Moja i nie moja
Czuję się, jakbym wziął po pysku
i obrzydzenie mnie przenika,
gdy ciska w kogoś arcybiskup
pytaniem godnym szmalcownika.
Nie moja sprawa – mógłbym myśleć –
nie będę w misce mniej miał przez to,
nie wyschnie nagle woda w Wiśle,
gdy się nie zerwę do protestu.
Ale coś boli, rwie, boruje,
upiera się: to przecież chore,
że chcą zaglądać jakieś szuje
w – co z tego, że nie mój – rozporek.
Mnie wstyd, nie im, gdy na to patrzę
i pytam z mrocznym niepokojem,
czy są ci wszyscy zaglądacze
z ojczyzny mojej – czy nie mojej?

W tej sprawie gorąco odradzałabym widły.
W ND wyczytałem o Forum Społecznym Michała Archanioła. Ciekawe, czy blog ten Michał A. też prowadzi? 😉
Fassssscynujące rzeczy można znaleźć w betonowokatolickim przekazie: 😯 A ja, głupek, tak bez okazji nigdy do takich mediów nie zaglądam. 😳
W walce z deprawacją o. Rydzyk zyskał posłankę PiS Krystynę Pawłowicz. (…) Tłumaczyła, że art. 32 konstytucji – mówiący, że wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie może być dyskryminowany – dotyczy tylko równości „w logice prawa natury”. – Prostytutki nie mogą żądać takiego samego traktowania jak normalne kobiety zachowujące się w sposób obyczajny – przekonywała.
http://wyborcza.pl/1,75478,14269672,Ojciec_Rydzyk__Teraz_gender_to_wrog.html
Lecę źle potraktować dziko występujące w naturze prostytutki. Na tych polach za cmentarzem chyba powinny się jakieś znaleźć, co?
Dzień dobry,
w kwestii wysyłania listów pocztą chciałabym nieśmiało zauważyć, że w wersji angielskiej brakuje końcowego zwrotu grzecznościowego, a we włoskiej jest goło i na początku i na końcu. Nie wszyscy znają te języki, czy można prosić o uzupełnienie?
Pan Administrator to Święty Człowiek 🙂
Przekroczylismy 1900.
Ooo, zobaczcie, jak ładnie napisała Demetria u Sąsiada:
http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2013/07/12/kuria-hosera-zaprzecza/#comment-227115
Taką to warto karmić pasztetówką. 😆
pobyczylem sie na balkonie (spalem glowa w pomidorach i buraczkach ), a lista „leci” 🙂 🙂
Formułki grzecznościowe już mam, ale z przyczyn technicznych wstawię za kilka godzin, OK? 😉
„Spałem z glową w pomidorach i buraczkach” to wegetariańska wersja frazy „z twarzą wtuloną w kotlet schabowy panierowany”? 😆
Bobik ladna Demetrie znalazl, a ja przecudna kaline 🙂 🙂 🙂
kalina
13 lipca o godz. 16:04
@Dorota Szwarcman
Cos chyba źle Pani uslyszała słuchajac ostatniego nagrania „Artaserse” z Frankiem Fagioli i Phillipem Jarousskym. I chyba lepiej bylo sie skoncentrować na tym naprawde fenomenalnym nagraniu, niz słuchac jakichs plot z diecezji praskiej. Naprawde sprawa niewarta Pani uwagi, Pani Doroto. Mądry inaczej proboszcz zostanie posłany tam, gdzie jego miejsce, i nikt go nie obroni. A na papieza nie radze liczyc. To wbrew pozorom okropny wstecznik:))
🙂 😀 😆 i ikonka „smieje sie do lez wszystkich”
tak Bobiku 🙂 🙂 🙂 bezmiesna calkowicie 😀 😀 😀
calymi rodzinami na liscie 🙂
Już kalinie odpowiedziałam, tylko Sąsiad musi puścić.
Och, kalina… Szkoda, że rośnie bez liścia szerokiego, który by miłosiernie zasłaniał jej wypowiedzi.
Ja przy jej postach śmieję się raczej tak: 🙄 👿 🙄 👿 :nonietegosiępoprostuniedaczytać:
A czy ktos wie gdzie jest Karczew w stosunku do Jasienicy i dlaczegi obywatele (bless them!) akurat Karczewa tak swietnie sie podpisuja en masse?
Karczew jest blisko Otwocka (a stamtąd też wielu ludzi się podpisuje), a to była bodaj poprzednia parafia ks. Wojciecha. No i akcje upamiętniające Żydów karczewskich też zrobiły swoje. To było wspaniałe, bo wcześniej był tam tylko kompletnie rozwalony kirkut ze zwalonymi macewami, co uwieczniła swego czasu na przejmujących zdjęciach Monika Krajewska.
nie wiedzialem ze kalina znana jest 🙂 😀
a Tomasz Lis zastanawia sie:
Dlaczegóż takie pytanie byłoby absurdem? Bo – stwierdza kuria – z dokumentów, którymi kuria dysponuje jasno wynika, że Lemański Żydem nie jest, co z całkiem sporym prawdopodobieństwem może też świadczyć o tym, że napletek ma.
Wynika z tego parę doniosłych wniosków.
1. Ktoś w kurii musiał sprawdzać te dokumenty, by tak rzec – na okoliczność żydostwa księdza Lemańskiego.
2. Ktoś musiał zdecydować, że takie badanie jest potrzebne.
3. Ktoś musiał zameldować biskupowi, że Lemański Żydem nie
jest i napletek ma, a więc biskup wiedząc to o pochodzenie
i napletek księdza by nie pytał.
calosc tu:
http://tomaszlis.natemat.pl/68153,oswiadczenie-w-sprawie-napletka
Popatrzcie tylko:
http://www.polish-jewish-heritage.org/pol/spoleczny_komitet_pamieci.htm
P. Zbigniew Nosowski też ma w tym swój udział.
mam Moniki Krajewskiej album, wspanialy
https://lh6.googleusercontent.com/-CWkGfFvPYZo/T93zIElkmxI/AAAAAAAAGJg/cynycaMdtTY/s1000/P6170841.JPG
https://lh3.googleusercontent.com/-GdYYV2TfJeI/T93zI7tG-zI/AAAAAAAAGJo/BVtJWSJmFrA/s1000/P6170843.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-cdgtBMU47pk/T93zKfAK3KI/AAAAAAAAGJ4/iIbLVNmhM84/s1000/P6170847.JPG
https://lh6.googleusercontent.com/-giGH8WD5pME/T93zJkwelAI/AAAAAAAAGJw/rYHw4PJBhv8/s1000/P6170845.JPG
I owszem, kalina swego czasu nawet na Dywanie się pojawiała 😛
Tylko z doskoku, Bobiku, bo ten weekend mialam juz od dawna zaplanowany, i niestety nie bardzo moge go nagle zmeniac. Otoz jesli jest to petycja z wieksza iloscia podpisow, to z mojego doswiadczenia anglojezycznego wiem, ze zwykle nie dodaje sie juz dodatkowych uprzejmosciowych formulek do listow zbiorowych z duza iloscia zebranych podpisow („we, the undersigned” te sprawe zalatwia, plus ostatnie zdanie, ktore uprzejmie – „kindly” – prosi o pozytywne zalatwienie sprawy). Natomiast jesli ten sam tekst ma byc wysylany jako pojedyncze listy, to zwykle formulki sie dodaje (Yours Sincerely, jak do osoby malo nam znanej).
A poza tym, roznaca lista podpisow cieszy, ale o samego ksiedza Lemanskiego sie martwie. Bo musi mu byc bardzo ciezko, nawet przy calym poparciu z zewnatrz. Ale nie mozna tracic nadziei. Nie takie mury skruszaly przy odpowiednim uporze.
A parafia jasienicka moze stac sie punktem zakladania katolickiej organizacji „My jestesmy Kosciolem” w Polsce. List od parafian wyraznie wskazuje, jak bardzo arogancja arcybiskupa zradykalizowala tych przyzwoitych, zwyklych ludzi. (Tak sie stalo w Bostonie i okolicach po odkryciu afery pedofilskiej. Tyle, ze tu wiele osob po prostu odeszlo do innych kosciolow, zwlaszcza Episkopalnego – czyli amerykanskiego Anglikanskiego.)
Cos chyba nie tak z blogowym software, bo i moj komentarz czeka na akceptacje. Czyzby blog sie postanowil bronic przed druga polkula? Nie cala druga polkula polkula to konserwtywne czesci Chicago… 😉
Jest nowy wpis na blogu ks. Lemańskiego. http://wojciechlemanski.natemat.pl/68181,zobaczyl-i-poszedl-dalej-swoja-droga
Cynizm w rodzaju, ze nic sie nie da zrobic, bo oni i tak nas przekreca czasami jest usprawiedliwieniem, zeby nic nie robic. Fatalizm, bo wszystko juz jest za nas zadecydowane, nie jest moja filozofia. Dlatego nie zgadza sie z Kalina. W koncu Lechu skakal przez plot w znacznie trudniejszych czasach, a rosyjcy dysydenci pisali listy z narazeniem swojego i swoich rodzin zycia. Sprawa ks. Lemanskiego, przy dzisiejszch mediach, nie bedzie latwa do zamiecenia pod dywan. Dlatego ludzie z malych miast mazowieckich jak Karczew i Otwock, czyli z parafii warszawsko-praskiej, ktorej ordynariuszem jest abp Hoser.
Bobiku pod numerem 1954 ktos podal adres, nie wiem czy to dobry pomysl, te trolle moga zaszkodzic. moze usunac?
Umknal mi koniec ostatniego zdania w poprzednim wpisie, ale rozumiecie co autor chcial tam powiedziec…
Tak, Dora dobrze napisała.
Karczew i Otwock są właściwie połączone i Ks. Wojciech był proboszczem w parafii obejmującej kawałek tego i tamtego.
Wiele osób utrzymuje z nim kontakt i myślę, że tęsknią za nim, jakkolwiek by to łzawo nie zabrzmiało.
Bobik 16:41
Dziękuję
Ja też nie wiem, co ten Łotr dziś wyprawia. 😯 A ponieważ nie wiem, nie mogę temu zaradzić. Sorry. 🙁
Dzięki za wskazówki, Moniko. 🙂
Muszę się teraz oddalić, ale nad listą będzie czuwał Kot. 🙂
Łotra, niestety, nie będzie w tym czasie kontrolował nikt. 🙄
1963 o. Michal Ap, Jelenia Góra
To jest jakaś kreacja internetowa
Podziwiam księdza, że w tak trudnej sytuacji znowu mądry wpis popełnił. I chyba wszyscy rozumiemy, co Królik chciał wyrazić 🙂
Ja też mam problemy z blogiem Sąsiada, już myślałam, że to mój komp, a może to po prostu stronkę Sąsiada jakieś Opus Dei zaatakowało? 🙂
Bażant dla Kota, żeby nie musiał głodować na posterunku. 🙂
Sąsiad po prostu wpuszcza całe partie komentarzy co jakiś czas, kiedy dorwie się do blogu. W przerwach trzeba czekać. On teraz moderuje wszystko ręcznie.
Swietny Lis!
http://tomaszlis.natemat.pl/68153,oswiadczenie-w-sprawie-napletka
1960 – do usunięcia – ktoś zrobił literówki i wpisał się ponownie, poprawnie, numerek wyżej.
Uwaga Rysia z 17.26 moim zdaniem słuszna.
I jeszcze odrobina inspiracji od 16-latki:
http://www.cbc.ca/news/yourcommunity/2013/07/malalas-10-most-inspiring-quotes-from-her-un-speech.html
Dwutysięcznik zdobyty! 😀
Teraz dopiero wstawiony zostal podpis nr 2000.
🙂 🙂 🙂
od 11:00 w czwartek (z nocna przerwa) do 19:05 w sobote !!!!
2000!
rysunek nie na kazdy gust:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=452110971551726&set=a.345957322167092.80212.333770013385823&type=1&relevant_count=1
Rysiu, genialny rysuneK!
Zanioslam do Sasiada…
🙂
🙂
Pojawili się kolejni znajomi dawno niewidziani… jeden aż z Helsinek 🙂
Mili moi,
nasz ksiądz od jaczejki milczy.
Czy to znaczy, że mamy cichego sprzymierzeńca?
Bo w obronie Prymasa wykazał się nadzwyczajną czujnością i odezwał się niezwłocznie, a teraz najwyraźniej uznał, że bronić abepe Hosera nie warto.
No, ale z drugiej strony nie wykrecamu nikomu lokci, zeby podpisal.
To jest kwestia sumienia.
Ja właśnie jestem ciekawa, czy tamten ksiądz nie był też jakąś kreacją internetową. Pojawił się i znikł jak sen jaki złoty 😆
Szef Zwiazku Gmin sie pojawil i Sergiusz Kowalski.
Otwarta Rzeczpospolita informowalam dzis rano. I Nigdy Wiecej.
No znikł, ale bądźmy sprawiedliwi. Kilkoro z nas tak gorliwie robiło pa pa, że przed powrotem powinien parę rzeczy przemyśleć. 🙂
Rzuciłem okiem na Lisa. Mógł się bardziej postarać. Co ma znaczyć, że ktoś badał pochodzenie ks. Lemańskiego? Przecież badają wszystkim kandydatom na księży, każdy ma teczkę z kwitami i jest tam dużo więcej szczegółów, niż jakiś napletek czy brak jego. Zgrabnie napisane, tylko że bez sensu, dwója z logiki.
ciekawa rozmowa
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/historia/20130708/nijakowski-ludobojstwo-nasze-powszednie
Mordechaju, czuj się odwołany! 😎 I podziękowany. Teraz ja mogę znowu przejąć obowiązki. 🙂
Wodzu, sensu i logiki istotnie zabrakło w tym Lisowym wywodzie.
