Dołek klimatyczny
O szyby deszcz dzwoni jak grosze o tacę,
że nawet psa trudno wygonić na spacer,
choć jesień daleko, luj siąpi po drzewach,
zacina uparcie, to z prawa, to z lewa,
że może w depresję wpaść stary i szczeniak…
Jak dosyć mam, kurczę, już tego dzwonienia!
Wiem, wiele ważniejszych jest rzeczy na świecie,
niż rynna zatkana, czy też w dachu przeciek:
głód, wojny, zarazy, nierówność i bieda,
za drogi jest rozum, za tani jest cheddar,
tu jakąś by trzeba petycję podpisać,
tam panią pogonić, co futro ma z lisa,
pomyśleć o cudzych nieszczęściach i bólach,
lecz cóż, ciału bliższa jest własna koszula –
najlepiej, gdy sucha, wszak nie mam nic z ryby…
I co? Przechlapane. Deszcz dzwoni o szyby.
Kto zsyła to draństwo? Za jaki występek
gdy za drzwi wystawię nos, zmoknę po pępek?
Ohyda! Przekleństwo! Ach, piekło by wzięło
ten klimat upiorny, to słotne meteo,
tę pluchę zawziętą, chlupiącą i burą,
bez przerw, niekończącą się (tfu, na psa urok!),
od której włos pierwszy siwieje na skroni…
Niestety, nie wzięło. O szyby deszcz dzwoni.

Nooo, to zalezy, Haneczko. Akurat w moich kregach licytowanie sie czyja szkalrlatyna byla okropniejsza jest szacownym i uznanym zabiegiem retorycznym podczas rozmowy towarzyskiej. Skoro nie moge opowiadac o sukcesach swego syna, to wolno mi wynosic moje horrory ponad cudze.
Mordko, zabiegi retoryczne zakwitają w każdej przychodni jak tysiące kwiatów 🙄 Jeszcze beze mnie, ale kto wie, czy nie opowiem Ci kiedyś wszystkiego o mojej szkarlatynie 😉
Dobranoc 🙂
Haneczko, dzisiaj miał operację, to zobaczymy, jak będzie.
Na uczulenie łyka jakieś duze tabletki. Bardzo im się przydał film instruktażowy i podobno dobrze idzie łykanie.
Pani prof. z SGGW (aktualna wetka)mówi, że koty muszą czasami brać lekarstwa w większych dawkach niż ludzie, bo inaczej przyswają i np. hormon tarczycy w 10-krotnie większych dawkach.
Nie mogę nic wspomnieć o Felku, bo oni nie mogą o tym rozmawiać.
Ciągle są w szoku, robią sobie wyrzuty, że mogli zaządać, mogli to, mogli tamto, roztrząsają każdy szczegół.
Wszystkim doświadczonym przesyłam wyrazy.
Taka zwierzynka, to jak dziecko, całkowicie uzależniona od opieki człowieka.
Te udomowione bez tej opieki szybko kończą żywot.
Lubiłam spać z kociną moją, chociaż pościel była do wyrzucenia później, z powodu wgryzionej, wbitej we włókna sierści. Persy mają jedwabistą, cieniutkią sierść.
Cieniutka podobno najgorsza, bosie najbardziej wczepia.
Trzymam lapy pooperacyjnie. Biedny slodki Felus.
Ja też będę trzymał łapy, ale jeśli można, już pod kołdrą, bo mnie spanie bierze. 😉
Zatrules sie Piesku tym swiezym powietrzem w Holandii.
Dobranoc Piesku, dobranoc Felku, dobranoc Wszyscy.
Tymczasem pod wplywem fali miedzynarodowej krytyki w Sudanie uwolnia te bohaterska matke-chrzescijanke. Chyba oszczedza jej takze batow.
Lisku
dziekuje za barwnie opowiedziana smutna historie, ku przestrodze nas wszystkich, ktorzy maja swoich wlochatych domownikow I swoich wetow. My mamy pieski.
Nasze sunie przeszly sterylizacje zupelnie bez problemowo. Dwa dni I zapomnialy o calej operacji.
Ale jamniczka po wypadnieciu dysku, przez rok chodzila /no nie chodzila/, „byla” w pieluszce.
Wynoszona pare razy dziennie. Nikt nie zdobyl sie na to aby jej ulzyc. I to byl jej horror.Ale spac musiala w lozku I kto mowi, ze pies nie wchodzi do lozka, to zwyczajnie klamie. 🙂
Trzeba ja bylo wynosic na siusiu
Oj cos sie w moim tekscie poprzestawialo… Sorry
Dzień Dziecka 😆
Wszystkim dzieciom w nas, wszystkiego najlepszego:
http://www.youtube.com/watch?v=eikD0FLBCsc
dziekuje za zyczenia Jagodo, jest mi zaraz lepiej, jeszcze lepiej 🙂 😀
herbata kwiatowo
leniwe balkonowanie pod pledem, slonce juz, cieplo pezyjdzie
niedziela 🙂
bryk fik
brykamy fikamy 🙂
od lat w „Dzien Dziecka” berlinskie ulice naleza do……. rowerow, tak bedzie tez dzisiaj, Lubie Tak
🙂 😀 😆
prognoza na dzisiaj
# 🙂
# 😀
brykam
Rysiu 😆
Dzień dobry 🙂
kawa
bylismy wlasnie przy kolacji, a w telewizji pokazali mloda dziewczyne, ktora z lekkim wydeciem warg, z uderzajaca pewnoscia siebie, ocenila Tuska. Slowo dokladne bez ukrywania niecheci i nacechowane poczuciem moralnej dominacji.
Zdziwieni pokrecilismy glowami i galkami telewizora szukajac rozrywki do kanapek. Zapomnialem, ale jest dalsza czesc panny z miasta G. :
http://fzp.net.pl/opinie/licealistka-z-gorzowa-i-lektury-obowiazkowe
bywa
Bry!
Też pobrykuję.
Uprzejmie donoszę, że moje psy nie spały ze mną. Jedyny wyjątek, kiedy czuły wielkie zagrożenie, czyli najczęściej 31 grudnia. Co prawda byłem jedyny, z którym nie spały.
Mój pies dalej nie śpi ze mną.
A tak spały
https://plus.google.com/108707595081697190513/posts
Dzień dobry.
Wszystkim, od których odeszli Przyjaciele Domu, wyrazy współczucia 🙁
U mnie w rodzinie były kolejno dwa psy przez całe swoje psie życie. Pierwszy, Kajtuś, mały artycha wielkości dobrego kota, ukochany przybłęda, zawsze spał ze swoimi „rodzicami” w łóżku, a w ich braku – ze mną 🙂 Druga, Puma, dość duża psica, wzięta od szczeniaczka, nigdy nie spała z ludźmi, choć zapewne nie miałaby nic przeciwko temu (jak zostawała sama w domu, wstawiano krzesła na kanapę, żeby nie wskakiwała, i zamykano drzwi od sypialni).
Jak widać, dużo zależy od pokroju psa 😉 No i od rodzaju relacji – z Kajtusiem była zdecydowanie bliższa.
Mała kretynka z Gorzowa to tylko jeden mały przykład.
Jest ich więcej:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137948,16067820,Czym_Korwin_uwiodl_mlodych.html
Jak tak dalej pójdzie…
dodatek do linki Pani Kierowniczki:
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137948,16061533.html
moze powinno sie oddac wladze tym „ludzkim”?
Zwyczajnie i po ludzku nie godzimy się na bycie okradanym na rzecz wąskiej kasty uprzywilejowanych – dzisiejszych emerytów, rencistów, wszelkiej maści biurokratów, związkowców ze spółek skarbu państwa i innych beneficjentów tej grabieży.
dla warszawiakow (i bedacych przejazdem 🙂 oczywiscie tez )
http://fototapeta.art.pl/2014/jva.php
@rysberlin, @dora
Szanowni Państwo,
Jestem czytelniczką tego bloga od dłuższego czasu. Dziś zabieram głos po raz pierwszy. Jestem nauczycielką z kilkunastoletnim stażem – myślę, że z powołania. Mam bardzo krytyczny stosunek do systemu edukacyjnego. Sama uczę w szkole niepublicznej. Długie godziny, pełne zaangażowanie. Jestem niezależna materialnie, więc mogę się poświecać mojej pasji wychowawczej do woli.
Bardzo źle odbieram takie wypowiedzi o młodzieży jak „mała kretynka z Gorzowa”. Pani Redaktor! Naprawdę nie wypada tak mówić o siedemnastoletniej dziewczynie. Oczywiście „zdrajca” pod adresem premiera to nie jest właściwa forma. Ale mówimy o młodej osobie z małego miasta a nie dojrzałej osobie!
Z mojego doświadczenia wynika, że tacy młodzi ludzie jak owa „kretynka” z Gorzowa albo (sięgając znów na drugi kraniec światopoglądowo-politycznego spectrum) owi obrażeni kiedyś przez profesora Legutkę „gówniarze” z Wrocławia, albo młodzież od Korwina to są osoby wartościowe – aktywne, szukające swojego miejsca i światopoglądu w oderwaniu od komercyjnego glajszachtu bombardującego ich 24 godziny na dobę.
Czasem wyrwie im się niezbyt grzeczne słowo, czasem narobią głupstw. Ale to jest młodzież, jeszcze dzieci tak naprawdę. Powinniśmy im pomagać znajdować właściwą formę ekspresji, lecz szanować ich aktywność.
Pan Ryszard jest księgarzem,Pani Dora krytykiem muzycznym. Spróbujcie Państwo wyjść z gorsetu własnych przekonań i – na chwilę – stańcie się pedagogami. Noblesse Oblige. Mam pretensję do Państwa, tak jak miałam do prof. Legutki. Do niego większą bo on jest nauczycielem.
Owa dziewczyna z Gorzowa, jak przeczytałam, uzasadniała swoją, na pewno infantylną i niegrzeczną, obelgę dawnym artykułem D. Tuska, w którym stwierdził, że „Polskość to nienormalność”. Fantastyczne jest, że 17 latka przeczytała taki tekst i zajmuje stanowisko. A grzeczności nie nauczymy jej mówiąc do niej „kretynka”. Ja w każdym razie w mojej pracy nigdy tego nie robię. Proszę zrozumieć, że tak jak lekarz nie może obrażać się na pacjenta i pacjenta obrażać, tak dorosły (nauczyciel, dziennikarz, profesor uniwersytetu, premier) nie może obrażać się na młodą osobę. Nie ta relacja.
I powtarzam, osoby młode, o coś tam w swoich głowach i sercach walczące, posiadające jakieś poglądy są bardzo wartościowe. Nawet jeśli ich poglądy nie są zgodne z naszymi.
Pozdrawiam
Agata
P.S. W tym chórze potępienia dziewczyny z Gorzowa zabrał głos pewien prominentny dziennikarz prorządowy sam zresztą rzucający na lewo i prawo obelgami i „mięsem” jeszcze gorszym od „kretynka” wobec nielubianych przez siebie uczestnikach życia publicznego. Traf chciał, że w tym samym czasie tabloidy donosiły o „sukcesach” jego kilkunastoletniej córki, która z kilogramem makijażu na twarzy chodziła po wybiegu jak – cytuję – „rasowa modelka”. To ja już wolę nie do końca grzeczną aktywistkę antyrządową.
Dzień dobry 🙂
Pani Agato, tu jest blog Marysi http://marissoo.blogspot.com/ Sama nie wiem, który wybieg gorszy i które tony. No, makijaż zmyć łatwiej.
Dzień dobry 🙂
Technika mi się dziś zbuntowała i do tej pory nie wpuszczała mnie na blog! 👿
No, ale już jestem i zaraz się biorę do gospodarzenia, czyli witam Agatę z bardzo godnym zastanowienia postem. 🙂
A coś więcej to dopiero potem, bo zgodnie z przewidywaniem ogrodnictwo mnie dzisiaj wessało na ament. 😉
Jednak coś jeszcze dorzucę, zanim znowu wsadzę łapy w ziemię. 🙂 Zgadzam się z Agatą w tym, że przy dużej różnicy wieku, doświadczenia, pozycji, itd. w protekcjonalnym traktowaniu jest coś niefajnego, jakby jakieś naruszenie zasad fair play. Dlatego ja bym też raczej unikał legutkizmu i zgadzał lub nie zgadzał się z całkiem młodą młodzieżą na poważnie, biorąc przy tym pod uwagę święte (jeszcze) prawo do niedojrzałości.
Starsza młodzież, w rodzaju Wiplera, to już trochę inna para kaloszy. Też jeszcze sporo im się w głowach pozmienia, może niektórzy z nich przejdą na odmienne, nawet skrajnie, pozycje, ale jednak w tym, co robią aktualne, muszą być oceniani jak dorośli ludzie. To jest już ta nauka, która boli. Ale przynajmniej do skończenia szkoły za bardzo boleć nie powinna. 😉
E tam. Mózgi nastolatków, a stwierdzono to naukowo ponad wszelką wątpliwość, różnią się diametralnie od mózgów osób dorosłych, dlatego tak trudno dojść z nimi do porozumienia.
Okres dojrzewania to czas tworzenia i utraty szarej masy mózgowej, a celem tego procesu jest „przepoczwarzenie się” dziecka w dorosłego, niezależnego od rodziców osobnika.
Podobno w przeciągu sekundy może zaniknąć do 30 000 połączeń nerwowych. Jest to tzw. „pruning”, przycinanie do właściwych rozmiarów.
Mózg produkuje nadmiar synaps, z którymi nastolatek może na nowo nawiązywać kontakt z własnym ciałem i ze światem, zbierać doświadczenia ze sobą i swoim otoczeniem i utrwalać je w nowych połączeniach nerwowych w swojej głowie. Jednakże nie użyta w tym procesie masa nerwowa (jej nadmiar) po prostu zanika.
Mózg tworzy nowy „twardy dysk” do zaprogramowania na dorosłość, a taki proces nie może przebiegać tak całkiem bezbłędnie, bez spięć i konfliktów z otoczeniem, a nawet samym sobą.
Pani Agata ma rację, dorośli czasem zbyt łatwo szermują epitetami.
Swoją drogą rozczulił mnie nick dorosłej osoby z kilkunastoletnim stażem zawodowym 😉
To jest super!
„Lewa (dolna) trójka Karola Wojtyły zdeponowana w legionowskim kościele – z racji tego, że jest częścią szczątków błogosławionego – zalicza się do relikwii I stopnia. Ząb ten podarował parafii kardynał Stanisław Dziwisz.
Ks. Chciałowski wypożyczając ząb wiernym daje tylko zadośćuczynienie papieskiej woli. Papież Jan Paweł II za życia często powtarzał, że jego kościelna funkcja przeszkadza mu być blisko codziennego życia ludzi.
„Jeden dzień z relikwiarzem papieża” to według proboszcza odpowiedź na marzenie Ojca Świętego o bliskości z wiernymi. Chcę, aby papież gościł w naszej codzienności, przyjrzał się temu, co robimy, jakie mamy problemy oraz marzenia. Parafianie dzięki temu otworzą się przed papieżem i może szybciej zdarzy się wyczekiwany cud” – mówi duchowny.
„Jak ktoś będzie chciał, może wziąć relikwie do chorego, który np. leży w szpitalu. Będzie mógł zostać z nimi w kościele albo zabrać na całą noc do domu. Można będzie przytulić się do relikwiarza i szczerze wypłakać przed nim” – zachęca ks. Chciałowski.
W legionowskiej parafii powstaje lista zaproszeń dla Ojca Świętego. „Lista jest otwarta dla każdego, kto chce zaprosić papieża do siebie” – mówi proboszcz i zapowiada, że już po Bożym Narodzeniu Ojciec Święty wyruszy na pielgrzymkę po domach wiernych.”
Komunia ciał z zębem papieża na stoliku nocnym…
Wypada zgasić światło czy raczej nie?
Jestem jak najbardziej za tym by nie upokarzac mlodziezy roznymi latkami , sam bylem mlodym kocieciem i zdarzalo mi sie, ze ktos potraktowal mnie z lekcewazeniem, pamietam jak bolalo i niektore latki pamietam wciaz. Mlodziez ma prawo popelniac bledy, ale nie znaczty to wcale, ze jej slowa sie nie licza i nie podlegaja ocenie.
Nie wiem czy kiedy i w jakim kontekscie Donald Tusk wypowiedzial slowa, ze „polskiosc jest nienormalnoscia”. Nie wiem tez co dzis znaczy „polskoisc” – kto ja definiuje i jakie dokladnie cechy okresla. Czy jest to „polskisc” w wydaniu Rymkiewicza i Braci Karnowskich czy tez raczej polskisc jak ja rozumial Jacek Kuron czy ks. Stanislaw Musial? Sam wscieklem sie wczoraj na Frasyniuka, ktory powiedzuial GW, ze wk..a go mowienie o „tym kraju” i ze nalezy raczej mowic o „naszym kraju”. Ale przestalismy od jakiegos czasu byc wspolnota: nie podzielamy ani wspolnych wartosci, ani celow, ani nawet wspolnej pamieci.
Sa „polskosci” ktore mnie tak brzydza, ze nie chce ich znac. I sa oczywoscie „polskosci” ktore sa moja wlasna dusza, moja czastka.
Mlodosc nie zwalnia od odpowiuedzialnosci za slowa. Slowa sa ogromnie, ogromnie wazne. Moze najwazniejsze w naszym zyciu, obok milosci. Nazwaxc kogos zdrajca, ot tak sobie, jest zbrodnicze. W najlepszym wypadku kretynskie.
Obejrzałam właśnie film z cyklu „Ewa Ewart poleca” zatytułowany „Zero tolerancji”. Autorka cyklu powiedziała na wstępie, że film ten pokazuje, że „amerykański system edukacji publicznej przypomina więziennictwo”. Faktycznie jest to film wstrząsający. Fakt zainstalowania na stałe policji w szkołach należałoby chyba potraktować jako dowód na porażkę całego społeczeństwa. Wielokrotnie padało sformułowanie, że taki sposób wdrażania programu „zero tolerancji” jest de facto „autostradą ze szkoły do więzienia”.
Nie potrafię wyszukać tego filmu w sieci.
Aż trudno mi uwierzyć w to, że szkoły amerykańskie mogą być tak straszne. Zastanawiam się na ile fakty zostały wyolbrzymione?
Ja w poczekalni a Bobik w ogrodzie 😯
I kto mnie biedną wpuści? 😥 🙄
Kocie, przeczytałam wiersze Marysi i odebrało mi mowę. Na coś takiego nie ma łatki.
Czy prawa górna nie byłaby lepsza?
Moglby sobie laptoka wyniesc do ogrodu i dyzurowac miedzy wsadzaniem roslin w ziemie.
Jakiej Marysi? Marysi Konopnickiej czy tej 17-latki z Gorzowa, o ktorej nawet nie wiedzialem, ze jest poetessa. Kazdy w wieku 17 lat byl poetessa…. To hormony, %$@&^$ ich mac.
Gorzowskiej. Ja też byłam. Trzymam w kopercie podpisanej „Spalić przed przeczytaniem” 🙄
Kocie,
tutaj jest wypowiedź Tuska, jego refleksje na temat polskości z roku 1987:
http://wpolityce.pl/polityka/123543-tusk-w-ankiecie-znaku-w-1987-r-polskosc-kojarzy-mi-sie-sie-z-przegrana-z-pechem-wywoluje-u-mnie-niezmiennie-odruch-buntu
Tusk nie napisał, że „Polska to nienormalność”, pisał o tym, jak on sam się czuje, czym dla niego jest doświadczenie polskości.
Zresztą są to odczucia bardzo bliskie milionom Polaków. Tym bliższe im bardziej przybiera na sile ofensywa „prawdziwych Polaków”.
Ten tekst został wygrzebany, po blisko dwudziestu latach, w kampanii wyborczej w roku 2005.
Nie trzeba było sobie wcale „zadawać trudu” żeby go odnaleźć. Środowiska około kościelno – pisowskie wciskały je niemal na siłę. Ja sama zostałam nim „obdarowana”, w nadziei, że wstrząśnie mnie „zdrada” Tuska.
Dzieki, Jagodo, to bardzo ladna wypowiedz i mi bliska.
Jesli ktos mnie nazwie teraz „zdrajca”, to niezaleznie od wieku, dostanie po ryju.
Kocie, tu jest link do pełnej wypowiedzi Tuska.
http://wpolityce.pl/polityka/123543-tusk-w-ankiecie-znaku-w-1987-r-polskosc-kojarzy-mi-sie-sie-z-przegrana-z-pechem-wywoluje-u-mnie-niezmiennie-odruch-buntu
A poza tym, przypomnij sobie, czy w czasie Twojego kocięctwa można było kociakom mówić co, gdzie, do kogo i przede wszystkim jak chciały? Pierwsza rzecz, której uczono kocięta to panować nad językiem. W świecie dorosłych trzymanie języka za zębami jest wielce przydatną umiejętnością.
W moim kociectwie mialem pare epizodow. Raz publicznie ochrzanilem Putramenta. Raz jeszcze bardziej ochrzanilem Kuncewiczowa (pojechala do Zwiazku Radzieckiego i wygadywala po powrocie straszne rzeczy na lamach bodaj Trybuny Ludu o tym, ze nie odnotowala zadnych przesladowan inaczej myslacych, natomiast robila wielki nacisk na znakomita jakosc kawioru). Raz zerwalem piekna uroczystosc przyznawania doktoratu honorowego Jewtuszence, powodujac wyjsciue polowy ludzi z auli uniwersytetu. I tak dostal ten doktorat , ale dostal tez po uszach.
Wiec mam swoje za uszami.
@Kot Mordechaj:
1) Młodość niepełnoletnia zwalnia z odpowiedzialności za słowo w znacznym stopniu.
2) Nazwać kogoś zdrajcą ot tak sobie jest karygodne ale nie jest zbrodnią. Zbrodnia jest zawsze czynem, który jest ważniejszy od słów. Proszę nie przesadzać jak czyni to młoda Marysia.
