Bezsilna Furia
– Spotkałem Furię- zawiadomił Bobik, wbiegając lekkim truchcikiem do ogrodu Labradorki. – Szła ze swoimi kumplami i spojrzała na mnie nieprzychylnie.
– Ale nie wydajesz się specjalnie zaniepokojony- zauważyła sąsiadka. – To nawet trochę dziwne, bo niedawno naszczekałeś na nią, a ona jest pamiętliwa i potrafi się mścić.
– Fakt, potrafi – przyznał Bobik. – Kość odbierze, salceson ukryje, legowisko czymś brzydko pachnącym spryska, do miski z wodą nie dopuści. Komuś nawet kiełbasę wiejską przez okno wyciągnęła hakami, które przez lata gromadziła na tę okoliczność. A jak czasem wrzeszczy, gromi i przytupami straszy… Większość psów woli na wszelki wypadek stawać przed nią na dwóch łapach i nie warczeć nawet wtedy, kiedy ewidentnie by należało. Ale są też takie, które jej się nie boją. Albo takie, które się boją, a mimo to warczą i szczekają.
– No to skąd to się bierze, że jedne szczekają, a drugie nie szczekają? – zaciekawiła się Labradorka.
– Chyba z wielu powodów – udzielił odpowiedzi szczeniak, usiłując przy tym wyglądać bardzo rozsądnie i analitycznie. – Niektóre nie szczekają, bo im się nie chce, albo myślą, że to nie ich biznes. Innym wygodniej uważać, że Furia zawsze ma rację. Albo biorą część za Całość i wydaje im się, bez powodu zresztą, że nawarczeniem na jedną Furię zaszkodzą Całości. Jeszcze inne szczekną na boku, a jak co do czego twierdzą, że w ogóle nie otwierały pyska. A te psy, które szczekają, prawdopodobnie mają takie przekonanie, że ważniejsze od najwspanialszej nawet kości jest sumienie. To jest wprawdzie przekonanie kłopotliwe i mało komfortowe, ale akurat przed różnymi Furiami całkiem skutecznie chroni.
– Sumienie? I to wystarczy, żeby szczekać? – spytała z niejakim zdziwieniem Labradorka.
– W zasadzie tak – stwierdził po namyśle Bobik. – Ale nieźle jest mieć jeszcze Dobre Towarzystwo. Bo wtedy nie tylko szczekać, ale i oberwać jakoś raźniej. Wobec sumienia i Dobrego Towarzystwa każda Furia, nawet jak początkowo zaszkodzi, koniec końców okazuje się bezsilna. I nie mów mi, że przemawia przeze mnie szczenięca naiwność. Owszem, jestem szczeniak, ale czasem swoje wiem i tego, w przeciwieństwie do salcesonu, nikt mi nie odbierze.

ciekawe ogloszenie (stare, miedzywojenne), zastanawiam sie tylko co to znaczy „wlasny system”?
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/p480x480/969375_10201188914475217_1258071070_n.jpg
Rysiu, czy to może przyszło do Twojej ślubnej w związku z Twym niedomaganiem? 😯
Też mnie ten system własny zaintrygował.
Ostatnio na FB zauważyli stronę Rady, jacyś młodzieńcy.
Proszą o wpuszczenie i witają ziomali.
Ciekawe, czy wizyty się nasilą?
To przecież mało zabawne.
Te dewocyjne figury na byczym karku! Makabra.
Oczywiście, że każda nacja ma swój pi… eee, tego, swój szczerbiec. Sformułowałbym tu jednak następującą regułę: im mniej kontaktów nacji z dentystą, tym szczerbiec większy i bardziej dolegliwy. 😛
Oj tam, tam…. nie każda nacja kocha Szczerbce
http://www.wprost.pl/ar/410783/Lwow-Ukraincy-chca-usunac-Szczerbiec-z-Cmentarzu-Orlat/
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=HEeFeojHZFs
Do śpiewu:
W sierpniu kupiłem wdzianko
potrzebne było pranko
mu.
Minęło nam lat dziewięć
znaleźliśmy się w niebie
– cud!
Nadzieję czwarty czerwca wzbudził wielką
cóż, okazała się hetką-pętelką
kto wtedy nas oszukał
a kto się w głowę pukał
o tu!
Czy byliśmy za mali
na wielki kapitalizm
czy
uderzył nam do głowy
charakter narodowy
zły
Świat pędzi naprzód a my gdzie jesteśmy,
nikt już nie słucha naszych tęsknych pieśni
Chinom globalizacja
z przegranej nam frustracja
gry
Z kim stawać mamy w szranki
gdy rządzą nami banki
gdzie
chcieliśmy jeść do syta
dawali nam kredyty
złe
Byle o szkołę zadbać naszych pociech
wykwalifikowane bezrobocie
taka czeka ich przyszłość
gdy wpadną tu, nad Wisłą
w sen…
Nie świecą w noc latarnie
w robocie płacą marnie
też.
Obowiązuje etos:
potrząsać grubą kiesą
o żeszszsz…
flaszek się trochę przez to obróciło
i nagle wino w wodę się zmieniło
stał cud się na odwrytkę
darmo mamy popitkę
a kesz?
W sierpniu kupiłem wdzianko
przydało by się pranko
mu…
Rysiu, czymanie za powrót do zdrowia. 🙂
Forbidden
You don’t have permission to access /poparcie-lemanskiego/ on this server.
Additionally, a 404 Not Found error was encountered while trying to use an ErrorDocument to handle the request.
Coś się zpsuło?
Pewnie chwilowo Pan Administrator cos majsterkuje.
Myslalam, ze te 38.5 C to u rysia na balkonie, a to w samym wnetrzu rysia! Brrr… Herbata z cytryna, korzeniem imbiru, miodem i mieta, rysiu. Moze uda cie sie kogo ublagac, zeby ci podal albo sie sam jakos doczolgasz do kuchni.
Tatuaz ze Szczerbcem na odpowiednio szerokich barach mi sie podoba. Sztuka sakralna zawsze byla popularna wsrod ludu.
A jak sie Ukraincom cos nie podoba, to na Lwow! A potem na Wilno, na Kowno i na Zaolzie. Na Kijow! na Moskwe!!!
Musze troche przemyslec czyim to jestem potomkiem, zebym mogla pod wlasciwy pomnik pojsc i polozyc kwiaty.
Rzeczywiście, PA majsterkuje. 🙂
Ten Nohavica coś takiego ma w sobie… Niby proste piosenki, żaden wielki głos, ale za serce chwyta i nie puszcza. To się chyba nazywa charyzma. 🙂
Króliku, a co ja mam powiedzieć? Nawet rasy nie da się u mnie określić, a co dopiero nacji. 🙁
Tutejsza ludność mówi na mnie Promenadenmischling. 👿
To ja niczem Królik myślałam, ze taki upał u Rysia. 😆
A to w Rysiu. 🙁
Oooo, to trzeba porządny wznieść toast za zdrowie, co to za porządki są?
Oj, Rysiowi się zaniemogło? To ja się przyłączam do Siódemeczki. Nie można człowieka bez wsparcia zostawić. No!
Mojito może być? Akurat dużo mam, mogę się podzielić. Ze świeżą miętą prosto od kury. 🙂
Jakby kto nie znał 😉
http://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo
Eee, co by miał nie znać. 🙂
Tak, mojito prosimy.
Swietny ten Nohawica – taki czeski, kurka wodna!
No dobra, dla wszystkich mojito. I górę lodową przyholowałem. Mam wrażenie, że się nie zmarnuje. 😉
Czeski, czeski, zupełnie, jakby Havel śpiewał.
Jak jeszcze mojto doprawię, to zlegnę błogo pod miejscem bałaganu.
W przeciwieństwie do Rysia ma wszędzie hm, hm, hm.
Ludzie mają różnie, a ja mam w poprzek.
Bywa. 🙂
Ho ho, Promenadenmischling to brzmi bardzo… paradnie, w lansadach, do podziwiania! I to wlasnie caly ty, Bobiczku!
Dobrze. Nie powiedziałam chyba jeszcze, że przekazałam Księdzu Wojciechowi w upalną niedzielę w Treblince wydrukowane nasze listy wraz z podpisami.
Zrobiłam to w ostatniej chwili, kiedy już miał odjeżdżać ze swoimi parafianami do Treblinki II – obozu pracy dla aryjskich więźniów z Polski.
Upał był straszny i ani cienia wiatru, który powiał tylko podczas nagrania krótkiego epizodu.
Ksiądz wzruszony (nie wiedział, co jest w środku) złapał teczkę i podążył za ludźmi.
Dopisałam później jeszcze trochę wyjaśnień do tej teczki.
Muszę wyjaśnić tu trochę może dziwną sytuację milczenia Ks. Wojtka, tak, jak ja ją widzę.
Ludzie mają dziwne fobie, ja nie znoszę rozmów telefonicznych, a Ks.W. chyba pisania listów elektronicznych. On czeka na telefony, których nie mogę mu ofiarować, z niewielkimi wyjątkami, a ja nie czekam na odpowiedzi, bo wiem, że ich nie będzie.
W tym wszystkim jest między nami, mam nadzieję, pełne zrozumienie i harmonia.
I w duchu tego zrozumienia, bo znam Go od wielu lat, wiem, że jesteśmy dla Niego wielkim wsparciem, trudnym do przecenienia, przede wszystkim dlatego, że nie przynależymy wszyscy do KK.
W Jego imieniu dziękuję wszystkim, bo wiem, jak ważne jest to nasze wsparcie .
Kocham Was i tych Wszystkich, którzy podpisali się pod listem, bo to jest Ich list.
Naprawdę kocham.
I dokładnie nie tylko ze względu na Księdza, ale dla wszystkich, którzy chcieliby normalnego, życzliwego świata wzajemnej tolerancji i dialogu, jakkolwiek górnolotnie i naiwnie by to nie zabrzmiało.
Tu jest troche relacji z tej upalnej niedzieli w Treblince:
https://picasaweb.google.com/110036307578240581096/Treblinka28Lipca2013?noredirect=1
Dzień dobry 🙂
Ks. Lemański ma swoją stronę
http://ksiadzlemanski.waw.pl/
Ciekawe najnowsze wpisy.
Dzięki za reportaż Siódemeczko 🙂
mt7 nie znamy się osobiście, ale kocham Cię za wszystko co robisz.
Dzięki, Anro 🙂
Myślę zresztą, że przyjdzie pora, kiedy wszystkim podziękuje.
Teraz, jak sam powiedział, za chwilę się rozpadnie.
Czytam w tej chwili wspomnienia Haliny Birenbaum o zwierzętach w ich domu:
http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje38/text26p.htm
i po raz tysięczny zaskakuje mnie ogromna miłość i pogodzenie ze swiatem, które ma w sobie.
Nie mogę się temu nadziwić.
Siódemeczko 00:59
Strasznie ciężko to czytać.
Wierzę jednak, że dobro, które uczynił, do niego wróci.
Trzy drobiazgi z dzisiejszej rozmowy — ufam w jakość obserwacji rozmówcy a jego interpretacje pomagają różnym informacjom trzymać się kupy. Więc powtarzam.
— Utrzymywanie się ludzi tutaj, w Argentynie, przy katolicyzmie ma związek z tym, że Kościół tutejszy, choć musiał wdać się w różne układy z wojskową juntą, to nie oczernił swego obrazu zbyt ścisłą współpracą.
— Oskarżenia rzucane na papieża co do jego roli w uwięzieniu dwóch księży, które pobiegły w świat po konklawe, nie są rzetelne, to była część zaczynającej się i widocznej obecnie walki z nim, rozgrywanej na zupełnie innym polu.
— Deklaracja papieża, że kibicuje drużynie San Lorenzo ma spore polityczne znaczenie. (W polskiej Wikipedii jest odniesienie do artykułu we Flondrze na temat tej deklaracji, ale bez cienia zrozumienia o co tu chodzi). Drużyny mają wyraźny rys społeczny i nawet ideologiczny swych kibiców. No i San Lorenzo należało kojarzyć z robotnikami ze związków zawodowych i dość niezależną klasą średnią. I te grupy były szczególnie nienawidzone przez juntę i zrobiła ona wiele, by wpuścić klub w dołek finansowy i przyczynić się do usunięcia go nagłówków prasowych. Tak więc oświadczenie o kibicowaniu mu jest niedwuznacznym i tak właśnie rozumianym wyrażeniem w symbolicznym języku jego nastawienia do poczynań junty.
Wywiad z ks. Lemańskim:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,14363699,Ksiadz_Wojciech_Lemanski__Prawda_jeszcze_nikomu_nie.html
Przepraszam za podwójne przesłanie komentarza. Może Bobik to rozdwojenie litościwe wygryzie. Piszę z tableta a on ma zupełnie własne życie.
I bardzo ciekawa rozmowa z matką autystycznego dorosłego syna:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,14363507,Maria_Wroniszewska__Mama_autystycznego_Dominika__Wspolzalozycielka.html
Tylko my z Toba znow nie spimy, Puchalo? 🙂
Dzieki za Treblinke, Siodemeczko.
Słabo sypiam, odkąd sie dowiedziałam, że mam dziurę w siatkówce, którą trzeba szybko operować, o ile ma się mi wzrok poprawić. Mój mąż jest po pierwszej operacji wymiany stawu biodrowego, a za 10 dni ma drugą. I tak nam życie tego lata upływa na szpitalach. Przynajmniej dobrze, że jest ciepło, bo w końcu po to jest lato.
No, niestety oba podpięte wywiady tylko dla subskrybentów… To nic, wrócę sobie do czytania Majmona.
Sorry, Puchalo, ze u Was szpitale, operacje. Moje mysle tez nieustannie wokol tych spraw. Czy tak juz bedzie zawsze? 🙁
Dzień dobry 🙂
Właściwie nie wiem, od czego pochodzi słowo Promenadenmischling, ale mam pewne podejrzenie. Widzę oczyma duszy niedzielny deptak, panie w kapeluszach, panowie w kościółkowych ancugach, na smyczach pieski, wykąpane, uczesane i spryskane (brrr!) perfumką. Państwo przystają, wymieniają uprzejmości, bry – bry, ładną dziś mamy pogodę, co tam panie w polityce, jak zdrowie szanownej mamusi, gadu gadu, a pieski tymczasem, za plecami, pod nieuwagę…
No, nie będę tu szerzył psornografii, mimo że wszyscy poza mną dorośli, ale właśnie dlatego, że dorośli, niech sobie dośpiewają. 😎
Do tego, co pisała Siódemeczka, tylko tyle powiem: gdyby się nawet okazało, że nasz list nie będzie miał żadnych innych skutków, poza tym jednym – podtrzymanie na duchu skrzywdzonego człowieka, który jest bliski załamania, to dla tego jednego powodu koniecznie trzeba było go napisać.
I nieustające serdeczności dla ks. Wojciecha. 🙂
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14381219,Grzegorz_Miecugow_zostal_spoliczkowany_przez_uczestnika.html
Niestety, nie mam łatwego pocieszenia dla tych, którzy z biegiem lat, z biegiem dni coraz bardziej czują się osaczeni tematem chorób wraz z wszystkimi ich konsekwencjami. To rzeczywiście w pewnym momencie się zaczyna i potem jest już tylko gorzej. Ale dla mnie i w tej sprawie – całkiem serio, bez żadnych metafor – strasznie ważne jest Dobre Towarzystwo. W tym Wasze. Gdyby nie blog, gdyby nie poczucie, że tyle stąd idzie do mnie dobrych, ciepłych myśli, znacznie trudniej znosiłbym różne własne osaczenia.