Pytanie miało upokorzyć księdza, podejrzewam, że wszystkie inne aspekty z tym związane nie przyszły do głowy biskupowi.
To jest typowe nie tylko dla wielu duchownych w KK.
Pamiętacie protokół z posiedzenia komisji sejmowej d/s mniejszości religijnych, czy nietolerancji, nie pamiętam. Zaprosili przedstawicieli Gminy Żydowskiej w szabat lub jakieś święto i przeszli nad tym do porządku dziennego, nie przyszli do podyskutujemy bez nich.
Dzieki Bobik. Az zglodnialem na tym dyzurze.
Pojde sie rozejrzec za tym bazantem co mi go Aga obiecala,
Piek Bobik, melduje wykonanie zadania! 😈
Po mojemu logika Lisowego (ironicznego) wywodu jest taka: nie szukajmy w tym oświadczeniu tego, co powiedział czy nie powiedział Hoser, bo tego kurialiści i tak nie mogą wiedzieć, tylko tego, co Kuria mówi o sobie samej. A mówi tak: „my dobrze wiemy, kto u nas jest Żydem, a kto nie jest, więc po cholerę Hoser miałby o to pytać?”. Znaczy, Kuria poniekąd przyznaje, że bada księży pod kątem czystości rasowej i nie widzi w tym nic niewłaściwego. A może trzeba by jednak głośno powiedzieć, że to jest obrzygliwe?
Do mnie taka logika całkiem dobrze przemawia. 😉
O, jak Morda będzie jeść, to ja też sobie nie odmówię. Ale jednym ślepiem obejścia będę pilnował. 🙂
Kiedy wlasnie Lis powiedzial, ze jest to obrzydliwe. Gdzies na samym poczatku felietonu, ktory mnie zachwycil.
Na blogu Newsweeka nasza petycja do podpisywania:
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/674532,zamydlenie-prawdy—czyli-abp-hozer-vs-ksiadz-wojciech.html
W kościele jest dużo Żydów, gorliwych chrześcijan, którzy byli wychowani w katolickich rodzinach (sporo Dzieci Holokaustu) oraz ochrzczonych przez żydowskich rodziców po wojnie, żeby nie wyróżniali się z otoczenia.
Teraz często ci dojrzali ludzie odkrywają swoją żydowską tożsamość.
Nic nie jest oczywiste. I nie powinno mieć to dla nikogo żadnego znaczenia z wyjątkiem samych zainteresowanych. Ale tak nie jest.
Artur Domagała nie wziął chyba poważnie informacji opublikowanej na stronie podtytułowanej „najlepsze zmyślone newsy w kraju”? 😯
2114 i 2119 troll. 2126 do poprawki – ktoś pomylił rubryczki i widać kawałek e-maila.
Piesku, przgapiles nr 2114
Jakie to jest wszystko beznadziejne: Żyd, Polak, Niemiec, Ukrainiec, Szkot, Francuz, Hiszpan…………
I co z tego? Nie mam sił.
Mt7, uszy do góry – są miejsca, gdzie liczy się tylko to, czy lubisz pasztetówkę. Jak lubisz, to dobrze, jak nie lubisz, to drugie dobrze – oddaj swoją porcję tym, co lubią. 😛
KOnkurencja nie psi!
http://www.petycjeonline.com/popieramy_abp_hosera
A najgorsze Siódemeczko jest to, że sprawa „czystości rasowej” staje się takim problemem tu, w Polsce, przez którą przetoczyło się tyle wojen, że właściwie nikt nie może być pewien swojej stuprocentowej prawdziwopolskości.
Artur Domagała chyba jednakowóż wziął ten fake na serio 😆
A ten dowcip, który cytuje Lis (o dyrygentach), bardzo lubię i nieraz przytaczam 😉
z konkurencja nie psi
To jest wspaniały abp.Henryk Hoser, a gnida pt.: „Lemański” POwinien znaleźć swoje miejsce na śmietniku na ul. Czerskiej w Warszawie ! Hańba zdrajcom i kolaborantom żydobolszewickim
🙂 😀 😆
Zupełna zgoda z mt7, że to draństwo nie jest świeżego wyrobu, że było zawsze i z powodu warunków klimatycznych wychodzi na wierzch.
Ale z drugiej strony nie jest źle jeśli prosty proboszcz z prowincji dzięki jakości działań i wypowiedzi okazuje się twardą kością do zgryzienia dla jednej z ważnych w Episkopacie postaci. Więc może jednak nie jest źle? I może i on będzie miał następców? To prawda, że podłość jest zaraźliwa, ale wiele razy widziałem, że zacność zachowań też szybko wpływa na otoczenie.
A w kwesti kulinarnej, jaka odmiana kur składa diabelskie jajka? Bo jajka na miękko biorą się od tych zastrachanych, co się chowają po krzakach.
Rysiu, a z czego się właściwie śmiejesz? 😯
Dora, ale pointa brzmi troche inaczej i nie nalezy jej zmieniac, gdyz jest to klasyka z lat piecdziesiatych, opowiedziana w amerykanskiej prasie pzez jakiegos amerykanskiego dyrygenta czy tez szefa orkiestry, ktory rozmawial nie z byle kim, tylko z pana minister kultury Jekatierina Furcewa, ktorej podobno odpowiedzial: Nie liczylem Zydow w orkiestrze!
Andsolu, odpowiedź znajdziesz w starym ludowym przepisie: „Weźmij czarną kurę…”
Rzeczywiście przegapiłem. Dziękuję za cynk. 🙂
Ze smutkiem zauważam, że konkurencja ma już więcej od nas. A smutek nie bierze się stąd, że nas ktoś „zdystansował”, tylko stąd, że widać, jak ta konkurencja jest dobrze zorganizowana. Wystarczy, że ojciec dyrektor w Radyju coś powie, albo że w Ich Nocniku coś napiszą i już ustawiają się karne szeregi z kijami do uderzenia psa. Ich nawet niekoniecznie jest więcej (co pokazała np. sonda Frondy), ale skrzyknąć się potrafią.
A jeżeli by się okazało, że faktycznie jest więcej, to tym smutniejsze. 🙁
Coooo? Post mojeg kotka czeka na akceptacje?!!!!!
Bobik, ale to jest zmyslona liczba. W rzeczywistosci podpisow jest sto kilanascie.
To jakas lewa strona, gdzie mozna takie rzeczy robic.
Czy to nasza Dora (jeśli wolno mi tak powiedzieć) popełniła wpis na blogu Sąsiada? Chapeaux bas!
Proboszcz z prowincji wychowal sobie owczarnie tak, ze mucha nie siada.
Jakby takich proboszczow bylo no, chociaz z tuzin, to byloby kompletnie inaczej w polskim Kosciele i w Polsce..
Nie załamuj się, Piesku, oni zaczęli 10-go 😉 A nam już dużo do 2600 nie brakuje.
Hoser-lista ruszyła kilkanaście godzin wcześniej, niż nasza i pełno jest tam anonimowych wpisów „sygnatariusz nie zdecydował się ujawnić w internecie”. Co nie znaczy, że bagatelizuję możliwości i liczebność przeciwnika.
Ale, Mili Moi, mamy ponad 2 tysiące uczciwie zebranych podpisów! 😀 😀 😀 Nie sądziłam, że uda się zebrać tysiąc… Szampan, bażant i pasztetówka lux! 😛
Dora? Jasne, że nasza. 😀
I w nazywaniu rzeczy po imieniu nie od dziś dobra. 🙂
Zabiorę się do tej pasztetówki od Agi, zanim mi ją ktoś zhakuje (zhakerzy?). 😎
Pałaszuj, Bobiku. A co do haków, to bardzo lubi je zbierać taki jeden abepe, więc niech je sobie bierze.
Bardzo wzruszają mnie te anonimowe wpisy u konkurencji – wstydzą się tego, co podpisują?
Faktycznie, hakerzy w kontekście abepe nabierają drugiego dna. I to jest tzw. dno den. 🙄
z czego Pani Kierowniczko? z braku sily na branie na powaznie tych bzdur, to co ostatnio przeczytalem tak zatrulo mnie, ze jedynie smiech mi pomaga, obsmiac te idiotyzmy. mam powoli jak Siodemeczka, mam dosc!!!!
rzucam recznik!!!!!!!!!
Wróciłem ze Starówki, a tam klimaty nieistniejącego już miasta. Kilka fotek dla Was
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/LublinMiastoInspiracji#
Widzę, Irku, że w nieistniejącym mieście dla ducha sporo, ale dla ciała chała. 😉
Dzięki, Irku! 🙂
Rysiu, lewak się nie poddaje, 🙂 zwłaszcza, gdy koledzy wciąż walczą. Przejdź się z Irkiem po Lublinie, to pomaga na zatrucie. 🙂
Rysiu, Kierowniczka pewnie dlatego się zdziwiła, że taki 🙂 albo taki 😀 uśmiech na ogół oznacza sympatię. Ironiczny czy kpiący jest taki 😈 a całkiem szyderczy taki 😛 . No i jest jeszcze śmiech pełną gębą. 😆
Pisząc to uświadomiłem sobie, że ja to tak odbieram, ale może wcale nie wszyscy mają tak samo?
Ja 😛 używałam raczej w znaczeniu filuterno-brykającym, ale widzę, że niesłusznie – ten symbol można uzyskać wpisując w dwukropek słowo „razz”, czyli naśmiewać się, wyśmiewać. Szkoda. 🙁
Bobiku zajrzyj do poczty.
Pozdrawiam z Podgórzyna (koło Karpacza).
Po dłuuuuuugim czytaniu i szukaniu, odnalazłam listę i podpisałam. Przy tym zauważyłam, że podpisy pojawiają się w niebywałym tempie, po mnie jest już kilkadziesiąt nowych 🙂
Stwierdziłam też, że po kilku dniach bez internetu jest się jak to dziecko we mgle 🙂
Bobiku, ta krajanka jest krakowska 🙂
Siedzę przy otwartym oknie, w dali szumi górski potok….
a w lasach pokazały się już grzyby
Demetrio,
czasem (choć rzadko) odzywam się u Sąsiada. W końcu to poniekąd mój Sąsiad 😉
Marcin Kornak się podpisał 🙂
Ja do nich dzis pisalam proszac o podpisanie i podawanie dalej.
Panna Kota znów na grzybach. Ona mnie wykończy psychicznie, do spółki z zielonookim potworem. 😆
Doro, wyrazy uznania 🙂
Dzięki 🙂
Trolle dziś nie szalały tak jak wczoraj, ale jednak na noc podpisy zamknę, bo inaczej ani ja bym nie mógł spać spokojnie, ani Pan Administrator. A Kota chyba też nie chcemy wykończyć nocnymi dyżurami. 😉
Łomajgod! Właśnie wyczytałam na blogu Sąsiada (a i przypomniało mi się, że już wcześniej widziałam ten wpis), że Dora jest zamieszana w spisek! Słów mi brak! 😉
herbata
wyjatkowo leniwie, niedzielnie
brykam
🙂
lista raduje 😀
brykam 🙂 😀
Sowarzyszenie Nigdy Wiecej puscilo petycje w obieg.
Puieskuuuuu, sklepik otwierac!…
Zuch.
Dzień dobry 🙂
O te marne dwie minuty taki raban? A czy to moja wina, że ten komp na górze się tak długo otwiera? 🙄
I jaki spisek? Dlaczego nic o nim nie wiem? Wiadomo wprawdzie, że my, Żydzi, zajmujemy się niemal wyłącznie spiskowaniem, ale wypadałoby mnie chyba poinformować, w jakim kierunku spiskujemy aktualnie, żebym mógł wziąć udział? 👿
No, chyba że był to spisek w celu zrobienia mi na śniadanie jakiejś przyjemnej niespodzianki. Wtedy mogę wszystkie uchybienia potraktować z moją zwyczajową, satrapią lagodnością. 😎
O nie! My Zydzi zajmujemy sie nie wylacznie spiskowaniem, ale jeszcze zarabianiem pieniedzy oraz przerabianiem kociat na bazanty.
Od przerabiania kociąt na bażanty to ja mam Wielkiego Wodza, a od zarabiania pieniędzy wszystkich-tylko-nie-mnie, więc czysta logika podpowiada, że z ulubionych żydowskich zajęć zostają mi tylko spiski. 🙄
Jedno trzeba kościelnym hierarchom przyznać: czyścioszki są z nich niebywałe. Nawet forsę regularnie piorą:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14272594,Pralat_z_Watykanu_podejrzany_o_pranie_pieniedzy_nie.html
Z ogłoszeń parafialnych w Jasienicy:
Dzisiaj mamy dzień Pański i po bożemu ten dzień przeżywajmy. Nic naszej wspólnocie parafialnej nie zagraża i niech Pan rozwieje wszelkie złe myśli i obawy waszych serc. Jeśli będę potrzebował waszego wsparcia i waszej pomocy, to możecie być pewni, że was o to głośno i wyraźnie poproszę.