3) Wypowiedź Tuska (z 1987 w „Znaku”) mieściła się całkowicie i nawet banalnie, odtwórczo w kanonie debaty o „polskości”. Marysia nazbyt egzaltowanie do tego podeszła. Ale rozumiemy wszyscy, że mój post nie był wkładem do dyskusji: Sienkiewicz a Gombrowicz, tylko o wychowaniu młodzieży, prawda? Powtórzę, że moim zdaniem, zdaniem współczesnej nauczycielki dziewczyna się interesuje i przejmuje takimi zagadnieniami.
@haneczka (też nick-zdrobnienie @markot to zauważy i się rozczuli protekcjonalnie 🙂 )
No cóż, patriotyczne strofy Marysi nie powalają na kolana. Ale ciągle jeszcze może zostać noblistką z literatury. Dla porównania wiersz innej młodej poetki:
„Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
– Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!
Oto Partia – ludzkości wzrok.
Oto Partia: siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie”
Dziewczynki i chłopcy się zmieniają. Nie obrzucajmy ich obelgami 🙂
Kieł papieża (górna trójka) w przytulance (przytul się do relikwiarza!)Uch!
Moja znajomość teologii ciała jest zbyt skromna do ogarnięcia wszystkich możliwości i implikacji 🙁
Pani Agato,
nie będą występowała w roli rzecznika prasowego Koleżanki i Kolegi blogowego. Odniosę się jedynie do Pani wypowiedzi.
Po pierwsze. Co do zasady, używanie epitetów nie powinno mieć miejsca. Ale życie jest, jakie jest i czasem, wbrew wyznawanym zasadom, wyrywa nam się z ust okrzyk bólu, gniewu, sprzeciwu. Nie będę ukrywać, że dokładnie tak samo pomyślałam o przemądrzałej panience z Gorzowa.
Po drugie. Nie można porównywać publicznej wypowiedzi państwowego urzędnika do wypowiedzi prywatnej – mimo, że w sieci – skierowanej do grona znanych i zaprzyjaźnionych osób.
W przypadku urzędnika była to arogancja urzędnika wobec słabszych, podlegających jego władzy. W przypadku rozmów na blogu jest to ekspresja emocji. Przygnębienia i bezradności wobec zalewającej nas zewsząd buty i arogancji „Prawdziwych Polaków”.
Ta panienka napluła w twarz wyborcom Tuska, w tym mnie, a oni są wobec niej bezradni. Mogą jedynie wykrzyczeć swój gniew w prywatnej czy na półprywatnej rozmowie.
Po trzecie. Polskie prawo pozwala paniom siedemnastoletnim na zawieranie związków małżeńskich, każe osobom siedemnastoletnim odpowiadać przed sądem dla dorosłych. Traktuje je zatem poważnie i daje spore uprawnienia.
Jeżeli siedemnastoletnia panienka daje sobie prawo do publicznego rzucania obelg na kogokolwiek, ale na reprezentanta większości społeczeństwa szczególnie, to musi się liczyć z odpowiedzią.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego miałyby jej przysługiwać jakieś szczególne prawa, w momencie kiedy sama dobrowolnie weszła na ring i zaatakowała poniżej pasa.
Oczekując, między innymi ode mnie, skoro pisze Pani na blogu, troskliwego pochylenia się nad jej młodością, żąda Pani ode mnie heroizmu.
Panienka z mózgiem zainfekowanym przez „prawdziwych Polaków”, zasługuje Pani zdaniem na podziw, bo coś przeczytała. Przeczytała, a jej polityczni mentorzy dali jej wykładnię przeczytanego tekstu.
Szkoda, że Pani, jako nauczycielka, nie pomoże tej panience w nauce myślenia. Ona nie tylko nie myśli, ona ma za złe Tuskowi, że ośmielił się myśleć i co więcej, dzielić się efektami swojego przemyślenia.
Takie panienki są groźne. Groźne tak, jak groźny był Pawka Morozow. Groźna jak wszyscy młodociani rewolucjoniści, depozytariusze jedynej prawdy.
Owszem trzeba z nimi rozmawiać, chociażby dla bezpieczeństwa własnego i własnych dzieci. Ale to nie oznacza konieczności kneblowania własnych emocji. Zwłaszcza w sytuacji prywatnej rozmowy.
Markot,
za chwilę oberwiesz 😎 jak Ci się wydaje, ile idiotyzmów dziennie może znieść jedna słaba kobieta? 🙄 👿
No, dej se pozor!
Słowa były jak najbardziej kretyńskie i na tytuł zasługujące – gdyby padły z ust dorosłego, w ustach młodej osóbki nazwać to można głupotą. Z czasem dziewczę zmądrzeje – taką mamy nadzieję…
Nie dostrzegłem jakoś krytyki owej dziewczyny w mediach, wszyscy skupili się na reakcji premiera i wypowiedziach innych polityków na temat zdarzenia i tu widzę straconą kolejną okazję mediów, by choć odrobinkę zmienić kurs.
W kontekście przypomnianych słów premiera, wyraźny brak zrozumienia ich zasługuje w pełni na miano głupoty. Na 100% przekonany jestem, że dziewczyna powtarza za kimś, ulega wpływom, przypisywanie jej samodzielnej opinii uważam za mocno naciągane.
Nie bez kozery prawo wyborcze przyznawane jest po przekroczeniu bariery wieku. Choć mądrzej byłoby je przyznawać po przekroczeniu bariery głupoty 😉
Oooo… się łajznęło 🙂
O matko! Znowu mam się pochylać z troską!? Nie chcę 👿
Ciekawe, co Bobik tak sadzi i sadzi? U nas przybyło co następuje: cytryniec, kolcowój, świdośliwa, rokitnik, niziutkie dzwonki, takie jedno w trzech osobach, ale zapomniałam co to i różne jednoroczne. Wywaliłam dwa krzaki wilczomlecza, za różowy i się panoszył.
A nie mogłaś Haneczko zamachnąć się mocniej, żeby do mnie to wywalone doleciało? 😉 🙄
Ja tez tak mysle – jak Jagoda i zeen. Marysia z Gorzowa chciala przywalic premierowi, co ja rozumiem i sam bym mu nieraz przywalil. I przywalila bradzo grubym slowem.. Publicznie. Nalezalo sie zajac jej slowami a nie reakcja Tuska.
I bardzo slusznie zeen zauwaza, ze media ponownie stracily okazje aby zrobic cos pozytecznego.
Młodzi ludzie są bardzo egzaltowani, ja też byłam.
Ten blog Marysi i wiersze są dziecinne bardzo, po prostu.
Trudno mi zrozumieć egzaltację dziennikarzy.
@Jagoda
Bardzo Pani jest twarda. Ja mniej. Z Pani tekstu indukuję, że Pani twardość wynika nie ze sprzeciwu wobec takich ostrych słów „w ogóle” ale dlatego, że owa Marysia była po innej niż Pani stronie barykady. To już jest kłopot, bo mnie chodzi o to „w ogóle” i pozostanę z moimi metodami krytyki i zdecydowanego reagowania bez obrazy. Na przykład warto rozpoznać róznicę w mówieniu uczennicy: „powiedziałaś kretyński tekst” od „jesteś kretynką”. Mała różnica a jakże ważna. Ja się tego trzymam. A neutralność światopoglądową i polityczną zachowuję w odniesieniu do wychowanków aż do bólu.
Ja mam do czynienia z młodzieżą, którzy jako dzieci ale już świadome wychowują się od strony obywatelskiej, kultury dyskusji itp w nieszczęsnych następstwach rozbicia POPisu w 2005 i ostatecznego upadku etosu solidarnościowego. Takie Marysie z prawicy i ci lewicowcy z Wrocławia od Legutki choć na pozór z dwóch stron barykady są bezradnymi (mam nadzieję, że nie na zawsze) ofiarami naszej, już całkiem dorosłej polskiej niedojrzałości. O, tu możemy Gombrowicza przywołać. To dziecięctwo jest wszędzie. Na tym oświeconym przecież blogu także się zdaża, że „moja racja najmojsza” a inni to „psychiczni” czy „epidiaskop” lub inne wzięte od Urbana epitaty. Bardzo trzeba uważać, by obcując z młodzieżą promować inne wzorce. Ja się staram promować – mówiąc skrótowo „anglosaską powściągliwość formy” nie tłumiąc kreatywności i indywidualności treści. Tyle mogę zrobić.
To młodzież, która pamięta pogardliwe wypowiedzi obecnego prezydenta o poprzedniku np. „ślepy snajper by trafił” czy pogardliwe i wykluczające wypowiedzi Premiera o „moherowej koalicja”. A z drugiej strony mieliśmy „Dziadka z Wehrmachtu” i tym podobne obelżywe niegodziwości. Golono – Strzyżono a co wieczór w telewizji obelgi i obelgi. Więc nie dziwmy się, że się Marysie tak zachowują jak zachowują. To nasza, dorosłych wina. A polityków to największa. Trzeba to przeciąć a przeciąć można tylko szacunkiem, i cierpliwym, poważnym dyskursem w procesie wychowawczym – tak jak napisał to @Bobik.
Zdarza, nie zdaża. Przepraszam. Szkoda, że nie ma funkcji edytorskiej to bym poprawiła błędy tu i tam.
Zdaża się, rze popełniamy błyndy, to luckie 😆
Z jednym sie zgodze, Agatko: to Wasza, doroslych wina. Jesli osoba 18-letnia, wychowana w Polsce, chodzaca do polskiej szkoly potrafi napisac, ze „zydzi (mala litera) sami ladowali sie do Osiwecimia”, to cos bardzo, bardzo niedobrego z jej wychowaniem, jej lektiuami, jej Kosciolem, jesli go ma, jej dusza i jej rozumem. Ze o jej patriotyzmie nie wspomne. Skoro nauczyla sie pisac, dlaczego nikt jej nie nauczyl czytac? Skoro nie potrafi zrozumiec prostego tekstu autorstwa premiera, to czy potrafi czytac gazety? Ze o Szekspirze nie wspomne. Topco wyznaje ta mloda osobka w zadnym wypadku nie mozna nazwac „pogladami”. Poglady wyrabia sie na podstawie jakichs danych, jakichs p[rzemyslen.
Wlasnie przeczyttalem to
http://natemat.pl/104495,pogromczyni-tuska-maria-sokolowska-zydzi-sami-ladowali-sie-do-piecow-a-homoseksualizm-to-choroba
i juz wiem dlaczego Haneczce opadly rece.
Kto ponosi odpowiedzialnosc za przygotowanie tej prawie doroslej mlodej kobiety do zycia w spoelczenstwie, do wychowywania wlasnych dzieci?
I krew mnie zalewa jak czytam, ze Tusk poslal jej kwiatki.
PS. To juz nie kretynka, To niebezpieczny element spoleczny.
Na pewno dobrze jest miec taka nauczycielke jak Agatka. Ja tez mialam kilku takich pedagogow w moim zyciu. Moja siostra, Justyna, nauczycielka historii w warszawskim liceum podobnie mowi o swoich uczniach. I zawsze drzy z troska co tez moga ci mlodzi ludzie zrobic w swojej glupocie, ale dalej jezdzi z nimi na wycieczki i cierpliwie wysluchuje egzaltowanych wypowiedzi, martwi sie zeby popelnione bledy nie odcisnely sie negatywnie na calym pozostalym zyciu. Cos jest w tym co pisze markot, o procesach ksztaltowania sie mlodego mozgu. Marysia bedzie sie kiedys wstydzic swojej wypowiedzi i wierszy. Niestety, beda one na zawsze do odnalezienia w internecie i beda ja scigac wszedzie w doroslym zyciu, gdy moze bedzie sie ubiegac o stanowiska i zaszczyty.
Stanisław Wyspiański bardzo mądrze doradził pewnej panience z towarzystwa, która tę miała właściwość, że uwielbiała pisać. Doradził jej mianowicie, że cokolwiek napisze, powinna schować do szuflady i przeczytać za rok. Jeśli po roku nad jej się będzie podobało, powinna odłożyć tekst do szuflady i przeczytać znów za rok. I tak dalej. A jak już jej się przestanie podobać, to może napisać coś następnego 🙄
W ten sposob doczeka sie PiSarskiego debiutu w okolicach piecdziesiatki 😈
Co nie byloby zle w przydaku Marysi z Gorzowa.
@Kot Mordechaj: Trzeba pracować wychowawczo i tyle. Ja to robię.
@Królik: Czy będzie się wstydzić Marysia? Oby. Wstyd to dobro nieczęste. Kategoria wstydu już dawno, dawno zanikła. Czy cytowana wcześniej Szymborska wstydziła się odpłatnego publikowania grafomańskich apologii ludobójcy, albo że domagała się jako młoda (ale jednak starsza od Marysi z Gorzowa) natychmiastowego pozabijania więźniów politycznych skazanych na śmierć w procesie krakowskim? Eee tam, inteligentny człowiek wszystko sobie wytłumaczy.
Nawiasem mówiąc po ostatnim wyroku w sprawie Google’a Marysia będzie mogła wymazać z przeszukiwarek opowieści o Żydach itp. I bardzo dobrze, bo młodzi ludzie powinni mieć prawo wymazania szczeniackiej przeszłości.
No cóż, to chyba wszystko co miałam do powiedzenia. Nie jestem w końcu odpowiedzialna za Gorzów, tylko – jak mówił we „Wszystko na Sprzedaż” Kobiela – cytując Cybulskiego jedynie „za kieleckie i rzeszowskie” 🙂
Tylko bardzo proszę o niewyprowadzanie wniosku z moich wypowiedzi o pedagogice, że uważam Tuska za zdrajcę. Otóż, nie uważam 🙂
Kroliku, to sie niestety rzadko zadrza, ze to czym skorupka za mlodu nasiakla nie okazalo sie w pozniejszym zyciu duzym smierdzacym jajem. Choc przyznaje, ze spotkalam sie z takim wypadkiem „uzdrowienia” po latach – moj redakcyjny kolega w przededniu swojej smierci (odmowil dalszej dializy) przyslal mi list przepraszajac za zle, niemadre rzeczy ktore wyglaszal. i za niesprowokowane niczym intrygi, ktore rozpetywal. Odpowiedzialam mu natychmiast, ale moj list juz nie doszedl.
A to jedyny taki wypadek jaki znam.
Znacznie czescie ewolucja szla w druga strione i ktos kompletnie fajny i normalny dostawal odjazdu. Jak Antek Macierewicz. Jak liczni inni znajomi.
To jest zdumiewajace, te opowiesci Marysi o Zydach. Przeciez ona zadnych Zydow w tym Gorzowie nie widziala w zyciu! To jest wplyw srodowiska: rodziny, kosciola… Szkoda, ze tyle jadu jest w Marysi. Powodzenia jej pedagogom!
Chyba wyraze tu uczucia wszystkich obecnych i Gospodarza, proponujac Ci serdecznie abys pozostala i uczestniczyla w naszych rozmowach, Agatko.
Heleno, sama pamietam dobrze kto mial wplyw na ksztaltowanie sie moich pogladow. Na szczescie nie mialam pecha trafic na charyzmatycznych nacjonalistow. Mysle o siostrach Mitford. Jedna popadla w Hitlera, druga w tego brytyjskiego faszyste Oswalda…
Only my the grace of God, bardzo cienka linia dzieli nas wszystkich, a oklicznosci poza nasza kontrola formuja nas na cale zycie.
Ten Gorzow wydaje mi sie bardzo podejrzany jakis!W sensie formatywnych nurtow tam egzystujacych. Kto tam jest biskupem w tym Gorzowie… Moze przydalby sie papieski zab zeby odczynic zle.
my=by
„Indukuję”, że nad Marysią „pracowano wychowawczo” 👿
To jest proces, Jagodo. Zaoowocowac moze nie natychmiast.
Dobre pytanie, co ja tyle sadziłem, bo jak co do czego, to sam nie wiem. 😈
Głównie wsadzałem nowe jednoroczne w puste miejsca po przekwitłych, wiosennych jednorocznych. I w donicach też robiłem wymiany, a czasem roszady. I przesadzałem. I przycinałem. I z chwastami też tu i ówdzie trzeba było powalczyć. No i tak jakoś zeszło.
Przegryzę coś niewielkiego, bo moje kichy są po tej robocie w nastroju marszowym, a potem doczytam. 🙂
Moge sie mylic, Kroliku, ale wydaje mi sie ze z tych siostr Mitfiord tylko jedna popadla w Hitlera, ta co wyszla za Oswalda Mosleya. Inne byly jak najbardziej OK. Ze dwa lata temu przeczytalam wspomnienia jednej z nich, hrabiny Davonshire, bodajze – jesli nie myle jej tytulu. Wrecz bardzo fajne. Ona od tego tematu nie uciekala.
Unity byla za Hitlerem, a Diana za wodzem brytyjskich faszystow. Kolejna siostra byla komunistka i mieszkala USA (czemu nie Korei Pln….).
Masz racje. Byla jeszcze Unity, zmarla wczesnie.
A mnie sie wydaje, ze to bardzo pedagogicznie, ze Tusk poslal Marysi kwiatki. Przerwal mowe nienawisci ladnym gestem. Te kwiaty pewnie Marysia bardziej zapamieta niz jakiekolwiek kontrargumenty czy obelgi pod jej adresem.Ciekawa jestem jej reakcji na te kiwaty. I wogole ciekawa jestem jaka ona bedzie za 10 lat…
Też jestem za kwiatkami. Nie należy zrywać kontaktu. „Zło dobrem” …
A to, że człowieka dopadają różne złe emocje w zetknięciu z tego typu zachowaniami, i ma potrzebę o tym pogadać i trochę tych emocji między „swoimi” spuścić, to całkiem insza inszość 😉
Te kwiatki mozna zrozumiec tylko jako gest przeperosin Tuska za to, ze jest zdrajca. Dlaczego Pawlowicz nie dostala do tej pory zadnego bukietu od premiera?
Bukiet dla Pawłowicz musiałby być tak ogromny, że kasa Kancelarii Premiera by nie dała rady.
To chociaz pol litra?
Dobre pytanie Heleno, ale nie znam odpowiedzi 😉
Bo Pawlowicz nie ma 17 lat… i jej mozg jest juz wyksztalcony…. do pewnego stopnia.
Po pierwsze Pawlowicz nie ma mozgu.
a co ma w tamtym miejscu? 🙄
Chyba napisałam jakąś niesłuszną rzecz w ogródkowym wpisie (nazwa???), bo mnie wypchnęło do poczekalni.
Agatko, dziekuje za czytanie moich wpisow 🙂 Nie mam, ani nie mialem zamiaru walic w panne z Gorzowa, zadziwila mnie tylko jej jednoznacznosc wypowiedzi.
Po spotkaniu w jej szkole z uczniami i nauczycielami, na ktorym byla ona obecna i nie zabierala glosu, Tusk wreczyl (chcial) jej bukiet kwiatow ktory dostal od uczniow.
Dziewczyna odmowila, komentujac to potem w telewizji (co bedac wlasnie w szczecinie z zona, widzielismy i slyszelismy), ze „od zdrajcy Kraju, kwiatow nie przyjmuje sie” (moze nie doslownie). Dzisiaj przeczytalem, ze dziewczyna ma tez inne „poglady”. Szokujace (mnie) przyznaje. Nie bede nad nia roztaczac parasola „mloda, nie wie co mowi, ma czas sie zmienic”. Kto publicznie wyglasza poglady, powinien wiedziec, ze moze uslyszec inne. Cieszy mnie natomiast Twoje zaciecie pedagogiczne, swietnie, ze sa ciagle nauczyciele ktorym chce sie.
🙂 🙂
slonce ciagle swieci 🙂 co za dzien na brykanie, brykaliscie?
Miszka bryka w lesie.
Ona by z pewnoscia chetnie przyjela kwiatki od Hitlera, sadzac z jej „pogladow”.
Gdzie, gdzie? Bo nie widze!
Nisiu, brykasz po Puszczy Bukowej i przy uroczej urody Szmaragdowym?
nostalgia mnie w lapy………..
kto Heleno (od Hitlera)? cos gubie sie 🙂 🙂
Widze tylko jedna kawke, ktora jest przeciez mniejsza od miszki!
Wróciłam z wuajaży. W ogródku szaleli ogrodnicy. Udało mi się wybronić przed posadzeniem kolejnego ilexa czyli ostrokrzewu. Wyglądał jak trzmielina, za którą nie przepadam. Przybyły mi za to trzy niebieskie hortensje, jakieś malusie iglaczki płożące, hebe, kolejny krzaczek lawendy, schizantus (miła nazwa, nie? Po naszemu motylek kogoś na W, nie pamiętam kogo), dużo kory. Zaczęły kwitnąć róże: Gloria Dei ma dwa kwiaty jak małe kapustki, Coral Dawn w rozkwicie, New Dawn zaczyna, That’s Jazz – tegoroczny! – kwitnie cudnie, Leonardo da Vinci zaczyna na dobre. Demokracja vel Blaze Superior szaleje. Inne mają już pąki w róznym stadium rozwoju. Dyptam przezimował i będzie kwitł, łubin kwitnie jak wariat, mnóstwo innego też.
Zakwitła róża John Cabot („…żeglarz z Bristol Town, płyń gdzie Ameryka”).
Jest bosko.
Nisiu, przesunąłem Cię czasowo, żeby Twój post był na bieżąco. 🙂
U mnie pierwszy rzut róż już przekwitł (te różnice klimatyczne…) i przyjrzawszy się krytycznie niektórym krzakom stwierdziłem, że trzeba je radykalnie przyciąć, bo na wiosnę tego nie zrobiłem. Głównie zresztą dlatego, że wiosna w tym roku zaskoczyła nie tylko drogowców i zanim się połapałem, że trzeba ciąć, część roślin już miała pąki, więc mi było szkoda. Trudno, będzie przerwa w kwitnieniu, ale za to mam szansę na jesienne róże. 🙂
Tyle innych rzeczy kwitnie, że wianki i tak będę miał z czego wić. 😀
Ilexy robia zle feng shui. Nie sa cat-friendly. Actually no-one-friendly.
