Wyznanie aktywisty
Szumią mi często wierzby, topole oraz tuje:
ty, Bobik, jesteś durny. Co ty się tak przejmujesz?
Weź, jak Fernando Byczek, nos lepiej zanurz w kwiatach,
zamiast się rwać na smyczy do poprawiania świata.
Nie przeczę, jest w tych szumach rozsądku odrobina,
zapewne zdrowsze nerwy spokojna ma zwierzyna,
co – nawet gdy na draństwo okropne coś zakrawa –
odpowie flegmatycznie: iii… to nie moja sprawa.
Co nie chce ryzykować, że zbłądzi w każdej chwili
(bo kto nie wyda głosu, tonacji nie pomyli),
co zawsze, kiedy tylko o dobro wspólne biega,
kelnerskim wistem śwista: to nie ja, to kolega…
Taa… gdybym tak potrafił, jak pączek żyłbym w maśle,
nie płacząc, że skrzywdzono jelonka pod Supraślem,
lub że krakowscy rajcy, na żałość mą niepomni,
psu chcą odebrać miejsce, gdzie miał od dawna pomnik.
Ale na nic gdybanie, sentencją błysnę skromną.
Natura ciągnie wilka, to co ma psa nie ciągnąć,
więc pewnie dalej genom się dam kierować zdalnie
i na pytanie „szczekasz?” odszczeknę: „naturalnie!”.

Pierwsza!
Ale mam for wyznaniowy, bo u mnie szabat
A u mnie to niby nie? W końcu też mnie nikt do roboty nie goni.
No, może z wyjątkiem nieczystego sumienia. Ono zawsze wynajdzie jeszcze coś, co właściwie należałoby zrobić…
Piesek jak najbardziej, ale łapki koszmarne
Zaraz, Haneczko, jakie łapki i u którego pieska? Bo „koszmarne” to chyba nie o moich?
Pomnik Dzoka rzeczywiscie dosc koszmarny
A, o Dżoku mowa. Prawda, pomnik koszmarny, ale już „się przyjął”, wszedł w tradycję, a poza tym symbolizuje coś, co – kompetnie poza wszelkimi politycznymi podziałami – do każdego, wydawałoby się, przemawia. Ale oczywiście okazuje się, że od tej symboliki ważniejsze jest politycznie podszyte, nic akurat z Rondem Grunwaldzkim niemające wspólnego kombatanctwo, co właściwie też symboliczne.
Gdyby ktoś zaproponował, żeby w tym samym miejscu postawić lepszy pomnik Dżoka, można by rozmawiać. Ale wiadomo, nie o wartości artystyczne w tej historii z pomnikiem AK chodzi.
Przestawianie Dżoka to durne świństwo
a gdy zobaczymy wartości artystyczne AK, to wszystkie oczy nam zbieleją.
Młody nadlatuje i łapki mi się trzęsą.
Naturalnie, Bobiku… najlatwiej jest nie popelnic zadneggo bledu jak sie nic nie robi. Chyba ze to szabas to wtedy wolno a nawet trzeba nic nie robic.
Ja wlasnie przejrzalam prase.Chwala Bogu slonce wzeszlo, dzien nastal, kawa (Lavazza), herbata (Assam) juz zaliczone.
Wieczorem wybieramy sie w gosci (meza kolega z pracy), tak sie ciesze jak wczoraj Kot na wypad do Richmond, no ale moze do popoludnia nabiore troche entuzjazmu.
Króliku, Kot wrócił cały w bażantach, Tobie też życzę
No i pewnie też, Króliku, nie skorzystasz z mojego Krótkiego Poradnika Odwoływania Kolacji.
Ale Kotu w sumie wczoraj dobrze zrobiło, że poszedł, więc może i Tobie nie zrobi źle.
Łajza nie próżnuje mimo szabatu.
Bardzo mnie ciekawi, co Rysio, lewacki lewak z lewaków o tym powie:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14717869,Wandale_na_scianie_restauracji_w_centrum___Wynocha.html#TRNajCzytSST
mt7, ja tych malowników rozumiem. Ja się człowiek życie całe obracał w brudzie i smródzie, to mu jakoś nieswojo gdy czysto i schludnie się robi.
jak, nie „ja”.
Twoj Krotki Poradnik, Bobiczku, niestety, hmmm tego… Moj poradnik mowi, ze odwolac przybycie na proszona kolacje/obiad mozna tylko w wyniku katastrofy wielkiego kalibru. Nawet na ostatnich nogach, ale jesli sie zaproszenie przyjelo, to trzeba sie stawic, napchac lekarstwami, najwyzej wczesniej wyjsc. Tylko dzuma albo cholera sie kwalifikuja do, `przepraszam, ale nie chce wam tego przyniesc„. Przyjecie zaproszenia zobowiazuje, slowo sie rzeklo kobylka u plotu itp itd.
Sidemeczko, rys powie ze, to nie byli tacy sobie wandale, slowo
gentryfikacja nie jest w powszechnym uzyciu, do teraz nie wiedzialem ze dotyczy to juz miast w Polsce, w B. gentryfikacja
zajmuja sie politycy……………. a nawet rys, lewacki lewak nie pochwala niszczenia
Ale swoja droga, to juz koniec swiata, zeby graficiarze uzywali takich trudnych, wielosylabowych slow jak „gentryfikacja”.
A nasz Lewak Extraordinair jest sam na tyle zgentryfikowany, za przeprszeniem jak kogo, ze chyba bedzie przeciwko graffitti, nawet wyrazonych tak wykwintnemi slowy. Wystarczy popatrzec na jego klawiature, aby domyslic sie, ze to Lewak-Esteta.
Powracajac zas do szkaradnego pomnika Dzoka, to az zaczynam tesknic za czasami kiedy wszystkie pomniki w Polsce projektowal tylko i wylacznie Konieczny. Niechby jeszcze i tego Dzioka machnal…. Bylby to Dzok bardzo poetyczny, nie ptrzeszkazaloby mi gdyby byl w pozie tej syreny przed Teatrem Narodowym.
Lajza z Rsuiem. No tak wlasnie myslalem.
Rysiem.
Przyjaciel powiadamia mnie o nowych wykładach uniwersyteckich. Wartościowe, ale nie skorzystałbym kiedyś („gdy byłem mężczyzną”), bo czasami wolę być samoukiem.
dziekujem Kocie!!!!
rys i klawiatura
a to blisko (?) linki mt7
http://wyborcza.pl/magazyn/1,134494,14719476,Brzydka_nasza_Polska_cala.html
znikam
A ja się pojawiam
Dzień pracowicie w ogrodach.
Za chwilę koncert ” Nigel Kennedy meets Bach”
Nawet nie ma kiedy wypić.
Tu troche Nigela K.
http://www.youtube.com/watch?v=Huh72B1vlvQ
http://www.flickr.com/photos/maocacao/6000556296/
Rysiu, andsolu, jasne, ze nie są to zwykli wandale. Squattersi w Polsce to są wykształceni ludzie wybierajacy alternatywny sposób życia. Tak naprawdę to JEST lewica najprawdziwsza.
http://www.youtube.com/watch?v=e0yCN1goVn4
Dlatego pytam, co Ty na to, Rysiu.
Zmieniając trochę wątek.
Przyjechał do Polski Alex Dancyg i w Toruniu w Wyższej Szkole Filologii Hebrajskiej wziął udział w spotkaniu na temat współczesnych stosunków polsko-żydowskich.
Bardzo żałowałam, że nie mogę pojechać, a tu okazuje sie, że jest film z tego wydarzenia, więc podrzucam, gdyby ktoś też był zainteresowany.
http://www.youtube.com/watch?v=MlZz56uJQyM&feature=c4-overview&list=UUjmeCCLiDiPWDamSTGZubOQ
I jeszcze do andsola w sprawie wczorajszej, tzn. książek za późno.
Ja nie mam żadnych wielkich doświadczeń, myślę, że w normalnych społeczeństwach, gdzie możliwa była dyskusja o trudnych sprawach to one może byłyby za późno, ale my dopiero zaczynamy odrabiac lekcje, jakkolwiek bardzo by one część osób nużyły.
Wiążę wielkie nadzieje z tym procesem, który toczy się w Polsce.
A świadków historii zostało naprawdę niewielu i są często tacy dziwni.
Pani Miriam Guterman, kielczanka ocalała z pogromu, przyjechała 2011 r. do Kielc, stanęła pod domem, gdzie przed wściekłym tłumem bronił ją własnym ciałem dozorca i powiedziała do ludzi, że ich kocha i kocha Polskę.
Dziwni są.
Koncert fantastyczny. Część dzisiejszego repertuaru NK prezentował na tegorocznych Promsach. http://www.youtube.com/watch?v=xspPaSK9nbM
oto muza przyszłości, ale i przeszłości. i taka zawsze zostanie.nawet dla psa.
http://smakpodniebienia.pl/nota-11-bierzcie-pijcie-ze-mnie-wszyscy/
Po przyjeciu!
Bardzo przyjemnie.
Na dobranoc The Boss:
http://www.youtube.com/watch?v=77gKSp8WoRg
Pojawiaja sie opinie, ze to Bruce i jego koncert we wschodnim Berlinie w 1988 doprowadzil do upadku Berlin Wall. Sama bym leciala rozwalac. Ten Bruce!
niedziela wita Was
herbata
kawa
spokoj i cisza
andsolu, pani Weiss podziekowala, byla wyraznie zaklopotana pochwala i chciala koniecznie wiedziec, dlaczego uwazamy jej ksiazke za TAK wazna, przegadalismy chwil duzo
kroliku, mowi sie tez, ze to David Hasselhoff spiewajac „Looking for Freedom? obalil Berlin Wall
Siodemeczko, pomysle i napisze kilka slow z pozycji lewaka 8)
bryk
fik
brykam fikam
Dzien dobry
Niedzielnie goraca i niestygnaca kawa
i herbata .
Ewentualnie z mlekiem
Croissanty.
Zmykam…
Dzień dobry
A croissanty czemu stygną? Ja lubię jeszcze ciepłe.
Ale już dobrze, nie będę darowanemu croissantowi zaglądać. Najwyżej sobie sam podgrzeję w piekarniku.
witam z rana
Malkontent z tego Bobika
http://my.frooition.com/120033/images/3466_LGE.JPG
Bliscy obalenia Muru byli już w 1969 Stonesi i to nawet nie kiwnąwszy palcem w bucie.
Akurat dzisiaj (wg niektórych źródeł jutro) jest rocznica tego ewenementu.
Otóż w początkach października 69 po DDR rozeszła się lotem błyskawicy plotka, że na dachu wieżowca położonego w zachodnej zonie, tuż przy Murze, ma się obyć koncert Stonesów. Plotka ta postawiła w stan gotowości zarówno długowłosą młodzież, jak i aparat przymusu, który rzucił się do prewencyjnego wyłapywania długowłosych i wsadzania ich do kozy lub udzielania poważnych ostrzeżeń tudzież zakazów wjazdu do stolicy. Zorganizowano też we Wschodnim Berlinie konkurencyjny marsz FDJ, na którym można było pokazać prawdziwą miłość do socjalistycznej ojczyzny. Niewiele to jednak dało, jeszcze niewyłapani rodzimi hipisi jak ćmy polecieli w okolicę wieżowca, takim tłumem, że sił porządkowych nie starczyło na wyaresztowanie wszystkich. I kto wie, może Mur padłby już wtedy, ale Stonesi wzięli i nie zagrali.
Zła wiadomość dla cywilizowanej, myślącej prawicy: nawet obecne wcielenie Adama Smitha zacząło zauważać, że z jego ukochanym kapitalizmem jest coś nie tak.
http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1555327,1,5-lat-po-upadku-lehman-brothers.read
Rysiu, może z rocznym czy większym opóźnieniem zbiorę się wreszcie do spisania paru refleksji o książce. Chyba znasz taką powolność: zamiary śmigają i walczą o miejsce w kolejce, pełna wolnoamerykanka na polu, a człowiek siedzi sobie na trybunie i z rozczuleniem podziwia rozległość własnych planów.
Hurra! I′m in that number! Fkońcu i ja trafiłem do Czyśćca!
Iii, z powodu głupich 3 minut czyśćca zaraz taki taniec radości.
