Ciernista droga kariery
Serafin pierwszego stopnia wśliznął się ukradkiem do wypożyczalni, rozglądając się na boki i nerwowo podrygując skrzydłami. Skinął w przelocie głową grzechotekarzowi i przemknął się od razu do regałów w tyle sali. Nie miał dziś czasu na długie szukanie, wyjmowanie na chybił trafił z półek, powolne przeglądanie, w nadziei znalezienia czegoś szczególnie odpowiedniego. Postanowił już, że weźmie w miarę lekki grzech codzienny, polecony mu niedawno przez doświadczonego serafina trzeciego stopnia. Nie będzie to wielki krok na drodze kariery, ale trudno, anielskie życie nie składa się z samych wielkich dokonań. Czasem trzeba mierzyć zamiar według sił.
Kilka regałów dalej coś zaszurało i serafin obejrzał się z niepokojem. Grzechoteka miała wśród niebiańskiego personelu dość dziwny status. Wielu z niej korzystało, ale mało kto się do tego przyznawał. Niepisana umowa nakazywała starannie omijanie innych użytkowników, a wymiana opinii lub wskazówek dokonywała się zawsze ukradkiem, przyciszonym głosem i bez świadków. Zwłaszcza wypożyczanie grzechów szóstoprzykazaniowych wypadało ukrywać przed innymi, nawet jeśli były dość w sumie błahe. O tym rozmawiało się tylko z najbardziej zaufanymi. Serafin wprawdzie nie bardzo rozumiał, skąd brała się ta szczególność szóstego przykazania, nie lubił jednak naruszać norm społecznych, a jeszcze bardziej podpadać archaniołom, którzy na potajemne bieganie do grzechoteki przymykali oko, ale nie darowaliby mówienia o pewnych sprawach zbyt jawnie.
Prawdę mówiąc, osobiście w ogóle nie lubił tego całego grzeszenia i często okropnie nie miał na nie ochoty, ale był zbyt ambitny, żeby tak po prostu odpuścić. Odkąd jeden z dobrze poinformowanych aniołów zdradził, że Szef ostatnio szybciej awansuje grzeszników, potajemne wyprawy do grzechoteki stały się dla ambitnych czymś w rodzaju dodatkowych kursów czy szkoleń. Nieważne, że oficjalnie nadal promowana była bezgrzeszność. W końcu nie pierwszy raz Szef zaprzeczał swoim własnym poleceniom i zapuszczał się w niezrozumiałe eksperymenty. Jego nowym konikiem była podobno wolna wola, którą chciał przetestować przed wprowadzeniem jej do kolejnego aktu stworzenia. Chodziły słuchy, że skutki jej zastosowania w praktyce były bardzo obiecujące, więc idea powszechnej bezgrzeszności, która wolną wolę wykluczała, coraz bardziej działała Szefowi na nerwy. Młodzi natychmiast załapali, skąd wieje wiatr i wyciągnęli z tego wnioski, tylko stara archanielska gwardia jeszcze nie bardzo mogła się do grzeszenia przekonać i szemrała po kątach przeciwko cichej, ale wyczuwalnej zmianie pryncypiów, widząc w tym zagrożenie dla swojej pozycji. Skamieliny. Tak jakby nie wiedzieli, że wyroki Szefa są niezbadane i kto się nie potrafi szybko do nich dostosować, ten przepada.
Znalazł szukaną pozycję, westchnął i skierował się w stronę grzechotekarza. Już widział, że ten niby lekki grzech zajmie mu prawie cały wieczór. Ale cóż, dla kariery niejedno trzeba poświęcić. Nie chciał przecież całej wieczności spędzić jako podstarzały, zgorzkniały, bezgrzeszny serafin pierwszego stopnia.

Grzechoteka mi się jakoś z grzechotnikiem kojarzy…
No a komu w końcu Szef powierzył wprowadzenie prototypu wolnej woli na rynek, jak nie grzechotnikowi? 😆
Ależ grzechanielski odlot na dobranoc! 😆 Budzi mnie… coś. Blask, ruch powietrza, muśnięcie skrzydeł? Otwieram oczy. W połowie drogi do sufitu, w przyzwoitej odległości od łóżka – anioł. „Nie mów do mnie Grzesiu!” – żąda i zarządza. Po czym wlatuje w ścianę i znika, razem ze swą anielską prezencją, anielską stanowczością i anielską dykcją. Ale ja przecież nic nie mówiłam! 😯 Mówiłam? 😳
Ładne.
Ktoś tu kiedyś deklarował głośno brak zainteresowania literaturą fantasy. Bobik, czy jakoś tak. Ale może ja się nie znam na teorii. 😛
Czy rajski Wąż był grzechotnikiem? Oto jest pytanie.
Może jednak to był boa dusiciel? Albo anakonda jakaś.
„Nie mów do mnie Grzesiu” 😆
Jakie fantasy, jakie fantasy? Ten kierunek się nazywa realizm bobiczny. 👿
No przecież mówię, że się nie znam. Spać pójdę. 😎
Ago, jesteś pewna, że to był anioł, a nie jakiś hierarcha? To oni strrrasznie nie lubią, jak się do nich mówi Grzesiu. 😎
Grzechoteka 🙂 🙂 🙂
Doro – boa kusiciel 😉
Zwrócę Wam uwagę na post, który przemknął się niemal niezauważony, bo był pod jednym ze starszych wpisów. A dotyczył takiego mojego komentarza:
http://blog-bobika.eu/?p=1441#comment-213159
Wspomniana w komentarzu poważna pani profesor biologii napisała mi wczoraj ze śmiechem, że była na BARDZO poważnej konferencji naukowej i w kuluarach dowiedziała się od znajomych naukowców, że jej nazwisko pojawiło się kiedyś na jednym takim blogu… 😆 A dziś dopisała się u nas, dorzucając nowe szczegóły. 🙂 O, tutaj:
http://blog-bobika.eu/?p=1441&cpage=18#comment-223331
Jak będę kiedyś pisał reportaż spod jabłoni, to chyba tego boa kusiciela ukradnę. 😆
Ciekawe, jakie są trudno zbywalne towary w tej grzechotece.
Przyszło mi coś do głowy, ale nie będę z bliźniego swego się śmiać, więc pójdę spać.
Może uda mi się wreszcie zrobić przepisane badania o porannej porze. 🙁
Grzechotekarz mówił, że źle schodzi pożądanie osła bliźniego. Pożądanie beemwuchy bliźniego na pewno by miało większe powodzenie, ale Szef czegoś się opiera z wprowadzeniem do katalogu. 🙄
Bardzo sympatyczna osoba z Pani Marii.
Ja to wiem od dawna, to i Wy się możecie dowiedzieć. 😆
Musialem sie troche podszkolic z grzechow szescioprzykazaniowych i radze Wam nawet nie zagladac do Kotochezy na ktora ja sie natknalem. Duzy nacisk na czystosc. I nie mialbym nawet nic przeciwko czystosci, w koncu Koty bardzo czystosci przestrzegaja, ale tam w tej Kotochezie nie chodzi oczystosc futra. Okazalo sie, ze nawet przyslowiowe powachanie rosolu jest grzechem przeciw czystosci. No pytam ja kogo! A juz kompletnie zmartwilem sie gdy przeczytalem ze „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kocice, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa i nieczystosci”.
To co ja mam , kurka, robic? Chodzic na dach garazu z zawiazanymi slepiami czy jak?
Nie znam sie na Kotochezie, ale moze jednak nie jest tak zle? Jesli sie patrzy pozadliwie na Kocice, ale glosno recytuje sie rozne ladne glodne kawalki z trybuny sejmowej o czystosci zwiazku dachowego?
Ktos by mi musial jeszcze udostepnic trybune sejmowa, bo tego mebla w naszym domu nie zauwazylem. Jakby kto natrafil na uzywana, to prosze mi dac znac. Bedziemy z dachu glosic.
Zaraz widać, że Koty zupełnie nie umieją uprawiać apscezy. 🙄 Apsceta wołałby sobie uciąć ogon, niż pozwolić, żeby był powodem zgorszenia. 👿
Inna rzecz, że jeśli Mordka znalazłby tę trybunę, jakiekolwiek wyrzeczenia by do niej nie pasowały. To jest dobre dla gawiedzi, a nie dla Wybrańców.
Skoro tak, to proszę bardzo.
Bardzo ladna ta grzechoteka, Bobiku. 😆 Nasunelo mi sie tylko pytanie: gdzie Szef i Skrzydlaci trzymaja Kamasutre i Wstep do tantry? 😉
🙂 Dzien dobry,
kiedys mozna bylo grzechotka dzieci zabawiac a teraz Iphony, Ipady,Ipody….Wii, Playstation
ozzy
PS epidemia grypy…dzieciaki choruja – juz moja dwojka tj
Elie i Aron 🙁
Hierarcha-latawiec w mojej sypialni?! Niedoczekanie. 👿 Do mnie coś przyleciało, a do Andsola coś przypełzło. Hę? 😎 Ukłony dla poważnej pani profesor biologii. 🙂
W Lund/ Szwecja znajduje sie bydynek o nazwie ” Locus Peccatorum” (Dom Grzesznikow) GRZECHOWISKO, zbudowany
w drugiej pol. XVII w. Bursa studentow tutejszego uniwersytetu. W 1892 r w tymze domu pewien student zamordowal drugiego. Mordercy ucieto glowe w rok pozniej na publicznym miejscu stracen w Lundzie. Na strychu bydynku zachowano oryginalne dwa pokoje.
Nos natura Iudaei et non ex gentibus pecctore – powiada Szaul z Tarsu
Dzień dobry 🙂
Siódemeczko, kilkanaście lat temu zaprosiła mnie nasza lokalna telewizornia na okoliczność pogadania o depresji sezonowej. To było w czasach, kiedy jeszcze bieganie po przekaziorach mnie bawiło 😉
Były trzy wejścia na żywo w popołudniowym programie. Panienka prowadząca bardzo mnie chciała namówić na rozmowę typu: jakie kolory, jakie witaminy, jaka muzyka, zapachy. Jednym słowem jak dać kopa swojej zmęczonej duszy. A ja, jak stary zgred, zauważ parenaście lat temu, odpowiadałam: człowiek ma prawo do obniżonego nastroju, nic nierobienia, znużenia, znudzenia, tumiwisizmu i okresowego mania całego świata w nosie 😎
Jest częścią przyrody. Nic w przyrodzie nie funkcjonuje na pełnych obrotach 24/365. Tak się nie da. To nienormalne 👿
Panienka była coraz bardziej wkurzona. A w oczach operatora kamery widziałam coraz większe zrozumienie 😉
Trzeba wrzucić na luz i posłuchać czego chce nasz organizm. Nie można mu wiecznie skakać po głowie i wyznaczać zadania. Czasem trzeba poodłogować 😆
Gdyby obnizony nastrój przedłużał się zbyt długo, trzeba poszukać wsparcia farmakologicznego. Bez oporów. Bywa, że brakuje jakiegoś drobiazgu w organiźmie i psychika siada. Trzeba jej pomóc ❗
Najważniejsze to być dobrym dla siebie 🙂
Co powiedziawszy biegnę do wampirów żeby mi trochę krwi utoczyli 👿
A propos zabaw z nazwiskami, znałam kiedyś parę, gdzie on się nazywał Grzęda, a ona Kura. Do tej pory chichoczę jak sobie o nich przypomnę 😆
@Jagoda (08:55): Święte słowa. Ale czasami nie warto czekać zbyt długo. Ja latami miałam zniżki nastroju jesienią i zimą, potrzebowałam mnóstwo snu i kawy, żeby utrzymać się w przytomności. Dopiero jak prawie zasłabłam poszłam do lekarza i wyszedł mi w badaniach ostry niedobór witaminy D, drobna anemia i niedoczynność tarczycy. Musiałam brać mix tabletek codziennie przez pół roku żeby się doprowadzić do jako takiej formy. Ale witaminy D do tej pory nie dobiłam do minimum jakie powinno być w organizmie.
Powodzenia u wampirów!
Lekcja polskiego na dziś: Can I ask you a fawor?
Wszystko w przyrodzie jest naturalne, tylko po co cierpiec? PB sie z tego nie cieszy.
Kolory akurat moga byc bardzo dobre. Wczoraj wieczorkiem troche poogladalem kolorkow w programie o Turnerze. Szczegolnie mi sie podobal jeden obrazek, ktorego akurat w Londynie zobaczyc nie mozna, bo jest w jakiejs prowincjonalnej galerii. Namalowal go gdy mial 22 lata, skubany! Wlasciwie kolorkow na nim bylo bardzo malo, bo pokazywal ciemna noc nad woda i jedynym kolorkiem, a raczej swiatlem byl umieszczony bardzo centralnie nad tafla wody w rzece ksiezyc w pelni. I odblaski, ktore rzucal na wode, taka swietlna sciezke. A po obu stronach byly jakies cienie – lodzi i architektury.
Czuje, ze moglbym sie dlugo wpatrywac w ten nocny cichy krajobraz i czerpac z jego spokoju i ciszy. Przypomnialo mi sie tez jedno zdjecie Marka Szwedzkiego – tez nocne, tez z odblaskami na wodzie i ciemna lodzia rybacka z ludzmi.
To nie byl ten, ale podobny:
http://www.william-turner.org/Moonlight–A-Study-At-Millbank.html
Dzień dobry 🙂
Na dziś to chyba nie powinien być fawor, a faworek. 😀 O ile dobrze pamiętam, Irek miał duży zapas.
Chyba że to znowu jakiś regionalizm i poza Galicją na chrust nie mówi się faworki. 😳
U nas za chwilę po ulicach zaczną latać przebierańcy i mieć dobry nastrój na komendę. Żebyście wiedzieli, w jaką depresję mnie ten przymus nagłego weselenia się punktualnie od godziny 11.11 wpędza. 🙄 Wieczorem będę już w takim stanie, że chyba tylko jakieś blogowe wierszykowanie potrafi mnie z niego wyciągnąć.
„Grzechowisko” jest po prostu genialną nazwą dla domu studenckiego. 😆
Alienor, może podsuniesz swojej braci, że można by tak nazwać któryś z akademików? 😈
A ile kolorkow ma to nocne niebo na olejnym szkicu! Rozowe, niebieskie, zielone, zolte, cala paleta!
