Dudniąca prawda
Bobik dawno nie widział Bernardyna, ale jakoś nie był zdziwiony, że ten na pysku i z sylwetki w ogóle się nie zmienił. Bernardyn już tak miał, że raz przyjęta treść czy forma potrafiła mu się zakonserwować na długie lata. Dziwne było raczej radosne ożywienie, z jakim krzątał się po swoim gospodarstwie, zazwyczaj tchnącym atmosferą cierpiętniczego załzawienia.
– Miło widzieć, że masz z czego się cieszyć – powiedział uprzejmie Bobik, choć na ogół trudno mu było radości Bernardyna podzielać.
– A mam, mam! – szczeknął Bernardyn, ukradkiem sprawdzając w lustrze, czy jego poza wystarczająco wyraża dumę i samozadowolenie. – Zostałem z tylu stron bezprzykładnie zaatakowany, że jeszcze na długo satysfakcji mi starczy. Chart się na mnie zamachnął, Wyżeł mi niesłusznie zarzucił, a Szpic nie docenił i mogłem się z nimi wszystkimi solidnie pogryźć. Wiesz, jak to podnosi na duchu?
– Nie rozumiem – zmartwił się Bobik i zaczął nerwowo drapać się za uchem, bo nierozumienie odczuwał jako pewien dyskomfort. – Jaka jest przyjemność z pogryzienia się, zwłaszcza ze wszystkimi?
– Głupiś, Bobik, oj, głupi – westchnął Bernardyn – ale ze względu na młody wiek na razie ci wybaczam. Przecież nareszcie mam potwierdzenie wszystkich swoich podejrzeń. Od lat ostrzegałem przed Chartami, Wyżłami i Szpicami, ale jedni mnie kneblowali, a drudzy nie chcieli słuchać. Ale teraz wyszły szydła z tałesów, rubaszek i innych części obcej Psom garderoby. To tamci od zawsze mącą, gryzą i zwalają wszystko na nas, bo mają w tym interes czyli biznes. A my dzięki temu możemy ich odesłać, gdzie ich miejsce, udowadniając, że sami sobie na to odesłanie zapracowali. Zobacz, jak to się wszystko ze wszystkim ładnie i logicznie wiąże. I chyba nawet taki durny szczeniak ja ty pojmie, że w obliczu tej logiki ja nie mogę pozostać bezczynny. Coś mnie wręcz pcha do czynu, choćby to miał być tylko komentarz na forum.
– A konkretnie to co teraz zamierzasz zrobić? – zapytał Bobik, dosyć zaniepokojony bojowym nastrojem rozmówcy.
– Konkretnie to po pierwsze polecę się uderzać w cudze piersi – oświadczył zdecydowanie Bernardyn. – To tak rozkosznie dudni odgłosem wyzwalającej prawdy.
– Bić się w cudze piersi? A czemu nie we własne? – zdziwił się naiwnie Bobik. – Do nich ci chyba bliżej?
– Jeszcześ głupszy niż myślałem – warknął ze zniechęceniem Bernardyn. – We własne to boli. A w końcu nie po to szukam wyzwalającej prawdy, żeby mnie bolała, tylko żeby wybielała. Bo ja z natury byłbym bielutki jak Maltańczyk, gdyby nie czarny pi-ar, robiony mi przez Charty i Wyżły, nie mówiąc już o Szpicach.

Zeen, bingo 🙂
Bobiku, pewnie z powodu Symeona…
http://www.youtube.com/watch?v=FEPFH-gz3wE
Oooo, zeen… 🙁
zeen, łał…
Podrzucam Wam cos na jeszcze wieksze poprawienie wisielczego humoru:
http://www.liiil.pl/1365690255,Andrzej-Kolaczkowski-Bochenek-W%A0tonacji-PiS-dur.htm
Petycje powiedziały, ze mają awarię.
Tak napisał jeden Pan.
A ja już chyba pójdę spać, bo ledwo na oczy patrzę, wiec czego się tak umartwiam.
Świat się chyba beze mnie obejdzie przez parę godzin. 😉
Diatłowicki zaskakujący. Dzięki, Doro, za linkę.
Co do wolności słowa, nie mam jasności co to znaczy. Jakie zwroty mogą kursować do woli, kiedy ma być ich wygaszanie. Czy na przykład „lachiv rizaty” to ciekawa intelektualnie opinia, dopuszczalna w Kraju i jego okrainach?
Zeen zasmucił bardzo ładnie, ale zasmucił. 🙁
I niech nie mówi, że nie chciał, bo dobrze widać, że chciał. 😉
Zeen zasmucił, a Siódemeczka załzawiła. I dobrze.
Zastanawiam się nad proponowanymi przez Monikę (za Desmondem Tutu) „prawdą i pojednaniem” zamiast wybaczenia. To w pierwszym momencie brzmi dobrze, ale po uwzględnieniu „lokalnej specyfiki” już nie tak dobrze. W naszej części Europy słowo prawda zostało ostro sponiewierane już za czasów realnego socjalizmu i potem już nie zdołano przywrócić mu pełnego blasku. A ostatnie lata wręcz to słowo ośmieszyły, przez ustawiczne żądania „prawdy o Smoleńsku”, w których prawda oznacza „to, co potwierdzałoby nasz, pisowski obraz świata, choćby było sprzeczne z faktami i zdrowym rozsądkiem”.
Kiedy nie ma po prostu prawdy, tylko nasza albo wasza prawda, trudno budować na niej pojednanie. Co mimo wrodzonego optymizmu muszę zauważyć. 🙁
Mnie się zdezawuowało znacznie więcej. Sponiewierali do szczętu 🙁
Jednak dobranoc 🙂
Slowo zostalo sponiewierane, zreszta wcale nie tylko ostatnio, a duzo, duzo wczesniej, Bobiku (i nie ono jedno). Ale chodzi nie o slowa a o podejscie. Rozliczenia po linii wina-wybaczenie potrafia tak odstraszac i zamykac uszy (te mechanizmy obronne, ktore wczesniej wspomniala Vesper), ze zamiast robic kroki do przodu, mozna utknac w miejscu. A moze i sie cofnac, bo europejski i swiatowy kryzys nie spi, i nie wiadomo, co sie moze zbudzic pod jego cisnieniem…. .
A wszystkich Przyjaciol, ktorych te okropne napisy i wpisy dotycza rzeczywiscie mocno, mocno przytulac do serca, bo dla nich to latwe nie jest. Zreszta miedzy innymi przeciez i po to powstal ten blog, i ja tu dlatego bywam. 🙂
I tu jeszcze cos bardzo lokalnego, z concordzkiej szkoly sredniej. Pare tygodni temu znaleziono rasistowski napis w jednym pomieszczen, a potem rasistowskie wpisy w bibliotecznej ksiazce. Tego juz nie da sie odwrocic, przykrosc i bol szczegolnie tych, ktorych dotyczyla, juz sie staly. Ale to, co potem uczniowie zrobili, to juz cos innego. Mnie sama wzruszyl widok tych karteczek z imionami uczniow, ktorzy z rasizmem sie nie zgadzaja, i chca wyrazic wsparcie dla kolegow, ktorych te napisy dotknely osobiscie… Wszyscy w miescie byli bardzo przejeci, ze cos takiego sie zdarzylo.
http://www.wickedlocal.com/concord/news/x898159429/CCHS-students-educate-each-other-about-race#axzz2QBqyUJJq
🙂
🙂 😀
szeleszcze
herbata, wiadro ansolowej kawy (co za aromat 🙂 )
brykam
Tereny Zielone zaspany jeszcze S-Bahn pozycje 🙂
brykam fikam
Diatlowicki z linki Pani Kierowniczki bardzo szczery : Imponująca lista nazwisk popierających ten głos rozumu i sumienia jest, moim zdaniem, przykładem skrajnego faryzeizmu, a w niektórych przypadkach próbą odkupienia wyrzutów sumienia z powodu milczenia w czasie, kiedy trzeba było polemizować z poglądami Krzysztofa Jasiewicza. .
i dodam od siebie, nie tylko z panem jasiewiczem!
bryku
fiku
🙂
brykanko
piatkowe
fikanko
😆
Dzień dobry 🙂
Piątkowy optymizm Rysia 😀
Kawa, herbata….
Z lektur przy kawie http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13723272,_To_przekroczylo_juz_granice_przyzwoitosci___Pierwsza.html#MT
Z rasizmem można i trzeba walczyć
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130411/LUBLIN/130419884
ech, wydawało się, że można będzie zacząc hulajnogowy sezon, a tu klops, niby cieplej, a mokrzej 😐
Dzień dobry.
Miałam niedobry sen. Śniło mi się, że te wszystkie awantury posmoleńskie przeżyły trzy osoby. Z całego narodu. Jedną z nich byłam ja. Niedobry sen, niedobry sen…..
Z drugiej jednak strony jesli te trzy osoby co przetrwaly Smolensk moglyvy zaczac wzystko od poczatku, zalozyc Piata RP, umowic sie, ze nie beda skakac sobie do gardel, to moze nie byloby tak najgorzej?
Teraz mam pytanie off topic czyli nie a propos. Czy mozna wygrac na loterii zalozmy 1 milion euro jesli sie nigdy nie kupilo biletu? Zdaniem Starej nie mozna, ale wolalbym zapytac sie kogos madrzejszego.
Bo wprawdzie wsrod kotow krazy takie powiedzenie, ze darmowy ser to tylko w myszolapce, ale moze u ludzi jest inaczej i faktycxznie rozdaja po miliobie pezyoadkowo wylosowanym Kotom.
Co nieslychanie poprawiloby perspektywy dzisiejszego ponurego szarego dnia, z wlacznym kaloryferem.
Dzień dobry 🙂
Morda, to Ty nie znasz starego wica „ty mnie daj szansę, ty wykup los”? 😯
Żadna poprawa perspektyw za friko. Co najwyżej ja Ci kawę mogę zasponsorować. 😎
Kocie, wiem, że można nie wygrac 1 miliona euro, nawet jeśli się kupiło los/kupon/bilet. Sprawdzone! 🙂
Z najnowszych informacji wynika, że katastrofę przeżyły nie trzy osoby, tylko trójca, czyli jedna osoba w trzech postaciach (konstrukt skądinąd znany i popularny). Jest nawet fotka: 😎
http://broadwayinsaginaw.com/wp-content/uploads/2012/08/ElvisSlide.jpg
Wykupic los i nie wygrac miliona, to kazdy potrafi.
Nie każdy. 🙁 Ja już dość dawno nie wygrałem miliona. Podejrzewam, że to wredna robota Pana Administratora w spisku z programem antyspamowym. 👿
Cenzura szaleje! 👿
oj, nie wiem czy zaczynanie we trójkę ocalałych kojelnej RP jest najlepszą z opcji („Kowalski! Opcje proszę!”). Nie lepiej wtedy przyłączyć się do jakiejś bardziej przyjemnej nacji i państwowości? Choćby taka subpołudniowa skandynawia? Taki trójelementowy drobiazg łatwiej byłoby przełknąć niż aktualne miliony… 🙄
Odpolszczyć RP i zrobić z niej subpołudniowoskandynawskie kondominium? 😯 👿
Zdrada wkrada się na hulajnodze. 👿
hulajnoga oczywiście też nie polska 😎
To Elvis też był na pokładzie? 🙄
A może to Putin przebrany za Elvisa i dlatego ocalały 👿
Ponury luj 🙁
W pierwszej części ciekawa rozmowa psychologa i psychiatry (10 kwiecień)
http://faktypofaktach.tvn24.pl/artymowicz-zespol-macierewicza-nie-dostarczyl-skrawka-dowodu,317798.html#autoplay
Hi, hi: 😈
http://wyborcza.pl/1,75968,13713832,Kto_jest_agentem_Putina.html
Wracam jeszcze do nocnego postu Moniki. To fakt, że postponowanie słowa prawda ma nader bogatą tradycję, ale ja o tej specyfice lokalnej szczekałem w sensie dość praktycznym – po prostu w tej chwili jak słyszę „prawda i pojednanie”, natychmiast mam skojarzenia smoleńsko-ołtarzowe, które mi całe hasło obrzydzają. I podejrzewam, że nie jestem jedyny.
Znaczy, ideę łapię, ale jakoś inaczej bym ją sformułował. Odpowiedzialność i dobra wola? Odpowiedzialność w szerokim rozumieniu; nie tylko za to, co się zrobiło, albo czego zaniechało, ale i poczucia odpowiedzialności za społeczność, czy jeszcze szerzej – za stan świata wokół nas. A dobra wola zamiast pojednania, bo dzięki temu nie będę musiał od razu padać Prezesowi w objęcia. Wystarczy, że nie szarpnę go za nogawkę, kiedy akurat jakiś jego projekt będzie miał ręce oraz nogi i służył wspólnemu dobru. 😉
Ale upierał się nie będę. Jak ktoś wymyśli lepsze hasło, jestem gotów kupić. 🙂
pomiedzy herbata, a ………….. herbata 🙂
o! to jest ciekawe!!! 😀
http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20130408/bialo-czerwona-wprowadzic
W sumie wiemy o co chodzi.
Mnie samemu „prawda i pojednanie” tak bardzo sie kojarzy z Nelsonem Mandela i jego nadzwyczajnie szlachetna i madra polityka „lustracyjna”, ze jestem gotow uzywac tego okreslenia.
Nelsona Mandele kocham tak plomiennie jak kochalem Havla. Za caloksztalt. Bardzo mi smutno, ze jest juz na ostatnich lapach. Mam nadzieje, ze otoczony ludzmi, ktorzy go kochaja.
Dzień dobry 🙂
Luj to my 🙁 Mam wolne, umyliśmy okna, a dalej jak zwykle 👿
Tak mi sie przypomnialo a propos Mandeli, wiec musze opowiedziec.
