Zadanie
Siedzieliśmy z Kumplem przy misce rosołu, było słoneczne, leniwe, podszyte jesienią popołudnie. Kumpel właśnie opowiadał mi o najnowszych odkryciach naukowych w dziedzinie gonienia kotów, kiedy nagle jakiś mały, rudawy typek z czarnym szlaczkiem przeleciał nam przed nosami. Kłapnąłem na niego raczej z obowiązku, niż z rzeczywistej chęci złapania i zamierzałem wrócić do pasjonującego tematu rozmowy, ale Kumpel już zdążył wypaść z rytmu.
– Motyl – szczeknął trochę głupawo, jakbym sam nie widział, co mi po domu fruwa.
Przyglądaliśmy się przez dłuższą chwilę, jak rudzielec bezradnie obija się o szyby i w końcu żal nam się go zrobiło.
– Można by go wypuścić – zasugerowałem ostrożnie, nie mając pewności, czy mój gość też jest skłonny do podjęcia się tego niewdzięcznego zadania.
Kumpel pokiwał potakująco łbem. Był dość sporym mieszańcem wyżła z labradorem, więc otwarcie drzwi wejściowych nie stanowiło dla niego problemu. Nie musiał nawet skakać na klamkę, oparł się po prostu o nią przednimi łapami i rudy miał wolną drogę. Ale zamiast skorzystać z okazji, tłukł się dalej jak potępieniec, to po drzwiach na taras, to po oknie w dachu, wzbudzając współczucie, ale też, nie ukrywajmy, działając nam na nerwy.
– Z drzwiami od tarasu nie pójdzie tak łatwo – frasobliwie przyznał Kumpel. – One mają taki skomplikowany zamek, że nawet ludzie czasem muszą się z nim mocować. Ale szyba to rzecz raczej krucha. Gdyby udało nam się przewrócić na nią coś ciężkiego i twardego…
Rozejrzeliśmy się wokół. Metalowe, kute krzesło wydawało się odpowiednie. Przepchnęliśmy je w pobliże drzwi i naparliśmy od spodu. Mebel stracił równowagę, walnął w szklane drzwi, szyba poszła, a motyl przeniósł się pod okno dachowe i tam nadal uprawiał swoje potępieńcze tańce.
Popatrzyłem na Kumpla, on na mnie. Wiedzieliśmy bez jednego warknięcia, co teraz musi nastąpić. Nieraz obserwowaliśmy ludzi, zmagających się z tym oknem. To już była wyższa – nawet całkiem dosłownie – szkoła jazdy.
Najpierw trzeba było przywlec z ogrodu drabinę. Na szczęście dostęp do ogrodu, dzięki rozbitym drzwiom, był prosty, ale wleczenie drabiny i tak sprawiało nam pewne trudności, nazwijmy to, anatomiczne. Czym są jednak trudności dla dwóch bardzo zdeterminowanych psów. Dowlekliśmy tę drabinę, ustawiliśmy pod oknem, a potem zaczęliśmy deliberować, który z nas powinien na nią wejść. Obaj nie mieliśmy żadnych doświadczeń cyrkowych ani wysokogórskich. W końcu Kumpel zaryzykował, wdrapał się na piąty czy szósty szczebel i wtedy drabina się złożyła, przywalając go z kretesem.
Kumpel zawył boleśnie, wygrzebał się spod zawodnego sprzętu, wylizał gnaty i spojrzał na mnie znacząco. Nie wypadało mi się wycofać. Ustawiliśmy drabinę jeszcze raz, wlazłem na nią aż do samej góry i z całej siły pchnąłem grzbietem okno. Puściło. Szklana tafla uniosła się, Kumpel merdnął z uznaniem, ja zaszczekałem zwycięsko, a rudy zatrzepotał skrzydłami i wyfrunął w pierwszy z brzegu podmuch wiatru, nie bąknąwszy nawet dziękuję.
Omijając starannie kawałki szkła wróciliśmy z Kumplem do miski. Bolały nas wszyskie mięśnie, a Kumpla dodatkowo jeszcze poobijane gnaty. Rosół skrzepł w galaretę. Byliśmy szczęśliwi.

Jajniki pasażerek nie są narażone na stres związany z prowadzeniem. No bo jak przy pomocy takiego małego, kobiecego rozumku trzeba by było kierować takim dużym autem, to stres jest jak jasna cholera.
Poza tym takiej babie-kierowczyni mogłoby się wydać, że niemal chłopu jest równa, a to niewątpliwie źle wpływa na rozrodczość i nawet tu już nie będziemy o podejrzanych bólach głowy… 👿
Kurczę, trzeba by naprawdę te Saudyjki jakoś, przynajmniej moralnie, wesprzeć, bo przecież bebechy się na tę paranoję wywracają. 🙄
Cafferra!
Bobiku! Czytasz w moich myślach!
Coffea i capuccin zdyscyplinowaną kawalkadą dotarli do bram klasztoru, zrzucili przemoczone obuwie i odzienie wierzchnie, po czym z ulgą rozłożyli się na podgrzewaczu. Jego przyjemne ciepło obniżało powszechne wśród Koflandczyków pobudzenie i pozwalało choć na chwilę zapomnieć o czekających spiskowych obowiązkach. Zza kraty dobiegał łagodny głos jednego z braci, snującego wspomnienia z lat minionych:
– Mój świętej pamięci Dziadek przybył do Koflandii z Krainy Orzechów. Przybył konno, bo nawyk konnej jazdy zachował jeszcze z czasów swej służby w kafeterii. A konia, specjalnie dla uczczenia nowej ojczyzny, nazwał Łysek, bo słyszał od pewnego Ajrysza, że do kawy nie ma jak łyski. Przybywszy zaś zaraz zabrał się do dzieła…
Coffea poruszyła się, tknięta nagłą myślą. Dzieło! Przecie nie po to zadała sobie trud dotarcia tutaj, żeby wygrzewać się i słuchać historycznych gawęd. Trzeba ratować gnijącego w wieży Kardamończyka. Nie darmo uczyła ją stara niania Tygellina, że najpierw obowiązek, potem cukier.
Zerwała się z podgrzewacza i pociągnęła capuccina za kaptur.
– Zbudź się, bracie – zapyrkotała z przejęciem. – Przyszedł czas na Czyn.
– Czin-czin, bąknął jak echo na pół przebudzony capuccin, pociągnął ukradkiem z piersiówki i uprzejmym gestem wskazał Coffei drogę…
Przemknęli jak widma pod osłoną gęstych, jak powidła śliwkowe, ciemności.
Coffea starała się utrzymać w sobie święty ogień pyrkotania.
Dopadli wieży, gdzie gnił w lochu nieszczęsny Kardamończyk, pozbawiając radosci spożywania świętego napoju milionów wiernych królowej Arabicy.
Coffea rzuciła się na strzegącego wnijścia sprzedajnego fałszywca Sacharozę zamieniajac go w mokrą plamę.
Droga była wolna.
Uff. Wykonaliśmy kawał porządnej, literackiej roboty. 😀
Ja chyba dalsze ciągnięcie odłożę na zaś, bo zauważam u siebie pewne objawy wyprztykania. 😉 Ale jutro zaraz po pracy ruszę do pracy. 🙂
No tak. Też sie trochę pogubiłam, kto kogo i dlaczego.
Trzeba zrobić grafik. 😉
W blogowych powieściach kto, kogo i dlaczego nigdy nie było priorytetem. 😆
Ja wiem, ale z grubsza. 😀
To uwzględnijcie starą Poturecką. Jak można było pominąć? 👿
Tak naprawdę to był Poturecki. Teraz się okazało.
Stara to była Ropelecka.
Ooo, proszę
http://www.youtube.com/watch?v=YchmuiOyDN8
Sodemeczko, dzieki za cieple slowa dla Taty. A dobry posilek w przyjaznym towarzystwie najblizszych, coz bardziej relaksujacego. Ja robilam rozne dyniowe zupy z roznych dyniowatych warzyw, ktorych tu jest multum, ale nigdy jeszcze z samej dyni! Tymczasem zbliza sie Swieto Dziekczynienia i dynia bedzie krolowac na stole. Rowniez w postaci ciasta (pumkin pie). Ciekawa jestem przepisu twoich mlodych.
Dobranoc wszystkim.
Uwielbiam słowo PUMPKIN, ale wymawiane po polsku i niech sobie wtedy znaczy co chce.
Dobranocka Wszystkim.
Co znaczy uwzględnijcie? Wódz z rymowania się wykręca, ale prozą to już chyba mógłby sam odnośny kawałek trzasnąć? 👿
Króliku, ale chyba przyznasz, że iżby naprawdę mieć za co dziękczynić, trzeba oprócz dyni mieć solidny kawał pieczeni? 😉
Nisiu, pumpkin to jest po polsku facet w pumpach po młodszym bracie. 😎
Pozyczone od PK. Ta pani ma 75 lat i ledwo chodzi:
http://www.youtube.com/watch?v=GIPUvHHws68
I jeszcze raz ona, w uwerturze z Carmen:
http://www.youtube.com/watch?v=PUBhWCMdMP4
Ja też już ledwo chodzę. Dobranoc. 🙂
A za mlodu jeszcze tanczyla flamenco:
http://www.youtube.com/watch?v=KzUiX4uqIxo&list=PL86BD4FD5FF3E249A
Tak Bobiku, dziekczynic trzeba pieczona szynka z koscia albo nadziewanym indykiem. A dziekczynny stol udekorowac Rogiem Obfitosci wypelnionym roznymi mini-dyniami.
https://www.google.ca/search?q=horn+of+plenty&client=firefox-a&hs=9C8&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=fflb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=VsVIUrmPLtW14APUwYDIBw&ved=0CFwQsAQ&biw=1680&bih=919&dpr=1
Fantastyczna ta kastaniecistka!
herbata 🙂
slonce, mgla rozchodzi sie
brykam
szeleszcze
brykam 🙂 🙂
pamietam
kawa
😀
brykam fikam
Jakaś psuja zniknęła nam Rysia? 😯 🙄
Na tym blogu to już prawdziwa sodomka z gomorką 👿
http://www.youtube.com/watch?v=VxVOZEcf9PY
Dzień dobry 🙂
Siwo od mrozu wszędzie 🙁
Herbata z imbirem na przeziębienie. Koniecznie!!!
Blog przesiąkł aromatem kawy. Andsol jest chyba wniebowzięty – w filiżance. 😉 Niestety…
Gubi smak kawa i gasną dynie
w mglistym jesiennym splinie.
Ale już niedługo koniec tego luksusu. Przez cały październik będę się przemieszczać, od Frankfurtu po Moskwę, wpadając do domu tylko po to, żeby przepakować walizki i podlać kwiaty. Do Koszyczka zaś będę wpadać, kiedy tylko dam radę, ale raczej po cichu, bo z kindle’a. Bobiku, cudownych włoskich wakacji! 🙂
bardzo dziękuję za nieobsadzenie roli filozofującego nad kawą, mimo żemy zły i recydywa. czułbym się jakoś tak wygryziony, jak naleśnik, gdyby fomowe emploi przejął jakiś Mr Tygiell 😐
Ago, to moze bardzo zainwestować w jakiś podróżny tablet?
” Aleksander Tille, zatrudniony w latach 1890-1900 jako lektor języka niemieckiego w Glasgow, miał okazje zapoznać sie z brytyjska ideologia imperialna. Przeniósł ja na grunt niemiecki, łącząc nauki Darwina i Spencera z filozofia nadczłowieka Nietzschego i tworząc zupełnie nowa „etyki postępu”.
W sferze prawa międzynarodowego – według etyki postępu – racja zawsze jest po stronie silniejszego. Człowiek, eliminując niższe rasy, powiela tylko postępowanie lepiej przystosowanych roślin wobec tych przystosowanych gorzej, a także zachowanie zwierząt na wyższym stopniu rozwoju wobec tych mniej rozwiniętych. „Wobec racji silniejszego wszystkie historyczne prawa tracą ważność” – tak pisze Tille w „Volksdienst” (1893).
W całej przyrodzie, wszędzie, gorszego zwycięża ten lepszy. Słabsze rasy wymierają nawet bez przelewu krwi. Jest prawem rasy silniejszej unicestwienie niższej”.
Jeśli taka rasa nie posiada woli przeciwstawienia sie, to nie ma żadnej racji bytu. Ten bowiem, kto nie potrafi sie bronic, musi zaakceptować fakt zniknięcia z powierzchni ziemi.”
Tak napisal Sven Lindqvist w „wytepic cale to bydlo”
Lewacka psuja donosi: we wczorajszych wyborach w Austrii co czwarty oddany glos dostaly partie prawicowe i to
drastycznie prawicowe, a nasi ulubieni przez wieku Polakow kibice pilkarskiego klubu Lech Poznan, ryczeli wczoraj „Waszym domem Auschwitz jest, cała Polska o tym wie, że czerwona armia ta cała pójdzie do pieca”. 50-metrowy napis „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”. zostal zapomniany?
Ksiazka Lindqvista ma juz ponad dwadziescia lat, i ciagle warta przeczytania, polecam Wam.
Ago, wygodnych i punktualnych pociagow 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
Rzeczywiście coś się dziwnego porobiło. 😯 Rysia zniknęło od kilku dni, Liska dzisiaj… Dobrze, że chociaż lewacka psuja podrzuciła kawę, bo inaczej foma musiałby filozofować nad kawowym niebytem. Co zresztą filozoficzne refleksje mogłoby nawet pogłębić. 😈
Mam na stole miseczkę kastanietów, zebranych wczoraj podczas spaceru (już spadają). Ale koncertowo tłuc się na nich nie umiem. 🙁
Aga znowu będzie od La Mansza (no, prawie) po Ural? 🙂
A czy znowu z PA w międzyczasie? 😉
Wiem, że to podróże służbowe, ale baw się przy nich, Ago, na tyle dobrze, na ile tylko się da. 🙂
A tego splina ze sobą nie zabieraj. Ciężki jest i kłopoty w drodze sprawia. Ja, doświadczony podróżnik, Ci to mówię. 😎
Jako że październik zapowiada się ciężko, to, w ramach gromadzenia dobrej energii, zaczynam go od koncertu Maestra we Frankfurcie. 😀 Pies ma nosa. 😉 Splinowi spróbuję podrzucić coś kompromitującego do bagażu podręcznego – jak się nie załapie na pierwszy samolot, to potem juz mnie nie dogoni. 😆
niebyt jest ostanio całkiem często przywoływany… pojawia się ktoś z niebytu, kogoś by w niebyt zesłano, maskując niebyt ideą bytu paralelnego. innymi słowy nic nowego (swoją drogą czy niebyt może być nowy?), monokultura w koleinie obok, ot co.
można by się oczywiście pozastanawiać (tzw. poszerzanie koleiny) czy niebyt w spotkaniu z bytem reaguje jak materia z antymaterią (antybyt 😯 ), co w przypadku niewykluczonego zejścia się obu – wszak w pomyśle miały być części wspólne (Bobik) – mogłoby unicestwić materię blogu na amen i co, po pierwsze, nawiązywałoby do idei powstań narodowych, a po drugie, co wtedy? kolejne budowa na zgliszczach? (cały naród odbudowuje swoją germańską stolicę…) ale temat wydaje się przewałkowany wcześniej na tyle sposobów, że sposób tyle+1 nie zapowiada się szczególnie ciekawy.
