Cienie
Ptak przebiegł nerwowym truchtem po zaśnieżonym tarasie, rozejrzał się, podfrunął w stronę karmnika, ale w trakcie lotu zmienił zdanie i usiadł nieco wyżej, na pergoli. Nie czuł się bezpiecznie. Żaden z jego zmysłów nie stwierdzał obecności kota, ale coś kociego czaiło się w samym dniu, w jego chrzęszczącej cicho jasności. Podłużne kamienie obrastały futrem, szczapom drewna niewidzialna ręka dorysowywała wąsy, wiecznie zielone pędy bambusa drżały jak koniuszek ogona. Ślady na śniegu, zwykle czytelne i zrozumiałe, znienacka stawały się receptą wypisaną przez pijanego lekarza.
Chyba już łatwiej byłoby znieść, gdyby kot tu był, niewątpliwy, z rozmiarem, wagą i kolorem przymrużonych ślepi. Wtedy byłaby to tylko kwestia procedur. Precyzyjnie obliczyć odległość, ocenić wiek, stan fizyczny i stopień najedzenia, z którego wynikał współczynnik determinacji, przypomnieć sobie szkolne zadania o drapieżnikach skradających się z miejsca A do miejsca B… Dobrze znana, uspokajająca rutyna, żadnej niedookreśloności i Nie Wiadomo Czego. Żadnego idiotycznego, urągającego ptasiej logice poczucia, że brak kota w połączeniu z natrętnymi myślami o kocie jest znacznie gorszy niż sam kot.
Sam nie wiedział, co poderwało go nagle do panicznego lotu. Skok, który nie był skokiem, pazury, które nie były pazurami, nieporuszony ruch, niedokonany mord? Strzeż się, strzeż się, strzeż się, krzyczało coś milcząco i nie można było tego nie posłuchać, nie śmignąć, nie wznieść się pionowo ku niebu, nie opaść wreszcie z dudniącym sercem na sam czubek czereśni, gdzie gałązki były zbyt cienkie, żeby utrzymać ciężar kociej nieobecności. Gdzie można sobie było pozwolić nawet na bezczelny, triumfalny śpiew.
Cień kota odsunął się od okna i wydał z siebie cień rozczarowanego miauknięcia. W skrytości ducha liczył na to, że niedoszła zdobycz tym razem nie odleci tak szybko. Polowania na ptaki z krwi i kości nigdy wprawdzie nie były udane, ale o ileż bardziej podniecające od polowań na cienie ptaków.

W skrócie, jak to było w dziecinnej opowiastce (nie pamiętam czyjej, skleroza): „Miałem wróbelka mięciutkiego jak myszka, ale mi miauuu…uciekł!”
Oazowa piosenka do klaskania? Proszesz upszejmie:
http://www.youtube.com/watch?v=6wrI2LKDE4w
Cały Koszyczek klaszcze i dziękuję, że oprócz nowego dnia, mamy nowy wpis 😉
Hojny jest … weselmy się …
Bobiku, skąd w Tobie, w piątek z rana, tyle poezji?!
O, to, to, Jagodo. 🙂
Nie kojarzę opowiastki, ale z tym ucieknięciem to i tak zawsze jest na razie, tak jak z wiedzą, którą się posiada na ten moment. 😛 Następnym razem wszystko może się okazać na abarot, dla kotka i dla wróbelka. 🙄
Wilq z rana:
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/487053_494297100611568_587492211_n.jpg
Łapię kawę i lecę na egzaminy.
dzisiaj mam dzien mistyczny 🙄
mistycznie tez odczytalem, i przenosze slowo na piatek 8)
“Gott gebe mir die Gelassenheit, Dinge hinzunehmen, die ich nicht ändern kann, den Mut, Dinge zu ändern, die ich ändern kann, und die Weisheit, das eine vom anderen zu unterscheiden.”
“Boze, daj mi wewnetrzny spokoj, abym przyjal rzeczy, ktorych nie potrafie zmienic; daj mi odwage, abym zmienil rzeczy, ktore moge zmienic, i daj mi madrosc, abym rozroznil pierwsze od drugich.”
Friedrich Christoph Oetinge
Ago, piątek to już jednak piątek, a nie środa. 😆
„Dla jednych był mądrym politykiem, który przeprowadził Kościół przez stan wojenny i przyczynił się do upadku komunizmu. Dla innych był zbyt ostrożny i zachowawczy, a jego nastawienie do Niemców budziło kontrowersje.”
http://www.dw.de/ostro%C5%BCny-i-zachowaczy-niemieckie-reakcje-na-%C5%9Bmier%C4%87-kardyna%C5%82a-j%C3%B3zefa-glempa/a-16548615
Bobr 🙂 🙂 🙂
szczescia w losowaniu pytan Alienor 🙂
Najbardziej poruszające było to, że wszyscy umyli ręce: umył ręce sam komornik, (…) umyła ręce Krajowa Rada Komorników, (…) na początku umyła ręce prokuratura, no i wreszcie, niestety, przykro mi to powiedzieć, umył ręce sąd, który stwierdził, że wszystko było w zgodzie z przepisami, że ta pani nie ma pieniędzy, to może dochodzić na drodze powództwa cywilnego, pewnie za półtora roku, za rok, odzyskałaby te pieniądze – powiedział w TVN24 Gowin. – Państwo nie może tolerować takiej sytuacji
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13293723,Decyzja_Gowina__MS_zwroci_pieniadze_kobiecie__ktorej.html#BoxWiadTxt
Rysiu, ja jeszcze wciąż na etapie leczniczych kryminałków, więc mam nadzieję, że zapodasz również Mord zum Sonntag. 😀
Ja mam, oczywiście, punkt siedzenia korpoludka – piątek jest o dwa dni cięższy od środy.
A Alienor proponuje na dziś zbliżenia bobrów? 😯 😈
Mam nadzieję, że wszyscy pamiętają z Vonneguta, o co biega i nie muszę tłumaczyć. 😉
Trzym się, Alienor i przynieś nam tłustą piątkę na kolację. 🙂
W moim przypadku cienie sa zdecydowanie gorsze. Mam ofidiofobię.
Panicznie boję się węży na obrazku, wypchanych, gumowych ( z wyjątkiem węża do podlewania) na samą myśl o wężach wpadam w histerię i podciągam nogi na krzesło.
Kiedyś koleżanka rzuciła w moją stronę sztucznego węża, to sie wbiłam pazurami i całą sobą w osobnika będącego obok i pozostałam w skurczu i stuporze, dopóki pogotowie nie przyjechało i nas nie rozdzieliło 🙂 .
A jak się natknę w naturze, to cichutko wycofuję się, nie patrząc w tył pod nogi.
A mimo że kocham las, bo tam znajduję ukojenie, to będąc w lesie cały czas patrzę pod nogi 😉 .
Cienie w moim wypadku sa zdecydowanie gorsze 😉 .
O, jak widac powyżej, na samą myśl o wężach piszę bez ładu i składu.
Vonnegut-bobr, pamietam, nie zapomnialem 😳 😳
Niewiele wiem o Kardynale, ale cenię go za stosunek do lustracji księży, za Jedwabne, za oficjalny protest przeciwko RM.
Nikt z nas nie jest doskonały, każdy ma coś za uszami, a Kardynał miał tam szczególnie dużo miejsca i pewno całej wolnej przestrzeni jednak nie wykorzystał 🙂 .
Alienor, powodzenia 🙂
Sprawą ograbienia kobiety w majestacie prawa żyły media przez ostatnie kilka dni. I tutaj trzeba oddać im sprawiedliwość, bo zrobiły dobrą robotę. Podobnie jak w przypadku premii dla prezydium Sejmu.
Dla mnie prymas Glemp równa się:
1. postawiona ponad prawem Komisja Majątkowa
2. religia wprowadzona do szkół tylnymi drzwiami
3. kuriozalny konkordat
Człowiek Józef Glemp niech odpoczywa w pokoju.
Historia tej kobiety, którą obrabowano z błogosławieństwem wymiaru sprawiedliwości, powoduje u mnie natychmiastową chęć pogryzienia kilku przedstawicieli tegoż wymiaru.
Zwłaszcza że to wcale nie jest jakaś jednorazowa, wyjątkowa wpadka. Od łapy można znaleźć więcej podobnych kwiatków:
http://www.rp.pl/artykul/182403,970646-Idzie-do-wiezienia-za-9-tys–zaleglosci-wobec-ZUS.html
albo to:
http://www.rp.pl/artykul/182403,969643-Drugie-zycie-podejrzanych-weksli.html
Minister Gowin powinien zająć się nie tylko naprawieniem konkretnej krzywdy, ale w ogóle funkcjonowaniem podległej mu maszynerii, bo za to pensję pobiera. 👿
Zrozumiałem, Zmoro. Jak będę pisał o wężach, zawiadomię Cię zawczasu, żebyś mogła skoczyć na piwo do Mar-Jo. Po którymś tam Andechsie siła imaginacji pozwala dość sprawnie przerobić węża na torebkę lub obuw od Manola. 😎
Bogusławie, przygotowałam dla Ciebie herbatę z imbirem, cytryną i miodem. W przerwie doniosę jeszcze lipę z malinami i czymam kciuki, żeby Ci się ta grypa nie ześwintuszyła.
Kiedy w torebkach i obuwiu też mnie straszy okrutnie 🙁 . A może jeszcze bardziej nawet.
Nie śmiejcie się ze mnie,proszę, ale pisząc to trzymam nogi na krześle.
Ten Gowinowy populizm przynajmniej w tym wypadku jest powiązany z dobrym uczynkiem. A jak mu się samopoczucie poprawiło 🙂 .
mocne linki Bobiku
do tresci

No to jak te węże, kurczę, zneutralizować? Przecież nie możemy dopuścić, żeby Zmora przez całe życie trzymała nogi na krześle. 😯
Gruess Gott! 🙂
Doppelbock Dunkel („Genuss fuer Leib und Seele” koniec cytatu z etykiet) stoi w lodowce. Wszystkich , bojacych sie wezy, niebojacych sie, starszych marynarzy,mlodszych marynarzy,…., i inne plcie zapraszam! 🙂
No to jednego możemy być pewni: zmora na 100% nie ma węża w kieszeni 🙂
A ks. Bogusławowi szybkiego powrotu do zdrowia,
słyszałem, że bardzo pomagają witaminy zawarte w jagodach 🙄
Mar- Jo , dzięki, z przyjemnoscią korzystam, bo coś mi się dzień dzisiejszy nieszczególnie zaczyna, ucho od dzbana się urwało 😉 .
Czy ta Panikierowniczkowa redakcja się szaleju opiła? Na okładce widzę zdjęcie i tytuł „Matka braci”. Poszaleli wszyscy, czy co?
Transmisje telewizyjne z pogrzebu, trąbiące media, co się kurczę dzieje?
Przecież to jest obrzydliwe. Kimże była Jadwiga Kaczyńska, żeby jej tyle uwagi poświęcać? Czym sobie zasłużyła na skupianie na sobie uwagi narodu? W czym przewyższała matki innych polityków? To jest cyrk na kółkach.
W malinach, w malinach zeen, znowu coś popłatałeś 😉
Jagody robią dobrze na oczy 😆
Zeen 🙂 🙂 🙂
Czy Waść coś witaminowo imputujesz?
Nie, zmoro, nie poszaleli. Zachowują się bardzo racjonalnie. mam na myśli „Politykę”.
Jadwidze Kaczyńskiej nadano szczególne znaczenie. Przekłuwa się ją w narodową figurę, wmontowuje w narodowe mity. I niezależnie od oceny tej mitotwórczej robótki, nie można udawać, że tego nie ma. To jest. I trudno na razie przewidzieć społeczne konsekwencje. Oppowiedzialne pismo opinii nie może tego pomijać wyniosłym wzruszeniem ramion. Artykuł jest ciekawy i wyważony.
Zaraz, zaraz, bo się pogubiłem. Kto tu kogo wpuszcza w maliny: Jagoda zeena, czy zeen Jagodę? 😆
Nawzajem 😆
Ale koniec tego dobrego. Szlaban na blogowanie 👿
Robota czeka 🙁
Bawcie się dobrze 😆
No to kupię i przeczytam, Jagodo.
Tymczasem
http://fakty.interia.pl/polska/news/sejm-odrzucil-wszystkie-projekty-w-sprawie-zwiazkow,1886852,3
Nie rozumiem tylko, czemu w percepcji Polaków związki partnerskie to są wyłacznie zwiazki jednopłciowe. I jako takie związki partnerskie są traktowane również przez rząd 🙁 .
Związki partnerskie mają odczyn kwaśny.
A powinny mieć zasadowy…
Uprawianie psychoterapii na blogu nie wzbudzało entuzjazmu, ale może chociaż terapia fobii przejdzie? 😆
Ofidofobia – niesie wieść – okropnym jest schorzeniem,
Odrowąż straszy, pawąż też, przeraża przewężenie
krawężnik zewsząd grozi wciąż,
nie pomagają nawet sąż-
niste przekleństwa, ani łzy,
cień węża w każdym tchnieniu tkwi.
Lecz gdy przerobisz w na m, znienacka groza znika,
któż by się przemężenia bał, unikał kramężnika?
Nie wzbudza lęku Odromąż*,
choćby był sprawcą licznych ciąż
i pamąż też nie burzy krwi,
bo jak pan mąż łagodnie brzmi.
Więc gdy cię fobii zmęczy pieśń, to bez zmrużenia powiek
we własne ręce świat swój weź i postaw go na głowie,
zamiast się trząść przez wiele dób,
gwałtowny przewrót prędko zrób
i z byłych strachów sobie kpij,
nawet gdy będą pełne żwij. 😎
*Uwaga na niespodziewaną zmianę akcentu!
Kocham pana, Panie Sułku 🙂
Bobik w wybornej formie 😆 😆 😆
Bobiku 😆
Do Moniki, a propos wczorajszego linku. Może ten pójdzie
http://www.youtube.com/watch?v=aagwENO7QqE
A jeśli nie, to juz wyjaśniam. To jest jedna z „Pocztówek wujka Matta” z Fraggle Rock 😉 Cejrowski zawsze mi się z wujkiem Mattem kojarzył i dlatego nigdy nie potrafiłam go traktować choćby w połowie poważnie. Nawet na tyle, by się zirytować. Dla mnie to wujek Matt. Ta sama konwencja – z kamerą wśród dziwacznych stworzeń, które robią niemądre rzeczy. Myślę, że WC bardzo się wujkiem Mattem inspirował 🙄
Correct me if I’m wrong, ale odnosze wrazenie, ze w dzisiejszym wpisie Kot nie jest Pozytywnym Bohaterem.
Smutne. Bardzo smutne. 👿
Kotu na pocieszenie:
do karmnika, ktory widze z okna przychodza wiewiorki! 🙂
To zależy dla kogo, Mordko. Pozytywnym dla ptaka, dla innego kota, dla psa, dla człowieka, dla kosmity?
Jednoznaczna pozytywność jest złudzeniem albo kłamstwem, o czym tak doświadczone Koty jak Ty dobrze już przecież wiedzą. 🙄
W przypadku lunchu nie ma zadnej ambiwalencji jesli chodzi o pozytywnosc. Wte albo wewte, tertium non datur. 👿
Dzień dobry,
Na jednej gałęzi mojej starutkiej morelki widzę uśmiech Kota z Cheshire, a na drugiej cień Kota z BloBo. Zimno im, kurcze blaszka 🙁 Przywabię do ciepłego.
E, Mordo, opowiadasz. 🙄 Lunch wegetariański nie może być Bohaterem Pozytywnym dla mnie, ale dla Agi czy Kierowniczki jak najbardziej. Nawet pozytywność pasztetówki nie przez wszystkich jest uznawana za oczywistą, co przyznaję szczerze, choć z przykrością. 🙁
Ale za to jak będziesz chciał coś jednoznacznie negatywnego powiedzieć o naszym Sejmie, to dziś ani jednym filozoficznym szczeknięciem nie zepsuję Ci występu, słowo harcerza. 😎
Niezależnie od tego, jak by to miało wpłynać na notowania blogu w archidiecezjalnym monitoringu? 🙄
Cieniowi Kota wystarczy ciepły uśmiech. 🙂 Ale od Kota z Cheshire raczej go nie dostanie, musi ktoś trzeci wejść do gry. 😉
Powyższe było po poprzedniego komentarza, ale się łajznęło
Monitoring też nie może wypaść jednoznacznie pozytywnie. Jeszcze zaczęto by podejrzewać monitorującego, że jest wtyczką. 😆
Dziekuje za wyjasnienie, Vesper, 🙂 zwlaszcza, ze Twoj link u mnie znowu sie nie otwieral, ale a. Wujka Matta znam, b. u mnie mozna go otworzyc na You Tube, ale trzeba szukac „od srodka” (taka ciekawostka, ktora zreszta tlumaczy dlaczego czasem nie przepadam za ukrytymi i zupelnie golymi linkami, bo co prawda sa eleganckie, ale zanadto tajemnicze jak na to, ze czesto trzeba jednak szukac samemu, i wtedy lepiej wiedziec, czego szukac ).
