Dzielna czuwa strasz
Bobik napracował się w ostatnich dniach jak stachanowiec i nawet udało mu się to i owo doprowadzić do chwalebnego końca, ale nie wyglądał na zadowolonego. Labradorka widziała, że szczeniak nerwowo gryzie ogon, co było u niego jedną z najpewniejszych oznak frustracji. Przez jakiś czas dyplomatycznie milczała, ale w końcu nie wytrzymała i zrobiła to, co zwykle robią w takich przypadkach prawdziwe kobiety.
– Chciałbyś o tym porozmawiać ? – zapytała z nutą współczucia w głosie.
– Nie chciałbym! – odburknął Bobik jak prawdziwy mężczyzna, po czym kontynuował bez chwili wydechu – To jest po prostu niesprawiedliwe! Ja sobie mogę urobić łapy po łokcie i nikt, no, prawie nikt tego nie zauważy, a inni w ogóle nic nie muszą zrobić, żeby być na ustach wszystkich. Zobacz, taki gender – nie wykonał chyba żadnej z tych rzeczy, które mu przypisują, ale z dnia na dzień stał się sławny, w telewizji występuje, w gazetach o nim piszą, ba, nawet na kazaniach mówią. Pod strzechy trafił nie kiwnąwszy palcem, a ja co? Zapycham, zapycham i nawet małej notatki w „Głosie Przedbudzia“ się nie doczekałem.
– Na twoim miejscu nie przejmowałabym się tym za bardzo – zapewniła uspokajająco sąsiadka. – Wielka sława to żart, zwłaszcza ta medialna. A żebyś wiedział, jakie nieprzyjemności potrafi na głowę ściągnąć! Na przykład ten gender, któremu tak zazdrościsz, wcale zbyt lekko nie ma. Huziają na niego jak na, nie przymierzając, Józia i obgadują, że pewnie już cały język ma w pypciach. A jakby tego było mało, teraz jeszcze Strasz Genderową na niego napuścili.
– Chyba Straż – mruknął w korektorskim odruchu Bobik.
– Nie poprawiaj mnie! – zezłościła się Labradorka. – Kto jak kto, ale ja na pewno nie szczekam nieortograficznie! Strasz Genderowa to znaczy, że ochotnicy będą biegać, zaglądać, gdzie popadnie i tego gendera straszyć. Sam powiedz, chciałbyś być na tyle sławny, żeby ganiała za tobą Strasz Bobikowa?
– Nie chciałbym – przyznał zgodnie z prawdą szczeniak. – Zwłaszcza gdyby mnie straszono za to, czego nie zrobiłem. Chociaż z drugiej strony… Myślisz, że taka Strasz naprawdę może gendera czy kogokolwiek innego wystraszyć?
– No coś ty! – szczeknęła z nagłym rozbawieniem Labradorka. – Taka Strasz jest w pewnym sensie straszna, ale wiele, wiele bardziej to ona jest śmieszna.

Z nieśmiałością to jest taka dziwna sprawa… Gotów jestem się założyć, że większość z Tu Piszących myśli o sobie, chociaż chwilami, „w gruncie rzeczy to ja jestem nieśmiały/-a”. 😉 Ja tak w każdym razie o sobie myślę. 😳 Kierowniczka też się kiedyś do tego przyznała, a chyba i Helena. A komuś z zewnątrz zapewne szalenie trudno w to uwierzyć, kiedy widzi, że my tak niby swobodnie i bez obciachów paszczami kłapiemy. 😆
Skrajna, uogólniona nieśmiałość czy śmiałość to są chyba ekstremalne, rzadko spotykane przypadki. Znacznie częściej jest się nieśmiałym w jakimś obszarze, w jakichś sytuacjach, w jakichś grupach, etc. Ale z tego wynika, że ma się również pewne obszary śmiałości i w nich można sobie poszaleć. 😀
Tadeuszu, właśnie w tej chwili wszedł nasz Młody z tekstem „nareszcie wstałem i głowa mnie nie boli” (bo przez ostatnich kilka dni wstawał z bólem głowy). Zmówiliście się? 😆
Dzień dobry 🙂
Bardzo trzymam za Owsiaka, skrajna podłość skrajnie podłych ludzi.
Droga, Mar-Jo, zycze ci choc odrobine odsapki. Pamietam jak pisalas kiedys o chorobie meza… Oby nadszly lepsze dni.
Chleb i igrzyska w rosyjskiej TV, jej widzowie obejrzeli wszystkie zapalane kolka:
http://www.cbc.ca/news/world/olympic-rings-mishap-doctored-by-russian-tv-1.2528006
Wszyscy zapewne wiedza – bylo na ten temat pare filnow w telewizji – jak to przychodzi do rodziny z autystycznym dzieckiem pies (najlepiej z przytul;ku oi najlepiej labrador) i odmienia jakosc zycia dziecka i jego kontakt ze swiatem.
W Anglii sa nawet organizowane warsztaty dla posw domowych jak najlepiej zachowywac sie wpobec takiego dziecka z autyzmem.
Otoz pragne Wam donisec, ze koty zadnych waresztatow nie potrzebuja. Maja te wiedze i talenty we krwi. I generalnie, wydaje sie, ze sa lepszymu terapo-przyjacielami dziecka autystycznego. W prszyszlym tygosniu ma sie znalezc na rynku ksiazka matki autystycznego syna, a dzis Times zamieszcza artykol na temn doswiadcxzwnbia rodziny Boothow:
http://www.thetimes.co.uk/tto/health/child-health/article3995197.ece
Bobiku, a nie sadzisz, ze znacznie prosciej i skuteczniej niz wymyslanie kolejnych teorii socjologixzno-psytchilogicznych, jest powiedziec: „sorry, wcale nie chcialam aby moje slowa zabrzmialy passive-agressive”, z braku lepszego okreslenia ? I skonczyc na tym przytkra wyniane slow i wzajemne rekryminacje?
Zawsze jeden widzi szklankę do połowy pełną, a drugi do połowy pustą. Lisek widzi Rodninę jako skompromitowaną polityczkę, ja ją pamiętam z tafli, jak wspaniale tańczyła.
Jedni zobaczą tryumfującego Putina klajstrującego olimpiadą swoje błędy i wypaczenia – inni fantastycznych młodych ludzi z uśmiechem na twarzy. Chyba że wszyscy sportowcy zostali przepłaceni, a publiczności nakazano dobry humor pod groźbą kary.
W sumie wolę okazać naiwność i cieszyć się udaną chwilą, niż wytykać wszędzie fałsz i obłudę. Bo jednak moim zdaniem usmiechy sportowców były prawdziwe.
Olimpijska „świeżynka” od Żeni:
http://www.pravda.com.ua/news/2014/02/8/7013198/
Widziałam niedawno w niemieckiej telewizji publicznej kilka reportaży z Soczi i okolic. Pokazano okrutną ingerencję w przyrodę, jej straszną dewastację. Pokazano ludzi pozbawionych domów, odciętych od wody….
Ja nie wątpię, że uśmiechy sportowców były prawdziwe.
Ale łzy poszkodowanych i skrzywdzonych też nie były udawane.
Mar-Jo: Zaletą Twojej obecnej sytuacji jest to, że dalej może być już tylko lepiej. Trzymam(y) kciuki!
A co do meritum rozmowy Bobika z Heleną. Jako osoba mało emotywna nauczyłem się funkcjonować w środowisku ludzi reagujących na świat bardzo emocjonalnie. No bo przecież we wszystkim można znaleźć jakieś dobre (albo i złe) strony i na nich się skupić żeby się dostosować do emocji rozmówcy.
Mar-Jo, też Ci życzę wyjścia na prostą i odzyskania sił i spokoju. Czasami człowiek od siebie za dużo oczekuje, wiem coś o tym, trzeba mieć dla siebie trochę serca.
Ja również, z przyczyn, o których napisałaś Ty i Lisek, nie mogę ogladać olimpiady.
Co przecież nic nie znaczy, cieszę się, że Helenie i Nisi podobał się spektakl, idea olimpizmu ma łączyć ludzi i zwykli ludzie nie są winni, że dokonuje się takich, czy innych wyborów.
Zresztą olimpiady nabrały ostatnio takiej gigantomanii, że wkrótce nie będzie kraju zdolnego udźwignąć ciężar ich organizacji.
Mogłabym tak jeszcze trochę, ale nie jadłam jeszcze śniadania. 🙂
Sorry, Heleno, ale nie sądzę tak, ponieważ nie widzę pasywnej agresji w powiedzeniu „a ja to diametralnie inaczej odbieram”, nawet jeżeli ktoś wcześniej wyraził swój zachwyt. Widzę po prostu inne zdanie. Nie wymyślam też teorii socjologiczno-psychologicznych, tylko zastanawiam się nad tym, jakie zasady można/trzeba przyjąć w dyskusji i wychodzi mi z tych rozważań to, co o 11.24 wyraziłem. 🙂
W sprawie Soczi najbardziej do mnie przemawia to, co napisała Nisia – że ta szklanka jest, z wielu powodów, z jednego końca pusta, z drugiego pełna. I rozbieżność zdań na blogu to właśnie odzwierciedla, więc według mnie dobrze, że te zdania były różne i że nie poszło wszystko w całkowitą pełność lub całkowitą pustość. 😉
Dziękuję Wszystkim, bardzo. 🙂
Poradziłam sobie, bo mój niemiecki jest naprawdę dobry. W dodatku „liznęłam” trochę prawa. Najbardziej zadziałał chyba instynkt samozachowawczy….
Będzie dobrze!!!!
Młode mają przerwę zimową, wypasione obiady serwują rodzicom i często się przytulają do starych…
Szukanie jakiejś wersji jednomyślności jest zrozumiałe i pożyteczne, ale krytyczne do niej nastawienie — też. I kto jest silny (a zauważ, Heleno, że na tym blogu jesteś w pozycji siły), ma skłonność do silniejszego niż inni odbierania odmienności pozycji. To jest część mechanizmu bycia silnym. Ale ta skłonność dość łatwo może przemienić się w mniej czy bardziej ostrą formę cenzury.
Nie mówię tu o Twojej reakcji na uwagę liska, a o moich wielokrotnych reakcjach, gdy wolę zupełnie zmilknąć, niż dotknąć jednego z tematów, o których wyraziłaś w emocjonalny sposób opinię. To nie Twoja cenzura a moja autocenzura? Chyba tak, ale zjawiska mają to samo źródło, chęć uniknięcia kłopotów.
Ok, widowiska (to i owego z Pekinu) nie widziałem i nie zobaczę, to takie przekonanie, że nie powinienem poddać się urokowi zwielokrotnionego rytmicznego ruchu, precyzją i elegancją sprzedającego postawy mecenasa, który widowisko zamówił i opłacił. Oczywiście, moja nieobecność wśród widzów nie ma tego znaczenia co obecność korespondenta NYT, piszącego w nagłówku Olympics Opening Ceremony Offers Fanfare for a Reinvented Russia i rozumiem, że nie każdy widz mający estetyczne odczucia dmie w fanfary, ale może i Ty zrozumiesz zasadność mojej postawy i moje prawo do powiedzenia głośno i publicznie gdzie ja mam takie ceremonie.
„Filozofia szklanki” nadzwyczaj mi odpowiada. Nisia trafnie jej użyła.
Moja głowa pomyślała tak samo jak Bobik, ale nie zdołała już tak ładnie napisać.
Mar-Jo, Babilas dobrze prawi 🙂
Cyklicznie i zadzierzyście spieram się z panem mężem, w Koszyczku już nie muszę 😎
W pierwszym momencie wierzgnąłem na wyrażenie, że Helena jest „w pozycji siły”, ale potem chyba zrozumiałem, co andsol miał na myśli. Umiejętność świetnego pisania, temperament publicystyczny, ogólne poważanie, itd., to są cechy znakomite, ale w jakiś sposób istotnie stawiają osobę posiadającą je w „pozycji siły”. I rzeczywiście czasem inni obawiają się podjąć dyskusję, bo z góry czują się na pozycji słabszej, jeśli nie całkiem przegranej.
Mnie też ta pozycja silniejszego, z racji pełnienia funkcji gospodarskich, dotyczy i staram się o tym pamiętać. Ale przynaję, zdarza się, że „w ferworze” zapominam. 😳 Cóż począć, jestem psem, więc nic, co ludzkie, nie jest mi obce. 😉
Słuchajcie, właśnie dzwoniła do mnie Helena, że jej padł jej serwer i może być nieczynny nawet i do poniedziałku rano. W związku z tym tę część rozmowy, która Heleny osobiście dotyczy, musimy przerwać, bo byłoby nie fair ją kontynuować, kiedy zainteresowana nie może odpowiedzieć.
Ale właściwie tak czy owak sprawa nie wydaje mi się warta dłuższego wałkowania. Lepiej jakąś pasztetówkę wyciągnę z zapasów, a Aga może koniak podrzuci. Helenie mogę jej porcję telefonicznie przekazywać. 😀
Pora obiadowa – cisza zapadła.
Pare dni temu Pan rehabilitant nieśmiało zasugerował, zeby kolano kapustą obkladac. Pan Mąż, najwyraźniej niezby dobrze zrozumiał, bo kupił kiszona. I teraz bigos jest! Zapraszam, choć wiem, ze pasztetowa to jest to!!!
Lisku, swietne zdjecie, atmosfera taka przyjacielska…..
Mar-Jo 🙂 🙂 🙂 i jeszcze tysiac ……….
na podwieczorek
https://lh5.googleusercontent.com/-TjMYJhLMPxM/Uu_LqGH1EPI/AAAAAAAANmo/0SdYzEbcO_g/s1000/P2013286.JPG
Zeby rozgrzac troche atmosfere powiem, ze za oknem ocieplilo sie juz do slonecznych -16C!!! Wyjde na gumno, bo to sobota i wszystko z calego tygodnia czeka na te sobote. Bigosik swiezo przyrzadzony to jest to. A moze kwaszona rowne dobra jak surowa na kolano? W koncu to tez kapusta!
Tadeusza ksiazka na liscie do kupienia, a ja koncze wlasnie:
https://lh4.googleusercontent.com/-iIJmKpMcD-8/UvCZGxH4F2I/AAAAAAAANno/eD9kgDmB9mE/s1000/P2043305.JPG
u nas kroliku od kilku dni dodatnia, a ptakow w karmniku nic a nic
🙂 🙂
Czy to jest szarlotka z kruszonka na tym slicznym Boleslawcu, rysiu?
na bigos jestem zawsze chetny 🙂
tak, to szarlotka, pyszna
do czytania w sobote
http://wyborcza.pl/magazyn/1,136528,15414610,Bylismy_glupi.html
Rysiu kochany, ptaki miejskie co nie odlatuja na zime sa bardzo sprytne. Musialoby byc mrozno i grubo sniegu, zeby sie rozejrzaly za karmnikami. Z mojego doswiadczenia to ci powiem, ze z mojego karmnika korzystaly glownie wiewiorki (nauczyly sie otwierac zameczek) a potem, jak sie szczury obudzily z zimowego snu, do rozsypanego dywanika z ziarna pod karmnikiem to wlasnie one przychodzily ucztowac. Ziarno to jest szczurza pasztetowka. Szczury sa nocturnal i nadzwyczaj inteligentne (choc nie w sensie kulinarnym), nie widac ich. Jak zobaczysz jednego to znaczy, ze 50 mieszka kolo twojego domu. Ze szczurami walczylismy dwa lata zanim sie wyniosly. Uwazaj, rysiu drogi z tym dokarmianiem zimowym ptaszat! Obys sobie nie wyhodowal smiertelnego wroga pod karmnikiem!