Luj z rana, jak śmietana. Fajnie się wtedy w domu siedzi 😎
Nawet jeśli trzeba posortować dziecięce ubrania i pozbyć się za małych.
Dzień dobry!
Dwa wiaderka kawy wytaczam.
Jak niewiele trzeba, żeby zostać człowiekiem:
http://i.pinger.pl/pgr284/0183a8300004c39a4b4a2ab7
🙂
Dzien dobry 🙂
Rano nie zdazylam, myslalam ze Kantek mnie zastapi, trzeba sie spieszyc…
Herbata 🙂
Kawa 🙂
Kanapka 🙂
Z tej perspektywy rzeczywiście nie tak wiele, Demetrio. 😆
Ale z innej… Pewne warunki, pod którymi zostaje się człowiekiem, jednak powinny istnieć. No, sami powiedzcie, czy ja mogę bydlaków, radośnie ryczących o Auschwitz, zaliczyć do zaprzyjaźnionego gatunku homo sapiens?
Kibolstwo, jak mało które ze zjawisk tego świata, wywołuje u mnie myśli, których potem sam się wstydzę. 🙁
Uff, Liska jednak nie zniknęło na dobre. Może to są praktyczne skutki wprowadzenia przez Barmana obok kategorii niebytu również bytu? 🙂
Dziś chyba jednak wezmę herbatę. Z Szalonym Kapelusznikiem odczuwam dużą wspólnotę duchową. 😆
A Kantek faktycznie coś się zaniedbuje. Trzeba go będzie pogonić do roboty. 👿
Ja też, w pierwszym momencie, słysząc o tych ryczących na stadionie mam pustkę w głowie i dylematy z klasyfikacją gatunków oraz niezbyt przyjazne myśli, ale potem przypominam sobie, że to przecież doktoranci, bywalcy uniwersyteckich wykładów, którzy się troszkę rozrywają, bo to „piąteczek”, albo sobótka czy też niedzielka, to mi przechodzi.
imbryk Liskowy 😆
herbata!
herbata!!
herbata!!!
To powyżej, oczywiście, było głupie. Trzeba kibolstwo piętnować na każdym kroku, każdy jego przejaw, motłoch nazywać motłochem. Nie może być zgody na polityczne wykorzystywanie dorodnych, stadionowych „patriotów”.
za oknem rozbieraja rusztowanie, co chwile spada cos z predkoscia swiatla (wiem, wiem, andsolu, moze mylw sie) i robi
Bummmmm, jak mozna w takim Bummmmm szelescic?
Demetrio, to nie bylo glupie, to oznaka zmeczenia, obrzydliwosc
meczy
z tymi doktorantami to ciekawa sprawa. tak się zastanawiam od dłuższego czasu po co komuś teraz doktorat, i coraz mniej zastosowan widzę, za to coraz więcej zniechęt 🙄
Nie będą strzępiła języka na blogu. Dałam wyraz tam gdzie trzeba i komu trzeba, co myślę o głupocie i podłości 👿
Fakt. Mam zakulisowe informacje i wiem, że Jagoda poszła na całość. 😎
A Byt i Rysia też odnalazł. 😯 Patrz, Kantek i ucz się, jak ma wyglądać profesjonalizm, skuteczność i dobra robota. 😀
Bardzo jestem ciekaw, czy taki doktorant, który ponoć, jak deklarował, tępego nacjonalizmu i rasizmu nie pochwala, miałby dość odwagi, żeby powiedzieć swoim ryczącym kolesiom wprost: chłopaki, z tym Auschwitz to już jest naprawdę świństwo. Albo nie wiecie, co mówicie, to ja wam mogę wyjaśnić, albo wiecie, to wtedy nie chcę mieć z wami nic wspólnego.
Ale oczywiście wiele łatwiej jest tłumaczyć lewackiej jaczejce, że niesprawiedliwie biednych kibolków ocenia. Jaczejka co najwyżej się wzburzy, ale uzębienia nie pozbawi… 🙄
Te lewackie jaczejki to takie jakieś miękisze: prawa człowieka, wolność słowa, nietykalność osobista, kultura dyskusji – takie nieżyciowe ideały im się marzą! A patriotyzmu to za grosz nie mają! Przyznać się: kto ostatnio wyskoczył pod stadion, patriotycznie obić komuś buźkę, bo mu się nie podobała, albo też jej właściciel szalik miał niedopasowany do dresiku? 😉
A tak a propos wolności słowa:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14693431.html
Jak to dobrze, że ja jestem zakamuflowaną opcją niemiecką i mogę myśleć, co chcę 😀
Chyba Jan Karski nie byl Polakiem, co wielu ludzi ktorych znam wcale by nie zdziwilo, tego sie wlasnie po nim spodziewali.
Zlustrowac gen. Amdersa!!!!!
Czemu IPN sie obcyndala ze zdrajcami?
Energetyczna piochna pur Wu (jest też na tubie, ale bez napisów) – tak się rodzi porozumienie między narodami. Zdrawstwuj Lidl, zdrawstwuj Biedronka!
Podobno hit internieta. Nie dziwię się.
http://www.tvn24.pl/rosyjski-hit-o-zakupach-w-polsce-dzien-dobry-biedronka-dzien-dobry-lidl,358590,s.html#autoplay
A takiego Kapelusznika pamiętacie 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=f1hpz53HKko
Teraz niestety jutubow nie bede miala czasu otwierac, dopiero wieczorem. Ale podrzucam, nieco monokulturystycznie, 😉 o nowych swietych Kosciola, JPII i JXIII (ladnie o tym, jak jeden odwracal, co drugi zapoczatkowal).
http://www.theguardian.com/commentisfree/belief/2013/sep/30/end-the-dead-popes-club
I jeszcze cos, co chyba najbardziej ucieszy muzykujacych posrod nas:
http://www.scotsman.com/lifestyle/arts/news/musicians-quicker-at-correcting-mistakes-study-1-3115611
Badanie (dotyczace muzykow i wykrywania/naprawiania bledow) twierdzace ze muzykowanie dobrze dziala na mozg ma cztery zasadnicze bledy 1. poniewaz u muzykujych zdolnosci muzyczne sa czestsze niz u niemuzykujacych, badanie nie potrafi rozroznic czy chodzi o zdolnosci wrodzone czy o wynik pewnej aktywnosci (jak twierdzi). 2. Testowane bledy sa okreslonych rodzajow, i nie jest jasne czy wynik sprawdzi sie w innych sytuacjach. 3. inne dzialalnosci lub zdolnosci, tu nie badane, moga miec dokladnie ten sam efekt, wiec nie mozna stwierdzic ze wynik jest specyficzny dla muzykow 4. W badaniu uczestniczylo wszystkiego 40 osob.
Wow, Lisku! 🙂 Sharp on your toes, jak widze (po zagraniu paru sonat, of kors!) 😆 Oczywiscie, ze to tylko doniesienie gazetowe, oparte na jednym badaniu, tym niemniej sam temat moze byc interesujacy, na przyklad dla takiego Olivera Sacksa (Musicophilia)…
W ogole mozgi muzykow, i londynskich taksowkarzy na przyklad fascynuja wielu badaczy.
Dla psiarzy – trochę uśmiechu: http://www.poldiable.pl/szczenieta.html
Incognito jak tajemniczy Don Pedro. 😀
Mnie się podoba Inwersja 🙂
Inwersja 🙂
Imperator i Incognito 🙂
Moniko, londynscy taksowkarze – wyobraznia przestrzenna czy jezyk? 🙂
zmiana tematu 🙂
jedna pani powiedziala: „Jeśli się wycofamy, będzie rzeź powszechna”
posluchajcie:
http://www.tvn24.pl/jeden-na-jeden,44,m/jesli-sie-wycofamy-bedzie-rzez-powszechna,358718.html
rusztowanie rozebtane, wracam do balkonowania 🙂 😀
Lisku, u londynskich taksowkarzy glownie wyobraznia przestrzenna i pamiec, wlasciwie w tandemie, troche jak w renesansie (wtedy byly uzywane bardzo sprytne techniki zapamietywania ogromnego materialu). Podejrzewam, ze Mordka juz dawno z nich – londynskich taksowkarzy, znaczy – zrobil koci doktorat, z praca napisana pazurem na kaszmirowym swetrze. 😆
Jak UK to tylko wieś 😉 Żadne tam duże miasto. Zapach świeżego gnoju, od razu pobudza.
Harry zakapior. To mój typ.
No tak, Inteligenta oczywiście nikt nie chce. 🙁 👿
Wyobrażenie sobie Moniki w charakterze kulturystki, wszystko jedno czy mono, czy stereo, wymagało ode mnie niebywałego wysiłku mózgowego, przy którym nawet osiągi londyńskich taksówkarzy są drobnym pikusiem. Ale już prawie-prawie mi się udało. 😆
A wiecie, że ja serio uwielbiam zapach nawozu 😳 tylko pod warunkiem, że jest koński? 🙂
Dla psów to zresztą najulubieńsza perfumka jest. 😎
No i jak tu się tym Prezesem nie rozczulić? 😈 Przecież jego historyczne wywody to cymes nad cymesami, mniód, szampanskoje i mydełko Fa w jednym. 😆
Lidla i Biedronkę mam puścić Panu Administratorowi. Przypomnijcie mi, gdybym zapomniał. 😉
Och, Bobiku, zauwazyles! 😀 To pewnie przez Twoja kariere choralna… 😆
Mam nadzieje, ze u Krolika dzisiaj tak ladnie jak u mnie – 21 stopni, sloneczko, od razu mozna balkonowac/tarasowac/ogrodniczyc (niepotrzebne skreslic). 😉 W kazdym razie, pogoda sprzyjajaca dziekczynieniu i przygotowaniom do niego. 🙂
Nie uważacie, że w powieści powinien teraz nastąpić jakiś niespodziewany zwrot akcji? 😎
Spisek, jak się okazało, nie miał na celu pozbawienia władzy dobrego i mądrego króla Metallana, tylko uwolnienie Kardamończyka, za którym Coffei okrutnie się już ckniło.Toteż spiskowcy, czasu nie mitrężąc, wysłali przodem pachołka GPS-a, dla bezpieczeństwa – bo lochy w Wieży Celnej bywały agresywne, zwłaszcza kiedy ktoś zaczepiał ich warchlaki – i sami podążyli za nim, licząc na to, że zawiedzie ich do odpowiedniej celi. Jakoż nie pomylili się, bo już wkrótce zawodny pachoł stęknął, owiniętym w szmaty łapskiem wskazał na jedną z zakratowanych piwnicznych wnęk i głosem niby to ludzkim, ale jakby z głębi piekieł się wydobywającym, wymamrotał: jesteście u celi!
Coffea, z piersią spienioną uczuciem i posypaną czekoladowymi wiórkami, przypadła do kraty.
– Kardamończyku, nasion twoich niegodnam mleć! – wykrztusiła poprzez brunatne, obfite łzy.
– No to po coś tu przylazła, hę? – huknęło od niskiego, słomianego barłogu, a za chwilę okrytonasienny rycerz podniósł z niego całe swoje 2 do 4 metrów okazałości i popatrzył spode łba na zacukaną damę. Coffea zamarła, szybko jednak do siebie doszła i żądanej informacji bezzwłocznie udzieliła.
– Jak to po co? Żeby cię stąd wyprowadzić! Słodki smak wolności, kafejki Paryża, macchiato w Monte Carlo i te rzeczy.
– Eee, nigdzie nie idę. Nie chce mnię się – oświadczył niechętnie rycerz i opadł z powrotem na barłóg.
A to feler – westchnął seler.
W Indiach kardamom dodaje sie do herbaty. Bedzie ciag dalszy? 😀
Będzie. Ale jeszcze dalszy to dopiero po kolacji. 🙂
– Nieszczęsny! – krzyknęła Coffea. – Czyż wiesz, na jakie szykany straszliwe się narażasz? Król Metallan umyślił do samej Parząchy cię wysłać, na zatracenie i niedoczekanie. Tylko uciekając zdołasz wyrokom tym srogim się wymknąć.
– Może być i Parzącha – ziewnął Kardamończyk. – Mnie tam wszystko jedno.
– Panie, bacz, co czynisz – spróbowała przemówić mu do rozumu Coffea. – Droga do Parząchy trudnościami nadroślinnymi jest najeżona. Ze smokkami będziesz musiał walczyć, z dzikimi tyglonami się potykać, od jacobsów krwiożerczych bronić. A na miejscu, jeśli jakimś cudem przez fusy zdradliwe uda ci się przedrzeć, czeka na cię Pan Turecki ze swą budzącą grozę miotłą. Żadnemu ziarenku kardamonu potwora ta nie daruje. Przepadniesz w otchłani Kubła i nie pozostanie z ciebie nawet pyłek, nawet głuchy, drwiący śmiech pokoleń!
– Nie wierz, szlachetny rycerzu, głupiemu babsku – ozwał się nagle trzeci głos i z ciemności wynurzyła się postać pokrętna, spiralna, z krzywym uśmiechem na licu. Był to Don Fusilli, który śledząc Plujkę i Zalewajkę natrafił na trop spiskowców i zdążył do wieży w samą porę, żeby pokrzyżować plany Coffei, a zacnemu Kardamończykowi wodę z mózgu zrobić.
