Cuda na warcie
Foksterier nie pojawiał się w bobikowych progach zbyt często, nie bez powodu więc szczeniak był nieco zaskoczony, otwierając mu drzwi. Postarał się jednak zachować w tej niespodziewanej sytuacji przytomność umysłu i staropolską grzeczność.
– Gościu, siądź na mej kanapie – zagaił uprzejmie, odwołując się do najlepszych literackich wzorców. – Mogę się z tobą podzielić parówką, udało mi się jedną ocalić przed Pręgowaną.
– Zbieraj się!- warknął ostro, po kapralsku Foksterier, nie zwracając uwagi na wielkoduszną propozycję. – Trzeba iść na Wartę, żeby uczcić Święto Cudownego Wojska Polskiego.
– Chciałeś chyba powiedzieć „do Warty” albo „za Wartę” – odruchowo poprawił go Bobik. – Ale ja Warty nie przejdę. Nie umiem pływać, a most za daleko.
– Jak mówię na Wartę, to na Wartę!- wściekł się Foksterier. – Na Smoleńską Wartę. Z okazji Cudu nad Wisłą. Iść. Biec. Gryźć. Naprzód marsz!
– Wiesz, to mi jakieś za wielkie rzek pomieszanie – szczeknął z ociąganiem Bobik. – Gdzie Rzym, gdzie Smoleńsk, a gdzie Wojsko Polskie? A poza tym, szczerze mówiąc, ja w cuda nie wierzę.
– Jak to, nie wierzysz? – spytał z bolesnym niedowierzaniem Foksterier, zapomniawszy na chwilę o wojskowym drylu. – W ogóle, w żadne cuda?
– No, nie tak w ogóle – przyznał uczciwie Bobik. – Wierzę na przykład w to, że świat potrafi być cudowny, jak mu się tylko chce. Że cudne są wschody i zachody słońca, zwłaszcza kiedy nie pada. Albo że ta Maltanka spod dziesiątki to istne cudo. Ale nie wierzę w objawy na szybie, stadionowe zmartwychwstania, ani Maryję w charakterze szybkostrzelnego automatu M-20, koszącego jedną serią bolszewicką armię. A gryzienie na oślep jakieś mi się ciemniackie zdaje.
– Bluźnisz, szczeniaku! – zawył Foksterier z najwyższym oburzeniem. – Właśnie w obrzydliwy sposób zszargałeś kilka świętości naraz!
– Ja? – przeraził się Bobik. – Naprawdę? No popatrz, byłem przekonany, że szargają ci, którzy przerabiają świętości na jarmarczne sztuczki i tanie kuglarstwo. Ale skoro się myliłem, to przepraszam.
– Nie przyjmuję twoich przeprosin, kundlu! – odpalił Foksterier z najgrubszego kalibru. – Nie chcę cię znać! Mógłbym ci jeszcze darować, choć z trudem, że rozdzielasz włosy święte i świeckie na czworo, zamiast ruszyć i gryźć. W ostateczności nawet i to, że nie chcesz entuzjastycznie świętować Cudownej Warty Żołnierzy Maryi nad Wisłą Smoleńską. Ale na pewno nigdy nie wybaczę ci tego, że uraziłeś moje uczucia militarne!

http://studioopinii.pl/stanislaw-obirek-powrot-chama/
Ja bym osobioscie Bobik nie wysmiewal powiazan Matki Boskiej z Warta Smolenska, zwyciestwem militarnym sprzed 93 lat oraz zwyciestwem moralnym odnaszanym reguralnie przez prawdziwych patriotowpolakowkatolikow pokroju Foksteriera.
Ostatnie slowo nie zostalo jeszcze powiedziane i nie zdziwie sie jak za pare lat Warta Smolenska bedzie najwazniejsza forma demonstrowania swego przywiazania do Ziemi Ojczystej.
Nawiązując jeszcze bardziej do Mrożka, powiedziałabym: powrót Edka…
Są chwile, kiedy trudno być damą. „Doniosła reakcja”. Argh! Nic to, ustoję – wokół tyle cudów, prawdziwych cudów, to pomaga.
Obawiam się, że Stanisław Obirek się myli. Cham nie powrócił. On zawsze był, tylko mu się gdzieś łom zapodział i przez chwilę był zdezorientowany. Tu szturchnął Turowicza, tam zagłosował na Tymińskiego, ówdzie niezobowiązująco huźnął na Żyda, ale czuł, że to wszystko nie to. Aż odkrył, że bejsbol jest jeszcze skuteczniejszy niż łom i wreszcie zaczął pokazywać, co naprawdę potrafi. 🙄
Mordko, a gdzieżbym śmiał wyśmiewać. Przecież wiem, że wbrew pozorom sprawa jest poważna. 😐
Znaczy co obchodzimy? Wniebowzięcie Smoleńskiego Cudu Nad Wisłą? Się gubię 🙁
Obchodzimy Dużym Łukiem, Haneczko. 😎
Bardzo proszę, żeby tego i podobnych mu
nie nazywać politykami 👿
Bobiku, ja bym poszla jeszcze dalej niz Ty, i powiedziala, ze cham byl nie tylko zawsze, ale i wszedzie. I ze moze sie pojawic w kazdym, kto dla wlasnej wygody i korzysci, zwlaszcza politycznej, ale nie tylko, feruje daleko idacymi uproszczeniami. Ale to takie wygodne, takie poreczne…
A poza tym, mam nadzieje, ze prawa lapa szybko Ci sie zagoi, zebys mogl znowu beztrosko i bez utykania znowu gonic motyle. 🙂
I tak sie zastanowilam na chwile, ze jakos zupelnie nie masz ostatnio szczescia do odwiedzajacych Cie Psow – jak nie Spanielka, to Foksterier, albo Labradorka. Moze ta Maltanka spod dziesiatki, oprocz implikowanych przez Ciebie wysokich walorow estetycznych, rokuje takze nadzieje na wyjscie z kolka ciaglych konwersacyjnych szturchancow od Twoich gosci z psiego sasiedztwa? No i zawsze sa jeszcze Koty, Ludzie i inna zwierzyna… 😉
A Mordce, ktory wczoraj guglowal „religie milosierdzia” polecilabym moze w zamian krotka ksiazke, ktora pare lat temu Karen Armstrong napisala na temat compassion, przy wsparciu TED talks – Twelve Steps to a Compassionate Life. Bardzo ladnie wskazuje na watek wspolczucia i milosierdzia w wielu tradycjach, w tym takze w tradycji humanistycznej zupelnie pozbawionej watku religijnego. Armstrong miala tez pare ladnych TED-owskich wykladow na ten i podobne tematy, tylko juz niestety musze wychodzic z domu, i nie mam czasu ich w tej chwili szukac.
– tak, cham był zawsze i wszędzie, tyle że odnoszę wrażenie, iż przed zmianami 1989 jakoś go mniej „było słychać’, Bobik przypomniał epizod wyników wyborów S. Tymińskiego i dalsze.
Czyżby wiara w cudowną moc wolności i demokracji nie zaczęła przypominać wiary w uzdrawiającą rękę rynku ? I teraz stawiam sobie pytanie: co z tym robić tu i teraz.
Ad dendum:
Przepraszam za skrót myślowy, miałem na myśli „chama” który się pełnym głosem odezwał po 1989.
Och, och.
Czy demokratyczny islamizm jest mozliwy?
Czy mozliwy jest swiecki lad demokratyczny w Egipcie?
Co powinien robic Zachod? Czy wolno mam przygladac sie bezczynnie takiemu przelewowi krwi? What’s the right thing to do? Czy mamy jakies skuteczne narzedzia nacisku?
Ta Labradorka to właściwie jest w porzo. Trochę zrzęda, ale ja ją w gruncie rzeczy lubię. 😉 Za to Foksterier czy Bernardyn… Nie pytają, czy mi z nimi po drodze i się pchają nieproszeni. Ech, cudu by na nich! 👿
Że chamy są zawsze i wszędzie, to oczywiście prawda. Już w społeczeństwie jaskiniowym znani byli bezczelni, głośni i nader pewni siebie osobnicy z maczugami, o czym możemy dowiedzieć się z wiekopomnego dzieła „Yaskinia y jey poczwary. Studyum socyopatyczne w odcinkach” Kuriozego Nielubka. 😎
Ale nasz rodzimy cham po 1989 to na pewno zjawisko zasługujące na osobne studium. Bo pochodzenie chyba jednak ma peerelowskie (nawet ten później urodzony), ale każdego, kto choćby końcem nosa o peerel się otarł, gotów bez litości wieszać na wszystkich dostępnych latarniach.
Co z nim robić? Poniekąd wiadomo. Siłom i godnościom osobistom… 😉
Mordechaju, w moim najgłębszym przekonaniu, co tylko zrobi Zachód (może poza bardzo ostrożnymi interwencjami dyplomatycznymi), jeszcze pogorszy sytuację. Już to kilka razy było brane. 🙄
Jasne, że serce boli. Ale na razie nie widzę praktycznie żadnej możliwości poza przeczekiwaniem. 🙁
Ja nie wierze, Piesku w nicnierobienie i mowienie: dzuma na oba wasze domy, radzcie sobie sami!.
To tez bylo wiele razy brane i bylo zazwyczaj jeszcze gorzej w sensie zniowa ludzkiego.
Mozna bylo zostawic spoleczenstwio Rwandy aby sie nawzajem powyrzynalo. ale troche bardziej skomplokowana jest sprawa z Egiptem, jego sasiadami, naszymi pobliskimi bazami etc.
Ostrozne interwencje dyplomatyczne jak dotad do niczego nie doprowadzaily.
Przed chwila przemowil prez. Obama (wrocil z urlopu aby sie spotkac z doradcami i Rada Bezpieczenstwa). Zapowiedzial odwolanie wspolnych manewrow i ogolnie blabla. Ale musi wkroczyc Europa, obawiam sie. Bo to sie zacznie rozlewac naokolo.
13656
Usuń adres Bobiku, proszę.
http://natemat.pl/71667,50-plonacych-kosciolow-w-cieniu-krwawych-zamieszek-w-egipcie-muzulmanie-biora-odwet-na-chrzescijanach
Kocie, myślę, że to jest odpowiedź na Twoje pytania.
Moim zdaniem nie jest możliwa demokracja ani świecka, ani islamska przez najbliższe, z grubsza biorąc, dwadzieścia lat.
Potem może będzie możliwa albo będzie absolutnie niemożliwa.
Dwadzieścia najbliższych lat powinno nadać kierunek.
zmoro, to nie takie oczywiste z 13656, mapy Google’a wskazują na Pfarramt, czyli niby wszystko w porządku… Naprawdę nie wiem. Chyba email coś wskaże.
Zmorze chodziło chyba o usunięcie ulicy i numeru, co zrobiłem, bo pełny adres w sieci to zawsze niebezpieczeństwo.
Mordechaju, byłeś kiedyś w takiej sytuacji, że usiłowałeś rozdzielić naparzające się małżeństwo, a ono nagle przerywało kłótnię i wespół, zgodnie rzucało się, żeby nakłaść Ci po pysku? 🙄
Kto był, ten wie, że interwencja w takiej sytuacji nie daje żadnych sensownych wyników. Obity interwent wcześniej czy później będzie musiał zmiatać podkuliwszy ogon, a rozjuszona parka wróci do naparzanki i skończy dopiero wtedy, jak już obydwoje nie będą mieć siły.
Tak mniej więcej wyglądała sprawa w Afganistanie, w Somalii czy w Iraku. I jak na ogół jestem za robieniem czegoś, tak w podobnych przypadkach nie wierzę w robienie. A na szczegółowsze wyjaśnienia dlaczego, nie pozwala mi boląca łapa.
A 13659?
Piesku, nieustająco głaszczemy po łapce.
W zasadzie takie niby nic, ale często sobie myślę, że choć Henryk Grynberg nie powinien dziś pić z powodu wieku, a ja nie powinienem, bo nigdy mi to dobrze nie robiło, to chętnie bym siadł z nim i czegoś się napił. Ten urywek jest z „Pamiętnika”.
Łódź, 16 XI 1958
Sartre pisze, że antysemita to tchórz, który nie boi się tylko Żydów. Coś w tym jest, bo gdy dać antysemicie w pysk, to zmienia poglądy. Sartre przypomina, że wciąż działa klątwa, którą chrześcianie rzucili na Żydów za rzekome bogobójstwo. Która jest oczywistym nonsensem, bo sami podkreślają, że Bóg stał się specjalnie człowiekiem, aby go zamęczono, i że Żydzi zrobili to, nie wierząc, że jest Bogiem. Poza tym Żydzi znęcali się przez tydzień, a nie przez dwa tysiące lat. Według Sartre’a wszycy jesteśmy skazani i musimy się z tym pogodzić, ale ja muszę do tego być jeszcze Żydem.
Piesku, w bylej Jugoslawii gdyby nie weszly wojska rozjemcze nie mielibysmy w tym rejobie dzis demokracji i pokoju. A tam konflikt byl glebszy przeciez niz w Egipcie, starszy i bardziej zakorzeniony.
Przyklady mozna dawac i na tak i na inaczej. Zas interwencja w Iraku i w Afganistanie przyniosla takze wiele dobrych rezultatow, choc nie tyle ilebysmy chciecli (Uprzedzam! Nie wchodze w zadna szczegolowa dyskusje na ten temat, zaznaczajac jedynie, ze nie uwazam potepienia interwencji za sprawe jednoznacznie przesadzona).
Ja bardzo sie boje nic nie robienia. Wtedy przelana krew nas wszystkich obciaza jakos.
A z innych lektur, to chyba Wat (w „Bezrobotnym Lucyferze”) trochę pomylił kierunek. Pisał tam:
Tam, gdzie dawniej widziano diabła, dziś widzi się wszechpotężne atrybuty płci.
Ponieważ tzw. piękna (czyli ta pozakrywana i przytłamszona) płeć upomniała się o swoje prawa ludzkie, ilość egzorcystów gwałtownie wzrosła i tak intensywnie dziś wyganiają diabłów, że po lasach błąka się ich więcej niż kiedyś pająków.
Czy możecie mnie też pogłaskać po łapce? Rzuciłam wczoraj Rumikowi kółko i łapka poleciała za nim, znaczy częściowo wyrwała się z ramienia. Z młodej piersi się wyrwało, to i z ramienia może.
Chamstwa zawsze było sporo, ale teraz ono się nie wstydzi eksponować. Jest dumne ze swojej chamskości – doskonały przykład u Łasuchów minutę przed siedemnastą.
Nie do lkonca zgadzam sie z Monika, ze cham jest zawsze i wszedzie. Oczywiscie, ze poszczegolne chamy moga sie od czasi do czasu pojawic to tu, to tam, ale ja akurat mieszkam w kraju, gdzie cham ma wyboitnie utrudniony dostep do polityki, do parlamentu, do prasy i telewizji.
No pewnie, ze czasami skads wyskoczy jak filip z konopi, ale natychmoast sppotyka sie z ostracyzmem i to powszechnym. Podbosi sie taki raban, ze szkoda gadac. Wystrarczyl jeden chamski wybryk bylego mera Londynu Kena Livingstona, aby juz nigdy nie wygral wyborow. A przeciez jego wybryk nie bylby nawet w Polsce zauwazony i nie byl uznany za cos chamskiego. Byl to, jak na polskie standardy, zupelnie niewinny maly wybryczek niewartuy nawet wzmianki w gazecie. .
I oczywoscie przeszkadza nam zwykle nie samo istnienie chamow tylko ich obecnosc tak, gdzie ich byc nie powinno, Niech sobie chamy lataja na stadiony (choc i z tym sobie poradzono) , czy do mordowni, ale not on my doorstep. Te chamy co jezdza do Krakowa czy do Teneryfy aby sie urznac na sztywno i rozrabiac i sikac po murach, wlasnie dlatego musza kupowac bilet na tani samolot, bo tu sie ich nie toleruje. Musza sie wyzyc w Krakowie.
Kiedy ze trzy lata temu jakies pijane chamy wykrzykiwaly pod moim oknem wszystkie znane i nieznane slowa wulgarne (po polsku) wystarczyl jeden telefon na policje, ktora byla dwie minuty pozniej i chamy sie rozbiegly na wszystloe strony i juz nie wrocily. Bo chamstwo idzie czesto w parze z tchorzostwem, choc i tu zdarzaja sie wyjatki.
Ale nie ma mowy, aby chamy glosily slowa nienawisci z ambon, czy wydawaly wlasne gazety i telewizje.
Zdarzaja sie tez, choc bardzo rzadko przestepstwa a nawet zbrodnie popelniane z nienawisci, ale policja radzi sobie z tym coraz lepiej i przestepczosc z roku na rok spada jak mowia rzadowe i policyjne statystyki.
Nisiu, niech ci lapka najszybciej zdrowieje! 🙂 Bobikowi takoz. (Bobiku, w ramach biuletynu zdrowotnego, moze bys doniosl, na jak dlugo gojenie sie zapowiada?) 🙂
Ten Kuriozy bardzo smieszny, i mam nadzieje, ze oprocz Studyum cos jeszcze ciekawego popelnil. 😆 Tymczasem uslyszalam po drodze w radiu, ze okdryto nowy gatunek ssaka, ktory dotad zostal przez przeroznych kuriozych niezauwazony. 🙄
No i tak – pisywanie na scianie jaskini zwykle ma po prostu mniejszy zasieg i naglosnienie. Teraz za to mozemy sobie wszystko naglasniac i rozprzestrzeniac. 😉
O interwencjach ogolnie mam zdanie podobne do Bobika, choc widze tez humanitarne wyjatki. I wiele jeszcze innych szczegolow, ktore z kolei powoduja u mnie duza ostroznosc w tym kierunku.
