Atmosfera bez smyczy
– Coś się z ludźmi porobiło – zauważył Bobik, z zakłopotaniem drapiąc się w ucho. – Takie rzeczy mówią, a nawet krzyczą, że pies ma ochotę w najciemniejszej budzie się schować.
– Wszyscy ludzie tak? – zapytała ze zwyczajową pedanterią Labradorka.
– Nooo… nie wszyscy – przyznał z wrodzoną prawdomównością Bobik. – Ale za to coraz częściej. I coraz głośniej.
– To pewnie atmosfera społeczna urwała im się ze smyczy i nie mogą sobie z nią poradzić – postawiła diagnozę Labradorka, która na ludziach znała się lepiej od Bobika, nie mówiąc już o tym, że znacznie dłużej.
– Atmosfera społeczna? A co to takiego? – zainteresował się szczeniak.
– Ba, żeby to tak łatwo było wyjaśnić. To trochę jak z powietrzem. Nie da się go zobaczyć ani dotknąć, ale ono i tak jest.
– Myślałem, że rozsądniej i bezpieczniej jest wierzyć tylko w to, czego dotknąć się da – zaniepokoił się Bobik, wietrząc konieczność żmudnych przemeblowań w przekonaniach.
– Z niektórymi rzeczami jest inaczej – zapewniła Sąsiadka. – Zaczyna się w nie wierzyć dopiero wtedy, kiedy one dotkną nas. Tylko że wtedy zwykle jest już za późno. To też jak z powietrzem. Na początku mało kto się przejmuje jego zanieczyszczeniem, a tym, co się przejmują, wymyśla się od nawiedzonych. Kiedy już prawie wszędzie wisi brunatny smog i oddychać trudno, zaczyna się płacz i zgrzytanie zębów, ale tego smogu już tak łatwo odkręcić się nie da. Trzeba czasu i wysiłku.
– A nie dałoby się – wpadł jej w słowo Bobik, jak zawsze odwołując się do swego naiwnego optymizmu – jakiejś ekologii wykombinować? Też społecznej. Żeby tej atmosferze nie pozwalała biegać tak całkiem samopas i się zanieczyszczać bez przeszkód.
– Teoretycznie by się dało – westchnęła Labradorka, nie bardzo ulegając szczenięcemu optymizmowi. – Ale do tego najpierw trzeba uwierzyć, że atmosfera spuszczona ze smyczy gryzie wszystkich, nawet swoich. A ilu masz ludzi skłonnych uwierzyć, że może ich pogryźć coś, czego nie da się dotknąć?

Przekładam tutaj linkę, wrzuconą przez Panią Kierowniczkę pod poprzednim wpisem, bo nie tylko pasuje do tematu, ale i metaforykę ma taką, jakbyśmy się z autorem umówili. 😉 Choć mogę przysiąc na Kość Św. Bernardyna, że to czysty zbieg okoliczności. 😎
http://wyborcza.pl/jakurzadzicswiat/1,129508,13487268,Panstwo_rottweiler.html
Oj, po takich tekstach niełatwo będzie rozpromienić Agę 🙁
Nieupilnowana atmosfera spoleczna podobno w stosunkowo krotkim czasie dziczeje, a zdziczala latwo zapada na wscieklizne. Sporo na ten temnat napisano literatury przedmiotu, ale widocznie trzeba samemu od tego ucierpiec, aby sie zaczelo doceniac dobrodziejstwa smyczy trzymajacej atmosfere na uwiezi.
Co zrobić, Haneczko, świat nie zmieni się nagle w park rozrywki dlatego, że akurat mnie akurat spadł poziom promienności. 😉 Nie tylko świat, ale nawet Grodzisk Mazowiecki się nie zmieni. http://www.pb.pl/2987734,87832,niemieckie-ofiary-disneylandu-pod-grodziskiem Z drugiej strony, problemy w skali makro ułatwiają patrzenie z większym dystansem na swoje własne ponurektory.
Moglibyśmy spróbować działania paradoksalnego. 😎 Doponurzyć tak, żeby doszło do ściany. Tak, żeby potem mogło już być tylko lepiej. 😉
Ryzykowna kuracja. 😆
i pod nowym wpisem, nieustajaco herbata 🙂 😀 😆
Ponure spory z ponurym Dyziem,
ponury kundel po łydkach gryzie,
ponuro krzyczy ktoś “kaśta wlazł!”,
ponury walczyk, raz dwa trzy, raz… 🙁
Ponure pary ponuro krążą,
ponure myśli dręczą i drążą,
ponuro biegnie ponury czas,
ponury walczyk, raz dwa trzy, raz… 🙁
Lecz gdy ponurość dojdzie do ściany,
może walc zdejmie ponure glany,
z pleców odrzuci ponury głaz
i bryknie sobie – raz dwa trzy, raz… 😉
I cały pogrzeb na nic 😆
Ad zmora 3 marzec 13, 08:33
Bardzo Ci dziękuję za tak obszerną odpowiedź i ukazanie wielu nieznanych mi aspektów dwujęzyczności. Bardzo to ciekawe dla mnie – takie zaglądanie do innego świata, o którym bardzo mało (lub prawie wcale) się wie. Rozmyślam sobie o tym co napisałaś o samodyscyplinie.
Z tą wścieklizną atmosfery głupia sprawa jest, bo na żadną szczepionkę nie można liczyć. Nawet te uważane za niezwykle skuteczne, często w praktyce nie działają. Profilaktyka smyczowa najlepiej się sprawdza, ale co z tego, kiedy ludzie zaraz zaczynają mieć pretensje do smyczy. Że czerwona że zielona, że jakaś lewa, że dławi i to w dodatku nie tych, co trzeba…
Z punktu widzenia psa można dojść do wniosku, że ludzie po prostu lubią kiedy jest gryzione, ot co. 🙄
A propos „lewa”. Co mnie zdumiewa ostatnio coraz bardziej, to skuteczność pewnego zabiegu ze strony prawicy oraz narodowców: wprowadzenie do obiegu dyskursu publicznego pojęcia „skrajnego lewactwa”. Nawet mowa jest czasem o „lewackich bojówkach”. Tymi nazwami określana jest nieszczęsna Krytyka Polityczna, która ani nie jest potęgą, ani żadną skrajną formacją, po prostu próbuje wprowadzić inny język i inny sposób myślenia na naszą zdominowaną przez prawicowe wypowiedzi scenę. Nie ma w Polsce czegoś takiego jak lewaki, lewactwo. Są raczkujący lewicowcy, nawet nie ma prawdziwej lewicy. Natomiast ci, co krzyczą o lewactwie, krzyczą tak głośno, że być może już większość uwierzyła, że coś takiego istnieje. Tym bardziej w nieistniejące bojówki. Wszystko to, żeby zagłuszyć, że prawdziwa skrajność i prawdziwe bojówki są po tej drugiej stronie.
Dwu- czy wielojęzyczność dla sporej części ludzkości jest stanem naturalnym, czego jednojęzyczni często w ogóle nie biorą pod uwagę. Znajomi Afrykanie zwykle mówią przynajmniej jednym językiem plemiennym, domowym (albo i dwoma, np. jeśli rodzice bądź dziadkowie byli z różnych plemion), jednym urzędowym (albo i dwoma, np. w Kamerunie), a ponadto jakimś rodzajem „lingua latina” na danym terytorium (np. arabskim albo suahili) i nikomu z nich nie wpada do głowy, że mógłby to być jakikolwiek problem. Bo też w rzeczy samej nie jest, póki ktoś go nie zacznie robić.
ponownie z herbata 🙂
No tak, Pani Kierowniczko, to jest problem pozornej równowagi, znany zresztą nie tylko w Polsce. Tyle że u nas on nabiera chwilami wymiarów paradoksalnych (coś dziś mam z tą paradoksalnością 😉 ), właśnie przez tę słabość rzeczywistej lewicy, dzięki której nawet dość przechylone w prawo centrum da się nazwać lewicą. No a jak nieco na prawo od centrum mieści się lewica, to chyba oczywiste, że centrum jest siedliskiem skrajnego lewactwa… 🙄
i oczywiscie i niestety na Pani Kierowniczka racje, „prawa strona” skutecznie wprowadza slownictwo i Są raczkujący lewicowcy, nawet nie ma prawdziwej lewicy
🙁 🙁 🙁
lajza 🙂
herbata
wiersz
Czytelnicy – Stanisław Grochowiak
Niedojedzeni Niedośpieni Niedokochani
Mają zazwyczaj czerwone nosy i dłonie
I wpadają w stronice jak ćmy
I wymachują wielkimi głowami
Zapadli w studnię czasu w korytarze
Elsynoru Katakumb Pałacu hrabiego Rogera
Błądzą i mówią do Hioba „ty”
I jeżdżą samotrzeć na tłustych ogierach
Z Antygoną nad zwłokami z Odysem na masztach
Z Dawidem Copperfieldem nad nędzą i śledziem
Ooo umierają z Werterem i szaleją z Villonem
A życie im umyka ucieka z bibliotecznej ciszy
I tylko wszechświat dymi molami molami
Niedojedzeni Niedośpieni Niedokochani
Jeźdźcy bez głowy w galopadzie myszy
slonce swieci brykam w Tereny 🙂 😀
Kim jestem?
Jestem Polakiem.
Kim jestem?
Z szeroko otwartymi oczy czytam, że jestem:
– homofobem
– antysemitą
– nacjonalistą
– prawicowym bojówkarzem
Jednym słowem – jestem Wyklęty!
Dopiero zobaczyłam, co się dzieje pod wpisem „Blog Pana B.”. Litości, czy klakier nie może założyć własnego blogu ❓
Klakier z logiką na bakier. Zdania „wśród Polaków są…” i „wszyscy Polacy są…” pod względem logicznym różnią się zasadniczo. Polecam wieczorek zapoznawczy z kwantyfikatorami. 😉
A tak na serio, podmiana kwantyfikatorów też jest bardzo częstym sposobem manipulacji. Nawet nie zawsze świadomej i celowej, ale co z tego, skoro jej owoce tak czy owak są niestrawne, a wszakże „po owocach… itd.”. 🙄
Rysiu-lewaku, a jak Ty się tak skrajnie przechylasz w lewo, to herbata Ci się nie wy-lewa? 😆
Monika Płatek o Wałęsie: „Jest mi cholernie wstyd, jestem okropnie zażenowana i tak bardzo mi przykro i jednak mam dość. Jaki sens ma przypominać, że słowa byłego Prezydenta, pokojowego Noblisty Lecha Wałęsy uderzają w etos nagrody, którą odebrał i w Konstytucję o którą walczył. Nie mnie też przypominać Prezydentowi, że demokracja to prawa większości z poszanowaniem praw mniejszości i trzymaniem się w ryzach Konstytucji. Prezydent Wałęsa powinien to wiedzieć i rozumieć.
Może więc – w miejsce tamtej żółtej – czas zacząć nosić tęczową gwiazdę?!
Chcesz Panie Prezydencie liczyć nas na procenty!? To proszę bardzo – jest nas wiele – i są to wszyscy Ci, którzy mają dość dzielenia ludzi ze względu na ich orientację seksualną! Mam tego dość, bo to wredne, nieprzyzwoite, niekulturalne i pozbawione wrażliwości.
I groźne… bo ani się Prezydent Wałęsa nie spostrzeże jak znajdzie się w tej lub innej mniejszości i zachęceni przez Niego mocniejsi wyrzucą go za mur, bo są w większości.
I wtedy będę musiała razem z tymi, których wypycha – stanąć w jego obronie, i stanę/staniemy, ale ten czas już teraz moglibyśmy wykorzystać po to, by łączyć, a nie wciąż by cholera judzić i dzielić.
Nigdy nie rozumiałam jak mogło dojść przed wojną do getta ławkowego? A teraz i ksiądz profesor i noblista prezydent chcą mi wciskać lekcję poglądową. Dziękuję! Nie życzę sobie Panowie, ani takich tekstów, ani takich lekcji. Wstyd, naprawdę wstyd”
A artykuł o podejściu młodych smutny. I jakże prawdziwy. 🙁
Bobku, Ryś ma w-prawę 😉
Tak jak Wałęsa mówi wielu ludzi, spotykam się z tym częściej niżbym chciała.
Bobiku, przepraszam 😳 Nieuważnie Cię skróciłam 😳
http://tomaszlis.natemat.pl/52759,polska-pisana-kijem-baseballowym
Jeszcze jeden głos w dyskusji.
Melduję sie radośnie w charakterze Teściowej. 🙂
Bry!
Dostałam świadectwo specjalizacji Wspaniała Mama i promocję na wyższą specjalność Wspaniała Teściowa. 😀
mt7, gratuluję awansu 😉
Nic a nic nie jestem zaskoczona 😀 Gratulacje, Siódemeczko 😀
Zasadniczo zgadzam się z Moniką Płatek i pod jej słowami mogę się podpisać, z jedną wątpliwością. Wcale nie jestem pewien, czy Pan Prezydent walczył o „taką” Polskę, „taką” wolność, „taką” konstytucję, etc. W czasach „S” na pytanie Polska, ale jaka? była tylko jedna odpowiedź – niekomunistyczna. Jak się okazało, odpowiedź bardzo nieprecyzyjna i niewystarczająca, bo pod słowem „niekomunistyczna” każdy co innego rozumiał. Dopiero znacznie później zaczęło się wyjaśniać, co.
Walka o tę część „ale jaka” nie skończyła się w 89. Wciąż jeszcze trwa, a ostatnio chyba nawet się nasiliła. I teraz, kiedy nie wystarczy słowem demokracja posługiwać się jak wytrychem, tylko trzeba pokazać klucz do konkretnych drzwi, czyli opowiedzieć się za jakimiś praktycznymi rozstrzygnięciami lub przeciwko nim, dopiero widać nie tylko z kim, ale o co tak naprawdę bili się dawni bohaterowie.
Lechu skakał przez płot, żeby Polska była konserwatywna i katolicka. Odkąd sobie to uświadomiłem, nie jest mi z nim po drodze, bo to nie moja bajka. Ale muszę uczciwie przyznać, że Lechu nigdy nie twierdził, jakoby skakał w imię ateizmu albo liberalizmu obyczajowego. 😉 Więc te jego obrzydliwe wypowiedzi nie są objawem jakiejś nagłej wolty czy „zwariowania”. One pasują do tego, co Pan Prezydent (i nie tylko on) reprezentował już od dawna. Chyba dla jasności warto otwarcie to powiedzieć.
Ad Bobik
Wieczorek zapoznawczy… hehehe HehE!