Puchalo, do Ciebie też mnóstwo serdecznych myśli będzie z blogu szło. Masz to jak w porządnym, przedwojennym banku. Za swoje mogę ręczyć, ale i innych nawet pytać nie muszę, bo na tyle już znam tutejsze Towarzystwo. 🙂
A najgporsze, ze Pan B. nie zawsze jest w stanie zniwelowac opetania spowodowanego joga. Niby taki Wszehmocny i Wszechpotezny, a z joga nie potrafi Sobie porazdic:
http://wyborcza.pl/1,75478,14381575,_Spotkalem_sie_ze_zlymi_skutkami_uprawiania_jogi__.html
Ciekawe jak Monika sobie z tymi zarzutami poradzi. I blame her, too. Sprytnie sie schowala, bo wie, ze bedziemy ja pytac o joge i rozne inne szatanskie wersety.
Bardzo ciekawe te „insajderskie” doniesienia andsola.
Ile to rzeczy trzeba wiedzieć, żeby cokolwiek wiedzieć… 😉
Przesyłam spoooore naręcze pozytywnych myśli. W taki piękny dzień wszystko lepiej wygląda.
Promenadencośtam brzmi świetnie. Kocham te niemieckie, tasiemcowe wyrazy 🙂
Dzień rzeczywiście na razie jak marzenie. U mnie w nocy przylało, a teraz powiewa lekki zefirek, więc upał nie jest tak strasznie dolegliwy jak wczoraj. Słoneczne plamy wylegują się na tarasie jak rozleniwione koty, winogrona kołyszą się nad głową, lawenda wiedzie rozbzyczane pogawędki z trzmielami… Jak tu nie kochać świata, nawet kiedy się wie, jaki potrafi być wredny. 😆
Nie wiem, czy kliknęliście na to obszerniejsze wyjaśnienie, które ks. Sawa daje we Frondzie. Ja kliknąłem i na taki passus zwróciłem uwagę:
Ewangelia to nie nasze miłe bycie wobec ludzi, ale Boże Słowo, które niesie prawdę. Wobec tego zawiera podstawowe orędzie chrześcijańskie: Bóg kocha; człowiek jest grzesznikiem i zasługuje na śmierć
Jeżeli tak ma wyglądać „podstawowe orędzie chrześcijańskie”, to co się dziwić, że nadstawianie drugiego policzka zmienia się w policzkowanie dziennikarzy, a miłość bliźniego realizowana jest przy pomocy buta, knuta i mieszania z błotem. Którzy grzesznicy zasługują na śmierć też już tu i ówdzie się orzeka, choć na razie jeszcze wyroki nie są wykonywane.
Broń nas Panie B. od takiego chrześcijaństwa, bo od pogaństwa już my się tam jakoś obronimy. 🙄
Czysta mowa nawisci, Bobik, tryska z tego Sawy. 😈
Swoja droga nie rozumiem dlaczego Kosciol nie owinie go przescieradlem i nie zawiezie do jakiego zamknietego zakladu, zeby im frekwencji nie psul.
A kto ma owinąć, Kocie? Jakaś wierchuszka, która tak samo myśli? Czy „odszczepieńcy” i ateiści, żeby znowu był krzyk o wtrącaniu się wewnętrzne sprawy? 🙄
Ciekawe czemu bog nie stworzyl lepszego czlowieka? Nie umial? Nie chcial? Teraz i on i my musimy sie tak meczyc…
Latwiejszych dni dla wszystkich, ktorym zdrowia nie staje.
U nas byla ulewa, burza i grad. A teraz ok. 15C. Gdzie sie schowalo nasze bankowe lato?
Przebywa u mnie z kurtuazyjną wizytą, Króliku. 🙂
Nawet mi przyniosło w prezencie żółtą fasolkę szparagową, która tu jest rzadkością, więc się niebywale ucieszyłem.
Króliku, przyjdą nieba łaskawsze… 🙂
Jakby wszyscy byli lepsi, to co to by była za wolna wola?
Dzień dobry pomiędzy jednym bezinterneciem a drugim 😆
Wszystkim chorującym i współcierpiącym z chorującymi mnóstwo dobrej energii i życzliwości 🙂
Wróciłam z corocznych warsztatów jogi w samym sercu puszczy.
Najwyraźniej bez dodatkowego towarzystwa 👿
W przedostatnim numerze TP tematem tygodnia była joga.
Z wywiadu z ks. J. Pereira, nauczycielem jogi, psychologiem, filozofem, teologiem:
Abt mówić o jodze w kontekście egzorcystów, muszę najpierw zapytać każdego katolika, czy słyszał o św. Ignacym Loyoli, który nakazał ludziom zwracać uwagę na dary Ducha Świętego. W przeszłości szatan używał także Kościoła katolickiego. Szatan może użyć każdej dobrej rzeczy po to, aby zmienić ja w złą.
Piotr Sikora analizuje dokumenty Vaticanum II w poszukiwaniu odpowiedzi czy „Katolik może ćwiczyć?”
Według deklaracji „Nostra actate”
w religiach różnych narodów odnajdujemy „jakieś rozpoznanie owej tajemniczej mocy, która obecna jest w biegu spraw świata i wydarzeniach ludzkiego życia”
Cytuje też PII, który twierdził, że „obecność i działanie Ducha nie dotyczą tylko jednostek, ale społeczności i historii, narodów, kultur i religii.
A stosunek Kościoła do innych religii określony jest poprzez podwójny szacunek: szacunek do człowieka w jego poszukiwaniu odpowiedzi na najgłębsze pytania życia i szacunek dla działania Ducha w człowieku.
Szkoda, że niektórzy „obrońcy” tak mało wiedzą o duchowości i własnym Kościele 🙁
A poza tym uuuuuuupaaaaaał 😯
Dzień dobry,
w papierowej Wyborczej bardzo dobry wywiad z ojcem K.Mądelem, a w Wysokich Obcasach z ks.Lemańskim.
I tłumaczenie, że papieskie „lio” to nie raban, ale zadyma, bajzel, bałagan 🙂 .
Choćby dlatego warto dzisiejsze wydanie kupić.
Bardzo ładnego i przerażajacego zarazem określenia użyła p.Agata Bielik-Robson w felietonie Wysokich Obcasów:”szariatyzacja polskiego katolicyzmu postępuje”.
Przeraził mnie ten ksiądz Sawa, podejrzewam, że zbyt długo używał chińskiej porcelany i słuchał Johna Lennona…
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,14378984,Ksiadz_Eda_Jaworski_zgromil_kibicow_z_Wiary_Lecha.html#BoxSlotII3img
Myśmy przed chwilą w rodzinnej pogawędce mówili o talibanizacji i choć to od szariatyzacji na pozór może się wydawać niedalekie, to mnie jednak moje określenie bardziej pasuje. Bo szaria to z grubsza coś w rodzaju kodeksu praw, który może być interpretowany i stosowany dość różnie. Są państwa łagodnego szariatu, gdzie w praktyce jego opresyjność pozostaje mniej więcej na poziomie zakazu picia alkoholu. A na drugim biegunie są talibowie czy wahabici, którzy już nawet nie tyle skrajnie ortodoksyjnie interpretują słowa Proroka, co wymyślają sobie własny Koran i własny szariat, o stopniu opresyjności coraz bardziej obłąkanym. Duchowni w rodzaju ks. Sawy czy abp. Michalika, niesieni spienioną falą katolicyzmu toruńskiego i Wiary Lech, wydają się zmierzać w tym drugim kierunku.
Ale tłum młodych ludzi skandujących spontanicznym odruchem „przepraszamy” (tak, to prawie contradictio in adiecto) jest czymś zupełnie nowym i pięknym. Więc mają oni coś, czego dużo starszym brak.
Tak, to bardzo ładna reakcja, świadcząca o tym, że ta młodzież nie tylko przyjechała hedonistycznie poimprezować 😉 ale czuje wspólnotę odpowiedzialności za tę imprezę. Tylko że to z „walczącym katolicyzmem” à la Fronda nie ma nic wspólnego, Woodstock to całkiem inna bajka.
Dzień dobry 🙂
Od wczoraj jest córasek 🙂 Zachciało się jej przylatywać do Krakowa (dwie psiapsiółki) dzięki czemu liznęła opieki zdrowotnej, życia kawiarnianego i kolei, sama nie wie jakich.
Przyjaciółce źle zrasta się palec, co ważne, dłoni. W dzień wizyty u ortopedy coś jej trzasnęło w stopie. Dowlokła się do lekarza, który mógł tylko obejrzeć ową stopę, ale wystawić skierowania do RTG już nie. Zlecenie było na palec dłoni. Należy pokuśtykać do lekarza rodzinnego, który wystawi na stopę, umówić się na termin i mieć nadzieję, że nic nie trzaśnie gdzie indziej. W zapchanej, dłuuugiej poczekalni, córasek czytała gazety. Uderzyła ją jednostronność i ostre ferowanie wyroków, brak solidnej informacji, literówki, kolokwialny język zaśmiecony anglicyzmami. Zaznaczam, że nie brała do ręki tabloidów.
W sympatycznych, nietanich knajpkach była zdumiona, jak, cytuję „plugawym językiem”, posługują się dobrze ubrani, na oko syci ludzie.
W nagrzanym, brudnym i pośmierdującym pociągu, skrajnie różnym od reklamowanego filmikiem na dworcu, wściekły konduktor szukał kogoś z angielskim. Dwóch młodych ludzi jechało we właściwym kierunku, ale niewłaściwym pociągiem. Bilety, prawie dwukrotnie droższe niż wymagane na ten skład, kupili w internecie. Nie rozumieli, dlaczego mają płacić ponownie. Córasek, która w Krakowie i na Zachodniej rozpaczliwie próbowała się połapać w przewoźnikach, rozumiała ich świetnie. A konduktor się darł. Wrzeszczał, że mają się nauczyć polskiego i polskich porządków, straszył wyrzuceniem z pociągu i policją. Córasek wiele do tłumaczenia nie miała, bo wrzask jest zrozumiały we wszystkich językach. Chłopaki się zaparli, kazali wzywać choćby armię, konduktor furiat gdzieś poleciał i nie wrócił.
Zawsze kiedy przyjeżdża nie może pojąć, dlaczego tak trudno o zwyczajną, banalną życzliwość i skąd tyle agresji. Ona mówi, że my tego tak nie rejestrujemy, bo w tym tkwimy i docierają do nas tylko wybuchy. Przypomniały mi się „niewidoczne” swastyki.
Żeby nie było, jej się tutaj mnóstwo rzeczy podoba i z entuzjazmem odnotowuje różne zmiany, ale z warkotem ma problem.
Wiem, że to do mnie niepodobne, ale to pisałam ja, haneczka 😉
Co za gadula ta Haneczka!!!! 😈
Pojawiły się wpisy ze śląskiej Jasienicy. To miło, kiedy jasieniczanie wspierają jasieniczan 🙂
A jak długo,Haneczko, córasek jest poza ojczyźnianym łonem?
Rzeczywiście, trzeba się będzie do Haneczki poważnie zabrać i oduczyć ją tego notorycznego słowotoku. 😈
Ten warkot i traktowanie bliźnich z buta rzuca się w oczy i uszy chyba większości „powracających zza”. Nie wiem, jak jest z cudzymi ziemcami, którzy niuansów wyczuwać nie potrafią, kuchennej łaciny nie wyłapują, a furiackich konduktorów mogą zaliczać do różnic kulturowych. Ale przecież najbardziej szkodzi to nie tym, którzy przyjadą i wyjadą, tylko tym, którzy muszą żyć w tym stale.
Wierzę, że to się kiedyś zmieni, bo jaskółek jednak widuję coraz więcej, choć wiosny jeszcze nie uczyniły. Ale najpierw, obawiam się, będzie jeszcze wiele lat chodzenia po pustyni. 🙄
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,14377515,Ks__Boniecki_na_Woodstocku__Nic_nie_przyjechalem_oferowac_.html#Cuk
„Spotykam stare kobiety, które mówią, że plują na telewizor, jak widzą Donalda Tuska. To jest pewien obraz Polaka.”
Prymitywnie okazywana nienawiść, nawet za cene przysparzania sobie roboty 😉 . Taż one te ekrany własnoręcznie potem muszą pucować.
Mnie by się nie chciało 😉 .
Właściwie to się czepiam. Bo przecież ruch pobudza krążenie, a zatem to jest rodzaj terapii. Z jednej strony rozładowuje napięcia, a z drugiej zapewnia codzienną dawkę ruchu 🙂 .
Nie każdy musi lubić nordic walking.
Oj, rzucają się, rzucają rzeczy w oko. W ucho. Siedzę na rynku wrocławskim z Dawnym Działaczem, kawiarenka literacka i szykowna, niemal Noworol post-prl. On mi przedstawia Znaną Postać, mówi, że to wicedyrektor teatru. O, chyba nawet słyszałem o. A teraz słyszę go. Miło poznać tirlu-tirlu, potem zwraca się do swego towarzystwa i lecą słowa w takim szyku i wystroju, że strach słyszeć. Czy oni tak muszą, mówić i akceptować?
Spotkałam się z określeniem „rydzyc walking”. Myślę, że adekwatne 😉
O, to jest to, Andsolu!
Zmoro, siódmy rok, przyjeżdża trzy cztery razy w roku. Tam, przez całe studia, pracowała w pubie i mówi, że gdy ostro piją, lecą różne teksty, ale tak zwyczajnie, na trzeźwo, to nie.
Ja często jednak zwracam publicznym „łacinnikom” uwagę (choć szczerze tego nie cierpię) – z różnym skutkiem. Czasem w moją stronę leci dodatkowa wiącha, ale czasem widać, że komuś się zrobiło głupio, nawet „przepraszam” już mi się zdarzało słyszeć. Więc ze względu na tych,którzy potrafią się zreflektować, nie ustaję w wysiłkach. 🙂
Dawniej, kiedy Młody był bardzo młody, wykorzystywałem jego w celach perswazyjnych (jak pan może, dzieci słuchają i czego się uczą…). 😈 Ale odkąd Młody podrósł, muszę szczekać na własny rachunek. 😉
Rodzina zażądała jednym (i wielkim!) głosem zupy jarzynowej. Mam nadzieję, że nie jest to wstęp do całkowitego przejścia na jakiś demoniczny wegetarianizm, który wśród Psów ma opinię jeszcze gorszą od Monikowej jogi. 🙄
Moze, Bobiku, ty masz jakis specjalny grozny warkot. Ja tam lacinnikom uwagi nie zwracam, bo to ich lacinnienie to jest przeciez tez prowokacja: mozecie mi naskoczyc. I maja racje, rzeczywiscie to tylko im mozemy. Dopoki sami nie zechca poslugiwac sie innym jezykiem… rownie dobrze moge zwrocic uwage pijakowi, zeby nie lazil po pijaku w publicznych miejscach. No ale ogolnie pijakow tez widze mniej.
Pamietam takich facetow spiacych po lawkach, krzakach, gdzie nie badz, bredzacych do siebie i swiata, juz ich nie ma. Albo ich matki emerytki pomarly, albo i oni sami.
Ciekawe jest ze ja zauwazylam coraz mniej takiego meskiego bezczelnego jechania lacina, choc tez zanotowalam, ze tzw mocne brzydkie slowa weszly do potocznego uzytku. Mlode wyksztalcone kobiety uzywaly w rozmowie miekkie brzydkie slowa kurde albo kurna. Ale od tego sie swiat nie zawali.
