Nie jestem antysemitą, ale…
Znam go, spotykam. Powtarza stale:
nie jestem antysemitą, ale…
A potem w słowach pokrętnych wielu
robi mi wykład o Izraelu,
że tam w Knesecie pejsaci ONI
zawzięcie krzewią antypolonizm,
bo to im frajda nie byle jaka,
gdy oszkalować mogą Polaka.
„Ja, proszę pana, niejedno zniosę,
ale jak wyszła sprawa z tym Grossem,
aż mnie zatrzęsło od tego chamstwa.
No, po co o nas pisze wciąż kłamstwa?
Myśmy nie mieli z tego pożytku,
żeby podpalać jakichś tam Żydków,
ręce umylim, jesteśmy czyści,
jak ktoś podpalał, to syjoniści.
Palili, inne robili szkody,
by zatuszować wszelkie dowody,
a teraz, z czystej, wrodzonej złości
chcą nam odebrać nieruchomości.
Złą krew to robi w narodzie, panie,
a jeszcze w bankach te wszystkie dranie
krwawicę naszą żłopią jak wino.
To nawet maki z Monte Cassino
tak na krew polską nie były łase,
jak ci, ze swoim całym szabasem.
Od dawna przez nich cierpimy bidę,
ale cóż, chroni ich sam prezydent,
który poprzednio się, daję głowę,
nazywał Abram. Abram Laskower,
dziadka rabina miał, proszę pana.”
Bez końca brudna wznosi się piana
i słów miażdżących toczy się walec,
nie jestem antysemitą, ale…

Musielismy, Piesu, czytac dzis z rana te same blogi na Psychiatryku. Bo wlasnie przeczytalam u Pana Piety (czy to nie jakis PiSel w Sejmie), ze te wyniki badan nie bylyby takie negatywne dla polskiego image’u za granica gdyby nie ten wredny Groos co rozlewal anysemicka fale.
Konstrukcja zas „nie jestem antysemita/rasista/homofobem bedzie jeszcze bardzo dlugo zapladniala jalowe umysly.
Slyszalam nawet przed laty wersje: „Nie jestem bron Boze feministka, ale szlag mnie trafia, ze ten leniwy nierob Kozak zarabia dwa razy wiecej ode mnie!”.
Najgorsze jest to, że nawet Psychiatryka nie trzeba czytać, żeby z tą konstrukcją się spotkać. Ona zyskała prawo wstępu na „salony” i wydaje się tam świetnie czuć. 🙄
Ma ta konstrukcja dwa interesujące aspekty. Pierwszy to ten, że jest w ogóle potrzebna. To jest pewien znak czasu, bo w końcu jeszcze nie tak dawno przyznawanie się do antysemityzmu, rasizmu czy homofobii nie hańbiło i nawet w tzw. najlepszym towarzystwie można się z tym było spotkać. Teraz wypada takie poglądy przynajmniej opakować w jakąś pozłotkę, co świadczy o tym, że nastawienia jednak się zmieniają, choć komentarze na różnych forach optymizmem co do tempa tych zmian nie napawają.
Druga ciekawa rzecz w tej formułce, to jej magiczny charakter. Tak jakby tym wstępem wypowiadający „odczarowywał” wszystko, co nastąpi potem. I ten aspekt jest dość groźny, bo najwyraźniej wypowiedzenie tych magicznych słów jest wystarczającym samousprawiedliwieniem, żeby nad dalszym ciągiem wypowiedzi już się w ogóle nie zastanawiać, tylko swobodnie „dać upust”. Dlatego warto tę przemytniczą formułkę tępić, żeby przy jej pomocy nie można było do dyskursu szmuglować wszelakiej ohydy.
Dzień dobry.
Bobik kolejny raz wbił mnie w fotel. Strasznie niewygodny.
Właśnie przepisałam do nowego notesu adres i numer telefonu dr Marka Singera i jego żony Róży. Tych, którzy mieszkali na rogu Targowej i Ząbkowskiej. Taka moja prywatna tabliczka pamięci.
Kurczę, jak już wbiję w fotel, to zawsze nie tych, którym by się należało. 🙁
Sorry, Bobik, ale recenzje z najnowszego wpisu sa raczej miazdzace.
„Jesteś pan usłużny, polski goj, co to zna swoje miejsce” -pisze czytelniczka Alexandra. 😉
No, ja juz nie wiem…
Miejsce znam – pod stołem. Służenia mnie nauczono zaraz po „siad!” i „leżeć!”. Tylko z tym gojostwem… Ojciec był Bobisztajn, matka z Pudelbaumów, dopiero mnie olśniło, że zmiana nazwiska mogłaby mi ułatwić dostęp do narodowej pasztetówki. 😎
Go figure… Whatever….
Heleno, czyżbym wyczuwał u Ciebie jakieś niedowierzanie? 😯
Ja wiadomości o sobie czerpię z najlepszych źródeł, takich jak Psychiatryk, Uwarzaj Łrze, wŚmieci, albo polnawolska.pl. 😎
To te źródła, co wciąż biją…
Biją obficie, bez wytchnienia i jak dotąd bez większych przeszkód. 🙄
Witam!
Pozwolę sobie zacytować inny wiersz w tym temacie:
http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/o/odzial_chorych_na_raka.php
W przyszłym tygodniu mamy w pracy szkolenie z konwersacji (trochę spóźnione, tak ze 20-30 lat). Ciekawe, czy w programie jest punkt: „Sytuacje, kiedy należy stanowczo zakończyć rozmowę.” Na razie wszyscy martwimy się pracą domową: mamy przygotować trzyminutowe wystąpienie na interesujący nas temat. Jedni się martwią, że nie mają o czym mówić, inni rwą sobie włosy z głowy, że mają tylko trzy minuty. 🙄
Piekne, Bobinsztajnie 😆 😆 😆
Domyślam się, że chodzi o kulturalną konwersację. Jak z tym pogodzić trzyminutowy monolog? Czy inni w tym czasie mogą robić miny i wydawać odgłosy typu: no tak, ojej, co pan powie, doprawdy, ależ ależ, też nigdy go nie lubiłem? 😉
Prosze o dodanie dwukropka odpowiedniej mordce by sie rowno smialy 🙂
Odgadnijcie psinki rasę:
ani z soli, ani z roli,
czort wie skąd on bierze rymy
a co pisze, boli.
Wodzu, staram się niczego nie domyślać. Będę miała niespodziankę. 😎
Trzy minuty to jest bardzo dlugo, jesli sie nic nie przygotowalo do powiedzenia. Ale to bardzo dobry trening.
W ten bialy zimowy poranek lece na mani/pedi. I zakupy. I odebrac samochod od mechanika.
Bobiczku, wydaje mi sie, ze dzisiaj mowienie nie jestem rasista/antysemita, ale… jest bardzo obciachowe, bo nie wypada byc brutalem i idiota. Jak mowilam, w ciagu ostanich 40 lat zrobilismy sie bardziej wyrafinowani. Dyskryminacja, brutalnosc, brak szacunku dla innych sa juz nie WOW.
Trzy minuty to 40 linijek tekstu maszynowego, albo 2 kartki z podwojnym odstepem. Jedna minuta spokojnym glosem to 13 linijek.
Dzięki, Dziewczyny. 🙂
Gapa ze mnie. Do siodemeczki pisalem nie tam gdzie trzeba. 😥 Przenies mnie, prosze, Bobiku.
No widzisz, Tetryku, niby się zmienia, ale jak strasznie powoli… 🙁
To zarazem odpowiedź Królikowi. Nie jestem… ale… w szerokich kręgach rodaków jeszcze nie jest obciachowe. Wręcz przeciwnie, jest uważane za „postępowe” w porównaniu do już tu i ówdzie obciachowego jestem…. 🙄
Meki, a ile ważysz? 😆
No dobrze już, dobrze, jak mi się nie uda przenieść, to przetoczę. 😎
Krolik ma czesciowo racje, niektorzy odmawiaja odpowiedzi.
Bo nieladnie tak sie obnazyc:
http://wyborcza.pl/1,75248,15294204,Coraz_wiecej_Polakow_wierzy__ze_Zydzi_porywali_dzieci.html
Dzieki, Bobiku. Radze poturlac.
Hej Siodemeczko! To kociobowiazki mnie znikaja. Odznikam tak szybko jak tylko moge. 😉
Chwala Ci i wszystkim innym, ktorzy atak na Helene potraktowali z empatia!!!
Ze tez nikt jej wtedy nie pomogl. I nikt za nia/z nia nie wyszedl.
A tak sie wchodzi w paszcze lwa:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,15295431.html
Zuch, nie ma dwoch zdan. 😀
Irku, sliczny ten moj dlugonogi kuzyn, nie znalismy sie 🙂 Okazuje sie jednak ze to ni lis, ni wilk, lecz calkiem oddzielny psowaty:
http://en.wikipedia.org/wiki/Maned_wolf
Liska przy okazji też przeturlałem, bo pod starym wpisem pewnie już nikt by go nie znalazł. 😉
A urodziwego kuzyna (po polsku on się nazywa Wilk Grzywiasty) ja też nie znałem, co mnie nieco zawstydza, bo w psowatych jednak powinienem być oblatany. 😳
O, to świetny wist z zapisaniem się Grodzkiej do zespołu Kempy. 😆
Strasznie jestem ciekaw obrad w takim wzbogaconym zespole. 😈
Z całkiem innej beczki: uprzejmie proszę w dniu dzisiejszym nazywać mnie Demonem Organizacji. 😎
Otóż w ciągu kilku godzin, w ramach spontanicznego napadu i dostępu do nowoczesnych środków komunikacji, udało mi się zorganizować blogowy Szczyt Brukselski, który już na pewno ma się odbyć w połowie lutego, w stolicy Unii. Na liście obecności znajdują się na razie Królik z Krewną Królika, Helena, Panna Kota i Wasz uniżony sługa Bobisztajn. 😀
Gdyby jeszcze ktoś miał dobre połączenie z Brukselą i chciał poszczytować, chętnie będę do listy dopisywał. 🙂
O rany! Będę w Brukseli 17 lutego wieczorem – pewnie mnie minie o włos? 🙁
Płynie Aga, płynie, w belgijskiej krainie,
zobaczyła zlocik, pewnie go nie minie! 😀
Dopiero 18 się rozjeżdżamy. 🙂
Króliku, bo Ty żyjesz w innym państwie, wydaje się ono bardzo przyjazne, chociaż wiadomo, jak indywidualnie poskrobać to różne głębokie pokłady mogą się znależć.
Ale tak na oko i odległość wydaje się dobre do życia.
Piękny zlot okoliczności! 😀
Siódemeczko, jeżeli za wierszyk będą jakieś tantiemy, to oczywiście swoją część za maki masz jak w banku. 😎 Znaczy, nie ukradłem tych maków, tylko wziąłem na kredyt i kiedyś może go spłacę. 😈
Bajako, Ago! 😆
Dzięki, Meki, odczytałam pod starym wpisem też. 🙂
Za jakie maki, Bobisztajnie? 😯
Łeee, ja będę w Brukseli na początku lutego 🙁 .
Wiersz Kaczmarskiego jak transmisja z miejsca zdarzenia.
Myślę, że ci różni ludzie, wygłaszający antysemicke brednie, nie zdają sobie sprawy, jaki ból mogą sprawić innym i zatruć im życie swoim jadem.
Ja wam pomacham z balkonu. 🙂
Jak to, jakie maki? Te spod Monte Cassino, co to one piły polską krew, a nie Żydzi. Nie będę udawał, że ja to wymyśliłem, bo i tak wszyscy wiedzą, jak było naprawdę. 😈
Eee, Zmoro, też terminy sobie wybierasz. 🙁
Fakt, że o Szczycie Brukselskim do dzisiaj nawet ja nie wiedziałem, no ale do wróżki mogłaś pójść, astrologa spytać, albo co. 😎
Ja nie jestem autorem 'Czerwonych maków’ więc żadne tantiemy mi się nie należą.
A za wierszyk wielkie dzięki. Napisałabym, że kocham Cię bardziej, gdyby to było możliwe. 🙂
Nie wykręcaj się, Siódemeczko. Są dowody, że to Twój wynalazek, z tymi makami. 😈
http://blog-bobika.eu/?p=1196#comment-119952
Demon Bobisztajn organizuje spotkanie z miesiecznym wyprzedzeniem! 🙁 No, trudno. Ale moj duch bedzie z Wami.
😆 😆 😆
Lisku! 🙂 . Jestes.
Wiecie jak to jest z terminami, na ktorys sie trzeba zdecydowac. Bruksela was wola! Po francusku lub wallonsku. Podejrzewam ze ten wallonski jest taki bardziej holenderski. Przybywajcie do krainy czekolady (Godiva), piwa (Stella Atrois) i muszli z frytkami.
Siodemeczko, mysle zadawanie bolu niektorym przychodzi latwo, a nawet moze im (zadajacym) sprawiac przyjemnosc. Mysle, ze to nie o kraj chodzi. Pamietam taka rozmowe, prawie 20 lat temu z kolezanka psycholozka, ktora ma dziecko w podobnym wieku do mojego syna. Te dzieci zaczely manifestowac ogromne wspolczucie, solidarnosc i akceptacje dla ofiar rasizmu (np wobec czarnoskorych czy Indian). Po prostu odrzucily ten caly rasizm i jego ideologow.
I Meki o 15:33, (helloooo Meki po przerwie!), to nie uwazam ten artykul ktory zlinkowal jest rzetelny metodologicznie. Polacy nie sa gorsi ani glupsi niz inni (ani lepsi). Ksztalca sie, duzo podrozuja, stykaja sie i innymi narodami i wyrabiaja sobie niezalezne sady. Te sady nie doprowadza ich do jakis bzdur o porywaniu dzieci. To jest naprawde jakas ekstrema typu Ku Klux Klan, ktory na moim kontynencie w jakiejs szczatkowej formie tez sie wciaz utrzymuje. Ale Klanowcy nie moga naprawde juz nikogo urazic swoim gadaniem. Wyrabiaja swiadectwo tylko sobie, and it ain’t pretty!
Kto ma dostęp do FB, może sobie przeczytać o spotkaniu na Dzień Judaizmu w Łodzi z udziałem X. Wojcuecha
https://www.facebook.com/notes/o-prawo-do-g%C5%82osu-ks-lema%C5%84skiego/ja-jestem-j%C3%B3zef-brat-wasz/578373425575874
Naprawdę nie chcem Cię martwić, Króliku, ale muszem. 🙁 Badania prof. Bilewicza to nie jest jakaś sonda uliczna czy gazetowa, nawet nie OBOP, tylko porządne, uniwersyteckie badania naukowe (wykonywane zresztą regularnie od wielu lat), którym dotąd metodologicznej nierzetelności nikt nie zarzucał (chyba że jacyś nawiedzeni maniacy na szóstorzędnych portalach, których my i tak nie czytamy 😉 ).
Oczywiście, kiedy się ma do czynienia głównie ze „swoim środowiskiem”, które jest w całkiem inną stronę, trudno w wyniki tych badań uwierzyć. Ale niestety, nie ma żadnych poważnych podstaw, żeby w nie nie wierzyć 🙁
O, w lince od Siódemeczki „stosowny”cytat:
Rabin Keller przytoczył opowieść o zdarzeniu sprzed zaledwie paru lat, gdy wraz z grupą rabinów w strojach rabinackich zwiedzał małe miasteczko, dzieci uciekały przed nimi z krzykiem, że „Żydzi wezmą je na macę”.
Jest też promyk optymizmu w opowieściach o młodzieży, która troszczy się o żydowskie dziedzictwo. Ale z kolei spostrzeżenie o zdecydowanej polaryzacji postaw dla mnie jest raczej niepokojące. Świadczy o tym, że narracja o dwóch Polskach, nazwijmy je Polską otwartą i zamkniętą, nie jest bynajmniej baśniowa. I że na razie jeszcze nie znalazł się klucz, żeby tę zamkniętą Polskę na dobre otworzyć.
Żeby coś porównywać naprawdę, trzeba by badać ciągle te same osoby w długiej przestrzeni czasu, ponieważ jest to niemożliwe, trzeba prónywać wyniki prowadzone wg. tych samych metod w różnych okresach.
Nigdzie nie mogę znaleźć takich danych porównawczych.
Dwa razy słuchałam i raz oglądałam prezentację najnowszych badań prowadzonych przez socjologów Krzemikński-Datner i dalej nie wiem, jak jest globalnie, bo w różnych grupach wiekowych i ze względu na wykształcenie i ze względu na miejsce zamieszkania i jeszcze w podziale na antysemityzm nowoczesny i tradycyjne, to się różnie zmienia.
