Entliczek-pentliczek
Entliczek-pentliczek, już chyba nie zliczę,
jak często zrzeszają się kanapowicze.
Wystarczy, że z kimś tam poprztyka się koleś
i nowa partyjka już leży na stole.
Bobik przerwał na moment recytację i łypnął spod grzywki na publiczność, która zgromadziła się na Akademii Założycielskiej Ku Czci. Jako artysta znany i zasłużony uświetniał takie uroczystości już nieraz, ale dziś miał wrażenie, że nie wszystko idzie tak, jak trzeba. Nie zobaczył jednak na sali żadnych oznak niezadowolenia, zebrani z błogim uśmiechem kiwali do taktu głowami, więc nieco uspokojony recytował dalej.
W partyjce jabłuszko, w jabłuszku robaczek…
Oj, straszny czarnowidz jest z niego, bo kracze:
Kto tylko potrafi, kit zaraz nam wciska.
że Polska, że naród, że chleb, że igrzyska.
A o co tu biega, nie powie nikt w oczy –
no, o to wszak, by próg wyborczy przekroczyć.
Najpóźniej w tym miejscu Bobik spodziewał się zdegustowanych psykań, a może nawet buczenia. Ale nie, błogie uśmiechy nie schodziły z twarzy zgromadzonych. Można było spokojnie kontynuować występ.
Bo przejście za próg ten spełnieniem jest marzeń,
zaszczyty czekają tam i apanaże.
Już wtedy nie zmęczy nadmiernie się łapa,
gdy zechce swój tortu kawałek zachapać.
A Polska? A naród? To tylko żetony,
którymi żongluje gracz władzy spragniony.
Więc dość obojętne, co wyjdzie tym razem,
czy Polska z jabłuszkiem, czy Polska ze zrazem.
Czniać można spokojnie partyjki oblicze,
entliczek-pentliczek, wyborczy stoliczek.
Bobik skończył, ukłonił się i z ulgą usłyszał burzliwe, przedłużające się oklaski. Uff, udało się! Nikt nie zauważył, że przez pomyłkę wygłosił wierszyk przygotowany na całkiem inną imprezę, dla całkiem innej publiczności.

Rany! Pierwszy? nie wierzę…
Pozdrawiam serdecznie!
Pierwszy
Jednak nie
Brawo Bobiku
Jestem gotow sie zgodzic, ze Polska Zrazem jest atrakcyjniejsza prpozycja niz Polska jako krzywe kwasne jablko.
Zastanawiam sie natomiast czy Polski nie nalezy zglosic do Ksiegi
Rekordow Guinessa jako kraju z najwieksza liczba kanapowych partii
prawicowych?
Sliczne, Bobiku
)
(Polska ze zrazem… jest moze partia kanapkowa?
Wiadomosci z Kijowa
http://uk.reuters.com/article/2013/12/08/uk-ukraine-idUKBRE9B60DK20131208
Kocie dlaczego tylko prawicowych. Oto aktualny wykaz polskich zarejestrowanych partii/ jeszcze bez Polski Razem/
1. Ruch Odbudowy Polski
2. Partia Demokratyczna – demokraci.pl
3. Polski Ruch Uwłaszczeniowy
4. Krajowa Partia Emerytów i Rencistów
5. Forum Samorządowe
6. Ruch Katolicko Narodowy
7. Porozumienie Polskie
8. Przymierze Ludowo-Narodowe
9. Prawo i Sprawiedliwość
10. Platforma Obywatelska Rzeczypospolitej Polskiej
11. Racja Polskiej Lewicy
12. Liga Obrony Suwerenności
13. Partia Postępu Antyklerykalna Polska
14. Chrześcijańska Demokracja III Rzeczypospolitej Polskiej
15. Polska Partia Narodowa
16. Stronnictwo Pracy
17. Stronnictwo Narodowe
18. Związek Weteranów Wojny
19. Stronnictwo Narodowe im. Dmowskiego Romana
20. Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka
21. Polski Ruch Monarchistyczny
22. Ruch Patriotyczny
23. Stronnictwo Polska Racja Stanu
24. Sztandar Matki Boskiej Licheńskiej Bolesnej Królowej Polski
25. Porozumienie Pokoleń
26. Obrona Narodu Polskiego
27. Partia Kobiet
28. Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe
29. Stronnictwo „Piast”
30. Polska Lewica
31. Partia Regionów
32. Europa Wolnych Ojczyzn – Partia Polska
33. Forum Ogólnospołeczne Rzeczypospolitej Polskiej
34. Lepsza Polska
35. Twój Ruch
36. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro
37. Stronnictwo Demokratyczne
38. Unia Polityki Realnej
39. Polskie Stronnictwo Ludowe
40. Polska Wspólnota Narodowa
41. Narodowe Odrodzenie Polski
42.Unia Pracy
43. Sojusz Lewicy Demokratycznej
44. Komunistyczna Partia Polski
45. Partia Zielonych Rzeczypospolitej Polskiej
46. Zieloni 2004
47. Socjaldemokracja Polska
48. Przymierze dla Polski
49. Polska Partia Pracy – Sierpień 80
50. Unia Lewicy
51. Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych i Specjalnej Troski
52. Polskie Porozumienie Przedsiębiorczości i Pracy
53. Związek Słowiański
54. Ruch Ludowo-Narodowy
55. Partia Zielonych
56. Konfederacja Polski Niepodległej
57. Prawica Rzeczypospolitej
58. Libertas
59. Elektorat
60. Chrześcijańska Inicjatywa Społeczna
61. Polska Socjalistyczna Partia Robotnicza
62. Przymierze Narodu Polskiego
63. Polska Patriotyczna
64. Samoobrona
65. Polska Jest Najważniejsza
66. Partia Rozwoju
67. Stronnictwo Patriotyczne Polski i Polonii
68. Polska Partia Imperium Słowiańskiego „Razem”
69. Demokracja Bezpośrednia
70. Polska Partia Socjalistyczna
71. Liga Polskich Rodzin
72. Unia Polskich Ugrupowań Monarchistycznych
o której mowa w art. 27 ustawy o partiach politycznych.
73. Kongres Nowej Prawicy
74. Partia Emerytów Rencistów Rzeczypospolitej Polskiej
75. Organizacja Narodu Polskiego – Liga Polska
Bobiku,masz wieczorków bez liku
Rozpisałem się i do …. poczekalni
I w pkt. 72 za dużo się wkleiło
Bardzo ciekawa lista… Zainteresowala mnie pozycja nr 21, tu troche wiecej o niej

http://monarchia.org.pl/
Rzaczywiscie nr 21 kuriozalny. Szkoda, ze Pan Krol Wierzchowski nie dolozyl sobie jeszcze tytulu Generalissimusa do kompletu.
Pierwszy Tetryk… jak na tetryka niezłą ma kondycję.
Ja najbardziej zazdroszczę Królowi Wierzchowskiemu tytułu Emira
Tatarów. Sam bym chętnie został emirem chociaż jednego tatara, byle
świeżego. I dużo cebulki proszę.
A tu jest mój ukochany klasyk klasyków na temat kanapowych partyjek.
https://www.youtube.com/watch?v=LlZOPUbyB4I
Partią kanapkową może być każda partyjka, której wyjdzie niezły pasztet.
Robiłam porządek w torebce. Znalazłam
rachunek z pasmanterii za pąpony kolorowe. I co ja teraz zrobię? Nie
mogę przecież dać Sili prezentu z wbudowanym błędem ortograficznym.
Siedzimy więc, mój przyjaciel koniak i ja, i myślimy, co z tym fantem
zrobić. Jeśli ktoś ma ochotę się dosiąść, to zapraszamy. Myślenie o
pąponach nie jest obowiązkowe.
Do pąponów to by bardziej wutka pasowała.
Z wutką nie jestem w tak zażyłych stosunkach, jak z koniakiem. A wspólne myślenie to bardzo intymne zajęcie.
W pąpatyczne pąpony pszystrojona pąpa
wzieła i zagrodziła mi dostemp do kąpa,
nie siengne do koniaku, bom trohe za krutki,
wienc nieh go pije Aga, a ja hlapne wutki.
Rough Copy nie przeszli do finalu.
Ale nie mam watpliwosci, ze jest przed nimi wielka karoera, bo takiej
dobrej grupy chlopiecej, tak indywidualnej nie ma na rynku.
Do finalow przeszli: Sam Bailey – klawiszka wiezienna, nasza faworyta, 35 lat, samotna matka dwojga dzieci.
Luke Friend – znakomity, chropawy glos z ogromnym ladunkiem emocjonalnym, 18 lat,
Nicholas McDonald – 16-letni Szkot, sliczny glos, bardzo mily chlopiec
ale nie dla mnie… Ja wole bardziej drapieznych artystow. Na niego
pewnie glosowala cala Szkocja. No trudno.
Cieszy mnie, ze Luke bedzie w finale.
A tu jest 16-letni Szkot, Nicholas:
http://www.youtube.com/watch?v=PgyaAxUch38
A tu ukochani Rough Copy, ktorzy wlasnie wypadli. Spiewaja standard Raya Charlesa „Hit the road, Jack”:
http://www.youtube.com/watch?v=X9fKBwsIsyI
Ale taki sklad artystow, ktorzy przeszli
do finalu oznacza chyba, ze Sam Bailey jest poza konkurencja,
inszallah. Bp sadzilem, ze Rough Copy jest najwieksza konkurencja dla
niej.
Połączenie boysbandu, soulu i Chóru Czejanda u tych chłopaków nawet śmiszne, ale ja i tak wiernie popieram klawiszkę.
Ja glosuje na wiersz Bobika o paponach! To jest dopiero talent!
Co za dzien! Znowu trzeba wychodzic tym razem na obiad do
restauracji. Te przedswiateczne celebracje wykoncza mnie (w sensie
tuczacym), a do Swiat wciaz jeszcze daleko.
Tym razem, to nawet talęt!
Ja tez glosuje na klawiszke w pierwszym
rzedzie. Nawet fryzjerka Starej i E. tez glosuje na klawiszke. Choc ja
jeszcze lubilem bardzo taka delikatna poetke piszaca wlasne bardzo
piekne teksty, mlodziutka i sliczna, ale ona juz dawno odpadla. Takie
lesne fiolki zawsze odpadaja wczesnie. Za malo halasuja.
Zakopał raz piesek talęta w ogrodzie
i biegał jak rzepkę podlewać go co dzień,
by wyrósł mu duży i krzepki nad podziw.
A po tym ogródku koteczek też chodził
i zanim połapał się pies, co się święci,
już kotek bezczelnie mu porwał talęcik.
Że jednak ogólnie ten fakt nie był znany,
o pieska talęcie jest świat przekonany,
więc zwierz ten kudłaty nie martwi się wcale,
bo pi-ar jest znacznie ważniejszy niż talęt.