W ostatnich tygodniach nie oglądałem telewizji i nie słuchałem radia, ale docierały do mnie informacje o waszym poparciu dla mnie jako proboszcza tej parafii. Dziękuję wam wszystkim za wszelkie dobro. Opowiadano mi, że padały ze strony parafian również słowa emocjonalne o dyżurach, o grabiach i o czymś tam jeszcze. Grabie zostawcie do siana, a do kościoła zapraszam nie na dyżury, a na Msze święte.
Gdyby Ksiądz Arcybiskup zdecydował jednak, mimo waszych próśb i pomimo mojej prośby, że do czasu rozstrzygnięcia sporu przez Stolicę Apostolską ma się w parafii pojawić ksiądz administrator, to gościnnie przyjmiemy tego księdza. Zbudowaliście naprawdę dużą plebanię, miało być w niej przedszkole, znalazła tu miejsce dla siebie świetlica dla dzieci, to i miejsce dla drugiego księdza również się znajdzie. Jeśli taka będzie wola Księdza Biskupa, to razem z księdzem administratorem oczekiwać będziemy w Jasienicy na ostateczną decyzję Stolicy Apostolskiej.
Oczywiście o każdej decyzji w mojej sprawie powiadomię was, poprzez Parafialną Radę Duszpasterską i stronę internetową naszej parafii. Nie podejmę żadnej decyzji w sprawie parafii nie powiadomiwszy was o niej wcześniej. Napisane jest – „Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj”. Odsuńcie od siebie twarde słowa, twarde przedmioty, weźcie do ręki różaniec i módlcie się o prawdziwe dobro dla Kościoła w Polsce. Mam nadzieję, że w przyszłą niedzielę znów spotkamy się na Eucharystii w jasienickiej świątyni.
Czepiąc ze słów papieża Franciszka, życzę wam dobrej niedzieli i smacznego obiadu.
Rozumiem, że ks. Wojciech wręcz musiał coś takiego napisać. Ale wolno jemu być nieposłusznym w słusznej sprawie, to wolno i parafianom. 😉
Piekne i godne slowa ksiedza Lemanskiego, na szczesce mnie na msze swieta nie zapraszal, wiec ja tam sobie dalej bede robil swoje…
Swoja droga nie da sie nie zauwazyc, jak inne jest ton i retoryka jasienickiego proboszcza od tych… no.. dobra… nie bede uzywal zadnuch zlosliwych okreslen przy Niedzieli.
Ale co prawda to prawda.
2270 Stowarzyszenie W_stronę_słońca, Karczew
Czy może się podpisać Stowarzyszenie?
Nie było wyraźnie powiedziane, że nie może, więc chyba musimy wyjść z założenia, że co nie jest zabronione, jest dozwolone. 😉
Dzień dobry.
Piękny tekst proboszcza. I w sumie coś takiego przewidywałam.
Co do @2:10, to przecież ja na blogu Sąsiada zacytowałam tylko podejrzenie naszej EmTe Siódemeczki (nie wymieniając jej z nicka) 😉
Siódemeczka, która rozpowszechniała kłamliwe teorie, jakoby polską krew pili nie Żydzi, a czerwone maki, ma na pewno swoją teczkę w Kurii. Już oni ją rozszyfrują. 🙄
A jeszcze się z tymi Żydami zadaje, z rabinem do Jedwabnego jeździ… a fe!
Tutaj tekst dość marnie napisany, ale wspominający o operacji pod kryptonimem „Bunt księdza” 😈
http://grzegorzjakubowski.natemat.pl/68199,sekta-kaczynskiego-niszczy-kosciol
He, he. Jak mowa o operacjach… Zaczęły się w pewnym momencie na liście, oprócz Donaldów Tusków i Aleksandrów Kwaśniewskich, pojawiać nazwiska w rodzaju Grzegorz Piotrowski. Adresy mailowe nieistniejące. Oczywiście wywaliłem. Potem zobaczyłem Romana Kotlińskiego. No, teoretycznie mógłby podpisać, ale na wszelki wypadek adres sprawdzam (choć nie darzę tej postaci wielką sympatią, nie wątpię, że RK miałby dosyć jaj, żeby podać własne namiary). Jasne, mail fałszywy. Wywaliłem. I taka zabawa przez jakiś czas, póki wszystkich trolli z tej grupy nie zbanowałem.
A gdyby nie wywalać? Zaraz by katoliccy fundamentaliści, zawyli, z kim to się obrońcy Lemańskiego sprzymierzają. Spisek byłby udowodniony. Że tak powiem, na mur-beton.
Cyryl jak Cyryl, ale te metody… 🙄
Tam jeszcze na „na temacie” jest o tym (nie wiem, czy już ktoś linkował), jak portale kościelne (podobnie jak prawackie) banują natychmiastowo myślących inaczej.
Cyryl, to było przezwisko mojego kota Cyrusa.
Ciągle go wspominam, wreszcie przeżyliśmy razem 23 lata.
Ja Romana Kotlinskiego tez wczoraj dwukrotnie wywalalem, bo mial ten sam IP co Aleksander Kwasniewski.
To prawda, że większość moich grzecznych, nie napastliwych wpisów, podających w wątpliwość stawiane tezy, lub odnoszących się do języka nienawiści w artykule, nie zostaje przepuszczonych na różnych portalach 'niezależnych’.
balkonuje leniwie, doczytalem zalegle „Tygodniki Pwszechne”, pogadalem z ptakami, szczescie
Przyznaję, że ja niektórych myślących inaczej od nas też nie wpuszczam, jeśli mają zbyt agresywny ton, lub wyraźne objawy kuku na muniu. Innych wpuszczam, ale kiedy widzę, że to są „przekonani, których nikt nie przekona”, po prostu nie podejmuję dyskusji. Bo jest to jedna z blogowych zaraz – wmanewrowanie się w potyczki z kimś, kto widzi świat przez wąziutką szczelinę, z elementarną logiką ma na pieńku, a w dodatku konwencji rozmowy nie łapie. Broń Panie B. przed wdawaniem się w to. 😉
A, jeszcze z ciekawostek administracyjnej „kuchni” – liczba trollowskich podpisów znacznie się zmniejszyła, odkąd PA założył filtr na słowa Żydzi, żydy, żydki, rzydzi, geje, pedały, lesbijki, hołota, chołota, j…ane, j…ć, odp..cie się od, s…syny i inne, ochoczo używane przez jedynych prawdziwych katolików. 🙄
Widać ich słownik jest zbyt ubogi, żeby wykombinować jakieś ciekawsze wyzwiska. A było się kształcić. Jakie piękne obelgi można czerpać choćby od Witkacego. 😉
O, ilez ja mam banow! A zawsze jestem taki uprzejmy! O zadnych „slow” nie uzywam.
Bardzo wymowny zestaw
Rzecz właśnie w tonie. Ja czasem wpuszczam coś bardziej agresywnego i najczęściej jest to pomyłką, choć bywa, że sprawę można załagodzić. Próbuję dyskutować, różnie się to kończy.
Dzień dobry niedzielnie!
Sniadanie skonsumowane z przyjemnością (podane pod nos), kawa mrożona z jeszcze większą, pogaduchy na ławce na placu zaliczone, prasówka takoż!
Z przeczytanych najnowsza wypowiedź ks. Lemańskiego na stronie parafii:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,14273704,Ks__Lemanski__Dziwi_mnie_bezduszna_obojetnosc_wobec.html
Akcja chyba się coraz szybciej rozwija 🙂
Agresja budzi, niestety, kontragresję i wtedy bywa, że i „naszej stronie” zaczynają puszczać nerwy oraz języki. A ja tego bardzo nie lubię, bo wolałbym, żebyśmy to my zawsze byli ci lepsi, mądrzejsi i kulturalniejsi. 😆
Lomatko! Nie uwierzycie co ja w tej chwil uslyszalem od Starej!
Ze mianowicie butow jej zabraklo! 😯
Dobrze, ze nie zabraklo jej piasku na Saharze. 🙄
Mowi, z nie ma nic „wsuwanego” na te upaly i ze jedyne „wsuwane” sa sprzed 7 lat i sa juz dosc zlachane.
No, prawda, ze sa zlachane, to dlaczego nie kupila sobie jednej porzadnej pary wsuwanych zamiast 48 na obcasach, ktorych i tak nie nosi?
Czy ktos z tego cos rozumie? Bo to za trudne dla Prostego Kota. 🙄
Panno Koto, ten tekst jest z wczoraj i był już linkowany. Najnowszy to ten dzisiejszy – ogłoszenie cytowane przez mt7.
Panno Koto, według statystyki akcja najszybciej rozwijała się drugiego dnia. Ale i na pozostałe nie można narzekać. 🙂
Ciekawe, że dziś nie było jeszcze (odpukać!) ani jednego ataku na listę. Nie śmiem wyrazić przypuszczenia, że wszystkie trolle, czcząc dzień święty, siedzą na mszy i przekazują znak pokoju. 🙄
Obawiam się, Mordko, że próby zrozumienia niewiele w tym przypadku przyniosą. Podejdź do Starej pedagogicznie – butem, knutem… 😈
Wydaje mi się, że na początku Internet w Polsce nie był takim stresującym, budzącym obrzydzenie miejscem. Zdarzali się nienawistnicy, ale w umiarkowanych ilościach i można było podyskutować o tym i owym. Zwłaszcza ceniłam sobie fora gazety, bo działały jak czaty bez czekania.
Teraz nie czytam komentarzy, bo już na pierwszy rzut oka odrzuca.
Rozumiem, ze Internet trafił pod strzechy, ale to nie tłumaczy chyba całego zjawiska.
Czy to jest tylko taka polska specjalność?
Doro, właśnie niedawno wspomniałam, że po kilku dniach bezinternecia człowiek jak dziecko we mgle 🙂
A wydawało mi się wczoraj późnym wieczorem, że odrobiłam zaległości 🙂
mt7 – mam tak samo, przestałam czytać komentarze na polskich stronach gazetowych, bo ostatnio zauważyłam, że powoli daję się sprowokować do odpowiedzi na ordynarne i głupie posty. Czytam dalej na niemieckich stronach i muszę przyznać, że prawie wcale nie spotyka się takiego chamstwa i agresji, jak na polskich. Wypowiedzi są rzeczowe, nikt nikogo po chamsku nie wyzywa. Może to zasługa administratorów?
A tu Rabin Schudrich mówi, że zrezygnuje ze stanowiska, jeżeli nie zostanie cofnięty zakaz uboju rytualnego:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14273847,Po_glosowaniu_ws__uboju_rytualnego_naczelny_rabin.html#BoxWiadTxt
Na FB i nie tylko też pokazały się wypowiedzi podobne wypowiedzi.
Osobiście nie ma zdania. To znaczy mam takie, że nie chciałabym, żeby ktokolwiek wtrącał się do zwyczajów religijnych, zwłaszcza Żydów z powodu wcześniejszych prześladowań.
Z drugiej strony, jak mawiał Tewje, świat się zmienia i chociaż nie potrafi powstrzymać okrucieństwa wobec ludzi, stara się zachowywać humanitarnie przynajmniej w stosunku do zwierząt.
Tak więc jestem w kłopocie.
Pewnie wszedzie istnieja wariaci i trolle, ale istnieja tez lepsze , skuteczniejsze mechanizmy kontroli tego co sie ukazuje.
Sledzilam rok czy dwa lata temu na Florydzie sprawe bardzo podobna do „matki Madzi”: mloda kobieta zamordowala dziecko, bo psulo jej zycie towaryskie i rozrywkowe.. Wlascowie bylo od pierwszych dni wiadom, ze byla winna jak diabli, ale proces zakonczyl sie uniewinnieniem, poniewaz prokurator, kompletny kretyn dokumentnie pokpil sprawe i sedzia nie mial wyboru jak ja uniewinnic.
Wyobrazasz sobie jakie bylo wzburzenie.
Otoz tego dnia sledzilam w lokalnej gazecie Palm Beach Costam reakcje internautow, ktore byly bardzo rozne. Wielu ludzi wsciekalo sie na uniewinnienie, ale wielu tez tlumaczylo, ze w obliczu tak slabego przygotowania sprawy przez prokuratora, tak nalezalo zrobic. Nikt chba nie mial watpliwosci, ze oskarzona zamordowala swe paroletnie juz dziecko.
Jesli natmiast pojawial sie na ten temat jakis chamski wpis, to znikal on po kilkunastu sekundach gdyz byl tak taki guziczek do skasowania postu. Audrey tlumaczyla mi, ze jesli jakas okreslona liczba osob kliknie na ten guzik, to on znika automatycznie. Owszem, byc moze jest jakis moderator ale istnieje tez znikanie z automatu jesli dosc ludzi tego nie akceptuje.
Odsylam Cie Siodemeczko do FZP, gdzie prwadzacy (ktorego nie cierpie za chamstwo, ale ktory teologicznie jest bardzo dobry) wyjasnia, na czym polega uboj rytualny u Zydow, uboj, ktory wlasnie ma na celu oszczedzenie cierpienia zwierzat. Bardzo dobrze tlumaczy.
A swoja droga gorszy mnie i dziwi milczenie Staszka K. w sprawie Lemanskiego.
Wiem, ze oni tam maja rozne swe „dyplomatyczne” racje, ale i tak gorszy.
Zblizamy sie do dwu i pol tysiaca podpisow.