Jedno, co udało mi się zapamiętać, bo jak pisałam wyników badań nie znalazłam dostępnych dla ogółu, to fakt, że młodzi Polacy mają krytyczny stosunek do antysemityzmu tradycyjnego, ale później, jak dorosną to zaczynają podzielać takie przekonania i prof. Krzemiński przypisuje to wpływowi KK.
Nie wiem, jakie dane wpływały na takie konkluzje, bo na tym spotkaniu z posłami druga grupa prezentująca wyniki podobnych badań stanowczo zaprzeczyła takim konkluzjom.
Chciałabym coś zobaczyć na własne oczy, tak jak te badania FRA, ale nie umiem znależć pomimo wysiłu.
Albo ktos w episkopacie ma poczucie wstydu 80 albo poczucie, ze za 2 tygodnie przyjdzie sie przed F. tlumaczyc. 🙂
Hoser znalazl czas na dluuuuga rozmowe z Lemanskim. Nawet Michalik cos sie zaczal wykrecac.
Pewnie bede musial odmiauczec 😕 ale mam cichutka nadzieje, ze jakies niewygodnie pytanka juz dotarly do imci biskupow. 🙂
http://tygodnik.onet.pl/wwwylacznie/w-kosciele-o-gender-bez-ks-oko-ta-konferencja-to-przelom/6eyhk
Losowo wybierana grupa 1000 ludzi, z ktorych czesc odmawia odpowiedzi na pytania – moze nie byc w pelni reprezentatywna. Ale do tej pory raczej mialem zastrzezenia do Bilewicza, ze lagodzi, interpretuje wyniki bardziej pozytwnie niz by to wynikalo z liczb. Nie sadze, by to on sie zmienil. Prawie jedna piata wierzy lub przynajmniej dopuszcza mozliwosc mordu rytualnego a ci, ktorzy nie chcieli odpowiedziec na to konkretne pytanie, najprawdopodobniej w wiekszosci tez tak mysla – o czyms to jednak swiadczy.
Jak ktoś chce przeczytać tę debatę z 50 nr. Tygodnika Powszechnego, to mogę podesłać.
Jasne.
Słyszałam z wiarygodnego źródła o emerytowanym już biskupie, że powiedział do źródła, że nie wiadomo, jak to było z tym mordem rytualnym, gdyby to nie była prawda, to nie wierzono by w to tak uporczywie przez tyle wieków.
Podobne tłumaczenie słyszę często od ludzi jawnie wrogich Żydom, że skoro 2 tys. lat są nienawidzeni, to widocznie są powody.
I już.
Siodemeczko, masz jakis komentarz do zmiany biskupiego frontu? Zluda, moje chciejstwo czy cos naprawde sie rusza? I jesli sie rusza – dlaczego?
Konkluzje to już często interpretacja, bo nie z wszystkiego da się wyciągnąć jednoznaczne wnioski. 😉 Ale nawet jak pominiemy konkluzje typu „z czego to wynika”, bo tu istotnie można się spierać, to jeszcze zostają twarde dane liczbowe, które jasno pokazują ubyło-przybyło-nie drgnęło.
Nie spojrzałabym w stronę tych wszystkich ludzi, gdyby bredzili, nie wiem, o życiu na Marsie, albo zwyczajach rekinów, ale żywić takie przekonania i dawać im wyraz na ziemi, gdzie prawie unicestwiono naród, do czego część Polaków również się przyczyniła, to jest dla mnie niepojęte zło, zeby nie napisać ostrzej.
Halina Birenbaum napisała ostatnio na fejsbuku ważne słowa.
Poszukam ich, bo mnie poruszyły.
Meki, pożyjemy, zobaczymy.
Jestem bardzo sceptyczna, zmiany nie zachodzą na pstryknięcie palcem.
Przez tyle wiekow „wiedziano” ze maz ma miec wiele zon, gdzieniegdzie wiedza to dalej. Nic tylko haremy wprowadzac.
Od zawsze tez bylo wiadomo, ze dzieciom lanie tylko dobrze robi…
Juz nawet slyszalem, ze gdyby w Smolensku to nie byl zamach, to tak wielu ludzi by w to nie wierzylo.
Masz racje. I juz.
Nawet jak Papa pstryka? Moze jednak ilosc naszych listow zrobila jakies wrazenie (w Watykanie, na wrazenie lokalne malo licze) a i o petycji z ponad 16000 podpisow nie jest tak latwo zapomniec. ❓
Bobiku, te liczby bylyby twardsze, gdyby wiekszej ilosci ludzi
zadano te pytanka. Choc nawet na wpol twardo robia wrazenie. Bo i Europa, internet, podroze…
Bruksela… hm. Wizzairem nie tak drogo z Warszawy. Jeszcze by trzeba gdzieś się zakwaterować…
A na razie to mam być w Londku 5 lutego 🙂
Nie mogę jednak przytoczyć tylko fragmentów, bo wszystkie te wypowiedzi łączą się ze sobą.
A mnie chodzi o to co mówi Halina: Dla mnie powiedzenie „Zydzie ” czy w miłosci, czy w nienawisci, jest uderzenie w twarz..
To jest bardzo ważne, co Ona mówi, chociaż na początku może budzić sprzeciw.
Przeniosłam całą dyskuję do mojego podręcznego bloga. Mam nadzieję, że nie naruszam niczyjej prywatności, bo FB jest publicznym forum i można tam ją przeczytać, ale nie kazdy ma dostęp, a temat wydaje mi się arcyważny dla zrozumienia wrażliwości innych.
Wpis na blogu jest niepubliczny, niewidoczny z zewnątrz.
Wyrażałem tu kiedyś podejrzenie, że jedną z ewentualności w sprawie Lemańskiego mógłby być taki numer, że Kuria wyda wyrok niekorzystny, żeby biskup nie „stracił twarzy”, ale równocześnie pod stołem Franciszek jakoś spróbuje to L. wynagrodzić. I dalej taki przebieg zdarzeń nie wydaje mi się całkiem niedorzeczny ani całkiem niemożliwy. 😉
Pani Halina najwidoczniej uważa słowo Żyd za obelgę. To budzi mój totalny protest.
Kierowniczko, ileż to roboty z zakwaterowaniem? Parę kliknięć i zrobione. 🙂
Nie, nie, Doro, trzeba przeczytać całość.
Nie tylko ona odbiera hasło „Tęsknię za Tobą, Żydzie” bardzo źle, bo to w tym kontekście była dyskusja.
Siódemeczko, od wewnątrz też niewidoczny, tzn. mnie nie wpuszcza. 🙁
Ale mój pierwszy odruch jest taki, jak Kierowniczki – jak można słowo Żyd uznać za obelgę? W ten sposób staje się po stronie antysemitów, którzy właśnie do takiej roli chcieliby to słowo zepchnąć.
Dlatego trzeba to przeczytać, Bobiku. To ważna rozmowa ludzi.
Dlaczego nie wpuszcza?
To w wersji dostępnej http://emtesidemeczka.blogspot.com/2014/01/adam-konski-rafal-betlejewski.html
Ks. Wojciech szykuje z prawnikami dalsze kroki, więc raczej nikt mu nic nie zaproponował, Bobiku.
Nie, teraz na pewno jeszcze nie. Ale mógł być gdzieś z góry zawoalowany nacisk na Hosera, żeby trochę złagodził kurs i nie wykluczał stanowczo jakichś kroków do zgody.
No, masz, Pani Kierownoiczko! Ja akurat 5 lutego mam badania w szpitalu i nie mam pojecia ile to potrwa!
Ojeju. Jeszcze nie wiem, kiedy przylatuję, a kiedy odlatuję. Impra jest tym razem w Barbican Centre – inauguracja roku Panufnika w Wielkiej Brytanii. Trochę pograją Sir Andrzeja w tym roku.
Jak się nie uda spotkać, to będę czymała za badania. Zresztą i tak będę czymała.
Wlasnie, jest Lisek. Drugie helloooo, lisku! Spotkanie na szczycie o maly wlos sie nie odbylo w Ziemi Swietej. Nie tym razem, ale co sie odwlecze…
A tu Will Self bardzo elokwentnie pisze o bolaczkach i zmianach w angielskiej psyche na przestrzeni lat. Polska psyche tez sie zmienia:
http://www.theguardian.com/books/2014/jan/17/how-has-england-changed-will-self
A tak na marginesie, na końcy tej dyskusji, ktoś daje linkę do filmu, gdzie mężczyzna na schodach klatki schodowej onanizuje się, lub udaje, a tytuł informuje, że to Betlejewski na klatce schodowej, w której zginęła Anna Politkowska.
Wstrząśnięta, odnalazłam jakiś adres mailowy Betlejewskiego i wysłałam wiadomość, że taki szokujący film jest i podałam adres witryny.
A chwilę potem znalazłam stropnę rosyjską z usuniętym filmem i podpisem chyba tegoż Betlejewskiego:
Performance Betleja w miejscu zastrzelenia znanej rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej. Ten film jest fragmentem większej całości 17tu filmów, które pokazywałem na wernisażu w Moskwie. Cała praca dotyczy problemów paranoi i euforii związanej z lataniem i katastrofą… A w tym szczególnym przypadku zastanawiam się nad zjawiskiem śmierci w jego wymiarze medialnym – gdy staje się zjawiskiem sensacyjnym, podniecającym. Dotykam tu problemu erotycznego podniecenia zabójcy, którym poprzez media staję się ja sam. Oraz tego, co George Bataille próbował wyrazić opisując erotyzm jako doświadczenie śmierci. Politkowska pozostaje dla mnie jedną z najważniejszych postaci współczesnej Rosji. Poznałem kilku jej przyjaciół i próbowałem wejść w jej szlaki moskiewskie. Na końcu jednak, w obliczu tego morderstwa, jestem niestety tylko podnieconym telewidzem. I o tym jest ta praca. Oczywiście każdy ma prawo do własnych ocen w zetknięciu z gołym filmem. Należy pamiętać jednak, że funkcjonuje on w …
Chyba jestem głupia.
Ja też 🙁
Pamietam moj pierwszy odruch na napis „tesknie za toba Zydzie”. Sadzilem, ze to cytat z antysemickich pismidel. I wolalbym cos w rodzaju „tesknie za toba Szmulu, Rywko, Saro i Icku”. HB ma troche racji. Ale zestawienie Zyd-Polaczek swiadczy o tym, ze sama slowo Zyd traktuje jak obelge. A z tym zgodzic sie moge. I to mimo ze ta bezosobowa tesknota za Zydem zupelnie mi nie lezy. Ale powiedzenie „tesknie za wami Zydzi” brzmialoby mi OK. Mozna tesknic za czlowiekiem, ktory ma jakies imie, zawod, znaki szczegolne, przezwisko albo za grupa ludzi majacych wspolna nazwe. Wiec „tesknie za wami Zydzi” brzmialoby mi nawet milo.
Bobiku, chyba masz racje. 🙂 Tez podejrzewam, ze Hoser nie z dobroci serca rozmawial z Lemanskim przez poltorej godziny. 😈 I ze Michalik nagle siega prawa reka do lewego ucha wijac sie jak wegorz – i to bez widocznej potrzeby – tez musi miec jakis powod. ❓ I nagle nowa konferencja o gender, ktory okazje sie nie byc krzyzowka nazizmu z bolszewizmem unicestwiajacym ludzkosc z polskoscia na czele. ❓ To wyglada na zacieranie sladow.
Siodemeczko, dla mnie to tez duuuzo zbyt zaawansowane. Moge zrozumiec, ze Betlejowski chce powiedziec, ze widz onanizuje sie zbrodnia. W przenosni. Jesli nie w przenosni – to wymaga diagnozy psychiatrycznej. Albo tez jestem glupi. 🙁
Przeczytałem tę dyskusję od Mt7 i widzę w niej pewne materii pomieszanie. Ja bym tu rozdzielił płaszczyzny, które dla mnie są zupełnie osobnymi historiami:
1. Czy obraźliwe jest samo słowo Żyd, jako takie.
2. Czy obraźliwe jest ono w kontekście tytułu „Tęsknię za Tobą, Żydzie”, albo ogólnie w wołaczu „Żydzie!”.
3. Co się sądzi o artyście Betlejewskim.
Punkt 3, moim zdaniem, nijak się nie ma do dwóch pierwszych i używanie go jako argumentu dla rozstrzygania o obraźliwości słowa większego sensu nie ma, więc ten punkt pominę.
W punkcie 1 nijak nie potrafię zrozumieć, jak słowo Żyd za obelgę może uważać ktokolwiek poza zajadłymi antysemitami. Jest to neutralne, słownikowe określenie osoby o narodowości żydowskiej, na dodatek nie istnieje żadne inne, które byłoby „elegantsze”. Jeżeli pani Halina zrównuje je z określeniem „Polaczek”, to sorry, ale coś tu nie gra. Odpowiednikiem „Polaczka” jest „Żydek” i to faktycznie jest obraźliwe (chociaż z rzadka daje się znaleźć i takie konteksty, w których użyte jest z intencją ewidentnie nieobraźliwą, np. kiedy chodzi o żydowskie dziecko).
Punkt 2 jest najbardziej skomplikowany i dużo zależy tu od kontekstu, od wyczucia językowego, jak też od osobistych odczuć, które wskutek różnych doświadczeń odbiorców mogą się bardzo różnić.
Moje wyczucie językowe mówi mi, że formuła „tęsknię za Tobą, Żydzie” ma właściwie znaczenie „tęsknimy za Wami, Żydzi”, a w liczbie pojedynczej użyta została dla podkreślenia, że puste miejsce po sobie zostawili nie tylko Żydzi jako zbiorowość, ale i każdy pojedynczy Chaim X czy Ruchla Y. Dlatego argument, że tęsknić można tylko za Jankiem lub Stasiem, nie za Żydem wydaje mi się akurat tu nietrafiony. Ten tytuł w metaforycznym skrócie zawiera i pojedynczość, i mnogość i – jednak – odwrócenie biegunów emocjonalnych, zmierzenie się ze stereotypem, w którym wołacza „Żydzie” nie dało się użyć pozytywnie, czy wręcz z czułością. Dla mnie to jest bardzo dobry tytuł, niezależnie od tego, jakie się poza tym ma o Betlejewskim i jego akcjach zdanie.
Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś, kto przez całe życie słyszał „Żydzie!” tylko jako obelgę pod swoim adresem, jest już na to uczulony i nie przeskoczy swoich emocji z tym wołaczem związanych. I oczywiście gdybym wiedział, że ktoś sobie takiego zwrotu nie życzy, nigdy bym go w stosunku do niego nie użył. Ale osobiste odczucia nie są obiektywną miarą rzeczy. Obiektywnie raczej byłbym skłonny sądzić, że jakiejkolwiek nazwy narodowości można użyć neutralnie lub obelżywie i o jej wydźwięku zadecyduje kontekst, ton głosu, czy osoba wypowiadająca.
Ale oczywiście nie moje sądy są tu decydujące, tylko samych Żydów. Pani Halina pisze, że zwrot „Żydzie!” jest obraźliwy zawsze, czy to w miłości, czy w nienawiści. Nie jestem pewien, czy wszyscy Żydzi tak samo to odbierają. W związku z tym pozwolę sobie na pewien eksperyment i zwrócę się do Pani Kierowniczki. Mam nadzieję, że Kierowniczka nie weźmie mi tego za złe i powie, czy poczuła się urażona. Jeżeli tak, to natychmiast ten fragment wykasuję.
Doroto, polska Żydówko! Moja serdeczna przyjaciółko. Za każdym razem, kiedy jakiś obłąkany antysemita w naszym wspólnym języku obraża Ciebie i Twoich przodków, boli mnie to tak, jakbym sam dostał po twarzy. To Ty jesteś z ojczyzny mojej, nie oni. Taka ojczyzna, jakiej oni by chcieli, nie jest i nigdy nie będzie moja.
I prawdę mówiąc, chciałbym móc tak samo zwrócić się do Pani Haliny, bez obawy, że jej tym sprawię przykrość.
Meki, Halina ma dosyć ciagłego wypominania Jej narodowości, niezależnie od intencji mówiącego. Ma rację, że normalnie nikt przecież nie przywołuje niczyjej narodowości, nie miele jej na okrągło, więc takie wyróżnianie jest swoistą stygmatyzacją, lub inaczej ktoś może ją tak odczuwać.
Nam brakuje takiej wrażliwości i dobrze jest mieć tego świadomość.
To jest takie wzajemne uczenie się siebie.
Nie odezwałam się, bo zafrapowała mnie ta różnorodność odczuć i stanowisk. Wszystkie je rozumiem i przyjmuję do wiadomości.
W poscie Bobika, nie zmienilabym ani przecinka. Dokladnie moj poglad.
