Lapsus na niedzielę
Grzech wstrętny jest w zasadzie, gdy wśród duchownych gości,
rozumieć jednak trzeba tej sprawy subtelności,
pojmować, że nie godzi się po kamienie schylać,
gdy dziecko niewinnego wciągnęło pedofila.
U dzieci już od dawna proceder ten jest w modzie,
szczególnie jeśli mają rodziców po rozwodzie,
uczucia deficytem pałają, albo zgoła
wychować seksualnie ich próbowała szkoła.
Zepsute to owoce i chyba nie dziwota,
że kler nieletnim takim się może dać omotać.
Świat groźnym jest siedliskiem występku i rozróby,
a księża sami jedni ratują go od zguby,
więc co maluczkim czynią, jest ich prywatną sprawą,
w to nie powinno wchodzić bezczelnie nawet prawo,
tym bardziej zaś owieczka, co swych pasterzy wini,
wywody odszczepieńców, publicznej głos opinii,
lewacki jakiś pomiot lub dziennikarska szmata,
bo to na Kościół przecież jest bezprzykładny atak!
Bo kiedy ktoś skrzywdzony, od tego sługa boży,
by jeszcze mu dokopać, by jeszcze mu dołożyć,
ze Słowa i z tradycji wyraźnie tak wynika…
To Ewangelia według biskupa Michalika.

Na tamte czasy Republika Sienenska byla calkiem fajna demokracja, ktora bysmy jako taka rozpoznali i dzis – ze spisana Konstytucja, podatkami, ktore szly na sprawy publiczne (np wyplaty pensji nauczycielom akademockim ze Sienenskiego Uniwersytetu), Rada Miejska, regularnymi wyborami w ktoprych mogl startpwac takze „prosty czlowiek” jesli byl czytaty i pisaty. Kosciolowi patrzono na rece i nie zezwlano nadto sie wtracac do rzadzenia. Rzady Kosciola, a pozniej oligarchicznego rodu obalono ze 200 lat wczesniej.
Pozniej Siene podbila „odwieczna rywalka” – Florencja.
… i dwutlenek wegla.
Kocie, fantastyczne freski, dzieki! Oligarchia jest dobra o ile jest sie tym szlachcicem jadacym na polowanie, moze byc gorsza jesli sie jest wiesniakiem pedzacym swinie na targ. Ale tak jest z filmami, ze widz zawsze sie identyfikuje z wyzsza sfera
A ztym mlekiem to pewnie masz racje.
Ma racje. Chapeu, Wodzu!
Jest i o mleku:D Nie ph a temperatura…
http://www.theguardian.com/uk/2003/jun/25/science.highereducation
http://www.youtube.com/watch?v=B8ISzf2pryI
No i znowu biskup Michalik dał popis w sprawie pedofilii. Dołożył następnych winnych- feministki, rozwiedzionych rodziców, ten paskudny gender itp. Nie bacząc na swoje uprzednio sprostowanie. On jednak wyjątkowo tędy jest. Nie umiem zlinkować, bo piszę z iPada, a Siódemeczką nie jestem:-( . Herbatę parzę samowarowo, jak mam zwykły czajnik- zdejmuję pokrywkę kiedy woda wrze, stawiam na czajniku imbryczek, po chwili następuję herbatę we wspomnianych wyraźnej proporcjach, zalewem ociupinką wody, aby liście spęczniały i po chwili uzupełniam do pełna. Po 2 min. Zdejmuję imbryczek ( obecnie mam gliniany chiński) i jestem happy:-)
Tępy miało być, ale Apple wie lepiej i poprawia
Nie rozumiem dlaczego Arcybiszkopt juz nie dorzucil Zydow dp tej listy winnych, while he′s at it. Gender w otoczeniu feministek nie jest zly oczywoscie, ale czegos jakby brakowalo…. Od razyu widac, ze lista nie kompletna.
Kurcze, juz bym tak chcial aby ten Michalik zdrowo dostal po nosie od Franciszka.
