Seksualny maniak
Doprawdy, to złośliwość losu:
mam tak od życia już zarania,
że mnie na widok pewnych osób
ogarnia jakaś dziwna mania.
Dorwałbym wtedy ją czy jego,
tarmosił w szale, kąsał nawet,
mówił otwarcie coś sprośnego,
kawę wywalałbym na ławę
Zbereźnie łapałbym za słowa,
zaczepiał w necie, na ulicy,
redaktorowi nie darował,
posłowi, ani też poślicy.
A potem to bym jeszcze dalej
w chuciach rozwiązłych się rozpędzał,
dogmaty gwałcił w swoim szale
i nie oszczędził choćby księdza.
Są tacy, którzy w trybie zdalnym
stawiają mi diagnozy krótkie,
że to maniactwo seksualne,
co zwykłym jest niewiary skutkiem.
Diagnoza może i do rzeczy,
ale to smutne rozpoznanie
rzecz tylko stwierdza, a nie leczy,
więc dalej trwam w tym strasznym stanie.
Ech, przechlapane życie takie…
Lecz wiem, przeczuwam, cały drżący –
że zawsze będę już maniakiem,
bom jest, o zgrozo, niewierzący.

i andsola przyjaciel z ciekawym tekstem
http://www.plugincitizen.com/4/post/2014/01/744-wraliwe-serduszka-mieszczaskiego-centrum.html
lewakuje chetnie na ulicach B.
293!!!! a to dopiero 1 luty
Rysiu, wolałbym, żeby to od Krzysztofa szła deklaracja czy jest moim przyjacielem 🙂 Jeśli idzie o mój do niego stosunek, to czemu nie, ale niekoniecznie za rozwiązywanie problemów przy pomocy przymiotników.
Ma łeb, ma energię i używa jej sensownie, ale w tekstach chyba przeważa dbałość o stukanie w klawisze a nie o to jak dzwięk rozchodzi się po świecie.
Liczbami chwilowo nie przejmuj się, ale gdy dojedziesz do 665, zastanów się czy nie zmienić ksywki.
Nisiu, wielkie dzieki, swietlik wyprobuje przy najblizszej okazji. Rumianek owszem w uzyciu, jako herbatka. Jan Sebastian, Ago, jest zupelnie naj, ale gdy b. zle sie czuje, potrzebuje ciszy (czasem mowa uchodzi, w tym wypadku Stulatek w cowonie – tak pogodnie nasmiewa sie ze swiata ze od razu robi sie fajniej 🙂 ). Najlepiej zas przespac. Trudno, to juz praiwe tydzien, wiec do konca chyba blizej niz dalej.
Delfiny jako osoby prawne, wypuszczone z cyrkowych basenow – hura! Oby inne i w innych krajach tez. U nas jest wlasnie w parlamencie propozycja uznania wszytkich zwierzat za osoby prawne, i co z tego wynika posiadajace prawa, ale rozni prawnicy mowia ze tego nie da sie zrobic, bo runal by przemysl zywieniowy.
Makabryczne są warunki na tym filmie z Chin, ale to jest film sprzed 10 lat, mówią o planach na 2003 rok.
Chciałabym zobaczyć, jak wygląda życie tych ludzi teraz.
Siodemeczko, czy chodzi o ten film?
http://www.youtube.com/watch?v=AkQPE7yGG_U
Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że przed zamontowaniem nowych szafek kuchennych (włącznie z nowym zlewem, kuchenką, lodówką, etc) trzeba najpierw wszystko, co było na ich miejscu, roz…
No więc ja właśnie sobie sprawę zdałem i pewnie jeszcze przez kilka dni pozdaję. 😯 🙄 👿
Bobik, nie łam się. Wiązka handgranatów załatwia sprawę definitywnie!

A skąd ja o tej porze roku handgranaty wezmę? 🙁
Nie wow. Stara pol zdechnieta.
Plagi egipskie. 🙁 Trzymajcie się, kochani! Bobiku, nie szukaj tych handgranatów – jest mało prawdopodobne, żeby udało Ci się idealnie wpasować nowe szafki w dziury powstałe po wybuchach.
Andsolu, możę zgrać ten film, jeżeli chcesz, ten o Chinach.
Mam nadzieję, może jestem jej dzieckiem, że teraz po przeszło 10 latach warunki poprawiły się.
Pewnie jest różnie, w różnych miejscach, szczerze im życzę, żeby mogli swobodnie się rozwijać i zarabiać godziwie. Najwyżej świat zrezygnuje z ubrań poniżej wszelkich kosztów.
Tak, Lisku, to ten fil na Tubie, tamten jest z polskim tłumaczeniem.
Jak ktoś może za godzinę pracy zarabiać kilka groszy? Sprawdziłam sobie kursy waluty chińskie, to prawda.
Szukałam jakiś współczenych wiadomości z tego miasta i znalazłam, że strajkujący w fabryce apple dostali 70% podwyżki i teraz zarabiają ok. tysiąca złotych.
Harując zapewne od świtu do nocy.
Mam tylko nadzieję, że może warunki socjalne im się poprawiły. Na wsi, skąd przybyła bohaterka filmu, jest jest orka cały dzień.
Helena jest nie wow, ale może jak się polepszy, to napisze coś na temat tego artykułu:
http://wyborcza.pl/1,75968,15382951,Awantura_o_brytyjski_serial__Spoleczny_dokument_czy.html
Byłem w ogrodzie przy karmniku 🙂
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/PrzyKarmniku#slideshow/5975504240011965314
Teraz koniak i lektury 😀
Było cóś zielonego
https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/SniezneRoze#slideshow/5975506437408699330
Irku, Rysio się zapłacze…
Nie zapłacze. Ma pierogi…
Iruś, on się nie zapłacze, tylko przyjedzie do Lublina i da Ci w zęby…
Nie zdąży. Pójdziemy na lina w śmietanie 🙂
Nie masz ci nie masz sprawiedliwości na świecie.
A jak wysoko mieszka Ryś?
Piszą, że ptaki z drzew zauważą karmnik, więc nie może być zbyt wysoko.
Pchać światową naukę do przodu 🙂
31 stycznia w Rosji obchodzone jest nieoficjalne święto – urodziny rosyjskiej wódki. W tym właśnie dniu w 1895 roku cieszący się światową sławą uczony chemik Dmitrij Mendelejew obronił rozprawę habilitacyjną na temat „Połączenie spirytusu z wodą”. Potrafił znaleźć idealną proporcję, dzięki czemu powstał legendarny napój o mocy 40%
Jakoś nie widzę Rysia w roli zawistnego agresora. 🙄 To już raczej Karmiący ptaki łączcie się! Bratem mi każdy, kto dba o głodnych. Ciszę się, Irku, że udało Ci się uczynić świat nieco szczęśliwszym… Tak, raczej tak. 🙂 Irku, może przekonałbyś ptaki z Twojego karmnika, żeby posłały maila do ptaków z okolic Rysia i zarekomendowały jego karmnik? 😛 Ptak na drugim zdjęciu to drozd czy paszkot? A może jeszcze inny fruwak?
Mt7, wysokość nie gra roli. Są karmniki w blokach wielopiętrowych. Może być, że u Rysia okolica już okolica bezptaszkowa, tylko krukowate jeszcze trwają 🙁
Aga, drozdowate Bingo 😀
Kwiczoł
Ten Mendelejew to taki talent. Mial 29 lat jak zostal profesorem uniwersytetu w Petersburgu. Dzisiaj w tym wieku mialby szanse na niskoplatna asystenture/ fellowship i walke o granty na modne akademickie tematy gdzies do 40-tki; nie mialby czasu na zadne tablice pierwiastkow, a co dopiero na wymyslenie wodki. Wodka sie okazala zguba rosyjskich mezczyzn. Przynajmniej jeszcze w tym (doroslym) i nastepnym pokoleniu.
Kocie, dbaj o swoja Pania i Dobroczynce, jak mozesz. Zeby choc duzo plynow pila!Byle nie wodki! I wogle nasi kochani Chorzy niech zdrowieja.
U mnie pada pada pada snieg. W przyszlym tygodniu ma padac jeszcze bardziej. Licze dni do szczytu w cieplej bezsnieznej Brukseli!
Tymczasem nie ma sniegu w Soczi, gdzie go naprawde potrzeba, bo putinowskie targowisko proznosci juz tuz tuz.
http://www.telegraph.co.uk/sport/othersports/winter-olympics/10610000/The-dark-side-of-Vladimir-Putins-Winter-Olympic-Games.html
Zlot wow wow, choroby nie wow, a z drozdowatymi mam wieczne utrapienie: ustawiłyby się choć z raz w rządku, jeden obok drugiego, to może bym się zaczęła orientować, który jest który. 👿 Kos, drozd obrożny i droździk są wystarczająco charakterystyczne, ale ze śpiewakiem, paszkotem i kwiczołem mam ciągle kłopoty. U mnie w atlasie kwiczoł ma cały żółty dziób i brzuch też żółty, nie biały, a tu masz!
Zapomniałam – z drozdów najlepiej znam kopciuszki, bo królują na moim podwórku. 🙂
Buuu, nigdy nie widziałam żadnego kopciuszka, buuuu.
