Ciernista droga kariery
Serafin pierwszego stopnia wśliznął się ukradkiem do wypożyczalni, rozglądając się na boki i nerwowo podrygując skrzydłami. Skinął w przelocie głową grzechotekarzowi i przemknął się od razu do regałów w tyle sali. Nie miał dziś czasu na długie szukanie, wyjmowanie na chybił trafił z półek, powolne przeglądanie, w nadziei znalezienia czegoś szczególnie odpowiedniego. Postanowił już, że weźmie w miarę lekki grzech codzienny, polecony mu niedawno przez doświadczonego serafina trzeciego stopnia. Nie będzie to wielki krok na drodze kariery, ale trudno, anielskie życie nie składa się z samych wielkich dokonań. Czasem trzeba mierzyć zamiar według sił.
Kilka regałów dalej coś zaszurało i serafin obejrzał się z niepokojem. Grzechoteka miała wśród niebiańskiego personelu dość dziwny status. Wielu z niej korzystało, ale mało kto się do tego przyznawał. Niepisana umowa nakazywała starannie omijanie innych użytkowników, a wymiana opinii lub wskazówek dokonywała się zawsze ukradkiem, przyciszonym głosem i bez świadków. Zwłaszcza wypożyczanie grzechów szóstoprzykazaniowych wypadało ukrywać przed innymi, nawet jeśli były dość w sumie błahe. O tym rozmawiało się tylko z najbardziej zaufanymi. Serafin wprawdzie nie bardzo rozumiał, skąd brała się ta szczególność szóstego przykazania, nie lubił jednak naruszać norm społecznych, a jeszcze bardziej podpadać archaniołom, którzy na potajemne bieganie do grzechoteki przymykali oko, ale nie darowaliby mówienia o pewnych sprawach zbyt jawnie.
Prawdę mówiąc, osobiście w ogóle nie lubił tego całego grzeszenia i często okropnie nie miał na nie ochoty, ale był zbyt ambitny, żeby tak po prostu odpuścić. Odkąd jeden z dobrze poinformowanych aniołów zdradził, że Szef ostatnio szybciej awansuje grzeszników, potajemne wyprawy do grzechoteki stały się dla ambitnych czymś w rodzaju dodatkowych kursów czy szkoleń. Nieważne, że oficjalnie nadal promowana była bezgrzeszność. W końcu nie pierwszy raz Szef zaprzeczał swoim własnym poleceniom i zapuszczał się w niezrozumiałe eksperymenty. Jego nowym konikiem była podobno wolna wola, którą chciał przetestować przed wprowadzeniem jej do kolejnego aktu stworzenia. Chodziły słuchy, że skutki jej zastosowania w praktyce były bardzo obiecujące, więc idea powszechnej bezgrzeszności, która wolną wolę wykluczała, coraz bardziej działała Szefowi na nerwy. Młodzi natychmiast załapali, skąd wieje wiatr i wyciągnęli z tego wnioski, tylko stara archanielska gwardia jeszcze nie bardzo mogła się do grzeszenia przekonać i szemrała po kątach przeciwko cichej, ale wyczuwalnej zmianie pryncypiów, widząc w tym zagrożenie dla swojej pozycji. Skamieliny. Tak jakby nie wiedzieli, że wyroki Szefa są niezbadane i kto się nie potrafi szybko do nich dostosować, ten przepada.
Znalazł szukaną pozycję, westchnął i skierował się w stronę grzechotekarza. Już widział, że ten niby lekki grzech zajmie mu prawie cały wieczór. Ale cóż, dla kariery niejedno trzeba poświęcić. Nie chciał przecież całej wieczności spędzić jako podstarzały, zgorzkniały, bezgrzeszny serafin pierwszego stopnia.

Ręce opadają.
O, wpisało się.
To jeszcze wyjaśnię. Mało kto, kiedy już jest dorosły, lubi czyjeś besserwiserstwo.
Wy tu gadu-gadu, a Szwedzi stygną 🙄
Taka zima, o….
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_4883.JPG
Piochna na ochłodzenie temperamentów (z powodu anturażu). Czy Frakcja Niemiecka zna tych zachwycąjacych facetów?
http://www.universal-music.de/santiano/videos/detail/video:271771/santiano-volle-laenge
Frakcja kanadyjska zna, tylko wziął i padł głos tera, jasna cholera…
Żebyż tylko ręce, Nisiu. 🙄 Strach, normalnie. Jakby ta haneczkowa nora była wolna, to ja tam chwilę posiedzę. Zresztą nie będę pytał, włażę i już. Z dzidą. 🙄
Wystaje, Wodzu. Dzida. Jeszcze się kto potknie, zęby wybije i Bobik ze swojego OC będzie mu musiał implanty fundować.
Już chowię. 😎
Jakiś taki mniej awanturujący ostatnio jestem, choć bez krawata.
Moze przez tę elektroniczną fajkę pokoju 😎
Rapiery miały być…nie są takie długie jak dzidy i nie będą wystawać. To może Dzidki? A dla pań – Zdzichy 😉
Psiakość (za przeproszeniem Bobika), coś mi ten dźwięk umyka.
Już lepiej niech ja nie kombinuję, tylko poczekam na fachowca, bo jeszcze spowoduje zanik obrazu.
Bobik powinien zastrzec, że za żadne wybijanie zębów czy łamanie członków nie odpowiada i już 🙄
Każdy niech sobie na własny rachunek nabija guza czy co tam.
*spowoduję – miało być we wpisie wyżej. Łapy wysiadają.
Pewno, Nisiu, że przynajmniej częściowo zna frakcja Santiano, a ja nawet nie mam marszowego wrażenia, a często mam, bo niemiecki wdzięczny do śpiewania grupowego męskiego nie jest.
Chyba miałaś rację, Siódemeczko, że ksiądz Lemański się może doigrać. Odważny jest bardzo. Zaczynam się o niego bać.
http://wojciechlemanski.natemat.pl/50083,ludzie-kosciola-znow-zabrali-glos
Wodzu, bier dzidę i jedź z nami na szanty do Krakowa!
Zmoro. tez słyszałam inne niemieckie zespoły, ale ten się wyróżnia zdecydowanie!
Widzisz, Zmoro, wiele osób, tzw. intelektualistów katolickich uważa, że trzeba z umiarem, spokojnie, bo wszelka krytyka daje bron do ręki wrogom i szkodzi wspólnocie.
Dlatego np. przez ponad 25 lat nie mogli doprosić się wprowadzenia w Polsce zapisu modlitwy wielkopiątkowej za Żydów w takim zapisie, jaki był od dawna w Mszale Rzymskim (od 1955 r), a więc bez 'wiarołomnych’ (perfidi) Żydów i błagania o ich nawrócenie.
Tekst zmieniono dopiero jakieś 2-3 lata temu.
W takim tempie można dzialać, jak się ma perspektywy na tysiącletnie życie.
Poza tym milczenie, wg. X. W. jest przyzwoleniem, zgodą, a więc udziałem w tym, co nie do przyjęcia.
Sama jestem przerażona, ale Ksiądz jest dojrzałym człowiekiem
Posłuchałam Palikota, któremu dziennikarz powiedział wprost: chodzę po sejmie i słucham, od miesięcy było wiadomo, że szukacie haka na Nowicką.
Posłuchałam Nowickiej i Grodzkiej w Faktach po Faktach i nadal niewiele rozumiem. Zrozumiałam tyle, że jej obietnica była w jakiś sposób wymuszona. Potem były apele różnych środowisk żeby nie rezygnowała. A dzisiaj nie powiedziała Palikotowi o zmianie decyzji, bo cała rozmowa między nią a Palikotem sprowadziła się do gróźb z jego strony. Dziwnie to wszystko brzmi. I zaplątana i poplątana w tym wszystkim prof. Środa. Smutne.
Też z wiekiem sobie uświadomiłam, że niestety czasu nie starczy na załatwienie istotnych spraw na tym padole i dlatego stałam się dosyć mocno( wiem, że to łagodnie powiedziane 😉 ) rygorystyczna.
Podziwiam księdza od dawna i życze mu sukcesów niezbyt dużym kosztem. Tak jak i podziwiam Ciebie, Siódemeczko, i garsteczkę Twoich towarzyszy, za wytrwałość w nieustających zmaganiach o okruchy pamięci. I dokumentowanie wszystkiego, ale smutno się robi mi zawsze, jak widzę, że nie ma chętnych do powiększenia Waszych szeregów. Zwłaszcza wśród młodzieży.
A Wy jesteście zawsze obecni niezależnie od słoty, mrozu i zawieruchy.
A przecież i sił i zdrowia nie staje. Gdzieś popełniliśmy błąd.
Czy ktoś ma sznureczek do wypowiedzi Środy?
Jagodo, czy ktoś byłby w stanie wymusić na Tobie obietnicę, której nie chciałabyś zlożyć?
Czy złożona była dla świętego spokoju bez zamiaru wywiązania się z niej? Jakby na to nie patrzeć, z każdej strony wygląda to źle.
Nie ma nic gorszego dla człowieka, a działacza tym bardziej, jak utrata wiarygodności i honoru. Wiem, że to brzmi patetycznie, honor tak jakby wyszedl z użycia.
Tu wyżej jest, Alicjo: http://blog-bobika.eu/?p=1487&cpage=7#comment-224192
Dzięki, Emtesiódemeczko.
Zmoro,
eksperymenty Ascha, Millgrama, Zimbardo i wielu innych pokazują, że na każdego można wywrzeć dużo wiekszą presję. Szczególnie, kiedy odwoła się do poczucia winy i wstydu, powinności. Nie jestem adwokatem Wandy Nowickiej. Ale też nie zamierzm rzucać w nią kamieniem. Próbuję zrozumieć sytuację. Co na razie kiepsko mi się udaje.
jakie tam wampirzenie? to nawet nie stało przy wampirzeniu, ot zwykły fomizm, tyle że trochę rozwlekły. jak tak dalej pójdzie, to Aga zabierze mi specjalizację.
mt, bardzo dziękuję za dobre słowo
Ach, to już wiem dlaczego w pewnej chwili ogarnęło mnie wielkie zdzidzienie 😉
Idę poczytać ks. Lemańskiego. On już się doigrał.
Czy na kogoś pasuje ta cudna kieca???
http://www.zalando.pl/desigual-sukienka-z-dzerseju-czarny-de121c02z-802.html
Nie mogę znieść myśli, że ona tam wisi…
Za krótka, no i „wskazówki pielęgnacyjne: pranie w pralce w 30° C, Nie prać” 😯
Ta zielona wersja i owszem. Rękawki przydałyby się okołołokciowe, coś nie lubię krótkich całkiem. Owszem, owszem…
Nisiu, w cudnych kiecach wygląda się cudnie, jak się ma cudną figurę, niestety.
A nawet całkiem bez cudnych ciuchów wygląda się cudnie. 😀
Ooo, Haneczka moglaby nabyć. 🙂
Nie prać w pralce, bo wiskoza czy kto chce czy nie, to włókno naturalne. Prać w SZAMPONIE (jak wszystkie naturalne włókna, żadne tam specjalne i drogie dla wełny czy jedwabiu płyny – wierzcie mi!), wypłukać, powiesić na wieszaku i niech sobie schnie. Nie ma nic lepszego, niż najtańszy nawet szampon – w końcu nasze włosy to jak najbardziej „włókno naturalne” 😉
Haneczko,
to nie mini, tylko „długość średnia” 🙄
Siódemeczko, ja nie mam figury tylko kilogramów 😆
poproszę „długość długą” 🙄
Helena 8 luty 13, 15:35
„…W bogatej Ameryce tylko prezydet ma niewieelki samolot…”
Trudno mi uwierzyć, Heleno, że naprawdę spędziłaś na Zachodzie 45 lat, że jesteś obywatelką USA i byłaś dziennikarką BBC. Chyba jesteś kreacją internetową.
Dziennikarka BBC nie napisała byś tak piramidalnej bzdury o „niewielkim samolocie, który w Ameryce ma Prezydent i to w dodatku jako jedyny”.
Poniżej wnętrze „niewielkiego” prezydenckiego jumbo jeta Jest to Boeing 747 -największy samolot pasażerski świata – jednen z dwóch w posiadaniu 89 skrzydła Air Force z Bazy Andrews pod Waszyngtonem. Ponadto jednostka ma kilkadziesiąt innych samolotów do przewozu bardzo, bardzo wielu uprawnionych osób z rządu z wiceprezydentem i sekretarzem stanu na czele.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/43/Barack_Obama_meets_his_staff_in_Air_Force_One_Conference_Room.jpg/800px-Barack_Obama_meets_his_staff_in_Air_Force_One_Conference_Room.jpg
Dla zainteresowanych tak jak ja lotnictwem poniżej strona 89-go skrzydła. Trochę tych samolotów dla dygnitarzy mają i trochę latają 🙂
http://www.89aw.af.mil/units/index.asp
Sorry, Jasiu. Nwet jesli sie pomylilam co do wielkosci AirForce One, tp nie zmienia to faktu, ze jednostki lotnictwa amerykanskiego nie sa samolotami rzadowymi. Z pewnoscoa wysocy fumcjonaruze rzadu moga z nich korzystac, ale nie sa to samoloty rzadowe.
I jeszcze cos, ale za to wazne. W odroznieniu ode mnie, o ktorej wszyscy wiedza kim jest, ja nic nie wiem o Tobie i dlatego tymczasem poprosze rozmawiac ze mna uprzejmie, wystrzegajac sie wyrazen takich jak „piramidalne bzdury”.
Przepraszam bardzo, jeżeli sprawiłem przykrość. Nadal brniesz w nonsens. Jednostki lotnictwa amerykańskim są samolotami rządowymi – jak to jest we zwyczaju we wszystkich państwach, które nie utrzymują prywatnych armii. Proszę, daj spokój. Bzdura jest istotnie piramidalna.
Na oba tematy (co jest a co nie jest sektorem rządowym w USA i na temat lotnictwa) wiem więcej od Ciebie.
Postawiłaś fałszywą tezę, że w USA tylko Prezydent – niewielkim samolotem lata na koszt podatnika z pominięciem publicznego transportu. W istocie jest to kosztowna operacja służąca całej masie ludzi. I w porządku.
P.S. Porównaj nazwisko Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych USA i nazwisko Szefa Rządu. To pomoże w ustaleniu relacji pomiędzy rządem a siłami zbrojnym.
Nie, Jasiu, Helena nie jest kreacją, jest jak najbardziej autentyczną osobą.
To nie ma większego znaczenia, bo państwa mają oczywiście rządowe samoloty, inne nie mają, korzystają z mieszanych rozwiązań, każde organizuje, jak uważa za stosowne i możliwe finansowo.
Czartery nie są tanie, bo samoloty muszą być w pogotowiu, odpowiednio przystosowane. Nieważne zresztą, nie o to tu chodziło.