A tu jest ta poetka we wlasnej piosence na wstepnyvj eliminacjach:
http://www.youtube.com/watch?v=Ytwfea6sTpA
Oczywiscie jak ma spiewac jakies numery z big bandu czy ostrego rocka, to nie wypada tak ladnie jak w piosenkach kameralnych.
Wyłożyli mnie Bobik zupełnie nową formą literacką oraz Irek nieziemską choć polską listą, w której jest nieuchronnie coś, co nas szczeka.
Bobiku, sliczne!
Wutka pod pąpon zasadniczo może być, osobliwie rzóbrufka. Koniak mniej, co powiecie jednak na kuniak? On by pasował.
A poza tym dzisiaj się udzielałem towarzysko i kulturalnie, z czego
pierwsze było bardzo przyjemne, a drugie trudno powiedzieć. Pomylili
mnie z Ważną Osobą i obawiam się, że mój wizerunek będzie wywieszony w
internecie.
Kurcze, jak bardzo podoba mi sie ta
trzydniowa „zaloba narodowa” w RPA po smierci Mandeli – z rana
nabozenstwa zalobne we wszystkich swiatyniach, wszystkich religii, a
potem wesole lub powazne spiewanie i tanczenie w podziekowaniu za zycie
Zmarlego.
I to ze bedzie pochowany w swojej wiosce Kuni, dokad przyjada wszyscy
goscie zagraniczni (od nas jada ksiaze Karol w imieniu krolowej oraz
Cameron) . Dla nich sie buduje duzy namiot w szczerym polu. Zadnych
panteonow, zadnych awantur gdzie ma byc pochowany, Spocznie posrod
rodzinnego krajobrazu.
Ale pogrzeb dopiero 15 grudnia, a tymczasem caly tydzien dzoekczynienia.
Jak ja im zazdroszcze, ze rozumieja co jest naprawde wazne.
Nie martw się, Wodzu, wiszenie wizerunku w internecie nie musi boleć. Zwłaszcza bo rzóbrufce.
Tak, gdyby była jakaś rzubrufka.
Człowiek idzie na tom kulture, naraża się na rożne rzeczy, a potem nie
ma bankietu. No normalnie nie ma, i już, i co im zrobisz?
To bardzo nie ą ę z ich strony, tych od nie-bankietu.
No bo z tom kulturom to jusz tak jest,
że nigdy nie wiadomo, co z tego wyjdzie i jak się skończy. Dlatego tak
dużo ludzi woli sie z niom wogle nie zadawać.
Jo, i to je rychtyk powiedzone.
Wróciłam z kultury. Świetlicę oblewalim
To rozumiem. Kulturalne miejsce powinno być oblane. Nie mylić z olewaniem, co spotyka się częściej.
Z kulturalnych miejsc to się najlepiej oblewa remizę strażacką. Sprzęt na miejscu i fachowców też szukać nie trzeba…
Nie mamy remizy
Za to fachowców było od groma. Do roboty zostało trzech i dwie wsporcze baby
Chyba pójdę się kulturalnie oblać wodą z prysznica.
Po co, Ago, juz teraz sie oblewac woda z prysznica, przeciez do Swiat jeszcze cale dwa tygodnie!
Taak, woda jest szkodliwa dla skóry.
Zdecydowanie popieram Królika i głosuję na talęt.
Trochie kultury, Króliku!
W adwencie można się oblewać nawet co tydzień. To jest nasze kulturowe dziedzictwo i będziem go bronić jak remizy!
Wodza powiesili? To hyba z odsieczą tszeba!
Jaka woda, Siódemeczko? Cały czas się wszystko obracało wokół kuniaku, wutki i rzubrófki. Aga z tą wodą to tak tylko dla zmyły.
No, chyba że na zapitkę.
Z odsieczą zaraz bym poleciał, ale Wódz
sam nie miał jasności, czy powieszą, czy nie powieszą. Lepiej poczekać,
aż rzecz będzie pewna, żeby całkiem dobrej odsieczy po nic nie marnować.
Pisze się PĄPĄ!!!
Na tym kączę, bo jestem zmęczona podrurzom.
Rzubrófki to Helena całą noc ogląda przez lówcik.
Hyba.
To na wszelki wypadek dzisiaj się nie myję, bo jeszcze utonę i dopiero będzie. Potem się zobaczy. Dobranoc.
Slusznie, WW, bo… czeste mycie skraca zycie, mowi przyslowie…
Dzień dobry
ortograficzna kawa
tesz cherpata
Bardzo Duzo Dzien Dobry
Czy w tym kociolku kawa jest? watpie
Kot ze Stara maja
wyjatkowo tajemniczy usmiech
Tereny Nocne jeszcze S-Bahn pozycje
brykam
brykam fikam
Dzień dobry.
Jedni wczoraj obalili pomnik, drudzy wręcz przeciwnie:
„У Харкові збирають гроші на новий пам’ятник Леніну в Києві”.
Do roboty lecę.
Dziędobry


No i właśnie – który lud ukraiński jest Prawdziwy i należy wesprzeć jego słuszne dążenia?
Tak czy owak, z tego rysunku Raczkowskiego bardzo się uśmiałem:
http://wiadomosci.gazeta.pl/raczkowski/167411774/Marek+Raczkowski+dla+Gazeta.pl+-+9.12.2013/p
„prof. Wojciech Sadurski,
konstytucjonalista, mówił, że konstytucyjne prawa i wolności – także
religijne – mogą być ograniczane ze względu na ochronę „moralności
publicznej”.
Na ten argument odpowiada w skardze do Trybunału mec. Pietrzak. Jego zdaniemobyczaj religijny z definicji nie może naruszać moralności,
bo ona wywodzi się z tradycji i religii: „To, co od wielu wieków
akceptowane jest w tradycji judeochrześcijańskiej, nie jest i nie może
być postrzegane jako sprzeczne z powszechną moralnością i powszechnymi
ocenami tego, co dobre i właściwe. To raczej wprowadzenie zakazu
szczególnych sposobów uboju zwierząt stanowi przejaw naruszenia norm
moralnych nakazujących poszanowanie wolności religijnej, także wyznawców
judaizmu”.
Cały tekst: http://wyborcza.pl
/1,75478,15099178,Czy_Zydzi_i_muzulmanie_sa_dyskryminowani__Ubojem_rytualnym.html#ixzz2myDtUOvQ
? ? ?
(tluste – ja)
http://wyborcza.pl/1,75478,15099178,Czy_Zydzi_i_muzulmanie_sa_dyskryminowani__Ubojem_rytualnym.html
W koncu cos milego do kawy Irka.
Bo tak sobie siedze na podlodze, czekajac na kawe a to Irek moje zdejcie
wrzuca. To kawa Rysiu, inne rzeczy w kociolku beda pozniej.
http://tygodnik.onet.pl/wwwylacznie/ks-adam-boniecki-autorytetem/qpdez
Mec. Pietrzak jest durniem, przynajmniej
od strony profesjonalnej, bo od osobistej go nie znam. Jego argumenty
bardzo łatwo obalić choćby pokazaniem, jak na przestrzeni dziejów
zmieniały się nakazy moralne wywodzące się z religii (jednej i tej
samej, żeby była jasność), a zwłaszcza „przepisy wykonawcze” do nich.
A przede wszystkim kazałbym mu określić, co to jest „powszechna”
moralność. Zanim zdąży ją w sposób nie budzący wątpliwości zdefiniować,
pewnie nikt nie będzie pamiętał, o co właściwie poszedł spór.
Pozostałe szczeknięcia przekładam na popołudnie, bo teren wzywa.
Powiesili mnie. Już się nie boję
utonięcia, ale dekonspiracja nastąpiła i trzeba będzie coś z tym zrobić.
Pamiętam z książek o szpiegach, że chyba trzeba kogoś likwidować. Jakoś
tak, muszę pomyśleć.
Wodzu, w książkach i filmach o szpiegach
podają, że jak powiesili, to musisz tydzień przetrwać, żeby udało się
zmienić kody, pożegnać narzeczone, wynieść z kryjówek co ulokowane po
lodówkach, przerzucić wydrążone kamienie na drugą stronę płotu, a resztę
wyprowadzić przez Rumunię do Sewastopola, a potem przez cztery serwery
dla zmylenia śladów. ewentualnie można bohatersko lec, ale koniecznie
przy pierwszym spotkaniu oko w oko
Entliczek-pentliczek wyruszyl w swiat.
Zapytałam w piątek Ammado, dlaczego
I że zadając im to pytanie, de facto potwierdziłam fakt dokonania wpłaty, w związku z tym już nic nie muszę podawać.
Szopka, nie procedura.
domagają się ode mnie podania fragmentu numeru karty. Dostałam dziś
odpowiedź, że to w trosce o moje bezpieczeństwo.
Dobra, zacznę od żegnania się z narzeczonymi. Czy entliczek-pentliczek to jakiś tajny kryptonim?
Nie, WW. Entliczek-pentliczek to jest temat i tytul obecnego wpisu Bobika. Czytales?
Ale nie ma chyba przeciwwskazań, żeby
akcja rozstawania się przez Wodza z narzeczonymi odbywała się pod
kryptonimem Ętliczek-pętliczek albo Pąpon (nie „pąpą”, Nisiu, bo wtedy
się będzie mylić z narzędnikiem słowa „pąpa”)?
Może też Ętliczek być dla narzeczonych, a Pąpon dla serwerów lub odwrotnie.
Chociaż właściwie tym udziałem w rekonspirowaniu Wodza strzelam sobie w stopę, bo sam chciałbym wiedzieć, gdzie też on wisi.
Bardzo mi się dziś przyjemnie biegało po
terenie, bo co chwila się chichrałem, przypominając sobie Helenę
obserwującą rzóbrufki przez lówcig.
Kocie, co mi Kot amputuje?
Ja tylko szukałem drugiego dna. Wypada iść do nażyczonej z rzóbrufkom? W celach pożegnalnych.
Do nyzyczonej wypada. Tylko nie
zapomnij, Wodzu, kubraczek-niewidek konieczny. Zeby z robaczkiem nikt
nie smial Cie pomylic. Nazyczona w szczegolnosci.
Entliczek pozygnalny z nazyczona. Petliczek pzywitalny z nastepna.
Do porzyczonej w celach nażegnalnych to
ja bym poszedł z butelkom sprofilowanom (z jednym dnem starczy). Znaczy,
z rzóbrufkom do ekoterrorystki, ze soplicom do postszlachcianki, ze
zwykłom wutkom do lewaczki, a do prawaczki z wodom bżozowom.
Nie amputuje tylko pilnuje wlasciwego czytelnictwa.
Czytelnictwo okej, tylko nie zacznij
przypadkiem, Mordo, pilnować ortografii, bo zamiast pójść robić kolację,
będę musiał siedzieć i kasować komentarze.
Chyba już po Majdanie kijowskim.
