Atmosfera bez smyczy
– Coś się z ludźmi porobiło – zauważył Bobik, z zakłopotaniem drapiąc się w ucho. – Takie rzeczy mówią, a nawet krzyczą, że pies ma ochotę w najciemniejszej budzie się schować.
– Wszyscy ludzie tak? – zapytała ze zwyczajową pedanterią Labradorka.
– Nooo… nie wszyscy – przyznał z wrodzoną prawdomównością Bobik. – Ale za to coraz częściej. I coraz głośniej.
– To pewnie atmosfera społeczna urwała im się ze smyczy i nie mogą sobie z nią poradzić – postawiła diagnozę Labradorka, która na ludziach znała się lepiej od Bobika, nie mówiąc już o tym, że znacznie dłużej.
– Atmosfera społeczna? A co to takiego? – zainteresował się szczeniak.
– Ba, żeby to tak łatwo było wyjaśnić. To trochę jak z powietrzem. Nie da się go zobaczyć ani dotknąć, ale ono i tak jest.
– Myślałem, że rozsądniej i bezpieczniej jest wierzyć tylko w to, czego dotknąć się da – zaniepokoił się Bobik, wietrząc konieczność żmudnych przemeblowań w przekonaniach.
– Z niektórymi rzeczami jest inaczej – zapewniła Sąsiadka. – Zaczyna się w nie wierzyć dopiero wtedy, kiedy one dotkną nas. Tylko że wtedy zwykle jest już za późno. To też jak z powietrzem. Na początku mało kto się przejmuje jego zanieczyszczeniem, a tym, co się przejmują, wymyśla się od nawiedzonych. Kiedy już prawie wszędzie wisi brunatny smog i oddychać trudno, zaczyna się płacz i zgrzytanie zębów, ale tego smogu już tak łatwo odkręcić się nie da. Trzeba czasu i wysiłku.
– A nie dałoby się – wpadł jej w słowo Bobik, jak zawsze odwołując się do swego naiwnego optymizmu – jakiejś ekologii wykombinować? Też społecznej. Żeby tej atmosferze nie pozwalała biegać tak całkiem samopas i się zanieczyszczać bez przeszkód.
– Teoretycznie by się dało – westchnęła Labradorka, nie bardzo ulegając szczenięcemu optymizmowi. – Ale do tego najpierw trzeba uwierzyć, że atmosfera spuszczona ze smyczy gryzie wszystkich, nawet swoich. A ilu masz ludzi skłonnych uwierzyć, że może ich pogryźć coś, czego nie da się dotknąć?

🙂 🙂 🙂 🙂 🙂
na czwartek bardzo duzo
😀 😀 😀 😀 😀
Tereny Zielone
S-Bahn
pozycje 🙂 🙂
nieustajaco herbata
brykam
brykam fikam
fikam
brykam
brykam fikam
Oznacza to tyle, że komornik przez cały czas działał zgodnie z prawem. – Nie wyobrażałem sobie, że decyzja prokuratury mogłaby być inna – powiedział nam w rozmowie telefonicznej komornik.
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/fakt-komornik-zabral-pieniadze-chorej-na-raka-i-je,1,5438399,region-wiadomosc.html
czyli komornik ma licencje na kradziez? 😯
chyba jestem mieczakiem, ale nie moge sobie w zaden sposob wytlumaczyc jak mozna zabrac komus niewinnemu pieniadze i nie poczuwac tak winy jak i odpowiedzialnosci
Rysiu, wierzyciel podał komornikowi zły PESEL dłużnika i to on winien ponieść odpowiedzialność, jeżeli to prawda.
W sprawie Matki Teresy – uważam ją za świętą, nie dlatego, że KK ją taką ogłosił.
Więcej nie mam chęci komentować.
Dzień dobry 🙂
Dziś już chyba nic nie ocali mnie przed przycięciem róż. Odkładałem, odkładałem, aż w końcu sumienie zaczęło krzyczeć, że dłużej tak nie można. 😳
Ale najpierw coś dla ducha, czyli kawa, a do niej bardzo zabawnie (choć na mało zabawny temat) napisany felieton Maziarskiego: 🙂
http://wyborcza.pl/1,75968,13517725,Zrekonstruujmy_smolensk.html#BoxSlotII3img
Dowiedziawszy się z powyższego, że piwo jest symbolem patologii i Donalda Tuska, załamałem łapy nad Mar-Jo. Toż ona w tej Bawarii w kompletną tuskopatologię wpadła. 😯
Tematy związane ze świętością/mitem są same w sobie ciekawe, niezależnie od Matki Teresy. 🙂
Na przykład takie pytanie: czy mitowi koniecznie potrzebna jest nieskazitelność? Czy Mickiewicz odbrązowiony przez Boya przestał wielkim poetą być? Czy odbrązowiona Matka Teresa przestanie być ikoną dobroczynności?
A z tego zaraz wynika pytanie kolejne: co ma zrobić biograf, który natknie się na skazy mitu? Zataić w imię „wyższego dobra”, czy ujawnić? Czy ujawnieniem zrujnuje mit, czy tylko nieco zmieni jego wymiary? Czy uczciwy badacz szarga świętości, czy umożliwia ich zweryfikowanie?
Mógłbym tak pytać i pytać, tylko kto by wtedy te róże przyciął. 😆
Bobiku, to są Twoje wnioski i wydaje mi się niczym nie uprawnione. Nie wiem, dlaczego zadajesz takie pytania.
Nie znam ludzi nieskazitelnych i nie oczekuje od nikogo takich cech, dosyć to naiwne wyobrażenie świętości.
Dla mnie świętymi są ludzie, którzy poświęcają swoje życie na pomoc innym. I to wszystko.
„Czy odbrązowiona Matka Teresa przestanie być ikoną dobroczynności?”
Moze dla wielu ludzi nie przestaje byc ikona, ale ja poczulam ogromny zawod i wscieklosc na Matke Terese, kiedy sie dowiedzialam, jak traktuje ludzi cierpiacych i przestalam dawac na jej dobroczynnosc. Dawalam, bo jak tu kiedys opowiadalam – poznalam, rozmawialam i bylam pod duzym ukrokiem Matki Teresy – wtedy, gdy wraz z przywodcami religiojnymi innych wyznan wspolorganizowala w Nowym Jorku kampanie na rzecz Wietrnamczykow – boat people.
Teraz wiem, ze kazada inna charity, byle nie ta od Matki Teresy. Wielki zawod.
Z zapartym tchem oczekujemy ze Stara przemowienia Psychicznego w parlamencie.
Polska jest podobvna na skraju przepasci i musi zrobic krok do przodu, pod krotkimi rzadami Glinskiego, zanim psychiczny odsunie go od koryta.
Siódemeczko, to nie były żadne wnioski. To były po prostu pytania, bez żadnych aluzji czy „chytrych podtekstów” 🙂
I zadaję je nie Tobie, a sobie – i ewentualnie tym, których też to interesuje. Bo przecież świętości czy mity w życiu każdej społeczności odgrywają ogromną rolę i nie jest wszystko jedno, jak się do nich podchodzi. Rzecz wydaje mi się warta rozmowy, której wcale nie ograniczałbym do Matki Teresy. 😉
Pan rzecznik Hofman ujawnił dziś spisek mediów, które nie pokazują Glińskiego, bo Tusk na jego tle wypada nędznie. W domyśle: w ten wredny sposób uniemożliwia się narodowi zobaczenie prawdziwej wielkości potencjalnego premiera. Ale miejmy nadzieję, że przynajmniej posłowie pozamedialnymi kanałami zdołali się dowiedzieć, kto to taki ten Gliński. 😈
Wszyscy ten biedny Pisuar przesladuja.
Siodemeczko, wiesz, mnie niepoprawnie naiwnego swiata przygladacza sie, bardzo martwi ze mozna w „majestacie” prawa oczyscic komus niewinnemu jego zyciowe oszczednosci i nie miec trudnosci ze spaniem. dziwie sie (oj! ja glupi) ze mozna „tylko” prace wykonac, krzywde zadajac obcym i niewinnym ludziom i uwazac ze to „nie ja” to inni sa winni!!!!
jezeli w tak naglosnionym przypadku, brak poczucia winy ze strony komornika, to jak pomysle ile przypadkow pozostaja poza „okiem”, to …. skora mi cierpnie.
Heleno, ja nie potrafiłbym z taką pewnością osądzić, że „każda inna charity, byle nie ta”. Żeby to wiedzieć, musiałbym porozmawiać z „biorcami” i to z takimi, którzy mają jakieś porównanie, tzn. korzystali również z innych charytatywnych instytucji. Bo żadna z nich nie jest doskonała, ale każda ma tendencję do pewnej samoidealizacji, więc tak naprawdę tylko stopień zadowolenia klientów byłby tu dla mnie sensownym miernikiem.
WIELKAS herbata 🙂 🙂 🙂
jeszcze slonecznie, oa jutra snieg!!! – podobno
Zgadzam się z Rysiem, że obok odpowiedzialności prawnej jest jeszcze coś takiego jak własne poczucie odpowiedzialności, przez niektórych zwane sumieniem. 😉 Bardzo możliwe, że komornik w świetle prawa nie był winny, bo dostał złe informacje, ale… Kiedy już wiedział, że zaszło dramatyczne w skutkach nieporozumienie, co zrobił, żeby jak najszybciej sprawę odkręcić? Jak się zachował wobec emerytki – przeprosił, pomógł (choćby w napisaniu odwołania), czy wypiął się i powiedział „to już nie mój biznes”? Powiedział publicznie, że mu przykro, czy triumfował, że wyszło na jego? To wszystko robi jednak dużą różnicę.
Bobiku, nie mam najmniejszych problemow ani oporow przed osadzaniem kogo swa dobroczynnoscia chce wspierac, a kogo nie chce. Zdecydowanie nie chce charity Matki Teresy, odkad wiem ze nie spelbia ona moich warunkow. Jest pelno innych organizacji dbroczynnych, ktore niee uwazaja, ze coerpienia nie nalezy czlwoiekowi odbierac.
I w tym wypadku nikt mnie nie namowi na dawanie komus, kto uwaza, ze cierpienie ma wymiar ideologiczny i ludzie cierpec po prostu musza, choc temu cierpienu latwo byloby ulzyc. I kto trzyma ich w brudzie.
No nie, mój bolszewizm nie poszedł jeszcze tak daleko, żebym komuś mówił, kogo/co ma wspierać swoją własną forsą. 😆 JA miałbym problem z osądem, póki nie wiedziałbym, jak to odbierali klienci ośrodka MT. Może dostawali tam pociechę, perspektywę duchową, ciepło, poczucie godności, jakieś takie rzeczy, dla wielu osób w skrajnych sytuacjach ważniejsze nawet od środków przeciwbólowych, których zresztą na ulicy też by nie miały? Nie wiem, więc nie mogę wyrokować ze stuprocentową pewnością.
I piszę to mimo że filozofia „cierpienia jak Chrystus” czy uwznioślenia poprzez cierpienie jest mi całkowicie obca. Ale z rozmów z moimi klientami dowiaduję się nieraz, że oczekiwania adresatów dobroczynności bywają nieco inne, niż się to z boku wydaje.
Nie, nie, Bobik. Pocieche duchowa, poczucie godnosci i inne takie tam imponderabilia, to niech dostaja w kosciele, ja sie do tego nie wtracam. Ale jak daje pieniadze, to chce zeby mieli czysto, mieli co jesc i przede wszystkim mieli lekarstwa, ktore moga im pomoc.
Ciier[ienie nie uwzniosla i nikogo nie nobilituje. . Buntuje sie przeciwko temu cala moja dusza. Wracamy do rozmowy czy zebrakowi dac 5O dolarow i niech cie zostawi w spokoju, czy tez dac mu piec dolarow i sie nad nim pochylic.
Swoje stanowisko w kwestii pochylania sie juz wylozylam.
Oj, Bobk. Mozna Bobika wyprowadzic z katlicyzmy, ale nie sposob katolicyzmy wyprowadzic z Bobika. 😈
Nie, Heleno, to nie są pozostałości katolicyzmu (choć nie twierdzę, że ich w ogóle nie mam, bo w końcu czymś ta skorupka musiała nasiąkać 😉 ). Wyżej już napisałem, że wzniosłość cierpienia to zupełnie nie moja bajka. Ja jestem ciekawski praktyk, który ma dużo do czynienia z klientami instytucji charytatywnych i stale ich o coś wypytuje. 😉 I jeszcze raz powtórzę, że ich oczekiwania nie zawsze pokrywają się z tym, co wyobrażamy sobie my, syci czy chociaż w miarę syci. A trzeba tu jeszcze dodać czynniki osobnicze, kulturowe i inne. Ot, choćby pojęcie brudu jest dosyć względne. Mnie się czasem zdaje, że wzorowo wypucowałem chałupę, a przyjdzie Germanin i już po oczach jego widzę, że najchętniej by mnie od razu odkomenderował do lizania podłogi. 😈
Więc zamiast dzielić włosy na czworo w rozważaniach, co lepsze dla żebraka, zwyczajnie jego samego pytam, co by wolał. Wbrew pozorom nie zawsze jest to pięć dych. Niektórzy wolą piątkę i pochylenie. 😉
Ale właśnie dlatego, żem praktyk, trudno mi czasem oceniać instytucje charytatywne, kiedy znam tylko jedną, donatorską stronę medalu.
Myślę, ze z problemem cierpienia zmagają wszyscy ludzie, nie tylko wszystkie religie świata.
Siostra Teresa, która wychowała się w doktrynie, w której głoszono, że wszyscy poza KK będą potępieni miała prawdziwe dylematy moralne.
Nie przypuszczam, żeby ktoś uważał, ze cierpienie jest potrzebne, tylko usiłowano przyjąć nieuniknione cierpienie z pokorą.
