Dołek klimatyczny
O szyby deszcz dzwoni jak grosze o tacę,
że nawet psa trudno wygonić na spacer,
choć jesień daleko, luj siąpi po drzewach,
zacina uparcie, to z prawa, to z lewa,
że może w depresję wpaść stary i szczeniak…
Jak dosyć mam, kurczę, już tego dzwonienia!
Wiem, wiele ważniejszych jest rzeczy na świecie,
niż rynna zatkana, czy też w dachu przeciek:
głód, wojny, zarazy, nierówność i bieda,
za drogi jest rozum, za tani jest cheddar,
tu jakąś by trzeba petycję podpisać,
tam panią pogonić, co futro ma z lisa,
pomyśleć o cudzych nieszczęściach i bólach,
lecz cóż, ciału bliższa jest własna koszula –
najlepiej, gdy sucha, wszak nie mam nic z ryby…
I co? Przechlapane. Deszcz dzwoni o szyby.
Kto zsyła to draństwo? Za jaki występek
gdy za drzwi wystawię nos, zmoknę po pępek?
Ohyda! Przekleństwo! Ach, piekło by wzięło
ten klimat upiorny, to słotne meteo,
tę pluchę zawziętą, chlupiącą i burą,
bez przerw, niekończącą się (tfu, na psa urok!),
od której włos pierwszy siwieje na skroni…
Niestety, nie wzięło. O szyby deszcz dzwoni.

Jeżeli ktoś się jeszcze nie rozbudził 😆
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/t1.0-9/1013982_715300211845406_2938873977101161268_n.jpg
http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,16046658,Lekarze_zadeklarowali__Uznajemy_pierwszenstwo_prawa.html#MT
Prosiłabym o wieszanie miniaturki tych kamiennych tablic na drzwiach gabinetów (wyłącznie prywatnych, jak rozumiem), żeby pacjent nie był nieprzyjemnie zaskoczony.
Oj żesz Mojżesz! Coś tu się nie zgadza ze scenariuszem. Bałwany, zamiast się rozstępować, zbijają się w posłuszne stada i dalej podpisywać, co się pani Półtawskiej uroi. 🙄
Irku, ze śledzeniem po kaszubsku to jeszcze sobie można poradzić, ale jak tu śledzić w śmietanie? 😯
Jak to Bobiku, to jeszcze fajniej – Follow in high society …
Za to nie wiem co zrobic z octem..
Problem sam się rozwiązał, ocet siedmiu złodziei ukradło. 😆
W drugą stronę też kartę dań można układać. Na przykład Smoke on the Water to by była zupa z dymki. 😈
U Ospreyów dwa małe plus jajo – same w gnieździe.
O, już nie same. Bardzo dziarskie maluchy.
A orlęta chyba niedługo na wylocie. Dziś najstarsze ćwiczyło zapamiętale podskoki i trzepotanie, bo to jak raz 8 tygodni minęło i chyba pora wyfrunąć. Nogi mają silne i skrzydła rozłożyste, ale środek ciężkości ciągle jeszcze w okolicy wola i jak się kładą do snu, to dziobem w podściółkę 😉
To podobno najszybciej rosnące ptaki amerykańskie, przybierają po 170 g na dobę 😯
Gratin d’aubergine bedzie gratka w oberzy…
w poczekalni? A za co? 🙁
Tak to bywa, kiedy się nie wie, że się nie umie – na przykład przetłumaczyć śledzia z kaszubskiego na nienasze. 😉
Podpowiedzcie mi, proszę, co to jest? https://plus.google.com/photos/118060386314817127123/albums/6018490629255551185?authkey=CO2fh5D9mq7AAQ
piżmak?
Czasami źle kończy
Nutria?
Niebry.
Mój mały biały piesek nie żyje i mi smutno.
Biedny Tadeusz. Biedny tez Derrick, ktoremu dzis zmarla kotka Kasia (pamietacie? Kasia wedrowniczka) , ktora byla calym jego swiatem. Boimy sie, ze Derrick z tego tez moze nie wykaraskac sie. Ma ponad osiemdziesiatke i bardzo plakal w telefon. E. nie wie jak pomoc Derrickowi i jak go pocieszac. 🙁
No niebry, Tadeuszu.
Tracić przyjaciół to jest bardzo smutne doświadczenie.
Współczuję Ci.
Niedobry.
Biedny Tadeusz, biedny pan Derrick i biedne ich Zwierzaki. Nijak pocieszyć nie można.
Tadeuszu, znam to uczucie. Jest wtedy bardzo smutno 🙁
Aga, na wygląd to karczownik ziemno-wodny. Ale on jest niewielki. gdzieś około 20 cm. Po zdjęciu trudno ocenić wielkość
takie coś
Irku, sliczne to cos! Nigdy nie slyszalam o karczownikach (tylko o karczochach)… Dzieki! 🙂
Bardzo współczuję, Tadeuszu. Również znam to uczucie 🙁
No, rzeczywiście, jak tu pocieszyć? 🙁 Chyba że bym polizał w ucho lub okolicę. Moi czemuś uważają, że to pokrzepiające.
Tadeuszu, polizanko serdeczne. Derricka też bym polizał, ale nie wiem, czy Anglicy dopuszczają do takich poufałości.
Mnie to od Agi wygląda jak piżmak spod prysznica. O, taki jak tu:
http://images8.fotosik.pl/2895/5cd28db2ae9b572c.jpg
Oni zresztą chyba są z tym karczownikiem spokrewnieni.
Anglik, ktory placze w telefon, nie jest taki cool, zeby nie pozwolil sie polizac.
głos w sprawie lekarzy z wiarą
Przeczytałem deklarację częstochowską i włos mi się zjeżył. Dawno nie czytałem takiego bełkotu 😯
Tadeuszu, bardzo wspolczuje, tez to znam 🙁
Tu Kowalczyk na serio o deklaracji lekarzy:
http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2014/05/28/kuriozum-na-jasnej-gorze/
A ja tych kamiennych tablic na serio komentować nie dam rady. To już jest taki stopień obłąkania, że tylko kółka na czole potrafię kręcić i szyderczo powarkiwać. 🙄
Jako niewiasta wyposazona w narzady domagam sie by lekarze czestochowscy pocalowali mnie w narzad tylny i wyrazam radosc, ze nie bedzie ich przy mym lozu bolesci, Boby gotowi byli mnie leczyc swiecona woda.
Jakoś mi się z leczeniem święconą wodą skojarzył ten bardzo trzeźwy komentarz lekarza:
http://www.tokfm.pl/blogi/czlowiek-20/2014/04/cud_mniemany_czyli_marihuana_i_papiez/1
Nasza niezyjaca juz przyjaciolka Irka, ktora wiele lat przepracowala jako t.zw. bosonoga lekarka w Rodezji, dzisiejszym Zimnbabwe, w najubozszych gettach, zaczynajac w pierwszych latatch po wojnie, stosowala marijuane nagminnie. Oni tam nie mieli zbyt wiele lekow, ale najlatwiej dostepnym srodkiem paliatywnym i usmierzajacym w czasie oparacji byla wlasnie marijuana. Ona sie przysiegala na maryche. Wiele lat po przejsciu juz na emeryture nieustannie pracwoala spolecznie jako pediatrka, nawet jezdzila do Rumunii po upadku komuny.
Paradoksalne jest, że niektórzy polscy lekarze już się zdołali przekonać do morfiny jako środka przeciwbólowego, ale znacznie mniej szkodliwa marycha nadal wzbudza u nich paniczny popłoch. Kilka razy spotkałem się z taką reakcją i za każdym razem nie mogłem wyjść ze zdumienia.
Tutaj jest lista nazwisk lekarzy, którzy podpisali deklarację. Uwazam, że należy ich pozbawić prawa wykonywania zawodu. Gdyż oficjalnie głoszą, że nie mają zamiaru przestrzegać prawa świeckiego.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16050049,2_5_tys__polskich_lekarzy_zlozylo_w_sieci_deklaracje.html#BoxSlotIMT
Możesz Vesper sprawdzić, czy na liście są lekarze z którymi masz kontakt. Gratuluję Ci córki, a Zosi gratuluję mamy, kochającej rozumną miłością. Takie matki to skarb i rzadkość wielka.
JUż sprawdziłam. Nie znam żadnego.
No wlasnie. Na rynku juz istnieja tabletki z wyciagu czy na bazie marijuany, ale producenci tak bardzo starali sie wyeliminowac z nich skladniki „rekreacyjne”, ze te tabletki zwyczajnie nie dzialaly – wiem, bo E. probowala w jakims momencie i dzialaly jak zmarlemu kadzidlo. Istniala tu tez organizacja, ktora za darmo wysylala kazdemu kto poprosil ciasteczka z marijuana – naruszajac oczywoscue prawo. Po dwu latatch dzialnosci wzieto ich do sadu, ale nie skazano gdyz sedzia rozumial dobrze, ze wysylali to naprawde potrzebujacym, chorym na SM, ale otrzymali oni zakaz dalszej sprzedazy. Jeszcze pare lat temu, a moze i teraz, istniala ich strona internertowa, na ktorej przepraszali chetnych i tlumaczyli dlaczego juz nie moga wysylac ciasteczek, ale mowili jak je mozna zrobic jesli sie zdobedzie samemu zielsko.
Czy ktos jest w stanie mi wytlumaczyc, co to jest teologia ciala?
A zdobycie zielska jest w Londynie problemem?
Może z głupia frant pytam, ale ja mieszkam akurat w takim miejscu, gdzie marycha niby nie jest legalna, niemniej jednak bliskość Holandii powoduje, że nie jest o nią trudno. Ale pewnie nie wszędzie jest takie rozbestwienie. 😉
Teologia ciała to seks a la JPII.
Bo „Katolicyzm jest religią bardzo cielesną i zmysłową”. Ciało to „znak boskiej tajemnicy”, a seks – komunia. Dusz i ciał. W ramach Bożego planu.
Czyli jak powiadał Woody Allen – Jak zajmować pozycje seksualne bez wybuchania śmiechem 😎
Nie, w Londynie trudniej. Chyba.
Kiedys gdy E. miala jakies bolesne spazmy, oglosilam na zebraniu redakcyjnym, ze potrzebuje na probe skreta i kto mi go moze dostarczyc, proszony jest o dyskretne zgloszenie sie. Po zebraniu, jalepiej w damskim kiblu..
Nazajutrz otrzymalam anonimowe dotacje w postaci dwu skretow.
Niestety, okazalo sie, ze E., ktora nigdy w zyciu nie palila niczego, nie byla w stanie sie zaciagnac. Wiec jednego skreta wyrzucilysmy, a drugiego schowalam w kredensie.
Niedawno go znalazlam w jakiejs antycznej filizance. Mial kilkanascie lat jesli sie nie myle. I tak sie zmarnowal.
Jako biegły w teologii mogę to wyjaśnić od łapy, Panno Koto. Ciało to znak boskiej tajemnicy, a seks – komunia dusz i ciał w ramach bożego planu. Jakim cudem do seksu są zdolni niekatolicy, którzy tego nie wiedzą, to jest właśnie ta wielka tajemnica, której nikt poza Panem B. nie jest w stanie przeniknąć. 🙄
O, widzę, że Markot też biegły. 😈
Meandry rozważań JPII – Po co Bóg dał człowiekowi ciało?
Można zastosować analogię:
Gdyby Bóg chciał nas zawsze trzeźwych, to po co podarował człowiekowi wino?
Ech, Heleno… Było ziele wytrzepać z jointa i wsadzić w wyrób cukierniczy. Nic by się nie zmarnowało.
W Holandii i okolicach każdy szczeniak by na to wpadł. 🙄
Bobiku, bo ja mam własną uprawę maryśki 😎
Nie palę, ale już sam zapach tego zioła otwiera na wszelkie teologie, a jak zrobię herbatkę…
😆 😆 😆
Aaaaaaa, dotarlo, to pewnie z powodu tej teologii ciala tylu pedofilow w kosciele.
Nie tak dawno, gdzies na Wybrzezu, ktos posadzl maryske na klombie przed budynkiem policji 😉
Wino i kadzidło też poszerzają świadomość i wpływają dodatnio na propriocepcję (czy jakoś tak) i postrzeganie innych ciał w pobliżu 😎
Przeturlałem się przez wszystkie komentarze u Kowalczyka (pracowity nie jestem, ale bywam) i warto było. Jeśli nie zauważyliście, to proszę na talerzyku:
Aneta
28 maja o godz. 21:39
Przejrzałam z ciekawości tę listę. Tylko część z wymienionych na niej osób to lekarze/stomatolodzy/studenci kierunku lekarskiego. Dużo jest pielęgniarek, fizjoterapeutów, dietetyków, farmaceutów, położnych, higienistek, opiekunów medycznych, psychologów, laborantów, ratowników medycznych, a także studentów i techników różnych dziedzin, mniej lub bardziej związanych z medycyną. Rozumiem, że jako lekarz weterynarii też mogę się dopisać?
Wcale mnie nie pociesza, że farmaceuci czy psycholodzy tacy chętni do dopisywania się. 🙁
Markocie, szczegolnie wino, a jeszcze szczegolniej w wiekszych ilosciach 😀
Coś mi się zdaje, że w naszej blogowej winnicy część areału musowo trzeba będzie przeznaczyć na marychę. Kadzidło też skądś wytrzaśniemy. I jaką wtedy stworzymy teologię… 😈
Moze znalazloby sie tez poletko na hodowle danieli? One sa jakies bliskie teologii od pewnego czasu.
Mnie się spodobał ten komentarz:
„Zgadzam się z całą deklaracją. A jestem psychiatrą. To znaczy byłbym, gdyby w psychiatrii chodziło o leczenie duszy dla zbawienia. Ale nie chodzi. Psychiatria jest bezbożna. To bałwochwalstwo. Wybrałem więc zawód egzorcysty. Z powodzeniem egzorcyzmowałem moją matkę, ale umarła w trakcie, bo była już stara. Jestem jednak pewien jej zbawienia. Ponadto chcę dodać, że jest coś głęboko niemoralnego w depilacji. Nie chodzi o to, że depilacja potęguje nierzadko pożądanie, choć oczywiście to również jest okropne. Ale teologicznie i medycznie coś jest w niej nie w porządku. Przeszukuję podręczniki medycyny pastoralnej i jak się dowiem, to napiszę. Jednak intuicja podpowiada mi jakiś wyraźny gwałt na sumieniu i działanie na szkodę zdrowia człowieka. W każdym razie depilacja na pewno nie służy pięknu duszy ludzkiej.”