Przed laty popularny telewizyjny program BBC Ground Force wybral sie aby potajemnie zagospodarowac ogrod Mandeli wokol jego nowego dmu. Formula programu byla dosc prosta: zespol stalych ogrodnikow porzadkowal i zasadzal ogrody roznym ludziom, ktoryz sami tego z jakichs powodow zrobic nie mogli. Zwyklych ludzi. Zazwyczaj ktos z sasiadow lub rodziny zwracal sie do tworcow progamow i uzasadnial dlaczego komus nalezy ogrodek przerobic, ale w tajemnicy przed jego wlascicielem, ktory na ten czas byl pod byle pozorem na trzy dni z domu wywozony, no i mial oczysicie niesamowita niespodzianke po powrocie. Bardzo mily program.
Otoz niespodziewanie do tworcow Ground Force zwrocila sie pani Mandelowa czyli , jego druga zona Graca Machel. Panstwo kupili sobie dom w rodzinnej miejscowosci Nelsona Mandeli, otoczony calkiem sporym (ale nie przesadnie) terenem – piaszczystym i wysuszonym. Podobno Mandela wychodzil codziennie na ganek i troche sie martwil, ze widzi wokol sama spalona zakurzona ziemie.
Kiedy BBC dowiedzialo sie, ze jest robota u Mandelow, natychmiast sie tam udala, Graca Machel z pomoca innych konspiratorow zdolala wyslac meza do Pretoprii w jakichs waznych sprawach.
W stalym zespole programu Ground Force byla jedna mloda kobieta – Charlie Dimmock, bardzo hoza dziewczyna, zawsze ubrana w jakas t-shirt i dzinsy i widac bylo wyraznie, ze nie nosi biustonosza. Pracowala zawsze ciezko, jak zdrowy chlop, zajmujac sie stolarstwem, stawianiem plotow oraz wykopywaniem oczek wodnych i ustawianiem fontann.
No i ten zespol przyjechal, aby ziemie wokol domu Mandelow uzyznic, przekopac, roslinki zasdazic. Roslinki takie, ktore nadaja sie na ten klimat i na te ziemie. Poproszono takze miejscowych ludowych artystow aby wykonali pare tradycyjnych afrykanskich rzezb do ogrodu – byly to jakies pieknie pomalowane totemy.
Oczywoscie Mandela po powrocie byl kompletnie zaskoczony i strasznie uradowany. A ze program BBC byl mu dobrze znany, jego natychmastowy wzrok pobiegl ku Charlie Dimmock.
Z twarza pelna promennego usmiechu zrobil pamietny komplement pod adresem Charlie, ktrora splonela najaitentyczniejszym rumiencem.
Powiedzual: Pani jest bardzo podobna do… pogrzebal chwile w pamieci i wypalil: – do Spice Girls!
Lezelismy wszyscy na podlodze ze smiechu ogladajac mine Charlie i jej kolegow, ktorzy tez pokladali sie ze smiechu.
A tu jest notka prasowa o tym programie z Mandela i zdjecie na ktrorym widac takze Charlie Dimmock – Spice Girl.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/entertainment/565013.stm
O tym, jak działa psi mózg. 😈
Przeczytałem opowieść Mordechaja o falującym biuście, kliknąłem w linkę i widzę zdjęcie, a pod nim nazwisko Alan Titchmarsh. Ale moje ślepia czytają nie to, co jest, tylko Tittenmarsch, co po germańsku oznacza „marsz cycków”. 😆
Dopiero za trzecim spojrzeniem udało mi się dojrzeć prozaiczną prawdę. 😎
Alan Tittenmarsch te ogrody zazwyczaj projektowal, zas Charlie Dimmok projektowala „elementy wodne”. I je instalowala bardzo kompetentnie.
Poszedłem tropem podrzuconym przez Rysia i bez przyjemności stwierdziłem, że chyba miałem rację co do lokalnej specyfiki haseł. Zobaczcie, jak wyglądałyby prawda i pojednanie w ujęciu polskiej prawicy:
http://www.plwolnosci.pl/a/1103/List-do-brata-lewaka-na-10-kwietnia
Dziękuję, postoję. 🙄
Strona petycji przywrócona. Petycja dot. lokalizacji Pomnika jest. Petycji dot. wypowiedzi prof. J. – nie ma.
„Prawda” to tez radziecka gazeta. Tez miala z prawda niewiele wspolnego. Trzeba miec tupet w propagandzie, niestety. Tak twierdzili Goebbels i Dzierzynski.
Dobra, Bobiku, ale zobaczmy też komentarze pod tym manifestem. Przed chwilą było 14, z czego 13 zdecydowanie krytycznych, a jeden debilny i nie na temat. Daleko od czarno-białości.
Stara sie juz wpisala pod tym plomiennym tekstem, zakonczonym pytaiem czy sie spotkamy 10 kwietnia: „Nie spotkamy sie. Nie mam zwyczaju spotykac sie z wariatami, ktorzy mi groza wyciagnietym nozem. Raczej dzwonie po policje.”
Osoboscie mysle ze Stara jak zasze przesadza. Wizja spoleczenstwa wdepnietego w smolenskie bloto wymieszane z dywersyjna pepsi-cola, spoleczenstwa uginajacego sie pod brutalnym butem mordecrczego Tuska, wizja panstwa, ktore ledwo zipie i niebaem wyzdycha, jest piekna i wzniosla, zas mlody Dawid przypomina mi Emila Zole i jego slynne „J’accuse”. Tyle, ze napisane to jestr z wiekszym talentem literackim i wieksza wrazliwoscia na krzywdy znoszone od tych szubrawxcow platformerskich.
Niexh zyje Smolensk, a raczej smoiensk, jak to juz pisze jeden z myslicieli Rzepy. I slusznie, ze smilensk a nie Smolensk, bo nazwy paranoi i schiozofrenii tez przeciez piszemy malymi leterami.
W Ustroniu juz bocian do gniazda powrocil i czeka na partnerke (partnera?):
http://www.bociany.edu.pl/stream-ustron.php
@Mar-Jo 12 kwiecień 13, 15:02
Teraz myślę, ze petycję mogli usunąć sam i autorzy, wobec najazdu Hunów zwoływanych na różnych ojczystych forach.
Człowiek, który dobrze zna Bronisława Wildsteina mówi o nim bardzo, bardzo źle. Wydaje się, że syn postanowił stanąć tam gdzie tradycja rodzinna. Nie wiem czy zostanie takim obrzydliwcem jak ojciec, ale ten parszywy, pełen hucpy tekst dobrze zapowiada gazetom typu pl.wolność.
U nas też już są 😀
No nie, nie mam siły do czytania takich tekstów. To już wolę Zolę 😎
Nie wiem, ja nie mam dostępu do strony petycji.
No, Dawidek po prostu jest nieszczęsnym chłopczykiem zapatrzonym w ojca. którego też oczywiście znam, ale nie będę się wyrażać, bo i po co.
Oni mają już tak pokopane w głowach, że tylko im palcem przed nosem pokiwać, a nawet nie pokiwać, to już budują jakieś konstrukcje myślowe nieprawdopodobne. U mnie pokazał się człowiek, który stwierdził, że na przedwczorajszym koncercie ludzie nie chcieli klaskać, bo dyrygent poświęcił bis ofiarom katastrofy smoleńskiej, nie wiedząc, biedny, że u nas „duża część społeczeństwa uważa to za oszołomstwo”. Tymczasem dyrygent tak cicho mówił, że nawet siedząc w połowie parteru nie dało się go usłyszeć, cóż mówiąc o balkonie, na którym ja siedziałam.
W sumie to bardzo smutna rocznica, ten Smolensk, ale dzisiaj jest juz 12-ty kwietnia i mamy to juz za soba. Jak inne tragedie takie jak np. 11-ty Wrzesnia, zabojstwo Kennedy’ego, katastrofa w Gibraltarze, czy zjawiska takie jak UFO czy slady po pozaziemskich cywilizacjach, beda juz zawsze i po wsze czasy mialy swoich badaczy, uczonych i szarych zwolennikow.
Ja dzisiaj ma dzien wolny i podziwiam lodowa pokrywe na wszystkim dookola. Drzewa wygladaja jakby byly zrobione ze szkla. Kwiecien plecien. Dobry dzien na usmazenie plackow kartoflanych na obiad!
Dzisiaj to jest rocznica lotu Gagarina w Kosmos, o.
Siódemeczko, przed chwilą byłam na stronie petycji.
12 kwietnia świętujemy Dzień Czekolady! 🙂
WASABI!!!!!
I urodzonych 12 kwietnia i zaślubionych, jeżeli szczęśliwie i, i, i …
Kiedy szłam na naszą uroczystość mijałam na Królewskiej przejęte grupki ludzi ze sztandarami idące od dworca na Krakowskie.
Dziwne, nie idą tam, gdzie są pochowane ofiary tylko pod budynek państwowy.
W sumie to zwykli ludzie, których zaufaniem manipuluje się.
Gdyby moja Mama żyła też by tam biegała i przeżywała niebywałą zbrodnię, niektórzy ludzie mają potrzebę takiego patriotyzmu: martyrologii, przedmurza, daniny krwi – byle nie własnej.
A ten biskup Zawitkowski opowiadający w katedrze do tłumu zasłuchanych i wzruszonych ludzi o zamachu, lub były biskup sandomierski mówiący o mordzie rytualnym, że nie ma dymu bez ognia i ludzie przez setki lat nie wierzyliby w to, gdyby to nie była prawda, to nie demony manipulujące owieczkami tylko tacy sami zwykli ludzie, podzielający poglądy owieczek, wyniesieni do godności kościelnych.
Przypomina się obraz Breugela http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d0/Pieter_Bruegel_d._%C3%84._025.jpg
Mar-Jo, widocznie ona ma marną przepustowość i zawiesza się przy wzmożonym ruchu.
Siódemeczko, wg mnie strona działa dobrze. Wejdź, proszę, na „petycje.pl”, następnie na „nowe dokumenty” i na pierwszej stronie szósta pozycja od dołu to jest petycja pomnikowa.
U mnie dzisiaj 4 stopnie, i deszcz pada, wiec trzeba sie zdecydowanie posilkowac herbata (kawa jest bardzo dobra na troche, no chyba, ze sie chce dawek uderzeniowych przez caly dzien; herbata budzi moze mniej zdecydowanie, ale bardziej dlugofalowo, a dzisiejszy deszcz wyglada mi na odmiane czterdziestodniowa).
A to co napisal Krolik o utknieciu na jednej rocznicy, jednej dacie, i wczesniej Mordki opis przygod z ogrodem Mandeli, przypomnialy mi jedna madrosc herbaciana (niestety zacytuje bez chinskich znakow):
23
Fudangyo
„Keep going.” „Don’t stop.”
From vegetables to sentient beings to the gods, all living things must put forth effort to progress in their practice. We sit uncomfortably in zazen, our minds wandering like monkeys all over the meditation hall, but we carry on; we learn and practice all the rules of the Tea Ceremony, then somehow manage to spill hot water over the tatami, and we try again; we carefully repeat the forms for handling the five-foot staff in the dojo, and then, in a spasm of enthusiastic klutziness, accidentally whack the sensei on the hand. Nevertheless (at the sensei’s dispassionate urging), we stay at it.
Fu dang: unending, without stopping, consistent, never-failing, unflappable; gyo: going, practicing, and etymologically, coming to a crossroads where we must make a decision and carry on.
[The One Taste of Truth. Zen and the Art of Drinking Tea, William Scott Wilson, 2012]
Fakt, siedzenie za zeenem jest niewygodne, bo nie widać, jaki zeen ma wyraz twarzy. Lepiej zrobić krok naprzód i siąść obok. A jeszcze lepiej kilka kroków i obrót, żeby się znaleźć naprzeciwko. 😆
Mar-Jo, już tam byłam, przepraszam, nie napisałam.
Ale wcześniej po przeczytaniu Twojej informacji nie wpuszczała mnie.
Z poprzednich dni i akcji wiem, ze czasami nie wpuszcza, żeby za chwilę wpuścić, lub wręcz przeciwnie.
Korynt polski 😈
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/484052_503511609686466_1060144577_n.jpg
Siedziba Pyciaschaellesa?
Dzień dobry,
To jest, Irku, dworek polski w stylu greckim. W dużej masie występują jeszcze dworki polskie w stylu mauretańskim. Tych drugich dużo pod Warszawą.
—
„Ground Force” oglądałam namiętnie! Odcinek z Mandelą też; wzruszyłam się. Charlie była moją ulubienicą, krzepę ma kobitka niesamowitą.
Piwniczna melancholia wg Zeena bardzo atmosferyczna. Nie wiem, czy mam w domu dość czekolady, żeby się oprzeć temu nastrojowi…
Ech, naprawdę WSZYSTKO potrafimy postawić na głowie…
Eee, ktoś sobie jaja zrobił.
Być może głupie, ale przecież nie aż tak.
Żadne jaja. Ten budynek, jak wynika z komentarzy na fb, stoi w Gradówku przy drodze z Gryfowa do Lwówka. Takie kolumny kupuje się na sztuki i zamontowano je tylko odwrotnie 😀
Znajoma architekt uzupełniła te komentarze We Frampolu od wielu lat przy rynku stoi dom, który ma podwieszone do okapu tylko głowice i nic pod nimi. 🙄
Eeee tam, wielkie halo, że odwrotnie 👿
Zamontowano je tak żeby każdy widział bez zadzierania głowy! Znaczy się rozumnie 😎
Przyjrzałam się dużemu: http://raider55.blox.pl/resource/Gradowek_1.jpg
I muszę uwierzyć. Po prostu, dół był mało ozdobny, a takie piękne cósie zasłoniłyby okap i rynny, a tak zupełnie inaczej.