Nie przebrzmiały wraże, judaszowe słowa, kiedy jeszcze jedna postać wyłoniła się mroku. To oddany giermek Kokilka uradowany odnalezieniem pana, rzucił się do nóg Kardamończyka.
– Nareszcie panie, ujrzały Cię moje oczy, teraz już będziesz mógł wrócić do swojego ludu, który bez ciebie żyć nie może, bez twojej obecności nie jest w stanie cieszyć się swoją umiłowaną królową Arabicą.
Ona zaś straciła wszelką świeżość i aromat bez ciebie.
Zbieraj się, co żywo, przestań gonić jakieś fantasmagorie o sztucznej urodzie i wracajmy.
co prawda dzień już się kończy, ale co tam… wszystkiego dobrego wszystkim chłopakom, fajnie jest być chłopakiem w taki dzień.
Jaki?
na dobranoc do przemyslenia:
http://wyborcza.pl/1,75478,14692298,Jogurty_rozmawiaja_za_naszymi_plecami.html
pstryk
A skad to sie wycofujemy, rysiu? Nie bylo mnie w domu zaledwie jeden dzien, a juz gdzies weszlismy? Cos zajelismy? Nikt mnie o niczym nie informuje!
Bardzo mnie cieszy piosenka o Lidlu i Biedronce, bo ciesze sie, ze sie Rosjanie dobrze na zakupach w Polsce czuja, ludzie sa im przyjazni, a towary znakomite. Oby tylko PiS sie o tym nie dowiedzial, bo zaraz wszystko zepsuja.
Moniko, jest u mnie tez tak pieknie, ze az czasem nie chce sie przyznawac. Sloneczko, okolice 20 stopni, zielono, ale juz jest troche zlota i czerwieni na drzewach.
Zaraz wychodze z Piesami na s-p-a-c-e-r (tego slowa nie wymawiam glosno, tylko literuje, bo bym miala bestie przestepujace z nogi na noge i pojekujace pod drzwiami wyjsciowym)i.
Czasami mógłbyś, Króliczku, jakąś fotkę wrzucić. 🙂
Czyżby dziś Dzień Chłopaka był? 😯 Nic o tym nie wiem, bo jakbym wiedział, zażądałbym prezentów. 😎
Króliku, moi też tego trefnego słowa nie wymawiają, ale guzik im to daje. Psy świetnie czytać w myślach potrafią. 😈
Ach, te stworzenia czworonożne i ich upodobania związane z wychodzeniem na spacer. Furkot awanturuje się pod drzwiami, że chce wyjść, po czym stwierdza, że jest zbyt wilgotno i zbyt zimno, więc awanturuje się pod drzwiami, że chce wejść. Następnie dochodzi do wniosku, że w domu mu się nudzi, więc awanturuje się pod drzwiami, że chce wyjść… i tak w kółko… 👿
Z kolei stworzenie dwunożne (lat 8) po tym, jak w ubiegłym roku odmówiło chodzenia w czapce z pomponem (bo idiotyczny) oraz w czapce z warkoczykami do wiązania nauszników (bo dyndają) w tym roku udzieliło mi wyczerpującej odpowiedzi, czym powinnam się kierować przy zakupie czapki. Otóż istotny jest: rozmiar (by nie była za ciasna, ale i nie spadała na oczy) oraz to, by była ciepła. Zapytana, czy wyjdzie na ulicę w czapce z pomponem, nausznikami i warkoczykami do wiązania tychże, spojrzała na mnie, jakbym się z choinki urwała i odparła, że takie detale są przecież bez znaczenia 👿
miało być „lat 8”
nie wiem, dlaczego wyszło 😎 😯
ano, jeszcze 13 minut chłopakowosci na piedestale
Kapelusznik dla Siódemeczki:
http://www.youtube.com/watch?v=yz5BeF-Yfeg
A, to ja jeszcze hojną łapą dorzucam Noc Chłopaka. Bo jestem realistą i zdaję sobie sprawę, że zorganizowanie wielu prezentów w ciągu minuty byłoby dla Dziewczyn niewykonalne. 😀
Vesper, Zosia jak na człowieka ma wyjątkowo dużo rozumu i jeszcze go, jak widzę, stale nabywa. Jeszcze parę latek i dojdzie do jedynie słusznego wniosku, że wszystkie czapki są w ogóle głupie. 😎
Coś dziś jestem zbyt padnięty, żeby kontynuować kawopowieść. Może to ta poranna herbata… 🙄
Lisku, poproszę jutro rano kawę, najlepiej o imieniu Inwencja. 🙂
zy znacie takie zwierze, ktore nazywa sie butodziobem?
http://www.youtube.com/watch?v=8CboOR1rJqU
Wlasnie ogladamy ze Stara.
Tak, Nisiu, dzięki. 🙂
Wiem, że J.P.Cassel nie był Kapelusznikiem, ale skorzyła mi się ta wersja Alicji z Kapelusznikiem przywołanym przez Bobika.
Mam ten film na płycie, bo choć nie jest wysokich lotów, to jakoś się nim wzruszyłam, po odnalezieniu kiedyś tego fragmentu na Tubie, który zapodałam wcześniej.
Nie wiedziałam, że jest więcej i długo szukałam płyty, żeby sobie przypomnieć.
A jak mam znać, Mordko, jak po pierwsze jutub mnie nie wpuszcza, a po drugie ten ptak nazywa się, jakby specjalnie dla Twojej Starej, trzewikodziób? 🙂
Wysokiej klasy specjalista. Poluje wyłącznie na ryby dwudyszne. Nadlatując nad zdobycz rozkłada szeroko skrzydła, oszołomiona ryba widząc to śpiewa widziałam ooorła cieeeń, a ptaszysko woła tu cię mam! – i cap! 😯
http://pl.wikipedia.org/wiki/Trzewikodziób
Spacer sie udal nadzwyczajnie. Zawsze jeszcze spotkamy jakies psie towarzystwo. Dzisiaj to byl 10 miesieczny mini australian sheppard. Prawie taki cute jak Bobik!
Tymczasem zmarla propagatorka wloskiej kuchni Marcella Hazan. Mam jej dwie ksiazki. Przeczytalam chetnie, ale nie wracam do nich czesto.
http://www.theguardian.com/lifeandstyle/wordofmouth/2013/sep/30/marcella-hazan-matthew-fort-tribute
Jestem bardzo kiepskim fotografem, Siodemeczko.
Siódemeczko, też bardzo lubię ten film, podobnie jak inne filmy Bromskiego, pełne ciepła. A Cassel był idolem mojej młodości… I bardzo lubię jak tańczy z Asią Bartel.
Butodziób nie chciał się pokazać…
Znalazłam łobuza. Podoba mi się!
http://www.youtube.com/watch?v=OpSHFiyWOqk
Moze znajdziesz inny filmik na tubie, Nisiu. Szukaj Shoebill. Baaaardzo dziwne zwierze…
Szkoda Marcelli. 🙁
Aaa, widze. Ale ten butodziob z zoo nie umywa sie do organicznego, ze wschodniej Afryki. W zoo jest jakis ulizany, czysty, ufryzowany. A w naturze jest…. brutalnie wygladajacym stworem.
A piskleta nie moga sie utrzymac na nogach, gdyz dziob jest za ciezki, wiec sie wywracaja. Starsze piskle zawsze zabija mlodsze, rozwalajac mu glowe butem. Matka z roczuleniem sie temu przyglada.
No, nie sa to cuddly birdies. I sa ogromne – na poltora metra wysokosci.
No właśnie znalazłam. Jak zwykle poprzez nazwę łacińską. U nas shoebill występuje raczej pod nazwą trzewikodzioba, butodziób rzadziej się pojawia.
Fajny stworek.
Czymajcie jutro w ramach kumoterstwa kciuki za moją kotkę – będzie operowana, a ma już ze sto lat (dokładniej osiemnaście)…
Łajza.
Rumik właśnie zamordował czipmanka. Na szczęście czipmanek był pluszowy. Pani w sklepie twierdziła, że wszystkie psy kochają czipmanka i wcale nie robią mu krzywdy, tylko się przytulają. Moja psina ani myślała się przytulać, tylko wypruła z zabaweczki waciane flaki.
Atawizm to potęga!
Teraz śpi słodko u nóg mamusi. Znaczy moich.
Dobrej nocy!
No coz, jesli Rumik jest jack russelem, to nie jest to rasa slynaca z grzecznosci uspoodobienia…. 😈
Trzewikodziób powinien zostać symbolem PiS-u: duży dziób, mała główka, głupio łypie i odstawia orła.
vesper, znam ten efekt ze skype’a, od kiedy dyktatura M$ dała pierwszeństwo emotikonom przed tekstem: jeśli napiszesz 8 a potem zamkniesz nawias to oni wiedzą lepiej co chciałaś powiedzieć.
rysberlin, nie mam pewności, ale chyba w Niemczech nawet światło nie jest tej jakości co kiedyś i byle spadająca cegła wygrywa z nim.
herbata 🙂
szeleszcze 🙂
brykam
andsol , tylko Merkel jest jak kiedys……… do czasu oczywiscie 🙄
mle kawe 😀
Tereny Zielone S-Bahn przeglad pozycji
🙂
brykam fikam
To dobranoc i dzień dobry.
Dzień dobry 🙂
Kawa dla każdego
http://karmelovelungo.pl/wp-content/uploads/2012/11/KAWA1.jpg
Dziś nie o księżach, narodzie, itp……
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,14699502,Ameryka_sie_zaciela__rzad_USA_bez_pieniedzy.html#MT
No tak, zachciało mi się odchodzić od wytyczonej linii i do poczekalni 🙄
Rzeczywiscie petaja sie tu jakies czarne dziury, bo komentarz nie tyle wyladowal w poczekalni, co po prostu znikl…
Chyba warto polecic moja ukochane ksiazke Miliard lat przed koncem swiata/Braci Strugackich 😉
Nie zrazimy sie przeciwnosciami – Take two:
Dzien dobry 🙂
Kawa i herbata juz sa 🙂 jeszcze dodam zamowiona wczoraj Inwencje 🙂
Kilka dni temu linkowałem o pomyśle parafiady w szkole podstawowej w Rzeszowie. Po interwencjach szkoła się wycofała
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14698561,Szkola_wycofuje_sie_z_parafiady__Kustosz_tez_nie_przyjdzie.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
Ciekawe, czy ten komentarz będzie czekał na akceptację 😉
http://wojciechlemanski.natemat.pl/76649,jak-skomentowac-to-co-sie-stalo
Dzień dobry 🙂
Łyk Inwencji z rana jak śmietana. Niewykluczone, że zaraz hej-ho, hej-ho zacznę śpiewać. 😎
Irku, dzięki za przegląd kaw. Niektóre z nich zawsze mi się myliły, ale teraz, jak mam w ślepiach ile wody, ile mleka, ile piany, już będę wiedział. 🙂
No i wszystkim zatrzymywanym lub znikanym przez Łotra dzięki za niezrażanie się przeciwnościami. 😀
Mam podejrzenie, że Mariusz (dobranoc i dzień dobry) dostał się pomiędzy półkule. 😆 Ale na szczęście nie ma między nimi takiego tarcia, żeby zachodziło niebezpieczeństwo zmiażdżenia. 😉
Pod naciskiem znajdzie się za to Monika, bo dziś to, co się dzieje na drugiej półkuli, jest tak interesujące, że będziemy z całą mocą domagać się komentarza. Howgh! 😎
Nie pamiętam, czy już był linkowany wpis andsola, który jest bardzo ładnym pendant do lubelskiego Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej: 🙄
http://andsol.blox.pl/2013/09/Nie-do-wiary.html
Ale wycofanie się dyrektorki szkoły jest akcentem dość optymistycznym. 😉 Bardzo ciekawe jest też to zdanie z notatki:
Propozycje katechetki na wplatanie treści religijnych na lekcjach innych przedmiotów także dotyczyły tylko piątku, ale nikt z nich w szkole nie skorzystał.
Wynikałoby z niego, że taki Tydzień nauczyciele traktują jako obowiązkową daninę na rzecz KK, ale osobistego zaangażowania w tym ni dudu. Może więc wkrótce w jakiejś szkole dojdzie nawet do takiego skandalu, że przy kolejnych rekolekcjach czy Tygodniach grono się postawi? 😯
A jak już o andsolu, to popieram go w sprawie szlachetnego i bezinteresownego oddania PiS-owi Straszliwego Ptaszydła na symbol. Tylko wtedy trzeba jednak używać nazwy butodziób, bo zdecydowanie bardziej pasuje. 😈
Bardzo dobry Lemański. Otake publicystykę się rozchodzi. 🙂
Trochę mi szkoda buto-trzewiko-glanodzioba, albowiem powzięłam doń sympatię!
Zawsze to stworzenie boże, niewinne, chociaż morda kirpicza prosit.
No, ale to bratobutcze rozwalanie łbów i uważanie się za orła… Komuż bardziej przystoi taki symbol, niż partii Prezesa? 😎
Nie bądźmy egoistami, dajmy i PiS-owi przy nas się pożywić. 😈
Wszyscy popędzili ratować swoje oszczędności w $?
Żarty, żartami, ale naprawdę z systemem ubezpieczeń zdrowotnych w USA chyba jest bardzo poważny problem.
Co najdziwniejsze, sami Amerykanie zgadzają się, że jest, a równocześnie ich większość (co z tego, że niewielka większość) jest przeciw tego systemu reformie.
Chociaż… Wiara w tzw. „mądrość ludu” uosobionego przez wyborczą większość jest wiarą niebywale naiwną, czego historia już nieraz dowiodła. 🙄
Wybierajac miedzy systemem ameryksanskim a brytyjska sluzba zdrowia, wybiore bez namyslu amerykanska.
Wczoraj spotkalem sie z 90-letnia przyjaciolka Jasiuni, Irenka. Irenka ze trzy tygodnie temu potwornie poharatala sobie noge przy wsiadaniu do “specjalnego” autobusu dla osob starszych . Noga wpadla jej miedzy metalowe schodki, a kiedy ja wyciagala doznala powaznego uszczerbku. Bo tak sa zbudowane schodki w tym “specjalnym” autobusie, ze trzeba miec sprawnosc baletnicy aby nie wpasc miedzy nie.