Bobiku, o co Ci idzie z tą niechęcią że ktoś tam chce być na liście. Przecież pies też może się tam wpisać, o ile obieca, że gryźć będzie po Bożemu.
🙁 🙁 🙁 Serdecznie ściskam wszystkich, którzy stracili przyjaciół.
Dzień dobry 🙂
kawa
Dzien dobry 🙂
… i herbata 🙂
Heleno (23:57), wlasnie dlatego kiedys zaczelam palic papierosy 😆
Bobiku (00:30), sa precedensy 🙂
Dzień dobry, Irkowa linka otwiera mi się tylko częściowo 🙁 .
Zastanawiam się, dlaczego lekarze w Polsce są traktowani jak święte krowy?
Kpią sobie z prawa w żywe oczy, a pracodawcy i społeczeństwo to akceptuje.
Ostatnio rozmawiałam z młodym lekarzem, skarżył się na kiepskie zarobki i przemęczenie, bo poza szpitalem pracuje jeszcze w dwóch innych miejscach.
– Czyli wychodzi Pan ze szpitala około południa?
– No tak.
– A co na to Pańscy koledzy z oddziału?
– Też wychodzą.
– To znaczy, że w Pańskim szpitalu jest zatrudnionych na etatach zbyt wielu lekarzy.
– ???
– Pan i Pańscy koledzy jesteście zatrudnieni na pełnym etacie?
– Tak, oczywiście.
– Ale wychodzicie po czterech godzinach.
– Musimy, bo za mało zarabiamy.
– To proszę sobie wyobrazić, że po wyjściu ze szpitala musi się Pan udać do następnego miejsca pracy tramwajem. Tramwaj nie przyjeżdża, bo tramwajarz, zarabiający jeszcze mniej niż Pan, w godzinach pracy udał się do innej fuchy.
Pędzi Pan kurzgalopkiem do domu po samochód, ale musi Pan go zatankować, na stacji benzynowej kolejki, bo został tylko jeden dyżurny pracownik, reszta poszła dorabiać sobie w innej firmie. W rezultacie spóźnia się Pan do przychodni. Spławia Pan szybko pacjentów, bo musi Pan zdążyć jeszcze do prywatnej kliniki. I znowu pech, bo potworzyły się ogromne korki, gdyż wszyscy ci, zazwyczaj podróżujący tramwajami, zmuszeni zostali, podobnie jak Pan, do skorzystania z własnych samochodów. Spóźnia się Pan do następnej pracy. A tu jeszcze żona kazała zrobić zakupy. W supermarkecie horror, została jedna kasjerka i jedna ekspedientka. Reszta poszła sobie dorabiać w innym sklepie.
Jak Pan sądzi, co stanie się następnego dnia z wszystkimi w/w pracownikami?
-????
– Zostaną dyscyplinarnie zwolnieni z pracy.
Niemniej odniosłam wrażenie, że Pan doktor nie zrozumiał 🙁
A ja nie rozumiem, dlaczego w Polsce wszyscy taki stan rzeczy akceptują.
Dzień dobry, nieco pochmurny, niemniej radosny, będziemy sadzić kwiaty jednoroczne 😆
Tadeuszu, wyrazy 🙁
Bobiku (21:56), jeszcze do nie dawna też bym się śmiała. Tak, jak się śmiałam ze sztucznej mgły, wybuchów …
Teraz nie jest mi do śmiechu. Uważam, że jest to zapowiedź łamania prawa i tak powinno być potraktowane 😎
I takimi sprawami powinien się konsekwentnie zajmować Palikot.
Wtedy pewnie i ja bym na niego zagłosowała 🙄
Uzupełnienie do „teologii ciała”. Jest to to, co nam JPII, w oparciu o ekspertyzy W. Połtawskiej, na temat ciała do wierzenia podawał. Nie tylko na temat seksu, bo sposobu umierania również. JPII cieleśnie nas opuścił, ale ekspertka pozostała. Zatem to ona teraz jest guru od „teologii ciała” 👿
” Natomiast mamy prawa boskie i prawa ludzkie. Lekarz ma obowiązek przestrzegania jednych i drugich.” To jest oficjalna wypowiedź wiceministra zdrowia Neumanna 😯 OBOWIĄZEK !!!
Całość tutaj:
http://natemat.pl/104205,slawomir-neumann-o-deklaracjach-wiary-jak-ktos-nie-bedzie-leczyl-lekarstwami-tylko-woda-swiecona-bedziemy-reagowac
http://wyborcza.pl/1,76842,10474600,Studenci_zadaja_umow__a_uczelnie_mowia___nie__.html
Bardzo chętnie podpisałabym odpowiednią umowę ze studentami. Oczywiście umowa musiałaby bardzo dokładnie precyzować prawa i obowiązki OBU stron. Na razie student ma opisane, w tak zwanych „ramach”, efekty kształcenia. Z tego co zrozumiałam, chciałby zobowiązać pisemnie uczelnię do dostarczenia mu tego „produktu”. Jestem za, pod pewnymi warunkami.
Po pierwsze podpisaniu przez studenta zobowiązania do wywiązywania się z tego, co w „ramach” nosi nazwę „praca własna studenta”. Po drugie po podpisaniu przez studentów respektowania sprawdzania na bieżąco efektów cząstkowych – „rama” również tego wymaga. Po trzecie po podpisaniu zgody na określenie stanu wyjściowej, bo tylko tak można mierzyć ewentualny przyrost, czyli efekty kształcenia.
I po czwarte po określeniu, i podpisaniu zgody na to, minimum wyjściowego dającego szanse na osiągnie przyjętych/założonych efektów.
W praktyce oznaczałoby to test sprawdzający wiedzę, kompetencje przy rozpoczęciu kursu. Systematyczne kartkówki/sprawdziany/kolokwia – jak zwał, tak zwał – pozwalające ocenić na ile student czyta literaturę, czyli odrabia „pracę własną” – w „ramach” trzeba podać dokładnie liczbę godzin dla studenta na lekturę i inne formy „pracy własnej”.
Jestem za takimi dwustronnymi umowami. Być może przywróciłyby sens i radość uczenia.
Niestety to jest z góry skazane na niepowodzenie. Już na wstępie 3/4 potencjalnych studentów poszłoby poszukać sobie bardziej pożytecznego, rokującego przyszłe zatrudnienie, zajęcia. A uczelnie zostałyby bez pieniędzy. Po drugie w trakcie studiów odpadła by, z tych pozostałych, kolejna 1/3 studentów. Czyli następny cios w finansowe serce świątyni nauki.
Marzenia ściętej głowy, dobrze a w każdym razie dużo lepiej już było, to se ne vrati, ale pomarzyć można 😉
Ciekawe jak uczelnie i ministerstwo wybrną z tego sporu 🙄 😯
Dobrze, że mam ogród 😆
Zmoro,
los zsyła właśnie Palikotowi szansę na odbicie się od dna. Ale czy on to zrozumie, czy wykorzysta ten dar niebios? 🙄
Myślę, że wątpię 🙁
No to pewnie pojawi się nowa specjalizacja na uniwersytetach: Teolog cielesny (cielny?) czyli fachowiec od organów i narządów, ich właściwej komunikacji (komunii) wzajemnej, zasad pielęgnacji i utrzymania w sprawności oraz środków (modlitw?) wspomagających skuteczność.
Skończy się błądzenie w ciemności i nieporadne eksperymenty nieoświeconych 😎
Taki-sobie-bry.
Dziękuję. Drugi pies się snuje z poczuciem braku sensu na pysku.
Jagodo, niektóre uczelnie wymagają podpisania umowy od dawna. Np. moja.
Nie wiem czy jako student chcialabym miec umowe cywilno-prawna z uczelnia. Wolalabym zapewne aby relacje siudent -uczelnia-wykladowca oparte byly na jakichs innych zasadach – wzajemnego szcunku, wspolnych poszukiwan, zdrowego rozsadkju i czlowieczenstwa.Nie wiem.
Jestem natomiast jak najbardziej za otwieraniem wydzialow teologii ciala. Powiem wiecej – podejrzewam, ze sama mam bardzo powazne luki w tej dyscyplinie i cale zycie postepowalam improwizujac, potykajac sie, podnoszac, powtarzajac te same bledy, dajac sobie slowo honoru, ze juz nigdy i za nic. A gdybym miala choc jeden semestr teologii ciala, moze bylabym dzis obdarzona spora gromadka wnukow.
Heleno,
ale co zrobić, kiedy to studenci chcą umów?
Tadeusz,
Twoja uczelnia nie jest chyba zasilana z budżetu, dlatego łatwiej o wprowadzenie umów. Poza tym, „produkt” ma inną wartość rynkową w porównaniu z tym, co oferują kierunki, na które przyjmuje się studentów z łapanki.
I tu masz rację, Heleno.
Główny ideolog TC Christopher West, absolwent teologii w Papieskim Instytucie Studiów nad Małżeństwem i Rodziną ma piątkę dzieci.
W swojej „Teologii ciała dla początkujących” nie daje banalnych recept, lecz szuka prawdziwych rozwiązań. Na trudne pytania odpowiada przekonująco, używając celnych porównań, bez zbędnej kokieterii i świętoszkowatości.
Heleno,
Czy kiedykolwiek chciałaś wiedzieć, dlaczego seks bez Boga to nie to, o co tak naprawdę nam chodzi? Jeśli zawsze chciałaś o tym pogadać, tylko nie miałaś jak i z kim, przeczytaj tę książkę.
😉
Seks bez Boga jest be. Boh trojcu ljubit 😎
Markot,
„kierunek” teologia ciała od dawna jest realizowany pod nazwą Studium Życia Rodzinnego, praktycznie przy każdej diecezji.
Gender studies stanowi dla nich bardzo poważną i groźną konkurencję, stąd, między innymi, taki pozornie bezzasadny atak na dżendera 😎
Trójca, to nie trójkąt, a fe! 😯 👿 😉
Trójca to trzy osoby, a w konfiguracje nie wnikam. Byle po bożemu było 😎
Ja się studentom nie dziwię. Wcale nie są rzadkie przypadki, gdy rektorzy podejmują decyzje sprzeczne ze statutem uczelni czy regulaminem studiów. Sami ich nie znają…
Też prawda!
Jagodo. ja wiem, ze studenci chca. Ja bym nie chciala. Ale i studenci i swiat , wszystko sie zmiemilo i pewnie jest lepiej trztnac z zandarzu jakis kwit na uczelnie i na wykladowcow.
Inna rzecz, ze takich wykladowcow tez nie spotykalo sie za czesto za przebrzydlej komuny. . A ja mialam wykladowce, ktory pozniej wspolzakladal Stowarzyszenie Grunwald. Durem byl jakich malo, ale byl jedyny taki. Mowil do mnie :”Za wczesnie siebie cytowac” . Bo akurat z czyms sie nie zgodzilam – z wysoka ocena jakiegos socrealistycznego poety-grafomana bodajze. Gdy wyznalam „Moim zdaniem jest on grafomanem”, uslyszalam, ze za wczesnie siebie cytowac. Odeszlam z uczelni i zostalam aktorka, ot co. Po jednym miesiacu drugiego roku. Rozdzice byli w rozpaczy 😆
Heleno,
nasze pokolenie ma zupełnie inne wyobrażenie i doświadczenie studiowania. Mimo wszelkich wredot, z jakimi się stykaliśmy, ogólna atmosfera i zasady były nieporównywalne.
Gdyby dało się przywrócić tamte czasy, czy też przenieść standardy z dobrych uczelni zachodnich, to też bym nie chciała. Ale w tej sytuacji, jaka jest, podpisywanie dwustronnych umów, mogłoby być szansą na częściowe uzdrowienie sytuacji.
Choć nie wierzę aby do tego doszło.
Dzień dobry 🙂
Bóg, jak mi wiadomo, składa się z Ojca, Syna i Ducha, więc nawet masturbacja z jego udziałem to już niezła orgietka. 😎
Jeżeli takie rzeczy będą wykładane na teologii ciała, to może to być bardzo oblężony kierunek. I to jest sposób na wygranie konkurencji z dżenderem. 😈
Oj glupi, glupi!… Gdyby Bog zezwalal na masturbacje, to nie karal by masturbatora uschnieciem lapy. 🙄
Znakomity pomysl aby wszyscy skladakli deklaracje wiary ma rysownik Wyborczej:
http://wyborcza.pl/1,135334,16054696,Andrzejrysuje_pl_dla_Wyborcza_pl___29_05_2014.html
Bobik,
Ty już lepiej przestań jeździć do Holandii 👿
Kupujac nowe buty mozna zaordynowac przy kasie: Bog zaplac!
I uslugi ochroniarskie mozna rozwiazac oglaszajac, ze „Bog czuwa”.
Zasada, że człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi, jest, zdaje się, też dość mocno rozpowszechniona.
Bóg o kulach to może być ciekawy widok 😉
Teologia ciała po sycylijsku masturba ti
Psychiatrzy i psycholodzy pacjentom ze stanami lękowymi zamiast kosztownych pigułek lub czasochłonnej terapii mogliby ordynować deklarację „jak trwoga, to do Boga”.
Policjanci nie musieliby się zajmować ściganiem kradzieży, tylko lakonicznie informować poszkodowanych „Bóg dał, Bóg wziął”.
😆
Policjantom domagającym się skutecznej broni na bandytów:
Jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści 😎
No i uniwersalne „Bóg zapłać” zamiast uregulowania rachunku. Przyda się każdemu, ale myślę, że zacząć ten trend mogliby pacjenci katolickich lekarzy 🙄
I to jest jedyna słuszna puenta! 😆
😀
Niech ci wszyscy ktorzy podpisali racza zwolnic zajmowane dotad posady i zaloza prywatna siec klinik zwana Zdrowie z.o.o.&B.o, z tablicami przymierza nad glowa recepcjonistki i bez dotacji panstwowych
Dzisiejszy dzień nie WOW, nie WOW 🙁
Prezes nawiedzi niskie progi budynku, duży stres, nie WOW.
Jedyna pociecha, że wybiorą nową radę budynku i ja odetchnę wreszcie spokojnie.
Mam nadzieję, że ludzie wybiorą naszego kandydata na walnym w sobotę do rady nadzorczej, to jest kluczowa pozycja.
Przed walnym prezes z ustępującą radą wydali gazetkę-laurkę, ile to zrobili i jakie kłody rzucali im pod nogi tacy ludzie, jak ja na przykład.
