Bajka o ekspertach
Wezwał raz swego błazna władca ciemnowodzki
i tak rzecze do niego bezpośrednim tekstem:
znajdź mi natychmiast, błaźnie – boś dobry w te klocki –
okropnie rzadkie zwierzę, co się zowie ekspert.
Oswaja się podobno łatwo to zwierzątko,
znosi codziennie rano biniendy wierutne,
więc sprowadź mi je tutaj najpóźniej do piątku,
a jak się nie wywiążesz, to ci głowę utnę.
Przeszła środa i czwartek, błazen jest w opałach,
skąd to niezwykłe zwierzę zdobyć nie wiadomo,
kombinował noc całą i pół dnia bez mała,
aż wreszcie innych błaznów poprosił o pomoc.
Bądźcie ludźmi, koledzy, nie dajcie drapaka,
wszak udawać eksperta to nie problem żaden,
wystarczy się napuszyć, z ważną miną gdakać,
i prawdą w tę lub wewtę pokręcić jak zadem.
Ruszyła grupa błaznów do pałacu gazem,
sunąc za przewodnikiem jak za panią matką,
a nasz błazen królewski wołał raz za razem:
królu, mam! Nie jednego, ale całe stadko!
Klasnął radośnie w dłonie władca zachwycony:
tylu ekspertów nie ma żadne w świecie zoo!
A jakie sztuczki robią! Jak plotą androny!
Z jaką ochotą w mediach ćwierkają wesoło!
Zaraz błazna wiernego wynagrodził suto,
marszałkiem go uczynił i Wielkim Wezyrem,
a ponadto, pod karą odebrania butów,
zakazał nazywania go przez ludność świrem.
Na poddanych podziałał również króla przykład,
dla powstania tradycji nowej stworzył bazę
i od tej pory w Ciemnych Wodach rzecz to zwykła,
że za eksperta spoko może robić błazen.

Właściwie tu powinienem się wpisać, ale już mi się nie chce. 😛
Wyszło na to, że ja myśli Wodza odczytuję z wyprzedzeniem. 😆
Ja tam myśli Wodza, i nie tylko Wodza, odczytuję z szacunkiem 😎
Najlepiej odczytujta z jednym i z drugim 😎
Ooo nie, Wodzu. Jeszcze Ci zaszkodzi i zmarniejesz nam do kacyka 😉
Eee, Wódz nie zmarnieje. Ma mocne oparcie w dzidzie. 😈
Ooo, toscie sie tutaj juz przeniesli, a ja wciaz tkwie w starym wpisie.
Bobik bajka jest znakomita, ale ci eksperci przeciez nie poprzestana na jednym rozwalonym we mgle samolocie z zawartoscia. Oni za chwile zaczna sie rozgladac za dalsza robota: gospodarke ustawiac, edukacje, sluzbe zdrowia, a moze nawet i kultura sie zajma i zaczna dziela tworzyuc i oceniac.
Jak dzis patrzylem na jedno zdjecie tego Przyglupa Maciorki, to w jego oczach jest szalenstwo i zadza krwi. Tp jakis Mefistofeles z mordy.
A gdzie było o samolocie, Mordko? Ja przecie tak ogólnie tą bajką poleciałem. 😉
Nie, Mordko. Mefistofeles myślał. Macierewicz już nie może. Jego tylko ponosi, Podkowiński taki 🙄
Obudzili się. 14573, 14575, 14576
Kocie, fakt ze frajer. Na dodatek slabo zorientowany w temacie, wobec czego swietnie sie nadaje na eksperta :samokrytyczna emotka: 😉
Ale nakłapali. 😯
Bobik, masz poczte.
Ja nie wiedziałam. Może nie tylko ja, więc się dzielę.
Tytuł obrazu Jana Matejki „Stańczyk” brzmi w :
„Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony, kiedy wieść przychodzi o utracie Smoleńska”.
Wykrakał Mistrz, oj wykrakał. 🙂
Dorobotne dobranoc 🙂
Skąd się „w” wzięło?
Dobranoc.
Franciszek to na pewno dobra zmiana, ale nie wiem czy rewolucja:
http://www.cbc.ca/news/world/pope-francis-blasts-abortion-as-part-of-throw-away-culture-1.1861979
Nikt nie oczekuje, ze zmieni nauczanie w sprawie aborcji przeciez. Ale zmiana tonu ma kapitalne znaczenie. I w tym sensie to JEST rewolucja.
Właśnie oglądałem dziennik na 1 programie niemieckiej TV i tam też była mowa o rewolucyjnych słowach papieża, tudzież o euforii, jaką wywołują wśród niemieckich katolików. W sondzie ulicznej, wśród innych osób, entuzjastycznie o modernizacyjnych zapędach F. wypowiadała się zakonnica.
Była też mowa o tym, że na razie nie zmieniają się dogmaty czy przepisy, ale że zmiana nastawień ma jednak kolosalne znaczenie.
A ja obejrzałam z dużym obrzydzeniem rozmowę, w której uczestniczył niejaki Andrzej Urbański, zwany swego czasu Pontonem. Zagadał on Celińskiego, który stwierdził, że Antoni jest psychiczny, zelżył go gracko porównaniem do Rosjan, którzy pchali wrogów do psychuszek i bolał demonstracyjnie nad tym, że w ostatnim tygodniu nie mówiono już w ogóle o ekspertyzach, tylko o ekspertach. Zero merytorycznej dyskusji, tylko nagonka – stwierdził i dołożył 68 rok.
Jeśli ktoś ma dużą determinację, parcie na zwycięstwo i zero skrupułów, to zawsze zdominuje dyskusję.
A imię ich legion.
I dlatego jestem w nerwach cała.
Mar-Jo, oni są nawet bardzo podobni. 😉
Dobra, nie samymi rewolucjami człowiek żyje.
Ja dosyć sceptyczna jestem, długo żyję.
To idę spać, czego i Wam zyczę.
Pa! 😀
Co Wy na to?
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,14637827,_Zycie__w_natarciu.html
Prawda goła
o zagrożeniu sług kościoła
Raz w kościółku na prowincji
się schowałem gdy policji
zwiałem, włosa brakło by dorwali mnie,
w środku ksiądz kazanie głosił,
po czym z tacą kasę kosił,
pomyślałem: to zajęcie nie jest złe.
Zakupiłem więc sutannę,
nauczyłem zórz porannych,
tacę dużą też nabyłem, to się wie,
i znalazłem też kościółek,
gdzie z proboszczem miałem spółę,
z Panem Bogiem w spółce nigdy nie jest źle.
Nasz interes się rozwijał,
ksiądz z ambony coś nawijał,
ja zaś z tacą zasuwałem, że aż strach,
kiedy miałem willę, Merca,
znalazł jeden się oszczerca,
no to trzeba było wysłać gościa w piach…
Ach…
Lecz niestety życie podłe –
wszyscy są na jedną modłę,
za tym jednym poszli inni dranie wnet,
teraz już o jednym marzę:
by nie zbrakło na cmentarzu
miejsca dla nich, bo se strzelę chyba w łeb.
Cheeeep…
Nie ma co na ludzi liczyć,
wszyscy oni zawistnicy,
kiedy dochodowy masz interes swój,
to go rób, byle po cichu,
stawiaj wszystkim po kielichu,
ale nigdy nie mów: ten Merc to jest mój…
Pfuj!
Cmentarz prawie zapełniony,
utrupianiem już zmęczonym,
by ukrócić wnet cierpienia liczne swe,
wniosłem już o przeniesienie,
biskup da błogosławienie,
lecz z nowego miejsca także dolę chce…
Co za życie moi drodzy,
trzeba chyba się z tym zgodzić,
być na łasce wiernych to jest ciągły strach,
lecz nie lepiej z przełożonym:
lubi być ubogaconym,
i przez takich właśnie grozi wszystkim krach…
Ach…
Ach, ach, zeenie!
Mnie się tak tylko coś przywidziało czy ktoś tu rani moje duchowne uczucia?
Do listy tematow o ktorych wkolko na okraglo nawijamy, Bibiuku, poza KK i antysemityzmem, dodaj jeszcze aborcje, Bobiku!
Ale dzisiaj, dzisiaj, jest wieczor wyjatkowy, slowiki klaskaja (albo cokolwiek to jest), cykady cykaja, jest 21 stopni, bezwietrznie i cieplo, a jest juz prawie 9-ta wieczor. Liscie juz opadaja, ale jeszcze bez zmiany kolorow, bo nie bylo zimnych nocy. Ach co to bedzie za week-end! Chyba bedziemy plywali! Mam zdjecie jak plywam w Gibson River 7-go pazdziernika, ale to bylo dawno temu.
Zamowieni fachowcy:
-w poniedzialek pan przycinania/ przesadzania galezi, drzew i krzewow;
-w piatek pan od naprawy kominkow i klimatyzacji;
-w kolejny poniedzialek pan od wymiany kilku okien;
-zaraz po nim pan od wymiany dachu.
Pani malarz przyjdzie po nich do malowania salonu, okien i drzwi. Szkoda, ze nie ma wiecej tych pan/fachowcow.
Milego week-endu!
Jutro na lunch bedzie tatar z poledwicy wolowej! Zjemy w scislym gronie: Ja, maz, Dobre Piesy. Syn, choc dostarczyl super swieza poledwice, sam tatara nie ruszy.
Bibiuk=Bobik, to wermut z tonikiem tak gada!
No, no, i dopiero teraz dowiadujemy się, że na początku 1961 prawie że nastąpił koniec świata? A czy to był jeden jedyny przypadek? Nie, ani trochę: at least 700 „significant” accidents and incidents involving 1,250 nuclear weapons were recorded between 1950 and 1968 alone.
Ot, takie sobie historyczne ciekawostki..
szeleszcze 🙂
herbata
Tak Lubie
Tereny Zielone S-Bahn przeglad pozycji
brykam
fikam 😀
pstryk do kiedys tam 🙂 🙂 🙂
Dzien dobry 🙂
Kawa 🙂
Szapobasy dla poetów! 🙂 Kawę od Liska wstyd by było pić w biegu, zamieram więc na chwilę, zanim rzucę się w panice do pakowania.
Dzień dobry 🙂
Królik to ma dobrze! Tutaj już chyba od 2 tygodni bardzo jesienne chłody i na taras mogę sobie tylko tęsknie spoglądać przez szybę, bo o posiedzeniu nie ma mowy. 🙁
Ale za to ja nie muszę wzywać tylu fachowców, bo mam w domu wszystkich w jednym. Łosz end goł. 😀
To my zeena teraz mamy w pierścień całować, czy w jakieś alternatywne miejsce? 😈
Postanowilem poczytac troche na temat tej Latte art, sztuki tworzenia wzorow i motywow na powierzcni kawy, no i takie znalazlem:
http://weburbanist.com/2010/04/15/designer-baristas-50-incredible-works-of-coffee-latte-art/
Dzień dobry, do śniadania znalezisko z blogu Makowskiego 🙂 .
„Poniżej przytaczam jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale chemii NUI Maynooth (National University of Ireland).
Odpowiedź jednego ze studentów była na tyle wyjątkowa, że profesor podzielił się z nią ze swoimi kolegami, a później jej treść przedstawił w internecie.
*Pytanie:*
/Czy piekło jest egzotermalne (oddaje ciepło) czy endotermalne (absorbuje ciepło)?/
Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boyle’a, które mówi, że w
stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia.
*Jeden ze studentów napisał tak:*
Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie. Do tego potrzebna jest ocena liczby dusz, które idą do piekła i liczba dusz, która piekło opuszcza.
Moim zdaniem można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć, że dusze,
które raz trafiły do piekła, nigdy go nie opuszczają. Na pytanie,
ile dusz idzie do piekła,
można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii.
Większość z nich zakłada, że do piekła idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary.
Ponieważ religii jest więcej niż jedna i nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, to można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła.
Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie logarytmicznie.
Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła. Ponieważ wg prawa Boyle’a wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać musi się powierzchnia piekła tak, aby temperatura i ciśnienie w piekle pozostały stałe, to istnieją dwie możliwości:
1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do niego dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą tak długo rosły aż piekło się rozpadnie.
2. Jeśli piekło rozszerza się szybciej niż liczba przychodzących tam dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą spadać tak długo, aż piekło zamarznie.
Która z tych możliwości jest bardziej realna? Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednię Sandry, która powiedziała do mnie „prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię”, jak również to, że wczoraj z nią spałem, to możliwa jest tylko ta druga opcja.
Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermalne i musi być już zamarznięte.
Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna dusza nie może trafić do piekła,
a ponieważ pozostaje jeszcze tylko niebo, to dowodzi też istnienia
Osoby Boskiej, co z kolei tłumaczy, dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała „Oh, God!”.
Ten student otrzymał ocenę „bardzo dobry” ”
U nas by został wywalony z uczelni za obrazę uczuć religijnych.
Ci kawiarze to już wykonują rzeczy absolutnie niewykonalne. No, po prostu ni ma takiego źwirza, żeby takie cuś na kawie wyrysować i żeby ona potem jeszcze była ciepła. 😯
Czytałem u Makowskiego o tym piekle i uśmiałem się w cztery kułaki. 😆 Miałem Wam zlinkować i zapomniałem. 😳 Dobrze, że Zmora czuwa. 🙂
Kocie, jak juz wszystko pokazane, to co ja teraz bede podawac na kolejne poranki? 👿
Odpowiedz studenta cudowna 😆 😆 (watpie czy rzeczywiscie jakis wykladowca postanowil sobie zazartowac stawiajac klasie takie pytanie 😉 , ale tekst swietny).
To musiał być bardzo młody student – uwierzył kobiecie i wyciągnął z jej słów daleko idące wnioski. A przecież http://www.youtube.com/watch?v=P_6gkFDmy5U
Spoko, Lisku. Skontaktowałem się z Sierżantem Guglem, który w zaufaniu powiedział mi, że do pokazywania są jeszcze kilometry latte. 😀
A ja to sobie taką kawę strzelam, jak mi pomysłu na wierszyk brakuje: 😈
http://www.plus-an-genuss.de/wp-content/uploads/2012/10/082508_sz_latteart.jpg
Do zajęcia się nawiedzonymi pomysłami zaostrzenia ustawy aborcyjnej musiałem dopiero dojrzeć, bo jak o tym myślę, to wątroba mnię się wywraca, a to z samego rana bardzo niezdrowe. 🙄
Wyrąbałem zaraz list do posłanki, na którą głosowałem wyborach, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, nie korzystając nawet z podanego na stronie http://www.federa.org.pl/ gotowca, tylko własnymi słowami (sprawnie mi poszło, bo wątroba dyktowała). Jakoś trzeba, psiakrew, dać odpór tym 400 rydzykotysiącom! 👿
Witam wszystkich. Dobrze, ze znalazles te kilometry, Bobiku jezdzacy na ogarze uskrzydlonym, bo bez porannej kawy Liska trudno sie obudzic.
Czy ten tekst z Makowskiego jest juz lektura obowiazkowa w seminariach dla przyszlych Zeenow?
Aj, Bobiku, kto teraz blazna od eksperta odrozni? Czy to nowy tytul: expert nadworny?
Taki kawiarz malowniczy to produkuje mleczkiem Pegaza albo całe stado Pegazów, a potem kawusię myk do mikrowelki i już z powrotem ciepła, mą szer Bobik.
Wlasnie uslyszalem, ze w telewizorze egzorcysta sie zalil, ze klientka ukrywala przed nim, ze 3 razy wlasna krwia podpisywala umowe z diablem. Dlaczego az 3 nie wyjawil. Podpis nieczytelny? Niepelny adres? To ci klientka. I Mefista i walecznego ksiedza w blad wprowadzac! Posiadam sie z oburzenia.
Meki, to taka klasyczna walka Dobra ze Zlem. Ten namawia na podpis, tamten egzorcyzmuje, ten znow o podpis prosi, tamten znow wygania itd. W kapitalizmie mozna by bylo posadzic ich o spolke wzajemnego naganiania sobie klientow, ale jak w spiritualiach nie wiem 😀
Faktycznie, ta kawa z mikroweli przyjemnie ciepła, ale nie taka znowuż gorąca, żeby popływać nie można było: 😀
http://wohnideen.minimalisti.com/wp-content/uploads/2013/08/3d-latte-art-kazuki-yamamoto-milchschaum-hund.jpeg
Kazuki Yamamoto. Genialny latcista japoński. Robi w 3D. 🙂
Obiecuję, że już więcej latt nie będę wrzucać, żeby Liskowi chleba na śniadanie nie odbierać. 😎
Alez wrzucaj, Piesku, kawy nigdy nie za duzo!
Ja rozumiem, egzorcysta też człowiek, z czegoś żyć musi, ale żeby honorowego krwiodawstwa się czepiać… 👿
Aj, lisku, tak prozaicznie? Ten w telewizorze ponoc z przejeciem gardlowal.
Bobiku, to plywanie nawet chwile temu chcialam Ci wrzucic 😆
http://i.imgur.com/imZTwMG.jpg
Wiesz, lisku, po zastanowieniu sadze, ze spirytualia mogly miec sie do rzeczy
Czy Lemanski znowu odwiedzil telewizor? Nagle nam podpisow ladnie przybywa.
