Produkt na nowe czasy
Wywiad był całkiem ciekawy i pouczający, ale przedłużał się i Dziennikarz poczuł, że czas na zadanie koronnego pytania, zwykle kończącego sprawę – nad czym pan obecnie pracuje?
Wynalazca niedbałym gestem wskazał na dość jeszcze bezładne nagromadzenie śrubek, zębatych kółeczek tudzież mikroprocesorów i wyjaśnił bez owijania w bawełnę:
– Nad sumieniem. Ciężko mi trochę idzie, bo niby obrabia się to cholerstwo dosyć łatwo, ale potem tak to wszystko poskładać, żeby działało bez zakłóceń… Życie na to można stracić!
– Sumienie? – zdziwił się Dziennikarz. – Czy to przypadkiem nie zostało już wynalezione?
– A idź pan! – rozjuszył się nagle Wynalazca. – Mówisz pan o tych przestarzałych gruchotach greckich, rzymskich, czy judeochrześcijańskich? Do niczego się to już nie nadaje. Zmęczenie materiału, czy co. Zresztą, ja nic nie mówię. Każdy materiał ma prawo się zmęczyć, jak jest tak długo wycierany. Ale konstrukcja też nie na dzisiejsze czasy. Nowoczesne sumienie powinno spełniać określone parametry techniczne, ma też być estetyczne, elastyczne, niedrogie i łatwe w obsłudze, najlepiej na pilota. Za to wytrzymałe zbytnio być nie musi, bo to żaden interes dla producenta. Najlepiej, żeby się psuło tuż po terminie gwarancji, co zmusza klienta do sprawienia sobie nowego sumienia. I wszyscy są zadowoleni. Producent, bo zarobił, a klient, bo sumieńko ma jak ta lala – czyściutkie, modne i znowu gwarantowane, na kolejny rok czy dwa lata. Chyba sam pan czuje, że to zupełnie inna jakość, niż te stare modele.
Dziennikarz westchnął w głębi ducha. Jakoś nie wypadało zakończyć rozmowy akurat w tym momencie. Mogłoby wyjść na to, że nie chciało mu się dostatecznie wgłębić w temat. Bez entuzjazmu wydusił z siebie kolejne pytanie.
– A nie obawia się pan… no, na przykład etyków? Że będą mieć zastrzeżenia do pana koncepcji?
– E, tykać to w ogóle nie będzie – roześmiał się Wynalazca. – To będzie sumienie digitalne, nie analogowe. Żadnego tykania, żadnego nakręcania, żadnego noszenia do sumieniomistrza, że coś tam niedokładnie… Włącza pan do kontaktu albo wkłada baterie, bierze pilota do ręki i załatwione. Każdy sobie ustawia program, który mu odpowiada i na tym leci, dopóki mu się nie znudzi i nie zechce przestawić. Oczywiście zaplanowałem połączenie z Googlem, żeby w razie czego wszystko można sobie było sprawdzić i nie tracić czasu na wątpliwości. Niech mi pan wierzy, do takiego sumienia należy przyszłość.
Żołądek Dziennikarza coraz wyraźniej dawał znać, że pora obiadu już dawno minęła. Trzeba było zdobyć się na zadanie już-naprawdę-ostatniego pytania, żeby szybko można było iść coś przekąsić.
– I jest pan pewien, że to sumienie nowej generacji będzie całkowicie odporne na wyrzuty? – wtrącił trochę na odczepnego.
– Zaraz widać, że pan z techniką to raczej na bakier – z nieco ironicznym pobłażaniem powiedział Wynalazca. – Przecież panu już mówiłem, że wyrzuty będą, ale dopiero po okresie gwarancji. Klient wyrzuci, kupi nówkę i po sprawie. A jeśli się trafi strasznie oszczędny i wyrzucać mu będzie żal, to zawsze może spylić jakiemuś majsterkowiczowi na Allegro. Majsterkowicze to jeszcze jakoś sobie radzą z tymi starociami. Ale niech pan sobie nie myśli, co się przy tym naklną, to tylko oni wiedzą.

Pierwsza!
Bardzo ładnie Bobik pisze – o sumieniu. Trzeba je mieć – jak komórkę.
Przypomniałem sobie, że nie mam komórki 🙁
To jakas pociecha, Bobiku, ze wyrzuty moga sie pokazac po okresie gwarancji, w ramach built-in obsolence… 😉
A pod poprzednim jeszcze wpisem, w trakcie Twojego przerzucania nas tutaj, podrzucilam link do Boston Gay Men’s Chorus, troche po kumotersku, bo jego wieloletnim kierownikiem artystycznym jest ukochany nauczyciel fortepianu moich dziewczynek, a przede wszystkim dlatego, ze oni bardzo ladnie mowia o tym, jak mozna uczyc tolerancji. I spiewaja tez ladnie.
http://www.bgmc.org/
Okazuje się, że tolerancji mogą uczyć tylko geje.
A gdzie sie „okazuje”, Klakier?
oni bardzo ladnie mowia o tym, jak mozna uczyc tolerancji. I spiewaja tez ladnie. – we wpisie Moniki
Problem z tymi super-duper nowoczesnymi sumieniami najnowszej generacji polega na tym, ze jak sie jedna mala srubka zetrze lub zlamie lub zepsuje, to trza caly podzespol wymieniac. Wychodzi bardzo drogo. A jeszcze to jest jakos tak produkowane, zeby sie psulo po okreslonym uplywie czasi i zeby nowe kupowac. Kiedys to bylo tak, ze i na 20 lat starczylo.Ale juz teraz nawet te najdrozsze modele nie wytrzymaja tak dlugo.
Sa podobno jakies przedluzone gwarancje, ponad to co producent zalacza. Ale sie podobno nie oplaca.
Klakier, nie wykrecaj Kota ogonem. Powiedziales, ze OKAZALO sie, ze TYLKO geje moga uczyc tolerancji. Wiec ja Cie uprzejmie prosze zebys wskazal to miejsce z ktorego sie OKAZUJE, ze TYLKO geje moga uczyc tolerancji.
Czy moze po prostu chlapiesz sobie jezykiem po proznicy?
Ano właśnie – nowoczesne produkty są tak projektowane, aby wytrzymały najdłużej 10 lat.
A potem trzeba nabyć nowe. Jak nabyć nowe sumienie?
Pewnie to się wpisuje jakoś w te dyskusje o posłance Grodzkiej. Z nowym sumieniem łatwiej jest to zaakceptować. Z tej pozycji widać, że posłanka P. ma mocno stary model sumienia.
Ale działający nieźle.
Heleno, ja rzadko na Blogu Bobika chlapię po próżnicy.
Przeważnie o coś się zapytowywuję.
Wracaj do OKAZALO sie i do TYLKO.
Monika napisała:
„a przede wszystkim dlatego, ze oni bardzo ladnie mowia o tym, jak mozna uczyc tolerancji. I spiewaja tez ladnie. ”
Do tego był mój komentarz.
Chyba to „przede wszystkim dlatego” – kazało mi się sprzeciwić.
Gdzie jest Bobik?
Bobiczku, przetłumacz, proszę!
Witam wszystkich Nowych 🙂
Senat też pracuje nad sumieniem ,chyba 🙄
http://senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/agenda/wydarzenia/2013/130129/niedziela12.pdf
Z braku Bobika pod lapa ja Ci PRZETLUMACZE, Klakier.
Czasami masz wielka potrzebe kogos dzgnac, nie bardzo wiadomo dlaczego. Monika zlinkowala filmik i uprzejmie wytlumaczyla co na nim mozna znalezc, aby kadzty mogl podjac decyzje chce czy nie chce ogladac/i sluchac.
I wtedy postanowiles dac do zrozumienia, ze Monika jest skonczona idiotka, bo oto pisze cos z czego sie OKAZUJE, ze TYLKO gej potrafia nauczac tolerancji.
Oczywoscie na swoja szpile nie oczekujesz zadnej odpowiedzi, chcesz jedynie zamieszac.. Wiec ja bym osobiscie bardzo chciala abys zanim szpile w kogokolwiek wbijesz zastanowil sie co chcesz powiedziec, jaki chgcesz osiagnac rezultat i dlaczego Ci na tym zalezy. Inaczej, to co robisz klasyfikuje sie jako trollowanie (wygooglaj sobie) – bezinteresowna prowokacja obliczona na wsadzenie szprychy w kola.
Co tu tłumaczyć.
Chyba że w drugą stronę – żeby czytać ze zrozumieniem
Czy podano juz tutaj link do listu otwartego naukowców?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13315674,Naukowcy_pisza_ws__slow_poslanki_Pawlowicz__LIST_OTWARTY.html
Czy w tej sytuacji jesteście nadal zainteresowani wysyłaniem listu w sprawie pana rektora?
Ja tak, bo jest to cos zupelnie innego. On powiedzal, ze zamierza ignorowac wszelkie protesty w sprawie zachowania sie swej pracownicy.
Oczywoscie, ze ona majac takie wsparcie ze strony pracodawcy bedzie gadala co jej slina na jezyk przyniesie.
Oczywiście, Jagodo. Im więcej głosów sprzeciwu, tym lepiej.
O rany, Irku! Te konferencje organizuje Senat RP?????????
I to w dzień powszedni w godzinach pracy
A Bobika nie ma – jak nadal pisać po klakiersku.
Odpierając zarzuty tak niesprawiedliwe, że należałoby piszącej zablokować część elektronicznego sumienia.
Heleno, nie sądź mnie zbyt surowo – a i szkoda, że nie czytasz wszystkiego, co pisze Bobik.
Bobik to ma Psi węch!
Wrzuciłam propozycje listu. Czeka w poczekalni 🙄
Jadę tramwajem. Widzę. Stół (prostokątny!). Na stole krzesło, jedna noga krótsza, pod nią Biblia. Na krześle drugie krzesło. Jedna noga krótsza, pod nią Konstytucja. Na krześle trzecie krzesło, balansuje na jednej nodze, na nim ktoś w tęczowym szaliku, bardzo przestraszony i bardzo przypominający prezesa. Na tę konstrukcję gramoli się roznegliżowana furia, bardzo przypominająca … no, wiadomo, kogo przypominająca i krzyczy: Przestań udawać geja! Z boku przygląda się temu kot i myśli (beznamiętnie): To się kupy nie trzyma. 🙄
Kot ma rację. Idę na zwolnienie – zwalniam się z kontaktów z chorymi na homofobię, przynajmniej do jutra. Chyba przepaliło mi jakieś obwody.
Taka jest moja propozycja. Jeżeli chcecie moęe jeszcze nad tym popracować . Ewentualnie każdy zainteresowany może coś wyrzucic, coś dodać od siebie. Zmieniając adres i ostatni akapit, można wysłać list o Konferencji Rektorów.
(Miejscowość, data ……..)
(Imię i nazwisko ….
Adres ….)
Szanowna Pani
Prof. dr hab. Barbara Kudrycka
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Dotyczy: uchybienie godności zawodu nauczyciela akademickiego*
Jak podaje Onet:
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ruch-palikota-ona-porownuje-anne-grodzka-do-konia-,1,5406538,wiadomosc.html
Jego Magnificencja Rektor Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Ostrołęce profesor Wiesław Opalski zachował się w sposób nie licujący z etosem nauczyciela akademickiego. Na pytanie czy jego podwładna profesor Krystyna Pawłowicz zostanie zwolniona z powodu pogardliwych wypowiedzi pod adresem osób homoseksualnych i transseksualnych, miał odpowiedzieć:
„Jeżeli to pismo wpłynie, to przepraszam, ale podrę je i wrzucę do kosza.”
Nie można kwestionować prawa rektora do decydowania o zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników uczelni, którą kieruje. Równocześnie nie wolno zapominać, że JM Rektor jest nauczycielem akademickim i zgodnie z Ustawą o Szkolnictwie Wyższym zobowiązany jest do zachowania zgodnego z etosem nauczyciela akademickiego**. Etos ten wyklucza odmowę dialogu. A tym właśnie jest deklarowane „podarcie i wyrzucenie do kosza”. Nauczyciel akademicki jest osobą zaufania publicznego i obowiązują go standardy zachowania wyższe od przeciętnych. Z ubolewaniem stwierdzam, że zachowanie JM Rektora wpisuje się w, coraz bardziej postępującą, dewastację dobrych obyczajów.
Szczególny smutek musi budzić fakt, że JM Rektor stoi na czele uczelni kształcącej przyszłych urzędników. Czy absolwenci opuszczający progi uczelni, kierowanej przez JM Rektora, będą kompetentnymi, służącymi społeczeństwu fachowcami? Czy butnymi arogantami „drącymi i wrzucającymi do kosza”?
Nie ma racji JM Rektor nie chcąc przyjąć do wiadomości pozauczelnianych zachowań swojej podwładnej, profesor Krystyny Pawłowicz:
„Absolutnie mnie to nie interesuje. Pani profesor Pawłowicz jest wykładowczynią ważnego dla uczelni przedmiotu. Jeśli mówiła coś w Sejmie, to niech marszałek Sejmu się tym interesuje, nie ja” – odpowiada. Zauważa przy tym, że z pracy prof. Pawłowicz na jego uczelni jest w pełni zadowolony.
Pani profesor Krystyna Pawłowicz wchodząc na mównice sejmową nie przestaje być nauczycielem akademickim. Nie przestaje być Pedagogiem. Pedagogiem czyli tym, który prowadzi, dostarcza- poprzez własny przykład – wzorców osobowych**. Mównica sejmowa nie tylko nie zwalnia pani profesor z obowiązku przestrzegania ducha i litery Ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Wręcz przeciwnie, podwójnie obliguje do zachowania zgodnego z etosem nauczyciela akademickiego.
Szanowna Pani Minister, wierzę, że będac odpowiedzialną za szkolnictwo wyższe zechce się Pani przyjrzeć tej sprawie z należną uwagą i powagą. Jakość wyższych uczelni, na której Pani tak bardzo zależy i o którą tak bardzo Pani zabiega, zależy nie tylko od kompetencji merytorycznych wykładowców. Ich kompetencje etyczne są równie ważne.