Mam tam być zaszczyt wymieniona parę razy z imienia i nazwiska.
Myślę, że wielu mieszkańców osiedla w to uwierzy.
Miało być dzisiejszy
Dzięki Siódemeczce mój wieczór będzie WOW. Jedziemy z mężem do Centrum Nauki Kopernik. Przeżyłam poprzedni tydzień z niedzielą włącznie!!!
Moja Stara jest w strasznych nerwach, bo wrobila E. w potwornie drogi zakup i caly czas sie denerwuje i czuje odpowiedzialna.
Chodzi o to, ze E. spedza cale dni przed kompem grajac w brydza z calym swiatem i zaczelo jej to bardzo dokuczac na kregoslup, nie mowiac o innych czesciach ciala. Fotel do kompa obrosl rozlicznymi poduszkami, ktore pomagaly tylko czesciowo. POnadto meczyly sie jej ramiona zawieszone w powietrzu (oparcia dla rak za niskie) i juz nie bylo dobrze.
Po dlugich (dwutygodniowych) wederowkach po sklepach i internecie, ipo wyprpobowywaniu dziesatkow rozlicznych krzesel, coraz bardziej stawalo sie jasne, ze wybor zaweza sie do jednej firmy – HermanMiller i do jednego z ich modeli, ale za to legendarnego i drogiego jak diabli – Aeron:
http://www.hermanmiller.co.uk/products/seating/performance-work-chairs/aeron-chairs.html
Ma on liczne zalety: przwiewnisc dzieki plastikowej siatce na oparciu, regulowana wysokosc szerokiego oparcia dla rak, ustawienie plecow pod odpowiednim katem i co moze najwazniejsze w wypadku schorzalego kregoslupa, mozliwosc regulowania profilu oparcia, tak ze podtrzymuje on znakomicie wglebienie w plecach – t.zw. lumbar support. Kiedy wszystko jest ustawione odpowiednio do kszatltu ciala, kregioslup ustawia sie na krzesle tak jak powinien i z miejsca przestaje bolec. To jest tak jakbys mial przy sobie fizjoterapeute 24/7. Przedwczoraj krzeslo zostalo dowiezione i wtaszczone do duzej sypialni uzywanej przez E jako pokoj komputerowy i pokoj do cwiczen z fizjoterapeuta, panem Zbyszkiem..
Jest kompletnie zachwycona. Wydaje mi sie, ze jeden z przyciskow nie dziala – ten, ktory przesuwa oparcie w przod i w tyl i o tym Stara bedzie rozmawiac z milutkim Cameronem z Peter Jonesa, ktory Stara po krzesle oprowazdal i wszystko pokazywal. Zapewnil ja, ze w kazdej chwili moga krzeslo wymienic albo nawet przyslac inny model (podoba sie nam nieco pozniej zaprojektoiwany model Mirro, ktory ma chyba nieco lzejsze te wszystjke wajchy i nawet jest o £50 tanszy i mozna miec go w roznych kolorach).
No wiec so far so good. E. jest tak dalece zachwycona tym krzeslem, ze mysli o zainstaklowaniu w kuchni krzesla Hermana Millera model Situ. W tej chwili ma tam bardzo wytworny antyk biurowy z lat dwudziestych – drewniany z oparciami, na zeliwnym swidrze i kolkach. Stara przed laty znalazla go w ulubionym sklepie z antykami i dala do wytapicerowania siedzenia i milosnie wybrala piekna tapicerke pasujaca do wystroju kuchni..
Ale jak sie raz sprobowalo Hermana Millera, to juz nic innego nie jest tak dobre. Na szczescie Situ jest o polowe tanszy, ale jak wyprofilowany! Boze! Cudo. Tez doskonale podtrzymuje kregoslup choc nie ma wszystkich bajerow jak Aeron.
Fizjo, Pan Zbyszek tez dzis z rana powiedzial, ze jest to krzeslo marzenie. No po prostu rolls royce krzeslowy.
U Peter Jones mieli podobne , znacznie tansze krzesla innych firm. Zadne sie nie umywalo jesli chodzi o wygode i ergonomike. Stara wszystkie wyprobowala.
A tu jest ten drugi Herman Miller – Setu, ewentialnie do kuchni. Z oparciami dla rak:
http://www.hermanmiller.co.uk/products/seating/multi-use-guest-chairs/setu-chair.html
Ojej, ojej, zmarla ukochana Maya Angelou!
To moja Stara zawsze recytuje dzieciom:
http://edhelper.com/poetry/Life_Doesnt_Frighten_Me_by_Maya_Angelou.htm
Ci sklepowi dżentelmeni milczą o cenie, albo ja nie umiem znaleźć.
A tu Maya Angelou sama recytuje „I am a woman, phenomenally…”
http://www.youtube.com/watch?v=VeFfhH83_RE
Tu sa ceny, Siodemeczko 🙁
http://www.sklep.k-r.pl/all/herman-miller-aeron/p/3/1
A tu na Allegro:
http://allegro.pl/ShowItem2.php/itemNotFound/?item=1409122507&title=fotel-herman-miller-aeron
Im wiecejh czytam o tej deklaracji „lekarzy”, tym bardziej sie wydaje nierzeczywista. A czy jest szansa, ze to jednak zostalo spisane dla jaj? Przeciez to nie jest mozliwe, zeby taki dokument (wyryty w kamieniu) powstal na serio?
Bobik, please, potrzebuje poematu! Jak wody, jak powietrza!
Tak, Helenko, znalazłam w międzyczasie i po raz kolejny zaskoczona jestem różnicami cen.
Nie mówię już międzypaństwowych, ale krajowych i na wszystko.
Prawie zawsze można znaleźć produkty wiele, wiele tańsze.
w zasadzie niedogodność jest tylko taka, ze nie można bezpośrednio obejrzeć, ale młodszyzna jest żwawa i mobilna, więc idzie do rzeczywistego sklepu, sprawdza, jak rzeczy wyglądają i kupuje w internecie.
Przecież tych tablic nie złożono w Ministerstwie zdrowia z podpisami ludzi, więc nie wiem, jakby władze miały się do tego ustosunkowywać.
Usiłuję sobie wyobrazić pacjentów i niemieckie kasy chorych, którym lekarze serwują tego typu oświadczenie. Po ostatniej aferze z pigułką „po”, chyba żaden lekarz nie zaryzykowałby więcej, aby odmówić jej podania.
No cóż, każde stowarzyszenie może sobie uchwalać i wycinać w kamieniu dowolne oświadczenia i o ile nie propagują faszyzmu, rasizmu czy komunizmu, wcielać w życie w ramach czasu wolnego czy prywatnej praktyki. Tak więc dopóki lekarze nie zaczną się powoływać na tę nieszczęsną deklarację i odmawiać pacjentom niektórych świadczeń w ramach pracy zakontraktowanej przez NFZ, to władzom nic do tego.
Ale ponieważ powstał niepokój wśród pacjentów, jak należy rozumieć deklarację wiary części środowiska lekarskiego, chciałabym usłyszeć od ministra i NFZ, jak zamierzają zapewnić Polakom dostęp do usług medycznych, które są „wrażliwe” na klauzulę sumienia.
A propos wczorajszego cosia (wczoraj zasnęłam z nosem w klawiaturze), to, sądząc po wymiarach podanych przez Irka, był za duży na karczownika. Też mi chodziły po głowie piżmak? i nutria?, ale na żadną nazwę bez znaku zapytania jakoś nie mogę się zdecydować. Spróbuję tym razem wycelować nosem prosto w poduszkę – byłam dziś 13 godzin „w trasie”. Ileż jest nieba poza miastem! W mieście, to tylko jakieś okrawki, a na wybrzeżu Szkocji i teraz w drodze przez pół Polski niebo sięgało ziemi. 😯 I to niejednokrotnie ze wszystkich stron. Przestrzeń zaniebiła mi się do oszołomienia, aż mi się trochę w głowie kręci. W miastach, na szczęście, bywa całkiem dużo zieleni, ale bardzo brakuje nieba.
Ja mam głównie niebo, bo ja na dwunastym.
A ludzina jest okropna, trudno się porozumieć.
Misiek coś podjada za drzewem
Trzeba zgłaszać do NFZ wszystkie przypadki nieprawidłowości.
Ja dosyć skutecznie wyjaśniłam sprawę mojej Teściowej ukochanej.
Szpital nie chciał Jej przyjąć, bo twierdził,że na Pradze Południe nie może przyjmować z Pragi Północ. Napisałam i błyskawicznie (mailowo) dostaliśmy odpowiedź.
Mnie się jednak nie wydaje, żeby ta deklaracja była tak do końca prywatną sprawą. Lekarz należy do tzw. zawodów społecznego zaufania i wszelkie deklaracje, które to zaufanie mogą podważyć, stają się sprawą publiczną. A tu zaufanie jest jak najbardziej narażone na szwank, ponieważ po takim oświadczeniu lekarzy pacjent nie może być pewien, że na pierwszym miejscu stawiają jego zdrowie. Przeciwnie, zostaje zapewniony, że jeżeli ze zdrowiem będzie kolidowało coś, co lekarz, wedle własnego widzimisię, uzna za „prawo boże” czy „prawo natury”, wygra to drugie. Nie ma też żadnych gwarancji, że będzie leczony zgodnie ze standardami aktualnej wiedzy medycznej, bo ona też może być sprzeczna z jakimiś prawami o narządach czy teologią ciała.
Na tym między innymi polega obłąkańczość tej deklaracji, że za jednym, nieprzemyślanym zamachem niszczy fundamentalne zaufanie między lekarzem a pacjentem, niezbędne przecież w tym przypadku do wykonywania zawodu. Jeżeli nie widzi tego ani minister zdrowia, ani Komisja Etyki Lekarskiej, to jest to po prostu groza.
Mnie się to też, jak Helenie, wydaje wręcz nierzeczywiste i może dlatego nawet żaden poemat na temat nie chce mi się złożyć. Chyba jeszcze nie bardzo wierzę w ten powrót średniowiecza i wydaje mi się, że zaraz się obudzę. 🙄
Ładny, wielki, czarny michnik.
A co one tam mają do jedzenia?
mis na pierwszym planie! 🙂
Misiek pasie się jak krowa
Bobik, sprawa jest publiczna, ale części publiczności podoba się, jak najbardziej.
Więc tylko w okolicznościach takich, że ktoś nie chce, odmawia, czy utrudnia wykonanie usługi , do jakiej masz prawo, tylko wtedy możesz żądać konsekwencji.
Z domniemania nic nie wynika.
Owszem można podejrzewać, że będzie obchodzenie i podchody, ale realny świat jest brutalny, trzeba o swoje walczyć.
Również wśród bliskich, przestrzeń wolności trzeba sobie wyszarpywać. Najczęściej.
Dzień dobry.
Niech się oznakują. Mam prawo do informacji. Chcę wiedzieć, czy lekarz będzie mnie leczył zgodnie z wiedzą czy z wiarą 👿
Z pewnością, Bobiku. To jest jednak nico inny wymiar. Interwencja państwa, bo o niej była wyżej mowa, nie wydaje się w tym przypadku możliwa. Po ogłoszeniu takiej deklaracji zaufanie i tak poszło już się *&^%$%^&*(. Ono w dużej mierze już dawno poszło się *&^%$^&*. W tym sensie państwo i jego instytucje nie są w stanie nic zdziałać. Może w dłuższym wymiarze czasowym, przez odpowiednie ustawy.
Mnie się w ogóle wydaje, że zawody zaufania publicznego powinny mieć ograniczone prawa do zawiązywania wewnątrzkorporacyjnych stowarzyszeń wyznaniowych z odrębnymi kodeksami etycznymi. No bo co to jest, do cholery, za twór – stowarzyszenie lekarzy katolickich, psychologów chrześcijańskich, sędziów muzułmańskich, notariuszy buddyjskich. Klient przedstawiciela takiego zawodu powinien mieć podstawę przypuszczać, że lekarz, psycholog, sędzia, czy notariusz kieruje się aktualną wiedzą, obowiązującymi przepisami prawnymi i etyką zawodową, nie alternatywnymi źródłami norm, których ilość i jakość trudno określić.
Skoro jednak państwo takich ograniczeń nie nałożyło, trudno by teraz interweniowało. Szkoda już jest, można się zastanowić, jak ją minimalizować.
… albo zgodnie z wiarą we własną wiedzą nabytą 20 lat temu 🙄
Nie wiadomo, co bardziej ryzykowne dla pacjenta.
Misiek leży w dołku, a z tyłu dwa jenoty przymierzają się do cowieczornego obchodu…
Jasne, Haneczko, ale to trochę mi przypomina postulaty niektórych mieszkańców budynku.
Prosiłam, żeby na bieżąco kontrolowali na swoich piętrach i żądali poprawek, a teraz słyszę, że odebraliśmy budynek (komisja i ja) a on ma jakieś dziury przy korytkach na kable i tu za duzo, tam za mało, a my nic na to.
A wystarczyło zwrócić uwagę tym ludziom, żeby natychmiast poprawili, tym bardziej, że to z winy organizatora remontu, prace były wykonywane w bezsensownej kolejności.
Trzeba pilnować swojego, niestety.
Przepraszam Cię, Haneczko, bo rozumiem i podzielam twoje zapatrywania, ale real jest trudnym miejscem.
A w Nowym Jorku jest internista Tatarski i to nikomu nie przeszkadza 😉
A co sądzicie o tym?
http://wiadomosci.onet.pl/wroclaw/29-latek-pozwal-rodzicow-do-sadu-za-zniszczone-dziecinstwo/zs3s8
Ago, jak pieknie to powiedzialas: przestrzen mi sie zaniebila do oszolomienia 🙂 🙂 🙂
Panstwo brytyjskie poradzilo sobie spiewajaco z katiolicka agencja adopcyjna, ktore zadeklarowala ze nie bedzie rozwazac zwiazkow homoseksualnych jako kandydatow do adopcji dzieci.
Panstwi bryttjskie, upewniwszy sie, ze napewnno, natychgmiast cofnelo tej agencji licencje na prowadzenie tej dzialalnosci. Bo to panstwo wlasnie takie licencje przyznaje. Lub nie.
…zawody zaufania publicznego powinny mieć ograniczone prawa do zawiązywania wewnątrzkorporacyjnych stowarzyszeń wyznaniowych z odrębnymi kodeksami etycznymi – o, właśnie, dokładnie tak. Tu nie może być miejsca na wątpliwości, czym właściwie lekarz czy sędzia się kieruje, ani nawet na każdorazowe upewnianie się przez pacjenta w państwowym szpitalu (bądź podsądnego, etc.), czy aby nie ma do czynienia nie po prostu z lekarzem, tylko z lekarzem katolickim, dżinistycznym, albo czcicielem gronkowca złocistego.