Ty lepiej, Bobik, zabierz sie za zycie towarzyskie, bo jestesmy gotowi narozrabiac, a nikt interesu nie pilnuje.
Mętlik, który Marysi zrobiono w głowie (bo faktycznie trudno tu mówić o poglądach) jest zaiste przerażający, ale każdy, kto miał z młodzieżą do czynienia, dobrze wie, że czegoś takiego nie można wyprostować (chociaż trochę, bo nie jestem pewien, czy całkiem się da) ani lekceważeniem, ani kpiną, ani pohukiwaniem. Można próbować tylko cierpliwością i pracą. 😉
A czy osobom w takim wieku należy się taryfa ulgowa? Ja jednak twierdzę, że tak. Pamiętam, że sam jako nastolatek nie całkiem jeszcze miałem pod czaszką poukładane, pamiętam cielęctwo naszego Młodego z takiego, a nawet jeszcze późniejszego okresu i nie mogę do Marysi przykładać takiej samej miary, jak do starych wyg politycznych, medialnych, czy kościelnych.
Inaczej mówiąc, Marysia budzi we mnie raczej współczucie, a wygi święty gniew, albo śmiech pusty i trwogę. I nie jestem w stanie uczciwie nawoływać do zrezygnowania w stosunku do tych drugich z szyderstwa, które czasem naprawdę bywa jedynym wentylem bezpieczeństwa, kiedy w człeku lub psie wszystko się gotuje.
Mordko, teraz już pilnuję, chociaż z odskokami. Za długo nie pilnować się boję, bo może się porobić tak, jak kiedyś u Kierowniczki: 😈
Pada deszczyk na wybrzeżu,
na Krupówkach z chłamem kram,
Kierowniczka w Żytomierzu,
zatem Dywan hula sam.
Już przehulał Don Juana,
lepiej niźli jakiś Guth,
dalej hula już od rana,
w tył nie patrzy, tylko w przód.
Towarzystwo tu kumate,
starczy słówko albo dwa.
Jak się wezmą za Traviatę,
przehulają aż do dna.
Gdy Traviaty będzie mało,
czarodziejski puszczą flet,
Kierownictwo wyjechało,
jest poczucie, że min niet.
Pędzi akcja jak w operze,
bawi się hulaszczy chór,
Włoszkę zgubi gdzieś Algierze,
w karty przegra Straszny Dwór
Niech się dzieje wola boska,
niech kobziarze zadmą w miech,
jest do przehulania Tosca,
nie skorzystać to aż grzech.
Są mazurki, są też walce,
jak przepuszczać, to na full,
można hulać w samej Halce,
lub w koronie, jak kto król.
Z napojami jest lodówka,
Lodoiska kruszy lód,
tu wesoła nawet wdówka
i mniemany nawet cud.
W kącie pajac się rozbiera,
samych majtek nigdy dość,
lecą wióry z Tannhäusera,
kto ma basen, ten jest gość.
Zabronione myśli czarne,
Cyganeria bawi się,
z limonkami biega Carmen,
Rigoletto za nią mknie.
Narzeczona już sprzedana
za trzy grosze, marny szmal,
przeputana już pawana,
Dywanowi nie jest żal.
Gdzieś kudłatą widać paszczę,
bo swawoli nawet pies,
piękne życie jest hulaszcze,
wie to Porgy oraz Bess.
W kapeluszu śpiewa królik,
woła ktoś „Cyganie, graj!”,
w zastaw poszedł już Cyrulik,
Turandot i Butterfly.
Nikt nie robi tutaj w pory,
choć nietoperz chce się mścić,
przehulamy merytoryzm,
jedno jest, nie kilka żyć.
……….
A gdy wróci Kierowniczka
i żałować zacznie róż,
może nagle spod stoliczka
wyjąć majcher, czyli nóż… 😯
„neutralność światopoglądową i polityczną zachowuję w odniesieniu do wychowanków aż do bólu”, ale doskonale pamiętam, co powiedział aktualny prezydent o poprzedniku, jakie grzechy popełniła noblistka, skąd wziął się na tym blogu „epidiaskop”etc. 😉
Z guglem można się procesować o wymazanie, ale z pamiętliwymi pedagogami… 🙄
Moja rodzina jest kompletnie pozbawiona poczucia sacrum. 👿 Zapytałem PA, czy mogę się przytulić do jego lewej górnej dwójki, a on, zamiast ubogacić mnie zgodą i dobrym słowem, posłał mnie na drzewo, jakbym był, nie przymierzając, Kotem. 👿 👿
Co za rodzina, co zęba nie kocha,
co się nie daje przytulić do dwójki!
Bobik w kąciku rozpacza i szlocha,
nie pije, nie je (nawet pasztetujki!)
Na drzewo posłał i nie ubogacił…
Ossss…culati!
Osculati!!!
Bobiku, bo też sobie wybrałeś element do przytulania 🙄
PA na pewno ma jakieś inne kawałki skłonne do ulegnięcia magii sacrum i tego, no… komunizmu cielesnego 😎
Może najpierw zaproponuj mu coś na ten ząb.
Nie powinien odmówić 😉
Bobik! Wlasnie tak moze sie to skonczyc. A ballada o hulance na blogu PK jest przepiekna,
Jesli o mnie sie rozchodzi, to ja dla Marysi juz taryfe ulgowa zastosowalem, bo nawet nie masz pojecia jakie mi slowa cisnely sie na jezyk, ale je zatrzymalem. . Dalej jeszcze ulgowac nie dam rady.
A ztym „wyciaganiem grzechow” noblistce sprzed ponad 60 lat (60 lat – toz to trzy pokolenia zdazyly sie narodzic!) to oczywiscie – w kazdym mozna znalezc swinstwoi i mu pod nos podsunac, niechaj wacha. . Tym bardziej wyciagac swinstwa komus, kto przeszedl dluga radykalna ewolucje, kompletnie pozegnal sie ze swa mlodoscia, zasluzyl sie jak malo kto dla polskiej kiltury i nawet dla polskiego wizerunku w swiecie.
„Wy, mlodzi, bez przerwy szukacie w nas swinstwa” – powiedzial stary juz Konwicki jakiemuys dziennikarzowi, ktory przyszedl z nim robic wywiad. Przed laty te slowa zrobily na mnie duze wrazenie.
No właśnie, Markocie, dokładnie to samo pomyślałam.
Typowy zestaw, że tak się wyrażę.
Wzruszyłam ramionami na infantylne wierszyki, ale osłupiałam na ten zestaw opinii o Żydach.
Wyjce na ulicy są w wieku Marysi.
@markot:
Tak, tak, tralala. A oprócz tego łaskawie przypominam, że napisałam: dlaczego nie podobał mi się Legutko w relacji z młodymi bojownikami przeciw Krzyżowi w klasie i że uważam antytuskową hecę z „Dziadkiem z Wehrmahtu” za – autocytat – „obelżywą niegodziwość”. Do tego oczywiście jasno wyraziłam niezgodę na nazywanie Premiera „zdrajcą”.
Tak, pochlebiam sobie, że jestem w stosunku do młodzieży całkowicie neutralna, ucząc ich poza moim przedmiotem także debaty, otwartości na innego człowieka – naprawdę „innego” – np. innego poglądami, tylko dyskryminowanego. W stosunku do dorosłych raczej też, ale w inny sposób. Mam poglądy ale one są z różnych parafii. Dlatego przedstawiciele obu stron amoku czasem po pięciu minutach rozmowy uważają mnie za swoją, by pięć minut później się rozczarować. Tylko spokój mnie ratuje przed pełnym ostracyzmem w klanowym społeczeństwie postsmoleńskim.
Nie do pojęcia jest bowiem w Polsce posiadanie poglądów jak moje „a la carte” a nie „zestaw nr 1” lub „zestaw nr 2”.
Co ja zrobię, że uważam np. (przykład pierwszy z brzegu) postawę Lecha Kaczyńskiego wobec Gruzji za przenikliwą, właściwą i godną męża stanu a postawę tego samego człowieka wobec zakazu „Parady Równości w Warszawie” za krótkowzroczną, niewłaściwą i małostkową. Ale tęczy na Placu Zbawiciela nie lubię bo brzydka i zamyka perspektywę. Z kolei do relikwiarza z zębem mam stosunek, no „koszyczkowy”. Ale już do konfliktu Lemańskiego z Hoserem znacznie mniej „koszyczkowy”.
Do mnie niestety chyba trzeba krzyczeć jak do Gomułki w 68ym „śmielej, śmielej” 🙂
Jestem pamiętliwa nie jak nauczycielka ale … jak księgowa. To znaczy zawsze księguję obie strony transakcji. „Winien – Ma”, „Przychód – Koszt”.
Tak mam. Poddaję poprzednie posty pod sprawiedliwy osąd.
Mój koment był do markota 18:58
@Kot Mordechaj:
No przecież dlatego przywołałam Szymborską w kontekście Marysi, że każdy może się zmienić, czego i Marysi i jej podobnym narwańcom życzę!
@mt 7 Tak jakby owa symboliczna Szymborska niedyś nie była „wyjcem”.
Nie jednak, nie powinnam się była odzywać. Pozostanę przy czytaniu. Tutaj agitatora „Zestaw nr 1” a u Karnowskich agitatora „Zestaw nr 2”. To nie dla mnie.
Bardzo wazne slowa Konwickiego. Ale mlodosc to czesto bunt i kwestionowanie i kontestowanie tego co jest.Rozprawianie sie z tym co zostalo kiedys zamiecione pod dywan, czesto bardzo pozyteczne.
Bobika ballada piekna. Czy Kierowniczka juz wrocila z Zytomierza i wyciagnela majcher…
Dajmy Nisi powachac roze zanim wyciagniemy swoje majchry…
To są wyjce, Agatko:
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/11Listopada2012#slideshow/5809928689926202066
Mieszkam w Warszawie i zbyt dobrze widzę, co się dzieje z młodymi ludźmi.
Recepty nie znam.
Króliku, czemu chcesz wyciągać a mnie majcher???
Rysiu, ja brykam raczej samochodowo niż nożnie. Kręgosłupik i te rzeczy. A ostatni tydzień spędziłam w drodze i samochodowo brykałam z kolegą po Beskidach.Wielka Pętla, Ochodzita (Hej, Ochodzito, góro wiesioło), Szczyrk, Wisła, Koniaków, Istebna, Jablunków… Generalnie lało, ale góry uprzejmie dały nam jeden dzień pięknej pogody.
A ja wlasnie przeczytalem w Rzepie podumowanie sondy na temat stosunku do panstwowego pochowku Jaruzelskiego. I wynika z niego, ze rowno polowa mlodych ludzi w Polsce byla bardzo przeciwna. Podczas gdy w ogolnej populacji za pochowkiem na Powazkach i z udzialem wladz panstwowych bylo 60%, zas zdecydowanie przeciwko byla jedna trzecia ankietowanych.
I to okropnie niestety swiadczy o tym co mlodzi maja w glowach i jak sa nauczani juz nie tykle nawet samej historii , ale za przeproszeniem elementarnych humanistycznych wartosci. Gwaltowny protest przeciw wyrazali przewaznie ci, ktorzy jeszcze sie za Jaruzela nie urodzili, albo byli malymi dziecmi. Dla nich nie istnieje „odpokutowal”, „prosil o wybaczenie”, „staral sie zachowac godnie i lojalnie wobec Polski”. W nich jest chec odwetu, wdeptania w ziemie.
Ja nie wierze w nauczanie czy wychowanie neutralne. Mlodym nalezy przekazywac jakies , za przepropszeniem, wartosci. Wiem jak zuzyte i splugawione zostalo to slowo, ale w wychowywaniu nie ma miejsca na chlodny detachment od swiata wokol wychowankow. Oczywoscie, ze nalezy ich uczyc sluchac i starac sie rozumiec druga strone, ale to nie wystarczy. Nalezy im jeszcze dac zestaw zasad, ktorymi beda sie kierowac w zyciu: „lekarz nie moze wydzielic jakiejs grupy i obwiescic, ze nie bedzie jej udzielal pomocy”, „Instalacja moze sie nie podobac estetycznie, ale dla wielu osob jest ona znakiem nadziei i tolerancji , a nadzieja i tolerancja sa wazniejsze niz widok, ktory instalacja zaslania”, „wolnosc jest wartoscia ogromnie cenna, ale pociaga ona za soba takze zobowiazania, abysmy wszyscy mogli zyc w zgodzie i wzglednej harmoinii”, „General Jaruzelski budzil w swoim czasie ogromne emocje, ale nie zpominajmy, ze w swoim przekonaniu ratowal Polske przed zguba, przed rozlaniem krwi. Byc moze sie mylil, ale to na nim spoczywala odpowiedzialnosc za waszych rodzicow i dziadkow.”
To wszystko nakezy mlodym przekazywac i nie chowac sie za neutralnoscia swiatopogladowa. Bo oni inaczej wyrastaja bez moralnego kompasu, oni sa zagubieni w coraz bardziej skomplikowanym swiecie.
Zajrzałam do blogu inkryminowanej Marysi.
Owszem, jest tam kawałek przesycony „patriotyzmem” i „nacjonalizmem”, ale cały blog o wiele bardziej przesycony jest ciuchami i reminiscencjami ze spotkań koleżeńskich…
Uroczy przykład:
„Oto mój strój z rozpoczęcia roku szkolnego(biała bluzka – house, kołnierzyk-orsay, spudniczka-reserved, buty-deichmann, pierścionki-centro, kurtka-troll)”.
Spudniczka.
A wiersze „zawierają głębię” i mogą być różnie zrozumiane.
Nie przeceniałabym Marysi.
Kiedyś bardzo chciałam się zapisać do ZMS. Chyba w liceum. Jakoś mi przeszło.
Co nie zmienia faktu, iż uważam, że Mordechaj ma rację w ostatnim swym wpisie.
Rosołek gotuję.
Bobik chcesz się przytulić do rosołka?
@Kot Mordechaj:
Dzięki za podsunięcie pomysłu zorganizowania debaty oksfordzkiej uczniów na temat pogrzebu Jaruzelskiego. Dwie grupy „za” i „przeciw”. Obowiązywać będzie precyzyjny podział czasu i normy języka debaty. np. punkty karne za przymiotniki i przysłówki. Zrobię to na godzinie wychowawczej pierwszej klasy liceum (siedemnastolatkowie, jak Marysia z Gorzowa).
Ale z całym szacunkiem: Twoje poglądy na temat pogrzebu Jaruzelskiego, tęczy, lekarzy są poglądami politycznymi czy światopoglądowymi a nie uniwersalnymi normami. Nie mogę w szkole podawać poglądów, z którymi zgadza się lub nie zgadza wielu uczciwych ludzi jako obowiązujących norm aksjologicznych. Bez przesady.
Na rosołek to ja jestem pies. 🙂
Lecę na ostatnią. Wiadomo. 😉
Pomijając inne istotne elementy tam jest fajny klimat wnętrza.
Prawie ciemno, właściwie silny półmrok, snop jasnego światła tylko na ołtarz (stół).
Pędzę.
Nisiu, te majchry to nie na ciebie, bron boze, wrecz przciwnie, mowilam o zawieszeniu broni, abys mogla nacieszyc sie widokiem i zapachem roz po podrozy.
O zlym mlodziezy chowaniu mozna bez konca, co pokolenie.
Jaruzeski, niech mu ziemia lekka bedzie, piastowal stanowiska i przewodzil Polsce kiedy mniejszosc trzymala wiekszosc za pysk. Jego wlasna corka miala duzy konflikt wewnetrzny z jego ocena, a co dopiero inni. Szczegolnie mlodzi, ktorzy wychowani w wolnosci, nigdy nie musieli dokonywac takich wyborow jak Jaruzelski.
No, ale pewnie juz powiedzialam co wiedzialam na poruszone dzisiaj tematy i znikam zajac sie przyziemnymi domowymi obowiazkami.
mam poglądy ale one są z różnych parafii. Dlatego przedstawiciele obu stron amoku czasem po pięciu minutach rozmowy uważają mnie za swoją, by pięć minut później się rozczarować. Tylko spokój mnie ratuje przed pełnym ostracyzmem w klanowym społeczeństwie postsmoleńskim.
Mam bardzo podobnie, Agatko 😆 Cieszę się, że jest ktoś, kto ma podobnie. Nie wiem dlaczego to zawsze takie miłe i radosne znaleźć kogoś, kto ma podobnie, ale tak to już jest 😉
I jeszcze krótka refleksja na temat Dnia Dziecka. Położyłam prezent dla Zosi przy jej łóżku, dołączyłam liścik, żeby zobaczyła od razu jak tylko otworzy oczy. Rano pytam, czy znalazła prezent. „Tak. Jeden. Mamo, a kiedy przyjedzie babcia?” Hmmm…
Jest taki uniwersalny poglad, ze lekarz nawet wrogowi na polu bitwy musi udzielic pomocy medycznej. Ze pacjenci nie dziela sie na „swoich” i na „wrogow”. Nie ma takiej sytuacji, w ktorej uczucia czy poglady lekarza moga miec prymat nad potrzebujacym jego pomocy pacjentem. Dlatego lekarz zanim przystepuje do zawodu sklada jakas starozytna przysiege. Albo wybiera inny zawod.
Tam gdzie jest potrzebna interwencja lekarza, a jest on na miejscu, tam jej udziela. Moj dziadek,lekarz, Ojciec Starej to zawsze mowil, ale on byl wybitnie etycznym facetem, nieustannie zastanawiajacym sie nad sprawami i wyborami, jakie podejmuje czlowiek, lekarz, naukowiec.
Ale nie musi sie miec dziadka lekarza. O tym bylo kiedys bardzo piekne opowiadanie Szymona Wiesenthala . O tym bylo batdzo wiele odcinkow serii M.A.S.H. O tym byl film opowiadakacy o zyciu „Pani z Latarnia” – Florence Nightingale, slynnej brytjskiej pielegniarce z czasow wojen krymskich.
Wszystko niemal mozna zakwalifikowac jako „poglad polityczny”. Poglady polityczne tez moga byc etyczne lub nie-etyczne. Moga tez byc oparte na klamstwie, kuglarstwie. Wezmu taka sprawe jak gender. Prawda jest, ze studia gender sa dziedzona badan spolecznych, ktore na warsztat biora role jaka w spoleczenstwie, w rodzinie przydzielane sa kobietim i mezczyznom. Jesli ktos natomiast utrzymuje, ze gender polega na tym aby mezczyzn przerabiac na kobiety i vive wersa , to jest tio lgarstwo, bezwstydne, nachalne klamstwo. I nie ma ta to klamstwo innego „uniwersalnego” czy tez „niepolitycznego” pogladu, ktory daloby sie obronic czy udowodnic. I nawet jeslin mlodzi w swoich domach slysza, ze gender jest czyns innym niz wyrownywaniem nierownosci miedzy plciami, to wlasnie szkola jest po to by te watpliwosci rozwiac, bez strachu, ze jacys inni ludzie cznia z tego problem „polityczny”.
Agatko, nie sądzę, żeby Twoje odezwanie się tu było błędem, bo – jak może zauważyłaś – jedni się z Tobą zgodzili, inni nie zgodzili, ale nikt Ci nie nawymyślał, nie naubliżał, ani nie wdeptał Cię w glebę. 😉
A że część towarzystwa się z Tobą nie zgodzi i to ostro, było z góry do przewidzenia. Ja też często, pisząc coś, z góry wiem, że Mordechaj się po mnie przejedzie jak po burej suce (to tylko taki idiom, wcale nie jestem pseksistą!), albo zeen da mi się przytulić do swych wampirzych zębów. 😈 Ale gdyby się tego bać, w ogóle by nie można dyskutować i prezentować odmiennych zdań. No więc ja się zawsze liczę z ewentualną ripostą, ale swoje i tak szczekam. 🙂
A propos gendera i prawa naturalnego. Dowiedziałem się dziś o istnieniu pięknych rybek, które po niemiecku nazywają się okonie hamletyczne, a po angielsku po prostu hamlety. 😆
Rybki te mają to do siebie, że z prawa natury są obojnakami, wszystkie, co do jednego osobnika. Nie uprawiają samozapłodnienia, tylko podczas zalotów dogadują się, które tym razem będzie pełnić rolę pani i wyprodukuje jajeczka, a które panem i zajmie się produkcją spermy. A następnym razem czy z innym partnerem może być na odwyrtkę.
Wobec powyższych, wstrząsających informacji chyba nikogo nie zdziwi, że hamlety mają różne odmiany, we wszystkich kolorach tęczy. 😎
Dobrze, ze to napisales, Bobiku, bo ja sie juz zastanawialem jak tu uprzejmie przypomniec, ze my z Toba bardzo czesto bierzemy sie za kudly i futro lata w powietrzu. A tak juz nie musze.
A przeciez sie kochamy jak bracia z jednego miotu.
Jutro odpowiem, po odespaniu, na temat mojej „twardości”.
„Twardości” wynikającej z ponad czterdziestoletniej pracy w zawodach okołobelferskich. I z głębokiego przemyślenia i przeżycia poglądów H. Arendt na temat „zdrady dorosłych wobec dzieci”, „zdrady”, której istota polega na nie dość jasnym stawianiu granic. Nie dość konsekwentnych wymaganiach. Na oferowaniu fałszywej wolności.
Na razie: dobranoc 🙂
Pytaj mnie o gender wsrod ryb akwariowych, przeciez jestem starym akwarysta. Otoz sa jeszcze rybki bardzo pospolite, czesto trzymane przez kompletnych nowicjuszy akwarystyki. I nazywaja sie one mieczyki, dlatego ze samcom czesc tylnego ogonka wyrasta w ksztalcie miecza. Sa to rybki zyworodne. Maja one takze (samce) narzad plciowy, noszacy nazwe gonopodium – pod brzuszkiem.