Taka jedna – „prawdziwi pgrodnicy” czesto krytykowali Ground Force wskazujac, ze w trzy dni nie sposob zrobic porzadnego ogrodu.
Ale oczywoscie, ze bardzo wytezonym wysilkiem mozna zalozyc ladnby ogrod – polozyc nowa murawe, postawic i pomalowac plot, zaprpjektowac owe elementy wodne, posadzic drzewka, krzewy i inne rosliny. Oczywoscie, ze taki ogrod bedzie potrzebiwal paru lat aby okrzepl i dojrzal, ale trzech doswiadczonych ogrodnikow pracukacych od rana do zmierzchu przez trzy dni i majacych juz przygotowane wszystkie niezbedne elementy wystroju ogrodowego i maszyny moga zrobic bardzo wiele. Reszta zalezy od wlascicila ogrodu – ile mu bedzie poswiecal czasu dbajac prawie caly rok.
Mysmy ze Stara kochali Ground Force i podpatrywali rozne tajemnice projektowania ladnej zielonej przestrzeni – z samej milosci do ogrodow, bo projektowac nie mamy czego. Lubimy jednak kazdy design, zwlaszcza Stara. MNie samemu zalezy glownie na tym zeby byla ziemia spulchniona i mozna bylo zrobic dyskretnie oddalic sie w sprawach prywatnych posrod kwiatkow. No i zeby ptaszeta lubily odwiedzac, zwlaszcza ptaszeta niepelnosprawne lub nieokrzeple. Bardzo ja lubie ornitologie stosowana… 😈
Stara przed chwila wrocila z Richmond i mowi, ze ptaki rozbrzmiewaly wszedzie jak oszalale.
Tak, kolumny korynckie na tle betinowej kostki, zwlaszcza ustawione do gory nogami wygladaja wybitnie nowatorsko.
Podobnie nowatorsko i swiezo wygladaja drzwi mojego next door sasiada na tle budynku z lat szescdziesiatych. Drzwi sa z prawdziwego plastyku w stylu Ludwika XVI.
Moja Stara o malo nie dostala apopleksji z zawisci jak je zobaczyla.
Ale co moze zrobic? Nic moze, jak mowila jedna wiedenska Ciocia naszej E.
My się nie znamy, ot co! http://www.flickr.com/photos/jimforest/6936212/
😆 😆 😆
Musi mieli tego samego architekta.
Kocie, mam w domu fachowca od ogrodów i on twierdzi, że można, jeśli się do tego solidnie przygotować. Te ogrody przecież nie były duże. Rzecz w tym, że potem trzeba na taką nówkę chuchać i dmuchać, żeby wybujała.
Fajnie pomyśleć, że oglądaliśmy to samo, i tak samo z czystej miłości do ogrodów, bo ja też nie mam czego projektować. Upss, sorki, projektuję sobie roślinki w skrzynkach na balkonie. Od jakiegoś czasu nie kupuję gotowych, tylko wysiewam. Lubię patrzeć, jak rosną, gadam z nimi, dogadzam, chyba to lubią, bo pięknie kwitną. Poza tym mam z okien widok na ogród sąsiada, bardzo ładny i kolorowy, jest na czym oko odpocząć.
I znowu Milano: http://www.khaleejesque.com/2013/03/art-design/viktor-rolfs-upside-down-store-in-milan/
A tu wyjaśnienie, osochodzi: http://www.timeout.com/milan/attractions/venue/1%3A7316/san-lorenzo-maggiore
Jeden nasz przyjaciel zlecił kiedyś wiejskiemu rzemieślnikowi wykonanie szafy według własnego rysunku. Rzemieślnik wykonał mebel akuratnie, tylko rysunek powiesił sobie do góry nogami, więc szafa miała nóżki na górze. Ale przynajmniej nikt inny takiej nie posiadał. 😈
Na górze, to chyba różki. 🙄
A ja jestem przekonany i dam sobie ogon uciac, ze oni to usprawiedlwienie w sprawie kolumny dopisali jak juz bylo za pozno zmieniac. Nikt nie moze byc tak durny, zeby kolumne wbudowac do gory nogami specjalnie.
No, nikt mi nie powie!… 😈
Ago, dorobili ideologię po fakcie, jak już ich obśmiali.
Przez wiele wieków kolumny były przedmiotem pożądania, więc jak nowi nastawali w miejsce starych, burzyli ich budynki, ale kolumny zabierali do swoich nowych siedzib.
I widocznie paru było takich, co uważali, ze tak jest piękniej. 😀
Łajznęłam z Heleną.
Pewnie, że tak.
Sure.
Kocie, ja mówię: może być taki durny. Byłem kiedyś w branży, to wiem. Polski rzemieślnik wespół z polskim właścicielem nieruchomości to potęga. 😈
I nie będzie nam pluł w twarz Mediolańczyk ani żaden inny poganin
http://odkryjpomorze.pl/tinymce/magazyn_plikow/ciekawe/szymbark4odwroconydom_400.jpg
To znaczy, to akurat tak specjalnie, dla jaj zrobili i dla pieniędzy. Najgorsze, że mieli rację i zainteresowanie jest takie, że nie idzie się dopchać. Tak mówią ci, co próbowali, bo mnie trzeba by tam w łańcuchach. 😈
No to przynajmniej jest ekscentryczne, a ja mam pewna slabosc do ekscentrycznych.
Nareszcie!!!!
” Powiadomiłem dziś prokuraturę o wypowiedzi Macierewicza, że katastrofę Tu-154M przeżyły trzy osoby – powiedział Leszek Miller w Polsat News. – Jeżeli pan Macierewicz posiada tego typu informacje, to musi się z nimi podzielić, bo być może wie coś więcej. Panie Macierewicz, karty na stół. Niech pan zdradzi swoje tajemnice prokuratorowi – dodał Miller”.
Prokurator musi jednak najpierw zarzadzic ekspertyze psychiatryczna czy Macerewicz jest intelektualnie „kometentny”, jak to sie nazywa w kryminalach i czy wie co bredzi. Bo moze sie okazac, ze ma cos w mozgu uszkodzonego i bedzie nam wszystkim bardzo przykro, ze go po sadach ciagaja.
A jak chcą doręczyć Elvisowi wezwanie na świadka?
Jak on może położyć karty na stół kiedy prokurator też jest z bandy szulerów? To da się zrobić gdy władza będzie naprawdę polska, suwerenna i niepodległa. I Macierewicz poczeka.
balkonowalem bez opamietania i wstydu 🙂 🙂
herbata
(nic o lozku nie pisze – vesper i nocna czuwa 😉 🙂 )
pstryk
Miller poleciał przy tym bardzo ładnym wistem – gdy rozum śpi, budzi się Antoni Macierewicz. 😈
Pieknie i prawdziwie powiedzial.
vesper czuwa przy łóżku? o!
Serdeczni znajomi kupili dom z kolumnami (górą do góry 😉 ). Wewnątrz musieli uporać się z czymś, przy czym kolumny odpadały w przedbiegach. Dali radę, ale kolumny muszą poczekać 🙄
Ciekawe, ze jeszcze zaden pomnik papieza z fabryki papiezy nie zostal ozdobiony kolumnami. Choc ten „z ptakiem” wyzierajacym spod sutanny jest jedyny w swoim rodzaju i juz wiekszych ozdobek nie potrzebuje. .
Jak Ryś napisal, że balkonował bez opamiętania, to mnie słabości ogarnęły, bo mój bł.p. Brat, bez opamiętania ogrodował.
Sorry, ale nie moge sie powstrzymac.
Siodemeczko, ogladalem po raz pierwszy pare dni temnu King’s Speech i tam ktos pyta krola czym byl tak zajety. Na co krol odpowiada: Krolilem . (I was kinging)
Z tego zapomnialem zlinkowac co mialo byc po „Sorry”
http://www.joemonster.org/p/560787/size/700
Czy ten ptak kala gniazdo, czy nie kala?
A Paderewski przebija, chociaż konkurencję ma silną http://poznan.gazeta.pl/poznan/56,36001,13723257,Galeria_najbardziej_nieudanych_pomnikow_w_Poznaniu.html#LokPozTxt
„I was kinging” przypomnialo mi kwestie z National Lampoons European Vacation. Na pytanie corki, co robi Krolowa, amerykanski ojciec odpowiada: „She queens. And vacuums.” 😉
Bobiku, jest takie tybetanskie powiedzenie, ze jak kieszonkowiec widzi swietego, to zauwaza glownie kieszenie. Teraz mozna to dalej przerobic – jak Bobik widzi zazena, to zauwaza glownie zeena (mnie z kolei wyskoczyl zazen/przedzen). 😆
Ja nie mam szans, ale może komuś z Was uda się podziwnąć to dziwo – o ile się pojawi. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13723830,Zorza_polarna_nad_Polska__Szansa_juz_w_weekend.html
W internecie kraza pogloski, ze to nie zadna zorza polarna bedzie, tylko ruskie beda testowac sztuczna mgle, a moze hele.
Jak mawiali nasi przodkowie, ekran jest cierpliwy – wszystko przyjmie. I tylko wysp tych nie ma.
Noo, testowanie Heli jest również polską ludową tradycją. 😎
Tak mnie tez cos chodzilo po glowie.
A ja oglądam poruszona dwujęzyczny album : „1947 Barwy ruin; Warszawa i Polska w odbudowie na zdjęciach Henry’ego N. Cobba”. Cząstka tych zdjęć ukazała się bodaj w zeszłym roku w internecie, ale w książce jest ich wiele więcej, i to znakomitych. A poruszyło mnie parę rzeczy – te widoki to moja najpierwsza pamięć rodzinnego miasta. Ponieważ nie widziałam wtedy innego, to sądziłam, że wszystkie miasta tak wyglądają. Po drugie, są te ruiny nadzwyczaj malownicze (ale to już Speer utrzymywał, że należy wznosić budowle w ten sposób i z takiego surowca, by wyglądały wspaniale w stanie rozpadu). Jak sama robię zdjęcia odwiedzanych miast, to dziwną predylekcją wybieram ćwiczenia w antyestetyce. A po trzecie, ich autor, w 1947 roku student Harvardu, pochodzący z bostońskiej arystokracji (co pewnie Monika potwierdzi) był partnerem I.M.Peia w Nowym Jorku, firmy architektonicznej, w której pracował praktycznie całe swoje zawodowe życie mój mąż. Przy okazji biurowych parties poznałam Harry’ego, ale nie wiedziałam, że w młodości odwiedził Polskę z grupą architektów i urbanistów, spędził tu dwa miesiące i ekscytował się odbudową. Polska miała być – jak wiadomo – objęta pomocą w ramach Planu Marshalla, ale Główny Pomocnik nie dopuścił. Organizator tej grupy, Hermann Field, architekt z rodu kwakrów, dostał zresztą za swoje – gdy dwa lata później ponownie odwiedził Polskę, został aresztowany i osadzony bez procesu, oczywiście oskarżony o szpiegostwo. Wypuszczono go dopiero po śmierci Stalina, podobnie jak jego brata, który działał w Czechosłowacji i dzięki któremu tysiące uchodźców otrzymało wizy.
Henry, który przez lata był profesorem na Columbii, nadal funkcjonuje. Jest pełnym uroku człowiekiem, mówiącym tak powoli, że na jego wykładach chyba bym zasnęła. Wspomina w książce, że w młodości był „pinky” i że naiwnie brał wiele za dobra monetę. Ale do dziś ma wielkie uznanie dla ludzi z BOS – czyli Biura Odbudowy Stolicy.
Na dobranoc – Pan Janek:
http://www.youtube.com/watch?v=fE97Dq5Tb5g
I pozwólcie, że nie skomentuję.
Czesc tych zdjec z Warszawy AD1947 chyba podrzucila nam w ub. roku Alienor i ja sie tez w nie wpatrywalam dlugo, choc pierwszy raz stolice zobaczylam w zimie 1960r.
Pani Kierowniczko, to wielkie!!!! A to skubany!
Czuje, ze bede rozrzucal po forach – nie ma nbic slodszego niz szantaz.
Tu jest część tych zdjęć:
http://www.youtube.com/watch?v=bh2eeZfZDVU
Testować sztucznej mgły nie myślę, ale nad Helą bym się zastanowił.
🙂 🙂
prosze zadnego helu (Heli tez) zapowiadaja +duzo i balkon kusi 🙂
szeleszcze
(niestety nic o vesper, czuwaniu, lozku 😀 gazeta dla nudnych
🙄
bywa )
herbata 🙂 😀
bryku
🙂
fiku
brykam fikam
sobotnio bynajmniej 😀
brykamy fikamy
a pan janek na dobranoc to podnosnik cisnienia, dobrze ze
juz smacznie spalem 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
Rysiu, a słońce gdzie? Myślałem, że w sobotę powoli już zaczniesz dostawy. 😎
Amerykański kwakier, o którym Kuma pisała, był podwójnie podejrzany. Nie dość, że imperialista, to jeszcze mógł jakimś kwakierskim meblem podstępnie zaatakować estetykę ciasteczkową, umiłowaną po równi przez Partię i Kościół, czyli władzę cielną i władzę duszną. Jak władza mogła nie posadzić takiego niebezpiecznego gościa? 🙄
Wiem, że po czasie każdy tak sobie może powiedzieć, ale na pana Janka ja zawsze miałem jakiś opór. Jego imydż sceniczny (prywatnego nie znałem) wydawał mi się półinteligencko-knajacki, jego piosenki, przez festiwalowy lud uwielbiane, dosyć płaskie, a na nachalny, żebypolski patos tak czy owak miałem alergię. Owszem, z niektórych jego żartów się śmiałem, bo za peerelu wystarczyło jakiekolwiek nieprawomyślne mrugnięcie, żeby się obronne mechanizmy śmiechowe włączały, ale mój idol to na pewno nie był. A już po peerelu… szkoda gadać. I nie miałem poczucia, że to kiedyś był fajny facet, który potem z niewiadomych przyczyn zwariował. Pan Janek zawsze miał w sobie jakiś taki moczarowski element, który mnie w sumie od niego odpychał, mimo trafionych satyrycznych momentów.