A co do meritum, to szczerze mowiac, nie widze wielkiej analogii, bo co innego muppety, a co innego ludzie. A poza tym, jednak muppety uczyly wlasciwie z zalozenia, jak unikac uprzedzen, czasem swiadomie pokazujac ich smiesznosc (i odpowiednio to pokazywanie ramujac). Wydaje mi sie, ze Cejrowski to jednak inny przypadek. Nie mowiac juz o tym, ze mimo wszystko niektore jego sformulowania („bialy czlowiek”, „glupie ludzie”, „Dalajlama jako okultysta, modlacy sie do Lucyfera”) w USA w ogolnie dostepnych kanalach po prostu by nie przeszly, bo panuje tu inna wrazliwosc… A nawet gdyby WC byl rzeczywiscie gleboko wyrafonowanym ironista, w co szczerze mowiac nie wierze, nie odmawiajac mu niezamierzonego humoru, to mozna sie zastanawiac, czy rzeczywiscie dobrze jest go pokazywac w kraju, ktory dopiero stawia pierwsze, czasem jeszcze niepewne kroki w kierunku radzenia sobie z roznorodnoscia – etniczna, religijna, kulturowa… Bo nie jestem pewna, czy rzeczywiscie sporo osob go ogladalo ironicznie, wiedzac, w ktorych miejscach sie mylil. Z tego, co doczytalam, w Radzie Etyki Mediow interweniowali polscy religioznawcy, a Rada przyznala im racje, takze zauwazajac zamierzona dziennikarska nierzetelnosc. I tu pewnie lezy sedno, bo muppetow nikt na pewno nie pomyli z dziennikarstwem. 😉
Bobiku, widze, ze zabrales sie za teatr cieni… 🙂
No i jednak musze skoczyc w ten piatek, prawie korporacyjny, jak u Agi. 😉 Tylko jeszcze zycze Krolikowi Many Happy Returns of the Day, a chorujacym – szybkiego wyzdrowienia. 🙂
http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://i832.photobucket.com/albums/zz241/susnanlaqf/keep-smiling.jpg&imgrefurl=http://s832.photobucket.com/albums/zz241/susnanlaqf/?action%3Dview%26current%3Dkeep-smiling.jpg%26newest%3D1&h=768&w=1024&sz=114&tbnid=k7Y1n6BEBVUCOM:&tbnh=90&tbnw=120&prev=/search%3Fq%3Dkeep%2Bsmiling%2Bcat%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=keep+smiling+cat&usg=__MKkzcd76_sDSvI_stLSJrrrSD0Q=&docid=bCuBFGIaWBDWNM&hl=pl&sa=X&ei=SpECUef0GLH54QSvn4DABg&ved=0CCsQ9QEwAA&dur=937
Wtyczką, albo że dał się przekabacić 😉
…wiedzac, w ktorych miejscach sie mylil –
no pewnie, że nie wszyscy wiedzą kiedy się mylił, podejrzewam, że takoż nie wszyscy zauważają, że robił to często z premedytacją 🙂
Jednakowoż oglądam – w dalszym ciągu publiczna TV powtarza te programy – z niekłamaną przyjemnością, wychwytując ciekawostki i chwile kiedy pan WC w swoim niepowtarzalnym stylu prowadzi ewangelizację 😆
A robi to w prawie każdym swoim programie.
No i ta krytyka Unii Europejskiej zniewolonej przez Brukselę a pochwała wolności ludów afrykańskich czy amerykańskich: wolności od bezpieczeństwa, opieki zdrowotnej, socjalnej, od dróg, mostów i domów, od edukacji 😆
Moniko, czy ja napisałam, że uważam WC za wybitnego ironistę? 😯
Wiem, zeen, że Koty potrafią
http://www.tierschutzverein-santorini.de/katzen/help/cat/2007/heidis/Pippa_lacht.jpg
ale Psy też 😈
http://hundeblog.co/wp-content/uploads/2008/06/dog-smile.jpg
Ja bardziej tak w stronę Mordechaja celowałem, by pocieszyć trochę zasmuconego Twoim wpisem 😉
Nie wiem, czy Mordechajowi na humor nie zrobiłby lepiej Kozakiewicza gest. 😉
http://data.whicdn.com/images/31778178/funny-animals-with-guns1_large.jpg
I jeszcze Królikostwu urodzinowo: przyjemności w pracy
http://www.mrwallpaper.com/wallpapers/Funny-Rabbit-1280×1024.jpg
oraz w życiu osobistym. 😀
http://www.my2fun.com/wp-content/uploads/2012/11/Funny-Rabbits-16.jpg
Gdy przygniata cię uczucie, że nie możesz zrobić nic
W ramach dostarczania uciech ten przypomnij sobie wic:
Wędrowała raz stonoga
i omsknęła jej się noga
a, że duży zapas miała
idąc dalej tak śpiewała:
nogów u mnie zapas jest
jedną oddam, mam ten gest…
gdy ruszyła w dalszą drogę
połamała drugą nogę
a, że duży zapas miała
idąc dalej tak śpiewała:
nogów u mnie zapas jest
drugą oddam, mam ten gest…
gdy ruszyła w dalszą drogę
połamała trzecią nogę
a, że duży zapas miała
idąc dalej tak śpiewała:
nogów u mnie zapas jest
trzecią oddam, mam ten gest…
gdy ruszyła w dalszą drogę
połamała czwrtą nogę
a, że duży zapas miała
idąc dalej tak śpiewała:
nogów u mnie zapas jest
czwartą oddam, mam ten gest…
…
Mnie nie zmyli wiersza forma,
tą stonogą jest Platforma,
która – jak to wiem z donosu –
lekko się pozbywa głosów,
bo wyborca rzecz nabyta,
można olać go i kwita…
Więc całujcie wy psa w nos –
ja wam też odbiorę głos. 👿
tak więc sobie wędrowała
nóg kolejnych pozbywała
gdy straciła setną piętę
to nadziała się na puentę…
Jeszcze jedną kropkę nad i pies dopowi
temu, co głosował przeciw projektowi:
niech go polityczne czekają Powązki,
za to, że utrącił „niebezpieczne związki”. 👿
Gdzieś mi mignęło, że zamiast Wandy Nowickiej Palikot zamierza poslankę Grodzką uczynić wicemarszałkinią.
Byłby to niezły pstryczek w nosy wszystkich naszychpruderyjnych, zakłamanych posłów, jeżeli to prawda.
Wolałabym także zarówno, żeby to była wyłącznie taktyczna zagrywka Palikota w porozumieniu z Wandą Nowicką i pozbawienie jej wicemarszałkowania było cześcią tej taktyki, ale chyba nadmierny optymizm jednak mnie poniósł.
Jestem gotow postawic swieczke za to by Anna Grodzka zostala wicemarszalkinia.
No i mam nadzieje, ze Boguslaw czuje sie lepiej i nalezycie dba o siebie! Ma na mysli, ze jest oblozony belgijska czekolada, bo to nadzwyczajnie dziala w czasie choroby. Tak twierdzi moja Stara, a ona sie zna na tych terapiach.
W oczach wielu wyborców Wanda Nowicka bardzo uwiarygadniała Ruch Palikota jako ugrupowanie polityczne. Myślę, że na dłuższą metę odwołanie jej ze stanowiska będzie strzałem w stopę.
Cienie z dzisiejszego spaceru
twarze nieistniejącego miasta
Pewnie masz racje, Vesper, ale dla samej przyjemnoscu ujrzenia chociaz te mordy gorsko-suskie 😈 na widok Pani Ewentualnej Marszalkini 😈
O, jakie ciekawe cienie, Irku… Co mi przypomnialo – przez skojarzenie twarzy na fotografiach – niedawno przeczytany artykul o japonskim Schindlerze, konsulu generalnym Japonii, ktory uratowal – wydajac do ostatniej chwili wizy – 6000 Zydow kowienskich. W sumie uwaza sie, szacujac dosc ostroznie, ze zawdziecza mu zycie 40 tysiecy osob. Po wojnie stracil prace w dyplomacji, za niesubordynacje, ale na pewno bylo warto.
Vesper, come on 😉 – a gdziez ja pisalam, ze Ty pisalas, ze jest wybitnym ironista? 😯 Juz troche zaczynamy chodzic oplotkami, co oznacza zapewne, ze temat sie na jakis czas wyczerpal… 😉
Mordko, widze, ze sie juz zabrales za stawianie Boguslawa na nogi. 🙂 No to dorzucam personal testimonial, ze Twoje terapie sa niezywkle skuteczne, zwlaszcza lindorki, ale i rosoly z bazanta takze. Choc oczywiscie mozna sie jeszcze zastanawiac, czy lepsze lindorki czy leonidasy… 😆
Nie można za wynik wczorajszych głosowań w sprawie związków partnerskich winić całego PO. A już szczególnie nie można winić za to premiera Tuska, który wstał ze szpitalnego łóżka po to żeby głosować za. I apelować o takie głosowanie do posłów PO. Poseł Biedroń dziękował premiorowi za taką postawę z mównicy sejmowej.
Odpowiedzialność ponosi „biskup” Gowin i jego przykościelna frakcja.
O, tu jest ten artykul, o ktorym przed chwila wspomnialam:
http://www.huffingtonpost.com/2013/01/24/chiune-sugihara-japanese–jews-holocaust_n_2528666.html?ref=topbar#slide=2019588
„Shindlerow” bylo wiecej. W czasie ostatniej podrozy do Portugalii z Kuma, dowiedzialam sie o portugalskim konsulu we Francji (w Bordeaux) Aristidesie de Sousa Mendesie, ktory uratowal 30 tysiecy francuskich Zydow przed wywozka do Oswiecimia i za to utracil posade, honory i emeryture. Spolecznosc zydowska w Portugalii (choc zapewne nie tylko ona jedna) przez 70 lat walczyla o ofocjalna rehabilitacje i uznanie Mendesa. Zaledwie od niedawna uznawany jest za bohatera narodowego, co mi pierwsza opowiedziala nasza gospodyni z Casa das Paredes , ta wywodzaca sie w prostej linii od rodziny sw. Antoniego Padew… sorry, Lizbonskiego.
Gdyby Grodzka zastąpiła Nowicką, przyszedłby kiedyś dzień, w którym poseł Górski musiałby rozpocząć wystąpienie od „Pani Marszałek, wysoka Izbo”. I byłby to piękny dzień 😈
Jagodo,
kiedy trzeba było, bo ważne dla NICH głosowanie było, to za mordę wszystkich Tusk wziął i głosowali jak jeden.
To oznacza tylko jedno: winna jest właśnie cała Platforma, a Tusk na czele.
Bobiku, wstawisz spację po „Pani”?
Uważam, że ktoś powinien Gowina zdyscyplinować ( specjalnie i świadomie piszę samo nazwisko, jako że go kompletnie nie szanuję i nie chcę być kulturalna, mało tego chcę być zdecydowanie niekulturalna), nie może on przecież swoich prywatnych opinii będąc ministrem. Bo sugeruje to, że jest to stanowisko rządu.
A zdarza mu się to nie po raz pierwszy. Najwyższy czas go odstrzelić, niech idzie w czortu. Jakby się to nie miało skończyć. Z nim PO i tak nie jest w stanie niczego sensownego przewalczyć i skazana jest na porażkę.
Ale mógłby zacząć ” Wy Marszałek i Wysoka Izba ” 👿
Relax, Zmoro. Ja nawet na swojego prezydenta mowie „Obama”.
To juz i Gowin zniesie.
Obawiam się, Zeenie, że z tym braniem za mordę to nie jest takie proste, jak by się zdawało. Polityka to parszywe zajęcie i ciągłe licytacje, nawet wewnątrz jednej partii. Zawsze jest coś za coś.
Tylko w przypadku PO zbiorowisko interesów i poglądów jest tak różne, że niebawem Premierowi zabraknie przynęt i nie będzie już miał czym handlować. A tu jeszcze koalicjanta trzeba zadowolić.
Za Gowinem stoi niezbyt liczna, ale zamożna i wpływowa część elektoratu, którą z PO wiążą jedynie zbieżne w danym momencie interesy. Będą głosować na PO tak długo, jak długo PO nie będzie podważać ich status quo. Dotyczy to być może w mniejszym stopniu władz centralnych, w większym natomiast samorządów w dużych miastach.
zeen,
nie wiem czy Tusk mógł „wziąć za mordę”. To działa na bardzo krótką metę. Moim zdaniem Tusk zrobił to, co dało się w tej sytuacji zrobić.
Tusk dostał słaby mandat w wyborach i tylko w ramach tego mandatu może cokolwiek robić. Nic więcej.
zmoro,
„odstrzelenie Gowina” prowadzi praktycznie do nowych wyborów. A te może wygrać PiS. Kaczyńskiemu nie zostało już nic poza dążeniem do władzy. Posłuchaj Radia Maryja a przekonasz się, że kościół zrobi wszystko żeby wesprzeć PiS. Tych paru przyzwoitych księży nie wystarczy. Kler pójdzie głosować z „czystym sumieniem” na PiS, przekonany, że broni tradycyjnych wartości. Pójdą Kluby Gazety Polskiej i tak dalej.
A tym razem to Kaczyński weźmie społeczeństwo „za mordę” tak, że ani drgnie. Oczywiście będzie musiał zapłacić haracz Kościołowi i będziemy mieli prawdziwe państwo wyznaniowe.
Gdyby wybory były w 150 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, potarktowano by je jako zapowiedź cudu. Alno i cud. Wczorajsza nocna audycja w RM nie pozostawiała złudzeń co do tego, że radiomaryjni już stoją w boksach startowych.
Grodzka nie ma żadnych szans. Rozkład głosów w Sejmie bedzie dokładnie taki sam, jak przy związkach partnerskich. Albo jeszcze mniej korzystny.
Uściski dla Królika! 😀 Zdrowie styczniowych! I ukłony dla psatrapy, który jest dziś w najwyższej psoetyckiej formie! 😀
W ostatnich dniach przeczytałem tu na BloBo jakiś cytat z poradnika dla psich, że Psa to należy nieustannie chwalić.
Ależ kto pochwali zeena za fugem.
Może PK?
To nie jest „BloBo”, Klako. To jest Blog Bobika. 👿
Podobno Haneczka tez jest bardzo chora! Haneczkooooo!!!!!!
Poslac Ci lindorki?!!! Stara ma pelna lodowke, wiec zanim wszystko wyzre, powtarzajac do znudzenia „no, nie powinnam moze…”
Prymas Glemp jakby umarł nie w porę. Jego śmierć wysuwa się na pierwsze miejsce i usuwa (jak każda nowa śmierć) w cień cmentarnej bramy śmierć matki królów.
Ale powoli na naszych oczach powoli odchodzi jakaś epoka.
Ja osobiscie nie wierze w to, ze Kaczynskiemu uda sie kiedykolwiek „wziac spoleczensto za morde”. Lapska za krotkie, wiek juz nie ten, czasy juz jakby nie te, kiedy mozna bylo bezkarnie brac za morde.
Ale wierze, ze moze jeszcze wygrac wybory, jesli sytuacja gospodarcza bedzie mu sprzyjac, czyli kryzys, bezrobocie, recesja bardzo sie poglebia.
Wziac za morde nie wezmie, ale tyle krwi napsuje, tyle naszkodniczy, ze dobrze nie bedzie.
hehehe Kocie Mordechaju… jak w audycji w Dwójce usłyszałem, że PK jest blogerką działającą w blogosferze, to spadłem z krzesła. Ale się zaraz dźwignąłem, bo obie pomyślałem, że Bobik jest blogarem.
A PK nie jest blogerka i to w dodatku z bardzo udanym blogiem?
Piesek tez jest Blogerem, a czasami nawet blagerem.
Jakies epoki zawsze odchodza, na szczescie. 🙄
Ad Kot Mordechaj 25 styczeń 13, 20:59
Diagnoza może i prawdopodobna – futuryzmy już nie – propaganda.
A ja bym tak bardzo chciała żeby było coraz lepiej, a przynajmniej nie gorzej 🙁
PK jest blogerka?
[gdzie są moje okulary?]
To jednak moja psia intuicja nie bez powodu kazała mi sę martwić niepokazywaniem się Haneczki. 🙁
Ostatniej pasztetówki jej przychylę, żeby tylko szybko wyzdrowiała!
Pani Kierowniczka jest między innymi blogerką, więc jak już ktoś chce być strasznie pedantyczny, to może powiedzieć, że blogerką nie jest, a bywa. 🙂
„Epoki odchodzą, na szczęście”
Hmmm… a tak niedawno chyba Aga wspominała robienie „błotnego masełka” na kanwie fotografii Pana Marka Z.
Pani Kierowniczka żadną blogerką nie jest!
Oczywizda rzecz ujmując wprost ,korzysta z czegoś takiego, co się nazywa blog do redagowania interaktywnej gazety muzycznej.
Zdjecia Marka Z, jakkolwiek nieslychanie piekne i wzruszajace, pokazuja biede, ktora ja bardzo dobrze pamietam. Malam bardzo wiele kolezanek w liceum, ktore wlasnie z tej malowniczej nedzy sie wywodzily, ktore byly bardzo biednie ubrane i niedozywione, ktore nie mialy w domu lazienki i nieustannie smierdzialy slumsami. I miewaly wszy na bialym kolnierzu satynowego, wyciagnietego i wytartego na siedzenoi fartucha szkolnego. Staralam sie nie odsuwac od nich, nadrabialam wylewna serdecznoscia, aby sie nie domyslily, jak sie nimi brzydze – wbrew sobie.
Te dzieci z „miejsc zabaw” szwedzkiego Marka nie wygladaja na nieszczesliwe, napewno wtedy jeszcze swej nedzy nie odczuwaly i nie mialy zadnej skali porownawczej. Napewno dopiero z latami, jesli chcialy pojsc do wiekszego miasta na dalsza nauke, mogly zaczac sie porownywac z dziecmi z zamoziejszych domow.
Ciesze sie bardzo, ze juz chyba takiej nedzy na wsiach nie ma. Nie ma takich blotnistych drog, walacych sie plotow, okutanych jakimis starymi szmatami babc w spadajacych za duzych butach. .
