Słuszna strona
– Bycie po właściwej stronie jest jednak dość dużą przyjemnością – oznajmił po powrocie ze spaceru Bobik, sadowiąc się w fotelu i z wdziękiem przerzucając ogon przez jego oparcie.
– Nie wiedziałam, że jesteś taki stronniczy – zdziwiła się Labradorka. – Nawet mi się wręcz wydawało, że czasem czerpiesz pewną satysfakcję z prób zrozumienia wszystkich stron.
– Nie wtedy, kiedy zagraża to zdrowiu i życiu! – warknął szczeniak z niezwykłą jak na niego stanowczością. – A tak się właśnie dzieje, kiedy prawie wszyscy oprócz ciebie są po tej niewłaściwej stronie. Każdy krok może wówczas mieć tragiczny skutek.
– Może tym prawie wszystkim się wydaje, że właśnie ich strona jest prawidłowa? – zastanowiła się Labradorka.
– No, właśnie to jest najgorsze! – wykrzyknął Bobik. – Jasne, że im się tak wydaje, ale mnie to w niczym nie ułatwia sprawy. Jak ktoś jest przekonany, że jest po słusznej stronie, a na dodatek większość podziela jego zdanie, to już niczego nie można przetłumaczyć. Żadne argumenty nie docierają. Ozór sobie tylko można zedrzeć, a efekt jest i tak zerowy. I jeszcze ci kółka na czole kręcą.
– Ciężka sprawa – westchnęła Labradorka współczująco. – Ale może nie musiałbyś się tym tak przejmować? Niech sobie ta większość pozostaje przy swoim, a ty przy swoim. Komfortowe to może nie jest, bo wszyscy lubimy, żeby zgadzano się bardziej z nami, niż z innymi, ale wytrzymać się da.
Bobik był bliski rozpaczy. Do Labradorki najwyraźniej w ogóle nie docierało, jak straszne mogą być konsekwencje innostronności.
– Nie rozumiesz, że to się może skończyć tragicznie? – szczeknął rozżalony. – Jeden nieostrożny ruch i bum! Po tobie. Finito. Przechlapane. Kaniec filma.
Sąsiadka spojrzała na niego tak, jakby i ona miała ochotę pokręcić kółko na czole.
– Mój drogi, chyba jednak bierzesz różnice światopoglądowe zbyt poważnie – powiedziała z troską. – Myślałam, że pobyt w Anglii trochę ci tę przypadłość złagodzi, ale raczej wygląda to na zaostrzenie.
– Jakie różnice światopoglądowe? – zdumiał się Bobik. – Ja nie mam do Anglików żadnych pretensji o światopogląd. Tylko jeździć mogliby wreszcie zacząć po właściwej stronie.

No tak, Bobiku, Jacek Żakowski z równym zapałem na przestrzeni wieków opisuje krańcowo różne modele, których akurat jest wyznawcą.
Zawsze jest w tym wszystkim racjonalne jądro, ale i dużo idealizmu.
Czytam i słucham Pana Jacka z zainteresowaniem i uwagą, a oprócz tego lubię.
Jest, jak Misza Maisky w muzyce, szczery w tym, co głosi.
Stara się dowiedzieć i zrozumieć.
Ja się z Żakowskim często nie zgadzam, ale on przynajmniej próbuje kombinować 😉 , a jest wielu takich, co nie próbują, tylko powtarzają „niewzruszone prawdy”. A „prawdy” nawet w stosunku do przeszłości okazują się nieraz nader wzruszone, a co dopiero, kiedy chce się je przymierzać do przyszłości.
Wiadomo, że nie wszystkie wymyślone modele muszą się sprawdzić. Ale wiadomo też, że każda droga zaczyna się od pierwszego kroku, czyli trzeba zacząć w ogóle o tych nowych modelach myśleć. Jak w tym dowcipie – ty mnie daj szansę, ty wykup los. 🙂
Hehe, miło, że ktoś wspomniał Tren Finnegana i Bartnickiego. Dłużej pracował niż 10 lat, a sam teraz mówi, że mu zniszczyło życie 🙂
Pisał u mnie pracę magisterską. Oj dawno 🙄
Będzie Bartnicki we Wrocławiu, bo go obwożą jak jakiego raroga, 27 kwietnia w bibliotece, ale jakoś mętne jest, w której. Mediatece, albo na Sztabowej.
Zapraszam w imieniu Tłumacza i Wydawnictwa. PS W W-wie i K-wie był.
To teraz o pracy.
No i z tymi modelami niedobrze. Zgodziliśmy się.
Mężczyźni są chyba też jednokanałowi, kobiety chyba często wielo, wobec tego jak kanał wysycha u faceta to co robić? Są oczywiście wyjątki, jak mój warszawski przyjaciel, który jednocześnie śpi, słucha referatu i poprawia czyjąś pracę 🙄 wszystko z dobrym skutkiem… a jakby się dało to by i radia słuchał w tym czasie.
