Znośna pieskość bycia
Kolejny rok zaczął się mało spektakularnie. Bobik usiłował udawać sam przed sobą, że coś się zmieniło, ale był przy tym znowu na bakier z ciągle czegoś się czepiającą uczciwością. Podszedł kilka razy do lustra, żeby zobaczyć, czy starszość wpłynęła mu przynajmniej na zewnętrzne szczegóły, ale nie mógł się dopatrzyć żadnych różnic w porównaniu z wczorajszym dniem.
– Po co właściwie te wszystkie rytuały, toasty i napinania się, skoro tak naprawdę wszystko zostaje po staremu? – poskarżył się Labradorce, która z leżyckim spokojem usiłowała odespać zarwaną noc.
– Och, zmian będziesz miał jeszcze dosyć – ziewnęła Labradorka. – Ale nie mogę ci odmówić pewnego rodzaju racji, choć miałeś ją zupełnie niechcący. W moim wieku coraz bardziej dochodzi się do wniosku, że w gruncie rzeczy, mimo wszelkich przemian i zdarzeń, kręcimy się cały czas za własnymi ogonami. Nihil novi w tej samej rzece, jak mawiali starożytni.
– No to jaki to całe dzianie się ma sens? – wykrzyknął rozżalony szczeniak.
– Nie denerwuj się, mały – mruknęła Labradorka uspokajająco. – Punkt wyjścia jest tak samo dobrym punktem dojścia jak każdy inny. A dzianie się jest po prostu po to, żeby nam się nie skończyły tematy do rozmów.

Bobiku, nie denerwuj się 🙂
Nic dwa razy się nie zdarza
http://www.youtube.com/watch?v=D4UWaoIvGfY
A, Bobiku, plus ca change, plus c’est la meme chose – w tematach do rozmow pewnie takze… 😉
U mnie sie ta maksyma jak najbardziej sprawdza – zajety koniec roku, zajety i poczatek – dobrze, ze chociaz towarzysko, bo mogloby zawsze byc gorzej. Crazy busy, jak sie teraz mowi. 😉
Ale cos sie chyba i zmienia. Wydaje mi sie, ze zostales ostatnio honorowym czlonkiem organizacji Chocoholics Anonymous (Sekcja Wasabi)? 🙂 Czasem radykalne zmiany wkradaja sie tylnymi drzwiami, i nim sie Pies czy czlowiek obejrzy, juz wsiakl. 😉
Placki ziemniaczane z szampanem wczoraj u Krolika, dzisiaj u moich przyjaciol czeka nas na obiad jagniecina pod zupelnie inna nazwa (nie warto tlumaczyc dlaczego, bo to zbyt skomplikowane, zwlaszcza tuz po sylwestrze, dosc, ze tak na pewno bedzie lepiej dla wszystkich). 😉
A tu masz jeszcze, Bobiku, wskazowki pisania w internecie z Guardiana (tongue in cheek). 😉 Obawiam sie, ze sam bardzo slabo sie do nich stosujesz, ale byc moze ten krociutki tekscik oslodzi Ci nieco przykre obowiazki moderatora, skoro przed usunieciem niektorych postow jestes jednak zmuszony sie z nimi chocby pobieznie zapoznac. 😉
http://www.guardian.co.uk/commentisfree/2012/dec/30/angry-me-how-dare-you
vitajcie! 🙂 stało się , mamy przez 12 miesięcy 13 . Zastanawiam się jak to udzwignąć . Może nie jestem przsądna ? Zobaczymy. Bobiku a gdzie jest pajacyk?
myślę więc…? Jeden z blogów stawia takie pytania i daje swoje odpowiedzi sugerując co nalezy mysleć. Np. myślę więc nie oglądam telewizji. itp. Ciekawe , czy tv jest w takim razie dla niemyślących?? Bardzo dziwne . Od dziecka zastanawiało mnie jak to jest, że jedni wiedzą lepiej od innych. Czy z wiekiem wie się więcej czy mniej. ?
dobrej nocki 🙂
Ciekawe pytania, jarzebinko… najlepszego w Nowym (choc Trzynastym) roku!
Ciekawy ten Guardian, Moniko i tez dyskusja pod artykulem. pewnie juz zajadasz smaczna jagniecine, pierwszorzedny noworoczny obiad. Duzo sukcesow oraz wytrwalosci we wszystkich indiwidualnych i rodzinnych przedsiewzieciach!
U nas Przeprowadzka Part Deux. Mieszkanko Syna urocze i cieszymy sie, ze prawowity wlasciciel nareszcie bedzie jego okupantem (brrr… co to za okropne slowo!).
U nas na noworoczny obiad domowy. Wlasnie pieka sie ziemniaki z pasternakiem i cebula (posypane rozmarynem i gruba sola, i podlane oliwa), a do tego Syn zrobi fillet mignon z grilla, bo dzien jest sloneczny i lagodnie zimowy, wiec grill jak najbardziej.
Ja bym ten rok (o roku ow! Si!!!) 2013, chciala zadedykowac Bobiczej pieskosci bytu, podpisujac sie moimi czterema kroliczymi lapami, aby nie tylko byla znosna, ale tez ekscytujaca i owocna w dobre nowiny.
Resztka szampana (moim zdaniem szampan pasuje do wszystkiego, takze i do fillet mignon) w kieliszku, ktory pamieta jeszcze moj slub, zycze Wam Wszystjim Najlepszego!
Do wskazówek z Guardiana nawet nie mogę się stosować. Przecież to Guardian stale z nas ściąga, a nie my z niego. 😈
Ale w jednym miejscu tego tekstu coś mi zaczęło chodzić po głowie i nie były to pchły. 😉 O, tu: Internet anonymity makes people say things they would never say to anyone’s face. And it gives people freedom to expression untempered, raw emotion in a way you never could in conversation.
Uświadomiłem sobie, że zwracając się do kogoś w necie zawsze go/ją sobie jakoś wyobrażam (choć z rzeczywistością nic wspólnego mieć to nie musi). Więc właściwie jest tak, jakbym mówił to someone’s face. Może dlatego ostre warknięcia często więzną mi w gardle? 😉
Jarzębinko, ja akurat nie wiem, czy z wiekiem się wie więcej, bo przecież jako psiemu Piotrusiowi Panowi wieku mi nie przybywa. 🙂
Ale za to mogę odpowiedzieć, dlaczego nie ma pajacyka. Bo po zmianie przez PAH strony przestał działać i mimo moich kilkakrotnych próśb nie przysłano mi nowego. 🙄
Króliku, u nas też był dziś filet wołowy. Cóż za piękny dzień! 😆
A nowy rok króliczo-bobiczymi i ogólnoblogowymi siłami spróbujemy popychać w takim kierunku, żeby znośności mu stale przybywało. 🙂
Jesli nie szczekasz Bobiku to anyone`s face w realu, to pewnie jest to trudne dla ciebie wirtualnie, bo tylko ci co czuja ze nagly brak cugli zwalnia ich od jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za slowo leca bez zadnych zahamowan. A jednak zahamowania trzeba miec!
Ja w wirtualnym swiecie czasem zle odczytuje wpisy i nadaje im znaczenie nie zamierzone przez piszacego. Albo odwrotnie, pisze cos co mi sie wydaje wspaniala satyra albo zartem, a to jest tylko jakis wredny przytyk. Emotikony troche to temperuje, ale ja ich jeszcze nie opanowalam. Z tym ze w komunikacji werbalnej tez rozne quid pro quo zachodza.
O uniknięciu wszystkich nieporozumień, w realu czy wirtualu, nawet nie ma co marzyć. Ale jeśli są jakieś możliwości ich zredukowania, to bardzo jestem za tym, żeby je wykorzystywać. Dlatego np. zawsze broniłem mordek, choć miały one bardzo poważnych przeciwników. 😉
Nawiasem mówiąc, te mordki naprawde nie są trudne do opanowania. Jeśli nie masz, Króliku, tabelki, to z przyjemnością nią służę:
http://codex.wordpress.org/Using_Smilies
Trzeba tylko pamiętać, że każda mordka musi mieć wokół siebie dosyć miejsca, czyli spacja przed i spacja po.
Z tą komunikacją przez internet jest jeszcze jeden problem: wielu ludzi ma problem ze zrozumieniem czytanego tekstu, nawet jeśli człowiek się napoci, żeby jego intencje i ton wypowiedzi były widoczne jak na talerzu. I wychodzi, że ktoś ze swojej strony pisze spokojnie i rzeczowo, a druga strona odbiera to jako atak.
U mnie obiad dzisiaj był z McDonalda 🙄 Ale pomogło na noworoczny ból głowy 😉
🙂 Alienor, swiete slowa.
Ten Królik jest okropny!
Siedzę sobie, o jedzeniu ani pomyślę, aż tu nagle pojawia się Królik z rosołem, jakimiś daniami i ja nagle zaczynam skręcać się z głodu i czuję, że jak zaraz nie ugotuję rosołu to zginę.
Przecież nie będę o pierwszej w nocy jeść, bo Królik smaży na ruszcie byka i piecze ziemniaki. 🙁
Króliku! Kocham Cię! 🙂
Alez cala przyjemnosc po mojej stronie, Siodemeczko, sluze czym moge! 😀
Dzień dobry 🙂
Wiadro kawy świeżej
Nie tej samej
Panettone?
Proszę 🙂
Tha!*
——————-
To taka ludowa forma „thank you!”.
W dobrej formie jest znow S. Tym:
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1534059,1,pies-czyli-kot.read
Dzień dobry,
z wyobrażania sobie fizycznie adresatów pisania w sieci wyrosłam, odkąd osoba, którą wyobrażałam sobie jako miłą brunetkę przy kości, acz przystojną, okazała się (również miłą) szczuplutką blondyneczką 😛
O, wreszcie wiem, jak zrobić zielonego ludka!
A tu: http://wizaz.pl/forum/misc.php znalazłam całe mnóstwo śmiesznych mordek. Ale czy to działa?
:pijemy:
O, nie działa. A fajny był obrazek…
Dziędobry.
Monty Python by tego nie wymyślił 🙄
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,13129273,Poczta_Polska_nie_doreczyla_sobie_przez_ponad_20_dni.html#BoxSlotII3img
Dzień dobry 🙂
Na blogach łotrowskich działają chyba tylko mordki łotrpressowe. Do tych innych trzeba by pewnie instalować jakieś cuda niewidy, a już nie chcę nadużywać Pana Administratora. 😉
Mnie za bardzo nie przeszkadza, że ktoś na żywo wygląda inaczej niż wyobrażeniu. 😉 A poza tym moja wyobraźnia jest dosyć niezależna i samorządna. Nawet jak jej powiem, żeby nie działała, ona i tak nie posłucha. 😳
:bounce:
Phi. 👿
Toż mówię, Mordko, że tylko łotrpressowe działają. Dlatego zawsze podaję tę linkę do WordPress Codex.
Może ktoś chce sobie dać powróżyć? 😉
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,13122819,Prof__Markowski__W_2013_wroca_pejzaze_zdrady_narodowej_.html
Podczas spaceru aura wydała mi się jakaś podejrzanie wiosenna. Ciepło, słońce, zapach roślinno-ziemny, zamszowe pączki magnolii tak na oko trzycentymetrowe, a kiełkujące żonkile z pięcocentymetrowe.
Londyn mi się tu zaczyna robić, czy co? 😯
Wczoraj obudziła się mucha.
Utylizowałem ją, bo zakłócała porządek.
A dziś w ciągu dnia pączków nie widziałem, ale dekolty dziewczyny miały już wiosenne i w głębsze niż 5 sentimejter.
Kiełkujące dekolty są zdecydowanie bardziej wiosenne niż mucha, której mógł się zwyczajnie pomylić termin obudzenia. 😉
Kiedyś ktoś tu wielbił Muslima Magomajewa.
Z pewnym zdziwieniem zobaczyłem dziś to:
22:21
Джоаккино Россини. «Севильский цирюльник», опера в 2-х действиях.
Действующие лица и исполнители:
Фигаро – Муслим Магомаев
Розина – Галина Ковалева
Альмавива – Иван Бугаев
Бартоло – Борис Ленский
Базилио – Николай Кривуля
Оркестр Ленинградского государственного академического театра оперы и балета им. Кирова, дирижер Вадим Калентьев.
Запись 2 декабря 1964 г.
Godzina jest czasu moskiewskiego, a transmisja tu:
http://www.mariinsky.ru/ru/fm/
Torańska. To nie jest w porządku.
6 stycznia 100-rocznica urodzin Edwarda Gierka.
SLD planuje obchody rocznicowe.
U mnie zima trzyma.
Najlepszego wszystkim raz jeszcze – wszak to dopiero drugi dzień Nowego Roku 🙂
Morduchny działają te:
http://alicja.homelinux.com/news/Galeria_Budy/samouczek.html
Haneczko,
każdy kiedyś odejdzie i z tym musimy się liczyć, żeby nie wiem jak nam się to nie podobało. Mnie się zdecydowanie nie podoba odchodzenie, ale podobno zapieranie się ręcamy-nogamy nie skutkuje 🙁
Klakier,
po przeczytaniu porannej prasy – zdziwił mnie ten pomysł.
