Seksualny maniak
Doprawdy, to złośliwość losu:
mam tak od życia już zarania,
że mnie na widok pewnych osób
ogarnia jakaś dziwna mania.
Dorwałbym wtedy ją czy jego,
tarmosił w szale, kąsał nawet,
mówił otwarcie coś sprośnego,
kawę wywalałbym na ławę
Zbereźnie łapałbym za słowa,
zaczepiał w necie, na ulicy,
redaktorowi nie darował,
posłowi, ani też poślicy.
A potem to bym jeszcze dalej
w chuciach rozwiązłych się rozpędzał,
dogmaty gwałcił w swoim szale
i nie oszczędził choćby księdza.
Są tacy, którzy w trybie zdalnym
stawiają mi diagnozy krótkie,
że to maniactwo seksualne,
co zwykłym jest niewiary skutkiem.
Diagnoza może i do rzeczy,
ale to smutne rozpoznanie
rzecz tylko stwierdza, a nie leczy,
więc dalej trwam w tym strasznym stanie.
Ech, przechlapane życie takie…
Lecz wiem, przeczuwam, cały drżący –
że zawsze będę już maniakiem,
bom jest, o zgrozo, niewierzący.

Gwoli sprawiedliwości. Czytelne oświadczenie oo.dominikanów
„W związku z licznymi głosami i pytaniami, będącymi wyrazem niepokoju związanego z zamówioną u oo. dominikanów mszą świętą, informujemy, że 28 stycznia świętujemy święto św. Tomasza z Akwinu. Jedna z zamówionych na mszę wieczorną intencji brzmi: „w intencji Krzysztofa”. Modlimy się w intencji osoby. Krążąca w internecie wersja intencji została sformułowana przez osobę zamawiającą i nieroztropnie przyjęta w dobrej wierze przez Zakrystiana. Msza święta nie jest miejscem manifestacji jakichkolwiek poglądów, tym bardziej niezgodnych z nauczaniem Kościoła. Odcinamy się od jakichkolwiek przejawów antysemityzmu”.
Aaa, bardzo dobre oswiadczenie dominikanow.
Film na dobranoc
http://vimeo.com/75556892
unosze sie w balonowej chmurze do snu, dziekuje Lisku 🙂
pstryk
Lisku 🙂
Dobranoc
Nie wiem, L:isku, to, pomimo pocieszającego zakończenia, smutny film.
Siodemeczko: noooo…
Zatrzasnieta w poxzekalni!
Dzisiaj już nic smutnego. Kryminał czytam.
Szamałek wciąga. Dobranoc 🙂
Widze, ze znowu w poczekalni. So be ii. 😉
Ten zeen to mi w wierszach i miedzy wierszami czyta. Dzieki, zeenie!
herbata z rana 🙂
szeleszcze 😀
brykam fikam
🙂
Dzień dobry 🙂
kawa
Dzien dobry 🙂
i herbata
Kochajcie kosmitów, dziewczęta? 😛
Hasło nawołuje do złego. Krzyczałem z tłumem, taki jest sens kibicowania.
Od wyroku odwołuje się student z Lublina i czterech innych kibiców
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,15352259,_Ponioslo_mnie____Krzyczalem_z_innymi___Nie_wiedzialem.html#ixzz2rlqgaiu4
kosmiczna herbata 🙂 🙂 🙂
Jej rycerz na białym talerzu.
Wlasnie skonczylam ogladac drugi odcinek Rokoka Waldemara Januszczaka.
Rany, jaki on jest znakomity!Czlowiek lapie sie na tym, ze chce chwycic za pioro, papier i robic notatki, zeby niczego nie zapomniec.
Dzisiaj bylo o „dazeniu do szczescia” – frazy wyjetej z najslynnniejszego (drugiego) zdania amerykanskiej Deklaracji Niepodleglosci – o niezbywalnych prawach – „bardzo rokokowym z ducha dokumencie” jak zauwazyl Januszczak.
„Dazenie do szczescia” w rokoku to w pierwszym rzedzie La Fete Galante – te wszystkie igraszki w ogrodach na tle przeslicznej Natury, pulchne rozowe pupy odalisk, duzo frufru z jedwabiu, wstazek i koronek i kompletne moralne zdeprawowanie 😆
Zwiedzalismy palac Sans, Souci. zbudowany przez Frederyka II („Jestem Polakiem i moja narodowa powinnoscia jest Fryderyka II nienawidziec, bo mi kraj podzieli wespol z Rosja, ale sprawa z nim nie jest taka prosta” – wyznal prowadzacy 😆 ) a potem wyjasnil zagadke tej dziwnie pisanej nazwy Sans, souci. Otoz przecinek po Sans, czyli virgule oznacza takze fiutka, Souci kropka czyli point czyli koniec, kropka. Wedle Januszczaka Fryderyk II byl gejem i w mlodosci nabawil sie jakiejs choroby wenerycznej, po ktorej virgule przestal mu funkcjonowac. Wiec nazwa Sans, souci. oznacza z grubsza „Bez fiuta skonczone zmartwienia”. Dlatego do Sans, souci. wstep kobietom byl surowo wzbroniony!
Pokazywal nam duzo Watteau, Bouchera, Fragonnarda, Gainsbourgha i jeszcze jeden sufit Tiepola z roznymi religijnymi kociakami i nader arogancko wygladajaca Madonna z zadartym w gore nosem, oczywiscie w otoczeniu golych pup aniolkow. Ale pokazal takze na tych obrazach nadciagajaca ciemnosc, o czym bedzie w nastepnym odcinku. W tym dzisiejszym zasygnalizowany byl mocno kompletny odlot od rzeczywostosci Marii Antoniny, ktory musial sie zle skonczyc.
Nie moge sie doczekac.
Bobiku, to ja podrzuce Ci jeszcze do Chacinskiego o Seegerze takze Seegera o Seegerze 😉 z mojego radia (najpierw wywiad z 2003 roku, potem wywiad z dnia dzisiejszego – wczorajszego w Europie – z autorami jego biografii). Ciekawe sa tez komentarze pod streszczeniem audycji, o tym, jakie znaczenie ma Seeger dla wspolczesnych Amerykanow (oczywiscie niekoniecznie reprezentatywne dla calosci spoleczenstwa, bo pisza sluchacze radia publicznego).
http://onpoint.wbur.org/2014/01/28/the-world-according-to-pete-seeger-a-remembrance
A o albo-alboizmie, jak to ladnie nazwales, mozna albo sporo, na co akurat dzisiaj nie moge sobie czasowo pozwolic, albo prawie nic (nie zupelnie nic, bo jedna czesto na blogu mowimy duzymi skrotami, wiec nawet i „prawie nic” moze swoja obecnosc takze jakos zaznaczyc, posrod innych licznych skrotow myslowych i telegrafizmow). 😉
Napędzany aromatem. Gwiazdy i liście.
Dzień dobry 🙂
Wyznaję ze skruchą, że dzień mi się wczoraj dość wcześnie skończył, bo przeniesienie się po kolacji na kanapę poskutkowało natychmiastowym i nieopanowanym rzuceniem się w objęcia Morfeusza. 😳
Przepraszam bardzo Helenę i Monikę, które wskutek moich maniackich igraszek z w/w spędziły noc w poczekalni – wpuszczając zmieniłem czas, żeby posty nie przepadły w mrokach. I dziękuję za Seegera, Moniko, zaraz się zabiorę do słuchania i czytania. 🙂
Ale oczywiście najpierw kawa i herbata, żeby się doprowadzić do przytomności. 😎
W komentarzu pod Seegerem bardzo ładne spostrzeżenie: He gave all of us an example of joy rather than anger in activism.
Na swój prywatny użytek po tym właśnie odróżniam bolszewika od porządnego lewaka 😉 – bolszewik jest wściekły, zacięty i śmiertelnie poważny, a porządny lewak cieszyć się i uśmiać potrafi. 😈
Z czego zresztą mi wynika, że najwięcej bolszewików jest na skrajnej prawicy. 😯
Nie wiem, Rysiu, co można zrobić.
Naprawdę nie wiem.
Jak to, co zrobić? Żądać, żeby było więcej takich sędziów (i prokuratorów). 😉
Uśmiecham się, ale coś naprawdę w tym jest. Kilka osób od wyroku się odwołało, ale było też ileś takich, które przyznały, że robiły coś złego. Niektóre chyba szczerze, inne niekoniecznie, ale w każdym razie można liczyć na to, że te osoby w przyszłości publicznego okazywania antysemityzmu będą się wystrzegać, a zapewne jeszcze paru znajomych ostrzegą, że za to można beknąć. Widzę w tym szansę na odwrócenie tego koszmarnego trendu, w którym antysemityzm stał się postawą „mainstreamową”, niewstydliwą. Prawo odgrywa dużą rolę w tworzeniu norm społecznych.
Helena z takim smakiem opowiada o tym rokoko, że niedługo nawet mnie przekona do różowego budyniu i bitej śmietany. 😆
Rozowy jest kolorem ktory zawdzieczamy w calosci Mme de Pompadour. O, jakze on zabawnie opowiadal o tym XVIII-wiecznym kociaku z ogromnymi niebieskimi oczami i trzepootaniem rzes, co widac na jej licznych portretach. Mm de Pompadour byla jednak nie tylko ikona owczesnej mody, strojow, wnetrz i sevreskiej porcelany. Byla najpotezniejsza kobieta w Europie i jej slowo czy kaprys byly Prawem. Swietna pani.
Co zas do tego wyroku na kiboli, to zawsze uwazalam, ze takie wlasnie powinny byc – pieniadze na dobry cel spoleczny dotyczacy obrazonej grupy i przymusowe przeczytanie jakiej ksiazki na temat (oczywoiscie z odpytem :lol:) . Film jeszcze lepeij – szkoda ze ten akurat, widzialam go jakis czas temu na Jutubie i mysle, ze jest zle napisany, naiwny, zle zagrany i nie stroiniacy od irytujacych steretypow. Bywaja naprawde lepsze. Ale dobrze, ze chociaz ten, a nie zaden.
Mordechaj to jest prawdziwy Przyjaciel. Patrzcie, jak się poświęca, żebym ja miał wszystko, czego mi potrzeba. 😆
http://www.youtube.com/watch?v=C1XMf8WLTTE
Dotychczas uważano, że edukacja, edukacja!!! jest lekarstwem na głupotę, uprzedzenia i inne takie, teraz widać, że ryczące towarzystwo ze stadionów i ONR jest nawet nieźle wyedukowane i dobrze się czuje w przestrzeni wyższych uczelni, gdzie żąda udostępniania sal i organizuje spotkania dla studentow.
Dlatego napisałam – nie wiem.
Uwazam, Bobiku, że wyroki sadowe nie rozwiążą problemów, jakkolwiek są potrzebne dla jasnego zakreślenia granic.
Toz to dokladnie moje zdjecie! Tak wygladam tylko ogon bardziej luksusowy.
A papieroisow sam nie cierpie, bo mi futro od nich cuchnie tytoniem.
A jeszcze o tej ciemnosci, ktpra zawsze posrod tych rokokowych pasteli sie czai tuz tuz. . Januszczak ilustrrowal to slodkim obrazem Gainsborougha przedstawiajacym jego dwie corki Mary i Margareth, jedna szescioletrnia i druga siedmioletnia. Wisza w Nationbal Gallery:
http://en.wahooart.com/@@/8BWVT8-Thomas-Gainsborough-The-Painter's-Daughters,-Margaret-and-Mary,-Chasing-Butterfly
Z pozoru jest to liryczny obrazek dwu malych dziewczynek goniacych motylka. Wszyscy zawsze zwracaja uwage na szybki, niecxerpliwy pedzel malarza, ktory tak pieknie malowal kobiety i dzieci. I na niezwykly zolty kolor sukienki starszej dziewczynki – to „markowy” kolor tego artysty, pojawia sie czesto w jego portretach.
Ale jesli sie przyjrzec obrazowi blizej, to widac, ze motylek za chwile wyladuje na wielkim przerosnietym oscie, za ktory sie dziecko zlapie jesli uda sie jej motyla schwytac.
Gainsbourogh, powiada Januszczak, bardzo dobrze, wrecz proroczo przewoidzial przyszlosc tych dziewczynek. Jakby patrzyl w przyszlosc. Mlodsza wyszla zamaz za psychopate, ktory sie nad nia znecal, starsza zas popadla w ciezka chorobe psychiczna. W koncu obie siostruy mieszkaly pod jednym dachem, opiekiujac sie soba nawzajem. Mialy bardzo ciezkie zycie.
To teraz, lisku, herbatę podaje się w żelazku?
Podziekuj, ze nie jest to zelazko surrealistyczne wymyslone przez Jana Kotta, z wystajacym gwozdziem od spodu.
Moniko, czy sluchalas Oredzia o Stanie Unii? Co myslisz? Ja wczoraj zasnelam przed transmisja, ale na szczescie Pan Prezydent postanowil osttanio, ze bedzie mi posylal wszystko czym sie zajmuje Bialy Dom, i Pani Prezydentowa, bless’er, tez! 😆
@mt7 29 stycznia 14, 12:13
– a czy nie jest to przyczynek do nie nowej konstatacji, iż wiedza to narzędzie, a narzędzie może być używane i dla spraw dobrych, i nie tylko ? obawiam się iż założenie domyślne iż miejsca przekazywania wiedzy są równocześnie miejscami przekazującymi/uczącymi odróżniania od siebie dobrych i niezupełnie dobrych zastosowań tejże wiedzy nie aplikuje się w zbyt już licznych przypadkach.
A masz, Ormie, jakiś pomysł, co zrobić, żeby brunatna fala nie wzbierała?
Są mądrzy, wielkiego serca ludzie, którzy uważają, że nie represje, tylko dialog, dialog, dialog.