Kopciuszek bez żółtego brzuszka
http://pretty-monsters.pl/wp-content/uploads/2013/05/kopciuszekewakrasuckamatteatru1.jpg
Chyba muszę kupić lepszy atlas ptaków – wg wiki kopciuszek http://www.photoworld.toya.net.pl/Ptaki/pages/030.html należy do muchołówkowatych, nie drozdowatych. Czy to w wiki jest błąd? W każdym razie nigdzie nie ma żółtego brzuszka. 😉
Już wiem: atlas jest dobry, ale stary: Badania genetyczne i filogenetyczne wykazały, że wiele gatunków klasyfikowanych dotychczas w rodzinie drozdów (Turdidae) w rzeczywistości jest bliżej spokrewnionych z muchołówkowatymi, co doprowadziło do rewizji systematyki obu rodzin. http://pl.wikipedia.org/wiki/Mucho%C5%82%C3%B3wkowate
Ago, kolejny dowód, że naukę światowa należy pchać do przodu 😀
To Ipeen już nawet i ptactwu w geny zagląda? 👿
Wychynąłem ze zdemolowanej kuchni i zobaczyłem, że Szczepkowska się znowu popisała:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15384247,Szczepkowska_do_ksiedza_Oko___Witam_w_klubie__Gender.html
Ale nie zadam pytania „czy ta kobita zgłupła?”, bo o jej możliwościach umysłowych już od dłuższego czasu miałem nader marną opinię. Znaczy, nie zgłupła, tylko trzyma się w swojej normie. 🙄
http://paulinamlynarska.natemat.pl/90437,chcialabym-wiedziec-czy-w-karcie-choroby-juz-wpisuje-sie-w-polsce-opetanie-przez-diabla
http://natemat.pl/90525,psychiatra-opetanie-to-znana-medycynie-choroba-ale-nie-leczy-sie-jej-spowiedzia-to-zagrozenie-dla-ludzkiego-zycia
Szczepkowska zgorzkniała, szkoda.
Po linkach Orma tęsknię do realu. Bobiku, jak się mają szafki?
Jeszcze w ogóle się nie mają. Na razie to są jakieś pudła bez drzwi, które tak sobie luźno stoją i czekają na dalszy ciąg, który ma jutro nastąpić. 😉
Link od Orma przywołał mi taką frazę, której właściwie, z różnych powodów, bardzo nie lubię, ale tu ona się po prostu siłą pcha – to jest chory kraj.
@Bobik 1 lutego 14, 23:03
Bobiku, Pan o którym jest mowa tu:
http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew,leon-gradowski-zwany-lisem,1521.html
Powiedział swemu Synowi na kilka lat przed swą śmiercią: dla Polski to ja mogę umrzeć, ale żyć w niej się nie da.
Jeśli stoją i ma nastąpić, to wieje nadzieją.
Częściowo chory. Mogę by promilem promila, albo jeszcze mniej, ale jeszcze nie mówię językami, zwłaszcza opętanymi.
Pozdrowienia dla miłośników ptaków.
http://www.youtube.com/watch?v=DcBdHZAfG8Y
http://www.swietokrzyskipn.org.pl/galeria/glosy-ptakow/
Jest i kopciuszek, i kwiczoł. 🙂
Miłośnicy ptaków? To my z Mordką. Czy to kura, czy bażant, czy perliczka – u nas znajdzie gorące przyjęcie i stosowne dodatki. 😈
Kwiczoły w naszym ogrodzie buszują od rana aż do czasu, gdy kamienica zaczyna rzucać cień na cały ogród. Zanim wypuszczę kota, płoszę ptactwo, bo już dwa wróble tej zimy skończyły żywot w Furkociej paszczy 🙁
Co sobotę nosimy na pobliską Kamienną Górę połówki jabłek. Kwiczoły się cieszą 🙂
Czy widzieliście ten film?:
http://www.youtube.com/watch?v=zd3d-9fvp7g
Czytam właśnie Zosi Shauna Ellisa „Życie z wilkami”. Trzy lata temu jeździłyśmy co kilka dni do zoo obserwować wilki w niewoli. Dopiero teraz niektóre ich zachowania stały się dla nas bardziej zrozumiałe. Niezwykłe zwierzęta. I piękne.
Takie, ło:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Black_Redstart_I2_IMG_0862.jpg
– kopciuszki mieszkały przez kilka lat w naszej skrzynce elektrycznej, tuż nad naszymi głowami. Niestety, kotka zeżarła swego czasu wszystkie ptaki w ogrodzie. Dopiero odbudowuje się stadko, ale kopciuszki widziałam tylko raz czy dwa, przelotnie. Może mamusia im opowiadała straszne rzeczy o naszej kici.
Kopciuszka łatwo poznać po tym, że kiedy siedzi, trzęsie ogonkiem
Muszę wziąć przykład z pracowitego Irka i pofotografować nieco stworzonek..
Dzien dobry 🙂
Kawa
i herbata
Doczytalam linki Orma. Jesli baba wysylala do egzorcysty zamiast przyjetego leczenia, a nie dodatkowo, w normalnym trybie powinna stracic licencje. Jesli dodatkowo, bedzie trudniej.
Na bialowieskiej polance cale stadko zubrow, w pelnej krasie i swietle dziennym
http://www.lasy.gov.pl/zubr
Jest i mlodziutki maly zubrzyk 🙂
Dzien Dobry Bardzo Niedzielnie 🙂 🙂
herbata
leniwie przy, sniadanie, leniwie przy, szeleszcze
brykam 😀
dzielije Lisku, dwa w jednym, herbata i wrescie ptak 🙂 🙂
Irek, mozna pec z zazdrosci 🙂
mysle ze to moje Tereny Zielone, mimo ze pod sniegiem lepszym karmnikiem sa, a drzewa na moim podworku sa tak wysokie, ze balkon na drugim nie jest problemem, mam ciagle nadzieje ze przyleca jak do Twoich kulek
Lisku, dzielije = dziekuje 🙂 😀 😀
Herbata na bogato. 🙂
Dzień dobry 🙂
Z dotychczas dostępnych elementów można by zacząć składać niezły ptasi kryminał. 😀
Wśród berlińskich ptaków zaczyna krążyć uporczywa plotka o znikaniu kopciuszków z karmników. Wszystkie tropy prowadzą do bogatego Sikora, który pod pozorem balowania zwabia kopciuszki gdzieś na wschód Polski, prawdopodobnie do Lublina. Kapitan Sowa prowadzi śledztwo, ale wciąż utyka , bo niezbędna mu jest współpraca polskiej policji, która wyszła na pielgrzymkę do Częstochowy i nie wiadomo kiedy wróci. 😯
Zanim Irek lub Ryś podsuną dalsze wątki, spróbuję zorganizować jakieś śniadanie, co w warunkach kuchennej rozwałki zajmie mi mniej więcej pół dnia. 😉
Zubrze cielatko jakies niemarwe, caly czas zre na lezaco…
Znalazłam swoje korzenie! Są etruskie. Ponoć u Etrusków początkiem dnia było południe. Znajduję też dziś w sobie duże podobieństwo do żubrzego cielątka. Jeśli jeszcze chwilę poleżę, to może jeszcze coś znajdę? Najlepiej coś jadalnego…
Cielatko przedtem jadlo na stojaco. Jak on sie zdrabnia, zubrzyk czy zuberek?
Zastanawiam sie czy by nie wziac przykladu z kuzyna jenota i przespac reszte zimy
Ago, bardzo piekne korzenie 🙂
Dzień dobry 🙂
Miło być taką gałązką 🙂 Bym nie wstawała 🙄
Et, ruskie korzenie to ma u nas co drugi. 😈
Jenoty mogłyby się trochę psiego języka poduczyć, ale tak w ogóle są w porzo. 😎
http://www.youtube.com/watch?v=jqedwFXErjw
Poprawnie jest i żubrzyk, i żuberek, i żubrzątko, ale dla mnie żubrzyk najładniej. 🙂
A w moim słowniku jest żubrzę. 🙂
A żubrzę to trochę większe żubrzątko 🙄
Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w językach słowiańskich jest właśnie możliwość kreatywnego konstruowania zdrobnień i zgrubień. 🙂
Niemniej jednak, jeśli ktoś spróbuje do mnie per Bobiś, ostrzegam, że będę gryzł. 😎
Wyleguje się żubrzyk,
śpi zimą jenocik,
a niedźwiadek psoci.
http://www.youtube.com/watch?v=y6GaPkkGZGw
Polskiej policji nie chce się wracać z pielgrzymki. Już wiedzą, że społeczna szkodliwość czynu bogatego S. nie jest znaczna, a oni nie zamierzają ginąć jak Papała za niepolskojęzyczne kopciuszki
Chyba na tabeli wspolczynnika cuteness pandy rude nie maja sobie rownych. Na 100 mozliwych punktow osiagaja 150. Potem dlugo dlugo nic i wreszcie szczeniaczki rabladolskie.
I kocieta dowolnej rasy.
Przeuroczy ten pandzik, a moze pandzio 🙂 🙂
Wlasnie myslalam o tagu popularnym w sieci – cuteness overload 🙂
Jak chodzi o żubrzyka,
on także chętnie bryka,
lecz nie o wczesnej porze –
wtedy jakoś nie może.
Senne ucho i paszcza,
ogon się leni w chaszczach,
nie skłoni do zabawy
ni spory cebrzyk kawy,
ni Rysia dobry przykład.
Lecz rzecz to całkiem zwykła,
że popołudniem, nocą,
żubrzyk wyczynia to, co
każdy zwierz w jego wieku,
czyli bryka – na przekór. 🙂
😆 😆 😆
😆
Jadę pobrykać na łonie ogrodu 😀
A ja chyba muszę się zanurzyć w odmęty remontu. 🙁 Sąsiad zaraz przyjdzie działać dalej i trzeba by mu stworzyć warunki. 😉
Jak dobrze wstać, skoro świt…
Jutrzenki blask duszkiem pić…
Jonasz Kofta opowiadał kiedyś, że jednemu ze słuchaczy wydawało się mocno, że „Jutrzenki Blask” to nazwa jakiegoś taniego wina owocowego.
W sprawach policyjnych ale niekoniecznie ptasich. Gazety podały, że niemiecka policja w obliczu obniżania się poziomu kandydatów zamyśliła sobie rekrutować w Polsce, zwłaszcza że polski jakby coraz bardziej przydatny w pracy policyjnej.
Dziwię się, że PiS jeszcze tych doniesień nie podchwycił.
W sprawie brykania:
http://www.youtube.com/watch?v=BOPkTrKdZ9s
Rysiu, a jaki masz karmnik na balkonie?
Ja niestety też coś bolała. Nie wiem, trochę się martwię. Zobaczymy.
Szlachetne zdrowie…. 🙁 chlip, chlip
Dobrze jak Ludzie nie maja zadnych drobnomieszczanskich przesadow gdzie i na co Zwierzeciu nie wolno wchodzic…
Co pierwszy to Ryś, Irek i Lisek.