Bycie damą bezkompromisowo, kiedy się nie ma pokojówki, kamerdynera, ani nawet Pani Doch., to jest olbrzymie wyzwanie i wszystkie korporacyjne projekty są przy nim śmiechu warte. A to sobie wymyśliłam hobby… 🙄
Ja jeszcze psię, ale słonko świeci zachęcająco, chyba się skuszę.
W sprawie pana Janeczka.
Wy tam za granicami Warszawy nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaki badziew patriotyczny w wykonaniu tego pana się panoszy, leci z przenośnych odtwarzaczy przy każdej okazji i bez okazji, godzinami wyje pod pałacem prezydenckim.
Chcą słuchać – proszę, w domu na okrągło.
W ramach kabaretu można tu obejrzeć doniesienia i wynurzenia m.in. pana Janeczka:
http://www.youtube.com/watch?v=X-lpjNQzmDg
Ja nie zdazylam wprawdzie w Polsce zanadto sie zalapac na Pana Janka ( choc juz o nim slyszalam) , ale w latach nieco pozniejszych, w okresie powstawania jego najlepszych dowcipow o skandalcznej niekompetencji kieriwnikow skupu butelek butelek, uprzedzala mnie przed nim, Kuma, wowczas jeszcze nie z Gdyni lecz z Nowego Jorku. Z jakioegos powodu szczerze nie cerpiala Pana Janka i nazywala go oportunista (uzywajac miedzy nami dziewczynkami mnej parlamentarnego okreslenia), ktory potrafi wspaniale balansowac na linie, mrugajac do swej widowni ale nie narazajac sie ani slowemn swej wladzy.
No wiec ja moge powiedziec, ze bylam wobec Pana Janka sceptyczna od ponad 40 lat. A gdy zaczal wychodzic Tyg. Slidarnosc, to juz naprawde mialam ku temu wlasne powody, gdyz w tygodniku tym ukazywal sie jego staly felieton i niemal kazdy nowy tekst mnie mierzil.
Jego ewolucja jest zatem naprawde zgodna z tym przed czym przd laty uprzedzala mnie Kuma, obecnie z Gdyni.
slonce, Bobiku, poszlo do stolicy 🙂 my mamy tylko +duzo 😀
pan ziemkiewicz tylko dla silnych fizycznie ( zmora
slusznie watpi, w lepsze czasy)
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-fabryka-antysemitow,nId,954862?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
p.s. czy jest „mordka” na silne torsje?
Oj, to prawda, mordka rzygliwa bardzo by się czasem przydała. 🙄
Ago, ja we wczesnym szczenięctwie byłem przekonany, że do bycia damą niezbędne, ale i wystarczające są szezlong i peniuar. Jak osoba żeńska leży na szezlongu w peniuarze, to któż to może być, jak nie dama? 😈
Więc zamiast co tydzień się bawić w jakieś makijaże i obrabianie pazurów, spraw sobie dwa w/w rekwizyty, a następnie bez wysiłku i angażowania obsługi damą bądź. 😆
Ja w podobnych (rzygliwych) wypadkach używam Pana Zielonego
Nie wierz obludnikowi, Ago. Pies Bobik bardz starannie sprawdza sobie makijaz przed wyjscem z domu, nawet jak ma tylko wyskoczyc po papierosy.
Jak ladnie ustronski bociek wysprztal(a) gniazdo ze wszystkich zmowych zawianych smieci! Ani jednego worka z plastiuki (wcziraj jeszcze byly), ani zawianych gazet. Gniazdo jest gotowe na bociana do pary!
http://www.bociany.edu.pl/stream-ustron.php
Zawsze chciałam mieć szezlong! Głównie ze względu na zmysłową nazwę. Tylko on się niespecjalnie sprawdza, kiedy przychodzi kogoś przenocować. Natomiast peniuar, w tych samych okolicznościach, może się, jak najbardziej, przydać. 😉 Taaak, wiosna to jest dobry moment, na przebranie się ze szlafroka w peniuar. 🙂 Idę szukać. Na internecie, bo na zewnątrz piękne słońce i pyłki w radosnej euforii.
Nie zapatrzyłam się w panią Penderecką, 😉 próbuję tylko wyszarpnąć się z weekendowego rozmemłania. Żeby, jeśli sąsiadka przyjdzie pożyczyć szklankę cukru, nie było wstyd drzwi otworzyć. Fakt, w domu jest tylko brązowy cukier i nie wiem, czy uzbierałaby się szklanka, a sąsiadka przez prawie dwadzieścia lat ani razu niczego nie chciała ode mnie pożyczyć, ale to nie usprawiedliwia rozmemłania. ❗
Kiedyś spałam w Krakowie na prawdziwej rekamierze 🙂
Niestety, właściciel się jej pozbył – obrósł w żonę i dzieci, w takich wypadkach rekamiera jest niepraktyczna…
Ja chcialam miec szezlong i bidet. I mialam, w poprzednim domu. Obydwa bardzo niepraktyczne. W obecnym malym domu z rzeczy niepraktycznych mam tylko duze lozko do spania.
Teraz z rzeczy luksusowych chcialabym miec japonska mala a gleboka soaking tub:
http://www.japanesebath.com/
Oraz japonski Toto washlet, bezpapierowy i z powodzeniem zastepujacy bidet:
http://www.totousa.com/Washlet/S300.aspx
Dla psa średniej wielkości wystarczyłaby spora balia. Ale mnie i tak pod prysznic ładują. 👿
Ogłaszam oficjalnie, że wiosna już jest. Oprócz bocianów jeszcze chwasty przyleciały. 😉
W naszym oczku wodnym żaby urządziły sobie gody. Odstawiają orgie, zupełnie się nie licząc z małoletnimi rybkami 😯
Oczko należy do rybek a żaby są w nim nieproszonymi gośćmi 👿
Od wczoraj nasz Szaman jest najwyraźniej chory. Nie je, nie domaga się pieszczot, cały czas śpi. Poczekamy jeszcze trochę. Jak mu nie przejdzie trzeba będzie do nieludzkiego 🙁
To nie jest temat na leniwe sobotnie popołudnie, ale po prostu muszę. 🙄
Kila dni temu Pani Kierowniczka napisała u Sąsiada o faszyzującej się atmosferze w kraju i została przez część publiki wyższościowo zjechana za „histeryczne tony”. Że jaki faszyzm, niczego takiego nie ma, a w ogóle trzeba odróżniać faszyzm od nazizmu, itepe, itede.
Dziś czytam o tym, jak nacjonaliści we Wrocławiu skrzykują się na akcję likwidacji romskiego koczowiska, takimi oto słowy (z portalu nacjonalista.pl):
Problem nielegalnych imigrantów musi być ostatecznie rozwiązany. Nie można pozwolić, żeby aspołeczny i antynarodowy element stanowił obciążenie dla rdzennej ludności.
A pod informacjami o liwidacji koczowiska widnieją takie komentarze:
Trzeba spalić Cyganów razem z obozowiskiem”; „Ich inteligencja jest na poziomie karalucha, wszy, komara, muchy”; „Pomóżmy mieszkańcom Kamieńskiego pozbyć się syfu w postaci cyganów”; „Wyrzućmy brudasów z naszego miasta”; „Pozbyć się tego bydła, zwierzęta nie robią takiego syfu”; „Ludzie, nie dawajcie im pieniędzy. Nie będzie żarło, to zdechnie”.
Dziarskie okrzyki o „spaleniu ludzkiego bydła” i „ostatecznym rozwiązaniu” to oczywiście tylko takie sympatyczne przekomarzanki sielsko-anielskiego ludu. Tylko skrajni histerycy mogą w tym widzieć jakiekolwiek paralele z faszyzmem czy nazizmem i obawiać się tych demonstracji miłości bliźniego, prawda?
W tym miejscu z drugiej strony zwykle pada argument „ale to przecież tylko margines”. Dokładnie to samo w trzydziestych latach mawiali kulturalni, niemieccy humaniści. „To straszni ludzie, ci enesdeapowcy i nie pochwalamy ich metod, ale to przecież tylko margines.”
Dzień dobry.
W uzupełnieniu niejako.Ostatnie zdanie cytatu coś mi przypomina….
„O godz. 15 na placu Orła Białego pod zielonymi sztandarami ONR zgromadziło się 500 głównie młodych ludzi. Demonstrację rozpoczął pełniący rolę gospodarza koordynator Brygady Zachodniopomorskiej ONR Tomasz Dorosz: – Nie chcemy trzeciej, czwartej czy piątej Rzeczypospolitej, dlatego znów jesteśmy na ulicach – mówił do zebranych. – Polskę musi zmienić rewolucja w naszych sercach i umysłach. Tak jak rok temu na Śląsku demonstrowaliśmy przeciwko Ruchowi Autonomii Śląska, tak dziś w Szczecinie protestujemy przeciw wykupywaniu ziemi przez holenderski, niemiecki czy duński kapitał. Wierzymy, że jutro należy do nas”.
No i jaki faszyzm, panie, jaki faszyzm?
Aż z nerw zapomniałem czule zamerdać do niedomagającego Szamaniska. Trzym się, Szaman i nie daj się choróbsku! 🙂
Bobiku, szanuj nerwy i nie idź na stronę ONR. Mógłbyś przeczytać np. o „przypadkowej” wizycie kilkudziesięciu oenerowców na gejowskiej imprezie, czy o „bohaterze, śp. Eligiuszu Niewiadomskim”.
Uściski dla wszystkich niedomagających (mam przy tym nadzieję, że Nisia już wśród rekonwalescentów, ale co tam – dla rekonwalescentów też uściski 🙂 ).
Zdrowy rdzeń Narodu. Bez bruzd dotykowych, pochodzenia i orientacji. Można błogosławić.
Bobiku, nieco skonfudowales mnie tym histerycznym tekstem, w
sobotnie popoludnie powinienes balkonowac, wzglednie plec
grzadki, a nie doszukiwac sie faszyzmu (czy Ty wiesz co znaczy
faszyzm?) w niewinnym nawolywaniu do utrzymania naszych
wsi i miasteczek w czystosci i porzadku. Twoje gardlowanie
godne wpisow z Twojej linki. I poniewaz znamy sie, ograniczam sie
do lakonicznego komentarza, Twoja reakcja godna jest dyskusyjnego
magla.
Czystosc i porzadek nie jest automatycznie polaczony z faszyzmem.
Czy to tak trudno zrozumiec? Niuanse, Bobiku, niuanse!!!
Dotarlo!!!
8) 8) 8)
Jaka szkoda ze trzeba zamknac balkon 🙂 niestety chlodem
wypelnia sie mieszkanie, jutro tez +duzo i w poniedzialek jeszcze
wiecej 😀
jak ja malo wymagan mam – herbata, balkon, szeleszczenie 😆
bywa
wprawdzie kwiecien, ale…….. 🙂
Leopold Staff – Marzec
Marzec. Wracamy z parku. Wreszcie przeszła zima.
Spod stopniałego śniegu wyjrzały murawy.
Drzewa nagie, lecz prawie kiełkują już trawy.
Choć na stawie zielony, cienki lód się trzyma.
Z upojonymi wiosną wracamy oczyma,
Krokiem lekkim, jak podczas tanecznej zabawy.
Ulicą po słonecznej stronie idziem prawej,
Za sobą ciepła słońca czujemy plecyma.
W rozpiętych płaszczach spieszą ochoczo przechodnie,
Jacyś świeżsi, wesoło patrzą i pogodnie,
Niańki z dziećmi wychodzą z ciemnych domów sieni.
A my pierwszą przechadzką dumnie upojeni,
Idziem w miasto po płytach suchych już chodników,
Z grudkami pulchnej ziemi na piętach trzewików.
🙂 🙂 🙂
herbata
Straszne jest to, co się dzieje we Wrocławiu. Kocham to miasto i kompletnie nie rozumiem co się stało. Przecież, to zawsze było miasto wielokulturowe.
Szaman naprawdę jest godny współczucia. Mimo, że jest łakomczuchem, nawet nie zblizył się dzisiaj do miski. Martwię się 🙁
http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20130412/list-otwarty-do-guardiana?fb_comment_id=fbc_250470728430010_1022864_250676011742815#fb8fd39
Heleno, co o tym myslisz, czy taki apel moze miec sukces?
potrzebuję się zbenczmarkować – czy ostatnio wszyscy tacy niedospani czy to niestety tylko u mnie?
Jeżeli dwójka czarnych znosi białe to aż się prosi o benchmarking
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/559848_147987645379709_281985229_n.jpg
Irku, podgladales? 😉 🙂
Welimir Chlebnikow
Dziecinko! Skoro się oczy zmęczyły, że otwarte szeroko,
Skoro zgadzają się na miano „bratek”,
To się na moje klnę chabrowe oko
Wysoko nosić życia pani kwiatek.
Taki sam przecież jestem, też spadłem z obłoków,
Dużo mi zła wyrządzono
Za to, że jestem inny,
Zawsze odludny,
Wszędzie odlubny.
Chcesz, będziemy brat i siostra,
Bądź co bądź ludzie wolni na wolnej ziemi
Sami prawa tworzymy, nie trzeba się praw obawiać,
Lepimy glinę czynów.
Wiem, że pani jest piękna, kwiatku błękitu,
Jest mi dobrze i niespodzianie,
Kiedy pani mówiąc o Soczi
Delikatne rozszerza oczy.
