Majowe rozczarowanie
Bobik był wściekły. Tak się cieszył na spotkanie z wiosną, robił pracochłonne przygotowania, poszedł nawet do fryzjera, choć szczerze tego nie znosił, a ona po prostu nie przyszła. Bez wyjaśnień, bez dania racji, bez najmniejszego „przepraszam” – ot, tak.
– Czuję się zrobiony w konia – poskarżył się Labradorce – a jest to dla psa pewien dyshonor. Nie, żebym miał coś przeciw koniom, ale nie mogę ukryć, że pieska tożsamość odpowiada mi najbardziej i nie życzę sobie, żeby mi ją bez powodu rozmywano.
– A ta wiosna to pierwszy raz taki numer ci wycięła? – zainteresowała się Labradorka.
– Nooo… nie pierwszy – burknął z ociąganiem szczeniak.
– No to już się powinieneś przyzwyczaić – skonstatowała bezlitośnie sąsiadka.
– Wcale się nie przyzwyczaiłem! – krzyknął z rozżaleniem Bobik. – Za każdym razem cierpię i jestem na nią okropnie zły. Jak ona mi tak będzie robić, to się zemszczę i w końcu za którymś razem ja się nie stawię na spotkanie!
– Hmm… Może zastanów się, co ty z tego będziesz miał – poradziła Labradorka.
– Niewiele – przyznał Bobik po dogłębnym zastanowieniu. – No dobrze, prawdę mówiąc, to w ogóle nie widzę, co miałbym z tego mieć. Ale może kryją się w tym jakieś przyjemności, których jeszcze nie znam i przez to nie umiem sobie ich wyobrazić? Nieraz słyszałem od innych psów, zwłaszcza tych mniejszych, że zemsta jest rozkoszą.
– Owszem, coś w tym jest – potwierdziła Labradorka. – Te małe psy w pewien sposób rację mają. Zemsta jest rozkoszą durniów.

Wiem, Haneczko, wiem… Ale jak nasi przegrywają, trzeba choćby dla przyzwoitości trochę poskomleć. 🙄
Ja to nawet zawyłam…
Wygląda na to, że czy trzymam za „naszych”, czy nie to i tak ….. 🙁
No dobra, Myszo, widzę, że szczerze żałujesz, więc jestem skłonny Ci wybaczyć. 😆
To Bobik byl zolty?
Ooo. Sorry Bobik. Better luck next time, jak mowia brydzysci.
Irku, dzieki za zdjecia. Mam nadzieje, ze Michael nie spiewal.
Zawsze przezywam szok. Od lat nie moge sie przyzwyczaic…. 🙄
To przeze mnie. Moje dwa jaja dzisiaj wygrały. Wygrane trzecie niejajo to byłby nadmiar szczęścia 🙄
Śpiewał, ale jemu to nie przeszkadzało. Widocznie się przyzwyczaił 😉
No trudno. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie, jak twierdził ekstraklasyk. 🙄
Przegralismy, niestety.
W ciagu dnia tlumy facetow w trachtach (z szalikami FC Bayern) kierowaly sie na Alianz-Arena i na Theresien-Wiese.
Fajerwerki slysze w okolicy. Johannici beda miec duzo pracy w nocy. 🙂
Przynajmniej uczciwie odpracują moją krwawicę. 😈
Bo ja się do johannitów dokładam. Przyszedł kiedyś bardzo miły zakonnik i tak przekonująco mi opowiadał o sprzęcie medycznym kupowanym ze składek,że dałem się naciągnąć na stałe świadczenia. Niewielkie wprawdzie, ale teraz mogę od johannitów wymagać. 🙂
A Bawarii najwięcej roboty ratowniczej będzie prawdopodobnie z potopionymi w piwie. Na pewno leje się tam teraz już nie strumieniami, a Niagarą. 😉
A ja caly mecz przy wodzie Adelholzener. 🙂
Eee, to jakoś nie po naszemu, bez względu na to, jak tę naszość rozumieć. 😆
Mecz był dobry, ale żadne zwycięstwo nie trwa dłużej niż chwilę. W przeciwieństwie do kaca 😉
Naszość, w przeciwieństwie do naszyzmu, jest wszechogarniająca 😀
„…und da bin ih dahoam…” 🙂
Trzecie przeciwieństwo pilnie poszukiwane 🙄
To ja w stosunku do Bayernu chyba jestem naszystą. 😳
Przeczytałam sprawozdanie z debaty o tolerancji i idę się wygrzać pod kołderkę – dobrej nocy Koszyczku. 😀
Mar-Jo, czy mogłabyś to bawarczenie przełożyć na nasze? Nie kumam 😳
W ramach debaty o tolerancji odpuszczam wszelkie regionalne animozje i stawiam na stole cierniopola barycznego* z Pfalzu. Bierzcie i pijcie z niego wszyscy. 🙂
* Dornfelder barrique
Haneczko, tutejsi też nie kumają. Jak Bawarzy coś mówią w telewizji, to pod spodem leci tłumaczenie na niemiecki. 🙂
Ich bin in Bayern zuhause. 🙂
Pora na sen. Dobranoc Wszystkim. 🙂
Pełne szacunku dobranoc, Mar-jo 🙂
Gratuluje wygranej! Co nasi to nasi! Zawsze gora!
Ja caly dzien pracowalam w domu i zagrodzie jak maly samochodzik. Ale teraz juz uszlo ze mnie powietrze. W ramach wsarcia dla greckiej gospodarki zakupilam jeden z ich najlepszych produktow: oliwe. Cale 18 litrow super oliwy w duzej puszce. Otoz nie moge odkrecic korka do tej puszki. I nie mam w domu ani kropli oliwy ktorej natychmiast potrzebuje uzyc, choc mam 18 litrow oliwy na kuchennym blacie do podziwiania.
