W oparach okizmu
Źle się w Królestwie Myśli dziać zaczęło, kiedy
w granice jego wkradły się podstępne wredy,
co prawo naturalne wysłały na drzewo,
i popchnęły Królestwo w naturalne lewo.
Zewsząd wylazły zaraz łajdactwa skończone,
niejaki Sartre się jawnie prowadzał z Simonem,
bandy neomarksistów napadły Jakucję,
żeby tam seksualną robić rewolucję,
w europejskich przedszkolach, metodą wiadomą,
do menu wprowadzono cichcem serek homo,
a nadobna Adorna, kochanka dżendera,
została konkubentem Marxa Horkheimera,
co wściekło feministki, które żrącym płynem
oblały katolicką, normalną rodzinę,
po czym, do podręczników wsadziwszy goliznę,
poleciały zarażać wszystkich ateizmem.
Wniosek z tego: religia i kościelne łono
przed wrogami nauki jedyną obroną.
Prawił tak Mędrzec Oko, a słuchaczy zgraja
biła brawo, nie widząc, że to rzewne jaja
z pomyślunku zdrowego i wszelakiej wiedzy,
prelegenta na rękach nosili koledzy,
piejąc nad erudycją i logiką czystą…
Tak robią czystkę w myślach okista z okistą.

dotarlem
bryka sie
fika sie
(jak tam Heleno, buzia usmiechnieta dzisaj?)
tak tez myslalem Lisku, ze Lemanski ciagle szlaban ma, ale nie bylem pewien.
o! tiramisek moge zawsze
lubie i juz, i obojetnie jak, aby tylko malo alkoholu bylo
No to już wiem, dlaczego nie robię tiramisu
lubie tez inne domowo zrobione slodkosci
http://www.youtube.com/watch?v=XqHy52q1Oz4
Rysiu, czy możesz mnie nie denerwować? W księgarni też, ale większość w sieci. W księgarni nie ma
co o upominkach mowia Sztuczne Fiolki?
https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1519934_702203899798851_775350898_o.jpg
no tak to juz jest Haneczko, EMPIK ( podobno ksiegarnia) i tylko jeszcze internet
bywa
Sztuczne Fiolki mowia dalej:
https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1495258_701489809870260_1981993865_o.jpg
Tylko nie empik! To już nie jest księgarnia, zrobili z tego jarmarczny badziew
Bobiku (18:50)
Heleno, najlepsze ajoblanko ktore jadlam w Andaluzji bylo wpierw gotowane. O ile pamietam – do garnka oliwa, na nia czosnek w duszej ilosci, dodac wode, czerstwy chleb, pogotowac, ewentualnie troche octu. Kiedy migdaly nie wiem, moze juz po ugotowaniu. Potem bylo zapiekane w indywidualnych plaskich naczyniach i tak podawane po ostygnieciu. Niestety nie zapisalam przepisu
Typowy przypadek Freudowskiej projekcji:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15166628,PiS_chce_odwolania_szefa_SKW__Macierewicz__Mam_obawy.html?lokale=trojmiasto#BoxWiadTxt
A propos inteligencji:
http://natemat.pl/85747,czy-poziom-wyksztalcenia-jest-dziedziczny-socjolog-rodziny-inteligenckie-nie-istnieja
Parę ciekawych spostrzeżeń.
Faktycznie, Vesper, projekcja jak się patrzy. A jak się nie patrzy – też projekcja. Normalnie jak w kinie.
Tak, w ustach Macierewicza mowienie o kims, ze „wykazuje brak stabilnosci psychicznej” jest na granicy tragizmu, choc osobiscie nie zamierzam sie nad Macierewiczem pochylac
O tym, ze „inteligencja nie istnieje” nasluchalam sie swego czasu od kolegi z pracy, ktory sam bedac wydelikacoinym inteligencikiem, mial na tym punkcie jakas obsesje i uciekalismy wszyscy przed nim ilekroic zachodzila obawa, ze zacznie perorowac.
I oczywoscie istnieja „rodziny inteligenckie”, ktore prowadza dziecko do teatru czy na koncert, kupuja mu ksiazki o jakie poprosi, ucza dobrych manier i podtrzymuja aspiracje, pod warunkiem, ze dziecko nie mowi, ze chce zostac aktorem badz sie nie odgraza, ze pojdzie do zawodowej szkoly cholewkarskiej i zostanie cholewkarzem, cokolwiek to znaczy.
Puchalo, dla mnie to twierdzenie o identyfikacji zastępczej, kompensującej brak osiągnięć, brzmi bardzo nieprzekonująco. A jak ktoś jest rzeczywiście z rodziny inteligenckiej, to co – ma to ukrywać, żeby go ktoś nie posądził o kompensowanie?
Za to z zastępowaniem warstwy i pojęcia inteligencji przez klasę średnią się zgadzam. Tylko że jako pojęcie to nie jest jednak to samo. Inteligencja jest częścią składową klasy średniej, ale nie cała klasa średnia jest inteligencją, tylko ludzie reprezentujący pewną formację umysłową (nawet niekoniecznie wiązałbym to z formalnym wykształceniem). W niemczyźnie są na to specjalne określenia, np. Kulturträger, Bildungsbürger. Ludzie, dla których osią czy rdzeniem identyfikacji jest kultura i to co najmniej ze średniej półki. Jakoś w tym kierunku bym na ten temat myślał.
Jakaś duża katastrofa w teatrze w Londynie.
Dach zawalił się na balkon.
A jak byliśmy w Londku w teatrze z Heleną i Królikostwem, to siedzieliśmy właśnie na balkonie.
Może to nieładnie tak zaraz myśleć o własnym i zaprzyjaźnionych ogonkach, ale co tu ukrywać – ucieszyłem się, że nie zawaliło się tam i wtedy.
Z tymi wloskimi klasycznymi przepisami to nalezy pamietac, ze czesto w nich wystepuje ilosc QB czy Quanto Basta (ile trzeba). Wlasciwych skladnikow trzeba dodac quanto basta i wtedy danie wychodzi najlepiej. Tiramisu czy nie.
