Blog Pana B.
Pan B. podreptał do kuchni, żeby zrobić sobie cienkiej herbaty. Cienkiej, bo mocna podnosiła mu ciśnienie i nie mógł potem zasnąć, a i bez tego ze spokojnym snem miał trudności.
Wpis na jego blogu wisiał już ponad dwa tysiące lat i nic nie wskazywało na to, że w najbliższej przyszłości uda mu się wrzucić nowy. Pan B. w głębi ducha bardzo się dziwił, że komuś wciąż jeszcze się chce ten od dawna nieaktualny tekst komentować i rozważać, co też autor chciał przezeń powiedzieć. Zdawał sobie sprawę, że to wszystko trzeba by napisać od nowa, jakoś inaczej, sensowniej, dojrzalej, chociaż spora część komentujących ludzi wydawała się nie zauważać luk czy potknięć. No, ale o ludziach tak czy owak nie miał najlepszego zdania. Zbyt byli podobni do niego, żeby mógł naprawdę dobrze o nich myśleć. Nie chciał tylko całkiem stracić nad nimi władzy.
Na swój temat już od wieków nie miał złudzeń. Znał swoje słabości, wiedział, że jest zaborczy, próżny, porywczy, niekonsekwentny i co tam jeszcze. To mu właściwie nieszczególnie przeszkadzało. Bardziej martwił go ten kompletny zanik sił twórczych. Przeczytał bądź ile poradników o zachęcających tytułach w rodzaju „I ty możesz być kreatywny”, ale nie posunęło go to ani o krok naprzód. Dalej nie miał pomysłu na coś, co warto by opublikować. Ba, nie umiał zmienić jednej litery w tym, co napisał wcześniej. Czuł się często zużyty i wypalony. Przy życiu trzymała go jeszcze tylko wierna grupa fanów, choć i ona z roku na rok topniała.
Wrócił z herbatą do komputera i znowu zerknął na ranking. Obiecywał sobie nie robić tego tak często, ale z tych obietnic, jak z wielu innych rzeczy, nic mu nie wychodziło. No tak, w rankingu Pan A. dalej go wyprzedzał, zupełnie nie wiadomo czemu. Jego wpis był wprawdzie wstawiony kilkaset lat później, ale merytorycznie rzecz biorąc nie wnosił żadnej nowej jakości, a i napisany był nie tak znowu genialnie. Doprawdy, łaska publiczności na pstrym koniu jeździ. Jeszcze kikadziesiąt lat i na czoło rankingu gotów wysunąć się Pan S.
Przez uchylony lufcik wpadł mroźny, nieprzyjemny powiew. Pan B. otulił się szczelniej szlafrokiem, podszedł do półki z książkami i zaczął szukać poradnika, z którego dotąd jeszcze nie korzystał, ale słyszał, że niektórzy odnieśli dzięki niemu spore sukcesy. Jakiś Włoch to napisał, Cialdini chyba… O, jest – „Wywieranie wpływu na ludzi : teoria i praktyka.” Lata latami, wypalenie wypaleniem, ale jednak nie zamierzał poddawać się tak całkiem bez walki. W końcu oprócz blogerstwa zajmował się poważnym biznesem, był odpowiedzialny za niemałą liczbę swoich pracowników i chciał im zapewnić źródło utrzymania dopóki jeszcze się dało. Każde stulecie się liczyło.

no nie, że foma jako pierwszy? hmmm, to nie będę czytał tylko się zamelduję i powiem, ze jeszcze ciekawsza mogłaby być pozycja „Wywieranie wpływu na ludzi: chciejstwo i niemożność”.
No nie, foma, przy odpowiedniej manipulacji jakiś tam wpływ da się wywrzeć. A pracownicy Pana B. to profesjonaliści, a na dodatek warsztaty z manipulacji mają dosyć często.
Ryś jeszcze w poprzednim wpisie prosił o przetłumaczenie tego, jak taz podsumował pontyfikat B16. W streszczeniu tak:
Dobrze, że ten papież odchodzi. Przez 8 lat pontyfikatu narobił jeszcze większego dziadostwa, niż się obawiano. Równie mało był zainteresowany przestępstwami seksualnymi w swojej instytucji, jak zajęciem się faszoidalną organizacją Opus Dei. Czy chodziło o kobiety, czy o homoseksualistów, AIDS, gwałty, prawa człowieka, bardziej reakcyjnego papieża trudno sobie wyobrazić.
A tu jeszcze inne głosy niemieckiej prasy:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13386554,Benedykt_XVI_abdykuje__Niemiecka_prasa__Tylko_dzieki.html#BoxSlotII3img
Ci Niemcy w ogóle nie wiedzą, co to patryjotys. Na swojego szczekają. 👿
Na mnie nie musi wywierać wpływu, bo ja Go lubię, a nawet więcej.
Pora zakończyć dzień, dobranoc Bobiku i Koszyczku. 🙂
Papiez powinien byl najpierw umrzec, a potem ewentualnie abdykowac.
Wtedy nie mozna byloby o nim mowic zle, lecz wylacznie z nabpzna czcia. A tak kazdy moze go obszczekiwac i psy wieszac. 👿
Dzień dobry 🙂
Abdykacja abdykacją, blog bogiem a pić cos trzeba
Kawa, herbata, croi….
ale że już dwa tysiące lat temu Łotr dostarczał plaftormę, to to zastanawiające. chyba że to nie Łotr, a konkurencja. tyle że blog Pana B. to Łotr, nawet ze stratą, chciałby prowadzić, bo co jak co, ale są pewne smaczki na tym świecie. a może i na tamtym
Dzien Dobry Bardzoooooooo 🙂 🙂
nowy ponocny snieg, -2, zima 😀
od switu za oknem pukanie, panowie fachowcy rozbieraja
drabinki, slizgawke i inne imponderabilia z placu zabaw, Koniec!
dzieci – jezeli juz sa – siedza w mieszkaniach………
moze zostawia piasek na pamiatke………
Ja, bym chciala krecic filmy!
Dlaczego?
Bo filmy sa lepsze od zycia!
” Kiedyś będziemy szczęśliwi” tu:
http://www.youtube.com/watch?v=cdCssgb7nMQ
(film trwa tylko 43 minuty, warto!)
Bobik, dziekuje za tlumaczenie…….. 🙂
pstryk
Bry! W B. najwyraźniej pogoda z B, czyli W. Tu tak samo!
A, herbaty nie było. Kawa była. Herbata będzie.
Ale kiedy?
Dzień dobry 🙂
Zapolemizowałbym z Tadeuszem. Herbata była, a kawa będzie. I wiem kiedy – za chwilę. Czyli ja mam o jeden argument więcej. 😈
O pogodzie wolę dziś nie mówić, bo mi szczęka szczęka. Gdyby tutaj po ulicach chodziły białe niedźwiedzie, chyba rzuciłbym się na któregoś i zdarł z niego futro. 🙄
Siódemeczko, nie jestem pewien, czy Ty lubisz tego, o którym ja pisałem. Bo jak niejednemu psu Burek, tak i niejednemu panu B. 😉
Ten, o którym piszę, został wymyślony przez ludzi na ich obraz i podobieństwo, co określiło jego dalszy byt. W młodości był socjalistą, naiwnie sądząc, że to uchroni go przed byciem na starość świnią, chciał zmieniać świat, trochę filozofował, pisał wiersze i marzył o miłości, jak każdy normalny nasto-dziestolatek. A potem młodość minęła, Pan B. założył Firmę i odtąd już miał przechlapane. Wydawało mu się, że to on rządzi Firmą i ją kształtuje, ale w rzeczywistości było dokładnie na odwrót. Został niewolnikiem i zakładnikiem Firmy. Zaniedbał życie prywatne, skostniał, zgorzkniał i w końcu został cynicznym, głęboko samotnym – mimo grupy fanów – starszym panem, którego jedynym, nieco obsesyjnym hobby jest sprawdzanie swojego miejsca w rankingach.
Może go być nawet trochę żal, ale nie jest to ktoś do lubienia. 🙄
Foma, dwa tysiące lat temu konkurencja była tak silna, że nawet Łotrów było dwóch. 😉 Nie wiem, który z nich udostępnił platformę, ale sądząc po tym, że obaj w końcu zawiśli, współpraca z Panem B. nie układała się najlepiej. 🙄
Dzień dobry, powiedzcie mi, że to jest żart, błagam.
http://fakty.interia.pl/raport/abdykacja-papieza/news/se-czy-kardynal-dziwisz-zostanie-nowym-papiezem,1892449,8289
Jaki ziąb, Bobiku?70km od Ciebie jest plus jeden i nieśmiało prószy.
Zaraz będę myć okna, bo wstyd przed sąsiadami. Mchem zarosły 🙂 .
Może nie żart, Zmoro, ale mania wielkości. W poważnych analizach Dziwisz nawet stopy w drzwi nie wstawia. 🙄
U mnie ziąb, bo ja jestem zmarzlak. 😉 Na termometrze faktycznie zaledwie koło zera, ale dla mnie to już powód do szczękania.
A czy Ty aktualnie przebywasz raptem 70 km ode mnie? To właściwie w ogóle nie jest odległość…
Podoba mi się jeden z komentarzy: że następny papież ma być Włochem i ma być czarny, więc kto? Mario Balotelli! 😆
O, i to by było pójście z duchem czasu. A popularność Firmy wzrosłaby w tempie huraganowym. 😈
Stawiam pasztetówkę przeciw orzechom, że pierwszym krokiem Supermario jako papieża byłoby zniesienie celibatu. 😛
A pojutrze w Bobiczej mieścinie gra Anne-Sophie Mutter z Sinfonią Varsovią. Bilety już niestety podobno wyprzedane 🙁
Tak, Bobiku, jestem w domu via Monachium, a po ogarnięciu chałupy (z zewnątrz tylko 😉 ) przemieszczam się dzisiaj do Westfalii.
Wczoraj zahaczyłam o Kolonię, i powiem, że widok 70-latek pędzących na zabawę, ubranych w kolorowe szarawary, peruki i buziakami wymalowanymi jak u dzieciakow w przedszkolu, wzruszył mnie jakoś.
Ich od początku w ogóle nie było, Pani Kierowniczko. To znaczy, niby były, ale nie było. 😯
Ale nawet gdyby zwyczajny pies się do nich dopchał, pewnie i tak byłyby nie na jego kieszeń. 🙁 W naszej mieścinie za takie z góry wyprzedane eventy zdziera się skórę bez znieczulenia. 🙄
Zmoro, jeżeli masz jakieś tutejsze namiary telefoniczne, może byś podała w mailu? 🙂
Dzień dobry 🙂
u mnie też zima bielusieńka. A wyglądało na to, że za chwilę będzie wiosna.
Chyba jestem stary baran bo tak jak mt7 lubię swojego pasterza 🙂
Le Seigneur est mon berger :
je ne manque de rien.
Sur des prés d’herbe fraîche,
il me fait reposer.
Il me mène vers les eaux tranquilles
et me fait revivre ;
il me conduit par le juste chemin
pour l’honneur de son nom.
Si je traverse les ravins de la mort,
je ne crains aucun mal,
car tu es avec moi :
ton bâton me guide et me rassure.
Tu prépares la table pour moi
devant mes ennemis ;
tu répands le parfum sur ma tête,
ma coupe est débordante.
Grâce et bonheur m’accompagnent
tous les jours de ma vie ;
j’habiterai la maison du Seigneur
pour la durée de mes jours.
To i u Was takie dziadostwo z biletami jak tutaj? A fe 🙁
Marku, zwróć uwagę na mój post z 10.36. Twój pasterz i opisywany przeze mnie bloger i biznesmen to dwie różne osoby, czy też dwa różne koncepty. 😉
No cóż, Kierowniczko, w małej mieścinie na pewnych eventach trzeba się pokazać, żeby po- lub utwierdzić swoją pozycję w nieformalnych strukturach władzy i ważności. Z miłością do kultury niewiele to ma wspólnego. Ale przy okazji hala koncertowa wyrabia swój budżet, bo wiadomo, że na biednych nie trafiło. 😉
Jasne, Bobiku, że nie tego B, tylko mojego. 🙂
To, to, Bobiku, nie dla psa kultura i częstokroć dla emeryta też. 🙁
Niby są zniżki, ale tylko na poniektóre, a żeby dowiedzieć się na które, trzeba pofatygować się do kasy.
Chociaż muszę powiedzieć po sprawiedliwości, że ceny biletów w Polsce są i tak niewysokie w porównaniu.
Ale z trzeciej strony, moja emerytura do emerytury porównywalnej persony ma się, jak przysłowiowa pięść.
Dlatego zastanawiam się nad poparciem przyjęcia przez Polskę euro, przy prostym przeliczniku okaże się, że mam emeryturę na poziomie zasiłku dla bezrobotnych.
