Bajka o arcywilku
Owca to zwierzę krnąbrne oraz humorzaste,
słusznym jest, żeby pieczę nad nią trzymał pasterz,
bo jak taka owieczka nadto się ośmieli,
kto wie, co do durnego łba jej może strzelić.
Podjęto więc decyzję z lekkością motylka
i oddano owieczki w ręce arcywilka,
ponieważ wilki, jaką by miarą nie mierzyć,
najlepszą się opinią cieszą wśród pasterzy.
Pasał wilk, podjadając jagnięcy paprykarz,
aż go kiedyś znienacka podpatrzył dziennikarz
i narobił rabanu: to granda, to chryja,
co nam się tu o dobrym pasterzu nawija,
wszak dostrzec może nawet najgłupszy pudelek,
że owieczki ktoś drutnął, a to są daniele.
To atak bezprzykładny! – wilk na to odrzecze.
Ja wiem, że mnie kazano pilnować owieczek,
obydwaj zatem przyjąć możemy bez sprzeczki,
że to, czego pilnuję, to właśnie owieczki.
I dosyć jeszcze zębów mam na takich gości,
co wchodzą na pastwisko, by szargać świętości!
Morału z historyjki tej nie będzie wcale,
bo ona wszak traktuje o braku morale.

Glicynia kwitnie na całego i pachnie jak również, tylko przez tego nieustającego luja mało z tego mam, bo głównie w murach siedzę. 🙁
Kocie doceń, że masz łaskawą i bażanto-sypną heroinę za personel! 😈 Pijmy! 😛 Za Operę, za Autora, za Heroinę!
A gdzie to Autor Zeen? Jak ja będę za niego odwalał toasty per procura, to się urżnę, zanim pasztetówką zdążę zakąsić. 😯
Jak zaczniemy zbyt głośno pić za heroinę, to wywiad na karku mamy murowany. 😆
Piekny Epilog! Jakbym slyszal Pania Doch!
Udało mi się załapać przynajmniej na epilog 😆
Reżysera proszę o docenienie, jak ułatwioną będzie miał robotę. Odpadają problemy z castingiem, bo każdy będzie grał siebie. No, może tylko jak chodzi o o wokal, Mordechajowi trzeba będzie załatwić Kaufmanna na dublera. 😈
Ale czy ten pozbawiony talentu niedorajda w wersji Pani Doch. to nie był Lusławski?
Fakt, Zeen się spóźnia na toasty. Ja piję cicho, tylko mówię głośno. 😳 Oraz klaszczę. 🙂
Bobiku, daj spokój, koty potrafią: https://www.youtube.com/watch?v=9WKZ7QIzfUQ
Moniko, skończyło się na dziś, ale kto powiedział, że nie można napisać kilku musicali? 😉
Choć fakt, że tak wdzięczny temat nie co dzień się trafia. 🙂
Jestem się skłonny zgodzić, Ago, że Koty są zdolnymi instrumentalistami. Ale wokal może niech jednak zostawią zdolniejszym. 😈
Odnalazłem zaginioną arię…
Siedzieliśmy jak w kinie
na dachu przy kominie
i na tym dachu kiedyś rozłożyłeś koc
a później w zęby dałeś
i precz iść mi kazałeś
to gdzie mi z takim wałem tam spędzać noc
Bo damy w pewnym wieku
wiedzą, co tkwi w człowieku
potrafią to wydobyć na wierzch raz, dwa, trzy
jak chcesz z tego skorzystać
to musisz na to przystać
że mnie także zapewnisz wspaniałe sny
Faceci to łachudry
trzeba z nimi na udry
dobrocią nic nie wskórasz, ano choćbyś pękł
oni nic nie kumają
bo mało mózgu mają
myślą, że w jajach mają swój cały wdzięk
Miałam ci ja jednego
to jasne, że lebiega
z początku to się starał jak Harrison Ford
lecz gdzieś już po miesiącu
wydało się niechcący
na boku musiał żywić już dziesięć mord
Więc spokój sobie dałam
żadnego nie chcę wała
na jedną noc to wezmę niech ukoi mnie
a rano precz wyganiam
i znów innego drania
czasem też do sprzątania, gdy nie jest źle…
Zacząłem pisać Jej portret, ale postanowiłem, że inną razą 😉
Na lewo most, na prawo most
a w środku brak jedynek
dentyści tu zbyt drodzy są
znasz zatem już przyczynę…
Po namysle stwierdzam, ze Glowna Heroine powinien zagarac jednak kto inny. Moze Penelopa Cruz, moze ta urocza Juliette Binoche ( ta z Chocolat) . Troche przemalowac wlosy, troche podtuczyc i bardzo by sie nadawaly.