Skowronki! 🙂
Siodemeczko, ja mam jednogodzinne wyprzedzenie 🙂
Niech Pies pokaze co sie dzieje w kuchni – work in progress! Zadamy!
Proszę bardzo, szybka migawka: szafki, oprócz jednej, kątowej, już stoją umocowane na swoich miejscach. Blat jest do nich dopasowany i powycinany w odpowiednie dziury, z wyjątkiem tego jednego, kątowego fragmentu (tam i tak musiały być cięcia). Wkrótce zacznie się instalowanie urządzeń, czyli wod-kan-gaz-co, a przody, czyli to, co cudne, oczywiście dopiero na końcu. 🙂
Ach, och, jak tęsknię do malutkich bratków wyrastających pomiędzy kostkami bruku!!!
Całkiem bez przyczyny pomyślałam o jednym takim i mnie złapało…
Bratki, maleńkie bratki, gdzież wy, ach gdzie?
Chyba zrobię sobie coś do jedzenia, może mi tęsknica przejdzie (w kolkę wątrobową).
Ech, życie.
Nie wykrecaj sie, Piesku. Opis to frajer. Zrob zdjecia i pokaz.
Winter wonderland! Szuflujemy snieg od rana! Nasz week-endowy gosc pojechal(a)! Obejrzelismy dwa filmy: Filomena i The Secret Life of Walter Mitty. Obydwa fajne.
Przed wyjsciem do kina zapomnialam wlaczyc piekarnik z kaczka z pomaranczami, wiec obiad wczoraj byl dopiero o 10-ej wieczorem. Jak w Hiszpanii. Ustalililismy, ze musimy zima wyjezdzac na 6 tygodni do cieplych pobliskich krajow, takich jak Kuba lub Kolumbia.
Tez ciekawa jestem Bobikowych szafek, ale poczekam na efekt koncowy, zapewne powalajacy.
Prawdziwy aficionado domaga sie ogladania w trakcie instalacji!
Pewnie Labadek mnie poprze. Poprzyj, Labadku.
No nie, Kocie, opis to nie frajer: zdjęcia są dosłowne i obiektywnie, opis daje obraz subiektywny i emocjonalny. Jestem ciekawa jednego i drugiego. 🙂
Gimme obiektywne i doslowne anytime.
Ja cierpliwie czekam na efekt, rozumiem, że znający topografię są bardziej niecierpliwi. 🙂
W sprawie bratków, to niesłychanej urody kwiatki, szkoda, że tak szybko przekwitają.
Siódemeczko kochana, ani im się śni przekwitać! Wysiewają się wszędzie wyrastają spod fundamentów, ze szpar między kamieniami, spomiędzy kostki brukowej! Cały grudzień miałam kwitnące bratki (te maleńkie, oczywiście) na tarasie: wysiały się z własnej inicjatywy w koszu z penstemonem, penstemon zdechł na zimę, a one kwitły do mrozów.
Nie macie wrażenia, że one mają lekko łajdackie oczka, te bratki?
Malutkie „dzikuski” może dłużej.
Może przeniosę się do jakiegoś ciepłego i niedrogiego kraju.
Siódemeczko:
https://picasaweb.google.com/108203851877165737961/BratkiSamosiejki
Faaaajne są, nie?
Morda, nie zawracaj kalarepy! Jak ja mam w tym dzisiejszym burdelu kabelek do aparatta znaleźć? 👿
Bobik, nie wiesz? Diabeł ogonem ci go nakrył.
Trzeba powiedzieć: diabeł, diabeł, pobaw się i oddaj.
Oddaje!
One przekwitaja owszem, szybko, ale jesli sie stale nie obrywa im przekwitajacych glowek.Im wiecej sie obrywa, tym radosniej kwitna i tym jest ich wiecej. Miewalismy takie czesto w skrzynce na kuchennym oknie wraz z „dzikimi” prymulkami, blado zoltymi na dosc wysokich nozkach. . Te „dzikie”, kupowane tez w centrach ogrodniczych, znacznie bardziej przypominaja oryginalne kwiatki zanim zaczeto je hodowac w technikolorze (czego sie staramy unikac, tak jak kaze prof. Stefan Buczacki, ktory jest prawdziwym angielskim snobem. I my tez, za nim) . Wystarczaly na cala zime w naszym klimacie. W tym roku zostawilismy letni wystroj, triche przeytrzebiony, wiec obecnie bujnie wyglada glownie cyneraria, nazywana w Polsce „mrozami”. No i troche pelargonii zostalo, ale dosc miernych.
A to sa dzikie primule:
http://www.panoramio.com/photo/17460
Flondra zapowiada hodowle mlodocianychg donosicieli:
http://wyborcza.pl/1,75478,15388911,Fronda_pl_powoluje_szkolna_Straz_przeciw_Gender.html
Czy moge zacytowac Psa o tym nie calkiem zdrowym kraju?
Ładne i delikatne.
Ja szaleństwa kwiatowe mam już za sobą. Kupowałam kiedyś w ilościach przemysłowych i stwierdziłam, że im mniej je opiekuńczo maltretowałam, tym miały się lepiej.
A propos kabelków: zmęczona ciągłym poszukiwaniem to tego, to owego kabelka, przeczesałam metodycznie mieszkanie i zebrałam je wszystkie w jednym miejscu. Jest tego cała szuflada! 😯 Kabelki i ładowarki do aparatu, do komórki, do kindle’a, do laptopa… Kiedy znajduję w gospodarstwie coś, co nie wymaga, choćby okresowego, podłączenia jakiegoś kabelka, przyglądam się tej rzeczy bardzo podejrzliwie. 😈
Stara ma wytworna papierowa torbe na wszystkie kabelki, z ktorych polowa jest juz nieznanego pochodzenia. Ale prztnajmniej sa wszystkie w jednym miejscu w ladnej firmowej torbie.
Koszyk.
W naturze (na górskich łąkach spotykałam Primula veris – zwane również odkąd pamiętam kluczykami:
https://picasaweb.google.com/112265797560316906283/Prymule#5563639960809337058
Są pod ochroną, ale ja nie mogłam się oprzeć i czasem je zbierałam. Raz mnie za to spotkała doraźna kara boska: przechyliłam się przez strumień i pękły mi portki na zadku. Musiałam wracać do domu trzymając się za tyłek.
A tu:
https://www.google.pl/search?q=primula+minima&client=firefox-a&hs=xfO&rls=org.mozilla:pl:official&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=CpfuUrf4CePB7AbBnoD4CA&ved=0CAkQ_AUoAQ&biw=1152&bih=566
– jest najbardziej charakterna prymula na świecie: Primula minima, pierwiosnka maleńka. Widziałam ją na gołych skałach, targaną wiatrem; zresztą znajdziecie tu takie zdjęcia. To jej środowisko naturalne. Daje radę każdej pogodzie. Nadzwyczaj honorny kwiatek.
Aktualny stan robót: szafki na zewnątrz w zasadzie gotowe, tylko jeszcze tu i ówdzie w wewnętrzach coś trzeba dorobić. Gaz już podłączony, lodówka też. Woda jeszcze nie.
W każdym razie ściana szafkowa wygląda naprawdę cudnie. 🙂 A wokół pobojowisko… 🙄
Myśmy z Pręgowaną brali aktywny udział w pracach, bardzo ofiarnie nosząc trociny z dołu na górę, a potem z powrotem. To dzięki naszym wysiłkom warstwa trocin rozprowadzona jest po całym domu w miarę równomiernie. 😎
Wespol w zespol, Bobiku! Kazdy swa role wypelnia jak moze najlepiej. Ja po wczorajszej raczej ciezkostrawnej kaczce przechodze na diete Luigi Cornaro: lekki rosol, chleb (najlepiej czrstwy), odrobina miesa, jajko, zadnych surowizn. Nie wiecej niz 400gr dziennie solidnego pokarmu i tyle samo lekkego winka do swoich dwoch dziennych posilkow. Cornaro dozyl 98 lat, co w XVI wieku bylo nie lada cudem! Pod koniec zycia jadl juz tylko jedno jajko dziennie. Moze uda mi sie stosowac diete Cornaro chociaz co drugi dzien.
A ile winka wypijał do tego jednego jajka 🙄
Dobry wieczór.
Faktycznie, te maleńkie bratki Nisi mają w oczach coś, co miała jedna z posłanek Samoobrony.
Mam pomysł na książkę , roboczy tytuł „Jak dbać skutecznie o swoje w Niemczech.” Przećwiczone niejednokrotnie, w Hamburgu
w skali niespotykanej. Ale nie ze mną te numery! 🙂
Pierwiosnki jeszcze szybciej przekwitają niż bratki. 🙁
A na polanie pasie się jakaś łaciata świnka.
I to jest, Irku, podstawowe pytanie. 😆
Mar-Jo to może być szlagier wydawniczy, pisz, pisz. 😀
Moje pióro ma nadwagę, niestety. Ale może da się odchudzić. 🙂
Znowu rozrabiają na liście z podpisami.
Wyczyszczona.
500ml, Irku, mlodego slabego winka, czyli po szklance do dwoch posilkow. Wlosi winko pija w zasadzie tylko do posilkow.
.
Mordko, znowu.
Done.
Dobrze, że Mordka na posterunku, bo mnie dzisiejszy dzień czegóś wykończył. Nigdy bym nie przypuszczał, że noszenie trocin może być takie wyczerpujące. 😯
Mam nadzieje, Bobik, ze nie zaniedbales zaniesc troche trocin do lozka? Bo latwo przegapic.
Dobrej nocy wykończony piesu. 🙂
Śpijcie smacznie 🙂
Przypomniało mi się, udało się sprzedać tego Kossaka?
Jeszscze nie zaczelam 🙄 😳 🙁
Wśród trocin, bratków i kwiczołów
śpi Koszyk.
By szeleścić i brykać,
nasłuchiwać, wypatrywać, nie i wiedzieć
– teraz śpi.
Nie całkiem śpi 😉
Licentia poetica. 😉
Śpij spokojnie, Koszyczku 🙂
Nie spi.
