Wykład o psoezji renesanpsowej
W kolejnym wykładzie z literapsury chciałbym zwrócić uwagę Szanownych Słuchaczy na nieco pomijane w dotychczasowych opracowaniach utwory z epoki renesanpsu. Pomijane, dodajmy, nader niesłusznie, bo oprócz wysokiego kunsztu formalnego, możemy w nich odnaleźć szeroki zakres tematów, do dziś poruszających serce każdego Psa. Począwszy od niewątpliwie priorytetowych zagadnień samorealizacji i przedłużenia gatunku:
Nie uciekaj przede mną suczko urodziwa,
w gumki ani w pokera ze mną nie pogrywaj,
gdy amor z łuku strzela, nie jest żadnym wicem,
że jamnik oczarować może i dożycę.
Nie uciekaj, ma rada, wszak wiesz, im pies mniejszy,
tym być musi w techniczne sztuczki zasobniejszy.
Któż może o tym lepiej wiedzieć od jamnika,
że nie rozmiar jest ważny, liczy się technika?
poprzez obyczajowe obrazki z życia codziennego, w głębszej warstwie opisujące odwieczną walkę obowiązku i przyjemności:
I nie stróżować ciężko, i stróżować
nie bardzo chce się, kiedy chęć przemożna
ciągnie ku frisbee, albo kurze z rożna,
która już wkrótce może się zepsować.
Pies jest obejścia stróżem, jasna sprawa,
instynkt go jeden kieruje w tę stronę,
a drugi wiedzie tam, gdzie rzeczy one
jak aport, biegi, spacer i zabawa.
Gdy trzeba wybrać jedną z tych miłości,
zostaje łapę gryźć w bezsilnej złości
zainteresowanie jakością życia publicznego i apelem o przestrzeganie zasad etycznych przez rządzących:
Wy, którzy zasobami lodówki władacie
i wolny dostęp do jej wnętrza macie,
wy, szczekam, których władzy tej pozłota mami,
nie bądźcie nieczułemi, zimnemi draniami.
Miejcie to przed oczyma, że służbą jest władza
i nie na samolubstwie jej sens się zasadza,
na to dano kontrolę wam jadalnej rzeczy,
byście i pieczeń dla psa też mieli na pieczy.
Dajcie innym skorzystać z bogactwa swojego
i nie strzeżcie zazdrośnie boczku wędzonego,
boć grzeszy ten, kto myśli jeno, by sam zyskać,
a nie widzi pod stołem zgłodniałego pyska.
aż po filozoficzne rozważania o przemijalności, a zarazem powtarzalności wszelkich spraw tego świata:
Nasz weterynarz spać się od nas bierze,
z czego się cichcem każde cieszy zwierzę,
wszytko na próżno: sny doktora zmorzą,
aleć też z łoża wstanie z ranną zorzą.
Już tych kilka przykładów pozwala uświadomić sobie, jak istotna była rola rensanpsu w życiu kulturalnym psiości. Nieunikające bolączek i problemów, odnajdujące jednak psens nawet w bezpsensie strofy pozwalały łagodzić, czy wręcz przezwyciężać immanentny tragizm psiej egzystencji. Toteż najważniejsze chyba przesłanie renesanpsowego psoety, pełne trudnego, ale niepohamowanego opsymizmu, pozwolę sobie przytoczyć na koniec:
Nie frasuj sobie, przyjacielu, głowy,
nie dumaj o tym, by napisać Skowyt,
pomyśl, gdy pieskie życie zda się psujem –
fraszki to wszytko, czym się tak przejmujesz.
Wszakżeś w ogrodzie, gdzieś tam pod orzechem,
zakopał pewną żywota pociechę,
więc nie rób nigdy najmniejszego kroku,
by nie pamiętać o tej kości z boku.

Irku, już sobie zakonotowałam. Od Plackarni na kilometry. Podobnie jak od Zysk i S-ka
Ooo, jaka dobra wiadomosc! Mma Makutsi jest przy nadziei! Z mezem, Rra Phuti Radiphuti!
Nie , nie czytalam jeszcze najnowszej Mma Ramotswe, bo nie zauwazylam, ze wyszla, ale jutro sie rzuce do kupienia – w papierze!
Tak, my w tym domu tez bardzo Mma Makutsi kochamy – z jej akward skin, duzymi okularami, zielonymi bucikami na obcasie i dyplomem ze szkoly maszynopisania gdzie zdobyla na koniec 97 punktow na sto mozliwych. Mma Makutsi jest nasza prawdziwa ulubienica i moja mama tez ja pokochala, wespol z ?tradycyjnie zbudowana” Mma Ramotswe i Rra J.L.B Matekoni i jego slynnym na cale Gabarone zakladem naprawczym Speedy Motors Garage. I czeladnikow. Ja to nawet w domu trzymam prawdziwa red bush tea, z samej sympatii dla Mma Ramotswe.
Boze, jakoiez on piekne tworzy postacie – A. McCall Smith. Zapadaja w dusze i w niej zostaja.
Ja jestem usprawiedliwiona, bo ja bywam.
Dzisiaj byłam, w poniedziałek i we wtorek.
Ponieważ jest już nagranie poniedziałkowe, to umieszę tu ścieżkę.
To jest drugie spotkanie z cyklu Uwierzyć w Muzeum.
Tym razem w mniejszej sali i nagrano film.
Udział biorą oprócz prowadzących S. Krajewskiego i H.Bortnowskiej – Krystyna Starczewska.
Nadzwyczajna postać, stworzyła sieć szkół pt. Bednarska, gdzie wdrożono zasady pedagogiczne Korczaka.
Będzie o tym też mówić podczas tego spotkania.
Tytuł spotkania „Czy i kiedy dojrzewamy?” a dotyczy fragmentu Księgi Rodzaju 32,1-33,15.
Sympatyczne osoby, świetne spotkanie
https://youtube.googleapis.com/v/8MTxRLS_moc#t=3
Z najwyższą przyjemnością dowiaduję się, że nikt nie zamarł, wszyscy żywi, a Mma Makutsi nawet podwójnie żywa.
Ja też żywy, ale z postępującym dość gwałtownie zakatarzeniem, więc się mało odzywam, bo nie lubię pisać przez nos.
A dzisiaj w Centrum Badań nad Zagładą odbył się panel
Tadeusz Mazowiecki in memoriam
„Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych”
z perspektywy półwiecza
w dyskusji udział wzięliAdam Michnik, Zbigniew Nosowski, ks. Wojciech Lemański, dyskusję poprowadził Dariusz Libionka
Więcej : http://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=16
No tak, z Mmą Makutsi to nie ma szans
Dobre!
Bobiku, nie daj się!
W tej chwili się nie daję, tylko zadaję. Z Lutrem.
Obawiam się, że jednak tej czerwonej farby nie uniknę.
Z opóźnieniem, ale jeszcze o zupach – może się komuś przyda taki przepis: na patelni podsmażam pokrojone w kawałki i półplasterki kolorową paprykę, cukinię i marchewkę. Może być też seler naciowy. Po podsmażeniu wrzucam do gotującej się wody z dodatkiem ziarenek smaku lub bulionetki warzywnej. Do tego parę kartofli pokrojonych w kostkę. Jak już wszystko jest prawie miękkie, dorzucam pokrojoną w paski chińską kapustę i białą fasolę z puszki. Można dorzucić parę plasterków imbiru, dodać pastę paprykową, na koniec dolać mleczka kokosowego lub śmietany.
Moi synowie wegetarianie się zajadają.
Bardzo fajny przepis, puchalo. Ja takie zupy bardzo lubie. Brakuje mi troche odrobiny cebulowatosci w postaci chocby pora, jesli sie nie lubi cebuli. Ja bardzo lubie ugotowany kartofel z porem i ziel. pietruszka, do tego lyzeczka masla. Rzadko siegam po Campbella, bo zwykle cos tam w domu mam do ugotowania we wrzatku. Zupa potega jest i basta. Co pisze popijajac czerwony barszczyk z koncentratu, dolany do wczorajszego rosolu z pulpetami! Zupa to potega jest i basta! Bobikowi tez dobrze zrobi na katar! A teraz jeszcze jeden Midsomer i do lozka!
Jesli mialabym wymienic ukochane warzywa to sa to: cebula, pomidory, ogorki, pory, kartofle, salata i kapusta… Zalosne, bo jest jeszcze taka masa innych warzyw!
herbata
piatekowo
brykam
piatkowo
fikam
fiku
bryku
fik
bryku
brylkam fikym
fkmum brrik
fikmume brikamale
brykam fikam
Tereny S-Bahn pozycje
brykam
Siodemeczko, cytat z Zakowskiego, gorzki, bardzo gorzki……przeciwienstwo dobrego samopoczucia
dziekuje za relacje, poslucham chetnie
kawa
oczywiscie tez
Dzień dobry,
Siódemeczko, jak masz możliwość, to postaraj się, aby jednak nazwisko Mazowieckiego, umieszczone pod cytatem napisano z dużej litery, bo wstyd i przykro
.
Dzień dobry
żaby od rana
Ale już piątek
Dzień dobry
Aktualnie poranną kawą po Brzechwie lecimy? Pewna żaba była słaba…
To ja jutro poproszę o kawę z Kaczką Dziwaczką.
Nie mogę, niestety, odsłuchiwać i oglądać wrzutek od Siódemeczki, bo przy materiałach wysokobajtowych mój staruszek laptok z uśmiechem pada najpóźniej po 3-4 minucie, ale przynajmniej przeczytałem esej Mazowieckiego i nawet wynotowałem sobie z niego esencję, bo w niewielu prostych słowach w samo sedno trafia:
Twierdzę, że główny problem leży w postawie „ludzi łagodnych i dobrych”. Zresztą antysemityzm konsekwentny i wojujący zawsze był dziełem małej garstki fanatyków, ale jego szansę określał stan świadomości „ludzi łagodnych i dobrych”.
Nie wystarczy więc do tej sprawy wracać wtedy, kiedy zdarzy się jakiś wypadek stanowiący powód do alarmu. Trzeba o niej mówić właśnie wtedy, kiedy takiego powodu nie ma, kiedy przezwyciężaniu towarzyszy klimat spokoju, a argumenty rzeczowe mają szansę większą niż demagogia.
Swoją drogą mówi coś o naszej społecznej kondycji to, że tak stary tekst jest wciąż jeszcze tak zdumiewająco aktualny.
Rekonstrukcja rządu jeszcze nie ostygła, a już trafiłem w necie na informację, że Szczurek został odelegowany do zniszczenia polskich finansów przez wiadomą mafię, a tak dokładnie, to przez Rotszylda osobiście.
Podobną jak Puchala zupę, tylko przyprawioną chili, trawą cytrynową, imbirem, sosem sojowym, etc., robię dość często, bo uwielbiam tajszczyznę i w ogóle mleko kokosowe. Zamiast ziemniaków, które z Dalekim Wschodem mi się nie kojarzą i muszą się dłużej gotować niż inne jarzyny, daję raczej, jak Królik, coś cebulopodobnego. No i czasem newegetariański dodatek, jakąś pokrojoną w drobne paski kurzynę czy indyczynę, wtedy zupa może już ujść za cały obiad.
Jest to też potrawa typu „ubrałem się w com ta miał”, czyli o najwyższym stopniu praktyczności. A jej smakowitości również niczego nie można zarzucić.
fajny cytat Bobiku, ja mysle, ze mozna zastapic antysemityzm nacjonalizm i slowa Mazowieckiego sa tez
aktualne.
Jak się dobrze zastanowić, Rysiu, to do wielu zjawisk można to odnieść, a nawet metaforycznie uogólnić. Ekstremizmy są zatrutymi ziarnami – na ogół nielicznymi, ale kiedy trafią na sprzyjające podłoże, w krótkim czasie może z nich wyrosnąć gęsty, mroczny las. To właśnie podłoże jest tu decydujące. Dlatego nie należy lekceważyć ekstremistów z góry, uzasadniając to tym, że jest ich niewielu, że to tylko margines. Trzeba się rozejrzeć, czy przypadkiem dla tego marginesu nie ma żyznego, przytulnego podłoża wśród ludzi w zasadzie „łagodnych i dobrych”.
Zmoro, ale pod jakim cytatem?
Można już posłuchać wczorajszej dyskusji:
http://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=523
O, już nie ma.
Poprzednio, jak otworzyłam Twoją linkę z godz.0.33. to otwierała się strona z zaproszeniem, zawierająca na górze parę cytatów. I tam był Tadeusz mazowiecki.
Zabawne było to, że Adam Michnik bronił episkopatu przed ks. Lemańskim, tzn. episkopatu w czasie komuny.
I tak powinno być. Poważnie. Bo w czasie komuny opozycja jednak z parasola kościelnego nieraz korzystała, więc Michnik wyszedłby na niewdzięcznika, gdyby o tym zapomniał. A Lemański może sobie pozwolić na to, żeby źródeł tego, co się teraz dzieje, poszukać głębiej i zauważyć, że za komuny one wcale nie wyschły doszczętnie, tylko pod mchem się ukryły i mniej rzucały się w oczy.
Ale oczywiście żeby nie szukać źdźbeł tylko w oku bliźniego, a również we własnym, trzeba mieć olej w głowie i odpowiedni format.
A ja bardzo polecam prof Srode u Kublik,w trzech krotkich odcinkach:
http://wyborcza.pl/12,82983,14993437,Sroda_u_Kublik__To_ja_chcialam_byc_ministra_edukacji.html?bo=1
Oczywoiscie tytul rozmowy nowym zwyczajem GW jest kompletnie debilny i sugerujacy, ze Magdalena Sroda przyszla na rozmowe aby sie wyzalic, ze Tusk nie uczynil jej ministrem. A to tylko mimochodem rzucone zdanie. Zajmuje sie ona wszystkimi nowymi nominacjami i zgadzam sie z nia niemal w stu procentach, moze poza tym, ze krytykuje Szczurka, nowego min. skarbu za wypowiedz, ze Polska tymczasem nie bedzie wcodzic do strefy wspolnej waluty. Z tym akurat bardzo sie zgadzam z nowym ministrem – aby przeciagala przejscie na euro jak najdluzej, inaczej Polska wyladuje jak Grecja. Moze konkurowac na rynkach tylko dzieki temu, ze nie jest w systemie wspolnej waluty. I dosc dlugo jeszcze nie bedzie gotowa. Z 5-7 lat, jesli Bog da. A wtedy Sczurka juz nie bedzie na stanowisku ministra finansow.
Ale ponadto wszystko co mowi Magdalena Sroda jest bardzo bliskie temu co ja mysle o nominacjach. Nie zdawalam sobie natomiast sprawy z tego, ze Mucha byla, jak sie dzis mowi, swietnyma ministra sportu – nie interesowalam sie. Tez nie widze specjalnie powodu aby Polska miala ministra sportu, chyba, ze serio zaangazuje sie w konkurs na siedzibe olimpiady. Wtedy moze powinna miec ministra sportu, ale kogos takiego jak nasz byly mistrz olimpijski Sebastian Coe, swietny czlowiek na wlasciwym miejscu.
Moze Irena Kirsenstein-Szewinska? Tez zlota medalistka.
Znowu coś – z przyczyn technicznych – nie dla mnie. Ja się chyba pochlastam, albo przekonam rodzinę, że wydatkiem pilniejszym nawet od jedzenia czy butów na zimę jest nowy laptok dla psa.
Nowy laptok, by all means. Dokarmiac zas bedziemy na blogu.
Może kupić laptoka w Polszcze, kurs euro jest korzystny przy takich transakcjach.
A czy w Polsce dziala przyzwoite wsparcie techniczne gdy sie kupuje nowego kompa? Ze strony sprzedawcy?