dla frakcji David Graeber w „Sternstunde Philosophie”
http://www.srf.ch/player/tv/sternstunde-philosophie/video/david-graeber-–-warum-uns-schulden-versklaven?id=58a73fa9-24da-4068-ab1c-033cf285e590
David Graeber „Debt. The First 5000 Years”
i herbata
Wróciłem ze spektaklu „Teatru Ósmego Dnia” – ” Do władzy wielkiej i sprawiedliwej”. Aktorzy czytają donosy, które dochodzą lub dochodziły a to do Urzędów Skarbowych, NIK-u, PIP- u. Piszą je nasi dobrzy znajomi. Z początku widzów to bawi. Donos typu ” Moja sąsiadka S.R. czesze wszystkie dziewczynki w gminie do komunii bez kasy fiskalnej- zawsze lojalna wobec państwa itp. ” . Śmiech zanikł gdy zaczęto czytać donosy naszych rodaków do gestapo. ” Zamieszkały w naszej wiosce J. K. prowadzi ubój świń i wozi mięso do Warszawy na Polną …” lub ” Mieszkająca pod numerem .. rodzina wychrzczona nie nosi opasek – z wiadomych względów nie podaję swego nazwiska, szanująca obecny porządek rzeczy”. Cytaty podaję z pamięci, nie są więc dokładne. Spektakl niesamowity, poświęcony istocie donosu, jego nieśmiertelności, zawiści, która mu zawsze towarzyszy i ludziom, którzy to piszą. Polecam
15203
Kot Mordechaj cytowany na fb
Kot Mordechaj napisał 13 października 2013 o 16:25
komentarz do artykułu Stanisława Obirka w studioopinii.pl
„Może to kwestia szczególnych Kotow i Psów wokół których się obracam, ale ja tej obojętności, o której mówił kard.Gianfranco Ravasi, nie dostrzegam wśród ateistów i stworzeń wobec religii zwyczajnie obojętnych. Przeciwnie, to w tym środowisku najbardziej się dyskutuje, działa, no i uważnie słucha papieża Franciszka, bo to jakiś kompletnie nowy język, niż jesteśmy przyzwyczajeni słuchając „ludzi wiary”. To my piszemy listy do parlamentarzystów domagając się zmiany prawa i działań w obronie dzieci z biednych czy niezaradnych rodzin, które są nakazami sądowymi odbierane rodzicom. To my zbieramy podpisy pod listem do Komisji Etyki Poselskiej aby upomniała posła wygłaszającego rasistowskie uwagi pod adresem czarnoskórego kolegi z Sejmu. To my stajemy murem za wydawnictwem Znak kiedy rozpoczyna się na niego nagonka z powodu wydawania książek J.T. Grossa. I to my wreszcie piszemy do Watykanu petycje w obronie skrzywdzonego wspaniałego kapłana, którego jego własny biskup potraktował abominacyjnie.
To my nieustannie nadstawiamy ucha na to co mówi nowy papież, z głębi serca mu kibicujemy i trzęsiemy się ze strachu aby mu się nic złego nie stało.
Wiec tu jakby nie ma, moim zdaniem, „symetrii obojętności”.
Marzą mi się czasy, kiedy ludzie wiary zaczną się rozglądać wokół siebie i podejmować decyzje naprawiania świata – w ramach tych możliwości, jakie daje im wolność i demokracja.
Marzą mi się czasy, kiedy ludzie wiary zaczną zachowywać się jak obywatele. że o „miłowaniu bliźniego jak siebie samego” nie wspomnę.Pozdrawiam serdecznie.”
Pod cytatem ciepłe komentarze dla Kota
A tak ogólnie jest w porzo
https://scontent-b-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/1390609_602603179786225_232491173_n.jpg
15203
Nie odebrałem filmiku podlinkowanego przez Kota jako dyskursu o formach rządu a jako wykład o historii sztuki i byłem szczęśliwy, bo wydawało mi się, że rozumiem. Cenny moment. Dzięki, Kocie.
Na poprawę humoru
http://dailypicksandflicks.com/2013/10/15/cats-stealing-dog-beds-compilation-video/
Pozdrawiam wszystkich
Dzieki Adomi za nieiustajaca czujnosc.
A z tymi donosami, to chyba jakis jednak sport narodowy. Kiedy moja Stara pracowala jeszcze w gazecie, udzielajaca wywiadu urzedniczka z Serwisu Imigracyjnego w Nowym Jorku mowila, ze najwiecej donosow serwis dostaje od Polakow na innych Polakow. A kazdy donos trzeba bylo sprawdzic na miejscu i zaiwidencjowac.
To mowisz, ze cytowali Koci wpis pod Obirkiem na FB? Hehe.
Nie jestesmy lozkokradami. Jestesmy krolami zycia.
A Pies niechaj zna swoje miejsce! (tylko nie powtarzajcie Bobikowi co powiedzialem, bo bedzie zly i napisze jakis pamflet antykoci).
Monotematycznie, ale temat ładnie podany, bo to Dehnel.
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1558279,1,kawiarnia-literacka.read
Bardzo smieszny Dehnel, Ago!
Aga 16 października 13, 08:41
Zimna herbata nadaje się do okładów na spłakane oczy.
Najlepszy na spłakane czy zmęczone oczy jest szampon Johnson′s Baby. Wystarczu wlać kilka kropel na dłoń i z ciepłą wodą przemyć oczy. Działa o wiele lepiej od większości kropel do oczu. Stosowanie szamponu zaleciła mi jedna z najlepszych warszawskich okulistek. Patent jest amerykański.