No chyba jest jak mówimy z tą pracą. Zmiana mentalności. Poczucie, że nie wszystko co się utowarowia (ale wyraz…) i monetaryzuje jest lepsze od tego, co się nie uto i mone. Ale to się zaczyna. Praca darmowa programistów nad darmowym oprogramowaniem jest ceniona, ale chyba po części dlatego, że to zamienniki towaru o wysokiej cenie. Wikipedia, etc.
Kobiety sobie jednak wywalczyły, często szemrane i dęte, ale jednak, równiejsze prawa.
Jak to Bobik mówi? Drobnymi kroczkami.
Słuchajcie Bobika, Słuchajcie Bobika, Słuchajcie Bobika, i już!
Słuchajcie Tadeusza…
Pan profesor ślęczy dzisiaj
nad skryptami dla studenta
kiedy przyszła panna Zdzisia
a ona nie święta…
Aureoli na jej główką
dostrzec raczej nikt nie zdoła
skrobie profesor stalówką
Zdzisia jest już goła…
Binokl w profesorskim oku
sztywno trzyma się pozycji
nie miał jeszcze on w tym roku
takiej propozycji
Pani Zdzisia choć niemłoda
temperament ma jak Etna
w ważnej kwestii mamy zgodę:
nie jest ci też szpetna
Jak Zuzanna do kąpieli
pani Zdzisia sunie śmiało
czy profesor się ośmieli
spojrzeć na to ciało?
Widział bowiem już niejedno
ciało, nawet dosyć liczne
lecz w tym tkwi tu rzeczy sedno,
że pedagogiczne
Edukacji nigdy dosyć
cicho szepnął, zrzucił ciuchy
bowiem wiedzy wciąż niedosyt
to mają leniuchy
Zatem śmiało do łazienki
wszedł do Zdzisi atrakcyjnej
skąd wnet dochodziły jęki
koedukacyjne
Po kąpieli najuprzejmiej
proponuje jej kolację
by omówić ruch kolejny
wspólnej edukacji
Niezłe ma kwalifikacje
co wiadomo nie od dzisiaj
w sprawie wiedzy prokreacji
nasza pani Zdzisia…
Zatem Zdzisia z profesorem
skoro nie są bici w ciemię
przy kolacji dziś wieczorem
stworzą Akademię…
Laur akademicki od zeena to nie bele co. 😆
Ale zgłaszam zastrzeżenie: chyba powinno być, że wiedzy dosyt to mają leniuchy. 😉
Proponuję 'leluchy’ zamiast 'leniuchy’
patrz: http://www.miejski.pl/slowo-Leluch 😆
Mordko!
Taak, Ja tu kultura i nieprzetłumaczalne przetłumaczone i prawa kobiet, a zeenowi wszystko jeno z … się kojarzy 👿
Jako zajadła feministka ostro protestuję na takie potraktowanie żywotnej kwestii … .
Co się komu skojarzyło
i z czym przecież widać,
że Tadeusz, jest nam miło ,
posiada aktywa…
E tam, ja teraz z Giergiewem dyryguję Świętem wiosny. Dobrze ich prowadzę. Wszystko furda!
Feminizm feminizmem, ale pomyśl, Tadeuszu, jak Ci koledzy z pracy będą zazdrościli, kiedy się dowiedzą. 😉
Siedzenie przez 10 lat nad tłumaczeniem nieprzetłumaczalnego mnie przejmuje nabożnym podziwem, ale i lekkim przerażeniem. Bo ja to mam temperament sprintera, nie maratończyka. 😳
Tfu, Bobiku, na psi urok! Nie wiem na szczęście o co chodzi…. 👿
No przecież piszę, że mu Dżojs zniszczył życie, a ponoć żona kazała, żeby po przetłumaczeniu wydał drukiem, bo mu się nie chciało 🙄 A żona mówi: tyle lat się męczyłam, niech mam coś z tego!
Wydaje mi się, że to było jednak dłużej niż 10 lat… jak sobie liczę, kiedy skończyli studia, etc. No trzeba mieć naturę dłubacza!
Tak to jest, gdy ziewający człowiek półprzytomnie łazi za sierżantem…
Przepraszam za komisję 😳
Cos przegapilam, czy tak niemrawo dzisiaj Wam idzie? 🙂
Witajcie!
Kryzys rzadowy jakos minal, Julka nadal premierem, kampania do wyborow stanowych trwa, uff! mamy bardzo wysokie poglowie politykow. Jeszcze wybory municypalne i to by bylo na tyle. Powodzie na gorze, w srodku i na dole.
Poza tym normalka.