Ja nie miałam problemów w sensie, że zostawiono mnie bez pomocy. Zresztą tylko raz musiałam skorzystać i to była głupia sprawa. Kurz się po krótkim czasie zebrał w środku peceta, a nie mogłam otworzyć, bo miał plomby gwarancyjne.
mt7, a że plomba nawet z plombą w zembie… pląbą w zębię… mniejsza o to. Kiedyś znajomy opowiadał, że w wieku gdy inteligencja mu się formowała, czyli miał koło 8 lat mieszkał blisko końcówki torów kolejowych. I było bardzo śmiesznie jak się tam zakradali i urywali plomby na pociski do procy, bo potem siedziało się na wzgórzu i oglądało jak kupa dorosłych ludzi wyładowywała wszystko z wagonu i wkładała do środka i zakładała nowe plomby.
Do dziś, stary byk, nie ma wyrzutów sumienia jak przybliżał peerel do katastrofy ekonomicznej, bo mówi, że plomby to był idiotyzm. Pokolenie nie do naprawienia.
Tydzień bardzo źle się kończy, bo wydałem 50 zł na książki. Kto to będzie czytał. Gdyby to był kolczyk to bym sobie przynajmniej do nosa wpiął. Wirtualny konsumizm.
Andsolu-jeśli nikt nie będzie czytał,to chociaż może na półce będą ładnie wyglądały
Ja też kupiłam,ale na prezenty urodzinowo-mikołajkowe.
Moi Drodzy,dziękuję za miłe powitanie !
Danuśka, nie bendom. Zbuki ebuki.
w biegu
w drodze do dzieci
Helena dla Ciebie (mysle
) :
http://vod.tvp.pl/audycje/kultura/hala-odlotow/wideo/romowie-i-ich-kultura/12808750
moi znajomi i goscie przypadkowi, stojac przed regalami wyciagaja i przegladaja ksiazki, jak to jest z Zbuki ebuki ?
pstryk
Andsolu, Danuśka dopiero co weszła, a Ty od razu psujesz sobie imydź w jej oczach, przyznając się do zbuków. Było udawać, że to normalne książki, kto by Ci tam sprawdził.
Co Wy myślicie, że ja będę sam się zajmował tym, jakiego laptoka kupić i gdzie? OCZYWIŚCIE, że zwalę myślenie o tym na Pana Administratora.
Ja wiem tyle, że ma być mac, nie pecet i ta uboga wiedza na razie w pełni mi wystarcza.
To jest jakoś tak, Rysiu.
http://wohlstadterj.faculty.mjc.edu/images/Jeff%20Koterba2.png
WW, nie strasz
Bobiku, już poprawiam ymydź i wyjaśniam. Mam ustalone, klasyczne gusta literackie i zawsze kupuję te same trzy książki: Irena Zarzycka „Dzikuska”, Antoni Marczyński „Perła Szanghaju” oraz Agata Christie „Zagadka znikających zwłok”.
A starego maka, Bobiku, zakop na ogródku, na wiosnę coś z niego wyrośnie.
A moje życie towarzyskie na G+ ożywia współpraca żony, która zupełnie odmiennie ode mnie ma konto na fb.
Julia Fiedorczuk.
Tlen
Pokażę ci miłość w jednej garści gwiazd.
Znasz feerię śniegu na przydrożnych liściach?
Fioletowy kontur grudniowego dnia?
Przyszłam tu, żeby oddychać.
Są mali tancerze w kropli rzecznej wody,
raje owadów za bramą ogrodu,
gniazdo w zgięciu ramion tamtej grubej sosny
w gnieździe moich ramion mleczny oddech dziecka.
Lekko mieszkamy na wydechu świata,
jeden mrok dodany do drugiego mroku.
Usta przy policzku.
Policzek przy udzie.
Lekko mieszkamy na wydechu świata,
ciepła sierść wilczycy i jej ostre zęby,
brzytwa mrozu gładzi ciemną skórę rzeki,
jej mieszkańcy bezszelestnie opadają na dno.
Przyszłam tu, żeby oddychać.
Smutek naszych rzeczy na zimowym niebie.
Śnieg szybko topnieje na policzkach dziecka,
nasze oczy śmieją się do gwiazd,
niebo spotyka gładką skór rzeki,
oddycham, oddycham więc jestem.
WW
a co do pica dajecie, andsolu, na takiej kanapie to chce sie
Andsolu, 1242 osoby, bój się Boga!
Alleluja, tromby, konfetti, baloniki i co tam jeszcze! Odnieśliśmy dziś w domu Olbrzymi Sukces!
Co najwyżej zgadzała się na niechętne przejście, kiedy ktoś jej drzwiczki trzymał otwarte, ale żeby sama je pchnęła nie było mowy.
Kilka dni temu PA zainstalował kocie drzwiczki, przez które można do domu i z domu bez angażowania personelu. Ale przekonanie Pręgowanej, żeby tych drzwiczek używała, okazało się sprawą nieprostą. Patrzyła na nie bardzo podejrzliwie, z miną „co też znowu wymyślili, żeby Kotu utrudnić życie”. Nie pomagały namowy czułymi słowy, ani gratyfikacje kulinarne. Nie i juszszsz.
Aż dziś, dzięki skonsolidowanym siłom waleriany i kiełbasy szynkowej, udało się pokonać zawzięty opór. Pręgowana naparła na drzwiczki od zewnątrz i tym sposobem dostała się samodzielnie do domu, gdzie triumfalnie spożyła owoce zwycięstwa. Znaczy, jej się wydawało, że to ona odniosła zwycięstwo, a mnie, że to ja. I wszyscy mieli udział.
Zrozumiałe chyba, że jestem wskutek tej wiktorii w bardzo łaskawym nastroju i stawiam bez ograniczeń.
Jak Bobik jest zbyt dumny zeby zapytac jak pokazac Kotu przechodzenie przez klapke, no to oczywiscie, ze to wszystko musialo trwac.
Oczywiscie nalezalo zaczac od szynki i przytrzymanej , wpol otwartej klapki. Ja sie nauczylem przechodzenia w niecale pol godziny.
Nieco dluzej (ok. trzech dni) zajelo mi opanowanie jak zdemolowac klapke zamknieta na noc, bo Stara z E upieraly sie, ze „noca Koty musza byc w domu”.
Kiedy pokazalem im jak klapke zdemolowac, kupily znacznie drozsza. mocniejsza, ale i te mocniejsza mozna przy dobrych checiach doprowadzic do stanu uzywalnosci nocnej.
POtem przyszla kolej na klapke elektroniczna, ktora nie wpuszcza z podworka zadnych przybledow, ktrorzy przychodzili pozywic sie moim bazantem.
Te elektroniczne otwieraly sie dopiero przy sprytnym ustawieniu nawprost klapki specjalnego dzyndzyka zawieszonego na obrozce.
Tu juz nikt mi nie musoial niczego pokazywac. Cwiczylem az zlapalem sposob. Bardzo sobie te elektroniczmna chwalilem i nauczylem Brata jak jej uzywac. Ja tez sie dalo zdemolowac zreszta, odrywajac od otworu taki specjalny pasek przyklejony do zapobiegania przeciagom. Po zdarciu paska, zdemokowanie reszty otworu bylo juz kaszka manna.
Nie zapomne jak pierwszy raz zdolalem przejsc przez klapke samodzielnie i wejsc z powrotem do domu. Dostalem takiej euforii, ze wyskakiwalem i wracalem 50 razy na godzine. Pickwick sie temu przygladal z duzym szacunkiem, ale zachecony przez mnie sprobowal sam po paru dniach.
Trzeba powiedziec, ze z klapka to jednak zupelnie inne zycie. Nie musialem odtad upokarzajaco blagac pod drzwoiami aby mi kto je otworzyl.
Duma, duma, narodowa du… E, jaka tam duma. Nie spytałem, bo nie potrzebowałem.
Na ten numer z szynką i uchyloną klapką sam wpadłem, ale każdy Kot, jak wiadomo, jest indywiduumem i co działa na jednego, nie działa na drugą. Przez uchyloną klapkę się w końcu łaskawie przechodziło, ale samodzielnie jej pchać nie miało się ochoty. Trzeba więc było sięgnąć po bardziej wyrafinowane środki perswazji.
rysberlin, kolorem to pasuje cykuta.
mt7, boję się. Ale nie bardzo, bo reszta rodziny bez przerwy modli się za mnie. I jak nic się nie dzieje złego to wiedzą, że to ich zasługa, a tak dokładniej Jego, ale co mi tam.
A z liczbami nie ma się czego bać, bo ludzie jak widzą jakąś trzycyfrową liczbę włączają mechanizm kulki śnieżnej i włączają mnie do ich kręgów, żebym czytał o ich ubezpieczeniach i kołdrach i kielichach i hotelach i piersiach i kulinariach i dowcipach i smoleńskach i głosowaniach i społecznościach i kotkach i landszaftach i kocurach i krajobrazach i kotkach i wnukach i kociątkach i w ogóle. O.
A na blogu jak już coś piszę, to mam koło setki czy w napadach i dwóch setek różnych (nie powtarzających się) wizyt i chyba tym już przekraczam moje talenty trybuna, bo gdybym był słynny i podziwiany, to co bym miał do powiedzenia ludowi? Trzy rzeczy: myjcie zęby, płaćcie podatki, zostawcie mnie w spokoju.
Ta kolczasta kanapa przypomniała mi takiego kaktusa, który nosił wredną ksywkę fotel teściowej. Znał go ktoś jeszcze pod tą nazwą, czy ona była raczej lokalna?
Kot Prawdziwie Kompetentny lapie w lot, jak obserwuje, ze szynka jest po drugiej stronie przezroczystej klapki, ktora Stara podnosi jednym palcem. Indywidualizm sluzy do czego innego: do rozpracowania wylamywania klapki, otwierania ciezkiej przykrywy akwarium w celach rybolownych, chodzenie po suficie. Tutaj faktycznie trzeba nieraz poglowkowac. Np moj b.p. Brat nauczyl sie mruczec na zawolanie, gdy E. mowila do niego: Who is my very special Kitten? To zreszta jedyne zdanie, ktore znal po angoielski procz brytyjskiego hymnu z nieco przerobionymi slowami. Na hymn tez wlaczal aparat mruczania.
A kto mówi, że Pręgowana nie skapowała? Jasne, że skapowała, ale wyraźnie ją irytowało, że ta klapka tak się smyra po karku przy przechodzeniu. Potrzebowała po prostu bardzo silnej zachęty, żeby na to smyranie móc machnąć łapą.
A, teraz widzę, że fotel teściowej nawet w w Wiki występuje. Czyli jest to fotel powszechny. Wycofuję głupie pytanie.
Ja dorosłam bez Wiki, więc nie wiedziałam, że jest fotel.
O języku – tak, o fotelu, czy kanapie – nie.
I komu to przeszkadzało? Lubię swoją teściówkę.
Ja nawet nie jestem tesciowa (mam nadzieje, ze kiedys zostane!), ale spodziewam sie kanapy tesciowej jako prostej, eleganckiej, nie zachecajacej do dlugiego pzesiadywania, jednakowoz wygodnej, jak np ta:
https://www.google.ca/search?q=elegant+french+sofa&client=firefox-a&hs=YXK&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=fflb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=kcyPUu-ZE4nm2QW-roDICg&ved=0CEEQsAQ&biw=1680&bih=919#facrc=_&imgdii=_&imgrc=jL3p2rc2W-SItM%3A%3B9IIuMF8uVbPRLM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.hometone.com%252Fwp-content%252Fuploads%252F2012%252F07%252Fversailles_sofa_2s2sk.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.hometone.com%252Fversailles-sofa1.html%3B600%3B264
Zawsze jednak to tesciowej musi sie oberwac, a nigdy tesciowi. O losie!
Ja znam tylko rozline nazywajaca sie „jezyki tesciowej” – lacinska nazwa chyba sansiveria. Latwe do rozmnazania, ale jesli sie wsadza w ziemie pokrojone kawalki jednego „jezyka”, to podobno wyrastaja bez bialej wariegacji, gladkie zielone. Tak twierdzila Jasiunia, ktora je z powodu „architektonicznosci” bardzo lubila.
To sa jezyki tesciowej:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Snake_plant.jpg
Sanseveria to są proste, długie sztylety w kocie paski. A język teściowej to chyba anturium.
Że czepianie się teściowych jako takich jest durnowate, to oczywista oczywistość i nawet uzasadniał nie będę, bo szkoda ozora.
„Zagadka znikających zwłok”? To znaczy „4.50 from Paddington”? Gratulacje dla Pręgowanej z okazji poprawy jakości życia.
O, na to się zawsze mówiło język teściowej:
http://img.wallpaperstock.net:81/red-anturium-wallpapers_8270_1152x864.jpg
Nie, Bobik. To jest to:
http://tablica.pl/oferta/kwiat-sansevieria-laurentii-jezyk-tesciowej-ID2rjcw.html
Ago, za gratulacje ja dziękuję, bo to przede wszystkim mnie się poprawiła jakość życia, kiedy nie muszę co chwila biegać do drzwi, żeby królową wpuścić lub wypuścić.
Anthurium po angielski nazywa soie „malowanym jezykiem” – painted tonquw.
Mordko, to musi znowu natnęliśmy się na jakieś regionalne różnice, bo dla mnie (i całej mojej okolicy) sanseveria to zawsze była wężownica, a za język teściowej robiło anturium.
Sansieveria takze po angielsku nazywa sie „jezykiem tesciowej”, ale takze wezownica (snake plant)
http://en.wikipedia.org/wiki/Sansevieria_trifasciata
Nie zebym chcial byv upier..liwie namolny, tylkko prawdomowny.
Przy okazji odkrylem pogadanke hinduskiego botanika, ktory mowi, ze sansivieria i dwie inne rislinki (obie byluy w domu Jasiuni) bardzo poprawiaja jakosc powietrza w domu. Jak wyhodowac w domu swieze powietrze:
http://www.ted.com/talks/kamal_meattle_on_how_to_grow_your_own_fresh_air.html?/
Montowanie klapki jest wyrazem desperacji ze strony Personelu. Tak myślę, ponieważ sama jestem zdesperowana po tym, jak Furkotowi o 3.45 nad ranem zachciało się kupę. Poważnie rozważam wezwanie ekipy remontowej, która mogłaby wykuć odpowiedni otwór w zewnętrznej ścianie budynku.
No toż właśnie ja też prawdomównie szczekałem, Mordo, że widocznie są jakieś regionalne różnice, bom nigdy wcześniej nie słyszał, żeby wężownicę ktoś językiem nazywał.
Czy slyszeliscie o naszej bardzo bulwersujacej opinie publiczna historii trzech kobiet, ktore od ponad 30 lat trzymane byly w Lambeth (pol. Londyn) jako niewolnice?
Bardzo to jest dziwna historia, ktora wyszla na jaw dopiero wczoraj, choc kobiety-niewolnice zostaly uwolnione miesiac temu.
Co mnie zastanawia, to para, ktora je trzymala, zostala wypuszczona za kaucja. Nic o nich nie wiemy, ponadto, ze maja po 68 lat i jest to, jesli dobrze rozumiem kobieta i mezczyzna. Starannie unika sie slowa „ma;lzenstwo”. Najmlodsza z uwonionych kobiet (30 lat) prawdopodobnie urodzila soie w tym domu. Dwie pozostale maja po 60+ (Malezyjka) i 50+ (Irlandka) .
Irlandka podobno zpsbaczyla program w telewizji o organizacji Freedom, ktora tropi niewolnictwo w Wlk. Brytanii. Zadzwonila pod nieobecnosc gospodarzy i KILKA DNI POZNIEJ dwie starsze zostaly uwolnione, zas jeszcze pare dni pozniej – ta najmlodsza, okreslana jako Brytyjka.
Policja mowi jedynmie ze sa „mocno straumatyzowane” i pod opieka psychiatryczna. Zadnych zdjec, zadnych nazwisk – bo, mowi policja, „trzeba bardzo ostroznie postepowac” ze wszystkimi zainterespwanymi osobami.