Moja bezkablowa klawiatura jest zlosliwa i zjada litery.
wework=wiewiorki
Bobikowi w żłoby dany
w jednym bigos kapuściany,
w drugim pasztetówki krzyna.
Cóż ma począć biedna psina?
I to kusi, i to nęci…
Najpierw bigos… nie, momencik,
zacznę jednak od lebery…
choć nie, jeśli mam być szczery,
w tym bigosie mięsa sporo…
Już Bobika diabli biorą,
już wydziera kudły z głowy,
a z decyzją niegotowy,
ale wreszcie ruszył głową –
zmieszam bigos z pasztetową,
by z ośliny nie brać wzoru,
z głodu nie paść wśród wyboru. 😎
Naprawilem złośliwości klawiatury, Króliku. 🙂
Szczury to faktycznie duży problem. Ja je właściwie lubię, ale wiem, jak niebezpieczna i uciążliwa potrafi być ich nadmierna obecność.
Na szczęście kiedy w domu jest Kot, kwestia szczurów przestaje istnieć. 😉
Merci, Sir!
Zaczynam myslec co tez bede jesc w tej Brukseli za tydzien, poza goframi, czekolada, piwem i frytkami z muszlami? Moze brukselke…
Oprócz muszli są jeszcze sężaki, wągle, ostrogi… Mnie tam niedożywienie w Brukseli nie grozi, nawet jak całkiem zrezygnuję z brukselki. 😈
Tak malo czasu, tyle rzeczy do zjedzenia w Brukseli.
Z jarzyn to najbardziej jestem ciekaw, czy tam jest wampir, bo u nas, niestety, nie do dostania.
Wampir = soliród. Nawet w Poznaniu jest.
Poznań to wielki świat, a w mojej mieścinie, co począć – prowincja. 🙂
Aga z opóźnieniem, ale koniak oczywiście podrzuca, a właściwie podstawia. 🙂 Postanowiłam, że nie przesiedzę trzeciej z rzędu soboty i niedzieli w domu tylko dlatego, że z samopoczuciem coś nietęgo. Wyszłam, wróciłam, a teraz się męczę, bo nie wiem, czy to była dobra decyzja, żeby wyjść, czy nie. 🙄 Niczego nie załatwiłam i głowa mnie rozbolała, ale może wyprodukowałam trochę witaminy D? A gdybym została w domu, może dysk by mi wyskoczył od przewracania się z boku na bok (to nie takie proste, przewracać się z lewego boku na … lewy bok, a na prawy wszak lewakowi nie przystoi.). Nie mogę się zdecydować, czy mam za karę ugotować obiad, czy w nagrodę go zjeść. To jeden z tych okropnych dni, kiedy człowiek sam sobie działa na nerwy. 😉
Po tym necie kursują ciąle teksty i filmy sprzed wielu lat, wywolując niezdrowe emocje, gdy tymczasem świat posunął się trochę na przód.
Ostatnio w takich praktykach celuje GW, tworząc szeroko obszczekiwane teksty ze zwietrzałych doniesień.
Właśnie syn mi przysłał linkę z GW do tekstu Eli Sidi o młodych izraelczykach, już kiedyś wykorzystany w „Na temat” przez młodego zdolnego i dyskutowany tutaj.
O tym tekście Eli Sidi jest wzmianka na Forum Żydów Polskich z 2010, nie że świeży, tylko, że ktoś go znalazł.
Sama autorka wspomina o nim w 2011 roku podając nieczynną już ścieżkę do niego, a teraz GW umieścza go okraszająć filmami, z których część była wykorzystywana/tworzona w arabskich mediach.
Po prostu miodzio.
Mój syn odebrał to, jako komentarz do bieżących wydarzeń.
W związku ze spotkaniem w Brukseli: nie jestem specjalnie amatorem tzw. słodyczy, ale ile razy bywałem w Niderlandach, tyle razy, z racji zamiłowania do historii a i jako sympatyczne suweniry nabywałem tzw. hopjesy.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hopje
Przepraszam za błędy na górze, jako też w środku i na dole. 🙁
Siódemeczko, a ten list, o którym piszesz mówi nieprawdę? Bo może należałoby zaprotestować oficjalnie w Wyborczej?
Wróciłem z terenów ogrodowych. Wiosny wypatrywanie 🙂
Mar- Jo, kciukotrzymanie za wszystkie Twoje sprawy. 🙂
Wypatruj, Irku, wypatruj, a jak ją gdzieś zobaczysz, wyślij do Brukseli i surowo zakaż wracania przed 19 lutego. 😆
Moja miłość do historii chyba nie jest aż tak wielka, żebym dla niej zaczął jadać cukierki. Ale jak znajdziesz, Ormie, jakąś historyczną walońską, a choćby i flamandzką kiełbasę, to chętnie spróbuję. 😀
Rysiu, bardzo dobry tekst Króla, bardzo szczery.
Nota bene współgra z tezami tej Angielki, która pisała o zmianach w Polsce, z pozycji jakby lewackich, ale było to wstrząsające.
To znowu mamy widmo rewolucji…
tej Angielki, którą kiedyś wspominałem z danymi. Jak ktoś chce to się podniosę i pójdę do drugiego pokoju, aby spisać dane książki…
A może poczytam książkę Króla… on dobrze pisał zawsze…
Do artykułu podrzuconego przez Rysia nie mam dostępu, ale sądząc z zajawki i komentarza Tadeusza, z podobnej bajki może być ten tekst z SO:
http://studioopinii.pl/jerzy-lukaszewski-boj-to-jest-przedostatni/
Tadeuszu, dane na wszelki wypadek spisz. Nie dam łba, że skorzystam, ale mieć nie zaszkodzi. 😉
Nisiu, w jakim zakresie odnosi się do aktualnej sytuacji mogłabym powiedzieć, gdybym przeprowadziła badania na ten temat.
Wiem o pozytywnych zmianach, o których pisałam wcześniej, kiedy wałkowaliśmy ten temat.
Teraz wszystkie wycieczki młodzieży mają obowiązkową wizytę w Muzeum Historii Żydów Polskich, gdzie już nawet te skromne jeszcze zaczątki dają im poznać wspólną historię i fragmenty fascynującej kultury.
Pisałam wcześniej, że pokładam w tym muzeum ogromną nadzieję dla obu stron.
Jest tam wiele bardzo ciekawych wydarzeń, a wystawa główna zapowiada się, pomimo trudności, niezwykle ciekawie.
PS. Brałam udział w Marszu Żywych i z ulgą stwierdziłam, że owszem, młodzi ludzie są bardzo przejęci miejscem i przeszłością, ale poza tym to są zwykli młodzi ludzie, cieszący się ze spotkania rówieśników z różnych krajów. Bardzo dobrze się tam czułam, chociaż przez lata bałam się takiej konfrontacji.
Bobik, to ja Ci zaraz wyślę ten artykuł od Rysia
A trochę tak, trochę nie 😉
Król ma czarne wizji przyszłości — że to tak nie da się dalej w tym modelu ekonomiczno-politycznym na świecie. O tym jest książka, którą napisał.
Ale i szczerze mówi, co myśli o sławetnych „liberalnych zmianach” w Polsce. Mogę zacytować kawałek, jak nie ma dostępu. Mam nadzieję, że będzie czytelne co mówi Król a co rozmówca (Sroczyński).
Pegeery rozwiązano w 1991 roku jednym pociągnięciem pióra. Kilkaset tysięcy ludzi z dnia na dzień zostało na lodzie. Kiedyś to będzie podręcznikowy przykład, jak nie powinno się robić reform po trupach. Ale to możemy wiedzieć dzisiaj. A wtedy żeśmy zbiorowo lewitowali na poziomie pewnej fikcji, która zresztą została odziedziczona po literaturze opozycyjnej.
Fikcji?
– Fikcji wolnego rynku. Książkowej. Najważniejsze wtedy książki to były dwie: ”Wolny rynek i wolność” Hayeka oraz ”Społeczeństwo otwarte” Poppera.
Pamiętam świetnie wizytę u Tadka Syryjczyka, który był wtedy ministrem przemysłu. Pytam go: ”No a jak tam Nowa Huta?”. On na to z dumą: ”Zbankrutuje w pół roku, bo wolny rynek ją skasuje. I będzie prywatna”.
Aha. A zapytał pan, co z tymi ludźmi?
– Nie musiałem pytać. To było dla nas oczywiste, bo działała ta straszliwa fikcja. Przekonanie, że wolni ludzie sami znajdą swoje miejsce. I że wolna gospodarka wchłonie każdą liczbę pracowników, wystarczy ją rozruszać. Co się po części stało.
Gdzie się stało? W Łodzi na Bałutach? W dawnych pegeerach? Drugie pokolenie żyje z zasiłków.
– Zabrakło nam wyobraźni.
Empatii.
– Wyobraźni.
Ja w tym widzę kompletny brak wrażliwości na cierpienia innych grup społecznych niż własna. Całkowity brak empatii u polskiego inteligenta. Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć.
– Może pan to nazwać, jak sobie chce.
Odpuściliście sprawy społeczne. I chcę wiedzieć dlaczego.
A Angielka to jane Hardy „Nowy polski kapitalizm”. Książka i Prasa 2010. (Poland’s New Capitalism. Pluto Press. London 2009).
Irku, dziękuję. 🙂
Rozmowa z Marcinem Królem – super!!!!
Sprawozdawałam jako reporter m. in. rozwalanie pegeerów i widziałam, po jakich trupach to się odbywało. Filmowałam kobietę, która była drugą w województwie słupskim dostawczynią mleka, a po reformie zbierała (rękami i łomem) kamienie na polu i woziła traktorkiem do rejonu drogowego, po kilkanaście złotych za tonę. Filmowałam inną panią, która z ubóstwa i beznadziei zarąbała siekierką własnego męża. Słyszałam, jak prominentny działacz Solidarności syknął do drugiego prominentnego działacza (jechali rozwalać nieźle prosperujący pegeer): rozpieprzymy to wszystko! W jego głosie nie było żadnej patriotycznej dumy, tylko zaciętość i satysfakcja – teraz, k…, my. I rozpieprzali.
Było naiwnością i nieznajomością realiów sądzić, że pracownicy pegeerów poradzą sobie odstawieni od państwowego cycka. Zwłaszcza tu, na Ziemiach Odzyskanych, gdzie praktycznie nie było własności prywatnej i wszyscy pracowali na państwowym, robotnicy pegeerowscy byli kompletnie nieprzyzwyczajeni do samodzielnego myślenia i jeśli im brygadzista nie powiedział, żeby odstawili widły po robocie, to pozostawiali je w gnoju.
Takie historyczne wspominki…
Łomatko, ale ze mnie tępak. 😳 Teraz sobie uświadomiłem, że do weekendowej GW dostęp mam, tylko z innej strony, nie prosto z linki.
Przepraszam za zamieszanie i dziękuję Siódemeczce za błyskawiczną pomoc. 🙂
Mar-Jo,
wyrazy 🙁 i serdeczności 🙂
Ceremonii nie oglądałam, bo mam alergię na masowe uniesienia 😉
Byliśmy z wnukiem w kinie na „Wykapanym ojcu” (Delivery Man). Nie jest to film Oskarowy, ale bawiliśmy się całkiem dobrze.
Najbardziej nas cieszy to, że nasz blisko szesnastoletni wnuk nadal chętnie spędza z nami czas 😆
jeszcze raz z Krola (i od Tadeusza)
– Zabrakło nam wyobraźni.
Empatii.
– Wyobraźni.
Ja w tym widzę kompletny brak wrażliwości na cierpienia innych grup społecznych niż własna. Całkowity brak empatii u polskiego inteligenta. Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć.
– Może pan to nazwać, jak sobie chce.
Odpuściliście sprawy społeczne. I chcę wiedzieć dlaczego.
Bardzo dobry Król. Zapisałam sobie tekst, na wypadek, gdyby zniknął, do ponownego przeczytania.
bez zwiazku, a moze jednak………
https://scontent-b-lhr.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/t1/p526x296/282927_10152120981520743_668250128_n.jpg
pstryk
Cukierki kawowe odnotowane.
Gwaltowne zmiany spoleczne, rewolucje, wojny zawsze tworza nowa grupe pokrzywdzonych, czesto w wyniku chaosu jaki powoduje brak nowych struktur i sprawnej wladzy wykonawczej. Mamy na szczescie to juz za soba i do pegeerow tesknic nie ma co. Czarno przyszlosc mozna widziec zawsze i zawsze cos sie sprawdzi, bo swietlanych jutrzenek historia nikomu jeszcze nie zafundowala. Moja Mama uwaza, ze jak nie ma wojny to juz jest bardzo dobrze.
Rzecz jasna nalezy dazyc do lepszego jutra, ale pesymizm i w sumie niewiara w poprawe nas tam ne zaprowadza. Trzeba brac przyklad z komunistow. Ich bylo naprawde niewielu. Walczyli z determinacja o lepsze jutro dla wszystkich i wreszcie przejeli wladze.
Potrzeba nam nowych liderow z pozytywna wizja.
Coś mi się przypomniało. Opiszę, zanim znowu zapomnę, że chciałam Wam o tym opowiedzieć.
Kilka lat temu znajomi zaprosili mnie na parę dni na daczę. Małe osiedle skromnych domków letniskowych, wspólna łazienka, las, jezioro, zwierzęta – kawałek zupełnie innej rzeczywistości. W sobotę po południu gospodarze zaczęli się zbierać … na mszę w intencji niedawno zmarłego partnera zarządcy osiedla. Usłyszałam samą siebie mówiącą, że, oczywiście, jadę z nimi. Zaczęli się schodzić ludzie z innych domków i po chwili mała kawalkada samochodów ruszyła do pobliskiej wsi. Po drodze moi gospodarze z zażenowaniem tłumaczyli mi się, mgliście i nie wprost, z tego, że jedziemy modlić się z gejem. Czułam się, jak w surrealistycznej bajce; nie radziłam sobie z rozmową. Poza grupką letników, w kościele stawiło się kilkoro parafian, w tym trzy panie z kółka różańcowego, które w trakcie mszy prowadziły śpiewy. Niedużo nas było, zrobiło mi się przykro na myśl, że chłopak, który zamówił mszę, będzie siedział w prawie pustym kościele, wśród wątłego, niepewnego śpiewu, więc – wybacz mi, boże agnostyków – nie dość, że tam byłam, to jeszcze śpiewałam. Nie było kazania, ksiądz poza podaniem intencji ani słowem nie wspomniał zmarłego. Po mszy kilka osób, wyraźnie walcząc z poczuciem niezręczności, podeszło, jak to jest w zwyczaju, zamienić parę słów z … nieformalnym wdowcem?