Represje prowadzą do jeszcze większych podziałów wg. tych ludzi.
Nie wiem, jak można przekonać kogoś, kto uwaza na przykład, że ci lub owi chcą nami zawładnąć, zniszczyć nas…
Napisałam, że nie wiem, bo nie wiem, a nawet coraz mniej wiem i jestem zaskoczona ujawniającym się ponurym nurtem, mimo że nie patrzę zbyt optymistycznie na świat.
Sprawe te rozwiazali Pierwsi Rodzice kosztujac owoc z Drzewa Poznania. Nikt nikogo nie moze przymusic do wybierania Dobra, choc wiekszosc ludzi tak wlasnie postepuje. Maja wolna wole i wybor. Mozna im dac troche wiecej wiedzy, aby nie wybrali Zla przez pomylke. Ale ostateczna decyzja nalezy do nich.
a porządny lewak cieszyć się i uśmiać potrafi do tego
bryka, fika, Tereny Zielone szanuje i herbate od rana rozdaje
😀 😀 😀
Siodemeczko, wyrok Sadu uwazam za madry i „sprawiedliwy”, ale nie moge pojac jakim trzeba byc tchorzem, klamczuchem lub
glupcem, zeby bronic sie tlumaczeniem; „nie wiedzialem co to znaczy”.
a tu ciekawy tekst:
Egipski filozof zwraca uwagę na coś, co może być centralnym problemem naszych czasów. Nieporozumieniem są twierdzenia o zderzeniu cywilizacji, o starciu chrześcijaństwa z islamem, czy cywilizacji zachodniej z cywilizacją Wschodu. Mamy do czynienia ze starciem mentalności przekonanej o swojej wyższości i samowystarczalności z mentalnością uznającą autorytet rozumu. To zderzenie dokonuje się przede wszystkim wewnątrz poszczególnych społeczeństw.
http://studioopinii.pl/andrzej-koraszewski-zderzenie-mentalnosci/
i dla (ale nie tylko 🙂 ) lewakow
http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=3_1
snieg czyma sie 🙂 karmnik tez, przesiewam ziarna (ryskopciuszek), wrony opanowaly podworko 🙂
Ja wierzę w istnienie systemów 😉 toteż nie stawiałbym wszystkiego na jedną kartę – tylko prawo, tylko edukacja czy jakieś inne tylko. Na każdej działce można coś próbować poprawiać, a może w sumie zbierze się miarka.
Zaś co do edukacji… Dwie sprawy tu widzę na pierwszy rzut ślepia. Po pierwsze, na co w innych słowach zwrócił uwagę Orm, jakość tej edukacji. Czy uczy się posługiwania narzędziem, jakim są wiadomości z tej lub innej dziedziny, czy – z grubsza mówiąc – każe się wkuć. (Tu uwaga terminologiczna: ja zbioru wiadomości jeszcze nie uważam za wiedzę; wiedza to dla mnie dopiero umiejętność sensownego układania i używania tego, czego się dowiedziało).
Druga rzecz to celowość, czyli edukacja na określonych polach. Skończenie fizyki nie spowoduje, że się będzie wrażliwszym na losy zwierzątek, ale może mieć taki skutek projekt przewidujący np. pracę w azylu dla zwierząt (tu warto wspomnieć o projekcie dogoresocjalizacyjnym „Pies w celi”, przeprowadzanym w więzieniu w Hajnówce. Według relacji Doroty Sumińskiej, efekty były niesamowite). Jeżeli chce się przy pomocy edukacji walczyć z rasizmem, antysemityzmem, homofobią, itd, musi być w programie nauczania właśnie ta problematyka i to na jak najwcześniejszych szczeblach.
Tylko do do tego trzeba by przede wszystkim przyznać, że problem istnieje i jest poważny, z czym, jak wiadomo, bywają pewne kłopoty. 🙄
To ważne, co piszesz Bobiku, wyrok nakazujący pracę na rzecz zwierząt czy skrzywdzonej społeczności – a niech idą umyć Żydom podłogi w gminie – to właściwy kierunek. Pokutuje wciąż tak u polityków jak u wielu prawników przekonanie, może bardziej przyzwyczajenie, że kara musi być surowa i związana z ograniczeniem wolności lub wysoką grzywną, która uderza finansowo nie tylko złoczyńcę, ale i jego rodzinę. Wyrok nakazujący pracę dla (j.w.) nie skrzywdzi rodziny a może – bo nie w każdym przypadku pewnie tak będzie – spowodować trwałą zmianę postawy.
@Bobik 10:44
Nie tylko porządny lewak,Piesku :
http://fakty.interia.pl/raport-nowy-papiez/galerie/papiez-franciszek-jako-superman-zdjecie,iId,1284796,iAId,98439?parametr=fakty_dol
Czyżby wraz z nowymi porządkami za Spiżową Bramą zaczęło pojawiać się także poczucie humoru ? 😉
Znam przypadek kibica, który wrzeszczał antysemickie hasła na stadionie i w swoim otoczeniu, do którego czas jakiś należałem. Po spokojnym wytłumaczeniu mu (młody, więc niech będzie, że nie wiedział), że czyni krzywdę innym i sobie, nieco rzadziej wrzeszczał, ale nie przestał całkiem. Do spółki z kolegami wymyśliliśmy na niego sposób: miał ten człowiek swoje słabości, które zaczęliśmy złośliwie wykpiwać, doprowadzając biedaka do czerwonej ości.
Nie trwało to zbyt długo – zrozumiał. I teraz najlepsze: poszedł do swoich kumpli stadionowych i zaczął ich namawiać do zaprzestania wycia, stając się pożądanym elementem edukacyjnym 🙂
W Dniu Pamieci Holocaustu premier oglosil, ze powstanie Memorial Holocaustu i zaprosil cale spoleczenstwo aby do maja wypowiadalo sie jak ten memorial mialby wygladac, jaka miec forme.. Do komitetu spolecznego budowy Memorialu weszlo juz kilka znanych osob, w tym Helena Bonham-Carter, ktorej dziadek ratowal francuskich Zydow, ale, ktora ma w swej najblizszej rodzinie takze ofiary Zaglady (z Bialorusi bodaj), Natasha Kaplinsky, znana prezenterka i dziennikarka telewizyjna, sama o korzeniach poludniowoafrykanskich, ktorej ojciec ma piekna karte w walce z apartheidem w RPA. Natychniast wypowiedzial sie Zwiazek Nauczycieli Brytyjskich, ktory z zadowoleniem powital zapowiedz opracowania nowego programu wiedzy o Holocauscie dla szkol przygotowywany przez ministra oswiaty Michaela Gove’a, ktory robi prawdziwa rewolucje w brytyjskim szkolnictwie. Oczywiscie sam tego nowego programu nie przygotowuje – ma od tego specjalistow-pedagogow.
I generalnie mam wrazenie, ze rocznica wyzwoilenia Auschwitz byla znacznie glosniej obchodzona w tym kraju niz w Polsce – BBC mialo tego dnia szereg powaznych programow i kilka filmow na ten temat. Nie ogladalam, bo chcialam sie porzadnie wyspac.
Bylam w ubieglyvch latach (jak jeszcze pracowalam) na kilku publicznych obchodach Dnia Holocaustu i byly one naprawde pieknie przygpotowane i poruszajace, z duzym udzialem mlodziezy szkolnej. Potem moja redakcja nie chciala zadnych nawet jednominutowych doniesien z tych obchodow, bo uznala je za niewazne, pelnym tekstem zostalo mi to zakomunikowane.
By może wyrok nakazujący akurat umycie podłóg byłby uznany za upokarzający, a upokorzenie nie jest stanem, w którym najlepiej się zmienia postawy. Ale już pomalowanie ścian, przeniesienie krzeseł czy, bo ja wiem, przygotowanie jakichś plakatów (najlepiej wspólnie z członkami gminy) mogłoby Żyda odmitologizować, przekonać, że to nie żadne demoniczne zjawisko, tylko normalny człowiek, jak każdy inny.
To samo oczywiście w innych przypadkach przestępstw z nienawiści – niech sprawcy zmierzą się z konkretem, nie abstraktem. Konkret zawsze bardziej działa na emocje.
W Niemczech zamiana kary za lżejsze przestępstwa na prace społeczne jest codzienną praktyką i nie zauważyłem, żeby miało to jakieś negatywne skutki. 😉
@zeen 15:03
Jestem pod wrażeniem Twoich ( i Kolegów 😉 ) osiagnięć pedagogicznych.A czy ten nawrócony nie oberwał czasem od swoich kumpli, jak Alex w „Mechanicznej pomarańczy”?
Bardzo zabawny ten Superpapa. 😆 I bardzo fajne, że Watykan się nie oburza.
Pedagogika zeena – okej, okej, kolegów też 😉 – trafiła w samo sedno: doprowadzić do tego, żeby agresor umiał poczuć się tak, jak jego ofiara. Bo spora część agresji bierze się właśnie z nieumiejętności wejścia w czyjeś buty.
Brtyjskie sady czesto skazuja na „community work” w okreslonym wymiarze godzin. Nawet uwazana za najwieksza w tym kraju artyske konceptualna Tracy Emin zostala skazana kiedys na zamiatanie ulic za jazde w stanie wskazujacym.
A moj romski przyjaciel Maciek, ktory jak go znam, wogole nie pije (zrujnowane zdrowie!) zostal kiedys w nocy przyuwazony jak wsiadal do samochodu aby odwiezc dwie ulice dalej swego kuzyna. Policjant podszedl jak juz siedzial za kierownica i kazal dmuchac. Byl, jak utrzymuje po 2 puszkach piwa i ja mu wierze.. Nie tylko mu odebrano prawo jazdy na pol roku, ale kazano powiedziec jaka chce wykonywac prace spoleczna (ze wzgledu na stan mackowego zdrowia byl ten sedzia taki uprzejmy). No to Maciek powiedzial, ze chetnie wymaluje szkole podstawowa swego mlodszego syna – chyba wybral sobie znacznie wyzszy wymiar prac spolecznych niz wymnierzylby mu sad. Bylo lato i Maciek przez trzy tygodnie malowal wszystkie klasy, stolarke tez. Dyrektopr szkoly byl tak zachwycony robota, ze wystosowal do sadu list pelen slow uznania, proponujkac sadowi, ze chetnie Macka zatrudni jako naprawiacza od wszystkiego. Niestety sad sie nie zgodzil, bo wowczas jeszcze stan uchodzczy Macka nie byl sadownie uregulowany, bylo to przed przystapieniem Polski do Unii i uchodzcom nie wolno bylo podejmowac platnej pracy. Ale kopie listu dyrektora szkoly sobie przechowuje i jest z niego bardzo dumny.
Nawet nie zwróciłem uwagi, na ile Dzień Holocaustu został zauważony przez polskie media, ale tutaj, prawdę mówiąc, zacząłem się zastanawiać, czy nie aż za bardzo. Bo obawiam się, że jeśli za każdym naciśnięciem pilota na ekranie pojawia się Auschwitz, może dojść do reakcji przesytowej – „a dajcież nam już z tym spokój, już nie możemy na to patrzeć”. Ale z drugiej strony rozumiem, że żadna redakcja programu nie chciałaby być tą, która ten Dzień zlekceważyła.
Swietny Papa i swietny zeen!
No dobrze, jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego w krajach UE wzrastają nastroje nacjonalistyczne i antysemickie na przykład, bo nie tylko.
Nastroje anty (-semickie, – imigranckie, -cyklistowskie, etc.) właściwie zawsze wzrastają w okresach kryzysowych, bo kiedy ludzie czują się zagrożeni, szukają kozła ofiarnego. Ale robi to różnicę, czy tym nastrojom się jakoś od góry przeciwdziała i utrzymuje je na takim poziomie, żeby po kryzysie zaczęły się rozpływać, czy jeszcze się je podbechtuje i wykorzystuje politycznie (tu zatruta strzała w stronę Camerona).
Mnie się wydaje, że dopóki takie anty jest marginesem, choćby i okresowo szerszym, to jeszcze pół biedy. Za najgroźniejsze uważam zjawisko „usalonowienia antyzmu”, co niestety u nas w kraju w dużej mierze się już dokonało. A winię za to bardzo zdecydowanie PiS.
Andsolu (13:05), i na odwrot 🙂
Ech, Bobiku! 🙁
Lisku, podmieniłem link, bo tamten się nie otwierał i teraz już mogę się uśmiać. 😀
W Wlk. Brytanii nie zauwazylam wzerostu ani nastrojow antysemickich ani nacjonalistycznychg. Natomioast wzrastaja nastroje antyimigranckie, co nie znaczy naprawde nacjonalistyczne. Zas antyimigranckie maja podloze kryzysowe przede wszystkim.
Jak bedziemy mieszac wszystko ze wszystkim, to trudniej sie bedzie z tym uporac. Nie zdarzylo mi sie sluszec tu hasel „Anglia dla Anglikow” (choc zapewne taka NBP tak chcialaby to ujmowac, ale nie ma odwagi, bo nie ma na to spplecznego przyzwolenia), natomiast slyszalam wiele razy wsciekanie sie na Polakow, ktorzy nie ustawiaja sie w kolejce do autobusu, tylko wpychaja sie bez kolejki. Sama, niewinnie, padlam ofiara takiego wscieku – bylysmny z Kuma w Richmond i ja na chwile wyszlam z kolejki aby nie dmuchac dymem papierosowym na wspolpasazerow, a jak chcialam wrocic, to zostalam dokumentnie ochrzaniona przez jakas elegancka starsza pania).