Heleno, nie milczy, Kochanie, nie milczy.
Wyślę pocztę.
OK. to ulga, bo sie wsciekam juz jakis czas. 🙂 Nic nie mowie, ale sie wsciekam 🙂
Mnie się rwandyjski wątek sporu Hoser-Lemański zupełnie nie podoba. Nie dlatego, że nie warto rozmawiać o postawie KK wobec tamtejszych wydarzeń, ale dlatego, że temat ten w moim odczuciu coraz bardziej służy jako narzędzie do przeprowadzenia sądu nad moralnością samego tylko arcybiskupa Hosera. To z kolei trąci dążeniem do dyskredytacji jednej strony sporu jako człowieka z gruntu niemoralnego, który w żadnej innej sprawie moralnych racji mieć wobec tego już nie może. Czyli erystyka. Nie lubię erystycznych chwytów. Może i arcybiskup jest człowiekiem z gruntu złym, niemoralnym, niewrażliwym. Może cieszyła go rzeź w Rwandzie. A może przerażała. Nikt z nas tego wiedzieć ani poznać nie może i lepiej by było powstrzymać się od pokusy wyrobienia sobie na ten temat sądu o człowieku.
Nie wiem, czy ulga.
Nas połączyła chęć pojednania i dialogu, ale pozostałe poglądy na rózne kwestie mamy rozbieżne.
Helenko, ja wiem na czym polega ubój rytualny w teorii, ale nie wiem jak wygląda praktyka, a Polska jest światowym eksporterem mięsa z tego uboju i chodzi o duże ilości zwierząt.
Vesper. Watek rwandyjski w sprawe Lemanskiego nie istnieje!
Ale rozumiem o co Ci chodzi – o tym ze mowi sie o tym dopiero teraz.
Nie. Nie mowi sie, tylko slucha sie tego dopreo teraz. Wypowiedzi Hosera o Rwandzie byly krytykowane i przedtem, ale ktoby zwracal uwage na Rwande prawie 19 lat po rzezi. A teraz przygladamy sie Hoserowi blizej. On lze od lat, jesli czytalas wypowiedz Kumy, ktra przed laty ytala go o Rwande i zamiescila to w swej ksiazce lata temu.
I jest to absolutnie normalne i uprawnione, ze rozmawiamy o tym dzis. . Jest klamczuchem. Jest klamczuchem w sprawie Rwandy, to dlaczeg nie bylby klamczuchem w innych sprawawch, dotyczacych go bezposrednio i stawiajacych jego moralnosc pod znakiem zapytania.
Osobiscie jestem jak najbardziej za tym by ten watek przypominac, Niechaj nie lze w zywe oczy. Jestem za tym nie dlatego, ze nie mam wrazliwosci etycznej, ale dlatego ze ja mam.
Jasne, że zwalanie całej winy za wydarzenia w Rwandzie na Hosera byłoby idiotyzmem. Ale według mnie to, że wątek rwandyjski niejako przy okazji wyszedł, to dobrze. Zachowanie Kościoła jako takiego w tej sprawie było bardzo nie w porządku i warto było wreszcie zacząć o tym mówić.
Nie wiem, czy Hoser wtedy współczuł mordowanym Tutsi, czy nie. Nie wiem, czy pochwalał postawę duchowieństwa podczas jatek, czy ganił. Ale nie wiem dlatego, że sam na ten temat się nie wypowiedział. Nie był nieważnym pionkiem, miał możliwości publicznego zabrania głosu. Nawet jeżeli go podczas rzezi nie było na miejscu, rwandyjskie sprawy powinny mu być bliskie. Mnie by chyba sumienie nie pozwoliło milczeć. Jemu pozwoliło, przez wiele lat. Już samo to mi coś o nim mówi, mimo że nie mogę wniknąć w jego duszę. A kiedy dodam do tego inne rzeczy, które o nim wiem, obraz się wyłania dość niepiękny.
Kochani,
jam obca , ja tu tylko na chwilkę z pytaniem.
Czy oprócz tego listu (pod którym podpisałam się (wszystkimi czterema łapami !) stworzyliście też jakiś list z konkretnym objaśnieniem , kto to mianowicie jest x.Lemański ? Tzn. jakim jest człowiekiem, księdzem, proboszczem , jakie akcje przeprowadzał, organizował i jakie po kolei spotykały go za to szykany , itd ?
Chodzi mi o takie zestawienie FAKTÓW, bez którego samo wsparcie polegające na pozytywnych przymiotnikach mogło by być niedostatecznie przekonywujące …
I nie chodzi tu tylko o wątek współpracy (nazwijmy to niezręcznie ale krótko) polsko-żydowskiej ale też o to, ze x.Wojciech jest prawdziwym sługą bożym, takim, co służy ludziom , zwłaszcza potrzebującym. Że np jego wadą w oczach przełożonych jest też to, że nie dostarcza on odpowiedniego dochodu kurii, kościołowi itd szafując swymi posługami za darmo. Że żyje bezczelnie skromnie itd.
Konkretne fakty bardzo wpływają na reakcję strony, którą chce się przekonać do działania.
A obawiam się, ze takich faktów NIE dostarczy strona, która zostanie wezwana do wyjaśnień…
serdecznie pozdrawiam
(miło tu u was… 🙂 🙂 :))
Piotr Pazinski wysluchal co powiedzial Obirek i napisal na facebook:
Pomijając szmalcowniczy kontekst całej lustracji księdza Wojciecha Lemańskiego (Hozer zachował się przecież właśnie jak szmalcownik, który podczas okupacji zatrzymywał nie nazbyt aryjsko wyglądającego przechodnia, zaciągał do bramy i kazał pokazać interes, grożąc, że jak coś będzie nie tak, to zaraz na miejscu może się pojawić gestapo) morał z tej historii jest następujący: Oto prominentny funkcjonariusz polskiego Kościoła dał sygnał (innym księżom, zwyczajnym wiernym, a może po prostu wszystkim Polakom), że 'robienie w Żydach’, czyli w wypadku księdza Wojciecha zwyczajny odruch serca, który nakazał mu upomnieć się o pamięć po żydowskich sąsiadach zamieszkujących kiedyś jego parafię, stanowi swego rodzaju corpus delicti. Osobnik jest albo niesłusznego pochodzenia – o czym stanowić ma znak obrzezania (a u kobiety, hmmmm, no chyba excusez le mot, to i owo w poprzek), albo jest kimś w rodzaju szabesgoja, wyslugującego się Żydom za forsę, albo jest po prostu frajerem. W horyzoncie etycznym Hozera nie ma, jak się wydaje, miejsca na to, co w przypadku księdza Lemańskiego jest tak oczywiste: odruch serca, wrażliwość moralną na innego, zwyczajną przyzwoitość. Mówiąc szczerze, jest to lekcja o wiele bardziej ponura niż sto żydożerczych felietonów Michalkiewicza. Hozer, a po nim broniąca go kuria, wysłali czytelny sygnał: NIE WARTO BYĆ PRZYZWOITYM. Jako katecheza na wiek XXI jest to przesłanie doniosłe i nie ma wątpliwości, że zapadnie w niejednym zatwardziałym sercu.
co w rozmowie bylo? tu:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,14269507,Obirek__Wielu_ksiezy_uwaza__ze_zarty_z_Zydow_to_czesc.html#Cuk
saczy sie lista niedzielnie 🙂 widac wiekszosc bierze przyklad z rysia i z ptakami rozmawia 😀
Witaj Aqo 🙂 Nie musisz tylko na chwilę. Rozgość się, pasztetówki dostaniesz… 😆
Nad przedstawieniem faktów już tu dyskutowaliśmy, ale w kontekście „rysu historycznego” konfliktu ks. Lemańskiego z arcybiskupem. Większość uznała, że Kuria na pewno tę historię zna i nie ma co jej relacjonować. Poza tym taki list do podpisywania powinien być „plakatowy”, nie za długi, mówiący ludziom krótko i zwięźle, co podpisują. Ale dołączenie przy wysyłaniu listu przewodniego, opisującego, kim jest ks. Lemański i co dobrego zrobił, nie jest może złym pomysłem. W każdym razie do zastanowienia się. 🙂
Uważam, że jest wiele powodów, dla których ludzie na jakiś temat milczą. Spektrum przyczyn jest szerokie, rozpościera się pomiędzy dwoma biegunami postaw moralnych wobec jakiegoś zjawiska. Ja nie wiem, dlaczego Hoser milczy i dlatego powstrzymuję się od osądu.
Jest też wiele powodów, dla których czyjaś narracja rozmija się faktami. Najprostszym, choć często zupełnie nietrafnym, wyjaśnieniem jest – bo kłamie. Za tym idzie – kłamie, bo jest kłamczuchem, co przecież wcale nie jest tożsame. Każdy ma prawo interpretować sobie jego milczenie, jak i jego słowa, we własny sposób. Poczułam, że muszę zaznaczyć swoje votum separatum, bo i ile w sprawie decyzji administracyjnych wobec księdza Lemańskiego zgadzam się z większością w stu procentach, to do sądu nad Hoserem się nie przyłączam.
Jeśli Ci Heleno chodzi o tekst PJ na FZP to jest to tekst wybitnie bałamutny a nie wyjaśniający, w żadnym miejscu nie odnoszący się do istoty sporu.
I do tego napisany z nutą wyższości wobec czytelnika nie będącego Żydem.
Ale przede wszystkim w żadnym stopniu nie tłumaczący, dlaczego biedne zwierzę ma się wykrwawiać w pełnej świadomości swego końca.
A Twój komentarz, który cytuję: „uboj, ktory wlasnie ma na celu oszczedzenie cierpienia zwierzat.”
jest tym samym wprowadzający w błąd.
Dla mnie ubój rytualany w Polsce to jakaś wielka ściema i oszustwo.
Polak potrafi – niech mi ktoś powie, skąd w Polsce znaleziono taką ogromną ilość rzezaków, będących w stanie przerobić te ilości bydła, o ktorych się mówi. Przecież to nie jest możliwe.
Unia dopuszcza ubój rytualny na potrzeby własne mieszkańców, a my bezczelnie obchodzimy to prawo i zrobiliśmy sobie z koszernego mięsa ( mocno wątpię, czy ono jest rzeczywiście koszerne) znakomicie rozwijająca się dziedzinę eksportu.
I płacz, bo 6 tys ludzi straci pracę.
Mam coś prywatnie przeciwko ubojowi bez ogłuszania, bo nie wierzę, że kogokolwiek w Polsce interesuje to, aby zrobić to tak, by zwierzę nie cierpiało.
I jestem zdecydowanym przeciwnikiem eksportu mięsa koszernego. To już zupełnie nie nasza działka. Wręcz przeciwnie, uważam, że jeżeli w Polsce jest zapotrzebowanie na mięso koszerne, to należy je importować z Izraela. Wtedy tylko istnieje gwarancje, że jest ono rzeczywiście koszerne.
Reakcja rabina i protesty Amerykańskich Gmin są mocno przesadzone. Nawet jak ubój jest zakazany( a myślę, że gdyby widzieli, jak to się rzeczywiście odbywa,to nie tknęliby tego mięsa) nic nie stoi na drodze importu.
Ale numer, czekam na aceptację ?? Z powodu rabina czy Izraela? Bo chyba nie rzezaka i koszernego?
Dzień dobry,
Pomysł listu przewodniego jest bardzo dobry, problem jednak w tym, że chyba poza Siódemeczeką nikt z nas nie zetknął się osobiście z ks. Lemańskim. A podstawową kwestią jest tutaj moim wiarygodność. Do tej pory z wiarygodnością idzie nam dobrze – mam na myśli podpisy; tutaj kłaniam się do ziemi Bobikowi, Panu Administratorowi, Kotu i wszystkim, którzy trzymają rękę na pulsie 🙂
Nie jestem jednak pewna, czy my, niebędący parafianami z Jasienicy i okolic, jesteśmy wiarygodnym źródłem informacji o działalności ks. Lemańskiego. Stawka jest wysoka, dlatego według mnie to ważne. Może należałoby dołączyć przetłumaczony list parafian ks. Lemańskiego do nuncjusza? Nie wie, tylko głośno myślę.
Przepraszam, „Nie wiem, tylko głośno myślę”.
Zeen. Szczegolowe wyjasnienie PJ pojawia sie, jesli pamietam dobrze troche dalej, gdy padaja konkretne pytania..
PJ, autor blogu, ma styl wypowiedzi, ktory mi bardzo czesto nie odpowiada i parokrotnie go juzzmieszalam z blptem, wlasnie za styl. Zreszta uwazam, ze uzywanie nazwy oryginalnej Forum Zydow Polskich jest absolutnie nieuprawnone, bo najczesciej jego poglady w zadem sppsob nie uprawniaja aby przypisywac je calej spolecznosci. Poczatkowo bylo inaczej i w FZP bylo cale grono (bardzo dobre) prowadzacych blog i odpowiadajacych na pytania.
Naomiast moje przekonanie jest takie , ze zydowski uboj rytualny jest na ile to wogole jest mozliwe humanitarny i wiekszosc ludzi, ktprzy sie na ten temat wypowiada, nie ma pojecia o czym mowi i na czym to polega.
Ale w zadna dyskusje na ten temat nie dam sie wciagnac. Powiedzialam co JA uwazam.
nie chciałabym, żeby ktokolwiek wtrącał się do zwyczajów religijnych, zwłaszcza Żydów z powodu wcześniejszych prześladowań.