Możliwe, że my tu mamy mniejsze zaufanie do polityków, niż w innych krajach i być może większy dystans do ich poczynań i być może dlatego zarówno Fomę, jak i mnie, wizja premiera sunącego piechotą na europejski szczyt przeciwstawiona przejazdowi samochodem głowy innego państwa wydała się zabawna i nastroiła do żartów. Tak odebrałam wpis Fomy. Przecież premier Brytanii to nie jest ktoś z kogo nie można żartować.
Brytyjczycy wydają się lubić swój ustrój, jak dalece i w jakim procencie trudno mi powiedzieć, ale wiem, że dla Heleny jest to ważne i czasami nadmiernie emocjonalnie podchodzi do krytycznych uwag, czy żartów.
Czasami dochodzi tu u nas do zwarć, jak to wśród ludzi, ale myślę, że lubimy się i cieszymy się z tego miejsca.
Oglądałam rugby. Bardzo zażarty mecz. Po dzikiej walce pokój na boisku i entuzjazm na trybunach. Moi wygrali. Grali u onych.
Aaaa, to zupełnie jak tu, haneczko, tylko tutaj trybuny nie sa widoczne i trudno powiedzieć, czy jest entuzjazm i po czyjej jest stronie 🙄 😉
Jeszcze raz najmocniej przepraszam za poddanie w wątpliwość. Ciężko mi było uwierzyć w to BBC, zważywszy meritum sprawy, no ale czuje się przez @mt7 przekonany co do tożsamości @Heleny. Nie wszyscy musimy znać się na wszystkim. Dziennikarze na pewno, czego boleśnie doświadczam codziennie. To nie jest grzech śmiertelny.
Zarówno w USA jak i w Anglii (oba kraje znam profesjonalnie i osobiście dobrze) transport liderów państwa odbywa się na koszt podatnika i na najwyższym poziomie. I tak powinno być również w Polsce w mojej opinii. To co jest teraz to żart z Państwa (niestety nie jedyny zresztą).
Co do idealizowanie takiego czy innego kraju (PL złe, GB dobre lub odwrotnie) to już dawno wyszedłem z tego. Zbyt mało to analityczne podejście jak na mój gust. Ale to temat na inną dyskusję.
Wodzu,
przednie przeddzidzie dzidy właściwej Ci wystaje 😉
A wiecie, że Magomajew był muzułmaninem ?
Siodemeczko, zarowno Cameron jak i Angela Merkel zakwaterowani byli w tym samym hotelu, ktoru znajduje sie wedle wczorajszych doniesien bardzo blisko siedziby Unii gdzie odbywaly sie narady budzetowe. Nie powiedziano jak blisko, ale jak zrozumialam w odleglosci bardzo krotkiego spaceru. Cameron byl „przy figurze”, Angela Merlek byla w dlugim plaszczu, ktory zdjela natychmiast po wyjsciu z limuzyny i nawet nie ogladajac sie specjalnie za siebie rzucila w ramiona kogos z jej otoczenia.
A gdzie tam wystaje, niczego nie widać 🙄
Nie wiedzieliśmy 😎
On był Muslim Magomajew 😆
Se wyguglałam
A kim, zeenie, mozna byc jak sie nosi nazwisko Magomajew, a na imie ma Muslim?
Muszę sprostować kwestię dojazdu Camerona i Merkel. Oboje oczywiście dojechali z hotelu do budynku Justus Lipsus gdzie odbywał się szczyt samochodami. Cameron przeszedł piechotą może z 35 metrów, to jest „zza rogu” . Merkel podjechała pod dywan.
Budynek znam doskonale z licznych pobytów w Brukseli.
Cameron symbolicznie pokazał, że „trzeba oszczędzać”. Ale z żadnego hotelu nie szedł piechotą. Zresztą ochrona by się na to nie zgodziła.
Sądząc po imieniu, nazwisku i rodzinnej okolicy, to bardzo prawdopodobne. 🙂
Chowię się.
O właśnie, Helena często ma rację. Też. 😆
Cóż Heleno, możliwości jest kilka… 😉
Jasiu, zaczynam się Ciebie bać 😉 Obiecaj proszę, że nie powiesz ani słowa o tutce.
Well, relato refero.
Im towrzyszyli jacys dziennikarze. Oni widzieli i oni komentowali. Bylo to wczoraj w dziennikach, ale nie pamietam na jakich kanalach, bo skakalam po kanalach bardzo poznym wieczorem.
Wodzu,
tylne zadzidzie przeddzidzia przedniego masz czymś umazane.
A co to jest rodzinna okolica? Kupili sobie całą okolicę 😯
@Haneczka: Obiecuję ani słowa o tutce 🙂 Nie bój się.
W każdym razie po szczycie Cameron siadł do limuzyny jak Pan Bóg przykazał prosto z dywanu 🙂
Teraz będzie niezła jazda z Herr Shulzem i eurodeputowanymi w tzw. „parlamencie” europejskim. Niektózy będą chcieli pokazać jacy są ważni.
Haneczko, zawsze możesz się schronić, ja się ścieśnię. Dzida czym jest umazana nie widzę, bo ciemno. Najważniejsze, że na przedzidziu nie ma krwi i wnętrzności, staram się przecież.
Najwazniejsze, ze jak powiedzial Tusk”Inni patrzyli na nas z respektem!”
Kiedy on ma urodziny? Posle mu Gombrowicza do poduszki.
Co by to było, gdyby się Wódz nie starał 😯
Okolicę to mieli z dziada pradziada. Tak się mówi, nie wiem dlaczego. Dziad pradziada do będzie chyba praprapradziad, a dlaczego oni jemu wyciągnęli ze środka okolicę, to mnie nie pytajcie. Chyba to był jedyny sposób, żeby ją mieć, chociaż wydaje się drastyczny.
Vesper, nie pytaj, bo nie chcesz wiedzieć. 😈
Zresztą mnie tu wcale nie ma, zapomniałem.
Olaboga, to mię osobiście coś groziło ze strony tej dzidy? 😯
Jasiu, uff 🙂
Po szczycie to on już miał na limuzynę :rool:
Wielki Wodzu, jestem schroniona. Siedzę w zadzidziowym kątku 😉
🙄 👿
Taki ci on jest. Jak najbardziej rządowy i prezydencki. Wystarczy wygooglać.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Air_Force_One
Tymczasem mnie zasypuje i mrozi 🙄
Vesper, osobiście nie, tylko że gdzie wywijają dzidami, tam zdarzają się niewinne ofiary wśród ludności cywilnej. 😎
Każdy gra jakiś teatrzyk dla swoich.
A ja pracuję, to znaczy udaję, że.
Noc młoda, może by co zjeść, bo bardzo zmęczyłam się myślą, ile mam do zrobienia.
Jasiu,
przez to, ze nie było odważnych w sprawie samolotów, nie tylko dla vipów, to mieliśmy w ostatnich latach serię katastrof lotniczych.
Jedyny, który wyszedł cało, to Miller.
Szczerze powiem, to ja nic z tego wszystkiego nie rozumiem, wosko nabyło jakieś super maszyny od USA, PLL LOT jakieś światowe cuda, a one ciagle nie mogą latać, bo coś im jest.
Możesz starszej pani wytłumaczyć przystępnie, osochodzi?
Aaaa, to spokojnie. Wielcy Wodzowie wywijają na poziomie, do którego nie sięgam, bom nikczemnego wzrostu 😎
Wiecie co? Chyba dzisiaj przyczyniliśmy się solidnie do nadwyrężenia Bobika. Najpierw czczał, a potem dostał trudno strawne nie wiadomo co nie wiadomo z czego.
Nie jestem z siebie zadowolona. Przepraszam, Bobiku.
@mt7: Zgadzam się, ze Polska już dawno powinna była kupić porządne samoloty i śmigłowce dla VIPów. Zresztą śmigłowce już są OK. Pozostają samoloty.
Co do „Dreamlinerów” LOTu czyli „Boeingów 787” to wszystkie maszyny tego typu (nie tylko LOTowskie) zostały „uziemione” przez FAA czyli lotnicze władze amerykańskie z powodu pojawiających się usterek. To się zdarza w nowych modelach jak właśnie 787. Myślę, że producent usterki wyeliminuje. Tymczasem jednak klienci, wśród nich LOT ponoszą straty. Być może Boeing (producent) będzie zmuszony do wypłacenia odszkodowań.
Problemy z usterkami mają też myśłiwce F16 zakupione przez Polskę w USA. Jakie są przyczyny – nie wiem. To są znakomite maszyny, ale poddawane silnym przeciążeniom i ekstremalnie eksploatowane. Usterki to raczej chleb powszedni samolotów myśliwskich ponadźwiękowych. Pytanie jest, czy Polska ma wystarczająco dużo kasy by je wszystkie na bieżąco utrzymywać w gotowości bojowej przez służby naziemne.
OK. BBC wlasnie podalo w News at 10, ze takze dzis rano Cameron szedl piechpta od samego hotelu do gmachu EU, po bardzo meczacym poznym dniu wczoraj. Szedl w otoczeniu paroosobowej swity. „A bracing morning walk, ditching the limousine” – powiedzial reporter.
Ale dzis byl w cieplym plaszczyku. Widcznie temperatura spadla.
Chciałem zajrzeć do haneczki i Wodza, ale mnie cuś udzidziło 😯
Zeenie, podziel się wobec tego doświadczeniem – lepiej być udzidzionym, czy upupionym, jak myślisz? 🙄
Aaaa, już widzę co!
Dzidziusia chyba kobinują 😎
@Helena: No to się jednak przyłożył solidnie do picu 🙂 Aż dziwne, że się ochrona zgodziła. Wyjechał już samochodem co sam na własne oczy widziałem w TV. No ale to zrozumiałe, zapewne niewidoczni w telewizji kamerdynerzy spakowali mu brudne skarpetki i koszule w hotelu i chłopak pojechał prosto pod schodki do czekającego samolotu RAF (rządowego, za podatkowe 🙂 )
Pan Rejent Bolesta bardzo lubił gesta, czy jakoś tak…
Zresztą nic do faceta nie mam. Może jeździć, może robić ustawki ze spacerami. Natomiast dobrze, że nie wygrał w Brukseli. My bardzo potrzebujemy tej kasy w Polsce.
Z perspektywy Wodza – udzidzienie nie jest złe.
Ja natomiast zostałem upupiony udzidzieniem, ot co 🙄
A rapiery? Są krótsze od dzidzi, bardziej poręczne 😉
Też mi się oberwało – siedzę owinieta w wełny i takietam, więc żeby sobie roboty nie przerywać i nie zrywać się na dźwięk dzwonka, że Jerzor u drzwi stoi i czeka na otwarcie z klucza, otworzyłam, niech naciśnie klamkę i wejdzie, otwarte.
A ten stał przed drzwiami i obrażon, że ja mu nie otwieram 😯
Nawet nie raczył zadryndać! Co to ja jestem – duch święty, że wiem, że on u drzwi, oddźwierna czy co?! Żem sie słusznie nadęła 👿 (na stosowną chwilę).
Pozytywna strona lutego – dni coraz dłuższe 🙂
Bobikowi zdrowia i spokoju.
Z perspektywy Wodza to chyba tylko Wódz widzi. Ale może być tak, że oberwałeś nie dzidą, tylko Gombrowiczem, tym co go Helena temu Tusku chciała podrzucić. I to Cię tak upupiająco udzidziło. Zresztą, kto tam wie…
Za 19.90 nabyłam dziś kozła ofiarnego z terminem ważności do końca bieżącego roku. Co by się nie działo, a nawet: co bym nie dziejnęła, będę z uporem twierdzić, że winny jest kalendarz. 😛 http://online.officedepot.pl/Data/imagesdata/OD_PL/Katalog/Picture/large/442_475_13.jpg
Dzięki, Jasiu za wyjaśnien ia.
Ja jestem pacyfistką, więc mnie te wojskowe wydatki nieźle wkurzają, ale moze narody miłujące pokój nie potrafią żyć inaczej, a ja się na tym nie znam.
A gdzie jest Bobik?
Pewnie smacznie psi
Aga, wygląda nieźle, szkoda, ze nie w naturze. 🙂
No tak, rano wstał.
I pewnie go wymęczyli, to niech psi.
No może być, Vesper. Bo jak zajrzałem to wydawało mi się, że Wódz miętusuje haneczkę a ona cała zasyfonowana. No i poczułem upupienie. Nie twierdzę, że moje, mogę się mylić.
Ale temu Wodzu to dzida sterczała 😎
Widocznie bardziej schowić się nie da 😎
@mt7: Niestety wydatki wojskowe to konieczność. Pacyfizm to moim zdaniem niebezpieczna ideologia. Może sprowadzić realne nieszczęście wbrew idealistycznym pobudkom.
Osobną sprawą jest to czy budżety wojskowe wydawane są sensownie. Bardzo często nie są.
Albert Einstein, Lew Tołstoj, Bertrand Russell, Mahatma Gandhi, Martin Luther King i John Lennon to chłopaki nie dla Jasia 😆
Zeen, pomyliłeś norki 😉 Ta z dzidziusiami to niesłychanie daleko od mojej 🙂 Z miętusowaniem jeszcze dalej 🙂 Macham. Dzida Wodza ubabrana diabli wiedzą czym, odczyścić trudno. Przyjdź o pomóż odbabrać ❗
o=i
Widać nie obczyścił po ostatnich flaczkach. Wodzu, nie godzi się do haneczki z ubabraną dzidą ❗
Chyba sie pomyliles Jasiu, albo niezbyt uwaznie sluchales. Cameron wygral w Brukseli to wszystko czegosny sie od niego spodziewali. Po raz pierwszy w dziejach Unii Europejskiej i jej wczesniejszych wcielen, budzet unijny zostal zmniejszony o 3% zamiast zwiekszony o 6% jak panowie darmozjazdy chcialy. 😆
@Helena: Dla Polski zmniejszenie budżetu UE jest negatywne. Cameron chciał głębszych cięć w tym w programach istotnych dla mojego kraju. Polska jest beneficjentem netto i dla nas dobre jest zwiększenie a nie zmniejszenie budżetu.
Słuchałem uwaznie i to bardzo. Chyba różnica między nami w tej sprawie tkwi w definicji pojęcia „my”. I OK.
Każda angielska czy niemiecka złotówka w Polsce to szansa na pracę dla Polaków. Kiedy staniemy się płatnikiem netto, wtedy zmienię zdanie na camerońskie. Tak to działa w realnym świecie.
Alez piekna noc…zimowau
@jasiu, z tymi Dreamliners to i Norwegian Air må wiele klopotow
Skad tu taki kult prem. Camerona?