I jeszcze wspomniana przeze mne wczesniej Karen Armstrong w TED-talk:
http://www.youtube.com/watch?v=SJMm4RAwVLo
„Zawsze i wszedzie”, Mordko, nie oznaczalo z mojej strony, ze zawsze i wszedzie tak samo sie na zjawisko reaguje. Podobnie jak Kuriozy, mozemy wprowadzic rys historyczno-geograficzny. 😉 Ale zawsze i wszedzie w tym kierunku ciagnie. Nawet w UK (lacznie z narzekaniem na wspolczesne obnizenie standardow).
Podejrzewam, ze narzekanoie na obnizenie standardow jest tak stare jak narzekanie na rozwydrzenie dziesiejszej mlodziezy.
Ale nawet Brytyjska Partoa NarodowA BNP bardzo uwaza dzis na dobor slow. A choc jest to jak ONR partia legalnie dzialajaca, nie sa jej przedstawociele zapraszani przed mikrofony.
Głaszczę wszystkie łapki wymagające, albo tylko chcące, głaskania. A tu parę zdjęć: https://plus.google.com/photos/118060386314817127123/albums/5912421204350609089?authkey=CJjcuM2My_2NIQ
Ago, pieknie mialas!!!
Aga ciągle ma pięknie 🙂 To zostaje 🙂
Warta Smoleńska to prawdziwy hardcore! Podziwiam prawicowe umysły potrafiące odnaleźć związek pomiędzy Bitwą Warszawską, a katastrofą komunikacyjną 70 lat później. Bobiku, Nisiu, przesyłam łagodzące dmuchanie na łapki wraz z uzdrawiającym całusem. W razie czego, Basiabura grasuje jeszcze po Europie 😉
Adze serdecznie zazdraszczam! 😀
Ten Teatro Olimpico „gra” w pamiętnym „Don Giovannim” Loseya, podobnie jak parę innych obiektów w Vicenzy, głównie Villa Rotonda.
Ani Kierownictwa, ani Agi nie było. 🙁
http://wyborcza.pl/1,75477,14446032,Wirusowa_akcja_w_litewskim_internecie___Litwa_kocha.html
Dziękuję za wszystkie głaski i sam aplikuję solidną ich porcję Nisi, przy pomocy mojej lewej. 🙂
A kiedy moja prawa będzie sprawna, trudno powiedzieć. Na razie jeszcze nie bardzo wiadomo, co jej jest. Do jedynej słusznej diagnozy trzeba specjalisty, który pierwszy wolny termin miał dopiero 30 sierpnia.
Ale ta prawa ma lepsze i gorsze dni, a w każdym z tych dni lepsze i gorsze momenty, więc w tych lepszych staram się zawsze coś wstukać. 🙂
O Mrożku pojawiło i pojawi się mnóstwo tekstów, ale ja wrzucam to krótkie wspomnienie Bratkowskiego, bo ono przypomina mnie samemu, skąd się w moim stosunku do Mrożka brała pewna osobista nuta, niemal poczucie pewnej (wiem, nieusprawiedliwionej 😳 ) poufałości. To przez tę jego krakowskość (choć nabytą, nie wrodzoną) i przekrojowość, w czym ja się przecież wychowałem:
http://studioopinii.pl/stefan-bratkowski-mrozek-apostol-cywilizacji-przekroju/
Moja łapa dziękuje, jest lepsza niż była. Bobiku, może bysmy zatańczyli na dobranoc wirtualnego menueta łapka w łapkę, obie lewe…
Dobrej nocy!
No, niestety 13678. Ale i tak dojdziemy do prawdziwego 13.666.
Bardzo ladne o Mrozku wspomnienie Bratkowskiego.
Byla dzisiaj w kinie na filmie dokumentalym z dwoch koncertow The Rolling Stone z 1965 roku w Dublinie i Belfasie. Dopiero niedawno odnowiono rolki dosc przypadkowo nakreconych filmow. Jaki ten swiat lat 60 ych i mlodzi ludzie byli inni! Bardzo wyciszeni, wstydliwi, prostolinijni, nie umiejacy wyrazic swoich uczuc, pod kontrola starszych, policji, bardzo skromnie zyjacy z ciezkiej pracy (przynajmniej Irlandia tak sie jawi na filmie)…
Ago, piekne miejsca. Co prawda Wloch obrzydzil mi Silvio ale moze go wreszcie wsadza do wiezienia i to ich troche zrehabilituje.
Przypominam, ze nie ma sie co teraz przejmowac gotowaniem, bowiem dojrzaly pomidory: salatka z pomidora z feta, czy mozzarella i oliwkami, pare listkow bazyliii, albo z kilkoma posiekanymi anchovis i odrobina oliwy, albo z pomidorow i chleba, albo pomidory na grillowanym chlebie polane oliwa, albo pomidorowe gazpacho, albo pomidory pieczone nadziewane ryzem zalane wariacka iloscia oliwy. Na deser brzoskwinie, morele, melony. Ach co za piekny kulinarny okres zaczyna sie wraz z dojrzewajacymi pomidorami!
Moja Stara, ktora Mrozka spotkala dwa razy w zyciu, ma o nim dziwne wspomnienie.
W Nowym Jorku przyjaznila sie ona i bardzo lubila jego owczesna kobiete, o ktorej podobno pisze w swoich dziennikach jako o Y (to wczoraj przeczytalem). Y. formalnie miala meza, ale bylo to „malzenstwo otwartre” i kazde z nich mialo swego partnera nieformalnego.
Y regularnie sopotykala sie z SM w Paryzu lub NYC.
Kiedys Stara towarzyszyla swemu Ojcu w jego podrozy do Europy, gdzie zorganizowano mu szereg konferencji naukowych, na ktorych dzielil sie wynikami swych badan. Byla wlasnie w Paryzu, mieszkala z Ojcem w jakims bardzo eleganckim hotelu, z ktorego widac bylo wieze E. I w tym samym czasie byla w Paryzu Y, ktora przyjechala na spotkanie ze „Slawkiem”. Y zadzwonila do hotelu Starej i zaproponowala spotkanie. Umowily sie o dosc poznej porze w hotlelowym barze. Aha, i jeszcze – czy moge przyjsc ze Slawkiem – zapytala w ostatniej chwili Y – bo on bardzo wiele o tobie slyszal i chcialby poznac.
– But of course – powiedziala Stara, lekko speszona, bo ona tez o „Slawku” rozne rzeczy slyszala i domyslala sie, ze jest to dosc trudny pasazer.
Wszystko sie dzialo w pierwszej polowie stycznia 1981 r., tuz przed zaprzysiezeniem nowego prezydenta USA, Ronalda Reagana.
No wiec spotykaja sie w tym barze okolo polnocy, zamawiaja wodke czy co tam, SM bardzo starannie oglada Stara, ale jakims takim niezbyt zyczliwym spoojrzeniem, co Stara wyczuwa i ja to bardzo oniesmiela, z miejsca oniesmiela. Y starannie usiluje wprowadzic niefrasobliwa i lekka atmosfere wieczornego spotkania przy wodce. Slabo jej idzie.
Jako opening gambit SM informuje Stara, ze dzis w Kongresie USA odbywalo sie przesluchanie kandydata na nowego sekretarza stanu USA, generala Alexandra Haiga, co SM ogladal w telewizji.
I atakuje Stara z kopyta: Dlaczego wy tak nie lubicue tego wspanialego czlowieka (Haiga)? – pyta ostro.
Starej zaczyna platac sie jezyk i zapewnia SM, ze ona osoboiscie bardzo nawet generala Haiga uwielbia, to swietny zolnierz, przystojny mezczyzna, bohater wojenny i znakomity kandydat na sekretarza stanu.
Ale SM najwyrazniej nie przyjmuje tego do wiadomosci i wyglasza do Starej ostra przemowe, ze general Haig jest swietnym zolnierzem i bohaterem wojennym, przystojnym mezczyzna i z cala pewnoscia bedzie znakomitym sekretarzem stanu. SM jest wyraznie zly na Stara, a Starej coraz bardziej placze sie jezyk z oniesmielenia, zas Y coraz rozpaczliwiej usiluje naprawic sytuacje i udowodnic, ze Stara zawsze przyjemnie o generale Haigu sie wypowiadala. Na zakonczenie wybuchu zlosci na Stara, SM mowi cos malo zyczliwego o bleeding heart liberals z NYTimesa, do ktorych Stara najwyrazniej zalicza.
TYmczasem Y coraz rozpaczliwiej usiluje zmienic temat rozmowy.. Rozmowa z Y sie nie klei, bo obok siedzi juz milczacy i zly SM.
Po godzinie czy jakos tak, panstwo wracaja do siebie, a Stara idzie dosc wstrzasnieta do swojego pokoju hotelowego z glebokim postanowieniem, ze bedzie w przyszlosci raczej unikala osobistych spotkan ze „Slawkiem” i ograniczy sie do czytania jego dziel.
Ale potem spotyka go jeszcze raz, juz w Nowym Jorku, ale to juz zupelnie inna historia i wcale nie tak pelna wrazen.
Pamietam, ze KUma Starej tez miala dosc wstrzasajace pierwsze spotkanie z SM, jeszcze zanim doszlo do spotkania w Paryzu.
Dzień dobry 🙂
Kawa ….
Czymam za wszystkie chore łapy
Ago, wspaniałe klimaty 🙂
Dziś kilka fotek z Radruża. XVI- wieczna cerkiew wpisana 21.06.2013 r. na listę UNESCO. Obok cerkwi cmentarz na którym sąsiadują nagrobki Polaków pomordowanych w 1944 i ukraińskich bojców, którzy zginęli za wolną Ukrainę w 1946
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/Radruz#slideshow/5912599916631274258
Dzień dobry 🙂
Z niemal wszystkich towarzyskich opowieści o Mrożku, zwłaszcza tym wcześniejszym, wyłania się obraz kogoś, komu w ogóle nie zależało na tym, żeby być miłym i sympatycznym facetem. Wręcz przeciwnie, chyba uważał to w jakimś sensie za swój „obowiązek artysty”, żeby budzić irytację i towarzyski popłoch. Coś takiego było też w dużym stopniu u Gombrowicza, ale on od czasu do czasu jednak lubił odegrać rolę kawiarnianego guru. 😉
Ale co tam popularność osobista, skoro obaj „wielkimi poetami byli”. Mrożka to czczą nawet w Chinach. Oto słoń zastąpiony znaczną liczbą królików: 😈
http://deser.pl/deser/1,111857,14446742,W_chinskim_zoo_pies_udawal_lwa__Wydalo_sie__gdy_zaczal.html
Obejrzałem wczorajsze i dzisiejsze fotki, doznałem stosownego zachwytu 🙂 i poczułem się zmotywowany do poszukania nareszcie jakiegoś lotu w piękne miejsce na październik. Bo kłapię o tym już od 2 miesięcy, ale na razie na kłapaniu się kończyło. 😳
Pewnie masz racje. Bobik.
Stara przetlumaczyla na rosyjski wraz z kolega (poeta Igorem Pomierancewem) Policje Mrozka. Zostalo to bardzo ladnie i z zprofesjonalnymi aktorami i rezysreka wystawione w teatrze radiowym BBC, w Serwisie Riosyjskim, gdzies na poczatku lat osiemdziesiatych – chyba w Polsce byl jeszcze stan wojenny. Potem to nagranie bylo ponoc parokrotnie wznawiane.
Mrozek byl nieslychanie popularny wsrod rosyjsjkeij inteligencji, choc nie wszystko mu wyadawano , prawie tak jak Lem, Lec, Anna German i Slawa Przybylska w swoim idyszowskim repertuarze.
POtem okropnie popularne byly tez Dzienniki Gombrowicza, wydane po rosyjsku. No i Herbert tez. Herberta Stara tez parenascie krotkich proz przetlumaczyla na zamowienie Rosjan z Serwisu BBC. Doskonala ichnia redaktorka Natasza Rubinstein wraz ze Stara zrobily z tego wspolnie ladny 2-goddzinny program po smierci ZH. Znalazly sie w nim tez fragmenty waznego wywiadu przeprowadzonego z Herbertem przez Kume i przelozonego przez Stara.
Tak. Mrozek nie byl dusza towarzystwa. Ale moglby gnoic rownych sobie, a nie moja biedna Stara, ktora jest w realu, wbrew pozorom, bardzo niesmialym czlowiekiem („…a my wsio cholopami czislim siebia” – jak slusznie spiewal Okudzawa)
Psiakrew, 13666 przeszło, nie wywołując skromnego choćby końca świata. A już sobie zęby ostrzyłem na to widowisko! 🙁
Ale nie wszystko jeszcze stracone. Diabelstwo zagraża konsekwentnie, o czym biskupi nie dadzą nam zapomnieć. Jak nie abepe Michalik:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14444719,Abp_Michalik__Fala_poganstwa_idzie_przez_Polske_jak.html
to abepe Kowalczyk:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,14446751,Abp_interpretuje__Apokalipse___Walka_Smoka_z_Niewiasta.html
Na dodatek chytry szatan poszukał sobie sojuszników wśród chrześcijańskiego duchowieństwa i to wysokiego rangą. 😯 Wprawdzie tym razem angliczańskiego (zawsze to przyjemniej, kiedy zdrada nie we własnym łonie), ale na wszelki wypadek w jakiś taraban warto by przywalić. 👿
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,14446725,Zachod_przesladuje_chrzescijan__Byly_abp_Canterbury_.html
Mam podejrzenie, Mordko, że Mrożek w głębi ducha też był bardzo nieśmiałym człowiekiem i dlatego w sytuacjach towarzyskich uruchamiał dość ekstremalne mechanizmy obronne.
Znam pewnego jamniczka, który bardzo podobnie działa. Kiedy go zapytać, czy musiał być na jakimś towarzyskim spędzie taki naburmuszony i niemiły, robi o, takie 😯 oczy. Ja byłem niemiły? Ja się tylko okropnie bałem tych wszystkich ludzi.
Abp Rowan Williams bedzie sie smazyl w piekle. Oto do czego prpowadzi bratanie sie z muzulmanami i posiadanie wlasnej zony.
Taaa….. eeeest! Znacznie lepiej posiadać cudzą żonę. 😈
Albo ministranta. MNiej kosztuje.
To zależy gdzie. Tam, gdzie Kościół zmuszono do płacenia odszkodowań, ministrant stał się całkiem drogą zabawką. Cudza żona zdecydowanie bardziej się opłaca. 🙄
13692 ?
Adomi, berliński Josef Göbel istnieje, jest katolickim teologiem i jednym z inicjatorów ruchu „Christen pro Ethik”. Nic biedak nie winien, że się tak nieładnie nazywa. 😉
Dzień dobry 🙂
Powiedzcie mi, proszę, że oni nie wierzą w to, co mówią 🙁
Bobik @10:54
Dokładnie takie odniosłam wrażenie ten jedyny raz, kiedy spotkałam Mrożka na żywo na imieninach pewnego zaprzyjaźnionego krakowskiego adwokata, gdzie bywają różne znakomitości od prof. Pomianowskiego po ludzi spod Baranów. On już wtedy robił wrażenie kogoś, kto na tym świecie jest siłą rozpędu. To już zresztą było po tym, jak wyszedł z afazji. Przyszedł, żeby zrobić uprzejmość, witał się z ludźmi uprzejmie, ale poza tym milczał i chował się w siebie.
Częściowo to zapewne była nieśmiałość, a częściowo depresyjność, jak słusznie zauważył pewien medyk na Dywanie…
@ haneczka
Mnie się wydaje, że oni zaczynają wpadać w panikę…
O, nie Haneczko. Chciałabyś w prosty sposób pozbyć się nieznośnej ciężkości bytu? Nie ma tak dobrze! Nie będziemy tu wprowadzać żadnej kunderyzacji. 👿 Oni żyją w oblężonej twierdzy i jej syndrom jest dla nich obiektem nieudawanego kultu.
Depresyjny byl, to wiem jeszcze od Y.
A nie ma nic gorszego niz depresyjny chlop w obejsciu.
Kierowniczko, ten jamniczek, o którym pisałem, też z wyraźnymi skłonnościami do depresji. To się pewnie jakoś łączy.
E, Mordko, mnie maczistowski, agresywny, ekstrawertyczny narcyz potrafi wiele bardziej wejść na nerwy. 🙄
Ale to czasami jest w jednym pakiecie z depresja.
Pani Kierowniczko, ja też wpadam w panikę, gdy pomyślę, co im się kłębi w głowach.
Bobiku, nasze Koty starają się jak mogą i pocieszają, chociaż pan mąż warczy a ja jęczę, a Ty jesteś bezlitosny 😕
Dora z 11:27
Jaką panikę? Zawsze siedzieli w twierdzy, którą atakuje wróg.
Jak nie krajowy, to światowy. Nie potrafią inaczej. Tę retorykę przejął Kaczyński.
Opisanie świata: my – oni, światłość – ciemność, samo dobro – wściekłe zło.
Najprościej świat podzielić i już.
Hm, skoro mt7 tak mówi, a jest najbliżej z nas tego świata, to nie pozostaje nic innego jak jej uwierzyć 🙁
Mnie jest smutno, bo pamiętam epokę KIK-ów, kulturalnej działalności Duszpasterstwa Środowisk Twórczych i innych tam takich. Jakieś łagodniejsze to wszystko było. Dziś szokuje mnie zajadłość – bardzo zaiste chrześcijańskie zachowanie 👿
Spotykają się z coraz większą krytyką, to zaostrzają retorykę.