Lisku, pies sliczny. Nie ma kota w podobnej kapieli?
Oczywiscie ze jest , Meki, ale obawaim sie ze to niebezpieczna Hello Kitty ; moze trzeba do pary znalesc egzorcyste w filizance 😉
„Przysiaz mi milosc, szacunek i posluszenstwo bez granic” choc niczym sobie na to nie zasluzylem – nie ma tu nic do rzeczy.
Trelemorele dal glos
http://wiadomosci.onet.pl/religia/terlikowski-kaplanstwo-nie-moze-oznaczac-podporzadkowania-sie-pragnieniom-opinii/549lh
Dzieki, lisku. Wiedzialem, ze czegos mi w zyciu brakuje.
Mam na mysli, oczywiscie, egzorcysty w filizance.
Bobiku, co wiersz to celniejszy!
Kłaniam do ziemi!
W kapłaństwie niesłuszne poniżenie, czy nawet oskarżenie, nie są złem, ale dobrem!!! 😯
Oświećcie mnie, biegli w terleologii, czy ja dobrze pojmuję: to, co nawet sam Terlique uważa za zło, w kapłaństwie nagle cyk-myk, w czarodziejski sposób zaczyna być dobrem? No, chyba na to wychodzi.
Najpierw sobie, głupi szczeniak, pomyślałem, że to nawet jak na Terlika wyjątkowy kretynizm, ale potem mnie olśniło. Ten myk doskonale tłumaczy, dlaczego kapłani wręcz powinni dążyć do takich cnót jak pedofilia, przekręty finansowe, łgarstwo, hipokryzja, chciwość, egoizm, twardość serca, etc, etc, etc… 🙄
Miło Cię ujrzeć, Tetryku, choć szkoda, że tak rzadko. 🙂
Żaby nie odpuszczają 👿
Dlatego o powodach mojego sceptycyzmu wobec papy Franciszka w wielkim skrócie.
JPII zachwycił szeroką publiczność swoją otwartością i komunikatywnością. Faktycznie wniósł świeży powiem do salonów recepcyjnych KrK. Tymczasem na zapleczu, z tyłu sklepu, trwała robota zawracania koła historii. Rugowania „wypaczeń” Vaticanum II.
Z przyjemnością przyglądam się temu co oferuje w salonach recepcyjnych Franciszek. I daleka jestem od lekceważenia tego co robi. Ale dużo bardziej interesuje mnie tył sklepu.
Przeczytałam pierwszą Encyklikę Franciszka. Prawda, że napisaną praktycznie przez BXVI, ale jednak podpisaną przez niego. I nie ma tam nawet śladu zapowiedzi zmian w KrK.
Wręcz przeciwnie, konserwowanie tego co było. Poklepanie kumpli w sutannach po ramieniu: wszystko w porządku koledzy.
Encyklika skierowana jest teoretycznie również do „wszystkich wiernych świeckich”:
http://media.wydawnictwowam.com/pdf/ENCYKLIKA_LUMEN_FIDEI.pdf
ENCYKLIKA
LUMEN FIDEI
OJCA ŚWIĘTEGO
FRANCISZKA
DO BISKUPÓW
PREZBITERÓW I DIAKONÓW
DO OSÓB KONSEKROWANYCH
I DO WSZYSTKICH WIERNYCH ŚWIECKICH
O WIERZE
Nie wierze, że przeczytają ją proboszczowie a co dopiero świeccy 🙁
Generalnie jest to wielkie bicie piany. Zajmowanie się własnym, historycznym, pawim ogonem. Niewiele na „tu i teraz” dla ludzi świeckich, których jednak jest w kościele znacznie więcej. Nomenklatura utwierdza się w słuszności tego co robi.
Bez zmian w podejściu do roli świeckich i konsekrowanych w kościele, wszystko będzie nadal jedynie pudrowaniem …
Osoby niewierzące szczególnie „ucieszy” część IV odnosząca się do roli kościoła w świecie, do polityki. Stary, dobry beton 👿
Polecam szczególnie strony: 72, 75, 76 🙁
Warto się tez uważnie przyglądać temu, kogo mianuje Franciszek na stanowiska biskupie. Nie miałam czasu przyjrzeć się nowym pomazańcom, więc nie wiem, kim są.
Moim zdaniem jest tak, jak pisze andsol na swoim blogu, kościół mogą zmienić tylko świeccy 😎
Choć oczywiście miło posłuchać Franciszka 😉
Bo to i pomarzyć można i dać, pośrednio, prztyczka w nos temu i owemu. A kto tego nie lubi? 🙄 😉
Ja też kłaniam i znikuję. 🙂
***********************************
A S-bahn w soboty też, Rysiu?
Zobaczyłam katem oka
Moim zdaniem jest tak, jak pisze andsol na swoim blogu, kościół mogą zmienić tylko świeccy
Jacy świeccy? Ci którzy naprawdę sie uaktywniają, to są ci z chorągwiami i krzyzami na Krakowskim Przedmiesciu, mówiąc nieco symbolicznie.
I niestety, konczę, bo muszę wyjść.
Chodzi o ćwiczenie cnoty pokory, Bobi.
Świetny pomysł na zabezpieczenie sobie posłuszeństwa.
Te cwiczenia cnoty pokory sa rozne dla roznych: jedni maja stulic pysk, podkulic ogon a inni odwracac ogonem.
Jagodo, jesli faktycznie ta ekcyklika podpisana przez Franciszka zostala napisana przez jego poprzednika, to dla mnie wynikaja stad dwa wnioski:
1. Cos sie musialo stac, co zmusilo Benedykta XVI do NAGLEGO ogloszenia swej dymisji. W przecownym razie poczekalby do ogloszenia swej Ostatniej Encykliki i dopiero wowczas by sie pozegnal.
Co to moglo byc nie wiemy. Lekarska diagnoza? Jakis skandal na zapleczu? Jeszcze cos innego? Tego tymczasem nie wiemy, a moze nawet nigdy sie nie dowiemy.
2. Jesli Franciszek dostal nawet niedokonczona, albo prawie dokonczona encyklike po poprzedniku, to nie mogl przy niej za duzo majstrowac. Musial, chocby z lojalnosci do Urzedu i poprzednika (ktorego ponoc bardzo lubi, jak pisze tem jezuita od wywiadu) poprpstu wydac to pod wlasnym imieniem. Zbyt duzo rozglosu ta encyklika nie zyskala, choc np wszystkoie encykliki JPII byly zawsze bardzo starannie analizowane i omawiane w mainstreamowej prasie i innych mediach. A o tej najnowszej wiemy bardzo niewiele, poza tytulem. Wydaje sie, ze Franciszek chcial ja szybkie miec „z drogi” i przystap[ic do swej funkci „szpitala polowego” jak to nazywa w wywiadzie.
Mysle. Jagpdo, ze nie od rzeczy byloby przeczytac ten wywiad, ktory jest bardzo, bardzo wazny. Papieze wywiadow nie udzielaja, nawet koscielnym. W BBC latami krazyla anegdota o dziennikarzu, ktrory zglosil do swego szega plan przeprowadzenia wywiadu z jakze medialnym Papa Wojtyla. Zostal wysmiany i byl wysmiewany latami, jako ten „ktory chcial papieza poprosic o wywiad”! Najglosniej oczywoscie smiali sie Polacy.
Bo papieze nie udzielaja wywiadow tylko pisza encykliki. A ten udzieli. I ten wywiad mowi bardzo wyraznie i czesto nieslychanie plastycznie, ktoredy zamierza poprowadzic Kosciol. Wiec nie sposob wypowiadac sie o Franciszku nie znajac tego wywiadu i polegakac wylacznie na efektownych cytatach o „obsesjach” panujacych w Kosciele. Te cytaty sa wazne, ale nie najwazniejsze z tego wywoiadu.
Wiem, to dlugoi teks i sam jeszcze go nie skonczylem czytac. Ale doczytam do konca.
Co zmiana prefekta oznacza dla naszego listu? Powinnismy wyslac list do newgo prefekta?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14645010,Franciszek_mianowal_nowego_prefekta___Trzesienie_ziemi_.html
A cóż im takiego zrobił nieszczęsny Pokora, że aż go trzeba oćwiczyć? 😯
A tak serio, to przecie wiem, że niby to pokora jest wartościom samom w się i gdyby właśnie to było powiedziane, westchnąłbym ciężko i pewnie to by był cały mój komentarz. Nie sądzę też, żeby mi się chciało reagować na typowe wykręcanie kociego ogona, że zło, takie np. jak niesłuszne oskarżenie, pokorą pokonać można. Ale wywód Terlika, jakoby w kapłaństwie zło było dobrem, jest już kompletnie absurdalny i nawet żadnej teologicznej kupy się nie trzyma, nie mówiąc już o „normalnej” etyce.
Z ogłoszeń duszpasterskich w mojej parafii na niedzielę 22 września 2013:
7.Organizujemy wyjazd dla dzieci z szkoły podstawowej na mecz Lech – Widzew w cenie 14 złotych. W ramach wyjazdu cena autobusu i bilet. Wyjazd w przyszłą niedzielę o 16.00 z … i o 16.15 z …. Prosimy odbierać formularze zgody w zakrystii lub w szkole u katechetów.
Wykropkowałam nazwy miejscowości.
Pisząc o świeckich nie miałam na uwadze „wierzących”. Myślałam o rządzących i myślących. Po pierwsze, po drugie, po trzecie i po ente, odciąć kościół od państwowej kasy 👿
Kościół nie ma rzekomo na opłacanie katechetów, ale ma na „formowanie” nowych zastępów „patriotycznych” kiboli 👿
Co przez trzy lata zrobił Palikot?
Dzień dobry 🙂
A dlaczego tylko w kapłaństwie niesłuszne jest dobrem? To dyskryminacja! Domagam się natychmiastowego upowszechnienia dobrej niesłuszności!
Ooo, wiadomość o trzęsieniu ziemi w Kurii Rzymskiej jest na tyle ważna, że nawet odpowiedź Jagodzie odłożę na za chwilę. 😉
Nie wiem, czy adresata trzeba zmieniać, bo w końcu pisaliśmy do przedstawiciela urzędu, a nie do prywatnej osoby. Ale może by skorzystać z okazji i posłać jeszcze raz, uzasadniając właśnie tą personalną zmianą i przy okazji uaktualniając liczbę podpisów?
Niezależnie od tego wyobrażam sobie, że abepe H. diabli muszą teraz brać. Już sobie to i owo w Watykanie pozałatwiał, ustawił, zabezpieczył, a teraz może się okazać, że cały pogrzeb na nic. 😈
Mordko,
wywiad przeczytałam i bardzo mi się podoba 😎
I bardzo, bardzo chciałabym nie mieć racji.
Równocześnie nie mogę zapomnieć o tym, jak funkcjonuje instytucja KrK i jak działają Jezuici.
Papieże nie mianują biskupami nie swoich. JPII wyświęcał przede wszystkim beton. Być może Franciszek się prześlizgnął przez betonowe sito i jest Konradem Walenrodem łamanym przez Gorbaczowa. Oby. Ale zanim dam się podnieć tej pięknej wizji, muszę pamiętać o tym, jak działają jezuici. Nie walczą o pietruszkę, ale o całą pulę. Jak trzeba było w Chinach czy Japonii wymieniać w liturgii tamtejsze bóstwa, bez zająknięcia włączali w skład „trójcy świetnej”. Dla osiągnięcia dalekosiężnych celów mówili dokładnie to, co słuchacze chcieli usłyszeć. Franciszek musi być bardzo zdolnym jezuitą skoro doszedł tak daleko w tak scentralizowanej instytucji.
Zresztą sam przeczytaj encyklikę. Z góry uprzedzam, że to robota dla masochistów 😉
Ale może załapiesz się dzięki temu na jakiś odpust 😆
Hmm, a ja sie wlasnie zastanawiam, czy mowimy o swieckich katolickich w Polsce czy o swieckich katolickich poza Polska – bo to jednak dwie rozne pary kaloszy. Polska jest pod wieloma wzgledami krajem dosc szczegolnym (choc mozna powiedziec, ze kazdy kraj jest szczegolny na swoj sposob, tak jak Tolstoj powiedzial o nieszczesliwych rodzinach). 😉 W moim doswiadczeniu na przyklad, swieccy brytyjscy i amerykanscy roznia sie dosc mocno od polskich swieckich. I, co ciekawe, sa tez o wiele bardziej optymistyczni na temat Franciszka. W tym takze nasz przyjaciel, bardzo niepokorny, wybitnie posoborowy ksiadz, ktory jednak poklada we Franciszku spore nadzieje, zdajac sobie jednoczesnie sprawe z ogromnych trudnosci zmieniania tej ogromnej instytucji. Encykliki czyta jak najbardziej. 😉 Przyczynil sie „wlasnorecznie” do wyrzucenia tutejszego biskupa ukrywajeco pedofilow (a byl to akt sporej odwagi, na ktory wielu mi znanych swieckich, w swieckich instytucjach by sie nie powazylo, zeby nie bujac lodki i samemu sie nie narazic). O poprzednich dwoch papiezach ma niewiele dobrego do powiedzenia, i wie, ile zmienili w kierunku, z ktorym sie nie identyfikuje. A z tym jednak wiaze nadzieje. Podobne wrazenie odnosze czytajac wypowiedzi wielu upartych wewnetrznych i zewnetrznych krytykow Kosciola, a jest ich tu sporo.
A jak bedzie naprawde, sami zobaczymy, albo nasze dzieci zobacza. Ostatnio New York Times przyznal sie, ze zupelnie przegapil marsz na Waszyngton Martina Luther Kinga, i ze wlasciwie wspolczesnie nic o jego slynnej mowie „I have a dream” nie napisal. Dopiero po piecdziesieciu latach szacowny NYT sie przyznal, ze chyba czegos nie zauwazyl… Wiec moze – choc nie musi – byc i tak. 😉
Bobiku, i Twoj wiersz sliczny, i widze, ze zeen sie tworczo uaktywnil. 😀
A Mordce radze poszukac jeszcze innych przedmiotow dekoracyjnych z Rajasthanu. To jest stan slynacy z tradycji rekodziela, i oprocz tekstyliow robia tez piekne meble, rzezbia, i w ogole sa niezwykle estetycznie nastawieni do zycia. (Mialam znajomych z rego stanu, teraz przeniesli sie troche dalej, ale co wiem od nich, to moje.) 😉
Jeszcze chwila.
Ale właśnie w kontekście wypowiedzi Terlika mocno wybrzmiał absurd, tych wymyślonych przez ludzi zasad na utrzymanie ślepego posłuszeństwa, jako rzekomego nakazu Boga.
Bo nawet podstawowa zasada, że głosem rozstrzygającym jest sumienie, została praktycznie zlikwidowana stwierdzeniem „prawidłowo ukształtowane”, to znaczy po myśli oceniającego.
Dobra, idę.
Oj tak, oj tak, Bopbik. To jest nieslychanie wazna wiadomosc o zmianie Piacenzy i nalezy natychmiast (mam na mysli poniedzialek) wyslac calosc jeszcze raz, uzupelnione o bez mala trzy tysiace dalszych podpisow.
Sorry, Siodemeczko. Ale nalezy natychmiast kuc, poki gorace.
Nowy, lekko zmieniony list wprowadzajacy?
Jagodo, ja tez po cichu tak mysle. Troche jak naprawianie partii od wewnatrz. Struktury poziome sie przypominaja. Nic z tego nie wyszlo. Ale chyba we wspolczesnym swiecie inne religie tez beda musialy sie reformowac, zeby nadazyc za wiernymi. Moze to bedzie oznaczac powrot do duchowosci, indywidualnego doskonalenia i odpowiedzialnosci za swoja wspolnote? Mam nadzieje.
Bobiku, piekne dni sie skonczyly i dzisiaj juz panuje u mnie solidarny luj.
zmoro, co do piekła, coś się po pusłym łbie mi pętało, że widziałem to kiedyś (dawne dystrybucje linuksa miały program wrzucający losowo przy logowaniu dowcipy, nie pamiętam nazwy pakietu ze slackware) z przypisaniem do innych realii — w istocie szybko znalazłem to z takim samym początkiem:
Dr. Schambaugh, of the University of Oklahoma School of Chemical Engineering, Final Exam question for May of 1997. Dr. Schambaugh is known for asking questions such as, „why do airplanes fly?” on his final exams. His one and only final exam question in May 1997 for his Momentum, Heat and Mass Transfer II class was: „Is hell exothermic or endothermic? Support your answer with proof.”
Ale końcówka jest znacznie odmienna:
So which is it? If we accept the quote given to me by Theresa Manyan during Freshman year, „that it will be a cold night in hell before I sleep with you” and take into account the fact that I still have NOT succeeded in having sexual relations with her, then Option 2 cannot be true…Thus, hell is exothermic.”
The student, Tim Graham, got the only A.
Króliku,
Hanna Krall napisała na ten temat, naprawiania partii, piękny artykuł, zatytułowany „Rzeźbienie w spróchniałym drewnie”. Może cytat niezbyt dokładny, ale oddaje sens.
Pozdrawiam 🙂
Lecę do żab 🙁
Ach, już się przypomniało. To były fortunes, najprzypuszczalniej wzorowane na chińskich ciasteczkach. Byli ludzie, co się wylogowywali i logowali, żeby dostać nowy dowcip, ale prościej było znaleźć w zasobach cały pakiet i odczytywać kolejne dowcipy przez parę tygodni.
