Who is who
Od czasu już dłuższego nie może się to zmienić:
poruszać nader trudno w publicznej się przestrzeni,
bo nigdy nie wiadomo na tej podstępnej niwie,
z kim ma się do czynienia i kto jest kim właściwie.
Na każdym kroku grożą pomyłki nam rozliczne:
ktoś kogoś gładko pośle na krzesło elektryczne,
zwymyśla od pastuchów językiem obszczymura –
prymityw to skończony? Eee, nie, to profesura.
Lub weźmy osobnika, co głównie z tego słynie,
że ludzi szczuje, gnoi, zamyka im świątynię,
aż cieszyć się wypada, że nie da wręcz po pysku –
hunwejbin to straszliwy? Skąd znowu, arcybiskup.
Czy ten gość, co z uporem żałosnym już zaiste,
próbuje publiczności ten sam wciąż wciskać występ,
powtarza starą śpiewkę z tej samej zdartej płyty –
piosenkarz niespełniony? A gdzie tam, to polityk.
Więc nie ma się co dziwić, że w takiej sytuacji
wśród wielu różnych grepsów niezbędnych naszej nacji,
wybija się ten jeden, wraz z odpowiednim gestem:
pan może mi naskoczyć! Pan nie wie, kto ja jestem!

i znów, aż się prosi,
pod strzechy internetu
to dzieło roznosić
O, gdybym kiedy dożył tej pociechy,
żeby satyrą przejęły się klechy,
czy ten polityk, czy poślica wprzódy…
Dobra, pomarzył pies – i won do budy! 🙄
Nie trać ducha Piesku, kropla drąży skałę 😉
Luj 👿
Tu też luj. Drąży nastrój. Trudno radośnie wywijać zmokłym ogonem. 🙁
Nawet bobry strajkują, choć one niby powinny być przyzwyczajone do pracy w mokrych warunkach. 😯
Jeden luj
drąży nastrój
luje dwa
choroba
trzy luje
niech ktoś przetrzymać spróbuje
lujów cztery
jak cholery
strzeż się strzeż
piaty luj
boszesz mój
szósty luj
Stój!
Za szóstym lujem
ja już dziękuję. 😉
Eeee, szósty luj
nie jest twój 😉
Mój, nie mój, ale jeśli
się na niego załapię,
to koniec pieśni,
bo myśl się snuje,
że z cudzym lujem
jeszcze więcej utrapień. 🙄
http://eol.jsc.nasa.gov/HDEV/
Znaczy, zeen, nie masz, nie masz nadzieje? 🙁
Nieszczęsne gender studies, żałosna Europa
Gdzie nie masz, nie masz chłopa!
A jak już go obaczysz, pozory cię zwiodą,
To baba jest, i z brodą!
Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory,
Nie baby to – potwory!
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja Eurowizjo, że wyjść się teraz boim…
Nieszczęściem przygniecionym jako biblijny Hiob,
Zabieram się do żony, patrzę, a żona chłop!
Nieszczęsne potomstwo współczesnego człowieka,
Pora uciekać!
Tak, jeśli się ma z brodą synową miast zięcia,
pora uciekać prosto w Putina objęcia,
bo nikt, nawet w przesławnej sycyliskiej mafii,
tak wartości za mordę złapać nie potrafi.
A gdyby ktoś z nadmiernym taktował je chłodem,
Putin, zgodnie z tradycją, wyszarpie mu brodę 🙄
Trochę ciekawostek o tym chemiku dr A. Skorce.
Dostałam od młodego:
” Polską prawicę oburza śpiewajacy brodaty facet w sukience. Czyli widok powszechny w każdym kościele”
🙂
Boze, jakiez tu cudne wiersze sie przewinely jak mnie nie bylo! Wrocilam z miasta, a przedtem ze szpitala gdzie czekalam 2 i pol godziny w kolejce na pobranie krwi. Potem hasalam po sklepach w poszukiwaniu prezentow dla Mamy, konczacej w czerwcu 90 lat, dla Audrey i jej dzieci Bryany (16 lat) i Tevina (20 lat) . Wszystko zostalo zakupione, choc wydalam troche wiecej niz zamierzalam (to boli tylko przez chwile…). Wczoraj zakupilam bilet do Ameryki, na miesiac od 9 czerwca.
Mam nadzieje, ze w zastepstwie Kota Mordechaja jakas dobra dusza poroznosila wierszyki pod strzechy. Mnie sie szczegolnie podobal o Putinie przy ktorym okropnie sie smialam. Namowie taka jedna moja znajoma, Prosta Babe aby podrzucila do Rzepy.
To się chłopcy narodowcy napracują. Nad Polską podwójna tęcza się ukazała. 😯
2 i pół godziny czekać na głupie pobranie krwi? 😯 😯
Angielska służba zdrowia, o której już wcześniej miałem fatalne zdanie, teraz pogrążyła się w moich oczach jak Titanic. Mogę jej jeszcze tylko patetycznie zaśpiewać na pożegnanie i załzawioną chusteczką pomachać. 🙄
U nas nie dość, że zara, to by my wzięli hurtem ze cztery literki heleniej krwi. Napili by my się i na kaszankę jeszcze by starczyło 🙂
Liski znow baraszkuja na polance…
Bobiku, wiersz piekny ❗ 🙂
Nareszcie i ja się porządnie na liski załapałem. 😀
One uprawiają zabawowe szarpacki zupełnie jak my z Pręgowaną. 😆
Mielismy tam w poczekalni mala przygode. Tam jest wyswietlacz z numerkami i kazdy kto przychodzi wyciaga sobie z automatu nemerek i czeka na swoja kolejke. Kiedy zatem przyszlam o 10:30, wyciagnelam numerek – 50-ta w kolejce. Na wyswietlaczu wlasnie sie pojawil nr 1. Westchnelam i usiadlam z gazeta, a w torbie mialam jeszcze ksiazke do czytania. Juz wszystkie miejsca w rzadkach niewygodnych krzesel byly pozajmane, pare razy w harcerskim odruchu chcialam sie zerwac jak widzialam, ze w poczekalni zjawia sie jakis kolejny staruszek z laska – musialam przypominac sobie, ze ja tez jestem formalnie jesli nie staruszka, to zdecydowanie starsza pania i mam to na pismie.
No wiec jak juz przeczytalam gazete od deski do deski (poltorej godziny) to na wyswietlaczu pojawil sie nr 27. Spojrzalam na zegarek i postanowilam obliczyc jak dlugo trwa jedno pobranie krwi. Po 25 miunutach numer sie nie zmienil. Wiec zdecydowanie wstalam, narazajac sie ze ktos mi zavierze upragnione miejsce, ludzie szemrali, wiec glosno oznajmilam, ze ide sprawedzic co oni robia przez bez mala pol godziny z jednym pacjentem i skierowalam sie do drzwi z napisem Phlebotomy – to jest takie grozne slowo oznaczajace pobieranie krwi na proby.
Otworzylam drzwi i weszlam. Przy stoisku siedzial czarny pielegniarz i milo sobie rozmawial z pacjentka. Zapyatalam ostrym glosem dlaczego pobranie krwi od jednej osoby nr 27 zabiera tyle czasu. Pielegniarz dosc opryskliwie mi odpowiedzial, ze nie wszystkim pacjentom od razu daje sie wkluc w zyle . I wtedy kiedy przez moment namyslalam sie co mu na takie dictum odpowiedziec, uslyszalam za soba bardzo spokojny i stanowczy glos meski: Ja tego wytlumaczenia nie akceptuje, to raz. Po drugie prosze na NAS nie krzyczec. Nr 27 przebytwa w tym gabinecie od bez mala pol godziny. NAM sie nalezy jakies wiarygodne wytlumaczenie, w przciwnym razie napisze do Naczelnej Pielegniarki skarge na pana!
Za mna stal starszy pan, Hindus, w wieku moze 80+lat. Z laska. Jeden z tych co chcialam im ustapic miejsca, ale nie ustapilam.
Wyszlismy z pokoju Phlebotomy z duza godnoscia.
Moje miejsce, o dziwo, na mnie czekalo, przykryte gazeta. Ludzie nie siadali jakby wiedzac, ze nie moga mi zabrac krzesla skoro poszlam walczyc o wszystkich – numery w automacie po wyczerpaniu sie 99 juz znowu byly jednocyfrowe.
Za chwile wyszedl do nas wszystkich ten czarny pielegniarz od krwi i powiedzial: Bardzo wszystkich panstwa przepraszam za powazne opoznienie, ale dzis dziala w szpitalu bardzo wiele roznych klinik i wszyscy wysylaja pacjentow na badania krwi. Jestem zawalony robota i dlatego wszystlpo trwa tak dlugo. Ale juz zawolalem dwu pomocnikow i powinno pojsc szybiej.
Wszyscy jakos wyraznie odetchneli, ja powrocilam do ksiazki, a numer 50 pojawil sie na wyswiertlaczu 45 minut pozniej.
Zeszlam na dol i z ulga zobaczylam Starbucks z kawa i kanapkami. Bylam na glodno przed pobraniem krwi od wczoraj i padalam z glodu i pragnienia. Podzielilismy sie kanapka z wybitnie uperdliwym golebiem, ktory uparcie patrzyl mi w oczy gdy siedzialam na laweczce przed szpitalaem, Byla 1:30.
A ja sie tymczasem przelecialem po blogosferze i widze, ze nadciaga Armageddon, Chce nam cala nasza europejska cywilizcacje zycia zniszczyc brodata przedstawicielka wiadomej cywilizacji. Zagrozenie ze strony Putina to przy Conchicie maly pryszcz. Panuje ogolne biadolenie i zalamywanie rak, ze az trzeszczy.
Mysle, ze na Conchite nalezy napuscic nasze albo raczej moze Wasze slowianskie cycki. Dawno juz nie mielismy takiego kryzysu w Europie jak za sprawa zwyrodnialej i poteznej Eurowizji. Ile dywizji ma Eurowizja?
Bobiku, wiersz o Putinie cuuuudny!
Opublikowalam na ile sie dalo. Zachwytom nie ma konca.
Dzieki.
Strudzony Kot niebacznie zaglada do wiadomosci i rozpaczliwe miau! niemal natychmiast. 🙁 Zerka tez tutaj i pysk sie rozpromienia 🙂 🙂 🙂 Co za wierszyki! Bobik sama smaka ❗
To jeszcze cytacik dla Wspolgatunkowca, zeby nie myslal, ze zagrozenia w TVN 24 nie zauwazyli:
„- Genderyzm sprzyja seksualnej deprawacji dzieci. Natomiast genderyści promują kazirodztwo i nawołują do legalizacji pedofilii – powiedział duchowny, powołując się, na – jak powiedział – „twarde fakty”.”
Zle oko ktos musi na Oko rzucil 🙄
Ale fajna sytuacja u Kapustow. Najstarsze z rodzenstwa rozlozylo sie na plecach, a mlodsze je „iska”. Juz nie mieszcza sie pod mama.
Lota, cala rodzina Kapustow ma jutro rano oraz wieczorem wystapic w TV BBC, w Spring Watch. Wiec Brenda robi toalete – wygryza sobie wszystkie insekty z pior i puszy piorka.
Vesper, jesli ten ponoc uduchowiony sam do siebie wstretu nie czuje, to moje odruchy wymiotne, na mysl o nim, tylko zwielokrotnia.
Gratulacje dla Zosi!!!
Wierszyki dziękują Wszystkim za ciepłe przyjęcie. 😀
A u Kapustów rzeczywiście wygląda na to, że wszyscy podnieceni przed występem i robią ostatnie przygotowania.
Ale make up to chyba dopiero jutro? 😉
Wystep ma byc w okolicach 8:25 rano. Lepiej niech sie umaluje z wieczora, bo rano to wiadomo – kazdego nakarmic, kazdemu pupe wytrzec… A tu jeszcze Maz przleci z zapasem do spizarni i zazyczy sobie seksu.
Heleno ,ja nauczona przykrym doswiadczeniem, bo tutaj /NY/ takze sie na pobranie krwi czeka, ide na 12:30 albo tuz po lunchu. Tak samo glodna I spragniona, ale chociaz bez strasu.Nie ma zywego ducha.
Chetnie obejrzalabym te prezentacje Brendy, ale raczej nie mam szans.
A Borys to naprawde wstydu nie ma. Nawet swiatla nie zgasza.
Dobry wieczór 🙂
Jeżeli czekam kwadrans, to czekam długo.
Do brodatych kretyństw nie mam zdrowia 👿
HA! KWADRANS!!!!! Musialby byc strajk transportu w calym Londynie albo spasc sniegu na cale dwa i pol cala i miasto by stanelo i bylby „duch Dunkierki” . Tyle, ze wtedy bylaby szansa, ze i pielegniarz by nie dojechal do pracy. Bo w tym miescie ludzie jednak nie uzywaja samochodow do pracy – nie ma gdzie parkowac i trzeba placic myto.
A tak się mi skojarzyło…
Nie kumam. Jest przychodnia. Przy przychodni punkt pobrań wszystkiego, no prawie wszystkiego. Przychodzę, pobierają. Jedna rejestratorka i jedna pielęgniarka. Może od świtu jest tłok, nie sprawdzałam. Po ósmej luzy.
Babilasie 😆
Haneczko,
nie przychodnia tylko punkt pobierania z podzialem na rozne kampanie ubezpieczeniowe. Wszyscy ida rano, bo naczczo wiec ludzi duzo. Im pozniej, tym luzniej.
No to tutaj pewnie tych punktów jest więcej. Mój jest solidny, po drodze do pracy, wyniki mam przez internet.
A Zeen mnie natchnął na kaszankę z małosolnymi 🙂
Specjalnie dla frakcji szczecińskiej:
https://picasaweb.google.com/110943463575579253179/SzczecinMaj2014#
Przylecial Boris ze zdobycza. Pochwalil sie przed zona I….. chyc! A tutaj najstarszy syn postawil veto. Nie pozwolil mame napastowac. Bardzo ciekawa sytuacja.
To nie przychodnia, tylko szpital uniwersytecki. W szpitalu rozliczne kliniki.
Poczekalnia w poboeralni krwi wyglada niemal identycznie, tylko dzis byly wszystkie miejsca zajete. A wyswietlacz numerkow wisal na scianie, pod samym sufitem pewnie po to dokladnie aby nikkt go nie przewracal do gory nogami. I jak nmerek sie zmienial, to wyswietlacz ledwo doslyszalnie wydawal dzwiek gongu.
I tez dzis widzialam jakas pania najwyrazniej w bardzo zlym stanie, I nawet przez moment zastanawialam sie czy nie zamienic sie z nia biletami, ona miala znacznie wyzszy numer. Ale odpedzilam te mysl ze wstretem. 😳
Haneczko,
ja swoich wynikow nie dostaje. Wysylaja do lekarza, ktory je zaordynowal. Dopiero lekarz dzwoni I zdaje mi relacje. Jesli wszystko jest OK nie dzwoni.
Ojej, próbuję się doliczyć, kiedy ostatnio byłam w Szczecinie. Oba pomniki pamiętam, trudno nie pamiętać takiego janioła, a Zemła to gwałt i zbrodnia. Najpiękniej pamiętam cmentarz.
Loto, tu przeciwnie. To moje wyniki, należą do mnie. Lekarz je spisuje do mojej karty.
My tu nie mamy zadnej swojej karty zdrowia. Wszystkie wyniki i dokumenty trzyma lekarz, choc ostatnio jesli ide nie do mojego domowego, a do specjalistycznej klinika, to klinika procz wysylania wynikow do mojego lekarza, przysyla mi kopie wynikow i listu do niego. Zawsze sie wzruszam jak czytam w pierwszym zadniu : „This charming lady, aged…, a retired journalist… ”
Pewnie oni o wszystkich pacjentakch pisza „this charming lady…”, ale i tat sie wzruszam.
Nie mamy zadnych kart zdrowia przede wszystkim dla ochrony naszych praw czlowieka i pacjenta – aby sie nie zadrzylo, ze np pracodawca bezprawnie kazal sobie pokazac karte zdrowia, np przy przyjmowaniu do pracy. Oni by wszyscy chceli wiedziec na co chorujemy. I zaszantazowac pracownika czy potencjalnego pracownika jest naogol bardzo latwo. Nawet wydajac zwolnienie chorobowe lekarz nie musi wymieniac powodow dlaczegio daje zwolnienie. Jest to sprawa prywatna i poufna: miedzy pacjentem a jego medykiem. Pracodawcy nic do tego.