A czy miejsce powieszenia, WW, jest objęte tajemnicą?
Nie wiem, Mar-Jo. Trochę sprzeczne te informacje.
Dopiero przyszłam z miasta.
A może już czas na sporządzenie listy
Przyzwoitych Recenzentów? Czasami człek zagląda do Sieci, by wskazówkę
„kupić – nie kupić – potargować” znaleźć, ale o ile z kulinariami sprawa
wydaje się prosta, z książkami jest czarna rozpacz i myszkowe
kopiarstwo i bezdenny smutek.
Ojej, miejsce powieszenia powinno zostać
tajemnicą wąskiego kręgu, Siódemeczko, a że się do niego zaliczasz,
zaraz prześlę namiary prywatnie. Gdyby ktoś jeszcze nie mógł wytrzymać,
to bardzo proszę. Tylko niech to zostanie w naszej wielkiej,
patologicznej i dysfunkcyjnej rodzinie.
Teraz wiem, o co chodziło z tymi szpiegami i likwidowaniem. Likwiduje się fotografa. Za późno się douczyłem.
Czy sa tu przypadkiem specjalisci od polskich piw?
Wydział Szyfrowania też się zgłasza w
sprawie przesłania miejsca powieszenia na priva i obiecuje nic nie mówić
o sznurku wprost.
Lisku, to zależy, jaki specjalizm masz na myśli – ilościowy, czy jakościowy.
Jakosciowy
Andsolu, obawiam się, że z internetowymi
recenzjami jest to samo, co z takimż dziennikarstwem – pisać każdy może
i nawet nie zawsze forsy się za to domaga, ale – jak to mawiali w
krakowskiem – za psie pieniądze psi psie mięso jedzą. A całkiem bez
pieniędzy biedni psi muszą głodować.
To obawiam się, że nie ma specjalistów. Wiem tyle, że trzecie zawsze da się wypić, a czwarte jest całkiem dobre.
Ale powiedz o co chodzi, Lisku, to będziemy mogli chociaż poudawać, że się znamy.
Wielce uprzejmie proszę o namiary na wielki wizerunek Wielkiego Wodza.
Osobiście preferuję koniak i nie mam zdania.
Lisku, moja rodzina pije łomżyńskie eksportowe. Ale nie jestem pewna,
czy ono jest dobre, dlatego, że jest dobre, czy dlatego, że jest
łomżyńskie. Lokalny patriotyzm.
Wizerunek jest za mały. A jak na ślepawego psa trafi, to nawet wiele za mały.
Ostatnio poszukuję piw z lokalnych browarów i trafiają się całkiem dobre np.
http://piweczko.net/zdjecia/miloslaw%20pilzner.jpg
Albo to
http://i.iplsc.com/ksiazece-jasne-ryzowe-to-idealna-propozycja-na-lato/0002BYP4V9OOEV8H-C116-F4.jpg
A czego konkretnie Lisek szuka
Lisek szuka identyfikacji nastepujacego
produktu: pare lat temu pilam w Polsce bardzo dziwne piwo: b. ciemne,
prawie czarne, geste i oleiste w konsystencji, nieprzezroczyste. Byly
dwa warianty, jeden slodkawy, drugi mniej slodki i z lekka gorycza.
Alkoholowe. Poniewaz byly nalewane „z beczki”, tz z kurka, nie moglam
przeczytac nazwy, pytalam i cos mi odpowiedzieli, ale to bylo troche
niewyrazne i nie zapamietalam. Byly swietne i zupelnie niepodobne do piw
ktore znalam. Czy ktos zna cos takiego..?
To mógłby być jakiś porter. Jest ich kilka, a wyglądają tak
http://2.bp.blogspot.com/-XL0pTR2XszU/URfD79md2LI/AAAAAAAABM8/oDgknioF0M8/s1600/porter_lodzki_3.jpg
Hm. :rolleyes: To do Liska.
Nie przepadam za słodkim piwem.
Może to było jakieś regionalne.
Sam opis jest pewnie charakterystyczny dla wielu porterów
Wizerunek mały, ale daje pogląd na całokształt.
Irku, rzeczywiscie pilam to w Lodzi, wiec bardzo mozliwe ze masz racje
Dzieki!
Pytalam wtedy barmana, ale baknal cos pod nosem z mina mowiaca „alez to oczywiscie xyz, jak mozna nie wiedziec.”..
Wielki Wódz, re Likwiduje się fotografa,
był jakiś fajny film o mafiosos (czy to nie w Meksyku akcja), gdzie
dociera się do zdjęć szefa i rodziny zabijając fotografa w ubikacji i
biorąc jego aparat. Ponieważ teraz jesteś specjalistą od zdjęć to może
pamiętasz tytuł filmu? I czy się dobrze kończy. Oraz co to znaczy dobry
koniec.
W razie posiadania wolnego przedświątecznego czasu mogę mieć więcej niesłychanie istotnych pytań.
Siodemeczko, swietne to bylo, cos w rodzaju koncentratu piwa
Bardzo aromatyczne. Mocne…
kapie……. wlasciwie kropi, to tu to tam, kap kap kap……..
wiadomo ciagle jeszcze jesien
Jak wszyscy ogladaja wizerunek, to i ja
WW, a dzida, co z Twoja dzida? machnij i po problemie, jakby jednak co, to – lec – fomy uwazam za rozsadne
nim znikne
cos do czytania, dlugie, lewicowe (?) i stare (1924) napisal tata Wandy ( zgadnij ktorej Wandy, czytelniku
)
http://lewicowo.pl/polska-dla-polakow-czy-polska-dla-wszystkich-obywateli-polskich-sprawa-mniejszosci-narodowych-w-polsce/
Ja też chętnie wisielca obglądnę
Wszystko wskazuje, że tego piwa już nie ma, w ostatnim czasie
nastąpiły liczne porządki na piwnym poletku i od nowa będziemy się
dorabiali lokalnych browarów ze smacznymi piwami.
To mógł być Czarnków – ostatni z małych, który niedawno niezależność stracił.
za Liskiem i Bobikiem, polecam bardzo „Motlowe Marynarki”, szukajcie, ogladnijcie WARTO
pstryk
Moze ktores z tych, lisku?
http://www.pastemagazine.com/blogs/lists/2010/05/10-great-malty-dark-beers.html
Temu dżenderu zajrzo w zęby
http://annadryjanska.natemat.pl/84521,jak-kosciol-katolicki-zarabia-na-gender
I tera wzeno i na nich donioso te feministki, tfu!
Kroliku, jestem prawie pewna ze to byl porter lodzki, tz porter baltycki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Porter_ba%C5%82tycki
Rzeczywiscie czarny jak smola ten porter.
A tu nasz Pucolowaty Morderca w calkiem jawnej akcji:
http://www.theguardian.com/world/2013/dec/09/north-korea-kim-jong-un-purges-uncle
Ma dopiero 30 lat! Co bedzie robil jak sie rozsmakuje we wladzy!
Szukalim, marynarek nie ma.
Malutki fragmencik na Tubie.
Króliku, wujek był prawą ręką, więc chyba nie powinien być zdziwiony.
Odpowiadając ansolowi na problem
recenzentów, myślę, że trzeba szukać przy pismach lub witrynach, które
zajmują się zagadnieniami ineteresującymi szukającego.
Są działy poświęcone książkom w Gazecie wyborczej, Polityce, TYgodniku Powszechnym.
Ja często korzystam ze strony http://lubimyczytac.pl/
Np w GW http://wyborcza.pl/0,75517.html
To ciągle do andsola.
Siodemeczko, ale po co sobie odcinac prawa reke… Ten mlody zle skonczy, mam nadzieje!
Mam na myśli, Króliku, że od wuja się uczył.
Żal mi ludzi, poddanych krwawemu rezimowi i praniu mózgów, nie wuja.
A mówił pan Zagłoba: kiedy ojcu nie stanie, wuja słuchać będziesz.
(jestem tak prostacki, że się tego wstydzę)
Nosil wuj razy kilka!
Ja też jakoś nijak dla Kimowego wuja współczucia nie mam. Ani dla ojca.
Zresztą, jak rewolucje pożerają własne dzieci, to czemu nie miałaby pożerać wujów?
Nie trzeba wujowi wspolczuc, ale pozbywac sie go w swietle kamer swiadzy o temperamencie Kima. Oj bedzie sie tam dzialo.
A co, niech robią w pluderki aparatczycy.
Makabra.
Krwiożerczy pucuś już wcześniej zaczął
pokazywać, co potrafi. „Za rozwiązłość” jego była partnerka zapłaciła
głową, więc można powiedzieć, że wujowi i tak się upiekło.
Ciekawe, czy wuj zna starą anegdotę z puentą a mog ubit?.
Zna, bo pewnie sam juz ubity!
Ja też już się trochę zaczynam czuć jak ubity, więc przejdę do pozycji kłębkowo-horyzontalnej. Dobranoc.
Branoc. Pora.
Tylko jeszcze rzucę okiem w lófcig na helenkowe rzóbrufki.
Jelonek lize slupek.
Caly dzien czekalem i cieszylem sie, ze zobacze program historyczny o
greckiej mitologioi, prowadzony przez jakiegos bardzo utytulowanego
p[rofesora z Oxfordu, histpryka. Wszyscy lubia greckie mity, a ja
sczegolnie. I ten profesor bardzo ciekawie zapowiedzial na wstepie co
uslyszymy i zobaczymy w progeramie. Az sie trzaslem z podniecenia i
oczekiwania.
A potem zaczalem przysypiac pod wplywem motnotonnego glosu profesora z
Oxfordu. Bardzo dzielnie walczylem z przysypianiem, ale bylo to jak
sluchanie wlaczonego na glos kindle?a: zeby nie wiem jak ciekawe, ale
kot usypia po chwili.
Wreszcie wsciekle wylaczylem tv i poszedlen na dol aby skontrolowac lodowke.
Teraz jestem zly na siebie.
Temu Oxfordowi znacznie bardziej do prowadzenia programow udaly sie panie profesorki. Co jedna to lepsza.
Dzień dobry
kawa?
Podobno z rana jak śmietana
herbata (jak smietana
)
szeleszcze
brykam
bryk
fik
fik
fik
brykam fika
brykam fikam
Nagroda im. Heleny dla Kota za histpryka
Dzień dobry
Nagroda koniecznie! Histpryk, zwłaszcza w kontekście sennego
przynudzania, jest wzniesieniem się na niebywałe wyżyny metaforyzmu.
I coś zabawnego na śniadanie. Prezes ponoć lekceważąco wyraził się o
Gowinie, że jest „tylko wysoki i przystojny”, co doczekało się w necie
takiego komentarza:
naciskam_na_laptop
W pisie pojawił się silny sygnał jak interpretować pojęcia „wysoki” i
„przystojny”. Krążą pogłoski o tym że A.Hofman chwilę później uległ
głębokiemu atakowi depresji. Oczekuje się na dalsze akty frustracji i
desperacji w tym środowisku.
