurwiki w oczach.
Ja uwazam „kurwiki w oczach” za bardzo fajne i obrazowe okreslenie. Z miejsca wiadomo o co chodzi.
Był bardzo dobry w pożyczaniu i nieoddawaniu. To nie kradzież.
U nas o dostawczyni żarcia się nie mówiło, że przyjdzie po prostu „baba”, tylko „baba z jajami”.
U nas sie mowilo „przyjdzie Pani Niekoniecznie”.
A to stad, ze siadalismy wlasnie do obiadu i przyszla pani z cielecina. I matka zapytala, czy nie zjadlaby z nami obiadu. I ona powiedziala: Nie koniecznie…..
No wiec zostala nakarmiona. Ale imie pozostalo.
Heleno, ja bym się zastanowił, czy tak samo jak ludzi z Samoobrony traktowano np. tych z PSL. A jeżeli inaczej, to czy przypadkiem nie dlatego, że Samoobrona w sporej części (a w każdym razie tej od wierchuszki) była nie tyle partią chłopów, co lumpów, którzy entuzjastycznie zareagowali na możliwość dorwania się do żłobu i nawet nie bardzo umieli udawać, że jakiekolwiek inne cele im przyświecają. A dopiero po wyjaśnieniu tych wątpliwości brałbym się do obrony Leppera i S-ki.
Chyba nawet grunwaldzki reżyser Poręba w pewnym momencie się pod Samoobronę podłączał.
Partie chlopskie sa w ogole dzis troche przezytkiem, choc akurat w Polsce moze i wciaz przydatne, wlasnie z powodu tradycyjnego , gleboko zakorzenionego w narodowym psyche lekceeazenia chlopstwa. Partia SO powstala z potrzeby dopominania sie o swoje interesy, PSL dawno juz przestalo byc partia chopska. Przed wojna w PSLu bylo wiecej inteligenmcji „ludowej” niz chlopow, ludzi pragnacych pracy u podstaw. SO natomiast, tak jak ja ja postrzegalam, chciala rownego podzialu tortu, chciala uczestniczyc na rownych prawach. . A tego polscy chlopi specjalnie nigdy sie nie domagali.
Robili wiec ci z SO tak jak robili, wywolujac wsciueklosc i oburzenie warstw wylsztalconych, absolutnie nie oczekujacych od „chamow” ze wartaloby ich pytac czy chca do Unii, co na tym zyskaja, co straca. Lepper stal sie wyrazicielem resentymentow, jakie odczuwali polscy chlopi kiedy wszystkie decyzje nie tylko byly podejmowane nad ich glowami, ale nikt z nimi i o nich nie chcial specjalnie gadac.
I nie ma tu nic do rzeczy przypadek tow. Millera, który nie jest lumpem, tylko (tu sobie dopiszcie dowolne słowa, byle brzydkie).
Króliku, wiem, że Ci żal człowieka, ale zobacz, jak żył i jego rodzina:
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090227/DOM/588309657
Wdał się w jakieś ciemne interesy na wschodzie. Wynajmował pomieszczenia partyjne w centrum Warszawy, gdzie urządził sobie mieszkanie, nie płacili przez lata czynszu. Nazapożyczał się wszędzie, to takie wybrał wyjscie.
Mój były szef też znakomicie prosperującej firmy wdał się w jakieś intersa ze wschodnim sąsiadem, od znajomych pożyvzył jakieś bajońskie bieniądze obiecując im interes życia, aż wreszcie zaczeli przyjeżdzać ludzie uzbrojeni w kałasznikowy i ręcznie domali się uregulowania zobowiązań.
Też nie widział innego wyjścia i próbował popełnić samobójstwo, zostawiając rtodzinę z potwornym kłopotem.
Bardzo go lubiłam i byłam wstrząśnięta tym, co się stało, ale człowiek odpowiada za to, co robi.
Heleno, zlituj się, jacy chłopi? Chłopi pracują na roli i nie chcą mieć nic wspólnego z taką zdziczałą hołotą. Znajdź mi w Samoobronie chłopa, bardzo proszę. Oprócz może chłopki Hojarskiej, która wyłudziła kredyty na parę milionów i nie zamierzała oddawać, więc się zapisała do partii i pyskowała najgłośniej.
Wioelki Wodzu, a kto Ci na bazar dostracza pomidory, szparagi czy papryki?
Chłopi. Przynajmniej w mojej okolicy. Na pewno nie lumpy z osiedli w byłych pegeerach.
Prawdę mówiąc, mnie się właśnie pochylanie nad byle Dyzmą tylko dlatego, że ze wsi, wydaje jakieś takie… bo ja wiem… inteligenckie. My, chłopi, między sobą, tak się cackać nie musimy.
Że były wtedy różne niewyrażone chłopskie interesy, to prawda, tylko że Lepper bardzo szybko zaczął wyrażać interes wyłącznie swój i swoich partyjnych poddanych (bo mniej więcej takie były w Samoobronie stosunki), metodami, które sam dobitnie określił w zdaniu „Wersal się skończył”. Psując w ten sposób standardy życia politycznego na wiele lat.
A PSL w pewnym momencie istotnie przestał być rzeczywistą partią chłopską, ale potem zaczął „odrabiać straty”. Jeżeli w tej chwili ktoś jest w ogóle wyrazicielem chłopskich interesów, to jednak właśnie PSL. I znam, nawet osobiście, „prawdziwych chłopów”, którzy do niego należą.
Baba z jajami – bezcenne.
Ja muszę jeździć po jajka 30 kilometrów.
A o kurwikach we własnych oczach mówiła sama Beger, i to z pewnym samozadowoleniem.
Oczywiscie, ze to Beger powiedziala, z przymruzeniem oka. Ale te kurwiki sa jej wypominane do dzis, a gorzej znacznie sie pamoieta to co zrobila w tym hotelu. I nikt nie pamoieta jaka za to zaplacila cene. I z jaka godnoscia zachowywala sie gdy cala Polska z niej sie natrzasala.
Jesli chodzi o standard zycia publiocznegp to duzo wieksze od Leppera zaslugi na tym polu polozyl Niesiolowski, Kaczynscy, Ziobro, Macierewicz i okolice. Oni sa w awangardzie szkodnikow zycia publicznego. Make no mistake about it.