Dobry wieczór
Pan mąż nie spadł z konia. Młody, w zachwycie, obleciał tereny złociste, ja pasłam się leniwie na Błotach, a teraz wreszcie doczytałam.
Dehnel jest niesłychanie smutny.
Donosy to tutaj http://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=336 Bardzo było o tej publikacji cichutko.
Kochani, Siena naprawdę zwala z łap. Miasto jako takie, w ogóle, a bardziej detalicznie przede wszystkim Palazzo Publico i katedra. Samą posadzkę w katedrze mógłbym oglądać przez kilka dni. O freskach wszelakich nawet nie zaczynam szczekać, bo też by można długo, a ja oprócz Sieny jeszcze dodatkowo długą jazdą z łap jestem zwalony.
A drogą jechaliśmy przepiękną i pogoda była jak marzenie, i znaleźliśmy bezpłatny parking niezbyt daleko od centrum, a potem udało nam się wyjechać z miasta tudzież znaleźć dalszą drogę praktycznie bez żadnych problemów (kto zna włoskie oznakowania, ten wie, że to z cudem graniczyło) – tak gładko wszystko szło, że aż zaczynało być podejrzane i przesłodzone, ale na szczęście dostałem kataru siennego (słowo daję, to fakt, nie żadne lingwistyczne zmyślenie) i poczułem, że świat wrócił do zwyczajowej, słodko-gorzkiej normy.
15217 za dokładnie
Bobiku siennie zwalony, dobranoc
Adomi, jutro to zredukuję, bo dziś już nie mam siły w bebechy administracyjne włazić.
Dobranoc Wszystkim.
Jak ten wypoczynek się zaraz nie skończy, będzie po Psie. Nie inaczej.
Dobrze, Bobiku, że okoliczności przyrodnicze dopisują, tak trzymaj.
Może ten katar zninie nagle, jak się pojawił.
Dobranoc! niech się serce pokojem zasili…
Coś w tym jest, Wodzu.
Dlatego postanowiłem jutro obejść się ze sobą samym trochę łagodniej i tylko nad morzem połazić, albo co…
A wróciłem na blog już z legowiska tylko po to, żeby Wam jeszcze pokazać absolutnie cudowny fresk Pinturicchia ze sieneńskiej katedry. Z kundelkiem na pierwszym planie.
http://www.wga.hu/art/p/pinturic/siena/001siena.jpg
Stałem przed tym freskiem, stałem i odejść nie mogłem, wcale nie tylko ze względu na kundelka.
Może tym razem naprawdę dobranoc.
W pierwszym odruchu się nawet oburzyłem: jak to, Wałęsa żąda specjalnego traktowania?
Wszyscy przechodzą procedury lotniskowe a on chciałby je ominąć? O paradoksie: wojownik o demokrację żąda dla siebie wyjątku!
Ale później w ciężko pracujące tryby wyobraźni posypał się piasek zwątpienia.
Demokracja jest hasłem, nie realnym bytem, w każdym kraju mieniącym się demokratycznym są niezliczone rzesze uprzywilejowanych, z czego jak zaobserwowaliśmy, są to uprzywilejowania bądź nadmierne, bądź zupełnie bezzasadne, mnożą się one jak króliki, kiedy prawdziwie uprawnionych do jakże nielicznych przywilejów powinna być garstka zaledwie.
Służby lotniska wyraziły ubolewanie, lecz wskazały, że L.W. nie mieści się w kluczu osób uprawnionych do specjalnego traktowania, czym potwierdziły istnienie klucza. Ciekawe byłoby poznanie jego kształtu, może dałoby się wytrych dorobić – dla naszego Wałęsy.
Bo on nie całkiem bezpodstawnie się domaga wytrycha.
Będąc postacią formatu światowego, znaną z pokojowych sposobów walki o wolność i równość,
ma prawo oczekiwać, że nie będzie postrzegany jako potencjalny terrorysta.
I czego byśmy nie powiedzieli o kształcie wspomnianego klucza, jest on bytem realnym i obejmuje swym uprzywilejowaniem bez wątpienia licznych dupków żołędnych w rodzaju trzeciego sekretarza attache kulturalnego, który przewozi pocztę dyplomatyczną, a który najczęściej jest zwykłym oficerem wywiadu, niosącym sobą wielokrotnie większe zagrożenie od Wałęsy.
Skoro klucze istnieją i ich zniesienie póki co jest niemożliwe, powinny obejmować swym działaniem Wałęsę.
Bo – jak się przekonaliśmy – brytyjscy a właściwie angielscy pogranicznicy okazali się niewychowanymi chamami, którzy zignorowali skaner i postanowili znanej postaci pokazać, kto tu rządzi. Mogli przeprowadzić kontrolę dyskretnie, widziałem jak się to robi, żadna sztuka, ale ewidentnie okazali złą wolę.