Cos w tym jest czergo nie do konca rozumiem. Najwazniejsze to wypuszczenie za kaucja z aresztu tej pary z piekla rodem.
Mowi tez Scotland Yard, ze w dziejach kraju zdarzaly sie wypadki niewolnictwa trwajace i 10 lat, ale nigdy ponad 30.
W dawnych, dobrze, że minionych czasach, języczki teściowej to były podłużne galaretki w czekoladzie. Bardzo smaczne zresztą.
Vesper, myśmy już byli zdrowo zdesperowani, o czym świadczy fakt, że wobec niemożności założenia klapki w drzwiach wejściowych, PA przerobił okienko w piwnicy, żeby tam się dało tę cholerną klapkę upchnąć.
O, proszę, MałgosiaW jest z jeszcze innej okolicy.
A, i jeszcze pani z organizacji Freedom powiedziala, ze ta najmlodsza zanim wyszla z domu zostala zaopatrzona w telefion komorkowy i poki tam zostawala regularnie rozmawiala z ludzmi ze Scotland Yardu. I jeszcze uslyszalam, ze one rzadko, ale opuszczaly dom, w ktorym je trzymano. Bardzo dziwne, ze nie uciekly wtedy.
I jeszcze, ze policja musiala przeprowadzic dochodzenie gdzie dokladnie znajduje sie ten dom, bo dzwoniaca nie znala adresu.
Bobiku, ja jestem stoliczna, niedaleka sąsiadka MT7 zresztą
No i byly Jeszcze, Malgosiu, kocie jezyczki, czekoladowe. Bardzo dobre. Dawno juz ich nie widzialem w sprzedazy.
Jakoś te języczki poznikały i komu to szkodziło
Podejrzewam, ze Francuzi-gady trzymaja do wlasnej konsumpcji. Bo to byla jakas francuska specjalnosc.
Tu jest najnowsze o tych kobietatch:
http://www.independent.co.uk/news/uk/crime/londons-shame-the-women-freed-after-30-years-of-slavery-in-lambeth-house-8954922.html
Kocie, mówią o tym w wiadomościach. Koszmar, podobny do tego z Austrii.
Możliwe, Kocie, ze to były osoby jakoś upośledzone, bo u nas informowano, że były zastraszane i okłamywane.
Jeżeli któraś z nich po wysłuchaniu apelu w telewizji i nabraniu zaufania zdecydowała się zadzwonić po pomoc, to znaczy, że miały pewną swobodę ruchów, tylko wmówiono im, że świat zewnętrzny jest niebezpieczny i tylko czyha, żeby je skrzydzić.
A u nas tu jest o tych kobietach:
http://wyborcza.pl/1,75477,14994270,Brytyjska_policja_uwolnila_trzy_kobiety__Byly_wiezione.html
Kocie języczki pan mąż kupuje w cukierni, gdy chce nas dotuczyć.
Język teściowej, według naszej holenderskiej przyjaciółki, to bergenia.
Austriackie rozumiem, brytyjskiego nie.
Klapka to my
Tutaj http://www.ostromecka.com.pl/ Noclegować raczej w pałacu, to raptem parę kroków
O matko, odpowiedziałam łasuchowo MałgosiW tutaj, zamiast tam
Ile teściowych, tyle języków
A klapka muss sein. Albo podkop pod piwnicą. Albo wlot kominem z dachu na parter, przez cztery kondygnacje. Anything.
Zauważyłam Haneczko i knajpka i pałac mi się podobaja
Aga (22:52), nie, po prostu zaimprowizowałem tu sobie.
Bergenia to nie jezyki tylko uszy, i nie tesciowej tylko slonia:
http://apps.rhs.org.uk/plantselector/plant?plantid=242
To lubię
Fauna i flora nam się poszerza, teściowa i język też
Nie samochód, tylko rower, nie ukradł, tylko jemu ukradli, a poza tym wszystko się zgadza.
Hej! Pora spaciulki!
A tu ta roslina, jezyk tesciowej, jako trucizna dla psow i kotow!
http://www.petpoisonhelpline.com/poison/mother-in-laws-tongue/
Wrocilam z balangi restauracyjnej z kolezankami z poprzedniej pracy. Prysznic, szlafrok, herbata z cytryna, jeden Modsomer i lulu.
Magnus Carlsen mistrzem swiata w szachach! Dawno nie bylo takiego talentu! Chyba wybierzemy sie do Norwegii na olimpiade szachowa w sierpniu! Tzn. tylko na dni pare…
herbata
kawa co mi tam
szeleszcze
brykam
bryku fiku
bryk
brykam fikam
Dzień dobry
kawa
potem targ, ogród, a wieczorem się zobaczy
Dzien dobry
)
Jeszcze troche kawy (podobno
i herbaty
Posluchalam o trzech orzezwiajacych powietrze roslinkach. Opis pierwszej (palemka) jako tej ktora zmienia dwutlenek wegla w tlen jest o tyle niedokladny ze robia to po prostu wszystkie rosliny zielone, to czesc procesu fotosyntezy (nie przetwarzanie, ale wchlanianie dwutlenku i wydzielanie tlenu).
).
Druga jest ciekawsza bo robi to w nocy (podczas gdy inne w dzien, gdy jest foto, tz slonce), trzecia tez ciekawa (mam ja i nie wiedzialam ze taka pozytywna
Poranna gimnastyka
Wlasnie, Kroliku, ja sluchalem wczoraj o tym mlodziutkim norweskim arcymistrzu, to myslalem o Panu Kroliku i czy mu kibicowal. Mialem nawet zapytac, ale zasnalem.
Dawno juz jakos nie bylo wielkiej gwiazdy szachowej, ktora wszyscyby sie zachgwycali i ja podziwiali – jak w dawnych latach. Czy Rosja przestala juz byc kopalnia szachowych talentow? Pewnie wszystko sie dzis zmienilo i mali Rosjanie z dobrych zydowskich riodzin zamiast grac w szachy graja… bo ja wiem czym… na gieldzie?
Lisku, ja prawde mowiac nie wierze, ze jakies roslinki wydzielaja znaczaco wiecej tlenu lub pobieraja noca znaczaco mniej dwutlenku. Dopiero od paru lat nie mam akwarium, sprawa fotosyntezy interesowalem sie zatem od wczesnego kociectwa i jakos nie przekonuja mnie takie pogadanki. Mysle, ze wiecej dwutlenku za dnia pobieraja te roslinki, ktpre maja wieksza powierzchnie lisci. Ale tez odpowiednio wiecej wydzielaja dwutlenku noca.
POgadanki dlatego nie wysluchalem poza pierwszymi dziesiecioa sekundami.
A te skaczace baranki bardzo przypominaja piekny plakat turystyczny zachecajacy do odwiedzania Szwajcarii z rozkosznym bialym barankiem uchwyconym w powietrzu w czassie skoku. Najladniekszy taki turystyczny plakat jaki w zyciu widzialem. Geba sama rozciaga sie w usmiechu. No, nie sposob ogladavc tego nie smiejac sie i nie marzac o zielonych czystych i pelnych tlenu lakach szwajcarskich. .
Taki:
http://www.achica.com/product/1293635/framed-classic-travel-holidays-in-switzerland-framed-print-50x70cm
Dzień dobry
Część odniesień po polsku jest do sansevierii, a część do anturium. Czyli uznajemy, że mamy do czynienia z roślinnymi obocznościami i problem mamy z głowy.
Nie z namolności, tylko z ciekawości językoznawczej wtłukłem w gugla hasło „język teściowej kwiat” i wyszła babka wróżąca na dwoje.
Do pogadanki znowu mnie technika nie wpuściła, ale bądźcie ludźmi (nawet jak jesteście Zwierzętami) i powiedzcie, o które rośliny chodzi, żebym nie był wyłączony z rozmowy.
Wesołe baranki kojarzą mi się jakoś z zabawowymi czasami w Komisariacie, ale żeby to skojarzenie dookreślić, musiałbym znowu skonsultować się z Sierżantem Guglem.
Kocie, nad balansem miedzy jednym a drugim sie nie zastanawialam, zdaje sie ze niektore rosliny ktory produkuja troche wiecej jednego niz drugiego, na noc nie zostawiam w sypialni zadnych zielonych (tz w ogole ich tam nie stawiam).
W ksiazce Strugackich znalazlam urywek Z Ruslana i Ludmily / Puszkina w tlumaczeniu Tuwima:
Jest nad zatoką dąb zielony,
Na dębie złoty łańcuch lśni
I noce całe, całe dni
Wędruje po nim kot uczony.
Zwróci się w prawo – śpiewa pieśni,
A w lewo – bajki opowiada…
U Łukomoria dub zielonyj Kot zna na sto, a nawet dwieście procent, Lisku. To kocia klasyka.
Idiot na prawo – piesn zawodit,
Na lewo- -skazku goworit,
tam tiszyna, tam Leszyj brodit,
Rusalka nad ruczjom sidit,
Tam na niewidimych dorozkach
Sledy niewiddannych zwieriej,
Izbuszka tam na kurjich nozkach
Stoit bez okon, bez dwieriej.
Tak, to byl pierwszy wiersz jakiego sie nauczylem w kociectwie. Trzeba robic duuuuze oczy jak sie go recytuje,
Drugim wierszem byl Tuwin:
Szto striaslos u Tioti Wari?
U niejo oczki propali!
Iszczet biednaja staruszaka
Za diwanom, pod pouszkjoj…
(…) A oni na samom diele u nieje na lbu sidieli!
W tym miejscy nalezy sie okropnie smiac!
A potem:
Szto sluczilos? Szto sluczilos?
S pieczki azbuka swalilas!
Bolno wywoichnula nozku propisnaja bukwa M
E udarilos niemnozko, Z rozsypalos sowsiem!
Puszskin i Tuwim, to byly pierwsze wiersze.
Chyba „rusalka na wietwiach sidit”, nie „nad ruczjom”.
A gdzieżbym ja pamiętał, którego wiersza się nauczyłem jako pierwszego?
Ten Mordechaj to niebezpieczny mutant albo miczurinowska krzyżówka. Niby Kot, a pamięć ma słoniową.
Gdzies ktos opisywal, ze pierwszy niemiecki tlumacz nie mogl sobie poradszic ze slowem „lukomorje” (mierzeja) i przetlumaczyl to jako Zwiebelmeer. Ale moze to byl tylko zart.
Tuwim też sobie nie mógł poradzić z tłumaczeniem początku i nawet bardzo dokładnie gdzieś to opisywał. Chyba w „Pegaz dęba”, ale pewien nie jestem, bo mnie pamięci nikt ze słoniem nie skrzyżował.
Powiem Ci tak, Bobik. Jak Kot byl malym kocieciem, to o ksiazki dla kociat bylo bardzo trudno. Wiec zanim Dziadek przytaszczyl tryumfalnie z miasta tego Tuwima, to Babcia czytala to co akurat miala pod reka – w pierwszym rzedzie 10 tomow Puszkina.
Ten tomy wciaz istnieja – na Florydzie. Ale poniewaz klimat tam jest bardzo wilgotny, to sie poklryly troche plesnia i kartki sie posklejaly. Stara obiecala jednak, ze nie wyrzuci tylko zabierze do siebie. Z czasem.
Druga ksiazka kociectwa kupiona specjalnie dla mnie byl zbior wierszy Czukowskiego. I tam byl wiersz o Stalinie pod postacia straszliwego karalucha, ktory choc niepozorny , brzydki i wasaty, to wszyscy sie go boja – nawet lwy i tygrysy i bija mu poklony. Az przyclatuje maly wrobelek, pyta o jakim potworze jest mowa i szybko karalucha zjada!
Piekny wiersz. Moze go nawet mam po polsku.
Dzień dobry
Polityka o nim pisała http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1534985,1,kandydat-na-szachowego-mistrza-swiata.read
Bobiku, jednak jesteś słoniowaty
Tuwim w Pegazie
Przeciwdziałając wykluczeniu Bobika donoszę:
sansewieria, wężownica
1. To jakaś palma nieduża
2. Język teściowej
3. Epipremnum złociste
Ciekawy ten artykul o Magnusie.
Troche jest niesprawiedliwe, ze nie organizuje sie swiatowych mistrzostw z Pajaka. Mialbym spore szanse. i zero poczucia winy kiedy sobie cwicze.
Bardzo ciekawy wywiad w Magazynie wyborczej:
Jarosław Mikołajewski: Co pan sądzi o liście parafian z Jasienicy do papieża? Czy to nie absurdalny pomysł adresować list „Papież Franciszek – Pałac Apostolski – Watykan”?
Giacomo Galeazzi: Absolutnie nie. Że list dojdzie, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W tej chwili nikt nie filtruje listów do papieża. Blokada była praktyką czasów czasów poprzedniego sekretarza stanu kardynała Tarcisia Bertonego. Zatrzymywał listy nie tylko parafian, lecz również kapłanów, biskupów. Ich samych też nie dopuszczał do Benedykta XVI. Ponadto papież dostaje raporty, więc jeśli list ukazał się w waszej gazecie, dostanie odpowiednią informację od nuncjusza.
Arcybiskup Celestino Migliore jest wymieniony przez parafian jako jeden z tych hierarchów, którzy nie zareagowali na ich sygnały.
– Niespecjalnie miał szansę to zrobić. Nie może odpowiadać na pretensje kierowane do zwierzchnika diecezji, wchodzić pomiędzy nich a arcybiskupa. Odpowiedzieć powinien był sam arcybiskup Hoser. Ale nuncjusz na pewno informował o wszystkim na bieżąco papieża.
Z żadnym skutkiem.
– Tak się tylko wydaje. Migliore należy do szkoły dyplomacji watykańskiej kardynała Angela Sodana, który był w stanie ostrej wojny z kardynałem Bertonem. Dopóki sekretarzem stanu był Bertone, pewne sprawy nie mogły pójść naprzód, a już na pewno na jego pomoc nie mogli liczyć przyjaciele Sodana.
Ale teraz jest już nowy sekretarz stanu…
– Pietro Parolin – też należy do szkoły Sodana i, o ile wiem, jest przyjacielem arcybiskupa Migliorego. Tyle tylko, że kiedy Parolin objął funkcję, od razu musiał poddać się operacji. Właśnie wyszedł ze szpitala, więc sprawy potoczą się pewnie szybko. Informacje od nuncjusza zostaną przeczytane, poddane analizie i papież podejmie decyzje.
Jakie?
– Trudno powiedzieć, ale mamy precedens, który pokazuje, w jaki sposób Franciszek reaguje na pewien styl sprawowania władzy biskupiej. Kiedy doszło do niego, że ordynariusz Limburga Franz-Peter Tebartz-van Elst postawił pałac za 31 milionów euro, wezwał go, wysłuchał i odwołał. I nie dość tego, bo pałac polecił przeznaczyć dla imigrantów, więc w słynnym już biskupim jacuzzi będą się kąpać uchodźcy, prawdziwi biedacy. Trzeba opowiadać o takich decyzjach papieża, bo wciąż mam wrażenie, że do biskupów, zwłaszcza w Europie, nie dociera, co naprawdę stało się w Watykanie. I cała ta sytuacja z proboszczem z Jasienicy i arcybiskupem Hoserem doskonale to pokazuje.
Co mówią ludzie Franciszka: ”Kościół na wojnie o rodzinę”
Ekspert rządzi w Watukanie: ”An expert in geopolitics” – sylwetka Pietro Paroliniego
Chodzi o styl sprawowania władzy biskupiej?