Halina chciałaby, żebyś napisała – Halino, moja serdeczna przyjaciółko, za kazdym razem …
Jestem pewna.
Piesku kochany, ja się z Tobą zgadzam i też dlatego właśnie mnie rażą słowa Pani Haliny. Też przejrzałam tę dyskusję i wynikło mi z niej, że jej pochodzenie (już samo słowo „pochodzenie” mnie zawsze wkurzało) kojarzy jej się z tyloma strasznymi rzeczami. Ona je przeżyła, więc może to tak czuć. Tak jest zresztą z większością tych, którzy przeżyli wojnę w Polsce. Ja, jak już kiedyś wspominałam, akurat tego problemu nie mam, podobnie jak moja rodzina, która owszem, podczas wojny głodowała i przeżywała różne niedole w Sowiecji, ale nigdy nie dano jej odczuć, że bycie Żydami to miałoby być coś upadlającego.
Ale rzeczywiście niezależnie od tego są to sprawy delikatne. Ostatnio rozmawiałam na podobne tematy z siostrą. Ona wspomniała, jak jedna nasza wspólna koleżanka, także Żydówka, miała zwyczaj zwracać się do niej „cześć, Żydówo” – miało to być chyba coś w rodzaju dowcipaska, no i że niby między „naszymi” wolno. Siostra się wkurzyła na nią i też ją rozumiem. Tyle że to trochę coś innego.
Zwrot „Żydzie” może się też kojarzyć np. z odezwaniami, jakie niejeden Żyd usłyszał w dawniejszej Polsce, np. „Żydzie, zdejm czapkę”. To było upokarzające, choć słowo „Żyd” nie było tu traktowane obelżywie, lecz jako określenie grupy. Obelżywe było w tym wypadku traktowanie przedstawiciela grupy.
Bobiku, zgadzam sie ze wszystkim. Ale to nie tylko osobnicza wrazliwosc. Tesknie za toba Francuzie tez bym uznal za odbierane indywidualnosci. Moze moje przeczulenie.
W Polsce latami przedstawialem sie jestem Meki-Zyd. Rozmowcy slupieli ale udawalo mi sie uniknac calej masy (zdecydowanie nie wszystkich) durnych/chamskich/antysemickich gadek. Przyjaciel, ktory mowil: to chodz Zydzie, na nas juz pora, wychodzimy – zartobliwie, z sympatia, nawet odrobina drwiny – byl w porzo.
To nie wolacz. To kontekst lub odbior tego kontekstu decyduje.
No, właśnie o tym pisałem, że kontekst decyduje i dlatego trudno mi się było zgodzić z tą kategorycznością – zawsze, i w miłości, i w nienawiści…
– a czy to nie jest tak, że dane słowo brzmi/znaczy czy: może brzmieć/znaczyć inaczej niejako „samo w sobie” a inaczej w konkretnym kontekście językowym, historycznym, kulturowym, terytorialnym ?
Wiele lat temu jechaliśmu we dwa auta z zagranicy do Centralnej Polski; ja swoim prawie nowym japońskim autem asekurowałem stareńkie auto kupione okazyjnie przez moich serdecznych Przyjaciół – Żydów. Po północy na wysokości Konina pożegnaliśmy się, bo oni skrecali w lewo a ja kontynuowałem do Warszawy. Wysiedliśmy z aut aby się na pożegnanie uściskać serdecznie, i przy wysiadaniu jednemu z moich Przyjaciól wypadla z auta na asfalt i sie stłukła butelka bezcłowego alkoholu. Jego kuzyn wrzasnął na niego żartobliwie acz w emocjach (whisky byla dobrej marki) : „Ty Żydu” !. Wszyscy uśmialiśmy się serdecznie – powiedziałem, że wszyscy byliśmy bardzo zaprzyjaźnieni. Natomiast ja sam NIGDY bym sie tak do moich Żydowskich Przyjaciół nie odezwał.
Od dawna mam świadomość, iż określenie Żyd brzmi w języku polskim jako pejoratyw. Znam przypadki, kiedy chcąc kogoś obrazić mówiono mu: ty Żydzie. Co więcej ci używający w takim negatywnym sensie tego określenia nigdy Żyda nie widzieli na oczy, a ten „obrażany” Żydem nie był.
To jest paranoja, ale w moim doświadczeniu, wedle mojej wiedzy i mego oglądu tak to jest. I to od bardzo, bardzo dawna.
Do tego: język się zmienia. Nie zawsze in plus. Odnoszę wrażenie iż dziś wielu nawet utalentowanych i uznawanych za artystów ludzi nie dysponuje taką wiedzą, doświadczeniem i stąd wrażliwością – w tym językową – jak co poniektórzy z poprzednich generacji.
Znakomicie rozumiem Panią Halinę i dzielę Jej rozumienie sytuacji.
Pozostaje dla mnie kwestia: jak „odpejoratywnić” w języku polskim słowo: Żyd. Podobny acz mniejszy kalibrem i nabrzmiałością/wagą problem może być w przypadku: Mongoł, Szwab. Oświecenie, edukacja, ale i wzorce osobowe, otwarcie na świat. Tyle że się obawiam, że to program na kilka generacji.
No cóż, Bobiku, nieźle się napracowaliśmy na tę niechęć.
Zadziwia mnie, co mówił x. Manfred Deselers, że w Niemczech nie ma żadnego problemu ze słowem Żyd.
Nie wie, czy tak jest istotnie, czy po prostu rzadko się używa?
Po rosyjsku jest zróżnicowanie: „Żid” jest słowem obraźliwym, a kiedy chce się powiedzieć nieobraźliwie, mówi się „Jewrej”.
Może więc to wpływ języka rosyjskiego?
W dziecinstwie sadzilem, ze slowo Zyd to tylko obelga. Ty Zydzie jak ty cholero jedna. Pamietam jak przyszedlem do domu i powiedzialem ojcu, ze dzieci przezywaja mnie „ty Zydzie”. „Jestes Zydem i ja jestem Zydem i mama” uslyszalem w odpowiedzi. Dlugo nie moglem tego zrozumiec. To moze cholera jedna tez mozna byc? Zaraza? Swinia? Jak zrozumialem to stalo sie jeszcze mniej przyjemne.
Szwab jest bardzo dobrym przykładem na wagę kontekstu. Wystarczy porównać dwa zdania:
Herr Brombeer, Szwab z okolic Augsburga, swoim szwabskim dialektem posługiwał się rzadko.
i drugie
Szwaby coś tam do nas szwargotały, ale w żaden sposb nie mogliśmy zrozumieć, o co im chodzi
Ani to słowo zawsze neutralne, ani zawsze obraźliwe.
Siodemeczko, na zadna niechec ani Ty ani Bobik sobie nie zapracowaliscie. Wrecz przeciwnie.
Niechec tez moze uderzac (i uderza) niesprawiedlilwie.
Ormie, wydaje mi się, że najlepszym sposobem na „odpejoratywnienie” słowa Żyd (bo że nierzadko używa się go w Polsce w negatywnych kontekstach, temu nikt przytomny nie zaprzeczy) jest to, co robi m.in. Betlejewski – uparte umieszczanie w pozytywnych lub neutralnych kontekstach.
W moim odczucie unikanie tego słowa, bo a nuż ktoś się obrazi, właśnie wzmacnia jakąś taką niejasną, wstydliwą otoczkę wokół niego. Tak jakby unikający też uważał, że jest w tym słowie coś niefajnego. A przecież, do licha, to słowo wstydliwe NIE JEST.
Ale czy do Herr Brombeera mówią Szwabie?
Określenie kobieta też funkcjonowało w polszczyźnie jako obraźliwe mniej więcej do XVII wieku, ale już w literaturze XVIII wieku nie ma pejoratywnego znaczenia. To jest proces i zapewne będzie trochę trwał.
Jesli mowi przyjaciel Prusak, to nie po to by Szwaba obrazic.
Wiec jak Bobik mowi a ja powtarzam: kontekst. Choc i tak nie sadze, ze Szwab funkcjonuje w Niemczech jak obelga.
Mnie się wydaje, że nie chodzi, Bobiku, o samo słowo, tylko o to, że się je często używa w sytuacjach, gdzie do innych tak się nie zwracamy/ją.
Poza tym, to jest trudny temat, trzeba brać pod uwagę wrażliwość innych.
Tak, Bobiku, nie nalezy slowa unikac. Choc dalej nie jestem pewny czy Betlejewski zmienia jego wymowe. Wiem, ze chce.
Z Herr Brombeerem sytuacja jest trochę inna, bo kiedy per Szwabie zwróci się do niego Niemiec, nijakiej obrazy w tym nie będzie, a kiedy Polak, Herr B. i tak nie zrozumie. 😉
Tę uwagę o Szwabach wrzuciłem tylko na marginesie, bo była mowa o kontekstach.
Dla naszej dyskusji może nawet ciekawsze by było pytanie, jak np. ja się będę czuł, kiedy w Niemczech ktoś się do mnie zwróci „e, ty, Polak!”, bo tu w końcu też są znane pogardliwe czy nienawistne konteksty dla tego słowa (verfluchter Pole!). I ja się będę czuł właśnie różnie, zależnie od kontekstu. Jeżeli np. taki okrzyk wynika np. z tego, że ktoś nie zna mojego imienia, tylko narodowość, a chce się zwrócić osobiście do mnie, to w ogóle mi to nie przeszkadza. To coś takiego, jak „e, ty, blondyn w czerwonym swetrze, mógłbyś mi kopsnąć zapalniczkę?”. Ale mogę sobie też wyobrazić konteksty, w których taki zwrot byłby obraźliwy, choć prawdę mówiąc, jeszcze nigdy mnie to nie spotkało.
Łajznęliśmy się z Mekim w sprawie Szwaba. 🙂
Pora.
Dobrej! 🙂
Vesper ma oczywiście rację, że język się zmienia i mam nadzieję, że ta wstrętna poprawność polityczna 😉 jednak i u nas się nieco zadomowi, eliminując różne pogardliwe określenia narodowości czy ras. Ale wiadomo, że to się nie stanie samo z siebie i chyba każdy według swoich możliwości może próbować mieć na to wpływ. Ziarnko do ziarnka… 🙂
Dobrej! I nie myslcie juz o tym teraz, bo bedzie trudno zasnac.
Spijcie dobrze Siodemeczko, Bobiku i wszyscy niespiacy. 🙂
@Dora 19 stycznia 14, 00:38. Doro: to w moim odbiorze bardzo piękna i rzekłbym dyplomatyczna postawa/próba wyjaśnienia. Odnoszę wszakże wrażenie, że określenie „Żyd” jako pejoratyw funkcjonował w Polsce zanim się rozpoczęła rusyfikacja (oczywiście w zaborze rosyjskim) czyli przed zaborami – przed rokiem 1792. Jeśli by szukać jakichś źródeł, (acz to zadanie dla historyków, historyków kultury, etc.) to raczej szedł bym w kierunku ślepej i zadufanej w sobie, nadętej tępocie schyłkowej formy tzw. Sarmatyzmu, kiedy to każdy – oczywiście szlachcic – wywodził się jeśli nie od samej Matki Boskiej to przynajmniej od starożytnych Rzymian, a wszelkie obce nacje były w pogardzie (ty szołdro, ty pludraku – to do Niemców czy Holendrów – fajnie mi się do dziś czyta nawet książki dla dzieci Władysława Łozińskiego). Zwłaszcza miano w pogardzie grupy społeczne zajmujące się przemysłem (rzemiosłem), handlem, czyli „rzemiosłem nie rycerskim” i to przez świecące gołą sempiterną na podupadającym folwarczku a uważających się za „mistrzów świata” tzw. „herbowych”. Koniec XVIII wieku to już industrializacja, pieniądze były w tych pogardzanych zajęciach i tak ówcześni odrzuceni – tak jak i dziś – łatwo znajdowali przyczynę swych nieszczęść nie we własnej ciemnocie i często nieróbstwie, a w owych obcych – w tym w Żydach. Znaczna liczba takich „ex Sarmatów” została zmuszona do migracji do miast, gdzie często głodem na podłych posadkach przymierali a im bardziej im było głodno, tym bardziej wspominano dawnejsze, panie dzieju, przewagi pod Chcimiem czy innym Kircholmem a podłą sytuację kładziono na karb spisku obcych – Żydów – w ramach znanych od zawsze teorii spiskowych.
Meki: znam takie jak opisujesz sytuacje z relacji moich Przyjaciół którzy nie znali swej tożsamości bo ich Rodzice po doświadczeniach WW II nie uświadamiali dzieci że są Żydami, a dotarło to w pełni w wyniku wydarzeń roku 1968.
Bobiku: podajesz jak dla mnie bardzo łagodne określenie pejoratywne „Szwaba”. Może to kwestia przynależności generacyjnej, ale w moich uszach „Szwab” brzmi jak „hitlerowiec”…skutek retoryki okupacyjnej, piosenek powstańczych (te Tygrysy, szwabskie syny popękają od benzyny – śpiewano np. w warsztacie w Wwie ul Nowy Świat chyba 42, gdzie rozlewano benzynę do butelek robiąc tzw. później „koktaile Mołotowa”).
Dla „mojego podwórka”, Ormie, Szwab był już raczej ogólnym, niechętnym określeniem Niemca, choć ten kontekst hitlerowski z filmów czy lektur się znało. Młodzi, całkiem powojenni Niemcy to też mogły być „te Szwaby”. Ale tak czy owak było to określenie pejoratywne, o ile nie chodziło wyraźnie o mieszkańca Szwabii.
Nie mam poczucia, że temat został wyczerpany, ale jak dalej będę kłapał, to Młody jutro się spóźni na samolot, a wolałbym go jednak odwieźć na czas, bo w Krakowie z wiekim utęsknieniem na niego czekają. W związku z czym – dobranoc 🙂
@Bobik 19 stycznia 14, 00:59
Przepraszam, zauważylem poniewczasie. Rozumiem i cenię intencje p. Betlejewskiego ale znów może tu być istotna kwestia szeroko rozumianego kontekstu. I sposobu mówienia.
Ważna jest waga przekazu oraz jego dotarcie. To m.inn. kwestia tzw. środków wyrazu.
Czasem mówiąc o czymś ważnym pełnym głosem choć raczej: „na cały regulator” deprecjonuje się wagę sprawy. Czasem odpowiednio zastosowana pauza brzmi głośniej niż najgłośniejsze forte. Widzę, ile napięcia, dramatyzmu jest pomiędzy PRAWIE stykającymi się palcami Boga Ojca i Adama w kaplicy Sykstyńskiej. To jest głośniejsze niż wiele środków stosowanych wprost.
Tu mi się jakoś nasuwa refleksja na temat skuteczności i różnic pomiędzy prawdomównością a weredyzmem.
Być może p. Betlejewski jest niejako ofiarą swoich czasów. Mam na myśli wiele odmian postmodernizmu. Nie uwiarygadniają Go jako artysty w moim odbiorze jego związki z reklamą, co czytam o nim w Wikipedii.
Po prostu taki język zwłaszcza do mówienia na takie tematy nie jest mi bliski.
herbata kawa szeleszczaca brykanie 🙂 🙂 i tylko jedno jeszcze
brykam fikam 😀 😀
na niedziele slow kilka 🙄
https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1/1377554_577845368949667_1081549579_n.jpg
pstryk
Dzień dobry 🙂 Za oknem zadyma śnieżna.
kawa
😳 ten podpis pod kawą to przemknął się niezuważony
Dzień dobry 🙂
Kawa potrzebna, z podpisem czy bez, jak się jest zmuszonym do wstania w porze zupełnie niedostosowanej do psa. 😉
Czasu nie mam teraz zbyt wiele, żeby się rozkłapywać, ale tej linki nie mogłem nie podrzucić:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15291412,Przyznali_nagrode_za_najlepsza_fotografie_patriotyczna_.html
Fajno jest. Dziennikarze katoliccy zaczęli nagradzać zdjęcia płonących stosów. Radzę wszystkim czarownicom, żeby zawczasu poprosiły o azyl w jakimś państwie, gdzie panuje cywilizacja śmierci. 🙄
Dzień dobry 🙂
ciągle w objęciach żab 👿 i na włączenie się do bieżącej dyskusji żadnych szans 🙁
Ale na marginesie wczesnojesiennej dyskusji na temat papy Franciszka:
http://www.theage.com.au/victoria/church-dumps-rebel-priest-20130920-2u5jp.html
Katolicy w Australii stracili złudzenia 🙁
Co do wycofywania się władz KrK z walki z gender, to wystarczyło posłuchać wczoraj wiadomego radia. Trochę pozamiatane od frontu a na zapleczu suszna robota wre 👿
Mimo wszystko miłego dnia Koszyczku 😆
To na kiedy planowane jest to brukselskie szczytowanie? 🙄 😉
Rysiu, (07:49)
😆 😆 😆
Dzien dobry 🙂
Rysiu sliczne 😀
Ormie, nikt niczego przede mna nie ukrywal. To byly zmagania 4 latka z jezykiem i znaczeniem pojec.