To z powodu prymitywizmu i braku znajomości eleganckich form angielskich pograniczników domagam się dla Wałęsy wytrycha.
Następnie domagam się od rządu JKM pilnego zreformowania szkolnictwa angielskiego w kierunku uzupełnienia o wiedzę o świecie i dobrych manierach.
Reszta postulatów w opracowaniu.
Totalne nieporozumienie, Zeen.
Po pierwsze klucz jest znany: szefowie rzadow i panstw i urzedujacy ministrowie przybywajacy tu z wizyta oficlajalna, a nie np na urlop badz na premiere filmu., Nie ma w tym kluczu poslow do parlamentu, bylych szefow Panstwa, wysoko postawionych duchowmych.
Walesa nie zostal potraktowany jak potencjalny terrorysta, poniewaz materialy wybuchowe nie sa jedynymi „towarami”, ktprych nie wolnno wwozic do tego kraju. Rownie niebezpieczne moga byc dla strazy granicznej produkty rolne i roslinne grozace zawleczeniem tu chorob lub pasazytow.
Bagaze przechodza przez bramke rentgenowska i kontrolerzy moga z miejsca zauwazyc wszystkie materialy organiczne, ktore maja inny kolor na ekranie (zolty lub pomaranczowy) niz nie pochodzenia zwierzecego czy roslinnego. Niektore latwo jest zidenryfikowac – np papierosy, inne nieco trudniej – naprzyklad zapasy kielbasy czy szynki. Wtedy kontrolerzy prosza o otwarcie walizk i oceniaja czy dane towary mozna wwozic nie narazajac tutejszego rolnictwa czy przyrody.
Walesa wiozl prawdopodpvnie jakies kielbasy.
Zachowal sie jak histeryczna primadonna, „zostalem sponiewierany”.
Dobre maniery w tym kraju polegaja na przestrzeganiu regul i fair play.
Pamietam te posadzke, ktora sie Bobikowi tak podobala. Tylko nie pamoetalem w jakiej katedrze ja widzialem.
Jeszcze tylko dodam, ze produkty rolne i roslinne wolno tu przywozic, ale musza one byc zadeklarowane w deklaracji celnej. Wtedy zazwyczaj walizka otwierana nie jest i sluzby celne ograniczaja sie do zadania kilku pytan. Na podstawie tego oceniaja czy wolno wwozic czy nie.
A tu kawalek posadzki z Duomo:
http://www.herworldplus.com/travel/updates/travel-updates-mosaic-floor-siena-cathedral-unveiled
Wałęsa wiózł prawdopodobnie jakieś kiełbasy — dopóki oficjalne oświadczenie rządu JKM nie zlikwiduje w tym zdaniu prawdopodobnika, będę w 100 procentach po stronie zeena. Bo tu chodzi o to, co zeen nazywa kształtem wspomnianego klucza, dopasowanego do przewoźników tzw. poczty dyplomacznej, a lekceważącego laureata pokojowej nagrody Nobla. I żadne domniemania tego nie zmienią.
Mnie kiedyś służby celne izraelskie sponiewierały na przejściu między Tabą, a Eliatem, bo nie mogli pojąć, co mam w butach, które były w bagażu.
Chodziło o skórzane wkładki z węglem aktywnym pod spodem.
Właśnie ta czarna warstwa spowodowała, że nas tam dosyć długo zatrzymali. Uff, rozwalili cały plan dnia.
Na stronie, którą Bobik zapodał, jest wiecej zdjęć ze Sieny http://www.wga.hu/art/p/pinturic/siena/
Bobiku, masz racje, nad morze, pomoczyc paluszki, powdychac atmosfere i zostawic zwiedzanie na jeden chocby dzien. Zwiedzanie to nie wyscigi! Sprobuj tych jajek sadzonych z truflami! Nie samym frutti di mare pies zyje, w tym mondo cane!
W sprawie Lecha Walesy zgadzam sie z zeenem i czekam na jego postulaty. Szkoda, ze celnicy nie prztrzepali Mandeli, albo Matki Teresy! Walesa jest quite up there w hierarchii, ale moze nie brytyjskiej (sorry Kocie, ale tutaj snobizm JKM sluzby jest nie do przelkniecia).
By the way, moja Mlodsza Siostra obejrzala film o Walesie i bardzo jej sie podobal, choc to nie rewolucyjna kinematografia, ale solidny dobry film z bardzo dobrymi dialogami ( J. Glowackiego). Koniecznie sie wybiore.
W tym tygodniu tydzien pracy zaczal mi sie w srode. Jaki to wspanialy koncept! Musze to jeszcze kiedys powtorzyc!
mt7, a czemu na 05portu2.jpg konie bykiem patrzą?