Pora odlozyc wszystko na bok i wziac sie za czytanie.
Króliku, pan mąż odkręcał dzisiaj włoską, którą wręczyłam mu ze słowami. Współodczuwam :evil;
Z czytaniem u mnie ostatnio kiepsko. Tylko sezonowe cyferki 9h na dobę, papier i jeden, taki sobie, skandynawski kryminał 😳
Dobranoc 🙂
Haneczko, ja juz od lat czytam bardzo malo Literatury, a raczej eseje, biografie, artykuly, wspomnienia, recenzje i omowienia ksiazek (zamiast przeczytania ksiazki przedmiotu). W mojej sypialni na polkach i na nocnym stoliku leza sterty ponapoczynanej Literatury bez nadziei na dokonczenie. Ugh… Caly skandynawski kryminal-gratuluje!
Moze jest jakis trick do otwarcia tej cholernej greckiej puszki. Moze trzeba krecic odwrotnie, moze zawolac Pandore. Czy to tez byla Ariadna. Ach!
Straszno. Zamknięto sklep mięsny,
deszcz pada, ryby nie biorą,
a tyś Króliku nieszczęsny
sam wobec puszki z Pandorą. 🙁
🙂 Piesku B.!
Zawszec mam wieratrke na te glupia puszke! Ale jeszcze bede dalej probowac po dobroci.
Ale czy masz wiertlo do metalu, Kroliku? 😉
Na pocieche, swiat, nie tylko w puszkach, schodzi na Psy (wybacz Bobiku!). Za 150£ na glowe mlodziez studencka nie moze sie juz tak zabawic jak kiedys. I jeszcze mozna doznac obrazen na ciele (ale przejawem postepu jest to, ze mozna wszystko udokumentowac na Facebooku)… 😉
http://www.guardian.co.uk/education/2013/may/25/student-ball-oxford-university-catastrophe?guni=Network%20front:network-front%20main-3%20Main%20trailblock:Network%20front%20-%20main%20trailblock:Position14
Rzeczywiscie, mondo cane. Pomysl tylko, Moniko, studenci pracowali kilka lat, zeby sie porzadnie zabawic, a tu taki zawod! Nie ma rekina! Ani jedzenia i picia, ani 150 000 funtow (podejrzewam).
I alkohol sie skonczyl juz o pierwszej nad ranem (oprocz rumu, ktory wyszedl o czwartej)… Nie mowiac juz o zawodzie wegetarian (pita i cupcakes jako glowne dania). 😉
Coz, gorycz tego balu pozostanie na zawsze w pamieci jego uczestnikow (tylko tych co zaplacili te 150 funtow od glowy- ci co sie bawili za friko bez zaproszania- had a ball so to speak). Ale polecilabym sudentom modne ostatnio wyklady typu The Importance of Failure. Sama JK Rowling mowila do studentow na ten temat onegdaj.
No tak, ja pamietam – na szczescie bardzo milo – moje studenckie bale (wtedy byly organizowane solidnie). Somerville to college p.Thatcher i Iris Murdoch, miedzy innymi. Kazda z nich pewnie powiedzialaby na temat tego wydarzenia cos zupelnie innego…
W gniezdzie Bocianow bardzo ciekawie.
Jest juz trzecie piskle. Nie jestem pewien co z czwartym – czy jeszcze sie nie wyklulo, czy juz sie wyklulo, ale go nie wodze, czy tez zmarlo i jest nieruchome. . Tymczasem z ta trojeczka rodzice maja pelne dzioby roboty. Przed zmiana warty porannej, jeden z Bocianow przyniosl do gniazda ogromne nareczy (nadziobia) slomy i siana – nawet sie zdziwilam, ze zdolal tp dponiesc i nie pogubil po drodze. POlozyl to przed soba i zaczal malymi garstkami okladac tym naokolo piskleta – jednemu nawet polozyl na glowie, ale po chwili refleksji, podniosl slome i dal obok a pisklaka przykryl kawalkiem gazety. Drugi pierscien wokol siana i slomy stanowily kawalki plastiku, ktore tez dosc starannie ukladal, zanim kolyszac sie w biodrach przykryl cielskiem i skrzydlami caly przychowek.
Ni widzialem jeszcze karmienia, albo nie rozpoznalem ze piskle jest karmione.
Ten pierwszy pisklak, najwiekszy i najglosniejszy mowi „kwa-kwa”.
Trzeci zas, dopiero wykluty wyglada na bardzo jeszcze slabego.
NOca nad gniazdem grzmotalo i byla ulewa. Cala kamera byla zalana woda.
Dzień dobry 🙂
Prawdziwie leniwa niedziela. Oglądam filmy o gorylach na przemian z bocianami, opycham się zdobyczami z targu i żaden remont nie wrzeszczy, żeby wstawać i go podciągać. Nawet brak rekina i rumu w ogóle mi nie doskwiera. Ach piękny, piękny świat poremontowy. 😀
Króliku, w sprawie oliwy może coś pomoże ten oto film szkoleniowy. Wprawdzie oni też nie wiedzą jak otworzyć, ale znajdują kreatywne zastosowanie. 🙂
http://www.youtube.com/watch?v=gCdXiOssbM0
Oliwa sprawiedliwa! 😆
Oliwa sycylijska jest do uniwersalnego uzytku: w reku kucharza leczy, w reku mafioso zabija!