Pamietam jak raz jeden z moich glupszych szefow chcial koniecznie wiedziec dlaczego zadzwinilam do pracy mowiac, ze jestem chora i nie moge tego dnia przyjsc. Bardzo mnie to wkurzylo i kiedy nalegal co mi jest, odpowiedzialam: mam bardzo bolesna miesiaczke. Czy chcesz znac szczegoly czy wystarczy tyle?
Wiecej juz nigdy nie zapytal. 😆
„Moje” są tylko wyniki, kartę ma lekarz. Na co choruję, nie ma znaczenia. Ważna jest zdolność do pracy, orzekana co 2 lata przez nie mojego lekarza na podstawie obowiązkowych badań. Owa zdolność to często pic i fotomontaż. Ja traktuję to poważnie, bo odpowiadam za cudzą forsę i nie mogę udawać sprawniejszej, niż jestem.
Dobranoc 🙂
Uwazam, ze wymog „profilaktycznego” badania zdolnosci do pracy za jaskrawe pogwalcenie praw pracowniczych. Jesli takie jest prawo w Polsce , to jest to prawo kaduka i nie nalezy tego tolerowac w panstwie prawa.
Mialam z tym raz pewien problem. Zostalam zaproszona do zajec ze studentami dziennikarstwa z prywatnej uczelni w Gdyni. Zajecia mialy sie odbywac na statku Pogoria i trwac bodaj przez dwa tygodnie rejsku po morzu Srodziemnym. Po to by wejsc na statek musialam przedstawioc swiadectwo zdrowia, co uwazalam (i zapewniono mnie) za czysta formalnosc. Kiedy jednak poszlam z formularzem do wypelnienia do swego ukochanego dra Koko Gyi, okazalo sie, ze jest akurat na urlopie i zastepuje go jakis mlody Chinczyk, ktory zajrzal do moich papierow i oznajmil mi, ze skoro w tym polskim formularzu istnieje rubryka dotyczaca „zdrowia pyschicznego” musi on napisac ze leczylam sie psychicznie (trzy lata przedtem , na depresje). Poprosilam aby tego nie wpisywal. A on na to: niestety, skoro to podpisuje a taki jest wymog napisania historii chorob, to musze napisac. Przez pol godziny usilowalam go przekonac, ze dowodztwo Pogorii absolutnie nie musi wiedziec nic o mojej historii depresji, ale on sie upieral przy swoim. Zabralam niewypelniony formularz i wyszlam trzaskajac drzwiami. Poszlam do recepcji. Powiedzialam, ze nie chce miec do czynienia z kretynem i poprosze o innego lekarza, zaraz, natychmiast. Nie posiadalam sie ze wscieklosci. No poprostu mnie trzeslo ze zlosci. Zostalam wyslana do sasiedniego pokoju. Tam tez byl Chinczyk, prawdziwy z Chin i znacznie starszy od kretyna, a nie tutejszy legalista i on z miejsca zrozumial, ze przeszlej depresji nie musi nikomu podawac – co innego gdybym miala galopujaca schizofrenie, to wtedy oczywoscie, resj statkiem moze wywolac jakis atak czy cos. Napisal, ze nie jest swiadom zadnych moich klopotopw psychicznych.
Ale wtedy zobaczylam jakie to jest niebezpieczne.
Dlatego uwazam jakies profilaktyczne badania za pogwalcenie praw.
Dzień dobry 🙂
kawa
Heleno, profilaktyczna ochrona zdrowia jest zapisana w ustawie ” Kodeks Pracy”. Żadne prawo kaduka!!!! Należy do obowiązków pracodawcy i uprawnień pracowniczych.
Sorry, Irku. To moze byc zapisane w ustawie. To jest w dalszym ciagu prawo niesprawiedliwe, niedemokratyczne, skandaliczne. Pracodawca w panstwie prawa nie powinien miec ustawowego prawa wysylac bez powodow pracownika na badabnia medyczne aby wylowic na co ten/ta moze byc potajemnie chora.
„Profilaktyczne” badania zdolności do pracy to oczywiste pogwałcenie naszych praw, jeśli chodzi o NAS, ale oddając w cudze ręce nasze życie i zdrowie ( na przykład podróżując) wolelibyśmy mieć jaką taką pewność, że te ręce należą do osoby, której nie trafi za chwilę szlag z powodu nadmiernie wysokiego ciśnienia lub choroby wieńcowej,że nadal dobrze widzi i słyszy, nie zapadnie w śpiączkę z powodu cukrzycy, nie wyskoczy za burtę lub nie skieruje samolotu w stronę pustego Pacyfiku, bo cierpi na zaburzenia osobowości itp.
Z drugiej strony chcąc uzyskać świadczenia z powodu choroby zawodowej musimy udowodnić, że zaczynając robotę powodującą określone schorzenia byliśmy zdrowi i ten burnout albo pylicę mamy teraz, bośmy się poświęcali dla firmy 🙄 😉
W czaie podrozy na morzu moge taki wymog zrozumiec – trudno jest zawezwac specjaliste jesli jestes na pokladzie i postoj w zadnym porcvie nie jest przewodziany a potrzebujesz naglej pomocy lekarskiej..
Natomaist podkreslam nieustannie ten aspoekt profilaktycznosci w stosunkach pracodawca-pracownik. Pracodawcva w zadnbym wypadku nie powinien domagac sie wgladu w twoje zdrowiue jesli do tej pory wykonywales swa prace zgodnie z umowa i nie zmuszales go do wyplacania chorobowego w sposob, ktory naraza go na nadmierne szkody materialne.
Powiem jak to jest uregulowane tu; idac na chorobowe nie masz najmniejszego obowiazku powiadamiac pracodawvy co dokladnie ci jest. Wystarczy zwolnienie lekarskie. Moze zdarzyc jednak tak, ze twoje zwolnienie przeciaga sie ponad miare lub, ze jako pracodawca masz dobre powody do podejrzewania, ze pracownik obstalowal sobie zwolnienie u zaprzyzjaznionego lekarza lub ze wykreca sie od jakichs zadan przewidzianych w kontrakcie powolujac sie na wzgledy medyczne. Wowczas i tylko wowczas pracodawca moze zazyczyc sobie zbadanie pracownika przez wskazanego niezaleznego lekarza lub lekarza zatrudnionego przez zaklad pracy. Tak bylo w mojej pracy, ale i wtedy pracownik musi miec zagwaranmtowane ze „niezalezny lekarz” tylko potwierdzi lub odrzuci zasadnosc zwolnieneia chorobowego uzyskanego wczesniej.
Nie wyobrazam sobie by lekarz na uslugach pracodawcy byl a priori upowazniony do publicznego oglaszania twego stanu zdrowia.
Sa prawa w demokratycznej Polsce, ktore uragaja nie tylko prawom czlwoieka , ale podstawowemu zdrowemu rozsadkowi – wtedy np gdy zezwlaja sciagac od rodzica doproslego mezczyzny czy kobiety alimenty na jego/jej dzieci. Nawet jeslli matka czy ojciec nieletniego dziecka nie jest w stanie placic alimentow (jest chory, niepracujacy lub wyjechal zagranoce i slad po nim zaginal) nikt nie powinien sciagac zadnych pieniedzy z poprzedniego pokolenia. To jest jaskrawe naruszenie praw czlowieka, Niestety prawo w Polsce na to zezwala. Dlatego nie uwazam, ze system prawny w Polsce w sposob dostateczny chroni praw obywatelskich i ludzkich obywatela.
Dodam cos jeszcze. Sa oczywoscie zawody wymagajace szczegolnych predyspozycji zdrowotnych u startu: zdrowych i szybko przesuwajacych sie nog, sokolego wzroku lub dobrej sily w plucach (goniec, kontroler lotow, tancerka czy muzyk grajacy na instrumentach detych). Wtedy oczywoscie pracodawca moze zazadac potwoerdzenia twego stanu zdrowia przez lekarza, zanim cie na danym stanowisku zatrudni. Trudno zatrudnic np gonca, ktory po przyjeciu do pracy ujawni, ze nie moze latac po schodach. Ale kiedy sie to juz stanie, kandydat przyniesie zaswiadczenie i otrzyma etat, to profilaktyczne sprawdzanie czy czasem nie jestes alkoholikiem lub nie masz poczatkow skleropzy, nie powinno byc dopuszczane. Moze byc jesli pracodawca czy twoj menadzer zauwaza, ze juz nie jestes w stanie zapamietac sluzbowego polecenia albo chwiejesz z przepicia.
Heleno, każda praca wiąże się z zagrożeniem zdrowia a nawet życia. O obowiązek przeprowadzania badań okresowych walczą wszystkie związki zawodowe. Zwłaszcza że wielu prywatnych pracodawców miga się od tego obowiązku.Pracuję w firmie,gdzie występują np. zagrożenia biologiczne, chemiczne, gazowe. Pomijam już tak oczywiste jak stres, zagrożenia związane z długotrwałą pracą przy komputerze itd. Badania okresowe / robione na koszt pracodawcy !!!/ pozwalają na właściwszą profilaktykę, zmniejszenie zagrożenia dla zdrowia. Niech no tylko ktoś spróbuje odebrać to prawo pracownikom. Dla wielu z nich przeprowadzenie podstawowych badań laboratoryjnych,radiologicznych, okulistycznych, neurologicznych itd. jest często jedynym kontaktem z lekarzem. Znam wiele przypadków, że dzięki tym okresowym badaniom wykryto stosunkowo wcześnie rożne schorzenia. Nie tylko związane z chorobami zawodowymi. Poza tym w wyniku zaleceń lekarzy wprowadzono szereg środków ochronnych na koszt pracodawcy. W moim przypadku okulary korekcyjne do pracy przy komputerze 😉
Pracodawca w zasadzie domaga się tylko opinii lekarskiej o zdolności do wykonywania określonego zawodu. Lekarza wydającego takie zaświadczenie obowiązuje tajemnica lekarska i pracodawcy nic nie obchodzi, z jakiego powodu opinia lekarska jest negatywna. Tak to działa w normalnych krajach.
Lekarz wydający świadectwo powinien znać wymagane szczegółowe kryteria z zaznaczeniem, które są decydujące lub wykluczające, ale pracodawca nie powinien mieć wglądu w taką dokumentację.
Myślę, że od tamtego rejsu również w Polsce coś niecoś się zmieniło.
Heleno, w Niemczech też są obowiązkowe badania kontrolne dla pracowników, co 2 lata. W medycznych dodatkowo obowiązkowe szczepienia i kontrola hepatitis i gruźlicy. Jest wyznaczony lekarz, który to robi, mamy karty zdrowia. W kartach jest tylko pieczątka i podpis lekarza że badania przeprowadzono, nie ma żadnych danych o chorobach, lekarza obowiązuje też tajemnica służbowa, nie może niczego ujawnić pracodawcy, chyba że pracownik sam się na to zgodzi, bo na przykład chce zredukować z powodu zdrowia godziny, albo chce łatwiejszą pracę. Mój mąż w ten sposób dostał w pracy specjalny fotel ze względu na kręgosłup,pracodawca wykosztował się na ponad 1000 euro.
Dzien dobry 🙂
Pisalam tu kiedys o przekretach i lapowkach zwiazanych z zatwierdzeniem budowy wyjatkowo ohydnego wiezowca w Jerozolimie, oraz o potencjalnym utworzeniu rzadu cieni za kratkami. C.d. : uwczesny burmistrz stolicy i pozniejszy premier, Ehud Olmert, wlasnie dostal 6 lat za kratkami 😉 Oczywiscie bedzie odwolanie do Sadu Najwyzszego (na ziemi 😉 )
Heleno, jak motorniczy-alkoholik rozjedzie na czerwonych światłach grupę pieszych, to na wysłanie go na badania już troszkę za późno, nie sądzisz?
i tak jak u Irka, wszyscy w pracy u męża mają na koszt pracodawcy okulary, a gdy ktoś jest pijany, pracodawca ma prawo zmierzyć mu poziom alkoholu i wysłać do domu
Z nim za kratki sedzia Rozen poslal (jak narazie) jeszcze szesc osob, wyroki jeszcze paru padna za miesiac.
Jesli motorniczy jest alkkoholikiem, to opracodawca/menadzer powinien to zauwazyc wczesniuej i tylko na podstawie swych obserwacji moze zazadac jakiejs kontroli stanu zdrowia.
To ma nawet swoja nazwe po angielsku – pracodawca musi wykazac due diligence.
Dopiszę tylko, ze takie badania przeprowadzają lekarze ze specjalnością medycyny pracy. Każdy lekarz przed badaniem otrzymuje kartę opisu stanowiska z zagrożeniami np. praca na wysokościach, czas dzienny pracy przy komputerze, hałas itp. Lekarz po badaniach pisze krótko. Zdolny do pracy w danych warunkach lub z zastrzeżeniami.
Dzień dobry 🙂
Mnie się to wszystko nie wydaje aż tak skomplikowane – może dlatego, że już się kawą napompowałem. 😉
Obowiązkowe profilaktyczne badania – tak, ale tylko w takim zakresie, jaki jest istotny dla wykonywania danego zawodu. Wgląd pracodawcy w całość dokumentacji medycznej – oczywiście nie.
Prawo do okresowych badań profilaktycznych – jasne, a czemu niby nie, toż to przywilej. Ich obowiązek – znowu, tylko w istotnym zawodowo zakresie (nie we wszystkich przypadkach można to zostawić do momentu, aż objawy choroby będą zauważalne gołym okiem, są też takie choróbska, niebezpieczne i dla pracownika, i dla zależnych od niego ludzi, które bez specjalistycznych badań wykrywa się dopiero wtedy, kiedy jest już za późno).
Do tego ścisłe przestrzeganie tajemnicy lekarskiej we wszystkich przewidzianych prawem punktach (tu się przyznaję, że nie wiem dokładnie, jakie teraz są w Polsce przepisy – czy np. lekarz może ujawniać pracodawcy powód zwolnienia; jeżeli może, to bym protestował) i właściwie wszystko byłoby mniej więcej w porządku. 😉
Dobrze mu/im tak, Lisku! 😎
To jest naprawdę jakieś pocieszająco-satysfakcjonujące, że tym ze świecznika nie zawsze udaje się wykręcić sianem. I nie ma to nic wspólnego z Schadenfreude. 😉
Oczywiście obowiązuje tajemnica lekarska,przynajmniej w tym ośrodku medycyny pracy, w której badani są nasi pracownicy. A teraz przerywam, bo mi pracodawca zabierze okulary do pracy przy komputerze 😉
Osobną sprawą jest pozarodzicielskie „pociąganie za alimenty”, albo za długi, których narobiły pełnoletnie, teoretycznie odpowiedzialne za siebie osoby, niepozostające we wspólnocie majątkowej. To też uważam za skandal i widzę ogromną szkodliwość społeczną takiego procederu, w postaci wzmacniania nieodpowiedzialnych postaw, nie mówiąc już o programowym karaniu niewinnych. Tu rzeczywiście prawa obywateli nie są wystarczająco chronione.
I komornicy. Działalność komorników w Polsce to jest jakiś horror. Mam czasem wrażenie, że im wolno po prostu wszystko i niczym nie muszą się przejmować. 👿
Obejrzałem szczecińskie zdjęcia Kierowniczki i stwierdziłem, że filharmonia, choć nie w stylu, który bym szczególnie lubił, jest właściwie całkiem okej. Również z zewnątrz – można się w niej, przy pewnej dozie wyobraźni, doczytać zarówno pewnych nawiązań do Zamku Książąt Pomorskich, jak i do opery w Sydney. 😉 Myślę, że Szczecin się kiedyś do niej przyzwyczai. 🙂
Tylko kontrast z gmachem Policji faktycznie dość zgrzyta. „Lodowy Pałac” jako budynek wolnostojący, z oddechem, byłby znacznie lepszy. No, ale na to sąsiedztwo jest rada chyba tylko taka jak na insekty – polubić. 😉
Stosunkowo niedawno w jednej ze szkół w Poznaniu pojawiła się groźna choroba zakaźna. Powód? Chora nauczycielka. Niedopełniony obowiązek badań okresowych.