No to może wszelkie stronnictwa, tak z prawa i z lewa oraz te pośrodku niech celebrują rocznice (o, podobno są też miesięcznice!) czy co tam chcą.
Najlepiej obchodzić własne urodziny, póki się da 🙂
Klakierze, myślę że z Muslima może być całkiem galanty Figaro.
A Borysa z Giergiewem widziałeś wczoraj?
Nagrałam, ale widZiałam końcówkę i mnie tąpnęło. Nie wiem, czy obejrzę całość.
Do Torańskiej śmierć nie pasuje 🙁 Smuto. Czy jeszcze został ktoś, dla kogo w dziennikarstwie były ważne standardy?
Vesper,
czarno widzę…Pamietasz, jak zmarł Ryszard Kapusciński i wiadra pomyj wylało się na niego w prasie?
Obawiam się, że czeka nas powtórka i różni ludzie zaczną nam udowadniać, że czytaliśmy niesłuszne artykuły, oglądaliśmy niesłuszne wywiady i tak dalej.
I w ogóle urodziliśmy się nie w tych czasach 🙄
Ja, jako wiekowa osoba mam to w głębokim poważaniu, czyli – swoje wiem 😉
Teresa różniła się od innych „wywiadowców” tym, że nie była typem energetycznego wampira, jak parę innych znanych mi, wybitnych nawet, osób w tym fachu. Nie narzucała swojej osoby, słuchała uważnie, ale nie wysysała człowieka, po prostu starała się go zrozumieć. Nie ma i chyba nie będzie już kogoś takiego.
Bardzo ją lubiłam. Prywatnie też.
W ostatnim wywiadzie, zaledwie sprzed paru tygodni, mówiła, że bardzo chciałaby porozmawiać z Tuskiem. Wielka szkoda, że już tego nie zrobi – myślę, że już nie znajdzie się nikt, kto będzie umiał z nim zrobić rozmowę niejadowitą, nieagresywną, ale jednocześnie szczerą.
SLD chyba nie „planuje”, tylko bada stopa temperature wody. Jestem przekonany, ze sie z pomyslu wycofaja, jak sie zorientuja jakim sie cieszy powodzeniem. GW ma juz sonde.
Ale co za pomysl! 🙄 Tez sie niczego nie ucza. 🙄 Znalezli sobie bohatera. 🙄
Oczywiscie jestem przekinanY.
PrzekonanY. Bobik, zrob cos.
Jest jeszcze Hanna Krall, ktora potrafi sluchac.
W GW w nocie o smierci oczywoscie ani slowa dlaczego i na co umarla. Ta genteelity…..
I w niekrologach kobiet nalezy zamieszczac LADNE zdjecie Zmarlej. Tak robia eleganckie gazety. Nie byle jaki snapshot, pierwszy lepszy z brzegu.
okazuje się że to Bobik „produkuje” te literówki Kota
Kot Mordechaj 2 styczeń 13, 18:40
PrzekonanY. Bobik, zrob cos.
No niestety, ale ja miałam właśnie np. Hanię na myśli 🙁 To zupełnie inny typ kontaktu międzyludzkiego.
Hance nigdy nie dałabym się zwywiadować, Teresie tak.
Ad Nisia 2 styczeń 13, 18:03
Nisiu, starannie i dokładnie obejrzałem przesłany przez Ciebie plan transmisji na Mezzo – ale nie mam takiej możliwości i czasowej i sprzętowej, aby śledzić to na bieżąco.
Bardzo mnie zainteresowała ofensywność Mariijskiego, że po kilku miesiącach od premiery prezentuje tę kontrowersyjną inscenizację Borysa internetowej publiczności. Ja to znam ze skrótów na bieżąco w telewizji rosyjskiej i znam zdanie Gergieva z konferencji prasowej na rozpoczęcie sezonu (na ile mi pozwala szkolna znajomość rosyjskiego).
To się moim zdaniem w pewien sposób wszystko włącza w koncepcję Gergieva uczynienia Petersburga Europejską Stolicą Muzyki.
Znajdziesz tu w zasadzie wszystko – i Tradycję (Borys w Mariinskom grywany jest w dwóch wersjach, ta jedna zetesererowska i tradycyjna w orkiestracji Musorgskiego, a nie Rimskowo-Korsakowa) i dzień dzisiejszy i to co może i kto lubi… czyli pierdoły współczesne oprawione w koronę muzyki najwyższego lotu.
Oni są absolutnie otwarci na Europę i Świat. A przede wszystkim na Rosję. Tam – w małych i dużych miejscowościach oddalonych o tysiące kilometrów od St. Petersburga powstają kluby miłośników TM. Wspierane z Pitra, wymieniane w transmisjach on-line, łączące się z nimi w antraktach koncertów.
Wiem to poniekąd sam z siebie, jak pytanie kilkunastolatka z Warszawy zostało zadane Wielkiemu Gergievowi w antrakcie koncertu.
Niesamowite.
Jestem zaskoczona i zasmucona, bo też lubiłam Panią Torańską.
Kocie, wysłałam już.
No wiec, prosze Panstwa, dostalismy odpwoiedz od Ministra Pracy i Polityki Spolecznej na wiadoma nasza interwencje. Kopie przyslala mi poslanka Lybacka. Jest to dlugo tekst i jak ktos nie ma watroby do czytania go od A do Z to moze oczywiscie przejsc z miejsca do podsumowania:
Siodemeczka, bless her heart, nameczyla sie, aby nam to udostepnic w wersji do skopiowania i wklejenia.
Wrzuć prawidłowy link, Heleno, to podmienię.
Też dołączam do tych, których zasmuciło odejście Teresy Torańskiej. 🙁
Och, och Bobiku, wymiec to bo otwioera sie moja poczta!
Heleno, trzeba mieć konto w Hotmail, zeby wejść.
Mogę wrzucić na swojego bloga, którego nie używam, ale bywa przydatny, jeżeli wyrazisz zgodę.
Oczywiscie, Siodemeczko. To jest publiczny dokument!
Widocznie to jest jakaś mocno połybacka odpowiedź…
To tu jest odpowiedź, ktorą dostała Helena:
http://emtesidemeczka.blogspot.com/2013/01/odpowiedz-ktora-dostaa-helena.html
” A zatem obowiązujące regulacje prawne nakładając na różne podmioty obowiązek współdziałania w sferze udzielania pomocy i wsparcia rodzinie dają dostateczną gwarancję ochrony dobra dziecka i zabezpieczają przed zbyt pochopnym odbieraniem go rodzicom naturalnym i umieszczeniem w środowisku zastępczym.
Uznając, że oddzielenie dziecka od rodziny jest możliwe po wyczerpaniu wszystkich sposobów wsparcia rodziny, zarówno materialnych, jak i pozamaterialnych, należy w świetle postanowienia sądu o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej zauważyć, że także piecza zastępcza, mając charakter tymczasowy, stanowić może narzędzie pozamaterialnego wsparcia, podczas którego rodzina, nie tracąc kontaktu z dzieckiem, uzyskuje czas na ustabilizowanie swojej sytuacji życiowej. ”
No to może jakąś PETYCYJKĘ ?
Teresa Torańska – bardzo smutna wiadomość 🙁
Odkrywam urok czarno- białych fotografii.
nad piękną modrą Bystrzycą
Klakier, zejdz mi z drogi, bo nie jestem w facecyjnym nastroju.
Schodzę.
Rozumiem.
Ale nie byłbym klakierem, gdybym nie podrzucił do tej odpowiedzi:
http://www.youtube.com/watch?v=quiT43SNQH8
Tam sie chyba, Irku, jakies bobry napracowaly?
Siodemeczko, dziekuje! Bobik, dziekuje.
A biednemu klakierowi, to nikt nigdy za nic nie podziękuje.
Dobrze, że Nisia, to człowiek jest, a nie tylko ta jakaś inteligencja.
Zawsze mnie drażniła „Lalka” Prusa.
Ni cholery nie wiedziałem do tej pory dlaczego?
Wgryzę się w tę odpowiedź potem, ale tak na pierwszy rzut oka wygląda na typowe urzędnicze bla-bla. Mamy super przepisy, wspaniale ich przestrzegamy i jak coś złego, to na pewno nie my. 🙄
Ja tez mam dokladnie taie wrazenie.
A tu ciekawy problem etyczny:
http://www.rp.pl/artykul/9148,965914-Nagroda-Fundacji-Wislawy-Szymborskiej-nie-zostanie-przyznana.html
Bo ludzkie zyciorysy czesto nie sa jednoznaczne – czarne lub biale. Wlodek, gdy zlozyl ten donos mial 30 lat i cale swe dotychczasowe dorosle zycie spedzil w Polsce stalinowskiej.
Czy mozemy dzis osadzac ich, slabych i zagubionych, z cala surowoscia naszego poznego urodzenia? Ja nie jestem pewna.
Jesli procz donosu na Slomczynskiego robil pozniej jakies wartosciowe rzeczu w swoim zyciu, powinno to przekreslic tamten niegodny czyn.
Nazwisko Slomczynskiego dzis znaczy duzo wiecej niz nazwisko Wlodka. Wiec wszystko sie skonczylo dobrze.
Moze dzis powinnismy bardzij skupic sie nie na rozliczaniu za pomylki mlodosci, ale na tym jakie wnioski wyciagnelismy z tamtych zyciorysow, tamtych wyborow, tamtego strachu i nade wzystko tamtego doswiadczenia stalinizmu. Aby nam zaden nowy stalinek kart juz nigdy nie rozdawal.
Jestem za tym, by nagrode Wlodka przyznawac zgodnie z wola Fundatorki, ktpra pewnie lepiej znala Wlodka niz Grzegorz Gauden. No i to sa jej pieniadze i naley uszanowac jej wole, skoro tak zadysponowala swoim majatkiem.
Tak mi sie wydaje, choc przeciez tez nie na 100%. Ale lepiej abysmy sie nad tymi pytaniami zastanawiali, rozmyslalli, niz ferowali jednoznaczne wyroki. To zostawiamy szeroko pojetym doktorom zarynom tego swiata.
szczeniak się robi refleksyjny? 😯 noszszsz…
a na marginesie chciałem zaznaczyć, że punkt dojścia nie istnieje, bo punkt nie ma rozmiarów, a taki przykładowy Radom (jakby ktoś chciał dotrzeć do Radomia. No co, na pewno są tacy, którzy chcą) to się ciągnie i ma tych punktów co nie miara; a rozmawiać o tym przykładowym Radomiu można dłużej niż o dzianiu (bo o dzianinach to ponoć można dłużej…)
A Gergiev na pewno nie jest „chałturnikiem”.
A argument jednej próby jest równie dobrze na minus, jak i na plus – że orkiestra po jednej próbie zagra tak, jak jak Maestro poprowadzi myśl muzyczną (za tym pewnie stoi praca orkiestry i asystentów Maestra)
Obserwowałem to na telebimach kilka lat temu w Wwie w ramach festiwalu Muzyczna Praga – nie wpuszczali nas do bazyliki, bo trwała próba Wiener Philarmoniker z Giergevem.
Widać było, że to jakaś pośpieszka, Maestro pewnie, jak zawsze się spóźnił.
Ale koncert był taki, że klękajcie Nardy.
A bo to i tak jest po latach – że zupełna improwizacja wsparta doświadczeniem i wewnętrzną dyscypliną daje efekty standing ovation zamiast ciepłych oklasków karpi.
Mnie też bardzo nie podoba się odchodzenie. Bardzo.
Dzisiaj był pogrzeb mojego brata. I, niestety, są następni w kolejce….
Strasznie przykro, Mar-Jo. 🙁 Współczuję z całego serca.
Może to zasługa orkiestry, co?
Mar-Jo, serdecznie Tobie i calej Rodzinie Brata wspolczujemy. Trzymajcie sie wszyscy razem. 🙁 🙁 🙁
Ja również szczerze Ci wspólczuję, Mar-Jo.
Sama nie mogę uwierzyć, że mój odszedł niecałe 5 m-cy temu.
🙁
Klakierze,
nic mi ten Gergiev nie zrobił, ale za chwilę nie będę mogła patrzeć na tego człowieka i na dźwięk jego nazwiska będę toczyć pianę.
Opamiętaj się.
Współczuję Ci, Mar-Jo.
Kolejny urzędniczy absurd. Strzeżcie się wszyscy o popularnych nazwiskach… 🙄
http://wyborcza.pl/1,75248,13122054.html
Ten trudny okres jest rzetelnie opisany w biografii W. Szymborskiej. Nie rozumiem postawy G. Gaudena, chyba że idzie z falą macierowiczowsko – braunową. Tak na wszelki wypadek. Ale może ja z kolei go krzywdzę takimi niecnymi podejrzeniami 👿
Ad mt7
Sądzę, że to tylko taka prymitywna projekcja – nienawidzę wszystkiego, co lubi klakier.
Mar- Jo z pełną empatią 🙁
Jasne!
Dla porządku to A. Włodek podpisał swój donos ” Adam Włodek, literat, członek PZPR, Kraków Krupnicza 22″, a M. Słomczyński przyjął w tym czasie pseudonim ” Włodek”.