Jakie piekne kalarepki widzialam dzisiaj na targu do twojej jarzynowej, Bobiku. Wogole warzywa i jarzyny sa teraz najpyszniejsze. Do jarzynowej proponuje dodac takie oto wegierskie kluski (ja kupuje gotowe). maja one te zalate, ze sie nie rozmiekczaja na papke w zupie, a wciaz pozostaja jakby al dente.
Czasem prowokacja, Króliku, a czasem kompletny brak świadomości, że kogoś może to razić. Naprawdę. Pamiętam też takie sytuacje, kiedy po zwróceniu uwagi ktoś (zwykle samiec alfa) się unosił, ale reszta towarzystwa zaczynała go mitygować – ty, wiesz, naprawdę za ostro lecieliśmy, miejsce publiczne, trzeba się trochę pilnować.
Staram się tych swoich uwag nie wygłaszać tonem żądającym ani pouczającym, tylko informującym z troską (wie pan, mnie jest jakoś przykro/głupio, kiedy słyszę…), bo to na ogół działa najlepiej. Ale nie jestem pewien, czy elementu pouczania da się tu tak całkiem uniknąć.
Te węgierskie kluski takie malutkie, prawie jak paznokieć? One się nazywają, przepraszam za wyrażenie, csipetke. 🙂
Ale u nas wszyscy jakoś wolą bez klusek. Za to mogą być ziemniaki w kostkę, co w ortodoksyjnych zupojarzynowych kręgach uważane jest za nietakt. 😉
A wiesz, Bobiku, ze kaposztas to kapusta po wegiersku… Oznacza tez plaskie kwadratowe kluski, ktore sie wlasnie z kapusta… Podejrzewam, ze to sa nasze rdzenne polskie lazanki. Zlodzieje kulinarni, ci Wegrzy.
Kartofle w jarzynowej moga byc, jesli sie cala jarzynowa do dna zje. U nas beda mlode ziemnieki z kopereperkiem, mizeria i sledzie. Troche eklektycznie. Przydalyby sie mielone kotlety, ale nie ma ich komu zrobic, a sledzie juz sa.
Egg barley, nie csipetke:
http://easteuropeanfood.about.com/od/hungariannoodlesdumplings/r/grated-noodles-tarhonya.htm
Bobiku, masz włączonego Skype’a?
Orzeszku, mądrość abepe mnie zmiażdżyła 🙂 .
http://www.youtube.com/watch?v=HXbgSfw_Eac
Posłuchajcie wykwintnego języka i zwróćcie uwagę na głębokie zrozumienie odbijające się w oczach słuchaczy.
A jak ładnie się zacukuje arcybiszkopt, jak się zgubi w ściądze 😉 .
Przepraszam, wstydzę się, biję się w piersi i proszę o wybaczenie.
Jakie tam egg barley. Csipetke! 😆
http://webaruhaz.marazplast.hu/kepek/z/6707_teszta8csipetke.jpg
Może jeszcze jagody, a nie borówki? 👿
Golono, strzyzono, Bobiku:
https://www.google.ca/search?q=tarhonya&client=firefox-a&hs=gi2&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=fflb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=gUv9UbiXE7i44AP_j4GYCA&ved=0CJYBEIke&biw=1680&bih=943#facrc=_&imgdii=_&imgrc=gk7kR8G1yk9s8M%3A%3B1tvZvju-3i7r9M%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.ungarische-produkte-online.de%252Fimages%252Ftarhonya_nudeln_aus_ungarn.png%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.ungarische-produkte-online.de%252Finfo%252FTarhonya—traditionelle-Teigware-aus-Ungarn.html%3B698%3B456
Wylaczylam glos i wtedy b. dobrze mi sie ogladalo arcybiszkoptowa linke od zmory. Czerwona czapeczka jest twarzowa, sluchacze wygladaja schludnie, a sala jest przestronna i jasna.
Borowki rosna jak wiadomo na polu, a jagody w lesie.
Eee, w polu to rośnie wiatr i tam go trzeba szukać. A w lesie rosną dzieci leśniczego. 😎
U nas rośnie zaledwie marniutki powiewek 😕
Haneczko, może trzeba mu poszukać kamrata. 🙂
Nie wiem, czy wszyscy zniknęli dlatego, że dalej popijają mojito, ale ja właśnie z tego powodu. No bo wieczór taki piękny… 😀
Piękny, ale idzie straszna burza i zaraz będzie tu sodomia z gomorią. Może mnie grad wytłuc, więc przezornie wyłanczam sprzęty i idę spać. 🙂
Ja porządkuję zdjęcia z Wrocławia, a reszta pewnie już śpi.
Ale też już się położę i poczytam sobie.
Dobranoc. 🙂
Bardzo zazdroszczę osobom, które mają ogrody, niezależnie od wielkości.
Ktoś nie śpi, choć egoistycznie przyznaje, że nie w tym celu, iżby spać mógł ktoś. 😳
A dla kogo to Wielki Wódz jest taki maleńki, że wytłuc może go grad? 😯
Na rano mam zadanie dla Szanownego Ogółu. Musimy dostarczyć Panu Administratorowi jakiegoś zajęcia, bo najwyraźniej z niedoboru trolli i technicznych wpadek zaczął się nudzić. Dostarcza teraz takich np. informacji, że listę podpisało 8 Błażejów i 124 Jolanty. 😈
No to się odezwę dla Bobika, bo ciągle tkwię przy kompie. Układam podróż do NYC z kilkudniowym wyjazdem do Toronto. Tam spotykam się w październiku z wnuczką mojego przyszłego bohatera książki i mam występ na slawistyce U. of Toronto. Usiłuję to wszystko logistycznie ułożyć najmniejszym kosztem, bo – jak wiadomo – kobieta zawsze płaci.
Noc trójmiejska przyjazna, temperatura przychylna ludziom i psom. Mój smacznie śpi. Lubię, jak ma sny – wtedy całe 6,5 kg wagi podskakuje na kanapie i wydaje zgłuszone nibyszczekania.
Kurdwanowski się jeszcze nie odezwał. On też kardiolog, czyżby się wybierał na zlot do Amsterdamu?
Bobiku, czule
Jagoda vs. borowka
csipetke vs. tarhonya ma sie jak
http://www.whats4eats.com/pastas/csipetke-recipe
do
http://easteuropeanfood.about.com/od/hungariannoodlesdumplings/r/grated-noodles-tarhonya.htm
Moge siedziec w wirtualnym czyscu za dwie linki, ale kluseczki rwane to nie to samo co tarte zacierki.
Powiem wam, ze wieczor byl taki piekny ze szedlem piechota z Szachista, ktory ustal w dzisiejszym meczu, i z Piesami.
Dobranoc.
leniwa niedziela
balkon zaprasza 21°
szeleszcze ponownie 🙂
herbata ?
duzo herbata 🙂
rodzina doniosla: szczecin przejety przez zwolennikow zaglowych
jednostek 😀
ponownie herbata
i jeszcze raz duzo herbata 🙄
Przez całe stulecie ludzie wpłacali pieniądze do wspólnego worka – w Polsce ten worek od 1934 roku nazywa się ZUS – i z tego worka wypłacane były bieżące świadczenia. Dziś próbuje się nam wmówić, że takie szlachetne gesty są niepotrzebne i szkodliwe. Zamiast się solidarnie składać, lepiej mieć pieniądze na indywidualnych kontach i grać nimi na giełdzie.
czesc tutaj:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,14380140,Myslisz__ze_sam_sobie_poradzisz_.html
calosc papierowo 🙂
https://lh3.googleusercontent.com/-W_7hmj1e06s/TYYbYPiUyYI/AAAAAAAACoM/Uveh2zhn_ZI/s1000/DSC_3565.JPG
czytanie to przyjemnosc 🙂
pstryk
Dzień dobry 🙂
Ryś, już w zdrowiu?
Upał
młódź sikorza w kąpieli
bez goraczki, Irku, moge czytac 😀 tylko w Tereny Zielone bryknac nie wolno :ery:
😥
😥 😥
Nie pacz, Rysiu, nie pacz, niedługo brykniesz w Tereny Zielone. 🙂
Opowiedz trochę o warzywach na balkonie, albo może pokaż, co?
Myślałam, że tylko Rysie brykają, a u Irka sikorki też.
Przyjemny świat.
Królik to jest znawca kulinarny. Mówię Królik, myślę rosół. 🙂
No nie, teraz też myślę jeszcze – pasta. 😀
Dzień dobry 🙂
Zaraz widać, że po Irka włościach nie chadza żaden Kot. U nas ptasia młódź tak beztrosko by się kąpać nie odważyła, choć kamienne korytko do tego celu jest. Ale Pręgowana uznała, że korytko należy przebranżowić na pijalnię wód i ptacy się podporząkowali, choć pyskować przeciw dekretowi chwilami pyskują. 😉
Koty chodzą i co jakiś czas pierze lata po ogrodzie 🙁
Ale do kaskady kot nie może się dostać. Był taki jeden, co próbował tam skoczyć i dłuuugo się potem suszył
Suszyła się żaba, suszyła…? 😉
Króliku, tak na serio, csipetke i tarhonya to są w praktyce kluski z takiego samego ciasta, tylko pierwsze są skubane, a drugie w oryginale były nawet nie tarte, tylko przeciskane przez takie specjalne sito i potem obsuszane. Tarcie to późniejszy wynalazek. Tarhonyę zresztą już mało kto robi w domu, najczęściej kupuje się kluchy gotowe, tak jak niemieckie spätzle. Domowy wyrób csipetke jest częstszy, bo to kluszczęta błyskawiczne.
Ale ja się, krakowskim targiem, zgodzę na jakąkolwiek nazwę klusek, jeśli Warszawa zgodzi się wreszcie na jedynie słuszne nazywanie jagód borówkami. 😆
Dzien dobry!
A nasza sasiadka Gladys skonczyla dzis 99 lat. Jeszcze rok i Krolowa przysle jej specjalny telegram urodzinowy, jak wszystkim posyla na setne urodziny.
A tymczasem nasz aktywista blokowy Glen zorganizowal tydzien temu akcje kartkowo-prezentowa od wszystkich sasiadow! Ale nie dam glowy czy wszyscy sasiedzi sie zmobilizowali. Od nas ( a wlasciwie od E, bo ona zakupila) przynosze dwie kartki, bombonierke z recznie zrobionymi czekoladkami i butelke likieru Tia Maria (gdyz E. jest przekonana, ze wszystkie starsze panie kochaja Tie Marie).
Przerwalem na chwile pisanie, bo do drzwi zadzwonil Glen.
Wlasnie wrocilem od Gladys.
Niepotrzebnie denerwowalem sie czy inni beda pamietac o kartkach urodzinowych, bo mieszkanie Gladys jest cale w kartkach. Nawet Rumunka Rosemary, ktora juz od 10 lat mieszka w Niemczech, a mieszkanie wynajmuje jakims POlakom, przyslala sliczna karteczke i list urodzinowy.
Gladys siedzi w fotelu i ubolewa, ze potkniecie sie na schodach uniemozliwilo jej wychodzenie z domu.
Ale bardzo zadowolona z powodu akcji Glena. Jest slicznie ubrana, umalowana i ubizuterowana.
Gladys jest chyba komunistka, bo do dzis dostaje gazete Morning Star. Morning Star pisze glownie o strajkach na swiecie 🙄 .
Widze, ze wszystkich wywialo. Gladys to dziecko Pierwszej Swiatowej, wybor wtedy byl tylko miedzy socjalizmem a komunizmem. Happy birthday Gladys!
Niejaka Colette napisała:
Kobieta wtedy dopiero powinna zdać sobie sprawę ze swego poważnego wieku, kiedy nikt więcej złego słowa na nią nie powie. 😀
To znaczy, ze moja Stara jest jeszcze calkiem mloda!
Cod dziwnego: mamy w sypialni (okno otwarte) inwazje… biedronek! Nie czerwone w kropeczki tylko jasno-brazowe w cztery kropki.. Wszystkoe ostroznie stracamy z okna na roze.
Wczoraj wieczprem Stara znalazla 3 biedronki. Dzis kolejne dwie.
Ktps o czyms takim slyszal?
Obawiam sie tylko, ze te brazowawe nie sa „native”. A my chceny tylko czystej rasy angielskiej.
Ooo, w POlsce tez! Te zoltawo-brazowe!
http://conatoporadzisz.blogspot.co.uk/2012/09/inwazja-biedronek-2012-biedronki.html
Jeszcze gorzej niz u mnie. A moze to tylko poczatek inwazji?
12746???
Eee, to popularne imie i nazwisko. Jest nawet rezyser filmowy, ktpru sie tak nazywa.
a teraz 12766
Dzień był dziś zbyt piękny, żeby go spędzić w necie. A i wieczór nie gorszy. 🙂
Ale mam nadzieję, że net znosi spowodowane urokami lata nieobecności bez urazy. 😉
To jednak były lewe Lemańskie, oba.
a 12773 ?
12773 jest ok. A czemu ten numer był podejrzany?
Pod tym nr był Adam Michnik warszawa
a czemu zniknął ?
W pierwszej chwili myślałem,że to żart 🙄
http://wiadomosci.wp.pl/gid,15866250,kat,1342,title,To-zdarzylo-sie-w-Polsce,galeria.html
Aaa, teraz rozumiem. PA też siedzi przy swoim kompie i pewnie on wywalił, zanim ja to zdążyłem zauważyć. 🙂
Dobry wieczór.
Takie coś się pokazało (po Woodstocku):
http://studioopinii.pl/walter-chelstowski-noc-bialych-rekawiczek/
Tekst Chelstpwskiego jakby z Blogu Bpbika wziety. Mysmy to wszystko pisali pelnymi zdaniami od lat. Ja w kazdym badz razie pisalem.
Jak nie bedziemy nazywac faszystow faszystami to sie obudzimy z lapa w nocnym naczyniu. I bedzie na wszystko za pozno, bo faszysci beda juz u koryta.
Tak, trzeba nazywać rzeczy po imieniu. I domagać się prawa do takiego nazywania. Notuję dyskusje w mediach na temat np. ostatniego nazwania przez Pana Władysława Bartoszewskiego zachowań na Powązkach krótko: motłochem, i postępowanie niektórych dziennikarzy organizujących w TV dyskusje na ten temat. Niby to ma być zgodne z zasadami demokracji i bezstronności mediów ale w sumie w moim odbiorze daje to legitymację takim trafnie określonym przez Pana Władysława Bartoszewskiego.
Pan Chełstowski ma rację, nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu. Profesor Bartoszewski nazwał motłoch motłochem, włożył kij w to mrowisko, co do którego było wiadomo, że się oburzy i zapała najświętszym oburzeniem, ale pomogło. Nie było jeszcze dobrze, ale już lepiej. mnie tylko przeraża stwierdzenie, z którym się zresztą zgadzam, iż z „pleśnią” nie da się wygrać rozumem. Jeśli nie rozumem, to czym? Innej broni chyba nie mamy…
Alez mamy, mamy.
Rozumem to mozna wygrywac z miloscia, a nie z brunatnymi.
Czyżbyś miał, Kocie, na myśli jedyny argument jaki brunatni rozumieją?
http://studioopinii.pl/jerzy-lukaszewski-odmiana-albo-niedola/
…a jest to tekst z kwietnia 1926 pióra M. Łempickiego.