A, co Wam będę żałował. Jeszcze jeden zabawny tekst dorzucę.
http://jazdzewski.blog.polityka.pl/2013/12/10/wielka-konserwatywna-rewolucja-grudniowa/
Z chorych, zle widzacych slipek Kota
oczywisciue mozna sie wysmiewac ile kto chce. Jeszcze lepiej bylioby
gdytby Kot byl np kulawy. Wtedy mozna padac ze smiechu.
Z czazem moze kulway tez bedzie.
Kocie, jak z moich wierszyków się chachrają, to jest wyśmiewanie, czy wyraz uznania?
Kulawe kocie ślepka takie robią śliczne wynalazki, że grzechem byłoby
ich nie zauważyć i się nie pośmiać. Ale z wyśmiewaniem tego mylić nie
należy.
Lecę pokoktajlować. Do popołudnia.
Kocie, to nie wyśmiewanie, tylko radosny wyraz uznania dla Twoich literówek.
Są one niezwykle trafne i zabawne przy okazji. Niejeden językoznawca chciałby mieć Twój talent.
I jestem głęboko przekonana, że te najlepsze z nich nie powstają
.
przypadkowo, tylko podświadomość kieruje ruchami Twoich upazurzonych
łapek
Dzieki, Bobiku, za rewolucje grudniowa. Dzien chmurny a taka rewolucja gwarantowanie rozchmurza!
Owocnego koktajlowania, Bobiku.
Dzień dobry wszystkim.
Pora zakasać rękawy, swieta za pasem. Coś mi w tym roku wszystko na opak idzie.
Kocie, nadgrody im. Heleny to wyraz miłości do Ciebie i Heleny.
Oczka źle widzące ucałujemy, po główce pogłaszczemy, literówkami będziemy się zachwycać.
No juz dobrze, dobrze, nie gniewam sie….
Irku, dzieki za piwna kawe

Histpryk swietne, b. przydatny termin
Bobiku, szampanskiego koktajlowania
Dzień dobry
Poproszę Wodza, jeśli jeszcze można
Siódemeczko, udało mi się zawieruszyć świętą świąteczną karteczkę.
Miałam na niej to, co jest zawsze. Z ilościami, składnikami, kolejnością
wykonania. Lista zakupów pisała się sama. Notes jest, okładka jest,
karteczkę wcięło
Z opóźnieniem (bo jednak czasami sypiam) dołączam mój głos oburzenia w wujowej sprawie. Precz z ziobryzacją Korei Północnej!
To opóźnienie przez spanie będzie opłacę daleką pozycją w linii hołdów przed wizerunkiem WW, ale oczywiście ja też, ja też chcę.
Co do recenzji, mt7, chyba niejasno przedłożyłem problem. Nie w tym
mi rzecz co czytać i gdzie są wartościowe drogowskazy, ale – gdy mam
autora i tytuł – jak znaleźć sensowne recenzje? Z lubimyczytac.pl
korzystam często, ale ich stałym problemem jest oddawanie energii nie
temu, co czytane, ale czytanemu i polubionemu. Da się to zrozumieć: „a
co będę marnował jeszcze więcej czasu na książkę, która na to nie
zasługuje”, ale przez to recenzja często jest synonimem adoracji.
Wyczytalam w jakims komentarzu u Sasiada
ze powstala Duchowna Rada AntyGenderowa, zwana w skrocie DRAG. Czy oni
naprawde nie wiedza co to jest Drag (Queen) ?
Rozdają obrazki z Wielkim Wodzem
Byłem grzeczny
Adwentowa kolęda Wielkiego Wodza
To mogl byc zart, Lisku, ten DRAG.
W takim razie bardzo udany
Celebryta ze mnie robicie? No dobra. Nie
mam wszystkich adresów, to zrobimy tak. Bardzo proszę kol. Bobika z
Wydziału Szyfrowania, i upoważniam, żeby wysłał linki spragnionym. Jak
tylko wróci z imprezy i trochę przetrzeźwieje.
Heleno, zajrzyj do poczty.
Z atencją celebrujemy celebrytę
pada
WW, masz dzide? masz! jestes wiec celebryta!!!
w Telewizji Trwam obchody Radia M., sluchacze zjawili sie tlumnie…….
http://3.bp.blogspot.com/-Z95j6-G1rtw/UqYrWBZSTrI/AAAAAAAABuA/h77v8CmvSV8/s1600/PRZYSZŁOŚĆ+NARODU.png
a to jak dzida WW, doskonale i niezbedne
http://1.bp.blogspot.com/-oINNCUjaaqc/UqT0HXmD7zI/AAAAAAAAO5E/ccx1g-GWY9k/s640/P9020726.JPG
No nie, Wódz nie jest celebrytą! Celebryci są znani z tego, że są znani, a Wódz jest znany z tego, że jest Wielki.
Wy nie?
Bobiku, mam nadzieję, że koktajle były fachowo zmieszane. Oszczędzaj
się, Piesku: wichury, koktajle, świąteczny harmider – to sporo dla
jednego średniej wielkości psa. Nie przyznawałam się, ale póki wiało,
trochę wściekła chodziłam,
Posłałam wodzowski wizerunek do Irka; do
Haneczki nie mam namiarów, ale Irek chyba ma, także jeśli jeszcze nie
machnąłeś łapą, Bobiku, to już nie musisz.
Ja też chcę
W sumie jestem teraz trochę bliżej WW niż zwykle
Aha, zapomniałam, jak kto nie czyta Dywanu, to nie wie – pozdrowienia z Gdańska.
Kierownictwo jak szarża ułańska.
Posłałem Prominenta (to brzmi słuszniej niż celebryta
) Haneczce, Kierowniczce i Andsolowi. Napawajta się.
A ja nie chcę, wolę dać się ponieść wyobraźni
.
A ponadto, mogłabym się rozczarować, gdyby nie był taki wielki jak
.
mniemam. A że wyobraźnię mam bujną, to WW jest naprawdę ogromny, bije na
łeb posążek świebodziński
A ja, ja, ja, dlaczego ja nie dostałam Wodza? Gorsza jestem cy co???
Pani Kierowniczce macham z niewielkiej
oddali. Kultury to mam na razie potąd, więc się nie wybiorę do Gdańska.
Zresztą nie ma biletów.
Nie gorsza, Nisiu, tylko później krzycząca.
Ale już do Ciebie przekliknąłem.
Welcome home, Bobik. Zjedz cos, bo
koktajle na pusty brzuch, to chyba nie jest dobrze. Sam sie zastanawiam
co by tu takiego pozytecznego wtrzachnac zanim zasiade przed
odbiornikiem, gdzie dzis na jednym z kanalow maja opowiadac o mozgach
psychopatow. No, te mnie zawsze interesujom.
Tak, trochę cebulki, sól, pieprz i mózg psychopaty robi się całkiem interesujący.
Tabasco.
Dzień dobry.
Zjadłam własnoręcznie przygotowany rosół z polskiej kury. Na pohybel Steckrübeneintopf!!!!
Co jest z WW? Nie kumam nic a nic.
Bobique, dzięks. Czuję się należycie dowartościowana.
Nieee. Mozg psychoatow nie nadaje sie do jedzenia, bo zawiera priony. Z tego sie pozniej zapada na chorobe wscieklej pawlowicz.
Mar-Jo, WW objawił się wybrańcom
Gdyby tak jeszcze z dzidą…
Bobik ma moje namiary i wolną łapę na udzielanie
Dzisiejsza Pawłowicz to przeze mnie
Wczoraj zastanawiałam się do Pyry, gdzie też pani osłanka tak długo i cicho się podziewa.
Jakie wspaniale danie wymyslila sobie
Stara na cukrzyce! Tabouleh z kaszy gryczanej i duzej ilosci
szczypiuorku, bazylii i dzikiej rukoli!
Mozna do tego chyba dorzucic krewetki? Nastepnym razem bedzie z krewetkami, ale nawet i bez, jest wspaniale!
Jestem grzeczny
Jestem grzeczny
Jestem grzeczny
W nagrodę idę na basen
A ja właśnie wykańczam prapolski
krupczyk na żądołkach. Zara bedzie. Zapraszam. A potem dane żądołki w
sosiku koperkowym, a jakże.
Nie rzucim krupy, skąd nasz ród!
A propos bazylii itp jestem na etapie kupowania nożyczek do ziół.
Na basen to chyba za kare?
Królowa śniegu w Kijowie
Kocie, to łaskawość WW że basen
Irek w wodzie wdzięcznie chlupczy,
a tu Donald Polską kupczy!
Nisia krupnik żre z żądołków,
a Ojczyzna w czarnym dołku!
Stara pichci se tabuli,
a kto w zimie kraj utuli?
Mar-Jo polską kurę męczy,
gdy w okowach Polska jęczy!
W.Wódz móżdżek se przyrządza,
a tu na chleb brak pieniądza!
Haneczka taszczy zakupy,
kiedy cały rząd do d…!
Bobik się w koktajlach nurza,
a tu Ruskie u podmurza!
Wstydź się, plemię ty Bobicze,
już ja z tobą się rozliczę
i opary hedonizmu
zmienię w powiew patriotyzmu!
w patriotyzmu wręcz huragan
zmienię cały ten bałagan
albo pognam was za Łowicz
i blog zamknę.
K. Pawłowicz.
Kocie, danie super! Krewetki mozna (preferably nie smazone).
U mnie zaczela sie zima prawie z dnia na dzien. Tydzien temu bylam na
telawiwskiej plazy, a jutro w Jerozolimie i na polnocy zapowiadaja
snieg
Czy oprocz Prominent mozna takze powiedziec Eminent?
plemię ty Bobicze
Nisiu
dla frakcji i posiadaczy Chrome, apel pisarzy:
http://www.faz.net/aktuell/feuilleton/buecher/themen/autoren-gegen-ueberwachung/demokratie-im-digitalen-zeitalter-der-aufruf-der-schriftsteller-12702040.html
Tylko nie eminent! WW mógłby to uznać za uwłaczające i miałby pewne podstawy.
fajny kawalek (moj ulubiony Jerzy Piotrowski)
https://www.youtube.com/watch?v=DPtm7agwbUQ#t=30
Mój też był ulubiony, ale potem był w zespole Kombi, który Gra i Trąbi.
Eeee, minent. To jest rzeczywiście trochę uwłaczające. Czcigodny Minent, może bardziej w tym kierunku, jeśli łaska.
Nisiu, nie czytaj pierwszego maila, bo jego złośliwa maszyna i tak unieczytelniła, tylko od razu drugi.
Minent to taki, co robi miny do tych fotek, które potem są wieszane?
Nie śmiem prosić , Haneczko.
Dlaczego eminent jest uwlaczajacy…? Bo ja tak napisalam w mailu
Wodzu, my intentions were good!