W chwili obecnej ta noga jest ciemna i spuchnieta tak jakby Irenka miala elephantiasis, ale zaden lekarz tej nogi jeszcze nie widzial, a pielegniarka zmieniajaca jej opatrunki 2-3 razy w tygiodniu nie widzi najmniejszego powodu aby noge obejrzal lekarz.
Bo jak ktos ma 90 lat to nie warto go juz leczyc. Wiekszosc po ukonczeniu 64 lat niemal zawsze trafia na geriatrie, niezaleznie od choroby.
Zas Irenka, ktpra od czasu wyjscia z wojska mieszka w Anglii nawet sie nie spodziewa, ze ktos te noge obejrzy. Jest w potwornych bolach, nie moze spac, cichcem i “nielegalnie” zdejmuje te opatrunki na noc, bo wyje z bolu. Rano je zaklada z powrotem bojac sie by pielegniarka nie zauwazyla.
Wyglosilem do niej dluga przemowe namawiajac by zazadala wizyty u lekarza i to natychmiast. Irenka wysluchala mej perory i machnela reka z rezygnacja: nic z tego nie bedzie.
I najgorsze, ze ja wiem, ze ma racje. Nic z tego nie bedzie.
Jesli nie stac cie na wizyte i pobyt w drogiej prywatnej klinice, forget it. Umieraj czym predzej.
428
Biedna kicia wróciła z lecznicy – grzbiecik pozszywany, wenflon w łapce… straszne sieroctwo. Najważniejsze jednak, że operacja się udała, pacjent żyje. Rumik chciałby ja pocieszyć, ale zapobiegam.
Znaczy, kciuków jeszcze nie puszczać, póki pacjentka nie doszła do pełnej formy?
Kicia, trzym się. Pręgowana też trzyma. 🙂
Mordko, bardzo współczuję pani Irence, ale poza amerykańskim i brytyjskim są jeszcze inne systemy służby zdrowia i niektóre z nich działają całkiem przyzwoicie. Jest taka opcja, żeby wzorować się na nich, a nie na tych, które funkcjonują zdecydowanie źle. 😉
Poza tym nie wiem, czy równie zadowoleni z amerykańskiego systemu byli np. przewlekle chorzy, których firmy nie chciały ubezpieczać, albo ci, których stać było wyłącznie na jakiś absolutnie podstawowy pakiet, w przypadku poważnych i długotrwałych problemów zdrowotnych niewiele gwarantujący.
System nigdzie nie jest idealny i ja się na niemiecką służbę zdrowia też czasem wnerwię, ale wystarczy, że poczytam o innych systemach, żeby zaraz mi się tutejszy okropnie zaczął podobać. 😉
się podzielę, choć to raczej dla korpoludków, ale mi się spodobało, com wymyślił przypadkiem – wchodzą uczestnicy szkolenia na salę, a tam Witalij (kopyrajty dla fomy), czyli witajcie na szkoleniu plus szczegółowa agenda. Agenda brzmi obco i zimno, za to Witalij słowiańsko przyjaźnie. aż mi się pomysł na biznes pojawił: profesjonalna stylizacja Witalija 😎
Wlasnie tak powoiedziala wczoraj Irenka: jak chce zobaczyc lekarza, powinnam sie udac do pierwszego lepszego weterynarza.
Prawda. Zwierzeta sa tu duzo lepiej traktowane niz 90-letnie panie.
Trzymam z calej sily kciuki za Kicie. Wiec co mi pomaga gdy wracam z operacji lub innego zabiegu w szpitalu: rosolek z bazanta z miesem bazanta posiekanym w srodku. Jakos bardzo stawia na lapy. Stara tez zawsze mi zdejmuje ten taki kolnierz ukochany przez weterynarzy. Kolnierze guzik daja a irytuja.
Witalija kupuję. 😆
Byle to nie był Kliczko, czyli zaraz na wejściu w mordę, albo wręcz nokaut. 🙄
Mordo, Tobie Stara musi kołnierz zdejmować? 😯
Wstydź się. Pręgowana jeszcze w podstawówce była, kiedy nauczyła się to robić sama. 🙄
Ach, Bobik , „podstawowy amerykanski pakiet” jest znacznie lepszy niz pakiet pelny wypas z NHS.
Pewnie, ze sa na swiecie lepsze sluzby zdroiwa niz nasza tu, ktora lubimy nazywac „the envy of the world”. Serio tak nazywac, a nie dla jaj.
Kazda dotychczasowa propba naprawienia NHS konczyla sie dokladnie tak samo: dluzsze koolejki do lekarzy, wieksze absurdy przy zapisywaniu sie na wizyte, dluzsze czekanie na zabieg. Co to jest, ze malo skomplikowane badanie krwi trwalo trzy tygodnie od chili pobrania tejze krwi?
Tajemnicza sprawa z ta spoleczna sluzba zdrowia. Jak slysze narzekania na polska, to chce mi sie powiedziec: sluchajcie! W POlsce istniej przytnajmniej korupcja i przyzwoite przekupienie w szpitalu gwarantuje ci dobry serwis. Ale tu nawet instytucja lapowki nie istnieje! Mozesz sobie skoczyc z osmego pietra jak ci sie nie podoba.
Bobik, moze nasze kolnierze sa lepsze?
Troche sie poryczalem, czytajac 😳
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1554449,1,male-dziecko-malej-pani.read
He, he. Kołnierze lepsze. Może Pręgowana jest po prostu lepsza w te klocki? 😈
Z obróżką też świetnie sobie radzi. 🙂
Mordko, ale ja nie widzę takiego logicznego stosunku wynikania, że skoro brytyjska służba z. jest do duszy, to nie należy poprawiać innej, która też nie jest dobra. 😉
Oczywiscie, ze nie. Zwiazek polega na czyns innym. Ze malo kto smie nasza envy of the world krytykowac. Za kazdym razem jak sie pojawi nawet lagodnie krytyczny tekst w gazetach, to podnosi sie sie potezny chor glosow pracownikow NHS jacy oni sa zapracowani i oddani. I pacjentow tez – ktorzy przypominaja, ze nasza jest envy of the world.
Jedyne krytyczne teksty, ktore czesto sie ostatnio pojawiaja dotycza opieki i warunkow panujacych w domacg opieki nad ludzmi starszymi. Bylo pare takich progranow i raportow. Trudno im zaprzeczac, bo statystyki i nagrania mowia same za siebie.
Ale juz o tym, ze w UK mamy najnozsza w zachodniej Europie przezywalnosc wielu odmian raka, mowi sie polgebkiem. Bo nalewzaloby wtedy powiedziec nie tylko o oszczedzaniu lekarstw, ale takze na nieraz wielomiesiecznym czekaniu w kolejce na operacje. Moja Stara czekala na operacje onkologoczma ponad trzy miesiace od chwili zdiagnozowania. Umierajac codzoiennie ze strachu, ze sie odwleka.
To sie nie zdarza w USA. Operacje przeprowadza sie, jesli potrzebna, natychmiast po zdiagnozowaniu.
Czekam. Nie wiem czemu.
Kicia zaczęła kumać i serdecznie dziękuje za kciuki. Jeszcze się przewraca i jest ogólnie skołowana po narkozie. Kołnierza nie musi, bo nie ma szans dosięgnąć rany.
O mać. Właśnie puszcza pawia na dywanik. Mówi się trudno.
Po narkozie czasami sie puszcza pawia. Zwlaszcza jesli sa gdzies w poblizu dywaniki perskie antyczne, najlepiej nadajace sie na pawia, ktory na tle tych plemiennych wzorow wyglada nader malowniczo.
Najwazniejsze aby pawiem utrafic w sam srodeczek centralnej rozety. Czasami nalezy sie nawet w tym celu wyczolgac z kata. Ale bez kolnierza nie powinno to byc zbyt trudne.
Mam nadzieje, ze rosolek juz bulgocze na ogniu.
Bobiku, chciales, to masz. 😉 Ale ze wzgledu na dlugosc (?) czeka na akceptacje.
I glaski dla Kici, Nisiu!
Perskiego dywanika nie posiadam, ale paw w długowłosym kudłaczu przed łóżkiem to też coś.
Tylko pod warunkiem, ze kudlacz jest np. kremowy, a paw jest na przyklad zgnilo-zielony i zawiera duzo kwasow trawiennych. Wtedy i kudlacz sie nadaje.
Po narkozie potrafi się na dywan i coś grubszego przydarzyć, coś co zazwyczaj ląduje w żwirku 🙄
Ale meandry kociej osobowości są niezbadane – paw powszedni u nas ma miejsce gdziekolwiek kot się akurat znajdzie, ale pawia ponarkotycznego kot wypuszcza do kuwety 😯 Pewnie po prostu mu się trochę kręci, którym końcem kota gdzie trafiać.
ogromne slonce 🙂 berlinska jesien 😀
herbata i balkon 🙂
Sporo już zwierzaków u nas było, narkozy się trafiały, kicia i tak mało nerwowa…
Kudłacz fieletowy, ale bardzo kudłaty i dobrze, że wiem, gdzie ten pawik trafił.
Pawie pospolite sa zazwyczaj skutkiem klebka wylizanej siersci w przwodzie pokarmowym. ktorego nie da sie wypuscic innym otworem.
Hair ball remedy w tubce jest pyszny! Stara podaje regularnie – ok, jednego-poltora centymetra wypuszczanego z tublk i danego do wtlizania. Dla mnie zawsze za malo! To zupelnie jak kawior. Mniam.
Poproszono mnie o rozpropagowanie słusznej akcji:
http://www.stopvivisection.eu/pl
Furkot na temat maltpasty ma wyrobioną opinię i nie jest ona ani trochę pozytywna 👿
To moze zmienic marke?
W Polsce są prywatne lecznice i jak kogoś stać, to może korzystać z prywatnych, tyle że w prywatnych znajdzie się 100 powodów, żeby cię leczyć i leczyć.
Obawiam się, ze z tego powodu amerykańskie zdrowie jest takie najdroższe na świecie, zupełnie bez sensu.
Lekarze są sędziami we własnych sprawach, mogą wmówić pacjentom co im się spodoba. Z błędnych diagnoz i leczenia nikt nie rozlicza. A sama medycyna absurdalnie się podzieliła na specjalizacje, które zatraciły z oczu całego człowieka.
Na tym zakończę, zanim się całkiem zdenerwuję.
Pan Bartoszewski ma rację, kiedy mówi, że dobre zdrowie i długie życie zawdzięcza omijaniu lekarzy szerokim łukiem.
Och, kochani, zadaliscie mi ogromny temat – ciekawy, ale ogromny, no i troche tez przygnebiajacy, a ja sie juz wlasciwie pakuje do wylotu. I jeszcze czeka mnie wizyta hydraulika, ktory ma sprawdzic system ogrzewania przed wyjazdzem (strzezonego Pan Bog strzeze).
W zwiazku z powyzszym napisze tylko skrotowo (choc skrot z musu bedzie dlugi). 😉 System opieki zdrowotnej w Stanach jest jednoczesnie bardzo dobry i bardzo zly, co niby wedlug formalnej logiki jest niemozliwoscia, ale przy okazji pokazuje ograniczenia tej ostatniej, gdy chodzi o opisy zyciowych sytuacji. System jest bardzo dobry, o ile sie ma ubezpieczenie, choc i tu wiele sie zmienilo w ostatnich dekadach, i sa obecnie na rynku ubezpieczenia smieciowe, ktore maja wiele dziur, i ogromne, acz nieoczekiwane obciazenia dla osob regularnie placacych skladki, a i sama wysokosc skladek jest dla wielu osob po prostu poza granica ich finansowych mozliwosci, zwlaszcza, ze ostatnie dekady nie daly obiecywanego wzrostu realnych plac dla przecietnych Amerykanow. Jest przy tym sporo (50 mln) osob nieubezpieczonych, ktore sa w ogole poza systemem, czesto nie z wlasnego wyboru, a dlatego, ze ubezpieczdnia uzyskuje sie poprzez pracodawcow, a ludzie czesto prace traca, zmieniaja, etc., i wypadaja z systemu. Do tego to pracodawca decyduje, czy i jakie ubezpieczenie zechce oferowac (od bardzo dobrych do smieciowych), w zaleznosci od tego, co mu sie uda wynegocjowac z dana firma ubezpieczeniowa. A jeszcze firmy nie chca ubezpieczac osob, ktore juz chorowaly na powazne choroby (albo oferuja tak wysokie skladki, ze ludzie rezygnuja, bo ich na nie nie stac). Do tego jeszcze w bardzo rozwinietej technicznie medycynie, ceny uslug sa wyjatkowo wysokie (ostatnio ktos zrobil interesujace porownanie, ile ta sama uskuga medyczna kosztuje w krajach zachodniej Europy, takich jak np. Niemcy, a ile tutaj – i zawsze tutaj bylo duzo, duzo drozej). System jest do tego ogromnie obciazony biurokracja, i wielu lekarzy narzeka, ze musi zatrudniac dodatkowe osoby, ktore zajmuja sie wylacznie negocjowaniem z firmami ubezpieczeniowymi w sprawach oplat za uslugi dla pacjentow (lekarz musi zwracac sie do firmy ubezpieczeniowej danego pacjenta, zeby firma mogla juz obecnie zwykle tylko czesc oplaty za usluge uiscic, a reszte musi uiscic ubezpieczony pacjent).
Nie jest to wiec szczegolnie optymalnie dzialajacy system. Niektorzy, dobrze ubezpieczeni, otrzymuja sporo uslug medycznych (czasem nawet za duzo, ale to jeszcze odrebna historia). Z kolei osoby nieubezpieczepone zwykle oszczedzaja na profilaktyce, i czesto znajduja sie w szpitalach w sytuacjcach juz dramatycznych. Szpitale przyjmuja wtedy takie osoby, ale potem domagaja sie zaplaty poprzez rozne firmy rewindykacyjne (a oplaty dla nieubezpieczonych sa wyzsze niz dla ubezpieczonych, bo firmy ibezpieczeniowe negocjuja nizsza wysokosc oplat w zamian za „dostarczanie” swoich pacjentow). Polowa osob oglaszajacych osobiste bankructwo robi to z powodu niemoznosci splacenia dlugow medycznych.