Ten wstrętny nielogiczny klakipulator … pod…tentego kwantyfikatory.
Ale z poważnego zaułka – to co ja mam odpowiedzieć na pytanie: – Kto ty jesteś?
Tylko niech mnie Pies nie instruuje, że jestem ludziem.
Siódemeczka odponurzyła z wielką skutecznością. 😀
Gratulacje, hiphiphurry, podrzucanie do sufitu (miękko wyściełanego), donóżekpadanie i w ogóle wszystko, co się należy Wspaniałej Mamie i Teściowej. 😆
A dla Młodej Pary na tzw. nową drogę życia sto serdecznych, zachęcających i pełnych nadziei merdnięć. 😀
A dlaczego niby ja bym miał za kogoś odwalać robotę i mu mówić, kim jest? 😯
Ni ma letko, niech się każdy sam męczy. 😈
A co to za niespołeczna postawa Pani Pedagog?
Mt7, 😀 😀 😀
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,13495998,Jaroslaw_Walesa___Slowa_mojego_ojca_sa_zle_i_szkodliwe_.html#BoxSlotII3img
no cóż – nawet na własnym ojcu można pojechać, aby zajechać dalej.
Dzięki serdeczne za wszelkie wyrazy i życzenia. 🙂
Piękna z nich para pod każdym względem i mam nadzieję, że tak zostanie.
Siodemeczko, jestem bardzo szczesliwa, ze zostalas Tesciowa! Wyslalam Ci karteczke mailem. 🙂
Wypowiedz posla Walesy bardzo mi sie podoba, choc zawsze sie zzymam gdy mojemu pokoleniu przypisuje sie poglady z gruntu mi obce. Nawet jesli kiedys moglismy podzielac jakies watpliwosci co do aktywnego zycia spolecznego mniejszosci seksualnych, to mielismy juz dosc czasu i zyciowego doswiadczenia aby rozne rzeczy przewartsciowac i przemyslec na nowo. I zmadrzec na stare lata. Hope so.
Po okresie burzy i naporu w mlodosci Walesa Junior wyszedl chyba na rowna droge i jest juz zupelnie innym czlowiekem niz Ojciec. Fajnie, ze jest w Sejmie.
Klakier, Ty masz jakies osobliwe wyobrazenia o rodzinnej lojalnosci.
Z pewnoscia mlody Walesa nie domagal sie wywiadu na temat wypowiedzi Ojca. Ale skoro zostal zaczepiony w tej sptawie odpwoiedzial rozumnie i do rzeczy. I z godnoscia.
Jesli tego nie dostrzegasz, to jest to smutne, ale nie wszyscy najwyrazniej madrzeja z wiekiem, jak optymistycznie napisalam powyzej.
A po cóż takie złośliwe interpretacje wypowiedzi Jarosława W.? Ja się z własnym ojcem nie zgadzałem dość często i też tego nie ukrywałem. Bo byłbym baaardzo niezadowolony, gdyby z niektórymi poglądami mojego ojca ktoś chciał mnie identyfikować.
Jedno się zgadza: w rozumieniu demokracji i współczesnego świata młody Wałęsa rzeczywiście zaszedł dalej od ojca. 😈
A teraz, Klakierze, znowu szukasz zwady. Nie bardzo wiadomo dlaczego, w imie czego i cui bono.
Naprawde zaluje, ze nie miales babci, ktora by Cie nauczyla kiedy i co mowic. Ale jest bardzo dobra ksiazka o inteligencji socjalnej. Tam te rzecz sa szczegolowo wyjasniane.
Ad Helena i Bobik
Ależ Heleno nie szukam zwady… ja mam taki sposób formułowania przeciwnych argumentów do zdania większości.
A Babcię miałem – przed rewolucją w Rosji była nauczycielką u Potockich na Ukrainie. Zresztą Dziadek też.
Maria Małgorzata z książąt Radziwiłłów hrabina Potocka mieszkająca w PRLu w Krakowie (tu ukłon ku Bobikowi) nawet zauważa go w swych wspomnieniach wydanych przed wielu laty w Londynie, a od jakiegoś czasu dostępnych i na rynku krajowym.
No to i ja sobie pojechałem na garbie przodków.
Co do wypowiedzi panów W. – jeden gada, co mu ślina na język przyniesie (ale z tym chytrym chłopskim sprytem), aby ten drugi w opozycji do własnego ojca mógł zgrywać swój kapitał polityczny.
A i jeszcze jedno Heleno – odnośnie „wałęsizmu”. Mam takie wrażenie, że mimo upływu lat i tego co się zadziało, jesteś „wałęsistką”, albo nieutuloną w żalu po… Bobik to trzeźwo czterema łapami i ogonem po tej ziemi stąpa.
no to taka opowieść – mam wuja (światowej sławy uczony, jak mawia zawistna rodzina) profesora.
Kiedy jego zona została profesorem, to „tokował” – wiesz Basia dostała nominację z rąk prezydenta W. – jak to się wtedy nazywało „belwederską”.
– No niesamowite Wujku – mówią, że pan W. powinien zostać ministrem oświaty.
Wuj dostał zębościsku.
Jesli nie szukasz zwady, Klakierze, to cos jest niezdrowego z Twoim sposobem formulowania odmiennego zdania.
Bardzo Ci polecam te ksiazke, ktora wyjasnia jak zostac dusza towarzystwa i sprawic by inni chcieli z Toba rozmawiac:
http://onepress.pl/ksiazki/inteligencja-spoleczna-nowa-nauka-sukcesu-karl-albrecht,intspo.htm
A to ciekawoska: Papiez BXVI narazil sie kard. Dziwiszowi:
http://www.rp.pl/artykul/979677,986369-Benedykt-XVI-nie-chcial-szybszej-kanonizacji-Jana-Pawla-II.html
Sam sklonny jestem sadzic, ze nie chodzilo o procedury, tylko o nie wywolywanie przy okazji abdykacji kolejnych krytycznych podsumowan dwu ostatnich pontyfikatow.
Ad Helena 3 marzec 13, 15:43
Dzięki za wskazanie tej książki.
Ale… co do bycia „duszą towarzystwa”… nie, nie Heleno nie mam takich predyspozycji… Bobik to dla mnie wzorzec „duszy towarzystwa” (dlatego też od roku tu się podczepiam pod różne wątki – taki wolnościowy internetowy stolik kawiarniany)
A ja to siedzę najczęściej pod piecem… i coś tam sobie mruknę.
Hmmm – krytyczne podsumowania.
Ale chyba nie powinienem już tu więcej pisać.
W pewien sposób Pani Szwarcman ma rację, ale tylko w pewien sposób.
Siódemeczko gratuluję promocji 🙂 . I przekaż proszę Młodym najlepsze życzenia szczęśliwości wszelakiej.
EmTeSiódemeczko, i ja gratuluję – pięknie! 😀
Kolejna bojowka faszoli. Teraz w Szczecinie przed kongresem Ruchu Palikota.
W Ostrołęce dwieście metrów od mojego domu w budynku byłego więzienia powstanie Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Inicjatorem i pomysłodawcą jest poseł Czartoryski.
Jeden z młodych pisowców napisał:
„Bez wątpienia budynek przy ulicy Traugutta, stanie się patriotycznym eldorado nie tylko dla mieszkańców naszego miasta ale także dla wszystkich rodaków, którym nie obce są tradycje narodowe… ”
Czy po słowach o patriotycznym eldorado mam się zacząć bać?
Ciarki po plecach już mi przeszły.
Czy ci ludzie w ogóle wiedzą, co oznacza słowo eldorado i skąd się wzięło? 😯
Fajnie jest miec patriotyczne Eldorado. 😈
Mozesz sie zaczac natychmiast bac, Marku.
Nie lękajcie się!
Helena 14:58
Mam niestety jednak wrażenie, że zgromadzeni w Koszyczku przedstawiciele „starszego” pokolenia to jednak wyjątki. Zdecydowana większość ludzi w wieku byłego prezydenta ma poglądy podobne do niego, tylko nie dostaje we władanie wypowiedzi telewizyjnych, więc złorzeczą rodzinie, albo w samotności w domu.
Z drugiej strony często spotykam się z relacjami homoseksualistów, że ich coming out spotkał się z lepszą reakcji dziadka lub babci niż rodziców.
Co do Klakiera – wypowiem się raz na jego temat. Polecam niektórym osobom po prostu brak reakcji na jego co bardziej prowokacyjne teksty i reagowanie tylko na wypowiedzi stonowane i kulturalne. Bo nasza reakcja oburzenia na prowokację to właśnie to, o co prowokatorowi chodziło. I to wszystko. Zgadzam się z PK – nie karmmy trolla.
A jeśli chodzi o prawicowców i ich zdolności językowe, od dawna mam wrażenie, że oni do języka swojej ukochanej ojczyzny nie przywiązują wielkiej wagi… 🙄
Alienorku – pięknie napisałaś o klakierze.
Żyjmy tak, jakby Bóg nie istniał. … Jesteśmy poza dobrem i złem…
Właśnie to znalazłem na jutubku – ciekawe, że już pewnie nikt dziś nie pamięta, co ten człowiek mówił.
http://www.youtube.com/watch?v=-3PJ2SRZ8I0
i ponownie herbata 🙂
z internetu o „Pamiec to twarda skala”
http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,551487http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,551487
No wiec ja naprawde nie mysle, ze stosunek do homoseksualizmu czy tez jakiekolwiek inne „wartosci konserwatywne” to jest kwestia pokoleniowa. Z cala pewnoscia jednak – srodowiskowa.
Bo nikt, ale to nikt z moich znajomych, bez wzgledu na wyksztalcenie, nie powiedzialby, ze trzeba jakas mniejszosc sadzac w ostatniej lawce, a najlepiej poza murem parlamentu.
Natomiast w pracy mialam mlodszych ( a nawet znacznie mlodszych) kolegow, ktorzy potrafili odebrac mi jezyk w gebie swoja nietoleramncja i zasciankowoscia.
Na szczescie przed mikrofonem niktby im nie zezwolil na dawanie upustu swoim uprzedzeniom i fobiom. Jakichs standardow u nas pilnowano.
oraz ciekawostka:
Autentyczne Ogloszenia Parafialne
http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/555687_10151044447597270_182556256_n.jpg
podobno autentyczne 😆 😆 😆
Rysiu, nie wierzę 😯 😆
Pani Kierowniczko, ale ubaw przedni 😆
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego w Rosji sowieckiej zamieniano cerkwie na muzea ateizmu – chyba teraz to rozumiem.
Rysiu, you made my day 😆
Wszystko mi jedno, czy to całkiem autentyczne. Se non è vero, è molto ben trovato. 😀
Hehehe Bobiku – bawi Cię rola pracownika urzędu na Mysiej w Wwie?
Bobiku, w wielu grupach Indian brazylijskich parujęzyczność jest normą, innym językiem rozmawia się z kobietami, innym wśród mężczyzn, dla przykładu.
Co do wrabiania Cię w rolę mecenasa Kraykowskiego, myślę, że nie będziesz miał wyboru i będziesz musiał zadbać o godny pochówek. Jak dla mnie, to może być już dzisiaj.
No to może choć trochę przyzwoitości carskiej cenzury – >tu była wypowiedź klakiera, która została ocenzurowana przeze mnie – Bobik<.
A nie jak na filmie "Człowiek z marmuru" – kto? Ależ przecież nie było. Odpocznijcie towarzyszu Birkut – jesteście zmęczeni.
A to chyba też rozgrywało się w Krakowie.
andsolu, właśnie podobną supozycję wysłałam mailem…
Mt7, Tobie też najlepsze życzenia na nowej drodze, nie tylko młodym 🙂
Rysiu, 😆
mt7, to taka beatyfikacja przed kanonizacją na Babcię? Ale nie będzie trzeba czekać długie lata? Miłego spodziewania się 🙂
…i powstrzymania się od poganiania 😉
Oraz innych zachowań sprzecznych ze stereotypem. 😉
Czyżby ominęły mnie jakieś suche dowcipy, wycięte przez Bobika? Chyba nie żałuję 😛
Starając się nie stawiać towarzystwu zbyt wielkich wyzwań intelektualnych, dorzucę jeszcze jeden bezprzykładny atak
http://bi.gazeta.pl/im/41/36/cd/z13448769Q,Bareizmy-wiecznie-zywe-.jpg
oraz przyczynek do dzieła „Kot a ortografia polska”
http://bi.gazeta.pl/im/3c/36/cd/z13448764Q.jpg
i wreszcie mistrzowskie haiku, zepsute przez wandala-grafomana
http://bi.gazeta.pl/im/47/36/cd/z13448775Q.jpg
Kiedyś na KUL-u w podobnym miejscu zobaczyłam:
POZOSTAW PO SOBIE
TO MIEJSCE
W STANIE CZYSTYM
Ale to tylko trzy linijki 😉
Spienione fale genialne są. W takim momencie mieć taki refleks!
Fakt, mistrzostwo jest niedościgłe. 😆 Chyba zawieszę klawiaturę na kołku.
A co Pani Kierowniczka robiła w męskiej ubikacji? 😈
WW, dama potrafi się znaleźć w każdym miejscu. 😎
Znaleźć czy odnaleźć 🙄
WW, dlaczego w męskiej? 😯
Ubikacja to ubikacja.
Pani Kierowniczka przecież stale zwiedza jakieś egzotyczne miejca. 😆
A bo użyłem wykładni gramatycznej zamiast systemowej. 😳
Co ja takiego napisałem, że wszyscy sobie poszli? 😯
To nie były brzydkie słowa. Tylko tak wyglądają.
Ja tam nie wiem, co to były za słowa, ale mię od nich porwało, o kanapę prasło i na całe 2 godziny usło. 😯
Jedno z dwóch – albo Wódz miał w rodzinie czarownika, albo jakieś sakramencko silne kadzidełko. 😈
Sakramencko silne. Mnie usło dobrych kilka godzin przedtem, zanim się Wódz odezwał. 😯 Tak że, Wodzu, do spowiedzi furtkowej marsz. 😉 A ja wracam w sen. Niezły był.
To Wodz ma czarownikow w rodzinie?
Tak całkiem bez stosunków się Wodzem nie zostaje. 😎
Czarowników to nie mam. To te słowa, one rzeczywiście mogą zmóc, 30 lat minęło jak się okadzałem, a jeszcze mnie czasem otrząsa. 🙂
Niby bez stosunków zasadniczo nie, ale były takie przypadki, że ktoś tam wytruł stryjców i już był Wodzem.