Tu dla urozmaicenia dyskusji Giada De Laurentiis i jej tiramisu, z kawa, rumem i odrobina czekolady, za to bez kakao. Takie kiedys zrobilam:
http://www.foodnetwork.com/recipes/giada-de-laurentiis/tiramisu-recipe/index.html?utm_source=July+2013&utm_campaign=july+%2713&utm_medium=email
Wlasnie sprawdzilam. Okropne. Teatr Apollo gdzie sie zawalil sufit znajduje sie kolo mojej dawnej pracy, niedalekko Covent Garden – to jest dzielnica teatrow. . W srodku bylo 770 osob. Siedmioro jest powaznie rannych. Jest tam osien karetek i duzo wozow strazackich ale podaja ze wszystkich wyprowadzono z teatru i ekipy medyczne opatruja lzej rannych w pobliskim teatrze Gielguda.
Po niedawnym wyladowaniu helikoptera na dachu pubu w Liverpoolu, dobrze, ze tym razem nie ma jak dotad ofiar smiertelnych, choc nie mam poejcia jak im sie udalo uniknac smierci.
W dawnycgh czasach teatry bvyly czesto miejscem czestych pozarow (stad „aktorka ze spalonego teatru”), ale bylo to w czasacholejnych lub gazowych swiatel rampy. Wtedy wprowadzono surowe prawa nakazujace aby z kazdej widowni bylo wiele wyjsc ewakuacyjnych. W niektoruych starych teatrach Londynu ewakuacja jest jednak utrudniona z galerii, na ktore sie czesto wchodzi waskimi schodami.
Glada de Laurentis podaje dokladnie ten sam przepis co Barefoot Contessa.
Pojde zobaczyc co sie dzieje w Apollo .
Update: Tylko cztery osoby uwazane sa za powaznie rannych, ale ich zycie nie jest zagrozone. 81 osob jest, jak podano, walking wounded. Zapadl sie sufit, nie dach. Poczatkowo myslano, ze wskutek uderzenia piorunu, ale juz to juz wykluczono. Tymczasem nie wiedza dlaczego sufit runal.
Sluzby przybyly na miejsce mniej niz trzy minuty po zawaleniu sie sufitu. Na miejscu jest 25 wozow strazackich.
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15167881,Wyrpajew_wyrozniony___Ucielesnia_polsko_rosyjska_milosc_.html#BoxSlotII3img
Odetchnąłem, że wszyscy żyją, ale jakoś mnie ta katastrofa zasmęciła, choć bywają znacznie gorsze. Może mi się jeszcze nostalgia za Londkiem nałożyła?
Bo z tym Londkiem jakoś tak mi się porobiło, że jak go dłużej nie widzę, to mi go zaczyna brakować.
Odnalazł się były kanclerz http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-wojciech-lemanski-na-celowniku-internautow-kuria-akceptuje-ostre-komentarze/5zpv4
Kij mu w oko, temu kanclerzu. W oko, bo tam gdzie zasadniczo należy, to by mogło mu sprawić przyjemność. Może się, Haneczko, zapiszesz na moje warsztaty?
Nikt nie chce mnie demoralizować.
Oprócz Irka, bardzo dziękuję.
To może powiedzcie, o zbiorowa mądrości, czy tiramisu można zrobić z jakiegoś krajowego sera?
Wielki Wodzu, pan mąż wytrwale mnie warsztatuje
Moglibyście stworzyć spółkę z o.o.
Coś taki niecierpliwy, Wodzu? Oczekiwanie na przyjemność jest czasem przyjemniejsze od samej przyjemności.
Krajowe sery są na tiramisu na ogół za kwaśne. Ale gdyby się udało znaleźć coś w rodzaju mało kwaśnego serka homo i zmieszać go z creme fraiche, to może, może…
Roboty przy tiramisu niewiele, składniki niedrogie, więc ja bym zaryzykował.
Matko jedyna
Niech ktoś coś zrobi, bo dzida zamoknie
Znowu mi onet świruje i nawet nie mogę się dowiedzieć, co bym chciał temu kanclerzu i w co.
Mozna WW, z kazdego cream cheese (Filadelfia np), rozmieszac z 2/3 ilosci kwasnej i slodkiej smietany. Ser nie powinien miec grudek. Mniam. Chyba zjem troche lady fingers maczanych w espresso.
Już nic nie zjem, dobranockuję
Wodzu, marcapone są na krajowym rynku jak najbardziej
http://izbamleka.pl/2012/02/20/ser-mascarpone-piatnicy-zdobyl-uznanie-mistrzow-kuchni/
Może lepiej nie czytać, Bobiku, bo ten kanclerzu jest tak dobrym człowiekiem, że nic tylko go do rany przyłożyć i gangrena murowana. W głowę zachodzę, jak mógł on księdzem zostać przykazań nie znając. No, ale „There are more things in heaven and earth, Horatio, Than are dreamt of in your philosophy”.
Nie bardzo wiem, jak bym mogła zdemoralizować Wielkiego Wodza, ale pierwszą część warsztatów wielce interesującą znajduję
Nie wiem, czy Filadelfia jest w Polsce? Ja te wszystkie bezgrudkowe serki, które w kraju jadłem, pamiętam jako wiele kwaśniejsze niż mascarpone, dlatego kwaśnej śmietany bym już do nich nie dawał. Ale samej słodkiej też nie, bo będzie za rzadkie. Creme fraiche jest jakiś tam wyjściem z sytuacji.
Demetrio, ale jakbym o tym kanclerzu przeczytał, to może chociaż mógłbym Wodza podemoralizować?
Brzydkich słów bym użył na sto procent, a to w końcu też demoralizujące.
Siódemeczko, ale że coś w Polsce jest, to jeszcze nie znaczy, że i we wsi Wodzowej jest.
No właśnie, u nas niby sklepów jest dużo, ale asortyment mało wykwintny. Rozejrzę się w tym najbardziej wyczesanym, może mają z tej Piątnicy. Filadelfię jakąś chyba widziałem. Dzięki za pomoc, w imieniu potencjalnych konsumujących.