Z poważaniem
(podpis)
Do wiadomości:
1.prof. Wiesław Opalski – 1wsap@wsap.com.pl
2.prof. Krystyna Pawłowicz – krystyna.pawlowicz@sejm.pl
————————————————————–
* USTAWA
z dnia 27 lipca 2005 r.
Prawo o szkolnictwie wyższym
(Dz. U. Nr 164, poz. 1365, z późn. zm.)
DZIAŁ III
Pracownicy uczelni
Rozdział 4
Odpowiedzialność dyscyplinarna nauczycieli akademickich
Art. 139. 1. Nauczyciel akademicki podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za
postępowanie uchybiające obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu
* * USTAWA
z dnia 27 lipca 2005 r.
Prawo o szkolnictwie wyższym
(Dz. U. Nr 164, poz. 1365, z późn. zm.)
DZIAŁ III
Pracownicy uczelni
Rozdział 1
Przepisy ogólne
Art. 111. 1. Pracownicy naukowo-dydaktyczni są obowiązani:
1) kształcić i wychowywać studentów….
Znalazłam takie adresy do minister Kudryckiej:
sekretariat.dkn@nauka.gov.pl, dw.: kancelaria@nauka.gov.pl
Barbara.Kudrycka@sejm.pl
Wkleiłam jeszcze raz i znowu poczekalnia 😯
Bo nie spojrzałaś na wpisany adres, Jagodo. 🙂 Musi być zawsze identyczny, inaczej – poczekalnia. 🙄
Skończę wkrótce kolację i będę się wgłębiać. 😉
Nie rozumiem, klakierze, dlaczego chcesz się chować za plecami Bobika. Napisałeś to, co napisałeś, a co ŻADNĄ MIARĄ nie wynika z tego, co napisała Monika.
Helena przerysowała pisząc, że chcesz zrobić z Moniki idiotkę. Ja powiedziałabym raczej, że wkładasz Monice w usta słowa, których nie wypowiedziała.
Rany boskie! Dość tego.
Mnie sie ten list ogromnie podoba, Jagodo. Mysle, ze dokladnie polozylas palec na tym co istotne. Swietnie. Gartuluje!
No i oczywoscie jestem Ci wdzieczna, ze taki list pojdzie do minister Kudryckiej.
VERY GOOD, GIRLFDRIEND! (to jest wyrazenie Audrey)
Teze, jakoby „tylko geje potrafili nauczac tolerancji” mogla wyglosic tylko jakas idiotka plci dowolnej.
Rzecz jednak w tym, ze teza taka nigdzie nie padla.
Nawiasem mowic filmik mi sie nie chcial otworzyc.
Tak sobie myślę – jak bym był Ministrem, albo jego asystentem, czy dałbym radę się przebić w czytaniu przez takie elaboraty.
Sadzę, że nie – na kupkę z odpowiedzią standardową X.
„Dziękuję bardzo za wskazanie mi niedoskonałości w obszarze podległego mi ministerstwa. Podejmiemy starania, aby się to więcej nie powtórzyło.
Z poważaniem
asystent Ministra
docent doktor habilitowany i magister
Jerzy Żaba
Przypomnij mi, Klakierze, aby nie mianowala Cie ministrem jak zostane premierem.
Tylko w tym liście jest błąd w nazwisku pani minister, gdyby ktoś ctrl-c/ctrl-v zamierzał 😎
Świetnie, Jagodo. 🙂 Wyczyściłem bez pytania literówki i drobne niedopatrzenia, mam nadzieję, że nie weźmiesz mi za złe. 😉 W dwóch miejscach wprowadziłem malutkie (niemal niezauważalne) zmiany stylistyczne, o co powinienem zapytać, ale tak mi jakoś rozpędem poleciało… 😳 Sorry, ale mam nadzieję, że nie zaszkodziłem. 🙂 Mam jeszcze tylko wątpliwość, w którym miejscu pod tekstem powinny być 3 gwiazdki, bo tak jakby brakowało do nich odnośnika. Poza tym wszystko, na mój nos, prima sort. 😀
Strasznie dziś źle chodzi net.
Gdybym się nie cofał wciąż do tyłu, to bym zupełnie nie zauważył wpisu Pani Kierowniczki
Dora 29 styczeń 13, 20:44
i pozostawiłbym ten wpis bez odpowiedzi (co by może świadczyło o lekceważeniu – a tego bym chciał uniknąć za wszelką cenę).
Ja się nie chowam za plecami Bobika ze swoimi poglądami, choć nie ukrywam, że niejednokrotnie to Bobik jedynie mnie zrozumiał.
W dyskutowanej sytuacji też się nie chowam i nigdzie nie napisałem nic o Monice.
Często coś piszę jako asocjacje przeczytanego tekstu – nie są to przytyki personalne (no czasem może są) i nikomu nie próbuję skopać drugiej strony Księżyca.
Po roku tu przebywania mniej więcej wiem, kto jest kto i jakie ma poglądy.
Czasem oczywiście klawisze mnie podswędzą, aby napisać to – na co wiem, że ktoś z oburzeniem odpowie.
Ale tak po prawdzie, czy w życiu realnym nie podskubujecie w bezpośredniej rozmowie tych, których lubicie?
Nie? Znaczy… zbyt mało ich lubicie.
Jaki błąd, Wodzu? 😯 Kto za błędem? Nie widzę. 😎
Ślizgawica straszna. Miałam iść na trening, wróciłam za stłuczonym biodrem, kolanem i łokciem oraz obtartym nadgarstkiem. Po pięciu minutach, bo nawet nie dotarłam do ulicy przy której jest przystanek.
Bardzo dzisiaj nie lubię. Idę zakopać się w kołdrę po czubek nosa.
A z dedykacją dla klakiera, doświadczenia wykładowczyni, która dla Uczelni prowadzi zajęcia z licealistami i styka się z… no właśnie:
http://malgorzataohme.natemat.pl/48801,gej-w-srodku-morza
Wykładowczyni jest hetero, a też ładnie uczy tolerancji!
Ad Helena 29 styczeń 13, 20:54
Bezwzględnie przypomnę – jestem „oficerem” sztabowym, a nie liniowym.
A Pani Kierowniczka przestrzegała, aby nie wychodzić, bo ślizgawica straszna. Co stwierdziłem własnonożnie idąc do sklepu.
Padał deszcz, śnieg się zwątlał, w rynnach coś grało szumnie, a na chodniku… bez soli nie przystępuj.
Wy mi tu, Bobik, demagogii nie uprawiajcie, czy jak to się nazywa. Dzidy żem jeszcze nie schował. 👿
Ad Alienor 29 styczeń 13, 21:03
Przeczytałem dwukrotnie co pani Ohme napisała – dwukrotnie, bo za pierwszym razem nie zrozumiałem (za drugim też, ale sklasyfikowałem tekst – kolejne zabranie głosu w sprawie – nie bardzo co mam powiedzieć, ale JESTEM).
jest to ostateczna wersja? mozna wysylac i dalej po znajomych rozsylac?
poprosze o instrukcje 🙂
Klakierze, co tu dużo gadać, tym razem wyszło Ci bardziej niż niezręcznie. I to przez jedno słówko „tylko” – małe, a zasadnicze dla sensu całego zdania. Rzeczywiście wyglądało tak, że kpisz ze słów Moniki, ale ze słów, których wcale nie powiedziała. Ani nawet niczego w tym sensie, który Ty jej wypowiedzi przypisałeś. A jak skubnięcia dotyczą czegoś, czego ktoś nie powiedział, to nie są ani zrozumiałe, ani śmieszne.
Może to być nauka, że i na małe słowa trzeba zwracać uwagę. Bo one potrafią spowodować taki galimatias, którego nawet ja nie zdołam przetłumaczyć. 🙄
A ta pani psycholog od Alienor to kłamie od samego początku.
Młodzieniec na pewno nie powiedział „proszę pani”, tylko „proszę panią”. 😛
Jak czytam ten tekscik Pani Nauczycielki, zlinkowany przez Alienor, to mysle sobie ilez dobrego moglaby zrobic madra telewizja, harcerstwo, nawet Kosciol. Sama szkola nie poradzi sobie z nauczaniem zycia.
Sądzisz Heleno, że tu jeszcze ktoś się zajmuje nauczaniem życia?
Rysiu, zaczekaj jeszcze. Może Jagoda wpadnie i powie mi, co z tymi gwiazdkami. 🙂
Ad Bobik 29 styczeń 13, 21:24
To słowo „tylko” może i się zaplątało z innej bajki.
Może i z tej Helenowej napisanej o 21:24
Wodzu, dzidę trzymaj, nawet jak przerwiesz. Kto wie, czy nie trzeba mnie dziś będzie jeszcze raz dźgnąć w zadek. W tym temacie mało co było tak skuteczne, jak dzida. 😈
Przykro mi to pisać, ale, klakierze:
„Czasem oczywiście klawisze mnie podswędzą, aby napisać to – na co wiem, że ktoś z oburzeniem odpowie.”
Jak to nazwać inaczej niż trollowaniem?
„Ale tak po prawdzie, czy w życiu realnym nie podskubujecie w bezpośredniej rozmowie tych, których lubicie?
Nie? Znaczy… zbyt mało ich lubicie”.
A cóż to za wyraz sympatii? W podstawówce za naszych zamierzchłych czasów to się nazywało „końskie zaloty” i polegało na ciągnięciu za włosy lub szturchaniu. Najwyższy czas z tego wyrosnąć, bo w wieku dojrzałym to raczej chore.
Ad Bobik 29 styczeń 13, 21:36
Bardzo interesujące oświadczenie.
Okej, Klakierze, ale Tobie się zaplątało, na Twój teren. Jak ja przed swoją chałupą nie odśnieżę, to mnie pociągają za odpowiedzialność. Więc jakieś „sorry” od Ciebie chyba się Monice należy. 😉
Kopiuję z @klakier 19:18:
Okazuje się, że tolerancji mogą uczyć tylko geje.
Z pewnoscia mlodziez powiedziala “proszę panią” albo nawet “proszę paniom”. Z “proszę panią” nieustannie walczy Kuma z Gdyni z nasza wspolna kolezanka-polonistka, ktora tak wlasnie mowi i nie chce inaczej!
A ja mowie „piniondze”. I nie moge sie oduczyc. 🙄
Pani Kierowniczko – pozornie wygląda to tak, jak Pani opisuje.
Etykietka „trollowanie” jest dość łatwa do przystawienia. Zwalnia przeważnie i z myślenia, czy ów „troll” coś ma do powiedzenia, czy nie?
Hehehe – wspomina Pani szkolne czasy – istotnie jeszcze w pierwszej klasie liceum pociągaliśmy koleżankę za warkoczyki – w zasadzie chyba dobrze na tym wyszła – do dziś jest żoną kolegi ze szkolnej ławy.
Ale pisząc poważnie – pociąganie za warkoczyki w internecie ma zupełnie inny wymiar. Czasem w pośpiechu pisze się jakieś pierdolasy straszne.
Pani Kierowniczko, żeby być w zgodzie z prawdą, Prowokatorzy bywali tu już przed Klakierem, a nawet i Prowokatorowe. 😉 I jak prowokacja jest zabawna, z wdziękiem, to nawet przyprawy potrafi dodać blogowej potrawie. Więc ja bym jej nie potępiał w czambuł i nie utożsamiał w całości z trollowaniem.
Ale równocześnie zauważę, że taka „przyprawowa” prowokacja jest narzędziem, którym trzeba się umieć bardzo precyzyjnie posługiwać, żeby nie narobić szkód. A na dodatek to narzędzie ma tendencje do wymykania się z rąk. Toteż odradzałbym ten sprzęt wszystkim, którzy nie umieją nim operować na poziomie naprawdę mistrzowskim. No, chyba że ewentualnością narobienia szkód w ogóle się nie przejmują. 🙄
to poczekam w snie 🙂 🙂
jutro tez mozna powysylac
Fakt, można. Nie jest to list, na który adresat czeka z niecierpliwością. 😈
a godzina juz pozna wiec moge jeszcze raz zaszalec (mam taki dzien dzisiaj 🙂 ) i zapodam ostatnie na dzisiaj (!) wiersze 8)
Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę – Anne Sexton
Kiedy mężczyzna
wchodzi w kobietę
jak fala która wgryza się w brzeg
raz za razem
i kobieta otwiera usta w rozkoszy,
a zęby jej lśnią
jak alfabet,
zjawia się Logos dojący gwiazdę,
i mężczyzna
wewnątrz kobiety
zawiązuje węzeł,
by nic ich nigdy
nie rozdzieliło,
a kobieta
wdrapuje się do środka kwiatu
i połyka łodygę,
i zjawia się Logos
i puszcza z uwięzi ich rzeki.
Ten mężczyzna,
ta kobieta,
zgłodniali w dwójnasób,
usiłowali przedrzeć się
przez zasłonę Boga
i na chwilę zdołali,
a jednak Bóg
z właściwą sobie perfidią
rozwiązuje węzeł.
Przełożyła Monika J. Sujczyńska
pod – charles bukowski
nie mogę podnieść niczego
z podłogi –
starych skarpet
szortów
koszul
gazet
listów
łyżek butelek kapsli
nie mogę pościelić łóżka
odwiesić papieru toaletowego
umyć zębów
rozczesać włosów
ubrać się
zostaję w łóżku
nagi
na brudnych prześcieradłach
w połowie leżących na
podłodze
guziki od materaca
uwierają mnie w
plecy
kiedy dzwoni telefon
kiedy ktoś podchodzi do
drzwi
wściekam się
jestem jak robak pod
kamieniem
ten sam strach
zostaję w łóżku
zauważam lustro na komodzie
podrapać się to
zwycięstwo.
tłumaczenie: Katarzyna Chmielewska
Śpieszę z przeprosinami Moniki.
Przepraszam.