Prosty przelicznik ma znaczenie w kantorze, ale nie w życiu. 😉 W życiu liczy się stosunek pensji czy emerytury do cen produktów i usług. Tylko z moich doświadczeń wynika, że producenci wykorzystują każdą wymianę pieniędzy do tego, żeby ceny podnieść. 🙄
Z dostępem do kultury u nas nie jest źle tak w ogóle. Jest dużo imprez kulturalnych, w tym koncertów, darmowych lub półdarmowych, są biblioteki, zniżki w muzeach, etc. Buli się ciężko za najwyższą półkę, ale w końcu pies nie musi żyć samym szampanem. Dobra kałużanka też nie jest zła. 😉
Kochany Bobiczku, coś mnie dziś ściągnęło do Koszyczka, a tu akurat o Panu B. i o kulturze 🙂 Kolonia i Dortmund to jedne z lepszych adresów koncertowych w Niemczech. Mam wielki szacunek dla Kulturföderalismus, w pas mu się kłaniam obserwując polskie realia.
Bilety jeszcze są, ale niestety tylko w wyższych kategoriach cenowych. Cukierkowe kolorki na zdjęciu solistki i ceny niebotyczne… Dla porównania, z koncertów które za chwilę: „Il Trionfo del tempo” Haendla w świetnej obsadzie o 100 EUR taniej (mam na myśli najdroższe bilety), już nie wspominając o recitalach wybitnych śpiewaków (Christian Gerhaher, w tej chwili czołówka niemiecka, 33 EUR). Kolonia ogólnie ma ceny nieco niższe niż Dortmund, a zdarza się, że wykonawcy w odstępie 1-2 dni występują i w Filharmonii Kolońskiej i w Dortmundzkim Konzerthausie. Akurat nie w tym przypadku, ale przy takich cenach to i tak zdecydowanie lepiej zainwestować w zapas pasztetówki, cokolwiek się pod pojęciem „pasztetówki” rozumie. I coś dobrego do popicia.
Głaszczę najserdeczniej!
Ach, jakże miło Beatę widzieć. 🙂 Tak rzadka to ostatnio okazja…
W Kolonii ceny są rzeczywiście jakieś przyzwoitsze. Jest zresztą ode mnie wiele bliżej niż Dortmund, bo tam to już poważna wyprawa. 😉
A w mojej mieścinie na jakiś gwiazdorski koncert nie idzie się dostać poniżej 120 eurów. Zakładając, że i Pan Administrator by chciał pójść (a zwykle by chciał), jesteśmy minimum 240 eurów do tyłu. No, sorry, ale to dla nas całkiem spory kawałek pieniądza. 🙄
Tak że skorzystam z dobrej rady i zainwestuję w pasztetówkę oraz popitkę. 🙂
Polizanko! 😀
„mieścina” – co to za wieśniackie określenie.
Jest jeszcze lepsze: „prowincja”, to tak mówią Ci, co w mrówkowcach masło schładzają w sedesie, a prosie kwiczy w wannie.
Jak pies czy człowiek znajdzie się 240 eurów do tyłu to musi potem mocno gonić, a skąd brać tyle tchu… Rozpisałam się o Kolonii, dopiero teraz spojrzałam na stronę SV i zauważyłam, że grają jeszcze bliżej Bobika. W każdym razie już sama nazwa Festhalle wskazuje na podniosły charakter wydarzeń i sprawia, że kieszeń zaczyna profilaktycznie boleć 😉 Feierabendhaus w Ludwigshafen (tam grają 18.02) brzmi jakoś bardziej swojsko, ale niestety nie mogę zaspokoić ciekawości i sprawdzić, czy to znajduje przełożenie na ceny biletów – już ich nie ma.
To jeszcze chciałam się podzielić historią pewnej Soni, która jest z kulturą za pan brat, a i pasztetówki jej od niedawna raczej nie braknie: http://www.krystynajanda.pl/dziennik?y=2013&m=2&d=4
Dla mnie zwrot „moja mieścina” jest wyrazem lekkiej autoironii (bo przecież sam tu mieszkam), ale niepozbawionej pewnej sympatii do mieściny. Natomiast „wieśniackie określenie” brzmi w moich uszach zdecydowanie pogardliwie – zarówno w stosunku do tych, którzy używają słowa „mieścina” (czyli również do mnie), jak i do ludzi ze wsi, z którymi się z przyczyn rodzinno-życiowych w jakiejś mierze utożsamiam. W związku z czym odczułem podwójną przykrość. Czy właśnie tego chciałeś, Klakierze?
Bobikowa mieścina nader sympatyczna. Byłam, widziałam, polubiłam 😆
Bążur.
Posłuchałam tego Gerhahera jak śpiewał Mahlera, w połowie drugiej pieśni wędrowca wróciłam jednakowoż do starych mistrzów.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=fsZXTJjJqqo
Mam bąkrupnik. Ktoś życzy? Właśnie podgrzałam.
Jutro
http://www.kongreskobiet.pl/pl-PL/news/show/zatanczymy_przeciwko_przemocy_wobec_kobiet
Ad rem:
Chciałbym, byś był i spraw pilnował
tych kłopotliwych, małą garść,
gdy idą źle, interweniował
był jak na ranę dobra maść
No przecież nie chcę, byś mi piwo
fundował kiedy chce się pić
lecz jak król Lew potrząsnął grzywą
widząc, że dziecko chce ktoś bić
Na wojny wpływu nie masz, trudno,
musimy sami radę dać
tym, którzy pragną, pozwól schudnąć,
grosz biedakowi w kieszeń wsadź
Choroba – ludzka rzecz, wiadomo,
że nie wyplenisz ich en masse
ja tu nie sua i pro domo,
uchroń chociaż najlepszych z nas
Nie mówię każdy, lecz co trzeci
niech nam się trafi dobry rok,
kto narozrabiał, niech go gniecie
współtowarzyszy twardy wzrok
I twoich działań część wyników
niech dojrzy wreszcie ludzka brać,
lecz proszę cię, bez pośredników…
ich to w rakietę jaką wsadź…
Będziemy znowu analizować odczucia i intencje Klakiera?
Lepiej łagodźmy sobie obyczaje Preyem…
http://www.youtube.com/watch?v=J1S3v6M_4ts
W Bobikowej mieścinie może ta pani by zagrała za mniej euro, jakoś po znajomości? Trzeba spytać, ona ładnie gra. 🙂
http://www.allmusic.com/album/haydn-cello-concertos-in-c-d-symphony-no-60-mw0001856735
Nie, dzisiaj żadnej analizy! 😆 Moje pytanie było czysto retoryczne i jako takie nie domaga się odpowiedzi. Zwłaszcza że już sobie zdążyłem złagodzić obyczaje sporą porcją pasztetówki i świat mi się znowu zaczął podobać. 😎
Bobiku, podsylam Ci krotka sciage, liczac, ze moze sie przyda (na dole strony jest wiecej interesujacego materialu), i przemykam szybko, bo dzis u mnie sroda:
http://users.rider.edu/~suler/psycyber/disinhibit.html
Moze nawet PB dobrze by zrobil, gdyby zajrzal na te strone… 😉
P.S. Rysiu, nie takie te roztopy straszne, wbrew wczesniejszym zapowiedziom. Chociaz raz ponura prognoza sie nie sprawdzila. Przynajmniej na razie. 😉
Nie wiedziałem, Wodzu, że taka istnieje. 😳 Ale jak już istnieje, to faktycznie na jakiś kumoterski występ trzeba by ją namówić. Może to podpowiem tutejszym podporom kulturalnego społeczeństwa. 😉
Jak zeen ad rem, to ja nie chcę być gorszy! 😆
Zwyczaj ten, jak wiemy, długą ma już brodę –
trzeba łeb posypać w popielcową środę,
lecz by głos wewnętrzny przed tym się nie wbraniał,
trza też powód znaleźć do tego sypania.
Biegam więc od rana i szukam powodu,
z tyłu się oglądam, potem znowu z przodu,
co takiego dałem, co takiego wziąłem,
żebym się dziś musiał sypać tym popiołem?
Fakt, szczekałem czasem słowa nieprzystojne,
zwłaszcza kiedy Bzdurze wydawałem wojnę,
ale mi nie łyso wcale i nie głupio,
że te słowa jeszcze gdzie po necie tupią.
Bywało, żem w złości się okropnej miotał,
albo komuś nagle pogoniłem kota,
gryźć mi się zdarzało, szarpać za nogawki,
lecz to przecież wszystko zwyczajne psie sprawki.
Bowiem pies też człowiek, więc ma przechlapane,
doskonałość nie jest jego stałym stanem
i jeśli zawyje raz na grzeszną nutę,
czemu sam na siebie patrzyć ma z wyrzutem?
Toteż dziś postąpię tak, a nie inaczej:
wszystkie drobne grzeszki sam sobie wybaczę,
po czym grzeszyć zacznę – ja to wiem! – na nowo.
Tyle realizmu w środę popielcową. 😈
Ulżyło mi, że roztopy nie spoodowały u Moniki jeszcze gorszych katastrof niż śnieżne burze. 🙂
Linkę przeczytam potem, bo teraz kątem oka widzę, że ktoś sięga po realną smycz. 😉
Ludzie mają taki ściek w głowach.
Komentarz do wyrzucenia Nowickiej z RP:
„Jest taka zasada, że facet nie powinien żenić się z kobietą, która dla niego zdradziła męża, bo skoro zrobiła to raz, to zrobi i drugi.”
I dalej, że ktoś, kto zostawił(zdradził) jedną partie, zostawi(zdradzi) następne.
Rzadko miewam mordercze instynkty…
Nie powinnam zaglądać do komentarzy.
A propos słowa „mieścina” tłumaczę, że określenie powtórzyłam po Bobiku. Ja nigdy w niej nie byłam, więc sama nie wiem, jak ją określać 😉
Dziś jakiś poetycki dzień, na Dywaniku także, i to w tych samych wykonaniach 😉
W kwestii tożsamości Pana B. 😉
W Starym Testamencie znajdziemy przynajmniej 70 imion Boga (por. Pardes Lauder, t. 4, 117-119):
1. KEI – Bóg wszechmocny 36. Nora – Przerażający
2. Elohim – Sędzia 37. Nisgaw – Wzniosły
3. Haszem – Imię 38. Necach – Wieczny
4. Echad – Jedyny 39. Nocer Chesed – Przechowujący dobroć
5. Adon – Władca 40. Nose Awon – Wybaczający przewinienia
6. Adir – Potężny 41. Nose Fesza – Wybaczający bunt
7. Ehje – Jestem 42. Nose Chet – Wybaczający uchybienie
8. Amic – Silny 43. Nokem – Mściciel
9. Emet – Prawda 44. Noter – Znoszący urazy
10. Erech Apajim – Cierpliwy 45. Sela – Wiekuisty
11. Acharon – Ostatni 46. Salach – Odpuszczający
12. Emuna – Ufny 47. Eljon – Najwyższy
13. Eszkol Hakofer – Przebaczający 48. Ofer – Jeleń
14. Baruch – Błogosławiony 49. Izuz – Silny
15. Bore – Stwórca 50. Pode – Wybawca
16. Gadol – Wielki 51. Cur – Skała
17. Gee – Dumny 52. Cwi – Gazela
18. Goel – Wykupiciel 53. Cewaot – Bóg zgromadzonych wojsk
19. Gibor – Mocny 54. Kadosz – Święty
20. Dagul – Przewyższający 55. Kana – Żądający wyłączności
21. Hajodea – Widzący 56. Karow – Oddany
22. Waed – Świadek 57. Rachum – Współczujący
23. Zocher – Pamiętający 58. Ram – Wyniosły
24. Chaj – Żyjący 59. Riszon – Pierwszy
25. Chasid – Dobroczynny 60. Raw Chesed – Bogaty w dobroć
26. Chanun – Łaskawy 61. Szomer – Strażnik
27. Choker – Badający 62. Szofet – Sędzia
28. Chasin – Możny 63. Szilton – Panujący
29. Chacham – Mądry 64. Sar – Władca
30. Tow – Dobry 65. Szochen Ad – Przebywający w wieczności
31. Tehor Ejnajim – Czystych oczu 66. Tamim – Doskonały
32. Jaszar – Prawy 67. Takif – Mocarz
33. Joszew Seter – Przebywający w ukryciu 68. Cadik – Sprawiedliwy
34. Kawod – Chwalebny 69. Szadaj – Wszechmocny
35. Mistater – Ukryty 70. Melech – Król
Mój ulibiony wiersz poświęcony Panu B.
Dzień po dniu, Panie mojego życia,
będę przed Tobą twarzą w twarz,
z rękami złożonymi, Panie wszystkich światów,
przed Tobą będę….
w samotności i ciszy,
będę przed Tobą twarzą w twarz.