Otoz zdarzalo mi sie czesto, ze jakas samiczka, po kilku porodach, postanawiala, ze odtad bedzie samcem. Najpierw wyrastal jej mieczyk na ogonku, a zanim kompletnie sie wyksztalcil i mial odpowiednia dlugosc, jusci jej wyrastalo pod brzyszkiem gonopodium. No normalna transeksualistka, tyle, ze bez brody.
Podobne zmiany plci zdarzja sie u rybek pokrewnych mieczykom – molly i gupikom. Ale nie wiem czy ich organ byl w stanie zaplodnic samiczke, gdyz w akwarium bardzo trudno bylo odnotowac ktora sposrod licznych rybek meskich zaoplodnila damska.
Robię chwilę przerwy, żeby się wydajnie przytulić do rosołu. Muszę wiedzieć, co lepsze: ząb, czy coś na ząb. 😎
To ja opowiem o malym chlopcu, Piet’ce, ktory stanal przed bardzo powaznym wyborem etycznym.
Moim pierwszym serdecznym przyjacielem poprzyjezdzie do Londynu, byl kolega z Serwisu Rosyjskiego, poeta Igor Pomieranncew. Zona i dziecko byli wtedy w Niemczech, mysmy oboje byli nowo przyjeci do radia, no i bardzsmy sie zadawali wspolnie, potem sporo wspolpracowali, tlumaczyli Mrozka na rosyjski, robili jakies programy. Kumplowalismy sie serdecznie i wesolo.
Po paru misiacach Igor wynajal mieszkanie i spowadzil do Londynu swa uwielbiana rodzine, zone Line i syna, wowczas piecioletniego Piet’ke. W Pit’ce ja sie natychmiast zakochalam, byl powazniutkim dzieckiem, lubil speiwac i pamietam, ze zawsze go prosilam aby zaspiewal mi Okudzawe, o zabitej markietance.
Kiedys odwiuedzalam ich w mieszkaniu i z podworka wrocil Piet’ka. On juz mial okolo szesciu lat i tez mial na podworku dwu serdecznych kumpli-rowiesnikow.
I Piet’ka opowiedzial, ze stala sie taka historia. Jeden z tych kumpli zaprosil jego i tego drugiego kolege na swoje urodziny. Ale pol godziny po zaproszeniu tamci dwaj poklocili sie w jakiejs sprawie i jeden zostal; z urodzin „odproszony”. A ty? – zapytala Lina. – A ja moge przyjsc -powiedzial krecac sie z niewygody na piecie Piet’ka. – Jeszcze nie wiem czy pojde.
Uhu – powiedziala Lina – zastanow sie bardzo dobrze.
Piet’ka oddalil sie do swego pokoju zasepiony.
Po jakims czasie znow pojawil sie w kuchni, gdzie rozmawialysmy z Lina.
– Pewnie nie powienienm przyjac zaproszenia – powiedzial niepewnym tonem.
– Pewnie nie – odrzekla cooll as a cucumber Lina.
-Ale jak to powiedziec, ze nie przyjde – zastanawial sie Piet’ka.
– Uczciwie. Powiedz dlaczego nie mzoesz przyjac zaproszenia. Albo sprobuj porozmawiac z zapraszajacym kolega i powiedz jak bardzo przykro musi byc „odproszonemu”.
Piet’ka sie gleboko zamyslil. – Sprobuje, powiedzial. I wyt;lmacze mu, ze jesli pojde na te urodziny, to odproszony bedzie sie czul, ze go ZDRADZILEM. A zdrada przyjaciela jest okropna.
Przysiegam, ze tak wlasnie odbywala sie ta rozmowa. Nie wiem jak sie zakonczyla sprawa.
Nazwisko i imie Pietki, dzis juz doroslego, czasami miga mi w powaznej prasie, do ktorej pisze. Dzis nazywa sie Peter Pmerantsev:
http://www.opendemocracy.net/author/peter-pomerantsev
Jego matka, Lina jest fenomenalna producentka programow telewizyjnych. Jeden z nich, o bezprizornych dzieciach w Moskwie, w pierwszych latatch po upadku komuny bede pamietac cale zycie.
Niestety musialam zakonczyc te przyjazn z rodzina P, bo zauwazylam, ze Lina stawala sie bardzo zazdrosna o meza, choc absolutnie niczego, ani odrobineczki, slowo honoru. Doszla widocznie do wniosku, ze zanadto sie lubimy. Ja to rozumiem i dlatego wolalam odejsc. Mam nadzieje, ze nie byla to zdrada.
Mordko, ale musisz przyznać, że od strony nazwy kudy tam ambiwalentnym seksualnie mieczykom czy gupikom do hamletów. 😈
Hamlety, to faktycznie, niezla nazwa.
Szkoda, ze to sa z raf koralowych, a nie slodkowodne.
Mielibysmy 50 litrow hamlecikow. Ktore raz bylyby hamletami, raz ofeliami. Mozna byloby zalozyc caly klub LGBT.
I kółko teatralne, które nigdy nie miałoby problemów z obsadą. 😎
A majcher to ja miałam wyciągnąć 🙂
Nawet się nie spodziewałam wychodząc w dzień z domu, że jednym słówkiem wywołam tu taką lawinę 😯 Teraz, kiedy przeczytałam wypowiedź Agatki, natychmiast chciałam odpowiadać, ale widzę, że wszystko już powiedzieliście, co było do powiedzenia.
Dodam tylko tyle: kategoryczne sądy o kimś, wypływające z kompletnego niezrozumienia czegoś – tekstu (w przypadku panienki z Gorzowa) czy sytuacji – są wśród młodzieży coraz powszechniejsze. Z linku, który wrzuciłam, wynika niezbicie, że młodzi korwinowcy nie mają pojęcia, na kogo głosowali, wzięli z programu JKM parę elementów, które im się podobają, ucieszyli się, że ktoś mówi „wreszcie bez poprawności politycznej”, a jak im coś z jego wypowiedzi nie pasuje, gotowi są wszystko usprawiedliwać (jest wolność, więc każdy może mówić, że kobiety nie powinny mieć praw wyborczych itp.). Cienia myśli logicznej, cienia refleksji, cienia zrozumienia.
Nie jestem i nigdy nie byłam nauczycielką, ale owszem, zwykle byłam przeciwna „wyrazom” i etykietowaniu. Tyle że właśnie okazuje się, że zasada „noblesse oblige” ma obowiązywać nie wiedzieć czemu tylko jedną stronę. Drugiej stronie, która tą zasadą się nie przejmuje, dało się pole, zamiast powiedzieć ZERO TOLERANCJI. Na ziemiach, na których II wojna światowa zdobyła najstraszniejsze żniwo, na których odbyła się Zagłada, winno być ZERO TOLERANCJI dla postaw faszoidalnych. Pobłażało się całymi latami, mówiło się, że to folklor. Proszę – zaczynają się sukcesy wyborcze, a obawiam się, że to dopiero początek.
Panienka z Gorzowa albo tekstu Tuska nie czytała, albo go kompletnie nie zrozumiała. Ale rzuca mu oskarżenie w twarz, a na blogu pisze to, co pisze, za co bierze odpowiedzialność jak każdy dorosły, ponieważ wisi to w internecie, każdy może przeczytać i nawet się z tym utożsamić. Czy nauczyciel naprawdę nie rozumie, jak bardzo jest to niebezpieczne?
Rolą nauczycieli nie jest pobłażanie, ale pobudzanie do myślenia, tymczasem w szkołach mamy pokłosie odejścia od wdrażania do myślenia w stronę rozwiązywania testów. Będzie coraz gorzej.
A że – jak tu słusznie ostatnio napisał zeen – coraz bardziej zwycięża kultura ostentacji, to i ja już mam stopniowo coraz bardziej dość „ogródków” i pobłażania.
Pewnie będzie z tego wszystkiego wojna albo co, bo dawno nie było i ludzie zapomnieli, czym to pachnie.
A tęczę na Pl. Zbawiciela bardzo lubię. Wnosi radość i kolor, otwiera perspektywę. Szczególnie lubię spojrzeć w tamtą stronę, jak wychodzę ze stacji metra Politechnika – od razu dzień się robi milszy.
O tak, to dopiero poczatek. To sa dopiero kwiatuszki, a jagodki beda pozniej.
A nazywanie Tuska zdrajcą na podstawie jednego zwrotu z całego tekstu („polskość to nienormalność”) przypomina mi, jak kiedyś Tuwim pisał, że mógłby ktoś wziąć ze strony 15 jego tomiku słowo „nienawidzę”, a ze strony 30 „Polski” i na tej podstawie wmawiać, że Tuwim nienawidzi Polski.
Jakiś nauczyciel w Gorzowie (i nie tylko) powinien natychmiast wyciągnąć ten przykład. Polecam Agatce – cytuję z pamięci, ale to jest chyba gdzieś w „Pismach prozą”.
Pani Kierowniczko, to samo mówiła nam córasek o tych, którzy głosowali na odjechanych na Wyspach. I tak, zgadzam się. Niektórych rzeczy mówić i robić nie wolno. Nie wolno i już.
Ciekawe dane na temat odmian love story w Stanach: 1,500 women are murdered annually by their husbands or boyfriends. That adds up to a 9/11-sized disaster every two years. A nieco wcześniej podane wyjaśnienie dopiero teraz bym dodał: the Elliot Rodgers of this world may blow Americans away in numbers that put the casualty counts for what we call „domestic terrorism” to shame, but they aren’t considered „terrorists” and the war they are engaged in — against women — doesn’t qualify for any „war on terror.”
Syn mojego kolegi redakcyjnego poszedł właśnie po raz pierwszy głosować. Większość z jego kolegów głosowała na KNP. On się wahał, ale został przekonany przez ojca 😉
Pewnie za mało jest takich ojców.
Doczytałam Jagodę z 21:30.
Hannah Arendt – 100 procent racji.
Zdjęcia mt7 z 19:30 – wstrząsające.
Zastanowiłem się nad całkowicie neutralnym politycznie czy światopoglądowo wychowaniem i chyba muszę złożyć deklarację niewiary. 😉
Tzn. po pierwsze nie bardzo wierzę w to, że poglądy wychowawcy (nawet jeżeli nie tworzą jakiegoś spójnego systemu) nie wychodzą i tak bokami. Nie muszą wprost i świadomie. Tyle się nadaje nieświadomych, niewerbalnych sygnałów – skrzywienie ust, uniesienie brwi, zniecierpliwiony gest – że otoczenie pewien obraz sobie z nich składa.
Po drugie, nie bardzo też wierzę, że takie idealnie neutralne wychowanie byłoby dobre. Wiadomo, że słowa uczą, ale przekonują przykłady. Więc jak np. wychowywać świadomych obywateli bez świecenia własnym przykładem obywatelskiego zaangażowania? 😉 Jak przekonać wychowywanych, że coś jest dobre lub złe, jeżeli samemu nie opowiada się wyraźnie o stronie tego, co się uważa za dobre?
Oczywiście ważne jest przy tym, żeby zostawić miejsce dla wątpliwości, dla dyskusji, dla poglądów odmiennych, żeby nauczyć szacunku dla przeciwnika (o ile nie robi czegoś takiego, co szacunek wyklucza), etc. Ale to nie znaczy, że nie można mieć własnego zdania, albo że trzeba je ukrywać. Wystarczy nie przymuszać wychowywanków, żeby to zdanie podzielali.
Małe postscriptum do „sprawy gorzowskiej”:
http://wyborcza.pl/1,75968,16074953,Krotka_kariera_polityczna_Marysi_z_Gorzowa.html#TRNajCzytSST
Bobiczku, obawiam się, że tu właśnie zachodzi przypadek „robienia czegoś takiego, co szacunek wyklucza”.
Tam, gdzie np. postawy patriarchalne są na porządku dziennym, wybiera się, pożal się boże, takich europarlamentarzystów in spe jak ten Iwaszkiewicz od JKM, który właśnie był uprzejmy powiedzieć, że żonę od czasu do czasu trzeba pobić czy jakoś w tym rodzaju.
Tfu!
Nikt mi nie powie, że nie tylko dom, ale i szkoła nie są temu winne.
Heleno, powiedzątko o kimś „chłodnym jak ogórek” funkcjonuje w angielskim? Spotkałam je u jednego Woodehouse’a, przełożonego genialnie przez Juliusza Kydryńskiego i od jakichś czterdziestu lat jestem w stałym zachwycie nad trafnością porównania.
A ja teraz doczytałem Kierowniczkę i Haneczkę i na jedną rzecz bym zwrócił uwagę. Jak najbardziej można mówić o tym, że coś jest złe czy niewłaściwe i dlaczego, a równocześnie przy osądzie sprawcy brać pod uwagę okoliczności łagodzące. Jak w każdym porządnym sądzie. 😛
No a niedojrzałość, czy nawet głupota wynikająca z młodości jest jednak okolicznością łagodzącą, w przeciwieństwie do głupoty starych pryków. 😉
Nisiu, co prawda nie jestem Helena, ale cool as a cucumber znaczy zawsze kontrolujacy emocje, zawsze spokojny…
Chlodny jak ogorek… to troche jak ta anglistka co kiedys przetlumaczyla moment obrotowy jako wirujaca chwilka.
Kierowniczko, ja już wcześniej pisałem, że ten mętlik, który Marysia z Gorzowa ma napchany do głowy, jest przerażający. Ale obwiniałbym o to w pierwszym rzędzie tych, którzy jej to do głowy wkładali (bo że włożone, to gołym okiem widać), a samej nastolatce naprawdę współczuję. Gdyby dostała się pod wpływ innych dorosłych, zawartość jej głowy na pewno byłaby inna.
Osobie o 10, 20 lat starszej, która miała czas coś przemyśleć, czegoś doświadczyć, poznać różne środowiska, pogadać z różnymi ludźmi, już bym nie współczuł. Ale 16 lat to naprawdę jeszcze bardzo niewiele.
Wina jest oczywiście starych pryków.
Głównie rodziny i nauczycieli.
Myślę, że media zrobiły tu znowu fatalną robotę, rozdmuchując tę sprawę. Bo dziewczyna przez moment poczuła się bohaterką, a teraz prawica pewnie jeszcze jej to podkręci i wtedy szansa na puknięcie się w głowę – zwłaszcza dla osoby, jak słusznie zauważyła Mt7, bardzo egzaltowanej – będzie dość niewielka. 🙁
Gdyby ktoś chciał iść spać z poczuciem, że ludzie jednak chociaż czasem są dobrzy, niech sobie obejrzy tę niezwykłą akcję ratunkową: 🙂
http://heftig.co/strandrettung/
cool as a cucumber = zachowujący stoicki spokój (Siła Spokoju – Mazowiecki był „chłodny jak ogórek”)
Sorry, bylam na telefonie z Kuma. O chlodnym ogorku juz wiesz od Krolika. To wyrazenie idiomatyczne, troche juz sztampowe.
Marysia z Gorzowa nie ma ani 16 ani 17 lat. Ma juz cale 18 latek. I nawet jesli jej w domu albo w szkole wkladano do glowy te g.., to tez jest tylko wlasnie okolicznoscia lagodzaca, ale nie usprawiedliwieniem, ze taka mloda.
Teraz zostala podbudowana cala uwaga mediow i pewnie uwaza, ze postapila bohaterskio wrecz. Pewnie jej akcje w jej srodowisku rowiesniczym poszly ostro w gore.
Hmm… Środowisku rówieśniczemu, a przynajmniej jego części, chyba niezbyt się ten występ Marysi spodobał: 🙄
http://natemat.pl/104099,wyraz-chamstwa-robi-nam-zla-opinie-koledzy-ze-szkoly-wstydza-sie-za-17-letnia-pogromczynie-tuska-marie-sokolowska
Za to tatuś był zachwycony, bo dziewczyna odważyła się krzyknąć „król jest nagi!” i „wyraziła to, co czuje wiele osób”. Co jednak by wskazywało na udział starych pryków w formowaniu zawartości głowy. 😉
Niedawno przetoczyła się w prasie dyskusyjka (bo krótka) na temat: czy dziennikarz ma prawo mieć poglądy i je wyrażać? Przypomniałem sobie czasy, kiedy sam kompinowałem (nie poprawiać) czy ma takie prawo i czy to dobrze, czy źle.
Nie wiedzieć czemu ( a może i wiedzieć: mity zza żelaznej kurtyny o obiektywizmie dziennikarzy Zachodu) pogląd o „przezroczystości” dziennikarzy się wzioł (nie pop…) i utrwalił w głowach niepewnych i nie do końca wykorzystanych.
Otóż dziennikarz ma prawo, ba, wręcz obowiązek mieć poglądy i co ważne – wyrażać je najjaśniej i najotwarciej. Wtedy jest i uczciwy i wiarygodny. Obiektywizm to co innego!
I to dotyczy wszystkich, a we szczególnej ości NAUCZYCIELI!
Stawiamy Was, wicie, rozumicie, na odcinku młodzieży i Wy nam ich, prawda, kształtem macie odciskać nasze i jedynie słuszne poglądy (bo nasze, to chyba oczywiste, nie?)
A one są takie:
I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
II. Nie będziesz brał imienia Pana swego, nadaremnie.
III. Pamiętaj, abyś dzień 4 czerwca święcił.
IV. Czcij ojca swego i matkę swoją.
V. Nie zabijaj.
VI. Nie cudzołóż.
VII. Nie kradnij.
VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
IX. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
X. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
I może na początek wystarczy.
Tylko gnojki szesnastoletnie to już powinny mieć od dawna wyryte, w tym wieku to przysposabiamy do bardziej skomplikowanych przykazań, których przytoczę o połowę mniej:
I. Żyj i daj żyć innym
II. Znajdź dla swoich dzieci dobrego nauczyciela…
III. Jak nie wiesz jak się zachować, sięgnij do Słonimskiego
IV. Jak odnosisz wrażenie, że już wszystko rozumiesz – najpewniej jest już po twoim pogrzebie…
V. Twój pogląd, że Ziemia jest płaska jest O.K., ale pogląd, że Żydzi wskakiwali z radością do komór gazowych, eliminuje cię z ludzi rozumnych i umieszcza wśród kretynów.
Krótkie wskazanie dla dziennikarza:
odróżniaj fakty od komentarza,
faktów się trzymaj jak płotu pijak,
a w komentarzu możesz nawijać. 😉
Zgadzam sie z tym, ze dziennikarz (podobnie jak nauczyciel) powinien miec poglady. Bardzo polecam ostatniego Alaina de Bottona NEWS The User’s Manual.
Neutralne swiatopogladowo powinny byc informacje w dzienniku. Redakcja pisma czy jakichkolwiek mediow moze starac sie o maksymalna wiraygodnosc swego outputu, dopuszczajac rozne opcje swiatopogladowe do glosu, zakladajac, ze nie sa to wariaci jak Pawlowicz czy Korwin. Moze z nimi (tymi innymi opcjami) dyskutiwac i sie nie zgadzac. Natomiast powinna holdowac jakims wartosciom, ktore uwaza za wazne, sluzace ogolnemu dobru.
I szkola powinna postepowac podobnie.Tlumaczyc swiat, rozbudzac ciekawosc, pokazywac te wzorce, ktore warto nasladowac. Jesli tego nie robi, nie spelnia swego zadania.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że czym innym jest wyrazistość światopoglądowa dziennikarza/nauczyciela/itp wtedy, kiedy do głosu, jak za Peerelu, dopuszczana jest tylko jedna opcja, a czym innym w warunkach pluralizmu. Przy jedynej słusznej opcji nadmierne zaangażowanie po jej stronie jest zwykle odbierane jako służalczość, a ograniczenie się wyłącznie do relacjonowania faktów nabiera czasem niemal cech opozycyjności.
W drugim przypadku, na „wolnym rynku idei”, każdy może próbować przekonywać do swojego „towaru”, a „klient” wybrać to, co mu najbardziej spasowało. Tutaj media, edukacja, etc, to nie tylko informacja, ale i nieustanny społeczny dyskurs, w którym ktoś musi reprezentować jakieś stanowisko, żeby przeciwstawiać mógł mu się ktoś. 😉
W zwierzyncu spokuj. Dzieci Brendy I Borisa nie musza sie matrwic. Jest zapas, chociaz rodzicow nie widac, ale przciez ile to trzeba upolowac aby wyzywic szostke dzieci!
Rybolowowa ciagle jeszcze wysiaduje trzecie jajko,
Pisklaki wyklute sa jakies niemrawe. Ale pewnie tak maja.
W borze tylko kukulka kuka bezustannie I swiegot ptakow wszelkiego autoramentu.
Liski spia po sutej kolacji. Az starch pomyslec Ile ta mama tych gesi wydusila! Tyle pierza jeszcze nigdy nie bylo. Ale mlodziez dorasta… I jesc sie domaga.
Tak jest ta natura skonstruowana I „nie ma ze boli”!
Ale to właśnie media wylansowały JKM. Tych spotów wyborczych w telewizji polskiej nikt na pewno nie oglądał, natomiast JKM był nieustannie zapraszany do wszystkich stacji telewizyjnych i programów radiowych, co mu przysporzyło popularności. Wszystko w imię oglądalności i słuchalności, co się przekłada na reklamy, czyli na kasę. Jestem coraz bardziej zdegustowana.
Króliku, ja to rozumiem i nawet wiem, że podobne zjawiska nazywamy idiomami. Jednak śmieszy mnie właśnie dosłowne tłumaczenie. U Kydryńskiego było, o ile pamiętam, „chłodny jak niektóre ogórki”. Bardzo mnie to bawiło, podobnie jak inne jego językowe żarciki. Książka opowiadała o pewnym dobrze urodzonym młodzieńcu po Oxfordzie, który przepraszał służącego, kiedy przerywał mu czytanie Seneki w momencie, gdy ten zapewne „doszedł już do pierwszego trupa”.
Calkowicie sie zgadzam z Puchala, ze media promuja ogladalnosc przeliczalna przez reklamy. Sa media (Fox) do ktorych strach zajrzec!
@Agatka: Poddaję poprzednie posty pod sprawiedliwy osąd.