No a teraz juz zasnal.
…. i już się obudził
kawę zrobił 🙂
…. i do Soczi zaprasza. 🙂
Kolejne „perełki” olimpijskie:
http://i.lidovky.cz/14/021/lnorg/LSO50fd5a_zAchody.jpg
Dzien dobry 🙂
Kawy dolewka
Herbata
Dzień dobry, dobudziło mnie to to:
http://www.fronda.pl/a/nie-damy-sie-hydrze-gender-razem-ja-pokonamy-frondapl-powoluje-straz-przeciw-gender,34095.html
Dzień dobry 🙂
Szafki me widzę gromne… W razie czego całego gendera w nich ukryję i Flondra się nawet nie domyśli. 😈
Najchętniej od razu zacząłbym te przepastne wnętrza zagospodarowywać, ale ni ma letko, najpierw obowiązek, czyli latanie po terenie, a dopiero potem przyjemności.
Ale czego sobie nie odmówiłem, to symbolicznego wsadzenia pasztetówki do nowej, też pięknie zaszafionej lodówki. 😆
Dzień dobry 🙂
Znowu naśmiecili.
Chyba trzeba będzie zamknąć możliwość podpisywania się, przynajmniej na jakiś czas, żeby się ta złośliwa maszyna odpinkwoliła. 🙄
Można spróbować. To o podpisach.
Dzień dobry z mojego rana. 🙂
Słońce!!! 😀
Dzień dobry. Słońca brak, za to rano kropił deszcz, więc wszędzie leży śniegowo-wodnista breja 🙁 Na dodatek muszę się jakoś ratować po zawalonym terminie pracy, co samo w sobie jest nieprzyjemne. Na pocieszenie kot przyniósł mi trzy czwarte gołębia 🙄 Nie mam złudzeń, gdyby gołąb był cały, nie zostałby przeznaczony na prezent. Ale martwe trzy czwarte to coś w sam raz dla mame na otarcie łez.
Za to bardzo jestem ciekawa Bobikowej kuchni 🙂
Z drugiej strony, to wyczyszczenie zaboiera kilkanascie sekund. I zawsze ktos zauwazy i zaalarmuje.
Swoja droga spamowaniem zajmuja sie z pewnoscoa dobrzy chrzescijanie, ktorzy uwazaja, ze ks. Lemanski szkodzi Kosciolowi.
Tymczasem caly Epidiaskop bawi wlasnie u Papieza. Pierwsze ich doniesienia az tchna obluda i klamstwem. Smierdzi na kilometr. Oni by bardzo chceli aby Papieza przedstawiac na tym samym poziomie matolstwa co oni sami, bopjownicy-antydzenderowcy.
Ale moje serce wie ze nie maja tam letko. Papiez nie pozwoli wykrecac sie sianem. Bystry jest.
Moje auto-da-fé
Tłum pochylonych głów
a wokół tłuszczy wrzask
dla kogo błysk płomieni, a dla kogo słońca blask
pokutnych poszum szat
gdy przemknie przez nie wiatr
ci w sanbenitos, ci w samarias -wszystkich wita kat.
Chwała wam panowie purpuraci,
gdy skinieniem głowy znów dajecie znak,
nie mieliście nigdy ludzi za swych braci,
ofiarami znacząc życia swego szlak.
Pokrywa pierwszy grzech,
ostatni pieśni dźwięk
grzech Boga, który z piersi im wyrywa strachu jęk.
Płomieni groźny blask
wciąż trwogę wzbudza w nas,
czekajmy, może wreszcie minie skinień głowy czas…
Hańba wam panowie purpuraci,
gdy skinieniem głowy znów dajecie znak,
wciąż nie macie licznych ludzi za swych braci,
ofiarami znacząc życia swego szlak.
Bardzo slusznie, zeen!
A u nas tu jakas kolejna koszmarna sprawa – zakatowanie 7-tygodniowego synka przez jak wsazsystko wskazuje mamusie, Katarzyne Gacek. Dziecko trafilo do szpitala z licznymi urazami glowy, ktore zdaniem bieglych „nie byly przypadkowe”. Zylo jeszcze, ale zmarko. Razem z nia aresztowano dwoch facetow. Mamusia ma 24 lata.
http://www.manchestereveningnews.co.uk/news/greater-manchester-news/murder-charge-oldham-mum-katarzyna-6660304
Co do słoneczka, w wynajętym domu jest grządka, którą odchwaszczałem, ale jeden chwast wydawał się znajomy i go zostawiłem w spokoju. On za to po tygodniu zakwitnął na żółto, potem zaokrąglił kwiatki, a teraz śledzę codziennie jak zielone kulki robią się (chyba to wpływ lewactwa Rysia) czerwone.
Ciekawe jakie byly te inne chwasty 😉
A takie codzienne, z których wyrasta basiliscus pospolitus.
Czy ktos moglby przypomniec sklerotycznemu Kotu, ktoren to wielki przwodca XX wieku mowil o „sztuce zdegenerowanej”, Enatartete Kunst? I ze sztuka prawdziwie narodowa powinna byc zrozumiala dla mas i optymistyczna? Nie jakies tam niezrozumiale Chagalle, ktore nie potrafia prawdziwie przedstawiac Ludu i generalnie sa nihilistyczne?
Nie byl to czasem jakis dziadek Fueh… tego… Prezesa?
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/449923,debata-pis-o-kulturze-i-sztuce-co-planuje-partia-jaroslawa-kaczynskiego.html
Entartete…
Chyba mi wybaczycie, że dziś, wyjątkowo, po powrocie z terenu nie rzucę się w politykę i inne aktualności, tylko chociaż kilka rzeczy wstawię do tych szafek, które już są całkiem skończone? No, może kilkanaście. 😉
Okej, okej, kabelka do aparatta przy okazji też poszukam. 😎
Andsolu, w takim razie slusznie wyplewiles 🙂 🙂 Basilicum w miejsce basiliscum bedzie o wiele lepsze z pomidorkiem 🙂
Ciesz sie, Piesu, ciesz.
Bobiku, bedziesz calkiem wstawiony 😀
Nic nie chcę mówić, ale te szafki chyba się rozeschną.
Chwast Andsola pięknie się zapowiada, ciekawe, jakie zbiory będą. 😀
Szczęśliwiec!
Śladem (wielkiego popularyzatora nauki) Martina Gardnera, mam co się da w pudełkach po butach i jest Pudełko na Kable. A jest ich taka mnogość i zapląt, że każdy ma na szyjce opis gdzie i komu należy go wsadzać. Tylko jeden, od kindle’a, z łatwością rozpoznaję, bo jest śnieżnobiały w tłumie czarnych. Czemu nie robią kabli w wersjach psychodelicznych?
Bo niestety kable projektuja chlopy. A ich wyobraznie nie siega poza sprzety elektroniczne czarne i srebrne. To i kable sa jak czarne makarony.
Nie tylko czarne
http://alexiles.com/Cable-Combo-Kits/images/color12.jpg
Siodemeczko, karmnik podobny tylko drewniany
http://www.dobredladziecka.pl/wp-content/uploads/2011/11/karmnik_plastikowy.jpg
http://wyborcza.pl/1,75475,15393512,Komiks_o_Warszawie_nagrodzony_w_Angouleme.html
o ile pamietam, polecalem 🙂 🙂 🙂
https://lh3.googleusercontent.com/-tuQvPfAPsS8/UkbY-TiTCyI/AAAAAAAANcs/91HcjaHcRnw/s1000/P9282896.JPG
taka jest „wersja” frakcji 😀
Rysiu, co ta klawiatura taka umorusana? Wstyd.
nie mialem czasu (skok na Sz. 🙂 ) powiedziec Wam, ze bylem na rozmowie z Inga Iwasiow o ksiazce ktora napisala po smierci Taty. Bardzo szczera i osobista rozmowa, pani Iwasiow co chwila mowila o milosci i tym, ze Jej Tata (ur 1941) czesto mowil do niej Kocham Cie. To takie bardzo inne niz artykulowanie milosci przez innych Ojcow tej generacji, miala pani Iwasiow wyjatkowe szczescie.
https://scontent-a-lhr.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/t31/1622351_255733784603357_479225274_o.jpg
Polski dom mody, Risk, ze specjalnia linia propagujaca zydowskie i izraelskie symbole, zwana „Risk oy” 🙂 :
http://riskmadeinwarsaw.com/browse/risk-oy_3148-k.html
Kocie, to tylko cien, CIEN!!!!!!!! 😆 😎
Rutu Modan
Niezależnie od tego, co plepla nasz drogi Prezes JK – w sprawie państwowego mecenatu nad sztuką i w sprawie rozbudzania w młodzieży potrzeby obcowania ze sztuką wyższą – zgadzam się. Pamiętam genialne, wielkie (w sensie obsady, scenografii itd.) spektakle z lat sześćdziesiatych i siedemdziesiątych i pamiętam, jak do szkoły przychodzili artyści filharmonii i dawali koncerty, które komentował słynny Jerzy Karolus. W wieku licealnym widziałam w Szczecinie przedstawienie Narodowego (z Eichlerówną i Gogolewskim) i zostałam tknięta bakcylem teatru ogromnego. A z powodu szkolnych koncertów kupiłam sobie na próbę abonament do Filharmonii i tak mi zostało…
Przedstawienie Brytanika Racine’a, zapomniałam dodać.
Rysiu, to chyba najpierw wywieś plakat, ze zapraszasz na szkolenie, bo skąd one biedne pitaszki mają wiedzieć, że to karmnik? 😉
Żartuję trochę. W parkach oprócz typowych domków-karmników wywieszają też butelki plastikowe z dziurami i ziarnem.
Najważniejsze, zeby wiedziały, ze tu jest stołówka, może zanęć. Przymocuj jakąś płaską deseczkę na rogu balkonu i nasyp ziarna.
Nie dokarmiać ptaków !!!