W tym wzburzonym świecie, zmęczonym cierpieniem,
będę przed Tobą twarzą w twarz
(Rabindranth Tagore)
Panie! o którym na niebiosach słyszę,
gdzie słychać grzmot słońc – albo gwiazd dzwonienie,
Panie, w którym ja nieraz się uciszę
gdy padnę we łzach – twarzą na kamienie…
Mała zagadka: ktio tio?
Najbliższy mi jest Haszem.
Sierżant mówi, ze Słowacki. 🙂
Cwaniak z tego sierżanta.
To najbardziej poruszające, co znam w poezji o panu B.
I niech mi nikt nie wspomina o haiku.
Znam i kocham, zapomniałam dodać.
to dobrze Moniko, ze powoli topniejecie 🙂 🙂
„Co tak naprawdę oznacza fakt podania się papieża do dymisji? Otóż, fakt ten ma głębokie znaczenie teologiczne. Jest to przyznanie, że bycie papieżem jest jedynie urzędem, z którego można zrezygnować. Teza ta jest w sensie teologicznym tak śmiała i sprzeczna z myślą katolicką, że chyba tylko niewiedza sprawia, że ludzie nie zauważają jej grozy i jeszcze chwalą za nią papieża.
Katolicyzm jest religią, która nie traktuje funkcji papieża jako urzędu. Przeciwnie, katolicy (niby) wierzą w to, że papież jest zastępcą Chrystusa na Ziemi. Katolicy (niby) wierzą w to, że to sam Duch Święty, sam Chrystus (jedność trzech osób boskich), powołał kardynała Ratzingera na stanowiska papieża, aby ten reprezentował go na Ziemi. Wola Boga dokonała się w tym przypadku rękami kardynałów, jednak trudno tu w ogóle mówić o fakcie empirycznym. Kościół katolicki nie jest instytucją ograniczoną do empirycznego, ziemskiego, wymiaru, gdyż jest on (niby) Mistycznym Ciałem Chrystusa. Czy zatem papież może się z wolą Chrystusa nie zgodzić?”
reszta tu:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8742
Lisek (listownie 🙂 ) poleca:
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Gatekeepers_(film)
dla Frakcji: ARD 06.03.2013 o 22:45 pod tytulem „Töte zuerst”
dziekuje Lisku 😀
pora na herbate i caly imbryk dla Tadeusza (parzona nie moczona
😉 ) 🙂 🙂 🙂
Dobry ten tekst z racjonalista.pl. No właśnie, szok jest dlatego, że Ratzinger potraktował papiestwo jak miejsce pracy, z którego można się zwolnić. Mnie się ta idea podoba, bo wnosi powiew normalności.
Myślałam o sprawie abdykacji Benedykta XVI i przypomniało mi się określenie „ojciec Kościoła”.
Ojciec nie może abdykować.
Tfu, Ojciec Święty.
Przez tego Preya przypaliłam sobie na gnat skrzydło indycze, bardzo obiecujące. Zaczęłam słuchać „Pięknej młynarki” i poszłam zajrzeć do piecyka dopiero jak biedaczek się utopił.
Znaczy, biedny młynarczyk, nie Prey.
Kiedy Kardynał Ratzinger został wybrany Papieżem i stanął na balkonie, aby wygłosić pierwsze słowa, zapamiętałem dwie rzeczy.
Jednym było, to co wtedy powiedział (nie znam włoskiego, więc tylko foniczne zapamiętanie, niezbyt może dokładne):
Dopo il Grande Papa Giovanni Paolo Secondo, il Signorii Cardinale una elekta a me, un sempre cze umile – Laboratore del Lavigne il Signore
Drugim był gest pozdrawiania tłumu.
Pracownika Winnicy Pańskiej.
Tak sobie myślę, że ta decyzja jest umocowana głęboko teologicznie, a może jej korzenie tkwią w tych pierwszych słowach tamtego przemówienia.
A ja zrozumiałam, że gnat indyczy utopił się w piekarniku. 😀
Żartuję.
Ciekawe gdzie i na jaką sztukę Szekspira ostatecznie wybrały/wybierają się Helena z Kumą.
Pewnie ciekawości nie zaspokoję, więc udam się w objęcia wiadome.
Śpij smacznie Koszyczku. 🙂
Na jakiego Szekspira nie kojarzę, ale pamiętam, że była mowa o „Nosorożcu”.
To pewnie przez zwierzęce kumoterstwo nosorożec mi się zahaczył. 😳
Łomatko! 🙁 A już znalazłam:
http://blog-bobika.eu/?p=1447#comment-214985
Na blogu Hartmana ukazał się dekalog faszysty:
http://hartman.blog.polityka.pl/2013/02/09/faszysci-badzcie-soba/
A dzisiaj zobaczyłam, że na portalu niezależna.pl ktoś wkleił ten dekalog, jako własny tekst, podpisując się 'Polak”, na co z aprobatą odpowiedziała m.in. Asia () 13/02/2013 – 00:20.
Zgadza się
Wszystko co tu napisane, to motto,którego każdy Polak się trzymać powinien, by zachować twarz Polaka-dumnego, uczciwego, patrioty.Pozdrawiam
Tu można przeczytać w komentarzach:
http://niezalezna.pl/38300-juz-koniec-rzadu-tuska
Ludzie wszystko łykną? 😯
Tam w komentarzach jest też taki tekst:
Szanowny POLAK
Piszesz o zmianie o przywróceniu władzy narodowi. Aby dokonała się Twoja myśl muszą zostać usunięci wszyscy z lewicy i prawicy !!! Ja obserwuję to co się dzieje nie od dziś. Tych 460 ,,posłów” siedzi tam od lat o ile się nie mylę to ponad dwudziestu. Zadaję sobie pytanie kto ma ich zmienić, kto ? jak większość społeczeństwa nic nie rozumie. Zadanie jakie musiałby wykonać rząd ,,techniczy” prof Glińskiego jest mało realny.
-ponad 90 % posłów to żydzi, którzy nie mają nic wspólnego z Polską
-należałoby zmienić nie tylko ordynację wyborczą ale także konstytucję RP w której powinien być zapis o tym, że posłem może być tylko obywatel Polski z dziada pradziada
-rozliczyć wszystkich powtarzam wszystkich tych z góry i dołu lewicy i prawicy zabrać się za afery a jest ich wielka ilość o których przeciętny Polak nic nie wie. Polska w chwili obecnej jest państwem chorym do szpiku kości ! opanowanym przez żydo-komunę
A można to zmienić w ciągu 24h. gdzie szczury uciekałyby z tonącego statku a byłyby ich tysiące.
Zapraszam do wymiany zdań na e-maila: marcinflorczak1971@interia.pl
Z czasem może ich być więcej.
Czy można przeprowadzić jakieś badania, ile jest takich osób?
Nie wiem, czy to nie są prowokacje kogoś, kto podpuszcza bywalców portalu, bo trudno uwierzyć, że podaje publicznie adres, a nigdzie w Internecie tego adresu wcześniej nie było.
Nie mogę spać, bo mną zatrzęsło. Zatrzęsło mną, bo w ostatniej Polityce przeczytałam:
– [Puszkin] wychodząc za Natalię
– mieszkała w jego ranchu
– konkubin zajmuje się hotelarstwem
– Niejedyny to powód do narodowej satysfakcji.
Ciągle jeszcze się trzęsąc, sięgnęłam po słowniki i zapukałam do poradni PWN. Słownik poinformował mnie, że konkubent nie ma wyłączności na poprawność i konkubin też jest formą prawidłową. Natomiast w poradni pouczono mnie, że nie mam racji, warcząc na niejedynego. http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=390 Nie rozumiem, po co nam konkubin, skoro już mamy konkubenta, ale przyjmuję do wiadomości, że jest i nie mogę go wystawić za drzwi. Trudno. Natomiast niejedynego w powyższym zdaniu nie potrafię zaakceptować. Są przymiotniki, do których nie nie pasuje. Nie powiem: Ten przypadek jest niewyjątkowy, tylko: Ten przypadek nie jest wyjątkowy. Nie szepnę: To jest jej niejedyny mężczyzna, tylko: To nie (jest) jedyny jej mężczyzna. Nie tylko pozornie jest tu w związku z jedynym, tak naprawdę, należy do jest, którego tu niby nie ma, ale przecież być musi, bo inaczej nie byłoby zdania (a już zupełnie nie wiąże się nie z mężczyzną). Czy ktoś mocniejszy w słowach mógłby mnie, proszę, w kwestii niejedynego ostatecznie uświadomić? W kwestii Puszkina i mieszkanki mam wystarczającą jasność: Puszkin mógł co najwyżej wyjść za Natalią, a jakaś ona mogła mieszkać w jakiegoś jego posiadłości. W sercu mogła mieszkać. Albo w mieszkaniu buszować. W ranchu nie mogła. Nie zgadzam się.
Na koniec lektury, po raz kolejny już, zatrzęsło mną na widok powiększonych niedawno marginesów na stronach z felietonami. I taka politycznie roztrzęsiona wchodzę w nowy dzień. 🙄
Wiesz, Ago, a ja się nigdy nie pogodzę z pisaniem „nie” z imiesłowem do kupy. Niejedzący, niechodzący – jeszcze zniosę. Ale taki np. niebędący doprowadza mnie do szału. Podobnie nieuważający. Nielubiący. Nieznoszący. Niewystępujący. Niekrytykujący.
RATUNKUUUUUUUUU!
PS – nie trzęś się. Nie warto.
Bądź nietrzęsąca.
Się.
Niejedyny mi tak strasznie nie wadzi, bo przypomina niejeden, a to od zawsze można było pisać razem. Ale przestawić się na to nieosobne nie z imiesłowami też mi cięęęężko. 🙄 Oko protestuje.
Na konkubina z kolei protestuje ucho, chociaż niby prawidłowy. O wychodzeniu i ranchu już nawet szkoda szczekać.
A najgorsze, że takich kwiatków codziennie można uzbierać spory bukiet, a nawet całą łączkę. Korektor to już chyba zawód bardziej zapomniany niż rycerz. 🙁
Zamiast być nie trzęsącą, Nisiu? 😆 Nie do końca wiem, jak to u mnie jest z miłością ojczyzny, ale język czczę. Jestem też przywiązana do Polityki i jest mi przykro, kiedy coś mi na jej stronach zgrzyta. To tak, jakby elegancka kobieta wyszła do gości nienagannie odziana, ale z poobgryzanymi paznokciami.
A niewyjątkowy, Bobiku? 😉 A gdyby to zapisać tak: To jest niejedyny powód do narodowej satysfakcji.? Ja z kolei nie mam kłopotów z zaprzeczonymi imiesłowami. 🙂
Za to mam kłopoty z porannym wstawaniem i nie muszę wysyłać smsa do wróżki, żeby się dowiedzieć, dlaczego. Na marginesie, w ostatniej Polityce oprócz błędów, 😈 jest też np. artykuł o tele-wróżkach.
A nie możesz, Ago, wysłać do pracodawcy esemesa o treści „Jestem dziś niewstająca i to jest prawidłowo”? 😆
Niebędzie Niemiec
czy
Nie będzie Nie miec?
Dobra, już mnie nie ma. 😛 mnieniema
Ja zawsze bylam troche oglupiona zasadami nie z rzeczownikiem odczasownikowym czy imieslowem odczsownikowym biernym czy czynnym. Nie manie czy niemanie, niechcacy czy niechciany czy nie chciany; chcac niechcac wiec jestem za uproszczeniem. zatem piszmy wszystko z nie razem, jak leci. Oko sie przyzwyczai, a jako zasada wydaje sie to nie nierozsadne.
Niebedacy Niemcem miec nie bedzie.
Niechcacy nie napomknelam, ze jestem niepalaca; majac lub niemajac racji w tej sprawie; a moze czasem mawszy a czasem niemawszy racji nic a nic…
Mawszy czy niemawszy, idę spać.
Mać ma trwać.
O, tu widać źródło słóweczka „majątek”. Nie od maci, tylko od mania.
Pa!
Dobranoc, Nisiu. Mania majatku serdecznie zycze wszystkim!
Pożyczony od Królika majątek idzie chyba na piechotę, albo zaspał jeszcze bardziej, niż ja. Nie widać go w żadnym kącie. Przynajmniej wiadomo, że nie jest majątkiem pokątnym. Na guglu dzisiaj historie o zwierzęcej miłości. Idę brnąć w ten dzień, skoro nie da się inaczej (środa mi się rozciągnęła na czwartek i prawdopodobnie dociągnie aż do soboty).