Dzień mi minął przy bardzo odmiennych czytankach. Moje szczęście, fala emocji rozciągnięta na cały dzień mogłaby być zbyt silna. I mój pech, bo przemykam w pośpiechu nad serią niebanalnych uwag, czasem głębokich, czasem żartobliwych, w które ten dzień zaowocował. Może wrócę później do nich, by się rozsmakowywać. Teraz chcę się zatrzymać tylko przy jednym temacie. Dotyczącym apelu, by ze zrozumieniem i umiarem widzieć wypowiedzi panienki, nazywanej tu Marysią.
Nie jednak, nie powinnam się była odzywać. Pozostanę przy czytaniu.
Czyli nie powinienem jednak osądzać, bo nie będzie odzewu? Ale i tak nie osądy były mi w głowie, a protest. Ostry protest.
Przy czytaniu tutejszych komentarzy wolę nie wiedzieć (a gdy wiem, sprawić, by ta wiedza nie wisiała cieniem nad moim rozumieniem wypowiedzi) who’s who. Gdy trzeba będzie, uszanuję doświadczenie dziennikarskie Heleny, psychologiczne Jagody, wiedzę muzykologiczną Dory — ale w dyskusjach ogólnych widzę tylko tekst (a przynajmniej staram się), dzięki temu mogę podziwiać trafność uwag zeena czy markota niezależnie od historii naszych rozmów z przeszłości. To dla mnie jest ważne, by móc myśleć o problemach, a nie o moich psychicznych zadrach czy podziwach.
pochlebiam sobie, że jestem w stosunku do młodzieży całkowicie neutralna
Więc zobowiązujesz mnie do widzenia nie „wypowiedzi”, ale „wypowiedzi pedagoga”. Ok. Nie wiem, co oznacza „całkowita neutralność” pedagoga. I odnoszę wrażenie, że w tym konkretnym wypadku doprowadziła do przyzwolenie na czytanie zniewag dla wymordowanych ludzi jako takiego sobie tekstu, który każdy młody może napisać w średniej jakości wypracowaniu.
Takie Marysie z prawicy i ci lewicowcy z Wrocławia od Legutki
Czy to jest praktyczne zastosowanie owej neutralności? Zestawienie w jednym zdaniu ataku Marysi i ofiar ataków Legutki? Przepraszam, czy koniecznym jest przypominanie Ci, że młodzi z Wrocławia nie oznajmiali swoich lewicowych czy innych opcji politycznych, a zwracali się do władz szkolnych o poprawne (w ich ujęciu) rozumienie Konstytucji Rp III?
owa Marysia była po innej niż Pani stronie barykady
A to inny przykład neutralnego wyważenia wypowiedzi Jagody i Marysi? Po pierwsze, o jakiej tu barykadzie mowa? I Jagoda (katoliczka, o czym wiem skądinąd) jest po której, lewicowej stronie?? I rzuca politykom prawicowym w twarz, publicznie, zarzuty zdrady Ojczyzny?
No i jeszcze jedno zestawienie, zrównujące młodych ludzi:
Czy cytowana wcześniej Szymborska wstydziła się odpłatnego publikowania grafomańskich apologii ludobójcy, albo że domagała się jako młoda (ale jednak starsza od Marysi z Gorzowa) natychmiastowego pozabijania więźniów politycznych skazanych na śmierć w procesie krakowskim?
Odpłatnego. Prawdziwa neutralność w akcji. Odpłatnego.
Domyślam się, że Twoje oburzenie moralne uczyniło zbędnym czytanie takich tekstów jak książka Tadeusza Nyczka, z analizami tak świetnych, jak i nieświetnych poezji Wisławy Szymborskiej. A może sugerujesz, że z Marysi wydobędzie się kiedyś prawdziwa humanistka, wzruszająca tłumy?
Trudniejsza sprawa z podpisaniem przez 30-letnią Szymborską „Rezolucji ZLP”. Ponieważ jest to systematycznie przypominane i wypominane nieżyjącej dziś poetce, może jednak by tu dodać parę słów?
1) W.S., podpisała, a nie napisała rezolucję; 2) nie znam źródeł wskazujących jej autora; 3) rezolucja nie domagała się natychmiastowego pozabijania więźniów politycznych a oznajmiała wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny; 4)nigdy nie słyszałem, by pozostałych sygnatariuszy (Jan Błoński, Karol Bunsch, Ludwik Flaszen — pełna lista w Wikipedii) też rozliczano ustawicznie z tego podpisu; 5) nic nie wiemy o naciskach wywieranych na owych literatów, by skłonić do złożenia podpisu; 6) zapewne nie istnieją jakiekolwiek szacowania jaki odłam społeczeństwa wierzył na początku 1953 roku w działalność szpiegowską skazanych księży, ale jeśli przy imponującym dostępie do informacji w roku 2014 koło 30% dorosłych osób dopuszcza do siebie podejrzenie o „zbrodnię smoleńską”, mam za zupełnie zasadne przypuszczenie, że wtedy nie mniej było wierzących w szpiegujących księży; 7) zestawienie pro-rządowych działań pewnej osoby w roku 1953 i antyrządowych innej osoby w roku 2014 jest zupełnie szokujące (i zostanę tylko przy tym przymiotniku, by dać mój pozytywny wkład w hamowanie negatywnych odczuć).
Co do uzasadnienia, że „Tusk powiedział, więc Marysia odpowiedziała”, wystarczy zacytować komentujących:
przypisywanie jej samodzielnej opinii uważam za mocno naciągane (zeen);
Panienka z Gorzowa albo tekstu Tuska nie czytała, albo go kompletnie nie zrozumiała. (Dora);
— plus moja uwaga:
Nawiasem mówiąc po ostatnim wyroku w sprawie Google’a Marysia będzie mogła wymazać z przeszukiwarek opowieści o Żydach itp.
Tak, Marysia będzie mogła. A jej koledzy ze skrajnej prawicy będą mogli wyciągać z archiwów wypowiedzi Tuska czy kogokolwiek sprzed ćwierć wieku, kompilować, skracać, kleić, i nadawać pożądane smaczki.
Ale to wszystko jest prawie bez znaczenia. Tusk znalazł się tu z kwiatami jak dobry polityk (co, wychodzące z mojej klawiatury, wcale nie jest komplementem), i byłby jeszcze jeden przykład polskiej odmiany kariery w stylu Dan Rathera, gdyby nie ten jej blog. Nisia celnie zauważa:
Owszem, jest tam kawałek przesycony „patriotyzmem” i „nacjonalizmem”, ale cały blog o wiele bardziej przesycony jest ciuchami i reminiscencjami ze spotkań koleżeńskich…
A wśród paplaniny i selfies ta niegodziwość:
Prawdą przecież jest, że Żydzi zapracowali sobie porządnie na taką opinię. Rozpijali Polaków podczas zaborów, zdradzili Polskę (nadal to robią, obrażają ją oraz perfidnie kłamią o Niej m.in. w gazetach), nie chcieli się nigdy asymilować ze społeczeństwem, sami siebie ładowali do pieców w obozach koncentracyjnych, ale trzeba im wybaczyć, jak na chrześcijan przystało. W żadnym wypadku, jak już wspomniałam wcześniej, nie można Żydów szykanować, obrażać.
Przerażający przykład chrześcijańskiego wybaczania. Który jesteś skłonna, jak widzę, rozważyć neutralnie. Dora bardzo spokojnie napisała:
Na ziemiach, na których II wojna światowa zdobyła najstraszniejsze żniwo, na których odbyła się Zagłada, winno być ZERO TOLERANCJI dla postaw faszoidalnych.
Nie użyję słowa kretynka. Moja wątpliwość nie dotyczy jest stopnia inteligencji. Tańczenie i robienie głupich min na cmentarzu nie jest związane z poziomem inteligencji. Ja chciałbym wiedzieć, czy ona i inni wyrażający podobne opinie to psychopaci czy tylko grają rolę psychopatów.
Dzień dobry 🙂
kawa
Młodzież bywa różna 🙂
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16076116,Krymska_Jalta__koniec_roku_szkolnego__Puszczaja_hymn.html#BoxSlotI3img
herbata (bez podkladu graficznego 🙂 )
bryk
szeleszcze
Juncker, chce byc. Juncker, nie damy sie szantazowac (my Europa ).
Cameron, grozi. Merkel, namysla sie, ze wskazaniem na integracje.
przygladam sie 🙂
brykam 🙂
🙂 🙂 😀 😀
Bry.
Bardzo ładny rozbiór logiczny Andsola. W znakomitej większości się zgadzam.
Kultura jest psychopatyczna, nie tylko polska, ale europejska, czy szerzej, judeo-chrześcijańska, z naciskiem na ostatni człon. Co zresztą wielu analizowało, np. Bauman.
Andsolu, dzięki. Wyraziłeś to, co ja odczułem intuicyjnie, ale nie potrafiłem tak wyraziście sformułować.
Kiedy poznaję „wyważone” i „neutralne” zapatrywania „od Gruzji po tęczę” wypowiadane przez pedagoga, nachodzi mnie jeszcze ochota na poznanie zdania tegoż pedagoga na temat roli religii w szkole jako takiej i pozycji katechety w tej konkretnej szkole-pracodawcy. I czy tam uczą etyki.
Andsolu (07:18) Napisałeś długi, rozsądny i wyważony niemal-esej, który przeczytałem z przyjemnością po raz drugi. Niewiele mogę dodać, chyba tylko tyle, że ustawianie znaku równości pomiędzy Szymborską a Marysią z Gorzowa (odbywane pod hasłem „neutralności pedagogicznej”) jest dość dziwaczną postawą aksjologiczną. W ogóle dziwna ta neutralność.
Kiedy ten obłęd się skończy?
http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,16074652,Wymarzona_szkola_za_znajomosc_Biblii__Tak_proponuje.html#BoxSlotI3img
Sama sobie odpowiem: jak się wreszcie wkurzymy i każemy im się pohamować pod groźbą zaprzestania posyłania dzieci na religię 👿 Do samej siebie też to powiedziałam 👿
Przepraszam, że zupełnie nie a propos Marysi z Gorzowa, ale nie mam siły na dyskusję o tej młodej kobiecie.
Otóż to. Ja też bardzo dziękuję andsolowi (co ścisły umysł, to ścisły umysł 😉 ), ale też dołączam się do uwagi babilasa.
W lince z „na temat” można przeczytać przerażającą rzecz: że wszyscy się już do tej z Gorzowa (nie będę się nad nią rozczulać ani rzucać obelgą, wyrażę się neutralnie 😉 ) w szkole przyzwyczaili, że tolerują jej poglądy urągające nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale i przyzwoitości. Poglądy? Czy papkę wbitą do głowy przez rodziców?
Nie jest przypadkiem zadaniem szkoły edukowanie?
Nauczyciele z tej szkoły powinni się szybko puknąć łepetynę. I zamiast lekcji o tym, czy wymieniona „ma rację czy nie”, zrobić lekcję np. z owego tekstu Tuska, rozbierając go dokładnie. Ale takiej lekcji nie będzie, bo… nauczyciele sami już nie potrafią czytać ze zrozumieniem.
Łatwo sobie spuścić problem z łepetyny. Ale on będzie narastał.
Dlatego Agatka, która nosi na sobie wielką odpowiedzialność współkształtowania postaw uczniów, powinna, zamiast chować się w splendid isolation swojej rzekomej neutralności (andsol świetnie udowodnił ową rzekomość), tylko spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: tak, ja też jestem temu winna.
To ostatni moment na otrzeźwienie.
Vesper – to wcale nie jest nie a propos Gorzowa.
„Obecnie laureaci diecezjalnego konkursu wiedzy o Biblii otrzymują cztery dodatkowe punkty przy rekrutacji do szkół. Traktowany jest bowiem jako dodatkowe osiągnięcia uczniów”. Czyli to już się dzieje! 😯
Nieraz już rozmawialiśmy tu o tym, że jedną z najgorszych rzeczy, jaką zrobił rząd Mazowieckiego, było wprowadzenie religii do szkół. Pamiętam zastrzeżenia mojej katolickiej przyjaciółki, która żałowała wyjścia religii z parafii, bo to rozwalało wspólnotę, i obawiała się zrobienia z religii jeszcze jednego przedmiotu do zaliczenia.
Kto z nas przewidywał, że właśnie tworzy się nowy totalizm. Że nauczyciele, jak wcześniej w większości funkcjonariusze PZPR, choć niekoniecznie do niej należący, teraz będą funkcjonariuszami krk, z tą różnicą, że prawie wszyscy do niego należą.
Kościół rządzi. Wystarczy spojrzeć na inauguracje i zakończenia roku szkolnego, na porę rekolekcji – wszystko jest mu podporządkowane.
Myślę, że tej z Gorzowa też nikt nie ośmielił się oświecić, ponieważ głośno powtarza, jaką to jest chrześcijanką. Łamiąc jednocześnie przykazanie „Nie mów fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu”. To już nieważne. Przecież w kościele uczyli przez całe pokolenia, że Żydzi zabili Chrystusa itp., więc to pewnie prawda, nieważne, że nawet Jan Paweł II przepraszał.
Tak, sprawa z Gorzowa jest tego częścią.
Dzień dobry 🙂
Blog nagle tak zaczął galopować, że trudno mi nadążyć, choć chciałbym być dobrym gospodarzem i z każdym zamienić chociaż słowo. 😉
Na dodatek mam dystrakcję całkiem niepolityczną, bo Młody zrobił prawo jazdy, natychmiast kupił sobie pierwsze w życiu autko i oczywiście cała rodzina szalenie jest tym podniecona. 🙂 A ponieważ jutro są Młodego urodziny, musimy szybko wykombinować jakiś prezent z autkiem związany, bo tylko taki ma w tej chwili szansę wzbudzić zachwyt.
Jak widać, mam na głowie bardzo poważne zadanie 😎 , ale spróbuję się zmobilizować wewnętrznie i o polityce (szeroko rozumianej) chociaż chwilami też pomyśleć, bo jak ją znam, ona nas w spokoju nie zostawi. 🙄
@Agatka
Nie do pojęcia jest bowiem w Polsce posiadanie poglądów jak moje „a la carte” a nie „zestaw nr 1” lub „zestaw nr 2”.
Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, ale współczuję, że nie masz wokół siebie ludzi z poglądami, jak je nazywasz, „a la carte”.
Gratuluję dobrego mniemania o sobie. I zwracam uwagę, że właśnie obraziłaś sporo osób tu pisujących. Moje gratulacje.
To co poetycko nazywasz „poglądami jak moje „a la carte”, to nic innego, jak dojrzałość, otwartość i uczciwość intelektualna.
Twoim zdaniem: „nie do pojęcia jest” aby w Polsce istnieli tacy ludzie. Poza Tobą oczywiście.
Jakim wychowawcą jest ktoś mający tak bezkrytyczny stosunek wobec siebie samej i wyższościowy wobec innych?
Bobik
No a niedojrzałość, czy nawet głupota wynikająca z młodości jest jednak okolicznością łagodzącą,
Łagodzącą co Bobiku? Kwalifikację wykroczenia czy wymiar kary? Bo to są jednak dwie różne kwestie. I koniecznie trzeba je analizować oddzielnie.
Przede wszystkim niedopuszczalne jest nazwanie tego, co zrobiła nieletnia, wyrażaniem poglądów. O wyrażaniu poglądów byłaby mowa wtedy gdyby powiedziała, że uważa słowa Tuska za zdradę. To byłby pogląd. Tymczasem ona dopuściła się oskarżenia premiera o zdradę. Dopuściła się agresji werbalnej, pomówienia i szargania dobrego imienia drugiego człowieka.
Nie wiem czy prawo kwalifikuje taki czyn jako wykroczenie czy jako przestępstwo. Trzeba pytać WW.
Niemniej nie widzę tu miejsca na żadne okoliczności łagodzące.
Kradzież jest kradzieżą, morderstwo morderstwem, niezależnie od tego, ile lat ma przestępca. Tutaj prawo powinno być jednoznaczne. I my powinniśmy się tej jednoznaczności bezwzględnie domagać. Jeżeli nie chcemy takich kwiatków, z jakimi mamy do czynienia w sądach: vide faszystowskie pozdrowienia interpretowane jako zamawianie piwa.
Oddzielną kwestią jest wymierzanie kary. I tutaj mogą a nawet muszą być rozpatrywane wszelkie okoliczności łagodzące a kara powinna mieć w pierwszym rzędzie charakter wychowawczy.
Bobiku,
gratulacje dla Młodego i Jego Starszych 😆
Zjadałam śniadanie, nabrałam sił, więc pisnę coś od siebie o Marysi. O treści jej wypowiedzi właściwie wszystko już napisano. Skupię się nad formą, miejscem i kontekstem. Marysi pomyliła się bezkompromisowość z chamstwem. W wolnym kraju obywatele mają prawo do nawet najgłupszych poglądów, ale gdzieś muszą się dowiedzieć, że nie każda forma ich wyrażania jest dopuszczalna i nie każde miejsce stosowne. Bywają takie miejsca i takie formy, które narażają głosiciela na konsekwencje prawne. Publiczne głoszenie poglądów rasistowskich i kłamstwo oświęcimskie jest ścigane. Marysia nie tylko wypisuje podpadające pod paragraf farmazony na swoim blogu, ale – jak wnoszę – głosi je również na terenie szkoły. Ostrzegawcze pismo od dyrekcji do rodziców, kiedy jeszcze Marysia była niepełnoletnia lub do samej Marysi, skoro już ukończyła 18 lat, powinno było być wysłane już dość dawno temu, a jeśli nie przyniosłoby rezultatu, na dyrekcji ciążył obowiązek skierowania sprawy do prokuratury.
Druga sprawa, to elementarna kultura osobista. Premier był gościem, Marysia przedstawicielem gospodarzy. Nie obraża się gościa pod swoim dachem. Jeśli poczuła się zraniona tekstem Donalda Tuska, powinna była wyrazić to na przykład w takiej formie: „pańskie słowa sprawiły, że poczułam się bardzo zraniona…” Kulturalnej, niekonfrontacyjnej formy dyskusji dom już nie uczy. Szkoła wszystkich zaniedbań nie nadrobi, ale akurat dyskutowania nauczyć naprawdę może. Podobnie jak właściwej formy zwracania się. Pewna znamienita pani profesor, wybitna specjalistka w swojej dziedzinie, starsza już wiekiem, podzieliła się niedawno ze mną zdumiewającym dla siebie doświadczeniem – otóż dostała od swojego magistranta maila tej mniej więcej treści „Hej, przesyłam pliki z wypełnionymi teścikami, Pozdrówka”. Dwudziestokilkuletni człowiek nie wiedział, jak ma się zwracać do profesora. Zakładam, że nie wiedziałby również, jak się zwracać do premiera swojego państwa. Nie jestem aż taką optymistką, by uważać, że młodzieniec ów jest w swoim pokoleniu w tej niewiedzy odosobniony. I to jest kontekst. Ale o tym właściwie pisała już Jaga, przywołując H. Arend.
Dora,
ja osobiście w oczy powiedziałam Mazowieckiemu, że nie potrafię mu wybaczyć wprowadzenia religii do szkół, tylnymi drzwiami. Powiedziałam, że to się musi źle skończyć i dla religii i dla państwa obywatelskiego. Powiedziałam mu też, zgodnie z prawdą, że serio rozważam opuszczenie kraju, bo sama byłam wychowywana w jednym totalitaryzmie i nie chcę żeby moje dzieci i wnuki wychowywały się w kolejnym.
Mazowiecki nie bronił już tak bardzo swojej decyzji, ale przekonywał mnie, że nie powinnam widzieć sytuacji w tak czarnych barwach. I że powinnam zostać w Polsce. Czas pokazał, kto miał rację 👿 Tylko co mi po tej racji? 🙁
Nie uważam, żeby za wychowanie młodych Polaków odpowiedzialna była jedynie @Agatka, czytaj – tylko nauczyciele. „Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska”. Odpowiedzialność i wina ciąży na nas wszystkich 🙁
Andsol,
przybij pięć 😉
Vesper,
sądzę, że nieletnie z Gorzowa zmusiła nas, paradoksalnie, do zrobienia rachunku sumienia z odpowiedzialności za stan edukacji w kraju 😎
Vesper,
mnie kilka dni temu studentka przysłała pracę zaliczeniową. Maila zakończyła słowami: „życzę przyjemnej lektury” 😉
Młodzi ludzie nie znają znaczenia podstawowych słów, którymi się posługują.
W kulturze obrazu trzeba uczyć dzieci i młodzież rozumienia znaczenia słów.
Promyk nadziei?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16076454,Pakistanscy_duchowni___Zabojstwa_honorowe__sa_oznaka.html?lokale=trojmiasto#BoxWiadTxt
Oczywiście, Jagodo, że chodziło mi o wymierzanie kary, która w tym przypadku ma charakter m. in. potępienia przez opinię publiczną, media, itd. I o ile nie wątpię, że można/należy negatywnie ocenić czyny, od nieopatrznego rzucania epitetami w rodzaju „zdrajca”, po koszmarne wypowiedzi o Żydach, to mam wątpliwości co do wdeptywania w błoto osoby, która jeszcze jest w wieku cielęcym, bardzo niestabilnym emocjonalnie, a i umysłowo nie całkiem dojrzałym.
Kiedy opinia publiczna karze potępieniem całkiem już dorosłego (nie tylko formalnie) człowieka, nacisk na wychowawczość kary może być mniejszy. Jeżeli stary pryk nie zdołał się wychować do pięćdziesiątki, to raczej już jest przechlapane i ja się nie czuję zobowiązany do wychowywania go. Czuję moralne prawo do pociągania go za konsekwencje, czyli np. do nazwania kretynem, kiedy na to zasłużył. W przypadku kogoś bardzo młodego, kto jest jeszcze wciąż „in statu nascendi”, chęć dotarcia, przekonania, zrobienia jakiegoś wyłomu w mentalnej twierdzy, na ogół jest dla mnie ważniesza niż chęć ukarania, choć potrzeby ponoszenia adekwatnych do występku konsekwencji nie neguję.