Ja też, kurczę, miałem szczery zamiar spisania refleksji o tej ksążce, ale mi się wtedy życie wrednie w zamiary wparandoliło, a potem już jakoś nie mogłem do nich wrócić.
cale 14°
do tego chmury
leniwie herbata
Kawa byla perfekt.
Bobiu, Stonesi grali wtedy wylacznie za pieniadz, a Bruce zagral w we Wsch. Berlinie za darmo. Jak zwykle na koncertach dal z siebie wszystko i ze szczerego serca pruszajac setki tysiecy mlodych ludzi do zywego:
http://www.bbc.com/culture/story/20130626-how-springsteen-rocked-the-wall
Hasselhoff w Niemcaech to jak Drupi w Polsce mojej mlodosci. Fenomen trudny do pojecia.
Siodemeczko, co do filmu z jutuba to podobna historia jak z naszym (berlinskim, Pani Kierowniczka zna i o ile pamietam lubila) „Tacheles” :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dom_Sztuki_Tacheles
bardzo uroczy projekt, ale problematyczny – jak widac w Wa-ie –
w wlasnosci nieruchomosci, rozumiem obie strony, popieram alternatywne komuny artystycznegozycia, ale popieram tez prawa wlasnosci. Remis
Co do gentryfikacji to mieszkajac od dawna w Berlinie widzialem i nawet teraz jestem zyciwym swiadkiem – w moim rejonie (kwartale?) – typowej gentryfikacji ekonomicznej. Pozbawia ona wielu malo zarabiajacych i szczegolnie emerytow, „ekonomicznego” miejsca zamieszkania. Dom w ktorym mieszkam nalezal do miasta i po upadku muru berlinskiego zostal sprzedany inwestorom strategicznym (?), razem z 20000
). Sprzedano wiec co sie dalo. Nowy wlasciciel mojego domu zmienil dach, pomalawal fasady, klatki schodowe, dobudowal balkony i doinwestowal nieruchomosc, koszty podzielil rowno na metry kwadratowe mieszkan. Wyszlo sporo! Nia kazdy chcial i nie kazdy mogl nowy czynsz oplacic, nastapila fala wyprowadzek. wolne mieszkania w miare mozliwosci sprzedawano (inwestora nie interesowalo ponowne wynajecie), ale juz w formie dwa lub trzy do przerobienia w jedno. W ten sposob w ciagu 10-11 lat wyparowalo z rynku
innych mieszkan. Zjednoczony Berlin dostal w spadku po DDR
dziesiatki tysiecy mieszkan komunalnych o standarcie nie zadawalajacym (
mieszkaniowego ok 300 mieszkan i to tylko w mojej okolicy!!!
(500x200m)
Mlodzi ludzie radza sobie z przeprowadzka w miare dobrze, rodziny gorzej, emeryci mieszkajacy tu od dziesiatkow lat, zalamuja sie. Mniej mieszkancow, mniej konsumentow, zamykaja sie skepiki i knajpki, te nowe powstajace maja propozycje dla nowych, zazwyczaj drozej, i tak tym ktorzy zostali i mieli malo brakuje na zakupy, wiec……… kolo sie zamyka.
W mojej lewackiej glowie jest mysl, ze mieszkanie jest jednym z
praw obywatelskich wspolczesnego panstwa obywatelskiego, dlatego tez jestem zwolennikiem interwencji panstwa w rynek wynajmu. Kazdy powinien pozwolic sobie na mozliwie do zaplacenia mieszkanie. Takiej gentryfikacji jak w moim kwartale jestem przeciwny!!! Uwazam ze sprzedaz tych mieszkan inwestorom ktorzy maja za cel ZYSK i tylko ZYSK, bylo wielkim bledem.
uff….
No, żeby tak się rozbestwić.
Rysiu, gaduło okropna, ja Ci chyba miejsce w komentarzach zacznę limitować.
andsol, Bobik, prosze napiscie cos o tej ksiazce
wczoraj bylo wysmienicie, pani Weiss i Kasia Weintraub – jako prowadzaca – juz na poczatku poprosily o stawianie pytan, wyrazanie uwag juz w trakcie trwania wieczoru, a nie jak to zazwaczaj jest na koniec. Tak tez robilismy i wieczor byl interaktywny
Widownia byla kameralna (ok 30 ) i z malymi wyjatkami „niemiecka”. Wyjatkowo udane spotkanie
Bobik, przepraszam
poprawie sie, obiecuje
kupilismy dziewieciokilogramowa dynie, jak myslicie ile bedzie z tego zupy dyniowej?
do obierania marsz
Widać, kogo Króliki lubią.
O Drupim moja kolezanka kiedyś powiedziała, ze ma wyglad i glos starej, spracowanej Indianki.
Rysiu, świetnie obierało mi się zwyklą obieraczką do warzyw.
Nagotowałam sobie, tylko dodałam za dużo imbiru i zdominował smak dyniowe, gęstej mniam zupy, ale za to jak grzeje od środka.
Do pewnego czasu byłem święcie przekonany, że za dużo imbiru nie istnieje, ale kiedyś zamówiłem sobie w jakiejś knajpce wołowinę po mongolsku, która polegała na tym, że na 100g mięsa przypadało, tak na oko, z pół kilo imbiru. I kolejny raz rzeczywistość przekonała mnie, że niewzruszone przekonania można o kant potłuc.
Rysiu, przypomnij mi jak wrócę z Toskanii, bo teraz już głównie tam bujam myślami i inne rzeczy nie zahaczają mi się na dłużej.
Za duzo imbiru jak najbardziej istnieje. Kiedys moja Stara skusila sie na przepis na nalewke z blogu lasuchow – wodka, cytryna, imbir, chyba tez triche cxukru. Starsznie duzo czekania, przelewania, dojrzewania w ciemnym kredensie,
Ja tego smaku nie zapomne, bo niczego tak obrzydliwego w zyciu nie spozywalem. Smak i zapach politury do mebli.
Stara nie pozwolila wyrzucic uznawszy, ze przyjda takie moemnty w zyciu Kota, kiedy i politure sie wypije. I prawda. Zdarzaly sie. Jeszcze z pol karafki zostalo i ma juz ze szesc lat.
Ach ten panstwowy raj. Mozna by jeszcze upanstwowic przemysl i rolnictwo! Zaraz zaraz, to chyba juz gdzies kiedys bylo! Moze jednak bym sie zgodzila, ale tylko jesli to rys by tym wszystkim zawiadowal.
Dzien jest wspanialy na dyniowa zupe. Ja wszystko obietam takim sprytnym malym francuskim zozykiem.
Jest mglisto, jakby woda wisiala w powietrzu. Prac ogrodowych c. d.
To musiala byc prawdziwa trauma z ta nalewka Kocie, bo to nie pirwszy raz cie trzacha na jej wspomnienie. Ja mowiac szczerze wogole nie lubie domowych nalewek. Za wyjatkiem pigwowki mojej Tesciowej, bardzo cytrusowej i orzezwiajacej. Nie widze tez jakos imbiru w alkoholu. Ani np czosnku, cebuli czy ostrej papryki, choc to wszystko jako dodadek jest dobre. Kiedys byla moda na pieczenie calych glow czosnku. Przesada.
Rysiu, u nas państwo pozbywalo sie klopotu sprzedając za grosze komunalne budynki. Powstały obowiazkowe wspólnoty prywatnych wlaścicieli i jak są wśród nich madrzy i chętni, to potrafią metodą małych kroków podnieść z upadku swoje domy.
Jest też dużo domów, do których są zgłoszone roszczenia, lub które już przekazano właścicielom i tu, jeżeli są jeszcze lokatorzy jest problem.Te budynki stoją często opuszczone > https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/WarszawaDoPodWigniCia#5261981090831799922
Właściciele czekają aż się zawalą chyba, bo remont jest niesłychanie kosztowny, a grunt będzie można z dużym zyskiem sprzedać.
Jak wyglądają domy biednych mieszkańców dobrze widać w Łodzi, gdzie jest mnóstwo przepięknych kamienic, które rozpadają się w oczach.
Nie ma takich pieniędzy i ludzi, którzy przyjdą remontować cudze domy, Rysiu, a utrzymywanie/tworzenie slamsów w środku miasta, bo wyznaje taki system wartości i chcę tak mieszkać, jest wg. mnie nie do przyjęcia.
zozy=nozyk, taki jak ten:
https://www.google.ca/search?q=french+paring+knife&client=firefox-a&hs=vaV&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=fflb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=TWpRUtOJCuTE4APQ8YHAAw&ved=0CDkQsAQ&biw=1680&bih=919&dpr=1#facrc=_&imgdii=_&imgrc=ZCTh2KydaXFBEM%3A%3BtWU1ZnMMboCcjM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.improvisedlife.com%252Fwp-content%252Fuploads%252F2010%252F12%252Fparing-knives-1.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.improvisedlife.com%252F2010%252F12%252F14%252Fholiday-gifts-cheap-funusefulstylish%252F%3B525%3B305
https://www.google.ca/search?q=french+paring+knife&client=firefox-a&hs=vaV&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=fflb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=TWpRUtOJCuTE4APQ8YHAAw&ved=0CDkQsAQ&biw=1680&bih=919&dpr=1
To znaczy nie budynki za grosze, tylko mieszkania lokatorom w tych budynkach.
To byla duza trauma, kroliku. Trauma i wscieklosc.
Ja na domowe nalewki wcale nosem nie krece, choc w moim domu nie robiono, poza jednym razem, kedy babcia skusila sie w Lublinie jeszcze na zrobienie jakiejs nalewki, ktora skladala sie z… mleka i cytryn i chyba wodki. I ona z tego co pamietam byla bardzo dobra.
No i lubimy tu domowy ajerkoniak, w malych ilosciach. Pamietam jednak nalewki robione prezez bardzo starszego pana w Polsce – dereniowki i z jakichs innych owocow tez. Byly swietnie, nieslodkie i bardzo bardzo mocne. Wszysykie w przepieknych starych krysztalowych karafkach w kredensie. Stad chyba wzielo sie skuszenie mojej Starej na te politure. Bo tez ma piekne karafki i chciala zaczac produkcje.
POnadto kolega z pracy Starej zostal przez nia przylapany kiedys do pociagania z piersiowki trzymanej w szufladzie biurka. A poniewaz zagrozila raportem do szefow jesli nie da sprobowac, to dostala naparsteczek do skosztowania. Byl to sloe gin dwudziestoletni czyli chyba rodzaj dereniowki (?).
No, owszem. Zle to nie bylo.
Witam! Z okazji Tygodnia wszystkim roznoiloscionogom, beznogom i nawet bezkregowcom skladam najlepsze zyczenia. Owado-wampiry z zyczen wykluczam, bo nie lubie, a Kotem hipokryta nie jestem.
Z okazji tegoz Tygodnia jeszcze pare slow o wspolzyciu z myszka w domu dorzuce. Podobniez sa pulapki, z ktorych zlapanamysz mozna cala i zdrowa mozna na najblizszej lace wypuscic. Takie polecam.
W Skandynawii byl kiedys zwyczaj stawiania miseczki z mlekiem pod gankiem domu lub przed drzwiami „dla domowej myszki”. Czy taka opita mlekiem mysz gardzila zasobami spizarni, historia nie ujawnia. A ewntualne stawianie miski z mlekiem na klatce schodowej moze nie rozwiazac problemu. Ciezko sie Kotom bez ganku wejsciowego zyje.
A jako Kot monotematyczny wrzucam tu Obirka. Jak ktos nie chce, wolno nie czytac. Zasada wolnosci dla z gruntu bezsadnego Kota jest swieta.
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20131006/bartos-pazernosc-sie-kosciolowi-nie-oplaca
I dalej scisle monotematycznie tylko na troche inny temat
http://wojciechlemanski.natemat.pl/77199,dziwna-prosba
Króliku, rozumiem, że w kanadyjskim raju nie ma w ogóle żadnych państwowych regulacji?
Domowe nalewki traca za bardzo syropem. Sa gotowe sprawdzone jak Cassis, Framboise, Limoncello…
pobieglam do Wiki, a tu w glowie sie kreci od likierow!
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_liqueurs
Pigwówka jest pyszna chyba z natury.