Nawrócony z dumą meldował co czas jakiś, że kolejny kolega ze stadionu już nie wrzeszczy ze wszystkimi, było tego ze trzy razy. Na początku tylko usłyszał – a co, do Żydów się zapisałeś ? – i tyle jego krzywdy było. Dalszych losów już nie znam, bo straciliśmy kontakt.
Ciekawe, że z relacji wynika, iż wrzeszczą na wszystkich równo: widzą Murzyna na boisku – wrzeszczą, śniadą cerę – wrzeszczą, od ruskich kacapów wyzywają. Nie tylko Żydom się dostaje. I nieodmiennie: ty żydu a nie ty żydzie (wrzeszczą z małej 😉 )
O tym, że będziemy żyli „w ciekawych czasach” wspominał jeszcze np. Melchior Wańkowicz, wprowadzając pojęcie „międzyepoka”. I tak, jak na jego oczach przestał isnieć świat „kultury jego dzieciństwa”, tak na naszych życiorysach dokonuje się odejście od tego, czego nas uczyły nasze „wzorce osobowe” – kochani i zaprzyjaźnieni, mądrzy Rodzice, Przyjaciele Domu, także (jeśli jeszcze się trafiali) Nauczyciele z prawdziwego zdarzenia, etc. Inne są też, jak widzę wokół, kryteria sukcesu. Aby nie było zbyt rozwlekle: wiadomo od dawna iż ludzie mając jakiś problem powołują do życia narzędzie/instytucje dla najlepszego możliwego realizowania tego, co im potrzebne. Wydaje mi się, iż tak powstały znane nam systemy czy szerzej: zasady budowania/organizowania najróżniejszych instytucji. I tak powstały np. obecne systemy demokracji jako ustroju, podobnie zgodzono się na podstawy tzw. wolnego rynku.
Natomiast ostatnimi laty coraz cześciej i to tak z krajów rozwiniętych, jak i tych rozwijających się dochodzą sygnały, że coraz bardziej „coś jest nie tak”. Być może te wspomniane instytucje/”narzędzia” w swych dotychczasowych formach podległy alienacji, niejako oderwały się od rzeczywistości której miały służyć i zaczęły działac na niekorzyść. Gdy o tym myślę przypomina mi się alienacja u Hegla, czy rozwój po spirali.
Moim zdaniem kara jest skuteczna, jeśli ukarany zrozumie, że zrobił źle. Jeśli zaś nie zaakceptuje zasadności kary, to poważnie się obawiam, że odbierze ją w kategoriach tego samego, co sam uczynił, a po prostu trafił na silniejszego który mu nakazuje/zmusza do np. mycia podłogi, czy – w formie lżejszej – wyśmiewa go. Może taki skazany wyciągnąć wniosek, iż winien dołożyć wszelkich starań dla nabrania sił, których użycie spowoduje, że już nie będzie „podłóg do mycia”.
@ Bobik 15:13
Też jestem zwolenniczką metod edukacyjnych (także w stosunku do kiboli,bo nie można ich wszystkich uznawać za straconych,przez niektórych rzeczywiście przemawia czysta i niczym nie zmącona ignorancja ). Ale strona edukowana musi chcieć się edukować :
http://natemat.pl/90183,kibice-skazani-za-antysemickie-przyspiewki-nie-chca-ogladac-filmu-o-zydach
A przynajmniej nie powinna mieć możliwości uchylenia się od przyswajania tej niechcianej wiedzy…
To jest praca u podstaw i to na wiele lat. Swego czasu we Wrocławiu przedstawiciele czterech wyznań ( gmina żydowska, parafia prawosławna,parafia luterańska i katolicka,dla ułatwienia dodam – zakonna,ojcowie paulini 🙂 ) zorganizowali program edukacyjny „Dzieci jednego Boga”. Myślę,że te dzieciaki,bawiąc się razem, poznały siebie nawzajem i nie będą w przyszłości powielać stereotypów. Szkoda,że te dzieci są tak nieliczne…
No wlasnie tak jest. Ze czasamin spotkanie jednego takiego szeroko pojetego zeena moze czlowieka odmienic.
Mnie tez ktos kiedys odmienial. Albo moja matke. Kilkanascie lat temu wpadlam do Nowego Jorku z Londynu i mialo byc u nas jakies przyjecie. Wstapilysmy do sklepu monopolowego po wino, rozmawialysmy z pomoca bardzo kompetemntnego sprzedawcy co nalezy do czego zakupic, kiedy ulica przechodzila akurat gejowska parada. I mama cos burknela: czy oni musza robic tyle halasu i czy musza sie „afiszowac”. I wtedy ten sprzedawca, mocno starszy pan, bardzo spokojnie oswiadczyl, ze sam jest gejem, zas co do afiszowania sie to to i tamto. Obie o malo nie zapadlysmy sie pod podlge – mama ze wstydu, a ja za nia. To byla dobra lekcja: kazdy moze byc gejem i kazdego mozna urazic.
Nigdy-przenigdy juz tego nie zrobila i generalnie chyba uznala, ze kazdy ma prawo demonstrowac swoja tozsamosc. Dzis potrafi powiedziec do mnie bardzo sciszonym glosem:” Nasz ogrodnik jest gejem i bylym zakonnikiem. Ale nie byl w zakonie szczesliwy, wiec wystapil i teraz ma partnera. No i bardzo dobrze, ze jest nareszcie szczesliwy. I jest znakomitytm ogreodnikiem. A co mnie obchodzi jego zycie intymne”.
A ze Mama ma juz skleroze, to slysze to za kazdym razem ilekroc przyjedzdzam… Ale ona skonczy w tym roku 90 lat. 😆
Heleno, to nie jest mieszanie wszystkiego ze wszystkim. Szukanie kozła ofiarnego to jest zawsze ten sam mechanizm, bez względu na to, kto akurat za kozła robi. A robi nie zawsze ten sam, bo w jednych społecznościach silniej funkcjonuje taki stereotyp, w innych inny. No i oczywiście zakresy podatności na stereotyp mogą być różne.
To, że w głównym nurcie nie widać wzrostu nastrojów anty- nie znaczy jeszcze, że na marginesie tego nie ma. I badania pokazują, że ostatnio jest (w wielu krajach europejskich, nie będę już wchodzić w szczegóły). Nie jest to aż tak niepokojące, jak przenikanie tych nastrojów do mainstreamu, ale oczu zamykać na to nie należy, bo wiadomo – im wcześniej zacznie się leczenie, tym większa szansa wyleczenia.
Ew-ko, całkowicie się zgadzam w obu punktach. Wszyscy biegli w prawie twierdzą, że nieuchroność kary jest ważniejsza niż jej wysokość. A biegli w edukacji, że nauczanie i uczenie się, to proces, a nie jednorazowa akcja.
Dodam jeszcze coś, co dobrze wiedzą praktykujący pedagodzy – bywają jednostki tak odporne na wszelkie edukacyjne zabiegi, że nie dotrze się do nich żadnym sposobem. Założenie, że wychować się da każdego, jest bardzo ładne, ale niestety nieprawdziwe. Ale istnienie takich jednostek nie jest oczywiście powodem, żeby nie edukować pozostałych. 😉
Z Ormem też się zgadzam, że ani nauka, ani kara nie powinna być poniżająca (choć może być dotkliwa), co zresztą już wcześniej napisałem. Ale co jest w odczuciu zainteresowanego poniżające, często zależy od konkretnego przypadku. Myślę, że opisany przez zeena kibic poniżony się nie czuł, bo wtedy inna byłaby jego reakcja. Zeen po prostu dobrze wyczuł, co w tym przypadku podziała i w jakiej dawce. Niemniej jednak wyśmiewania jako środka pedagogicznego „ogólnego zastosowania” raczej bym nie polecał. 😉
Inna rzecz, że gdzieś trzeba postawić granice „wybierania sobie” kary, bo inaczej każdy ukarany mógłby powiedzieć „to mnie poniża” i konsekwencji uniknąć.
Na pytanie zadane obywatelom GB żydowskiego pochodzenia – Czy myślisz, że w ciągu ostatnich 5 lat antysemityzm wzósł, pozostał taki sam lub zmniejszył się w Twoim kraju?
65% odpowiedziało, że wzrósł, z czego 71% w wieku 49-59 lat.
To tylko przykład, bo linkowałam tu wcześniej wyniki najnowszych badań europejskich.
Chodziło mi, Bobiku, nie tyle o aspekt poniżania czy nie poniżania ale usiłowalem podkreślić kwestię przekonania skazanego że to, co czynił, jest niedobre. I mogę tu sobie wyobrazić bardzo różne sposoby („narzędzia” – „poniżanie” jest jednym z nich; jesłi „poniżenie’/wyśmianie zadziała a delikwent pojmie że czynił źle to to jest moim zdaniem najważniejsze.
Tu jest pozytywny przykład szkoły, kóra prowadzi stałe zajęcia z młodzieżą (jest i ks. Wojciech):
https://www.facebook.com/notes/o-prawo-do-g%C5%82osu-ks-lema%C5%84skiego/jest-takie-miejsce-na-ziemi/583240195089197
Jest takich szkół sporo, ale jednocześnie Piotr Cywiński dyrektor Muzeum Auschwitz mówi, że w ciągu 2-3 lat liczba młodych Polaków odwiedzających Muzeum spadła o 250-300 tys. Było ponad 600 tys., w tej chwili liczba nie przekracza 400 tys. Odwiedziny z krajów europejskich stale rosną, są one inteligentnie, sumiennie dofinansowywane przez rządy i fundacje. W Polsce taki system nie istnieje. Polska młodzież w coraz mniejszym stopniu ma zachętę, czas i możliwość, żeby rytuału przejścia przez Auschwitz-Birkenau dokonać.
W tym tkwi tajemnica zrozumienia wyzwań świata dzisiejszego. To naprawdę nie opiera się wyłącznie na czci pomordowanych, co jest oczywiście fundamentalną rzeczą, ale to doświadczenie
dla młodego człowieka jest kluczem do zrozumienia świata współczesnego w dużej mierze. Dzisiejsza młodzież ma coraz mniejszy dostęp do tego klucza. Nie dosyć, że nie mają możliwości rozmowy ze świadkami – oni przestają tu przyjeżdżać!”
No i tak, wygląda, że wszystko zależy od indywidualnego podejścia nauczycieli.
Chodzi o to, że zmieniono programy szkolne i XX wiek został w nich sprowadzony tak naprawdę do jednego roku w pierwszej klasie liceum. Jak rozumiem wcześniej przyjeżdzała młodzież ze szkół podstawowych. A świadków nie ma, bo wymarli.
Piesku, sama wiesz jak bardzo multi-kulti jest taki Londyn. Jest to w mainstreamie uwazane za bardzo dobre zjawisko. Uwagi antyemigranckie slyszy sie nie od jakiejs jednej grupy etnicznej, rasowej czy wyznaniowej. One z rowna, jesli nie silniejsza sila przejawiaja sie w pierwszym pokoleniu imigrantow, ktorzy juz w ten grunt wrosli. Ich wscieka zazwyczaj nie fakt, ze jacys nowi przyjezdzaja, tylko ze przyjedzaja imigranci bardzoi roszczeniowi – czego nie bylo np w tych pierwszych falach imnigracyjnych i nie ma wciaz w przybyszach z dawnych kolonii. Jest to zupelnie nowe zjawisko i jest tego sporo, i nie da sie tego ukryc w obecnej fali, z ktpra wszystkie dotychczaspwe rzady nie mogly sobie poradzic. Nie radzi sobie istniejaca infrastruktrura, o czym juz niejednokrotnie wspominalam w tym miejscu.
Jestem przekonana, ze jesli sie tak stanie teraz z POlska i ukrainskimi uciekinierami, ktorym wszystkim trzeba znalezc zakwaterowanie, zasilki, miejsca w szkolach, szpitalach i gdzie tam jeszcze, to resentymenty beda znacznie silniejsze niz te obecne w spoleczenstwie brytyjskim. Nawet jesli wszyscy znajda prace i beda wplacali do skarbu panstwa podatki. Infrastruktury sie szybko nie stworzy: nowych szkol, szpitali, budownictwa mieszkaniowego. Malo ktory kraj moze sobie pozwolic na przyjmowanie dwu milionow nowych mieszkancow rocznie. A tak bylo z UK, gdy idiotyczny rzad laburzystowski uwierzyl, ze z Europy wschodniej przyjedzie co najwyzej 60 tysiecy osob. W pewnym momencie nikt juz nad tym nie panowal, a pod stacja Victoroia koczowaly bezdomne i czesto pijane hordy. Obecnie kazdy bezdomny przybysz z Europy wschodniej jest na koszt rzadu JKM odsylany z ppowrotem do swego kraju, jesli nie moze wskazac stalego adresu. Ale zabronic przyjazdu czy powrotu nikomu nie mozna. Mozna jedynie sprawic ze ktos prosto z samolotu nie udaje sie po zasilek dla bezrobotnych, zasilek mieszkaniowy czy na dziecko (to jest £1200 rocznie za pierwsze dziecko i ok. £800 za kazde nastepne). Roboty tu, wbrew pozorom, nie brakuje. Zarowno dla nisko wykwalifikowanych jak i profesjoinalistow. Ale w kasie panstwa opiekunczego nie ma juz pieniedzy. Przez nastepne trzy lata rzad bedzie musial scinac ok 250 miliardow rocznie z wydatkow panstwa. Polowa tej sumy bedzie musiala sie znalezc w kasie panstwa opiekunczego.