Wciaz nie bardzo rozumiem co sie dzieje z piskletami. Dzis rano widzialem z cala pewnoscia trzecie piskle. Teraz wydadaje sie byc nieruchome. A czwartego jak nie bylo tak nie ma, ale i jajka tez nie ma.
Wiem, ze rodzoce potrafia ukatru…wyelimino…pdzielic sie z PB nadwyzka pisklat, ale , jak rozumiem, dopiero nieco pozniej, a nie zaraz po urodzeniu.
Przeszukalem tez internet aby sie dowiedziec jak odroznic plec pary bocianiej. Okazuje sie, ze nie mozna bez pomocy badania DNA, albo jak sie podpatzry je w czasie kopulacji. Bo bociany nie maja „dymorfozmu plciowego”.
Do gniazda zostala przyniesiona odcieta nogawka od szarych dzinsow. Czego te bociany nie wymysla!
Ja tam cały czas widzę dwa pisklęta i jedno jajo.
Ale przyznaję, że wzrok mam nienajlepszy, a obwąchać przez internet się nie da. 😉
Kocie, jeszcze ponad pół godziny temu, były 2 pisklęta + 1 jajo. Trzeciego nie widziałam ani z rana, ani później – ale moje rano, to wypada wczesnym przedpołudniem. 😳
I znowu mijanka. 😆
Aha! Ja z pewnoscia widzialem z rana trzy krecace sie glowki. A teraz tylko dwie i jakis ksztalt nieruchomy. A jajka nie widzialem.
To jeszcze jest nadzieja.
Chyba sie jajko wykluwa!
Ksztaltu juz nie ma.
Dzisiaj Dzien Matki i wlasnie zakonczylam rozmowe telefoniczna z moja Mama, ktora ma 87 lat. Mama moja byla nadzwyczaj dobra, cierpliwa i pogodna.
Oliwa sprawiedliwa dalej nie wyplywa!
Temperatura w domu 14 C. Ale swieci slonce, wiec jest nadzieja ze sie podniesie. Nieustanna goraca kawaherbata.
10 minut temu byla zmiana warty poprzedzona bardzo radosnym i glosnym klekotaniem. Drugi bociek przyniosl jakas mysze (sorry, myszo) i chyba zaskronca. Wszystko zostalo wyplute kolo dwojki pisklat oraz wyrzucona zostala z gardla okraga wyplujka (siersc, kosci i inne niestrawne rzeczy).
Wyglada na to, ze karmienie malych odbywa sie na dwa sposoby: same sobie kluja z przyniesionego oraz wyciagaja z lekko otwartego dzioba rodzica.
Poozostajace jajko nr 4 juz jest nadlamane. Skorupki z jaja nr 3 zostaly zjedzone (tak, one tak robia) przez obecnie wysiadujacego rodzica – widzialem jak pozera. Wyglada na to, ze trzecie piskle odlecialo do tej wielkiej bocianiarni w niebie, a jego doczesne szczatki wyrzucne z gniazda bez wiekszych ceregieli.
Poczytalam o ptakach (oraz pamietam film Attenborough o przyrodzie). Niektore jajka sa zaatakowane pasozytami, i wogole zebyscie wiedzieli co tam czyha na te bocianieta w sensie insektow, pasozytow i innego swinstwa w gniezdzie. To cud, ze niektore przezywaja!
Wiki podaje, ze w sensie jedzenia bociany najbardziej lubia miesko. oraz owady (głównie chrząszcze, koniki polne, szarańczę i świerszcze), dżdżownice, gady, płazy, szczególnie gatunki takich żab, jak żaba wodna i żaba trawna oraz małe ssaki, takie jak nornice, krety i ryjówki. Rzadziej, zjadają też jaja ptaków i młode ptaki, ryby, mięczaki, skorupiaki i skorpiony. Polują głównie w ciągu dnia, połykając mniejszą zdobycz w całości, większą zabijają i rozdzielają przed połknięciem.
Oj nie jest latwe zycie bociana, ani godne pozazdroszczenia.
Życie żab chyba też nie jest łatwe. Ani padalców. Ani dżdżownic. 🙁
A ogóle czyje jest? 😉
Niczyje, ale sa w tym zyciu promyczki takie jak w tej neapolitanskiej przyspiewce:
http://www.youtube.com/watch?v=KAImMLplrPI
Dzisiaj robię za Matkę.
Kilka lat temu bociany straciły wszystkie pisklęta. :/
To było bardzo dramatyczne wydarzenie.
Helena ma długi staż w obserwacji.
Najstarsze pisklę, to jest niezły łobuziak. Przed chwilą stukał w skorupkę jajka, jakby chciał powiedzieć; no wyłaź wreszcie. 😆 Słyszycie jak duje ? Wszystkie odgłosy z drogi też słychać, nawet nawoływanie psa Reksa. 😉
Jednym słowem mam „bocianią” niedzielę. 😆
O matko, jak to długo trzeba takiego zaskrońca męczyć, zanim się go połknie. 😯
Ta, to gagatek.
U mnie zaskroniec wyjadł w oczku, w ciągu doby wszystkie kijanki. 😯 Chyba sprowadzę bociana dla zachowania równowagi biologicznej
A jutro niestety o 5:30 do pracy 👿 Ostatni raz byłem tam 24 kwietnia
Znaczy wszystko naprawione jak ta lala, Irku?
Trzymaj sie cieplo.
Do lali jeszcze potrzebne zagojenie blizn na sercu /ok 3 miesięcy/ ale jestem dobrej myśli 🙂
Kukuma! Kurkuma jest bardzo dobra na urazowe stany zapalne, wiec i gojenie sie wszystkich szwow powinna przyspieszac.