Czy po tym, co napisała w nocy EmTeSiódemeczka, nie układa się kolejna piękna spiskowa teoria? Żyd wymyśla dekalog faszystom, a oni głupi to łykają 😛
Skrót wiadomości:
Aleksander Gudzowaty nie żyje
w Mikołajkach pali się hotel Gołębiewski
Oscar Pistorius aresztowany za zabicie narzeczonej
…
Ma Jontek majątek i Jontek majątek
poświęcił był cały dla swoich żyjątek
majątek swój Jontek hen gdzieś pod Giewontem
przeznacza na wszy i gromadkę ich wszątek
Ten Jontek z majątkiem za żonę ma prządkę
zajmują się głównie robieniem dzieciątek
ta prządka ma z Jontkiem niemały majątek
i tutaj wypada zakończyć ten wątek…
Dzień dobry 🙂
Bardzo mnie zmartwiła sformułowana przez Królika zasada, że niebędący Niemcem mieć nie będzie, bo – przynajmniej w odniesieniu do mnie – jest prawdziwa. Choć z drugiej strony… Teraz wiem, że nie mam jątku nie z wrodzonego looserstwa, tylko dlatego, żem Nieniemiec. 😈
Ale na poranną kawę jeszcze mnie stać. 😀
Ten wątek tak łatwo się kończyć nie będzie,
bo nie dość, że prządka uparcie wciąż przędzie,
to jeszcze tka matka, czy świątek czy piątek,
i ciągle przybywa w majątku dzieciątek,
już pełen po brzegi ich jest każdy kątek,
aż Jontek na organ chce lać sobie wrzątek,
bo z czego wyżywić dzieciątka i wszątka,
i matkę, i prządkę, i inne dziewczątka,
co z Jontkiem by chętnie zaległy na grządkach,
by zwiększać produkcję w przyrody zakątkach…
A wątek z wyrzutem tak jęczy: ech, Jontek,
to nie wiesz, że miły jest złego początek? 🙄
Kierowniczko, łykanie dekalogu wymyślonego przez Żydów to bardzo stara chrześcijańska tradycja. 😈
😆
A potem, Bobiczku, i tak spadnie na Żyda. Też nie nowość.
A jak, wiadomo, wszystko przez. 😆
Zrozumcie człowieka. Jak się ma pod ręką taką kamienną tablicę, to aż szkoda nie przyłożyć nią komuś w łeb. Co się ma bezużytecznie marnować. 😎
Chociaż to wcale śmieszne nie jest.
Przypomniało mi się właśnie w tym momencie, że słyszałam kiedyś opowieść, że pogromy urządzali sami Żydzi, żeby później podnosić lament i szantażować świat.
I od razu odechciało mi się śmiać.
Śmiech ocala, Siódemeczko. 🙂 Dzięki niemu się widzi, że bzdura, choć groźna, nie przestaje być bzdurą.
Dobrze nie bedę smęcić.
Z nadmiaru majątku bunt zrodził się Jontku
i rozdał go ludziom, nie robiąc wyjątku.
Od teraz, rodacy, znów może do pracy
przystąpić bez żadnych oporów.
Brakuje 3 przecinków. Idę na śniadanie.
Bo jeśli dzieciątka da bozia obficie,
to sypnie zapewne też groszem na życie.
I wszystko jest cacy, powiedział Pankracy,
wróciwszy do domu z nieszporów.
Raz Jontek zaciągnął swą prządkę w zakątek
pokazał, że organ ma jak Belafonte
i tymże organem swą prządkę w zakątku
zajmował bez przerwy od wtorku do piątku
i mimo, że czuć było już trochę swądku
to Jontek zawzięcie chciał znów od początku
to wszystko podejrzał Stanisław Moniuszko
a zdolną był bestią, muzyczne miał uszko
Jontkowi brakuje już tylko haremu
i wszystko, co widział, przekazał Wolskiemu
ten skrobnął: w zakątku ostała się halka
jak trząsł się zakątek gdy była tam parka
a prządka wraz z Jontkiem nie dopilnowali
gdy Stasiek wraz z Włodkiem rzecz skomponowali
opera powstała i długo ją grali
a Jontek i prządka nic nie zarabiali
lecz wzorcem do dzisiaj są dla wszystkich prządek
i Jontków co lubią w zakątku porządnie…
Zoatałam podsumowana przez rodzinnego polonistę: Zgodnie z zasadami nie z przymiotnikami piszemy łącznie. Zdania – Ten przypadek jest niewyjątkowy. czy: To jest jej niejedyny mężczyzna. – nie są argumentem na nieprawidłowość pisowni „niejedyny”, tylko nieprawidłowej budowy zdania, nieumiejętnego przekazu określonej treści. Pozostaję nieprzekonana. 😈
Dzień dobry państwu, na powitanie
O jątkach będzie krótkie kazanie
Dzieli się jątki (bo ludzie tak lubią
Inaczej całkiem się ludzie gubią,
A pogubieni plotą głupoty):
Majątki, czyli jątki mane
Na ruszane i nieruszane
Jątki mane dzieli się również
Gdy macz jątku umrze
Wyjątki od reguł, to jątki złośliwe
pełne schadenfreunde, bywa, że mściwe
Występują w odmianach, w wymowie,
Dobrych manierach i trudnym słowie
Tyle jątków co reguł, czyli cała kopa
a każdy po to, byś popełnił faux pas
Kolej na żyjątki, czyli jątki żyjące
W powietrzu, w wodzie oraz na łące
Dzielą się różnie,
Niektóre poprzecznie
Niektóre podłużnie
Lub według innych reguł
Jest jednak jeden szczegół:
Może żyjątek
Stanowić majątek
Wyjący żyjątek
To inaczej wyjątek
Koniec kazania, dziękuje za uwagę
No to ja jestem nieprzekonany jeszcze inaczej. Akceptuję zarówno „to nie jest jej jedyny mężczyzna”, jak i „to jest jej niejedyny mężczyzna” jako warianty stylistyczne. A który z nich jest zgrabniejszy, to już insza inszość. 😉
Podobnie jak Bobik, uważam niejedynego za wariant stylistyczny, który w pewnych przypadkach może nadać wypowiedzi odmienne znaczenie.
Do głosu pcha się tu prawda naga,
że jest podzielna również uwaga,
choć niekoniecznie trzeba uważać,
że się przez podział ona rozmnaża. 😉
Jak Vesper zaczęła nawijać tu wierszem
(a słowa do rymu ja widzę jej pierwsze)
to znaczy, że tutaj są same talenty
i każdy talenciarz jest lekko trzepniety
Trzepnięte talenty tu są zapoznane
i patrzeć jak który zostanie dywanem 😉
Gdy jątków podział polubisz prędki,
to zwróć uwagę jeszcze na jętki,
czyli odmianę żeńską jentyków,
znaną z krótkości swoich wybryków.
Bo takiej jętce, przedstawcie sobie,
wybryk się nudzi po jednej dobie
i znika wtedy nie mówiąc słówka.
W grę tu nie wchodzi żadna trzydniówka,
wszak wszystkie jętki to abstynentki,
na picie w trupa nie mają chętki,
więc to znikanie bez dania racji
wynikiem trzeźwej jest kalkulacji.
I fakt – nietrudno w słoneczną porę
zobaczyć jętkę z kalkulatorem,
jak jęczy cicho w ucho motyla:
znów mi się godzin nie zgadza bilans… 🙄
Vesper raz pierwszy rymuje słowa? 😯
No, to dopiero rzecz dla mnie nowa!
Ja jej widziałem aleksandryny
już raz niejeden i niejedyny. 😀
A gdzieś widział ten śliczny
Vesper heksametr jambiczny 😯
Nie ma co tutaj brać mnie na muszkę,
heksametr Vesper trzyma pod łóżkiem,
a pod jej łóżko – no, trudna rada –
zaglądać nawet psu nie wypada. 😳
Nowy dzień, nowa kupa robótek, a tu nowy tekst, ciekawy i z nieoczekiwanego źródła:
http://industrial.salon24.pl/486633,katarzyna-guczalska-co-oznacza-abdykacja-papieza
Andsolu, to było linkowane już wczoraj, tylko do racjonalisty.pl. Nie wiem, kto nie zaznaczył że to przedruk skądinąd – racjonalista czy liberte. 🙄
Tekst jest ciekawy, ale ja bardzo poważnie podejrzewam, że ogółowi wiernych takie subtelności teologiczne są głęboko obojętne, w związku z tym abdykacja czy też renuncjacja B16 tak naprawdę niczego nie zmieni, ani Kościele, ani w świecie. Zostanie wybrany następca i wszystko potoczy się utartymi koleinami. No, może z jedną, drobną zmianą – następne przejście papieża na emeryturę już nikogo nie zaskoczy i nie zdziwi.
Dzien Dobry Bardzo ciagle zimowo 🙂 🙂
wariant stylistyczny drugi:
jest ciagle zimno i szaro
wariant stylistyczny trzeci:
SLONCA!!!!!
Papieski PopArt :
http://sphotos-f.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/c0.0.403.403/p403x403/556231_583100035053261_1536540702_n.jpg
wariant stylistyczna drugi:
zrodlo
http://www.huffingtonpost.com/2013/02/11/pope-artwork-the-best-papal-paintings-prints-sculptures-art_n_2663408.html?utm_hp_ref=arts&ncid=edlinkusaolp00000009#slide=2093031
🙂 🙂 🙂
➡ pstryk
Można z okna skoczyć, na dżem się rozetrzeć
Lub rzucić pod pociąg, kto wie, co lepsze
Można się Rzymian metodą w kąpieli wykrwawić
Lub na grecką modłę cykutę zażyć
I strawić
Wybór jest spory na emocji ekspresję
Zamiast więc wpadać w bierną depresję
Rzucę się prosto w zimnych mórz odmęta
Bo zeen rymów mych – nie pamięta 🙁
Ależ, droga Vesper, że tak tu wyłożę:
nie zważaj Ty na to, bo ja mam sklerozę 😳
Że nie pamięta, łatwo zrzucić na głowę
A co, jeśli rymy te są tuzinkowe
Jeśli poetka telentem nie grzeszy?
Skleroza zeena jej nie pocieszy
Ja przed Twym talentem głowę chylę nisko
jako tez to czyni tu obecne psisko
bedę się domagał więcej Twoich rymów
zatem pisz nam śmiało i sie nie deprymuj 🙂
Okoliczności zbieg to dość głupi:
Vesper przez zeena chce się utrupić! 😯
Jak z tego widać, typ ten – niestety –
ma nienajlepszy wpływ na kobiety.
Tak Valentino niejaki, Rudolf,
każdą kobietę, chudą czy rudą,
mógł doprowadzić do takich stanów,
że brała końską dawkę laudanum,
iżby pożegnać ziemski padołek.
Wiem, przypomnienie to niewesołe,
lecz trzeba każdą polską dziewczynę
ostrzec przed zeenem – tym Valentinem! 👿
Wreszcie się stało
Co stać się miało
Zranione ego
Cukierka dostało 😆
Vesper, miałaś na myśli swoje ego, czy zeenowe? 😆
A teraz, drodzy słuchacze, pora na reklamę… 😈
Jak z dzisiejszych rymowanek
przebiegu wynika,
nie ma przyczyn, by się strasznie
bać blogu Bobika.
Łomot czasem tu odchodzi
i brudów przepierka,
ale potem każde ego
dostaje cukierka. 😎
Pisząc, miałam na myśli swoje, ale po Twoim wierszyku o zeenie Valentinie stwierdzam, że cukierka dostały obydwa ega Ega, żeby się rymowało z obydwa, bo wtedy można im, (tym egom, znaczy się), zaśpiewać kołysankę aaa, aaa, były sobie ega dwa, to szybko pójdą spać. Rozbudzone ega nie wróżą nic dobrego dla ogółu 😎
Najważniejsze, żeby indeks glikemiczny eg był w porządku. Wtedy i rozbudzenie mniej groźne. 😆
Czy po angielsku liczba mnoga od eg to eggs? To by podsuwało całkiem nowe tropy.. 😯
Great minds think alike, Bobiku. O tym samym pomyślałam 😎
Ale wiesz, po polsku rdzeń ega też jest jajowaty, bo przecież skojarzony z Ja.
Robota dla psychologa? 😯
http://cdn2.funnycorner.net/funny-pictures/3042/eggs.jpg
Tożsamość wspólna:
http://szybkiejedzenie.blogspot.com/2008/12/jajecznica-domowa.html
Gdy ktoś ci niecnie pluje w twarz,
lub w myśli twej kawałek,
wysypkę na ambicji masz
i ego obolałe.