W zakładach pracy, również tych prywatnych, gdzie pracownicy mają kontakt z metalami ciężkimi, za badania profilaktyczne i szkolenia z zakresu BHP płaci pracodawca. Lekarz medycyny pracy sprawdza stan zdrowia przed zatrudnieniem i w trakcie pracy. Inspekcja pracy sprawdza warunki pracy przed i w trakcie funkcjonowania zakładu. Jest to jedyna szansa na uchronienie pracowników od ciężkich chorób typu kadmica, ołowica. Szansa na szybkie ich wykrywanie i skuteczną rehabilitację.
W wielu zawodach badania okresowe (profilaktyczne) pozwalają wychwycić choroby w zarodku i poprzez rehabilitacje zapobiec trwałemu kalectwu. Wymierna korzyć dla pracownika i całego systemu ubezpieczeń. Pieniądze, które by przeznaczono na dożywotnie renty, mogą być wykorzystane na leczenie innych ludzi. Na przykład ludzi starych, niepełnosprawnych.
W Holandii osoba, która nie chodzi co pół roku na kontrolę dentystyczną, traci prawo do korzystania z leczenia na ubezpieczenie.
W Polsce od dawna nie wolno lekarzowi wpisywać numeru jednostki chorobowej na zwolnienie lekarskim. To jest tajemnica chroniona prawnie.
Równocześnie lekarz rodzinny, który ma prawo kierowania na leczenie sanatoryjne, domaga się od psychiatry, jeżeli pacjent był leczony psychiatrycznie – również na depresję – oświadczenia, że pacjent może przebywać w sanatorium. I nie chodzi o to czy pacjent będzie bezpieczny dla otoczenia, ale o to czy ewentualne zbiegi, którym może być poddany, nie będą dla niego niekorzystne.
Nasza znajoma lekarka jest już od pół roku na stażu w różnych szpitalach w Wielkiej Brytanii. Są to przede wszystkim szpitale prywatne. To, co nam opowiada, zakrawa na horror. Na przykład. Dzień po poważnej operacji lekarz musi uzyskać zgodę pacjenta na pobranie krwi do badań podstawowych. Jeżeli pacjent powie, że dzisiaj nie chce mieć pobranej krwi, lekarz prosi jedynie o podpis w stosownej rubryczce i od badań odstępuje. Konsekwencje medyczne się nie liczą. Ważna jest tylko zasada COA, czyli nasze tyłki prawnie są kryte. Co będzie z pacjentem? A kogo to obchodzi? Jego „prawa” zostały uszanowane. A najważniejsze jest „żeby było miło”. Profesjonalnie niekoniecznie. Miła atmosfera i bezpieczeństwo prawne, to priorytety brytyjskich szpitali, według naszej znajomej. Wymiar medyczny całkowicie drugorzędny.
Jeżeli oddaję swoje sprawy w ręce specjalisty, to zakładam, że jednak to on ma większe kompetencje. Oczywiście nie pozbawia mnie to prawa głosu, podejmowania decyzji. Ale jakieś minimum zaufania jest niezbędne.
Z każdej, nawet najbardziej szlachetnej idei można zrobić jej karykaturę 🙁
Dlatego ja bardzo sobie w Niemczech cenię możliwość wybrania takiego lekarza (lub szpitala), który ma do spraw leczenia podobne podejście jak ja. Konkretnie, z moimi wybranymi lekarzami mogę dyskutować, nie uważają się za „bogów w bieli”, nie narzucają mi niczego i nie okazują mi, o ile jestem od nich głupszy, ale mam na tyle zaufania do ich kompetencji, żeby ich propozycje taktować poważnie i wierzyć, że są dla mojego dobra, nie dla ich wygody.
Ale przyznaję, że nawet tych swoich lekarzy nie słucham na ślepo. Kiedy widzę/czuję, że coś mi w leczeniu nie gra, idę się kłócić, albo (z lenistwa, jak mi się ruszyć nie chce) kuruję się na własną łapę. 😉
Lekarz nie ma, Jagodo, zadnej wladzy nad brytyjskim pacjentem, na szczescie. Pacjent moze odmowic proponowanej terapii i owszem, lekarz musi zapisac, ze terapii odmowilam, abym go pozniej nie pozwala, ze mnie nie leczyl.
Sama kategorycznie odmowilam dwa – trzy tygodnie temu podawania mi statyn na cholesterol, poniewaz uznalam, ze badania specjalistyczne nie zostaly jeszcze dokonczone i przed pelnymi wynikami nie zamierzam sie leczyc srodkami, ktore moga byc dla mnie niebezopieczne z powodu licznych cyst na watrobie. Lekarz zapisal w mojej dokumentacji medycznej ” declined to be prescribed statins”. To nie znaczy, ze lekarz umywa ode mnie rece albo, ze ja sie w przyszlosci nie zgodze na ten typ terapii. To znaczy jedyniue ze ja aktywnie partycypuje w managmencie moich schorzen i dotad nie zostalam przekonana, ze potrzebuje akurat tych srodkow. I to znaczy tez, ze lekarz mnie do tej terapii niue przekonal aby wyciszyc moje niepokoje zwiazane ze statynami.
W tym wlasnie celu istnieje tez cos takiego jak „druga opinia”. Albo trzecia, jesli glosy lekarzy rozkladaja sie po rownu.
Lekarz nie jest moim tatusiem, a ja nie jestem nieopelnosprawna umyslowo aby wykonywac wszystko co w pospiechu mi zaproponuje.
No i jeszcze dodatm, ze to sa jednak brednie, ze w prywatnych szpitalach dzieja sie jakies horrendalne rzeczy. Te szpitale sa znakomite, inaczej nie utrzymalyby sie na rynku. . Korzystalam juz z czterech takich szpitalki odkad tu jestem, podobnie moja E. Podobnie nasza Jasiunia, ktora leczyla sie niemal wylacznie w szpitalach prywatnych. Zawsze jest to powod do wielkiego smutku, ze tak nie finkcjonuja szpitale „panstwowe”.
To, że przytomny pacjent w każdym momencie musi mieć prawo do odmowy, wydaje mi się oczywiste. Problemy, które tu się mogą pojawiać, nie są już natury prawnej, tylko zdroworozsądkowej – jest różnica, czy pacjent nie zgadza się na jakiś sposób leczenia z przyczyn sensownych, czy jest to np. czyste wygodnictwo, przesądy, albo agencja JPP. Rozumiem, że w takim przypadku uczciwemu lekarzowi może być trudno punkt widzenia pacjenta bez słowa zaakceptować i próbuje go przekonywać do skutku. Ale jasne, że koniec końców nawet najdurniejszemu pacjentowi nie można odebrać prawa do szkodzenia sobie, jeśli taka jego wola, a nie szkodzi przy tym innym. 😉
Sprawa wygranej w Eurowizji przybiera naprawdę groteskowe wymiary. Po obu stronach estetyczno – ideologicznej barykady.
Nie byłoby to może takie smutne, gdyby nie poziom manipulacji i stosowanie przemocy symbolicznej.
Klasyczny przykład manipulacji:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/kultura/20140512/cycki-brody-i-polska-krzywda
Odniosę się tylko do wyimków, choć cały wywiad jest przykładem na to, czego robić nie należy 🙁
To tragikomiczne, że przegrana słowiańskich biustów stapia się z dziejową krzywdą Polski, teraz „oszukaną” przez jury na Eurowizji.
System punktacji był taki, że można było uzyskiwać oceny od widzów i oceny od jury. I tak, widzowie z Wielkiej Brytanii przyznali największą liczbę punktów (12) polskiej piosence. A brytyjskie jury nie przyznało tej piosence żadnego punktu. W ostatecznym rozrachunku wyszło tak, jakby od Brytyjczyków Polacy nie otrzymali żadnego punktu.
Taki regulamin. Jeżeli ktoś się na ten regulamin godził przed konkursem, nie powinien się buntować po konkursie. Inną sprawą jest dyskusja nad sensownością takiego sposobu oceniania. O tym zawsze można dyskutować. I takie dyskusje są nieuniknione.
Ale dorabianie gęby pod tytułem: traktowanie sprawy w kategorii „narodowych krzywd” jest grubą przesadą, nadużyciem i manipulacją.
To, że przegrani zastosowali mechanizmy obronne, to naturalna i powszechna reakcja psychologiczna.
Przypomnijmy sobie, co się działo na blogu, kiedy Lemański nie dostał spodziewanej nagrody. Ludzie odreagowywali swoje rozczarowanie, frustrację. Podobnie ci, którzy liczyli na wygraną polskiej grupy.
Na miły Bóg, jakieś proporcje trzeba zachować. Jeżeli ktoś tu wpada w „dziejową” histerię to właśnie autorzy wywiadu. Wynoszą komercyjne wygłupy i przebieranki na sztandary i barykady ideologiczne. Ustawiają fronty walk cywilizacyjnych. I smieszno i straszno.
Żeby było jasne. Nie podoba mi się występ polskiej grupy. Jestem absolutnie przeciwna instrumentalizacji seksu. I w reklamie i w tak zwanej sztuce. Dodatkowo nie lubię wszystkiego co się mieści w pojęciu sztuki ludowej. Nie lubię i już.
Gdyby chcieć potraktować wywody pani ekspertki na serio, to należałoby wyciągnąć takie oto wnioski. Społeczeństwo brytyjskie spragnione jest seksizmu, marzy mu się powrót do patriarchalnych stosunków, kocha „pornole” na ludowo. I dlatego dało „Słowiankom” najwyższą notę. Na szczęście nad poprawnością myślenia Brytyjczyków czuwają fachowcy i dzięki nim GB nie zhańbiła się punktami dla „polskiego pornola”.
Można przeprowadzić taki wywód. Tylko po co? Miałby on tyle samo sensu, co wywody pani ekspert.
Przykład stosowania przemocy symbolicznej:
Jeśli ktoś widzi w brodzie i sukience dysharmonię, to nie ujawnia się w tym kwestia estetyki, ale uprzedzeń.
Otóż ja widzę dysharmonię i mam do swojego sposobu widzenia święte prawo. Generalnie mam prawo patrzeć na świat swoimi oczyma i używać własnego rozumu. Próba wyznaczania „jedynie słusznych i prawdziwych” norm estetycznych, pod groźbą obłożenia anatemą, etykietą osoby uprzedzonej stanowi jadro przemocy symbolicznej. Jest to próba zglajszachtowania odbiorców.
Połączenie brody i sukienki jest dla mnie estetycznie równie wyrafinowane, jak pomniki JPII czy Chrystus Świebodziński. Dla mnie żenujący kicz.
Nie mniej darcie szat z tego powodu, że komuś innemu się to podoba, uważam za śmieszne i niesmaczne. Na tym polega wolność, że jedni mają się prawo tym zachwycać a innym może się to absolutnie nie podobać.
Niebezpieczne jest dopiero dorabianie ideologii i stygmatyzowanie inaczej myślących.
A robią to obie strony.
Nie lubię Warhola i Woody Allena. Bardzo lubię wczesnego
Larsa von Trier, Bergmana, Dudę – Gracza. Wolno mi. Na tym polega moje święte prawo. I prawo każdego innego człowieka.
Warto żeby pani ekspertka przeczytała na nowo „Nowe szaty cesarza” Andersena.
Może nie warto byłoby poświęcać całej sprawie aż tyle uwagi, gdyby nie fakt, że „posłuszeństwo autorytetom”, w tym „autorytetom estetycznym” może być niebezpieczne. Tu wracamy do eksperymentów Millgrama, Zimbardo, etc., których nie ma powodu przypominać 😉
A Kartagina … 😆
Bardzo smieszne 😆
http://wyborcza.pl/1,135334,15951291,Andrzejrysuje_pl_dla_Wyborcza_pl___13_05_2014.html
Dlaczego nie miałabym wierzyć znajomej lekarce Heleno?
To nie o kwestię władzy chodzi, ale o zaufanie i krytyczną ocenę kompetencji własnych i lekarza.
Jakie są możliwości prowadzenia sensownego leczenia, jeżeli pacjent może je w każdym momencie storpedować? Oczywiście wolno mu. I powinien mieć do tego prawo i ponosić konsekwencje swojej decyzji.
Problem widzę w innym miejscu. We wzajemnych relacjach. Poziomie zaufania. I złudnym przeświadczeniu, że wszystko możemy kontrolować, że zawsze da się uniknąć ryzyka.
Bardzo mi się podoba rysunkowy komentarz Andrzeja, bo sprowadza rzecz do właściwych wymiarów. 😈
Ja już chyba przedwczoraj napisałem, że to całe larum wokół Conchity jest dla mnie absurdalne, anachroniczne, niepotrzebne i w związku z tym nie bardzo jestem w stanie prowadzić na ten temat poważną rozmowę. Co najwyżej mogę szyderczo wyśmiać erupcje co bardziej rozbuchanego idiotyzmu. Którego jednak z konserwatywnej strony jest wiele więcej, więc niejako sam się podkłada. 😉
Jak zauważył jeden z komentatorów wywiadu zalinkowanego przez Jagodę, najczęściej prawica narzuca tematy do dyskusji i język, jakim się dyskutuje. Conchita i medialny szum wokół jej występu jest rzadkim przykładem na to, że „nie-prawicowa” narracja potrafi też przebić się do mainstreamu. No i dopowiem – chyba to dobrze, że niektórzy posłowie i publicyści zajęli się walką z drag queen, bo przecież mogliby znacznie bardziej szkodliwe dla społeczeństwa rzeczy robić.
Jagodo, w stosunkach lekarz-pacjent najlepiej sprawdza się zasada „wierzę, ale sprawdzam”. 😉 Lekarz nie jest nadczłowiekiem, nie wie absolutnie wszystkiego, popełnia błędy, ma gorsze dni, etc. I jeżeli jest dobrym lekarzem, nigdy się o takie sprawdzenie nie obraża, co więcej, potrafi przyznać pacjentowi rację, kiedy ten ją ma. A czasem jednak miewa. 😉
Ni ma letko, Babilasie. Polityków i publicystów mamy zdolnych, potrafią uprawiać multitasking. Tu o Conchicie, a za chwilę dlaczego polską racją stanu jest wygrana PiS-u, albo nieprzyjęcie konwencji o przemocy. W międzyczasie jeszcze pochwalić się penisem i już wiadomo, że nie za friko się bierze kasę. 🙄
” widzowie z Wielkiej Brytanii przyznali największą liczbę punktów (12) polskiej piosence. A brytyjskie jury nie przyznało tej piosence żadnego punktu”
Może wśród widzów było wielu Polaków, a w jury ani jednego? 😉
Bobiku,
pełna zgoda, pacjent jest panem samego siebie 😎
Tylko czasem smutno i szkoda nieodwracalnych konsekwencji braku sensownej współpracy pacjenta z lekarzem 🙁
Ale nikt nam nie obiecywał, że będziemy żyli w doskonałym świecie 😉
To prawda, Babilasie, prawica niewątpliwie wiedzie prym w głupocie. Ale czy druga strona musi się z nią ścigać na durnotę? 😯 🙄
Markot, nie ma to jak dobre, sprawdzone teorie spiskowe 😆
😉
http://www.rmf.fm/movies/show,1899,aurelio-baleron-13-maja-2014.html
Jagodo, Bobik juz w duzej mierze odpowiedzial, ale doloze swoje trzy grosze. Lekarz, ktory mi chcial na dzien dobry zapisacv statyny, nie wzbudzil mojego zaufania. To nowy lekarz po odejsciu na emeryture ukochanego dra Koko. Z Koko mielismy rozmowe o statynach przed laty. I to on wlasnie uswiadomil mi, ze jak sie ma tyle hemangiom na watrobie, to lepiej unikac statyn. Od tego czasu sporo na ten temat sama przeczytalam, za i przecviw I doszlam do wniosku, ze wole smierc od zawalu czy wylewu niz na raka watroby. Taka jest moja swiadoma decyzja na dzis. Chyba, ze jutro ktos mnie przekona inaczej – robila to zreszta mila lekarka Greczynka w szpitalu w ubiegly piatek, namawiajac na najmniejsza dawke statyn i obiecujac monitorowac stale enzymy watrobiane. Daltego wlasnie bylam na tym badaniu krwi przedwczoraj.
Ze znajomymi lekarkami tez roznie bywa. Mam jedna bardzo zapryzjazniona w Warszawie i nie mam do niej za grosz zaufania. Rozdaje za duzo lekow. Rozdaje recepty na skinienie kapeluszem. Malo mowi natomiast o gruntownej zmianie stylu zycia, diety etc. Jest podobno znakomita lekarka, uwielbiana przez pacjentow. I bardzo, bardzo fajnym czlowiekiem. Ale leczyc sie do niej bym nie poszla.