Zmieniam temat. Chocby na chwile. Filmu nie wiedzialem. Mam nadzieje, ze kiedys do mnie dotrze. Na razie jest Janicka, zawsze (moim zdaniem) godna uwagi:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/film/20131125/janicka-ogon-ktory-macha-psem
Pewnie juz o tym wspominalam, ale przypomne. Kiedys kiedy trwala saga leczonego w Londynie Pinocheta, w GW ulazal sie wstrzasajacy tekst mieszkajacego w Polsce uciekiniera z Chile. ozenionego z Polka, bylego wieznia politycznego rezimu Pinocheta. Wstrzasajacy bo opisywal on stosowane wobec niego tortury, m.in. o tym jak w wiezieniu sciskano mu jadra miedzy ceglami.
Pare dni potem Niesiolowski „odpowiedzial” na ten tekst i fragment, ktpry powalil mnie z nog dotyczyl tych tortur, „Moze Pan XY lubi takie zabawy seksualne, zeby mu jaja sciskac miedzy ceglami”, zazartowal facecyjnie pan posekl-profesor.
To jest ten moment, kiedy przekroczone zostaly wszystkie granice. Nikt tego nie podjal na publicznym forum, bo obroncon Pinocheta z formacji Kaczynskich takie postawienie sprawy chyba bardzo sie spodobalo.
Od tego momentu wolno juz bylo wszystko.
Właśnie zgłosilam udział w debacie „Antysemityzm. Diagnoza zjawiska w Polsce na tle sytuacji w UE”
Bardzo jestem ciekawa diagnoz. Część II dotyczyć będzie ścigania przestępstw z nienawisci.
Jak się uda, to nagram wypowiedzi.
O, fajnie. A kto jeszcze bedzie?
Wodzu,
skoro pani poseł nie zna badań, to one nie istnieją po prostu
.
Ale za to uważa, że bezwarunkowy dochód podstawowy przyczynia się do zrównoważonego wzrostu gospodarczego.
No skoro pani poseł tak uważa, to musi jest to najprawdziwsza prawda.
Przyczynia się – musi jest to oparte na faktach
.
Następne zdania sa równie kuriozalne.
Niesiołowki zawsze był chamem, ale też nieraz mu to chamstwo wypominano. Tej obrzydliwej odzywki cytowanej przez Helenę nie pamiętam (chyba jej w ogóle nie znałem), ale właśnie ta niepamięć jest swego rodzaju dowodem, że nie to było „historycznym przełomem”. Natomiast obyczajowy przełom lepperowski w polityce pamiętam dobrze. Nie to, że od Leppera zaczęło się polityczne chamstwo, ale że od czasów Samoobrony stało się absolutną normalką.
I na razie tyle, bo muszę oporządzić żywinę.
Dla tych, ktorzy musza wiedziec o czym jest ten link z Krytyki
Politycznej, wstawiam wstep:
„Ida” to katalog najpospolitszych antysemickich figur i konfiguracji fabularnych. Na jakiej zasadzie dla większości rzecz stanowi przezroczystą przezroczystość?
idzie na swieta! to mowie ja i wiem co pisze, taki jestem padniety
przegladem pozycji
dzieku Irku za „wyrok”, uwazam ze zrobie Lubie To
a WW za inne zdanie
myslisz ze jak masz dzide to mozesz sobie pozwolic? wiec jeszcze raz
(
)
Bobik dzisiaj Niemiecki rynek pracy jest w tej chwili, na tle reszty Europy, w sytuacji bardzo stabilnej i luksusowej
stabilnej? – no moze
luksusowej? – chcesz wiedziec co o tym mysli lewak? no chyba domyslasz sie
(Aufstocker + Geringverdiener)
Zmoro, zaraz przeczytam calosc, to zobacze czy mozna to zrozumiec.
Siodemeczko, to swietnie, ze Ty tam bedziesz. Moze nagrasz, jak sie nie da, to nam moze w skrocie zreferujesz.
Powtarzam tez pytanie Heleny: kto bedzie debatowal?
No wlasnie.
Heleno, wspomniałaś swojego nauczyciela – Zygmunta Łupinę. Oto jego ostatnie zdjęcie / sprzed ok. miesiąca/.
http://www.lublin.uw.gov.pl/aktualnosci/23703,.html#
Korekta kopiowania. Teraz powinno być ok. Pan Z. Łupina na 1 i 2 zdjęciu
http://www.lublin.uw.gov.pl/aktualnosci/23703,.html
Niestety, napisałem do Psa. Może zlikwiduje opór materii
Heleno, jesli przeczytalas Janicka, komentarz?
Koniecznie rzućcie okiem na to zdjęcie. Bez podtekstów. Jest genialne!
http://wyborcza.pl/duzy_kadr/5,97904,15044457,Najlepsze_zdjecia_fotografow__Gazety_Wyborczej___.html
Mam na myśli ten chórek, oczywiście.
Irku, niektóre linki z przecinkami tak wrednie mają, że nie dadzą się porządnie skopiować ani poprawić. Jedyna rada dla Heleny – przekopiować linkę w całości i wrzucić w pole adresowe.
Idę robić sos do sałatki. Już jeden miałem, ale okazało się, że Kotom wcale nie przeszkadza musztarda, cytryna, sól, pieprz i inne takie. Sos zniknął, tylko cebula z niego została.
Rysiu, możemy zrobić interes. Dostanę szwajcarski dochód podstawowy, to nie będą mi przeszkadzały blokady czegokolwiek. Dostanę dwa, to nawet sam mogę coś zablokować. Może być?
No i co dziwnego, że cebula została? Koty nie jedzą cebuli.
A ja juz wrocilam z gumna, Bobiku…
Siodemeczko, dzieki za link, rzeczywiscie kurna zadluzona chata to pojecie hmmm wzgledne..
Trzymaj sie w dyskusji! Ciekawa jestem wspol-dyskutantow. Cay beda tam tez zwolennicy…. brrrr….