To pacjent powinien wiedzieć i decydować, czy jego wyznanie oraz sumienie pozwala mu na aborcję, transfuzję, albo amputację. Pacjent ma prawo odmówić zastosowania jakiejś terapii, nie przejmując się wiedzą medyczną. Ale przyznanie takiego prawa lekarzowi, sędziemu, etc. całą ideę zawodu zaufania rujnuje.
Tu wystąpię z wyjaśnieniem, Vesper.
Stowarzyszenie psychologów chrześcijańskicch jest instytucją prywatną i są tam bardzo przyzwoici ludzie, którzy pomogli mi życzliwie z moją Mamą, wskazując odpowiednie ośrodmki i rozwiązania.
Mam tan też dobrego znajomego, człowieka wielkiej wiedzy (również ogólnej), nie żadnego zakapiora.
Idą tam ludzie, którzy za porady płacą i pasuje im taka opcja.
Jagodo, moze znecali sie fizycnie, psychicznie albo wykorzystali go seksualnie, wiec ma racje, ze to zrobil
Bobik, dokladnie tak!!!!!!!!
Ależ Siódemeczko, we wszelkich podobnych stowarzyszeniach mogą się znaleźć ludzie niezwykle przyzwoici. Nie w tym rzecz.
W przypadku psychologów sytuacja jest w ogóle kuriozalna, bo nadal nie ma ustawy o tym zawodzie. A właściwie jest, tylko zawieszona. Dostęp do wykonywania zawodu psychoterapeuty ma właściwie każdy. Przestrzeganie kodeksu etyki jest więc sprawą wolnego wyboru.
Tu zastrzegę się, że ci psycholodzy zrzeszeni pewnie w dobrej wierze, dali sobie w jakiejś mierze narzucić narrację księży egzorcytsów i psychologów w sutannach i dryfuje to w kierunku, od którego wlos staje na głowie.
Mówię o jakiejś części, ale nie umiem określić, jak to zmienia się w czasie, raczej koszmarnie.
W czasie mojego z nimi kontaktu to byli tylko profesjonalni psycholodzy i psychiatrzy.
No tak, to prawda, Vesper.
Jest psychologia kliniczna i jakaś inna psychologia.
Tyle lat i nie można dopracować się standardów.
Czy rozwiązania stosowane przez inne państwa nie mogą być wzorem?
Mnie się w ogóle wydaje bardzo dziwne, że wierzący człowiek potrzebuje się stowarzyszać religijnie w ramach grupy zawodowej i opracowywać specjalne standardy etyczne. Nie wystarczają mu standardy wyznaczone przez własne wyznanie?
A wiecie, co mnie chyba najbardziej w tej historii z deklaracją wkurza? Że osoba, która odkąd pamiętam była nawiedzoną kretynką, coś tam sobie po swojemu zaczyna bełkotać i natychmiast tysiące rzekomo inteligentnych ludzi lecą się pod tym podpisać, bo ma pieczątkę „katolickie”. Nikt nie powie „dziewczyna duby smalone bredzi”, no bo jakże tak wyjechać przyjaciółce papieża?
Ja się po starej lojalności przyjaźnię z jednym jamnikiem, który w międzyczasie zgłupiał, zdemenciał i szajby różne mu zaczęły odbijać. Toleruję to wszystko, bo na tym przyjaźń polega, że nie opuszczę starego kumpla w biedzie, ale w życiu bym nie twierdził, że nieszczęsny jamol zasługuje na powszechne poważanie tylko dlatego, że jest przyjacielem Bobika. 👿
Co to jest, do kurtyzany biedy, za funkcja publiczna: przyjaciółka papieża?
Panno Kota,
mam bardzo mieszane uczucia. Widziałam te sprawy na własne oczy. Boję się otworzenia kolejnej puszki Pandory.
Nie mam zaufania do przedstawicieli jakichkolwiek oprzymiotnikowanych zawodów 👿
Kiedy tworzono ww stowarzyszenie, dostałam do niego zaproszenie. Odpowiedziałam, że widzę w tym dokładnie tyle samo sensu, co w moralności socjalistycznej. Miało to miejsce świeżo po wyzwoleniu się od takowej 👿
Vesper, mnie się wydaje, że psychologia, jako taka, została w pewnym momencie dosyć ośmieszona lun napiętnowana, więc może jakimś religinym ludziom łatwiej jest iść do takiego z szyldem chrześcijański, bo on jakby gwarantuje pewną czystość intencji i brak szarlatenerii.
Tak myślę, że wzbudzają większe zaufanie u części ludzi.
W sprawie pozywania rodziców (lub dzieci) mam tak, jak Jagoda. Z jednej strony wiem, że są przypadki, które na pozew zasługują, ale z drugiej bardzo bym się bał otwierania tej puszki. Z kilku powodów zasadniczych i jednego praktycznego – gdyby każdy, kto jest niezadowolony ze swojego dzieciństwa, poleciał do sądu, wymiar sprawiedliwości chyba już niczym innym nie mógłby się zajmować, tylko takimi sprawami.
Ustawa o zawodzie psychologa od dawna jest przygotowana przez środowiska psychologów.
Niestety majstrują przy niej politycy. Jakieś 10 lat temu prawie ją uchwalono, ale w ostatniej chwili, za sprawą Leszka Milera, wciśnięto do ustawy wróżki – tak, tak! 👿
I inne dziwne pseudopsychologiczne profesje po dziwacznych szkołach rocznych w Sowietach czy półrocznych kursach w Stanach.
Polskie Towarzystwo Psychologiczne ostro się wtedy sprzeciwiło uchwaleniu takiej ustawy. Powstał pat, który trwa do dzisiaj 🙁
Pewnie masz rację, Siódemeczko. Tyle że obniżenie zaufania do zawodu wiąże się z brakiem ogólnych standardów i dopuszczeniem do praktyki zawodowej ludzi bez kwalifikacji. Jedna działająca w kraju korporacja zawodowa, neutralna światopoglądowo, ale bardzo rygorystyczna pod względem standardów merytorycznych i etycznych całkowicie wystarczy. Jak czytałam kodeks etyki chrześcijańskiego stowarzyszenia, to mnie ogarnęły podobne refleksje, jak po lekturze „kamiennych tablic”.
Wiele jest dramatów w rodzinie spowodowanych złym dzieciństwem poprzednich pokoleń. Ludziom się wydaje, że będą wychowywać swoje dzieci lepiej niż ich wychowywano, ale okazuje się, że robią dokładnie to samo, bo tylko tego ich nauczono. Do którego pokolenia wstecz szukać sprawiedliwości, karać?
Do jakiego stopnia za życie dorosłych dzieci odpowiadają rodzice a do jakiego stopnia one same? Spór o rolę genów i środowiska, w tym wychowania w domu, nadal nie jest rozstrzygnięty.
Pewnie tak jest, nie czytałam i raczej nie będę czytać, bo mi życia nie starczy.
To wszystko idzie w marnym kierunku, chociaż pewnie jest rozpoznane, jako oczekiwania wiernych.
Zaloze sie, ze Nawiedzona Kretynka z Krakowa tez jest bardzo porzadnym czlowiekiem i kota by pod stolem nie kopnela. Ale wszystkie zamkniete zaklady psychiatryczne wypchane sa przyzwoitymi ludzmi. I niech pozostana pod kluczem. Na ulicy moze ich dorozka potracic.
Zrobię fajny przerywnik, zobaczcie te zdjęcia:
http://news.distractify.com/culture/x-history-photos/?v=1
Na ulicy moze ich dorozka potracic. 😆 😆 😆
Zdjęcia od Siódemeczki fajne ogólnie, ale szczególnie mi się podobali Norwedzy świętujący przybycie do kraju pierwszych bananów. 😀
A jaki śliczny chłopiec był z Baracka…
No dobra, powstrzymam się i nie powiem, że ciasteczko. 😆
Okropnie mnie bawi przlgniety juz prasowy przydomek „przyjaciolka papieza”. To jak nie przytmierzajac „legendarny kurier z Warszawy”.
Zdjecia od Siodemeczki strasznie strasznie fajne. Chyba je jeszcze raz obejrze. Niektore bardzo poignant. Np ostatnia wizyta u fryzjera Amelii Earhard z 1937 r. Zdjecie legiotymacyjne Emilii zrobione tuz przed jej ostatnim tragicznym lotem nad Atlantykiem w czasie ktorego zaginela i nigdy nie zostala odnaleziona, jest bardzo znane. Musiala je zrobic do nowego dokumentu zaraz po wyjsciu od fruzjera.Na zdjeciu do legitymacju jest powazna i ma spieta twarz. Na tym zdjeciu z salonu jest pogodna I rozesmiana. Nic nie zapowiada nadciagajacego dramatu bohaterskiej i niezwyklej kobiety, pieknej postaci, po ktorej zostala wciaz zywa legenda pierwszych lat awiacji. Szkoly sa wciaz nazywane jej imieniem.
Absolutne ciasteczko, Bobik. Wszyscy bylismy ciasteczkami za mlodu.
Ja z zakalcem 😉
Siódemeczko, bardzo dziękuję 🙂
Nie, haneczko, to ja. Z zakalcem i na jeża. I przemądrzały. Ale jeż mi odpadł.
Na jeża to nigdy się nie odważyłam. Jesteś do przodu, Andsolu 😉
Dobranoc 🙂
Nie wiem za co mi dziękujesz, Haneczko, ale bardzo Cię lubię i niezwykle cenię sobie Twoje opinie. 🙂
Wymiękam już, bo mnie ostatnio ciągle ktoś bladym świtem budzi i niedługo tak pociągnę.
Bardzo piekny wczesno letni dzien dzisiaj… Na koniec pogodzony z odrzuceniem Tom Waits… que sera sera… jesli mnie juz nie chcesz, pozwol mi odejsc, put me back in the crowd…
https://www.youtube.com/watch?v=ZCbPkr9AEG4
Dzień dobry 🙂
kawa
Dzień dobry 🙂
Dzień zaczął się bez luja i muszę się tym szybko oraz intensywnie ponapawać, bo według prognozy wyżej wymieniony wkrótce ma powrócić.
Na razie w ramach napawania się stwierdziłem, że wreszcie zakwitła kupiona w zeszłym roku Marie Antoinette. Miałem już dla niej przygotowany wazonik, ale pod wpływem słońca zagrały we mnie humanitarne uczucia i postanowiłem, że nie będę jej ścinał. 😎
Kawa jak dzień – słoneczna, ale nie za gorąca. 😉
Zdrowie ocalałej MA i humanitarnego Psa 😆
Jej imienniczce ludzie nie odpuścili i to jest kolejny dowód na wyższość Psa … 😉
Słonecznie, ale sakramencko zimno 🙁
Przepraszam za zmianę tematu. godzina 11.04. Ogladamy w tv nabozenstwo w katedrze polowej za gen Wojciecha Jaruzelskiego. Koncelebrantami sa ks. Boniecki i ks. Lemanski.
Oj, zimno, ale we mnie nadal buzuje w związku z lekarską deklaracją. Co się już z lekka uspokajam, to jakaś okoliczność do wewnętrznego ognia polan dorzuci. 👿
Teraz właśnie dorzuciła prezeska Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, która wzięła i udzieliła wywiadu:
http://natemat.pl/104233,prezes-katolickiego-stowarzyszenia-lekarzy-polskich-o-deklaracji-wiary-nie-widze-zadnego-powodu-do-kontrowersji
Wypunktowanie idiotyzmów i nielogiczności wygłaszanych przez panią doktor byłoby wprawdzie dziecinnie proste, ale trochę mi szkoda skołatanych nerwów, więc zwrócę tylko uwagę na nieprawdopodobną hipokryzję katolickich lekarzy, którzy blablają o szacunku dla każdego, a równocześnie w tym samym zdaniu nazywają wszystko, co nie przystaje do ich katolickiego wzorca, patologią.
A uwagę tę zwracam w obronie biskupów. 😎 Nie ma co zwalać wszystkiego tylko na nich. Oni są emanacją swoich owieczek, niestety. 🙄
Ormie, można było właściwie przewidzieć, kto się w takiej sytuacji okaże chrześcijaninem w praktyce, nie tylko w gębie.
Koncelebransów było sześciu. Na pasku telewizyjnym pokazywano dwa nazwiska.
I to tyle na temat dziennikarskiej rzetelności 👿
Ormie, dzieki, obejrzalam.
Przepraszam za pytania, jak sie nazywa piesn ktora spiewal chor na samym koncu, po odejsciu kaplanow?
Widziane z oddali – dla mnie to nie tyle sprawa chrzescijanstwa, tylko czegos w duchu Mandeli.
Od wdowy najserdeczniejszy usmiech otrzymal Walesa.
deklaracja wiary pacjentów
Lisku, dla mnie osobiście to by nawet nie był „mandelizm”, tylko kwestia zwykłych odruchów przyzwoitości. A o chrześcijaństwie wspomniałem oczywiście dlatego, że tak wielu ma je na sztandarze, a jak co do czego, czyli np. do realizacji nakazu wybaczania bliźnim, to – wiadomo.
Dziennikarskiej rzetelności ogólnie bronił nie będę, bo też wiadomo, jak jest, ale w tym konkretnym przypadku mogło być tak, że dziennikarze nazwisk pozostałych księży po prostu nie znali i podczas transmisji nie było czasu się o to dopytać. Boniecki i Lemański są osobami publicznymi, rozpoznawalnymi z twarzy, więc ich nazwiska można było od razu wstawić na pasek.
Jagodo, nawet jesli koncelebrantow bylo szesciu, a na pasku pokazywano nazwiska tylko dwu, to nie jest to absolutnie kwestia dziennikarskiej rzetelnosci, tylko wyboru redakcji, ktora ustala co jest wazne, a co nie jest. Po to wlasnie sa redakcje by takie dycyzje podejmowac. Inna redakcja moze uznac, ze cztery poozostale nazwiaska sa wazniejsze i tylko te podac. To jest absolutnie OK. Nie jest OK tylko wowczas, kiedy chce jakis fakt ukryc przed odbiorca. Naprztykalad mowiac, ze msze koncelebrowali X i Y, starajac sie przekonac, ze pozostali nie brali w niej udzialu, nioe wspominajac, ze bylo ich szesciu.