Może lekarze powinni zacząć wystawiać kolorystyczne diagnozy? 🙂
– Pani Siódemeczko, ma pani niedobór żółtego, a purpurowy znacznie powyżej normy. Zapisuję pani trzy razy dziennie Van Gogha i proszę unikać wszelkich spotkań z kardynałami.
– Pani Alienor, jak mogła pani dopuścić, żeby tak pani spadł poziom różowego? Zastrzyki z Picassa natychmiast, tylko proszę nie pomylić okresu i nie zacząć brać błękitnego!
– Pani Jagodo, niech pani przed każdym spotkaniem z wampirami rozpuści pod językiem tabletkę szmaragdowego. Jest bez recepty, na każdej łące. Zobaczy pani, jak się pani poprawią wyniki.
Tylko zeen nie musi iść do lekarza, bo witaminy de nigdy mu nie brakuje. 😆
No i musiałem przetłumaczyć tę Achmatową, bo serce by mi pękło, gdybym pozbawił Helenę cytatu z jej ulubionego autora. 😈
Pani Heleno, zadanie wykonane! 😎
Zdarza się tak: niepokój jakiś miota,
zegarów niemilknące bicie uszy rwie,
w oddali ryk ścichającego grzmotu.
Nieznanych głosów, uwięzionych w tle,
roją się skargi, jęki rozżalone,
krąg tajny się zacieśnia, budzi lęk,
ale w tej bezdni szumów, szeptów, dzwonów,
jeden wygrywa, jeden wstaje dźwięk.
Tak wokół niego niepoprawnie cicho,
że słyszy się, jak w lesie rośnie trawa,
jak z łupem swym po Ziemi idzie Licho…
Tutaj się słowa zaczynają zjawiać
i lekkich rymów dzwonki zadyszane –
skądś wtedy nagle wiem, że zrozumiałam
i strofy, przez coś wprost podyktowane,
kładą mi się w zeszycie śnieżnobiałym.
——-
Tutaj jest wrzucony oryginał, gdyby ktoś chciał porównać i się popastwić. 😉
Dzień dobry 🙂
Bobik jako chromoterapeuta 🙄
http://www.lalbavita.com.pl/strona.php?36313
Nawet ” zeszyt śnieżnobiały ” jak Rysia Klawiatura 😀
Aaaaach………
Slicznego przekladu Bobika zaraz tez sie naucze na pamiec, aby zawsze miec pod la… ta… reka, znaczy sie…
Nie znam lepszego wiersza o powstawaniu wiersza.
Żeby to było takie proste.
Gdybym mogła się pozbyć tych ton papierów, które nie są moje i mogła o ich właścicielach nie myśleć, to od razu z 50% radości życia by mi przybyło.
Obawiam się, że niektórzy myślą, że obłożenie starszyzny obowiązkami zapewnia im rozrywkę, są zaangażowani, nie gnuśnieją i w ogóle same plusy, bo przecież starszyzna na pewnym etapie zupełnie traci rozeznanie, co jest dla niej pożyteczne.
Dzień dobry,
Bobiku, zachwyt absolutny jak stąd do nieba 🙂 Znasz to wstawanie dźwięku, prawda? Prawda, prawda 🙂
Pysznego pączkowania Koszyczkowi
Będziemy się rozmnażać przez pączkowanie? Bardzo smakowity pomysł! 😀
Jednotako, może i prawda, ale nie wypada mi się tu podłączać pod Achmatową, na zasadzie „konia kują, a żaba nogę podstawia”. 😉
W tym programie o ktorym tu parokrotnie wspominalam: „Historia sztuki w trzech kolorach – zloty, niebeieski i bialy”, kolorowi bialemu jest przypisana najbarzdiej czarna rola. Biel jest kolorem totalitaryzmu, kontroli, zadzy panowania nad swiatem. Prezenter programu nie zostawil suchej nitki na Le Corbusierze (lizus Mussoliniego! A Mussolini go i tak wykiwal, budujac EUR) i tych wszystkich control-freaks, ktorzy chcieliby abysmy mieszkali w minimalistycznych miejscach z wszechobecna biela. Dostalo sie tez tym pracownikom Victoria i Albert Museum, ktorzy do bialosci odczyscili greckie marmury, choc nigdy nie byly one biale, tylko pomalowane, choc do naszych czasow farby na nich nie zostalo. Podobno dyrektor VAM, ktory nie wiedzial, ze jakis jego podwladny kazal marmury wybielic z kikutysiacletniej patyny, o malo nie dostal apopeleksji i byl potworny skandal w XIX wieku.
Ty, Piesku, tez jestes Koniem! Z taaaaakim….
To żaden interes być Koniem. 👿 Myśleć każą… 🙄
Dzień dobry!
W nocy chciałam jeszcze coś dopisać, ale mój internet stwierdził, że wystarczy, no i chcąc nie chcąc pomaszerowałam do łóżka.
Też pomyślałam w pierwszej chwili, że mając nagle trochę czasu, mogłabym sięgnąć do Kotochezy i sprawdzić to szóste przykazanie, ale z drugiej strony byłam pewna, że ktoś to zrobi za mnie – Kocie, dzięki, dobrze, że jest Kot mniej leniwy ode mnie 🙂
Na kolory reaguje chyba każdy, no, może daltoniści inaczej.
Widziałam ostatnio w pewnym mieszkaniu pokój gościnny, w którym jedna ściana miała kolor brudnoszary, na drugiej ścianie w tym samym kolorze był namalowany prostokąt i na tym tle wisiał stary czarny, duży krucyfiks. Poprosiłam gospodynię, abyśmy mogły posiedzieć w kuchni, ja w tym pokoju nie byłam w stanie jasno myśleć.
Ach, muszę uwierzyć, że powołani do poezji tak mają i dobrze im tak. 😉
Piękny przekład, Bobiku, choć ja nie do końca wierzę Achmatowej, chyba że Ty potwierdzisz. 🙂
W sztokholmskim Muzeum Sztuki Wspolczesnej (Moderna Museet) duza wystawa dziel obrazow i rzezb Le Corbusiera.
„Chwila – tajne laboratorium Le Corbusiera”, czyli wyjatkowa okazji, by obejrzec mistrza – architekta w jego pelnej tworczosc, 200 eksponatow (obrazy, rzezby, ksiazki, meble) z roznych okresow Le Corbusiera a takze z uwzglednieniem zwiazkow Le Corbusiera ze Szwecja w latach 30 (chcial zburzyc pewna dzielnice Sztokholmy, jednakoz nie dano pozwolenia na zrealizowanie jego wizji)
Kuratorem wystawy jest Jean-Louis Cohen, ktory wystawial w Paryzu le Corbusiera na 100.lecie urodzin a takze autor licznych publikacji o artyscie.
Kot 🙂
Bobiku, jesteś Konikiem szlachetnej rasy i żaba Ci może skoczyć. Osaczy czasami niemiłosiernie, ale to inna ŻABA.
Bobiku, tłumaczenie Achmatowej lepsze niż dzisiejsze pączki z różą 🙂
Heleno, a to ciekawe z tym białym kolorem, muszę się poważnie nad sobą zastanowić, chociaż teraz to już i tak za późno? U mnie wszystkie ściany białe! Tyle tylko, że mało tej bieli widać, bo wszędzie wiszą obrazki (w łazience też). Może tak się to wyrównało?
Potwierdzam nawet bardzo, Siódemeczko. Od razu wiedziałem, o co jej biega. 🙂
Wszystko potrzebne. I kolor i zapach i muzyka … ale to nie powinni być kolejni poganiacze naszego wewnętrznego niewolnika 👿
Ja tez podejrzewam, ze wlasnie na poczatku slyszy sie rytm (zegary!), prozodie, z ktorej wylaniaja sie slowa z szumu dziewikow.
A przed rytmem i prozodia jest owa „istoma” – niepokoj albo jak to nazwac.
Chialam to sprawdzic z Bobikiem i dlatego tyle razy mu o tym wierszu mowilam w przeszlosci. A teraz go oswoil wlasnym talentem.
Panno Koto, ja mam tez sciany pomalowane na bialo. Ale barw jest bardzo duzo na bieli.
Taka biel – jako tlo, sie nie liczy za zamordystowska. Obejrzyj sobie EUR w Rzymie.
Czy ja mogę hurtem podziękować za wszystkie dobre słowa pod adresem przekładu, również przyszłe? 😉 Bo nie chcę tak w co drugim poście tej nogi podstawiać… 😳
To hurtem bardzo dziękuję. 🙂
Tu np. Estetyka Musoliniego:
http://www.aviewoncities.com/rome/eur.htm
Blogowym Poetom, z Bobikiem na czele, z wyrazami podziwu. Zamiatając kapeluszem w niskim ukłonie:
http://www.youtube.com/watch?v=WbBo0mKT3oE
Żeby nie było smutno, w załączniku pełen barek plus obowiązkowa pasztetówka i okolicznościowe pączki 😆
Nagrodę im. Heleny niespodziewanie dostaje dziś… Helena! Za szum dziewików. 😆
OK, OK,
Zaglądałam dzisiaj do ciemierników. Białe i zielone jeszcze smacznie śpią. Za to cuchnący puścił się na całego. Ma dużo nowych liści i całkiem spore pąki kwiatowe. Wszystko w bladym seledynie 🙂
Nie rozumiem. Wszyscy laureaci się z nagrody cieszą, a Helena gryzie zieloną mordą. 😯
Bobiku, chylę mój siwy łeb przed ogromem Twojego talentu!
Czy aby nie mieć nigdy chandry wystarczy zamieszkać w Hundertwasserhaus?
http://www.youtube.com/watch?v=RDG1N1BTkEw
Dzisiaj mam dzień na chylanie.
Chylę czoło przed niesamowitą skromnością naszego byłego prezydenta Kwasniewskiego, który ponoć sam siebie nazwał „wisienką na torcie” przyszlej hipotetycznej partii lewicowej 😆
Och, w Hundertwasserach zamieszkiwałbym natychmiast, od łapy. Wszystkich. Z zewnątrz i wewnątrz. 🙂
Widziałem kiedyś w tv wnętrze projektowane przez Hundertwassera, zamieszkałe, ale prawie w całości zachowane w oryginalnym stanie. No, to jest dokładnie to, co psy kochają. 😀
A Le Corbusiera mój organizm jakoś odrzuca. Niezgodność tkankowa, czy co. Wiem, że wielkim architektem był, ale co poradzę, że nie zachwyca. 🙄
@Bobik
przeklad B.DOBRY- tylko w tej polszczyznie naszej jest trudno oddac melodie i rytm / jak w tym przypadku/ te wszystkie- samogloski z spol. z ogonkami i kropeczkami/ znaki diakrytyczne/ – znajmosc kolorytu emocjonalnego wazna i jakze latwo zbrutalizowac wiersz – to co jest w nim lagodne – Achmatowa nie jest tak przejrzysta i bezposrednia jak amer. poeci , np W.C.Williams czy O.Hara. Jest trudna do przekladu. Poezje ros, skanduje sie nie recytuje – ot, jak chociazby kiedy slucham Jewtuszenke ( lubie jego sluchac nagranie z „Naslednikami Stalina”. Szanowny Bobiku, doro! (jak u pewnego prof.)
z powazaaniem,
ozzy
A teraz, w tym niepoważnym tutaj dniu, ja mam całkiem poważny problem i pytanie do wszystkich w Koszyczku.
Jestem w trakcie zbierania materiałów to tekstu – piszę na razie tekstu, bo jeszcze nie wiem co z tego wyniknie – na temat jeńców z Wehrmachtu wcielonych do polskiego wojska w Anglii, konkretnie chodzi o Dywizję Maczka, o 16th SUPPLY COY. czyli 16 Kompanię Zaopatrywania.
Mam adres do archiwum w Middlesex, tylko że trwa to długo, nim dostanie się odpowiedź, może ktoś zna jakieś szczegóły na ten temat. To, co jest w internecie, już przejrzałam, chodzi mi o szczegóły, bo to będzie historia konkretnego człowieka. Prywatnie możemy się porozumieć przez Bobika, piesek ma mój adres mailowy.
Nie wiem właśnie, jak to jest z tym skandowaniem.
Posłuchałam nagrań, na których Achmatowa czyta/wygłasza swoje wiersze i byłam bardzo rozczarowana, ona je skanduje twardym głosem, jakby to była jakaś rewolucyjna poezja.
Pomyślałam, ze to taka maniera widać byla, a tu Ozzy pisze, że skandują, nie recytują. 😯
Ostatnio zachwycam się malarstwem Anny Marii Rusinek, jej portrety kobiet są dla mnie naprawdę czymś szczególnym, zauważcie, że niektóre też w aktualnym temacie.
http://rusinek.home.pl/autoinstalator/joomla/wiersze-do-obrazow
Dzień dobry 🙂
Że przekład Bobiczy śliczny, to oczywista oczywistość i podstawiać się nie musi 😉
Bardzo mnie zawsze zastanawiało podobieństwo tego EUR do tego:
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/BarcelonaWtorek#5403337662659127634
Czy ten Le Corbusier przypadkiem nie ściągał?
Ona pelnymi garsciami z Klimta…
A Le Corbusier byl pozniejszy?
Też mi się natychmiast Klimt nasunął, Heleno 😉
Ten arogancki zadufany w sobie szkodnik, Le Cobrusier wszystko chcial niszczyc i budowac wlasne ohydne pudelka. Wiec nie dziwi mnie, ze chcial cos w Szwecji burzyc. Dobrze, ze Szwedzi mu nie pozwolili rozwinac skrzdel. On by najchetiej zburzyl Koloseum, aby wzniesc w tym miejscu jakies opresyjne „czyste formy”, lobuz pinkwolony.
Macie rację, też mi się Klimt kojarzy
W młodości ( lata 60.) bardzo lubiłam kobiety Anny Günter po ASP w Krakowie.
Muszę poszperać w necie.
No ona chyba calkiem swiadimie odwoluje sie do Klimta i Schilego.
Ich w za duzej dawe tez trudno zniesc. Dlatego tez ta szkola tak krotko trwala. Zaczela chyba w pewnym momencie dreczyc.
Sonda w GW:
Coraz bliższy jest kompromis w sprawie finansowania Kościoła. Jaką część swoich podatków przeznaczyłbyś na ten cel?