Nie wiem jak mozna pozyczyc i nie oddac, bo tutaj bank mi nie pozyczy nic, jezeli nie mam nic pod zastaw. Najwyzej jakies marne tysiace na bardzo wysoki procent na karte kredytowa. Na samochod czy dom bank pozycza latwo, bo sie te dobra daje pod zastaw. Tez na hipoteke mozna pozyczyc, ale dlug sie z procentem odbierze przy sprzedazy. Nie wiem jak taki Lepper mogl przekrecic bank, przeciez normalnie to bank by przekrecil Leppera sprzedajac mu jakies bankowe badziewie jako swietna inwestycje. Jak ja ide do banku, to robie dokladne rozeznanie jakie misiowe pulapki na slonie bedzie bank sie staral na mnie zastawic (rozne ubezpieczenia na zycie itd na ten przyklad)…
To znaczy, ja będę słuchaczem, tylko trzeba było potwierdzić:
http://www.brpo.gov.pl/pl/content/debata-dot-zjawiska-antysemityzmu-0512
Program w załączniku
Króliku, Lepper chyba jajo Samoobrona nazaciągał kredytów na kampanie i różne świetne interesy z Białorusią.
Klamczuch Saatchi powoli odszczekuje to co insynuowal o Nigelli. Dobrze, ze ona juz nie jest w jego szponach. Ale prasa miala niezly bal przez pare dni przeciagajac Nigelle (i jej corke) przez bloto w te i z powrotem.
Meki, nie przeczytalam Janickiej, ale czytalam wypowiedz mojej przyjaciolki. do ktorej mam ogromne zaufanie – Heleny Datner.
I jesli Helena, osoba nieslychanej delikatnoscoi i wstrzemiezliwosci, mowi, ze film ja zdrowo wkurzyl, poniewaz opiera sie na stereotypach przyjemnych do ogladania, to ja jej wierze.
Ja znam Helenke od wczesnej mlodosci, odkad miala ona 16 lat (jest ode mnie dwa lata mlodsza) , znam jej wieloletnie badania i ksiazki, wiele razy robilam z nia wywiady i rozmowy i wiem jak jest powsciagliwa i ostrozna w ocenach i sadach. Jesli ona wypowiada tak zdecydowane sady o tym filmie, to wiem ile ja to kosztowalo aby powiedziec to glosno i publicznie. Ona jest naukowcem, nie publicystka. Ona woli pisac prace naukowe. I zna temat jak malo kto.
MOge sie tylko domyslac jak byla wkurzona skoro zabrala glos i powiedziala pelnym tekstem. . Bardzo dawno nie mialam z nia kontaktru ( z mojej winy, ja ostatnio malo sie z kimkoilwiek konrtakruje telefonicznie), ale mam coraz wieksza ochpte do niej jednak zadzwonic. Zwlaszcza, ze jest bardzo wrednie atakowana. Ona i Agnieszka Graff.
Tak, kroliku. Piekna, bogata i slawna kobieta jest wdziecznym tematem do odzierania ze skory. Mielismy tu caly festiwal roztrzasania w prasie czy Nigella jest narkomanka.
Jesli dobrze rozumiem, nie bedzie jej teraz dobrych pare mioesiecy w kraju, bedzie nagrywala programy w Kalifornii i mam nadzieje, ze jej ta cala chryja rozwodowa nie zaszkodzi.
Na Idę idziemy w poniedziałek. Niczego nie czytałam i czytać, przed, nie będę. Jak zwykle, chcę mieć niezakłócony ogląd.
Lepper był świadomym chamem. Pani Beger robiła nie dla idei, ale pod siebie. Żadna odwaga, czysta kalkulacja. Tak to widzę.
Jechałam do Treblinki w towarzystwie osób z Drugiego Pokolenia (dzieci Dzieci Holocaustu), wszystkie te, które widziały ten fim, były nim zachwycone.
Może pójdę jutro.
Chciałam iść z moim bratem, ale to chyba zbyt wiele.
Niedługo się okaże, że Express Wieczorny za komuny to był salon w porównaniu z poziomem dziennikarstwa bieżącego.
Dziekuje Heleno! Janicka uwaza to samo ale wyrazic potrafi to ostrzej. I naswietlic akurat to co mialo byc w polmroku.
Ataki na H.Datner i A. Graff zdecydowanie niewybredne.
Dobrze zrobisz, jesli sie skontaktujesz!
Siódemeczko, u nas tylko jeden seans. W Kinie Konesera wrrr. Paskudztwo, ale to jedyna możliwość. Na Kino Kobiet nie pójdziemy nigdy, żeby nie wiem co tam dawali
Dzieki za info, Siodemeczko.
Nie wyjaśniłam dlaczego nie pójdę z bratem, bo pierwszą rzeczą, którą by zauważył, to ta, że Żydówka była sędziną stalinowską , miała na rękach krew niewinnych ludzi i nie poczuwała się nawet do winy.
No bo wiafdomo, ze wszystkie Zydowki po wojnie, a przynajmniejn zdecydowana ich wiekszosc to byly sedzie stalinowskie i maja krew niewinnych ludzi na rekach.
Przeczytałam kawalek pani Janickiej, ale tak jak Haneczka, nie chcę oglądać z bagażem cudzych spotrzeżeń. Już i tak nasłuchałam się zachwytów, głównie od osoby, która wychowała się w Stanach i chyba nie ma tych złych skojarzeń, jak my tutaj.
Opór materii można pokonać wstawiając adres w nazwanę odsyłacza prof. Heleny Pan Z. Łupina na 1 i 2 zdjęciu
2 i 3 zdjęciu.
Idę psiać. Hej!
Na chwilę wyszedłem, a Wyście już tak popędzili, że jestem jak tabaka w rogu.
Ale doinformowywał chyba się będę dopiero jutro, bo dziś mam już nastrój wyciszeniowy – przyćmione światło, łagodna muzyka, dobra, ale nieprzesadnie ambitna książka, te numery.
A jak nieopatrznie kliknę w jaki krajowy link, to mam prawie jak w kanadyjskim banku, że się wnerwię.
Wciaz przystojny, bestia! Wiekszosc dzoewczyn kochala sie w nim. A juz po maturze dowiedzialam sie, ze jego zona byla asystentka mojegp ojca. Co bylo z jakiegos powodu trzymane przede mna w tajemnicy
To byl bardzo przyzwoity i kultuiralny pan, prof. Zygmunt Lupina.
Dzieki, Siodemeczko, Nie widzialam go od skonczenbia szkoly. Odzanaczal sie takze i tym, ze nosil rozowa (!!!) koszule. W Polsce w tamtych czasach nie bylo rozowych koszul! A jakby i byly to trzeba bylo byc dosc odwaznym mezczczyzna aby taka nosic. Very cool!