Przez cały ten czas mój wewnętrzny cenzor darł się wniebogłosy, parskał ze złości i z politowaniem wydymał wargi. Co za procesja obłudy! Co za głupia farsa! Jacy jesteśmy wszyscy słabi i niekonsekwentni! Ja jestem nieasertywną, sentymentalną idiotką; ten gej, garnący się do kościoła, który go odrzuca, jest po prostu żałosny; moi głęboko wierzący i głęboko konserwatywni gospodarze, są śmieszni w swoim niepewnym wykroku w stronę tolerancji; a ksiądz, to już w ogóle zrobił szpagat – odprawił mszę udając, że nie wie, za kogo, nie powiedział ani jednego ciepłego słowa, ale też ani razu nie zagrzmiał: „Módlmy się za naszego nieszczęsnego brata, gdyż grzeszył straszliwie!”. A ludzie, ludzie z polskiej wsi – prawda, że nieliczni – przyszli na taką mszę. Cenzor się pienił, ale jego argumenty odbijały się od ściany. Zamknęłam go w izolatce.
Roztkliwiła mnie ta historia. Wzruszyli mnie ludzie, których empatia wypchnęła z wygodnych, konserwatywnych okopów i zagnała gdzieś w pomiędzy, gdzie czuli się niezręcznie i nieswojo. Nie potrafili jednym wdzięcznym, lekkim gestem strząsnąć z siebie uprzedzeń, ale z trudem, niepewnym krokiem, popatrując na siebie ze wstydem, ruszyli jednak – w stronę innego człowieka. Będzie dobrze, pomyślałam, będzie coraz lepiej. Naiwna, sentymentalna idiotka.
Ago, nie wiem, jak jest w Twoich stronach i jak często bywasz na mszy, ale i na Kujawach, i na Pomorzu, to jest raczej reguła, że ksiądz mówi tylko, w czyjej intencji odprawia i nie wspomina zmarłego żadnym ciepłym słowem. Pada jedynie: dzisiejszą ofiarę sprawuję za świętej pamięci Jana i Leokadię. I tyle.
Wcale nie, Ago, bardzo ladne wspomnienie. Na pewno to doswiadczenie przetarlo uczestnikom droge do innych doswiadczen w przyszlosci. W sumie wszyscy wspolczuli znajomemu jego sstraty i byli z nim na zamowionej mszy i zlozyli kondolencje.
Kot (?) wspominał wcześniej o terapeutycznych właściwościach kotów dla dzieci autystycznych. Artykuł mi się niestety otwiera tylko jako zapowiedź, ale z własnych doświadczeń mogę jedynie potwierdzić tezę o wyjątkowych kompetencjach kotów w tej dziedzinie. Nawet takich, które z początku gryzą i nie pozwalają się dotknąć, a u wetów robią dym 😉
W każdym razie, z naszej strony, decyzja o adopcji kota, a nie psa, była bardzo świadoma i zapadła na kilka miesięcy przed tym, jak pewien czarny kot pojawił się w naszym ogrodzie. Potem poszło już z górki, choć początki były wyboiste i pełne wątpliwości. Teraz widzę, jak wielka jest miłość Zosi do kota, coraz większe zrozumienie jego specyfiki i jestem bardzo wdzięczna temu stworzeniu, że zechciało u nas zamieszkać.
Dobry wieczór 🙂
Bardzo przepraszam, ale też coś muszę warknąć w temacie PGR-ów. To nieprawda, że nikt się nie zajął ludźmi po upadłych PGR-ach. Mam dużo obserwacji własnych, bo od ponad 20-stu lat szlajam się po gminach w sprawach służbowych, wiele widziałam i rozmawiałam z ludźmi. Dostali działki, na których można było uprawiać warzywa, wybudować kurnik, hodować drób, czy króliki. Pozostali w pobudowanych blokach za grosze czynszu, mogli wykupić kawałek pola za przysłowiową złotówkę. Większość z nich przepiła odprawy, grabiami nie tknęła ogrodu, gdyż nie umieli pracować, a tymczasem skończyło się okradanie państwowego mienia ze sprzętu, narzędzi, ziarna, nawozów, paszy, mleka itd. Nawet nie umieli chwycić za miotłę i posprzątać wokół bloku, już nie mówiąc o nasadzeniu jakiegokolwiek kwiatka na trawniku. Wójt jednej z gmin dawał papę, lepik i gwoździe na załatanie dziurawego dachu bloku i prosił tylko o kilku chłopów do pomocy, oczywiście odpłatnie. Nie ruszył się żaden, uważali, że wszystko im się należy za darmo, a jego dziecku niech się dalej leje woda do łóżka z dziurawego dachu.
PGR-y upadły generalnie z przyczyn finansowych. Kiedy państwowa kroplówką odpadła, zlikwidowano ich przywileje i dotacje, PGR-y nie miały szans, żeby sprostać konkurencji rynkowej. Do PGR-u trafiały materiały i maszyny, których indywidualny rolnik nie mógł kupić, co więcej, były one sprzedawane do po cenach urzędowych – zupełnie nie związanych z rynkiem i cenami wytworzenia. Ta ukryta dotacja była znacznie większa od tej jawnej. Pracownicy mieli dużo większe przywileje, niż rolnicy indywidualni, a za pensję można było czuć się jak panisko, czy się stało, czy leżało, czy piło. I praca tylko 8 godzin. I komu po takiej „hameryce” chciałoby się robić na polu, w chlewie, czy w oborze od świtu do nocy? Bo żadni z nich nie byli rolnikami, tylko pracownikami najemnymi; nie umieli planować, znali tylko wycinek roboty bez ogarnięcia całości. Do dziś, jeżeli nie trafił się przedsiębiorca i nie kupił ziemi, olbrzymie połacie pól popegeerowskich leżą odłogiem i nadal można je kupić preferencyjnie od Agencji Własności Rolnej. Na prawdę za małe pieniądze. Często wykupują tę ziemię ludzie z miasta na swoje letnie siedziby.
A jednak okazało się, że dotacje dla PGR-ów były znacznie mniejsze, niż teraz wszystkie razem wzięte zasiłki dla bezrobotnych włącznie z zasiłkami dla ich dzieci…
Teraz też rolnictwo jest dotowane na różne sposoby i każdy, kto chce ma równy dostęp do dotacji. Aż za dużo dotowane, szczególnie ze środków unijnych. Mnóstwo pieniędzy idzie na przelew, na zrujnowanych blokach sterczą anteny satelitarne, na podwórkach stoją merce i beemwice. A zasiłki z opieki społecznej wciąż puchną…
Może jestem trochę lewak, ale nie do końca, za dużo widziałam 🙂
Naszczekałam się, ale nie zdzierżyłam. Idę odespać, dobranoc 🙂
Vesper, wiem, że tak to zazwyczaj wygląda, ale ta msza, jeśli dobrze zrozumiałam, była krótko po pogrzebie, niejako zamiast pogrzebowej. Nie zgrzytnął mi jednak ten brak ciepłego słowa, raczej odetchnęłam z ulgą, że ksiądz nie zdecydował się na jakieś kazanie z grzmotami lub podtekstem.
Opisałam tylko punkt – ten, w którym moja droga przecięła się z tą historią. Potem rozmawiałam ze znajomymi i dowiedziałam się trochę o tym, co było przedtem, jak to konserwatywne otoczenie oswajało się z sąsiadami-gejami. To, co obserwowałam na mszy, to były już efekty tego procesu.
Furkot ma wykwalifikowany i stale się doskonalący Personel, rodzina Vesper wzbogaciła się o kota, a przy okazji i my mamy dużo radości z furkocich opowieści. Same korzyści. 😀
Ago, w żadnym momencie nie widzę naiwnego sentymentalizmu.
Ludzie to nie anioły, z faktu, że niekoniecznie stosują się do głoszonych aktualnie doktryn nie koniecznie wynika, że mają potrzeby wiary w Boga, czy w siłę wyższą, jak mówią inni.
Zwłaszcza w obliczu śmierci istnieje wielka potrzeba pociechy, że się jeszcze kiedyś spotkamy.
A cynicznie mogłabym zauważyć, że podobno w KK istnieje silne lobby gejowskie i nie widać, żeby czuło się nieswojo. Jak ktoś uważa się jest taki właśnie (jakikolwiek) stworzony przez Stwórcę, to zapewne uważa, że taka była ta najwyższa wola i już.
Tak, tak, niech żyje Furkot i Zosia! 😀
Mame i Tate też, ma się rozumieć. 😀
Ło matko, załamywanie rąk!
…niekoniecznie wynika, że nie mają potrzeby…
Idę łkać w poduszkę.
Suko, pegeerowcy razem z tym co mówisz (działki itd.) dostali również samodzielność. Jak pisałam, nie byli do tego przyzwyczajeni. Kilka pokoleń wstecz myślano za nich i mówiono im, co mają zrobić, włącznie z tym, że należy po robocie odnieść widły na miejsce. Nie ma wielkiego sensu dawanie wędki komuś, kto nie umie łowić ryb, poza tym panicznie boi się kija i że zaplącze się w żyłkę.
PGR-y były różne. Wiele z nich należało natychmiast wysadzić w powietrze. Ale rozwalano również te gospodarstwa i kombinaty, które doskonale sobie radziły i dawały zatrudnienie oraz pewność bytu ludziom – tylko dlatego, że należało wytępić czerwone pająki.
Nie gloryfikuję ani PGR-ów, ani ich pogromców. Bądźmy jednak sprawiedliwi i nie zapominajmy, jak było.
Nisiu, być może tak było na Pomorzu, na Lubelszczyźnie nie znam przypadków pogromów dobrze prosperujących PGR-ów tylko z racji, jak piszesz, zemsty na czerwonych pająkach. Te dobre często były wykupowane – i to za bezcen – właśnie przez ich dyrektorów, czyli tychże „czerwonych pająków”. Większość z nich i tak splajtowała, bo były bardzo mocno przeinwestowane.
Już mi posłanko pachnie, pa na dziś 🙂
Ago, świetnie, że opisałaś to swoje doświadczenie, przecież to jest dużo bardziej Krajem niż wykoncypowane reportaże z gazet..
A wywiad z Marcinem Królem po wycięciu śmiecia oraz dolepionych filmików tak wygląda.
Ach, nie. Linki do filmików przeżyły.
Aaaa, Suko, wyjaśniłaś mi, dlaczego tak się różnią nasze punkty widzenia . Żyjemy na dwóch biegunach kraju. U nas, niestety, rozwalano pegeery nie patrząc na ich rentowność. Dlatego m. in. koszalińskie było w prawdziwej zapaści. A pegeerowcy byli strasznie nieprzygotowani do zmian. Stąd wiele tragedii. Niektóre widziałam na własne oczy.
Pomorze Zachodnie (na Pomorzu było jeszcze inaczej) pozdrawia piękną Lubelszczyznę!
Stary temat, jeszcze raz rozwałkowany. Trudno cokolwiek dodać oprócz może jednej refleksji: mamy za złe Żydom, że przyjeżdżają do Krainy Holokaustu a nie do Polski – a przecież nasze pielgrzymki też nie latają do Izraela, tylko do jakiejś Ziemi Świętej.
Babilasie, Siódemeczka twierdzi, że to już nieaktualne, z tymi wycieczkami. Patrz wyżej, nie chce mi się szukać godziny. Wieczorem.
Dobranoc!
Nisiu: 18:28, znalazłem. Dobranoc!
herbata
niedzielnie 🙂
slonecznie juz, bardzo malo slonecznie, ciut, ciut sloneczniem ale slonecznie 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂
niedzielna kawa
i … niedzielne lektury
Krol, mowi, ze czlowiek – i przyslugujaca jemu wrazliwosc spoleczna (empatia – jak moze wolimy) – powinien byc ponad podzialy ideologiczne. to typowe dla bezwzglednego thateryzmu (zapatrzonego w Hayeka), ze czlowieka traktuje sie jako „porzadek naturalny”, kazdy moze i powinien poradzic sobie sam!
a jak napisala Nisia, (co juz wiemy) Nie ma wielkiego sensu dawanie wędki komuś, kto nie umie łowić ryb, poza tym panicznie boi się kija i że zaplącze się w żyłkę.
dobieram sie do rogalikow, Irku 🙂 🙂
na niedzielna lekture (nie lewackie, ale………. 🙂 )
http://forsal.pl/artykuly/774500,paul-craig-robert-neoliberalizm-wprowadzil-zachodnie-gospodarki-na-sciezke-samozniszczenia.html
tekst Eli Sidi, ciagle aktualny, tak jak uwaga babilasa
a przecież nasze pielgrzymki też nie latają do Izraela, tylko do jakiejś Ziemi Świętej.
bardziej wiecej slonecznie 🙂 🙂
prawdziwa niedziela, herbata, rogaliki, szeleszczaca
brykam fikam 😀
Dzień dobry 🙂
jeszcze trochę kawy
Trawniki wyjrzały spod śniegu .
Rysiu, empatia tak, nawet bardzo… tylko czasem trudno ją wykrzesać wobec, za przeproszeniem, obiboków, którzy mają 20 lat mniej niż ja, są silni i zdrowi, i w życiu nie kiwnęli palcem w kierunku znalezienia jakiegokolwiek zajęcia.
Plenery biało-zielone dziś będą 🙂
Nisiu pozdrawiam bardzo z Lubelszczyzny!
Dzień dobry – jestem.
Bobiku, zanim poważne tematy zdominuja dzień, oto
Twój Kuzyn:
http://img543.imageshack.us/img543/5884/7who.jpg
Ależ fajny ten nowy kuzyn Bobika! 🙂 Adelo, dzień jeszcze taki młody, nie wiadomo, jakie tematy go zdominują – może wcale nie poważne? 😉
Dzień dobry. 🙂
Jeden z moich bratanków był dyrektorem w PGR.
Po likwidacji przebranżowił się (studia podyplomowe) i świetnie odnalazł w nowej rzeczywistości.
Byłym „podopiecznym” starał się jakoś pomóc – wyszukując dla nich jakieś prace u krewnych i znajomych. W naszym ogrodzie stał zbudowany przez mojego Tatę budynek gospodarczy. Podjęliśmy decyzję o jego wyburzeniu. Z byłego PGR-u przyjechało 6 panów i traktor. „Pracowali” 7 dni, budyneczek został rozebrany może w 10-ciu procentach. Panom podziękowaliśmy.