No niech kto napisze po wysłuchaniu tej Polskiej Symfonii Czajkowskiego, ze jest to „chałtura” !
http://www.youtube.com/watch?v=scWgV6Trst0
Mysle, ze Gauden nie wie co z tym fantem zrobic i moze tez bac sie atakow roznych Patriotow Bez Skazy.
Ciekawa jestem co myslalaby o tym dzis moja Irenka? Kiedys nie mialabym watpliosci, ze myslalaby dokladnie tak jak i ja. To ona mnie uczyla tak myslec. Naszym sasiadem byl Wiktor Krasin z procesu Jakira i Krasina. Utrzymywala z nimi dobre stosunki, gdy nikt mu reki nie podawal.
Będziecie bez końca siedzieć w tym zaklętym kręgu – kto, co powiedział Lub, co się bał powiedzieć. Jizaaaasssss!
Avanti!
La forza del Destino!
A nie kwasidupstwo.
Klakierze, mam wrażenie, że w tej chwli nikt nie ma nastroju na prowokacje i przepychanki, choćby żartobliwe. Daj spokój, proszę.
Ja to rozumiem Bobiku.
I się nie odzywam w tych wątkach ludzkich. które dotyczą jednych mocno, innych mniej, a i innych wcale (choć napiszą słów tyle, że nie idzie dokładnie zrozumieć, o co siem rozchodzi).
A i nie prowokuję, nie przepycham.
No jakoś pewnie konsekwentnie coś dziergam.
Wiem, że bez zrozumienia.
Ale mi to nie przeszkadza.
Mar-Jo, trzymaj się, dziewczyno! 🙁
W sprawie tego stypendium trudno mi zachować obiektywność, bo Adam Włodek był moim przyjacielem. Ale właśnie dlatego wiem, że był człowiekiem uczciwym i sam nie podpisywał się pod swoimi wcześniejszymi wyborami, których dokonywał jako ideowy komunista, szczerze wierzący w to, że przodujący ustrój przyniesie wszystkim raj na Ziemi. W jego generacji było więcej takich osób, dla których UB nie stał (przed 56 r.) po przeciwnej stronie i współpraca z nim była naturalna. W ich rozumieniu po przeciwnej stronie stali „podważacze ustroju”, których demaskowanie należało do obowiązków ideowca.
Część z tych osób w pewnym momencie przejrzała na oczy i walnęła legitymacjami partyjnymi. Adam właśnie do tej grupy należał. Wiedział, że nie może już zmienić tego, co było, ale starał się, nauczony doświadczeniem, zachować niezależność i nie dać się żadnym syrenom uwieść po raz drugi. Nie bez powodu cieszył się szacunkiem wielu bardzo wybitnych postaci ze świata literatury.
No i niewątpliwie jako opiekun Koła Młodych przy ZLP był niezwykle zasłużony. To był ktoś, kto naprawdę miał do tego serce i nie traktował tej funkcji jako synekury. Był z takich ludzi, którym zależało. I mnie też zależy, żeby mu oddać sprawiedliwość, widząc jego i w ogóle całe tamto pokolenie we właściwej, historycznej perspektywie, a nie ferować łatwe, niedbające o zrozumienie czegokolwiek wyroki.
Ale pozostałym przeszkadza, klakierze.
A Gergiev jest chałturnikiem i tyle.
Co zaś do Gaudena, nigdy nie miałam o nim wysokiego mniemania i od lat zdumiewa mnie jego kariera.
Jeszcze do 22:18: właściwie to nie ma mnie co zdumiewać. Typowy BMW.
Dobrze, ze to opowiedziales, Bobiku. Ja oczywiscie nie mialam pojecia. Chyba nawet imienia Adama Wlodka nie znalam. Ale dobrze jest znac o ludziach nie tylko swinstwa, ze uzyje wyrazenia Konwickiego („bo oni w nas nieustannie szukaja swinstwa…”, tak jakos kiedys powiedzial o mlodych dzennikarzach proszacych o wywiad), ale tez reczczy dobre i godne szacunku.
Coś o Adamie mówi też to, że wszystkie jego byłe żony czy towarzyszki życia (a trochę ich było 😉 ) pozostawały z nim w czułej przyjaźni i zawsze dobrze o nim mówiły (on zresztą o nich też). To się mało któremu facetowi udaje. 🙂
Życia nie starczy, żeby okupić swoje wcześniejsze błędy w oczach nieprzejednanych sędziów.
O, tak, nieprzejednani sędziowie nie znają czegoś takiego, jak przedawnienie. I nawet oko za oko im nie starczy. Oko za paznokieć, serce za ząb.
Bo dzis tak latwo jest byc Katonem, kiedy po Kartaginie slady zostaly tylko w ich poaranoidalnych umyslach.
Bardzo Ci współczuję, Mar-Jo.
Biedna Mar-Jo. Mysle o Tobie caly czas i bardzo mi smutno, ze to przezywasz.
Po wczorajszym smutnym dniu mam nadzieję na trochę 🙂 dziś.
Dzień dobry. Kawa, herbata , croissanty, panettone….
Dzieki, Irku.
Ostatni wywiad z Teresą Torańską
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13133943,Chcialabym__by_moja_ksiazka_o_Smolensku_przeszla_do.html#BoxSlotIIMT
Sladem naszych interwencji:
Szanowna Pani,
w nawiązaniu do pisma z dnia 5 listopada 2012 roku uprzejmie informuję,
iż Rzecznik Praw Dziecka zapoznał się z jego treścią. Pragnę zapewnić, iż sprawa małoletnich dzieci pani Joanny W. z Opola jest przedmiotem szczególnego zainteresowania Rzecznika Praw Dziecka.
W związku z powyższym, Rzecznik natychmiast po powzięciu informacji o zatrzymaniu przez opolską Policję Joanny W. oraz konieczności umieszczenia dwójki małoletnich dzieci w pogotowiu rodzinnym w godzinach wieczornych, zlecił czynności kontrolne we wszystkich instytucjach, których działania były powiązane z ww. sprawą.
Pragnę poinformować, że w dniu 5 listopada 2012 roku Rzecznik Praw Dziecka przedstawił na konferencji prasowej wyniki kontroli, którą przeprowadzono w związku z ww. sprawą. Zostały one udostępnione na stronie internetowej Urzędu (www.brpd.gov.pl).
Bardzo dziękuję za wykazanie zainteresowania sytuacją małoletnich i przedstawienie swojego stanowiska w tej sprawie.
Z poważaniem
Katarzyna Czaj-Trzcińska
Dyrektor Zespołu Spraw Rodzinnych i Nieletnich
Cos tam jednak nam wychodzi, nie?
No wlasnie. 🙂
A do ministra napisze, ze jestem bardzo rozczarowana jego odpowiedzia etc.
Tylko niechze ja sie raz chociaz wyspie. 🙄
Dzień dobry.
Bardzo dziękuję Wszystkim.
Muszę się trzymać, nie ma wyjścia.
Wygląda na to, że z początkowej piątki rodzeństwa zostanę sama.
Mnie bardzo wzruszyły fragmenty w przeczytanej biografii pani Wisławy dotyczące Adama Włodka. To nie mógł być zły człowiek. Naprawdę.
Kawa. A o 13.00 dentysta! Brrr….
Dzień dobry 🙂
smutno się zaczął ten rok. Wspłóczuję Ma-Jo.
Żal Torańskiej.
Wczoraj odeszła od nas nasza Sunia. Byliśmy na to w zasadzie przygotowani, ale smutno. Była z nami prawie dziesięć lat. Wybrała nas. Po prostu przyszła do naszego domu zanim zdążyliśmy postawić płot. Była pierwszym psem, który z nami zamieszkał. I chyba pozostanie jedynym. Również wczoraj pożegnali się z psem nasi sąsiedzi/przyjaciele. Oni musieli zawieźć swojego do uśpienia. O tyn psie wspominałam tu kilka razy. To była ona. Lea, ale mówiono na nią Leon. Uwielbiała surowe warzywa i owoce. Potrafiła się pogodzić ze stratą befsztyka, ale o surową marchewkę robiła awantury. Nasza Sunia była psem wielorasowym z przwagą papilona. Lea sznaucerem miniaturką. Sąsiedzi pomieszkiwali przez całe lata z jej babkami, ciotkami, etc.. Ale też chyba nie zdecydują się na kolejnego psa.
Co do Adama Włodka. Decyzja Szymborskiej mi wystarcza.
papillon, przez dwa „l” 😉
http://pl.wikipedia.org/wiki/Papillon_(rasa_ps%C3%B3w)
Dzień dobry 🙂
Spróbuję się dziś uśmiechać chociaż jednym półpyskiem, choć drugiemu pewnie się jeszcze nie uda odsmucić. Bo wiecie, to całe życie… ech. 😕
Jagodo, też współczuję z serca. Śmierci psów zawsze mnie dotykały nie mniej niż śmierci ludzi. 🙁
A dla nieprzejednanych sędziów i sama Szymborska jest starą komuszycą, która w życiu niczego więcej nie zrobiła, niż napisanie peanów do Partii i Stalina. Czegóż więc się po nich spodziewać? 🙄
Dziękuję Bobiku. Sunia naprawdę była częścią rodziny.
Nie ma sensu spodziewać się czegokolwiek dobrego od ludzi z zatrutym sercem, Bobiku? 🙄
Zostawić ich w spokoju. Własny jad ich zniszczy. Nie życzę im źle, nie myślę ich zbawiać.
Istnieją i trzeba to przyjąć do wiadomości. Po możliwie najmniejszych kosztach własnych 😉
Jagoda 🙁
Jeszcze na temat Adama Włodka – w poniższej notatce zwracam uwagę na wypowiedź prof. Jacka Balucha. To jest facet z tzw. nienagannym życiorysem opozycyjnym, a równocześnie pamiętam go jako krynicę zdrowego rozsądku i umiarkowania (czyżby bohemistyka tak działała? 😉 ), co na tle „opozycyjności rozbuchanej” (zwłaszcza patriomartyrologicznie) było szalenie ożywcze i przywracające właściwe proporcje.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13134962,Nagroda_im__Adama_Wlodka_zawieszona__Burza_w_internecie.html
Mar-Jo, serdecznie współczuję 🙁
Jagodo 🙁
Mar-Jo, masz bardzo trudne chwile. Wspolczuje z calego serca.
No i smutno, Jagodo, ze Twoja Sunia odeszla.
A co do rozmowy o Adamie Wlodku, to mysle, ze trzeba pamietac po prostu obie strony. Ci, co go znali i dobrze go wspominaja sa wazni w tym rownaniu, ale tez tak zupelnie nie da sie wymazac tych, ktorych pewnie jednak skrzywdzil (bo skutki takich donosow, nawet jesli on sobie nie zdawal z tego sprawy, byly w tamtych czasach dotkliwe – akurat wiem z wlasnych historii rodzinno-przyjacielskich; pewnie zreszta troche inaczej sie na to samo patrzy w zaleznosci od wlasnych wspomnien, czy wlasnie wspomnien rodzinnych). Chcialoby sie prostych formulek, a tak zupelnie prosto sie jednak nie da, nie przy zamieszaniu w polska historie…
Dziękuję 🙂
Skoro już jesteśmy przy takich poważnych tematach. Wczoraj poruszyła mnie rozmowa z W. Jagielskim w Faktach po Faktach.
http://faktypofaktach.tvn24.pl/dymisja-pana-bondaryka-jest-demonstracja-niezgody,297765.html#autoplay
To, co zaczyna się od około 20 minuty. Jego żona Grażyna Jagielska napisała książkę „Miłość z kamienia”, książka dopiero ukaże się w sprzedarzy, o życiu z reporterem wojennym. O kosztach, jakie poniosła ona. Książka jest pisana w trakcie leczenia choroby psychicznej. Kilka cytatów: od dwudziestu lat przygotowuję się na śmierć mojego męża i prawie jestm gotowa
znalazłam się tu, bo powiedziałam pielęgniarce w szpitalu dziecięcym, że mój mąż nie żyje
„tu” czyli w szpitalu psychiatrycznym. Poruszające.
Oczywiście, dzisiaj już wiadomo, jakie mogły być skutki donosów i w ogóle jak głęboko nieludzki był tamten ustrój, zwłaszcza w stalinowskiej wersji. Ale wiadomo też – choćby z bogatej literatury na ten temat – jak ta ideologia potrafiła zaślepiać i odwracać do góry nogami skalę wartości. Wierzący komunista, nawet jeżeli w głębi ducha brzydził się donoszeniem, często próbował walczyć z tym obrzydzeniem, bo zewsząd przekonywano go, że to burżuazyjny przesąd i reakcyjna pozostałość. Uważał, że musi pokonać tę swoją nędzną słabość, żeby przysłużyć się ukochanej Partii i zbawieniu ludzkości.
Nie chodzi mi oczywiście o to, żeby usprawiedliwić donoszenie jako takie. Chodzi mi o zrozumienie, na ile późne urodzenie naprawdę było łaską, chroniącą przed takimi decyzjami (a mogła być też łaska urodzenia po stronie przeciwnej, dzięki pochodzeniu i wychowaniu impregnowanej na komunizm). I że ktoś, kto robił w tamtych czasach rzeczy uważane z dzisiejszej perspektywy za okropne, wcale nie musiał być skończoną świnią i moralnym potworem. Mógł to robić w imię wyższych – w swoim ówczesnym przekonaniu – wartości. Myślę, że trzeba to (jak również donos ze strachu, pod wpływem szantażu, itd.) oceniać trochę inaczej, niż doniesienie na kogoś tylko po to, żeby np. zająć jego stanowisko czy mieszkanie, albo z czystej złośliwości. Skutki mogły być wprawdzie podobne, ale nawet „prawdziwy” sąd bierze pod uwagę zamiar sprawcy.