Reforma ubezpieczen zdrowotnych byla wiec, zdaniem wielu osob – w tym moim – potrzebna. A jednak wiele osob jest niezadowolonych, bo ta wersja, na ktorej w koncu stanelo nie jest takze najlepsza. Zmusza ona wszystkich, oprocz naprawde najubozszych do wykupu skladki, pod grozba sankcji podatkowych, reguluje tylko niektore praktyki firm ubezpieczeniowych, takie jak odmowy ubezpieczenia osob z juz istniejacymi powaznymi schorzeniami, ale wiele osob sie boi tego, ze poza tym oddaje obywateli pod przymusem w rece prywatnych firm, ktore moga podnosic wysokosc skaldek w nieskonczonosc.
Ta reforma jest wersja reformy przeprowadzonej w moim stanie, gdzie od dobrych kilku lat podobne prawo obowiazuje. W ramach skladania zeznania podatkowego trzeba udowodnic, ze sie ma ubezpieczenie. Niestety, wysokosc skladek ubezpieczeniowych rosnie w zastraszajacy sposob (dlaczego, to temat na dluzszy esej), i w koncu ludzie decyduja sie na najnizsze skladki i na taka wersje ubezpieczenia, ktora ich i tak mocno obciaza finansowo przy okazji korzystania z uslug, i w zwiazku z tym rzadziej z uslug korzystaja, nawet gdy sa im potrzebne. Choc tez niektore firmy juz chetniej placa za profilaktyke, i mniej jest dramatycznych sytuacji, ktorych mozna bylo odpowiednio wczesnie uniknac. Jednym slowem, jest to troche inna wersja dylematu Irenki, opisanego przez Mordke.
A starsi ludzie, tacy jak Irenka, maja rzeczywiscie w Stanach lepiej, bo oni akurat podlegaja ubezpieczeniu panstwowemu Medicare (przysluguje od 65 roku zycia, problemy czesto maja osoby zblizajace sie do tego wieku, bo ubezpieczenia prywatne zaczynaja byc wobec noch coraz bardziej wybredne, w miare mnozenia sie dolegliwosci).
Problemy z NHS, ktore tez znam z osobistych doswiadczen, sa jak najbardziej prawdziwe, i dare I say, czesciowo – kulturowe. Dyskryminacja wobec osob starszych, liczenie na tradycyjna brytyjska stoickosc pacjentow, biurokratyczne podejscie do spraw (czekanie, az moze samo przejdzie, albo pacjent noe wytrzyma)…
A dintojra w Kongresie czesciowo tylko dotyczy ubezpieczen zdrowotnych i dlugu publicznego, a naprawde jest przejawem ogromnego zaostrzenia walki politycznej pomiedzy obiema partiami. Ale to juz dluzsza historia na jeszcze inny wpis. 😉
Żeby to kto wiedział, czemu czeka… 🙄 Czysty widzimiś Łotra! 👿
Dzięki, Moniko, że mimo zajętości ze stoicką rezygnacją poddałaś się naciskowi. 😉 Jednak co korespondencja własna, to własna. 🙂
Gdybyś jeszcze – naprawdę w 2 zdaniach – zdołała napisać, jak „amerykańska ulica” reaguje na zapaść budżetową, to by też było bardzo ciekawe, ale naciskać już nie będę, bo zajętość przedwyjazdową świetnie rozumiem.
Nisiu, akcja słuszna i już się zabierałem do podpisywania, ale zdębiałem na widok szaleńczej ilości danych, których tam żądają, włącznie z numerem pesel, za którym będę musiał pogrzebać po szufladach. Czy oni się z choinki urwali? Jeszczem przy żadnym podpisywaniu czegoś takiego nie widział. 😯
Dam sobie łapę uciąć, że bardzo wiele osób taka biurokracja w ogóle do podpisania zniechęci. A ja wprawdzie potem podpiszę, jak ten pesel znajdę, ale co się słów nieprzystojących szczeniakowi naużywam, to moje. 👿
W sprawie maltpasty Pręgowana całkowicie zgadza się z Mordką, choć już na temat kawioru ma inne zdanie – uważa, że takie świństwo niech sobie jedzą psi. I całe szczęście dla psów, że tak uważa. 😀
Idę przyprawić żeberka, które nabyłem w nagłym porywie. Widocznie Inwencja mi się dziś na kulinaria rzuciła. 😆
Porywcze żeberka.
Słyszałam takie ładne zdanie: odkąd medycyna poczyniła tak wielkie postępy, praktycznie nie ma już ludzi zdrowych.
Zaraz, pesel do podpisywania czegoś przez internet? Nie róbcie tego. Pesel podałem tylko w banku, z czego potrzebne są za każdym razem tylko dwie cyferki. Wolna wola oczywiście, ale ja bym nie podawał.
Ja jeszcze dodam do uwagi Siodemeczki, ze jednym bardzo istotnym powodem dlaczego amerykanska medycyna jest najdrozsza na swiecie, ma spory zwiazek z tym, ze zarowno lekarze jako indywudualne jednostki, jak i szpitale musza placic potworne, potworne ubezpieczenia od bledow lekarskich. A ubezpieczenia od malpractice sa wysokie dlatego, ze przecietny Amerykanin uwielbia taszczyc po sadach lekarzy i szpitale i domagac sie nieprawdopodobnie wysokich odszkodowan, ktrore przez sady sa bardzo czesto przyznawane. Mowinmy o setkach tysiecy dolarow, czesto powyzej millona. Gdybby ludzie tak nie sadzili sie ze swymi lekarzami, to ubezpieczenia nie bylyby tak wysokie. Gdyby sady nie przyznawaly takich odszkodowan toby ubezpiueczenia nie byly tak wysokie. Z drugiej strony gdyby nad lekarzem/szpitalem nie wisial caly czas miecz Damoklesa, to pewnie tez nie robiliby wszystkich mozliwych drogich testow, by uniknac pomylki. Bo adwokat w sadzie powie; pacjent dlatego ucierpial, ze nie zostaly wykonane takie czy inne testy. Wiec lekarz woli zabezpieczyc sie przed glupimi oskarzeniami i kosztani procesu i ew, odszkodowaniem. Bledne kolo zatem.
Stara opowiada jak kiedys juz bedac w Londynie postanowila odwiedzic swoja dawna dentystke, Rosjanke Ole w czasie wizyty w Nowym Jorku. . A u Oli – przykra niespodzianka! Ola zaprzestala uzywania przy zabiegach „gazu rozweselajacego” (rodzaj anestezji) , ktory Stara zawsze tak uwielbiala i prosilka aby odkrecila kurek na caly regulator ( 🙄 ) .
Na oburzone pytanie Starej dlaczego Ola nie ma juz gazu, dentystka odpwoeidziala, ze niestety poniewaz pracuje obecnie w dzielnicy ubogich (glownie Polacy i Ukraincy), to nie moze sobie pozwolic na to by placic wielotysieczne ubezpieczenie za mozliwosc uzywania gazu rozweselajacego, bo ostatnio jacys pieniacze ciagneli dentystow po sadach, ze im ow gaz rzekomo zaszkodzil. I ubezpieczenie poszlo w gore. A latanie po sadach dla dentystki prowadzacej wlasny gabinet jest zwiazane jeszcze z utrata zarobkow, z ogromnymi kosztami za adwokata. Nawet jak w sadzie wygra sprawe i udowodni, ze gaz nie jest szkodliwy.
Ta medycyna amerykanska moglaby byc zaczaco tansza gdyby pacjenci tak chetnie nie pieniaczyli. A sady z zasady nie stawaly po stronie pacjenta.
Wszyscy zapewne pamietaja jak jakas pani wylala na siebie goraca kawe z McDonalda (porowadzac jedniczesnie sanochod!), troche sie sparzyla i podala restauracje McDonalda do sadu o „sprzedawanie zbyt goracej kawy”! I McDonalds chcac uniknac kosztow sadowych przyznal jej pozasadowe odszkodowanie, wiec nie musiala juz przez reszte zycia pracowac na utrzymanie.
Stara po przyjezdzie do Anglii bardzo sie dziwila, ze np za potracenie samochodem, ofiara dostaje w zaleznosci od uszczerbku jakiego dostala od tysiaca do 3 tysiecy funtow. Tylko tyle? Przeciez powinna taka ofiara ze dwa miliony minimum.
Gdyby Pani Irenka wziela do sadu firme autobusowa w Ameryce, moglaby oplywac w dostatki i zapewnic sobie najlepszego lekarza pod sloncem!
Bobiku, wpusc. Twoj Lotr chyba uznal ze jest twitterem i powyzej ilus tam slow nie wpuszcza.
Hmm… Wódz mi zabił do końca klina, którego ja już sam sobie zabijać zacząłem. 🙄 Znaczy, wcale już nie jestem pewien, czy podpisywać, mimo całej słuszności inicjatywy.
Prawdę powiedziawszy, wcale nie mam ochoty tego pesela podawać i w ogóle tylu informacji o sobie udzielać. I w ogóle nie rozumiem, po co i dlaczego ktoś tego ode mnie żąda. Mogę, oprócz adresu mailowego, wstukać adres, a nawet numer telefonu, bo to i tak można znaleźć w ogólnie dostępnych źródłach, ale na tym moja dobra wola chyba się kończy.
Ja bym z zasady nie podpisywal zadnej petycji o kompletnym zakazie wiwisekcji. Sa dzis badania, ktore mozna przeprowadziuc bez wiwisekcji i sa takie, ktore nie moga.
Nie. Nie dyskutuje na ten temat, Bobiku.
Wpuszczać ja zwykle wpuszczam i bez wezwań 🙂 , bo jak podchodzę do kompa, zaraz widzę w poczcie, kogo zatrzymało. Tylko właśnie – ja wbrew pozorom nie siedzę przy tym kompie cięgiem, od czasu do czasu jednak korzystam z realu i wtedy nawet święty boże nie pomoże, trzeba odkiblować swoje w poczekalni. 😉
Mordko, ja nie robię żadnego nacisku moralnego; jeśli piszę o słuszności to wiadomo (chyba) że używam tego słowa z lekkim przymrużeniem oka i oznacza to co najwyżej tyle, że ja się z czymś zgadzam, a nie że jest to „słuszność obiektywna”. Kto chce, podpisuje, kto nie chce, nie podpisuje, szlus.
Ale z peselem zupełnie inna sprawa. Tu można rozważyć, czy podawanie go jest rozsądne, zupełnie pomijając inne aspekty sprawy. 😉
No to dobrze, Bobik.
A pesela nie podawaj. To jakas podejrzana granda.
Sorry, sprzedałam jak kupiłam…
Sama właśnie miałam podpisać, ale zaczęłam się wahać.
Na portalu atrapa.net który wyłapuje łańcuszki i fałszywki tego nie ma, ale to o niczym nie świadczy.
Zgadzam się z Wodzem.
Istnieją regulacje o ochronie danych unijne właśnie.
Z tego powodu zniknęły listy lokatorów i nikt nie ma prawa pytać o PESELE nawet banki.
Dobry wieczór. 🙂
Ostrzegam przed podawaniem nr Pesel, adresu, itp…
Tudzież przed trunkiem o nazwie „Soplica Orzech laskowy”.
Oraz przed Konstantego Ildefonsa G. „Gdyby Adam był Polakiem”.
PS. Mąż: wyjechał do B., dzieci: do K. i P. A mnie się gupoty czymią….
Rysiu, czytam Naród nie wybrany.
Jestem w stanie wyobrazić sobie, Mordko, jak to może wyglądać, po przypadku, którego byłam świadkiem.
Dwie kobiety, mamuśka i córunia, dostarczyły do szpitala nestorkę z gnijącą, PRZERAŹLIWIE śmierdzącą nogą.
Panie od progu roztoczyły atmosferę – jak się ukochanej babuni cokolwiek złego zadzieje, to my już puścimy szpital z torbami.
Dwie wulgarne, prymitywne kobiety, do których dołączył napakowany osiłek, mąż młodszej osoby.
Nie będę opisywać tego, co oni wyprawiali w tym szpitalu, bo starsza pani została przywieziona w takim stanie, ze straciła przytomność i nie można było jej docucić. Wcześniej wyła przez kilka godzin z bólu (przywieziono ją w środku nocy).
Ostatecznie w trybie pilnym amputowano tej pani nogę, ratując w ostatniej chwili przed śmiertelnymi skutkami opieki kochającej rodzinki.
Ja wkrótce wyszłam ze szpitala i nie wiem, co działo się dalej, ale pomyślałam, że to jest jakiś absurd.
Zamiast lekarze rodzinie, prokuratorem grozili sprawcy zaniedbania i to jak.
Więc gdyby starsza pani zeszła, nie jest wykluczone, ze rodzinka wystąpiłaby o odszkodowanie.
Wiesz, Kocie, ludzie (obywatele USA) nie powinni się na to godzić. Te odszkodowania, ich wysokość, nie tylko w sprawach zdrowotnych, to jest jakieś chore.
Nikt, Siodemeczko, nie moze sie „nie godzic”. Sadownictwo jest niezalezne, a ludzie maja prawo domagac sie takich odszkodowan, jakie uwazaja za stosowne. Wiec domagaja sie astronomicznych. I sady sie na to godza. MOga oczywoscie godzic sie na mniejsze, ale wtedy prawnicy wskazuja na przypadki podobne gdy odszkodowanie bylo wyzsze.
I tak ta spoirala sie nakerca.
Czy pesel to id. number? I nawet banki nie maja prawa zadac jego podania? 😯
czekam Siodemeczko na Twoja opinie, przy pozytwywnej „przeocze” kolejke w kolejce 🙂 🙂
ja wlasnie doczytalem „Ocalenie Atlantydy” Zyty Oryszyn . Wysmienita proza, niby taka zwyczajna – prozaiczna, ale wypelnia slowem cala przestrzen. Nic dziwnego ze obsypana nagrodami.
tutaj kawalek ktory sobie zaznaczylem (jeden z wielu 🙂 ) :
„I wtedy babka przemowila, przyszla do jej pokoiku noca, polozyla sie obok na sienniku. – Teraz – powiedziala – jestes moim jedynym schronem, nie ty musisz sie chowac, lecz mie przechowac, moj swiat i cioci Emili. Twoja pamiec to zrobi. Pamiec pokolen to najlepszy schron przed unicestwieniem. Niedlugo umre i zostanie wtedy ze mnie i mojego swiata tylko tyle, ile zapamietasz.”