Dzień dobry
To powinno postawić Psa na nogi
data:image/jpeg;base64,/9j/4AA
Nie postawiło. Nawet mnie
Może to postawi
https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS5D2PKydl7gbsAhhFuQnyIwvW2Lx5pMnDDVtjTvzDoqoNIiRjDbw
herbata stawiajaca
Irku
mnie postawilo
.brykam.
herbata kawa
Tereny i jak zwykle
pstryk
Dziś premiera ostatniej książki Teresy Torańskiej ” Smoleńsk”
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14792391,_Dla_Putina_godny_pogrzeb_prezydenta_byl_kwestia_ideologiczna_.html#BoxSlotIIMT
Dzien dobry
na takie wyzwanie kawa z mlekiem (ph 6.6-6.9
) i bez,
Irku
i herbata.
Na wypadek deszczu
Fajnego kota dziś spotkałem – fresk
http://3.bp.blogspot.com/-EDYr88IgQ7I/Uk0T1na3uUI/AAAAAAAAPwk/aKH5KpIIRGA/s1600/1375045_10151601723507461_1773129317_n.jpg
Ech, egoiści, a o kubku melisy dla biskupa Michalika, który pewnie znów nie spał całą noc, to nikt nie pomyślał…
Udanego dnia, Piesku!
Solidnie nawypoczywaj tę Pizę – nie można przecież zwalać całej roboty na koty.
Chyba muszę zacząć tutaj prowadzić dysputy z wszystkimi, bo widzę nawet poważne tematy. A to cenne jest!
Tylko nie „muszę”! To jest miejsce dla chętnych.
Mariuszu, trafnie spostrzegłeś. Tu na poważnie pije się kawę i herbatę
powazna herbata
przeczytalem ten kawalek z Irka linki, ciekawy, kupie Toranska,
zobaczymy co dalej, o Kowalu moge powiedziec tylko to co on sam powiedzial :
– Niech każdy zostanie przy swoim.
tam tale zalu, tyle roszczen, pretensji……..
Przy takim pH kawy od Liska, to nawet rybki tropikalne moglyby w niej plywac!…
A o Kota Leonarda da Vinci to sie juz od lat dopominam.
Opis spoleczenstwa Sienny na fresku przypomnial mi cudowna ksiazke dotyczaca wloskej wioski z sasiedniego rejonu (Friuli) i troche pozniejszego okresu (XVI w), Ser i Robaki/Carlo Ginzburga. To historia, opisana na podstawie dokumentow, dosc zamoznego mlynarza, Domenico Scandella (Menoccio), ktory mial wlasne opinie na temat Boga i kosmologii i czasem je wyglaszal. W tej wiosce czytano ksiazki, ktore krazyly
– pare osob mialo i sobie pozyczali. Do Menoccia po pewnym czasie dobrala sie inkwizycja, i ksiazka przedstawia, na podstawie protokolow, przesluchania, poczatkowo wygladajace bardziej jak rozmowy miedzy nim a inkwizytorami, w ktorych widac ze Menoccio byl bez porownania inteligentniejszy od wyslannikow Kosciola, choc bardzo skromny. Po kilku latach go zamkneli i wypuscili pod warunkiem ze przestanie na te tematy mowic, potem znow zamkneli, w koncu zabili. Mimo ze to praca historyczna, czyta sie swietnie.
Kacik kawowo-herbaciany:
Irku, pewnie ze to sprawa powazna, jesli nawet brytyjskie Krolewskie Towarzystwo Chemiczne sie tym zajmuje
Kocie, to pH samego mleka.
http://en.wikipedia.org/wiki/Menocchio
Jest, jest już nagranie seminarium. Myslałam, ze trzeba bedzie czekać długo, a tu proszę, jaka miła niespodzianka.
To jeszcze raz, tu na stronie muzeum
http://www.jewishmuseum.org.pl/pl/aktualnosci/2013/10/16/pierwsze-spotkanie-z-cyklu-uwierzyc-w-muzeum
Dzień dobry
Że Lisek już po sporej porcji kawy/herbaty, to widać.
A ja odespałem zaległości, przebałaganiłem leniwie poranek, bo był pochmurny i dopiero teraz gdzieś potruchtam, w związku z tym, że słońce zaczęło pokazywać pysk.
, który, nawiasem mówiąc, smakuje żywcem jak oscypek.
Fascynująca historia o Menocchio i jego serorobakowej kosmologii – zwłaszcza że czytałem ją podczas podjadania miejscowego sera
Nie włączę się do wszystkich wątków rozmowy, choć ciekawe, bo musiałbym cały dzień przesiedzieć przy kompie.
Tylko za chwilę wrzucę coś o Wałęsie, bo sam musiałem sobie to w głowie poukładać, więc przy okazji napisałem, a potem idę nad morze, żeby się urlopić.