KIKi są, Duszpasterstwo ŚT też.
Nie wiem, jak inne, ale warszawski KIK to świetni ludzie, ale to wszystko na obrzeżach działa.
Hierarchia wspiera rydzykowy kościół, dlatego chyba gada jak Piekarski na mękach.
Żeby to ratować, trzeba chyba wszystkich aktualnych wysłać na natychmiastową emeryturę bez prawa zabierania głosu i powołać całkiem nowy zestaw z zupełnie innego zaciągu.
A wiecie, co jest w takim czarnobializmie najgorsze? Że on się gwałtem odciska na rzeczywistości. Tzn. wszystko się tak polaryzuje, że półtonów już naprawdę ze świecą szukać. 🙁
Dlatego – całkiem serio – wdzięczny jestem tym ludziom, którzy choć na chwilę z tego zaklętego dualistycznego kręgu pozwalają wyjść. Rozsądnym duchownym, rozsądnym prawicowcom, etc. Wcale od nich nie oczekuję, że staną się nagle zażartymi lewakami czy skrajnymi liberałami. Wystarczy żeby pogadać z sensem się dało, bez tej upiornej, narodowo-religijnej nowomowy, bez matyrologii, bez szabelki, bez brzozy, bez Żydów i pedałów, bez zagrożenia, bez upadku, bez chyhającego szatana, bez Basiobury, bez Polski przez wszystkie możliwe (byle wielkie) P, bez… bez… bez…
Znaleione przypadkowo w sieci, wstrzasajace:
http://www.youtube.com/watch?v=zreVNs5v1cU
No właśnie, Bobiku.
Miły dzionek 😀
Haneczko, 11:24, obawiam się, iż oni tak często to powtarzali i wmawiali owieczkom, że teraz są o tym święcie przekonani…
U nas kolejny dzieciak – 17-letni czeladnik z zakladu samochodowego, popelnil samobojstwo skaczac do rzeki z mostu, bo byl szantazowany na jakims portali spolecznosciowym, gdzie mu grozono, ze jego zdjecia „w pozycjacj seksualnych” wysylane do jakiejs rzekomej „dziewczyny” zostana opublikowane i wyslane do rodzicow. A to byla jakas szajka szantazystow, a nie dziewczyna.
http://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-edinburgh-east-fife-23712000
Nie wiem co nalezy robic. Jakbym byl ojcem, to bym chyba pod grozba zbicia tylka zakazal progeniturze zagladac na portale spolecznosciowe. 👿
POwinni w kazdym badz razie o tym uczyc w szkolach. Teraz policja poszukuje sznatazystow, ktorzy domagali sie pieniedzy od chlopca i go zaszczuli. Co za zaraza!!!
.
Teraz to chyba w przedszkolach powinni zacząć uczyć o niebezpieczeństwach internetu.
Mówię bardzo poważnie. Dzieci często poważniej traktują informacje i opinie osób spoza rodziny, zresztą rodzice często są skrępowani i nie przygotowani do spokojnych rozmów na trudne tematy.
13703 dokładny adres
Poprosiłabym Królika, żeby częściej snuł swoje kulinarne rozmyślania, albo pisał, co gotuje. Jakoś bardzo inspirująco działa to na mnie, bo nie lubię gotować i dawno wyrosłam z poszukiwania odmiany, a Królik działa na mnie, jak zaklęcie, mówi i ja już mam chęć coś zrobić na ząb. 😀
Tak, powinni zaczynac uczyc o tym bardzo wczesnie.
Takie jakies niebezpieczne czasy dla dzieci sie zrobily.
A moze zawsze takie byly? W moim kociectwie dzieci tez czasami popelnialy samobojstwa.
http://www.kuchniaplus.pl/przepisy/przepisy-kulinarne-kuchni-plus/ciabatta-bez-wyrabiania_5386.html
Gdyby ktoś nie znał, podaję z największą możliwą rekomendacją. Wychodzi zawsze i wygląda jak na zdjęciu. Roboty zero. Na drugi dzień też smaczna, a podpieczona – genialna.
Bardzo uczulaliśmy Młode na sieć, bardzo. Ale najbardziej na to, żeby nie bały się przyjść i powiedzieć, cokolwiek by to nie było, bo do ciężkich problemów potrzeba nas wszystkich, jesteśmy rodziną. Na razie to działa, we wszystkie strony.
Z kamionkowych mam tylko gary do kiszenia i makutrę 🙁
Nie podobają mi się te od 13706 w górę.
Dzięki, Nisiu, spróbuję, wyglada na ciekawą stronę.
A ja, ponieważ niedługo (7 września) zacznie się Rosz haSzana, Nowy Rok 5774, to przypomnę przepisy, które kiedyś podrzuciła chyba Dora:
http://www.dwutygodnik.com/artykul/3926-613-ziaren-granatu.html
Owszem, jakiś (przepraszam barany) baran jadu upuścił.
Slusznie sie nie podobal. To wszystko wyszlo z jednego ip 212….96. ktory gosci nie po raz pierwszy i co do ktorego mam pewne podejrzenia graniczace z pewnoscia.
A to nie mozna zablokować goscia?
Piszą, ze IP jest z GB.
Mozna.
Nie, gość jest z Polski, a używa IP z GB, pewnie korzysta z programu do fałszowania tożsamości.
Staram się wyrażać delikatnie 😉
Wyszło mi, ze nadaje z Pierogarni na Muranowie.
Oczywiscie, ze z Polski. A trollowanie ma we krwi.
Upartych trolli jest trochę więcej, nie ten jeden. Trollują też (od jakiegoś czasu z dużym natężeniem) w Urzędzie Pocztowym w Prawym Rogu. I choć z różnych miejsc w Polsce pochodzą, to maile od nich jak spod jednej sztancy. No, kilku. Ściśle określony zestaw obelg lub – w kulturalniejszych przypadkach – zarzutów. Na ogół kompletny psychiatryk, u zdrowszych dyżurny temat to „tak, tak, tacy niby jesteście tolerancyjni, a jak co do czego, to wcale innych poglądów nie chcecie słuchać, tylko kosicie”. Fakt, jak ktoś nie odróżnia poglądów od urojeń i bredni, to nie chcę słuchać. Życie jest za krótkie, żeby sobie czymś takim kalarepę zawracać. 🙄
Niektórzy się dziwili, dlaczego ks. Bogusław został tu niegdyś przyjęty z taką rewerencją. A ja Wam słowo daję, że wspominam go z łezką sentymentu w ślepiu (bez względu na to, czy był prawdziwy, czy wymyślony). U niego przynajmniej można było rzeczywiście mówić o poglądach, jak na nasze warunki wcale nie skrajnych, nie majaczył o zdrajcach i Wielkiej Polsce od morza do morza, poza tym nie obrażał się i nie obrażał innych (żartobliwą jaczejkę sami natychmiast kupiliśmy), miał poczucie humoru – no, dało się z gościem żyć. 😆
Ks Boguslaw byl, moim zdaniem jak najbardziej prawdziwy i oczywiscie, ze byl to kulturalny gosc, z ktorym mozna rozmawiac, zgadzac sie lub nie, ale nie miec poczucia, ze sie otarlo o cos sliskiego i chorego na glowe.
Mamy juz 13700. Jak ladnie, ze ludzie wciaz podpisuja!
Chorego to nie, ale śliskiego owszem, i to za sprawą czegoś paskudnego. Trudno, konsekwentnie robię za prostaka. 🙂
A może by czasem wpuszczać jednego z tych kulturalnych, tak dla jaj? Potem się usunie zwłoki i następny. 😈
Wielki Wodzu, dzidzie nudno 😉 ?
Nudno. Ile razy mam się zgadzać z przedmówcą i zamówcą? No to się prawie nie odzywam. 🙁
Kocie, Bobiku, 13659? PK już chyba pytała o ten numerek, mnie się też rzucił w oczy. Bobiku, jak pomyślę o tej „korespondencji”, która Ci się sypie na głowę, to ręce pełne pasztetówki same mi się wyciągają w Twoim kierunku. A propos rąk, to może prawe łapki nas bolą od lewactwa? Bo moja też od kilku tygodni jest jakaś nieswoja.
Najgorszy w obejściu jest nudny chłop. 😎
Mam podejrzenie graniczące z pewnością, iż ten nudny, sztancowy gość nadaje z pobliża kurii. Bardzo pobliskiego pobliża. W zasadzie to popieram WW, ale tak sobie myślę, że jak tych zwłok za dużo będzie, to naślą na nas ojca Mateusza…
Ja bym bardzo prosiła, o niestawianie pochopnych diagnoz. Ja mam problemy z lewą łapką, ale jeśli mnie ktoś wrzuci do prawicowców, to dostanę wysypki 🙂
A ten pełny adres 13703?
Zastanawiałem się nad 13659 i ponieważ mail był istniejący, w końcu zdecydowałem się zostawić. Może to rzeczywiście jakiś ksiądz, który bał się podpisać pełnym nazwiskiem, ale bardzo chciał zamanifestować solidarność?
Pełny adres poprawiłem
Ten pomór na prawe łapy to rzeczywiście od lewactwa może być. 😈
Ale w takim razie dlaczego Rysiowi nic nie jest? To nie fair! 👿
Tak. nudny chlop tez byl probowany.
Teraz marzymy o tajskiej zonie. Poslusznej i pracowitej.
Kawałek prawej przytrzasnęłam sobie w Sandomierzu, ciągle granatowy 🙄
Rysiowi coś jest, bo Go nie ma 🙁
E, Ryś tak czasem znika na kilka-kilkanaście dni. Może w tym czasie prawą rękę do ładu doprowadza? 🙂
Idę sobie przytrzasnąć prawą łapę, bo mnie zaraz wezmą za prawicowca i przyjaciółkę od serca Terlique’a, chlip! 🙁
Demetrio, odpiłowanie byłoby skuteczniejsze. Wtedy o przyjaźń z TzB już nigdy nikt by Cię nie podejrzewał. 😆
No tak, ale prawa łapa też się czasem przydaje… Nawet przytrzaśnięta 🙂
No no, tylko bez ćwiartujących rękoczynów! Mało Ci, Bobiku, trolowej krwawicy?
Może Ryś jest tak lewicowy, że kwestionuje istnienie prawej łapy? Coś, czego nie ma, nie ma prawa boleć; a jak boli bezprawnie, to jakoś głupio się skarżyć. Z drugiej (ale ciągle lewej) strony, uważam, że moja prawa ręką, choć jest, też boli bezprawnie. 👿 I tak niesie się po blogu jęk i lament na bezprawnie obolałe prawice lewaków.
Demetrio, lewaka może boleć prawa łapa – z przyczyn ideowych, ale również lewa – od intensywnego używania. Nie musisz się obawiać dyskryminacji ni oskarżeń z powodu źle ulokowanego bólu. Jeśli kogoś nic nie boli, z żadnej strony, to też się może śmiało przyznać. 😛
Mnie nie boli, tylko fuj wygląda 😉
Jak kogoś nic nie boli, to nie żyje. Chyba wszyscy jesteśmy po gwarancji, więc ma boleć. Bobik też, chociaż szczeniak.
Patrzę na takich, których niewątpliwe boli 🙄 Ruszyło Top 14 🙂
Dobrze, że chociaż sytuacja na froncie lewych i prawych odnóży wygląda na zrównoważoną. 😈
13722 🙂
Dzięki, Ago! Kamień spadł mi ze zdecydowanie lewicującego serca 😀
Tu jest to nowo odkryte zwierzątko, o którym wczoraj pisała Monika:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14446484,Nowo_odkryty_drapieznik_z_Andow_wyglada_jak_pluszowa.html
Śliczne i ślicznie się nazywa – olinguito. Zwierzątko lingwistyczne, o! 🙂
Przynajmniej będzie łatwo tę nazwę zapamiętać 🙂
Pan Lem Junior podpisał. 🙂
Ryś jest na chorobowym, to nie może się nadwyrężać.
A czy Aga na Chopieje się wybiera?
Mt7, wybieram się, ale dopiero za tydzień, w następną sobotę i potem jeszcze na dwa, a może trzy koncerty. W sobotę 24/8 gra Maestro, jasne więc, że nie może mnie zabraknąć na sali. 😉
Aha, bo ja nabyłam na wszystkie dni z wyjątkiem jednego.
Zastanawiam się, kiedy przepijemy te wziątki. 😀
Na pewno znajdziemy jakiś termin. 😀 Na najbliższe dni nie mogę robić planów, bo w weekendy mam gości, a w tygodniu wyjazd biznesowy do Poznania, którego termin wciąż jest mglisty, ale jak się ta mgła rozwieje i będę widziała, na czym stoję, to musowo się zgłoszę. 😀
Dobrze, Ago. 🙂
Siodemeczko, dzieki… polecam ci ten oto kulinarny blog Brytyjki, ktora mieszka w Rzymie w dosc proletariackiej dzielnicy Testaccio, gdzie wciaz mozna kupic i zjesc bardzo tradycyjne proste wloskie jedzenie. Za inspiracja Rachel dzisiaj uraczylam sie brzoskwinia pokrojona w czastki, polana miodem i podana z bialym serem ricotta (polski bialy ser tez by swietnie pasowal).
http://racheleats.wordpress.com/
Ach, lza sie w oku kreci, bo przypomnialam sobie maslanke garwolinska! Ambrozja! Nie ma jej rownej! I doskonale jagodzianki na rogu Zelaznej i chyba Prostej!
Przyjemnego Chopkowania!
Dzień dobry 🙂
Łapy chore, nikt nie bryka
Polewam kawę. Z lewej
Coś pozytywnego na dzień dobry
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14447991,Krol_polskich_orchidei__Premier_Tusk_az_przysiadl.html?as=1
Ale żeby nie było za wesoło
POGRZEB
Podczas przechadzki przyłączyłem się do orszaku pogrzebowego. Zawsze to raźniej niż błąkać się samemu bez celu. Nie wiedziałem, kogo grzebią, ale cóż to szkodzi? My, ludzie, wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną.
Można zresztą zapytać. Mój sąsiad w orszaku, po lewej stronie, także nie wiedział.
— Idę do pralni chemicznej, żeby odebrać spodnie. Zobaczyłem pogrzeb, a że po drodze mi było, to się przyłączyłem. Ja tylko do rogu, a potem skręcam.
Zapytałem więc sąsiada z prawej strony.
— Czyj to pogrzeb? A skąd ja mogę wiedzieć, mało to ludzi umiera? Bank otwierają dopiero o dziewiątej, to mam jeszcze trochę czasu.
Trzeci, który szedł dwa kroki za mną, także nie umiał mnie poinformować.
— Ja nietutejszy, turysta. Ale niech pan zapyta tę panią w czarnej woalce, co idzie za trumną. Wygląda na wdowę i powinna wiedzieć.
W tym momencie zaczął padać deszcz i odłączyłem się od orszaku. Co będę moknął dla kogoś, kogo i tak osobiście nie znam.
SŁAWOMIR MROŻEK
„Tygodnik Powszechny” 39/1991
Dzień dobry 🙂
Ja mogę bryknąć paszczą, ale dopiero po wyżłopaniu tej lewej kawy. 😉
Dzień dziś zresztą ogólnie na brykanie marny, bo jakaś niewyjaśniona leniwość wisi w powietrzu. Nawet dzwonek lodziarza pobrzękuje tak, jakby mu się nie chciało.
Słowo daję, mamy tu taki oldskul – lodziarz objeżdża miasteczko, głośno dzwoniąc i puszczając katarynkową muzykę. Nie ma papugi ani złotych pierścionków na szczęście, ale i tak zawsze mi się od tych dźwięków robi nostalgicznie.
Kilka lat temu jeździła u nas po osiedlach ciężarówka-chłodnia z lodami i mrożonkami, grała taką śmieszną elektroniczną melodyjkę. Ale chyba ta firma już padła, dawno jej nie było widać. Zresztą mamy w pobliżu hipermarket.
A u nas lodzoiarze wciaz jezdza. I mleczarze tez, ktorzy procz mleka sprzedaja jajka.
Niestety do naszgo domu przyjezdzaja o szostej rano.
Po pozostawionych pod drzwiami butelkach z mlekiem rozpoznawalo sie kiedys czy ktos jeszcze zyje. Jesli butelki znikaly, to OK, jak zaczynaly sie gromadzic, trzeba bylo wylamac zamek i sprawdzic.
Przynajmnmiej jakis sensowny system… 🙄
W czwartek pani z opIeki spolecznej dochodzaca do Gladys zadzwonila do naszych drzwi i poprosila Stara aby pomogla wciagnac sasiadka na fotel, bo ona spadla z sedesu, potlukla sie, nic nie zlamala, ale nie mogla sie podniesc z podlogi. Okazalo sie, ze stalo sie to gdzies nad ranem i biedna Gladys spedzila na podlodze z osiem godzin, bez wody w tym upale. Bardziej niz odwodnieniem , Gladys czula sie potwornie upokorzona tym, ze nie zdolaa wciagnac majtek i nieustannie przepraszala. 🙁
Dzień dobry 🙂
Zapewniam równowagę w przyrodzie – istne urwanie wszystkiego 😀
Katarynką służę. Pan chwilowo nie gra tylko się gapi na skrzyneczki. Miły dzionek na odpuście w Bremerhaven…
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/KatarynkaIInne
No i zacząłem zazdrościć bardziej ryb niż katarynki. 😉
Kurka wodna. Bez partyjnego wzmozenia i moralnego niepokoju zaden wiekszy pogrzeb sie nie odbedzie:
http://natemat.pl/71771,czytelnicy-jednego-z-prawicowych-portali-wspominaja-slawomira-mrozka-na-swoj-wlasny-sposob
Już się liczy procenciki. I łapa się wyciąga po kanał dla młodych…
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14451593,O__Rydzyk__Ile_procent_Polakow_w_Polsce__tyle_procent.html?lokale=warszawa#BoxWiadTxt
Doro, nie mogę patrzeć na tę 'twarzyczkę’. Nie mogę go słuchać.