Nie sądziłem, że mój wpis może być odebrany jako jakiś atak na to co napisałaś.
To co napisałaś potraktowałem jako swobodną inspirację do swych różnych rozmyślań o polskiej rzeczywistości.
I jak tu już nie raz bywało – takie pisane zaułki mych rozmyślań budzą tu jakieś zupełnie niezrozumiałe dla mnie emocje.
Jednocześnie sobie tak myślę, że w tym , co piszę bywam zdecydowanie mniej niemiły wprost (choć pewnie moje sądy mogą kogoś oburzać), niż niektórzy tu piszący.
znikuje 🙂 😀
pstryk………….
Bobiku,
tylko, że klakier nie jest Prowokatorem!
Co do listu, to sugeruję usunięcie passusu o tym, jakoby Minister Kudrycka była przełożoną wykładowcy uczelni niepublicznej albo jej rektorem. To nie jest zgodne ze stanem faktycznym i prawnym. Ich relacja jest inna.
Oczywiście politycznie delikatny jest fakt, że min. Kudrycka sama jest czynnym politykiem – posłanką i ex-europosłanką. To oczywiście w jakimś sensie utrudnia jej działanie. Bowiem istnieje tu konflikt interesów między dwiema posłankami różnych partii..
List na pewno można wysłać, bowiem wypowiedź Pana Rektora nie była właściwa. Tylko jeszcze trzeba sprawdzić jak ten rektor się nazywa, bo w tekście występuje jako „Opalski” i jako „Opacki”. Podoba mi się, że nie ma wezwania do usuwania z pracy. To jest bliskie moim poglądom.
Min. Kudrycka mi się naraziła, kiedy w przesadzonej politycznej reakcji Pawłowa po kontrowersyjnym magisterium z życiorysu Wałęsy na Wydziale Historii UJ, które wpisało się w konflikt polityczny wokół życiorysu Wałęsy, próbowała robić tam jakieś kontrole procedur magisterskich. Na plus dla niej trzeba zapisać, że po pierwszej odpowiedzi Rektora Jagiellonki co do niestosowności powyższego wycofała się.
Albo jej „rektora” nie „rektorem” winno być.
Za Wami naprawdę nie można nadążyć , tempo wpisów kosmiczne 😯
Dziękuję Bobiku za poprawki. Trzecia gwiaizdka się wcisnęła na tak zwany krzywy r.. 👿 w tym miejscu powinny być dwie.
Dziekuję za dobre słowa. Krytykę też przyjmuję 🙂
Nie bardzo zrozumialam jaki moze byc „konflikt miedzy poslankami dwu partii”, ktory przeszladza zwrocic uwage. Dlaczego? Pani Kudrycka jest ministrem przeciez, bo jej partia wygrala wybory.
I oczyiwscie ona jest szefem rektora, ostateczna instancja. Bo chgna nie jest tak, ze nad rektorem juz nikogo nie ma? Powinien byc minister.
Oczywiscie nie chodzi o to by wyrzucac Pawlowicz z pracy, natomiast musi ona zostac w sposob niedwuznaczny zdyscyplinowana, chyba, ze rektor podziela jej zdanie, a wtedy oczywoscie minister powinna o tym wiedziec i zastanwoic sie czy on sie nadaje na rektora.
Ja wszedzie widzialam nazwisko w wersji „Opalski”.
Jasiu, też się zastanawiałam nad tym przełożeństwem pani minister. Bezpośredniego nie ma. Pośrednie jest z uwagi na wymóg akredytacji.
Ale można to zmienic tak:
Szanowna Pani Minister, wierzę, że będac odpowiedzialną za szkolnictwo wyższe zechce się Pani przyjrzeć tej sprawie z należną uwagą i powagą.
Oczywiście: Opalski
Ostrołęka, Ostrołęka … czy przypadkiem nie była tu ostatnio wymieniana?
A zwrot Jego Magnificencja w O. to jest dopiero dobry zwrot.
Przykładanie standardów dotyczących Rektorów UJ, czy UW do magnificencji innych jest niezłym witzem.
Już niedługo megalomańska potrzeba tytułomanii sięgnie np. kierowcy ciężarówki – Wasza Ciężarna Kierowniczość..
Bo chgna nie jest tak, ze nad rektorem juz nikogo nie ma? Powinien byc minister
Ale to jest prywatna uczelnia, Heleno. Musi oczywiście przestrzegać pewnych procedur i standardów w programach kształcenia, jesli chce nadawać tytuły magisterskie czy tam jakie inne, musi mieć kadrę z odpowiednimi kwalifikacjami (tytuły naukowe), ale kogo konkretnie zatrudnia, to już ich sprawa.
Ja akurat gdzies czytaam, ze to nie jest prywatna uczelnia tylko filia Uniwersytetu bodaj Katowickiego (?).
Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Ostrołęce rozpoczęła działalność w 1994 roku. Utworzona została przez Fundację „Iuris Scientia” na bazie Punktu Konsultacyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
WSAP w Ostrołęce jest Uczelnią samodzielną wpisaną do rejestru uczelni niepaństwowych pod numerem 48 na podstawie decyzji Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 10 sierpnia 1994 roku.
Tekst jest OK. Wymóg akredytacji nie ma nic wspólnego z indywidualną relacją służbową. Nie ma żadnej, nawet pośredniej. Akredytacja odnosi się do instytucji. Może obejmować (i obejmuje) formalne i merytoryczne kwalifikacje kierownictwa ale nie tworzy żadnych stosunkó służbowych. Jak powiedziałem, tekst jest po poprawce OK.
@Heleno, proszę zaufaj mi. Ona nie jest żadną szefową Rektora. Rektor ma nad sobą kontrolę organu założycielskiego. Jest to na ogół jakaś fundacja prowadząca uczelnię niepubliczną.
Co do konfliktu, to wspomniałem o nim o tyle, że wprowadza on do dyskursu element zaburzenia motywu (walczę z przeciwnikiem politycznym). Relacja między Kudrycką a Pawłowicz nie jest czysto akademicka, co Pawłowicz pewnie podniesie dezawuując motywy Kudryckiej jako partyjne a nie merytoryczne. Tylko tyle. To oczywiście w niczym nie pozbawia Pani Minister możliwości działania, wpływu itp. Myślę zresztą, że ona „sama z siebie” (i pobudek politycznych 🙂 ) zabierza głos.
Aha, tak, tez to sprawdzilam.
OK, zaufam 🙂
Klakierze, to może właśnie dlatego dziwi Cię, dlaczego tak czy inaczej jesteś odbierany, że nie dostrzegasz w swoich postach prowokacji. A ona jednak tam jest i to ma związek z tym, że się tu już nieźle znamy. Wiemy, jaki kto ma czuły punkt i czym można go kompletnie z równowagi wyprowadzić, lub choćby tylko potężnie nadepnąć na odcisk. I większość stara się z tymi cudzymi wrażliwymi punktami obchodzić ostrożnie – nie szturchać ich bez konieczności, a jeśli już konieczność jest, bo się swoją niezgodę w jakimś punkcie uważa za ważną i poważną, to chociaż trochę złagodzić ostrości, które mogą ugodzić zbyt boleśnie. To nie jest hipokryzja, tylko zwykła umiejętność życia społecznego. Bez tej umiejętności zagryzalibyśmy się, albo stale chodzili wokół siebie nieufni i naburmuszeni, w każdej chwili spodziewając się niespodziewanego ataku.
Tobie się zdarza, że te bolesne punkty znasz, ale nie powstrzymujesz się przed wsadzeniem w nie szpilki. To się właśnie nazywa prowokacja, a w każdym razie tak jest przez otoczenie odbierane, niezależnie od tego, jakie miałeś przy tym intencje, czy też jakich nie miałeś.
Ja jako pies jestem do ludzi nastawiony przyjaźnie, więc i Tobie nie przypisuję celowych złych zamiarów, tylko brak wystarczającej uważności na innych i ich reakcje. Ale ten brak, który innym często sprawia przykrość, zawsze w końcu i na Tobie się odbija, więc może warto, żebyś trochę potrenował, próbując wyrobić sobie „muskuł socjalny”. 😉 Jak nie dla innych, to dla siebie.
To wcale nie oznacza, że po prostu masz być grzecznym chłopcem i mościć posty ciepłą kaszką, w której się w końcu udusisz. Tylko może poszukaj jakiegoś złotego środka, w którym będziesz mógł jeszcze być sobą, ale bez ustawiczego włażenia na odciski i ciągnięcia za warkocze. 😉
To nie ma być z mojej strony zbiór pouczeń. Tak się po prostu zastanawiałem, co się dzieje, dlaczego co jakiś czas, nawet z pewną regularnością, wchodzisz w konflikty, których się nie spodziewasz i nie chcesz, no i takie myśli mi się z tego życzliwie wysnuły. 🙂
Wysłuchałem jeszcze raz tego występu K. Pawłowicz i nie przestaję się dziwić. Nie buzuję z siebie oburzeniem i szokiem, bo to nie mój styl, ale nie podoba mi się taki język prawnika i prawodawcy. No i profesora też.
Rany boskie, chyba się już trochę pogubiłem. 😳 Na razie przeoczonego Opackiego poprawiłem na Opalskiego, gwiazdki przesunąłem tak, żeby odnośniki były przy nich, a nie pod, bo to było mylące, ale dalej nie jestem pewien, czy je wstawiłem w dobrych miejscach. A muszą być 3 gwiazdki, bo w tekście są 3 miejsca ze wskazaniem odnośników.
Widzę, że ma być jeszcze jakaś poprawka, ale nie wiem, czy ta Jagody z 22.26 jest ostateczna, czy jeszcze coś po tym było?
Słoniocy!!!
Ad Bobik 29 styczeń 13, 22:40
Bobiku, przeczytałem.
Ale dziś już nie odpowiem – zegar się wykrzywia niczym kelnerzy w knajpie po godzinach.
Może nawet i lepiej, jak się z tym prześpisz, Klakierze. 😉 A jeżeli jutro uznasz, że moje uwagi właściwie nie wymagają odpowiedzi, tylko mogą sobie dyndać gdzieś w powietrzu i może kiedyś do czegoś się przydać, to też będzie w porządku. 🙂
Doro, ciągnięcie za warkocze to jeszcze zaliczało sie do łagodnych pieszczot. Przypinanie warkocza pineską do ławki to było to 🙂 .
Heleno, ,pinondze są zdecydowanie lepsze od pieniążków, tak że się nie sromaj 😉 .
Hehehe – nie byłbym klakierem, gdybym nie odpowiedział.
A teraz już Dobrej Nocy Bobiku
Nawet nie wiecie jak ja lubię, jak mój mąż wyjeżdża na parę dni i ja się mogę oddać plebejskim rozkoszom podniebiennym. I jem kaszę z omastą po prostu 🙂 .
Jak on jest w domu to nie mogę, ze względu na jego traumę z okresu akademika.
MNie po wysluchaniu tej tyrady Pani Profesor zrobilo sie niewypowiedzianie przykro. Oburzenie przyszlo dopiero pozniej, w drugiej fali, ale nade wszystko przykro, ze mozna tak mowic o zywym czlowieku, ktory niczego zlego jej nie wyrzadzil i ktory dowie sie przeiez co ona o niej mowila i czy nie wystarczyly juz te zle slowa wypowiedziane z trybuny sejmowej.
I jeszcze cos mi sie rzucilo w oczy natychmiast: ze Pawlowicz swiadomie „stylizuje” swa wytpowiedz na gadanie „prostej baby” ktpra tak od serca, szczerze i nie owijajac w bawelne nazywa rzeczy po imieniu. Ten „ludowy” gest jaki wykonuje, gdy mowi, ze niech da krew to krew wykaze cuy jest kobieta, to czekanie na kilejny wybuch smiechu na sali!… Ten starannie wykalkulowany timing kazdej nastepnej obegi, „ludowe” slownictwo (jak ktos nazre sie hormonow…).
Ona jakby starannie przygotowala te tyrade, nadala jej przedtem najbardziej nosna dla tego audytorium forme i tresc..
Dlatego jak Haneczko wrzucila wczoraj adres Pawlowicz, nie wytrzyalam i napisalam do niej „Jest Pani zlym czlowiekiem…”
Bo jest first and formost zlym czlowiekiem.
Pineską nie pamiętam. Ale ciągnięcie jak najbardziej. A w moim przypadku, oj, było za co ciągnąć…
Nie te czasy.
Dobranoc.
Można jeszcze wymawiać penunce i to będzie całkowicie prawidłowo. Tyle że po niemiecku. W Dudenie, czyli tutejszej „Biblii” słownikowej, wyraz Penunze (w liczbie mnogiej Penunzen) jak najbardziej jest i właśnie piniondze oznacza. 😀
A jakby tak po kryjomu, jak nie widzi?
Dobranoc, Doro i spokojnej podróży.
A w NRW mawiają ” gib mir den Mlotek” 😉 .
Moze oni w tej NRW mowia z jidisz? Bo to by sie z grubsza zgadzalo, tylko mlotek mala litera mozna pisac. 😯
A mnie na tę Pawłowicz nawet nie tyle oburzenie, co takie wymiotne obrzydzenie wzięło, że nawet nie bardzo miałem ochotę komentować, bo się obawiałem, że jak ten pijany gość w taksówce „zara bede zrucał”.
I fakt, że to było wystylizowane na „prostą babę”, przez co jeszcze obrzydliwsze. Bo z zamysłem, a nie tak, że „z młodej piersi się wyrwało”. 👿
Eee, nikt mi nie odpowiedział w sprawie poprawek, to wziąłem i poprawiłem na swój rozum. Jak będzie źle, miejcie pretensje do rozumu, a nie do mnie. 😈
Mnie tak jak Bobikowi, z tego obrzydzenia nie chce się często gadać.
Link wrzucony przez naszą Alienor uświadomił mi to, o czym wcześniej nie myślalam, bo się poprostu złościłam tylko, że te wypowiedzi polityków utrwalają nasze zaściankowe szowinizmy kulturowe wśród młodzieży.