No i jest jeszcze dość istotna kwestia późniejszej skruchy oraz prób naprawienia tego, co się zrobiło źle. Chyba każdy z nas wolałby być oceniany za całokształt, a nie wyłącznie za błędy, czy nawet występki młodości. Więc nie usprawiedliwiając błędów ani występków, spróbujmy jednak traktować bliźnich tak, jak chcielibyśmy być traktowani sami.
Dzień dobry.
Za dużo niedobrego w krótkim czasie. Grzęznę, a nie wolno.
Upiekłam placek kakaowy (mało słodki, Bobiku 😉 ) z dużą ilością owocków nalewkowych. Zapraszam 🙂
„Miłość z kamienia”
http://www.znak.com.pl/wirtualnaksiazka,id,3538
No to skoro teraz wiadomo, to teraz mozna to spokojnie sprobowac zrozumiec, ze wspolczuciem dla obu stron, Bobiku. (Mozna sie zreszta spierac, na ile wtedy bylo wiadomo – podejrzewam, ze, jak piszesz, bardzo wiele zalezalo od srodowiska, bo np. srodowisko mojej rodziny nie tylko wiedzialo, ale i zylo w strachu przed donoszacymi, i nawet sie pewnie za mocno wtedy nie zastanawialo, na ile to z „komunistycznej religii”, a na ile ze zwyklych ludzkich pobudek ludzie pisywali donosy, o okropnych czasem konsekwencjach. Pisalam tu kiedys o kuzynce mojego Ojca, ktora nie chciala donosic na swoje srodowisko, i poswiecila z tego powodu calkiem sporo. A takich historii, z pierwszej reki znam duzo wiecej, od bardzo bliskich mi osob. Inne rodzinne historie, inny punkt widzenia. Najlepiej, przy lasce poznego urodzenia, uwzgledniac nareszcie juz oba punkty widzenia, tylko ze w Polsce, przy obecnej „pelzajacej wojnie domowej” to dalej nielatwe, wiec w jednym miejscu czyta sie jedna strone medalu, a w drugim druga, and never the twain shall meet.)
Zupa
Miłe panie i panowie bardzo mili
Po sylwestrze dobrze napić się rosołu
Pięknie pachnie i smakuje
Każdy tego potrzebuje
Z wolna zatem się gromadźmy wokół stołu
Lecz nim pierwszy łyk przez gardło przepuścimy
Nad wywarem złóżmy skromnie nasze dłonie
Bowiem rosół nim powstanie
Czeka nas go klarowanie
Przed nim niezbyt miłe się rozchodzą wonie
Sklarowany rosół pachnieć już zaczyna
Podniebienie nasze smakiem nim połechce
Pachnie brzydko najpierw trupem
Brudnych burzyn musisz kupę
Spuścić w kanał, gdzie ich naturalne miejsce
Nie przejmujmy się, gdy czasem poczujemy
Zapach przykry i drażniący nozdrza nasze
To znak, że się tam gotuje
Coś, co później nam smakuje
Przetrzymajmy zatem chwilę ten zapaszek…
Moniko, współczucie dla ofiar komunizmu wydaje mi się oczywiste, a nie pisałem o nim dlatego, że akurat rozmowa była o „drugiej stronie medalu”, o łatwości bycia Katonem dzisiaj, a wreszcie – last but not least – o konkretnym człowieku, który dużo w życiu zrobił dobrego, więc nie byłoby sprawiedliwe ocenianie go wyłącznie za to, co zrobił źle. Ale cały czas mam świadomość, że była również strona tych, którzy zaszczuci, zastraszeni i osaczeni przez ustrój próbowali jakoś przetrwać i ocalać własne wartości. Nie uważam bynajmniej, że oni są „mniej ważni”.
Zapewne nie w mojej mocy wybaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie. Ale mogę coś powiedzieć pro domo sua. Kiedyś dowiedziałem się, że SB ponoć miało moją teczkę (oczywiście z czasów grubo już postalinowskich). Nigdy nie miałem ochoty dochodzić, co w niej było i kto na mnie donosił. I dalej nie mam. W swoim imieniu wybaczam z góry, jeżeli tym donosicielom było potem głupio i przeżyli z tego powodu chociaż jedną bezsenną noc. A na tych, którym głupio nie było, po prostu mi szkoda czasu i nerwów. Więc stoję tam, gdzie stoję, bo na Katona i tak najwyraźniej nie mam zadatków. 😉
O cenie, jaką płacą najbliżsi, myślałem już przy okazji rozmów o Kapuścińskim. To też temat strasznie niełatwy, a tak osobisty, że nie wiem, czy postronni w ogóle mogą tu mieć coś do dodania.
A gdy rosół jednak nie chce się sklarować,
nos wykrzywia i zbrzydzeniem czółko marszczy,
może jakaś kreatura,
na ten przykład stary burak,
nam z rosołu niejadalny robi barszczyk? 😯
Mar-Jo serdecznie Ci współczuję. Tuż przed świętami pochowaliśmy Mamę. Nic nie zapowiadało. Dla Niej lepiej, dla nas – lepiej nie mówić. Sił dużo życzę.
Dobrego Roku całemu Koszyczkowi 🙂
Jedna Tako, Tobie też najserdeczniejsze współczucie. 🙁
No, naprawdę smutne te ostatnie wiadomości. 🙁
Chyba się załapię na te nalewkowe owoce od Haneczki. Zalewać robaka kuratorzy mi zabronili, ale o zagryzaniu nic nie było. 🙄
Stary burak z racji wieku niedomaga
Wzrok i węch czasami miewa przytępiony
Niech mu będzie odpuszczone
Od rosołu niech ma żonę
A sam idzie wyprać swoje kalesony …
😳
Bobiku, placek bardzo zjadliwy, wypróbowałam na sobie. Teraz zastanawiam się, czy mi lepiej…
Kurcze! To tak się robi w miarę upływu czasu, coraz większa pustka wśród bliskich i wśród cenionych ludzi.
Jakoś nie brałam tego serio pod uwagę, kiedy myślałam o przyjemnym odpoczynku na emeryturze.
Haneczko, jeśli nie jest gorzej, to jest dobrze.
Jedna taka, również bardzo współczuję.
W ubiegłym roku tuż przed Świętami zmarła mama naszego bardzo serdecznego przyjaciela. Nikt się nie spodziewał z wyjątkiej niej samej, jak się później okazało. Do tej pory mam w telefonie jej numer i jakoś nie mogę się zdobyć, by go usunąć 🙁
Polakowi to na każdym źle zakręcie,
bo choć śpiewka już nieomal dokończona,
wniosek czai się w puencie,
że historia wciąż, zawzięcie,
nas zostawia w nienajczystszych kalesonach. 😯
Też tak mam z umarłymi numerami telefonów. Czułbym się jak zdrajca, gdybym je wykreślił.
Irracjonalne, prawda?
Skusiłam się. WASABI! 😳
A ja nie mam. Nie było w supermarkecie. 👿
Czyżby wszyscy przeczytali moją recenzję i rzucili się do kupowania? 😯
Nie rozgrzeszam donosow. O donosach i ich skutkach w mojej rodzinie slyszalam od malenskosci. Jeden wuj mojej matki zostal wskutek donosu rozstrzelany. Drugo zdazyl wrocil po wielu latach z lagru, ale juz tak chory, ze zmarl bodaj miesiac czy dwa pozniej.
Ale w tym konktretnym wypadku moje ogromne opory wzbudza rozliczanie sie po 60 latatch z kims, czyj donos w sumie nie zakonczyl sie jakos tragicznie, z tego wszystkiego co wiemy, zas po drugie kto doszedl do rozumu pozniej i swoim zyciem i postepowaniem okupul tamten czyn.
Mysle, ze czas przewetrzyc nasze serca. Zostawic tamte porachunki i czyny, ktore juz zostaly osadzone przez historie, isc dalej.
Mowioac zas o sercach, pamietac, ze znacznie bardziej dzis boli nas odejscie kogos kto w naszym zyciu znaczyl duzo wiecej – czlonek rodziny, ukochany pies.
Niech nasza niezlomnosc dotyczy krzywd jakie sie dzieja dzis, na naszych oczach, za naszym przyzwoleniem, krzywd ktorym mozemy zapobiec lub przynajmniej napietnowac. Bo jak bedziemy siedziec wylacznie w tamtych porachunkach, to juz zabraknie nam zyciowej energii na tu i teraz.
Jeśli może być pociechą to, co powiem,
Nie jedyną nacją taką są Polacy
Jakby inne przenicować
To ich gacie też gotować
Trzeba by po praniu aby były cacy…
Życie niesie niespodzianki dnia każdego
Każdy się poślizgnął lub poślizgnie wkrótce
Jeśli mu nie wisi nacią
Dajmy szansę jego gaciom
Wszak płyniemy wszyscy w chwiejnej bardzo łódce…
:
Ja tez tak mam z numerami telefonow…
Bobiku, dobrze jednak ze dopisales to, co dopisales. 😉 Lepiej zostawic rzeczywistosc niejednoznaczna, niedookreslona, bo taka zwykle jest (o czym wiedza zreszta dobrzy pisarze i poeci).
A falszywa niezlomnosc jest rzeczywiscie wyjatkowo irytujaca. Niemniej jednak trzeba uwazac, zeby w zapale jej wysmiewania nie wylac z kapiela tej prawdziwej, czesto wcale nigdzie nie opisanej, nie udzielajacej wywiadow w gazetach i nie spisujacej memuarow. Przypomina mi sie Zimbardo, ktory najpierw dlugo zajmowal sie tym, jak sie ulega pokusom, a potem zaczal bardziej interesowac sie tymi nielicznymi, ktorzy pokusie nie ulegli, i tym, jak wzmocnic pozostalych (czyli w sumie wiekszosc), ktorym trudniej sie oprzec sytuacji. Dobrze i tym, i tamtym sie przygladac, wcale nie z pozycji Katona, a tylko badacza ludzkiej natury.
Tylko że niekatoński badacz ludzkiej natury stara się ją widzieć z różnych stron, a domorośli Katoni wiedzą czym jest słoń, macając jego ogon. 😉
Mnie na ogół najbliższa jest postawa typu „potępiać grzech, nie potępiając grzesznika”, choć potrafię robić od niej wyjątki, w przypadku ludzi tak złych, że nie umiem znaleźć dla nich żadnego usprawiedliwienia. No, ale oni zwykle nie należeli do „nawróconych”, nie przyznawali się do błędów i nie próbowali niczego naprawiać. 🙄
I też, jak Helena, jestem za tym, żeby kiedyś w końcu następowało przedawnienie win. Nie zapomnienie, ale odpuszczenie. Bo to chyba zdrowiej i dla skrzywdzonych.
Bobiku, to nie są Katoni tylko kaci. Nie darują ani umarłym, ani żywym. Ich to nie boli, ich to Satysfakcjonuje.
Czy aby nasz zeen nie maczał w tym paluszków? 😉
http://cjg.gazeta.pl/CJG_Lodz/1,104403,13128967,_Dupa_Tuwima__odslonieta_w_kinie_Charlie__ZDJECIA_.html#BoxKultTxt
Jakze lepiej byloby, gdyby zamiast do domoroslych Katonow znalazl sie jakis odpowiednik Desmonda Tutu, Bobiku.
Przedawnienie win na pewno powinno nastapic, ale ciekawosc, co sie stalo, jak sie stalo i kiedy sie stalo, jest moim zdaniem, czyms jak najbardziej naturalnym. Byle nie w wydaniu prokuratorsko-katonskim, i temperowana wspolczuciem i proba zrozumienia, takze, a moze zwlaszcza dla tych, co byli po drugiej stronie od naszej wlasnej (czy rodzinnej).
Bardzo interesujące połączenie dupy dosadnej z fruwającą 🙄 Zeen, pochwal się, maczałeś 😉 ?
Tutu i Mandela, bless them.
Ja ich tez zazdroszcze.
Jak obaj pojda, to juz takich nie bedzie. 🙁 Zostaniemy z naszymi katonami, bez swiatla. 🙁
Jedna taka, wyrazy współczucia 🙁
Na wiosnę podglądaliśmy gniazdo bielika.
tu na żywo paśnik w Puszczy Białowieskiej. Podobno w dzień dzieją się cuda. Dobre na pluchy śnieżno- deszczowe 🙂
Irku, dzieki, to fascynujaca strona i pewnie za dnia jeszcze ciekawsza! Wrzucilam do ulubionych i bede podgladac.
Ale zmartwilam sie bardzo czytajac , ze sluzby odpowiedzialne za zubry slabo radza sobie z wiekszoscia chorob tych krowek – pasozytami, grozna gruzlica bydla i choroba niebieskiego jezyka, najczesciej smiertelna. No i ze pool genetyczny zubrow jest bardzo maly.