Za to jaką pasztetówkę mają u Skiby!!! Idealnie kremowa, z łupanym zielonym pieprzem i czymś chyba jeszcze, w prawdziwym flaku. Poecycka pasztetówka.
Może być, że jestem zdemoralizowany ze szpikiem. Takie na przykład brzydkie słowa, to znam wszystkie, i nawet kilka po rusku i po chorwacku.
Ale ich, tych serów jest w każdym sklepie pod dostatkiem, tylko można ich nie zauważyć w tłumie.
Zabiorę okulary do czytania małego druku.
Dobranoc.
Wieś Wodza to się chyba nazywa Wodzowa, czyli pytamy, czy inkryminowany serek jest we Wodzowej na magazynie.
Też dobranoc
Dzień dobry
kawa
A co sobie będziemy żałować przy piątku
herbata
szeleszcze
Bardzo Duze Dzien Dobry Bardzo
ostatni piatek!!!!
bryka sie
Tereny Jesienne (?) S-Bahn pusty (ferie zimowe?) nieustajacy
przeglad pozycji (nowy Fitzek od dzisiaj!)
brykam
fikam
Dzien dobry
Jeszcze kawa.
Dzień dobry
Skoro Irek z Liskiem tacy dziś piątkowo rozrzutni, to korzystam, a co. Dwie kawy naraz, a jak się rozzuchwalę, to może i trzecią wyżłopię.
Patrzę przez okno i konstatuję, że z mojego dębu jeszcze wcale nie opadły liście, podczas gdy w Jerozolimie śniegi. Dziwny jest ten świat.
Bóg dał, Bóg wziął – to zastąpmy tą szczytną maksymą wszystkie paragrafy o nieudzielaniu pomocy.
http://wiadomosci.onet.pl/poznan/prokuratura-umorzyla-sledztwo-ws-porodu-na-plebanii/2eqtn
Teraz będzie bicie w tarabany. Tym, którzy regularnie czytają blog Kierowniczki, niczego wyjaśniać nie muszę, ale parę słów dla tych, którzy nie są zorientowani. Chodzi o kolesiowskie, aroganckie świństwo, które dzieje się od pewnego czasu w czasopiśmie pt. Ruch Muzyczny. Przysłano tam, mimo sprzeciwu redakcji, nadętego, niekompetentnego, ale dobrze ustawionego naczelnego, który to – zasłużone, choć niskonakładowe – pismo rozwala w drebiezgi i coraz bardziej odbiera mu markę. Kierowniczka o sprawie pisała już nieraz, m.in. tu:
http://szwarcman.blog.polityka.pl/2013/12/16/w-obronie-ruchu-muzycznego/
Protestowały już różne tuzy polskiego życia muzycznego, a teraz powstała społeczna petycja do ministra, do której podpisywania, jeżeli kogoś przekonuje, zachęcam, choć nie zmuszam:
http://petycja-rm.wowil.coldlight.pl/
Wiecie, jak to jest z petycjami – każdy podpis się liczy.
Skandaliczne jest to umorzenie sprawy księdza. Uzasadnienie na odległość śmierdzi wykrętem i przekrętem.
No, ale tchórzliwość polskiego wymiaru niesprawiedliwości wobec wszystkiego, co o Kościół zahacza, nie od dziś jest nam znana.
Dostałam taką odpowiedź z Dyżurnet.pl, po napisaniu do nich, że OVH System w Kanadzie jest częścią firmy z Francji
Przekazaliśmy zgłoszenie w tej sprawie do zespołu reagującego we Francji i otrzymaliśmy odpowiedź, że sprawa została przekazana tamtejszej Policji. Powiadomiliśmy również host providera (OVH) o naruszeniu regulaminu usług.
Super! Siódemeczka dostaje na cały dzisiejszy dzień tytuł Królowej Skuteczności, a my upijamy się od rana z tej okazji i balujemy do późnej nocy.
Zdrowie Królowej!
Nie wiemy, co zeznała matka tego dziecka, jej zeznania pewnie są tu kluczowe.
Piszę o tym księdzu, który nie udzielił pomocy.
Super, Siodemeczko. Przyjemnie!
Zdrowie Krolowej, Lechaim!
Jakby ktoś miał jeszcze złudzenia co do nowej ministry
http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,15169800,MEN_pozwala_na_wezwanie_do_modlitwy__Skarga_do_premiera.html#hpnews=lublin
Czyli jak się bierze dziecko żywe, wewnątrz kobiety i robi się z niego dziecko martwe, ale na plebanii, to społecznie ma to niewielką wagę, a biologicznie też nie przekracza paru kilo.
Więc to jednak nie są oszołomi z nieludzkimi interpretacjami księg sprzed tysięcy lat, to banda kolesiów z nieludzką interpretacją prawa Rzeczpospolitej.
Trzeba tylko pamiętać, żeby nie wkładać do beczki albo zamrażarki. Zanieczyszczanie pojemników jest karalne.
Irku, jak to dobrze, że ja złudzeń nie miałem od samego początku (są dowody na piśmie). Zawszeć to jedno odszczekiwanie mniej.
Bez względu na to, co zeznała matka dziecka, fakty mówią za siebie – skoro dziecko urodziło się martwe, był to ciężki, patologiczny poród. Skoro był ciężki poród, to zagrożone było również życie matki. Facet siedzący w sąsiednim pokoju miał po prostu obowiązek zadzwonić w takim przypadku na pogotowie, nawet gdyby nie był ojcem i guzik go to wszystko obchodziło. Ba, powinien zadzwonić nawet gdyby matka nie chciała, bo nie można założyć u rodzącej zdolności do trzeźwego rozeznania i realistycznej oceny sytuacji. Jak nie zadzwonił, to było nieudzielenie pomocy i przynajmniej na to jest paragraf, jak już nie na inne rzeczy.
BRAWO Siodemeczko!!!
To się jednak da?