Demetrio: należe do osób które sądząc, iż jesteśmy niejako zakładnikami systemu demokracji „tu i teraz”. Jest to wszak system w którym statystyczna większość „ma rację”. I jest to racja obowiązująca.
Ale demokracja daje do dyspozycji narzędzia takie jak (w przeraźliwym skrócie) inicjatywy obywatelskie. I jeśli będą masowe a media będą o nich odpowiednio informowały, to może to być jakaś szansa. Niestety chodzi nie tylko o światłe, prawe idee i takie postępowanie a o liczebność czynnych zwolenników.
No dobrze, zakończyłam misję, to mogę rozejrzeć się trochę.
A tu jeszcze gorzej.
To ja dobranoc, bo jeszcze jeden list muszę napisać. 🙂
Sztuka jest zawsze w awangardzie. I potrafi wyjasnic, kwestionowac albo zadac wnikliwe pytania:
http://www.telegraph.co.uk/culture/theatre/theatre-features/10190565/The-Events-What-do-we-do-about-evil.html
Gdzie sa dzisiaj centra sztuki: gdzie jest dzisiaj Berlin, Paryz, Nowy Jork czy Londyn…
Chciałem wstawić dla Was w jakimś dostępnym miejscu całą prawdę o kotach ale nie umiałem z tabletu, więc wstawiłem do G+ – czy zdołacie to zobaczyć?
Dzień dobry 🙂
W terenie zablokowano mi Studio Opinii, nie zablokowano prawdy o kotach 🙄
Herbata….
Zapraszam wszystkie Koty, Psy i inne Zwierzęta, w tym Ludzi, na urodziny Szamana* i moje ❗ 💡
W programie:
– gonienie myszy po ściernisku
– gonienie żab po trawniku
– polowanie na złote rybki w oczku wodnym
– polowanie na ptaki na dachu altany
– skoki przez płoty
– inne
Oprawę muzyczna gwarantuje Kocia Orkiestra Kumpli z za Winkla. Bażanty i inne frykasy dostarcza nasz personel.
Pucujcie futra i przychodźcie 😆
Jak by się komuś nie chciało pucować, to też może przyjść, w niewypucowanym 😉
—————————-
* czas i miejsce moich urodzin zostały dokładnie odnotowane w annałach. Szaman, jak niektórzy tu wiedzą, był przez jakiś czas bezdomny. Nie znamy dokładnej daty jego urodzenia. Ale nieludzki szacuje, ze jesteśmy rówieśnikami. Toteż dzieląc się z nim kanapą, miską i personelem, dzielę się również datą urodzin.
PS. A nie zapomnijcie przypadkiem o prezentach 👿
Najlepiej niech będą duuuuuuużeeeeeee i boooooogaaaaate 😎 😯
herbata 🙂 😀
🙂 herbata nieustajaco
Wydaje mi sie, ze auitor/tworca przedstawienia na edynburskim Fringe’u nie posuwa sie dalej niz chocby dziennikarze probujacy przyblizyc odbiorcom zrozumienie Zla kiedy sie wydarza cos co wstrzasa szczegolnie mocno opinia publiczna. W ostatnich dniach kiedy pierwsze strony gazet i wszystkie mozliwe dzienniki zaczynaly sie od dalszych szczegolow sprawy zaglodzenia i zakatowania Daniela przez rodzicow – matke i ojczyma, najczesciej powtzrajacym sie kwalifikatporem swiadczacym o bezradnosci dziennikarzy i komentatorow bylo okreslenie „beyond understanding”. Jakby mowiacych: zlo jest, zlo bedzie, nie da sie go wyei,imowac na zawsze nawet z ppomoca dobrych praw, szczegolnej czujnosci sluzb socjalnych, rozumienia dzialania mozgu i czego tam jeszcze. To nie wykret, to jest prawdziwie „beyond understanding” , wielka tajemnica.
Dzień dobry bardzo 🙂
i pracowity 😎
Jutro wyjeżdżam na kolejne bezinternecie A po drodze będziemy się zlatywały z Vesper Na co już teraz bardzo się cieszę 😆
Pomachamy do Was jutro znad Bałtyku 😉
Dzień dobry 🙂
Herbata? To chyba jakoś strasznie wcześnie jest?
Bo ja od herbaty dzień zaczynam, a kawę piję dopiero wtedy, kiedy czuję, że warto by się również obudzić. 😉
Widzę, że strasznie dużo roboty dziś będzie. Futra sam wprawdzie pucował nie będę, bo nie lubię i nie mam wprawy, tylko zatrudnię Pręgowaną, ale za prezentem dla S. i Sz. będę musiał osobiście polatać.
I kwestię perfumy trzeba będzie przemyśleć. Ostatnio pojawiłem się na kociej imprezie spryskany moim ulubionym „Łajnelem No 5” i powodzenie towarzyskie miałem, prawdę mówiąc, dosyć średnie. 🙁 Może lepiej tym razem wziąć „Czar Makreli”? 😎
Jagodo i Vesper, jak zwykle przy blogowych zlotach będziemy obecni duchami, które Wam niepostrzeżenie będą podpijać wino i łaskotać w pięty, celem wywołania ataków śmiechu. 😎
Bloże, czuj-duch! 😆
Zastanawiam się nad tym Złem… Jasne, mózg ma taką właściwość, że usiłuje wszelkie napotykane zjawiska ująć w znane sobie kategorie, powkładać do przygotowanych szuflad albo utworzyć naprędce nowe szuflady, jakoś uporządkować. Ale w przypadku naprawdę wielkiego Zła nie wiem, czy nie powinno ono pozostać właśnie „beyond understanding” – leżeć na wierzchu, robić nieporządek, drażnić, przeszkadzać, uwierać. Bo oswojone, odłożone do szuflady, uwierać przestaje i już nie domaga się tak natarczywie reakcji.
Więc ja często wcale nie chcę Zła oswoić, zanalizować, zrozumieć. Niech zostanie tym niepojętym cierniem w bucie i przypomina o sobie, żebym chociaż co jakiś czas musiał pomyśleć „no nie, to jest przecież nie do zniesienia, trzeba coś z tym zrobić”.
Szanowni Sokratesie i Szamanie!
Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe składają Wam koty:
– bracia Pirat, Pinkot i Nos,
– tricolorka Fiśka (Delfina)
– pręgowana Magistra z córkami Primą i Tercią oraz
– Miśka (Suka Dziwka Latawica) i Kawa (mała czarna znajda marcowa).
Fiśka już robi manicure na stole tarasowym.
Wiele lat życia w dobrej kondycji, wygodnej kanapy, pełnej miski i przede wszystkim głaskania na żądanie.
Ooo, u S. i Sz. zanosi się na Wielkie Zbiegowisko. 😀
No to dajcie szybko tej kawy, wypada się naprawdę doprowadzić do stanu używalności. 😎
No, dobra, dobra, juz przyjde na te impreze urodzinowa, skoro ma byc tyle atrakcji. Moge nawet pomoc przy rozlewaniu. 😈
A Elazet napraede ma tytlu na utrzymaniu? Obawiam sie ze jakosc uslug i kuchni moze ucierpiec…
Nie ma przypadkowych zachowań. Brunatna ” pleśń” kwitnie http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14382584,Grzegorz_Miecugow_zaatakowany_na_Woodstocku__Oskar.html#BoxSlotII2img
Zgadzam się z Psatrapą – dopóki wielkie Zło będzie dla większości “beyond understanding”, istnieje szansa, że będzie zdarzać się bardzo sporadycznie. Zło oswojone może łatwiej wejść do ludzkiego repertuaru. A mon avis certamente.
W związku z okropnym oburzeniem prawicy na prof. Bartoszewskiego warto przypomnieć, jakie są słownikowe znaczenia wyrazu „motłoch”. Jedno odwołuje się do starożytności i formy władzy (ochlokracja), a drugie, potoczne i częstsze, dlatego wymieniane na pierwszym miejscu, to tłum ludzi zachowujących się niekulturalnie, wywołujących burdy, bijatyki. Zatem nazwanie tłumu wywołującego burdy na cmentarzu motłochem jest po prostu adekwatne i świadczy o właściwym rozumieniu tego słowa, czego jako żywo nie można powiedzieć o adwersarzach WB.
A o tym nawiązującym do form władzy znaczeniu podrzucam tekst J. Chłopeckiego – nienowy, ale w wielu miejscach zatrważająco aktualny. Ciekawie przeczytać też komentarze, których większość natychmiast potwierdza diagnozy autora.
http://industrial.salon24.pl/98332,jerzy-chlopecki-schylek-demokracji-motloch-i-jego-przywodcy
I tyle na razie szczeknąwszy, lecę w bezinternetowy teren – popracować, prezentu urodzinowego poszukać, itede. Mam nadzieję, że nie spóźnię się na kocie party. 😉
Zostalem zbanowany? Bo czekam na akceptacje…
zostales zbanowany Kocie, kara za grymaszenie na jakosc uslug.
Co sobie myslisz, luksus kocie (patrz pisze kocie mala litera!),
ze mozesz ciagle narzekac? DO ROBOTY ty na Starej utrzymaniu!!!!!!!!!!
😛 😛 😛 😛 😛 😛 8)
balkonuje, szeleszcze, herbatuje, idzie powoli na brykanie 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=UrOZllbNarw
🙂 🙂 😀 herbata oczywiscie
jezeli jest Wam szkoda zbanowanego Kota, to patrzcie tu:
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/p480x480/1003503_571994649509297_1892087573_n.jpg
Mordechaj dostal szlaban i mimo to udaje…………..
8) 8) 8) 😆
Chyba tez bede musial przebrac sie za Krolika.
24 stopnie w cieniu, zielona herbata na tarasie (nareszcie, po burzach) – what’s not to like? I jeszcze kolejne blogowe urodziny (jak rozumiem, Sokrates i Szaman sa astrologicznymi Lwami). 🙂 Stu lat wszystkim Zwierzetom Malym i Duzym, wlaczajac w to takze Dwunogich! A niektorym, jak Gladys, drugiej setki. 🙂
Co do zla (czy Zla – a to juz cos troche innego) to za bardzo jeszcze chyba jestem w nastroju wakacyjnym, zeby sie wypowiadac, wiec tylko dodam, ze przed dojsciem do punktu „beyond understanding” nalezy, moim i nie tylko moim zdaniem, najpierw jednak troche zwyklego, ludzkiego understanding poprobowac. Inaczej mozna przegapic moment, w ktorym mozna jesli nie zaradzic zupelnie, to w kazdym razie ograniczyc zasieg. No ale ja mam troche inne podejscie, inspirowane takze nieco inna tradycja filozoficzna (jeszcze jeden powod, zeby sie znalezc na liscie Osob Zakazanych ks. Sawy, obok slonikow na szczescie i jogi – czym jakos dziwnie malo sie przejmuje). 😉
(Na wakacjach widzialam jedna z lokalnych wiejskich drog w Zachodnim Massachusetts, przy ktorej staly przepiekne, spokojne posagi Buddy, i inne artefakty z Azji poludniowo-wschodniej. Chyba cala okolice nalezaloby skrupulatnie wyegzorcyzmowac… 😆 )
W czasie wakacji tez zajrzalam do publikacji amerykanskich Jezuitow, i przeczytalam duzo ciekawych artykulow „zakonnych kolegow” Franciszka na temat tego na ile to, co lubimy w Papiezu Franciszku, wywodzi sie z jego wlasnej osobowosci (sporo), a na ile ze wspolczesnych intepretacji duchowosci ignacjanskiej, ksztaltujacej wszystkich Jezuitow (bardzo, bardzo duzo). Totez artykuly na temat pozostawania soba i otwartosci na inne tradycje duchowe nie sa w magazynie America czyms nowym. I akurat zbiegly sie z bardzo cieplym, osobiscie napisanym przez Franciszka listem do muzulmanow, w zwiazku z zakonczeniem Ramadanu. Obawiam sie, ze teraz trzeba bedzie cytowac papieskie listy jako zagrozenie duchowe (oraz zakazac czytania magazynu amerykanskich jezuitow). 😉
A kuku! Jesli ktos chce pobyc przez chwile tam,gdzie ja, to miejscowosc nazywa sie Mezzolago, nad jeziorem Lago di Ledro. tylko ostrzegam: widoki piejne, ale okropecznie goraco. Piejne? Moga byc i piejne. 🙂
Uch.. ta wstretna Aga! Widoczki, kurka wodna.
A widok na stacje benzynowa to nie jest piejny?
Pocztowki z wakacji powinny z krotkim tekstem, ale z ladnym widoczkiem, Mordko. 😉
Listy z wakacji moga byc dluzsze, ale za to nie powinno byc ich za duzo, zeby wszyscy mogli odpoczac – i piszacy, i czytajacy… 🙂
Z domu tez oczywiscie mozna posylac i pocztowki, i dluzsze listy, w zaleznosci od okolicznosci i nastroju. 😉
A tu jeden z tych tekstow Jezuitow o Franciszku. Ciekawy zwlaszcza dla niekatolikow, i byc moze, dla niektorych, rownie egzotyczny, co joga. 😉
http://americamagazine.org/content/all-things/francis-ignatian-pope
I jeszcze dla Bobika szczegolnie, ale w ogole ciekawe chyba dla wszystkich piszacych w internecie – artykul z The Atlantic Monthly o komentarzach w internecie (w Anglii teraz tez toczy sie fosc ciekawa dyskusja na troche inny, ale pokrewny temat – pogrozek zwlaszcza dla kobiet piszacych na Twitterze).
http://www.theatlantic.com/technology/archive/2013/08/comments-on-the-web-engaging-readers-or-swamping-journalism/278311/
Dzień dobry. 🙂
Jeśli ktoś wolałby jednak być tu, gdzie ja , to miejscowość nazywa się Lubeka. A ja mieszkam nad samą rzeką Wakenitz (warto wyguglać, bo b. ciekawa!). Rano budzą mnie ptaszęta , kajakarze, stateczki. Wieczorem podpływają łabądki….
Pływam systematycznie. Do pracy, na zakupy, na zwiedzanie przemieszczam się rowerem. Praca mocno stresująca, ale chyba podołam.
Śledzę wydarzenia w kraju z coraz większym obrzydzeniem.
Co do obietnicy przebrania się, Kocie, trzymam Cię za ogonek.
Bardzo cikeawy tem artykul o. Christiansena o Franciszku i jego ignacjanizmie – zaraz sie lepeiej rozumie o co mu chodzi. Chyba zbyt dawno juz nie byllo zadnego jezuity na Stolicy Piotrowej
I ten drugi o moderopwaniu komentarzy na forum Athlantic Monhly tez b. interesujacy.
Deszcz! Deszcz! Nareszcie deszcz!
Nareszcie doczłapałem. Z trudem. Wcale się nie musi być nad żadnym Lagiem, żeby było potwornie gorąco. 🙄
Zaraz będę czytać artykuły od Moniki, ale najpierw muszę Mordkę wpuścić, bo widzę, że coraz bardziej samowolny Łotr dzisiaj nad nim postanowił się poznęcać. Ale zmienię przynajmniej czas wstawienia, żeby komentarz nie przepadł w mrokach dziejów. 😉
Sprobuje wlepic jeszcze raz cos co z jakiegos powodu czeka na akceptacje:
Tez musze leciec, wiec mie mam czasu na przeczytanie calosci eseju Chlopeckioego, wiec sie tylko odniose do samego poczatku. o tym motlochu niewyksztalconym i prymitywnym.