Lajza z Bobikiem. Jesli chodzilo faktycznie o Lemanskiego i Bonieckiego, to faktycznie jest tak, ze ich obecnosc, nawet jesliu nie koncelebrowali, byla znaczaca, podczas gdy nazwiska innych ksiezy juz mniej. Paski na dole ekranu tv to nie ksiazka telefopniczna.
Lisku Kochany: niestety nie pamiętam teraz tej pieśni i nie wiem jak się ona nazywa. Bardzo mi bliskie Twoje zdanie iż to nie tyle sprawa chrześcijańska a coś, co nazywasz duchem Mandeli. Wspomniałem o obecności ks. ks. Bonieckiego i Lemańskiego nie tyle z racji chrzescijańskich a wspaniałego wymiaru człowieczeństwa. Cieszy mnie, iż kościół nie uniemożliwił im uczestnictwa.
Patrząc na tą transmisję przez moment poczułem się „u siebie”. Rozglądałem się po obecnych – ciekawe czy był tam ktoś z byłego Komitetu na Piwnej z czasów stanu wojennego, bardzo by to mnie uradowało.
Czytałem już wczoraj o tej deklaracji wiary pacjentów i mam z nią problem. Po pierwsze, dlaczego miałbym nazywać „deklaracją wiary” coś, co jest stwierdzeniem pewnych faktów, przypomnieniem praw, etc. To nie jest sprawa mojej wiary lub niewiary.
Po drugie, dlaczego miałbym „uznać prawdę”, że płeć jest zdeterminowana od poczęcia? A co z obojnactwem i różnego rodzaju ambiwalencjami płciowymi? Czy świeccy pacjenci zakładają, że tego nie ma?
Gdybym był panią prezeską SKLP, pewnie i tak bym tę deklarację podpisał, „z ducha, a nie z litery”. 😈 Ale nie jestem i taka postać litery mi przeszkadza.
Deklaracja pacjentow bardzo dobra, z jednym zastrzezeniem, dotyczacym plci determinowanej genetycznie w momencie poczecia, bo to troche bardziej skomplikowane (XXY itd. Sa na przyklad wypadki gdy kobieta, typowo wysoka i szczupla, zglasza sie z mezem do przychodni z powodu problemow z zajsciem w ciaze i okazuje sie ze genetycznie jest mezczyzna i choc posiada zewnetrznem, swietnie funkcjonujace organy kobiece, w ogole nie ma macicy. Nie pamietam w tej chwili genotypu).
CO do deklaracji lekarzy katolickich, pare spraw jest dla mnie niejasnych
„moment poczęcia człowieka […] zależy
wyłącznie od decyzji Boga. Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci etc.”] Co w takim razie z moja decyzja pojscia do lozka z wlasnym mezem?
„powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów”. Czy chodzi o wymarcie wszystkich z wyjatkiem wiernych chrzescijan w ciagu najblizszego pokolenia?
O, lajza sie obudzila 😀
Dzień dobry. Z czego wynika obecność aż sześciu koncelebrantów? Wolę zapytać, bo może jest jakieś uzasadnienie protokolarne czy inne w tym rodzaju. Bo jeśli nie ma, to zrobię hmmm. Sankcja potworna, prawda? Ale nasuwa mi się pewne wspomnienie. Parę lat temu zmarła babcia mojego znajomego. Babcia była wierząca. Mieszkała w podpoznańskiej miejscowości. Bardzo jej się nie podobali nowi księża w miejscowej parafii, więc jak już była na tyle niesprawna, że sama do kościoła nie mogła chodzić, słuchała mszy w radio. Wnuk, jak przyjeżdżał do rodziny, zabierał babcię na msze do Poznania, do dominikanów. Miejscowych księży babcia jednak do siebie z sakramentem nie zapraszała, z kartką do spowiedzi nie chodziła i w niezwykle skrupulatnych parafialnych kartotekach wyglądało to tak, jakby kobieta do kościoła przestała chodzić. Kiedy zmarła, proboszcz odmówił pochowania jej na parafialnym cmentarzu, uczestnictwa w pochówku i odprawienia mszy. Przepychanka skończyła się wizytą wnuka w kurii, a że wnuk jest bardzo wpływowym działaczem Opus Dei, proboszcz po telefonie z kurii podwinął ogon i zrobił wszystko tak, jak chciała rodzina zmarłej. Ale niesmak pozostał. Babcia znajomego działała w latach osiemdziesiątych w opozycji, była z kościołem związana nie tylko religijnie, ale i przez opozycyjną przeszłość. Z powodu braku regularnie stemplowanych kartek od spowiedzi ksiądz nie chciał odprawić mszy za jej duszę, ale sześciu jego braci w kapłaństwie modli się przy ołtarzu, z pełną kościelną pompą, za duszę generała Jaruzelskiego. O ironio 🙁
Jeszcze dorzuce ze bardzo sie ciesze z uczestnictwa ksiedza Lemanskiego na oficjalnych i naswietlonych obrzadkach
Na mszy kapelan wojskowy powiedzial ze juz od trzech lat odprawia sie msze na intencje Jaruzelskiego, wg prosby jego przyjaciol i za jego zgoda i wiedza, przeczytano nawet jego list w ktorym dziekuje za to.
Vesper, ponoć większa radość z jednego nawróconego, itd. Gdyby babcia znajomego się odwróciła, a potem nawróciła, może by była celebrowana i koncelebrowana aż by furczało. 😉
Hej! 🙂
Jeżeli pozwolicie, nie będę zapoznawała się z deklaracjami wiary różnych grup społecznych.
Po tej stronie Wisły w Warszawie nie rządzi Hoser, więc nikt nie zabroni udziału w celebracji zaproszonym przez rodziny duchownym.
Dlatego ks. Lemański brał też udział, jako celebrans w mszy na pogrzebie Pana Mazowieckiego obok bpa Hosera.
Czy msza odprawiana przez szesciu kaplanow jest jakas bardzoej…no, tego… skuteczna, z braku lepszego slowa, niz ta na ktorej obecny jest tylko miejscowy wiejski proboszcz? Domyslam sie, ze im wazniejszy byl Zmarly za zycia, tym wiecej mu sie nalezy ksiezy po smierci. Nie znam sie na tym ale mam poczucie, ze jest to jakies …hm, hm… malo… tego… chrzescijanskie Z DUCHA. Ale jak powiadam – nie znam sie zbyt dobrze i moge sie mylic…
Czy w Polsce sa pogrzeby i cmentarze swieckie, bez udzialu ksiezy? Bo jesli nie, to zachowanie lokalnego kleru wobec babci znajomego Vesper jest szykanowaniem
Celebransów może być dowolna ilość, na ogół są zapraszani przez rodziny, czy przyjaciół zmarłego.
Tu nie ma żadnych reguł. Można zglosić się samemu, że chce się uczestniczyć w mszy. Normalnie nikt nikomu nie odmawia.
Być może. Ja mu nie żałuję. Niech odejdzie w pokoju. Bóg mu wybaczy, bo jest dobry i mądry. Mam jedynie w głowie takie ciche hmmmm, gdy widzę ten brak powściągliwości. Z jednej strony celebra aż furczy, z drugiej blokowanie różańcem. Niczego po środku. A przecież aż się prosi o zaniechanie zarówno rozrób, jak i przesady.
Mnie to trochę kłuje w oczy, bo pamiętam, jak mój ojciec, zawodowy wojskowy i zatwardziały ateista, opowiadał jako najoczywistszą oczywistość, że był odgórny nakaz przymusowej ateizacji poborowych. Chłopakom zrywano krzyżyki, zabraniano posiadania modlitewników i karano za praktyki religijne. Jaruzelski był wtedy ministrem obrony. Każdy ma prawo się nawrócić, szanuję jego decyzję i naprawdę mu katolickiego obrządku nie żałuję. Chodzi mi o pewną delikatność w stosunku do tych żyjących, którzy mają do zmarłego generała uzasadnione żale. Większa powściągliwość byłaby w moim przekonaniu bardziej na miejscu, ale może jestem odosobniona w takim myśleniu. Nie wiem.
Oczywiście, że są świeckie cmentarze i świeckie pogrzeby, teoretycznie przynajmniej, ale tu znowu mamy rozziew między teorią a praktyką. Pogrzeb kościelny jest rutynowy, wszystkie zakłady pogrzebowe oferują go jako standard i np. w Krakowie załatwiają wszystko same, rodzina już niczym nie musi się kłopotać. Pogrzeb świecki to jest duży kłopot, wymaga sprężenia się i zorganizowania mnóstwa rzeczy przez rodzinę, która zwykle (zwłaszcza jeżeli śmierć nie była spodziewana) nie ma do tego głowy ani sił. Więc często nawet wtedy, kiedy zmarły był niewierzący, rodzina wybiera rozwiązanie prostsze, wychodząc z założenia, że umarłemu już kadzidło nie zaszkodzi, choć potrzebne mu nie jest. 🙄
Vesper, przepraszam, jakich stemplowanych kartek do spowiedzi?
Pierwsze słyszę. Takie zwyczaje wprowadzają niektórzy księża wobec dzieci i młodzieży przed pierwszą komunią i bierzmowaniem, bo chyba chcą mieć gwarancję, że nie będą sobie żartów z sakramentów stroić.
Ale przecież nie dorosłych ludzi, o czym Ty piszesz?
Objekcje w stosunku parafianina ma się na ogół wtedy, kiedy nie przyjmuje księdza z (hm) wizytą duszpasterską tzw. kolędą.
Ja też nie chodzę do swojej parafii, ale księży przyjmuję, bo jestem formalnie członkiem tej wspólnoty.
A buraków nie brakuje również wśród księży.
Lisku, nie wiem, czy w miejscowości, gdzie mieszkała babcia znajomego, był świecki cmentarz. Raczej nie, bo to mała miejscowość, ale głowy nie daję. Tyle, że zmarła była katoliczką, jej rodzina to katolicy i nie było naprawdę żadnego powodu do odmawiania katolickiego pochówku. Dlatego znajomy się wkurzył i poszedł do biskupa. Niesprawiedliwe jest to w moim przekonaniu, że gdyby nie był szychą w Opus Dei i nie miał możliwości spotkać się z biskupem bez wcześniejszych oficjalnych próśb, umawiania terminów, tylko tak z marszu, to rodzina miałaby poważny problem z pochowaniem babci. Przez głupie kwitki od spowiedzi i proboszcza idiotę.
Słońce wstaje nad sprawiedliwymi i niesprawiedliwymi.
Ostatni bywają pierwszymi.
O milosierdziu nie wspomnę.
To był skromny pogrzeb wg. mnie.
W tej parafii kartki do spowiedzi były normalną praktyką, również w stosunku do dorosłych. Ale to było już kilka lat temu. Teraz może już nigdzie ich nie ma. Pamiętam, że w mojej starej parafii jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, były takowe i wielu dorosłych ludzi do spowiedzi wielkanocnej szło z kartkami. Obłęd, prawda?
Mnie liczba koncelebransów jest doskonale obojętna, ale ostentacyjna katolickość pogrzebu w przypadku kogoś, kto jednak przez większość życia był ostentacyjnym ateistą, też mnie razi. Nie wiem jednak, na ile to było w tym przypadku do uniknięcia. Podejrzewam, że sama sytuacja pogrzebu byłego prezydenta zaczęła tu pewne elementy pompy wymuszać, a w pompie Kościół ma niewątpliwie największe doświadczenie.
Te kartki od spowiedzi jako warunek katolickiego pogrzebu to jak najbardziej obłęd, ale chyba obłęd indywidualny fanatycznego proboszcza. Ja mam doświadczenie odwrotne, właśnie z kościelnym pogrzebem niewierzącego, którego noga przez co najmniej 40 lat w kościele nie postała. Księdza interesowała tylko formalna przynależność do parafii i opłata, tyle było całej rozmowy.
Wiec tak czy inaczej to bylo szykanowanie. Choc teoretycznie, i bez zwiazku z tym wypadkiem, sprawdzanie przez ksiezy czy zmarla osoba rzeczywiscie identyfikowala sie z Kosciolem moze miec wlasnie taki sens ze nie narzuca sie nikomu wiary gdy on sam juz nie moze sie sprzeciwic… U nas np sa prywatne swieckie smentarze [chcialam poprawic ale literowka ma sens wiec zostawiam] ale jest ich strasznie malo, wiec zawsze sa bardzo daleko (pare godzin jazdy) i baardzo drogie (18 tys szekli to okolo 14 tys zlotych chyba), wiec nawet ludzi oburzajacy sie na rabinat w koncu przewaznie maja pogrzeb odprawiany przez serdecznie przez nich nie znoszonych typow.
TWO co widzialam to byla tylko msza, pogrzeb ma boc o czgternastej, juz calkowicie prywatny. Nie mam doswiadczenia, ale ceremonia wydala mi sie skromna i bez pompy, akurat tyle by nie bylo razacego braku.
Czyli trochę jak u nas 😉
No to wychodzi na to samo, co u nas, Lisku. 😉
Pisanie z klawiatura na kolanach jednak ma swoje minusy 😳
Czego ta Łajza się dziś nażarła? 😆
Vesper, mysle ze tak.
Lajza wypila wczorajsza herbatke 😀
Może pobuszowała też trochę po tej winnicy, w której uprawiamy marychę? 😈
Bobiku, zajrzyj moze do tej wczorajszej herbatki, bo z ta winnica byla chyba zwiazana 😉 Juz drugi raz to podaje, poprzednio tylko Rys sie zorientowal 😆
Ja wiem, jaki tam listek był na serwetce. Ale pomyślałem, że może oprócz herbatki Łajza jeszcze wtrząchnęła sałatkę. 😉
kartki do spowiedzi w mojej parafii wciąż funkcjonują (!!!) i Ci którzy nie pilnują, żeby wróciły do księdza na czas (czyli do końca okresu wielkanocnego) – miewają problemy z pochówkiem lub zaświadczeniami jeśli np. chcą być w innej parafii chrzestnymi;
problemy zazwyczaj dają się rozwiązać poprzez stosowne do sytuacji datki na kościół 😀
Zaczynam mieć wrażenie, że to nie Łajza nam marychę z winnicy wyżera, tylko zorganizowana grupa proboszczów. 😯
Oczyściłabym proboszczów z podejrzeń. Gdyby rzeczywiście wyżerali marychę, byliby bardziej wyluzowani 😆
Z innej beczki.