„Historia odprawowa” ma, według mnie, 4 buźki (co najmniej) jak bóg Janus i opis/ocena sytuacji bardzo zależy od tego, na którą z nich się akurat patrzy.
1. Klucz. Można się spierać o to, czy on jest słuszny, ale nadmierne rozszerzanie go chyba nie byłoby zbyt rozsądne, bo wtedy zaczęłyby się kolejne naciski – jeśli laureaci pokojowego Nobla, to czemu nie laureaci pozostałych Nobli albo innych nagród pokojowych, a skoro oni, to… Ograniczenie klucza do aktualnie urzędujących głów i poczty dyplomatycznej może nie brzmi pięknie i chwalebnie, ale praktyczny sens ma. A zostawiając już dyskusje nad ewentualnymi zmianami na inną okazję, trzeba zauważyć, że ten klucz w tej chwili jest jaki jest, co prowadzi do buźki nr…
2. Równość wobec prawa, czyli rzecz, na punkcie której anglosasi (nie tylko oni, ale zwłaszcza oni) mają lekkiego hopla.
I dla mnie to jest dosyć zrozumiałe, dlaczego urząd w przypadkach nieobjętych kluczem bezradnie rozkłada ręce. W Niemczech również każdy były prezydent czy aktualny „niekluczowy” laureat otrzymałby odpowiedź: „szalenie nam przykro, proszę pana, ale Gesetz ist Gesetz i nie możemy go dowolnie zmieniać ze względu na czyjeś zasługi.”
Biskupa bądź kardynała też raczej nie będzie się podejrzewać o działalność terrorystyczną, ale jak byśmy wszyscy tu zareagowali, gdyby któryś z nich zaprotestował przeciwko kontroli na lotnisku?
I mając to na uwadze przechodzimy do buźki nr…
3. Żądanie dla siebie szczególnych przywilejów i reakcja na ich nieotrzymanie. Sądzę, że im większy ktoś ma szacunek dla prawa, demokracji, idei równościowych, itp, itd, tym mniej będzie skłonny takich przywilejów żądać. Jakoś nie bardzo sobie wyobrażam np. Dalaj Lamę albo Mandelę, który podróż do danego kraju uzależnia od tego, czy aby na pewno będzie tam traktowany jak VIP. To, że od Wałęsy wyszło w ogóle takie żądanie, świadczy – niestety – o nim, a nie o angielskich pogranicznikach. A to, że potem jeszcze – akurat on, który sławę zyskał jako przywódca związkowy – publicznie oburza się o potraktowanie go „jak każdego innego” kompromituje go doszczętnie. Ale nie jest to ani pierwsza samokompromitacja Wałęsy, ani ostatnia, więc nie będę się przy niej dłużej zatrzymywać, tylko jeszcze zauważę buźkę numer…
4. Przestrzeganie równości wobec prawa nie oznacza, że nie można kogoś potraktować ze szczególnym szacunkiem, który wyraża się np. w sposobie zwracania się. I w tej materii angielskim pogranicznikom niewątpliwie przydałyby się jakieś korepetycje. Jest różnica, czy się osobie publicznej, zasłużonej, każe wywalać walizkę „bo tak i już”, dla pokazania, kto tu rządzi, czy też grzecznie mówi „very sorry, mister president, czujnik nie pozwala nam przepuścić pańskiego bagażu. Obawiamy się, że winna może być kiełbasa lub inny produkt żywnościowy. Czy byłby pan uprzejmy go wyjąć?”. Nawet jeśli sam Wałęsa zachowywał się po palancku, demonstrując jak go mierzi bycie zwyczajnym obywatelem, nie do urzędnika na służbie należy ocena tego. On powinien być profesjonałem i swoje opinie schować do kieszeni.
Oczywiście rozumiem, że pogranicznik nie może znać wszystkich na świecie laureatów, byłych głów, wybitnych naukowców, etc., ale przy współczesnej technice stworzenie takiej, nawet bardzo obszernej listy osób, którym należałoby okazać szczególny szacunek (choć bez zwolnienia od kontroli), nie powinno być problemem.
No i dopiero obleciawszy i obszczekawszy figurę dookoła, mam taki obraz, w którym i wilk niesyty, i owca niecała.
TOK FM w ramach cotygodniowych debat z udziałem publiczności organizuje spotkanie:
Porozmawiamy o kościele.
Gośćmi Anny Wacławik-Orpik będą:
HALINA BORTNOWSKA – teolożka, członkini Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
JERZY BACZYŃSKI – redaktor naczelny Tygodnika Polityka
ks. WOJCIECH LEMAŃSKI – proboszcz parafii w Jasienicy
21 października 2013
godz. 19.00
WSTĘP WOLNY.
Realacje są na żywo w radiu TOK FM.