To już oczywiście nie konkretnie o Marysi, tylko tak w ogóle. 😉
Za gratulacje dziękują starsi i Młody. 🙂
Trochę późno się w tym Pakistanie obudzili. Lepiej późno niż wcale, ale czy będzie skutecznie?
Wdeptywania w błoto człowieka nie pochwalam. Ktoś powinien był jednak postawić jasno granice. Wiadomo, że nastolatka własnych poglądów nie ma. Może głosić, co słyszy w domu lub coś całkiem przeciwnego, na złość rodzicom. Ale nie wolno dopuszczać do sytuacji, w której jej koledzy i koleżanki „już się przyzwyczajają”. To jest poważne zaniedbanie wychowawcze ze strony szkoły wobec samej Marysi, jak i pozostałych uczniów. Gdyby handlowała narkotykami, dyrekcja natychmiast by wiedziała, co robić.
Czyli generalnie się zgadzamy Bobiku 🙂
Mam nadzieję, że my wszyscy od naturalnego przyjścia do naturalnego zejścia 😉 staramy się być w nieustannym in statu …, to się podobno nazywa rozwój 😉 🙄
Ach, ta belferska czepliwość 👿 😉
Generalnie to wszyscy tu już od dawna wiedzą, z czym ja się zgadzam, a z czym nie zgadzam. 😆
A detalicznie, to ja po prostu sobie przypominam, jaki sam we wczesnym szczenięctwie byłem jeszcze durny – choć oczywiście wydawało mi się, że wszystkie rozumy pozżerałem – i dlatego mam zrozumienie dla okoliczności łagodzących. 😉
Ale to rzecz jasna nie oznacza, że chciałbym młodzież zwolnić od wszelkich konsekwencji. One – w rozsądnym wymiarze – najbardziej życia uczą.
A z tym, że wszyscy staramy się być in statu… To, niestety, ideał, nie rzeczywistość. Niektórzy z biegiem lat, z biegiem dni, się nie rozwijają, tylko zwijają. 🙄
Dzień dobry. Czytam. czytam, czytam…..
Jagodo, Vesper, Andsolu – całkowicie się z Wami zgadzam. Myślę, że z takimi Marysiami nie wystarczy rozmawiać, takie Marysie powinne ponosić konkretne konsekwencje swoich wypowiedzi. Na to są odpowiednie paragrafy i MUSI się je stosować w takich przypadkach. Teraz dopiero widać, jakich szkód narobiło tolerowanie tego typu wypowiedzi w życiu publicznym, pisowska i rydzykowa retoryka zbiera żniwo. To jeszcze jeden element, o ktśrym nie wspomnieliśmy w dyskusji (może przeoczyłam), zawsze zastanawiało mnie, jak to jest możliwe, w miejscach poblicznych, sejm, media, obrzucać tego typu epitetami głowy państwa i tłumaczyć warcholstwo demokracją. Do Tuska i Komorowskiego mam pretensje o to, że nie reagowali, że pozwalali Jarkom i Antkom na publiczne obrażanie i nie zażądali prawnie ukrócenia tego. Nie dziwmy się, że Marysie myślą, że tak można. I teraz właśnie jest okazja, żeby pokazać, że nie można. Rola szkoły? No cóż, sami nauczyciele nie są w stanie wymóc dla siebie szacunku od uczniów, to o czym tu rozmawiać. Neutralny nauczyciel to zły nauczyciel! To znaczy, że sam nie jest w stanie przekazać młodzieży wartości, które POWINNIEN reprezentować. Marysia ma 18 lat, na długie lata ma już to, co w niej dzisiaj siedzi. Jeżeli trafi w swoim dorosłym życiu w określone środowisko, to jest szansa, że może coś do niej dotrze, ale jak sama już się zadeklarowała, najbliższe jest jej środowisko pisowskie, dorasta więc następny „Antek”.
Bobiku, gratulacje dla Młodego, a pożądanym prezentem do auta jest pewnie nawigacja 🙂
A mnie nurtuje pytanie, jak rozmawiać z bardzo młodymi ludźmi. Zauważyłam bowiem, że zniknęła kategoria wstydu. To naturalna konsekwencja braku osobistego standardu dotyczącego zachowania. Jeśli w toku refleksji nad samą sobą wyjdzie mi (bądź ktoś mi wypomni), że zachowałam się niezgodnie z własnym standardem, to mam ochotę ze wstydu pod ziemię się zapaść. Jak byłam w wieku Marysi, tygodniami ruminowałam nad takimi sytuacjami (teraz staram się jak najszybciej przeprosić). Nastolatki są bardzo wrażliwe na punkcie swojego wizerunku. Tylko teraz uwaga ogniskuje się bardziej na kwestii ubioru, niż zachowania. Jak więc rozmawiać o niestosownych zachowaniach, gdy nie sposób odwołać się do osobistego standardu?
Były już w Polsce rozliczne dyskusje na temat chamstwa w polityce, mediach i ogólnie w polskiej kulturze. O tym, jak szeroką rzeką zaczęło płynąć plugawe słownictwo nie tylko w polskim życiu prywatnym, ale publicznie i bez żenady.
Jak zaczęła się panoszyć dezynwoltura i lekkość szermowania najcięższymi oskarżeniami o zdradę, wysługiwanie obcym itp. zbrodnie. Bez wiąkszego sprzeciwu i konsekwencji…
Jak się dorasta w atmosferze przyzwolenia na wszystko, kiedy młodym podsuwa się „neutralne” informacje, że nawet największe osobowości to w gruncie rzeczy sprzedawczycy, apologeci Stalina, sługi Putina albo żydowskiej finansjery, to co się dziwić, że panienka podniecona pierwszym sukcesem medialnym szarżuje dalej i dalej…
Nikt albo prawie nikt nie mówi jej „stop!”, a premier posyła kwiaty… 🙄
Ja też posyłam – wczorajsze, ale jeszcze świeże ale nie do Gorzowa. Odetchnij Bobikowy Blogu zapachem goździków, irysów i piwonii…
Pamiętajcie o ogrodach.
Koszyku, dziękuję za słowa wskazujące, że miała sens wymiana czasu spania na czas pisania; a miałem obawy, że rozwlekłość mych uwag obrazi pojęcie „komentarza”.
Spisywałem tu uwagi, więc ani o krok nie ruszyłem z wpisem na własnym blogu, wpisem, który okazał się dużo trudniejszy niż myślałem. Chcę przedłożyć w nim argumenty dlaczego dziś nie powinno być lekcji religii w europejskiej niewyznaniowej szkole. Myślę, że Dawkins potrzebowałby na to jednego zdania. Dennett zapewne jednej książki. A ja chcę zmieścić się w 6-8 kb, bo chcę być czytany. Ach, gdyby duch Leca mnie oświecił…
Tak, Jagodo, i ja od wybuchnięcia tej afery przeżywam sekundy nadziei, że tym razem będzie przesilenie, że dorośli rodacy z przerażeniem przysłonią oczy i potem powiedzą „do czego dopuściliśmy” — ale ta sekunda nie jest rozciągliwa i wiem, że kto przez lata obojętnie przechodził koło napisu na murze „Żydzi do gazu” nie ocknie się tylko dlatego, że odczyta to głośno i z uśmiechem dobrze odżywiona i dobrze ubrana panienka.
To, o czym Vesper pisze (czyli co powinna była zrobić szkoła), zahacza zarówno o kwestię neutralności pedagogów, jak i „nowego totalitaryzmu”. Jedni nauczyciele prawdopodobnie unikają pewnych rozmów z uczniami ze względu na źle rozumianą neutralność (a że zwykle jest ona i tak tylko pozorna, dobrze Andsol pokazał), która w efekcie prowadzi do pozostawiania wychowanków w „świecie bez wartości”. A inni zwyczajnie boją się narazić czy to dyrekcji, czy to katechecie, czy rodzicom, czy jeszcze komuś lub czemuś.
Regularnie gadam przez telefon z nauczycielem licealnym z Krakowa i to, co opowiada o atmosferze w swojej szkole, jeży mi włos na głowie. Kościółkowość i presja na jej celebrowanie jest tak silna, że nawet odmowa pójścia na nieobowiązkową mszę wzbudza popłoch u koleżeństwa i naciski ze strony dyrekcji. W takiej atmosferze zwykłe poinformowanie uczniów, że opcja kościółkowa nie jest jedyną możliwą, nabiera wymiaru heroicznego. 👿
Bobiku, paraliżujące oddziaływanie katechety na grono pedagogiczne znam już z lat 90-ych, a to z opowieści krewnych uczących w ogólniaku. Dla mnie niepojęte, jak dorośli ludzie o ukształtowanej osobowości i dojrzałych poglądach oraz wysokiej (zdawałoby się) etyce dają się wieść na postronku przez bufona w koloratce, który każde posiedzenie zaczyna od „ja i pan dyrektor…”
Markocie, mnie do pamiętania o ogrodach nie trzeba namawiać. 😆
To Twoje własne kwiecie? Jeśli tak, to zdejmuję czapkę. Nie, co ja szczekam, od razu z pięć czapek zdejmuję. 😀
Bobik, propozycje prawojazdowe 🙄
http://ecx.images-amazon.com/images/I/41v395xsMuL._SY300_.jpg
Moje lub w mojej gestii tzn. ziemia nie moja.
I jeszcze zagon kartofli w ośmiu odmianach 😉
Róża Monika (ta pomarańczowa) jest z całkiem obcego ogrodu.
http://www.tussiontourshop.de/images/product_images/thumbnail_images/19_0.jpg
😎
Tego klasyka też nie powinno zabraknąć 😉
Młodemu gratulacje i życzenie szerokich dróg!
SLONCE SLONCE SLONCE 🙂 🙂
balkonowac czas 😀
Kiedy mowa o ukaraniu Marysi, mnie się to jakoś samo rozdziela na konsekwencje, nazwijmy to, moralne i prawne.
Jak chodzi o moralne, czyli publiczne potępienie czynów i wyjaśnienie, dlaczego są one złe – pełna zgoda, nie ma o czym gadać.
Ale przy konsekwencjach prawnych zaraz pojawia mi się pytanie – jaka to będzie sprawiedliwość, jeśli ukarze się jedną licealistkę, a żadnej kary nie poniosą ci, od których swoich zachowań się nauczyła? Czy za nazywanie przeciwników politycznych zdrajcami zostali ukarani Kaczyński, Brudziński albo Hofman (a i np. Sikorski z dorzynaniem się tu kłania)? Czy za wypowiedzi antysemickie i wątpliwości „czy Hitler wiedział o Holocauście” beknął np. Korwin-Mikke? Czy za swoje obłąkańcze i chamskie ataki na różne osoby jakiekolwiek konsekwencje prawne poniosła Pawłowicz?
Ryba psuje się od głowy i najpierw z tą głową trzeba by coś zrobić, bo nie od dziś wiadomo, czym ona pachnie. 🙄
I jeszcze jeden klasyk:
http://www.moto-mix.pl/photo/ramki_napisy_rozne_big.jpg
Gratulacje 🙂
Jeszcze raz dziękuję za dobre słowa pod adresem zmotoryzowanego Młodego. 🙂
Wszystkie propozycje prezentowe sumiennie rozważę 😆 ale przyznaję, że najbliższa naszym ideom była Panna Kota. Myśmy też wymyślili dżipiesa, bo autko, choć bardzo fajne (srebrny, sportowy merc, oczywiście nie nówka, ale w bardzo dobrym stanie), takowego nie posiada.
Zaspalam,. a tu sie przetopczyla taka ciekawa i POWAZNA fala wypowiedzi.
Jestem pod duzym wrazeniem analizy Andsola bo i jak czesto nam sie chce napisac dluzsza przemyslana, pieknie skonstruowana i podparta cytatami odpowioedz? Podobnie wypowiedzi innych kolezanek i kolegow blogowych. Interwencja Agatki z pewnoscia, jestem wrecz pewna na nia zaslugiwala – mam wrazenie, ze ona swa prace z mlodymi tez traktuje bardzo serio, pragnie im dawac jak najwiecej z siebie, rozumiec mlodziez jak najlepiej, byc po jej stronie, tyle, ze nie we wszystkim sie z nia zgadzamy. Byc moze, tak jak wiekszosc z nas tutaj, tez nie znala jeszcze wypowiedzi Marysi z Gorzowa na temat dobrowolnego wskakiwania do piecow krematoryjnych. Mam nadzieje, ze potraktuje nasza wymiane zdan po doroslemu – chodzi nam z grubsza o to samo, o to by mlodziez wyrastala madra, a nie glupia, rozumiejaca swiat wokol, by potrafila odpowiefniej dac rzecz slowo i by incydent z Marysia wywolal jakis szerszy odzew i refleksje jak nasi mlodzi sa ksztalceni i wychowywani przez pwoloane do tego instytucje.
Ja sama zastanawiajac sie wczoraj nad tym co szkola Marysi moze z tym fantem zrobic, myslalam nieustannie o tym, ze od poczatku roku szkolnego powinna zapozcatkowac jakis „projekt specjalny” , z ocenami, z nagrodami , zaliczeniami i czym tam jeszcze dotyczacym Zaglady oraz wkladu Zydow do polskiej kultury, nauki, panstwowosci, historii. Materialy merytoryzcne i wszelkie pomoce w tej sprawie oczywoiscie od dawna istnieja w ministerstwie oswiaty (oporacowywala je w duzej mierze moja warszawska wieloletnia przyjaciolka Helena Datner) , wiec jestem przekonana, ze gorzowska szkola otrzymalaby wszelka niezbedna pomic wraz z -gdyby chciala – dobrymi, nawyklymi do pracy z mlodzieza prelegentami.
Bo oczywioscie nie wyobrazam sobie, zeby z taka wiedza i taka sieczka w glowie jak u Marysi mozna bylo wypuszczac mlodych w swiat.
Inna rzecz czy szkola zecgce i czy wsrod nauczycieli Marysi nie sa czasem ludzie, ktorzy w gruncie rzeczy mysla podobnie do niej.
Mlodemu od Bobika gratuluje pierwszego samochodu. Niechaj jezdzi ostroznie i pilnuje szeroko rozumianej torebki. Szczesliwych Urodzin! 🙂
Tak, myślałam też o tym, Bobiku. To trudne. Myślę, że wystarczającą karą w przypadku niezbyt mądrej nastolatki i jej rodziców byłoby samo zainteresowanie dyrekcji szkoły, pouczenie, skierowanie na uświadamiającą rozmowę do szkolnego pedagoga, poinformowanie o prawnych konsekwencjach. Pewnie by wystarczyło. Dopiero jak to by nie przyniosło rezultatu, skierować sprawę do odpowiednich instytucji. A wszystkie te działania bardziej jako sygnał dla rówieśniczego otoczenia Marysi, że tak nie wolno. I dla niej samej też, żeby dać szansę na przemyślenie. Ale czekanie z wychowywaniem młodzieży, aż „głowa” zacznie się zachowywać, to chyba niezbyt dobre rozwiązanie, bo ten czas może nigdy nie nadejść i będzie coraz gorzej 🙁
Nie, oczywiście, że z wychowywaniem nie można czekać. Mnie chodziło tylko o prawne konsekwencje. Zaczynanie ich „wdrażania” od licealistki, przy równoczesnej bezkarności całej klasy politycznej, mediów, osób publicznych, itd., byłoby moim zdaniem kpiną ze sprawiedliwości.
Ale pouczenie, rozmowa, ostrzeżenie, takie rzeczy – jak najbardziej.
Tylko obawiam się, że może być tak, jak pisze Helena – wśród nauczycieli mogą być ludzie, którzy w gruncie rzeczy myślą tak, jak ich uczennica i powodów do pouczenia nie będą widzieli. 🙁
No nie, prawne konsekwencje wobec licealistki wyciągać można jedynie wtedy, gdy rozmowy, pouczenia i ostrzeżenia nie dają rezultatu.
Bobiku,
taki zwirz jak „pozostawianie wychowanków w „świecie bez wartości” nie istnieje. Życie nie znosi próżni i każdą dziurę po swojemu zaklajstruje 👿
Włosy mi na głowie stają, jak słucham moich studentów mówiących językiem „wartości chrześcijańskich”. Kiedy ich dokładniej popytać, to w gruncie rzeczy wcale tak nie myślą. Oni nie mają aparatu pojęciowego, który pozwoliłby im rozpoznać i nazwać to pod czym w głębi serca się podpisują. Ponieważ od szczenięctwa wciska im się w głowy klisze, to tylko nimi potrafią się posługiwać 🙁
Przy tym praktycznie wcale nie znają Biblii, nie rozumieją elementarnych różnic doktrynalnych pomiędzy kościołami chrześcijańskimi. Kiedy mówię, że przecież większość z nich miała katechezę do matury, to wpadają w śmiech 😯
Rozmowa sie tego nie zalatwi. Mozna oczywoiscie zastosowac przymus, ktorym szkoly zawsze rozporzadzaly i „zamknac jej twarz”. Jej akcje na fajsie pojda jeszcze wyzej, zas ze szkoly wyjdzie w aureili meczennicy za sprawe, za wolnosc wypowiedzi, za zydowskie knowania etc etc.
To nic nie da ani jej, ani jej kolegom ze szklolnej lawy.
Powtporze zatem wszystko to co powiedzialam wyzej o Projekcie Specjalnym. To ma szanse cos zmienic w glowach, nie konsekwencje dyscyplinarne.
Czy w śmiech można wpadać? 🙄 😯
Z tego linku z „na temat” wynika, że z nią rozmawiano.
Helenko, był taki piękny program dla szkół, zapomniałam, jak się nazywał, w ramach którego dzieciaki odkrywałi lokalne tradycje związane z Żydami i ich kulturę. Po roku czy dwóch jakimś dziwnym trafem na jego wdrażanie zabrakło pieniędzy.
Jagodo, a dlaczegoz by mlodzi swieccy mieli znac Bobklie skoro w wiekszosci nie znaja jej zawodowcy – kaplani Kosciola Katolickiego?
Jesli zabraklo pieniedzy, to jest jeszcze jedno wyjscie – napisac piekny proposal do Brukseli i poprosic o kwote ptzeznaczona wylacznie na Holocaust Studies czy jak tam.
Żeby nie było, że jestem wyłącznie jednostronny, chcę napisać jasno i wyraźnie, że „kultura kościółkowa” może dostarczyć również kupę radości, a nawet swobodnego śmiechu pełną pierwsią. 😎 Przykładem niech będzie Marsz Życia, który odbył się wczoraj w Krakowie. Pochód dawał świadectwo prawdzie, wskazywał na źródła nieszczęścia w postaci dżendera i niebieskiej karty, oraz skandował hasła, takie jak „Rodzina Bogiem, silna” (tu drobny aproposik), ” Stop seksualizacji naszych dzieci”, czy „Hej, hej, hej – dziewice są okej”. I z tym właśnie ostatnim hasłem wkroczył na Rynek Główny, gdzie spotkał się z przygotowaniami do corocznej Parady Smoków. 😈 😈 😈
O to mi chodziło:
http://fodz.pl/PP/?d=1&l=pl
Zwracam uwagę na pierwszą notę w dziale Aktualności.
Wczoraj mój komentarz trafił do poczekalni. Kiedy Bobik już go wypuścił z aresztu, trwała gorąca dyskusja i nie było sensu go przywoływać.
Ale teraz, na marginesie dyskusji o sposobach karania, może warto go powtórzyć, bo dotyczy wypaczenia szlachetnej idei „zero tolerancji”, przez amerykański system edukacyjny.
Pisałam wczoraj tak:
Obejrzałam właśnie film z cyklu „Ewa Ewart poleca” zatytułowany „Zero tolerancji”. Autorka cyklu powiedziała na wstępie, że film ten pokazuje, że „amerykański system edukacji publicznej przypomina więziennictwo”. Faktycznie jest to film wstrząsający. Fakt zainstalowania na stałe policji w szkołach należałoby chyba potraktować jako dowód na porażkę całego społeczeństwa. Wielokrotnie padało sformułowanie, że taki sposób wdrażania programu „zero tolerancji” jest de facto „autostradą ze szkoły do więzienia”.
Nie potrafię wyszukać tego filmu w sieci.
Aż trudno mi uwierzyć w to, że szkoły amerykańskie mogą być tak straszne. Zastanawiam się na ile fakty zostały wyolbrzymione?
Za to rozbudowywane jest to:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polscy_Sprawiedliwi_%E2%80%93_Przywracanie_pami%C4%99ci
Ja jestem bardzo za honorowaniem Sprawiedliwych. Ale, na miłość boską, zaraz dojdziemy do absurdu, że nie było w Polsce w ogóle Żydów, za to byli sami Sprawiedliwi 😈
Bobiku 😆 😆 😆
Te marsze chyba miały miejsce w wielu miastach. Wczoraj usiłowałam wyjechać samochodem z mojej jednokierunkowej ulicy i zostałam przyblokowana pochodem, kroczącym pod sztandarami, z „Barką” na ustach. Mnie się na ustach pojawiła piana, bo się akurat bardzo spieszyłam. I zaczęło mnie nurtować pytanie, czy władze miejskie nie mogą wskazać takiego miejsca do manifestowania uczuć religijnych, które nie zakłócałoby ruchu w centrum miasta? Czy nie można śpiewać „Barki” na Skwerze Kościuszki? Albo na Bulwarze Nadmorskim? Trzeba koniecznie przed Urzędem Miejskim?, blokując część ulic w środku miasta? 👿
Kuma wracajaca wczoraj z Wloch, po czwartej po poludniu, mowila ze stala w Gdyni 45 minut w korku, ktory sie nie ruszal. Bo w miescie trwaly jakies festyny i pochody. Ona, Biedactwo myslala, ze to chodzi o Dzien Dziecka i klela jak dorozkarz.