Zainteresowani sa. Sluchaja wyborcow. Po to przeciez sa. No chyba, ze sie myle? 🙂
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11266684,Sejm_ma_gdzies_obywatelski_projekt_ustawy_o_naszych.html
Mnie istotnie dziś nie idzie mrawo, bo zajętość przyciska i partaniny różnorakie. 🙄 Ale jest nadzieja, że jutro będzie lepiej. 🙂
A w Krakowie:
„Zuzanna Kurtyka – żona zmarłego w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem Janusza Kurtyki, szefa Instytutu Pamięci Narodowej – odczytała Apel Poległych; do listy żołnierzy podziemnych dodała prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. 😯
Subito….
Dobranoc, kolorowych snów, mruczących głośno kotów….
Koty muszą być wolne. Aurycja idzie na dwórpole 😉
Dobranoc 🙂
Dzień dobry 🙂 Do kawy/ herbaty
http://www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1524753,1,rozmowa-z-agnieszka-holland-nie-tylko-o-oscarach.read
Za oknem mżawi
@ mt7 1 marzec 12, 11:59
„Jest, jak Misza Maisky w muzyce […]
Pawie szyje? Bluzy srebrne harmonizujące z owłosieniem?
Ad Tadeusz 1 marzec 12, 16:47
To ja tylko dla wizualizacji.
Jak ktoś nie lubi Czajkowskiego można wyłączyć dźwięk:
http://www.youtube.com/watch?v=4C0tYcn6L4E&feature=related
A tak aproposikowo – byłem kiedyś tam na prapremierze jakiegoś Wiekopomnego Dzieła współczesnego Mistrza, prowadził Giergiew – obserwowanie jak dyryguje, coż to była za muzyka. Samego WD nie pamiętam. W zasadzie może lepiej byłoby wtedy sobie zatkać uszy woskiem. I to nie ze względu na herb warszawski, czy też inne Ździchy.
Donoszę. Wygląda na to, że Komisja Etyki nie podjęła 29/2 decyzji w sprawie posła Suskiego.
Komisja przystąpiła do rozpatrywania:
– wniosku posłów Klubu Poselskiego Ruch Palikota, dotyczącego wypowiedzi posła Marka Suskiego (PiS) w dniu 12 stycznia 2012 r.,
– wniosku Stowarzyszenia Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności”, dotyczącego wypowiedzi posła Marka Suskiego w dniu 12 stycznia 2012 r.
– wniosku pełnomocnika rządu ds. równego traktowania – Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, dotyczącego wypowiedzi posła Marka Suskiego.
Przedstawicieli wnioskodawców reprezentowali: poseł Tomasz Makowski (RP) i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania – Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.
Poseł Marek Suski złożył wyjaśnienia.
Komisja będzie kontynuowała rozpatrywanie ww. wniosków na kolejnych posiedzeniach.
http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/prace_komisji.xsp
Dzień dobry,
za oknem dość ponuro. W kalendarzu: Heleny i Halszki.
Heleno, ta piosenka jest dzisiaj dla Ciebie:
http://www.youtube.com/watch?v=pohQOPmPaK4
nawet jeżeli nie uznajesz czegoś takiego jak „imieniny”.
Wszystkiego dobrego 🙂
Niezbadanymi wyrokami Msciwego Losu zostalem na poczatku tygodnia usmiercony. Czynu tego dokonal wlasnolapnie moj odwieczny wrog, arcy-nemezis jak to ujmuje wikipedia, Kot Profesor Moriarty, ktory jak rozumiem od dluzsego czasu zastanwial sie jak pozbyc sie Mordechaja, jedynego w okolicach Zachodiego Londymu i przyleglosci konkurenta do slawy i bazantow.
Udalo mu sie to w koncu w Szwajcarii, teren byl dosc gorzysty, nieprzystepny i wrogi. Nie chce wchodzic w zbyt glebokie szczegoly, niech to pozostanie na zawsze tajemnica dla przyszlych blogologow, powiem jedynie, ze zczepieni w uscisku na smierc i zycie, runelismy wraz z Profesorem Moriartym w przepasc, w otchlan, skad nie ma powrotu. Przestalo bic serce legendarnego Kota, jak pisaly o tym nazajutrz gazety.
Na nic byly wiec wolania na puszczy, poetyckie holdy skladane przez nieutulonych w zalu Wielbicieli, utwory muzyczne przywolywane na czesc Mordki. Kot Mordechaj byl tak martwy jak gwozdz we framudze, ze przywolam niesmiertelne slowa innego ulubionego martwego pisarza.
Jak zatem sie stalo, ze jestem oto znowu w domowych pieleszach, w pelnej okazalosci i chwale, choc tu i owdzie posiniaczony?