Wiec ja sie ciesze, ze tamta epoka minela.
W sprawie PO wyjaśniam: nie mogę głosować na partię, która jest całkowicie nieprzewidywalna i w parlamentarnej praktyce w każdej chwili może okazać się bliźniaczką PiS-u, na który w życiu bym głosu nie oddał.
Nie mogę głosować na partię, której „techniczna” zdolność do rządzenia stoi pod dużym znakiem zapytania, wobec niemożności dogadania się nawet we własnym gronie.
Nie mogę głosować na partię, która oszukuje mnie, machając przed nosem programową marchewką liberalizmu i europejskości, a potem znienacka waląc konserwatywnym sejmowym kijem.
Wiem, że PiS jest jeszcze gorszy, ale ten straszak coraz bardziej służy Platformie do olewania swoich wyborców. Ja już więcej do tego łapy nie przyłożę. Enough is enough! 👿
Masz absolutna racje, Piesku.
Jest to partia absolutnie nieprzywidywalna i jest to partia oportunistow.
Na rany Chrystusa!
Co tu się dzieje?
A to taki był miły zakątek internetu – wszystko było rozPOznane.
A tu Helena niczym siostra… miłosierdzia, na Bobika jakiś kij sejmowy znaleźli.
Koniec… nie tylko epoki, ale… Świata!
Klakierze, przy całym moim uwielbieniu dla Pani Kierowniczki muszę zauważyć, że gazeta to nie jest spektakl jednego aktora. 😉 Kierowniczka prowadzi wspaniały blog muzyczny, niezwykle umiejętnie wykorzystując typowe dla tej formy środki i chwała jej za to. Ale prowadzi blog, nie gazetę, co zresztą w niczym nie wydaje mi się gorsze.
A jeżeli ktoś uważa blogerstwo za rzecz wstydliwą czy niegodną, to zaraz mogę Mordkę na niego napuścić. 👿
Nic nigdy nie jest rozPOznane ani rozPiSane na zawsze, dlatego partie powinny szanować wyborców nie tylko tuż przed wyborami. A jak ktoś mnie nie szanuje, niech mnie w … wiadomo co pocałuje. 👿
Klakierze, a chcialbys wytlumaczyc co znaczy, ze myslales, ze „wszystko było rozPOznane”?
Rozumiem, ale moze sie myle, ze miala to byc jakas szpila, ale jest ona dosc metnie sformulowana, wiec poprosze o wyjasnienie, abym sie mogla nalezycie odwinac.
A widzisz Bobiku… pewnie różnimy się tylko w ocenie z racji definicji. Dla mnie „Co w duszy gra” nie jest blogiem, ale właśnie interaktywną gazetą muzyczną (czasem trochę mi przypomina dość archaiczny i hermetyczny „Ruch Muzyczny”).
Oczywiście biegają sobie tam rożne wątki poboczne ze znalezionym kotem na czele itede.
Może o bloga potrąca znajomość PK z wieloma osobami tam piszącymi i oboczności i „marginesy” niekoniecznie muzyczne.
Ale to jest sensu stricte gazeta muzyczna.
Ja dość sprawnie tłumaczę z klakierskiego, Heleno. 😉 To znaczyło, że Klakier uważał tut. blog za grupę zdeklarowanych na wieki wieków zwolenników PO, którzy przy Tusku stali i stać chcieli do końca świata. Skrajna wściekłość części blogu na PO wywołała u Klakiera dysonans poznawczy w wersji szokowej, stąd jego przekonanie o tym, że ten koniec świata wkrótce ma nastąpić. 😉
Nie uważam blogerstwa za rzecz wstydliwą, aczkolwiek określenie „blogerka” do Kierowniczki mi osobiście baaaaaardzo nie pasuje. Poza oczywistymi oczywistościami, w rodzaju, że Kierowniczka jest przede wszystkim sobą, czyli Dorotą Szwarcman, człowiekiem (kolejnych tozsamości w kolejności nie podejmuję się wymieniać; dla jednego będzie ważniejsze, że jest określonego wyznania, dla innego ważniejsza będzie narodowość, dla jeszcze innego fakt bycia czyimś dzieckiem, bratem, siostrą, wstaw dowolne), to Kierowniczka jest krytykiem muzycznym, a nie blogerką. Blogerstwo, nie wiem jak rzetelnie uprawiane, jest jednak formą hobby. A Kierowniczka swój blog prowadzi z pasji popularyzatorskiej związanej w wyuczonym i uprawianym zawodem. Jest to więc jej działalność profesjonalna. Dla mnie więc, choć prowadzi blog, nie jest blogerką, podobnie jak profesor Vetulani nie jest blogerem a neurobiologiem.
Ad Helena
Zaraz tam szpila…
To było tylko takie POdkreślenie.
Chodziło mi tylko, o to, że większość tu piszących stanowi „twardy” elektorat PO, czasem paliKOTyzujący.
Stąd też „zmiękczenie” tego stanowiska wprowadziło mnie w zadumienie, com dał wyraz mocno ekspresyjnie.
Ale i w Duchu.
Bobik, to wszystko w lot zrozumie.
Heleno, chyba wszyscy zgodzimy sie, ze ta epoka minela na szczescie, ale czy oznacza to wyeliminowanie biedy? Albo inaczej, poczucia biedy? Byc moze teraz nawet mniej dotkliwa bieda odczuwana jest relatywniej dotkliwiej, jako bardziej dokuczliwa i ponizajaca? To temat na wspolczesny reportaz, ja w kazdym razie nie stosuje autocenzury grzebiac w starych negatywach.
Smierc osob publicznych porusza nas w rozny sposob. Mnie tez o nich przypominaja stare zdjecia.
https://plus.google.com/photos/103665958647123675396/albums/5837492714756522257?authkey=CI7M05q11f3sswE
Wszystkiego najlepszego, Króliku, a Haneczce rychłego powrotu do zdrowia.
Okropnie mi się nie chce teraz pisać długiego objaśnienia, czym jest według mnie gazeta, więc pozostanę tylko przy swoim zdaniu, że gazeta to jednak co innego niż blog, choćby taki szalenie obszernie i wyczerpująco informujący o życiu muzycznym. 🙂
Nie zgodzę się też z Vesper, że wyróżnikiem blogerstwa jest hobbystyczność. Tak było w początkach netu, ale obecnie blogerzy są coraz częściej zawodowcami, którzy żyją ze swoich blogów. Blogerstwa nie nazwałbym też odmianą dziennikarstwa, literactwa bądź popularyzatorstwa. To jest osobna forma, tylko wskutek swojego młodego wieku nie całkiem jeszcze „skanonizowana” (choć i to coraz bardziej postępuje). I na mój rozum nie przynosi Kierowniczce żadnej ujmy napisanie, że jest krytykiem muzycznym, dziennikarką, literatką, blogerką, obieżyświatką… a zresztą, może łatwiej by było napisać, kim Kierowniczka nie jest. 😆
Jagodo, a może jednak nie wybory. Może da się jakieś rozsądne alliance z lewicą i Palikotem stworzyć. Nie wiem tylko, czy procedury na to zezwalają. I czy wtedy większość PO się nie rozejdzie po innych partiach. Jeżeli nie, to nie zazdroszczę premierowi. Sytuacja szyszki.
Podziwiam Cię, za to, że nasłuchujesz, co u wroga piszczy.
Ja bym nie zdzierżyła. Bożeszsz, jakiż ten nasz narod niedojrzały jest okropnie.
W łańcuszku z innymi Kierowniczkowymi aktywnościami blogerka wydaje mi się całkowiecie stosownym określeniem. Ale samodzielnie nie, bo sprowadza Kierowniczkę do jednego wymiaru. A jednowymiarowa Kierowniczka to już nie Kierowniczka 😉
To prawda, co Lagom pisze, że poczucie biedy jest bardzo relatywne. Biedni czują się biedni nie tyle przez to, że sami posiadają mało, tylko przez to, że inni posiadają (wiele) więcej. „Subiektywnych biednych” przybywa więc wraz z narastaniem nierówności majątkowych.
Vesper, dlatego od razu napisałem, że Kierowniczka bywa blogerką, tak samo jak bywa literatką, krytyczką, itd. Choć równie dobrze można powiedzieć, że tym wszystkim jest. 😉
Twardy elektorat PO jest chyba mniejszy od twardego elektoratu pisowskiego. Twarde elektoraty maja zazwyczaj partie z jakas porywajaca wizja, jakas obietnica. Np PiS obiecujacy zerwac z kondominium, poustawiac wszystkie kraje sasiedzkie na bacznosc, uczynic z Polski mocarstwo, z ktorym „licza sie” wszyscy, wziac za morde sady i przeprwadzic lustracje z prawdziwego zdarzenia, po ktorej kazdy uzna, ze stal gdzie stalo zomo, oprpocz oczywoscie armii zwolennikow PiSu.. Jest to porywajaca wizja dla idiotow, a w kazdym spoleczenstwie pewien odsetek stanowia idioci z kompleksami i urazami. Oni zawsze beda „twardym elektpratem” Pisu.
Wiekszosc spoleczenstwa glosuje na PO, bo albo nic lepszego wokol nie widzi, albo uwaza, ze nie moze glosowac na pomniejsze partie opozycyjne, gdyz bedzie to „zmarnowany” glos, co moze doprowadzic do wygranej PiSu, ktora dla wiekszoscu ludzi tu przychdzacych jest nie do przyjecia.
A sa tez wyborcy, co glosuja, bo chca miec swiety spokoj i wierza ze PO im ten spokoj zapewni. I nawet tych od swietego spokoju PO ostanimi czasy coraz czesciej zawodzi, np wprowadzajac glupawa i nieprzemyslana reforme rynku lekow. Bo jest to partia gnusna i lenwa i wierzy, ze wszyscy beda na nia zawsze glosowac, bo nie ma nic lepszego.
Pisanie PO duzymi literami w kazdym slowie gdzie ta zbitka liter wystepuje jest infantylna maniera. Zazwyczaj w tym samym zdaniu wystepuje slowo „lemningi”, ktore z dosc neutralnego stalo sie wyzwiskiem.
W tym miejscu czesto i gesto krytykujemy Platforme, ktora stala sie partia dosyc arogancka. Poslowie juz nawet na wazne glosowanie sie nie pofatyguja, wola przesiadywac w barze. Wczorajsze pustki po stronie PO byla prawdziwa hanba domowa.
Garnek gorącej herbaty z cytryną, pomarańczą i goździkami dla Haneczki! Do popijania leonidasów i innych cudów z zapasów Heleny. 😎 Haneczko zdrowiej!
Kupuję mętnie sformułowaną szpilę! Nawet targować się nie będę. A PK prowadzi muzyczną świetlicę. 🙂
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13300954,Sejm_przywraca_Fundusz_Koscielny__Posel_PiS_glosowal.html#BoxSlotII3img
Jakby tamtego było mało, to jeszcze to 🙁
Wczoraj się dowiedziałem, że jestem… no dobra, nieważne.
A dzisiaj, że wyglądam na zwolennika PO.
Jakby ktoś chciał mnie zdziwić jutro, to poproszę, że jestem mądry, piękny i bogaty. 😎
Oczywiscie, ze bieda jest relatywna i znam biednych, ktorych nie stac na rolexy, albo na recznie zdobione i wypalane holenderskie kafle, albo na wyjazd do Tunezji.
Ale ja patrzac na tamta biede, pamietam glod, prawdziwy glod i brak butow do szkoly.
To nie znaczy dla mnie ze z bieda wszezdie i zawsze poradzilismy sobie i ze nie zostaly jeszcze kieszeni glodu. Ale mysle, ze jednak znacznie trudniej byloby je dzis znalezc jezdzac z aparatem po kraju.
Ja sie bardzo ciesze, ze te zdjecia ocalaly i ze mozemy je dzis ogladac i wspominac jak bylo i porownywac z dzisiejszymi czasami.
I ja nie wierze w to „narastanie nierownosc majatkowych” – z pewnoscia nie w naszej czesci swiata. Mysle, ze absolutna wiekszosc ludzi zyje dzis lepiej niz kiedys. MNie nie przeszkadza absolutnie ze ktos moze miec znacznie wiecej niz ja i stac go na reczne kafle – niechaj je nosi na zdrowie. Mnie cieszy, ze nie widze wokol ludzi naprawde zmagajacych sie z ubostwem.
WW, oczywiście, że jesteś mądry, piękny i bogaty! A na dodatek wyszczekany. 😛
Heleno, którą część świata postrzegasz jako naszą?
@ Ks.Boguslaw
Przepraszam, ze zapomnialem od razu odpowiedziec – pytales czy poprawiam ostrosc zdjec. Caly proces skanowania negatywow prostym skanerem nie zawiera korekcji, ale potem z reguly musze poprawic w Lightroom troche ekspozycje i kontrast, a ekportujac zdjecia leciutenko podostrzyc dopasowujac je do ogladania na monitorach (inaczej podostrza sie zdjecia przeznaczone do druku). Te niewielkie techniczne poprawki chyba sa niewidoczne na zdjeciach, bo nie zawsze wygladaja one na wystarczajaco ostre.
Heleno, chyba o różnych rzeczach mówimy. Ogólny wzrost poziomu zamożności jest oczywistością i na pewno jest to powód do zadowolenia (choć jeszcze lepiej by było, gdyby bardziej wzrastało w tzw. Trzecim Świecie). Wzrost nierówności majątkowych w ostatnich latach, również na Zachodzie, nie jest kwestią wiary, tylko liczb. Liczby bez żadnych wątpliwości pokazują, że ten wzrost nastąpił i to iluśtamkrotnie. A subiektywne poczucie biedy to z kolei nie jest kwestia tego, z czym się realnie trzeba zmagać, tylko samooceny, której dokonuje się „wobec”. Jak wszyscy w zapadłej wsi mają po dwa kołki w płocie, to nikt nie czuje się biedny. Jak ktoś ma tylko jeden, a sąsiad trzy, to ten z jednym zaczyna się czuć nędzarzem. A jak wieś przestaje być zapadła i jej mieszkańcy odkrywają, że w innych wsiach kołków w płotach bywa i po kilkadziesiąt, to ubodzy zaczynają się czuć wszyscy, choć ten z trzema kołkami czasem się pociesza „ale mogło być gorzej, mogłem być tym życiowym niedołęgą z jednym tylko kołkiem w płocie”.
Mnie by nawet do głowy nie przyszło, że WW mógłby nie być mądry, piękny i bogaty. 😯
I po co to zasiewać takie ziarna wątpliwości? 😈
No i tak chwalony przez Ciebie, Heleno, poseł Godson głosował razem z PiS, uzasadniając to -delikatnie mówiąc – mało efektownie.
A ja niestety muszę powiedzieć : a nie mówiłem…
Odsyłam do wpisów sprzed już lat, gdzie sygnalizowałem platformerstwo – bez satysfakcji.
A WW oprócz mądrości, piękności, bogactwa ma jeszcze dzidę…
Mądry, piękny, bogaty, wyszczekany, uzbrojony – ktoś ma jeszcze coś do dodania ❓ 😆
Poseł Godson chyba nie ukrywał wyznawanych Wartości, zanim jeszcze został posłem? Było coś w gazetach o tym, więc mnie nie dziwi.
Wyszczekany że niby jak? Przez Bobika?
A dzidę miał ogromną i szpiczastą
tą dzidą mógłby, gdyby chciał
tylko nie wiemy skąd wytrzasnął
ogromną dzidę miał…
😉
A propos bogaty, to zrobiłem bilans miesięczny palenia papierosa na baterię i podoba mi się on, ten bilans. 😎
A żebyś wiedział, że mógłby, i doceń, że niezbyt często chce. 😈
Mądry, piękny, bogaty, wyszczekany, uzbrojony i ma władzę, skoro jest Wielkim Wodzem. Z punktu socjobiologicznego punktu widzenia, WW to ktoś, komu po prostu nie można się oprzeć 🙄
Wyszczekanym jest się osobiście, przez Bobika można być obszczekanym – jak się mocno podpadnie (co szczerze odradzam).
Elektroniczna fajka ( w ) pokoju Wielkiego Wodza 🙂
Nie można mówić BloBo? Sama dziś tak powiedziałam, a dostało się Klakierowi 🙁
Bobiku,
nie chciałam obrazić ani Ciebie, ani Koszyczka. Po prostu nic innego nie przyszło mi do głowy. Talentu nie stało, bywa.
Poseł Godson nie ukrywał, ale równocześnie kilka razy podkreślał, że jako poseł zobowiązany jest głównie wobec wyborców, nie wobec siebie samego, więc jest gotów głosować na coś, co jego osobiście nie zachwyca, ale z wolą jego wyborców wydaje się być zgodne i dla nich dobre. I wtedy mi się podobał. A tym razem mi się nie podobał.
Wielkiego Wodza na posła, skoro z założenia MUSI się podobać. 😆
Żeby nie było, żem złodziej: pożyczyłem od Zembatego…
Ja się o coś obraziłem? 😯
Ja w ogóle nic na temat bloba nie mówiłem, to chyba Helena albo Mordechaj, a i to wątpię, żeby z obrazą na serio. 😉
Ze zdrobnień dość lubię wymyślony kiedyś przez fomę bobikoblog. 🙂
Ok, po kolei:
1. Subiektywne poczucie biedy niechaj zostanie w rekach psychologow , ja sie nim przejmowac nie musze, mam powazniejsze sprawy swiata na glowie niz subiektywne poczucie ubostwa. Jak ktos we wsi zazdrosci sasiadowi, to jest to jego problem, nie moj.