Ja, który długo wątpiłem we wszystko,
Nagle uwierzyłem na wieki,
Że pisane jest tam,
By nadaremno drwal rąbał…
Wielu zbędnych słów unikniemy.
Będę po prostu modły do pani zanosić,
Jak włochaty duchowny z długą grzywą,
Pić błękitne strumienie czystości
I strasznych imion nie będziemy się bać.
przeł. Adam Pomorski
i to koniec
pstryk
Fomo, ja jestem wyspana. Nie wiem, jaka buźka byłaby stosowna, pozostawię więc tekst bez wyrazu (twarzy).
Co za plaga! http://wyborcza.pl/1,75248,13733447,Poslanka_Anna_Grodzka_pod_eskorta_policji__W_Gdyni.html
Przed chwila wrocilam z miasta, gdzie musialam polatac troche po slepach i zrobic zakupy z dlugiej listy rzeczy niezbednych. Zakupilam: lampke stolowa, zegar scienny do lazienki, firanke do lazienki, ramke do starego zdjecia (ulubiona brydzowa partnerka E., Sara ktora w ub. r. zmarla), drewniana miske do salaty, bo stara pekla. Wszystko chyba bardzo udane.
Zmartwilam sie wiadomoscia o Szamanie – koty zazwyczaj bardzo stoicko znosza rozne drobne choroby ale kiedy po nich widac, ze zle sie czuja, to znaczy zazwyczaj ze BARDZO zle sie czuja, wiec nie odkladalabym wizyty u lekarza i jutro sie wybrala. Ze tez takie rzeczy musza sie zawsze wydarzyc albo w weekend albo w okresie swiatecznym! Ciekawe czy dzieciom tez zawsze sie udaje chorowac jak wszystko jest pozamykane?
Rysiu, nie ma pojecia zy Guardian zareaguje na ten list. Nie jest on dobrze napisany, choc merytorycznie bez zarzutu. Anglicy nie maja cierpliwosci do stylu nazbyt kwiecistego, a tam tego troche jest na poczatku. Nie zrozumialam tez jednego: czy Krauze wciaz gosci na lamach Guardiana? Bo jesli juz dawno nie, to akurat nie pod tym adresem nalezalo pisac.
Ja ze swej strony napisze list do dawnego kolegi, ktory jest obecnie wicenaczelnym Rzepy i ktorego w dpdatku bardzo lubie i cenie. . More in sorrow than in anger – jak zwykla jest mowic nasza E.
Rysunek Krauzego jest haniebny, co tu jeszcze dodac. Ale dziwie sie readkcji, ktora jakby powracala do poettyki starej Rzepy, czego mialo nie byc.
Adam Pomnorski jest swietnym tlumaczem, choc akurat Chlkebnikowa znam lepiej z opisow epoki niz z lektury wlasnej. Mam pewne dziury w literaturze rosyjskiej.
O Boze, Ago!
O Wrocławiu i Szczecinie czytałam już i słyszałam (w TVN24) dziś, ale sobie pomyślałam: dlaczego to ja zawsze mam przynosić złe wiadomości.
Ciekawe, czy Chrabota w ogóle widział rysunek Krauzego przed zamieszczeniem. Naprawdę nie rozumiem braku reakcji z jego strony, to podobno porządny człowiek. Aż tak bać się o utratę czytelników? Nieprawdopodobne.
Idę jutro na spotkanie w kwestii brunatności w Polsce. Nie napiszę, gdzie, kiedy ani z kim, bo może jakiś naziol podczyta, zaczynam mieć manię prześladowczą. Opowiem potem.
Na razie muszę powiedzieć jedno: władze TCHÓRZĄ. Bo nie wierzę, żeby nie widziały problemu. Nawet Tusk potrafił skomentować to, co się stało na wykładzie Środy, ale żeby coś zrobić, to nie.
Napisano do mnie ostatnio z Opery Wrocławskiej, kiedy przyjadę na premierę. Aż mi przykro było odpisywać, że w ogóle nie chcę przyjeżdżać do Wrocławia, póki nie poradzi sobie ze swoimi naziolami. No, ale cóż winna opera. Nie odpisałam na razie. Zresztą i tak nie mam czasu.
Uważam, że póki tam tego nie ogarną, powinien być Wrocławiowi odebrany tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Nie jest godny.
Jeszcze to:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13733431,Grzegorz_Braun__Kupujcie_wnukom_bron__nie_ludzcie.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
Że ten facet jest ewidentnie obłąkany, widać gołym okiem. Ale na te obłąkane wypowiedzi co robi 200 (dwieście!) osób na widowni? Burzę braw.
Jedno tylko – jeśli tak można powiedzieć – ubawiło mnie. Że przez innego obłąkanego człowieka nieszczęsna posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska została określona jako „pejs”. Padło akurat na osobę, która w marcu 1968 pisywała obrzydliwe antysemickie artykuły (za co się zresztą później wielokrotnie pokajała).
To fakt, policja i prokuratura pozwoliła sie rozpanoszyć brunatnemu, ale przecież znalazł szeroko rozwarte ramiona i obronę wśród prawdziwych Polakóf.
W jakiej sprawie stał całe lato namiot na Krakowskim? W obronie kiboli, ryczących dzisiaj na ulicach.
Nie mam sił do tego, na fejsie znajoma przekazała, że http://m.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,106541,13732250,Wandale_zniszczyli_kamien_pamiatkowy_Jacka_Kuronia.html
Jasne, że zawsze jest pełno bezmyślnego wandalizmu, ale to się zaczęło okropnie sumować.
No skoro sie pokajala, to cos musi byc na rzeczzy z tym pejsem.
Oczywiscie, ze Tusk tchorzy.DSlatego czuje do niego rosnaca pogarde. Tak sie nie zachowuje maz stanu.
Więcej o Gdyni. http://gdynia.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1813491,gdynia-przeciwko-dewiantom-narodowcy-i-kibice-arki,id,t.html#c45b6ad3d328a40d,1,3,60
Tymczasem na gazeta.pl wypowiada się ks. Oko: Homoseksualiści skarżą się, że są biedną, prześladowaną mniejszością, a tymczasem to oni terroryzują całe społeczeństwa. Ludzie, którzy im się sprzeciwiają, są prześladowani, grozi im się śmiercią. – To oni chcą nas zdominować, chcą nami rządzić i trzeba się przed tym bronić – mówił wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Zwrócił uwagę, że kiedyś bolszewicy byli mniejszością, a potem zawładnęli Rosją, a banda Hitlera z czasem zdominowała Niemcy. – Często mniejszość pisze historię – ostrzegał ks. Oko i dodał, że lobby homoseksualne opanowało już wiele organizacji, takich jak Unia Europejska, czy ONZ, które stały się narzędziami propagandy gejowskiej. Mam dość, daję sobie szlaban na internet do końca weekendu.
Ja się mało nadaję do benczmarkingu. Dziś jestem wyspany, ale jutro pewnie już nie będę, bo mi jakoś nie do słodkich snów. 🙄
Właśnie to sumowanie się, wręcz już powszechność naziolskich wyskoków może naprawdę napawać przerażeniem. Podobną atmosferę znałem dotąd tylko z literatury.
Kiedy ktoś twierdzi, że to tylko w mediach i w necie tak strasznie wygląda, a w życiu „normalni ludzie” mają swoje sprawy, swoją codzienność i kwestie pochodzenia czy orientacji w ogóle ich nie interesują, to ja nawet w to wierzę. Jak się gazet nie czyta, telewizji nie ogląda, a na dodatek jest stuprocentowym, heteroseksualnym, katolickim aryjczykiem, to rzeczywiście można nie rozumieć, o jakiej brunatności mowa. Praca, dom, dzieci na angielski odwieźć, mięso na grilla kupić, stan konta sprawdzić, kuzyna odwiedzić… Kto by tam jeszcze czas i głowę miał do jakichś tam gejów, semitów czy anty.
I tak normalnie, po cichu, niezauważenie, dochodzi się do tego punktu, kiedy już nie ma kto protestować.
Lobby homoseksualne w sensie ekspansji mozna porownac jedynie z wiadomym lobby z garbatymi nosami. Najpierw opanowalo teatr w ktortm pani Szczepkowska jest na anagazu (jak tamci opanowali Hollywood i kluby jazzowe) a teraz juz siegneli po Unie Europejska i ONZ. Nic, tylko koncentraki dla takich zakladac i opaski rozowe na rekaw im wkladac.
Tak, ja tez mam straszne poczucie bezsilnosci – pierwszy raz w zyciu. POczucie, ze ja juz tego swiata nawet w najmnejszym stopniu nie naprawie. Dlatego wlasnie chodzi za mna takie nieprzemijajace i natretne poczucie, ze emigruje z Polski po raz drugi i tym razem jest nawet grozniej niz bylo za pierwszym razem. 🙁 🙁 I ogolne poczucue zyciowej kleski. 🙁 🙁
Spryciarze ci Żydzi. Rozmnażają się na potęgę, jest już ich w kraju 6 milionów (na wszystkich zresztą stanowiskach) i propagują gejowanie wśród Prawdziwych Polaków. Homoseksualizm jest już w ludzie powszechny, sięga 33 milionów i gdyby nie stanowcza postawa episkopatu być może przyrost naturalny stałby się ujemny.
Drugi bociek dotarl do Ustronia i juz jest w domowym gniezdzie.
Mnie się rzuca w oczy dość istotna różnica z 68 rokiem. Wtedy jednak pamięć wojny była jeszcze świeża i nikt by się nie odważył tak jawnie nawiązywać do nazistowskiej symboliki i retoryki. Nawet antysemityzm trzeba było nazwać antysyjonizmem, żeby się zbyt wprost nie kojarzyło. A teraz te hamulce jakby zupełnie puściły. Polacy organizujący akcje z okazji urodzin Hitlera – toż to się nie mieści w głowie, ale to naprawdę jest. Nie znika, choćby się tysiąc razy uszczypnęło.
Nie wiem, jak przekonać Helenę, żeby nie emigrowała i nie wiem, czy mam prawo przekonywać; nie wiem, co napisać posłance Grodzkiej. Nie mieści mi się to wszystko w głowie. Może Pani Kierowniczka przyniesie coś mądrego.
Ago, możesz mnie dalej ściskać, nadaję się.
Kurza twarz, co za wirus!!!
Kichającej mordki też nie ma, co?
Łóżko zajęły psy. Nie mam się gdzie podziać! Czy ktoś mnie przygarnie???
Idę przekuwać kosę na sztorc.
Dobranoc, zacny Koszyczku.
Myślę i myślę: gdzie i kiedy widziałem „Przesłuchanie” Bugajskiego? Coś mnie do niego na YT doprowadziło – więc chwytający się pamięci to film, skoro wszystko, wszystko pamiętałem, a na pewno przynajmniej 10 lat minęło… Może to był pokaz polskich filmów?
Kompletny, niedyskutowalny dowód wielości światów jeśli z jednej strony któraś z ofiar stalinizmu protestowała jak można pokazać ubeka o ludzkich cechach, a z drugiej – film nie załapał się na „Zachodzie”, bo to takie przesadzone, nierealne sceny.
Po wielu paskudnych miejscach trzeba pochodzić, żeby wiedzieć co jest realne.
Aha, bardzo współczuję Koszykowi, że był „padnięty” przez parę godzin, ale to było polską nocą, więc może nikt tego nawet nie zauważył? A ja się martwiłem bo jestem martwiołek.
pozostal tylko ansolowej kawy smak w powietrzu 🙂
jestem
niedzielna poranna zmiana przy herbacie 😀
leniwie zawalilem stol sniadaniem 🙂
szeleszcze do (przy?)
nie jestem dla dzieci przykladem
brykam
herbata 🙂 😀
brykam fikam 🙂 🙂 🙂
Sala zaniosła się śmiechem i biła brawo. na razie wiekszosc tylko zanosi sie smiechem, ale jak dojda do wniosku, ze malpie skakanie przed salami wykladowymi to za malo, i wyciagna z ukrycia „komunijne” prezenty, przeciez za „zalatwilem jednego pejsa” sa brawa………….
niestety Heleno, widac ze Rzepa „lgnie” do czytelnikow, a oni
wola poetyke starej Rzepy, niestety…..
Wlasnie, Ryiu, napisalam i wyslalam list do swego kolegi, ktory jest obecnie od niedawna zastepca Naczelnego w Rzepie, Bartka W.
Wiem, ze nic to nie da, a na list nie dostane zadnej odpowiedzi, ale jednak wazne jest aby takie listy wysylac, wbrew temu co pisalam wczoraj.
Atta girl!
Nisiu, oczywiście, że ktoś przygarnie – spodziewam się wręcz całej kolejki ktosiów. 🙂 Tylko kosę postaw, proszę, pod ktosiowymi drzwiami, obok wodzowskiej dzidy – na szczęście są jeszcze miejsca, gdzie można bez strachu wejść nieuzbrojonym i nieopancerzonym.
Wczoraj w ciągu polskiego dnia też przez parę godzin nie można było wejść do Koszyczka.
Dzień dobry.
Przygarniam Nisię i Wszystkich Potrzebujących Przygarnięcia.
Od kilku dni słucham Czesława Niemena.Ludzi dobrej woli jest więcej?
http://www.youtube.com/watch?v=U_4rMxlZcZc
Gdzie jest Rząd?????!!!!!!!!!
Dzień dobry 🙂
Kawę dziś podaję w kilku odmianach.
Dla chorych – z przeciwciałami i ściskaniem.
Dla walczących (mimo wszystko) – z armatami (po pierwsze).
Dla Wszystkich – z dobrynami.