– O samą koncepcję kapłaństwa i biskupstwa. Ten papież chce, żeby wszyscy kapłani byli jak Lemański: odważni, niekonwencjonalni, niezależni, ofiarni. Ksiądz taki jak ten, który stał się rycerzem wszystkich kampanii, jakie prowadzi Franciszek, i zdobył tak wielką popularność wśród wiernych, powinien być wzorem dla innych kapłanów, a spotkała go za to kara. Tymczasem papież konkretną decyzją wyraźnie pokazał, kogo uważa za dobrego kapłana. We wrześniu udzielił sakry biskupiej polskiemu księdzu Konradowi Krajewskiemu, bo się dowiedział, że po godzinach pracy ten ksiądz chodzi do biednych, karmi ich, leczy, pomaga. Podczas mszy konsekracyjnej Krajewskiego kardynał Bertello, jeden ze słynnej już grupy ośmiu kardynałów doradców, cytował w homilii słowa, jakie papież wygłosił w jednym z ośrodków pomocy: o tym, że służyć znaczy „pochylać się nad potrzebującymi i podawać im rękę”. I przypomniał, również w ślad za papieżem, że Chrystus mył nogi biedakom. Czy myśli pan, że to przypadek?
Biskupi lubią mówić o służbie.
– Ale nie zawsze służą, a u tego papieża słowa i gesty nie są przypadkowe. Oto ksiądz, który pomagał biednym, został biskupem. Jako biskup wybrał sobie hasło „miłosierdzie” i nie zamierza zmieniać sposobu bycia. Nie stał się hierarchą. Został sługą w jeszcze większym stopniu, niż był. Kiedyś było tak, że kandydata na biskupa wysuwała wąska grupa biurokratów kościelnych. Teraz Franciszek sam szuka wspaniałych duszpasterzy, żeby mianować ich biskupami. I apeluje do episkopatów, ojców duchownych, wiernych: jeśli spotkacie gdzieś miłosiernego, spontanicznego, szczodrego księdza, który byłby dobrym biskupem, dajcie mi znać. Nie zależy mu na tym, żeby biskupi byli dobrymi teologami. Teologowie – mówi Franciszek – niech uczą w seminariach, na uniwersytetach. Teraz biskupami mają być słudzy.
Ubodzy tylko duchem: ”Polskie kościoły są najdroższe na świecie. Ile kosztują?”
Nowy duch w polskim Kościele – rozmowa z bp. Konradem Krajewskim
Arcybiskup Hoser zarzuca ks. Lemańskiemu nieposłuszeństwo.
– No właśnie – to kolejny znak, że niczego nie zrozumiał, a z nim, jak się wydaje, większość polskiego episkopatu. Posłuszeństwo jest dobre, ale miłosierdzie jest lepsze. Posłuszeństwo jest elementem relacji służbowych, ale to miłosierdzie jest drogą do drugiego człowieka i naśladowaniem Chrystusa. Papież Franciszek całkowicie odwrócił sytuację, gdzie biskup był suwerenem, który dysponował księżmi i rządził wiernymi. Teraz to wierni rządzą biskupem. Czy pamięta pan słynny kwestionariusz, który Franciszek wysłał niedawno biskupom, z pytaniami do wiernych? Episkopat brytyjski natychmiast postanowił rozmawiać o papieskich pytaniach w parafiach, a odpowiedzi wiernych mają być ważnym elementem przyszłego synodu. Franciszek naprawdę uważa, że biskupi, choćby przez to, że są tak oddaleni od trudów życia, wiedzą mniej niż ich wspólnoty. Naprawdę chce, żeby biskupi, a przez nich on sam, dowiadywali się od zwykłych ludzi, co myślą o homoseksualizmie, o związkach gejowskich, o sytuacji rozwodników, samotnych i żyjących w ponownych związkach. Biskup ma obowiązek słuchać i jego w tym głowa, żeby umieć przebywać „w trzodzie”, wśród ludzi. Jeśli ich nie słucha, odmawia rozmowy lub nie odpowiada na zaproszenie, to znaczy, że źle wykonuje swoją pracę. Bardzo ważne słowa dotyczące wszystkich biskupów papież wypowiedział podczas spotkania z episkopatem Brazylii. Przypomniał biskupom, że nie mogą oddalać się od prostoty, a motorem ich działania powinna być kreatywna miłość. I tu uwaga: on nie mówi do nich jako zwierzchnik. Mówi jako jeden z nich, biskup Rzymu. To znaczące, że tak mocno podkreśla tę swoją funkcję.
Mówi pan o episkopacie polskim. Czy inne rozumieją Franciszka?
– To trochę problem wszystkich episkopatów europejskich, które są największą przeszkodą w rewolucji Franciszka. Proszę nie myśleć, że włoski jest tutaj bardziej otwarty. Inaczej jest w Ameryce Południowej czy w Azji, gdzie nie tylko wśród wiernych, lecz również wśród hierarchów nauczanie Franciszka budzi entuzjazm. Także dlatego, że tam biskupi w większości wywodzą się z ludu.
Mówię o polskim episkopacie, bo łatwiej można zrozumieć przyczyny trudności, jakie wasi biskupi napotykają w tej nowej sytuacji. Postawa, jaką reprezentuje arcybiskup Hoser, jest typowa dla polskiej hierarchii epoki Jana Pawła II i zimnej wojny, walki z komunizmem. I wtedy była uzasadniona, bo Kościół musiał przeciwstawić władzy komunistycznej własny autorytet i jedność. Teraz nie trzeba obalać systemu, a gra toczy się nie o wolność wyznaniową czy osobistą, lecz o zbawienie i o życzliwe, miłosierne stosunki między ludźmi. A o tym, że w polskim episkopacie nie tylko zwierzchnik ks. Lemańskiego ma z tym kłopoty, świadczy również wypowiedź arcybiskupa, który sugerował, że za molestowanie przez księży nieletnich odpowiedzialność ponoszą rodziny. Ta wypowiedź wywołała w Watykanie ogromną konsternację, bo papież mówi coś dokładnie przeciwnego: czujmy się odpowiedzialni w pierwszej osobie, przepraszajmy i starajmy się zadośćuczynić.
Czy postawa episkopatu marginalizuje polski Kościół?
– Na pewno, bo wyraźnie stracił kontakt z linią Franciszka. Ale papież jest otwarty na Kościół w Polsce, docenia jego religijność i dorobek. Dowodem na to decyzja o kanonizacji Jana Pawła II czy wyznaczenie Krakowa na miejsce Światowych Dni Młodzieży.
Przepraszam za dlugosc tego artykulu. Bobiku, prosze skroc. Nie mialem jak sam tego zrobic – nie potrafie.
Poniewaz to artykul z tresci platych, bardzo prosze o niepowielanie tego dalej.
Dzięki, Siódemeczko. Zaraz się poczułem wkluczony.
Meki, skróciłem tylko odrobinę, bo nie wszyscy mają płatne, a wywiad rzeczywiście szalenie ciekawy. Zwłaszcza te wyjaśnienia, jakimi drogami chodzi w Watykanie informacja.
Dzieki, Bobiku. Co myslicie o tym, by jednak nasz list poslac bezposrednio do Franciszka? Moze jednak rzuci okiem? Moze to da glebszy wymiar pismu z Jasienicy?
Z tego, co Galeazzi mówi w tym wywiadzie, wynikałoby, że Franciszek o tym liście już dobrze wie.
Dzieki, dzieki Meki za ten artykul. I generalnie za nieustajace trzymanie lapy w wiadomej sprawie na pulsie.
Prawdopodobnie wie ale rownie prawdopodobne, ze sam go nie czytal. A fakt, ze nie tylko kilkuset „zaprzyjaznionych” parafian z Jasienicy, (ktorym niniejszym sle moje glebokie uklony i najserdeczniejsze zyczenia powodzenia) ale tez ktos z Japoni, z Chile, z Emiratu itd mowi cos o calej sytuacji.
I ja Tobie, Mordko, za to samo podziekowania skladam.
Nie jest miłe odkrywanie u siebie ułomności charakteru, ale cóż – magis amica veritas. Odkryłem, że odczuwam Schadenfreude do kwadratu w związku ze stoma tysiączkami Hofmana. Aż mi ogon z wrednej radochy podryguje, jak sobie o tym pomyślę.
Zły pies. Brzydki pies.
Ale nieosamotniony
No widzisz, Bobik. A ja rozpaczam z powodu zalamania sie tak pieknej kariery.
I mam nadzieje, ze sie wykaraska.
Tak mu dopomusz Buk.
Ten Hofman to nasz wspolny ulubieniec. Jeszcze mam nadzieje, ze nie bedzie musial zadnych pieniedzy zachowac dla siebie. Z uczuciem ulgi odda skarbowi panstwa i jeszcze jakas grzywienke doplaci. Na mysl o tak pomyslnym zakonczeniu az mrucze z zadowolenia.
Kurka wodna! Czy wiecie, ze istnieje juz prototyp trojwymiarowej drukarki, z pomoca ktorej mozna bedzie robic pierogi, torty, hamburgery i inne dania? Maja wejsc na rynek juz za pare lat i cene szacuje sie na ok. 1000 euro.
Oczywoscie trojwymiarowe drukarki juz istnieja i podobnp sa bardzo uzyteczne przy drukowaniu protez – zebpwych, konczyn, czesci twarzy etc. I podobno wiekszosc aparatow sluchowych juz dzis wykonuje sie z pomoca takich drukarek.
A ja jeszcze pamietam jak z 10, a moze kilkanascie lat lat temu czytalimy w Timesie artululy o odkurzaczach -robotach. Zapowiadano wtedy, ze cena bedzoie sie ksztaltowala w granicach $2000. Dzis taki odkurzacz mozna kupic za $200 i sa naprawde niezle. Te najdrozsze kosztuja w UK ?395.
W tym tygodniu uzylismy z Pania Dochodzaca takiego odkurzacza w domy klientki mojej Starej. Jest strasznie fajny. Pracowal chyba z godzine, a jak wlazl po nisko zawieszony kaloryfer i nie mogl sie spod niego wydpstac, to sie sam wylaczyl i przemowil ludzkim glosem, ze potrzebuje pomocy.
PO zakonczeniu roboty sam wrocil do stacyjki ladowac sie na nowo. Pani Doch nigdy tak pieknie nie odkurzyla jak roomba. Podloga az lsnila. No i nie trzeba tej roomby taktownie namawiac aby weszla pod lozko lub kredens. Sam sie wsuwa i nie trzeba niczego odsuwac. Cudo.
Rumba pasuje do Rumika. Podejrzewam, że by ją uwielbiał.
Jak takie cos reaguje na spiacego na srodku pokoju kota?
Delikatnie omija?
U mnie rumba się nie sprawdziła – za dużo zakamarków, do których nie była w stanie dotrzeć, nie mogłam zostawić jej i wyjść, bo ciągle się gdzieś blokowała, a jeśli mam słuchać, jak hałasuje i co chwila ratować ją z opresji, to już wolę sama pohałasować odkurzaczem. Tak szybciej. Ale znajomi sobie chwalą.
Roomba lekko dotyka przeszkody na drodze i sie oddala.
Ale jest bardzo dobra do straszenia Kaczek. Z odpowiednim operatprem:
http://www.youtube.com/watch?v=KIblMtZ0EYk
Dzis ze Scotland Yardu przesaczyly sie dalsze okruchy informacji na temat trzech kobiet przetrzymywanych od ponad trzydziestu lat w „zwyczajnym” domu w Lambeth, w poludniowym Londynie.
Kobieta i mezczyzna, ktorzy je ptrzetrzymywali, osiedlilu sie w tym kraju w latach 60-tych – z Indii i Tanzanii. Zalozytli jakas wspolnote, ktora laczyla „wspolny swiatopoglad”. Dwie najstarsze kobiety dobrowolnie przylaczyly sie do tej wspolnoty, ale gdy ona sie rozpadla, one z jakiegos powodu pozostaly, byly poddawane praniu mozgow. „Wlasciciele” niewolnic sa wyznawcami jakiegos kultu „para-religijnego”. Jesli zrozumialam dobrze, najmlodsza koboieta poczatkowo bala sie opuscic domu i zdecydowala sie dopiero po uplywie paru dni, kiedy dwie starsze byly juz „wyzwolone”.
Teraz wszystkie trzy przechodza debriefing, sa w bardzo, bardzo kruchym stanie psychiocznym, kompletnie zdezorientowane co sie dzialo w swiecie w cioagu tych trzydziestu paru lat niewoli. Sa pod scisla opieka psychiatrow.
Wiadomo tez, ze nie byly wykorzystywane seksualnie. Policja powtarza sformulowanie o „niewidzialnych kajdankach”, o tym, ze sprawa jest bardzo skomplikowana i ze wymaga nadzwyczajnej delikatnosci w „handling”. Sasiedzi sa w stanie szoku. Nikt niczego nie zauwazyl, nie podejrzewal.
Pierwsze wysluchanie w sadzie podejrzanej pary ma byc w pierwszych dniach stycznia. Tyle sobie daja czasu na przygptowanie aktu oskarzenia.
Curiouser and curiouser.
U hu ha, zawieja za oknem. Wlasnie zmienilam opony na zimowe. W ostatnim momencie!
Przygotowuje tez przysmaki dla Pana Krolika, ktory jutro wraca z szachowych bojow w Chorwacji, niestety, na tarczy. Szykuje wiec nagrode pocieszania w postaci salatki jarzynowej, sledzi w oliwie oraz bigosu. Ale wiem, ze zal bedzie nieutulony do momentu, w ktorym nagle niespodziewanie sie utuli. Zwykle w ok. dwa dni.
Roomba sie sprawdza w nie za duzych pomieszczeniach, w ktorych nie ma psiej siersci, bo the wloski sie wkrecaja w rozne roombowe pokretla i rolki. Roomba ma taka wystajaca miotelke, ktora potrafi wyczyscic z kurzu roznne rogi.
Te robiace wszystko same maszyny juz sa, ale nie wiem czy do nich nalezy przyszlosc. Maszyna do pieczenia chleba, do ktorej sie wsypuje wszystkie ingrediencje i wlacza pokretlo i voila! za godzine sie otwiera, a tam jest pyszny chlebek. W gotowaniu nie samo gotowanie jest problemem, ale ta cala logistyka, planowanie, kupienie, przywiezienie do domu, upchanie w lodowce i na polkach, nastepnie przygotowywanie, siekanie, mysie garow, patelni, piekarnikow, a potem wydawanie posilku, sprzatanie po posilku. Tez zuzywanie tego co w lodowce, bo juz tam jest za dlugo. Dozp prosciej, jest gdzies wyjsc i zjesc chicken pita na miescie. Tak to widze. Moze dlatego, ze sie napracowalam przy tej salatce jarzynowej, sledziach i bigosie. Na dodatek wyszedl mi majonez i musialam zrobic wlasny. Garow do zmywania pod sufit. Dzieki PB za zmywarke.
Ja tez, Kroliku, bardzo wierze w jedzenie na miescie. Ostatnio nawet snoiadanie – duze cappuccino i toastie z szynka, brie i pomodprem, przygptowuja dla mnie dwaj Slowacy na zmiane – Marcel lub Janek.
A jak nie toastie to dwa (tak, dwa!) croissanty.
Utul propsze i ode mnie Pana Krolika. Wiem jak niepocieszony ktos moze byc po przegranym meczu. Mam brydzystke, ktora gra codziennie z calym swiatem on line. Ale sie utula jak dorwie ktporegos z ulubionych partnerow. You can′t win them all.
Dzieki, Heleno, przekaze wyrazy utulenia.
Ja sniadanie jem w pracy. Wlasciciel subsydiuje nasza kafeterie. Sniadanie w postaci kawyherbaty i tostu z jajkiem w koszukce i szynka kosztuje $1.50. Doprawdy, szkoda czasu i atlasu na szykowanie sniadania w domu.
Na tej stronie, co ją Helena była podała, jest taki filmik z kocią mamą i pisklętami http://www.youtube.com/watch?v=OfEw44cVJvY
Od przybytku głowa nie boli
Kaczy honor domagał się natychmiastowego rewanżu:
http://www.youtube.com/watch?v=ZaDnGzMxHuc
Zajrzyjcie pod petycje obok, kto sie dzis wpisal.