Przypomina mi sie okres tuz przed zakonczeniem kampanii wyborczej i wyborami ktore mialy wylonic pierwszego czarnoskorego prezydemta USA. Moja rodzima korporacja niemal przez cala kampanie wyborcza wyglaszala ciemne przepowiednie, ze Ameryka “nie jest gotowa na prezydenta Murzyna, z bardzo zatroskanymi minami..
Na dwa dni przed wyborami mlody i ambitny reporter BBC zostal wyslany (a raczej pewnie sam sie wyslal) do samego serca Ameryki “czerwono-szyjej” , do malego rolniczego miasteczka bodaj w stanie Ohio, gdzie odwiedzil… co?… oczywoscie lokalna mordownie, gdzie siedzial prosty amerykanski motloch pochlaniajavc dowolne ilosci gorzaly. No i poczal wypytywac jakby sie poczul gdyby prezydentem zostal Obama.
Jego wysilki do sprowadzenia tych ludzi aby powiedzieli cos motlochpowatego byly niemal rozpaxzliwe i warte pokazywania na zajeciaich z zurnalistyki na Columbii. Niemal podsuwal im co pownni powiedziec, a oni go o malo nie zlinczowali, bo swietnie wycxzuwali czego od nich oczekuje i byli wsciekli.
To mi sie przypomnialo jak wyjatkpowo wstretny i glupi redaktpr dyzurny w pracy mojej Starej, Marek R. zmusil ja aby poszla na miasto (ona sie opierala) i zebrala vox populi Londynczykow co mysla o tych f..ing forejnerach czyli imigrantach, ktorzy zabieraja nam, prawdziwym Anglikom, stanowiska pracy. Stara chodzila i chodzila, zaczepiala bezrobotnych pijanych zebrakow, sprzedawcow gazet, przygodna chuliganerie, ullicznych grajkow oraz zamiataczy ulic. I natykala sie na dokladnie takoie same odpowiedzi jak mlody zdolny reporter w mordowni w Ohio. Wricila do redakcji wsciekla, ze sie dala wrobic, ani jeden glos nie nadawal sie do motlochowatego vox populi, zdaniem nieocenionego redaktora dyzurnego.
Nie wiem gdzie ten motloch sie chowa, ale go tu nie spotkalem. Ani moja Stara.
Teraz widzę, że i Monikę przytrzymało. 😯 Kary na tego Łotra nie ma! 👿
Mordko, ten opis motłochu to nie jest kolejka wahadłowa, która jeździ w obie strony. 😉 Ze stwierdzenia, że motłoch (w tym ochlokracyjnym znaczeniu, nie potocznym) składa się zwykle z ludzi niewykształconych, bynajmniej nie wynika wniosek „wszyscy ludzie niewykształceni są motłochem”. Ja bym zresztą wolał określenie „źle wykształceni”, bo nie chodzi tu o stopień edukacji sensie formałnym, tylko o marny aparat pojęciowy, który nie pozwala wystarczająco radzić sobie ze zmienną rzeczywistością, a to się zdarza i profesorom niektórych uczelni. 🙄
Nie jest też tak, że zjawisko tworzenia się politycznego motłochu musi występować wszędzie i zawsze. Wręcz przeciwnie, w stabilnych demokracjach i okresach prosperity motłochu albo nie ma wcale, albo jest zupełnie marginalny. Rośnie w liczebność i krzykliwość w określonych warunkach, ale wtedy może się zrobić bardzo niebezpieczny. Zwłaszcza jak trafi na przywódców, którzy warunki potrafią wykorzystać dla własnych celów i zrobić z motłochu znaczącą siłę polityczną.
Chciałabym prosić Szanowny Koszyczek o potwierdzenie lub zaprzeczenie. Figura diabła ( a w zasadzie jego „twarz”) przed Marienkirche w Lubece przypomina mi twarz pewnego pana z bardzo zacnej warszawskiej dzielnicy. Nie wiem, czy nie jestem przypadkiem za bardzo uprzedzona i czepliwa? 🙂
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1e/Der_Teufel_an_der_Marienkirche_in_L%C3%BCbeck%2C_Plastik_von_Rolf_Goerler%2C_1999.jpg/800px-Der_Teufel_an_der_Marienkirche_in_L%C3%BCbeck%2C_Plastik_von_Rolf_Goerler%2C_1999.jpg
Tak. Bobiku, to prawda, ale nie wszedzie ten motloch ma te same odruchy i pojdzie robic pogromy „obcym”.
Nasz rodzimy motloch pojdzie predzej tlumnie rozwalac sklepy i szabrowac telewizory i adidasy, niz za przywodztwem jakiegos psychopaty robic pogromy i Fackelzugi czy pluc na starenkich weteranow wojennych.
Wczoraj Orm wspomnial, ze demokracja dopuszcza takze malo atrakcyjne idee. Otoz nie koniecznie. To jest dla mnie wielki problem demokracji w Polsce ze te mniej atrakcyjne idee dopuszcza do mainstreamu.
Tego jednak nie ma w Zjednoczonym Krolestwie. OPlacana z pieniedzy podatnika BBC ma to wrecz zapisane w swoim statucie: nie dopuszczamy przed kamery i mikrofony pogladow skrajnych.Nie obrazamy ludzi. Jesli z jakichs powodow nalezy o nich donosic, top wlasnie w fprmoe doniesienia, ze takie sie pojawily. Ale plujacego Ziemkiewicza nie zapraszamy do studia, a jesli „musimy” zaprosic, to nie moze tej decyzji podejmowac ta czy tamta redakcja – zezwolenie musi wyjsc od najwyzszych wladz korporacji i po uprzednim skonsultowaniu z dzialem prawnym korporacji.
Oczywoscie od czasu do czasu ktoras z redakcji usiluje ten surowy zakaz zlamac, ale wzburzenie jest wowczas tak ogromne, ze rezygnuje. Tsk bylo kiedys z zamiarem zaprpszenia do panelu dyskutantow (Question Time) przywodce BNP – Brytyjskiej Partii Narodowej, partii legalnie dzialajacej w tym kraju. I nie dopuszczono, bo oburzenie w Parlamencie, mediach komercyjnych, nawet wsrod licznych dziennikarzy samej BBC bylo potezne.
Zwyczajnie – pewnych ludzi sie nie zaprasza, nie daje sie im publicznej trybuny do tryskania jadem i nienawiscia.
Nie wiążę pojęcia motłochu z wykształceniem, zwłaszcza w niektórych miejscach na ziemi; wiążę to pojęcie z brakiem zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Aby ta mogła istnieć a daj Boże dominować trzeba aby była kultywowana („promowana”) przez generacje w rodzinach, w społecznościach lokalnych etc., aby była powszechnie szanowana i tak premiowana.
Zgadzam soe. Orm. ale tej roboty po tylu latach od zaprowazdenia demokracji, nawet jeszcze nie rozpoczeto! To ile jeszcze mozna czekac?!!!
Jeszcze cztery-piec kat temu nie wolno bylo mowic i rasizmie na stadionach, aby nie wyskoczyl szef od pilki noznej i gwaltownie nie zaprzexczyl, ze takie zjawisko istnieje.
A pamietasz wzburzenie po brytyjskiej „Panoramie” przed mistrzostwami? No skad! Material przeklamany! Jak smieja nas krytykowac! A u was Murzynow bija etc etc.
Mar-Jo: figury diabła ? niedaleko szukając zastanawiam się jak dzisiejsi gorliwcy o nastawieniu fundamentalistyczno/egzorcystycznym” (sorry za neologizm) potraktowali by chyba szerzej nieznane przedstwienia diabłów wykute w kamieniu, datowane na średniowiecze i wmurowane w ścianach romańskiego kościoła w Inowrocławiu.
http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,1110,118615379,140744439.html
Tak, Ormie. Przyzwoitosc w ogolnej kulturze i w rodzinach, gdzie wszystko sie zaczyna, to troche jak angielskie trawniki (bardzo latwo miec ladny trawnik – zasiac, strzyc, podlewac, najlepiej przez okolo 300 lat). Ale nawet wtedy istnieje niebezpieczenstwo, ze przy braku uwagi nagle wyrosnie cos zupelnie innego (Niemcy w latach 30-tych moga byc jednym ale noe jedynym przykladem).
Bobiku, ten Lotr jest bardziej perfidny niz myslalam – on mnie nawet nie raczy powiedziec, ze komentarz czeka na akceptacje (na ekranie iPada wyglada jakby zostal wpuszczony). Moze tez ma wakacje? A moze nie wpuszcza komentarzy ze wzmianka o ks. Sawie (bo gdyby z kolei byl ks. Sawa, to od razu byloby wiadomo, dlaczego mojego komentarza nie wpuscil: 1. joga, 2. Budda, 3. muzulmanie i 4. Papiez Franciszek(?!). 😉
Mordko, to jeszcze na chwile o duchowosci ignacjanskiej w dzialaniu. O. Christiansen jest bylym rektorem jezuickiej wyzszej uczelni w Bostonie, Boston College. Znam tutaj kilka osob, ktore sa ich absolwentami. Wszyscy to nie tylko bardzo przyzwoici ludzie, ale tez niezwykle zywo zaangazowani w szeroko rozumiane sprawy spoleczne (w tym w pomoc dla najubozszych), krytyczni i myslacy. Czesto wspominaja, ze wlasnie odwagi w mysleniu i zdrowego krytycyzmu na jezuickiej uczelni od nich szczegolnie oczekiwano. I myslenia dalej niz czubek wlasnego nosa. To by sie zgadzalo z Franciszkiem. 😉
Moniko. kiedy Ojciec mojej Starej potrzeboal ok. tysiaca mezczyzn do wyprobowania na nich pierwszej na swiecie szczepionki przeciw Hepatritis B i drugiego tysiaca na wyprpboanie placebo, pierwsi zglosili sie jezuici: caly zakon jest do dyspozycji pana profesora, probuj pan do woli.
Bardzo wzruszony tym ojciec mojej Starej musial odmowic – chodzilo mu o grupe kontrolna ktora moze sie poszczycic 10-18 partnerami seksualnymi w ciagu miesiaca. Jezuici byli zawiedzeni.
POtem Ojcu udalo sie namowic t.zw. gay comminoty of New York (Hepatitiss B jest przenoszony dokladnie tak samo jak HIV) i ona z entuzjazmem nie tylko przystapila do prob, ale po ich zakonczeniu wybrala pana profesora swoim Czlowiekiem Roku, czego on sie okropnie wstydzil, jak rodzina i znajomi zaczeli go przezywac Gay Icon of the Year.
No tak, Mordko, Ojciec Heleny po prostu byl ahead of his time. 🙂 Jezuici sa zreszta takze. 😉
P.S. Starsze dziecko mi wlasnie przypomnialo, ze dzis przypada rocznica pierwszego publicznego przedstawienia Tartuffe’a (5 sieprnia 1667). Molier tez byl wychowankiem jezuitow (podobnie jak Voltaire)… 😉
Jak chodzi o mnie, poważne rozmowy odkładam na razie na później, bo w końcu mój prezent dla dzisiejszych Jubilatów zrobi się nieświeży. 😉
Duuuuży to on nie jest, ale zaręczam, że intencje miałem dobre. 😆
W futrach schodzą się dziewczyny
i chłopaków paczka zgrana,
bo na blogu dzisiaj wspólne urodziny
Sokratesa i Szamana.
Czyś ty Zwierzę, czyś ty Człowiek,
serce otwórz oraz kiesę
i bażanta przynieś bez zmrużenia powiek
dla Szamana z Sokratesem.
Po norach cicho Myszy siedzą w tle,
bo jak przy tylu Kotach tańczyć.
Z szaconkiem, bo się może skończyć źle,
gdy z Kotami bawimy się!
Szprotki na stół, drzwi na oścież,
harce mogą trwać do rana,
bo czasowi mężnie czoła stawią goście
Sokratesa i Szamana.
Blog się od kociego party
chwieje jak pijany statek,
bo jak już impreza, no to nie na żarty,
twierdzą Szaman i Sokrates.
Muzyka kocia na całego gra,
ferajna po firankach tańczy,
toasty twardo pite są do dna,
gdy z Kotami zabawa trwa! 😈
No, genialnie, Piesku! Prawdziwa piesn zastolnaja!!!! Chyba jeszcze sobie golne tego bazanta!
zaczyna być ciekawie
@Kot Mordechaj 5 sierpień 13, 19:11
– przecież demokracja jest sama w sobie narzędziem. I jak każdym narzędziem można nim osiągać różne rezultaty w zależności np. od celu w jakim dane narzędzie nie to, że zostało stworzone, ale w zależności od tego, jak zostanie użyte, to zaś w pewnej (sporej) mierze zależy od nie tylko wykształcenia, ale przede wszystkim uczciwości, ludzkich walorów „operatorów”/użytkowników danego narzędzia.
Do kociego party chętnie bym pograł, na przykład to (nie mam niestety własnych nagrań i z tego powodu przytaczam cudze)
http://www.youtube.com/watch?v=xIuN8B09joE
Antonio Cano to chyba tez jakis Pies?
Dokładnie tak; rasy Curriella…
– alisci Antonio Cano wiódł żywot po części nudnawy bo robił za takiego pieska pokojowego będąc przez jakiś czas archiwista przy królowej, aliści wiele jego tunes z racji swej popularności a i walorów muzycznych było powszechnie znanych także wśród mało wykształconych muzycznie gitarzystów Flamenco i tak pewien Franek (Paco de Lucia) przyznał się kiedyś, że ceni Cano wysoko…coż, wiemy że Franki to fajne chłopaki.
To ja wszystkim Kotom coś kociego:
http://www.youtube.com/watch?v=lNNsEeZ5vsM&list=PLDD1B15E7B3C66D1B
wraz z serdecznymi życzeniami i stosownym naręczem pieczonych bażantów, ofkors! 🙂
Bobiku, nie bez powodu masz tytuł Honorowego Kota 😆
Za prezent pięknie dziękujemy:!:
Elazet,
MIAAAUUUU!!! jesteśmy pełni uznania 😎
Polewaj, Mordko, polewaj, bo goście się niecierpliwią 🙄
Zapomniałem napisać, że obchodzimy piąte urodziny. A pięć lat to dla Kota wiek dojrzały, męski.
Na temat męskości zmilczę, bo musiałbym się źle wyrazić o personelu. Ale powagę i dojrzałość mam w zasięgu łapy 😉
DDemetrio,
😆 😆 😆
Kocie Party się rozkręca 🙂
Ja niestety nie mam czasu ani na party ani na poważną rozmowę. Mam jeszcze co nieco do zrobienia przed wyjazdem.
Ale bawcie się dobrze. Sprzątanie po partyzostawiam Jagodowemu 😉
Dobranoc 🙂
Spoko, Jagodo, my tu opróżnimy co trzeba, również w Twoim imieniu. 😎 A kiedy już Koty zaczną podśpiewywać za Danielem Lavoie qu’est-ce-que c’est beau 'l amour, dyskretnie zasuniemy zasłony. 😆
Mar-jo, bardzo masz rację, jak żywy: http://i.pinger.pl/pgr338/901c981f0027c4494ebc1b96/634112708352212451.jpg 😉
Oj, tak! Nie będziemy przeszkadzać Kotom s’aimer toujours patte sur patte 🙂 A boski, zmysłowy głos Daniela Lavoie potrafi w każdym stworzeniu obudzić to, co w nim najlepsze… 🙂
Ale nalana mo…mo…buzia.