A dla Rysia – ze specjalną pianką, na której wyświetlają się literki, słowa, wersy, akapity…
Wasz barpsista. 😎
A propos kawy, kilka dni temu pojawiły się w internecie informacje o nowym zwyczaju kupowania w kawiarniach dwóch kaw. Zobaczywszy ilustrację (dwie kawy z malunkami z pianki) pomyślałam, że chodzi o to, że jedną kawę się pije, a na drugą się patrzy. 😆
Nie zauważyłem wczorajszego padnięcia blogu ani w nocy, bo spałem, ani w dzień, bo trochę latałem za sprawami. Najprawdopodobniej była to wina serwera, więc i tak bym nic nie poradził. Ale dzięki zawiadomieniu mnie o padnięciu przypomniałem sobie, że trzeba by znowu bekapa jakiego do roboty pogonić. 😉
Nastrój jakiś taki… http://www.youtube.com/watch?v=8Q0a1Qtc1EU niemniej jednak, z braku bekapa, będę chyba musiała pogonić do roboty samą siebie. Ps. Bobiku, jeśli tradycyjnie nie możesz wejść na tubę, to nic nie szkodzi, bo przypadkiem 😉 masz płytę: to jest druga z sześciu sztuk Schumanna.
Ja też nie zauważyłam padnięcia, o 3 w nocy był dostęp i w ciągu dnia w zasadzie mam włączoną stronę koszyczkową i cały czas była dostępna, chociaż nie odwiedzana.
To nie wiem, może jakoś lokalnie tu i tam, albo ja jestem gamoń i nie zauważyłam.
Możliwe, ale mało prawdopodobne, nie z powodu żem nie gamon, tylko że parę godzin nie zaglądałam.
Dzisiaj biorę udział w zawieszenie mezuzy w Muzeum Historii Żydów Polskich.
Jestem bardzo przejęta.
Mam nadzieję, ze dadzą coś sfotografować.
O, gratuluje, Siodemeczko!
Jesli bedzie sie tam krecil Michael, to on lubi popsuc kazda zabawe i mnie samej kiedys zakazal nagrywanie w czasie nabozenstwa w synagodde (potrzebiwalam naprawde tylko niecale pol minuty dla atmosfery), woec ja sie szybko udalam na babiniec nagralam 50 razy wecej niz potrzebowalam.
Znacznie lepsza atmosfere zreszta i tak nagralam z siostrzenica Pani Kierowniczki, ktora miala wowczas bodaj 10 lat i przesliczny glosik do spiewania. Czego nie mozna powiedziec o Michaelu, ktorego spiew zawsze przypomina mi beczenie batrdzo niezadowolonego barana. Zawsze doznaje pewnego szoku jak zaczyna spiewac.
Zapomnialem zapytac wczoraj. Co jest za ptak, ktory przylecial wczoraj do karmnika na zubrzej polanie – mniejszy od sojeczki, ale znacznie wiekszy od sikorek. Jest jaskrawo czerwony u nasady ogona, ktory jest czarnu. Na czarnej czapeczce ma lekie czerwone mazniecie. Reszta ptaka jest czarno-szara – kolory sa rozdzielone, prcz tego mazniecia na glowce.
Siedzial tak jakos nieporecznie, ze nie zdolalem rozpoznac jego calego ksztaltu.
Nie przychodzi mi do głowy nic, poza dzięciołem.
Z opisu sądząc – dzięcioł jak w dziób strzelił. I to duży dzięcioł. 🙂
Jak w dziób strzelił i mniejszy od sójeczki. 🙂
http://grzesiak.kei.pl/jurek/lato2007/CRW_5365+dzieciol_i_sojka-500-d.jpg
To mogl byc ten od Mar-Jo. choc nie zauwazylem bialych ciapek na skrzydlach, Skrzydla byly chyba blado szare, ale moze samiczki tak maja.
Gdzies Ty znalazla takie idealne zdjecie z sojeczka, Mar-Jo? No jakby ustawili sie do porownania!
Dzięciołowie chyba w ogóle lubią się z sójkami wykłócać i to z bliska. Tu też taka parka:
http://grzesiak.kei.pl/jurek/lato2007/CRW_5371+dzieciol_i_sojka-500-d.jpg
A ciapki są mniej rozbudowane u młodziaków. Dopiero z doświadczeniem życiowym przychodzą. 😉
mt7 – jeśli komputer był włączony a strony nietykane, to ich chwilowe spadanie nie zostawi w nim fizycznych śladów.
A backup zawsze jest dobry (pouczał samego siebie leniwy andsol).
Krótka ta wiosna była, raptem półtora dnia. 😯
Już jest lato. 22 stopnie w cieniu. Druga kawa, tym razem na tarasie. 😀
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13734582,Ks__Oko_o_pedofilii__Na_1000_pedofilow_400_to_geje_.html#TRNajCzytSST
To ja już nic nie wiem 😯
Papa Rydzyk mówił, że bolszwikami sa ci od gender 🙄
Tu nie ma lata. Co prawda nie pada, ale jest jakoś błe.
Ja nie poszłam na tę mezuzę. Byłam wcześniej na debacie o brunatnym zagrożeniu, która oczywiście była wkurzającym biciem piany i zanim ustaliło się pewne imponderabilia, co do których wszyscy mogli się zgodzić, trzeba było już kończyć.
Sergiusz Kowalski „zagaił” cytując parę co smaczniejszych tekstów o Romach we Wrocławiu i jeszcze parę rzeczy, po czym zaprosił do wypowiedzenia się panelistów. Najpierw socjolog Marek Czyżewski uparł się, żeby od razu rzecz schłodzić. Wedle niego wyrażane publicznie oburzenie jest „przeciwskuteczne”. Jeszcze było o stygmatyzowaniu i besserwiserstwie, ustawianiu się na pozycji wyższości moralnej.
Magda Tulli wygłosiła fajny kawałek prozy. Trudno streszczać literaturę.
Jedyny naprawdę konkretny był głos Michała Bilewicza, który przedstawił wyniki całkiem świeżych badań nad młodzieżą szkolną. Są one przerażające. Już od pewnego czasu było wiadomo z różnych europejskich sondaży, że Polska obok Węgier i Portugalii jest najbardziej homofobicznym i rasistowskim krajem Europy. Jednak różnica między nami a Węgrami była taka, że tam największe uprzedzenia żywili najstarsi i najmłodsi. Tu zaś, im osoba młodsza, tym mniej uprzedzona. Jednak tamte badania przeprowadzane były w latach 2009-10, w przedziale powyżej 18 lat. A zmiany w tej dziedzinie są bardzo dynamiczne.
Te świeże badania zostały przeprowadzone miesiąc temu i dotyczyły młodzieży szkolnej. Chodziło o jej świadomość historyczną. Otóż z ich wiedzą nawet nie jest tak tragicznie, gorzej z postawami. Zaskakująco wielu respondentów nie chciałoby mieć Żyda za sąsiada czy w ogóle mieć go w pobliżu (a jeszcze nie tak dawno było nawet coś na kształt mody na Żydów w młodym pokoleniu). Ponad połowa licealistów uważa, że podczas II wojny Polacy i Żydzi cierpieli tak samo, a ok. 10 proc. – że Polacy bardziej. Ponad połowa uczniów uznała, że pomoc Żydom podczas wojny była wystarczająca, część – że za duża (!) i garstka, że za mała.
Wniosek – że mszczą się zaniechania, a nikt nie uczy postaw. W puste miejsca wchodzi Młodzież Wszechpolska.
Ostatnim z panelistów był Kazimierz Wóycicki, znany tu co poniektórym. On z kolei zaczął coś truć o ekstremizmach po obu stronach i że oba nam zagrażają (!). (W pewnym momencie powiedział wręcz: długo pracowałem w BBC i tam się nauczyłem, że należy słuchać głosu obu stron 😈 ) I jeszcze, że poprzez odrzucanie patriotyzmu przez poprzednie pokolenie zostało zaniedbane wychowanie obywatelskie. No i powtórzył to, co Czyżewski, o besserwiserstwie. I o tym, że trzeba dyskutować i nie używać ostrego języka.
Potem była dyskusja i w sumie straciliśmy masę czasu na udowadnianie, że rzekoma symetria między ekstremizmem prawicowym a lewicowym to czysty wymysł. I w końcu dopiero z sali padło (prof. Woleński), że wychowania obywatelskiego nie ma, ponieważ zostało zastąpione przez religię. I takie są skutki. Michał zaś na apel o dyskusję odparł, że owszem, możemy i powinniśmy dyskutować z ludźmi o innych poglądać, ale nie jest to możliwe, jeśli tamta strona chce nas wypchnąć z Polski i dla niej nawet poglądy antytotalitarne bywają lewactwem.
Gdy wreszcie wszyscy doszli do wniosku, że jednak jakieś zagrożenie jest i należy coś robić (nawet Czyżewski powiedział: nie uważam, że nie należy nic robić, przeciwnie, ale z chłodną głową i w sposób zorganizowany), to na tym się właśnie skończyło.
lato jeszcze nie, ale odpowiednia pogoda na wielogalkowe lody u
ulubionego wlocha 🙂 🙂 🙂
ja herbaciane 😉
Pani Kierowniczka wlasnie przed chwila: Wedle niego wyrażane publicznie oburzenie jest “przeciwskuteczne”. Jeszcze było o stygmatyzowaniu i besserwiserstwie, ustawianiu się na pozycji wyższości moralnej.
a ja mam to gdzies czy ktos mnie za besserwisera uzna, boje sie tej brunatnej masy i chce swoj strach glosno pokazac
No, ale właśnie niektórzy tam twierdzili, że użycie słowa brunatny jest niedobre, bo stygmatyzuje 😈
Padło nawet coś takiego, że ta młodzież po prostu chce jakoś zwrócić na siebie uwagę…
Ja zresztą rozumiem, że jak stanie naprzeciw siebie dwoje ludzi i będą się wyzywać od lemingów i moherów, to nic z tego nie będzie. Nieraz już tu o tym rozmawialiśmy. Ale czy jest możliwe, żeby obie strony zrezygnowały ze stygmatyzowania? Chyba to się nie da zrobić, bo potrzebna dobra wola obu stron.
W ciągu ostatnich dni kilkakrotnie gryzłam się w klawiaturę i nie używałam słów, które mi się cisnęły pod palce – choć były jak najbardziej adekwatne. Najłagodniejsze może, co mi przychodzi do głowy, to skrzykowisko chorych z nienawiści i niesprawnych intelektualnie. Jak mam nazywać tę hańbę narodową? Ludźmi o zaskakująco odmiennych poglądach? Mylnie pojmującymi patriotyzm? Praktykującymi przykazanie miłości w swoiście wypaczony sposób? Niedobrze. 🙁 Miałam, naiwnie, nadzieję, że Pani Kierowniczka wróci z informacją, że ktoś ma choć zaczątek zarysu pomysłu, co robić.
Bardzo popieram rozmowę. Ale odmawiam rozmawiania z agresywnym nienawistnikiem, który mi pluje w twarz, bo mu się nie podoba mój profil, czy to, z kim dzielę łóżko. Tu nie ma pola do dyskusji.
Straszne to, co sie dzieje we Wroclawiu, i bardzo niepokojace, ze to sie toleruje (choc przeciez na mowe nienawisci i na ataki istnieja odpowiednie paragrafy). Pare lat temu bylo sporo podobnych wiadomosci o Bialymstoku, choc potem troche stracilam to z oczu, bo co innego zaprzatnelo uwage mediow.
Co do zapobiegania, to na pewno trzeba zaczynac wczesnie, jak najwczesniej, bo te badania na temat pogladow mlodziezy tez bardzo niepokoja. A ze slowa trzeba dobierac ostroznie, nawet w najlepszej sprawie to tez prawda, zwlaszcza w spoleczenstwie, ktore bylo pod cisnieniem propagandy, i w zwiazku z tym jest podejrzliwe wobec przeroznych akcji, i wierzy duzo bardziej wiesci gminnej, choc ta z kolei zawiera niestety przerone stygmatyzujace rozne grupy tresci.
A poza tym – u mnie wiosna z zachmurzeniem i deszczem, zdjecia z ksiazki czytanej przez Kume poruszajace, i obiecalam ja sobie koniecznie kupic, dojscia do Blogu tez nie mialam przez pare dni w momentach, kiedy mialam akurat chwilke czasu (moj serwer twierdzil mi uparcie, ze nie moze sie skontaktowac z serwerem blogowym).
A wczoraj akurat myslalam, jak zwykle bardzo cieplo o Dorze, choc w przyjemniejszym kontekscie. Pol dnia poswiecilam muzykowaniu (nie mojemu, ale uwielbiam dni, kiedy jestem szoferem Matyldy, i moge posluchac tego, czego sie teraz uczy o muzyce renesansu i baroku).
To tak telegraficznie, skoro mnie wpuscilo. Jeszcze tylko szybko potwierdze Helenie, ze dzieci wlasciwie najchetniej decyduja sie zachorowac w weekendy lub w nocy (najlepiej naraz), oraz np. w pedzacym po trasie szybkiego ruchu samochodzie, w odpowiednio sporej odleglosci od najblizszego rest stop.
Kazik Woyicicki nie pracowal dlugo w BBC – zaledwie pare miesiecy. Szybko sie okazalo, ze sie nie zanadto nadaje – byl zbyt powolny, namolny, wiele czasu spedzal na zadumie, a malo na odwalaniu codziennej roboty. A radio to nie miesiecznik, gdzie kazdy tekst mozna tygodniami dopieszczac. Wiem bo „mieszkalismy” w tym samym malym pokoju i ja go bardzo lubilam, choc dzialal mi na nerwy patrzeniem w sciane, kiedy trzeba bylo skonczyc cos na audycje za pol godziny.. Ale byl wtedy kompletnie normalny. Wrocil zrazu z LOndynu do Niemiec, gdzie byla wtedy Irena i 10-letnia Zoska.