W Polsce w szpitalach i innych ośrodkach opieki jest wiele cierpienia, któremu nie można zapobiec dostępnymi w standardowej opiece (nie paliatywnej) środkami.
Jakoś pomimo tych krytycznych głosów, nikt nie pochylił się nad ludźmi ulicy, żeby pokazać, jak to się powinno robić.
Tak się dziwnie składa, że zawsze w stosunku do ludzi, którzy osiągają pewien sukces w swojej działalności dzięki rozgłosowi medialnemu, powstają inni stawiając im różnorakie zarzuty, daleko nie szukając – Owsiak.
W motywacjach Siostry Teresy religijność była chyba najistotniejszym motorem działań, w tym poświęcenia życia, była dla siebie twarda i taka była dla swoich sióstr. W tak skrajnych warunkach szereg osób nie wytrzymywało, a ja nawet nie próbowałabym spróbować, więc wstyd by mi było wypowiadać się krytycznie na ten temat.
Mogę najwyżej z pokorą schyli głowę przed takimi ludźmi.
Tak, Bobiku, ja tez zadalabym sobie pytanie o to, jak to odbierali otrzymujacy pomoc, jakie byly dla nich inne mozliwosci pomocy (czesto okazuje sie, ze zerowe, ale nie zawsze). Z organizacjami charytatywnymi zawsze jest ten klopot – rozliczanie finansow czesto nie jest najmocniejsza strona osob, ktore sie za to zabieraja, gdy odruch serca staje sie mocniejszy od naszej wrodzonej ludzkiej inercji (a zdarzaja sie tez przeciez i oszusci). Najbardziej mnie przekonuja organizacje w miare transparentne.
Zastanowil mnie tez tytul tego artykulu o Matce Teresie. „Naukowo” ustalono, ze nie byla taka swieta… Sporo mysli sie w tym kontekscie cisnie do glowy, i zapewne autorzy, ktorzy zajeli sie badaniem mniej zauwazanych aspektow dzialalnosci Matki Teresy jednak inaczej by to ujeli. Z doniesien (nie tylko w GW, bo o tym bylo i mediach anglojezycznych) zreszta wynika, ze sami autorzy maja wywazony poglad na pozytywne i negatywne strony jej dzialalnosci, i ze przyznaja, ze doniesiennia medialne o MT sklonily innych ludzi do aktow altruizmu. Co nie znaczy, ze nie miala wad, nie popelniala bledow. No i oczywiscie wniosla „filozofie cierpienia”, ktora ograniczala jej mozliwosci postrzegania wiekszych mozliwosci pomocy (w tym mozliwosci leczenia, lepszego wykorzystania uzyskiwanych srodkow, i chocby utrzymywania czystosci, choc przyntym ostatnim zarzucie ja sie zawsze troche zastanawiam, pamietajac, ze mozna bardzo cierpiec i w klinicznej czystosci, zwlaszcza, gdy braknie w niej ludzkich odruchow, a czasem wlasnie „laboratoryjnosc” potrafi te odruchy skutecznie przytlumiac).
A poza tym zgadzam sie, w herbacianej solidarnosci, z Rysiem 😉 co do sprawy komornika. I nie tylko co do uderzajacego braku poczucia winy w przypadku wlasnego bledu, ale tez co do tego, ze skoro panstwo pozwala takim ludziom na zajmowanie kont bez uprzedniego dokladnego sprawdzenia, czy chodzi o wlasciwa osobe – to moze trzeba zmienic przepisy, i takze wprowadzic jednak jakis mechanizm odpowiedzialnosci za ewentualne bledy i niedopatrzenia. Bo na razie cala odpowiedzilnosc pada na ofiary tych bledow.
Pare ostatnich dni mialam bardzo zajete, wiec juz umknela mi rozmowa o deregulacji, ale ciesze sie Bobiku, ze spodobal Ci sie artykul z NYRB. 🙂 Sam autor jest bardzo znanym, niezaleznym dziennikarzem, piszacym na podobne tematy, i nawet kiedys dostal za swoja dzialalnosc MacArthur Award, zwana „nagroda dla geniuszy”.
Zas co do samej deregulacji, to nie chodzi tylko o to, ze dawano pozyczki kazdemu, kto o nie poprosil, ale tez, a moze nawet glownie o to, ze polaczono dzialalnosc wysokiego ryzyka, taka jak gra na gieldzie, z tradycyjna dzialanoscia bankow depozytowych (i w ten sposob odkrecono to, co zrobiono w wyniku ostatniego wielkiego krachu na gieldzie, gdy wlasnie te funkcje rozdzielono, zeby nie narazac na nagle znikniecie depozytow bankowych zwyklych ludzi). I tu rzeczywiscie odpowiedzialnosc lezy nie tylko po jednej stronie sceny politycznej (w Stanach zrobil to skadinad nadal popularny Clinton), ale jednak za coraz wieksza deregulacja tradycyjnie byla i jest prawica, i to jednak ona byla poczatkowym zrodlem deregulacyjnych pomyslow (tak jak tradycyjnie, choc ostatnio duzo mniej, za zwiazkami zawodowymi pracownikow najemnych jest lewica).
Hy, hy… 😈
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13520972,Jaroslaw_Kaczynski_z_tabletem_w_Sejmie___Przebil_Palikota_.html#BoxSlotII2img
I komentarze 😉
http://deser.pl/deser/51,111858,13520797.html?i=0#BoxSlotII2img
herbata 🙂 🙂 🙂
😆 😆 😆 😆 😆 😆 😆
Nie pogadamy. Krowy… przepraszam, woła. Woła szosa. Ale u siebie powiedziałem co myślałem.
http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/164459_502043459863048_2048142075_n.jpg
A więc herbata z rumem i do …lektury 🙂
Zgodzimy się chyba, że komornik, który nie zweryfikował podanych mu danych, jest d. – nie taternik, co?
Zgodzimy się, że obowiązkiem komornika jest zweryfikowanie danych – przecież wydaje się, że „na gębę” to w tych rejonach się nie pracuje, co?
A czy zgodzić się nie powinniśmy, że w myśl katolickiego sznytu powinien zadośćuczynić komornik za wyrządzoną krzywdę, czy idę za daleko?
Jeśli nawet odrzucimy katolicyzm, czy pojęcie przyzwoitości i sprawiedliwości wyrugowane jest już z życia komorników – było, nie było, urzędników owego aparatu, który dumnie nosi nazwę sprawiedliwości, co?
Czy to Cię Marysiu nie przekonuje?
Czy dalej uważać będziesz, że krakowiaczek nic nie winien?
O Matce Teresie jak widać, nie da się rzeczowo, zatem pomilczę na ten temat, jednej uwagi wszakże nie daruję:
miała Matka Teresa ogromne możliwości w niesieniu ulgi cierpiącym a ich nie wykorzystywała z pobudek ideolo, co jest (do wypełnienia i niepublikowania)
O, Bobik, dopiero zobaczylam Twoj wpis z 15:37.
Wiec jeszcze raz powtorze, bo chyba zle sie wyrazilam: mnie nie chodzi o pochylanie sie , tylko o to by pieniadze przeze mnie dawane poszly na to na co je przeznaczam wydzierajac sobie spod serca: na konkrertna materialna pomoc w postaci lekow, jedzenia czy czystej poscieli i mydla, a nie na psychoterapie i obietnoie wiecznego zbawienia.. Niech duszami potrzebujacych w Indiach zajmuje sie Kosciol i jego misjonarze, ja wole wspierac takie misje religijne i swieckie jak np ta w ktorej dziala moja ukochana sluchaczka, dr Helena Pyz niosaca pomoc tredowatym, ktora sama jest tak uboga, ze pozwala sobie na jednego banana w tygodniu. I ktora nikomu zbawienia wiecznego nie obiecuje i nie nawraca, choc sama jest „swiecka zakonnica” cokolwiek to znaczy. Specyficznie ja pytalam o posluge religijna. Nie, nikogo nie usiluje nawracac, nawet malych sierotek.
To ta co maszerowala na piechote na szczudlach 20 mil aby zaglosowac w konsulacie RP na Tuska. Bo nie miala na autobus.
Dlaczego się nie da rzeczowo, zeen? Skoro się tu bez owijania w bawełnę mówi, jakie były negatywne strony jej działalności, to chyba jest dość rzeczowo? 😉
Ale dla mnie również rzeczowe jest widzenie drugiej, a nawet trzeciej strony medalu. MT nie wykorzystała wszystkich możliwości pomocy i to jest źle, ale wielu ludziom jednak w jakimś tam zakresie pomogła i to jest dobrze. Tym ludziom nie byłoby lepiej, gdyby jej wcale nie było. Więc ten medal nie ma tylko jednej strony.
Zeen, najzupełniej wystarczą histeryczne tony w prasie, nie musisz wchodzić na wieżę i katolicyzmu przywoływać, bo to jest moja najzupełniej prywatna sprawa.
Kiedy pisałam o błędnych informacjach podanych przez wierzyciela, chodziło mi o zwrócenie uwagi, że w takich sprawach występuje cały szereg osób, a nie jeden czarny charakter i za moment okazuje się, że i ten pobrał niesłusznie i tamten, a publika wyje w komentarzach: na pohybel tym prawnikom, prokuratorom – jedna sitwa.
Sorry, nie mam zamiaru wypowiadać się o sprawach, o których nic nie wiem.
Jasne, że krzywdy i pomyłki winny być naprawione i doskonale rozumiem emocje osoby pokrzywdzonej, ale jeżeli ja muszę się tutaj tłumaczyć z tak elementarnych spraw, bo nie jest to oczywiste dla innych, to wydaje mi się, że moja obecność nie ma żadnego sensu.
Jak chodzi o stronę drugą, to Stalin jest nie do przebicia 😉
Heleno, ja Cię naprawdę nie namawiam do popierania któregoś konkretnego rodzaju dobroczynności. 😉 Oczywiście, że wolno Ci mieć swoje wymagania i łożyć tylko na takie organizacje, które te wymagania spełniają. Ja osobiście też chętniej wspieram dobroczynność niereligijną. Ale równocześnie jestem przekonany, że lepsza pomoc w sprzedaży wiązanej z religijnością niż żadna. MT, dzięki temu, że była ikoną, na pewno zdołała od wielu ludzi pozyskać fundusze, które bez niej na pomoc w ogóle by nie poszły. „Zaraziła” chęcią pomocy wielu ochotników, którzy bez niej może na taki pomysł by nie wpadli. No i jej chęć pomocy była szczera, poświadczona życiem, cokolwiek myśleć o sposobie realizacji. Dlatego nie wydaje mi się, żeby można tu było wydać jednoznacznie negatywną opinię „o całokształcie”.
Siodemeczko, wszyscy sie czasami (a nawet czesto) tlumaczymy z oczywostych spraw – taka jest uroda komunikacji wirtualnej.
Ja sobie gardlo zdarlam tlumaczac sie z oczywistosci, no i co z tego?
Trzeba dalej te taczke taszczyc. 😈
Oczywiscie, Bobiku, ze byla nader isnpirujaca – sama bylam nia urzeczona gdy wyszlam z tego spotkania w nowojorskiej katedrze, gdzie oprocz niej byl naczelny rabin oraz protestancki arcybiskup – i wszyscy sie zastanawiali co mozna zrobic dla boat people.
Z pewnpscia robila wiele dobrego, ale tez robila rzeczy, ktore wzbudaly i nadal wzbudzaja powazne watpliwosci. Takze finansowe.
Marysiu,
katolicyzm nie jest Twoją prywatną sprawą, szczególnie tam, gdzie wkracza w także moje życie, a nie wchodzę na tę wieżę z Twojego powodu, nic mi do Twojego katolicyzmu. Dotąd, dokąd nie będzie argumentem wykorzystywanym w rozmowie.
Nic, powtórzę: nic do rzeczy nie mają najliczniejsze osoby zamieszane w sprawę, to komornik, od decyzji którego zależy los ludzi jest za te decyzje odpowiedzialny.
A krzyk podniesiony przez prasę w tych jakże licznych „pomyłkach” komorniczych jest jak najbardziej uzasadniony i całkiem zasadne są podejrzenia o celowe pomyłki, gdyż system prowizyjny komorników temu sprzyja.
Nie wiem, co nazywasz elementarnymi sprawami, które nie są oczywiste dla innych. Ja powiedziałem, co uważam za elemntarne w sprawie komornika i różni się to od Twojej oceny, co ani Ciebie, ani mnie -taką mam nadzieję, nie czyni potworem.
I proszę: różnica zdań to nie powód, by upadać na duchu.
Gdyby dla wszystkich te same sprawy były oczywiste, różnice zdań by w ogóle nie istniały, dyskusji by nie było. I wtedy zaczęlibyśmy się tak okropnie nudzić, że choćby dla picu byśmy sobie te różnice powymyślali. 😆
To może, żeby coś powiedzieć… Komornik a katolicyzm to najbardziej wydumany problem, z jakim miałem zaszczyt się zetknąć. Na drugim miejscu jest komornik a etyka w ogóle. Albo odwrotnie. Jeśli ktoś ma komornika w rodzinie, to przepraszam, nie chciałem urazić, jednak faktów to nie zmienia. 🙄
W kwestii komorników, sprawa omawianej pani to część większej (wyjątkowo obrzydliwej) całości:
http://wyborcza.biz/biznes/2029020,100896,13475155.html
Jeśli ma się trochę popularniejsze imię i nazwisko, nie zna się dnia ani godziny. A po drugiej stronie bezkarność.
A co do organizacji pomocowych, to tak samo jak Monika uważam, że do najważniejszych rzeczy należy ich transparentność. Z wielu przyczyn, ale również i z tej, żeby każdy, nie tylko Helena 😉 mógł sobie zdecydować, którą z tych organizacji chce w jakikolwiek sposób wesprzeć.