Sluchajcie, sluchajcie!!!! Lipka, ten kancelrz w Diecezji W-K zostal zwolniony przez Hosera. Ktos sie bardzo martwi o swoja wlasna d…?
Łoboże, a cóż to za przerażająca wersja mobilna?
A kto w lipcu powiedział, że Lipka jest w razie czego do odstrzału? Nie ja przypadkiem? Czytałem książki o bolszewikach, w urzędzie pracowałem, to się na tym znam. 😎
Tak, Lisku, to jest taki number. Podaje się w urzędach i w bankach, ale nigdy banki nie używają go do identyfikacji w całości, bo nie wolno.
Foma, Pan Administrator poszukuje odpowiedniego plugina. 🙂 A ponieważ robi to w wolnych chwilach, to nie zawsze zdąży wrócić do innej wersji.
Jeśli znasz jakąś wtyczkę do mobilu, która dobrze współpracuje z nieco starszą wersją Łotra (3.0.4.), to wdzięczny będę za podanie.
Apdejtować Łotra nie bardzo chcę, bo wtedy się strasznie dużo rzeczy pitoli.
Jednego mniej:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Abp-Henryk-Hoser-ks-Wojciech-Lipka-straci-stanowisko-kanclerza-Kurii-Diecezji-Warszawsko-Praskiej,wid,16036063,wiadomosc.html
Lipka poleciał? No, to jeszcze nie jest to, co tygrysy lubiłyby najbardziej, ale zła wiadomość to też nie jest. 😈
Wielki Wodzu, jesli przypowiadales ze Lipka poleci, to wpisuje Cie do Ksiegi Prorokow, zaraz za Kotem Mordechajem.
A to ci dopiero:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/abp-hoser-ujawnia-kolejne-przypadki-oskarzen-o-pedofilie/rmw2s
O, tu wspominałem proroczo. 🙂
http://blog-bobika.eu/?p=1600#comment-280670
Wszystko jak w książce o bolszewikach. Widocznie purpuraci wszystkich krajów stwierdzili, że kucharz Franciszka jest zdrowy i nie mają dojścia do ochroniarzy kucharza. 😛
Nie lękajcie się.
To jest bardzo proste. Hoser usiluje uciekac do przodu i dlatego wzmiankowal o kolejnych przypadkakch pedoifiilii w swej diecezji.
On sie chce obecnie wysforowac do pierwszego szeregu bojownikow z pedofilami. Troppo tardi per tornare , mio amore.
Swoja droga slowa o uwiazaniu kamienia do szyi i wrzuceniu do rzeki troche mi dziwnie brzmia w ustatch duchownego katolickiego. Jakby byl jakims radykalnym imamem.
Kurde. „NIE MAJĄ” chciałem napisać, dojścia.
Brawo WW.
Nie lękajcie się. WW 🙂 🙂 🙂
Mam nadzieję, że wróci sprawa ks. Andrzeja D. sprzed pięciu lat. Został usunięty z funkcji księdza prefekta za (!) „nieprawidłowości w finansowaniu remontu sali gimnastycznej”.
Zamiecione perfekcyjnie. Ksiądz dostał kopa w górę.
Mordko, przecież on zacytował słowa Jezusa:
Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją …
Oh la la! Mój ulubiony Arcybiskup forpocztą walki z pedofilią, no no. Co to strach robi z arcybiskupem… Gratulacje dla Wodza-Profety 🙂
I rosołek z bażanta dla Nisi kotki, ofkors!
🙂
pstryk
😀
do sniadania (lub obiadu u krolika i Mariusza)
http://www.lewica.pl/?id=28675&tytul=Ryszard-Szarfenberg%3A-Ludzie-chc%B1-nie-tylko-przetrwa%E6
Strach wchodzić wieczorową porą
na blog, bo tam co krok to prorok. 😯
Ja się proroków lękam lekko,
lecz dla kurażu mam prosecco
i gdy go łyknę, echo niesie –
już spoko, już nie lękajcie się. 😈
MOcne slowa, Siodemeczko o mlynskim kole i topieniu. 😈
I jeszcze o obcinaniu reki na dodatek!
No, no!
Rysiu, jasne, ze Ci powiem.
Jestem przy drugiej historii rodzinnej, to jest dla mnie niezwykle interesujące i potwierdzajace różne moje intuicje.
Często sobie rozmyślam, co czują różne osoby, one tu o tym mówią wprost i to jest cenne i pocieszające.
Jutro mamy Wspólną Radość Tory, to będę zajęta, a nie chcę czytać małymi fragmentami, bo tracę klimat poszczególnych opowieści.
Cieszę się, ze kupiłam, bo odpowiada na moje znaki zapytania. Mam nadzieję, ze im dalej tym bardziej.
Ja bardzo przepraszam, ale to już nie sprawa formalna a podstawa wiary w jedność świata materialnego. Owszem, rysberlin może się sklonować do jakiegoś lewaka (którym i tak przecież był), ale żeby temu brutalnemu zabiegowi poddać także białą i niewinną klawiaturę rysberlinową, to jest nie w porządku. Ja bym tego nie lubił z moją jaźnią, ty też byś odcierpiał na twojej tyźni, a ona, znana ze swojej cienkości i czystości, musi cierpieć o wiele bardzej w swojej onaźni.
Niestety, dochod podstawowy przypomina mi komunistyczne kazdemu wedlug potrzeb. Nietedy droga.
Jesli chodzi o Ameryke to u nas za miedza mowi sie, ze skonczyly sie czasy komromisow jako pozytywnego rezultatu w konflikcie politycznym w US i stad ten caly galimatias. Do rozwiazania dojdzie.
Jesli chodzi o przeciwstawianie leczenia panstwowego prywatnemu to jest to jest to niekoniecznie tylko wyscie dwoch opcji. Moga byc rozne non for profit czy splodzielcze rozwiazania, ale oczywiscie wtedy musi byc ograniczenie odpowiedzialnosci cywilnej w leczeniu. Zwykle nie dochodzi nawet do procesow, bo dochodzi do porozumienia i settlement zanim sprawa trafi do sadu. Nawet pozywanie w zdecydowanie przegranej sprawie prowadzi do out of court settlements, bo wielkie firmy chca uniknac wysokich kosztow postepowania sadowego.
Ja leczylam sie prywatnie s US, mialam operacje zoladka, w szpitalu, ktory byl wlasnoscia lekarzy tam leczacych. leczenie w US jest sprawne, na najwyzszym poziomie i przez najlepszych fachowcow z dostepem do najepszej aparatury. Procedura, ktora przeszlam w US byla nowatorska (ale nie bardziej ryzykowna) i w Kanadzie jej wtedy jeszcze nie wykonywano, bo nie przeszla przez wszystkie szczeble biurokratycznego zatwierdzania. Czy byla droga? Nie powiedzialabym, relatywnie do zarobkow.
Moja Mama w Warszawie mial prywatnie operacje wymiany stawu biodrowego, w szpitalu Damian. Nie przeciagano leczenia i miala znakomita opieke. Ojciec i Mama zaplacili z wlasnych oszczednosci i nie poszli z tzw torbami, ale nie potrzebowali natez naszej pomocy. A pzreciez moi rodzice to niezamozni ludzie.
Mnie to czasem meczy, ze ja i maz dwoje dobrze zarabiajacych ludzi mamy opieke zdrowotna za darmo. Ja uwazam, ze my powinnismy za to placic. I nie przez ogolne podatki.
Dobry wieczór 🙂
Jak ładnie trzęsą się Hoserowe portki 🙄 i ciekawe, gdzie przesadzą Lipkę?
Wielki Wodzu, dopisać Cię do proroków większych, czy może, bo to zdrowsze, wystarczą Ci mniejsi?
No nie wiem, podobno wielkość nie ma takiego znaczenia.
(nie dotyczy wynagrodzeń)
Gdzie przesadzą, tam przesadzą. W tych książkach przesadzali towarzysza gdziekolwiek, byle wysoko, a najdalej po roku rozstrzeliwali. 😎
Króliku, państwowo dobrze poskładali mnie, pana męża i , na Wyspie, córaska. Złe spotkało mnie tylko raz, ale to tylko dlatego, że byłam rozrodczą kobietą i medycyna nie miała z tym nic wspólnego.
Wielki Wodzu, domniemywasz że on aż tak awansuje 😯
Króliku
Bo Centrum Damiana ma bardzo dobrą opinię, jest sprawnie zarządzane i dlatego ma podpisane umowy na część świadczeń z NFZ, bezpłatne dla ubezpieczonych.
Zresztą jest szereg prywatnych placówek, które świadczą usługi w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.
Jakiś czas temu dostałam skierowanie na 3 badania rezonansowe głowy. W szpitalach terminy były około roczne, a w prywatnej, znakomicie wyposażonej przychodni robiłam wszystkie w ciągu miesiąca w ramach ubezpieczenia.
Problemem tu jest, że NFZ kontraktuje corocznie usługi i nikt nie wie z kim i na co.
Chodziłam z piersią do znakomicie prowadzonej placówki, aż nagle po trzech latach okazało się, ze już nie świadczy usług ubezpieczonym, bo nie odnowiono kontraktu. Dlaczego, pojąć nie mogę, bo w tak luksusowych warunkach w każdym sensie, ale opieki i fachowości przede wszystkim, nigdy nie byłam leczona.
Tak więc trzeba szukać na stronach swoich funduszów, z kim biuraliści zawarli w tym roku umowy.
I wcale nie jest łatwo znaleźć, bo ciągle majstrują przy tych stronach.
Informacja jest FATALNA.
Haneczko, krzywdy Lipce nie zrobią, nie.
Siódemeczko, dlatego jestem taka ciekawa tego intratnego kopa, wrrr…
No niestety, krzywdy Lipce nie zrobią. Wiem, dorobek tow. Stalina w dziedzinie zarządzania human resources jest niepopularny, jednak dlaczego Franciszek by nie mógł skorzystać z późniejszych doświadczeń? Chyba mają tam jakiś odpowiednik posady attache kulturalnego w Mongolii, to by wystarczyło. Albo w mnichy postrzyc. 😈
Ten Wodz jest Wielki!
Wlasnie Siodemeczko, troche kompetycji i praw rynkowych dobrze opiece zdrowotnej zrobi. Wazne zeby wszystko bylo transparentne, rozliczane i zeby klient mial wybor, nie tylko zamozny klient rzecz jasna. I wszystko nie musi byc za darmo w lecznictwie, ale powinnismy wiedziec za co ile placimy, a ile powinnismy placic. Inaczej tabletka aspiryny podana przez pielegniarke w wielkim szpitalu kosztuje 80dol za pastylke.
Tez badania laboratoryjne nie musza byc robione w szpitalu. Moj Ojciec bedzie mial operacje usuniecia katarakty na Szaserow za dwa tygodnie. Musi miec badania zrobione w tym szpitalu, a przeciez to proste badania i kazde laboratorium mogloby to zrobic, zreszta prywatnie. Bo moj Ojciec, od kiedy jak widzial jak Mame po krolewsku traktowali w szpitalu Damian, chodzi tylko do swojej kombatanckiej przychodni albo prywatnie. A to ucho przeplukac, a to do kardiologa, czy okulisty. Konsument jak nie ma wyboru jest zerem dla monopolisty, takze w lecznictwie.
Dreptam do spanka, dobranoc 🙂
Przywiezli sypialniane meble. Z drewna! Lokalnie zrobione, bo czego jak czego, ale drzew nam w Ontario nie brakuje (moze na preriach, ale nie tu)! Jeszcze tylko wymienia cztery okna i trzeba bedzie sprzedawac dom, jak to sie tu mowi! Tylko gdzie isc…
Bardziej niż kop kanclerza Lipki interesuje mnie to przyszłoroczne rozstrzelanie… 😉 Ciekawe, jak to wygląda w wersji KK.
Bobiku, „ulica” mysli w zaleznosci od tego, jakie ma sympatie polityczne i jakich mediow slucha/oglada, ale z grubsza ponad 70% uwaza, ze stawianie sprawy negocjacji dotyczacych budzetu federalnego na ostrzu noza, i do tego skazywanie pracownikow federalnych na stan pomiedzy zatrudnieniem a bezrobociem (stanowiska pracy sa, ale nie ma pensji, nie wiadomo na jak dlugo) – jest naganne i nieodpowiedzialne. Z tym, ze zwolennicy Partii Republikanskiej sa troche bardziej przychylni obecnemu stanowi rzeczy niz zwolennicy Demokratow (Republikanie juz raz zrobili podobny numer kilkanascie lat temu, za prezydentury Clintona, ale stracili na tym w sondazach i wnastepnych wyborach).
A wracajac do naszej monokultury, to artykul o nastepnym wywiadzie Franciszka, tez bardzo ciekawym (przynajmniej dla mnie i Mordki). A w nim m.in. wzmianka, ze prozelityzm nie ma sensu (a propos rozmow ateisci-katolicy), i o reformie Kurii. Nic dziwnego, ze nagle sie przeprosinowo zrobilo nad Wisla… 😉
http://www.theguardian.com/world/2013/oct/01/pope-francis-narcissistic-papal-curia
dym już się wydostaje z wigwamu… jest dobrze
katolickie węglokopy 😉 czuja już jego zapach
Pewnie, Mariuszu, ze nawet jak sie jest poteznm kosciolem, to nie mozna zyc w izolacji i uludzie. Wiekszosc historycznych kolosow okazala sie stac na glinianych nogach jednakowoz. Szczegolnie jak sie domaga szczegolnych moralnych wartosci, ale tylko od kobiet i dzieci wlasciwie, a od siebie zadnych…
A propos sygnalow dymnych, to warto jest obejrzec taki maly swietny film Smoke Signals. Juz ma pewnie z 12 lat.
herbata 🙂
kawa 😀 (staram sie )
szeleszcze
apel (troska?) andsola zrozumiany, klawiatury bede bronic
duza kawa 🙂
brykam. fikam.