Lecz zmienia trochę sprawy bieg
i lepiej cię nastraja,
gdy umiesz czasem nawet z eg
porobić sobie jaja. 😉
Tańcowały dwa sandały
a czółenka za złe miały
szpilkom co się obrażały
tenisówki wraz z trampkami
tańcowały z kozakami
botki, klapki i kalosze
chwałę tańca także głoszą
pantofelki oraz glany
z baletkami poszły w tany
oficerki, mokasyny
do traperów stroją miny
kierpce oraz inne rapcie
wszystko w jednym czyli kapcie
od tych tanów Boże drogi
buty rozbolały nogi…
Jak chodzi o moje, to ego mam skromne,
ale ogromne 😉
jak u wszystkich Polan
wisi mi do kolan
😆
Idę na sieciowy urlop. Bawcie się dobrze 🙂
Do tej potrawy koniecznie potrzeba
Co najmniej dwa, trzy blogowe ega
Albo egi, jeśli tak ktoś woli,
Trochę pieprzu i trochę soli
W egu należy zrobić dwie dziurki
A przez nie za ust pomocą lub rurki
Wydmuchac do miski zawartość ega
Tak właśnie krok pierwszy przebiega
Skorupy odłożyć, będą potem potrzebne
Gdy proces z sukcesem do końca przebiegnie
Stąd już będzie z górki, już prawie zrobione
Egi obrabiać łatwiej, gdy nieoskorupione
Następnie mieszając z zapałem
Rozkłócić egi ze sobą nawzajem
Na skłócone egi sypnąć sporo soli
Rozkłocone egi sól bardzo rozboli
Pieprzu nie żałować, sypać ile wejdzie
Ból skłóconym egom szybko nie przejdzie
Na gorącej patelni poddwać smażeniu
Aż się zetną i pozostaną w skłóceniu
A teraz, by na blogu miły nastrój przywrócić
Za pomocą cukierka, cały proces odwrócić
😈
I wszystko jasne 🙂 http://img541.imageshack.us/img541/9149/mateuszn.jpg
Polam czy Osram 🙄
Bania z poezją, bania z poezją!
Siódemeczka z Bobikiem opracowali śliczną strofę (na samym początku tego zbiorowego wytrysku).
Majątek owszem, miałam, jeszcze dwie godziny temu. Ale poszłam do fryzjera i już go nie mam.
Nie jestem też już siwą babcią.
Jestem ruda.
Żeby mi się nikt nie przestraszył!
Nisiu 🙂
A ja się nie boję 😉
http://www.kigalczynski.pl/wiersze/brojek.html?p=_wi
Kto na blogu wolne dzisiaj
spędzał chwile, ten kojarzy,
tu przychodzi czasem Nisia,
ta, co pływa wśród żeglarzy.
Jedni mówią, że jest siwa,
drudzy – ruda, któż to wie,
a my jej nie boim, my jej nie boim,
my jej nie boim
się.
My się nie boim wcale Nisi,
no bo czemu jej się bać,
chyba że da nam grysik,
wtedy możem krzyczeć „żmać!”
Jak ongiś trzej budrysi,
co dali przykład nam,
my się nie boim wcale Nisi,
RAM PAM PAM! 😈
Raz w Szczecinie był dorożkarz,
który zawiózł pasażerkę
na ulicę księdza Groszka,
bo tam zostawiła nerkę.
Gdy wysadzał ją, zawołał:
baba z wozu, koniom lżej,
a my się nie boim, my się nie boim,
my się nie boim
jej.
My się nie boim wcale Nisi,
no bo czemu jej się bać,
Nisia ogórki kisi,
więc zagrychę może dać.
I nawet ryk tygrysi
w tym nie przeszkodzi nam,
żeby się nie bać wcale Nisi,
RAM PAM PAM!
😀
I wreszcie JEST KABARET DLA INTELIGENTA 🙂
Raz w przestrzeni wirtualnej
wykwitł pies ni stąd, ni zowąd.
Widać było, że normalny
i że nie jest np. krową.
Pasztetówkę niósł pod pachą,
we flaszeczce zacny rum,
Bobik jestem,
mam właśnie sjestę,
rum-tum-tum!
My się nie boim Psa Bobika,
po co nam się Piesa bać?
Pies nie jest bestia dzika,
Pies ci szczęście może da-Ć!
Kochajmy Psa Bobika,
kochajmy Psa Bobika,
Kochajmy Psa Bobika,
kochajmy aż po grób!
Twórzmy lirykę ze Psem Bobikiem, hopaj-siup!
Człowiek na chwilę odejdzie od kompa, a oni już wierszują!
Raz lubelski Inteligent
wybrał się na wino.
Skąd wino w Lublinie?
Ło słodko godzino!
W Lublinie są nalewki
na mięcie oraz bzie,
a ja ich nie boję, ja ich nie boję,
ja ich nie boję SIĘ!
Ja się nie boję chlanka z Irkiem,
po co mam się chlanka bać?
Że wyjdę z w głowie szmyrkiem,
mam nalewkę przestać chlać???
Ja kocham chlanko z Irkiem,
ja kocham chlanko z Irkiem,
uwielbiam chlanko z nim!
Z pieśnią i szmyrkiem
chlanko z Irkiem,
RYM-CYM-CYM!!!
🙂
Ja Bobika kocham. Prozą!
(Sprawdzam, czy urlopowani są wpuszczani). 🙂
Dobranoc Wszystkim.
Raz babunia stara
w becik mnie wpychała
i taką piosneczkę
do snu mi śpiewała:
Ty rośnij, bo tam czeka
absztyfikantów rój…
Wybierz którego, tylko się złego
Inteligenta bój!!!
A ja się nie boję INTELIGENTA,
po co mam się gościa bać?
Na codzień i od święta
ja mu obiad mogę dać!
Bo żyć z INTELIGENTEM,
Bo żyć z INTELIGENTEM,
to przecież istny raj!
Dolo ma kręta,
INTELIGENTA
daj mi, daj!!!
O Mar-Jo! 😆
Do tu zadanych pytań
dołożę jeszcze to:
co bym nie wpuszczać
co bym nie wpuszczać,
co bym nie wpuszczać miał MAR-JO? 😯 🙂
Bobik, ja Cię ajlowju.
Irek ma rację. Jest w Twoim Koszyczku Kąciczek dla pogodnego, nieinwazyjnego inteligenta, który chciałby się trochę schować przed tą co skrzeczy, nie sroką.
Dygresja nie wierszem, ale to cytat, więc nie miałem wpływu. 😉
PIRS pisze:
13 lutego 2013 o 21:23
A propos posła Godsona. Marek Raczkowski wymyślił rysunek, który chciałby zadedykować posłowi Abrahamowi Godsonowi (ma syna Izaaka):
Synek wraca do domu po lekcji religii i pyta ojca „Tatusiu, czy zabiłbyś mnie gdyby Bóg ci kazał?”
🙄
A tatunio pokazałby mu szufladę, gdzie na wszelki wypadek trzyma ostry nóż.
BRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!
Ja tego nie pamiętam, ale moja mamunia latami opowiadała, jak rysowałam zadanie domowe z religii: rzeź niewiniątek.
W trzeciej klasie podstawówki.
Wsio ryba, czym na prochach,
czym ostro poszedł w gaz,
ja także kocham,
bez przerwy kocham,
szaleńczo kocham
Was. 😀
Nio.
Nisia uwielbia spanko z Irkiem
Irek zaś o tym nie wie nic
że się podzieli z Nisią wyrkiem
trochę się lęka takich lwic
Lecz do strachliwych nie należy
bierze na klatę problem ten
trudno mu jednak w to uwierzyć
że dziś go czeka dobry sen
Tymczasem Nisia z błyskiem w oku
w lansadach sunie w Irka bed
pierwszy raz się zdarzyło w roku
by tak Irkowi włos był rzedł
Zbliżyło ciało się do ciała
makiem zasiała cisza się
i gdy się kołdra odkrywała
wtedy nie było tam już mnie
Legenda taka krąży w kraju
że cały Lublin zatrząsł się
czego to ludzie nie gadają
lecz jak tam było, kto tam wie…
Bobik, tu ktoś pornolstwo uprawia!!!
W Koszyczku!
Jakim cudem tu porno przechodzi, a u Piotra Łasuchowego za nic nie wejdzie?…
Bo to nie jest strona Polityki, Nisiu. 🙂
Tam ustawili inny zestaw brzydkich wyrazów.
Wy tu hasacie, a ja ścibolę. 🙁
Dzięki Wielkie za walentynkowy zestaw.
Kocham Was!
Od dzisiaj będzie już wiedział Polak,
że Nisia chętnie grywa w pornolach,
ale nie z każdym wcale, o, nie!
Inteligenta do pary chce.
Gdy się, powiedzmy, znajdzie w Lublinie
i jajogłowy jej się nawinie,
zaraz do piersi przytula go,
mrucząc „to głowa jest, że ho-ho!”
Gdy swym pozycjom robi reklamę,
tumult powstaje wokół i zamęt,
bo w każdym mieście ogromna ćma
inteligentów do niej się pcha.
Każdy chce dopchać się jako pierwszy,
a potem o tem zeen pisze wierszyk
i choćby wtedy ktoś mordę darł,
już trudno, z Nisi jest porno-star. 😆
Zeenowi to sie czesto kojarzy na pikantnie.
Zazdroszcze wam talentu do kabaretowania.
Ide dopieszczac swoje umeczone ego jakims cukiereczkiem. Bylam dzisiaj w Toronto w sprawie medycznej, a przy okazji zrobilam zakupy w polskich delikatesach
http://www.starskycanada.com/aboutus.php?s=3
To jest naprawde fajny duzy sklep i wszystko wyglada w nim swiezo. Polecam ci, Alicjo, bo tam bywasz.
Cukierek dla Królika
niewielkim jest prezentem,
bo Królik jakoś dziwnie
ma ego nierozdęte.
Lecz nie o rozmiar chodzi,
a o smak i technikę –
orzeźwi cię, ukoi
niedęty dzień z Królikiem.
Przyjemność to niemała
i o to właśnie biega,
by były w okolicy
tak nierozdęte ega. 🙂
Kabarecik Pod Psem ziewać już zaczyna,
zatem z mojej strony – dobranoc. 🙂
Kurtyna!!!!
Obejrzałam onegdaj nagranie spotkania z Olgą Lipińską w Teatrze Starym w Lublinie i widziałam, że Irek świetnie się bawił, jako i ja też.
Wielka szkoda, że już nie ma kabaretu.
Dziękuję, Irku, za podrzutka, duża przyjemność. 🙂
Oklaski!!!!!
Bis, bis, bis!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A, właśnie, ja też chciałem podziękować Irkowi za Lipińską. Nie mogłem całości obejrzeć, bo mi się w pewnym momencie zacinało i nie szło dalej, ale i z kawałka miałem radochę. 🙂
Siódemeczko, bisy z pewnością będą, bo wierszykowanie jest rodzajem nałogu. Zaczyna się niewinnie, a potem już trudno przestać. 😉
Skoro mam być gwiazdą porno,
na bis zrobię rzecz potworną.
Specjalnie dla Siódemeczki
zdejmę kieckę i haleczki,
dam Zeenowi buzi dużej
i zatańczę dlań na rurze.
Dla Bobika zaś naszego
skoczę prędko do nocnego,
by nim w puchy złoży główkę
zeżarł jeszcze pasztetówkę.
Bobiku, tak, tak, TAK!!!
To właściwie była łajza, nie? Bobik pisał o bisach, a ja pisałam bisa.
Nad swą michą siedzi psis-
ko i woła: mięsko bis!!!
Gdzie ta Lipińska? Zajrzałabym ja.
A tu:
http://video.teatrstary.eu/video/bitwa-o-kulture-wlasnie-leci-kabarecik/
No to kurtyna także na bis
jeszcze raz wdzięczny wykona zwis. 😀
Ten zwis to w zeenowskim stylu, do kolan! 8)
Dzieki Bobiku, za egejskie (egenskie, egonskie) strofy!
Nisia to tez potrafi zatanczyc z pieprzem!
Rysiu, wyrwałem z czwartku czas na „Kiedyś będziemy szczęśliwi”. Zaskakujący film. Dzięki za. Branoc.
Brawo!! Brawo!!! Brawooo!!!
Na dobranoc, kulinarnie dodam, ze lunch w Toronto byl wyborny, grecki, w takiej malej greckiej dziupelce, gdzie tylko sami stali klienci- wielbiciele Greki. Sama przyjemnosc patrzec na greckiego grill-mistrza! Pyszne i na litosc Boska duzo taniej niz w Grecji! Jak ci Grecy sie z tego balaganu wykaraskaja… God bless `em!
Ta kulka wygląda jakby klaskała tłustymi nóżkami. Hehe.
Dzięki za Lipińską.
ZNOWU SIĘ NIE WYŚPIĘ!!!