A z pomocą to rzeczywiście bywają problemy. Owsiak na ten przykład miał bardzo wiele odmów przyjęcia drogiego sprzętu z prostego powodu: wymagał ten sprzęt wykwalifikowanej obsługi, która kosztuje a NFZ na to już nie dawał…
herbata 🙂
Rysiu, już herbata? Jeszcze ranek nie tak bliski. 😆
Kto tego riffu nie słyszał, niech posłucha, bo Alvin Lee już go nigdy nie zgra…
http://www.youtube.com/watch?v=XBM6wdMq8CI
Bobiku, nieustajaca herbata 🙂
jutro Dzien Kobiet 🙂 ja milosnik……. swiat juz dzisiaj Wam Panie zyczenia skladam, dodatkowo do codziennego…. 🙄
Paweł Gawlik – Alina
Anna mieszkała na przedmieściach Łodzi w bloku
Zaoszczędziła trochę pieniędzy i kupiła maszynkę do włosów
Anna nie pracowała na kasie, ani na recepcji, ani w solarium
Miała pracę powszechnie szanowana i całkiem niebanalną
Była księgową w osiedlowym domu kultury
Na papierze zakupionym w carrefourze wystawiała przeróżne faktury
Za artystyczne inicjatywy, wystawy, pokazy, koncerty
Warsztaty dla ludzi starszych i niedorozwiniętych
Anna w ramach odpoczynku po godzinach pracy
Strzygła właściwie całe osiedle, sąsiadów dalszych i bliższych
Nie brała za swoje usługi pieniędzy
W ogóle na myśl jej to nigdy nie przyszło
I tak sobie żyła skromniutko, a nawet nie próbowała poprawić swojej sytuacji finansowej
A obok był zakład fryzjerski sieciowy
Co strzygł po dwadzieścia złotych za męską głowę
Ale musiał się zamknąć przez działalność Anny wywrotową
Choć miał ceny niższe niż salony tej samej sieci w centrum o prawie połowę
Anna tak sobie mieszkała, większość zarobków szła na rachunki
Ale malutko jadła i trochę o siebie nie dbała
Bo tu też trzeba było nakarmić męża i psa
Aż pewnego dnia ona sobie spokojnutko wymizerniała umarła
Coś żywego podczas snu po prostu opuściło jej ciało
A do emerytury tak niewiele brakowało
Och, szkoda, że nikt nie spytał, czemu tak strzygła wszystkich mężczyzn a darmo
Bo teraz już nijak się tego nie zrobi
A można by dzięki temu poznać i lepiej zrozumieć
Przyczyny trawiącej polskie przedmieścia patologii
Tomasz Titkow – Dlaczego kochamy kobiety
1. są miękkie
2. pachną
3. wstydzą się
4. popiskują*
* po naciśnięciu
8) 8)
🙂 🙂
pstryk i plawcie sie jutro w kwiatach 🙂 🙂 🙂 😀 😀 😀
Idę spać, bo wczoraj poszłam o 6 rano dzisiaj.
Młodsi do Meksyku lecieli i koty głęboką nocą przywieźli.
Ponadto zostawiłam dzisiaj wieczorem moją kartę bankową w aptece i przeżywałam stres, czy zdążę ją zablokować.
Muszę sobie telefon do banku zapisać w komórce.
Poza tym, nie ma żadnej różnicy poglądów miedzy mną, a zeenem na temat komorników, razi mnie tylko jednostronność poglądów pod tytułem „huźnajóź”.
A dłużnicy to też niezłe cholery.
Branoc!
jak sobie zasłużył juź
to my na niego huź 😉
A, jeszcze do Agi.
Też dzisiaj dostałam odpowiedź od rzecznika praw wszelakich na trzy strony maszynopisu.
Da się strescic w trzech zdaniach, ale to juz jutro.
To ja jeszcze klasyka zapuszczę, bo i dziś bez szkody wielkiej tego słucham 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=fJ5qFu9I4sw
Woodstock to byli czasy, eeech…
Ten Tomasz Titkow myli sie sadzac, ze wszyscy mezczyzni traktuja kobiety jak pluszowa zabawke. Jestem przekonany ze zdarzaja sie tacy mezczyzni, ktorzy nie mowia o kobietach jak o miekich popiskujacych przedmiotach, ktore sa do wachania.
Pomyśleć, że to już nie Ten, a Fourty Four Years After… 😯
Jak klasyka, to jako szowinistyczna świnia ten fragment klasyki uważam za bardziej estetyczny
http://www.youtube.com/watch?v=T8DVFyd45lI
Ale tamten też spoko. 😎
Mordko, ten Titkow to chyba tak ironicznie pod autoadresem mężczyzn. No bo nie wyobrażam sobie, żeby inteligentny facet w ten sposób na serio… 😉
Jutub to jest dopiero szowinistyczna świnia! Powiedział, że w Niemczech nie mam prawa gonić za białymi królikami. 👿
Dobry wieczór 🙂
Niech no mnie ktoś spróbuje nacisnąć, to już ja mu pisnę 👿
Atta girl, Haneczka! After my own heart!
Obejrzalem bardzo ciekawy program o huterytach w USA, protestanckiej sekcie bardzo podobnej do amiszow, psolugujacych sie w liturgii srrdniowiecznym jezykiem miemieckim:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Huteryci
Strasznie sie oni rozmnazaja podobno i w Ameryce jest ich obecnie ponad 50 tysiecy, zyjacych w swoich surowych obyczajowo koloniach. Ciekawie mowia o kobietach, zaczynajac kazda wypowiedz: Jak mowil swiety Pawel…. NO tak, swiety Pawel byl znanym specjalista od kobiet.
KObiety okazuje sie bardzo „lubia sprztac i gotowac i rodzic dzieci”.
Czy huterytki pachna? Z pewnoscia tak. Glownie potem bo calymi dniami szoruja podlogi, na kolanach, mala szmatka, bo male szmatki i pozycja na kolananch dobrze robi na dusze. . Chyba, ze sa zajete gotowaniem i rodzeniem dzieci.
Ciekawi mnie, czy męski huteryta może bezkarnie machnąć miotłą i gotować, jeżeli to lubi?
Bardzo ciekawe są informacje z wikipedii.
W latach 70. Naukowcy z University of Manitoba stwierdzili, że jakkolwiek koloniści to zaledwie 6 procent ogółu rolników prowincji i że uprawiają tylko 1,6 proc. całkowitego areału, to 25 proc. jaj, świń i indyków jest dostarczane przez nich.
Z kontekstu wynika, że to ma być dowód na wyższość rolnictwa huterytów nad innymi rolnictwami.
Niech mnie Andsol poprawi, jeśli czegoś nie zrozumiałem. A zrozumiałem tyle, że u huterytow zatrudnienie w rolnictwie jest 3,75 razy większe (w stosunku do powierzchni), natomiast inni rolnicy zajmują się przede wszystkim innymi rodzajami upraw i hodowli, niż nasi sympatyczni przyjaciele.
Nie, religia tego zabrania – „Tak jest swiat urzadzony” – mowi ze zloscia natretnej dziennikarce starszyzna kolonii..
Zaplakalem nad 15’letnim chlopcem, ktoremu kazano pracowac w kurniku, a jemu sie marzy… architektura!
Wszystcy przestaja uczyc sie w swojej szkolce z chwila ukonczenia pietnastu lat.
Huteryci pracuja 7 dni w tygodniu. Glownie zajmuja sie hodwla miesa, ale maja tez jakies mechaniczne warsztaty. Sa prawie calkowicie samowystarczalni. TRiche jednak kupuja zzewnatrz kolonii.
Nikomu nie wolno sie oddalac bez pozwolenia, nawet do dentysty. Dorosli otrzymuja 4 dolary kieszonkowego miesiecznie. Wszystkie zarobli ida do wspolnej kasy.
Dalej wikipedysta informuje, że
jeżeli średni zysk rolnika w prowincji wyniósł 1,30 dolara z każdego zainwestowanego dolara, to huteryta zarobił 1,44 dol.
Jeżeli pamiętamy, że zatrudnienie u huterytów jest 3,75, a u innych rolników 1, zasadne będzie pytanie, czy ten zarabiający huteryta to właściciel areału, czy też każdy huteryta pracujący w rolnictwie?
Zależnie od odpowiedzi, 1,44 dol. trzeba albo pomnożyć przez 3,75 albo podzielić, co dla oceny rentowności gospodarstwa może mieć pewne znaczenie. Tak sądzę. 😛
Mówta se, mówta, ale ci jacyś tam heteryci przynajmniej w zgodzie z prawem naturalnym są, w przeciwieństwie do homoterytów. 🙄
Wszystko w kolonii huterytow nalezy do kolonii. Wiekszosc mezczyzn zatrudnionych jest w rolnictwie (hodowla drobiu i bydla).
W odroznieniu od amiszow huteryci uznaja niektore zdobycze techniki, np maszyny do dojenia czy kombajny. Ale telewizor czy wydrukowana gazeta jest wymuslem szatana.
Kazda olonie co roku opuszcza 1-2 osoby, ktpre zazwyczaj po paru miesiacach na wolnosci wracaja do swego wiezienia, bo nie potrafia zyc inaczej. Ale niektorzy, nieliczni odvhodza na zawsze.
W tej kolonii byl niezwykle utalentowany mlody fotograf. Zdobyl wprawdzie sprzet i komputer, ale komputery tam gdzie sa, sa pod scisla kontrola i w wiekszosci zablokowane procz paru wybranych stron.
Wlasnie przeczytalem, ze ten utalentowany mlody fotograf Kelly Hofer uciekl w 2012 roku ze swej kolonii. Tu sa jego zdjecia:
http://news.nationalpost.com/2012/06/16/manitoba-hutterites-photos-offer-rare-glimpses-of-a-community-struggling-with-change/
Zdjęcia naprawdę świetne.
Hoferowi się udało, ale żałość pomyśleć o losie innych talentów płci obojga w takich zamkniętych, fanatycznych społecznościach. Bo nawet czysto statystycznie rzecz biorąc, trochę ich tam musi być
Czemu 150? Co się dzieje powyżej? Rozbestwiają się? Nasza wieś ma około 200 dusz i jest dosyć skonsolidowana, znaczy dogaduje się.
Ono nie moga, Haneczko zenic sie poza spolecznoscia. Wiec chyba chodzi o to aby mogly pozyczac materoal genetyczny z innych kolonii, no i mniejsza grupe latwoej kontrolowac starszyznom. Oni juz i tak sa zbyt spokrewnieni ze soba.
Ja tylko starannie sie przygladalem ich twarzom czy juz widac na nich „syndrom Habsburgow” – wklesle twarze, wydatna dolna warga powodujaca seplenienie . Podobno Hiszpanie dlatego seplenia, ze przed wiekami tak wymawiali ich momarchowie, wszyscy prawie bez wyjatku dotknieci tym syndromem, on ma jakas nazwe. . Wiele dzieci Habsburgow umieralo mlodo. Nawet ta przesliczna 5-letnia Infantka na obrazie Velasqueza ma wklesla twarzyczke. Ona chyba tez umarla dosc mlodo. Ten obraz dlatego jest tak rozkoszny, ze rodzice sie nad nia trzesli, bo wszystkie inne dzieci juz im powymieraly i ona byla ostatnia nadzieja dynastii.
Tu ona jest, choc myslalem o innym obrazie Velasqueza, kiedy byla zupelnie mala dziewczynka:
http://en.wikipedia.org/wiki/Infanta_Margarita_Teresa_in_a_Blue_Dress
O tej myslalem:
http://en.wikipedia.org/wiki/Las_Meninas
A tu najlepiej widac te wklesnieta twarz i wystajaca warge:
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:’Portrait_of_King_Philip_IV_of_Spain’_by_Diego_Velázquez_and_studio,_Cincinnati.jpg
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:’Portrait_of_King_Philip_IV_of_Spain’_by_Diego_Velázquez_and_studio,_Cincinnati.jpg
Sorry, nie wychodzi.
Znam ją, Heleno 🙂
Nie pomyślałam o wsobności.
Muszę dobranoc 🙂
Dzień dobry 🙂
Większość wpisów nocnych nie wchodzi. Ale teren ma same minusy 🙁
Zima na całego. Śnieżyca, -2, ma być -15
Tym bardziej herbata z kawą. Może być odwrotnie
Białe dzień dobry 😕
Już po herbacie. Kawa 🙂
haneczko, czy biała aby nie miała być kawa, a nie dzień? 🙄
Foma, kawa posłusznie czarna, a dzień biały, zamiast pozielenieć, zawodnie posiwiał 🙁
zestarzał się przedwcześnie? 😯 bo mój piątek jest tylko mokro-szary
Dzień dobry już z domu. 🙂
Kawa, herbata, pyszne białostockie rogaliki…
W ostatnim dniu pobytu w Białymstoku wybrałam się na Cmentarz Żydowski. Dużo zdjęc w kolorze smutku.
Idąc na cmentarz mijałam siedzibę firmy Awruk, „odkrytej” chyba przez Wielkiego Wodza. Zdjęcie zrobione. Wesołe.
Do alkoholu już mnie nie ciągnie. Co ogłaszam z wielką dumą.
Będzie dobrze. 🙂
U mnie na plusie i bez śniegu.
Dzień dobry 🙂
Szaro-chłodno. Mokro-zimno ma być jutro. Kawę biorę.
Przypomniałem sobie, że krakowskimi czasy znałem faceta, który się nazywał Kawa i pracował w KAW-ie. 😀
Nawet nie muszę dawać psłowa honoru, że to autentyk, bo są w necie dowody. 😉
http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Kawa
Mar-Jo do alkoholu nie ciągnie, Helena niedawno też coś podobnego wyznawała, a i ja w ostatnim czasie popijam w praktyce wyłącznie wirtualnie. No, normalnie nam się tu filia AA zrobiła, tylko ta anonimowość może nie taka stuprocentowa. 😆
Chyba zacznę na ścianie wywieszać grafik meetingów. A nuż zeen zechce się przyłączyć… 😈
Mnie zaciągnęło na stronę Wspólnoty Miłości Miłosiernej w nadziei, że znajdę tam linkę do Niemiłosiernej i porównam.