Separatyści w Doniecku nie są zjednoczeni w wojnie z ukraińskim wojskiem. Pomiędzy poszczególnymi grupami trwa walka o władzę. Jak informuje Polska Agencja Prasowa, w czwartek dobrze uzbrojeni bojownicy z grupy „Wostok” zaatakowali kwaterę generalną innych separatystów i ogłosili swoje rządy w samozwańczej republice. Kilkudziesięciu separatystów, którzy dotychczas rządzili regionem wyparli z kwartery przy pomocy granatników i kałasznikowów.
Czy tego już przypadkiem nie było u Monty Pythona? 🙄
https://www.youtube.com/watch?v=gb_qHP7VaZE
No to ja opowiem jak organizowalam „swiecki” pogrzeb w Warszawie, w drugiej polowie lat 90-tych. Umarl Ojciec mej przyjaciolki, do ktorego mowilam per Wujku. Ona sama nie mogla przyjechac z Londynu bo byla zbyt chora.
Wujek byl czlowiekiem ogromnych duchowych i kulturalnych potrzeb, ale kompletnie areligijny, czasami nawet lekko, bardzo lekko ironiczny za plecami innych wierzacych, glownie przechrzczonej rodziny. A ze byl jeszcze ogromnie towarzyski, znalo Go iu uwielbuialo pol Warszawy i wszyscy wiedzieli o jego bezboznictwie.
Najpierw zaczely sie dosc intensyqne naciski ze strony dalszej rodziny spoza Warszawy, ktora chciala miec pogrzeb katolicki. Zapowiedzialam, ze nie bedziemy robic szopki z pogrzebu Wujka, bo wszyscy go znali i wiedzieli. .
POtem nastapiulo bardzo staranne omowienie przebiegu pogrzebu z dyrekcja cmentarza na Brodnie (gdzie pochowana jest reszta Rodziny), ustalenie, ze obrzadek ma byc swiecki, ze poprowadzi uroczystosc Mistrz Ceremonii, ktory najpierw wyglosi pare slow powitania, odczyta krotki zyuciorys, a nastepnie bedzie udzielal glosu przemawiajacym, zas na zakonczenie poprowadzi najkrotsza droga do kwatery.
Jakiez bylo moje zaskoczenie, gdy w dniu pogrzebu stawilam sie w przygotowanej sali, niby-kaplicy, chyba glownym budynku cementarnym i powital mnie Mistrz Ceremonii w… sukience. w kolorze ciemno-brazowym, przepasanej grubym, zgrzebnym niby-zakonnym sznurem. Nie moglam pojac za kogo jest porzebrany: za swieckiegio zakonnika? Za niby-ksiedza? Czy moze byl to jakis ogolnowojskowy stroj zalobniczy?
Postanowilam nie komentowac tego stroju, choc wolalabym go widziec w eleganckim porannym garniturze i bialej koszuli. . Potem wszystko odbywalo sie dokladnie tak jak zapisane bylo w umowie i na zakonczenie, gdy Przyjaciele Zmarlego, mocno starsi panowie brali trumne na ramiona, Mistrz ceremoinii niby-kaplan zniknal, a kiedy pojawil sie znowu, dzwigal w rekach ogromny, moze pieciometrowy krzyz, z pewnoscia absolutnie swiecki. Pewnie byl to niby-krzyz, nieposwiecony. . Moje zaskoczenie siegnelo apogeum, ale nie bylam w sytuacji zrobienia awantury. Dzis zaluje, ze nie podbieglam i nie poprosilam niby-ksiedza aby zechcial zostawic w niby-zakrustii ten niby- krzyz. Stchorzylam.
Dalej pogrzeb obyl sie juz bez zaskoczen. Pozegnanie Wujka zakonczylo sie pieknym obiadem, niby-stypa, w kawiarni Czytelnika, gdzie Wuijek czesto przesiadywal z Przyjaciolmi, bo tez byl wydawca.
Bobiku 😆
Heleno 😆
Nie mam słów
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ks-isakowicz-zaleski-niektorzy-przecinaja-dyskusje-by-nie-bylo-bojki-o-trumne/6kc6m
Ja nie rozumiem takiego tłumaczenia.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/arlukowicz-o-deklaracji-wiary-my-bedziemy-stosowali-prawo-ludzkie/pr6gf
A teraz lecę do drugiej pracy.
To jest bardzo istotny punkt, jak chodzi o świeckie pogrzeby, że na ogół rodzina nie jest w tej sprawie zgodna. Nawet jeśli Drogi Zmarły był zdecydowanym bezbożnikiem, zawsze znajdzie się ktoś, kto sobie przypomni, że właściwie to kiedyś wyraził się pochlebnie o religijnych ceremoniach, albo że kilka razy zgodził się towarzyszyć matce podczas nabożeństwa, albo że snując wspomnienia z dzieciństwa odśpiewał kawałek mszy po łacinie… I już z tego wychodzi konkluzja „więc na pewno nie miałby nic przeciw”. Ciężko z tym walczyć, kiedy DZ nie wyraził w porę i jasno swojej woli w tym temacie. 🙄
Zgadzam się, że najlepiej jest, jeśli sam DZ sprawę jasno określi.
Eluzet, brakiem słów dla Isakowicza-Zaleskiego bym się nie przejmował. Na tego fanatycznego =?%§”_x+% słów po prostu szkoda. 🙄
Jakbys przy tym byl, Bobiku. Dokladnie tak bylo. Rodzina przypomniala sobie, ze go zabrala na msze wielkanocna trzy lata przedtem i DZ nie mrugnal nawet, ze nie chce. Przypomnialam, ze byl ui nich gosciem i nie wypadalo mu odmowic, bo byl bardzo dobrze wychowanym czlwoiiekiem.
Ostrzej z rodzina rozmawiala najblizsza przyjaciolka domu Wujka, Janeczka B. – sama bardzo gorliwa chrzescijanka. Uzyla argumentu, ze „byloby to oszukiwaniem mojego Kosciola”. To w zasadzie przecielo dalsza dyskusje.
I ponadto – rodzina nie miala nic do powiedzenia w kwestii pogrzebu, to ja bylam odpowiedzialna. Ustapilam jedynie w sprawie garnituru w jakim zostal pochowany Wujek. Zamiast pieknego Aquascutum, ktory mu sama kupowalam w Londynie i ktory bardzo kochal i wygladal jak angielski dzentelmen, zgodzilam sie na jakis czarny garnitur wieczorowy, bo rodzina nie wyobrazala sobie ze mozna byc pochowanym w tweedopwym, w bardzo dyskretna krateczke i koloru brazowego. Musial byc czarny i czarne buty.
Dalej uwazam, ze lepiej czulby sie w zaswiatatch w Aquascutum, a nie jakby sie wybieral na koncert do Filharmonii. 😆
Więc mówicie, że nie ma nic złego w wymienieniu nazwisk tylko dwóch koncelebransów na pasku telewizornii? 🙄
No dobrze, niech tak będzie 😎
Obym tylko takie problemy miała 😉
Drogi Zmarły chyba jednak wyraził swoją wolę
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/general-jaruzelski-wyspowiadal-sie-przed-smiercia/sv0wq
Moje glebokie zniesmaczenie budzi to wypytywanie i domaganie sie odpowiedzi w sprawie wiary Generala czy jej braku. Rozumiem gdy pytania takie stawia Kosciol wobec Najblizszych Zmarlego, ale dlaczego robia to ludzie obcy? Co ich obchodzi czy zmarl w „stanie laski” czy bez?
To mi przypomina wstrzasajaca opowiesc Kumy sprzed wielu lat , ze gdy byla jeszcze w szkole, jedna z dziewczat popelnila samobojstwo . I pomimo, ze nie mozna bylo jeszcze wtedy pochowac jej w „ziemi poswieconej”, gdy kondukt zalobny szedl ulica, na progu kosciola stali ludzie i pluli w kierunku ozalobionej rodziny.
Odpowiadanie publiczne na takie pytania jak te stawiane rodzinie Jaruzelskiego wylacznie rozzuchwala tluszcze zbierajaca sie pod kosciolem aby dac upoust swej nienawisci i przylozyc Rodzinie. I to nie obraza niczyich uczuc religijnych?
Polski katolik najwyraźniej nie wierzy w Sąd Ostateczny i już tu i teraz musi mieć jasność potwierdzoną kartką od spowiedzi.
Gwizdy i plucie na pogrzebie?
Smutny i przygnębiający jest ten brak oznak chrześcijańskości manifestowany w sposób chamski, tchórzliwy i podły.
Kim jest człowiek, któremu poprawia się samopoczucie po sprawieniu przykrości rodzinie Zmarłego?
To jest chyba zasadnicze pytanie – kim jest. Kto i co ukszatltowalo jego dusze? Jakie czytal bajki, powiesci, jakie wiersze? Co z nich wynisol? kto go prowadzil do komunii i jakie wartyosci wkladal do glowy gdy dorastal? Jak go traktowano w szkole? Co mu opowiadano o swiecie? Jak wielki lub maly byl jego swiat? Jak sam traktuje swego zyciowego poartnera/partnerke? Czy miewa wyrzuty sumienia? Czy potrafi sie cieszyc czyims szczesciem i martwic czyjas bieda? Czy ma czas na kontemplacje czy medytacje?
Pewnie jesli nie zaczniemy sie zastanawiac nad tym kim jest ten czlowiek, bedzie takich coraz wiecej.
Realistycznie rzecz biorąc nie sądzę, żeby zrobiło się ich mniej od naszego zastanawiania się. 🙁
Ale chyba pewien skutek mają np. wyjazdy do pracy w krajach, gdzie mniej jest zawziętości i wzajemnej nieżyczliwości, czyli wejście między wrony, wymiany studenckie, itd. Dlatgo jestem taki prounijny, bo jednak ta Unia przynajmniej w pewnym stopniu ułatwia konfrontację z innymi wzorcami cywilizacyjnymi i ewentualne przejmowanie ich przez ludzi, którzy inaczej w ogóle nad swoimi wzorcami zastanowić by się nie byli skłonni.
Wczoraj gleboka noca zobaczylam program komercyjnej tv z serii „Unreported World”. Czarny niepelnosprawny ( w wozku) reporter pojechal na Jamajke, do stolicy Kingston. I opowiadal o grupie wykluczonych homoseksualistow, o wykluczeniu takim jakie sie nam nie snilo: o padajacych z ambon slowach o „brudnych swiniach” ktore nalezy wyeliminowac, bo sa „obraza Boza”, o wyrzucaniu gejow z domow rodzinnych – nagminna praktyka, o grupie kilkuset osob – gejow i transseksualistow zyjacych w kanalach kanalizacyjnych, w rynsztokach, o determinacji wladz stolecznych, ze „nalezy z nimi cios zrobic” – co zonacza wygonic z tych kanalow i pzowolic ludziom sie z nimi rozprawic „tak jak na to zasluzyli”.
To co mnie zaskoczylo niepomiernie, to ze wsrod tej kolonii spolecznych wyrzutkow najwiecej jest ludzi wyksztalconych, artystow, poetow.. Wielu z jich aby sie utrzymac na powierzchni musi sie trudnic prostytucja. Kiedy zaczynaja mowic o sobie, o swoim zyciu, najczesciej padajacym slowem tych potomkow przywiezionych z Afryki niewolnikow jest free i freedom. Mogliby przestac „wygadac” jak homoseksualisciu czy transseksualisci, mogliby nie uzywac makijazu i nie przyklejac sztucznycgh rzes, mogliby pojsc w glebokie wewnetrze podziemie (o to pyta ich nieustannie reporter: przeciez nie musicie!), a oni mu wszyscy odpowiadaja , ze inaczej nie potrafia, ze w tych rynsztokach czuja sie bardziej wolni niz w szerokim spoleczenstwie.
Reportaz konczyl sie duza powodzia, ktora spowodowala, ze w tych kanalach mogli juz tylko stac. Czekali na stopjaco wiele dni, a w tym czasie policja zapowiadala, ze jak tylko woda opadnie, wszystkich ich stamtad powygania, Zaden z nich nie wierzyl, ze zdola sie uratowac. Nie maja gdzie sie schronic przed nienawiscia tlumow, nie maja gdzie pojsc. Sa pogodzeni, ze moga zostac w kazdej chwili ukamienowani i stracic zycie.
Nie moglam spac. Dzis rano rozmawialam o tym z moja przyjaciolka, Audrey, ktora jest z Jamajki , wyjechala z siostrami do Ameryki bedac nastolatka. Z Kongston wlasnie fgdzie jej ojciec i matka prowadzili piekarnie. Potwierdza to wszystko co zobaczylam w programie. Audrey jest fajna, madra i dobra.
Zapomnialam napisac, ze jedyna osoba ktora stara sie im pomagac, przynosiv jedzenie, robic pranie i okazywac wspolczucie jest bardzo stara kobieta, dzialaczka human rights, nazwiska nie doslyszalam. Ma ona chyba ponad 80 lat i przychodzi do kanalow codziennie. Jest ich kontaktem ze swiatem zewnetrznym. Mowi, ze wciagnela sie w te pomoc bo nie bylo nikogo innego.
Tu jest 2-minutowy poczatek tego programu:
http://www.youtube.com/watch?v=WVJ5gS7EfRM
Straszne. A jeszcze straszniejsze, że w sumie wcale nie tak wiele jest krajów, gdzie geje naprawdę mogą się czuć swobodnie, zarówno od strony prawa, jak i reakcji ludzi.
Wlasnie i dlategi gdy pisze , ze musimy sie zastanawiac „kim sa ci ludzie” to nie mam na mysli nas tu, na blogu, ale tych wszystkich komu rodzice i Panstwo powierzaja wspolwuychowywanie przyszlycg pokolen: szkoly, uczelnie wyzsze, KOsciol, organizacje mlodziezowe takie jak harcerstwo,ale takze media, instytucje kultury, NGOsy itd. To wazniejsze niz znajomosc Zeromskiego na maturze. Wszystkie te instutucje zawiodly jak dotad, skoro mozna organizowac burdy na pogrzebie, skoro takie zero jak Pawlowoicz nie tylko jest akademickim nauczycielem, ale tez zostaje wybrana do parlamentu, a przy instalacji teczy musi sie na stale trzymac policjantow.
Myślę, że to bardzo ważne pytania, Heleno. Właśnie nad tym trzeba by się bardzo rzetelnie zastanowić.