Teraz nie wiem, czy wzorem Agi wrócić w sen, czy pójść w otrząsanie się. Jak to przez całe 30 lat tak trzeba… 🙄
Wytrucie to też kwestia stosunków, Wodzu. Oznacza, że ma się do stryjców stosunek kategorycznie przerywany. 😎
Nie, to zaraz przejdzie, mnie otrząsa, bo musiałem przeczytać bardzo dużo takich Słów i mam nieodwracalne zmiany. 😎
A ze snem to nie jest takie całkiem głupie. Dobranoc. 🙂
Certo. Boa noite.
ogromne pomaranczowe SLONCE 🙂
dobre poniedzialkowe Dzien Dobry 😀
wiadomo
herbata
🙂 🙂
brykam
szeleszcze
brykam fikam
Dzień dobry z Białegostoku. 🙂
Siódemeczce i Siódemeczkowym Dzieciom – Najlepszego!!!!
Cały dzisiejszy dzień spędzę nad Narwią, w pięknym miejscu.
Wszystkim miłego, słonecznego dnia życzę. 🙂
Na zewnątrz piękne słońce. Obudziło mnie o jakieś 40 minut za późno. Płatki i kawa na szybko. 😉
Dzień dobry 🙂
herbata
poprosze o filizanke, Irku 🙂
nieustajaco herbata 🙂 🙂
Nie szydzę z ludzkich tragedii, ani nie próbuję grać trupem dziecka – jak to robi ten ulizany dupek Hofman.
za ulizany dupek 🙂 sto i wiecej
cytat z tu:
http://wojciechlazarowicz.natemat.pl/52833,polandia-kraina-bylejaka
ciekawe
http://natemat.pl/52039,religia-smolenska-moze-zniszczyc-jaroslawa-kaczynskiego-jesli-zdobedzie-wladze-moze-zostac-wyklety-wywiad
pstryk
brykam w SLONCE 🙂 😀
bryku fiku
Dzień dobry 🙂
Nareszcie i ja się na słońce załapałem. A z nim zaraz herbata podwójnie smakuje. 😀
Czytałem do śniadania ten oto artykuł:
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1535539,1,malzenstwo-wychodzi-z-mody.read
i jeszcze raz myślałem o tym, jak strasznie anachroniczny i daleki od życia jest kształt naszego sejmowego (i po części społecznego) dyskursu o małżeństwie i rodzinie. Bo życiowa praktyka kwestię „naturalnego i uświęconego związku kobiety i mężczyzny”, w dodatku dożywotniego, już od dawna załatwiła odmownie i na spieranie się o to powinno być po prostu szkoda czasu. Jest do rozwiązania wystarczająco dużo problemów wynikających z tego, że praktyczna definicja rodziny już się zmieniła, czy sobie teoretycy tego życzą, czy nie. Przez próby zaczarowania rzeczywistości te problemy zacznie się rozwiązywać dopiero z ręką w nocniku, zamiast być mądrym przed szkodą. A szkoda.
Trafiłem w Spieglu na notkę o wypowiedzi Pana Prezydenta i zaciekawiło mnie, co też na ten temat sądzi przypadkowe niemieckie społeczeństwo. Wszystkich komentarzy było za dużo, żeby się przez nie przedrzeć, ale uczciwie przejrzałem pierwszą setkę. W niej raptem dwa posty były popierające Wałęsę i homofobiczne (ale bez wyzwisk). Ponadto dwa w duchu „racji nie ma, ale przynajmniej mówi szczerze, co myśli”, trzy z pytaniem „czy nie mamy ważniejszych spraw?” i cztery takie, w których nie bardzo było wiadomo, o co biega. Cała reszta to były wyrazy oburzenia i niesmaku, nieraz bardzo wobec słów Wałęsy niechętne albo ironiczne.
A przecież jeszcze wiele osób uważa, że jest on twarzą Polski w świecie i jednym z niewielu naszych szeroko rozpoznawalnych „znaków firmowych”. 🙄
http://wojciechlazarowicz.natemat.pl/52833,polandia-kraina-bylejaka
http://www.polityka.pl/psychologia/okiemeksperta/1536833,1,rok-po-katastrofie-pod-szczekocinami.read
Obydwa teksty odnoszą się do tego samego – wszechobecnej bylejakości ;-( .
A skutki tejże często są tragiczne.
Mnie ostatnio wpadł w ręce życiorys po niemiecku napisany przez germanistkę, za którą to czynność pani wzięła stówę. 80% tekstu było błędne. Pewno znasz to uczucie, Bobiku, patrzysz na tekst i głupiejesz, bo nie wiadomo od czego zacząć poprawianie. I zaczyna się wątpić w stan swego umysłu 😉 .
Walesa JEST twarza Polski w swiecie. Ostatni raz wypytywal mnie o Walese pare miesiecy temu szczegolowo londynski policjant Charlie Odonga, Nigerjczyk, ktory mowil jakim natchnieniem byl Walesa w jego ojczyznie, gdy wladze Nigerii przesladowaly Wole Soyinke.
Wiec kiedy ten nasz znak firmowy kompromituje nas swoimi wypowiedziami i kompromituje PRZEDE WSZYSTKIM swoja wlasna legitymacje demokratyczna, to jest to bardzo bolesne. Zawod po calej linii.
Brytyjskie media tez donisoly o jego wypowiedzi.
Podobnie jak o psie Czarku, ktory uratpwal w lesie mala dziewczynke. W tym ostatnim doniesieniu zaniepokoila mnie wypowiedz dziadkow dziewczynki, ze Czarek jest karmiony chlebem, ale za swoj dzielny wyczyn dostanie kawalek miesa.
„…Ach wissen Sie Herr Walesa. Es gab da eine Zeit, da waren Sie mit Ihrer Bewegung auch eine Minderheit und die polnische Regierung hätte sie gerne auch hinter Mauern gesehen, am besten noch 500 m hinter der Ostseeküste…”
Spodobał mi się ten komentarz 😉 .
No wlasnie. On nie wie, ze kiedys byl przesladowana mniejszoscia. To czego sie on w zyciu nauczyl?
Oj, znam to uczucie, Zmoro. I wiem, jak to się kończy. Muszę siąść i sam napisać od nowa. 👿
– Takiego poparcia i takiego zrozumienia jak teraz chyba nigdy nie miałem, to jest budujące – ocenił. – Prawie cały naród popiera mnie, a paru ludzi jest przeciwko mnie i to opiniotwórczych. Oni sami się wykazują i pokazują jak są niebezpieczni i że oni są zagrożeniem, a nie ta większość. I nie jest zagrożeniem Wałęsa, bo toleruje, bo zgadza się, bo wolność proponuje i walczył o nią. Natomiast oni próbują mi ograniczyć moją wolność. To jest niewłaściwe i z tym zamierzam walczyć – obiecał były prezydent.

pogrubienie moje
No patrzcie, prawie cały naród polski, z wyjątkiem kilku zaprzańców, jest za Wałęsą, a prawie wszyscy Niemcy przeciw. Kto jeszcze może twierdzić, że ta cholerna Europa nie jest dla nas zagrożeniem? 👿
Na szczęście cywilizacja Białego Wielkiego Człowieka trzyma nam się w kraju mocno jak jaki Chińcyk.
http://wyborcza.pl/1,75248,13496659,Posel_Dziuba__PiS__o_zwiazkach_partnerskich___Destrukcja.html
Bralek mi podesłał — aha, to tu była inspiracja Wałęsy, krowy się źrebią…
Uwaga, którą chciałem dopisać panu Wojciechowi Łazarowiczowi, jest taka:
Pytanie XVII
Dlaczego, spuszczając wodę, uważacie, że jest to historyczny wyczyn, dzięki czemu wpadacie w patos, dzięki czemu spuszczacie wodę niedokładnie?
Cały tekst („18 (osiemnaście) pytań pod adresem Obywatela”) ciągle jest bardzo aktualny…
Dopisuję ją u pana Psa Bobika a nie u Pana Stolarza Łazarowicza, bo ten ostatni grzeszy bylejakością i sobie wyobraża, że co Polak to ma konto na fb a jak nie ma to nie komentuje.
Cudny ten Pieczka. 😆
Wladyslaw Broniewski – Nocny Gosc
Pamięci Sergiusza Jesienina
Dlaczego pukasz do okien
nocą, gdy spać nie mogę?
Dlaczego ciężkim, powolnym krokiem
budzisz skrzypiącą podłogę?
A potem stajesz koło mnie,
a potem siadasz przy mnie –
oczy masz białe, ślepe i ogromne,
ręce masz zimne.
Pokazujesz mi plamę wilgotną,
ten ciemny ślad na koszuli,
i każesz mi ręką dotknąć,
i każesz do ust przytulić…
I znowu, i znowu, i znowu
stąpasz przez puste mieszkanie,
szalone, czerwone słowa
krwią wypisujesz na ścianie.
Ach, w oczach mi coraz ciemniej,
ach, coraz boleśniej w piersi –
odejdź, odejdź ode mnie,
nie pisz na ścianie tych wierszy!
Ja je znam, ja je dobrze pamiętam,
jak dziecię umarłe, pieszczę
wiersze okrutne, wiersze przeklęte,
słowa trumienne, złowieszcze.
Nie umiałeś ich zgubić, zapomnieć,
poszukać jaśniejszych, milszych –
a teraz nocą przychodzisz do mnie
i patrzysz na mnie, i milczysz…
A kiedy odejdziesz nad ranem,
oczy bezsenne będą bardzo boleć,
wtedy zobaczę zdjęty sznur od firanek
i otwartą brzytwę na stole.
http://www.youtube.com/watch?v=8wj2Zhke4os&feature=player_embedded#!
Pieczka rules
🙂
Rysiu, wiele lat temu jechalam bodaj do Gorzowa (?) aby zobaczyc Woyzcka G. Buechnera z Pieczka w roli tytulowej . I tylko jego z tego ponurego przedstawienia pamietam. Bylam wtedy ( jako bardzo mloda kobieta) pod silnym wplywem ponurej niemczyzny.
A Jesienin faktycznie moze sie snic po nocach. Jako dziecko plakalam nad jego wierszem o suce.
Nad tym:
http://jasna-mojeulubionewiersze.blogspot.co.uk/2008/10/pie-o-suce.html
http://biznes.interia.pl/tylko-u-nas/ankiety/czy-zamierzasz-skorzystac-z-odpisu-podatkowego-na-wybrany/wyniki,21017
Wyniki ankiety muszą bardzo rozczarowywać KK. 13 tys ankietowanych, to już bardzo reprezentatywna grupa.
A jak sobie inne kościoły poradzą, to nie wiem. To one będą ofiarami pazerności KK.
Wróciłam z pogrzebu najmłodszego brata taty. To on kupił mi mój pierwszy srebrny pierścionek i pierwsze czółenka. Wyprosił ode mnie obłędnie kolorowy szalik, który zrobiłam na drutach i nosił go zawadiacko do kożucha. Przez pierwsze pół życia sam dobrze się bawił i lubił innym robić frajdę, przez drugie pół wegetował i bywał wyzwaniem ponad siły. Z przymiotów przypisanych mu w mowie pogrzebowej miał jeden – życzliwość. Był słaby i porywczy; niełatwo było go kochać. A teraz bardzo go nie ma.
Ago, wyrazy współczucia 🙁
No tak to jest, Ago.
Przytulam Cię.
Ano tak. Dziękuję i przepraszam za smęcenie. Wczoraj radziłam sobie z tym sama, ale dziś szło mi wyraźnie gorzej.
Też się z Tobą smucę, Ago. 🙁
Kochać chyba większość ludzi niełatwo. Ale ich brak jest jeszcze bardziej niełatwy.
Ago, nie przepraszaj i przytul się do nas. My to znamy.
Aga………….
Smutku nie da się uniknąć, ale ja się będę, psiakrew, smucić uczciwie. Będzie mi brakować człowieka, a nie chodzącego ideału, którego nigdy nie było. Ta idealizacja jest jakaś … obraźliwa.
Dzisiaj w kościele uderzyło mnie puste miejsce w modlitwie. Zajęło mi chwilę, zanim się zorientowałam, że ta pustka, to po papieżu-emerycie – zniknął z listy wymienianych z imienia/funkcji osób, za które modlą się wierni. Zrobiło to na mnie przykre wrażenie. Ciekawe, czy tak jest we wszystkich kościołach?
Podejrzewam odgórne wytyczne. Widocznie papieżowi emerytowi oficjalne modły już nie przysługują 🙄
Tak się zastanawiam, czy ten pan i jemu podobni zdają sobie sprawę, że dla chwilówki piłują gałąź, na której siedzą? http://www.polityka.pl/swiat/ludzie/1535639,1,bill-oreilly—-lokomotywa-telewizji-fox-news.read
Wegetacja nigdy chyba nikomu nie robi dobrze na charakter, ale dobrze, ze zdolalas poznac kim MOGL byc, kim przez polowe zcyia byl, zanim dopadla Go choroba.
Moze teraz jest znow takim jakim byl kiedys. Wspolczuje Wam, zescie sie musieli pozegnac. Moze jest teraz w lepszym swiecie, Ago.
Smucenie sie uczciwie to bardzo dobry program na nastepne dni i miesiace, Ago… Trzymaj sie, i nie zapominaj regularnie zaopatrywac lodowki (to wiktorianska, troche przyziemna, ale jednak calkiem przydatna i wyprobowana porada na czas wczesnej zaloby; oni wtedy z zaloba zyli duzo bardziej za pan brat niz my dzisiaj).
Haneczko, Bill O’Reilly to prawdziwa instytucja, od ktorej niestety inni sie szybko ucza podobnych technik. A za instytucja stoja tez pieniadze, ktore go promuja. Kiedys sluchalam ciekawego wywiadu, jakiego udzielil swietnej dziennikarce radia publicznego, ktora uprzejmie ale dokladnie zaczela go przyciskac do muru, nie przejmujac sie jego chamstwem. W koncu, po kolejnym dociekliwym pytaniu, wyszedl ze studia. Duzo o tym mowiono, moze dlatego, ze krolowac moze u Foxa miedzy innymi dlatego, ze sam sobie ustala reguly (i w zwiazku z tym, zawsze wygrywa!). A gdy zastosowano do niego reguly bardziej cywilizowanej rozmowy, w ktorej jest miejsce na zadawanie takze trudniejszych pytan, w koncu odpsiedzia bylo wyjscie z trzasnieciem drzwiami.