Przyznam, że ten fragment wypowiedzi Siódemeczki bardzo mnie zastanowił. Istnieje tabu wokół judaizmu, a ja mam specyficzny stosunek do wszelkich tabu. Prześladowania prześladowaniami, pamięć o ofiarach pamięcią o ofiarach, ale zjawisko zwane rywalizacją cierpienia nie może zamykać drogi do dyskusji o kwestiach, które zaczynają być ważne dla współczesnego człowieka. Czyli na przykład o uboju rytualnym czy obrzezaniu.
Zmoro, czekałaś na akceptację z powodu humorów Łotra, które od wczoraj cosik się wzmogły. Żadne racje ideolo się za tym nie kryją. 🙂
Protokół rozbieżności w sprawie uboju rytualnego już kiedyś sporządzaliśmy, chyba nawet kilka razy. Swoje zdanie mogę krótko przypomnieć – jestem przeciwny, ale mógłbym jeszcze (choć niechętnie) zrozumieć dopuszczenie wyjątku na potrzeby własne, czyli np. gmina żydowska zatrudnia rzezaka i rozprowadza mięso wśród wyznawców. Natomiast dla zrobienia z tego przemysłu eksportowego nie znajduję żadnego usprawiedliwienia.
Jedna Tako, myślę, że takie fakty jak cały udział ks. Lemańskiego w dialogu chrześcijańsko-żydowskim, włącznie z dbaniem o groby i pamięć, jak jego wypowiedzi publiczne, jak to, co zrobił w jasienickiej parafii (a to też jest przynajmniej po części znane publicznie), już wystarczy, żeby wiarygodnie przedstawić jego sylwetkę. 🙂
Usprawidliwienie jest takie, ze zadna mala rzeznia nie utrzyma na etacie rabina. ktory at all times musi nadzorowac uboj.
Pozostań Heleno w swoim przekonaniu i w dobrym zdrowiu, nie mam zamiaru zmieniać ani jednego, ani drugiego.
Moje natomiast jest diametralnie inne, tak dalece, że zwtot: ” i wiekszosc ludzi, ktprzy sie na ten temat wypowiada, nie ma pojecia o czym mowi i na czym to polega.” też oceniam negatywnie.
To poczucie wyższości jest niczym nieusprawiedliwione.
Nie, zeen. Czytalam wiele wpowiedzi wykazujaca totalna ignorancje czym jest uboj rytualny.
na liscie ktos z Bialorusi, a ks. Lemanski tam tez byl latami
Nie, Heleno, to nie jest usprawiedliwienie. Brutalnie mówiąc – w imię tolerancji religijnej mogę nie zabraniać żadnemu wyznaniu odbywania jego praktyk, nawet jeśli mnie na nie otrząsa, ale już na pewno nie jest mom biznesem zastanawianie się, skąd ono na te praktyki weźmie pieniądze.
Heleno, a co stoi na przeszkodzie, aby koszerne mięso importować?
Kupić można w Polsce steki z Argentyny, jagnięcinę z Nowej Zelandii, specjały kuchni orientalnych itp. O co to larum?
Rzeczywiscie jesteś przekonana, że te tysiące ton mięsa koszernego w Polsce są produkowane, zgodnie z zasadami, przez rzezakow żydowskich biegłych w Talmudzie?
Jakoś nie mogę w to uwierzyć ;-( .
Właściwie zasadniczy problem, jak widzę, jest w tym, czy się ubój rytualny uważa za humanitarny, czy nie. Helena uważa, że on humanitarny jest. A ja widywałem podrzynanie gardła baranom czy świniom i nikt mnie do „humanitaryzmu” tej operacji nie przekona.
Ja Ci, Bobik, jedynie tlumacze, dlaczego .
Co mnie obchodza dochody rzezni?
A mowiac o uboju rytualnym. Na miejsce starego rzeznickiego sklepu Richards kolo mnie wprowadzili sie nowi wlasciciele, tez rzeznicy, halal. Nie wiem skad sa, ale nieslychanie wszyscy usmiechnieci i przjazni. Maja tez niewidziane tu dotad specjaly: kozline, marynowane cytryny do kuchni marokanskiej oraz pomidory w roznych klorach: zielone, pasiate, fioletpwe, zolte, podluzne i splaszczone.
Dotad kupowalam wlasnie te swietne pomidory. Ale wczoraj zainteresowalam sie miesem. Okazalo sie ze kozlina (tania jak barszcz i bardzo swieza) wymaga dosc dlugiej „obrobki cieplnej’>
Wiec kupilam sobie malutkie kotlety jagniece z koscia w liczbie czterech.
I ja jeszcze tak dobrj jagnieciny w zyciu nie jadlam!
Kazde pdrzynanie gardla musi wygladac… nie estetycznie. A czy widzialas krowy zabijane na oczach innych krow stojacych na tasmie produkcyjnej? Wyjacych niesamowicie ze strachu? Tak to wyglada w „nornalnych” rzezniach. I tego prawa kaszrutu zakazuja. To ma byc chirgicznie, jednym ruchem wykonana operacja, I inne zwierzeta nie moga tego ogladac.
OK. That’s it. Dalej nie dyskutuje.
Vesper, piszesz jest wiele powodów, dla których ludzie na jakiś temat milczą. Ja nie wiem, dlaczego Hoser milczy i dlatego powstrzymuję się od osądu. (…) Jest też wiele powodów, dla których czyjaś narracja rozmija się faktami.
To prawda, że jest wiele powodów. Ale kłamstwem nazywamy przecież właśnie rozmijanie się narracji z faktami. Wypowiedzi bądź milczenie oceniamy „po owocach”. Mówimy o różnych słowach i czynach, że są słuszne bądź fałszywe, bohaterskie lub haniebne, patrząc na słowo i czyn, a nie na „dlaczego”.
Konsekwentne przyjmowanie opcji „jeśli nie mogę wniknąć w czyjąś duszę, nie wiem, dlaczego coś uczynił, nie odzywam się” uniemożliwiałoby jakikolwiek osąd moralny. Wystarczyłoby wtedy, żeby wszyscy sprawcy złych czynów milczeli i nie wyjaśniali, dlaczego coś robią i już mogliby uniknąć osądu, kary i w ogóle wszelkich problemów. To chyba jednak nie jest najlepsze wyjście. 😉
Zreszta Hoser nie miczy, tylko nazywwa Kosciol „ofiara rzezi”.
I to jest klamstwo, choc byli poszczegilni ksieza, ktorzy faktycznie stali sie ofiarami.
na liscie pani Barbara Engelking 🙂
Vesper, pczytaj sobie ile klamstw wytknela Hoserowi Linda Melvern.
A malo jest ludzi na swiecie, ktorzy wiedza tyle co ona o wojnie w Rwandzie.
Nie mieszajmy dwóch spraw, Heleno. Jestem za tym, żeby ubój przeprowadzać pojedynczo (tzn. tak, żeby inne zwierzęta na to nie patrzyły), z ogłuszaniem i mogę dawać głos przeciwko każdej rzeźni, która tego nie przestrzega. Ale z tego, że takie rzeźnie istnieją, nie wynika, że podrzynanie gardła jest „lepsze”.
I też mogę na tym protokół rozbieżności zakończyć.
Hoser nie milczy teraz (tylko kłamie), ale milczał wtedy, kiedy należało powiedzieć „to, co się dzieje, było straszne i wstyd mi, że brali w tym udział (lub milczeli) duchowni, oraz że Kościół ich osłaniał”.
Fakt, naraziłby się zwierzchnikom, a może i wykazał nieposłuszeństwem… 🙄
Pewnie dlatego nie wybrałam zawodu sędziego ani prokuratora, Bobiku 😉 Nie ciągnie mnie nawet do amatorskiego uprawiania tych dyscyplin 😉
Po amatorsku uprawiamy to wszyscy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. 😉 Nawet zwykłe nielubienie kogoś często bierze się właśnie z nieświadomego czy podświadomego osądu jakichś jego zachowań.
A jako społeczeństwo bez osądu moralnego po prostu nie moglibyśmy istnieć i chyba nie muszę wyjaśniać, dlaczego. 😉
A tak na poważnie, to nie bronię Hosera, nie twierdzę, że z pewnością miał ważne (i słuszne) powody, tylko mówię, że poruszanie kwestii Rwandy w kontekście konfliktu z księdzem Lemańskim wygląda na próbę robienia medialnego sądu nad Hoserem. Nie pasuje mi ten proces, niezależnie od mojego osobistego stosunku do „podsądnego”
Owszem, zrobiło się coś w rodzaju medialnego (i społecznego) sądu nad Hoserem, a to – jak sądzę – dlatego, że w sytuacji „słowo przeciwko słowu” nie ma właściwie innego wyjścia, jak ocena wiarygodności i autentyczności adwersarzy. I Rwanda jest tu tylko jednym z elementów układanki.
Prawicowe media nazywają to „bezprzykładnym atakiem”. A czyż nie sam abepe dał przykład, przez kilka lat poszukując haków na Lemańskiego? 🙄
Myślę, że często miesza nam się właśnie ocena zachowań z etykietowaniem człowieka – „kłamie” z „jest kłamcą”. O ile nie burzę się na twierdzenie „Hoser kłamie w sprawie roli kościoła w Rwandzie” o tyle „Hoser jest kłamcą” już budzi we mnie sprzeciw. Czy to źle? Bo mnie się wydaje, że jednak nie.
Vesper, to już chyba jest bardziej kwestia językowa. Kto to jest kłamca? Ten, kto kłamie. Z definicji. 😉 Nie oznacza to, że nigdy nie mówi prawdy. Oznacza, że został przynajmniej raz na kłamstwie przyłapany i w związku z tym jego wiarygodność uległa nadszarpnięciu.
Oczywiście w praktyce inaczej patrzymy na kogoś, kto skłamał raz, w błahej sprawie niż na kogoś, kto kłamie notorycznie i/albo w sprawach ważnych. Ale akurat abepe chyba w dość ważnych sprawach mija się z prawdą.
Vesper, to za mądre dla mnie ;-( .
Jeżeli ktoś skłamał w sprawie bardzo istotnej, to przecież jest kłamcą.
Mogę przyjać punkt widzenia, że jeżeli na pytanie „czy umyłeś uszy?” dziecko powie „tak” i szybciutko pobiegnie je umyć, to nie jest kłamcą, bo to dziecko tylko i ma prawo jeszcze do błędów.
Ale dorosły człowiek?
Uzupełnienie: ja wiem, że rzeczywistość nie jest czarno-biała, że są kłamstwa nieświadome, dyplomatyczne, z chęci nieurażenia czyichś uczuć, z litości, z beztroski, z zapomnienia lub wyparcia, jak było naprawdę, itd. Wiele z nich jestem skłonny wybaczyć. Ale niektóre kłamstwa są po prostu obrzydliwe i we mnie budzą odruch protestu. To chyba też nie jest źle? 😉
Dla mnie subtelność ta, jak ją nazwałeś, językowa, jest dość ważna.
Witam Prześwietne Towarzystwo zwalczywszy problemy z netem. Ale za to mam spore ilości pasztetówki 🙂 Częstujcie się!
W kontekście ogłoszeń parafialnych z Jasienicy, po raz trylionowy żałuję, iż nie żyję z zakładów, bo bym była bogata jak Żydzi!
Nie, Bobiku, nie jest źle. Ale każdy z nas ma chyba prawo osobistych preferencji w rozkładzie punktów ciężkości, jak i do osobistej wrażliwości dotyczącej sposobu prowadzenia dyskursu.
Dla mnie pewną przesłanką do niechęci wobec ocen uogólniających jest fakt, że gdy oceniamy sami siebie, bardzo starannie ich unikamy. Powiemy „tak, rzeczywiście w tej i tej sprawie nie powiedziałem prawdy”. Nie powiemy jednak „jestem kłamcą”. „Uderzyłem Kowalskiego”, ale nie „Jestem agresywny”. Kłamca, agresywny, oszust, to są słowa zarezerwowane do oceny innych ludzi, nie samego siebie. A to już o czymś świadczy.
podpis z Japoni!!! 🙂 🙂 🙂
andsolu podaj, prosze, ile podpisow z Jasienicy jest, Ty to umiesz 🙂
Język, nawet giętki, nie zawsze jest aż tak precyzyjny, jak by się chciało. Ale cóż począć, innego nie mamy, a rezygnacja z posługiwania się tym nieprecyzyjnym narzędziem chyba nie byłaby najlepszym pomysłem. 😉 Skoro więc język jako kłamcę określa kogoś, kto kłamie, wolno o kimś takim powiedzieć „jest kłamcą” (i być może przed kłamaniem często powstrzymuje nas właśnie świadomość, że u otoczenia nawet po jednym razie możemy mieć przechlapane). Ale oczywiście nie należy wyciągać z tego wniosku, że jest w ogóle niezdolny do powiedzenia prawdy, albo że kłamie w jakiejś określonej sprawie tylko dlatego, że kłamał wcześniej. Tu zawsze należy rozważyć konkretny przypadek.