CO dla mnie jest najmniej zrozumiale to cofanie sie coraz bardziej w konserwatyzm, w porownaniu np z pokoleniem Woodstocku, troche starszym ode mnie. Za kazdym razem mam ochote poweidziec „Alez to juz zostalo dawno przerobione gdy bylam w przedszkolu i podstawowce”, a jednak okazuje sie ze nie. Zlinkowane przeze mni poprzednio Hair to juz przeciez staroc 😯
Takie okresowe wychylenia wahadła w stronę raz konserwatyzmu, raz liberalizmu, to chyba akurat dość normalne.
Niby takie wahnięcia w perspektywie historycznej rzeczywiście nie są niczym niezwykłym, ale w jednostkowej to jest jednak wstrząsające, kiedy młodzież jest bardziej konserwatywna od starszyzny. 😉 Lisek z pyska mi to wyjął, że odruchowo się reaguje: „przecież myśmy to już brali i co się teraz porobiło?”.
A jeszcze trzeba wziąć pod uwagę, że ten powrót konserwatyzmu obyczajowego nie jest powszechny. W Niemczech raczej go nie widzę (jeżeli istnieją takie tendencje, to absolutnie marginalne); myślę, że we Francji, Holandii czy GB też tego nie ma. To jest chyba jakaś lokalna specyfika.
Heleno, źle Cię zrozumiałem. W tym sensie jak o 18.44 oczywiście, że trzeba się zastanawiać.
Nie wiem czy sa normalne wachniecia i czy napewno istniejace fluktuacje jada na prostej czy na pochylej. Kiedy przed okresem hippisow bylo poprzednie odchylenie w strone liberalizmu? Wydaje mi sie ze od konca II Wojny to szlo coraz bardziej w tym kierunku
To chyba cos wiecej niz zwyczajny odchyl konserwatywny. To jakis odchyl w strone szalenstwa i -przepraszam – Szatana, z braku poreczniejszego pojecia.
U niedźwiedzi buszuje cała banda jenotów (chwilami 5 sztuk) orłom gorąco – dyszą z otwartymi dziobami… Normalnie, bez odchyłów.
Lisku, chyba w okresie dwudziestolecia międzywojennego. I wojna poza przewartościowaniami w sferze stosunków klasowych (ruchy socjalistyczne) przyniosła również przewartościowania w sferze społeczno-obyczajowej (emancypacja). Kres temu położyła II wojna i tak się to kulało do ruchów hippisowskich. Pokolenie dzieci hippisów ze względów dość zrozumiałych stało się bardziej konserwatywne. A u nas obecna fala konserwatyzmu wśród młodzieży to chyba jeszcze pokłosie socjalizmu, potransformacyjnego zachwytu pieniądzem i odpowiedź na duży poziom lęku. W naszym kraju jest bardzo niewiele możliwości wyboru sposobu radzenia sobie. Albo harujesz jak wół w korporacji i toniesz w kredytach na 30 lat, albo sobie w ogóle nie radzisz. taka sztywna, bardzo konserwatywna postawa jest w moim odczuciu dość charakterystyczna dla ludzi, którzy bardzo sie boją. Tak moja intuicja.
Ci wszyscy lekarze, ktorzy zlozyli podpis pod oblakanczym dokumentem to sa ofiary korporacji?
Vesper, rzeczywiscie pomylilam sie i to od konca pierwszej, a nie drugiej wojny, ale od tego czasu do hippisow szlo mnie wiecej w kierunku coraz wiekszej liberalnosci i wydaje mi sie ze nie bylo uprzednio w Europie czegos podobnego, np chyba jednak ogolnej akceptacji dla tz kohabitacji (dzis nawet termin juz brzmi przestarzale). Tz wydaje mi sie ze na przestrzeni setek lat i kultury zachodnio-europejskiej (plus Stany) sa zmiany, a nie tylko fluktuacje.
Co do fali konserwatyzmu w Polsce, czy dotyczy ona glownie ludzi mlodych? Bo np sygnatariusze deklaracji „lekarzy z Bozej laski”, sa ludzmi juz z zawodami i pewna pozycja spoleczna, jako tako sytuowani.
Znow ta Lajza na hippisowskim tripie 😆
Za daleko jestem i za malo wiem by miec to wlasne intuicje, ale moja hipoteza, dosc powierzchowna i z daleka, jest ze jednym z powodow fali konserwatyzmu w Polsce (a takie zjawiska chyba przewaznie sa wynikiem splotu kilku roznych powodow, i stres wspomniany przez Vesper jest jednym z nich) jest potrzeba okreslenia tozsamosci. Po dlugim tlumieniu polskiego samookreslenia, potem komunie i jej upadku dosc szybko przyszlo wlaczenie do unii, i moze potrzeba przywrocenia wlasnych, rodzimych, tradycji jeszcze nie miala okazji na „wyszumienie sie”. (???)
Mnie się wydaje, że tu nie ma nic zaskakującego.
Ludzie śmielej ujawniają swoje przekonania, przestają się wstydzić postaw, które do niedawna (ostatnie lata) były ukryte. I nie chodzi mi o manifestację szczególnych postaw religijnych, tylko o wzrastający nacjonalizm.
Oni wszyscy byli, tylko jakby wyszli z podziemia.
No właśnie, lisku, w Koszyku szybko się obracacie i nim przysiądę do komputera już wszystko jest powiedziane. Chodzi mi o wyjaśnienia vesper ruchu wahadła w tę samą stronę co w latach 60tych zeszłego wieku, ale o dobre 35-40 lat wcześniej. W sztuce wiele Otto Dix wyjaśnia. W socjologii Frederick Allen w Only Yesterday (proste a mądre wyjaśnienia roli WWI, szoku kultur, tych milionów młodych ludzi ze Stanów i kultury Europy, którą „misinterpreted”). A dodam też albumy rodzinne, zerknięcie na salon z roku 1926 bardzo mnie zaskoczyło i myślałem sobie „to wszystko więc było już?” W którejś z książek Konwickiego o przedwojennym Wilnie też jest coś o tej atmosferze. W prowincjonalnym Wilnie! A może nie tak prowincjonalnym? A może to jak hiszpanka, leciało po świecie i nie potrzebowało szos czy aeroplanów?
jedna z celniejszych diagnoz na temat burd na pogrzebie:
„cmentarne bydło mogło wreszcie odreagować sfajdanie się w gacie
na widok Generała w telewizorze 13 grudnia roku pamiętnego.”
w B. chlodno, ale sucho
🙂 🙂 🙂
tak jest lepiej
doswiadczonym strata, pociechy
u Bobika jak w rodzinie 😀
Dużo materiału wychodziło na te suknie.
Nic dziwnego, że teraz włókiennictwo upadło.
A na Powązkach co roku są burdy, gwizdy i wycie.
A naprzeciwko pałacu prezydenta na głównej ulicy od lat odbywają się sabaty nienawiści z krzyżami i patriotycznymi pieśniami, gdzie glośno i bez ogródek nawołuje się do obalenia siłą władz państwowych, zdrasjców Polski, których miejsce jest na gałęzi.
I, i, i, i…
A ja już nie mam sił tego w kółko komentować.
I nie jest to chyba fenomen Polski, bo w Europie właśnie rośnie bardzo nieprzyjemna fala. Lud siedział cicho, bo mu elity powiedziały, że są oświecone i ich hasła przynoszą chlubę narodowi, ale jak hasła nabrały ciała i trzeba się fraternizować i dzielić itd., to narody mówią nie.
I ponieważ nie chcę być złym prorokiem i nie chcę się straszyć przed snem, to zamilknę już.
Dobrej!
Bo muszę świtem wstać.
To były straszne czasy dla pań bez dupska.
To ma być rodzina na tym obrazku? Co to za rodzina bez Psa, albo przynajmniej Kota? 🙄
vesper
pt, 30 Maj 2014, 13:34
Nie jesteś odosobniona, mnie też to uwiera, nie żebym z tego powodu płakał, ale cierpię w jakże licznych przypadkach ostentacji zabójczej dla kultury i zdrowia społeczeństwa. Wydawałoby się, że uprawnienia decyzyjne składamy w ręce mądrzejszych, posiadających wyobraźnię i empatię – i po raz kolejny przekonujemy się, że mylimy się wszyscy: my – bo źle lokujemy nadzieje i decydenci – bo złe decyzje podejmują.
Helenka pt, 30 Maj 2014, 17:31 pytaniami swoimi zwróciła – nie po raz pierwszy ani drugi – uwagę na spraw skomplikowanie. To wszystko ma znaczenie, choć pamiętać należy, że patologie rodzą się także w światach idealnych, uniknąć ich nie sposób, ale bez wątpienia w dobrym otoczeniu patologii mniej.
Wydaje mi się także, że głęboka prawda zawarta jest w markotowym przytoczeniu
pt, 30 Maj 2014, 21:40
a to wszystko w ścisłym powiązaniu z pytaniami Heleny i obserwacją Vesper.
Nie będąc nadmiernie powściągliwym, powściągliwość innych podziwiam – póki jeszcze mogę.
Bo za rok, dwa – już raczej okazji nie będzie, kultura ostentacji zwycięża 😉
Mama Osprey zaniepokojona. Lokatorzy z bejsmendu halasuja spiewajac I jej dzieciom spac nie daja. Chyba przy piatku zakupili „ucho” I stad ta wesolosc. 🙂
U Kapustow przepych, a I swieza dostawa nadleciala.
Z trwoga slucham kiedy tam deszcz pada I nie bedzie mozna zapelnic spizarni.
Lisku, obiecalas ciag dalszy weto-horroru. Chyba ze cos przeposcilam…. 🙁
Na niedzwiedziej polanie na pierwszym planie wielki odyniec. Dziki pojawiaja sie tutaj najczesciej nad ranem.
To jest prawdziwy BOR, bo I niedzwiedzie, I dziki, I jenoty, I co tam jeszcze – nie wiadomo.
Tylko ze w borze to za zwyczaj nie slychac odglosow cywilizacji, a tutaj dochodza dzwieki zwyczajnego wiejskiego zycia. Bardzo to ciekawe….
No I ciagle ta piekna kukulka w tle, a czasem nawet na dwa glossy…. Fajne!
Wszyscy spia? Bylo mowione, ze tutaj z obu polkul bywalcy. Spij wiec smacznie koszyczku 🙂
Dobranoc.
Psia wiara (opowiada Bruckner):
Z późniejszych nieco świadectw wyróżnia się okólnik biskupa Piotra Parczewskiego (1649 -1659), wzywający Żmudzinów, aby porzucili „wszelkie wróżby pogańskie; porzućcie wasze paminiekły (pomniki, dziady), a święćcie z prawdziwymi sługami Boga zbawiciela naszego święta i wielkie odpusty katolickich Wszystkich Świętych, a najbardziej porzućcie Wspominki psów pracowitych (?), gdyż to jest obraza Boga; czyż można porównać brzydkie i złe zwierzęta z naszym Pomocnikiem, panem firmamentu… Macie zwyczaj pogański: przy jedzeniu pierwszy i ostatni kawałek dajecie psu, wierząc, że to przyniesie obfitość domowi. Z tych samych ust, jakimi przyjmujecie Ciało i Krew Boską, dajecie chleb brzydkiej bestii… będąc uczestnikami wszech darów niebieskich, czynicie psów ich uczestnikami, dając im z własnych ust itd., wyrzućcie ze swych domów wszystkie czerepy diabelskim dejwom ofiarowane, gdyż jeden tylko jest Bóg prawdziwy itd.”.
Z racji przebywania poza miejscem, w którym zwykle przebywam omija mnie prawie wszystko, co ominąć może – ale donoszą mi z Polski, że róże się rozkwitły masowo, feerycznie i spektakularnie (choć na kwiatach guniak czerwczyk żeruje). Dla tych z Państwa, co się fascynują podglądaniem fauny, razem z głębokimi ukłonami. PS. Ja wrócę, kiedyś wrócę…
Dobranoc Wam,
https://www.youtube.com/watch?v=BbNg5_Jtd8k
Dzień dobry 🙂
kawa
Podglądnąłem faunę 😀
Sobota, czytaj targ, ogród ….
Dzień dobry 🙂
Nie ma gdzieś w pobliżu starego Żmudzina, żebym go przytulił do serca? Ci to wiedzieli, jak do Psów Pracowitych należy się odnosić. 😀
Tekst zapodany przez Andsola wyjaśnia też, dlaczego ja na biskupów warczę i za nogawki ich szarpię. Jak Kuba Bubie, tak Buba Kubie. 👿
Babilasowi zazdroszczę podglądania – nie tylko fauny. Gdybym znalazł się na drugim końcu świata, też bym podglądał ile wlezie. 🙂
Osobom wrazliwym serdecznie dzis odradzam zagladanie do prawicowych portali. Nalezy odczekac co najmniej tydzien, moim zadniem. A moze miesiac. No, dobra, z Bogiem.
Dzień dobry 🙂
Słonecznie choć zimno.
Ostatnie wydarzenia, o których Koszyczek dyskutował, obezwładniły mnie 🙁
Muszę złapać oddech. Ciesząc się nowym kwietnikiem. Integrując środowiskowo przy grillu i piwku 😉
Miłego dnia 😆
Dzien dobry 🙂
Jeszcze lyk kawy
Kroliku, uwielbiam Toma Waitsa i jego teksty (mixed feelings over mixed drinks…)
Mordko, zgodnie z dobrą radą zadniem odczekam, ale przedniem chyba mogę zajrzeć, żeby wiedzieć, co w sprawie piszczy? 😎
Herbata
(Rys pourlopowy? 🙂 )
Loto, widzialam tego odynca, jest bardzo smieszny 🙂 Horrory-wet c.d. wieczorem.
Odyniec chyba nie w moich porach przychodzi. 🙁
Toma Waitsa też bym mógł pouwielbiać, gdyby tuba wpuszczała. Ae tradycyjnie nie wpuszcza. 👿
Po przeczytaniu komentarza Jaroslawa Kurskiego w GW, ktory przypomina, ze w „polskiej tradycji” nie wolno nawet mowic zle o zmarlych, zaczalem sie zastanawiac, ze moze w tym jest klucz. Zastanawiac sie. mind you.
Gdy czytam niekrologi w brytyjskiej prasie, zawsze jestem poruszony tym, ze sa one po pierwsze pieknie napisane przez kogos, najczesciej anonimowego, kto sie zna na tym co pisze. Redakcje najczesciej zwracaja sie do autorow spoza wlasnego grona. wiem bo rozni moi znajomi pisywali niekrologi.