Dzień dobry, 😀
Fajną noc miałem. Samo pijaństwo, ruja i poróbstwo 😈
Kawa po tym jak znalazł
Przy okazji Lipińskiej można przejrzeć całą wideotekę Teatru Starego w Lublinie. A tam się ciągle biją o kulturę albo literaturę 😉
Jak masz jedno dziecko, to możesz mieć drugie dziecko.
Jak możesz mieć drugie dziecko, to możesz mieć trzecie dziecko.
Jak masz troje dzieci, to możesz mieć czworo dzieci.
Jak masz czwórkę dzieci, to znaczy, że i piate dziecko mieć mozesz.
Jak masz piątkę dzieci, to znaczy, że podoba ci się ta robota i masz możliwości. Możesz mieć szóste dziecko.
Jak masz szóste dziecko, pamietaj o liczbie szczęśliwej, to siódemka, to siódemka dzieci.
Jak masz siedmioro dzieci…
?
– że niby co? że żona już nie może? – głupszej wymówki nie
słyszałem, a kto powiedział, że masz mieć dzieci z jedną tylko żoną? Wymieniasz na młodszy model i do roboty!
– co? że nie stać cię na drugą żonę? To rób z cudzymi, dosyć tych utyskiwań.
Jak masz już ósemkę dzieci…
– ?
No dobra, przez chwilę tym prezydentem sobie pobądź, ale wracajmy do tematu: jak masz już dziewięcioro….
Bry!
Po szybkim czytnięciu
naszła mię muza i po krótkiej upojnej chwili takie coś wydaliliśmy. Komputerowo raz:
Nisi ruda rura
pasztetówką się paszkwili
nad dziecio-róbstwem w porubstwie
zeenowych jajec.
Wschodzi łagodnie Bobik.
Och, powiało poezją lingwistyczną i to od samego rana…
Moja ruda rura jest jeszcze okropnie śpiąca, ale cóż, psiaki w domu, wypuścić cza…
UWAGA UWAGA Poszukuję poezyi lyrycznej a patryotycznej na temat brzozy i samolotu TU!!!
Poważnie! Ma ktoś linka?? Może tu i było, ale czas…. szponami w kark wbity.
Dzień dobry 🙂
Wschodzę łagodnie nad oceanem czarnej kawy… bardzo łagodnie. Wschodzę jak świetlisty żółw, który dopiero uczy się człapać. Człap. Człap. Człap.
Na zostanie merdającym szczeniakiem potrzebuję jeszcze ze dwóch godzin ewolucji. 🙄
Świetne zdjecia znajomego z Muzeum Historii Żydów.
Piękna bryła i myślę, że będzie fantastycznym miejscem pamięci i chociaż częściowym przywróceniem materialnych pamiątek.
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.503360786371925.106469.100000940249284&type=3
Tam niżej są do obejrzenia m.in. przepiękne polichromie z odtworzonej synagogi z Gwoźdźca, stałej ekspozycji w tym muzeum.
A to by Ci się aby nie nadało, Tadeuszu?
http://hej-kto-polak.pl/wp/?page_id=21
Tylko przed wgłębieniem się weź na wszelki wypadek jakieś antyhistaminy. Bez tego grożą okropne wyrzuty po mordzie i innych częściach. 🙄
To tylko dla fejsbukowych, Siódemeczko. 🙁
http://wierszeosmolensku.blogspot.com/
Jeszcze tu jest jeden:
http://aleksanderszumanski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=415&Itemid=3
To były linki dla Tadeusza.
Bobiku, a nie założyłbyś sobie konta na fejsie, nie używanego, tylko dla możliwości zobaczenia tego i owego.
Uuu, ciężki kaliber wzmożenia pod linką Bobika.
Orzeł biały sponiewierany – komentarz przy zdjęciu odznaczanej Wisławy Szymborskiej.
Łomatko. Zerknąłem sam na to, com podrzucił Tadeuszowi i z niewymownym żalem odkryłem na liście poetów smoleńskich mojego starego kumpla z Krupniczej, Marka Baterowicza. Miły chłopak był, choć chwilami „wsobny”. W pewnym momencie drogi nam się emigracyjnie rozeszły, słyszałem tylko, że wylądował w Australii, ale nie miałem pojęcia, co tam robi, co pisze i jak pisze. A dziś takie odkrycie…
Wot przykrość. 🙁
Pan Administrator założył sobie na FB takie nieużywane konto, tylko dla celów śledczych. 😉 Ale zawsze zapominam go zapytać o kody i nie mam ich wtedy, kiedy by mi się przydały.
Wysłałam Ci moje. 🙂
Ojej, Siódemeczko, próbowałem skorzystać i niechcący narobiłem jakiegoś dziadostwa, bo konto zostało czasowo zablokowane. Takie mi się pokazało: Nie rozpoznajemy urządzenia, z którego korzystasz. Odpowiedz na pytania pomocnicze, aby pomóc nam zagwarantować bezpieczeństwo Twojego konta.
Przepraszam. 🙁 😳
Jakie czujne, zablokowały konto.
Już odblokowałam, mam nadzieję, ze skutecznie na stałe.
Jeżeli skutecznie, to możemy uznać, że z tej nieudanej akcji była jakaś tam korzyść – zobaczyłaś, że Twoje podwórko jest dobrze pilnowane przez straszliwe fejsbukowe brytany. 🙂
Dzień dobry 🙂
też mam problem z dobudzeniem, ale czytać poezji smoleńskiej, w ramach terapii szokowej, nie zamierzam 👿
Skoro Tadeusz musi. Wyrazy 🙁
Poezja Koszyczkowa cudna 😆
Bozia nam dała w tym wpisie dużo dzieciątek, ale wierszyków dla dzieciątek to już jak zwykle nie dała. Znowu musimy to załatwić własnymi siłami. 👿
To ja od razu zaczynam, bo dla takiej czeredy trzeba by spory zapas zgromadzić. Dla dzieciątek o zwierzątku. 😎
Szedł żółw się napić kawy,
bo tak coś wzięło zwierza.
Niezdarnie mu się wlokło
w dwóch ciężkich półpancerzach,
człap, człap, człap.
Co jeden mu półpancerz
posunie się do przodu,
to drugi, w tył go ciągnąc,
opóźnia tempo chodu.
Człap, człap, człap.
Żółw sapie i nieładne
wyrazy miota liczne:
niech szlag te półpancerze!
Kompletnie niepraktyczne!
Człap, człap, człap.
Ach, gdyby jeden pancerz
po prostu mieć… mój Boże!
Kto zrobił mi to świństwo,
czy aby nie ten Mrożek? 👿
Człap, człap, człap.
Tak idzie i labidzi
nieszczęsne to żółwisko,
a kawa zwolna stygnie
i dalej nie jest blisko.
Człap, człap, człap… 🙁
Tadeuszku, jak zdrowie?…
Bajeczka z morałem. 🙄
Kiedyś grzeczny Tadeuszek
rzekł: ja wiersze czytać muszę
o Smoleńsku i o brzozie,
żeby tym ucieszyć Bozię.
Zasiadł zatem i z przejęciem
czytać jął o Prezydencie,
o Obrońcach i o Krzyżu,
a tu nagle jeden wyrzut,
za nim drugi, za nim trzeci…
Rany, jak to prędko leci!
Nim zawiązał sobie buta,
całą buzię miał w wyrzutach.
Bozia widzi, choć nie pyta,
z jakich kto pozycji czyta
i gdy dystans dojrzy, szybko
straszną karze cię wysypką. 😯
Ojej, zaraz zdrowie. Pewnie kazali akademię szkolną przygotować. 😆
To recytować Tadeusz też będzie musiał? 😯
Może nawet ubrać w białą koszulę i granatowe spodnie
Najgorsze, że się ogolić będzie musiał…
Prezes jest rozczulający:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13407833,Kaczynski__Trzeba_sprawic__by_posiadanie_dzieci_bylo.html#BoxWiadTxt
nawet nie czuje, jak zabawny jest, gdy mówi to, co mówi 🙄
Reakcja rządu natentychmiastowa:
Uchwała Rady Ministrów nr 1
Zarządza się ogólnopolską modę na posiadanie dzici w wieku od 0 do lat trzech.
Dotychczasowe dzieci wypadają z mody.
Doland Plusk
Może by tak Prezes wyznaczył trend 🙄 Albo lepiej nie, szkoda dziecka
Tadeusz rozprawę pisze na temat? 😯
Dla drogich dzieciątek, ze szczególnym uwzględnieniem Tadeuszka, wierszyk odpowiedni na każdą akademię, z jakiej by nie była okazji. 😎
Mówił ojciec do swej Basi,
leąc gorzkie ślozy,
słuchaj, córko, pono nasi
sadzą gdzieś tam brzozy.
Sadzą je przyszłemu latu,
zdradzeni nad ranem,
więc te brzozy, sratu-tatu,
w mękach połamane.
W serce ciosy, w tyłek kopy,
róg, i sznur, i taniec,
na granicach wiatr z Europy,
widma i poganie.
Nie załamiem się od ciosu
i wyliżem blizny,
słuchaj, dziecię, słuchaj głosów
kochanej Ojczyzny.
Odpowiadając na apel:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13407833,Kaczynski__Trzeba_sprawic__by_posiadanie_dzieci_bylo.html#BoxWiadTxt
Koszyczek stanął w pierwszym szeregu … 🙄
Tylko Prezes Was rozczulił? A premier techniczny to pies? 👿
Kandydat PiS na premiera rządu technicznego prof. Piotr Gliński odniósł się z kolei do propozycji jednego ze swoich ekspertów ekonomicznych prof. Krzysztofa Rybińskiego wprowadzenia stypendium demograficznego w wysokości 1 tys. złotych na każde dziecko. – To propozycja ciekawa, ale dość radykalna w założeniach – ocenił. Według Glińskiego „to nie jest program dla rządu technicznego”.
Jagodo, myśmy tym razem nawet wyszli przed szereg. Produkcję dzieciątek zaczęliśmy jeszcze zanim Prezes rzucił myślą. 😎
Bobik, wykończysz mnie tą poezją patriotyczną…
„- Jeśli mówimy o polskiej polityce prorodzinnej w najszerszym wydaniu, trzeba pamiętać, że przeciwstawia się jej nie tylko pewien typ kultury, który jest teraz intensywnie promowany, ale także bardzo konkretne interesy – uważa Kaczyński.”
Poprosze o rozwiniecie mysli.
Bobiku, zauważyłam rażący brak refrenu w ostatnim Twym Utworze. Może taki by się nadał?
Marsz, marsz, Prezesie,
naród brzózkę ci niesie,
pod brzózką nam siędziesz
i królować będziesz!
Oj, Kocie, jak dziecko zupełnie! Platformerski przemysł prezerwatywowo-wczesnoporonno-aborcyjny trzyma na wszystkim łapę. A Tusk bierze procenta od każdego nieurodzonego dziecięcia.
Jak ma Prezes wyznaczyć ten trynd? Rozchodzi mi się o to, że potrzeba dwojga i jeszcze ze ślubem. Czy nie stawiamy zbyt wielkich wyzwań, może nie tyle przed Prezesem, co przed ewentualną resztą dwojga?
Tylko mi tu bez mądrości ludowych o każdej potworze, bardzo proszę. Bez przesady.
Wodzu, wymaganie młodszego z dwojga już uwzględniłam, wycofawszy się od razu z pomysłu, ale co do ewentualnej wybranki, to przecież każda potwora… 🙄
No proszę, nie wiedziałam, że Wodzowie potrafią czytać w myślach. Sądziłam, że to raczej działka szamanów. Chyba że Łajza szamani 🙂
W dzisiejszych czasach mało którego Wodza stać na szamana, a jakoś żyć trzeba. 🙄
Mordko, może być rozwinięcie wierszem? Bo mnie czasem prozą trudniej. 😳
Przy okazji serdeczne polizanko dla Starej i Kumy. 🙂 Mam nadzieję, że zgodnie z moim surowym nakazem bawią się znakomicie. 😎
I samemu trzeba grzechotką potrząsać?
Faktycznie, Nisiu, akademia powina mieć też część śpiewaną.
No to Tadeusz (ogolony!) recytuje zwrotki, a po każdej Dziecięcy Chór Patryjotyczny „Wrocławskie Słowniki” odśpiewuje refren. Potem polonez w krakowskich strojach, z papuzim piórkiem. Tylko trzeba się zastanowić, gdzie to piórko wetknąć, bo czapka sprzedana. 🙄
Wodzowie wielodzietni tak czy owak muszą przez pół dnia latać i potrząsać grzechotką. 🙄
Grzechotką, a potem jakieś alkaloidy czy coś i w odmienny stan świadomości. 😎
Jak tam wtykać, to lepiej świecące wstążki z diodami na baterie, bardzo ładny pląs wyjdzie.
No to ja myśl o konkretnych interesach bym rozwinął tak:
Ugina się Polska pod brakiem przychówku,
choć by jej się zdało dzieciątek jak mrówków.