Oh, mon Dieu! Siódemeczko! Wieczorem taki hardcore?! Kto da radę zasnąć w takich warunkach 🙂
znalezione w sieci – mysle ze niewiele mozna zmienic, za pozno –
Ks. dr hab. Dariusz Oko – Supporting community
Czynię to, pomimo że spotykam się z groźbami,
że zostanę zamordowany jak ksiądz Popiełuszko.
To pokazuje, z kim mamy tu do czynienia.
Ludziom, którzy aż tak kłamią i aż tak grożą,
tym bardziej trzeba się przeciwstawiać – żeby nie
zdobyli władzy totalnej. Zresztą nie należy zbytnio
obawiać się męczeństwa i śmierci. Przecież w obronie
ziemskiej ojczyzny, w przypadku wojny, giną
miliony żołnierzy. Tym bardziej mamy obowiązek
walczyć jak żołnierze Chrystusa, gdy chodzi
o obronę ojczyzny niebieskiej, gdy walcząc o prawdę,
walczymy także o zbawienie wieczne milionów.
…pstryk!
Dio mio! Za cóż tak prześladują nieustraszonego księdza Oko?
– męczennicy zawsze się przydadzą dla sprawy. Czasem sie zstanawiam co będzie jeśli się stanie oczywiste iż nikt na nawiedzonych nie będzie chciał zapolować. I tu przypomina mi się postać z książki przyjaciela, postać wyimaginowanego dowódcy który sam sie w końcu otoczył i wystrzelał co do nogi.
Niestety pewien dowódca nawstrzelał sobie coś do mózgu.
Po namyśle ośmielę się nie całkiem zgodzić z Szanownymi Przedmówcami, że zwykła przyzwoitość zawsze wystarcza, żeby nie przyłączyć się do motłochu. Albowiem życie nie zawsze jest uprzejme dostarczać sytuacji jasnych i prostych, w których można się kierować wskazaniem w rodzaju „nie kradnij” czy „nie zabijaj”. Czasem do oceny sytuacji i zdecydowania, co w niej będzie zachowaniem przyzwoitym, potrzebna jest oparta na pewnych umiejętnościach orientacja w rzeczywistości. Nie da się poruszać po świecie politycznym, jeśli się nie umie choćby czytać ze zrozumieniem. Prawdopodobnie bardzo jest trudno ocenić, kto właściwie ma rację z tym całym Smoleńskiem, jeśli się nie zna kilku podstawowych praw fizyki i rudymentów logicznego rozumowania. Łatwiej szczerze uwierzyć różnym demagogom, kiedy się nie ma pojęcia o historii. Itepe, itede.
Powtórzę: nie chodzi mi o wykształcenie formalne, bo dosyć jest dowodów, że można się formalnie zdobytą wiedzą w ogóle nie umieć posłużyć. Mówię o wykształceniu w sensie rozumienia świata i zachodzących w nim procesów, bo to rozumienie jest rozstrzygające również dla wyborów etycznych. W polityce zwykle każda strona twierdzi, że to właśnie ona jest ta przyzwoita i żeby własnym rozumem dojść do tego, której można wierzyć, trzeba jednak to i owo wiedzieć.
A o jezuitach strasznie ładną anegdotkę opowiadał niedawno w SO Bogdan Miś. Tylko żebym ja to teraz znalazł…
Ten dowódca przypomina mi pewnego byłego premiera, który tak zawzięcie tropił wyimaginowany układ, ze znalazł go we własnym rządzie.
Ja myślę, że bohaterowie w rodzaju ks. Oko nawet się sami nie wystrzelają, bo w tym byłby jeszcze jakiś absurdalny rodzaj wzniosłości. Oni się po prostu, zwyczajnie, excusez le mots, zaplują własną śliną.
Wiem, nie jest to obraz nadmiernie estetyczny. 😳 Ale my tu w tej chwili nie o estetyce…
Zgadzam się z miłym Przedszczekaczem, że życie rzadko kiedy bywa czarno-białe. I że trzeba co nieco wiedzieć, żeby nie dać sobie wcisnąć byle czego. Za to łatwo można każdemu wmówić, że myśli samodzielnie 😉 W zamian będzie bronił każdej bzdury jak Prezes 300 złotych.
To tacy bohaterowie, którzy tak się napędzają własnym „bohaterstwem”, że najchętniej już wznieśliby sobie pomniki w oczekiwaniu na przyszłe heroiczne czyny. A jeszcze lepiej – z uwagi na ewentualne czyny dokonane przez swoich przodków. Takie bezpieczne bohaterstwo. Genetyczne.
Dopiszę jeszcze, żeby potem nie było, 😉 Samo wiedzenie, bez poczucia przyzwoitości, też nie jest żadnym gwarantem dobrych etycznie wyborów (bo przecież można być bardzo wykształconym łotrem). Najlepiej byłoby mieć jedno i drugie.
A teraz mi pokażcie kogoś, kto się przyzna, że ani jednego, ani drugiego nie ma. 😈
Genetyczne bohaterstwo 🙂
Musi być jakaś sprawiedliwość na tym świecie, Demetrio. Skoro opętanie przez demona może być karą za grzechy dziadów, to dla symetrii należy się i jakiś pomniczek za dziadowskie bohaterstwo. 😎
To teraz już rozumiem obsesyjną potrzebę lustracji u co poniektórych. Można sądzić, iż wierzą oni, że im więcej złego znajdą u cudzych przodków, tym bielsi staną się ichniejsi…
@ Bobik 6 sierpień 13, 00:11
– a czy przypadkiem owo wykształcenie w sensie rozumienia świata z pogłębioną (przepraszam za „słownik wyrazów obcych”) refleksją aksjologiczną nie jest aby nieodłącznym elementem zwykłego wychowania ku przyzwoitości i życia przyzwoitego czasem w bardzo tzw. „prostych” Rodzinach ? świadomie przeprosiłem za użycie terminu z zakresu filozofii gdyż chyba wszyscy znamy (znaliśmy ? ufam, że wciąż takie istnieją, pamiętam takie z lat ubiegłych) Wspaniałe Osoby legitymujące się miernym wykształceniem takim formalnym, nie mające pojęcia co ów termin znaczy, natomiast wielokrotnie dające świadectwo iż tym się właśnie kierują w materii życia…znów mi się przypomina historia jak to ktoś nie wiedział, że mówi prozą…
Niestety nie mogę wykluczyć, że mi się mimowiednie czasy jakoś mieszają, ale i dziś znam takich Ludzi acz jest ich w moim polu widzenia znacznie mniej niż w latach ’50 czy nawet w latach ’70.
Często czytam o tym, że ktoś dał sobie coś „wcisnąć”, poczynając od rozlicznych ofiar reklam najróżniejszych produktów kończac na ideach etc. Nie bardzo mnie to dziwi od kiedy się przekonałem że znacząca liczba Użytkowników nie ma zwyczaju czytania informacji i instrukcji obsługi tego, co nabywają, a wybór jest często potraktowany „widzimisię”, przelotnym upodobaniem „bo to mi się spodobało”. A gdzie zwykła roztropność ? rozeznanie tego, czego tak na prawdę potrzebuję/oczekuję ? no i zdrowy dystans do tego, co mi ten czy ów serwuje.
Ormie, przypomniałem sobie właśnie mojego niezwykle – naprawdę niezwykle – przyzwoitego na co dzień Wuja, który wrócił sterany z jakiejś orki czy sianokosów i westchnął „ech, pooglądałby człowiek tę telewizję, ino żeby jeszcze rozumiał, o czym oni tam mówią”. 😉
Wspominam to z uśmiechem, bo Wuja bardzo lubię, ale równocześnie mam świadomość, że wobec bardziej kompleksowych zjawisk i wydarzeń (a świat się robi coraz bardziej skomplikowany) prosta przyzwoitość mojego Wuja jest dość bezradna. On nie rozumie nie tylko, o co w nich chodzi, ale nawet języka, którym są relacjonowane bądź opisywane. Nie mogąc więc w tych niezrozumiałych sytuacjach dokonać wyborów własnych, skłonny jest pójść za autorytetem, którym jest na wsi kto? Wiadomo, najczęściej ksiądz. W ilu przypadkach zdanie się na księdza jest gwarancją przyzwoitych wyborów politycznych, pozostawiam ocenie Szanownego Towarzystwa. 😉
Nie twierdzę, rzecz jasna, że Wuj wskutek swoich nieumiejętności zaraz poleci robić burdy na cmentarzu, zacznie nadawać na Żydów, albo pojedzie do Warszay demonstrować przeciwko „tym złodziejom”. Ale gdyby Autorytet uparcie zapewniał go, że tego właśnie wymaga przyzwoitość? Jakoś nie dałbym głowy, że Wuj na 100 procent nie dałby się w końcu do czegoś takiego nakłonić. Choć jako żywo nigdy by nie wziął cudzego, nie skrzywdził staruszki i nie kopnął psa, bo z gruntu porządnym człowiekiem jest.
My tu gadu, gadu o przyzwoitości, a tu pora się raptem zrobiła dość nieprzyzwoita. 😉
To już tylko dobranoc. 🙂
Jakoś mam takie głębokie przekonanie, iż człowiek przyzwoity, choćby i prosty, nie da się namówić na gwizdanie nad mogiłami żadnemu „ałtorytetowi”, że szacunek do grobów przodków ma gdzieś tak atawistycznie zakodowany. Dobranoc! 😀
Ahoj, Koszyczku!
Zeszłam z pokładu i jestem lądowa. Ale nie mam pewności, czy żywa – z powodu temperatury, gigantycznej imprezy żaglowej w Szczecinie i przyjacielskich spotkań, które są fatigati, jak mówi jeden zaprzyjaźniony kapitan. Spędziłam miesiąc głównie na Morzu Północnym, gdzie była taka sama żarówa jak na lądzie. Na szczęście Dar Młodzieży ma klimę. Jutro żaglowce odpływają i przez jakiś czas będzie strasznie pusto i smutno na Odrze.
Myslę, że niebawem będę po reanimacji, to zacznę wpadać.
Ale chciałam już Was przywitać wybitnie morskim ahojem.
@Bobik 6 sierpień 13, 01:51
w rzeczy samej, Bobiku, jest to poważany problem a mówię to bez cienia ironii czy temu podobnych a obcych mi wystrojów. Natomiast zastanawiam się czy było by prawdopodobne, by Wuj, skoro nie rozumie tego co mówią w TV w ogóle by nie zrezygnował z tego urządzenia. Wiem, to brzmi prowokacyjnie, upraszam o chwilę cierpliwości.
Skoro Wuj jest dobrym i mądrym (nie znaczy: wykształconym formalnie) Człowiekiem, to szkoda iż nikt Mu nie uświadomił że na najtrudniejsze tematy można – a moim zdaniem należy – mówić tak, aby każdy był w stanie pojąć co się do Niego „rozmawia”. Jeśli Normalny Człowiek nie rozumie co mówią w przykładowej TV, to, moim zdaniem, coś jest z TV nie tak.
A pomyślałem sobie iż, być może, westchnienie Wuja jest wyrażeniem tęsknoty za wiarygodnym i okazującym szacunek Słuchaczom źródłem informacji, a szerzej – punktem odniesienia. Może to tęsknota za czymś/kimś, komu po prostu można uwierzyć, za czymś, co nie jest podejrzane i nie „wpuści w maliny” i co będzie w zrozumiały i pełen szacunku sposób przekazywało „co jest czym czego”. Znani mi kiedyś tacy Wujowie mieli znakomity rzekłbym instynkt odróżniania tego, w co można wierzyć a tego, co podejrzane. I mimo braku tzw. kultury salonowej potrafili to bardzo taktownie acz „po wujowemu” wyrazić.
Nie chcę ciągnąć tematu TV bo by to było „nitpicking” a doskonale rozumiem że chodzi o dostęp „do świata”, do informacji. Wszelako jawi mi się pytanie: w jakim stopniu TV a i inne media spełniają dziś funkcje informacyjne a w jakim stopniu to, co serwują jest wynikiem procesów bizneso/marketingowych; informacja poddana swoiście pojmowanym prawom rynku stała się kolejnym towarem.
Ważne wydaje mi się podkreślenie ważności autorytetu; tak, myślę że ludzie potrzebują autorytetów w tym takich lokalnych wzorców osobowych. Od kiedy pamiętam bardzo ważną rolę spełniała taka Osoba, taki „rabin domowy”; to osobny temat i jest to dla mnie temat natury uniwersalnej, niesłusznie ograniczany do Braci Starszych tylko.
Natomiast w świetle tego, co się wyrabia już bym – domyślnie – nie polecał księdza proboszcza aczkolwiek nadal bywają tacy bardzo OK. Ale potrzeba dalej jest, obserwuję to w nawet zdawkowych rozmowach na podwórku przed tzw. blokiem przy parkujących autach czy przy okazji kupowania prasy w rozmowie z Panią Kioskarką. Moim zdaniem ci Ludzie coraz bardziej nie ufają mediom, prasie etc., a w każdym razie mają do mediów narastający dystans, a cenią sobie „osobowe źródła informacji” jeśli obdarzą zaufaniem daną osobę po jej bardzo starannym obserwowaniu; liczą się nawet takie detale, jak ręczne otwieranie drzwi auta (mimo otwarcia ich uprzednio pilotem) aby pierwsza wsiadła Żona czy sąsiedzi widzą z okien jak wracając z najprostszych zakupów niesie się Żonie różę taką bez okazji, a Państwo jest po sześćdziesiątce.
Nisieńko, ja Tobie odpowiadam wybitnie lądowym ahojem, pełna szczęśliwości, że jesteś znowu na memłonie. 😀
PS. Zdechła mi bardzo przyzwoita klawiatura. Nie chce pisać polskich znaków. ale poza tym jest bardzo, bardzo i ją ją lubię.
I jusszsz.
Ahoj Nisiu!
Jestes mi jedynym znanym Wilkiem Morskim i czekam na twoja zeglarska korespondencje/ reportaz z tej pieknej wyprawy.
A tu: zmarl ten oto artysta z mojej ulubionej kanadyjskiej prowincji (skromnego, w 85% zalesionego, w reszcie rolniczego, dwujezycznego, z odrobina rybolowstwa) Nowego Brunszwiku, moze kiedys jeszcze wybije jego piekna godzina:
http://www.theguardian.com/artanddesign/2013/aug/01/alex-colville?INTCMP=ILCNETTXT3487
Dzisiaj byl u nas dzien wolny od pracy, swieto obywatelskie (ale nie w Manitobie), okazja do celebracji prowincjalnej kultury, historii i wszelkich osiagniec. Ale jutro juz do pracki.
O, Nisiu, witaj na ladzie! 🙂
Bobiku, przyzwoitosc, w moim przypadku przynajmniej, bo nie chce mowic za innych, to jednak duzy skrot – ale przeciez sam zwykle nie bardzo sie piszesz na pisanie elaboratow filozoficznych, wiec i ja w towarzyskiej glownie rozmowie nie bede tego robic (Orm jak widze nawet przeprasza powyzej za uzycie terminu z zakresu filozofii). 😉 Ale zadnej czarno-bialosci z pewnoscia nie mialam na mysli, i wcale, mowiac o „przyzwoitosci”, nie trzeba jej miec. Gdyby Cie dalej interesowalo co mialam na mysli, to dorzucilabym szerokie pojecie etyki w tradycji Arystotelesa (opartej o budowanie charakteru), a we wschodniej tradycji bardzo przeze mnie lubiane chinskie pojecie „ren”. Moze inni je tez polubia, choc oczywiscie i ono moze podlegac interesujacej krytyce (i podlegalo). Tu krotkie objasnienie pojecia:
http://www.britannica.com/EBchecked/topic/302493/ren
A poza tym cos jest na rzeczy z tym, co pisze Orm o przyzwoitych acz niewyksztalconych formalnie osobach, ktore czasem swietnie wyczuwaja, ze sie je robi w butelke. Niestety rzeczywiscie nie wszyscy, nawet bardzo przyzwoici ludzie, maja cos, co po angielsku potocznie nazywa sie BS-meter. No i pewnie wlasnie dlatego fiozofowie popelniaja ciekawe ksiazeczki pt. Bullshit (o ktorej tu dawno, dawno temu, pare wiekow temu, za „wczesnego Bobika”, pisalismy) – adresowane wcale nie tylko do niewyksztalconych formalnie czy niewyrobionych czytelnikow.