Gdy moja corka miala 4 lata zabralem ja do Polski na 2 tygodnie. Liczylem na to, ze wsrod dzieci przyjaciol nauczy sie lepiej mowic po polsku. Po 2 dniach dziecko wbieglo do pokoju
i wrzasnelo radosnie „kurcze mac”. Na szczescie wybiegla nie czekajac na pelne zachwytu okrzyki doroslych. A ja nie musialem sobie lba skrecac pytaniem czy mam wyjasniac jak nalezy powiedziec to poprawnie. 😉
Meki, nie tyle jestem, co bywam 😉
W sprawie tesknienia do Zyda/ow, zgadzam sie z Dora a nie z Halina Birenbaum. Dla niej „tesknie za Toba Zydzie” jest analogiczne do „tesknie za Toba Polaczku” 😯 . Czemu nie do „tesknie za Toba Polaku” ? Co do jej uwagi o tesknieniu do specyficznych ludzi a nie do narodowosci i do odczucia ze haslo brzmi troche dziwnie, pewnie lepiej brzmialo by „tesknie do Was/ za Wami, Zydzi”, bylo by klarowniejsze. Mozna tesknic do kontaktu z pewna grupa kulturowa, czemu nie. Ale pierwsza wersja rzeczywiscie probuje odczarowac to slowo.
Pare lat temu w Warszawie pewna kwiaciarka nie chciala mnie nazwac Zydowka bo bala sie ze mnie urazi, a szczerze chciala byc dla mnie mila. Wytlumaczylam jej ze po prostu tak sie nazywamy…
Potem jeszcze doczytam.
Znam to tez, lisku. Strach przed nazwania Zyda Zydem.
Kiedys mialam taka letnia prace w New Jersey, w polskich delikatesach – juz o tym kiedys opowiadalam, o incydencie jak spotkalam mafie.
Wlasciciel delikatesow, Tadeusz, czlowiek prosty, kiedys poczal przestepowac z nogi na noge, jakby chcial o cos zapytac, ale nie byl pewny mej reakcji. Wreszcie wydusil z siebie: Powiedz, Helenko, czy to prawda…. ze…ze… ze… twoj… tego… ojciec …jest…eeee…Zydkiem?
– A nie, Tadeuszu, odpowiedzialam bardzo lagodnie. – Zydkiem nie jest. Jest Zydem…
– A wolno tak mowic? – zdumial sie moj pracodawca, krecac glowa z niedowierzaniem.
Podobnie tez bylo na jakichs koloniach TSKZetu w Polsce. Kiedys do bramy. gdzie pelnilam dyzur z kolega podeszla grupka mlodych milicjantow i wdala sie z nami w rozmowe. Po paru minutach jedn z nich pyta: a czy to prawda, ze sa to kolonie letnie mlodziezy pochgodzenia….eeee…. izralskiego?
Siedzacy ze mna przy bramie kolega mial bardzo szybki refleks:
– Nie izraelskiego – powiedzial. – Izraelickiego. Czyli ze jestesmy Zydami.
– Ooo! – powiedzieli milicjanci z szacunkiem do takiej szczerosci. – To jakby jakies klopoty czy co, to prosze nam dac znac, zaraz pogonimy….
Młody poleciał. A jak on leci, to ja zaczynam mieć kłopoty z identyfikacją – sam nie wiem, czy jestem psem, czy kwokiem. 😯 😳
Jagodo, w Brukseli szczytujemy od 15 do 18 lutego. 🙂
A w ogóle heerbaaatyyyyy!!!!! 😈
Nie śmiałem naciskać na Liska, żeby się wypowiedział 😉 ale szalenie się cieszę, że to zrobił sam z siebie, bo mieliśmy już głosy z Polski i z żydowskiej diaspory w Europie, ale bardzo byłem ciekaw, jak się widzi sprawę z Izraela. Ponieważ Lisek też ją widzi inaczej niż Pani Halina, może jednak jest to kwestia pokoleniowa, a może jednostkowe urazy, dotyczące poszczególnych osób. Ale jeżeli tak, to – z całym zrozumieniem dla tych urazów, szacunkiem i empatią – możemy się wprawdzie każdorazowo dostosować do konkretnego życzenia, żeby słowa Żyd unikać (o ile zostanie ono wyrażone), ale nie możemy z tego robić „reguły powszechnej”.
Rozumiem Cie, Bobiku 🙂 . Tez zmieniam sie w kwota przy takich okazajach.
Lisku, bywaj ❗ I tu tez jak najczesciej bywaj:!:
Utrzymując to, co generalnie już powiedzialem, niech mi będzie wolno przedstawić jeszcze jeden- acz na pewno nie najważniejszy aspekt śladowych (póki co – w moim oczywiście oglądzie) zmian in plus konotacji słowa „Żyd” w nielicznych póki co, a i dość specyficznych kręgach w Polsce. Otóż pewnym elementem który spowodował konotacje pejoratywne była, powiedzmy, polska nieznajomość tradycji Żydowskiej – mówiąc w skrócie – „ułańsko/”bohaterskiej”. Oczywiście fakty historyczne były nieznane. Natomiast od czasu powszechnie znanych osiągnięć/sukcesów tak militarnych jak i w arm-to-arm combat (nie tylko tzw. siły specjalne ale np. Krav Maga) znam przypadki, kiedy to młodsza generacja wymawia słowo „Żyd” z takim szacunkiem, jak poprzednie generacje wspominały np. „chłopaków” od gen. Sosabowskiego (Arnhem), czy pilotów z Dywizjonu 303.
Chyba kazdy polski Zyd musial sie z tym spotkac. Moja corka ma kolezanke Polke w pracy. Kolezanka zadeklarowala juz pierwszego dnia znajomosci, ze ona tego brzydkiego slowa do ust przenigdy… I bardzo sie denerwowala, ze corka slowa tego uzywa i w dodatku mowiac o sobie. Ale wystarczyly 2 lata. Juz sie tak nie denerwuje. 🙂 Wiec lepiej uzywac. Moze kiedys przestanie byc obelga.
I ja jestem przekonana ze panu Betlejewskiemu chodzilo z tym haslem takze o odczarowanie slowa „Zyd”. Mysle, ze jego intencje sa bardzo dobre. I nie podzielam absolutnie zastrzezen i rozumowania Pani Haliny B.
Nie mam wątpliwości co do jak najlepszych intencji p. Betlejewskiego, na pewno chodziło Mu o „odczarowanie” słowa: „Żyd”, natomiast obawiam się, że zastosował On środki może niezupełnie „pasujące” do tematu, a mianowicie środki raczej z gatunku takich, które stosuje się w świecie kampanii reklamowych – PR. To sie może ze szkodą dla tematu wpisywać w to, co prof. Lech Witkowski z UJ w swoim wystąpieniu na Kongresie Kultury Polskiej w roku 2000 przedstawiając tam „Schemat Czterech T” określił jako „Kultura Transgresji” i „Kultura Transu”.
Powtarzam, iż mam na myśli nie intencje a środki zastosowane przez p. Betlejewskiego. I tu być może jest jeden z powodów takiego jak czytamy odbioru sprawy przez Panią Halinę.
Raczej kwestia doświadczeń życiowych, Bobiku.
Halina Birenbaum przeszła trzy obozy śmierci, gdzie straciła całą rodzinę niiejako na własdnych rękach.
Z wyjątkiem ojca wywiezionego wcześniej i zgładzonego w Treblince i starszego brata, któremu udało się przeżyć.
To nie jest może adekwatne, ale oddaje chociaż częściowo istotę rzeczy, nie znosiłam swojego nazwiska, bo wychowawczyni w podstawowej szkole zwracała się do mnie po nazwisku, a do innych dziewczynek po imieniu. Pewnie nie tylko do mnie, ale uraz pozostał mi na bardzo długo.
Więc co mówić o takich przeżyciach.
Czytam często rozmowy, dyskusje na FB i widzę, że również nastyępne pokolenia źle odbierają różne rzeczy, a nawet radykalizują się w swoich oczekiwaniach. Uważam, że słusznie, ile wieków można czekać na opamiętanie. To ma poniekąd związek z reakcją na słowo Żyd w polskim wydaniu.
Nie wiem, czy zauważyliście taki wspis osoby z USA, gdzie napisała, że część Żydów w Polsce boi się i dlatego są gotowi tlumaczyć palenie stodoly jako dramat artystyczny, a „Tesknie za Toba, Zydzie” jako dobrze intencjowane pouczanie antysemitow, bo tylko tak mogą z tym żyć. Ta osoba przyznawała rację Halinie.
Mnie nie chodzi o to, żebyśmy ustalali, czyje poglady są słuszne, tylko wiedzieli, brali pod uwagę, źe nawet teoretycznie dobre intencje mogą być źle odbierane przez ludzi, nawet bardzo związanych z Polską.
Srodki z dziedziny reklamy sa, w moim porzekonaniu, absolutnie uprawnione gdy chcemy zmieniac czuyjes nastawienie do czegos.
Przechodze czesto obok ksiegarni z uzywanymi ksiazkami i w oknie tej ksiegarni wisi fajny plakat: chyba piec mozgow normalnych rozmiarow i pod kazdytm podpis: mozg Anglika, mozg Pakistanczyka, mozg Nigeryjczyka, mozg Chinczyka i na samym koncu tego rzadku jest sfotografowany orzech wloski i podpis: mozg rasisty.
Dzieeciaki chyba ten plakat bardzo lubia, bo nieraz widzialam jak staly przed witryna, czytaly i sie zasmiewaly.
Nie mam nic przeciwko chwytom reklamowym.
A już broń Boże, nie chodzi mi o to, żeby nie używać słowa Żyd, bo sama długo przełamywałam się, bojąc urazić kogoś, zwłaszcza w Polsce, bo dlaczego nie mówi/ nie podkreśla się angielski, francuski, hiszpański Polak.
Na szczęście p.Halina podkreśla, że w tym wypadku chodzi o jej odczucia, a nie o powszechny odbiór.
„Kocham cię Francuzko” brzmi rzeczywiscie trochę sztucznie, ale „kocham cię Francuzeczko” jest, moim zdaniem, sympatyczne 😉 .
Moim zdaniem pejoratywny wydźwięk słowa Żyd pojawił się w ostatnich 20- 30 latach. Głównie z poczucia winy, tak myślę i lęku, aby kogoś niechcący nie urazić. W kręgach ludzi myślących. Wcześniej Żyd był używany jako określenie przynależności grupowej.
Bo w kręgach prymitywów od lat 70. ubiegłego stulecia Żyd zastąpił używanego wcześniej pogardliwie Żydka.
Określanie dokładne swojej przynależności jest dosyć typowe w Niemczech.
Za granicą Bawarczyk powie o sobie „jestem Niemcem”, w kraju będzie się sam określał jako Bawarczyk. Podobnie Szwab, Fryzyjczyk, Saksończyk itp.
Szwab tylko w Polsce jest zamierzenie obelżywy wobec wszystkich Niemców. Niemcy tego jako obelgę nie odbiorą. Raczej jako pomyłkę mówiącego.
Idąc dalej, Niemcy lubią się dookreślać dosyć dokładnie. Nie tylko ze względu na miejsce pochodzenia (często podkreślając bardzo dokładnie , że pochodzą z konkretnej wioski- ich bin Titzer, Jülicher, Viersener itp), ale również miejsce zamieszkania – jestem berlińczykiem, monachijczykiem …
I wydaje mi się, że podobnie jest w Stanach, ale to pytanie do Heleny i Moniki.
Dziecięce wspomnienia Mekiego (Heleny nawet mniej, bo są już z dorosłości, kiedy ma się świadomość i dystans) nasunęły mi obraz skulonego, wystraszonego słowa Żyd, siedzącego w szafie i nie śmiejącego z niej wystawić nosa, choć drzwi są nieco uchylone. I to jest obraz, który boli. Wszystko się we mnie buntuje przeciwo temu zapchaniu nieszczęsnego słowa do ciemnego, ciasnego kąta. Mam głębokie przekonanie, że to jest sytuacja nie do przyjęcia, że to słowo z szafy powinno wyjść. A żeby wyszło, trzeba otworzyć szeroko drzwi i pokazać, że może nie cały świat jest przyjazny i bezpieczny (dla kogo jest?), ale też nie jest wyłącznie wrogi i zagrażający.
Te wszelkie odczarowania – przypomnę tu też nasze zbiorowe szaleństwo pt. „wszyscy jesteśmy Żydami” 😉 – to jest mocowanie się z drzwiami szafy. Nie ma co liczyć na to, że znienacka otworzą się same, bo sporo jeszcze jest takich, którzy temu przeciwdziałają. Trzeba nad tym popracować. Bo co to w końcu, kurczę, ma znaczyć, żeby porządne słowo całe życie spędzało w szafie? 👿
Zwłaszcza że ono jest niezastąpione. Bo czym niby mielibyśmy je zastąpić? Izraelita czy starozakonny brzmią dość archaicznie i mają konotacje religijne, a jest coraz więcej Żydów świeckich. Więc po prostu musi być Żyd i – że zacytuję Rysia – to dobrze tak. 🙂
@Helena 19 stycznia 14, 16:08
Owszem, tak, aliści przy założeniu że reklamy są przekonywujące, i są akceptowane/przyjmowane/rozumiane jako przekaz informacji wiarygodnych. To jak pamiętam zależy także od miejsca/kraju, od poziomu kultury, etc. Niestety w znanej mi Polsce im bardziej coś jest reklamowane (banki, piwo, kosmetyki, żywność, kampanie reklamowe innych produktów czy fenomenów) tym bardzie budzi to podejrzenia o niewiarygodność. Niestety reklama nie wszędzie spełnia odpowiedzialnie funkcje informacyjne, niestety często kojarzy się z, przepraszam za określenie, „wciskaniem” tego, na czym autorom/zleceniodawcom zależy niezależnie od słuszności/wiarygodności tego, co kampania promuje.
I stąd podtrzymuję swoje zastrzeżenia NIE co do intencji a co do sensu walki o dobre sprawy w Polsce technikami kampanii reklamowych.
To prawda, że kiedy zachodnia reklama weszła do Polski, spece od niej rwali włosy z głowy, albowiem nasze społeczeństwo zaczęło obalać różne pewniki branży. To, co na Zachodzie działało, u nas nie działało. Odbiorcy nie tylko byli generalnie bardziej nieufni, ale też nie można im było po prostu przetłumaczyć na polski sprawdzonych sloganów, bo oni woleli, żeby było swojsko i naszo. Coca-cola przegrywała z „ociec, prać!”.
Czytałem w latach 90-tych jakieś opracowanie na ten temat i muszę przyznać, że się setnie bawiłem. Utarcie nosa zarozumiałym rekinom reklamowym sprawiało mi niebywałą frajdę. 😈
http://wyborcza.pl/1,75478,15299750,Pytamy_o_reklamy_z_gender.html
W Niemczech słowo Jude istotnie jest „odczarowane”, może poza jakimiś całkowicie marginalnymi, zakamuflowanymi grupkami neonazistowskimi, których w życiu publicznym w ogóle nie widać.
Trudno mi powiedzieć, czy wynika to z tych tendencji do dookreślania się, o których pisała Zmora, czy z długiej i intensywnej denazyfikacji po wojnie, czy z dość powszechnego przyjęcia zasad poprawności politycznej. Może z tego wszystkiego po trosze. Niemniej jednak jest to dowód na to, że odczarowywania bywają skuteczne. 🙂
Rozumiem Cie, Siodemeczko. Wiem, ze nie chcesz nikogo urazic. Ale sadze, ze to nie slowo Zyd, tylko znaczenie jakie mu sie nadaje, powoduja odruch obronny u HB. I anonimowosc, ktora sie za tym „Zydem” kryje. Ta anonimowosc we mnie tez powoduje bunt. Moze dlatego, ze tak duzo jest w historii bylo. W liczbie mnogiej daloby sie tego uniknac. Wolalbym. Ale aby zmienic wymowe trzeba slowa uzywac. Wpakowac inne znaczenie. Bobik ma racje.
Bobiku, mozna wymyslic inne slowo. Byloby jak z Romami-Cyganami. Zmiana slowa nie zmienila nastawienia. Wiec na jaka ciezka…
Warto walczyc z „ujawnianiem sie”, „przyznawaniem sie do zydowstwa”, uzywaniu slowa jako obelgi.