Właściwie też mnie zawsze dziwiło, że zmarłych trzeba idealizować, przypisując im cechy, których w ogóle nie posiadali. W końcu niemal każdy miał coś, co można dobrze wspominać, bez wymyślania cudów-niewidów. Że wady jakieś każdy miał, też normalne i oczywiste. Wystarczy co najwyżej we wspomnieniach trochę zmienić proporcje. 😉
Tutaj nie widzę nikogo, kto by sensownie przyciskał 🙁
A chodzi mi o to, Moniko, że taki ktoś dla forsy, popularności i innych tym podobnych dupereli, rozwala coś, dzięki czemu może istnieć.
A propos bycia za pan brat z żałobą: we wczesnym szczenięctwie nie bardzo mogłem zrozumieć, że mocno starsza generacja w reakcji na śmierć całkowicie pogrążała się w organizowaniu – pogrzebu, stypy, porządkowania, rozdawnictwa rzeczy zmarłego, etc. – i usilnym podtrzymywaniu codzienności jak gdyby nigdy nic. Obiad musiał być o tej samej porze co zwykle, okna umyte, podłogi wypastowane, pacierze odmówione. Śmierci należały się pewne określone rytuały, ale poza nimi nie śmiała naruszyć codziennej rutyny.
Wtedy mi się to zdawało jakieś bezduszne, a teraz rozumiem, że to były wypracowane przez pokolenia sposoby radzenia sobie z żałobą, wcale nie takie głupie.
Bardzo niegłupie, Bobiku. I bardzo pomocne, gdy człowiek jest poza jakimikolwiek rytuałami. One, niewidzialnie, bo nic nie widzisz i nieubłaganie trzymają świat, do którego trzeba wrócić, w ryzach.
A teraz coś bez żałoby. Jako znany bolszewik z nożem w zębach, z niezwykłą uciechą obserwuję, jak Europa zaczyna zadawać krwawe ciosy neoliberalnej doktrynie. A najbardziej mnie bawi, że pierwsi byli akurat Szwajcarzy. 🙂
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/szwajcarzy-poparli-w-referendum-ograniczenie-wynag,1,5435369,wiadomosc.html
Niemcy już się oczywiście domagają tego samego. Inne kraje też się zaczną domagać. A po menedżerach weźmie się za pysk banki. A potem da po łapach niewidzialnej ręce. I w końcu neoliberalizm wyzionie ducha, a na jego trupie my z Rysiem będziemy tańczyć gangnam, recytując Broniewskiego na przemian z Jesieninem i beztrosko pochłaniając pasztetówkę zakupioną z naszego Bürgergeldu. 😈
Eeee tam, dzisiaj organizacją zajmują się wyspecjalizowane placówki i chwała Bogu, bo ja się zupełnie do tego nadaję.
Może zresztą korzystam podświadomie z faktu, ze inni to mogą zrobić, a ja mogę oddać się bólowi. Może, gdybym musiała zająć się różnymi bezsensownymi sprawami…
Chociaż odkąd pamiętam, nawet państwowym zakładom za PRL, można było zlecić całość organizacji.
Rodziny czasami oszczędzają i sami próbują coś załatwić.
Wiem, ze są potrzebne Marty i Magdaleny, ale ja chyba mam psychikę tej drugiej.
Nie lubię rytuałów, bo one są bezduszne.
Bobiku, nieuleczalny optymisto 😆 Już widzę, jak tyrają nad wymykami 😎
Dobranoc 🙂
Bobiku, sorry Cię, Misiu, chcesz powiedzieć, ze w referendum bedzie się określać, ile może zarobić własciciel firmy, lub osoby przez niego zatrudnione do zarzadzania?
Nie rozśmieszaj mnie. 🙁
Spólki giełdowe mają rozproszonych właścicieli, to zrozumiałe, ze próbują okiełznać zarządzających, ale to dotyczy takich górszczytów, ze nie ma się czym podniecać.
Siódemeczko, ja nie na wszystkim muszę od razu osobiście skorzystać. 😉 Mnie cieszy wyłom w takim myśleniu, że bogaci są świętymi krowami kapitalizmu i nie wolno im odebrać ani centa, bo się ekonomiczny świat zawali. I doceniam ten żart historii, że to akurat w Szwajcarii tego wyłomu dokonano. 🙂
Dzień dobry 🙂
Pierwsza wiadomość w ” Dwójce” o 6 . Dzisiaj Dzień Teściowej Początkowo święto miało charakter medialny, ale obecnie coraz częściej jest traktowane w Europie jako ważne święto rodzinne (ang. Mother-in-law Day).
Wszystkim, a szczególnie tym nowo upieczonym, najlepsze życzenia 🙂
herbata…….
oczywiscie… herbata 🙂
szeleszcze
brykam
Tereny Zielone
S-Bahn
przeglad pozycji
🙂 🙂 🙂
brykam fikam
Bobiku, dziekuje, dziekuje, dziekuje, wizja tanca na na neoliberalnym trupie (z tym calym Happeningiem do tego) jest
WIELKA 🙂 🙂 🙂
Pani Bielik-Robson ma Heleny doswiadczenia 😀
http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20130303/kraina-pozorow
Heleno, dzieki za Piesn o suce
Dzień dobry.
Ago, rozumiem Twój smutek.
Ja w jednym miesiącu straciłam brata i siostrę. Zamykam oczy, żeby nie widzieć TEJ pustki.
Gryzłam się w Monachium z żałobą w samotności. I chyba nie wyszło to mi na dobre….
Jestem na terapii u mojej mądrej teściowej.
Mówi, że będzie dobrze. 🙂
mozna sie smiac z lewakow, mieczakow, zagadywaczy problemow, ale lepiej miec watpliwosci i szukac odpowiedzi niz
znac odpowiedzi kazde lub (za Monika 🙂 ) A gdy zastosowano do niego reguly bardziej cywilizowanej rozmowy, w ktorej jest miejsce na zadawanie takze trudniejszych pytan, w koncu odpsiedzia bylo wyjscie z trzasnieciem drzwiami.
bywa
pstryk
bryk
brykam fikam
Mar-Jo 🙁
Smucę się z Agą 🙁
I raduję z Bobikiem 🙂 W konstruowaniu argumentacji przeciwko ograniczeniom wynagrodzeń menadżerów zapomina się z reguły o niedawnych doświadczeniach. A pokazują one, że menadżerowie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za skutki swoich działań, zwłasza wówczas, gdy skutki te rozlewają się całą gospodarkę. Gdyby od swoich kolosalnych wynagrodzeń odprowadzali składki na ubezpiecznie OC od bankructw zarządzanych przez siebie instytucji, a tym samym zagwarantowali, że w przypadku fiaska nie sięgną po pieniądze z podatków, to niech sobie zarabiają, ile chcą i na ile akcjonariusze im pozwolą. Niestety, tak nie jest. I wynagrodzenie menadżerów nie jest jedynym problemem. Większym jest nacisk na nieustanny wzrost sprzedaży. Ileż na litość boską można wzrastać?
Dzień dobry 🙂
Znowu świeci jak najęte. 😀 I trzeba się nachapać póki świeci, bo w przyszłym tygodniu zapowiadają powrót zimy.
Herbata ze słońcem, kawa ze słońcem, bułka ze słońcem, słońce na boczku i konfitura słońcowa. 🙂
Bardzo współ-odczuwam ze wszystkimi w żałobie, bo sam przez ostatnie lata miałem taką czarną, rodzinną serię. I powiem Wam, że nie bardzo wiem, jak bym to zniósł, gdybym nie bobiczył. Dla mnie ten sposób radzenia sobie okazał się najlepszy, nie rytuały i nie rutyna.
Z czego dość banalny wniosek, że każdy musi sobie znaleźć swój osobisty sposób, który jemu najbardziej pomaga.
Przytulam mocno Agę, Mar-Jo, Bobika, Siódemeczkę i wszystkich, którzy niedawno utracili kawałek siebie. Siebie samą też przytulam 🙁 .
Windowanie sprzedaży to już jest jakiś obłęd, ale obawiam się, że nieprędko on się skończy. Staliśmy się, jak to Niemcy nazywają, Wegwerfgesellschaft, czyli społeczeństwem wyrzucaczy. Rzeczy, które dawniej służyły latami, a nawet wiekami, teraz wyrzuca się po roku – i kupuje nowe. Ale trudno nie wyrzucać, skoro te rzeczy celowo tak są robione, żeby dość szybko oddały ducha i robiły miejsce następnym (naprawianie też coraz rzadziej się opłaca). Produkowanie rzeczy zbyt porządnych i trwałych byłoby dla producenta podcinaniem gałęzi, na której siedzi, bo raz, że nie wytrzymałby konkurencji cenowej, a dwa, że jego produkty kupowano by rzadko. Na razie nie bardzo widzę, jak z tego błędnego koła wyleźć.
A obcinanie pensji menedżerów i temu podobne historie mają pewien istotny aspekt. Dość długo wciskano nam kit, że z tym nie da się nic zrobić, bo na przeszkodzie stoją „niewzruszone prawa ekonomii”. Tymczasem różne horrendalne zarobki niewiele mają wspólnego z czystą ekonomią (czyli z rzeczywistą przydatnością dla firmy), a bardzo dużo z władzą. Ten, kto ze względu na pozycję w firmowej strukturze władzy może sobie przyznać wielomilionową pensję, przyznaje ją sobie bez żadnych skrupułów i żadnego powiązania z wynikami ekonomicznymi, równocześnie głośno krzycząc o „niewzruszonych prawach”. To jest jeden z wielu neoliberalnych szwindli i naprawdę niezwykle mnie raduje, że wreszcie ludzie zaczynają przecierać oczęta i mówić „dosyć!”. 🙂
Dzień dobry,
i ja też wszystkich, którzy doświadczyli wielkiej utraty, przytulam.
Kiedy zmarła moja najukochańsza ciocia, która mnie wychowywała i była najcieplejszą i najlepszą osobą na świecie, a odchodziła w alzheimerze (który się objawił zresztą dopiero po osiemdziesiątce), zagłuszałam się w dzień załatwiając formalności pogrzebowe, bo to spadło na mnie, a wieczorami wracając do domu wyciągałam buteleczkę zza tapczana i znieczulałam się dodatkowo…
I mimo że kończyło się parę strasznie trudnych lat, dla niej i dla nas, bardzo przeszkadzała mi wtedy świadomość, że już nie jestem w tej sprawie więcej potrzebna. Dziwne te mechanizmy. Ale na swój sposób zrozumiałe: człowiek angażował mnóstwo emocji, które w końcu poszły w próżnię i trzeba było je wygasić.
A internetowe kontakty wyciągnęły mnie kiedyś z dość dużego doła. To dobry sposób, byle dobrze te kontakty wybierać.
Dobrze jest wszelkie kontakty wybierac. Bo tak jak w realu nie przyjaznimy sie ze wszystkimi, kogo spotkamy, tak i w internecie nalezy sie wystrzegac kontakltow toksycznych.
W realu jest zreszta trudniej, bo nie wybieramy sobie kontaktow zawodowych, sasiedzkich, a czesto nawet i towarzyskich jesli ida w „sprzedazy wiazanej” z kims innym.
Bobiku, jedna drobna korekta 😉 .
W gospodarce nikt sam sobie nie przyznaje apanaży. To nie jest polski sejm 😉 .
Robią to za niego organa nadzorujące. W przypadku wynagrodzenia Zarządu, Rada Nadzorcza ( w której w Niemczech zasiada z urzędu paru przedstawicieli załogi, czyt. zwiazków zawodowych i akcjonariuszy. W przypadku Rady Nadzorczej o wynagrodzeniu decyduje Zgromadzenie Wspólników.
Ostatnimy laty wynagrodzenia zarządów dużych spółek, zwłaszcza giełdowych poszybowały nieprzyzwoicie w górę. I wynoszą po kilka do kilkunastu milionów euro rocznie. W zależności od uzyskanych efektów finansowych dla spółki. Bo pensja podstawowa nie jest taka wysoka.
I to nie jest tak, że prezes i menadżerowie nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje poczynania. Ponosza w ramach istniejącego prawa, jeżeli zostanie im udowodnione działanie na szkodę spółki bądź akcjonariuszy.
A w Polsce to jest zupełny horror w tym względzie, bo prezes ponosi odpowiedzialność karno- skarbową za czyny podległych mu pracowników, mimo że kodeks handlowy co do zasady tego nie przewiduje.
I prezes może pójśc do kicia za błędy ksiegowej, o których nie miał pojęcia( bo nie jest w stanie skontrolować pracy wszystkich pracowników, zwłaszcza jezeli np. samych ksiegowych jest 6), a ponadto za błędy odpowiada całym swoim prywatnym majątkiem. Mądry prezes ( najczęściej po szkodzie) zawiera OC, ale ono też jest kwotowo ograniczone w zależności od struktury spółki.
Na blogach z „twardym trzonem towarzyskim” też jest właściwie sprzedaż wiązana. 😉 Jak w każdej grupie ponaddwuosobowej – jednych lubi się bardziej, innych mniej, z jednymi gada się chętniej, z drugimi nie bardzo. I często trzeba wybierać: czy grupa jako całość (albo część) jest mi warta spotykania tych mniej lubianych osób, czy nie jest. Ale to też tak samo jak w realu. 🙂
Faktycznie bardzo drobna korekta, ale dobrze, ze zamieszczona, bo mi sie nie chcialo. 😉
Ha! Teraz można się domyślać, czego wczoraj wystraszył się Tusk.
Gowin pytany, czy wystartuje w wyborach na przewodniczącego PO, stwierdził: – Nie wyobrażam sobie sytuacji, by minister startował w wyborach wewnątrzpartyjnych przeciwko swojemu premierowi. A jakbym nie był ministrem, to bym tego nie wykluczał, ale tylko wtedy, gdyby o wyborze decydowali wszyscy członkowie Platformy. Wtedy rozważyłbym start.
(za „GW”)
Ale Gowin nie mialby szans na wygranie konkursu w PO.
Jestem tak wsciekla na Tuska, ze nie mam slow.
I jeszcze te jego slowa, ze mu sie zal zrobilo Gowina!
Ten facet robi wszystko aby udowodnic, ze nie nadaje sie na szefa rzadu.
Zmoro, nikt sobie sam nie przyznaje apanaży teoretycznie, ale w praktyce nierzadko tak jest, właśnie ze względu na strukturę – często nieformalną – władzy w firmie. Na dodatek te milionowe premie bywają (sobie) przyznawane w sytuacji, kiedy menedżer wymenedżerował spore straty i szeregowi pracownicy oraz akcjonariusze muszą ponieść tego konsekwencje. Gołym, nieuczonym ekonomicznie okiem widać, że coś tu nie gra.