77%
Nic. (2492)
13%
0,3 proc. (tyle proponował rząd) (413)
6%
0,5 proc. (to prawdopodobny kompromis) (177)
4%
0,7 proc. (tyle chciałby sam Kościół) (135)
Liczba oddanych głosów: 3217
😯
I to są chyba właściwe proporcje prawdziwych katolików w społeczeństwie. 23% do 77%.
Ależ Bobiku – powinno być GRZMOTA!!!
Ach te asonanse!
Sonda przeprowadzona w „Gościu Niedzielnym” moglaby pokazać nieco inny rozkład proporcji 😉
W tym przypadku nawet bardziej zainteresowałaby mnie taka sonda przeprowadzona w Gazecie Polskiej. Ale po uprzednim zaaplikowaniu serum prawdy respondentom. 😈
Hi, hi. 🙂
To do Łajzy.
Ba! Serum prawdy!….
Widocznie przy tłumaczeniu za mało rumu wygrzmociłem, Nisiu. Mogę wieczorem nadrobić i naprawić swoją pomyłkę. 🙂
Tak naprawdę – pięknie. Ale Achmatowa do mnie cuś nie gada. Jakiś jeden jej wiersz mnie kiedyś złapał i eto wsio.
Wychodzi mi w ogóle, że w poezji jestem antyfeministką Albo to przypadek, albo jestem wewnętrznym facetem. Anna Andrejewna nawet stoi w kilku wcieleniach na moich półkach, nawet trochę sczytana, ale nic z tego nie wynika.
Z tej samej literackiej paczki – Mandelsztam.
http://www.faz.net/aktuell/feuilleton/kunstmarkt/unicef-versteigert-sammlung-rau-von-der-wand-in-die-hand-12053414.html
Dla frakcji i miłośników sztuki.
Tak, piękna Łajza. Klasyczna. Równoczesna i zgodnotreściowa 🙂
KLIMT – SCHIELE …..
Ja dodalbym do nich Maxa BECKMANNA, ktorego obrazy byly eksponowane niegdys w Tate Modern, zima r. 2003 „If you wish to get hold of the invisible, you must penetrate as deeply as possible into the visible” – tyle Beckmann.
Ależ Nisiu tam wsjo w pariadkie 😉
Bobik zastosował rym niedokładny inaczej przybliżony, które dziel sie jeszcze na asonanse – oparte na jednakowych samogłoskach i konsonanse – oparte na jednakowych spółgłoskach. I takiż konsonas jest u Bobika.
I to jest jak najbardziej wg wzorca z Sevre pod Parzęczewem.
I nie wspomnę o wymienności samogłosek a i u w roli poezji światowej 😆
Mandelsztama wielu ludzi czyta dzis z trudem. Przez to, ze nas jednak bardzo inaczej uczono i wiele jego klasycznych odniesien nic nam nie mowi, albo nie mowi dosc. Jego pokolenie bylo wyochowywane w Rosji na kulturze i klasyce rzymskiej i greckiej, co nam najczesciej nie bylo dane. Ich swiat odniesien byl zupelnie inny niz nasz , a szczegolnie odwolywali sie do niego akmeisci.
Nie zgadzam sie, ze Achmatowa jest jakas szczegolna poetka „kobieca”. Jest poetka gleokiego tragizmu jakiego jej historia nie zaoszczedzila. Niewiele jest w poezji Rosji takich wstrzasajacych wierszy jak te zawarte w cyklu/poemacie Requiem, napisanym gdy jej maz poszedl siedziec, a ona sama spedzla wiekszosc czasu w kolejkach przed wiezieniem, gdzie spotykala inne kobiety, ktore „wystawaly” widzenie lub przekazanie paczki, najczesciej bezskutecznie.
Niee jestem w stanie spokojnie czytac tego krzyku rozpaczy, ani jej „testamentu” na samym koncu Requiem.
Zeen, czyżbyś chciał mnie pozbawić wieczornej porcji rumu? 😆
Dzieki, Pieseczku.
A nie mówiłem, że w miarę trwania karnawału będę wpadał w coraz głębszą depresję? 🙁
W terenie śniegu tren,
gdzieś przepadł pod nim zeen
i fomy nie wystaje ni koniuszek.
W posępnej bieli świat,
gdzieniegdzie tylko ślad
sinawych, przemrożonych barszczu uszek.
Przez ciężki smutku smog
nie przedrze się Van Gogh,
ni Turner, ni fowistów soldateska.
Nieśmiały duszy szczek
doszczętnie stłumił śnieg,
od barwy, od kolorów odciął pieska.
Sens jaki, jaki cel
ma ta cholerna biel,
co radość wszelką pożreć taka łasa?
W mózg wbija się jak cierń,
pożera futra czerń
i co zostaje psu? Tabula rasa. 😥
Uszka do barszczu do gory, Piesku! Karnawal too will pass.
Ale jak tu nie wykorzystać takiej świetnej okazji do wpaścia w depresję? 😆
We wczesnym szczenięctwie jakoś tak sobie to we łbie ustawiłem, że uszka są częścią ciała barszczu, tzn. że barszcz jest uszatą zupą. I to mi zostało. Dalej w głębi ducha nie myślę o uszkach z grzybami, że są do czy w barszczu, tylko że są po prostu uszkami barszczu. 🙂
Bobik, dość na razie tego kłapania. Trza iść złożyć daninę Realowi, bo to strasznie mściwe bóstwo. 🙄
Uszka barszczu do gory, Bobik.
Na szczescie karnawal nie trwa wiecznie, jesli nie liczyc polskiego Sejmu.
Dzień dobry 😕
Po płaszczyku Pani Kierowniczki wlazłam do norki, potem się gramoliłam, teraz zeen dopchnął mnie głębiej ale depresji jeszcze nie zajęłam 😉
Plaszczyk Pani Kierowniczki rewelacyjny, niezwykle „ubierajacy”.
Zapomnialam w natloku tematow powiedziec.
Gdyby Pani Kierowniczka szla ze mna na zakupy i natrafilybysmy na ten plaszczyk, ostatni w serii, to bym szlachetnie ja namawiala aby go sobie strzelila. I staralabym sie pokonac lekka zawisc (moje zawisci sa zawsze lekkie, poza jednym wypadkiem w zyciu , kiedy BARDZO BARDZO zabolalo, ale sie tego wstydze :oops:)
😉
http://www.youtube.com/watch?v=nW7HLqOgM20
Do tej krotkiej refleksji o tworczosci Achmatowej,ktora tak zgrabnie przedstawila powyzej Helena niczego wiecej madrego nie da sie dopowiedziec.
Bardzo wazna dla mnie postacia w zrozumieniu losu kobiet w Sowietach byla tez Lidia Korniejewna Czukowskaja – jakze jej piekne „Zapiski ob Annie Achmatowoj” (Soglasie, 1997, Moskwa) – jej maz Matwiej Pietrowicz Bronsztejn, rozstrzelany 1938, fizyk , autor ksiazek nt fizyki dla dzieci. Pamietam scene ze wspomnien Czukowskiej, kiedy spadly jej okulary na podloge w sojuzie pisatielej SSSR i jak ja wysmiewali ci wielcy sowieccy literaci….”wot, starucha wystupajet protiw wlasti”
Jakze to paskudne bylo.
Oj, nie przetłumaczę, ale to powyzej jest znakomite 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=AOXMnYfJCtc
Zeenie, to był niewinny żarcik.
Z poetyki byłam na studiach kosa.
Jak już kiedyś się zwierzałam, oglądam nałogowo komisarza Rexa. Niestety, ostatnio przeniesiono akcję do Rzymu i jest cieniej.
Za to przy okazji kolejnego odcinka dowiedziałam się, że:
– psychologia to po włosku PSICOLOGIA.
Nauka o psicach czyli suczkach???
Nie przepraszam, że lubię literaturę rosyjską, a „Cichy Don” Szołochowa stoi u mnie na wysokiej półce. Wracam co ileś tam lat do Donu. Pięknie opowiedziana historia – to jest moja definicja dobrej książki.
Właśnie się dowiedziałam, że w Polsce można kupić sobie kangura walabia bez żadnych papierów i tak trzymać w domu 😯
Gdyby nie Simcha… 🙄
Stuuszną zupą Bobik w necie chlupa,
różne szaleją na blogu imbroglia…
Za oknem pejzaż jest jak zimna zupa…
Ach, przedwiosenna moja melancholia…
Zeen w konsonans ubrany wytwornie
(konsonans jest to coś w typie bonżurki)
asonansowo gada coś niezbornie
i bańki z mydła puszcza z wielkiej rurki…
U mnie zima straszna trzyma
a za chwilę ma sypać śnieg 😯
i tak padać i padać ze trzy dni ma
zanim zimie powiemy – weg!
No co…zna się te jezyki obce i pasowało mi do rymu 😉
Alienor marzy o wielkim kangurze,
by w jego torbie topić swe smuteczki…
Bobik po ogon tkwi w depresji chmurze
i zimne piwo chleje prosto z beczki…
*języki 🙄
Helena, potwór ten zielonooki,
o wielobarwnym marzy wciąż paltotku…
Vesper rozważa kary i wyroki,
łkając, rozmyśla: cóż ten blog ma w środku!
http://fakty.interia.pl/polska/news/kozlowska-rajewicz-chce-ukarania-pawlowicz-przez-komisje,1891033
No 🙂 🙂
Alicji wiersze po głowinie biegną
jak kolorowe jedwabne tasiemki,
więc je wysnuwa jako gadkę śpiewną,
a białe fiordy żrą jej siano z ręki…
Zmora łagodna zmorą się paskudną
zajmuje… Po co? Po co mózg zamulać?
Lepiej zaśpiewać kołysankę cudną
i samej śpiewem własnym się ululać…
O melancholio! Nimfo! Skąd ty rodem?
Czyś ty chorobą jest epidemiczną?
Skąd przyszłaś do nas? Co ci jest powodem,
że teraz nawet szlachtę okoliczną
zarażasz…
Szum fal i bałwanów grzmoty
nie umniejszają Nisinej ochoty
na dalekomorskie podroże i harce,
gdyż smutki ukoi tam koja na szafce 😉
Alicjo, dzieki za Dame Edne w rozmowe z k.d.lang.
Az sie zakrztusilam ze smiechu. „When did you realise first you are … a Canadian?”. 😆 😆 😆 Ten jej nieskazitelny timing!
Thank, possum. 😆
Zawsze podziwiam ludzi, ktorzy maja odwage stanac oko w oko z Najwiekszym Skarebem Australii. A k.d – good sport! 😆
Żadne tam grzmoty,
żadne tam bałwany!
Grzmotów się nie boimy
i ocean mamy!
Cholerka, musze popracować nad rymamy….
Zmoro,
koja nad szafkami jest zazwyczaj moja 😉
https://picasaweb.google.com/115054190595906771868/Lipiec2011SzczecinGreenock#5633493049293870722
Ciesze sie, ze Kozlowska-Rajewicz zareagowala na Przekupe Ostrolecka i zglasza ja do Komisji Etyki Poselskiej. . Tak trza.
Heleno,
wiedziałam, że Ci się spodoba 🙂
Kanadyjczycy to wspaniały naród. U nas nie ma problemów z tym, skąd kto jest, jaką religię wyznaje albo nie, najważniejsze, że jest homo, a co preferuje, to jej/jego sprawa.
KD nie miała z tym problemów, mimo, ze pochodzi – w oczach kanadyjczyków – z dosyc konserwatywnej prowincji Alberta.
http://www.youtube.com/watch?v=AOXMnYfJCtc
Odważne, dziewczęta, jesteście 🙂 .
Z chrztem pokładowym i wyżerką ( z doświadczenia szczura lądowego wiem, że na statkach jedzenie jest świetne. Kiedyś byłam u ojca w Abidżanie i zachciało mu się krupniku. No z czego ja mu tam miałam ten krupnik ugotować? Zatem zaproponowalam, żebyśmy się przejechali do portu, może akurat jakiś polski statek się tam napatoczy. No i był. Kapitan wykazał zrozumienie dla potrzeb ciała i na następny dzień zordynował krupnik 🙂 . Stołowaliśmy się u nich, dopóki nie odpłynęli) mogłabym się zaprzyjaźnić, ale co do reszty, głównie bujania, to nie wiem.
Zmoro,
trza spróbować bujania, choćby na małej łódce, albo promie. Ja jestem wodne stworzenie, uwielbiam bujanie 😉
A tu (i dalej mozna poklikać) Mistrz Kuchni, i krupniczek tez był…
https://picasaweb.google.com/115054190595906771868/KulinariaDarMOdziezy#5699073554673770066
Ojej, tu się koniakuje (już od 12:12!) i wierszykuje, a ja głupio tracę czas w pracy! 👿 Bywa.
Ale mi się już na hamaku robi niedobrze, Alicjo 🙁 .
Te, Alicja! Ja też mam kojo na szafkach!!!
Z tego co pamiętam Nisiu, to Ty masz koja dwa! W Armatorskiej jest tylko jedna 😉
O rany…jak mi się marzy ta kurna chata bujana po morzach i oceanach!!!
Bobiku, przesyłam aromatyzowaną empatią pasztetówkę – to w związku z karnawałem. Przeżyłam, wiem, jak wkurza i męczy. Dołączam słuchawki z aktywnym zagłuszaniem oraz trochę starej zastawy – można tłuc. 😎
Alicjo, jest o tym wierszyk, ladny, naprawde:
Samotny żagiel w niebios toni
Bieleje na błękicie fal.
Skąd płynie? dokąd? za czym goni;
Ku jakim brzegom biegnie w dal?
Wrą fale, wicher oszalały
Ze skrzypem czoło masztu gnie…
I nie od szczęścia żagiel biały
Ucieka, nie ku szczęściu mknie !
Świetlisty pod nim szlak się pali,
Słoneczny z niebios pada pył;
On burzy wzywa z mglistej dali,
Jak gdyby w burzach spokój był.
Na zubrzej polance byla awaria sprzetu filmujacego i nie mozna ogladac. Ale juz podobno naprawiaja.
A to co widzialam przed chwila u pandz, jest NIE-DO-O-PI-SA-NIA!!!
Obejmowaly sie przednimi lapami i turlaly sie w prawo i w lewo.
Ovecnie wygryzaja pchly, czy co tam je gryzie.
Alicja, masz sklerozę. Moja kabina jest urządzona identycznie jak armatorska.