Niewatpliwie mialy z tym wiele wspolnego niewczesne zale Mojego Przyjaciela Bobika. Choc rozdzieraly go potworne wyrzuty na nieczystym sumieniu, gdy przypomina sobie jak lekkomyslnie zezwolil mi udac sie do Szwajcarii, wiedzac, ze grasuje tam Kot Profesor Moriarty (niechaj imie jego okryte bedzie wieczna infamia!) udal sie na poszukiwania. A gdy po licznych przygodach i przeszkodach dotarl nareszcie wczoraj poznym wieczorem do trupa swego Lojalnego ( naciskiem na Lojalny) Przyjaciela rozpostartego bez ducha w kanionie, wybuchl nad nim lkaniem tak strasziwym, tak ogluszajacym waleniem sie w piersi, tak zarliwymi modlami do Niebios, tak niepohamowanym spozyciem przemyconej do Szwajcarii a pochodzacej z kontrabandy aqua vitae, ze ulitowaly sie niebiosa i Duch Kota Mordechaja postanowil znow w niego wstapic (ale tylko warunkowo). I oto znow jestem przed Wami. Sam Pies Bobik zapewne nie dalby rady, Aniolowie w tej Wielkiej Kociarni w Niebie doslyszeli takze inne wolania dochodzace z dolu i zezwolily Mordechajowi na powrot.
Nie wiem co sie stalo z Kotem Profesorem Moriartym czy odszedl na zawsze czy tez zamajaczy znow na horyzoncie w chwili gdy sie go najmniej oczekuje. Niezbadane sa wyroki zywiolu, ktory powoluje nas do zycia lub nam je odbiera.
Odlatujac dzis nad ranem do swoich pieleszy, znuzony przygoda, slyszalem w uszach wiatr, ktory zawodzil tesknie i proroczo: memento Moriarty, memento Moriarty…. 😈
Uff, kawior i szampan dla wszystkich!
Hej, Mordko, witaj Wielki Nieśmiertelny Kocie wszystkich kotów. 😀
Fajnie, że znowu jesteś.
Pozwól przytulić się Twojej dostojności i usłyszeć lube mruczando.
😈 😈 😈
Doprawdy, łaska boska. Tylko dlaczego te wszystkie krew w żyłach mrożące wypadki akurat zdarzyły się w Szwajcarii? To już gdzie indziej nie ma gór?
Dzień dobry 🙂
Ten cały Moriarty to jest po prostu okropne prosię. 👿 Nie dość, że Mordechaja próbował pociągnąć w otchłań, na szczęście nie do końca skutecznie, to jeszcze w ostatnim podrygu mnie cichcem podrzucił wirusa. 👿 Jeszcze kilkanaście godzin temu wydawało mi się, że jestem silny, zwarty, gotowy i świat ewentualnie mogę podbijać, jakby co do czego, a teraz – kupka smarkającego nieszczęścia ze mnie, ot co. 🙁
Są oczywiście tacy, co wbrew wszelkim znakom będą twierdzić, że to nie Moriarty, tylko Młody wcisnął mi to smarkanie, ale nie należy im wierzyć. To by było o wiele za proste. A po co łatwo, kiedy można trudno? 🙄
No, nic. Najważniejsze, że Kota oszczędziły Wyroki Losu. Mordka, ach, Mordka nasz wraca… 😀
Mordencjo 😆 😆 😆
Puchalo, są w świecie takie terytoria, gdzie naprawdę nie ma gór. 😯 👿 Mnie też w swoim czasie trudno było w to uwierzyć, ale w końcu musiałem się pogodzić z rzeczywistością. 🙄
Bobik, czy pozostalo Ci jeszcze z bladego switu troche tej aqua vitae o smaku gruszkowym? Jesli zostala choc kropla, to moze dodatek miodu, cytryny i goracej (ale nie wrzacej) wody pomoze pokonac smiertelne miazmaty, ktorymi Cie obdarzyl trup Kota Profesora Moriarty’ego?
Anyway, wspoilczuje, choc nie moge oprzec sie wrazeniu, ze jest to spozniona kara za costam, costam. 😈
Mordko, czyżbyś wierzył w Sprawiedliwość Dziejową? 😯
Ja, niestety, jestem już za starym szczeniakiem, żeby się dać nabrać na ten numer. 🙄 W wirusy też zresztą w zasadzie nie wierzę, ale z niepokojem zauważam, że one moją niewiarę wydają się mieć głęboko gdzieś. 👿
Jest takie miejsce w internecie
Przeważnie tu Inny, Innego nie gniecie
Bobik tu czuwa nad bobiczym merytoryzmem
Lecz czasem kogoś raptem podszyje socjalizmem
Tęsknotą nagłą za minioną Młodością
I trach, już klepie w klawisze ze złością
Kto nie jest z nami, ten przeciw nam!
Niech żyje Demonkracja! E viva Guantanam(o)!