Sekcja polska BBC in exile:). ?
w Bobikolandii
@ozzy: jak napisałem – wszystkie Dreamlinery stoją bo wiele linii ma kłopoty. Ale uważam, że Boeing sobie poradzi. Wszystkie nowe typy zaczynały od usterek, które wychodzą dopiero w eksploatacji.
Mój stosunek do Camerona jest taki jak wyjaśniłem. Nie mam pretensji. On dba o swój interes, my o swój. On jest płatnikiem netto, my beneficjentem netto. I tyle. Trochę ściął ale nie tyle ile chciał. Realna gra interesów. Francuzi się postawili chcąc utrzymać dopłaty do rolnictwa a Merkelowa na to przystała.
Helenie chodzi o mniejszą kasę na biurokrację i faktycznie 'darmozjady’ są wzburzone.
Ten szczyt wygrały trzy kraje: Niemcy, Polska i Wielka Brytania – mówi ekspert
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13372014,Kto_wygral_szczyt_w_Brukseli__Komentuja_Brytyjczyk_.html#ixzz2KLsfQn3q
@mt7: No tak, ale cięcia na biurokrację to jedynie część całej układanki. W tym segmencie jako Polak też mam zresztą pewien problem bo cięcia dotkną głównie stanowisk średniego szczebla gdzie pracę ma sporo ludzi z Polski i innych krajów biedniejszych. W korpusie wyższych urzędników, gdzie dużo jest choćby Brytyjczyków a najwięcej Niemców i Francuzów cięcia będą mniejsze.
Niestety nieruszono siedziby „parlamentu” europejskiego w Strasburgu. Tu kibicowałem Cameronowi ale to jest zbyt ważne dla Francji.
Natomiast mnie chodziło głównie o walkę o prawdziwe pieniądze na fundusz spójności. Tu na szczęście udało się Camerona wymanewrować
To bardzo dobrze, że Cameron może u siebie politycznie powiedzieć że wygrał. Nie chcemy by UK wyszło z Unii. Potrzebujemy i ich funtów i prawa pracy w GB dla bezrobotnych Polaków. Zresztą dla nich ta immigracja też jest korzystna bardzo.
Więc jeżeli może się pochwalić ograniczeniami kosztów administracyjnych w Brukseli, to OK.
Na tym polega kompromis. Nam się tym razem udało. 🙂
Ja osobiście nie miałabym nic przeciwko Stanom Zjednoczonym Europy, gdzie każdy stan zachowałby sporą część autonomii prawnej i kulturalnej, ale wobec wzrostu nacjonalizmów nawet w rozwiniętych demokracjach nie ma szans.
Szkoda.
@mt 7
No to tu się różnimy zasadniczo. Ja tam nie chcę, żeby Polska była jakimś landem czy stanem. A teraz dobranoc.
O szkodliwosci pacyfizmu pieknie pisal
George Orwell …jakze wygladal by Izrael, gdyby Dajan albo Begin byli pacyfistami? O ile by istnial?
No właśnie, chciałam powiedzieć, że mam w rodzinie osoby, które znakomicie odnalazły się w GB, daleko nie szukając jedna z wnuczek mojej cioci, u której byłam w styczniu.
Obie wnuczki odbywały staże w Anglii, jedna została, druga wróciła do Polski.
Ta londyńska została 'zaadoptowana’ razem z mężem przez właścicieli hotelu, kupili mieszkanie na kredyt w Londynie, drugie, kupione wcześniej w Polsce też na kredyt, wynajmują i z wynajmu spłacają kredyt i opłaty.
Podobno właściciele hotelu są też są bardzo zadowoleni i roztaczają nad nimi wielką opiekę.
Nie wiedzą, czy wrócą, czy zostaną w Londynie. Są bardzo zadowoleni.
Starsza wnuczka po powrocie została szefową sporej organizacji handlowej, ułożyła sobie życie w Polsce i też jest b. zadowolona.
Teraz młodzi ludzie mają duże możliwości.
@Jasio:Każda angielska czy niemiecka złotówka w Polsce to szansa na pracę dla Polaków. Kiedy staniemy się płatnikiem netto, wtedy zmienię zdanie na camerońskie. Tak to działa w realnym świecie.
Owszem dlatego istnieja rozne perspektywy patrzenia na te same sprawy. Ty masz polska. My tu mamy brytyjska, poniewaz w tym wypadku ponosimy ogromne koszty kryzysu i ciec w budzecie panstwa. I oczywoscie kiedy ja mam wybierac czy moje pieniadze pojda na polskich rolnikow czy tez krotsze kolejki (chocby o miesiac-dwa lub trzy) do specjalisty w moim lokalnym szpitalu, to zgadniej co wybiore?
POnoszone przez nas koszty kryzysu i ciec budzetowych sa namacalne i codzienne. Latem po powrocie z Ameryki czekalam na lotnisku w kolejce do sprawdzania paszportow calutka 1 godzine i 45 minut (bo ja ide do kolejki „All other passeports”). A kiedy juz doszlam i wsciekle zapytalam urzedniczke w okienku czy nie mozna otworzyc wiecej okienek i nie skazywac nas na udreke, uslyszalam, ze nie mozna, gdyz rzad obcial o polowe liczbe personelu imigracyjnego. I tak jest wszedzie w sferze budzetowej. Wszedzie. I to jest bolesne i uciazliwe, zwlaszcza w przypadku sluzby zdrowia, ktora nigdy za moich czasow nie byla tu przecudna a obecnie jest wrecz rozpaczliwa.
Oj, Ozzy, ja żyję już na świecie.. no mniejsza z tym.
Znam dobrze powiedzenie chcesz pokoju, szykuj się do wojny, ale wiem też, że żadna idea nie nie jest warta życia mojego syna, ani jakiegokolwiek syna jakiejkolwiek kobiety.
I kropka! Nie ma ze mną dyskusji.
Och, Jasiu! Ty chyba bardzo niestarannie albo po lebkach przeczytales doniesienia z Brukseli. Zmniejszony zostal nie przydzial pieniedzy dla urzednikow UE ale BUDZET CALEJ UNII, for God’s sake! Po raz pierwszy w dziejach. A Unia chciala ZWIEKSZYC go o 6%.
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-21386818
Rzad Krolestwa Szwecji wyrazil zadowolenie z wynikow spotkania nå szczycie UE.
@Heleno, ja czytam bardzo uważnie a na dodatek jeszcze rozumiem co czytam.
Oczywiście, że zmniejszony został cały budżet. Ale zauważ, że ta jego część, o którą Polska najbardziej walczyła, a którą Cameron chciał redukować czyli polityka spójności i wspólna polityka rolna została zmniejszona najmniej. Tu Cameron nie osiągnął czego chciał. I o to nam w Polsce chodziło.
Co do perspektyw no to zgadzamy się, że mamy inne. Ja jestem Polakiem w Polsce i problemy w GB mnie nie obchodzą. Zresztą ja przechodzę na Heathrow czy Gatwick szybciutko jako obywatel EU.
Helenko, ze służbą zdrowia jest jeszcze inaczej, procedury medyczne są coraz bardziej skomplikowane i coraz droższe, a wszyscy oczekują zastosowania wszelkich możliwych środków , nawet w przypadkach nie mających żadnych szans.
Dzisiaj ratuje się wcześniaki, które kiedyś nie miałyby szans, ale wiele z tych dzieci wymaga przez resztę życia opieki i terapii, na które wiele państw nie stać, to samo dotyczy uporczywych terapii stosowanej w przypadku osób starszych. Jasne każdy chce żyć i każdy chce, żeby ratować jego dziecko, czy bliskiego, tylko później w realiach polskich te rodziny zostają same ze swoimi upośledzonymi.
Wiele matek rozpaczliwie walczących o życie swoich dzieci mówi dzisiaj, że nie wiedziały, jak będzie wyglądać ich przyszłość, że bedą zdane na siebie, przykute niejako do swoich niesprawnych dzieci.
Wiem, że to tragiczne, ale nie ma chyba na świecie takich pieniędzy, które by te potrzeby wszystkie ogarnęły.
Jest jeszcze część pacjentow, która uważa, że im się należą różnorakie badanie, niezależnie od faktycznych potrzeb zdrowotnych, mam takich znajomych.
Temat rzeka.
@jasiu
zgoda, masz racje. A mnie juz sprawy polskie powoli staja sie marginesowe. W kraju dawno nie bylem, nie mam tam nikogo, po polsku rozmawiam sporadycznie, znajomosc jezyka podtrzymuje na blogowisku.
Moja ojczyzna jest tam, gdzie moi najblizsi.
Albo zwariowałam, albo Helena (00.29) bardzo wyraźnie różnicuje „my” i „wy”.
Jasiu, proszę, bywaj częściej i zajmuj się lotnictwem.Nie wiem czemu samoloty bardziej mnie pasjonują niż budżet. Choć, oczywiście, rozumiem zależność.
Siódemeczko, katastrofy lotnicze mieliśmy nie tyle z powodu braku samolotów (Casa była bardzo porządna, a Tu przecież jakoś kolejne resursy dostawał), co z powodu fatalnego stanu wyszkolenia pilotów – w tym w zakresie przestrzegania procedur. Tak mi się zdaje.
I chyba pamiętam, jak rzecznik LOT mówił, że spodziewają się odszkodowań od Boeinga. Tylko zanim on im wypłaci, to w Locie będzie cienko.
Obawiam sie, Jasiu ze to Ty raczej nie rozmiesz co czytasz, albo masz zle zrodla informacji. Ale ja juz nie bede probowala Cie przekonac z czym Cameron jechal do Brukseli i z czym powrocil, bo mnie to nuzy. Wygooglaj sobie.
Siodemeczko, to wszysto co piszesz jest prawda i koszty medycyny sa dzis oczywoscie znacznie wyzsze niz kiedys, ale ja mowie o relanym zmniejszeniu wydatkow na sluzbe zdrowia w Wielkiej Brytanii- w postaci zmniejszenia personelu, lozek szpitalnych i dostepnych terapii odkad rzad Davida Camerona podjal sie niewdziecznego zadania zmniejszeniia naszego poteznego dlugu publicznego, ktory beda splacaly jeszcze bodaj dwa nastepne pokolenia.
Obecnie jego najlepszy minister w rzadzie – minister oswiaty, stworzony do tej funkcji M. Gove zmaga sie z zadaniem podniesienia oplakanego poziomu szkol „panstwowych” przy znacznie mniejszym budzecie realnym. Bardzo mu kibicujemy, nawet jak nie mamy dzieci w wieku szkolnym. Wczoraj musial sie wycofac z jednego ambitnego przedsiewziecia, bo sie okazalo, ze nie da z taka kasa jak ma. Chcial zlikwidowac jeden stopien maturalny, przy jednoczesnym zwiekszeniu wymagan na nizszych poziomach. Jakos tak. Nie znam sie na tym systemie szkolnym ale tak to rozumiem.
@ozzy: rozumiem i nie mam pretensji 🙂 Ja żyję w Warszawie. Moi bliscy są tutaj. Choć dużo podróżuję i dużo pracuję z cudzoziemcami to jestem Polakiem. Nie mam żadnych polskich kompleksów, nie używam nigdy słowa „polski” jako synonim „głupi” lub „zacofany”. Krótko mówiąc: „Polish and Proud”. Wspomniałeś o Izraelu. To jest dla mnie niedościgły wzór patriotyzmu, identyfikacji obywateli z własnym Państwem i dbaniem o jego dobre imie.
@mt7: rozumiem Twoje podejście. Ludzie oczywiście mają różne podejście także do tego co jest warte ludzkiego życia, w tym własnego. Dla mnie pacyfizm jest szkodliwy, bowiem zwiększa niebezpieczeństwo wojny poprzez pośrednie zapraszanie agresora do agresji.
Teraz już naprawdę życzę wszystkim dobrej nocy.
Si vis pacem, para bellum.
Dobranoc, Koszyczku pacyfistyczno-wojowniczy…
Jasiu, jeśli pozwolisz, nie zgodzę się z Twoją oceną pacyfizmu.
A pisanie o jego szkodliwości włożę do szuflady w dziale: piramidalne bzdury i kłamstwa.
Argument z cyklu zwiększanie niebezpieczeństwa wojny przez pacyfistów włożę do szuflady kłamstwa bezczelnego.
To proste: Jasio wyznaje zasadę zachowania równowagi poprzez wyścig zbrojeń, pacyfiści zaś wyznają zasadę rozwiązywania sporów na drodze prawa. To, że można kroczyć w tym kierunku udowadniają malutkie ale nieustanne kroczki od XIX wieku.
Ale, by nie przesadzać: idea Ligi Narodów i późniejszej ONZ to nic innego, jak próby ograniczenia zbrojeń na rzecz rozwiązywania konfliktów drogą pokojową.
Odeślę Jasia do szkoły, by przypomniał sobie o układach międzynarodowych o nie rozprzestrzenianiu broni jądrowej.
Odeślę Jasia do przedszkola, niech poczyta o zakazie produkcji i stosowania broni chemicznej. Odeślę Jasia do żłobka, niech zapozna się z porozumieniami KBWE/OBWE o redukcji konwencjonalnych sił w Europie.
I na koniec odeślę Jasia do brzucha mamy, niech posłucha jej śpiewu o układach SALT I i SALT II oraz START I i START II
Na koniec chyba odeślę się sam do diabła, bo nie wiedzieć czemu dotknąłem nie tego klawisza, co trzeba. Ale nie będę już dręczył blogowiska swoimi wywodami, wpomnę jedynie, że Jasio absolutnie nie ma racji w ocenie pacyfizmu, co udowadniają politycy wszelkiej maści od ponad stu lat.
Bo w pacyfizmie jesteśmy na etapie gonienia Jasia. Jak go dorwiemy, to się go zamknie i będzie spokój 😉
Eee, tam, Zeenie, mój pacyfizm nie pozwala mi na pozbawianie innych wolności.
Spij dobrze i szybko. 🙂
Dzień dobry 🙂
mroźno, pochmurno, ale wiadro kowy, dzbanek herbaty, ciepła jajecznica, chrupiace bułeczki na wyciagniecie ręki. Miłego dnia 🙂
Wolę w wykonaniu Elżbiety Wojnowskiej, ale tego też można posłuchać 😉
http://teksty.org/michal-hochman,rzucilbym-to-wszystko,tekst-piosenki
A propos zbyt krótkiej kołdry medycznej:
http://dziecko.onet.pl/2165,1,1,mial_nie_przezyc_8_miesiecy__ma_2_lata,galeria.html
Dylemat natury medycznej, ekonomicznej czy etycznej? Kto to rozsupła? Na mnie proszę nie liczyć. Za słaba jestem, za głupia 🙁
Och, jak fajnie:-) . Jajecznica na stole. Dzięki Jagodo 🙂 .