Jesli rzad tego nie zrobi, to nie tylko bedzie musial pozegnac sie z wladza, ale zadluzenie panstwa beda splacac nastepne pokolenia. Wiec obcina sie takze z wydatkow na obronnosc, na oswiate i na NHS. Tymczasem rozne posuniecia rzadu zaczynaja przynosic owoce i mamy podobno „recovery”. Oby. Ale juz jakis kretyn z opozycji zapowiada, ze jesli Labour dojdzie do wladzy to przywroci 50% podatki dla najwyzej zarabiajacych. To bylaby katastrofa dla gospodarki, bo oznaczaloby kolejne wyprowadzanie przedsiebiorstw do rajow podatkowych i do takich krajow jak np Polska, gdzie podatki sa znacznie nizsze. To oznaczaloby oczywoscie wzrost bezrobocia. W tej chwili najwyzszy podatek wynosi 45%. Dodaj kolejne piec % i po „recovertY” o czym mowia wszyscy powazni ekonomisci i przesiebiorcy.
natknalem sie:
http://3.bp.blogspot.com/-VlBdavDnw0Q/UuVC3h2d6RI/AAAAAAAAB04/mnJYLaMjzww/s1600/Absurd+-+19.jpg
Siodemeczko, czy masz cos wiecej o tych zwiedzajacych? wiecej danych?
herbata 🙂 🙂 🙂
Rysiu, jest dosyć długa rozmowa z Piotrem Cywiński w Tygodniku Powszechnym w części „Życie po Auschwitz”.
Jest tam też rozmowa z Haliną.
Zaraz Ci wyślę.
Nawet jeśli nie całkiem o tym samym mówiliśmy, Ormie, to gdzieś i tak to się zbiega. 😉 Oczywiście, że w wersji idealnej kara powinna prowadzić do resocjalizacji, czyli zrozumienia, że się czyniło źle i postanowienia, że już się tak czynić nie będzie. Tylko ja nie bardzo wierzę, że ktoś z poczuciem poniżenia jest skłonny do głębokich wglądów. Raczej do reakcji odwetowych, albo do szukania underdoga.
Ale pewnie, że różne rzeczy działają na różnych. Dlatego nie wystarczą najlepsze nawet programy, jeszcze są potrzebni dobrzy pedagodzy. 😉
Jest taki człowiek, Rysiu, Manfred Deselaers niemiecki ksiądz od 89 roku tworzący w Oświęcimiu Centrum Dialogu, piękna postać. Do tego centrum przyjeżdża dużo młodzieży niemieckiej.
Ostatnio w odpowiedzi na taką ankietę wewnętrzną na temat dialogu napisał słowa, które mnie bardzo poruszyły:
Dialog – to stworzenie przestrzeni gdzie wzajemnie się słuchamy i gdzie szanujemy rany które bolą i o których trudno spokojnie rozmawiać – słuchamy też milczeniem.
Może do tej przestrzeni kiedyś zaprosimy i Niemców?
Po raz pierwszy wspomniał o swoich rodakach, a przecież dla niego to pewnie największy ból.
Odsyłanie do wykonywania prac na rzecz społeczeństwa jest w Polsce możliwe. Ale funkcjonuje to tylko na papierze. Nie ma procedur, a co najważniejsze nie ma pomysłu i ochoty.
Znam przypadek człowieka, który świadomie nie płacił mandatów, bo wiedział, że istnieje przepis pozwalający na społeczne ich odpracowanie. Po czym z niego skorzystał. Został oddelegowany na parę dni do Straży Miejskiej w mieście wojewódzkim. Nie wiedzieli, co z nim zrobić, pałętał im się pod nogami przez 3 godziny. Po czym odesłali go do domu, mówiąc, że nie musi więcej przychodzić.
I tak to wygląda 🙁 .
Teraz delikwent wie, że może dalej nie płacić mandatów i nawet nie będzie musiał ich odpracować.
Próbowalem nawiązać ściśle do wpisu
zeen 29 stycznia 14, 15:03
tamże:…Do spółki z kolegami wymyśliliśmy na niego sposób: miał ten człowiek swoje słabości, które zaczęliśmy złośliwie wykpiwać, doprowadzając biedaka do czerwonej ości….
Dobrze, iż tym konkretnym przypadku sprawa potoczyla się:
…Nie trwało to zbyt długo – zrozumiał. I teraz najlepsze: poszedł do swoich kumpli stadionowych i zaczął ich namawiać do zaprzestania wycia, stając się pożądanym elementem edukacyjnym…
Natomiast samemu bywałem jak najdalszy od uznania iż jak najbardziej nieuchronna i dolegliwa kara rozwiązuje problem, owszem, jak pisałem, bywa uznana za odwet silniejszego nad słabszym i ten słabszy – ukarany – nie wnioskuje iż źle uczynił, tylko iż był za słaby i się koncentruje nad wzmaganiem sił do kontynuacji takich jak te, za które został ukarany, uczynków. Najważniejsze aby ukarany nie pojmował kary jako poniżenie bo to w jego/ich umyśle sprowadza sprawę w co poniektórych przypadkach na płaszczyznę odwetu.
Heleno, Londynu rzeczywiście reklamować mi nie musisz. 😆 Polubiłem go od pierwszego wychynięcia ze środków komunikacji, na Victorii, m.in. za jego swobodną różnobarwność. Ale – a) Londyn to jeszcze nie cała Wielka Brytania b) i w Londynie na pewno są dzielnice, do których się nie zapuszczasz i nie wiesz, jak tam ludzie tykają.
Ja się jeszcze nigdy z niemieckim neonazistą na żywo nie spotkałem i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że mainstream tu takich nie toleruje, ale to nie znaczy, że ich nie ma, albo że tak niewielkim marginesem w ogóle nie należy się przejmować. Należy – właśnie po to, żeby nie rósł, choć oczywiście nie ma co go demonizować.
Uwielbiam wszelkie osobiste „relacje ze środka”, ale równocześnie wiem, jak złudny bywa własny ogląd, bo jednak zawsze jest mniej lub bardziej wybiórczy. Więc jeżeli na jakiś temat są badania, to jednak biorę je pod uwagę, nawet jeśli sam mam całkiem odmienne wrażenie. 😉
Witam wszystkich serdecznie.
4 ostatnie numerki na liscie do skasowania.
I zabieram sie do czytania. Bobiku, masz jakies zamowionka?
Siódemeczko, mnie się zdaje, że Niemcy do polskiej przestrzeni dialogu zostali zaproszeni już dawno, w niektórych miejscach przynajmniej. Oświęcimiacy, którzy często spotykali się w Krakowie u naszej Cioci, mieli bardzo dużo niemieckich kontaktów, właśnie typu dialogicznego.
Pewnie, ze sa takie dzielnice gdzie sie nie zapuszczam albo zapuszczam sie tylko w dziennym swietle. Ale tam ludzie maja zazwyczaj inne problemy niz nowi imigranci. Sklep obrabowac, napasc na samotna kobiete i torebke jej wyrwac, wybic szyby w domu niepelnosprawnej nastolatki (bo dziala na nerwy).
Staram sie tez raczej nie zapuszcxzac do dzielnic o ktorych wiadomoi, ze niektorzy mieszkancy prowadza walke o wprowadzenie szariatu w calym Krolestwie. Choc sa tp zazwyczaj male grupki nawiedzonych a poboznych ludzi.. Ale czort ich wie, kiedy moga sie zdenerwowac na moj widok.
Mysle, ze nowi imigranci lepiej sie czuja w malych miescinach niz w wielkiej metropolii. Tak slysze od nowo przybylych – ze maja tak jak u Pana Boga za piecem.
Zmora dała przykład, jak nawet najlepszy pomysł można spieprzyć. 👿 Wrrrrr!!! Nie na Zmorę oczywiście. 😉
Meki, dzięki, chwilowo żadnych nie mam. 🙂
Skracam się już telegraficznie, bo pora kolacji się zbliża. 😎
Bo ja wlasnie skasowalam.
Bardzo smieszne, wiec wklejam:
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1568609,1,z-zycia-sfer.read
Bobiku, pisałam o ankiecie wewnętrznej Rady.
Nigdy nie dopraszaliśmy Niemców jako takich do spotkań i o to x. Manfredowi chodziło.
Poza tym te różne inicjatywy są nieobecne w powszechnej świadomości Polaków.
Kocie Mordechaju,
(trochę z innej wanny, za pozwoleniem towarzystwa)
to było dawno temu, na innym blogu, po wiadomych sąsiedztwach – otóż pamiętam, że kiedyś zamieściłeś szczegółową instrukcję, jak (NIE)należy kąpać kota.
Czy masz ten tekst gdzieś pod pazurkiem? Byłabym wdzięczna, Mrusia też, chcemy wytłumaczyć jednemu takiemu, dlaczego kotów się nie kąpie.
Pozdrowienia od Mrusi, której zimowe ćwiczenia (gdy już zejdzie z kanapki, gdzie śpi) wyglądają tak:
http://alicja.homelinux.com/news/IMG_1985.JPG
Też mam prośbę, ale nie do Kota, a do Heleny: czy mogłabyś wrzucić jeszcze raz linkę do swojego nowego ekspresu do kawy? Mojej siostrze właśnie się zepsuł ekspres i na gwałt potrzebuje nowego. Nie mogę znaleźć w archiwum. 😳
Helena podała tylko nazwę, Ago, przepiekna czerwona maszyne do espresso i capuccino – Francis Francis x1
http://www.johnlewis.com/francisfrancis-x1-coffee-maker/p231450543
Francis Francis x1 jest w roznych wersjach kawowych – na kawe sypka, na tzw. pods i na kapsulki.
Moja jest na pods – czyli takie plaskie odmierzone okragle woreczki ze sprasowana kawa.
Francis Francis ma rozne modele ekspresow, x1 jest chyba najdrozszy, ale sa jeszcze znacznie tansze i bardzo fajne. Nie wszystkie maja specja;lna rurke na spienianie mleka. Moj ma. Dziala genialnie.
No i moj jest czerwony.
Bardzo dziękuję! Pamiętałam, że czerwony. 🙂 Już niosę siostrze.
Heleno, sluchalam prezydenckiego oredzia (czyli SOTU, jak sie tu u nas teraz skrotowo okresla) 😉 , choc coraz mniej osob tego wysluchuje, wiedzac, ze niestety przemowy czesto maja bardzo maly – i ciagle malejacy – zwiazek z rzeczywistoscia. Skrotowo: przemowienie w wielu miejscach spodobaloby sie Rysiowi, a i mnie takze sie dosc podobalo. Glowny watek: inequality (wzrastajace coraz szybciej nierownosci ekonomiczne), ktora jest w tej chwili politycznym buzzword. I slusznie, jak mowi wiele osob wcale zreszta za lewakow sie nie uwazajacych, takich jak np. znana i ceniona historyczka, Doris Kearns Godwin (nota bene bardzo mila osoba, mieszkajaca w moim miescie, w slicznym domu z wieza, w ktorej to wiezy swoje ksiazki pisuje, ostatnia, z autografem autorki, wlasnie skonczylam czytac). Wiekszosc ludzi ma jednak po prawie szesciu latach tej prezydentury dosc sceptyczny stosunek do prezydenckich popisow oratorskich (choc nie sposob nie doceniac wysilkow piszacych te przemowy), poniewac z doswiadczenia wie, ze z roznych powodow maja one male szanse na to, zeby stac sie rzeczyywistoscia. Jeden przenikliwy krytyk mow prezydenckich, profesor literatury z Yale, napisal kiedys, ze prezydentowi sie chyba zbyt czesto wydaje, ze wystarczy wyglosic mowe, i na tym sprawa wlasciwie sie dla niego konczy. Pole manewru ma przy tym bardzo nieduze (zacieta opozycja, uwiklanie w rozne grupy interesow sponsorujace jego i jego partii kampanie polityczne, itp.), i kredyt zaufania spoleczenstwa z wielu powodow coraz nizszy (zreszta wszystkim politykom zwykle ten kredyt w miare sprawowania wladzy sie zmniejsza, ale jednym bardziej, a drugim mniej, jemu akurat bardziej). W sumie nikt sie tutaj specjalnie oredziem nie podnieca. Moglas spokojnie przespac. 🙂 Ale jakbys jednak chciala, to poszukam linku do wersji radiowej.
Rysiu, nie wiem, czy zauwazyles, ze w zlinkowanym przez Ciebie artykule z Le Monde Diplomatique jest cytowana moja senatorka, Elizabeth Warren (z ktorej jestem ogromnie dumna, i z tego, ze moj stan reprezentuje, zreszta odzwierciedlajac spora czesc jego ducha). Sa tacy, ktorzy o wiele chetniej widzieliby ja zamiast Hilary jako kandydatke do prezydentury, ale ona sie zastrzega, ze ma bardzo duzo innych spraw do zalatwienia, przynajmniej na razie (takich np. jak wylapywanie tajnie negocjowanych umow miedzynarodowych znoszacych de facto kontrole demokratyczna w poszczegolnych panstwach).
A dyskusja o tym czy i jak karac, a moze szerzej – uczulac, ksztalcic w kierunku wiekszej tolerancji i zrozumienia jest bardzo ciekawa. Wlasnie doczytuje, ale dosc wolno, bo zdaje sie, ze zaczelo mnie lapac jakies przeziebienie.
Zauważyłam Twoją senatorkę, Moniko. Artykułu wolałabym nie zauważyć, ale już przepadło, przeczytałam.
Dzieki, MOniko, nie musisz mi szukac Oredzia o Stanie Unii, bo juz wysluchalam, mam je w poczcie.Ale bylam bardzo ciekawa Twojego zdania, gdyz ja sama mam juz dosc slabe wyczucie wewnetrznej polityki amerknaksiej, bedac jednak w sporym oddaleniu i nie sledzac na codzien ocen i komentarzy.