Powodów na to może być i tysiąc
Lecz mógłbym tu przysiąc
Że jak się nicy wchłania małe łyczki
To chichot ogarnia na te potyczki
I pysk siwy nurzając w poduch chmurność
Rozmyślam – gdzie zagrzebana jest ta kość?
Gdzie kość zagrzebana, wie tylko zagrzebujący.
I tak ma zostać.
Z czasem i on, chwała B., zapomni.
@mt7
Piękna pointa!
Ach, cóż będzie znaczyło, gdzie zagrzebana jest
kość, gdy już pogrzebany będzie leżał pies… 🙄
Och, Kot, Kot, Mordka… ojejej, a ja gdzieś łażę, zamiast witać. Zaraz, gdzie croissanty, mlek… e tam, calvados! Jabłkowy, gruszkowy, poziomkowy…
Ach, się cieszę!
Ależ Bobiku, myśli depresyjkowe należy odwracać Nieśmiertelnym Hymnem:
http://www.youtube.com/watch?v=aHUuUjuo2XI
Bobiczku! 😯
Szczeniak o pogrzebie myśli?
Wygrzej się pieseczku, poleż krzynę, naszych dobrych myśli nałap trochę i wróci zdrowie razem z humorem.
Całuję Cię w kudłaty łepek i przytulam do memłona, jeżeli pozwolisz.
Odpędzać depresję, to raczej tym 😆
http://www.youtube.com/watch?v=6T0hzPwwkoU
No tak, no tak, trzeba i Psa… mmm, calvados? dużo imbiru, mało wina, albo na odwrót? nacieranie ?? wszystko dla Ciebie!
A skoro się zaczynia wieczornica, to ja też śpieszę z pieśnią antydepresyjną:
http://www.youtube.com/watch?v=1SuyxX4lQBo&feature=related
Wieczornica? Tu Bobik treny wyśpiewuje…
Słyszał ktoś o soku z imbiru? Podobno ważny składnik w kuchni indyjskiej. Mmmm, zaciekawiło mnie, ale nie widać w Polsce… Ostatnio imbir wpada mi do różnych dań. Owsianka świetna z imbirem!
Najlepiej korzonki imbiru zamoczyć na jakiś czas w spirytusie – to jest po prostu szok z imbiru.
To powinno być świetne! ale chyba by się nazywało macerat, nie sok 🙄
Ok, jeden sokomacerat mam! Inne propozycje?
soimberat
Kiedyś znajomi skąpo poczęstowali – ale pamięć po tym mi pozostała.
Spotkał wirus Bobika. A kysz 😈
Mordechaj się wywinął i spadł na cztery łapy 🙂
WYPUŚCIĆ HELENĘ Z KOMÓRKI.
A RYSIA S- BAHNU
Imbirową kurację Helena kiedyś polecała:
Posiekany imbir (1 cm kłącza na szklanke wody) z miodem zalany wrzątkiem i “naciagniety” przez parę minut jest od lat moim podstwowym lekarstwem na kaszel i przeziębienie. Bardzo łagodzi podrażnione stany zapalne w gardle. Można dodać soku z pół odciśnietej cytryny.
Zaś podobny napar imbiru z mietą jest lekarstwem na gniecenie w żołądku i stany wymiotne. Podała mi to kiedyś chinska pielegniarka i natychmiast pomogło. Wykonać, wypić!
Na gniecenie w żołądku i stany wymiotne… Ciekawe, czy pomaga na każde gniecenie w żołądku i stany wymiotne.
Może powinni to reklamować w Wiadomościach?
Bobiku, na chorobowej diecie to pewnie czosnkowa pasztetówka? I rosół na gęsto. Nastawiam. Dobry wieczór, Kocie Mordechaju. 🙂 Z Kotem na blogu Bobik ani chybi będzie prędzej zdrowiał. Bobiku, ja jestem w zasadzie pokojowo nastawiona, ale do wirusów mam nastawienie osobne – nie przepędzaj, tylko morrrrduj, dobrze? 😎
Dla Kota M. na pochwale Jego Cudownego Powrotu:
http://www.youtube.com/watch?v=ZCbPkr9AEG4
Sądząc po efektach tego, jak wsypałem imbir w dużych ilościach do wina zamiast cukru, to efekt był piorunujący…
Niektórym na stany wymiotne pomaga złotówka między zębami 👿 Ja jako człek majętny wymagam 5 zł!
Nie da się mordować, próbowałem… toto nie żyje od początku 🙁 Takie zombi drobnoustrojowe.
Przepraszam, mam pytanie.
A co mają zrobić ci, co już zjedli zęby?
No, mają dziąsła…
Czyli kuracja kosztuje minimum 10 zeta. Ciekawe czy to jest na NFZ?