El Al Israel Airlines proponuje tanie
loty z B. do Izraela, bardzo tanie, niemoralnie tanie, ale ciagnie mnie
do takich smakolykow
https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1053214_10151713014063516_862655904_o.jpg
Ee, czepiacie sie,
http://pl.wiktionary.org/wiki/eminent
Rysiu, no wlasnie! Przylatujecie ?
sie mysli Lisku, sie zobaczy
rysberlin 10 grudnia 13, 15:40 – Rysiu, przepiękny ten kamień pogody, aż zazdrość. Chciałbym umieć robić takie.
Co to jest na obrazku, oświećcie mnie? To jest dobre?
Podejrzewam, że to coś okropnie mordoklejskiego. Dla kogo dobre, dla tego dobre.
Dzięki, andsolu, za wzmiankę o kamieniu pogody, bo ja go przedtem przegapiłem, a teraz też się mogłem zachwycić.
Tak mnie setrnie ubawil poemat Nisi, ze z wrazenia polknelam ledwo nadzuty kawalek gumy nicorette!
Chalwa.
Czy Polska jest najbardziej rozrywkowym krajem Unii?
http://wyborcza.pl/1,75478,15112785,Mamo__czy_jestem_zaszczepiona_na_gender_.html
Nie wiem, jak wygląda aktualny ranking
rozrywkowości państw Unii, ale Polska na pewno jedno z wyższych miejsc w
nim zajmuje. Nie należy jednak całej zasługi przypisywać genderowi.
Inne działki też się starają. Tu np. jest bardzo rozrywkowy kawałek o
tym, że ma być ukarany chłopak, który zrywał nielegalne reklamy, nie da
się za to ukarać wieszaczy tych reklam, bo nie ma takiego przepisu.
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,15099448,Student__ktory_niszczyl_reklamy__nie_chce_kary__I.html
Dziki w estonskim lesie, mlaskajace!
http://www.eenet.ee/EENet/siga.html
(lesna kamera live)
Lubię humor absurdalny – ale nie aż tak.
Nazwa „chalwa” to po arabsku „slodycz”, chalałłe.
Mar-Jo, cokolwiek by to nie było, śmiej
No cóż, chałwę możecie zrzucić na mnie i dyskretnie się oddalić
Nisiu
Ale fajna ta estońska dzicz!
Chałwa i tak lepsza od bakławy. Ta to dopiero plomby wyciąga.

A wszystko przez ten cholerny syrop, w którym wytaplane jest całkiem właściwie niezłe ciasto.
Ja już zdołałem moich orientalnych klientów przyzwyczaić, że jak mnie
chcą poczęstować bakławą, to wyłącznie niezalaną syropem. Oni to
życzenie uważają za zdumiewające dziwactwo, a niezalaną bakławę za
niejadalną, ale na szczęście nie odważają się sprzeciwić i częstują tak,
jak chcę.
Ago, to tępa, zakamieniała głupota. Groźna, bo judzi i poluje na genderczarownice.
Może fajna estońska dzicz pomoże nam
bronić oparów hedonizmu? Ja się już okopałam i będę walczyć do
ostatniego chichotu i do ostatniej kropli koniaku.
Chałwa!!! Wyglądała chałwowato. Jak coś zostanie po Haneczce, to ja stoję drugi.
Te Psy to dziwne stworzenia są.
A dziki, jak chcecie znać moje zdanie, to oni nie majom kultury przy jedzeniu.
Haneczko, ja o karalnym niszczeniu
nielegalnie wiszących reklam. Co do polowania na gendera i jego yzm też
uważam, że jest groźne. Tylko powoli zaczynam powątpiewać o głupocie.
To, że jeden czy drugi biskup ruszył na łowy, pomyliwszy łanię ze
smokiem, niestety, nie dziwi, ale skala i czas trwania akcji sugerują,
że ma aprobatę i jest podsycana przez samą górę hierarchii. A tam chyba
ktoś, do licha, rozumie, czym nie jest gender? Czyli nie głupota, a
cyniczne podpuszczanie tłumu i podsycanie nienawiści.
Nikt normalny w to nie wątpi, Ago, że ma
aprobatę itd. Do głupoty naszej drogiej hierarchii (jako organizacji)
jest daleko, jeden z drugim biskup może być kretynem i jest, sztuka
polega na tym, żeby sprzedać kretynizm jako obowiązujący wzorzec. Mając
wśród owiec 90% jeszcze większych kretynów to się da zrobić.
No przecież właśnie to sprzedawanie jest głupotą! Durnie sieją wiatr i myślą, że ich potem nawet zefirek nie muśnie!
Wielki Wodzu, stań obok mnie. Starą metodą: ja podzielę zrzucone, a Ty wybierzesz
Świadome wciskanie kitu ludziom, którzy
Oraz najwyraźniej, podobnie jak rozwieszanie nielegalnych reklam, niekaralne.
wierzą swoim duchownym, granie na wadach własnej owczarni i podsycanie
kłamstwami jej głupich lęków, aż do rozbudzenia agresji jest obrzydliwe i
niewybaczalne.
Oni sami się ukarzą, Ago. Sami się zdmuchną. I mało kto będzie po nich płakał.
Helenko i Lisku, odpisałam.
Nie było mnie parę godzin.
Tylko zanim się zdmuchną to jeszcze współobywateli nieźle wydmuchają.
Dobra, ja tylko chciałem przypomnieć, że granie na wadach własnej owczarni i podsycanie kłamstwami jej głupich lęków, aż do rozbudzenia agresji
jest opisane w papirusach, zdaje się. Jeśli nie ma tego na glinianych
tabliczkach, to znaczy, że się potłukły. A najgorsze, że to zawsze
działało.
I trzeba to będzie wytrzymać.
Oj, dobranoc
Ale jest pewien postęp: czarownice palili i topili, a z genderhołotą tylko nie chcą rozmawiać. Na razie.
A ten pan na rynku w Jerozolimie chodzi i
częstuje swoimi chałwami. Kawałki nieduże ale jeśli chodzić cały dzień w
różnych przebraniach, to można zdrowo niezdrowo utyć. Nie trzeba się
spieszyć, on nie przestanie, on to tak ma chyba od 40 lat.
Możecie sobie wyobrazić WW połowicznie z dzidą, a połowicznie bez? Ja też nie, ale z Kotem to już może się udać.
(To jest wkład mojej żony do Koszyka, choć ona chyba o tym nie wie).
Znaczy, wkładka mięsna.
Ni ma takich źwirzów i żadne fotki tu nie pomogą. Ni ma i juszsz.
Ach, Nisiu, bo ty poszłaś wprost do super-krowy? Nawiasem, widząc ją odechciewa się wołowiny.
Kiedyś wymyśliłem kołową zegarowo skierowaną peerelowską świnię,
rosła w kółko (wielkości paru kilometrów) i gdy szynkę miała w okolicy
godziny 8, a głowa już dochodziła do 4, odcinano ze dwie godziny szynki,
żeby jej nie zapętlić. Widzę, że moje makabreski ekologiczno-ustrojowe
dzisiaj są brane na poważnie.
Andsolu, nie do krowy. Tego homarka bym chętnie nadgryzła (po rozpancerzeniu, rzecz jasna).
To idzie szybciej niż przypuszczałem, dbałość o biednych aż wzrusza, doprawdy…
Ale, ale, czy to czegoś nie przypomina?
http://wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/wielka-brytania-powstaja-sklepy-tylko-dla-najbiedniejszych/vlh9g
A myślałam, że już nic mnie nie zdziwi…
http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,15098929,Felieton__Pejsaty_kornik_niszczy_Puszcze_Bialowieska.html
Makabra. Myśmy chyba oszaleli.
A propos krowy (ohydna, masz rację, A.),
znowu widziałam mój ulubiony znak drogowy – koło Mirosławca, bo
przejeżdżałam tam w niedzielę. Uwaga, żubry. Jakoś mi przyjemnie, kiedy
mam świadomość, że w lesie sobie one żyją spokojnie. Ale faktycznie,
wyłażą na szosę niczym łosie na Podlasiu.
Chyba tylko TIR nie bałby się bliskiego spotkania.
jedna taka: a bo to coś nowego z tą perfidią żydowską? My tak mamy już w głowie od dawna, zerknij choć na to: http://izraelczyk.pl/news/?q=node/1897
I słoneczny uśmiech na dobranoc: http://3obieg.pl/wp-content/uploads/2013/08/OBLICZE-P-O.jpg
zeen, a widziałeś ogłoszenie, że w Stanach Walmart zbiera na święta dla ubogich?
Dla ubogich pracowników. Swoich własnych.
Już mam tę linkę.
herbata
herbata herbata
brykam
kawa
brykam fikam
brykam fikam
brykam fikam
Dzień dobry
zgodnie z życzeniem – herbata
Dzien dobry
Za oknem deszcz…
Kawa
Jedna tako, pejsaty kornik…?
Przy drzwiach zapewnie czekali na prelegenta uprzejmi pielegniarze
Walmart ohydnie cyniczny („niech zamozni pracownicy wspomoga biedniejszych, ja popatrze”)
Dzień dobry
Lisku, przy drzwiach czekały raczej kwiaty, wiwaty…
Ktoś wie, co u Moniki? Może przegapiłam wieści, a tam mocno mrozi.
Zeen 00:12. Mnie niczego nie przypomina,
procz starej dobrej dobroczynnosci, ktora zawsze staram sie w miare
skromnych mozliwosci wspierac (w niedziele wrzucilam pare monet do
skarbonki Armii Zbawienia, ktora bardzo szanuje i zawsze sie ciesze gdy
spiewaja na ulicy).
Jesli znalazlo sie grono przedsiebiorcow i ludzi pragnacych pomagac
biednym i postanowili zalozyc sklep „za matowymi szybami”, to temu tez
przyklasne. Lepiej gdy taki sklep bedzie istnieje niz gdy nie istnieje.
Mam wrazenie, ze Ty tak nie uwazasz, czy sie myle?
Dzień dobry

Nagle się pojawiło tyle rzeczy, które chciałbym skomentować i to nie
jednym zdaniem, a tu ja na złość zalataństwa mam dziś dużo.
No, nic, będę próbował wedle możliwości, jakie czas mi łaskawie wydzieli.
Z pejsatym kornikiem jest możliwe, że
prawda leży gdzieś pomiędzy (choć niekoniecznie pośrodku) – nie aż
wiwaty i na pewno nie pielęgniarz.
Mam wrażenie, że takie kornikopodobne teksty stały się w pewnych kręgach
rodzajem rytuału, który się powierzchownie odbębnia, w ogóle nie
zwracając uwagi na jego zawartość. Stąd brak reakcji na największe nawet
idiotyzmy. Po prostu nikt tego nie słucha, jak dawniej partyjnych
przemówień. Wszyscy znają tylko pewne słowa-klucze, po których należy
bić brawo i budzą się tylko wtedy, kiedy te słowa padają, a reszta
spływa jak woda po gęsiach, nie dotykając skóry.