Na spotkaniu animatorów religijnych, gdzie byli zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy radyja nikt, łącznie ze mną, nie chciał wystąpić w roli oskarżyciela wobec wrogiej i agresywnej postawy zwolenników. Żeby odbył się zaplanowany jakiś ksiądz wystąpił w roli przeciwnika i miał się z pyszna, długo tłumaczył, ze on tylko odegrał rolę, rozszarpałyby go.
Nie umiem powiedzieć, jaki był procentowy skład, bo wystarczyło kilka bardzo agresywnych osób, żeby reszta zamknęła paszczęki. Chyba przerósł organizatorów ten wątek, poza tym, żeby zabrać głos trzeba operować konkretami, kto, kiedy, co, a nie u was Murzynów biją.
Przecież tej tv Trwam nikt nie chciał oglądać, on specjalnie robił te zadymy, żeby niejako zmusić ludzi do finansowania. Jest też wystarczająco przebiegły, ze nikt nie będzie w nieskończoność oglądać modlitw i nabożeństw przez tv, dlatego założył uczelnię, kształcącą specjalistów medialnych, a biskupi robią po nogach z wrażenia, jaki mądry i przezorny, błyskotliwy plan.
Sami nie mają żadnych pomysłów na kształtowanie sumień, to go popierają.
Założę się, że mój brat, który od rana do nocy słucha i mówi radiem M nie dał 1 gr na te zbożne dzieła, jakby dał, już byłby w sieci, dostawałby listy, podziękowania i zachęty o.dyrektora wraz z załączonymi formularzami przekazów. Myślę, że akurat on nie dałby się wciągnąć, ale moja Mama tak, ostatni grosz by przesłała.
Nie mogę o tym pisać.
Chciałoby się powiedzieć – he, he, he – ale coś mi wcale nie do śmiechu.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/liberalne-media-po-raz-kolejny-zezwalaja-na-zniewazanie-o-tadeusza-rydzyka/
Piękne…
http://wojciechlemanski.natemat.pl/71815,drewniany-dom-w-ostrowku
Szczerze mówiąc, chętnie bym sobie pooglądała MTV Trwam 😉
Siodemeczko. nie ponosimy zadnej odpowiedzialnosci za czlonkow swojej rodziny, chyba ze sa nieletnimi dziecmi albo ciezko chorzy.
Ale i mnie sie zdarza wstydzic za swoja Stara, a jakze. Czasami sie do niej nie przyznaje.
Ha! OKazuje sie, ze ja znam hiszpanski! I to jeszscze jak znam! Konkursy wygrywam, a przyznaje je chyba sam krol Juan Carlos!
Tu:
ZWYCIĘZCY – Ostatnie powiadomienie
Drodzy zwycięzca Kota Mordechaja ,
TWÓJ EMAIL ID zdobył (€ 450,000.00 euro) w międzynarodowych konkursach hiszpańskiego „El Gordo” Email nagrody loterii, szczęśliwe liczby 9/11/13/24/43 i Ref: ES/9420X2/68.
O wyjaśnienie i Kontakt Postępowanie reklamacyjne:
CAPITAL CLAIM AGENCY
Juan Carlos
Tel: +34-672-594-567 (Mów tylko w języku angielskim z polskiego)
Email: infocapitas@aim.com
Twój Pełne nazwy, adres, wiek, zawód, numery telefonów,
Wyślij e do tej wiadomości: infocapitas@aim.com
Gratulacje.
UWAGA: Jest to międzynarodowy program Loterii, zawiadomienie zostało tłumaczenia z angielskiego na POLSKI ponieważ jesteś polskim zwycięzcą.
Zastanawiam się, jak ojczulek z Torunia zamierza mierzyć zapolszczenie Polski? Czyżby wynalazł już jakiś polakometr? A jeśli tak, to w jakich jednostkach operuje to urządzenie? W jarosławach?
Siódemeczko, moja Mamusia też jest jedynie słusznym radiem sterowalna. Na szczęście nie partycypuje w kosztach, bowiem posiada sześcioro wnuków, którym lubi kupić ze swojej niewielkiej emerytury jakąś czekoladę, od czasu do czasu, czy inny drobiazg. Staram się w jej obecności unikać jakichkolwiek tematów, które by się nawet mgliście mogły kojarzyć z polityką i jest dobrze. Alleluja i do przodu 😀 I kocham ją.
To gratulacje, Kocie! Takie zwycięstwo w królewskim konkursie to nie jakieś tak tłumaczenie z języku angielskiego na polskiemu 😀
Ks. Lemański wciąż w formie, na szczęście 🙂
Ja już nie mogę patrzeć nie tylko na gębę ojca (jaki tam z niego ojciec!) Rydzyka (wstyd dla porządnego grzyba, takie nazwisko) – ale na większość polityków i co najmniej połowę dziennikarzy.
Lubię sobie pooglądać czasem „Babilon”, damski program polityczny, bo pokazuje się tam kilka niezmiernie przytomnych dam – ale ten cholerny ptyś prowadzący jest coraz obrzydliwszy. Dzisiaj nachalnie usiłował wypytać panie, przeciw komu prezydent wypowiedział zdanie, że już nie będziemy wysyłać żołnierzy, bo decyzja o pierwszym kontyngencie była w 2007, więc PIS czy PO? Tłumaczyły mu kobiety, że to dotyczyło po prostu Polski, ale on się uparł i drążył do obrzydliwości.
Cholerni podjudzacze, napuszczacze i szydercy – tacy są w dużej mierze nasi dziennikarze, którzy kiedyś umieli całkiem dorzecznie prowadzić dyskusje.
Zapolszczenie – cudowne słóweczko!
I za to właśnie rozszarpałabym Rydzyka własnymi pazurami, gdybym go dopadła. Za ten rozbój w biały dzień!
Trzeba być zupełnie pozbawionym sumienia, żeby wydzierać ostatnie grosze od biednych emerytek, które lekarstw w aptece nie wykupią, ale do Torunia przekazy posyłają.
Od niejednej znajomej słyszałam, że matka suche bułki wcina, żeby Rydzykowi posłać kasę. Zatem córki dokarmiają matki i same przez to mają braki w budżecie domowym. Robi się błędne koło, a panisko w Toruniu ma się znakomicie. Wyjątkowa kanalia z niego.
Polonizacja Polski – to już było w 1938 r.
Na razie z nas tylko Mordechaj, zresztą Kot, ma certyfikat polskości na piśmie. W dodatku jest polskim zwycięzcą, a to dość elitarne grono, pamiętam coś ze szkoły, był Bartek Zwycięzca i to chyba już wszyscy. 😎
A co właściwie robić z takimi kwiatkami jak ten?
„Granice są przekraczane bez jakichkolwiek konsekwencji” – alarmuje poseł Anna Sobecka. Jak zwraca uwagę – portal Radia Maryja w regulaminie nie pozwala na jakiekolwiek formy ataków nienawiści czy obraźliwych słów pod czyimkolwiek adresem. Dlatego trzeba stwierdzić, że liberalne media, m.in. gazeta.pl nie respektują polskiego prawa, dając przyzwolenie na znieważanie kapłana i Kościoła.
Jak wytłumaczyć wszystkim wielbicielom RM, że takie teksty to obrzydliwe i bezczelne kłamstwo, bo głównym zajęciem radyja jest nienawistne obrażanie, bez względu na to, co stoi w regulaminie? Jak spowodować, żeby to Rydzyk chociaż od czasu do czasu poniósł konsekwencje tego, co czyni, skoro wiadomo, że on jest państwem w państwie i żadna siła go nie ruszy? I jak żyć, panie premierze, ze świadomością, że na tego sukinkota nie ma bata? 👿
Można tylko mieć nadzieję, że tak aktywny ostatnio szatan nie zapomni o jednym ze swych najwierniejszych sług. 🙄
WW, malizną leci 😎
Hi, hi. Jak tylko Morda ma tutaj certyfikat polskości, to tylko on jest moralnie zobowiązany do utrzymywania radyja. Całej żydowskiej reszcie Ojciec Derechtór może moralnie nagwizdać. 😈
Nie było mnie od środy i dlatego dopiero dzisiaj mogłam przeczytać wszystko o czym w tym czasie pisaliście. Wprawdzie czuję się trochę jak pies, który wlazł na cudze podwórko i szczeka na gości, ale trudno. Strasznie mnie cały dzień męczy temat Abrahama i dlatego pozwalam sobie poszczekać.
Jagoda 14 sierpień 13, 15:45 napisała „Doświadczenie Abrahama było potrzebne tylko i wyłącznie Abrahamowi. Bóg wiedział kim jest i co zrobi Abraham. To Abraham potrzebował tego doświadczenia. Doświadczenia z zakresu wolnej woli i całkowitego zaufania Bogu…..”
Dla mnie to jest „opowieść” o starym dziadzie, który dla idei gotów jest tak zmanipulować dzieciaka, żeby poszedł na śmierć. A Bóg tego nie potrzebuje (anioł). Od tamtej pory nic się nie zmieniło (powstańcy, zamachowcy-samobójcy, kibole …).
Ojczulek z Torunia i jego szkoła.
To się Kot ucieszy jak teraz zamiast dyplomu dostanie formularz wpłaty na Emporio Toruniano 😉
Przepraszam, ale troszkę mi się zagotowała kawa w żyłach. Bobiku, jeśli uważasz, że nie uchodzi, wykasuj bez litości, bardzo proszę.
Kilka przykładów miłości i nieobraźliwych słów w wykonaniu miłośników jedynie słusznego radia:
„popieram o. Rydzyka.
Wszyscy którzy opluwają go – to oślinione lewacko-michnikowskie oszołomy!”
„Na stos z PO!!!!!!!!”
„Ujadaj i szczekaj dopóki jeszcze możesz sforo bo już czasu mało….”
Muszę się zgodzić z p. Sobecką, iż „Granice są przekraczane bez jakichkolwiek konsekwencji”
A mnie nachodzą wątpliwości, co do motywów Abrahama podczas samego powołania.
Obietnice mocno musiały łechtać próżność Abrahama.
„Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył.”
Być może jest to kwestia niedokładnego tłumaczenia, ale wszystkie znane mi ródła brzmią podobnie.
W każdym razie ten tekst nie brzmi w moich uszach pozytywnie, nęcąco bez wątpienia, ale nie pozytywnie 🙁
Abraham to jeszcze nic w porównaniu z Jakubem 🙄
Trzeba jakiejś odtrutki na tego Rydzyka. Na przykład trochę kultury wysokiej: 😎
http://www.youtube.com/watch?v=sW3fYOH-Z80
Noo, rzeczywiście wysoko. 😆
Od razu lepiej, jak człowiek trochę z kulturą poobcuje 🙂
13742 Cóż za niekonsekwencja stylistyczna 😉
Interesująca interpunkcja. 😛
Dzięki, Króliku kochany, za życzenia i przepisy.
Dora, znawca i bywalec, ciągle ma coś za złe tym występkom na chopiejach, ale ja się cieszę tymi koncertami, jedyna okazja, żeby w takiej dawce i znakomitej obsadzie posłuchać muzyki.
Zresztą zaczęłam słuchać i interesować się dzięki Dorze i myślę w związku z tym o Niej z wielkim wzruszeniem, jestem Jej bardzo wdzięczna.
Skromnie, na swoją miarkę staram się korzystać z Jej wiedzy i innych wielbicieli muzyki.
Wygląda na to, że znowu muszę powiewać moim Dyplomikiem Rycerza Niepokalanej. I jak trzeba będzie to tak nim komu trzeba dopolszczę, że mu łżedoktorat z własnej firmy ze wstydu się spali.
Andsol! 😆
Jakby nie było, ta Callas to jednak miała śpiewane, trzeba powiedzieć.
Andsol jest Dyplomikowanym Rycerzem? 😯
Czemu ja się dopiero dziś o tym dowiaduję? 👿
O ile się nie mylę, Siódemeczko, ta wysoce kulturalna to jest Rita Streich, nie Callas. 😉
Możliwe, Bobiku.
Mnie to ta aria nieodparcie kojarzy się z Callas i właśnie po obejrzeniu Jasia Fasoli wysłuchałam jej nagrania. 🙂
Siadłam w pierwszym rzędzie, z lampką koniaku (nie znoszę coca-coli, a jeszcze bardziej popcornu) i czekam na to zapowiedziane przez Andsola auto-da-fé. 😉
Więc rycerskie patenta me przedstawiam …
Och, Andsolu, naprawdę masz! 😀
…i miecz mój wyciągam.
mt7, oj, ja tak słaby w pokera jestem, że nigdy nie blefuję… Nawiasem, w brydżu też się nie sprawdzałem. Podejrzany matematyk. Ale w kanastę czemu nie, chadzało mi dobrze.
Dobranoc, Andrzeju, już późno, chylą się żółte mlecze, w doliny napływa gór cień…
Mnie w pokera różnie. 😉
Bobiku, wybacz ach wybacz ukrywanie przed Tobą godności moich. To bądź przynajmniej pierwszym obwąchiwaczem tego zdjęcia z delty rzeki Paraná…
Już pierwsze spojrzenie upewniło nasz Episkopat, że w tej klasie wszystko jest w porządku.
Dzień dobry 🙂
Ostatnie roztoczańskie w tym roku 🙁
Wieczór już w Lublinie. Wtedy poleję ….
Teraz kawa ….. 😀
Dzięki, Irku. 🙂 Kawiarka się zepsuła. Jako też okap, spłuczka i telefon komórkowy – tylko ten ostatni upuściłam, a w przeciwieństwie do pozostałych usterkowiczów, on działa, tylko ekran wzbogacił się o czarne zygzaki. Tak to bywa, kiedy nie wymienia się sprzętów na nowszy model, póki funkcjonują – jak się psują, to hurtowo. 🙄
Dzien dobry. Kilka uwag o Abrahamie i Itzchaku.
a. Proba na ktora byl wystawiony Abraham byla podwojna – smierc Itzchaka (urodzonego przez stuletnia Sare po latach bezplodnosci) oprocz utraty ukochanego dziecka stanowila by dla Abrahama takze utrate potomstwa w ogole i utrate przyszlego narodu Izraela ktorego wg boskiego przyrzeczenia mial byc ojcem (bylo to juz po wygnaniu Hagar i Iszmaela, innych synow nie mial).
b. W opowiesciach biblijnych czesto kryje sie polemika z owczesnymi poganskimi religiami tego regionu. W tym wypadku, wczesne hebrajskie interpretacje twierdzily ze jednym z glownych przekazow tej historii, oprocz samej proby, jest sprzeciwianie sie skladaniu w ofierze dzieci. W ksiedze Micheasza (roz. 6) ofiara z pierworodnych (skladana za wlasne grzechy) jest wyliczona jako jedna z ofiar ktorych Bog nie chce. Ofiary z dzieci byly praktykowane (przez palenie lub moze osmalanie ogniem bez zabijania) przez wyznawcow Molocha, sa wspomniane i zakazane pod kara smierci w III Ksiedze Mojzeszowej. Wg tradycji wzgorze Moria, na ktorej Abraham mial zlozyc syna w ofierze, to pozniejsze wzgorze swiatynne; nieopodal lezy wawoz Gaj Ben Hinom (Gehenna), w ktorej kult Molocha byl praktykowany. W ksiedze Jeremiasza odnoszac sie do Gehenny Bog mowi ze sa to ofiary ktorych nie nakazal i sobie nie zyczy, i wg tej interpretacji odnosi sie to takze do historii Itzchaka. Historia proby jest opisana w sposob bardzo literacki – szczegolowy i pelen emocjonalnego napiecia (“Wez Itzchaka, Twego syna jedynego, kochanego […] I poszli obaj, razem..”) , a przekaz bardzo plastyczny – miecz wzniesiony i zatrzymany, ktory nie spadnie na chlopca.
c. Jest tez tradycja tlumaczaca caly epizod podzeganiem Boga przez szatana, podobnie do proby Hioba (argumenty szatana sa w tym wypadku podobne do argumentu zmory z 20:05 🙂 ).
d. Dalszym przetworzeniem tego motywu jest Bog chrzescijanski ktory sklada w ofierze wlasnego syna (za grzechy ludzkosci).
Nb.: Kocie, Bog ST jest uwazany za mszczacego sie i nieodpuszczajacego miedzy innymi dlatego ze sam wyraznie tak o sobie mowi 🙂 Ale czesto tak sie odgraza i niekoniecznie cos z tego nie wynika – odpuszcza wielokrotnie.
Bardzo mi się podoba zdjęcie „trzech psów w łódce, nie licząc pana” 😀
A w coś takiego jak ten dyplomik, że to na serio, po prostu nie wierzę 😆
mt7, ja tym bardziej wzruszona jestem 😀 Ale swoją drogą liczę na to, że wreszcie mi się coś na tym festiwalu zacznie podobać 😉 Może już w poniedziałek.