Bobiku, czy tolerujesz pojedynki na blogu? Bo my z Alicją zaraz złapiemy za rapiery w sprawie liczby wyrek w kabinach…
Jeżeli ze wszystkimi staroświeckimi szykanami, to toleruję. 😆
Ale do pojedynku trzeba mieć zdolność honorową a nie wiem, czy jej warunkiem nie było aby szlachectwo. Naprawdę chcecie obie z Alicją grzebania w przodkach? 🙄
Biere rapier… a co! Kurdesz, zapodział mi sie gdzieś 🙄
Nisiu,
w porywach to miewałaś dwie kabiny – jedna do użytecznosci publicznej, druga do twórczości, to się mi mogło namieszać pod sufitkiem 🙄
Co nie zmienia faktu, że ja się lipca nie mogę doczekać http://alicja.homelinux.com/news/94e65bf173.jpg
Ago, dzięki za paczkę. 🙂 A nie masz trochę więcej tej zastawy? Bo jakoś strasznie szybko się kończy… 🙁
Heleno, ten parus też ładniejszy w oryginale.
Bobiku, daj mi godzinkę. Skoczę do mamy, ona ma istny skład „końcówek serii”, na który już od dawna planujemy się z siostrą zamachnąć. 😎
Pewnie jest masa innych przekladow, Nisiu. Taki akurat znalazlam.
Oryginal jest cudny, fakt. A on, miateznyj, prosit buri, kak-budto w buriach jest’ pokoj….
Prosz bardzo, przodki!
Przyznajcie, że fajowe zdjęcie ocaliłam, zeskanowawszy pierwej (polecam wszystkim!). Ta malutka dziewczynka z torebeczką to moja mama. Według moich wyliczeń to rok 1935.
http://alicja.homelinux.com/news/Przystajn.lata30.W%20srodku%20Pradziadkowie.Z%20lewej%20Dziadek%20Jozef%20i%20Mama.jpg
Bobiku, masz rację. Poszczuję ją Rumikiem. Żeby nie pamiętać, jaką mam kabinę od dwóch lat tę samą!
Alicja, Rumik odgryzie Ci nóżkę.
Tu jest lepszy przeklad, ale nie wiem czyj:
Samotny żagiel na przestworzu
Bieleje wśród błękitu fal.
Co wypatruje on na morzu ?
Czemu od stron swych pędzi w dal ?
Wiatr świszcze, w górę pną się fale
I skrzypią reje, maszt się gnie,
A on nie szuka szczęścia wcale
I nie od szczęścia w oddal mknie.
Pod nim świetlista wody grzywa,
Nad nim złocisty promień zórz
A on, zuchwały, burzy wzywa,
Jak gdyby spokój był wśród burz….
Heleno, powinnam była napisać NAJładniejszy w oryginale.
Misza Lermontow – to ci był poeta!
Heleno, a zaśpiewać go umisz?
No i jeszcze „Wychożu odin ja na dorogu”…
To hiciory.
Bo ja wiem,czy lepszy? „Co wypatruje on na morzu?” nie do przyjęcia, bo ze zgrzytającym błędem gramatycznym. 🙄
Bobiku, zaś w przekładzie nr 1 maszt ma czoło. Widziałeś maszt, Bobiku? Gdzie on ma czoło, Bobiku?
On ma, kurna, top, Bobiku. I top to wcale nie jest czoło.
Bobiku.
Oddalam się w stronę sałatki jarzynowej.
Może ktoś ma ochotę? Zrobiłam cała michę. Tego nie da się zrobić mało.
Czoło może być metaforyczne. A gramatyka nie jest metaforyczna, tylko ścisła. 🙄
Ja ścisłem, ty ścisłeś, ona ścisła…
Ja mam. Ochotę. Ale za daleko. Tymczasem rozgrzewam olej na frytki wiadomo czyje.
Wyszedłem z ramek.
Może jakoś tak bardziej rozsądnie!
Rozsądek jest tu zawsze mile widzianym gościem. 😆
Pomysł na rozprawę naukawą: Gramatyka w służbie metafory 🙄
Samotny Biały Żagiel
Wpisuje się w tęsknoty me
Zaznacza nieznane kraje
I porty, o których nie wiem gdzie
A czasem pyta mnie
Czy chcesz podążać w ślad
I wtedy się zatrzymam
Czym gotów odpowiedzieć:
Żem!
Gramatyka na służbie u Metafory. Obraz wyzysku personelu w literaturze XIX-wiecznej ze szczególnym uwzględnieniem takielunku.
Tylko niech mnie nikt nie pyta, co to ten takielunek, bo poza mętnym wrażeniem, że ma to cuś wspólnego z żaglowcami, nic więcej się ze mnie nie wyciśnie. 🙄
Ja nie wiedzialam, ze Zagel mozna spiewac!.
Ze spiewanych Miszy wierszy ja znam tylko „Spi mladieniec moj priekrasnyj…” – mam spiewala jak bylam mala.
I no oczywiscie „Wychozu odin ja na dorogu…” – tez slyszane od dziecka, tez slszalam jak wspaniale spiewala to chyba Anna German.
Tu spiewa AG:
http://j_uhma.republika.pl/lermontow.html
Parus
http://www.youtube.com/watch?v=k7bcqtrwO6M
Łajza.
Dobranoc. 🙂
Nie podoba mi sie ten Pogudin. A wlasnie wysluchalam go jeszcze w mojej ukochanej kolysance. Okropny. I nie e rozumiem dlaczego strofy poprzestawial piesni ktora zna absiolutnie kazdy kto byl dzieckiem w Rosji. Bo to byla kolysanka, ktora nam najczesciej spiewano. Wielu ludzi mysli nawet, ze to ludowa piosenka.
Okazuje sie, ze jeszcze jedna, ktora znalam jest Miszy. (Myslalam, ze Puszkina) : I skuszno i grustno, i niekomu ruku podat’ w minutu deszewnoj niewzgody.
A w mojej szkole chlopaki spewaly: I skuszno i grustno i niekomu w mordu dat’….
Myślę, że ta druga wersja jest w Polsce znacznie lepiej znana. 😉
Mój osobisty rozsądek nakazuje mi już umyć zęby, ogon i zaśpiewać sobie kołysankę, bo jutro skoroświtem muszę pomaszerować lewa, prawa, w siną dal, w dodatku na czczo. 🙁
Udaję się w stronę legowiska, merdając Blogowisku i uśmiechając się do dzisiejszych wierszyków Nisi. 🙂
Se poszedł Bobik na stronę,
merdając wesoło ogonem.
Lewa prawa w siną dal
oddalił się na głodno
Byle mu tylko nie było chołodno!
Umyć zęby oraz ogon
I iść spać najkrótszą drogą,
Lewa-prawa, raz i dwa,
To zadanie dziś dla Psa.
Jutro rano się potrudzi:
Najpierw musi się obudzić,
Potem… nie zjeść nic a nic
I z domostwa zrobić hyc.
My czymamy za Psa kciuki,
Krótko niech szlifuje bruki
I niech zdrowo wraca tu…
A na razie życzym snu.
Przykro mi, że wpędziłam haneczkę do norki 🙁 Nie chciałam!
Od cieniutkich sopranów wolę tego glancusia: Выхожу один я на дорогу
Już mu nawet tę urodę wybaczam.
Bardzo, bardzo sluszny poemat Pani Kierowniczki. Sam bym lepszego nie wymyslil 😈
A tymczasem na zubrzej polanie zreperowano aparature filmujaca:
http://www.lasy.gov.pl/zubr
O, glancuś się nie skopiował.
http://www.youtube.com/watch?v=SJ86A9NCKew
Tera dobrze.
On chyba naprawdę najpiękniej to spiewa – jak dla mnie.
Piękne jest też opracowanie na chór.
Pani Kierowniczko, to dobra norka, a ja za panią dreptam wszędzie, tylko na płaszczyk nie mam odwagi 😉
Dobranoc czczemu Bobikowi i sytemu Blogowisku 🙂
Dobranoc! Co za swietna poetycka forma u Pieska i Nisi! I Alicja sie poetycko rozhasala!
My oczekujemy zimowego sztormu:
http://www.cnn.com/2013/02/07/us/northeast-blizzard/index.html?hpt=hp_c1
Coz, zimowe opony, zdrowy rozsadek, lopata, koc i swieczka w samochodzie niezbedne. A do tego radio na baterie i stoicki spokoj. A Piesek na tzw czczo od rana. Mam nadzieje, ze mu sie to pozniej jakos kulinarnie wynagrodzi.
Luty to taki depresyjny miesiac, choc krotki. Najczarniejsze mysli rozjasnic moze (do pewnego stopnia) niebieskie niebo, dlugie jasne wieczory, kwitnace bzy i sezonowe nowalijki. Aby do wiosny!
Nie wychodzcie z domu, Kroliki!
A Dobrym Piesom – dobra kuwete!
Piesy, Kocie, uwielbiaja snieg. Tarzaja sie w sniegu jak tylko jest okazja. Scoop the poop, ktore jest municypalnym prawem, jest bardzo latwe dla psich wlascicieli w sniegu, bo wszystko jest znakomicie widac. Wiec z punktu widzenia Piesow, ktore nie musza odsniezac chodnikow wokol naszej posesji i nie dojezdzaja do pracy (jak ja i A.), to jest zycie jak w Madrycie! No, ale juz mamy za soba ciezkie sztormy zimowe. Jak np ten, po ktorym Ang Lee nakrecil film Ice Storm.
Wciagnac powietrze, odetchnac i rozejrzec sie dookola!
Dzień dobry Wszystkim 🙂
Tym co na morzu i tym co jeszcze w łożu
Nastawiam samowar
Po powrocie z naczczości będzie jak znalazł
Dzień dobry 🙂
Trzymaj się, Króliku.
Zajrzałam do Moniki, zimno i śnieży.
Wyję do wiosny…
Dziś wszyscy wyją do wiosny. Nawet moja Suka z rana napisała
Marzeniem zatańcz
Ranek dziś mrozem już nie dygocze,
niebo zakryte kudłatą rzęsą,
przyjdź do mnie wiosno, dniom przydaj złoceń,
niechaj w kałużach smutki ugrzęzną.
Dłużej nie zniosę z tobą rozłąki,
ozdób kolorem szare ulice,
rozwiej nostalgię, wykiełkuj słońcem,
z lodową grudą dokończ rozliczeń.
Na nagich drzewach rozwieszaj liście,
pąki śnieżyczek pokaż mi w trawie,
miłością rozpal skowronków przyśpiew,
gorących uczuć w wiersze mi nawiej
i seledynem wykończ krajobraz,
różanych świtów rozściel aksamit,
marzeniem zatańcz w kwietnych rapsodiach,
by tren zimowy na dobre zamilkł.
Kto wyje to wyje…czwarta nad ranem (u mnie), zerknęłam co za oknem, a tam w najlepsze sypie tym białym 🙄
Stanowczo wyję – DOSYĆ!!!
Króliku, dla mnie najbardziej depresyjny miesiąc to listopad, bo nie dość, że o szyby deszcz dzwoji, to jeszcze po listopadzie jest grudzień, styczeń, oraz wzmiankowany luty, czasem przestępca.
Sztormy lodowe to ja od czasu do czasu przeżywam, ale najgorszy był w ’97 roku, kiedy to u mnie we wsi brakło pary i prądu na cztery doby, a co się działo w prowincji Quebec, to ho-ho. Przeżyliśmy (z okolicznymi znajomymi) dzięki starożytnemu kominkowi, do którego tylko drwa, no i bigosu była spora ilość w mało uzytecznej bez prądu lodówce, patelnię żeliwną także miałam na stanie. Koczowaliśmy przed tym staroświeckim kominkiem, który w ubiegłym roku unowocześniłam, wymieniając na gazowy. Gdyby co do czego, to gaz mnie nie uratuje, bo on współpracuje z elekrtyką jakoś tam 🙄
A od czasu do czasu zdarzają się takie krótkodystansowe…
http://alicja.homelinux.com/news/Sztorm_lodowy/
*dzwoni
Ociężałemi ruchy, powoli
ze snu budzi się mój alkoholizm,
zima to nie jest moja bajeczka
– rzekła haneczka…
Zamiast zasp śniegu swoich doglądać
szuka ich na odległych dość lądach,
oj nie będzie to ranek radosny
– byle do wiosny…
Lustro, spójrz na mnie i powiedz przecie,
czy jam jest najpiękniejszy na świecie,
a że sprzęt to jest dość bezlitosny
– byle do wiosny…
Resztki snu wygarnięte z powieki,
więc haneczka się bierze za weki,
niebo w gębie, smak jakiż rozkoszny
– wyje do wiosny…
Ja tymczasem wyciągam swą szyję
i do wiosny, do wtóru też wyję,
o przetwory Haneczki zazdrosny
– nie żrę do wiosny…
Trzymam za Bobika!
To jest grzeczny psies, ja od tygodnia zbieram w troki i nie mogę rano się przemóc, żeby wstać na badania.
Poniedziałek, to już ostatni dzwonek. 🙁
Dzien dobry,
wreszcie wszystkie dzieciaki przeziebione i pozostaly w domu
– trojka (Aron, Elie i Livia). Istna epidemia. Klasy doslownie zdziesiatkowane wirusem grypy.
Na zewnatrz jakies – 3C a ma byc jeszcze mniej ( na jutro ok. – 10C). Ale wokolo jest bialo i dostojnie. W ogrodzie na srebrnych swierkach ptasie bary – czasami przylatuja niezdarne dzikie golebie, jakze odmienne i czyste w porownaniu z tymi miejskimi brudasami i bardzo plochliwe.
Zdazylem juz pobieznie przegladnac dzisiejsze moje 2 dzienniki, ktore wyciagam ze zmarznietej skrzynki przy altanie.
Nowosci?
Spotkanie na szczycie UE, kontrabanda arabska do Gazy,
nowy film o seksturystyce kobiet europejskich do Afryki „Paradise: Hoffnung” rez. Ulricha Seidla (prem.szw.), dokument o ludobojstwie w Indonezji „The act of killing” rez. Joshua Oppenheimer (niebawem u nas na festiwalu). Pare tekstow na ktorych sie zatrzymalem dluzej przy porannej lekturze. Zapomnialbym, jest takze sprawa wiezien (?) CIA w Polsce.