W tej zagranicy to nawet nie można porządnie scyniczeć.
Bo to nie było Dziecko Poczęte.
Teraz widzisz, Wodzu, dlaczego do niektórych tępych łbów tak opornie wchodzi Twoje nauczanie. To są zagraniczne łby po prostu.
Haneczka zwróciła uwagę na istotną lukę w naszym prawodawstwie. Nie określa ono precyzyjnie, kiedy Dziecko Poczęte się kończy i można się nim przestać interesować. No bo jakaś tam zaawansowana cią… sorry, zaawansowany stan błogosławiony czy dziecko narodzone, to są duperele, na które szkoda czasu, atłasu, oraz zobowiązań moralnych i prawnych.
Gdybym miał wnosić wkład w jurysprudencję, to takie Dziecko Poczęte kończy się, kiedy można Począć następne Dziecko. O ciągłość Poczynań mi się rozchodzi. Jakoś tak, chyba to trzeba jeszcze przemyśleć.
Nie ma co cieszyć się przed czasem.
Ja już brałam udział w postępowaniu prokuratorskim, z którego nic nie wynikło.
Nie podejrzewam, że policja francuska bardzo się różni od polskiej.
Stwierdzam, że STANOWCZO za mało sądy orzekają prac społecznie użytecznych.
Ktoś znający się na rzeczy stwierdził, że to jest bardziej dolegliwa kara niż więzienie.
Mnie nie chodzi o dolegliwość, tylko o socjalizację, dlatego kierowałabym do takich obszarów, jak hospicja np., czy inne tego typu.
Uwazam, że po świętach, jeżeli Królik nie dostanie odpowiedzi na swoje pismo, powinna spełnić swoją groźbę i zainteresować sprawą jakąś kanadyjską organizację żydowską.
Bobi, przecież ja nikogo nie bronię, czemu mi piszesz, jak być powinno.
Napisałam tylko, że nie znamy szczegółów sprawy.
Pomyślałam, że może kobieta chciała urodzić dziecko w tajemnicy i podrzucić do okna życia.
A te dywagacje policyjne, nie wiem czy serio, czy ktoś to interpretuje.
Chciałabym wiedzieć więcej, żeby wyrobić sobie samodzielnie zdanie.
Dobrze, że draba wyrzucają.
A w związku z terlikowym pytaniem, co robić, żeby powstrzymać proces neopogaństwa w szeregach wiernych, odpowiadam:
Modlić się o armię Lemańskich.
Ale tego przecież nie zrobi.
Siódemeczko, już samo to, że w ogóle ktoś ruszył w takiej sprawie tyłkiem, można uznać za sukces.
Niestety, sukcesem jest wręcz jakikolwiek znak życia od osób rzekomo „zajmujących się”, bo np. od Otwartej Rzeczypospolitej, przypomnę, nie dostałem nawet odpowiedzi „pisz, psie, na Berdyczów, nie do nas”.
W każdym razie Siódemeczka z bycia dzisiejszą KS i tak się nie wykręci, choćby nie wiem jak próbowała. Nieustające zdrowie Królowej!
Siódemeczko, ja nie do Ciebie pisałem, jak być powinno, tylko tak ogólnie – więc najprawdopodobniej w głuchą i obojętną przestrzeń.
Na stronie OR jest informacja o przerwie, co prawda biura, ale może internet wchodzi też w ten zakres.
W dniach 18 grudnia – 5 stycznia 2014 r. BIURO nieczynne PRZEPRASZAMY.
Mysle, ze policja francuska znacznie powazniej traktuje kwestie ksenofobii i antusemityzmu niz odpowiednie polskie czynniki – slyszalam o tym sporo juz wiele lat temu, kiedy moja znajoma paryzanka Julka Jurys oprowadzala grupe polskich studentow po Paryzu i oni zaczeli w autobusie wypowiadac antysemickie uwagi. Zanosilo sie wtedy na to, ze cala wycieczka zostanie wyrzucona dyscyplinarnie z Francji. A bylo to jeszcze w latach glebokiego PRLu , gdy nawet pojecie politycznej poprawnosci nie zostalo wymyslone.
Z Francuzami nie ma zartow w tej akurat materii! Wiec osoboscie jestem pelna dobrych przeczuc.
Aha, maja przerwe! To by wyjasnialo dlaczego ja tez nie otrzymalam zadnej odpowiedzi na interwencje juz po liscie Bobika.
Zawsze ktos mi odpowiada.
No dobra, ale ja pisałem do OR jeszcze przed 18 grudnia.
TAk, przed 18. dlatego nie pisałam o przerwie, ale może jakiś dyżurny jedną nogą już za progiem, nie odebrał korespondencji, albo może odpowiedź czeka na mądrzejsze głowy. Nie wiem.
To jeszcze powiedzcie mi drodzy rodacy rozproszeni po świecie, czy takie idiotyczne orzeczenia sądowe są możliwe tylko w Polsce, czy też to szerszy przypadek.
http://finanse.wp.pl/kat,1033759,title,NSA-o-podatku-od-przejazdu-przez-cudza-dzialke,wid,16271104,wiadomosc.html
Nie wiem, Królowo, ale nie sądzę.
Wczoraj przeczytawszy to wpadłam w stupor i tkwię w nim dzisiaj jeszcze.
Słuchajcie, to jest przerażające, bo to już nie pojedynczy klecha, ale oficjalny głos polskiego kk:
http://wyborcza.pl/1,75478,15171308,Polski_Kosciol_oficjalnie_potepia_gender___Droga_do.html#MT
Dzien dobry i Zdrowie Krolowej!
Bobiku nie piszesz niczego w glucha i obojetna przestrzen. Na calkiem nieobojeta slyszalnosc mozesz zawsze liczyc. I jak zwykle masz racje. Ten ladak ryzykowal nie tylko zyciem dziecka ale i matki. Powinien odsiadkowac przynajmniej za nieumyslne spowodowanie zagrozenia zycia. Kot na jego miejscu juz by przez kraty ponura jesieniozime ogladal.