Dzień dobry 🙂
Przy śniadaniu wpadłem w kornflejksy… wróć – wpadłem w kompleksy od andsolowych dyplomików i poczułem się, o ile to możliwe, jeszcze bardziej skundlony. 😳 😥
Moja ostatnia nadzieja kryje się w nieśmiałym pytaniu: czy zwykły kundel, który nie jest Milicjantem Niepokalanym, też dostaje jakiś odpust za działania zmierzające do nawrócenia masonów, czy musi to robić za friko, a od piekła nie wykręci się i tak?
Jak przyjemnie widzieć Liska po długiej nieobecności. 😀
Tak się ucieszyłem, że nie będę skąpił – stawiam wiadro bitej śmietany do dzisiejszej kawy. 😆
Tych trzech psów w łódce jednak się jeszcze w jakiś sposób zdaje na człowieka. Ale niektórzy psowiejuż wcale tego nie potrzebują. Popatrzcie na tego- sam sobie steremi żeglarzem. Znaczy, kapitan. 😀
http://bilder.4ever.eu/tiere/hunde/hunde-175153
Dzien dobry.
Prawie caly obiad na trzy osoby dorosle i jedno male dziecko jest przygptowany. W ostatniej chwili tylko wstawic quiche z kurkami do pieca i utluc mojito i doprawiuc salate. Stara czuje sie wielce cnotliwie.
Okropnie sie ciesze ze wsparcia teologicznego ze strony Liska, bo zawsze musze sam stawiac czola tlumowi narwanych niby-chrzesciajan, ktorzy sie g.. na czymkolwiek teologicznym znaja. .A z takiej np Pani Kierowniczki to pozytek jest zerowy w takich sytuacjach, a moglaby sie troche przylozyc, skoro sie ma siostre-teolozke.
No dobra, pojde dopilnowac aby ktos kuchnie umyl obsypana gesto maka po zrobieniu i rozwalkowaniu pate brisee.
Ho, Ho, andsol ma papiery, i to jeszcze jakie.
Bardzo ciekawy wpis liskowy o Abrahamie. Dzisiaj zyjemy w swiecie dziecio-centrycznym. Inaczej tez widzimy smierc i rzecz jasna ofiary z dzieci. W czasach okoloabrahamowych takie ofiary byly dla jego wspolczesnych nie-wyjatkowe. Zabijali dzieci Celtowie m in.
U mnie za wczesnie na sniadanie. Mamy gosci na lunchu, a ja tak wczesnie sie obudzilam. Najlatwiej sie budze wtedy gdy nie potrzebuje wczesnie wstac.
Zepsul mi sie moj trzyletni i-phone. Pordzewial w srodku. Skandal! Mamy 15 letni telefon komorkowy Nokii, ktory wciaz dziala jak szwajcarski zegarek. Nastepny moj smartphopne to bedzie Samsung, ktory uzywa sie b. powszechnie w Azji.
No, zobacz, Mordko, jak każdy widzi to, co chce zobaczyć. 😆 Bo ja też się poczułem wsparty przez Liska, m.in. w tym, że są podstawy do przypisywania starotestamentowemu Bogu surowości i mściwości, jak również niekonsekwencji, o co okropnie zostałem przez Ciebie zrugany. 😈
Dzisiaj są urodziny Irka i dlatego będzie polewał z Lublina wieczorem 😀
Irku, 120 lat radości z życia! Może być więcej. 🙂
Kocie drogi, ale ja teolożką nie jestem i nie pretenduję nawet. Wiem, zresztą każdy rozsądny człowiek też wie, że konteksty wciąż się zmieniały i zmieniają, i że skłonność do patrzenia ze współczesnego punktu widzenia na teksty tworzone w zupełnie innych czasach i warunkach jest zupełnie naturalnym mechanizmem. Ale mylącym.
Bobiczku, ale Lisek pisze też, że starotestamentowy to raczej sam o sobie tak brzydko mówi niż taki jest 😉
Quiche z kurkami… mniam mniam…
Myślę, że ofiara Jezusa jest łatwiejsza do „przełknięcia” niż ofiara Abrahama/Izaaka z kilku powodów. Jezus nie jest już nieletnim pacholęciem, całkowicie poddanym ojcowskiej władzy. Może swoją śmierć przyjąć lub odrzucić – i ma przecież momenty wahania, które potem przezwycięża, ale z własnego wyboru. Izaak takiego wyboru nie ma. Dla współczesnych chyba to jest takie wstrząsające, że dziecko zostaje zrównane ze zwierzęciem ofiarnym, bo przecież ta cała scena, jakiekolwiekby nie były jej teologiczne czy metaforyczne podteksty, to jest przecież obraz zarzynania barana. I chyba nic dziwnego, że współczesna wrażliwość może się na to wzdrygnąć.
Dalej, Jezus zostaje nie tyle poświęcony, co sam się poświęca, w imię zbawienia ludzkości, czyli szczytnego celu, dla którego warto, nawet ze współczesnego punktu widzenia, zostać bohaterem. Izaak ma zostać złożony w ofierze dla przetestowania Abrahama, co jest poniekąd sztuką dla sztuki, bo Jahwe i tak już decyzję o „rozmnożeniu abrahamowego plemienia”dawno podjął i wyraźnie to zapowiedział. No i wreszcie egzekucja Jezusa nie ma się dokonać własnymi rękami ojca, mają to zrobić jacyś „oni”, co też nieco łatwiejsze do przyjęcia.
Tak że przetworzenie tego motywu chyba mu wyszło na dobre, bo się zrobił nieco bardziej uniwersalny. 😉
Oczywiście, że każdy inerpretuje teksty przez pryzmat czasu w jakim żyje i bagaż własnych doświadczeń.
Nic na to nie poradzę, że powołanie Abrahama bardziej mi się kojarzy z kuszeniem niż z powołaniem, przez słowa, które zostały użyte.
Dla mnie ta historia z ofiara z Izaaka oznacza dokładnie to, że Bóg był przeciwny składaniu ofiar. Czy zatem wydając polecenie oczekiwał nieposłuszeństwa ze strony Abrahama? Czy tym samym ganił ślepe posłuszeństwo?
Nie wiem, ale tak bym wolała 😉 .
Jakoś nie jawi mi się Abraham szczególnie pozytywnie, niestety ;-( .
Takiego męża nie chciałabym mieć.
Lisku! 🙂 <3
Bog ST nie powoluje tych, ktorzy zdobyli najwiecej sprawnosci harcerskich, tylko takich do ktorych moze zywic zaufanie ze uczynia to o co ich prosi. . Abraham, Mojzesz, tam jeszcze paru innych. Zadni prorocy czy swieci, zwykli ludzie.
Abraham nie ma byc „pozytywny” – ma sie rozmnazac i jego potomkowie maja niesc w swiat idee Jedynego Boga. Co uczynil, uczynili. Zas potomkowie Abrahama byli tak dysfunkcyjni, ze dzis musieliby latami chodzic na terapie. Biblia nie robi z tego tajemnicy. Ona opisuje swiat ludzi prawdziwych, a nie jakichs goody-goodies. Sa fajni, i sa niefajni, sa podstepni i sa pelni poswiecenia, sa madrzy i sa glupi, sa kochajacy i sa nienawistni. . Czego chciec wiecej?
Kierowniczko, toż ja właśnie od początku szczekam o niekonsekwencji starotestamentowgo Boga. 😉
A tak naprawdę cały czas mam ten problem z interpretowaniem Biblii, że trzeba by za każdym razem zaznaczać, na którym poziomie odbywa się interpretacja, a w blogowej rozmowie te poziomy się mieszają.
Z punktu widzenia historii kultury czy historii religii, zarówno Stary, jak i Nowy Testament można ujmować w kategoriach rozwoju pojęcia boga i boskości – od obrazu bóstwa plemiennego, konstruowanego na doraźne potrzeby (stąd niekonsekwencje), obdarzonego „osobowością”(nieraz dość pokrętną) i interweniującego na bieżąco w ludzkie sprawy, w stronę coraz większego uniwersalizmu i metafizyczności boskiej istoty. Teologia wydobywa z kolejnych biblijnych opowieści to, co „pasuje do obrazka” (który jest stale, choć powoli korygowany). A już w sensie literackim interpretacji może być skolko ugodno, bo materiał jest przebogaty.
I ja nie będę przecież na serio twierdził, że któraś z tych interpretacji jest fałszywa, o ile się trzyma kupy i logiki. Ale też trudno mi się zgodzić na uznanie którejś za jedyną prawdziwą i taki wist zaraz budzi we mnie ducha przekory, który podpuszcza do wstawienia kontry. 😉
I dzięki temu kwitnie dyskusja 🙂 Bo co by było, gdyby na wszelkimi wymianami zdań zapanowała miłościwie Wielka Łajza? Nuda, panie, nuda.
Poza tym, jeżeli do śledczych IPN-u mamy pretensję, że w swoich ocenach nie biorą pod uwagę uwarunkowań czasowych, to sami nie możemy być zbyt ahistoryczni.
Dzieci się miało w różnych celach praktycznych bardziej.
Słusznie Vesper prawi. 🙂
Wódz już nawet narzekał, że w okresach panowania Wielkiej Łajzy dzida mu rdzewieje. 😆
Tak, tak, czytałam. Wódz w głębokiej desperacji rozważał nawet wpuszczenie jakiej zwierzyny łownej do Koszyka 🙄
Siódemeczko, z Biblią jest trochę inna historia niż z materiałami ipeenowskimi. 😉 Albowiem ją spora część ludzkości uważa za objawione słowo boże, albo przynajmniej za zbiór „niewzruszonych”, ciągle aktualnych wskazań moralnych i życiowych. I tu się trzeba zdecydować – albo się uznaje, że biblijny przekaz traktuje się metaforycznie i dopasowuje do współczesnych pojęć, wrażliwości, itd, albo się całkiem dosłownie domaga kamienowania cudzołożnic czy autoucinania członków, które zgrzeszyły. 😯
Ja Ci powiem Bobiku tak: ja zereagowalem na Twoje stwierdzenie, ze Bog ST testamentu byl okrutny i msciwy. A poniewaz juz kiedys na dowod tej msciwosci przytoczyles ukochany cytat wszystkich starotestamentoiwych ignorantow „oko za oko, zab za zab”, ja juz kiedys usilowalem wytlumaczyc, ze wyjety z kontekstu historycznego, ten cytat jest zwyczajnie niezrozumialy. I dopiero jak sie pamoieta, ze w tym czasie za wybicie zeba mozna bylo stracic reke, zas za wyklucie oka, mozna bylo zaplacic glowa. to dopiero wiwczas okazuje sie, ze chodzilo o zasade adekwatnej, a nie przesadzonej kary. To bylo pare tysiecy lat temu. A w Anglii zaledwie 200 lat temu – 200 lat temu! – skazywano nieletniego na kare smierci „przez powieszenie za szyje” jesli ustrzelil krolika na panskim polu! Takie byly kary do niedawna. Wiec wydaje mi sie, ze zasada aby wybijac zab za wybity sab lub wykluwac oko za oko, nie jest taka najgorsza. POpatrz – te dwie mlode kobiety w Rosji skazane na 3-letni oboz przymusowej pracy za to, ze wywolaly zgprszenie w kosciele! Nie mowiac o tych wszyustkich krajach, gdzie kobietom obcina sie glowe za cudzolostwo. Dzis!
Nie pamiętam, Mordko, gdzie, kiedy i w jakim kontekście pisałem o oku i zębie, ale na pewno nie powołałem się na to w tej rozmowie, więc nie bardzo wypada wyciągać ten argument. 😉 Tu pisałem o pewnej ewolucji religijnych pojęć i obrazu bóstwa na przykładzie ST i NT, zauważając zresztą, że ona się odbywała również wewnątrz ST oraz żydowskiej tradycji. I nieco ahistoryczne wydawało mi się niedostrzeganie takiej ewolucji. 😉
Oczywiście można by takie rozważania rozszerzyć o jeszcze inne religie, o czym wspomniała Monika, ale obawiam się, że tak olbrzymiego kamienia moja prawa łapa już by w żaden sposób nie udźwignęła. 😉
Poza tym już nie wiem który raz przypomnę dla porządku, że nie użyłem określenia „okrutny”, tylko „surowy”, a dla zobrazowania mściwości i zgoła ludzkiego kumoterstwa nie przywoływałem zębów, a np. potop (a, tego Noego to lubię, więc go ocalę) czy wytępienie w Sodomie wszystkich po równo, bez zwracania uwagi na indywidualny stopień przewin.
Bobiku, mnie chodzi o nasze rozważania, nie teologiczne. 😉
Jak dlugo nie uwazasz Bobiku, a mam nadzieje, ze nie uwazasz, ze chrzescijanstwo jest wyzsza, bardziej rozwinieta i udoskonalona forma judaizmu, to gotow jestem sie z Toba zgadzac. Moje problemy zaczynaja sie gdy slysze, a slysze, wlasnie taki wywod o wyzszosci jednej religii nad druga.
Dzień dobry 🙂 Dzień dobry Lisku 🙂
Ja niczego wyższościowego nie słyszałam 😎
Rozumiem, Siódemeczko, ale i dla naszych rozważań istotne byłoby rozróżnianie, czy w danym momencie mówimy wyłącznie o historycznym kontekście, czy o irydowo-platynowym wzorcu moralności zdeponowanym w Biblii. 😉 Bo inaczej wychodzi jedno wielkie nieporozumienie. Np. ktoś oświadcza, że jemu, współczesnemu, ten Abraham jako wzorzec nie bardzo się widzi i dziękuje, nie skorzysta, a Mordechaj na to odpowiada z historycznego poziomu, że na swoje czasy to był gościo bardzo w porzo, więc nie można się go czepiać. Trochę się z tego robi „każdy mówi o czym innym, jak zwykle w życiu rodzinnym”. 😉
A gdzoer Boblia mowi, ze Abraham ma byc wzorcem? Bo znowu kompletne nieporozumienie.
Nie wiem, Mordko, skąd Ci się wzięła „wyższa forma”. 😯 No, chyba że słowo „ewolucja” kojarzysz automatycznie z przechodzeniem niższych form w wyższe. 😉 Ja nie, bo ewolucja miewa meandry, a nawet zdecydowane odwroty, na co z grzeczności nie podam przykładu psów i ludzi. 😎
A jak już mowa o tym, na co kto zareagował, to ja zareagowałem na obraz chrześcijaństwa jako jednej z mało istotnych żydowskich sekt, która w zasadzie nie miała żadnej ciekawszej propozycji myślowej, poza kompletną ucieczką od rzeczywistości. No, sorry, Winnetou, ale mimo całego mojego niedowiarstwa i różnorakich pretensji do chrześcijaństwa z takim obrazem trudno mi się zgodzić, bo choćby czas wykazał, że jednak jakaś pociągająca i osadzona w doczesności propozycja w tym była. 😉
Mordo, na litość faraona! Nie Biblia mówi, tylko ludzie uważają. Przeczytaj uważnie o 13.26.
Sorry, Bobik, ale to nie byl „obraz chrzescijanstwa” tylko sytuacja sekty Jezusa – jednej z bardzo w owym czasie licznych w tym rejonie. To byl okres wielkiego fermentu i niepokojow, brutalnych pacyfikacji i poteznych, wiekszych niz gdziekolwiek na podbitych przez Rzym ziemiach, podatkow. I kryzysu wiary, bo obiecany Mesjasz nie nadchodzil.. Wsdzyscy czekali na Mesjasza, nie boga, tylko Mesjasza, ktory przyjdzie i wybawi Lud spod buta rzymskiego lub czekali na koniec swiata. I nauczanie Jezusa okazalo sie znacznie atrakcyjniejsze dla Jego uczniow niz to co proponowal tradycyjny judaizm i proponowaly inne sekty – bo, jak podkreslilem bardzo mocno zwracal sie ku sobie, wglab siebie, kazal zaciskac zeby i oboiecywal nagrode na tamtym swiecie. To nie tyle o propozycxje myslowe wtedy chodzilo ale o pocieszenie w bardzo ciezkiej sytuacji spolecznej. Rzym tradycyjnie pozwalal na podbitych terytoriach ludom praktykowac swoje wierzenia jesli istnialy one od dluzszego czasu, ale nie lubil nowych. Nie ufal im, stad Jezus szybko popadl w klopoty z prawem. I z pewnoscia nie mogl liczyc na zrozumienie wsrod ortodoksow religijnych.
No to się mało precyzyjnie wyrażałeś, Mordko, bo pisałeś o chrześcijanach/chrześcijaństwie i jego propozycji. I ja cały czas na to właśnie odpowiadałem. 😉
Ludzie uwazaja? To zalezy znowu o jakiej religii mowimy. Judaizm zezwala i ma dluga tradycje krytykowania i debatowania nad postepowaniem postaci biblijnych, a naqwet samego Boga..
Raz zdarzylo mi sie byc na spotkaniu z rodzicami maluch dzieci (7-9 lat) z rabinem Shudrichem w Wraszawie , ktory wlasnie zaczal w podstawowce Laudera nauczac religii. Na pytanie czym dzieci zajmowaly sie na ostatniej lekcji odpowiedzial, ze rozmawiano o tym czy Mojzesz wyprowadzajac niewolnikow zydowskich z Egiptu rzeczywiscie „musial” jak sugeruje Biblia zabic jakiegos Egipcjanina. Wiec dzieci debatowaly czy mozna bylo tego uniknac, a jesli mozna bylo dlaczego nie uniknal.