Najwazniejsze, ze nie trzeba nikim zastepowac Kota Mordechaja, bo nikt nie ma takiej scenicznej obecnosci jak Wasz unizony sluga („unizony” i „sluga” to taka licencja poetycka) 😈
A kto napisze o Bobiku?
To chyba od kapsli.
Domagam sie aby Aria napisana przez zeena znalazla sie w operze, chyba, ze bedzie wykonywana na bis, kiedy wszyscy mysla, ze sie juz skonczylo.
Biedny zeen posrod tych mostow. Szczerze mu wspolczuje.
A od czego Photoshop?
A photoshopem mozna tez pogrubiac?
Sliczna ta aria zeena. I partia Pani Doch. 😆 😆 😆 A czy ktorys boyfriend nie mamrotal ciagle „i tak jest ze wszystkim”? Ta fraza jest taka jakas… musicalowa. I od razu wiadomo, dlaczego dostal wypowiedzenie. 😉
A poza tym jesli mi jeszcze czegos do szczescia brakuje, to choru rozezlonych/rozanielonych blogowiczow. 😉
Oczywiście że arie zeena znajdą się w musicalu (przez niektórych uparcie nazywanym operą 😯 ). Właśnie się zastanawiałem, w których miejscach i wychodzi mi, że chyba najlepiej byłoby między aktami lub scenami, jako samodzielne songi o charakterze epilogowym bądź prologowym. Ale z obróbką redakcyjną to już dzisiaj dam sobie siana. 😉
Szampan to w dodatku samo zdrowie:
http://facet.wp.pl/kat,1034221,wid,15651855,wiadomosc.html
Pijmy na cześć Bobika, Zeena i Dory oraz na pohybel chorobom neurologicznym.
Bobik na cokół!!
Nad Bobikiem muza polata z wieńcem laurowym całkiem w brązie odlanym.
Na cokole napis:Bobikowi – wdzięczna ludzkość.
Się zapowietrzam z wrażenia.
Dla współscenarzystów szapobasy tyż.
Słodkich snów na sianie, Bobiku. Spracowałeś się, że hej! Może być opera musicalowa. 😎 Albo utwór sceniczny fusion with suspens and confusion.
O rozanielonych/rozeźlonych blogowiczach coś znalazłem, ale wygląda to raczej na pieśń solową, nie chóralną. 😉
Przy kielichach siedzą
anioły blogowe
i popremierową
prowadzą rozmowę:
dawać tu autorów,
czy w dobre, czy w złe,
niech uczciwych krytyk
nasłuchają się.
Jeden mówi krytyk:
to dzieło stulecia!
Drugi na to zaraz,
że słabsze od Becia.
A autorzy siedzą,
uszy płoną im,
nie będą się kłócić,
bo do gościa z czym?
Aż się zerwie jeden
blogowicz wnerwiony
i krzyknie: przestańcie
już pleść te androny,
mojej cierpliwości
się zerwała nić!
Po to tu siedzimy,
by toasty pić. 😆
Puchalo, na pohybel chorobom wypiję z najwyższą przyjemnością, ale nie ograniczę się wyłącznie do neurologicznych. 🙂
Och, błagam o takie zdanko w moim biogramie: Zapoczątował w teatrze muzycznym kierunek o nazwie confusion. 😆
A czy ktos Cie juz nie wyprzedzil, Bobiku, z tym nowym kierunkiem?
Wyprzedził, nie wyprzedził – jeśli nie zostało oficjalnie klepnięte przez Wiki, to się nie liczy. 😎
Piękny był wieczór po premierze,
lecz trochę już zmęczone zwierzę,
więc cicho, na poduszkach łap,
wymyka się i – chrap, chrap, chrap. 😉
Chrap, Bobiku, chrap słodko.
Ja zajrzałam po tych kociłapkach do salonu piękności i ugrzęzłam zafascynowana, co też oni tam wyprawiają i ile to osób ma zajęcie. 😀
Na pohybel!
Ku czci!
Cheers!