I to jest największa tragedia, że o tak delikatnych sprawach politycy nie potrafią rozmawiać kuturalnie i w sposób wyważony, tylko epatują najgorszym prymitywizmem spod budki z piwem.
I taki sposób prowadzenia rozmowy staje się wzorcem komunikacyjnym. A ta jawnie wyrażana pogarda dla drugiego człowieka budzi we mnie grozę.
Kierowniczka jutro w Londku i u Starej Mordechaja… Idę sobie popłakać, że tym razem nie mogłem wskoczyć do Kierowniczkowego plecaczka. 😥
Ja uważam, że jest dobrze, Bobiku.
Niech tam do nas w tym Londku pomachają myślami przyjaźnie. 🙂
A najgorszy jest ten aplauz publiki.
Podobna atmosfera była na tym zebraniu wobec młodego człowieka, który odważył się zadać niesłuszne pytanie. Tylko że tam dodatkowo doszło do rękoczynów.
Znalazłem, to podrzucam, bo są tam momenty do zastanowienia. A poza tym ja lubię statystykę. 🙂
http://kolarskabobinska.natemat.pl/48853,prawica-rowniez-popiera-zwiazki-partnerskie
Lena Kolarska powinna juz byla dawno byc doradca jakiegos rzadu. Ona jest bardzo dobra, zawsze, od wielu lat mi sie bardzo podobala.
Za dwadzieścia lat poseł emeryt Arkadiusz Czartoryski po 32 latach nieustannej służby dla naszego kraju zostanie dożywotnim dyrektorem instytucji o nazwie Skansen Ostrołęka. Zamiast pomnika J. Bema na placu przed Ratuszem staną dwa pomniki: Prof. dr hab Krystyny Pawłowicz i Ojca Tadeusza Rydzyka. . Ta dwójka wielkich Polaków najbardziej zasłużonych dla naszego miasta będzie nam patronować po wsze czasy . Do naszego skansenu będą ciągnęły wycieczki szkolne z całej Polski , Europy, ba nawet całego świata. Tylko w naszym mieście będzie można zobaczyć jak wygląda Prawdziwy Polak, gorący patriota, homofob , antysemita i narodowy katolik. Dziękujemy posłance Pawłowicz , dziękujemy pośle Czartoryski, dziękujemy pośle Kania. My ostrołęczanie jesteśmy z was dumni i dziękujemy , że Ostrołęka jest znana nie tylko z drogi na Ostrołękę …
Dobranoc.
Ta Ostrołęka to ma, kurna*, niebywałe szczęście… 🙄
* Spokojnie, chodzi o chatę. Jak to w skansenie.
„Tak sobie myślę” – kurna*, zupełnie niepotrzebna brawura.
* Spokojnie, chodzi o przecinek 🙄
😆 😆 😆
Marku, zdemaskowałeś się. Pawłowicz nie pozwala na siebie mówić „posłanka”, ona jest panią posłem Pawłowicz(em?). 😎
To posel Pawlowicz tez cierpi na jakas ,jak to sie nazywa wsrod szekspirologow, ambiwalencje pci?
Czy nie może być „poseł Pawłowa”? Dla psa to jakoś najłatwiej zrozumiałe, choć niekoniecznie się dobrze kojarzy. 🙄
Mam dla całego Koszyczka uściski, które przysłał Antek od Łasuchów. 🙂 Tylko mają być tak mocne, żeby aż wiklina zatrzeszczała. No to uwaga, natężam się… raz, dwa, trztrztrzyyyyy…
Uff! Chyba zatrzeszczało, co? 😎
Na dobranoc.
Jakie związki popiera prawica i że nieletka jest dola patryjoty. Historia z życia.
To tytuł. A teraz treść.
Było to w roku pamiętnym, przed wyborami wygranymi przez Braci, dziś w połowie ś.p. Obracałem się wśród z lekka dziwnych ludzi, takich ze skłonnościami artystycznymi. Któregoś razu przedstawiono mnie pani o posturze mistrzyni NRD w rzucie dyskiem, odrobinę ode mnie wyższej. Troszkę się niepewnie czułem, ponieważ pani wpatrywała się we mnie wzrokiem powłóczysto-rozmaślonym, a ja nie preferuję jakoś niemieckich miotaczek, proszę o wybaczenie.
Trudno, jakoś przeżyłem, a życzliwa koleżanka mnie poinformowała, że ta pani całkiem niedawno była panem i właśnie się odnajduje w nowej tożsamości. Fajnie, powiedziałem, nie mam nic przeciw, byle bym nie musiał w tym odgrywać roli.
Nieco później z racji obowiązków kręciłem się po lokalu, gdzie miało się odbyć zebranie partyjne jednej z tych patryjotycznych partyjek, które choćby zbierały głosy przez 50 lat, nie zobaczą z daleka progu wyborczego. I oto wchodzi moja znajoma pani, wzrok jak poprzednio, gabaryty też. Wycofawszy się na z góry upatrzoną pozycję dowiedziałem się od życzliwej koleżanki, że pani jest jak najbardziej partyjna, patryjotyczna, a poza tym jest narzeczoną miejscowego szefa partii (o, ten mały, gruby, tam obok) i żyją sobie we konkobinacie, podczas gdy sakramentalna małżonka szefa została odstawiona.
No cóż, Szekspir byłby pod wrażeniem, ja też byłem. Odchrząknąwszy, zacząłem się przysłuchiwać obradom, bo były dla mnie ciekawe i egzotyczne. Wszystko było bardzo pięknie, aż jedna mówczyni (pani mówca) postanowiła bardzo zdecydowanie zdemaskować czyhające zewsząd obrzydliwości, przywleczone na ogół z Europy i mające na celu rożne rzeczy, i w oracji swojej doszła nieuchronnie do punktu, cytuję, zboczeńcy zmieniający płeć, koniec cytatu. Wszyscy spojrzeli w jedno miejsce, zapadła cisza. Pani narzeczona szefa wzięła torebkę i wśród ciszy energicznie wyszła, nie obdarzając nawet mnie spojrzeniem.
Narzeczony okazał się miękką fujarą, bo nie zareagował wcale. Zebranie potoczyło się po chwili dalej, a mi było przykro. Morału nie wymyślę. Jak się potem powodziło narzeczonym, nie wiem i nie chcę wiedzieć.
A teraz, kto tam jeszcze nie śpi, pocałujcie misia. 😎
Poślica. 👿
Alienor, kiedy dotarłam dziś … wczoraj do domu bez wywrotki, to sama w to nie mogłam uwierzyć. Przykro mi, że Tobie się nie udało. Masz altacet? Może się przydać.
Nie mam już misia, bo nie przeżył całkiem łagodnej zabawy w szarpackę. 🙁 Inna rzecz, że od początku był cienias z przeceny.
A morał mógłby być tak prosty, że aż boli. Po kiego grzyba zaglądać w cudze posłanka? Nawet patryjotom od tego ubywa, nie tylko w Miedonii na Odrze. 🙄
I ten optymistyczny akcent skłonił mnie do szczeknięcia stanowczego dobranoc. 🙂
Heleno i Doro, milego spotkania! 🙂
W filmie, ktory sie nie otworzyl, Heleno, byly wypowiedzi wielu osob: czlonkow choru, osob, ktore chor zapraszaja (kierownikow szkol, pastorow), dziecka jednego z uczestnikow, dzieci szkolnych – o potrzebie lepszego poznawania sie i spotkan przy muzyce. No a przede wszystkim dobrze bylo, na odtrutke po posel Pawlowicz i niektorych innych poslach, zobaczyc normalne ludzkie twarze’- nie tylko nie wykrzywione niechecia do innych, ale wrecz ludziom przyjazne.
Klakierze, wspomniany wczesniej przeze mnie nauczyciel muzyki tlumaczy mojej mlodszej corce, ze w muzyce wazne sa nie tylko dzwieki, ale takze cisza… Bardzo mi sie podoba, ze on jej tak o ciszy opowiada, bo’- moim zdaniem – to ma takze szersze zastosowanie w zyciu. Na przyklad, czesto mowimy cos tylko po to, zeby za wszelka cene uniknac ciszy. A czasem moze wcale nie warto tego robic. 😉
Bardzo mi sie podoba Twoj list, Jagodo. 🙂
rtec w gore 🙂 juz +9°
brykam
szeleszcze przy herbacie 🙂
Tereny
S-Bahn
pozycji przeglad
brykam fikam
🙂 🙂 🙂
na udana srode
😀
pineski nie pamietam tez, ale ciagniecie i maczanie koncowki w kalamarzu 🙂 🙂 🙂 (rozwiazywanie kokard to byla pestka
🙂 )
Bobik, daj znak kiedy i co wysylac, prosze…… 🙂
Dzień dobry 🙂
Mgła odwilżowa, nie ślisko
Biegnę po croissanty
Wiadro kawy, albo i dwa
” szeleszczące”
Dzień bardzo dobry, serdeczny mail na jego powitanie w mojej skrzynce, odwilż, która nigdzie goło nie leci, można spokojne wyjść z domu 🙂 .
Ale przedtem się skuszę na Irkowe śniadanie, wspominając przy okazji kałamarze. Te pióra ze stalówką, pozalewane kajety, nieustanne kleksy, plamy na paluchach i ozorze. Te ostanie w powrotnej drodze przerabiałam na żółte przy pomocy Akronu( ulubiony przysmak wówczas), kupowanego w aptece 🙂 .
Gwiazdki w tekście w porządku: 1-2-2
Trzy nieszczęsne gwiazdki w tekście to pomyłka. Trzy gwiazdki pod załącznikami to konsekwencja mojego roztrzepania. Oddzieliłam gwiazdkami tekst listu od podanych adresów. W Wordzie były one na środku i nie powodowały zmyłki Po wklejeniu na blog znalazły się na początku wiersza, sugerując, że to kolejny załącznik. Przepraszam za zamieszanie. Miałam wczoraj naprawdę ciężki dzień.
Poprawka z 22:26 ostateczna.
Dzień dobry 🙂
Dziś mamy pełną jasność. Wiadro z kawą stoi w Lublinie, croissanty tamże, a do Lublina najlepiej udać się przez Zmorowo, bo tam nic goło nie lata.
Biedną, potłuczoną Alienor usadzamy w fotelu ze sporą porcją Akronu i oranżady w proszku, kawę podstawiamy jej na wyciągnięcie ręki, a siniaki przerabiamy na niegroźne plamy z atramentu.
Helenę budzimy, w nadziei że myśl o spotkaniu z Kierownictwem pozwoliła jej słodko prześnić noc. Ale teraz już dość tego dobrego, trzeba dla Kierowniczki przygotować lunch (i niech spróbują nie donieść, co jadły!)
Jagodę namawiamy do zabawy w przesuwanie gwiazdek, a przy okazji podsuwamy Irkowy księżyc z francuskiego ciasta, jako nagrodę za dobrą robotę.
Monice pomagamy w wyszukaniu na tubie odpowiedniej piosenki z dedykacją dla Klakiera:
http://www.youtube.com/watch?v=OAHSIA4bxNc
No, komu tu jeszcze ustawić życie? 😈
List chyba już wypoprawiany na ament, z gwiazdkami włącznie, Jagoda dała pieczątkę, więc można lecieć z koksem, o czym zawiadamiam nie tylko Rysia. 🙂
Tylko nie zapomnijcie powstawiać co trzeba i gdzie trzeba, żeby nie poszło w formie (imię… nazwisko… podpis…). 😎
Teraz trzeba jeszcze tylko od Jagody odsunąć kałamarz, żeby nie pękł i nie ochlapał jej podczas gromkiego skandowania: DZIĘ-KU-JE-MY! 😀
Pani Kierowniczka bedzie chyba lada moment Londowac!
Dzien Doberek!
Dzień dobry 🙂
Nabiegałam się już dzisiaj sporo od samego rana. W nagrodę usłyszałam prawdziwy wiosenny koncert ptasi 😆
Bobiku, w sprawie gwaizdek dałam głos na blogu i posłałam Ci maila.
Witaj Irko z Lublina 🙂
Moniko 🙂
Mar-Jo,
dopiero teraz miałam czas na staranne obejrzenie zdjęć synagogi. Dziękuję. Nie potrafię się jednoznacznie ustosunkować. Lubię minimalistyczne wnętrza. Bardzo podoba mi się szklany sufit. Ale mam wątpliwości co do zewnątrznej bryły. Mam na myśli połączenie bryły dachu z budynkiem i faktur obu. Jak i co do zderzenia chropawej faktury elewacji zewnętrznej z eleganckim, gładkim wnętrzem. Faktycznie budzi skojarzenia z salą konferencyjną. Być może na żywo odbiera się to inaczej.
You are welcome Bobiku, you are welcome Koszyczku 😆
Udanej zabawy w Londku 😆
Dzień dobry:)
Już bez mrozu, znośniejszy dzień tylko po co znów gmła?
Goło lecieć jeszcze się nie da, ale kosy wiosennie pogwizdują.
Klakierze, o szpakach w styczniu to możesz co najwyżej śnić po zjedzeniu sfermentowanych owoców 😉
Druga kawa dla Wszystkich, lubelskie uśmiechy i do wyjścia 🙂 Goło, nie goło, szalik jednak konieczny na bolące gardło.
Dzięki Jagodo i Bobiku, wieczorem wyślę, bo zalatana jestem.
Mówiłam, że dobry dzień dzisiaj, wszystko dzięki porannemu mailowi od dobrego duszka 😉 .
Ważna być może informacja dla frakcji niemieckiej posiadającej studiujacą dziatwę.
Otóż dostałam ( na razie elektroniczne) potwierdzenie z Finanzamtu uznania wszystkich wydatków na studia masterskie i doktoranckie młodego 🙂 . Bo jest to Weiterbildung, ponieważ pierwszym etapem są studia bachelor!!!