No i potem cos sie z nim stalo. Spotkalam go pare lat temu na bankiecie i na moje radosne przywitanie, zlapal mnie za przyslowiowy guzik i z szalenstwem w oczach trul o „ukladach”. Oczy mu plonely fanatycznym ogniem. No nie ten sam Kazik! Ledwo sie wyrwalam.
Byl wtedy szefem IPNu w Sczecinie. Pewnie tam tez pewnie uznali ze z tego pieca za duzo chleba nie bedzie., bo przestal nim byc. Jak przedtem po krotkim sejournie przestal byc szefem Zycia Warszawy.
Zapomnialam powiedziec Dorze bardzo serdeczne dziekuje za sprawozdanie. Choc bardzo przygnebiajace.
Kto to powiedział „niech mowa wasza będzie tak-tak, nie-nie”? Chyba jakiś facet z Nazaretu. No tak, ale to był Żyd, więc na pewno miał w tym swój interes i nie był obiektywny. 🙄
Ja nie jestem w ocenach moralnych aż tak radykalny jak ten Nazarejczyk. Rozumiem, że w życiu bywają szarości i półtony. Ale muszą istnieć przynajmniej jakieś jasno określone, niepodlegające dyskusji bieguny dobra i zła, bo inaczej całą etykę możemy od razu wrzucić do kosza.
Dlaczego ja się nie zgadzam na rasizm, faszyzm, nazizm i inne takie ideologie? Bo uważam, że to jest zło. Nie żadne mniejsze czy większe, jasno- czy ciemnoszare. Po prostu zło. Bo krzywdę drugiego człowieka, uznanego za obcego, wpisuje w swoje podstawy, aprobuje ją i „nakazem moralnym” czyni niecofanie się przed nią. I nie widzę płaszczyzny dyskusji z tymi, którzy starają się tak wykręcić kota ogonem, żeby zła złem nie nazwać.
Dyskusja może się zacząć dla mnie dopiero wtedy, kiedy zło zostanie nazwane i panuje zgoda co do tego, że należy mu się przeciwstawić (czyli dokładnie wtedy, kiedy na opisywanym przez PK spędzie się skończyła). Wtedy możemy rozmawiać o środkach i metodach, zastanawiać się dlaczego dla niektórych grup zło jest atrakcyjne, co można tym grupom zaproponować w zamian, itd. Ale bez paplania o nieistniejącej symetrii, albo zastanawiania się, jak to zrobić, żeby zdeklarowany nazista nie poczuł się wyizolowany i wykluczony. Niech się właśnie czuje wykluczony, dopóki mu w głowie nie zaświta, że warunkiem ponownego „wkluczenia” do wspólnoty jest zmiana postawy. Przestępcom społeczeństwo też daje możliwość rehabilitacji pod tym warunkiem, że od przestępstwa się odżegnają. A przed tymi, którzy odżegnać się nie chcą, broni się izolacją i wykluczeniem.
Nie wierzę w to, że głaskanie po główkach odmieni akurat tych, którzy wszelkich mięczaków mają programowo w pogardzie. Do nich trzeba podchodzić z paragrafem i tu przede wszystkim władze państwowe nie powinny się wahać i kręcić. Ale jestem oczywiście za tym, żeby próbować dotrzeć do tych, którzy są po prostu zdezorientowani albo szukają trochę na oślep jakiejś idei, pod którą mogliby się podłączyć. Czyli jeszcze raz, jak zwykle szczeknę – education, fool.
Tylko że w edukację, szeroko rozumianą, trzeba włożyć dużo czasu i wysiłku, a forsy też trochę. Sama i z niczego się nie zrobi. I tu znowu widać, że bez państwa nie razbieriosz.
Helena @18:11
Chłe chłe chłe… 😈
Akurat jesli chodzi o edukacje to istnieje taka beczka bez dna i nazywa sie ona Unia Europejska, ktora prygotowuje i opracowuje rozliczne prpgramy i blaga aby je wzieto. Ale na sile wtykac nie moze.
A pametasz zapewne, Pieseczku, ze polskie ministerstwo oswiaty pieknie pare lat temu podziekowalo za podrecznik i zalaczniki w sprawie tolerancji, bo Polska nie byla na nie „gotowa”. Rewolucja obyczajowa, te rzeczy, pamietasz?
czekajac na relacje Siodemeczki:
http://hellmanns.fotolog.pl/odsloniecie-mezuzy,2376305,link.html
Helena 19:25, ze polskie ministerstwo oswiaty pieknie pare lat temu podziekowalo za podrecznik i zalaczniki w sprawie tolerancji, bo Polska nie byla na nie “gotowa”.
Chłe chłe chłe… {®Dora } 👿
A będzie kiedyś gotowa? 🙄
Mysle, ze jeszcze dlugo nie bedzie gotowa, bo nic tego nie zwiastuje. Polska woli brac zywa gotowke i sama ja wydawac, a nie jakies podejrzane programy na temat funkcjonowania demokracji .
🙂 http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,13737933,Ochotnicy_walczyli_z_chaszczami_na_zydowskim_cmentarzu.html#TRLokWarsTxt
Tę akcję już od kilku lat współtworzy Jacek Dehnel:
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1516960,1,kawiarnia-literacka.read
Wiem, Pani Kierowniczko, w artykule też o tym wspominają. Jacek Dehnel to mój ulubieniec. 🙂
Och, bardzo ladnie, ze przyszli posprzatac. Bless teir hearts!
Nie wiem jak teraz, ale przez wele lat zarzadzal tym cmentarzem absolutny oszust, ktory zdaje sie tam nawet zalozyl podreczna plantacje marijuany. Pisze „zdaje sie”, bo nigdy mu to nie zostalo udowodnione – ot sama sobie marycha wyrosla, przywiana pomyslnymi wiatrami. .
Te funkcje zarzadcy cmentarz na Okopowej odziedziczyl po swoim ojcu, ktpry byl milym starszym panem, ktorego poznalam jeszcze przed wyjazdem z Polski.. Ale synalek!, szkoda slow.
Sama zostalam przez niego okradziona z $200, ale nic z tym nie moglam zrobic, niestety. Bo odmowil mi wydania pokwitowania. A swiadkow nie mialam.
Ciesze sie, ze cmentarz bedzie choc trche oczyszczony. Wygladal okropnie na 50 rocznice Powstania w Getcie. Tylko wokol brzydkiego pomnika Korczaka bylo troche ogarniete ze smieci i chwastow.
Bardzo sie ciesze. Rodzina mojego ojca – dziadkowie i padziadowie byli pochowani na cmentarzu zydowskim na Brodnie i po ich pomnikach nie zostalo sladu. Ale po naszym wyjezdzie ukazal sie w Polsce podrecznik epidemiologii autorstwa mojego Ojca i jego przyjacielowi Tadkowi Rudnickiemu wyplacono pokazne honorarium, ktore zostalo temu przyjacielowi podarowane. Ale ojciec poprosil Tadka o marmurowa tablice in mmoriam jego rodzicow i calej wymordowanej rodziny, na Okopowej. Tadek nam przyslal zdjecia z odsloniecia tej tablicy, bo oczywoscie nikt nie mogl z nas przyjechac, bo nas nie wpuszczano, Ale gdy 20 lat temu chcialam ja odnalezc, okrazylam cmentarz kilkakrotnie i nie znalazlam. Wiem, ze byla na murze cmentarnym. Ten oszust mial odszukac w dokumentach cmentarnych gdzie dokladnie sie ona znajduje. Zazadal wlasnie $200 , ktore bez slowa mu wreczylam, ale nigdy niczegi nie odnalazl, nigdy sie nie odezwal i udawal, ze mnie nie pameita gdy zglosilam sie rok czy dwa pozniej.
Nie dalabym glowy czy tej tablocy zwyczajnie nie sprzedal komus. Abominacyjny typ.
Mam nadzieje, ze juz nie jest zarzadca.
Wróciłam przed chwilą, zjadłam co nieco i zabiorę się do obróbki zdjęć, więc spoko.
Ja nie widziałam takiego pięknego budynku wewnątrz, ale nie jestem bywała, więc pewnie są.
Chwilę to potrwa, ale jestem szczęśliwa, że jest.
Tu można posłuchać krótkiego (!) wystąpienia Pana Bartoszewskiego w dalszej części programu w sali widowiskowej Muzeum: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Xn-P7cFcQmY
Ten były zarządca cmentarza, Bolek Sz., kiedy stamtąd odszedł, stał się antysemitą i zwąchał się z Bublem, współpracując przy jego wydawnictwach. Tfu.
Tak, to byl pinkwolony Bolek Sz i jego pozniejsza ewolucja intelktualna,ktrej nie bylam swoadoma, jakos mnie nie dziwi.
Witaj Siodemeczko. Zaraz odslucham Pana Starszego.
No widzicie, ja dlatego mimo wszystko jestem optymistą. Bo są też wspaniali ludzie, są pewne tradycje, są nowe inicjatywy, jest na kim i na czym się oprzeć. Tylko nie można się dać zakrzyczeć sukinsynom i pozwolić im wmówić ludziom, że to nacjonalista.pl jest autentycznym „głosem narodu” i że patriotyzm musi mieć ksenofobiczno-radiomaryjną twarz.
Powyższe było oczywiście a propos Dehnela i innych sprzątających, a nie zarządcy cmentarza. 🙄
Bobiku, dziekuje za pianke 🙂 czytalem, czytalem, czytalem –
kawa ostygla 😉
pstryk
pstryk
pstryk
Trochę kwiatków o Boleczku i jego kumplu:
http://www.jewish.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1120&Itemid=72
Żenua…
Dobre!
Bolek jest przykładem na szkodliwość marychy na dłuższą metę 😛
Tak mi jakoś jest ten tego, jak sobie pomyślę, że to on stawiał nagrobki mojej rodzinie…
Od swojskiej, nieobcej kulturowo gorzały też niektórzy świrują. A są i tacy, co w ogóle bez niczego… 🙄
Ale Bubel wybra sobie wrecz idealnego partnera do rozbudzania szczerego antysemityzmu w Narodzie.
Mowiac o pomylencach, ktorych naprawde nigdzie nie brakuje, to jutro sa urodziny Kim Ir Sena! Uroczystosciom i zabawom nie bedzie konca!
Ja mam jakies graniczace z pewnoscia poczucie, ze dzieci tych bublowych pomylencow beda sie musialy kiedys okropnie wstydzic. Jak potomkowie tych co kiedys organizowali getto lawkowe. Ich dzieci nie pusza sie dzisiaj duma i nie trabia dookola, ze kontynuuja zacne dzielo dziadkow!
Wszyscy powinnismy sobie zbadac wlasne DNA, zeby wiedziec z jakich to egzotycznych elementow genetycznych sie skladamy, bo przeciez zawieruchy spoleczne i wojenne przemieszaly nam geny. To tez by wygasilo troche nacjonalistyczna zawzietosc.
Tymczasem dobranoc!
Uroczystosciom i zabawom nie bedzie konca! A będą one tak cudownie zsynchronizowane, że aż strach.
Dzien Dobry Bardzo 🙂
😀
herbata
dzisiaj jak wczoraj SLONCE 🙂 😀
szeleszcze
MY zamiast JA haslo kandydata niemieckiej socialdemokracji
na jesienne wybory, pani Merkel usmiecha sie lagodnie, nie
takie hasla przeczekala
brykam
bryk
fik
brykanko fikanko
🙂 🙂 🙂
w poniedzialek Tereny powoli Zirlone S-Bahnem do przegladu
pozycji 😀
brykam fikam
Cześć, bando histeryków! Szukamy jakichś wydumanych zagrożeń, a umykają nam te największe i widoczne gołym okiem. http://wyborcza.pl/1,126565,13738237,Hello_Kitty__Harry_Potter_i_pacyfka___zagrazaja_Twemu.html Serdeczne gratulacje dla księdza o-otwartych-oczach.
Dzień dobry 🙂
A może nawet hello, jak przystało na histeryka. 😈
Dzielny ksiądz mówi to, o czym mój gatunek szeptał już od dawna – że największym zagrożeniem dla świata są Ko..
No dobra, przez wzgląd na Mordkę nie szczeknę pełnym tekstem. W każdy razie z Reksiem takich historii nie było! 😎
Z Bobikiem („Co robi nasz Bobik”) też! 😀
Doro,
czy masz jakieś namiary na wyniki badań, o których wspominałaś wczoraj?
Wolno mi nie wypowiadać się o światłych pastuchach, tfu, pasterzach? 👿
Słoneczne dzień dobry 😆
Nie mogę się doczekać, aż księża przeczytają wreszcie Lewą rękę ciemności Le Guin. Harry Potter kompletnie by im wyleciał z głowy. 😛
Czy „Hello, Kitten” jest tak sami satanistyczne jak „Hello, Kitty”? Bo ktos tal wlasnie do mnie mowi, kiedy przychodze rano do lozka aby podeptrac i poprosic o zmiane jedzenia w miseczce na swieze.
Część Psów bardzo się po moim poprzednim poście wzburzyła i kazała mi napisać sprostowanie: Psy nie są żadnymi tam zwierzęcymi antykocistami. Nie wolno tak generalizować. Niejeden Pies zna jakiegoś porządnego Kota, a nawet jest z nim zaprzyjaźniony. ALE… 🙄
Piesek to czasami jest zwierzeco-zoologicznym Psem.
W dodatku fatalna wiadomosc: „Dziś Światowy Dzień Trzeźwości”
What next? Swiarowy Dzien Ochrony Myszy?