Operatic fusion z chorem blogowiczow, jak chory greckie, laczacym zgrabnie akcje, watki, numery musicalowe i baletowe (czemu nie)…
Helena uczczona… pokaz Heleno te opere twojemu wywiadowcy! Niech wie!
Na szczescie ktos wymysli piatek, ktory chwalic PB jest juz jutro! Dobranoc wszystkim. Pogode mamy iscie warszawska ostatnio. W ten weekend obchodzimy urodziny Krolowej Wiktorii, milosciwie spogladajacej z pomnika w parku miejskim. pora sadzenie kwiatow. Wiosna przyszla pozniej w tym roku, wiec na razie tylko szparagi i rabarbar lokalnego chowu.
Dzień dobry 🙂
Brawo autorzy 😀 , a i reżyser i scenograf też 🙂
Dziś pięknie słonecznie, nawet nie chce się zaglądać do ” szeleszczących”
W lodówce normalnie: sum, szczupak, 2 karpie, 4 pstrągi
Wiadro z kawą koło lodówki
Gruess Gott! 🙂
Kawa druga, rogalik pierwszy.
Czego to partie nie wymysla:
http://polpix.sueddeutsche.com/polopoly_fs/1.1674720.1368721303!/httpImage/image.jpg_gen/derivatives/860×860/image.jpg
Przepraszam, nie wyszlo.
Na zdjeciu byl „Spendomat” na rzecz CDU.
Dzien doberek!
Czy ktos wie dlaczego w moich zakladkach zniknela wczoraj mala ikonka Blogu Bobika, ktora zezwalala wzrokowo odszukac miejsce nie czytajac listy. Zdarzalo sie, ze znikala przedtem ale tylko wtedy gdy blog sie zawieszal albo co…
Musze Starej wydac jej skromniusienkie sniadanie (kawa i mala kromeczka chleba z chudym bialym serkiem i szczypiorkiem) , bo musi zaraz leciec do Riczmond spotykac sie kolejna brygada.
Dzień dobry 🙂
Nie wiem, dlaczego zniknęła zakładka, ale wiem, że można ją jeszcze raz założyć i jest po sprawie. Dopiero jak zacznie notorycznie znikać, trzeba zamówić egzorcystę. 😎
Zimna Zośka dalej siedzi. Irku, nie daj jej już kawy. Enough ist enough! 👿
Żaden link ze zdjęciem Spendomatu nie działa, ale tu widać kawałek. Podobny do zwykłego bankomatu:
http://www.sueddeutsche.de/politik/parteispenden-der-christdemokraten-cdu-wirbt-mit-spendomat-um-geld-1.1674701
Po polsku to by się nazywało składkomat. Stoi toto przy wejściu do berlińskiej siedziby CDU i za każdą wrzuconą składkę na rzecz partii (najwyżej 100 euro) wypluwa pokwitowanie. Podobno najgęściej sypią groszem turyści – nie dlatego, że popierają politykę CDU, tylko traktując ten kwitek jako pamiątkę z Berlina, czyli coś w rodzaju ciupagi. 😈
Nie moge zalozyc, Bobik. 😳 😳 😳
Bo nie wiem jak zlikwidowac z tej listy cokolwiek, a jest juz okropnie przeladowana.
A Rysia nie ma. Zreszta juz kiedys tlumaczyl, tylko zapomnialem. 😳
Cholera, ja też zapomniałem. 😯 O ile wcześniej nikt nie udzieli stosownych instrukcji, zapytam wieczorem PA.
Ryś się pewnie do wtorku nie pokaże, bo tutaj w poniedziałek znowu laba, więc nic, tylko wyjeżdżać. Zwłaszcza jak się ma Szczecin tak blisko 😉
Nie ma pospiechu, Bobele.
Bendyk pisze o dylematach religijnych w związku ze slonowaniem ludzkiego zarodka:
http://www.polityka.pl/swiat/komentarze/1543077,1,sklonowane-ludzkie-zarodki-co-na-to-religia.read
Rozbawiło mnie w tej notce to, że często używałem w sprawie in vitro takiego samego argumentu jak rabin Hershkowitz wobec klonowania. Wiadomo, że to nie może być przypadek. 😈
Przeczytamy po powrocie z Richmond.
Wesolego dnia.
My sie ciagle chichray przypominajac sobie Dzielo.
A teraz do roboty!