I teraz szumi mi w głowie, przyjemność żadna, kac rutynowy 🙁
Bobiku, czy mogę być czarną owcą i nie chodzić krokami w kierunku, zwłaszcza meetingów? Bo jeśli nastanie mus, to wieję 🙄
Zaraz zechcecie się napić 👿
Wody święconej, zamiast… 😯
http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,13524146,Ksiadz_do_rodzicow___Karcenia_chlopcu_nie_zaluj__Uderzysz_.html#BoxSlotII3img
Dzień dobry! Najświeższa prasówka:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,13525502,Zakowski_po_wizycie_premiera_w_TOK_FM__Tusk_moze_zmienic.html
I jeszcze:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/10,110944,13525889,Premier_Donald_Tusk_z_okazji_Dnia_Kobiet_wreczyl_kwiaty.html?bo=1
Haneczko, mus to tu może być co najwyżej czekoladowy. Z rumem, o co Kongregacjoniści na pewno zadbają. 😎
A propos pana Kawy z KAW, kiedyś leciałam do Moskwy (przesiadka do Pekinu zresztą) i pan pilot miał na nazwisko Moskwa. Też nie zmyślam 😉
Rózeczką dziateczki Duch Święty bić radzi…
Wiecie, że mi już czasem kompletnie łapy opadają od takich piramidalnych głupot i rzeczywiście miałbym ochotę posłać abstynencję do diabła. 🙄
Chyba sobie zacząłem wyszukiwać powody, żeby nie pójść na najbliższy meeting. 😛
Z ciekawości (wiadomo, pierwszy stopień do piekła) polazłem za Haneczką do tej Miłości Miłosiernej i tamże, w dziale świadectw, znalazłem taki zachwycający kawałek, który nie tylko rzuca nowe światło na hydrauliczne dramaty Heleny, ale również podpowiada sposób rozwiązania problemu. 😈
W czasie jednych z ostatnich konferencji w Polańczyku ksiądz Marek powiedział, że zdarzają się przypadki osób, które wybudowały nowy dom i psują się im różne rzeczy. Słuchając tych słów, pomyślałam sobie, że u mnie również działy się podobne rzeczy, a mianowicie dużo rzeczy się zepsuło od czasu wprowadzenia się do własnego domu. Zaczęliśmy z mężem zastanawiać się po kolei, jakie urządzenia nam się zepsuły. Okazało się, że najwięcej usterek dotyczyło instalacji wodnej (…) Można by pomyśleć, że dlatego że kupowaliśmy jakieś tanie i „tandetne” rzeczy, ale właśnie nie. Przy zakupie ww. zawsze braliśmy pod uwagę, aby produkty były raczej z górnej półki, z dobrych renomowanych firm.
W nowym piecu gazowym poleconym przez Instalatora, jako oszczędnym i nieawaryjnym zepsuł się czujnik temperatury wody, później czujnik temperatury spalin.
Te wszystkie wydarzenia miały miejsce w przeciągu czterech lat od wprowadzenia się do własnego domu. Po przyjeździe do domu zaczęłam kojarzyć, że może mieć coś wspólnego z różdżkarstwem.
Przed budową naszego domu, poprosiłam wujka, aby znalazł nam źródło na wykopanie studni. Mój wujek szczycił się tym, że potrafi znaleźć źródło na każdej działce metodą różdżkarstwa. Wtedy nie wiedziałam, że taki sposób szukania wody jest niebezpieczny i może to spowodować tyle szkód.
Myślę, że modlitwy do Ducha Świętego, co miesięczne dają mi światło do rozpoznawania zagrożeń współczesnego świata. Postanowiłam, poprosić księdza egzorcystę o modlitwę w intencji uwolnienia domu od tych praktyk.
Heleno, do dzieła! 😎
A ja 2 lata temu, jak ta durna, przez dwa miesiące naprawiałam kanalizację deszczową! 🙂
Hej, hej, blogu!
Musze kupic te ksiazke esejow Leszka Kolakowskiego, jednego z moich ulubionych ludzi:
http://online.wsj.com/article/SB10001424127887324329204578272261736385142.html
Gratulacje dla abstynenctwa (sama sie tez przylaczylam).
A kysz! Apage satanas! No juz, zalatwione.
Jeszcze trochę, a zostanę procentową sierotką 😉
Nastepnym razem poprosze aby zamiast nowego tfu-tfu bojlera zaisntalowano mi zbiornik na wode swiecona.
Nie wykluczam nawet, ze bedzie to znacznie tansze – wczoraj dotarl rachunek za gaz, ktory miotnal mna o pdologe!
Tylko czy woda swiecona w kaloryferach nagrzewa sie sama? Bo ze sie w niej mozna kapac, to wiem.
Do zbioru esejow Kolakowskiego przygotowanych przez jego corke odnioslabym sie z najwieksza ostroznoscia.
To rzadka oslica, na prawo od Dzengis Chana.
Coś mi mówi, że egzorcyzmowanie Declana Helena chętnie poogląda, z pierwszego rzędu 😈
Najlepiej by egzorcyzmy uprawial trn ksiadz co kaze dzieci cwiczyc rozga.
Wojciech Wencel: „Ale w polskiej kulturze miejsca dla Tuwima nie ma i nie będzie.”
Nie chce mi sie nawetr linkowac.
Kurka wodna.
G…uzik egzorcysta pomoże. Trzeba najpierw złożyć ofiarę z wujka, żeby sobie demon nie myślał. 😈
Stosik z różdżek 😎 ?
Heleno, ja tam bym zabrała Wenclowi Tuwima i nie tylko. Niech on zostanie sam ze sobą.
Różdżkarza do domu nie zapraszałam, diabelskich emblematów Hello Kitty nie posiadam, ale do piekła i tak pójdę, dziecko za sobą ciągnąc. Przez „Baśniobór” (w oryginale „Fablehaven”). Harry Potter to przy tym harcerzyk 😎
Oj, ciasno nam tam będzie 🙄
Myślicie, że ta sekta od furtek jest jakoś szczególnie …ęta? To sobie popatrzcie, co pod beretami mają kolesie z drugiej strony, czyli poganie-słowianofile. Dziękować Światowidowi, że nie wzięli się za wyjaśnienie Zbrodni Smoleńskiej.
http://bialczynski.wordpress.com/
Wodzu, kliknęłam, poczytałam i w ogóle nie wiem, o co tam chodzi. Do głowy mi przyszło, że można interesować się mitologią Słowian, dopóki nikomu się tym nie szkodzi. Ale nie jestem pewna, czy myśl ta ma związek z linkowanymi treściami, czy nie 🙄
Wencel sam ze sobą?Niedoczekanie! 👿
On jest sam w sobie na tyle zakochany z wzajemnością, że gruchałby sobie ze sobą jak para gołąbków i czułby się królem życia. Nie ma tak dobrze. Niech zostanie z Rymkiewiczem i ma nieustające poczucie, że w kolejce do tytułu narodowego wieszcza jest wiecznym drugim. 😈
Wielki Wodzu, masz rację.
Zerknęłam do linek obok. Masz wielką rację.
Bobiku, a myślałam że to Ty jesteś bardziej miłosierny 🙄
Vesper, ja zrozumiałem tyle, że na początku Pan-Światowid stworzył Słowian-Ariów i powiedział im, że są najlepsi ze wszystkich, a religię to już po prostu mają – no, cycuś. A potem stworzył innych i ci inni na potęgę zaczęli tę religię od Słowian ściągać, dla niepoznaki nazywając swoje plagiaty judaizmem czy chrześcijaństwem. Dalej już było za trudne, ale niech chociaż tym okruchem zrozumienia ze słowiańskim miłosierdziem podzielę się z potrzebującymi. 😎
A żeby było straszniej, trafiłem do tych pogan szukając dzieł pewnego sławnego językoznawcy z Krakowa.
Ale ich chyba mało, Wodzu. Choćbym chciała, nie dołączę, rozum za krótki. I czuję, że jestem tym razem większością.
Mam nieodparte wrażenie, że znałem tego poganina od strony osobiście, ale za Chiny nie mogę sobie przypomnieć najmniejszego nawet szczegółu tej znajomości. 😳
Zobaczyłem za to, że on wielkim bojownikiem o wolność i demokrację był, przez cenzurę prześladowanym bezlitośnie. 😎
http://bialczynski.wordpress.com/co-to-za-strony/klan-czyli-zadruga/o-mnie/kilka-zdjec-i-garsc-szczegolow/moje-ksiazki/zycie-literackie-1980-–-jej-pierwszy-facet-moj-debiut-poetycki/
Widzieliście już? 😈
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=437063123029754&set=a.432925993443467.88433.344636532272414&type=1&theater
Gdzieś pisali, żeby teraz spróbował jako techniczny prezydent Wenezueli. 🙄
Z tego by wynikało, że w Krakowie znów mamy silny ośrodek pogański, po 1100 latach.
😆 😆 😆
Z reku na sercu i w tajemnicy przyznam sie Wam, ze osobiscie uwazam pomysl z tabletem aby zaprezentowac przemowienie Glinskiego, skoro nie mogl zrobic tego sam w sali obrad , za znakomity. Bo z jednej strony daje mozliwosc wysluchania przemowienia wszystkim i utarcia nosa rzadowi, z drugiej podkresla absurd obowiazujacych przepisow, ze nie moze wystapic w sali plenarnej gosc zaproszony przez opozycje.
Mysle, ze pomysl z tabletem moglaby podsunac Kaczynskiemu Irena L.. ktora zawsze pelna byla swietnych pomyslow tego typu – jest to co bardzo w jej duchu.
Ale rozumiem, ze Polacy mogli juz stracic troche poczucie humoru jesli chodzi o Psychicznego i nawet jak zniesie on zlote jajko, to i tak powiedza, ze smierdzi, albo ze ukradl (cytat za J. Kuroniem)
Greps z tabletem sam w sobie znakomity. Ale jak się kogoś nie lubi … 👿
Jak mawia mój przyjaciel: „nie dam sobie jednego dobrego słowa o nim powiedzieć” 😉
No ja tez, Jagodo, ale miedzy nami dziewczynami….
Właśnie stwierdziłam, że jest na świecie jedna jedyna osoba, która mogła dziś sprawić, żeby tablet stał się symbolem obciachu. Jarkacz, jedyny egzemplarz, nie do podróbki 😆
Tales z Miletu, Gliński z tabletu, a sedes z bakelitu 😉
Greps z tabletem owszem, bardzo sprytny, ale ja się nim nie umiem zachwycić i chyba nie z braku poczucia humoru. Widzę w tym smoleńskie lekceważenie dla regulaminów, procedur, etc.
Jak regulamin jest głupi czy zły, to można walczyć o jego zmianę, ale póki obowiązuje, trzeba sobie powiedzieć dura lex sed lex. Takie ostentacyjne pokazywanie w Sejmie, że przepisy, które się nie podobają, można olać i ominąć, nie jest najlepszym przekazem. To jest typowa rybka psująca się od głowy. 🙄
JarPad też mnie ubawił. PR- owo to był jednak niezły strzał. Niedopuszczenie do głosu zgłoszonego formalnie kandydata na premiera było błędem ze strony PO, a na pewno brakiem wyobraźni
„Procedura uchwalania wniosku o wotum nieufności wobec całej Rady Ministrów :
wniosek o uchwalenie wotum nieufności w formie pisemnej może złożyć na ręce Marszałka Sejmu grupa co najmniej 46 posłów,
treść musi zawierać projekt uchwały zawierający wyrażenie wotum nieufności dla całej Rady Ministrów oraz imienne wskazanie kandydata na stanowisko Prezesa przyszłej Rady Ministrów – jest to tak zwane konstruktywne wotum nieufności – pozwala żywić nadzieję, że decyzja o wyrażeniu wotum nieufności dla aktualnego rządu da jednocześnie początek formowaniu nowego gabinetu,”
Misja prof. Glińskiego /pomimo, że np. mnie bawiła/ była zgodna z porządkiem konstytucyjnym
Moim zdaniem sentemncja o dura leksie nie calkiem tu pasuje.
Po pierwsze w polskim Sejmie wystepowali juz ludzie inni niz poslowie – np JPII. Wiec uchylenie tego przepisu regulaminu sejmowego jest mozliwe. Po drugie, pokazanie tabletu z nagraniem przez urzedujacego posla nie jest zlamaniem zadnego przepisu. Jest zgrabnym obejsciem glupiego przepisu.
Zrobikabym dokladnie tak samo, gdybym wpadla na taki pomysl. Oo, gdyby Kaczynski zlamal prawo, to bysmy o tym slyszeli.
Ale nie zlamal – tak jak ja demokeratyczne procedury rozumiem.
Lajza z Irkiem.
Irek ma świntom racje – błąd z niedopuszczeniem Tabl… sorry, pana Glińskiego.
Ale większym było pozwolenie na tabletyzację Sejmu. Zabrakło konsekwencji: jak nie może wystąpić, to w momencie uruchomienia tabletu – tu zwracam szanownemu gremiowi uwagę na sposób tegoż: ukryty w papierach, by w ostatniej chwili wyjąć – należało wyłączyć mikrofon. Nie raz i nie dwa tak marszałkowie czynili, teraz narobili w pory ze strachu, co to będzie, jak wyłączą.
Ano: gówniarze i tchórze – niestety…
Młodzież przynisła szczaw w słoiku dla pana Niesiołowskiego – zamiast się uśmiechnąć i wziąć z podziękowaniem – ucik….
nie tchórze?
Duraleks jak najbardziej pasuje. Rzadko przepisy są tak jasne, jak w tym przypadku.
Z regulaminu Sejmu:
Art. 115
(…)
6. W debacie nad wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności, po wyczerpaniu listy mówców, głos może zabrać tylko Prezes Rady Ministrów.