Po tygodniu znajomi przysłali do nas dwóch Ukraińców, wyposażonych tylko w zwykłe młoty. Po trzech dniach odjechał kontener z gruzem, po budynku ani śladu.
Bardzo wierzę w Ukrainę!!!! 🙂
Troll się obudził. 🙄
Mar-Jo
Oni tez tak w tych PGR-ach pracowali.
Naszla mnie przy tej okazji taka refleksja, choć wcale jej nie zapraszalam. Jak łatwo po 25 latach stawiać zarzuty i pytania, dlaczego tak a nie inaczej. Żadne społeczeństwo przed nami nieiprzechodziło tak głębokiej, rewolucyjnej transformacji, nie było żadnych wzorców z ktorych można było skorzystać.
A trzeba było działać i podejmować decyzje, natychmiast.
Popełniono błędy, ale aby uznać je za winę trzeba byłoby wykazac, ze były one celowe. I tak właśnie się robi.
Zwrocilam uwagę na fragment rozmowy cytowany przez rysberlin 8 lutego 14. 22:51
M.Krol : „wyobrazni”
Rozmówca: „empatii”
i.t.d
Rozmówca wie lepiej, bo bardziej Mu to pasuje do Jego teorii.
– blisko znałem pana, który przed wojną zarządzał tzw.majątkiem ziemskim; umiłowanie ziemi i rolnictwa szło w parze ze znakomitym wykształceniem rolniczym. Po wojnie został dyrektorem PGRu w zupełnie innej części Polski, gdzie zasłynął ze znakomitych wyników osiąganych przez ten PGR, m.inn. w hodowli …kukurydzy, taki bowiem kierunek sugerowano jakoś w czasach Chruszczowa. Te znakomite wyniki i to osiągane nie sporadycznie nie tylko utrzymywały pana na stanowisku, ale i pozwoliły mu na specyficzny jak na tamte czasy styl prowadzenia PGRu. W skrócie: to było gospodarstwo przypominające rządne przedwojenne tzw. majątki; począwszy od dyrektora w bryczesach i długich butach, przez atmosferę domu w którym ówże dyrektor mieszkał na terenie PGRu, czystość i porządek w domach w których mieszkali pracownicy. PGRy sąsiadujące wypełniały negatywny stereotyp; tutaj decydowała, jak sądzę, osobowość dyrektora, jego wiedza i talent tak rolniczy jak i przywódczy, organizacyjny, dyplomatyczny też; pamiętam jak w latach ’50 przyjeżdżano aby go przesłuchiwać, mówiąc w skrócie „za pochodzenie”, i jak te ekipy wychodziły kłaniając się.
Dzięki Bogu pan nie dożył czasów rozwiązywania (zniszczenia) PGRów „jak leci”.
@Sowa Adela 9 lutego 14, 10:57
Na ile pamiętam, niektóre decyzje np. w zakresie kultury nie były podejmowane ze złą wolą, tylko grzeszyły brakiem wyobraźni oraz moim zdaniem brakiem rozróżnienia pomiędzy wzorcami/modelami: europejskimi i amerykańskimi. Były poważne pomysły wogóle likwidacji Ministerstwa Kultury i Sztuki (czy wogóle form administracyjnych zajmujących się sprawami kultury i sztuki) wychodząc z założenia że sukces rynkowy ma być wystarczającym kryterium istnienia i rozwoju fenomenów kultury, czy samych twórców.
Kiedy rozpoczynalam edukację w Szkole Podstawowej, 100% kadry pedagogicznej stanowili przedwojenni nauczyciele z prawdziwego zdarzenia. Nauka była przyjemnością, choć za pisanie lewa ręka linijka po łapach dostawałam.
W Liceum trudno już było takich znaleść.
Orm (Twój komentarz czeka na akceptację) 9 lutego 14, 11:16
a zatem czekam cierpliwie 🙂
Dzień dobry 🙂
Nie mogłem wpuścić Orma, ani nawet samego siebie, bo przez jakiś czas mnie padnięty serwer nie wpuszczał. 👿 No, ale wreszcie podniósł się, wpuścił, potem ja wpuściłem, a teraz mogę zacząć doczytywać. 🙂
Koligacji z Coxem wyprzeć faktycznie bym się nie mógł, nawet jakbym chciał. 🙂 Tylko on ma twarz bardziej pudlowatą, wydłużoną, a ja, jak na psa, raczej płaską. Ale piękne są oczywiście wszystkie wersje psich twarzy. 😀
@Orm 10 lutego 14, 11:16
Rowniez te koncepcje pamietam. Na szczęście tak się nie stało, choć można mieć wiele pretensji do polityki prowadzonej przez Ministerstwo Kultury i Sztuki.
Z drugiej jednak strony, jaki procent społeczeństwa wykazuje zainteresowanie wyższa Kultura. Przeważającej części wystarczają koszmarne seriale telewizyjne, które kultura trudno nawet nazwać.
A Ci, którym to nie wystarcza, zawsze do niej drogę znajda.
Ile ludzi czyta książki? Wiem, wiem – drogie. Ale są biblioteki.
W moim 15 tysięcznym miasteczku prężnie działająca biblioteka kolejek nie widzi, a naprawdę się starają i zachęcają.
Temat rzeka, a słoneczko u mnie świeci, z dachu kapie.
Trza
@Sowa Adela 9 lutego 14, 12:51
Sowo, wydaje mi się, że prawdziwym zainteresowaniem kulturą tzw. wyższą charakteryzował się zawsze stosunkowo nieliczny procent populacji. Tyle, że kiedyś nawet jeśli się tak na prawdę ktoś kulturą wyższą nie interesował, to było „w dobrym tonie” snobowanie się na zainteresowanie taką kulturą, chwalenie się domniemanymi znajomościami z twórcami, etc. Natomiast sami twórcy w większej niż dziś mierze spełniali role kulturo i opiniotwórcze; nikłe tego echa znajdziemy jeszcze w pierwszych składach Parlamentu po zmianach 1989. Dla mnie to kontynuacja, echa dawnego określenia: twórca jest depozytariuszem sumienia narodowego (wolę: społecznego).
Natomiast w takiej, w jakiej żyjemy w kraju wersji gospodarki rynkowej inne już są wzorce, inne znamiona i kryteria sukcesu, inne postaci kulturo i opiniotwórcze. I tak w mojej obserwacji narasta liczba twórców w kierunku zwiększającej się liczby „twórców” którzy, chcąc być dosłyszani, czy chcąc stać się znani, wchodzą bądź kontynuują nurt szokowania, epatowania „wrzaskiem”, obsceniami, etc.
Mówiliśmy o PGRach. Odnoszę wrażenie, iż skądinąd słuszna zasada wolności która niejako sama z siebie sprawi że będzie dobrze, nie do końca sprawdziła się nie tylko w PGRach ale i np. w sposobach funkcjonowania samorządności. Tu – w dziedzinach instytucji kulturalnych.
Znalazłam świętną stronę ze starymi zdjęciami, miejscowości wyszukuje się z lewej, nasjpierw województwo, później powiat i miejscowość. Fantastyczne:
http://fotopolska.eu/zdjecia,40,40/m23325,Warszawa.html?zdjeciaOd=1850&zdjeciaDo=1900
Bo samorzadność, Ormie, miała się opierać na ludziach miejscowych, zaangażowanych społecznie, znanych lokalnie.
Samorządy zostały upartyjnione z powodu słabości społecznej Polaków. Niewielkie zainteresowanie dobrem wspólnym dało takie wyniki, jakie są.
@mt7 9 lutego 14, 14:12
tak miało być, aliści w znanych mi przypadkach owszem, samorządność jest realiowana przez ludzi miejscowych, zaangażowanych społecznie, znanych lokalnie, aliści kierujących się innymi kryteriami w swych działaniach niż idealistycznie zakładano, oczekując, iż będą to działnia dla dobra wspólnego. Sprawa zasadza się, jak mi się wydaje, na rozumieniu pojęcia „dobro wspólne”. Wspólne – OK, ale kogo z kim ?
Do tego w związku z reformami pewne instytucje o znaczeniu ogólnokrajowych zostały poddane decyzyjności lokalnej, kierującej się swoim własnym pojmowaniem lokalnych priorytetów. To tak, jakby Wawel miał promować interesy – żeby nie rzec żartobliwie: folklor -krakowski.
http://wyborcza.pl/1,75968,15424298,Rosja_pokazala_swiatu_swoja_najlepsza_eksportowa_twarz_.html
Ormie, w pierwszym zaciągu szukałam z ramienia Komitetu Obywatelskiego ludzi odpowiedzialnych i chętnych do zaangażowania się w samorzadność. Dosyć to było stresujące doświadczenie. Poczciwy i chętny nie zawsze oznacza właściwą osobę.
Oni mieli wtedy poczucie misji do spełnienia, przecierania szlaków, ale społeczność lokalna nie wykazywała większego zainteresowania.
W skali mikro mam to w swojej spółdzielni, która zawsze była własnosciowa i nikt nam złotówki nie podarował.
A mimo to wielu ludzi uważa, że różne poczynania zarządu są finansowane z fabryki pieniędzy, będącej własnością tegoż zarządu. Jest to dla mnie wielce symptomatyczne, jeżeli ludzi nie obchodzi ich autentyczna własność, to jak można oczekiwać zainteresowania w szerszej skali.
Po czytaniu Króla. Mój przyjaciel już przed wiekami mówił, że wolność pisania i brak cenzury to betka, istotna jest wolność do otworzenia własnego zakładu fryzjerskiego czy sklepiku. Rzecz w tym, by móc otworzyć w parę dni, a potem płacąc uczciwie podatki nie mieć na głowie biurokratów.
Oczywiście nie miał racji, bo traktował światy kultury i ekonomii jako niezależne od siebie, a ich powiązania (owszem, często bardzo powikłane) natychmiast widać w istnieniu czy nieistnieniu ograniczeń poruszania się po świecie. Zastój w ideach kulturalnych jest kuzynem petryfikacji koncepcji gospodarczych. A który z kuzynów jest starszy, nie ma to znaczenia.
Oj, znam te rozróżnienia z domu. Wracam ze świata i opowiadam o zachwycie Izraelem, trzy pary oczu z rozmarzeniem wpatrują się i słyszę: „też chcielibyśmy pojechać do Ziemi Świętej”. Bronię się: „przecież nie byłem w żadnej Ziemi Świętej a w Izraelu”, więc patrzą na mnie z politowaniem, że niby był i nie widział.
Dzien dobry 🙂
Cox przesliczny 😀
Ormie (10:08), bardzo ciekawy opis. Wynika z niego („to było gospodarstwo przypominające rządne przedwojenne tzw. majątki”) ze to co zadzialalo w tym wypadku to nie tylko osobowosc kierownika, lecz znajomosc innych (niz pgr-rowski) modeli i wzorcow, dotyczacych prowadzenia majatku, dyscypliny, powinnosci, itd., kawalek przed pgr-rowskiej kultury ktory zdolal sie uchowac. O tym samym w innym kontekscie mowi Sowa (11:48).
(przepraszam, Orm 11:08 🙂 )
Andsolu, gotowam zaswiadczyc ze widzial choc sie bronil 😀 😀
Heleno, nie wątpię, że widowsko było wspaniałe pod każdym względem.
Ogladalam różne, z których niewiele pamiętam, ale jedne zapamiętałam dobrze – te w Grecji.
Andsolu, chyba nie ma zastoju. Jesli nawet gdzies jest jakis przestoj, to w innym miejscu na swiecie go nie ma. Np teraz bardzo rozwija sie Afryka (ktora miala umrzec na AIDS i Lve Aid koncerty byly jedynym jej zbawieniem), o czym niewiele sie mowi. A jesli juz to tylko w kontekscie: dlaczego nie rownomiernie, dlaczego nie dla wszystkich, jakie sa tego minusy i szkody spoleczne… Ja generalnie jestem zmeczona czarnowidztwem. To nie 1939 na litosc Boska. Zostawiamy swiat lepszy niz go zastalsmy (przynajmnej moje pokolene).
Milego dnia wszystkim! Mam nadzeje, ze Aga wydobrzala.
lisku, andsol widział i zawsze z wdzięcznością pamięta kto mu to (i wiele innych cennych miejsc) pokazał — choć i Bralek też mnie wiódł śladami mamy Jezusa — ale jednak najcenniejszym wspomnieniem jest dla mnie normalność, pogoda i uśmiech zwykłej ulicy w Jerozolimie, w Hajfie, w Tel Awiwie…
Tendencje do czarnowidztwa mają starsi panowie, zauważyłam.
Może powierzchownie, ale starzenie się nie jest specjalnie zabawne i może wpływać na postrzeganie świata.
Siodemeczko, czy moglaby zajrzec do poczty?
Andsolu, nastepnym razem wzmocnimy ten odcinek 🙂
Siodemeczko, czarnowidztwo jest tez nie fair w stosunku do naszych dzieci i wnukow (kto szczesciaz i je ma). Jaki sens jest miec dzieci, skoro wystawiamy je na beznadziejny los i przyszlosc bez nadziei? Po co mlodym ludziom zakladac rodziny? Zeby powiekszyc krag nieszczesnikow?
W Londynie dwa lata temu widzialam tlumy mlodych, zajetych, ciekawych, pracujacych mlodych ludzi. To bylo bardzo ponoszace na duchu, ze moja przyszlosc jest w ich rekach a nie kraczacych wron.
Przyjemnosci starszego wieku: wczoraj na przyjeciu znajomy opowiadal, ze 4-letnia wnuczka powiedziela mu, ze chyba tylko Pan Bog wie wiecej od Dziadziusia!
Wywiad z Królem narawdę musi być świetny, bo główkuję nad nim, główkuję i jeszcze do końca nie przegłówkowałem. 🙂
Ale co mi się w nim wydało bardzo ważne, ważniejsze znacznie od bicia się w piersi za grzechy (niezamierzone przecież, choć istotnie ciężko teraz ważące) polskiej opozycji, to refleksja globalna, dotycząca kompletnego pogubienia intelektualistów i ekspertów w kwestii społecznej wizji przyszłości. Więcej nawet, rezygnacji z jakiejkolwiek wizji.
Odkąd pamiętam, dyskurs na ten temat kręcił się wokół dwóch ogonów, liberalnego albo opiekuńczego, nie umiejąc ani wyjść pza nie, ani nawet jakoś sensownie, miczurinowsko ich skrzyżować. A w pewnym momencie w ogóle właściwie przestał się kręcić, bo – to bardzo słuszne spostrzeżenie Króla – nawet prawica okazała się „ukąszona heglowsko”, czyli przekonana o celowości i samoistnym spełnianiu się dziejów, w związku z czym można było siąść i czekać, aż duch dziejów wszystko załatwi, a w międzyczasie regulować tylko praktyczno-techniczne drobiazgi.