No i właśnie o to chodzi. W filmie są dwie Żydówki, jedna, młoda, jest zakonnicą i dzięki temu przeżyła wojnę, druga, starsza, to krwawa prokurator.
Mam „Idę” na świeżo.
Ela Janicka pisze jak zwykle ostro, ale punktuje celnie. Film, trzeba przyznać, ładnie zrobiony. Agata Kulesza, grająca znakomicie jak zwykle, może budzić w widzach współczucie – jest osobą nieszczęśliwą, złamaną przez wojnę i śmierć całej rodziny. Można jej współczuć. Ale nie każdy widz będzie współczuł, wielu zobaczy tylko wredną stalinówę.
Film jest mimo wszystko niedobry. I nieprawdziwy. Przede wszystkim nie słyszałam o ANI JEDNYM przypadku, by ktoś z Żydów, którzy przetrwali, nie szukał po Polsce swojej rodziny.
Film jedzie faktycznie na stereotypach, i to takich, które zadowalają nasze społeczeństwo. Janicka ma rację: z obrazu można wywnioskować, że Żydówki w tym społeczeństwie powinny same się unicestwić, czy to przez samobójstwo, czy to przez śmierć za życia w klasztorze. Może Pawlikowski faktycznie nie miał tego na myśli, chciał tylko zilustrować jakiś jednostkowy przypadek, ale po pierwsze w takie przypadki nie wierzę, po drugie – wpisał się, jeśli nawet niechcący, w te stereotypy i nie ma na to rady.
Pokłóciłam się trochę ostatnio o ten film z kolegami w redakcji.
Yeah…
szeleszcze
herbata herbata herbata
brykam
fikam
kawa
Tereny Ciemnejeszcze S-Bahn przeglad pozycji
brykam fikam
Na dzień dobry dla frakcji i Chrome polemika z tezą papieską o rosnącej nierówności socjalnej i biedzie, poparta liczbami:
http://www.faz.net/aktuell/franziskus-und-die-globalisierung-was-der-papst-verschweigt-12687456.html
Ja nie kupuję książek w internecie, bo lubię kontakt z księgarzami, lubię wziąć ksiażkę do ręki i nie chcę, aby księgarnie zniknęły.
Smutne jest tylko to, że wolę odwiedzać księgarnie w Niemczech, bo tam ekspozycja jest przejrzysta, mimo iż są one dużo większe.
I prawdziwych księgarzy, którzy kochają książki i z którymi można pogadać, poradzić się jest jeszcze dużo.
W Polsce są nieliczni, większość to młodzi ludzie, którzy pracują w księgarni z przypadku. Równie dobrze, a może i lepiej, czuli by się w pasmanterii, oferując gumę do majtek
.
Dzien dobry
Kawa
Herbata
Przy Liskowej herbacie dopadła mnie nostalgia
.
W 70.latach zawsze w dniu wypłaty pojawiała się u nas w pracy pani z księgarni z dwoma walizami książek, których w księgarni na półkach nie było. Rozkładała je na stole w bufecie, a my rzucaliśmy się na nie wydając większość z otrzymanej właśnie pensji
.
Pani wszystkie książki znała, i nasze upodobania także. ” Panie Zdzisiu, mam coś dla pana, na pewno się panu spodoba”. I nigdy się nie myliła
.
Dzień dobry
A poza tym potrzebuję kopa, bo mam kompletne urwanie łba, mimo że weekend. Już się zaczęły przedświąteczne szaleństwa, do których tutaj należy również udział w różnych imprezach „bożonarodzeniowych” po linii zawodowej. Nudne i uciążliwe, ale nie można nie pójść.
Dziś biorę kawę, bo jakoś optymistyczniej wygląda od herbaty.
Zmoro, nie zgadzam się z dziennikarzem FAZ-a w kilku punktach i w wymowie ogólnej, ale trudno z nim podjąć jakąś dyskusję, bo z konkretnych danych podaje tylko, że w nowym tysiącleciu zmniejszyła się liczba ludzi żyjących w skrajnej biedzie, na dodatek automatycznie przypisując tę poprawę kapitalizmowi, a nie biorąc pod uwagę, że istnieje coś takiego jak postęp i że zachodził on zarówno w czasach jaskiniowych, jak i – żmudnie, powoli, ale jednak – w tym nieszczęsnym komunizmie. Poza tym powołuje się na jakieś monachijskie badania, nie przytaczając z nich żadnych danych, ani nawet dokładnego źródła, a w ogóle nie odnosi się np. do badań dowodzących, że nierówności dochodów w bogatszych krajach w ostatnich latach bardzo się zwiększyły i osiągnęły taki poziom, jaki był w latach 30-tych. Krótko mówiąc, po chwytliwym tytule balon zaraz flaczeje i nawet nie ma się nim jak pobawić.
Zmarla Natasza Gorbaniewska.
Oj… bardzo smutno.
Szalenie zasłużona osoba.
Myślę, Bobiku, że jest to klasyczny problem szklanki
.
Tabelka P.Wimmera też do wielu nie przemawia.
Ja mogę się opierać tylko na tym, co widzę teraz i przed 20- 30 laty.
Czy to w Polsce, czy w Niemczech, Hiszpanii, Holandii ( bo to znam dość dobrze), ale także w paru krajach tzw. trzeciego świata, choć tu akurat dosyć powierzchownie.
Kawa zaiste urokliwa.
Heleno, trzymasz dietę? Grejpfruty naprawdę nie są takie złe. A propos niedawnej dyskusji o usypiających lekturach: mnie ostatnio wszystko usypia.
http://www.vwl.uni-wuerzburg.de/fileadmin/12010400/diskussionsbeitraege/DP_111_komplett.pdf
Tutaj jest wspomniana w FAZ praca Bertholda, b. interesująca i wyjaśniająca różnice w sposobie liczenia nierównosci.
Postarał się to zobiektywizować porównując różne metody liczenia, wyjaśniajac skąd się biorą sprzeczne opinie.
Moim laickim zdaniem brzmi to wiarygodnie.
Ale ja nie twierdzę, Zmoro, że nie ma postępu. Twierdzę tylko, że mógłby być bardziej zrównoważony.