Kocie, klikasz na pozycję lewym klawiszem myszy, wybierasz usuń.
Powinieneś mieć tam też menedżera zakładek pozwalającego na grupowanie, przenoszenie i usuwanie.
Spendomat w wiekszym rozmarze wyglada tak:
http://polpix.sueddeutsche.com/polopoly_fs/1.1674720.1368721303!/httpImage/image.jpg
He, he, Siódemeczko, taki cwany z tą fotką to ja też byłem, a wcześniej jeszcze Mar-Jo. 😆
A jak się wyklikuje usuwanie zakładek, kiedy się nie ma myszy?
Hmm :/
Każdy program musi mieć menu (menedżera) zakładek.
W laptopie dotykowa wersja myszy też ma prawy i lewy przycisk.
A odpowiedników klawiaturowych nie znam. 🙂 Nie lubię się udręczać.
A ja właśnie operuję głównie klawiaturowymi skrótami i jak nie znam albo zapomnę, to mam zgryz. 😉
Ale w sumie nic pilnego – przyjdzie PA, to wszystko się wyjaśni. 🙂
Dziwacznosc moich Zakladek polega na tym, ze choc istnieje funkcja „Add Bookmark”, nie istnieje „Delete Bookmark”. Wiec dodaje i dodaje, a nic nie wyrzucam: zadnych potwierdzen zakupu blietow na samplot sprzed trzech lat, lamp, ktpre mi sie kiedys podobaly, dawno nie istniejacych stron, czy odlozonych na pozniej do przeczytania tekstow i ksiazek.
Ale co sie stalo z ikonka Bobika? Nikomu innemu nie zniknela? Tylko akurat mnie? Taka byla mila i natychmiast rzucajaca sie w slipia ikonka! Nikt nie mial takiej ladnej….. 👿
Zrobil sie taki mroz, ze wlaczylem ogrzewanie. I jutro ma byc tak samo, powiedzial mi sprzedawca z zieleniaka.
A jakiej przeglądarki używasz?
Mnie okresowo w Chrome też znikają ikonki w zakładkach, ale po użyciu pokazują się.
Jutro Noc Muzeów.
Tyle propozycji, że czuję się jak osioł przed dzisiątkami żłobów.
HTTP, jak wszyscy.
Protokołu http używają przeglądarki Firefox, Internet Explorer, Chrome i mnogo, mnogo drugich.
Każda ma trochę inaczej zorganizowane zakładki.
U Sierżanta wyczytałam, ze najczęściej używaną przeglądarką w Macu jest Firefox.
On ma w pozycji 'wyświetl wszystkie zakladki’ i tam można porządkować, usuwać, grupować.
Dlatego pytam o przegladarkę.
Siodemeczko, I love you, umnica!
Z Twpja pomoca odkrylem tajemnice i podczyscilem.
Zaraz sprpbuje zaulubienic Bobika jeszcze raz!
Niestety, ikonka nie powrocila, w dodatrku nowy Bobik spadl na same dno listy. Wiec go skreslilalm (tego nowego, znaczy sie).
No trudno. Bedzie bez ikonki, ktora tak lubilem. Ale przynajmniej jest Numero Uno.
Przez to, że zawsze używałem (chwilowo zapomnianego) skrótu, nie wpadłem, głupi palant, na to, że menedżer jest pod „Alle Lesezeichen einblenden”. :mordka mocno pukająca się w czółko: Też dziękuję za podpowiedź, Siódemeczko, bo dalej to już dziecinnie łatwo. 🙂
A u mnie jest ikonka Bobika na macu, ale dlaczego u mnie jest, a u Heleny nie ma, to juz nie wiem (i tak najczesciej pisze z iPada, co widac po literowkach, ale bez iPada pewnie w ogole bym pisala raz na kwartal…).
A troche a propos tego, co napisal Bendyk, a i tego, co mys sami tu czesto piszemy, podrzucac maly fragment ksiazki ks. Jamesa Martina o roli smiechu i radosci w zyciu duchowym (nawet tytuly rodzialow sa w niej zabawne, moj ulubiony to „Why So Gloomy?”):
“Humbling humor also reminds us that no one religious group has all the answers. Jesus’s disciples, to take but one example, thought they knew what the Messiah would be like, but found out that Jesus was quite different from what they expected. God is bigger than any religion and can upend our human and limited expectations.