Tylko sobie nie zoologicznym! 👿
Uderz w ogon i zaraz antypsizm się odezwie. 👿
Wobec tak bezprzykładnego ataku zachowanie trzeźwości jest po prostu wy-klu-czo-ne, choćby cały świat na to nalegał. Psy są niepodległe i nie muszą słuchać, co jakiś tam świat sobie gada. 👿
odwalam robote Irka 🙂 donosze z Lublina
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,13729088,Zakonnik_do_radnych__rece_z_dala_od_religii_i_sztuki.html#LokLubTxt
🙂 🙂 🙂
herbata i na balkon, wiosna bucha 😀
A, właśnie, wiosna. W teren trzeba. 😎
Prowokacyjnie zostawiam na blogu Heinekena dla Mordki. Ciekawe, czy z okazji Dnia Trzeźwości się oprze. 😈
Jedyne prawdziwe Dni Trzeźwości są w sierpniu, w liczbie 31. To są Dni słuszne i katolickie. Z tego wniosek, że dzisiaj jest jakiś inny, liberalny, żydowski, a może nawet Pedalski. 😈
Ja napisałam niedawno na blogu Sąsiada, że nie podoba mi się termin „zwierzęcy antysemityzm”, bo obraża zwierzęta, więc trzeba wymyślić lepszy 😛
Jagodo,
nie mam namiarów, Michał mówił, że to świeże. On sam je m.in. robił. Może coś będzie o tym w „P”? Był naszym stypendystą i współpracujemy z nim czasem.
Nareszcie!
Zapraszam uprzejmie do Muzeum 🙂
https://picasaweb.google.com/PRChiZ/ZawieszenieMezuzyWMuzeumHistoriiZydowPolskich
Wpada tak bez zapowiedzi
potem trzy miesiące siedzi
zatrzepoce, zakołata,
mówi, ze jest siostrą lata
potem znika w kwiecia szale
zostawiając liczne żale
od Bałtyku aż do Krosna
wpada, znika
jak to wiosna…
😉
😀 😀 😀 I o Łabądku jest. 😉
A ja dziś widziałam pierwszego motyla – niestety, w autobusie – ale go bardzo ostrożnie złapałam, nie dotykając skrzydełek i wypuściłam.
Reportaż co się zowie, mt7. Wyrazy uznania. Że też są na świecie osoby pracowite niczym mróweczki…
Tu jest protokół z posiedzenia komisji sejmowej z udziałem Michała Bilewicza, który przedstawia wyniki badań i udziela wyjaśnień:
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/2456E274D6263D86C12577420022B47E?OpenDocument
To jest o tych poprzednich badaniach, nie o tych nowych.
To tutaj jest jakiś raport z grudnia 2012:
http://www.academia.edu/2659783/Oswiecim_inaczej
Lepiej pobrać pdf, bo źle się wyswietla.
Jest też taki krótki film ze stycznia tego roku, tylko niewyraźnie słychać:
http://www.youtube.com/watch?v=GI5l447glCg
No po prostu wspanialy reportaz Siodemeczki z Muzeum. Obejrzalam trzykrotnie.
Oczywoscie ja pod krzywymi scianami chodzic bardzo nie lubie, bo mam zaraz zawroty glowy i lece na posadzke, Ale tam gdzie sciany sa prostopadle do podlogi jest ladnie, ladniej niz sie obawialam gdy ogladalam makiete.
Widze, ze nie zrobiono jeszcze zadnej ekspozycji, ciekawe dlaczego Tp znaczy czy specjalnie czy nie zdazyli.
Najbardziej gemuetlich jest to miejsce z polichromiami, naprawde ladnymi.
Reszta przypomina mi bardzp te Zahe Hadid z Rzymu – budynek w ktprym czulam sie fatalnie – z powodu dziwnych katow scian oraz przezroczystych szklanych sciezek do chodzenia.
Te nowe, które teraz są prezentowane, to są te „Warszawscy licealiści o powstaniu w getcie”?
A pamietacie, ze wyslalam w sobote list do kolegi w Rzepie w sprawie rysunku Krauzego?
Dostalam bardzo lakoniczna odpowiedz, ale nie zaprzeczenie, ze rysunek byl wybitnie rasistowski:
Helenko,
dziękuję za email i pozdrawiam 🙂
Bartek.
❓ Przynajmniej pokwitowal, ze przeczytal.
I tak sukces. Jak ja bym napisał, nikt by mi nie odpowiedział „Helenko”.
Nie, Helenko, tam ciągle jeszcze trwają prace wykończeniowe, zwłaszcza na niższych poziomach, gdzie będzie właściwe muzeum.
To nie będą takie typowe ekspozycje, prezentacja ma obejmować 1000 lat, począwszy od Ibrahima
ibn Jakuba poprzez kolejne okresy aż do Zagłady i współczesności.
Dla każdej z tych epok będzie szeroka prezentacja społeczności żydowskiej i opis wydarzeń historycznych.
Z projektów przedstawionych w filmie wygląda to niesłychanie atrakcyjnie, ale to wymaga czasu i środków.
Dziwię się, ze wszyscy spodziewają się, że powinna być jakaś ekspozycja, przecież w 2010 roku tam stały tylko budynki ekip budowlanych. Dla mnie cudem jest, że stoi i już jest częściowo dostępne. W tych salach na pierwszym piętrze będą prowadzone różnorodne warsztaty i programy edukacyjne, mają tętnić życiem, szczególnie dla dzieci i młodzieży.
Tu jest program na najbliższy czas:
http://www.jewishmuseum.org.pl/pl/cms/program/
Doro, Siódemeczko, dziękuję 🙂
Są tu wyniki ankiety w prezentacji graficznej:
http://warszawa.jewish.org.pl/images/infografika.jpg
Poza kwestiami żydowskimi, ciekawe jest to pytanie o zwycięskie powstania. Pranie mózgów inscenizacjami i muzeami okazuje się bardzo skuteczne.
Wiedza, to wiedza, rzecz nabyta.
Ale te uczucia! 🙁
Nie żebym umniejszał czy lekceważył, bo z gówniarzy potem wyrastają rożne rzeczy, ale gdyby tam zamiast Żydów pytać o kibiców Wisły Kraków, to też by było śmiesznie. Zresztą o kogokolwiek, kto nie jest białym mieszkańcem Warszawy. W tym wieku jeszcze nie używa się mózgu do myślenia, a w późniejszym część jednak to robi.
Co jakoś potwierdzają te badania opowiedziane na komisji sejmowej. Tylko przejrzałem pobieżnie, bo mam tu na głowie całkiem inne badanie i ono na mnie patrzy wzrokiem. 🙂
Dzieki Siodemeczko, swietny reportaz.
Budynek wygląda na naprawdę ładny, a mt7 zrobiła piękny reportaż.
Ale co to za muzeum, kiedy ekspozycji długo jeszcze nie będzie. Zebrali kasę na dokończenie budynku, a potem co? Tak tylko ta odmalowana (pięknie) synagoga z Gwoźdźca będzie tam świeciła? Pomysłu nie ma, eksponatów nie ma (z tego, co słyszałam), z mojego punktu widzenia to jednak jest trochę chucpa.
Czy tę #$%^@& infografikę da się jakoś powiększyć? Nic nie widać 👿 Ale to są chyba te badania.
Specjalnie włożyłem czapkę, żeby jej przed Siódemeczą uchylić. 🙂 Naprawdę dobra robota! Dzięki.
Krzywizny mnie nie przeszkadzają, więc mogłem podziwiać bez obaw o równowagę. 😉 Polichromie przepiękne (jakoś mi się kojarzyły z ornamentyką arabską, której jestem ogromnym fanem). Brak ekspozycji wybaczam z oczywistych względów. W sumie – bardzo na plus i z wielką chęcią zobaczenia osobistego.
Na infografikę po prostu nakliknąłem i się chyżo powiększyła sama.
Dzieki, Siodemeczko. Czuje sie tak jakbym sama wszystko zwiedzila i wysluchala prezentacji na otwarcie.
Obejrzalam tez wszystkie filmiki na stronie Muzeum, ktore sa dosc mile, acz przydalby sie jakis native speaker do poprawoenia najbardziej razacych bledow w angielskim tlumaczeniu (arised zamiast arose i tp).
Ciekawy byl jeden filmik z panem z sasiedztwa, narzekajacym, ze od bladego switu gromadza sie pod jego oknami wycieczki izraelskiej mlodziezy pilnowane przez uzbrojonych Izraelczykow.
Tak faktycznie nie powinno byc i nalezaloby po pierwsze ustanowic godziny, kiedy mozna niepokoic ludzi mieszkajacych w sasiedztwie. No a najwazniejsze, nie bardzo rozumiem dlaczego polskie wladze godza sie na uzbrojona obstawe z Izraela. Nie rozumiem tego. Po pierwsze mozna wyciecxzkom da obstawe miejscowa, polska ( w koncu te wycieczki sa calkim ladnym uzupelnieniem do budzetu Warszawy), a po drgie nie tak ostentacyjnie uzbrojona. To musi byc bardzo nieprzyjemne dla sasiadow i sama bylabym wsciekla gdybym mieszkala w najblizszym sasiedztwie.
Wiem, ze na wiele lat przed zbudowaniem tego muzeum byly robione jakies edukacujne akcje „dobrosasiedzkie”, narady i konsultacje, ze ludzi uprzedzano jak to bedzie wygladalo, jak bedzie wygladala ul Prozna. Ale to bylo jeszcze w latatch 90-tych bodaj. Jesli o 7:30 rano zwozi sie izraelska mlodziez pod czyjes okna (jak twierdzi ten pan), to nie dziwie sie, ze ludzie sa wsciekli.
Tak, masz racje Piesu. Mnie tez te polichromie przywodzily na mysl ornamentyke arabska, ktprej widzialam zdecydowanie wiecej w zyciu niz zydowskiej. No i maja pewne elementy absolutnie wspolne – np to, ze wolno dekorowac jedynie motywami roslinnymi i zwierzecymi. I kaligrafia ktora jest wazna u jednych i drugich.
Ta w Muzeum ogromnie mi sie spodobala. Takij ladnej jeszcze nie widzialam.
To ma być bardziej edukacyjne, niż prezentujące konkretne zbiory, tak rozumiem.
Trochę tak, jak na przykład muzeum w Qumran – prezentują różne nieliczne pamiątki, jakieś fragmenty, ale są wyświetlane filmy, gdzie odtwarzane jest życie tamtejszych wspólnot.
W części stałej mają być np. odtworzone wnętrza mieszkalne z różnych okresów.
Trudno mi opisywać prezentowany wczoraj film z projektami, ale one są bardzo konkretne i myślę, że atrakcyjne, więc to nieprawda, że nie ma pomysłów.
Była też wczoraj nieprzyjemna przygoda – winda się zacięła i 12 osób czekało przez pół godziny na uwolnienie 🙁
O, jaka ładna walka o przywracanie sensu powyginanym słowom! Tu chodzi o zepsute dzieci.
To ja pokażę fantastyczny przykład, jak bardzo atrakcyjne są wizualizacje.
Zwoje z Qumran.
Są na tej stronie udostępnione zwoje z Qumran. Po powiększeniu i najechaniu kursorem na tekst ukazuje się jego numer, a po nakliknięciu treść w jęz. angielskim.
http://dss.collections.imj.org.il/isaiah#2:4
Doro, winda się zatkała, a nie zacięła.
Tam wepchnęło się ze 20 osób albo i lepiej.
Upchali się jak śledzie, a winda parę razy próbowała ich udźwignąć, podjechała nieco do góry i opadała, aż stanęła i zablokowała drzwi.
Jak tak można bez pojęcia wpychać się do windy, strażników wszędzie stawiać.
Tam i tak ciągle były osoby uruchamiające te dźwigi, bo one ruszały na sygnał z karty, więc szybko ściągnęli pomoc. Widziałam jak pędziło dwóch z walizeczkami od wejścia.
To była dobra nauczka dla następnych, bo już nie wpychali się nieprzytomnie do drugiej windy.
Mt7, skorzystałem z zaproszenia 🙂
Polichromie wspaniałe.
Muszę tam pojechać
Rysiu, dziękuję za odwalenie roboty. 🙂
Tam w tej windzie było 12-13 osób. Wiem, bo była tam też moja sister…
To może osoby były duże? Jak jeździliśmy kiedyś w urzędzie windą z takim ś.p. kolegą, to wpuszczaliśmy tylko jeszcze dwie osoby, chociaż na tabliczce stało 6. 🙂
To nie były duże kabiny, widziałam tych ludzi , bo próbowałam im udzielać dobrych rad.
Byli upchani ponad miarę. Siostrę też widziałam parę razy. 🙂
Jasne, ja też ogłosiłam wchodząc do windy, że wystarczam za dwie osoby i musi być koło mnie wolne miejsce. 😀
Wcale nie żartuję.
A Ty, Irku, oczywiście, koniecznie przyjedź. Może się wreszcie trochę ociepli.
Czytam ten sejmowy protokół.
To bardzo chyba charakterystyczne, komisja zaprosiła na seminarium „Mniejszość żydowska w Polsce” przedstawicieli gminy wyznaniowej i przewodniczący komisji mówi:
– Tak się nieszczęśliwie złożyło, że dzisiejszy termin posiedzenia przypada w dniu Święta Szawuot i dlatego nie ma tu niektórych naszych przyjaciół.
W swoim czasie, kiedy zginął w katastrofie smoleńskiej nasz członek i przyjaciel Ks. Roman Indrzejczyk i jego pogrzeb w ostatniej chwili został przeniesiony na sobotę w południe.
Ksiądz Lemański uważa, że specjalnie, bo wiedzieli, że żaden Żyd nie przyjdzie w szabat.
Otóż ja myślę, że to raczej jak z tą komisją, po prostu nie bierze się takich spraw pod uwagę.