Biskupi maja racje z tym upadkiem rodziny i nagminnym plenieniem sie masturbacji. Dal temu wyraz juz moj dobry kumpel SP pod doniesieniem.
Dziecko Poczęte kończy się wraz z chwilą narodzin. Wtedy też traci podmiotowość i staje się wyłączną własnością rodziców, A właściwie Ojca Rodziny, tylko dopóki nie zostanie pokonany dżender, termin ten nie może być oficjalnie używany
Ten cwiter to niezle ziolko. Pozwolilam na umieszczanie ciasteczek by sie zalogowac ale wpier zerknelam do koszyka. i kiedy potem wyszukalam strone cwitera, ten automatycznie wyswietlil mi opsje cwiterowa niejakiego Krzysztofa Liska , tz zapisal moj nick
*&&^%&^%
No cóż, nasi biskupi, pomimo wielce naukowych tytułów, o inteligencję się nawet nie otarli
Wlasnie glowkowalem jak mozna kolektywnie upasc na glowe. Moze przy spadku z ksiezyca? A ci nawet jeszcze nie spadli.
Kolektywne upadnięcie na głowę obejrzymy przy okazji wyborów.
No nic, trzeba robić swoje.
A Siódemeczka robi swoje, cudze i każde inne
Można, Meki. Kolektywnie upada się na głowę z gorszymi skutkami dla sensowności procesów poznawczych, niż gdy upada się indywidualnie. To zjawisko nosi nazwę myślenia grupowego
Można zrobić listę kolektywnie upadłych profesji:
– biskupi
– posłowie
– urzędnicy skarbowi
Kto da więcej?
Oczywiście są zapewne nieliczne wyjątki potwierdzające regułę
Vesper myslenia? Trzeba chyba jakos adekwatniej nazwac to zjawisko stadnego, zamierzonego debilizmu. Sensownosc i procesy poznawcze w odniesieniu do biskupow to jakby zestawic racahunek rozniczkowy z miotem maciory. Nie zebym chcial maciorom ublizac, tylko znajomosci algebry u nich nie wymagam.
mialo byc od nich
No pewnie, masturbacja się pleni. Nie każdy zawsze ma pod ręką jakiegoś ministranta.
Kategoria osobna: poslowie i poslice w bezintelektualnej sztamie z biskupami.
A poki marksistowcy dzendera nie wynalezli to dzieciom do glowy by nie przyszlo (do innych czesci ciala tez nie) by w doktora sie bawic.
Wodzu, to dzender masturbacje wynalazl.
Wiecie, że mnie przy czytaniu tej wiadomości o liście pasterskim też zaraz przyszły do głowy myśli o zbiorowym obłędzie, sałatce z szaleju zaserwowanej podczas obrad Epidiaskopu, plamach na słońcu, albo czymś w podobie?
Tu na razie zakończę komentarz, bo te zdemoralizowane słowa, co to Wódz już je zna, strasznie się domagają, żeby ich użyć i muszę im poprzydzielać numerki. Wszystkich naraz przecież nie obsłużę.
Dzień dobry.
Bardzo chętnie wypiję zdrowie Królowej Skuteczności.
Dzisiaj byłam ostatni dzień w pracy. Teraz pakowanie, jutro via Hamburg do domu!!!!
Petycję PK podpisałam.
Na temat KK już nie kłapię. Nie uczestniczę od kilku lat w działaniach tej korporacji, nie finansuję jej biznesów. Nie miałam innego wyjścia, długo cierpliwie czekałam… Nie wierzę, że Franciszek cokolwiek zmieni. Gdyby moim proboszczem na stałe był ks. Wojciech, pewnie nie odeszłabym z Kościoła. ( I, koniecznie, musiałby być w parafii bardzo dobry organista!
)
Proszę Koszyczka,
To jest wojna. KRK ustami Epidiaskopu wypowiedział wojnę państwu. I na mojego nosa tę wojnę wygra. Linkowałam
już, ale jeszcze raz
http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20131218/opowiesc-podrecznej-po-polsku
Musiałem ten link przegapić, a bardzo jest dobry.
Mój nos mówi mi z kolei, że polski Kościół wygra jeszcze sporo bitew, ale całą wojnę przegra. Nawet nie dlatego, że na Polaków Pan B. ześle nagle antyklerykalne olśnienie
albo że Francizek coś zrewolucjonizuje (w to też nie bardzo wierzę), tylko dlatego, że taka jest logika procesów cywilizacyjnych. Ale niestety, ta wojna może jeszcze długo potrwać.
Żeby jednak nie wpaść w w skrajny pesymizm, podkreślę pewien pozytyw, o którym już właściwie kilka razy chciałem napisać. Mianowicie, zaskakująco pozytywna jest dla mnie ewolucja Cezarego Michalskiego. Z niegdysiejszego prawicowo podrygującego pampersa przekształcił się w bardzo rozsądnego i świetnie piszącego publicystę pełną gębą.
A jak facet się pozytywnie zmienia, to przyczyna tego na ogół nie jest tajemnicą. Cherchez la femme.
Na ewolucję CM początkowo strasznie prychałam, podejrzana jakaś mi się wydawała. Potem obserwowałam przez jakiś czas, obwąchując intensywnie, aż w końcu zrozumiałam, że to naprawdę, i la femme jak najbardziej
. Czytam go regularnie w Dzienniku Opinii Krytyki Politycznej, często się z nim zgadzam.