O, jak mi milo, ze zauwazylas moja senatorke, Haneczko, bo to bardzo przyzwoity czlowiek, i na zauwazanie zasluguje. 🙂
Heleno, czasem wystarczy troche posluchac radia, troche poczytac przez pare dni – najlepiej jak najbardziej szeroko, z roznych stron, geograficznych i politycznych i bedzie jak z jazda na rowerze – tak zupelnie sie nie zapomina, a to, co sie troche przeoczylo da sie przeciez w sporej mierze na odleglosc nadrobic, znajac ogolna melodie (mieszana metafora rowerowo-muzyczna zamierzona, w zwiazku z przeziebieniem). 😉
A jak bedziesz miala czas, to bardzo polecam Ci Doris Kearns Godwin w wywiadzie dla naszego radia.
http://onpoint.wbur.org/2013/11/27/teddy-roosevelt-progressives-doris-kerans-goodwin
A my tutaj z kolei bedziemy wygladaly Januszczaka o rokoko. 🙂
Mordko, Alicja 19:38 prosiła o kocią poradę.
Siodemeczko, bardzo dziekuje 🙂 🙂
Aga, moja corka ma taka (lub bardzo podobny model) maszyne do kawy i bardzo ja chwali i goscie studenckiej komuny taz 🙂 🙂
http://www.mediamarkt.de/mcs/product/DE-LONGHI-ESAM-6600-Prima-Donna-Kaffeevollautomat,48353,459555,224665.html?langId=-3&gclid=CKvms_-jpLwCFclQ3godeVkAMw
Moniko, podoba mi sie to co powiedziala o demokratycznej kontroli (przyznaje ze zapomnialem ze Ona Twoja 🙂 ). jest to tez ostatnio temat wielu rozmow w RFN, jak, dlaczego, kiedy, kogo i kto. kontrolowac czy jak w „sluzbach” zdac sie na uczciwosc i poszanowanie demakratycznych zsad przez „sluzby”. wystapienie
Obamy bylo bardzo szeroko komentowane u nas, zauwazono oczywiscie zdanie o niebezpiecznym rozwarstwieniu dochodow. opinie ze zagraza to demokracji i rownowadze sa u nas dosc powszechne.
O, dzieki, Haneczko, bym nie zauwazyla. Do Mordki po porade nawet nie ide, bo mi zycie drogie.
Czasami kota nalezy umyc – jesli wroci czyms wstretnym umorusany albo, za przeproszniem, sie zafajda z powodu biegunki lub niechcacy wdepnie w kupe..
Pamietam jak moja mama czasami kapala bialego kota Gonazage w kabinie prysznicowej, rozebrana do naga ale starannie owinieta recznikiem. Sciagala rure z prysznicem, szorowala specjalnym szamponem dla bialych kotow i psow i przy akompoaniamencie bardzo glosnego zawodzenia mydlila i zmywala. Ja stalam za drzwiami w duzym recznikiem, do ktprego wrzucany byl oburzeny do zywego Gonzus.
Z chlopcami M. i P. mialam od poczatku inny system. Pryzgotrowywalam kilka dzbankow z ciepla (nie za goraca, tylko ciepla) woda, wkladalam kota do glebokiego zlewu kuchennego, polewalam woda przygadujac uspokajajaco, polewalam szamponem u nasady ogona (od gory) , rozmydlalam pod ogon i zwywalam czysta woda. Potem nalezalo kota troche odcisnac i zawinac w duze kapielowe przescieradlo, najlepiej prosto z kaloryfera.
Dobrze jest miec na sobie duzy ceratowey fartuch, bo bedziesz mnokra od stop do glow.
Jak juz wieekszosc wody wsioagnie w recznik nalezy kota wypuscic i pozwolic powycierac sie samemu w lozku albo na obrusie. No trudno. Nie jest to przeciez jakas stala czynnposc higieniczna. Potem kot sam sie starannie wylize.
wracajac do tekstu z Le Monde Diplomatique, to nawet media bardzo powszechnie (ARD,ZDF) dostepne o wielu problemach mowia i krytykuja zbyt lekkomysle podchodzenie Brukseli do negocjacji. zobaczymy co bedzie…..
🙂 🙂
Aha. Wazne jest aby woda nie nalala sie do kocih uszu. bo w odroznieniu od psa koty nie maja (podobno) blonki, ktora oslania koniec kanalu usznego.
Pisze podobno, gdyz slyszalam to od dziecinstwa, ale nigdy nigdzie nie natknelam sie na wyjasnienie czy jest to prawda. Nalezaloby wlasciwie zapytac weterynarza, ale je mam do nich ograniczone zaufanie jesli chodzi o kota w przekroju.
@£!%&^£!!!!! >*&$@!!!! 👿
srodowe pstryk 🙄
Dziękuję, Rysiu. 🙂 Ja mam model minimum, http://www.gatspa.it/catalogo/dettaglio_ecommerce/vip-inox-elettric/?catId=25 ale jak się zużyje, wymienię go chyba na coś bardziej wyuzdanego. Denerwuje mnie tikanie mechanizmu.
Ale jest to klasyka, Ago.
Heleno,
moja kotka (dachowiec pospolity) ma ponad 5 lat i od zawsze była jako kot domowy, nie będę jej teraz stresowała i wpuszczała w świat, którego nie zna – Mrusia jest czyściutka.* Owszem, na trawkę pod czujną opieką, jak się trawka wreszcie zazieleni, ale to jeszcze parę miesięcy 🙁
Nie chodzi mi o to, jak naprawdę kąpać kota, ale o taką zabawną opowieść o usiłowaniu wykąpania kota i czym się to skończyło. Wkładamy kota pod prysznic, a potem skomplikowana operacja zdejmowania go z firan, wyciągania spod szafy i takie inne okoliczności zabawne.
Gdzieś to opowiadanko krążyło po sieci, ale nie mogę na nie natrafić.
*Jedno z ulubionych miejsc – wskoczyć do wanny, gromkim MRRRAU domagać się odkręcenia cieniutkiego strumyczka wody i obserwowanie tegoż. Próbowała go łapką złapać, ale nic z tego nie wyszło. Czasami wskakuje do wanny i sama próbuje odkręcić kran, tylko kurek jest za wysoko.
Ja pamiętam tę dramatyczną opowieść w kontekście dawania Kotu tabletki. I wiem, że te wszystkie perypetie to nie jest to żaden papendekiel, tylko czysta prawda, bo od czasu do czasu ten numer w domu bierzemy. 🙄
Moniko, w kwestii łapiącego przeziębienia możemy się podzielić robotą: my trzymamy kciuki, Ty pijesz herbatkę z imbirem. 🙂
A przeziębienie może też swoją część dołożyć i oddalić się w podskokach. 😎
Bobiku,
to jest to! Ale zdaje mi się, że czytałam coś podobnego z wanną w tle i kąpielą kota.
Według starego kawału o góralach, kota sie pierze, ino sie nie wykrenca.
Alicjo, może ktoś to przerobił na kąpiel, ale w pierwotnej wersji była tabletka (tam jest zresztą o prysznicu i ręczniku, mogło Ci się stąd wziąć przypamiętanie). I wersji tego było skolko ugodno. Tu jedna z nich:
http://www.cats.alpha.pl/tabletka.htm
Kurczę, Wodzu, to też znam w innej wersji. Że się nie wykrąca. 😈
Zapraszam serdecznie mądrego, który poda naszej Kocicy tabletkę. Taki, który ją umyje pod prysznicem lub w zlewie, jeszcze się nie urodził.
Trzymając kciuki, możemy jeszcze kibicować oddalającemu się w podskokach przeziębieniu krzycząc: Go, go, go, go, go! Z tego, co pamiętam, także Furkot jest bardzo wdzięcznym obiektem zabiegów leczniczych. 😈
W sprawie kąpieli na Pręgowaną nie mogę narzekać.
Ten zdumiewający fakt prawdopodobnie bierze się stąd, że jeszcze nigdy nie było potrzeby jej kąpać. 😈
Bobiku, to ja nie wiem, czy można z Tobą poważnie porozmawiać o Życiu 🙄
Jedna dobra zła recenzja dzieła ogólnie opiewanego „The War That Ended Peace: The Road to 1914” (Margaret Macmillan), dobra, bo wyjaśniająca co autor recenzji ma autorce książki za złe, chroni mnie przed wydaniem US$13. Wdzięczne pijawki aż bulgoczą.
Jakby się znalazł taki, co da kotu tabletkę, a kot ją zje – to zapraszam do siebie. Obiad jubileuszowy postawię, z szampanem. Moją kocię trzeba zatabletkować.
Ludzieńki, puściła mnie łapa, znaczy ten bark, co go miałam zwichnięty.
Nie boli.
Żyję!!!
Dobranoc!
Mrusia też obywa się bez kapieli – jak to kot domowy. Ale z połowę kociego dnia poświęca na toaletę!
Dzięki, Bobiku.
Tabletka mi się z prysznicem skojarzyła, a jakże.
Dobranoc!
.herbata 🙂
szeleszcze 😀
’brykam
w nowy snieg przez Tereny do przegladu pozycji
🙂 🙂 🙂
brykam fikam
Dzień dobry 🙂
kawa
Irek 🙂 🙂 😀 😀 😀 (dla ducha i urody)
i herbata 🙂
Poniższe może być interesujące dla zainteresowanych Staszowem.
O ile znane są strony:
http://www.jewishgen.org/yizkor/staszow/staszow.html
o tyle bardzo niedawno z radością otrzymalem link
http://mapalist.com/Public/pm.aspx?mapid=364025
wiodący do „interaktywnej” mapy ukazującej kto mieszkał pod jakim adresem.
Nisiu 😀
sprawdźcie 16362
Dzień dobry 🙂
Lekki, słoneczny mrozik. Oleander już w kuchni. Ale karmnika, póki nie śnieży, chyba nie ma co wyciągać z komórki?
Nisia nie puściła, ale ból puścił. I dalej tak trzymać Nisiu! 😀
A gdzie to Demetria się podziała? Bez niej chyba tej wanny kawy od Irka nie wyżłopiemy. 😉
Dzięki, Ormie.
@mt7 30 stycznia 14, 12:09
Coś mi tam więcej o Staszowie wiadomo, moje dane/namiary ma Bobik, którego już dawno upoważniłem do przekazywania ich gdy trzeba komu trzeba 🙂
Tez sie zastanawiam co sie stalo z Demetria.
Ale ciesze sie, ze Nisi bol puscil.
Mieb tez cos puscilo czym sie po cichu bardzo martwilam.
Po tej strasznej grypie niedawnej, po tym jak juz sie zupelnie skonczyla, zauwazylam ze nie wraca mi wcale ani poczucie smaku, ani zapachu. Odczekalam jeszcze pare dni – nic, ani sladu zadnego zapachu, a ze smaku odrozniam jedynie kwasne i slone.
Ale od czego jest sierzant Google. Wpisuje do poszukiwarki „Influenza, loss smell taste”.
I natychmiast natykam sie na mase pytan, sformulowanych mniej wiecej nastepujaco: dwa lata temu przezylem ciezka gerype i stracilem powonienie i smak…. Od ubieglej wiosny nie mam powonienia po przebytej grypie. I wszystkie w tym duchu.
Odpowiadakja lekarz, ktorzy daja do zrozumienia, ze nalezy z ta utrata sie pogodzic, ze zdarza sie ona najczesciej osobom w „pewnym wieku” etc, etc.
Pamietajac, ze nasza Jasiunia ostatnie lata zycia tez nie miala juz poczucia smaku, przypominajac jeszcze jakies znane mi przypadku, triche sie zalamalam. Nie wyobrazalam sobie nawet jak wazne jest dla mnie powonienie. Caly swiat jakby poszarzal, stal sie mnie wyrazisty i mniej zmyslowy.
Gdzies natknelam sie na jedno zdanie jakiegos lekarza, ktory doradzal aby SPROBOWAC codziennie wiele razy w ciagu dnia wachac rozne ostre zapachym, probujac w tej sposob ponownie nauczyc uszkodzone grypa komorki nerwowe do przekazywania sygnalow zapachowych do mozgu. Nie dawal zadnej gwarancji, ze to pomoze. Inny lekarz doradzal jedzenie ostryg, gdyz zaweiraja one najlatwiej przyswajalny dla organizmu cynk, ktory czasem pomaga przy stracie pwoonienia. Zfdobycie ostryg w mojej dzieknicy nie jest latwe. Nalezy je zamawiac i jechac dosc daleko po odbior.
Wiec calymi dniami chodzilam po domu i wynajdywalam co by tu jeszcze powachac – wszystkie perfumy, eteryczne olejki, ziola, srodki do czyszczenia kibla, wszystko to kilka razy dziennie obsesyjnie wachalam. Czasami dpocieral do mnie zapach alkoholu w perfumach, ale nie zapach samych perfum perfum. Wszystko inne bylo tez bez slady zapachu. Bylo mi coraz smutniej. Przypominalam sobie jak zawsze szalalysmy z Kuma w sklepie perfumeryjnym, jak dlugo debatowalysmy o wyzszpsci tego czy tamtego nowego zapachu. Ile czasau sama spedzalam w sklepach wybierajac najladniej pachnaca swiece. Jak nigdy nie kupilam jablek jesli nie pachnialy. Jak sprawdzalam na zapach wszyustkie gatunki truskawek. Jak porownywalam u Marksa i Soencera czy rzeczywioscie biale lewkonie pachna bardziej niz fioletowe. Jak niecierpliwie czekalam i cieszylam sie co roku na krotkie dwa tygodnie kwitnienia moich bzow.
No, mowie Wam. popapdalam w coraz wiekszy smutek.
Az tu cztery dni temu kiedy solennie wachgalam butelke prefum (perfum wlasnie, a nie wody toaletowej) Madame Rochas, poczulam bardzo, ale to bardzo leciutki cien zapachu.
Tej Madame Rochas uzywa sie tylko jednej kropelki, inaczej jest za mocna. A tu lalam na siebie pol flakonu i tylko ledwo-ledwo cien zapachu.