2. Godsonowi nie mam za zle, ze glosowal przeciwko zwiazkom partnerskim, bo jest przyjemnym i kulturalnym panem, a takim sporo potrafi wybaczyc, nawet niesluszne poglady. 🙂 Gdyby Pawlowicz byla w polowie tak kulturalnym czlowiekiem, to tez moze bym uznala, ze jest OK, przezyjemy to. Zreszta Godson nigdy przenigdy nie chlapnal by, ze jaka spoleczna grupa jest dla spoleczebnstwa bezuzyteczna. Ciekawe jakie jeszcze bezuzyteczne grupy moglaby ta durna krowa wymienic? Niepelnosprawnych?, Starych? Ubierajacych sie w szmatexach? Poetow? Mnichow z zakonow kontempkacjynych? A, nie, sorry, mnisi sa bardzo pozyteczni…
WW, a ile kosztuje elektroniczna fajka? I ile potrzeba na tydzien?
Czasami cos mi tak chooooodzi po glowie, chooooodzi….. Nawet dzis mi troszke chodnelo.
What’ s wrong with Blog Bobika? What sort of corporate image conveys BloBO?
Slysze BloBo i z miejsca mam przed slepiami cos tlustego, rozlazlego, nabrzmialego, wybitnie niezdrowego.
To ja w jeszcze krótszych punktach. 🙂
1. Czuć się biedniejszym od sąsiada to kompletnie nie to samo, co mu zazdrościć. A kiedy dużo ludzi ma poczucie biedy, to jest to również problem społeczny, nie tylko psychologiczny.
2. Kulturalność i sympatyczność mogą być zasadniczymi kryteriami, kiedy sobie dobieram znajomych, ale zasadnicze kryteria oceny posłów jednak trochę inne są. 😉 Co nie zmienia tego, że posłanka Pawłowicz przy zastosowaniu jakichkolwiek kryteriów wypada poniżej dna i 5 metrów mułu.
1. Dalej jak przedtem.
2. Ja prawde mowiac znajac konserwatyzm posla Godsona, nie sodziewalam sie ze zaglosuje inaczej. Ja nie wykluczam, ze Godson powinien zasiadac w jakiejs partii chadeckiej, ale poniewaz chadecy poprzenosili sie do PO i I PiS, to nie ma na to rady.
Zapewne gdyby przeniosl sie do PiSu mialaby na te formacje troche cywilizujacy wplyw, z drugiej jednak strony bardzo bym nie chcial narazac Pana Johna na to zeby jego partyjni koledzy dokuczali mu z powodu koloru siersci. Wiesz jakie te pisiory som.
Oj, Mordko, bo biedna Jedna Taka zaraz się poczuje całkiem wdeptana w ziemię. 🙁
Nie daj się zwieść pozorom, Jedna Tako. Mordka w rzeczywistości jest łagodnym, przyjaznym, kochającym ludzkość Kotkiem. 😈
Z wyrzutem sumienia to mówię, Heleno, żeby potem nie było na mnie. W porównaniu z normalnymi fajkami taki e-cygaret nic nie kosztuje. Trzeba mieć zestaw startowy, pierwszy z brzegu od wujka Gugla
http://www.e-fog.co.uk/en/e-cigarettes/126-provog-ego-crystal-dual.html
Dwie sztuki to podstawa, żeby funkcjonować bez stresu.
Oprócz tego wydatku i co się sprzęt pewnie psuje (można wymieniać grzałki, kosztują grosze, i każdą inną część też, wszystkie pasują), praktycznie reszta jest za darmo. Dolewa się takie oleje
http://www.e-fog.co.uk/en/7-liquids
flaszeczka 10 ml spokojnie mi wystarcza na dwa tygodnie. U nas w kiosku mają te same marki za te same pieniądze.
Nic nie śmierdzi, nic nie truje, nikotyny ile chcesz, albo bez nikotyny, z samym smakiem. Jak ktoś musi, to jest bardzo dobre wyjście.
Och, naprawde Bobik! 👿
Zaraz mi sie przypomina:
Kochali Ludzkosc i Czlowieka,
ale Czlowieka przez C duze,
Idee, ktora buja w chmurze,
Wiec ich prawdziwy czlowiek wsciekal….
Mnie tez. 👿
Dzieki, Wodzu! To te sa takie co nikotyny nie maja? 😯
Tylko smaczek przecudny? 😯
Jeżeli 1. jak przedtem, to czegoś tu nie rozumiem. Poczucie ubóstwa czy też ubożenia, biorącego się z coraz większego rozwarstwienia, jest ostatnio bardzo poważnym problemem świata. Widzenie tego w kategoriach „szewc zazdrości kanonikowi” mija się z rzeczywistością. A przypominanie, że dawniej było gorzej, w wymiarze społecznym niewielkie ma znaczenie. Młodzież, która tego na własnej skórze nie pamięta, jest zainteresowana raczej tym, żeby dobrze (i coraz lepiej) było tu i teraz. I trudno jej mieć to za złe. 😉 A nawet stare zgredy też często chciałyby po prostu dobrze pożyć, nie oglądając się na przeszłość 😈
Dziekuje Moniko, Bobiku, Ago i zmoro za zyczenia.
Rowniez dolaczam sie do zyczen zdrowka dla haneczki, ktorej zwiezlych a sednych komentarzy brakuje.
No coz, PO to partia centro-prawicowa wiec trudno od niej oczekiwac liberalnych posuniec. Tylko PIS-owcy sadza ze PO to lewica. No, zle kazda partia wreszcie musi zrobic co jej elektorat oczekuje, a elektorat ma coraz bardziej oczy i uszy otwarte.
Wodz poza wszystkimi atrybutami ma takze dodatni bilans! Oby tak dalej! Trzymaj sie WW dzidy i czego tam popadnie.
Pójdę do łóżka z dylematem. Czy ja jestem młodzież, czy zgred? 🙄 Myj zęby, dylemacie – czas spać.
Na dodatek do wszelkich zalet Wódz zaczął wodzić na pokuszenie. To jeszcze podnosi atrakcyjność. 😈
Nawet ja się poczułem nieco pokuszony tą efajką. 😎
Ago, najlepiej nie wiedzieć. Wtedy można sobie być tym albo tym, w zależności od dnia, nastroju i koniunktury. 😛
Jakoś się trzymam, dziękować. 🙂
Tak, są bez nikotyny, tu mamy na przykład taki smak, tylko nie wiem, czy to znaczy polskie jabłko, czy jabłko z glancem, jednakowoż dobrze wygląda, trzeba sobie wybrać strength.
http://www.e-fog.co.uk/en/liquids/38-liqueen-10ml.html
Najlepiej chyba znaleźć jakiegoś pana Hindusa ze sklepikiem, to będzie miał próbki w mniejszych butelkach.
Czy 😳 ktos 😳 moglby mnie oswiecic 😳 co dzis 😳 Krolik swietuje? 😳 Bo mi jakos uceklo :oops; 😳 😳
A tak moglabym przynajmniej kartke poslac albo co…. 😳
Oświecenie? Popieram. 😎
http://www.youtube.com/watch?v=hUuL29VVa60
Heleno, swietuje posuniecie sie w tak zwanych leciech.
Dzisiaj tez jest noc szkockiego poety Robbiego Burnsa. Nalezy pic single malt whiskey, jesc szkocki salceson i spiewac:
http://www.poetry-archive.com/b/auld_lang_syne.html
Whiskey chyba sobie już dziś daruję, ale Burns, salceson i śpiew – zawsze. 😎
A tu w wersji spiewanej, bez kobz, a za to z piekna gitara.
http://www.youtube.com/watch?v=vcVJBLV2Ryw
A to od Robby Burnsa dla Ciebie, Kroliczku z najserdeczniejszymi zyczeniami:
http://www.youtube.com/watch?v=jXH9DVS76yM
Ale zajrzyj tez do swych skrzynek pocztowych!
a tu z kobzami, bez slow:
http://blog-bobika.eu/?p=1467&cpage=4#comment-217270
To jeszcze raz urodzinowe usciski, Kroliku kochany, a jak roze juz Helena podrzucila, to ja dorzuce Ae Fond Kiss. 😉
http://www.youtube.com/watch?v=BJwy2cm9QTo
Cheers! 🙂
O, dopiero zobaczylam, ze Bobik swoje o „rozwarstwieniu spolecznym”. No tak, no jest rozwarstwienie. I bedzie, chyba, ze zatryumfuje komunizm taki, jakim go sobie Chruszczow wymarzyl z towarzyszami.
Ja tylko mowie o tym, ze ja sie tym dosyc slabo potrafie przejac, bo rozwratswienie bylo zawsze, natomiast ja mowie caly czas o glodzie i ubostwie takim, jakiego dzis juz w naszych stronach specjalnie nie spotkasz. Nie jest ze to powod do radosci? Jest!
A wszystkimi problemami spolecznymi nie mogie sie przejmowac z rownym entuzjazmem, ze sie tak wyraze.
I uprzedzajac: tak, chcialabym aby w Trzecim swiecie ubostwo zostalo pokonane i wszystkie rodziny mialy dostep do czystej wody i lekarstw na AIDS. Tam sa prawdzowe problemy i to mnie obchodzi, a nie „rozwarstwienie” w Anglii czy w Polsce.
Dzizaz.
Krolik na polance!
http://www.youtube.com/watch?v=jXH9DVS76yM
Tfu, z zubrami, na polance . Idzcie tam kto nie spi!
http://www.lasy.gov.pl/zubr
Teraz juz sa dwa kroliki, z prawej i lewej strin ekranu!
Jest trzeci, wsrod konarow powalonego drzewa!
Króliku,
posunięcie się w leciech znakomicie brzmi i się czuje. Nie wiem, ile masz lat, ale ja na moje posunięcia latowe czuję się i owszem 🙂
Twoje zdrowie! I piosenka, starodawna, ale fajna 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=2Cc8W-hMjbo
Swietna ta Eddi, dziekuje Heleno i Moniko!
Jak sie u nas wjedzie na tereny wielu odizolowanych rezerwatow, czy niektorych osiedli miejskich z subsydiowanymi mieszkaniami to od razy widac, ze bieda to nie tylko brak pieniedzy, ale takze bycie zepchnietym na margines spoleczny przez: samotne rodzicielstwo maloletnich matek, tanie narkotyki, nie leczone choroby psychiczne i rozwojowe, obecnosc broni palnej i smierc od broni palnej i wypadkach, powszechnosc uzaleznien, kryminalizacja zycia, bo wielu czlonkow rodziny jest w wiezieniu, lub opod kontrola policji z powodu zawieszenie lub zwolnienia z odbywania kary, przemoc w rodzinie i przemoc seksualna wobec dzieci i kobiet, obecnosc gangow i kontrola mlodych mezczyzn przez gangi, i po prostu brutalizacja zycia codziennego mieszkancow, ktorzy maja mala szanse na lepsza przyszlosc bez pomocy. Jak w tym filmie Precious.
Heleno,
Rozwarstwienie owszem, było, ale nigdy tak duże jak dziś. A dlaczego? Bo jutro będzie większe, ono się coraz szybciej powiększa, coraz więcej należy do coraz mniejszej ilości.
I trzeci świat wcale a wcale nie ma szans znaleźć się wśród beneficjentów tego procesu a raczej przeciwnie. Szanse mieć będzie jedynie, kiedy te procesy ulegną powstrzymaniu i znajdzie sie sposób na sprawiedliwszą dystrybucję dóbr, tylko wtedy będzie korzystać nie będąc skazanym na akcje charytatywne gwiazd popkultury,poprawiających sobie wizerunek i ściepy coraz biedniejszych zwykłych ludzi.
Jeżeli masz na myśli – pisząc: w naszych stronach – także Polskę, to zapraszam do odwiedzenia kilku miast, w tym Łodzi i kilkudziesięciu wsi w północno-wschodniej i południowej Polsce – zapraszam do Pabianic. Zapraszam też do wyszukania widomości o coraz bardziej wyciszanej w mediach fali samobójstw ludzi bez pracy, zasiłku i pomocy państwa, w tym śmierci całych rodzin.
Więcej o tym nie chcę pisać, więc proszę: zmień ton albo zamilcz
Jest czawrty kroliczek. To chyba z okazji urodzin Naszego Krolika jest krolicza Party na polance!
Rzeczywiscie – Noc Burnsa i Noc Krolika!
O rozwarstwieniu pomysle jutro, jak Scarlet O’Hara. 😉 Chcialam podrzucic tez bardzo smieszny artykul z NYRB na temat 50 odcieni Gray’a, ale dostep jest zamkniety, o ile sie nie wykupilo abonamentu. Moze sie zestarzeje, i bedzie szerzej dostepny, a poki co polecam tym, co moze maja dostep. Najbardziej podobala mi sie czesc statystyczna… Nie ma to jak recenzje slabych powiesci, a juz zwlaszcza, jak sa bestsellerami, bo nie trzeba tak strasznie autora zalowac skoro pod wzgledem finansowym juz jest calkiem ustawiony, i wcale sie nie rozwarstwia, a wrecz przeciwnie. 😉
A jak proponujesz zorganizowac „sprawoedliwsz re-dystrybucje dobr”, zeenie?
Bo juz takie proby byly, bez mala sto lat temu. Wiemy jak sie skonczyly.
Ja w odroznieniu od Ciebie, bardzo popieram akcje charytatywne, bo rzady wszystkiego nie zalatwia. I nie wchodzilabym zbyt glebko w serca gwiazd popkultury, z jakich pobudek to robia. Moze dla poprawienia wizerunku (zawszec to lepsze niz pogarszanie), a moze z tych samych pobudek co ja, kiedy robie cos spolecznego, dla dobra wspolnego.
I oczywoscie zdaje sobie sprawe, ze znajda sie jakies miejsca, gdzie w Polsce wciaz istnieje wielka bieda, ale wiem, ze glodu nie ma. Nie ma takiego glodu jaki sie zdarzal paredziesiat lat temu.
A i jeszcze cos. Nie mow do mnie, prosze „zamilcz! „, bo ja tego bardzo nie lubie z jakiegos powodu.
Dzieki, Moniko, wlasnie przypomnialam sobie o wlasnych 50 odcieniach szarosci – nie zaladowanym praniu do pralki.
Ale lepsze jest ogladanie kroliczkow niz robotki domowe.
Wy tu sobie gadu-gadu, a kroliczki poszly spac. 👿
Kroliczku, zajrzyj jeszcze do poczty gmailowej!
Dzieki Alicjo!
Rozwarstwienie bylo chyba kiedys wieksze. W czasach faraonow od tych co mieli budowane piramidy przez tysiace ludzi, ktorzy zapewne przy tym gineli po tych, ktorzy musieli wyrzucac na smietnik nowonarodzone dziewczynki, bo nie mogli ich utrzymac. W srtarozytnym Egipcie biurokracja byla rozbudowana i zachowaly sie listy pracujacych w Aleksandrii mezow do ciezarnych zon (listy pisali w ich imieniu miejscy urzednicy, pisarze), aby zatrzymaly przy zyciu chlopca a pozbyly sie dziewczynki. W Ziemi Obiecanej, blizej naszych czasow, tez jest pokazane warszawskie Powisle, los robotnikow w fabrykach i bogactwo wlascicieli. Swiadectwem przeszlego rozwarstwienia sa koscioly, collosea, katedry, palace, zamki, liczba taniej sily roboczej; dzisiaj tego nie ma.
Ale na pewno sa zjawiska, ktorych powinnismy sie wstydzic, jak te wspomniane przeze mnie rezerwaty.
Heleno, what a cutie patootie card! Merci, merci!
Dalej mam wrażenie, Heleno, że nie bardzo chcesz widzieć rzeczywistość. Nie rozwarstwienie jako takie jest problemem (bo ono istotnie zapewne będzie zawsze), tylko jego stopień i szybkość postępowania. Kiedy ludzie czują, że ten stopień zaczyna być już nieprzyzwoity i spycha w ubóstwo coraz większą liczbę osób, zaczynają kwestionować cały system (i wcale nie z pozycji komunistycznych). To już w tej chwili zaczął być ogromny problem Zachodu i nie można go lekceważyć.
A problemy Zachodu (czy nawet szerzej, bogatszych krajów) wciąż jeszcze odbijają się czkawką w krajach biedniejszych i bynajmniej nie przyczyniają się do zwiększenia dostępu do czystej wody i lekarstw na AIDS. Świat jest systemem naczyń połączonych i to jest rzeczywistość.
Pisałem z przerwami i nie zauważyłem że mi się z zeenem łajznęło.
Wiecie co, ja tego nie ogarniam, nie ogarniam świata POLITYCZNEGO.
Mam w głębokim poważaniu politykę, ja chcę, żeby byli urzędnicy państwowi i działali, i tyle. Tacy nam są potrzebni, a politycy niech się, z przeproszeniem, walą!
Bobiczku, ja slabo trawie rozprawianie o losach swiata na tym pietrze uogolnien i frazesow. I widze to co widze i czuje to co czuje. I tez i gazety czytam. I wiem tez kto, kiedy i za ile pomaga krajom ubogim. A nawet mniej ubogim, takim jak Polska.
A teraz ide spac z absolutnie czystym sumieniem jesli chodzi o swoj wlasny stan posiadania.
Ja bede dla swiata robic swoje malutkie, niedostrzegalne rzeczy. I chwatit.
Króliku, z czasów faraońskich chyba nie mamy aż tak dokładnych danych, żeby porównać stopień rozwarstwienia z dzisiejszym. 😉 Ale kiedy porównuje się, jak było 30, 20, 10 lat temu, to widać wyraźnie, że – krótko mówiąc – bogaci mają coraz więcej, a biedni coraz mniej. I nie dlatego, że biedni się robią coraz głupsi czy leniwsi, tylko dlatego, że systemy podatkowe, prawa, itd. są tak skonstruowane, żeby to bogacenie się nielicznych, a ubożenie licznych utrwalać.