Ja tam nie wiem, czy rozmowa by nic nie dała. W końcu rozmowa pedagoga z uczniem nie musi być pohukiwaniem z góry, może być wyjaśnieniem: to, co powiedziałaś/napisałaś jest nieprawdziwe z tego i tego powodu, stawia cię na takich a takich pozycjach, z takimi a takimi sojusznikami – czy naprawdę chcesz się znaleźć w takim gronie? – itd. Są oczywiście osoby impregnowane na wszelkie argumenty (a w takim przypadku i żadne projekty nie pomogą), ale są też takie, którym coś zaświta.
Po 16.00 może i był to Dzień Dziecka. Mnie pochód z „Barką” zatrzymał przed południem. Udało mi się wycofać kawałek do Świętojańskiej i czmychnąć przecznicą do niezablokowanej manifestacją dwupasmówki, tuż przed nosem jadącego przed pochodem policjanta na motocyklu. Manewr był na pograniczu, ale się wydostałam ze szponów miłośników dziewic.
Jagodo, nie mam pojęcia, czy i na ile fakty zostały wyolbrzymione, ale o ile wiem, w Ameryce szkoła szkole nierówna, więc nawet jeśli wszystkie fakty się zgadzały, to raczej nie dotyczyły amerykańskiego systemu szkolnictwa jako takiego.
Rozmowa może też uświadomić, w jakim porządku prawnym funkcjonujemy. Bo może Marysia nie wie. I ma prawo nie wiedzieć. Jak już zauważył Bobik, głoszący podobne słowa ludzie są zapraszani do telewizji i wybierani do parlamentów, więc dlaczego Marysi nie można powtarzać tego, co mówią. ALe jak już Marysia usłyszy, przeczyta Konstytucję, wszak czytać raczej potrafi, skoro pismem się posługuje (wprawdzie spudniczka, poza u wszystko się zgadza), to ma się dostosować.
Straszny, ach, straszny despekt spotkał Terlika z Betonu 😉
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16078375,Terlikowski_przegral_w_sadzie_z_Grodzka_i_teraz_utyskuje_.html#BoxSlotI3img
Bobiku, a samochód Młodego jednobarwny? Może potrzebuje elementów kolorystycznych?
Projekt Specjalny polega na tym, ze wiekszosc pracy umyslowej i pimyslow powierza sie uczniom, nauczyciel jest koordynatorem czy podpowiadaczem.
Oczywioscie, ze to sa okropne glupstwa, ze system szkolnictwa amerykanskiego zawiodl czy sie nie sprawdzil.
Natomiast jest problem z trzymaniem w domu uczniow broni i z przypadkami przynoszenia tej broni do szkoly przez jedniostki niezrownowazone. To najczesciej rodzibe domagaja sie by uczniowie przechodzili przez bramki wykrywajace przedmioty metalowe.
Ameryka jest duza unia stanow, a kazdy stan ma wlasne prawa. Watpie czy istnieje federalny system oswiatowy, poza chyba ogolnym obowiazkiem szkolnym. Nie byloby wtedy problemow ze szkolami w Bible Belt, gdzie niektore szkoly pod presja rodzicow nauczaja obok normalnej biologii t.zw. Teorii Inteligentnego Projektu, odrzucajacej teorie Darwina.
Chyba tak miało być.
Jezdem pod kluczem.
Bardzo ładny element kolorystyczny*, andsolu. Pięknie by wyglądał, siedząc obok kierowcy 😉
*prawie jak ciasteczko, prawda? 😉
Andsolu, bój się Boga! 😯 A jak Młody zażyczy sobie na każde urodziny kolejnego elementu kolorystycznego? W końcu autko się zrobi tęczowe i nie będzie nim mógł do ojczyzny pojechać. 👿
Bobik, burżuju, ja dobrze wiem ile kosztuje srebrny, sportowy merc, oczywiście nie nówka, ale w bardzo dobrym stanie 👿
http://s1.blomedia.pl/autokult.pl/images/2011/03/Mercedes-Benz-300-SL-Coupe-FA-DO-1024×768.jpg
60 lat, kilkunastu właścicieli, a wołają od pół miliona Ojro wzwyż. Powodzi się Psom i Młodym. 👿
Po tym gniewnym, bolszewickim komentarzu, jeszcze chciałem podziękować andsolowi. Dziękuję. 🙂
Że mnie wyręczyłeś, bo już chciałem z rana trochę się poznęcać nad młodzieżą szkolną i pedagogami o specyficznych metodach. 🙂
Heleno, często w grupie młodzieży i nie tylko młodzieży jest ktoś taki, kto pozostanie przy swoim i juszsz. Bez względu na metody, bez względu na argumenty, prośby czy groźby. Nie wiem, czy to jakiś swoisty punkt honoru, czy skrajna sztywność osobowości, czy zwykła tępota. Może czasem jedno, czasem drugie, czasem trzecie a czasem wszystko naraz.
I nie chodzi mi tu o wierność zasadom czy coś takiego, tylko o zaprzeczanie oczywistościom, ignorowanie faktów (jeśli przeczą teorii, tym gorzej dla nich), zamykanie ócz i zatykanie usz. Nie bo nie.
Taki osobnik/-czka jest dla pedagogów ciężkim orzechem do zgryzienia i nieraz powoduje chęć zmiany zawodu, albo poszukania suchej gałęzi i stryczka. Ale z kolei na kogoś, do kogo argumenty chociaż częściowo docierają, może podziałać i zwykła rozmowa, nie tylko specjalne projekty.
Wodzu, kurczę, musiałeś mnie demaskować? Jak ja teraz będę udawał, że jestem po stronie biednych i skrzywdzonych? 👿
Witam ponownie. Mam kilka minut czasu, więc się wpiszę skrótowo – trochę chaotycznie. Analiza andsola mojej wypowiedzi wbrew achom i ochom nie porywa moim zdaniem bo polemizuje „obok” głównego tematu, jakim jest przedstawienie pedagogicznej metody polegającej na wpajaniu w „gorącym” kraju „chłodnej” debaty. Nie wiem jak mam to ściślej napisać. Ja poglądy mam, choć jak napisałam eklektyczne, co – rozumiem to doskonale bo umiem czytać i wiersze i między nimi – różni mnie od środowiska tego blogu, które ma poglądy na ogół w -że się tak wyrażę – koherentnym paradygmacie ułożone 🙂 Po prostu świadomie w procesie wychowawczym przydeptuję gardło własnej pieśni.
O Szymborskiej też – potwórzę – pisałam w kontekście przemiany człowieka. Pozostaje przy swoim zdaniu, że bardziej szkodliwe były wypowiedzi w latach pięćdziesiątych Wisławy niż dzisiaj Marysi. Słowa „odpłatne” użyłam metaforycznie. Chodziło mi o to, że młoda poetka służyła systemowi instytucjonalnemu – takż dla własnej kariery. Słowo może niezbyt szczęśliwe, bo kojarzące się z propagandą PRLowskiej prasy przez lata. Gdyby to nie był blog to bym w procesie adiustacji usunęła to „odpłatnie”. Choć co prawda, to prawda 🙂
Nie bardzo też widzę różnicę pomiędzy „napisaniem” a „podpisaniem” z punktu widzenia odpowiedzialności moralnej – skoro już tak o wartościach mówim. Dla mnie to chyba to samo, ale mogę się mylić.
Dlaczego Szymborską krytykowano a Flaszena czy Błońskiego nie? Ano dlatego, że Szymborska była i ciągle jest postacią publiczną – a była po Noblu nawet taką quasi celebrytką. Proszę zauważyć, że już Miecugowowi (Bruno) ten list wyciąga się dlatego, że jego syn jest popularnym „media worker”.
No i na koniec w tym temacie: Kontekst tego listu, napisanego po skazaniu krakowskich księży na karę śmierci był oczywisty – żądanie wykonania wyroków. To już było wielokrotnie opisywane w pracach historycznych. Do wykonania wyroków na tych nieszczęśnikach nie doszło bo umarł Stalin. Zostawmy to. Nie ma sensu dzielić włosa na czworo. Bełkot Marysi, to jednak zupełnie inny ciężar gatunkowy. Miejmy nadzieję, że dziewczyna zmieni swoją postawę. Życzę tego i jej i nam.
Aha, ja sobie myśle, że te opowieści głupawo-okropne Marysi o Żydach wpychających do pieca innych Żydów to oznaka tego, że przeczytała lekturę szkolną (Tadeusz Borowski) ale z niej niczego nie zrozumiała. U Borowskiego jest scena w której młody Żyd z Sondercommando opowiada jak odprowadził ojca do komory gazowej a potem z ubrania wyjął zdjęcia rodzinne. Literatura najwyższej próby o wręcz eschatologicznym wydźwięku – no, tutaj nie musimy sobie tłumaczyć. Marysia zrozumiała tylko tyle, że „Żyd Żyda…” :- Być może kwinien jest kiepski polonista, a być może rzeczywiście, jak ktoś napisał -niestety – pojawił się nauczyciel z podobnymi trującymi poglądami. Tacy są. Nie w mojej szkole (chyba) ale są.
Tak czy inaczej ja widzę swoją powinność nauczycielską nie jako powinność aktywistki dla konkretnego zestawu postaw. Raczej uważam, że na tle polskiej kultury życia społecznego należy uczyć tolerancji poprzez nauczania debaty, kultury osobistej, szukania wartości w odmiennych poglądach itp. Nie zmienię tego nastawienia. Myślę, że moi uczniowie za 10 lat (szczególnie w kontaktach z rówieśnikami z innych krajów będą potrafili współpracować niezależnie od opinii na jakikolwiek temat, a jednocześnie będą potrafili wyegzekwować szacunek do siebie i własnej tożsamości.
Ja jestem nauczycielką z absolutnego powołania a nie konieczności. Tak się złożyło (nie jest to moja zasługa oczywiście), że z powodów rodzinnych mogę jednym telefonem do uszczęśliwionego Ojca zmienić pracę na taką, która da mi większy prestiż w społeczeństwie (o dopisaniu zera do pensji nie wspominając :-). Jeżeli tego nie robię, to z powodu pewności, że moje miejsce jest tam gdzie jest – z młodzieżą. Ale muszę im pomóc odnaleźć własne poglądy i je właściwie prezentować, pomóc słuchać i rozumieć innych, a nie nieprawdziwie wmawiać im że dajmy nat o miarą postawy etycznej jest pozytywny lub negatywny stosunek do konstrukcji na Placu Zbawiciela.
P.S. Dziś zadałam temat na debatę oksfordzką w piątek: „Czy Jaruzelskiego należało chować z ceremoniałem państwowym w katedrze i na Powązkach Wojskowych”. Dwie grupy: „za” i „przeciw”. Znając nieco poglądy uczniów, tak ułożyłam złośliwie grupy, żeby musieli bronić postawy obcej im samym. 🙂 Jeżeli Was to interesuje, to mogę po debacie ją opisać. Uczniowie – 17 lat. Druga klasa liceum. Od palikociarzy do nacjonalistów (nacjonalistów antyjaruzelskich i projaruzelskich zresztą 🙂 ) z całym spektrum mainstreamu pośrodku. Rozpolitykowana młodzież 🙂
Agatko,
jedno pytanie:
szacunek dla odmiennych poglądów w KAŻDEJ sytuacji? Nawet dla poglądów np. sprzyjających Hitlerowi? Tak hipotetycznie.
Ludwik Flaszen i prof. Jan Błoński też byli postaciami publicznymi.
Ten drugi po latach napisał wspaniały, wstrząsający tekst „Biedny chrześcijanin patrzy na getto”.
Myślę, że dziś wypomniano by mu racxej to drugie 👿
Ciekawa jestem ile jeszcze podpisów lekarzy zostało zebranych w taki sposób.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16079330,Jest_ateista_i_antyklerykalem__a_jego_nazwisko_widnieje.html#MT
Ooo, siedzę. Dobrze, odpocznę sobie 🙄
He, oni nie otrzymali Nobla, to im Polak daruje 😎
@Dora:
Reductio ad Hitlerum? Hm. Nie, oczywiście że nie. Podobnie jak tłumaczenie Stalina – też nie. Mówimy o ludobójcach – o skrajnościach skrajności. W Polsce zresztą ciągle łatwiej o wybielanie Stalina niż Hitlera, bo są ciągle w Polsce staliniści i ich rodziny a o hitlerowców jakby trudniej.
Dwa lata temu usłyszałam od ucznia znany argument: „Hitler był zły dla innych narodów z Żydami na czele ale rozwinął gospodarczo Niemcy, budował autostrady, zlikwidował bezrobocie itp.” Postanowiłam się doedukować razem z uczniami. Z paroma chłopakami zainteresowanymi historią gospodarki zrobiliśmy (razem!) research na ten temat, tj. Hitler a Niemcy. Wyszło to co musiało wyjść bo są dziesiątki prac na ten temat: najpierw dyktatura i represje wobec własnego społeczeństwa, potem nakręcenie koniunktury poprzez projekty publiczne i zbrojenia na kredyt. Potem wojna by to skonsumować. Efekty dla Niemiec? 5 milionów zabitych Niemców, ruina kraju, straty terytorialne na wschodzie podział terytorialny i utrata wolności dla 1/3 terytorium). Tak więc nawet z Hitlerem można rozprawić się racjonalnie.
Co do Flaszena i Błońskiego. Osoby publiczne??? Kto poza wąskim środowiskiem jest w stanie zamknąć oczy i przywołać twarze tych ludzi? Kto byłby w stanie odpowiedzieć w sondzie ulicznej? Nie, to nie są osoby publiczne.
A Szymborską czy młodego Miecugowa – twarze rozpozna większość oglądaczy telewizji z wykształceniem od matury w górę.
Białe, tłuste cherubinki zaobrączkowane! Obrastają w piórka i pewnie niedługo zażądają srebrnego mercedesa 😉
Szczerze?
Dzielenie młodych, niewykształconych umysłów na „palikociarzy” i innych i pozwalanie im na dyskutowanie świata, którego jeszcze nie rozumieją, jest moim zdaniem wpychaniem ich w utarte koleiny obecnych podziałów.
„Tak czy inaczej ja widzę swoją powinność nauczycielską nie jako powinność aktywistki dla konkretnego zestawu postaw.”
I to uważam za tragedię. Autentycznie.
Przecież proces nauki i wychowania to prócz zdobywania wiedzy i umiejętności właśnie kształtowanie postaw. Tak rozumiana powinność zrównuje ze sobą postawy moralne z amoralnymi w imię źle rozumianego obiektywizmu czy bezstronności. Nie może być bezstronności w obliczu zagrożenia prawdy, nie może być obojętności wobec zła, skąd ci młodzi ludzie mają się dowiedzieć, że dręczenie zwierząt jest złem – z dyskusji, po podziale klasy na dmuchających przez słomkę i na niedmuchających?
Najpierw tłumaczymy i pokazujemy co jest właściwe i dlaczego a potem pozwalamy na dyskusje, wcześniej tłumacząc na czym dyskusja polega.
Debata oksfordzka z sieczką w głowach to naprawdę przedwczesne, raczej trzeba wyjaśniać, naświetlać z różnych perspektyw i kiedy pojawią się przebłyski zrozumienia – debatować.
A ja od nauczyciela oczekuję, że będzie aktywistą mądrości, prawdy, dobroci, tolerancji, empatii i jeszcze kilku i jeżeli on widzi inaczej swą powinność, to ja dzieci posyłam gdzie indziej.
Wracalam przed chwila ze sklepu zieleniarskiego na mojej ulicy objuczona zakupami, w obu rekach. W tym miejscu chodnik jest troche zwezony, bo wysuwaja sie do polowy jego szerokosci te stoly z jarznami i owocami. Naprzeciwko mnie szla pani, z laska i wozkiem zakupowym, w moim wieku, moze ciut mlodsza, tylko jeszcze bardzo piekna, naprawde piekna twarz. I ona sie zatrzymala aby mnie przepuscic. Ja tez na ulamek sekundy zastanawiajac sie kto powinien pojsc pierwszy – ona z laska czy ja objuczona ciezkimi torbami. W koncu postanowilam, ze predzej bedzie jak ja wymine, a nie ona mnie.
I wlasnie kiedyv wymijalam, ta pani sie usmiechnela do mnie, Nie jakims poglebkiem, nie tak jak sie usmiecha nieznajomy do nieznajomego na ulicy, ale jakims takim usmiechem, ktory kompletnie ogrzewa serce, usmiechem kochanki czy matki patrzacej na dziecko, usmiechem szerokim i dobrym.
BYlam tak zaskoczona, ze nie wiem czy sie jej odsmiechnelam czy tylko udalam sie w swoja strone.
No, naprawde, co za przygoda.
I love you, zeenek.
To tak juz rozpedu Ci wyznaje, po tym spotkaniu na ulicy.
Markot 15:20. How true. 🙁
H. Arendt mówi o poważnym zagrożeniu, mogącym się wiązać z grupą rówieśniczą. Uważa ona, że w społeczeństwie amerykańskim dokonała się zdrada dzieci przez dorosłych: pod pozorem pozostawiania dziecku wolności w wyborze wartości i zachowań dorośli wydają je na pastwę bezwzględności i terroru grupy rówieśniczej.
„Autorytet grupy, nawet grupy dziecięcej, jest zawsze dużo silniejszy i bardziej despotyczny niż najsurowszy nawet autorytet pojedynczej osoby […] W grupie dziecko jest w sytuacji, beznadziejnej z definicji, mniejszości mającej do czynienia z absolutna większością […] Reakcją dzieci na tę presję bywa albo konformizm, albo przestępczość, a często mieszanka obu tych postaw”.
ARENDT, H. (1994), Między czasem minionym a przyszłym. Osiem ćwiczeń z myśli politycznej. Warszawa: Fundacja ALETHEIA, s. 217-218
Znowu do paki 🙄
Jeżeli ja reprezentuję jakieś wąskie środowisko, to muzyczne. Znajomość postaci prof. Błońskiego nie była w moim środowisku oczywista. Ale po prostu miałam umysł otwarty, i było nas więcej. A Profesor był prawdziwym autorytetem. To, że miałam wielki zaszczyt go w pewnym momencie poznać, było wynikiem moich częstych pobytów w Krakowie i szerokich zainteresowań Pana Profesora.
Bardzo smutne miał ostatnie lata życia 🙁
Ja też zeena ajlowiu (copyright by Nisia), i to nie od dziś, co zresztą powszechnie wiadomo 😀
Jeszcze wytłumaczę Agatce a propos panów F. i B., że jestem zapewne dużo starsza i niem uważam, że kultura polska narodziła się po 1989 r.
@zeen: To co dle Ciebie i @Heleny jest moralne, dla kogoś innego może nie być. Wracamy do punktu wyjścia. Ja mawiał kolega mojego Ojca – „Nie jestem Alfonsem i Omegą”.
Nigdzie zresztą nie napisałam, że nie staram się kształtować postaw moralnych. Staram się bardzo i kształtuję, ale nie popełniam błędu zrównywania tego co subiektywne (moje) z tym co uniwersalne.
A na „palikociarzy” i innych dzieciaków nie dzielę oczywiście. Tak napisałam w skrócie, trochę pobłażliwie o ich dzisiejszych emocjach.
Nie, stanowczo nie. To nie ja ich nie wpycham w utarte koleiny. Przeciwnie. Ja wyciągam ich na groblę popomiędzy bezkrytycznym wchłanianiem „wSieci” a bezkrytycznym wchłanianiem „Blogu Bobika”. Muszę emotkę dodać, bo może żart nie przejdzie 🙂
Z jeszcze innej beczki: będąc osobą nieco objeżdżoną (dużą część młodości – w tym szkoła, studia spędziłam za granicę) miałam okazję obserwować moich rodaków w sytuacjach międzynarodowych, w których lepszym lub gorszym angielskim w 5 minut starali się wyłuszczyć „cudzoziemcowi” swoje „wartosci” swoje credo na wszystko, budząc lekkie przerażenie. Otóż moi uczniowie tego robić mam nadzieję nie będą. Wtedy będzie im się lepiej funkcjonowało w globalnym świecie. Angielskie „interesting…” w odpowiedzi na etyczno-ideowe wyznanie wiary w czasie cocktail party nie jest takie złe. Lepsze od „wybili, panie wybili”. „Na Paradzie Równości/ 11 listopada (niepotrzebne skreślić) wybili.”
Żałuj, że nie uczę Twoich dzieci 🙂
Jak się teraz wyda, że i ja do zeena nie rdzewieję, to mu się gotowe całkiem w głowach przewrócić. 😆
Agatka @15:25
„…są ciągle w Polsce staliniści i ich rodziny a o hitlerowców jakby trudniej”.
(przed a powinien być przecinek 😛 )
Proszę się zapoznać z historią Śląska i Pomorza. Nie tylko Donald Tusk miał dziadka w Wehrmachcie. Miało go wielu wspaniałych ludzi z tamtych stron. Którzy zresztą z poglądów hitlerowcami nie byli, a wcielani byli najczęściej niezależnie od własnej woli.
Np. dziadek mojego śląskiego przyjaciela, znakomitego skrzypka i dyrygenta. Miał dwadzieścia parę lat, próbował się migać, ale wcielili go i wysłali na front wschodni, gdzie natychmiast zginął osierocając żonę z córeczką, przyszłą matką mojego przyjaciela.
Wielu ludzi tam też zapewne nie wiedziało, co myśleć – przynależność narodową odczuwali bardziej w stronę niemiecką. Polecam artykuły o Śląsku z ostatniej „Polityki”, zwłaszcza Szczepana Twardocha.
Myślę, że wielu „stalinistów”, a już zwłaszcza ich rodzin, które Pani tak wypunktowywuje, miało ze Stalinem mniej wspólnego niz owi dziadkowie z Hitlerem.
@Dora: Ale proszę jednak mnie nie obrażać. Jest Pani starsza ale nie na tyle by bez żadnych podstaw imputować mi nieuctwo i ignorancję. Ja mam 39 lat i trójkę dzieci. Myślę, że nieźle poruszam się (podobnie jak moi młodzi uczniowie w kulturze przed 1989. Choć oczywiście w obszarze muzyki chylę kornie głowę.