Co do wojny, to nie jestem taka pewna owego olśnienia, Bobiku. Elektorat integrystyczny niby taki, jak w innych krajach, za to o wiele bardziej krzykliwy niż gdzie indziej, no i z upodobaniem nagłaśniany przez media. Ostatnio odnoszę wrażenie, że „anydżenderowe” (umownie mówiąc) środowiska dominują w naszym społeczeństwie i ubolewam, że z powodu starości nie mogę z Polski wyemigrować. Zaduch tutaj panuje okropny, w każdym razie ja się duszę. Chamstwo wpuszczono do salonu, Edek tańczy Cumparsitę, szkoda gadać.
wieczor zaczne od nakarmienia (slowem
) frakcji:
http://www.sueddeutsche.de/wirtschaft/armutsbericht-deutschland-so-gespalten-wie-nie-1.1847237
Rysiu, a myslalam ze zaczniesz od nakarmienia CHodorkowskiego, wlasnie u Ciebie wyladowal
tak tez mysle: Cherchez la femme
z linki jedna taka wycinam w jaki bowiem sposób przez te kilka lat trwania Gileadu mogła zajść aż taka zmiana w mentalności zwyczajnych obywateli? . sam czesto zadaje sobie to pytanie, ostatnio czesciej, niestety.
Bobiku drogi, napraw prosze (jedna taka – tlusto, od w jaki do ?-
pochylone) dziekuje
Lisku, Chodorkowskiego karmi Genscher (?) i mimo ze w hotelu
Adlon (?) to mysle, ze dostaje prawdziwe jedzenie, a nie kleksy
potraw na talerzu
http://www.tagesspiegel.de/images/chodorko/9251198/2-format15.JPG
Rysiu,
też sobie zadawałam i doszłam do wniosku, że jednym, być może najważniejszym powodem jest strach naszych polityków. Styropian już dawno powinien przestać spłacać długi ze stanu wojennego. Drugim powodem jest nasz konformizm, lenistwo i hipokryzja. Dlaczego religia jest w szkołach w takim wymiarze? Z wygodnictwa rodziców – mają z bańki odprowadzanie dzieci, zwłaszcza młodszych, na religię do sal katechetycznych. W dużych miastach w sprawach religia-szkoła pojawiają się czasem jakieś protesty. Na prowincji rządzi proboszcz albo biskup, bo instytucjonalny Kościół gwarantuje wybór do każdej władzy. A dalej już leci. Epidiaskop wygra tę wojnę.
PS.
Jak czytam, w sprawie umorzenia, o kotórym dyskutowaliście wcześniej, śledczy nie mieli pewności, czy płód jest dzieckiem, bo nie wiadomo, czy dziecko urodziło się żywe czy martwe. To jakaś paranoja, bo przecież według obowiązującej doktryny, zarodek jest dzieckiem. Śledczy, czyli prokuratorzy, są zwykle miejscową elitą, mają waaadzę i rzondzą. Oni też przyspieszają zmianę mentalności mieszkańców Gileadu.
Chwilowa odtrutka:
http://wyborcza.pl/1,75478,15171425,Tusk_sie_biczem_gnoi__Michalik_sie_nie_boi__Hoser.html
Zajrzałam na ostatnią stronę „Polityki” i popłakałam się ze śmiechu, bo to jednak jest niesamowicie śmieszne
Nasz ulubiony arcy w Rzepie:
„Czasem mówi się, że kobieta jest tym utraconym żebrem, którego mężczyzna odczuwa tak wyraźny, tak nieodparty brak, że nie osiągnie pełni szczęście, póki nie znajdzie uzupełnienia w danej mu przez Boga kobiecie.”
Jedna taka, moze z zarodkiem, plodem i dzieckiem ksiedza jest jakos inaczej niz gdyby to nie byl sukienkowy. I ksarodek,
kspklod i ksiedzko podlegaja innym paragrafom.
Jesli Podgorska sie nie myli, to ta kobieta prosila o karetke!
http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1565579,1,ksiadz-nie-poniesie-kary-za-smierc-dziecka.read
Może powinna się pomodlić
?
Myslisz Haneczko, ze znowu byla na rekolekcjach?
Meki, myślę wyłącznie numerowanymi wyrazami.
Nie jestes osamotniona. Mysle, lagodnie mowiac, niecenzuralnie.
Popełniłem błąd, mianowicie zajrzałem w link u Michalskiego, co dokładnie powiedział Zoll. Przykro mi, może to wypadek przy pracy, ale szanowny autor nie zrozumiał. Sprawstwo w zamiarze ewentualnym to nie jest pewnie najłatwiejsza rzecz w prawie karnym, może należało wyjaśnić jak pastuch Michalskiemu, może trzeba było wysiłku intelektualnego, żeby zrozumieć. Coś nie wyszło. W każdym razie Zoll nie powiedział tego, co mu w rewolucyjnym zapale przypisał Michalski.
Ponieważ wynika z tego, że połowa felietonu jest oparta na nieistniejących przesłankach, poczułem się zwolniony od czytania drugiej połowy. Sorry, różnica między piszącym debilem lewicowym i piszącym debilem prawicowym jest dla mnie zbyt ulotna, żeby różnicować. Po prostu obu olewam i mam zamiar żyć długo i szczęśliwie.
Znów zarobiliśmy trochę kasy do przepicia.
Wodzu, możemy przepić moje futro, żebyś nie był stratny, tylko zejdź z Michalskiego.
Może i nie zrozumiał prawnej subtelności (ja bym też pewnie nie zrozumiał
) i podparł się jednym złym przykładem, ale miał całkowitą rację co do merituma – że Kościół staje się w Polsce coraz bardziej złowrogą (i niestety, potężną) siłą, a rzekomo liberalni politycy zbyt są zajęci wyrzynaniem się między sobą, żeby bronić świeckiego państwa. No, kurczę, jest to na tyle trzeźwa teza, że nie ma co jej topić ze względu na jurystyczną pomyłkę.
Dobra, schodzę z Michalskiego.
Jak się nauczy podpierać dobrymi przykładami, dajcie znać. Żeby to nie było jak z Marksem, mylił się co od wszystkiego, ale wnioski wyciągnął z tego dobre. Tak przynajmniej twierdzą lewacy.
Po tej wypowiedzi o „promocji masturbacji” i innych takich, to wydaje mi sie, ze Episkopat poistanowil na nowo zweryfikowac jak dalece moze sie posunac w zastraszaniu klasy politycznej. A klasa uszy pon sobie i siedzi jak myszka pod miotla – wylamala sie tylko Pani Rzecznik od rownego traktowania.
Jak to, WW, nie powiedział?