Bieda, jak wiadomo, jest pojęciem relatywnym. Dla jaskiniowca stan posiadania , powiedzmy, dzisiejszego indyjskiego wieśniaka, byłby oszałamiający. Ale z tego nie wynika, że temu wieśniakowi, w obecnym momencie dziejowym, powodzi się dobrze. A jeszcze jak się porówna z miliarderem, który ma więcej, niż przez całe życie zdoła wydać na najbardziej nawet obłąkane potrzeby… Przy czym forsa tego miliardera niekoniecznie bierze się stąd, że on o tyle mądrzejszy, pracowitszy i lepszy, tylko że np. okrada żonę i dziecko tego wieśniaka, płacąc im za katorżniczą robotę w fabryce dywanów wiele mniej, niż ich praca jest warta. Itede.
W głębsze głębie wchodzić nie będę, bo muszę zacząć ogon fryzować.
A mnie się dzisiaj całą noc śnił Lisek w dziwnym połaczeniu z remontem mojego budynku.
Przysyłał jakieś drzwi z Izraela i coś z kolorem się nie zgadzało, było to dręczące majaczenie i nie mogłam z niego wyjść, aż wreszcie o 5. wzięłam książkę, poczytałam jakąś chwilę, oderwałam myśli od koszmaru i usnęłam wreszcie bez snów.
A obudziła mnie sąsiadka, że cały dzień świeci się światło na klatce, a my za to płacimy.
Nie wiem, gdzie się wyłacza światło. Jak ja mogę nie mieć koszmarów z tym remontem?
Siódemeczko, coś dla Ciebie
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15009429,U_dentysty_z_Kielc_mozna_placic_bitcoinami__Kto_sie.html#TRrelSST
Zgadzam się, Bobiku, że bieda jest pojęciem relatywnym.
Mam dwa telewizory kineskopowe, które stoją nieużywane.
Oferowałam je domom opieki, a także samotnym matkom( z którymi mam kontakt poprzez Szybka Paczkę) nie posiadającym telewizorów, a mającym je na liście potrzeb. Oglaszałam, że oddam w dobre ręce na tablica.pl. Nikt ich nie chce.
Będę musiała zutylizować. A szkoda.
Bo taki kineskopowy telewizor to okropna, zajmująca mnóstwo miejsca zawalidroga, co się zaczęło wyraźnie widzieć dopiero wtedy, kiedy weszły do użytku te płaskie.
A poza tym są z nim problemy techniczne. Nie znam się na tym, więc nie wytłumaczę, ale pamiętam, że myśmy musieli nasz kineskopowy wywalić w związku z tym, że coraz więcej było programów, które przechodziły na jakiś inny system i już się ich nie dało odbierać.
Mnie się też Lisek śnił całkiem niedawno.
To już wiemy, czym się Lisek po nocach zajmuje. Nie chodzi koło drogi, tylko krąży po świecie i odwiedza blogowe sny.
Do kineskopowego telewizora potrzebny byłby teraz dekoder. No i Bobik ma rację z brakiem miejsca.
Bieda jest. Wystarczy poczytać opisy niektórych rodzin, odwiedzonych przez wolontariuszy „Szlachetnej Paczki”. http://www.szlachetnapaczka.pl/artykuly/action,get,id,8278,t,raport-o-biedzie-2013.html Problem uzależnienia się od pomocy też jest. Jak pomagać mądrze, teoretycznie wiadomo (wędka, nie ryba), ale w praktyce… Przejść całkiem obojętnie wobec tego oceanu potrzeb nie potrafię. Na poważne zaangażowanie się w społeczną działalność, osobistą, adresowaną pomoc, jestem zbyt leniwa i samolubna. Wszystko, na co mnie stać, to zaufanie wyborom tych, którzy się osobiście angażują i finansowe wsparcie ich akcji. Oraz dorzucenie do paczki czegoś spoza listy – suszonych grzybów, kremu do twarzy, książki. Uczciwie dodam, że jak czytam te opisy wielodzietnych rodzin, gdzie chore matki rodzą kolejne chore dzieci życiowo bezradnym ojcom, to mam ochotę dołożyć kilka tuzinów prezerwatyw. Ale że nie wierzę, że to by coś dało, to dorzucam torcik od Wedla z napisem „Wesołych Świąt”. W pierwszym odruchu wrzuciłam do koszyka proszek na ciasto-gotowca i rodzynki, ale potem pomyślałam, że rodzina może nie mieć piekarnika albo pieniędzy na gaz, jajka i margarynę.
Kazdy pomaga jak umie i moze. Chyba nie ma zlej formy pomagania… Ja nie lubie tylko domokraznego zbierania datkow przez nieznajomych. Co innego sasiedzi.
Zaraz zmykam na miasto, po sobotnim pelnym sniadaniu w postaci dwoch malych perfekcyjnych jajek na miekko (3.5 minuty od zagotowania wody), tostu i herbaty (z cytryna i brazowym cukrem z trzciny).
http://www.youtube.com/watch?v=Z54oS3pKVDE
O takich rodzinach, Ago, piszę. Jestem skłonna kupić dekodery. Ale to nie o brak dekodera chodzi.
Nie rozumiem tego , sami parę lat mieszkalismy w jednym pokoju z kiblem wspólnym na korytarzu i prysznicem na żetony w piwnicy, umeblowanym meblami zabranymi z ulicy ze Sperrmuell i starym, ponad dwudziestoletnim telewizorem, który trzeba było uruchamiać pieścią. I byłam szcześliwa, że nie musiałam spać na podłodze. I wdzięczna tym anonimowym ludziom, którym te rzeczy były niepotrzebne, a dla mnie niezbędne.
I dorabiałam roznosząc gazety, zbierając truskawki i ogórki. I jakoś nie czułam się z tego powodu pokrzywdzona.
Lisku, Ty!
Krążącym po domach, z reguły nasilenie jest widoczne w grudniu, oferuję jedzenie zamiast pieniędzy. Zdecydowana większość nie chce.
Bieda jest w wymiarze ludzkim okropna. Mam zaprzyjaźnione domy opieki całodobowe i dzienne dla dzieci i dorosłych z różnego stopnia upośledzeniem umysłowym.
Te dzieci są traktowane przez rodziców koszmarnie. Tych całodobowych rodzice od lat nie odwiedzają, mimo że mieszkają w promieniu kilkuset metrów od ośrodka.