Zgadzam się oczywiście z tym, że bieda to nie tylko brak pieniędzy, ale i wszystko to, o czym pisałaś. Tylko to wszystko nie bierze się z powietrza.
A niekomunistycznych pomysłów na redystrybucję dóbr trochę już jest i nie ma co ich odrzucać w czambuł tylko dlatego, że wiele lat temu Władimir Uljanow też posługiwał się terminem sprawiedliwość społeczna. 😉
Sorry, Heleno, ale na jakim piętrze uogólnień i frazesów umiejscowiłabyś chcialabym aby w Trzecim swiecie ubostwo zostalo pokonane i wszystkie rodziny mialy dostep do czystej wody i lekarstw na AIDS. Tam sa prawdzowe problemy i to mnie obchodzi, a nie “rozwarstwienie” w Anglii czy w Polsce? Albo mam powazniejsze sprawy swiata na glowie niz subiektywne poczucie ubostwa. Jak ktos we wsi zazdrosci sasiadowi, to jest to jego problem, nie moj.?
A może się mylę i to nie są frazesy, tylko poważne, pełne konkretów recepty na uzdrowienie świata?
Cieszę się szalenie i bez zazdrości, że Twój stan posiadania pozwala Ci spać spokojnie. Ale nie jestem pewien, czy spokojnie może spać obecny 30-latek, kiedy pomyśli o swojej emeryturze. 20-latek, kiedy pomyśli o znalezieniu pracy. 10-latek… no, jego szczęście, że jeszcze o przyszłości nie myśli. 🙄
Robienie swoich malutkich, niedostrzegalnych rzeczy w żaden sposób z refleksją o losach świata się nie kłóci. Ja nie widzę przeszkód, żeby robić jedno i drugie.
Ten brak rozwarstwienia za najsprawiedliwszego ustroju polegal jednak na tym, ze prawie wszyscy zyli w mizerii, a wiec w rownosci. Nie o taki brak rozwarstwienia jednak chodzi. Chlopi nie mieli nawet ubezpieczenia medycznego, ani emerytur az do Gierka! Chlop do szpitala szedl zeby umrzec!
Z ta redystrybucja nie nalezy przesadzac. J mam nie tak bardzo wiele w panstwo jako redystrybutora. Ogromna machina biourokracji musi nakarmic najpierw siebie, a dopiero potem przejmowac sie rozwarstwieniem!
Króliku, a kto tu mówi o powrocie do komunizmu i dzielonej po równo mizerii? 😯 Nie widzę takich propozycji, żeby rzucić się na bogatych, poderżnąć im gardła i odebrać majątki, albo wprowadzić dyktaturę proletariatu. 😉 Mowa o sprawiedliwszej redystrybucji, czyli z grubsza o takiej zmianie przepisów (głównie podatkowych), żeby akumulację kapitału w rękach nielicznych nieco ograniczyć. Do tego nie trzeba żadnej dodatkowej machiny biurokratycznej, tylko pewnych decyzji politycznych. W ramach kapitalizmu i demokracji. 🙂
Sorry, Bobik, ale jak Ty chcesz mnie karmic frazesem (z pierwszej polowy XIX wieku, a pozniej powtarzanym nieustannie od Marksa w gore, ze „bogaci staja sie bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi) nie zawracajac glowy takim drbiazgiem, jakto, ze procentowo dochody biednych wzrastaly np w Ameryce w ciagu ostatnich dwudziestu lat szybciej niz dochody bogatych, i na to sa statystyki, kiedy nie bierzesz pod uwage faktu, ze chociaz w tej chwili faktycznie wiekszy procent kapitalu znajduje sie w rekach mnejszej liczby osob, niz zalozmy 20 lat temu, ale tez znaczaco, znaczaco powiekszyl sie tort do podzialu, wiec ci biedni i srednio zamozni sa bogatsi niz 20 lat temu, to sorry, ale wrocmy na ziemie, pliz. .
A proby re-dysrybucjo bogactwa nieco starsze niz te wymyslone przez Lenina, niestety konczyly sie placzem – obkladanie bogastych niebotycznymi, niebotycznymi podatkami prowadzilo do tego, ze oni swoje bogactwa chowali w rajach podatkowych, albo jak to uczynil spaktakularnie ostatnio Depardieu, emigrowali do Zwiazku… tfu!.. do Rosji.
Niestety, te nowsze pomysly sprawdzaly sie tylez dobrze co pomysly Lenina.
W takim razie Bobiku ide spokojnie spac. Ale jako semi lewak musze przyznac, ze lubie jak bogaci troche gaciami trzesa! Balans, rownowaga i poczucie granic…
nieco mlodsze, niz te wymyslone przez Lenina, oczywiscie, a nie starsze, jak napisalam, bom spiaca.
Ciesze sie Bobiku, ze moje skroty myslowe odczytujesz bezblednie, Bobiku. No, ale ty potrafisz jasno napisac co klakier mial na mysli!
Króliku,
moc powinszowań i serdeczności 😆
Dzień dobry 🙂
podoba mi się BloBo 😉
o polityce i biedzie tylko z pełnym żołądkiem, zapraszam na śniadanie 🙂
– 14° w srodku berlina 🙂 🙂
zima 😀 😀
brykam
szeleszcze
sniadanie? bynajmniej i owszem 🙄 ale tylko z
HERBATA 🙂
szeleszcze wytrwale
Bry!
Miało być zimno, a będzie ciepło. O. Mówili, minus 19, a tu zwykłe minus 7. A teraz temperatura ostro pod górę. Podobno.
Dosyć mnie ubawiła wizyta księdza. Dość się zastanawiałem: a czemu to on koniecznie musiał sobie tego ks. (ksywa?) dopisać? Ja nie piszę, że jestem podporucznik? Albo chciał zobaczyć jak publika zareaguje, albo sądzi, że mu się specjalne prawa należą. Hehe. Całkiem zresztą nieźle, i zrozumiale 😉 , Klakier to ujął.
Polemika Heleny z redystrybucjonizmem to jednak jeden zero dla Heleny. Oczywiście, można powiedzieć, że gdy kto ciężką pracą, zdolnością, dorabia się, to czemu go ograbiać z pieniędzy w imię Robin Hooda. Gorzej, jak się dorabia bezwzględnością, brutalnością, chamstwem i omijaniem przepisów. Ale od tego są instytucje publiczne, aby równości wszystkich wobec prawa pilnowały.
Zresztą… System gwiazdorski. To on powoduje ogromne rozwarstwienie dochodów aktorów. To on sprawił, że Depardieu jest na tyle bogaty, że się obraża. Bo mu chcą zabrać dla ubogich aktorów. Ale to system gwiazdorski jest chory. On polega na marketingowym sprzedawaniu jakiegoś aktora, w co się pcha straszne pieniądze, a później czerpaniu z niego zysków. Aktor przy okazji też. Nie wierzę, że nie ma dziesiątków aktorek takich jak beznadziejna Julia Roberts w USA. A to ona jest gwiazdą. Oczywiście, były osoby zupełnie unikatowe np. Chaplin. Ale ich było bardzo bardzo mało. Każdy aktor jest od razu do zastąpienia przez innego. Co zresztą historia kina znakomicie pokazuje.
No, pomądrzyłem się, mogę iść się mądrzyć do pracy. Taka wprawka była 😉
A to się ogrzało jak szło od Rysia do mnie!
dyskusja o bogactwie i biedzie bez BloBo lewaka nr. 1?
zagonic bogatych do kamieniolomow, nich klepia, biednym oddac bogactwo, nich przepuszcza, to jedyne sprawiedliwe lekarstwo na kapitalistow i rentierow, i juz……….
a mowili w TV, Tadeuszu, ogrzanie idzie od Zachodu, prawde
mowili, a to rzadkie ❗
Dzień dobry,
bliżej mi do Heleny i Tadeusza, a najlepiej ujął to Rysiu 🙂 .
Ja mam swoje trzy kołki w płocie i nie uważam, że jeśli inni mają ich tysiąc, to jest to niesprawiedliwe.
A najbardziej z masajowego linku Agi podobały mi się dziewuszki pląsające w adidasach 🙂 .
One to miały tych kołków ze sto w porównaniu z innymi Masajami. A w Pabianicach to by było minus 2000000.
Wszystko w życiu jest względne.
Już kiedyś chyba pisałam, że moi dziadkowie żyli bardzo oszczędnie, babcia pracowała ponad 50 lat jako stomatolog, z czego ze 30 jeszcze dodatkowo do etatu we własnym gabinecie wieczorami. I te ich oszczędnosci pod koniec lat 70. starczyłyby na domek stolbudowski, a w 83r już tylko ledwo na pochówek.
A i tak była szczęśliwa, bo pamiętała wielki głód na Ukrainie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13300285,Slady_rabusiow_berlinskiego_banku_prowadza_do_Polski_.html?lokale=krakow#BoxWiadTxt
No proszę, czyż nie jest to najlepszy dowód na tradycjonalizm Polaków? Jakiej innej nacji w dzisiejszych czasach chciałoby się kopać tunel 😉 .
Gruess Gott!
Solenizantom/tkom, Jubilatom/tkom Najlepszego!!!! 🙂
A zwlaszcza klasztornego piwa z Adechs! Doppelbock Dunkel
7,1%!!! 🙂 Pyszne.
Podczas gdy ludność podnieca się debatą i głosowaniem nad związkami partnerskimi, a jej uwaga jest tym pochłonięta tak bardzo, że zasobów poznawczych wystarcza co najwyżej na zaspokojenie potrzeb własnych, Sejm robi o takie rzeczy:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13300954,Sejm_przywraca_Fundusz_Koscielny__Posel_PiS_glosowal.html?lokale=trojmiasto#BoxWiadTxt
Eeee, Tadeuszu, nie udawaj, że nie rozumiesz po co to „ks.” na sztandarze przed człowiekiem.
Ale na wszelki wypadek:
„ks. Bogusław 24 styczeń 13, 21:53
@zmora:
A ja kocham te rekwizyty. A polski lud to oddali się od księdza bez sutanny, no bo to nie ksiądz.”
„Polski lud” to kocha. A kocha tak bardzo, że nawet w „antyklerykalnej jaczejcze” zapanowała „boża bojaźń” po pojawieniu się „ks.” 😉
Ciekawe czy prawdziwego? 🙄
Fakt, żyjemy w kulturze symbolicznej. Ale żeby aż tak mocno zginał karki cień archepitycznego Kapłana!? 😯
Ale to wszystko wina Tuska i PO 😉
Vesper,
„podziękowania” za przywrócenie Funduszu należy kierować pod adresem Ruchu Palikota 👿
To oni zgłosili 6 tysięcy poprawek do ustawy, która miała te kwestie uregulować w inny sposób. To jest robota, pijanego, niepoczytalnego albo sabotażysty.
Nikt nie przeczyta tylu poprawek do jednej z wielu i to wcale społecznie nie najważniejszej z ustaw.
To i wyszło to co wyszło. Utopili ustawę w g… ch poprawkach 👿
A winny jest Tusk i PO 😉
Heleno, chcesz konkretnych przykładów? Proszę bardzo.
Ja i Filozof pracujemy na umowę-zlecenie, na godziny. Za godzinę płacą nam 10zł brutto, czyli ok. 8,6 zł do ręki. Ilość godzin zależy od miesiąca, w dobrym łapiemy 130-150h, w złym poniżej 100. Nie mamy zwolnienia lekarskiego, więc czasami chodzimy do pracy z gorączką. Nie należą się nam żadne ubezpieczenia poza tym od wypadków w miejscu pracy, nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego (thank God mamy je z racji bycia dziećmi ubezpieczonych rodziców), zakład nie odkłada ani grosza na nasze emerytury, itp. itd.
Koszt wynajmu mieszkania w Warszawie nie schodzi poniżej 1200 złotych za małą klitkę na zadupiu. My płacimy 1500 plus rachunki. Czasem nasze pensje nie starczają nawet na to. Na żadną pomoc lokalową od miasta czy państwa nie mamy co liczyć, bo 1) nie jesteśmy małżeństwem, 2) nasi rodzice zarabiają za dużo, a wg państwa do 26 roku życia powinni nam pomagać finansowo właśnie oni.
Moi mi pomagają, ale ich przychody są duże tylko na papierze, więc nie zawsze mogą dać mi tyle, ile potrzebuję. Są miesiące, kiedy na jedzenie mamy ok. 30zł na dzień na dwie osoby. A jedzenie ciągle drożeje. Trudno się za to najeść.
Ja jeszcze jakoś psychicznie sobie z tym wszystkim radzę, bo moi rodzice mieli jeszcze mniej i pamiętam czasy kiedy we trójkę gnieździliśmy się w malutkiej kawalerce, kiedy donaszałam przez lata ubrania po kuzynkach, córkach koleżanek mamy, po samej mamie. Wiem, że można z tego wyjść i jakoś sobie poradzić. Ale nie mam 100% pewności, bo na moich oczach rynek pracy się kurczy, osoby z moim wykształceniem wykonują proste biurowe prace albo tułają się po darmowych stażach. Nie ma przed nami jakichś cudownych perspektyw na najbliższe lata, a jesteśmy w takim wieku, że powinniśmy powoli zakładać rodziny. Tylko za co?
Owszem, to nie jest bieda jaką Ty pamiętasz. Nie głodujemy, mamy gdzie mieszkać. Ale żeby zapracować na te dwie podstawowe rzeczy, przepracowujemy całą młodość i coraz mniej w nas radości i optymistycznego spojrzenia w przyszłość. Wisimy na rodzicach, chociaż powinniśmy już być samodzielni. Człowiek ma 24 lata i błądzi po Biedronce dodając szybko w głowie ceny jedzenia, żeby za dużo nie wydać. Boi się widząc kopertę z rachunkami za media. Codziennie zastanawia się, czy starczy mu pieniędzy, czy uda mu się odłożyć na weekendowy wyjazd za pół roku, czy będzie go stać na drugie piwo w knajpie. W głowie ciągły kalkulator, ciągłe martwienie się o przyszłość – nie tą za 5 lat, a le tą jutro, za tydzień, za miesiąc. To nie jest w żadnym razie dobrobyt, to jest stan w którym gubi się z czasem godność i chęć życia.
Emerytury będziemy mieli niskie, więc trzeba będzie jakoś odkładać jak będzie z czego. Rodziny założymy późno albo wcale, przyczyniając się do katastrofy demograficznej, która pociągnie za sobą fatalne skutki społeczne i ekonomiczne.
Jeszcze mogę opisać znajomych, którzy są koło 30-tki, mają wyższe wykształcenie i mieszkają z kilkoma współlokatorami, bo nie stać ich na wynajem czegoś samodzielnego, a już na pewno nie na kupienie własnego lokum. O tym jak traktują takie osoby jak my pracodawcy, dla których ważniejsza jest estetyka miejsca naszej pracy niż to, że w biurze panuje temperatura 15 st. A do PIPu nikt nie ma odwagi zadzwonić, bo przy umowie-zlecenie pracodawca nie musi podawać powodu jej zakończenia. Jak traktują nas wyżej postawieni współpracownicy. Ale o tym to chyba kiedyś napiszę książkę… 🙄
Podziwiam Twoją odwagę, Alienor. Podejmowanie zobowiązania regulowania opłat za mieszkanie przekraczającej miesięczne dochody jest, hm, mocno ryzykowne.
Właśnie skończyłem zmywać „statki”, a to dobry czas na myślenie i tak sobie przemyśliwałem o tej dyskusji o biedzie.
I tak sobie pomyślałem, że w zasadzie to wszyscy są w biedzie, bo zawsze istnieją rzeczy dla nich niedostępne.
Albo też klasyfikowani są do biednych przez tych, co mają więcej
Tu przypomina mi się moja ciotka zUSA, co zwykła była mawiać o swoich znajomych – „oni są biedni”. Znając jej plotkarstwo, to mowiła pewnie i tak o mnie, więc się zastanawiałem, czy jestem biedny. No nijak się biedy nie mogłem dopatrzeć, choć pewnie kufereczek stóweczek, daj Boże.
POzmywałem, przyszedłem do kompa, czytam Alienor skarży się na Los i podaje kwotę 30 zeta na jedzenie na dzień na dwoje. Zaraz sobie to policzę: bochenek chleba – 2,80, słonina 1/4 kg – ok 2,00. 10 dkg mielonego mięsa – 2,00, 1 kg ziemniaków – 1, 00, 1/2 kiszonej kapusty – ok. 2,00. No to zostaje jeszcze 20,00 na rozpustę. No to chyba bieda nie jest.
Nie napisałam, że nam nie starcza w ogóle. Czasem nie starcza. Z pensji. Na szczęście zawsze mieliśmy coś odłożone, dostajemy też coś od rodzin.
Mieszkania na które nas byłoby stać są w okolicach, w których strach chodzić w dzień, nie tylko w nocy. Po tym jak Filozofa pobili, zrezygnowaliśmy z podejmowania takiego ryzyka.
Nie przesadzaj Alienor – można czasen trafić wynajem jednopokojowego mieszkania w centrum za 900 + opłaty.
„Są miesiące, kiedy na jedzenie mamy ok. 30zł na dzień na dwie osoby.Trudno się za to najeść.”
Wybacz, Alienor, ale fantazjujesz. Oczywiście w knajpie się za to nie najesz zapewne, ale w domu jak najbardziej i to całkiem dobrze.