A nasz doradca podatkowy był mocno sceptyczny, dobrze czasami, że jestem uparta jak osioł ;–) . Zbierajcie wszystkie rachunki ( opłaty za studia, czynsze za mieszkanie plus różne ryczałty etc) – możne je latorośl odpisać od podatku jeżeli do 5 lat od poniesienia wydatków znajdzie zatrudnienie.
Zainteresowanym służę szczegółami, bo można sporo odzyskać.
Bry dzień! 🙂
Akron- brrrry! Fuj!. Nie znosiłam i zamiast ssać podczas choroby, wtykałam w stojącą obok składaną amerykankę. Trafił się kiedyś później gość, amerykankę rozłożyli i posypały się tony żółtego paskudztwa. 😈
Przyzwoity, altruistyczny szalik, który ciepło sobie od dzianiny odejmie i drugiemu odda, jest po psie najlepszym przyjacielem człowieka. Ale szaliki marki Isadora jednakowoż odradzam. Mają fabryczne skazy charakterologiczne 🙄
Końcówki w kałamarzu dobrze pamiętam, a potem przerażenie mojej mamy, gdy zobaczyła granatowe mazaje na nowej, białej bluzce. Vanisha jeszcze nie było, tylko jakiś „Radion sam pierze” ?
Episkopat podziękował posłom, którzy zagłosowali przeciwko związkom partnerskim.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13318248,Episkopat_dziekuje_poslom__ktorzy_zaglosowali_przeciwko.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
No cóż, forsy wciąż mało, a śluby i chrzciny to przecież żyła złota.
Super, Zmoro! Perspektywa dodatkowej forsy to jest coś, co nie tylko jeden ranek potrafi opromienić 🙂
Ja swojej doradczyni podatkowej na razie ufam, bo dotąd wszystko było okej, ale dobrze wiedzieć, że w razie czego jest na blogu ktoś od doradców podatkowych cwańszy. 😆
Zatłuczcie mnie dębowymi pałkami, a i tak nie zrozumiem, dlaczego gejowskie związki partnerskie miałyby być sprzeczne z ochroną małżeństwa i rodziny (w ich biskupim rozumieniu). Przecież nie mają szans stać się „naturalnym związkiem kobiety i mężczyzny”, więc nie są żadną konkurencją. To już prędzej partnerskie związki heteroseksualne. 🙄
Głupi pies, głupi pies, głupi pies… 🙁
Ooo… Argumenty ad goebbelsum ciągle w modzie, czy znowu w modzie?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13318250,Mec__Rogalski__Film_National_Geographic_to_goebbelsowska.html
Oczyma duszy już widzę tę sądową, grunwaldzką wiktorię mecenasa Rogalskiego i pognębionego siłą gmlistych argumentów Geographica, który skomląc czołga się u jego stóp. Czego jak czego, ale argumentów ci u Rogalskiego dostatek. 😈
Gruess Gott! 🙂
W glupote Psa nie uwierze, nigdy!
Odpalilam wczoraj radio lampowe marki Grundig. GRA!!!!
Model z lat piecdzesiatych! 🙂
Ech, Bobiku, że też to wszystko bierzesz tak dosłownie 😯
Nie o pierdoły biega, ale o imponderabilia. Czyli o to kto ma prawo do bycia Wielkim Objaśniaczem. Wiadomo kto. A jak Wielki Objaśniacz powiedział, tak ma być ❗
Małżeństwo, związki partnerskie to szczegół. Dziś jest w debacie publicznej, jutro go nie ma. Jak nie przymierzając nieszczęne obroty Ziemi, za które trzeba było płonąć na stosach 🙁
Władza nad ludzkimi umysłami Piesku, władza 👿
Dla wiadomej frakcji
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5839192518474466145?authkey=CPfjoKm4pPqHrgE
Dzień dobry,
dziś z rana w karmniku u sąsiadki znów były z wizytą szpaki.
Oczywiście zgadzam się z Irką, że szpaki i styczeń to mają tyle ze sobą wspólnego, że oba wyrazy mają pierwszy znak graficzny taki sam.
Lecz nie jestem przekonany, że szpaki znają się na ludzkim kalendarzu i że nazwa styczeń coś im mówi.
Jedno jest charakterystyczne i powtarzalne od kilku lat – jak zobaczę szpaki (a o tym zmarźlaku-śpiewaku pisałem), to circa po tygodniu śnieg się topi.
Wielcy Objaśniacze wciąż zapominają, że już nie mają monopolu na edukację i coraz więcej bezbożników ma w szkole logikę. I że niektórzy (mniejszość, fakt, ale jednak) uważają na lekcjach, więc trzeba się trochę bardziej przyłożyć do Objaśniania, żeby głupot nie klepać 🙄
😆 😆 😆
Posreod wszystkich wymienionych argumentow przeciwko programowi National Geographik (tendencyjny, nieprawdziwy etc) mysle, ze na czolo powinien wysunac sie argument, ze „film jest obrazliwy”.
National Geographic znany jest z wieloletniego obrazania a to tego, a to tamtego.
Sa oczywoscie tacy, ktorzy powiadaja, ze jak NG robi material o, zalozmy, Korei Polnocnej, to wartaloby wspomniec, ze tam procz krajobrazow jest jakis rezim nie do konca przyjemny, nie tak przyjemny jak moglby byc, a jak pokazuje sztuke ludow Kolymy, to tez moglby temat nieco poszerzyc, tym niemniej jednak, choc filmu nie widzialam, dam glowe, ze obrazliwy jest. Najwazniejsze w tej chwili aby poczucie obrazy tak w sobie rozhustac, aby mozna byloby na jakims miedzynarodowym formum zazadac od NG przeprosin Narodu Polskiego.
Pani K. wlasnie zadzwonila, ze samolort byl o godzine spozniony i obecnie wioza ich na jakas probe generalna z mozliwoscia robienia wywiadow. Zatem spotkamy sie popoludniu dopiero.
swiety, swietny Lublin okiem Lagoma ❗ ❗ ❗
Do Bobika – kierując się słowami Moniki o ciszy, to może lepiej poczekać na apetyt wilczy.
Nadmienię tylko, że nie ze wszystkim co napisałeś się zgadzam, że można i w tej sprawie widzieć inne płaszczyzny. A czasem (co i było wczoraj Twoim udziałem) czyta się to, co nie zostało napisane w myśl – „nie napisał, ale na pewno by napisał, gdyby pisał” No, ale dlaczego Ano, dlatego, bo on już taki jest. Ale jaki? No właśnie taki.
I kropka.
Bardzo dobry Cimoszewicz! Polecam:
http://wyborcza.pl/10,82983,13318978,Cimoszewicz__Nie_ma_opinii_SN_ws__zwiazkow__To_osobiste.html
Zgłasza błąd w adresie rektora.
Na stronie nie widać adresów do osób jest tylko jeden główny adres mailowy.
Chyba na ten wyślę, niech wszyscy na uczelni czytają.
Tak, właśnie miałam podać ten sam sznureczek. Cieszę się, że jest ktoś, kto przypomina od czasu do czasu Polakom, jaki mają ustrój w swoim państwie. W tym przypadku, że o konstytucyjności może się wypowiadać TK, a nie SN. Pomijam już fakt, że spór dotyczył projektów ustaw, nie samych ustaw, więc jakikolwiek tryb orzekania o zgodności z konstytucją jest trochę przedwczesny.
A u mnie śnieg stopniał całkiem bez szpaków. 😯
Musi tutaj jest jaki inny model śniegu. 😉
U nas z nieodśnieżonych dachów spadały wczoraj wielkie zwały podtopionego śniegolodu, przyprawiając ludzi o zawały. Mam nadzieję, że nikogo nie trafiło w głowę.
Naśmiewaj się, naśmiewaj Bobiku z moich szpaków. 😀
Lagoma chyba musimy poprosić, żeby od czasu do czasu wrzucał jakie gorsze zdjęcia, bo nam się superlatywy przepracują. 😆
Klakierze, ja bym odwrócił Kota ogonem. 😉 Ludzie na ogół czytają właśnie to, co jest napisane, a nie to, co ktoś miał w intencjach. Dlatego w kontakcie blogowym, który z „prawa naturalnego” jest pisany, nawet najlepsze intencje nie wystarczą. Trzeba je jeszcze sformułować tak, żeby ogół załapał zgodnie z zamiarem piszącego. Bo z tego, że ja jeden zrozumiem, niewiele wynika 😉 Inni i tak się będą irytować, co ani dla nich, ani dla Ciebie nie jest przyjemne.
A teraz już mogę pomilczeć w tym temacie. 😉
Mi też, Siodemeczko, zwróciło. Do prof.Kurdyckiej też, bo w adresie przed sejm.pl musi być jeszcze poczta.sejm.pl.
Wysłałam rownież do KRASP, a co 😉 .
Bobiczku, jak widzę tego Rogalskiego, to mnie trzęsie. Skąd się biorą takie …*
* wstawić dowolne słowo
A ten, to jaki ptak?
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/PtakiIInneStworzenia#slideshow/5306435404244231938
Dalej jestem ciemny jak tabaka w przylądku Horn. 😳 Ze statystyk wynika, że im więcej Wielcy Objaśniacze objaśniają, tym więcej tracą władzy nad duszami. Powoli, ale nieubłaganie. No to po co to Objaśnianie? 😯
Ad Bobik 30 styczeń 13, 12:44
„Bo z tego, że ja jeden zrozumiem, niewiele wynika 😉 ”
A z tym zdaniem to bym pewnie polemizował, gdyby nie melodia ciszy.
Ad mt7 – to jest kos.
Mnie te zdjecia TAK przenosza w tamten czas! Jakbym nagle spojrzala z gory i zobaczyla siebie jaka dziewczynke. Stary pedet. Brama na Lubartowskiej. Dorozka na Kowalskiej, tam zawsze czekaly, choc nie pamietam aby ktos z nich kiedykolwiek korezystal. Gmach KULu – mieszkalam krotko, bardzo blisko, zaraz po osiedleniu sie w Lublinie, w Al. Raclawickich i przechodzac zawsze kolo KULu zrywalam ladne biale jagodki z zywoplotu, ktory sie ciagnal wzdluz kompleksu uniwersytetu. Ostatni raz bylam tam miajac chyba 19 lat na konferencji z okazji jakiej okraglej rocznicy Dantego.
Wpatruje sie i wpatruje w te zdjecia i rozpoznaje coraz to inne nowe/stare szczegoly.
Przygnębiające te zdjęcia Marka/Lagom, chociaż fascynujące.
W dzieciństwie świat wydawał mi się tajemniczy i kolorowy, pomimo biedy.
Lata 60. nie były już takie biedne.
A może już nie pamiętam.
Bobiku,
i na tym ten cały dialektyczny cymes z Objaśniaczami polega 🙄
Nie znalazłam innych adresów 🙁 Ratuj się każdy jak może 😉
Lagom, szapobasy 🙂
Ostatecznie dałam tak:
do: sekretariat.dkn@nauka.gov.pl, Barbara.Kudrycka@sejm.pl
DW: „prof. Wiesław Opalski” , „prof. Krystyna Pawłowicz”
Najnowsza Polityka pisze, że Pastafarianie, Kościół Latającego Potwora Spaghetti stara się o takie same prawa jakie ma w Polsce KrK 😯
Jest nadzieja, że będzie różnorodność w nawijaniu nam makaronu na uszy 😆
Klakierze,
czy czytałeś felieton Środy w dzisiejszej GW? O dokarmianiu ptaków. Polecam.
Zjadło adresy DW: ,
Na Tubie są szpaki w zimie:
http://www.youtube.com/watch?v=-BwtIn0668Y
Dziękuję serdecznie za poranne ugoszczenie. Od razu mi lepiej.
U mnie też śnieg sie zsuwa z dachu, denerwując bardzo Simchę, bo tylko ona ma prawo do produkowania hałasu na tym terenie. 😉
A inicjatywa Kościoła Spaghetti zacna, widzę, że w Polsce spełnia swoją założycielską misję pobicia Objaśniaczy ich własną bronią. 😆
„Lękajcie się”. Holenderski dziennikarz napisał książkę o pedofilii w polskim Kościele
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,13311922,_Lekajcie_sie___Holenderski_dziennikarz_napisal_ksiazke.html
Oczywiście, osoby o skłonnościach pedofilskich są wszędzie. Problem Kościoła katolickiego polega na tym, że ma długą tradycję ukrywania, przemilczania. Zamiast troszczyć się o ofiary, jak mówią Ewangelie, Kościół niestety często troszczył się przede wszystkim o własny wizerunek
Jeszcze do dyskusji o kondycji materialnej młodych ludzi.
Żyją z zasiłków, bo nie opłaca im się pracować. „Nasi rodzice płacili podatki, więc nam się należy”
http://deser.pl/deser/1,111858,13320003,Zyja_z_zasilkow__bo_nie_oplaca_im_sie_pracowac___Nasi.html#BoxSlotII3img
Dla kontrastu:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13318256,Co_trzecie_dziecko_w_Polsce_rodzi_sie_w_biedzie.html
Vesper, nie chcę mówić, że autor jest mało wiarygodny, jest związany z opcją polityczną, której ja nie ufam.
Musiałabym zagłębić się w jakieś istotne badania statystyczne z komentarzem, żeby wyciągnąć własne wnioski.
Skądinąd wiem, że jak tylko pojawia się jakaś możliwość otrzymania dodatkowych pieniędzy od państwa, wiele osób przejawia daleko idącą inicjatywę, żeby udowodnić brak dochodów.
Długo żyję i wiele już sytuacji i ludzi żerujących na państwie widziałam.
Jestem bardzo ostrożna, co nie znaczy, że nie ma naprawdę potrzebujących ludzi.
Siódemeczko, przyjmując nawet poprawkę na naciągaczy, danym GUS można chyba przyznać nieco większą diagnostyczność co do sytuacji w danym kraju, niż parze wypowiadającej się o swoim własnym doświadczeniu w telewizyjnym show? 😉
🙂
Przygotowuje sie do pielgrzymki do wiadomego klasztoru, szukam informacji. I znalazlam to:
„Mittwoch:
18.00 Uhr Abendmesse mit Vesper ”
Sie ucieszylam, choc wiem, ze to nieszpory. 🙂
😆
Vesper, ja nie komentowałam mojej wrzutki, media żyją ze skrajności.