Na początek dnia znalazłam coś takiego, wypowiedź p.Wandy.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13372727,Nowicka__Palikot_mnie_straszyl__mowil__ze_bede_skonczona.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt
I dalej nie rozumiem, bo przecież miała parę dni do namysłu i skutki osobiste dla niej przwidział Palikot i ją przestrzegał.
Pojawia się utrata wiarygodności w innym kontekście. To powinno dać impuls do zastanowienia się nad wiarygodnością ogólnie.
Odnoszę wrażenie, że koleżaniki jej źle życzą, albo są krótkowzroczne.
Określenie, że uległa wbrew sobie pod presją pochylających się nad nią mężczyzn w ustach wojującej feministki też jest słabe.
Niezależnie od okoliczności sama sobie nagrabiła i jak się czyta komentarze, straciła wielu sympatyków.
Biedne dziecko 🙁 .
Czy ból może być stanem naturalnym i przez to mniej odczuwalny, jako że zawsze był obecny? Zakładam, że w łonie matki też już istniał, bo jeżeli przyjście na świat dopiero schorzenie uaktywniło, to nie jest stanem ciągłym.
Podejrzewam, że nie ma dla Hugo terapii obecnie 🙁 .
Baaaaaardzo proszę o trzymanie kciuków pomiędzy 10.30 a 12.00
http://gdanskfestival.pl/GDANSKS/indexpl.html
To już zaczynam trzymać teraz, żeby nie przegapić 10.30 🙂 .
Witam.
Nadrobiłam.
I podsumuję wczorajszą dyskusję: jeżeli czegoś nauczyło mnie dość bliskie obcowanie ze światkiem akademickim, to tego, że nieważne ile ktoś ma lat, jaki stopień/tytuł i staż pracy, jak dużo publikacji, nigdy nie może o sobie powiedzieć, że wie lepiej niż 22-letni przyszły magister, bo nie wie, czy ten młodzian przypadkiem z danego tematu nie jest lepiej oczytany i obkuty niż wykładowca.
Jeśli ktoś ma takie podejście „ja wiem lepiej i już”, to jest nie tylko słabym wykładowcą, ale też człowiekiem, który nie zaskarbi sobie zaufania i popularności u młodzieży. Szczególnie tej, która ma odrębne opinie i szeroką wiedzę na ten temat, których ponoć wiedzący lepiej nie chce uznać ze względu na młodość, brak zatrudnienia w przybytku akademickim i brak rozmaitych skrótów przed nazwiskiem.
Czasem trzeba zrobić krok w tył, wziąć trzy głębokie oddechy, przeczytać wpis adwersarza kilka razy słowo po słowie, odczekać 15 minut i dopiero, spokojnie i merytorycznie, sprawdzając fakty, odpisać. A kiedy ktoś pisze „ależ mylisz się, bo jest tak i tak”, nie odpisywać „co z tego, że w tym argumencie popełniłam błąd, i tak mam rację, bo wiem i już”, tylko zastanowić się, czy może jednak, mimo doświadczenia, wiedzy, itd., się w czymś nie mylę?
Miłego dnia, Koszyczku. Częstuję się jajecznicą i wracam do pracy.
@zeen:
Ja tylko tyle: pacyfizm (doktryna i praktyka) a międzyrządowe rozmowy rozbrojeniowe czy negocjacje pokojowe to naprawdę nie jest to samo. A ktoś kto potępia pacyfizm jako niebezpieczną utopię nie musi wcale pochwalać wyścigu zbrojeń. Ja jestem np. przeciwko pacyfizmowi a za rozmowami rozbrojeniowymi (o ile oczywiście nie są – jak to czasem było w czasie zimnej wojny używane jako zasłona dymna) . Ty stosujesz sylogizmy uroczo proste, o piękności konstrukcji cepa acz w mojej opinii fałszywe.
Gremium blogowemu (o ile to kogoś interesuje oczywiście ) polecam rozstrzygnięcie, czy Jasio, który nie widzi tożsamości negocjacji rozbrojeniowych (prowadzonych zresztą głównie przez generałów 🙂 ) z afirmacją doktryny pacyfizmu musi wrócić do szkoły.
Oczywiście, że zajmować się rozbrojeniem muszą generałowie, bo to oni mają pod pieczą broń.
Ale to nie w ich gabinetach powstają te idee.
A zakładanie, że państwa nieagresywne przez swoją nieagresję zapraszają agresorów do działania, jest jakimś ponurym absurdem.
Dzień dobry 🙂
Mnie też wczoraj coś zadzidziło, a ponieważ, w odróżnieniu od Wodza, nie mam dzidy, to nie udało mi się choćby odrobinę wystawać. 😉
Spóźniłem się na trzymanie, ale ponieważ wszyscy inni chyba chóralnie trzymali, to na pewno dobrze poszło. Musiało. 🙂
Puszczam trzymanie. Było całkiem przyjemne. Robota mogła leżeć odłogiem. Dziękuję Jagodo ;- ) .
Kciuki to teraz trzeba trzymać za Monikę:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,13373522,Burza_sniezna_paralizuje_USA.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
🙂 witam w piekna sobote,
krolowa dni – sobota
@jasiu
jestem z Toba – jezeli ktos sobie wyobraza, ze mozna pokonac jakas armie lezac brzuchem do gory, to niech tak dalej sobie mysli. Pacyfisci nawet fascynowali sie sukcesami i potega hitleryzmu.
Masz racje co do panstwa Izrael, chyba jedyne gdzie patriotyzm jest fascynujacy. Na tym blogu co poniektorzy wysylaja komentatorow do szkol, uwazaja, ze wiedza NAJlepiej – taki zoologiczny besserwissyzm (für Besserwisser)
ozzy
Ja jestem pacyfistą blogowym, więc satrapim prawem wydaję obowiązujący od zaraz dekret o blogowym rozbrojeniu. 😎 Albowiem od wczoraj pojawiły się tu orężne tony – zupełnie niepotrzebne. „Sądzę, że nie masz racji, bo to i tamto” spełnia swoją rolę równie dobrze, a nawet lepiej niż „trzeba być niezłym palantem, żeby uważać tak i tak”. A już słowa „zoologiczny” w negatywnym znaczeniu na psim blogu zupełnie używać nie wypada. 🙄
Ten drugi ton uważam wręcz za szkodliwy, dlatego zostaje on objęty nakazem nierozprzestrzeniania, pod groźbą nawarczenia. 👿 Bo swoją broń oczywiście sobie zachowam. 😈
A gdyby nawet nawarczenie nie pomogło, jestem gotów zejść do schowka i tam rżnąć z Wodzem w pokera, dopóki miłość i pokój nie obejmą blogowego świata. 😆
🙂
polecam wszystkim i zycze milego dnia
http://www.youtube.com/watch?v=39Fwe00oVFM
No, Bobiku, ale jakaś dzida na blogu powinna być!
Byle w odpowiedzialnych ręcach.
Toteż napisałem, że swoją broń w postaci nawarczenia póki co zachowuję. 😎
Wodzowi zresztą też dzidy nie będę odbierał, bo co by to był za Wódz bez dzidy. 😉
Ulżyło mi.
Ozzy, możesz posyłać swoje dzieci, jeżeli Ci na to pozwolą, żeby zabijały innych, lub składać z nich ofiary, jeżeli Ci to pasuje.
Prosiłabym o pewien umiar w wyrażaniu opinii.
Milosc i pokoj bardzo wazna, bo dzide to sie zawsze jakas znajdzie jak zajdzie potrzeba.
Mam nadzieje, ze Monika sie juz odkopala. Spadlo na nas jakies pol metra pieknego sypkiego sniegu.
Zawsze trzeba miec otwarta glowe na nowe idee. Inaczej cala wiedza nie bedzie tworcza, bo bedziemy dazyc tylko do powielania idei, ktore a priori uwazamy za lepsze. A przeciez wiele krajow ma za soba piekne osiagniecia w historii i ogromny wklad do osiagniec cywilizacyjnych. Nawet jesli dzisiaj nie przezywaja swoich 15 minut slawy, to warto o tym pamietac.
Milego dnia. Jagodo, jak poszlo spiewanie w Gdansku?
Jestem tego samego zdania co Siódemeczka – w sprawie dzieci wysyłanych na wojnę. Mit Matki Polki wysyłajacej synów do powstań czyli na śmierć uważam za najobrzydliwszy z obrzydliwych.
I właśnie w imię pacyfizmu, słusznym byłoby, aby UE przekształciła się w federację. Szanse na dalsze życie w pokoju byłyby większe.
Tak sobie myślę. Co przemawia za pozostawieniem dotychczasowych struktur państwowych, poza względami czysto emocjonalnymi? Bo nie wiem, ale ja baba jestem.
W rozmowie o pacyfizmie trzeba przede wszystkim rozróżnić dwie rzeczy: pacyfizm w sensie idei, dążenia i pacyfizm w sensie postawy politycznej, na tu i teraz. Kiedy się te sprawy miesza, powstaje kociokwik.
Dążenie do doskonalszego świata, w którym broń nie byłaby potrzebna, nie jest czystą mrzonką, bo jednak w dłuższym planie czasowym owocuje kolejnymi paktami o nieagresji i traktatami rozbrojeniowymi. Pacyfistą w tym sensie być warto, a może nawet zaliczyłbym to do powinności.
Ale na razie świat doskonały nie jest i jednostronne, dobrowolne rozbrojenie oznaczałoby wydanie się na pastwę, o ile nie jest się krajem, gdzie wszyscy trzymają swoją forsę. Tym, co się jakoś tam sprawdza w praktyce, nie jest, zgodnie z nawoływaniami pacyfistów politycznych, zlikwidowanie własnego arsenału, tylko dbanie o jaką taką równowagę i sił, i kroków rozbrojeniowych.
Można więc być pacyfistą w jednym z tych rozumień, a nie być w drugim. Dlatego lepiej ustalić, o którym rozumieniu się mówi, żeby nie było nieporozumień. 😉
Wielki skrzypek Bronisław Huberman był pierwszym, który postulował Stany Zjednoczone Europy. Zaczął po wizycie w USA (i zachwycie tamtejszą federacją)… no i oczywiście przed II wojną światową.
Stara Europa… nie ze mną te numery, Brunner.
A szkoda.
A że ideę wychowywania dzieci „dla umierania” uważam za obłąkańczą, to chyba nawet nie muszę dodawać. Dość się tu już napastwiłem nad Terlikiem i jego małopowstańczym przychówkiem. 🙄
Dziękuję za kciukotrzymanie 🙂
Broń na blogu być musi. Do obrony pasztetówki przed Latającymi Szwadronami Jarzynowych Fundamenatalistów 😉
Mnie też by Stany Zjednoczone Europy w ogóle nie przeszkadzały, aczkolwiek nawet po odrzuceniu wszelkich nacjonalizmów i patryjotysów widziałbym tu poważną przeszkodę w postaci zbyt wielu języków. Nie będę teraz tego rozwijał, ale na moją psią intuicję ta wielojęzyczność bardzo by utrudniała identyfikację z takim superpaństwem.
Ale nawet w takiej postaci, jak jest teraz, Unia Europejska wymaga trochę innego niż dotąd myślenia o europejskich sprawach. Podejście „mnie obchodzi tylko moje własne podwórko, a Anglicy (Holendrzy, Francuzi, Hiszpanie, etc.) niech się martwią o własne” albo „tyle mojego, co innym wyszarpię” jest dosyć anachroniczne. Teraz kiedy Niemcy kichną, Grecja ma gorączkę, ale i na odwrót. Dlatego mnie obchodzi Polska, ale obchodzi również Portugalia czy Węgry. Bo widzę, ile jest tych naczyń połączonych, które coraz bardziej uniemożliwiają splendid isolation.
Ja mówię w sensie człowieczym, Bobiku.
Moim własnym, ludzkim.
Z tego wynika niezgoda na odbieranie innym życia w majestacie prawa, w imię różnych idei świeckich, czy religijnych etc.
Żyję na tym świecie przecież i rozumiem, że nie wśród aniołów, ale oczekuję i popieram całym sercem i duszą działania, które wyeliminują konflikty zbrojne.
W tym zbrojeniowym interesie i konfliktach tyle jest interesów wąskich grup, a sprzedać ciemnemu ludowi odpowiednią legendę tak łatwo, Bobiku.
@Bobik 9 luty 13, 13:21
Z powyższym się zgadzam. Z jednym jednak zastrzeżeniem, że termin „pacyfizm” już się jednak w praktyce zleksykalizował jako „ideologia bezwarunkowego wyrzeknięcia się przemocy w każdej sytuacji”. Tak właśnie rozumiany pacyfizm odrzucam.
@Bobik 9 luty 13, 13:26
Tu już gorzej. Nie sądzę, by poza fundamentalistami islamskimi gdzieś dzieci są wychowywane „do umierania”. Na pewno nie w Polsce.
Natomiast naród, który chce przetrwać musi niestety być gotowy (oby jak najrzadziej) do ofiar. Stąd proces wychowawczy w interesie tej ciągłości wskazuje na wartości wyższe niż życie. W tym sensie „wychowanie do (gotowości) do umierania” nie jest pozbawione IMHO pozytywów.
@zmora: mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do żadnej „federacji” czy innych „Stanów Zjednoczonych Europy”. Ja jestem Polakiem i chcę Rzeczypospolitej Polskiej. Niewola mnie nie interesuje.
@Ozzy: IDF Rules!!!
Są państwa, gdzie funkcjonują dialekty tak różne, że mieszkańcy wzajemnie się nie rozumieją i żyją, mając jakiś jeden wspólny język.
To właśnie egoizmy narodowe, wciskane w formie najwyższych wartości, powodują wzajemną wrogość bez sensu.
Siódemeczko, ja też popieram wszystko, co wyeliminuje czy choćby ograniczy konflikty. Tylko kiedy zastanawiam się, jaka w tej chwili jest praktyczna możliwość realizacji tego, to wychodzi mi, że jednak utrzymywanie równowagi sił (co kolejnych kroków rozbrojeniowych wcale nie wyklucza). Więc jakoś tak zarazem jestem pacyfistą i nie jestem. 😉
Króliku,
wedle ostatnich doniesień tekefonicznych poszło „średnio”, cokolwiek to znaczy 😉
Dzisiaj będą mieli jeszcze jedno przesłuchanie, choć nie widzę tego w programie. Wyniki jutro.
Dzień dobry. Wszyscy, jak widzę, przy dobrym zdrowiu. To świetnie 🙂
Mnie też podobałaby się wspólna Europa Narodów – bez granic. I nie sądzę, żeby wtedy Wiedeń przestał być Wiedniem, Paryż Paryżem a Warszawa Warszawą. Język proceduralny jeden obowiązujacy – pewnie angielski, bo na swiecie też w zasadzie najpowszechniej znany, a własne języki każdy zachowuje wedle woli. Wspólnota gospodarcza, autonomia kulturowa. Łaj not?