Wietrzyłam się dzisiaj wielogodzinnie i przemarzłam do szpiku. Trochę pomogła herbata z brandy, ale znacznie bardziej widok Mordki 😀 Nie ma to jak Kot na zmrożone ciało i przywiędłą duszę 😀
Tylko żeberka w imbirze. Można bez ząbków..
A z sokiem z aspiryny ten calvados też idzie? I memłon w charakterze zakąski? 😎
O, poszło. I rzeczwiście zaraz się jakoś antydepresyjnie zrobiło. 😆
http://www.youtube.com/watch?v=gRMFwjzvz-Q&feature=related
Żeberka w imbirze?
A bliższe szczegóły?
Zdaje się, że ten mtsiedon był najskuteczniejszy 😀
Klakier, szczegóły s’il vous plait
http://www.poczujsmak.pl/2009/01/19/zeberka-z-miodem-i-imbirem/
A ja agrestówką z imbirem zdrowie Bobika. Chiczkum kiczkum. Czary mary. Zdrowiej nam
Dzięki za żeberka – w weekend wypróbuję.
Ja tez miauem dzis z imbirem:
gotowa swiezutka mieszanka ziol i jarzyn wszelkich od Marksa i Spencera;
gotowa tacka na ostro przyprawionych kalmarow pocietych w pierscionki, tez od Marksa i Spencera;
pol lyzeczki posiekanego imbiru z lodowki.
Najpierw jarzynki na patelni. Stir fry. Potem dodajemy ziolka z imbirem. Stir fry. POtem na pol minuty kalmarki. Stir fry.
Voila!
Niestety Stara zarzadzila ostra diete odchudzajaca na wiosne, kiedy mozna zrzucac futro, podobno. Stad pewien acetyzm stolu. Prawie zero kalorii. Tylko odrobinka oleju na duzej patelni. No, nie powiem, bylo bardzo aromatyczne i smaczne, ale moze to z glodu.
Uratowano założony w 1822 teatr 🙂
No ja też w Marksie i Spencerze kupiłem — taniutki sweter z kaszmiru. W domu, już w okularach, cashmere okazał się być cashmillon, cena już nie taka malutka. Dobrze, że przynajmniej dalej sweter to był, a nie np. kalesony 👿
Morał: okulary noś !
Daniel Olbrychski o Upiornych Braciaich:
„Przez osoby trzecie znam go od dzieciństwa, bo znam ludzi, którzy z braćmi Kaczyńskimi brali udział przy kręceniu „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. (…) Patrząc na nich jak aktor starający się zrozumieć postać, którą zagra, widzę, że musieli być bici przez kolegów z klasy. Kolega z produkcji „O dwóch takich” opowiadał, że Kaczyńscy płakali wniebogłosy, że muszą wracać do szkoły, a tam to ich będą bili jeszcze bardziej niż wcześniej.(…) Byli bici. Może niesłusznie, może prowokowali ludzi do agresji.”
Mam nieskazitelna legitymacje liberalna i jestem zdecydowanym przecownikiem chlosty i rozgi. Z druoej jednak strony przypominam sobie doskonale z okresu kociectwa, ze jak sie kogos w szkole bilo w tamtych czasasch, to zazwyczaj calkiem zasluzenie. Bo albo byl donosicielem i skarzypyta (tych bito najmocniej), albo kradl kanapki, albo znecal sie nad zwierzetami. Nie paioetam aby bito kogos za to, ze byl rudy albo morde mial tlusta i bezczelna.
Kaszmilon jest bardzo przyjemnym tworzywem, nie do odroznienia od prawdziwej welny na oko i na macanie. Ale nie jest to oczywoscie welna. Nigdy nie mialem niczego z kaszmilonu, ale wyglada on pieknie.
Swoja droga Rzepa, ktora oglosila podobno ten wywiad z Olbrychskim, postapila podle oglaszajac plotki z ust tego kabotyna. Tego tez nie pochwalam. Ale przyjemnie bylo poczytac. 😈
Tadeuszu, cashmilon jest świetny w praniu. Nawet nie musisz go zdejmować wchodząc pod prysznic 😎
Czas na dzieło „O przyczynach zakompleksienia braci mniejszych” 😉 Mordko, do pióra 😀
Masz rację Kocie. Jedynym kolegą, który dostał w dziób był niejaki Zyzio, który poszedł do dyrektora szkoły z pytaniem” Co on ma robić, bo klasa poszła na wagary” 😈
„..bracia mniejsi ” 🙄
Jeżeli jusszzz to ” Syndrom kurdupla w polityce”
Ad Tadeusz 2 marzec 12, 21:02
Bardzo przepraszam za prozaiczność wymiany myśli, ale skoro omówiliśmy już dziś poglądy na temat soku imbirowego (które zaprocentowały wizją weekendowych żeberek imbirowych), to ja chciałbym się jeszcze podzielić się swymi refleksjami na temat swetrów z M&S.