Wolno krytykowac takze samego PB. Znany jest i opisany we wspomnienoiach przypadek kiedy szesciu przebywajacycxh w Auschwitz rabinow zorganizowalo w swoim gronie sad nad PB pytajac jak moze dopuscic do takiego ludobojstwa. Pointa tej opowiesci byla taka, ze po kilku godzinach sadu, jeden z rabinow spojrzal za okno i oznajmil: Panowie, zbliza sie wieczor, teraz czas na modlitwe wieczorna.
Każda religia ma bardziej i mniej ortodoksyjne odłamy, jak również wyznawców szukających bardziej ducha lub bardziej litery. W myśli chrześcijańskiej też dużo jest „literatury zwątpienia” czy wadzenia się z Bogiem. Takoż w islamie są „szkoły liberalne”, choć to jest stosunkowo mało znane. Więc chyba nie zależy, o jakiej religii mówimy, tylko o jakim jej odłamie.
Akurat Shudrichowi nikt chyba liberalizmu zarzucic nie moze. Jest on najbardzoiej ortodoksyjnym rabinem jakiego mozna sobie wyobrazic. Bardziej byl chyba tylko Pekaric w Krakowie, ktory nie mogl z moja Stara przywitac sie podajac reke.
Bo Michael kiedyś był długowłosym hippisem i odreagowywuje 😛
13768 poprawione na 13770
Wiesz, Bobiku, ja troche dlatego rozszerzam, choc wiem, ze lap moze na to czasami nie starczyc (tymczasem dalej posylam Twojej prawej same dobre fluidy), 🙂 wlasnie dlatego, ze jak sie troche doglebniej pozna inne tradycje niz judeo-chrzescijanska, to – wcale niekoniecznie tracac zwiazek z wlasna tradycja – mozna sobie spojrzenie poszerzyc. I nie tylko dowiedziec sie o roli wspolczucia/milosierdzia (a moze metta? – tak na odmiane) 😉 w innych tradycjach, ale takze o zywej tradycji debaty u innych. Juz tu kiedys, chyba w pierwszych miesiacach funkcjonowania Blogu, zawrocilam w glowie niektorym, piszac o nieposluszenstwa bogom w Mahabharacie (tradycja hinduistyczna, gdzie juz sama wielosc bogow zapewnia spora doze i debaty, i pluralizmu). Yudishtira dziekuje uprzejmie za oferowana miejscowke w niebie, bo warunkiem do jej wykorzystania jest to, ze porzuci swojego wiernego towarzysza, who happens to be a dog (mozna sobie te opowiesc wyguglowac pod haslem Yudishtira’s dog, gdyby komus sie chcialo). Oczywiscie jest to proba – ale proba, gdzie prawidlowa odpowiedzia jest wyrazenie nieposluszenstwa bogom, o ile nie godzi sie to z naszym poczuciem moralnosci (blizsze to wlasciwie oswieceniowej krytyce religii, gdzie zreszta zastanawianie sie nad historia Izaaka i Abrahama bylo takze waznym elementem).
Ale rzeczywiscie do poznania innych tradycji potrzeba, choc na jakis czas, zaangazowac wiecej lap, i tak jakos wyszlo, ze ja tutaj czasem za te dodatkowe lapy robie. 😉
A ze inni tez sie interesuja, to moglam ostatnio stwierdzic nawet w blogosferze Polityki. Jakis czas temu pod ktoryms blogowym wpisem Sasiada, ktos mu zarzucil, ze uzyl slowa „poganstwo” w sensie pejoratywnym (zreszta akurat chyba slusznie, bo bylo to w kontekscie sporow wewnatrz chrzescijanstwa, a chrzescijanie tradycyjnie od pogan sie odcinaja, jak zreszta i inne monoteizmy). Z kolei pod artykulem Stefana Bratkowskiego, o zagubieniu wspolczesnego polskiego Kosciola, ktos inny – moim zdaniem w tym przypadku slusznie – zarzucil mu zupelne niezrozmienie buddyzmu, do ktorego sie odniosl, piszac wlasnie o wyzszosci chrzescijanstwa w stosunki do innych religii, i buddyzm, w wersji komiksowej, dal za przyklad. Zyjemy w coraz bardziej polaczonym swiecie, i pewnie coraz czesciej takie rozmowy beda sie zdarzac… 😉
No i rzeczywiscie rozmowy o wyzszosci jednej religii sa wlasciwie z gory skazane na fiasko, bo jak slusznie napisales, Bobiku, kazda tradycja z daleka wydaje sie monolityczna a z bliska – o wiele bardziej zroznicowana, nie tylko w czasie (rozwoj w rozumieniu pojecia Boga/bogow), ale w roznych swoich odnogach i wersjach. I prawie kazdy niestety ma swoich fundamentalistow 😉 (ateisci takze, choc to nie religia, a swiatopoglad; ostatnio wyszly ciekawe badania o szesciu typach ateistow, musze tego artykulu poszukac)…
Tylko sześciu 😯 Ooo, to przed ateistami jeszcze daleka droga 😉
Ciekawe czym sobie zasłużył ksiądz Lemański by jedna z najgorętszych „obrończyń” nazywała go pogardliwie klechą?
Moze nawet dojsc do 32, jak twierdzi jeden z autorow, Haneczko. 😉
Udalo mi sie odszukac (jest tez w Guardianie, z komentarzem, ale pierwszy byl HuffPost, wiec z niego podrzucam):
http://www.huffingtonpost.com/2013/07/13/atheist-study_n_3587748.html
Marku, te same slowa moga znaczyc multum. Wszystko zalezy od kontekstu i od tonu. Podobnie z „niejaka Nisia”. Cudzyslow przy „obronczyni” np moze znaczyc „mam powazne watpliwosci” czy faktycznie chce go bronic.
Moniko, ja całkiem świadomie zostawiam odniesienia do buddyzmu czy hinduizmu kompetentniejszym od siebie, bo w tych materiach nawet nie umiem udawać, że dużo wiem. 😆
Kocie, czy Twoją Starą też wolno krytykować albo się z nią wadzić? 😉 Jeżeli tak, to powiedziałbym, iż używając słowa „klecha” nie wzięła pod uwagę, że na innych forach nie wszyscy ją znają tak jak tutaj i niekoniecznie wiedzą, że o ks. Lemańskim mogła napisać „klecha” tylko z ironią w stosunku do tych, którzy tak o nim myślą. Zresztą, jak się okazało, nawet Marek, który Starą przecież zna, tej ironii nie wyczuł.
Ja bym dla siebie z tego wysnuł wniosek, że przy najlżejszych wątpliwościach, jak jakieś słowa nie wprost mogą zostać odebrane, lepiej na wszelki wypadek brać je w cudzysłów albo opatrywać mordką. I nie wiem, czy w takiej sytuacji nie dopisałbym na tamtym forumie „ponieważ dowiedziałem się, że moja wypowiedź może być źle rozumiana, wyjaśniam…” 😉
Bobiku, ale w dzisiejszych czasach kazdy, kto tylko zechce zadac sobie odrobine trudu, wlasciwie moze wiedziec odrobine wiecej niz Bratkowski. 🙂 (To byl w ogole dobry artykul, tyle, ze z uwagami rzuconymi wlasciwie mimochodem, o buddyzmie akurat, ale moglo byc pewnie o kazdej innej mniej znanej tradyci, od judaizmu poczawszy – bo on niestety w polskiej tradycji najbardziej reprezentuje nieznana i w duzej mierze niezrozumiana Innosc. A z drugiej strony, uwagi pod artykulem pokazaly, ze jego czytelnicy umieli to wylapac, i wskazac, ze naprawde dzisiaj mozna juz wiedziec jednak troche wiecej – co bylo akurat bardzo budujace.) 🙂
Chóralne wycie wzmacnia jedność grupy – na koniec wpisu.
No, nie, Piesku. Stara powiedziala mi ze zdecydowanie nie bedzie przejmowala sie kazdym, kto nie potrafi czytac, bo by zwariowala. To nie na jej watrobe.
Czy to Tatarkiewicz napisał, że pomiędzy piszącym a czytającym musi zostać wykonana pewna praca, aby myśl piszącego została przekazana czytającemu? Tak, to chyba Tatarkiewicz. I że z tych dwojga, lepiej, by większość tej pracy wykonał piszący 🙄 😉
Gdyby piszacy mial pewnosc, ze czytajacy jest glupi, to oczywoscie potraktowalby go z nalezna glupiemu wyrozumialoscia i mu wytlumaczyl. Ale poniewaz piszacy wie, ze czytajacy glupi nie jest , natomiast pragnie zagrac z piszacym w jakas gre, w ktorej piszacy wystepuje w roli przeporaszajacego, to piszacy postanawia, ze grac w to nie bedzie, bo nie ma najmniejszej ochoty. I na tym sprawa jest zakonczona, jesli o piszacego chodzi. I nie ma takiej sily, ktora zmusilaby piszacego do wziecia za raczke czytajacego, udajacego glupoiego, i poprowadzila go po napisanym tekscie albo go zmusila do tlumaczenia sie i przepraszania..
Ma bpwiem piszacy w tej chwili ciekawsze i wazniejsze zajecie – pilnowanie quiche aux chanterelles w piecu.
Andsolu, mnie się jeszcze bardziej podobało zdanie „only the puppies can be independent”. 😆
No, nie wiem, Mordko. Ja wprawdzie co do intencji Twojej Starej nie miałem najmniejszych wątpliwości, ale przyznaję, że ten klecha w tamtym konkretnym zdaniu też mi nieco w uchu zgrzytnął i zaraz sobie pomyślałem „ojjj… boję się, że tu będą nieporozumienia”. Bo czułem, że ironia tu jest mało wyrazista i można jej nie dostrzec. Inaczej mówiąc, odniosłem wrażenie, że ta praca, o której mówi Vesper, cytując Tatarkiewicza, została wykonana zbyt pobieżnie. 😉
A oczywiście stanowczo odmawiam uznania się za głuptaka albo cynicznego gracza politycznego, czy jak tam brzmiał ten piękny peerelowski idiom. 😆
… if they decide to. 😎
Irku, serdeczności! 😀 http://pixdaus.com/bird/items/view/617288/
A mnie zadziwiła autorka bloga. Ogoliła głowę i nie zawahała się pokazać swojej podobizny.
Mnie takie ogolenie zdarzyło się ze dwa razy w życiu i nie tak ekstremalne, związane było z trudnymi przełomami w życiu. Tu raczej nie, chyba jest to jakiś rodzaj manifestu.
Byłam pewna, że to jest mężczyzna, tym bardziej wyrażam podziw.
Ciągle wpadam w pułapki nieporozumień na FB.
Nie chce mi się nad tym rozwodzić.
Czasami jest mi bardzo przykro, ale za długo żyję na świecie, żeby tego nie rozumieć.
Swoją drogą, Marku, Ty Starą Mordki znasz, więc mogłeś ją po prostu zapytać, dlaczego tak napisała, bo jakoś Ci to nie pasuje do tego, jak dotąd wyrażała się o Lemańskim. Sprawa by się szybko wyjaśniła. 😉
Sereczności urodzinowe dla Irka? Jak najbardziej. Z odpowiednim do sytuacji merdnięciem. 😀
Urodzinowe i powrotnolublinne. 🙂
Dojechałem.
Już polewam/ oczywiście z mańkuta 😉 /
Feudo di Santa Croce ” LXXIV” Primitivo di Manduria (2010)
To wino świetnie wpisuje się w dysputy teologiczne 😉
Wszystkiego najlepszego, serducha żelaznego, Irku 🙂 .
Jeszcze lepiej wpisywałoby się głośno przeczytane Freudo di Santa Croce, tylko dysputa byłaby… no, powiedzmy, na obrzeżach teologii. 😉
Ireczku, zdrowia nie do zdarcia i nieustającego apetytu na zycie!
Serducha nie tylko żelaznego, ale i z właściwym poczuciem rytmu 🙂
Jestem zrozpaczona: cholerni kibole pobili w Gdyni marynarzy z Cuauhtemoca!
Mnie też ten „klecha” zgrzytnął przy pierwszym rzucie oka, ale już doczytawszy do końca zdania, wszystko stało się jasne. I nie ma się co czepiać.
Zgadzam się z Narzeczoną – Abrahama bym na męża nie chciała 🙂 Absolutnie nie nadawał się do opieki nad dziećmi. Chociaż może był on sprytniejszy niż okazywał. Bóg mu obiecał, że jego potomstwo będzie liczniejsze niż gwiazdy na niebie. Izaak był jego jedynym prawowitym synem. Abraham młody już nie był. I nagle Bóg mu każe tego jedynaka złożyć w ofierze. Abraham Bogu wierzył, wierzył, że obietnicy dotrzyma, a tu nagle ma się pozbyć jedynego środka? Abraham mógł podejrzewać, że Bóg ma jakiś plan i dlatego się nie bał. Ale to tylko taka pokręcona hipoteza 😀
Irkowi z lewego serca same najlepsze życzenia:) Żeby Ci się zawsze coś interesującego przed obiektyw nasunęło
Nisiu, z pewnością mieli jakieś „patriotyczne” usprawiedliwienie…
Demetrio, ja się nie czepiam, tylko z dobrego serca radzę Starej Mordki (i nie tylko jej), żeby wzięła pod uwagę, że internetowe czytanie jest często nieuważne, pośpieszne, po wierzchu i dlatego warto z góry założyć, że ktoś się nie będzie wczytywał, tylko ulegnie dźgnięciu jakimś słowem czy określeniem. Szczególnie zaś przydatne jest takie założenie w miejscach, gdzie nie wszyscy znają się jak łyse konie. 😉
Z góry zaznaczam, że nie piszę tego z pozycji wyższościowej. 😈 Sam się parę razy przejechałem na tym, że gdzie indziej szczeknąłem sobie tak swobodnie jak tutaj i teraz zmysł społeczny każe mi ostrzegać „uwaga, miny!”.
Co to było z tą Kartaginą…? A, już wiem. Wszelkie słowa oburzenia z powodu kibolskich występów są słuszne, wskazane i niniejszym je wyrażam, ale póki władze się na serio za ten bandytyzm nie wezmą, spokoju nie będzie. 👿
Zgadzam się, Bobiku, że należy zachować szczególną ostrożność, kiedy odbiorca nie jest znany i lepiej wyłożyć mu to, co chcemy powiedzieć tak bardziej łopatologicznie. Ale może Stara naszego Kota nie przejmuje się tym, co sobie ci przypadkowi czytelnicy pomyślą. Jej prawo. A to o czepianiu się nie było do Ciebie, bo Ty tylko próbowałeś tłumaczyć, ale do Marka, który na pewno zrozumiał, ale chciał wbić szpilę. Tak to odebrałam, jeśli się mylę, to Marka niniejszym przepraszam.
Oj tam, oj tam, od razu „kibole”. To byli z pewnością doktoranci na niedzielnym spacerze, którzy zostali sprowokowani w niewybredny sposób. „Cuauhtemoc” znaczy podobno „spadający orzeł”. Jak orzeł może spaść?! To przecież obraża patriotyczne uczucia każdego kibo…, tfu, doktoranta! Toż to gorsze niż orzeł z czekolady!
Szpilkowy jestem 🙂
To teraz wiem, dlaczego policja nie przyjechała na pierwsze wezwania. Myśleli, że zaprasza się ich na nadanie doktoratów i nie bardzo rozumieli, czego mieliby na tak ekskluzywnej imprezie szukać. 🙄
Nie bylabym taka pewna, Demetrio, jakby podejrzewał jakiś boski plan, to raczej by ze sobą tego chrustu trzy dni nie targał 😉 .
Chyba że niespecjalnie kumaty był. Liczył na to, że mu Bóg następnych potomków załatwi? Specjalnie do swoich synów przywiazany nie był, a niby mu na ich posiadaniu zależało.
Mam wrażenie, że P.B. liczył na to, że przez 3 dni jednak coś do Abrahama dotrze. I nie dotarło.
Zmoro (12:30), kandytatow na dobrego meza nie widze ani w Starym, ani w Nowym Testamencie 🙂 , i zadnej z opisanych w nich postaci bronic sie nie podejme. Co do powolania Abrahama, nie myslalam o tym jako o kuszeniu, bardziej jako o przepowiedni (nie ma tam wyraznego uwarunkowania “jesli we mnie uwierzysz to” lecz nakaz “idz, bo postanowilem ze bedziesz”) ale jak najbardziej mozna to zrozumiec tak jak Ty. Zasluga Abrahama w tym wypadku bedzie tylko to ze odroznil glos prawdziwy (wg tekstu) od falszywych.
Co do interpretacji tekstow, pierwszym elementem jest rekonstrukcja ich sensu dla piszacych, w ich kontekscie historyczno-religijnym. (ST jest zbiorem przekazow z b. roznych okresow, wiec zasada zab za zab, pokrewna Hamurrabiemu (1758 p.n.e.), ma juz w samym Piecioksiegu lagodniejsze alternatywy). W wypadku kodyfikowanych swietych tekstow, reinterpretowanych przez wiele pokolen, interpretacja ewoluuje, i mysle ze czasem wrecz nagina, by zachowac swietosc tekstu rownoczesnie przystosowujac go do zmieniajacych sie norm. Mechanizm nauczania religii jest taki ze uczen czyta tekst lacznie z jego wytlumaczeniem, i czasem wytlumaczenie przeslania oryginalny, mniej aktualny sens (to korygowanie obrazka, o ktorym pisze Bobik). NT jest pod tym wzgledem mniej problematyczny niz ST bo jest pozniejszy, krotszy i mniej szczegolowy, ale i w nim latwo mozna pokazac nastawienia nie pasujace do dzisiejszych przekonan.