I ziołowe nalewki bywają pyszne, tylko wymagają dużo wyczucia, żeby zanadto nie trąciły apteką. A ostra papryka czy pieprz świetnie się do nalewek nadają (oczywiście również z czuciem), nawet tych lekko słodkich. Do nienalewkowych słodyczy zresztą też – mój dżem truskawkowy z chili zawsze robi furorę.
Dzień dobry
Kocie, robię nalewkę na mleku, cytrynach i spirytusie. Bardzo dobra
Siódemeczko, nie musi się robić slumsów w środku miasta. Państwo może wesprzeć korzystny i bezpieczny system kredytowania, tak żeby nawet ci gorzej sytuowani byi sobie w stanie kupić mieszkanie, a wtedy każdy na swoim będzie remontował aż będzie furczało.
My naszą ruderę byliśmy stanie kupić i wyremontować tylko dzięki państwowo wspieranemu kredytowi, tak samo jak wielu naszych sąsiadów. Ale w „społecznym pakiecie” chyba to się wszystkim stronom opłaciło.
My tu w Kanadzie, mamy cala mase swoich, wypracowanych wlasnym rekami powaznych problemow. Czesc z nich jest wlasnie z powodu dzialania panstwa, jak np skandaliczny stan edukacji i opieki socjalnej w rezerwatach. Panstwo to nie Pan Bog co wie zawsze lepiej. Panstwo sankcjonowalo niewolnictwo, segregacje rasowa, wyniszczenie Indian, nierownosc kobiet, ze nie wspomne o paru niepotrzebnych wojnach. Nie mozna sie oddac w opieke panstwu i ubezwlasnowolnic oddolna obywatelska inicjatywe i prawo do decyzji na lokalnycm, samorzadowym poziomi Panswo walczy o status quo.
Regulacje panstwowe sa potrzebne, ale bez przesady, bo wiaza rece, rujnuja inicjatywe, budyja przeszkody i tworza bizantyjska biurokracje w postaci roznych licencji i pozwolen, ktore tylko big guys jak Walmarty, coca cola, firmy paierosowe sa w stanie przeskoczyc.
Howgh!
No, telepatia. Wczoraj się martwiłem (PA świadkiem!) gdzie to Mekiego wcięło i już dziś na mój telepatyczny apel odpowiedział.
Ale wcześniej miewałem takie, z których wychodziła i bardzo sobie chwaliłem.
Z mojej aktualnej, futrzano-pręgowanej pułapki mysz raczej żywa nie wyjdzie.
Obirek okazał się Bartosiem, ale to nic, i tego przeczytamy.
Nareszcie wiem, skąd wzięła się nazwa Tacheles – kojarzyło mi się z jidysz, ale nie znałam tego słowa.
Tak, to był typowy artystyczny squat, zrobiłam tam swego czasu masę zdjęć, po tym ze 40:
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/BerlinWschodniArtystyczny#5451763016160391266
Teraz jest zamknięte, ale nic się tam nie dzieje i nie wiem, czy są jakieś plany zrobienia tam czegokolwiek.
Króliku, jako znany centrysta
nie lubię przesady w żadną stronę, czyli i nadmiaru państwa. Ale przekonanie, że da się w ogóle bez jego ingerencji obejść i zdać wyłącznie na niewidzialną rękę rynku, już od dawna jest tylko iluzją. Nie istnieje i nie ma szans istnieć żaden kraj bez państwowych regulacji, również gospodarczych. Więc nie ma co walczyć z zasadą ingerencji państwa „jako takiej”, bo to para w gwizdek, tylko w każdym konkretnym przypadku zastanawiać się, czy odnośna regulacja wyjdzie obywatelom na dobre, czy wyjdzie bokiem. A jak to drugie, to oczywiście, podnosić krzyk. Byle merytoryczny, nie tak tylko żeby sobie zaszaleć, co jest specjalnością np. jednej dobrze nam znanej partii.
Haneczko, nie watpie w jakosc twoich nalewek, ale to nie jest proste jak drut, zeby je zrobic, o czym bolesnie przekonal sie Kot.
Poczytam teraz Obirka-Bartosia.
Pani Kierowniczko, mnie zamiast zdjęć jakieś errory pokazuje.
No tak, pregowana moze mysz potraktowac niezyczliwie.
Lata temu moje kociatko dostalo w prezencie szczura pustynnego. Szczurek, nazywal sie Paulinka, natychmiast zaprzyjaznil sie z towarzyszem zabaw mojego kociecia, kotem Beniaminem. Co jakis czas Beni podchodzil do klatki Paulinki, mowil: „mmm” i Paulinka budzila sie nawet z najglebszego snu, by z kotem sie pobawic. Najciekawszy byl rytual czyszczenia klatki. Paulinka biegala sobie wolno po kuchni, za nia biegl kot Beniamin, po czym role sie zmienialy, Beni uciekal, Paulinka go gonila i na nowo. Mogly to robic godzinami. Konczylo sie to zawsze w ten sam sposob. Paulinka nie wytrzymywala, lapala koci ogon lub lapke zebami (a przegryzala twardy patyk grubosci kciuka w pare minut), kto sie obrazal i zabawa sie konczyla. Na jakies polgodziny.
Odzalowac nie moge, ze nie sfilmowane.
Oczywiscie, ze telepatia Bobiku! Coz by to innego byc moglo?
Przepraszam za roztrzepanie. Czytalam ich prawie jednoczesnie. Niech im bedzie Bartosioobirek. Lub odwrotnie.
A obrazal sie kot. Kto moze tez sie obrazalo, kto go tam wi?
Nasza Szczurzyca (tak miała na imię, na cześć powieści Grassa) współistniała sobie pokojowo w tercecie literackim z Psem Puszkinem i Kotem Myszkinem.
No, prawie pokojowo, bo denerwowała się, kiedy Puszkin ją trącał mokrym nosem i wtedy potrafiła przyłożyć, nawet do krwi. Bo psi nos jest chyba bardzo ukrwiony i przy lekkim nawet chapnięciu bucha fontanną.
Bobiku, młodsi wolą kupić nowe, lub używane, ale bez potrzeby remontu.
W starych domach większość to starzy ludzie i raczej niczego nie remontują, chociaż w domu mojej Mamy znalazł się krzepki pan, który tam wszystko wyremontował, założył monitoring na piętrach i portiernię/ochronę przy wejściu.
Bez kredytów. Na fundusz remontowy Mama płaciła 82 zł mies. i 30 na ochronę.
Ludzie, pomimo naprawdę niewielkich emerytur zdecydowali się na ochronę.
Nie wspomnę już, że klatka pachnie, a w piwnicy (w części ogólnej) jest czyściej niż w moim mieszkaniu.
A pisząc o swiadomym tworzeniu slamsów, miałam na myśli squattersów.
Byłam nieźle zaklopotana, kiedy przywódcą takiej grupy okazał się syn moich znajomych, ludzi kultury, ktorzy chyba po cichu byli dumni z takich wyborów syna. Nie wiem, takie miałam wrazenie.
Wszystko ponoć jest kwestią ceny.
Gdyby te do remontu były odpowiednio tanie, to na pewno amatorzy by się znaleźli.
A przykład domu Twojej Mamy pokazuje, że różne rzeczy się da, jak się chce. Tylko że urzędnikom bez wyobraźni często najwygodniej jest sprzedać teren firmie deweloperskiej, żeby rozpirzyła wszystko w drebiezgi i postawiła na tym miejscu apartamentowce wyłącznie dla bardzo bogatych (bo kogóż obchodzi, gdzie mają mieszkać biedniejsi). A czasem nie tylko wygodniej, ale i z osobistą korzyścią, bo na rynku terenowo-mieszkaniowym przekrętów jest bez liku.
Nad squattersami się dotąd, prawdę mówiąc, niewiele zastanawiałem, więc może najpierw się pozastanawiam, zanim cokolwiek na ten temat będę pisał.
Ale że po czystych ścianach nie należy mazać, to oczywista oczywistość, bez względu na osobę mażącego.
No, niechby mi sie tutaj jacys squatersi wprowadzili!
U Ciebie by się nie wprowadzili, Mordko, bo nie widziałem na Twojej ulicy domów od dawna pustych, zrujnowanych i wyglądających na niczyje.
Nie istnieja domy niczyje. W Warszawie tez nie. Te squaty zajete na linku podsunietym przez Siodemeczke maja wlascociela , ktory chciualby je sprzedac. A nikt nie kupi ze skwotersami.
Na mojej ulicy, owszem, istnieja pustostany. Stare warsztaty, opuszczone biznesy, ktorych od lat nie udalo sie sprzedac. Nikt sie do nich jak dotad nie wprowadzil, odpukac. Nie zauwazyles ich, Bobik, wlasnie dlatego, ze nie maja skwotersow. Zauwazylbys jakby sie wprowadzili.
Squattersi Warszawie, Berlinie czy Londynie to sa w miejscach dla nich bezpiecznych, bo to sa dzieci middle class i lubia niebezpieczenstwo kontrolowane, z ktorego w kazdej chwili mozna wymaszerowac. Squattersi w Detroit czy Cleveland dzisiaj, a kiedys w Filadelfii to co innego,
spiewal o tym Bruc S.
http://www.youtube.com/watch?v=4z2DtNW79sQ
Mordo, nie bierz mnie za głupszego, niż jestem.
Wiem, że nie ma domów niczyich, dlatego napisałem o „wyglądających na niczyje”. A w umiarkowanym klimacie na ogół zaczynają tak wyglądać dopiero po naprawdę długim opuszczeniu i to w „odpowiednim” otoczeniu. Na mieszczańskiej uliczce, gdzie sąsiedzi się sobie kłaniają i jest normalna infrastruktura, prawidłowi squattersi nie mają czego szukać. Squat musi mieć warunki.
Jak mozna tanio kupic taki pustostan kolo Mordki… ja bardzo chetnie sie pisze…
Piesku @17:09, nie wiem, czemu Ci pokazuje error zamiast zdjęć – linka jest zupełnie zwyczajna
Pewnie mnie nie lubi. Znowu teraz sprawdziłem i dalej error.
Doro, u mnie tez error.
Siodemeczko, b.b.b. dziekuje za Dancynga. Wysluchalem polowe. Polowe chomikuje na pozniej. Ponad 2 godziny, ale warto.
Nie rozumiem. To wrzucę całą teczkę, może chwyci:
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/BerlinWschodniArtystyczny#
Siodemeczko, piekny dom i nieszczesliwie zaniedbany, szkoda
(fajny Marek M., i pomysl na zwiedzanie tez
)
u mnie wchodzi i mozna w obie strony isc
niestety berlinski Tacheles to historia, sa plany postawienia na tym gruncie domow z mieszkaniami wlasnosciowymi o wysokim standarcie i inwestor obiecuje czesc mieszkan przeznaczyc do wynajecia po cenach w socjanie przystepnych cenach
O, matko, jakiz ten Jamie (15-minutowy) inspirujacy!!!!Co za genialne kluski! No jakbym byl w Toskanii! Kurka wodna!
Chyba przed pojsciem na poslanko zrobie sobie druga porcje!
kroliku, odmawiam, nie mam i nie mialem planow zarzadzania czymkolwiek, wystarczy mi przegladanie pozycji
do mt7, oczywiscie MAREK R.
dla studentow i nie tylko
w Kraju
http://conasuwiera.pl/kserowanie/
Dotarlam do komputera zmieta i z bolem gardla
Pani Kierowniczko, tachlit (heb.) to cel lub przeznaczenie praktyczne (choc niekoniecznie materialne) – gdy cos ma czemus lub do czegos sluzyc. Wyrazenie „mow tachles (wymowa yidisz)” znaczy mow bez ogrodek, krotko i wezlowato, speak to the point.
Siodemeczko, bardzo wielkie dzieki za linke do spotkania z Aleksem Dancygiem.
Piekny ten zapuszczony budynek, ogromna szkoda. W nowoczesnym budownictwie chyba nie ma takiego dopracowywania malych szczegolow zewnetrznych, wszystko ma byc latwe w produkcji i transporcie i szybkie w budowie.
W niemieckim jest popularnie używane wyrażenie Tacheles reden (albo sprechen). Znaczy to samo, co w jidysz.