Nie wiem, jak to utopijne i społeczne myślenie ożywić, żeby z prawej strony nie natrafić natychmiast na ironiczne „he, he, to już było brane za komuny i nic z tego nie wyszło”, ale jeśli takiego dyskursu, na serio branego i w końcu „przekuwanego w czyn”, nie będzie, to ja też to wszystko bardzo pesymistycznie widzę. 🙄
I zaznaczam, że nie jestem starszym panem. 😎
@krolik: katastrof przewidywanie sprzedaje się lepiej od zawsze. Jak to pisze mój ulubiony bloger Historia pokazuje, że o wiele łatwiej założyć sektę wieszcząc koniec świata, niż przewidując urodzaj warzyw i owoców.
Ależ tego rodzaju czarnowidztwo, jak u Króla, jest właśnie po to, żeby młodym świat zostawić lepszy, niż się go zastało. Żeby zawczasu wyłapywać niebezpieczne tendencje i próbować im zapobiegać. „Zróbmy coś, żeby było lepiej” bardzo się różni od „czekajmy na piękną katastrofę”.
Samozadowolenie i spoczęcie na laurach najczęściej prowadzi do widowiskowej plajty, co w ostatnich latach można było nieźle – choć boleśnie – zaobserwować.
Wlasnie andsolu. A katastrofy beda. Jestesmy integralna czecia jednej z nich: planeta Ziemia (i cala galaktyka) pedzi w przestrzen z szybkoscia swiatla i to sie kiedys dobrze nie skonczy.
Bobiku, troll rozrabia. 🙄
Dzień dobry 🙂
Panowie sobie porozmawiali, a zróbmycosia jak nie było, tak nie ma. Myśmy się z panem mężem na ten wywiad mocno zżymali.
Króliku, bardzo mi się podoba, że pędzi 😉
Jeszcze trochę i ja też popędzę. Do domu, a tam czeka kurczę pieczone 😀
Nie chodzi o samozadowolenie Bobiku, jak slusznie Siodemeczka zauwazyla, czarnowidztwo jest czesto uprawiane przez starszych panow, dodam, ze czesto uprzywilejowanych. Jest cala masa rzeczy do poprawy: system polityczny, ekonomiczny, edukacja kobiet, sytuacja ludnosci aborygenskiej, szkolnictwo zawodowe, uwolnienie zawodowej/ tworczej inicjatywy od labiryntu licencji i pozwolen, ktore tylko wielkie firmy sa w stanie skutecznie nawigowac i masa innych, niech sobie kazdy wpisze ulubina. Na litosc Boska skoro mlody Afrykanin z jedna koszula na grzbiecie wsiada na lodke i plynie do Wloch, bo ma nadzieje na lepsza przyszlosc, to moze zmiana na lepsze przyjdzie wlasnie od tych energicznych gotowych podjac ryzyko ludzi.
Edukacja kobiet w moim mieście: 😯
http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,15424488,Katolicka_Szkola_Dobrych_Zon__Zajecia_od_marca.html#LokSznTxt
Mar-Jo, na szczęście mogę przeczytać tylko 8% opowiadania o byciu dobrą żoną. Ale w moim przypadku nawet 102% niewiele by pomogło.
@mt7 9 lutego 14, 15:17
…a na pewnym komputerze Apple Macintosh SE (jeszcze bez tzw. wewnętrznego twardego dysku) sprawdzano czy znów nie „jesteśmy robieni w konia” i częściowo pomagano w pracy tworzących się Komitetów Obywatelskich. Chyba nikt natomiast nie zdawał sobie sprawy ze stopnia „samoubezwłasnowolnienia” nas wszystkich jako społeczeństwa i tak chyba wiele procesów mogło być prowadzonymi tak, aby dać cas na odnowienie się poczucia „bycia na swoim”. Dla mnie znakomitym jest przykład spółdzielni mieszkaniowej: znam w Warszawie jednodomową spółdzielnie o praktycznie nieprzerwanym istnieniu od 1929 roku. Spółdzielnia rządzi się sama, w zarządzie są tylko mieszkańcy. Dom lśni czystością, bilans ekonomiczny jest bardzo dodatni, opłaty za mieszanie ca. 44 m. kw. po podwyżkach wynoszą nieco ponad 300 PLN miesięcznie.
@ lisek 9 lutego 14, 15:21
Ależ znajomość innych niż pgr-owski model i wzorców dotyczących prowadzenia majątku, dyscypliny, etc. byla immanentną częścią osobowości tego pana od zawsze, na dlugo przez zmianami lat 1945-48 czy 49 a i wielu innych ludzi też. Ich rodziny od bardzo dawna nie miały majątków własnych na skutek czy to jeszcze powstań XIX wieku czy zmiany granic po rewolucji październikowej, wojnie 1920, ale mimo to – a może z tego właśnie powodu – tym bardziej wychowywano dzieci na dobrych ludzi, znakomitych fachowców, rządnych gospodarzy, kładziono wielki nacisk na wykształcenie, za pożyczone czy uciułane z urzędniczych pensyjek pieniądze wysylano na studia do Liege czy innego Lowanium. Wielu z takich rzekłbym „byłych ziemian” jeśli kontynuowali rolnictwo pracowało przed wojną jako dzierżawcy czy kierownicy tzw. majątków: przykład – starszy brat Melchiora Wańkowicza – Pan Witold. Wiele o wychowaniu i pracowitym życiu ku prawości mówi literatura pamiętnikarska, na przykład „Blaski i cienie długiego życia” Ś.P. Pana Janusza Regulskiego, Ojca żyjącgo profesora Jerzego.
Jako ciekawostkę pragnę odnotować, iż w ramach odrodzonego „na chwilę” harcerstwa po 1956, które nazywam skrótowo harcerstwem Aleksandra Kamińskiego było bardzo wiele elementów takiego wychowania „ku dzielnośći” w życiu codziennym. To w takiej atmosferze chłopcy uczyli się łatać buty, nawet uszyć sobie spodnie, wrabiać „na szydełku” wydarte pięty w skarpetach, oczywiście gotować – nie dla zabawy bynajmniej a jako serio traktowane „rękodzieło okołodomowe”, które to umiejętności praktyczne przydają się jak wiemy do końca życia. Niejako esencją (z pewnym przymróżeniem oka) może być żartobliwa książeczka wydana jeszcze przed wojną autorstwa tegoż Aleksandra Kamińskiego pod tytułem „Antek Cwaniak”; motto bohatera: grunt, to trzymać fason, uważać na zakrętach i nosić buty po wuju a nie po ciotce (uważane dziś za dobro powszechne buty nie zawsze były takowym).
@krolik 9 lutego 14, 16:02
Czarnowidztwo – takie paraliżujące – nigdy; natomiast jako swoisty wskaźnik ostrzegania przed niebezpieczeństwem aby się nań przygotować – moim zdaniem – tak. Hope for the best and prepare for the worst.
Tak Ormie, jednobudynkowa wspólnota może bardzo dobrze funkcjonować, ale też pod warunkiem, że ktoś tym sensownie zarządza, ktoś z tej wspólnoty właśnie i jeszcze cieszy się zufaniem mieszkańców.
Też znam pozytywne przykłady. 🙂
Szkola zon!!! A przeciez Janusz Korwin Mikke ma juz zone! Moze potrzebuje ich wiecej.
Bry! Hihi, na fotopolska te są bardzo ciekawe
http://fotopolska.eu/955,user.html?galeria_zdjec
😉
W mojej redakcji rządzą starsi panowie 😉 Stąd cykl artykułów duetu Janicki&Władyka (choć Janicki jest młodszy). Ostatni, o „nowym zakładzie Pascala”, był zresztą dość trafny: faktycznie, robiona jest atmosfera, jakby PiS miał zaraz wrócić do władzy, i wielu ludzi, którzy nie mają pozornie z nim nic wspólnego, już się mentalnie na to przygotowuje – i często ze zwykłego strachu.
Podziały są straszne. Wczoraj na koncercie miałam przyjemność spotkać jedną taką, która czuje się już jak na wojnie, bo odnosi wrażenie, jakby nie miała wspólnego języka z większością współmieszkańców jej bloku. Ja zdaję sobie sprawę, że obracam się praktycznie tylko po jednej stronie, ale druga strona wyłania mi się np. z sieci i jest to horror. Nie powiem, że jestem przerażona, bo te gnoje tylko się takimi stwierdzeniami cieszą (komentarz spod wywiadu z prof. Królem: „nic mnie tak nie cieszy jak przerażone lewactwo”), ale jestem głęboko zbulwersowana faktem, że nie da się już rozmawiać racjonalnie z tą „drugą stroną”. Nic do nich nie dociera. A oni uważają, że nic do nas nie dociera i tak w kółko, czego miewaliśmy przykłady również tu w Koszyczku.
Co zaś do wywiadu z Marcinem Królem, to on ma rację i nie ma. Oczywiście, że z wykluczonymi (np. byłymi pegeerowcami) należało pracować, żeby mieli lepsze przejście do innej rzeczywistości, jakoś ich nauczyć niezależności. Tylko jak, u licha? Suka dała powyżej przykłady. Próbowało się, i owszem.
Dużo rzeczy odpuszczono w tym pierwszym okresie. Jednej rzeczy nie wybaczę rządowi Mazowieckiego: wprowadzenia religii do szkół. Pewnie nie spodziewał się aż takiej patologii, aż takiego prania mózgów. Czy mógł? Oto jest pytanie. Mnie się wydaje, że jednak tak. Tym bardziej, że wówczas znani mi głęboko wierzący katolicy wcale nie uważali, że religia powinna wyjść z sal katechetycznych, a tym samym oderwać się od lokalnej wspólnoty i stać się wpajaną na siłę ideologią.
Osobną sprawą jest Internet i fałszywe rozumienie wolności słowa, puszczenie na żywioł wszystkiego w imię tej wolności. To na pewno bardzo się przyczyniło do tak paskudnego rozhuśtania nastrojów, do tego samonapędzania się, wyścigu przekleństw, obelg i nienawiści. Chyba już niestety za późno, żeby to zahamować, zresztą dobrej woli nie widzę. Bo liczy się klikalność, czyli kasa.
Katastrofizm jest po to, żeby nas wyrwać z marazmu, z tego rozmemłania, które sprawia, że nic nie robimy, aby stan rzeczy zmienić, że działamy po omacku. Bardzo niebezpieczne jest działanie po omacku nad przepaścią. A przepaść jest między jedną a drugą stroną. Może Król przesadza z tym wieszaniem na latarniach, ale wrogość z tamtej strony jest głęboka i niebezpieczna. A „ta” strona ulega totalnemu rozkładowi, nawet bez pomocy strony przeciwnej. Ostatni wybryk ze Świątynią Opatrzności przechylił ostatecznie szalę i wielu ludzi nie będzie już głosowało na PO, bo wiele można znieść, ale takiej arogancji władzy już nie.
Nie chwaliłeś się, Tadeuszu 😀
Czy ktos oglada, a moze nawet nagrywa pary taneczne na lodzie w Sochi? Wlasnie skonczyl mi sie ostatni pusty dysk 🙁
Calkowita zgoda Doro z tym wprowadzeniem religii do szkol. Wtedy ksieza byli na kazdej uroczystosci panstwowej w pierwszych szeregach!!! PiS i PO to sa w zasadzie partie prawicowe i podzial wynika bardziej z walki o wyborce niz ideologicznych roznic. PiS nie wyprowadzi Polski z EU czy NATO, nie wypowie wojny Rosji o Smolensk. Chociaz PiSu nikomu nie zycze, to alternatywa jaka byloby wybieranie PO na wiecznosc jest nie do przyjecia. PiS to nie jest katastrofa, ale byc moze etap do wyksztalcenia sie sil centrowych/ lewicowych o silniejszym glosie, bo na razie nie ma reprezentanta (Palikot juz sie nie liczy).
O, tu się z Królikiem bardzo zgodzę. 🙂 Może z jednym wyjątkiem, bo wydaje mi się, że PiS może być pewnego rodzaju katastrofą, ale taką, która mnie już też zaczęła się wydawać niemal konieczna do tego, żeby powstała jakaś normalna, nieeseldowska lewica.
A program „wychodzenia z pegeerów” (kopalń, nierentownych fabryk, itd) powinien był być długofalowy, być może nawet obliczony na następne pokolenie, a nie – odprawa i mamy ich z głowy. Wiadomo, że istnieje coś takiego jak wyuczona bezradność, której trzeba długo, cierpliwie i fachowo oduczać. O tym nikt nie pomyślał, bodajże do dzisiaj.
lisku, spróbuj tu
http://sport.tvp.pl/soczi/13896826/lyzwiarstwo-figurowe- zawody-druzynowe-program-dowolny-pary-taneczne
ja, niestety, mam tylko naziemną cyfrową a dziś nie ma w niej transmisji z łyżwiarstwa, (bo przecież sa skoki, gdzie mamy reprezentantów i szanse medalowe, więc miłośnicy innych dyscyplin muszą się posiłkować netem)
http://sport.tvp.pl/soczi/13896826/lyzwiarstwo-figurowe-zawody-druzynowe-program-dowolny-pary-taneczne
Ja nie mam jak nagrać, Lisku.
Odbiera w internecie i jest w zablokowanej opcji ( nie można nagrywać) a w tv nadają skoki.
Ta ścieżka odbiera tylko w Internet Explorer
W kwestii religii w szkołach, Doro, zadziwia mnie to, ze tak wiele
negatywnych opinii słyszy się wokół, a ludzie ciagle dzieciaki na religie w szkole posylaja. I nie rozumiem dlaczego? Dla świętego spokoju? Gdyby nie było to tak nagminne, być może sytuacja uleglaby zmianie.
Teraz ma być wydane rozporządzenie Ministra mówiące o tym, ze jeśli nawet jedno dziecko zostanie zgłoszone na lekcje etyki zamiast na religie, szkoła będzie zobowiązana do zapewnienia takiej lekcji. To jest jakaś schizofrenia – dlaczego ludzie się boja wymagać od szkoły realizacji tego, co prawem nakazane.
W małych ośrodkach jest trudniej, ale w dużych miastach?
Coś wlaczyłam w „Lisku”, ale czy się nagra i jak, nie wiem.
u mnie w mozilli
Dobry wieczor! 🙂
Dlugo mnie nie bylo wiec doczytam Was pozniej.
Przepraszam, ze zmieniam temat. Czy ktos poza Helena dostal odpowiedz/reakcje na list do F. ? Ja nie dostalem nawet od sekretarza. Liczylem przynajmniej na potwierdzenie odbioru.
Przykro mi, nic się nie nagrało Lisku.
Mozilla to lisek 😀
Odbierało, ale gorzej i dopiero wtedy, kiedy wyłaczyłam antywirusa i blodaę reklam.
Niestety, helper udawał, ze nagrywa.
Sowo Adelo, dlatego że mogą później mieć poważne problemy, dzieciom nie udzielą ślubu kościelnego, chrzty, pogrzeby.