To jest 900zl miesięcznie na jedzenie dla dwóch osób. Wierz mi, że wydaję podobną kwotę i starcza nie na mielone, tylko polędwice, schaby i szynki. Naprawdę odżywiamy się lepiej niż dobrze.
Klakierze, przykro mi, ale od takiej diety niedobrze mi się robi tylko o niej czytając.
A człowiek źle się czuje odmawiając sobie wszystkiego, bo go na to nie stać, widząc, że nie może sobie nawet raz na miesiąc sprawić przyjemności i pójść do niedrogiej knajpki, bo to wydatek horrendalnej kwoty 50-60 zł na dwie osoby. Mając dwie pary spodni, bo zanim wygrzebie fundusze na trzecią, jedna mu się już rozleci.
Ja Cię doskonale rozumiem Alienor – ale przykłady, które podajesz, to nie jest bieda. I nawet nie jest to niedostatek.
To na pewno są ograniczenia. A te bywają bolesne.
Dam Ci przykład – czytam blog PK – pewnego dnia pojawiła się wiadomość, że uwolnili rezerwacje z biletami na Beczałę. Poczytałem sobie, gdzie są wolne miejsca i po ile. I na Beczale nie byłem. A na wczorajszy koncert w FN w kasie były bilety (znaczy się nie będzie wejściówek) po 230 zeta.
Ale, czy z tego powodu mam myśleć o sobie, że jestem biedny/
Never! Niech sobie ciotka zUSA tak myśli. O!
Zmoro, nie wiem jak to jest u Ciebie. Ja kupując pół kilo kurczaka, jakiś sos w proszku, picie, jogurt, chleb tostowy, żółty ser i coś słodkiego, wydaję ponad 30 zł w supermarkecie. Jak pójdę do Biedronki, jest trochę taniej. A to nie jest wiele jedzenia na dwie młode, aktywne osoby.
Klakierze, dla osób, które są młode, chcą uczestniczyć w miejskim życiu, a nie tylko chodzić z pracy do domu i z domu do pracy to jest niedostatek. Czy taką strasznie luksusową potrzebą jest wyskoczenie ze znajomymi na piwo gdzieś na mieście? Nie, to jest potrzeba całkiem podstawowa. Czy luksusem jest chęć posiadania odzieży w ilości pozwalającej na utrzymanie jej w dobrym stanie i czystości? Czy zbyt wiele żądam, chcąc jeść coś poza ziemniakami i słoniną?
Dzień dobry 🙂
Widzę, że będę miał szczekania, a szczekania… 😉 Ale najpierw ślepia przetrę, kawy żłopnę, zwoje mózgowe do gimnastyki pogonię. A potem szczeknę, ale po kawałku i nie po kolei, bo od najkrótszego najłatwiej zacząć. 😉
Zmoro,
pytanie: nowe wybory czy nowa koalicja po ewentualnej secesji grupy Gowina z PO?
W tej chwili taki jest rozkład w Sejmie, podaję za Wikipedią:
Platforma Obywatelska RP (PO) – 206 posłów
Prawo i Sprawiedliwość (PiS) – 138 posłów
Ruch Palikota (Ruch PL) – 43 posłów, w tym: RACJA Polskiej Lewicy (RACJA PL) – 2 posłów
Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) – 29 posłów
Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) – 25 posłów
Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro (Solidarna Polska) – 17 posłów
Posłowie niezrzeszeni – 2 posłów, w tym: Mniejszość Niemiecka – 1 poseł
Czyli 206 głosów PO plus 29 PSL daje zaledwie 4 głosy ponad wymaganą większość.
Kiedy wczoraj Tusk, jako pierwszy, podniósł rekę „za”, siedzący obok niego Piechociński ręki nie podniósł.
Jak zachowałoby się PSL w przypadku osłabienia PO i konieczności negocjowania nowych koalicji? Łatwo przewidzieć, w oparciu o przeszłe zachowania PSL.
Gdyby z PO odeszło 46 posłów, obecna koalicja miałaby 169 posłów. Gdyby dodać Ruch Palikota byłoby nadal zbyt mało do większości. Nie mówiąc o tym, że w tym momencie zaczęliby krzyczeć pozotali, bardziej prawicowi posłowie PO. Gdyby dodać SLD, krzyk podnieśliby kombatanci antykomunistyczni. Gdyby nawet zmontować taką egzotyczną koalicję, to jak się w niej dogadywać? Mission impossible!
Tusk musiałby być szalony żeby się na coś takiego zgodzić. Pozostaje mu albo zacisnąć zęby i, pozostając nadal zakładnikiem „biskupa” Gowina i jego przykościelnej frakcji, „pchać taczki obłędu” wolno do przodu i pod górkę. Albo pie…ć zabawkami o kant piaskownicyi i otrzepać piasek z butów.
Same złe wyjścia 🙁
Zapewniam Cię Alienor, że dla osób „starych” wymieniane przez Ciebie potrzeby są również ważne. 😉
I ponownie napiszę, że doskonale rozumiem.
Ale też sobie tak myślę, że oprócz sytuacji przymusowych, na które człowiek nie ma wpływu, to cała reszta jest w sferze czynienia wyborów. A każdy wybór jest jednocześnie stratą, że o kosztach nie wspomnę.
Oczywiście jest też strefa nie czynienia wyborów zwana przez jednych lenistwem, przez innych brakiem ofensywności, a jeszcze przez innych krainą botakmijestdobrze .
O, mam coś krótkiego. 😉 30 zetów na dwa dni, na dwie osoby, to robi 450 miesięcznie na dwie osoby, a nie 900. Czyli na osobę 225 zł miesięcznie, a prawdopodobnie oprócz żarcia wchodzą w to różne mydła, papiery toaletowe, pasty do zębów, itd., bo to się zwykle przy okazji zakupów jedzeniowych wrzuca do koszyka. Dla młodzieży z normalnym apetytem naprawdę nie jest to wiele.
Wyjście na piwo jako potrzeba podstawowa może kogoś rozbawić, ale ja dobrze pamiętam, że w wieku Alienor też wolałem nawet nie dojeść, a na takie wyjście mieć. To był i jest „wentyl bezpieczeństwa”. 😉
Bobiku, trzymajmy się tekstu źródłowego:
„Są miesiące, kiedy na jedzenie mamy ok. 30zł na dzień na dwie osoby.”
Vesper, ta linka o Funduszu Kościelnym już wczoraj była wrzucana. W pierwszym momencie też mi łapy opadły i chciałem pod adresem Tuska 😉 coś dowarknąć. Potem przeczytałem o tym wiście Ruchu Palikota i zobaczyłem, że sprawa była i przez nich fatalnie rozegrana. Wtedy mi już całkiem łapy opadły, bo znowu sobie uświadomiłem, że już żywcem nie ma na kogo głosować. 🙁
Ja się właśnie dziwię, Jagodo, że on jeszcze nie pie…ł zabawkami o kant piskownicy. Wyszła mi literówka, ale niech tak zostanie 😉 .
Oj, ta podświadomość 🙂 .
Ja wiem, Jagodo, że to jest mission impossible, dlatego twierdzę, że jesteśmy niedojrzali jako naród i długo jeszcze nie dojrzejemy.
A pragmatyzm jest nam komletnie obcy. Tzn podejrzewam, że premier jest pragmatykiem, stąd jego niektóre niezrozumiałe dla mnie wybory, i kieruje się rachunkami odnośnie głosów, tylko nie przewidział, że u nas umowy wszelakie nie obowiązują i członkowie partii będą brykać. A czemu nie przewidział, to tego nie rozumiem, pewno jest optymista z natury 🙂 .
Klakierze, kiedy zaczynasz od „tak sobie myślę”, to już prawie na mur beton wiem, że nie zrozumiem tego, co będzie dalej. Chodzi o to, że z takimi możliwościami finansowymi, Alienor ma albo jeść z Filozofem słoninę i nie marudzić, albo mieszkać z rodzicami, z Filozofem umawiać się na spacery po parku i nie marudzić? Jak pamiętam siebie w wieku Alienor, to konieczność wybierania między jedzeniem słoniny, a mieszkaniem z rodzicami, zwiększyłaby dramatycznie moje zapotrzebowanie na piwo.
Alienor,
jak egzamin, jeżeli wolno zapytać?
Bardzo mnie poruszył Twój wpis. Mogłabym powiedzieć, że kiedy byłam w Twoim wieku, to miałam mniej. Ale musiałabym też powiedzieć, że wokół mnie byli ludzie, którzy mieli mniej więcej tyle samo. I na to mniej pracowliśmy po 8 godzin dziennie, mając wszystkie świadczenia społeczne zagwarantowane. Mając sporo czasu na życie rodzinne i towarzyskie.
Oczywiście da się przeżyć. Ale kluczowe jest to o czym piszesz: godność. Prawo do rozwoju.
Człowiek nie żyje w próżni. Dokonuje porównań. Dokonuje ich nie tyle z potrzeby zagladania sąsiadowi do kieszeni czy przez płot, ale dlatego, że mechanizm porównań społecznych jest jednym z kluczowych w poznawaniu i rozumieniu siebie. Jest to wpisane w psychike ludzką.
W zgrzebnym PRL porównywaliśmy się do podobnych do nas. Dzisiaj sytuacja bardzo się skomplikowała.
Pamiętam moje niezrozumienie, kiedy koleżanka Holenderka żaliła się, jak trudno wychowywać dzieci w zalewie telewizyjnych reklam. W tym czasie ja musiałam stać w kilometrowych kolejkach żeby swoje dzieci nakarmić i ubrać. A w czarno-białym telewizorze nie było żadnych reklam. Słuchałam jej opowieści, jak bajki o żelaznym wilku.
Dzisiaj ją rozumiem.
Jak mawiają Indianie: „żeby zrozumieć drugiego człowieka, trzeba przejść setki mil w jego mokasynach”
Pozdrawiam ciepło. Trzymaj się 🙂
Przepraszam, teraz widzę, że mi się faktycznie dni w oczach podwoiły. Zwoje widocznie jeszcze nie skończyły rozgrzewki. 😉
No dobra, to jest 15 zł dziennie na osobę. Kiedy przypominam sobie, co za taką sumę mogę w polskim sklepie kupić, dość smętnie mi się robi. Ale może ja jestem nieco rozbestwiony moim deutsche vita? 😉
Przeczytałam kiedyś, dawno temu i nie pamiętam gdzie, takie zdanie: „człowiekowi może od czasu do czasu zabraknąć kromki chleba, ale nie może mu od czasu do czasu zabraknąć kieliszka szampana”.
Zrobiłam sobie z tego zdania jedną z maksym życiowych. Wbiłam też ją mocno do głowy moim dzieciom.
Alienor, nie dopuść, żeby Ci od czasu do czasu zabrakło kieliszka szampana 🙂
Godność bardzo ważna, ale i perspektywy życiowe. Kiedy nie dojadam i mieszkam kątem, ale mam perspektywę, że za 10 lat czegoś tam się dorobię, będę dalej, niż jestem teraz, mogę różne rzeczy znieść i mimo biedy czasem wesoło brykać. Kiedy perspektywą jest „i tak będzie dalej”, albo ewentualna utrata nawet tego minimum które mam teraz, brykać ciężko, raczej w depresję wpaść można.
Alienor, rozumiem Twoje rozgoryczenie, nie tylko „slonina”
czlowiek zyje, za duzo zeby umrzec, za malo na uczestnictwo w „podskakiwaniu”, a ceny mieszkan w Kraju sa niesamowite,
w Twoim wieku mieszkalem jeszcze z rodzicami i bratem, losowalismy zapalki kto idzie do kina, a kto ma wolna bude 🙂
trwaj i nie trac humoru
To przede wszystkim nie jest 15 zeta na osobę, ale 30 zeta na dwie, co w przypadku żarcia się inaczej statystykuje.
Oczywiście, że nie jest to jakiś wypas, ale biedy nie ma.
Ad Aga – a czegój nie rozumiesz?
Ad rysberlin – Starzy też losowali?
Rysiu, wtedy wiele osób mieszało z rodzicami i bratem, ale jak się wyjeżdżało na studia do innego miasta, ta opcja nawet w tamtych czasach odpadała. 😉
Potem (tu już piszę o trendach w Europie, nie tylko Polsce) normalką stało się dość wczesne usamodzielnianie mieszkaniowe, a teraz długie mieszkanie z rodzicami znowu wraca, bo młodzieży na własny lokal nie stać. We Włoszech chyba już ze 30% singli (nie chce mi się szukać dokładnej liczby) mieszka w „hotelu Mamma”.
Zmoro,
ktoś musi być pragmatyczny w tym cyrku wiecznych powstańców w krótkich majkach 😉
Jeżeli do kogoś można mieć, imiennie, pretensje za przebieg wczorajszego głosowania, to do szefa Klubu Parlamentarnego PO, Rafała Grupińskiego. To do niego należy obowiązek, jak to określił zeen, trzymania posłów „za mordę”.
Tylko czy człowiek z takim życiorysem nadaje się do tego typu roli?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafa%C5%82_Grupi%C5%84ski
Zamierzam do Grupińskiego napisać. Pracowalismy razem w pierwszej „S”.
Może ktoś jeszcze napisze do niego?
Powinien się zabrać do roboty albo zrezygnować 👿
Ja też powinnam się zabrać do roboty. Spadam 😉
Klakierze, taż napisałam – nie rozumiem, do jakiego konkretnie wyboru pijesz (to piwo, na które Alienor nie stać), robiąc ten ogólnikowy wykład o wyborach. Zapytuję o to, żeby była jasność, pogryzając czekoladę z wasabi (8 złotych za tabliczkę) i świeżo po powrocie z warzywniaka, gdzie wydaję teraz ponad 30 złotych dziennie (na jedną osobę), bo nie mogę jeść kiszonej kapusty, a grejpfruty są nieco droższe.
Klakierze, forsa na żarcie inaczej też się statystykuje, kiedy ma się czas na długotrwałe pichcenie, uzdatnianie co podlejszych gatunków mięcha, lepienie pierogów, itd. Ale Alienor chyba zasuwa jak mrówka i na stanie godzinami przy garach życia jej nie starcza. 😉
A jakie on ma narzędzia, żeby tych poslów za mordę trzymać? Pytam poważnie, Jagodo, bo nie wiem.
mam ksiazke z rozmowa z Pania Wanda Wilkomirska, a tam stoi:
Powinnam mieszkac w Australii, bo system kasy chorych jest tam fenomenalny. Ktoregos dnia tutaj, w Warszawie, weszlam do apteki (…). Mala staruszka, jeszcze mniejsza ode mnie, podala caly plik recept i pani magister przyniosla lekarstwa, bylo tego sporo. Kobiecina zapytala: „Pani magister,
ktore z nich jest najmniej wazne?”.-„Prosze pani, nie jestem lekarzem, nie moge tego powiedziec”.-„To moze pani mi powiedziec, ktore jest najwazniejsze”. – „Prosze pani, mnie nawet tego nie wolno zrobic”. Poczulam, ze zaczne wrzeszczec. Powiedzialam:”Prosze pani, dzisiaj sa moje urodziny – oczywiscie nie byla – i obiecalam sobi, ze zrobie komus prezent, niech mi pani pozwoli, ze kupie pani te lekarstwa. Niech mi pani zrobi przyjemnosc”. Ona sie poplakala, ja ja ucalowalam i tez sie poplakalam. Po jej
wyjsciu ta pani magister powiedziala: „Prosze pani, pani wie, ile razy dokladam z wlasnej kieszeni”.
_____________________________________________
jestem za redystrybucja dochodu, i niech nikt mi nie mowi ze wybralem demagogiczny przyklad
klakier, byli w porzadku i bez losowania szli do kina lub znajomych (nie zawsze oczywiscie, ale czesto – gesto 🙂 )
Oczywiście Bobiku, że masz rację – nic za darmo nie ma – do taniego, dobrego żarcia, trzeba dołożyć czas.
No to ja nie wiem, gdzie Wy dziewczęta robicie zakupy. Ja kupuję w realu albo Lidlu. I wczoraj np. za zakupy w Lidlu zawierające 1kg polędwicy świeżej, 1kg rostbefu, 1/2kg schabu bez kości, carpaccio, wędliny kresowe, 1/2 kg polędwicy łososiowej, 6 kg ziemniaków bio, warzywa na cały tydzień, 4 paczki makaronów, sery( 4 rodzaje, w tym pleśniowe), jogurty, śmietany, mleko, pieczywo itp zapłaciłam 250 zł. Część z tego wystarczy nam na tydzień, część na dłużej. Środki czystości też w tym były.
Lodówkę ledwo domykam 😉 , a mala nie jest.
Rysiu, tytul ksiazki poprosze.
Ad Aga
Tak sobie myślę, że niezrozumiałość mego pisania wynika z tego właśnie >pomyślałem< – pogadam sam ze sobą, czyli z tym drugim, co ma przeciwne zdanie, w końcu uzgodnimy stanowiska i na ekranie pojawia się, jakby tylko komunikat o pomyślnym zakończeniu dyskusji i ustaleniu stanowisk.
O tych wyborach, to był koniec zastanawiania się nad możliwościami ludzi młodych.
No więc z tym drugim najpierw dokonaliśmy przeglądu historycznego – Ziemie Odzyskane, Nowa Huta, Bieszczady, nakaz pracy itede. Zgodziliśmy się, że takie opcje (wraz z innymi) dziś nie istnieją. Potem zastanawialiśmy się nad rozrastaniem się metropolii wskutek napływu ludności z obszarów, gdzie nie ma pracy. Ale to jednocześnie generuje warstwę rodzimych "gastarbeiterów", tyle ze pozbawionych w zasadzie możliwości powrotu i skazanych na życie od pobudki do zaśnięcia – a jutro się zobaczy.