Zmieniłem zdanie (a co, wolno mi! 😈 ). Jednak szczeknę coś serio o tym, co się porobiło wokół Conchity, bo jest w tym dla mnie pewna rzecz zdumiewająca. Zdumiewa mnie mianowicie, że społeczeństwo, które wręcz się pyszni swoim indywidualizmem i wolnoćtomkizmem, do tego stopnia nie potrafi zaakceptować prostej i ułatwiającej życie zasady „można różnie”. Skala niechęci, a nawet nienawiści, z jaką spotykają się osoby w jakiś sposób odmienne, jest dla mnie niepojęta. I tego problemu bynajmniej nie jestem skłonny lekceważyć.
Wlasnie, Piesu. Preoponuje zebysmy zrobili z Toba wspolny wypad do Polski – Ty przebrany za Kotke, ja za Psa – airdale’a. A dlatego za airdale’a, ze mialem kiedys sasiada airdalea i on mial imponujacej kubatury jaja. Naprawde nigdy takich mocaarnych przedtem nie widzialem. Ja tez chce takie. 😈
Przeczytałem zlinkowaną rozmowę z KP i nie wydaje mi się, żeby to jej autorzy wznosili barykady cywilizacyjne. Oni zareagowali na te już wzniesione, podkreślając zresztą ich śmieszność.
Zgadzam się natomiast, że całkiem niepotrzebnie zaczęli przypisywać odczuciom estetycznym elementy wartościujące i światopoglądowe. Zbędność dyskutowania o gustach znali już starożytni. 😉 Poza „podoba się – nie podoba się” nic tu więcej nie można powiedzieć. I należy to odróżniać od kryteriów w rodzaju „wysoka/niska wartość artystyczna”, „profesjonalizm vs. amatorszczyzna”, itd.
Ale aż tak surowy jak Jagoda dla tej rozmowy bym nie był. Nawet z paroma rzeczami tam mógłbym się bez żadnego bólu zgodzić. 😉
Mordko, a gdybym ja ze względów bezpieczeństwa przebrał się nie za Kotkę, tylko za Orlicę? Bo wtedy z jednej strony genderowo bym namieszał, ale z drugiej obrońcom tradycyjnych wartości chyba głupio byłoby zrobić Takiemu Ptakowi koło pióra. 😈
Bobiku, po przeczytaniu ostatniego wpisu na blogu Hartmana o 300-osobowej paradzie równości w Krakowie, osłanianej przez kordon z kilkuset ciężkozbrojnych funkcjonariuszy, a zwłaszcza po przeczytaniu komentarzy pod tym wpisem, to mnie nic nie zdumiewa poza rzekomym polskim „indywidualizmem”, który za granicą natychmiast poznaję po kamizelce 1001 kieszeni, bermudach do pół łydki i nieufnym spojrzeniu spode łba…
O słownictwie nie wspomnę, ale też bywa bardzo zuniformizowane 😉
Wszystko, co obce i wyróżniające powoduje u Polaka jakiś odruch obronny wyrażany najprościej i najszybciej niechęcią i agresją 🙁
Nie chcę generalizować, bo wiadomo, Polacy są różni, ale fakt, że sam też często rozpoznaję rodaków/-czki po „obowiązującym” wyglądzie, co rzekomej skłonności do wszechobecnego indywidualizmu wydaje się już tak na oko przeczyć.
Bobiku, za Orlicę czy Orła – i tak nie odróżnią, bo kto widział Orła z ptakiem na wierzchu?
Możesz zostać niewłaściwie zrozumiany 🙄
Hmm… Znaczy, powinienem się przebrać za kogoś z ptakiem na wierzchu i w sukience? Ale czy to nie zostanie uznane za obrazę uczuć i profanację? 🙄
Ja bym raczej widział różnicę między indywidualizmem a anarchią i warcholstwem, bo to jest ten „wolnoćtomkizm”, moim zdaniem.
Tolerancja dla własnej samowoli i swawoli – tak, dla cudzej – a niedoczekanie 🙄
😆
Jeśli ptak nie zwiesi głowy…
Tak, mnie się słowa anarchia i warcholstwo też tu same nasunęły, mimo pewnych obaw przed popadnięciem w stereotyp. 😉
I widzę tu związek z tym, o czym pisała Vesper pod poprzednim wpisem. Dość rozpowszechniona niezdolność do uznania sfery publicznej za „swoją” i do zauważenia, w jaki sposób wpływa ona na sferę prywatną. Moje osobno, społeczne osobno. Za swoje dam się posiekać i posiekam innych, publiczne mi zwisa. Chyba że mi to publiczne akurat niewygodnie wchodzi w jakieś „moje” – ooo, to wtedy ociec prać!
To jest rzeczywiście coś innego niż indywidualizm, czyli „żyj i daj żyć innym”.
Tez dopiero przed chwila przeczytalem wywiad z KP. I on mi sie podoba.Ja mysle bardzo podobnie.
Do estetyki bardzo czesto przywiazujemy wartosciowanie i nie ma w tym nic zlego, moim zdaniem. Jedne zjawiska nazywamy kiczem, inne wielka sztuka czy kultura. Mamy wartosci, wiec na ich podstawie wyrazamy nasze oceny.. Wtedy gdy ktos deklaruje, ze Eurowizja jest kiczem i tandeta, wartosciuje. Ja sama znosze kicz z latwoscia, nawet we wlasnym domu, choc staram sie nie przesadzac.
Kicz jest czesto wesoly i czesto sentymentalny, czyli budzace uczucia wyzsze. Co wiecej kicz nam jest czesto potrzebny bardziej niz jestesmy gotowi sie przyznac – wszystkie te baranki wielkanocne na stolach, palmy z farbowanych kwiatkow (sama sobie taka kupilam w polskim sklepie z czystego sentymentalizmu), sukienki komunijne, upozowane slubne zdjecia, plastikowe lampki i wianki na cmentarzach w Zaduszki, – siegamy po wszystkie te atrybuty nie zastanawiajac sie czy sa one „w dobrym guscie”. Sa tez kicze mniej przyjemne, ktore jestem gotowa potepiac – rodzajowi ( w sensie generic) papieze z fabryki papiezy na placach miast , kiczowata architektura – to jednak inaczej niz baranki z cukru czy z masla raz do roku.
Piosenka wykonana przez Conchite kiczem nie byla. MNie sie bardzo podobala. Nie byla tez kiczem sama artystka, bo czlowiek nie moze byc kiczem. Nawet Wioletty Villas nie nazwalabym kiczem prezentacyjnym, bo ona jakos tam wyrazala wlasne marzenia i tesknoty, na swoja wlasna miare prostej dziewczyny z malego misateczka. I ludzie sie przy niej wzruszali. Kto ja jestem aby im to wzruszenie dewaluowac?
Taki mały ptak i taka wielka przepuklina? 😯 🙄
Apage satanas 👿
Heleno, moim zdaniem jednak trzeba odróżnić określanie czy opisywanie od wartościowania. Kicz np. ma pewną (mniejsza już o to, na ile precyzyjną) definicję i na jej podstawie można z grubsza określić, co kiczem jest, a co nie jest. Wartościowanie zaczyna się dopiero przy stwierdzeniach typu „każdy, komu się podoba kicz, jest głupi”, albo „każdy, komu się nie podoba kobieta z brodą, jest homofobem”.
Można osobiście nie znosić kiczu i kobiet z brodą, ale równocześnie bronić prawa do zachwycania się kiczem i brodatymi paniami. I odwrotnie – można kicz uwielbiać, ale bez sprzeciwu akceptować, że komuś on się nie podoba. Jak chodzi o upodobania, po prostu nie powinno być przepisów – w żadną stronę.
A ocena wartości, artystycznej czy innej, to – jak już pisałem – całkiem inna bajka, na podstawie całkiem innych niż upodobania kryteriów.
Mam pytanie z zupełnie innej parafii. Czytam cały czas „Kota, który …” i w kilku już książeczkach (trudno mówić o tomach 😉 ) spotkałam się z opisem pracy, zbiórką pieniędzy na rzecz wspierania nauki pisania i czytania dorosłych.
Za którąś kolejną wzmianką zaczęłam się zastanawiać nad problemem analfabetyzmu w USA.
Niestety w Internecie niewiele na ten temat znalazłam.
Takie komentarze wydają mi się złośliwe, tendencyjne i przesadzone:
http://maciek.lasyk.info/homo_americanus_debil_amerykanski.html
Chętnie przeczytałabym rzetelne opracowanie na ten temat.
Jak wygląda problem analfabetyzmu w USA?
Jagodo, ja przed laty czytalam duzy artykul na temat analfabetyzmu i widzialam tez program w brytysjkiej telewziji.
Jest w kazdym spoleczenstwie, z tego co pamietam, jakis odsetek osob, ktore nie zdolaly nauczyc sie czytania i pisania. Czasami jest to polaczone z jakas bardzo ostra forma dysleksji, pelna niezdolnoscia do odczytywania kodu literowego. Jest to zjawisko wystepujace wszedzie i czesto ukrywane przez „analfabete”. Ujawnia sie nieraz w wieku juz calkiem dojrzalym, gdy np ta osoba chce uzyskac prawo jazdy. Z tego brytjskiego programu pamietam, ze oni to z latami potrafia bardzo starannie ukrywac. Mam wrazenie, ze sama zetknelam sie z taka osoba kiedy uczylam sie plywac. Olive, moja prywatna instruktorka byla atrakcyjna mloda kobieta, mezatka, dwa piekne i zadbane labradory, ladny samochod. Uosobienie middle class. Ale kiedys potrzebowala mego telefonu aby mnie powiadomic czy bedzie mogla przyjsc na lekcje. Chcialam jej podyktowac, ale powiedziala ze nie ma piora i notesu. Wiec wyciagnelam kartke i pioro. Ale Olive kategorycznie odmowila zapisania i gdy zaproponowalam ze ja jej napisze, tez odmowila. Musiala nauczyc sie telefonu na pamiec, co zrobila za pierwszym powtorzeniem ciagu cyfr. Odnioslam wtedy silne wrazenie, ze nie potrafi czytac ni pisac.
Tu jest artyklul o dzieciach, ktore nie sa w stanie nauczyc sie czytania:
http://research.ncl.ac.uk/ARECLS/volume_3/huihuahsieh.pdf
Oficjalne dane
W USA 30 milionów ludzi jest funkcjonalnymi analfabetami, w tym 60 proc. więźniów w więzieniach, 85 proc. nieletnich w poprawczakach…
Niestety, jestem kompletnym analfabetą, jak chodzi o czytanie białego na czarnym. Chcem, ale nie mogiem. 🙁
Heleno, Markocie,
bardzo dziękuję 🙂
Zrozumieć rozkład jazdy
Przykro mi, ale nie wierzę w JPII wrobionego w orła. Jerzy Urban jest wściekle złośliwy, ale nie jest podły.
Onet mial serie pozytwnie o Hoserze. Teraz negatywnie o Lemanskim.
Obiektywizm 😉
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/modlitwa-za-jasienice/tkc5w
mialo padac jest slonce ciesze sie 🙄
bywa
Sztuczne Fiolki komentuja (jakiekolwiek podobienstwo do postaci z Bobik Blog jest przypadkowe)
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t31.0-8/s960x960/328508_484767791542464_226848361_o.jpg
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/t31.0-8/10273335_779061378779769_5096618458320152329_o.jpg
orle sie
Przeczytałam wczoraj to, co zlinkował Meki. Nie wiem co mam o tym myśleć 🙁
dziekuje za szczecinska relacje, srodek Lubie tak , ten „cos” na placu przed szkaradne, wstretne, ohydne (ulzylem sobie 😎 )
A ten najstarszy u Kapustow, Bard to juz taki ogromny. I podobny troche do malpy z twarzy.
Najmlodszy nazywa sie Burrowbridge – ladne, dostojnie brzmiace imie sowy. TRoche zbyt chuderlawy, ja wole tlusciejsze sowy.
Zapomnialam ogladac BBC z rana, choc obudzilam sie kiedy jeszcze moglam.
Eeech, glowa jak rzeszoto…
Jagodo, przynajmniej w jednej sprawie można na pewno wiedzieć, co myśleć. 😉 Ponoć wszystkie oddolne akcje obrony były inspirowane, sterowane i kontrolowane przez Lemańskiego. Jasne, chyba każdy na blogu wie, jak okropnie Lemański nami sterował. 😆
Sówki od Klary też przypominają małpiatki. 😉
http://www.wprost.pl/F/pic.php?T=news&P=219942&w670=1&brt=1
Moze malpy sie wziely z sow? A sowy z dinozaurow,
Bobiku,
wiem, ale wczoraj naprawdę poczułam się fatalnie po przeczytaniu tego tekstu 🙁
Nie wiem co myśleć o autorach 🙄
Z dinozaurów to się wziął smok wawelski 👿
Andsol pisze „nie wierzę w JPII wrobionego w orła. Jerzy Urban jest wściekle złośliwy, ale nie jest podły”
Dlaczego Urban i dlaczego nie wierzysz?
To dzieło naprawdę istnieje Jego twórcą jest profesor Czesław Dźwigaj, specjalista od JPll.
Czyżby Urban obstalował, a potem nie wykupił?
Eee, Urban by tego cuda nie wykupił. W życiu by takiej okazji nie przepuścił! 😈
W Ustroniu 4 mlode. Matka dlugo nad nimi stala,poprawiala I poprawiala folie, az wreszcie sie wygodnie na niej umoscila.Oby deszczu nie bylo za wiele.
Pada u niedzwiedzia juz od rana, nawet kukulka przestala kukac.
A u najstarszego pisklaka Kapusty, Barda, wyrastaja juz na tylnej krawedzi skrzydel piora lotki. Wczoraj jak rozpropstowal skrzydla to je widzialam pierwszy raz i myslalam, ze moze mi sie wydawalo. Ale dzis widzialam po raz drugi,
Bardzo to ciekawe ptaszyny, te Kapusty. Podobno starsze rodzenstwo potrafi tez karmic mlodsze i mniej przebojowe – zamaist je zadeptac i zadziobac.
Szkoda, ze nie mam stodoly, tez bym zbudowala domek dla sow. I jakie zboze jest bezpieczne pod ich ochrona! Zaden gryzon tam sie nie uchowa.
A u Klary jeden pisklak siedzi w oknie i oglada Bozy swiat.
markot, zamiast odpowiedzieć czemu Urban, przypomnę scenkę gdzieś z Romaina Gary, opowiada jak w okręgu wyborczym de Gaulle’a jakiś człowiek podniósł się w czasie zebrania i wygłosił oskarżycielską mowę, że jego żona pracowała za pokojówkę u de Gaulle’a, a ten niby taki wielki człowiek, a dobierał się do niej. A zgromadzeni, zamiast oczekiwanego oburzenia i współczucia, z radością skandowali: „il y en a!”
Heleno,
Boris/Brenda and family should be on BBC Points West this evening between 18:30/19:00BST.
Dzieki, Loto, ale ja jestem South-East i Point West nie odbieram niestety. Somerset, gdzie jest dom Kapustow jest na zachodzie Anglii.
Chwileczke, chwileczke. Widze, ze moge odbierac przez internet!
Very good, Loto. Juz wszystko odnalazlam i za godzine obejrze!
Na lisiej polanie maluchy baraszkuja. Mama poszla do jakiegos kurnika, wszak kury juz poszly spac…
U nas w Anglii jest oczywoscie o godzine wvczesniej niz na blogu Bobika.
Czytam tak sobie i myślę: gdyby to było z The Onion, to by było w złym smaku.
Pobawimy się? 😉
Z Toba, Moskwo, zawsze. A w co?
Wlasnie skoczylam ogladac Point West, ale Kapustow nie pokazali, bo jakies lokalne niusy wyparly nasze sowy. To sie zdarza.
Wyglada na to, ze jedno z czworga dzieci Klary juz opuscilo gniazdo. Trzecie tez sie juz przymierza.
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci wylatują, ci zostają… 😉
Ja też bym chciał wiedzieć, w co Moskwa chce się bawić, choć jako szczeniak na propozycję zabawy w zasadzie z automatu odpowiadam pozytywnie. 😀
Ten co sie przymierza, to w tej chwili w takiej zadumie patrzy na swiat. Pewnie mysli: nie wiem czy dobrze zroibilem, ze sie narodzilem. Trzeba bylo siedziec w jajku.