Wlasciwie rzadko sie o tym czyta, bo w prasie przytaczane sa tylko imponujace liczby, z ktorych laik niewiele wyczyta, a malo sie wie o klopotatch hodowcow.
Ściskam wszystkich, dla których ten rok smutno się zaczął. :ściskająca-emotka-która-nie-umie-nic-mądrego-powiedzieć:.
Zajmuję się przełażeniem przez różne drobne, ale niefortunnie ulokowane przeszkody. Ja wyglądam coraz gorzej, a z worka z zawalidrogami wciąż wypada coś świeżego i złośliwie szczerzy zęby. Zepsute. 😈
Ago, czy przełażenie jest konieczne? Nie można obejść? 🙄
Ago, mam wolne moce przerobowe. Możesz szurnąć w moją stronę to i owo 😎
Co się da, to obchodzę, ale w większości przypadków nie ma wyjścia: trzeba się gramolić przez. Dziękuję, dziewczyny. 🙂
Współczuję Smutnym. Wiem, co to wszystko znaczy – więc tym bardziej.
Sluchajcie. Zauwazylem jedno bardzo, BADZO niepokojace Zjawisko.
Oto lada moment zacznie sie zbiorka na WOSP, a w Rzepie nie uswiadczysz ani jednej napasci na Jurka Owsiaka ze strony jakiegos Warzechu czy innego niepokornego endekoida.
Czy to znaczy, ze zostali nareszcie zakneblowani? Ze Rzepa chce byc … tego.. cywilizowanym organem? 😯
Niech mnie kule bija!
Wracam z małego niebyciku. Panowie siedzieli w dziurze w ziemi, oglądali kable z dużym zajęciem, no i w końcu udało im się naprawić, co było zepsute.
Jestem ofiarą wystraszonego Rumika. Stopa wykręcona, kolano trzaśnięte (właził pod nogi niespodziewanie), biust podrapany!!!
Ale wybaczam psinie, bo nie wie, co czyniła.
Odkręciłabym łeby tym strzelcom cholernym!
Jak widzicie, jestem milutka i wybaczająca.
Podobała mi się bardzo fraza Heleny o przewietrzaniu serc.
Ja na ogół wietrzę na bieżąco, ale pamiętam, co powiedział mądry Hadyna: wybaczać, ale nie zapominać. Jak mi jeden facet z pracy po raz trzeci zrobił duże świństwo, to już mu przestałam wybaczać. To znaczy ze odwróciłam się do niego zadnią częścią ciała i gość przestał dla mnie istnieć.
Zauważcie jednak, że tym, co nam zrobili świństwo, może i wybaczamy, ale już ich tak nie lubimy. Wyjątkiem są psy, które włażą pod nogi i drapią dekolty – dalej się je kocha. Ale pies to nadczłowiek. Takie jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam.
Klakierze – 😆
Ale te żubry cierpliwe. Jedzą i jedzą… 🙂
Ja myślę, że pisma w rodzau „Naszego Dziennika” czy „Gazety Polskiej” z nawiązką nadrobią zaniedbania Rzepy. 🙄
Nisiu, jeżeli gość Ci robi świństwo po raz trzeci, to znaczy, że jeszcze nie zaczął żałować ani się poprawiać, więc wybaczenie w zasadzie mu się nie należy, a lubienie tym bardziej. 🙄
I oczywiście, że z psami i w ogóle ze zwierzętami jest inaczej. Zwierzęta mogą robić szkody, ale do świństw są całkowicie niezdolne. Nawet świnie. 😉
Mam nadzieję, że Twoje pozwierzęce szkody ortopedyczne nie są zbyt okropne. 🙂
Ja już dobranoc. Jestem cokolwiek złachana, ale moce dla Agi, nienaruszone, trzymam w rezerwie 😉
Przyznam się do czegoś w związku z WOŚP. Zawsze coś tam do jakiejś puszki wrzucam, ale w ostatnich latach myślałam przy tym z lekką niechęcią: zawsze tylko na dzieciaki, no tak, to bardzo potrzebne, ale przecież jest reszta społeczeństwa również w potrzebie, a staruszkowie wręcz w palącej. No i tym razem Owsiak, jakby czytał w moich myślał, ogłosił, że w tym roku zbieramy także na staruszków. Chyba dam w tym roku więcej 😉
Te żubry to tak cały czas? 😯
Najlepiej by było, gdyby Aga przełożyła nie na Haneczkę, tylko np. na przełożonych. 😎
Nie jest lekka dola żubra,
los go w ciągłe żucie ubrał,
więc miast w nocy sycić chucie,
żubr ma z życia tylko żucie. 🙁
No! Ja jako leciwy Kot tez sie ucieszylem, ze Owsiak postanowil tym razem zadbac takze o staruchow.
Zubry tak caly czas.
Ostatnio często bywam żubrem. Dziś na przykład 😳
A kiedy one śpią? 😯
Uważaj, Vesper. Gołym okiem widać, że od takiego żucia garb rośnie. 🙄
Garb rośnie od pracy. One to widocznie robią zawodowo (rozumie, koty w branży wypoczynikowej, żubry w spożywczej), a ja hobbystycznie 😎
No proszę, każdy naród ma takiego Olbrychskiego, na jakiego go stać:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13140547,Depardieu__Chwala_Rosji__to_wielka_demokracja__Francuski.html?lokale=trojmiasto
U nich tam we Francji, Vesper, taka tradycja w swiecie filmowym. Jestes za mloda zeby pamietac, ale jakie glupoty wygadywal swego czasu Ives Montand ze swoja Simona Signoret! Moja pra-babcia (babcia Starej) nawet o tym dlugi smieszny poemat napisala, ktory krazyl wsrod znajomych w odpisach. 😈
Pamiętam tylko, jak moja paryska landlady twierdziła, że była za młodu zdeklarowaną komunistką i wierzyła w Związek Radziecki bardziej niż Polacy w polskiego papieża, ale jej przeszło po wizycie wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji.
Francuzi to narod kochliwy. Kazdy agent Tomek go uwodzil bez trudu.
Pani Walewska to był przebrany agent Tomek? 😯
Do diabła z tą historią. Ciągle ją od nowa trzeba pisać. 👿
Miejmy nadzieję, że pani Walewska była jednak nieco ładniejsza od agenta Tomka
KUma z Gdyni via Kanada prezyslala tak swietnie zrobiony komputerowo filmik z nasza JKM od kolyski do teraz, ze musze to Wam pokazac:
http://www.youtube.com/watch_popup?v=E8nJhG1xE5o
100% w punkt pt. „Dziennikarze, wróćcie do szkoły”
http://www.instytutobywatelski.pl/12494/blogi/cool-polonia/dziennikarze-wroccie-do-szkoly
W ostatnim wywiadzie Teresa Torańska też mówiła, że nie da się tej polskiej papki czytać.
Dzień dobry 🙂
Niestety w terenie filmik Kumy zablokowany, żubry też się nie otwierają. 🙁
Przed wyjściem rzuciłem tylko okiem i były 3 jelenie.
Nic to, trzeba parzyć kawę
Dzień dobry 🙂
U mnie nic nie żre, ani nie żuje 🙁
Królową wysłałam córaskowi na śniadanie 😉
alez tu psio i kocio……
przecztalem tekst Katarzyny Weintraub i ciekaw w jakiej relacji
byl Wiktor Weintraub znany mi z „Wiadomosci” i „Kultury”
lepszego roku 2013
ozzy (Uppsala)
Dzień dobry 🙂
Po pierwsze witam Ozzy 🙂 (nie jestem pewny, czy i jak się odmienia), którego – wyznaję ze wstydem – przespałem 😳 i siedział w poczekalni już od północy. Też życzymy szczęśliwej trzynastki. 🙂
Z Katarzyną Weintraub bezpośredni kontakt miał Ryś z Berlina, który chyba jest teraz wyjechany, skoro nie budzi, ale po powrocie mogę go przycisnąć w sprawie relacji. 😉
Po drugie kawa, po trzecie też kawa, a i po czwarte nie obejdzie się bez kawy. Nie mogę ze snu wypełznąć. 🙄
Bry!
Współczuję….
historia to jednak prawdziwa kobieta, jak nie przepisywanki, to przebieranki 🙄 ale żeby zaraz za agenta Tomka 👿
pracowite ludzie będą niebawem obiadować, ale kawę mogą podać 😉
A teraz są ptaszki zamiast żubrów. 😯
No bo się okazało, że żubry to sowy. 😆
Jagodo, ja obiad też będę na śpiąco. Taki jakiś dzień, że wstać, chodzić, robić to jedno, a obudzić się to drugie. 😉
Bl. p. Wiktor Weintraub nie mial juz zadnej rodziny w Polsce.
Weintraub to popularne nazwisko. Sam znalem z pieciu roznych, w tym siostry-blizniaczki.
Dzien dobry. Po kolejnej nieprzespanej nocy wlasni se podbioslem, ale tylko dlatego, ze ktos przchodzil.
Czy ktos moglby walnac mnie mlotkiem w glowe, abym juz zasnal snem wiecznym, nieprzespanym? 👿
Dlaczewgo zamiast zubrow sa jakies dziecioly i sikory? Ja chce duzego zwierza!…
znaczy się podać obiad, Bobiku? 🙄
Duże zwierze padły z przeżarcia 🙄
Mordko, a może zaordynujesz sobie przespany dzień?
Kiedy nie moge, Haneczko. Robota lezy odlogiem – w tym najgorsza czyli zalatwianie roznych rzeczy przez telefon. To juz wole latatch po sklepach i wybierac rzne rzecz dla klientki Starej, w czym jestem naprawde dobry. Zalazlem wczoraj sliczny material na te roletu do gotyckiego okna. Zaraz Wam pokaze bo jestem bardzo zadowolony. Len.
Nie spalem od ubieglego roku i nie wiem ile jeszcze wytrzymam.
And I’m feeling very sorry for catself.
O, tu jest ten 25 Linen Nordic:
http://www.ianmankin.co.uk/linen-25-nordic-1725-p.asp
Powinien wygladac bardzo OK z kamiennym obramowaniem okna.
Jak go zwał, tak go zwał, Jagodo. 😆 Komu obiad, temu obiad, komu śniadanie, temu śniadanie, ale dobrze zjeść nigdy nie jest źle. 😉
Może przy okazji jakiegoś Bażanta Pocieszenia dla Mordki? Nie dosypia, to niech chociaż biedak doje.
Alez te sikory zarte!
W Breslał też ciężko w nocy było…
A co w TV Trwam w głowach…
http://szczuciecycem.pl/manifestacja-telewizyjno-zwiazkowo-partyjna-w-warszawie.html
Narodowcom też…
http://szczuciecycem.pl/marsz-niepodleglosci.html
Len piękny, ale do mojego bieżącego nastroju byłby chyba trochę za smutny. Mam ostatnio pociąg do kolorów, które się uśmiechają. Nie muszą się chachrać pełną gębą, ale przynajmniej lekki uśmiech powinien być wyraźny. 🙂
Cholerny świat! Mordechaj nie śpi na okrągło, Polska się budzi, a ja nieustająco w półsennym widzie. 😯
Kolory w tej sypialni beda z czego innego i w stosunkowo malych dawkach – dywany, obraz olejny – corka klientki w wieku 10 lat, w nocnej koszuli, ze skrzypcami w rekach. Bardzo ladny jesli go dobrze pamietam, malowany przez syna naszej starej nowojorskiej przyjaciolki, Angeli.
Nic nie moze zanadto odwracac uwagi od obrazu i koscielnej architektury okna. Sypialnia jest dosc mala, wiec im mniej szumu estetycznego, tym lepiej – jak twierdzi Stara, ktora sama szum bardzo lubi.
A propos kolorów – oglądałem ostatnio fascynujący program o widzeniu. Było m.in. o tym, że oko może widzieć zupełnie co innego, niż mózg świadomości przekazuje, że to, co rzekomo widzimy, jest w dużej mierze przez mózg „dopowiadane” i w związku z tym zależy od dotychczasowych doświadczeń i przekonań, że widzenie kolorów też jest częściowo kulturowe i wyuczone, a poza tym jedna i ta sama osoba może kolor spostrzegać inaczej w zależności od dnia, formy, nastroju, etc… Znaczy, że gorące zapewnienia „ale ja to widziałem i na pewno było tak” można z góry o wiadomy kant potłuc. 😈
Mnie się szum estetyczny i tak zawsze sam robi, z bałaganu codzienności. 😆
Wydaje się ten len dosyć neutralny i pasujący do gotyckich, kamiennych okien, ale ta cena…
Zdroworozsądkowo to o kolorach się wydaje oczywiste. Wystarczy jak facet rozmawia z kobitą o kolorach 👿
A ja tu mam następny koniec świata. Najstarszy bank szwajcarski pada, bo trzymał pieniądze Amerykanów, którzy jakoś nie chcieli podatków płacić i IRA i US Justice bank zaszczuło…. Teraz to już tylko w pralce można prać pieniądze…
http://money.cnn.com/2013/01/03/news/companies/swiss-bank-guilty/index.html
Chłopaki szwajcarskie tłumaczyły w sądzie, że wiedzieli, że to źle, ale wszyscy w Szwajcarii tak robią 😆
To jest swoją drogą ciekawe pytanie tak w ogóle, już nie do mieszkania milionerki, co przy urządzaniu wnętrza ważniejsze – estetyka, czy potrzeby duszy. 😉 Jeżeli np. klient mówi „owszem, kolor obiektywnie piękny i do wnętrza pasuje, tyle że ja z nim żyć nie będę mógł, bo mnie będzie wpędzać w ponury nastrój”, co ma zrobić nieszczęsny wnętrzarz? Zepsuć swoją wizję i zadać gwałt poczuciu estetyki, czy uznać, że dusza klienta swoje wie i ustąpić w pokorze?