To jest świetna osoba pod każdym względem, bardzo ją lubię i cenię.
Protesty na Ukrainie przeciwko decyzji rządu ukraińskiego o wstrzymaniu rozmów z UE
https://www.facebook.com/sodel.vlad/media_set?set=a.611481175564104.1073741855.100001066824158&type=1
Królik mnie zawstydził, dzięki czemu chociaż zupę wstawiłam. Roboty przy zupie tyle, co nic, zwłaszcza, że szczaw ze słoika – nie to, co przy sałatce jarzynowej. Przez parę lat robiłam w grudniu wiadro sałatki, w prezencie. Ale główni konsumenci sałatki (dostawali ją na wynos) musieli przejść na dietę i skończyły się czasy przesiadywania nocą nad stertą warzyw. To był fajny prezent. Sporo mnie kosztował, czasu i cierpliwości. Niechętnie tkwię w kuchni, bo brak mi kulinarnych talentów i gotuję marnie, ale sałatka wychodziła naprawdę niezła i smakowała podobnie, jak babcina – tego nie da się kupić.
Siódemeczko, czy w Jasienicy faktycznie jest tak, jak napisał Szymanik w GW?
Biedny Pan Królik.
Ale dla pocieszenia mogę mu zadedykować niemieckie zdanie, które wygłaszają niemal wszyscy uczestnicy wszelkich castingów – dabeisein ist alles. W wolnym przekładzie: tylko udział się liczy, udział jest najważniejszy.
Na blogu to się sprawdza jeszcze bardziej niż w szachach.
A Pani Królik każdego może zawstydzić swoim kulinarnym rozbuchaniem.
Przyznaję, że mnie by się regularnie nie chciało aż tak szaleć w kuchni, ale poczytać o tym, że komu innemu się chce, bardzo przyjemnie.
Look who′s talking!
No. nie wiem Bobiku czy E. by sie z Toba zgodzila.
Ona uwaza akurat, ze najwazniejsze jest zeby wygrac, skoro juz. To tylko dzieciom sie mowi, ze najwazniejszy jest udzial.Ale jak sie juz ma swoje lata, to najawazniejsze jest zeby wygrac. Moj Kotek dodalby jeszcze , ze wazne jest nie tylko wygrac, ale zdrowo utrzec nosa konkurencji i ja odpowiednio pognebic.
Artykul
Idzie iskra z Jasienicy
Grzegorz Szymanik
W Jasienicy diabeł ludzi na msze napędza. Ale tylko na te w niedzielę, o ósmej. Tak mówią niektórzy księża z sąsiednich parafii. Na diabelską ósmą co tydzień idą tłumy, kościół wypchany po brzegi, wierni od ściany do ściany, jak na Wielkanoc. A na następnych mszach, już normalnych, po bożemu – ludzi nie ma. Pustka. Przychodzą tylko ci, którzy zaspali albo mają krowy do oporządzenia rankiem, albo chore dzieci. Tylko na ósmą diabeł napędza.
A i to jeszcze nic.
Bo jasieniczanie na tacę zaczęli wrzucać same grosze.
A i to jeszcze nic.
Bo od Radia Maryja się odwrócili. Sąsiadka Doroty Kurek na przykład od lipca Radio Maryja włącza tylko na różaniec, a i tak łapie się za głowę i mówi: ”Ale ten Rydzyk oszukaniec”.
A i to jeszcze nic.
Bo mało im mszy na ósmą, teraz wymyślili, że będą listy do papieża słać. Do pa-pie-ża!
”Prosimy Cię o pomoc, my – mieszkańcy małej parafii z Jasienicy, należącej do diecezji biskupa Henryka Hosera. Jest nas około 2600 wszystkich parafian. Od trzech lat biskup Henryk Hoser niszczy naszą wspólnotę i naszego proboszcza księdza Wojciecha Lemańskiego. Prosimy Ciebie, Ojcze Święty, pomóż parafianom w Jasienicy, ale i wiernym w Polsce. Nasi biskupi za nic mają Twoje słowa o miłości, ubóstwie, szacunku dla słabszych, poszanowaniu odmienności, pokorze. Nasi biskupi nie są dla nas nauczycielami, ale surowymi sędziami”.
Wcześniej listy w obronie księdza Lemańskiego słali do: arcybiskupa Hosera, arcybiskupa Michalika, arcybiskupa Kowalczyka, do nuncjusza apostolskiego Celestina Migliorego.
Pisali pojedynczo i zbiorowo po 1300 osób.
Nikt nie odpowiedział.
– Od 15 lipca nie ma u nas księdza Lemańskiego, jest ksiądz administrator Grzegorz Chojnicki i nie ma parafii – wymienia Andrzej Michalski . – Mniejsza jest więź parafian z Kościołem, dużo niedobrych emocji. Rozmyła się gdzieś idea parafii. Starsi ludzie zachodzą w głowę: co ci biskupi najlepszego robią, żeby takiego księdza? Nawet ci, którzy nigdy nie pozwoliliby sobie nie pójść na mszę w niedzielę, to – zanim ksiądz Lemański dostał zgodę na swoją mszę o ósmej – zdecydowali się chyba pierwszy raz w życiu nie iść. Nie wyobrażali sobie, jak mają iść do kościoła, który ich w taki sposób traktuje.
Ksiądz administrator przedstawił się jako doktor teologii fundamentalnej i wykładowca z seminarium. Powiedział, że przychodzi z otwartym sercem i umysłem. – Życie szybko to otwarcie zweryfikowało – mówi Dorota Kurek.
– W sąsiednich parafiach mówią – wzdycha Maria Rychta – żeby się za Jasienicę modlić, bo tu diabeł siedzi.
O tym wszystkim napisali w jeszcze jednym liście – do nowego kanclerza kurii księdza Dariusza Szczepaniuka. Poprosili o rozmowę. Odpowiedział: ”Proszę o zachowanie spokoju, poszanowanie decyzji biskupa i podjęcie życzliwej współpracy z administratorem parafii dla dobra Kościoła lokalnego”.
– To nie dotyczy tylko naszej miejscowości, ale całego Kościoła. Kościół odgrodził się grubą ścianą, nie dopuszcza żadnych głosów. Broni na siłę… No, nawet nie wiadomo, czego broni – zastanawia się Andrzej Michalski.
Wioletta: – Broni tradycji niedopuszczania do głosu. Kuria jest zamkniętą twierdzą: fosa, a przy fosie aligator kanclerz nie dopuszcza nikogo, kto chce coś powiedzieć. Jaką biskup szansę stracił, traktując w taki sposób księdza Lemańskiego. Mógł się nim chwalić. Wiadomo przecież, że takich księży nie ma, są niewidoczni. Gdyby był ojcem duchowym, mistrzem, pozwoliłby rozmawiać i krytykować. Ale pokazał, co jest ważniejsze: bezwzględne posłuszeństwo, sztuczny autorytet. Ale co to za posłuszeństwo kosztem łamania sumienia? Czy biskup wyobraża sobie, że wszyscy się z nim zgadzają? Uważam, że w taki sposób biskup traci duchowość. Powołanie do bycia księdzem to jednak chyba coś innego niż powołanie do bycia konduktorem czy policjantem.
– Jako parafia złożymy oficjalną skargę do Watykanu na arcybiskupa Hosera – mówi po chwili Andrzej Michalski. – Uważam, że zarzut jest poważny. Przez niego doszło do dezintegracji parafii i naszej wspólnoty. Działania arcybiskupa zniszczyły życie parafialne. Nasz ksiądz został pozbawiony funkcji proboszcza tylko dlatego, że stawał w obronie słabszych, a arcybiskup chciał pokazać swoją siłę i władzę. Za to w innych, poważniejszych sprawach za występki księży nie wyciąga konsekwencji.
Andrzej Michalski: – Chcielibyśmy w Polsce takiego Kościoła, który reprezentuje ksiądz Lemański. Otwartej, prawdziwej wspólnoty. Takiej, że pójdę z chęcią, wiem, że nikt mnie nie będzie oceniał.
Michalski: -…tak będzie. Zobaczycie, za kilkadziesiąt lat dzieci się będą uczyły z podręczników, że nasz ksiądz był jednym z tych, którzy pomogli odmienić Kościół. Że potem przerwali zmowę milczenia inni księża. Bo myślę, że są inni, ale nie mają odwagi. Biskupi niech sobie uświadomią, że ludzie potrzebują nowego Kościoła, świeżego. I zamiast szukać herezji i heretyków, powinni kibicować księdzu Lemańskiemu i pokazywać go innym księżom. Powinien wizytować w seminariach: o, proszę, tak wygląda ksiądz, który odpowiada czasom, w jakich żyje.
Mariusz Dembiński: – Zamiast tego mamy oświadczenia: ”Przepraszamy wszystkich dotkniętych wypowiedziami księdza Lemańskiego”. Ech! To my w Jasienicy jeszcze bardziej się jednoczymy. Przychodzą ludzie, podrzucają pomysły, co można jeszcze zrobić, do kogo napisać. Parafia trzyma się razem, tylko niestety od Kościoła się odsuwa. Młodzież już prawie w ogóle do kościoła nie chodzi.
– ”Zgorszenie”, mówią u nas nawet starsze kobiety. Ale nie na związki partnerskie czy in vitro, tylko właśnie na to, co ma miejsce w Kościele, na butę biskupów, że ci nowi księża księdzu Lemańskiemu ręki nie podają. Nie ma u nas moherowych beretów, Radia Maryja przestaje się słuchać – opowiada Dorota Kurek.
Mariusz Dembiński: – Będziemy pisać, ile trzeba. Przez kilka miesięcy i tak już tyle się nauczyliśmy o kanonach, suspensach, rekursach. Znamy imiona i nazwiska wszystkich biskupów i nuncjusza.
Chcą w Jasienicy wydać gazetkę. Przyda się, bo nie wszyscy mają internet, na tablicy parafialnej informacji nie wywieszą, na ambonę też nie wejdą.
Andrzej Michalski: – Oprócz listów do papieża od parafian myślimy nad wersją od ludzi z całej Polski. Jeśli ktoś się z nami solidaryzuje, też powinien taki list wysłać.
Dorota Kurek: – Jeśli wszystko zawiedzie – podporządkujemy się. Ale tylko decyzji papieża.
Maria Rychta: Wtedy będzie jeszcze jedno pismo – do Pana Boga. Aż pewnego pięknego dnia przyjdziemy do kościoła, a tu arcybiskup Hoser cofnął swój dekret.
– Jeszcze całą parafią do Rzymu możemy pojechać – przypomina Dorota Kurek. – Ja już sprawdziłam, ile autokar kosztuje.
Panu Króliku współczujące uściski, jeśli zechce je przyjąć od szachowo niekumatej, ale podziwiającej kumatych
Musze jeszcze zrobic transparent powitalny z napisem: dabeisein ist alles!
Salatka jarzynowa chyba wychodzi z mody z powodu ogolnej dostepnosci wszelkiego rodzaju smakolykow w kazdym domu i zagrodzie. Wloscianie zajadaja dzisiaj awokado czy melon owiniete w szynke parmenska czy hiszpanskie serrano! I zrobione jest w 5 minut, a nie 4 godziny, jak salatka jarzynowa czy nozki w galarecie.
Ale ja sie na mode nie ogladam!
odpowiednio pognebic ????? nie lubie gnebienia
a pomidorowa lubie i juz, po prostu bardzo lubie
Z tego, co wiem – tak, Haneczko.
na dobranoc
to mi sie podoba, i to tak dobrze jest
Wybrzeże w Dover
Matthew Arnold
Dziś w nocy morze zastygło w spokoju.
Pora przypływu; księżyc srebrzy wodę
Cieśniny; z brzegu Francji co pewien czas błyska
Latarnia i znów gaśnie; angielskie urwiska
Świecą masywem bieli nad cichą zatoką.
Podejdź do okna, wdychaj tę nocną pogodę!
Tylko od długiej granicy przyboju,
Gdzie z wypranym poświatą z barwy stromym lądem
Styka się morze, słychać ? wsłuchaj się głęboko ?
Szum żwiru, miotanego o brzeg i od nowa
W toń wleczonego fal powrotnym prądem,
Który znowu, zaledwie z pracą się uporał,
Wraca ponowną falą; i wolna, miarowa
Muzyka morza śpiewa wieczny smutku chorał.
Sofokles wieki temu
Słyszał ten smutek w Morza Egejskiego szumie
I w rytmie mętnej fali znalazł wzór systemu
Rządzącego chaosem
Ludzkiej doli; nam też coś podpowiedzieć umie
Północne morze swoim tak odległym głosem.
Ocean Wiary
W dawnych wiekach, wezbrany, brzegi kontynentów
Otulał swym nadmiarem jak jedwabna szata;
Dzisiaj słyszę jedynie
Smętny szum cofających się morskich odmętów,
Fali, która to ślepo runie, to odpłynie
W świście nocnego wiatru przez nagie obszary
Jałowych piasków i skał tego świata.
Bądźmy choć my oboje
Wierni sobie nawzajem, miła! bo przed nami
Z pozoru świetny, nowy, nęcący tęczami
Świat, gościnnie rozwarte marzenia podwoje ?
Ale naprawdę troski, bóle, niepokoje,
Mrok bez światła miłości, jad w każdym pokarmie;
Na tej ciemnej równinie stoimy we dwoje
W szturmów, odwrotów dzikim, zmieszanym alarmie,
Gdy ścierają się wokół ślepe, wrogie armie.
Przełożył
Stanisław Barańczak
papierowa wersja wyglada tak:
https://lh3.googleusercontent.com/-ywCTGd_nSSo/UnIy1kj6RTI/AAAAAAAANhQ/MU1NB3YAkpg/s1000/PA313011.JPG
a kto nie czytal ten gapa i tromba
Króliku, sałatkę robi robot, ja tylko się przyglądam
Siódemeczko, dziękuję
Rysiu: kupujmy, kupujmy, bo jak Lemański zostanie biskupem to książka bardzo podrożeje.
Doskonaly reportaz, swietny.
Rysiu, nie denerwuj mnie. Czytam koty Dartmana i zająca Lanzmanna. Mam tylko dwoje oczków i jeden, słabnący, mózg
Haneczko, chyba i mnie czas zakupic robota. Mowie to szczegolnie po ubijaniu majonezu reczna trzepaczka. Rece odpadaja! Dzieki serdeczne za slowa wspolczucia!
Dostalam wlasnie maila, ze przyszloroczne mistrzostwa odbeda sie w Kalamkaka (Grecja, gdzie slynny klasztor Meteora), czyli gdzie diabel mowi dobranoc. Doprawdy, czemu nie w Paryzu…
Kalamkaka=Kalambaka, czy jak go tam zwal.
Robota kupił pan mąż. Do dzisiaj bym się nie zdecydowała
A nie łaska dziewkę krzepką wziąć, iżby mieszała? Pan mąż pewnie by nie był od tego.
Co stwierdziwszy, mówię dobranoc.
Dobranoc, rzekł Wódz, namieszawszy. Własnoręcznie.
Nie wiem, dlaczego tuba tak późno nadaje Midsomer Murders.
Znowu się nie wyśpię.
Jedyny moment gdy naprawdę chciałem mieć robota, maleńkiego, w formie wiatraczka, pojawił się gdy zrozumiałem, że nigdy nie wyrobię tych trzydziestek dwójek u Tarregi, a u innych jeszcze bardziej okrutnych sześćdziesiątek czwórek. No, chyba że by mię do prądu podłączyli.
Wyjściem z honorem jest oznajmienie, że chromolę wszelkie loty trzmieli, bo mam liryczną naturę.