Jeszcze kilka razy tego dnia udalo mi sie wyczuc zapach perfum z otwartego flakonu.
Dwa dni pozniej wydawalo sie, ze sloik z olejem kokosowym ma leciutki zapach kokosowych ciastek.. Rzucilam sie na inne kosmetyki. Nie wszystkie umialabym rozpoznac. Pownienie nie wrocilo jeszcze kompletnie. Ale nie ustawalam w obsesyjnym wachaniu wszystkiego co mmi wpadlo w rece. I po trzech dniach umialam ponownie bardzo dobrze rozpoznac Madame Rochas i nawet rozne inne, znacznie slabsze pachnidla w moim domu. Krem do rak. Plyn do mycia okien. Proszek do prania. Alleluja!
Mysle, ze to powonienie nie wroicilo mi jeszcze tak jakim bylo przed grypa, ale jestem chyba na dobrej drodze. Mysle ze to te cwiczenia mozgu pomogly. 🙂
Do Orma.
Jakoś taka mapa, podobnie jak zdjęcia, lub informacje o konkretnych osobach, jest szczególnie poruszająca i odnawia żal i serce się ściska. Nie mogę wtedy nie płakać, czuję jakąś wielką stratę i ciągle, ciągle nie mogę zrozumieć, jak to było możliwe.
U mnie pogoda piekna (sloneczne 20 stopnie z chlodnawym wiaterkiem), ale zaziebienie trzyma jak ponury kleszcz 🙁 Jedynym plusem jest glos a la Marlene Dietrich, przynajmniej poki nie usiluje spiewac lub mowic glosniej, bo wtedy mam glos a la Marcel Marceau 😉
Kot z anosmia to smutne… dobrze ze mija!
Cieszę się bardzo, Dziewczynki, że opuszczają was choroby i słabowitości.
Trzymajcie się, Kochane! 🙂
Ooo, a Lisek chory 🙁
Ślę Ci, Lisku dobre myśli, moze trochę pomogą. 🙂
@mt7 30 stycznia 14, 13:25
– zwłaszcza, jeśli łączy przyjaźń i jakieś wspólne działania z potomkami tych Ludzi.
Wielkie dzieki, Siodemeczko 🙂
A widzisz, Helenko 🙂
Rozmawiałyśmy już o tym mailowo. Ja też miałam coś takiego w zeszłym roku, ohydne to było uczucie. Ale potem się poprawiło, więc już w mailach Helenę pocieszałam. I widzę, że wyszło na moje 🙂
Ale czuję, że w stosunku do stanu sprzed zeszłorocznej grypy wciąż mam węch i smak trochę przytępiony. Przedtem zresztą miałam nadwrażliwy i to też było przykre.
Ojojoj… sezon grypowy. Rzucamy się do trzymania za Liska. Trzymamy za Helenę, żeby nos coraz więcej czuł. Za Monikę już od wczoraj…
Może my lepiej w ogóle tych kciuków nie puszczajmy, bo zawsze się komuś przydadzą. 🙂
PA stracił węch po operacji laryngologicznej i czekał na jego powrót dłuuuuugo. Tak całkiem to się jeszcze do dziś nie doczekał, ale dzięki ćwiczeniom węchowym potrafi już przynajmniej odróżnić Mme Rochas od pasztetówki. 😎
Prawda to. Nie wytrzymalam i poskarzylam sie Pani Kierowniczce. I prawda, ze mnie pocieszala, ze przejdzie, ale ja swoje wiedzialam! I ani przez moment jej nie uwoerzylam! 😳 Bo internet pelen jest takich, co im nie wrocilo i dosc bezradnych lekarzy…
Ta grypa tegoroczna jest jakas wybitrnie wredna, dluga i zasmarkana, mam nadzieje, ze obejdzie Monike i jej Rodzine bokiem. Czuje sie tym bardziej pokrzywdzona, ze zostalam przeciwko grypie zaledwie dwa miesiace temu zaszczepiona. Ale widze, ze moj Ojceic mial racje kiedy ostroznie ale sceptycznie sie wyrazal o przeciwgrypowych szczepieniach wiele lat temu. Myslalam, ze to sie juz zmienilo, i na kazdy nowy szczep influency szybciej sie produkuje szczpionki niz 30 lat temu, ale wlasnie rozmawialam z nasza Pania Aptekarka, ktora mi tez powiedziala, ze wielu jej klientow skarzy sie, ze po szczepieniu mialo gorszy przebieg grypy niz bez szczepienia. W tym ona sama.
Mojemu internetowi w ogóle się dziś robić nie chce. Łączy raz na 20 kliknięć i posty zżera. 👿
Nie wiem, czy się na niego nie obrazić i nie pójść na spacer zamiast. 🙄
– czytając po grypie i jej konsekwencjach zastanawiam się, jaki jest Państwa stosunek do szczepień tzw. przeciwgrypowych ? Przez wiele lat grypa i jej niekiedy nieprzyjemne konsekwencje męczyły mnie regularnie co roku. Kilkanaście lat temu byłem przedstawiony przez wspólnych Przyjaciół p. prof. Lidii Brydak, która mnie wręcz „obtańcowała” za nie szczepianie się. I tak od kilkunastu lat szczepię sie co roku i – w moim przypadku – po prostu zapomniałem, co to jest grypa.
@Helena 30 stycznia 14, 14:23
– przepraszam, nie doczytałem, daleki jestem od generalizacji moich i moich Bliskich jak najbardziej pozytywnych doświadczeń ze szczepieniami.
Dzień dobry 🙂
Matko, jaki ten Lisek śliczny, co jeden to śliczniejszy 😀
Za zagrypionych i nos Heleny trzymam wytrwale.
Też trzymam za wszystkich źle się mających.
Ja też mam pozytywne doświadczenia ze szczepionkami, ale moze to przypadek, nie wiem.
Jest dużo różnych chorób grypopodobnych, lekarze często sami nie wiedzą, bo trzeba by było zrobić badania, zeby potwierdzić grypę.
Dziędobry!
Lisek na dziś (w sensie pogody)
http://tapety.tja.pl/edycja.php?adres=98829.jpg
Wlasnie wiele lat temu moj Ojciec, ktory byl wybitnym epidemiologiem, zapytal mnie czy chcialabym sie zaszczepic na grype. Zapytalam wiec co sam o tym sadzi. I wtedy podzielil sie watpliwosciami, powiadajac, ze nowe szczepy grypy powstaja (najczesciej z jakichgs powodow w Azji) z grubsza co trzy lata. I tyle mniej wiecej zabiera czasu wyprodukowanie nowej szczepionki na ten wlasnie szczep i jej znalezienie sie na rynku. I ze czesto te szczepionki sa juz obsolete, przestarzale bo szaleje nowy szczep. Ale nie zaprzeczal bynajmniej jakiejkolwiek uzytecznosci szczepien przepciwgrypowych. Wtedy zniechecilam sie do szczepien.
Ale w tym roku zadzwonila do mnie rejonowa pielegniarka, starsza pani ( a ja lubie pielegniarki jak sa starszymi paniami) i zaproponowala szczepienie. Na moje watpliwosci powoiedziala: Przyjdz, co ci szkodzi! No to przyszlam. Z wiadomym rezultatem.
Chyba Liski nie mają takich dużych uchlów?
Szczepionka chyba nie chroni przed zachorowaniem, tylko ma pomóc w walce z.
Ale duże, czy mniejsze – pięknościowe.
Jesli szczepionka jest na dany szczep wirusa, to powinna zapobiec zapadnieciu sie na chorobe.
Pustynne Liski mają ucha właśnie takie duże, o ile nie większe. 🙂
Piękność ich poza dyskusją. Dobrze, że one z psowatych, bo przynajmniej zazdrosny być nie muszę. Zawszeć to rodzina. 😈
Gdy stosunkowo malutka nierownosc jest czastka szerszej mapy nierownosci.
Dzis dostalam ciekawa petycje do podpisania. Autorzy wzywaja odpowiedzialne czynniki w Anglii (nie w calym Zjhednoczonym Krolestrwie, bo w Szkocji i Walii to nie jest problemem) aby na aktach slubu oraz patrtnerstwa wpisywac mozna bylo takze imiona i nazwiska matek obu stron zawierajacych zwiazek. Bo w chwili obecnej apparently na angielskich akcie slubu sa tylko wpisywane nazwiska ojcow panny mlodej i pana mlodego (czy co tam). I autorzy petycji nie widza powodu dlaczego imie matek jest pomijane. Powiadaja ze bez imienia matki akt slubu wyglada jak kontrakt biznesowy zawarty miedzy ojcami Mlodych.
No pewnie, ze podpisalam! 😆 😆 😆 Uwielbiam takie namolne…
Stosunek do szczepionek chyba w dużej mierze zależy od tego, jakie doświadczenia z nimi ma bliskie otoczenie. Moje miało akurat nienajlepsze, więc jakoś nie byłem szczególnie zmotywowany do zaszczepienia się.
Ale chronię się w inny sposób. Jak szaleje grypa, to jestem niegrzeczny i odmawiam podawania łapy (oczywiście wyjaśniając, z jakiego powodu). 😳 Może wskutek tego ten i ów przestał mnie lubić albo uznał za dziwaka, ale na prawdziwą grypę, nie przeziębienie, bardzo dawno już – odpukać! – nie chorowałem.
O matko, pięknosci! 🙂
Ale dlaczego takie duże uchelki? Muszą na pustyni lepiej słyszeć? Wielkiej urody uszka są.
@Helena 30 stycznia 14, 14:51
Bardzo serdecznie dziękuję, a przy okazji – wstyd by mi było nie „kojarzyć” Dzieła Pani Ojca.
Sorry Bobik, ale wirus grypy roznosi sie drioga kropelkowa. Moje grypy zawsze pojawiaja sie po spedzeniu paru godzin w samolocie albo po dlugiej jezdzie zatloczonym srodkiem transportu miejskiego w godzinach szczytu.
Nie podajac rak natomiast masz duza szanse unikniecia pryszczytcy, hepatitis A oraz bakteryjnego „przeziebienia”. Istnieje cala plejada t.zw. chorob brudnych rak, ale to nie grypa wirusowa, jesli dobrze pamietam.
Wstyd? Eeeej tam!
Sorry Heleno, ale bardzo częstą drogą rozłażenia się wirusów kropelkowych są właśnie łapy. 🙂 Bo dobre wychowanie nakazuje zasłanianie łapą pyska podczas kasłania, a potem taką łapę się podaje, wyciera w klamkę, albo co. Jak wirus na tej łapie czy klamce doszczętnie wyschnie, to go diabli biorą, ale póki ma jeszcze dosyć tej wykrztuszonej wilgoci, czuje się znakomicie i na tyle skocznie, że raźno i chętnie skacze na kolejnego gospodarza. Dlatego profilaktyka przeciwgrypowa powinna polegać zarówno na zasłanianiu pyska, jak i niepodawaniu oraz obesyjnym myciu łap. 🙂
A że od pokasłujących trzymam się w sezonie grypowym z daleka, to oczywista oczywistość. 😉
Nisiu, dzieki wielkie, choc osobiscie wole na kanapie (twardawej) 😀
Siodemeczko w roli Czerwonego Kapturka 😆 , ponoc mam takie duze uszy by emanowac z nich cieplo aby sie nie przegrzac; przydaja sie takze na koncertach 😉
Szczepiona ma eliminowac chorobe, lub ewentualnie zlagodzic przebieg. Wirusy lubia ciagle sie zmieniac i kazdej zimy wygladaja ciut inaczej; szczepionka jest przewaznie na 3 najpopularniejsze (chyba wg samego poczatku sezonu, nie wiem dokladnie) warianty. Jesli szczepiony spotyka dokladnie jednego z takich, wirus zostanie pochloniety od razu i w gole sie nie rozmnozy w ciele (prewencja); jesli jest podobny ale nie identyczny lub jesli cialo nie zareagowalo na szczepionke dostatecznie mocno, rozmnozy sie troche wiec bedzie grypa ale slabsza. Znam wiele relacji o tym ze po szczepionce wystapilo cos w rodzaju grypy, ale nie umiem tego wytlumaczyc, bo szczepionka (w zastrzyku) to wirus posiekany w kawalki ktory niczego nie moze. (Szczepionka w sprayu do nosa to tz wiruz zywy oslabiony – szczepionka jest mocniejsza, tz cialo reaguje wieksza iloscia antygenow, ale czlowiek z oslabionym systemem imonologicznym moze zareagowac choroba).
Co do roznoszenia – owszem glownie aerosolem (tloczny transport miejski z zamknietymi okna „bo zimno” to kleska), ale dzis wiadomo ze niektore wirusy potrafia takze dosc dlugo przetrwac nawet na blatach (komuptery publiczne, stoly, klamki), wiec warto takze myc rece.
(nie tyle antygenow, co produkujacych je cialek)
Przeciwcial.
Moja mama (mikrobiolog) powiedzialaby natychmiast, ze wszystkie choroiby biora sie z niemytych rak i palenia papierosow. 🙄
Przeciwcial, nie antygenow
Tylko nie z palenia papierosów. To już prędzej z croissantów. 😈
Dzis takie szczepionki produkuje sie troche szybciej.
Tak bym wlasnie myslala.
Kalka z angielskiego 😀
No pewnie. 😳
Do czego było „tak bym właśnie myślała”.? Do croissantów? 😈
No, nareszcie Piesek zlazl z telefonu
Przepraszam, za monotematyczność, sama już jestem śmiertelnie tym zmęczona, bo zatruwają mi życie, a co mają powiedzieć inni, których to dotyczy:
http://wyborcza.pl/1,75248,15363654,Neonazisci_groza_policjantowi___Skonczysz_jak_Papala_.html
Głośno zastanawiają się, co tu jeszcze robią. Coraz częściej.