Irku, zanim posypiesz serce kurkumą, dobrze się zastanów 😉
Trzy miesiące miną jak z bicza strzelił i serduszko będzie jak nowe.
Czego Ci serdecznie życzę.
Ale ostrzegam: pierwsze salto potrójne w przód tylko lewoskrętne, broń Boże prawo 😎
Dobry wieczór 🙂
Nie mam szans na doczytanie 🙁
Tornister, zgodnie z radą Bobika, przerobiłam na walizkę na kółkach, ale i tak paskud nie daje wytchnienia 👿
Ale ja mu jeszcze pokażę 😎
Póki co, wszystkiego najlepszego wszystkim Matkom w dniu Ich święta 😆
Dobranoc 🙂
Fakt, ja też znam kurkumę jako środek przeciwzapalny. Zwykle zresztą w takiej przeciwzapalnej potrzebie łykam ją w postaci tabletek kurkumowych, bo to jednak łatwiejsze, niż zeżreć dużo łyżek przyprawy. 😉
Naszej Jasiuni poradzil hinduski pielegniarz, ktory zakladal jej gips na zlamana reke. To bylo z 15 lat temu.
A teraz wszyscy pisza, ze kurkuma jest taka dobra i nawet tabletki produkuja! Zostala od tego czasu przebadana wedle regul sztuki badawczej i uznana za skuteczna pomoc w zwalczaniu stanow zapalnych. Medycyna ludowa at its best.
Moj Boze, doslownie przesunelam gory dzisiaj w domu i zagrodzie, tak jak zreszta i wczoraj, Chlodna sloneczna pogoda sprawia, ze przyjemnie jest byc w ruchu. Odpada wiec dzisiaj kino.
A za trzy tygodnie urlop!
Królikowi wspaniałego urlopu a wszystkim zdrowia, szczęścia, pomyślności. I mają się z Królikiem podzielić, bo kiedyś też na urlop pójdą 😉
Irku,
jakbyś jednak zdecydował się na tę posypkę kurkumą, to jest u mnie niezły scyzoryk, pilnik do ostrzenia scyzoryka też się znajdzie, dostaniemy się do serduszka może nie migiem, bo za często tego nie robię, ale obiecuję, że wypiję przed operacją, żeby mi się ręce nie trzęsły 🙂
Zeen, a o – nieinwazyjnej, tj. niewymagającej użycia scyzoryka – drodze przez żołądek do serca nie słyszałeś? 😉
Jest również nieinwazyjna droga „zdrowie wasze w gardła nasze”. Chyba zeen nie będzie gardła Irkowi żałował? 😎
Mnie proszę pożałować – pod oknem sypialni wyje mi alarm samochodowy. 🙁
To jak w tym ludowym porzekadle – nim słonko wzejdzie, alarm w oczy wyje. 🙄
Niewątpliwie pożałowania godne. 🙁
A jak się sprowadza bociany, Irku?
Dzieki, zeen.
Mam na podglądzie trzy mijane gniazda i świeżo przybyłego Młodego 😀
Irku, na blizny najlepsze są Błota. Tak dalekie, niestety 🙁
Co Wy tam wiecie. Na blizny najlepsza praca dla ojczyzny. Albo ku chwale. 😎
Dzień dobry 🙂
Pierwsze chwile w terenie za sobą. Uffff…… Pora na kawę.
Żabie Błota dobre na wszystko. Na bociany też 😉
Zawstydziłem się w imieniu własnym i Ukochanej. Ciężkie zadanie teraz starać się dorównać wizerunkowi. Raczej niemożliwe, ale cel jasno wytyczony.
Ja myślę, że Papież naprawdę dąży do nawrócenia biskupów na chrześcijaństwo, jak to trafnie określiła Helena.
Mt7, naprawdę niewiele się zmieniło, dlatego „Duchy Goi” wywierają tak wielkie wrażenie. Czujemy, że to film o nas. Między innymi o tych, którzy widząc, co się dzieje, nie robią nic, żeby się przeciwstawić. Co się zmieniło? Nie wspominam o czasach holokaustu. Później w ubeckich kazamatach działo się dokładnie to samo i tak samo – bez uzasadnienia – można było tam trafić. W Nadzorze mamy podobne sceny. A Jugosławia 20- lat temu zaledwie. Srebrenica 1995. Ludzi takich jak brat Lorenzo i, niezbędny dla jego funkcjonowania Ojciec Gregorio, widzimy często. Również pożywka antysemityzmu dla bezpodstawnych oskarżeń nadal jest cynicznie wykorzystywana. W Hiszpanii inkwizycja podlegała królowi i nie miała związku z tropieniem heretyków tylko zajmowała się szczerością nawróceń na chrześcijaństwo – w zasadzie Żydów i Maurów. Wydawała wyroki śmierci od końca XV do początku XVIII w, ale ostatni wyrok zapadł w 1781r. Akcja filmu zaczyna się 20 lat później. Nie ma już atmosfery do tego rodzaju procesów, ale wygodnie jest sięgnąć po narzędzie, gdy akurat nam pasuje. Czy to nie przypomina trochę działań IV Rzeczypospolitej, gdy na siłę dorabiano oskarżenia? Oczywiście w IV RP nie było takich drastyczności, ale spróbujcie znaleźć się w skórze doktora G i jego rodziny oglądającej w TV występ naszych inkwizytorów. Naprawdę niewiele nas dzieli od tego, co zobaczyliśmy w Duchach Goi. Nie wolno nam lekceważyć niczego, co tamte mechanizmy przypomina lub tylko zwiastuje ich nadejście.