Koniec. Nie techniczny prezes, nie kolega prezesa.
Tak, rożni występowali w Sejmie, ale nie w debacie o wyrażenie wotum nieufności. W innych sytuacjach to może być zgodne z regulaminem, w tym nie jest. Czy to się podoba, to inna sprawa.
Ale wlasnie cymes na tym polegal, WW, ze Glinski NIE wystapuil na sali plenarnej. Zostal prezentowany tablet z jego adresem. Wygloszonym wczesniej poza sala obrad.
Dla mnie absolutnie OK.
Zreszta nikt Psychicznmu nie przerwal, bo nie mial paragrafu na wylaczenie mu mikrofonu.
To nie znaczy, ze kocham Prezesa czy jego pinkwolonego „technicznego premiera”, czy PiS. Ale badzmy sprawiedliwi!… Jak na demokratow przystalo!
Z tego podniecenia nie poprawilam literowek, sorry!
Bread and Roses
http://www.youtube.com/watch?v=DtYCv1i9hEE
Prof. Gliński był w sposób konstytucyjny zgłoszonym kandydatem na premiera. Jeżeli zapis regulaminu Sejmu w tym momencie przeszkadzał, to należało znaleźć rozwiązanie wynikające z litery i ducha konstytucji.
Gliński z tabletu był OK, nikt nie mówi, że nie był. Można mówić z głowy, czytać z kartki albo puścić z tabletu, wszystko jedno, tylko musi to robić poseł zapisany do głosu, a Jarkacz był zapisany, więc wszystko jest koszer.
Gliński osobiście nie mógł wystąpić, obojętnie czy był zgłoszony konstytucyjnie czy nie, bo:
a. nie jest posłem,
b. nie mógł się z tego powodu zapisać do głosu,
c. nie jest Prezesem Rady Ministrów,
d. tertium w regulaminie nie datur, niestety.
Zapis regulaminu, Irku, od tego jest, żeby go stosować z wykorzystaniem najprostszej możliwej wykładni, jak każdy przepis. Wykładnia z konstytucji, a zwłaszcza z jej ducha, nie jest dopuszczalna, kiedy inna, prostsza wykładnia (językowa i logiczna w tym przypadku) jest całkiem wystarczająca.
Ja mówię, że nie był O.K.
Nie można udzielać głosu w zastępstwie, a tak było. To musi być głos posła a nie zastępcy.
I proszę mi tu nie falandyzować WW.
Jak Gliński nie mógł mówić, to nie mógł:
– dyktować Jarkowi – chyba, że do słuchawki w uchu
– mówić z magnetofonu i tabletu
A tchórzom zabrakło cojones i tyle…
A to już zależy od punktu widzenia. Z mojego punktu nie widać przeszkód, to ma być głos, ale nie w sensie wokalnym, czyli dźwięków paszczowych, tylko w sensie przekazu informacji dokonanego przez posła osobiście. Technika jest obojętna, poseł może godzinę cytować kogoś z kartki, może rysować albo pokazywać kodem flagowym, w tym ostatnim przypadku należy zapewnić tłumacza.
A ja mysle, ze byl OK.
A jak Jarek zrobi kupę na mównicy, to trzeba mu podać papier i szybko posprzatać. Ja puści pawia, to szybko złapać i do zoologu odstawić.
Ja bym zrobił, jak Irek radził: zawiesiłbym obrady nad wnioskiem i dopuścił do głodu pana Glińskiego, po czym wróciłbym do obrad nad wnioskiem.
Wilk syty, owca cała i paw w zoologu…
„W debacie nad wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności, po wyczerpaniu listy mówców, głos może zabrać tylko Prezes Rady Ministrów.”
Co stało na przeszkodzie, by na listę mówców wpisać prof. Glińskiego. Byłoby z wyobraźnią i weselej
Heleno, wynika z tego, że większość tak myślała i myśli. I to jest O.K. Ja myślę inaczej. Co więcej: uważam, że bardzo źle się stało, że to postępująca choroba naszej skarlałej demokracji.
Ja mysle, ze demokracja nie ucierpiala z powodu grypsu z tabletem.
Jak chcesz mnie, zeenie, zniewazac zaliczajac do wiekszosci, to oczywoscie wal, nie zwazajac na dzien kobiet, kiedy wolbo nas bic tyko gozdzikiem lub ewentualnie cyklamenem. Ja sie Ciebie nie boje. 😈
Zapomniałem napisać
Art. 115
(…)
6
…reszta jak wyżej
Helenko,
ja już mówiłem, że należę do większości, pamiętasz?
Córcia próbowała mi zrobić zdjęcie na tle oceanu bałtyckomorskiego i a to w lewo, a to w prawo się przesuwała, by w końcu wyrzec: tatusiu, możesz odsłonić morze?
No to wiekszosciowiec zmasakruje wiekszosciowke.
Corcia bardzo dobra.
Cóż…
zdjęcie nosi tytuł: Bałtyk za mały na tło…
Niedawno się tu przyznawałem, że jestem legalistą i nie będę teraz udawał, że jest inaczej. 😉 W uzasadnionych przypadkach dopuszczam możliwość obywatelskiego nieposłuszeństwa, ale tu uzasadnienia nie widzę.
Demonstrowanie przez posłów lekceważenia dla przepisów, które im nie pasują, tak jak zeen uważam za psucie demokracji. A „legalne” obejście przepisu poprzez tablet otwiera drogę do przeróżnych wistów. Skoro to jest OK, to co stoi na przeszkodzie, żeby teraz każdy poseł tabletowo dopuszczał do głosu w Sejmie swoją ciocię, szwagra, zaprzyjaźnionego barmana, albo kibola, którego szalik mu się spodobał?
Jeżeli to jest głupie, że podczas debaty nad wotum nieufności nie może się wypowiadać nikt poza posłami i premierem, to – jeszcze raz powtórzę – trzeba walczyć o to, żeby określić w regulaminie, kto jeszcze wypowiadać się może, a nie popychać parlament w kierunku wojny tabletów.
Wiecie co, już 5 dni jeżdżę po Warmii i Mazurach wte i nazad, byłem w Klewkach…
I wiecie co? Talibów nie widziałem, ale cywilizacji też nie…
Nie strasz, zeen. Może chociaż biały człowiek przebiegł Ci drogę? 😯
Bobiku, zgadzam się. Tylko regulamin Sejmu nie definiuje słowa ” mówca” i przy wyobraźni i braku arogancji / przykro mi o tym pisać jako PO- wcowi/ można było to rozegrać 👿
Teraz zauważyłem, do czego dopuściłem w swoim pomyśle na pana Glińskiego…
To chyba jednak znacząca literówka, zasługująca na Wielką Nagrodę Większościowej Heleny 😆
Bobiku, on przebiegał, ino jak do niego dojechałem (skromne 180 km/godz.) to zrobił się z niego czerwony, to chyba nie szkoda, co?
A, to już insza inszość Irku. 😉 Jakieś rozegranie w ramach regulaminu pewnie by PO nie zaszkodziło.
Ja zauważyłem, że zeen dopuścił Glińskiego do głodu, tylko akurat drążyłem inny temat i nie zdążyłem przyznać Nagrody im. Heleny. Przyznaję niniejszym. 😀
Goździka na dodatek nie będzie, bo wszystkie dziś Ewa zgarnęła. Może być klapa albo łapa. 😎
Adam wziął w łapę 😉
To może połączyć klaapewłaappen i dla Zeena 🙂
http://www.inter-wein.de/south-africa/Stellenbosch/Blaauwklippen-Cabernet-Sauvignon-75l-2007-13-40-red::12056.html?XTCsid=2ts8fac6nbu07jtfd7u5vtdip6
Bobik 20:46. A ja dalej uwazam, ze nie bylo zadnego naruszenia.
Jestem gotowa nawet przystac do Wiekszosci. A Mniejszosc – w ostatni rzadek albo za mur, niech zna swoje miejsce i nie wlazi mi na glowe.
A dziękuję Irku 🙂
Ale ta pojemność to na jakieś pół godzinki owszem, wystarczy, później przejdziemy do:
http://singlemalt.pl/macallan-30-years-old-fine-oak-43-0-7-l
30 lat sobie leży, a tacy wezmo i wychlejo 🙄
Robienie za mniejszość we włosach Heleny, robi mi na ego 😆
Ja doceniam inywidualizm Heleny, ale kiedy un jest tak liczny, że nawet Wódz do niego należy, to ja się wycofywam na z góry upatrzone pozycje 😉
Czyli spoko jest krew z większościowej Helenki 😆
Decyzję o tym, czy było naruszenie, czy nie było, jestem gotów zostawić fachowcom, np. Wielkiemu Wodzowi. 😎 A ja się mogę ograniczyć tylko do szczekania, dlaczego numer z tabletem, naruszony czy nienaruszony, mnie nie zachwycił, choć przyznaję, że był pomysłowy.
Cabernecik Klaappewłappen bardzo się ślicznie nazywa. 😆 Trudno, już zdecydowanie nie pójdę dziś na ten meeting AA. 😉
Zeen, nie mieszajmy. U mnie w sklepiku na rogu za 7500
http://www.wine-searcher.com/find/chateau+petrus+pomerol/1990
No właśnie Irku, nie mieszajmy, zostańmy przy łyskaczu 😉
Piłem kiedyś wino za 2500 zł/but.
Żadna przyjemność, człowiek wciąż się zastanawia: co kur… w tym winie tak kosztuje, skoro nie powala ani smakiem, ani bukietem, ani długością.
Żeby z tego stresu wyjść, następnego dnia kupiłem czerwone za 9,50 PLN i wtedy z czystym sumieniem rzekłem: tamto było ciut lepsze…
😆
Tak, te za 2500 mają dłuższą nutę smakową. I tylko tyle. Albo aż tyle. Na zjeździe Łasuchów testowaliśmy pozornie te same marki. Różnica była w cenie. 100, 300, 500 %. Ale dopiero wtedy czuło się różnicę.
Ciągle tu dyskusje i dyskusje. A zamiast dyskutować trzeba leczyć gejów, jako rzecze profesor Pawłowicz. 👿
Jak ktoś do tego jest audiofilem, to ma całkiem przechlapane. 😎
Żeby nie było nieporozumień, chodziło mi o pijących wina z kwitem fiskalnym przed oczami, nie o gejów. Chyba, że któryś gej. 🙂
Jakich gejów 😯
Przecie oni wszyscy się do Heleny wynieśli, nie ma kogo leczyć, NFZ zaoszczędzi.
A za zaoszczędzone możemy wypić dłuższe takie, czerwone 😉
To mam pić z kwitem fiskalnym czy gejem 🙄
Irku…
pora na coming out…
Ty pijesz…
😆
Irku uże nie poliwat’
Bobiku,
jestem za przestrzeganiem prawa, ale wist z tabletem mi się podobał 😳 no, co ja na to poradzę, że mi pod skórą siedzi warchoł 😯
Haneczko, obawy, że znajdziemy się w pijącej mniejszości są najwyraźniej przedwczesne. 😎
Irku, proponuję i z kwitem, i z gejem, i z audiofilem – byle każdy przyniósł butelkę. Bo jak się będą z pustymi rękoma dosiadać, to nikt wiersza o tym piciu nie napisze, gdyż nie będzie ono warte rymu. 🙄
Jak już tak namotamy z większoścą i mniejszością, że nikt już nie będzie wiedział, która jest która, odpadnie nam konieczność budowania murów i dopiero zaoszczędzimy. Forsy, czasu, roboty… 😈
Nie zależnie z kim, ale dla mnie już pora…cip,cip,cip malusie
Dobranoc 🙂
Jeśli zaś o mnie chodzi, w stu procentach zgadzam się z Bobikiem (nie pierwszy to raz i nie ostatni, he, he…) i uważam, że numer z tabletem był po pierwsze primo nieregulaminowy, po drugie primo był psuciem demokracji. Więcej – jej lekceważeniem. To oczywiście nie nowość w wykonaniu tego pana.
I dodam jeszcze po trzecie primo, o czym wspomniałam wcześniej: że w moich oczach był to straszny obciach.
Wygląda na to, że nie tylko w moich oczach zresztą…
Ago, jesteś mi opoką 😀
Czekam teraz na wysyp tabletów i innych urządzeń. Ciekawa jestem co, czyim i jakim głosem przemówi teraz w Sejmie. Może być naprawdę ciekawie, możliwości są ogromne.
A co do prawdziwego merituma, to tablet był strzałem w stopę. Zupełnie przykrył bardzo długą mowę prezesa. Nikt z niej nie zapamiętał nic, oprócz wyświechtanych frazesów niewartych powtarzania. Prezes mówi, ale nie ma nic do powiedzenia. Tablet też mówi, ale forma pożera treść. Może i cwane, ale żałośnie puste.
W dodatku prezes cieszył się tym tabletem jak dziecko, jak jakiś Placek. Zero powagi. Szef największej partii opozycyjnej miał ubaw i radochę po pachy bawiąc się premierem z Zapiecka.
Czyżbym miała zaszczyt łajznąć z Panią Dorotą 😯
Cała przyjemność po mojej stronie 😀
To ten uśmieszek złośliwego Placka z „O dwóch takich…” jest najbardziej obciachowy 😉
Ubaw i radocha opozycji w parlamencie jest part and parcel demokracji. Takze brak powagi.
Matka parlamentow oglada to na codzien, a zwlaszcza w kazdy wtprek miesiaca, kiedy premier staje przed izba i kazdy moze sie nad nim znecac i on moze nad kazdym.
Izba wybucha smiechem co chwila. Albo z prawej albo z lewej strony. A zdarza sie, ze i bezpartyjnie.
Sam pomysl, ze w Parlamencie musi byc tylko powaznie i dostojnie jest niepowazny.
Ale TEN ubaw był żenujący.