Wszystko, co potrafią zawdzięczają opiekunom i opiekunkom. I jedyne ciepło jakie otrzymują w życiu, to od nich. Rodzice nie kupują im nawet ubrań, bo nie warto. Wszystko pochodzi z datków. A potrzeba wiele, bo cierpią na inkontynencję.
A są niesamowici, otwarci, serdeczni, wdzięczni za chwilę uwagi, tylko nieco inni.
No pewnie Siodemeczko. Pysk dlugi, uszy ogromne, to niby kto?
Przepraszam ze kolor nie pasowal..
Kaczor?
Tytul tygodnia: Policja (na Majdanie) napadla na demonstrantow i pobila Polakow.
Mialam na mysli krazacych po domach zbierajacych datki w imieniu instytucji dobroczynnych, nie samych potrzebujacych. Nasi potrzebujacy po domach nie chodza. Choc sa rzecz jasna zebrzacy/ bezdomni w wiekszych miastach.
Wlasnie bylam na targu i tam przy wejsciu co sobote siedzi taki dosc mlody zdrowo wygladajacy pan. Ale ja wiem, ze on mieszka w tzw group home dla osob z uposledzeniami umyslowymi i ma mentalnosc 5-latka. W ciagu tygodnia w group home ma rozne zajecia, ale w sobote przesiaduje na targu i grzecznie pyta o zbedne drobne. Jest grzeczny, ale poniewaz nie ma widocznego kalectwa czy uposledzenia to czasem slysze komentarze, na szczescie nie do niego, ze moglby sie wziac do pracy. Na szczescie u nas sie 5-latkow nie wysyla do pracy. Jego renta bylaby wystarczajaca. ale dobijaja go finansowo papierosy. Prawie wszyscy mieszkancy group home to palacze, a papierosy kosztuja, jesli sie pali paczke dziennie, $360 miesiecznie.
Ja bardzo przepraszam, że politykuję, ale co się będę sam śmiał.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15052194,Kaczynski__Mamy_do_czynienia_z_bardzo_waznym_momentem_.html#BoxSlotII2img
No to się, kurna, Putin doigrał.
Janukowicz robi w gacie………
Jestem pewna, ze Ukraincy za ten wielki plan beda serdecznie wdzieczni; powinni sie tez domagac od Unii pierwiastka i byc gotowi umrzec za pierwiastek.
Lisku, ale to nie Tu byłaś powodem horroru, tylko sam temat remontu. Nie wiem dlaczego tak się denerwowałam we śnie, że te drzwi się nie nadają.
Ty starałaś się być pomocna i ciągle jakieś nowe pokazywałaś.
Szczegółów nie pamiętam, ale wielokrotnie z tego zmartwienia budziłam się w nocy, zanim postanowiłam przerwać ciąg snów.
Na mnie ten remont okropnie działa. Wczoraj dostałam pismo, że zarzad nie zgadza się na brak lamperii olejnej. I cały dzień szukałam taniej farby lateksowej o dobrych parametrach, żeby obronić się przed lamperią.
Pięćset trzeci.
Oraz pięćset czwarty.
Nikt niekocha nieokrągłych nieliczb.
I nic nad nimi nie szeleści.
Całe szeście rze prezyden Kaczyński ma renkem na pusie.
A to ladne:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,15052868,Ukrainskie_media__bunt_milicji_na_zachodzie_kraju_.html
Siodemeczko, rozumiem
Rozsmieszylo mnie ze slowa Chyly tak pasuja do wygladu lisa
Aż mi się głupio zrobiło.
Ja się po imprezach włóczę, a Prezes w tym czasie własnom pierwsiom Ukrainę uratował.
Jak by to było pięknie, gdyby wkrótce został królem Ukrainy, wyemigrował tam na ament wraz ze swoją świtą i mielibyśmy ich z głowy.
Moze zaczac petycje: Kaczynski na krola Ukrainy! Subito!
Niechby się już nawet, dla osadzenia w tradycji, nazwał Jarosław II Mądry. Jak to nie będzie u nas, to nie tylko zniesiemy, a wręcz poprzemy.
Nieazaliż ataman Kaczyński?
Miejcież litość nad Ukraińcami!
Trudno, Ago. Bliższa koszula ciału niż rubaszka.
Andsolu, gdzieś tak od trzydziestych urodzin zdecydowanie wolę liczby nieokrągłe. Autobusem linii 503 jeździłam do liceum, autobus linii 504 zatrzymuje się pod drzwiami mojej siostry. Ładne numerki.
Ostatecznie, jeżeli Ukraińcy stanowczo nie chcieliby monarchii, niechby był i ataman. Dalibyśmy mu w posagu otomanę i na pytanie „gdzie ataman?” mogłaby padać odpowiedź „a tam on, na otomanie”. W ten sposób od razu byłoby w kraju może nie lepiej, ale chociaż śmieszniej.
Ataman Kaczorko, czemu nie?
I duza nahajke nu pasa.
… i nową wersję „Hej, sokoły”, bo przecież na taką misję, to obowiązkowo ze śpiewem na ustach.
Bobik!
Bobik!
Bobik!
No więc obejrzałam „Idę” i jakkolwiek jest to poruszająca historia, bo trudno, żeby nie była, to doskonale rozumiem, że może budzić gniew i protest osób ze społeczności żydowskiej.
Poczekam na Haneczkę do poniedziałku, żeby wątek bardziej rozwinąć.
A teraz przeczytam, co było pisane na ten temat, chociaż wydaje mi się, że dobrze to rozumiem.
No dooobra…
Wsiadł Kaczorko na konika,
do Kijowa raźno bryka,
chce się tam wykazać czynem,
uratować Ukrainę.
Hej, hej, hej kaczory,
do Kijowa sio na rozhowory,
tam się można objeść hreczką,
by być dużym jak ho-hoń.
Jeden bliźniak zbawił Gruzję,
drugi już gotuje fuzję,
żeby zbawić Ukrainę,
obaliwszy jej starszynę.
Hej, hej, hej kaczory,
do Kijowa sio na rozhowory,
drżyj, starszyno, bo Jareczko
to jest najgroźniejsza broń!
http://www.youtube.com/watch?v=IyocBqoS1mo
To byłby hit na Tubie, gdyby ktoś zaśpiewał.
A moze by go tak namowic na ratowanie Syrii albo Tajlandii. Cosik mi ta Ukraina za blisko. Latwo wrocic.