No i kolejny urban myth lezy w gruzach.
Jagodo, być może tym się różnimy, że ja nie oczekuję od Franciszka cudów. 😆
Oczekuję, w wersji minimalnej, przewietrzenia zatęchłych pokoi, a w maksymalnej rzeczywistego aggiornamento (co bardzo jeszcze dalekie od zmiany dogmatów czy przekształcenia Watykanu w lewacką jaczejkę 😉 ).
Wietrzenie chyba jednak już się zaczęło, na razie w sensie językowym, nastawieniowym i personalnym. Jasne, zanim do końca wylizie zaduch stuleci, na pewno jeszcze sporo czasu upłynie. Nawet Kraków nie od razu wywietrzono. 😈 Ale o to nie można mieć pretensji do tego, który otwiera okna. 😉
A krokiem w kierunku aggiornamento wydaje mi się właśnie to, o czym Ty mówisz (a i ja wczoraj poświęciłem temu spory kawałek postu), czyli zwrócenie się do szerokich mas świeckich – to wy tu jesteście najważniejsi, to wy macie robić rewolucję i nie zgadzać się na skostnienie waszego kościoła, bo on jest dla was, nie dla kleru. A kiedy przyznaje się ogółowi wiernych taką rolę, to w praktyce sprowadza się duchowieństwo do roli służebnej, czyli stawia z powrotem na nogi to, co dotąd stało na głowie.
Nie spodziewam się, żeby papież zgodził się ze mną w sprawie np. aborcji czy małżeństw homoseksualnych, ani żeby Kościół w najbliższym czasie wyraził dla takich rzeczy akceptację. Ale brak akceptacji to zupełnie co innego, niż domaganie się opierania na katolickich zasadach prawa państwowego i narzucanie tych zasad również innowiercom lub ateistom. Zwróciłem uwagę, że nawet w swej jednoznacznie negatywnej wypowiedzi na temat aborcji, F. nie żądał wprowadzenia jakichś odgórnych zakazów i nakazów, tylko stwierdził, że ginekolodzy powinni kierować się swoim sumieniem. A obok tego była kolejna już wypowiedź w duchu „owszem, aborcja jest zła i Kościół zdania w tej sprawie nie zmienia, ale powinien przestać się obsesyjnie zajmować tylko tym tematem i potępianiem przerywających ciążę grzesznic, a więcej miłością i wybaczeniem, bo to jest jego główne zadanie”. Chyba jednak jest różnica z papą Wojtyłą i papą Ratzingerem?
Encykliki „obrabiał” teraz nie będę, bo zgadzam się z Kotem M., że to są „dyplomatyczne zaległości”, które prawdopodobnie dla dalszych działań F. nie będą decydujące.
Jeszcze jedno szczeknę, choć z pewną taką nieśmiałością… Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało pouczająco, ale tak mi się widzi, że gdybym był od dawna wyczekującym zmian w Kościele katolikiem, to w tej chwili nie próbowałbym wypunktowywać Franciszkowi, czego jeszcze nie zrobił, tylko co tchu łapał wiatr w żagle i próbował wykorzystać moment odkręcenia śruby (fakt, nie ma żadnej gwarancji, że nie chwilowego), żeby popchnąć łajbę w takim kierunku, w jakim chciałbym płynąć. Skoro papież wręcz zachęca wiernych, żeby brali sprawy w swoje ręce, to bym brał, a co. 😈
Bo nie należy tracić z oczu i tego, dość oczywistego aspektu, że im większe znaczenie świeckich w Kościele, tym większa ich własna odpowiedzialność za tę instytucję. I F. na razie temu braniu odpowiedzialności nie stawia tamy. 😉
Prawdę mówiąc, mnie tam zupełnie wszystko jedno, czy takie pytanie naprawdę było na egzaminie, czy nie naprawdę i jaką ocenę dostał lub nie dostał student. Tekst jest po prostu sam w sobie bardzo hecny i mnie to w zupełności wystarcza. 🙂
No, to Bobiku, znowu chyba dopadla nas Lajza (choc mniej widoczna, bo ja bylam znowu w poczekalni, dzieki za saybkie wpuszczenie!). 🙂
A pytanie egzaminacyjne bardzo irlandzkie, joyce’owskie wrecz. 😆 Mialam na studiach kolegow Irlandczykow, w tym jedenego zwariowanego i niezywkle uzdolnionego matematyka, ktorego caly czas sie takie zarty sie trzymaly (i jak Joyce byl ateista, ale kulturowo naznaczonym katolicyzmem, tyle ze na ironicznie i wesolo). 😉
Moniko, czy nie odnosisz wrażenia, że katolicy amerykańscy, tak samo jak niemieccy, poczuli ogromną ulgę, że nareszcie nie muszą tkwić „w dysonansie” (przez grzeczność nie nazwę tego schizofrenią 😉 ), który jest nieunikniony (przynajmniej do pewnego stopnia), kiedy ma się „normalne” poglądy XXI-wiecznego człowieka, a równocześnie poważnie traktuje swój Kościół?
Nieraz w rozmowach z tutejszymi wiernymi miałem poczucie, że są w podobnej sytuacji jak ktoś, kto widząc w telewizji swojego szwagra, pijanego, rozchełstanego, wygadującego potworne głupoty i obmacującego prezenterkę, nie wie, czy go z rodzinnej lojalności bronić, kompromitując siebie, czy bronić swojego dobrego imienia, od szwagra się ostentacyjnie dystansując. Jak oni się okropnie cieszą, że szwagier wytrzeźwiał, włożył krawat, prezenterkę przeprosił i nawet okazuje się, że gadać potrafi całkiem do rzeczy. 🙂
Łotr na Monikę wyjątkowo się uwziął, z przyczyn zupełnie mi nieznanych. 🙁
A mój Fritz dalej nie przyszedł, czyli z internetem kicha co najmniej do poniedziałku, albo i dłużej. Ostrzegam, że mogę się pochlastać! 👿
Dwa ostatnie zdania z Twego postu Bobik, sa nieslychanie wazne, ze ten papiez zacheca wiernych do brania spraw w swoje lapy i nie stawia im tamy.
Bo jak slysze, ze „poczekajmy co papiez ZROBI”, to nie moge pojac na czym ma jego „robota” polegac. Oczywoscie wierni nie zreformuja Kurii Rzmskiej i za te robote papiez juz zabral sie bardzo ostro – przupominam, ze w pierwszych dniach pontyfikatu powolal osmioosobowe grono doradcow spoza kurii wlasnie w celu przyjrzenia sie co nalezy zrobic. Juz Piacenzy dal kopa w gore, tak sie to robi w duzych korporacjach, gdy trzeba kogos odsunac opd stanowiska. Odsuwa sie go dajac mu jakis wazny tytul – w BBC tez tak postepowano ze zlymi menadzerami. OK, to jest „robota”, reforma kurii..
Ale w szerszym aspelcie „robota” papieska polega jednak glownie na mowieniu dp Bozego Ludu. I to CO on mowi, a takze JAK on mowi bedzie nadawalo kierunbek Kosciolowi.
Czego jeszcze od niego chcecie? Zle gada? Swietnie gada, bless his heart!
I wcale bym sie nie zdziwil gdyby wiadomosc o znmianie prefekta kongregacji ds duchowienstwa troche speszyla naszego ulubionego Arcybiszkopta. Speszyla na tyle, ze Arcybiszkopt sie w tej chwili zastanawia jak tu zlagodzic te wszystkie zakazy wobec ks Wojciecha L. Tyle, ze niewiele chyba moze zrobic – po tym bunczucznym wywiadzie dla KAI.
Tak, Bobiku, katolicy amerykanscy dobrze mi znani, tak wlasnie sie czuli, jak to opisales. A juz szczegolnie sie tak czuly znane mi osobiscie zakonnice i nasz przyjaciel ksiadz. W ogole to wydaje mi sie, ze wzgledow historyczno-polityczno-kulturowych, katolicy w krajach zachodnich operuja troche innym jezykiem, bo tak zupelnie nie da sie wszystkiego od siebie oddzielic. A polscy, nawet tzw. otwarci, czesto mowia bardzo polgebkiem (jakby pewnie Jagoda dodala, „po jezuicku”, choc akurat amerykanscy Jezuici w szczegolnosci JPII i Ratzingerowi podpadli).
A to, ze w Stanach jest obecnie malo powolan i ze religii sie nie uczy w szkolach publicznych ma tez ten dobry rezultat, ze religii np. w parafii concordzkiej ucza… rodzice dzieci na religie chodzacych, po odpowiednim przeszkoleniu, oczywiscie. Szkoli zas nasz przyjaciel, bardzo otwarty, madry i cieply czlowiek, ktory przypomina mi troche bohatera ksiazki A.J. Cronina, Klucze krolestwa; nota bene to byla ukochana ksiazka „moich” postepowych Urszulanek z dziecinstwa, pamietam, ze podobalo mi sie w niej najbardziej, ze glowny bohater, szkocki ksiadz, w ciaglych konfliktach ze skostniala hierarchia, uczyl dzieci religii poslugujac sie nie tylko Biblia, ale takze…cytatami z Konfucjusza, ktore to cytaty doczepial do latawcow. (Ten sam autor napisal tez znane z telewizyjnych seriali opowiesci o doktorze Finlay’u.) Rozmowa z katolikami swieckim tak uksztaltowanymi jest zupelnie inna. Mozna miec inny swiatopoglad, ale nie mozna zauwazyc zaangazowania spolecznego, i ogolnej normalnosci tych ludzi.
Pewne zamieszanie w temacie oczekiwań może się brać stąd, że papież tak naprawdę ma dwa etaty – Szefa Korporacji i Głównego Ideologa. 😉 On sam też się trochę między tymi stanowiskami miota, pewnie nie wiedząc, w co najpierw ręce włożyć, zwłaszcza że nie brakuje takich pracowników korporacji, a nawet klientów, co cichcem, ale uparcie sypią piasek w tryby. Dlatego ja cały czas mówię, że póki chce robić dobrą robotę, trzeba mu pomóc, albo przynajmniej moralnie go wesprzeć. 🙂
Zdolność Wiadomego Arcybiszkopta do (auto)refleksji oceniam dość nisko, dlatego nie jestem przekonany, że zastanawia się nad częściowym chociaż wycofaniem się z raz zajętych pozycji. Raczej bym obstawiał, że znowu szuka haka, ale tym razem już takiego, żeby ta lemańska hydra więcej zmiażdżonego łba nie podniosła. 🙄
Przeczytałam Jagodo encyklikę.
I nie wiedzieć czemu przypomniał mi się dowcip o facecie, który po wydanym w domu przyjęciu dla przyjaciół zauważył brak portfela.
Poczuł się nieswojo. Po paru dniach obwieścił radośnie: ” Portfel się znalazł za kanapą, ale niesmak pozostał” .
Muszę na jakiś czas opuścić pueblo, więc z góry przepraszam ewentualnych zatrzymanych w poczekalni, że siedzenie tamże może trochę potrwać.
Pewnie, ze niech robi. Za mojej pamieci kazdy papiez dostawal ogromny kredyt na poczatku: JPII mial Kosciol otworzyc na inne wiary, wrocic do biednych, rozszerzyc, Benedykt mial kosciol uporzadkowac i zdyscyplinowac, Franciszek ma go zreformowac. Nie chce ciagnac metafory pijanego szwagra, ale czy naprawde jest to wszystko co od kosciola mozna oczekiwac? Zeby nie trzeba bylo sie zan wstydzic?
Jakos wspolczesna duchowosc inaczej sobie wyobrazam. Co nie znaczy, ze jesli jest lepiej to tego nie dostrzegam czy mnie to nie cieszy.
Zmora, swietny dowcip! Biore do stalego repertuaru!!!!
Bobik, tu nie chodzi wcale o autorefleksje Arcybiszkopta tylko o dbalosc o wlasna kariere zawodowa. A ta zmiana w Kongregacji karierze dobrze nie wrozy, z jakiejby strony tego nie ugryzc. Papiez juz udowodnil Epidiaskopom ze nie jest godny zaufania. No i zaczynac refoprme Kurii od tej wlasnie zmiany, nie, to nie wrozy dobrze biszkoptom.
A co do takich zachodniego chowu katoloikow o jakich pisze Monika, to i ja takich w zyciu spotkalem: w pierwszym rzedzie nieodzalowanej pamieci Antoni Pospieszalski, ktoregon nigdy nie przestane oplakiwac. . No i paru tez ksiezy.
RATUNKU!
Zgubilem przy zmianie kompa taki program w internecie ktory sam wstawia znaki diakrytyczne i nazywal sie Polszczyzna.
Probuje to wygooglowac ale wychodza mi setki hasel „polszczyzna”.
Czy ktos to ma? Czy moze zlinkowac?
Pilne!
G+ podsuwa ciekawy artykuł o buncie na pokładzie
Mordko, nie wiem, czy o tę stronę chodziło?
http://www.polszczyzna.info/
Tak, tak!!!! Dzieki Mar-Jo!!!!!!!!!!
Dzieki Mar-jo, juz nie zgubie tej strony.Dalam do ulubionych.
Bo ktos mnie poprposil o przetlumaczenie czegos co brzmialo jak odpowiedz na oferte matrymonialna ( a moze na jakas ankiete) , ale chcial ze znaczkami.
Uff. 😈
Andsolu, to rzeczywiscie ciekawe. Chcialbym wierzyc, ze ta zaraza sie nie rozniesie.
A Hoser ma niucha. W wywiadzie powiedzial, ze Lemanski moze nawet wrocic do Jasienicy po zlozeniu stosownej samokrytyki, znaczy pewnikiem uznaniu wlasnych win wszelakich i calkowitej bezwiny Hosera. To moze dobrze wrozyc. Boc on zna tych chlopcow z wlasnego podworka.
Kocie, czy to jacyś krewni Twojej starej w tej warszawskiej książce telefonicznej z 1938r ?
http://lcweb2.loc.gov/cgi-bin/ampage?collId=gdc3&fileName=scd0001_20020611001wapage.db&recNum=385
Przeglądam ją dzisiaj cały dzień. Może komuś z Was się ta linka przyda.
Owszem, Zmoro, to moj Dziadek.
Kiedys w domu Pana Jerzego Ficowskiego, Poeta pokazal mi te ksiazke telefoniczna. Patrzylam na MOJE nazwisko, inicjaly, adres i numer telefonu i nie moglam wypowiedziec ani slowa.
Powiedzialam do Pana Jerzego: Nie umiem nazwac tego co w tej cjwili czuje patrzac na te strone.
A on mi odpowiedzial: Ale ja sprobowalem to nazwac. I wyciagnal z polki maly brazowy tomik, wydany przez Pogranicze, ktory teraz odkopalam i ktory mi wtedy podarowal. I w nim pokazal wiersz, dedykowany naszemu wspolnemu przyjacielowi (tak zesmy sie przez niego poznali) Felusiowi Scharffowi. A wiersz nazywa sie:
Spis abonentow sieci telefonow miasta stolecznego Warszawy na rok 1938/39
Po naglej przeprowadzce dokladnych adresow
do onomastyki ogolnej
numery powrocily do abstrakcji liczb
i cialo slowem sie stalo
w Herbarzu Abonentow
Oto wybrancy uwierzytelnieni
ktorzy sa Nikim na ulicach Zadnych
a one jeszcze bywaja tak scisle
ze moznaby na oslep
przejsc na druga strone
do tej budki z pestkami i chlebowym kwasem
Przeszli na druga strone
i poniewczasie stoja
w koiejkach drukowanych liter
i wszystko jest w porzadku
alfabetycznym
na listach nieobecnosci
I wywoluje ich gluchy telefon
i dzwoni w czarnych miejscach jego pusty dzwon
tych ktorych niegdys przylapano
na goracym uczynku
zycia.
🙁
Ficowski to moim zdaniem jeden z najwiekszych poetow polskich XX w. Mysle, ze bardzo niedoceniony, przez te swoje rozliczne tlumczenia . I tylko on mogl TO nazwac. Jestem mu bardzo wdzieczna.
Nie ma ludzi, nie ma ulic, sklepów ,firm…
Dzięki Zmoro za linka. To wyjątkowo smutna lektura bo ukazuje jak wiele straciliśmy. Ilu z tych ludzi ocalało? Często zapis w książce telefonicznej jest jedynym śladem istnienia.
Heleno :
Dziękuję.
Piękne i smutne przeraźliwie 🙁 .
Opisuje dokladnie to, co czulam przegladając tę książkę strona po stronie.
Na samym poczatku na str.8 jest reklama pierwszego żydowskiego domu pogrzebowego w Polsce. „Dla niezamożnych bezpłatnie”.
Mam drugą część tej książki, dla reszty kraju. We wschodnich miasteczkach prawdopodobnie nie przeżył żaden abonent, w mojej okolicy mniej więcej połowa.
Abonenci ze wschodnich miasteczek mogli ocaleć uciekając jeszcze dalej na wschód.
Dziękuję , Zmoro.
Dziękuję, Heleno.