@mt7: Nie wydaje mi się by chęć zachowania tożsamości była z gruntu czymś negatywnym. Bowiem jest podstawową potrzebą dla wielu porządnych ludzi.
Co do egoizmów narodowych to w istocie Polacy wycierpieli od nich (niemieckich, rosyjskich) potwornie, tracąc przez stulecia wolność, ludzi, własność i godność. Przeżyliśmy wytrwałością i gotowością do ofiar w tym propagowaną przez pogardzane przysłowiowe „Matki Polki”. Podobnie (chociaż o wiele trudniej bo bez Państwa i dłużej) musieli zmagać się z egoizmami narodowymi Żydzi. Stąd też dbają o Izrael jak o źrenicę oka.
My ze swoją historią musimy być czujni, choć nie zamykać się i być otwartymi na innych i na przyszłość. Jedno nie wyklucza drugiego.
Niedawno krytykowaliśmy tu posłów za kierowanie się, w pierwszym rzędzie, tym, co uważali za interes swojego regionu/ okręgu wyborczego. A kierowanie się wyłącznie tym, co uważa się za interes Polski („więcej kasy dla nas”), kiedy występujemy jako członek Unii Europejskiej miałoby być w porządku? (Jasio: „Dla Polski zmniejszenie budżetu UE jest negatywne. Cameron chciał głębszych cięć (…) Kiedy staniemy się płatnikiem netto, wtedy zmienię zdanie na camerońskie.”) „Tak to działa w realnym świecie”, Jasiu? Może i tak to działa. Ale nie wszyscy uważają, że tak działać powinno. Ja nie uważam. I możesz mnie lekceważącym gestem ciepnąć do szuflady z – niegroźnymi, bo kanapowymi, a nie demonstracyjnymi – idealistami, a ja Ci, pacyfistycznie, nie dam pięścią w nos, tylko nadal, z tej szuflady, będę nadawać swoje.
Polska żebrakiem Europy? Cwaniakiem Europy? Tak wygląda ta nasza duma narodowa? Wyrwać ze wspólnej kasy, ile się da, a potem odwrócić się plecami? Dają, to brać, a potem choćby przepuścić? I rzeczywiście są tacy, którzy przepuszczają: kupują maszyny, których nie potrzebują na swoich miniaturowych poletkach, tworzą firmy, które z założenia mają przetrwać tylko tak długo, jak długo jest to niezbędne, by nie trzeba było zwracać dotacji. Ale podobno, summa summarum, w większości wydajemy te pieniądze rozsądnie i z pożytkiem dla innych państw Unii. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13372724,Polska___unijny_krolik_doswiadczalny.html#MT
I o to chodzi. Te pieniądze, to jest nasze zobowiązanie. To są środki powierzone, które mamy wykorzystać tak, by całej Unii opłacała się ta inwestycja. Czy rzeczywiście się opłaca? Jestem sceptyczna, pomimo raportów, wspomnianych w lince (których zresztą, przyznaję uczciwie, nie czytałam) i pomimo to, że chyba nie dostalibyśmy tyle pieniędzy od naszych unijnych parterów, gdyby uważali, że to dla nich nieopłacalne. Po prostu nie bardzo wierzę w akuratność takich kalkulacji. Rzeczywistość gospodarcza jest tak skomplikowana, a nam się wciąż, pomimo tylu wcześniejszych pomyłek, wydaje, że umiemy wszystko policzyć. Ot, choćby niedawno eksperci MFW przyznali, że „programy naprawcze” jakie MFW zalecił krajom strefy euro pogrążonym w kryzysie nie działają, gdyż opracowane były na podstawie błędnych założeń. A tak pięknie mieli wszystko policzone – co do centa.
Jasio, ale dlaczego niewola? Możesz mi to przybliżyć?
A jednak, Jasiu, a jednak… Znam i polskie głosy sławiące „piękne i zaszczytne umieranie za ojczyznę”. A umieranie nigdy nie jest piękne, nawet za najpiękniejszą ideę. Ten, kto dzieciom opowiada o urodzie umierania, łże jak… no, jak człowiek. 🙄
Obrony w sytuacji zagrożenia właściwie nikogo uczyć nie trzeba. To jest instynkt, odruch. Gdyby – tfu, tfu, tfu – przyszło co do czego, nawet większość przekonanych pacyfistów odruchowo złapie za sztachetę i walnie w łeb tego, który chciałby skrzywdzić ich rodzinę. Ale pokojowe nastawienie na co dzień, podkreślanie chęci dogadywania się, bardzo niebezpieczeństwo takiego ataku zmniejsza. A „wychowanie do agresji”, w poczuciu zagrożenia, w przekonaniu że wszyscy nam chcą źle i w każdej chwili na atak i śmierć za Sprawę trzeba być gotowym, właśnie zwiększa. Nie mówiąc już o tym, jakie szkody w psychice robi. Dlatego „pedagogikę powstańczą” w wersji terlikowskiej uważam za rodzaj obłędu.
Jasiu,
zachowanie tożsamości i życie we wspólnocie to nie są przeciwstawne wartosci i cele, doskonale dadzą się pogodzić.
Ej, Ty Jasiu – nie przekręcaj, bo to nieładnie i zafałszowuje dyskusję.
Gdzie widzisz pogardę dla Matek Polek?
Jeśli nie zrozumiałeś, o co chodzi, to mogę Ci wyjaśnić.
Mit Matki Polki uważam za obrzydliwy, ponieważ gwałci naturę. Matka chroni życie swojego dziecka instynktownie. Jest ono dla niej najwyższą wartością. Zmuszanie jej w jakikolwiek sposób do poświęcenie dziecka, np. w imię dobra narodu – a w istocie przeważnie w imię pomysłów polityków – stanowi najwyższe okrucieństwo, złamanie prawa natury.
Nie gardzę Matkami Polkami. Przeciwnie, mam dla nich największy szacunek i współczucie. Przeszły piekło.
Bobik – prawie łajza.
No właśnie – o jaką niewolę Jasiowi chodzi? I jakie są wartości wyższe niż życie ludzkie?
Dokładnie tak samo myślę, Ago. Fundusze, to jest przede wszystkim nasze zobowiązanie na przyszłość.
A środki są marnotrawione, choćby ostatni przykład malwersacji przy bydowie dróg.
Sama znam wiele przypadków, gdzie drobni przedsiębiorcy korzystali z funduszy unijnych na rozwoj firmy i przeznaczali je na cos zgoła innego. I specjalnie tego nie ukrywali, tylko się szczycili tym, jacy są sprytni. Jasne, wszędzie są wynaturzenia, ale to nie jest powód do dumy, czy usprawiedliwienia własnych nieuczciwych działań.
Obawiam się, że w przyszłości zacznie się płacz i zgrzytanie zębów, jak przyjdzie nam być płatnikiem netto.
A mnie zastanawia, dlaczego w pakiecie z polskim patriotyzmem nadal występuje matkopolskizm. Na taki pakietowy partriotyzm nikt mnie nie nawróci 👿 Patriotyzm codzienny, polegający na rzetelnej pracy, płaceniu podatków, pomaganiu słabszym, wychowaniu dzieci na dobrych ludzi, uczciwości itp. taki patriotyzm praktykuję na co dzień. Ale wolę wersję wrażliwszą genderowo 🙄
Jagodo, przyznaj się uczciwie, czy fundamenataliści byli świadomi, czy literówkowi? Bo nie wiem, czy zasługujesz na Nagrodę im. Heleny, czy nie zasługujesz. 😆
Vesper, i to jest również moim zdaniem jedyna i słuszna definicja patriotyzmu w dzisiejszych czasach.
Dlaczego my ciągle musimy pielęgnować cierpiętnictwo i mesjanizm? Nijak nie moge tego zrozumieć 🙁 .
Ale się porobiło 😯
Jasiu, mieliśmy historię taką jaką mieliśmy. Nie należy o tym zapominać. Należy pamietać i szanować tych, którzy w najlepszej wierze i wedle swoich wyobrażeń robili co uważali za najlepsze. Dla siebie i dla przyszłych pokoleń.
Ale nasza historia nie może stanowić punktu wyjścia do układania relacji w obrebie UE.
Zaszłości historyczne nie będą solidnym fundamentem pod budowę europejskiej przyszłości. Niezależnie od formalno – prawnego kształtu tej przyszłości. To grząskie, ruchome piaski. Pułapka.
Musimy się na coś, w sposób jednoznaczny i konsekwentny zdecydować: układamy się z partnerami czy z dłużnikami. Jeżeli z „dłużnikami”, to nic z tego nie wyjdzie. Bo to będzie rodzaj wysublimowanej wendety. Rachunek krzywd trzeba zamknąć i raz na zawsze. Odłożyć ad acta. Co najwyżej do wglądu historyków.
Pieniądze na wyrównywanie różnic pomiędzy regionami nie są rozdzajem spłaty długu. To inwestycja w przyszłość. Przyszłość organizowaną w oparciu o zasadę współpracy a nie rywalizacji.
Naprawdę nie widzę żadnego powodu żeby mój wnuk szarpał o cokolwiek swojego rówieśnika z Niemiec czy Francji. Bardzo bym chciała żeby umieli współpracować. Wspólnie rozpoznawać swoje wspólne interesy, wyznaczać cele i je realizować. Żmudnie ucierając konsensusy.
Godząc się na ograniczenia i ustępstawa.
Prawdę mówiąc, w obecnej Europie kwestia umierania za sprawę pojawia się wyłącznie w kontekście misji zagranicznych, w Afganistanie, Iraku czy Mali (jeden wyjątek był w Jugosławii, ale też już jednak parę ładnych lat temu). I nie jest to umieranie za ojczyznę, tylko ponadnarodowe (o ile nie za kasę po prostu, bo i to się zdarza). Więc jak już, to Matka Polka musiałaby dziecinie śpiewać kołysanki o gotowości poniesienia ofiary dla Mali. 😯 😯
Dzień dobry 🙂
Po wczorajszym jestem dziś w mało koncyliacyjnym nastroju, powstrzymywanie się od wyczerpuje. Pomilczę.
Bobiku,
stety lub niestety literówka 😯
Tak bardzo się przestraszyłam ataku Jarzynowych Fundamentalistów na pasztetówkę … 😉
A, jak literówka, to bum, bum, tede-um. 😈 Nagrodę im. Heleny otrzymuje dziś Jagoda! 😀
Na poprawienie humoru 😉 .
http://natemat.pl/50149,zwiazki-partnerskie-w-stolicy-juz-sa-w-komunikacji-miejskiej-zalegalizowal-je-pis
@Aga 9 luty 13, 14:04
Realia są takie, że ten kto bierze chce brać a ten kto daje chce dać mniej a przede wszystkim sensownie. Każdy ma swoją rolę do odegrania. My nie jesteśmy żebrakiem ani cwaniakiem. Tylko beneficjentem netto. Działamy jak beneficjent netto a GB czy D jak płatkik netto. Emocje niepotrzebne. Po to jest szczyt Rady Europejskiej, żeby się dogadać. Ne widzę problemu. Co do fragmentu o konieczności sensownego wydawania powierzonych środków – pełna zgoda z tym co napisałaś. Oczywiście.
@zmora 9 luty 13, 14:06
W mojej ocenie sfederalizowanie Europy w jeden organizm państwowy doprowadziłoby do szybkiego odrodzenia się tożsamości i egoizmów narodowych, które są wg. mnie w odróżnieniu od traktatów prawniczych zjawiskami naturalnymi i przyrodzonymi. Polacy jako słabsi ekonomicznie i demograficznie pozbawieni własnego państwa popadli by w uzależnienie (niewolę). Lepiej już mieć własne państwo i wspólpracować z innymi w ramach organizacji międzynarodowych niż ryzykować podpadnięcie pod jakiś nowy „pax germanica” czy coś takiego. Teraz jest OK mniej więcej.
@mt7 9 luty 13, 14:10
Moim zdaniem w jednym państwie wielonarodowościowym było by to trudniejsze niż w obecnym układzie.
@Bobik 9 luty 13, 14:07
Hm, trudno polemizować, bo jesteś „za a nawet sprzeciw”. Moje zdanie jest takie, że jeżeli naród z taką historią jak nasza chce przetrwać to musi być gotowy do ofiar gdy przyjdzie konieczność i tę gotowość przekazywać kolejnym pokoleniom. Nie jest to fajne ale tak jest bo nas w dziejach ciągle ktoś napada i chce zniewolić. Teraz mamy 20 lat wolności ale to jeszcze żadna gwarancja.
@Dora 9 luty 13, 14:11
O niewoli już pisałem powyżej: chodzi mi o niebezpieczeństwo popadnięcia w niewolę silniejszych narodów gdybyśmy zamienili nasze państwo na jakieś Stany Zjednoczone Europy itp. Potem kolejne pokolenia musiały by niestety podjąć krwawą walkę o wolność od utopiii jak 15 lat temu Chorwaci czy Bośniacy.
Co do wartości wyższych niż życie. No cóż to jest kwestia wyboru. Są ludzie, dla których wolność, państwowość, wiara religijna, życie innego człowieka, godność rozumiana jako niepozwolenie na upodlenie samego siebie są wartościami wyższymi od życia własnego i innych ludzi. Rozumiem, że dla Ciebie nie. Szanuję to, ale to nie jest jedyna możliwa postawa. Np.znakomita większość ludzi uważa np. zdrowie (nie mówiąc o życiu) własnego dziecka za wartość wyższą od życia własnego. To taki prosty przykład, ale są i bardziej abstrakcyjne – patrz wyżej. Ja np. za wiarę religijną życia bym nie oddał, za własne dziecko choćby w tej chwili. Za współwięźnia jak M. Kolbe – nie sądzę. Za przetrwanie Polski chyba tak, choć oczywiście to by się musiało sprawdzić w tzw. praniu. Za przetrwanie „Stanów Zjednoczonych Europy” nigdy.
@vesper 9 luty 13, 14:15
Patriotyzm to patriotyzm. Zawiera w sobie i elementy praktyczne i elementy symboliczne. Można płacić podatki i być uczciwym człowiekiem a niekoniecznie mieć afirmatywny stosunek do symboliki narodowej. Można też być złodziejem i nadal być patriotą poprzez przywiązanie do sfery tożsamościowo-symbolicznej. Sprawa jest skomplikowana. Są ludzie, którzy mieszkają na emigracji, płacą podatki, pomagają słabszym, wychowują porządnie dzieci a są patriotami kraju z drugiego końca świata wyłącznie poprzez sferę kulturową i symboliczną.
A jednak sie kreci…
Bardzo chcialbym, by @mt7 apel o umiarkowanie zachowala ad usum privatum …i pewnej pani z PAH…chyba Matka Polka? Nic tu po mnie.bye!
