Bohater pozytywny

śr., 17 lipca 2013, 03:36

Bobik nie po raz pierwszy poszukiwał pomysłu na swoją przyszłość. Wprawdzie nie miał ochoty dorastać, ale już zdążył się nauczyć, jak często rzeczywistość staje w poprzek najszczerszym nawet chęciom i niechęciom.
– Może bym został Bohaterem Pozytywnym? – rzucił niby to w przestrzeń, ale pilnie nadstawiając uszu, czy sąsiadka zainteresuje się tą myślą.
Labradorka kłapnęła niedbale na przelatującego motyla, przewróciła ślepiami i odezwała się nawet jak na nią wyjątkowo sceptycznym tonem.
– Spróbować możesz, chociaż wielkiego powodzenia temu projektowi nie wróżę. Tylko musisz się od razu zastanowić, dla kogo chcesz być pozytywny.
– Jak to dla kogo? – zdziwił się szczeniak. – Myślałem, że bohaterskość pozytywna to pozytywna i już. Powszechne uwielbienie, miejsce w dziełach literackich, a jakby jeszcze kiedyś, po latach, pomniczek jakiś…
– Może dawniej tak było, ale już na pewno nie jest- westchnęła Labradorka. – Teraz jak jesteś pozytywny dla tych, to natychmiast, z natury rzeczy, negatywny dla tamtych. Pomniczek owszem, może jedni ci postawią, ale drudzy zaraz obalą. W dziełach literackich jedni ubóstwią, ale drudzy oplują. I kłody pod łapy będą rzucać. I za każdy skrawek niedoskonałości cię chwycą, żeby nią triumfalnie wywijać. Bohaterstwo pozytywne to wcale nie jest taka świetna fucha, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
– Kurczę, a ja tak lubię być niedoskonały – zmartwił się Bobik. – Ale tak całkiem jeszcze tego pomysłu z pozytywnym bohaterstwem do lamusa nie odłożę. W końcu, jak twierdził nasz psi wieszcz Jan Wilkołaz, nawet z kłód rzucanych pod łapy można zbudować sobie budę.