🙂 ? 😀 ! 😆
krolik ” Niestety, dochod podstawowy przypomina mi komunistyczne kazdemu wedlug potrzeb.”
nie wedlug potrzeb, talko bezwarunkowo kazdemu, BO JEST!!!!
to nie jest komunistyczne, tylko liberalnokapitalistyczne 🙂
brykam
Tereny
S-Bahn
pozycje
w zimno (brrrrryyyyy!!!!) brykam 🙂
Siodemeczko, zmieniam kolejke w kolejce 😀
Dzień dobry 🙂 Coraz jesienniej.
Biegnę po croissanty
A w modzie …. guziki z konskiego włosia
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14705173,Moda_ksiezy__pozlacane_ornaty__guziki_z_konskiego.html#LokLubTxt
Rysiu, z tym dochodem „na kazdego BO JEST” to mozesz mnie z miejsca odliczyc. Nie wyrobie sie.
Dzień dobry 🙂
Coś się stało z listą.
Dzień dobry.
W nawiązaniu do linki dot. guzików z włosia.
Niektórzy księża powinni nosić kosztującą jedyne 70 zł „sutannę Halloween”.
U mnie dzisiaj żniwa winogronowe. Liczę na 25 litrów soku.
Dzień dobry 🙂
Jakiś troll z informatycznym zacięciem zaatakował i Pan Administrator musiał poświęcić trochę czasu, żeby odkręcić szkody.
Narzekamy czasem, że te trolle mało kreatywne, ale może jednak zanadto kreatywne niech nie będą, bo to wiele więcej roboty kosztuje. 😛
Duża kawa z szykanami dla PA i trochę mniejsza dla mnie, za stanie mu nad głową i staranne patrzenie, jak robi. 😈
Rysiu, pan Szarfenberg zapomniał o jednej podstawowej rzeczy: państwo i jego obywatele to system naczyń połączonych. Unia Europejska to jeszcze większe naczynie.
Idea ta doprowadzi do tego, że nastąpi migracja obywateli i firm, tam gdzie są lepsze warunki. Co i tak już obecnie się dzieje, ale w dużo mniejszej skali. Podnoszenie podatków zlikwiduje lokalne miejsca pracy itd, itp.
Patologie społeczne przybiorą na sile.
Może ktoś powinien podzielić się doświadczeniami z Norwegii. Tam akurat są ogromne nadwyżki budżetowe z racji posiadanej ropy, zatem opieka państwowa znakomita, tyle że ( z tego,co wiem) nie ma chętnych do prostych a niezbędnych prac.
W Polsce mocodawcy powinni spełnić podstawowy obowiązek państwa wobec obywateli i ustalić kwotę zwolnioną od podatku na poziomie minimum socjalnego, bo aktualnie zwolnione z podatku są śmiesznie niskie kwoty. Pociągnięcie to pozwoliłoby na wyjście z szarej strefy przynajmniej części ludzi.
Większosć i tak by w niej pozostała, bo pryncypialnie nie chce płacić podatków. Taka mentalność.
Tylko że za 15-20 lat ogromnie wzrosną wydatki socjalne, bo rzesze ludzi zarabiających pod stołem będą miały wypracowaną emeryturę na poziomie 200 zł. 🙁
Kocie M z miasta L., przykro mi ale dostaniesz Ty i Helena, to
bedzie POWSZECHNE, dla KAZDEGO, co z tymi pieniedzmi zrobicie to juz Wasza sprawa. (mozna darowac albo…. drogo biesiadowac 🙄 )
Dzien dobry 🙂
Chwilowo zupelnie nie nadazam, wiec tylko przyprowadzam niejakiego Mocnego Kawa , by wspomogl PA w jego walce z wrednym trollem.
Zmoro, ja tez zastanawiam sie jak moze byc z BDG. lepiej? gorzej?
jezeli juz bedzie (a o tym jestem przekonany) to bedzie inaczej i podobne wytpliwosci czy warto zmieniac mieli wspolzyjacy z
Bismarckiem.
Tobie frakcji niemieckiej polecam (100minut) doskonaly film o BDG
http://www.youtube.com/watch?v=XqJjWe1QeUY
kolejna herbata 🙂
Liskowa Mocnego Kawa to dokladnie dla PA, taki Mocny jest w walce z trollami 😀
Oraz mono- imbryk herbaty 😀
Rysiu, a czy tych pieniedzy nie musi najpierw ktos zarobic aby moc innym rozdawac za to ze SA?
Osobiscie prawde powiedziawszy wole je trzymac i wydawac po upatrzeniu, ale glownie na siebie.
(Osilek nazywa sie Mocny Kaw 🙂 )
Wielki Wodz powinien dzialac na gieldzie 🙂
Proponowałbym, żeby poważniejszą dyskusję o dochodzie obywatelskim przełożyć na czas po powrocie Moniki z urlopu, bo w takiej rozmowie jej głosu bardzo będzie brakowało. 🙂
Niezobowiązująco mogę tylko szczeknąć, że według zasady „każdemu według (minimalnych) potrzeb” są raczej skrojone obecne zachodnie systemy socjalne. I że nawet jeżeli na razie jeszcze dochód obywatelski nie jest możliwy do wprowadzenia w praktyce, to teoretyczne główkowanie w tym kierunku (czy w ogóle poszukiwanie alternatywnych modeli) wydaje mi się bardzo dorzeczne w świecie, w którym praca zaczyna się coraz bardziej stawać przywilejem, nie złem koniecznym. Nie powinniśmy zasklepiać się tylko w starych, „zimnowojennych”, albo wręcz jeszcze XIX-wiecznych schematach, że coś tam jest komunistyczne albo nie, bo to utrudnia realistyczne rozeznanie rzeczywistości, która już od dłuższego czasu na te schematy zaczęła machać ręką. 😉
A do Moniki tylko krótko, żeby jej nie zawracać głowy przed wyjazdem – miałem cichą, wredną nadzieję, że właśnie tak będzie, czyli że republikanie na tej całej aferze stracą. 😈
I cudnego urlopowania się, dla Całego Monikozespołu. 😀
Osiłek Mocny Kaw ze swym herbacianym rumakiem Osiwkiem. 🙂
Osiwiał od mleka. No bo kto to widział, żeby mleka do uczciwej herbaty dodawać. 👿
hmmm, dyskusje czekają aż ktoś wróci z niebytu? interesujące… 🙄
Na marginesie Lubsacro (a właściwie dlaczego miałbym lubić?) uświadomiłem sobie, że w mojej okolicy wypatrzenie księdza w „odzieży roboczej” poza kościołem z cudem graniczy. Już nie mówię o sutannach, ale nawet charakterystycznych księżowskich garniturków w zasadzie nie widuję. Co najwyżej koloratka i to z rzadka.
Jeden znajomy proboszcz w swojej robocie podstawowej, w parafii, koloratkę nosi (pozostałe ciuchy całkowicie cywilne), ale kiedy idzie do roboty dodatkowej, czyli do państwowego gimnazjum, zawsze ją zdejmuje. A w gimnazjum uczy… chemii, bo jest chemikiem z wykształcenia. 😆
Nie wszystkie dyskusje, foma. Ale akurat z tą bym poczekał. 😉
trochę mi to brakiem równego traktowania zalatuje… 😳
A któż to fomie wmówił, że zawsze będzie równo traktowany? Ob. Rzeczywistość chyba to nie była? 😈
Bobiku, to osiwek z dobrze wykorzystanym monorogiem 🙂
no ale żeby tutaj, w oazie równości i poszanowania tak wprost naruszać fundamenty? zaprzeczać głoszonym wartościom?! i już mniejsza o fomę (zdębiałego, oburzonego i rozczarowanego), ale to te tematy, które niczemu winne to trafią, to nie trafią na wokandę. chyba muszę uspokoić nerwy w niebycie 😐
A, bo to taka szczenięca priwyczka. Jak przynajmniej raz na miesiąc jakiegoś fundamentu nie nadgryzę, to się zaczynam czuć nieswojo. 😈
I proszę o zauważenie, że wtrąciłem słowo rosyjskie, dzięki czemu naruszyłem jeszcze swoją fundamentalną zasadę nieposługiwania się językiem prawicy. 😆
http://fakty.interia.pl/swiat/news-szwecja-najlepszym-krajem-dla-seniorow,nId,1035519
Wybór miejsc do zamieszkania na starość w Unii dość spory 😉
Do Szwecji się nie wybieram, ale starość zamierzam spędzić w Niemczech 😉
Nadgryzienie fundamentu to będzie dopiero, jak się szczeniak posłuży mową nienawiści 😉
wcale nie jest takie pewne, czy mowa nienawiści jest gorsza od mowy lekceważenia 🙄
Zaraz poprosze o pozwolenie fukniecia na fome.
Aaa, już rozumiem, foma czuje się niedogłaskany. 😀
To trzeba było od razu tak mówić. Dobry foma, mądry foma, śliczny foma… 😆
Zaczekaj z fuknięciem, Lisku, może głaskanie poskutkuje. 🙂
Ponieważ jakoś mi się na razie nie chce zbierać wątków do kupy i kończyć powieści, wymyśliłem nowy gatunek literacki – romans rycerski otwarty. 😉 Znaczy, kolejne odcinki można dorzucać kiedy się komuś zachce, bez żadnej okazji i bez obowiązku zmierzania do sensownego domknięcia całości (choć wysiłki w tym kierunku będą mile widziane). A wprowadziwszy tę wygodną zasadę, natychmiast z niej korzystam. 😀
Rumak Osiwek człapał przez spowite mrokiem moczary Koflandii, monorogując ponuro sam do siebie. O diarogu z jeźdźcem nie było mowy, jako że Osiłek Mocny Kaw jeno w walce wręcz z trollami był niezastąpiony, ale rożność wszelka była mu obca. Dlatego nie sprawdzał się w partyzantce miejskiej, w starciach ulicznych, gdzie co rusz narożnik jakowyś przed nosem wyrastał, a i chlipiącego w kozetkę rogacza łacno napotkać można było.
Moczary powoli ustępowały miejsca terenom suszarkowym, znacznie poręczniejszym, czy raczej ponożniejszym do człapania. Noc zaczęła rozrzedzać się szybko jak cafe americano. W przebijających się z jakąś taką nieśmiałością promieniach świtu coraz wyraźniejsze były zębate kontury Wieży Celnej, a nad nią kołujące z wrzaskiem stado porannych kawek. Osiłek z Osiwkiem i bez Dżipiesa wiedzieli – byli u celu.
a niech fukają, to akurat element bycia fomą. i nie chodziło mi o głaskanie fomy, tylko o podejście do dyskusji i dyskutantów, kimkolwiek byliby i jedni i drudzy. bo zaraz zacznę pytać jakich tematów nie podejmuje się pod nieobecność liska, vesper, rysia, zmory, Mar-Jo, irka, andsola itd spisując nicki od ostatnio widzianych wstecz.
Oj, foma, czepiasz się. Napisałem „proponuję odłożyć dyskusję”, nie „zakazuję dyskutować”. A dlaczego proponuję, jest chyba jasne dla każdego, kto już dłużej jest na blogu. W dyskusjach, powiedzmy ogólnie, ekonomicznych, Monika praktycznie zawsze zabiera głos i na tyle dużo wnosi, że szkoda by mi było, gdyby z przyczyn obiektywnych odezwać się nie mogła, bo temat by na tym stracił, a nie jest tak gorący, żeby nie można go było odłożyć.
Czy docenienie czyichś zasług na jakimś polu jest dyskryminowaniem innych? 😯
foma 🙂 🙂 pod moja nieobecnosc zadnych tematow lewackich
🙄
Guten Tag Zabka! Guten Tag Biedronka!
u mnie jutro swieto
Jednosci Swieto
spotkamy sie w Kolbaskowie
kupimy piwo
i ciasto od Sowy
Guten Tag Biedronka! Guten Tag Zabka!
🙂 8)
No fakt, jutro święto. 😯
A przypomnieć mi, że mam chleb i pasztetówkę kupić, to nie łaska? 👿
Czyli chodzi wam o to, Bobik, że w dyskusji powinien brać udział ktoś, kto się zna? To jest szkodliwe odchylenie merytorystyczne i jako takie, co dawno temu z towarzyszami uchwaliliśmy, będzie tępione. Złożycie zaraz samokrytykę, Bobik, albo was awansujemy. 👿
O matko, tylko nie awans! To już wolę tę psamokrytykę złożyć. 😥
Składanie wystarczy, czy jeszcze ją potem muszę wysiedzieć?
Znacie najnowszą wersję „Ballady o trzęsących się portkach”? 😈
http://www.idziemy.pl/komentarze/gra-o-wszystko
Wyprasowac, zlozyc, wygladzic, schowac do szafy 🙂
A może dałoby się początkowe etapy przeskoczyć i od razu schować do szafy? 😆
O trzesacej sie sutannie, Bpbik.
Bez falszywej skromnosci musze zauwazyc, ze moja podjeta pare dni temu kampania na rzecz wywalenia na twarz abp. Hosera, rozpala wyobraznie w Diecezji W-P. To juz kolejny teklst (dwa inne juz sie pojawily w Rzepie) zalosliwie namawiajacy aby Hosera zostawic i pozwolic mu, bless’im, „naprawiac kosciol”. No, tak. Ma spore doswaiadczenie rwandyjskie w dziele naprawy. Tylko jeszcze maczety z Chin sprowadzic.