Po drugie zas sa to nekrologi do bolu uczciwe – jesli Zmarly byl postacia wzbudzajaca kontrowersje czy skrajne emocje, to mozna o tym przeczytac w pierwszym akapicie tekstu. Jesli, zalozmy byl wspanialym entertainerem, niosacym radpsc setkom tysiecy ludzi, a jednoczesnie molestowal dzieci, pogardliwie wyrazal sie o bylej zonie czy co tam jeszcze – wszystko to mozna wyczytac w nekrologu.
Byc moze to wlasnie sprawia, ze resentymenty nie fermentuja po smierci czlowieka, wszystkie akcenty zostaja rozlozone po rownu, life goes on. Po roku czy dluzej moze sie ukazac ksiazka o zyciu Zmarlego i ona tez zazwyczaj nie wzbudza wsceklosci tych, ktorzy zostali skrzywdzeni czy mieli z nim na pienku. Moga byc klotnie o takie czy inne interepretowanie poszczegolnego watku, ale nie sa mi blizej znane przypadki profanowania nagrobkow czy pomnikow.
Moze wiec czas pozegnac sie z ta „polska tradycja”, alby zaraz po smierci osoby publicznej nie podsumowywac jej zycia w sposob rzetelny i uczciwy?
Moze czas uznac, ze tradycja sie przezyla i nie jest az tak cenna aby jej holdowac?
Tu dla przykladu obit Jaruzelskiego z Guardiana:
http://www.theguardian.com/world/2014/may/25/general-wojciech-jaruzelski
Prosze mi pokazac jedna polska gazete, ktora zdobyla sie na taki nekrolog, bo nie zauwazylem.
A trutaj obit zamieszczony na stronie BBC, tez anonimowy:
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-15575663
Teraz dopiero zauwazylem, ze w czasie zeslania do Kazacghstanu Jaruzelski pracowal w kopalni wegla w Karagandzie. Ojciec mej Starej tez kilka lat w kopalni w Karagandzie pracowal i o malo tam nie umarl z glodu bo nie wyrabial normy. Odratowpal go od glodowej smierci jakis lokalny partyjny sekretrz, ktory sie zlitowal nad mlodym delikatnym studentem medycyny, nienawyklym do ciezkiej fizycznej harowki w kopalni.
Ciekawe czy znal Jaruzela? watpie, bo moze paioetalby to nazwisko albo nie skojarzyl. Mial zreszta zla pamiec do nazwisk no i probowal cale zycie wymazac ten epizod z pamieci.
Tak samo podoba mi sie tutejszy zwyczaj, ze wspomnienia o zmarlych wyglaszane w kosciele na pogrzebe zawieraja najczesciej spora dawke humoru, zabawne anegdoty, zalobnicy czesto wybuchaja smiechem i generalnie wychodza z mszy jakos podniesieni na duchu. Rodzina zmarlego tez. Zdarzalo mi sie parokrotnie byc na pogrzebach roznych bardzo starych kolegow i glowne przemowienie wyglaszal wnuk czy wnuczka, urodzone juz tytaj, nieraz w drugiom pokoleniu urodzeni Brytyjczycy. Tak bylo na pogrzebie sp, Jana Radomyskiego, tak bylo gdy zmarl ukochany Antek Pospieszalski. Na pogrzebie tego ostatniego nawet brytyjski ksiadz wyglosil brawurowe i bardzo smieszne przemowienie, a jednoczesnie pelne podziwu i szacunku dla Zmarlego, ktorego bardzo dobrze znal i z ktorym sie przyjaznil od lat.
Znowu wpadłem w sidła tego sklepu ogrodniczego w Holandii. 😳 Choć zarzekałem się, że będę go omijał dużym łukiem. 😳 😳 😳
I oczywiście jutro będę miał cały dzień zajęty grzebaniem w ziemi i żonglowaniem doniczkami. 👿
Pewnie się zmęczę, ale za to nie będę miał czasu na prasę i inne media, co tylko na zdrowie mi wyjdzie. 😎
To bardzo dobrze spedzony dzien, Bobik – w Holandii!
Czy maryche tez przywiozles? Nie musisz publicznie odpowiadac.
Jesli chcesz powiedziec dyskretnie, to powiedz „albanskie zloto” na tak, albo „boli mnie glowa” na nie. To Stara miala kiedys taki tajny kod z E. kiedy trzeba bylo cos przypomniec.
Nie wiem skad sie im wzielo „albanskie zloto”, to E. wymysliula. . Czasami trudno bylo wplesc w konwersacje, zeby nie zwracalo uwagi. A czasami E zapominala i na pytanie Starej „czy ten twoj pierwscionek jest z albanskiego zlota?” slyszala w odpowiedzi: No skad, skad ci to do glowy przyszlo?
sloneczny, cieply, suchy dzien, czego chciec wiecej? 🙂 🙂 🙂
Helene Schjerfbeck to nie albanskie zloto, ale jakie ladne 🙂
herbata w kubeczku z przykrywka (co za kolory Lisku, pycha)
herbata
herbata
balkon 😀
fajne widoki u Lagoma:
https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/t1.0-9/10360351_10152264368331144_5898144749212178059_n.jpg
pstryk
dla Heleny „albanskie zloto” z zamirzchlych czasow 🙄
https://www.youtube.com/watch?v=RXf_VvBUICg
Po co miałbym przywozić albańskie złoto, skoro pod dostatkiem go mamy w winnicy? 😀
Czego jeszcze (między innymi) nie przywiozłem, a teraz żałuję, to strasznie dziwnego ziółka o zapachu świeżych bułek z makiem. 😯 Ale bałem się, że mi już forsy zabraknie, bo oczywiście przewidująco nie zabrałem ze sobą karty, tylko gotówkę w granicach rozsądku. 😉
O, tu jest o tym zielsku, żeby nie było, że sobie je wymyśliłem:
http://www.blu-blumen.de/pflanzenbeschreibungen2/articles/332.html
Rośliny o zapachu kości albo pasztetówki niestety nie znalazłem. 🙁 Z rzeczy zbliżonych do kulinariów nabyłem tylko to kwiecie w kolorze czekolady:
https://www.flickr.com/photos/gitpix1/11985889705/
Niektore pogrzeby (i wesela zreszta tez) przypominaja dzisiaj tzw roasting w wersji light. Jesli zmarly ma 100 lat i zmarl naturalna smiercia to OK, ale jesli ktos ginie w jakiejs okropnej tragedi, czy mekach, przedwczesnie i rodzina jest wciaz w rozpaczy, to inna para kaloszy.
Ku uciesze śpiące koty.
http://news.distractify.com/fun/animals-fun/cats-sleeping-in-really-awkward-positions/?v=1
Ponieważ nie samym ogrodnictwem człowiek i pies żyje, polecam bardzo ciekawy, choć nienowy (z 2008) wywiad z gen. Jaruzelskim.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,137948,16063372,Jaruzelski__Niech_mowia_o_mnie_sukinsyn__Ale_tchorzem.html#CukGW
Zdjęcie Lagoma piękne, jak zwykle zresztą, a koty od Elizet tak niemożebnie śmieszne, że po ich obejrzeniu muszę się udać na intensywną kurację nadwerężonej przepony. 😆
Z Jaruzelskim byl jeszcze wywiad Lisa tu
http://www.youtube.com/watch?v=X6eQnQae4fU
Elazet,
spłakaliśmy się z Jagodowym ze śmiechu 😆
I wzruszyli też 😳
i tu
http://www.youtube.com/watch?v=rT_FPz8Apxc
Zdjęcie Lagoma piękne i wzruszające 🙂
Bobiku, dzwonki w kolorze i o zapachu czekolady rosną w Alpach Włoskich, niedaleko granicy z Austrią 😉
… ponieważ nie samym ogrodnictwem
Nie czuję krzyża a chwasty i tak mają przewagę 👿
To nie jest deklaracja wiary 😈
Obiecany wet-horror, c.d.:
), ale mozna tez wzmacniac zwieracz pigolkami dwoch rodzajow: jeden to hormony, ktorych dzialaniem ubocznym jest rakotworczosc (zreszta hormony moglam dawac zamiast (!) sterylizacji, jesli juz bym byla by tego nie robic), albo inny lek, dzialajacy na system nerwowy, wycofany z uzycia u ludzi poniewaz czasem, choc rzadko, powoduje bardzo wysokie nadcisnienie i wylewy do mozgu. U psow tez, choc tez ponoc rzadko, a w tym wypadku ma to ten dodatkowy urok, ze cisnienie u psa jest w ogole trudno zmierzyc, w domu nie moge a i przecietny wet tez nie. Wobec czego zaczelam sie zastanawiac dla kogo wlasciwie jest to leczenie, dla psa czy dla wlasciciela, ktorego zabawka jak sie okazuje przecieka? Mozna by powiedziec ze droga okrezna dla psa, bo wielu wlascicieli cieknaca zabawke wyrzuci/uspi i kupi nowa, ale mnie jednak uczyli ze leczenie ma byc dobre dla pacjenta, a nie dla jego rodziny…
Po uprzednio opisanej operacji okazalo sie ze moja suczka, lat 2.5 ma urinary incontinence… Czytalam o tym przed zabiegiem, moj wet powiedzial ze to sie zdaza ale jest baaardzo rzadkie, niedowazony chloptas po dwutygodniowej specjalizacji chirurgicznej w ogole o takiej komplikacji nie slyszal (pytalam), a prawda jest taka ze owszem sie zdarza, i nawet o wiele czesciej u duzych ras, a moje Slonieczko co prawda ras ma bardzo wiele, ale owszem jest duza (podniesc jej np nie jestem w stanie). W tej sytuacji zasiegnelam porady w sprawie leczenia i dowiedzialam sie ze etiologia bywa rozna, czasem mozna probowac znow operowac (za boga
Wobec perspektywy wielu lat przed nami i po rozmowie z madra choc mloda weterynarka ktora szybko zreszta wyemigrowala do Stanow, i poniewaz okazalo sie ze Slonieczku ucieka prawie wylacznie noca podczas snu, odmowilam wszelkich pigul, kupilam nieprzemakalne przescieradlo, przygotowalam sterte starych bawelnianych przescieradel ktore po prostu zmienialam na jej legowisku co rano, no i co tydzien byla jedna pralka z wyprawka psa… Po pewnym czasie zrozumialam ze w jej wypadku problem jest zwiazany takze z pokarmem, i wprowadzajac odpowiednie zmiany zdolalam problem eliminowac. Ale co sie napracowalam to moje.
Eluzet 😆 😆 😆
(p.s. Szczescie ze od sczeniectwa nauczylam ja nie wskakiwac na fotele i lozka, i spac na wlasnym legowisku)
Na tym koncze ten ponury cykl wet-horrorow 🙂 (choc materialu nie brak.. 😉 )
Biedne Słonieczko. 🙁 Nacierpiało się fizycznie i psychicznie, bo psy świetnie wiedzą, kiedy robią coś nie tak (np. siusiu w niewłaściwym miejscu) i odczuwają wtedy okropny dyskomfort.
Mam nadzieję, że prawa zwierząt kiedyś wreszcie zostaną ujęte w odpowiednie paragrafy i niekompetentnych albo olewajskich wetów będzie można za odpowiedzialność pociągać. 👿
Ale z tym niewłażeniem na fotele i łóżka… Bo ja wiem, czy to słuszne? Ja twierdzę, że życie bez kanapy to nie jest życie, a Moi uważają, że spanie bez zwierząt to nie jest spanie. 😉
To prawda, za kazdym razem ja uspokajalam ze nie zrobila nic zlego. Na sciganie niekompetentnych wetow wielkiej nadziei nie mam, wydaje mi sie zreszta ze cala dziedzina jest na dosc srednim poziomie, szczegolnie jesli standartem porownawczym jest medycyna ludzka (fundusze na badania leczenia zwierzat zapewne nikle, bo komu zalezy na tyle by za to placic? )
Bobiku, ale inaczej wszystko bedzie ciagle pelne blota i klakow, nie dalabym rady, a czysta posciel to juz w ogole lubie… Za szczeniecych czasow kanapa owszem byla tematem negocjacji, szczegolnie gdy siedzieli na niej goscie i pies chcial uczestniczyc; w tych wypadkach byla gentelmenska umowa ze jesli przynajmniej jedna lapa zostala na dywanie (podczas gdy tulow i trzy inne sa na kanapie) to jeszcze jest dozwolone 😀 Wzrostem to akurat pasuje 😉
Dobry wieczór.
Zaraz będę dzisiejsza, ale teraz jeszcze esemesowy komentarz ze Szkła do wczorajszego: „Za komuny takich odważnych na cmentarzach nie było.”
Horror weterynaryjny naprawdę straszny, Lisku. Bardzo mi żal Słoneczka.
My, podobnie jak Lisek, z tych co nie przepadają za bydlątkami w łóżku. Obok, proszę bardzo. Nasz Kot zresztą już o tym wie i dopóki łóżko jest nakryte narzutą, to sobie na nie włazi i rezyduje, ale w pościel się nie pcha. Chyba że jest cierpiący. Wówczas nie ma takiej siły, która powstrzymałaby go od ułożenia się między mame i tate. Ale w pełni formy, woli swój zakątek na parapecie, osłonięty od strony pokoju zasłonką, z pełnym widokiem na frontowy ogródek, chodnik i ulicę.
Haneczko, lepiej bądź od razu jutrzejsza, bo jak będziesz dzisiejsza, to już za niecałe pół godziny będziesz wczorajsza. 😉
Bobiku, jutro nie mogę być wczorajsza, robota czeka 🙄
Koty rozesłałam. Jeżeli płakać, to nie indywidualnie 😉
Irku, u Ciebie nawet chwasty są ogrodem 🙂
Moi w swym uwielbieniu dla spania z bydlęty podpierają się różnymi dziwnymi teoriami, np. że nadmiar higieny szkodzi, że trochę kłaków i błota w łóżku dobrze im wpływa na odporność i takie tam. 😈
Ale tak naprawdę tylko Pręgowana potrafi z nimi przespać całą noc. Mnie jest trochę za ciasno, więc po wieczornej serii pieszczot włażę pod łóżko i tam spędzam noc, a ponownie do pościeli wskakuję dopiero na mizianie poranne. 🙂
Śpimy z bydlęty, zwłaszcza zimą. Pan mąż niemożebnie rozbestwił stwory. Obowiązuje już tylko zakaz kuchenny i stołowy.
Siodemeczko, co z Waszym Kotem?
To sa horrory, Lisku? To jest kaszla manna, nie horrory! Ja znalem kotke, ktorej zapisano antybiotyk na wylew krwi do mozgu!!!!
Tylko bez licytacji, proszę. Każdemu jego horror najhorrorniejszy…