Tu jest tez lirycznie, andsolu:
http://www.youtube.com/watch?v=ERYY8GJ-i0I
Bylam kiedys na koncercie Cesarii w Toronto. Byla boso, palila papierosy na scenie, miala wspaniala grupe muzykow ze soba… Och czasy…
Maly koncert zyczen dla mnie samej przed snem
http://www.youtube.com/watch?v=0yPMdWxSxUg
Oj, wielki, wielki to był talent. Są tacy ludzie, że mają to i już.
Tak, andsolu, dokladnie. Cesarie odkrylam ponad 20 lat temu. Dzieki niej zainteresowalam sie muzyka fados i mornas… sama liryka i melancholia. Brazylijska jest pewnie weselsza. Mniej deszczu i mgly… Chociaz brazyliski Caetano tez potrafi nadzwyczaj lirycznie:
http://www.youtube.com/watch?v=1emgUdD3_pE
cichoooooo herbata
ciszejjjjjjjj kawa
szeleszcze bezglosnie
leniwie
brykam
leniwie
fikam
niedzielny klimat
http://www.youtube.com/watch?v=z4PKzz81m5c
To ja glosniej
Na sniadanie wspolpraca portugalsko-brazylijska
(„glosniej” bylo o bezglosnosci, a wyszla muzyczna prawie-lajza
)
„Kent zapadł sie w fotel, na którym wcześniej leżała książka w nieciekawej okładce: Wojna domowa we Francji . Czy tak teraz nazywa sie rewolucje francuska? – pomyślał. Ale zaraz zobaczył nazwisko autora. Karol Marks. Juz wcześniej czul w pokoju atmosferę wrogości. Taka, jaka można wyczuć w pomieszczeniach pełnych broszur o ewangelii i obrazów Jezusa na ośle, Jezusa nad Jeziorem Galilejskim – nieodparte wrażenie, ze jest sie osadzonym.”
te same klimaty Lisku
do poczytania:
http://zpleskacza.natemat.pl/83039,miedzy-dzien-dobry-tvn-a-uwaga
pamietacie? reklamowalem te ksiazke ponad rok temu, teraz wyszla po polsku, nie namawiam (lewacka
), ale….. moze jednak ktos siegnie
https://lh5.googleusercontent.com/-XRVVl5yRttc/T2IhDiDUpMI/AAAAAAAAF4I/sbV6_Ei5cV4/s1000/P3150432.JPG
inne klimaty, klawo zaspiewane
http://www.youtube.com/watch?v=7DdETbAhb7s
dlugie, ale bardzo dobre
http://nowe-peryferie.pl/index.php/2013/11/marsz-nowoczesnosci/
brykam
brykam fikam
Dzień dobry,
dzięki Adze naszło mnie na sałatkę, a ponieważ jestem okropnym leniem, to na śniadanie serwuję Wam salatkę z ziemniaków, świeżego ogórka, grubego szczypioru, jajek, majonezu. Przyprawioną solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi.
zamykam ranek lewackim plakatem, pod rozwage poddaje
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/541887_596232557100446_1199359838_n.jpg
Dzień dobry
Będę musiał solidnie wysilić ogon, żeby sobie przestroić nastrój na bardziej optymistyczny.
Ta portugalszczyzna itp. bardzo piękna, ale przeraźliwie smuuutna.
Na szczęście w kulinarnych planach dziś nie żadne sałatki, tylko gęsina.
Dziewczęciu Portugalczyk nie dał kasy,
gdy bryknął, gdzie go wiodły jego drogi,
zostawił jednak muzę – pierwszej klasy,
lecz smętku pełną i wiktymologii.
Nie bacząc, że już czaił się pod drzwiami
październik, melancholik oraz płaczek,
że mglisty splin się skradał opłotkami,
zostawił Portugalczyk dosmucacze.
Listopad przyszedł, niebezpieczna pora,
wiatr po ulicach nostalgicznie zadął,
a dziewczę, miast się w cieple grzać sponsora,
nad zimną kawą łka, słuchając fado.
Za oknem rozmoknięta ponurość, na blogu fado, a ja jestem już godzinę spóźniona. Nic, tylko szukać sznura. Albo … zagrać inną nutę.
Do krwi rozdrapię życie,
Do szczętu je wyżyję,
Zębami w dni się wpiję,
Wychłeptam je żarłocznie
I zacznę święte wycie.
Rozbyczę się, rozjuszę,
Wycharknę z siebie duszę,
Ten pęcherz pełen strachu,
I będę ryczał wolny,
Tarzając się w piachu.
Zostawiam Wam Tuwima i biegnę na Targi Rzeczy Ładnych.
Ten portugalczyk jest melancholijny z przymruzeniem oka.. , A tu w pelni optymizmu
http://www.youtube.com/watch?v=WugOxmaUUyc
nb. gitarzysta Yamandu Costa ktory gral z nim w poprzedniej lince na slodko, jest takze b. dobrym jazzowcem, fajnie go sluchac solo
np tu (rozne style)
http://www.youtube.com/watch?v=dw3xob0Itqw
Rozbyczyć się? To by mogło być. Byczenie się to całkiem niezłe hasło na niedzielę.
Ja też na Targi RZeczy Ładnych.
Coś nam się ta Warszawa strasznie rzeczowa zrobiła.
Przepraszam za rzeczowosc. Ale ta polityka tak natretna, ze wszedzie juz wlazi. A oto nowa wykladnia wiary (no, moze nie taka nowa, ale zawszec wykladnia):
http://wyborcza.pl/1,75248,15006175,Polityka_u_dominikanow___Nie_zyjemy_w_wolnym_kraju_.html
To wezcie i moja Stara na Targi Rzeczy Ladnych, bo ona choc zatopiona w lekturze niedzielnej prasy, to jednak zastrzygla uchem na Rzeczy Ladne,
Tymczasem podzielila sie ze mna wyczytana w Timesie informacja, ze kobiety z dyplomami i na wysoikich stranowiskach dwa raz czesciej staja sie alkoholiczkami niz zwykle baby. Ciekawe czy podobnymi badaniami objeto tez i mezczyzn.Na przytklad o ile czesciej dochodzi do alkoholizmyu wsrod pilotow samolotow niz szeregowych dorozkarzy? I co z tym robimy?
Racja, Kocie
Co z tym robimy? Pijemy, oczywiscie
A powaznie, badania u brytyjskich mezczyzn widze tez
Wyniki dla obojga plci sa chyba troche bardziej zlozone, np tu
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12751977
i tu
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2465651/
A to tylko dla zainteresowanych:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20131118/keff-antysemityzm-nie-jest-pogladem
Eventualne zastrzezenia co do monotematycznosci prosze kierowac tylko do mnie. Bobik i wszyscy inni w tej sprawie niewinni.
http://www.youtube.com/watch?v=PkisoC4cBVU
Bobik musi byc niewinny, bo aktualnie zajmuje sie gubieniem Pani Kierowniczki
Jak pijemy, to ja mogę podrzucić trochę bułgarskich trunków.
Tylko wyjaśnienie do nich potrzebne: na Dywanie zaczęto się niepokoić zniknięciem Kierowniczki, która pojechała do Sofii w charakterze jurorki i przepadła jak kamień w wodę. A równocześnie Łabądek zaczął marudzić, że kryzys i degrengolada, dlaczego nikt nie pisze opery (bo to dywanowa tradycja, że pod nieobecność PK się rozrabia i oddaje tfurczości), no i stąd się wziął:
BUŁGARSKI ŚLAD
czyli
TAJEMNICZA DEMATERIALIZACJA PANI KIEROWNICZKI
Chór Zaniepokojonych:
(dramatycznie)
Po Kierowniczce ani śladu,
nie gada o niej gadu-gadu
i twitter milczy jak zaklęty…
Ach, w jakież wpadła nam odmęty,
gdzie zniknął jej szlachetny profil,
czyżby się utopiła w Sofii?
Sofia:
(z wyraźną dumą)
Czym czerwona, czy też biała,
jednakowy budzę strach,
jak trucizna groźna działam,
albo jak na giełdzie krach.
Gdy wyduldasz mnie butelkę,
zapaść złapie wkrótce cię,
i żołądka bóle wielkie,
z wątrobianą kolką w tle.
Suchość w gardle ością stanie,
cały ci zepsuje dzień,
nie pomoże woda w kranie,
raphacholin ni żeń-szeń.
Przypadkowy Bułgarski Mnich:
(na prawosławną nutę)
Dziwny, dziwny ten świat boży,
przyjechała pojurorzyć
i gdzieś na tutejszych drogach
zapodziała się, nieboga.
Tak okropne to, że w biegu
łyknę Słonecznego Brzegu.
(wyciąga spod habitu butelkę rzeczonej brandy i łyka)
Chór Zaniepokojonych:
(jeszcze dramatyczniej)
Trzy razy księżyc wszedł i wyszedł złoty,
odkąd Bułgarzy wzięli ją w obroty.
Zniknęła jak pies, który wlazł pod kołdrę,
co się z nią dzieje nie wie nawet Snowden.
Przedstawiciel Bułgarskich Służb Specjalnych:
(niezadowolony, z groźbą w głosie)
Kto mówił o Snowdenie, po jaką cholerę?
Jeszcze dyplomatyczną rozpęta aferę!
Takich trefnych tematów proszę nie poruszać,
bo wspomnimy festiwal tego… Orfeusza.
Bułgarski juror:
Nikt jej nie widział nocą,
nikt nie zobaczył rankiem,
ani w piżamie,
ani z ubrankiem.
(z westchnieniem kręci głową w odwrotną stronę)
W kantynie nie zjawiła się,
nie było na obradach jej, o, nie!
Lutosławskiego jak tu ugryźć bez niej,
wejść w jego bezdnie…
O, jak źle!
Znawca Muzyki Bułgarskiej:
Czy do Parowa podążyła szybko,
czy oczarował ją Ljubomir Pipkow,
Badew Atanas omotał i spłynął,
a może uwiódł Marin Goleminow?
Sofia:
(z wredną satysfakcją)
Każdy tu PK zniknięcie drąży,
a moim śladem nikt nie podążył,
więc piękny mi się wydaje świat…
Chór Zaniepokojonych:
(z grobowym smutkiem)
…tu się urywa bułgarski ślad.
Prawie grecki dramat. I nawet blisko.
A ta Sofia to ma na bakier z internetem. Moje kocie przez kilka dni znaku zycia dac internetowo nie moglo.
Zacząłem czytać Bożenę Keff, ale przestałem przy tezie, że antysemityzm ma rodowód chrześcijański i jest wytworem chrześcijaństwa, że nie jest czymś, co się pojawia ot tak, ale wynika z samego sedna tego, czym jest chrześcijaństwo.
A ponieważ ja się zetknąłem i to nieraz, nie miałem ochoty czytać dalej, bo mi się ta teza wydała, łagodnie mówiąc, marnie przemyślana i europocentrycznie ograniczona.
Ja nie neguję, że chrześcijaństwo w kształtowaniu postaw antysemickich zrobiło dużą i bardzo złą robotę. Ale Keff najwyraźniej nigdy nie zetknęła się z antysemityzmem Arabów (nie tylko tych graniczących z Izraelem), Turków, Somalijczyków, etc, etc. Raczej trudno powiedzieć, że wynika to u nich „z sedna chrześcijaństwa”.
Az zajrzalam do PK, ale ona jest w Sofii, a nieobecna jest tylko internetowo. Ufff…
Ta Bulgaria wydaje sie dzisiaj taka egzotyczna i intrygujaca.
Pieknie. Bobik.
A ja wlasnie zostalem zbanowany na blogu Forum Zydow Polskich w Psychiatryku 24. „Nie mozesz komentowac na tym blogu”. Zostalem ofocjalnym Niezydem.
Wiec siedze i sie zaplakuje. A moze zalozyc wlasny blog? Forum Gojow z Odzysku?
Mordko, może to bardzo ortodoksyjni Żydzi i pochodzenie matki im nie pasowało?
Choć z drugiej strony zwalenie wszystkiego na matkę jakieś takie freudowskie jest i mogłoby wskazywać, że jednak Żyd…
Może po prostu za mało wyrazisty byłeś i nie mogli dojść, czyś Ty w końcu goj, czy niegoj.
Kazdy kto mi powie, ze nie jestem Zydem, dostanie po ryju.
Howgh! Bobiku @16:31.
U mnie na dworze gradusow ujemnych jest 7! Ale jest slonecznie po wczorajszej zamieci snieznej. Nie bylo moze tak duzo sniegu, ale tak wirowal, ze w pewnym momencie nie widzialam moich Piesow.
Już ujemne?
Ta Kanada to nie jest kraj dla Psów.
Kocie, ale czy zostales zbanowany za pochodzenie, czy za cos innego?
(I czy to rzeczywiscie ban czy moze problem techniczny?)
Tylko te sloneczne dni ratuja sytuacje.
Poszukuje miejsca slonecznego a suchego od stycznia do kwietnia, bezpiecznego, nie-szowinistycznego i demokratycznego, gdzie moge spedzac zime. I zeby lot nie trwal wiecej niz 5 godzin! Widze tylko Kube, po upadku Fidela, ale ten Fidel cos nie chce upasc!
Zostalem zbanowany generalnie za poglady i pare moich wpisow zniknelo, podbnie jak zniknely wpisy osob, ktore mnie poparly.
Coz, herem istnieje w judaizmie, nawet Spinoza go doswiadczyl… A co takiego napisales, jesli mozna zapytac, bo to zaczyna brzmiec ciekawie?
Dźwięk, do którego odesłał o 11:28 lisek jest bardzo pociągający nie tylko wysokością tonów ale i szumem językowym czyli poezją. Przekład, nawet chałupniczy, może pomóc to docenić a kto wie czy nie zachęcić do śpiewu solo i chóralnego, więc przedstawiam. Kłopoty były z różnymi rzeczami z Portugalii (fato u nas nazywane terno czyli garnitur, pataca, nota de conto, która kiedyś i w Brazylii miała sens, bo była banknotem na tysiąc reali), ale prawdziwy mężczyzna nie płacze a kałapućka.
Reader′s Digest
(Miguel Araújo Jorge)
Eu quero a vida pacata que acata o destino sem desatino,
Sem birra nem mossa, que só coça quando lhe dá comichăo.
E ? frente uma estrada, năo muito encurvada, atrás a carroça
Grande e grossa que eu possa arrastar sem fazer pó no chăo. __
Tego chcę: ciche życie, z losem w zgodzie, bez wykrotów,
Bez kłótni i sporów, a gdy nie swędzi, nic nie zadrapnie,
A przede mną droga bez wielkich zakrętów, w ukryciu za TIRem
Tak dużym i szerokim, że mnie pociągnie a kurzu nie wzniesie.
E já agora a gravata com o nó que me ate bem o pescoço
Para que o tremoço, o almoço e o alvoroço demorem a entrar, ____
Quero ter um sofá e no peito um crachá, quero ser funcionário
Com cargo honorário e carga de horário e um ponto a picar.
A na zaraz to krawat co dociśnie mi szyję dokładnie
By wchodziły powoli smakołyki, szaszłyki, przytyki,
Chcę kanapy a na pierś znaku firmy, chcę pozycji
Honorowej z godzinami do odsiadki i zegarem przy wyjściu
Refrăo:
Vou dizer que sim, ser assim-assim, assinar a Reader′s Digest,
Haja este sonho que desde rebento acalento em mim.
Ter mulher fiel, filhos, fado, anel, e Lua-de-mel em França,
Abrandando a dança, descansado até ao fim.
Refren:
I niech będzie tak sobie, przy subskrypcji Reader′s Digest,
I marzeniu, co od małego w sobie pieszczę.
Żonę mieć, dzieci, fado, pierścień, miesiąc miodowy we Francji,
Wytłumiając krok taneczny, mając spokój do końca.
Quero ter um T1, ter um căo e um gato e um fato escuro,
Barbear o rosto, pagar o imposto, disposto a tanto.