Rozumiem, Tadeuszu, że jesteś w tej chwili bardzo zajęty upychaniem swoich milionów do skarpetek? 😆
Znam kilka przypadków, kiedy właściciel odpowiada na pytanie — czemu? — bo tak wymyślił wnętrzarz… Chyba dla niektórych ważniejsze jest poczucie bycia a la mode niż psychologiczny komfort.
Dlatego nie miewałem wnętrzarzy 😆 Wolę przaśnie, ale właśnie. Ma być jasno, pogodnie i słonecznie!
Jest żubr!
No tak, Bobiku, do pralki już się nie mieszczą!
Haneczko, ale to nie o mnie???
Chyba po okrzyku Haneczki pół Polski nagle się do tego żubra rzuciło. W ogóle mi się załadować nie chce. 😯
Szwajcaria ostatnio w rankingu państw, w których najlepiej się urodzić (The Economist od lat takie rankingi robi), była na pierwszym miejscu. Obawiam się jednakowoż, że kiedy ichniejsi bankierzy zostaną zmuszeni do przestrzegania takich samych reguł, jak gdzie indziej, może, niebożątko, spaść o dobrych kilka oczek. 🙄
W tymże rankingu Polska jest obecnie na pozycji 33, a w 1988 roku była na 23. 😯
W tymże rankingu Polska jest obecnie na pozycji 33, a w 1988 roku była na 23.
Rzeczywiście dziwne, przecież wtedy nie było becikowego 🙄
Ja mam wnętrzarza, Tadeuszu. W rodzinie, więc trudno go zwolnić. 😆 Ale i tak naszą chałupę wymyślam głównie ja (zwłaszcza kolory), a wnętrzarzowi co najwyżej wolno wykonać. 😈
Tadeuszu, o Tobie tylko z wielkiej litery 😉
To ulga, Piesku. Bo mnie tez przestalo laczyc i mysalem, ze mi sie gdzies lapa opsnela. Widze tylko jedno zdjecko przez ulamek sekundy, i zaraz znow czarny kwadrat z latajacym kolkiem.
Mnie też nie.
I nie ani ptaszków, ani żubra. 🙁
Tadeuszu, Stara niczego Klientce nie wciskla na sile. Ona stara sie jedynie urzadzic tak jak Klientka moze sama by wymyslila gdyby byla na miejscu, znala dobrze tutejszy rynek i nie rzucala sie zbyt entuzjastycznie do kupowania zanim nie ma absolutnej pewnosci.
Stara jest (lub stara sie byc) dla Klientki tylko drugim okiem, redaktorem pomyslow i doradca, kiedy trudno jest podjac decyzje bedac oddalonym o tysiace mil od wnetrza.
Stad codziennie pisze dlugie listy objasniajac dlaczego A, a nie B.
Stara tez nie chcialaby aby jej ktos chalupe urzadzal, ale ceni sobie drugie oko i czesto sie radzi osob, ktpe podzielaja jej estetyke. I tak jest z Elena. Ona WIE czego chce, a Stara jej doradza. Nic ponadto, nic na sile.
No to jeszcze raz link Siódemeczki, miejsca, ilość państw, itd. http://www.instytutobywatelski.pl/12494/blogi/cool-polonia/dziennikarze-wroccie-do-szkoly
Wyjaśnienie pozycji Polski w tym artykule, który zlinkowałam w nocy o dziennikarzach i ich umiejętności czytania.
Ooo, właśnie, Haneczko, dzięki! 🙂
Ja przeczytalam ten zlkinkowany artykul, Siodemeczko. Pisala go osoba, ktora najwyrazniej nigdy nie pelnila dyzuru w Newsroomie i przez moment nie wyobraa sobie jak sie takiego newsa pisze, zwlaszcza w radiu ( w gazecie masz zazwyczaj troche wiecej czasu do namyslu czy sprawdzenia). Nie ma takiej redakcji dzis w swiecie, gdzie osoba przygotowujaca dziennik ma czas aby sprawdzac doniesienie agencyjne, siegac do zrodla wiadomosci. Musi sie zdac na to, co doniosly agencje.
Sprawdzanie 40-sekundowego newsa zajeloby jej kilka godzin, a ona ma zazwyczaj nie wiecej niz 40 minut na napisanie CALEGO dziennika. Powtorka poprzedniej wersji tego samego newsa tez czesto nie wchodzi w rachube, gdyz redakcja domaga sie by „brzmial” on nieco inaczej niz w poprzednim dzienniku. Wiec trzeba go „poprzestawiac” tak by ktos kto go slyszal juz godzine temu, mial poczuce, ze slyszy cos ciut nowszego – new and improved.
Tak dzialaja newsroomy. I pewnie tak zawsze dzialaly chyba, ze masz bardzo duzy zespol do przygoptwaonia co godzine nowego dziennika. Czego nawet w centralnej redakcji wiadomosci BBC nie ma juz od lat, choc newsroom wypelniony jest tlumem osob, ktore staraja sie miec potwoerdzenie wiadomosci z co namniej dwu zrodel (chyba, ze donosi wlasny korespondent, ktoremu sie zazwyczaj ufa implicite) . Nie zawsze sie to udaje i dochodzi czasami do wpadek.
Ale ten link jest na poważnie, a my z Vesper podśmiechujki sobie robimy. 😉
Swoją drogą jakoś to w nocy przegapiłem, więc nie szkodzi, że drugi raz poszło. 😉
Heleno, newsroomy działają od zawsze w podobny sposób, dlaczego więc jeszcze parę lat temu prezentowały jakiś poziom, a dzisiaj tylko złość i zniechęcenie, żeby tą niestrawną pulpę przyrządzoną dla klienteli magla czytać.
Teresa Torańska w ostatnim wywiadzie na temat etyki dziennikarskiej:
Jak jest z etyką dziennikarską?
– Dziennikarstwo stało się byle jakie, więc i etyka jest naciągana. Celem tego dziennikarstwa jest sprzedanie się. Dziennikarze zostali pozbawieni pamięci. Mówię ci, dziennikarze nie mają pamięci.
Poza tym zaczynam wątpić w prasę drukowaną. Woda się leje z tekstów. Spróbuj wycisnąć jakikolwiek tekst z gazety codziennej przez sitko. Jakieś drobiazgi na nim zostaną. Resztki po faktach, po informacjach. Wodolejstwo. Byle odwalić robotę i sprzedać. Już się najwidoczniej popracować nie chce.
Gadać mi się nie chce, Heleno, bardzo mi przykro.
Bardzo młody dziennikarz, który o PRL pamięcią nie zahacza, mógł wziąć za dobrą monetę, że w minionym ustroju żyło się lepiej. Ale nieco starszemu powinien się jakiś ostrzegawczy brzęczyk odezwać i przynajmniej tak 😯 zrobić. 😉 Bo nawet ja, który nie twierdzę, że w PRL-u absolutnie wszystko było źle, jednak pamiętam, że żyło się marnie i przepaść między nami a Zachodem była znacznie większa.
O, Łajza się o pamięć upomniała. 😉
Bylejakosc dziennikarstwa jest oczywoscie wypadkowa tego, ze redakcje musza oszczedzac, a oszczedzac musza dlatego, ze musza konkurwac dzis z nieprawdopodobna liczba zrodel informacji, co oznacza, ze maja znacznie mniejsze zrodla dochodow z reklamy niz mialy jeszcze ze 20 lat temu. Musza takze inwestiwac znacznie wiecej w nowa technologie i nowszee nosniki informacji niz kiedys. Dzis osobny zespol musi prowadzic strone internetowa, co oznacza duzo wieksza liczbe zatrudnionych niz kiedys przy znacznie mniejszyc dochodach. Technologia jest potwornie droga a zmieniac ja trzeba co pare lat jesli sie chce byc konkurencyjnym na rynku wiadomosci.
To wzystko dotyczy zreszta nie tylko komercyjnych instytucji, ale w jeszcze wiekszym stopniu publicznych, takich jak chocby BBC, ktore nie urzymuje sie z reklam, stajac czesto w obliczu dylematu czy utrzymywac na stanowisku doswiadczonego dziennikareza, czy za te same pieniadze zatrudnic niedoswiadczonych 2-3 mlokosow. Idzie wiec najczesciej na ilosc, a nie na jakosc dziennikarstwa.
I na to jeszcze nikt sposobu nie wymyslil. Ratings sa bardzo wazne bo od nich zaleza dochody instytucji.
Poza tym te pierdoły wiszą całymi dniami na stronach internetowych, a z komentarzy wyciąga się najbardziej prymitywne bzdury i prezentuje, jako najbardziej popularne jątrząc publikę, żeby okładała się kłonicami pod byle pretekstem.
Ostatnio złapali się takiej deski ratunkowej, że boję się umieścić jakikolwiek komentarz na gazeta.pl, bo później przysyłają mi dziesiątki wiadomości do mojej skrzynki pocztowej, że jest następny komentarz pod wiadomością, którą niebacznie skomentowałam.
Chyba komuś zęby wybiję.
A dodatkowo GW, która twierdzi, że jest odrębną redakcją, ma dokładnie te same beznadziejne teksty na swojej stronie. Parę artykułów znanych osób i dziennikarzy nie ratuje tego badziewia.
Przykro mi, weszli na giełdę i tylko zyski się liczą.
Ad Dora 2 styczeń 13, 22:18
Zrozumiałem.
A Gergiev chałturnikiem nie jest – sama Pani Kierowniczka oklaskiwała Go na stojąco w Filharmonii w zeszłym roku… 😥
Bez zyskow nie sposob utrzymac gazety na rynku. Mam kilka akcji Agory (tak mi wybrala moja pani od pozal sie Boze moich inwestycji) i gdyby zaczely w dluzszym odcinku czasowym przynosic same straty, musialaby sie ich pozbyc za grosze. I ja bym stracila i Agora.
I to jest to, co nie różni Adama Michnika od Tadeusza Rydzyka – przedsięwzięcie ma przynosić zysk, więc trzeba pisać to, co czytelnicy chcą przeczytać?
Vesper, ja nie chcę czytać badziewia 👿 Ze mnie akurat mają zysk coraz mniejszy.
To tez, Vesper, ale GW pisze nie tylko to „co czytelnicy chca przeczytac”. Ale z grubsza tak: nie ma innych regul ekonomicznych dla Rydzyka i Michnka, Obie istytucje musza zarabiac, obie odpoowiadaja za swe wyniki przed akcjnariuszami.
Michnik potrzebe mnie tak samo jak ja Michnka: ja chce miec gazete, odpowiadajaca mojej wrazliwosci i podoszaca te tematy, ktore mnie interesuja, a on chce abym ja utrzymywala.
What’s wrong with this?
Ze mnie również, Haneczko. Z tego samego powodu 👿
No niestety, vesper, ale tak właśnie jest.
Byłam w „GW” od początku, do czasów, gdy zmieniała się ona w kombinat od przynoszenia zysku. W pierwszych latach miało się poczucie, że robi się coś fajnego i nowego. Pod koniec już kiedy zbliżałam się do firmy, robiło mi się niedobrze. Ja zresztą w ogóle źle reaguję na korporacyjność.
Ja się na „Gazetę” wkurzam także z tego powodu, że choć wciąż pisze o mowie nienawiści, sama ją podsyca utrzymując forum i prawie go nie moderując. To plugastwo odstręcza mnie skutecznie. Prawaki jakoś sprawnie cenzurują wszystko, czego nie lubią u siebie widzieć…
Klakierze,
no bo jak wszyscy wstali… 😉
Są dwa 🙂
Bo okładanie się cepami na forach podnosi klikalność.
Jechałam kiedyś autobusem obok dwóch młodych ludzi, którzy okazali się – z rozmowy – redaktorami gazety.
Plugawy język zszokował mnie. Mieli właśnie problemy z szybkością i klikalnością.
Też wspominam początki GW z wielkim sentymentem i żalem. Dlaczego nie mogła pozostać redakcją, tylko musiała snuć plany podbojów, przejmować, co się dało, rozwijać telewizje i brukowce.
Można się udławić, jak chce się zjeść za dużo.
Szkoda, wielka szkoda.
Są, ale w podczerwieni obraz nie jest naturalny.
Szkoda, że w dzień nie działa.
Co prawaki, co prawaki! 👿 Ja też dość sprawnie cenzuruję to, czego żadną miarą nie chcę u siebie widzieć. A powiedziałbym że Kierownictwo nie gorsze. 😈
MNie tez wkurzaja niemoderowane fora. Ale bardziej w Polityce niz w GW, bo w Polityce jest z tym w tej chwili znacznie gorzej niz kiedys, gorzej niz nawet w GW, gdzie jednak udawalo mi sie wiele razy doprowadzuc do usuniecia postu.