A zeby przypomniec co przezyla HB i co przezywa, mniej lub bardziej swiadomie, drugie a czasem i trzecie pokolenie wrzucam kawalek z Rosenberga:
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20140119/wszyscy-wiedza-tylko-nikt-nie-rozumie
– żeby to tylko niewinne a zaściankowe: „Ociec, prać”. Notuje się pokaźną liczbę ludzi okłamanych przez nieuczciwie reklamy np. usług bankowych czy już przysłowiowych garnków „super marki”, co poniektórych, zwłaszcza mniej rozgarniętych a po staroświecku ufnych w wiarygodność słowa wygłasanego publicznie doprowadza do tego, iż ich stan posiadania bywa przedmiotem zajęć komorniczych.
Dzień dobry.
„Wer die Sache nicht beim Namen nennt, der spielt – bewusst oder unbewusst – mit Andeutungen und Vorurteilen”.
Cały artykuł w dzisiejszej FAZ: (debatten-die-schwulen-und-die-roma).
Heleno, w tym linku są „profesorskie” wypowiedzi o reklamach antystereotypowych, ale nie ma żadnych badań, jaki jest ich odbiór społeczny (reklam, nie wypowiedzi).
Jako pies praktyczny nic bym nie miał przeciwko użyciu środków reklamowych w słusznej sprawie, jeżeli one akurat byłyby skuteczne. Tylko że tak naprawdę nie wiem, jak jest w tej chwili – są, czy nie są (bo znane mi badania sprzed 20 lat już pewnie nie są miarodajne). I nie dowiem się tego z przekonania najszacowniejszych choćby osób, że jest tak a tak, musiałbym mieć liczby, wykresy, czy jakieś takie konkrety. Więc na razie wolę zachować ostrożność i w żadną stronę się nie wychylać. 😉
Meki, oczywiście, że wszyscy Ocaleni i ich potomkowie mają święte prawo do urazów, obolałości i indywidualnych reakcji. Napisałem, że jeśli o nich wiem, nie wpadłoby mi do głowy nieuszanowanie ich. Ale ważne jest dla mnie też pytanie, jaka ma być ta powszechna reguła, do której możemy odwoływać się wtedy, kiedy nie znamy indywidualnych traum. I właśnie na to pytanie próbowałem tu szukać odpowiedzi.
Wybaczcie ignorancję, nie śledzę, to nie wiem. Ten ujawniacz prawdziwych nazwisk występuje u Kierowniczki jako Preludek?
Nie, to o innego wtedy chodziło, choć Preludek ostatnio też poszedł w ujawniactwo. Ale to jednak nie taki sam typ, jak tamten.
Nie wiem, czy ktos robil badania, pewnie tak.
Ale pamietam, ze ten trend wprowadzania do reklam antystereotypowych sytuacji zaczal sie w Ameryce chyba ponad czterdziesci lat temu, chyba glownie dlatego, ze coraz woiecej mowilo sie o tym w dyskursie feministrytcznym. Pierwsza taka bardzo znana byla reklama… papierosow Benson@Hedges! REklama skladala sie zazwyczaj z jakiegos bardzo starego zdjecia pokazujacego koboiete przy garach, maszynie do szycia czy sprzataniu. Na to superimposed bylo zdjecie wspoleczensej rozesmianej kobiety i slynne haslo ( z jakiejs piosenki wodewoilowej) You’ve come a long way baby!
Nie mam watpliwosci, ze reklamodawcom nie chodzilo bynajmmniej o women liberation, w zenicie wowczas, ale o przekonanie i przyzwyczajenie odbiorcow do mysli, ze Benson&Hedges sa papierosami „kobiecymi” i ze sa cool i na fali wyzwolenia kobiet..
A jednak lubilysmy te reklame, poniewaz pokazywala kobiete w innej roli niz kosciol, kuchnia i Kinder.
REklama okazala sie tak chwytliwa, a moze zadzialala ogolna atmosfera tamtych lat, bo slyszalo sie coraz wiecej krytyki, ze producenci srodkow czyszczacych jeszcze sie nie zalapali, ze kuchnie moze zmywac takze maz, zas scinac trawnik takze zona.
I stalo sie jakos tak, ze w ciagu paru zaledwie lat reklamy ze stereotypowymi rolami genderowymi wywolywaly coraz wieksze rozdraznienie, ze kobiety – bynajmniej nie czynne w ruchu wpmen liberation, protestowaly.
Pamietam tez cala serie reklam w tamtym okresie ktore strannie i wyraznie unikaly stereotypow, ale radzily sobie w ten sposob, ze nie pokazywaly ani kobiety, ani mezczyzny. Np pokazywano zabloconego psa wchodzacego do kuchni, pozostawiajacego bardzo wiele odciskow brudnych lap, po czym na kuchennym blacie pokazywala sie butelka z plynem do mycia podlog, ktora zaczynala bardzo ostro wirowac i meski glos zza kadru oglaszal, ze kuchnia jest czysta bo przelecialo sie po nie”biale tornado”. Bo pokazanie kobiety z mopem byloby zbyt drazniace, zas faceta z mopem zanadto malo prawdopodobne. Stad „biale tornado” a nie bardzo wiadomo kto te podloge pozmywal.
Najbardziej pamietna reklama „antystereotypowa” jaka pamietam byla reklama „spoleczna” i dotyczyla chorob wenerycznych i badan na te choroby. Sporo tego bylo w pociagach metra. Pokazywala bardzo stateczne starsze malzenstwo, mile i usmiechniete i slogan brzmial: Even nice people get VD (venereal deseases, dzis obowiazuje inny termin STD- sexually transmited deseases) .
Naprawde aby wyplenic stereotypy z reklam wystarczylo paru lat 3 czy 5.
Nie, to jeszcze inny. choc i preludek tez.
Czy mogę, bez ujawniania swojego prawdziwego nazwiska, zaprosić wszystkich na kieliszek koniaku? 😎 Szczęśliwcy posiadający kominek, mogą z nim usiąść przy kominku. Miałam dość ciężki tydzień – sądząc po Waszych komentarzach, wielu z Was również. Ten tydzień, który czai się za rogiem, też mi wygląda dość podejrzanie. Dziś wieczorem nie będę więcej zaglądać za żaden róg. Koniak na stole, jeśli ktoś ma ochotę się przyłączyć. Pełen luz i samoobsługa. 😉
Ago, kominek dopiero w planach, ale koniak …. 🙂
Dorzucam piwo ciemne na miodzie i dobrego Hiszpana.
Dzisiaj Водохреще.
A na Majdanie milicja atakuje z armatek wodnych.
(I jak tu nie pić?).
Jak ktoś proponuje koniak, to nie pytam o nazwisko, ani jak się wcześniej nazywał. 🙂
Usiąść przy planowanym kominku też jest miło. 🙂 A i na brak jakiegokolwiek kominka są sposoby. Wylosowałam sobie tomik wierszy Wisławy Szymborskiej, padło na Koniec i początek. I z miejsca zrobiło się kameralnie i refleksyjnie, jak przy kominku.
Dorzucam agrestówkę i dobrego Żyda
Dla zainteresowanych Majdan na żywo
Wiem, Bobiku, tak to zrozumialem i w zupelnosci sie zgadzam.
To się źle skończy, Irku.
Nie mają szans.
Rozpacz z Majdanem.
A tu jeszcze grobowo o Lemanskim:
http://polska.newsweek.pl/ostatnia-msza-ks-lemanskiego-newsweek-pl,artykuly,278153,1.html
Dla mnie akurat „Francuzeczka” brzmi bardzo zle, protekcjonalnie (tz patronizing), czego strasznie nie lubie.
Kroliku, jesli tylko sie odwlecze to wybaczam 🙂 Jako przypomnienie –
http://www.youtube.com/watch?v=ySxtFeLwIYE
Jeszcze o terminologii – zdaje sobie sprawe oczywiscie z negatywnego wydzwieku slowa Zyd w Polsce, ale moja reakcja na to jest wlasnie upieranie sie i mowienie wlasnie w Polsce glosno i dobitnie „jestem Zydowka”.
Zreszta, jak juz chyba kiedys pisalam, mam wrazenie ze Zydowka jestem tylko w Polsce. W innych krajach jestem Izraelka.
A propos Francuzeczki, to przed wojną było powiedzonko: Precz z Żydami, Żydóweczki z nami…
Z przedstawianiem się jako Żyd(-ówka) jest w innych językach problem. Gdy po angielsku się powie: I’m Jewish, to może to równie dobrze znaczy: jestem wyznania mojżeszowego.
Co mi przypomina kwestię z kryminału amerykańskiego: jest św. Patryka, policjanci rozmawiają na komendzie, ktoś coś wspomina o święcie i bodaj pyta kolegę, czy idzie obchodzić, na co otrzymuje odpowiedź: I’m Jewish. W napisach po polsku zostało to przetłumaczone: Nie obchodzę tego święta 😈
Kontekst jest wazny. Polack po angielsku jest ublizeniem. Niemniej jednak chyba najgorzej swiadczy o osobie, ktora takiego okreslaenia uzywa, a nie o osobie polskiego pochodzenia:
http://en.wikipedia.org/wiki/Polack
W Kanadzie jestem Canadian (La Canadienne w Quebecu i Nowym Brunszwiku), albo Polish-Canadian, ale tylko jesli kontekst tego potrzebuje.
Lisku, piekny ten Robeson, tylko z pianinem! Ziemia Swieta w planie for sure. Papiez Franciszek mnie ubiegnie w wizycie!
Czekam na akceptację 😯
Ja tez nie lubie takich zdrobnien.Sa protekcjonalne.
Tekst Oli Paw;ickiej o ks. Lemanskim przygnebiajacy. Ilekroc o nim pomysle, to jakby mnie ktos dzgnal nozem w serce.
To jest tak wolajaca o pomstwe NIESPRAWIEDLIWOSC I DRANSTWO. Moja nienawisc do Hosera rosnie. Szuja.
No tak, Lisku, ale nie wszyscy Żydzi są Izraelczykami. Polscy (w sensie obywatelstwa) nie są, choć poślica Arciszewska chyba jest o tym przekonana. 😉
Kominek u mnie akurat w robocie, a koniak bardzo się przyda. 🙂
Wiecie, jak wykorzystaliśmy nieobecność Młodego? Obejrzeliśmy sobie „Nie lubię poniedziałku”. 😈
Nic nie poradzę, dalej mnie to śmieszy. 😆
Tekst o ks. Lemańskim jest z poprzedniego numeru.
Jak deprawowano genderem przedszkolakow w XVII wieku.
Wiem, ze trudno w to uwierzyc ale to jest chlopczyk:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Prince_Philip_Prospero_by_Diego_Velázquez.jpg
Czy nie warto byloby wyslac to poslance Klempie? Niech, kurcze, cos z tym zrobi!
A to gender drugiej dekady XX w.:
http://historialomzy.pl/wp-content/uploads/2009/02/witold-w-dziecinstwie.jpg
Mamusia chciała mieć córeczkę, więc ubierała Witusia w sukienki. Ale nie miało to jakoś wpływu na to, kim się czuł 🙂
Mamusie Witusia tez warto zglosc na policje antygenderowa. 😆
@Bobik:
„Obejrzeliśmy sobie „Nie lubię poniedziałku”. 😈
Nic nie poradzę, dalej mnie to śmieszy.”
Dalej, czy znowu?
No coś takiego, nawet Telemach dołączył do serii cudownych odnalezień. 😆
Myślę, że dalej, Telemachu. Bo nie śmieszy mnie tak całkiem od nowa, w inny sposób, tak jakbym wcześniej nie oglądał, bez wcześniejszego kontekstu. Śmieszy mnie poprzez to, że śmieszyło kiedyś. Więc chyba dalej.
A np. „Żywot Briana”, który oglądam co kilka lat, za każdym razem śmieszy mnie znowu.
Heleno, podpisuje sie pod kazdym slowem. Szuje przyzwoity czlowiek uwiera. Musi go zniszczyc.
Oj, poprosze o duzy koniak. 🙂 Dzis rzeczywiscie konieczny. 😀 Siadam obok Ciebie Ago 🙂
Zeby chociaz Mama Lutoslawska dala Witoldowi jakis karabin do raczki dla genderowej klarownosci!
Najsmieszniejsza scena po wsze czasy z filmu jest oczywoscie jak Kathy Bates w Zielonych smazonycg pomidorach rozprawia sie z dwoma dziewuchami, ktrore sie wepchnely na jej miejsce na parkingu przed sklepem. „I am older i I have more insurance”.
Moge to ogladac w kolko i spadac z kanapy ze smiechu.
Dobry film tez nie od rzeczy. Dobrze zrobiles, Bobiku. 🙂
Dobry wieczór, jestem chwilowo smokiem europejskim 🙂 Myślałem, że będzie bardzo zimno, a jest ciepło 🙂 – w Krainie Smoków nie ma ogrzewania w mieszkaniach!
Ostatnio byłem niesamowicie zajęty i nie dałem rady napisać niczego na blogu, ale przeżywałem z Wami opowieść Heleny i wszystko, o czym dyskutowaliście. Sam też coś napiszę, ale chyba nie dzisiaj, bo zupełnie nie mogę pozbierać myśli po tak długiej podróży. Może tylko dodam link do rozmowy z kimś mądrzejszym ode mnie, na temat dziś przez Was dyskutowany:
http://www.youtube.com/watch?v=B9b4YJzPTng (od ok. 0:06:45).
A artykuł o księdzu Lemańskim rzeczywiście bardzo smutny…
Ago, też się poczęstuję tym koniakiem! Meki, miło Cię znowu widzieć!
Padam po dniu pełnym gości. Pięknym dniu 🙂
Witaj Smoku w europejskim grajdołku, rozumiem Twoje zmęczenie podróżą. Dopiero zaczynam dochodzić do siebie po powrocie z antypodów.
Czym się chopie 😉
Uwielbiam „Smażone zielone pomidory”. Chyba znowu po nie sięgnę przy najbliższej sposobności 😆
Szczytowanie w okolicach Walentynek ze wszech miar wskazane 😉
Choć w lutym lepiej byłoby szczytować u Liska 😎 Ale Bruksela piękna więc może zrekompensuje brak ciepła 🙄 A do Liska wyprawimy się innom razom 😉
Dobranoc 🙂
Cieszę się, że koniak ma wzięcie. 🙂
Matko, przyszłam, a tu na ekranie od Irka płonie jakiś budynek.
Dzięki, Smoku, jaka ciekawy kanał.
Tez witam smoka w Europie.
Wlasnie wysluchalam dziennika, a w nim jakis radny utrzymuje, ze katastrofalne powodzie jaka nawiedzaja od paru miesiecy Anglie sa skutkiem Bozej kary za zalegalizowanie malzenstw homoseksulanych. Radny jest z UKIPu i przywodca sie troche wsciekl na niego, ze kompromituje i nakazal mu zamknac dziob, ale radny , jak twierdzi, nie zamierza. Pewnie jednak wyleci z partii.
Te powodzie sa na terenach, ktore zostaly kilka lat temu odlesione i zabudopwane domami. Tam nigdy nie powinny byly byc budowane domy mieszkalne, bo one sa b. noisko polozone. Tam zawsze byly lasy, a teraz ich nie ma, to i zalewa.
Ale faktem jest, ze w tym kraju nie ma juz gdzie budowac nowych domow i dlatego pare lat temu zaczeto te domy tam stawiac wbrew ostrzezeniom ekologow. Luda jest coraz wiecej, a miejsca gdzie mogliby zamieszkac coraz mniej. 👿
Trzeba budowac w gore, Kocie, jak Manhattan. Albo tutaj, u mnie, bo jest bardzo duzo miejsca!
A po Majdanie widac jak nielatwo jest dzisiaj zakneblowac opozycje. Szczegolnie po paru latach wzglednej wolnosci.