Potraktowałam to, jako jeden z przykładów.
Wiem natomiast, że Polacy są nie mniej pomysłowi od Greków w ukrywaniu dochodów i naciąganiu państwa i ludzi. Wiem też, że dużo ludzi pracuje na czarno, czy osiąga w taki sposób zyski (np. z najmu).
Długa jest ta lista i nie dotyczy tylko osób o skromnych dochodach, typu panie sprzątające, gosposie, opiekun ki.
Kiedyś gościłam u pewnego małżeństwa na wsi, gdzie widać było pewną zasobność i usłyszałam od młodego gospodarza gorzkie żale, że on musi harować w pocie czoła i nie stać go na więcej niż 2 dzieci, a obok sąsiad pijak z szóstką żuje z pomocy społecznej i zasiłków, stać go na gorzałę i nic nie robienie.
Będę cale życie pamiętała jego złość na państwo, które bierze od niego pieniądze, żeby tamtemu dawać.
Mówię, żyję już długo i znam prawdziwe ubóstwo, które się wstydzi prosić o pomoc i bezczelnych ludzi, którzy śmiejąc się w kułak bezwstydnie naciągają państwo na groszowe zasiłki.
Uważaj, Vesper. W tych klasztorach, do których pielgrzymuje Mar-Jo, to same kozły… 😯
Siódemeczko, myślę, że jak zwykle w takich przypadkach bywają skrajności, ale większość przypadków lokuje się gdzieś pomiędzy nimi.
Co roku, gdy trwa nabór dzieci do przedszkoli samorządowych, przetacza sie przez społeczność rodziców burzliwa debata o ułatwieniach dla rodziców samotnie wychowujących dzieci i naciągactwie, które takie przywileje generują. Osobiście znam dwie rodziny, w ktorych rodzice dzieci nie zawierają małżeństwa wyłącznie dlatego, że wówczas matka utraciłaby przywilej preferencji w przyjmowaniu dzieci do przedszkola. A gdyby przywilej ten utraciła, musiałaby dwójkę dzieci posłać do przedszkola prywatnego albo zrezygnowac z pracy zawodowej. Na jedno ani drugie rozwiązanie rodzin tych nie stać. I jak to sklasyfikować – naciaganie, czy desperacka próba utrzymania się na powierzchni? Takie przykłady można by mnożyć.
Nie wchodząc w tej chwili w merituma zawiadamiam, że Siódemeczka zachapała dziś Nagrodę im. Heleny I stopnia. 😀 Za przecudną literówkę w zdaniu:
a obok sąsiad pijak z szóstką żuje z pomocy społecznej i zasiłków
Tromby, confetti, szampan strumieniami i oczywiście dowolna ilość gumy do żucia 😆
Sto lat, sto lat, niech żuje Siódemeczka nam!
😳 🙄 To doprawdy niezasłużony zaszczyt.
Bardzo, bardzo dziękuję. Obiecuję nie ustawać w wysiłkach nad poprawieniem wyniku. 😀
Może sobie dopiszę – laureatka Nagrody im. Heleny I stopnia 🙂
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13317808,Gagarin_ma_zostac_w_kosciele__Kuria_sie_nie_zgadza.html?lokale=szczecin#BoxWiadTxt
Przypomnialam sobie, ze moj husband „robil” za Lukasza Ewangeliste , pewnemu witrazyscie idac na reke. 🙂
Teraz pokazują całkiem inną pandę.
Czy wiecie, że dzisiaj mija 80. rocznica objęcia przez Hitlera stanowiska kanclerza Republiki Weimarskiej. A jeszcze kilka miesięcy wcześniej wieszczono NSDAP rozpad. Ludzkość kosztowało to 66 milionów ofiar. Podaję za „Polityką”.
Uważam, że powinni zamalować wszystkie wszystkie ściany.
Stary XIV-wieczny kościół obmalowany jakimiś malowidłami zupełnie nie pasującymi do wnętrza.
Tak, na FB też na to zwracali uwagę.
Jagodo, my w Monachium wiemy.
Rozdzielanie skromnych zapomóg jest niezmiernie trudnym zadaniem. Rozmawiałam z sołtysem, który w mojej byłej wiosce był mocno przygnębiony tym, że tylko 1/3 zapomóg trafia do tych faktycznie potrzebujących. I są to bardzo skromne środki.
Pozostali wyłudzają pomoc, bo mają ukryte dochody, o czym wszyscy w wiosce wiedzą. Sołtys i urzędnicy gminni są tego świadomi, ale nie mają narzędzi, aby temu przeciwdziałać.
Niestety istnieje w Polsce, podobnie jak w Niemczech, zjawisko utrwalonej, dziedziczonej biedy dotyczące trzeciej, a nawet czwartej generacji. Gdzie cała rodzina żyje z renty babci i pomocy socjalnej.
A ponieważ nigdy nie żyli inaczej( często dodatkowym problemem w tych rodzinach jest alkohol), to dzieci nawet nie są świadome, że nie jest to ogólnie przyjęta norma. I nie próbują podejmować wysiłków, aby zmienić sposób życia.
A z drugiej strony, ale to raczej w miastach, są ludzie, którzy żyją w skrajnym ubóstwie, ale duma nie pozwala im zwrócić się o pomoc.
Cały system dystrybucji pomocy jest wadliwy. Poczynajac od systemu podatkowego, który nawet nie zwalnia od podatku kwoty równej minimum socjalnemu.
To jest temat rzeka, bo wszystko ze wszystkim się wiąże. I praca i usługi na czarno, oszukiwanie i wyłudzanie środków z ZUS, środków z NFZ, wystawianie lewych faktur kosztowych( ostatnie kontrole wykazały nadużycia na 16 miliardów, zapewne jest tego 3 razy więcej), wyłudzanie na ogromną skalę pieniedzy z banków, a z drugiej strony tolerowanie przez państwo lichwiarskich procentów w takim np.Providencie.
A najważniejszym jest brak świadomości obywateli, że okradając państwo, okradają siebie, przyjaciół i rodzinę 🙁 .
Mar-Jo,
zorientuj się, czy wciąż jest ograniczenie sprzedaży Doppelbock Dunkel w wiadomym klasztorze – w Wohenende.
Dawniej tak było z uwagi na moc piwa – ponoć zdarzało się, że wielu wracających kierowców po przyjęciu tego boskiego daru, będących pod jego wpływem, nabierało ochoty szybszego wstąpienia do Niebios…
Dobrego nigdy za wiele, zatem serwuję iścio raz:
http://www.youtube.com/watch?v=XOPLpRWerw4
Lagom, wspaniała podróż w czasie. Odszukuję znajome miejsca, pomimo że w Lublinie dopiero osiedliłem się po studiach. A tak dziś wygląda Powszechny Dom Towarowy 😉
http://alkohole.lublin.pl/pic/zdjecie1.jpg
Dobry wieczór,
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130130/letowska-gowin-dokonal-prymitywnej-instrumentalizacji-prawa
Kłaniam się nisko Pani Profesor!
Dobry Wieczór,
czy są może jakieś tematy, w których moglibyśmy się poróżnić?
Zastanawiałem się dziś przez cały Boży Dzień, gdzie ten PDT był. Wyszło mi, że potem tam były Delikatesy przy Chopina.
Klakier, to tzw. mały PDT, później „Smyk”. Na zdjęciu widać fragment muru Bramy Krakowskiej. Mam nadzieję, że się nie mylę. Prawie pół wieku 🙄
Jedna taka,
wspaniała lektura. Dziękuję 🙂
Cieszę się 🙂 Też się zachwyciłam Irku
Na profesor Łętowskiej można polegać. 🙂 Ukłony za list, Jagodo. 🙂
No, bardzo ładnie pani profesor to wywiodła. Nie jak ja wczoraj, jednym żołnierskim zdaniem. Dlatego nie jestem profesorem, między innymi. 😳
Ale tu spokój dzisiaj, fermentu nie ma. Klakier dobrze gada. 🙂
Po co Ci być profesorem? Jesteś Wodzem. WIELKIM.
Jedno żołnierskie zdanie z wczoraj zrozumiałam doskonale, tym bardziej się ucieszyłam, że Pani profesor tak wywiodła.
Jakby ktoś się gorzej poczuł.
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,13312527,Ksiadz_z_Ugandy_bedzie_uzdrawial_na_Stadionie_Narodowym.html
Wsparcie dla NFZ 😈
Na temat Profesor Łętowskiej poróżnić się chyba będzie trudno. 🙂
Ona ma zawsze taką precyzję i elegancję wywodu, że po ostatnim zdaniu mam ochotę wstać i bić brawo, jak po porywająco zagranym kawałku. Prawo w jej objaśnieniu wydaje się do tego stopnia jasne, że kompletnie zapominam, iż się na nim ni cholery nie znam. 🙂
A ja pamiętam Wodzowi jasny i klarowny wykład.
Tylko już całkiem zapomniałem, czego dotyczył 🙄
Irku, z Ciebie prorok, czy co? Przeczytałem i rzeczywiście natychmiast jakoś się dziwnie poczułem. 😯
Świetnie to ująłeś Bobiku. Kiedy słucham Pani Łętowskiej, mam wrażenie, że ona mówi do mnie w taki sposób, żebym wszystko zrozumiała, bo jej na tym zależy. Zupełnie jak Pani Kierowniczka 🙂
O wyższości dzidy jako takiej nad innym orężem chyba było 🙄
A prof. Łętowską z przyjemną ością łykam od wczesnych osiemdziesiątych. To wspaniała kobieta, rewelacyjny prawnik, profesjonalistka najwyższego sortu, koneserka muzyczna, człowiek najwyższej wartości. Jak mało jest takiej jakości w polskiej polityce i urzędach państwa…
To był mój typ na prezydenta.
Irku, onże ugandyjski uzdrowiciel przyjeżdża już od wielu lat, tylko zawsze do jakiś kościołów i jakoś tak półgębkiem, bez zezwolenia biskupa, przynajmniej w Warszawie.
Cieszy się wzięciem.
Pozwolisz, że nie będę komentować.
Nie, WW miał kilka klarownych wystąpień, jak Go już do imentu zbrzydziliśmy swoją ignorancją.
Ostatni wykład dotyczył możliwości rozwiązania nacjonalistyczno faszyzujących organizacji.
Prezydent Łętowska – bardzo, ale nic z tego nie będzie raczej.
Oczywiście, pamiętam doskonale wykłady WW i je sobie cenię 🙂
„Przebieg przesłuchania świetnie ilustruje dialog o. Rydzyka z sędzią na temat jego stosunku pokrewieństwa z Anną Sobecką. Szef Radia Maryja stwierdził, że posłanka „nie jest mu obca”. – To bardzo bliska mi osoba. Mówię serio – przekomarzał się.
– Rodzina czy też osoba bliska, z którą świadek pozostaje we wspólnym pożyciu? – zapytała go wtedy wprost sędzia.
– Nie mieszkamy razem – odpowiedział już poważnie redemptorysta”.
Wasciwie, to sie nie dziwie Ojcu Dyrektorowi. 🙂
Stefan Niesiołowski, zapytany przez dziennikarkę, powiedział, że zagłosuje na Annę Grodzka, jeżeli RP zgłosi jej kandydaturę na wicemarszałka. Powód? Nie może głosować tak, jak posłanka Pawłowicz!
Doczytałem, co było wcześniej. Otóż Cimoszewicz dał plamę i nie mam pojęcia dlaczego, przecież szkoły kończył.
To jest opinia SN i nie może być niczym innym, bo prezes ją podpisał. Opinia jest słaba, napisana pod zamawiającego i zawierająca mniej niż połowę tego, co powinna zawierać, ale to jest opinia SN.
SN może takie opinie pisać (jeśli się nie wstydzi), od tego jest. TK nie opiniuje projektów.
U chińskich miśków ciągle pada. Dietę też mają przeraźliwie jednostajną.
Ale Wodzu, czy nie jest tak, że SN, to jest przynajmniej 3 sędziów i wtedy jest instytucja, a jeżeli opinię pisze 1 człowiek, to jest to jego opinia nie instytucji.
Wodzu, ale w przeciwieństwie do tego, co napisze TK, opinie SN nie są (chyba) wiążące. Czy się mylę?
Zresztą opinię o projekcie może chyba napisać każdy, kogo ustawodawca zechce o opinię zapytać. Nieproszony też może sobie napisać, n’est ce pas?
Zgadza się, opinię może napisać każdy, nawet jak go ustawodawca nie zapyta. Takie opinie dzielą się na mądre i głupie. 🙂
Opinie nie są wiążące z definicji, w przeciwieństwie do uzgodnień.
Opinie SN nie mają nic wspólnego z orzeczeniami i uchwałami SN, które mogą być w określonych sytuacjach wiążące przy orzekaniu.
Orzeczenia TK są zawsze wiążące dla ustawodawcy, ale dotyczą zaskarżonych aktów prawnych, a nie projektów.
Tę konkretną opinię napisało biuro analiz, czy jakoś tak, a wysłał prezes, więc prezes odpowiada za treść, obojętnie ilu ludzi pisało.
U zubrpw jelenie. Jeden ma przepiekne poroze.
I jak Wam minęło bliskie spotkanie, Heleno?
Puść trochę farby, ciekawemu ludowi. 😉
Wrocilam do domu i padlam ale obudzil mnie telefon od Kumy.
Spotkalysmy sie z PK popoludniu w bardzo dogodnie i niezbyt daleko (Glocester Rd) umieszczonym hotelu.
Wybralysmy bardzo przyjemna rastauracje singapurska i smy sie zadekowaly pod obrazem przedszstawiajacym kwintet singapurskich pan grajacych na jakichs fujarkach. Mialysmy przyjemny dlugi lunch w winem, po ktorym przenioslysmy sie do francuskiej pattisserie na kawe (ja nie) i ciastka.