Na tym polega tu nieponoszenie odpowiedzialności, że finansowo tracą wszyscy poza sprawcami strat. Czasem nawet beknąć musi ogół podatników, kiedy firma jest „za duża żeby upaść”. A menedżerzy przeważnie z jakiegokolwiek beknięcia łatwo się wykręcają, znajdując różne wymyki (nie było żadnego działania na niekorzyść spółki, tylko koniunktura, kryzys, ple, ple), jak trzeba to przy pomocy słono opłacanych adwokatów. Na których dzięki niebotycznym premiom ich stać, a co. 🙄
Bo ja czasami pilna jestem, Heleno 😉 .
Ale po prostu szlag mnie trafia na media, które kreują rzeczywistość i zwykły śmiertelnik powtarza, co wyczytał, bo niby skad ma wiedzieć.
Do szału mnie doprowadza np. nagonka na byłego prezesa Porsche, Wiedekinga, który wg tychże mediów podjął samodzielnie jakoby decyzję przejęcia VW. Nie mógł, nie wolno prezesowi takich strategicznych decyzji podejmować. Radzie Nadzorczej też nie wolno. Tego typu decyzje moga podejmowac tylko własciciele spółki, tzn Zgromadzenie Wspólników. A tu znaleźli kozła ofiarnego i huzia na niego. Zwłaszcza jeden z włascicieli Piäch, i to jest granda. Zwłaszcza że gdyby nie Wiedeking, to Porsche – producent samochodów od paru lat już by nie istniał.
Upss, dwa razy, usuń, proszę Bobiku, ten pierwszy wpis.
Oj, ja też wczoraj zgrzytałem zębiskami usłyszawszy, że Gowin jednak nie poleciał. 👿
Argument „żal mi się go zrobiło” wprawdzie dobrze rozumiem, ale nie wydaje mi się, żeby jego miejsce było przy decydowaniu o posadach ministerialnych.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,59154,title,Falszywy-biskup-probowal-wejsc-na-posiedzenie-kardynalow-w-Watykanie,wid,15385228,wiadomosc.html?ticaid=1102ce&_ticrsn=3
🙂 🙂
„… został zatrzymany przez innych kardynałów, którzy zwrócili uwagę na nietypowy strój mężczyzny.” 😆 😆 😆
„Typowym strojem mezczyzny” jest to co nosza na sobie kardynalowie?
Oczywiście, Zmoro, zdarza się i tak, że komuś stawia się niesłuszne zarzuty. Wtedy należy protestować, obojętne, czy chodzi o menedżera, czy o kogoś innego. Ale z tym ograniczeniem premii to jednak o coś innego biega. Po pierwsze o to, że często nie są one związane z wynikami finansowymi, na co różne kruczki prawne pozwalają. Po drugie o to, że nawet przy dobrych wynikach obłędna wysokość premii, a nawet pensji (o tym też się zaczęło mówić) menedżerów niczym nie jest uzasadniona. Po trzecie o to, że często w spółkach jest tak – wierchuszka, czyli Zarząd, Rada Nadzorcza, itd. jest jakoś tam „zblatowana” i wszyscy wzajemnie ręce sobie myją, przedstawiciele załogi mało mają do gadania, a większość akcjonariuszy (jeżeli jest duże rozproszenie) w ogóle nie wie, o co biega, w związku z czym wierchuszka może robić co chce.
Przed laty miałem okazję obserwować te mechanizmy w pewnej organizacji użyteczności publicznej (Verein). Przedstawiciele pracowników nawet tam pyskowali i to ostro, ale zawsze w końcu wychodziło na to, że oszczędności przeprowadzało się np. kosztem cięcia etatów i wykonywania pewnych czynności w ramach honorariów (co pozbawia ludzi płatnych urlopów, świadczeń zdrowotnych, rentalnych, itp), nigdy kosztem wynagrodzeń lub zwolnień co grubszych ryb. Chociaż te grube ryby tak naprawdę głównie przeszkadzały i robota szła najlepiej wtedy, kiedy były na urlopie i przestawały swoimi „genialnymi” pomysłami stawiać wszystko na głowie. 🙄
Bobiku, wybacz, ale sytuacja przyznawania sobie samemu premii, może mieć wyłącznie miejsce tylko wtedy, jeżeli właściciel spółki jest jednocześnie jej prezesem, co do rzadkości nie należy, i tylko, jeżeli jest właścicielem wszystkich akcji spółki, co też nie jest rzadkie. Tzn firma nazywa się spółką akcyjną, ale jej akcji nie ma w obiegu publicznym.
W pozostałych przypadkach jest to niemożliwe, bo istnieje nadzór właścicielski, Rada Nadzorcza ( ona przyznaje premie, ramy premii wyznaczają właściciele, zawsze przed rozpoczęciem roku budżetowego), nadzór akcjonariuszy itp.
Analogicznie jest w sp. z o. o. , z tym, że nie ma tam przedstawicieli akcjonariuszy.
Jeżeli jest inaczej, to jest to przestępstwo ścigane przez prawo. I słusznie.
W swoim czasie (pare lat temu) ta sprawa wywolala wielka wesolosc wsrod tutejszych komentatorow:
http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk_politics/7917361.stm
Wszyscy usilowali wytlumaczyc Pani Poslance, ze „sad opinii publicznej” nie ma prymatu nad sadem wlasciwym. Ona sie zreszta z tego wycofala rakiem.
Zmoro, Ty przedstawiasz obraz idealny. 😉 A obraz realny naprawdę jest często taki, że w firmie powstają nieformalne powiązania i struktury władzy, które świetnie sobie radzą z omijaniem prawa. Od strony paragrafów niby wszystko jest cacy, ale z bliska zapaszek jakiś jednak nie taki. Choć czasem również od strony paragrafów nie wszystko się zgadza, tylko mechanizmy kontroli są mało skuteczne i to wychodzi dopiero po czasie, jako kolejna afera.
Nie mówię, że we wszystkich firmach, żeby nie było. 😉 Ale w wystarczająco wielu, żeby ludzie to odczuwali jako problem.
Ludzie jako problem odczuwaja zawsze gdy pieniadze nie plyna do ich kieszeni, tytlko jakiegos bogacza. 😆
Verein, to zapewne rządzą się swoimi prawami. Nie znam szczegółow.
Natomiast przedstawiciele pracowników w radach nadzorczych w Niemczech maja bardzo szerokie uprawnienia, są w stanie storpedować prace nad rozwojem nowego produktu, bo uważają, że lepiej te pieniadze przeznaczyc na premie pracownicze.
Wyniki finansowe są jedną ze składowych premii. Inną, niebagatelną, jest wzrost sprzedaży, który w dobie kryzysu niekoniecznie idzie w parze z wynikami finansowymi firmy. Innym czynnikiem jest zachowanie dyscypliny budżetowej. Przekroczenie jest karane, oszczednosci budżetowe są premiowane.
Ponadto, złe wyniki finansowe w bilansie rocznym wcale nie muszą oznaczaczać, że firmie się finansowo źle wiedzie, tylko np akurat poczyniła duże inwestycje i ma solidne odpisy, albo tworzy rezerwy finansowe na przyszłe cele. To wszystko nie jest takie proste, jakby z przekazu medialnego wynikało.
Jasnym jest, że ostatnimy laty niektóre wynagrodzenia stały się nieprzyzwoite, czesto z racji tego, że bazowały na starych współczynnikach procentowych, a obroty i sprzedaż wynikajace z dużo wiekszęgo zasięgu znacznie wzrosły. I dyskusja i próby ograniczenia tych dochodów, nawet ustawowo ( aczkolwiek ciekawa jestem, jak to można ugryźć, bo w sensie czysto prawnym wcale nie będzie łatwo) są jak najbardziej słuszne.
Ale nie można generalizować, czy wysnuwać ogolnych wniosków na podstawie jednostkowych przypadków.
Heleno, Szwajcarzy pewnie wiedzą, że sąd opinii publicznej nie ma prymatu nad paragrafami, dlatego zagłosowali za taką zmianą paragrafów, żeby opinia publiczna nie musiała cierpieć w milczeniu. 😆
Najwięcej wynaturzeń jest w firmach, w których udział ma Skarb Państwa( jakiegokolwiek), tam rządzi polityka. Ale o tych nie piszę, bo to jest wybryk natury 🙂 .
Najbardziej niemoralne sytuacje mają miejsce na styku kapitał/państwo.
Opinia publiczna moze doprowadzic do zmiany prawa, ale stanowisko pani Hartman, ze „sad wprawdzie orzekl na rzecz Goodmana, ale sad opinii publicznej jest przeciw takiemu orzeczeniu i w tym momencie zainterweniuje rzad” bylo oczywiscie oblakane. I reputacja Harriet Hartman ucierpiala jeszcze bardziej niz wtedy gdy sie okazalo, ze podlegle jej sluzby socjalne w jej okregu wyborczym tolerowaly pedofilie w domu dziecka. Tam sie mogla tlumaczyc niewiedza, ale tym razem wylacznie nie rozumieniem zasad dzialania panstwa prawa.
A poza tym, jak same widzicie, nawet najlepszy nadzór, jakim jest Gwardia Papieska może przeoczyć nawet przebierańca. Nieudolnego zresztą dosyć. Specjalnie się nie kamuflował 🙂 .
Bo to jest tak, Heleno. Sąd sądem, ale racja jest po naszej stronie 😉 .
Myślę, Zmoro, że zaczynamy powoli dochodzić do jakiegoś porozumienia. 🙂 Oczywiście, że nie należy generalizować – ani w jedną, ani w drugą stronę. Tzn. nie można uważać, że we wszystkich firmach prawo się nagina, ale też warto zauważać że to się zdarza i próbować temu przeciwdziałać.
Jak widzę, zgadzamy się też w tym, że sprawie menedżerskich dochodów istnieje coś takiego jak granica przyzwoitości. I to był dla mnie właściwie punkt główny. Po prostu od dawna nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że takiej granicy nie ma. 😉
Heleno, ja jestem tak okropnym legalistą, że nawet kota na czerwonym świetle nie pogonię. 😎 Ale właśnie dlatego muszę drzeć pysk w sprawie zmieniania różnych przepisów, które mi się nie podobają, że nie potrafię ich naruszać. 😆
Nie sposob chyba zmienic przepisow, ktore uniewazniaja legalnie zawarty kontrakt albo zapobiegaja zawieraniu takich kontraktow w przyszlosci.
dla frakcji:
http://www.arte.tv/guide/de/042575-000/tote-zuerst
mimo ze film nie dostal Oscara to warto ogladnac 🙂
ja czekajac na film przeczytalem sobie Breaking The Silence co Wam tez
polecam
🙂
Sorry, skłamałem. Raz nie tylko sam naruszyłem przepisy, ale jeszcze nakłoniłem do tego innych. 😳 A było to związane z nowym tryndem w poradnictwie, czyli „ubiznesowianiem” wszystkiego wbrew jakiemukolwiek sensowi. Polegało to głównie na tym, że z – powiedzmy – 30 minut, które miało się na rozmowę z klientem, 15 trzeba było przeznaczyć na sporządzenie wielopunktowej „umowy”, która nikogo nie zobowiązywała do niczego, ale bardzo biznesowo wyglądała, 10 na statystykę i inne słupki, a przez pozostałe 5 to już można było spokojnie doradzać.
Ja ze swoim wschodnioeuropejskim doświadczeniem szybko zorientowałem się, że ta cała „biznesowa” część dokładnie niczemu nie służy i nie jest w żaden sposób weryfikowana merytorycznie, wyłącznie ilościowo, więc zacząłem uprawiać tuftę na dużą skalę. A niemieckie koleżeństwo próbowało dokonać rzeczy niemożliwej, czyli pogodzić ubiznesowienie z interesami klientów i było coraz bardziej sfrustrowane. Nie było rady – w interesie społecznym musiałem wytłumaczyć współpracownikom, co to jest tufta. Szybko załapali, zastosowali i nagle praca znowu zaczęła mieć sens. 😈
Heleno, pierwszą część rozumiem – nie można legalnie unieważnić legalnie zawartego kontraktu. Ale drugą nie bardzo – według mnie jak najbardziej można legalnie zapobiegać zawarciu w przyszłości kontraktu o określonej treści. Np. przy pomocy przepisu „od 5 marca 2013 nielegalne jest zawieranie kontraktu o takiej a takiej treści”. 😉
fajna dyskusja 🙂 ja tam nie mam problemu z nalozeniem „czapy” na bogatych ( Helena 14:11 -Ludzie jako problem odczuwaja zawsze gdy pieniadze nie plyna do ich kieszeni, tytlko jakiegos bogacza. ) i jako zadeklarowany lewak powiem do „bogaczy” ” Sorry! The lifestyle you ordered is currently out of stock” 8) 8) 8)
🙂 🙂 🙂
co za SLONCE 🙂 w radio mowia ze tylko jeszcze dzisiaj 🙁
ide wiec balkonowac, cieply pled na kolana,HERBATA
szeleszczaca, to lubie 🙂 😀 🙂 😀
pstryk
Obawiam sie, Bobiku, ze gdy demokratyczne panstwo zaczyna wyznaczac ile w prywatnej instutucji moze czlowiek zarabiac, to przestaje byc panstwem demokratycznym i staje sie czyms na podobienstwo Zwiazku Radzieckiego, ktory decydowal ile kartoszki z przydomowego ogrodka moze sprzedac kolchoznik na bazarze i ile moze miec krow.
To ja osoboscie wole, by bogaci zarabiali ile wlezie, niz zeby panstwo mialo takie uprawnienia.
MNie bogaci absolutnie nie przeszkadzaja, a nawet bardzo sie ciesze, kiedy buduja sobie piekna architekture, ogrody albo kupuja drogie obrazy. 🙂
Ależ, Bobiku, ja już w pierwszym poście napisałam, że niektóre pensje stały się nieprzyzwoite. Co nie zmienia faktu, że przy pełnej akceptacji przedstawicieli i akcjonariuszy i związkow zawodowych 😉 .
Dotyczy to zwłaszcza spółek notowanych na giełdzie- w Niemczech DAXowców. Nie wszystkie spółki są odnotowywane w DAX, właśnie miedzy innymi po to, aby nie podlegać kontroli.