Pisałam kiedyś o małżonkach S. z Warszawy. Pan był ginekologiem, pani pracowała w banku amerykańskim. Mieszkali przy ulicy Ząbkowskiej, róg Targowej. Moja mama znała tych ludzi. Codziennie o nich myślała.Miała nadzieję, że przeżyli.
Nadal nie wiem, czy ci państwo przeżyli.
Ale znalazłam ślad. Singer Michał, dr med., ginekolog-akuszer…
Adres się zgadza. Będę szukać dalej.
Nikogo tam nie mam, a patrzę jak na moich.
Dokladnie tak, Bobik. We wrzesniu 39 roku moj ojciec byl w Rownem (gdzie mial dziewczyne) i kiedy zostalo ono 17.!X zajete przez ZSRR, rodzina zakazala mu powrotru do Warszawy. Dlatego jeden jedyny ocalal (ocalilo go wywiezienie do Kazachstanu, gdzie pracowal w kopalni).
Za co Łotr mnie zatrzymał?
To Równe to jakiś środek świata był. Pani Kierowniczka wspominała, teraz Helena, a mnie by nie było, gdyby babcia z dziadkiem i przychówkiem nie uciekali przez Równe w 1943.
Tam byli tez: Jan Spiewak ze swoja dziewczyna Zuuzanna Ginczanka. To gdzies czytalam.
W 1943 moj ojciec juz w Kazachstanie zostal aresztowany jako agent Gestapo 😯 i wyekspediowany na Syberie.
Hehe. T.Lis tez czyta Bobika. Popatrzcie na ten tytul felietonu:
http://tomaszlis.natemat.pl/75157,grozny-zespol-macierewicza
Mar-Jo, dr Michal Zynger, ginekolog pracujacy w Warszawie, zona Roza. Zginal lub umarl w Slonimie w 1942 roku.
http://db.yadvashem.org/names/nameDetails.html?itemId=316067&language=en
Jego zona zginela razem z nim
http://db.yadvashem.org/names/nameDetails.html?itemId=335995&language=en
Bardzo mi przykro 🙁
Od paru lat oglądam przedwojenną Warszawę poprzez lekturę Głosu Gminy Żydowskiej, wychodzącego od 1937 roku. I mocne wrażenie zostawia niby suche zestawienie z ostatnich stron każdego numeru tytułowane „Śluby zawarte w Warszawie w … r.b.” Po prostu nazwiska i imiona, ot tak:
Gorfajn Basia Cywia — Markus Szmeria.
Jonisz Mindla — Daniel Anatol.
Kantor Bajla Cywa — Poniemuński Łazarz.
Co miesiąc koło dwóch setek par, które nie miały jak wiedzieć, że były bez przyszłości. Koszmarne.
Heleno, piekny wiersz.
Mar-Jo
Zapytam osobę, lekarke, pasjonatke, historyka medycyny, ona wszystko wie.
Heleno, dziekuje, piekny wiersz. Co do reszty, to trudno ujac w slowa.
Bardzo, bardzo smutne, Lisku. 😥
Przepraszam, nie doczytałam dalej, że Lisek już wyjaśnił.
Muszę odwołać poszukiwanie.
Tak, to piekny wiersz. Cale szczescie, ze sa poeci, ktorzy potrafia nam nazwac nienazwane.
Lisku, a jak sie wchodzi na ten rejestr Yad Vashem?
http://db.yadvashem.org/names/search.html?language=en
„Chciałbym, aby ktoś pamiętał, że kiedyś mieszkał tu człowiek o imieniu David Berger.”
To bardzo smutne, Mar-Jo 🙁 Niestety, poniewaz ocalal jeden z dziesieciu, wiekszosc wyszukiwan tak wyglada… Kiedys szukalam znajomego Mamy, ktory jak sie okazal ocalal – on i jeszcze cztery osoby z miejsca w ktorym przed wojna zylo 2000.
Heleno, to jest linka do bazy danych imion ofiar Zaglady
http://db.yadvashem.org/names/search.html?language=en
Mozna szukac w roznych jezykach. trzeba uwazac z pisownia nazwisk, bo te czesto sie zmieniaja, wiec trzeba szukac takze fonetycznie, i weryfikowac wg dodatkowych informacji, jak miejsce urodzenia, imiona krewnych itp. Warto sprawdzic takze skad pochodzi informacja, np jesli od kogos z rodziny jest duza szansa ze jest dokladna, jesli dalszy swiadek, moze mniej.
Siodemeczko, w sobote tez S-Bahn, powiekszam dochod narodowy 😉
Duza czesc swiadectw jest po hebrajsku, i dodaktowe informacje moga byc tylko na pdf-ie formularza tego swiadectwa, wiec jesli kogos interesuje okreslone swiadectwo a jest po hebrajsku, z checia zajrze.
Dzieki, Siodemeczko i lisku. Zaczelam wbijac wszystkie znane mi imiona z moim nazwiskiem, ale nie ma sladu.
Pani Maria Ciesielska piisze, że można też szukać na stronie getta warszawskiego http://getto.pl/
Wpisz samo nazwisko, Helenko
Nic nie znaleziono – dalam samo nazwisko w jego przedwojennej pisowni.
do tematu wiersz:
Władyslaw Szengel : Rzeczy
Z Hozej i Wspolnej, i Marszalkowskiej
Jechaly wozy … wozy zydowskie …
Meble, stoly i stolki,
walizeczki, tobolki,
kufry, skrzynki i bety,
garnitury, portrety,
posciel, garnki, dywany,
i drapiery ze sciany.
Wisniak, sloje, sloiki,
szklanki, plater, czajniki,
ksiazki, cacka
i wszystko jedzie z Hozej na Sliska.
W palcie wodki butelka i kawalek serdelka.
Na wozach, rikszach i furach jedzie zgraja ponura ….
A ze Sliskiej na Niska
Znow jechalo to wszystko.
Meble, stoly i stolki,
walizeczki, tobolki.
posciel, garnki – psze panow,
ale juz bez dywanow.
Po platerach ni znaku
i juz nie ma wisniakow,
garniturow ni betow,
i sloikow, portretow.
Juz zostaly na Sliskiej drobnosteczki te wszystkie,
w palcie wodki butelka i kawalek serdelka.
Na wozach, rikszach i furach jedzie zgraja ponura.
Opuscili znow Niska i do blokow szlo wszystko.
Nie ma mebli i stolkow, garnkow oraz tobolkow.
Zaginely czajniki, ksiazki, bety, sloiki.
Poszly gdzies do cholery garnitury, platery.
Razem z riksza to wal to…
Jest walizka i palto,
jest herbaty butelka,
jest ogryzek karmelka.
Na piechote, bez fury, jedzie orszak ponury…
Potem z blokow na Ostrowska
jedzie droga zydowska bez tobolow, tobolkow,
i bez mebli czy stolkow bez dywanow, czajnikow,
bez platerow, sloikow,
w rece z jedna walizka cieply szalik to wszystko,
jeszcze wody butelka i chlebaczek na szelkach,
depczac rzeczy,
– stadami noca szli ulicami.
A z Ostrowskiej do bloku szli w dzien chmurny o zmroku
– walizeczka i chlebak,
teraz wiecej nie trzeba
– rowno, rowno piatkami marszem szli ulicami.
Smutny, smutny wieczór. 🙁 Cichy czas.
pstryk
Heleno, 30 wynikow, czesc moze byc istotna
http://db.yadvashem.org/names/nameResults.html?lastName=szmunes&lastNameType=THESAURUS&language=en
(Przepraszam za naruszenie incognito, moze poprosic Bobika by wymazal…)
Wysłałam pocztę, Helenko
Mar Jo, czy mozesz opowiedziec cos o Rozy i Michale Zynger?
Tz Singer
Szlengel.
Heleno, jesli chcesz, wez od Bobika moj mail. O tym nazwisku jest jedna osoba, Andzia Szlengel (z domu Borkowski) z Warszawy. W karcie nie ma informacji o okolicznosciach smierci.
Niestety, ta baza danych, mimo ze jest olbrzymia, jest niepelna. W duzej mierze jest oparta na swiadectwach osob ktore chcialy przyjsc do Yad Vashem i podac liste wszystkich ktorych pamietaly. Nie wszyscy o tym wiedzieli, nie wszyscy mieli na to sily, a o wielu osobach po prostu nie wiadomo.
u Pani Haliny Birenbaum jest Szlengela wiersz caly:
Władysław Szlengel
Rzeczy
Z Hożej i Wspólnej, i Marszałkowskiej
jechały wozy… wozy żydowskie…
meble, stoły i stołki,
walizeczki, tobołki,
kufry, skrzynki i buty,
garnitury, portrety,
pościel, garnki, dywany
i draperie ze ściany.
Wiśniak, słoje, słoiki,
szklanki, plater, czajniki,
książki, cacka i wszystko
jedzie z Hożej na Śliską.
W palcie wódki butelka
i kawałek serdelka.
Na wozach, rikszach i furach
jedzie zgraja ponura…
A ze Śliskiej na Niską
znów jechało to wszystko.
Meble, stoły i stołki,
walizeczki, tobołki.
Pościel, garnki – psze panów,
ale już bez dywanów.
Po platerach ni znaku
i już nie ma wiśniaków,
garniturów ni butów,
i słoików, portretów.
Już zostały na Śliskiej
drobnosteczki te wszystkie,
w palcie wódki butelka
i kawałek serdelka.
Na wozach, rikszach i furach
jedzie zgraja ponura.
Opuścili znów Niską
i do bloków szło wszystko.
Nie ma mebli i stołków,
garnków oraz tobołków.
Zaginęły czajniki,
książki, buty, słoiki.
Poszły gdzieś do cholery
garnitury, platery.
Razem w rikszę tak wal to…
Jest walizka i palto,
jest herbaty butelka,
jest ogryzek karmelka.
Na piechotę, bez fury
idzie orszak ponury…
Potem z bloków na Ostrowską
jedzie drogą żydowską
bez tobołów, tobołków
i bez mebli czy stołków,
bez dywanów, czajników,
bez platerów, słoików,
w ręce z jedną walizką
ciepły szalik… to wszystko,
jeszcze wody butelka
i chlebaczek na szelkach,
depcząc rzeczy – stadami
nocą szli ulicami.
A z Ostrowskiej do bloku
szli w dzień chmurny o zmroku –
walizeczka i chlebak,
więcej teraz nie trzeba –
równo… równo piątkami
marszem szli ulicami.
Noce chłodne, dni krótsze,
jutro… może pojutrze…
na gwizd, krzyk albo rozkaz
znowu droga żydowska…
ręce wolne i tylko
woda – z mocną pastylką…
Od Umszlagu wzdłuż miasta,
hen, aż do Marszałkowskiej,
w pustych domach narasta
życie, życie żydowskie.
W porzuconych mieszkaniach
narzucone tobołki,
garnitury i kołdry,
i talerze i stołki,
tlą się jeszcze ogniska,
leżą łyżki bezczynne,
tam rzucone w pośpiechu
fotografie rodzinne…
Książka jeszcze otwarta,
list z półzdaniem… „Niedobra”,
szklanka wciąż nie dopita
oraz karty z pół robra.
Wiatr przez okno porusza
rękaw zimnej koszuli,
leży kołdra wgnieciona,
jakby ktoś się w nią wtulił,
leżą rzeczy bezpańskie,
stoi martwe mieszkanie,
aż pokoje zaludnią
nowi ludzie: Arianie…
Zamkną okna otwarte,
zaczną życie beztroskie
i zaścielą te łóżka
i te kołdry żydowskie,
i koszulę upiorą,
książki włożą do półki,
szklankę kawy wyleją,
robra skończą do spółki.
Tylko w jakimś wagonie
pozostanie to tylko:
Nie dopita butelka
z jakąś mocną pastylką…
A w noc grozy, co przyjdzie
po dniach kul oraz mieczy,
wyjdą z kufrów i domów
wszystkie żydowskie rzeczy.
I wybiegną oknami,
będą szły ulicami,
aż się zejdą na szosach
nad czarnymi szynami.
Wszystkie stoły i stołki,
i walizki, tobołki,
garnitury, słoiki,
i platery, czajniki,
i odejdą, i zginą,
nikt nie zgadnie, co znaczy,
że tak rzeczy odeszły,
i nikt ich nie zobaczy.
Lecz na stole sędziowskim
(jeśli tertis [? veritas] victi…)
pozostanie pastylka
jako corpus delicti.
pora na …………
do wiec ………..
🙂
W wyszukiwarce w gettcie warszawskim jest Władysław Szlengel poeta
Władysław Szlengel
Współlokator autora z ulicy Świętojerskiej. Był poetą piszącym kolejne utwory pod wpływem bierzących wydarzeń. Posiadając czapkę Żydowskiej Służby Porządkowej, do której odnosił się negatywnie, swobodnie poruszał się po gettcie. Za pewną opłatą kolportował swoje wiersze wśród innych mieszkańców, dzięki czemu zdobywał środki na utrzymanie. Zdołał wraz z żoną uratować się ze styczniowej selekcji 1943 roku. Kierownictwo szopu udzieliło im wówczas schronienia. Pracował nad 'encyklopedią getta’ zawierającą informacje o jego mieszkańcach i najważniejszych wydarzeniach. 11 lutego 1943 roku ukazał się jego ostatni tomik wierszy pt. Kontratak. Wiersze z dni ostatnich.
Nie, Szlengel to ten poeta.
Moje nazwisko inne. Siodemeczka mi poslala liste z getta, gdzie sa wszyscy, ale przy miescie podany jest Luck zamiast Warszawy. Nie ma babci, zastrzelonej we wlasbnym mieszkaniu na Pradze i najmlodszego brata ojca, tez zastrzelonego w mieszkaniu. Sa male dzieci siostry Hanki i sama Hanka, ktorej moj ojciec dlugo szukal po wojnie, bo ktos mu powiedzial, ze zostala wytprowadzona z Majdanka przez Niemca i noca spotkala sie z przyjaciolka w Lublinie, ale nie chciala powiedziec gdzie jest wywozona przez tego Niemca. Jej slad sie gubi po tej nocy wyjscia z Majdanka. Jej maz odnalazl sie w Katowicach w latach 60-tych (on tez byl w tym Rownem), ale nie wiedzial nic ani o jej losach ani ich malych dzieci.
Ta lista przypomniala mi imie innej siostry ojca, najstarszej – Gitl. Latami nie moglam sobie przypomniec.
Zamieszanie ze Szleglem wynika z pomyslki Rysia, ktorego poprawilam (ze nie Szengel, tylko Szlengel). Sorry za zamieszanie.
Lisku, może kiedyś….
Helenko, to wpisz w wyszukiwarce nazwisko i Warszawę, raz w wersji angielskiej, raz po polsku, bo tam jest to różnie zapisywane.
Ja wpisałam tylko Poland.
Musisz troche sie rozejrzeć, bo to zależy, kto składał zeznania i jak podawał dane.
Heleno, po prawej stronie sa formularze do wypelnienia internetowo. Mozesz dodac do bazy danych kazda osobe o ktorej wiesz ze/jak/gdzie zginela.
W kisazce telefonicznej imie dziadka podane jest jako A.B.
Alter i chyba, jesli sie nie myle Ben(iamin). Na liscie gettowej wystepuje jako Alter Alter. Brakuje Seweryna, brata ojca – to ten, ktopry przetracil kregoslup Wasiutynskiemu przed wojna, gdy Wasiurtynski przyszedl ze swa bojowka na Prage bic Zydow.
To Wasiutynskiego skutecznie wyleczylo z Falangi i jak z nim pracowalam, w Nowym Jorku ani razu nie wspomnial o incydencie, po ktorym mial jakis garb. Ja sama o incydencie dowiedzialam sie od jakiegos juz mocno sklerotycznego lekarza w NYC., ktory to pamietral i nadziwic sie nie mogl, ze pracujemy z Wasiutynskim w jednej gazecie. A moj ojciec niewiele z tego pamietal, gdyz byl w tym czasie na studiach we Wloszech i wszystko go ominelo.
Heleno, zeznanie o Gitl z Luck zlozyla w 1957 w Yad Vashem jej siostra cioteczna. Ta sama osoba zlozyla zeznania o jeszcze dziesieciu osobach z tej samej rodziny. Wszyscy sa w linku ktory wkleilam
Gitl, Wolf, Channa, Chaja, Czarna, Ester, Bracha, Mojsse Caly, Lejb, Pinkhas, Alter.
Lisku, czy warto zglaszac ludzi, ktorych daty urodzenia sie nie zna, daty smierci i miejsca usmiercenia tez nie, a imiona tylko te w domu uzywane?
Musialabym chyba miec cala ekipe z BBC, tych co robia poszukiwania genealogiczne znaych osob (Who do you think you are) i potem okazuje sie, ze jestes w prostej linii potomkiem Ludwika XVI albo Abrahama Lincolna. Moze by mi powiedzieli ktorzy to sa moi krewni i skad sie znalezlki w Lucku of all places.
To ja chce miec taka ekipe, ktora wykryryje, ze jestem potomkiem Alberta Schweitzera albo przynajmniej Spinozy.
Meki, jesli znasz imie (nawet zdrobniale), nazwisko i miejsce urodzenia lub zamieszkania, i wiesz napewno ze nie przezyli wojny, tak. Szczegolnie jesli jeszcze ich nie ma na liscie.