Choc Bobik tak to slicznie opisal, ze byloby szkoda.
Pomysl Siodemeczki, zeby to na Tubie zaspiewac wysmienity!
Meki, po pierwsze szkoda Syryjczykow, po drugie to za blisko mnie 8)
Bobiku, genialny jestes po prostu, to sie nadaje na hymn
Juz hula po interencie jako Dumka o Atamanie Kaczorko ulozona przez Psa Bobika.
Mordechaj działa z prędkością światła.
Fakt, Syryjczykom los w ostatnich latach tyle plag zesłał, że dodawanie im jeszcze Prezesa byłby po prostu nieprzyzwoite.
No i nastał grudzień. :niezdecydowana mordka:
Rzeczywiście. A jaki podobny do listopada…
Czyżby znowu jakieś bliźniaki?
Nie bede sie upieral. Czy nikt nie slyszal o marsjanach potrzebujacych jarko-pomocnika?
To już lepiej go na Wenus, w charakterze amorka. Nic by przerabiać nie trzeba było, tylko garniturek zdjąć i ręczniczek kąpielowy wręczyć.
http://www.artfinding.com/Art-database/Galerie-Vonthron/Putto-a-la-boussole/2285/1.html
Czy ten Lucyfer sie nie powtarza:
16244
i jeszcze dziadek z Wermahtu:
16245
Bobiku!!! Zamiast spac przez pol nocy zasmiewac sie bede.
Jak Ty tak szybko amorka-kaczorka zanalazles?
Jak to jak? Sierżant Gugiel najlepszym przyjacielem Psa.
Jeszcze coś takiego mi podrzucił:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=237926156370316&set=p.237926156370316&type=1&theater
Konsekwencje pozbycia się Prezesa będą ogromne, jak ogromna dziura powstanie po takim ubytku. Dziura ta z każdym dniem nieobecności rosnąć będzie z jednej strony a z drugiej domagać się wypełnienia.
I niech wam się nie wydaje, że szczęśliwość powszechna nastanie, wręcz przeciwnie: zbliżymy się do katastrofy na milimetry. Ta dziura zacznie zasysać, a zassie persony całkiem zaskakujące, najpilniej czekające na taką okazję.
No to może warto się rozejrzeć i pocieszyć się – póki okazja – że lepsza parodia na miejscu, niż tragedia na wyjeździe, z której bez wątpienia wyrośnie tragedia znacznie większa.
Przez półki z książkami i spis treści kindle?a (o tempora…!) przeszedł właśnie, z okazji nadejścia grudnia, huragan. Siedzę i patrzę na książki kupione w tym roku – roku, który zaczął się od lektury przygód stulatka uciekającego przez okno – kupione, a nieprzeczytane. O niektórych już zapomniałam.
Nie mogę się zdecydować, po którą sięgnąć, bo sięgnięcie po jedną, będzie wyrokiem dla pozostałych. A pamiętam, że jeszcze jakieś są w drodze. Chlip.
Ja mam to sa,o. Ago. Już się poddałam.
Zważywszy dodatkowo, że szeregi nieprzeczytanych rosną o tomy zapomnianych.
Miałam w nocy prorocze sny, rozpadły się były drzwi wejściowe i nie wiem, czy pusta butelka po wódce walająca się na parterze to przyczyna, czy skutek.
Alez, zeen. przeciez my go wcale z kraju nie wyrzucamy. My go chcemy tylko wysmiac, bo sa gdzies granice kociej wytrzymalosci.
Niech se bedzie prezesem Paranoi i Schizofrenii. Noiech se pojedzie na Ukraine, a nawet wystapi na jakims wiecu. Pies go drapal.
Siodemeczko, drzwi to pestka. Starej dzis przysnilo sie, ze bardzo dluga i gruba igla przekluwala sobie na wylot szyje!
Slkad jej takie brednie do ;ba wpadaja, PB raczy wiedziec.
Moze za duzo oglada CSI.
Mordko, nie mieszaj niewinnych zwierzat do spraw nieczystych. A dumka hula, znalazlem. Moze ktos Siodemeczki wyslucha i na tubie wyspiewa.
Ago, ja probuje czytac kilka na raz. Na ogol mi nie wychodzi.
Ale probuje, probuje…
Meki, ja próbuję nie czytać kilku na raz. Też mi często nie wychodzi.
Dziewczyny, to jest jakaś jesienna wędrówka koszmarów przez sypialnie – w zeszłym miesiącu parę razy budziłam się przerażona, a to mi się naprawdę rzadko zdarza. Mam nadzieję, że to już koniec sezonu. I z tą nadzieją się kładę. Nie ma to jak sen w dobrym towarzystwie.
Dzien dobry
Herbata
Nie wiem czy kawa sie znajdzie…
Kawa śpiewająco
Rzezby w arbuzie
niedzielne ciche i powolne Dzien Dobry Bardzo
z Liska herbata mozna brykac
fikac
brykam
szeleszcze
Ago, stulatka nalezy przeczytac, prawdziwe czytadlo, a do tego
bardzo dowcipne
te arbuzowe rzezby fascynujace, kto ma tyle cierpliwosci?
do Liskowej herbaty, Lagoma pamiatka:
https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/1461346_10151888884696144_1144774727_n.jpg
E, dzisiaj jest prawie tak samo, tylko kierowca nie nosi czapki i nie ma książki skarg i zażaleń…
Bobiku, uważaj, niebawem i do Niemiec prezio zawita na odsiecz.
http://wyborcza.pl/1,75478,15052938,Polacy_sa_w_Niemczech_dyskryminowani___twierdzi_poslanka.html
Dzień dobry
Jak ja mogę zacząć dzień śpiewająco, skoro jestem w tych Niemczech brutalnie dyskryminowany, jęczę pod żołdackim butem i mojej pieśni przydeptano gardło?
Poproszę o kawę martyrolgiczną, skrwawioną, okutą w powiciu. I kurosanta z ojczystego kurnika. I niedoczyszczone ostrygi z piaskiem Mazowsza, który będzie mi rozkosznie zgrzytał między zębami. Ino migiem, no!
Po zastanowieniu jednak się nieco oburzyłem, że pisłanka, w przeciwieństwie do swojego prezesa, nie wykazała należytego, internacjonalistycznego ducha. Mniejszość turecka jest Niemczech znacznie większa od mniejszości polskiej. Sprawiedliwość nakazywałaby najpierw powalczyć o jej prawa!