To poniżej warto przeczytać, wyjaśnia nieco różnice miedzy taką Szwajcarią a Niemcami np.
http://www.faz.net/aktuell/wirtschaft/wirtschaftspolitik/bundesregierung-kein-gesetz-zu-managergehaeltern-vor-der-wahl-12102069.html
A z drugiej strony, co powinno Ciebie, Bobiku, i Rysia uspokoić, to fakt, że taki Winterkorn od tych swoich 17 milionów zapłaci 40% podatku, i te miliony zamiast pozostać w kasie VW jako rezerwy na przyszłość, będą mogły być wykorzystane na np. pomoc socjalną prze państwo 😉 .
Nie, demokratyczne panstwo ma prawo interweniowac, poprzez odpowiednia legislacje, w wielu dziedzinach, takze dotyczacych dzialalnosci gospodarczej (w ramach ochrony konsumentow, w ramach regulacji ekologicznych, bo inaczej wlasciciel pobliskie fabryki do dzisiaj by produkowal, jako produkt uboczny, wiktorianski smog), i niekoniecznie oznacza to od razu triumfalny powrot Zwiazku Radzieckiego. W tej chwili nawet wielu konserwatystow, z tych tradycyjnych, rozsadnych i umiarkowanych (takich jak np. Michael Moore), uwaza, ze osiagnelismy etap, ktory slusznie zasluguje na nazwe „crony capitalism” (mozna to przetlumaczyc jako „kapitalizm kolesiow”), i panstwo musi sie przed taka wersja kapitalizmu chronic. Z czego wynika, ze niekoniecznie trzeba byc lewakiem (choc bycie nim absolutnie nie szkodzi), 😉 zeby sie z pewnych ingerencji panstwa – poprzez swoje demokratyczne instytucje – cieszyc. Wielu ekonomistow tez sie cieszy, tyle ze pewnie nie tych z obozu neoliberalnego. Ich poglady byly przez ostatnie pare dekad dominujace, przeprowadzono wielki eksperyment na wielu spoleczenstwach, i zapewne ich przedstawiciele do konca beda sie upierac, ze mieli racje, nawet wbrew oczywistym faktom (jesli juz szukac porownac z komunistami, to mozna ich szukac tutaj – niektorzy do konca sie upierali, ze „to dziala”, kiedy widac bylo, ze nie dzialalo poza wymyslanymi w glowach modelami).
A tu podrzucam ladny artykul, napisany przy okazji amerykanskiego wydania powiesci Johna Lanchestera, Capital. Artykul nie jest tylko recenzja, ale i ciekawym porownaniem postaw i nastawien kulturowych w UK – przed i po „zamerykanizowaniu” gospodarki i polityki brytyjskiej przez pania Thatcher. I widzi i dobre, i zle skutki tamtego przekalibrowania (bo dobre tez byly, o czym warto takze pamietac, ale w pewnym momencie przesadzono).
http://www.nybooks.com/articles/archives/2013/mar/07/way-they-live-now/?pagination=false
I jeszcze bardzo polecam: moja swiezo wybrana senatorka, o ktorej pisalam przy okazji zeszlorocznych wyborow, zadaje dociekliwe pytania w komisji Senatu (zalaczony pod spodem filmik zrobil spora kariere na YouTube). Jest dosc dobrze do rozmowy przygotowana, jako profesor prawa ekonomicznego…
http://www.wbur.org/npr/172045516/watch-sen-elizabeth-warren-grills-regulators-on-taking-banks-to-trial
W kulturze masowej „tesciowa” to prawie obelżywe przezwisko, a w najlepszym razie temat do ośmieszających żartów.
Spuścić teściową ze schodów i zapytać dokąd się tak śpieszy Ha, ha, ha, boki zrywać.
Ciekawe, dlaczego nikt teścia nie równa z ziemią.
Tym nie mniej, dziękuję za życzenia. 😉
Tak się zastanawiam w jakim przypadku państwo ma lepiej.
Czy pobierając podatek od dochodów osobistych, który jest wyższy, czy od dochodów firmy, która to firma może tę, zaoszczedzoną na wynagrodzeniu menadżera, kasę albo wykazać jako dochód, albo odłożyć do rezerwy, bądź zainwestować ?
I czy powinno mnie obchodzić, ile zarabia bankowiec? Czy jeżeli będzie zarabiał mniej, to ja to w jakikolwiek, korzystny dla mnie sposób, odczuję? Bo, że odprowadzi on większe podatki w państwie, w którym pracuje, niż jego bank to fakt. I to jest ta korzyść dla ogółu.
Ale, czy jeżeli jego pensja będzie niższa, to przełoży się to na wyższe oprocentowanie mojej lokaty, bądź na niższe oprocentowanie mojego kredytu? Myślę, że nie, bo wysokość oprocentowanią jest zależna bezpośrednio od stopy procentowej ustalanej przez bank centralny.
Czyli jego zaoszczędzona pensja zostanie jako dochód banku. Zatem generalnie mnie to nie rusza.
Rusza mnie to tylko wtedy, gdy tenże bank wyciąga rękę po pomoc do państwa. I państwo pieniądze z budżetu, które mogłyby być przeznaczone na oświatę, kulturę czy pomoc socjalną, jest zmuszone w celu ratowania moich oszczędności przekazać bankowi, zbyt chojnie wynagradzającemu złych menadżerów. Bo to nie ich pensje spowodowały krytyczną sytuację banku, tylko ich złe zarządzanie powierzonymi pieniędzmi.
Ja się całkowicie zgadzam z Heleną w kwestii regulacji przez państwo wynagrodzeń.
Również dlatego, że istnieje milion sposób na wypłacenia sobie kasy i tylko naiwni wierzą, że to ukrócą.
Im więcej przepisów, tym większy upadek obyczajów i degrengolada.
Zarządy nie muszą być na etatach i ich wynagrodzenie nie jest pensją.
Nie wspomnę o procederze korzystania z usług zewnętrznych za umówioną stawkę, z której znaczna część przypada płacącemu za usługę.
A z drugiej strony, czy powinnam się domagać od państwa, aby pompowało pieniądze i ratowało bank, w którym ulokowałam swoje oszczedności?
I niby się nie domagam, ale spokojna jestem o nie, bo mieszczą się w kwocie gwarantowanej przez państwo. I czy to jest moralne, że jeżeli bank wybrany przeze mnie splajtuje, to moje pieniądze są pewne, ale jednak czyimś kosztem?
Czy to nie ja powinnam ponosić konsekwencje swoich wyborów, a nie państwo?
Wot dylemat 😉 .
I ja się z Tobą zgadzam również, Siódemeczko. Wystarczy wspomnieć tę nieszczesną ustawę kominową. Którą i tak wszyscy prawie obchodzili, w taki czy inny sposób.
Moniko, bardzo dobrze ten Lewis sformułował sedno sprawy, które nie tylko do Londynu można odnieść:
In neither place were the windfall gains to the people in finance widely understood for what they were: the upside to big risk-taking, the costs of which would be socialized, if they ever went wrong. For a long time they looked simply like fair compensation for being clever and working hard. But that’s not what they really were; and the net effect of Wall Street’s arrival in London, combined with the other things that were going on, was to get rid of the dole for the poor and replace it with a far more generous, and far more subtle, dole for the rich. The magic of the scheme was that various forms of financial manipulation appeared to the manipulators, and even to the wider public, as a form of achievement.
Ciekawe, że większość ludzi chętnie zgadza się na ingerencję państwa w różne ludzkie przywary, jak nieodpowiedzialność, lekkomyślność, egoizm, skłonność do okrucieństwa, itd, ale każda próba odgórnego ograniczenia chciwości wywołuje okropne bicie w tarabany. 😉
A przecież jakiś stopień ograniczenia bardzo jest daleki od odbierania majątków i ucinania głów. Bo ze mnie tak naprawdę żaden tam krwawy Felek, ja tylko na tle Heleny tak wychodzę. 😆
Na szczęście Lewis mnie pocieszył, że jestem tym bolszewikiem w dobrym towarzystwie Bank of England i arcybiskupa Canterbury. 😈
Mistrz prowokacji:
Rów, w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą.
Ciężko wyznać
na taką miłość nas skazali
taką przybodli nas ojczyzną.
Że mnie to śmieszy, wina to a) moja, b) mamusi i jej genów, c) szkolnej polonistki, d) Bobika?
Za najwłaściwszą odpowiedź niechybne nagrody.
Aha, ponieważ ostatnio robiono uwagi o mojej niezrozumiałości, wyjaśniam, że to na temat niczego, o nic mi nie chodzi, nie ma tu aluzji do nikogo, a po prostu byłem rozbawiony.
Ale ja, Moniko, nie jestem przeciw kazdej interwencji panstwa i TU! w TYM miejscu! zdzieralam sobie gardlo tlumaczac jak Labour wpuscil nas na droge kryzysu rozregulowujac te wszystkie przepisy, ktpre staly na strazy konsumenta np. zwracajacego sie do banku o pozyczke hipoteczna i bez trudu otrzymujacego 10 x krotna sume swych roczbych dochodow, ktorej nie jest w stanie splacac, zas bank lekka raczka pozbywa sie kloptu przekazujac caly worek takich pozyczek innej instytucji finansowej. Tak samo bylo zreszta w Ameryce.
Natomaist jestem przeciwko temu aby panstwo pilnowalo aby nikt wiecej nie zarabial niz ono, panstwo, uwaza za przyzwoite.
To sie zawsze konczy lzami. Wiele naszych biznesow istniejacych od setek lat przenioslo sie w ostatncm dziesiecioleciu do krajow z nizszymi podatkami i innymi oplatami i krotszym nosem Panstwa.
Sorry, ale nikt mnie juz na socjalizm ani w wydaniu radzieckim ani labourzystowskim nie namowi.
No, ja Was very sorry, Drogie Neoliberałki/-owie, ale gdzie we współczesnym świecie jest gospodarka, w którą państwo w ogóle nie ingeruje? 😯
Zasady działania wszelkich firm, prywatnych czy państwowych, spółkowych czy niespółkowych, również są określone przepisami prawa państwowego. Przedsięborca do mnóstwa paragrafów musi się dopasować – np. do zakazu jazdy ciężarówkami w niedzielę albo do miejskiego planu zabudowy. Dlaczego więc ingerencją państwa nazywać tylko to, co ma służyć zmniejszeniu rozpiętości dochodów? Toż to albo iluzja, albo hipokryzja. 🙄
Kiedy widzisz, Bobiku, że chciwość niejedno ma imię.
Cała obecna sytuacja kryzysowa wzięła się z chciwości właśnie.
Akcje przestały być odzwierciedleniem sytuacji finansowej firmy, tylko stały się obiektem spekulacji. Giełda, to już nie jest giełda, tylko kasyno.
Spekuluje się na wszystkim, cenach akcji przedsiębiorstw, walutach krajowych, artykułach spożywczych, surowcach itp.
Ok, banki stworzyły te możliwości, ale korzystają z nich zwykli ludzie. Spekulujesz na zwyżkę bądź zniżkę ceny, mało tego nie musisz posiadać funduszy, grasz za pożyczone. Jak nie sama, to za posrednictwem funduszu emerytalnego itp. Czy ktoś zmusza zwykłego obywatela do tego? Często kończy się to tragicznie, bo chucpa własciciela czy zarządcy doprowadziła do ruiny rodzinę i firmę. A co za tym idzie pracowników. I jedynym wyjściem jest samobójstwo.
To że są narzędzia nie znaczy, że trzeba z nich korzystać. I jak sie widzi, że z roku na rok oprocentowanie gwarantowane za ubezpieczenie na życie jest coraz niższe, to sie człowiek złości, że źle gospodarują jego pieniędzmi. Często je zabiera i tym samym zmusza funusz emerytalny do jeszcze bardziej wątpliwych moralnie inwestycji.
I nikt się nie zastanawia nad tym, że spekulacja na żywności spowodowala kompletne oderwanie cen od realiów i w krajach trzeciego świata ludzie z tej przyczyny głodują.
Obarczanie wyłącznie bankierów winą za naszą chucpę nie wydaje mi się być właściwym.
Jestes Bobie bolszewikiem pelna morda! Sankuloty na szubienice!
Zmoro, ja oprócz bankierów mam jeszcze całą ławkę rezerwową innych winowajców. 😆
Ale – w dużym skrócie, bo muszę na chwilę odejść od kompa – jak ja źle zainwestuję i wszystko przeputam, to nikogo to nie obchodzi. Mam czapkę sprzedać, pas zastawić i jakoś sobie poradzić, albo skoczyć z mostu. Jak to samo zrobi bank, państwo wyciąga do mnie rękę i mówi „daj, bo trzeba pomóc bankowi”. A ja wobec tego odpowiadam – okej, ale jak mam pomagać, to stawiam pewne warunki. Chyba nie jest to nieuczciwy układ? 😉
Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, Heleno, nie obarczałbym winą za lekkomyślnie brane kredyty banków. To kredytobiorca musi mieć świadomość tego, czy jest w stanie taki kredyt spłacić i czy ma odpowiednia rezerwę finansową, aby przetrwać gorszy okres.
W Stanach, w przeciwieństwie do Polski nie ma ryzyka kursowego.
Tam sytuacja wymknęła się spod kontroli, bo znowu z racji chucpy ludzkiej powstały fundusze nieruchomości, które w pierwszym rzedzie powodowały stałą zwyżkę cen( i ludzie kupujący domy na tę zwyżkę wartosci liczyli), a w końcowym efekcie trzęsienie ziemi.
Znowu wina niewłaściwych, udostępnionych przez banki narzędzi, ale przecież nikt nie zmuszał aby z nich korzystać. Co najwyżej namawiano. Gdy rozum śpi, budza sie potwory 🙂 .
Otworzylam wlasnie telewizor i nadzialam sie na cos, co sie nazywa Real Houswives of Atlanta. Reality show w wysokich kregach finansowo-towarzyskich.
No i tam mloda matka pomaga moze 9-letniemu synkowi z praca domowa z matmy. Pytanie nr 24 brzmi: Co wolalbys – czy jedna trzecia czy jedna druga pizzy – zalozenie jest, ze synek chcialby z cala pewnoscia wiekszy kawalek . Matka patrzy w pytanie, marszczy czolo i powiada: To za trudne, musimy zawolac „korepetytora!”.
Wolaja wiec ojca. Ojciec rysuje na kartce pizze podzieloba na trzy kawalki. Obok rysuje druga pizze podzielona na polowe.
Ktory kawalek wyglada ci na wiekszy? – zwraca sie do syna i zony. Syn milczy, a jego mama marszczy czolo i odpowiada: No, nie wiem… To zalezy jakiej wielkosci sa te pizze.
Tez uwazam, ze to calkiem logiczna odpowiedz.