W Muzeum Wsi …. obrzęd ” Obieraczki kapuściane”
W programie:
” obieranie, siekanie i kiszenie kapusty, poczęstunek z muzyką, Msza Święta”
A ta Pani na mój poprawiła włos …
Winno być ” na mój widok”
Piętnaście. Tysięcy. Podpisów.
Hennessy V.S.O.P. dla wszystkich. I biegnę do kota.
Tu same ……tysięczniki padają
Kurczę, a tak dziś sprawdzałem, bo miałem ochotę o tym 15-tysięczniku zawiadomić i jednak Aga mnie ubiegła.
Szampanskoje strumieniami!
To co, teraz zaczynamy jak Puchatek? Piętnaście… a może szesnaście…?
Gratulacje
Krapkowice, choc nie wiem gdzie leza, uznaje za zupelnie wspaniala miejscowosc.
Gratuluje wszystkim z soba samym wlacznie!
Pewnie, ze jak Puchatek Bobiku.
Dobry wieczór!
Gratulacje!
Krapkowice leżą w Opolskiem
Też się zastanawiałam, gdzież to wcięło Mekiego. To pewnie taka zbiorowa telepatia. Fale mózgowe nie znają granic
Witaj Demetrio! Fale radochy tez granic nie znaja. Dla kazdego duzy kielich tego, co najbardziej lubi!
Wracając do mutonów, o których toczyła się tu rano dyskusja, każdy kraj i każde państwo ma swoje plusy i minusy, ale na mojej liście krajów najmilszych memu sercu Kanada to absolutny numer jeden, z powodu Daniela Lavoie. I nikt tego Kanadzie nie odbierze
Nic nie chcę mówić, Irku
http://kcyeung.smugmug.com/Big-World/Italy/Naples/i-SnwH4SP/0/L/Italy_19-10-09_0137-L.jpg
15 tys.
Nieźle.
Do Irkowej pikasy też mnie nie wpuszcza.
Przyznajcie się, czy Wyście coś aktualizowali?
W Irkowej pikasie jest biała koza, ktora podobno poprawiała włosy na Jego widok.
Bobiku, do Tuby moze Ci niemiecka ojczyzna blokować, ale do naszych obrazków nie powinna żadną miarą.
Oj, to nie czyzna, jak się okazało, tylko przeglądarka. Teraz spróbowałem na Firefoksie i wszystko działa.
Ma szczęście ta czyzna.
Chociaż raz na żadną czyznę nie muszę narzekać.
A czy romans Irka z Kozą będzie miał jakiś dalszy ciąg, czy było to tylko chwilowe zauroczenie?
Myślisz, że się przyzna?
Co ma sie nie przyznac, koziczka przecudnej urody!
My mamy nowego sasiada. Rasy Labrador. Ma 3 misiace i nazywa sie Bennett. Juz byl tydzien w psim szpitalu, bo najadl sie jablek i bardzo sie pochorowal. Jest on przecudnej urody, jak ta koza. Cale sasiedztwo is in love…
Demetrio,
ja mam tez slabosc do wszelkiej francuszczyzny… Z Danielem L. wlacznie.
A tu inna francuszczyzna (z Belgii, nie z Quebec).
http://www.youtube.com/watch?v=S_xH7noaqTA
Może trochę muzy w stylu afro?
otrzeba nam sztuki w budzie.
http://www.youtube.com/watch?v=j32GGqj_51M
Dzien dobry
Herbata, kawa, croissanty i poranna gimnastyka w ramach Tygodnia Zwierzat
http://www.youtube.com/watch?v=xn3mMmy_ghY
Dzień dobry
kawa z kozami
NIKE 2013 http://wyborcza.pl/1,75478,14732046,Nike_2013_dla_Joanny_Bator_za_ksiazke__Ciemno__prawie.html#BoxSlotII3img
Dzien Dobry Bardzo
pelen wypas z rana
herbata przy afro gimnastyce
brykam
szeleszcze
Dzień dobry
Jest Młody. Przechodzę z nadawania na odbiór
byawa
Proponuje rozpoczac Tydzien Milosierdzia i Ochrony Terlika przed leberalami.
Nasz domorosly dyplomowany filozof musi od wielu juz miesiecy do ochryplosci gardla tlumaczyc, ze papiez Franciszek „niczego nowego nie powiedzial” czego on sam, Terlikowski by nie glosil od lat. I ze Franciszek „zadenj rewolucji w Kosciele nie szykuje”, bo Kosciol zadnej rewolucji nie potrzebuje jak ma takich rewolucyjnych myslicieli jak Terlikowski i inn tytani katolickiej mysli filozoficznej skupieni wokol Flondry.
Zeby dac dobry przyklad i zachecic innych, obiecuje, ze przez tydzien powstrzymam sie od przypominania jak Terlikowski zamiescil w prasie swa wlasna rozmowe z niezyjaca od ponad pol wieku Marie Stopes, jak stawial Arabie Saudyjska za dobry przyklad panstwa prawa, ktpre nie pozwoli byle IKEI podkopywac moralnosci, jak klamal, ze kandydat na prezydemta Barak Obama opowiada sie za „mordowaniem dzieci nienarodzonych” az do dziewiatego roku zycia lonowego.
Od dzis filozof Terlik jest pod moja szczegolna ochrona az do przyszlego poniedzialku, a potem zobaczymy.
Oczywiscie nawet w Ameryce „dzieci nienarodzoene” przebywaja w lonie 9 miesiecy, a nie lat, jak z rozpedu napisalem. Ale to dlatego, ze mi milosierdzie wobec Terlika w gardle drapie i rozuym zamaca.
Dzień dobry.
Sok pyszny z winogron (20 litrów) stawiam!
Tylko proszę , nie przesadzajcie z piciem, bo:
http://static.polityka.pl/_resource/res/path/36/72/3672fe42-2f77-46fc-aec2-5c5b5bf4a6d3_665x665
Dzień dobry
Żeby to mnie się chciało moje winogrona na sok przerabiać… Ale nic to, ptactwo sobie przerabia, więc jakiś pożytek jest.
Idę na śniadanie poćwiczyć jogę z chihuahuą przy herbacie, bo tego przy kawie chyba robić nie wypada.
Ten Irek to już po prostu szaleje! Nie wystarczyła mu jedna Koza, harem sobie założył!
Czyżby to ta afromuza tak energetycznie działała?
Po przemyśleniu propozycji Mordki nieco bym ją zmodyfikował. Możemy w ramach Tygodnia Zwierząt wydzielić Podtydzień Miłosierdzia Dla Flondry i wylewać nad nią strumienie łez, żeby nam zwierzątko nie wyschło, bo to dla flonder bardzo niebezpieczne.
A jak nam się nie będzie chciało wylewać osobiście, to możemy zatrudnić fachowca. Zna ktoś może jakiegoś dobrego Krokodyla?
…
….
.
.
Króliku, te Labradory w młodym wieku to są samobójcy.
Nasz nowy sąsiad Jackson (teraz ma gdzieś tak pół roku i jest 3 razy większy ode mnie), zostawiony kiedyś sam na 2 godziny, nażarł się materaca i też musiał swoje w lecznicy odbębnić.
A na własne uszy słyszałem, jak Labradorka mu tłumaczyła, że na wszelki wypadek pod nieobecność rodziny nie żre się niczego, co nie w misce.
klamstwa? nie, konfabulacja!!!
http://natemat.pl/77303,kaczynski-lech-pokazal-ze-nie-trzeba-prowadzic-polityki-takiej-jaka-jest-dzisiaj-prowadzona-zaplacil-za-to-zyciem
(czy mozna to leczyc?)
Rysiu, to jest cynizm, tego nie da się leczyć.
Rysiu, to daje się leczyć. Ale pacjent musi wyrazić zgodę na leczenie.
GW napisała, że Łukaszenka zamknął wydawnictwo Łohwinau za zdjęcia, które publikowalo. Pokazali kilka zdjęć bez opisów, tu są te zdjecia i wiecej informacji:
http://www.rferl.org/media/photogallery/24948981.html
Same zdjęcia, jako sztuka, są bardzo ciekawe, wręcz znakomite.
remis
dla frakcji ( i Chrome )
http://www.sueddeutsche.de/politik/fluechtlingspolitik-der-eu-kein-platz-im-boot-1.1788385
La Vita E′un Diritto Di Tutti – Lampedusa
zdjecia fajne
Koza jest spoko. Tu jest kawałek ciężkiej muzy o kozie w języku zasadniczo obcym, podkręcić gałki i skakać!
https://www.youtube.com/watch?v=1lC8HBzCHWA
Ja tylko proszę, żeby wszelcy uwodziciele trzymali łapy z dala od mojej Kozy grzewczej. Bo na razie naiwne to i niewinne, ale jak się z takim zada, to i Terlik nie pomoże – brykać mi sprzęt zdemoralizowany zacznie, szlajać się po nocach (a noce październikowe już chłodne), palić cygarety zamiast drewna, a nie daj Bóg jeszcze koziołka do chałupy przyniesie, nie bacząc, że u nas dom porządny i dla budowlanych bękartów miejsca w nim nie ma.
To tego… to lerancyjny jezdem, ale jakaś moralność musi być, co nie?
Rysiu, a czy Niemcy, czy inne kraje drące szaty z powodu polityki migracyjnej UE, są gotowe otworzyć granice i przyjąć uchodźców z Afryki i z bliskiego wschodu?
Na poziomie ogólnym, to jasne, każdy będzie uważał, ze należy pomóc, gorzej, jak przychodzi do konkretów. Jak na razie to państwa-przyczółki mają problem.
To nie są proste sprawy i samo oburzanie się nie wystarczy.
Poziom hipokryzji w sprawie uchodźców jest dużo wyższy, niż średnia europejska. Porzygać się można, słuchając tych wszystkich mędrców. I jeszcze Franciszek stoi w pierwszym szeregu ze swoimi płaczliwymi tekstami, trzeba coś zrobić, ojej, tragedia. Teraz słyszę, że trzeba stworzyć bezpieczny kanał przerzutowy, pewnie za pieniądze całej Unii, ale do Włoch. Co dalej, nikt nie pyskuje, bo jeszcze straci popularność w swoim kraju i co wtedy? Niech się Włosi cieszą, że dostarczymy im żywych i całych uchodźców i zrobią COŚ.
A może taniej będzie kierować te statki, jak już będą strzeżone, do Francji, albo do Niemiec? Ileż to roboty? I wtedy pomagajcie ile chcecie, dobrzy ludzie, przepełnieni współczuciem, Franciszek też może przecież nakazać swoim ludziom, żeby się dorzucili, ma ich wszędzie.
Wrocilam ze smutnego obrzadku – rozsypania prochow naszej Jasiuni, razem z prochami Jej blp. Meza, Pana Ludka, zmarlego w latach siedemdziesiatych.
Prochy zostaly polaczone. Strasznie malutka szara garsteczka po nas zostaje.
Ale w bardzo pieknym miejscu – parku Zmarlych w Golders Greeen, wokol starego debu. I laweczki pod debem.
Odwiedzalam to miejsce z Jasiunia raz do roku, w rocznice smierci Pana Ludka, ktory byl w urnie na scianie. Jasiunia zawsze wiozla w to miejsce posy – malutki bukiecik kwiatow w malutkim wazoniku albo maciupka doniczje z czyms kwitnacym. Na wiecej nie bylo tam miejsca do ustaweinia. . POtem wychodzilysmy przed budynek i ogladaly ogrobne pole kwitnacych wtedy krokusow. Dzis tez kwitlo troche krokusow – blado niebieskich. Marzenka mowila jak sie one nazywaja. Wlasnie to pole otoczone jest drzewami i rozanymi rabatkami. Wybralysmy z Marzenka miejsce pod debem, aby mozna bylo usiasc i byc troche zdala od innych odwiedzajacych. Jasiunia chciala tu byc rozsypana, wspominala mi o tym. Naprawde lubila ten park.
To piekne miejsce, wielowyznaniowe w zydowskiej dzielnicy Golders Greeen, nazywanej czasem przez londynczykow Goldberg′s Greeen. . Byl tam jakis piekny „kacik hinduski”, ktory pierwszy raz zobaczylam z figura bogini.