Patriotyzm pojmowany jako afirmatywny stosunek do symboliki i historii, będzie raczej odchodził w przeszłość, wraz kulturą kolektywistyczną. Pewnie nigdy tak do konca nie odejdzie, bo i myślenie wspólnotowe zawsze w jakiejs formie będzie trwać, Ale definicja grupy własnej będzie się zmieniać, a wraz z nią, symbole do afirmowania. Musimy uważać, Jasiu, by nie zostać z symbolami, za którymi nie stoi już żadna treść.
A teraz niby nie jesteśmy zależni od innych krajów. Nie ma państwa, które nie byłoby w jakiś sposób zależne od innych.
ozzy – albo czegoś nie rozumiesz, albo przesadzasz.
Czy mogę Szanowny Ogół poprosić o niekomentowanie komentarzy sugerujących niechęć do dalszego przebywania w naszym towarzystwie? Wyjście ewakuacyjne nie powinno być zastawione. 😎
Co zaś do patriotyzmu, to myślę jak w tej piosence Marii Peszek: lepszy żywy obywatel niż martwy bohater.
Bobik: 😆 😆 😆
That’s the spirit, Piesku!
Ozzy 14:50
odpowiedziałam dokładnie na ten Twój tekst:
„jestem z Toba – jezeli ktos sobie wyobraza, ze mozna pokonac jakas armie lezac brzuchem do gory, to niech tak dalej sobie mysli.”
Dalsza Twoja wypowiedź nie jest dla mnie jasna.
W sprawie bywania, wybór należy do Ciebie.
Bardzo się zgadzam z Vesper, że sfera symboliczna, jeżeli ma być żywa, musi podlegać ciągłym zmianom, bo z grubsza na tym życie polega. 😉 Próby utrzymania zawsze tych samych symboli, z niezmienioną treścią i kształtem, skazują je na martwotę. Czyli w gruncie rzeczy najgorszymi wrogami symboli są ich najwięksi obrońcy. 😯
Jasio: „Są ludzie, dla których wolność, państwowość, wiara religijna, życie innego człowieka, godność rozumiana jako niepozwolenie na upodlenie samego siebie są wartościami wyższymi od życia własnego i innych ludzi. ”
Wolałabym, żeby ludzie o tej postawie dysponowali tylko swoim zyciem. Nikomu nie zabrania się ginąć za ojczyznę itd.
A propos upodlenia: ciekawa jestem, co by Jasio powiedział tym więźniom z Auszwicu, którzy robili wszystko, żeby przeżyć w tym upodleniu, zamiast rzucić się na Niemca z okrzykiem patriotycznym na ustach i pozwolić się zastrzelić na miejscu.
@vesper 9 luty 13, 15:03
No, już Róża Luxemburg to wieszczyła. Na razie bez skutku.
Ja tam lubię konkretne państwo i jego symbole a także więź narodową. Wolno mi.
@Dora 9 luty 13, 15:09
Cytat z piosenki tyle efektowny co nie za mądry. Na pewno lepszy żywy obywatel niż martwy bohater ale to fałszywa alternatywa.
Bardziej prawdziwe to: żywy niewolnik albo martwy bohater
albo żywy obywatel albo żywy niewolnik.
albo żywy bohater a martwy bohater.
Na ogół żywi obywatele stawali się martwymi bohaterami bo ktoś im chciał zabrać albo życie albo to „obywatelstwo” (wolność).
@Nisia:
„…co by Jasio powiedział tym więźniom z Auszwicu, którzy robili wszystko, żeby przeżyć w tym upodleniu, zamiast rzucić się na Niemca z okrzykiem patriotycznym na ustach i pozwolić się zastrzelić na miejscu…”
Jasio powiedziałby im, że stosowali właściwą dla danej sytuacji strategię i taktykę. Jasio nie utoższamia patriotyzmu i bohaterstwa z głupotą.
Natomiast inna byłaby ocena gdyby to byli nie więżniowie obozu koncentracyjnego tylko żołnierze z bronią w ręku – nawet będący w mniejszości.
Rozumiemy się?
@Bobik:
Zgadzam się, wszystko ewoluuje. Albo… prawie wszystko. Zawsze jest jaka stała, jakiś fundament. Przynajmniej dla mnie.
Czy powinnam trzasnąć kopytami i powiedzieć: tak jest, rozumiemy?
Rozumiem, że Jasio pozostawia wyłącznie sobie samemu ocenę sytuacji, w której należy zachować się tak a nie inaczej.
Jasio wygląda mi na pułkownika. Co najmniej.
Idę gotować kluski.
Rozumiemy. To znaczy, że kilku żołnierzy z bronią w ręku rzucających się na brygadę pancerną, to nie jest głupota, tylko bohaterstwo.
Pozostań, Jasiu, przy swoim zdaniu, jeśli masz jakiś powód.
@Nisia:
„…Czy powinnam trzasnąć kopytami i powiedzieć: tak jest, rozumiemy..”
Niby dlaczego? 🙂 To blog dyskusyjny a nie szkolenie wojskowe.
Jasiu,
piosenka, o której mowa, dotyczy czasów obecnych i ustawienia ważności spraw według aktualnych hierarchii. Jest protestem przeciwko obsesji jednej ze stron naszej sceny tzw. politycznej, podbijającej znaczenie martyrologii, będącej dziś pojęciem z księżyca. Żyjemy w innych czasach, w innych realiach i co innego jest potrzebne, lepiej możemy pomóc krajowi budując drogi niż budując pomniki.
A swoją drogą, hasło pracy u podstaw było mi zawsze szczególnie bliskie.
@Wielki wódz:
„Rzucanie się” oznacza działanie zaczepne. Zła taktyka w przytoczonej sytuacji. Właściwa to rozproszenie, i zaczekanie na lepszą sytuację.
Problem z tymi rzucanymi dla celów polemicznych scenkami jest taki, że zakładają one własną skończoność. W istocie decyzje podejmuje się mając w głowie dłuższy fragment czasu i rozmaite konteksty.
Mnie chodzi o zasadę ogólną: czy zawsze należy się poddawać by zachować życie, czy nie. O zasadę ogólną a nie o rozwiązywanie sztucznych casusów. W kilku nie należy się rzucać na czołgi. Ale obrona Westerplatte przez tydzień miała sens.
@Dora:
I oby tak trwało. Masz gwarancję, że tak będzie wiecznie? Ja nie mam. I dlatego trzeba się też mentalnie przygotowywać „para bellum” niestety. Tak sądzę. Inaczej to naiwność. Ja jestem za budową dróg i za budową pomników. Państwo składa się z jednego i drugiego.
Jasiu, ale Róża Luksemburg próbowała to ugryźć z drugiej mańki, zamieniając wspólnotę narodową na klasową. A teraz mamy trend odwrotny, ku indywidualizmowi, z jego filozofią i odmiennymi kategoriami etycznymi. Tego nie zatrzymasz, choćbyś chciał. W tym trzeba sie nauczyć poruszać.
Jasiu, masz niestety rację z tymi pomnikami. Tu i teraz, powiedzmy od stu lat i jeszcze jakiś czas. Ale rozkmiń, cytuję, dłuższy okres czasu i rozmaite konteksty, koniec cytatu. To nic, że 98% populacji, w tym i Jasio, nie robi tego, czasom i kontekstom to wcale nie przeszkadza. Te 98% dostanie kiedyś inne pomniki, tak jak i dawniej miało inne, przyjmą to do wiadomości i będą się gorliwie stosować, a pozostali w każdych czasach i kontekstach sobie kombinują, czy to jest aby najlepsze. Ktoś myśli, żeby patriotą mógł być ktoś, rozumiemy się?
Wracam do nory, bo robić trzeba.
@Vesper:
Ja się poruszam we współczesności całkiem sprawnie, thank you.
A mój włąsny, autonomiczny indywidualizm domaga się wspólnotowości, wzruszenia przy hymnie, wywieszenia flagi na 3 maja i 11 listopada, uchylenia czapki przy grobie Nieznanego Żolnierza i karpia na Wigilię. „I dobrze mnie z tem, bez dwóch zdań” :-).
Nawet głosowałem do Sejmu na prawnuczkę Prezydenta Wojciechowskiego i Premiera Grabskiego 🙂
Dla ochłody:
https://picasaweb.google.com/115054190595906771868/February92013
p.s.Czy wałek do ciasta kwalifikuje się jako bronia? Mam jeszcze tasak i zbiór tępawych, niestety, noży. Ewentualnie może być mietła 😉
Alicjo, o czymś zapomniałaś. 😎 http://www.youtube.com/watch?v=FSKvi5sB1Po
Każdy ma prawo zamykać się we własnym świecie, jakby on archaiczny nie był 😉 .
Tylko proszę, Jasiu, nie domagaj się od alergików, aby w ramach wspólnoty raczyli się karpiem na Wigilię, bo raczej nie znajdziesz zrozumienia 🙂
O, taka by mogła być kołysanka współczesnej Matki Polki. 😈
Zaśnij syneczku, nie bój się burzy,
co głucho grzmoci w oddali,
nie musisz nawet być całkiem duży,
by pójść umierać za Mali.
Że już za Polskę trudno umierać,
złości, oburza i trwoży,
no, ale za coś, jasna cholera,
z życia ofiarę trza złożyć.
Jak na to przyjdzie, składaj z przytupem,
bo tak po prostu wypada,
wszak nie od dzisiaj trują tym d..ę
matki, co z dziada pradziada.
Cóż ci po życiu pod jakimś knutem,
choćby i było niezgorsze,
nie chcesz być chyba jak sąsiad Ziutek,
pić whisky i jeździć Porsche.
Ziutek w Europy niewoli jęczy,
za forsę jej domy stawia,
Lepiej już, zamiast aż tak się męczyć,
karmić papugę i pawia.
Zaśnij, syneczku, śnij sny szczęśliwe,
świetlana czeka cię dola,
jak cię wychować zdołam właściwie,
dasz utłuc się za symbola.
Alicjo, a sex appeal? Skądinąd wiadomo, że to Wasza broń kobieca. 🙄
Chciałaś ukryć najgroźniejsze zasoby zbrojeniowe przed kontrolerami. Oj, nieładnie! 👿
@Bobik:
Fajne 🙂
@Zmora
Rozumiem doskonale, że karpia można nie lubić. Ja też nie przepadam. Jem raz w roku 24 grudnia (to nawet dobrze że jeszcze przed Świętami – jakby powiedział płk. Molibden z pewnego filmu), a obok stawiam kupione u sąsiada sushi w ramach nowoczesnego patriotyzmu by pomóc bliźniemu 🙂
No dobra, jeden w Wigilię je karpia, drugi w tym czasie ogląda na kompie „Żywot Briana” 😉 W ramach tego samego państwa. I fajno jest, póki nikt nikomu niczego nie narzuca i nie uważa, że ten drugi nie jest patriotą.
Oj, dopiero teraz zauważyłem, że kontrolerką zbrojeń u Alicji była Łajza. 😆
@Dora:
Always look on the bright side of life 🙂
Ja nikomu nic nie narzucam i nie oceniam czyjegoś patriotyzmu. Albowiem jestem centrystą nacjonalistycznym zwanym też centrowym nacjonalistą.
Natomiast nie chcę by mnie z kolei ktoś stygmatyzował jako wstecznika, zaściankowca czy innego faszystę nienadążającego za postępem postępu.
Jasiu, trzaśnięcie kopytami było naturalnym odruchem na „rozumiemy się” – prosto ze szkolenia wojskowego.
Wodzu, najwyraźniej zapomniałeś, że Dzida Bojowa jest podstawową bronią piechoty przeciwko czołgom!
Bobiku, wierszyk, jak zwykle, pycha aż gały wypycha.
Jasiu, a nie zmieniłbyś sobie części nazwy, nie zmieniając poglądów? 🙂 Bo nacjonalizm, chyba nawet jeszcze bardziej niż pacyfizm, już wszedł w pewne językowe buty, które po prawdzie zbyt ładne nie są. A nawet mam wątpliwości, czy są wygodne. 😉
Centryzm może zostać. Sam jestem centrysta, to popieram. 😆
Wiecie, poczytałam do tyłu i jakoś tak mi wychodzi, że Jasio jest Prawdziwym Patriotą, a Blog jest patriotycznie podejrzany.
Wzruszacie się przy hymnie, prawda?
My z Alicją w rejsie codziennie wychodzimy o ósmej na podniesienie bandery, to nam cię chyba też liczy?
Nisiu, komplement niech się komplementem odciska! 😎 Mnie jeszcze nie opadła radocha z powodu Twojego wczorajszego Szekspira. 😆
@Bobik: No ja żartowałem sobie. Ironia maleńka taka.
Poważnie mówiąc jest istotnie problem językowy. Bo istotnie, nie mogę o sobie powiedzieć po polsku „nacjonalista” bo to oznacza poglądy skrajne – w Polsce z paroma wyjątkami na ogół pozaparlamentarne. Mnie nic do tego.
Chętnie bym mówił o sobie „Patriota” – tak jak myślę w milczeniu, gdybym sam nie czuł, że to w polszczyźnie nie jest słowo do codziennego użytku (chyba że się ma w głowie przewrócone).
Po angielsku jest łatwiej. Mogę powiedzieć, że jestem „Polish nationalist” i nie ma tego smrodku.
Centrysta to nie to samo.
Ciężko ze słowami.
Ja już jestem za duża dziewczynka, żeby wzruszać się przy hymnie. Myślę sobie: o, instrumentację Sikorskiego grają, albo: czego tak wolno, przecież to mazurek itp. Zboczenie zawodowe 😛
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/Patriotyzm#5842973090628260130
No, droga Doro, mnie też czasami tempo żałobne denerwuje. Podobnie przy „Bóg się rodzi” wytym artymicznie…
Przy hymnie? Zależy. Czasem się wzruszam, a czasem w ogóle. Ale nie wiem, czy to zaliczyć do indywidualizmu, czy do niedoboru genu patriotycznego. 😳
@Dora,
Na brak wzruszenia narodowego dobry jest roztwór C2H5OH. To wiemy od Mieszka I. 🙂
P.S. A co powiesz fachowo na wykonanie p. Edyty Górniak w Seoulu?
wytym = imiesłów przymiotnikowy współczesny od wyć (nieistniejący w gramatyce)
Jasiu, nie prowokuj 😆
„Bóg się rodzi”, Nisiu, to typowy polonez, ale ludziska u nas poczucia rytmu nie mają 👿
Doro, no właśnie. Robiłam kiedyś program z kolędamy, wyeksponowaliśmy wszystkie kujawiaki i mazurki, a „Bóg się rodzi” artystka tak odśpiewała, że tułów słuchacza sam się skłaniał polonezowo. Aranżacje też mieliśmy odpowiedzialne.