Dobry wieczór 🙂
chorym powrotu do zdrowia, zdrowym trzymania się z daleka od wszelkich choróbsk 😎
Mnie szczepionki przeciw grypie zdecydowanie służą, bo jeżeli nawet złapię jakąś zarazę, to dużo szybciej i łatwiej sobie z nią radzę.
Niestety na zaliczenia i sesję egzaminacyjną nie ma lekarstwa. To trzeba odchorować bez taryfy ulgowej 👿
Papierosy robię ekologicznie, tymi (mytymi ❗ ) ręcami.
Te na c też własnołapnie robię, z pełną świadomością, że kudy im do c Heleny 🙄
Siódemeczko, wrzucaj. Bez Ciebie bym przegapiła, a nie chcę przegapiać.
T i tego Haneczko nie przegap:
http://www.youtube.com/watch?v=jwLd4COQO_U
Zeen, zbereźniku jeden 😆
Dobranoc 😆
Fantastyczny wywiad:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,15317145,Naprzod__siostro__Rozmowa_z_benedyktynka_Teresa_Forcades.html
Dzień dobry 🙂
kawa
Kawa z żółwiem się zbuntowała. Ale ta też zbereźna 😉
http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/THjiCxX3YVI/AAAAAAAAAtw/Da_ALtUaUwA/s1600/kawa.jpg
Dzien dobry 🙂
Kawa
herbata z rana na Dzien Dobry 🙂
🙂 szeleszcze
b brykam
f fikam
🙂 😀 🙂 🙂 😀
pozycje 🙂
brykam fikam
Jeśli w dorosłym życiu kierujemy się wzorcami z dzieciństwa, jesteśmy niedokończonym, niedojrzałym projektem osoby, także w relacji z Bogiem, który jest ponad płcią.
doprawdy swietny wywiad (lewacki 🙄 )
dziekuje puchala
Herbata (fraktalna) 🙂
Dzień dobry 🙂
Osobom z zaburzeniami błędnika raczej bym picie fraktalnej herbaty odradził. 😉 Mnie i bez zaburzeń po jakimś czasie zaczęło kręcić się w głowie.
Jak się pokręcę za własnym ogonem w drugą stronę, to chyba mi przejdzie, co? 😈
Bardzo lubie kaweherbate z bialych naczyn. Wlasnie taka przedranna herbate teraz pije. Poddalam sie i wiecej nie probuje zasnac. Trudno, obudzilam sie o 1:30 i tyle snu musi na dzisiaj wystarczyc. Za moim oknem, dobrze widoczny na bialym sniegu, moj codzienny gosc, krolik. Korzystajac z wysokiego sniegu moze dosiegnac galazek japonskiego klonu, ktore ze smakiem obgryza. Ciezka jest dola krolika w miescie. Wyrzucilam mu marchewke. Na razie zamarl i sie nie rusza. O, juz zniknal. Moze przerwalam mu bezpieczny posilek swoja dobroczynnoscia… Sroga jest ta zima dla miejskich zwierzatek.
Bobiku, bo to trzeba po lyczku 🙂
Spotkalam dzis pieska pomorskiego (pomorszczyka? ) , czekal ze swoim panem obok przychodni lekarskiej i cala przychodnie wymiotlo na zewnatz obejrzec tego, ja mowi PK, slodziaka 🙂
Wywiad z Teresą Forcades naprawdę fascynujący. Mniejsza o to, czy się z jej poglądami zgadza, czy wręcz przeciwnie – fascynujące jest to, że może je głośno wypowiadać i nikt jej za to nie bije po głowie. Czyli nic się strasznego nie dzieje, kiedy wspólnota religijna jest przestrzenią wolności ducha. Kościół wcale się od tego nie zawala, ani nie przestaje być sobą, czym notorycznie straszą różnego rodzaju flondryści. A w dodatku pole dialogu z innowiercami czy niewierzącymi wytwarza się wtedy automatycznie, bez specjalnych starań.
Ale niestety, z polskiej perspektywy trudno się w pełni zgodzić z tą wypowiedzią benedyktynki:
Myślę, że dzięki nowemu papieżowi powieją w Kościele nowe wiatry. Już wieją. Watykan orzekł niedawno, że lokalne konflikty powinno się rozwiązywać na miejscu, a nie skarżyć się papieżowi. I dobrze. Papież nie jest centralną agencją kontroli. Poza tym każda osoba należąca do Kościoła ma prawo myśleć, co tylko chce. Nie ma w nim miejsca na mentalną policję.
Polskiemu Kościołowi na obecnym etapie przydałby się raczej więcej Watykanu, niż mniej. Nietrudno sobie wyobrazić, w jakim kierunku poprowadziliby go pasterze z Epidiaskopu, gdyby już w ogóle centralą nie musieli się przejmować. 🙄
Króliku, a może założyłabyś stały karmnik dla królików? Niewykluczone, że byłby bardziej odwiedzany niż ten Rysiowy, dla ptactwa. 🙂
Ten pomorszczyk to chyba prosto z tej audycji o rokoko przyszedł. 😆
Bardzo ciekawy wywiad z ta katalonska zakonnica. Jednakze kiedy mowi o rzadach wiekszosci, ze mniejszosc jak sie nie zgadza to powinna zaakceptowac bez gadania, to troche mnie to zasmuca… Ja wierze w zdrowa role opozycji. Co zreszta sama siostra swoim dzialaniem politycznym firmujacym ruch separatystyczny w zasadzie firmuje. No, ale chce dobra, wiec jej ten lapsus na razie odpuszczam. W sprawie bankow sie z nia zgadzam. Trzeba je zredukowac do ich pierwotnej roli uslugowej finansowej instytucji. Wilk z Wall Street bardzo dobrze to ilustruje.
Ha Bobiku, ja probuje krolika odwiesc od pomieszkiwania tutaj. Dobre Piesy juz sie w przeszlosci rozprawily z naiwniackim mysleniem, ze nasz ogrod to jest dobry hang out dla krolikow. I nie byl to ladny widok!l
Dzien dobry! 🙂
Strasznie sie trolle na liscie rozpanoszyly. Chyba chca osmieszyc liste. Albo jakis duren sie zabawia.
Zrobiłem na liście porządek, ale obawiam się, że to coś w rodzaju maszyny spamującej tam szaleje. Każdy z tych kretyńskich podpisów ma inny numer IP, więc banowanie wcale nie zabezpiecza przed kolejnym napadem.
Zapomniałem, Króliku, że nie każdy Pies ma tak zaburzone instynkty jak ja. Bo ja pogonić za czymś, co się szybko rusza, owszem, pogonię, ale jak już dopadnę, to nie bardzo mam pomysł, co dalej. 😳 Skaczę wokół tego dopadniętego i nerwowo poszczekuję, póki dopadnięte nie zdecyduje się, żeby znowu zagrać w berka. 😉
Dżędobry.
Dień scierkowy na mojej rubieży. Nic tylko spać…
Ostry nawrot grypy i smarkania sie. „£@%$&*!!!!!
Zmarła Nina Andrycz 🙁
🙁 do Niny Andrycz
🙁 do nawotu grypy
Ale wirtualnie ścierka jest znacznie bardziej od grypy zaraźliwa. Wystarczyło o niej wspomnieć i już czuję pierwsze objawy. 😯
Nina Andrycz 🙁
Własna głupota 🙁 oraz 👿 Ważną terminową pracą, którą – jak byłam przekonana – mam oddać do 7 lutego, miałam oddać do 24 stycznia. Idę pouderzać głową w ścianę 👿
Jeśli ktoś wymyśli, jak cofnąć czas lub stać na chwilę Pciuchem, to proszę dać znać.
Skonstruowanie Maszynki Do Cofania Czasu to jest pikuś. Trudność zaczyna się dopiero przy próbach przekonania Czasu, żeby z niej skorzystał. 🙄
Nie wiem, czy z dwojga złego nie łatwiej przekonać zleceniodawcę, żeby nieco przesunął termin oddania pracy. Może by jakimś zwolnieniem lekarskim się podeprzeć, albo ważnymi sprawami rodzinnymi?
Łot ys dys PCIUCH???
Tutaj, Nisiu:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bromba_i_inni
Jestem przekonany, że Pciuch od razu Ci się spodoba, tak samo zresztą jak reszta. 🙂
Nie wiem, czy jakichś konszachtów z Pciuchami nie ma przypadkiem Siódemeczka. Ostatnio przesyłka od niej przyszła chyba jeszcze zanim ją wysłała. 🙂
Hej! 🙂
Jestem, co prawda, ciocią Bromby 😀 , ale Pciucha osobiście nie spotkałam.
Dzień dobry 🙂 Szczęśliwego Nowego Roku 🙂 (Vesper – liczymy od nowa!)
Smoczego! Końskiego!
Dla przeziębionych – końskiego zdrowia 🙂
Kciukotrzymanie coraz bardziej potrzebne 👿 Ilustracje wygladu liska na dzien dzisiejszy prosze litosciwie ominac 👿
Końskiego zdrowia raczej sobie nie życzmy – konie to cholerne delikatesy…
Bobiku, Bromba mi jakoś przeszła koło nosa, widocznie dziecko było nie w tym czasie. Pciuch piękny.
Chorowitki, spokojnie przetrzymajcie najazd wirusów, posłuchajcie muzyki, poczytajcie, obejrzyjcie jakieś zabawne filmy i szast, prast zdowie powróci, czego wszystkim z całego serca i myśli swoich życzę.
Koński Rok się zaczyna? No to puchary w stosowne kończyny i toastujemy. Oby nikomu nie zabrakło końceptów, końkretów na końcie i oczywiście końcertów. 😀
Zdrowia też, ale to oczywista oczywistość. 🙂
@Nisia 15:53
Nisiu, zawarcie znajomości z Brombą, Glusiem i Zwierzątkiem mojej Mamy nie wymagało posiadania alibi w postaci dziecka 😉
A Pciuch to bardzo pożyteczna znajomość dla wszystkich żyjących w niedoczasie,czyli głównie dorosłych 🙂
Kochani, z okazji Końskiego Roku przyłączam się do życzeń Bobika 🙂
Teraz Vesper może zaczynać od początku. 😆
Do siego Roku! 😀
Z okazji Międzynarodowego Dnia Przytulania, ściskam Koszyczek detalicznie i hurtowo 😆
http://www.kalbi.pl/miedzynarodowy-dzien-przytulania
W Roku Konia życzę końskiego zdrowia 😎
Wszystkim zmartwionym przypominam: koń ma duży łeb, nie się martwi 😉
A teraz biegnę śpiewać, ostrożnie bo bardzo ślisko 🙄
niech się martwi 😉
Ja jako maniak seksualny na przytulanki jak na lato. 😆
A w ramach maniactwa zafundowałem sobie dziś jeszcze Dzień Masochisty. Najpierw wysłuchałem rozmowy Moniki Płatek z ks. Augustynem, a potem z pisłanką Sadurską. Pierwsza była tu już linkowana, a gdyby ktoś chciał się pokatować drugą, proszę bardzo, oto linka:
http://www.youtube.com/watch?v=625euNIvBOU
Coraz bardziej się przekonuję, że dla głupoty nie ma żadnych granic ni kordonów. 🙄
koniec zimy? moze 🙂 jestesmy na plus 😀
chorym zdrowia i wzmocnenie z B. 🙂 🙂 🙂
https://lh3.googleusercontent.com/-zKocUqNUUqs/UuvgAJB7yTI/AAAAAAAANlw/23otXkGRWnk/s1000/PB203139.JPG
lodowka wzywa 🙂
😀
To Ty te wszystkie pierogi zrobiłeś, Rysiu? 😯
Jagodo,
śpiewaj ostrożnie bo ślisko…
Dziwne 16374,5 na liście.
Ryś zmienił adres, mieszka w Katulkach.
Rysiu, u nas wichrzysko wyje, zacina lodowatą, ostrą zadymką, a ty ogłaszasz koniec zimy, a Jagoda dzień przytulania.
Chyba do jakiejś gorącej kozy. :/
Dobry wieczór 🙂
Nic nie wyje, ani nie zacina, wrednie ślisko, -2.
Przytulam chorych, zdrowych i nieszczęsną Vesper 🙂
Pisłanki nie tykam 😎
O matko, te spamujące maszyny na liście do szału mnie doprowadzą! 👿
Dobrze chociaż, że mam gorącą kozę, do której mogę się przytulić, a nawet wejść z nią w związek. 😈
Dobry wieczór z Hamburga. 🙂
Stawiam Wszystkim! Podstawiajcie puchary!!!
Starsza grała dzisiaj I. Recital Dyplomowy. Było bardzo!!!
U mnie wyje na 12. piętrze i buja się żyrandol, a jak próbowałam uchylić okno, bo myślałam, że jest niedomknięte, to nie mogłam później zakmnąć, to chyba jest wiatr.
Po wczorajszym fruwaniu razem z wózkiem na zakupy, postanowiłam cieszyć się ciepłem domowego ogniska.
Mar-Jo Gratulacje dla starszej 🙂
Też gratuluję Starszej Młodej, a przy okazji Mar-Jo bezproblemowego dotarcia do Hamburga. 😀
Mar-Jo 😀 , to Ty podstawiaj puchar, a my będziemy go napełniać 😀
OOO, to my też bardzo, Mar-Jo. 🙂
Przekaż nasze gratulacje Starszej.
NIe wiem, nie wiem, Bobiku, czy to maszyna.
Jak sie wykupi za niewielkie pieniadze ukrywanie i podmienianie ID, to można hulać.
Ątpliwe ości mam dlatego, że zachowana jest logika:
imię nazwisko, miejscowość.