Nic nie rozumiem. Wszyscy procz mnie widzieli ten Point West z Kapustami, a ja od poczatku do konca widzialam tylko lokalny dziennik z zachodniej Anglii!
Conchita niszczy rodzine i kulture, uwaza Pani Profesor z Sorbony w Ostrolece:
„jest to jeden z przejawów groźnego zjawiska: bezczelnego wciskania się w każdy kąt i opanowywania kolejnych przyczółków przez pewną ideologię i lewacki nurt myślenia, który niszczy rodzinę, obyczajowość, tradycję, kulturę „.
Profesor KP jest szczegolnie wybitna specjalistka od zakladania rodziny i upowszechniania kultury, zwlaszcza bycia. I nigdzie sie bezczelnie nie wciska bo ma klase.
Mahatma Terlik at his best. I ta wzruszająca historyjka, jak to znajomy Terlika, urzędnik państwowy siódme dzieciątko zmajstrował, ale mu nie chcieli na tę intencję dać podwyżki, więc się spakował i do Irlandii pojechał, gdzie za same dzieci mu dają więcej, niż za pracę w Polsce.
Ozez kurdemol! Zostalem nawyzywany od spolecznych pasozytow, bo nie naplodzilem dla Panstwa dzieci aby mi mogly zarabiac na emeryture!!!!
A od czego, £@^%$@£! mam Stara?!!! Niech na mnie , $£@&^%£! zarabia! Rozplodowiec pinkwolony!
Zadanie maturalne: każde z siedmiorga dzieci urzędnika będzie musało spłodzić co najmniej siedmioro dzieci, które zarobią na jego emeryturę, każde z nich kolejnych siedmioro, itd. Oblicz, kiedy Ziemia będzie zaludniona wyłącznie potomkami urzędnika, co nareszcie zmusi leniwych singli do kolonizacji innych planet.
Odpowiedź: single niczego nie skolonizują, ponieważ z braku emerytur, świadczeń lekarskich, chorób spowodowanych sodomią i gomorią, wymrą odpowiednio szybko 👿
Terlikowa pieśń coraz to nowe zwrotki ma, i jest to ewenement światowej fizyki, że gdzie on się nie zwróci, to tą samą wąską dróżką jedzie. W szkole mu nagradzana koleżanka wyjaśniała jej sukces: „Pani mi tak kazała”, no więc on robi jak mu Pan kazał i świat od tego jest coraz bardziej terlikowy.
Jedno mnie w jego przesłaniu niepokoi: aby stygmatu podwójnych singli się pozbyć, wiele małżeństw w potrójny swing może się wdać i będą znaczne kłopoty, kto komu i ile emerytury będzie musiał odpalać.
Co sądzicie o tym? Mam nadzieję, że jeszcze nie było, jeśli już ktoś linkował, to przepraszam.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15955226,Napisala_falszywa_biografie_z_czasow_Holokaustu__Teraz.html?lokale=trojmiasto#BoxWiadTxt
Skojarzenia wędrują do Kapuścińskiego.
Tylko dlaczego autorka musi zapłacić karę za wywalczone prawa autorskie? Może historii tej nie przeżyła, ale napisała chyba samodzielnie.
Tego samego nie rozumiem, Vesper. A jak nie rozumiem, to i nie wyjaśnię. 😉
Tak naprawdę, andsolu, to spoko. Była już w dziejach ludzkości tzw. epoka swingu i żaden system emerytalny się od tego nie zawalił. 😉
To nie jest zaden wyjatkowy wypadek. Pare lat temu tez byla jakas ksiazka jakiegos Belga? Szwajcara? nazwisko wylecialo mi z pamieci, kompletnie znyslona lacznie z nazwiskiem autora ( czy nie Wilkomirsky czy jakos tak) . Tez byla tlumaczona na wiele jezykow, bo swietnie napisana. Dosc cienka.
Tak śpiewają sowy polskie
Zaczęłam szukać głosów sów, bo coś się dzisiaj wieczorem zaczęło okropnie wydzierać w mojej okolicy, podobnie do sów kapuścianych(mieszkam na skraju Chojnowskiego Parku Krajobrazowego).
Nieustające pozdrowienia.
vesper, dlaczego do Kapuścińskiego? Mnie Kosiński na myśl przyszedł.
Kosinski, nigdy i nigdzie nie powiedzial, ze pisze powiesc nawet w najmniejszym stopniu autobiograficzna. On nawet nie wspomina ani razu, ze rzecz dzieje sie w Polsce, bardzo starannie podkreslajac, ze kraina jest mityczna.. Nie jest to tez powiesc etnograficzna, predzej metafizyczna. Byl zawsze zly gdy wmawiano mu dziecko w brzuch. Kiedy go publicznie zapytalam na ten temat powiedzial: Jedyne co w mej ksiazce jest polskie, to moje nazwisko na okladce.
No tak, wiem to samo nie od Kosińskiego 🙂 lecz od Marii Janion. W tomiku Płacz generała jest spory rozdział o Kosińskim, Sami w ciemni i pierwsza jego część ma znaczący tytuł: „Sztuka to sposób używania symboli”. Ale jesteśmy w świecie, w którym opieprza się w sklepie aktorkę za to, że wczoraj dosypała mężowi trucizny do herbaty, co może poświadczyć półtora miliona osób.
Tak ja sa falszerze obrazow, pieniedzy, sa i falszerze wspomnien.Kocie, czy nie chodzi ci o ksiazke Slavomira Rawicza The Long walk… Nakrecono tez na jej podstawie film, gral w nim Brad Pitt i David Thewlis. Kiedys bylo znacznie trudniej sprawdzic informacje, a dzisiaj internetowi detektywi szyko wysledza naciagane. O Kosinskim sa znakomite filmy dokumentalne i artykuly analizujace jego tworczosc. Kazdy kraj ma swoich naciagaczy, albo koloryzujacych mitomanow. Z mojego podworka, Grey Owl (Szara Sowa), wielki indianski wodz Ojibwe, przybyl do Kanady z Anglii i nawet nie byl Indianiniem (co okazalo sie po jego smierci).
Nie jestem pewna czy pisze na temat, bo nie czytalam dokladnie dyskusji. Sorry. Dzisiaj jest upalnie, choc wciaz nie ma lisci na drzewach! Klimatyzacja chodzi, zeby odsaczyc wilgoc.
Jutro robimy na obiad pulled pork South Carolina style. Kompletne wariactwo z tym pulled pork! Kiedys juz prawie nie tykalo sie wieprzowiny, a teraz wszedzie pork belly i pulled pork.
Eluzet, świetne te sowy. Dzięki. 🙂
Fczesna kawa, nim spać pójdę.
Dzien dobry 🙂
Ja tez od razu pomyslalam o Kosinskim. Co do Grey Owla, jednego z moich najbardziej ukochanych, odkrycie ze napisal nieprawde o swojej biografii bylo dla mnie niemalym szokiem, ale jego zaslugi sa mimo wszystko ogromne a opisy zwierzat i wlasnego zycia w puszczy prawdziwe, wiec mu wybaczylam. Jego prawdziwe tlo czyni jego stosunek do przyrody chyba jeszcze bardziej wyjatkowym.
Druga kawa
i herbata
herbata 🙂
szeleszcze 😀
brykam
brykam fikam 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
do kawy
Bardzo smutna i smieszna Magdalenia Sroda:
http://wyborcza.pl/1,75968,15956024,Przeciwko_cywilizacji_smierci.html
Nie wiedzialam, ze pochwalony przeze mnie przed kilkoma dniami LOT juz sie wycofal z kampanii bycia przewoznikiem „do krajow tolerancji”. Zostal ofukniety i szybko sie podporzadkowal. Teraz gratuluje wylacznie sobie, ze pd lat nie korzystam z LOTu.
No i wiadomosc o wydziale egzorcyzmow – bezcenna.
Slkuchajcie, jest coraz straszniej z tym wkraczaniem Kosciola we wszystkie dziedziny zycia spoleczenstwa. Jak cos z tym szybklo nie zrobicie, to bedzie sporo sporo gorzej i bedzie na wszystko za pozno. I Bobik ze swym Zamurzem okaze sie wieszczem naszych czasow, bo nie napisal satyry tylko opisal dokladnie przyszlosc. Musicie cos zrobic.
Dzień dobry 🙂
Z tym Wydziałem Egzorcyzmów Zaawansowanych to chyba jednak wciąż jeszcze na jaja. Ale to, że wolę ubezpieczyć się słówkiem „chyba”, o czymś niedobrym świadczy. Chyba. 🙄
Reszta po kawie oraz wyguglaniu co to jest pulled pork i czym się różni od pushed pork. 🙂
Otwierany na UJ od nowego roku akademiockiego Wydzial Egzorcyzmow Zaawansowanych tak zbil mnie z nog i z pantalyku, ze o malo nie udlawilam sie kawa. Nie wydaje mi sie by szacowna uczelnia, Bobikowa Alma Mater, poprzestala na WEZ. Mysle, ze jesli istnieje tak jakis wydzial filozofii to mozna go bez wiekszych nakladow finansowych z kieszeni podatnika przerpobic na Wydzial Scholastyki, zas tytuly magisterskie uzupelnic przymiotnikiem (magister) irrefragibilis – niezlomny ( i wiadomo bez podpowiedzi, kto bylby najlepszym dziekanem), doktoraty moga byc anielskie, takie tytuly byly nadawane w Sredniowieczu i pewnie znajda sie lepsi specjalisci od academii, ktorzy przypomna sobie inne tracycyjne zwyczaje niepotrzebnie zarzucone z nadejsciem przekletego Oswiecenia.
Wydzial Egzorcystyki Zaawansowanej, pod patronatem Diecezji, na UJ, to sie jeszcze nie chce zmiescic w glowie, mojej.
pull up, pork, pull up!
Nowe wydziały popieram. Może wreszcie się dowiemy z jakiejś habilitacji, ile diabłów mieści się na ostrzu szpilki albo ile aniołów może jednocześnie przebywać w jednym miejscu?
I jak tłumaczyć nieskuteczność niektórych Aniołów Stróży?
Ho, ho, tom się dostał z tą świniną w wysokie sfery. 😎 Okazuje się, że Pulled Pork, Spareribs i Beef Brisket tworzą tzw. Świętą Trójcę Barbecue (BBQ Holy Trinity). Nie wiem, czy wobec takiej informacji pies nie powinien dokonać jakichś przewartościowań światopoglądowych. 😈
Nieskuteczność Aniołów Stróży można by tłumaczyć np. marną pozycją społeczną profesji stróża i związanym z tym niskim morale pracy w/w grupy zawodowej, albo jakoś tak. Ale po co się wysilać, skoro na wszystko, dosłownie wszystko, jest jedno proste wyjaśnienie – Plan jest świetny i zostałby wykonany bez trudu, gdyby nie niecne knowania imperiali… tfu, cywilizacji śmierci. 🙄
Z pewnym opoznieniem natknelam sie na wideo Conchity i zastanawiam sie czy cos ze mna nie w porzadku, bo ta postac budzi we mnie fizyczny wstret. Glos ma niezly, poki nie musze ogladac. Wyglada jak karykatura kobiety z ciezkim hirsutyzmem. Jest wiele bardzo dobrze wygladajacych drag queens, czy ta musi mi sie podobac bym zaliczala sie do wolnego swiata?
OK, doceniam odwage osoby starajacej sie wygladac jak kiedys wysmiewane postacie ze straszliwych jarmarcznych pokazow, ale i tak uciekam.
Lisku, ja swoje zdanie na temat podobania się już wczoraj z grubsza wyraziłem: 😉
http://blog-bobika.eu/wp-admin/comment.php?action=editcomment&c=404725
Tylko że ten cały „narodowy dramat” wokół Conchity nic wspólnego z estetyką nie ma. Do boju ruszyła ciężka artyleria w postaci zagłady rodziny, tradycji, dobrych obyczajów, ba ludzkości nawet, bo ona wskutek genderyzmu ponoć w ogóle przestanie się rozmnażać. I ta histeria to jest zupełnie inna jakość niż „eee, nie podoba mi się”.
Przepraszam Bobiku, ten kawalek przeoczylam 😳 , a zerkajac teraz natknelam sie na w pierwszym podejsciu niezrozumiale wyrazenia jak np orzel z ptakiem na wierzchu, ale wszystko juz odrobilam 😆
Musze przyznac ze nie jestem pewna czy problem jest tylko estetyczny, bo moja reakcja byla raczej fizycznym wstretem.
Polsko-narodowa histeria wg „genderu” to inna sprawa, to rozumiem, a raczej sie przyzwyczajam, bo rozumiec to nie.
Nn., czy wydzial egzorcyzmu to satyra dziennikarki z Wyborczej czy cos takiego rzeczywiscie jest, bo sie troche gubie?
” Jest wiele bardzo dobrze wygladajacych drag queens…”
I na tym chyba polega problem z nierozumieniem dlaczego akurat ta dragquenn budzi fizyczna odraze w niektorych ludziach, ktorzy sa jak najbaredziej z „wolnego swiata”. Jest to kwestia oczekiwan, ze kazda osoba odmienna czy bedzie to dragqueen czy cos innego nie bedzie zbyt daleko odchodzil od naszych oczekiwan i nawykow, innymi slowy bedzie w granicach tego co uznamy za „normalne” w dragqueendom czy w odmiennosci.
Warto, pokonujac odraze fizyczna zastanowic sie co dokladnie nas brzydzi i dlaczego i co mowi o nas samych, never mind dragqueendom. Wtedy warto wykonac nad soba prace. Ja ja tez musze nieraz , te prace wykonywac: kiedy w metrze przysiadzie sie do mnie jakis zasiusiany, bardzo smierdzacy, brudny i bardzo pijany bezdomny, nie zrywam sie z miejsca, choc w pierwszym odruchu chjcialabym sie przesiasc. Budzi we mnie odraze bliska wymiotow, ale staram sie skupic na myslach co dokladnie te odraze budzi: widok straszliwej ludzkiej nedzy? Sam zapach? Strach, ze ten zapach przejdzie na mnie? Strach, ze mnie zaczepi i „bede musiala” z nim rozmawiac”? Poczucie upokorzenia, ze nie moge mu w zaden sposob pomoc? Poczucie winy, ze za chwile wroce do swego czystego, pachnacego Madame Rochas, wygodnego swiata, a on wrocvi do swego i jutro nie bede juz o nim pamietala?
Nie mowie, ze znajduje odpowiedzi. Ale po pierwsze swoich odczuc sie autentycznie wstydze przed soba sama, a po drugie ich publicznie nie ujawniam unikajac wzroku wspopasazerow, ktporzy chceiliby poslac mi wspolczujace pelne zrozumienia spojrzenie.
I jeszcze cos. Moja w zyciu prawdziwa drag queen byla aktorka (juz niezyjaca) z kregu Andy Warhola, ktora wystepowala jako Divine. Tlusta ponad wszelka miare, dosc wulgarna w jezyku i gestach, na jakims filmie „jadla” nawet psie fekalia. Nie moglam zrozumiec jak ludzie moga na filmy z nia chodzic i wogole dlaczego jest fenomenem, bo byla w tamtych siedemdziesiatych latatch.
Ale chyba dzieki Divine wlasnie dzis poatrze na Cinchite z pewnym wzruszeniem i podziwem. Jest ladna i bez tej brody nie zauwazylibysmy pewnie ze jest tak „podobna” do Jezusa z oleodrukow i ze to pewnie cos znaczy.
A tu jest Divine, moja pierwsza drag queen z lat siedemdziesiatych:
http://www.youtube.com/watch?v=pFiqO0Qpa_g
Bo właśnie skończyłem czytać Szczerka i Rejner, teraz zaczynam „Praski elementarz” Kaczorowskiego, mam rozgrzebaną „Klęskę rozumu” Króla. Macie Państwo jakieś rekomendacje względem lektur może?
I jeszcze cytat ze Szczerka dotyczący ładu przestrzennego we współczesnej Polsce:
Polecają niech ci, którym bliżej do polskich księgarni. 😉 Ja za to zilustruję powyższy cytat poniższym linkiem (o opinii RPO, że Konstytucja pozwala ograniczać wpływ rodziców na naukę dzieci w szkole i przedszkolu), z zaleceniem, żeby koniecznie zerknąć do komentarzy. Kilka mogę wyłuskać, jako kwintesencję. 🙄
Dobrze, że nie planuję już mieć dzieci. Bo w przypadku gdyby mojego syna przebrano w kieckę to dyrektorce przedszkola bym szczękę wbił w mózg.