U mnie trwalo ladne pare dni zanim ptaki zorientowaly sie ze cos na parapecie dla nich naszykowano. Ale od momentu gdy to nastapilo, obserwuja pilnie okno mimo ze niczego tam dla nich juz dawno nie ma (nie wiem jak przekazuje sie taka pamiec miedzypokoleniowa). Mysle ze Siodemeczka ma racje, deseczka z widocznym pokarmem moze pomoc (tylko co zrobic by nie zdmuchnal go wiatr?). I moze jakies szczegolne przysmaki?
Kiedys usilowalam zapobiec zdmuchiwaniu karmy z parapetu umieszczajac ja w glebokim talerzu. Po tygodniu odkrylam ze jeden wyjatkowo tlusty i ewidentnie cwany wrobel uwil sobie gniazdko w samym talerzu 😆
Argumenty za dokarmianiem ptaków
Dokarmianie ułatwia ptakom przetrwanie ciężkich warunków zimowych – niskiej temperatury i opadów. Lot aktywny wymaga wiele energii, a równocześnie nie pozwala na gromadzenie wewnątrz ciała znacznych zapasów (niekorzystny wzrost ciężaru). Dlatego dla ptaków, zwłaszcza tych małych, szczególnie ważne jest regularne i wystarczająco obfite odżywianie.
Zimą dni są krótkie i ptaki mają mniej czasu na zdobycie pokarmu wystarczającego do przetrwania długiej i zimnej nocy.
Zimą ptaki mają ograniczony dostęp do innych źródeł pokarmu wskutek zalegania pokrywy śnieżnej.
Karma przygotowana przez człowieka nie jest atrakcyjniejsza niż naturalna i jeżeli ptaki będą miały dostęp do naturalnego pokarmu, to nie będą korzystać z dokarmiania.
Człowiek silnie wpływa na środowisko, w znacznym stopniu ograniczając naturalną bazę pokarmową, a dokarmianie zwierząt może nieco złagodzić skutki tych niekorzystnych zmian.
Dokarmiając ptaki, człowiek zbliża się do nich, uczy się, pobudza swoje zainteresowanie i uwrażliwia na przyrodę, a także zyskuje poczucie, że robi coś dobrego.
Liczniejsza populacja ma większe możliwości przystosowania się do niespodziewanych zmian w środowisku, a niewielkie i lokalne osłabienie doboru naturalnego, wobec wielu negatywnych przekształceń w środowisku będących dziełem człowieka, nie ma wielkiego znaczenia.
Argumenty przeciw dokarmianiu ptaków
Ptaki są często dokarmiane w sposób przypadkowy i nieprzemyślany, a niewłaściwy rodzaj pokarmu powoduje więcej szkód niż pożytku. Duża ilość chleba w pożywieniu wywołuje poważną chorobę – kwasicę, nieuleczalny u dorosłych ptaków zespół anielskiego skrzydła oraz biegunki, a zjedzenie pokarmu solonego często prowadzi do śmierci wskutek zaburzenia gospodarki wodnej organizmu. Bardzo niebezpieczny jest pokarm zepsuty (np. spleśniały chleb) lub pieczywo namoczone i zamarznięte. Karma dostarczana przez człowieka jest zazwyczaj mało urozmaicona, co powoduje u ptaków niedobory składników pokarmowych i w efekcie osłabienie odporności.
Dokarmianie zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się chorób, gdyż ptaki gromadzą się w jednym miejscu, poza tym często karma miesza się z odchodami. Do karmników przylatują ptaki różnych gatunków, które w naturze zwykle nie stykają się ze sobą bezpośrednio, rośnie więc ryzyko przenoszenia chorób i pasożytów.
Karmnik dla małych ptaków, jeżeli jest umieszczony w niewłaściwym miejscu, może stać się karmnikiem dla drapieżników, np. kotów lub krogulców, które szybko się uczą, gdzie można znaleźć łatwy łup.
Dokarmianie zmienia naturalne zachowania – np. ptaki zimują zamiast odlecieć na południe, tracą wrodzony lęk przed człowiekiem lub też przyzwyczajają się do jednego źródła pokarmu i przestają go poszukiwać. Gdy, np. z powodu gorszej pogody, człowiek przerywa dokarmianie, może to powodować śmierć ptaków oczekujących biernie na pożywienie. Niektóre występujące w Polsce ptaki wodne, np. łabędzie nieme, niemal całkowicie zatraciły instynkt wędrówkowy.
Dokarmianie ogranicza działanie naturalnej selekcji i przez to osłabia całą populację.
Tyle ciotka Wiki.
Z moich obserwacji. Sensowne dokarmianie jest wskazane. Patrz – polana żubrów i kulki dla ptaków wokół niej
W sprawie kabli – mogłaby ta wyobraźnia podyktować jeden kabel do wszystkiego.
Przecież majatku na tych kablach nie zbijają.
Za Bobikowe szafki wznoszę toast pięcioletnią pigwówką 😆
Obcowanie ze sztuką wyższą… Podobnie jak Nisia jestem za , tylko jak zrobić by ludzie sztuki nie egzystowali na pograniczu nędzy . Mieszkam w mieście gdzie na kilkudziesięciu pracowników kultury (działaczy?) przypada dwócj artystów. Jeden skończył dwa lata temu ASP i dzięki stypendium może jeszcze pozwolić sobie na malowanie , drugi prowadzi miejską galerię i na twórczość nie starcza mu czasu… W budżecie na 2014 na „działania z zakresu kultury i ochrony dziedzictwa narodowego” przeznaczono 8 mln 620 tys. zł Kwota może wydawać się imponująca ale w ogromnej większości zostanie wydana na utrzymanie budynków, płace , koszty stałe. Niestety na działalność artystyczną zostaną drobne ochłapy. Pewnie żaden z dwóch ostrołęckich artystów nie dostanie złotówki. W moim mieście nie kupuje się obrazów, nie płaci się artystom za ich dzieła. Chcesz zrobić wystawę, zrobimy ci grzeczność i powiesimy twoje obrazy, dostaniesz kwiatka, zapłacimy za trzy butelki wina i kilka kartonów soku. Zapomniałem o uścisku ręki. Wystarczy ? Wystarczy? Chcesz przeżyć zajmij sie szyldami , zajmij się uczeniem w szkole. Jak będziesz miał szczęście za dwadzieścia lat zatrudnimy cię w kulturze. Zapłacimy za wystawę? Kupimy co jakiś czas obraz? Przepraszamy ale nie możemy , pieniędzy nam nie starcza nawet na papier i długopisy.
Marku, jak zrobić? No właśnie przez ten nieszczęsny mecenat państwowy, o którym mówił Prezes, z rzadkim jak na siebie rozsądkiem.
Osobiście kupiłam jeden obraz za potworne pieniądze. Hehe.
Tego autora: http://jot.generatedcontent.com/ben/
Wyscie chyba nie zauwazyli o czym Prezes mowi oprocz mecenatu panstwa. On mowi o tym JAKA sztuke ma panstwo wspierac. I na tym polega zasadnoicza roznica miedzy mecenatem polegajacym na tym by wspierac artystow poczatkujacych czy trudnych w odbiorze, a narzucaniem przez panstwo okreslonej preferowanej estetyki. Wtedy lepiej aby Panstwo NIE BYLO mecenasem. Niech sie wypcha triocinami. Zwlaszcza ze wybitny znawca sztuki Jaroslaw Kaczynski bredzi cos o „zdeprawowanej sztuce”. To jest GROZA. Byly juz w hostorii takie okresy w Europie gdy Panstwo okreslalo co jest sztuka a co nie jkest i jaka sztuka warta jest wspierania. Te okresy nazywaly sie, jesli dobrze pamietam hitleryzm i bolszewizm. Dosyc.
To jest zreszta temat na dluzszy wpis i w tej chwili nie chce mo sie wysilac.
Aby byc contrary, dorzuce jeszcze, ze w kwestii dokarmiania ptakow zdaje sie calkowicie na zalecenia zalozonego 150 temu Kro;leskiego Towarzystwa Ochrony Ptakow RSPB , ktore dotradza dokarmianie, ale okresla czym i przekonuje by robic to regularnie jesli sie ktos postamnawoa dokarmoiac, gdyz ptaki uzalezniaja sie sie od dokarmoiania w okreslonym miejscu. Zakaz karmienia ptakow zbozem obowiazywal w tym kraju tylko raz – przez kilka lat trwania I wojny swiatowej i nawet byl jakis wypadek aresztowania 80-letniej pani, ktpra w swoim
ogrodzie dokarmiala ptaki zbozem, podczas gdy w kraju chleba brakowalo. Jednak kiedy miala ona stanac przed sadem., oburzenie spokeczenstwa bylo tak silne, ze skonczylo sie na upomnienoiu.
Szcxzegolnie, podkresla RSPB dokarmiac nalezy w zimie. Wiele lat temu zrealizowalam skromny programik o tym jak i czym najlepiej dokarmiac ptaki w zimie, wyjatkowo ostrej tego roku w Polsce, i dostalam…kilkaset listow od sluchaczy z podziekowaniami. I wiele lat pozniej malo kto pamoietal o innych, „powaznych” ,moich programach radiowych, i nieustannie ktos mi przypominal o tamtym, o karmieniu ptakow.
A zatem , jak spiewalla Mary Poppins Feed the birds, tuppence a bag… http://www.youtube.com/watch?v=XHrRxQVUFN4
Znow sie wpisalam pod Kotem, ale to ja, ja, ja!!!
Kocie, no widzisz przecież, że wypreparowałam z
prezia to co sensowne, bez szczegółów… 😎
Nisiu
Mecenat państwowy działa w obrębie teatru, muzyki, również rozrywki. Nie działa w przypadku sztuk plastycznych. Malarzom, grafikom , fotografom, nikt nie płaci za wystawy. Ze sprzedaży obrazów w komercyjnych galeriach nie da się utrzymać pracowni i kupić niezbędnych materiałów. Ze sprzedaży utrzymuje się bardzo wąska grupa malarzy czy grafików. Fotografie nie sprzedają się wcale. Rynek fotografii artystycznej w Polsce nie istnieje.