Pani Orpik napisała książkę o Ks. Wojciechu, niedługo podobno będzie premiera.
Bede sluchac.
A tymczasem kolejny odcinek sagi Primadonna w Londynie.
Dziesijeszy Times zamieszcza material na temat filmu Walesa, piora Rogera Boyesa, swietnego wieloletniego korepodndenta BBC w Warszawie (takze w czasiue stanu wojennego, po odwolaniu nieudanego Tima Sebastiana).
Material zaczyna sie slowami: „Lech Walesa, czlowiek, ktopry obalil komunizm, ma wlasnie atak histerii (tantrum). TYM RAZEM (podkr. moje) chce zappobiec fotografowaniu przez fotografa Timesa swergo brzucha brzucha, choc dostal solenne przyrzeczenie, ze brzuch nie wystepuje w zdjeciach portretowych”.
Najwieksza iloscia pochwal Roger obsypuje scenarzyste za dowcipny scenariusz, Glowackiego. No, ba!
Dzień dobry.
Takiej kawy jeszcze na Blogu nie podawano:
https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/p480x480/553028_10151572614326890_28749200_n.jpg
W kwestii kontroli lotniskowej Lecha Wałęsy – forma przetrzepania była mało elegancka. Odzywają się świadkowie wydarzenia pracujący na lotnisku.
Zabieram się za gołąbki i placek drożdżowy ze śliwkami,jutro na weekend przyjeżdża Młodsza, która nieśmiało wyartykułowała kulinarne życzenia.
Dzięki, Lisku, wzruszyłam się tym rysunkiem Pana Peyneta.
Heleno, wysłałam.
HANECZKO, BLESS YOU.
… momenty były …..
https://scontent-a-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1376600_10151785800083425_1599854011_n.jpg
A profesor Rondel czy jak mu tam?
Zdradził o świcie
http://polska.newsweek.pl/ronda-smolensk-blef-newsweek-pl,artykuly,272656,1.html
Czy to sie naprawde dzieje czy jeszcze sie nie obudzilem?
herbata powaznie
i kawa bardzo powaznie
I szarlotka do kawy/ herbaty poważnie.
http://blogiceo.nq.pl/domkasia/files/2012/03/szarlotka-avlxyz.jpg
Radni PiS na dzisiejszej sesji Rady Miasta Lublin. W interesie „małej ojczyzny”
http://bi.gazeta.pl/im/b1/ba/e1/z14793393AA.jpg
Dzieje się bardziej niż na poważnie. Zginęli ludzie, niektórych nie znosiłam, ale nie mogę odżałować żadnej z tych bezsensownych śmierci. Dla mnie gierki Rońdy są świństwem i skrajną nieprzyzwoitością.
Lubelszczyzna Ojczyną uchodźców prześladowanych na tle genderowym!
Ten w środku to radny Sylwester Tułajew, któremu wszystko się kojarzy …. nawet odwrócona kanapa
Tu odwrócona kanapa, która radnym PiS się tylko kojarzy z fallusem.
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=DW&Date=20130217&Category=LUBLIN&ArtNo=130219580&Ref=AR&border=0&MaxW=666
Bardzo jestem ciekawa doświadczeń radnego Tułejewa
Vesper, doświadczenia są
http://www.pislublin.pl/?page_id=30
Ciekawe, czy występy Rońdy spotkają się z jakąś reakcją zatrudniającej go uczelni.
A tam, właściwie wcale nie ciekawa! Czego ja się spodziewam?
Te wszystkie kólka wzmożenia moralnego na uczelniach ciał profesorskich oraz występy krajowej i zagranicznej kadry – nie wiem, na rozumy się rzuciło, czy zawsze tak mieli?
Mt7, jak się nie ma możliwości pchania światowej nauki do przodu to się pcha co się na winie / nie mylić z winem/
Irku, z mojego punktu widzenia interesujące są tylko „Bóg, Honor, Ojczyzna wyniesione z domu„. Chciałabym z nim o tym porozmawiać
Na pewno jakieś światło na sprawę mogłyby rzucić kwity finansowe. Wtedy mógłbym uczciwie powiedzieć, czy za takie pieniądze też bym się tak wygłupiał.
Wodzu
Tak sobie szybko policzyłem, pan radny podaje 31 lat, ministrantem jest od 12, czyli nie ma mowy o molestowaniu nieletnich, sam chciał. Z domu to wyniósł.
To nie ja, to kol. Ockham. On czasem za mnie pisze, a potem świecę oczami.
Czy to ten radny?
http://www.youtube.com/watch?v=8MuTdC328UA
Tak, to on
Czyżby radny Tułajew widział siebie w roli dyplomaty?