AUSZWIC?????
poprawna nazwa obozu zaglady Zydow AUSCHWITZ a to co Niemcy zrobili w obozach smierci mozna bylo zrobic tylko Zydom. !
Przypomne jeszcze jeden fakt, ktory sie skrywa skrzetnie:
Ksiaze Kosciola kat. w Polsce (wowczas bp lubelski) tak powiedzial: „Na procesie Bellisa zebrano duzo dawnych i wspolczesnych ksiag zydowskich, lecz kwestia uzywania przez Zydow krwi nie zostala decydujaco rozwiazana” Jesli kard. Wyszynskiemu nie bylo znane, czy Zydzi biora krew na mace to co mozna powiedziec o reszcie….
Nikogo nie stygmatyzuje, nie nazywam—–
PS pamietam jak ktos, kiedys w pewnym pismie pisal…ajatolah Wyszynski 🙂
Tak mi się zdaje, Jasiu, że Twoja uwaga o patriotyzmie, który w polszczyźnie nie jest słowem do codziennego użytku, ma jakiś związek z pojmowaniem codziennego patriotyzmu jako płacenia podatków, etc. Ale może się mylę. 😉
Bobiku, wysłałabym chrzestnej wnuczce, ale ona dziewczynka. Aż żal, ile traci 🙁
Ostatnio wzruszyłam się przy hymnie walijskim, potem irlandzkim, a dzisiaj szkockim. Geny mi się rozlazły po cudzych patriotyzmach 🙄
@Bobik:
Hm, to nie była moja intencja.
Po prostu językowo wyczuwam, że „patriotyzm” jest raczej do mówienia o innych ludziach i raczej od święta a na pewno nie o sobie i nie na co dzień. Ja w milczeniu mogę określić sam siebie jako „patriotę ” i wiem wtedy o co mi chodzi. Ale oczywiście nigdy publicznie tak o sobie nie powiedziałem. Byłbym zażenowany własnym palanctwem (albo nazajutrz upojeniem alkoholowym, które doprowadziło mnie do takich wynurzeń) 🙂 . Mogę natomiast spokojnie tak określić innego człowieka i jest to wtedy dowód uznania.
Kłopot z nazywaniem pogladów i spraw. Niestety.
To mi się dosyć podoba:
Rzadko na moich wargach
Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna –
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.
Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie,
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.
Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.
Widziałem, jak do Jej kolan –
Wstręt dotąd serce me czuje –
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.
Widziałem rozliczne tłumy
Z pustą, leniwą duszą,
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
Resztki sumienia głuszą.
Sztandary i proporczyki,
Przemowy i procesyje,
Oto jest treść Majestatu,
Który w niewielu żyje.
Więc się nie dziwcie – ktoś może
Choć milczkiem słuszność mi przyzna –
Ze na mych wargach tak rzadko
Jawi się wyraz: Ojczyzna.
Lecz brat mój najbliższy i siostra,
W tak czarnych żałobach ninie,
Ci widzą, że chowam tę świętość
W najgłębszej serca głębinie.
Ta siostra najbliższa i brat ten,
Wybrani spomiędzy rzeszy,
Ci znają drogi, którymi
Moja Wybrana spieszy.
Krwawnikiem zarosłe ich brzegi,
Łopianem i podbiałami:
Śpieszę z Nią razem, topole
Ślą swe westchnienia za nami.
Przystajem na cichych mogiłach,
Słuchamy, azali z ich wnętrza
Taki się głos nie odezwie,
Jakaś nadzieja najświętsza.
Zboża się złocą dojrzało,
A tam już widzimy żniwiarzy,
Ta dłoń swą na czoło mi kładzie
I razem o sprzętach marzy.
A potom, podniósłszy głowę
Do dalszej wstając podróży,
Woła: „Miej radość w duszy,
Bo tylko radość nie nuży.
Podporą ci będzie i brzaskiem
Ta ziemia tak bujna, tak żyzna,
Nią ci Ja jestem na zawsze
Twa ukochana Ojczyzna”.
Jakiś złośliwy złoczyńca
Pszeniczne podpala stogi,
U bram się wije niebieskich
W rozpaczy człowiek ubogi.
Jakaś mordercza zaraza
Z głodem zawiera przymierze,
Na przepełnionych cmentarzach
Krzyże się wznoszą świeże.
Jakoweś głuche tętenty
Wskroś przeszywają powietrze,
Kłębią się gęste chmurzyska,
Czyjaż to ręka je zetrze?
Jakaś olbrzymia rzeka
Wezbrała krwią i rozlewa
W krąg purpurowe swe nurty,
Zabiera domy i drzewa.
Jakoweś idą pomruki –
Drży niepoznana puszcza,
Dęby się groźne ozwały,
Cóż to za moc je poduszcza?
A nad tą dolą – niedolą
Poranna nieci się zorza,
Na pieśń mą, Ojczyzny pełną
Spływa promienność jej Boża.
W mej pieśni, bogatej czy biednej –
Przyzna mi ktoś lub nie przyzna –
Żyje, tak rzadka na wargach,
Moja najdroższa Ojczyzna.
Jan Kasprowicz
No ale bardziej wspólczesny (i lepszy!) poeta nawołuje tak:
(…) powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku (…)
Oj, za powaznie się zrobiło 🙂
Zmykam
Pozdrowienia dla wszystkich.
Ozzy, a propos hymnów i IDF to spokojnie możemy wspólnie zaśpiewać Hatikvę. Wierz lub nie ale umiem na pamięć.
Jasiu, miałem raczej na myśli, że ja ten związek gdzieś tam widzę, mimo Twojej intencji. 🙂
Ozzy, ponieważ sam wspominałeś o tym, że od dawna nie masz stałego kontaktu z polszczyzną, chętnie Ci wyjaśnię: kiedy ktoś pisze „w Auszwicu” świadomie (a w przypadku Nisi nie ma najmniejszych wątpliwości, że pisze świadomie), oznacza to, że chce osiągnąć jakiś specyficzny odcień znaczeniowy. W tym przypadku podkreślenie, że nawet w tym, z natury rzeczy męczeńskim miejscu, na co dzień często wygrywała zwyczajna, mało podniosła chęć przetrwania, a nie matyrologia i pęd do umierania za jakąkolwiek sprawę.
” ludziska u nas poczucia rytmu nie mają …”
W czasie stanu wojennego napisalam na zamowienie naszych Rosjan godzinne sluchowisko o narodzinach Solidarnosci. Skladalo sie ono niemal z samych tzw. actualities, czyli autentycznych dzwiekow i wypowiedzi, nagranych przez roznych reporterow w wiadomej stoczni. I jednozdaniowych slow laczacych te dzwieki.
No i wczasie gdy zgryywalismy ten program z kolega, z rosyjskiej redakci, Igorem, wyszlam na korytarz na papierosa (to byly czasy! papieros na korytarzu przed studiem!)
I jak palilam, korytarzem bardzo szbkim, niemal biegnacym krokiem przechodzil jeden z bardzo wysokich Dyrektorow Serwisu Swiatowego. Przed drzwiami studia skad dochodzily na korytarz wyte baranimi glosami i falszywie spiewy strajkujacych robotnikow , zatrzymal sie nagle i z pewnym horrorem w oczach zwrocil sie do mnie: Oh my God! And what is THIS? – bardzo oskarzycielskim tonem.
– To strajkujacy w Stoczni Gdanskiej robotnicy spiewaja patriotyczna piesn „Boze, cos Polske…” – odrzeklam z cala godnoscia, na jaka moglam sie zdobyc…
– Oh! – powiedzial Wysoki Dyrektor z rezygnacja i pobiegl dalej.
Tyle lat minelo, a ja to wciaz wspominam z mieszanina rozbaweinia i pewnej przykrosci.
Bo ona „O” winna być w sercu i głowie, niepotrzebne są jej granice i zasieki.
Można ją mieć w wielkim stężeniu w sobie żyjąc na Antypodach.
Nie lubię wielkich słów, a zwłaszcza ostatnio, gdy wielu nią sobie gębę wyciera odmawiając innym prawa do bycia prawdziwym Polakiem.
@Helena:
Niezłe 🙂
No właśnie, można mieć z tym problem, gdy nader wielu współobywateli chciałoby cię wysłać na antypody.
„W Auszwicu” to oczywiście cytat z Borowskiego. Z tym, że on pisał „w Auschwitzu”.
Herbert (nie będę złośliwy i nie dodam po jego stronie Rymkiewicza 😉 ) czy Miłosz, Gombrowicz, Szymborska, Mrożek? To polskie, i to polskie. Czasem się wydaje, że uda się ich wszystkich pokojowo trzymać w jednej szufladzie, ale nieraz jednak tak wychodzi, że zaczynają się toporem prać po łbiech. 🙄
Oczywiście, Jasiu. Borowski m.in. właśnie przez takie kolokwializmy „obierał” Auschwitz z patosu, tak jakby mówił „ludzie, puknijcie się w głowę. Umieranie, a nawet samo postawienie wobec niego, jest potworne i zwierzęce, nie patetyczne”.
@Bobik: Wiem, dane mi było jeszcze chodzić do dobrego liceum. Genialna proza.
Borowski po obozie potem sam niestety zapisał się do oprawców i marnie skończył w rezultacie 🙁
Kasprowicz – Bobik 0:1
Choć ogromną sympatią darzymy tu inne półkule i trzymamy kciuki, żeby żadne siły, żadne burze (śnieżne) nie zrobiły im krzywdy, to jednak altruizm nasz nie sięga aż tak daleko, żeby oddać im Kierowniczkę. 😎
Kierowniczka zostaje tam, gdzie jest i juszsz! Zwłaszcza że tam, gdzie jest i tak jest wszędzie. 😆
Nie mów hop, Wodzu. Zobaczymy, co będzie po drugiej połowie. 😆
A jednak po ekscesach IV RP slowo „patriota” zrobilo sie na tyle podejrzane, ze sam by siebie tak za Kota Najwyzszego nie okreslal, bojac sie, ze znajde sie w tym samym worku co Zdort i Maslon. Poczekalbym aby nazwali mnie tak Przyjaciele w nekrologu i moze tez jakimis innymi slowami.
Real wzywa. A ja muszę odpowiedzieć na wezwanie, bo w poniedziałek u nas wolne i przydałoby się mieć w chałupie coś do zeżarcia. 😎
Bobik,
czy na wszystko masz odpowiedz….? Jestes rzecznikiem Nisi?
Pisac swiadomie? Cos z ta swiadomoscia…nie tak!
PS p.Helena –wowczas pracowal w sekcji rosyjskiej BBC Sewa Novogorodsew (Vsevolod Borisowicz) —BiBiSeva i do dizisiaj jest w BBC Russian Service.
Siewa byl znakomitym, bardzo popularnym wsrod swych sluchaczy DJ- em i swietnym kucharzem w zyciu prywatnym. Nie sadze by wciaz pracowal, gdyz Serwis Rosyjski juz od szeregu lat nie istnieje, a Siewa mial tez juz swoje lata.
@Kot Mordechaj:
Serwis Rosyjski BBC jak najbardziej istnieje do tej pory tyle, że w sieci a Siewa – któremu 72 lata nadal w akcji z programem: BiBiSeva, wiadomości z ludzką twarzą :-);
http://www.bbc.co.uk/russian/multimedia/2011/03/000000_podcast_bbseva_gel.shtml
@Kot Mordechaj
jest Siewa na BBC Podcasts /BBCeva/ –Russkaja Sluzba 🙂 jest tez wspanialym felietonista.
http://www.bbc.co.uk/russian/multimedia/2011/03/000000_podcast_bbseva_gel.shtml
PS Zbigniewa Blazynskiego/BBC broszure z rozmow z Jozefem S. mam na swojej polce a z kolei tescia niegdysiejszego szefa pol.sekcji Pszenickiego tj Matuszewskiego(Ryszarda) cenie za genialnosc krytki lit. (pan Ryszard zmarl pare lat temu)
@Jasiu
szybki jestes–speedy Johnny …..a jak Johnny to Jasio Zima
Hoghway61 revisited (spotkalem go w Szwecji)
http://www.youtube.com/watch?v=QrNo5LTa62U
@Ozzy: Wywiady Błażyńskiego z Światło były robione nie w BBC a w Rozgłośni Polskiej RWE. CHoć oczywiście po opuszczeniu RWE Błażyński był dziennikarzem a potem dyrektorem w BBC.
Żaden cytat z Borowskiego z tym Auszwicem. Mówię tak, bo mi się tak chce i nie oznacza to braku szacunku dla miejsca i tragedii.
@Ozzy: czysty przypadek. Czasem słucham BBC Ruską Służbę 🙂 aby utrzymywać na bieżąco mój rosyjski, którego używam czasem zawodowo. Oglądam też telewizje rozmaite. Stąd wiedziałem o BBC i Sevie.
@Nisia:
Wiem, że tak mówisz. Borowski też tak mówił (pisał). Taki dialog mi się przypomniał z „Misia”:
– Krysia: „Dobranoc, mój Książe”
– Ochódzki: „A co to takiego”
-Krysia: „Jeden kolega z teatru tak mówi, nie wiem dlaczego”
🙂
Przepraszam coś mi bez mojej wiedzy podwójnie wysyła. Zresztą muszę oderwac się od komputera. Pa!
Bobiku, wielkie dzięki.
Na pewno nie bedę udowadniała nikomu, że jestem patriotką, że szanuję przeszłość i że ogólnie nie jestem kretynką.
Rozumiemy się?
Mam do zrobienia zapiekankę. Goście jadą.
Też bym zjadła zapiekankę 🙂 Ale nie bój się, Nisiu, nie jadę do Ciebie 😉
@Jasio
a ja wiedzialem, poniewaz moj kolega z emigracji pohelsinskiej 75 z Moskwy (Izrael-Szwecja) czesto mi o nim opowiadal i czasami slucham Novogordsewa i lubie jego stare teksty.
Jakze ciekawe sa historie refuznikow z SSSR–przeplata sie humor z tragizmem ich losow (psychuszki, by nie trafic do armii sowieckiej,moj kolega symulowal przed wyjazdem do Izraela)
kiedys wychodzily ciekawe periodyki emigr. Kontynent, Echo, Wremia i my (B.Perelmana), zurnal 22, Syntaksis (mam czesc ich w moich zbiorach)
To chyba tyle,
vale
Ozzy
@Ozzy:
A Wikipedie twierdzi, że on tak w ogóle to Lewensztajn jest 🙂
„Seva Novgorodsev MBE[1] (Russian: Се́ва Новгоро́дцев, which is a pseudonym, his real name being Vsevolod Borisovich Levenstein (Всеволод Борисович Левенштейн), born on 9 July 1940) is a radio presenter on the BBC Russian Service, and is famous through the former Soviet Union.”