Bry. 🙂
Heleno, w GB demokracja dobrze się zakorzeniła i przeszła niejedno, a u nas zanim zdobyła szacunek, zamieniono ją w wycieraczkę. Tak myślę.
Tu lider opozycji natrzasa sie z premiera, wszyscy sie smieja, premier narzasa sie z lidera opozycji, lider opozycji i jego toarzysze pekaja ze smiechu. A wszystko trwa na linku niecale poltorej minuty i dotyczy smartfonow.
http://www.youtube.com/watch?v=ho43L0sp28A
Jest jednakowoż różnica, czy ludzie śmieją się z dowcipu, czy z opowiadającego. W pierwszym przypadku jest to wyraz uznania, w drugim politowania i lekceważenia. I ten drugi przypadek jest właśnie obciachowy.
Jest jeszcze jedna różnica. Kiedy opowiadający śmieje się z własnego kawału. I o tę różnicę mi chodzi. To jest smarkate i takiego Glińskiego sprowadza do zera.
Haneczka zresztą bardzo słusznie zauważyła, że tablet był sumie strzałem w stopę, bo poza nim nikt niczego nie zapamiętał ani z Prezesa, ani z Glińskiego. Więc jakkolwiek by ten wist oceniać od strony zabawności czy regulaminowości, jego skutek był dla PiS-u dość wątpliwy.
Tak, zaśmiewanie się z własnych dowcipów też jest strasznie obciachowe.
No właśnie, sprowadził Glińskiego nawet nie do zera, tylko do przedmiotu własnego, w swoim pojęciu przedniego, hehe, dowcipu. No to kto jeszcze będzie w stanie spojrzeć na nieszczęsnego profesora poważnie?
Profesor sam się unieszczęśliwił i zabrnął w lejek. Wcale mi go nie żal. Duży chłopczyk, powinien wiedzieć, co robi.
Oni dziwią się, że nie macie większych zmartwień. 😛
http://img11.nnm.ru/a/5/8/6/a/c36772a8cb9e39f1938dbde8295.jpg
Dobranoc 😎
Dobranoc 🙂 Koty wyprowadzić 🙂
No, Dziewczynki (szeroko pojete) , naprawde! Taka prostodusznosc! Czy Wam sie wydaje, ze Psychiczny wystawil Glinskiego aby uczynic z niego gwiazde pierwszej wielkosci? Albo uczynic z niego „premiera”? Glinski jest jedynie narzedziem w szponach Psychopaty. I w tym wszystkim nie jest wazne jak Glinski naprawde wypadnie! Chodzi wylacznie o to by narobic zametu, stworzyc pozory dzialania i potem w tej metnej wodzie lowic ryby! I tymczasem Kaczorowi sie to znakomicie udaje. On juz zapowiedzial, ze bedzie skladal wniosi o „konstruktywne wotum nieufnosci” az do skutku. I po kazdej takim maceniu jego slupki rosna, a Platformie, jakze slusznie, spadaja. Teraz byl jakis sondaz, z ktorego wynika, ze PO wygrywa z PiSem jednym punktem.
I naprawde nie chodzi o to czy Glinski ma cos konstruktywnego do zaoferowania. Ani Glinski ani Kaczynski nie maja nic. I Glinski jest tymczasowy, jak byl przed nim Marcinkiewicz. Figurant. Chodzi wylacznie o to by sie dzialo i by dzianie sie przekuc w wyborcze zwyciestwo.
I im sie to uda wczesniej czy pozniej, chyba, ze Chlopaki Kaczorowe zdenerwuja sie, ze im lata plyna i odsuna go od prezesowania. Zas Tusku Wilcze Oczy pokaze wilcze pazury i wilcze zeby. Na co go absolutnie nie stac. On nawet z Gowinem nie jest sobie w stanie poradzic, a coz dopiero z Kaczorem i calym jego rydzykowo-faszystowskim zapleczem.
Ze tez ja musze takie rzeczy tlumaczuc. 👿
Dzień dobry 🙂
Oczywiście, Heleno. Dlatego pojąć nie mogę, co robi w tej farsie, niegłupi ponoć, profesor.
Dopieszcza własne EGO 😎
Dzień dobry szaro – biały, zimny 🙂
Haneczko Czy NIEGLUPI profesor zgodzilby sie na taka role?
No widzisz.
Widzę, tylko wierzyć mi się nie chce 🙁
Dzień dobry 🙂
To nie wiecie, że władza (włącznie z pewnym jej wariantem, jakim jest popularność), czy nawet tylko jej perspektywa, jest narkotykiem? Niektórym wystarczy, jak z heroiną, raz skosztować i już są załapani. A potem już działają mechanizmy uzależnienia, które z rozumem nic nie mają wspólnego.
Na dodatek… nie chciałbym wyjść na seksistę, ale naprawdę tak jest, że narkotyk władzy szczególnie silnie działa w połączeniu z testosteronem. To ma zresztą biologiczne uzasadnienie – samce wyżej stojące w hierarchii mają większe szanse przekazania swoich genów. Więc kiedy samiec zwietrzy możliwość wspięcia się o szczebelek lub kilka, na ogół wyłącza rozum i ulega biologii. 🙄
A poza tym – przyznać się, kto na mnie nasłał równocześnie luja i katar? 👿
I kto zwinął wiosnę 👿
Właśnie. Vox populi ma rację – wszędzie złodzieje! 👿
Bobiczku, to Kaczor chce przekazywać swoje geny? Nie uwierzę 😯
Zaprogramowany na pewno był tak, żeby chciał – jak każdy żywy organizm. Ale gatunek ludzki nauczył się ten akurat mechanizm sublimować i wyonacać. Nieraz z dużym dla gatunku pożytkiem. 😉
A tu w niejakim związku z testosteronem: 🙄
http://wyborcza.pl/1,75478,13529642,Dziennikarze_utwierdzaja_Polakow_w_przekonaniu__ze.html
Od miesięcy na stronie Polityki funkcjonuje blog „lekarski”, a ja go do tej pory nie zauważyłam. 😯 http://lekarski.blog.polityka.pl/2013/03/05/wina-szeregowca-wina-generala-anatomia-dramatu/ Będę zaglądać, ale – podobnie jak przy wielu innych blogach – ograniczę się do czytania wpisów. W trakcie czytania komentarzy zaczynam odczuwać naglącą potrzebę pomocy lekarskiej.
Właśnie chciałam wrzucić tutaj tę smutną statystykę 🙁
W badanym okresie akurat nie było w „Polityce” mojego artykułu, ale była nota na Afiszu podpisana moim nazwiskiem, więc być może mieszczę się w tych podliczonych 37 proc. i odrobinę podbijam statystyki 😛
Co nie zmienia faktu, że mimo iż „Polityka” jest tygodnikiem opinii, w którym publikuje najwięcej autorek, to jest ona jednostką zdecydowanie męskocentryczną 😈
Swiat jest wciaz jednostka meskocentryczna (mam nadzieje, ze nie kosmos) za wyjatkiem zawodow tzw opiekunczych, ktore sa niskoplatne bo nie-cenione (opieka nad dziecmi i niepelnosprawnymi). Ale sa juz zmiany! Zupelnie z nienacka. Na 10 prowincji w Kanadzie piec (wcale nie najmniejszych)ma teraz premiera kobiete (Brytyjska Kolumbia, Alberta, Quebec, Ontario i Nowafunlandia & Labrador). Ciekawe, ze np. w Jamajce wiekszosc pozycji wladzy zajmuja kobiety. Rzecz jasna chodzi mi o rownosc a nie zepchniecie mezczyzn na margines.
Audrey uwaza, ze kobiety na Jamajce sa znacznie bardziej odpowiedzialne niz mezczyzni – takie wychowanie i kulturowa osobliwosc.
Do tego stopnia, ze zadeklarowala, iz nigdy juz sama drugi raz nie wezmie za meza mezczyzny z Jamajki.
Dlatego zreszta bardzo starannie wychowuje swego (juz dzis 20-letniego) syna Tevina, ktory moglby wystapic w konkursie Dobrych Kandydatow na Meza i pobic cala konkurencje! Tevin nazajutrz po osiagnieciu 18 roku zycia sam wystapil o zmiane nazwiska swego ojca na nazwisko swej matki, zas ojca nie nazywa inaczej niz „dawca spermy”.
Mlodsza siostra Tevina, Briana, jeszcze w high school, tez chce po osiagnieciu pelnboletnosci pozbyc sie nazwiska ojca. Sama z siebie, bo matka nie namawia ani nie przyklaskuje .
Sa jeszcze inne ciekawe przyczynki do roli kobiet w spoleczenstwie, ktore niekoniecznie wspieraja, ze tylko wyemancypowany Zachod prowadzi prym. Np. Najmniejsza roznica w zarobkach pomiedzy kobietami i mezczyznami jest w Egipcie, a jedna trzecia parlamentarzytow i ministorw w rzadzie jest w Rwandzie. Chiny maja najwiecej kobiet miliarderek; wiecej kobiet niz mezczyzn (92% do 88%) ma platna prace w Burundi; w Estonii dwie trzecie inzynierow to kobiety, a Gruzja ma najmniejszy procent przemocy (w tym gwalty) przeciwko kobietom. Jasne, ze statystyki to nie aksjomaty, ale jednak jakies trendy potrafia wylapac.
Bry, bry! 🙂
Dzięki, Ago, ja też nie wiedziałam, ze jest taki blog.
Jakoś mniej się obijam po rożnych stronach, chyba zaczęło mnie to przerastać.
U nas leży śnieg i brrr. 🙁
Dobrze, że są koty. 🙂
Nie wiem, Heleno, czy taki brak szacunku dla ojca jest świadectwem dobrego wychowania, a nawet jestem pewna, ze nie.
Jest pewnie swiadectwem bezsilnej zlosci i zalu na jego nieobecnosc (jesli z wyboru) w zyciu dziecka.
Dzieci mysla, ze Ojciec powinien siedziec w wiezieniu. A ojciec nic o nich nir mysli, gdyz nie ogladal ich na oczy od ponad dziesieciu lat, odkad obrabowal cala rodzine wyciagajac wszystkie zarobione przez Matke pieniadze z konta bankowego i uciekajac zagranice przed karzaca reka sprawiedliwosci.
Wiec te dzieci maja bardzo zdrowy stosunek do „dawcy spermy”.
Ja bym nie chciała, żeby moje dziecko żyło z nienawiścią w sercu do swojego ojca.
I nie stwierdzam tego na podstawie abstrakcyjnego myślenia, tylko bardzo trudnej rzeczywistości.
Uważałabym, że podwajam wyrządzoną mu krzywdę, a to zawsze jakoś się odbija/odkłada na przyszłości.
Mysle, ze te dzieci dosyc sie nacierpialy aby zywic ogromna pogarde do swego taty.
To byla ciekawa i pouczajaca historia.
W 2001 r. Audrey robila drugi dyplom – pielegniarski, gdyz jej dotychczasowy zawod – licencjonowanej agentki sprzedazy nieruchomosci przynosil dochpdy male i niepewne. Wiec studiowala i dalej pracowala jako agentka. Maz byl bezrobotny. Az natrafila na zlota zyle, sprzedakac wielomilionowy majatek, aranzujac remonty i wyposazenie palacu. Zarobek z tego wyniosl pol miliona dolarow, ktore zdeponowala w banku na swoim koncie. Nazajutrz przyszedl jej bezrobotny mazus i przekonal ja, ze ze wzgledow podatkowych lepiej jest by konto z pieniedzmi bylo wspolne, malzenskie. I Audrey go usluchala. Mazus wlasnie wybieral sie na Jamajke odwiedzic rodzicow. A kiedy kilka dni po jego wyjezdzie Audrey usilowala zaplacic czesne za szkole pielegniarska, bank ja poinformowal, ze na ich wspolnym koncie nie ma ANI GROSZA. Nie ma wiec za co zaplacic absolutnie za nic.
A mazus zniknal z pola widzenia. Jak kamien w wode. Ani jego rodzice na Jamajce, ani jego przyjaciele na Florydzie rzekomo nie wiedzieli gdzie jest i co robi.
POlicja scigala go po wyspie trzy lata, a kiedy go wreszczie odnaleziono, okazalo sie, ze jest oficjalnym bankritem. Pol miliona poszly na zakup 10 ciezarowek i zalozenie wlasnej firmy, ktora splajtowala po roku czy dwoch, a ciezarowki zostaly skonfiskowane za dlugi i sprzedane.
Od tego czasu Audrey pracuje 12 godzin 7 dni w tygodniu, aby oplacic uniwersytet i najlepsza w okolicy szkole swoich dzieci i aby miec za co je i siebie utrzymac.
Oddkad jest pielegniarka mojej mamy, miala wolne tylko wtedy, gdy ja jej zezwalalam wziac pare dni i wtedy gdy pojechala na pogrzeb wlasnej marki na Jamajke.
Troche trudno wymagac od Tevina i Briany aby mysleli o swym tatusiu chocby z odrobina sympatii. One sie nim nie przejmuja, nie chca go znac i za nim nie tesknia, ale nie chca nosic jego nazwiska. Tevin powiadomil ojca gdy z odznaczeniami ukonczyl szkole srednia i pisala o nim lokalna prasa. Nie otrzymal w odpowiedzi ani slowa, ale tatus zadzwonil do mamusi pytajac czy nie moglaby mu pozyczyc paru tysiecy „do pierwszego”.
To sie nazywa dodac obelge do zniewago albo szczyt hucpy.
Kanada potrafi, ale Ameryka tu i ówdzie też. 😉 Z New Hampshire do Kongresu są wyłącznie reprezentantki, reprezentantów wyborcy wykosili. A jakby tego było mało, nie ma tam gubernatora, tylko gubernatorka. 🙂
Nie wiem, czy graniczenie z Kanadą odegrało w tym jakąś rolę, ale nie wykluczam. 😉
W taiej Rwandzie ponad polowa w parlamencie to kobiety.