W Izraelu system zdrowia jest dosc dobry. Ubezpieczenie zdrowotne jest obowiazkowe i sciagane razem ze skladka za ubezpieczenie socjalne; wysokosc obu oplat jest zalezna od wysokosci zarobkow, lecz samo ubezpieczenie (pakiet podstawowy) nie. Sa cztery, troche rozne firmy ubezpieczenia zdrowotnego, tz Kasy Zdrowia, i kazdy moze wybrac ktora chce, moze tez przejsc z jednej do drugiej i bez wzgledu na wiek i stan zdrowia musi zostac przyjety. Pakiet podstawowy jest duzy, duzy nacisk kladzie sie na profilaktyke. Pacjent wybiera sobie lekarza prowadzacego i chodzi do niego kiedy i ile chce (z mala oplata kwartalna); w mojej Kasie to samo dotyczy lekarzy specjalistow (za troche wyzsza oplate). Poziom lekarzy prowadzacych (GP lub tz family doctor – dzis to 5-letnia specjalizacja) jest nierowny. Kazda firma ma nadobowiazkowe ubezpieczenia dodatkowe, tez niezbyt drogie. Problem oczywiscie jest z kolejkami na zabiegi w szpitalach i mozliwosc wybrania szpitala (chorzy na raka z zasady moga wybrac szpital i specjaliste bez wzgledu na umowy jego Kasy, bez doplaty). Niestety, kolejki spowodowane chronicznym niedoborem lozek oraz renoma poszczegolnych lekarzy coraz bardziej, i juz dosc mocno ten system podminowuja. Lekarze przyjmuja prywatnie za b. wysokie ceny, wpierw robili to w ramach szpitali i np operowali prywatnie wewnatrz szpitali publicznych. Dzis robia to glownie w prywatnych szpitalach, lub w szpitalach ktore pobieraja od ich dzialalnosci prywatnej jakis procent zysku. Wzrost medycyny prywatnej powoduje dalsze przedluzanie sie kolejek w publicznej i obnizenie jej poziomu. Kasy przystosowuja sie do tego i ich ubezpieczenia dodatkowe daja m.i. czesciowy zwrot za okreslona liczbe wizyt i operacji prywatnych. Roznica kolejki miedzy prywatnym a publicznym moze byc pare dni vs wiele miesiecy. Lekarze nie pracujacy prywatnie maja stosunkowo niskie zarobki, co powoduje ucieczke do medycyny prywatnej lub do Stanow, gdzie te zarobki za niewspolmiernie wyzsze. Lekarstwa w Kasach sa mocno subsydiowane, lecz dla ludzi starszych i chronicznie chorych, potrzebujacych wiele lekow, jest to wydatek istotny i jednym z glownych powodow non-compliance, tz nie brania przez pacjenta zapisanego mu leczenia, jest cena lekarstwa.
Wara od Izraela, bo to mądry naród. Lisek dobry wpis.
http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Widzę, że Mordka został Poplecznikiem-W-Mediach-Głównego-Nurtu 🙂 Gratulacje! Wzruszyłam się losem biednego Arcybiskupa Hosera, który zastał niewłaściwych współpracowników, czyścicieli teczek po poprzednikach, „którzy rządzili diecezją jednoosobowo i niepodzielnie”. Jak rozumiem, Abepe HH posiada kilka klonów i chętnie władzą się dzieli. Cóż za szlachetny człowiek!
„Kościołowi w Polsce abp Hoser jest bowiem szczególnie teraz potrzebny w obliczu starcia cywilizacji chrześcijańskiej z dyktaturą relatywizmu i nihilizmu” – a to już wyraźne wołanie o maczety 😉
Edmund Baranowski – wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich u Tomasza Lisa w dniu 30.IX.2013r.
Te półtorej minuty wstrząsnęło mną. Już od 23:25 po zadanym pytaniu ten szacowny pan mówi tak, że szczęki mi się zacisnęły, łzy niemalże zalały perski dywan, zimny szampan wypadł z ręki i straciłem ochotę na kawior, który już miałem w ustach. Po odsłuchaniu półtorej minuty od 26:00 do 27:30 postanowiłem odwołać moje masażystki i instruktorki fitness, zupełnie zrezygnowałem z basenu i sauny oraz kazałem odprawić czekającą na swą kolej orkiestrę, która w mojej sali koncertowej raczyć mnie miała przez godzinę ćwiczonym latami 4:33 Johna Cage’a.
Po chwili szoku chwyciłem słuchawkę i wykręciłem numer jedynego historyka godnego zaufania – Sławka Cenckiewicza i nerwowo rzucałem słowa:
Słuchaj Sławek, musisz napisać prawdę, prawdę przemilczaną przez wszystkich: prawdę o straszliwym piekle, jakiego wcześniej nigdy nie było, a które wybuchło dopiero 5 sierpnia 1944r i dotknęło mieszkańców Warszawy.
Usłyszałem potakujące kiwnięcie głową i już wiedziałem, że się dobrze rozumiemy.
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/30092013/12349111
Materiał od zeena obejrzę wieczorem.
Teraz tylko szybciutko wrzucę to:
http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,14656241,Pokaz_stan_konta__a_dostaniesz_prace.html#Cuk
Problematyka zdecydowanie współczesna 😉
Bedziecie mi musieli opowiedziec swoim slowami to co zeen zlinkowal, bo mnie psubraty nie wpuszczaja. Ale mysle, ze jak musial interweniowac w IPNie u Cenckiewicza, sprawa musi byc powazna.
The infamous “bigger-than-Jesus” scandal is actually testament to how generous the press was to the Beatles. John routinely made far more offensive comments, at one point screaming, “Fuck off and buy more records!” to a group of fans gathered outside a hotel. His cruelty culminated in the homophobic, anti-Semitic insults that Lennon hurled at Brian Epstein—the man who’d made him a star and who most wanted to please him.
No proszę. To „wszystko jest pokój, miłość i nirwana” zostało tylko przylepione przez pijarowców? A wydawał się taki miły chlopak i miał takie dobre oczka…
Aha, to stąd pożyczka.
Proszę pani, proszę pani, a Lisek pisał o czymś, na czym się zna i inni pewnie też zaraz zaczną. Niech wszyscy złożą samokrytykę!
Bo samo-krytyka to chyba nie znaczy, że ja ją mam składać sam jak palec. Wespół w zespół zawsze raźniej. 😈
Też mnie do powstańca nie wpuszcza. Zeen, bądź człowiekiem i opowiedz, bo umrę z ciekawości. 😳
mam glupie pytanie, czy ktos z waznych politykow powiedzial ostatnio cos do KK w Polsce, ze oczekuje reakcji na fale ujawnionych (lekcewazonych i nielekcewazonych) przypadkow
pedofili w Polskim Kosciele? czy moze ktos z Was cos wie?
Musi to byc cos b. powaznego, bo u mnie VOD sie wylaczyl dokladnie w minucie 25:53 😯 🙂
Też usiłowałam wejść na powstańca, ale ukazały mi się tylko medytacje guru… 🙁
z linki vesper: „W Polsce mocno chroni się dane pracownika, bardziej niż w innych krajach Unii. To taka nasza mała słabość.” i „Zakładam, że pracodawcy są racjonalni (…)”
a ja myslalem ze ochrona prywatnosci to cnota, a nie slabosc,
jak czesto mylilem sie
tluste ja: lewacka psuja
fajny ten pan Zielinski, z Bobika linki, zycze mu dotrwania do konca trwania czystki, z historii wiemy, ze roznie to bywalo z
poperajacymi
Trust me, Rysiu, „ochrpna danych osobowytch” moze byc postawiona tez na glowie. Moja Stara dzwonila kiedys do szpitala na Florydzie (ledwo wyszla z samolotu) gdzie jej matka przebywala na intensywnej terapii po bardzo ciezkiej wielogodzinnej operacji. Nie chcieli jej powoiedziec ani czy zyje ani czy operacja sie udala.
Dopiero jak zrobila scene z odslonami uzywajac dlugiego repertuaru znanych jej wyzwisk (w tym pytanie”Czy pani ma mozg, czy zastepuje go regulamin?)”), to powiedziano, ze jest OK i juz sie wybudzila z narkozy. Wtedy wsiadla na lotnisku w taksowke i pojechala prosto do szpitala.
Mnie najbardziej uderzyło stwierdzenie, że pracodawcy są racjonalni. Bo zapewne są. I niech mnie ktoś przekona, że bardzo racjonalny pracodawca nie wykorzysta wiedzy o bieżącej sytuacji finansowej kandydata na pracownika do zaniżenia stawki, którą mu zaoferuje. Ooo, ma pan kredyt hipoteczny do spłacenia, a żona na wychowawczym, to cudownie, przyjdzie pan pracować za połowę pensji pańskiego kolegi, prawda?
Przecież to bardzo racjonalne podejście 👿
tak Kocie, to jest przyklad przegiecia w druga strone
wiec co? elastycznosc 🙂
w Niemczech kazdy ma ubezpieczenie zdrowotne (z malymi wyjatkami losowymi), spoleczne lub prywatne, i nie wnikajac w szczegoly generalnie dziala na zasadzie SOLIDARNOSCI spolecznej, a nie prywatnie ustalonej i oplaconej polisy ubezpieczenia. Co oznacza ze niezaleznie od wplaconej „ilosci” pieniedzy mamy prawo do tych samych swiadczen (oczywiscie z malymi wyjatkami – swietny chirurg w Köln ja w B:).
moja kasa chorych dostaje 15,5% moich zarobkow brutto, z tego
polowe sumy place ja, a druga polowe pracodawca
do zdrowotnego mozna tez zaliczyc ubezpieczenie pielegnacyjne (opieka i pielegnacja obloznie chorych i „starych”)
to jest tylko 2,5% zarobkow brutto i tez po polowie
tak vesper, tez nie ufam racjonalnosci pracodawcy 🙂
Lewacka psuja to się zna na rzeczy. Tak, ksiądz Zieliński będzie awansowany zaraz po rozstrzelaniu tych, których ze słusznych pozycji krytykuje. 😎
Do Lisa nie wpuszczają.
Off topic, ale musz uprzedzic: jakby ktos kiedykolwiek wybieral sie z jakiegos powodu do Slonecznego Brzegu w Bulgarii, to niech wybije sobie z glowy. Jesli jest prawdziwe pieklo na ziemi, to tam wlasnie: hektalitry taniego alkoholu dla pijanych poznych wnukow Szekspira, najwieksza liczba burdeli na glowe turysty, narkotyki sprzedawane jawnie i na oczach dobrotliwie usmiechajacej sie policji, no i zlodziejstwo straszliwe, przy tym jesli zlodziejem jest rodowity niebieskooki blond Bulgar, to policja tlumaczy ze to wstretny Cygan, bo Bulgarzy genetycznie nie kradna.. Cyganie tam tez sa, ale za miastem, w lesie, w ubogich i bardzo schludnych namiotach. Jedyna prace jaka znajduja to sprzatanie po turystach.
To wszystko pokazano wczoraj w porazajacym dokumencie BBC.
Aha, i jeszcze osobliwosc. Jeszcze wiecej niz burdeli jest w Slonecznym Brzegu „osrodkow medycznych” do wylapywania nieprzytomnych od wodki tursytow z Albionu. Sa zawozeni hurtem do „osrodka”, cuceni, a nazajutrz otrzymuja rachunek (osrodki sa prywatne) wynoszace circa 3,5 tysiaca euro. Gimme izbe wytrzezwien anytime.
I jeszcze tam jest taka traducja, ze seks uprawia sie na oczach tlumow lub w basenie. Spare me the details.
Komuno, wroc!
Choc musze powiedziec, ze nasza E. nie wspomina zbyt nostalgocznie urlopu spedzonego z ojcem w Bulfarii: „Lody tylko dla dzieci” w restauracjach. Dorosli tylko i wylacznie Melbe.
.
W życiu nie widziałem „niebieskookiego blond Bułgara”. Ani Bułgarki, też. Mało widziałem. 😉
Za to postanowiłem wnikliwie, jak kremlinolog, przeczytać pryncypialny tekst księdza Zielińskiego. Zastanowiło mnie, jako kremlinologa, to zdanie.
Za brak właściwego przygotowania procedur kanonicznych wobec ks. Wojciecha Lemańskiego już przed trzema laty ktoś chyba odpowiada, także za fatalne wypowiedzi dla mediów w sprawie ostatnich afer w diecezji.
Po przecinku wszystko jasne, już znaleziono i ukarano winnego. A co takiego stało się przed trzema laty? Popełniono jakieś BŁĘDY? Wspominano już o tym ze strony kurii, czy czegoś nie doczytałem?
Materiał do przemyślenia. Dokleją to do Lipki, czy awansowanych będzie więcej? Historia uczy, że jak czystka, to czystka. 🙂 😈
23:25
Lis:
Mówił pan o wielkim entuzjazmie kiedy powstanie wybucha, jak długo trwał ten wielki entuzjazm?
Ppłk Baranowski:
Dokładnie można to określić nawet na dni pięć, do czasu kiedy oddziały egzekucyjne wkroczyły na Wolę, kiedy płonęło miasto, kiedy płonęła dzielnica i na naszych oczach ginęli ludzie, byliśmy niedaleko, słyszeliśmy krzyki rozstrzeliwanych mieszkańców Woli, wśród żołnierzy zgrupowania „Radosław”, którego byłem żołnierzem, było bardzo wielu żołnierzy z Woli, więc ich przeżycia i trauma w takiej sytuacji kiedy mają świadomość tego, co się dzieje, że to ich dotyczy, dotyczy ich rodzin…
….
26:00
Ppłk Baranowski:
Kiedy Niemcy zastosowali te bestialskie metody walki z Warszawą, czego nikt nie oczekiwał, bo powstanie wybuchło już po pięciu latach wojny i nigdy przez te pięć lat nie było takiego przypadku, żeby został wydany rozkaz zniszczenia miasta, wymordowania ludności – owszem, były przypadki, że niszczono dzielnice, szczególnie dzielnice żydowskie, w Warszawie między innymi, ale nigdy to nie dotyczyło dużego, milionowego miasta i jego mieszkańców.
………
Może to zadziała
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/tomasz-lis-na-zywo
i kliknąć na Annę Przybylską 😉
Nic z tego. Materiał niedostępny, przepraszamy. Pod spodem error 503. 🙁
U mnie też nie działa 🙁
A co ppłk. Baranowski robił w 1918 roku?
Wzruszyłam się arcydzieciątkiem w diecezjalnej mgle.
Nic nie robił w 1918 roku, bo się nie urodził. 🙂 To jest jeden z tych genialnych strategów, którzy sami sobie przyznawali stopnie oficerskie po wojnie, w głębokiej konspiracji.
Przepiękna przypowieść o tym jak dobro zwycięża i jest należycie nagrodzone.
No, rzeczywiście, któż się po Niemcach, w piątym roku wojny, mógł spodziewać jakichkolwiek ekscesów. Taki kulturalny naród… 🙄
Jedno tylko mnie dziwi: prawdziwy patriota powiedziałby jasno, że tę Warszawę rozwaliły po równo opcja niemiecka z opcją ruską, a ppłk. Baranowski nawet słówkiem się o tym nie zająknął. Może by jednak warto sprawdzić, co on przed tym 1918 robił. Że się wtedy nie urodził, nie powinno mieć dla Ipeenu znaczenia. Prawda nie może cofać się przed faktami! 👿