W Polityce zadne blagania nie skutkuja. Nie pisze tego oczywiscie aby dokuczyc Pani Kierowniczce, ktpra jest absolutnie wzorowa jesli chodzi o moderacje. Jednak to co sie dzieje w tej chwili u Passenta czy mego starego Przyjaciela Adama, jest juz takim szambem, ze zagladam tam tylko wtedy kiedy ktos mnie uprzedzi, ze cos powinnam przeczytac. Kiedys prznajmniej u Adama tego nie bylo, i pamietam jak zbanowal czlowieka (Bernarda?) , ktory przed laty zamiescil wybitnie obrzydliwy i agresywny post o pozytkach wynikajacych z gwalcenia kobiet bodajze. Podobnie Daniel Paseent, ktory wyprosil Lizaka. Dzis juz tego zaden z nich nie robi.
Dlatego pozegnalam sie z tymi blogami i nie chce tam wchodzic podnoszac sobie cisninie. Po cholere.
W GW istnieje wciaz facility „zglos do usuniecia” i jesli klikniec jest dostatecznie duzo, to post jest usuwany, co widac po notce „zostalo usuniete”. W gazecie codziennej moderowanie jest z pewnoscia o wiele trudniejsze, dlatego czytlenicy moga „glosowac” klikajac. Tak to wyglada we wszystkich gazetach zachodnich, gdzie fora nie palaja taka agresja jak w Polsce.
W POlityce nic takiego nie istnieje, jest wolna, coraz wolniejsza amerykanka i juz sie nie da wytrzymac.
Bobik, to może nie rób tego. Spójrz na sprawę od biznesowej strony – parkiet już masz, akcje sobie wydrukujesz. Jak Ci się podniesie klikalność, to będziesz pierwszym szczeniakiem na giełdzie.
Podobno na blogu Passenta wpisywane bywają dużo gorsze komentarze, które są moderowane, a to, co się ukazuje, to jeszcze nic.
Ale świrowisko to to już jest od dawna, fakt.
U prawakow jestem zbanowana od lat: u Ziemkiewicza, u Zdorta, Terlikowskiego, nawet Marek Migalski mnie z jakiegos powodu zbanowal, bless’im. I to jest OK. Skoro im dzialam na nerwy, to jest OK, przezyje to.
Sąsiad ma moderowanie prywatne, ale też nie wiem, czemu przepuszcza posty, które nie powinny tam wejść nigdy.
A ja muszę przyznać, że u mnie stosunkowo mało jest tego moderowania.
Akcji nie muszę nawet drukować. Szczeniaki z natury rzeczy są stale w akcji. 😉 Tylko ta klikalność…
Może ja trochę potrenuję ze sztangą i będę sobie klikalność podnosił sam, bez udziału badziewnych, nieocenzurowanych postów? 😎
Z mojego doświadczenia wynika, że moderowania jest z czasem mniej, kiedy trolle i chamy zorientują się, że i tak nie wlizą, albo szybko wylecą. Bywają znowu fale przy jakichś akcjach (jak z Grossem) albo dyskusjach, ale potem to się uspokaja. Myślę, że i w „P” wystarczyłoby przez jakiś czas wywalać konsekwentnie, żeby forumy się ucywilizowały.
Najslodszy byl wlasciwie Terlikowski, ktory zbanowal mnie po wyrazeniu mego zachwytu, ze tak ladnie pisze o biskupie Newmanie, ktory od lat jest ikona brytyjskich homoseksualistow (co mozna przeciez przeczytac w wielu zrodlach) oraz po zlozeniu mu gratulacji, ze w Rzepie zamiescil odpryski swej rozmowy ze „znana brytyjska dzialazka proaborcyjna i pro- antykocepcja” Marie Stopes. Gratulowalam Terlikowi, bo z dzialaczka ta rozmawial najwyrazniej zza grobu, gdyz pani Stopes umarla zanim Terlikowski zdazyl sie chyba narodzic – w latach piedziesiatych ubieglego stulecia. Fajny jest Terlik z Betonu, nawet wtedy gdy nie wyraza szczeregopodziwu dla istniejacej w Arabii Saudyjskiej cenzury religijnej! I szczerze ubolewam, ze nie chce sie ze mna kolezankowac. 😆
E, Heleno, nie rozumiesz Prawdziwych Polaków. Oni potrzebują martyrologii i cierpień, a nie podziwu i zachwytów. 😈
Ja go nawet nie zaliczam do Prawdziwych Polakow, tylko z pewnoscia do Prawdziwych Katolikow. Prawdziwzych niz ten ubrany ny na bialo w Watykanie, co to nieustannie natyka sie na porcelane jak slon na przyjeciu dyplomatycznym. Terrlik go juz nieraz upomnial za wybujaly lyberalyz.
U Pani Janiny stało się coś odwrotnego niż to, o czym pisze Bobik @16:32. Pamiętam początki jej blogowania i bardzo sensowne komentarze, wydawało się, że tam wreszcie będzie normalnie i konstruktywnie.
Niestety, po pierwsze nie jest to blogerka wytrwała, częściowo z braku czasu oczywiście. Po drugie, założyła, że u niej wszystko można przepuścić. No i rozhasali się oczywiście różni tacy, i zrobiło się to samo, co wszędzie, i wcale się nie dziwię, że już nawet jej samej nie chce się tam pisać. Bardzo szkoda, ale to dobra ilustracja tego procesu, który prawie wszędzie zachodzi.
Bo to jest tak: jak już wspomniałam, prawaki umieją sobie stworzyć fałszywą rzeczywistość kasując, co im nie odpowiada, i robią to w imię zamordyzmu, krzycząc głośno o wolności słowa. Druga strona – nie powiem lewaki, bo czegoś takiego u nas nie ma, może poza Piotrem Ikonowiczem – w imię wolności słowa niczego, albo prawie niczego, nie wywala. W ten sposób owa fałszywa rzeczywistość się umacnia. Przykładowo, gdyby sądzić po forach, to prezydent Komorowski dla wszystkich jest Komoruskim i Bulem, a prawdą jest to, że ma 60 proc. zaufania społecznego. 😈
Chyba tak wlasnie jak mowisz, Pani Kierowniczko.
Moja racja mnie wcale nie cieszy 🙁
No, na różnych forach trochę lewaków poza Ikonowiczem też by się znalazło. A poza tym prawactwo i lewactwo to rzecz względna. Dla niektórych my tu wszyscy za bolszewików z nożamy w zębach robimy. 😈
O wywalaniu pisałem już nieraz, ale mogę powtórzyć. 😉 To przecież nie o to biega, żeby swobodny przepływ myśli zakłócać i innego zdania nie dopuszczać. Wpuszczałem tu i osoby skrajnie prawicowe, dopóki jako tako trzymały się zasad bon tonu. Ale dość szybko wychodziło na jaw, że prawicowcy (przynajmniej ci, którzy się tu zgłaszali) tych zasad jakoś nie lubią. 🙁 Zaczynały się połajanki, wyzwiska, chamstwo połączone z oszołomstwem, prezentowanie haniebnych, kompletnie niecywilizowanych poglądów i w końcu nie było wyjścia, trzeba było dać bana.
Dalej nie mam zamiaru cenzurować kogoś, kto ma inne ode mnie zdanie na temat, powiedzmy, JP2. Ale jeśli powołuje się na JP2, żeby uzasadnić, dlaczego Żydzi to jednak wredni są, z góry wiem, że gadać nie mamy o czym ani jak. I wolę nie wpuścić, niż przez ileś wpisów z kimś takim się użerać.
Ale nie nazwałbym tego cenzurą, tylko najzwyczajniejszym przestrzeganiem prawa i savoir vivre’u. Jak coś narusza paragrafy (np. o szerzeniu nienawiści rasowej czy innej) albo zasady dobrego wychowania – do kosza.
Oczywiście opisuję tu pewien ideał postępowania 😉 , bo w praktyce mogę się zwyczajnie pomylić, nie wszystko przewidzieć, przymknąć oko, bom zmęczony, itede, itepe. Ale jakieś zasady trza mieć, a nie hulaj dusza, piekła nie ma, bo jak nie, to ktoś o cenzurę może oskarżyć. 😎
To ja właśnie w skardze do premiera zażądałam, żeby posiadacze forów byli zobowiązani do odpowiedzialności i moderowania wpisów.
Jak się udostępnia swój dom przestępcom, to się za to odpowiada.
Jakkolwiek bysmy tego, Piesku, nie nazwali, calkowita wolnosc gloszenia wszystkiego nie istnieje i istnieic nie powinna. Slowa potrafia od „zabijac” do „doprowadzac do ciezkiej depresji”. Nie wszystkie powinny byc wypowiadane. Mowie bom smutny i sam pelen winy.
A Ty jestes Naczelnym Redaktorem tego miejsca i na Tobie spoczywa obowiazek oslaniania wszystkich bywalcow przed niezasluzona przykroscia i agresja, wtedy kiedy jest ona wylacznie przykroscia i agresja. I niczym wiecej, no moze poza glupoa i ignorancja.
Wpadki beda sie kazdemu zdarzac, Tobie tez byc moze. Ale najwazniejsze, ze panuje tu jednak poczuce bezpieczenstwa, zwlaszcza, ze zakladajac ten blog o tym wlasnie myslales – o poczuciu bezpieczenstwa, ktorego zabraklo wowczas gdzie indziej.
Takich miejsc jak to jest bardzo niewiele. Andsolowe tez jest takie, Studio Opinii jest takie. Kierowniczkowe z pewnoscia. Moze jeszcze pare, o ktorych nie wiem. Ale jest ich naprawde garstka. 👿
Naprawde napisalas taki list, Siodemeczko? ! Bardzo dobrze. Moze ja tez napisze, zebys nie byla osamotniona.
Przepraszam, ja tylko tak po starej bywalności – czy ktoś z Państwa nie widział Albertynki?
Bo ja, proszę Państwa, nie mam tej mobilności, aby w tych garderobach szperać.
Przy okazji Heleno – jakże piękne kazanie wygłosił nasz kochany Ksiądz Proboszcz.
Gergiev, Gergiev , chałturnik, wszyscy wstają, to ja wstaję.
Aaaa bo to praaaawdaaaa.
Napisałam skargę na bezczynność organów państwa i podparłam ją zestawem screenów z wpisów na forum gazety.
Sprawa trafiła do prokuratora, prokurator zlecił czynności komisarzowi, komisarz się zdziwił, o co mi chodzi z tymi Żydami, co dobrze użyźniają ziemię itp., wymieniliśmy poglądy na ten temat, komisarz się pożalił, że on tu jest od ścigania przestępców – właśnie czeka na przesłuchanie zatrzymany – a musi zajmować się, jakąś paniusią, której chyba się nudzi, czy co.
Poddałam się, kiedy zaczął spisywać protokół i zapytał, o co wnoszę wobec autorów wpisów, czy mają trafić do więzienia.
Powiedziałam mu, że chodzi mi o zmianę prawa, na co on znowu, że widzi pani, jacy ci politycy są, zwalają na innych. My musimy się napracować, a oni niewinni.
Dostałam później jakieś oficjalne pisma, ale one mnie już nie obchodziły.
Drogiej mt7 w cześci:
http://www.youtube.com/watch?v=ZzivIBKepP4
Ktos wspomnial „Gazete Wyborcza” a ja powtorze za niezyjacym juz Stanislawem Stomma (tatusiem Ludwika z Szampanii). Otoz sympatyczny pan profesor Stomma odpowiedzial na stwierdzenie Kurskiego z GW, ze sa w Polsce ludzie, ktorzy powiadaja, ze zycie w Polsce byloby lepsze, gdyby nie GW.
„TO LUDZIE, Z KTORYMI NIE CHCE MIEC NIC WSPOLNEGO”
ozzy, (uppsala)
PS przyczynilem niedawno sie do usuniecia pewnego paskudnego na blogu p.Passenta – po prostu napisalem, ze albo tekst bedzie wyrugowany moje „imie” usuniete z towarzystwa – rzecz dot.Jaruzelskiego i bestialskiego ataku na jego osobe. Nadmienie, ze sam Jaruzel nie interesuje mnie, jednakoz istnieja pewne granice.
Jestem normalnie ROZSTRZESIONY i zaraz komus przyloze!
Wyobrazcie sobie, ze na blogu kulinarnym dzis podawany jest przepis na gefilte fisz z dodatkiem WIEPRZOWEJ ZELTYNY oraz vegety, a do tego jeszcze z ryby morskoiej (co mnie akurat najmniej przeszkladza)!!!
Toz to gorsza zbrodnia niz zamieszczony kiedys w jakiejs polskiej ksiazce kucharskiej przepis na siekane watroki po zydowsku okraszone duza iloscia MASLA!
Ludzie sumienia nie maja. To jakby do bigosu dodawal mieso z krokodyla! Albo kielbase do barszczu na wigilie! 👿
Nawet mi na ortografie to roztrzesienie wplynelo…
ROZTRZĘSIONY??
Ajajaj!
A to:
http://www.zjedzto.pl/Przepis/schabowy_po_zydowsku/
??