Czyli mamy już dyktaturę zboczków
Chcą Nas przerobić na drugą Tajlandię, kraj taniej siły roboczej, skrajnej biedy, nędzy , powszechnej prostytucji i transwestytów.
Głupota starszej baby !!!
Za takie poglądy RPO staje się przed plutonem egzekucyjnym
Trudno nawet z czymś tu dyskutować, spierać się, nie zgadzać. Żadnej myśli. Tylko głupota, paskuda, prostactwo. 🙁
Bez komentarza :
http://fakty.interia.pl/polska/news-nowicka-podjela-decyzje-wraca-do-klubu-twojego-ruchu,nId,1425639
Heleno, dla mnie hirsutyzm jest po prostu objawem chorobowego zaburzenia hormonalnego (a trzecia plec nim nie jest! ). Istnieja inne skojarzenia – np sa religie w ktorych najwyzsze bostwo jest hermafrodyta i ma meskie i zenskie atrybuty.
Mam wrazenie ze Conchita miala by Ci za zle skojarzenia z brudnym wloczega.
A reakcja wewnetrzna a jej okazywanie to w ogole rozne sprawy.
Lisku, ale ta gęsta, czarna broda Conchity to jest kolejny element estradowej prowokacji. W rzeczywistości, bez doklejek, bródka Toma Neuwirtha jest całkiem umiarkowanych rozmiarów: 🙂
http://cdn.starflash.de/bilder/conchita-wurst-als-mann-tom-neuwirth-305937.jpg
Dzień dobry. 🙂
Lisku, podobnie do Ciebie, mam problem z Conchita i określeniem kim ona jest. Jeśli czuje sie kobieta, o czym świadczy sposób mówienia, poruszania sie, ubierania, to ta broda zupełnie mi nie pasuje do tego obrazu – jest raczej prowokacja. Przy obecnych możliwościach permanentnej depilacji pozbycie sie zarostu nie jest żadnym problemem. Nie jest to wg. mnie osoba transseksualna, bo gdyby tak było, za wszelka cenę i w wyniku kuracji hormonalnej, dazylaby do zmiany płci, jak to uczyniła np. Pani Grodzka.
Conchita swoją broda czyni wiele zła osobom borykajacym sie z problemem transeksualnosci gdyż podkreśla i czyni łatwym określenie takich osób jako „dziwadla”. Według mnie jest to raczej homoseksualista. Być może w takich środowiskach ta broda podnosi atrakcyjność obiektu. Nie wiem. Nie mam żadnego problemu z akceptacja osób homoseksualnych czy transeksualistow, a na Conchite zareagowalam wzruszeniem ramion.
Bobiku, wiem! Usilowalam wytlumaczyc ze negatywna reakcja na ten widok jest chyba spowodowana asocjacjami chorobowymi, a nie uprzedzeniem do odmiennosci seksualnej. To reakcja na kobiete (Conchite) z broda, nie na Toma z brodka 🙂 Nadmierne owlosienie u kobiet (poza skalpem oczywiscie) jest czesto odbierane jako nieestetyczne, przypuszczalnie dlatego ze jest postrzegane jako „meskie”, rzeczywiscie czesto jest wynikiem nadmiaru testosteronu lub nadmiernej reakcji na niego.
Zastanawiam sie czego wlasciwie dotyczy prowokacja Conchity. Mezczyzni wygladajacy jak kobiety luch chcacy byc kobietami lub na odwrot od lat juz sa czescia mainstreamu (np swietny film Viktor Viktoria z nikim innym niz Julie Andrews, wrecz przyslowiowym „sloneczkiem”). Jesli ma to byc walka z uprzedzeniami to jest to kicz walki tak samo jak kiczem jest cala Eurowizja.
W ramach doksztalcania sie obejrzalam takze polska piosenke i ta zatkala mnie chyba jeszcze bardziej niz COnchita. Slowianskie mleko ze slowianskiego biustu… ? 😯
Sowo, tez tak uwazam.
Zastanowiłem się, dlaczego we mnie widok Conchity nie wzbudził w ogóle żadnych emocji, ani w te, ani wewte – przeleciałem okiem po zdjęciu, zerknąłem na nagłówek i przeszedłem do dalszych wiadomości. I tak mi się zdaje, że na „chłopa przebranego w suknię” nie zwróciłem uwagi, bo już zbyt często to widziałem, a zestawienie długich włosów z brodą przypomniało mi tysiące „Chrystusów”, którzy pelętali się po – również polskich – ulicach w tzw. hipisowskich czasach. O ile pamiętam, starsza generacja się wtedy dosyć wykrzywiała, że jak to wygląda, ale zagłady świata nikt nie prorokował. Potem długowłosi brodacze spowszednieli, a w końcu wyszli z mody i ci nieliczni, którzy się ostali, sprawiali wręcz nieco muzealne wrażenie.
No i może przez to skojarzenie ani trochę nie wstrząsnęła mną Conchita. Nic takiego, uznałem, ot, dialektyczne połączenie Tadeusza Nalepy z Mirą Kubasińską. 😆
Bobiku, to znaczy ze odebrales te postac jako meska (a mlody mezczyzna z dlugimi wlosami i broda rzeczywiscie nie jest niczym wyjatkowym)
Możliwe (ale jeżeli tak, to suknia mi w ogóle nie przeszkadzała). Nie wgłębiałem się wtedy w swój odbiór, bo – jako rzekłem – on był dosłownie sekundowy i bez specjalnego wrażenia. Na zasadzie „Eurowizja? – nie dotyczy”. A poza tym… jak by to ująć? Chyba było dla mnie oczywiste, że mam przed oczami postać estradową, nie rzeczywistą; kreację, której nie można brać dosłownie. No to nie wziąłem. 😉
Światowy antysemityzm dobrze jeździ infostradą. Ale Żydzi nie powinni się przejmować, bo przekonania o przydatności kobiet do czegoś więcej niż płodzenie dzieci są chyba dużo straszniejsze. A kobiety wszyscy jednak w życiu oglądali.
Podskubać brewki, lepszy makijaż…
Aha, izraelska obejrzalam tez. Krewkie dziewcze w kostiumie kapielowym i szabla grozi obraniem sluchaczy ze skory. Nawet pewnie pasuje do stereotypu 😉 Okazuje sie ze Eurowizje koniecznie nalezy ogladac, mozna sie wiele nauczyc o otaczajacej rzeczywistosci 😯
doczytalem i widze ze babilas o „polecenie” prosi, nie wie co czyni chyba 🙂 🙂 zaraz zasypie polecam to lub tamto 😀
na poczatek dla Bobbik Blog estetyka lewacka 😉
Franz Wilhelm Seiwert „Die Arbeitsmänner”
😀
widzac ze Kielbasa rozpala dyskusje (?!), podpytalem sie kolegow/znajomych od lat sledzacych konkursy Eurowizji. ludzie zbieraja sie u kogos, przynosza chrupkie i ciekle, czasami cos razem gotuja, ogladaja, okraszajac docinkami na temat wygladu, kreacji i calosci, rozchodza sie do domow (wiekszosc) i zapominaja. a kto dalej przez kilka dni rozpamietuje to nie mial dobrej zabawy i jest tromba 😎
Rysiu, w przyszlym roku sie zastosuje 😀
babilas, ostatnio (kilka tygodni temu) widzialem Urząd. Niemieccy dyplomaci w III Rzeszy i w RFN – Norbert Frei, Eckart Conze, Peter Hayes (wydawnictwo
dolnoslaskie), droga ale warto. jezeli dostaniesz tez cos malo w Polsce znanej Juli Zeh tez warto i moze juz czytales cos co wlasnie do konca doczytalem (mt7 – zapowiedziala ze swietna, sprawdzilo sie) Agata Tuszynska, Singer Pejzaze pamieci
🙂
🙂
koniecznie w grupie Lisku 😀
Wrocilam z miasta przed chwila, wiec powracam do wczesniejszych wypowiedzi.
Lisku, Sowo Adelu – Conchita nalezy do grupy queer, ktora w zadnym wypadku nie identyfikuje sie z gejami, jakkolwiek jest to tez grupa nieheteronormatywana , aczkolwiek miewa czesto partnerow przeciwnej plci i chociaz kiedys slowo queer oznaczalo pogardliwa nazwe homoskesual;isty, cos jak pedal. Ale od kilkudziesieciu lat juz nie. Queers najczesciej nie zaliczaja siebie ani do jednej, ani do drugiej plci, ani do gruopy kiedys okreslanej jako hermafrodyci (dzis zwanych trzecia plcia) , gdyz hermafrodyci zazwyczaj maja podwojne cechy plciowe, zas queer nie. Queerness odzanacza sie czesto transwestytyzmem, ale identyfikacja z tramnswestytami tez nie wystepuje u wszystkich. Conchita z makijazem i broda jest wyraznie queer.
Anna Grodzka tu jest zupelnie nie pri czom, ona jest transseksualna calkowicie. Wiekszosc transsekualistow na Zachodzie wraz ze zmiana atrybutow plciowych przechodzi takze operacje plastyczna feminizacji twarzy, czasami wiecej niz jedna, czego Ania Grodzka najwyrazniej nie przeszla, albo – jesli przeszla – nie miala dobrego chirurga plastyka. Jest to bardzo droga i chyba niebezpieczna operacja gdyz zmienia sie w pierwszym rzedzie kostna konstrukcje twarzy, wiec wcale bym sie nie zdziwila, gdyby AG zdecydowala sie zrezygonwoiac z tych zabiegow chiururgicznych.
Ludzie na wiele sposob daza do spelnienia i osiagniecia rownowagi ducha i ciala. . Dopoki nikomu nie wchodza w droge, nikomu tez nie powinno to przerszkadzac.
Czy wygrałby z taką twarzą?
Zaspiewala, jak pisze brytyjska prasa, najladniejsza piosenke na konkursie, z ladna muzyka i tekstem. Nie slyszalam wszystkich wiec nie wiem, ale jej mi sie podobala. I ta z San Marino, bo taka staroswiecka, jak sprzed czterdziestu lat.
Brazylia, nie tak ciekawie jak ansola wpisy, ale……
http://nowyobywatel.pl/2011/04/30/kraj-przyszlosci/
Ojej, ojej, znowu jakies antypolskie wystapienie w Londynie. Tym razem popisal sie Stephan Fry oraz (niezrownana) Jo Brand natrzasajac sie ze „Slowianek” na Eurowizji:
http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2014/05/13/wurst-czyli-polska-polityka-siega-dna/#comment-272962
Niestety przegapilem, bobym napisal ostry list do BBC. 😈
Bobiku, ja kot z przykrością stwierdzam (kotu inaczej nie wypada), że sporo racji jest w tych Bobikowych wypowiedziach. Mam pomysł nie będę czytał już więcej dzisiaj Bobika, posłucham raczej słowików, które to o tej porze roku spać nie dają, może uda mi się nawet coś zamiauczeć i jakaś pani kota mnie polubi.
Conchita Wurst, a dokładniej mówiąc Thomas Neuwirth, to nie jest queer i w ogóle nie odbieram go jako kobiety. Kiecka i stylistyka to jego wizerunek sceniczny.
I jak najbardziej jest gejem. Ma męża 🙂
http://www.se.pl/rozrywka/plotki/kobieta-z-broda-ma-meza-z-kim-spi-concjita-wurst_398754.html
O ile wiem termin trzecia plec nie odnosi sie akurat do hermafrodytow, lecz do grup rozniacych sie od grupy heteroseksualnej, uznanych przez spoleczenstwo jako odrebna plec
Odpowiedziałam na post Heleny z 18:30, spojrzałam wyżej i zobaczyłam, że tradycyjnie zgadzam się z Bobikiem 😆
Pewnie my się zmówili, Kierowniczko, żeby się zgadzać. Nic poza zmową tak niezwykłego zjawiska nie może tłumaczyć. 😈
O tym by na hermafrodytow mowic trzecia plec slyszaklam w dwu roznych programach telewizyjnych, w tym jednym w BBC i drugim chyba w komercyjnym Channel 4. Oni sami tez o sobie wola mowic jako o trzeciej plci. Jeden z tych progranmow byl szczegolnie ciekawy, gdyz sporo zajmowal sie pytaniami etycznymi – czy rodzice dziecka urodzonego w podwojnymi cechami placiowymi powinni podejmowac za nie decyzje, a to znaczy ze musza „wybrac” plec aby przeprowadzic odpowiednia operacje. Rzecz w tym, ze jesli juz, to zasadniczo lepiej sie to udaje zrobic w dziecinstwie lub w bardzo wczesnej mlodosci no i odpowiednio dziecko ubierac etc, wybierac imie etc. Z drugiej stronyy przedsatwiony byl przypadek, gdy mlody czlwoiek zoperowany w dzieinstwie czul wieksza identyfikacje z plcia przeciwna. Wiwc mu operacje przeprowadzona w dziecinstwie odwracano, wrrr.
Doro, jedni queers wybieraja sobie partnera tej samej plci, inni przeciownej, a inni jeszcze raz tak, raz owak. A wszystko sie sprowadza do tego, ze wielu z nich nie marzy bynajmniej aby przynalezec „bardziej” do jednej czy drugoiej plci. Oni sa inni niz osoby homo czy heteroseksualne. I oczywoscie traz mpoga chodzic w sukienkach, a kiedy indziej w bejsbolowce.
A przy okazji, zapomnialam powiedzec Liskowi – ja wybralam przyklad bezdomnego wlkoczegi/pijaka nie po to by go porownywac z Conchita, tylko by powiedziec, ze mnie sie tez zdarza odczuywac wstret do kogos, kto niczym przede mna ani spoleczenstwem nie zawinil. I ze warto sie nad tym zastanawiac, jak generalnie warto sie zastanawiac nad swymi odczuciami i uczuciami. To, poza wszystkim, powinno zaoszczedzic sporo kasy i spotkan z bezrozumnymi terapeutami, bo glownie takich w moim zyciu spotykalam. Poza jedna moze.
Powyzej nie byl oczywoscie Kot Mordechaj, tylko ja, dziewcvzynka
Ależ Thomas mówi w wywiadach, że nie chce być kobietą, a w domu jest leniwym chłopcem.
Co zaś do śmierdzącego bezdomnego, nie jest niczym złym poczucie odrazy fizycznej do smrodu i brudu. Przecież ci ludzie mogą znaleźć wiele miejsc, choćby w noclegowniach, żeby się wykąpać. To jest po prostu brak szacunku dla współpasażerów – podobnie jak żarcie junk foodu w środku komunikacji miejskiej czy słuchanie muzyki ze słuchawek tak głośno, że pół autobusu czy metra słyszy.
W każdym z tych wypadków nie mam żadnych oporów, żeby odejść na drugą stronę pojazdu.
Rysiu, dziękuję za Empfehlungen 🙂
A tutaj przytomny komentarz do ostatniej szajby Terlika.
Wielu tych zasiusianych, smierdzacych i pijanych ma jeszcze inne problemy psychiczne. To nie sa zazwyczaj zdrowi ludzie.
Kiedys w Nowym Jorku w tunelu zmarla znana wszystkim zebraczka, tez bardzo zapuszczona. Ani jej imie, ani nazwisko nie byly znane. Sluzby miejskie znalazly po jej smierci w jednej z jej licznych papierowych toreb kluczyk od skrytki w banku. KIedy otworzono te skrytke, znaleziono tam dokumenty i zdjecia rodzinne. Okazalo sie, ze byla przed laty bardzo ceniona nauczycielka jezyka niemieckiego, wicedyrektorka szkoly gdzies w New Jersey. Ktoregos dnia wyszla z domu i nie wrocila. Po paru latach policja przestala jej szukac , bo zniknela jak kamien w wodzie. Uznano, ze moze sie utopila albo zostala zamordowana. Nikt jej przez te wszystkie lata spedzone w podziemnej stacji metra nie rozpoznal. Byla cala zakutana jakimis brudnymi szmatami.
Nie udalo sie w zaden sposob wyjasnic co sie jej stalo, dlaczego rzucila prace, dom (byla wdowa bez dzieci) i przeprowadzila sie do tunelu pod Times Squerem gdzie ja czesto widywalam siedzqca pod sciana. Ludzie przynosili jej kanapki, wode i mleko, dawali monety, cieple ubrania. Nigdy sie nie odzywala. Nigdy nie zgodzila sie pojsc do zadnej noclegowni ani przytulku.