Heleno, i co Ci to (pochodzenie od Spinozy lub Schweitzera) da? 🙂
Oj, tak, wiem gdzie mieszkali, w wiekszosci miejsce urodzenia, zdrobniale imona, nazwiska, wiem, ze wiekszosc zginela w Belzcu i wiem z cala pewnoscia, ze nie ma ich na liscie – sprawdzalem. Bardzo Ci dziekuje!
Ja chciałem być potomkiem Lwa albo Tygrysa, ale powiedzieli mi, że jakaś men… przepraszam, jakiś Mendel uparcie przeszkadzał w poszukiwaniach. 👿
Bobiku, Ty sam z siebie jesteś Wielki Pies, nie potrzebujesz ni lwich, ni tygrysich przodków. 🙂
No to lepiej nie dociekajmy, kto był przodkiem tego Mendla. 😈
A to mniej więcej na temat. Taka piosenka za mną czasem chodzi, odkąd obejrzałem film, w którym była podkładem pod napisy końcowe. Właśnie znów przyszła.
https://www.youtube.com/watch?v=EwSvcv-8DT8
Nie bedzie Mendel plul nam… Niniejszym mianuje Cie, Bobiku,
potomkiem krzyzowki lwa z tygrysem. Czy to ma byc jakis specjalny lew i tygrys, czy moze byc byle kto?
Wodzu, film byl ohydny..
Nie, nic wiecej raczej nie wyrzuci.
O jakim filmie mowicie?
A Serious Man/ Braci Coen. Bylam wrecz wsciekla.
Wysłałam Ci, Helenko dodatkowe dane.
Imiona Alter-Bencjan
Bracia Coen staraja sie prowokowac.
OK. Chcialabym byc potomkiem jakies wielkiej spiewaczki operowej. Jak ta tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=ReSlfsw5iJY
Bobiku, a propos tygrysow, niedawno pisales o przyprawionych na azjatycko tygrysach ktore spozywales na kolacje, i nie zdazylam spytac o co/kogo chodzilo ? 🙂
Dobranoc wszystkim. Lisku, jeszcze raz dziekuje. Pare razy zaczynalem i zalamywalem sie nad kazda kolejna rubryka, ktorej nie moglem wypelnic.
Nie wiem, tak sobie pomyślałam, ze może udało im się uciec na wschód do tego Łucka, tam znalazło się dużo uchodźców. Utworzono obóz pracy dla ludności żydowskiej dla ponad 40 tys. ludzi.
Lisku, mnie się czasami wydaje, ze tam jest sporo nieścisłości, co oczywiście jest zrozumiałe z różnych względów.
Gdyby to była siostra cioteczna, siostry ojca Heleny, to znaczyłoby, ze gdzież zyje Jej rodzina.
Lew może być dowolny, byle nie Trocki. Tygrys nie Wood, jeśli można. A krzyżówka najlepiej ze starego Przekroju. 🙂
Czarne tygrysy są na przykład tu:
http://visakhapatnam.all.biz/cooked-black-tiger-shrimp-g530797
Mimo całej sympatii, jaką do nich żywię (o, żywić to tutaj odpowiednie słowo) nie wyglądają na moich przodków: 😎
SIodemeczko, poniewaz Helena napisala (23:06) ze Ci wymienieni jako mieszkancy Lucka to jej rodzina, podalam dalsze nazwiska. Sama nie moge wiedziec, nie mam wystarczajaco danych. Nie chodzi o oboz pracy, jedno ze swiadectw jest sasiada z Lucka, ktory podaje ich adres. Nie bardzo chce to tu obrabiac, jesli Helena zechce sie wczytac w te swiadectwa, jestem do uslug.
Niescislosci oczywiscie sa.
A, takie tygrysy 😀
Ja jeszcze o filmie. Jak różnie to można odebrać. Mi się podobał, a obejrzałem dwa razy i potem jeszcze raz fragmenty, bo musiałem napisać pracę zaliczeniową. 🙂 Cyniczny, wredny, owszem, ale lubię cyniczne opowieści. Dna i warstwy chyba zrozumiałem, niektóre były wyłożone jak pastuch krowie, inne wymagały pracy myślowej, zresztą pewnie coś mi poumykało, bo erudyta ze mnie jaki, to wiecie. Idea sprzedaży wysyłkowej jako metafora relacji HaSzem – poważny Żyd (nie ma reklamacji, nie ma znaczenia, że mamy rok 1967, a płyta, w sprawie której wydzwania windykator, ukaże się w roku 1970, trzeba płacić) naprawdę mnie ujęła. Razem z paroma innymi rzeczami i muzyką Jefferson Airplane. Prosty jestem, jak zalecano w prologu. 🙂
Ja zaczynam myslec, ze moze oni na samym poczatku wyszli z getta i zaczeli uciekac na wschod. I tak sie znalezli w Lucku, gdzie w tym czasie bylo wielu uciekinierow spod niemieckiej okupacji, Siodemeczka przyslala mi ciekawe linki o Lucku.
Bylo to juz po zastrzeleniu babci i mlodszego brata ojca – w mieszkaniu.
Lisku, ja bym chciala oczywoscie dotrzec do tych dokumentow, spoisanych przez te lucka kuzynke mojej (jesli to moja) rodziny.
Ale nie moge wejsc do tych jej testimonials.
Nie obiecuje sobie zbyt wiele, ale moze jakies swiatlo. Slad rodziny urywa sie w dniu kiedy wyprowadzono ich do getta.
Nie wiem nawet czy chce wiedziec wiecej niz wiem. Ale to jakis chyba obowiazek. Moze nie dzis, moze kiedy indziej, ale chyba powinnam.
.
Heleno, wpierw musisz sprawdzic czy jest wystarczajaco zbieznosci pod wzgledem imion, wieku i relacji rodzinnych by zdecydowac ze rzeczywiscie chodzi o Twoja rodzine, a nie o inna. Moze jutro jeszcze sobie na to popatrzymy.
Wodzu, w filmie irytowalo mnie m.i.l to ze zadna z postaci zdawala sie nie przekraczac IQ60.
Dobranoc 🙂
O przepraszam, kabalista znacznie przekraczał to IQ i dlatego miał na górze przechlapane. Reszta owszem, ale to właśnie realia. 🙂
Też dobranoc.
Rozbolała mnie głowa od tego wszystkiego.
Dobranoc.
Bardzo prowokujaca do zadumy i smutku ta warszawska ksiazka telefoniczna. I ciekawa wasza po niej rozmowa. A tego pieknego wiersza Schlengla nie znalam. Szkoda, ze nie byl w kanonie mojej szkolnej literatury. Moze lepiej rozumielibysmy swoj kraj i to co sie zdarzylo. Oto sila jednego wiersza.
A tu, na koniec mojego dnia, w ktorym po poludniu znow zaswiecilo slonce, link do artykulu w mojej ogolnokrajowej gazecie, The Globe and Mail, ktory dobrze oddaje moja rezerwe w sprawie Franciszka i kosciola:
http://www.theglobeandmail.com/commentary/pope-francis-more-new-coke-than-new-testament/article14436632/
The Globe wlasnie otworzyl biuro w Brazylii, szostej ekonomii swiata! Szefem jest Stephanie Nolen, ktora bardzo ciekawie pisze z roznych miejsc. Kiedys stacjonowala w Afryce Pol., a ostatnie kilka lat w New Delhi. Juz napisala ciekawie o slumsach Rio.
herbata 🙂
i kawa niedzielna (przyjacielska brazylijaka miekko zmielona )
😀
miasto spi, urny wyborcze czekaja, pani Merkel tez
brykam do lokalu 🙂
bryk
fik
fik
krolik w czasie snu mojego: Szkoda, ze nie byl w kanonie mojej szkolnej literatury. Moze lepiej rozumielibysmy swoj kraj i to co sie zdarzylo.
tak kroliku, tak, szkoda
brykam fikam
😀 😀 😀 na niedziele
dla frakcji niemieckiej (bez polityki oczywiscie 🙂 )
http://www.youtube.com/watch?v=dZIjTwA9vVM
(moj S-Bahn szelesci ciagle jeszcze 🙂 )
popatrzcie prosze do konca, dlaczego tyle brutalnej agresji
http://www.youtube.com/watch?v=iIaHeK9f3YY&feature=youtu.be
dla kazdego, bez gadania 🙄
Dzień dobry, kawa brazylijska pyszna:-) .
Meki, warto odnotować wszystko. Myślę, że my jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może przeszłość odtworzyć i zachować dla potomnych okruchy pamięci. I świadectwo prawdy.
Czasu zostało nam niezbyt wiele.
Zbyt wiele osób traktuje historię instrumentalnie, przeinaczając fakty dla własnych celów.
Znana nam matka bliźniaków twierdzi, że ich dziadek był powstańcem styczniowym. Nie był. Powstańcem był jego brat. Niby nic, a jednak. A do annałów przeszło.
Dzien dobry 🙂
Frakcji niemieckiej pomyslnych wyborow! 🙂
Heleno, wyciag danych przeslalam (wszystko wlasciwie bylu po angielsku i rosyjsku, heb. nic tu nie wniosl )
Od mojego poprzedniego kociego dyżuru, Sila nauczyła się chyba rozróżniać dni tygodnia. Dała mi dziś pospać do ósmej. 😯
Pisałam wiersze o krowach,
motylach i psich wybrykach,
pisałam o tym, o owym,
kot wciąż się rymom wymykał.
Różne bywają mieszkania,
dniem pełne życia lub nocą,
z pomysłem, przytulne, tanie
– u mojej siostry jest kocio.
Szafa, skąd skoki dla draki,
korytarz do biegów, nie przejścia,
kąty, gdzie stoją drapaki,
parapet – to kocie miejsca.
W kuchni jest kocia szuflada.
Kanapa? Także dla kici.
Dzień się zaczyna od zabaw,
personel trzeba wciąż ćwiczyć.
Miękko za łapą łapa,
czy pędzi, czy się przymila,
puszyście dzień z nocą się splata
w mieszkaniu, gdzie rządzi Sila.
Matka twierdziła, niewłaściwego czasu użyłam.
Ago, sliczne 🙂
http://facet.interia.pl/obyczaje/historia/news-krakow-to-tu-urodzil-sie-diabel,nId,1027515
Wieki mijają, a zachowanie ludzi ciągle takie samo.
Ta psia sierść mnie zastanawia 🙂 .
Dzień dobry 🙂
Uroczy jest Agi koci wierszyk. I bardzo do porannej kawy pasuje. Można zaczynać dzień z uśmiechem. 🙂
Aż z rozpędu chciałem kocią kawę wrzucić, ale nie wypada mi łamać danego słowa, że już nie będę. 😉
Wrzucaj Bobiku 😆
A, jak Lisek mnie ze słowa zwalnia, to wrzucę. 😀
Nie wykluczam nawet, że to jest portret Sili, choć równie dobrze może być i Mordki. 😈
http://cdn.visualnews.com/wp-content/uploads/2013/05/2-3D-Latte-Art-by-Kazuki-Yamamoto.jpeg
W tej notatce o narodzinach diabła pełno jest nieścisłości i nierzetelne pomieszanie prawdy z nieprawdą. 👿
Nie chodzi o to, że się urodziłem dwa razy, to dla mnie pestka. Ale np. prawdą jest, że urodziłem się w Krakowie, w klinice położniczej UJ przy ul. Kopernika, nieprawdą natomiast, że w 1920 r. To było znacznie później, za bezbożnych czasów PRL-u i pod kliniką nie gromadziły się żadne tłumy, bo peerelowska cenzura skutecznie nałożyła kaganiec na wszelkie informacje o iwencie. Prawdą jest, że próbowano mnie ochrzcić w kościele św. Mikołaja, a nieprawdą, że się to nie udało. Jak najbardziej się udało, w tymże kościele (tak się złożyło, że to był mój rejonowy) tylko się nie przyjęło na stałe. Zgadza się, że miałem grzbiet porośnięty psią sierścią (a niby jak inaczej?), ale ponure łby psie na łokciach są kompletną bzdurą. Jeżeli nawet miabym łby na łokciach, to chyba oczywiste, że by były rozchichotane i rozbrykane.
Ja na to wszystko mam kwity i dokumentację fotograficzną, więc żaden dziennikarz mi nie będzie wpierał niezgodnego z faktami diabelstwa w brzuch. Diabelstwo OK, ale proszę bez niedbalstwa i manipulacji! 👿
Trochę inna historia jest z relacją ks. Rzączyńskiego. Nie jest ona, poza tymi łbami, całkiem zmanipulowana, tylko proroczo zmetaforyzowana i nie dotyczy narodzin moich, a naszego diabelskiego blogu. Sami zobaczcie:
potwór arcystraszliwy, z płomiennymi błyszczącymi oczyma, z byczymi nozdrzami, grzbietem obrośniętym psią sierścią, z małpim pyskiem na piersi, z kocimi ślepiami na podbrzuszu, z ponurymi łbami psimi na łokciach i na stopach, z łabędzimi nogami i podwiniętym ku górze ogonem półłokciowym”
Ks. Rzączyński nie tylko psi blog przewidział, ale nawet takie szczegóły, jak obecność na nim Kotów, Łabądka czy Liska (ten ogon półłokciowy…). Kogo miał na myśli, mówiąc o małpim pysku, przez grzeczność nie będę się zastanawiał. 😈
Dzien dobry!
Ago, uklony dla Sily i wiersza.
Zmoro, oczywiscie trzeba zachowywac okruchy, ale to tak boli, ze to tylko okruchy, ze paralizuje. I uczucie, ze jesli tylko okruchy, to i tak nie beda uznane za warte zachowania. I fakt, ze z okolo setki ludzi wybieram tych pare, o ktorych cos wiem. Jakbky skazujac reszte na glebsze zapomnienie.
Diabel w fauniastym wystroju to bluznierstwo o obeldze nie wspominajac. Kocie slepka, psia siers i cala reszta. Zgin, przepadnij!
Bobiku, wrzucaj. Rzezba kici na sniadanie – to jest to!
znikam na wiele godzin 🙂 jade do Sz. 😀
na koniec jeszcze jeden wiersz (do wczorajszych klimatow)
Mascha Kaléko, Kadisz
Krwawy krzyk wznoszą maki nad Polski zielony step
W czerni leśnych ostępów Polski czai się śmierć.
Pożółkłe stogi gniją,
Ci, co je siali, nie żyją,
Bledną matki tułacze,
Dzieci wołają z płaczem
O chleb
Ze swych gniazd wygnane ptaki umilkły, żaden nie śpiewa.
Wznosząc w górę gałęzie lamentują drzewa,
A gdy ku Wiśle się chylą z szeptem i szelestem
Na wschód wicher unosi ich rozpaczliwą pieśń,
Z brodatych Żydów modlitewnym gestem.
Drżą rozległe, krwią nasiąkłe ziemie,
Płaczą kamienie.
Kto w tym roku dąć będzie w szofar, jak każe prawo,
Zamilkłym błagalnikom, pod zwiędłą murawą,
Setkom tysięcy, co imion nie mają na grobie,
A tylko Bóg jedyny wie, jak kto się zowie.
Siadłszy na sądzie, trwa z niezłomną mocą,
Aby każdego z Księgi Życia skreślić.
Panie, niech drzew wołanie do ciebie doleci.
Ostatnie światło zapalmy dziś nocą.
Tłumaczyła Irena Kuran-Bogucka
pstryk
pstryk
🙂
Jeszcze czego, Meki! Nie zginę, nie przepadnę. Będę tu siedział i merdał ogonem do upadu! He, he. 😈
Jeszczew jeden ponury wiersz i ja kogos podrapie.
Przez cala reszte weekendu dozwolone sa wylacznie wiersze Agi, no i ew. Bobika. No, moze jeszcze zeena. 👿
Uwaga, Mordka wstał lewą stroną i w dodatku przygnębioną. Szybkie rozweselanie bardzo wskazane, chociaż nie przymusowe. 😎
Meki, powodow dla zachowywania tych okruchow jest kilka. Jeden, pomoc potomkom znajdowac swoja rodzine, W tym wypadku np. imie (lub przydomek), nazwisko i miejsce zamieszkania przed wojna sa dostateczne by czlowieka rozpoznac lub przynajmniej (w wypadku czestych imion i nazwisk) zainteresowac sie tym glebiej. Informacja o miejscu zamieszkania podczas wojny moze byc tym strzepem informacji o losach danej osoby. Na formularzu podaje sie takze wlasne dane, kto chce moze podac numer telefonu lub moze email, i przynajmniej raz zastanawialam sie czy nie skontaktowac sie z informatorem (choc w koncu tego nie zrobilam). W wielu wypadkach zeznania sa niepelne, czasem niezupelnie dokladne. Jesli co do dalszych losow masz tylko pogloski, mozna je opisac jako takie – czesto niczego innego nie ma.
Drugi powod jest bardziej symboliczny, jakby wyciaganie tych ludzi z niebytu, dowod na istnienie.
Rysiu, dzieki za oba wiersze, i milego pobytu w Sz. 🙂
Kawa dla Mordki 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=xyh5svvJIFk
Oczywiście, że okruchy należy zachowywać, zwłaszcza że w digitalnej epoce jest to naprawdę proste technicznie. Nigdy nie wiadomo, kiedy i dzięki któremu okruchowi uda się do końca ułożyć jakiegoś puzzla.