I patrzaj – jeden ząbek czosnku – i już po żydowsku.
Klakier! No faktycznie! Nawet siekane kurze watrobki z maslem po zydowsku wysiadaja w obliczu typowo zydowskiego schaboszczaka!
Ja nawet nie wiedzialem ze prowadze kuchnie zydowska dodajac czosnek do schabowego! 😯
Ach, dawne towarzystwo . Przestrzegało wszelkie granice 😉
Ze wspomnień wnuka hr. Zdzisława Tarnowskiego
Sędziwy już Tarnowski zapragnął, aby jakiś zdolny artysta namalował portret jego matki Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej…. Wuj Jaś zaproponował namalowanie portretu młodemu, nieznanemu jeszcze wtedy, ale dobrze się zapowiadającemu malarzowi, Józefowi Czapskiemu, wiedząc, że ten klepie biedę i bardzo potrzebuje pieniędzy. Czapski przyjechał do Dzikowa i zabrał się do pracy. Kiedy portret był gotowy, Dziadziuś wpadł w zachwyt. Zawołał do siebie wuja Jasia i spytał go jak może za to Czapskiego godnie wynagrodzić.
– Niech mu Tatuś porządnie zapłaci.
– Co? Ty chyba oszalałeś! Nie będę przecież dżentelmenowi dawał pieniędzy. Mam pomysł, zaproszę go do Karpat na rykowisko jeleni i ofiaruję mu dobrego byka.
– Tatusiu! Przecież Józio nie zabił w swoim życiu nawet muchy, a co dopiero…
– Jak to, to on nie poluje?… No trudno, jeszcze się zastanowię.
Na drugi dzień Dziadziuś wezwał do siebie wuja i powiedział rozpromieniony:
– Już wiem! To chyba najszlachetniejsze wyjście z sytuacji… Zaproponuję Czapskiemu bruderszaft!… No i co ty na to?”
Piekna anegdota, Irku. Jak z dowcipu. 😈
Gefilte fish jest parve—–rozne orientacje roznie traktuja to danie wraz z innymi————mozna powiedziec w skrocie tak
„co rabin to koszer” – jak przychodza do nas Lubawicze to nawet koszernego ze znakiem „U” czy tez „under supervision of our rabbi” nie dotykaja. 🙂 Ciekawa jest lektura Shulchan Arukh na niektore spory kulinarne. Np. watrobka
🙂
U mnie w pracy jest kuchnia koszerna – ale nie stricte ortodoksyjna ( jak chociazby u Agudath – te tez znam dobrze…
Prawdą jest, ze mój dziadek świetnie gotujący i uwielbiający ryby w galarecie zawsze gotował łby rybie na galaretę i nigdy żadnej żelatyny nie dodawał.
Galareta była akuratna w miarę miękka, ale zestalona.
Przynajmniej raz w tygodniu była szykowana.
Jestem pewna, że tak właśnie powinna być przygotowana.
Zas a propos nie dawania pieniedzy dzentelmenowi, to opowiadaly mi nasza E i Jasiunia, ze do stosinkowo niedawna dzentelmenowi nigdy sie nie placilo honorarium w funtach tylko w gwineach (do 1971 roku kiedy zreformowano brytyjska walute, ale jeszcze pare lat pozniej wiele osob wciaz uzywalo tej przestarzalej terminologii, straszac turystow)
Wiec np hydrauliowi czy fryzjerce placilas funta, ale juz lekarzowi czy malarzowi placilas gwinee. Gwinea to byl jeden funt i jeden szyling, wprawdzie juz tex dzis nie istniejacy , ale pamietam w jaka panike wprawil mnie sprzedawca biletow na stacji metra kiedy powiedzial: jeszcze dwa szylingi poprosze! Szyling to bylo piec (nowych) pensow. Potem juz sie mniej balam, ze nie zrozumiem.
Galareta jest zestalona ale bardzo luzna, gefilte fisz je sie czesto lyzka, choc w moim domu raczej chyba widelcem.
Luźna to właściwe słowo. 🙂
Muszę zrobić zakupy, a nie chce mi się. 🙁
Ad Nisia 3 styczeń 13, 21:23
Ano widzisz Nisiu, że i tu na BloBo jest i taka „nisza”, że ludzkim głosem można.
zycze milego wieczoru
ozzy
PS czy nie moze rev.Bobik zmienic tego kroju schriftu/font/typeface? (troche zreformowac strone graficzna bloga—-Polityka ma niezly)
Pani Kierowniczko,
Słucham tej Polskiej III Symfonii Czajkowskiego pod Gergievem
[ http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=9lQO7GR8g1Y&NR=1 ]
I nijak nie mogę rozpoznać chałtury.
No ni jak.
Ale może to już wpływ metryki – „głośniej, dziadek słabo słyszy!”
Klakier, starałeś się, już wszyscy wiedzą. Teraz pozwól każdemu mieć swoje zdanie, luz. 😉
Bobik pewnie może zmieniać kroje i lajałty (a może nawet ałtfity?), ale nie powinien. 😎
Nie mam wykształcenia muzycznego – ale tam nie ma żadnej chałtury!
Nie można Gergieva stygmować określeniem „chałturnik”.
To wiem bez wykształcenia muzycznego.
I będę Go bronił bez względu, czy się to komu podoba, nie podoba!!
[np., czy mt7 już zatchnęła się przeciwnym zdaniem do Pani Kierowniczki]
Ale też wiem, że gra a vista (no wcześniej asystenci ustalają wiele).
Tym sposobem wydało się: nadal żyję, nadal jestem złośliwy. Z czego pierwszej połowy wszystkim życzę. 😎
Oki, Wielki Wodzu.
Luz.
Ogladalam teraz to nocne towrzycho lesne, a razem ze mna ponad 900 osob. Bardzo ono jest jakies uspokajajace jak tak sobie zuje, pomagajac czasami kopytem rozluznic sprasowane sianko.
Bardzo dostojne, jak sie przechadza, przystaje, zamysla i wraca do koryta – ja tez tak czasem.
MOja wdziecznosc Irkowi jest bezgraniczna. Bardzo fajnie jest nastawioc sobie na caly ekran. Wtedy jest jak akwarium, tyle, ze z zubrami.
Panie Wodzu (Wielki)….pytalem o to gospodarza – to nie zlosliwosc a po prostu co innego. Nie nazywam. Adieu!
Klakier faktycznie miłością wielką zionie w stronę Giergiewa… ale nie wiem czy tak samo wszyscy rozumieją wyraz chałturszczyk. Jak dla mnie to znaczy, że on robi wszystko i wszędzie, a tu czasem może jednak trzeba chwilę pomyśleć, troszkę jednak popracować z orkiestrą… Ma na swój plus to, że nagrywa sporo „kompletów”, np. Musorgski w obu wersjach (ale mnie jakoś nie porwał…). A już symfonie Prokofiewa to, panie tego, nudne i w pośpiechu odbębnione, moim skromnym zdaniem…
ozzy – jak wytrzymasz tu, te wstępne inicjacje, to będziesz bardzo cennym nabytkiem.
Czego sobie życzę.
Tadeuszu, bardzo jestem Ci wdzięczny za Twój wpis.
Istotnie, jakoś Walery Abisałowicz porwał mnie. Co nie oznacza, że nie potrafię spoglądać na to, co robi z ukosa.
Mnie też nie zachwycił jego Mussorgskij.
Symfonie Prokofiewa nie porwały.
Ale nagrania symfonii Czajkowskiego z Salle Pleyel – to akurat porwały – w takim sensie otworzenia „furtki”.
A już działalność pozamuzyczna – Mariinka II, i tak dalej zwala mnie z nóg na kolana.
Ozzy wspominał ostatnio, że Riccardo Minasi spoko gra na skrzypcach, więc ma na wejściu plusy dodatnie. Nawet gdyby inne się nie ujawniły, to i tak dobrze. 😛
Ozzy, ja miałbym zmieniać wystrój na podobny do Politykowego? Ja, który zawzięcie nową szatę graficzną „P” podgryzałem i dalej do niej zbytnią miłością nie pałam? 😎
Jak wiadomo, nie to ładne, co ładne, tylko to, co się komu podoba. 😉 A mnie się moje szaty podobają, a na dodatek wcale nie odczuwam żądzy bycia damą modną i sprawiania sobie świeżych ciuchów na każdy sezon. U psów to zresztą dość normalne, że przez całe życie paradują w jednym futrze. 😉 Więc na razie pozostanę przy tym wystroju, który jest, chyba że kiedyś podobać by mi się przestał.
Znośna pieskość bycia…
Tako rzecze Bobik.
A ja wciąż się upieram przeciwko, co nie oznacza byciem psem nieznośnym…
Tak tylko zapytam… a czy my nie mamy swego Gergieva?
Bobiku, nie zmieniaj, zwłaszcza na Politykowe ❗
Tygrysy wygrały z Zebrami zaledwie jednym punktem, znaczy cudem. Transmisji nie było, córasek mi wszystko opowie, bo siedzieli tam na żywo.
Rybołowy do przerwy przegrywają, Flood fatalnie kopie a sędzia jest stronniczy 👿 . Ja też 😉
Klakierze, naprawdę wymalowaliśmy Cię na wejściu inicjacyjnie pastą do zębów? 😯 😆
Trochę bardziej na serio: jakoś tak jest w ludzkich, a nawet w psich grupach, że jedni wtapiają się w nie jak w masło, a inni muszą z oporem materii powalczyć. 😉 Są oczywiście metody, żeby to sobie trochę ułatwić, ale wtedy trzeba przynajmniej do pewnego stopnia zrezygnować z żeglowania pod prąd. A jeśli podprądowość jest dla kogoś bardzo ważna i chce przy niej pozostać, to z kolei musi się liczyć z tym, że nie zawsze będzie w grupie miał życie jak pączek w maśle. Znaczy, zawsze jest coś za coś, ale słowo honoru, że to nie ja ten świat tak wymyśliłem. 🙂
A co do Giergiewa: Klakierowi może było przykro, że nikt poza Nisią i Kierowniczką dyskusji o nim nie podjął, ale ja po prostu w tej sprawie nie mam do powiedzenia ani nic mądrego, ani zabawnego, więc z szacunku dla P.T. Blogowiska wolę głosu nie zabierać w ogóle. I może nie jestem jedyny w tej sytuacji. 😉
Very exciting news.
Wlasnie sie zapisalam na uroczyste otwarcie w Polskim Instytucie w Londynie wystawy z okazji (zakonczonego) Roku KOrczaka.
A dlaczego exciting?
Poniewaz bedzie na nim Pan Rzecznik Praw Dziecka.
I wtedy oczywiscie sie policzymy – 😆 . Nie wydaje mi sie by Janusz Korczak pochwalal zabieranie dzieci ubogim rdzicom, aczkolwiek wiele dzieci w jego sieroconcach rodzice sami oddawali z powodu niemoznosci wykarmienia – sama spotralam w Nowym Jorku pewnego sedziwego skrzypka z Rosji, ktorego matka oddala go do Korczaka po smierci meza w 1911 r. bo nie dawala rady. Przebywal tam az do wybuchu I wojny swiatowej. Opowiadal mi niezwykle ciekawe rzeczy o sierocincu na Krochmalnej kiedy bylam „polska asystentka” amerykanskiej pisarki , autorki ksiazki o Korczaku (B.J. Lifton – The King of Children)
Bobiku,
tak tylko dla potomności chwili – pasty nie było – ot ktoś próbował kopnąć mnie w d..ę w towarzystwie pochwalającym i jakże kulturalnym. No cóż, może nie było mi przyjemnie.
Ale Pani Kierowniczka broniła.
To jak Plaster na Duszę było.
A żeglować pod prąd… hehehe… no tak jakoś mam, że zawsze uważam, że dobrze jest zapytać zza węgła.
I kosztów jestem świadomy.
Przepraszam, że zupełnie nie a propos żubrów, layoutów i gergievów, ale coś mnie zdumiało/rozbawiło, więc przynoszę:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13144852,Miroslawa_G__rozpracowywal_agent_CBA__Sad__Uwiodl.html?lokale=trojmiasto
Skoro jest już Duży Tomek, to poprzedni musi stac się Tomkiem Małym. Ciekawe, jak Mały sie z tym czuje? I w którym miejscu sędzia Tuleya (a jakże) mierzył rozmiar Tomków 🙄
Toż to jest wprost jak z Mrożka albo Dürrenmatta 😯
No, jak Helena zapowiada, że się policzy, to ja temu rzecznikowi nie zazdroszczę. 😈
Ale z drugiej strony dobrze mu tak. Każdy urzędnik państwowy powinien przewidywać, że kedyś może zetknąć się z Heleną w realu, a wtedy nie ma zmiłuj się. 😆
Ależ Bobiku – nie jest mi przykro, że ktoś się nie odnosi do mojej jakiejś pasji, a może i idei fix.
Może też jakieś mojego spoglądania na Rosję z jakiegoś mego „ugołka”.
Bo cały czas o tym myślę – jaki to teraz kraj, jacy ludzie.
I szukam kogoś, kto wie więcej ode mnie.
Dlatego nie zostałam urzędniczką państwową. Nie żeby mnie nie chcieli 😎