Nie mówię, że to jest mniej niebezpieczne. Wręcz przeciwnie, to jest
bardzo groźne, bo największe głupstwo i najgorsze draństwo można w ten
sposób ludziom wcisnąć, przy ich biernej aprobacie. Może nie będą
wiwatować, ale podążą jak stado baranów w każdym kierunku, w którym
ruszy przewodnik.
No nie wiem, Heleno. Brać jest znacznie
trudniej niż dawać. To bywa bardzo upokarzające i piętnujące. Sklepy z
niechcianymi resztkami tak, ale niech będą dla wszystkich. Tak, jak
proponują, to jak wydzielony śmietnik dla śmieciowych ludzi.
Bobiku, seminarium naukowe Lasow
Panstwowych w ktorych prelegant tlumaczy smiertelnosc drzew tym ze one
utracily sens zycia? Bez pielegniarza…??
Zydzi, czy ktokolwiek badz inny, genetycznie ukierunkowani na tworzenie sztucznego świata? I to nie SF?
Rozumiem ze Lasy Panstwowe zapraszaja do uczestnictwa w seminariach lokalnych prominentow (dobrze?
) , by zapewnic sobie ich wspolprace, ale to nie jest normalny poziom
normalnego laika. Ciekawe ze znowu Bialystok, chyba bede sie bala
zwiedzac te rejony..
do mojej wzorajszej linki. to z Wwyborczej:
http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,15106620,Inwigilacja_narusza_prywatnosc_i_zagraza_wolnosci_.html
http://www.theguardian.com/world/2013/dec/10/surveillance-theft-worlds-leading-authors
do przegladu pozycji
brykam
fikam
Lisku, ani przez moment mi nie przeszło przez łeb, że to jest normalne.
Oczywiście, że psychiczne, tylko – wedle mojego podejrzenia –
pielęgniarza nikt nie zawoła, bo po prostu nikt prelegenta nie słucha i
nie zauważa, co on wygaduje.
Reszta potem, bo na razie muszę się oddalić.
Ano, Lisku, naród bez protestów łyka jak kluski największe bzdury.
I czuje się z tym dobrze.
Paradoksem jest, że ino ta brzoza nie utraciła sensu życia, a
.
przecież powinna być szczęśliwa, bo zbliżyła się znacznie do etapu
pocięcia na deski, jako że ułomną została
Zostawiajac na chwile na boku pejsate korniki, powroce do sklepu, a raczej do reakcji Haneczki.
Tak, brac bywa trudno, ale po trzydziestu paru latach zycia w panstie
opiekjunczym, spotkalam tylko jedna taka osobe, ktora nie chce brac tego
co sie jej absolutnie nalezy, bo jest zbyt dumna.
Nie da sie jednak ukryc, ze wszsytkie pozostale osoby korzystajace
pelnymi garsciami z dobrodziejstw panstwa opiekunczego, nie maja zadnych
skrupulow gdy chodzi o branie i uwazaja czesto , ze nalezy sie im
znacznie wiecej, niz system jest w stanie wysuplac..
Panstwo opiekuncze, nawet najbogatsze, nie jest w stanie dac wszystkim
tyle zeby zyli na tym poziomie na ktrorym zyje np ja sama po 35 latach
pracy zawodowej i nie obarczona dziecmi. Bo oprocz wlasnych biednych i
potrzebujacych musimy jeszcze pamietac o ofiararcxh kataklizmow, wojen i
niezaradnosci na calym swiecie. Dlatego dobrze jest, ze znajduja sie
ludzie, ktorzy wymyslaja nowe sposoby dzielenia sie tym czym moga sie
podzielic.
Nie mam zadnych oporow , kiedy ci dobrodzieje nie chca sposorowac np,
moich zakupow w sklepie, chcac pomagac biedniejszym ode mnie. Dobrze
kiedy reguly gry sa jasne dla wszystkich. Ja sie do takiego sklepu pchac
nie bede skoro wiem, ze nie moge.
Starajac sie postawic w sytuacji zony alkoholika czy samotnej matki
licznego drobiazgu, mysle, ze najmniejszym moim zmartwieniem byloby czy
„wypada” mi brac i moja duma i co ludzie pomysla.. Chcialabym w
pierwszym rzedzie nakarmic najlepiej jak mnie stac moje dzieci i siebie
sama. Moja duma musialaby byc na bardzo dalekim miejscu na liscie
priorytetow zyciowych.
Bardzo dobrze, ze przedsiebiorcy chca takie sklepy ustanowic. Nikt, kto sie czuje tym upokorzony, nie musi w nich robic zakupow.
Mam ogromny szacunek dla wszystkich, komu sie chce zakladacx i dzialac w przedsiewzieciach dobroczynnych.
A co do pejsatych kornikow, to choc
gotowa jestem zgodzic sie, ze byc moze wiekszosc obecnych nie sluchala
przemowienia, tak uwazam, ze tp co powiedzial Lisek jest bardzo sluszne.
Ze kiedy ludzie przestaja „slyszec” jadowite i niebezpieczne brednie
wygaszane publiczbnie robi sie bardzo glosno.
Dlatego napisze dzis w tej sprawie list do Lasow Panstwowych, ktore dostarczaja mi tyle przytjemnosci zubrza polanka.
Zmoro, co innego być pociętym na nasze, katolickie, piastowskie deski, a co innego na ruskie.
Wodzu, Ty naprawdę jesteś Wielki, skoro zrozumiałeś mój dosyć pokrętny logicznie wywód
.
Heleno, to nie o dumę chodzi. Dumę schowałabym głęboko, żeby dzieci nie widziały, że mnie to upokarza.
To jak z obiadami w szkole, tymi dla dzieci „lepszych” i dla tych „na
garnuszku”. Dobrze, że jest garnuszek, ale trzeba dużo taktu, żeby nie
stawał kością w gardle.
Inna rzecz, że mam alergię na „tylko dla”, no mam i już.
Heleno, słyszą, słyszą, tylko nikt nie
reaguje, niestety. Jednym się podoba ( i takich jest niestety wielu), a
innym się nie chce reagować.
Mam prośbę, bo leniwa jestem. Jak napiszesz list do Lasów
Państwowych, to mogłabyś mi go przez Bobika przesłać? Też im go wyślę i
może dla łatwiejszego przyswojenia przez adresatow dodam parę inwektyw
Obiady szkolne, Haneczko, to powinny
kością w gardle stawać głównie rodzinom grona nauczycielskiego i pań z
kuratorium oświaty, które nader chętnie korzystają z darmowych obiadków w
szkołach, nie przejmując się zupełnie tym, że jest to zwykła kradzież.
Nie slyszalam nigdy o lepszych i
gorszych obiadach w tutejszych szkolach. Raczej o tym, ze wszystkie sa
do d…, co Jamie probowal zmienic i nawet udalo mu sie zmusic pania
ministre do podniesienia sumy przeznaczanej przez rzad na szkolne
obiady z 76 pensow do jednego funciacha bodaj. A to juz rozsadna suma
jak sie gotuje dla calej szkoly. Nie wiem ile wynopsi w tej chwili, bo
to bylo dobrych pare lat temu. No i jak rozumiem wiele szkol pozwolilo
sie zreformowac pod katem oferty lunchowej. Czego Jamiemu nie udalo sie w
Ameryce – mleko podawane dzieciom w szkolach panstwowych musi byc
koloru rozowego i zawierac wiele cukru, inaczej nie jest do picia.
Obiady podobno sie poprawily w szkolach brytyjskich ku utrapieniu
licznych rodzicow domagajacych sie aby ich dzieci karmic raczej batonami
Mars niz zielona salata i innymi paskudztwami wymyslonymi przez
bezrozumnych posh tv presenters. Te dzieci czesto po raz pierwszy
stykaja sie z truskawka dopiero w szkole, bo w domu nigdy nie zostaly
kupione – co innego dzem truskawkowy. A juz swiezy pomidor – no za nic w
swiecie, ani plasterka. Co innego loczki z indyka uzyskane z
przemyslowego odzysku miesnego.
Dobrze, Zmoro. Uprzedzam jednak, ze
takie moje listy zaczynaja sie zawsze od otwierajacego zdania:”Jestem
Zydowka”. To zeby z miejsca postraszyc, bo z nimi trza ostro, a nic tak
ostro nie wychodzi jak pogrozka: jestem Zydowka, expect anything.
Ok, Heleno, poprawię na ” co prawda nie dane jest mi być Żydówką, ale…”
A straszyć też umiem już teraz, a co dopiero po śmierci
Jako weteran zebrań i posiedzeń wiem, że
umysł sam się przełącza w tryb automatyczny. Słuchanie ze zrozumieniem
może być groźne dla zdrowia, więc się biedak broni. Kiedyś w czasie
przemowy mecenasa, który w każdym zdaniu używał czasownika „podnosić” w
stosownych formach, koleżanka zaczęła tłumaczyć na ucho co, jak i kiedy
się mecenasowi podnosi. O mało to się nie skończyło zachłystowym
zapaleniem płuc.
Zapomniałaś, Zmoro, że wszyscy tu jesteśmy Żydami?
I raczej po oświadczeniu „jestem Żydówką” nikt Ci nie będzie sprawdzał,
czy to aby prawda, co łacno mogłoby się zdarzyć, gdybyś oświadczyła w
odwrotną stronę.
Na chwilę tylko wpadłem, bo zaraz muszę lecieć dalej, ale nie mogę
jednego nie szczeknąć: niezależnie od tego, że pewne formy pomocy też
uważam za upokarzające, dziwię się, że nikt nie zauważył w tej „akcji
dobroczynnej” niezłego przekrętu. Artykuły wybrakowane lub prawie
przeterminowane mają w tych sklepach za firankami być sprzedawane za 1/3
ceny. Czyli mniej więcej za tyle, za ile idą u nas w normalnych
sklepach, jako specjalna oferta, bo nikt przy zdrowych zmysłach bubla za
pełną cenę nie kupi. Tyle że jak się to opakuje w dobroczynne sreberko,
to piar sobie można zrobić i od podatku odpisać… Obrzydliwy szwindel, a
nie żadna dobroczynność. Fuj!
Tutaj też się takich artykułów, jeśli nikt ich nie kupi, nie wyrzuca,
ale biednym rozdaje, a nie spyla. A organizacje dobroczynne zajmuję się
przewozem, dystrybucją, itd. To mogę nazwać charity, nie znalezienie
sobie dodatkowego rynku zbytu i personelu za friko (bo sprzedawcom w
tych specjalnych sklepach zapewne nie będą płacić „łaskawcy”), po czym
strojenie min, jacy to my dobrzy jesteśmy.
A Wal-Mart to już ohyda do kwadratu, ale że ta firma jest jednym wielkim draństwem, nie od dziś wiadomo.