No a wymiar symboliczny – chyba jasne, tu niczego dodawać nie trzeba.
Och ten Bobik! Udaje, ze mu skrzydla z ramion nie wystaja, ogon nie do merdania sluzy, kopytkek tylko smazonych nie jada, rogow kundelkowi z rogu nie przyprawia – toc to prawdziwie pies z piekla rodem.
No dobrze, jestem Kot pokonany. Od lat tak sobie przynajmniej raz do roku siadam i probuje te okruchy wpisac do rubryk. A wpisac moge: byli, zyli, potem juz ich nie bylo.
I sie zalamuje. Tym razem postaram sie nie zalamac.
Mordko, dla poprawy humoru
http://www.rp.pl/artykul/33,1050431-Papiez-Franciszek-najwieksza-osobowoscia-Internetu.html
Dzień dobry 🙂
w ostatni dzień lata 🙁
http://www.youtube.com/watch?v=zKt7xk33vrQ
Przytargałam dwa wiadra kawy do picia 😎
tej, którą ostatnio serwujecie nie ośmielę się sprofanować dotykiem ust korali, mogę jedynie nabożnie podziwiać 😉
Dzień dobry,
przepraszam, że jeszcze zasmędzę, ale tylko na chwilę. Pewnie, że to zgłaszanie do Yad Vashem ma sens. Bywa, że nawet bez imienia. Moja siostra znalazła tam wpis męża naszej ciotki, tej, po której mam imię, zamordowanej przez hitlerowców w rodzinnym miasteczku z czworgiem małych dzieci. Swoją drogę z tym jej mężem była niesamowita historia, bo jego wywieźli Sowieci gdzieś tam na Sybir, w każdym razie na poniewierkę, a rodzinę zostawił z myślą, że to oni przeżyją. Stało się wprost przeciwnie. Potem oczywiście ożenił się po raz drugi i miał jakieś inne dzieci. Zmarł w Izraelu, w dość sędziwym wieku.
Wpisał swoją b.p. pierwszą żonę oraz dzieci, ale – to straszne – nie wszystkie imiona dzieci pamiętał. Dobrze jednak, uważam, że choć bezimienne, to zostało wymienione.
Wgłębiłem się w linkę od Królika i po przeczytaniu mogę właściwie tylko powtórzyć to, co pisałem wczoraj, może z drobnym dodatkiem. 😉 Ja osobiście nie oczekuję od papieża cudów, ani nagłej, kompletnej zmiany doktryny. Wystarczy mi, jeżeli praktyka katolicyzmu będzie globalnie taka, jaka jest w tej chwili w niektórych krajach zachodnich – z tzw. ludzką twarzą i uwzględniająca współczesne realia, oraz respektująca moje świeckie prawa. Wtedy katolicyzm nie będzie mi przeszkadzał ani właził na odciski, co więcej, nie będę miał z nim problemów kooperacyjnych, np. w sprawach społecznych czy charytatywnych.
Rozumiem, że sami katolicy mogą oczekiwać więcej, ale tu już ja muszę się zatrzymać i uznać, że to nie mój biznes; jako niekatolik nie mogę wygłaszać żadnych żądań w sprawach doktrynalnych. Mogę szczekać tylko na tych polach, gdzie religia (jakakolwiek) z moim świeckim życiem się zazębia i na nie wpływa, czy choćby tylko chce wpływać.
Ja myślę, że to nasz moralny obowiązek.
Każde, najmniejsze ziarenko piasku dodane do klepsydry jest istotne.
Jeśli my tego nie zrobimy, to skażemy wielu na powtórny niebyt ;-( . Tym razem już na zawsze.
To troche dla rownowagi, Bobiku, wybor jednego z bardzo licznych komentarzy w odwrotnym kierunku od tego z Globe&Mail (piora amerykanskiej „progressive Catholic”, choc akurat w Guardianie zamieszczony).
http://www.theguardian.com/commentisfree/2013/sep/20/pope-francis-stance-gays-women-progressive
A warszawska ksiazka przedwojenna telefoniczna chwyta za gardlo i za serce, podobnie jak wiersze. A mnie ksiazka releofniczna chwyta za serce podwojnie – bo znalazlam tam tez kilka rodzinnych telefonow i adresow, ktore zniknely przed 1945 – bezpowrotnie…
Uff, dobrze, że tym razem i ja byłem na posterunku, i internet, dzięki czemu Monika przez poczekalnię tylko przefrunęła. 🙂
Tak sobie jeszcze kombinuję, jak by tu tego Łotra wyonacyć, albo przynajmniej sprawdzić, o co jemu biega… A gdybyś, Moniko, spróbowała przynajmniej czasowo zmienić coś w nicku, np. napisać go z kropką czy z małej litery? Może Łotr by się na tej zmyłce nie poznał i nie zatrzymywał „zwyczajowo” (choć za pierwszym razem oczywiście musiałbym wpuścić ręcznie)?
Nie wiem, czy to by coś dało, ale może spróbować warto. 😉
A Lemanski znowu niesluszne przyklady wyciaga
http://wojciechlemanski.natemat.pl/75639,trudne-spotkania
Króliku,
dokładnie tak:
he realizes that when your brand is failing, you don’t change the product – you change the message. 🙁
Bobiku,
Przypomina mi się takie powiedzenie z czasów nieboszczki komuny: „jak partia mówi, że da, to mówi, a jak mówi, że weźmie, to weźmie.” 👿
Franciszek zachęca świeckich do brania losów kościoła w swoje ręce. Bardzo to piękne. Tyle, że żeby móc coś wziąć w swoje ręce, szczególnie to, co dotychczas było w innych rękach, trzeba mieć ku temu stosowne plenipotencje.
Tymczasem cytowana Encyklika nie pozostawia cienia złudzeń co do tego, jakie miejsce w szeregu przynależy się świeckim:
W wierze Izraela pojawia się także postać
Mojżesza, pośrednika. Lud nie może oglądać
oblicza Boga. To Mojżesz rozmawia z Jahwe na
górze i przekazuje wszystkim wolę Pana. Dzięki
tej obecności pośrednika Izrael nauczył się wędrować
zjednoczony.
Akt wiary pojedynczego
człowieka wpisuje się we wspólnotę, we wspólne
«my» ludu, który w wierze jest jakby jednym człowiekiem,
«synem moim pierworodnym», jak Bóg
nazwie całego Izraela (por. Wj 4, 22). Pośrednictwo
nie staje się przeszkodą, lecz otwarciem:
w spotkaniu z innymi kierujemy spojrzenie ku
przerastającej nas prawdzie. J. J. Rousseau skarżył
się, że nie może osobiście zobaczyć Boga: «Iluż
ludzi między Bogiem a mną!»11 «Czy to takie proste
i naturalne, że Bóg poszedł do Mojżesza, żeby
mówić do Jeana Jacques’a Rousseau?».12 Biorąc za
punkt wyjścia indywidualistyczną i ograniczoną
koncepcję poznania, nie można zrozumieć sensu
pośrednictwa, tej zdolności uczestniczenia w wizji
drugiego człowieka, dzielenia się poznaniem,
będącym poznaniem właściwym miłości. Wiara
jest bezinteresownym darem Boga, który wymaga
pokory i odwagi, by zaufać i zawierzyć się,
i w ten sposób dostrzec świetlaną drogę spotkania
między Bogiem i ludźmi, historię zbawienia. (s.19 -20)
Bez pośrednika ani rusz 🙁
Czyli o żadnym braniu w swoje ręce nie może być mowy w tej sytuacji.
Gdybym nawet przyjęła wersję Twoją i Mordki o dyplomatycznych zobowiązaniach F. wobec BXVI, to i tak nie ucieknę od pytania o Ewangeliczny sens takiego zachowania. Franciszek wysyłając dwa sprzeczne komunikaty w tej samej sprawie łamie Ewangeliczny nakaz: „Słowa wasze nich będą: tak, tak, nie, nie. A co więcej jest, od złego jest.”
Franciszek najpierw chce leczyć a potem reformować.
Nie ma szans na wyleczenie kobiet z Tylawy, dopóki się nie zreformuje Kościoła 🙁
JPII w roku 1978 też był rewelacyjny. Jego słowa: „nie lękajcie się”, po latach opierania nauczania kościoła na strachu, odwoływania się do grzeszności człowieka, były, w tamtym czasie, rewolucyjne. Co nie przeszkodziło mu wykonać roboty, do której korporacja go wyznaczyła. 🙁
Bobiku, tylko ze to wlasciwie jest jednak moje imie (taka decyzje polprywatnosci podjelam wiele lat temu, na poczatku blogowania, po dluszszych przemysleniach), i Monika z kropka albo z myslnikiem mi za nic nie podchodzi… Lubie to swoje imie, i nie lubie przy nim zanadto majstrowac. No i Lotr jednak nie moze chyba dyskryminowac przeciwko zwyklym, dosc powszechnoe uzywanym imionom. Bardziej juz, zwazywszy na przerozne skandale dotyczace inwigilacji, moze nagle dostal urazu na amerykanski adres internetowy. A tego tez sie nie da zmienic, nawet jakby sie chcialo. 😉
Zmoro, pisząc, że warto odnotować wszystko, skłoniłaś mnie do napisania tego, co usłyszałam od cioci (83 lata) na temat losów Żydów, które ona pamięta.
W sierpniu spotkałam się z ciocią na weselu ciotecznego bratanka na wsi pod Białymstokiem (parafia Tykocin), skąd pochodzi rodzina mojej mamy. Zaczęło się od tego, że byłam ciekawa, czy ciocia oglądała film „Ojcowie i matki”, a jeśli tak, to co o nim sądzi. Odpowiedź była krótka: „Tak było”.
Dopytałam o to strzelanie Akowców. Ciocia powiedziała, że diabli wiedzą, co to byli za partyzanci, ale sąsiad-partyzant jednych Żydów przechowywał (po wojnie przychodziły paczki z cytrusami itp. ), a do drugich strzelał.
Opowiedziała też o 12-letniej dziewczynce, która pewnego dnia pojawiła się w gospodarstwie i poprosiła babcię, żeby ją przyjęła do pomocy w gospodarstwie. Wiązało się to z daniem dziecku miejsca do spania i wyżywienia. Dziewczynka mówiła, że ma na imię Tereska. Babcia wprawdzie służącej nie potrzebowała, ale dziecko przyjęła. Po paru dniach przyszli do babci partyzanci i powiedzieli, żeby dzieciaka odesłała jeśli nie chce mieć na podwórku trupa. Tereska odeszła.
Historia musiała się zdarzyć po lutym 1940 r., bo dziadka już wywieziono (zabrano go w lutym 1940 w samej podkoszulce).
Przepraszam za mało składny opis, ale ciężko jest coś takiego pisać.
Do wszystkich, ktorzy zareagowali na moje pytanie.
Byl sobie gdzies kiedys taki rysuneczek: na duzym stadionie setki rowno ustawionych ludzi podnosi do gory lewa reka a jedna osoba prawa. Ten z prawa reka rozglada sie i mowi „i znowu wszyscy sie pomylili”.
Tym razem nie jestem tym kotem z prawa reka. Wiem, ze macie racje. To ten scisk w gardle lapke mi paralizuje. I jakas moze irracjonalna niepewnosc czy aby te okruchy miast cos dodac cos tylko zaciemnia.
I wszystkim Wam dziekuje za wsparcie.
Nawet z tak paskudnego życiorysu jak mój da się wyciągnąć wysoce wychowawczy morał, co Mordce zdecydowanie powinno poprawić humor: 😎
Narodził w Krakowie się słodki szczeniaczek,
w kartonie przy starej kanapie,
nie dręczy go kolka, po nocach nie płacze
i chorób zakaźnych nie łapie.
Rodzice szczęśliwi, spuchnięci wprost z dumy,
radośnie merdają pod stołem
i nawet po maglach zgadzają się kumy –
ten piesek to istny aniołek.
Minęły miesiące, szczeniaczek, już duży,
świat zaczął poznawać za płotem,
języków nasłuchał się lisich i kurzych,
a nawet zapoznał się z kotem.
I widzą rodzice: zrobiła się kicha,
aniołek zapachniał coś brzydko,
tu rożek mu rośnie, a tu… o, do licha,
twardego coś… Czyżby… kopytko?
Włos czarny, skudlony pieseczka porasta,
używać bezbożnych jął słówek,
o Antku zaszczekał, że kretyn i basta,
a jakiś tam biskup półgłówek.
Z rozpaczy się starym zwinęły ogony,
ukryli się gdzieś na pawlaczu
i w jęk uderzyli, i w płacz zawstydzony,
bo cóż im zostało prócz płaczu?
Więc pomnij, rodzicu: szczeniaka na smyczy
masz trzymać, niech świata nie widzi,
by w żadnym diabelstwie się nie mógł wyćwiczyć
i ty byś nie musiał się wstydzić. 👿
Sam nie mam, niestety, żadnych okruchów do dorzucenia, ale wspierać mogę całym psem.
Jagodo, ja czytając encyklikę czułam dwa pióra. Ale to drugie też nie było lepsze.
Wszystko opakowane w miłość i światło ( w moim odczuciu w nadmiarze), ale to betka. Uderzył mnie bardzo nieprzyjemnie ogólny wydźwięk. Tylko wierzący są etyczni i przyzwoici 🙁 .
A ja dziś usłyszałam, w ramach przygotowań dzieci do pierwszej komunii, że w kościele to ksiądz stanowi reguły, a jeśli komuś to nie pasuje, to drzwi są otwarte 🙁
Rozumiem, że chodziło o to, by rodzice z łaski swojej raczyli zająć się dziećmi, uczestniczyć z nimi we mszy, ogarnąć je trochę i wytłumaczyć, że kościół to nie boisko, ale na litość Boską, nie w tych słowach 🙁
Moniko, ta propozycja jest tylko w celu testowym, żeby wiedzieć, gdzie jest pies pogrzebany. 😉 Czy maszynie coś się w związku z Twoimi danymi zawiesiło, czy rzecz faktycznie w adresie IP. Mogłabyś testowo kilka razy wejść pod zmodyfikowanym nickiem i najlepiej jeszcze innym adresem mailowym (w tym przypadku jego prawdziwość nieszczególnie by mnie interesowała 😉 ), tylko żeby można było sprawdzić, jak Łotr na to reaguje. Zobaczmy, w czym rzecz, a potem będziemy główkować dalej. 🙂
Niekoniecznie zresztą ze skutkiem. 🙁
Nic tak nie poprawia kociego humoru pod psem, jak mowa wiazana Bobika. Porady pedagogiczne jak znalazl dla ksiedza dydaktyka z wpisu vespera.
Zmoro,
masz rację, część IV jest wyjątkowo … zachowawcza, żeby użyć najłagodniejszego określenia 👿
Stąd moje pytanie: która twarz Franciszka jest prawdziwa, ta ze środków masowego przekazu czy ta z Encykliki?
Meki,
@vesper jest młodą, piękną kobietą 😆
Trudno mi się w sprawie Franciszka wykłócać do oporu, na zabój i we wszystkich szczegółach, bo przecież sam nie mam gwarancji, jak to się rozwinie i czym skończy. Ale na osobisty użytek mogę sobie przyjąć pewne praktyczne zasady postępowania z, oparte na odwiecznych psich mądrościach, np. o wzmocnieniach pozytywnych i negatywnych. 😉 Znaczy, że jak się jakieś zachowanie nagradza, to ono ma większe tendencje do utrzymywania się, niż zachowanie karane. Więc będę pozytywnie wzmacniał pochwalnymi szczeknięciami to, co u F. i jego podwładnych chciałbym utrwalić, a negatywnie to, co mi się nie podoba (jak choćby opisywane przez Vesper zachowanie księdza). Bo właściwie co ja mogę na tym stracić? 🙂
„Nie ma szans na wyleczenie kobiet z Tylawy, dopóki się nie zreformuje Kościoła „.
A ja mysle, ze ma. Uleczenie w tym wypadku oznacza przyznanie, ze stala sie, dziala sie tym kobietom krzywda, przeproszenie za nia, zakrzykniecie Nostra culpa! Zapewnienie, ze jesli i gdy dojdzie do kolejnych grzechow w kosciele, nie beda one zamioatane pod dywan.
Co wiecej Francoiszek juz pokazal jak zamierza postepowac. Odwolanie nuncjuwsza z Dominikany, nie ukrywanie co jest powodem odwolania, jest wymowne dostatecznie.
Co to jest, kurcze blade, ze ja wespol z Bobikiem i Monika musze bronic papieza?!!!! Kto to slyszal?!!!Przed katolikami, kurcze blade?!!!! Nie dosc mam bronienia go przed Terlikiem i innymi nawiedzonymi?!!!!!
Bobik, sliczny wiersz. Faktycznie wstalem dzis lewymi lapami, bo w nocy mialem przygode i zachowalem sie jak krol frajerow.
Ktos do mnie zadzwonil, ktos kogo znam jako kogos bardzo nieodpowiedzialnego finansowo i zazadal abym podyktowal mu/jej wszystkoie dane z karty kredytowej aby mogl/a zaplacic spory rachunek za hotel pod Londynen, bo jegpo/jej limit na larcie sie wyczerpal.