Cytat dosłowny:
– A co, jeśli w zaawansowanej ciąży wsiada na rower, spada i roni? Albo pije alkohol? Czy to dzieciobójstwo „z zamiarem ewentualnym”?
– Jeżeli wypije pół litra wódki, to powinna wiedzieć, że to może dziecko uszkodzić lub zabić. Podobnie z innymi ryzykownymi zachowaniami. Ale kobieta, by odpowiadać, musi nie tylko przewidywać skutki, ale też godzić się na nie. Jeśli się godzi, że zaszkodzi dziecku lub poroni – powinna odpowiadać jak za dzieciobójstwo.
Wielki Wodzu, mnie z tego wynika, że jestem opakowaniem. To, czy sama się uszkodzę, przewidując lub nie, jest nieistotne. Liczy się tylko zawartość.
No właśnie, tak dosłownie powiedział i starał się wytłumaczyć, na czym polega zamiar ewentualny. Odpowiedział na pytanie, gdyby odpowiedział inaczej, to by powiedział nieprawdę.
Nie mówiłem o tym, co komisja wymyśla i jak mi się to podoba, tylko o warsztacie Michalskiego. Znalazłbym w tym wywiadzie parę lepszych cytatów, przydatnych do podparcia się, a on się czepił kilku słów, które zrozumiał odwrotnie. Tylko tyle, jestem czegoś wrażliwy na rzetelność.
Tak, Haneczko, to mniej więcej wynika, ale to nie jest wina koncepcji zamiaru ewentualnego, tylko opracowywanego prawa materialnego, a dokładniej jego pomysłodawców.
Jak widzisz, Wodzu, tych prawnych subtelności nikt poza Tobą nie rozumie
, ale intencję sprowadzenia baby do brzucha i ścierki (widoczną nie tylko w inkryminowanym przykładzie) wszyscy odczytują prawidłowo i bez wątpliwości, a w końcu o to w tym przede wszystkim biega.
Przez co nie chcę powiedzieć, że nierzetelności nie należy prostować. Należy, ale warto też zwrócić uwagę, czy po naprawieniu nierzetelnego szczegółu zmieni się wymowa ogólna, czy zostanie taka sama.
Wielki Wodzu, wiem, że jestem tylko haneczką, ale jakby co, to, w tej szczególnej materii, nie byłoby żadnego „zamiaru ewentualnego”, tylko przewidywanie, zgoda i czapa. Nawet najsłuszniejszą koncepcję można tak wyonacyć, że sama siebie nie pozna.
To przecież oczywista oczywistość będzie dla każdego sądu: jeśli baba w ciąży wsiadła na rower, to wiedziała, że może się wywalić i poronić. Dzieciobójczyni i już. Do paki z nią.
Kogo obchodzą subtelności…
W poniedziałek 16 grudnia odbyło się trzecie spotkanie z cyklu „Uwierzyć w muzeum?”
na temat „Czy możliwe są cuda i znaki?”
Gość specjalny: prof. Krzysztof Meissner – fizyk teoretyk, prof. dr hab. nauk fizycznych, specjalista w zakresie teorii cząstek elementarnych.
Ukazało się dzisiaj nagranie audio z tego niezwykle ciekawego spotkania: http://www.jewishmuseum.org.pl/pl/aktualnosci/2013/12/17/uwierzyc-w-muzeum
Jeszcze do stwierdzenia Heleny, że „Episkopat postanowil na nowo zweryfikowac jak dalece moze sie posunac w zastraszaniu klasy politycznej” – ja tu nawet nieco inny numer widzę. Podejrzewam, że Epidiskop miał taki nieprzyjemny, upokarzający moment zachwiania się całkowitej pewności siebie. Winien temu był oczywiście ten latynoski lewak z Watykanu.
Przez niego Epidiaskop musiał sobie zacząć zadawać różne przykre pytania, czy np. owieczki nie są za słabo trzymane za mordy, czy nie nauczą się wierzgać, albo, o zgrozo, czy jakimś wichrzycielom, zamiast ukarać ich natychmiastowym kopem, nie pozwoli się aby nadal bezkarnie kłapać. Gryźli się tym poczciwi pasterze, ale postanowili nie załamywać się od razu, tylko poczekać na wyniki tzw. testu Lemańskiego, który poszedł do laboratorium w Watykanie. I test wyszedł po ich myśli – okazało się, że latynoski lewak może sobie gadać, co chce, ale tak naprawdę wszystko zostaje po staremu.
Jest psychologicznie całkowicie zrozumiałe, że biskupi musieli sobie w tym momencie odbić te długie tygodnie upokorzeń i triumfalnie pokazać, kto tu naprawdę rządzi. I pokazali. I pokazują dalej. I na razie nie mają powodu, żeby przestać pokazywać.
A tutaj dżenderyzm i antydżenderyzm w działaniu:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15174324,Posel_PO__Panie_musialy_przyjechac_na_komisje__zamiast.html?lokale=trojmiasto#BoxWiadTxt
Przepraszam, że ja tak nie w temacie. ale idę spać. Spałam tylko 1,5 godziny.
Vesper, na tym poniedziałkowym seminarium, gdzie była sala nabita, Pani Bortnowska na koniec powiedziała, że to jest zupełnie niesamowite, że tyle osób tu przed świętami przyszło , zamiast stać w kolejce po śledzie…
Też mógłby się szum podnieść, że obraża kobiety.
Myślę, że czasami popadają niektórzy w przesadę.
Tyle osób, nie tyle pań, Siódemeczko, jeśli dokładnie cytujesz. No i kontekst inny. Poseł i posiedzenie komisji parlamentarnej to jednak innego rodzaju zgromadzenie niż uczestnicy seminarium z panią Bortnowską. Tak to widzę.
To jest olbrzymia różnica, Siódemeczko. Pani Bortnowska powiedziała o „osobach”, nie „kobietach” i wtedy sens jest jasny – aż dziwne, że tyle osób wolało się zająć sprwami ducha niż brzucha. Ale jak jest mowa o paniach lepiących pierogi, to też jest jasne: mówiącemu nawet przez głowę nie przeszło, że pierogi mogliby lepić jacyś panowie. To jest babskie zajęcie i tyle.