OK. Tu jest list, jeszcze nie wyslany, na wypadek uwag Towarzystwa:
Wielce Szanowna Dyrekcjo Generalna Lasow Panstwowych,
Jestem Zydowka. Jestem takze od dwoch lat ogromna wielbicielka Lasow
Panstwowych, zagladajac pare razy dziennie na strone Zubry on-line.
Jestem regularna czytelniczka Ech Lesnych.
I jestem wreszcuie takze brytryjska podatniczka – to z moich miedzy
innymi podatkow Lasy Panstwpowe otrzymuja znaczace dotacje od Unii
Europejskiej.
Dzis ktos mi podsunal tekst z bialostockiegfo wydania Gazety Wyborczej z
ktorego dowiedzialam sie o byulwersujacej wypowiedzi radnego z
Bialegostoki, ktorego zaproszono i udzielono glosu na , jesli dobrze
rozumiem , konferencji NAUKOWEJ organizowanej w regionie przez Lasy
Panstwpwe.
Tu jest ten material z GW:
http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,15098929,Felieton__Pejsaty_kornik_niszczy_Puszcze_Bialowieska.html
Z materialu zamieszczonego w Gazecie Wyborczej zrozumialam ze nie
tylko nikt na konferencji naukowej nie zareagowal na toksyczne i
antysemickie wystapienie radnego, ale ze spory fragment tego wystapienia
zostal w calosci zacytowany w Echach Lesnych.
Chce znac stanowisko Generalnej Dyrekcji w tej sprawie. Chce tez
wiedziec co zamierza uczynic aby do tak gorszacych wystapien nie
dochopdzilo na konferencjach organizowanych przez LP. Chce takze
wiedzoiec czy redakcja Ech Lesnych zamierza przeprosic za zamieszczenie
fragmentu tego niemadrego, oburzajacego wystapienia.
Oczekuje odpowiedzi do konca miesiaca. Jesli odpowiedzi na moja
interwencje nie bedzie, bede musiala wstapic na droge prawna, a takze
zwrocioc sie z ta sprawa do moich przedstawicieli w Unii Europejskiej i
apelowac by zaprzestay finansowania Lasow Panstwowych.
Serdecznie pozdrawiam, gratuluje znakomitej strony z zubrami w Bialowiezy i oczekuje rychlej odpowiedzi na moja interwencje.
Pozostaje z szacunkiem
Wydaje mi się, Bobiku, że należy poczekać z oceną tych sklepów.
Nigdzie nie znalazłam stwierdzenia, że chodzi o artykuły prawie przeterminowane czy wybrakowane.
Uszkodzone może być opakowanie, co z reguły nie ma wpływu na jakość
produktu, mogą one być pełnowartościowe. To samo dotyczy nadwyżek
pewnych produktów. Również nie jest nigdzie napisane, że chodzi
wyłącznie o żywność.
Mogą to być towary pochodzące ze sklepów, które splajtowały, bądź też
towary pochodzące ze sklepów np. po powodziach, które dalej są w
porządku, tylko opakowanie jest zniszczone.
Tego typu sklepów, dostępnych dla wszystkich jest dużo w Niemczech i innych krajach zapewne też.
Nie widzę powodu, dlaczego nie mieliby z nich korzystać wyłącznie najbiedniejsi.
Artylulow wybrakowanych zywnosciowych
nie mozna w tym kraju sprzedawac w zadnym sklepie, chyba, ze
„wybrakowanie” dotyczy np opakowania, a nie samego produktu. Artykuly
bliskie terminu sprzedazy ( a nie spozycia) mozna nabywac ze
specjalnych koszy. Kiedy tylko moge, siegam po nie, choc widzialam tez,
ze pracownicy sklepu kupuja je tez pod koniec dnia, tuz przed
zamknieciem. Znikaja w oka mgnieniu.
Rozumiem, ze takich koszy z przeceniona zywnoscia nie bedzie w wybranych
normalnych sklepach przystepujacych do akcji, lub bedzie ich znacznie
mniej, gdyz wiekszosc pojdzie do tych tanich sklepow.
Niektpore artykuly po dacie waznosci, takie, ktore sie nie psuja, np
kurosanty, gotowe opakowane kanapki, owoce i jarzyny sa najczesciej
przez sklepy oddawane organizacjom dokarmoiajacym bezdomnych. I tu nic
sie nie zmieni, one nadal beda przekazywane bezdomnym. .
Chodzi wiec wylacznie o to, ze zamiast mnie artykuly przecenione i
blioskie terminu waznosci beda sprzedawane tak gdzie dostep do nich maja
tylko biedni.
Heleno, a czy uwagi towarzystwa moga byc krytyczne…?
Lajza ze Zmora. O to sie rozchodzi.
Moga, jak najbardziej. Go ahead, girl.
That?s my boy!
http://wyborcza.pl/1,75477,15115305,Szesciolatek_oproznil_skarbonke_i_zaczal_zbierac_podpisy_.html
Co do sklepow, raczej zgadzam sie z
Helenka. Takie produkty (wybrakowane z powodu wygietego opakowania lub
krotkiego terminu waznosci) mozna np. kierowac do sklepow w ubogich
dzielnicach, bez zadania by kupujacy okazal kwitek zasilku.
– Z punktu widzenia producentow/importerow nie ma tu wielkiej roznicy w
jedna czy druga strone, poniewaz tego rodzaju produkty i tak sprzedaja
za polowe czy 1/3 ceny w wielu sklepach. Znam w Izraelu sklepy
specjalizujace sie w tanich slodyczach wlasnie na tej zasadzie (miesiac
czy dwa przed uplywem terminu waznosci skupuja za 1/3 ceny i a sprzedaja
za polowe).
– We wszystkich bogatych krajach co pewien czas wyrzuca sie roznego
rodzaju produkty rolne by utrzymac ich cene rynkowa. Gdyby panstwa
zainwestowaly zamiast tego w transport tych produktow do rejonow w
ktorych sa potrzebne…
Ja bym się domagała usunięcia tego pana z
posady. Jest on urzędnikiem państwowym. Jego wypowiedź jest
skandaliczna, postępowanie niezgodne z Konstytucją RP. Swoją drogą
należałoby złożyć zawiadomienie do prokuratury. Zapewne nic ono nie da,
ale statystyki białostockie znowu się wzbogacą.
Zbiornik wodny Siemianówka podlega pod Wojewódzki Zarząd Melioracji i
Urządzeń Wodnych w Białymstoku ul.Handlowa 6, tel.: (85) 742 03 67.
sekretariat.wzmiuw@wzmiuw.wrotapodlasia.pl
Lasy Państwowe z tegoż samego powodu ponoszą odpowiedzialność.
Lasy Panstwowe, a do nich jest lis, nie moga usunac z posady radnego. Ale moga go juz nie zapraszac na konferencje „naukowe”.
Co co mnie wlasnie okropnie rozbawilo: tytul artykulu „Polskie wino podbija swiat!”.
Jakby powiedziala E. o autorze: „not one for understatement”.
Urzędnik państwowy jest obowiązany:
– przestrzegać Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i innych przepisów prawa,
– strzec autorytetu Rzeczypospolitej Polskiej oraz dążyć do pogłębiania zaufania obywateli do organów państwa,
– racjonalnie gospodarować środkami publicznymi,
– rzetelnie i bezstronnie, sprawnie i terminowo wykonywać powierzone zadania,
– dochowywać tajemnicy państwowej i służbowej,
– rozwijać własną wiedzę zawodową,
– godnie zachowywać się w pracy oraz poza nią,
– złożyć oświadczenie o swoim stanie majątkowym przy nawiązaniu stosunku pracy oraz na żądanie kierownika urzędu,
– sumiennie wypełniać polecenia służbowe przełożonych.
Czytaj więcej na Infor.pl: http://www.infor.pl/prawo/praca/pracownik/267857,Jakie-sa-obowiazki-urzednika-panstwowego-jako-pracownika.html#ixzz2nAzGBxfe
Heleno,
p.Chlabicz jest kierownikiem zbiornika wodnego Siemianówka, a zatem
urzędnikiem państwowym zatrudnionym przez Wojewódzki Zarząd Melioracji i
Urządzeń Wodnych w Białymstoku .
Jeżeli Lasy Państwowe zamieściły w swojej gazetce i na swojej stronie wypowiedź tego pana, to również ponoszą odpowiedzialność
za jej treść.
Niezależnie od pisma do Lasów, należy, moim zdaniem, napisać do WZMiUW w Białymstoku.
Niezależnie od tego osoby fizyczne mogą również zwracać się do
Trybunału Konstytucyjnego bezpośrednio, bądź za pośrednictwem rzecznika
Praw Obywatelskich.
WW będzie wiedział lepiej niż ja, co można i co należy zrobić.
W sprawie listu: o ile zrozumialam, Echa
Lesne zamiescily nie wieksza czesc wypowiedzi radnego, lecz jeden
paragraf, aukrat niegrozny, z tym ze byla to jedyna cytowana przez nich
prelekcja.
Druga sprawa jest potrzeba uscislenia na czym polega odpowiedzialnosc
Lasow Panstwowych, bo moga twierdzic ze nie sa odpowiedzialnie za tresc
prelekcji faceta ktory nie jest przez nich zatrudniony. Proponuje
nastepujace poprawki:
Wielce Szanowna Dyrekcjo Generalna Lasow Panstwowych,
Jestem Zydowka. Jestem takze wielbicielka Lasow Panstwowych,
regularna czytelniczka Ech Lesnych oraz stala obserwatorka lesnej kamery
Zubry on-line. Jestem wreszcie takze brytyjska podatniczka,
finansujaca, poprzez placone przeze mnie podatki, dotacjE otrzymywane
przez Lasy Panstwowe od Unii Europejskiej.
Dzis przeczytalam bialostockie wydanie Gazety Wyborczej, z ktorego
dowiedzialam sie o skandalicznej pod wzgledem naukowym oraz prawnym [tu
moze inny termin] wypowiedzi radnego z Bialegostoki, ktorego zaproszono i
udzielono glosu na , jesli dobrze rozumiem , konferencji NAUKOWEJ
organizowanej w regionie przez Lasy Panstwowe
Z materialu zamieszczonego w Gazecie Wyborczej wynika ze nie tylko
nikt na konferencji naukowej nie zareagowal na toksyczne i antysemickie
wystapienie radnego, ale ze fragment tego (i tylko tego) wystapienia
zostal zacytowany w Echach Lesnych.
Chce znac stanowisko Generalnej Dyrekcji w tej sprawie. Chce tez
wiedziec co zamierza uczynic aby do tak gorszacych wystapien nie
dochodzilo na konferencjach organizowanych przez LP. Przyjeta w
organizowaniu spotkan naukowych procedura jest poproszenie potencjalnych
prelegentow o dostarczenie streszczenia proponowanych prelekcji oraz
zatwierdzenie ich zawczasu przez naukowa komisje organizujaca.