To wszystko przez Tuska, bo typ ten niegodny
swój nędzny interes ma za mało płodny!
A gdyby w ruch poszedł Prezesa interes,
to płodność sięgałaby po Mont Everest,
bo wszak Prezesowi, jak wieść gminna brzęczy,
ni trochę materiał się jeszcze nie zmęczył. 😎
Mam nadzieję, że nie oczekujecie, że prezes brakujace dzieciątka sam sprokuruje 👿
Sadzanie prezesa pod brzózką to prowokacja i sabotaż w jednym. Wiadomo, że brzózki nie mają za grosz charakteru i dają się złamać byle latawcowi 👿
Jeżeli już prezesa sadzać POD, to jedynie pod prapolskim tysiącletnim dębem. Choć generalnie prezes powinien siedzieć NAD 😎
Jasne, ze nie sam tylko z jakąś Prezesową, ma się rozumieć.
Co Ty, Jagodo? O prezesorództwie jeszcze nie słyszałam .
Chłop w sile wieku, jeszcze może przysporzyć ojczyźnie w potrzebie, a jaki trend się zrobi, jak wyznawcy pójdą w ślady.
Będziemy mogli zrezygnować z utrzymywania nas przez Chińczyków.
Bobik nie zaznaczył, że na dożywotni zasiłek na dzieci mają się zrzucić emeryci.
Dwóch takich jak Prezes na łonie ojczyzny
i zaraz ojczyzna na łonie ma blizny
ich kod genetyczny niech będzie jak wzorzec:
„nie proliferować, bo może być gorzej….”
Nie, żyję po przeczytaniu kilku wierszyków. W żadnym zresztą (no, w żadnych z 3, com zaczytał) nie ma mowy o radości z pozostania przy życiu Brata Prezydenta, jednak, i myślę, że powinno się do rozumu przemówić autorom.
Bobiku, nasz chór nazywa się jednak Dziecięcy Ultrapatriotyczny Pieśniowy Ansambl i w niego należy wetknąć piórko. 👿
Ale aż całego chóru nie zrobiłem. Swoją drogą dobrze innych wysyłać do ciężkiej pracy na linii dziecioróbstwa, a samemu się bezdzietnie dekować w jakimś Sejmie, nie mówiąc o Mamusi. To jałowe i pożytku społeczeństwu nie przynosi.
A wierszyka kawałek zacytowałem. Ja tak cytuję dla rozbawienia gawiedzi, jak nudzi się i ziewa nad głównym nurtem mej grząskiej a rwącej myśli, to ja jajcarski dowcip. Hehe…
Modlitwa sepleniącej dziewicy
Ach, gdybyz w ruch posedł Interes Prezesa,
ach, ządnych rozkosy dziewic wielka zesa
zbiegłaby się zaraz zeby pocąć ślicne
dzieciątka bliźniace strasnie patriotycne.
Ach, dajze, Prezesie, rozkosy tej zazyć,
bo choćby mnie mieli diabli w piekle smazyć,
dla posmakowania takiego ciastecka
i do piekła pójdzie niewinna dziewecka!
😆 Nisiu!
Koniecznie trzeba wydać almanach poezji blogowej pt. Teatrzyk Skudłany Pies
ma zaszczyt przedstawić.
Ciastecko by kazda chciała brać do buzi,
bo tak nakazuje młodziezowy luzik,
lec Prawdziwy Polak zgodzić się nie moze
na tak strasnie śmierciokulturowy wzozec.
Nawet ja, choć brak mi praktyki, potrafię
zec, ze się nie buzią robi demografię.
Azem sam seplenić zacął jak bógwico,
na myśl, ze bym ulec miał takim dziewicom,
tfu! 👿
Cały Koszyczek, nawet nierymnięty, jest niezłym Teatrzykiem…
Prezesie, nie bądź świnia, co ja powiem mamie?
Ze mnie Prezes nie zechciał? Mama się załamie!
Z kim jak nie z dziewicami chces robić te dzieci?
Toz zadna doświadcona na cię nie poleci!
Może by i poleciały wiekowe patriotki,
ale czyby były z tego dzieci?
Ach słodkie idiotki,
niech się wam nie marzy,
że za sprawą prezia
duch święty was dzieciątkiem obdarzy 😉
Zabójczo piękny Prezes do lasu
szedł na spotkanie z dzieweczką;
się umówili pod tym jaworem,
co smętnie zwisa nad rzeczką.
Idzie nasz Prezes na swe randewu,
z żądzy aż wzdycha i mlaszcze,
drepce prędziutko, zwłaszcza że słyszy,
jak w lesie ktoś w rączki klaszcze.
To jego dziewa! Te rączki białe,
wianuszek z leśnych przylaszczek,
giezełko smukłą kibić odziewa –
tylko po diabła tak klaszcze?
Klaszcze i klaszcze. Prezes wkurzony
siedzi pod drzewem i czeka.
Ona się spaźnia, to sadyzm jakiś,
toż żądze zeżrą człowieka!
Klaskanie milknie, nocka zapada,
ciemność zaczyna siać grozę…
Pod jawor miałeś iść ty gamoniu,
po co żeś polazł pod brzozę???
Hej, ramię do ramienia, wytężmy macice!
Gdy Ojczyzna w potrzebie, nie czas na wiek sarkać.
Nie prześcigną w płodności nas żadne dziewice,
zaludnim Polską Ziemię pod przewodem Jarka!
No, to rozumiem, to moja bajka!
Sława Patriotkom i chwała,
i niech się gryźnie ta podfruwajka,
co podle mnie wyklaskała. 👿
pospacerowałem z Czechowiczem a teraz poczytam 🙂
Jeszcze musisz, Irku, udostępnić zdjęcia dla publiczności. 🙂
Nim przejdę do dalszego czytania i odrabiania zaległości na blogu, wrzucam linka, trochę odbiega od obecnych wpisów, ale fajnie się czyta
http://www.sofijon.pl/module/article/one/173
Już się upubliczniłem 🙂
Ależ prześlicznie się rozbrykaliście! 😆 😆 😆
Panno Koto, ale to chyba nie była sugestia, żeby abdykację B16 skomentować w kunsztownych tercynach? 😆
A Aga czemu się obija? 🙄 Nie wystarczy się przyglądać, jak inni brykają. Koniak jeden, drugi i do roboty! 😎
Bobik, a dlaczego nie?
Niestety, mnie nawet cała flaszka koniaku nie pomoże w rymowaniu – kompletna noga stołowa
Bobiku, zbyt intensywnie obchodziłam Walentynki. 😳 Z takim zapałem dawałam wyraz swojej miłości do pracy, że wczoraj ledwie zdążyłam na ostatni tramwaj, a dziś prawie złapałam pierwszy. 🙄 No i teraz jestem rymnięte zwłoki nie do rymu. 🙁 Koniak musowo, a potem do łóżka, bo jutro od świtu do garów, a potem na rodzinną imprezę. Ale najpierw przeczytałam, co tam wybrykaliście w towarzystwie stadka podkasanych muz. 😆 I teraz wystarczy mi już tylko jeden koniak. 😛
No dobra, zwłokom pozwolę poleżakować. Niech nabierają mocy. 😆
Patrz, Bobik, co odrobinka blogowej poezji robi wrażliwcom: padają jak muchy i trzeba ich cucić koniaczkiem.
– Patrz pani jak kombinujo – a to papież abdykuje, a to meterołyty jakieś leco…
– Bojo sie Kaczyńskiego, złodzieje…
O tu jest rysunek:
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=551970374820722&set=a.263339887017107.70038.253456668005429&type=1&theater
Ja nie padłam, ale już niedługo padnę.
Ach, piękne chwile dzięki Wam spędziłam. 🙂
Uwaga, wytworzyłam aforyzm.
Pięknie jest mieć przyjaciół…
Mieć INTELIGENTNYCH przyjaciół – to jest szczęście!
Rum tum tum, trala bum.
Chciałam wierszem wyrazić swój sceptycyzm dla wysiłku Wiekowych Dziewic, chodziło mi z grubsza o to, że z uwagi na wiek każdej ze stron mają dużą szansę przysporzyć Ojczyźnie kłopotu w postaci dziatwy specjalnej troski, którą obok staruszków będą musieli utrzymywać Chińczycy.
Czy ktoś padł uprzednio, czy dopiero padnie,
niech śni sobie pięknie, albo chociaż ładnie.
Kabarecik także spuszcza już kurtynę,
ale znowu bryknie, gdy odpocznie krzynę. 🙂
Łoj, natnie się Prezes, natnie jak cholera,
gdy do Starych Patriotek bedzie się dobierać!
Gdy się Geriatria bierze do robienia dziatek,
nie wiadomo, co z tego wyjdzie na ostatek…
Trocha niepełnosprytnych, bez rączek, bez nóżek,
bez GŁÓWEK (możliwości tu szczególnie duże),
bez uszu, bez śledziony albo bez wątroby…
Takie ci spłodzą oni przedziwne Osoby.
No i co? No i nico. Nie robić tu krzyków!
Wszystkie na utrzymanie pójdą do Chińczyków!
Żółtki, już domy starców robią na początek,
to machną też Ochronki Prezesich Dzieciątek…
Grupa ludzi buduje stronę, która się nazywa Facejew. Są też na fejsie.
Znalazłam tam wiersz, w którym odnajduję pokrewieństwo ducha, a nawet zastanawiałam się, czy ktoś z Koszyczka łapy nie przyłożył:
Zżydził się raz Żyd z Żydówką
„Zżydził się raz Żyd z Żydówką po żydowsku prosto z mostu,
By rozżydzić żydowszczyznę celem żydowskiego wzrostu:
Nażydziły się żydziaki, żydki, żydy, żydowiny,
I żydówki, żydóweczki, żydowczynki, żydfrajliny.
Rozżydzenie się zaczęło, gdy się żydki na dobitki
Pożydziły z gojówkami tworząc żydków, jak na zbytki,
A żydówki, żydowinki z pół-gojami się zżydziły,
Nażydując wnet ćwierć-gojów, co wszak też Żydami były.
I żydowskie to potomstwo, żydo-goje i goj-żydy
Też zaczęło się rozżydzać dookoła żydo-gnidy.
I nie było Żydom końca, bo to naród jest wieczysty,
Zażydzili wszystkich gojów, że nie poznać, kto jest czysty,
Kto półgojem, kto ćwierć-żydem, aryjczyki czy semity,
A więc podział: z lewej żydy, z prawej zaś, antysemity!
Lecz co z tego?! Gdy sądzono, że już spokój jest i kwita,
Wyszło, że w anty-semicie także siedzi pół-semita!
Nie ma rady, niema końca, gdzie jest prawda, gdzie jest rasa?!
Wszędzie Żydów cała kupa, lub pół-żydów czarna masa!
Jak odżydzić zażydzenie? Jak zaradzić, żydo-biedzie?
Kiedy ja, ty, on, my, wy i oni: sami Żydzi lub pół-Żydzi?!!!
Każdy głuchy już to słyszy, każdy ślepy jasno-widzi,
Że wśród tych okoliczności, człek się sam przed sobą brzydzi!”
Wiecie, chiba wezmę urlop blogowy na jakiś czas, bo inaczej nigdy nie zrobię tego co mam zrobić…
Pa,pa.
Dziękuję, Nisiu, za pomoc siostrzaną. 🙂
Chyba już pora spać jednakowoż.
Siódemeczko, pur Wu wszystko.
Ale chyba naprawdę wyłączę się do końca marca albo i dalej… Będę tęsknić!
A co dopiero my, Nisiu. 🙁
Może zajrzyj choć na chwilę.
Wiem, ile wynosi chwila na zajrzenie tu i tam, ale może…
Powodzenia, Nisiu, w przedsięwzięciach i robótkach wszelakich. 🙂
Pa pa, Nisiu, naprawde wyrobilas stachanowska norme kabaretowa i zasluzylas, zeby spoczac na laurach choc na chwile.
A JK mowi: wy robcie jak wam mowie a nie jak ja sam robie. Coz, sam Jezus byl kawalerem, wiec nie wiem, skad sie wzielo to przekonanie, ze plodzienie bez umiaru bierze sie z jego nauk.
A o abdykacji Benedykta mowi sie troche wiecej, ale nic nowego: krecenie, klamstwa i matactwa, kiedy co i kto wiedzial o tym zamiarze. Bardzo to niekompatybilne z demokracja, do ktorej, mimo jej niedoskonalosci, ludzie sie coraz bardziej przywiazani.
Bobiku, dziekuje za przypomnienie sraty-taty. U nas sie jeszcze mowilo sraty-taty- d.pa w kraty…
Udanego urlopu Nisi i Haneczce oraz, nieustająco, Mar-Jo. 🙂 W to, że Helena z Kumą mają udany urlop, nie wątpię ani przez chwilę.