Slucham muzyki ze Spotify, dosc czesto reggae jak sizzla, Jah Cure, Buju Banton, Beres Banton, Don Carlos (znany z Black Uhuru), by nastepnie wskoczyc do Lutoslawskiego albo do Johna Zorna a nawet do indie/alternative/ambient /garage /hardcore music My Bloody Valentine, The xx, Jack White, Phoenix….
Z polskich nie znam za wiele – poprzestalem na starym jazzie
Komedy i trebaczu Stance i na tworczosci Adama Nergala Darskiego (mily facet).
I tak mi czas uplywa… w poniedzialek do pracy, bo dzieciaki bede juz zdrowe…B.hashem
ozzy
http://www.youtube.com/watch?v=quEWigm6ozQ
Jack White, Ball and Biscuit
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13367697,Biedron_o_Nowickiej__Wanda_obiecala__ze_zrezygnuje.html#BoxSlotII2img
Chciałbym powiedzieć dzień dobry, ale nie bardzo mogę ;-( .
Pewno znowu się narażę, ale jeżeli to prawda, że Wanda Nowicka obiecała rezygnację w przypadku nieodwołania jej przez sejm, a teraz zmieniła zdanie, to jestem ogromnie rozczarowana jej postawą. Straciła wiarygodność na zawsze. Bardzo ją lubię i cenię za wszystko czego przez te lata dokonała, i dlatego właśnie jest mi niewypowiedzianie smutno.
Uczciwie byłoby przed głosowaniem powiedzieć, to co powiedziała teraz, a nie deklarować w kuluarach rezygnację. I robić publiczną woltę.
Tak się nie postępuje, to niehonorowo ;-( .
Dzień dobry,
coś wszyscy dziś (lub w pobliżu) na badania… Ja też, ale nic takiego, nawet czczości nie wymaga.
Piękne zdjęcia Alicji – niewygodnie się je ogląda, bo trzeba naklikiwać każde z osobna i długo się otwierają, ale warto. Każda igiełka oblodzona – takiego zjawiska nie widziałam 😯
O, no rzeczywiście, przykrość z Nowicką.
Ale tu nie było dobrego wyjścia. Palikot moim zdaniem ostro przesadził, zwłaszcza że ona i tak by rozdysponowała premię na cele społeczne. Tak więc jestem pośrodku. Zwłaszcza że na nią głosowałam i jestem za tym, co robi. Kongres Kobiet też jej bronił.
Doro,
zapomniałam, jak się to robi, żeby szło gładko zdjęcie po zdjeciu, a Jerzor jeszcze chrapie. Nie bedę go budzić, bo czeka go walka z żywiołem – odśnieżanie 😉
Siodemeczko, czasami prokrastynacja, odkladanie na pojutrze to co masz zrobic dzis, jest bardzo w praktycznym zyciu uzyteczna.
Moja Stara od dziesieciu dni nie mogla znalezc swej glownej karty platniczej, a i nie mogla sie zebrac w sobie aby pojsc do banku, poinformowac go, ze zgubila karte i poprosic o nowa (co zazwyczaj wymaga tygodnowego czekania).
No i jak dzis z rana myslala, ze bedzie jednak musiala do tego banku pojsc, czujac sie coraz bardziej wyzbyta sil, karta sie odnalazla – w kieszeni szkalfroka wrzuconego do kosza z brudna bielizna. Co tam robila, nie wiadomo, ale who cares?
Gdyby wczoraj (przdwczoraj, przedprzedwczoraj lub nawet w ubieglym tygodniu) poszla do tego banku, a pozniej karte znalazla, to juz nie moglaby jej uzywac, w banku potwierdzilaby swa opinie nieuwaznego frajera, czulaby sie upokorzona i bylby to jeszcze kolejny powod aby nie spac po noach.
A tak – karta sie znalazla i wszystko znow jest w porzadku ze swiatem. Bez przesady oczywoscie, ale w porzadku.
Wiec bardzo dobrze sie stalo, ze nie poszla ani wczoraj, ani przedwczoraj, ani przedprzedwczoraj do tego banku.
I tak jest ze wszystkim, ze zacytuje jej bylego narzeczonego.
Tisze jediesz etc.
jak mnie ta egzotyka polska coraz to mniej interesuje…
Passent cos tam przebakuje o GW /Agorze – dobrze, ze p.Rapaczynska trzyma ja mocno – bez GW i Agory nie wyobrazam sobie mediow polskich.
Rapaczynska niczego „mocno nie trzyma” bo od kilku lat jej tam nie ma. Jest w Ameryce. Dopiero wroci po odejsciu Niemczyckiego.
Ha, warto było 😀 Wywyłam Zeena i słońce 😀
Haneczka powinna sie bardzo z zeenowego poematu ucieszyc!!! 😈
Lajza.
Kot Mordechaj
chyba nie ma znaczenia, gdzie przebywa
bardzo sympatyczna osoba, zreszta
Doro, jedyna uczciwa droga postępowania Wandy Nowickiej byłaby taka, że to co powiedziała dzisiaj powinna była powiedzieć w tym momencie, w którym składała wyraźną deklarację ustąpienia w przypadku nieodwołanie jej przez sejm.
Innymi słowy – nie czuję się winna, niech sejm rozstrzygnie.
Piękny świat zaklęty w krysztale, Alicjo. Taki spokojny i bez złego 😉 .
mieszkala niegdys w Szwecji (jak wiem)
zmoro, skoro WN deklarowała w kuluarach, że nie będzie, to w kuluarach już nie jest marszałkiem. a poza kuluarami jest. a najbardziej jest na sali, która jej z marszałkowania nie odwołała. proste? proste, a jednocześnie jakie pomysłowe i nowoczesne, a nawet ponowoczesne.
Ma zasadnicze znaczenie, Ozzy, gdyz WR lata temu zrezygnowala ze wszystkich funkcji w Agprze, wrocila do Ameryki, a obecnie wraca do Polski, aby objac stery po Niemczyckim. Wiec naprawde nic jeszcze nie „trzyma”.
Kocie, używasz takich trudnych słów o świcie…
A ja przed śniadankiem…
Śniadanie, czymże dla człeka śniadanie…
Ponury Hamlet mętnie dywagował.
Jeść albo nie jeść, oto jest pytanie!
Mleko, co dała jakaś głupia krowa,
mlaźgate płatki z bezmyślnego owsa,
chlebuś pachnący jak stare sandały,
tłuste parówy, grube wałki, co wsa-
dzone do wrzątku, wszystkie popękały!
O mój Horacy – nie dla mnie te miody,
ich smakiem ust książęcych nie ucieszę,
więc jak Ofelia rzucę się do wody
albo na murach zamku się powieszę.
Dobranoc, książę – rzekł na to Horacy.
Powieś się, utop, tylko przestań biadać!
Weź się, nierobie, do uczciwej pracy
zamiast bez sensu o pierdołach gadać.
Masz tu roboty, książę, od cholery
(Herbert wyliczał w Trenie Fortynbrasa),
a ty się mażesz i wciskasz bajery,
jesteś rozlazły, chłopie, jak melasa!
Rusz no się, książę, ukatrup Klaudiusza,
mamuśkę wpakuj do zimnego lochu,
postrasz swą władzą wszystko, co się rusza!
Och, mam cię dosyć, mój książę, jej Bohu!
To rzekłszy – ubił księcia z dubeltówki,
wytrąbił mleczko i zeżarł parówki,
przejął ster władzy, rządzi do tej pory
bo nie pozwala sobie na humory!
Ozzy zajmuje się chorymi dziećmi, jak miło. 🙂
Nie, że chorują, że zajmuje się.
Duży rozrzut upodobań muzycznych masz.
mt7
jakos tak mi wyszlo na moje pozne (nieco) lat, ze mam trojke w wieku szkolnym.
rozrzut muzyczny – muzyka jest uniwersalna i w kazdym jej gatunku znajduje siebie – od Gaudeamus omnes az po—industrial music
Nisiu, Poemat jest piekny i wlasciwie gotowy bylby do natychmaistowej ambitnej adaptacji scenicznej.
Wszystkich nieszczesc, ktore spotkaly biednego Dunskiego Ksiecia, mozna byloby zapewne z latwoscia uniknac gdyby sniadanie zaordynowal sobie jak PB przykazal: kawa i dwa croissanty. No, ale wtedy nie byloby Dziela.
A teraz Fortynbras, jak wroci z tej wyprawy po polskie ziemie nie wate psiego ogona, bedzie mial pelne lapska roboty z ta kanalizacja, co podobno nie zostala dotad zalozona w Elsinorze albo i w calej Danii. Polecam hydraulikow z Wysp. Jeszcze poznym wnukom na pare dramatow wystarczy
Kot Mordeachaj
ma zasadnicze znaczenie, tak jak rola p.Heleny Luczywo
zreszta, nie mam zamiaru prowadzic na ten temat dialogu – uwazam, ze bez obu tych Pan i Naczelnego trudno byloby sobie wyobrazic GW/Agore et co.
Zycze GW/Agorze
tylko pomyslnosci — a Passent niech sie martwi o Polityke i Kwasniewskiego
Uwaga!
Nisia przed śniadaniem krwiożercza i niebezpieczna!
Zrobiła porządek w państwie Duńskim.
Kocie, masz na myśli polskich hydraulików na Wyspach?
Siódemeczko – łeb mnie rypie.
Czy ogromną bezczelnoscią z mojej strony będzie, Nisiu, jeśli powiem, że dla dobra sztuki powinien Cię łeb czesciej rypać?
Ale myślę jednakowoż, że dla mnie liczy się bardziej Twoje dobro, zatem trzymam kciuki, żeby przestał jak najszybciej.
Zmoro – dzięki.
Chyba pójdę na to śniadanie.
Nie mam parówek!!!
Nie, mam na mysli rodzimych hydraulikow.
Polskich raczej pod uwage nie biore, odkad w moim sasiedztwie eksplodowalo pol domu po zalozeniu przez nich centralbego, zas ubiezpieczenie nie chcialo zwracac, bo, jak sie kazalo, hydraulucy nie mieli uprawnien do zakladania rur do gazu i sami ubezpeczeni tez nie byli.
Mamy dosc probemow z rodzimymi Declanami, pies ich drapal.
A, jeszcze wrócę na moment do Achmatowej.
Napisałam, że czytała swoje poezje 'drewnianym’ głosem.
Tknęło mnie właśnie, że nie słyszałam, żeby jakiś poeta, porywająco czytał swoje wiesze. To pewnie z zakłopotania jakiegoś. Ulegają czyjejś presji, czytają dla świętego spokoju, żeby nie zrobić przykrości odmową.
Czytać poezję powinni profesjonaliści i to z najwyższej półki, a najlepiej robić to osobiście i dla siebie.
Mam trochę audio-książek i muszę powiedzieć, że to dramat jakiś.
Najgorzej, kiedy lektor stara się mówić wymyślonymi głosami bohaterów, kicz do potęgi.
Rzadko kto potrafi czytać tekst z taką kulturą, jak Krystyna Czubówna.
Wszystkie bóle precz natychmiast!!!
Zajrzalem wlasnie na Blogi Polityczne i tam, poza Studiem Opinii, nie ma juz wlasciwie czego czytac, bo wszystko to jak Ziemkiewicz czy Stankiewicz a rebours. Juz same tytuly odrzucaja.
I w gruncie rzeczy dobrze sie stalo, ze Pies sie wycofal w tej dzialki. To nie jest przyjemne towarzystwo. Rownie dobrze moglby sie znalezc na Psychiatryku24.
I niech mi nikt nie mowi, ze internetowe t.zw. „dziennikarstwo” zagraza papierowej prasie. Jest coraz gorzej z dziennkarstwem w internecie. Oblakana grafomania a la Ziemkiewicz to tylko czesc problemu, choc ona w pierwszym rzedzie zniecheca do czytania. 👿
Zmoruniu,
moze Nowicka chce odejść od Palikota i wybrała taki sposób z nadzieją, ze zaraz ją ktoś przygarnie.
Milosz czytal swe wiersze dosc dobrze, Siodemeczko, choc moja Stara czytala je nieporownanie lepiej, hehe.
Nowicka nie powinna odchodzic od Palikota. W polskim systemie posel niezrzeszony nie ma zadnych szans. Musi wiec sie polozyc na wznak i myslec o Anglii, jak dawniej mowiono.
Niechaj ktos mnie wyrzuci z domu, bo mam tyle spraw do pozalatwiania na miescie przed przyjazdem w przyszly wtorek Kumy z Gdyni, chwilowo w Paryzu.
Mnie też czytanie Miłosza odpowiadało. Dobrze tez czytał swoje wiersze Broniewski
I Galczynski, z tych starych. Mialam nawet kiedys staroswiecka plyte z jego czytaniem.
Siódemeczko, ale odchodzić trzeba z klasą. A przede wszystkim mieć zasady, a nie głosić zasady, a postępować niegodnie.
I dlatego w jej przypadku( inni mnie mniej obchodzą) bardzo mnie to rozczarowało i fizycznie boli ;-( .
Na polskiej scenie politycznej niczego sie juz nie da robic z klasa.
Do teh pory jedyny z klasa byl posel Godson, ale i on ulegl ogoilnej atmosferze.
Mnie tam w gruncie rzeczy jest wszystko jedno kto bedzie wicemarszalkiem od Palikota. To jest funkcja wylacznie dyscyplinarna. Albo taka powinna byc: pilnowac aby na mownice nie wchodzily psy Wenclow, nie przekraczaly danego im na wypowiedzenie sie czasu, aby nie padaly z trybuny wypowiedzi nieparlamentarne, aby posel z kazdej partii mial identyczne szanse dorwania sie do mikrofonu i zeby nie dochodzilo do gorszacych scen. Kopacz radzi z tymi zadaniami tak sobie (powinna czasami zdobyc sie na odebranie glosu). Znacznie wazniejsza jest dzialalnosc poszczegolnych poslow w komuisjach i podczas glosowania.
Nawiasem mowiac, wczoraj w brytyjskiej telewizji bardzo krytykowano pania Merkel za to, ze na obrady jechala z hotelu ogromna limuzyna. Cameron przelecial te niewielka odleglosc na piechote – podkreslajac tym samym, ze gdy jest malo pieniedzy do podzialu, to jednak musimy pokazywac, ze sami z pewnych apanazy rezygnujemy. Jesli dbala o to by nie zmeczyc sie na wysokich obcasach (nie wiem czy ona nosi wysokie obcasy), to wystarczylo zawolac taksowke, a nie limuzyne z szoferem.