There is a story about people from different religious denominations who are traveling on a bus to an ecumenical conference for Christian Unity Week. While singing songs together, they become so distracted that they run off the road and hit a telephone pole, die, and go to heaven.
The crowd meets St.Peter, who welcomes all of them. “Okay,” he says. First the Episcopalians. Welcome to heaven. Since you’ve all lead good Christian lives and enriched us so much liturgically, go into Room Five, but on the way make sure not to look inside Room One.” The Episcopalians walk happily over to Room Five.
Then he says to the Baptists, “Welcome Baptists. Thanks for all the great preaching and witnessing you’ve done during your lives. Why don’t you take Room Two, but make sure not to peek into Room One.”
Then he turns to another group and says, “Methodists, nice to see you! Thanks for leading such good Christians lives and for all those hymns. Why don’t you all go into Room Three? But make sure not to go into Room One.”
Finally, one of the Methodists says to St. Peter, “Can I ask you something? What’s in Room One?”
St. Peter says, “Oh, that’s where the Catholics are. They think they’re the only ones up here.”
Humor can keep churches humble. It puts the community in touch with its inevitable limitations as a human organization, and its fundamental reliance on God. That brand of humor leads us to God through the gateway of humility.”
Czytalem wlasnie, ze w Indiach popularne sa Kluby Smiechu.
A w Wlk.Brytanii sa juz jakies kliniki smiechu powolane do wytwarzania w organizmie endorfin.
Moze znajde.
A my mamy Blog Bobika, bez granic i kordonow. .
TU jest, 2 minutki z TV ABC:
http://www.youtube.com/watch?v=hh9G0qZAlKg
O, tak, Mordko, zgadzam sie – Blog Bobika jak najbardziej! 🙂
A te kluby sa zupelnie fascynujace. 🙂 Zreszta byly badania, i jest nawet ksiazka na temat tego, jak ogladanie filmow Braci Marx wplywa na zmniejszenie bolu i stanow zapalnych stawow (te ksiazke i ks. Martin wspomina, podobnie jak i tradycje innych systemow religijnych – miedzy innymi smiejacego sie Budde, usmiech Shivy, czy uroczego psotnika Krishne, oraz znane, ale ciagle warte wspominania stale pojawiajace sie przejawy poczucia humoru w judaizmie).
„Why do angels fly? Because they take themselves lightly.” 😉
(G.K. Chesterton)
No, nie wiem. Ja tez latam – po firankach, po dachu garazu, po mieszkaniu i po podworku. Ale zawsze staram sie traktowac siebie z najwyzsza powaga, aby nie dawac zlego przykladu Niektorym, ktore tylko na to czekaja. 😈
Ale czy sie w powietrzu unosisz bez pomocy firanek? 😉 Czy histasz sie na oblokach? I nie chodzi tu o obloki dymy ani perfum. 😆
Z tym, ze przeciez Koty maja swoja kociosc, i skrzydel nie potrzebuja, bo przeciez i tak osiagnely doskonalosc. 😉 (Choc bywaja nieco anielskie, gdy je czasem maluje moja Zosia. Ona ma czasem takie serie, ze wszystko i wszystkich maluje ze skrzydlami – koty, psy, pandy, ludzi, zabawki, stoly, krzesla i nawet fortepiany…). 😉
No tak, ale nie chcialbym sie spotlac ze skrzydlatym latajacym fprtepianym na dachu garazu. Sroki, ktore tam grasuja, mialyby uzywanie przez wiele tygodni. To wyjatkowo wredne ptaki i zliopamietne. Mam nadzieje, ze na Zosi rysunklach nie lataja amerykanskie lodowkin monstrualnej wielkosci.
Nie znam Kota, ktory traktowalby siebie lekko, choc moj bl.p. Brat czasami zachiwywal sie malo powaznie i trzeba bylo mu przypominac o zachowaniu minimum Decorum i Dignitas Felinae. Ale to nasza E. rozpuscila go jak dziadowski bicz. I blame her. Teraz sam pewnie ma skrzydla, czarne.
O fallusie jako takim i dlaczego 😈
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,13925281,Od_chrzescijanstwa_do_fallusa__czyli_debata_o_lubelskiej.html?as=1
Brawo ks. Wierzbicki! 😆
Uprasza się o więcej takich księży. 😎
A w ogóle jest nowy wpis i można się tam przenosić. 🙂