Kiedys burmistrz Ed Koch postanowil oczysciuc wszystkie stacje metra z bezdomnych, przeprowadzic ich do licznych miejskich przytulkow. Bardzo ostro zareagowal na to Civil Union, organizacja zajmujaca sie prawami obywatelskimi. Jesli ktos wybiera zycie takie, a nie inne, nie mozna go zmuszac do przeniesienia sie nawet w bardziej godne warunki.
W Londynie organizacja zajmujaca sie bezdomnymi co rano rozwozi sniadania, goraca kawe i czesto koce tym wszystkim, ktorzy nie korzystaja z jakichs powodow z noclegowni i wola spac pod kartonami w bramach urzedow. Od pewnego czasu niektore urzedy zabezpieczaja swoje bramy jakimis kolczastymi ustrojstwami, bo nie chca miec zasikanych i zabrudzonych podjazdow.
Ja potem latami myslalam o tej kobiecie ze stacji Times Squeru.
Andsol pod strzechy 🙄
To jak ja się zgadzam z Kierowniczką, to wychodzi na to, że z Bobikiem też?
Zostałem obdarowany Matzo Meal i mam pytanie do Liska:
Jak najlepiej to wykorzystać?
Dodam, że drugi ważny składnik u wampira jest zawsze na podorędziu, zatem chodzi pozostałe, no i ewentualnie proporcje, bo mieszam symetrycznie: raz w lewo, siedem w prawo…
Zapomnialam napisac, ze w tym linku z Niemenem, ktory zostal podrzucony Niemen robi strasznie smieszny blad w pierwszynm zdaniu znanego romansu. Spiewa : jednostajnie grzmoci dzwoneczek. „Odnozwuczno GRIEMIT kolokolczik”, zamiast zwuczit (brzmi) .
Dalej co tam spiewa nie uslyszalam, bo tak sie zaczelam smiac, a potem telefon zadzwonil i zapomnialam. Ale caly dzien sobie dzis podspiewywalam z tym grzmotaniem dzwoneczka u konia.
Zeenie, matzo meal uzywa sie czesto jak bulki tartej – np do robienia kotletow rybnych.
Albo sie robi matzo balls do rosolku. Za tymi ostatnimi osoboiscie nie przepadam. Ale dodatek do gefilte fisz, to i owszem.
Zeenie, osobiscie nie uzywalam 🙂 Maki macowej uzywa sie najczesciej do pesachowych knedli do rosolu, ewentualnie zamiast maki do pesachowych tortow. Dobry przepis na knedle moge dostarczyc okolo niedzieli. Jesli Ci to nie przeszkadza, beda wegetarianskie 🙂
🙂
Dziękuję, z chęcią przyjmę przepis 🙂
Helenko, także dziękuję 🙂
Wasze zdrowie – rocznik 1985, grupa 0 😉
85? To nie był dobry rocznik. Braki w zaopatrzeniu, stres, beznadzieja… Jakie ciałka można było w takich warunkach produkować? 🙄
Znawcy polecają np. roczniki wczesnogierkowskokredytowe, 72 albo 73. Z bogatym bukietem hemoglobiny i lekko garbnikową nutą trombocytów, pozostawiające na podniebieniu dyskretny posmak Johnny Walkera. Albo roczniki całkiem przedwojenne. Tanie nie są, ale ale na cześć Heleny i Liska można się wykosztować. 😎
Co Ty Bobik wieeeeszszsz…
Ja polską to, nie powiem, pijam, ale na specjalne okazje to mam chyba najlepszą możliwą: nowozeenlandzką, rocznika nie zdradzę 😎
La Nouvelle-Zeenlande est arrivee!
O! Jakby specjalnie na moje zamowienie w dzisiejszym wydaniu programu Embarassing Bodies (ogladam zawsze jak mam okazje) pokazywano cala chirurgiczna procedury femninizowania twarzy transseksiualistki, ktora wszystkie inne operacje miala juz za soba.
Jak sie domyslalam procedura jest bardzo skomplikowana i zmieniano jej wszystko za jednym razem.
1. Czolo – mezczyzni maja zazwyczaj znaczace zgrubienie w okolicach brwi. Czesc kosci tworzacych to zgrubienie byla wycinana czy tez zeskrobywana, tak by czolo bylo dosc gladkie,
2. Linia wlosow przesuwana do przodu.
3. Brwi podciagane nieco w gore.
4. Nos prostowany, skracany, usuniecie garbu, zwezenie z obu stron, koniuszek nosa wymodelowano znaczaco cienszy niz typowo meski.
5. Gorna warga powiekszona, uwypuklona.
6. Szczeka – mezczyzni maja znacznie szersza i bardziej kwadratowa. W czasie zabiegu usunieto czesc kosci ze srodka szczeki i nastepnie kosci sciagniete do srodka.
Pacjentki po operacji nie pokazano, bedzie w ktoryms z nastepnych programniow, pewnie nalezy dac jej czas porzadnie sie zagoic.
No, powiem Wam, ze nie chcialabym tego przechodzic.
A tu znalazlam troche Before i After zdjec:
http://facialfeminization.eu/2012/06/kate/
Na dobranoc pieknie wykonanie If It Be Your Will Leonarda Cohena, spiewa Antony:
https://www.youtube.com/watch?v=1MDlMdu2gjw
Trudno jest przestac z tym Cohenem… Z tego samego koncertu:
https://www.youtube.com/watch?v=8W89j6GjPDI
Sorry, Heleno, Pan Czesław dobrze śpiewał 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=DNv5ZvzTGJw
Dla lubiących sowy …
Więc może jeszcze nie zginęła, ale przeszła w ręce zagranicy, i to bez żadnej Targowicy…
A pieniądze poszły na Isle of Man czy na Kajmany?
Helena wspomniala dzieiaj o Times Square w NY City.
Gdyby komus znudzila sie natura /w co nie wierze/, to zapraszam na Times Square. Mila odmiana I bez zbytniej fatygi.
http://www.earthcam.com/usa/newyork/timessquare/
A Mama Ustronska cala przemoczona. To sie moze zle skonczyc. No, co to za maniera z tymi workami foliowymi. Moze trzeba interweniowac? Niech cos zaradza nim bedzie za pozno.
Dzień dobry 🙂
kawa gruuuubo przedwojenna
Zosi z Gdyni, Zosi zza Wielkiej Wody wszystkiego najlepszego 😆
http://www.youtube.com/watch?v=ucrKUO9FVfY
herbata (z teraz ale bardzo konceptualna 🙂 )
szeleszcze
brykam
brykam fikam
Tereny od deszczu mokre S-Bahn pozycje 😀
bryk fik
Nie, Jedno, Czeslaw Niemen spiewal „griemit”. Chor spiewa „zwienit” . Nijak dzwoneczek nie moze „grzmiec”. Moze dzwonic, moze brzmiec, ale nie greimitt’.
Heleno
w oryginalnym tekście jest
Однозвучно гремит колокольчик,
И дорога пылится слегка,
И уныло по ровному полю
Разливается песнь ямщика.
Tekst ma późniejsze warianty.
Ja zawsze śpiewałem „griemit”.
Niemen urodził się i przez pierwszych prawie 20 lat mieszkał na Białorusi.
Ten też griemit
Dzień dobry 🙂
Merdam porannie Wszystkim, a Zosiom w szczególności, wypijam w locie kawę, przegryzam mydłem oraz świeczkami i znikam do popołudnia. Bawcie się dobrze. 😀
No to widac ja znam te pozniejsze warianty. Ja wiem, ze Niemen byk native speakerem.
Ja od switu na nigachg bo Pani Dochodzaca przychodzi i musialam starannie wysprzatac.
Pogoda jest boska. Kupilam sobie wczoraj spedometr (lekarka nakazala chodzic dwie mile dziennie) ale nie moge go zapropgramowac, bo przyciski sa tak maciupkie, ze nie widze co robie i co naciskam. I czuje sie jak ostatni frajer. 😳
„Odnozwuczno zwuczit” to brzmiałoby jak masło maślane 🙂
W innych wersjach jest „zwienit” nie „zwuczit”, ale i tak „griemit” lepiej się komponuje z „odnozwuczno”.
W poezji „dzwonek rozbrzmiewa”, a w prozie „dzwoni” 😉
Dzien dobry 🙂
Loto (06:05), moze wrzuc na ten temat uwage na ich forum; w zeszlym roku przez folie plastikowe piskleta sie potopily
Pan Minister Kultury z poczuciem humoru:
http://wyborcza.pl/1,75475,15967108,Zdrojewski_wydal_gazete_o_taksowkach_i_z_zartem_o.html
🙄 🙄 🙄
Teoria humoru wedle bilgorajskiego satyryka Bukaszki:
— Dowcip, drogi panie Konstanty, to konstrukcja, a konstrukcja
musi być prosta i zrozumiała. Np.
DWIE BABY W WANNIE
„Dwie gołe baby kąpały się w jednej wannie. W pewnej
chwili zderzyły się pośladkami i to tak klasnęło, że nie macie
pojęcia”.
(KIG. Zielona Ges)
Poproszę pół kilo boskiej pogody. Nie, może nawet całe kilo, żeby jeszcze na sobotę starczyło.
Strasznie już nie mogę znieść tego deprymującego, frustrującego luja. 👿
I ministra Zdrojewskiego, który rzekomo miał należeć do tych „lepszych” polityków. 🙄
Może zresztą nie jest i z najgorszych, ale tymi, po których najgorszego się spodziewałem, przynajmniej się nie mogłem rozczarować. Zrojewski był rozczarowaniem coraz większym, a to nawet bardziej boli, niż potwierdzenie się pesymistycznych przewidywań.
Jak ustabilizowac okno na ekranie monitora? Ono teraz lata to w prawo to w lewo. A wszystko dlatego ze odkrylem funkcje powiekszania liter z pomoca +. Najpierw wszystko bylo jakis czas (ze dwa tygodnie) OK, a teraz cale okno jest jak na slizgawce.
Zrobilo sie teraz cos takiego, ze np strona Blogu Bobika ma tekst blogowy u gory, a wszystko co bylo na prawym marginesiue zjechhlo mocno w dol. Jest wciaz po prawej stronie, ale poprzedzone u gory pustm kolorowym (Bobikowy brudno-zielonym) polem.
Czy ja sie jasno wyrazam? Bo nie znam fachowego jezyka do tego co sie dzieje.
Najgorzej jest z politykami niedoliczalnymi (mającymi kłopoty z działaniami arytmetycznymi i porównywaniem liczb). Taksówkarzy we Wrocławiu może być parę tysięcy, ale kobiet jest kilkaset tysięcy. Czyli ciut więcej niż taksówkarzy.
Ach, gdyby zechciały dowieść tego panu Zdrojewskiemu i uwolnić go od potrzeby dojeżdżania taksówkami na lotnisko, na loty do Brukseli…
sle Tobie Bobik, kilo pogody, w przerwach deszczowania slonce, slonce, slonce 🙂
taki jestem 😀
Kot cmd – (cmd z minus jednoczesnie) zmniejsz obraz i zobacz czy lepiej
Luja do mnie! Odstapie w zamian pare dni 28-stopniowych, slonecznych i z lekka bryza
to w moim kierunku tez duza dawke, Lisku 🙂 w niedziele jade do Szczecina, a za tydzien ponownie do Krakowa i deszcz malo przyjemnym wspolwalesaczem jest 😀
Zerknąłem dziś wczesnym rankiem na podrzucony przez Lotę Times Square i trochę to było jak z jakiegoś niesamowitego filmu. Tak jakby władzę nad miastem przejęły taksówki, śmieciary i wozy strażackie. Teraz kliknąłem znowu i z ulgą przekonałem się, że ludzie też w NY mieszkają. To dobrze, bo jeszcze nigdy nie widziałem, żeby taksówka włożyła psu coś do miski. 😀
Trochę odmiany ubarwia włajerystyczny proceder, ale nie ukrywajmy, że na dłuższą metę zwierzęta jednak ciekawiej się podgląda niż maszyny, a nawet ludzi. 😉
Lisku, mój luj podobno już spakowany i czeka na wysyłkę jutro-pojutrze, ale w tym przedsiębiorstwie spedycyjnym mają taki bałagan, że nie wiem, czy na pewno dotrze do Ciebie, a nie np. do Rysia. 🙁
`Rysiu, cmd- to juz robilem wiele razy, ale okno sie wciaz slizga po ekranie. Teraz przyynajmniej wszystko z marginesu wrocilo (samo z siebie) na swoje miejsce, co juz jest lepiej. Najgiorsze, ze ta taka ciucka co podnosi lub opuszcza strone (scrolling) to wychodzi czasem gdzies poza ekran i gimnastykuj sie tu Kocie.
Teraz to wrocilo, tez nie wiem dlaczego raz znika, raz powraca.
Wyjde na spacer szybkim krokiem, jak Pani Doktor z Greckim Akcentem nakazala. A potem strzebe sobie ciacho z cholesterolem!!!!
Zartuje :evil:. Selerka, £%$@^ jego nac! 👿 👿 👿
Bobiku, Rysiu, juz wysylam cieply poludniowo-wschodni wiaterek 🙂
Kocie, moze to mysz fiksuje? Moze pomoze czyscic, zmienic baterie.
Żeby scrolling nie wychodził poza margines trzeba po prostu zmniejszyć okienko. Tyle to wymyśliłem i bez PA. A z resztą myślenia lepiej na niego poczekam. 😈
Mili Państwo,
Swego czasu nie dość cmokałem nad filmem „Kwartet” (który wzruszał Siódemkę, a zachwycił Helenę, która ustami swoimi – lub też pyszczkiem kota – diagnozowała mnie neurologicznie wskutek drastycznych różnic w poziomie zachwytu pomiędzy nami). Ja nadal uważam (i nic na to nie poradzę), że „Kwartet” jest filmem pretensjonalnym i nadętym, operującym przewidywalnymi kliszami.
Zgodnie z dewizą verba docent, exempla trahunt chciałbym zabrać Państwu półtorej godziny życia i zachęcić do obejrzenia filmu polskiego „Jeszcze nie wieczór”, który jest jakby o tym samym, co „Kwartet”, ale o wiele lepiej opowiedzianym.
Aha, i wyjaśniając kwestię precedencji: „Kwartet” 2012, „Jeszcze nie wieczór” 2009.
Jego nać bardzo mi sie podoba 😀
Bobiku,
słoneczka mogę trochę podesłać, czemu nie 😉 ale choć świeci, to jakoś mało grzeje 😯
„Jeszcze nie wieczór” znakomity! 😎
Bobiku, ja wiem, ze mozna zmniejszac i zwiekszac okno. Ale co zrpbic ze s;izgawka?
MNie sie „jej nac” samej sie spodobala. Spacer byl dobry i jestem oelna poczucia cnoty. W nagrode – duza grecka salata minus feta byla bardzo dobra. Kefir litewski byl bardzo dobry. Przed samym snem beda jeszcze maliny.
A nasza ulica pelna jest cudownych grzejacych sie w sloncu i zadbanych kotow. Bardo chetnie pozwlaja sie drapac pod broda. Spotkalam cztery osobvniki i z kazdym mielismy krotkie ciuciu-muciu.
Zakwitly juz jasminy, nie te prawdziwe oficionalis, tylko te co je w Polsce nazywamy jasminami – philadelphus, Nigdy tak wczesnie nie widzialam. Cala ulica pachnie. A glicynie sa juz na ostatnich nogach, jak mowila nasza Jasiunia.
Jagpodo, jak sie czujecie?
Heleno,
Jagodowy już praktycznie w pełni sił. Zaczął pierwszy i pierwszy skończył. Ja dochodzę do siebie i nawet nadzoruje wolnych najmitów 😉
Postanowiłam zrobić w ogrodzie jeszcze jeden kwietnik. Główny kwietnik zaanektowały niemal w całości konwalie. Plenią się jak chwasty. Nie będę z nimi walczyć i puszczam tę część ogrodu na żywioł. Zwłaszcza, że latem, kiedy już mocno zazielenią się krzewy i drzewa, nie widać go specjalnie z tarasu.
Nowy kwietnik będzie w centralnym punkcie ogrodu, przy oczku wodnym.