Dzień dobry 🙂
Nie chcę zapeszyć przez zbyt głośne tromby, ale niż się chyba odrobinę zwyżył i powinno mi się dziś udać oblecieć teren bez parasola. 😉
A Irek nie powinien z niezagojonymi bliznami po terenie latać, tylko udać się do sanatorium. Może i nie jest tam całkiem leczniczo, ale za to bywa wesoło. I pojedynczy wyrok sądu na pewno tego nie zmieni, bo musiałby najpierw ducha narodu zgnieść i wewnętrzny ogień wyziębić. 🙄
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,13977296,Koniec_z_wodka_z_sanatoriach__Czy_wyrok_sadu_zmieni.html#MT
Ciekaw jestem, co myślicie o liście Gowina? Bo ja mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony PO bardzo potrzebuje zimnego prysznica i byłoby nawet dobrze, że przychodzi on z własnych szeregów, bo to jest zawsze bardziej wiarygodne tudzież trzeźwiące (skoro i Brutus…). Z drugiej strony ta niezawoalowana propozycja, żeby przesunąć całą Platformę zdecydowanie na prawo, zrobić PiS-bis, bo niby w ten właśnie sposób „wróci się do korzeni”… Wiadomo, że mnie to nie może zachwycać. Ale z trzeciej strony mam wrażenie, że wielu członków (i wyborców) PO może zachwycić (i to dopiero jest niezachwycające). I tak jakoś wśród tych zmieszanych uczuć tkwię, nie mogąc się w żadną stronę zdecydować. 😳
Nie PiS-bis, tylko PiS-bis-bis-tralala.
Ale zaznaczam, ze listu Gowina nie chcialo mi sie przeczytac.
List Gowina był reakcją na sondaż wewnątrzplatformiany, gdzie okazało się, że na Tuska gotowych jest głosować ponad 60% członków, na Schetynę 12 i na Gowina 6. To nie jest dobra reakcja. Mógł wskazywać premierowi, co mu się nie podoba, gdy był ministrem. Moim zdaniem sam należy do najlepszych przykładów arogancji władzy. Ciekawe, że najostrzej zareagował łódzki baron PO Andrzej Biernat. Proponuje wyrzucenie Gowina z PO. Chyba dlatego, że w liście Gowin mocno zaatakował to, co się dzieje w PO na szczeblu okręgowym.
Bardzo słuszne spostrzeżenia pana Gowina, tylko szkoda, że gardłuje teraz, a nie gardłował, kiedy był w rządzie.
List ów odbieram jako element kampanii wyborczej przed zbliżającymi się wyborami w PO i jest w nim również element rewanżu na Tusku za wywalenie z rządu.
Nie wiem, czym się skończy aktywność pana Gowina, pamiętajmy, że spotkał się dopiero co z p. Kaczyńskim i być może szykuje sobie miękkie lądowanie u niego w razie porażki w PO.
Fakt, że moment na krytykę jest taki sobie, bo zbyt wyraźnie widać, że chodzi tu o waaadzę, a nie żadne tam pryncypia. Ale krytyka ze strony urzędującego ministra też byłaby zapewne przyjęta nienajlepiej, nie mówiąc już o tym, że niezbyt moralna.
Nie chodzi mi już tylko o samego Gowina, a o ogólniejsze pytanie, kiedy właściwie moment na wewnętrzną, ale publiczną krytykę ze strony członków rządzącej partii jest odpowiedni.
I rzucając to ziarno wątpliwości na żyzne, blogowe pole, ulatuję w teren. 🙂
Nie da sie wyladowac miekko u Kaczynskiego w PiSie. Kaczor jest skonczony i ladowanie u niego jest krokiem w przepasc.
Chyba, ze Gowin liczy iz PiS go ublaga by byl ichnim liderem. W co nie wierze, bo nie w tym celu rozni adiutanci Kaczora dawali d… na prawo i na lewo, aby teraz jakas oeowska przybleda zgarnela im konfitury spod nosa.
peowska przybleda.
Kiedy jest czas na krytykę? Mamy dobre wzorce z czasów PRL. Wtedy jasno było powiedziane. Krytykować wolno w elitarnych kabaretach. Byle nie za mocno. Można było krytykować ostro i dogłębnie na zebraniach. Oczywiście nie takich plenarnych dla wszystkich członków. Tam wolno było skrytykować coś w zakładzie, nigdy wyżej. Ale były zebrania np. dla lektorów KW czy KC. Tam wolno było krytykować wszystko byle nie personalnie najważniejszych w trakcie rozgrywek frakcyjnych. Uczestniczyłem kiedyś w takim spotkaniu lektorów centralnych komitetów PZPR, SD i PSL z dziennikarzami. Dziennikarze dostali wytyczne, czego i kogo aktualnie krytykować nie wolno. Na pierwszym miejscu jako obiekt, którego krytykować absolutnie nie wolno, wymieniony był Richard Nixon. Dlaczego? Bo kto wie, czy nie wygra wyborów prezydenckich. I faktycznie wygrał.
Osobiście nie miałbym nic przeciwko krytykowaniu PO na całego i na okrągło. Tylko chciałbym, żeby na krytykę całkowicie nieuzasadnioną ktoś kompetentny odpowiadał. A tu nic. Rzecznik rządu ma za zadanie nie dopuszczać do powiedzenia za dużo i się z tego świetnie wywiązuje. Do odpowiadania na krytykę nie ma nikogo poza Niesiołowskim, którego odpowiedzi nie są tym, na co czekam, jeżeli nawet w duchu się z niektórymi z nich zgadzam. Ale forma nie ta.