A przy samym wejsciu sadzawka ufundowana przez rodzine licznych Johnow Murrayow – to wydawcy. wlasciciele malutkiego ekskluzywnego wydawnictwa przechodzacego z pokolenia na pokolenie do nastepnego Johna Murraya, naajstarszego syna – bylo do tej pory tych Johnow bodaj osmiu. U pierwszego Johna Murraya wydawal swoje dziela lord Byron, a potem po jego tragicznej smierci, John Murray zgodnie z wola poety spalil w kominku jego dzienniki. Do dzis toczy sie spor czy powinien byl to zrobic. Ale w tamtych czasach przyjaciel i dzentelmen dotrzymywal danego przyrzeczenia. To w tym wlasnie wydawnictwie pracowala moja E. zanim przeniosla sie do BBC, gdzie ja poznalam. Ona mi sporo o tym kominku opowiadala. I o tym, ze w archiwach zdarza soie jeszcze odnalezc jakis nieznany dotad strzepek z Byrona, jego wlasna reka napisany..
Prostokatna sadzawka ze zlotymi chinskimi karpiami jest moim ulubionym miejscem tam. Dzis ja tez odwiedzilam.
POtem wrocilysmy z Marzenka do E., ktora przygotowala dla nas piekny lunch.
Ech, że tak powiem na to wszystko.
A tu na zdjeciu widac to pole – z bialymi krokusami. W styczniu kwitna niebieskie. Po przeciwnej stronie sa stare drzewa. do ktorych sie idzie centralna trawiasta alejka. I tam jest ten „nasz” dab. A widoczny na wprpst dlugi budynek ma „gniazdla” z urnami i wmurowane tablice:
http://www.gardenhistorysociety.org/post/conservation/upgrades-for-historic-cemeteries/
W Rzepie ukazał się artykuł ks. Chrostowskiego w odpowiedzi Zb. Nosowskiemu pt. Katolicy w jarmułkach.
W charakterze komentarza wkleiłam ścieżkę do nagrania wykładu wyż.wym. ks. o ?mentalności żydowskiej, dla której nie liczy się prawda′ wygloszonego do kapelanów wojskowych w Częstochowie.
Podpisałam się imieniem i nazwiskiem, zapytałam tylko, czy redakcja nie wstydzi się takiego autora.
Mój komentarz nie ukazał się. Nie pierwszy raz, zresztą.
Wszystko w imię prawdy.
Niestety, Siodemeczko, ksiedzu Chrostowskiemu w pewnym momencie kompletrnie odbilo. To kliniczny przypadek. Mozna go tylko pozalowac, bo musi mu byc ciezko z ta obsesja.
U nas też były na niektórych cmentarzach przygotowane takie miejsca, gdzie można było prochy rozsypać.
Dla mnie to byłoby niemożliwe, ale rozumiem motywy innych i gdyby moj bliski wyraził taką wolę zrobiłabym to bez sprzeciwu.
Teraz z troską pochylili się nad tym posłowie, przygotowują ustawę i już nie można rozsypywać.
Podobno lobby firm pogrzebowych i organizacji wyznaniowych jest bardzo silne.
Tylko, Helenko, on nie działa w próżni, całe tabuny oddychają z ulgą, że nareszcie ktoś mówi prawdę, a Fronda wydała książkę – wywiad rzekę z nim, która dostała nagrodę w 2010 nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich „FENIKS”.
Jasne, że to jest znane, ale trzeba mieć na uwadze, że tacy nie żyją sami sobie.
Heleno,
MIEJSCE jak LUSTRO.
Puszczam wiatr
– Nie zgadzam się z opinią, że jako katolik i człowiek myślący mogę nazywać aborcję zabiciem dziecka, ale wyłącznie w rozumieniu ogólnym, natomiast nie mogę napisać tego o aborcji konkretnego dziecka – mówi nam publicysta. – Zabicie człowieka jest zawsze czynem konkretnym, a nie ogólnym – podkreśla w komentarzu w portalu Fronda.
Czy to tutaj ktoś wygłosił opinię, że ten pan jest człowiekiem myślącym? Dotychczas słyszałem tylko, że jest piszącym, a jak wiadomo, pisanie może poprzedzać myślenie. Tak samo jak zabijanie może poprzedzać urodzenie.
Chwilowo żegnam, przed witaniem, które zresztą (jak każdy pies na poprawność ostatnio powtarza) przystoi tylko Psu.
Siodemeczko, rzad niemiecki nie drze szat, ustami rzecznika rzadu zapewnil ze Niemcy robia DARDZO duzo, a ustami ministra spraw wewnetrznych, wezwal do karania przemytnikow ludzi – do
wiezien na lata – wymaga. W B. od roku na Oranienplatz w prowizorycznym obozie zyja czekajacy na azyl. Zyja „nielegalnie” bowiem wedlug prawa europejskiego (Dublinskie rozporzadzenie) krajem ktory osadza ich prawo do azylu jest ten (europejski) na ktorego ziemi postawili noge.
Wolimy wydawac pieniadze na ploty z drutem kolczastym w Grecji czy na statki partrolujace czy ktos wazy sie plynac, niz na pomoc.
A ONI i tak przybywaja i beda przybywac.
WW ma racje, poziom hipokryzji wzrasta.
Tak, Siodemeczko, ja wiem, ze jego robota jest z piekla rodem i domyslam sie, ze cieszy sie sporym wzieciem.
Ale z ludzmi czasami takie rzeczy sie zdarzaja. sama takich znam. Nie wiem czy to nie jest jakis rodzaj demencji – kiedy ktos nagle na tyle sie odmienia, ze jest nie do rozpoznania.
Przeciez nawet Macierewicz kiedys byl calkiem normalny. Nie za madry, jak mi mowiono, ale normalny i przyzwoity. Ja go raz spotkalam, mielismy mila dluga rozmowe, byl bardzo pryszczaty, ale byla w nim jakas dobroc. A zaledwie pare lat pozniej – kompletny odlot. psychopata jak sie patrzy. .
Podobvnie jakos bylo z x. Ch. Ja jeszcze pamietam czasy, kiedy Staszek K, bardzo mi go polecal jako naprawde przyzwoitego czlowieka. Tak bylo.
W to lobby cmentarno-pogrzebowe bardzo wierze. W przeciwnym razie dlaczego by poslowie mieli cos przecowko najbardziej ekologocznie zdrowemu pozegnaniu zmarlych.
Sama bym tez nie chciala byc spalona, ale rozumiem, ze jest to doskonaly sposob „chowania”.
Irku, mam nadzieje, ze w poblizu nie ma dam….
Gloria, gloria, Alleluja!….
http://wyborcza.pl/1,75248,14736614,Tomasz_Terlikowski_przegral_z_Alicja_Tysiac.html
Na Oranienplatz w B.:
https://picasaweb.google.com/110943463575579253179/Berlin20134#5922865434581516178
Ale to obozowisko jest niewielkie, chyba z kilkanaście namiocików.
Przepraszam, przecież przyjmują w UE każdego chętnego.Warunek jest tylko jeden:
http://www.spiegel.de/politik/ausland/eu-reiche-duerfen-in-schengenraum-arme-bleiben-draussen-a-926126.html
Szlag mnie trafił w trakcie czytania!!!!
niewielkie jest, Pani Kierowniczko, ale zyjacy tam od roku ludzie nie moga doczekac sie przyznania im prawa pobytu. Nikt nie czuje sie za przyszlosc tych ludzi odpowiedzialny. Smutne, taka mala garstka ludzi………..
Rysiu, nie napisałam, ze rządy drą szaty, napisałam, że drą kraje (w domyśle różne osoby i organizacje), których bezpośrednio ten problem nie dotyczy.
Właśnie o hipokryzję też mi chodziło, kto ustanawiał prawa europejskie?
To albo otworzyć bramy i ratuj się kto może, albo trzeba wyraźnie powiedzieć nie stać nas, nie tylko z powodów finan sowych, albo stać nas tylko na tyle i kazdy bierze na siebie jakiś ciężar.
Tylko, że te sznurki uchodźców nigdy się nie skończą, również z tego powodu, że dotychczasowe społeczności europejskie kurczą się w zastraszającym tempie, a liczba ludności Afryki wzrosła prawie czterokrotnie od 1950 r. – do 968 mln, co stanowi 13,6% ludności świata; przyrost naturalny najwyższy na świecie — ok. 24? rocznie.
Pracy dla ludzi też będzie coraz mniej, bo taka jest kolej cywilizacyjnego rozwoju.
To są wszystko naglące wyzwania, ale nie widać zdolnych do podjęcia rękawicy, zwłaszcza teraz w czasie kryzysu i własnych problemów.
Ja tu światem nie będę zarządzać, ale nie zazdroszczę przyszłym pokoleniom.
z darciem szat rzadu niemieckiego, to byl skrot myslowy, Siodemeczko.
Moze pora zrobic tak jak w Kanadzie lub australii i wyznaczyc kwoty emigracyjne? Nie moze to byc tak jak z linki Mar-Jo, tylko dla bogaczy, ale cos nalezy zmienic.
dzisiaj godzinamy suszylem grzyby w piekarniku elektrycznym, mamy taki program „suszenie”. wyszly swietnie, brawo technika
W wiekszosci krajow kwoty emigracyjne sa wyznaczone i jakies reguly ubiegania sie o azyl.
Ale oczywoscie, ze otworzyc granice na osciez dla wszystkich, tego sie nie da. Przy najlepszytch checiach.
I te kwoty nie sa tylko dla bogatych – takze dla biednych, ktorzu sa gptpwi pracowac i nie beda zbytnio obciazali panstwa opiekunczego tak, jak np dzieje sie to w Anglii – bynajmniej nie z uchodzcami z trzeciego swiata, tylko najczesciej z nowych panstw czlonkowskich EU. Oczywoiscie nie wszyscy, ale jest takich zbyt wiele aby nie byli zauwazeni i nie wzbudzali resentymentow. Kazdy z nas zna wiele przypadkow z bliskiego otoczenia takich, ktorzy chca poprawic swoj byt kosztem wylacznie panstwa opiekunczego. Najbogatsze panstwo temu nie podola.
Ci, ktrorzy przyjezdzaja z panstw rozwijajacych sie najczesciej gotowi sa wykonywac najciezsze prace, na ktore nie namowisz „bialego czlowieka”, bo sa nisko platne . Ale oni gotwoi sa je wykonywac z pocalowaniem reki. I jesli ci przybysze sprawiaja gospodarzom jakies klopoty, to zazwyczaj biorace sie z przywiezionej kultury i obyczaju – np zmuszanie dziewczat do malzenstw, zabojstewa „honorowe” (rzadko, ale sie zdarzaja) i takie tam. W drugim czy trzecim pokoleniu wychowanym w Europie te problemy staja sie coraz rzadsze, a i „my” uczymy sie jak im zapobiegac lub z nimi walczyc.
W jakimś artykule w Polityce wyczytalam kiedyś, że gdyby chcieć zapewnić żyjącej w danej chwili populacji życie na poziomie Polski, to potrzeba by zasobów 4 planet Ziemi.
Nie mogę tego zweryfikować, ale ciągle o tym pamiętam, bo mnie to bardzo zaskoczyło.
Była też tam mowa o rosnącym naporze tej biednej ludności.
Generalnie dosyć mizerne widoki.
Temat może nie za bardzo, ale czytałam wyżej. W Poznaniu (oj, pod Poznaniem, miejscowość na „M…”) jest pierwszy cmentarz w Polsce (pewnie powstały inne, ale akurat wiem o tym jednym najpierwszym), w którym jest krematorium. Groby-tablice są malutkie. I są miejsca, gdzie rozsypuje sie prochy i umieszcza małe tablice z nazwiskiem. Wygląda to tak:
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_8145.JPG
Tak. Dlatego musimy drastycznie ograniczyc rozrodczosc. Kiedy ja zaczynalam pierwsze w zyciu lekcje geografii, bylo nas na Ziemi zaledwie niecale 3 miliardy. Dzis przekroczylismy siedem miliardow.
Dobrze, ze jest, choc nader brzydkie i wyglada jak studnia. Moze inne beda troche ladniejsze.