Podkreślam, że mogą. To zależy na kogo trafią.
Ci poza kościołem też pewnie to biorą pod uwagę, nie mówiąc o krzywych spojrzeniach.
Okej, okej, załatwiłem już tego trolla. 😉
Meki, ja też żadnego potwierdzenia nie dostałem.
Wielkie dzieki, Adomi i Siodemeczko! Nie jestem u siebie, mam dostep do polskiej tv satelitarnej (w TVP Sport Sochi idzie na okraglo, tance na lodzie wlasnie tam byly), ale nagrywac z komputera tu nie mozna (tz nie zainstalowalam programu).
A ja się boje PIS-u jak diabeł świeconej wody. Zbyt dobrze pamietam ich 2 lata rządzenia i jestem gotowa zapłacić każda cenę, aby tego powtórnie nie przeżywać. PIS to dla mnie skrajna prawica (choć nie w kwestiach spoleczno-gospodarczych), faszyzujacy narodowcy, stalinowskie metody, szczucie i nienawiść.
Przyzwolenie na powrót PIS do władzy oznacza, wg mnie, jeszcze większy skręt w prawo w kwestiach swiatopogladowych, koniec in vitro, zaostrzenie prawa aborcyjnego, etc.
W kwestiach ekonomicznych – rozdawnictwo dla uspokojenia
nastrojow społecznych, po którym bałagan będzie musiała sprzątać następna ekipa.
. Nie liczę tez na to, ze pod wpływem ich rządów Polacy uznają, ze czas na lewicę i powstanie jakaś nowoczesna lewica.
Będę miała wielki problem z wyborami. Należę do tych, którzy uważają, ze głosować trzeba. Nie oddam mego głosu w ręce głosujących na np. Poseł Pawlowicz.
PO to tez już nie moja bajka.
„Jak żyć”Bobiku? „Jak żyć”?
Trudno, moze powtorza.
Sport wyczynowy ma sporo wspólnego z barbarzyństwem.
http://wyborcza.pl/1,75477,15426108,Soczi_2014__Kowalczyk_uderza_w_prezesa_Tajnera__Bieglam.html
Tadeuszu, przyjemne wędrowanie z Tobą 🙂
Ja wytlumacze jak jest z tymi odppwoedziami z Watykanu.
Kiedy porzychodzi list do papieza, to laduje on po jakims czasie w biurze nuncjusza papieskiego z tego kraju, z ktorego zostal wyslany.
I teraz wszystko jest w rekach kancelarii nuncjusza. Moja odpowedz – pokwitowanie i zapewnienie, ze papiez z tym listem sie zapoznal, przyszla z Londynu. Tu jest nie do pomyslenia, ze jak sie wyslalo list do urzedu, to nie dostajesz odpowiedzi. Nie ma takiego zwyczaju aby olewac.
Choc musze sie przyznac, ze przed laty dwukrotnie wysylalam list do dzialu parkow i zieleni w moim ratuszu dzielnicowym ( w sprawie posadzenia nwego drzewa w miejsce powalonego burza) i zadnej odppowoedzi nie bylo. A dwa lata ppozniej drzewo przed moim oknem zostralo posadzone, choc wcale nie takie jakie sugerowalam. Zakupilabym i sama posadzila co chce znacznie wczesniej, ale ponoc nie moglam, bo trawnik nalezal do dziuelnicy a nie naszej kamienicy.
Popaczajcie, a będzie Wam miło!
http://wyborcza.pl/1,75400,15424635,Przyroda_w_obiektywie_najlepszych_fotografow_na_swiecie.html
No i mamy złoto 😀
Pieknie skakal!
Tadeuszu, nie ze zdjęć, choć może warto by było… W zeszłym roku ze zdumieniem zobaczyłem we Wrocławiu drogowskaz prowadzący do cmentarza włoskich żołnierzy. Tyle lat tam mieszkałem a istnienia tego cmentarza nawet nie podejrzewałem. Byłeś tam kiedyś? Może oni tam mają swoje Monte Cassino…
w zetknieciu z czlowiekiem, bywa tak jak napisala Suka (8:47),
mozna spotkac cwaniaka i lobuza, mozna, zgadzam sie.
mimo to pozostaje niuleczalnym lewakiem (nie mylic z czarnowidztwem starszych panow 😀 )
dla frakcji film o Wa-wa na 3Sat, zaraz……..
http://www.3sat.de/page/?source=/ard/film/174793/index.html
Jasne, Sowo, że ja też na PiS głosować nie będę (na PO też już nie, nieuleczalnie) i nie będę się cieszył, kiedy dojdzie do władzy. Ale zacząłem podejrzewać, że takie katastrofy od czasu do czasu są konieczne, żeby ludzie się zaczęli pukać w głowę. Bo ludzie to nie psy, żeby wystarczyło im powiedzieć słowami. 😎 Oni najwyraźniej muszą wziąć wciry raz i drugi, żeby coś do nich dotarło. 🙄
A jak żyć… Hmm. Dobre pytanie, nie tylko w politycznym sensie. 😉
A poślica Pawłowicz tym razem konkretnie mnie się czepiła. 👿 Najpierw nawrzeszczała, że UE to burdel, w którym każdy może z każdym i tylko po to się w nim pisze ustawy, żeby umożliwić to ogólne rozpasanie, a potem przypuściła bezprzykładny, personalny atak na Bobika:
Czy jak ktoś czuje, że jest kotem albo psem, czy my piszemy ustawę o tych, którzy mają głębokie przekonanie, że są psami, jamnikami albo pudlami?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15426216,Pawlowicz_o_UE__Europa_jest_domem_publicznym__w_ktorym.html
Nie rozumiem, dlaczego niby ja nie miałbym zasługiwać na chroniące mnie ustawy tylko dlatego, że czuję się psem? 😥 Czy nie uważacie, że ten najnowszy wist poślicy jest ab-so-lut-nie nie do przyjęcia? 👿
To jest dyskryminacja ze względu na gatunek.
Dziękuję za opinię na temat zdjęć TadPiotra 😉 Frajda straszna. A jeszcze mam onże ma pełno — znad Buga, dosłownie — niewklejonych.
Andsolu, Ciocia Wikipedia prawdę powie 🙂
http://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_%C5%BBo%C5%82nierzy_W%C5%82oskich
Są też dwa cmentarze żołnierzy radzieckich.
Tzn. frajda w robieniu zdjęć.
Witaj Sowo Adelo! 🙂 Na mysl o rzadach PIS-u tez mnie ciarki przechodza. I mam podobne do twoich obawy.
Bobiku, potrzasanie, nawet potrzebne, w wykonaniu PIS-u moze byc zwyczajnie niebezpieczne. A Pawlowicz
zaatakowala mnie takze. I caly nasz zwierzyniec. :mgreen:
A ze UE to burdel: toc to jej najskrytsze marzenia!
Heleno, dziekuje za wyjasnienia. Czy to mialoby oznaczac, iz tylko Brytyjczycy powaznie traktuja korespondencje z Watykanem?
Kompletnie od czapy, ale muszę, bo się uduszę:
Instynkt mame-cierzyński sprawia, że coraz bardziej bym chciała się dokocić. Pytałam Furkota, czy chciałby rodzeństwo, ale spojrzał jak na idiotkę i poszedł spać na parapet. A takiego fajnego braciszka dla niego widziałam…
Myślicie, że zaakceptowałby dwa lata młodszego braciszka? Bo coś mi mówi, że nie koniecznie 🙁
Meki, nie. Ale jest tu – podobnie jak w Ameryce – bardzo silny etos nie ignorowania korespondencji. Brak odpowiedzi na list uwazane jest za niezbyt powazne i bradzo zle maniery. Nie wiem jak to wyglada w innych krajajch.
Vesper, rozumiem twoje brooding, ale nigdy nie ma gwarancji, ze kot juz zadomowiony z otwartmi lapami przyjdzie nowego. Znacznie wieksza szansa na szczesliwe dokooptowanie byloby gdyby nowy kotek byl kaciatkiem.
Koty nie sa stadnymi zwierzetami. Sa wiekszymi indywidualistami niz pies, wiec nigdy z nimi nie wiadomo. Moga sie ignorowac, moga sie zaprzykaznic, a moga sie zneinawidziec, choc to ostatnie jest raczej rzadkie.
Zosia byłaby zachwycona kociątkiem, choć kociątko Zosią raczej nie. Straciłoby zdolność samodzielnego poruszania się, bo wszędzie byłoby noszone 🙄
Kastrowany kocurek, który tak bardzo mi spodobał, ma tę cechę, że nie sposób go zignorować. I dlatego pomyślałam o nim jako Furkocim rodzeństwie. Może by tę moją czarną kluchę trochę rozruszał.
Moja koleżanka właśnie się dokociła i teraz kociska – na złość sobie nawzajem i personelowi pewnie też – ścigają się, który więcej nasika 😈
Opowiadała mi też, że jej rodzicom też zdarzyło się przyjąć kotka mając już zasiedzianą kocicę. Niestety kocica przybierała wobec małego pozę: a dajże ty mi, szczylu, święty spokój.
Różnie to bywa 🙂
Kot Simona też za młodym nie przepada 🙄
Vesper,
moja Hrabini zgody na młodego kotka nie dała. Ogłosiła strajk, wyszła z domu i przez tydzień mieszkała w ogrodzie. Musieliśmy jej jedzenie na dwór wynosić, progu domu nie przestapila tak długo, aż młody u siostry Pana Męża nie znalazł ciepłego kata.
Ale po pewnym czasie, gdy Znajda kotka się pojawiła już takich problemów nie było. Miłości miedzy nimi rowniez jedynie wyniosła tolerancyjnosc.
W przypadku panów kotów sprawa może być trudniejsza, o ile Furkot męskośc zachował. Wiadomo, samce swojego terenu bronia i wojna może być.
Furkot oficjalnie stracił męskość, ale chyba to wyparł. Broni obejścia przed obcymi kotami i psami. Bardzo skutecznie.
Jeszcze przyszło mi do głowy, choć to oczywiście zależy od sytuacji. Może weź młodego na próbę. Może uda im się zaprzyjaznic.
U mnie terenu broni kocica. Zaden kot jej nie podskoczy. Kazdy kot to indywidualista. Reakcji przewidziec sie nie da. Ja bym sprobowal.
Pojadę do schroniska i porozmawiam.
Nie kapuję, dlaczego Furkot nie mógły mieć brata-szczeniaczka. A Zosi też by nie zaszkodziło, gdyby się nauczyła jeszcze jednego języka. 😈
Bobiku, i to jest myśl!
Ja żyłam długie lata z 3 psami i dwoma kotami. Najstarsza kocica porządku pilnowała. Nikt jej nie podskoczyl – łącznie z nami. To były piękne czasy!
Piekny spacer po Wroclawiu.
Jest wiele przyczyn dla ktorych drugie pokolenie jest na zasilku socjalnym, niekoniecznie jest to niemoznosc znalezienia pracy. Z mojego doswiadczenia jest to czesto rozpad rodziny, uzaleznienia, choroby psychiczne (czesto nie rozpoznane/nie leczone i czesto gesto idace w parze z uzaleznieniami), zaburzenia osobowosci i wreszcie slaba umiejetnosc funkcjonowania w grupie (impulsywnosc, padanie ofiara bullying itp itd)…
Tu piosenka o tym, ze jesli wszyscy gdzies u kogos pracuja to nie ma juz pedu do tworzenia czegos nowego, ekscytujacego, tworczego, co tez moze byc zrodlem frustracji i braku nadziei:
http://www.youtube.com/watch?v=Enk1uAxcjb8
Mlodzi ludzie z tej piosenki nie marza o dochodzie podstawowym.
Kraje takie jak np. Portugalia licza na energie immigrantow, ktorzy swoja zawodowa kreatywnoscia stworza w malych biznesach miejsca pracy dla lokalnej ludnosci (immigranci w Portugalii tworza 16% malych biznesow w porownaniu z lokalna ludnoscia- ta tworzy 6%). W Portugalii, gdzie bezrobocie siegalo 20%, najlepiej sprawdzaja sie jako tworcy prosperujacych malych biznesow Brazylijczycy, Chinczycy i …Ukraincy.
Niemcy tez beda musieli znowu usmiechnac sie do immigrantow (w przeciwienstwie do Szwajcarow), bo stopa bezrobocia w Palatynacie np jest juz nizsza niz 5%.
Bo ze szczeniaczkiem trzeba by wychodzić na spacery, czy upał, czy słota, a ja jestem strasznie leniwa. Zosi samej nie powierzę zwierzaka, tate Furkota od rana do wieczora w pracy, więc z wyliczanki wychodzi, że na mnie bęc i ja bym musiała zapewnić szczeniaczkowi codzienną porcję ruchu.
Dylemat niewaski, vesper… Ale jak mysl sie raz w glowie zagniezdzi o drugim kotku, to bedzie ja bardzo ciezko odwrocic jak z przeproszeniem kota ogonem.
Tak, Króliku. Mąż, jak posłuchał opowieści o bardzo wesołym czarnym kocie z białym brzuchem i białymi wąsami, to stwierdził tylko „Aha, będziemy mieli drugiego kota”
Vesper, to powodzenia z nowej pociechy! 🙂
Dobranoc.
Dbanie o kondycję szczeniaczka skutkuje znaczną poprawą kondycji własnej. Nie ma lepszego trenera niż szczeniaczek. 😎
Proszę mnie dołączyć do Frakcji Bojących się PISu.
Howgh.
Tadeuszu, dzięki za linkę do Wikipedii.
Dzień dobry 🙂
kawa
Za oknem jeszcze ciemno i luj
herbata 🙂
szeleszcze 🙂 😀
Dzień dobry. 🙂
Odespałam zaległości, teraz autkiem na zakupy.
Babka z lawendą do kawy/herbaty:
http://i.lidovky.cz/14/021/lnorg/MC5116bc_hertova3.JPG
Dzień dobry.
Luj!!!? Spać!!! Kawy!!!
Dawac krew! Moja!
Dzień dobry 🙂
Krew się leje od rana? 😯
Pewnie znowu jakieś powstanie się zaczęło. A ja akurat, jak na złość, nie mam żadnego synowca pod ręką, więc będą musiał pelętać się na tyłach. 👿
Z kronikarskiego obowiązku odotowuję, że Gender we własnej, złowrogiej postaci, nie tylko u nas się panoszy. Są też inni, którzy go widzieli:
Rozmawialiśmy z Gender. Łapta go! (nie daję pełnej linki, bo dostępu wprost nie ma; trzeba sobie tytuł w gugla wrzucić)
Zastanawiam się, czy nie powinniśmy też zacząć listów do Kempy słać, zgodnie ze zdrową zasadą „list niech się listem odciska”. 😈
Bry!