Bo faceci się wymordowali. 🙁
Czym innym jest, kiedy nienawiść dzieci do ojca zapoczątkowuje lub podsyca matka, a czym innym, kiedy ojciec sam się o to postarał.
Dzieci rozumieją i pamiętają wiele więcej, niż się dorosłym wydaje. Jeżeli tatuś był zdecydowanym sukinsynem, powinien liczyć się z wystawieniem przez dzieci rachunku i nie spodziewać się, że matka będzie go bronić wbrew rzeczywistości i własnemu przekonaniu. Idealizowanie kogoś, kogo dzieci pamiętają jako drania, na dłuższą metę wcale by jakości stosunków rodzinnych nie służyło. Wystarczy, kiedy matka zajmie postawę neutralną i pozwoli dzieciom samym wyrobić sobie zdanie.
Czesciowo dlatego, ale tylko czesciowo . Kobiety okazaly sie byc aktywniejsze i lepiej sie sprawdzaly. Nie mowiac o tym, ze mniej kradly.
I tak bylo, Bobiku, w wypadku Audrey.
A tu fajny happening studentow UAM:
http://wyborcza.pl/1,75248,13531577,_Akcja_homoterapia__znow_na_UAM__I_w_prokuraturze.html
A tak, terapie leczaca „anomalie”… Nota bene, specjalnosc meza jednej z moich politycznych „ulubienic”, ultra-konserwatywnej Michele Bachmann. 😉
A New Hampshire, Bobiku, takze sasiaduje z nami. 🙂 (Co prawda nie jestesmy reprezentowani wylacznie przez kobiety, ale za to jestesmy uwazani za najbardziej liberalny – w znaczeniu amerykanskim, nie europejskim – stan w Stanach. I New Hampshire, tradycyjnie konserwatywne przez male k (motto stanowe „Live Free or Die”) zmienilo sie bardzo, odkad sporo osob z Mass przenioslo sie tam, ze wzgledu na rosnace ceny domow i mieszkan w naszym stanie).
A tak w ogole, to dobrze, ze jest coraz wiecej kobiet w polityce, i w innych dziedzinach, ale tez nie zawsze automatycznie sie to przeklada na reprezentowanie dotad niezauwazanego punktu widzenia i ineteresow. Nie tylko Bachmann moze byc przykladem, ale takze Marissa Mayer, ktora ostatnio w Yahoo wprowadzila na nowo sztywny obowiazek fizycznej obecnosci w biurze, zamiast bardziej elastycznego telecommuting, czyli pracy z domu (to czesto bardziej odpowiada zwlaszcza – choc nie tylko – kobietom).
Kobiety powinne byc rowne, ale rzecz jasna nie sa lepsze i moga narobic niezlego balaganu tak jak to robia mezczyzni.
Jendnak kobiety z mojego zawodpwego doswiadczenia, ktore odniosly sukcess w biznesie to sa takie workhorses. Rozni faceci bryluja, graja w golfa, jadaja dwu i polgodzinne lunche, chodza do klubu, networkuja i wciaz sa uwazani za gwiazdy. Np byly dowodca armii amerykanskie w Afganistanie, ktory w ciagu dwoch lat wymienil 30 tysiecy e-maili (niewinno-flirtujacych) z florydianskia socialite Jill Kelley. 15 tys emaili rocznie! to jakies 40 do 50 emaili dziennie, codziennie bez wyjatku!. Gdzie tu miec czas na jakies dowodzenie? Kobieta general absolutnie nie moglaby dostac awansu za taka prace.
No to ja się znowu będę czepiał. 😉 Demonstracja, happening – okej, ale jeśli to się zmienia w coś w rodzaju stalkingu (a z tego, co czytałem, pierwsza część tego happeningu na UAM właśnie tym kierunku zmierzała), to sprawa przestaje mi się podobać, zgodnie ze starożytną zasadą Cyryl jak Cyryl, ale te metody… Bo nie tylko cel nie uświęca dla mnie środków, ale wręcz mi się widzi, że niefajne środki potrafią zaszkodzić nawet najszlachetniejszemu celowi.
Moniko, nawet się zastanawiałem, czy w związku z New Hampshire wspomnieć coś o Mass, ale uznałem, że ten stan ma już rzeczniczkę blogową, której nie mogę chleba odbierać. 😆
Wiesz, Bobiku, jak na przyklad w Nowym Jorku (w Nowym Jorku, nie gdzies ma glebokim Poludniu!) wyciagalismy nasze stanowe prawo jazdy, to musielismy czesto wysluchiwac, z jakiego to podejrzanego stanu jestesmy. 😆 Wiec oreduje, bo tez i czasem musze wysluchiwac (zreszta z olimpijskim spokojem, dzieki – miedzy innymi – wysokiej konsumpcji herbaty)… 😉
Pieseniu, jakie znowu stalking? 😯
Odpusc sobie to goody-goody-two-shoeness. Podokuczanie raz czy dwa kretynowi akademckiemu z polonisttyki, ktory sie wypowiada na tematry na ktorych sie nie zna, przeklucie balonu adecia i arogancji, pokazanie, ze jego chlapanie jezorem nie jest bez konsekwencji, wyjdzie wszystkim tylko na zdrowie, w tym takze samemu kretynowi. A wladzom uczelni zwroci uwage, ze zatrudnily koltuna, zas studentow, ktorzy jeszcze sie z nim nie zetkneli, uprzedzi, aby unikac go duzym lukiem.
Ja bardzo sie ciesze, ze studenci sie aktywizuja i dochodza do wniosku, ze oni tez sa odpowiedzialni za spoleczna atmosfere prztyzwalania na koltunienie kraju.
Mam szczera nadzieje, ze studenci La Pawlowicz wpadna na jakis podobny pomysl. Bo ona mysli pewnie jak Walesa, ze prawie wszyscy sa po jej stronie, a ona jest tylko tuba voxa populego i zdrowego rozsadku.
Brawo studenci UAM. Jakbym tam byla, to tez bym z nimi demonstrowala. Bardzo zaluje, ze mnie tam nie ma.
A ksiadz Lemanski dokucza papiezom – bardzo smiesznie:
http://www.liiil.pl/1362841043,ks%A0Wojciech-Lemanski-Przed%A0nami-konklawe.htm
Co to się z ludźmi porobiło 😯
http://ksiazki.wp.pl/gid,15398109,tytul,Polacy-sa-coraz-glupsi-Przygnebiajace-wyniki-najnowszych-badan-czytelnictwa,galeria.html
Heleno, o ile prawdziwe były doniesienie prasowe, pierwsza część akcji na UAM miała tytuł „Będziemy z wami w łóżku” czy jakoś tak i w praktyce polegała m.in. na tym, że studenci za uczącymi chodzili krok w krok, pchali im się do gabinetów, zarzucając homofobię, nosili po uczelni transparenty i hasła zawiadamiające, kto tym homofobem jest, itp. Na zasadzie „nie damy wam ani na chwilę zapomnieć, że mamy wam za złe”. Według mnie pewne cechy stalkingu to ma, a ja mam prawo akurat taką formą demonstracji nie być zachwycony (jak również sam decydować o tym, co sobie chcę odpuścić, a czego nie).
Gdyby prawicowa młodzież w taki sposób zareagowała na moje „niesłuszne” poglądy, mógłbym się poczuć osobiście prześladowany (i zapewne sama przyznałabyś mi, że mam powody). Nie mam ochoty stosować podwójnej miarki co do metod i uznawać, że jak je stosują „oni” to jest chamstwo, a jak „nasi”, to wszystko cacy.
„Normalna” demonstracja, happening bez tych elementów prześladowania – proszę bardzo, jestem za. Ale widzę pewne granice, których przekraczać nie należy, bo może się to kiedyś przykro odbić na tych, którzy na to przekraczanie przyzwalają.
Ksiądz Lemański bardzo dobry. Ale obawiam się, że znowu mu się dostanie, bo przecież uderzył w przekonanie, że Duch Święty osobiście bierze udział w konklawe i dyktuje kardynałom, jak mają podpisywać kwity. Takie coś chyba się nazywa „bezprzykładny atak”. 🙄
Nie wiem, Piesku, gdzie to przeczytales, bo ja przeczytalam jedynie to:
„Aktywiści rozwinęli na płocie przed Collegium Maius (tam urzęduje prof. Stanisław Mikołajczak) baner z napisem „Instytut homoterapii”, nazwiskiem profesora i terminami jego dyżuru. Następnie chodzili po budynku, rozmawiali ze studentami i poszukiwali prof. Mikołajczaka, którego chcieli prosić o „wyleczenie z homoseksualizmu”. Nie udało im się z nim porozmawiać. W tle słychać przeróbkę przeboju zespołu Bajm ze słowami „Pojawiasz się i znikasz. Mam na twoim punkcie bzika. Staszek, nie daruję ci tej nocy!”.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13531577,_Akcja_homoterapia__znow_na_UAM__I_w_prokuraturze.html#ixzz2N47WTPvS
I ja tu nie widze zadnego stalkingu, a jedynie fajny hapening.
Uwazam zatem, ze przesadzasz.
Irku, chyba nie skłamię zapewniając, że tutaj będziemy dumnie dzierżyć sztandar czytelnictwa, choćbyśmy mieli z nim pójść na dno. 😎
W końcu samo przeczytanie dziennego blogowego urobku to na ogół więcej niż 3 strony tekstu. 😈
Heleno, pisałem o tym, co było wcześniej (2 tygodnie temu? 3 tygodnie? nie pamiętam 😳 ), również na UAM. Może niedostatecznie wyraźnie to zaznaczyłem. Ale właśnie ta „przygrywka” mi się nie podobała.
A gdze to przeczytales?
Żeby jednak zachować proporcje: są metody i ludzie, których boję się wiele, wiele bardziej. 🙄
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13533347,_Klamstwa_Michnika_wyrzuc_do_smietnika____Nacjonalisci.html#BoxWiadTxt
Tu było wcześniej:
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,13404651,_Akcja_homoterapia___Tym_razem_w_Collegium_Maius.html
A sierzant na hasło 'Akcja homoterapia’ wyświetli wiele informacji.
Nie pamiętam, gdzie przeczytałem, ale na pewno nie we „Frondzie”, ani nawet nie w Rzepie. 😉 Nie chce mi się teraz szukać, bo zmierzam w stronę kolacji, ale pamiętam, że czytając miałem jakieś takie poczucie niesmaku i myśl, że to nie była akcja, w której sam chciałbym wziąć udział. Pobudki były słuszne, ale realizacja na mój gust poszła o jeden most za daleko.
koolacja
😀 Dobrze karmione 🙂
Nie ma żadnej wolnej miseczki. 🙁 Trzeba będzie coś wyrzeźbić z zawartości własnej lodówki.
zima 🙂 🙂 pada mocno, Tereny Zielone ponownie BIALE 😀
prawdziwy marzec 🙂 😀
dla frakcji (takie to jest zycie 🙂 ) muzyczny dodatek
Max Raabe – Für Frauen ist das kein Problem
🙂 🙂
herbata, swiezo naciagnieta
moja frakcyjna linka ma cos przeciw 🙂 wiec teraz bez tytulu 😀
http://www.youtube.com/watch?v=Y8OVbxnlZQ0
huraaaaaaaaaa!!!!! dziala!!!!!!!!!! 😆
Polityka podaje za Gazetą Polską: 198 miast upamiętniło prezydenta Kaczyńskiego tablicami, pomnikami, popiersiami lub obeliskami, powstało 10 rond jego imienia, 6 ulic, 5 placów, 4 parki i 2 mosty. 😯 I to wszystko, zapewne, za publiczne pieniądze. Wszystkich miast w Polsce jest około 900. Nie zdawałam sobie sprawy ze skali zjawiska. Dla porównania: ponoć mamy w kraju 530 pomników JP2.
Rzeźbiarze mają pracę, to źle? 😈
Mosty im. Lecha Kaczyńskiego uważam za inicjatywę ze wszech miar słuszną. Dziady mają pod co spieprzać. 😎
Proszę, ile korzyści. 😀
Rysiu, dla Ciebie to auch ist das kein Problem. 😀
Jeszcze do Rysia.
Poprzednio nie wkleiłeś adresu strony z Youtube przed podaniem nazwy.
Można sobie podejrzeć zapisy wyświetlając źródło strony, ale poprawiać może tylko admin.
Janów Pawłów mamy sporo, ale zero Kaczyńskiego. Tfu, żebym w złą godzinę nie powiedziała…
Atmosfera sie zageszcza, the plot thickens, watykanskie intrygi godne Dana Browna:
http://www.guardian.co.uk/world/2013/mar/10/new-pope-curia-secret-report-cardinals
Haneczko, widzialam dzis na kulinarnym twoja rolade z kurczecia. Wygladala pysznie!Sprobuje taka zrobic jutro. Nadzienie wygladalo na cielecine? Dosc intensywne w kolorze jednak.
Dzien Bardzo Dobry 🙂 🙂 🙂
ZIMA
herbata, herbata, herbata 😀
-4°, wysoki snieg, bialo, cicho……..
idealnie na niedzielne brykanie
brykam
Siodemeczko, faktycznie chyba zapomnialembylem 🙂 🙂
bywa
szeleszcze zaleglosciami
obficie dzem 🙂
czarna herbata
brykam fikam
pstryk 🙂 😀 😆
Dzień dobry.
Puchowy śniegu tren…
Koty zdziwione już o 5.00 sprawdzały co ICH ogród zabrudziło.
Niewyspały mnie przez to. 🙂
Myślę o Młodej Harfistce. Nieustannie. I przychodzi do mnie:
„… Auge um Auge, Zahn um Zahn….”
