Ballada o pomniku
Wierzyli w pewnym mieście święcie
mężowie zacni i ich żony,
że Koń dla miasta był zwierzęciem
w najwyższym stopniu zasłużonym.
By jego pomnik w miasta środku
stanął, zgadzała się publika
i nie żałował nikt nagniotków
w marszu poparcia dla pomnika.
Lecz bardzo szybko gdzieś na tyłach
ostra zaczęła się rozgrywka
i wkrótce o rząd dusz się biła
Partia Karego z Partią Siwka.
Krzyczeli jedni: górą białe!
karych rozgniecie się na pastę,
a dla pomnika materiałem
będzie bielutki alabaster!
Wołali drudzy: precz z siwkami,
białość to hańba i obraza,
nie damy nią idei splamić,
na koński posąg tylko bazalt!
Poszły w ruch cegły i brukowce,
łaźnia spłonęła i remiza,
skopały czarne białe owce,
kundle poczęły się zagryzać.
W tej sytuacji tłum się zebrał,
który skandował z błyskiem w oku:
niech na cokole będzie Zebra,
a w mieście wreszcie święty spokój!
Już hasło podchwycili radni,
rzeźbiarz statuę zrobił śliczną
i morał też by wyszedł ładny,
gdyby nie pewna okoliczność.
Znowu tłum, zwarty i gotowy,
niosąc pochodnie twardo krzyczy:
żądamy, by był pomnik Krowy,
a z Zebrą to my się policzym…

Dobranoc 🙂 Muszę odespać 🙂
Och zmoro, co to musialo byc za przezycie!
W tym roku pisanki trzeba dekorowac malowidlami balwankow i platkow sniegu. Beda piekne!
No, było, Króliku – od tej pory dachowanie stało się moim hobby 🙂 .
Dzień dobry 🙂
Wszyscy zalatani? Nie przejmujcie się, przed świętami to normalka. 😎
Ja też zaraz lecę odebrać zamówione wędliny, potem kupić „już tylko kilka najpotrzebniejszych rzeczy” (na oko ze 30 pozycji na karteczce), a potem jeszcze trzeba by coś ugotować… 😆
No tak, napisać też by się przydało. 😳 Ale to już jak siądę spokojnie na ogonie i wszelkiej krzątaninie powiem swoje stanowcze nie! 😉
Jaj przepięknie malowanych,
Świąt słonecznie roześmianych,
W poniedziałek dużo wody,
Zdrowia, szczęścia oraz zgody
Wszystkiego dobrego Koszyczku 🙂
Dobrych, pogodnych, radosnych Świąt.
Dyngusa niekoniecznie. 🙂
Buziaki dla Wszystkich!
Fik, bryk!
Dziękuję wszystkim za wczorajsze życzenia i odwzajemniam się świątecznym uśmiechem 😀 Wesołego Jajka, a Dyngusowi mówimy stanowcze NIE! 😐
Okej, wycofuję poniedziałkową wodę, reszta może być 🙄
Jestem genialna! Wczoraj, głęboką nocą, wyrzuciłam sprzed drzwi starą wycieraczkę, umyłam swój kawałek podłogi, zmyłam z drzwi plamy z lakieru do paznokci, który stłukł mi się w progu jakieś dwa-trzy lata temu (to jest jakiś absurd, że z paznokci lakier złazi po paru dniach, a na drzwiach trzyma się latami!), położyłam nową wycieraczkę i cichutko się wycofałam. Teraz, kto nie spojrzy, to pomyśli, że w mieszkaniu też mam sprzątnięte! 😆
Wesołego świętowania! 😀
Ago, drzwi nie zmywają garów!
Pani Kierowniczce gratulacje!
Wodzu, na jajkach należy posadzić bałwana.
😆 Mam najbardziej elegancki próg na całej klatce schodowej! 😛
Może ten Chińczyk robi też lakiery do drewna i pomylił wajchy w maszynie? 🙂
Bałwana nie będzie, ta faszystowska pogoda znów się zmienia, chwilowo jest takie białawe błoto. 👿
Dzień dobry. 🙂
Pani Kierowniczce gratuluję.
Wszystkim życzę Radosnego Świętowania.
U mnie przygotowania w rytmie ludowych śląskich kawałków w jazzowych aranżacjach (Starsza przywiozła z Katowic).
Bez tej muzyki nie dałabym chyba rady, pyły remontowe zdezelowały moje drogi oddechowe.Ale się nie poddaję! 🙂
Dzien dobry, ledwo sie zwloklem, a tu jeszcze tyle robot!
Smigusa umiescilbyl wsrod innych uroczyuch wiejskich zwyczajow, takoch jak gwalcenie corek i tluczenie zon.