Mamy inne rozumienie terminu „osoba publiczna”. Ani Flaszen ani Błoński ani nawet Jerzy Grotowski czy Ryszard Cieślak czy inny Osiński (też urodzeni przed 1989) to nie są osoby publiczne.Nie spełniają moim zdaniem definicji tego terminu.
@Dora:
Nie uważam wcielonych Ślązaków i Pomorzan za „hitlerowców”.
Muszę zmykać.
Czy mogę na chwilę poprosić kamery na moją osobę 😉 🙄
Już? Dziękuję 😆
Obwieszczam niniejszym, że za chwilę będzie piąta rocznica mojego Blogobobikowego żywota 😎
Dziękuję Wielmożnemu Psatrapie i Wielce Szanownej Frekwencji za cierpliwe znoszenie mojej, nie zawsze cierpliwej 😉 , tu obecności 😆
Nie pozostaje mi nic innego, jak wyznanie, że „kocham pana, panie Sułku” 😆 (tu następuje dyskretne otarcie wzruszonych oczu, wysiąkanie nosa, …)
Szampan, i inne napitki, pasztetowa i dowolne wędliny do wyboru do koloru 😎
Orkiestra, na cześć Koszyczka tuszzzzz!!!!!!
Agatko, mnie się bardzo trudno zgodzić z tym, że istnieje tu coś takiego, jak jednolity światopogląd blogowy. 😉 Owszem, na pewno jest jakaś wspólnota wartości na poziomie podstawowym, tzn. nie zabijaj, nie kradnij, nie bądź obojętny, szanuj rozum, etc. Jest też coś, co nazwałbym wspólnotą stylistyczną 😉 czyli łapanie aluzji, podobne poczucie humoru, przywiązywanie wagi do kultury języka, itp. Ale jak przychodzi do konkretów, to zaczynamy się różnić, nieraz nawet bardzo. Choćby na temat wspomnianego listu intelektualistów krakowskich była tu kiedyś ostra dyskusja, z bardzo odmiennymi zdaniami. Jak zejdzie na tematy gospodarcze, to z góry wiadomo, że Mordechaj czy Wódz będą po całkiem innej stronie niż Ryś albo ja. Petycje zwane blogowymi nie wszyscy bywalcy podpisywali i nikt do nikogo nie miał o to pretensji. Mnóstwo takich przykładów mogę dać, powiedziałbym więc, że przynajmniej próbujemy tu praktykować tolerancję i pluralizm, choć nie bez potknięć, których jestem świadom.
Być może tym, co sprawia wrażenie jednolitości światopoglądowej, jest pewne spektrum poglądów, które dla wszystkich są nieakceptowalne (w ten punkt zresztą trafiło pytanie Dory, czy szacunek należy się KAŻDYM poglądom). Nie będę teraz robił ich listy, bo kto tu bywa, ten wie, o co chodzi. I chyba tego, że gremialnie nie akceptujemy np. rasizmu czy homofobii i nie odczuwamy do takich poglądów szacunku, nie musimy się wstydzić?
Te moje wywody też są „obok tematu” młodzieży, ale o młodzieży tyle się już nakłapałem, że nie chcę się powtarzać. 😉 A zwracam na powyższe uwagę, bo mam wrażenie (może niesłuszne?), że czujesz się, jakbyś samotnie walczyła z monolitem światopoglądowym. No więc naprawdę tego monolitu nie ma, jest ileś tam odrębnych osób, które spierają się z Tobą wtedy, kiedy myślą inaczej, ale za chwilę mogą przyznać Ci rację w innej sprawie. 🙂
A relację z dyskusji w Twojej klasie bardzo chętnie przeczytam, choć akurat w sprawie neutralności zgadzam się z tymi, którzy woleliby widzieć pedagoga w roli mądrego (i nienachalnego) przewodnika, wskazującego drogę przynajmniej tam, gdzie chaszcze i urwiska.
Za przeproszeniem, Pani Agatko,, mogłaby Pani spokojnie moją córeczką być.
I jeżeli Pani uważa, że Jerzy Grotowski nie był osobą publiczną, to doprawdy nie rozumiem Pani postrzegania kultury.
Chyba że Pani uważa, że kultura tzw. wysoka nie jest publiczną.
Proszę podać więc swoją definicję. Czy osobami publicznym są wyłącznie dzisiejsi celebryci?
Zapytałam, a już widzę, że odpowiedzi nie dostanę. Trudno.
Ooo, pięcioletniość Jagody to niewątpliwy powód do toastu. 😆
Pijmy zdrowie Pięciolatki,
co w tutejsze wsiąkła gadki,
no i – rada czy nierada –
do tej pory z nami gada. 😀
http://pl.wikipedia.org/wiki/Osoba_publiczna
O tym czy ktoś jest osoba publiczna nie decyduje stopień jej rozpoznawalności, ale rola, jaka pełni w społeczeństwie 😎
@Bobik
Dziękuję za wyjaśnienia. Przyjmuję. Zresztą jak już pisałam jestem zaprawiona w bojach centrystka i kontrarianka.
A co do przewodnictwa, to pzapewniam: ja przewodzę uczniom, przewodzę i to silnie – ale zgodnie z Twoim dezyderatem: NIENACHALNIE. 🙂
No i chcę by mieli tzw „aparat” czyli umiejętność funkcjonowania w Świecie, który nie jest polski. Ja ten Świat znam równie dobrze jak blogowicze tutaj. A niestety (temat na inną dyskusję) moja praca pedagogiczna w szkole niepublicznej polega na szykowaniu kolejnego pokolenia zdolnych i fajnych Polaków na emigrację zarobkową 🙁 🙁
Pozdrawiam serdecznie i naprawdę zmykam do własnych dzieci i żeby zrobić im i patriarchalnemu, sprzeciwiającemu się dżenderowi i nie ruszającemu palcem w kuchni (lecz ukochanemu) mężowi Boeuf bourguignon.
I jak tu Cię nie kochać Bobiku, psia kostka? 🙄 😆
Doro, przecież Agatka już podała, kogo uważa za osobę publiczną.
To ta, której twarz „rozpozna większość oglądaczy telewizji z wykształceniem od matury w górę.”
No, musze sie zgodzic z Agatka. Nazwiska Blonskiego i Flaszenia nie byly znane w tych srodowiskach, ktore w osobach i zyciorysach zasluzonych dla polskiej mysli i kultury doszukiwaly sie „swinstwa”. Toz to trza bylo czytac rozne grube zurnaly. I tych do reki ani za komuny, ani po komunie sie nie bralo. Za trudne w czytaniu – zeby nie bylo watpliwosci.
A juz taki Grotowski – zupelnie niezrozumialy, pieszczoch salonow.
Grotowski miał nawet swój epizod partyjny 😆
@Dora:
O Jezu, facet mnie zabije a dzieci zakopią…
Więc dobrze, jeszcze chwila: przypomnę, że ta dyskusja zaczęła się od tego, że powstało pytanie: „dlaczego Szymborskiej wypominają a Flaszenowi” nie. W tym kontekście osobą publiczną jest dla mnie osoba rozpoznawalna przez dużą liczbę ludzi. Nie wiem jak dużą – to subiektywne. Definicje jak wiemy mogą być absolutne lub kontekstowe. Nawet te w Wikipedii.
Dla mnie Grotowski a nawet Jurgen Habermas czy inny Piotr Anderszewski to są osoby publiczne. Dla sąsiadki – właścicielki sieci sklepów po studiach na Politechnice nie są, choć coś o nich słyszała. Ale u niej na półce – Szymborskiej a Szymborskiej.
Ilość przechodzi w jakość jak pisał pewien Karol (nie święty).
A, czyli dziś wszystko polega na buźkach.
No super.
Próbuję zrozumieć Agatkę, ale mi za cholerę nie wychodzi.
No bo przecież owa Marysia ma lat osiemnaście, nie iluminowała się wczoraj i ciśnie się na usta pytanie, gdzie byli nauczyciele, gdy jej skorupka nasiąkała. Można bardzo złośliwie odpowiedzieć, że „zachowywali neutralność” i „pomagali jej odnajdywać własne poglądy” – ale pytanie zostaje.
Można oczywiście pobłażliwie skomentować, że ten passus o Żydach wynika z „niezrozumienia Borowskiego”, tyle że jest to fragment większej całości – niezrozumienia otaczającego świata. I za to też odpowiedzialna jest szkoła. I nauczyciele, którzy zamiast karmić dziatwę owocami drzewa poznania dobra i zła „przydeptują gardło własnej pieśni” i organizują „debaty oksfordzkie” na temat tego, czy Tusk jest zdrajcą czy nie, bo może jednak jest, skoro na mieście uporczywie mówią.
Można oczywiście tkwić w samozachwycie nad własną wyobrażaną neutralnością i kontrastować ją z „koherentnym paradygmatem” publiczności tego bloga, tyle że jest to zabieg ochronny, uwalniający od konieczności rewizji własnych poglądów.
Do niezrozumienia różnicy pomiędzy „napisał” a „podpisał” oraz różnicy pomiędzy latami 50 ubiegłego wieku a czasami współczesnymi chyba nie warto się przyznawać, o innych horrendach nie wspominając.
Napisawszy wszystko, co powyżej chciałbym zaznaczyć, że uważam obecność Agatki na tym blogu za rzecz bardzo pożądaną i konieczną, chociażby w charakterze katalizatora. Bo my się tutaj droczymy, przekomarzamy, kłócimy, a niejednokrotnie obrażamy się na siebie (bo taka dynamika grupy). Ale bardzo miło przekonać się, że w sytuacji, w której chodzi o imponderabilia i rzeczy podstawowe wszyscy jak jeden mąż (i żona) potrafimy się bez mitrężenia odnaleźć po jednej stronie przyzwoitości.
Kierowniczko, z tego, co Agatka pisała, wynikałoby, że za osobę publiczną uważa kogoś powszechnie rozpoznawalnego. Ale na mojego czuja to raczej rzeczywiście spełnia kryteria celebryctwa. Osobę publiczną, tak na szybkiego i w sposób właściwie narzucający się, zdefiniowałbym jako kogoś, kto dobrowolnie decyduje się prezentować swoją osobę lub poglądy na jakimś forum publicznym, nie tylko w kręgu prywatnym i jest znany/poważany przez mniej lub więcej osób, których sam nie zna.
Podkreślam dobrowolność, bo np. nie będzie dla mnie osobą publiczną opisana przez wszystkie media ofiara gwałtu, choć może być w danym momencie przez ogół wiele bardziej rozpoznawalna niż Grotowski. 🙄
A jak u kogoś na półce „Szymborskiej a Szymborskiej”, to należy go uświadomić, co tak naprawdę czyta i popiera. Niedoczekanie, żeby tak bezkrytycznie i nieświadomie 😎
@babilas:
„…organizują „debaty oksfordzkie” na temat tego, czy Tusk jest zdrajcą czy nie, bo może jednak jest, skoro na mieście uporczywie mówią..”
Pan jesteś łgarz i cham. Ustawiaj sobie kogoś innego do bicia prymitywnym cepem.
O matko, znowu nie nadążam i co napiszę komentarz, to właściwie już spóźniony. 😥
A będę jeszcze bardziej spóźniony, bo muszę wyskoczyć w bezinternecie. Zostawiam w poczekalni pasztetówkę, bo jak Łotr tam kogoś zamknie, to chwilę posiedzi. 😎
@ 16:32
Pedagog w akcji.
Nie, nie, tak raczej nie. To bylo przerysowanie, persyflaz to make a point. Tego czasami uzywamy, ja tez.
Przykro mi, Agatko, ale inwektywy typu łgarz i cham to jednak nie tutaj. Nasze wieloletnie „pożycie” jest możliwe tyko dlatego, że do tego się nie posuwamy.
Szkoda, że tej pieśni jednak nie przydeptałaś gardła.
Używajta, używajta, aż Wam „Rycząca Czterdziestka” powie, kim jesteście 😎
Długo nie trza było czekać
Przecież już wiemy, że jesteśmy jaczejką 😆
To była bardzo ciekawa i kulturalna dyskusja. Świeć Panie nad jej duszą.
A propos osób publicznych i rozpoznawania twarzy, to byłem świadkiem, jak kilkuletnie dziecko z radością wskazało na fotografię w kolorowym czasopiśmie – O, tego pana znam!
Na zdjęciu był… Hitler.
Tak więc stawianie bariery w postaci matury… 🙄
@Helena
pon, 2 Czerwiec 2014, 16:40
No przecież… Wydawało mi się, że będzie wystarczające spojrzeć na składnię (Flaszen z Błońskim powiedzieli by może „syntaksę”) pierwszego zdania plus na kontekst całej dyskusji.
Ech… Chryste Panie.
@babilas: przepraszam, jeśli się obraziłeś. Włażę do kuchni.
A co do merituma (my prymitywy tak mówimy) to istnieje różnica między realną debatą o celowości pogrzebu państwowego Jaruzelskiego a nierealną (przynajmniej w mojej klasie póki ja nią rządzę) debatą o tym czy Tusk jest zdrajcą bo tak na mieście mówili.
No persyflaż persyflażem, ale to dla mnie też jest przykład na nieumiejętność zakreślenia pewnych granic. Język jednak pozostaje językiem i może ranić nawet w mowie nie całkiem serio.
Ale myślałam, że nauczyciele takie rzeczy wiedzą.
Nie na temat. Uprzejmie proszę o trzymanie kciuków i pazurów. Właśnie zawiozłam swoją sunię Kawunię na zabieg sterylizacji.
Liskowe horrory weterynaryjne ominęłam szerokim łukiem, żeby nie wpaść w histerię. Wprawdzie nigdy nie miałam ze swoimi dziewczynkami problemu, ale …
Dzień dobry 🙂
Agatko, jakoś trudno mi się z Tobą dorozumieć. Właściwa forma to: „Babilasie, przepraszam, że Cię obraziłam”. No nic, może potrzeba czasu.
Haneczko, nie przesadzaj. Któżby się tam obrażał za nazwanie „łgarzem i chamem” 🙄 😉
Żartuję, ale masz jak najbardziej rację.
Tak, to jest kwestia granic. Pewne sformułowania przechodzą gładko wśród osób zaprzyjaźnionych, zwłaszcza jeśli wejdą do hermetycznego języka grupy. Ale z nowymi znajomymi lepiej nie przekraczać formalnej konwencji.
Chciałabym się jednak odnieść do technicznej kwestii organizowania debat w szkole. Argumentowanie wbrew własnej postawie może zmienić tę postawę. Dowiedziono tego w badaniach. Zmiana może być dla części dyskutantów dobra, ale dla części nie. Dopóki jest to sąd nad Stanisławem Wokulskim, to niech tam, ale gdy dotykamy prawdziwych, istniejących w społeczeństwie problemów, dobrze jest się zastanowić. Naprawdę mamy już bardzo dużo radykałów i nie trzeba nam więcej.
podaje ciekawa rozwowe (jest tez kilka slow o pannie z miasta G.: Typowym objawem takiego fanatycznego zachowania jest odzywka Marysi z Gorzowa do premiera Tuska: ”Pan jest zdrajcą”. Ona wie lepiej, ona kieruje się zapewne sumieniem oświeconym i nie ma żadnych wątpliwości moralnych. A przecież ”zdrajca” to jedno z najpoważniejszych i najbardziej okrutnych oskarżeń moralnych człowieka. {tluste rys})
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137948,16067654,Nie_placzmy_do_tego_Pana_Boga.html
Bobiku, pękasz z dumy, że spieszony Młody Wam skołowaciał? Współpękam 😀
Agato, za relacje z lekcji juz teraz dziekuje, jestem ciekawy jak przebiegnie dyskusja.
„Agatka
pon, 2 Czerwiec 2014, 17:06
A co do merituma (my prymitywy tak mówimy) to istnieje różnica między realną debatą o celowości pogrzebu państwowego Jaruzelskiego a nierealną (przynajmniej w mojej klasie póki ja nią rządzę) debatą o tym czy Tusk jest zdrajcą bo tak na mieście mówili.”
(Tłuste Jagoda) Tak właśnie myślałam 😉
Fascynuje mnie samozadowolenie Agatki.
A wiek mój podeszły uczy, że osoby zakochane w sobie bywają doskonale odporne na argumenty wszystkich, którzy myślą inaczej.
A znowuż passus o „rządzeniu klasą” każe raczej dziękować losowi, iż żadne ze znajomych dzieci nie dostało się pod te rządy.
O, łajza z Jagodą w sprawie rządzenia.
Eluzet, Rumik melancholijnie pozdrawia Kawunię. Wszystko będzie dobrze.
Ja caly czas mam wrażenie, że to powołanie Agatki polega przede wszystkim na chęci przewodzenia. I jeśli ktoś jest za państwowym pogrzebem Jaruzelskiego, to ona mu wlaśnie każe na odwrót. Bo tak.
Elazet,
kciukotrzymanie zapewnione 🙂
Co zresztą jest zdumiewające – Jaruzelski był jednak prezydentem, więc sugerowanie, że państwowy pogrzeb mu się nie należy, jest podważaniem porządku prawnego.
celowości pogrzebu państwowego Jaruzelskiego
łe, teraz Łotr obcina 👿
Miało być:
@Agatko,
co to jest :”celowość pogrzebu państwowego Jaruzelskiego”?
Doro, to jest pewna technika uczenia dyskusji, ćwiczenia się w argumentacji. Trzeba argumentować z pozycji poglądu, którego się osobiście nie popiera. Żaden adwokat nie mógłby pracować, gdyby tego nie potrafił 😉 Ta technika ma swoje plusy. Pozwala dostrzec inny punkt widzenia, uczy dostrzegać różne strony tego samego problemu. Ma też moc wpływania na postawy, bo ludzie czasem wnioskują o swoich postawach na postawie własnego zachowania. O tym z kolei wiedzą wszelkiej maści propagandyści. Trzeba od czasu do czasu ludzi przegonić w jakimś pochodzie, wyciągnąć na manifestację, żeby dali wyraz poglądom, to się w nich utwierdzą. To działa nawet wtedy, kiedy ktoś myślał nieco inaczej. Z tego powodu jest to technika, którą trzeba się posługiwać bardzo ostrożnie, zwłaszcza gdy ma się do czynienia z bardzo młodymi ludźmi. Dlatego nie jestem entuzjastką takich debat w szkołach nad realnymi, kontrowersyjnymi problemami.
Vesper zwraca uwagę na bardzo ważny i poważny problem.
Przy tego typu dyskusjach nie sposób wyeliminować działanie mechanizmu konsekwencji i zaangażowania:
http://www.eioba.pl/a/25nc/konsekwencja-i-zaangazowanie-techniki-manipulacji-psychologicznej
mechanizm bardzo często wykorzystywany w handlu i polityce.
Zaangażowanie i konsekwencja są tym większe, im większe emocje wywołuje poruszana kwestia.
Raz uruchomione zaangażowanie ma tendencję do utrwalania się za sprawą potrzeby spójności, która, w skrajnych przypadkach, chroni nas przed rozpadem osobowości.
Okres dorastania jest okresem wrażliwym. Przeżywa się wtedy kryzys tożsamości. Z racji fazy rozwojowej spójność jest osłabiona, a co za tym idzie, nasilona jest potrzeba jej ochrony i większa podatność na zaangażowanie i konsekwencję.
Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w obsadzaniu młodych ludzi w nie ich rolach 👿 🙁
@Agatka: napisałaś coś, co mną wstrząsnęło i będę Cię usilnie prosił, byś to wyjaśniła z pewną ilością szczegółów. Nie chodzi o okres sprzed 1956 roku, bo tu to raczej ja będę musiał wyjaśnić Ci parę rzeczy, ale to może poczekać. Nie chodzi też o Twoją, jakże odmienną od Tuskowej reakcję w stanie irytacji (jak raz skierowaną do człowieka, którego za czasów niewybrednych walk na ściepie nazywano magister elegantiarum), bo to szybko rozwiążesz dwoma słowami typu „bardzo przepraszam”. Chodzi o coś znacznie poważniejszego, bo dotyczącego etyki w naszym kraju, który ostatnio nie z bogactwa (materialnego czy etycznego) słynie.
Zauważ, że nikt Cię nie brał na spytki, nie dręczył, nie prowokował, sama wdałaś się w temat swoich możliwości. I powiedziałaś coś szokującego:
z powodów rodzinnych mogę jednym telefonem do uszczęśliwionego Ojca zmienić pracę na taką, która da mi większy prestiż w społeczeństwie (o dopisaniu zera do pensji nie wspominając 🙂
Pisałaś: Sama uczę w szkole niepublicznej. Długie godziny. I to od kilkunastu lat. Czyli pensja nie niższa niż 3 tys. Dopisanie zera to mnożenie przez dziesięć. Nawet w stanie szoku potrafię sprawnie wykonać to działanie i otrzymam jakąś sumę przekraczającą 30 tys. złotych miesięcznie. Ze trzy razy więcej niż dobrzy specjaliści z bankowości czy dyrektor firmy reklamowej. Prezydent Komorowski zarabia koło 20 tys. Jeśli wchodząc do nowej instytucji, z marszu tyle dostaniesz (a przecież nie przez korupcję czy ciepłe plecy Ojca), to jesteś wielkiej klasy specjalistką w jakiejś dziedzinie. Powiedz, proszę: w jakiej? Co możesz Krajowi dać, że Kraj tak hojnie potrafi się Tobie odpłacić?
Powiem Wam, że katastrofy polityczne są niczym wobec domowych. 🙄 Wróciłem już w porze kolacyjnej, więc chciałem szybko sięgnąć po jakąś mrożonkę i z przerażeniem odkryłem, że w zamrażarce, która stoi w piwnicy, mam górę lodową, a na podłodze spore jezioro w kolorze malinowym. Ktoś (pewnie ja sam) nie domknął drzwiczek i tak się porobiło. 👿
Zamiast jeść kolację, albo kłapać na blogu, idę ratować, co jest jeszcze do uratowania, osuszać jezioro i rozmrażać Antarktydę. Czuj duch! 👿
Będziemy chuchać, żeby szybciej stopniało 🙂