Przyklad: w ST Bog mowi o sobie : “Jestem Bogiem Surowym (? ‘kana’, bardziej zblizone do angielskiego zealous) i nienawidzacych mnie karze do drugiego, trzeciego i czwartego pokolenia” (III Mojzeszowa roz 20; wyrazenie o pokoleniach nie figuruje chyba w zadnym z polskich tlumaczen, bo to czesc Dekalogu), choc ludziom nakazuje karac kazdego tylko za wlasne winy, a nie za ojca lub syna (np V Mojzeszowa roz 24). Juz Prorocy (Jeremiasz roz 31, Jechezkel) borykali sie z zagadnieniem niesprawiedliwosci dziedziczenia winy w oczach Boga, i u Jeremiasza Bog mowi ze w przyszlosci, gdy rzeczywistosc bedzie lepsza, i to sie zmieni (tz rzeczywistosc bedzie bardziej sprawiedliwa… ). Teolodzy zydowscy w pierwszych wiekach n.e. twierdzili ze (w oczach Boga) wina jest dziedziczona, ale tylko jesli dziedziczacy grzeszy tak samo jak jego przodkowie (zas jeden teolog usilowal dowiesc ze syn dziedziczy winy ojca ale tylko przez pierwsze kilkanascie lat 🙂 ). Podobna “kompromisowa” opinia jest widoczna (w tym samym okresie) w NT, choc w jednym aspekcie zaostrza nawet wersje oryginalna, ograniczona do czterech pokolen: [Jezus do faryzeuszy: ] mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie” (Ew. Sw Mateusza). Dziedziczenie grzechow w chrzescijanstwie widac takze w tematach grzechu pierworodnego i winy zydowskiej (Krew Jego na nas i na dzieci nasze).
Bobiku (12:26), nie wiem czy mozna powiedziec ze, jak piszesz, przetworzenie motywu ofiary od Itzchaka od Jezusa wyszlo motywowi na dobre; wartosciowanie tych rzeczy jest w ogole problematyczne. Mysle ze po prostu latwiej jest “przelknac” to z czym jest sie oswojonym. Prawda ze ofiare czlowieka dojrzalego latwiej przyjac, ale z drugiej strony ofiara Itzchaka przeciez w ogole nie doszla do skutku, i wlasnie dzieki temu istnieje narod zydowski. Wg tej interpretacji to nie ofiara lecz jej negacja, i jesli rzeczywiscie taki byl jeden z przekazow opowiesci, jest calkiem uniwersalny i na pewno pozytywny. (Scena rzeczywiscie jest obrazem zarzynanego barana, ale o to wlasnie chodzi. W rozwoju roznych religii ofiary zwierzece zastepowaly z czasem ofiary z ludzi, i trzeba bylo pokazac ze ta zmiana nie jest lekcewazeniem Boga ani nie spowoduje pogorszenia losu na zasadzie “mniej dam to mniej dostane”. Inna forma sublimowania ofiary, istniejaca w roznych religiach do dzis, to zastapienie jej oplata).
W wypadku Jezusa ofiara jest dokonana i jest o wiele bardziej centralna dla chrzescijanstwa niz w judaizmie proba Abrahama. Mysle ze gdybym wierzyla ze ktos za mnie umarl, bity i katowany, mialabym ciagle wyrzuty sumienia (choc rozumiem ze gdybym sama byla bita, moze bylo by to dla mnie wskazaniem ze i mnie czeka raj). Poniewaz piszesz o wspolczesnej wrazliwosci, nie-chrzescijanom (a takze o dziwo mojej bliskiej przyjaciolce, niewierzacej Polce, ktora sie na to skarzyla) trudno widziec symbol krzyza, narzedzia tortury i egzekucji, a jeszcze bardziej umeczona postac na krucyfiksie; symbolizm spozywania Eucharystii jest jeszcze trudniej przyjac. Osoba przyzwyczajona do tych symboli od dziecinstwa moze nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie mowiac o tym ze motyw ofiary jest nierozerwalnie zwiazany z wskazaniem napietnowanych na wiecznosc katow, co wprowadza do samego sedna religii element nienawisci, wiec fakt ze tu nie Ojciec wlasnymi rekoma, jak piszesz, tez ma swoje minusy.
Mysle ze motywy religijne chyba nalezy sadzic po tym do jakich celow i wnioskow ich uzywaja jej wyznawcy. Taka analiza tekstow i takie porownania jakos tego nie oddaje.
Lisku, ciekawie jest spojrzeć na te zagadnienia Twoimi oczyma. 🙂 Zastanawiające, że mając za sobą co najmniej 10 lat katechezy i kilkanaście lat dość regularnego chodzenia do kościoła, nie jestem w stanie z Tobą dyskutować. Z religii pamiętam najpierw kolorowanie obrazków, a potem wkuwanie „dobrych” i „złych” list, których fragmenty wciąż mi się plączą po głowie (… Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Są trzy osoby boskie…) oraz powierzchownych interpretacji biblijnych przypowieści. No i śpiewy przy gitarze, oczywiście. I nie chodzi o to, że resztę zapomniałam. Kto mnie dopuścił do bierzmowania? 😯
No, rzeczywiście zastanawiające. 🙂
A ja najlepiej pamiętam tępą, czerwoną mordę proboszcza Walkowiaka. Widocznie pechowo trafiłem. Teraz jestem ekspertem od sekwencji i tropów, a nawet znam porządek mszy rzymskich i luterańskich do XVIII wieku włącznie, jednak zasługi xiędza w tym nie ma żadnej. 😛
Lisku, ja też w tej dykusji skakałem z poziomu na poziom, więc powinienem był zaznaczyć, że moja ocena, iż przetworzenie wyszło motywowi na dobre – zresztą z zastrzeżeniem „chyba” – odnosiła się do poziomu literackiego, bo może nie było to jasne. I oczywiście nie przypisuję mojej opinii żadnej „obiektywnej słuszności” – mnie bardziej przekonuje (i wydaje mi się bliższa współczesnej wrażliwości) taka wersja, w której dorosły człowiek, po wahaniach, sam decyduje, że poświęci się w imię takich a takich wartości, ale przyjmuję do wiadomości, że kogoś innego bardziej może przekonywać inna. Natomiast mówienie o jakiejkolwiek „lepszości” teologicznej byłoby dla mnie bez sensu, nie tylko w przypadku tego motywu. 😉
Wprowadzanie do religii nienawiści w imię „napiętnowania katów”, choć historycznie niestety realne, jest z ducha absolutnie antychrześcijańskie. Przecież w przekazach ewangelicznych Jezus niejednokrotnie mówił o wybaczaniu i sam wybaczył swoim oprawcom. Jak to może działać w praktyce miałem okazję sprawdzić w rodzinie, na przykładzie cioci, która bardzo poważnie traktowała swoją wiarę i właśnie w jej imię po doświadczeniach oświęcimskich umiała wybaczyć i działać na rzecz pojednania polsko-niemieckiego (rzecz jasna można było wybaczać i z innych motywacji, ale jej były jednoznacznie chrześcijańskie). Więc ten element nienawiści wcale nie jest „obowiązkowy”. Jeżeli chrześcijanin się przy nim upiera, to znaczy, że z ewangelicznego przekazu nic nie rozumie (albo go po prostu nie zna) i działa ewidentnie wbrew niemu.
Co do trudności z przyjęciem symboliki spożywania Eucharystii, osobiście się zgadzam – też zawsze miałem z tym problem (a co dopiero osoby z innych kultur, czasem z przerażeniem mówiące o tym, że chrześcijanie zjadają swojego Boga). Ale i tutaj odczucia mogą być różne, bo przecież dla mnóstwa ludzi przyjmowanie komunii jest głębokim przeżyciem duchowym i w ogóle nie kojarzą tego ze „zjadaniem”. Czyli dalej to samo – można wysuwać różne hipotezy, mieć różne odczucia, interpretacje i opinie, byle nie przypisywać im waloru obiektywnej i jedynej prawdy. 😉
13785.
Że łatwiej przełknąć to, co się zna i w czym się wyrosło – na pewno tak. Ale jak widać choćby z rozmowy o Abrahamie, również w jednym kręgu kulturowym smaki mogą być bardzo odmienne i to, co jednemu wchodzi gładko, drugiemu staje kością. 😉
Dla mnie zresztą przyjęcie w tej rozmowie przynajmniej częściowo perspektywy chrześcijańskiej i argumentowanie chwilami z tej pozycji było bardzo ciekawym doświadczeniem, bo nie mam za sobą ani wielu lat katechezy, ani zbyt intensywnej praktyki religijnej, a za wierzącego ostatni raz uważałem się tak dawno temu, że to już niemal nieprawda. 😉 Ale wejście czasem w inne buty całkiem nieźle robi i pozwala sobie różne rzeczy uświadomić.
Ale w buty azteckie to może już jednak nie będę wchodził. 😆
Nadzwyczajnie sie udalo. Elena – klientka az sie poplakala, ze dawno oie miala tak wspoanialego obiadu. Dalem jej resztli chlodbika litewskiego na jutro,.
Najlepsza byla Aria Zena czyli Aria Przepiekna – 23 miesiace. Jadla nadzwyczajnie dobrze, az oczy zamykala z przyjemnosci. Po kolacji odspiewala mi Krolowa nocy, zaznaczajac: very bad queen, very bad. Potem pokazalem jej kotke Nore przy fortepianie. Zanosila sie smiechem.
Potem ogladala katalog z Vermeera i powiedziala, ze bardzo chce zobazyc wystawe. Wiec czekamy na Bobiika abu pojsc razem.
.
…………………………….
U mnie tez przyjemne kulinarne popoludnie z przyjaciolmi. Wrocilo lato, wiec plywalismy na zmiane z wygrzewaniem sie w hottub. Na lunch zrobilam krewetki w winnym ostrym sosie z czosnkiem i imbrem i salatka z pomidorow, a potem jako glowne danie Ceasar salad, mizeria, smazona ryba steelhead i pieczonymi mlodymi ziemniakami z rozmarynem. Na deser rabarbrowo-truskawkowy pie, cytrynowy pie, lody czeresniowe z serduszkami czkoladowymi (baskin robbins) oraz brzoskwinie i melon.
Spotkanie bylo z szostka bardzio starych dawno nie widzianych przyjaciol. Bardzo relaksowe, szczere i kochane grono. Wypilismy morze bialego wina. Czerwone zostalo. Na dlugie jesienne wieczory, juz za progiem.
Uczta Królikullusa. 😆
Ja bym chyba musiał pęc, gdybym to wszystko zjadł, no ale ja jestem psem bardzo średniej wielkości. 😉
Mordko, zaczynam być żywotnie zainteresowany prognozami pogody w Londku. Zwłaszcza takimi trochę bardziej długoterminowymi, od środy wzwyż. 😉
Lisku, sorry! Żyję już 65 lat na świecie i nigdy nie słyszałam w mojej religii o dziedziczeniu grzechów.
Owszem teraz pojawili się różni specjaliści od zła, ale za mojego życia nikt oficjalnie w kościele takich rzeczy nie opowiada.
Dobrze, dobrze, niech Królik i Mordka opowiadają o jedzeniu, to mnie jakoś motywuje, bo mnie się nie chce nic szykować dla siebie, ale z ciekawości gotowa jestem wypróbować, to i owo. 🙂
Dzień zbierania bazylii na pesto. W przyszłym roku wymyślę i skonstruuję kombajn do zbioru bazylii. Albo posieję mniej bazylii.
Babilasie, a może, jak pesto zyska uznanie staniesz się bogatym człowiekiem.
Wiem, ze w Warszawie jest organizowany http://www.biobazar.org.pl/
Tam można swoje produkty sprzedawać. Jeszcze tam nie dotarłam, ale ciągle się wybieram.
Siodemeczko, “Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza”, “Krew jego na (nas i) nasze dzieci” to jest dziedziczenie winy.
Bobiku, ulepszanie obrazka dziala tak w judaizmie jak i w chrzescijanstwie. Religia, jako system wartosci, jest tym co w danym momencie ze swoich tekstow bierze, jak rozne idee przetwarza i rozwija, co podkresla, a takze co w nich omija (!), a nie samymi tekstami. Dlatego czesto sie zdarza ze gdy czlowiek z kregu kulturowego chrzescijanskiego czyta ST (czy Talmud), widzi w nich rzeczy ktorych nie widzi Zyd, i nie dlatego ze ich w tekscie nie ma, lecz dlatego ze juz dawno zostaly zupelnie inaczej “rozpracowane” i inaczej sie kojarza. Rezultatem jest to ze czasem gdy chrzescijanin z tekstem w reku zaczyna mowic o judaizmie, Zyd w ogole siebie w tym nie poznaje, szczegolnie gdy mowa o elementach bardziej archaicznych. Czasem to moze byc nawet nieprzyjemne.
To samo dziala w druga strone.
Tak w slowach Boga ST, jak i w slowach Jezusa sa elementy nie pasujace do dzisiejszych przekonan, bo oba teksty zawieraja przekonania panujace w czasach w ktorych byly spisane.
Gdy piszesz “Ale jak widać choćby z rozmowy o Abrahamie, również w jednym kręgu kulturowym smaki mogą być bardzo odmienne i to, co jednemu wchodzi gładko, drugiemu staje kością. “ , odbieram to jako docinek, a nawet powod do obrazy, bo jest w tym twierdzenie ze obraz spetanego na stosie dziecka z mieczem nad glowa Tobie przeszkada bardziej niz mnie. To nieprawda. Postawiona przed obrazem Itzchaka, mysle ze po prostu pamietam bardziej niz Ty ze cala sprawa byla na niby, ze nic sie w koncu nie stalo, i ze m.i. o to wlasnie chodzi by sie nie stalo, i to jest element ktory akcentuje. Postawiony przed obrazem Jezusa, Ty pamietasz bardziej niz ja ze zrobil to z wlasnej woli, a ja bardziej ze jednak sie stalo. Mysle ze Ty wyczuwasz lepiej niz ja puente przekazu chrzescijanskiego (“lepiej” znaczy “zgodniej z ogolnie przyjetym w chrzescijanstwie rozumieniem”), a ja lepiej niz Ty puente przekazu zydowskiego, bo nasze kregi nauczyly nas jak to czytac i na co zwracac glowna uwage. Zauwaz ze w obu wypadkach osoba “z zewnatrz” podkresla bardziej “to co sie widzi”, tz tekst doslowny (Ty widzisz spetane dziecko, ja widze torturowanego mezczyzne), a osoba “z wewnatrz” podkresla przekaz, tz wyuczone znaczenie (ja widze probe i zakaz ofiar, Ty widzisz milosierdzie i akt poswiecenia za innych) 🙂 .
W religii wazne jest znaczenie, a my sprzeczalismy sie o tekst doslowny (spetac dziecko jest gorzej niz mezczyzne ktory na to przystaje! Nie zabic jest lepiej niz zabic! Itd), i dlatego dyskusja byla troche bez sensu 😉
Co jest swietnym powodem by jej zaniechac i zajac sie pesto (szczegolnie z bazylii perskiej) 😀
Ja tez z zazdroscia i podziwem wsluchuje sie w wyklad Liska – lekcje religii przekazujace TAKA wiedze o swietrych ksiegach, to ja bym tez chetnie w swoim czasie pobieral. Tyle, ze nikt ich nie oferowal.
Cieszy mnie, ze ta dyskusja sie odbyla, bo mysle, ze teraz trudno bedzie przynajmniej w tym miejscu beztrosko zaobserwowac, ze Bog ST (w odroznieniu od Boga NT) jest msciwy i okrutny i uwazac, ze stwioerdzenie takie nie podlega wlasciwie dyskusji bo jest tak oczywiste..
Oczywiscie, ze chrzescijanski przekaz zmienial sie i to dosc zasadniczo poprzez stulecia. Sladow tego pelno jest w europejskich kosciolach, nekrofiliach (jak ta pamietna w Pizie), muzeach. Mozna oczywoscie wszystkie historyczne okrucienstwa popelniane w imie chrzescijanskiej milosci i nauczanie okrucienstwa tlumaczyc przejsciowym okresem bledow i wypczen, ale malo z tego wynika. Partia jest bardzo dobra tylko ludzie do niej nie dorosli – zdarzalo mi sie to slyszec w kociectwie, na szczescie nie we wlasnym domu..
A teraz ide sprztac po wczorajszym huraganie w kuchni . Wszystko musi byc wyglancowane na przyjazd Psa w tym tygpdniu.
Ojejojejojej. Przeczytalem o tych gdynskich naparzankach z uzyciem broni klujacej dokrantow Zabrza z meksykanskimi marynarzami.
Nie rozumiem. Nie rozumiem jak po tyllu doktoranckich ekscesach policja nie nauczyla sie pilnowac bezpieczenstwa innych ludzi. Dlaczego przy okazji „waznych” meczy nie otoczyc doktorantow scislym kordonem policyjnym?
Dzień dobry 🙂
Leje, zaspałem, nigdzie się nie mogę dodzwonić, Irek odsypia imprezę i kawy nie ma. Nie wiem, czy nie zrewidować zwyczajowego, porannego „dobry”. 👿
No, chyba że zastępstwo z kawą się zjawi, to mogę sprawę jeszcze przemyśleć. 😉
Lisku,
fajnie, że się włączyłeś 😉 .