Na razie
Bardzo mi sie podoba taki patriotyzm jak ten opisany przez Vesper o 15:03. Patriotyzm w wersji z poleglymi dziecmiczy mlodymi ludzmi mniej. Nawet ci co wierza w taki patriotyzm nie naklaniaja swoich dzieci do sluzby w armii, gdzie jest szansa zeby na dnie z honorem lec.
@Jasiu
Zb.Blazynski, tak, to bylo dla RFE i oczywiscie mam przed soba jego „Toawrzyszy”, ktorzy zeznawali przed komisja Grabskiego wyd.PFK, Londyn 87; z pewnoscia wowczas w BBC Swiatlo, by nie przeszedl (rok 1954!) a w Freie Europe bylo inaczej (nie wiem czy juz RFE byl wowczas na Englischer Garten?)
@Jasiu
a jakie to ma znaczenie?! Byl kiedys Skiwski za sanacji!
Kiedys bawilem sie nieco w kindergarten Trockiego. Spotkalem pewnego mlodego jewreja w Paryzu (falasi) z Kaledonii, ktory byl zakochany w Bronsztajnie i nie mogl zrozumiec jednej sprawy: dlaczego robotnicy S byli z Kosciolem w Polsce. Cos mu nie zgadzala sie z jego saldem ideowym.
Serwis Rosyjski nie istnieje. Istnieje pod ta nazwa serwis internetowy, ale nie ma redakcji i zespolu. Jest paru tlumaczy cenralnych materialow, paru „ukladaczy” ich w strumien oraz paru stringerow/free lance’erow na swiecie.
Sewa byl faktycznie legendarny wtedy gdy prowadzil swoj program muzyczny, ktory nazywal sie bodaj „Sewo-oborot” i byl sluchany ponoc przez miliony ludzi gdy istnialo ZSRR. Rzadko zajmowal sie current affairs. Ladny byl chlopak. BIale wlosy do ramion, bardzo lsniace, pociagla i cekawa twarz, sprawial wrazeie wyzszego niz byl, bo zawsze jakos pamietalam go wyzszym. Przynosilam mu polskie znaczki jak mialam, bo zbieral na jakas charity i zawsze sie dopraszal. A on mi czasami wynajdywal jakies plyty do programow. Ale znalam go slabo w porownaniu z jego innymi kolegami z redakcji.
zima ponownie 🙂 🙂
w sobote, moze do niedzieli zostanie, sanki pojawia sie na Terenow Zielonych gorkach, zapowiada sie rodzinne brykanie
😀
ciekawa dyskusja o patriotyzmie, klik zrobilem do Wiki, a tu to!
Patriotyzm, Ojczyzna, jestem bez, a mimo to zadowolony z zycia
bywa
@Helena
B-g zaplac! 🙂
Martwię się o Monikę. Wychodzi mi, że jest trochę z brzegu, ale i tak się martwię.
Naliczylam 20 jelonkow na zubrzej polanie:
http://www.lasy.gov.pl/zubr
Helena wczoraj o 16:54, Heleno 🙁 🙁 🙁 ,
Heleno
od „Foma – do Brytyjczyka”, tak nie mozna, z takimi
argumentami nie do twarzy Tobie, odbierasz sma sobie
wiarygodnosc 😐
p.s. Heleno nie pozwol soba manipulowac, kolejki w WASZYCH
przychodniach to nie „darowane” Europie miliony, tylko
wieloletnie zaniedbania WASZYCH DEMOKRATYCZNIE
wybranych politykow 🙂
a jakie to wolne u was Bobiku jutro? niedziela? a co z karnawalem?
Monika ma zapalenie oskrzeli, ktore jeszcze nie minelo. Wczoraj pisala mi, ze na sniezyce i burze jest przygotowana.
Czytalam, ze jutro ma byc znaczaco lepiej z ta burza.
Pani Erica Fischer w buch|bund w Berlinie czeka juz, a „sluchacze” kreca sie jeszcze przy barze, 10min pozniej zabraklo miejsc, fajnie bylo 🙂 🙂
https://lh3.googleusercontent.com/-Y74fVnxTiZ8/URaQL0Rl6EI/AAAAAAAAMN0/pdzHkqE-2sI/s800/P2081743.JPG
Rysiu, oczywiscie, ze to sa efekty radosnej dzialalnosci poprzednich rzadow oraz „koniecznosci” ratowania bankow z tarapatow. Jednak rzad sam pieniedzy nie zarabia i nie produkuje – dostaje je od nas, z naszych podatkow. Czesc z nich wplacana jest do kasy europejskiej. I mu chcemy by tymi podatkami rozumnie gospodarowano. Co obecny rzad usiluje robic, ale niestety musi ciac, ciac i jeszcze ciac. Nie wychodzimy na ulice strajac sie rzad obalic, bo rozumiemy, ze inaczej w tej chwili sie nie da. Ale chcemy tez zywic glebokie przekonanie, ze to co nam wydzieraja z kieszeni nie jest zlodziejstwem.
Popatrz – jedna z nielicznych dzialek budzetu europejskiego, ktora zostala zwiekszona, a nie zmniejszona, to pieniadze przeznaczone na pomoc humanitarna, kataklizmy swiatowe, pomoc dla trzeciego swiata etc. I nikt z nas nie pisnal w tej sprawie slowa protestu (no moze i byli tacy, ale nie w mainstreamie) , bo rozumiemy, ze beda sytuacje, gdy musimy pospieszyc z pomoca jesli gdzies dojdzie do kleski zywiolowej lub kleski glodu. Ale bardzo bardzo bedziem sie wsciekac jesli nasze podatki beda traktowane jak beda traktowane w Europie jakby byly to pieniadze niczyje.
Tak mi się przypomniało. Nie wiem, jak obecnie, ale przed paroma laty największym beneficjentem środków unijnych przeznaczonych dla rolników w W.Brytanii była królowa 😉 .
No i cieszymy sie, co tu jest nieustanie podkreslane, ze znalezlismy sojuszniczke w Angeli Merkel, ktora nie wiem ile musi zazywac melatniny by zasnac.
Dziękuję, Heleno 🙂
Heleno, ale idzie ku dobremu. Niebawem nie będziesz skazana wyłącznie na brytyjską służbę zdrowia. Będziesz się mogła leczyć wszędzie w Unii.
Tu mi się przypomniał żart krążący po Niemczech ( jak wiadomo wielu niemieckich, podobnie jak holenderskich czy brytyjskich emerytów żyje w Hiszpanii)- ” Jaka jest najlepsza kasa chorych w Hiszpanii? Lufthansa!” 🙂 .
To nie zupelnie prawda, Zmoro.
Byc moze jakies srodki dostaje gospodarstwo rolne ksiecia Karola, tak jak i inni rolnicy, ale wszystie jego dochody z Duchy of Cornwall ( z ktorego placi podatki jak wszyscy) idzie na charity Princess Trust, organizacje pomagajaca stanac na nogi i zdobyc wyksztalcenie lub fach mlodym luziom z biednych rodzin. . Co roku okolo 50 tysiecy mlodych ludzi jest beneficjantami tej organizacji. W tym roku ma ich byc 55 tysiecy.
Nie jestem pewna czy bedzie mi przyslugiwala sluzba zdrowia w innych krajjch UE. Bo nie jestem obywatelka UE.
Chetnie leczylabym sie w Niemczech lub Francji, och chetnie….
Sprawdzilabym to na Twoim miejscu, jeżeli jesteś ubezpieczona w brytjskiej kasie chorych, to nie powinno być przeszkód.
Wyobraź sobie leczenie w pobliżu Bobika 🙂 , taż to sama przyjemnosć.
Krotki komentarz do sytuacji parlamentarnej w Polsce (ponizej)
________________
http://www.youtube.com/watch?v=sstrj15XpWQ
wszelkie podobienstwa do prawdziwych postaci i zdarzen jest przypadkowe
Wlasnie wymacalam jezykiem, ze zrobil mi sie ubytek w zebie, na szczesce bardzo gleboko i niewidczny. I zgroza mnie ogarnela na mysl o kosztachzalatania zeba! Bo dentysci z ubezpieczenia spolecznego przestali de facto istniec lata temu, gdyz wiekszosc z nich nie chciala sie zgodzic na warunki ktore im dawalo Panstwo. Wiec wszyscy chodzimy do prywatnych – tanszych lub drozszych. Niestety jest niewielu dobrych dentystow za dobra cene. To tak jak z damskimi fryzjerami. Albo tani, albo dobry.
Nie wytrzymalam:
http://www.youtube.com/watch?v=3caA5A-bYDc
U nas jest jeszcze odmiana drogi i do niczego. 😆 🙁
Heleno, /19:43/ u nas też tego typu zabiegi stomatologiczne są poza NFZ.
Patriotyzm ? różne ma oblicza miłość do ziemi ojczystej np.
takie 👿
No proszę, to już mamy pierwszą wspólną cechę z Brytyjczykami 😉 . Jakie jeszcze?
Uff, śmierć z braku zapasów już mi nie grozi, czyli nie muszę umierać za Rosenmontag (Rysiu, spytaj Sierżanta, co to za święto). 😈
W dzień zapiekankowy się spolegliwie wpasowałem, robiąc dziś zapiekankę z brokułów z szynką i orzechami Kasiu (tak się u nas w domu mówi na cashew). Vesper może przychodzić w gości. 🙂
Co do Heleny, to wolałbym, żeby nie chorowała, ale jak już musi, to pewnie, że najlepiej w tym szpitalu naprzeciwko mnie. Po wizycie i zabiegach można spokojnie resztę dnia spędzić po drugiej stronie ulicy. Przetestowane. 😆
Ten rodzaj miłości jest dość powszechny w kraju, Irku. Niestety 🙁 .
to swietnie Heleno, ze europejski budzet przewiduje wiecej €
na cele humanitarne, co do reszty pieniedzy to masz racje, nie
kazde € jest wydawane z potrzeby, a czesto „zagarniete” przez
silniejszych w lobowaniu, pora na zmiany 🙂
Pani Merkel ma konskie zdrowie 😀
Bobiku, wiec jednak karnawal 🙂 🙂
bez komentarza…. Irku
w sieci znalezione
Bukowski o kotach:
„Fajnie mieć gromadę kotów. Jeśli czujesz się źle, po prostu patrzysz na koty i czujesz się lepiej, bo one wiedzą, że wszystko jest jak jest. Nie ma się czym podniecać. Po prostu wiedzą. Są zbawicielami. Im więcej masz kotów, tym dłużej żyjesz. Jeżeli masz sto kotów, będziesz żył dziesięć razy dłużej niż gdybyś miał dziesięć. Któregoś dnia zostanie to odkryte, a wtedy ludzie będą mieli po tysiąc kotów i będą żyli wiecznie. To naprawdę niedorzeczne”.
🙂 😀
pstryk
Niektórzy twierdzą, że wiedzą nie tylko koty, ale i ryby. http://www.youtube.com/watch?v=VAY7eg8kc90
W mojej prowincji dentysta jest tylko prywatny. Ubodzy na zasilkach maja tzw dental card, co oznacza, ze dentysta wysyla rachnek do opieki spolecznej. Ta dental card zabezoiecza tylko leczenie podstawowe i tzw pilne (gdy boli). Ja mam (i wiele osob ma) ubezpieczenie dentystyczne przez prace, ktore pokrywa 100% kosztow leczenia. Nie wiem z czego ci dentysci tu zyja (chyba z wybielania i kosmetyki), bo wiekszosc dzieci i mlodziezy nie ma zadnej dziury, ani plomby itd.
Rosenmontag brzmi jak swieto, ktore kazdy powinien miec, ale gdzies w maju/czerwcu.
Ja już wolę ten Rosenmontag w lutym, bo okna jeszcze zamknięte i karnaałowy mjuzik nie wdziera się tak nachalnie. 🙄
W sprawie koniny, ktora sprzedawano w UK jako wolowine (bo tansza), mafia maczala w tym palce:
http://www.guardian.co.uk/business/2013/feb/09/horsemeat-scandal-international-fraud
Kto wie czy nie ma w tym mielonym miesie takze wielbladziny, kangurzyny, strusiny czy o zgrozo sloniny.
Rosenmontag wygląda tak. 😈 http://www.youtube.com/watch?v=41wiTgAKKaI
No, czy ja muszę tak tę kawę na ławę… 🙄
Owszem, Ozzy (17.30), na tym blogu w jakimś sensie muszę, a w każdym razie na pewno mogę na wszystko mieć odpowiedź oraz być rzecznikiem innych, bo to wynika z mojej roli gospodarza i moderatora. Moderator to niekoniecznie ktoś taki, kto tylko wpuszcza posty, choć na wielu blogach tak bywa. Aktywna moderacja obejmuje m.in. podrzucanie tematów, czuwanie nad przebiegiem rozmowy i interweniowanie w niektórych miejscach, pośrednictwo między uczestnikami, studzenie zbyt rozgrzanych nastrojów, itd. A uprzejmemu gospodarzowi wręcz wypada od czasu do czasu zwracać się do każdego z uczestnków, choć zwykle nierealistyczne jest, żeby rozmawiał ze wszystkimi po równo. Zatem moje wtrącanie się do wszystkiego jest w tym kącie internetu uzasadnione, choć w innym by nie było.
Nie bardzo wiem natomiast, czym można uzasadnić pretensje do gospodarza o to, że się wtrąca do rozmów prowadzonych w jego domu. 😯
Nerwy puszczają ….
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13375809,Skandaliczne_slowa_Palikota_nt__Nowickiej___Chyba.html#BoxSlotII3img
A gdyby tak zrobić zebranie partyjne w pokoju zamkniętym na klucz i bez okien, a potem wynieść trupy? O ileż zdrowiej dla publiczności. 😈
Dostałam storczyk. Zwiądł. Tymczasem patyk, do którego storczyk był przymocowany, wypuścił liście i korzonki. 😯 W związku z tym mam pytanie do blogowych znawców przyrody: może z tego wyrosnąć drzewo? I jakie? https://picasaweb.google.com/118060386314817127123/Drzewo?authkey=Gv1sRgCPfvj7ONyKGR1gE
Sądząc po kolorze kory i fakturze listka jest to chyba patyczek z derenia białego. Może wyrosnąć krzew 🙂
Zgadzam się z Irkiem, duży.
Dziękuję, Irku. 🙂 Kiedy można go próbować zasadzić? Do tej pory trzymać w wodzie, czy wsadzić w doniczkę? Nigdy niczego nie sadziłam. Roztkliwił mnie, badyl, tymi listkami. 😳
Ago, dereń to naprawdę duży krzew, doniczka to za mało 🙂 Znajdź mu miejsce w miłych okolicznościach przyrody 🙂
Lepiej będzie w doniczce. Jajka na pewno sadziłaś 😉
Irku, nasz ogrodowy nie zmieściłby się w żadnej doniczce 😯