Taka sytuacja powoduje, że wielu artystów by przeżyć chałturzy robiąc rzeczy straszne. Kryzys i brak mecenatu spowodował upadek malarstwa, jeszcze gorzej jest z grafiką.
W pisowskiej Ostrołęce w Radzie Miasta jest Komisja Kultury Narodowej i Promocji.
Utworzyli Muzeum Żołnierzy Wyklętych. W ramach mecenatu 🙁
Ja wyglada mecenat Panstwa w Polsce pokazuje ostatni skandal wokol Ruchu Muzycznego. Panstwo nabalo wody w usta choc wypowiedzialo sie cale srodowisko muzyczne i melomanskie. Mecenat Panstwa jest zawsze podejrzany i nie nalezy ulegac pieknym frazesom. Zwlaszcza jak Prezes mowi pelnym tekstem do czego zmierza jesli sie dorwie do koryta.
Jak wygfladal mecenat Panstwa w PRLu tez mozna byloby godzinami wspominac.
@Marek 3 lutego 14, 20:40
Mimo iż z zasady nie lubię narzekać, nie sposób mi podkreślić iż to, co powiedział @Marek jest sformułowane bardzo dyplomatycznie i oględnie.
Na sytuację istniejącą od lat ’90 nałożyło się kilka czynników; każdy z nich brany „z osobna” ma swój sens, zwłaszcza w naturalnym wówczas odruchu walki z „grupami uprzywilejowanymi” specjalnymi przepisami, z zarządzaniem centralnym, z kastowością antydemokratyczną, ale gdy zaczęły te regulacje w naszej rzeczywistości działać razem, powstał koszmar.
Nowe prawo autorskie nieźle chroni sam utwór/dzieło, ale nie wyodrębnia grupy społeczno/zawodowej artystów. Na dodatek przepisy finansowe wprowadziły rozdział na dwie kategorie: artystów i twórców z różnymi konsekwencjami formalnymi dla tak zaszeregowanych ludzi.
I tak skoro (poza mało dziś znanymi przepisami o zaopatrzeniu emerytalnym twórców i ich rodzin) nie ma wyodrębnionej grupy zawodowej a więc każdy może być w sensie formalnym twórcą (brzmi rozsądnie póki co) to i np. pracownie zostały objęte takimi samymi opłatami jak miejsca uprawiania działalności gospodarczej. Pamiętam jak już początkiem lat ’90 niektórzy z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy zostali zmuszeni takimi regulacjami do oddania pracowni. Rychło jednak wprowadzono ułatwienie – jeśli się mieszka w pracowni to płaci się za nią jak za mieszkanie. Ale wielu rzeźbiarzy miało pracownie np. w suterenach (prof. Jerzy Jarnuszkiewicz) a mieszkało gdzie indziej – w jakimś M3 czy nawet M4. No i w takiej sytuacji skoro każdy może być postrzegany jako twórca skoro jego praca wypełni znamiona prawne wymagane przez prawo autorskie, to niby jest twórcą, ale nie znam przypadku aby taki delikwent został ostatnimi laty objęty zaopatrzeniem emerytalnym przysługującym twórcom i ich rodzinom. Ale nie jestem na bieżąco, upraszam o ewentualne sprostowanie.
W ramach wiary w uzdrawiającą rękę rynku oraz równość pojmowaną jak się obawiam mechanicznie zupełnie zignorowano specyfikę uprawiania zawodu i pozyskiwania przychodów, traktując artystów plastyków uprawiających wolny zawód tak, jakby co miesiąc uzyskiwali regularne przychody. To można by kontynuować, w skrócie powtarzam iż zignorowano specyfikę uprawiania zawodu zrównując pracownię artysty z handlem warzywnym z całym moim (piszę to bez ironii) szacunkiem dla uczciwego handlu warzywami.
Upowszechnienie/uwolnienie zawodów plastycznych zaskutkowało zalewem „produkcji” ludzi nie utalentowanych i wykształconych a energicznych żeby nie sformułować tego dosadniej.
Przez lata zmieniło się też pojmowanie znaczeń; określenie „twórczy” zastąpiło się określeniem „kreatywny”. Pamiętam zaskoczenie kiedy na drzwiach pokoju/gabinetu z którejś z agencji reklamowej zobaczyłem napis: „dyrektor kreatywny”.
Mówiono o tym jednym właściwie głosem na Kongresie Kultury Polskiej w roku 2000. Żadna o ile mi wiadomo obietnica ze strony tzw. władz, członków parlamentu etc. nie została dotrzymana. Owszem, rozwija się jak to obserwuję nowy zawód: animator kultury czy manager który tak naprawdę ma moc decyzyjną. Choć większą jak sądzę moc decyzyjną acz pośrednio mają mistrzowie technik marketingowych – oczywiście w dziedzinach tego, co nadal bywa określane jako sztuki plastyczne.
Nigdy nie zapomnę jak lata temu jeden z kandydatów na urząd Prezydenta RP w wypowiedzi publicznej stwierdził, że ludzie twórczy to tacy, którzy tworzą miejsca pracy/dają zarobić innym. A tacy inni są mniej twórczy, jako pracobiorcy korzystają z kreatywności tych pierwszych. Pan mówił to serio w tonie wyczerpującym zagadnienie.
Należę do takich, którzy żywią nadzieję iż uprawianie sztuki niosącej dobre znaczenia jest przymusem wewnętrznym jednostek dotkniętych takim „skażeniem osobowości”. I oni to będą robić niezależnie od okoliczności, bo nie umieją inaczej, bo tak muszą.
dla frakcji:
https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/t1/1601548_582387855186681_1308204458_n.jpg
frakcja wie 🙂
dopiero co czytalem, ze miasto B. z podatkow doplaca do kazdego sprzedanego biletu do muzum 80€ (!!!!!!!), do kazdego biletu – naszego (B.) dziecka klopotu – Staatsoper, 285€ (!!!!!!!).
i to jest swietnie tak
Nacht Bobikowo
pstryk
16402
Zgodnie z nowymi regulacjami prawnymi prowadzę „działalność artystyczną gdzie indziej nie sklasyfikowaną” płacę normalny ZUS i normalne podatki . Nigdy nie wyciągałem ręki po jakiekolwiek dotacje czy zapomogi bo uważam się za rzemieślnika.
Pod „przymusem wewnętrznym” zrobiłem kilka wystaw fotograficznych , wziąłem udział w paru wystawach zbiorowych. Owszem powiesili, tyle tylko , że kazda z wystaw kosztowała mnie kilka tysięcy złotych. Na sprzęt foto wydałem kilkadziesiąt tysięcy. Przyszli popatrzyli, wypili wino, nawet pochwalili , że ładne. I poszli.
Wystawa wisi średnio miesiąc, instytucja , która użycza lokalu może odhaczyć , że powiesiła i odnotować frekwencję a artyście zostają długi i rachunki do zapłacenia. Po czterech wystawach stwierdziłem , że mecenasem instytucji muzealnych czy kulturalnych nie zamierzam być. Nikt już mnie nie namówi na kolejną wystawę.
Lisku, fajny ten sklep.
Trochę drogawo, ale ciekawie. Pokażę młodszym. 🙂
@Marek 3 lutego 14, 22:11
Panie Marku: wspomniałem o obowiązujących osobnych kategoriach: twórca i artysta. Jeśli wykonuje Pan prace według własnego pomysłu (rozumiem że rozmawiam z artystą – fotografikiem) to ABSOLUTNIE proszę się nie dać zaszeregować jako artysta uprawiający samodzielną działalność artystyczną, tylko i wyłącznie jako osoba (twórca) osiągająca przychody z tytułu praw autorskich. To są osobne/różne rubryki na odwrociu formularza PIT 8A (chyba, przepraszam, piszę z pamięci). Wówczas przysługują (jeszcze) domyślne koszta uzyskania 50% (ale już tylko do pewnej wysokości rocznych przychodów. Dokładniejsze informacje u kogoś z radców prawnych w którymś z wciąż istniejących stowarzyszeń twórczych. W Krakowie jednym z super prawników od praw autorskich był (jest?) mec. Podrecki, onże wykładał na UJ.
Osoby osiągające przychody z tytułu praw autorskich (twórcy) także oczywiście płacą ZUS, co miesiąc trzeba składać deklaracje chyba na formularzu DRA i jeszcze innych, niezależnie od tego, czy się cokolwiek zarobiło czy nie trzeba wnosić co najmniej opłaty minimalne, znów się tu aplikują informacje z Izb Skarbowych czy Stowarzyszeń Twórczych. To są dane sprzed ca 10 lat, kiedy to dzięki Bogu przeszedłem na emeryturę.
Gwoli doprecyzowania:
Twórcy i artyści
http://pracosfera.com/Arty%B6ci-i-tw%F3rcy.php
Nareszcie znalazłem kabelek, ale niestety, okazało się, że ciemne szafki są okropnie niefotogeniczne, a moje aparatto też im niezbyt sprzyja. Strasznie trudno nim zrobić taką fotkę, żeby zarazem ostra była i szczegóły jakieś wychodziły. Wybrałem ze 3 zdjęcia, na których w ogóle coś widać, ale sam wie, że okropnie są marne. Ale za to na jednym jest czajniczek od Heleny – już podłączony na nowym blacie. 🙂
https://picasaweb.google.com/114730012948439010171/3Lutego201402#
Dalej jeszcze wrzuciłem podłogę kuchenną, która też tu była tematem i kawałki podłogi pokojowej, czyli mojego Tarasewicza. 😉
A schody też chciałem wrzucić, ale mi zginęły. 😯 Znaczy, nie schody jako takie, tylko ich foty. Gdybym przypadkiem je znalazł, to dołożę.
Uff, chyba się wreszcie wywiązałem z od dawna zaległych należności. 😀
Rysiu, wiesz jaka jest najbardziej dla mnie irytujaca cecha Was, lewakow?
Ze za duzo myslicie o pieniadzach! Ze wydaje Wam sie, ze wystarczy sypnac groszem, a probemy tego swiata znikna.