No to dalej się zastanawialiśmy, czy jest konieczność takiego życia w metropolii. I uzgodniliśmy, że nie ma. To jest wybór.
Szkoda, że Jagoda już poszła pracować, bo ja teraz do niej, choć nie tylko. 😉
Podejrzenie, że to dwie literki „ks” w nicku powaliły mnie( i innych) na kolana, nie trafia w sedno. Bardzo szybko zaproponowałem, żeby z tej „koloratki” zrezygnować i traktować Bogusława tak samo, jak każdego innego uczestnika. O coś całkiem innego tu chodzi. Ja naprawdę bardzo lubię usłyszeć głos „z innej strony”, zwłaszcza jeśli jest to głos kogoś, kto nie próbuje nikomu tu dokopać, nie pokrzykuje, nie używa argumentów typu trotylowego, ma poczucie humoru i nie obraża się o żartobliwe prztyczki. Bogusław te wszystkie warunki spełniał, więc naprawdę ucieszyłem się, że odważył się wejść do „jaskini lwa”. A ponieważ rozumiem, że dla bardzo religijnego tradycjonalisty poruszanie się tutaj może być nader niełatwe, to uznałem, że powinniśmy mu to nieco ułatwić. I najwyraźniej nie tylko ja.
Dalej bym się cieszył, gdyby Bogusław się tu pokazywał, tak po prostu towarzysko. Bo bardzo sobie cenię przeciwników ideowych, którzy potrafią nie być wrogami. 🙂
Mar-Jo, bardzo chetnie 🙂 🙂
Remigiusz Grzela „wolne”
https://lh5.googleusercontent.com/-wKd8sQbhn1k/UP7mrKdOYfI/AAAAAAAAMNU/7x1y60rt3H8/s640/P1221702.JPG
No właśnie, Rysiu. Dlatego bez szemrania oddaję cesarzowi to, co cesarskie, nie próbując uciekać na Cypr czy do Rosji 😉 i nie odliczając tego, co gdzieś tam wrzucę do różnych puszek. Zostaje mi dość na koncerty, czekoladę z wasabi i grejpfruty. Ale to tyko dlatego, że mnie rodzice kupili mieszkanie. No i to, co cesarz potem robi z tymi pieniędzmi, to już inna sprawa.
Ja myślę Alienor, że liczbami rzuciłaś nieco z czapy, na podstawie jednorazowych wydatków w sklepie i szacunków.
Proponuję, abyś rzeczywiście mogła określić swoje potrzeby i dokonywać wyborów, zapisywanie skrupulatne absolutnie wszystkich wydatków przez minimum dwa miesiące. Wtedy bedziesz dokładnie wiedziała. Są aplikacje na smartfony ułatwiąjace życie:-) .
Mój młody z takich korzysta, pomagają mu ogarniać sytuację i unikać debetów.
Zmoro, i naprawdę w tygodniu nie dokupisz do tego świeżego pieczywa? Herbaty, kawy, masła, oliwy, owoców? Mąki, bo właśnie wyszła? Majeranku, bo się skończył?
Ja też niby robię zakupy tygodniowe w weekend, ale widzę, ile potem w ciągu tygodnia muszę jeszcze do tego dołożyć. 🙁
Dziękuję, Ago, Jagodo, Rysiu i Bobiku. Miło wiedzieć, że jest się rozumianym w swoim smutku i frustracji. 🙂
Ago, egzamin poszedł dobrze. Oceny nie mam jeszcze, ale chyba udało mi się odpowiedzieć dobrze na większość pytań.
Jagodo, Twoja dewiza mi się bardzo podoba i czasem, nie znając jej, się do niej stosuję. 😉
A z tymi potrzebami… Mogę się posilić podstawą psychologii, czyli piramidą Maslowa. Podstawę – potrzeby fizjologiczne – mam zapewnione, choć czasami trzeba naprawdę pokombinować. Chociaż nie wiem, czy niedogrzane biuro nie jest przypadkiem brakiem w tej dziedzinie. Ale przy drugiej potrzebie – bezpieczeństwa – zaczyna się sypać. Nie czuję się bezpiecznie, nie mając stałej wypłaty, prawa do L4 i będąc dla ważnych osób w firmie tylko trybikiem, który można łatwo wymienić. Z trzecią – miłości i przynależności – nie jest źle. Ale czasem z przynależnością do grupy bywa problem, kiedy znajomi planują wspólne wyjazdy i wyjścia do kina. Kolejna – szacunek i uznanie – w pracy tego niewiele ze strony współpracowników i szefostwa.
O szczycie, samorealizacji, nawet nie mam co mówić. Pisałam o tym już wiele razy.
A co do godzin – rzeczywiście, jak się studiuje dwa kierunki i pracuje ok. 30h w tygodniu, gotować chce się średnio. 🙄
Ago, a teraz pomyśl, że nie tylko rodzice nie kupiliby mieszkania, ale jeszcze z tego, co masz teraz, musiałabyś utrzymać jakiś przychówek. I to tak, żeby dać mu życiowe szanse oraz trochę ogłady, czyli – zdrowe żarcie, korepetycje, angielski, balet albo skrzypce, ciąganie po muzeach i koncertach, a od czasu do czasu markowy ciuch, żeby się dziecię w klasie nie czuło kompletnym pariasem. 😉
Nie wiem, czy czekolady z wasabi nie lizałabyś tylko przez szybkę. 🙄
To jest zapewne pokoleniowe, ale dla mnie glod jest podstawowym kryterium. Zas „godnosc” polegala cale zycie na tym aby nie ciagnac z rodzicow ani grosza.
Moj pierwszy staly dochod wynosil 900 zl. Z czego 500 odchodzilo na oplacanie kata i dostepu do telegonu. Nie mieszkania, nie pokoju, ale kata u kogos. Reszte dorabialam korepetycjami, prowadzeniem kolka recytatorskiego i innymi drobnymi zarobkami, ktore nieustannie scigalam. I zdarzalo mi sie, ze 10 dni przed wyplata zostawalo mi na zycie 100 zlotych. 9 zlotych kosztowalo w zimie pol kilo brukselki.
Moje dlugi byly wylacznie w bufecie teatralnym, gdzie Pani Krysia wydawala mi czasamni na kredyt porcje sledzia w oleju z mala kromeczka chleba (3,60) i czasami uzbieralo mi sie przed pierwszym 5-6 niezaplaconych porcji sledzia. Staralam sie tego limitu nie przekroczyc.
Raz zdarzylo mi sie zemdlec w teatrze z glodu, po kilku dniach na brukselce, a moze bez. TYlko Szurmiej sie domyslil, ze stracilam przytomnosc z glodu i zabral mnie do restauracji i kazal zjesc bryzola, przed czym sie bardzo bronilam, bo tak jakos rozmialam „godnosc”. Moi rodzice nie domyslali sie jakie zycie prwoadze w Warszawie, bo starannie to przed nimi ukrywalam. Nie wiedzieli ile zarabam, ani na ile mi starcza.
Ten epizod z zemdleniem opisal gdzies Grynberg, bodaj w Zyciu Artystycznym.
W Nowym Jorku, az do samego wyjazdu do LOndynu, zarabialam na czysto, po odliczeniu podatkow niecale $600/m. Z czeg oplata za mieszkanie pochlaniala wowczas $200. No i oczywiscie dochodzily gaz, elektryka, telefon. Nie glodowalam i zdarzalo mi sie chodzic do teatru (znacznie czesciej niz dzis) i do kina. Czy uwazalam siebie za biedna? Nie pamietam, ale chyba nie. Chyba nigdy, nawet w Warszawie nie uwazalam siebie za biedna. W Warszawie uwazalam nawet jakos, ze gdybym lepiej gospodarowala pieniedzmi, to starczyloby mi i na ruda farbe do wlosow (60 zl) i na nowa pare ponczoch (60 zl) i nie musialabym miedzy tymi wybierac. . Buty- zawsze czarne, aby mozna je bylo zapastowac tak, ze nie widac wszystkich napraw i poobijanych obcasow.
Zmoro, to co napisałam, to taki standardowy, podstawowy zestaw który kupuję prawie codziennie w sklepie. Nie pamiętam ile kosztuje dokładnie, ale dawno już nie zapłaciłam mniej niż 30 złotych. No, chleb tostowy starcza na dłużej, ale wtedy zawsze dojdą np. jajka, albo coś innego. Nie liczę kosmetyków i środków czystości, bo te kupuję stosunkowo rzadko.
A kupuję w Auchan, czasem w Biedronce koło pracy.
Swoją drogą, w moim pokoleniu kupowanie w Biedronce jest normalne, co dla osób w wieku 30-35 lat jest strasznym obciachem. Znak czasów.
W ogóle nie ma konieczności życia. Ani tym bardziej zdobywania wykształcenia. Samokształcenie się poza metropolią też jest możliwe, choć dość trudne, no i z uzyskaniem papierka mogą być większe kłopoty, niż przy standardowym toku studiów. Alienor, lepiej Ci, jak się przyjrzysz tej bogatej palecie możliwości?
Klakierze, sama sobie, czasem i kilka razy na dzień, jeśli akurat dzień mam kiepski, powtarzam, że nic nie muszę, że jestem tu gdzie jestem i robię to, co robię wskutek własnych wyborów i że nie muszę w tych wyborach tkwić, jeśli mi się w nich nie podoba. Ale to chyba nie znaczy, że nie mogę czasem szczeknąć, co myślę o tych możliwościach, między którymi niektórzy z nas mają wątpliwą przyjemność wybierać?
Bobik, bardzo mi sie spodobalo co napisales o 12.23 wokol pojawienia sie Boguslawa. Ja to wlasnie dokladnie tak odbieram i tak czuje. Nie rozumiem niesprowokowanej w zaden sposob zlosliwej ironii Tadeusza. Cui bono? Wiekszosc z nas przyjela do wiadomosci i zaakceptowala „ks” przed nikiem (domyslam sie nawet, ze nie jest to nick, tylko prawdziwe imie, tak jak moje imie jest prawdziwe czy Agi). Oczywoscie, ze nie bedziemy do Boguslawa mowic jezykiem, ktory moze mu sprawic przykrisc, bo w jakim celu? A poza tym nic sie nie zmienilo na blogu Bobika.
Mój przychówek, Bobiku, miałby o wiele większe problemy niż to, że nie mam go z czego utrzymać. 😈 Mieć matkę-egoistkę w kraju matek-Polek, to dopiero przechlapane.
Koniec laby. Miał być leniwy weekend, ale mama skręciła nogę. 🙁 Jadę stanąć choć w pół drogi do wysokości zadania, powtarzając sobie przy tym zawzięcie, że skoro jadę, to widać chcę jechać, bo gdybym wolała się lenić, to bym się leniła. 😉
No i umiłowani w Panu (w całej Trójcy albo jej poszczególnych elementów – do ekumenicznego wyboru) oraz bezboźni jaczejkowicze (@Jagoda, tłumaczę jak z ambony: to ŻART, DOWCIP, SZUTKA, FACECJA, nie strzelaj z Grubej Berty) – przejechałem się wczoraj karetką „na gwizdkach” po zaśnieżonej Stolicy i wylądowałem w szpitalu. Na czteroosobowej sali, więc niespecjalnie uprzywilejowany a i koloratka zdjęta , o galowej sutannie nie wspominając. 🙂 Szpital państwowy, ale jest w nim oczywiście kapelan i to kolega, więc nie narzekam. Mafia nie da swojemu zginąć marnie. Rozpoznanie – Pneumonia, czyli po naszemu zapalenie płuc plus ciężkie odwodnienie. Uciemiężona zakonnica przyniosła mi dziś pokornie laptop, tablet i smartfona więc jestem communicado, aczkolwiek mam kaszę w głowie.
Przedawkowawszy zimny wychów
Jegomość od mszalnych kielichów
Cierpiętnie kaszle i kicha
Przestała smakować mu micha
Wstąpił do Bosych Pneumatyków
Ago, ależ oczywiście. Mogłabym skończyć edukację na licencjacie i zarabiać jako recepcjonistka, jak kilka moich koleżanek. Ale mam te głupią ambicję i w ogóle bez sensu wpadłam na pomysł edukowania innych, do czego muszę mieć magistra i dostać się na doktorat, więc się męczę w dorywczej pracy i martwię o perspektywy. Tylko, że gdybym dokonała tego pierwszego wyboru, spojrzałabym za 10 lat w lustro i spytała „co Ty zrobiłaś ze sobą, przecież nie takiego życia chciałaś”. To by było chyba gorsze, bo wtedy nie miałabym już żadnego wyboru.
A tak z innej beczki, idealne legowisko dla kotów: http://happy-animals.com.pl/pl/p/BAMBOO-LOZO-NA-KALORYFER/556
haneczko, Bogusławie – zdrowia!
A królikowi wszystkiego najlepszego i też zdrowia 😉
Bogusław to jest bardzo stosowne imię dla księdza. 🙂 Ksiądz też człowiek, może mieć imię, może mieć nick, może mieć nawet kanarka o imieniu Cytra Pana, który też się tu zacznie odzywać. 😆 Nie mam nic przeciwko występowaniu w charakterze badanego mikroba, byleby badacz traktował mnie z szacunkiem, nie wyrywał nibynóżek, ani nie przebierał się to za wilka, to za owcę.
@Aga: Jestem kuszony by odpowiedzieć słowem, z tych których używałem przed Seminarium a i które mi się czasem wymsknię jak się na slalomie wywalę z trasy.
Nie jesteś żadnym mikrobem ani ja za nikogo się nie przebieram. Litości 🙂
Trzymaj sie Alienor. Trzeba zaparcia, zeby studiowac dwa kierunki. Bieda studenta jest czasowa o miejmy nadzxieje, ze twoj trud sie wreszcie przelozy na przyzwoity poziom zycia.
Nie bardzo widze czemu kupowanie w Biedronce jest obciachowe dl osob 30-35 lat? Czy jest jakas policja od obciachu, ktora ich biedakow obserwuje i odlicza punkty za obciachowosc?
O, wywołaliśmy księdza ze szpitala! A toś popadł, Bogusławie! 🙁 Następnym razem postaraj się lepiej o siebie zadbać, zamiast czekać, aż się będziesz kwalifikował na przejażdżkę karetką! Karetki i bez tego mają co robić. Jak można się było odwodnić! Przecież piszemy tu do znudzenia, że trzeba w chorobie dużo pić! Garnki z zimową herbatą po wszystkich kątach blogu porozstawiane! Zdrowiej szybko i popraw się koniecznie. 🙂 Pędzę.
Ostrzegam przed wydawaniem pieniedzy na te rure bambusowa zaweiszana na kaloryferze.
Moja Stara i E tez nam z bratem kupily podobne ustrojstwo, a nawet lepsze – w postaci hamaku na aluminiowej ramie zawieszane na kaloryferze. Pobawilismy sie z Pikwickiem tym hamakiem przez dzien czy dwa, wskaujac i wskakuja z niego, nawet zdjecie mamy, ale hamak sie nie przyjal nawet jako miejsce na krotkie przekimanko. POtem przez wiele lat byl zawalidroga w szafie, az Stara komus go wcisnela.
Znacznie lepszym miejse do lekkiego ogrzewania sie jest dach lodowki, zawsze lekko cieply, choc raczej twardy. Lekko – to jest kluczowe slowo.
Najlesze to oczywoscie wysunieta szuflada z kaszmirowymi swetrami. W szufladzi przed zasnieciem mozna wyprobowywac pazury – jak gleboko da sie je wbic do swetrow.
Króliku, bo wielu z 30-35latków to osoby, które właśnie zaczęły przyzwoicie zarabiać, kupiły sobie fajne mieszkanka i ładne mebelki i czują się lepsi od tych, co mają mniej. Jakiś czas temu było głośno o proteście będących w tym przedziale wiekowym mieszkańców osiedla Miasteczko Wilanów przeciwko otwarciu na jego terenie Biedronki. Argumentem było obniżenie prestiżu okolicy… 🙄
Oczywiście mówię tutaj o dużych miastach. Nie wiem jak jest poza nimi.
Boguslawie, my tu slow przedseminaryjnych wprawdzie na codzien nie uzywamy, ale rozumiemy przeciez Sytuacje: kiedy innego sie nie da oraz w celach eklspresji artystycznej. Nie jestesmy fanatykami. 😈
Telewizja kłamie. Kryzys, bieda niedożywienie , brak pieniędzy na opłaty. A tu proszę Miś wyrwany ze snu zimowego i wygląda jakby kryzysu nie było. Od jutra woda i korzonki:
http://www.moja-ostroleka.pl/paryz-w-obiektywie-ostroleczan-zdjecia,1359201155,2.html
Dzieki za dobre zyczenia, Alienor.
I see. No tak, lepiej mieszkac w poblizu Harrod’sa a zakupy probic po kryjomu o odleglej Biedronce! Taka wrazliwosc na obciachowoosc ,oze narobic niezlych niedogodnosci!
Zdrowiej szybko, Boguslawie. Ciekawa jestem skad piszesz mowiac o Stolycy. Czy z Warszawy? Ciekawa jestem, bo piszac uzywasz troche anglicyzmow (jak ja) i pomyslalo mi sie ze Stolyca to moze Londyn albo Ottawa.
„Uciemiężona zakonnica przyniosła mi dziś pokornie laptop, tablet i smartfona”
Tak sobie myślę, że dawniej modlitwa chyba była tańsza.