Demetrio, napadłaś na bank pasztetówkowy? 😎
Zgoda. Do tego poniekąd zmierzam. Jakakolwiek byłaby postawa arcybiskupa wobec ludobójstwa w Rwandzie, nie przekłada się to bezpośrednio na jego postawę w konflikcie z księdzem Lemańskim. Tymczasem tak to wygląda, jakby rozstrzygnięcie w jednej kwestii miało przynieść odpowiedzi na wątpliwości w tej drugiej. I dlatego napisałam, że poruszanie wątku rwandyjskiego w kontekście sporu z Lemańskim i budowanie globalnych osądów moralnych na tej podstawie budzi mój sprzeciw.
na liscie RPA !!!
Co do różnego oceniania siebie i innych: kłamcą bym był i język by mi usechł 😉 gdybym twierdził, że takiego zjawiska nie ma. Ale jest też i takie, że (nie bez racji) wiele więcej wymagamy od osób publicznych, zwłaszcza zaś tych, które są zawodowymi głosicielami bądź stróżami moralności. I te osoby muszą się bardziej pilnować.
Duże znaczenie ma też reakcja na przyłapanie. Jeśli ktoś wyrazi przykrość, uderzy się w biust, przeprosi, wyjaśni, zwykle jest traktowany łagodniej. Kiedy kręci, idzie w zaparte, brnie w kolejne kłamstwa lub zaczyna atakować tych, którzy kłamstwo odkryli, nie powinien się dziwić, że zostanie oceniony z dużą surowością.
Skorzystałam z tego, że przy niedzieli straże były niezbyt liczne. (#)
Mamy 2500 😀
🙂 🙂 🙂
Reakcja na przyłapanie jest istotna, jeśli przyjąć, że ktoś kłamie na żywca, zupełnie świadomie, bez włączonych mechanizmów obronnych, bez uprzedniego okłamania i przekonania samego siebie. Bo jeśli wierzy w to, co mówi albo wierzy, że tak właśnie powinien się zachować z powodu wyższych (w swoim przekonaniu) racji, to nie ma mowy o przyłapaniu i reakcji na przyłapanie.
Myślę, że Hoserem w sprawie Rwandy mogą kierować motywy, których nie znamy i nie rozumiemy. Teraz natomiast mam nieodparte wrażenie, że obaj panowie (lub ich obrońcy) machają sobie przed oczami tym, co uważają za najbardziej dyskredytujące adwersarza w oczach społeczeństwa. Jeden bierze potrzebę ekspiacji za przejaw antypolskości (czyli antykatolickości czyli filosemityzmu, bo to się niektórym układa w bardzo spójny logicznie łańcuszek) drugiego, drugi zaś (lub też jego sympatycy) podważa zdolność moralną pierwszego, czego dowodem obojętność pierwszego na ludobójstwo w Rwandzie. Sami zainteresowani mogą być głęboko przekonani o słuszności własnych racji, jak też mieć nieco inne motywy niż ci, którzy stanęli po dwóch stronach barykady w ich obronie.
Ja na pewno nie robię takiego prostego przełożenia, że skoro ktoś raz skłamał, oszukał, doniósł, to trzeba mu już zawsze przypisywać każde kłamstwo, oszustwo czy donos. Ale w sporze Lemańskiego z Hoserem nie chodzi o jedną sytuację, tylko, jak napisałem w liście, o konflikt wartości, jakie jeden i drugi reprezentuje. A w tym przypadku nic dziwnego ani nagannego, że ludzie próbują sobie skonstruować, na podstawie wszelkich dostępnych materiałów, „sylwetkę moralną” jednej i drugiej strony.
Dla pełnej uczciwości: zapewne po części Hoserowi obrywa się za arogancję, hipokryzję i zakłamanie hierarchii kościelnej jako takiej. Ludzie po prostu już mają tego dość i wypuszczają parę. Ale też trafiło to na kogoś, kto w tworzeniu takiego a nie innego systemu ma aktywny udział, firmuje go, broni go, czyli na pewno nie na całkiem niewinnego. 😉
Zapewne wynika to również z potrzeby podziału na czarne i białe. Jest bohater pozytywny, to musi być też negatywny, i to po całości 😉
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9104
o Lemanskim tez
http://jacektabisz.natemat.pl/68201,zakaz-uboju-rytualnego-to-nie-antysemityzm
o uboju tez
To prawda, że vox populi uwielbia konstrukcje westernowe. 😆 Ale ja np. w natychmiastowym odruchu serca wziąłem stronę Lemańskiego jeszcze przed wątkiem rwandyjskim. Dlaczego, napisałem z grubsza w liście. I teraz też mogę ten wątek pominąć, a bohater negatywny zostanie taki sam. 😉
Ja też, Bobiku. I Rwanda tego nie zmienia. Ale obrona jednej strony to jednak nie to samo, co samosąd na drugiej 😉
Pani Liliana Komorowska Ahmed ze Sztokholmu napisala:
Szanowny Panie Wojciechu,
Chciałbym udzielić Panu poparcia i nie wiem jak. Na stosunkach polskich się nie znam, jeszcze mniej na kościelnych. Znam się jako tako natomiast na stosunkach ludzkich.
To co się w tej chwili dzieje to jest jakby to okreslił „mój” hydraulik z Białegostoku mieszkający w Szwecji, jednym słowem M A S A K R A. Oddzielenie kogoś od jego pracy i najbliższych mu ludzi to wlasnie masakra.
Zblizyłem się do Pana własciwie przez mojego, od 20 lat niezyjacego Ojca, współpracownika Janusza Korczaka. Cytuje poniżej fragmenty z mojego blogu na ten temat:
„..Dopiero wtedy, w upale mogłem zrozumieć słowa mojego taty że Janusz Korczak nie dotarł do Treblinki żywy, ale zmarł z wyczerpania i braku powietrza, w ciemności i oparach chloru, w gorącym śmierdzącym wagonie.Inną rzeczą, którą usłyszałem od mojego ojca, to o jego rozmowie podczas inauguracji pomnika w Treblince w 1964 roku.Pojechał tam jako przedstawiciel Wojska Polskiego i Polskiego Komitetu KorczakowskiegoPrzy odsłonięciu pomnika miał łzy w oczach. Inny oficer, major z informacji, widział to i zwrócił się do ojca:Panie Pułkowniku, niech pan się tak nie wzrusza! Nasi leża tam, wskazując na obóz pracy,Treblinka I.Mój ojciec opowiedział sucho, ostro i krótko: Panie Majorze, nasi leża i tu, i tam!…”
Pan ma podobne poglądy na ludzkosc! – Nasi leżą i tu, i tam!
Pozdrawiam serdecznie
Bardzo dobry ten Tabisz, Rysiu.
niepokoi mnie rekcja czesci Zydow (patrz facbook Forum Zydow Polskich) na potrzymanie zakazu uboju rytualnego, mowi sie o
powtorce´68, o narastajacym antysemityzmie.
co myslec?
Vesper, zupełnie przypadkowo znalazłem przed chwilą u Sąsiada coś, co na sprawę wątku rwandyjskiego rzuca nieco inne światło. Nie jest najwyraźniej tak, że ten wątek został wyciągnięty dopiero teraz, żeby ostatecznie pognębić Hosera. Ten wątek już wcześniej, 17 maja poruszył Lemański – w logice całkowicie zgodnej ze swym „całokształtem”.
http://studioopinii.pl/wojciech-lemanski-male-koscielne-bestiarium/
Nie wiem, jak na to zareagowała dusza arcybiskupa, ale czy myśl, że kolejne szykany wobec L. były zemstą za ten tekst, nie może zaświtać w heretyckich, a nawet i co poniektórych chrześcijańskich głowach? 😉
Furkot napisał: wqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqq2vcccccccccccccccccccccccccc
Może Mordka zrozumie, o co chodziło temu Furkotu
Rysiu, ten akurat problem był nie tylko u nas. Tu z angielskiej Wiki:
http://en.wikipedia.org/wiki/Shechita#Animal_welfare_controversies
Ten tekst Lemańskiego uderza, jak rozumiem, bardziej w biskupa Mehringa.
Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony uważam, że Lemański ma rację, co do meritum. Z drugiej strony widzę, że bardzo przejął się rolą sumienia swoich własnych przełożonych, którym z własnej woli ślubował posłuszeństwo. Może jego postawa byłaby bardziej spójna, gdyby poszedł drogą, którą wcześniej przebył Obirek czy Bartoś?
Z jednej strony rozumiem Vesper, że niepotrzebnie teraz łączy się sprawę odwołania ks. Lemańskiego z rwandyjską częścią życiorysu arcybiskupa. To może przerodzić się w zbitkę: „Atakują naszego Arcybiskupa, którego przecież tam nie było”. Taka manipulacja to żaden problem w środowisku, które potrafi wyprowadzić ludzi na ulice wmawiając im, że rządowi siepacze zlikwidują im ulubioną telewizje poprzez nie przyznanie jej „słusznie jej się należącego” miejsca na multipleksie. Może nie wspomnę, iż ten, kto to robi uważa się za kapłana, bo krew mi znowu zaczyna buzować.
A z drugiej strony rację może mieć Narciarz2 z blogu Sąsiada, który sugeruje, że ksiądz Lemański „doigrał się” właśnie przez list do biskupa Meringa, który wspomniał przed chwilką nasz Bobik.
Lemański przejął się nie tylko sumieniem przełożonych, ale i sumieniem Kościoła, którym przełożeni zajmować się nie mają najmniejszej ochoty. A ślubował zapewne (nie znam dokładnie treści tego ślubowania, ale musi w nim coś takiego być) również wierność nauce Chrystusa (jeśli gorszy cię ręka twoja… itd.). Co powinien wybrać, kiedy nie może jej być wierny, zachowując równocześnie posłuszeństwo wobec szefów?
Proponowanie wszystkim, którzy chcą Kościoła światłego i uczciwego, żeby się z niego wypisali, jest dla tej instytucji samobójcze. Bardzo mnie za każdym razem dziwi, kiedy taka sugestia pada ze strony katolików, choć ja bym nie miał nic przeciwko przyjęciu Lemańskiego w nasze, świeckie szeregi. 😉 Ale jeżeli on sam uważa, że jego miejsce jest w Kościele, tylko w Kościele Chrystusa, nie biskupów, to co? Nie ma do tego prawa?
vesper o 19:09 Może jego postawa byłaby bardziej spójna, gdyby poszedł drogą, którą wcześniej przebył Obirek czy Bartoś?
co na to ks Lemanski? a to ’Kocham kościół, nie dam się z niego wyrzucić”
bywa
Arcybiskup Hoser się podpisał. On to akurat powinien podpisać się pod innym dokumentem.
Trolle wracają z niedzielnego spaceru? 2567.
Znak pokoju został przez trollostwo poniesiony dalej, bo co ma tylko tak w kościele tkwić i świata bożego nie widzieć. 🙄
Ma, Bobiku, dlatego sprawa jest trudna i wcale nie jednoznaczna. W szeregi świeckich przeszło kilku światłych kapłanów, w szeregi niepraktykujących przeszło wielu katolików świeckich, do niedawna do kościoła chodzących. Ale są też tacy, którzy nadal próbują poukładać sobie życie z kościołem instytucjonalnym. Każdy ma swoje racje. Czy Lemański powinien pozostawać w strukturze hierarchicznego Kościoła, skoro kwestionuje autorytet moralny swoich przełożonych? Nie wiem. To są ważne pytania, bo dotyczą wielu księży i wielu świeckich. Może dopiero masowy odpływ duchownych i świeckich wierzących otworzyłby oczy Episkopatowi?
Teraz sobie uświadomiłem jeszcze jedną rzecz: Lemańskiemu zarzuca się nieposłuszeństwo, ale on przecież cały czas mówi, że podporządkuje się prawomocnym decyzjom abepe. Korzysta tylko z przewidzianej przez prawo kanoniczne drogi odwołania. W czym więc jest jego nieposłuszeństwo? W tym, że mówi i pisze to, co mu sumienie nakazuje? A czy któryś z przełożonych zakazał mu kierowania się sumieniem? 🙄
A czy autorytetem moralnym można zostać przez nominację? Ot, tak z nadania?
Vesper, gdybym to ja życzył Kościołowi odpływu wiernych i co sensowniejszych kapłanów, wyszłoby, żem zoologiczny antykatolik i antyklerykał, więc nie pójdę tą drogą. 😆
A teraz proszę wszystkich o ustalenie, kto tu jest advocatus diaboli, a kto advocatus ecclesiae. 😈
Czy wyobrażasz sobie sytuację, Bobiku, powiedzmy w korporacji, że szeregowy pracownik, nie pochwalając strategii swojej firmy, pisze na firmowym blogu teksty podważające autorytet i kompetencje dyrektorów i prezesów?
Może sobie pisać, na własnym blogu, tego nikt mu zakazać nie może. Ale nie jako pracownik firmy. W kościele sprawa jest nieco bardziej złozona, bo to niejako dobro wspólne wszystkich wierzących, ale granice tolerancji na krytykę przełożeni też jakieś tam mają. A Lemański w swoich słowach dość dogłębnie kwestionuje ich zdolność moralną, czyli w przypadku kościelnych funkcjonariuszy – ich twarde kompetencje. Niebezpodstawnie, rzecz jasna, ale nie należy się też spodziewać, że oni z pokorą będą w nieskończoność tego wysłuchiwać.
Zmora mnie uprzedziła. Właśnie chciałem dodać, że nie można nikomu nakazać, żeby przełożeni byli dla kogoś autorytetem moralnym, nawet kiedy na to ewidentnie nie zasługują. Ani też, żądać, żeby utożsamił szefa z ideą i przestał wierzyć w ideę, kiedy szef okaże się takim synem.