W czasie lunchu uwzglednione byly:
malze z jarztnami w bradz dobrym sosie.
male krze szaszlyczki w sosie satey (orzeszkowym)
kaczka na chrupiaco z ryzem
jarzyny z woku
wiobnko biale francuskie.
W kawiarni:
Ja -tartinka z fragipane’m ( pasta migdalowa)
PK – tartinka normandzka z jablkiem .
Slowniczek:
Krze – kurze
jarztnami w bradz – jarzynami w bardzp
wiobnko – winko
normandzka – normandska
normandzka było chyba bardzp dobrze 🙂
Brzmi apetycznie i przyjaźnie. Cieszę się. 🙂
To odpocznij teraz zażywszy z nowej dostawy melatoniny.
Ja już też spocznę.
A może same krze wystarczą i uda się bez melatoniny? Bardzo serdecznie Ci tego, Heleno, życzę 🙂
A jak już się wyśpisz napisz proszę, na czym polega tartinka normandzka. Jak na tartinkę brzmi bardzo potężnie i wojowniczo 😉
Dobranoc 🙂
Tartinka normandzka podobnie jak duza tarta normande jest na spodzie z pâte brisée (maka, maslo, ociupina wody i szczypta soli) , z jablkami i platkami migdalowymi, zalana cremem anglaise (zwanym tez custardem) i podpieczona az sie ladnie zrumieni.
Nasze tartinki byly w Patisserie Paul -. wybitna francuska siec, znana z dobrych chlebow i ciast.
Bo tak naprawdę to nie były tartinki, tylko małe tarty. O! 😀
A poza tym jak zwykle było baaardzo miło i dużo ciepłych myśli do Was popłynęło.
Dobranoc! Rano do domu.
No wiec ja musze powiedziec, ze ciasta kupowane w polskim sklepie i pochdozace z niewielkiej piekarni gdzies pod Londynem Polish Village Bread nie sa gorsze, a moze nawet lepsze niz te chez Paul. Niestety dostarczaja te ciasta prawie pod sam moj dom – raz w tygodniu. Znacznie, znacznie lepsze od przereklamowanej moim zdaniem fabryki Sowy.
Jednak co mala piekarnia to mala. Nie da sie robic znakomitych ciast przemyslowo. 🙁
Dobranoc, Pani Kierowniczko. Bon Voyage!
Dzień dobry 🙂
Po tych tartinkach baguettes wymagają wsparcia dobrym prowansalskim dżemem z fig. Et voila
Kawa oczywiście
Dzień dobry 🙂
Duje, jak nieprzymierzając … 👿
Smaczny ten Londek, oj smaczny. Choć i tak najważniejsze, że ciepłe myśli śle 😆
Miłego dnia 🙂
Dzień dobry, mimo że
http://natemat.pl/49027,konserwatysci-dziekuja-poslom-za-odrzucenie-ustaw-o-zwiazkach-partnerskich-listy-podpisalo-juz-7-tysiecy-osob
Takich „katolików”, jak ci z transparentem zdecydowanie nie lubię.
Ale sa jeszcze tacy:
http://2.bp.blogspot.com/_OU9gW7W3rlg/SGMStyn51-I/AAAAAAAADPY/ostzjlAT_es/s400/PrayerService12.jpg
Sądzę, że trzeba konsekwentnie robić swoje bez popadania w skrajności. Dobrze jest też pamiętać, że każde społeczeństwo ma swoją drogę. W Polsce zniesienie karalności zachowań homoseksualnych datuje się od dwudziestolecia międzywojennego. W Wielkiej Brytanii od roku 1967 a w Niemczech od 1969.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Paragraf_175
Ciekawa jest też historia przyznawania kobietom praw wyborczych:
„Polska dołączyła do tego grona w roku 1918. Francja, uchodząca za kraj liberalny, obdarzyła swoje kobiety prawami wyborczymi w 1944 roku. W całej Szwajcarii kobiety uzyskały czynne prawa wyborcze dopiero w 1990 roku, choć w części kantonów mogły wybierać swoich przedstawicieli już od 1971 roku.” (Wikipedia)
Nie bez powodu KrK zdecydowanie nie lubił Piłsudzkiego ❗
Wbrew pozorom, ubiegłotygodniowe „zwycięstwo” PiS & Co, było Pyrusowym zwycięstwem. A zachowanie posłanki Pawłowicz poruszyło nawet tych, którym się specjalnie nie chciało ruszyć nawet palcem w bucie.
Skoro poseł Niesiołowski gotów jest głosować za kandydaturą Anny Grodzkiej na wicemarszłkinię sejmu…. 😯 🙄
Pani Grodzka jest bardzo rozsądną osobą i ja ją lubię. Odwaga musiała ją cholernie dużo kosztować. Polubiłam też Biedronia, kiedy przestał bez przerwy chichotać. Dla obojga mam sporo szacunku. Myślę, że Grodzka jako marszałkini byłaby bardzo dobra i zrobiłaby potężną wyrwę w pogardzie, którą mają NIEKTÓRZY (patent Prezesa) dla wszystkiego, co niezrozumiałe i co im samym się nie przydarzyło.
Cześć, Koszyczku. Miło Was widzieć w pochmurny poranek. Zieeeew…
Też tak uważam, a co najważniejsze oswoiłaby społeczeństwo z innością i uświadomiła, że ta inność nie jest grozna i można ją jednak zaakceptować. Byłaby to wymuszona początkowo akceptacja, ale jednak akceptacja. To już nawet teraz widać w Sejmie – rechoty podczas wystapień posła Biedronia są zdecydowanie rzadsze.
I co by o nim nie mówić, jest to jednak zasługa Palikota.
Nisiu, a te granty dla wydawnictw w Programie Kultura na tłumaczenie literatury to się kończą w tym roku?
Wcale nie uważam, aby mniejszości musiały zasiadać na krzesłach większości i to jeszcze po to, aby „oswajać społeczeństwo z innością”.
Jeżeli dajmy na to ja nie lubię łysych – „Te łysy, wtranżala irysy” – to niby dlaczego mam się oswajać?
Czy nie wystarczy, że akceptuję tę inszość, że jestem za tym, aby w sensie prawa uczynić ich życie na tyle samo znośnym, co życie większości?
Cześć, Koszyczku, ze szczególnym uwzględnieniem Nisi 🙂
Mam zaopiniować pracę gospodarza, jak to zrobić, żeby go nie krzywdzić.
Zebrałam trochę opinii, dól jest zadowolony, góra mniej, ja raczej nie.
Wymyślili konkurs na przodującego gospodarza.
A nasz ma dwa budynki, a dostaje tyle co za jeden i poprosił, żeby wstawić się za nim, żeby mu pensję podnieśli.
I weź napisz. 🙁
„…w siedzibie TVP na Woronicza, która kosztowała więcej, niż siedziba państwowej telewizji niemieckiej w Berlinie, a na końcu zabrakło na meble na zamówienie, więc są właśnie prostokątne przy samych owalnych ścianach. A w salach w których się kręci nikt nie położył łącz, więc na parkingu z tyłu budynku stoją wozy satelitarne, do których kable idą przez drzwi i okna…” 😯 😯 😯 .
Klakierku, a gdzie ktokolwiek napisał, że mniejszości MUSZĄ zasiadać? Pisałam tylko o możliwym pozytywnym efekcie takiego zasiadania.
Piłsudskiego 😳
Siódemeczko, a może tak krakowskim targiem zaproponować wynagrodzenie jak za 1,5 budynku i zaznaczyć, że jak wszyscy będą zadowoleni i w pełni usatysfakcjonowani ( co zresztą nie jest możliwe 😉 ), to mu się w przyszłości zapłaci za 2. Oczywiście pod warunkiem, że wspólnota się zgodzi wysupłac dodatkowe pieniądze. Podejrzewam, że niekoniecznie, że raczej w takiej sytuacji liczba niezadowolnych z jego pracy gwaltownie wzrośnie 🙂 .
Adv zmora 31 styczeń 13, 11:40
A rzeczywiście nigdzie nie napisałaś tego. Przeczytałem sobie to, co chciałem przeczytać.
Hehehe – rozmyślałem dziś z rana o obecnej szybkości komunikacji – jakoś chyba bardziej mi odpowiadało dawne pisanie listów – trzeba było usiąść do pisania (to zawsze zabierało kilka dni), bo to było wydarzenie.
Dziś bzyk, bzyk, klepu, klepu i poleciało, zanim się pomyślało.
[I jeszcze rym do 'klepu’ – 'idę do sklepu’, zbliża się pora obiadowa]
Tu bardzo rozsądny tekst Wojciecha Maziarskiego na temat Platformy:
http://wyborcza.pl/1,75968,13324124,Do_czego_nadaje_sie_Platforma.html
Klakierze, nic się nie stało, mnie też się często zdarza szybciej napisać niż pomyśleć 😉 .
To niestety, albo stety, prawda, Siódemeczko. I dlatego długo jeszcze nasz rząd będzie tkwił w stanie hibernacji. Szczerze mówiąc współczuję premierowi, bo baty zbiera, a możliwosci działania ma praktycznie żadne. Sprowadzają się wyłącznie do prób niedopuszczenia do rządów PISu.
A czas ucieka nieubłaganie ;-( .
Oczywiście można zadać pytanie, czy Pan Premier chce działać?
Mam wrażenie, że głównie lubi być Premierem i sytuacja klinczu we własnej partii bardzo mu odpowiada.
A mógłbyś mi wyliczyć, co takiego można lubić w byciu premierem?
Ja jakoś nie widzę fajnych stron premierowania. Może poza jedną – możliwoscią spotkań i rozmów z ciekawymi ludzmi.
źźźźźźźźźźź- naumiałam się 🙂 . Wreszcie!
Jak wielu mu podobnych Pan Premier lubi przemawiać do ludu poprzez media. No i wiesz te kawalkady pojazdów z „kogutami” na dachu jadące całą szerokością ulicy, itede, itepe. A może dobry kucharz jest w URMie?
Pamiętam taki felieton z czasów socjalizmu o przyjmowaniu się do pracy, gdzie było napisane, że najpierw to należy zwąchać zapachy ze stołówki zakładowej.
Na koniec nie wykluczam też tego, żem podejrzewacz i podejrzewam, że Pan Premier ze szczerego serca kocha Władzię.
Przemawiającego w mediach to ja widzę JK.
Chciałabym, żeby premier częściej mówił o zamierzeniach, intencjach i trudnościach.
Nie miałabym nic przeciwko systematycznym pogadankom o publicznych sprawach w wykonaniu pana Tuska.
No to inaczej, czy chciałbyś być premierem, jeżeli tak, to dlaczego?
Z tą Władzią, to bym nie przesadzała, ostatnie wydarzenia dobitnie to pokazały.
Chyba że ja władzę źle pojmuję – czym się ona, Twoim zdaniem, przejawia?
Ja też, Siódemeczko, ale najwidoczniej nie ma na nie zapotrzebowania ze strony włodarzy telewizji wszelakich.
Ale być może, moglibyśmy takie zapotrzebowanie wymusić. Tylko trzeba stworzyć szeroko zakrojoną akcję społeczną.
Och, och, och, widzieliście TO?
http://www.youtube.com/watch?v=wiYWYawiqgk
Łasuchy wynalazły.
Montaż i dźwięk, ot co!!!
Siódemeczko – 😆
Ostatnie orzeczenie Europejskiego Trybunału w sprawie dyskryminacji Romów w Europie
Strasburg: wysyłanie dzieci romskich do szkół specjalnych dyskryminuje i łamie prawo do nauki
Powszechne kwalifikowanie dzieci romskich do szkół specjalnych naruszyło ich prawo do nauki oraz było dyskryminujące – uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka w swym wyroku z 29 stycznia br.
Sprawa została wniesiona do Trybunału przez dwóch obywateli Węgier romskiego pochodzenia. Po przeprowadzeniu testów psychologicznych w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym, skarżący zostali skierowani do specjalnych szkół podstawowych, przeznaczonych dla dzieci z ograniczeniami intelektualnymi. Testy psychologiczne przeprowadzone kilka lat później przez niezależnych ekspertów – niezwiązanych z miejscowymi szkołami – dowiodły, iż skarżący nie byli upośledzeni intelektualnie w żadnym stopniu i mogli uczęszczać do zwykłej szkoły podstawowej.
Trybunał uznał, iż sprawę tę należy rozpatrzyć w kontekście długiej historii nieuzasadnionego umieszczania dzieci romskich w szkołach specjalnych. Praktyka taka ma miejsce zarówno na Węgrzech, jak i w innych państwach europejskich. Dzieci romskie kierowane są do takich szkół nie ze względu na ich ograniczenia intelektualne, ale ze względu na trudności adaptacyjne, które wynikają z tego, że należą do dość specyficznej mniejszości narodowej. Trybunał uznał argument strony węgierskiej, iż dzieci romskie mają szczególne potrzeby edukacyjne – ale realizacja tych potrzeb nie może odbywać się przez masowe wysyłanie ich do szkół specjalnych. Praktyka taka narusza prawo do nauki, chronione w art. 2 protokołu nr 1 do Konwencji, oraz ma charakter dyskryminacyjny i jest sprzeczna z art. 14 Konwencji o prawach człowieka.
Polityka edukacyjna, która leżała u podstaw omawianej skargi, pogłębia jedynie segregację dzieci i sprawia, że coraz trudniej będzie im się wyrwać z systemu gorszej edukacji. Złe wykształcenie przekłada się bezpośrednio na coraz większe wyobcowanie danej grupy społecznej oraz pogłębienie jej problemów asymilacyjnych. Różnic kulturowych nie można sprowadzać do różnic intelektualnych, a na państwie spoczywa obowiązek wyrównywania szans i prowadzenia aktywnej polityki integrującej społeczeństwo, zamiast pogłębiania istniejących w nim podziałów.