Ta tym polu krokusowym w Golders Green mozna wbijac w ziemie tabliczki, malutkie, postawione na sztorcc z imieniem zmarlego. Wtedy nikt nie musi po nich deptac. No i trawa jest bardzo zadbana i dorodna z tych prochow. Mozna po niej chodzic bez zadeptywania. Dzis byla dosc wysoka, buty mi sie w niej zatapialy i byly mokre od rosy.
Jasiunia chyba nie chciala tabliczki, tylko rozsypania.
Przepraszam, że się dziś tak mało udzielam, ale już mi się zaczęło przedwyjazdowe urwanie łba. Wiecie jednak zapewne, co mam na myśli – piszta, piszta…
Na wszelki wypadek z wszystkimi się zgadzam, bo zapolemizować i tak bym nie miał kiedy.
Heleno,
do tego, co na zdjeciu powyżej nie wchodzi się, można tylko kwiatki przy wejściu zostawić, prochy są po prostu rozsypywane i pomieszane, że tak powiem. Tylko obsługa cmentarza ma tam prawo wejść.
Większa część cmentarza ma małe tabliczki z nazwiskiem i tak dalej, wygląda to tak:
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_8146.JPG
W środku masz tę „studnię” – ja takiego wrażenia nie odniosłam.
Nie tam, krematoriów jest dużo, tylko urny są pózniej chowane do tradycyjnych grobów, ale na nowym cmentarzu na Wólce, to tam są już wszystkie szykany, tylko teraz nagle ktoś przypomniał z powodu tej trzęsionki i kłótni przy pracach nad ustawą, że prochy są rozsypywane bezprawnie, a tamte stare przepisy są z 59 r.
Ja nie wiem, po co taka chmara darmozjadów siedzi w tym sejmie, chyba powinno im się ustawowo wyznaczyć ile mają przerobić w bieżącym roku, a jak nie to nie ma kasy.
Za buble prawne, wysokie grzywny i osobista odpowiedzialność.
A tak to, to zostawmy, bo się nie da, tamtego nie ruszajmy, bo jeszcze gorsze i latka lecą.
Tylko obsluga cmentarza? Nie mozna odwiedzic „swojej” cegielki w ziemi?
Tu jest ten artykuł w sprawie pochówków. Ufff! http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1555513,1,grzebanie-starej-ustawy-pogrzebowej.read
Słuchajcie Joanna Chmielewska nie żyje
http://wyborcza.pl/1,75248,14737810,Byla_krolowa_literatury_popularnej___Wojciech_Orlinski.html
Heleno,
cegiełkę możesz odwiedzać, ale w tym zamknietym kręgu się nie chodzi, bo tam są wysypane prochy, tak to zrozumiałam, bo prochy są wysypane na tę trawę i pomieszane.
To jest ten krąg (powyżej, co podałam), a poza nim są malutkie „cegiełki”.
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_8143.JPG
mt7,
zajrzyj do Owczarka.
Artykul z Polityki o bizniesie pogrzebowym jest porazajacy. Scial mnie z nog. Koszmar. I ta Sobecka zacytowana na koncu. Parlametarzystka.
15001
A o co chodzi? Taka osoba istnieje. Jest Project Manager and Deputy Director of the Agency of Sustainable Energy Development of the EECU.
No tak to wygląda, Helenko.
Bobiku, slodkiej Toskanii (emocjonalnie, bo przeciez pamietam, ze slodyczy nie lubisz)!
A ja tymczasem znikam na ponad dwa tygodnie, pamietajac o pilnowaniu torebki (i liczeniu dzieci – to takie powiedzenie a la Jasiunia, funkcjonujace od paru pokolen w mojej rodzinie).
See you soon and have fun!
Dobrej, bezpiecznej drogi, Moniko i przyjemnego pobytu na łonie.
Bon Voyage Wszystkim ! Wlasnie, torebka.
Ja włajażuję dopiero we czwartek, ale dobre życzenia mogę przyjąć zawsze.
Dziękuję i nawzajem.
A poza tym jeszcze tylko dobranoc, bo cosik padam na pyszczek.
Milej podrozy, Moniko. Twoj Ojciec zapewne przeszczesliwy, ze bedzie mogl spedzic czas z toba i Zosia i Matylda.
Pazdziernik/listopad, a potem kwiecien/maj to sa takie dobre miesiace do podrozy! Moje podrozowanie zostalo odlozone do kwietnia wlasnie. Trasa jak zwykle na Warszawe, z krotkim wypadem w okolice. Moze nach Berlin tym razem, chociaz moja Mlodsza Siostra namawia na wypad do Ziemi Swietej w Wielkanoc, very fitting indeed. Na marginesie dodam, ze w moim wczesnym religijnym wychowaniu bylam przekonana, ze Ziemia Swieta to byly okolice Watykanu.
Kroliku, jesli wybierzecie sie w moje okolice, bedzie bardzo milo sie spotkac (moj mail do wziecia od Bobika)
Dzień dobry
Już donoszę kawę
herbata
Dzien Bardzo Dobry!
Dzień dobry
A nawet niech będzie, że bardzo. Bo wprawdzie dzień jesienny i nieco mglisty, ale parapluja zatrudniać nie każe, a w październiku to już Coś.
Herbata, kawa, ze dwie inkunabuły z szynką – i trzeba się będzie zabrać do życia.
Wracajcie szczęśliwie Wszyscy wyjeżdżający.
jak zwykale – herbata
A pewnie, że wrócimy, Sofio. Choćby po to, żeby z przytupem wejść w nową pięciolatkę.
No i jak tu w naszym kraju pisać kryminały? Agatha by z tego nie wyszła, ani nawet Capote
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14737555,_Rasistami_gardze__nie_wiem__dlaczego_to_zrobilem__.html
i ponownie nieustajaco – herbata
Herbata z lektura
Kawa z krykietem
To jest dodatkowo przerazajace, ze mozna życie stracić lub zdrowie, bo komuś alkohol rozum zżarł.
Kiedyś wieczorem na moim osiedlu napadło na mnie dwóch pijaków, niosłam ciężkie siatki zakupów do domu. Żywego ducha nie było, a mnie odebrało zupełnie głos, pomyslałam wtedy, że umrę tak bez sensu, sponiewierana, na ziemi.
Dzień dobry.
Naczytałam się o genotypie warszawiaków. Autor: Adam H.
(błąd w pisowni nazwiska). Mam nadzieję, że kilka tysięcy niezdecydowanych „przekonał”.
Kochani,bonwłajaż wszystkim włajażującym
A całemu Koszyczkowi pięknej,słonecznej jesieni
U nas w mieście W/Br i okolicach jest ciepło i kolorowo… i tak trzymać, możliwie jak najdłużej.
Off topic : chyba jestem monotematyczna,ale wzruszyłam się głęboką troską,z jaką Epidiaskop pochylił się na problemem pedofilii :
http://fakty.interia.pl/religia/news-episkopat-obraduje-m-in-o-postepowaniu-w-przypadkach-pedofil,nId,1038835
Zwłaszcza zaś przemówiła do mnie argumentacja, że to wszystko przez te rozwody i niezdrowe relacje między rodzicami, bo takie zranione dziecko szuka gdzie indziej miłości, samo się zagubi i tego drugiego człowieka (znaczy pedofila ) wciągnie !!!
No to już mamy jasność,kto winien. Przecież molestowana czy zgwałcona kobieta też jest sama sobie winna, jakby się nie szlajała umalowana i w nieskromnym stroju, tylko zakutana w burkę bogobojnie siedziała w domu i chuchała w domowe ognisko,to nic złego by jej nie spotkało.Wrrr…
Przeczytalem.
To co powedzial Michalik, ze dzieci „szukajace milosci” garna sie do jego duchownych i swoim nienasyceniem milosnym sprpowadzaja kaplana na sciezke grzechu, mozna byloby uznac , jak to sie mowi „w kazdym normalnym kraju” za wstrzasajace, zas taki przewodniczacy Epidiaskopu nadawal by sie wylacznie na smietnik, ale jakos wcale sie nie zdziwilem. Czy ktps sie zdziwil, ze wina lezy po stronie rodzicow dzieci i tych bachrow spragnionych zlegp dotyku?
Ale zeby byc pozytywnym, to ja mam propozycje dla Epidiaskopu. Bo oni tam wlasnie, jak powoiedzeli dzienoikarzom, glownie naradzaja sie czy wyslac papiezowi podziekowanie za planowana kanonizavje JPII.
Szkoda ich cennego czasu. Ja im moge od lapy takie podziekowanie machnac i nie zajmie mi to wiecej noiz trzy minuty, nawet po angielsku. A oni niech w zaoszczedzonym czasie zastanowia sie jaka pokute wymyslic dla tych molestowanych bachorow. Bo taki grzech tych wszystkich tak zwanych ofoar pedofilii nie mnoze zostac bez odpowiedniej dawki pokuty. Moze proboszczpowi mieszkanie uprzatnac, samochod umyc, po wodke skoczyc?
To ja to pisalem powyzej, a nie Stara, ktora nigdy nie zostawi czyso po sobie.
A ja dzisiaj widziałem przykład niezwykłej kreatywności ludności romskiej. Grasują po mieście dziewczynki, na oko końcówka szkoły podstawowej, gdyby ktoś tam zawracał sobie głowę chodzeniem do szkoły, i rozdają piękne obrazki z Franciszkiem suszącym zęby. To znaczy niezupełnie rozdają, popatrzeć można za darmo, ale zabrać to już nie, pan da parę złotych. Zbierają na pielgrzymkę, jak zeznały. Co będziecie robić na tej pielgrzymce, spytałem, zarabiać może jakoś? No, na pewno coś się zarobi, stwierdziły dziewczynki.
Romowie w Polsce sa ludem bardzo poboznym, choc absolutnie obca jest im wszelka w tej mierze ostentacja i pokazowosc. . Na kosciol zawsze duzo daja. Co roku maja pielgrzymke do Czestochowy, swoja wlasna, pod okiem uroczego i madrego ksiedza Staszka Opockiego, duszpasterza Romow, ktorego uwielbiaja i za ktorego dadza sie posiekac. A on jest naprawde dpbry i cieply, nauczyl sie jezyka (rromanez) . Epidiaskop go nie lubi i juz pare razy biskup tarnowski usilowal go wysiudac, ale lud sie buntowal. To kiedys Irek podsunal z prasy. Podobno za to, ze Romowie do liturgii wprowadzaja elementy wlasnego obyczaju, jakies szczatki atawistycznej pamiecu Indii. skad pochodza. I to sie ponoic nie podobalo. A Opocki nie mial nic przeciwko temu aby „karmic zmarlych” na grobach i przestrzegac skomploikowanego rytualu pogrzebowego i nyych „rytualow przejscia”, nieznanych w ortodoksyjnym czy tradycyjnym katolicyzmie..
Wiec wcale bym sie nie zdziwil gdyby wybierali sie z pielgrzymka do Rzymu. Fajnie by bylo.
Kiedys moja Stara dostaje telefon do Londynu od Staszka. Przyjezdzaj, powiada, pojedziesz z nami na pielgrzymke do Czestochowy..
Stara sie lekko zakrzytusila i mowi: Ale wiesz przeciez….
– Wiem, wiem, no to co? Modlic sie nie musisz, jak nie musisz… Ale przyjedz, bo bedzie fajnie i ludzie mnie wydelegowali abym cie zapropsil. …
Stara bardzo chciala pojechac, ale nie dali jej urlopu z pracy. A jak powiedziala, na co ten urlop potrzebuje, to najpierw szef oniemial ze zdumienia, a potem nie wytrzymal i zaczal nieurzejmie pekac ze smiechu.. Ale wolnego nie dal, sukinkot.
Wodzu, podstawowa zasada wywiadow antropologicznych to nie poddawac odpowiedzi.
Slowianie (jak i inni) oczywiscie tez wprowadzaja do chrzescijanstwa elementy przedchrzescijanskie (ale „nasze” sa niezauwazalne, a obce tak
)
Tak, mnie po słowach arcybiskupa Michalika ręce, i tak już opadnięte, do reszty opadły
Trzy razy przeczytałem ten kawałek:
Ale post Mordechaja upewnił mnie, że jednak naprawdę przyczytałem to, co przeczytałem.
Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.
i dalej nie byłem pewien, czy dobrze widzą moje błękitne ślepia.
Oni są nie do uratowania. Nawet 40 lat błądzenia po pustyni by nie wystarczyło.
Mowi sie ze bladzenia po pustyni bylo 40 lat wlasnie po to by wymarlo pokolenie ludzi uksztaltowanych przez poddanstwo/niewolnictwo, a do nowego weszli ludzie urodzeni jako wolni.
A co nalezy zrobic by uczniowie cytowanych to dostojnikow koscielnych nie wygladali tak jak oni?
… tu ..
Kocie, ja to wszystko wiem, ale tak jak opisana przez mnie sytuacja nie powinna być podstawą do uogólnień (Lisek ma rację, wiem, jednak nie byłem tam służbowo
), tak godna podziwu działalność jednego księdza też nie powinna. W każdym razie nie uważam, żeby zwyczaj posyłania nieletnich do wyłudzania pieniędzy był godnym poszanowania przejawem odrębności kulturowej.
Jeśli chodzi o przedstawicieli epidiaskopu, to jestem trockistą z odchyleniem w stronę Pol-Pota, już dawno mówiłem i nie będę się powtarzał.
Lisku, niektórzy uczniowie kościelnych dostojników po prostu muszą wyglądać tak jak oni, na skutek działania praw sformułowanych przez jednego takiego zakonnika… Mendel mu chyba było, albo jakoś tak.
Cholera, ja w tej chwili też czuję, że mi zmierza w stronę Pol-Pota. I nie wiem, kto miał na mnie taki fatalny wpływ – Wódz, czy arcybiskup.
Arcybiskup, tu nie ma wątpliwości.
Mnie się też nóż w kieszeni otwiera.
To sie po prostu nigdzie nie mieści.
(A do tego jeszcze konkluzja: dlatego nie powinno być w szkole wychowania seksualnego…)
Zgroza!
Trick-a-treating na swieto Duchow czy dzieciaki zbierajace na Guy Fawkes mozna byloby uznac za posylanie nieletnich do wyludzania pieniedzy. Zarowno na Halloween jak i na 5 listopada dzieci zbieraja na wlasne przyjemnosci. Zbiorka funduszy na wyjazd rodziny czy spolecznposci na pielgrzymke polaczona ze sprzedaza obrazkow nie budzi we mnie najmniejszych oporow.
Mam nadzieje, ze dales.
Czy ktos z Was naprawde sie zdziwil, ze abp Michalik znowu okazal sie byc draniem?
Przeciez to ten sam Michalik, ktory wyrzucal ze swego gabinetu kobiete spod Tylawy i ktory publiczne dawal do zrozumienia, ze jest ona wrogiem Kosciola Katolickiego.
On sie nie zmienil, on sie niczego po sprawie tylawskiej nie nauczyl. On ma betonowy leb.
To nie tylko rzadki dran. To jest takze kretyn jesli nie wyczuwa w ktora strone wieje dzis wiatr i co to moze znaczyc dla jego kariery.
Oby jak najszybciek papiez go wyslal na emeryture.
Nie, nie dałem. I nie dam. Jak będzie takich jak ja w kraju jeszcze z 15 milionów, to może będzie można zacząć coś robić z problemami Romów, a nie tylko gadać, że nieroby. Też bym nie robił, gdyby mi dawali.
Zanim mnie, Kocie, zaszufladkujesz, to powiem, że nie daję nikomu, dzieciom, babom, chłopom, bezdomnym, menelom, dżentelmenom w chwilowo trudnym położeniu itd.
Czepiacie się Michalika. Od dawna jest wiadomo, że jak molestowany pozwala na molestowanie, znaczy się, że ma potrzebę bycia molestowanym. To samo dotyczy żon alkoholików: jak pije i bije, znaczy, że kocha. Proste? Proste. Po co wam, do życia jakaś psychologia. Po co w nieskończoność memłać, że zacytuję klasyka . Proste prawdy nie wystarczą? Są tacy którym wystarczają. A jak się założy okulary to za nimi nie widać oczu tęskniących za rozumem.
Pewnie jutro rano okaże się, że dziennikarze źle zrozumieli Michalika, a to co dziś komentują to nadinterpretacja. Włos z głowy chłopu nie spadnie. Założy sie ktoś?
Michalik nie powinien być cichcem wysłany na emeryturę, tylko z hukiem wywalony.
Wiem, oczywiście, że Marek ma rację, ale ja szczekam, jak by było słusznie, a nie jak jest.
Powiem Ci tak, WW. Ja sie wychowalem w bardzo wczesnym kociectwie na basniach rosyjskich, gdzie powtarzajacym sie motywem fabularnym jest zebraczka napotkana w lesie i proszaca o pomoc.
I zawsze w tych basniach bylo, ze jak sie nie dalo jalmuzny, to sie potem okazywalo, ze to wcale nie zebraczka, tylko Matier′ Bozja albo jakis inny Zeslaniej Hospodnij ktory cie sprawdza i wystawia ci cenzurke z calego Kota.
Wiec ja strasznie wczesnie nauczylem sie dawac jalmuzne, bo jest to jednbo z najwazniejszych nalkazow biblijnych i to takich, ktory do mnie trafia: glodnego nakarmic, spragnionego napoic..
I to sie tak ciagnie za Kotem cale zycie.
Wiec ja najczesciej daje – grajkom w metrze i biednie ubranym kobietom, bezdomnym i takim co wymysla i opowiedza jakas bardzo duszeczipatoelna historie („wyszedlem na przepustke z zakladu psychoatrycznego, ale nie moge dostac sie do domu, bo wspolkokator wyjechal na weekend i jestem glodny…).
Moglbym godzinami opowiadac o wspanialych historiach jakie uslyszalem od zebrakow i jakie zawsze zakonczyly sie siegnieciem po portmonetke…
Och, Bobik, pewnie ze byloby bardzo przyjemnie jakby Michalik zostal wywalony z hukiem i jeszcze zeby jakis bokser-ojciec zgwalconego ministranta przylozyl mu w ucho.
Ale niechby nawet wylecial po cichu – tez byloby fajnie. A o ojcu-bokserze mozemy sobie pomarzyc….
Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rz” jeszcze dziś w episkopacie odbędzie się briefing z udziałem arcybiskupa Józefa Michalika, który ma wytłumaczyć swoją poranną wypowiedź dotyczącą pedofilii.
Bardzo mily stary brytyjski film o watpliwosciach mlodego ksiedza katolickiego
http://www.youtube.com/watch?v=a0FRY36e104
Podczas briefingu Marek zostanie oficjalnie zapisany do Księgi Proroków, bo się okaże, że ta dziennikarska banda znowu wszystko przekręciła.
Kocie, jakis czas temu na przystanku autobusowym podszedl mezczyzna i poprosil o pieniadze na bilet autobusowy (mniej wiecej 5 zl) , bo nie ma a musi. Dalam mu tyle ile prosil, a on zupelnie sie nie kryjac podszedl do stojacego obok kiosku totolotka, kupil jakis los i spokojnie odszedl
Dwa miesiace potem dalam sie naciagnac na podobna bajeczke lecz wieksza sume (bilet miedzymiastowy)…
Jedyni zebracy ktorym nadal zawsze daje to ludzie starzy.
To jest trochę, Kocie, kupowaniem sobie dobrego samopoczucia, bo jezeli naprawdę chciałoby się komuś pomóc, to trzeba by było się za to zabrać. Zainteresować, pochodzic, pozałatwiac.
Niestety, czy stety, w Polsce ostatnio, zebrzą ludzie, którzy uczynili sobie z tego zajecie dochodowe.
Dlatego mnie też nie wzruszają ciągle te same osoby, które spotykam w tych samych miejscach, ani romskie (?) nachalne dziewczynki, ani młody czlowiek, ktory zawsze klęczy przed kościołem Św. Jacka.
Temu ostatniemu, zresztą, proponowano wielokrotnie pomoc, bo to jest kościół akademicki i sciaga bardzo dużo młodzieży chetnej do czynu.
Nie zgadzam się, ze trzeba wspierać wydrwigroszy i osoby uzależnione, jest wystarczająco dużo prawdziwej ludzkiej biedy, która czeka na pomoc.
http://smakpodniebienia.pl/hemoglobina-rzadzi/
i tyle w temacie
A dlaczego Mariuszu jesteś zdziwiony?
Nie powiedział tego, co powiedział.
WW Zanim mnie, Kocie, zaszufladkujesz, to powiem, że nie daję nikomu, dzieciom, babom, chłopom, bezdomnym, menelom, dżentelmenom w chwilowo trudnym położeniu itd
cwany jestes WW? nie dajesz? to uwazaj, zaraz przyjdzie lewak i odbierze
Żebyście wiedzieli, ile już razy po zaproponowaniu żebrzącym „na jedzenie”, że im coś do jedzenia kupię, oglądałem środkowy palec, albo słuchałem wyrazów nieprzystojnych.
Przyjęcie takiej propozycji dosyć jest rzadkie, choć czasem mi się zdarzało.
Gdyby ktoś zbierał na mydło czy na ciepłe skarpety, też bym mu kupił. Nawet na gorzałę parę razy dałem, jak ktoś szczerze przyznał i akurat czymś mnie ujął. Ale okropnie nie lubię być robiony w konia, mimo całej miętkości mego psiego serduszka.
Jak to odbierze? Miał dać dochód gwarantowany, czy jak to się nazywa, a teraz odbierze? To ja go nie lubię, lewaka.
Bobiku
Ja proszę Pieska z Prorokami za pan brat. Tak mniej więcej 31 lat.
Był czas, że obcowałem z nimi dzień w dzień, a często i w nocy. Ja to nawet własnoręcznie ich ten tego. Słowa mi zabrakło. Robiłem z nimi różne rzeczy : dłutkiem wydłubywałem oczy, przypalałem żywym ogniem, drapałem po brodzie metalową szczotką, postarzałem jak wyglądali za młodo, posypywałem popiołem a na koniec musiałem ich wyzłocić. Tanie Dranie przy mnie to przedszkolaki. Ja proszę Pieska potafię Prorokowi sto lat na godzinę dołżyć . Nie dziw się wię Piesku, że po tylu lat nawet sny mam prorocze. Oczywiście nie są to przechwałki . Tylko sam nie wiem czy w nagrodę, czy za karę.
50 groszy, czy złotówkę do piwa czasem dołożę.
Na „zupę” albo „bułkę” – nie daję. Zdarzyło mi się
kupić coś do jedzenia.
Raz nawet widziałem cudowne ozdrowienie, jak słaniający się z głodu i wyczerpania młodzieniec chciał pod dworcem 5 złotych, pewnie na lekarstwa, a pracownik baru wyciągnął miotłę i zaproponował, żeby trochę posprzątał, to zarobi 10. Nie dacie wiary, jak raźno się oddalał i jak bluzgał.
Marku, robiles drewniane rzezby koscielne..?
A jednak szatan jest w nieletnich i czyha. Na Michalika zawsze można liczyć
http://tvp.info/informacje/polska/dziecko-zagubi-sie-samo-i-drugiego-wciaga/12641217
Z gipsowymi prorokami jest łatwiej, tylko wyglądają tandetnie.
A zdziwienie Mariusza rozumiem, też dawno temu się dziwiłem, że ludzie mogą być głupi. Albo że oszukują. Są dwie możliwości – albo się z tego wyrasta, albo nie.
Nie dotyczy pana z pierwszego filmu, ten jest bardzo chory.
No, ładna historia. Niech no tylko kontrolerzy z kurii przeczytają, co w tej jaczejce ze świętymi prorokami się wyrabia. Przerąbane będziemy mieć na wieki wieków.
Najpierw wrzuciłem a potem odczytałem zaległości. Modelowa łajza
przerabane to my juz mamy, Bobiku, a i moze nawet przechlapane 8)
Jesli chodzi o zebrakow, najgorzej mi bylo w Am. Poludniowej. Czasem Indianie przyjezdzaja do miasta zebrac calymi rodzinami – male dzieci chodza wieczorem po knajpkach i prosza, a o umowionej godzinie zbieraja sie w jakims kacie w bocznej ulicy gdzie czeka mama z garnkiem cieplej zupy. Sa rozne pro-y i kontry czy dac czy nie, ale wystarczy spojrzec na wlasne adidasy i przeliczyc ze oni za ich cene moga wyzyc miesiac, a za cene biletu lotniczego rok, i wszystkiego sie odechciewa.