Otóż tak. Posiadam. Nawet dwa. Bez okularów zobaczyłem, że to EXTRAFINE LAMBSWOOD. Biedne owieczki, pomyślałem. Nie dość, że strzyżone, to jeszcze tak tanio.
Ale co ja się będę użalał nad owieczkami, jak cielęcy portfel ryczy. To naprawdę świetne sweterki – po kilkakrotnym użyciu przewidują nadchodzące ciepłe dni i sam z siebie wytwarzają otwory wentylacyjne.
Pożegnam się 🙁
Jutro do Warszawy, na Wiesnu swiaszczennuju! Ach, ach! Dyrygować to rozumie się samo będę energicznie, ostatecznie z Giergiewem ostatnio to wykonywaliśmy. Może dzieci osłonią…
Igor, idęęę….
PS widzę, że świetny zakup zrobiłem, pod prysznic, buty wyczyścić… 👿
Irku, zgoda, zdecydowanie lepiej, ale wtedy musi być wielotomowe 😉
Tadeuszu, daj z siebie wszystko i niech będzie pięknie 😀
Ale Giergiew nie dyryguje energicznie, On dyryguje energetycznie.
http://www.youtube.com/watch?v=XWmc3uBqW0Y&feature=related
Klakier, ja uważam, że to raczej ze współpracy z molami powstały otwory wentylacyjne w swetrach.
Teraz są takie mole mutanty, że wszystko rąbią: plastik, anilana, przyprawa z imbiru – dawaj.
Dyrygowanie energiczne jutro przyda się, bo Łukasz Borowicz zjedzie prosto z Berlina, gdzie dziś dyryguje Cyganerią 😯 Ten to ma zdrowie…
Dowiedziałam się dziś, że faktycznie za parę tygodni wpadnę do Londka. Ale jedynie w charakterze meteoru: przylot 22.03. przed południem, wylot 22.03. po południu 🙁
Pani Kierowniczko, to nie jest wpadanie, to jest skandal 😉
Dobranoc 🙂
Na ktore lotnisko?
Dobrze, ze Tadeusz jest jutro w Warszawie, w razie czego podeprze. Ma obcykane pod Gergiewem.
Gdzieś kiedyś czytałem, że podróże statkiem przez Ocean pozwalały śpiewakom odpocząć i natchnieni morską bryzą śpiewali powalająco. Dziś w dobie szybkiego przemieszczania się i szybkiego zarobku są wyłącznie komiwojażerami swego własnego głosu.
@mt7 – dobrze. Pogodzę się z molami.
Obejrzalem przed chwila wywiad (ze szpitalnego lozka) fotoreportra Sunday Timesa, Paula Conroya, ktorego bardzo poranionego udalo sie potajemnie wywiezc z Syrii, z Homs. Jest wstrzasajace, co opowiada. Mowi, ze nie mozna nazwac tego teatrem dzialan wojennych, bo jest to rzeznia wymierzona wylacznie w ludnosc cywilna, dzien i noc bez chwili wytchnienia. .
Powiedzial tez, po wyjsciu ze szpitala powrocio do Homs, aby zabrac do domu cialo Marie Colvin, bliskiej wieloletniej przyjaciolki, the Best of the Best, jak powiedzial.
Nie rozumiem dlaczego nie mozemy przerwac tej rzezni, ustanowic no fly zone czy cokolwiek. Wiem, ze nie mozemy gasic wszystkich pozarow, ani byc policjantem calego swiata, ale jak powoiedzec sobie: wiemy, ale nic nie zrobimy. Jak nie zrobilismy w Rwandzie, czy w Kambodzy.
Nie moge przestac myslec o Syrii.
Z postu PK wnoszę, że jest planowany koncert – albo dwa – na pokładzie samolotu.
A czy Syria ma złoża ropy naftowej?
Nie slyszalm aby Jugoslawia miala jakies, ale interweniowalismy.
Bezpośrednio? Czy też pod przykrywką?
Interwencje w Jugosławii nie zapobiegły masakrom ludności cywilnej. Wszelkie działania sił nazwijmy to pokojowych były pozbawione jakiejkolwiek siły sprawczej. Raczej modlili się oto, aby samemu przeżyć.
Irak, Afganistan, Libia – tam było i jest o co się bić.
Ofiary ludności cywilnej nikogo nie obchodzą.
Ostatnia wizyta floty wojennej jednego z państw dość jasno wyznacza kurs polityki światowej.
Odleciałam na czas jakiś, bo musiałam zrobić nowy wpis na własnym blogu. Już tłumaczę. Koncert będzie w Barbican – oczywiście, jak wspominałam wcześniej, Penderecki/Greenwood. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, jak fundują, to się bierze… Też uważam, że takie wpadanie to skandal, ale nic nie poradzę 🙁 Na które lotnisko, jeszcze nie wiem, ale podejrzewam, że na Heathrow, bo NInA pewnie użyje LOT-u czy czegoś w podobie. Wylot z Warszawy ponoć 7:40, powrót następnego dnia 17 z czymś.