Dzień dobry 🙂
Kotom jakoś łatwiej wybaczyć niż Młodemu, który dobija się o 7.00, bo zapomniał kluczy. 👿
Trenu nie ma, jest obrzydliwy, rozciapciany, depresjogenny śniegodeszcz. Uprzejmie proszę o porady, jak przy takiej pogodzie wesoło zamerdać. 🙄
Bobiku, proponuję spory kawałek pasztetowej z Białegostoku.
Albo zrazy znad Narwi. Albo modrą nadnarwiańską kapustę kiszoną. 🙂 („Produkty znane ze swej dobrości” 🙂 )
W tym morderstwie w filharmonii najbardziej dla mnie porażająca jest jego głupota i coś, co bym nazwał bylejakością. Nie ma tu szarpiących namiętności, wielkich pieniędzy, obsesji, demonicznej osobowości – czegoś, co chociaż do pewnego stopnia pomagałoby to „zrozumieć”. Ot, jakiś prymityw się upił i hamulce mu puściły.
Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to jest właśnie największa zgroza – że coś takiego może się wydarzyć właściwie bez szczególnego powodu i trafić w zupełnie przypadkową osobę. Całe wątpia mi się przeciwko temu buntują.
Zrazy zawijane z pasztetówką? Hmm… To jest jakaś myśl. Zobaczę, czy jest ona w stanie ruszyć z posad bryłę ogona. 😉
Pomaga merdaniu
https://www.facebook.com/photo.php?v=540808375937053&set=vb.179133545551790&type=2&theater
jaka rozciapciana breja, Bobiku? cudna zima ze sniegiem jak z
katalogu, do tego pada ciagle 🙂 🙂
https://lh3.googleusercontent.com/-oFMswrqs1XA/UTxNuQ7dokI/AAAAAAAAMV0/TtKfnEUfb8o/s1000/P3101812.JPG
https://lh3.googleusercontent.com/-4QUlkxlUDLo/UTxNvg9geaI/AAAAAAAAMV8/JcQhEECgYrI/s1000/P3101815.JPG
chcialem pobrykac z aparatem, lecz po dluzszej chwili mialem tyle sniegu na sobie, ze grzecznie ukrylem sie w domu przy herbacie 😀
Marzec 1968 z Krakowa (subiektywnie, ale ciekawie)………
http://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/03/08/papierowych-rycerzy-ciag-dalszy/
szesc malych krokow do szczesliwego merdania 🙂 🙂 🙂
Zawiejne dzień dobry 😕
Króliku, mielone kurczęce i wątróbka wieprzowa, natka w ilościach, majeranek, a dalej jak kto lubi 🙂
Dzień dobry 🙂
Raźniej, że nie tylko w Lublinie biało. Spadło ok 20 cm śniegu 🙁
Rolada z kurczęcia Haneczki poprawia nastrój w każdej chwili. Doznałem osobiście 🙂
A mnie cieszy ta paskudna pogoda, 😳 bo dzięki niej mam szansę dojechać niezakichana na sobotni recital Maestra w Kaliszu. 😀 Takiej możliwości, że zamiast zakichać się alergicznie, rozkicham się przeziębieniowo, postanowiłam nie uwzględniać. Bobiku, jak katar?
Lagom przypomniał mi zdarzenie sprzed lat z Kazimierza. Kazimierskie psy b. często przyłączają się do osób odwiedzających to miasteczko i towarzyszą im w spacerach. Kiedyś dołączył do nas wielorasowiec o wadze ok. 20 kg. Wszystko szło bez problemu, do momentu kiedy weszliśmy na pokład statku żeglugi rzecznej. Zejście po trapie ze statku było, ku zdziwieniu wszystkich, ponad siły dla psa. Po wielokrotnych zachętach, rad nie rad, wsadziłem psa na plecy i zniosłem z pokładu. Wbił się wszystkimi pazurami w szyję i trząsł się ze strachu.
Po roladzie dobrze sięgnąć po czekoladę z wasabi. 🙂 Idę dziś nabyć lindorki na podróż. Chyba je gdzieś zamknę i podrzucę Wam klucz z prośbą o nieoddawanie mi go przed sobotą. 😳 W związku z powrotem zimy na mój stół wróciła zimowa herbata – chętnych zapraszam. 🙂
No niestety nadchodzi paskudna pora dla alergików. Pomimo zimy już kwitną leszczyny
Ale dzięki zaśnieżeniu stężenie pyłku (nie tylko leszczyny, także olszy) w powietrzu spadło z do poziomu bezobjawowego. 🙂 A już było kiepsko… http://www.kichacze.pl/Serwis_pylkowy/mapa_pylen.aspx?ID=5
Bardzo dziękuję Wszystkim za pomoc w merdaniu. To jednak duże odciążenie, kiedy nie muszę robić tego sam. 😀
Katar dziś – odpukać – stracił charakter wodospadowy, ale za to porwał mi węch razem ze smakiem i bardzo dobrze ukrył. 👿
Myślałem o napisaniu wielotomowego dzieła pt. W poszukiwaniu straconego węchu, ale nie jestem pewien, czy ktoś już czegoś podobnego nie spłodził. Ludzie tyle piszą… 🙄
A mniej jeszcze czyta 🙄
Moje ulubione drzewo – Leszczyna
Na dobry dzien 🙂
Ludzie się dziś podniecają, że Stonehenge jest starsze, niż myślano. Też mi news. Psy to dopiero są starsze: 😎
http://blogs.smithsonianmag.com/science/2013/03/this-33000-year-old-skull-belonged-to-one-of-the-worlds-first-dogs/
Ale pasztetówkę wynaleziono dużo później.
A skąd taka wiadomość? 😯 Z tego wysoce naukowego materiału źródłowego wynikałoby, że pasztetówka towarzyszyła psom od zawsze:
Historia swe miewa zakręty,
wciąż zmienia starocie na nówki,
lecz idzie zmienności tej w pięty
ma miłość do pasztetówki.
Zamierzchła epoka. Tubylcy
w jaskiniach składają swe główki,
a we mnie się kłębi (choć milczy)
ma miłość do pasztetówki.
Powoli budują się miasta,
zaczątki już są trójpolówki,
nic to – stale trwa (nawet wzrasta)
ma miłość do pasztetówki.
Do szkół już posyła się dziatwę,
nie bacząc na tejże wymówki,
a ja co przeżywam? To łatwe:
mą miłość do pasztetówki.
Gutenberg wymyślił zecera,
James Watt maszynowe parówki,
a mnie nie przechodzi (wręcz wzbiera)
ma miłość do pasztetówki.
W. Iljicz rozwalił imperium,
ze sklepów zniknęły gdzieś krówki,
konstansem jedynym (no, serio!)
ma miłość do pasztetówki.
I nawet gdy padną dolary,
a miejsce ich zajmą złotówki,
ja nigdy nie znudzę się czarem
miłości do pasztetówki. 😈
Mam pytanie o elektroniczne papierosy. Korci mnie żeby je kupić dla syna. Nie wiem czy powinny być jakoś indywidualnie dobierane. Jakie kupić? Widziałm w internecie, że rozpiętość cenowa jest bardzo duża. Jak się do tego zabrać? Czy w ogóle ma to sens. Może kupować powinien tylko sam zainteresowany.
Syn pali dużo, co mnie bardzo martwi. Zwłaszcza, że w obu rodzinach były przypadki raka płuc. Próbował kilka razy rzucać, ale bezskutecznie. Wiem, że wolałby nie palić, ale…
Bobiku, jak to dobrze, że jednak są jakieś stałe wartości na tym świecie 😆
Moje koty jeszcze nie wiedzą :
http://natemat.pl/53625,w-izraelu-rusza-nowy-kanal-telewizyjny-dla-psow
Moim skromnym zdaniem e-fajki mają sens wtedy, kiedy ktoś sam naprawdę, nie tylko na gębę, chce ograniczyć lub rzucić palenie fajek tradycyjnych. Inaczej będzie to gadżet, którym się pobawi 2 dni i ciśnie w kąt. Widziałem to u wielu osób i dlatego sam się powstrzymywałem z zakupem, póki nie miałem mocnej decyzji, że chcę ograniczyć.
Jeśli taka decyzja już jest, najlepiej żeby zainteresowany sam wybrał smak e-fajki. Czyli najlepiej kupować w specjalistycznym sklepie z próbkami, a nie w internecie. Ja przeleciałem kilkadziesiąt smaków i znalazłem raptem dwa, które mnie nie odrzuciły, z tego jeden rzeczywiście mi odpowiadał. Gdyby ktoś – w najlepszych intencjach – podarował mi e-papierosa o smaku truskawkowym lub waniliowym, pewnie cała idea e-palenia byłaby dla mnie na wieki skreślona. 🙄
No i jest jeszcze kwestia zawartości nikotyny, którą każdy sam powinien sobie ustalić. Ostry palacz powinien raczej zacząć od wkładów wysokonikotynowych, bo inaczej nie poczuje żadnego kopa i uzna, że takiego papierosa tylko o kant potłuc. Potem ewentualnie może redukować.
Moja rada zatem jest taka, żeby dowiedzieć się, gdzie jest sklepik z możliwością próbowania, zawlec tam syna, dać mu posmakować, a potem powiedzieć „zafunduję ci taką zabawkę, jeżeli faktycznie będziesz jej używał”. 🙂
Nie ma się przy tym co łudzić, że e-papieros to dokładnie to samo co zwykły. Nie każdemu potrafi normalne fajki zastąpić, ale przynajmniej może pomóc palić co którąś. Dla zdeklarowanych nałogowców to i tak spora oszczędność na zdrowiu. 😉
Mąż mojej siostrzenicy przeszedł na e-papierosy i sobie chwali.
Ciekawe, jak robią badania oglądalności tej Dog TV 😈
Wielki Teoretyk, moj Druh.
Ja mysle, ze lepiej zaproponowac mu zafundowanie tabletek Champix. One maja najwiekszy wskaznik skutecznej rzucalnosci. Sa na recepte. I nie rzuca sie natychmiast tylko stopniowo.
Mozliwe skutki uboczne Champixa: po paru tygodniach, po kazdym zazyciu tabletki odczuwane sa lekkie mdlosci. Dlatego nalezy to brac po kierunkiem lekarza lub farmaceuty, ktory z tym latwo poradzi.
Stara ne wiedzuala i rzucila po trzech tygodniach brania tabletek. A moze po miesiacu. Zamiast pojsc do pani farmaceutki, krora prxeszla szkolenie.
Trzeba isc i do samego diabla jesli pomoze z tymi fajkami. Chyba WW odnosil jakies sukcesy na polu e-fajek.
Bottom line is- nie ma latwego i niebolesnego przejscia z palenia do niepalenia. It gets easier! (to tak jak w tym anonsie dla gejowskiej mlodziezy przezywajacej katusze: come out of the closet or not- It gets better!). Polecam poczytac o nowych metodach wyprowadzania z uzaleznien przez podawanie lekow na OCD (obssessive compulsive disorder). Jakos liczba palaczy sie zmniejsza, a nie zwieksza, wiec te wszystie metody jakis skutek przynosza. Palimy nie tak dlugo w sumie, zaledwie jakies dwiescie lat!
Koty nie musza miec wlasnej telewizji. Doskonale radza sobie z powszexhna, jesli maja dostep do Attenbourogha, `zwlaszcza o ptakach i rafach koralowtych. . Lubia tez programy sportowe z pileczka: koszykowka, tenis, ping-pong, rugby, biliard. . Ale przy sprtowych musi byc dzwiek wylaczony.
Stara ma gdzies zdjecie (papierowe) jak obaj z bratem siedzimy na telewizorze starego typu i od gory lapiemy na ekranie mewy. Ale ma takji bajzel w zdjeciaich, ze pewnie nie znajdzie.
Zapomnialam/zaniedbalam podziekowac Krolikowi za bardzo ciekawa analize watykanistyczna, podtzucona gleboka noca.
Zaluje, ze w Polsce brak jest takich doglebnych i kompetentnych warykanistow.
Czytam w Gazecie Wyborczej Jaroslawa Mikolajewskiego, ktorego poznbalam w czasie ostatniej wizyty w Rzymie (byl szefem Instytutu POlskiego) i rece mi opadaja na te poetyckie refleksje, zamiast rzetelnej analizy, z ktorej czytelnik faktycznie sie czegos dowie. Moj dawny kolega Piotrek Kowalczuk donoszacy dla Rzepy jest jeszcze gorszy, niestety. Wpadl w nadmierna poboznosc, ktora mu zle dziala na pisanie. Ale moze tego oczekuje od niego Rzepa. 🙁
Dzieki za poprawienie ortografii.
Cala przyjemnosc po mojej stronie, Heleno. To moje hobby, czytanie gazet z calego swiata (w jezykach ktore jako tako rozumiem).
Haneczko, dzieki i lece do sklepu po brakujace skladniki (watrobka) i na dzisiejszy obiad bedzie rolada z kurczecia do pieczonych mini-ziemniakow z rozmarynem. Moze dodam do nadzienia troche orzechow bo mam na zbyciu. Na obiedzie bedzie Syn, ktory zna moj caly repertuar kulinarny, a tu nagle niespodzianka w postaci kurczczej nowosci!
Jaki teoretyk? 👿 Już od całego tygodnia jestem praktycznym wypróbowywaczem e-papierosa. 😈
Mnie pomogło i to bardzo. Dotąd nie było mowy o jakimkolwiek ograniczeniu bez męczarni, a teraz, przy mniej więcej 1/5 poprzedniego spożycia, jakiegoś strasznego wyrzeczenia nie czuję. Żadne tabletki mi tego nie dawały, bo są do łykania, a ja muszę trzymać coś w łapach i wsadzać do pyska. 😛
Ale z Królika rady jeszcze skorzystam i poczytam sobie o tych tabletkach na OCD. 😉
Ja się bez Dog-TV jakoś obchodzę, bo zwykle nie zostaję domu sam, tylko z Pręgowaną, a ona jest wiele zabawniejsza od telewizji. 😆