Siodemeczko. Ja nie mam czasu (i prawde pwoeidziawwszy ochoty) zajmowac soe kazdym napotkanym zebrakiem i sie nad nim pochylac. Ja mam wieloletnie kolezanki, ktpre dzwonia w srodku nocy i prosza by im drogi hotel natychmiast oplacic moja karta, bo im sie kasa rzekomo skoczyla na ich wlasnej karcie platniczej.
I wole dac i odejsc i miec dobre samopoczucie. ze ktos nie przespi sie pod londymslom mostem lub moze kupic sobie bulke i szesc puszek piwa.
Od zajmowania sie bezdomnymi jest bardzo duzo roznej fajnej chrzescijanskiej mlodziezy i organiacji charytatywnych. Keep me out of this. Co ja, wlasnych problemow nie mam?
Lisku, moge Ci wyliczyc co najmniej dziesiec przypadkow z samych tylko ostatnich lat, kiedy zostalem w cyniczny sposob oszukany:
1. Para starszych panstwa z wygladu hinduskiego ktorzy zadzwonili do drzwo pytakac czy w „w tym domu mieszkaja jacus czarni”, ktprych mogliby popropsic o ?11 na powrot ostatnim pociagiem do podmiejskiej miejscowosci, bo zona zgubila bilety. Z braku czarnych poprosilem o ruda Stara aby wyplacila naleznosc.
2. Staesza pani w okularach, gladko zaczesana, z plecaczkiem , troche podobna do Nadiezdy Krupskiej, ktora w ciemnej ulicy na Temple powiedziala mi ze ukradziono jej portmonetke, kiedy siedzac wiele godzin w bibliotece (! skubana!) wyszla do ubikacji i potrzebuje ?30 aby wrocic do Birmingham.
3. Reczony mlody czlowiek, na przepustce z psychoatryka w Richmond, ktory poprosil tylko o ?5 funtow.
4. Starsze malzenstwo rzekomo nie mowiace po angielski, rzekomo uciekinierzy z Wegier, ktprzy spoznili sie przed zamknieciem Home Office′u gdzie mieli sie ubiegac o azyl. a tymczadsem sa bardzo glodni. Mialem przy sobie tylko 10 funtow, ale oddalem bez mrugnoecia.
5. Mloda ladna blondynka z bliskiego sasiedztwa: :mama w szpitalu na operacji, ona sie zatrzasnela, potrzebuje na gwalt ?50 funtow aby przyszli z pobliskiemgo sklepu, wlamali sie do jej domu i zalozyli nowy zamek. Zglosila sie po raz drugi dokladnie rok pozniej i zostala przeze mnie poszczuta policja. Drugi raz na taki numer sie nie nabiore.
6. Starsi panstwo na przystanku w Warszawie. Nie mieli na bilet, potrzebowali wszystloego trzech zlotycg razy dwa. Jak wracalam obrabiali wlasnie kolejna idpotke na tym samym przystanku.
I tak moglbym wlasciwie w nieskonczonosc. Mysle, ze lepiiej na ten temat porozmawiac z nasza E.. ale bedzie wywracac oczami i mowic na moj temat malo pochlebne rzeczy.
Ja wiem przeciez, ze istnieja zawodowi zebracy i oni sa dzis wysoce wykwalifikowani. Ale patrzac na ich prawdomowne oblicza wcale nie ma pewnosci czyt to zebrak czy Matoer′ Bozja w przebraniu Nadiezdy Krupskiej.
jak widzisz WW dzisiejszy lewak to nie to co kiedys, nie mozna ufac
WW, dochód będzie dla tych, co nie mają, a dla majacych będzie dochód faktyczny – dochód gwarantowany.
Może Ci coś dorzucą, zebyś osiągnąl gwarancję.
U mnie już raz Tusk postanowił być Świetym Mikołajem i zarzadził równą rewaloryzację emerytur.
Mojej emerytury, nie swojej.
A Kaczyński dał tylko „biedniejszym”.
Lisku
Robiłem różne rzeczy, do kościołów też. Najwięcej Proroków zrobiłem na rynek niemiecki
Z drugiej strony bardzo ladna przygode miala kolezanka, z bardzo zamoznej muzulmanskiej rodziny. Gdy studiowala w Europie, na lotnisku w Hadze spotkala mloda dziewczyne, ktora chyba zostala wlasnie okradziona, a koniecznie musiala wrocic do Londynu na jakis egzamin. Kolezanka zaryzykowala i pozyczyla jej na bilet lotniczy. Cala suma zostala jej odeslana dwa tygodnie potem, z b. ladnym prezentem, i nawet potem raz sie odwiedzily
Marku, czy moglbys wrzucic zdjecie jednej z Twoich rzezb?
homoglobinowo obsmialem sie
dzieki Mariusz
Moja Stara tez kiedys dostala zwrot ?70 (czek, bez slowa podziekowania) od starszej pani ktora na piec minut przed zamknieciem sklepu w Wigilie odkryla przy kasie Marksa i Spencera , ze w ksiazeczce czekowej skoczyly sie jej czeki. Nasza E. bardzo, bardzo wywaracala oczami, kiedy Stara zapropponowala nieznajpmej kobiecie, ze zaplaci. A jak zapisywala adres tej pani, nasza E. odkryla po nazwisku, ze jest to niemiecka bratowa jej bylego i niezyjacego juz sasiada z ul. Jasnej w Warszawie. Czek przyszedl miedzy Bozym Narodzeniem a Nowym rokiem na cala zaplacona/pozyczona sume.
Oj łatwo być prorokiem we własnym kraju:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/10,110944,14744275,Abp_Michalik__Wielu_molestowan_udaloby_sie_uniknac_.html
„Pseprasam, pse panstwa, psejenzycyłem się”
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/abp-jozef-michalik-przeprasza-za-swoje-slowa-nt-pedofilii-w-kosciele-ewidentna/vl1rt
„Dziecko […] ma prawo do miłości czystej, pięknej, a nie takiej, która zostawia bolesny ślad.” Tz pedofilia jest jednak miloscia?
Pewnie zaraz bedzie nastepna konferencja wyjasniajaca nastepne „niedopowiedzenia”.
Jedna z mioch polichromi. Autorem rzeżby jest mój kolega Stanisław Trafalski . Rzeżba wisi w kościele św Józefa na Krakowskim Przedmieściu. !7 wieczny oryginał został skradziony.
http://kulikowski.aminus3.com/portfolio/41.html
Rzeźbę kupił ks Poboszcz podczas pierwszej wizyty w mojej pracowni. Okazało się że rzeźba jest tej samej wielkości co oryginał. Na zdjęciu:
http://kulikowski.aminus3.com/portfolio/207.html
Trochę o moim przyjacielu i jego najsłynniejszej rzeźbie:
http://ks-mariusz.blog.onet.pl/2012/05/23/peregrynacja-krzyza-papieskiego-i-relikwii-blogoslawionego-jana-pawla-ii/
@ lisek 18:28
”
Lisku,przypomina mi się taki dość zgrubny, bardzo stary ( a i ryzykowny dzisiaj,więc z góry przepraszam ) żarcik, opowiadany przez umęczonych nauczycieli : „Jaka jest różnica między pedofilem a pedagogiem?”
Odpowiedż : „Taka, że ten pierwszy kocha dzieci
Jeszcze raz Was przepraszam, bo to nie jest śmieszne…
Dzieki Marku, bardzo ladne. Przy okazji zajrzalam takze do innych zdjec
Rzecznik epidiaskopu to też niezły okaz. Wysłano go, żeby bronił Michalika, a on jeszcze bardziej wkopuje nie tylko nieszczęsnego abepe, ale jeszcze siebie i Firmę przy okazji.
Wypowiedź abepa była oczywiście „tylko lapsusem językowym”, ale mimo że była, to nie biskup lapnął, tylko ci, co go interpretują. Wsio jasno?
To jest nadzwyczajna sytuacja. W tej chwili, kiedy trwa zebranie plenarne i mówimy między innymi o problemie pedofilii, nie może być żadnych znaków zapytania, żadnych niepewnych interpretacji. Dlatego natychmiast interweniowaliśmy na błędne interpretacje wypowiedzi księdza arcybiskupa – powiedział ksiądz Józef Kloch, rzecznik KEP.
W ogóle całe wystąpienie rzecznika warte zanotowania w annałach niefachowości, hipokryzji i najzwyczajniejszej durnoty.
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,14744457,Abp_Michalik_przeprasza_za_wypowiedz_ws__pedofilii_.html
Obiektywnie rzecz biorac, takiej wypowiedzi nie da sie inteligentnie wybronic.
” Człowiek myśli o zebraniu, a tu nagle pytanie i niedopowiedzenie – wyjaśniał abp Michalik”.
To miało być jeszcze więcej tego obrzydlistwa?
Śmiało! Może ksiądz biskup dopowiedzieć!
Poniewaz a propos abp Michalika poczytalam tez o Tylawie, jest tu cos czego nie rozumiem. Ks. Moskwa z Tylawy byl chyba sadzony przez zwykly, swiecki sad, nie koscielny, a mimo to jego wyrok byl tak niski (tylko z zawieszeniem)?
Lisku, Ty chyba chcesz, żeby mi zajady popękały…
Toż my tu od miesięcy, jak nie od lat ujadamy o tym, że świeckość państwa to jest w Polsce czysty śmich i ściema, bo w rzeczywistości Kościół rzondzi, albo przynajmniej pociąga za sznurki.
I chyba nikt nie sprawdza, czy prokurator albo sędzia jest członkiem Opus Dei. A powinien ktoś to zrobić.
Z forum GW:
Bezprecedensowy, brutalny atak na kościół ze strony dzieci.
Stanowczo uważam, iż abepe Michalik za odkrycie przyczyn pedofilii oraz prof. Longchamps de Berier za wiadomo co, powinni dostać Nobla z medycyny. A tu znowu jakiś żydowski-lewacki spisek!
Nasz ulubiony artysta,ksywa „Sztuczne Fiołki”, nota bene rozreklamowany ostatnio szeroko przez wielebną kurię częstochowską, jest szybszy niż dobrodziej rzecznik : https://www.facebook.com/photo.php?fbid=663883500297558&set=a.483789074973669.115138.483774998308410&type=1&theater
A pod Fiolkami tak smieszne komentarze, ze mozna sie posikac.
Swoja droga tp zrownanie w „przeprosinach” pedofilii z miloscia choc „wypaczona”, jest naprawde wiele mowiace.
Kosciol, ktory nie uznaje milosci w najtrwalszym nawet zwiazku homoseksualnym. odmawia jej istnienia i widzi w nim jedynie brudny seks, gotow jest uznac obmacywanie czy gwalcenie dzieci za „milosc spaczona”.
Niech mi jeszcze cos opowiedza o relatywizmie.
Cała dzisiejsza „konferencja” ks. abp. :
http://www.youtube.com/watch?v=91bHrWQ38kA
To wygląda jeszcze gorzej, niż myślałam.
Są może jakieś podejrzenia, dlaczego nam dziś znienacka 40 podpisów pod listem przybyło, choć wczoraj był tylko jeden?
Jak to ładnie Makowski w P. podsumował – wrogowie Kościoła mogą jechać na urlop, gdy tylko abp Józef Michalik otwiera usta.
slowa pana Michalika przypomnialy mi ksiazke Daniela Kahnemana
„o mysleniu szybkim i wolnym”. Panu Michalikowi wymknelo sie i powiedzial glosno nie to co powinien lecz to co naprawde mysli.
Niestety, zaden Franciszek nie pomoze, Michalik nie jest sam i nie tylko on tak mysli w KK. Czy mozna poslac na emeryture cala gore
KK? niestety chyba nie. zastanawia mnie tez milczenie (generalnie w i do problemow w KK) najwiekszego pracodawcy KK w Polsce, rzad milczy, i milczeniem pozwala na utrzymaniu status quo, biorac na siebie tez czesc winy, tylko czy to rzadowi uwiera? niestety chyba nie.
bywa
pstryk