Pod artykułem w Magazynie Świątecznym GW są, m.in., takie komentarze:
klondike11 wczoraj Oceniono 10 razy 10
Kto nie chce siedzieć z założonymi rękami tylko pomóc księdzu Lemańskiemu niech podpisze list petycję do Kurii Rzymskiej poparcie-lemanskiego.blog-bobika.eu/
Dwa dni i jest już 2000 podpisów 🙂
aqqwa wczoraj Oceniono 9 razy 9
.Jak już kościół katolicki narzuca bezwględne posłuszeństwo wobec biskupa to powinien powoływać ludzi o nieskazitelnym charakterze i wielkim sercu, którzy są przewodnikami, a swoim życiem dają świadectwo, że warto za nimi podążać.
Tymczasem mamy Głodziów, Paetzów i Hoserów.
Jak wyleczyć kościół z pijaństwa, pedofilii i antysemityzmu kiedy szeregowym księżom nie wolno pisnąć słowa na temat postępowania zwierzchników?
Tu jest sedno, Vesper. Zasady faktycznie obowiązujące wśród szefów korporacji KK kłócą się z tym, co serwuje się o tych zasadach opinii publicznej (dobro, prawda, miłość, moralność, etc.). Ponieważ korporacja nie jest własnością prywatną, tylko spółką akcyjną, akcjonariusze, czyli wierni, nie powinni być oszukiwani. Ale są. Kiedy pojawia się pracownik, który ujawnia matactwa wierchuszki, jest oczywiste, że będzie dostawał od niej w de. Ale czy takiego pracownika nie powinni bronić akcjonariusze i opinia publiczna? I czy można mu mieć za złe, że nie chce brać udziału w gigantycznym oszustwie?
Ciekawym aspektem jest tu zmiana na stanowisku Głównego Szefa, który zapowiada, że chciałby oczyścić stajnię Augiasza i sprawić, żeby korporacja funkcjonowała na zasadach bardziej zbliżonych do swego własnego kodeksu etycznego. Na kogo powinien orientować się pracownik – na skorumpowanych moralnie bezpośrednich przełożonych, czy na Głównego Szefa i zasady?
Całkiem realny problem, nie tylko w KK.
To proste pytanie, które zacytowała Aga, mówi właściwie więcej (a na pewno dobitniej), niż wszystkie moje subtelne i zakręcone rozważania. 🙂
Na razie się wyłączam z rozmowy, bo jeść też trzeba, nie tylko kłapać. 😉
Jesli zaczynamy stawiac znak rownosci miedzy korporacja i jej pracownikami a kosciolem i jego . he. slugami albp miedzy armia, jej zolnierzami a kosciolem o jego he, slugami, to znaczy, ze doszlismy do sciaby i dalej nie ma gdzie isc.
Z korporacji mozna wysjc i poszukac sobie innej pracy, w innej korporacji. Z kosciola niby tez mozna wysc, ale wtedy nalezy przyznac, ze caly moj pobyt w tym kosciele byl wielka pomylka zyciowa.
Co powinien uczunic kaplan, ktory mowi: nie chce wychodzic, to jest moj kosciol a nie biskupa i hierarchii?
Moim zdaniem powiniem popenic samobpjstwo. Skoczyc z okna. Utopic sie w rzece. Rzucic sie pod pociag.
A moze jednak nie? Moze powinien powoedziec sobie i swoim wiernym: Kosciol to my. . Nie nadety kretyn w diecezji.
Z kosciola niby tez mozna wysc, ale wtedy nalezy przyznac, ze caly moj pobyt w tym kosciele byl wielka pomylka zyciowa
Ależ dlaczego należy to przyznać? A może nie wielką pomyłką życiową, tylko pewnym etapem rozwoju, w drodze do moralnej i duchowej samodzielności, która już nie potrzebuje sztywnych ram hierarchicznej (by nie powiedzieć totalitarnej) instytucji? 😉
Mozna oczywoscie byc „prywatnie sobie wierzacym” i obchodzic sie bez instutucji. Ale jesli ktos swoje miejsce (to sie chyba nazywa po koscielnemu „powolanie” czy jakos tak) w Kosciele widzi jako nauczuciela, rabina, pasterza dusz, to wowczas prywatna wiara mu nie wystarczy. On musi isc i nauczac i glosic.
Moze oczywoscie zalozyc prywatna sekte. Albo przybic karke do drzwi katedry i rozpetac Reformacje z dobrodziejstwem inwentarza…
Jest więc wiele dróg, nie tylko skok mostu 😉 Jedną z nich jest oczekiwanie, że to instytucja się zmieni, dopasuje do naszych od niej oczekiwań. A jeśli instytucja nie chce? I się nie dopasuje?
To nalezy okazywac jej „nieposluszenstwo” i pociagac innych za soba.
Czyli Reformacja?
Tak bym sadzila. Na szcescie tylko w Polsce chyba, bo gdzie indziej z Pierwszej Reformacji wyciagnieto nauki.
Rysiu, głaszcz moje płowe linuksowe włoski, głaszcz, a ja natychmiast ilość Jasienic podliczę. Do poprzednich 147 trzeba dorzucić 96 czyli na obecnych 2612 podpisów jest 253 z Jasienicy.
Co do delikatnych rozróżnień między kłamcą i kłamiącym, wybacz, vesper, ale na arcybiskupim poziomie uduchowienia wydaje mnie się to całkiem nieistotne. Zresztą stanowisko zmodyfikuję gdy pan Hoser publicznie i otwarcie powie: „przepraszam, że kłamałem”. Do tego czasu nie będę dostrzegał w nim autorytetu moralnego a bardzo uwikłanego w podejrzane sprawy mętnego i kłamiącego, mściwego polityka.
A tymczasem w Jasienicy:
http://natemat.pl/68249,abp-hoser-kazal-mu-sie-wyniesc-do-niedzielnego-wieczora-ale-ks-lemanski-nie-wyprowadza-sie-z-jasienicy
Mam wrazenie, ze Siodemeczka pojechala na msze do Jasienicy.
Moze cos opowie o nastrojach w parafii?
Kilka luźnych uwag w przelocie, bo wcale jeszcze nie jestem po kolacji: 😉
– Wiem, że między „jest” a „powinno być” różnica jest duża. Ale w tej chwili chyba mówimy o tym, jak być powinno, a tu argument „w każdej korporacji tak by L. potraktowano” nie znajduje zastosowania.
– W instytucjach użyteczności publicznej obowiązują nieco inne zasady niż w korporacjach. KK chce być równocześnie jednym i drugim, a to chociażby w świetle prawa nie do obrony. A w świetle rozważań o moralności tym bardziej.
– Do KK nie wstępuje się (w Polsce przynajmniej) dobrowolnie i świadomie. Jest się do niego zapisanym poprzez akt chrztu, a potem następują lata zapewniania, że instytucja jest dobra. Z tego wypisać się znacznie trudniej niż z posady.
– Reformacja w sensie kościelnym, to niekoniecznie to samo, co odnowa. Luter postanowił się odłamać, ale można żądać również odnowy bez schizmy.
– Myślę, że odpowiedź na pytanie, czy pracownik powinien siedzieć cicho, czy demaskować niemoralnych przełożonych, staje się prosta, kiedy ją zastosować do sytuacji osobistych. Wyobraź sobie, Vesper, że jakiś ksiądz molestuje Twoją córkę. Czy inny ksiądz, który o tym wie, powinien Twoim zdaniem stosować się do wewnętrznych reguł korporacji i siedzieć cicho, czy jednak naruszyć normy i otworzyć dziób?
To nie jest demagogiczne pytanie, bo przecież wszyscy wiemy, że takie sytuacje były i to wcale nie tak rzadko.
– I wreszcie: co z tymi akcjonariuszami? Mają się zamknąć inie bulgotać, czy też jednak oni są ostateczną instancją? 😉
I zmykam z powrotem do frykasów. 🙂
Oczywiscie podpisalam sie pod listem, w obronie ksiedza Lemanskiego.
Uwazam, ze kopie tego listu z podpisami, nalezaloby wyslac pod adresem elektronicznym
Watykanskiego Biura Prasowego
Szefem jest msgr Federico Lombardi
http://mlists.vatican.va/mailmanicons/en/contact.html
Podpis nr 2647, przeszedł bramki filtru, niestety.
Andsolu, 2647 to był skutek dłubania w filtrze i sprawdzania, czy działa. Ale już jest w porzo. 😉
Wyobraź sobie, Vesper, że jakiś ksiądz molestuje Twoją córkę.
Nie, Bobiku, tym razem pojechałeś za ostro. Nie mam zamiaru sobie tego wyobrażać, ponieważ ani to miłe, ani trafne.
Wytaczając taki argument zdajesz się sugerować, że apelując do moich emocji wydobędziesz z mojego sumienia coś, co tam nieporuszone smacznie sobie śpi, dopiero obuchem trzeba walnąć, żeby się obudziło. Tak nie jest. Nie potrzebuję sobie wyobrażać, że jakiś ksiądz molestuje moją córkę, by dostrzec zło w kościele. Nie rwę się jednak do rzucania w kogo kamieniem. Nawet arcybiskup, czy jak to Helenka napisała, nadęty kretyn z diecezji, ma prawo do the benefit of the doubt. Uważam też, co już napisałam, że można stanąć po słusznej stronie, nie uciekając się jednocześnie do westernowych uproszczeń. Jedyne, co robię, to powstrzymuję od osądu człowieka, mając jednocześnie negatywne zdanie o jego postawie, jako funkcjonariusza instytucji.
Dodam jeszcze, że molestowanie ośmioletnich dziewczynek jest w świetle prawa przestępstwem, niski poziom wrażliwości i wielkie ego – nie. Nie rozumiem Twojej analogii, dokładam ją natomiast do kolekcji argumentów potwierdzających tezę, że trudno jest różnić się, choćby subtelnie, wrażliwością, od blogowego mainstreamu. Za karę trzeba sobie wyobrażać, że ktoś molestuje ci dziecko, bo tylko w ten sposób jesteś w stanie osiągnąć wgląd moralny, dostępny większości bez takich zabiegów. How nice.
dziekuje andsolu , 253 to bardzo duzo
wlasnie ponownie wysluchalem wywiadu w radio tok fm z
ks.Lemanskim i Panem Szostkiewiczem. warto posluchac, daje
wam linke do podcast radia.
11.07 o 19:02 Lemanski
11.07 o 19:52 Szostkiewicz
Vesper, to nie jest miłe, co piszesz. Jest mi przykro, bo Ty akurat zdajesz sobie dokładnie sprawę z wagi słów.
Porównanie do korporacji wydaje mi się nie być trafione, bo w dobrze funkcjonującej korporacji panują bardzo jasne zasady odnośnie przewinień pracowniczych i zapewnienia pracownikom możliwosci naprawienia błędów.
Z reguły do 3 razy sztuka, a w międzyczasie odbywają się spotkania naprawcze z delikwentem, podsumowujące postępy lub ich brak.
Nie miało być miłe, Zmoro, tylko oddać moje emocje, a one nie są w tej chwili „miłe”
Zmoro, zależy w jakiej korporacji.
nr 2686 do kasacji
Przepraszam, Vesper. Powinienem był napisać ogólnie „wyobraźcie sobie, że ktoś molestuje wasze dziecko”, bo o hipotetyczne odniesienie do takiej sytuacji chodziło, a nie o osobiste dotknięcie Cię, ani o „wydobycie z Ciebie wglądu moralnego”. Przykro mi bardzo, że tak to odebrałaś i kajam się za sformułowanie.
W mojej analogii chciałem postawić pytanie, czy rzeczywiście pracownik, nawet taki, który ślubuje posłuszeństwo, w każdej sytuacji powinien milczeć. I bez trudu wyobraziłem sobie taką sytuację, w której na pewno nie powinien. A potem można pytać dalej: jeżeli widzi zło, które nie podpada pod paragrafy, co wtedy? Ma milczeć, czy nie ma?
Nie ma to nic wspólnego z karaniem kogoś za nienależenie do blogowego mainstreamu. To są dla mnie istotne pytania natury ogólnej i dlatego o tym dyskutuję. I istotności tych pytań nie powinien przysłonić mój niedobrze sformułowany przykład.
vesper czy mozesz do mnie napisac? wez prosze adres od Bobika.
mam do Ciebie prywatna sprawe (ale bez strachu 🙄 )
linka do RADIA tu (chyba pora na spanie rysiu 🙂 )
http://www.tokfm.pl/Tokfm/0,130515.html?str=5_13287181
Przeprosiny przyjęte, Bobiku, przynajmniej formalnie, bo w środku jeszcze trochę dymię (zaraz mi przejdzie).
Bobiku, zapośredniczysz pomiędzy Rysiem a mną? Możesz mu przekazać kontakt do mnie.
teraz bardzo duzo z Bialorusi 🙂 🙂 i juz prawie 2700!!!!
Rozmawialismy o kwstii posluszenstwa przelozonemu w Kosciele. I niestety jest tak, ze liczne znane nam prztpadki molestowania osmioletnich dziewczynek ( a czasami nawet jeszcze 20 lat przedtem ich matek – przez tego samego ksiedza) zdarzaly sie i posluszenstwo bylo we wsi tak wielkie, ze nawet wtedy gdy wszyscy wiedzieli, szli w zaparte i wzywali do okazywania molestujacemu zboczencowi szacunku. Tylko dlatego, ze byl w sutannie.