Te drobne rzeczy sie licza gdy musimy rezygnowac z lozek szpitalnych, liczby policjantow na posterunkakch czy szkolnych bibliotek. Ale nie wszyscy w Europie chyba zrozumieli, ze zyjemy dzis w innym, ubozszym swiecie.
Bobik jeszcze nie wrocil do domu…. 🙁
Poseł Godson zapomniał, że wybierano go na posła a nie na pastora
I to jest sedno sprawy, Heleno.
Rezygnacja z funkcji dyscyplinarnej, jak słusznie określiłaś działalność marszałków, w niczym nie ograniczałaby działalności posłanki Nowickiej! A tak powstaje niemiłe wrażenie, że chodzi jej głównie o splendor i ew. apanaże 🙁 .
Zmoro, ja nie mam wysokiego mniemania o Pani Nowickiej.
Pamietam, jaka była afera, gdy okazało się, że jej zaangażowanie na rzecz większej dostępności aborcji jest finansowane przez producentow środków wczesnoporonnych.
Najpierw zaprzeczała, później, jak jej udowodnili, to zmieniła tlumaczenie.
Nie wnikam w jej motywacje, po prostu mam dystans i dlatego nie czuję się zaskoczona jej obecnym zachowaniem.
Zresztą udzielała wymijających odpowiedzi na pytanie, czy poda się do dymisji.
Mówiła, ze się podda demokratycznej procedurze.
ach! premier Cameron dzięki swojej oszczędności uratował cztery brytyjskie miejsca pracy, brawo, brawo. A Agela Merkel zachowała się po prostu brzydko, jak już musiała jechać (załóżmy ze musiała, mogła ją przecież boleć noga albo biodro, a nie chciała pokazać, że kuleje) to dlaczego sama nie prowadziła? i to jeszcze jakiegoś ekologicznego volkswagena (opcjonalnie w grę wchodzi rower). przecież chyba potrafi kierować samochód? a jak nie potrafi, to nie powinna brać się za kierowanie Europą 👿
Tu Środa rzuca pewne swiatło na kulisy wcześniejsze:
http://wyborcza.pl/1,75478,13369632,Prof__Sroda__Dla_Palikota_serial__Anna_Grodzka__bardziej.html
Foma, ja też nie lubię gestów na pokaz.
Ale niekze ta. 😉
Fragment – odpowiedź dla Zmory:
„- Wielu argumentowało, że jeśli Wanda nie ustąpi, to straci honor. Ale koleżanki z Kongresu Kobiet powiedziały, że właśnie jak Wanda ustąpi, to zachowa się jak baba! Jak baba, która pilnuje, by nikt jej nie wiązał ze stanowiskiem, karierą, tylko z ideą, a najlepiej taką, dla której haruje się za darmo.”
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,13369632,Prof__Sroda__Dla_Palikota_serial__Anna_Grodzka__bardziej.html#ixzz2KJZa12Hj
A propos posła Godsona, to podobno wystąpił wczoraj wspólnie z posłem Biedroniem, apelując o szacunek dla osób o innych poglądach. Słyszałam od kogoś, kto oglądał to w telewizji, że ładnie wypadło. Pisali też o tym na gazecie.pl, ale nie mogę wrzucić linki, bo serwr nie chce współpracować.
Nie podobają mi się argumenty prof.Środy. Są mocno naciągane.
Widzisz, siódemeczko, moja babcia mawiała: ” nie robi się z gęby cholewy”. I tylko o to mi chodzi. Miała prawo Nowicka nie godzić się wobec RP na rezygnację z funkcji, wolno jej było. Konsekwencje w jednym i drugim przypadku byłyby zapewne takie same.
Nie wolno najpierw deklarować ustąpienia, a potem zmieniać zdanie. I tylko o to mi chodzi.
Przypomniałas mi ponadto, że już raz jej tłumaczenia były mgliste dosyć, wg tego samego wzoru : ” nie wiedziałam, nie miałam pojęcia, nie zauważyłam”. Kwintesencja „kobiecości”. Wrrrr. Zdecydowanie przestałam ją lubić.
Fomo, to moze sie wydawac smieszne z polskiej perspektywy, ale my tu akurat do takich gestow przykladamy ogromna wage i uwage – ze politycy nawet najwyzszego szczebla leca lotem rejsowym, a nie „rzadowy samolotem”, poniewaz nie zwiekszaja wtedy ilosci dwutlenku wegla w atmosferze, albo, ze – jak burnistrz Londynu, zasuwaja do pracy rowerem lub uzywaja transportu miejskiego. Stad sie bierze nasze tu znaczaco wieksze niz w Polsce zaufanie do klasy poltycznej, ktorej nieustannie patrzy sie na rece i weryfikuje sie ich postepowanie z tym co glosza do nas i do czego nas wzywaja. A wzywaja m.in. by zostawic w domu samochod jesli jazda nim nie jest absolutnie konieczna.
Mamy w tej chwili potezny (potezny!!!!) skandal polityczny, ktory sie zaczal od tego, ze jeden z polittkow partii koalicyjnej sfotografowany przez fotoradar jechal z przekroczeniem szybkosci. W samochodzie znajdowala sie jego zona, ktora on namowil by „przyznala sie”, ze to ona byla za kierownica a nie jej maz. Bo mezowi, czlonkowi gabinetu, mniej wypadalo. Sprawa wlecze sie za nim jak smrod za wojskiem od roku, ale dotad nie mozna mu bylo udowodnic, ze doszlo do przekretu. Teraz zona puscila farbe (bo sie rozwodzi) i na politycznych salonach o niczym innym sie nie mowi, tylko o tym, ze sklamal przed policja. Jego calutka kariera polityczna lezy obecnie w gruzach i grozi mu wiezienie. I to nie zadne „zawiasy”, ale wiezienie do odsiedki. Za jedno glupie i na pozor „niewinne” klamstwo, bo bardzo nie chcial by mu odebrano prawo jazdy na rok, czego zbytnio by nawet nie odczul, bo ma prawo do sluzbowego samochodu z szoferem, jesli sam nie moze prowadzic.
Wiarygodnosc politykow jest w demokracji bardzo wazna. Kiedy Cameron maszeruje na obrady w Brukseli, to my to odnotowujemy, zauwazamy i jest nam troche mniej przykro ze musimy godzic sie na drastyczne ciecia budzetowe. Troche mniej przykro.
Zmoro, ja sie przecież z Tobą zgadzam. 🙂
Uwazam, że szlachectwo zobowiązuje, nie ma dwóch zdań.
Można podejmować różne decyzje w zależności od poglądów, ale trzeba umieć się do nich przyznać i ich bronić.
moze sie wydawac smieszne z polskiej perspektywy, ale my tu akurat do takich gestow przykladamy ogromna wage i uwage
I to jest właśnie ton, Heleno, which makes the music, a który juz tyle razy stał się pośrednim powodem do polsko-emigranckiej blogowej naparzanki. Bo jakieś wyższościowe dźwięki w nim pobrzmiewają, zamierzone bądź nie, świadome, bądź nie. Myślę, że to co bawi fomę, bawi fomę nie z polskiej, a z fomiej perspektywy. I jeśli to, co bawi fomę, nie bawi na przykład vesper, czy jej nie bawi z jej własnej, czy również z polskiej perspektywy?
Niby zima mocno trzyma,
ale daję słowo,
że ciemiernik cuchnący
puścił się
seledynowo!
Niby zima tego trzyma,
ale kotka Figa
każdą nocą pieśń miłosną
śpiewa
niby wiosną!
Niby zima jeszcze trzyma,
ale tuż na sośnie,
ptaków chór gwiżdze,
że ma się już
ku wiosnie!
Aga,
mówisz i masz 🙂
http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/biedron-do-godsona-john-szukaj-dialogu,305042.html
Myślę, że się różnimy, Heleno.
Ty piszesz, ze w Polsce polityk powinien postępować wbrew wyborcom, bo akurat w tym wypadku to Ci odpowiada, ale już Twój Cameron nie może śmieć postąpić wbrew wyborcom i ma głosować, jak sobie życzą, a nawet ogłaszać referendum w sprawie wystąpienia z Unii, chociaż dobrze wie, że to nierozsądny postulat.
Dla mnie to jest gra pod publiczkę, ale Ty to traktujesz ze śmiertelną powagą.
Możemy i mamy zapewne różne spojrzenia na wiele spraw, mnie akurat podoba się, że tak cenisz swoją aktualną ojczyznę i jej zwyczaje, przyzwyczaiłam się do Twojego sposobu artykulacji ocen i nie budzą mojego sprzeciwu, ale kiedyś bywało inaczej i rozumiem, że są osoby, na które to może źle działać.
Obawiam sie, ze nie, Vesper. Obecna potezna dyskusja wokol przyjecia i pozniejszego rozdania przez marszalkow nagrod swiadczy, ze te perspektywe podzielaja liczni obserwatorzy i obywatele.
Zreszta przypomnij sobie wszystko co sie pisze o koniecznosci zapewnianeia rzadowi „rzadowych” samolotow, choc o wiele taniej byloby zakontraktowac czarter. W bogatej Ameryce tylko prezydet ma niewieelki samolot „prezydencki”, ktorym zabiera zreszta zawsze caly korpus towarzyszacych jego wyjazdom dziennikarzy.
W Polsce natomiast byl skandal, gdy Komorwski polecial do Wilna samolotem rejsowym. Byl za to przez lcznych obserwatorow wysmiewany, wlasnie z tych samych pozycji, z ktorych nader pogardliwie i przesmiewczo sie wypowiedzial foma („ach! premier Cameron dzięki swojej oszczędności uratował cztery brytyjskie miejsca pracy, brawo, brawo. A Agela Merkel zachowała się po prostu brzydko…). To jest, niestety, typowa perspektywa polska.
Wiec niestety Vesper, nim zauwazysz moj wyzszosciowy ton, zechciej zauwazyc tez prowokacje na neutralna dosc uwage, ze slyszalam w brytyjskiej telewizji krytyke Angeli Merkel za limuzyne. To co powiedzial Foma jest, z moich obserwacji, ssc czesta pozycja w Polsce.
Czy moj ton jest wyz szosciowy? No pewnie, ze jest. Bo ja wiem lepiej od Fomy jak POWINNA dzialac demokracja i nie zameirzam byc przedmiotem sarkastycznych drwin.
Byłabym wdzięczna, Heleno, gdybyś wobec tego ograniczyła wyższościowy ton do bezpośredniego adresata, zamiast powoływać się polski sposób myślenia, bo wtedy rykoszetem obrywa kilka osób wokół.
Przeczytalem komentarz Ewy Milewicz i zrobilo mi sie weselej
— pania Milewicz znam od niepamietnych czasow i cenie jej publicystyke; Pawel Wronski o Palikocie (polityk?) i duzo w tym racji, co potwierdza takze prof.Sroda.
Siodemeczko, „moj” Cameron codzienie postepuje „wbrew” wyborcom, obcinajac powazne pieniadze z t.zw. essential services, jak policja, sluzba zdrowia i oswiata. Czy sadzisz naprawde, ze my tu lubimy czekac miesiacami na przyjecie u lekarza? Jego rzad postepuje „wbrew” wyborcom wprowadzakac powazne reformy w szkolnictwie czy np w prawie dotyczacym planowania prestrzennego.
Referendum w sprawie dalszego przebywania w Unii Europejskiej nie jest postulatem nierozsadnym, gdyz on na tym wlasnnie przyrzeczeniu wygral wybory.ON to ludziom OBIECAL i z tego bedzie rozlczana jego partia. To bedzie referendum jakiej my tu Unii chcemy (bo jak dotad nikt o to Brytyjczykow nie pytal, a ostatni raz wtypowiadali sie oni jedyie w kwestii unii gospodarczej – nie politycznej).
Wiekszosc spoleczenstwa w tym kraju pragnie bardzo glebokich zmian na rzecz demokratyzacji w Unii Europejskiej. Wiekszej rozliczalnosci. Wiekszej odpowiedzalnosci politycznej. Wiekszych oszczednosci budzetowych. Jest to takze sposob nacisku na Unie by na demokratyzacje sie zgodzila.
UK nie jest, Siodemeczko. „moja aktualna ojczyzna”. Nie jest moja zadna ojczyzna, jest krajem mojego zameiszkania. Ktory bardzo szanuje za to jak sie zachowuje zarowno w polityce wewnetrznej jak i zagranicznej. Mozemy sie roznic w szczegolach, ale w sumie jestem zadowolona, ze dane jest mi tu zyc.
Mam prosbe…
Bardzo prosilbym tych, Ktorzy wiedza lepiej, by nieco stonowali.
Byl taki redaktor, co tez wiedzial lepiej. Wiem, ze duzo nie wiem i chcialbym sie uczyc od tych, ktorzy nie deklaruja, ze wiedza lepiej.
Ozzy, nikt ci nie kaze „uczyc” sie ode mnie. My tu prowadzimy rozmowy.
Do Camerona nie można mieć pretensji. Obiecał ten krok swoim wyborcom, a mandat w brytyjskim systemie politycznym jest nieco inaczej zdefiniowany niz w polskim. Brytyjski parlamentarzysta reprezentuje swój okręg wyborczy i odpowiada przed swoimi wyborcami.
Odnoszę się, Heleno, wyłącznie do sposobu rozmowy. Stawianie siebie w pozycji „my tu” z automatu ustawia pozostałych, niespełniających kryterium „my tu” dość ściśle w tym przypadku okreslonego, od razu w pozycji „wy tam”. I jeśli się z tej pozycji (my tu) serwuje argumenty wyższościowe, to nie można się dziwić, że ci, których umieściłaś na pozycjach „wy tam” trochę się krzywią 🙄
sorry, prosze bardzo….prowadzic rozmowy. Ide na nauki do Szostkiewicza, przynajmniej wie wiecej ode mnie. Bye!
„jestem zadowolona, ze dane jest mi tu zyc”
Wiem, Helenko, szanuję i lubię to w Tobie.
W ogóle Cię lubię, taką jaką jesteś w całości, choć rozumiem też, że możesz budzić mniej przyjazne uczucia.