Przepraszam Was, że z samego rana przynoszę coś co mną wstrząsneło. Pojawiło się dzisiaj w necie. Jeżeli to prawda, to jest to przerażające 🙁 🙁 🙁
PROSZĘ O MAKSYMALNY ROZGŁOS. DZISIAJ UKRAINA STAŁA SIĘ KRAJEM DYKTATURY I KRYMINAŁU, W KTORYM NIE MA MIEJSCA NA JAKIEKOLWIEK PRAWA I WOLNOŚCI. W SPOSÓB GWAŁCĄCY PODSTAWOWE ZASADY DEMOKRACJI UKRAIŃSKI PARLAMENT UCHWALIŁ DZISIAJ 5 USTAW, KTORE DE FACTO ZALOZYŁY POCZĄTEK REŻIMU DYKTATURY. JEST INFORMACJA, ŻE PREZYDENT JUŻ PODPISAŁ UCHWAŁY. ZAPRASZAMY DO ZAPOZNANIA SIĘ ZE SKROCONĄ LISTĄ INNOWACJI, KTORE ZOSTAŁY DZISIAJ PRZEGŁOSOWANE BEZ DYSKUSJI I WCZEŚNIEJSZEGO ZAPOZNANIA SIĘ, PRZEZ PODNOSZENIE RĄK POD KOPUŁĄ CZEGOŚ, CO NAZYWAŁO SIĘ PARLAMENTEM UKRAIŃSKIM. 235 GŁOSOW UDAWAŁO SIĘ POLICZYĆ W TYM TRYBIE W CIĄGU 10 SEKUND. 1. Ruch w kolumnach po więcej niż 5 samochodów – pozbawienie prawa jazdy i samochodu na 2 lata. 2. Prowadzenie dzialalności agencji informacyjnej bez rejestracji państwowej – konfiskowanie sprzętu i produkcji + wysoka grzywna. 3. Naruszenie zasad organizacji pokojowych zgromadzeń – do 10 dni aresztu. 4. Udział w pokojowych zgromadzeniach w kasku, odzieży ochronnej, maskach, ubraniu podobnym do mundurow milicji lub wojskowych – do 10 dni aresztu. 5. Montaż namiotów, sceny, sprzętu nagłaśniajacego bez zezwolenia milicji – do 15 dni aresztu. 6. Obraza sądu – 15 dni aresztu. 7. Niezastosowanie się do ograniczenia dostępu do Internetu – grzywna o wysokości 6800 hrywien. 8. Niezastosowanie się do „uzasadnionych żądań” funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa – grzywna ponad 2 tys. hrywien. 9. Protokół o przekroczeniu administracyjnym nie musi być wręczony osobie, ktora popełniła przekroczenie (wystarczy dwóch „świadków”). 10. Potwierdzenie wręczenia wezwania do stawienia się w organach śledczych nie tylko przez wlasnoręczny podpis, ale też przez „wszelkie inne dowody” (!) 11. Blokowanie dostępu do mieszkań (całkowicie nowy przepis kodeksu karnego) – 6 LAT pozbawienia wolności. 12. Oszczerstwo (art. wrócił do kodeksu karnego!) – 2 LATA pozbawienia wolności. 13. Rozprzestrzenianie materiałów o zawartości ekstremizmu (!) – 3 LATA pozbawienia wolności. 14. Masowe „naruszenie porządku publicznego” – 2 LATA 15. Zamieszki masowe – 10, a nawet 15 LAT (!) – Każdy uczestnik Euromajdanu może dostać wyrok sądowy zgodnie z tym oraz innymi artykułami (!). 16. Zbieranie informacji o członkach milicyjnych oddziałów naznaczenia specjalnego, sędziach i innych funkcjonariuszach – 3 LATA. 17. Groźba policjantowi lub o innemu funkcjonariuszowi przy wykonaiu obowiązkow – 7 LAT. 18. Zbieranie i gromadzenie informacji o sędzi i członkach jego rodziny – 2 LATA 19. Organizacje pozarządowe, które otrzymują środki z zagranicy (np. w postaci grantów – zyskują status „agentów zagranicznych” i muszą się zarejestrować z uwzględnieniem tego statusu. Tracą przy tym status organizacji bezdochodowej (pożytku publicznego), co oznacza, że muszą splacać podatki i skladać miesięczne sprawozdania z działalności. 20. Organizacje pozarządowe nie mogą prowadzić „działalności ekstremistycznej”. 21. Kościoły nie mogą prowadzić „działalności ekstremistycznej” (Ukraiński Kościół Greckokatolicki juz otrzymał list od Ministerstwa kultury z wymogiem zaprzestania odprawiania mszy na Majdanie pod groźbą wszczęcia likwidacji) 22. Władze mogą podjąć decyzję o zakazie dostępu do Internetu 23. Organizacje pozarządowe są uznawane za zaangażowane w działalność polityczną, jeśli usiłują wpływać na decyzje rządu lub innych organów władzy (na taką dzialalność i na jej finansowanie należy otrzymać wcześniejszą zgodę państwa). 24. Osoba może być skazana (w tym na wieloletnie pozbawienie wolności) pod wlasną nieobecność w sądzie, zaocznie. 25. Odpowiedzialnością za naruszenie przepisów ruchu drogowego zarejestrowane przez automatyczne środki rejestracji mogą ponosic własciciele samochodu, mimo tego, że nie prowadzili pojazdu w momencie przekroczenia. 26. Deputowany Rady Najwyższej może być pozbawiony immunitetu bez decyzji specjalnego komitetu – na posiedzeniu sesji plenarnej Rady Najwyższej. 27. Berkutowcy (funkcjonariusze milicyjnego oddziału specjalnego) i osoby odpowiedzialne za zbrodnie przeciwko protestujacym są zwolnieni od odpowiedzialności. Ta lista nie jest kompletna, ale wystarczająca, aby zrozumieć – NA UKRAINIE JUŻ JEST DYKTATURA. To prawdziwe obalenie porządku konstytucyjnego. Tylko ogromny opór może eliminować przyjęte ustawy i przywrócić konstytucyjne zasady państwa prawa i zapewnić ochronę wszystkim mieszkańcom Ukrainy od masowych aresztów i rozpraw sądowych. To jest ogromna przesada. PROSZĘ O UDOSTĘPNIENIE ZNAJOMYM
dzień dobry 🙂
trochę późno, ale lepiej niż wcale
kawa
A jednak prawda 🙁 🙁
http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/771417,ukraina-ogranicza-prawa-obywatelskie-ue-i-usa-zaniepokojone.html
http://www.polityka.pl/swiat/komentarze/1567731,1,janukowycz-dlawi-bunt-opozycji.read
Dzień dobry 🙂
Powiewam Smokowi ogonem, z tak niewielkiej odległości chyba dobrze widocznym. 😀
Szybka kawa – i do kieratu. 🙄
O Ukrainie teraz nie będę, bo to za poważna sprawa, żeby zbyć jakimś pośpiesznym wistem. A na niepośpieszny do późnego popołudnia pewnie czasu nie znajdę. 🙁
Tu do Ukrainy komentarz Jagienki Wilczak, która bardzo siedzi w tamtejszych sprawach:
http://www.polityka.pl/swiat/komentarze/1567731,1,janukowycz-dlawi-bunt-opozycji.read
Smutne jest to, że do tej pory nie ma żadnych komentarzy pod artykułem Jagienki Wilczak. Jeżeli czytelnicy Polityki nie są zainteresowani sytuacją na Ukrainie, to jest to przygnębiające 🙁 .
Na drugim krańcu jest to:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wiktor-Janukowycz-podpisal-ustawy-wymierzone-w-opozycje,wid,16339420,wiadomosc.html?ticaid=1120e5&_ticrsn=3
Wydawało mi się, że jestem odporna na teorie spiskowe, ale dzisiaj po przeczytaniu komentarzy na wp pierwszym moim odruchem było: to niemożliwe, to jakas obca agentura sie uaktywniła 😳 .
Czyli mechanizm jest prosty- jeżeli nie chcę przyjąć do wiadomości, że rodacy mogą być tacy podli, to się odruchowo doszukuję spisku. Sporo się dowiedziałam o sobie, myślałam, że jestem jednak nieco mądrzejsza, a tu wtopa 🙁 .
Ja bym tez sie raczej nie wpisala pod komentarzem Jagienki Wilczak, gdyz co do Ukrainy mam bardzo mieszane odczucia. Boje sie tego co sie tam dzieje i nie uwazam, ze sytuacja jest czarno-biala, tak jak to jest czesto przedstawiane w polskich mediach. Boje sie przede wszystkim zachodniej Ukrainy, gdzie skrajnie prawicowa, antyliberalna i nacjonalistyczna partia Swpboda cieszy sie poparciem ok. 40% ludnosci (analogocznie na Ukrainie wschodniej popiera ja 1%). Przywodcy partii Bat’kiwszczyna (Ojcowizna) , a zwlaszcza skorumpowana oligarchini Julia T. nawolujaca do obalenia rzadu, tez nie sa do konca bohaterami mego romansu.
To nie znaczy, ze popieram Janukowicza gdy wprowadza powazne ograniczenia swobod obywatelskich. Ale tez dostrzegam, ze jest on miedzy mlotem a kowadlem.
Generalnie uwazam, ze Zachod, a zwlaszcza Polska, nie powinna sie zanadto wtracac w sytuacje, ktora jest bardzo trudna. Tak jak nie wtracalismy sie do Arabskiej Wiosny.
Ja mysle inaczej, ze jako sasiad Ukrainy i demokratyczne panstwo o wartosciach promowanych przez EU, Polska powinna zabierac stanowisko i raczej takie jak Jagienka Wilczak. Na pewno sytuacja na Ukrainie jest skomplikowana i nie czarno-biala (bo gdzie jest), ale niereagowanie na zmiany Janukowycza to tez tez pewnego rodzaju wyrazenie stanowiska: mozesz robic co ci sie podoba.
O, jak najbardziej powinna zabierac glos. Ale nie urzadzac turystyki rewolucuyjnej na Majdan. Chodzi oczywoscie nie tyle o polskie Panstwo, co o politykow i „ludzi dobrej woli”, ktorzy nie powinni dolewac oliwy do ognia.
Tylko o to mi chodzi.Pewnie niezbyt precyzyjnie sie wyrazilam.
Wrażenia bardzo podobne do większości tego, co pisze Pani Helena
Helena 20 stycznia 14, 12:28
odniósł moj Przyjaciel Ukrainiec, wybitny naukowiec mieszkający i pracujący naukowo na stałe w Kanadzie, który jest od zawsze w regularnym kontakcie ze swą Rodziną we Lwowie i Kijowie a sam niedawno odwiedził na kilkanaście dni Ukrainę aby się w sytuacji zorientować.
To dobrze, ze nie jestem osamotniona w swym sceptycyzmie. 🙂
A ja nienawidzę przemocy.
Wczorajsze z Ukrainy obrazy były przerażające i niczego dobrego nie wniosą.
Protest obywatelski nie może zamieniać się w jatki i podpalenia.
Nie wiem doprawdy, faktycznie ta Ukraina jest podzielona na pół, władze i parlament wybrane w powszechnych wyborach.
Brakuje im rzetelnych, uczciwych przywódców. Zmarnowali pomarańczową rewolucję na osobiste wojny.
Bardzo współczuję zwykłym ludziom, bo chciałabym, zeby mogli się rozwijać i cieszyć odzyskaną państwowością.
Uzyskana, raczej niz odzyskana, gdyz przez wszystkie okresy swej histporii byla rozdzierana albo przez Polske albo przez Rosje, albo przez oba te kraje naraz. .
Radykalizacja nastrojow nacjonalistycznych na Ukrainie zachodniej byla w duzej mierze skutkiem polskiej polityki wobec Ukraincow.
Ciekawe czy odpisze mi Pani Prezydent Wraszawy.
Napisalam do niej po przeczytaniu tego:
http://wyborcza.pl/1,75248,15303146,_Tecza__wroci_w_kwietniu__Miasto_zaplaci_44_tys__zl.html
Jest tam wspomniane, ze zakontraktowana firma wykona jedynie konstrukcje metalowa, zas kwiatki ktos inny byc moze.
Zaproponowalam wiec aby zwrocic sie o wykonanie tych kwiatkow do mlodziezy szkolnej i organizcajom spolecznym. Ratusz musialby to koordynowac i dostarczyc materialow na kwiatki oraz ustalic wszelkie parametry techniczne. Takie rzerczy nalezy powierzac ludziom i pozwolic im zrobic cos spolecznego dla swego miasta.
Nie myslicie?
Dzień dobry,
Poprzednim razem Autorka Tęczy zorganizowała w Zachęcie warsztaty, zgłosiło się wielu wolontariuszy i zrobili kwiaty. Odnowiona Tęcza postała chyba cztery dni, do 11 listopada, kiedy „patrioci” ją spalili. Może teraz zabrakło wolontariuszy albo Ratusz tego nie sprawdził.
To znaczy, ze nastepnym razem gdy Patrioci zechca maszeroiwac w swoim Fackelzugu, wokol teczy musi byc straz. To jest lekcja.
Dziś mi przesłane:
Henryk Grynberg WINIĘ EUROPĘ
http://www.logonia.org/content/view/583/2
Poland Poll Reveals Stubborn Anti-Semitism Amid Jewish Revival Hopes
http://forward.com/articles/191155/poland-poll-reveals-stubborn-anti-semitism-amid-je/?p=all#ixzz2qmLokezH
„Patrioci” nie potrzebują maszerować, żeby podpalić.
Nie jest wykluczone, skoro przyglądali się, jak inni podpalają, że i chłopcom z policji tęcza się nie podoba.
Gruntują ściany jakąś trucizną, głowę mi rozsadza, nie wiem czy dożyję. Niedobrze mi jest, a okna nie da się uchylić, bo wiatrzysko tłoczy lodowaty deszcz do mieszkania i mało okna nie wyrwie.
@ Helena 20 stycznia 14, 13:11
Pani Heleno, to nie sceptycyzm, to realizm.
@ Helena 20 stycznia 14, 13:56
Ukraina – raczej Ukraińcy należą do nacji, które mając głęboką świadomość narodową (jakoś od czasów Kozaczyzny z grubsza rzecz ujmując) i typowe dla Kozaczyzny umiłowanie wolności miała, delikatnie rzecz ujmując , problemy ze stworzeniem instytucji własnego Państwa (tak, był tzw. Hetmanat, ale przypomnijmy sobie choć skrótowo dzieje Ukrainy)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ukraina
I stąd stworzenie instytucji Państwa a zwłaszcza państwa demokratycznego z racji choćby miernych własnych punktów odniesienia jest niesłychanie utrudnione.
mt7 20 stycznia 14, 13:38
Każdy człowiek na poziomie nienawidzi przemocy. Natomiast wiele zależy od skali porównawczej. Nie tak dawno temu mieliśmy sytuacje w byłej Jugosławii. To było jednak gorsze.
Władze, parlament…narzędzie demokracji będzie o tyle skuteczne dla dobrych spraw o ile dana społeczność ma dojrzałą świadomość obywatelską. Jeśli jej nie ma, to dzieje się to, co dziś na Ukrainie. Już nie wspominam o Polsce.
Tęsknota za uczciwymi, rzetelnymi przywódcami jest dla mnie zrozumiała, ale znów odwołuję się do poprzedniego zdania. Rola przywódcy jest ważna w demokracji, ale jest ona zupełnie w demokracji inna niż sobie to wyobrażają mieszkańcy krajów demokrację budujących, gdzie podświadomie oczekuje się, że „dobre panisko” – król, dyktator, etc., byle był uczciwy, oświecony i dobry „zrobi sprawiedliwość.
Jeśli jak we wspomnianych krajach klasa przywódcza będąca wynikiem wyborów dokonanych zbyt często bez świadomości obywatelskiej (moim zdaniem dzisiejsza Polska na przykład) nie jest NATYCHMIAST „zmiatana z powierzchni” publicznej masowymi legalnymi działaniami obywatelskimi NIE w trybie protestów ulicznych czy wspaniałych zresztą akcji w internecie a nieuchronnego stosowania/realizowania odpowiednio przewidzianych procedur/prawa, czy, co gorsza, jeśli takie procedury są mętne lub nie istnieją, to dla mnie znaczy że poziom społeczeństwa może nie za bardzo dojrzał do demokracji. Znamienne są dla mnie wypowiedzi tych z Państwa/z nas, którzy żyją i pracują w krajach tzw. dojrzałych demokracji.
Siodemczeko, sprawdz czy jest to trucizna dozwolona. Bo zadna dozwolona nie powinna rozsadzac glowy.
Zrobiłam się jakaś uczulona na zapachy chemikaliów chyba, słabo mi się robi i szczypią mnie oczy, kiedy przechodzę obok proszków do prania. Używam tylko bezzapachowych.
Nie wyjdę na korytarz, bo tam to dopiero stężenie.
O 17 jadę na kolejne spotkanie seminarium w Muzeum, to może trochę się ulotni.
Ze wszystkim się zgadzam, Ormie, ale i dojrzałe demokracje coś dzisiaj często głosują bardzo problematycznie.
Mnie chodziło o to, że Ukraińcy nie mają spośród kogo wybierać.
My przynajmniej na początku mieliśmy mądrych i bezinteresownych ludzi, ktorzy zresztą dla prawej strony z Kaczyńskimi na czele byli największym wrogiem.
Ormie, jakkolwiek zgadzam się z Henrykiem Grynbergem, że to chrześcijańska Europa mordowała Żydów, to jego przekonanie, że wszyscy w Europie zwracają uwagę na jego Gwiazdę Dawida jest bez sensu. Nosi ją wiele osób, również nie przynależących do narodowości żydowskiej i nikt na to nie zwraca uwagi.