Ksiadz z Tylawy byl broniony przez obecnego przewodniczacego Episkopaty, Michalika, zas kobieta ktora zabiegala o audiencje z nim, zostala przez niego wasnie zmieszana z blotem, upokorzona i nawyzywana publicznie.
Tak, czasami trzeba wejsc w skore kogos bardzo skrzywdzonego, aby odczuc empatie i gleboki moralny niepokoj.
2686 i 2691 do usunięcia. Witam i czuwam
2691 do wywalenia
2686, 2691 – troll.
Napływają kolejne podpisy z Białorusi. 🙂
Witam Annęateistkę i anro, dziękując za uwagi i czujność. 🙂
Kopia do Biura Prasowego jest przewidziana.
I właśnie między innymi dlatego pytam, Heleno, czy słuszne jest dialektyczne stawianie sprawy – albo pozostaję w kościele, albo moje dotychczasowe życie to pasmo błędów i złych decyzji. Na tak postawiony dylemat wiele osób odpowie „pozostać w Kościele”, wyłącznie po to, by chronić siebie. Za dużo jest w życiu tych zupełnie sztucznie postawionych wyborów albo-albo. Poza Kościołem też jest prawdziwe życie. I Bóg, i wiara.
No dobrze, byłam, wróciłam.
Jest spokojnie, tylko wozy telewizyjne niepotrzebnie zagęszczają atmosferę pod kościołem.
dziekuje mt7 🙂
BARDZO MOCNO DZIEKUJE wszystkim ktorzy ostatnio pojawili sie
na Bobik Blog, dziekuje Wam za czujnosc na liscie i za to ze jestescie
🙂 🙂 🙂
Wozy telewizyjne sa nieuniknione. I bardzo sie potrafia przydac w takich sytuacjach – przez sama swoja obecnosc.
Bez wozow latwiej zrobic krzywde komus.
Wiec niech tam zostana i czuwaja.
Ja tylko przypominam, że porównanie z korporacją, za które dostaje się teraz Bobikowi, zastosował któryś z tych intelektualistów inaczej, chyba Terlikowski, parę dni temu. Jeżeli w praniu wychodzi, że to jest porównanie trochę ułomne, to proszę teraz oddać autorowi co autorskie*, a nie używać w charakterze kija na Psa. 🙂
* że jest debilny; to dopisuję dla ew. licznych czytelników z Jackowa i okolic, mających trudności z rozumieniem bardziej złożonych tekstów.
Tak, wzruszajace sa podpisy z Bialorusi.
Porównanie do korporacji, to chyba ja tu dziś po raz pierwszy zastosowałam, więc wszelkie ułomności intelektualne oraz debilizmy to moje dzieło, nie Psa i na mnie to kij, nie na Psa, Wielki Wodzu
Vesper, ale jeżeli wybór nie musi być albo-albo, to przecież równie dobrze można powiedzieć „chcę zostać w Kościele i zmieniać go od środka na lepsze”. I wcale nie musi być to wybór dla lękliwej ochrony siebie, tylko dla wierności samemu sobie.
KIjem tu sie nikt nie posluguje, I hope.
Tylko na wrednego Hamana.
W określeniu „debilny” Wodzowi chyba chodziło o poinformowanie czytelników z Jackowa, kim jest Terlikowski. 🙂
Heleno, oni te telewizje robią taką atmosferę, jak w swoim czasie pod pałacem prezydenckim.
Gdyby tam nie tkwili, to nie byłoby tych histerii i awantur.
W Jasienicy, jak przyjdzie wyznaczony jegomość po klucze od parafii, to przyjdzie sam i nie będzie żadnego widowiska.
Ksiądz Wojtek chce zostać razem z administratorem, tam jest wolna duża część drugiego pietra, bo ksiądz zajmuje dwa nieduże pokoje, ale nie ma racji, że rekurs przerywa dekret, tam jest wyraźnie napisane, że w przypadku pozbawienia probostwa powinien opuścić parafię i czekać na rozstrzygniecie sporu gdzie indziej.
We wszystkich innych przypadkach rekurs rzeczywiście zawiesza wykonanie dekretu.
A Hoser nie odpowie na zadne Jego listy, bo już w 2012 powiedział Księdzu, żeby do niego nie pisał i odmawiał spotkania.
Wiec teraz biskup będzie niedostępny przez najbliższe miesiące, bo go nie ma i juszszszsz.
A tu jest wredny Haman pokonany przez Mordke:
http://www.artbible.info/art/large/93.html
Dziękuję za miłe przyjęcie, kłaniam się wszystkim. Jestem z Wami od trzech dni i bardzo mi się tu podoba. Mój podpis i mojego męża jest w pierwszej setce. Córka i zięć tez podpisali.
Może tak być, ale nie musi. Motywy mogą się też okazać wielowarstwowe i z reguły tak w życiu bywa, że kierujemy się całą pulą motywów. Pierwsza warstwa może być typu „co, ja się nie dam”, druga „byle tylko zachować poczucie sensu własnego życia”, trzecia „mój tata też mi ciągle mówił, co mam robić”, czwarta „bo ja nie mam innego pomysłu na życie”. Bywamy bardzo skomplikowani. Bardzo skomplikowani bywają też ci, którzy bardzo chcą, by sprawiedliwości stało się zadość i kosztem własnego życia są gotowi jej dochodzić.
Jak dobrze, że Demetrii udało się dziś zrabować dużo pasztetówki. Będzie w sam raz na godne podjęcie nowych Gości. 🙂
A mimo to dobrze jak ktos pilnuje.
Ks Lemanski nie ma sie gdzie wyprowadzac. Do domu emerytow nie powinien isc, bo go tam zjedza.
Chyba, ze zameiszka gdzes prywatnie w Jasienicy, albo znajdzie sie jakis odwazny ksiadz, ktor go zaprosi.
Nie wiem zreszta. Chce zeby zostal tak gdzie jest, najdluzej jak mozna.
Oczywiście, że motywacje mogą być różne. Ale myślę, że nie należy komuś, kto – jak sam mówi – kocha Kościół, sugerować odejścia z niego. Bo właśnie to by znaczyło, że kieruje się własną wygodą, a nie tzw. uczuciami wyższymi.
Zgadzam się z Heleną. Niech wozy transmisyjne czuwają. Nie, żebym była fanką Dana Browna, ale chyba 2 jego książki kiedyś przeczytałam, a i teorie spiskowe kocham jak sam pan Macierewicz! 🙂
Mordko, zanim odbierzesz hołd od pokonanego Hamana, może byś tak pocztę odebrał? 🙂
Vesper, pliz. Chyba mogę liczyć na to, że jak coś w moim pisaniu wydaje się niezupełnie jak trzeba, to przeczytasz drugi raz, zanim na mnie nakrzyczysz? 😉
Odebralem i odpisalem. Eksperyment sie udal.
Brawo, Kocie! To tak w kontekście Hamana.
Ale te wozy stoją pewnie tylko polskojęzyczne. Prawdziwki tego nie będą pokazywać, żeby nie siać zgorszenia.
Do wozów transmisyjnych mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to oko opinii publicznej i dobrze, że jest, ale z drugiej strony to oko potrafi nieźle podkręcać atmosferę. A nie sądzę, żeby komuś było to potrzebne.
A czy ja krzyczę na Ciebie, Wodzu? 😯 W życiu! bałabym się dzidą oberwać 🙄
Och, tak, skomplikowani bywamy, mamy duzo aspektow osobowosci, jestesmy rozni z roznymi osobami i w roznych sytuacjach. Nasi koledzy, buddysci, wlasnie dlatego nie wierza od dawna w solidne zachodnie „ja”, tylko w ja plynne (na dlugo przed przed prof. Baumanem!). To wszystko prawda, jak i prawda jest, ze mozna sie zaglebiac w psychologiczne uwarunkowania tej, czy tamtej osoby. To moze byc ciekawe, ale aspekt psychologiczny nie moze przeslonic innych aspektow – od dochodzenia, jaka wersja wydarzen jest najbardziej prawdopodobna (skoro nie bylo przy niej osob trzecich, a wtedy wlasnie przygladamy sie, podobnie jak w procesie sadowym, temu ktora osoba wydaje nam sie bardziej wiarygodna), do apsektow etycznych.
I wlasnie aspekty etyczne sa tu niezwykle wazne, choc hierarchia koscielna za wszelka cene, z pomoca takich osob jak Terlikowski, ktore przyrownuja Kosciol do korporacji, chcialaby przeniesc rozmowe na inny grunt: posluszenstwa koscielnym paragrafom, albo korporacyjnego podporzadkowania.
Porownania do korporacji sa chybione, ale czesto sa przyjmowane za dobra monete, bo akurat jestesmy w takim punkcie rozwoju cywilizacji, gdy przez dlugi czas w ogole wszystko starano sie podciagnac pod model rynkowy. Tymczasem jednak sa osoby, ktore takiemu wszechorganiajacemu mysleniu, podciagajacemu nawet takie organizacje, jak koscioly, daja jednak odpor. Taka osoba jest zdecydowanie, i bardzo swiadomie, papiez Franciszek. I druga dosc znana osoba, jest etyk i filozof polityczny z Harvardu (znany chocby z Reith lectures dla BBC, ale nie tylko), ktory najlepiej niezgode na podciaganie wszystko pod analogie korporacyjne i ekonomiczne, wyrazil w swojej swietnej i bardzo madrej ksiazce pt. What Money Can’t Buy (bardzo jawszystkim obecnym polecam, podobnie jak nagrania prof. Sandela z Reith lectures). Bo korporacje sa z zalozenia amoralne. Ich jedynym celem sa zyski dla akcjonariuszy. A koscioly, jak i inne instytucje uzytecznosci publicznej maja cele daleko wychodzace poza takie spojrzenie na sprawe.
Podpisy ciesza. I coraz nowi goscie, a byc moze przyszli bywalcy. 🙂
Ja też chcę, żeby został.
Jakaś starsza kobieta wracająca z nieszporów mijając mnie na ulicy powiedziała, że trzeba walczyć o Księdza ze wszystkich sił.
A wracałam do domu pociągiem z jakąś miłą, młodą osobą, która też przyjechała do Jasienicy na mszę, podpisała nasz list i wszystko wie o Księdzu. Przyjechała z potrzeby serca i w ogóle.
Tu jest ten wyklad Sandela w ramamch Reith Lectures:
http://www.bbc.co.uk/programmes/b00kt7sh
Nieco na marginesie dyskusji – bardzo jestem ciekawa, co to znaczy „kochać Kościół”? Chciałabym to pojęcie rozebrać na czynniki składowe, dowiedzieć się, co się w tym „kocham” mieści, a co nie.
Dobry wieczór 🙂
Będę doczytywała 🙂 Łomatko, aleście się spisali 🙄
Moniko, ja się od porównań KK do korporacji nie odżegnuję o tyle, że również w przypadku tych ostatnich można, a nawet trzeba zadawać pytania, gdzie powinny być granice korporacyjnej lojalności i posłuszeństwa. I takie teoretyczne rozważania, jak nasze dzisiejsze, mogą w każdej chwili przełożyć się na praktykę.
Ale sprowadzanie Kościoła przez „walczących katolików” w rodzaju Terlika wyłącznie do aspektu korporacyjnego jest dla mnie zdumiewające. Że też im wygodnie na tej własnoręcznie piłowanej gałązce. 😯
Nie jestem pewien co to jest „kochac Kosciol”, ale wiem co to jest „Kochac Pana Administratora”, ktory jest no… niezwykly! I bez niego daleko bysmy nie zajechali!
Na czesc Pana Administratora – HIP HiP HURRRRA!
Bardzo to ładne, Siódemeczko, że ludzie przyjeżdżają z potrzeby serca. Myślę, że ks. Wojciech odbiera to tak, jak było w intencjach – jako olbrzymi dar, ważniejszy niż szykany biskupa. 🙂
Ja tez mam nadzieje, ze czuje sie otoczony kordonem ludzkich serc. 😳 😳 😳
To pytanie trzeba by zadać ks. Lemańskiemu, nie mnie, bo ja Kościoła w ogóle nie kocham. 😆 Ale jeżeli to jest po prostu to, co on czuje, to miałby święte prawo nie umieć tego wyjaśnić i nie miałbym mu tego za złe. Uczucia istnieją również wtedy, kiedy za cholerę się ich nie rozumie. 🙂
Nie chciałbym, żeby dzida zakłócała mi komunikaty. Umówmy się, że dzidy używam na zewnątrz, a jak coś napiszę niejasno, wystarczy powiedzieć. 😉
Co do wozów, to inaczej niż Bobik uważam, że tylko podgrzanie atmosfery, zrobienie dymu i umieszczenie w nagłówkach może sprawie pomóc. Czy się pośle negocjatorów, czy telewizje i tabloidy, ta banda otyłych pasterzy będzie stosować tę samą taktykę, czyli iść w zaparte i dużo pieprzyć o miłowaniu się nawzajem. Nic gorszego nie można zrobić, jak zacząć z nimi rozmawiać tym samym językiem. To nie działa.
http://www.tvn24.pl/wierni-pod-kosciolem-nic-waszemu-proboszczowi-nie-grozi,339673,s.html