Wdziecznie opisuje ten zwyczaj Jedrzej Kitowicz w swoich pamietnikach:
„Lud wiejski, dosyć wiernie trzymający się obyczaju starego, pocieszny wyprawia dyngus alias śmigus, a mianowicie koło studzien. Parobcy od rana gromadzą się, czatując na dziewki, idące czerpać wodę i tam, porwawszy między siebie jedną, leją na nią wodę wiadrami, albo zanurzają ją w stawie, a niekiedy w przerębli, jeżeli lód jeszcze trzyma. W miastach oblewanie się wodą nie jest powszechnie przyjętym zwyczajem”.
Dyngusy sa jeszcze poganskie, mozna tylko dziekowac Bogu, ze przyszlo chrzescijanstwo, ktore w zaledwie jeden tysiac lat znacznie zlagodzilo tez barbarzynski obyczaj. Mozna bylo jeszcze dostac lanie wiacha wierzbowych bazi. Ha ha ha ha ha, smiechom i zabawom nie bylo konca!
http://en.wikipedia.org/wiki/%C5%9Amigus-Dyngus
Chrzescijanstwo bynajmniej nie wyplenilo rozlicznych wczesniejszych milych zabaw chlopiecych, a nierzadko wprowadzilo do nich jeszcze rozliczne usprawiedliwienia swiatopogladowe. Czyz baba nie jest naczyniem grzechu?
Zalety bycia proszonym na sniadanie Wielkanocne: dzisiaj mamy wolny dzien od wszelkich prac i wybieramy sie do miasta na wystawe wczesno-odrodzeniowej sztuki florentynskiej oraz fotograficzna wystawe ukochanej Patti Smith (sa w tym samym muzeum). Ciekawe czy Patti tak ladnie fotografuje jak spiewa?
A bientot!
JEST!
To ciekawe, że we wszystkich monoteistycznych religiach.
Jak w innych nie sprawdzałam.
Ciekawe, jak byl postrzegany chłop w matriarchacie?
Piecze się ciasto.
Mam dobrą, starożytną książkę kucharską, a ciągle szukam jakiś wątpliwych mądrości w necie. 🙁
Kurczaka z cielęciną królikową (przepraszam Króliku!) zaszyłam bez zawijania i mam gęś pieczoną, a zawijany haneczkowy pękł był mi od połowy w gorę i widać nadzienie.
Czy jest jakiś patent, żeby nie pękł?
Natłukłam szkła w tym roku, eh!
Patti tanczy boso:
http://www.youtube.com/watch?v=gcbuG2w0Kzo
Ja, co prawda, tak jak Królik, jem śniadanie wielkanocne (a także obiad) poza domem, ale zaplanowane w związku z tym na dziś bezwstydne lenistwo musiałam odłożyć na później. Moja bratanica musi mieć ten, a nie inny, rodzaj sera na tej, a nie innej parówce – i już. A ten, a nie inny, rodzaj sera okazuje się nie występować na najbliższych sklepowych półkach. Ponieważ słuszne jest i sprawiedliwe, abym to ja uganiała się za tym, a nie innym, a nie mama, uprawiam dziś turystykę sklepową. Najpierw trochę się zirytowałam, bo wolałabym motety Jana Sebastiana od biegania po supermarketach i do czego to w ogóle podobne, żeby nie mógł być inny, ale na szczęście okazało się, że w sklepach nie ma tłoku, jaki pamiętam z poprzednich lat, a poza tym uświadomiłam sobie, że ja też niektóre rzeczy chcę te, a nie inne – i już. Biegam więc nie zrzędząc, a motety poczekają do wieczora. Koniec przerwy obiadowej – lecę. 🙄
Nie sposób po rocznej tu bywalności w czas świąteczny nie przesłać Dobrego Słowa.
Jezus na krzyżu też wybaczył łotrowi.
I o wszelkich znakach tego Czasu warto pamiętać – bez względu na to, czy jest się wierzącym, religijnym, agnostykiem, ateistą… czy wojownikiem przeciwko Tradycji.
Dobrego Czasu, refleksji ( odnowienia takiego porządku codziennego, gdy człowiek w ciszy Triduum potrafi sam sobie powiedzieć – no jednak jestem sk… .)
A poza tym świątecznego obżarstwa i opilstwa.
i niewyczerpalnych zapasów Raphacholinu.
Ha! Kto powiedzial, ze nie wolno odkladac przygotowan na ostatnia minute przed swietrami?
Oczywoscie, ze wolno, a nawet jest wskazane.
Gotowanie w polwoei zakonczone (trzy dania z mojego domu ukochane przez E). reszta zrobiona przez Marksa i Spencera, ktory jest zawsze niezawodny i zazwyczaj lepszy niz samabym umiala.
A ciast (genialnie wygladajace) sa z Polish Village Bread pod Londynem! Owszem, jestem na diecie niskiego indeksu glikemicznego, ale nie bede przeziez zmuszala E zeby sie umartwaiala. A sama wszystkiego nie zji.