Co do meritum Helena ma rację: fomy sarkazm mogł wzbudzić sprzeciw. We mnie też jest przekonanie, że gesty w polityce odgrywają ważną rolę i takich – opisywanych przez Helenę – w polskiej polityce brak. Natomiast pełna zgoda z Vesper: wystarczyło napisać: tu, w Anglii akurat do takich gestow przyklada się ogromna wage i uwagę – i wszystko byłoby O.K.
Vesper, chyba jednak nieco zbyt wrażliwie reagujesz. „My tu” wcale nie musi automatycznie oznaczać „wy tam.” Może, ale nie musi. Trzeba jeszcze brać pod uwagę osobowość blogowicza i procesy chwilowej identyfikacji z określoną grupą.
Wydaje mi się, że te naparzanki na blogu biorą się właśnie z jakiś chwilowych alergicznych sytuacji i odrzucania całokształtu.
I wprowadzania sztucznych podziałów na Polaków w Polsce i Polaków spoza Polski, którym niejako automatycznie przyznawane jest mniejsze prawo do krytyki zjawisk w kraju. Zwłaszcza, jeśli ta krytyka nie jest zbieżna ze zdaniem osoby odczuwajacej ja za niesłuszną.
Vesper, część okręgów jest jednomandatowa i tam społeczność wybiera swojego imiennego przedstawiciela.
Poza tym napisałam swoją opinię na temat Camerona opartą o przeczytane publikacje na jego temat. Nie twierdzę, ze jest słuszna i obiektywna, ale jest moja, a nawet najmojsza. 😀
Myślę, Zeenie, że rozumiem sarkazm Fomy, bo we mnie komunikat Heleny, tak sformułowany, też wzbudził pewien krotochwilny nastrój, choć nie miał takiego celu.
We mnie taki, w kimś inny.
Też cenię sobie skromność i powściągliwość w życiu publicznym.
Dzień dobry 🙂
W Niemczech, jak się okazuje, też można spędzić dzień na czekaniu w kolejce do rury. 👿
Trochę zresztą sam sobie jestem winien, bo tam, gdzie zwykle chodzę (i nie czekam tak długo), dawali mi tym razem zbyt odległy termin, więc wybrałem się gdzie indziej. Ale tam rura okazała się oblężona do nieprzytomności i trzeba było mieć sporo sitzfleischu, żeby się do niej dostać.
Wróciłem w humorze takim, że gdyby nie blogowe poemata, pewnie bym gryzł na oślep i bez pardonu. No, ale na szczęście poemata były, ozłociły mi popołudnie i teraz mogę się – nareszcie!- dorwać do kawy już niezgryźliwie. 🙂
Zmoro, jedyne, na co reaguję alergicznie, to przydzielanie określonego sposobu myślenia według klucza geograficznego. W tym miejscu chyba zgoda?
Większość moich znajomych, rodzina oraz ja sama, jesteśmy głęboko zgorszeni, gdy jakiś minister w obstawie kilku radiowozów mknie limuzyną przez zamkniętą w tym celu główną arterię miasta. I stokroć bardziej mi się podoba, gdy oficjele podróżują rejsowymi samolotami i przemieszczają się do pracy na rowerze. W wykonaniu niektórych to pewnie puste gesty, ale myślę, że niektórzy, przynajmniej na początku sprawowania urzędu, czują się zażenowani całym tym bizantyjskim samochodowo-borowikowym anturażem. Kryzys to dobry moment, żeby spuścić z tonu.
I nie lubie być umieszczana w szufladzie „polski zaścianek”. Ale z drugiej strony, gdy czytam „my tu”, to mam ochotę do niej wleźć i wygadywać nawet głupstwa tylko po to, by było na przekór. Nie lubię takich sytuacji 👿
To może powinnam Ci, Vesper, przybliżyć rozterki duchowe emigrantów. Nie będę się wypowiadać za innych, ale myslę, że sam fakt obecności na polskim i polskojęzycznym blogu, jest dowodem na silną więź z ojczyzną. Bo jaka by Polska nie była, pozostanie na zawsze nasza ojczyzną, niezależnie od miejsca, w ktorym aktualnie przebywamy.
Po wyjeździe tęskiłam ogromnie, zwłaszcza, że długo nie było możliwości przyjazdu do kraju i kontaktu z rodziną. I idealizowałam tę Polskę do przesady. Cokolwiek złego wydarzało sie w Niemczech, w moim pojęciu nie byłoby w Polsce możliwe. Zarzuty polskiego antysemityzmu przyjmowałam jako głęboko krzywdzące i nieprawdziwe. W moich oczach ojczyzna moja była krajem ludzi serdecznych, otwartych, tolerancyjnych, życzliwych, uczciwych i miłujących bliźniego jak siebie samego, znakomitych fachowców, najlepszych lekarzy szanujących wszystkich pacjentów, ze znakomitym systemem edukacyjnym i świetnymi nauczycielami. Dużo lepszymi niż w Niemczech czy Holandii, bo tylko te kraje dosyć dobrze znałam. Wszystkie krytyczne uwagi obcych pod adresem Polski i Polakow bolały bardzo. Podobnie jak Ciebie bolą.
Po powrocie do kraju, bo nie jako gość wpadajacy na wakacje( wtedy się atrzy przez różowe okulary i nie ma styczności z szarą rzeczywistoscią) zachwycona bylam rozwojem kraju, centrami zakupowymi lepszymi niż wówczas w Niemczech, rozmachem budowlanym itp. Wszystko mi się szalenie podobało. Ale z czasem przeszło, niestety. I zaczęłam porównywać już obiektywnie, widząc wyższość
Po przyjedzie do kraju, po okresie początkowego zachwytu, zaczęłam dostrzegać te negatywne strony, i z bólem serca musiałam przyznać, że uwagi, które w Niemczech uważałam za głęboko krzywdzące, były jak najbardziej zasadne.
I to mnie teraz boli, nawet bardziej niż przedtem bolało. Bo chciałabym, aby mój kraj nie pozostawał w tyle za Europą, zwłaszcza, że ona wykonała ogromny krok naprzód w międzyczasie. I dlatego nie powinnaś odbierać tych naszych uwag, tak jak ja je odbierałam przed laty. One padają po to, aby pokazać, że może być lepiej, ale trzeba dokonać rewolucji mentalnej. I nie wyważać otwartych drzwi, tylko korzystać ze ścieżek sprawdzonych przez inne nacje. tak jest prosciej i szybciej 😉 .
słyszałeś foma? słyszałeś? swoją nieodpowiedzialną wypowiedzią pokazałeś, że jesteś małostkowy, szyderczy, nie znasz umiaru w sarkazmie, nie znasz się na gestach i pouczasz lepszych od siebie, choćby dlatego lepszych, że za pouczanymi ktoś stoi, np. wyborcy, albo prasa, albo i opinia publiczna, a za tobą, foma, nie stoi nikt. nawet ty sam, bo wiemy jaki masz stosunek do tego co piszesz, żadnego utożsamienia się, po prostu kpina i dystans.
na przyszłość daruj sobie chlapanie co należy, co nie należy i nie rozbudzaj polsko-teżpolskich podziałów, bo to przez ciebie te oburzone wypowiedzi. i jeżeli dbający o głos opinii publicznej Cameron ukatrupi kolejny szczyt Unii, żeby pokazać tej nieodpowiedzialnej Merkel kto bardziej dba o środowisko i mniej kopci, zażywa więcej ruchu i ma więcej okazji do machania paparazzi, to będzie to foma tylko i wyłącznie twoja wina. idź do kąta i już się lepiej nie odzywaj. amen
Bobiku, ja tam wolę żebyś wracał gryzący niż zgryziony…
Ojej, Vesper, to ja zupelnie nie pasuję do żadnego klucza, bo jestem i tu i tam 🙂 .
Okresowo bardziej tu, ale chyba po 14 latach tu, jak zacznę niedomagać i na spokojną starość zasłużę, to z powodów rzeczywistosci polskiej zdecyduję się być na stałe tam.
I jest mi z tego powodu ogromnie przykro, ale spokój ducha i komfort życia, a także stosunek do ludzi starszych i opieka medyczna nad nimi przemawiają niestety za powrotem.
I takie życie w poczuciu chwilowości, zwłaszcza u jego schyłku, też nie jest fajne. Zdecydowanie wolałabym nie miec tego dylematu. 😉 .
Zmoro, ja ani Ciebie, ani nikogo innego ze związków emocjonalnych z Polską nie rozliczam. Jedni moga się czuć związani i ich boli, inni niezwiązani i mają w nosie, jeszcze inni prezentować jakąś inną kombinację. Nic mi do tego. Odnoszę się wyłącznie do tonu dyskusji i proszę, by nie wykorzystywać instrumentalnie istniejących tu podziałów dla podbudowania własnej racji. Czyli o większa uwazność proszę, to wszystko.
Oj, Foma, megaloman, to coś nowego 🙂 . Moje uwagi nie odnosiły się do Ciebie, to tak gwoli usprawiedliwienia.
Kochana zmoro, to wszystko pięknie opisałaś, tylko z meritum to wspólnego nie ma nic…
foma 😆
tylko trzeba było Camerona skubnąć, ze tak powiem, bardziej merytorycznie 🙂
No dobra, posarkaścili z różnych stron i chwatit. 😈 Bo już obwieszczałem głośno, że nie będę gryzł i nie chcę robić z pyska cholewy. 😎
Przyznaję, że samo sformułowanie „my tu” dla mnie też brzmi dość wyższościowo i można od tego poczuć dźgnięcie. Ale z kolei w meritumie zgadzam się z Heleną, że gesty w polityce są ważne, a zwłaszcza takie gesty, które pokazują zgodność deklaracji i czynów. Bo na to wszyscy wyborcy są wrażliwi, pod każdą długością i szerokością.
I vice versa, Vesper 🙂 .
Jeśli już godzina prawdy wybiła, to przyznam się, że główną przyczyną, dla której zaczęlam się tu odzywać, byłaś Ty.
Czytałam bloga od dłuższego czasu i zauważyłam, że najczęstsze uwagi- „a wy tam zagraniczni siedźcie cicho”- padały z Twoich ust.
I zastanawiałam się, co zrobisz z takim rarogiem, jak ja 🙂 .
To sobie wyjasniłyśmy i mam nadzieję, że po przemyśleniu wszyscy będziemy teraz uważniejsi. Albo i nie 😉 .
Foma, wez sie w garsc, please…. .
Jestem od Ciebie lepsza w rozumieniu czym demokracja byc POWINNA, nie dlatego, ze staja za mna opine innych, ale dlatego, ze spory szmat swego zycia (45 lat bez mala) spedzilam w krajach z dojrzala demokracja, w ktorej czynnie uczestniczylam rozlicznymi dzialaniami, o ktorych juz wspominala niejednokrotnie. Jestem lepsza w te klocki, bo od 45 lat ogladam dojrzale demokrace w dzialaniu, a poniewaz mam takze za soba okres zycia w ustrojach niedemkratycznych, moje docenianie czym jest demkracja jest glebsze i bardziej refleksyjne niz sredniego statystycznego Brytyjczyka.
Sorry, ze nadepnelam Tobie czy Vesper na jakis bolesny odcisk, nie bylo to moim zamiarem, aczkolwiek, jako rzeklam wyzej, zlosliwego sarkazmu pod moim adresem tolerowac bez slowa odpoweidzi nie zamierzam. Take it or leave it.
Piszac „my tu” chcalam podkreslic OBSZAR z ktorego nadaje, aby nie zabrzmialo to jak „my, Anglicy”. My tu, ktorzy tu mieszkamy, placimy podatki, obserwujemy zycie politryczne, a nie koniecznie nawet uczestniczymy w wyborach (ja nie uczestnicze bo nie jestem obywatelka).
Zmoro 😯
Chciałam coś dopisać, ale dla szerzej pojętego dobra po prostu zmilczę.
Heleno, bywasz okropnie apodyktyczna i wyższościowa 😉
I nie piszę tego jako Japolka, tylko haneczka 🙂
Ludzie, ludzie, o co wy się właściwie kłócicie…
A Bobik, mam nadzieję, humorek ma gryzący wyłącznie z powodu czekania…
No, skoro niektore rzeczy wiem lepiej,Haneczko…Nigdy moja ambicja nie bylo bycie skromna mala kobietka czy jak my tu mowimy „wiednacym fiolkiem”.
Środa tym razem BARDZO mi się nie spodobała. A to dlatego, że pomieszała różne plany i wyszło jej, że wszystkie można mierzyć jedną miarką. A to nie jest tak.
Wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn to jedno. W to wchodzą zarówno takie odgórne rozwiązania jak parytety, jak i oddolne niezgadzanie się na rolę paprotki bądź laleczki Barbie. I tu jak najbardziej można wołać „nie dajmy się dziewczyny, odpłacajmy facetom tą samą monetą”.
Nie można natomiast wprowadzać oddzielnych standardów etycznych dla kobiet i mężczyzn. Albo jakieś zachowanie jest etyczne, albo nie jest – bez względu na płeć. Inaczej się tylną furtką wprowadza do etyki seksizm tudzież relatywizm moralny. I niezauważanie tego akurat przez profesorkę etyki jest dla mnie po prostu zdumiewające. 😯
Heleno, jeśli wyrażę opinię na jakiś temat, z pewnością będzie w tym dalekie echo doznań babci z jej młodości w białoruskiej wiosce i moich przeżyć ze stanu Ceará, ale z pewnością wolałbym być widziany jako andsol a nie przedstawiciel ludu brazylijskiego czy nosiciel godności dawnych autostopków z legitymacjami. Dlatego zrozumiałem uwagę vesper i nie tylko w pełni się z nią (tak z uwagą jak z autorką) zgodziłem ale też bardzo mnie zasmuciła Twoja wojowniczość, bo wygląda to jak eksperyment w zrażaniu ludzi w najkrótszym możliwym czasie, a od tego są tu przecież inni specjaliści.
Co do Twoich pro-brytyjskich bezkompromisowo wyrażanych sympatii wiem wystarczająco dużo, by unikać tu ostatnio zupełnego mówienia o UK, ale czy wszyscy mają obowiązkowo zająć taką pozycję?