Quem sabe amiúde brindar ŕ saúde com um copo de vinho,
Saudar o vizinho, acender uma vela ao santo.
Chcę mieć małe mieszkanko, kota, psa, ciemny garnitur,
Golić się, płacić podatki i wciąż czuć się dobrze.
Często wznosić toast za zdrowie dobrym winem,
Pozdrawiać sąsiada i świętemu świeczkę zaświecać.
Quero vida pacata, pataca, gravata, sapato barato,
Basta na boca uma sopa com păo com cupăo de desconto.
Emprego, sossego, renego o chamego e faço de conta,
Fato janota, quota na conta e a nota de conto.
Chcę życia w spokoju, z forsą, krawatem i butem niedrogim,
Do gardła starczy chleb z zupą i dyskontowy kupon.
Posada i cisza, przyduszę płomienie i będę żyć udawaniem.
Szykowny garnitur, konto bankowe i duży banknot w kieszeni.
żonę mieć wierną … wypadło słowo
Kocie załatw tych typów z S24!
Napisalem wlasnie list do jewish.org,pl.
Z tym Forum Zydow Polskichg to bylo tak.
Sledze je od bodaj pierwszego pojawienia sie w Salonie24. Poczatkowo redagowalo je kilka osob, ktore mialy chyba nawet jakies dyzury przy blogu i odpowiadaly kulturalnie i rzeczowo na wszystkie komentarze. Jesli sie znalazl jakis wybotnie jadowity antysemita ( a znalazl sie, znalazl nie raz, gdzie mialby isc jak nie do „jaskini lwa”), to byly zawsze proby przestawienia rozmowy na merytoryczne i kultruralne tory i wyrzucamo go dopiero jak srodki perswazji zawiodly. Zawsze podziwialem ich cierpliwosc, ugodowosc i kulture porowadzonej rozmowy. Byl to nadzwyczajnie kultiuralny blog, to FZP.
Az ktoregos pieknego dnia i bez slowa wyjasnienia wszyscy Autorzy-Gpspdarze z Forum znikneli, zas na placu boju pozostal tylko jeden z nich, jakis Pan Jedrzejewski (nie przypominam sobie abym sie kiedykolwiek z nim zetknal). Byl on bardzo dobry jako teolog, naprawde chuchem, niestety jednak nie ograniczal sie do spraw nader ortodoksyjnie pojmowanego judaiuzmu. Jego wpisy o chrakterze spolecznym czy politycznym niczym sie specjalnie nie odroznialy od wpisow zalozmy Ziemkiewicza czy Warzechy, choc z lapa na sercu musze przyznac, ze pisane byly lepsza polsszczyna. Ale nie mniej chamska.
Zaczal bodaj od tego, ze obrugal jak bura suke prezydenta Obame za „polskie obozy zaglady” przy okazji upmietnienia Jana Karskiego, choc Obama wycofal sie z tego sformulowania natychmiast, zanim jeszcze pan Jedrzejkewski zaczal z nim rozmawiac jak z pijanym dozorca. Dalej juz bylo tylko gorzej. Zaprotestowal gwaltownie, obrazajac wszystkich ktoprzy mysleli inaczej, za wyrazenie, ktore padlo w publicznej telewizji: „przestanmy zydzic”. Zdaniem Jedrzejkewskiego nie bylo ono bynajmniej antysemockie, jak nie jest antycyganskie wyrazenie o „cyganieniu”. I tak dalej i tp. Bylo tego na[raewde duzo i glupio.
Parokrotnie zaprotestpowalem u niego na forum i odpowiedzi dostawalem agresywne i napastliwe ze strony Gospodarza. Jego najwiekszym wrogiem w Polsce jest obecnie Michnik i Krytyka Polityczna. Ostatnio pojawil sie na FZP nopwy wspanialy autor, pierwszy odkad pan Jedrzejewski zaczal sam prowadzic blog. Na dzien dobry oznajmil pan Wildsteoin, ze feministki sa „chamidlami” – wszystkie bez wyjatku, a co. Dzis jest kolejny telst Wildsteina Mlodszego o Krytyce politycznej.
Otoz ja nie mam nic przeciwko temu aby Pan Jedrzejewski swoj blog w Psychoatryku mial, ale jestem bardzo zaniepokojony faltem, ze nie zmienil on nazwy forum. Ze jest to wciaz Forum ZYDOW POLSKICH. I o tym napisalem. Poparlo mnie kilka osob. Nasze komentarze zniknely a moj dostep do Forum zostal zablokowany.
dziekuje andsolu, jutub nie wpuszcza mnie do linki Liska, ale za to wiem o co chodzi:
Tego chcę: ciche życie, z losem w zgodzie, bez wykrotów,
Bez kłótni i sporów, a gdy nie swędzi, nic nie zadrapnie
Do Bobika, tego z 16:31, chyba za łatwo odrzucasz argumenty Bożeny Keff (z linku Meki, 15:12. Nie znam danych dowodzących antysemickich nastawień Arabów z okresu pre-chrześcijańskiego, a nawet wręcz odwrotnie, co miało sens, bo nie tak bardzo mieli rozbieżne interesy, to po pierwsze.
A po drugie, oczywiście musieli Żydzi mieć cholernych nieprzyjaciół w przedgreckich czasach, co im gęby czyli pijaru czarnego dorabiali, bo to przecież była jedna z najpotężniejszych cywilizacji w swoim czasie i miała niemiłe obyczaje religijne, do siebie nie bardzo dopuszczali a innych religii nie tolerowali. I cała ta niewola i egipska i babilońska lekko podejrzanie wygląda, ale oni, zupełnie jak Polacy, wypłakują się jak ich źle traktowano zamiast powiedzieć dokładniej co oni tam wyrabiali. Więc argumenty Bożeny Keff nie wyglądają mi na pełne, ale gdy chodzi o czasy współczesne, to boję się, że chrześcijaństwo nie ma jak na kogo innego swoich win zwalić.
Z tego co pamietam w Hiszpanii przed rekonkwista, Zydzi mieli bardzo dobrze, Arabowie (czy racxzej muzulmanie, gdyz wielu muzulmanow to byli przekonwertowani Hiszpanie „wlasciwi”) nie usilowali ich „nawracac”, nie wprowadzali zadnych ograniczen praw obywatelskich, jakbysmy to dzis nazwali, odnosili sie dobrze zarowno do chrzescxijan jak i do Zydow. I dopiero z rekonkwista przysz;y przesladowania.
Obie religie, wpierw chrzescijanstwo a potem islam, zawieraja w sobie element opozycji w stosunku do judaizmu. W chrzescijanstwie jest to b. wyrazne, w islamie jest (jak mi sie wydaje, jeszcze sprawdze) motyw zmienienia sie Zydow w malpy po Sadzie Ostatecznym, a w historii jego powstawania figuruje zatarg miedzy grupa zamoznych Zydow a Mahometem. Obie religie twierdza ze to one sa prawdziwymi nosicielkami prawdy Boga Starotestamentowego, podczas gdy Zydzi zawiedli w tej roli.
Rysiu, to b. dziwne ze Cie nie wpuszcza, poniewaz jest to oficjalny kanal firmy Harmonia Mundi (world village to ich sekcja world music), ktora te plyte wydala i sprzedaje
Lisku, u nas trwa walka pomiedzy jutube i przedstawicielem praw autorskich, jak tylko moga blokuja strony za ktore jutube niemieckie wcale lub za malo placi. tak to jest
Konkwista byla krwawa i brutalna wobec WSZYSTKICH. Jak Jozef Stalin. Masakrowal wszystkich jak leci, ze swoim rzadem i rodzina wlacznie.
Najwłaściwszym odniesieniem do kwestii wewnątrz-semickich (czyli stosunków między Żydami i Arabami) bez wdawania się w okres, z którego nie tak wiele bezstronnych dokumentów mamy, wydaje mi się historia Istambułu i przyległości, bo tam najwyraźniej widać jak tolerancyjne i praktyczne nastawienia miało Imperium Osmańskiego.
Osmańskie, przypraszam.
a mnie ciekawi co takiego napisal Kot M. pod wypocinami Dawida Wildsteina, ze odstawiono Kota od miski swiatlej wiedzy?
Jedakowoż będę wierzgać, andsolu.
Antysemityzm arabski stosunkowo łatwo wytłumaczyć (co nie oznacza usprawiedliwić) kwestiami historyczno-politycznymi, ale to właśnie dowód na to, że i bez chrześcijaństwa można być antysemitą. Turecki lub nigeryjski (i z takim się zetknąłem) w ogóle wytłumaczyć trudno, ale można podejrzewać, że poszło to po linii „braci w islamie”, czyli też nie po chrześcijańskiej.
Jeszcze raz podkreślę: nie chodzi mi o żadne zmiatanie pod wycieraczkę jakichkolwiek chrześcijańskich przewin w tej dziedzinie, tylko o niezgodę na tezę, że antysemityzm mógł się wywieść wyłącznie z chrześcijaństwa, bo „jest sednem tego, czym jest chrześcijaństwo”.
Jak kazda wojna, Kroliku. Ale potem gdy w Hiszpanii religia panujaca byl islam, to sie zmienilo i Zydzi mieli tam spokojne zycie. Ogladalem kiedys o tym program w BBC robiony bodaj przez wybitnegp historyka (Zyda) prof. Simona Schame:
http://www.veteranstoday.com/2013/09/03/simon-schamas-the-story-of-the-jews-history-vs-chicken-soup/.
Nie konkwista a inkwizycja, of course. Arabowie zajeli Hiszpanie, ktora byla rzadzona przez Wizygotow. Opor miejscowej ludnosci nie byl silny przed bardziej cywilizacyjnie zaawansowanymi Arabami.
Chyba zlinkowalem z rozpedu jakas antysemicka strone, sorry. Chodzilo mi jedynie o zaznaczenie kim jest Schama.
Bobiku, od xx wieku istnieja powody polityczno naorode i to nie jest antysemityzm lecz rzeczywisty konflikt. Nie wiem czy przedtem w swiecie arabskim byly uprzedzania antyzydowskie (semitami sa tu wszyscy
), mam wrazenie ze nie, a prawie napewno nie w skali porownywalnej z obszarem chrzescijanskim.
Mordko, możesz mi przytoczyć jeszcze setki przykładów, gdzie w „niechrześcijańskich” miejscach Żydzi mieli się świetnie, ale nie ma to i nie będzie się nijak miało do założenia, że antysemityzm jest sednem chrześcijaństwa i bez niego w ogóle nie mógłby istnieć. Jak chcesz udowodnić coś takiego, to musisz próbować innymi drogami.
Kocie (17:39), w takim razie bardzo sie ciesze ze zaprotestowales.
Bobik, pani histporuyk, z ktra prowadzona jest rozmowa napisala broszukrke dla licealistow na temat zrodla antysemotyzmu w Polsce. Mysle. ze zanim polscy uczniowie zajma sie antysemityzmem w Somalii, powinni poznac radosna dzoalalnosc na tym polu kosciolow chrzesciojanskich – w Polsce, w Rosji, w Niemczech.
Andsolu, to mi się natychmiast skojarzyło z Ajschylosem:
Szczęścia chcę, co nie budzi
gniewów bożych … Nie pragnę
grodów burzyć – i mój też gród
niechaj nie zna niewoli!
Ciekawe.
Fakt, Lisku, że trzeba by mówić raczej o antyżydowskości, ale i polski antysemityzm raczej nie dotyczy Arabów
więc już pozostańmy przy tym określeniu, które się utarło.
Nie twierdzę, że niechęć Arabów do Żydów musi sięgać bardzo dawnych czasów. Przyjmijmy, że rozwinęła się dopiero na podłożu XX-wiecznych konfliktów. Niemniej jednak przyjęła formę „klasycznego” antysemickiego obłędu, tzn. Syryjczyk (albo Turek) będzie mi opowiadał nie o rzeczywistych, czy choćby wyolbrzymionych krzywdach doznanych przez braci w islamie od Izraela, tylko o tym, że „wszyscy Żydzi są z natury… (tu wstawić)”. I nawet jeśli uznam, że częściowo powiela to stereotypy od chrześcijan przejęte, to w żaden sposób nie potrafię tego powiązać z „sednem chrześcijaństwa”. Gdyby kłóciło się to z „sednem islamu” czy czymś takim, te stereotypy by się nie mogły przyjąć. Tak sobie kombinuję na mój pieski rozum.
Prędzej już zgodziłbym się z tezą, że w ludzkiej naturze czy kulturze leży szukanie underdoga bądź jakiegoś demonicznego Obcego i że kiedy w sąsiednich kulturach już poręczny obraz takiego Obcego istnieje, to się go przejmuje, żeby sobie „ułatwić robotę”.
Musze sie pochwalic. Zakupikem dzis w rosuyjskim sklepie pierwszt raz napoj jogurtowu pod nazwa Ayran – Erfrischunggetraenk aus Yoghurt and Wasser – Zazdoutalajuszczij i tonizirujuszczij napitk.
I mysle, ze niczego lepszego w zyciu nie pilem niz ten ajran. Bardzo polecam jakby ktos dzie natrafil.
Mordechaju, pod wywiadem z panią historyk nie było napisane „wyłącznie dla licealistów”, więc chyba możemy podyskutować z jej tezami na poziomie niekoniecznie licealnym?
Najciekawszą rzecz, a konkretnie mural, widziałam w drodze na targi. Nie wzięłam aparatu, ale Sierżant wziął.
http://1.bp.blogspot.com/-UVcRNQiErZs/Uf6Ma2gvn-I/AAAAAAAAtLQ/P3G7U6fzojY/s1600/streetartnews_PHLEGM_Warsaw_poland-11.JPG
Mural cool.
Ayran jest u nas bardzo popularny, właściwie już w każdym supermarkecie idzie go kupić. Tureckie wpływy.
Znowu gościłam przyjemnego szantymena i balladziarza. Po śniadaniu, zanim odjechał z zoną swą Elą, zaśpiewał przy ukulele piosenkę. Może i Wam się spodoba.
http://www.youtube.com/watch?v=moewmXKo0u0
Bobiku, faryzeusze byli przywodcami narodu zydowskiego, a obelgi rzucane na nich sa dosc istotnym elementem Nowego Testamentu. Czasem mowi sie tam o nich per „Zydzi”. Czesc krytyki dotyczy samej doktryny judaizmu. Nowy Testament przedstawia bunt przeciwko starej religii i establishmentowi ktory spowodowal smierc Chrystusa. Zydzi ktorzy nie przyjeli nowej religii nadal byli temu establishmentowi posluszni mogli byc z nimi identyfikowani. Wiec antyjudaizm napewno w chrzescijanstwie jest. Nie ma w nim za to elementu uprzedzen etnicznych, na odwrot. Z drugiej strony w judaizmie oddzielenie wiary od przynaleznosci etnicznej bywa trudne (bo sami Zydzi nie do konca to rozrozniaja, choc w okresie Chuzarow to musialo wygladac inaczej), a kiedy nastapil w antysemityzmie rozwod miedzy jednym i drugim nie wiem…
Zastanawialam sie tak dlugo, ze gdy w koncu napisalam temat juz sie byl skonczyl
Nie szkodzi
Bobiku, w Twoim opisie przykladowego Syryjczyka widze nalozenie na siebie rzeczywistego, ciagnacego sie konfliktu politycznego z popularna niestety tendencja do generalizowania cech narodowch jakiegokolwiek narodu (wszyscy Niemcy/Chinczycy/Wlosi/ to … [omawiana lub stereotypowa cecha]. Dla mnie to nie jest antysemityzm.
Dobry wieczór
Doczytałam. Oświećcie ciemnotę, co to są Targi Rzeczy Ładnych
Bobik, ale o tym, ze jest to broszurka dla uczniow mowa jest w rozmowie z nia.