Praca ogromna. Najpierw trzeba zerwać darń z trawą. Potem zebrać dobrą ziemię. Wykopać i wyrzucić glinę, dobrą ziemię wrzucić na to miejsce. Dołożyć ziemię ze skarpy, którą likwidujemy żeby poszerzyć w tym miejscu taras 😯 🙄
Panowie pracują już dwa dni, w sobotę powinni skończyć. Jagodowy osobiście ich przywozi i odwozi. Karmimy i poimy ich obficie – bez alkoholu 😉
Jak ziemia zostanie przygotowana zacznę nasadzenia. Ale nie mam jeszcze konkretnych planów. Chętnie przyjmę rady i sugestie. Chciałabym żeby to był kwietnik w stylu angielskim. Głównie byliny i cebule.
Heleno,
z dużym wzruszeniem przeczytałam to, co napisałaś o bezdomnych.
To bardzo ważne żeby widzieć w nich ludzi podobnych/takich samych, jak my.
Nigdy nie możemy być pewni czy nas samych lub naszych bliskich nie spotka podobny los. Tak łatwo, wcale nie z własnej winy, jest się obsunąć na życiowy margines.
Może kiedyś napiszę coś o własnych spotkaniach z ludźmi zagubionymi.
Dziękuję Ci za te wpisy.
Ooo, czuję, że teraz się zacznie. Każdy ogrodnik ma swoje ukochane rośliny, które z założenia uważa za lepsze od innych. 😆
A stanowisko na tym kwietniku słoneczne, cieniste, czy lekkopółśrednie?
I jaka kolorystyka ma być? Od Sasa do lasa, czy w jakichś ramach utrzymana?
Jak chodzi o słońce… nie chciałbym wyjść na roszczeniowego niewdzięcznika, ale wolałbym jednak takie grzejące. Czy mógłbym przyjąć ofertę Liska? 🙂
Miałem kiedyś praktykę w tzw. dziennym domu dla bezdomnych, gdzie można zjeść, umyć się, pograć w coś, pogadać przy darmowej kawie, etc. Mnóstwo ludzi i ich historii życia tam wtedy spotkałem. Rzeczywiście, przyczyny popadnięcia w bezdomność i niemożności wyjścia z niej są tak różne, często zupełnie od człeka niezależne, że tego nie da się załatwić jakimś skrótem. W każdym przypadku trzeba tego człeka zobaczyć i spróbować zrozumieć.
Stanowisko słoneczne. Kolorystyka od sasa do lasa. Stopniowana wysokość. Od najwyższych z tyłu, do płożących się, na przykład portulaki, z przodu i po bokach. Czas kwitnięcia od wczesnej wiosny do późnej jesieni 😆
Babilasie, ja się łatwo wzruszam, a zwłaszcza starszymi osobami u kresu życia.
Mam dramatyczne doświadczenia z takiego czasu mojej Mamy i nie mogę o tym myślęc bez wzruszenia i łez.
Tam też była osoba, ktora nie rozpoznawała otoczenia i też zastosowano łagodną metodę odwracania uwagi. Bardzo mnie ta scena poruszyła, chociaż nie była wyszukana.
To był prosty film, ale pozwól nam (mnie i Helenie) cieszyć się nim.
Jesteśmy w jednym wieku i odbieramy go podobnie zapewne z podobnych powodów.
Bobiku,
rozumiem, że wolisz słońce od Liska. Nie krępuj się, bierz 😉
Idę spać i śnić o moim nowym kwietniku. Oczekując na pomoc Koszyczka 😆
Dobranoc 🙂
Heleno, PA przemówił do mnie, a ja, jak Mojżesz, transportuję jego słowa dalej. 😈
Idź w lewym górnym rogu, tam gdzie jest jabłuszko, na system preferences, a stamtąd na -> universal access, gdzie możesz zmienić te pływające ustawienia, Gdybyś dalej nie doszła z tym do ładu, zadzwoń, a Głos Pana (Administratora) może przemówić i do Ciebie. 😆
Jagodo, to jeszcze by trzeba wiedzieć, jaki mniej więcej duży ma być ten kwietnik, tzn. co i ile tam się może zmieścić.
Jagodowy mówi, że około 30 m kwadratowych. Jutro sprawdzimy dokładniej.
Jagodo, widzę na Twoim kwietniku jeżówki (Echinacea) oczyma duszy mojej. Feeria i szaleństwo jeżówek. Jest obecnie cała masa różnokolorowych odmian, są odmiany pełne i półpełne – cała paleta.
Nie ma co sprawdzać dokładniej, Jagodo. Ja z rozmiarami jestem ogólnie bardzo z grubsza, choć personalnie to raczej z chudsza. 😉
Jeżówki mogą być, ale oczywiście nie tylko. Duży kwietnik trzeba rozplanować tak, żeby coś kwitło na nim od wiosny do jesieni i żeby to kwitnące się ze sobą kształtami oraz barwami komponowało. Zawsze się przy tym trochę trzeba nagłówkować i sto razy plan przerabiać.
A ja jeszcze mam takie zboczenie, że nawet na kwietniku lubię mieć coś do zjedzenia. 😳 Oregano, szałwię, tymianek, ogórecznik, jadalna portulaka też może być, bazylia zielona lub fioletowa w jakiejś luce… Bo to takie przyjemne, jak się stoi w zamyśleniu, w zachwyceniu, obok tego kwietnika i mimochodem – chap, chap, chap. 😀
Dobra, pomyślę o tym jutro. 😎
AntyTerlik
Do mnie bardzo wczoraj przemówiły argumenty ekonomiczne i inne (nie pamiętam już po nazwisku czyje 😳 ale link też był od Babilasa) za umiarkowaną dzietnością, bo w końcu gołym okiem widać (i statystyki potwierdzają), że znacznie lepiej się żyje w krajach rozmażających się tak sobie, niż w tych rozbuchanych rozpłodowo. Co więcej, te małodzietne kraje mają też wiele lepiej zorganizowany, skuteczniej działający system opieki nad seniorami, no i system emerytalny (co nie znaczy, że te kraje w ogóle nie mają z tym problemów, ale sprawniej sobie z nimi radzą).
Rzekome wielkie korzyści z dużej dzietności pojawiają się głównie w myśleniu reliktowym, w kategoriach państwa narodowego, którego głównym atutem było terytorium i liczba ludności (czyli mięso armatnie). W nowoczesnym świecie te etuty coraz bardziej przestają się sprawdzać, a nawet bywają obciążeniem, ale niech to ktoś tym umysłowym skamielinom wytłumaczy. 🙄
Babilasie, nie przepadam za Janem Nowickim.
Nie wzruszyłam się.
A dzieci ma się po coś, albo dlaczegoś?
Dobry wieczór 🙂
Ogrodniczo. Co dosadzić do języczki, żeby było z wsiowego świata i na lata?
I zaraz, natychmiast, do jutra dobranoc, bo pora wredna 😉
Haneczko, mogłabyś znaleźć u Sierżanta fotkę mniej więcej takiej języczki, jaką masz? Bo one różne są i tak w ciemno trudno powiedzieć, co co do Twojej będzie najlepiej wyglądać.
Dobrej nocy 🙂
A jaskier? Wszystkie kolory świata! http://www.swiatkwiatow.pl/jaskier-ostry-jaskry–ranunculus-acris-id379.html
Bardzo mnie ciekawi, co pojawilo sie w miejsce jeleniej polany.
Jest piekny brzozowy las,sciezka, wzniesienie, a w nim jakis nory. Moze ktos z Panstwa wie jakiego zwierzaka tutaj wypatrywac?
Ja sadze kolorami, haneczko.
Pamietam wiejski ogrod moich Dziadkow. Chyba wiejskie ogrody tego czasu nie lubily niskopiennych kwiatow.Przynajmniej na jedrzejowszczyznie.Kwiaty przed domem wyrastaly ponad niski frontowy plot przed domem. Mialy byc widoczne z ulicy. Pamietam szczegolnie peonie, malwy i przepiekne wysokie z pojedynczym kwiatem roznokolorowe warszawianki. Oraz jesienne kwiaty, ktore sie suszylo na bukiety, niesmiertelniki.Platki kwiatow, szczegolnie roz, suszylo sie do sypania w czasie koscielnych procesji.
Man, to bylo tak dawno!
Dzień dobry 🙂
kawa
Niż ” Yvette” nie odpuszcza. 21 godzina intensywnego luja. Wczoraj z PK dzielnie wytrwaliśmy na koncercie, który nazwaliśmy ” koncert na Kronos Quartet i Yvette”. Momentami bębnienie deszczu o parasole zagłuszało muzyków. Ale jak zwykle przy zlocikach blogowych było sympatycznie 🙂
Siódemko (0:07) – dziękuję, że obejrzałaś. Tak czasami jest, że kogoś nie lubimy. Z jaskrami zaś (3:32) miałbym (u Jagody) ten problem, że w sumie krótko kwitną, lubią wilgotną glebę, nie tolerują przesuszenia i ogólnie w warunkach niezbyt optymalnych są bylinami raczej krótkowiecznymi.
Haneczko (0:52) – słusznie Bobik prawi, że języczki są różne. Ja bym skontrastował żółte/pomarańczowe kwiaty i ciemne liście czymś kwitnącym na (jasno) niebiesko – jakaś ostróżka na przykład, tojad, ewentualnie niebieskie kosaćce lub orliki (w zależności od ilości światła). Niebieskim warto dużymi plamami operować (w ogrodzie przynajmniej).
Króliku (4:46) – co to są warszawianki? Taki hasłem cnej podniety…?
Irku (6:40) – zaiste, narobiłeś mi apetytu, coffee time (ale zdjęcie nie z tego roku, TO jeszcze nie kwitnie).
Kwietnik całoroczny. Na wczesną wiosnę niezawodne są przebiśniegi, krokusy, ranniki. Dają kolor, kiedy cały kwietnik jeszcze śpi. Na maj proponuję piwonie. Potem liliowce, floksy, malwy, naparstnice, rudbekie. Na jesień astry nowoangielskie i nowobelgijskie / popularnie zwane marcinkami/. Można dosadzać punktowo jednoroczne np. aksamitki, nagietki. Te wszystkie rośliny są łatwe w uprawie, gama kolorów szeroka.
Oczywiście, że TO jeszcze nie kwitnie. Teraz pora na irysy, piwonie, maki syberyjskie, pełniki. Mam nadzieję dzisiaj zajrzeć do ogrodu i ocenić wpływ ” Yvette” na stan roślin.
herbataaaa 🙂
brykam
szeleszcze tematy miejskie
fikam
Tereny Zielone S-Bahn pozycji przeglad
🙂 🙂 🙂
brykam fikam
Wiesz co, Irku, troche zaluje, ze w tym roku skusilam sie na nagietki/aksamitki w polaczeniu z tymi malymi niebieskimi, co mi znowu polska nazwa uciekla, swan river daisy. No owszem, sa bardzp ladne i nawet ladnie pachna, gorzkawo, i klopotow z nimi zadnych, ale nie sa heart-stoppingly piekne jak moje spkrzynki na oknie w latach poprzednich gdy powtarzalam niezawodna kombinacje barw czerwonych-rozwych-bialych i niebieskicj ze srebrnym. Wtedy wychodzilam z rana przed dom i stawalam olsniona pieknoscia Bozego swiata.
).
Teraz czekam na rozwiniecie sie posadzonych w ub.roku do duzych donic po obu stronach drzwi wejsciowych hortensji. Maja niesamowicie duzo badachimow i chyba sie otworza lada moment – i u mnie (biale azurowe, z podgrupy koronek Krolowej Anny) i u E, ktorej krzak, tez zeszloroczny, jest czerwony, amarantowy wrecz – troche sie o niego balam jak wybieralam w centrum, ze moze nie nadaje sie do donicy i nie wykluczam, ze za pare lat bedzie za duzy, ale tymczasem jest bardzo satysfakcjonujacy z bardzo trwalymi kwiatami, ktore pieknie zmieniaja kolor jesienia, stajac sie ciemno-rozowo-zielonymi. E. ma ogromna donice, a nawet dwie, zainstalowane tam przed laty abu mogla sie trztymac brzegow przy wychodzeniu do samochodu czy taksowki. Jedna zostala niestety w sporej czesci skolonizowana przez bluszcze i potrzebuje duzego zdrowego chlopa aby mi wykarczowal z pojemnika.
Roze juz kwitna ,niecio pozniej niz na calej ulicy, ale mnie to nie przreszladza. Im pozniej zakwitaja tym dluzej sie trzymaja.
Czy ktos juz probowal zel Roundup? Kupilam, ale boje sie uzyc na osty pod rozami i rozpleniona jak zaraza miete (nigdy-przenigdy nie wsadzac miety do ziemi. Lepiej zakopac w ziemi doniczke i tam ja trzymac jesli juz. A i tak mieta ze sklepu jest sto razy lepsza niz mieta z wlasnej plantacji
Dzień dobry 🙂
Dziękuje za wszystkie sugestie i podpowiedzi. Praca fizyczna posuwa się naprzód. Z koncepcyjną nieco gorzej 😉
Jedno wiem na pewno. Na nowy kwietnik nie wpuszczę konwalii 👿 Choć bardzo je lubię 😉 W tej chwili kwitną i pachną obłędnie 😆 Gdyby się jeszcze tak bezczelnie nie rozpychały 😯
Babilasie, bardzo lubię tojad. I nawet mam go w innej części ogrodu. Niestety fioletowy, mimo że kupowany był jako niebieski.
Nie mam nic przeciwko fioletowemu, ale tęsknię za niebieskim, bo taki pamiętam z ogrodu mojej Babci. Czy może być tak, że ten niebieski przerabia mi na fioletowy ziemia, a raczej glina w ogrodzie? 🙁 🙄
Bobiczku, po pierwsze serdeczne podziekowania Panu Kochanemu Administratorowi, znanemu takze w tym domu jako Dreamboat.
Robilam wszystko tak jak nakazywal z tymi settings, ale dochodzac do ostatniego etapu nie znajduje tam zadnej funcji do zatrzymania i wyprostowania okna. Wciaz plywa po ekranie jak guano w przerebli, wsciekajac mnie niepomiernie. Wszysko z prawego marginesu znow pospadalo na sam dol ekranu. No wez mie i zabij!
Dzień dobry 🙂
Lisek jest bardzo porządnym kontrahentem. Zamówione słońce już doszło, wprawdzie było chyba transportowane w chłodziarce, bo 28 stopni jeszcze nie osiągnęło, ale nijakich reklamacji nie zgłaszam – do południa na pewno towar się nagrzeje. 😀
A w polityce jakby więcej prawdy. W związku z planowaną powodzią Prezes szczerze przyznał, że gdyby rządził PiS, dziś nikomu w Polsce by się nie przelewało.
Czyli ogółem jest znacznie lepiej, niż w gazetach piszą. 😎
Heleno, to nie ma rady – musisz wieczorem zadzwonić i dać się PA poprowadzić za rączkę. 😉
Na moje propozycje całościowej koncepcji kwietnika Jagoda jeszcze będzie musiała poczekać, bo muszę to jakoś usystematyzować, ale teraz mogę szybko o detalach. Kolor tojadów nie zależy od ziemi (u mnie też dość gliniasta, a tojady jak włoskie morze), tylko od ich odmiany. Jak się chce mieć niebieskie, trzeba zdobyć drogą kupna, daru lub kradzieży kilka niebieskich i poczekać rok-dwa. One się mnożą jak głupie.
Do języczki, nawet bez względu na odmianę, też by mi pasowały, jak Babilasowi, ostróżki albo właśnie tojad ponad, a nawet białe malwy, jak ktoś lubi łagodniejsze zestawienia kolorystyczne. A przodem mogłyby być astry, fioletowe floksy albo jakieś późne dzwonki. Orliki nie, bo one są wczesne i podczas kwitnienia języczki już nawet liście im zanikają. Kosaćce też za wczesne.
Króliku, ja też nie wiem, co to są warszawianki. 😳 Musi jakiś obcy mi stołeczny regionalizm. 😉
Bo marcinki to się zaraz domyśliłem, że michałki. 😆
To chetnie, Bobik.
Intensywnie niebieskie to są ostóżki. Są różne kolory, ale właściwie niebieskie, to są bardzo niebieskie.
Warszawianki to jest Cosmos:
https://www.google.pl/search?q=warszawianki+kwiaty&safe=active&es_sm=122&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=ptN1U8rpNc6h7AbPpYDICA&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1182&bih=855
Mają rozne nazwy już nie tylko regionalne, ale chyba rodzinne, każdy je inaczej nazywa.