Problem dyskryminacji Romów pojawia się w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka regularnie. Państwa, w których funkcjonują duże mniejszości romskie, mają jednoznacznie kłopoty z przyjęciem takiej polityki równościowej, która pozwoliłaby Romom na zachowanie z jednej strony swej odmienności kulturowej, a z drugiej strony na asymilację w społeczeństwie i sprawne w nim funkcjonowanie. Z całą pewnością problem ten jest niebagatelny i wymaga przyjęcia dobrze przemyślanych i spójnych rozwiązań. Do takich rozwiązań nie zalicza się jednak wypychania Romów na margines społeczeństwa, począwszy już od edukacji wczesnoszkolnej, a szczególne potrzeby edukacyjne dzieci romskich – wynikające z ich odmienności kulturowej, a nie braków intelektualnych – nie mogą być rozwiązywane poprzez wysyłanie ich do szkół specjalnych dla dzieci z upośledzeniami umysłowymi.
Tak wynika z wyroku Trybunału z 29 stycznia 2013 r. w sprawie nr 11146/11, Horváth i Kiss przeciwko Węgrom.
Ad mt7 31 styczeń 13, 13:13
O czym miałby mówić?
No chyba nie o tym, czego nie ma! Nie dałby rady. Przecież to nie biskup Krasicki.
Ad zmora 31 styczeń 13, 13:15
Ucieknę od tego uzasadniania – dlaczego? – odpowiadając zgodnie z prawdą – nie chciałbym.
A Władzia, jak wiadomo – nie jedno ma oblicze – jak przystało na Kobietę.
Jest przeznaczona do dawania życia, ale i też do szatek strojnych. I wcale jedno z drugim nie musi być powiązane.
http://www.youtube.com/watch?v=ISHQq7i4u-8&list=UU2g3uS_ac-9xZr-nZTzPwkA
A to też śliczne 🙂 .
Klakierku miły, a nie myli Ci się przypadkiem premier z cysorzem? 😉
Kiedy, Zmorko miła, mam takie wrażenie, że tylko korony brak.
Może jakiś nowy zjazd gnieźnieński?
A ja mam wrażenie, że jest coraz bardziej sfrustrowany i stracił energię, którą mial na początku.
Ile osób, tyle wrażeń. Widzisz szanse na consensus?
Anna Grodzka oficjalnie kandydatką Ruchu Palikota na wicemarszałka Sejmu
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13325997,Anna_Grodzka_oficjalnie_kandydatka_Ruchu_Palikota.html#ixzz2JYlZsSo8
Tu bardzo trudno osiągnąć consensus.
Pewnie należałoby mieć wgląd w kulisy polityki.
Ale i tak czasem myślę – że być może z czasem historycy ocenią, że zagwarantował Polsce 10 lat spokoju za cenę spadku poziomu życia.
Jest na pewno zmęczony i spięty wewnętrznie, choć pokrywa to umiejętnościami bardzo miłego kontaktu osobistego.
A tak na marginesie (bo dopiero dziś nabrałem ochoty, aby posłuchać p. Pawłowicz).
Inteligentny pastisz Bielickiej.
To będzie sprawdzian umięjetności oceniania realiów przez sejm.
W zasadzie po ostatniej rozróbie nie można sobie pozwolić na następną i może na to liczy Ruch Palikota. Obawiam się jednak, że mogą się przeliczyć. Oby red. Szostkiewicz nie był złym prorokiem.
http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2013/01/30/koltun-polskie-2013/
Cieszę się, Klakierze, że przynajmniej częściowo doszliśmy do porozumienia. To może i sejm stanie na wysokosci zadania 😉 .
Dzień dobry 🙂
Przelotny dziś jestem jak opad i pewnie jeszcze do jutra taki pobędę. Ale mam nadzieję, że po intensywnym kursie wybaczania, który tu przechodziliśmy, mnie też potraficie wybaczyć krótkotrwałe zaniedbywanie obowiązków. 😉
Dostawców pasztetówki nie odsyłajcie z kwitkiem. Niech wszystko składają o, tam, w dolnym lewym rogu. Jak mi przelotność przejdzie, migiem się załatwię z całym zapasem. 😎
Pieseniu, dzis pewnie Dzien Zaplaty za nieumiarkowane koktajlowanie w poniedzialek. Jutro pewnie jeszcze tez 👿
Ale wszyscy tu o Tobie troskliwie myslimy i posylamy dobre fluidy, jak mowi Monika.
Traktuj siebie lagodnie. I wracaj jak bedzie lepiej. 😈
Moim zdaniem, Bobik to się zaszył w ciemny kąt, jak przeczytał o tej kaczce chrupiącej i żal Go taki wielki wziął, że z tego ciemnego kąta to dwa dni nie będzie wyglądał.
Tak, Bobiku, zaniedbuj spokojnie.
Pasztetówkę odkladamy, będzie czekać. 🙂
W rzeczy samej. Kaczka chrupiaca byla wczoraj najwyrazniej na tyle dobra, ze nikt nawet nie pomyslal aby przyniesc troche do domu dla Ukochanego Czlonka Rodziny.
Bo mocni jestesmy z miloscia tylko w gebie, a nie wtedy gdy trzeba sibue od pyska odjac ociupinke i sie podzielic z Kotem. 👿
Dla Kota nie wystarczyło, bo podział już był z Kierowniczką 😉
W Londynie łagodne oko błękitu (zdaje się, że nawet je przywiozłam) i zielono. Tu buro i śnieżnie… Ale przynajmniej już 6 stopni. Aby do wiosny! 😀
Gruess Gott! 🙂
Bobikowi i Koszyczkowi z najlepszymi fluidami cos , co dzisiaj znalazlam w drodze do domu:
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Winterling-Bluete-70.jpg
Twierdza, ze czesto kwitnie juz pod koniec lutego!
A to Polska właśnie – ledwie człowiek wraca, napotyka na takie kwiatki:
http://wyborcza.pl/1,75248,13322976,Protestuje__pisze_listy_do_KRRiT__Bo_niepokoja_go.html
Puenta też fajna.
Rozumiem, ze z Pania Kierownbiczka tez sie zanadto nie podzielila!
Przyparta do muru, wyspiewala.
Bobiku, dobre fluidy, na pozytywnym podkładzie muzycznym (taka emocjonalna tartinka z tego wychodzi), przewidująco już dawno w drodze. 🙂 Kontynuuję dostawę. 😉
Bobiku, wysyłamy Ci nadwyżki sił blogowych i bardzo serdeczne myśli.
Dopiero w tej chwili zauwazylam wrzucony przez Irka opis orzeczenia Europejskiego Trybunalu w sprawie spychania dzieci romskich do „szkol specjalnych”, prakrykowane niestety takze szeroko w POlsce do dzis. Opisywalam tu niejednokrotnie jak wygladaja „testy psychologiczne” przed orzeczeniem, ze dziecko musi isc do szkoly „secjalnej” po ktorej ma przechlapane na reszte zycia, bo poziom tych szkol jest taki, ze szkoda gadac.
Ale nawet w szkolach „zintegrowanych” (jedna starannie zwiedzalam i rozmawialam z panem dyrektorem) tez nie jest najlepiej. Dzici sa tam nieraz upokarzane „systemowo” (np jest zakaz rozmawiania miedzy soba w czasie przerwy w jezyku romskim , rromanez – pamietam jakis podobny zakaz w londynskim przedszkolu wobec dzeci polskich i byla straszliwa awantura, w ktorej uczestniczyla m.in. moja kolezanka z pracy, bo to o jej corke poszlo!), szkoly uwazaja, ze dzieci nalezy za wszelka cene wynaradawiac z romskiej tozsamosci i kultury – dyrektor w tej odwiedzanej przez mnie szkole z duma podkreslal, ze wybija tym uczniom rpmskim ich cygabsosc z glowy, aby nikt i nigdy nie rozpoznawal w nich Cygana…
Ale bylam tez w zintegrowanym przedszkolu, ktore przyjmowalo romskie dzieci bez znajomosci jednego bodaj slowa po polsku. I te dzieci opanowywaly jezyk w ciagu 6 miesiecy, a w dodatku uczyly sie jeszcze angieslkiego i spiewaly mi piosenki po angielsku. Bo tam byla madra, kochajaca swoj zawod kierowniczka-wychowawczyni. Uwielbiana przez dzieci i rozpieszczana i szanowana przez rodzicow.
Dużo lulaj, ululany Bobiku. Lewy dolny pod kontrolą 🙂
Mar-Jo, ranniczek zimowy jak w pysk strzelił.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rannik_zimowy
Bobik, moje psiska posyłają Ci dobrą energię!
Mam te ranniki w ogrodzie i zawsze mylą mi się z pełnikiem europejskim, dopiero muszę włączać myślenie logiczne: pełnik jest pełny.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pe%C5%82nik_europejski
Oba wiosenne żółtasy, z tym że rannik faktycznie wcześniejszy.
Nie sądzę, żeby to były założenia „systemowe” . Za to są odpowiedzialni konkretni nauczyciele, czy dyrektorzy szkół, Heleno.
Takich, jak wspomniana przez Ciebie kierowniczka przedszkola jest znikoma ilość. Ale czegóż oczekiwać od kierownika szkoły, skoro pani profesor, wieloletni wykładowca prawa zachowuje się gorzej niż największy prymityw.
http://natemat.pl/36937,klotnia-w-sejmie-prof-krystyna-pawlowicz-do-marka-balta-z-sld-spier
I nikomu to nie przeszkadza. I to jest najgorsze.
To wstyd, że sprawą dyskryminacji mniejszości musi się zajmować w XXIw Trybunał Europejski.
Nisiu, ja widzialam je rosnace dziko, w duzych grupach. Nie znalam ich wczesniej.
Ciekawe, jak to w Polsce rodzice szanują i rozpieszczają kierowniczkę-wychowawczynię?
No jedną Kierowniczkę szanowaną i rozpieszczaną znam. W pewien sposób i da się Jej przyznać również tytuł Wychowawczyni.
Na temat edukacji dzieci romskich nic nie wiem, ale np. znam szkołę, gdzie nauczyciele rozmawiają z „polskimi” Rosjanami po rosyjsku, ale z wietnamskimi po wietnamsku już nie. 🙂
I z żydowskimi w jidish, czy hebrajskim już nie. (ale czy one same mówią w tych językach?)
Podejrzewam, że to jest w pewnym wymiarze brak profilowania edukacji według środowisk.
I masz tu rację Heleno, że to ślepactwo.
Ad zmora 31 styczeń 13, 17:15
>Ale czegóż oczekiwać od kierownika szkoły, skoro pani profesor, wieloletni wykładowca prawa zachowuje się gorzej niż największy prymityw.<
Ja bym się nie oburzał – znaczy się p. prof. ma xxxx!
😀
Mar-Jo,
moim zdaniem to jest ciemiernik zielony
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ciemiernik_zielony
rzeczywiscie kwitnie w lutym. Ja mam oprócz zielonego biały.
I jeszcze mam ciemiernik cuchnący
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ciemiernik_cuchn%C4%85cy
naprawdę urodziwy
Piękne te ciemierniki. Mniej więcej za dwa tygodnie zaczne biegać do tej częsci ogrodu, w której rosną i sprawdzą czy sie pokazały
http://www.google.pl/search?q=ciemiernik+cuchn%C4%85cy&hl=pl&tbo=u&rlz=1G1TSEH_PLPL519&tbm=isch&source=univ&sa=X&ei=J6AKUaqvMsni4QSnjYCQCw&ved=0CCwQsAQ&biw=1280&bih=625
Mam ciemiernika zielonego i kwitnie już od grudnia 🙂
Jak szanuja i rozpieszczaja te wychowawczynie?
Poznalam ja dzieki rodzinie Gilow w Nowej Hucie. Do tego przedszkola chodzila ich mala coreczka i pare romskich dzieci z sasiedztwa. Spotkalam sie w mieszkaniu Gilow z tymi innymi rodzicami, ktorzy opowiadali o niej w slowach pelnych zachwytow i kazdy chcial cos dla tej wychowawczyni zrobic. A potem, jeszcze tego sameg dnia zaprwoadzono mnie do tego przedszkola i spotkalam mloda kobiete, ktora byla ciepla, wesola i puchla z dumy kiedy na jej prosbe dzieci spiewaly „dla pani, ktora przyjechala z Anglii”. Prosila abym zadawala dzieciom pytania po angielsku. I w czasie wywiadu mowila mi, ze nie ma zanych problemow jesli dzieci przychodza do jej przedszkola nie znajac jezyka polskiego, bo ucza sie bardzo szybko i chetnie. I nigdy nie zakazywala im mowienia do sebie lub do odwiedzajacych rodzicow po romsku, jesli bylo im tak wygodniej.
Zaluje, ze zapomnialam jej imienia i nazwiska, ale zrobila na mnie wtedy bardzo przyjemne wrazenie, bo byla jakas kompletnie normalna i wyluzowana. w odrozniebniu od licznych innych pedagogow, ktorych wtedy poznalam, w tym dwie dyrektorki „szkoly specjalnej” oraz dyrektora „szkoly zintegrowanej” ktory byl becwalem, niestety. 🙁
Hellebory to sa piekne kwiatki, ale nie wiedzialam, ze cuchna!
Tylko ten jeden, słusznie nazywany cuchnącym 😉
Nisia ma racje, to „Rannik zimowy”. 🙂
Heleno, jakich lat dotyczą Twoje wspomnienia?
Dyrektor bęcwałem?
hehehe – najlepsi awansują:
http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/co-sie-zmieni-w-karcie-nauczyciela,692125.html
Niech mu więc będzie rannik 😉
2007. Ale, ze niewiele sie zmienilo to wiem z rozmowy w czasie Swiat z moim ulubionym dzialaczem w Tarnowie, ktory mnie wlasnie zaprasza abym znow przyjechala. Ale teraz niestety nie moge 🙁 Jak bedzuie nzliwosc, to pojade i owszem.