Strasznie nocna noc, więc jest szansa, że mi obleci na sucho wymądrzanie się, bo potem nikt tego już nie przeczyta. No to lecim, bo pisać musim, bo ten Temat Wuja i Autorytetów bliski jest mej wątrobie i nerkom i wszystkiemu, co mną kieruje i pogania.
Bardzo podoba mi się instytucja indiańskich kacyków (caciques), czyli szefów, bo taki to musiał strasznie dużo słuchać a potem średnią poglądów wydestylować i dostawało mu się to samo co jego pradziadkom i praprapra, bo świat się zmieniał powoli i co było decydowane przedtem, było dobre i aktualne i nie musiał w gruncie rzeczy za dużo myśleć Trzeba było iść w górę rzeki i wytłuc tamtych z innego plemienia, bo oni zabili dwa jelenie, które myśmy oszczędzili w zeszłym sezonie i teraz są już tylko trzy i za rok będzie głód, więc sprawy były jasne i poprawnie rozwiązywane, bo diagnozy były dobre.
Ale już panie praczki z Francji z okolic 1788 roku gardłujące za powieszeniem na gałęzi mydlarzy, którzy podnosili ceny mydła i zżerali ich mierny zarobek, nie miały dobrych diagnoz, bo choć pranie było działaniem odwiecznym, to nową była ich kasta, kupowanie mydła u mydlarza i nie miały kacyków znających powody rośnięcia cen wszystkiego. I nawet 225 lat później jak rozmawiać czemu zakotłowało się tam, będą podawali różne dziwne wyjaśnienia, ale w szkole nie uczą myślenia o tym jak zależni jesteśmy o źródeł energii i – jak mówi mój znajomy – gdy spalono prawie wszystkie lasy z owej części Europy a do cyklu węgla (o ropie już nie mówiąc) było daleko, to zostawało tylko jedno cywilizacyjne, choć nie ucywilizowane wyjście – a powyrzynać się trochę. Prowadzące do tego hasła zawsze się znajdą i tu nie Kaczyńscy czy AntyKaczyńscy są ważni, ale pilna i nieodzowna potrzeba pogodzenia zrównoważenia naszych potrzeb i naszych możliwości.
A że indywidualnie nikt potrzeb swoich ograniczać nie chce, a możliwości (szczególnie w takiej atmosferze) cudownie się nie mnożą, pozostaje pomniejszenie ilości potrzebujących. I robi się to bezładnie, bezsensownie i wszystko się pogarsza, bo i zarazy hulają, i zbiory znikają, zwierzęta padają, szlaki chwastami zarastają i wtedy trzeba nowe złe diagnozy stawiać, czyli protestantów i masonów i wiadomo kogo bić i wiadomo kogo o łaskę prosić i wszystko od nowa powolutku się odradza, bo czy to węgiel czy coś innego pojawia się magicznie.
A przydrożni Kaczyńscy zawsze obiecują budowę trzech milionów mieszkań i to można znieść, ale nie można znieść tego, że to oni obsadzają ministerstwa oświaty i tam się decyduje czy będzie bez Gombrowicza ale w fartuszku czy ze Słowackim ale bez kołnierzyka. A o rozumieniu procesów historycznych sza, bo lepiej pitolić czy Hitler był ateistą czy katolikiem a nie mówi się, że setki tysięcy mordujących byli i protestantami i katolikami, więc wiara tam nie miała większego znaczenia.
Ale gdyby myślano o cyklach energii, to może zrezygnowano by z karkówki na grillu i z wypasionych samochodów , ale w takim świecie nie ma miejsca dla PiSu i PO, bo nie wiem które jest agentem kondominium, Rosji czy Watykanu, ale wiem, że są razem agentami Coca-Coli, Nokii i Toyoty.
Więc te konglomeraty nie pozwolą, żeby szkoły zachęcały do myślenia i nieduże są szanse na to, że kolejne pokolenie Wujków będzie mogło zrozumieć co tu się dzieje.
herbata… 🙂
balkonowe lato 😀
balkon bez widoku na Odre i zyglowce, a inni maja tak:
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1146445_566511890071852_809919147_n.jpg
(szczecin ulica kapitanska (sic!))
.. herbata.. wie sie 🙂
szeleszcze 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
Ranek mam dość zabiegany, ale nie mogłem przecież nie wpaść tu z wiadrem kawy i nie przywitać powróconej Wilczycy Morskiej sekretnym, wewnątrzwilczym aaaauuuuuuu! 😀
Mordko, zrób dziś ładną prasówkę, bo ja nawet nie będę miał kiedy po wiadomościach pobiegać, więc pozostaje mi tylko konsumpcja owoców cudzego wysiłku. 😈
Na dobry dnia początek
http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1549883,1,andrzej-zoll-o-tym-jak-nie-dopuscic-do-zagrozenia-demokracji.read
Gdziez ja bym mogl prasowke jak mi sie mozg roztopil i wyplywa uszmi. Nawet i uprasowac nie moglbym w tym goracu..
Dyskusja nam się ładnie rozwinęła, ale muszę ją na razie niecnie porzucić, przynajmniej do późnego popołudnia. 🙁
O ile dobrze zrozumiałem, zarówno Monika, jak andsol, jednak widzą potrzebę pewnego rodzaju edukacji dla zbudowania sobie świadomych podstaw rozeznania etycznego. To ja jeszcze bym tu dorzucił (odchodząc już trochę od punktu wyjścia) takie pytanie, które wcale nie jest dla mnie teoretyczne: czy wszystkim obrońcom krzyży i najświętszych wartości, niebogatym sponsorom bogatego ojca R., itd. rzeczywiście brakuje przyzwoitości, czy właśnie rozeznania? Bo tak na wyczucie wydaje mi się, że jest wśród ich sporo ludzi osobiście przyzwoitych i naprawdę chcących bronić watości, ale straszliwie pogubionych i uwiedzionych przez fałszywe autorytety.
Może mało precyzyjnie to sformułowałem, ale dyliżans już zajechał i muszę znikać. Do potem. 🙂
@Monika 6 sierpień 13, 03:31
– aby się nie rozgadywać: +1
@andsol 6 sierpień 13, 05:23
jasne, kiedyś świat się zmieniał powoli, teraz bardzo szybko. Zastanawiam się wszakże jak wygląda(ła by) sprawa szybko zmieniającego się świata jeśli by przyjąć choć na roboczo, na chwilę, iż człowiek w swej istocie nie zmienia się, a zmieniają się urządzenia cywilizacyjne i to powoduje akcelerację i zbyt często…zamęt. Ciekawe jak by było, gdyby znaczna liczba ludzi podchodziła i „używała” tych nowych narzędzi cywilizacyjnych zawsze z piętra ugruntowanej w nich wychowaniem tradycją, świadomością człowieczeństwa taką „ludzką przyzwoitością”.
Właśnie oglądam w TVN24 informacje o załodze karetki która ciało zmarłego w drodze pacjenta wyniosła z karetki i położyła w rowie przydrożnym bo nie ma na „tą okoliczność” odpowiednich procedur.
Czy aby nie jest tak, że modne od pewnego czasu określenie: „postęp” dotyczy rozwoju coraz szybciej działających i coraz prostszych w obsłudze narzędzi ? a przecież najważniejsze, w jakim celu i co danym narzędziem będzie robione.
Znamienne jest dla mnie oczekiwanie iż to szkoła ma uczyć myślenia. Znam (znałem) kraje gdzie mierzalna liczba szkół spełnia to zadanie, aliści podstawy nauki myślenia wynosiło się (i moim zdaniem dobrze, jeśli nadal wynosi się) „z domu”.
Na ”dom” bym nie liczyl. Predzej na szkoly, prase i telewizje, filmy i lektury. Z domu, nawet bardzo dobrego, wynosi sie sporo g.. I dopiero konfrontacja ze swiatem to g… koryguje. Pozbywanie sie g.. wyniesionego z domu zajmuje nieraz lata, a miektprzy do konca zycia sie nie pozbeda.
Nie chce nic mowic, ale za chwile (jeszcze dzis) bedziemy mieli 13 tysiecy podpisow pod nasza petycja!
– znaczy, Kocie, iż co innego rozumiemy pod pojęciem „dobry dom”. Dom z którego wynosi się g!@#$ nie jest moim zdaniem domem dobrym, niezależnie od tego jakim wystrojem zewnętrzym się legitymuje dla świata.
Najprostszy dla mnie przykład: jeśli z domu wynosi się choćby przyzwolenie na antysemityzm, to powtarzam iż nie jest to dla mnie dom dobry, nieależnie od liczby „szabel powstańczych”, czy profesur w tle.
12940, 12942, 12943 – czy ktoś jest na straży?
Też myślę, że dobry dom to podstawa. Choćby i bez szabel i profesur, choćby do tej podstawy aksjologicznej dodał nadbudowę, tak barwnie przez Kota określoną.
Demetrio, a czy aby nie powinno być tak, że podstawy aksjologiczne właśnie wynosi się z domu, a nie dom ma je nadbudowywać ?
Thank you za czujnosc. Zalatwione..
Właśnie o tym piszę, Ormie. Ewentualną nadbudowę też można „wynieść”, aczkolwiek niekoniecznie.
Mielismy tu kiedys na samym poczatku kolezanke. Bardzo dumna ze swego domu, z ktorego wyniosla najrozmaitsze „wartosci”, co nie jeden raz starannie podkreslala. Nawet dawala do zrozumienia, ze ktos z jej rodziny przechowywal w czasie wojny… no wiadomo kogo, choc wdziecznosci sie nie doczekal, wiadomo….
Potem odeszla, bo nie wytrzymala naszego rozbuchanego liberalizmu i na innym blogu zaczela zamieszczac posty o „redaktorze Koszernej Gazety” oraz o „wiadomej nacji i wiadomym wyznaniu”.
A bylo tego coraz wiecej, wiec z tego blogu tez zostala wyproszona i chyba zmienila nick, bo dawno jej nie widzialem..
Jeszcze nie tak dawno temu mielismy tu tez kolege, ktory starannie i czesto podkreslal z jakiego jest dobrego i patriotycznego domu i ile stamtad powynosil wartosci wartych rozpowszechniania ( a nieobecnych wsrod nas, rozbuchanych leberalow). Potem znudzilo mu sie trzymac w ryzach i zaczal trollowac jak najety. Zostal zbanowany.
Poczem zaczal trollowac w Studiu Opinii i tez go zbanowano, wczoraj zaledwie.
Wiec ja tam w „domy” nie wierze. Wierze w madra telewizje i dobre programy nauczania.
Oba podane przykłady są dla mnie świadectwem iż owe osoby nie pochodziły z dobrych tak jak to określenie rozumiem a rozumiem je wprost domów. W dobrym według mnie domu od małego wpaja się się na przykład zasadę: „im więcej wolno, tym mniej wypada”.
Rozumiem natomiast iż owo określenie żyje własnym życiem, kojarzy się z domem „z fortepianem i kanarkiem”, z którego po niedzielnej sumie chodziło się „Żydów bić na Nowolipki”.
I tak szczerze przepraszam za używanie tego określenia bo nie zdawałem sobie sprawę iż jest ono obecnie odbierane pejoratywnie.
No, nie, pejoratywne nie jest, ale jest na tyle wieloznaczne, ze przestalo byc uzyteczne w tym kontekscie. Wiekszosc z nas sklonna jest sadzic, ze wyszla z dobrego domu i wyniosla dobre wartosci. I ze nasi rodzice posiedli madrosc swiata i nam ja starannie przekazali..
A jest czesciej tak, jak pisal amerykanski poeta: They fuck you up, your mum and dad….
No musz, znow jestem w poczekalni!…
Dzień dobry, Koszyczku.
Chyba czekałam z robotami, aż się upał zacznie. :/
Ciekawe, czy dostaniemy potwierdzenie odbioru, czy adresaci odmówią pokwitowania i przesyłki wrócą do nadawcy?
Jeśli ktoś na prawo i lewo opowiada z jakiego to dobrego domu pochodzi, to, wg mnie, niewiele z niego wyniósł. Od afiszowania się „dobrym domem”, „akowską rodziną”, itp. itd, już tylko krok do przyznania sobie prawa buczenia na cmentarzu.
I dobrze, że SO zabanowało tamtego osobnika, bo zamiast odnosić się do tematu, wykazywał jedynie objawy zaawansowanej obsesji na punkcie naszego Kota.
Siódemeczko, więcej optymizmu, proszę. Właśnie przeczytałam przez przypadek na jakimś katolickim portalu tak paskudnie zmanipulowany artykuł na temat księdza Wojciecha, że po prostu mnie zemdliło. I jeżeli Watykan nie pomoże, to już nie śmiem myśleć, co będzie dalej. Pozytywne myśli przyciągają pozytywne wydarzenia, jestem o tym przekonana, a nawet jeśli nie, to przynajmniej mają dobry wpływ na psyche. I niech mnie p. Terlikowski uzna za heretyczkę.
Przypuszczam, że „dobroć” domu lub jego zatęchłość może sobie uświadomić każdy poznając sporą liczbę ludzi, domów, zdarzeń — czyli mając nieco wiedzy o świecie. I chyba w większości z tych domów były domownik zdoła odszukać wiele dobrego. Mam nadzieję. Nie pociąga mnie wizja pełnego buntu wszystkich przeciw każdej przeszłości, takie nastawienie chyba nie rokuje stabilnej przyszłości.
Wolę wychowanie domowe niż telewizyjne dla jego większej różnorodności. Można manipulować wielką ilością domów jak i telewizorów, ale to wymaga większych nakładów i dłuższego okresu i to utrudnienie jest czasami dobre.
A dwa przypadki znane Koszykowi dają zapewne niewiele informacji o problemie „wychowanie w małych czy dużych grupach”, natomiast więcej mówią o tym jak nawet niekiedy dorośli znajdują poczucie bezpieczeństwa w oświadczeniach w stylu „a mój brat ma dwa metry”.
Ja też mam obsesję na punkcie naszego Kota. 😀
O, widze, ze dyskusja przeszla na rozumienie i odbior emocjonalny zwrotu „dobry dom”. 😉 Tymczasem wszystko, co Orm do tej pory napisal, zupelnie potocznego, smutno-dulskiego rozumienia tego zwrotu nie promuje, a wrecz wprost przeciwnie.