Lisku, tu jest występ par tanecznych, może uda Ci się nagrać:
http://sport.tvp.pl/soczi/13953143/lyzwiarstwo-figurowe-zawody-druzynowe-program-dowolny-pary-taneczne
Może zasada odcisków zdrowa, Bobiku, ale mnie się nie chce niektórym odciskać.
Myślę, że to może zdrowiu szkodzić, a śladu i tak nie zostawi.
Tej osobie przejdzie po wyborach, nie ma nic innego do powiedzenia, a musi jakoś zaistnieć.
Jeszcze do tego listu Dudi narysował portret pamięciowy Genderu – pycha 😆
Co do zasypania Kempy absurdalnymi listami, jestem za 😀
Jakby 'do’ zniknęło, to byłoby wdzięczne. 🙂
Siodemeczko, wielkie dzieki za poszukiwania! Niestety w tym miejscu par tanecznych juz nie ma (to okienko transmisji na zywo, wrzucone wczoraj przez adomi). Napewno bedzie powtorka, oprocz tego glowny punkt programu – konkurst indywidualny jazdy figurowej, dopiero sie odbedzie (poczatek jutro)
http://www.sochi2014.com/en/figure-skating-schedule-and-results
Fantastyczny jest takze snowboarding, ale niestety wiekszosc w godzinach przedpoludniowych (moze w koncu naucze sie zaprogramowac nagrywacz DVD do wlaczania sie o okreslonej godzinie 😉 )
Lisku, jest, bo widzę.
Te transmisje nie w kazdej przegladarce się wyświetlają i trzeba stronę przewinąć jeszcze raz przed odtworzeniem. Nie wiem, czemu tak jest.
Odtwarza w Firefoksie i IE.
Siodemeczko, moze jest widoczny tylko w Polsce, bo mnie w obu przegladarkach wyswietla sie zawiadomienie „Material jest obecnie niedostepny” 🙁
Z dotychczasowych wystepow, najciekawsza byla 15-letnia Rosjanka, I miejsce
http://www.youtube.com/watch?v=JBoLZP84F0o
Tu są też inne nagrania z jazd figurowych.
http://sport.tvp.pl/soczi/13022800/lyzwiarstwo-figurowe
Ja też się muszę nauczyć programować, ale mój nowy piekarnik. 😀
Tylko nie teraz, bo teraz to w teren obowiązki gnają. 🙁
Nie, Lisku, pisałam Ci wczoraj.
Wyświetla się w przegladarkach, które nie mają zadnych blokad. W Firefoksie wyświetliło się, jak wyłaczyłam w niej program antywirusowy i blokadę reklam.
I konieczne trzeba przewijać, inaczej mnie też pokazuje się taki napis.
Co to znaczy przewijac?
Czy moze byc tak?
Szanowna Pani Posel,
pisze do Pani proszac o natychgmiastowa interwencje. Dzisiejszy londynski Times donosi o bulwersyjacej inicjatywie zwolennika ideologii Gender, arcybiskupa Canterbury, ktory na rozpoczetym wlasnie trzydniowym spotkaniu Synodu Generalnego zamierza przepchnac chory pomysl konsekrowania kobiet na biskupow i nawet ma juz trojeczke upatrzonych. Nikt z nas o nich nigdy nie slyszal i nie dalabym glowy ze nie zostaly one przywiezione w teczce z Ameryki, gdzie juz takie „biskupki” istnieja. Zastanawiam sie jaki bedzie kolejne posuniecie tego lewacko-genderowego t.zw. arcybiskupa? Czy mozna bedzie konsekrowac na biskupow kozy albo krowy? Wcale bym sie nie zdziwila. Zaczyna sie od kobiet, konczy sie na kozach.
Ta bulwersujaca inicjatywa t.zw. arcybiskupa ogloszona zostala w tym samym czasie gdy ciezko pracujacy na Wyspach Polacy sa bestialsko przesladiowanui przez rzad Jej Krolewskiej Mosci, rzekomo konserwatywny, w rzezczywistosci jednak lewacko-genderowy, o czyn swiadcza jego skandaliczne prawa dotytczace peda… par jednplciowych. I oczywoscue konsekrowanie kobiet na biskupow bedzie tylko kolejnym policzkiem wymierzonytm nam wszystkim, Polakom, ktrorzy chcieliby ocalic wartosci chrzescijanskie w kraju, gdzie coraz mniej ludzi chodzi na niedzielna msze.
Otoz my sie absolutnie i kategoryzcnie nie godzimy na zadne „biskupki” i ideologii Gender mowimy stanowcze „Nie!”.
W imieniu licznych oburzonychg Polakow i bardzo liczac na pomoc Pani Osel
pozostaje z szacunkiem
….
Już w drzwiach: koniecznie dodać „tzw. par jednopłciowych”. 😎
Nara! 🙂
Robi sie, Piesu.
Heleno – bosko!
Przewijać = odświeżyć stronę. 🙂
Heleno 😆
Uwazam, zec kazdy, komu na sercu lezy dobro seksualizowanych przedszkolakow i opetanych Genderem doroslych powinien wystosowac list otwarty do Pani Osel. Nie moze byc tak, ze tylko Bogu ducha winna Maryl Streep jest molestowana jej epistolografia.
A gdzie zamierzasz publikować ten list?
@mt7 10 lutego 14, 13:08
ojej, ale czy na pewno ?
czy nie jest tak, że
przewijać =scroll (down)
odświerzyć = reload (page) ?
Nie znam dobrze systemu Windows ani polskiej terminologii (od zawsze używam tylko Maków) i tak, jeśli piszę niemądrze, proszę o wybaczenie i skasowanie niniejszego.
A ja jak zwykle do tyłu :(, bo widzę że dyskusja już w toku i Kot działa :). Ale nie widzę linka z listem do dzielnej posłanki Kempy więc wrzucam, chyba, że przeoczyłam:
http://wyborcza.pl/1,75968,15427195,Rozmawialismy_z_Gender__Lapta_go_.html
Stara list wyslala do Adresatki z kopia do Ani (Grodzkiej, bo juz sa po imieniu 😈 ), ktora jest bardzo rozrywkowa, bless’er. i nawet wiersz dla Starej napisala i przyszlala.. Bardzo chciala zamiescic tez na Blogu Moskwysadowej ale pomimo wielokrotnych prob zarejestrowania sie, system jej nie wpuszcza, powiadajac, ze haslo jest nieprawidlowe – zmieniala je juz z 10 razy.
Wiec w rozpaczy zamiescila pod tekstem w GW „Rozmawialismy z Genderem. Lapta go!”.
Co jeszcze?
Kocie 🙂 🙂 🙂
Kto ma fb, może tutaj wkliknąć się w komentarze, lub wysłać jej tekst jako wiadomość.
https://www.facebook.com/beatakempapl?fref=ts
Ormie, ja jestem starszą panią i używam róznych nazw dla siebie, co później prowadzi do nieporozumień, oczywiście.
Mój syn załamuje ręce, jak chcę mu coś wytłumaczyć. 😀
Chodzi o odswieżenie, jasne. Trudno przewijać stronę, w której nie ma co przwijać.
Wyjaśniłam w skrócie Liskowi, co starsza pani miała na myśli. 😉
Meryl Streep odpowiada Kempie:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=464104063713112&set=p.464104063713112&type=1&theater
Teza jakoby mycie zębów służyło zdrowiu jest mocno przesadzona 😎
Nie tylko nie sprzyja , ale wręcz szkodzi 👿
Podczas wczorajszego szczotkowanie straciłam plombę w reprezentacyjnej, górnej jedynce 😥
Ergo, wydałam dzisiaj około 200 złotych na nową plombę plus dojazd do stomatologa 👿
Kompletnej rujnacji uległy moje misternie tkane plany na dzisiaj 👿
I nic a nic nie czuję się zdrowsza 🙁
Do mycia zębów namawiają z pewnością producenci szczoteczek, pasty, etc. 😯
A i jeszcze, nie używam przycisków na klawiaturze do czegoś co ma przyciski na ekranie, a każda strona w przegladarkach ma symbol zawiniętych strzałek służących do odświeżania. W Windowsach.
Nitkowanie jest jeszcze gorsze!
Dzien dobry,
Niezwykly czlowiek, warto takze przeczytac duzo wczesniejszy wywiad z TP. Jak link byl wczesniej, to przepraszam.
http://natemat.pl/91459,ks-jan-kaczkowski-pukam-sie-w-przezarta-rakiem-glowe-i-mowie-jesli-przestaniesz-wstawac-do-umierajacych-to-spadaj
Mordka,
dzięki za zrozumienie 😆
Zamierzam przespać resztę dnia, bo do czego się nie zabiorę to katastrofa 👿 🙁
Prędzej zawrę związek nieformalny z kozą wyświęconą na biskupę, niż będę oglądał łyżwiarstwo figurowe. 😈
Choćby nasi tam bili Niemców i Ruskich. 😈
Jagodo, nie bij mnie, już się biorę za wiadome notatki. Może dzisiaj nic nie przeszkodzi. 😳
Wodzu, obowiazku nie ma 😉 Ale na wszelki wypadek zapytalabym jeszcze koze, bo moze ona akurat woli bys ogladal 😈
A my ze stara lyzwiarstwo ZAWSZE ogladamy z wielka przyjemnoscia i niepokojem aby sie kto nie wykopyrtnal na lodzie.
Dzis mielismy ogladac, ale zamiast figur na lodzie byly inne fogury – curling, zabawna dyscyplina wymyslona bodaj w XV wieku przez Szkotow i pojawiajaca sie na obrazach Breughla. Polega na pchaniu granitowych kamieni po lodowym polu, z bardzo smiesznym zamiataniem przed kamieniem szczotkami na kijach. Kiedys takie ciezkie plaskie glazy wyciagano z dna rzeki. I zawodnicy sa poubierani w smieszne pizamki.
16450 i 16451
@adomi
O co chodzi, bo niekumata jestem?
W terenie, jak w terenie – wykopki były, więc i ja wykopałem metodą archeologiczną papirus, po którego odcyfrowaniu okazało się, że traktuje ni mniej, ni więcej, tylko o pewnym znanym nam skądinąd Zespole Sejmowym. 😈
Poszły posły pustynię przekopywać całą,
by zyskać pewność, jakiej też płci był faraon,
bo rozeszło się w Sejmie lotem błyskawicy,
że typ ten paradował bez przerwy w spódnicy
i nie widział ni jeden egipski przechodzień
faraona, co choć raz w życiu włożył spodzień.
Rozbiły sprawnie posły obóz wśród piramid
i do roboty raźno wzięły się – parami,
bo kiedy zaraz widać, gdzie która, gdzie który,
łatwiej pracę rozdzielić według praw natury.
Przesiewają okruchy, ryją dziury w piachu,
znaleźli faraona, krzyczą „tuś nam, brachu!“,
a na to jedna z poślic się odzywa ostro:
do mumii, co w spódnicy, chyba raczej – „siostro“.
On ma przecież małego! – wrzasnął inny poseł –
więc by mówić mu „siostro“ doprawdy nie zniosę!
Jeszcze inny wyjaśnił: w tym cała jest bieda,
że z małym, a w spódnicy, to musowo pedał,
czyli ni pies, ni wydra. Na to padła wroga
uwaga – płeć mieć musi, bo ona od Boga!
Tu zaczęli się wszyscy kłócić na komendę,
jak poprawnie określić faraona gender,
aż z ust wygrzebanego się wyrwało chłopa:
przeklinam chwilę, w której Zespół mnie odkopał!
Powiał hamsin okropny, pociemniały chmury,
posłów nieznana siła porwała do góry
a potem im na Wiejskiej posadziła zadki,
przenosząc przy okazji wiaderka, łopatki,
jak również tyle piasku, by lata i zimy
długie mogli się bawić w grajdołku rodzimym.
I w ten perfidny sposób została spełniona
straszliwa, genderowa klątwa faraona. 😯 😯 😯
Od razu uzupełnię, że do prac wykopaliskowych zainspirował mnie w/w moskwasadowa, któremu, podobnie jak Mordechaj, lojalnie usiłowałem o tym donieść na jego blogu, ale też nie przeszedłem przez procedurę logowania. Jak mi 5 raz powiedziało, że wszystko, co robię, jest nieprawidłowe, zazgrzytałem zębami, zawyłem i wywarczałem… no, nic nie wywarczałem, bo tak niebywale brzydkich słów grzeczne szczeniaki w ogóle nie znają. 👿
Ja mogę dodawać tam komentarze, bo mam konto, czyli hm 'blog’ na blox. 😀
Cała tajemnica. Możliwe, że wystarczy tylko konto e-mail w Gazecie, bo blox to blogi Gazety.
To możesz tam zaraportować, Siódemeczko, że u Bobika są skargi i warknięcia na bloxową biurokrację, która nawet wytrwałych od skomentowania odstrasza. 😉
http://www.moskwasadowa.blox.pl
Bobiku! 😀 😀 😀
Mozna to poslac poslicy? ❓
Mogę wkleić, co chcecie, ale przecież nie MS wymyślił te zasady, tylko Gazeta.
Mordko, rozniesiesz czy mam w tym pomoc? 🙂
A list Heleny tez sam cymes! 🙂
sowo, pilnujemy społecznie listy
http://poparcie-lemanskiego.blog-bobika.eu/
na której czasem grasują trolle
Bardzo dziękuje za wyjaśnienie. Jestem tu zaledwie od dwóch dni – nie wiedziałam.
Wpisałam się w imieniu u na blogu-ms, a tam widzę urzędują demetria i haneczka.
Czy to jakieś inne są?
Demetria sądząc po stylu, ta sama. Haneczka, sądząc po tym samym, nie ta sama 😀
Trolli wygryzłem, ale nie mam nadziei, że już nie wrócą. 🙄
Poślicy poematu nie będę posyłać. Jeszcze by się jej we łbie przewróciło, że już w papirusach o niej pisali. 👿
Co najwyżej mógłbym posłać posłance Grodzkiej, jak jest taka rozrywkowa, ale jeśli Morda już ma z nią głębokie cium-cium, to lepiej niech on pośle. 🙂
Kropku, dzięki za linkę. Ks. Kaczkowski to rzeczywiście bardzo ładna postać. I nie chodzi mi w tym przypadku o „słuszne” poglądy, tylko o czyny. 🙂
Zgadzam sie Bobiku. Poslica nawet nie doceni. 🙂 Choc u niej we lbie juz i tak wszystko do gory nogami i gdyby sie przewrocilo mogloby sie tylko poprawic. 🙄
Za to Grodzka doceni. 🙂
Kurczę, Meki ma rację z tym przewróceniem się we łbie. Może należałoby w całym PiSie wywołać takie zjawisko? 😆
Meki, ona ma głowie bardzo wporzo, nie bój żaby.
Stosuje tylko zasadę wyznawaną przez jej guru:
„Idziemy w to, ciemny naród wszystko kupi.”
Główka pracuje, wybory niebawem.