Helena pisze: wole, by bogaci zarabiali ile wlezie — i widzę tu poważny problem. Nie mieści się on w kwestii wolenia (przy Stworzeniu wolenie pojawiły się w różnych gatunkach) ani włażenia (bo kto ma dom duży to mu więcej włazi niż innym do domu małego) ale w słowie „zarabiać”, które jest znacznym, nadmiernym — powiedziałbym, rozszerzeniem obyczajowego sensu słowa „zarabiać”.
I wydaje się, że esencja dyskusji z „liberałami” nie zmieniła się od dwustu lat, gdy protestowali przeciw ustalaniu przez państwo wieku, w którym dzieci mogły być zatrudniane przy maszynach czy długości dnia roboczego. Oczywiście w ich wysłowieniu bronili wolności demokratycznych, bowiem państwo zamierzało ingerować w dobrowolne dwustronne umowy między pracodawcą i pracobiorcą.
Liberalizm ma szlachetną twarz, dlatego nie w twarz należy mu patrzeć, a w jego słownik. Umowa, praca, zarobek.
Zmoro, ale wlasnie dlatego, ze kredytobiorcy sa czasami bardzo durni, zas banki chciwe, istnialy te regulacje. Aby konsumenta chronic przed chciwoscia bankow.
Kiedy ja bralam pozyczke hipoteczna (wtedy jeszcze istnialy regulacje) moj agent pozyczkowy (kolega z pracy) namowil mnie na pozyczke podwiazana pod ubezpieczenie na zycie (czyli ja nie splacalam kapitalu, a jedynie placilam premie ubezpieczeniowe, z zalozeniem, ze gdy polisa dojrzeje, splaci kapital ).
A tak to fajnie mi ten buc przedstawil (nie wspominajac o tym, ze w polisie moze byc za malo pieniedzy na splate kapitalu), ze ja sie na to zgodzilam. Domyslasz sie, ze nie bylam rekinem finansowym i zaufalam gladkim slowkom.
Oczywoscie byla to pozyczka kompletnie niewlasciwa dla mnie, samotnej osoby z dwoma kotami na utrzymaniu. I gdyby nie istnialy te regulacje wtedy, dzis bylabym w wiezieniu dla dluznikow albo na bruku.
Bobiku, państwo nie pyta Cię, czy pomóc, państwo pomaga i to nie bankowi, tylko tym wszystkim nieszcześnikom, którzy mieli tam ulokowane pieniądze. Może dlatego, że tak jest mimo wszystko dla państwa taniej, niż pozwolić na bankructwo banku i wypłacić wszystkim zgwarantowane pieniądze.
Swój dylemat już sobie przepracowałam 🙂 . Nie mam skrupułów, aby tfu, tfu, odpukać państwo musiało mi zwrócić moje oszczędności, albowiem wielokrotnie więcej wpłaciłam do skarbu w formie podatków przez te wszystkie lata. Niemniej wolałabym, aby taka sytuacja nie miała miejsca.
Natomiast nie ja jestem od tego, aby decydować o wysokości czyichkolwiek zarobków. I nie chcę być. Od tego są inni.
Mogę uważać, że są nieetyczne, jak wiele rzeczy w życiu, ale skoro w tamtych pozostalych przypadkach nie idę na barykady, to w tym też nie będę.
„dobrowolne dwustronne umowy między pracodawcą i pracobiorcą.”
Dzieci, jesli dobrze rozumiem, w swiecie cywilizowanym nie moga zawierac umowy o prace.
Heleno, to miałaś wyjatkowego pecha, bo często takie pożyczki powiązane z ubezpieczeniem na życie mają sens.
Nie wiem jak w W.Brytanii, ale w Niemczech, a nawet w Polsce istnieje możliwość bankructwa osoby prywatnej i wtedy nie trzeba skakać z mostu. Przynajmniej w Niemczech nie, są zaawansowane programy naprawcze. Niełatwe do realizacji, ale są.
Ja uważam, że nie pensje należy ruszać w pierwszym rzędzie, tylko banki i giełda muszą wrócić do korzeni, po to właśnie, aby ograniczyć chucpę i jej tragiczne często skutki.
I to jest w moim odczuciu pole do popisu dla rządów i bankierów.
Jasne w latach30. też byl kryzys, a nie bylo foreksu 😉 . Ale w dzisiejszych globalnych czasach i obstawianiem na giełdzie z komputera w domku, skutki sa dużo gorsze.
A swoją drogą, mojemu panu w banku zrobiłam taki wykład na temat ich lokat spekulacyjnych opierajacych sie na cenach żywnosci, że od tamtej pory przestał je komukolwiek oferować 🙂 . Jak klient się upiera, to odsyła go do kolegi.
I to jest mój mały sukces, mieszczący sie w mojej podwórkowej teorii. Należy dbać o własne małe podwórko, a nie mówić sąsiadom, jak mają sprzątać swoje 😉 .
Bym chciała mówić innym, co mają robić, to bym się do partii zapisała, ale się nie zapiszę. Wystarczy mi, że jestem w Bobikowej partii 😉 .
fajnie bylo, ciepelko balkonowe 🙂 (nie to co u andsola, ale
powoli bedzie lepiej)
zmora 15:35 – jestem uspokojony 🙂 🙂 🙂
andsol – to wina Bobika, tylko i wylacznie Bobika, na zawsze i
do konca wiecznosci, wina Bobika
zmora że od tamtej pory przestał je komukolwiek oferować 😆 😆 😆
skandal zywnosciowy nie ma konca:
http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/164457_563790420305361_426150147_n.jpg
🙂 🙂 🙂
Sergiusz Jesienin – List od matki
O czym tu pisać
Na ziemskim padole?
Co tu przemyśleć
Jeszcze do ostatka?
Przede mną leży
Na posępnym stole
List, który do mnie
Napisała matka.
Pisze mi: „Przyjedź
Do nas na ostatki,
Przyjedź, mój drogi,
Jeśli tylko możesz.
Dla ojca spodnie,
A chustkę dla matki
Przywieź, bo bieda
I pusto w komorze.
To wielka szkoda,
Żeś zmarnował życie,
Żeś zbratał się
Ze sławą złą i płochą.
Chodziłbyś lepiej
Codziennie o świcie
Od dziecka w pole za sochą.
Jam stara,
Już niepotrzebna nikomu,
Lecz gdybyś z nami
Czas przebywał cały,
Synową
Miałabym nareszcie w domu,
Wnuczka by
Ręce moje piastowały.
Dzieci po świcie rozsiałeś,
Jedyny,
Żonę innemu odstąpiłeś,
Synku, I bez kotwicy,
Przyjaciół, rodziny
Skoczyłeś głową w dół
W odmęty szynku.
Miły, kochany,
Co się z tobą dzieje?
Byłeś tak dobry,
Posłuszny, zgodliwy.
Sąsiedzi naszą sycili nadzieję:
Jaki ten stary
Jesienin szczęśliwy!
Lecz nie spełniło się
Nasze marzenie,
A więc na duszy
Wciąż smutniej, boleśniej.
Twój stary ojciec
Próżne miał życzenie,
Byś więcej brał
Pieniędzy za swe pieśni.
Choć to nieważne,
Bo i tak właściwie
Grosza do domu
Nie poślesz, niestety.
Stąd gorzkie żale,
Choć się już nie dziwię,
Bo wiem:
Pieniądze nie lgną do poety.
To wielka szkoda,
Żeś zmarnował życie,
Żeś zbratał się
Ze sławą złą i płochą.
Chodziłbyś lepiej
Codziennie o świcie
Od dziecka w pole za sochą.
Nic, tylko smutek,
Ni konia, ni żony,
Lecz gdybyś
Nie zbłąkał się na świecie,
Miałabym wszystko,
Ty taki uczony,
Zostałbyś pierwszym
W wiejskim komitecie.
Życie płonęłoby
Niezachmurzone,
Niepotrzebnego
Nie znałbyś zmęczenia.
Ja nauczyłabym
Prząść
Twoją żonę,
A ty byś
Naszą starość opromieniał.
. . . . . . . . . . . . . . . . .
Miętoszę list.
Niepokój mąci w głowie.
Czyż nie ma wyjścia?
Myśl próżno się biedzi.
Lecz to, co myślę,
Później wam opowiem.
Opowiem
W mojej odpowiedzi.
Tyfilis – Jesień 1924
tłum. Leopold Lewin
O widzisz Rysiu , tego Listu do Marki nie pamietalam. Pamietam jedynie:
Ty zywa jeszczo, maja staruszka?
Zyw i ja. Prowiet tiebie. Priwiet,
Pust’ struitsja nad twojej izbuszkoj
tot tumannyj, (jakis tam) … swiet….
Dzieci, jesli dobrze rozumiem, w swiecie cywilizowanym nie moga zawierac umowy o prace — no i takie jest na szczęście nasze dzisiejsze rozumienie „cywilizacji”, a to dzięki pracy pokoleń socjalistów i komunistów, którzy wbijali do społecznej świadomości, że liberalne hasła są po prostu narzędziem do zachowania dawnych systemów przywilejów (dla jednych) i upośledzeń (dla drugich).
Oczywiście, po każdej reformacji jest jakaś kontrreformacja, po dumnych teoriach lewicowych, na gruzach mniej wspaniałych ich realizacji, pojawiły się teorie Ayn Rand czy Paula Wolfowitza. Ci, co tak sprawnie operują pojęciami „indywidualnych wolności” i „tradycyjnych walorów” mogą na dłuższy czas utrzymać swoją przewagę, widoczną od upadku komunizmu, ale mam nadzieję, że jednak nie na zawsze. W końcu, ile to czasu trzeba było, by idee oświeceniowe zostały przyjęte do obowiązującego zasobu kodeksu cywilizacyjnego — olbrzymia część wieku XIX wydawała się zagrzebywać je w muzeum ciekawostek historycznych…
W tej perspektywie widzę ukrócanie możliwości takich szefów życia bankowego jako obiecujący sygnał, że tli się ciągle wiara w proste pojęcia przyzwoitości i sprawiedliwości.
Pojdzmy na calosc i powiedzmy prosto z mostu: to my, glosiciele liberalnych hasel bylismy za utrzymaniem panszczyzny i niewolnictwa. A dzis domagamy sie utrzymania prostytucji dzieci w Azji.
Heleno, to zabójcza technika dyskusyjna i możesz poskakać po moich zwłokach.
Słuchajcie, hit internetu 🙂 . Heino zrobił covery niemieckich przebojów. Wczoraj zostały zamieszczone na tubie i już maja po 300tys odsłon. Młodzież oszalała na jego punkcie 😉
http://www.youtube.com/watch?v=Ohhg8tlCzyI
Pewnie nie wszyscy znają – proste wyjaśnienie…
http://www.youtube.com/watch?v=sA7lURtsNnU&feature=player_embedded
To chyba nie ja zaczelam od „niezmiennej od dwustu lat dyskusji z liberalami” protestujacych przeciwko probom ograniczenia wieku dzieci zatrudnianych w fabrykach?
LIBERALIZM
Liberalizm (z łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) – ideologia i kierunek polityczny, według którego wolność jest nadrzędną wartością. Liberalizm ma charakter indywidualistyczny i przeciwstawia się kolektywizmowi. Innymi wartościami cenionymi przez liberałów są wartości demokratyczne, wolności i prawa obywatelskie czy własność prywatna i wolny rynek.
Liberalizm powstał w epoce oświecenia, w sprzeciwie wobec absolutyzmowi i instytucjom feudalnym. W XIX wieku stał się szerokim, postępowym ruchem politycznym. Początkowo miał często charakter antydemokratyczny. Z czasem jednak przyjął wartości demokratyczne w formie demokracji liberalnych.
Liberalizm jest obecnie jednym z trzech dominujących stanowisk politycznych, obok konserwatyzmu i lewicy. Najbardziej znaczący podział w ramach liberalizmu zachodzi między socjalliberałami, a liberałami klasycznymi. (z Wiki z grubsza)
Więcej tu: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3932244 😉
Coś się, Andsolu, Ty też zapędziłeś.
Tu akurat sprawa polega na nieporozumieniu językowym – nazwy „liberalizm” używa się zarówno dla formacji, z grubsza rzecz biorąc, oświeceniowej, zwłaszcza w dziedzinie obyczajowej, jak i dla liberalizmu ekonomicznego, tego od bardzo wolnego od wszelkich ingerencji rynku. Trzeba się po kontekście orientować, w którym znaczeniu akurat było użyte.
Nie często mi się zdarza, więc chwila wydaje się histeryczna: andsol bardzo mądrze napisał. A Marysia chyba lekko pobłądziła. Encyklopedyczne definicje mają zawsze mnóstwo zalet, ale jedną wadę: nie uwzględniają pędu 😉
Heino poza Niemcami popularny raczej nie jest. 😉
Muzycznie to całkiem nie moja bajka, ale jeden z tych coverów mi się podoba, bo śmieszny jest – Heino bardzo pasuje do roli ględzącego pryka, który poucza syna albo wnuka. 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=IWIggm9YHiY
Starałam sie coś wytłumaczyć, ale zawiesiło się.
Pensje najbardziej nieprzyzwoite tak mnie nie ruszają, jak to :
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13506553,Starsza_kobieta_upada__Personel_robi_jej_awanture_.html#BoxSlotI3img
Tu bym gryzla i kopała, tak myślę, bo jednak zauważam, że jak takie sk..two dotyka moich bliskich będących na łasce szpitala, to kładę uszy po sobie i poprawiam los chorego we własnym zakresie.
Po czym nienawidzę się za to i gardzę sobą.
Ja wiem, że to jest oportunizm, ale lęk, że ingerencja odbije się negatywnie na bliskim mi chorym jest większy.
Chyba w ramach pokuty, będę teraz zwiedzała szpitale, obserwowała i robiła awantury personelowi, takiemu jak w tej lince 😉 .
O wisi, a dlaczego?
Sorry, nie śledzę rozmowy, ale załapałam początek i jakiś fragment środkowy o wyzysku dzieci.
Pojęcia liberalizmu używa się różnorako, a najśmieszniejsze jest, że walą nim na oślep zupełnie przeciwstawne strony.
Jasne, że doktryny zmieniają się i cywilizują, oddziałując na siebie wzajemnie.
Nie, Heino to też nie moja bajka. Dla niefrakcyjnych – Heino to ikona Volksmusik, mocno starsza zresztą.
A „Junge” to generalnie fajna piosenka, mimo że niespecjalnie lubię niemieckie.