Tak nie jest. Mowisz o panstwie niemoieckim, ktore ma zupelnie inna kulture politytczna niz polskie Panstwo i nie ma to nic wspoilnego z pieniedzmi. Gdyby panstwo polskie nawet mialo kase aby doplacac do kazdego biletu 80 euro, to doplaciloby tylko i wylacznie wtedy kiedy bylyby spelnione okreslone warunki: dana impreza nie wzbudza zadnego poirytowania Kosciola, nie miala nic wspolnego z genderem, feminizmem, gejami i generalnie sluzylaby do poprawienia samopoczucia panstwowych urzednikow, a takze pozwala znalezc zatrudnienie pociotom partyjnym, prywatnym i towarzyskim urzednikow panstwa. Tylkoe jesi te warinki zostana spelnione panstwo polskie moze ewentualnie zgodzic sie na mecenat
Popatrz, KOchany Rysiu, na obecne zachowanie ministra kultury w polskim panstwie. Tysiac tworcow i ludzi kultury i academii napisalo do niego kilka tygodni temu plomienny list proszac o ratunek i interwencje.
I Panstwo w osobie ministra nie widzi najmniejszego powodu, aby tworcow i ich ;ist zauwazyc, powiedziec im”Poca;ujcie mnie w kaloryfer” , nie mam zadnego obowiazku ani sie z waszym zdaniem liczyc anoi nawet wam odpowiadac.
Czy wyobrazasz sobie takiego ministra w Panstwie niemieckim? Ltory bol;alby elite kulturotworcxza elite swego kraju? Wyobrazasz? A w panstwie polskim minister nie widzi powodu ani nie ma czasu zawracac sobie glowy jakimis petentami kultury.
Wiec prosze Cie, nie mow mi, bitte, jakim mecenasem kultury sa Niemcy.
Znalazłem schody i dołożyłem. A teraz się zastanawiam, czy zacząć myśleć o mecenacie kulturalnym, czy raczej wybrać spokojny sen, a o stanie kultury i innych smutnych rzeczach pomyśleć rano. 🙄
Bobiiiik! „Strona nieznaleziona.” 🙁
Chyba zapomniałem udostępnić. 😳 Ale teraz już powinno działać.
Postaram się jeszcze zrobić lepsze zdjęcia tych szafek, jak już trochę tę kuchnię doprowadzę do ładu i na odpowiednie światło trafię.
Dalej nie ma dostepu, Piesu.
Mowi, ze nie znalazlo strony/ Poszperaj jeszcze.
Może niedokładnie napisałam o co mi idzie i wychodzę tu na naiwną apologetkę Prezesa.
Chodzi mi o ogólną słuszność idei mecenatu państwa nad artystami. Nie twierdzę, broń mnie Boże, że ma to być mecenat według JK. Ani że łatwo byłoby ustalić jego zasady.
No tak, wszystko już było dobrze, tylko nie ten link. 😳 Dopiero teraz podmieniłem na właściwy.
Czasem, jak Szwejk, odczuwam objawy idiotyzmu, szczególnie pod wieczór. 🙄
Sa inne formy mecenatu, ktore sprawdzaja sie lepiej niz mecenat panstwa.
Mordko, one się sprawdzają obok mecenatu państwa, ale nie zamiast. Nie ma żadnego kraju o jakim takim stanie kultury, zwłaszcza tzw. wysokiej, w którym nie byłoby w ogóle państwowego mecenatu.
Gdyby mrówki miały dobre wychowanie, zrewanżowałyby się jakimś delikatnym rysunkiem muszek. Choćby i na brzuszku.
Piesu, cudne szafki! I podloga i schpody i Zwierzyna!
No nareszcie!
Fajne masz szafki, Bobiku. 🙂 I bardzo ciekawe podłogi. A to wszystko, łącznie z meblami, po to, żebyście się z Pręgowaną jak najkorzystniej prezentowali i jak najwygodniej czuli. To jasne. 😛
Bobik, wiedziałem, że dobrze dla oleandra się to nie skończy. Do której z szafek go wcisnąłeś?
Ta mucha od andsola jest niemożliwa. 😯
Fajne szafki. W której mieszka kot?
I podłoga piękna bardzo! Ta drzewnianna. To panele? Nie znam się na technologiach, ale efekt śliczny.
I kafelki. 🙂
Dziękuję, dziękuję. 🙂 Różne szczegóły trzeba jeszcze dopracować (np. okap nad kuchenką ma być wykończony bordiurą od tych antycznych kafelków, które uratowałem z poprzedniego domu, do szafek uchwyty trzeba dokupić, itd), ale to już detal, a hurt jest z grubsza odwalony. 😉
Oleandra wcale nie musiałem wciskać do szafki. Mam przecież piwnicę. 😈
Bordiura! Ja nawet nie wiem co to jest! Ale na pewno pieknie. Bordiura ma taki francuski wyrafinowany dzwiek. Jak tiurniura (tez nie wiem co to jest).
Szafki nadzwyczajne!
Drzewnianna podłoga to nie panele, tylko grube, dębowe, postarzane dechy, które Pan Administrator pięknie położył. Wściekle drogie były, ale się zaparłem, że te i żadne inne. I nie żałuję, choć potem przez jakiś czas na pasztetówce musałem oszczędzać. 🙂
Króliku, z bordiurą to po naszemu ze ślackiem. 😆
Też bym była gotowa oszczędzać na takie dechy: unosi się z nich pozytywna energia. 😀
Tiurniure nosi sie nad pupa. Taka polka nad pupa.
Nie śmiałam myśleć, że dechy! Są cudne. I kafelki też, zapomniałam napisać.
Magdalena Samozwaniec pisała, że jej ojciec Wojciech Kossak twierdził, jakoby Polkom nie były potrzebne tiurniury, mają one bowiem (Polki, nie tiurniury) w tym miejscu naturalną bombe a la polonaise…
Mistyczka to histeryczka, która zetknęła się ze spowiednikiem, nie z lekarzem.
Nie bardzo mnie ciągnęło do „Cmentarza w Pradze”, ale gdy dociągnęło, to wciągnęło. Zaskakujące, że w olbrzymiej swej części to jest bardzo dobrze udokumentowana, historyczna narracja…
Mistyk – wystygł.
Wynik – cynik.
Chyba Sztaudynger.
O ile pamiętam, w niektórych kręgach artystów nawet nie domagano się mecenatu państwa rozumiejąc sytuacje po 1989. Oczekiwano natomiast uwzględnienia przepisami specyfiki wykonywania zawodu/zawodów.
Oczywiście Kot Wspaniały ma rację:
@Kot Mordechaj 4 lutego 14, 00:01
Wszystko zaczyna się od mentalności/poziomu społeczności z którego bierze się mentalność decydentów.
Sąsiad się spisał, nie ma co, projekt był niełatwy, nie dziwota, że zajął szmat czasu.
Rudera wyprzystojniała bardzo.
Fajna! 🙂
Rozmarzyłam się. 😀
A ja zaczęłam ten Cmentarz…, zmęczyłam się pognałam po parę odcinków do przodu i jakoś nie mogę wrócić.
A propos spowiedzi. KAI podało:
Jak powiedział kard. Nycz, za praktykę spowiedzi indywidualnej biskupi zostali przez papieża pochwaleni.
Nic nie rozumiem, to są inne praktyki w KK?
Wie ktoś coś?
Mistyk/-czka jest właściwie słowem bardzo zabawnym, kiedy odbiera się je poprzez niemczyznę. Dla nieniemieckojęzycznych podrzucam tłumaczenie rzeczownika Mist: 😈
http://de.pons.eu/übersetzung/deutsch-polnisch/Mist
Siódemeczko, może to chodziło o praktykę w odróżnieniu od teorii spowiedzi indywidualnej. 😉
A jaka jest różnica między teorią, a praktyką, bo nic nie kumam?
O, przepraszam, ja jestem lewak, nie katolik, więc na katolickiej praktyce mam prawo ni cholery się nie znać. 😈
Może są jakieś inne zwyczaje obowiązujące w KK światowym, tylko my w Polsce nic nie wiemy.
U nas lubi się wzmacniać rygory, posty i święta obowiązkowe, zakaz zabaw w piątki itd.
Może światła Jagoda coś wie?
Chyba zapytam mądrych ludzi, bo bardzo mnie ten temat interesuje.
Dobrze, ze tylko w piatki, Siodemeczko! Moj kolega, baptysta, wogole nie mogl tanczyc, zadnego dnia!
Bardzo mi miło, że Wam się moja rudera podoba. 😀
Jutro popracuję nad nią dalej, ale dziś już organizm domaga się odpoczynku. Dobranoc. 🙂
Siodemeczko, nie chce sugerowac, ze zaliczam sie do madrych, ale spowiedz indywidualna to chyba taka, ze sie wyznaje grzechy bezposrednio Bogu (bezglosnie jak rozumiem), bez posrednictwa ksiedza spowiednika.
Wiem, Bobiku, że żartowałeś. 🙂
Poczytałam relacje z audiencji, są ubogaceni. Nie mogę.
Bobiczku, jeszcze niedawno przeciez nie miales w kuchni nawet zewnetrznej sciany, a teraz po prostu cacko z dziurka (i ze szlaczkiem… ahem…. bordiura!).
Króliku, nie ma takiej praktyki w KK, a przynajmniej ja nic o niej nie wiem. Zapytałam mądrego człowieka, poczekam na odpowiedź.
Jak byłam mała i chadzałam do kościoła, była spowiedź indywidualna, kiedy człowiek klęczał przy konfesjonale i gadał, i spowiedź zbiorowa w czasie mszy („Spowiadam się Bogu Najwyższemu, że coś tam, coś tam, zgrzeszyłem myślą, mową i uczynkiem – i chyba zaniedbaniem. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina).
To nie to odróżnienie idzie?
Ja myslalam, ze to chodzi o spowiedz prywatna, jak w kosciele luteranskim.
Zasnęłam, ale tylko na chwilę. Obudził mnie dźwięk esemesa. Ktoś wypatrzył w kartach tarota, że ten numer telefonu czeka Wielka Miłość. To usiadłam obok, żeby jej dotrzymać towarzystwa – co ma dziewczyna sama czekać po nocy. Gdyby była filigranowa, to pewnie by się o nią szybko zatroszczył jakiś mniej lub bardziej zabłąkany rycerz, ale na wielką przecież żaden nawet nie spojrzy. No i tak czekamy we dwie na ten numer.