Co do Syrii, to podobno Homs już padło 😥
Dopiero zauważyłam, że o 23:14 się kropnęłam: powrót oczywiście 23 marca.
Jakis lunchyk chez Helene? Hockeny w Rotal Academy – jedyna okazja w zyciU na TAKIE:
http://www.royalacademy.org.uk/exhibitions/hockney/about-the-exhibition/#photos=gallery_%252Fgallery.html%253FLgalleryHandleId%253D632
No śliczniusi ten Hockney. Fajnie byłoby go zobaczyć.
Koncert o 20., więc może coś się zdąży 🙂
http://www.barbican.org.uk/music/event-detail.asp?ID=12902
Padam, dobranoc 🙂
Hockney 🙂 Aaaa, jeśli powrót następnego dnia, to co innego. Tryb koncertowy. 😉
Wstałam. Mundurkowe dzień dobry 🙂
Ludność cywilna to tylko masa zapełniająca miejsce na mapie i obchodzi jedynie tych od odwracania żuczków. Straty w miejscach są ciągle ważniejsze od strat w ludziach.
Dzień dobry 🙂
Już chciałem napisać, że mi lepiej, ale jak pomyślałem o Syrii, zaraz mi się znowu zrobiło gorzej. 🙁
Zapał międzynarodowej wspólnoty do jakiejś poważnej interwencji mogłem sobie, niestety, od początku wyobrazić. Moi syryjscy klienci wszyscy siedzą na tzw. Duldungu czyli pobycie tolerowanym (na krótko), albo są zobowiązani do wyjazdu. Azylu nie dostali, bo niemieckie władze programowo uznawały, że u Asada jest cudnie i nic nikomu nie grozi. To stało w uzasadnieniach odmów! W ostatnich tygodniach wprawdzie aż takiego kitu już się nie wciska, ale chęć do przyznawania azylu jakoś wcale nie wzrosła. W praktyce oznacza to, że Syria nie stoi na „czarnej liście” i Europa nie zrobi żadnego kroku poza wydawaniem oświadczeń.
Realpolitik… 🙄
Ad Kot Mordechaj 2 marzec 12, 21:02
Mam nieskazitelna legitymacje liberalna i jestem zdecydowanym przecownikiem chlosty i rozgi. Z druoej jednak strony przypominam sobie doskonale z okresu kociectwa, ze jak sie kogos w szkole bilo w tamtych czasasch, to zazwyczaj calkiem zasluzenie. Bo albo byl donosicielem i skarzypyta (tych bito najmocniej), albo kradl kanapki, albo znecal sie nad zwierzetami. Nie paioetam aby bito kogos za to, ze byl rudy albo morde mial tlusta i bezczelna.
Albo dlatego, że był Inny i nie umiał się obronić. A nawet ci, co go rozumieli, nie stawali w jego obronie.
I tak sobie jeszcze myślę, że w tych latach szkolnięcich można było czerpać przyjemność z tego, że biją tego, którego się nie lubi (w domyśle nie rozumie). Gorzej, jak zostaje to na lata dorosłe.
Słowo honoru, że ja się we wczesnym szczenięctwie tłukłem tylko z bratem i żadnej innej bitki nie mogę sobie przypomnieć. W mojej szkole też raczej nie było bijąco, najwyżej drobne poszturchiwania odchodziły. Ale Innego można przecież załatwić na tysiąc różnych sposobów, niekoniecznie fizycznie i to się zapewne zdarzało, nawet jeśli usłużna pamięć mi takie rzeczy wymazała.
A ja kiedyś widziałem taką scenę i pozostała mi w pamięci:
dwóch dręczycieli obstąpiło dręczonego.
Jak jeden go kuksnął, to się odwracał do kuksającego. Wtedy ten drugi go walił po głowie kartonem z pobliskiego sklepu. Więc się odwracał do walącego. Wtedy kuksający go kuksał.
Ale nie lubiłem dręczonego.
Mam poczucie, że (być może przez nadciągającego wirusa) nie wgryzłem się w podrzucony przez Mtsiódemeczkę temat pracy na tyle, na ile bym chciał, w związku z czym pociągnąłem sprawę jeszcze w nowym wpisie. Mam nadzieję, że nie jękniecie z rozczarowaniem „eee, o tym już było!”. 😉 Zresztą podobno ludzie lubią słuchać tych piosenek, które już znają. 😆
W rzeczy samej mt7 wskazywała jedynie słuszny kierunek.
Bo tak zagrzęźli my i kot karty rozdaje…