A tak w ogole pierwsze lata zycia spedza sie jednak zwykle w rodzinie, i to co sie wtedy dzieje, i co sie wtedy slyszy, jest wazne dla pozniejszego zycia emocjonalnego i moralnego. Napisano na ten temat duzo ksiazek. Ostatnia znana i szeroko tu dyskutowana to ksiazka Jonathana Haidta pt. The Righteous Mind. Why Good People Are Divided by Politics and Religion – traktujaca m.in. o tym samym, o czym pisze Orm. A jest to jedna z calej serii interesujacych ksiazek na ten temat. Co oczywiscie wcale nie przekresla waznosci innych instytucji funckjonujacych w spoleczenstwie, bo zycie nam sie przeciez uklada zawsze w duzo szerszym kontekscie niz tylko rodzinny. Ale wiara, ze telewizja i szkola wszystko zalatwia sa tak samo smieszne jak wiara w zboznosc dulsko-dobrego domu (niezaleznie zreszta od przykladow blogowych, bo trolle moga sie sprytnie podpierac wszystkim, jesli im to chwilowo odpowiada – to zachowanie zreszta wlasnie niezwykle wnikliwie opisuje Haidt).
A juz szczegolnie dziwi odcinanie sie od roli domu na rzecz telewizji „prawaka” Mordki. Really Mordka? Are you being serious? 😉 To w takim razie zapewne nie mialbys nic przeciwko the Central Hatchery z The Brave New World. A ja z kolei jestem i zawsze bylam po stronie Mr.Savage’a, z Szekspirem pod pacha. 😉
@Monika 6 sierpień 13, 15:38
Moniko: powtórne +1
…a Orm od kilku dziesięcioleci mówi, pisze etc. tak, jak do tej pory. I nic nie wskazuje na to, żeby coś się zmieniło. 🙂
przerwa w balkonowaniu 🙂 🙂
cieple napoje na upaly (co powiecie na herbate 🙂 )
co mysli lewak, wie kazdy i to swietnie tak 😉 8)
do czytania:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/serwis-piracki/20130805/szymielewicz-kto-jest-wrogiem
No, I am not serious! Never.
Wiec powtorze jedynie to, co mi nie wpuscilon i czeka na akceptacje.
„Dobry dom” jest pojeciem tak wieloznacznym w tym kontekscie, ze zupelnie nieprzydatnym. Wiekszosc z nas moze myslec, ze wyszla z dobrego domu, a potem sie okazuje, ze z naszego domu wynieslismy mase przesadow, irracjonalnych strachow i zabobonow, prawd objawionych i tp. I dopiero w konfrontacji ze swiatem (madra telewizja, nazwalem to skrotowo) i sporym wlasnym doswiadczeniem i lekturami pozwala nam rewidowac to co wynieslismy z domu. Zeby nie bylo tak, jak jedna moja znajoma w Ameryce, ktora az do samego glebokiego klimakterium lubila podkreslac, ze jest „studentka prof. Sito” i pewnie do dzis powtarza, nie wiem bo stracilem kontakt, gdyz tak mi dzialala na nerwy i miala wybitnie zly wplyw na otoczenie.
Pewnie, ze z domy wynosimy rozne dobre rzeczy. Ale wynosimy tez i zle. Nawet z dobrych domow. Po trzydziestce powinnismy odpowiadac sami za siebie i ladnie wyniesione z domu zrewidowac.
Opowiedzialbym chetnie co sam wynioslem z wlasnego dobrego domu, ale jestem lojalnym kotem i nie opowiem – z poczucoa lojalnosci. A od tego czasu i dom sie znaczaco zmienil i ja. Dojrzewamy duchowo poza domem, kiedy juz zdolamy odciac sznurki od fartuszka mamusi, jak mowia anglosasi.
.
Siódemeczko, tyle tylko, że Ty masz pozytywną obsesję na punkcie naszego Kota (jako i ja :)), a tamten typ tropił Kicia niczym red. Gmyz trotyl. Syndrom odtrąconej narzeczonej?
😳 😳 😳
Dzień dobry 🙂
12980 Nieruchomości?
Nie rozumiem. wstawiłam post, a on znikł był.
Trudno.
Tez nie wiem. Zostawie to Bobikowi. Moze bedzie umial usunac jedno slowo.
No tak, Mordko, pewnie ze nalezy konfrontowac wyniesione z domu poglady i przekonania z szerszym swiatem. Nikt tu chyba nie uwaza inaczej. Szerszy swiat tez zreszta ma swoje, czesto nieuswiadomione przesady (o tym pisza czesto ciekawie krytycy kultury), i telewizja, podobnie jak internet, niesie tresci i eartosci pozytywne jak i negatywne. Internet na przyklad moze poszerzac spojrzenie przez mozliwosc rozmowy z zupelnie innymi ludzmi, ktorych nie poznalibysmy na codzien, a moze tez (i czesto na tym sie konczy) tworzyc kolka samopotwierdzajace juz istniejace przesady i przekonania (tak sobie pisywal np. anders Bereivik). To samo z wyborem telewizji. Fox News anyone? 😉 Tam przeciez pelno przeroznych seksistowsko-rasistowskich przesadow. Nie wiem, czy ogladales na You Tube wywiad, w ktorym „pani dziennikarka” kilkakrotnie dopytuje sie autora nowej ksiazki o Jezusie, czemu w ogole sie tym zajmuje, choc przeciez jest muzulmaninem (co powtarza kilkarotnie) – mimo, ze autor ksiazki od wielu lat jest profesorem religionznawstwa, i Nowy Testament, w odroznieniu od dziennikarki, czyta w oryginalnym jezyku.
Dlatego to przeciwstawianie „dobrego domu” i „szkoly z telewizja” jest w sumie sztuczne. Mozna sie oczywiscie o to klocic przy upale, ale chyba lepiej zrozumiec zjawiska bez nazbyt ostrych przeciwstawien – chocby ladnie brzmialy i latwo podchodzily pod lape w polemicznym zapale. 😉
Nie proponowalem Fox Newsa. Mowilem o „madrej telewizji”, majac na mysli glownie liczne (choc zdarzaja sie i glupie, nawet calkiem sporo) programy BBC, a szczegolnie stosunkowo nowego Kanalu Czwartego – niestety dopiero od osmej wieczorem, bo maja jeszcze za malo materialow, a moze z powodow finansowych. Ich programy sa chyba potwornie drogie, tak jak potwornie drogie sa wszystkie Atteborougha . Chyba samo ubezpieczenie Pana Attenboroug na wypadek gdyby go bialy niedzwiedz zjadl albo poturbowal, musza kosztowac nas majatek.
Madra telewizja daje bardzo wiele, wprowadza swiat do twojego pokoju, rozmawia z ludzmi, ktorych doswiadczenia zyciowe nie moglyby nam sie przysnic, uczy empatii i zrozumienia, przewraca do gory nogami nasze wyobrazenia o swiecie. I nie tylko programy publicystyczne. Ilez to bylo parskania i wysmiewania sie z „politycznej poprawnosci” kiedy do oper mydlanych zaczeto wprowadzac watki stosunkow homoseksualnych! Ale to nas zmienilo, oswoilo z tematyka, ktora wsrod wielu ludzi pwodowala spory dyskomfort. A programy religijne! Ilez dobrego zrobily. Jak zmienialy serca!
No sluchajcie, jeszcze szesc podpisow i bedzie 13 tys!
Straszna wiadomosc. Oiciec Adelheim zostal zabity przez jakiegos chyba schizofrenika, ktorym sie zaopiekowal:
http://www.rp.pl/artykul/29,1036630-Zabojstwo-duchownego–ktory-bronil-Pussy-Riot.html
Ha! Wróciłem w sam raz na toast za szczęśliwą trzynastkę! 😀
No, tutaj to Łajza nader niezręcznie się wpakowała w posty. 🙁
Jeszcze 1 i jest 13
Wszyscy już czekają w blokach startowych? 😉
Palce gryzę…
Ja tez!
Niektóre fakty z życia ojca Pawła jakoś dziwnie znajomo mi się kojarzą…
Jest!!!
JEST! 🙂
Ja już tyle koktajli dzisiaj pochłonąłem, że całego posiadanego szampana mogę oddać do społecznego użytku. 😆
Nie ukrywam, że łezka wzruszenia mi się w ślepiu zakręciła, choć właściwie nie chciałem się tak łatwo poddawać magii liczb. 😉
Trzynascie tysiecy, Piesku. Trzynascie tysiecy.
13 000. Jak to ślicznie wygląda. A ja, człowiek małej wiary liczyłam na 2, w porywach 3 tysiące… Jak miło jest się czasami mylić 🙂
Mysle, ze nikt z nas nie liczyl na wiecej.
Dzień dobry 🙂
Ja na znacznie mniej 😳
Mam nadzieje, ze ten przyjemny ksiadz, ktory odezwal sie na blogu, kiedy, jego zdaniem niesprawiedlwie ocenialismy dzialanosc sw.p. prymasa Glempa po jego smierci, i ktory opowiedzial, ze nas sluzbowo monitoruje w sieci, obecnie informuje swych przelozonych jak szybko sie nam posuwa akcja obrony ksiedza Lemanskiego. I ze przelozeni wyciagaja z tego jakies wnioski dla siebie.
Ksiadz wtedy sie rozchorowal na gryoe i juz sie nie odezwal. Ogromna szkoda! Mam nadzieje, ze wciaz „podglada”!
Ludzie naprawdę małej wiary to by teraz powiedzieli – phi, cóż to jest, 13 tysięcy na wielomilionowy kraj. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że nasza nacja (i chyba cała Wschodnia Europa) nie należy do chętnie i masowo podpisujących takie listy, że ludzie musieli się tu przeciwstawić bardzo silnie zakorzenionej tradycji „niewalczenia z Kościołem”, że nikt z podpisujących nie mógł tu odnieść żadnej osobistej korzyści, plus kilka innych takich rzeczy to jednak można uznać tę 13 za całkiem okrągłą. 😉
No i pomyślmy też, że każdy z podpisujących może być w swoim środowisku rodzajem ziarenka piasku, wokół którego zacznie się otorbiać jakaś obywatelska perła. I jeśli tak na to patrzeć, to naprawdę piękny naszyjnik się nanizał. 🙂
Czy to źle, że nabieram ochoty na więcej?
http://industrial.salon24.pl/525414,piotr-sokolowski-dziekujemy-terique-owi
Szczesliwa trzynastka (razy tysiac)! Rzeczywiscie warte toastu! 🙂
No przeciez wiem, Mordko, ze nie mowisz o Foxie, ale tez zapewne wiesz, ze ogladalnosc telewizji mialkiej w tresci, ale za to jakos ekscytujacej jest zwykle – choc nie zawsze – wyzsza od takiego Channel 4, czy co lepszych programow BBC (na ktora moi koledzy i kolezanki ze studiow czesto jednak narzekaja, choc wiedza, ze gdzie indziej bywa duzo gorzej.)
A tu Ci podrzucam sciage z tego Haidta – warta przeczytania przez kazdego, kto zabiera sie za naprawianie swiata na arenie publicznej (bo dobrze przynajmniej sprobowac zrozumiec druga strone). Sama ksiazka sie bardzo dobrze czyta, bo autor jest czlowiekiem dowcipnym, nie mowiac juz o jego przygotowaniu do tematu (filozofia, psychologia, etnografia). Bardzo Ci ja polecam, zwlaszcza, ze docenia takze „prawakow”, za jakiego sie przeciez masz. 😉
http://www.nytimes.com/2012/03/25/books/review/the-righteous-mind-by-jonathan-haidt.html?pagewanted=all&_r=1&
Moniko, ja tez czesto narzekam na tv BBC bo daje tez sporo smieci (choc mniej niz komercyjna tv). Ale po to sie ma telewizje publiczna aby robila tak znakomite programy i publicystyke jak ta korporacja. I jej ambitne programy znaczaco podciagaja w gore komercje, ktora jest bogatsza o niebo od BBC. W tv komercyjnej tez mozna zobaczyc absolutnie znakomite programy.
Beata Kolis ·
Zadymiarz, który pobił dziennikarza na scenie nie tylko przebywa na wolności ( co nie dziwi, bo jeśli dostanie jakąś karę to raczej w zawieszeniu). On również chętnie udziela wywiadów dlaczego pobił , komu jeszcze chętnie dałby po gębie, że dla niego to niemal misja bo musi obudzić społeczeństwo, a wszystkich z lewicowymi poglądami zamknąć w więzieniu albo w psychiatryku. No i chce by brano z niego przykład, czyli kto dziennikarzem (nie prawicowym) temu w mordę. Co najmniej. Jest sobą zachwycony bo ktoś mu tam gratulował, a jacyś policjanci nawet prosili o autograf…ponoć.
Ten cały bełkot nawet może by i nie dziwił w tej paranoi, w której teraz żyjemy. Z wyjątkiem jednego. Tego, że dyktafon podtyka mu dziennikarz – jak na to nie patrzeć – kolega po fachu zaatakowanego. I publikuje to. W „Czasie Białegostoku”. A portal największego tytułu w tym kraju szeroko to cytuje.
Poczucie przyzwoitości właśnie strzeliło sobie w łeb ze wstydu. Solidarność zawodowa poszła się powiesić. A przed ministrem Sienkiewiczem droga do Bialegostoku…… bardzo daleka.
tak bywa
Składam u stóp Bobikowej Drużyny
😀
Dzisiejsze, poranne.
Takich bialych to jeszcze nie widzialem. To o tej porze roku kwitnie?
Niestety, Rysiu, ale to jest chyba cecha dzisiejszych mediów.
Im większy potwór w ludzkim ciele, tym większe szanse na wywiady, wspomnienia, film.
Nie wiem, czy są jeszcze jakieś granice, więc czemu się oburzać, że jakiś niezrównoważony dał parę kuksańców dziennikarzowi na scenie. Przecież jemu o to chodziło, o rozgłos, już parę razy próbował.
Cudne! Nawet Irek może pozazdroścć. 😀
W tym roku wyjątkowo, już kolejny raz.
A kwiaty ma prawie wielkości dłoni.
Są piękne, śnieżne, ale nie pachną.
Chyba wiele kaktusów ma podobny pokrój.
No wlasnie, Mordko. Choc bardzo juz zmeandrowalismy od roli telewizji w usuwaniu wyniesionych z domu uprzedzen, i w ogole od poczatkowego tematu – roli domu i zewnetrznych instytucji w ksztaltowaniu zachowan i postaw etycznych, tak zeby nie do pomyslenia bylo np. buczenie na cmentarzu na prof, Bartoszewskiego, A od tego zdaje sie zaczelismy… 😉 No i ten krotki artykul z NYT, recenzja ksiazki Haidta, wlasnie o tym jest.
Oburzać się trzeba. Bo – nawiązując do rozmowy o przyzwoitości – wtedy przecież rozmywają się jej normy, kiedy już nic albo prawie nic nie oburza. Kiedy społeczeństwo przestrzegania norm nie pilnuje. A społeczne pilnowanie właśnie na tym polega, żeby za każdym razem sygnalizować naruszenie norm.
Swoją drogą, w tym Białymstoku to naprawdę jakaś groza. 😯
Ja to nawet lubię te meandry, Moniko. Bo nieraz naprowadzają na jakieś myśli, które przy ścisłym trzymaniu się tematu wcale by do głowy nie przyszły. 🙂
Oczywiście,że zazdroszczę
Mt7 piękne 😀
No, Bobiku najmilszy, my sobie możemy powiedzieć, że trzeba się oburzać.
A człowiekowi urosną skrzydła i mir u ziomali*
*Tak mnie przywitał młody człowiek, który poprosił o przyjęcie do grupy Rady na FB.
Cześć, ziomale! Nie wiem, czym się tak ubawił.