Staszku, jesli miales kiedykolwiek w reku Czarna Ksiege Cenzury PRL (spory plik dokumentow wywieziony przez zbieglego cenzora zagranice i wydany przez Smolarow w formie ksiazki) to moze przypominasz sobie, ze nie wolno bylo krytykowac tez ani fotografowac z prpfilu Szacha Iranu i jego Szachiny.
Mysle, ze o to sie rozchodzilo nawonczas, ze liczylismy na jakies petrodolary, a zupelnie nie liczylismy na Chomeiniego, ktory juz stal pod brama i nogami przebieral ze zniecierpliwienia.
A glupie partyjne wladze PRL lizusosko nadawaly Szachinie Order Usmiechu, najbardziej lizusoskie odznaczenie PRL. Nie pomoglo. 😆
W imieniu „polskich dzieci”…
Było to dość obrzydliwe. Trochę wcześniej hołubiony był bardzo (co prawda orderu ze słoneczkiem nie dostał) Haile Sellassie, choć zdecydowanie występował przeciwko komunistom. Nie przeszkadzało to jednak w składaniu wizyt. W Polsce gospodarzem był Edward Ochab. Ale w ZSRR otrzymał w 1959 roku Order Suworowa i – od Cerkwi Prawosławnej – Order Św. Włodzimierza. Orła Białego dostał w 1930 roku, po wojnie polskiego chyba nie dostał. Nawet w młodości był reformatorem, ale to, co się działo po roku 1960, znamy z Cesarza Kapuścińskiego. Ekipy po świecie woził 10-krotnie liczniejsze niż Chruszczow.
Kocie, był w Gdańsku Komendant Wojewódzki Policji i szef Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, gen. Jerzy Andrzejewski. Urodzony w 1925 umacniał władzę ludową na Lubelszczyźnie i na Mazurach. Kto nie wie, jak to wyglądało, niech obejrzy film „Róża”. Poznałem go osobiście na pogrzebie wiceministra obrony narodowej w rządzie Mazowieckiego. Był na pewno osobą bardzo inteligentną, ale czasy umacniania były najpiękniejszym okresem jego życia. Codziennie praca w WUSW zaczynała się odprawą kierowników wydziałów. Odprawa rozpoczynała się od prasówki czyli od sprawozdania z tego, co w której gazecie napisano o generale i jakie zamieszczono zdjęcia. Gdyby okazało się, że gdzieś zamieszczono zdjęcie z niewłaściwym profilem, natychmiast wzywano redaktora na dywanik.
No tak, niewłaściwy profil w wielu momentach naszej historii mógł być przyczyną problemów… 🙄
I to się, niestety, przyjęło. 🙁
A wiesz, Staszku, dobrze, ze mi przypomniales o Rozy, bo moj wywiadowca TOmek z Bramy Grodzkiej przyslal mi w ub. tygodniu linke, ale zapomnialam obejrzec.
My to już /mam nadzieję / za sobą
http://wyborcza.pl/1,75477,13982051,Kubanska_blogerka_Yoani_Sanchez_Czlowiekiem_Roku___Gazety.html
U mnie dzisiaj oficjalny dzien byczenia sie, co tez postanowilam robic, bo na chwile pokazalo sie i slonce, no a karpia trzeba lapac, gdy sie wlasnie pojawia. 😉
Bardzo ciesze sie, ze GW tak ladnie uhonorowala kubanska blogerke, i zycze jej, zeby jej marzenia o wyjsciu z przeciagajacej sie fazy „oficjalnego raju na ziemi” szybko sie spelnily.
Tym niemniej jakos ostatnio mam takie dziwne wrazenie, i przy ogladaniu ze wszech miar wartej poparcia debaty GW o odradzaniu sie ruchow faszystowskich, i przy wyborze Czlowieka Roku, ze rozmyslanie nad wyzwaniami wspolczesnosci utknelo – przynajmniej dla pokolenia Naczelnego Redaktora, ktorego skadinad darze ogromnym szacunkiem za jego dawne zaslugi w czasach, gdy sam byl w podobnej sytuacji, co Yoani Sanchez – gdzies dwie i pol dekady – a przynajmniej dekade – temu. Jak do tego jeszcze dolozyc wszechobecne dziennikarskie rozwazania typu „co zrobic z Gowinem/co zrobi Gowin?”, to wydaje sie, ze szersze problemy wspolczesnego swiata jakos przewijaja sie przez to wszystko troche bokiem i mimochodem.
Zas a propos pozostalych problemow tego swiata, podrzucam artykul ciekawy Paula Krugmana (tez „naszego noblisty”) 😉 z ostatniego NYRB, zwlaszcza, ze jest tam takze o nowej ksiazce autora, ktorego od jakiegos czasu sledze (Mark Blyth, ekonomista polityczny z niedalekiego Brown University, choc po akcencie sadzac – takze z ojczyzny Adama Smitha):
http://www.nybooks.com/articles/archives/2013/jun/06/how-case-austerity-has-crumbled/?utm_medium=email&utm_campaign=May%2021%202013&utm_content=May%2021%202013+CID_0cfd532908370ccc16fc38de263a15e1&utm_source=Email%20marketing%20software&utm_term=How%20the%20Case%20for%20Austerity%20Has%20Crumbled
I znikam na razie wypiekac torty – w ramach swiatecznego byczenia sie, tyle ze w wersji adamo-smithowskiej. 😉 Co prawda krowy nie potrafie wydoic, jak Bobik, ale za to osiagnelam pewne wyniki w branzach cukierniczej i piekarniczej – od eklerki i brioszki do tradycyjnego chleba z chrupiaca skorka wlacznie. 😉 W razie czego bede mogla wypiekac i ciastka i chleb, gdyby nam gospodarka swiatowa zupelnie siadla… 😉
” gdyby nam gospodarka swiatowa zupelnie siadla…”
Tak, tak, przerzucimy sie na ciastka…. 😈
What about the pasztetówka 🙄
Pasztetowka moze byc na kartki.