Helena ma rację, odezwę się za jakieś ca. 30 lat, kiedy już nabiorę rozumu, doświadczenia i ogłady. a do tego czasu, by nie zachowywać się jak szczeniak, bo to ponoć nie wypada (choć niektórym wypada, to jak to jest?), będę siedział i czerpał mądrość, jak wielkodusznie dają
Wyłącznie z powodu czekania, Pani Kierowniczko, bo wyników jeszcze nie znam. Też na nie muszę poczekać. 🙄
Ale humorek, jak pisałem, już mi się zdążył nieco odgryźć. 😉
Czy ktokolwiek z Szanownej Frekwencji słyszał własnousznie albo czytał własnoocznie Wandę Nowicką deklarującą, że zrezygnuje z marszłkowania, jeżeli sejm jej nie odwoła?
Mam się za uważną obserwtorkę życia politycznego. Ale ani tego nie widziałam ani nie słyszałam. Widziałam i słyszałam panów: Palikota, Dębskiego, Biedronia. Słyszałam i widziałam dziennikarzy mówiących i piszących, że Wanda Nowicka milczy.
Stąd moje pytanie: kto widział, czytał deklarację Wandy Nowickiej?
Bobiku,
też bym pogryzła taka rurę 😉
Czy mogę dla upuszczenia pary zaproponować formułę polubowną?
Helena jest bardzo apodyktyczna, ale nie za to ją kochamy. 😆
Ja nie widziałam. Ale Środa również mnie zdumiała. Na co dzień profesor Środa prezentuje się jako wyznawczyni etyki zasad oraz etyki troski. Nowicką atakuje natomiast z punktu widzenia etyki kolektywistycznej („jeśli zrezygnuje, zachowa sie jak stereotypowa kobieta” – czyli zdradzi idee feministyczne). Tak nie można.
Ja tam kocham Helenę nie dla zalet, ale mimo wad. Tak jest podobno szlachetniej 🙄 🙂
Bobik 17:14
Był tam taki komentarz, pod tą rozmową, który akurat został usunięty na moją interwencję, bo człowiek użył obrzydliwych argumentów, w zdaniu z wypowiedzi Środy:
– „Nie ma faceta, który by nie trzymał się stanowiska! I nie ma faceta, który by zrezygnował ze szmalu, który mu się kompletnie nie należy.” zamienił słowo faceta na „Żyda”.
Później tłumaczył, że chodziło mu mniej więcej o to, co Tobie.
Zgadzam się absolutnie, że obowiązują pewne standardy etyczne i te wypowiedzi są kompromitujące.
Znaczy – jesli nawet to gdzies zadeklarowala, to i tak, moim zdaniem, miala prawo zmienic zdanie, jesli po roznych przeprowadzonych rozmowach, doszla do wniosku, ze powinna zostac. Czlowiek, nawet posel, powinien miec prawo do zmiany zdania. Pamietacie, jak Godson zmienil zdanie? (nb. ciekawa ta rozmowwa z Biedroniem, w studiu Moniki Olejnik, ktora podrzucilas, Jagodo. Ja wlasnie tak jakos od poczatku podejrzewalam i dlatego nie mam do Johna Godsona zbyt wielu pretensji w kwestii glosowania o zwiazkach partnerskich).
W sumie, mam wrazenie, ze nic wielkiego sie nie stalo, ponad to, ze Anna Grodzka wystawiona zostala troche na wariata, z czym sobie niewatpliwie poradzi nie gozej niz rasdzo sobie z innymi przykrosciami.
Z wypoeidzi prof, Srody oraz Haliny Kuczynskiej widac jedno – ze byly tam jakies zrazu dla nie niewidoczne niejasne zakulisowe rozgrywki, czysto ambicjonalne. Byly albo nie byly, prawdopodonie jednak byly.
Who cares, tak naprawde kto jest wicemarszalkinia z ramienia Partii Palikota? Obie panie sa OK, jak na moje oko. Nie?
Rozumiem, że Jagoda na razie woli się wstrzymać od osądzania Nowickiej. Ja też, bo mam podejrzenie, że nie wszystkie elementy układanki znamy. Nie wiemy, na ile zobowiązanie Nowickiej było jednoznaczne (bo że w ogóle coś tam było, to jednak bardzo prawdopodobne). Nie wiemy, czy w ostatniej chwili klub RP nie wykonał jakiegoś wistu, który na jej decyzję wpłynął. Nie wiemy czy nie dała się przekonać (choćby np. przyjaciółkom z Kongresu Kobiet), że jej obowiązkiem jest „walka do końca”. Więc ja wolę się wstrzymać ze szczekaniem, póki nie będę wiedział czegoś więcej.
„Anna Grodzka, zapytana o to, czy będzie głosowała za odwołaniem Wandy Nowickiej z funkcji wicemarszałka, odpowiedziała, że choć szanuje decyzję klubu, argumentowałaby przeciw temu wnioskowi. – Niedawno rozmawiałam z Wandą Nowicką. Powiedziała, żebym kontynuowała jej pracę, gdyby doszło do jej odwołania. Na klubie złożyła deklarację, że zrezygnuje, jeśli sejm jej nie odwoła – powiedziała Grodzka.”4.02.2013
Nie widziałam, Jagodo, ale sądzę, że gdyby to nie bylo prawdą, to miała czasu dosyć, aby zdementować to, co mówiła Grodzka, Biedroń i inni.
Biedroń mówił, ze na zebraniu klubu. On jeden był w klubie przeciwko jej odwołaniu.
W sumie jej nie zazdroszczę, bo po wypowiedzi Środy, Nowicka nie ma możliwości zachować się honorowo. Albo sprzeniewierzy się normie uczciwości (nie ważne, co powiedziała, ważne co wszyscy już teraz sądzą, że powiedziała), albo normie „dobra wspólnego” (własne środowisko). Cokolwiek zrobi, będzie krytykowana.
http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,13344447,Ruch_Palikota_zlozyl_wniosek_o_odwolanie_Nowickiej.html
To samo twierdził Dębski, rownież 4 dni temu.
Bobik,
niektorzy urodzili sie w tej demokracji – nie ja, bom swiadomie zaczal pojmowac czymze jest ta demokracja za wczesnego Gierka ( tutaj byl Olof Palme – ponoc zginal jako agent CIA?) Cos tam @zmora nadepnala na polski antysemityzm…..tak @zmoro, aj bylo tego, bylo…ale jeszcze ile jest tego paskudztwa tam za Baltykiem ( z mojej gieograficzeskoj toczki) a czy sprawiedliwosci stalo sie zadosc? NIE!
once upon the time….in illo tempore
byl taki redaktor niegdys w moczarowskiej Polsce….sapienti sat….co wiedzial zawsze lapiej – tylko bez syndromu stolonozycowego
z powazaniem dla Waszej bobikowej Mosci,
ozzy
Wypadlo slowo „niewtajemniczonych”. „Niezrzumoale dla niewtajemniczonych rozgrywki”.
Jesli gotowosc bronienia swego stanowiska pelnym tekstem i bez owijania w bawelne wtedy gdy jest to niezbyt potrzebne, to jestem gotowa zgodzic sie na „apodyktycznosc”.
Przypomne moze pol zdania, o ktore rozgorzala wojna: „Fomo, to moze sie wydawac smieszne z polskiej perspektywy, ale my tu akurat do takich gestow przykladamy ogromna wage .”
Bylo to w odpowiedzi na bardzo POGARDLIWY i sarakastyczny wpis Fomy, za ktory nie zmieszalam go z blotem, tylko usilowalam kulturalnie i spokojnie wytlumaczyc dlaczego male, okreslane czesto w Polsce jako „populistyczne” gesty w zyciu politycznym sa wazne dla populi. Owszem zaznaczylam jeszcze ze politycy tytejsi dlatego wlasnie tu ciesza sie wiekszym zaufanuem niz w Polsce. Ktos sie z tym nie zgadza?
Vesper, kochać można chyba wyłącznie mimo wad. 🙂 W każdym razie jeżeli obiekt miłości jest żywy, bo żywi bez wad nie istnieją. Pewnie dlatego niektórzy wolą kochać obiekty nieożywione, jak pomniki czy idee, bo tu można sobie wykombinować jakąś doskonałość i ominąć to cholerne, trudne mimo. 🙄
A propos tego, co napisali Ozzy i Andsol.
O perspektywie czasowej trochę trudno mówić, szczególnie, gdy chodzi o stwierdzenie, która jest „lepsza” i pozwala wiedzieć „lepiej”.
Ktoś, kto jak Helena, przeżył część zycia pod rządami systemów totalitarnych, a część w demokracji, ma na pewno szerszą perspektywę od kogoś, kto się na przykład w demokracji urodził i pod jej rządami spędził całe życie. Ale która z tych perspektyw pozwala „lepiej wiedzieć”, na czym polega demokracja, tego chyba tak kategorycznie stwierdzić nie można. Można to oceniać z punktu widzenia perspektywy, a można punktu widzenia tego, co człowieka ukształtowało, wtedy trzeba by było ocenić, co i w jakim stopniu. I już nic takie oczywiste nie będzie.
Heleno, Polacy nie ufają sobie wzajemnie, czego niewielkie przykłady mieliśmy też tu na blogu niedawno, kiedy uczestników podejrzewał ktoś o zakłamanie, obłudę i inne mało przyjemne motywacje.
Faktycznie, Heleno, na barykady to ja się nie nadaję 🙂 , a imię mam bardziej mówiące niż myślałam 😯
Bobiku, idee też są kochane mimo wad, a to już bardzo niedobrze.
Heleno, i właśnie o tę polską perspektywę cały rwetes. Bo perpektywa fomy nie jest tożsama z perspektywa polską. Perspektywa polska jest szerszym pojęciem, z ktorym jak rozumiem, utożsamia się lub częściowo się utożsamia większość Szanownej Frekwencji, z Tobą, Heleno, jak i Zmorą włącznie, co Zmora nieco wyżej płomiennie uzasadniała 😉
Ja nie odebrałam wpisu fomy, jako pogardliwego, w żadnym przypadku.
Heleno, z Twoim meritumem ja np. od razu się zgodziłem. Tu raczej chodzi o to, że kiedy się wie (a „się wie”, bo już parę razy było brane 😉 ), jak pewne sformułowania potrafią dotknąć część Blogowiska, to można po prostu tych sformułowań unikać i wyrazić meritum trochę inaczej.
A tak w ogóle, z perspektywy kogoś, kto przyszedł późno i dzięki temu popatrzył z dystansu, muszę powiedzieć, że u wszystkich zaangażowanych stron dostrzegam coś w rodzaju overreaction. 😉 Dlatego byłbym skłonny powtórzyć za Kierowniczką „ludzie, o co Wy się kłócicie?” i zaproponować, żeby wszyscy dali sobie po buziaczku. Zażarcie spierać to się można o losy świata, a nie o „bo on mi powiedział tak, a ona mi tak”. 😉
Buziaczki? Z wielką przyjemnością! 😀
Trzeba iść do Hoko, żeby dać buzi.
Korzystanie z dobr i dobrodziejstw dojrzalego systemu demokratycznego przez wiekszosc zycia nie pozostawia we mnie watpliwosci ze w duzej mierze mnie ten system uksztaltowal. I ze zdarza sie dosyc czesto, ze to doswiadczenie 45 lat w sposob praktyczny usiluje przelac na Polske – np. wspolinicjujac jakies akcje skierowane do polskiej klasy politycznej, czasami wspolnie tu z kolegami blogowymi, czasami samodzielnie nie pytajac nikogo o zdanie – tak bylo np. z interwencja, ktora poskutkowala jak donosilam niedawno, w sprawie tej Dziekanki w Gnieznie. Ja mam spontaniczny odruch odwolywania sie do demokratycznych procedur, ktore staly sie druga natura.
Z cala pewnoscia ja po demokracji poruszam sie lepiej i sprawniej niz wielu ludzi, ktorzy dopiero sie tego ucza. Nie widze powodu aby za to przepraszac i sie tlunaczyc, albo udawac, ze jest inaczej niz jest. Nieskromne? So be it. Ja akurat za nieskromne uwazam wysmiewanie sie z przywodcy kraju, ktory wykonal maly ale mily gest pod adresem swego spoleczenstwa. Nie elektoratu, ale spoleczenstwa wlasnie.
A z Siódemeczką bym się zgodził, że dla mnie post fomy też nie zabrzmiał pogardliwie, tylko po fomiemu ironicznie. Znaczy, zwyczajny wampiryzm i tyle. 😉
Bo ja, Piesku @17:57, też przyszłam później i spojrzałam z dystansem 😉
A foma powampirzył, ale po prawdzie trochę mnie zaskoczyło, czemu akurat na ten temat.
O, wymyśliłem, jak zakończyć spór. Zastosuję obrzydliwy szantaż emocjonalny. Kto jeszcze będzie się kłócił, na tego spadnie odpowiedzialność za moją śmierć głodową. Odkąd wróciłem do domu chcę coś przekąsić, ale wciąż do tego nie dochodzę, bo muszę lać oliwę na fale. 😈
No, może być tu: http://us.cdn1.123rf.com/168nwm/dejanj01/dejanj010905/dejanj01090500007/4798255-smiling-ball-kissing-another-smiling-ball.jpg
A kto tam wie, którędy wampirskie wampirzenie chodzi i dlaczego akurat tamtędy? Ale żeby z powodu wampirzenia tak od razu mytuci przekładali przez kolano wytamtych i wymierzali im lepiejwiedzącego klapsa? 🙄
Łajznęło się, Bobik. Siedzę cicho.
Teraz dopieron zauwazylam wpis Bobika o Srodzie. Mnie tez jej ostatni pisany komentarz zdumial. Zgadzam, zie, ze nastapilo pomieszanie planow. Mialam nawet o tym napisac, ale potem sie rozmyslilam.
Pozniej, w rozmowie z Kublik zadala ona wielki cios samemu Palikotowi. Wielki. On za to zaplaci, obawiam sie . A obawiam sie, bo naprawde juz nikogo na polu bitwy nie pozostanie i wtedy nawet ja bym chyba juz nie szla glosowac. Sa granice zmeczenia materialu.
Dostałam właśnie taką przyjemną i ważną wiadomość:
http://www.sztetl.org.pl/pl/cms/aktualnosci/3124,obchody-70-rocznicy-powstania-w-getcie-warszawskim/
Wampirzyc to sobie moze do wlasnego Kota, nie do mnie.