Tu jest odpowiedź:
Bobiku wspaniały, niezmierniem rad z bratniej wizyty (wyczekiwanej z nadzieją – Behemot nie będzie kręcił ogonem) i skruszon jednocześnie, że takie problemy z tym logowaniem – mam wrażenie, że wystarczy założyć darmowe konto pocztowe na gazeta.pl i nim się logować.
Łzy śmiechu popłynęły mi po lekturze. Link do bobikowego bloga z przyjemnością
będę zamieszczał na swoim – ale to raczej byłby przejaw bezczelności, bo gdzie mnie tam do Bobika renomy i popularności.
Czym Sadowa bogata, tym rada – zachodźcież częściej, oczywiście z Mordechajem.
Kłaniam się w pas
autor
Mój komentarz, wy sobie, Psy i Koty, załóżta konta w gazecie i będziecie pisać same.
Siodemeczko, jakie wporzo? Dla rozglosu za glupa na wiek wiekow robic? 🙄
Dzięki, Siódemeczko. Co prawda Moskwasadowa wziął Cię za mnie, ale może jakoś to przeżyjesz. 🙂
A z tym zakładaniem konta… okropnie nie lubię być do takich rzeczy zmuszany. 👿 Dlaczego ja mam sobie obciążać pamięć kolejnym loginem (zwłaszcza że tego, którego stale używam, nie przyjęło), hasłem, bógwiczym i pewnie potem dostawać maile z reklamami, jeżeli nie jest mi to potrzebne do niczego poza skomentowaniem na blogu? No, wrrr!!!
Świat zwariował, Bobiku, niestety.
Mam już całkiem pojemny kajet z hasłami, nikami, bo każda strona, a na niej inni postronnicyżądają kolejnych loginów, które muszą mieć nie mniej… i takichże haseł i podhaseł.
W przypływie zidiocenia w jednej witrynie mam 4 hasła, dla każdej opcji osobne.
Wpisywanie w haśle obraźliwych uwag pod adresem nie zawsze jet moźliwe, najgorsze są takie, ktore same nadają hasła.
Dzisiaj wpadły na siebie dwa pociągi szybkiej kolei miejskiej w Warszawie, na szczęście nikt nie zginął.
Niedawno czytałam artykuł w Poltyce, od którego włos mi się zdębił:
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1569203,1,niebezpieczne-pociagi-w-najnowszej-polityce.read
Chyba go wyślę do ministerstwa pani B.
Nieco spozniona herbata
Blox ma fochy i czesto nie wpuszcza nawet gdy ma sie haslo, Andsol zaswiadczy.
Wysłałam, ciekawe, jaka będzie reakcja. Nie daje mi to spokoju, tymi szybkimi kolejami jeżdżą ludzie z podwarszawskich miejscowości do pracy.
Lisku, na herbatke w tak dobrym towarzystwie nigdy nie jest za pozno! Bardzo, bardzo stylowe! 😀
Toż chyba russelek tę herbatę pije!
Kropku, dzięki za linkę do ładnego księdza. 🙂
Gender na portrecie z Gazety jakiś taki … oczysty. 😉 A może posłanka Grodzka powołałaby Sejmowy Zespół ds. Odwrócenia Klątwy Faraona, czyli SZOKF? Czas najwyższy zająć się realnymi problemami, proszę posłaństwa!
Jesli faraon byl jednym z Mentuhotepow, bedzie SZOK-FM 🙂
Bobiku, mogę faraona wrzucić na fb? Moi znajomi w porzo!
SZOK-FM? Szybko się okaże, że to jakaś kolejna nieprawdziwopolska, choć polskojęzyczna zdradiostacja. 😈
Ależ wrzucajta gdzie chceta. Co raz wlazło do netu, już i tak publiczne. 😀
„Freiheit nur für die Anhänger der Regierung, nur für Mitglieder einer Partei – mögen sie noch so zahlreich sein – ist keine Freiheit. Freiheit ist immer Freiheit des anders Denkenden.”
Rosa Luxemburg
dobranoc idacym spac
Dziękuję 🙂 Faraon zaje…fajny, jak mawia dzisiejsza młodzież 🙂
Otworzyłam list adresowany do kogo innego. 😳 To był rachunek za prąd. 👿 Prawie go zapłaciłam. 🙄 Bobiku, gdybyś akurat był w nastroju, może byś trochę poszarpał za nogawkę tego roztrzepanego listonosza? :proszalna emotka:
lisku, zaświadczam wszystko, tylko, że na pergaminie to trochę dłużej trwa. Ale wygląda bardzo elegancko.
https://plus.google.com/104946649307002390712/posts/3KHYRn28yvj
Czy ktos wie gdzie przyjmuja do pracy w zdradiostacji polskojezycznych Antypolakow ❓ CV na pergaminie? Zeby bylo elegancko?
Ago, mogę to zrobić dla Ciebie, ale lojalnie uprzedzam, że są też inni, nawet lepsi specjaliści. 😉
Gdy u listonosza podarta nogawka,
zaraz niesie fama, że to jest psia sprawka,
a wszak tę nogawkę równie dobrze może
podrzeć krowa, tygrys, albo nosorożec,
również ryba-piła, tak na dobrą sprawę,
bardzo jest skuteczna w niszczeniu nogawek,
lecz najwydajniejsze w spodniach robią czystki
koty – przed wizytą u manikiurzystki. 😈
Siodemeczko, czy pamietasz, ze pare dni temu pytallas mnie co sadze o prpogramie w odcinkach, Benefits Street, nadawanym od paru tygodni w jednym z kanalow komercyjnych? Nic nie sadzilam, gdyz go dotad nie widzialam. Ale dzis obejrzalam specjalnie dla Ciebie.
Jest to slicznie zrobiony program, sadzac z tego jednego , przedostatniego juz odcinka. POkazuje codzienne zycie 49 rodzin, zyjacych w wiekszosci prawie wylacznie z zasilkow (niektorzy troche dorabiaja na boku), zrobiony z wielka spoleczna wrazliwoscia, spora doza wspolczucia, podkreslajacy nieustannie gotowosc wszystkoich tych ludzi wspierania sie nawzajem, speszenia z pomoca i czesto dzieleniem sie ostatnim garnkiem ziemniakow pure. Gdy u jednego z mieszkancow wykrytro raka, wszyscy sasiedzi straja sie go podtrzymywac na duchu i zarazac optymizmem, spieszac z konkretna pomoca.. Sklad etniczno-rasowy jest tam bardzo wymieszany (19 roznych narodowosci). To co mnie uderzylo w tym programie, ze jedynymi , ktorzy aktywnie poszukuja zatrudnienia i chca jak najszybciej wydostac sie ze wzglednej biedy, to sa przybysze z Afryki, ktorzy na zasilkach znalezli sie po kilkunastu latach pobytu w UK i przepracowaniu ilus tam lat. Powodem utraty pracy bylo raz wpadniecie w alkoholizm, innym razem rozpad malzenstwa albo zamkniecie zakladu pracy. Inni zdaja sie byc kompletnie pogodzeni ze swa sytuacja i nie bardzo pala sie do znalezienia czegokolwiek albo przynajmniej dorabiania do zasilkow.
Cos o czym sie w progframie mowi i pokazuje bardzo duzo, to ze stosunki miedzysasiedzkie sa wsrod tych ludzi znacznie bardziej zazyle i serdezne niz w dzielnicach „niezasilkowych”.
Nie dostrzeglam tam zadnej „pornografii nedzy” jak pisal ten kretyn w GW, ktory najwyrazniej programu nie widzial, bo nie moglby tak napisac.
Kazdy program konczy sie podawaniem wszystkich mozliwych adresow i telefonow gdzie mozna zglosic sie po pomoc psychologiczna, rodzinna, zglosic sie z problemem alkoholowym etc.
A, i jeszcze cos zauwazylam – absolutnie wszyscy tam pala. Co zapewne w niezasilkowych obywatelach moze wzbudzac spore resentymenty. We mnie wzbudzalo, jak sobie przypominam, ze nawet najtansze papierosy pochodzace z przenytu nie kosztuja mniej niz £5.50 za paczke ( normalnej sprzedazy ponad £8). Ktos kto przypala jednego szluga od drigiego musi zatem wydawac minimum £11 dziennie. 🙄 Ale pewnie gdybym miala malo gotowki, to raczej od ust sobie , dzieciom i kotu bym odjela, a znalazla kase na 2 paczki dziennie. 🙄
Znowu wszystko na koty!
A mnie właśnie jakiś psi kurdupel podał piękne spodnie. Zęby jak u piranii i cała nogawka dziurach. Jakiś baran nie pies.
Nikomu złych rachunków nie przynosiłam.
Zawsze Koty sa winne, Koty Ofiarne. 👿
A to się porobiło… rachunek nie w tej skrzynce, nie ta nogawka w dziurach i … znowu krowa na blogu, out of the blue. A dwa kroki za nią, pies-baran i ofiarny kot. Skoro tak wygląda jawa, to co wyskoczy spod poduszki? Idę sprawdzić. 😉
Bobiku! To niesprawiedliwe! 😡 Koty wcale nie dyskryminuja innych czesci garderoby na korzysc spodniowych nogawek. 😡
No, moze niektore czesci garderoby jakby preferuja. 🙂 Np drogie ponczoszki. 😀 Nogawki to zdecydowanie krowa lub nosorozec ❗ Choc przeciez taka krowa wcale nie musi bronic pazurkow przed zakusami. ❗ 🙂
Sam już nie wiem, czy gorzej być Ofiarnym Kotem, czy Psem-Baranem. 🙁
Mozna byc Kociopsem. A wierszyk jak zwykle: palce lizac. 🙂
Dobranoc. 🙂 🙂 🙂
Przykro mi, ale zdania o psim baranie nie zmienię.
Widocznie baraństwo w każdym gatunku się trafia.
Na dobranoc i dzień dobry.
Trochę w związku z wpisem Vesper o chęci posiadania dwóch kotów.
Jak myślicie, kto jest agresorem? Gonzo-rudy, czy Felek-szaropbiały?
https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/TowarzystwoDochodzace#5965552546481654914
Oba są o siebie BARDZO zazdrosne.
No i teraz, gdybym chciał być prawdomówny, musiałbym przyznać, że Koty jednak piękne są.
To ja może lepiej dyplomatycznie powiem dobranoc. 🙂
Andsolu (23:04), piekne 😆 😆
Herbata (wczesna)
i catpuchino 🙂
Dzień dobry 🙂
kawa
Piękne wiersze 😀
herbata berlinska 🙂
Lisku, Twoja dzisiejsza dokladnie blogowa 🙂 🙂
szeleszcze
Dzień dobry 🙂
Gdyby nie Lisek, przegapiłbym wczorajszego Dżemdera od andsola, a tak miałem od rana z czego porżeć. 😀
No to buława z dżemderem w łapę i – do boju. Zaczynamy dzień. 😉
Ja to zacznę od koktajli, ale nikogo do brania przykładu ze mnie nie zachęcam. 😆
z sieci:
http://magazynkontakt.pl/mrowcza-robota.html
Sąd oparł się histerii
http://wyborcza.pl/1,75968,15433220,Sad_oparl_sie_histerii.html
znaleziono/znalazla sie wiec pornografia w celi!!!
http://wyborcza.pl/1,75478,15432841,Pornografia_u_Trynkiewicza__Pachnie_prowokacja.html
Trzymaj się Bobiku na tych koktajlach, kochany. 🙂
Z andsolowego dżemdera naśmiałam się, tylko nie podziękowałam. 🙂
Trzymamy palce, dobre myśli ślemy Kochany Bobiku 🙂
Tez mi Dzemder od rana humor poprawil. Dzieki Andsolu! 🙂 😀
A mnie zmartwila wiadomosc, ze umarla Shirley Temple Black, ktora nie tylko byla w dziecionstwie najlepsza aktorka dziecieca jaka zdarzylo mi sie widziec kiedykolwiek na ekranie, ale tez nieslychanie madra kobieta w wielu doroslym, wspanialym dyplomata, i zrodlem inspiracji dla wielu kobiet swego pokolenia.
Zawsze, ilekroc uda je mi sie zlapac w telewizji cos z Shirley Temple, jestem porazona jak wspolczesne jest jej aktorstwo, jak dojrza;y warsztat, jak zupelnie nie starzejaca sie gra, jak naturalna i pozbawione minoderii. Kiedys zlapalam w telewizji Mala ksiezniczke i trudno bylo uwoerzyc, ze film byl nakrecpny bpdaj w 1936 albo 37 r. , a to sdz8ieki odtworczyni glownej roli.
Tylu doroslych aktorow z tamtego i pozniejszego czasu nie da sie juz dzis ogladac, a Shirley jest wciaz usosobieniem naturalnosci, oszczednosci srodkow i nieklamanej wrazliwosci serca.
A jak juz byla dorosla i pani ambasador, to ilekroc zdarzylo mi sie jej sluchac w telewizji, ze zdumieniem obserwowalam jak niewiele sie zmienil jej charakter. Ten ktory przemawia z ekranu przetrwal do wieku dojrazlego.Piekna postac pani Shirley Temple Black.
Juz znowu trolle harcuja.
Dzieki, Meki.
Jestem pod ogromnym wrazeniem po przeczytaniu rozmowy z profesorem prawa Filarem, ktory mowi, ze podrzucenie inkryminujacych materialow do celi Trynkiewicza bylo usprawoedlwione jakas „wyzsza koneicznoscia”.
Jak Polska ma takichg karnistrow, to niech PB chroni wszystkich bez wyjatrku obywateli przed karzaca reka pseudosprawiedliwosci.
Ja w ogole tej debaty nie rozumiem – wypuszczac czy nie wypuszczac. Odsiedzial dwadziescia piec lat? Odsiedzial. O czym tu moze byc mowa, o jakim kastarowaniu po odbyciu prawomocnego wyroku? I panstwo, zamiast zastanowic sie w jaki sposob mozna zabezpieczyc bylego groznego przestepce przed ewnetualnym kolejnym przestep[stwem, bardzo malo prawdopodobnym, jak mu przewde wszystkim zapewnic bezpieczenstwo przed linczem tlumu, bardzo serio rozwaza jak ominac prawo i dowalic mu nastepne 25 lat za kratkami.
Ludzie, przeciez to dzikosc jakas! Chcielibyscie zyc w takim panstwie, ktore nie respektuje wlasnych wyrokow i szuka jakby sie wykrecic?
– Człowiek, który zdecydował o podrzuceniu Trynkiewiczowi do celi kompromitujących materiałów, położył na szali jedne wartości przeciw drugim. Postawił naruszenie prawa przeciw ludzkiemu bezpieczeństwu. W mojej ocenie wybrał słusznie
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,15434530,Prof__Filar_o_znalezionych_materialach_w_celi_Trynkiewicza_.html#ixzz2t1f6SHHe
o Helena tez jak ja 🙂 lajza 😀
jestem zalamany, pan Filar to WAZNY prawnik
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Filar