Lisku, czytam Cię zachłannie, zawsze
Nie mam watpliwosci, Haneczko, ze Targi Rzeczy Ladnych to tam gdzie sprzedaja buty, torebki i perfumu Gucci by Gicci Woman, w ciemnym flakonie.
Ewentualnie jeszcze francuskie fajanse.
Przecież to forum założył m.in. syn Wildsteina, który stara się przelicytować tatusia.
Pisując do Frondy np. http://www.fronda.pl/a/wildstein-dla-frondapl-o-rozebranych-modelka-na-cmentarzu-wyborcza-nie-jest-prozydowska-wyborcza-jest-zadna,30213.html
Społeczność żydowska z jewish.org.pl wielokrotnie się od nich odcinała i informowała, że nie są oni reprezentacją Żydów w Polsce, tylko stowarzyszeniem osób prywatnych.
Haneczko, to po prostu targi, które ktoś tak nazwał.
Można się tam było, owszem, oświecić, bo było sporo lamp w ofercie. https://www.facebook.com/targirzeczyladnych Trochę to było zanadto … wyszukane na mój prosty gust. Pościel udająca siano, filiżanki w kształcie czaszek – z prawdziwą pozłotą, stoły ważące dobrych kilkadziesiąt kilogramów – generalnie, dużo ekologii po wysokich cenach.
poezja przy sniadaniu? oczywiscie, ale tylko w Katulki
dzisiaj wierszowala Julia Fiedorczuk, Estehr Kinsky prowadzila i
czytala wlasne przeklady, bylo „smacznie”
https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1398838_230804747096261_334019227_o.jpg
Haneczko, tu jest o Targach Rzeczy Ładnych http://cjg.gazeta.pl/CJG_Warszawa/1,113103,14992367,Kup_ladna_rzecz_na_Targach_Rzeczy_Ladnych.html
Mam trochę zdjęć, mogę wrzucić, ale bez przebierania.
https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1402061_230805120429557_428900502_o.jpg
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1403538_230805190429550_863991492_o.jpg
Jak to „zalozyl syn Wildsteina”? Przeciez on sie pojawil na forum dopiero drugi raz? Najpierw o chamidlach-feministkach i teraz o KP. A pezedtem bylo o wrednych gejacj co to zwlaszczyli sobie tecze. Ale pod tym chyba podpisany byl ow Jedrzejewski.
a to tak sobie stoi (czytane!)
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1417630_230805033762899_1519565328_o.jpg
Forum Żydów Polskich założyło Stowarzyszenie kilku prywatnych osób. Tu jest redakcja http://www.fzp.net.pl/redakcja
z Agi linki o Targach, cudne (moim zdaniem) drewniane przedmioty:
http://www.giewontstudio.pl/pl.htm
A tu jest oficjalne forum społeczności żydowskiej:
http://www.jewish.org.pl/
To są rózne byty.
Wielkie dzieki Haneczko
Rysiu, czy to klub literacko-gastronomiczny?
Najładniejsze dla mnie były drewniane zabawki dla dzieci.
Jednak wrzucę te zdjęcia.
O, to ciekawe. Siodemeczko. Ale ten zespol chyba nie byl od poczatku. Komiczne sa te dzialy: Zaproszenia – Zuzanna Marczyńska
Opinie – Dawid Wildstein
Judaizm – Paweł Jędrzejewski
Turystyka – Paweł Czyszek
Książki – Hila Halina Marcinkowska
Ciekawe u innych – Robert Mielcarek
Mark Ebel
Turustyka, ksiazki i ciekawe u innych – takich tekstow nigdy nie bylo. Byly wylacznie komentarze (czyli opinie) oraz wyajasnianie rozlicznych zawilosci teologicznych – od dluzszego czasu prowadzone wylacznie przez Pawla Jedrzejewskiego, a Wildsteina widze dopiero drugi raz.
Rysiu, czy w tym wyskoim naczyniu z woda to jest prawdziwa zywa ryba? Jesli tak, to jest to okropne znecanie sie nad zywym storzeniem. Chyba, ze to jakas sztuczna ryba.
Szybko tylko odpowiem Liskowi, nawet już teraz nie czytając, co dalej, bo muszę wracać do gęsiny.
Lisku, nie o to mi chodzi, że w chrześcijaństwie (czy gdzie indziej) nie istnieją elementy antyjudaizmu. Są, zwłaszcza w wielowiekowej ptaktyce. Ale cały czas wracam do wyrażenia „sedno tego, czym jest chrześcijaństwo”. Sedno to dla mnie rzecz najważniejsza, samo jądro, najgłębszy sens. I sprowadzanie sedna chrześcijaństwa do antysemityzmu jednak mnie nie przekonuje. Jak również takie założenie, że tylko chrześcijaństwo mogło zrodzić antysemityzm.
A istotą antysemityzmu jest dla mnie właśnie to – czasem nawet nieuświadomione – przekonanie „wszyscy Żydzi są…” i dalej coś kompletnie rozjeżdżającego się z rzeczywistością, negatywnego rzecz jasna. Plus wniosek „toteż niechęć do nich jest słuszna i uzasadniona”. Dlatego antysemityzm polski, turecki, czy inny w swojej głębokiej warstwie dla mnie się zasadniczo nie różni.
(19:31) … mozliwe ze wzmocnione wlasnymi uprzedzeniami religijnymi.
A, jeszcze do Mordki – w wywiadzie jest mowa, że to broszurka dla uczniów, ale wywiad nie jest dla uczniów, a w nim Keff mówi, co mówi.
A to prawdziwe jewish.org.pl to ja znam. Tez mialem z nimi klopotry, bo tam trzeba sie zarejestrowac. Kiedy przed laty chcialem sie zarejestrowac jako Kot Mordechaj, jakis typ odpisal mi, ze musze podac „prawdziwe nazwisko”. Wiec napisalem, ze prawdziwe nazwisko jest Dubois, ale i ono zostalo w swoim czasie zmienione, specjalnie na uzytek takich typow co pytaja jak sie przedtem nazywalem. Zebym mogl powiedziec z lapa na sercu, ze nazywalem sie Dubois.
Ale ten typ mnie zrugal i nie pozwolil sie zarejestrowac.
Laski bez. Sprokurowalem sobie Psa Bobika.
Heleno, FŻP to jest osobny byt i ma swoje forum, które Ci pokazałam.
A na psychiatryku 24 założyło sobie konto i tam pisuje, ale to nie jest forum, na tym 24, tylko dodatkowa emanacja.
Ten …24 to jest blogosfera, w tym przypadku prawicowa.
Toz zrozumialem.
A na Ukrainie coraz większy protest. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15006696,Ukraina__100_tysiecy_osob_demonstruje_poparcie_dla.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Ma ktoś ochotę obejrzeć Targi rzeczy różnych, to proszę:
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/24Listopada2013TargiRzeczyRoznych#
Warto zajrzeć na stronę tego http://dobrydesign.pl/
16 180
Tak, tak, liskowe komentarze zawsze bardzo ciekawe i oswiecajace.
Poczytalam o tych Faryzeuszach. Chyba pora wreszcie przeczytac te Biblie.
Bobiku, zgadzam sie z Toba ze powiedziec ze antysemityzm jest sednem chrzescijanstwa napewno nie mozna. Ale mozna powiedziec ze element antyjudaizmu byl w oryginalnym przekazie b. istotny – motyw ukrzyzowania jest centralny, a sprawcami tego sa wg NT zydowscy przywodcy religijni i przyklaskujacy egzekucji zydowski motloch. Rzymianie sa przedstawieni bardziej jako narzedzie, zas zdrajca jest Judasz (imie jest znaczace), wydaja go faryzeusze, i zeby nie bylo watpliwosci, Rzymianin Pilat daje w ostatniej chwili Zydom mozliwosc jego ulaskawienia, lecz nie, oni wybieraja jednego z rzezimieszkow skazanych razem z nich.
W NT potrzeba odciecia sie od starej wiary i dawnego otoczenia byla tak silna, ze nowa wiara miala byc wazniejsza niz wlasna rodzina i wlasne zycie („Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego/duszy swojej/zycia swojego [wg roznych tlumaczen], nie może być moim uczniem.”, Lukasz 14:26). Moze to czesc tego samego – pokazanie ze stare jest zle, my jestesmy dobrzy, chodzcie z nami.
Powiedziec ze antysemityzm (tradycyjny) mogl powstac tylko w chrzescijanstwie nie ma sensu, ale faktem jest ze w tej strefie powstal, i religia nie jest w tym przypadkowa, jest jednym z istotnych elementow. Mit o krwi chrzescijanskiej na mace tez to pokazuje (jest o nim b. dobra ksiazka J. Tokarskiej Bakir – masz racje ze to przelewa sie takze do krajow arabskich, bo wg niej chyba i tam pojawily sie podobne oskarzenia, juz nie pamietam, musze zajrzec). Antysemityzm pewnie wzial sie ze splotu kilku przyczyn.
Dla mnie antysemityzm to nie tylko powiedzenie ze wszyscy Zydzi sa itd., bo tego rodzaju generalizacje slyszy sie o roznych narodach, lecz przypisywanie im jakiejs szczegolnej, negatywnej roli (troche przesadzajac – diabel to nie jeszcze jedno niesympatyczne wlochate zwierze
) – na poziomie mitu i folkloru, nie tylko „common knowledge”. Posadzanie o zatruwanie studni i powodowanie czarnej ospy itp to wiecej niz sarkanie na ich (nasz
) ogolnie niesympatyczny charakter.
Lisku, to jest mafia polskowloskoniemiecka
a z tym sniadaniem poetyckim przypadek, pani F. byla wlasnie w B., jej tlumaczka pani K. tu mieszka, wiec………..
ale wyszlo z tego ciekawe spotkanie i to mimo wczesnej (niedziela, Berlin) pory, zobaczymy czy uda sie kolejne spotkania
zorganizowac.
A ogólnie – eeeee!
Rzeczy są do używania, a nie do oglądania.
Mam prawdziwy problem z oświetleniem.
Potrzebuję prostej formy, DOBRZE oświetlającej wnętrze, a teraz, po wprowadzeniu energooszczędnych żarówek, mam wszędzie ciemno, jak w piwnicznej izbie.
Setki niby wzorów, ale do wyglądania, robienia nastroju, a nie do dobrego oświetlenia całości.
I z innymi rzeczami też tak jest. Chodzi o przydatność, wygodę w przyjaznej, estetycznej formie.
To już zakończyłam ten temat.
Heleno, to nie ryba, w szkle jest wysmienity kompot imbirowy, a to „cos w wodzie” to ciastka w tym szklanym za…
Ale mozna powiedziec ze element antyjudaizmu byl w oryginalnym przekazie b. istotny – motyw ukrzyzowania jest centralny, a sprawcami tego sa wg NT zydowscy przywodcy religijni i przyklaskujacy egzekucji zydowski motłoch.
Lisku, można zapewne tak powiedzieć, ale byłoby to stwierdzenie równie prawdziwe jak to, że w czasach nowotestamentowych judaizm miał charakter wyjątkowo antychrystianistyczny. Celowo używam tego niezbyt zgrabnego słowa, ponieważ uważam, że za życia Chrystusa, jak i w pierwszych kilkudziesięciu latach po ukrzyżowaniu, nie można mówić o Jego wyznawcach jako o chrześcijanach. Można by się równie dobrze pokusić o stwierdzenie, że chrześcijan uczyniło w wyznawców Chrystusa dopiero wykluczenie ich z kręgu wyznawców judaizmu.
A przecież, Lisku, powiedział Jezus z całą mocą:
„”Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni”
To jak się chciał odciąć?
Siodemeczko, ale ksiazki bardzo sympatyczne i takie tam rozne przytulanki tez, dzieki za zdjecia
I jeżeli była to dobrowolna ofiara, która miała się wypełnić, bo po to przyszedł na świat, to jaka wina czyjakolwiek?
Książki dla Bachorków cudne. Zajrzałam do paru. Ach, czemu nie mam wnusiostwa, żeby czytać, rysować, tworzyć. Ach!
Bobiku, lepiej chyba doczytj artykul do konca. Zydzi mordujacy Boga byli wbudowani w wiare chrzescijanska od czasu gdy zaczela werbowac wyznawcow wsrod niezydow. Do czasu vaticanum secundum byla to teoria obowiazujaca. Wszyscy Zydzi od zawsze po zawsze byli i miec byli za to odpowiedzialni. Cala kultura powstajaca w swiecie chrzescijanskim nosila w sobie te watki. Tylko w obrebie kultury chrzescijanskiej Zyd byl symbolem wszelkiego zla i Zlego samego. Dzisiejszy swiat muzulmanski czerpie bardzo obficie z wytworow tej kultury. Nie musieli np napisac wlasnych Protokolow Medrcow Syjonu, wystarczyl przeklad i gotowe. Krew palestynskich dzieci uzywana do macy (z jakiegos programu dla dzieci bodajze w Iranie, choc nie jestem pewien kraju) to przeciez tez nic nowego. Przyklady mozna mnozyc.
Wiem, ze upraszczam. Bozena Keff tez upraszcza na potrzeby krotkiego wywiadu. Ale bardzo trudno byloby temat w ten sposob szerzej omawiac.
No to ja się właśnie tego sedna czepiałem, Lisku.
Bo jak chodzi o historyczny udział chrześcijaństwa w narastaniu antysemityzmu, to nie tylko mu nie zaprzeczam, ale pamiętam, że sam tu kilka lat temu wrzuciłem dość obszerne zestawienie faktów historycznych. Tylko tu z kolei trzeba pamiętać, że ograniczenie się wyłącznie do wątku religijnego byłoby nadmiernym uproszczeniem – on był często tylko przykrywką dla osiągania korzyści ekonomicznych, politycznych i innych. Oczywiście to za obszerny temat, żeby go teraz w dwóch zdaniach załatwić.
Natomiast jak chodzi o demonizujące (o tym też pisałem, o 19.05) generalizacje, to jednak bym się upierał, że one i w tym „islamskim” (z góry przyznaję, że to określenie mało precyzyjne) antysemityzmie występują. Od tutejszych Turków albo od afrykańskich muzułmanów, którzy Żyda na oczy nie widzieli, słyszę prawie te same co od rodaków historie o dążeniu przez Żydów do władzy nad światem, o ich chciwości i podstępności, okrucieństwie, itepe, itede – nie mam ochoty wchodzić w szczegóły. W każdym razie dla mnie się to od chrześcijańskiego antysemityzmu różni co najwyżej szczegółami, ale nie istotą rzeczy.
Vesper, judaizm jako doktryna religijna w ogole nie ustosunkowywal sie do chrzescijanstwa, bo powstal przed nim. Chrzescijanstwo zwalczali zydowscy przywodcy religijni w ramach sprzeciwiania sie herezji, to oczywiscie wg NT, bo zydowskich zrodel na ten temat nie ma w ogole, wiec trudno powiedziec czy i jak to wygladalo z tej strony. Zas chrzescijanstwo, czy tez doktryna opisywana w Ewangeliach, tworzyla sie jako alternatywa do judaizmu, i dlatego mowila o nim (np o zbieraniu zboza w szabat), takze o establishmencie religijnym (ktory opisywala jako skorumpowany czy zaklamany).
Wydaje mi sie ze w ostatnim zdaniu zadajesz pytanie czy pierwsi chrzescijanie zdawali sobie sprawe z tego ze tworza nowa wiare, czy tez usilowali naprawic judaizm. Poniewaz ja osobiscie traktuje cala narracje Ewangelii jako calosc, lacznie z ukrzyzyowaniem, ktore uwazam za czesc przekazu, tym bardziej ze Jezus za zycia mowil o swojej smierci, uwazam ze tozsamosci tych ktorzy ja spowodowali tez jest czescia tego przekazu.
W czasie kiedy pisalem Lisek juz napisal.
To juz nie pisze. Lisek odpowie.