No wiec bojac sie, ze jak nie podam natychmiast wszystkich danych z karty, to ten ktos zwali sie na moja glowe, poslusznie podyktowalem odppwoednie numerki.
Bardzo zly na siebie zasnalem. I nie chodzi mi o sume jaka zaplacilem za jakis najwyrazniej bardzo elegancki hotel, ale o ewentualne dalsze wydatki z mojej karty.
Bardzo level-headed nasza E. kazala mi zastopowac dzis karte w banku. Co uczynilem. Ale to znaczy, ze nie bede mogl jej uzywac przez nastepne 5 dni roboczych, az przysla mi nowa, z nowymi numerkami.
No nic, trudno. Wiek zywi, wiek uczis’.
Nastyepnym razem nie dam sie tak zaskoczyc. Bede naprawde bardzo asertywnym Kotem.
W najgorszym przypadku wyjdziesz na naiwniaka, Bobiku. Ale naiwność szczenięciu przystoi. Gorzej będzie z Mordką, bo straci wizerunek zblazowanego cynika 😈
A ja do laurki od Jagody dodam tylko, że mojego nicka raczej się nie deklinuje 😉
KOsciol to nie boisko? 😯
Widzialem w tutejszych kosciolach nieraz dzieci biegajace, gaworzace od rzeczy, rozmawiajace glosno z rodzicami i nikomu to zupelnie nie przeszladzalo.
A w synagopdze nasze male einsteiny i orszulki kochanowskie gotowe sa posrodku ognisko rozpalic i jedyna realcja jest rozczulenie na twarzy rodzicow i cioc.
Maluchy owszem, ale od ośmiolatków chyba można wymagać, by się powstrzymały przed kopaniem i poszturchiwaniem nawzajem.
Już to chyba kiedyś pisałam. Franciszek ma znakomity PR i fachowców od komunikowania marki 😉 .
Jak to mówią: ” Po czynach go poznacie”, czy jakoś tak 😉 .
To, że jest jezuitą, to jeszcze w moim odczuciu nie pozwala na przewidywanie jego posunięć. Wiele osób znalazłszy się w określoym środowisku nie do końca się identyfikuje z wszystkimi jego regułami. Teraz ma możliwość postępowac w zgodzie z własnymi odczuciami i sumieniem.
Poczekamy. Ja widzę to mimo wszystko pozytywnie, bo uruchomił lawinę oczekiwań. Które nawet wbrew jego woli ( jeżeli tak jest istotnie) mogą zacząć żyć własnym życiem i wywołać rewolucję. I przerosnac Franciszka.
Zawsze w większym lub mniejszym stopniu słyszymy to, co chcemy usłyszeć. I jak weźmiemy to za prawdę, to kto wie.
Dla mnie istotne jest to, że wierni odzyskują podmiotowość. Na razie teoretycznie.
To znaczy, tę podmiotowość odzyskują w wypowiedziach Franciszka, bo w encyklice wręcz przeciwnie.
Vesper wybacz!!!!!!
Bobiku, popraw proszę komunikację na komunikowanie, bo jeszcze nam marka odjedzie i co wtedy?
Meki, 🙂
Dla zyczliwego obserwatora z boku, jakim jestem, wypowiedzi
sa bardziej F. niz encyklika. A co wierni, przez stulecia studiujacy tylko mores, z tym zrobia to inna sprawa. I uznaje w pelni racje Bobika i Kota, ze to co zrobia lub nie, bedzie decydujace.
A list w sprawie Lemanskiego to dobry test na to, czy cos moze sie zmienic w realu. Wierni (i nie tylko) cos pisza, podpisuja, wysylaja i… zobaczymy.
Vesper, pliiiz. Od Kota, ktory juz czas jakis temu utracil rumience wiosny zycia, mozna tez wymagac aby nie byl frajerem i wyrwany ze snu nie rozdawal numerow swojej karty debitowej, a czego Ty chcesz od osmiolatow? Dojrzalosci i doroslosci? Osmiolat szturchany nieustannie aby sie „zachowywal” w kosciolku, bo Bozia mu noge podstawi, bedzie sobie kosciol kojarzyl jako miejsce gdzie nalezy sie zachowywac inaczej niz wzgledem meksykanskicvh marynarzy na gdynskiej plazy. Czyli odbierze absoiutnie niewlasciwe sygnaly co jest dozwolone w prawdziwym zyciu, a co jest zaklazane w zyciu nieprawdziwym, koscielnym.
Dzien dobry,
zaczynam od herbaty, potem niedzielne sniadanie, potem spacer z Piesami, a potem kawa i gazeta. Super plan na niedziele.
W papieskich sprawach, to przeciez tylko wymieniamy poglady, czy dyskutujemy. Troche krytyki w oceanie pochwal i uwielbienia nikomu nie zaszkodzi, w koncu to nie kult jednostki (chociaz papiez niemylny!). No, wiec kolejny protokol rozbieznosci mozna spisac i zostawic sprawe. Ale tylko do nastepnej dyskusji, znaczy sie.
Kocie, te nieustanne naparzanki dzieciarni to jest autentyczny problem. Właśnie wybieramy się, wraz z innymi rodzicami, w tej sprawie do szkoły. Kościół to jedno z miejsc, w których nie powinny tego robić. Podobnie jak nie powinny szarpać się i bić na przerwach między lekcjami. Za to, co dzieje się w szkole, odpowiadają nauczyciele. A za to, co dzieci robią na przykład w kościele, powinni odpowiadać rodzice. Niestety, rodzice często robią tak, że przyprowadzają dziecko na mszę, sadzają w pierwszej ławie, a sami idą na kawę do kawiarni na rogu. W tym sensie rozumiem księdza – przecież przygotowania do komunii nie sa obowiązkowe. Jak ktoś nie chce dziecka przygotowywać, to niech tego nie robi. Ujął to tylko w taki sposób, że po raz pierwszy w życiu usłyszałam, jak spod ołtarza w kierunku wiernych pada niemalże „won za drzwi”. Dlatego napisałam, że rozumiem kontekst, ale zabrzmiało bardzo przykro 🙁
Vesper, wszystkie dzieci czasami sie bija. I naszym kocio-rodzicielsko-wychowawczym obowiazkiem jest wyjasniac dlaczego bicie sie jest niewlasciwe. Wszedzie. Inaczej kosciol bedzie tylko nudnym miejscem, gdzie nie wolno kogos szturchnac i dlatego najlepiej wyjsc z niego tak szybko jak tylko lapki pozwola.
Morda już tyle razy tracił wizerunek zblazowanego cynika na rzeczy tytułu Króla Frajerów, potem go odzyskiwał, znowu tracił, znowu odzyskiwał, itd., że raz więcej już nie ma mu jak zaszkodzić. 😈
I jeszcze dobrze cos wspomniec o nieprzeszkadzaniu innym np w kosciele, kinie, klasie, kawiarni…
Moze to typowo kocia przypadlosc, ale b. mi sie podoba, ze Kot przyszedl znajomemu z pomoca. A ze konsekwencje moga byc dlugometrazowe, o to w nocy budzonego Kota winic nie nalezy.
Krol Frajerow to zaszczytny tytul. Lepszy niz Sobek I.
Ja bym się jednak zgodził z Vesper, że inne reguły obowiązują w domu, jak starzy wyszli, inne u cioci na imieninach; inne na boisku, inne w szkole, a tam znowu inne w czasie lekcji niż na pauzie. I jak się Azorek tego nie nauczy, to Azor nie będzie umiał. A uczy się (a przynajmniej powinien) przede wszystkim od rodziców.
Osobnym pytaniem jest, na ile w kościele powinno być równo, sztywno, z bukietem w ręku, a na ile swobodnie i „domowo”. Tu powinno być pole do dyskusji wiernych z księdzem i znalezienia formuły, w której wszyscy będą się dobrze czuli.
A jeszcze całkiem osobna sprawa to forma, jakiej ksiądz używa w stosunku do wiernych. W przypadku opisanym przez Vesper – również moim zdaniem niedopuszczalna.
Kot moze i postapil LADNIE, ale nie MADRZE. A od ladnego postepowania to sa Psy, a nie Koty. Koty maja uzywac rozumu, w pierwszym rzedzie. .
To miedzy ktora a ktora w nocy, Kocie, nalezy do Ciebie dzwonic? 😈
Elazet, uklony dla Twojej cioci, oraz jesli jeszcze mozna, dla babci.
Nie wiem, o której należy, ale ja to dzwonię zwykle tak między 1 a 6 rano. 😈
Dzieki, Bobiku 😀
Dobrze, Bobiku. To teraz testowo.
Moje apele o kawy picie poskutkowały (i nawet nie mam za złe, że z piciem herbaty to mieszacie, bo i ja sam nie jestem bez grzechu, jak mówił pewien pan) — dzięki Wam w tej chwili Brazylia jest już szóstą gospodarką świata.
Przy okazji, zerknięcie na tę mapkę etniczną przypomina mi jak skomplikowane są niektóre kraje — u nas to wszystko proste, niektórzy są różowi, niektórzy brązowi, ale wszyscy mówią, że są Brazylijczykami i mówią to w tym samym języku.
A co do Polskiej Ligi Walk Rycerskich, Rysiu, nie ma złego co by na dobre nie wyszło, może ten i ów oglądając Panów Rycerzy uświadomi sobie, że ci z przeszłości to byli kibole i troglodyci.
A tam, Mordko, kota sie nie tresuje, kot tresuje personel pomocniczy. Moze byc i madry i dobry i na przemian.
Lisku, przylaczam sie do uklonow dla cioci i ew.babci Elazet, chyba pozwolisz?
A tu cos o aktualnosciach w Kosciele
http://www.wprost.pl/ar/417662/Ksiadz-wspieral-gejow-Zostal-ekskomunikowany/
Any time. Ale numerow kart tymczasem nie rozdaje. Forget it, girlfriend.
Dzięki za mapkę, andsolu. Jakoś sobie nie zdawałem sprawy, w jak ogromnej mniejszości są Luo i dlaczego innych aż tak to wścieka, że mają zbyt dużo do gadania.
Swoją drogą, jak mowa o etniach Kenii, to zawsze się zaczynam zastanawiać, dlaczego mój pradziadek miał we wsi przydomek Sambur. 😯
Robimy co mozemy, andsolu, dla Brazylii. Ale nie sama kawa Brazylia stoi, robi tez niezle samoloty Embraer, ktore konkuruja z Lockheedem!
Kenijski koneksje, Bobiku.
Przypomnialo mis sie moj jeden Pra-pradziadek mial przydomek Siarste Tego, a drugi Panie Ha, ale to dlategp ze ciagle uzywali tych sformulowan w mowie.
Koniec przerwy, muszę wracać do tortur, których dziś jestem przedmiotem. Usłyszeli, że ostatni dzień lata i strzygą mnie, żeby zdążyć przed zimą. 🙁
Siarste Tego piękne. Może nawet sam zacznę używać. 😆
Kryminofilia to nowe. Przepraszam, ze zmieniam kontynent.
http://hartman.blog.polityka.pl/2013/09/22/modlitwa-o-zamach/
Kto by się tam chciał kłócić z powodu papieża, Bobiku 😉
Mordko,
a kto ma bronić Franciszka, jak nie Kot o Bardzo Czułym Sercu? 😯 🙄
W końcu to jego imiennik ujął się za „braćmi mniejszymi”. Choć nie wiem czy przymiotnik „mniejsi” jest stosowny w odniesieniu do Kotów 😉
Co do kobiet z Tylawy, to wyraziłam się bardzo nieprecyzyjnie.
Nie miałam na myśli molestowanych dzieci, teraz już osób dorosłych. W tej kwestii masz absolutną rację.
To, co mną w tej sprawie wstrząsnęło na równi z krzywdą dzieci i stanowiskiem kościoła, to zachowanie parafian. Głównie parafianek. To one gotowe były zlinczować domagających się sprawiedliwości.
Dla mnie te kobiety, niezdolne do empatii, pełne nienawiści do „podnoszących rękę na księdza” są głęboko chore. I one również powinny być leczone. Bo same krzywdząc, zostały przedtem skrzywdzone.
Raz w wymiarze kulturowo – społecznym sytuującym kobietę niżej od mężczyzny. Człowiek poniżany przejawia większą skłonność do agresji. Drugi raz w wymiarze czysto religijnym sytuującym świecką osobę niżej księdza. Księdza pośrednika, wydającego przepustki do raju.
„Zamach” na księdza, dla tych kobiet, to prawie jak zatrucie publicznej studni. Nic tylko śmierć dla okolicznych mieszkańców. Ksiądz we wsi, szczególnie podkarpackiej, to ważna persona. Obrona księdza, to w pewnym sensie obrona własnej pozycji. Włącza się tu mechanizm autoprezentacji zwany „pławieniem się w cudzej chwale”. Ten mechanizm uruchamiają reklamy, w których badziewie reklamuje ktoś znany i sławny.
Na poziomie podświadomym te kobiety broniły podwójnie zranionej godności własnej.
Absolutnie ich nie bronię. Pokazuję jeszcze jeden obszar wielkich krzywd wyrządzanych przez ułożenie relacji pomiędzy konsekrowanymi i świeckimi. Zawłaszczenie prawa do relacji niezapośredniczonej z Bogiem przez konsekrowanych. Ten rodzaj krzywdy dość łatwo umyka rozpoznaniu.
Jeżeli Franciszek, zgodnie z duchem Ewangelii, wycofa się z idei księdza jako pośrednika, wtedy ja pierwsza postawie mu pomnik 😉
Bo dopiero wtedy da świeckim plenipotencje do brania spraw kościoła w swoje ręce. Choć, jak sądzę, świeccy będą musieli sobie sami te plenipotencje odebrać.
Czytam kolejny blogowy wpis księdza Lemańskiego i robi mi się coraz bardziej smutno. Smutno bo widzę rozpędzone samonapędzające się poczucie krzywdy. Potrafię zrozumieć to co wydarzyło się w życiu księdza Wojciecha. Spotkała go niezasłużona krzywda, biskup powiedział to co powiedział, tylko na litość boską, ile czasu można o tym w kółko gadać. Szczególnie gdy z premedytacją wykorzystują to osoby jeśli nie wrogie to ewidentnie nieprzychylne Kościołowi. W poczuciu krzywdy idzie ksiądz Lemański do radia, spotyka się z dziennikarzami , a ci bez mrugnięcia oka wykorzystują to co mówi bo na 100% mają tekst który przeczyta setki tysięcy osób i słupki wzrosną. Czy w tym wszystkim chodzi o dobro księdza Wojciecha? Śmiem twierdzić , że nie.
Co ma zrobić w tej sytuacji jego Biskup. Publicznie w świetle kamer paść przed nim na kolana, uniżyć się tak by czołem dotknąć kościelnej posadzki, prosić o wybaczenie?
Czy to jest możliwe? …
Co będzie gdy biskup księdza Wojciecha nie przeprosi. Bedą kolejne wpisy i rosnące poczucie krzywdy?
Czytam Pismo Święte i czytam:
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
Czy ksiądz Wojciech zapomniał o tym fragmencie Ewangelii ?
Czy ja też idąc za przykładem księdza każdą krzywdę mam wypominać sto lat i jeden dzień dłużej. Jaki owoc wyda takie postępowanie?
Errata: …odda świeckim, zawłaszczone plenipotencje …
Marku, mam podobne przemyślenia 🙁
Marku,
biskup powinien przeprosić, ale nie przeprosi.
Co do ks. Lemańskiego, to mam odczucia podobne do Twoich.
I najmniej mnie w tym wszystkim obchodzi reakcja mediów.
Wydaje mi się, że ks. Lemański się pogubił. Chyba powinien postarać się wybaczyć i zapomnieć. Tak byłoby dla niego zdrowiej.
Podobne kobiety, Jagodo, zorganizowaly kiedys ochronna bojowke pod kosciolem Ks. Jankowskiego na Pomorzu. Saddam Hussein tez mial takie oddane demonstrantki z karabinami w reku. A Khadafi mial cala ochrone zenska. Nic im to nie pomoglo, in the grand scheme of things. Ot przyczynek do dzenderowej rownosci!
No więc tak to stoi z eksportem brazylijskim. Całość biega w okolicach ćwierci tryliona dolarów, z czego prawie połowa to (niestety, ciągle) wywóz natury:
1) rudy żelaza (koło 16%, dla Chin przede wszystkim)
2) ropa naftowa (koło 8%, rzecz w tym, że importuje się jeden typ ropy, dla których budowano kiedyś rafinerie, a wydobywa się teraz tu inny typ)
3) soja i przetwory (koło 8%, chyba głównie do Europy, w tym do Rosji)
4) cukier trzcinowy (5%)
5) kawa (3%, ziarno)
6) kurczaki (3%, biotechnologia z USA).
i parę innych roślinek (mango do Pakistanu!) czy zwierzątek (świnki, nie do Pakistanu!)
W zasadzie to o Brazylii musiał myśleć kiedyś Majakowski gdy pisał w poemacie, że Towarzysz Słońce…
Nie wiem co ma zrobic biskup, Marku, ale chyba nie to co zrobil, i chyba od biskupa trzeba oczekiwac wiecej niz od ksziedza.
Jagodo, wybaczyc tak, ale zapomniec nie.