Swiatowe życie! Matko! Emigruję!
http://www.youtube.com/watch?v=8MuTdC328UA
Ten typ za moimi plecami znów podpowiada: poznał pannę w 2011, ślub wzięli dopiero w zeszłym miesiącu
dowód: http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130921/FOTOSTORY/130929934
to i nie dziwota, że się biedakowi w międzyczasie wszystko kojarzyło.
Pisowscy radni zasłyszeli gdzieś, że „gender” i „sex” to synonimy i stąd ten zabawny transparent. Też miewam takie dni, kiedy nie mam ochoty na seks, ale nie trąbię o tym urbi et orbi. A poważniej, to zadumałam się nad ciężkim losem naszych przodków – nie mogli zrzucić winy za grzech pierworodny na genderowców, za zbrodnię Kaina na gejów, za rzeź niewiniątek na wiadome środowiska promujące antykoncepcję. Jak oni sobie, biedni, radzili, ze sobą i światem? Dziś wiemy, że za całe zło odpowiadają różni popaprańcy – te niekatolickie 5% polskiego społeczeństwa. A kiedyś? No tak, kiedyś od psucia świata były rozwiązłe czarownice i skrzaty szczające do mleka.
Nie będę latać na miotle, to już prędzej kupię sobie jakiś fajny skrzaci kubraczek.
Franciszek nie przestaje poniewierac Terlikiem.
http://wyborcza.pl/1,75477,14799568,Franciszek__Ideologiczni_chrzescijanie_to_ciezka_choroba.html
Biedny Terlique ma z tym papieżem prawdziwy krzyż Pański! Franciszku, how could you?!
A ja czekam na poważne personalne decyzje Franciszka: w Polsce, Niemczech (Limburg),….
Nie podzielam zachwytu moich krewnych i powinowatych nad pewnym gestem Franciszka. W sobotę jest ślub w rodzinie. Brat panny młodej jest księdzem, przebywa czas jakiś w Rzymie. „Załatwił” młodym osobiste życzenia od Papieża z Jego własnoręcznym podpisem.
To nie idzie w dobrym kierunku, obawiam się.
tak się zastanawiam, jak się Ojczyznę wyniesie z domu, to co w domu zostanie? i co z tą wyniesioną Ojczyzną?
marznie? tęskni? ucieka jak tylko wolność zobaczy?
Wartosci wyniesione z domu rodzinnego radnego z Lublina pomijaja calkowicie wlasnie te … rodzine. Bog, Honor i Ojczyzna, a rodzina niech sie goni na drzewo!
Po wczorajszej dyskusji na temat najsluszniejszego sposobu parzenia herbaty: z angielska czy z japonska, porcelana najciensza czy szklo, 3 minuty czy 5 minut, liscie drobne czy duze, odkrylam, ze do sniadania A. parzy nam herbate z torebki, ktora to torebke zalewa wrzatkiem w porcelanowym czajniczku. O tempore, o mores!
Jak ten nasz Bobik tam się czuje?
Nic nie szczeka, albo znowu nadużywa, albo co.Może jeszcze szczeknie, ale ja już chyba się położę.
Ojczyzna mi się chyba nie wyniosła z domu, ale siły witalne coś tak, zabarłożyły i nie wracają.
A ja tam sobie sama parzę herbatę i później nie wołas moresów na pomoc, Króliku.
A sczelby na zimę zabezpieczyłeś dobrze, żeby nie zardzewiały?
Rozejrzałem się po chałupie, ode mnie też ktoś musiał wynieść wsyskie csy. No nie ma.
Ja tam staram się do chałupy wnosić. Takie różne małymi literami.
Owszem, miałem ochotę nadużyć tego zaiste boskiego prymitywa, ale się powstrzymałem, bo nie honor tak nadużywać, kiedy ojczyzna w potrzebie (nie wiem dokładnie jakiej, ale czegoś tam na pewno jej potrzeba).
A w związku z nienadużyciem (które bynajmniej nie wyklucza użycia) jeszcze mi starczyło trzeźwości umysłu, żeby zauważyć liczbę komentarzy i wrzucić nowy wpis.
Już wisi, o ile go ktoś nie wyniesie.
Raymond Peynet… ile to lat już go nie widzę, a jak natychmiast jest rozpoznawalny…
Rysiu, co do Torańskiej, zastanawiałem się, szczególnie, że jest ebook, ale postanowiłem: nie. Mam dość. Na parę lat. Wracam do Wiednia z końca XIX wieku i tych zdumiewających postaci, które tam jednocześnie żyły, a nawet znały się. Tym bardziej, że Marek Eyal namówił mnie do biografii Herzla pióra Amosa Elona.
Gdyby ten cholerny Gender zamiast walczyć z Polską wziął się za Masonerię, to mielibyśmy dobrze. Nie da się go przekupić?
Cholera, a jeśli w walkę wda się i Godzilla?