O ile nie otrzymam odpowiedzi na moja interwencje do konca tego
miesiaca, potraktuje to jako poparcie ze strony Lasow Panstwowych dla
wypowiedzi radnego Chlabicza. W tym wypadku bede zmuszona wstapic na
droge prawna, a takze zwrocic sie do moich przedstawicieli w Unii
Europejskiej z apelacja by Unia zaprzestala finansowania Lasow
Panstwowych.
Zalaczam adres internetowy artykulu Gazety Wyborczej, lacznie z nagraniem czesci omawianej wypowiedzi. [chyba]
Serdecznie pozdrawiam, gratuluje znakomitej strony z zubrami w Bialowiezy i oczekuje rychlej odpowiedzi na moja interwencje.
Pozostaje z szacunkiem
Dzien dobry!
Bobiku, czy podobizne WW mozna jeszcze wymiauczec? Oczywiscie, jesli Wodz pozwoli.
Heleno, pejsate stworzonka odbierajace sens zycia florze
bialowieskiej sa dla mnie nowoscia. Jak sie odwine od smiechu to (jesli
tylko obowiachy bariery nie postawia) tylko troszeczke tylko zmienie
(kraj zamieszkania i inne drobiazgi) i tez wysle. Jesli nie masz nic
naprzeciwko. Tylko czy ten numer nie nosil daty 1 kwietnia?
Bardzo dobrze, Lisku, dziekuje. Juz poprawiam i wysylam.
Wyslane!
Udalo mi sie tez podpisac petycje w sprawie finansowania badan NASA –
nie dlatego, ze uwazam, ze nie ma spraw waznoiejszych, ale zeby weby
wesprzec inicjatywe obywatelska szesciolatka.
Tak było w notatce:
Do sklepów trafi uszkodzony towar z supermarketów lub taki, którego
dany detalista ma w nadmiarze. W Community Shop będzie on natomiast
sprzedawany za jedną trzecią regularnej ceny.
Rzeczywiście nic nie ma o żarciu prawie przeterminowanym, to mi się
nałożyło z tutejszym rozdawnictwem za friko. Ale pozostałe rzeczy i tak
są sprzedawane za niższą cenę praktycznie w każdym „normalnym”
supermarkecie, tyle że bez stygmatyzowania klienteli, więc gdzie niby ta
wielka dobroczynność i wielkie halo?
Tańsze sklepy i tak są lokalizowane w uboższych dzielnicach, bo tak
działa rynek. I jakoś nigdy przed tymi slepami nie widziałem rollsów,
ani prominencji cisnącej się do porysowanego stołu za 1/3 ceny, więc
akurat w tej sprawie nie jest tak, że biedni „dotują” bogatych (chociaż w
innych nieraz jest). Tak że dla mnie takie sklepy za legitymacjami, o
ile nie są całkiem za darmo, nie służą dobroczynności, tylko – jak to
napisała Haneczka – podziałowi ludzi na śmieciowych i nieśmieciowych.
Correct me if I am wrong, ale mam
wrazenie Bobiku, ze Ty sie buntujesz z odruchu, a nie z przemyslenia. I
co Ci przeszlkadza, ze w tych „sklepach dla ubogich” bedzie wiekszy
wybor towarow przecenionych niz jeden maly koszyczek u Sainsbury?ego
naprzeciwko lub u Waitrose?a? Ja te koszyczki zawsze uwaznie sprawdzam,
wsciekajac sie, ze wszystko juz wybrane przez innych klientow. A rolls
royce?m nie jezdze. Lubie natomiast okazje jak kazdy Kot.
Zanim nastapil zakaz kurosantow na snadanie, zawsze mnie cieszylo jak
piec minut przed zamknieciuem sklepu udalo mi sie jeszcze dorwac
kurosanty po 20 pensow za sztuke (zamiast 75 p.) . Odswiezone nazjutrz
rano w duchowce smakowalu jak propsto z piekarskiego pieca. I nie trzeba
sie bylo ubierac do sniadania aby wyjsc do sklepu. Moglem w noicnymn
futrze zejsc do kuchni.
Cos o tych, ktorzy moze nie uwazali, ze wymordowalem polskie deby i jesiony o innych mych zbrodniach nie wspominajac
http://tygodnik.onet.pl/historia/jestem-strozem-brata-mego/r2r9b
Hm, to garkuchnie też należy
zlikwidować, bo stygmatyzują, mimo że cieszą się ogromnym powodzeniem i
są niezbędne? I Wigilie dla ubogich?
Łatwo się zapętlić.
Mordo, nie denerwuj mnie, bo i tak dziś jestem w nastroju z-gryźliwym i mogę… No, mniejsza o to. Nie denerwuj i tyle.
Sam piszesz, że te przecenione towary możesz dostać gdziekolwiek, bez
żadnej łaski. I chyba nie jest tak, że je innym klientom musisz z łap
wyrywać – zwykle raczej jest nadmiar.
Więc jak jakiś Waisbury, Saintrose, czy inny chce mieć więcej klienteli
na swoje wybrakowane towary, to proszę bardzo – niech otworzy filię w
blokowiskowej dzielnicy i spyla je tam za ułamek ceny, płacąc normalnie
podatki i nie robiąc sobie niezasłużonego piaru. Ani Ty nie będziesz do
tych blokowisk jeździć, ani ci od rollsów i samotnym matkom od ust
odbierać. Ale nie – producenci/handlowcy chcą i przyjemność mieć
(większy zbyt), i cnotę zachować (opinię sklepów w miarę ekskluzywnych),
a jeszcze przy okazji wyjść na dobroczyńców. Nie ze mną, Brunner, te
numery.
A poza tym kto powiedział, że ubożsi nie mają np. radochy w połażeniu
sobie po lepszym sklepie i upolowaniu okazji? Trzeba ich koniecznie
zamknąć w w środowiskowych gettach, żeby już w ogóle nie widzieli, jak
lepszy sklep wygląda? A może chodzi o to, żeby ich oddzielić żelazną
kurtyną leitymacji od sytych i zadowolonych, no bo po co się ma hołota
do śródmieścia pchać?
Jeszcze raz szczekam – niech sobie będą charity shops za friko lub za
grosze, one są potrzebne. Niech będą tańsze, dostępne dla wszystkich
sklepy w uboższych dzielnicach. Tylko nie nazywajmy dobroczynnością
czegoś, co wygląda na najzwyczajniejszy biznes.
Zmorze chyba przy okazji też odpowiedziałem.
Idę wysłać Mekiemu powieszonego WW, żeby się odprężyć.
Czy gdzies widziales, Bobiku, jakies
ostrzezenia, ze lazenie po drogim sklepie kotom i psom o nizszych
dochodach jest surowo verboten? Kazdy moze lazic po czym chce.
I tez nie chodzi o to by Sainsbury czy Waitrose zaczely nagle
sprzedawac swoje towary taniej, tylko o to by nadwyzki inne uplynniac
tam gdzie sa bardzo potrzebne.
A getta sie tworza nie dlatego ze gdzies powstal tani sklep tylko
dokladnie odwrpotnie. Tanie sklepy przychodza tam skad drozsze sie
wyprowadzaja.
Ja wiem, ze Pieseczek sie wscieka jak jest przylapany na knee jerk reaction. I ze jest zasluzonym antykapitalista. Sorry.
Nie ma uniwersalnej recepty na walkę z
biedą. Ale nie widzę nic zdrożnego w tym, że w każdej dzielnicy powstaną
tanie sklepy dostępne tylko dla najuboższych, z pełnowartościowymi
artykułami za 1/3 ceny.
Ten, kto się boi stygmatyzacji tam nie pójdzie, dla innych będzie to
duże ułatwienie, bo asortyment tańszych towarów bedzie większy niż w
koszach w zwykłych supermarketach. I dostęp pod ręką, a nie w sklepach,
które tego rodzaju działalność prowadzą, a z reguły są usytuowane na
przedmieściach.
I owszem, jest to rodzaj dobroczynności, bo trzeba sklepy wynająć,
wyposażyć je, zatrudnić personel, zadbać o logistykę i ciągłość dostaw. I
zapewne to kosztuje bez mała te 30% ceny detalicznej towaru, jeżeli nie
więcej.
I sposób dystrybucji jest na tyle sprawiedliwy, na ile okolicznosci pozwalają.
W garkuchniach niekoniecznie stołują się najbiedniejsi.
Nie jestem pewna, czy za chwilę wypowiem
się a propos, czy całkiem od rzeczy, a jeśli a propos, to po której
stronie, ale uważam, że Koty to snoby. A oto dowód: zapach szynki
parmeńskiej i serrano wabi je do kuchni znacznie szybciej niż zapach
Innej Szynki Dojrzewającej
Poszedlem troche dalej i odnalazlem
oryginalny material na podtawie ktoregfo zostala napisana notatka na
Onecie. No i oczywoscie, jak zawsze z Onetem…
Takich sklepow „dla biednych” jest juz w Europie 1000, glownie we
Francji i Austrii. W UK powstal wlasnie pierwszy. Nosza one nazwe
Community Shops:
http://www.yorkshirepost.co.uk/business/business-news/uk-s-first-social-supermarket-opens-its-doors-1-6303405
Zmoro, Bobik jednak ma racje, ze
uplynnianie towaru, ktorego inaczej uplynnic sie nie da jest
pomniejszaniem strat a nie dobroczynnoscia. I nawet specjalnie do tego
celu stworzone sklepy nie moga tego zmienic. Na dluzsza mete lepiej miec
takie sklepy niz wyrzucac towar ktorego „szanujacy sie” klient nie
kupi. Brak takich sklepow w biedniejszych dzielnicach swiadczy o tym, ze
sklepy chca miec marke elegancji i luksusu a o mniej zamoznych troszcza
sie tyle ile kot o przeszloroczny snieg.
Koty sie na swiat nie prosily, Vesper.
A skoro juz sa to maja pewne oczekiwania.
Mordo, wnerwiasz mnie przede wszystkim przypisywaniem mi nieprzemyślanych reakcji, więc sobie uważaj!
, ale jak chodzi o zasadę, z niczego się nie wycofuję.
A po drugie tym, że chyba nie czytasz, co piszę. Ile razy mogę
powtarzać, że że nie jestem przeciwny ani dobroczynności (skoro mamy
taki świat, jaki mamy i na razie nie będzie inny), ani tańszym sklepom w
ubogich dzielnicach, tylko… no, temu o czym już pisałem i o czym możesz
się dowiedzieć, jak przeczytasz okiem, a nie bokiem.
Jeżeli Onet coś pokręcił z Community Shops, to można je od moich wypowiedzi odliczyć
Biznes przełknę, ale nie godzę się na „tylko dla” i okazywanie bumagi. To może od razu naszywki na ubrania wprowadzić