Króliku,
masz rację. Pomyliłam pamięć z pamiętliwością 😳
Marku! Czyzbym przepuscil jakies „przepraszam” ze strony Hosera? Jakies przepraszam wobec innych w Kosciele poranionych? Taki juz jest ten Lemanski, ze nie tylko o wlasnej krzywdzie pamieta. Szkoda, ze Lemanskiego nie da sie sklonowac. A jak Ciebie skopia a ja to wspanialomyslnie wybacze? Co to o mnie mowi?
Chwilowo Hoser zajal sie tylko kopaniem lezacego i falszowaniem przebiegu konfliktu. Mialby Lemanski podstwiac sie na nowe kopniaki kretacza? I zapomniec, ze nie on jeden musialby drugi pold-ek nadstawic?
Oj, przepraszam, padłem ofiarą używania na codzień innych nazw dużych liczb. Brazylijski bilion to po polsku miliard, więc obecny brazylijski roczny eksport to ćwierć biliona, nie tryliona (250 miliardów). Uff. Więcej grzechów nie pamiętam.
andsolu, dla matematyka liczby wielkie sa ogromne!
Kategorycznie wypraszam sobie aby mnie nazywac Kotem o Czulym Sercu!
Ci do relacji miedzy konsekrowanymi a swieckimi w Polsce to sa one chyba skutkiem jakichs kulturowych nawykow, o ktorych nie chce sie nawet wypowiadac. Moze braku Reformacji, moze jakiejs glebokiej ludowosci polskiego kosciola i jego antyintelektualizmu.
Ale jak tu juz pisalem swiadomosc w odpowiednich warunkach zmienia sie bardzo szybko. Wcale nie potrzeba paru pokolen. I ten papiez, swoimi wypowiedziami, moze uswiadomic polskim wiernym, ze ksiedza wolno krytykowac.
„I am a sinner. This is the most accurate definition. It is not a figure of speech, a literary genre. I am a sinner.”
To mowi w pierwszych slowach swego wywiadu. A skoro nawet papiez jest grzesznikiem, to czyz grzesznikiem nie jest ksiadz molestujacy dzieci?
Sprawa tylawska zdarzyla sie pare lat temu. Ale nawet w coiagu tych paru lat Polacy sie zmienili. Nie wiem czy w Tylawie, ale i do Tylawy te nowe wiatry dotra.
Nie wyobrazam sobie by Michalik pozwolil sobie dzis na takie slowa, jak wypowiadal wtedy pod adresem tej kobiety, ktora poszla do niego interweniowac. Michalik tez sie zmienil. Nie wiem czy w swoim serduszku jest innym Michalikiem niz wtedy, ale z pewnoscia dowiedzial sie juz jakich slow nie wolno mu wypowiadac. Bo slowa moga mu znaczaco zaszkodzic w karierze zawodowej. Nie ma juz po swojej stronie „polskiego papieza”, ktory jedyne co mial do powiedzenia w sprawie fali skandali pedofilskich w Ameryce, to przypomnienie, ze ksieza skladali sluby celibatu. I ani slowa o czy do ofiar procederu. Ani sloweczka. To sie zmienilo juz za BXVI, ktory dalej nie mogl juz tak sie zachpwywac i ktorego w Wlk.Brytanii witaly takze wsciekle tlumy ofiar koscielnej pedofilii.
Zmienila sie znaczaco prasa w Polsce. Gdy JPII odwiedzal Holandie witaly go tam tez tlumy protestujacych, o czym w polskiej prasie nie bylo wiele, tylko jakies okrezne wzmianki. Nie pisano o protestach, nie pisano o powodach protestow. Byly wylacznie laurkowe zdjecia „pielgrzyma w bieli”. To sie zmienilo. Media sa pelne krytyki kosciola i ludzie to czytaja.
Sceny w Jasienicy gdy przyjechal tam ten naslany kurator z Warszawy widziala cala Polska. Pare lat temu taka wrogosc do wyslannika arcybiskupa bylaby nie do pomyslenia.
To bedzie narastalo, to poczucie, ze „kosciol to my”, wierni, a nie Hoser i jego przydupasy. excusez le mot.
Marku, zanim zaczniesz machac Ewangelia przed nosem ks, Lemanskiego, warto byloby pomachac nia przed nosem Hosera.
Ty chyba nie czytales absolutnie chamskiego wywiadu jakiego Hoser udzieli KAI? Gdzie nie bylo ani slowa, ze moze i ja, Hoser. zawinilem?
Tak, jesli o mnie chodzi, ma pasc na kolana i blagac o wybaczenie krzywd jakie wyrzadzil nie tylko ksiedzu Lemanskiemu ale takze dwu i pol tysiacu jego parafian. Czy jeden zakuty biskup o, jak wszystko wskazuje, nieczystych lapskach z Rwandy, ma prawo krzywdzic prostych ludzi? Zanim wypomnisz zdzblo w oku Lemanskiego, zechciej dostrzec belke w oku biskupa. To nie ks. Lemanski sie pogubil. To sie pogubila potezna historyczna instuytucja, o niewprawdopodobnej wladzy w kraju – Kosciol. Instytucja, ktora rozdaje karty, wymusza prawa stanowione w parlamencie i ktora zyje z pieniedzy podatnika. Instutucja, ktora uwaza, ze jest ponad prawem, ktora jest zwolniona z opadotkowania i ktora ma rzad dusz nad dziecmi w Polsce. To ta instutucja sie pogubila, a nie proboszcz chodzacy w przetartej sutannie, udzielajacy bezpatnie sakramentow, pochylajacy sie nad kazdym, ktop przejdzie mu droge.
Jesli uwazasz sie za katolika to powinienes stac po stronie skrzywdzonego, a nie tego, ktory nie ugnie kolan, bo jest zbyt wazny, zbyt przejety swoim urzedem aby pwoiedziec „przepraszam. Powiedzialem cos niegodziwego”.
Na szybkiego, bo znowu jest krótka przerwa w torturach.
Za mało mam danych do orzekania, czy ks. Lemański się pogubił, ale przyznaję, że choćby od strony czysto PR-owej lepiej by było, gdyby mniej o swojej krzywdzie mówił on sam i zdał się na to, że będą o niej mówić inni. Wychodziłoby to eleganciej, „czyściej” i nie sprawiałoby na niektórych osobach wrażenia, że chodzi tu o jakąś osobistą rozgrywkę. Ot, choćby w tym dzisiejszym tekście – wystarczyło sobie darować ostatni akapit, albo zastąpić go jakimś innym podsumowaniem. Komentatorzy na pewno by dopowiedzieli pożądaną puentę, a autorowi nic nie można by zarzucić. Co innego, kiedy ks. L. zadawane są pytania – wtedy może mówić otwartym tekstem, bo wracanie do sprawy nie od niego wychodzi. Ale to są „technikalia”.
Natomiast jak chodzi o abepe, to absolutnie się z Markiem nie zgadzam, że należy już cichutko tę sprawę zakończyć, ogłosić wybaczenie i buziaczki, a potem udawać, że się nic nie stało. Hoser nie zrobił żadnego kroku, który pozwalałby mu wybaczyć, wręcz przeciwie, w ostatnim wywiadzie zachował się jeszcze bardziej krętacko i arogancko. I najbardziej szkodzi Kościołowi właśnie takie zachowanie hierarchów, a nie ci, którzy o tym głośno mówią.
Rozumiem, ze gdyby Ciebie Jagodo pozbawiono miejsca pracy, które byłoby twoją misją i trescią życia, to byś zapomniała i przeszła do porządku dziennego, tak?
W sprawie Ks. Wojtka mieszają się dwie różne sprawy:
1. Jego osobista krzywda.
2. Odpowiedzialność za KK.
Nie mówić, to dać przyzwolenie i wziąć ciężar odpowiedzialnosci.
Moze Wam nie pasować, że mówi, to co przynależący do wspólnoty powinni mówić sami.
Mnie pasuje.
A mówił i pisał o wiele wcześniej, niż Hoser biskupem.
Ja to tez odboeram w kategoriach oslawionego i jaklze latwo splywajacego z ust „tak-tak, nie-nie”.
Wtedy kiedy to „Tak-tak, nie’nie” cos naprawde KOSZTUJE, a nie tylko jest sound-bitem, to zaczynaja sie oceny z boku: no przeciez sam biskup nie rzuci sie na kolana i nie bedzie przepraszac.
Nie? Nie rzuci sie?
Nie rzuci sie bo jest taki wazny i miny robi takie wazne, nie wypada aby sie rzucal.
To tak, jak te baby z Tylawy.
Kocie,
nie rzuci się, bo jest durny i pyszałkowaty 👿
Siódemeczko, ja akurat na sprawę mówienia samemu lub zostawienia innym nie patrzyłem od tej strony, czy mnie osobiście to pasuje czy nie, tylko od „wizerunkowej”. Po prostu gdybym był piarowym doradcą ks. L., właśnie to bym mu doradził, żeby teraz nie eksponował za bardzo swojej krzywdy, a skupił się raczej na byciu głosem Kościoła otwartego (z wyjątkiem takich rzeczowych odpowiedzi na to, co mówi Hoser, jak chyba przedwczoraj). Na tym tle aepe wypadłby jeszcze żałośniej.
Dla księdza Lemańskiego byłoby lepiej gdyby zachował większą powściągliwość, nie dlatego, że nie ma racji. Ale dlatego, że zbyt łatwo upodabniamy się do tych, z którymi walczymy 🙁
Zgadzam się ze zdaniem Bobika (17.14)
Kompletnie mi jest obce takie myślenie, że osobom na stanowisku więcej wolno, albo że nie wypada im się przyznać do błędu i przeprosić. Odwrotnie, im wyższe stanowisko, im więcej publicznego zaufania, tym mniej wolno i tym żarliwiej trzeba przepraszać za błędy. Nie mówiąc już o tym, że pytania, jakie postępowanie nakazuje mi przyzwoitość, należałoby sobie zadawać kilka razy dziennie, a nie od wielkiego dzwonu.
Zapewne z punktu widzenia piajaru to najlepiej byloby …. wlasnie, co byloby najlepiej? Przestac mowic? Okazac „skruche”? Co proponujemy ksiedzu Lemanskiemu aby uczynil, aby podniesc sobie notowania wsrod laickich obserwatorow sceny?
Moze jestem strasznie frajerskim kotem, ale ja jakos tak sadzilem, ze to nie o pijar sie rozchodzi. Znaczy sie z calym tym chrzescijanstwem….
No tak, Bobiku, ale on ma wokół siebie ludzi (parafian i nie tylko) także 'poranionych’ przez Hosera i jego pełnomocników, to są ludzie gotowi do walki (walczący) i chyba tego oczekujacy od Ks. Wojciecha.
Z drugiej strony mogą się obawiać, że media szybko zapomną, a o zapomnianego pies z kulawą nogą się nie upomni.
Nie wiem, spekuluję.
Łatwo jest mówić, siedząc bezpiecznie, Ksiądz się poniewiera to tu, to tam i jest poniewierany.
Nawet gdybym miała, to czy tamto za złe, nigdy bym nie śmiała publicznie Go łajać, nie spróbowawszy samej tego chleba.
Chyba, że chodzi o dobre stosunki z miejscowym proboszczem, bo zawsze można liczyć na wsparcie i poparcie, prawda?
Kocie, możesz sobie być Król Frajerów, ale nie bądź dziecko. 😉
Całkiem bez pijaru w dzisiejszych czasach nie razbieriosz. To jest rzeczywistość, której nie zmieni się ani zaklęciami, ani oburzeniem. I nie o to biega, żeby zawartość dopasowywać do opakowania, tylko żeby jej dać takie opakowanie, które się dobrze „sprzeda”, albo przynajmniej nie wywoła żywiołowej niechęci.
Błędy pijarowe potrafią się okrutnie mścić na najporządniejszych ludziach i najładniejszych ideach. Warto o tym pamiętać.
A co konkretnie bym doradził ks. L., już napisałem. I chyba nic tam nie było o tym, żeby przestał w ogóle mówić, czy okazał „skruchę”. 😉
Siódemeczko, to nie są połajanki. Te rozważania są raczej z troski o to, żeby ks. L. sobie nie zaszkodził nieprzemyślanymi posunięciami. A że publicznie… To w końcu wszystko dotyczyło działalności publicznej, która to ma do siebie, że również publicznie jest komentowana. 😉
Bobiku, nie Ciebie miałam na myśli.
Wybacz, ktoś mnie tu wyjatkowo wkurza i z trudem się hamuję, więc zamilknę tymczasem i moze się uspokoję.
W Twoją dobrą wolę i namysł nigdy nie wątpię, Bobi.
Kiepska ze mnie katoliczka, ale rozumiem Marka i popieram.
Nie rozwinę uzasadnienia, bo wczoraj miałam gości i w głowie mi cosik burczy.
Inna rzecz, że kiedyś puściłam w zapomnienie bardzo poważne świństwo, które zrobił mi kolega z pracy, a on mi wykonał kolejne.
Wogole chyba nie ma takiego wymogu, zeby byc samemu krysztalowym, jesli sie jest pokrzywdzonym w sprawie tak waznej. PR zawsze cos tam znajdzie, bo od tego sa spin doctors.
Co Hoser moze dzisiaj zrobic? Moze sam powinien zrezygnowac?
Pijar to chyba rzeczywiście nie najlepsze słowo.
Myślę, że chodzi o wiarygodność.
Ks. Lemański nie ma powodu do okazywania skruchy wobec abp Hosera. Miał prawo się upomnieć o swoją krzywdę i dobrze, że to zrobił. Padły z jego ust Ewangeliczne słowa „dlaczego mnie bijesz?” Są one równie ważne, jak te o nadstawianiu drugiego policzka. Wielką sztuką jest umiejętność zachowania równowagi pomiędzy jednymi a drugimi.
Równocześnie ks. Lemański wybrał sobie zawód/styl życia, który polega również na przewodzeniu innym w pokonywaniu ich życiowych kryzysów. I to wedle zasady: „miłosierdzie przed sprawiedliwością”. Dotychczas jego autorytet zbudowany był i ugruntowany na zgodności słów z czynami. Przechodzi teraz czas ciężkiej próby.
Nie jest to łatwe. Niemniej życzę mu z całego serca żeby nie zatracił hartu ducha i busoli.
Ja wiem, ze pijar jest wazny w dzoisiejszych czasach, ale akurat Lemanski nigdy sie z pjarem nie liczyl i zamiast kalkulowac co mu sie oplaci wizerubkowo a co nie, pytal wlasne serce o to co powinien poowiedziec na glos. I mowil.
Ks WL nigdzie sie nie „zagubil”. Jest dokladnie tam. gdzie byl pare miesiecy temu. Siedzi powtarza: tak-tak, nie-nie.
A mysmy sie za nim ujeli nie dlatego, ze pociaga nas mecz Hoser-Lemanski, ale dlatego, ze jesli dla takich kaplanow jak Lemanski zabraknie miejsca w polskim kosciele katolickim, to ten kosciol bedzie jeszcze paskudniejszy (jako instuytucja) niz jest obecnie. Bedzie to kosciol w pelni rydzykoidalny ze wszystkimi tego konsekwencjami dla Polski i POlakow.
Tak, ks. Lemanski moglby sie zastanowic co mu sie bardzioej oplaca wizerunkowo. Moglby nawet poprosic o porade jakiegos specjaliste od strategoo wyborczej. Ale wtedy nie bylby to juz ks. Lemanski.
Bobiku, to teraz sprobuje znowu. 😉 (Akurat dzisiaj musze sporo od komputera odchodzic, bo Zosia sie wczoraj mocno skaleczyla w prawa reke, i musze jej troche pomagac, zanim sie nie zagoi.)
A co do toczacej sie wlasnie rozmowy, to tak sie zgadzam z Toba, Bobiku i z Mordka, ze wlasciwie moge byc chwilowo odcieta od blogu. 😉
No i dalej sie zastanawiam nad wyuczona bezradnoscia polskich katolikow. Czesciowo (duza czesc!) to sprawa tradycji katolickiej, a czesciowo juz chyba wlasnie polskiej specyfiki. Stad paradoksalnie, akurat Mordka, Bobik i ja, wychodzimy na optymistow, a blogowi katolicy – wcale niekonieczne, a nawet zupelnie niekoniecznie, zwlaszcza, ze na codzien spotykaja sie nie z Franciszkiem, ani nie z katolikami zachodnimi, a z polska wersja katolicyzmu, w tym – z przedstawicielami middle management. 😉
A jak tak sobie czytam Twoje wypowiedzi, Jagodo, to mysle, ze Ty bys sie chyba lepiej czula u liberalnych protestantow… 😆 Ale w Polsce ich stosunkowo malo, i maja malo widoczna oferte. 😉
No i jeszcze jedno. Ksiadz, ktory mowi dzieciom, zeby sie nie szturchaly i nie popychaly ma racje, ale mozna to bylo podeprzec odniesieniem sie do empatii/przykazania milosci blizniego. A mozna bylo sie odwolac do tego, kto tu rzadzi. Wydalo mi sie, czytajac sprawozdanie Vesper, ze ten konkretny ksiadz zrobil to drugie. Moze sam nie wie, czego wlasciwie ma uczyc? Albo wie, tyle ze od abp. Hosera? 😉