Jasne, można czyjeś spojrzenia traktować jako wrogie, ale to są bardzo subiektywne odczucia.
Ja zresztą nie dziwię się ostrości jego sądów, bo doświadczenia miał straszne i z większością się zgadzam.
Dla mnie Grynberg zbyt emocjonalny, nie całkiem obiektywny. Nie zostawia miejsca na ewentualną polemikę, orzeka i już. Ma bardzo dużo racji, ale chyba jednak nie do końca.
@ mt7 20 stycznia 14, 16:06
Ależ oczywiste dla mnie, iż jak słusznie piszesz, …i dojrzałe demokracje coś dzisiaj często głosują bardzo problematycznie…
Przypominam sobie historię wielu państw, kultur, cywilizacji…pamiętam historię Polski. Czy to nie jest tak, że walczy sie o wolność, zyskuje ją, rozwija, a po jakimś czasie narasta niebezpieczenstwo przekroczenia trudnej czasem do wyczucia granicy pomiędzy wolnością a „sobiepaństwem”, żeby nie rzec: anarchią ?
Banałem będzie przypomnienie, iż człowiek jest bytem niedoskonałym. I sam usiłuję wyciągnąć jakieś wnioski z BEZREFKSYJNIE pojmowanych wprost niektórych idei Rebnesansu i Oświecenia czy ich bezrefleksyjnej realizacji.
Bardzo ważne jest w moim odbiorze na pozór proste i skądinąd słuszne Twoje zdanie:
…Mnie chodziło o to, że Ukraińcy nie mają spośród kogo wybierać…
W systemie o który się walczyło i walczy wybierać trzeba spośród SIEBIE. Siebie – jacy jesteśmy w swej „masie”. I to statystyczna większość będzie „miała racje”. Stąd mierna lub bliska zeru skuteczność tych, o których wspominasz w zdaniu następnym, bo Ci Wspaniali – znani i zupelnie zapoznani byli tak naprawdę potrzebni w czasie przygotowywań, w jakichś działaniach typu TKN, innych formach edukacji nieformalnej, w nieformalnych wydawnictwach, jeszcze w Komitecie na Piwnej…znamienne było potraktowanie red. Jerzego Turowicza przez Prezydenta Lecha Wałęsę, który na pewno został wybrany bardzo demokratycznie.
Rzekłbym, że najwspanialsze, najpiękniejsze, najlepsze Jednostki napotkały największego wroga nie w osobnikach X czy Y, a w poziomie zbiorowej świadomości elektoratu i skutkach/realizacji tegoż poziomu w materii życia.
Heleno, też nie jestem zwolennikiem turystyki majdanowej.
Z całej listy przewinien i sankcji , którą zamieściłam wyżej, niepokój mój budzą następujące punkty:
1,7,8,9,10,12,14,15,17,19,22,23,24
20 i 21 wymagałyby doprecyzowania „działalności ekstremistycznej”, bo w takiej formie zostawiają duże pole do nadużyć.
Punkt 27 nie mieści mi się w głowie!
Ale ja jestem tylko baba, moje obawy może rozwiać tylko WW.
Darzę sympatią wielką Ukrainę, nigdy tam nie byłam, ale również tam są moje korzenie.
I choć wspomnienia moich praprzodków były różne, uciekli stamtąd w czasie rewolucji, to zawsze o Ukrainę i jej mieszkańców wspominali z dużym sentymentem.
Musze leciec do E. i dopilnowac hydraulika.
Ale tak sie dzis rozposalam, ze machnelam liscik do Anny Grodzkiej wyrazajac zadowolenie, ze jest w Zespole „Stop ideologii gender” i namawiajac do interwencji w sprawie oburzajacego obrazka Diego Velasqueza (ochrzczony Zyd zreszta!) i jego zboczopnegp genderowego portretu malego Filipka Prosperka przebranego za dzoewczynke:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Prince_Philip_Prospero_by_Diego_Velázquez.jpg
Tak, Ormie, trafnie to nazwałeś – „zbiorowa świadomość elektoratu”.
To w zasadzie opisuje wszystko. Zawsze demokratyczne rządy i parlamenty były wiernym odbiciem społeczeństwa, zatem nie można oczekiwać, by były lepsze niż elektorat.
Mt7, jeśli źle się czujesz, to uciekaj stamtąd! Dwa lata temu u mnie w biurze innym tylko śmierdziały opary jakiejś „dozwolonej trucizny” z klimatyzacji, ja zemdlałam i miałam objawy zatrucia. Nadwrażliwość, alergia, idiosynkrazja – jak zwał, tak zwał – uciekaj!
Przepraszam, z pośpiechu przeboldziłam. 😳
Zmoro, za duże mi stawiasz wymagania. Większość tych punktów wygląda paskudnie, jednak zwykle jest różnica między emocjonalną relacją a tekstem normatywnym. Po ukraińsku ledwo sylabizuję, więc nie mogę sobie znaleźć tego w ichniejszym urzędowym serwisie i przeczytać ze zrozumieniem. Zresztą pewnie znalazłbym tylko szczegóły, nie zmieniające ogólnej wymowy. Choćby punkt 1 – może nie pozbawienie samochodu, cokolwiek to miałoby oznaczać, ale sam pomysł uzyskiwania zezwoleń na jakiś rodzaj normalnego w reszcie świata poruszania się samochodem jest ciekawy. I tak jeszcze 27 razy.
herbata 🙂 w Szczecinie BARDZO zimno, wialo mrozem
w telewizji polskiej (ogladalo sie 🙂 ) polityczna hipokryzja i spoleczna demagogia, bylo tak zawsze? czy za Pania Kierowniczka: kiedy to sie porobilo?
w B. szklanka, pada i zaraz marznie i….. mozna fiknac (i to bez
checi 🙂 )
Rysiu, za karę masz zakaz oglądania telewizji. 👿
Napisałem 2628 komentarzy? 😯
Przepraszam, nie chciałem. 😳
Herbata jak najbardziej, nawet jak się zmarzło nienajbardziej. Po zabieganym i rozmienionym na – konieczne, ale uciążliwe – drobne dniu, tylko herbata może przywrócić sens życia. 🙂
To może najpierw wypiję, a potem będę doczytywał. 😉
Nie bujaj, Wodzu, że to tak w ogóle przez pomyłkę. Na pewno chociaż kilka chciałeś. 😈
nie jestem wrazliwy i mozny mnie nazywac polaczkiem
, jest mi to obojetne, mimo to moge zrozumiec Pania Haline, jej
doswiadczenie z byc Zydem to doswiadczenie zycia i smierci, tak w Polsce jak i Izraelu. Na akcje p. Betlejewskiego patrze w szerszym kontekscie. Brakuje mi w Polsce roznorodnosci etnicznej i kulturowej. Nie wiem jak to wyglada w innych miastach, ale Szczecin jest taki niesamowicie jednorodny, bialy, katolicki. Jak pomysle, ze w przedwojennej Posce bylo inaczej to tesknie za tym. Nie mialem mozliwosci wychowania sie w wielokulturowym spoleczenstwie.
WW, kare przyjmuje 🙂 zasluzylem sobie 😀
ponownie herbata 🙂 spokojnie leniwieeeee….
Szczecin jest przynajmniej napływowy, ale Kraków… Biały, katolicki i zasiedziały. 🙄 Nic dziwnego, że tam stale jakieś bohemy wyrastały, bo bez nich to już by się w ogóle urwać można było. 😉
moj syn wyprowadza sie do Krakowa, bedzie donosil nam 🙂
jak berlinski lewak, w miescie Gowina, Rokity, Ziobry, sobie
radzi 😀
Bobiku, mysle ze nie zrozumiales (20:02) co chcialam powiedziec piszac ze tylko w Polsce jestem Zydowka (tz jestem postrzegana jako Zydowka), bo w innych krajach jestem Izraelka: chodzi mi o to ze w Polsce fakt zydowskosci jest postrzegany w sposob tak dominujacy, ze przeslania wszystko inne. Gdy przyjezdzam do Polski automatycznie laduje mi na glowe ciezar pewnego stereotypu (czy raczej zespol paru jego wariantow), automatycznych skojarzen, tematow do rozmowy etc ., i to wszystko jest mi jakby automatycznie narzucone bez wzgledu na to do jakiego stopnia ja sie z tym stereotypem identyfikuje. Nie znam innego kraju w ktorym fakt bycia Zydem jest tak doniosly, z wyjatkiem Izraela.
Goracy prysznic, herbata – lipowa, Herbapolu 🙂 oraz kieliszek Irish cream, i napiecia calego dnia sie rozpuszczaja…
Właściwie to zrozumiałem, Lisku, tylko mi się ta cholerna Arciszewska przypomniała i tak dygresyjnie warknąłem, ale na wszelki wypadek z przymrużonooką mordką. 😉
Myślę, że jeszcze w Niemczech fakt bycia Żydem jest szalenie doniosły, dla obu stron. Tyle że tutaj Żyd ma minimalne szanse spotkania się z agresją czy niechęcią. Raczej uruchamia u Niemców kompleks winy i chęć zadośćuczynienia. Co zresztą też może być ambarasujące dla kogoś, kto chciałby się czuć po prostu „normalnie”.
Kroliku, jest dysk Robesona prawie wylacznie z akompaniamentem fortepianu, nagrany przez Smithsonian Muzeum
http://www.folkways.si.edu/paul-robeson/the-collectors/african-american-music-folk-celtic/album/smithsonian
@Bobik 20 stycznia 14, 18:16
Tak, Bobiku, mnie się Kraków kojarzy z tym, co pisywał Tadeusz Boy Żeleński mimo że tyle lat minęło. Natomiast są w Krakowie miejsca, które mi kiedyś „serce ogrzały”. Mam na myśli dwie gablotki na piętrze tzw. Muzeum Katedralnego na Wzgórzu Wawelskim, na prawo od wejścia, vis a vis Katedry. W tych gablotkach są eksponowane korony tzw. grobowe Królów Polskich wydobyte podczas licznych aktów otwierania grobowców królewskich. Wiele Osób które tam prowadziłem miało wrażenie, że to jakieś przesłanie Umarłego Królestwa, nastrój jak u J.R.R. Tolkiena (książki, nie filmy).
Miejscem takim dla mnie drugim, to od pewnego czasu udostępniona zwiedzającym ekspozycja pod tytułem Wawel Zaginiony. To autentyk pozostałości wczesnośredniowiecznej, kiedy to poznałem to już nie musiałem jeździć do zamku w Gandawie czy w ruiny Gurre w Danii, aby „ładować akumulatory”. W jednej z podświetlonych wnęk ekspozycyjnych stoi sobie skromniutki a koślawy, niewielki kielich. To unicum w skali kontynentu, jest to typowy kielich wykonany według wskazań z pierwszego w historii Europy po Chrystusie podręcznika złotniczego – Traktatu Mnicha Teofila. Aby nie zanudzić, wspomnę tylko, że do pozyskiwania materiału na takie i podobne utensylia miano stosować proszek z bazyliszka, a nasz Traktat podaje, jak ma się owe bazyliszki hodować.
Racja Bobiku, w Niemczech tez, z tym ze tam izraelskosc i polskosc tez sa zauwazane i istotne.
Ormie, przy najblizszej okazji popedze obejrzec ten kielich! Dzieki! Czy pamietasz moze instrukcje dotyczace hodowli bazyliszkow..? 🙂
Króliku, o ile pamietam, ta płyta:
http://www.ebay.pl/itm/Paul-ROBESON-singt-LP-Eterna-Germany-/111252199702
– jest tylko z fortepianem.
Możesz nabyć.
Czy pokuta parudniowego milczenia zmywa nadmiar komentarzy z przeszłych lat? Były kiedyś modele takich odpustowych opłat, nie wiem czy to jeszcze aktualne czy teraz moda tylko na walkę z szatanem. Nawiasem, gdzie i kiedy te szatany tak zręcznie łaciny i polskiego się nauczyły, że egzorcysta jakoś się z nimi komunikuje? Przecież każdy szatan ze średnim choćby poczuciem humoru powinien uprzeć się, że zna tylko guarani i xhosa. I niech się egzorcysta uczy.
A życie w czysto biało-białym środowisku chyba jest dość nudne. I męczące, bo odróżnia się ludzi tylko po ilości piegów.
Króliku, c.d.
Szczegóły: http://zerogsounds.blogspot.com/2012/03/paul-robeson-paul-robeson-singt-eterna.html
Zwróć uwagę na dobór pieśni, jest kilka naprawdę przejmujacych.
Jedna z pieśni tej płyty: z warszawskiego getta w jdiysz.
http://www.youtube.com/watch?v=jzPShrawxLc
I z Hiszpanii:
http://www.youtube.com/watch?v=ZCa3Kslx-WI
Ormie, właśnie też miałem błagać, żebyś podał chociaż w skrótowych kilku zdaniach przepis na wyhodowanie bazyliszka. 😆
Wodzu,
1. Ruch w kolumnach po więcej niż 5 samochodów – pozbawienie prawa jazdy i samochodu na 2 lata
jednak mnie niepokoi. Ukraińcom trudno, bądź wręcz przeciwnie, będzie udowodnić, że to kolumna. Chba że samochody identyczne.
Natomiast jest wiele ekskursji z Polski- i nie tylko- na, bądź przez Ukrainę, w których bierze udział ok.10 samochodów. Starają się jechać w kupie – i tu udowodnienie kolumny jest bardzo łatwe, z racji obcych tablic rejestracyjnych. I co wtedy?
Tym akurat jestem żywotnie zainteresowana 😉 .
Andsol mi świetny pomysł na biznes podsuwa. Może będę sprzedawał odpusty? Za każde 100 komentarzy tyle a tyle centymetrów pasztetówki. 😈
Proszę o wybaczenie swoistego OT, ale miłe zainteresowanie @Liska powoduje, iż się rozpisałem jak poniżej:
Kielich tego typu jest o tyle interesujący, że wizualnie – jak to kielich – składa się z trzech elementów: czary, tzw. nodusa (węzła) – elementu pośredniego, łączącego czarę ze stopą i tejże stopy. W kielichach nota bene nie tylko związanych z chrześciaństwem te trzy elementy są wykonywane osobno i są łączone ze sobą. Natomiast ten akurat 'model” charakteryzuje się wykonaniem czary i nodusa z jednego kawałka metalu a stopy z drugiego kawałka. Mamy w Polsce kilka takich wczesnośredniowiecznych kielichów, dwa pochodzą z pochówków/grobów opatów z Tyńca.
Rzecz jest starannie opisana – wręcz podane jest „know how” we wspomnianym Traktacie Mnicha Teofila (powstałym ok. 1122, być może w Hildesheim) w rozdziale nr. 26 „O wyrabianiu kielicha mniejszego” według tłumaczenia Teofila Żebrawskiego (znów Kraków 🙂 z 1880 roku. Czcigodny Autor – humanista nie bardzo „rozumiał się” na tym, co tłumaczył, i tak szacowny tekst tym bardziej utrwalił się jako „mroki średniowiecza”. Podobnie postrzegano Traktat… w innych krajach. Dzięki Bogu lub Losowi – (niepotrzebne skreślić 🙂 w roku 1987 ukazała się książka prof. dr – ale i mistrza złotniczego Erharda Brepohla p.t (po polsku) „Mnich Teofil i złotnictwo średniowieczne”. Wszystko zostało sprawdzone w praktyce warsztatowej, opatrzone komentarzami i się okazało, że to, co podaje ów XII wieczny złotnik jest więcej niż sensowne i pożyteczne w dzisiejszym rękodziele acz bardziej już przydatne konserwatorom etc.
Dokładny przepis na hodowlę bazyliszków podany jest w rozdziale no. 48 p.t. O złocie hiszpańskim. To jest odobny temat sam w sobie, ale i tak się już nieprzyzwoicie rozpisałem.
Na zakończenie: pragnę podkreślić, iż w warszawskim ŻIH znajduje się niewielka lecz bardzo, jak to mawiano, „smaczna” z punktu widzenia sztuki użytkowej w metalu kolekcja/ekspozycja Judaików wykonanych w metalu – nie tylko w srebrze. Mówiono o tym np. w gawędzie w ŻIH w roku 2011 p.t „Partacz i Mistrz – srebra wykonywane przez Żydów, srebra wykonywane dla Żydów”, kiedy to zmierzono się z negatywnym stereotypem żydowskiego złotnika – partacza.