Bobik bedzie musial znosic biede lowiac sobie bazanty.
Ja tylko dlatego w tej sprawie, że Bobik spytał. 🙂
Otóż nic nie myślę o liście Gowina. W każdym razie nic, co by wypadało powiedzieć w towarzystwie. To nie jest rzecz, której bym poświęcił swoje marne moce intelektualne. Stanisław ma ich więcej i może część poświęcić, ja nie. 😉
Podczas siadania gospodarki, Mordko, to chyba ciastka z bazanciny, n’est-ce pas? 😆
A ze z gospodarka jest troche slabo, to juz niestety na powaznie… I ze to pomaga roznym demagogom, oszolomom i rasistom – takze na powaznie.
Ide przesiewac kakao, bo solenizantka sobie zazyczyla ciasta zwanego tartuffem (w srodku czekolada, na wierzchu krem waniiowy). 😉
Wczoraj Stara wrzucila na dach garazu cala duza kule zwinieta z surowej skory z poltora kurczaka (od serca se odjela, bo skora to najlepsza czesc kury, ale Stara jest obecnie na jakiejs diecie).
Zgasila swiatlo w sypialni goscinnej i usiadla przed oknem obserwowac kiedy zglosza sie lisy. Czekala moze 15 minut zanim jeden przybiegl. Natychmiast zlapal skore w pysk i w tym samym momencie musial zobaczyc Stara w oknie, gdyz zamarl. Patrzyli tak na siebie pare minut w bezruchu: Stara w ciemnym pokoju i Lis na dachu garazu z klebkiem kurzej skory w pysku. Az sobie poszedl.
Dzis mamy dla nich bardzo pyszne scinki tluszczu ze steka. Z kawalkami mesa. Niech no tylko sie sciemni…
Jeśli chodzi o Redaktorów Naczelnych, polecam wywiad z moim obecnym:
http://wyborcza.pl/1,75248,13987946,Baczynski__Plemienna_wojna_tygodnikow_prawicowych.html
Naprawdę warto przeczytać, nie tylko dlatego, że to mój naczelny 😉
Stara i lisy online 😀
Mordko, przypomina mi się, jak uprawialiśmy wspólnie takie podglądactwo, razem z Bobikiem 🙂
Wodzu, ja się potem przyznałem, że Gowin był właściwie tylko na przynętę, a tak naprawdę pytałem o coś niekoniecznie z nim się wiążącego. 😉 Ale chęć ochrony mocy umysłowych przed przepracowaniem jestem w stanie zrozumieć. 😈
Moniko, wiadomo, że najlepiej zarabia się nie na wydobywaniu surowców, tylko na ich przetwarzaniu. Ja mogę krowę wydoić, ale potem trzeba surowiec przerobić na ser, a następnie na cheesecake, żeby przynajmniej blogowa gospodarka nie uległa załamaniu. Czyli Twoje cukiernicze umiejętności będą w najwyższym stopniu pożądane, jak tylko się z tą krową uporam. 😆
Aaa bylo tak, bylo z podgladaniem lisow.
Dobrze byloby jakas kamere tam umiescic.
Ja absolutnie podzielam przekonanie Naczelnego Polityki, ze tradycyjne profesjonbalne media nie znikna, bo czytrlnikowi prasy potrzebny jest ktos, kto infomacje przesiewa przez sito, porzadkuje, ustala hierarchie waznosci wydarzen, zamawia u kontrybutorow, podsuwa nowe glosy, ktore moglyby byc nie uslyszane w kakofonii informacyjnej. . Innymi slowy czytelnik gazety potrzebuje redaktora. I nawet nosnik elektroniczny gazety jeszcze wielu niezbednych warunkow nie spelnia.
Dwa lata temu w Ameryce bylam skazana na czytanie przez wiele miesiecy codzienej brytyjskiej gazety tylko w Kindle’u . I chociaz prawdopodobnie czytalam ja nawet uwazniej niz papierowe wydanie (np, nie wyrzucalam, jak zwykle robie, z miejsca niektorych sekcji – Bisiness czy Sport czy Travel, bo musialam je przewijac, wiec czasami cos zatrzymalo moja uwage i przeczytalam tekst, ktorego bym nie przeczytala) to jednak brakowalo mi dodatkowych elementow wizualnych – swiatla wokol tytulu i miedzy artykulami, roznorodnosci, wielkosci czy grubosci czcionki, ktore sygnalizowaly „wage” informacji, rzutu oka na cala strone i podjecia natychmiastowej decyzji co przeczytam, a co przepuszcze, albo zostawie na pozniej i wroce po przeczytaniu calej gazety, jesli mi starczy czasu i checi. Tego wszystkiego nie daje jednak maly nosnik elektroniczny. Nie mowiac o tym, ze bylam wtedy kompletnie pozbawiona zdjec, ilustracji, rysunkow czy winietek.
Nie widze by prasa miala zniknac tylko dlatego, ze mzona wszystko przeczytac na ekranie. To sie nie umywa do gazety.