Do mnie, jako zwolenniczki najprostszych rozwiązań, najbardziej przemawia interpretacja historii Abrahama i Izaaka, jako przesłanie PB przeciwnika składania ofiar z ludzi. Dramaturgia zdarzenia, plastyczność obrazu ( anioł wstrzymujący ramię Abrahama) musiały zapadać w pamięć współczesnych i przemawiać do wyobraźni, a zatem zwiększały skuteczność przekazu. Zwłaszcza w ówczesnej rzeczywistości, w której ofiary z dzieci były na porządku dziennym. PB jest przeciwnikiem takich ofiar!
Pod tym względem historia ta jest majstersztykiem.
Skutkiem ubocznym jest naturalny krytycyzm postawy Abrahama. Bo przecież, jako człowiek myślący powinien zaoponować – „Panie Boże, jeżeli wypełnię twoją wolę, to twe zamiary wobec mnie spełzną na niczym, chyba że zapewnisz mi jeszcze jednego potomka”. PB powinien przyznać mu rację i skończyłoby się happy endem 🙂 .Tylko wtedy historia by się rozmyła i zamierzonego plastycznego efektu by nie było, bo nie zapadałaby w pamięć. Zatem widzę następny plus dodatni 😉 .
Ale spolegliwość Abrahama( bo przecież nie wiedział, że anioł go powstrzyma w ostatnim momencie) nasuwa następne pytania i pole do różnych innych interpretacji.
Czy PB oczekuje bezwzględnego posłuszeństwa, niezależnie od moralnych wątpliwości? Tak bym interpretowała odczytanie polecenia boskiego przez Abrahama. W trzydniową podróż wybrał się zapobiegliwie z chrustem na ognisko. Kłopotliwe dosyć, ale gwarantuje wykonanie polecenia.
Nie brał pod uwagę tego, że może jednak te trzy dni miały mu z jednej strony przedłużyć katusze, ale z drugiej strony dać czas do namysłu i ewentualnej odmowy.
Może jednak ufał, że jest tylko wystawiony na próbę i PB nie dopuści do ofiary? W takim razie po co ten chrust? Zatem chyba jednak nie o to chodziło. Ale na bazie tej historii są interpretacje, że Bogu należy ufać i wierzyć głęboko, że do złego nie dopuści.
Obydwie wersje – bezwzględnego posłuszeństwa i ufności napotykają na mój opór. Bo zwalniają jednostkę z odpowiedzialności za własne poczynania, lub prowadzą do nadużyć ( casus Hoser- Lemański). A także do przyjmowania z pokorą tego, co niesie los, nawet jeżeli ceną jest własne życie.
Co do powołania Abrahama – gdyby nie padło ” i twoje imię rozsławię” czułabym się lepiej 🙂 . Bo odbieram to właśnie jako kuszenie i apel do Abrahamowej próżności 😉 .
No, ale namotałam, wrzuciłam wszystko do jednego wora.
Gwoli jasności, w moim pojęciu, jeżeli istnieje Bóg, to jeden. Przecież gdyby było ich więcej, to dawno by się wzięli za łby, jak ich wyznawcy 😉 .
Mimo wszystko dalej uważam, że tylko tak opowiedziana historia mogła osiagnąć zamierzony cel – zaprzestanie składania ofiar z ludzi.
Przyznaję, że mój odbiór jest nieco prostacki, bo uniwersalny, nie uwzgledniający różnic interpretacyjnych wynikających z wyznawanej wiary.
Odbiór nie wprost (kulturowy) niektórych zjawisk może prowadzić do pogodzenia się z czymś, czego nigdy nie akceptowalibyśmy używając prostego rozumowania.
Jestem prostaczkiem i takie długie zdanie o poranku wymaga kawy.
Bobiku, espresso czy americana?
Jak to dobrze, że są ludzie, którym chce się chcieć 🙂 .
http://wyborcza.pl/jakurzadzicswiat/1,129508,14410179,Bramkarz_z_Lublina.html
http://wyborcza.pl/1,127462,14457598,Szanowany_przedsiebiorca_sial_postrach_w_mundurze.html
Lisku, najpierw w szczególe: pisząc o tym, że również w jednym kręgu kulturowym motywy mogą być różnie odbierane w ogóle nie miałem na myśli Ciebie (w domyśle: jako „przedstawicielkę innego kręgu”?), tylko np. z jednej strony Jagodę i Siódemeczkę, które w ofierze Izaaka widzą ważny dla siebie przekaz, a z drugiej Zmorę czy Haneczkę, które ten obraz ofiary wyłącznie odrzuca. Bardzo się więc zdziwiłem, że odebrałaś to jako przytyk pod swoim adresem i mogę tylko zapewnić, że w ogóle mi to przez głowę nie przeszło. Myślałem w całkiem innym kierunku – o tym, że trzeba bardzo uważać, mówiąc „jest tak a tak”, bo z innej perspektywy można za oczywistość uważać, że jest zupełnie inaczej. Czyli dość podobnie do tego, co napisałaś w swoim poście.
A teraz w ogóle: już się wczoraj z grubsza przyznałem, a teraz mogę to zrobić jeszcze wyraźniej, że przy okazji tej dyskusji postanowiłem przeprowadzić eksperyment na samym sobie, czyli zająć całkiem inną pozycję niż zwykle i zamiast krytykować chrześcijaństwo, co robiłem nieraz, spróbować spojrzeć na sprawę niejako „od wewnątrz”. Uznałem, że mogę sobie pozwolić, bo o chrześcijański fundamentalizm raczej na serio nikt mnie podejrzewał nie będzie. 😉 Nie ukrywam też, że impulsem do tego była dla mnie myśl „jak czułbym się jako chrześcijanin, gdybym przeczytał takie a takie wypowiedzi Mordki”.
Eksperyment był dla mnie ciekawy i pouczający do momentu, kiedy zobaczyłem, że te „ćwiczenia z debaty” mogą zostać wzięte za rzeczywistą próbę udowodnienia „wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia” 😉 lub na odwrót. Uznałem wtedy, że pora się wycofać i napisać, jak było, co też uczyniłem. Mógłbym wprawdzie teraz poćwiczyć w drugą stronę i zastanawiać się, jak czułbym się wobec takich czy innych wypowiedzi (również moich własnych) jako Żyd, ale po pierwsze tego próboowałem już wiele razy, a po drugie, jak pisałem, nie chcę przekształcać blogu w teleoblog. 😉
I z mojej strony, że znowu odwołam się do nieocenionego profesora Stanisławskiego, to by było na tyle. 🙂
Espresso, Nisiu, espresso. Poszóstne. 🙂
Zapewne masz rację, Nisiu, ale tenże kulturowy odbiór umożliwia w niektórych przypadkach porozumienie mimo różnic 😉 . Taką mam nadzieję.
Jednakże nie zawsze da się go zastosować, zwłaszcza w przypadku aktualnych zdarzeń. Z historycznymi jest nieco łatwiej, bo nas bezpośrednio nie dotyczą.
Bobiku, lejemy, podstawiaj wiaderko!
http://natemat.pl/71861,razem-przeciwko-przemocy-muzulmanie-ochraniaja-modlacych-sie-chrzescijan
i jako przeciwwaga
http://natemat.pl/71883,kradzionym-rowerem-do-matki-bozej-kielczanin-ukradl-jednoslad-by-dogonic-pielgrzymke
Zmoro, bo zrozumieć, znaczy wybaczyć. Niektórych rzeczy nie chce mi się rozumieć.
Dzień dobry 🙂
Wróciłem z targów, bo w lodówce tylko światło
Kurczaki zagrodowe się pieką. Życie domowe wraca do normy.
Jeszcze tylko ogród przejrzeć, a potem można z czystym sumieniem czytać
Jak ten Mordka za każdym razem na mój przyjazd będzie robił Wielkie Sprzątanie, to ja go w końcu zacznę szantażować, że już nigdy do niego nie przyjadę. 👿 Bo mi się strup na sumieniu robi stąd do Acapulco, kiedy myślę o tym, że przeze mnie ktoś sprząta. 🙁
Mordo, ja i tak jestem ślepa komenda. Dla mnie nie warto. 😆
Lepiej donieś, jaka ma być pogoda, żebym wiedział, co spakować.
Wlazłem właśnie na niemiecką stronę pogodową, żeby zobaczyć, co ma do powiedzenia na temat moich perspektyw w Londku, a strona mnie prowokacyjnie, wielkimi literami pyta – Perfekt gepackt? 😆
A tu znowu leje po chwili przerwy. 🙁
Na szczęście espresso Nisi na tyle postawiło mnie na łapy, że jakoś doczłapię w teren, choćby na mokro. 😉
Goronc ma byc do konca miesionca.
Pociesze Cie, Bobik, ze ja sprzatam tylko po wierzchu, a na glebokie wchodzenie w szaf to musze sie specjalnie psychicznie przygptowac.
Lisku, to chyba się nie zrozumiałyśmy.
Te fragmenty, które podajesz nie dotyczą dziedziczenia win wśród chrześcijan, a ja tak zrozumiałam Twój wpis.
Owszem fragment o krwi na głowy nasze, był wykorzystywany przeciwko Żydom na zasadzie ciągle podgrzewanej nienawiści przez wieki.
Ale ten drugi to jest mowa Jezusa przeciwko uczonym w piśmie i faryzeuszom:
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=266
To wg mnie jest właśnie mowa przeciwko przywódcom religijnym jakiejkolwiek religii, bardzo mocny tekst.
Nisiu, dla mnie zrozumienie niekonieczne jest jednoznaczne z wybaczeniem.
Rozumiem motywy działania KK w Polsce, ale z całą pewnością ich nie akceptuję i nie zamierzam wybaczać.
Pisałam onedgdaj, że trzeba mocno trzymać kciuki za ojca Mądela i długo nie czekaliśmy 🙁 .
http://natemat.pl/71939,kolejny-duchowny-z-zakazem-wypowiedzi-ojciec-krzysztof-madel-ma-milczec-w-prasie-na-blogu-na-facebooku
To było wprawdzie do przewidzenia, ale i tak szlag trafia. 👿
Nie mogę teraz wydajniej skomentować, bo muszę już biec w bezinternecie.
Bardzo mocny tekst, Siódemeczko, i jakże na czasie 🙁 .
Wrrrrrrr! 👿 👿 👿 Znowu strzał w stopę. Ile by tych stóp hierarchia polskiego kk nie miała, w końcu wszystkie, co do jednej, sobie przestrzeli. I, poza wszystkim innym, jak można zabronić księdzu odprawiania mszy!
To by było tyle o dobrych i światłych jezuitach, jakże różniących się od reszty kadr pasterskich. Jak ktoś chce nadal tryskać entuzjazmem, proszę bardzo, nie przeszkadza mi. 😈
A tymczasem okazuje się coraz bardziej, że to Meksykanie pobili poczciwych doktorantów, którzy się tylko bronili. Poza tym nadal nie ma przyzwolenia na działalność doktorantów, jak mówił pan minister o noblowskim nazwisku, a pan premier potwierdzał. To tylko taki wyjątek. 😎
Hej! Przytaczam dwa wiaderka kawy, bo pewnie cała już poszła, a bez kawy o losie księdza Mądela to się po prostu nie da. Nigdy nie byłam księdzem, ale zakazywanie księdzu, do tego zakonnikowi odprawiania mszy, to jest chyba okrucieństwo. I żeby jeszcze zrobił coś strasznego, pochwalił in vitro czy eutanazję na przykład, ale on tylko kilka słów prawdy napisał. Po prostu coś mnie trafia! 3:)
A doktoranci tym razem zgrywają dżentelmenów broniących czci niewieściej. Kawy!
Kroliku (1:35), rozmarzylam sie nad Twoim opisem. Czy moglabym dostac przepis na te krewetki w winnym ostrym sosie z czosnkiem i imbirem? Akurat mam w zamrazalniku krewetki i imbir 🙂
Siodemeczko, nadal nie jestem pewna czy sie rozumiemy. Wg tego tekstu z Ewangelii, cytujacego Jezusa, faryzeusz ktory grzeszy, zostaje obarczony wina tak za wlasne grzechy jak i za podobne grzechy swoich przodkow, poczawszy od Kaina, poprzez zabojcow Prorokow i na zabojcach Zachariasza konczac (wyrazenie “krew ich na jego glowie” znaczy “on jest (wspol)winny ich smierci”). Tz jesli sam grzeszy, dziedziczy takze (!) winy przodkow, mimo ze sam ich nie wykonal.
Wg drugiego cytatu, dzieci czlowieka ktory uczestniczyl w zabiciu Jezusa tez sa winne jego smierci – krew Jego na ich glowach, mimo ze nie one uczestniczyly.
Zmoro, w skrocie (by nie robic tu, jak pisze Bobik, teleoblogu 🙂 ), posluszenstwo i ufnosc sa podstawa. Kwintesencja tego jest scena Przymierza przy Gorze Synaj, gdzie lud po odczytaniu przez Mojzesza dekalogu odparl: zrobimy i posluchamy. Mimo ze bylo to juz po wysluchaniu przykazan, z tej kolejnosci czasownikow interpretujacy wywnioskowali ze lud Izraela zadeklarowal bezwarunkowe posluszenstwo i ufnosc wobec Boga (wpierw przyrzekamy ze wykonamy, potem sluchamy co mamy wykonac). Z drugiej strony, dyskutowac, probowac zmienic los i nawet watpic mozna (Abraham w Sdomie, Hiob). Nb., w odroznieniu od chrzescijanstwa, w judaizmie mysl nie jest grzechem, tylko czyn.
Wiem,Lisku, że posłuszeństwo i ufność są podstawą, i stała się pierwszoplanowa. O tej drugiej, wspomnianej przez Ciebie, stronie mało kto myśli, jakoś się nie przebiła do ogółu.
A gdyby się przebiła, skutki wielu tragedii można by ograniczyć, ale to bardzo grząski grunt, chyba nie będę na niego wkraczać. Bo mogę zostać źle zrozumiana.
Mam problem z religią, bo jestem nieposłuszna i niepokorna, zatem z każdej religii wybieram sobie rodzynki, które pasują do mojego widzenia świata.
Z bezwzględnym zaufaniem też mam duży kłopot. I wiem, że sama sobie utrudniam życie 😉 .
Strasznie smutne to z ks. Madelem. Ciekawe czy to ten sam prowincjal jezuitow, ktory poprzednio wprowadzil bardzo podobne ograniczenia wzgledem sw.p. ksiedza Stanislawa Musiala?
„Oni” nie boja sie strzelania sobie w stopy. To nie chodzi o to by Kosciol byl szanowany, lecz o to by nikt mu nie podskaiwal. To dziala jak Cosa Nostra. Ten sam kodeks honorowy.
Nie, nie Zmoro – wcale sobie jakos szczegolnie nie utrudniasz zycia. Po prostu reprezentujesz swiadomosc oswieceniowa, a to przeciez bardzo piekna tradycja (dopiero wtedy przeciez powaznie zabrano sie za eliminowanie tortur na przyklad, no i zaczeto organizowac wspolczesne zachodnie demokracje). 😉
Czytam z wielkim zainteresowaniem cala dyskusje, mimo, ze sama ostatnio moge uczestniczyc troche z doskoku. Oprocz wymiany spojrzen miedzyreligijnych i miedzykulturowych (w duzej mierze, dzieki glosowi Liska – milo Cie tu znowu widziec, Lisku 🙂 ), do ktorych zawsze potrzeba wiele cierpliwosci, i to z obu stron, Bobik na chwile popraktykowal chodzenie w cudzych butach (takie cwiczenia wrecz sie zaleca we wszelkich warsztatach miedzykulturowych i miedzyreligijnych, a ja cichutko dodam, ze dosc podobne zadanie spelnia czesto przeciez literatura).
A swoja droga, to tez pokazuje, ze wszyscy pewnie moglibysmy byc lepiej do takich rozmow przygotowani przez szkole, ktora moglaby udzielac podstawowych informacji, a moze i troche wiecej, na takie wlasnie tematy. Nie zajecia konfesyjne z religii, bo to mozna robic w parafiach i wspolnotach religijnych, a zajecia ze znajomosci innych, zwlaszcza niewiekszosciowych w danym regionie religii.
A jeszcze co do rozmowy o roznych interpretacjach historii Abrahama i Izaaka, to juz dobre pare lat temu wyszla ciekawa ksiazka autorstwa amerykanskiej filozofki, Susan Neiman, pt. Moral Clarity. Neiman jest specjalistka od filozofii oswieceniowej, zwlaszcza Kanta, i bardzo ciekawie dyskutuje m.in. watek posluszenstwa i nieposluszenstwa, opierajac sie na wielu roznych, teologicznych i swiecko-filozoficznych interpretacjach wlasnie historii Abrahama i Izaaka, pokazujac przy tym spora wrazliwosc na tradycyjne intepretacje religijne (ktore zna, wykladala zreszta rowniez w Tel Awiwie), acz nie przyjmujac ich za ostatnie slowo – moze dlatego, ze jej sympatie, przy calym zrozumieniu dla interpretacji teologicznych, sa jednak w koncu po stronie filozofii.
Tymczasem ks. Madel ma byc posluszny zakazowi. Bardzo smutne, i kolejna strata dla wszystkich.
I jeszcze nim wyjde z domu – spoznione zyczenia urodzinowe dla Irka! 🙂 U mnie tez wlasnie sie odbyl weekend urodzinowy, bo i ja sie posrod zwierzyny astrologicznej zaliczam sie do Lwow, ale juz niestety nie zdaze opisac urokow stolu, bo musze zaraz wychodzic. Dosc, ze bylo bardzo przyjemnie, i z mnostwem salatek z ogrodu i pobliskiej farmy. Niech zyja pomidory! 🙂
http://szeptynachorze.natemat.pl/71981,milczacy-krzysztof