Kiedy Paul Robeson byl ze swa druga wizyta w ZSRR w 1958 (albo 59 r.) minoister kultury Katierina Furcewa poprosila go uprzejmie aby skrocil swe przewidziane w Kraju Rad koncerty o piosenki spiewane w jidisz, w tym takze ten hymn powstancow z getta. I choc Paul Robeson byl szczerym przyjacielem Zwiazku Radzieckiego i kochal Stalina za jego zycia, to byl tez i niezaleznym artysta. Podobno wyszedl z jej gabinetu Mme Furcewej trzasnawszy drzwiami i zamiast koncertow skrocil swoj pobyt w Kraju Rad, choc bilety wszystkie byly wyprzedane.
Bylo o tym bardzo glosno, gdy bylam dzieckiem – sporo sie o tym mowilo tez w domu moich rodzicow – choc oficjalnie podano, ze skrocil pobyt z powodpw zdrowotnych.
Bardzo on mial pochrzaniony i tragiczny zyciorys, wiele sie nacierpial w czasach mccartyzmu, ale tez i wygadywal wiele glupstw.
Moja kolezanka z ropsyjskiej redakcji, fenomenalna redaltorka kulturalna Natasza Rubinsztajn zrobila przepiekny, przejmujacy program o Robesonie, najpopularniejszym amerykanskim artyscie w ZSRR.
Dzisiaj wszystkie glupstwa jakie wygadywal, nie maja juz znaczenia. Pozostal jego glos i interpretacja tego co spiewal.
Ormie, to jest tak ciekawe, że odpust dostajesz od łapy, nawet bez pasztetówki. 🙂
Ale proszę, napisz jeszcze o tym bazyliszku, inaczej umrę z niezaspokojonej ciekawości. 😉
Wlasnie 🙂
p.s. Plyta Robesona nagrana przez Smithsonian jest do kupienia na stronie ktora zlinkowalam
– kiep odmawia, gdy nie kiep prosi…nawet bez pasztetówki. Obiecuję napisać kilka zdań – nie wiem czy dziś zdążę – bo ten temat interesuje mnie od dłuższego czasu i tak, kiedy jeszcze byłem aktywny bardziej niż dziś a co poniektórzy pytali mnie: co aktualnie robisz ? ( w sensie serio zawodowym) odpowiadałem z całą powagą: „hoduję bazyliszka” 🙂
O przepis na bazyliszki sie upomne 🙂
Robeson byl cudowny, mam pare godzin jego nagran.
http://www.thesundaytimes.co.uk/sto/news/article1364689.ece
a moze bedzie lepiej, bez Brytyjczykow w Zjednoczonej Europie?
A ja zawsze prosze Paula Robesona aby mi to zaspiewal:
http://www.youtube.com/watch?v=EQV3dELWojk
Stara mowi, ze jego alkcent rosyjski jest nieskazitelny.
No wiesz, Mordo? Ja tam wolę nie słyszeć o żadnych błochach. 👿
To nie o to, Piesu, chodzi, ze ja lubie blochy. Ale jak ktora dorwe, to lubie jej zaspiewac:” Blocha? Hahahaha!” I wtedy dopiero wygryzam jak trzeba. Very satisfying.
No i musze dodac, ze ja generalnie lubie Mussporgskiego, autora opery „Zyzn za Kota”, dawniej „Iwan s Usami”.
Mój faworytny pchlarz:
http://www.youtube.com/watch?v=vqeMWf5CzVM
A Robeson wymawia „blacha”, hahahahaha, blacha!
Ago, dzięki za troskę, ale to chyba jakieś moje szczególne wyczulenie, mam nadzieję.
Pomalowano połowę ścian farbą emulsyjną, czy jakąś, mieszka tu dużo osób, więc na pewno jest to farba bezpieczna.
Ja po prostu źle znoszę takie zapachy, ale to jeszcze potrwa, zanim skończą, a opary zawsze idą do góry. 🙁
Znalazłam taki fragment o bazyliszkach:
Teofil był przekonany, że Saraceni z powodzeniem hodowali bazyliszki, które miały się rodzić z kurzych jaj wysiedzianych przez ropuchy. Proste.
A złoto później to już łatwizna, robi się je ze spalonych szczątków bazyliszka, wymieszanych ze sproszkowaną krwią rudowłosego młodzieńca i juszsz. 🙂
A, jak chodzi o hahahaha, to zwracam honor. Wprawdzie hauhauhauhau jest wiele ładniej, ale rozumiem, że Koty wolą to śpiewać w przekładzie na koci.
A ten jest jeszcze lepszy:
http://www.youtube.com/watch?v=EQV3dELWojk
Ja zwlaszcza lubie jak spiewa o krawcu i krawiec lekko zydlaczy.
Sorry, to ten:
http://www.youtube.com/watch?v=7re8aT8Jrr0
No tak, w tym przepisie wyhodowanie bazyliszka rzeczywiście wygląda na banalnie łatwe. 🙂 Ale skąd ja wezmę krew rudowłosego młodzieńca? 😯
Dobry wieczór 🙂
Znam jednego, bardzo uczynny, ale już posiwiał 🙄
@mt7 20 stycznia 14, 22:08
Dosłownie tak, jak słusznie podajesz (może za ks. prof. Kobielusem ?) , natomiast w świetle całego Traktatu Teofila, odczytanego od nowa i co ważniejsze sprawdzonego w praktyce, gdy się okazało, że Teofil był bardzo światłym człowiekiem, sprawa się dla niektórych silnie komplikuje; ja sam należę do tych, którzy nie wiedzą na pewno, o czym Teofil był tak naprawdę przekonany. Coś spróbuję powiedzić w tzw. najbliższym czasie. Teraz tylko napomknę, iż pojęcie „złoto” nie musi być jednoznaczne, przypominam sobie tzw. Księgę Fałszerzy Tebańskich vel Papirusy Lejdejskie (chuba III wiek po Chrystusie) pełne receptur na fałszowanie złota.
– Bobiku, powiemy też sobie coś na temat: co Autor mógł mieć na myśli wprowadzając pojęcie „człowieka rudego”. Teraz tylko: Autor nie był „ciemny” aliści nie działał „w próżni”.
Najlepszy z najlepszych.
http://www.youtube.com/watch?v=rXc4AXAm7l0
A ja to znam jako „Wolga, Wolga, mat’ rodnaja”. Bardzo dobre do wodki.
Może jakiś zgodzi się być krwiodawcą honorowym dla tak cennych doświadczeń, Bobiku.
Irek ma ropuchy, pokazywał.
Niech nakładzie bajoro jajek i już są bazyliszki.
Może trzeba trochę podgrzewać bajoro, nie wiem, to już niech Orm wyszuka szczegóły.
A jaki się człowiek czuje wolny i szeroki, niczym ta Wołga!
Trzeba powiedzieć, że mieli rozmach w tych pieśniach. 🙂
Na przykład ta:
http://www.youtube.com/watch?v=z9utjothjEU&list=PL3OL5XcKwh6kXOFMfYqyjO8JdiWeTTTEl
Aż się człowiek rwie do czynu.
E, to ja chyba zrezygnuję z tego biznesu odpustowego, jak nam się kroi wytwórnia złota. 😆
Znaczy, najpierw robimy sobie jaja, potem podrzucamy je Irkowi, żeby ropuchy wysiedziały, a potem tylko tego młodzieńca znaleźć.
Gdyby Foma się przefarbował na rudo, to by nam się nadał na honorowego krwiodawcę. 😈
Jeszcze trzeba dać bazyliszkowi w łeb i spalić zwłoki, jeśli dobrze rozumiem. 😎
Jeszcze o tej Ukrainie. Zmoro, nie mówię, że to nie jest niepokojące, tylko że nie znam szczegółów i nie poznam. Z tego co wiem, ukraińskiej milicji nie były dotąd potrzebne jakieś szczególne przepisy, żeby dostawać bakczysze. Jak przepisy się skomplikują, bakczysze będą większe i częściej, tak to działa. 🙂
Mamy widzę ochotnika. 😆
W sprawie bazyliszka? Dobra. Z rozpędu jeszcze mogę zająć się wykrwawianiem młodzieńca. 😈
Może być z nosa?
O, to nie ja. Dawanie w łeb żywinie to nie moja specjalność. Nawet pchły nie potrafię zabić, najwyżej wygryźć, a co dopiero bazyliszka.
Może by tak sam Wódz, dzidą, albo wzrokiem…?
Spóźniłem się, widzę. Wódz się już zadeklarował. 🙂
Z nosa to młodzieńca może boleć, a Wódz się przy tym może spocić. A nie dałoby się po prostu młodzieńcowi odebrać krwawicy?
Zapewne widzę to nazbyt czarno, Wodzu.
Może też być tak, że chodzi jedynie o zlikwidowanie korków drogowych na Ukrainie 😉 .
Bobiku, popros Ksiecia Harry’ego o odrobine krwi.
Dzieki za tych Robesonow i pchle, hahahahaha! Bedzie chodzilo mi po glowie, a tu obiad trzeba.
Lisku, moj premier u ciebie bawi, z bardzo mocnym poparciem (moim rowniez). I o to mi chodzilo w moim komentarzu o zamieszkach na Ukrainie. W Izraelu tez jest wszystko skomplikowane: osadnicy, religijnosc panstwowa, Palestynczycy, ale czasami trzeba to skomplikowanie sobie uproscic, bo wyboru dokonac trzeba. Inaczej wszyscy bylibysmy sparalizowani w dzialaniu skomplikowaniami.
W lince od Nisi z piesnia Robesona z Getta Warszawskiego jest taka migawka z tytulowej strony The New York Times z 10-go maja 1943: „Warsaw Getto Uprising an over-reaction. European Leaders blame Jews for disproportionate response.” I zaraz pod tym naglowkiem nastepny kwiatek:
„Jewish resistance shatters hopes for peaceful final solution.”
!!!! Ta over-reakcja bedzie tych Zydow potem duzo kosztowac!!!
Dostalam odpowiedz od Anny Grodzkiej, ktpora wyraza nadzoieje, zev niejaki Velasquez zostanie spalony na stosie. A takze pyta czy moze nasza korespondencje zamiescic na fejsie.
Oczywiscie, Mialam nadzieje, ze to wlasnie uczyni 😆
Dzisiaj na spotkaniu w Muzeum Halina Bortnowska powiedziała, ze zmarł profesor Maciej Geller.
Wszyscy podkreślali, jakim był niezwykłym człowiekiem.
O, to jak będziecie palić tego Velasqueza, będzie można dołożyć bazyliszka.
Obawiam sie, ze Siodemeczka bedzie obarczona zadaniem znalezienia odpoweidniego linka na stronie polsanki Grodzkiej i zlinkowania go tu.
Rozmawialiśmy chwilę wcześniej o tych badaniach, tu ciekawe dopowiedzenia w formie komentarza i wymiany korespondencji (chodzi o mord rytualny)
http://fzp.net.pl/opinie/niedzwiedzia-przysluga
Szukać nie muszę: https://www.facebook.com/ania.aina.grodzka?fref=pb&hc_location=friends_tab
Please, nie to wildsztajnowe Forum Farbowanych Zydow! Jestem u nich zbanowana.
Chyba jednak dobrze jest szukać, bo prawdziwa strona jest raczej tu:
https://www.facebook.com/annagrodzka.polityk
ZAstanawiało mnie, ze na tamtej nie żadnych wpisów włascicielki tylko zdjęcia i wpisy innych.
Heleno, ale przeczytać możesz przecież.
Nie mogie. Cisnienie mi skacze jak czytam.
Idę dobrąnoc czynić, bo mam jutro wizytę u wracza. Ciekawe jak wysokie będą przepływy finansowe.
Śpijcie smacznie, zawsze może być gorzej.
A tu są inne cenne porady tego Teofila na dobranoc:
http://histmag.org/Sredniowieczne-Zrob-to-sam-1823
Króliku, ale jak weźmiemy krew od Fomy, nie od księcia H., to wszystko zostanie w rodzinie i nie będziemy się musieli z obcymi zyskami dzielić. 😆
Ciekawy ten artykul. MNie zawsze fascynowala biel olowiana i teraz wiem jak sie ja robi – trzeba posikac na olow i troiche odczekac az amoniak w moczu wejdzie w reakcje z olowiem, wysuszyc i odskrobac gpotowy produkt..
Ta biel olowiana byla od czasow bodaj rzymskich glownym bielidlem na twarz dla kobiet. A ponioewaz byl to makijaz bardzo trujacy i psujacy cere, trzeba bylo go uzywac w coraz wiekszych ilosciach. Jesli ktos pamieta portrety krolowej Elzboiety I to pewnie zauwazyl, ze twarz jej jest pomalowana na bialo jak sciana.
KOboiety, ktore naduzywaly bieli olowianej czesto umierally na zatrucie olwoiem.
Wszystko ciekawe, ale ja jak Siódemeczka – rano do wracza, więc teraz łapki na kołdrę i dobranoc. 🙂
Tu wybielona do imentu Elzbieta, jeszcze jako mloda kobieta. Z latami bylo coraz gorzej:
http://www.fanpop.com/clubs/kings-and-queens/images/2594509/title/queen-elizabeth-england-wallpape
@mt7 21 stycznia 14, 00:08
Jeśli można: to są porady odczytane przez Pana, który jest, jak sam pisze, publicystą, redaktorem, nawet nie teoretykiem-historykiem sztuki użytkowej. I tak nie jestem przekonany czy Autor wie, o czym tak dokładnie pisze, i co pisze/przekazuje Teofil. Przy takim podejściu może i lepiej, że nie zapoznał się (jak wnoszę ze spisu bibliografii) z:
Erhard Brepohl, Theophilus Presbyter und die mittelalterliche Goldschmiedekunst, Herman Bohlaus Nach F., Graz-Wien, 1987 ISBN 3-205-00556-2.
Jest to już wspominane przez mnie nie tylko tlumaczenie traktatu Teofila, ale kazda opisana czynnosc jest sprawdzona w praktyce warsztatu złotniczego i podane są wynikajace z tego wnioski, podważające co poniektóre informacje wynikające z czytania bez zrozumienia. Nie wspominam już o kilku referatach polskojęzycznych wygłaszanych z pozycji nie tylko teoretyka ale i praktyka także w zakresie historii warsztatu złotniczego, historycznych technik, narzędzi, etc. Ale jeśli takie materiały dostaną się w ręce „Człowieka Odważnego”, realizującego bezpardonowo prawo do wolności słowa, to dopiero było by pole do swobodnej działalności publicystycznej.
Ormie, nie gniewaj się, to są żarty.
Bardzo ciekawe jest to, co piszesz i czekamy na dalszy ciąg.
Książka, o której piszesz jest dosyć droga i chyba nie była tłumaczona na polski, więc tym cennkiejsze Twoje wiadomości.
http://www.amazon.de/Theophilus-Presbyter-mittelalterliche-Kunsthandwerk-Gesamtausgabe/dp/3412209953/ref=sr_1_1/277-6876864-4410940?ie=UTF8&qid=1390265299&sr=8-1&keywords=Theophilus+Presbyter+und+die+mittelalterliche+Goldschmiedekunst+Theophilus+Presbyter
A tu rozmowa Bratkowskiego z Haliną Bortnowską i St. Obirkiem o przyszłości polskiego kościoła.
Kompetentne osoby, polecam 🙂
http://audycje.tokfm.pl/audycja/92
@mt7 21 stycznia 14, 01:51
Bardzo przepraszam za niepotrzebną kategoryczność mej ostatniej wypowiedzi.
Nie wiedziałem, że książka doczekała się kolejnego (drugiego?) wydania, rzeczywiście jest kosztowna, ja mam egzemplarz z wydania pierwszego otrzymany podczas odwiedzin u Autora lata temu chyba w roku 1990 czy 91. Jest mi ta książka o tyle bliska, iż podczas jej pisania Master Erhard – mój Stary Przyjaciel – zaszczycał mnie częstą wówczas korespondencją, a i sporo o tym mówiliśmy podczas spotkań.
Jak obiecałem, napiszę, co mi serce, wiedza i sumienie dyktuje, ale że tekst może być długawo/nudnawy dla nie zainteresowanych, to może by było lepiej dla Blogu abym go przesłał na prywatny adres @Bobika, a On udostępni go zainteresowanym ? Ale zobaczymy ile „mi się napisze” 🙂
Ormie, wpisuje sie na liste zainteresowanych. Takze o pojeciu rudosci (bardzo waznym dla moich lisich pobratymvow 🙂 )
Jeszcze o terminologii, strasznie nie lubie slowa „zydlaczenie”.
„Chance for a peaceful final solution” w warszawskim getcie… oj.
herbata 🙂
szeleszcze 😀
btykam
brykam fikam
Dzień dobry 🙂
kawa
Niestety teren uniemożliwia odczytanie wszystkich linków 🙁
od pani Grodzkiej przenosze:
https://www.youtube.com/watch?v=PrYQPXlhZyU