Chyba maszyna nie stawiałaby przecinków tak logicznie.
Bardzo dziękuję! 🙂
Lisku, skoro jest tak źle, 🙁 to musi, po prostu musi lada moment być lepiej. 🙂 Z wszystkimi chorymi dzielę się herbatą – zaparzyłam hektolitry, bom zmarzła na wietrze tak obrazowo opisanym przez Mt7. I kark mnie boli – od kulenia się w kaptur. 😯 Mar-Jo, wielkie brawa dla Starszej! A co grała? Zajrzysz tu? http://www.elbphilharmonie.de/ Polecam – naprawdę dobrze się słucha.
Znowu trolą.
Pozwolicię, że zacytuję klasyka: Ręce i nogi się uginają…
http://www.moja-ostroleka.pl/pawlowicz-ostro-o-ideologii-gender,1391172993,2.html
… z zażenowania. Czuję się molestowana przez tę słodką parę, Oko i Pawłowicz, bezwstydnie eksponującą swoje seksualne obsesje i frustrację. Czy oni czasem myślą o czym innym?
A mówiłem, że dla głupoty granic nie ma?
Ostatnio można by wręcz natężenia antygenderyzmu używać jako szybkiej metody określenia IQ. Pawłowicz sytuowałaby się znacznie poniżej kozy. 🙄
Moja bardzo sympatyczyna znajoma umieściła to na FB z komentarzem:
Od czasu do czasu muszę to oglądać 😀
https://www.youtube.com/watch?v=Ly5_GGgAkDQ
Ach, to dlatego… nie mam tv i nie czytam lokalnych gazet, ale ktoś ze znajomych mi naplotkował, że to najgorętsze od 70 lat lato w Brazylii. To mam nadzieję, że uniknę następnego takiego za 70 lat, i wracam do sypialni, która została właśnie przystrojona klimatyzacją i żona mówi, że 26°C jest dobre, ale gdyby obniżyła próg o dwa stopnie, ucieszyłbym się. Spijanie hektolitrów wody mineralne trwa. Bezmyślność także. Ale nikt nie oczekuje po mnie szczególnej działalności umysłowej, więc żyję w spokoju.
No widzisz, andsolu, a gdybyś był posłem czy radnym w Polsce, musiałbyś cały czas wysilać mózgownicę, jaką by tu kolejną brednię o strasznym dżęderze wymyślić. Bez względu na temperaturę. 🙄
Się zaimprezowałam chyba. 🙂
Uzupełnienie dla Agi: Jan Sebastian Bach – sonata na skrzypce solo g-mol: Adagio i Fuga ; Grażyna Bacewicz – 4 capricci: kaprys na skrzypce solo nr 1; Ernest Bloch – „Poeme Mystique”
sonata na skrzypce i fortepian nr 2.
Z filharmonią tutejszą – nie wiem, czy zdążę. Bardzo bym chciała, ale myślę o skróceniu pobytu w Hamburgu.
Dziekuje Ago, oby 🙂
Mar-Jo, gratulacje! 🙂
Dzień dobry 🙂
kawa
herbata 🙂
szeleszcze 😀
kawa
Za oknem różowawy świt. Pora na targ 🙂
brykam.
fikam.
brykam fikam
fik 🙂
nie Bobiku, to robily kolezanki, ale duzo, duzo, duzo zjadlem 🙄
Tereny Zielone S-Bahn przeglad pozycji
🙂 🙂 🙂
brykam fikam
Druga rocznica śmierci W. Szymborskiej
http://vimeo.com/49152032
Jak ten czas szybko biegnie 😯
Dzień dobry 🙂
W złą porę Nisia wczoraj tę ścierkę wywołała. 🙄 Pogoda się nagle zrobiła kompletnie ścierkowa, zalana burym deszczem i niewyżęta, a nastrój się do pogody bardzo szybko dostosowuje.
Ale mam pewien jasny punkt na dzisiaj. Po południu sąsiad-stolarz przyjdzie nareszcie instalować obiecane kuchenne szafki. Półtora roku je robił, to chyba muszą być cudniejsze od Mony Lizy z Dawidem do kupy, nieprawdaż? 😈
Dzień dobry 🙂
Taję i spływam. Nareszcie trochę słońca i plusów.
Szaflarska świetna 😀
Bobiku, oby wreszcie były, nawet nie tak cudne, prawdaż? 😉
Odkryłem nowych kuzynów – nie tylko moich, Liska też. 🙂 Są mniej znani od fenków, a również wielkousi (nawet bardziej), więc mogą się z nimi mylić. Nazywają się po polsku otocjony, a po niemiecku psy lub lisy łyżkowe (to od tych ogromnych usz), żyją na sawanach i półpustyniach i wyspecjalizowali się w pożeraniu insektów, zwłaszcza termitów. Uszy ogromne, muskularne mają właśnie po to, żeby każdego ryjącego gdzieś pod ziemią termita wysłyszeć.
Bardzo przystojni są, ale w naszej, szeroko pojętej rodzinie wszyscy tak mają. 😆
http://imgc.allpostersimages.com/images/P-473-488-90/38/3815/3FBYF00Z/posters/joe-mcdonald-bat-eared-fox-juvenile-otocyon-megalotis-serengeti-tanzania-africa.jpg
Haneczko, na odwrót – jak już tyle czekałem, to mają być najcudniejsze na świecie. 😀
Mogły być już 3 tygodnie temu, ale z jednym szczegółem nie takim, jak sobie wymyśliłem, więc wolałem poczekać jeszcze trochę na dostawę tego szczegółu, żeby wszystko było dokładnie takie, jak ma być. Nie oddałem ani guzika! 😎
Jak można tak nazwać zwierzynę? Ten wygląda na wkurzonego. Też bym była 👿
Bobiku, bardzo podziwiam, ale nie praktykuję 😉
Po angielsku też niewiele lepiej, bat-eared fox. Zupełnie bez wdzięku. 👿
Ale za to Hiszpanie się spisali i nazwali kuzyna zorro orejudo. Ja go sobie w roli Zorro, z maską i kapeluszem, ba, nawet z tą wkurzoną miną, świetnie potrafię wyobrazić. Więc możemy po naszemu też coś za Hiszpanami onomatopeicznie pokombinować… Zorro, Ale Rudy… o, właśnie. Rudy Zorro. 😈
Nie chciałbym jednakowoż zasiać mylnego przekonania, że kuzyn Zorro zawsze jest wkurzony. Tu rodzinna fotografia z całkiem innymi minami. 🙂
http://img1.photographersdirect.com/img/2355/wm/pd2820368.jpg
Zorro orejudo, zorro uszasty. Bardzo mi milo 🙂 Na wkurzonych wygladaja na zdjeciu wszyscy, ale dobrze miec takiego kuzyna, mozna zawezwac na pomoc w razie potrzeby zalatwienia sie z wrogim gburem 😉
Naprawdę, na tej rodzinnej fotce też wyglądają na wkurzonych? Ja raczej miałem wrażenie, że na bacznie skupionych, tak jakby fotograf im powiedział „o, tu patrzcie, tu, stąd zaraz termit wyleci”. 😉
No dobra, ale tu to już chyba niedwuznaczny uśmiech: 🙂
http://www.hlasek.com/foto/otocyon_megalotis_dc3616.jpg
Lekko zezowaty i msciwy, ale OK 😀
Zreszta moze zle widze, bo moj mikrointruz dolozyl mi zapalenie spojowek 😉
Oj, przykrość. 🙁
Mnie się w tego typu stanach zapalnych świetnie sprawdza przemywanie rumiankiem. Polecam z czystym sumieniem, bo w każdym razie na pewno nie zaszkodzi.
A uśmiech Zorra wcale nie jest mściwy, tylko nieco kokieteryjny (i jeszcze ta podwinięta łapka…). To na pewno te spojówki coś poprzekręcały. 😉
Rumianek jest b. dobry, ale w ostrym stanie nie wystarczy. Dostaje do oczu mieszanke antybiotykow z kortizonem i sztucznymi lzami, na pluca jeszcze cos. Uciekajacy przez okno staruszek bardzo mi to umila 🙂
Bobiku, a jak szafki wejdą to oleander wyjdzie na mróz czy się oboje zmieszczą?
Lisku, masz staruszka na ucho? Czy na jedno oko?
Dzień dobry,
ten chyba nie jest wkurzony…
http://www.taringa.net/posts/mascotas/13769877/Zorro-Orejudo-Otocyon-megalotis.html
A mimo wczesnej ciągle sobotniej pory nade mną na poddaszu (?) chodzi pan specjalista i słucha. Bo w końcu przekonałem agencję mieszkaniową, że jest coś nie tak z wodą, nie używam miesięcznie 40 m3 – i zgodzili się, że przyjdzie specjalista (którego tzw. cudem odkryłem) i za to ten pan już odkrył co się dzieje. A używał słuchawek i jakichś wielkich ciężarków, które przykładał w pobliże rur. Otóż jest w jednej z łazienek strasznie dziwny mechanizm w spłuczce-zbiorniku i nie mogłem nijak zrozumieć jak to działa, że nie działa, a teraz już rozumiem: nie działa bo nie działa, bo rzuca wodę do kanalizacji zamiast do zbiornika. I to w rytmie chyba 20 l na godzinę.
Czyli są szanse na szczęśliwszą przyszłość. Ale upał trwa.
Oczywiście, rumianek w ostrym stanie nie wyłącznie, tylko jako łagodzący dodatek.
Oleander stoi w zupełnie innym miejscu niż mają stać szafki (wiszących nie będzie), więc w kolizję z nimi nie wchodzi. Ale nawet gdyby wchodził – jaki tam mróz. 🙄 Wczoraj było coś koło tego, ale dziś już normalny, kilkustopniowy, zawzięty, nadreński luj.
Ale słodziaki 😀 Pani Kierowniczka potrafi 😀
A gdyby ktoś z wąsko pojętej rodziny człekowatych doprawił sobie uchla ogromne, to też słyszałby, co sie pod ziemią dzieje?
U nas przestało duć i padać, słońce za chmurami. Wierzyć mi się nie chce, bo miało być okropnie.
Tfu, tfu, może nie będę chwalić przed zachodem.
Uznanym (bo genialne) ziółkiem ocznym jest świetlik, Euphrasia. Lisku, wykorzystywałam go niejednokrotnie i bardzo polecam. Nie wiem jak tam długofalowo, ale doraźnie działa aż miło, po okładach świetlikowych oczy się dosłownie otwierają szerzej.
Można kupować ziele, zaparzać i w osłonie z gazy ciepłe paprochy kłaśc na oczy, ale prostszym sposobem jest kupić herbatki świetlikowe, zaparzyć gorącą wodą i jak najcieplejsze torebki kłaść na te biedne oczka (zamknięte…). Dziesięć minut relaksu i jesteś jak nowa.
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awietlik_%C5%82%C4%85kowy
Nieźle działają też krople świetlikowe, ale okłady o wiele lepsze.
Spróbuj, Lisku, ulży Ci na pewno.
Zwierzęca sobota. 😉 http://wyborcza.pl/1,75400,15362542,Indie_uznaly_delfiny_za__osoby_niebedace_ludzmi___WIDEO_.html
Lisku, ależ Cię dopadło! Na taki natłok rozrywek, mam tylko jedną radę – zawziąć się: ty mnie, zarazo, trzymasz, ale ja cię przetrzymam! Jak się zawezmę, jestem straszna. 😎 Zaraz będę słuchać tego Jana Sebastiana, którego Starsza Mar-Jo grała na recitalu dyplomowym – może do mnie dołączysz? 🙂 Jan Sebastian jest dobry na wszystko.
Tu Zorro Uszaty w wersji romantycznej:
http://kraina-dzikich-zwierzat.blog.onet.pl/2011/09/02/otocjon/
I specjalna premia. 😀
A to mi się podoba.
http://wyborcza.pl/1,75400,15362542,Indie_uznaly_delfiny_za__osoby_niebedace_ludzmi___WIDEO_.html
Dla mnie wszystkie zwierzaki to Osoby.
Łajzie też się podoba. 🙂 Jak myślicie, może Łajza jest uchata i ogoniasta?
Bardzo ciekawy film o Chinach:
http://vod.pl/chiny-w-kolorze-blue,79968,w.html
Andsolu, miałeś duże szczęście z tą wodą, że wykryto przyczynę.
Faktycznie, świetlik na ślepia też bardzo dobry. Ale ja rumianku częściej używam, bo p prostu zawsze go mam pod łapą. 😉
Usobowienie prawne delfinów oczywiście z radością popieram, choć zgadzam się z jednym z komentarzy pod artykułem – dobrze by było, żeby wszyscy mężczyźni w Indiach uznali za osoby również kobiety.
Ale toast za osobowe delfiny tak czy owak z radością wzniosę. 😀
Pewnie, że Łajza jest ogoniasta. Widział kto kiedy prawdziwą Łajzę (tę przez duże Ł) bez ogona? 😎
mt7 – film o Chinach niedostępny poza Polską (mówi mi napis).
Tak, z wodą mogło być stratą miesięczną rzędu 300 zł. Ale coś mi się szczęści z tym nowym miejscem. Agencja sensowna, właściciel (poprzez nich) komunikowalny szybko i na ogół z dobrą wolą – i trzech sąsiadów już wykazało życzliwość i chęć pomocy. A Sąsiedzi Mniejsi też nieprzesadnie hałaśliwi.
slonecznie i +5 🙂 🙂
snieg czyma sie w cieniu, karmnik pusty, ptakami pusty 😉
trzymam sie zwierzat wrazliwych
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash2/t1/183314_2360865316789_952817666_n.jpg
pytanie?
https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/t1/922696_2986041065792_1192819916_n.jpg