Ach, już wiem. Zajrzałam do prawa kanonicznego:
W zasadzie tylko indywidualna, absolucja ogólna możliwa w obliczu zagrożenia śmiercią i w przypadku braku dostatecznej liczby duchownych, ale nie w danym miejscu, tylko na jakimś większym terytorium.
To nie wiem, czemu Papież chwalił biskupów, chyba ma słabe wyobrażenie o Polsce.
Pa! 🙂
.
herbata 🙂
.
szeleszcze
brykam 🙂 fikam 🙂
bryk
fik
Dzień dobry 🙂
kawa
Psia buda przesympatyczna, a ślaczek na grzbiecie Pręgowanej cudny 😀
Słońce, – 11 😯
Bobiku, jestescie (z PA) wielkimi przyjaciolmi zwierzat, wygodnie
z kuchni do ogrodu 🙂 🙂
Siodemeczko, papiez chwali bo wypada 🙄 , a w KK w B.
(bylem, bylem) spowiedz jest milczaca i grupowa, cos na ksztalt:
wyszeptalem ze zgrzeszylem i to wystarczy
Kocie (00:01), masz racje i juz.
B. jest mecenasem bardzo liberalnym,
wspiera male projekty, nieznanych artystow i OCZYWISCI nie
tylko to co urzednikom podoba sie 🙂
Co do pieniedzy na kulture w B., osobiscie wolalbym dac mniej
na Staatsoper, a wiecej na projekty alternatywne, multikulturowe,
niszowe, ktorym ostatnio odebrano milonowe dotacje.
brykam 🙂 😀
mt7 4 lutego 14, 01:39
Może są jakieś inne zwyczaje obowiązujące w KK światowym, tylko my w Polsce nic nie wiemy.
U nas lubi się wzmacniać rygory, posty i święta obowiązkowe, zakaz zabaw w piątki itd.
U nas jest najbardziej. Dalej obowiązują kartki do spowiedzi. Numerowane, imienne i skrupulatnie rozliczane przez proboszcza. Taka gmina: Kościół, piaski i wiklina 🙂
Co kraj to obyczaj. W naszej parafii kartek do spowiedzi nie ma, a ksiądz po kolędzie chodzi bez żadnych kartotek. W poprzedniej kartek też nie było, ale do notesika ksiądz na kolędzie zaglądał, co by wiedzieć, z jakim elementem ma do czynienia 😉
Z innej beczki. Będzie o wartościach. Wczoraj dziecko zapytało mnie, kto to jest hipokryta. Definicja nie wystarczyła, żądało przykładu (dzieci takie już są). Już miałam na czubku języka: pamiętasz jak tata powiedział, że nie może z nami pójść na basen, bo ma pilną pracę do napisania, poszedł z komputerem do pokoju, a po chwili dobiegło nas stamtąd ciche chrapanie? Ale się zlitowałam nad zmęczonym człowiekiem. Nie dosypia, ciężko pracuje, a tekst do napisania widocznie bardzo mu wychodził nudny. No i co będę dziecku jego własnym realnym ojcem przed oczami machać, skoro wirtual pod ręką. Wystarczy kliknąć. Kliknęłam więc ze trzy razy i takie coś znalazłam:
Ja jestem prosty człowiek, ale dostrzegam zasadniczą różnicę między spaleniem jakiejś rzeczy a jej wydaniem w prestiżowym wydawnictwie. To są dwa zupełnie różne działania. Uważam też, że strażnik testamentu jest od tego, żeby go przestrzegać, a nie od tego, żeby zmieniać wolę kogoś, kto mu zaufał.
A tak właśnie zachował się kardynał Stanisław Dziwisz, który – mimo jasno wyrażonej woli bł. Jana Pawła II, który chciał, by jego notatki spalić – zdecydował się na ich wydanie w wydawnictwie Znak.
A argumentem za taką decyzją ma być możliwość lepszego zrozumienia papieża. – Nie spaliłem notatek Jana Pawła II, gdyż są one kluczem do zrozumienia jego duchowości, czyli tego, co jest najbardziej wewnętrzne w człowieku: jego relacji do Boga, do drugiego człowieka i do siebie – tłumaczył podczas dzisiejszej prezentacji książki kard. Dziwisz.
Problem polega tylko na tym, że najwyraźniej sam Jan Paweł II uznał, że te notatki nie są konieczne do lepszego jego zrozumienia, i że to, co napisał i powiedział, w zupełności wystarcza. Gdyby było inaczej to nie nakazywałby spalenia notatek, ale pozostawił decyzję o ich losie zaufanym osobom. Papież jednak zdecydował, co ma się z nim stać, a strażnikiem wykonania swojej woli uczynił kardynała Dziwisza. Ten jednak zawiódł pokładane w nim, w tej sprawie, zaufanie.
I choć oczywiście książkę przeczytam, i nie wątpię, że niemało z niej wyniosę, to mam wrażenie, że nie powinna się ona ukazać.
Zgadnijcie, skąd ten cytat? Dla ułatwienia dodam, że autor powyższego prowadzi blog, nosi okulary, ma rumianą twarz o wyrazie człowieka z siebie całkiem zadowolonego, a jego nazwisko zaczyna się na literę T. Zamierzam teraz regularnie odwiedzać blog pana T., ponieważ odkryłam wielki walor edukacyjny zamieszczanych tam tekstów 😈
Dzień dobry 🙂
Ja się dawniej trochę dziwiłem, dlaczego Helena się katuje czytaniem pana T., ale potem sam odkryłem uroki tej formy masochizmu. 😎 Blog pana T. realizuje jedno z sensowniejszych haseł pedagogiki, czyli uczy bawiąc. Ile ja się z tego blogu nauczyłem o fundamentalnym katolicyzmie, o naturze ludzkiej, o meandrach umysłowych… O hipokryzji również, a jakże. I zawsze, jak tylko przeszło mi zgrzytanie zębami, wybuchałem w końcu nieopanowanym rżeniem. 😈
@Bobik 4 lutego 14, 10:30
Bobiku, a czy aby nie może być tak, że tam się można nauczyć o fundamentalnym katolicyznie według tego pana (i niestety wielu innych) ale to dla mnie trochę tak, jak w historii literatury naturalizm jednak się różni od realizmu ?
No tak, Ormie, ale naturalizm też w przyrodzie występuje. 😉
Odsapnąłem trochę po remoncie i wrzuciłem – nareszcie, nareszcie 😳 – nowy wpis. Pozornie jest znowu o genderze, ale tylo pozornie, więc czuję się usprawiedliwiony. 🙂
Jasne, że występuje, i to czasem aż nabyt dolegliwie. Kwestia jak dla mnie: co ja z tym zrobię ? nie mówię, żeby od razu walić kwaśnym mlekiem, ale były czasy, kiedy „słowa były jak dynamit”. A propos: czy znacie Państwo blog Balsama Łomżyńskiego ?
Ja znam, ale pozwolę sobie na słówko krytyki. Balsam chyba ma za dużą łatwość pisania. 😉 Często gubi świetne momenty w nadmiernym słowotoku. Na mój smak przydałby mu się czerwony ołówek, który by teksty bezlitośnie skracał, przynajmniej o połowę. 😉
Znów nadrabiam hurtem zaległości w czytaniu. Bobiku, kuchnia piękna, i na pewno pachnie drzewem.
Jeżeli chodzi o spowiedź w Niemczech, to raczej chyba uznają oni tę powszechną, bo jak wytłumaczyć fakt, że nikt się nie spowiada przy konfesjonale (w ostatnich 30 latach jeszcze nie widziałam) ale wszyscy w czasie mszy idą do komunii?
Mecenaty nad artystami – temat rzeka, również w Niemczech. Mam z tym do czynienia, a raczej nie mam, bo zdobyć jakiekolwiek pieniądze na wystawę czy występ to prawie niemożliwe. Z fotografikami jest tak samo jak w Polsce. Sam finansuje sobie sprzęt i wystawę i nie jest w stanie niczego sprzedać, fotografia jako sztuka użytkowa „nie idzie”. Malarze robią wystawy, organizują się w zrzeszenia, bo tylko w ten sposób są w stanie uzyskać pomoc, użyczają sobie nawzajem galerii i tylko mogą liczyć na to, że ktoś coś kupi, a w dzisiejszych czasach ludzie wolą wydawać pieniądze na przykład na urlop, a nie na obraz. Wiem coś o tym, bo organizuję wystawy. W tej chwili wraz ze znajomą przygotowujemy wystawę 16 twórców, 8 z Polski i 8 z Niemiec. Wystawa będzie w ośrodku ekumenicznym, więc sala za darmo i na Katalog dostaniemy pieniądze z kościoła, ale cała nasza praca to są niezapłacone, niezliczone godziny. Ubiegamy się o dofinansowanie z Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, aby sfinansować dojazd i pobyt artystów z Polski. Czy dostaniemy pieniądze, stoi w gwiazdach, odpowiedź dostaniemy krótko przed wystawą w maju, więc nawet nie wiemy, czy wszyscy przyjadą, jeżeli okaże się, że muszą sami finansować dojad – ewentualne noclegi wtedy u prywatnych osób. Transport obrazów z Polski też na nasz prywatny koszt i własną odpowiedzialność. Znajoma piosenkarka ( szansonistka)też robi występy na własny koszt i wstęp „co łaska” do skarbonki, z płyty przez siebie sfinansowanej ma tyle, ile sprzeda. Koncerty są tylko dla tych wielkich, na które spędza się tysiące ludzi, bo tylko to się opłaci!
Panno Koto, bo teraz w normalnym świecie są chyba pokoiki do spowiedzi, małe pomieszczenia, gdzie się rozmawia siedząc na krzesłach. Konfesjonały są tylko rodzajem zabytku.
W Polsce też tak mają w niektórych kościołach, głównie założonych i prowadzonych przez przybyszów z innych państw.