Czy cos takiego mniej wiecej?
Fajne te arbuzowe wybuchy wyobraźni.
Rysiu, stulatka przeczytałam w minionego sylwestra. Teraz pytanie brzmi, jak zakończyć rok rozpoczęty ze stulatkiem.
Kierunek słuszny, Lisku, ale jeszcze za mało krwawo. Tu trzeba rymkiewiczowskiego zadęcia.
Nie przychodzi mi w tej chwili do głowy żadna nowość, która przebijałaby stulatka w jego kategorii.
Ago, może trzeba zmienić kategorię?
Na sylwestrową noc będę miała pod ręką pozycje z różnych kategorii, bo przecież do ostatniej chwili nie będzie wiadomo, na co będę miała ochotę i na co sąsiedzi pozwolą… Ale do sylwestra jeszcze 30 dni i chyba podjęłam przez sen decyzję, co w tym czasie czytać,
A reszta książek ze sterty „do przeczytania” powędruje dziś na właściwe półki.
Jeszcze o książkach. Na publio, http://www.publio.pl/index.html w dziale poezja i dramat, znalazłam sporo książek dostępnych za darmo. Jeszcze nie czytałam wierszy na kindle?u, ale w podróży chyba fajnie będzie mieć je ze sobą, choć w domu będę się nadal trzymać wydań papierowych.
Taki fajny film zaczalem ogladac wczoraj! Tak stylowo zrobiony! „Ghost” Polanskiego. I zasnalem po 20 minutach.
Taki jestem zly na siebie, bo sie szykowalem. Tak walczylem zeby nie zasnac!
Jestem coraz starszym kotem, nie da sie ukryc,
He, he. Pociesz się, Mordo, ja też nie wiem, jak się wczoraj skończył inspektor Barnaby.
dziiizaz…
I co, głupio trochę? Chmielnicki miał marne 100 tysięcy Kozaków, a Kaczorko tylko się pojawił i ruszyło 200 tysięcy.
Niestety wszystkie dobre programy zaczynaja sie dosc pozno. Pewnie czekaja az mlodzi pojda spac, zeby bron Boze nie obejrzeli czegos dobrego. Wczoraj udalo mi sie zpbaczyc do konca, za trzecim podejsciem, progrram i pawianach w Birmie. Nie warto bylo walczyc ze soba. Byl taki sobie.
I ogolnie zauwazylem oststnio, ze jedyne prpgramy przyrodnicze, ktpre mnie nie irytuja, to sa te prowazdone glosem Attenbvorough.
Inne albo za duzy nacoisk klada na pozeranie uciekajacych antelop gnu przez rozne wredme zwierzeta, albo zanadto nas strasza, ze jestemy na sklarju wytrzebuenia zycia na zioemi.
WW, daje glowe na odrabanie, ze w kancelarii prezydenta Komorowskiego gryza lokcie ze wscieklosci, ze sami nie wpadli na pomysl pojechac do tego, kurka wodna, Kijowa.
Dzień dobry
, a potem, z jednym okiem w gazetach, snookera i curling
Zakontrastuję
Wczoraj oglądałam przegrane jajo
Prezes, jako Hektor Majdański, obezwładnia.
Kliczko mógłby mieć trochę wyczucia i przykucnąć do wspólnego zdjęcia.
Jakie 200 tysięcy, Wodzu. Już pół melona poszło walczyć wyłącznie za Kaczorkę.
A temu fotografowi za zrobienie z Prezesa włosa pod pachą Kliczki należałoby urwać wiadomo co.
Tak serio, ciekawy artykuł o kulisach rokowań:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15053869,Co_zdecydowalo__Wazny_polityk_powiedzial_mi___diengi.html
No i ogóle, w Kijowie, jeśli pominąć atamana Kaczorkę, w tej chwili dzieje się serio. Mocno są ludzie zdeterminowani.
Take 2
Nie, to lepsze
No tak, ten ostatni kubek wygląda już dostatecznie męczenniczo.
Trzeba powiedzieć, że wielu mężów stanu w Polsce jest niedużego wzrostu.
Ostatnio dziwiłam się, ze i Wałęsa taki malutki na pogrzebie Pana Marka Edelmana.
Niedobrze, że dochodzi do aktów przemocy ze strony demonstrantów, jeżeli to rzeczywiście oni, a nie prowokacje usprawiedliwiające brutalną odpowiedź milicji.
Napoleą też był kurdupel.
I ja nie za wysoka…
Wyglada na to, ze ta rewolucja juz zostala de facto wygrana i ekipa Janukowicza lada moment zlozy dymisje.
Na ręce Atamana K.
Wyobrażacie sobie coś w rodzaju hołdu pruskiego – Janukowycz klęczy u stóp Wiadomo Kogo..
No nie, nie, Nisiu. Ja to raczej widze tak: Zaporpscy Kozacy pisza list dp polskiego atamana Kaczorko:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Repin_Cossacks.jpg
Sam sie cudnie ropzbawilem…
Póki co, to na razie powstał taki obraz:
http://i.imgur.com/f1Qb4.jpg
Tego samego autora:
http://i.imgur.com/WHLLx72.jpg
Ooo, to noie tylko ja mialem skojarzenia?….
Zastanawia mnie tylko, co w tej kompanii robi Rydzyk? Co autor miał na myśli?
Szukam i szukam na wszystkich zdjęciach relacjonujących, wizytę „Jareczka”, naszego najdzielniejszego Antosia Lwie Serce i nic. Nawet szkło powiększające nie widzi.
Czyżby to znowu była wina złośliwych fotoreporterów ? Trza powołać komisję sejmową, do wyjaśnienia tego spisku.
„Poroszenko twierdzi, że manifestanci, którzy chcą użyć do szturmu buldożera to kadeci ze szkoły policyjnej, którzy są prowokatorami.”
Tu chyba mało kto zagląda: http://kwiatkowska.blog.polityka.pl/2013/11/30/czlowiek-owca-czyli-wiesci-prosto-z-majdanu/
W zbiorze wierszy Leśmiana, który dziś za darmo ściągnęłam z publio, jest też mój ulubiony poplątany wiersz-pomnik męskiego zadufania.
http://lesmian.kulturalna.com/a-2333.html