Dobry wieczór 🙂
Jedyne co mam za złe Baczyńskiemu, to ogródki. On chyba nie ma ogródka. Zestawianie ogródka z pudelkowatymi celebrytami jest nie do przyjęcia ❗ 😉
Gowin jest zapatrzonym w siebie bucem.
Gazety wejdą w niszę, jaką już powoli się stają. Ograniczony popyt na nie spowoduje wzrost ceny, co z kolei wpędzi je w elitarność. Papier znów stanie się drogi i rzadki. Wszystkie wady, o których piszesz Heleno, zostaną z czasem wyeliminowane, rozwój technologii wciąż przyspiesza i kwestią niedługiego czasu jest forma prasy elektronicznej, jakiej jeszcze nie przeczuwamy. Tradycyjne redakcje odejdą w przeszłość, szybkość z jaką powstają informacje i zachodzą zmiany znaleźć musi wyraz w formie ich przekazywania. Jesteśmy w momencie, kiedy wyraźnie widać coraz krótszy żywot niusów a wyścig wciąż trwa. Ja też wolę papier, ale widzę, że młodzi nie mają do niego sentymentu, cenią szybkość. Kompetencje zawsze będą potrzebne, ale forma ich wykorzystania dostosuje się do technologii.
Ja nie mogę bez papieru 🙁 Niusy są martwe w chwilę po zaistnieniu, co mi po niusach 🙁
Bardzo ciekawe przemyslenia o filmie Goya, Stanislawie. Zapomnialam, ze Inkwizycja trwala tak dlugo! Przez pokolenia nie bylo nadziei, nie bylo slychac zadnych odglosow armat niosacych zmiane/ wyzwolenie.
Gazety rzeczywiscie schodza na psy. I drukowane i wirtualne. Juz dawno przestalam czytac The Globe and Mail, bo zrobil sie sensacyjnym szmatlawcem. Trzeba byc bardzo cierpliwym i przerzucac tony smiecia, zeby znalezc cos interesyjacego. Polecam Arts & Letters Daily. Lakonicznosc i szybkosc komunikacji dzisiaj oddaje Twitter.
Ale ja nie siegam po gazete po SZYBKA informcje. Szybka to ja mam na czerwonym paslu w tv albo w radiu.
Ja siegam po poglebienie infprmacji, po namysl nad nia, po intereretacje swiata.
Od osiemdziesieciu lat zwiastowana jest smierc radia, bo mamy telewizje. Tymczasem radio jest coraz lepsze. Nigdy jeszcze tak dobre nie bylo.
No, niekoniecznie w Polsce.
W Polsce dobra jest Dwójka, radio kulturalne 🙂 Choć też ma swoje minusy.
Co do kultury zaś, mamy kłopoty z naszą najbliższą konkurencją, czyli „Newsweekiem”. Oni mają zwyczaj pisać np. o premierze teatralnej na dwa tygodnie przed nią, ostatnio nawet o wystawie na miesiąc przed nią. Powstaje więc dylemat: czy ścigać się z nimi i uważać, że jak już oni o czymś napisali, to my już mamy temat spalony? Ja osobiście uważam, że to bzdura, właśnie dlatego, że oni robią niusa, a my musimy wyrazić swoje zdanie, a takie można sobie wyrobić dopiero zobaczywszy, przeczytawszy, posłuchawszy. Ale wtedy będziemy „po nich”. Błędne koło.
Ja bym się raczej zgodził z zeenem w tym sensie, że o przyszłości prasy (i nie tylko) nie będziemy decydować my, dinozaury, ze skamielinowymi nawykami 😉 , tylko młodzież – nawet nie obecna, a ta jeszcze trochę przyszlejsza. I ona już wcale nie musi mieć sentymentu do papieru, ani też do pogłębionej refleksji. Może się np. okazać, że funkcje selekcyjne i interpretacyjne zupełnie się rozdzielą i gazety będą magazynem jakoś tam przeselekcjonowanych newsów, a interpretacje przeniosą się do nisz, albo też będzie jeszcze zupełnie inaczej. W każdym razie nie dałbym sobie łapy uciąć za pewne nastąpienie którejkolwiek z opcji, mimo że skłonności do hazardu mam dość poważne. 😉
A tak w ogóle wrzuciłem nowy wpis, pod którym oczywiście dyskusję z tego można kontynuować. 🙂
Uważam, ze Polityka nie powinna się z nikim ścigać. Jest marką jeszcze z PRL-u trzymającą pewien poziom przyzwoitości i wiedzy.
Jej siła tkwi w odrębności od innych, jest poważnym, opiniotwórczym tygodnikiem.
Lubię ją i cenię za poziom i kulturę, co nie znaczy, że zgadzam się ze wszystkimi opiniami, ale zawsze z zainteresowaniem czytam, wierząc w rzetelność przekazu.
W sprawie Kindle.
To jest dobra czytelnia podróżna. Teraz coraz częściej można kupować gazety w takich formatach, jak Wydaje Polityka pdf, epub i mobi
W mobi czytam teksty, w pdf oglądam grafikę i cieszę się takim obrazem, jak na papierze. Mogę sobie archiwizować. Łatwiej cokolwiek znaleźć. Świetna sprawa. Bardzo mi to odpowiada.
W witrynie Nexto.pl coraz więcej prasy i książek jest w różnorodnych formatach za jedne pieniądze i jest to polowa ceny papierowej edycji. W Polityce mam dodatkowo dostęp do różnych publikacji, które są sprzedawane normalnie jako oddzielne wydawnictwa.
Wzorcowo wręcz mają to zorganizowane.