Kiedyś był fajny zespół austriacki ” Erste allgemeine Verunsicherung”, śmieszni byli.
http://www.youtube.com/watch?v=etqJNyaBpGM
No i przez tę cholerną ekonomię zupełnie zapomniałem o Dniu Teściowej. A chciałem oprócz życzeń ująć się za teściowymi jako jedną z dyskryminowanych większości. 😉
Życzenia oczywiście swoją drogą – wszystkiego najlepszego, a zwłaszcza lepszych dowcipów pod adresem. 🙂
Zeenie, histeryczna chwila to uczciwa literówka, czy podróbka?
Chętnie bym coś powiedziała na temat wysokich wynagrodzeń – temat trąca jednym boczkiem o ekonomię, a ja przecież udaję ekonomistkę – ale coś dziś nieskomunikowana jestem ze sobą, więc drugie chyba nie podejdę do tematu. Lepiej nie zbliżać się do dużych pieniędzy bez przygotowania. 😉
Andsolu, a. Absolutnie.
Poczta Polska przyniosła mi właśnie list podpisany przez Starszego Radcę z Zespołu Prawa Cywilnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzucone oko wychwyciło, że list jest odpowiedzią na mój wniosek (?!) dotyczący „odbierania dzieci” (tak, tak – w cudzysłowie) i że „zasygnalizowany problem wymaga przedstawienia kilku kwestii związanych z podejmowaniem…” przepraszam, ale dalej nie dam rady. Czy wszyscy to dostali? A jeśli nie, czy ktoś ma ochotę poczytać? To niespełna trzy strony, mogę jutro zeskanować i rozesłać.
Ago,
a dlaczego stawiasz wybór: pomyłka albo plagiat?
Czy tylko negatywem mnie widzisz?
Chyba, że pisząc „uczciwa literówka” – masz na myśli literaturę ze mną….
Oj…. czytelnik ze mnie nie najgorszy 😉
Nie plagiat, tylko podróbka literówki, czyli celówka. 😉 Tak ładnie i tak ładnie, negatywów nie dowieźli, a moje pytanie było uczciwe, to znaczy podyktowane autentyczną ciekawością – póki co niezaspokojoną.
Ja dostałam kilka pism do domu, wszystkie niczego nie wnoszą. Nie pamiętam od kogo i nie będę szukać.
Idę spać, bo padam na nos.
Dobranoc. 🙂
Ja niczego od Poczty Polskiej nie dostałem, ale mnie to nie dziwi, bo nawet gdybym dostał, to na krakowski adres, pod którym mnie nie ma. 😉
Masz rację: celówka…
wyjaśnienie w domyśle.
😉
Pole do domysłu widzę ogromne, ale poza polem widzę już bardzo niewiele, chyba więc domyślnie podrepcę w kierunku wskazanym przez Mt7. 🙂
Co to teraz będzie w tej Wenezueli? Hm.
Nie umiem powiedzieć nic mądrzejszego niż „się okaże”. 😳
Może już też powinienem w stronę spania? 😉
🙂 🙂
herbata
duzo herbaty 😀
szeleszcze
stare wiadomosci
bywa
brykam
zima wraca 😀 mowia od pogody znawcy
brykam fikam
S-Bahn czeka
brykm
fikym
fik
fik
fik
bryku 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry. 🙂
Wybieram się dzisiaj do Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego.
Odwiedzam Białystok od 25 lat a w tym muzeum jeszcze nie byłam. Trochę mi wstyd, trochę mi wstyd….
(W Dniu Teściowej piłyśmy Doppelbock Dunkel. 🙂 )
Dzień dobry 🙂
Nie wiem, czy zauważyliście, na jakich dziwnych zasadach funkcjonują meteorolodzy. Jak zapowiadają, że pogoda się zepsuje, to prognoza się sprawdzi musowo. A jak zapowiadają, że się poprawi, to tylko zapowiadają. 🙄
No, ale jeszcze nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Temperatury jednakowoż plusowe, nie leje i lada dzień żonkile zakwitną 🙂
Tak czy owak kawa. 😎 Gdzie dziś stoi wiadro?
rysberlin 5 marzec 13, 18:28
no, tak Rysiu, ale znowu nie wiem, czy dobrze zrobiłam, bo zafunkcjonowała prywatna klauzula sumienia.
I znowu problem, bo to co jednemu wydaje się być słuszną sprawą, niekoniecznie nią być musi w oczach innego.
U aptekarzy nam ona nie pasuje np.
Tyle, że pan z banku nie odmawia, tylko kieruje do kolegi, zatem niby wszystko ok.
Zaloba Narodowa. 🙁
Man United przegral z Realem. 🙁 Wypadl z Ligi Mistrzow. 🙁
Czuję, że dziś wszyscy Anglicy obrażą się na real i gremialnie przejdą do wirtualu. 😆
Vox populi nadal do Wałęsy się czuli. A ja się dziwię, dlaczego znowu jakoś mnie to nie dziwi? 😯
http://wyborcza.pl/1,75248,13510910,_Swiat_stanal_na_glowie___Walesa_cytuje_na_blogu_glosy.html
Najbardziej w tym czuleniu rozczulający jest głos obrońcy języka, który domaga się zastąpienia obcego słowa gej rdzennie polskim słowem pederasta. 😈
W ulubionej audycji zeena w Trójce było wczoraj o Wałęsie. Najpierw sam Lechu coś mówił, jak to on, czyli że miał na myśli coś innego, ale w zasadzie to (bez Drzycimskiego marnie mu to wychodzi), potem dzwonili dyżurni chorzy i ogólnie byli za Lechem, potem wystąpił Ireneusz Krzemiński i mówił częściowo do rzeczy, na końcu Lechu powiedział, że jak mamy takich profesorów, to on się nie dziwi, a Krzemiński powiedział, że to dobrze, że nie mamy takich prezydentów.
Brawo, Irek!
Mnie się podoba wypowiedź, że geje występują przeciwko prawom fizyki. 😯
Ciekawe wyniki ankiety, biorąc pod uwagę genetyczną skłonność Polaków do niezadowolenia i nieustannie negatywne opinie w mediach na temat korporacji, taka ilość pozytywnych ocen jest zdumiewajaca 😉 .
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,13445080,Korporacja_to_samo_zlo__Nie_zgadzam_sie_.html#Cuk
Gdy czytam te wszystkie wypowiedzi, w których uderza kompletny brak wiedzy, nieodróżnianie homoseksualizmu od pederastii, to po prostu ręce opadają.
Ale wychowania seksualnego w szkołach nie wprowadzimy, bo po co?
W ciemnogrodzie jest tak fajnie przecież.
A Wałęsa mocno mnie rozczarował. Rozumiem, że chlapnął, to co myśli, ale że go nie naszła refleksja, choćby po wypowiedzi syna, czy też ze względu na instynkt samozachowawczy, to mnie dziwi.
Z oślim uporem brnie dalej. I burzy to, co wcześniej osiągnął. Straceniec 😉 ?
Instynkt samozachowawczy stracił 20 lat temu, a o zdolności do refleksji zamilczmy. 😎
Nie wydaje mi się, żeby Wałęsa miał poczucie, że cokolwiek sobie zepsuł. Wręcz przeciwnie, może być bardzo zadowolony, że znowu media dużo o nim mówią, czyli ważny jest. A że nie wszyscy mówią pozytywnie? Iii, panie, to tylko paru salonowych wymoczków coś tam smęci. Cały naród, zwarty i gotowy bić pedałów, przecież go popiera. Zagranica? Wobec takiego poparcia swoich, kto by się przejmował jakąś tam zagranicą. Zresztą najpierw trzeba by rozumieć, co tam piszą, a niby po jakiemu?
Co gorsza, Pan Prezydent spory procent racji ma. To olbrzymie poparcie, o którym mówi, wcale nie jest wymyślone. Widać je zarówno w statystykach, jak i na pierwszych lepszych imieninach u cioci. I kiedy Wałęsa pokazuje język poprawności politycznej, mówiąc to, co „wszyscy” myślą, może znowu upozować się na trybuna ludowego, który wbrew władzy, propagandzie i salonom prowadzi naród do boju o wartości. Przecież jemu tylko w to graj. 🙄
Ło matko, nie mów, Bobiku, że będzie kandydował w następnych wyborach?
wiersz na srode… 🙂
Weronika Lewandowska – noccc
noc
koc
świerszcze jeszcze
nie mieszcze się
w mieście
duszne mokre jest powietrze
uciekam ściekam po skórze
po wodę
łyk łyk łyk
kosmyk moich włosów w twoich ustach
noc koc splot naszych ciał
samolot spadający meteor
zboża łoża nas noszą
kołyszą
unoszą ponoszą i jesteś
w moich objęciach
ujęciach
bez pojęcia dla tych
którzy nie spróbowali
uchwycić w oku dali
oddali ich krótkowzroczność
lekkonośność nas wsysa
wysyła daleko
i jeszcze swierszcze
noc noc noc
koc koc
nic nas nie trzyma
wszystko nas unosi
ponosi ponosi dotyk
kosmyk moich włosów w twoich ustach
czas ustał
ustał na ustach
w długim pocałunku
trunku moim trunku
trunku moim trunku
winnym tylko słodyczy
winnym słodkim półwytrawnym
sprawnym gestem mnie łapiesz
gdy potykam się po drodze
boso
roso mnie orzeźwiasz
otrzeźwiasz jak światło w oknie domu
nikomu ani słowa
nie jestem na to jeszcze gotowa
przemykamy na górę
chmurę mam w sobie
opadam na podłogę
opadam na niego
opadam na niebo
opadam opadam nieopodal
dali co to zaczęła
poczęła nas popchnęła mnie do
ciebie
noc koc
noc i jeszcze świerszcze szeleszczą
ciszą
opuszczam się na jedną noc
opuszczam się na koc
opuszczam się samą na jedną podróż
wzdłuż i wszerz ciebie
noc
noc noc noc noc
bliska
końca
noc
świt
świst
świst
noc
dzień dżwoni
dzień dzień dzień
dzień dzień dzień
dzień dzień dzień
dzień/noc
dzień/noc
dzień/noc
dzień
04.08.06
i wersja mowiona 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=OYGy392giwo&feature=player_embedded
przyjemnosci 😀
pstryk 🙂 🙂 🙂
Budowanie rozdzielających naród murów ma sens, bo w skakaniu przez mur czyli płot czyli mur Wałęsa był niezły, sam o tym mówił. Natomiast jak była wyborcza poprzeczka to wyrobił jej tylko 1% i to bardzo źle o Narodzie świadczy.
Czy on już uczy się dowcipów o teściowej, czy zna je sam z siebie?
Rysiu, same przyjemności 😀
Srebrne usta w tym roku przyznano b. ministrowi rolnictwa Markowi Sawickiemu. Oto wypowiedź o pszczołach, która zapewniła jemu zwycięstwo :
„W 2003 roku było ich niewiele ponad 900 tysięcy, a już w roku 2011 mamy 1 246 tysięcy rodzin pszczelich. I ja mówię, że już bardzo mocno zbliżamy się do wyrównania liczby rodzin pszczelich z liczbą rodzin rolniczych. Jak już ten wskaźnik wyrównamy, poprzez wzrost rodzin pszczelich, a niekoniecznie ubytek liczby rodzin rolniczych, to pewnie tego miodu będziemy mieli nieco więcej”.
😀
Można wziąć dowolnego członka peezelu i dowolną wypowiedź, nie będzie gorsza. Nie śledzę tego konkursu, tylko czasem coś z tła wleci do uszu, ogólnie jestem zażenowany nie kandydatami, tylko formą całości, z nominacjami, galą, występami artystów scen. Gdyby to było głosowanie na Debila Roku, to co innego, a tu się zrobiła jakaś nowa świecka tradycja i wszyscy sobie piją z dzióbków, do porzygania są te słitaśne umizgi dziennikarzy, ach panie pośle, jak pan śmiesznie powiedział. No (…) 🙄
Ulżyło mi. 🙂
Banda debili. 👿
Niemniej jednak o pszczołach i tak śmieszne. 😈
Powystrzelac.
Pszczoły? 😯
Ile to śrutu by wyszło… 🙄
Moje ulubione PSL-owskie Srebrne Usta:
http://www.youtube.com/watch?v=b4um-ECxYYM
(Ale akurat pan były marszałek nie jest debilem. A przy okazji, jest tatą Cezarego 🙂 )
Bo chodzi oto, by usta stanęły a myśl ruszyła 😉
Sorry, ale musimy ciagnac te taczke.
http://www.petycjeonline.com/bajkowscy.
Ja napisze jeszcze oddzielny list do Michalaka od siebie przypominajac nasza rozmowe w Londynie i jego zapewnienia, ze „nie nalezy wierzyc wszystkiemu co pisza w gazetach”.
Z kopia do Gowina, I z pogrozkami.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13516396,Naukowcy_obalaja_mit_Matki_Teresy___Nie_taka_swieta_.html#BoxSlotIIMT
Do tej pory plotki, a teraz naukowo obalony mit. Ciekawe, co Watykan teraz zrobi.
Pewno nic.
Okej, okej. Nie ma za co przepraszać. 😉
Szalenie jestem ciekaw, czy Michalak na ten list odpowie. 🙄
Tu jest bardzo ładne parytetowe pendant do byłego marszałka: 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=RhcTlPIwafI
Tych Kanadyjczykow – na stos!
Ale mysmy tu dawno wiedzieli, ze ona bardzo zle zajmowala sie chorymi i zezwalala na cierpienie i brud.
Byly na ten temat programy tv jeszcze za jej zycia.
Ja też dawno już coś czytałem o tej „filozofii cierpienia” i mnie otrząsnęło, brrr. Co oczywiście nie znaczy, że nie doceniam poświęcenia, oddania działalności, wartości piarowej Matki Teresy dla idei charytatywnej, itd. To rzeczywiście było. Tyle że to nie jest cała prawda. A podobno prawda jest wyzwalająca. 😉
Może Wy o tym wszystkim wiecie, ale dla mnie historia policji sprawdzającej czy ciężarna jest ciężarna jest wręcz makabryczna. No w istocie, zawiera się małżeństwo nie z partnerem (płci odmiennej) ale z Państwem (rodzaju nijakiego ale bardzo paskudnego).
Dobry wieczór,
Może kogoś z frakcji krajowej zainteresuje taka petycja:
http://www.petycje.pl/petycja/9366/list_otwarty_do_premiera_w_sprawie_podatku_na_kozciol.html
herbata 🙂
Dzien Dobry Bardzo 😀
szeleszcze