@krolik: Już wcześniej chyba pisałem, że mieszkam i pracuję w Warszawie i i że kolekcjonując przez lata różne dyplomy, mające pokryć mój wrodzony zabobon i ciemnotę, spędziłem kilka ładnych lat w USA. Stąd czasem wrzucam sobie różne anglicyzmy, czy raczej amerykanizmy. Zresztą do dziś trochę podróżuję po świecie, niezmordowanie siejąc wstecznictwo w młode umysły.
@klakier: To zależy. Święte księgi zapisujące modlitewny content w Średniowieczu były bardzo, bardzo drogie. A i Michał Anioł sobie liczył nieźle za pomoce wizualne.
Mówiąc serio, to choć podobno „the medium is the message” to nie w tym wypadku.
Hehe, coraz bardziej mi się klakierowe pisanie podoba 🙂 W średniowieczu to się miało pamięć do dyspozycji. Nie mówimy o papieżach, których było stać na Michała Anioła. Pamięć daną za darmo od PB.
No więc, Alienor, mówiąc bez osłonek, Twoje życie jest sprawą Twoich wyborów. Możesz wyjechać do, nie wiem, Wałbrzycha i studiować, życie tańsze; w niektórych PWSZ-ach nawet Ci za mieszkanie zapłacą. Już ostatniego wniosku nie wyciągnę.
Biedronka… kupuję w Biedronce, Lidlu. Co po drodze się trafi. Ale ja jestem mało snobistyczny, w odróżnieniu od owych ludzi 30-35 lat, których snobizm wyniósł w stratosferę.
Alienor 26 styczeń 13, 13:20 potwierdza, że biedę wymyślili ci, co mają więcej. Na tym tle moja ciotka zUSA jawi się niczym Apostoł Dobrej Nowiny.
Widze, ze choremu humor dopisuje, wiec jest na drodze do zdrowia.
Tadeuszu, Alienor podzielila sie swoimi trudnosciami, zapewne nie po zeby jej udzielic szyblich prostych i latwych porad zyciowych (te zapewne mozna zachowac dla siebie samego). Nie trzeba zaraz byc ksiedzem zeby moc okazac troche empatii!
Bobiku, ja dziwna jestem. Niczego mi nigdy nie zabraknie, bo muszę mieć co najmniej dwa opakowania wszystkiego na zapas. Każdy ma jakieś zboczenie 🙂 . Kupuję tylko pieczywo w międzyczasie. Parokrotnie robiłam eksperyment, ile czasu uda mi się opękać, jak już lodówka świeci pustkami i w domu moim zdaniem nic już nie ma do jedzenia. Wychodzi mi, że dwa tygodnie do trzech w porywach 🙂 .
A drzewiej jeszcze sama piekłam chleb, więc nawet tego nie musiałam kupować, ale maszyna mi się zepsuła.
Gdybys jednak Alienor za te 15 zlotych kupila tylko slonine i worek kartofli (najlepiej posadz te kartofle sama!) i maki to zylabys jak krolowa przez caly miesiac, a i odlozyla kapke, zeby isc do filharmonii!
Wskutek braku diakrytyków Królik zaproponował Alienor sadzenie maków, co może być pomysłem wcale intratnym, chociaż chyba trzeba by się z tym ukrywać przed stróżami prawa. 😆
Bogusławie, modlitwą za zdrowie nie dysponuję, ale trochę dobrych fluidów mogę Ci podrzucić. Zaręczam, że nie są dziełem szatana, bo psy nie leżą w jego sferze zainteresowań. 🙂
Przykro, że Cię tak wzięło, ale rzeczywiście dobrze, że humoru nie tracisz. I bardzo przyjemnie, że dołączyłeś do frakcji wierszykowców. To się tu ceni. 😆
O mamusiu, przerwa w arbajcie, po wytchnienie na blog a tu dopiero sie dzieje 😯
Wedle kolejności.
Bobiku,
ja akurat nie o kolanach, ale o innych częściach anatomii 😉
Rozumiem Twoje intencje, ale jakoś Bogusław nie wyglądał na wystraszonego. Z punktu nas poinformował: I watch you!
Raczej przekonany o swoim uroku i naszym zachwycie:
„ks. Bogusław 24 styczeń 13, 21:53
@zmora:
A mówiąc poważnie to ja jestem konserwatywnym duchownym jeżeli chodzi o liturgię, tradycję, dogmatykę, dyscyplinę, hierarchię, rozwody, aborcję, związki partnerskie itp. Wiem, że niektórych blogowiczów to rozczaruje (nie taki fajny ten ksiądz jak się wydawał) ale nie będę kłamał i udawał ks. Bonieckiego, skądinąd porządnego człowieka”.
Ale przecież, jak pisze Helena, na blogu Bobika nic się nie zmnieniło. I nie ma o co drzeć szat 🙂
Zmoro,
dzisiaj w radiu Pitera mówiła, że praktycznie nie dyskutowano w klubie nad tym głosowaniem. I to jest poważny błąd. Powinny być rozmowy, dyskusje. Omawianie ekspertyz prawnych w zakresie interpretacji słynnego paragrafu 18. I tym podobne. Posłowie nie są niestety orłami. Ze swoich głosowań w tak wrazliwej sprawie beda rozliczani w swoich okregach. Przez tych, którzy moga, ale nie muszą ich ponownie ich wybrać.
Bogusławie,
współczuję z powodu choroby. Przechodziłam dwustronne zapalenie płuc i wiem co to jest. Ja nie zgodziłam się na pobyt w szpitalu. Mój ojciec zmarł na raka płuc w szpitalu. I jakoś tak mi się porobiło, że szpital płucny nie i już.
Najwyraźniej pożyjesz, skoro szukasz zaczepki. Ale uważaj, bo w kwestii nie kopania leżącego są dwie szkoły. Jedna mówi żeby nie kopać. Druga wręcz przeciwnie, kopać, nie czekać aż wstanie i nabierze sił żeby oddać. A ja jestem elastyczna jeżeli chodzi o metodologię 😉
Zdrowia życzę 🙂
A o co chodzi, Jagodo, z szukaniem zaczepki? 😯 Jakoś nie złapałem.
Z tym „I watch you” nie ma co przesadzać. Bogusław wyjaśnił, kim jest i w jaki sposób trafił na nasz blog. Nie rozumiem, dlaczego należałoby mieć o to pretensje. A że do jego zawodowych obowiązków należy monitoring netu to chyba też nic strasznego. Sama kiedyś chciałaś pisać na kulinarnym naukową pracę o blogu, nie przestając być jego uczestniczką, więc powinnaś rozumieć człowieka. 😉
Ja tam nawet zdecydowanie wolę, kiedy wiem, że jestem obserwowany, bo przynajmniej się pilnuję, żeby w nosie łapą nie dłubać. 😈
Ja tam się nie znam, ale – wczoraj powiedziano dość gromkie NIE projektowi pewnej ustawy.
Dzisiaj czytam nagłówek w gazecie (gazeta.pl):
Sejm przywraca Fundusz Kościelny.
To jest 94.3mln.zł.
Dla mnie to jest niezrozumiałe – jak to, każdy polski podatnik jest katolikiem? Nie wierzę!
W kraju, w którym mieszkam, wierzący każdej denominacji utrzymują swój kościół z własnej kieszeni, a nie z budżetu państwa.
Co innego obserwowac, a co innego byc obserwowanym, Bobiku.
Blog mozna sobie obserwowac ile wlezie, nawet bez powiadamiania. Tak jak my obserwujemy dziki w lesie.
Króliku, skąd nagle u Ciebie taka napastliwość?
Przykro mi bardzo, ale Alienor przedstawia swoją sytuację życiową w krzywym dość mocno zwierciadle. I traci wiarygodność w moich oczach, podkreslajac nieustannie brak prawa do L4 na umowach zlecenie.
Ona faktycznie tego prawa nie posiada, bo ma status studentki ( do 26 roku życia), w związku z tym ubezpieczenie zdrowotne( prawo do leczenia) ma z racji ubezpieczenia rodziców. Jeżeli rodzice nie są ubezpieczeni, to składki za studenta płaci uczelnia. Wszyscy inni pracownicy na umowach zlecenie NIE MUSZĄ ale MOGĄ płacić składki na ubezpieczenie chorobowe dające prawo do L4, czyli płatnego zwolnienia lekarskiego. Składka wynosi2,45% podstawy, w praktyce nieco mniej, bo zmniejsza sie nieco PIT( podatek dochodowy) w takim przypadku.
Już jej kiedyś zwracałam na to uwagę, a Alienor dalej jak mantrę powtarza, że pracując na umowie zlecenie nie ma się prawa do chorobowego. Ma się, tylko trzeba za to płacic składki, albo samemu, albo pracodawca je odprowadza i nie robi przeszkód, bo to nie on płaci za pierwszy miesiąc zwolnienia( w przeciwieństwie do umów o pracę) tylko od pierwszego dnia płaci ZUS.
Nie wiem jak w Kanadzie, ale i w Niemczech i w W.Brytanii studenci, którzy sobie dorabiają w trakcie studiów są w identycznej sytuacji. I nie słyszałam, żeby z tego powodu narzekali. Nawet studenci z Polski. I w większosci przypadków, w trakcie studiów korzystają albo z akademika, albo wynajmują mieszkania w parę osób ( co Alienor również podała jako przykład niesprawiedliwości losowej). Alienor uważa, że wynajęcie samodzielnego mieszkania jest podstawowym standardem. Przykro mi, ale nie jest nigdzie na świecie na tym etapie życia. No, może w Emiratach.
Zawsze można mieć poczucie krzywdy, bo inni mają więcej.
Nie należę do osób o niewielkich dochodach i naprawdę na jedzeniu nie oszczędzam i z doświadczenia wiem, że 30 zł dziennie na dwie osoby na jedzenie ( bo dokładnie tak Alienor napisała) na bardzo przyzwoitym poziomie w zupełności wystarcza. Oczywiście domowe. Dlatego bardzo mnie Twoja uwaga, Króliku, dotknęła.
I nie podaję swojego przykładu z młodości, podobnego jak Heleny, bo czasy się zmieniły. Ale jednak chyba należy zachować umiar w roszczeniach od życia, bo niefajnie żyje się w poczuciu krzywdy.
We Włoszech owszem 30% żyje w hotelu Mama, ale w większosci przypadków z wygody.
Nie wiem, czy zauważyliście, że bardzo zabawna rzecz się dzieje. Frakcja krwiożerczych antyklerykałów wita księdza serdecznie i pasztetówki mu przychyla, a rezerwę (choć nie bez elementów bojowych), zachowuje tutejsza frakcja katolicka. 😆
Może jednak rzeczywiście będzie ten koniec świata? 😈
Ojej, Jagodo… Pamietam, bo jestem z tych najstarszych stazem Bobikowcow, kiedy Ty sie tutaj jako nowa pojawilas, i powiem Ci zupelnie na ucho, ze blog przez Twoja obecnosc na pewno sie zmienil, i ze ja tego absolutnie, absolutnie nie zaluje, bo nawet jak sie czasem z Toba nie zgadzam, a czasem wrecz przeciwnie, to po prostu Cie lubie jako czlowieka. 🙂 I tak moim zdaniem, a pewnie jak znam Psa i Kota, takze ich zdaniem (choc przeciez ze soba nawzajem sie czasem tak nie zgadzaja, ze az klaki futra leca) 😉 chyba w ogole powinno byc. Niezgody na ten czy tamten temat lepiej nie personalizowac, co jest, jak wiesz, dosc podstawowowa porada dawana takze przez psychoterepeutow.
Boguslawie, zdrowiej jak najszybciej! U mnie w domu dzis tez troche szpital, na szczescie nie tak powazny i prawdziwy jak w Twoim przypadku. Ale dla dwunastoletniego dziecka, ktore caly czas chce grac na flecie, a teraz nie moze, bo rzezi i mu sie z nosa leje, to prawie katastrofa (uzgodnilysmy, ze „prawie”, bo jednak staramy sie uczyc pewnego dystansu do zyciowych ups and downs).
A co do rozwarstwienia, zanim zaniose kolejna herbate na gore, to dorzuce tylko to, ze kiedys siedzielismy w gronie moich i meza amerykanskich przyjaciol, i zgadalo sie, ze wiekszosc z nas jest liberalna w amerykanskim znaczeniu, co m.in.oznacza jednak pewna wrazliwosc na tych, ktorym z roznych powodow, czasem naprawde niezaleznych od nich, w zyciu sie gorzej powiodlo (a nawet w samej grupie rozmawiajacej byly spore roznice). I zapamietalam z tego najbardziej, co powiedzial nasz przyjaciel, znany bostonski prawnik. Otoz powiedzial, ze jego wrazliwosc sie wyklula podczas dosc nudnych i suchych zajec z prawa podatkowego, bo wtedy zdal sobie sprawe, ze to prawo, w obecnej formie naprawde daje o wiele wieksze przywileje zamozniejszym (nie zawsze tak bylo, takze w Stanach).
A, i jeszcze jedno. Alienor trzymaj sie, 🙂 nie tylko finansowo, ale w ogole. I jakos wytrzymaj powodz dobrych rad od blogowych „wujkow” i „cioc”, ktorzy Ci w trzy zdania chca rozwiazac wszystkie problemy dotyczace domowego budzetu, i nie tylko. Kiedys takie porady znosilo sie od rodziny, i moze dlatego mlodzi ludzie woleli glodowac, niz w kolko tego sluchac. No a teraz, dzieki blogom, trudniej od tego uciec. Choc zapewne jest to jak najbardziej „well-meaning”, jak bylo w przypadku prawdziwych wujow i ciotek. 😉
Mnie kompletnie nie przeszkadza, ze ksiadz (jakikolwiek ksiadz, a nie nasz konkretny Boguslaw) jest przeciwko aborcji czy nawet zwiazkom partnerskim – choc przed laty slyszalam ksiedza anglikanskiego, ktrory niezwykle pieknie mowil o tym, ze Pana B bardzo malo obchodzi kto z kim idzie do lozka, He couldn’t care less, natomiast bardzo Go obchodzi JAKOSC zwiazku miedzy ludzmi: to czy okazuja sobie szacunek, opiekuja sie nawzajem w czasie choroby, dziela sie radosciami i zgryzotami, wspolnie dzwigaja ciezary, straja sie zyc w zgodzie i zrozumieniu, nie dokuzajac sobie nawzajem. Sadzilabym, ze i Kosciolowi powinno na tym bardziej zalezec niz na tym czy z danego zwiazku urodzi sie nowe potomstwo.
Wolalabym, aby w Kosciele katolickim takie myslenie tez dochodzilo do glosu i tacy ludzie, jak jeden moj Przyjaciel, zarliwy katolik -gej, wybiotny polski socjolog tez sie w swoim Kosciele czul dobrze, bo wiem, ze sie nie czuje.
No wolalabym, ale rozumiem, ze nauka Kosciola katlickiego w wielu punktach odbiega od tego co ja sama uwazam za zycie godziwe. Trudno, dlatego nie jestem katoliczka.
To co mi natomiast wybitnie przszkadza i na to sie nigdy nie zgodze, to by Kosciol stanowil prawa dla WSZYSTKICH obywateli w danym panstwie, w tym wypadku w Polsce. Niech stanowi prawa dla swoich wiernych – jesli nie naruszaja one Kodeksu Karnego (np. w kwestii bicia zon). Ale nie dla wszystkich obywateli.
No właśnie, Króliku, nikt nie musi powiadamiać, że obserwuje, więc tym bardziej jest fair, jak to zrobi.
Bobiku,
a kto mówi o pretensjach 😯
odpowiadam na Twoje „odważył się wejść do >jaskini lwa<"
Nie sprawiał wrażenia przestraszonego. I tyle 😎
Tutaj się całkowicie zgadzam z Heleną (choć potem znowu będę się z nią kłócił w sprawie redystrybucji), że nic mi do cudzej wiary i zasad, o ile nikt nie zmusza mnie (choćby pośrednio, np. przez nacisk społeczny) do ich wyznawania czy przestrzegania. Live and let live po prostu. 🙂
Zmoro, to nie napastliwosc, to sarkazm. Alienor bywa na blogu od dawna. To madra, dzielna i wrazliwa osoba i mysle ze od wspolblogowiczow moze oczekiwac wiecej zrozumienia jej osobistej sytuacji niz pouczania, polajanki i rade, zeby przeniosla sie do Walbrzycha.
Porownanie wlasnej sytuacji jako measuring stick do Alienor, pracujacej mlodej studentki dwoch falultetow w duzym, drogim miescie naprawde nie jest produktywne.
Ja też wchodząc do jaskini lwa nie pokazałbym po sobie, że mi jakoś dziwnie. Choćby tygrys, to dostoję! 😎 Ale tak po prawdzie, jednak bym w takim przypadku wolał, żeby lew okazał się lwem uprzejmym. 😆
„Jaskinia lwa”, podobnie jak „jaczejka antyklerykalow” byly uzyte w zartobliwym tonie. Wlasnie dopiero przedwczoraj zapewnialam Boguslawa, aby sobie nie zalowal, bo my sie znamy na mowie zartobliwej.
Moniko,
cieszę się, że nie żałujesz mojego przyjścia na blog. Dziękuję 🙂
Nie mnie to oceniać czy się zmienił. Skoro tak uważasz…
Helena twierdzi, że przyjście Bogusława niczego nie zmieniło. I pewnie też ma rację 😉
No to teraz, Bogusławie, trzymamy kciuki za jak najkrótszy pobyt w szpitalu. I proszę wyciągnąć wnioski i dbać o siebie na przyszłość, no!
Skoro już dzisiaj mam dzień pouczania, to księdzu też nie odpuszczę 😉 .
Toteż byłeś Lwem Bardzo Uprzejmym Bobiku 😆