Nie posłałam smsa do wróżki, sama więc do mnie zadzwoniła. Automatyczna tele-wróżka z tygodniowym horoskopem. Powoli zaczynam nabierać ochoty na plucie jadem. 😈
Dzień dobry 🙂
Demokracja w Watykanie? 😯 Mnie się wydawało (i nadal wydaje), że właśnie tam nikt nie jest do niej szczególnie przywiązany i nawet nie próbuje udawać, że jest. 😉
Oczywiście, ludzi bardzo rajcują sprawy, które wychodzą spod podszewek. Przez zwykłą ciekawość, ale i przez poczucie, że jak coś wylazło, to teraz zło zostanie ukarane, dobro nagrodzone i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. I czasem nawet tak bywa, że jakieś ujawnione historie uruchamiają lawinę wydarzeń, która zmusza system do zmiany. Ale nie w Watykanie. Tam młyny boże mielą swoim własnym, impregnowanym na zewnętrzność trybem. 🙄
A ja niezależnie od wszystkich młynów rzucam się do rozpasanej konsumpcji, bo dzisiaj dzień targowy i zostałem zaopatrzony w taką obfitość dóbr, która aż się prosi o zrobienie w niej natychmiastowego uszczerbku. 😀
Nisia pewnie popełniła ten błąd, że coś obiecała, albo, co gorsza, podpisała i teraz musi zrobić wykon. Prawie zawsze tak się to kończy. 🙄
No, ale normę istotnie wykonała, więc zgodnie z blogokodeksem pracy chwila blogourlopu jej się należy. Tylko o żadnym samowolnym przedłużaniu nie ma mowy. 😎
Ago, a dobry ten horoskop? Bo jak gwarantuje w następnym tygodniu zdrowie, bogactwo, urodę i jeszcze pół literka na dokładkę, to może bym odkupił. 😈
Witaj Bobiku o poranku,
do sniadania, taki naprzyklad jak sie zaczyna juz analiza abdykacji:
http://www.telegraph.co.uk/news/religion/the-pope/9873281/Pope-Benedict-XVIs-resignation-A-drama-that-beats-any-Dan-Brown-plot.html
Sprawdziłem, jak u nas. Poważne pisma, jakiś Spiegel czy FAZ, najwyraźniej już nie uważają papieża za istotny temat. Maleńkie notki na dalekich miejscach. Podnieca się jeszcze tabloidowy Bild, ale i to dopiero po meteorytach. 😉 Takiego nastawienia, że trzeba temat stale pompować, bo to „nasz” papież, nie widzę w ogóle. No, naprawdę, kompletny zanik patryjotysu. 🙁
A w tym Telegrafie znowu cytują Dziwisza, ten tekst o nieschodzeniu z krzyża. Za którymś razem można się zdrowo wnerwić. 👿 A właściwie czemu się niby nie schodzi? Czemu się w ogóle musi wchodzić i umierać za ludzkość? Budda się bez tego obszedł, Mahomet również i jakoś nie widać, żeby to zaszkodziło ich przesłaniu.
A poza tym, czy Dziwisz przypadkiem nie palnął tu okropnego bluźnierstwa? Papież jest wprawdzie namiestnikiem Chrystusa, ale nie jest Chrystusem. Naturę ma czysto ludzką, nie ludzką i boską zarazem, nie można więc stawiać świętokradczego znaku równania między nim a synem Pana B. 👿
Gdyby mnie wpuszczono w teologiczne sfery, już ja bym im tam zaraz zrobił porządek. 😎
Ha, Watykan jest pelen takich Dziwiszow; papiez to dla nich Firma. Ma robic co mu kaza i siedziec cicho!
Dzień dobry 🙂
Ojej, tutaj też? Dzisiejsza GW jest Gazetą Papieską 😕
Ale w tym przypadku on chyba nawet nie zrobił tego, co kazali. To potępienie „schodzenia z krzyża” było jego własną inicjatywą. Tyle że mnie się ta inicjatywa widzi mocno wątpliwa pod względem teologicznym i dosyć się zdziwiłem, że nikt go o to nie zahaczył.
Haneczko, my tu właśnie obserwujemy specyfikę kulturową i wyciągamy stereotypizujące wnioski. 😈 Niemcy – indyferenci religijni i patryjotyczni. Anglosasi – wielbiciele Watykanu w ujęciu danbrownowskim. Polacy…
A, co będę pisał o koniu, którego każdy widzi. 😉
Dzieńdoberek! 🙂
Nie, Króliku, wg. mnie kard. Dziwisz to jest dosyć prostolinijny człowiek, który ma konkretne wyobrażenia o tym, co jest dobre w danej chwili.
Myślę, że był bezgranicznie oddany JP II i zgodnie ze swoim pojęciem starał się go chronić, dlatego np. korespondencja donosząca papieżowi o różnych złych rzeczach nie docierała do adresata.
To on podjął decyzję o pochówku L. Kaczyńskiego na Wawelu, przekonany, ze cały naród wpadnie w zachwyt.
Przez takie specyficznie poczciwe postawy wydarzyło się wiele złego.
Siódemeczka bardzo dla kardynała łaskawa. 😉 Ale ja też jestem prostolinijnym psem 😎 , więc wyrąbię wprost – według mnie Dziwisz jest człowiekiem nie tyle poczciwym, co bardzo niemądrym i dawno już przekroczył swój próg kompetencji. A mógł go przekroczyć dlatego, że w Watykanie promowana jest zasada kadrowa „mierny, bierny, ale wierny”. Co by zresztą nie było moim problemem, gdyby ludzie (bo przecież nie tylko jeden Dziwisz) o tak mizernych zasobach umysłowych nie mieli wpływu – ogromnego nieraz – na rzeczywistość pozawatykańską. Ale w niektórych krajach mają i w efekcie to, co mogłoby być farsą, zaczyna czasem być dramatem.
Powiedzieliśmy, Bobiku, to samo tylko innymi wyrazami.
Jasne, że chodzi o liczbę mnogą, wg. mnie nawet bardzo, co jest dla mnie prawdziwym dramatem.
Dzień dobry zamglony 🙂
Siódemeczko, bardzo proszę nie obraź się, ale według mnie, Dziwiszowi od tej prostolinijności całkiem się zwoje wyprostowały 😯
Ale, Siodemeczko, ta postawa Dziwisza nie ochronila JPII, na ktorym sie dzis wiesza psy za ignorowanie Zlego i zdezorganizowanie i chaos w Watykanie, a takze po wsze czasy umiescila LK na Wawelu, gdzie on wcale nie nalezy. Natomiast sam Dziwisz jest dzisiaj Prymasem, wiec to chyba on najwiecej skorzystal na tych dzialaniach. Jako funkcjonariusz KK Dziwisz nie powinien krytykowac B16, bo papiez jak wiadomo jest nieomylny. No ale moze jakos go niesprawiedliwie oceniam… Pamietam Dziwisza z mojego pobytu we Wloszech dawno temu… Watykan to byl taki Disneyland, pamiatki, zdjecia, audiencje, certifikaty, za pieniadze, to robilo wrazenie jakiegos kiczowatego przedsiebiorstwa sciagajacego pieniadze z poboznych owieczek. Te sumy byly wcale dla tych owieczek niemale. Dziwisz jakos w tym znakomicie plywal.
A moją parafię spotka niedługo niebywałe szczęście. Dziwisz przekaże nam relikwie JPII. Zastanawiam się czy będą to pozostałości z dentystycznej spluwaczki czy ze szczotki do włosów 👿
króliku,
prymasem jest Kowalczyk a Dziwisz kardynałem 😉
Man, oh man! Dzieki, Jagodo. Kowalczyk? Nigdy o nim nie slyszalam, co tylko rzecz jasna swiadczy o moich brakach. A juz wywindowalam Dz. na to stanowisko! No, ale kardynal tez nie powinien wypominac Papiezowi, ze jego miejsce jest na krzyzu.
Króliku,
bo też nie było o kim. Poza tym, że przez parę lat pełnił funkcję Nuncjusza Stolicy Apostolskiej czyli ambasadora Watykanu.
Oczywiście, że Dziwisz nie powinien pozwalać sobie na takie komentarze.
O ile pamiętam, trudno by się było doszukać jakichkolwiek kwalifikacji Dziwisza do wysokiego stanowiska i roli Ałtoryteta, poza tą jedną że był totumfackim. Co świadczy o instytucji jeszcze bardziej niż o nim. 🙄
Jagodo, to przecież nie takie ważne, czy to będzie Święty Włos, Święta Plwocina, czy Święta Krwinka. Ważne, żeby sprawdzona była autentyczność, czyli żeby przydział relikwii sięgnął DNA. 😎
Te relikwie, Jagodo, za bardzo mi pachna Sredniowieczem. Zycze cie zeby to bylo cos wiecej niz spluwaczka i szczoteczka do zebow, ale mniej niz np. palec u nogi.
Dla mnie kult relikwii to jakiś horror. I jestem naprawde zła z powodu tego „zaszczytu” 👿
Nie istnieje oficjalnie żaden kult relikwii.
Historyk kościola x. Jan Kracik w książce Relikwie pisze o nich, jak i o pochówkach w obrębie gmachów kościelnych, jako o profanacji i ciemnym zabobonie i stwierdził, że to jest odchodząca praktyka, aż zadziwiona napisałam do niego list, jak się ma doktryna do zachowań i co się dziwić prowincjonalnym kościołom, skoro na Watykanie w katedrze św. Piotra wystawia się na widok gawiedzi zabalsamowane zwłoki.
Jak znajdę jego odpowiedź, to przytoczę.
Raczej bezradnie rozłożyl ręce, bo co mial zrobić.
Rybka się psuje od głowy. Któż to Kubicę po wypadku ratował świętą krwią? Chyba nie żaden prowincjonalny proboszcz. 😉
Kościół w Polsce jest prowincją Rzymu. 😉
Ooo, niedobra wiadomość. Profesorcia dystansuje się od Prezesa. Wręcz jakby nawet dawała dyla z tonącego okrętu. A ponieważ jej przewidywania na ogół są słuszne inaczej, to jest powód do zaniepokojenia. 🙄
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13412486,Staniszkis__Odmowilam_prof__Glinskiemu__Kibicuje_partii_.html#BoxWiadTxt
Co sobota, to pojawiaja sie tu jakies horrory do mojego sniadania… 😉 W sredniowieczu, kiedy malo kto czytal i pisal, jeszcze mozna te relikwie jakos zrozumiec (nie mowiac juz o rozumieniu w swietle antropologii, czy historii symboli i mitow), co nie znaczy, ze sie nimi zachwycac, ale dzisiaj to raczej trudne. A z kolei co do wypowiedzi kardynalow, w tym Dziwisza, to sama sie zastanawiam: z jednej strony chyba lepiej, ze widac jakies roznice zdan pomiedzy nimi, bo to raczej zdrowy objaw, a z drugiej – padaja ofiara nie tylko wlasnej zamrozonej teologii, ale takze ery Twittera – kiedy latwo sie mowi cos, co jest zrozumiale w jednym srodowisku, ale juz nie poza nim, a mimo to podlega natychmiastowemu rozpowszechnianiu i komentarzom (ostatnio np. John Cleese wpadl na tym, ze inaczej sie rozumie slowo „legless” w brytyjskim angielskim, a inaczej w innych obszarach anglojezycznych – co mi zreszta przypomnialo jednego naszego brytyjskiego znajomego pieszczotliwie tym przydomkiem obdarzonego). 😉
Dzisiaj u mnie w radiu publicznym tez lecial watek papieski. Zaproszono dosc znanego i dowcipnego jezuite, ktory podsumowal swoja reakcje tak: 1. bardzo dobra i odwazna decyzja, 2. zdecydowane podniesienie poprzeczki w dziedzinie wyrzekania sie tego czy tamtego w Wielkim Poscie. 😉 (Pewnie miedzy innymi za poczucie humoru pewnie tak im – tzn. amerykanskim jezuitom – z centrali patrza na palce. ) 😉
A i tak najlepsza i wywazona ocene pontyfikatu rezygnujacego Papieza, jaka ostatnio przeczytalam, napisal protestant:
http://www.huffingtonpost.com/paul-raushenbush/pope-benedict-resignation-legacy_b_2662561.html
A na p. Profesor i Prezesa nie mam jakos energii, w ramach ogolnej niecheci do ciaglego myslenia o sloniach. 😉
Moniko, mnie Dziwisz już dawno podpadł, teraz to była tylko taka drobna kropeczka nad i. 😉
A Profesorcię po prostu muszę linkować zawzięcie. Dusza wiernego fana nie pozwala mi od tego odstąpić. 😈