Ja wiem, że ten poseł w gruncie rzeczy intencje miał poczciwe. Ale jego wypowiedź BYŁA seksistowska i bardzo dobrze, że na nią zareagowano.
Bobiku, ciagle mysle jak wyniki testu zmienic. Ten wynik to katastrofa. Nie tylko dla ks. Wojtka.
I najzupelniej powaznie proponuje wszystkim dyskusje nad tym jak te wyniki zmienic.
Byla propozycja delegacji z Jasienicy. Czy ktos wie czy potrzebuja do tego pomocy? Siodemeczko?
Propozycja listow do F. Kot juz wyslal swoj. Ja wyslalem swoj. Jeszcze pare osob wysle. Jakos nie bardzo w to wierze.
Co myslicie o wyslaniu listy do F? Drukowane na jednej stronie, bez zadnych pomniejszen – niech wazy pare kilo. Jakies wrazenie to zrobi.
Inne pomysly?
I jeszcze jedno: co to jest dzieciobójstwo? Bo mnie się wydawało, że w języku prawnym jest to zabicie narodzonego dziecka po porodzie. Komisja Kodyfikacyjna i pan Zoll proponują rozszerzenie tej definicji do dziecka nienarodzonego (poczętego), bo skoro jedzie w ciąży na rowerze… Innymi słowy, poronienie, nieważne naturalne (naturalne he he he) czy sztuczne będzie zabójstwem, a kobieta morderczynią. Haneczka ma rację, wysoka Komisja i Ministerstwo Sprawiedliwości chcą zredukować kobietę do roli opakowania.
Łajza z Vesper.
Ale jak Siódemeczka taka niewyspana, to przede wszystkim życzmy jej kolorowych snów, a do subtelnych rozróżnień dżenderowych, jeśli będzie potrzeba, możemy wrócić jutro.
Mysle, ze gdyby udalo sie test na Lemanskiego odkrecic to i bisupy i komisyjni i sprawiedliwcy mieliby mniejsze pole do popisu. To bylby dobry odwaznik na wadze. Moze nawet gender przestalby biednych ludzi straszyc.
Wprawdzie Wódz tłumaczył, że kobieta w przypadku śmiertelnego uszkodzenia płodu odpowiadałaby za dzieciobójstwo tylko w jednym, określonym przypadku, ale… jednakowoż nazywałoby się to wtedy zabiciem dziecka, nie utratą płodu. Dramatycznych, nie tylko prawnych konsekwencji takiej zmiany kwalifikacji chyba nie trzeba wyjaśniać. To byłby milowy krok w stronę Arabii Saudyjskiej. I rację ma Michalski, zwracając uwagę na skandaliczny kierunek, w jakim poszły prace tej komisji, nawet jeżeli któryś punkt jej „ofert” błędnie interpretuje.
Meki, odkręcenie testu Lemańskiego mogłoby się udać tylko wtedy, gdyby ludzie całkowicie przestaliby chodzić do kościołów typu biskupio-radiomaryjnego i dawać tam na tacę. Proste jak drut. I bardzo mało prawdopodobne – na razie.
W kazdym razie wszystkiemu winna zawsze jest baba. I nawet nie moze zostac ksiedzem! Taka jest wredna. Mozna jej tylko chciec, jak to brakujace zebro. Sama baba nie znaczy nic! Wrrr, zajme sie wiadoma sprawa w week-end, bo dzisiaj nie mam czasu. Ten caly Christmas, a wlasciwie dzisiaj u nas to jest Swieto Mikolaja i Choinki, daje mi popalic!
Najgorsze sa choinki pracowe! Brak choinek pracowych naleszy zapisac po stronie plusow emeryckich. Never again az do samej smierci
Choinki pracowe dziela sie na choinki zakladowe, departamentowe, wydzialowe oraz zespolowe.
Bobiku, precyzuje pytanie. Nie co mozna by zrobic, tylko co my mozemy zrobic. Poza zalamywaniem rak.
Kroliku, baba to taki worek, do ktorego mezczyzna wklada swoje wlasne prywatne dziecko (tylko jesli to ksiadz to w gre wchodzi jakis plemnik, zarodek, plod). Jak worek sie nie sprawdza, to mozna wyrzucic, np do pierdla. Worek po spelnieniu swego zadania ma obowiazek odchowac tatusiowi bobaska , caly czas nie zapominajac o traktowaniu ojca dziecka jako drugiego bobaska. To taka przemiana worka w sluzaca-nianie-wpolniewolnice. Brak ten przemiany lub jakiekolwiek inne naruszenie statusu „prawdziwej polskiej rodziny” tez powinen prowadzic prosta droga do pierdla. I wlasciwie nie ma powodu, dla ktorego kobiety w Polsce mialyby nie chodzic w burkach. Jakies tam wykrety, ze ktoras np nie lubi byc bita tez powinny byc surowo karane. Ament.
Bobiku, podejrzewam, ze takie biskupio-radiomaryjne koscioly to 90% (mozem optimista) koscielnego stanu. I sadze, ze jesli na tace przestana masowo klasc banktoty to rzad doplaci roznice. Oczywiscie z dobroci „liberalnego” rzadu a nie tam z jakichs przedwyborczych wyliczen.
Kroliku, czy na wszystkich tych choinkach sprawdzaja liste obecnosci? Ja bym sobie troche odpuscil. Zwolnienie lekarskie lub zwykly katar, ktorym Kot nie chce sie dzielic – nie dalo by im rady?
Nie, Meki, nie mozna Choinki odpuscic, bo sa tam rozne i gry i zabawy, jak Secret Santa, Kris Kringle, w ktorych kazdy pelni role. Na dodatek wszystko to jest podlane charytatywnym sosem, wiec nie uchodzi sie migac. Mieszkam w zaglebiu mennonickim. To jest bardzo oddolnie-inicjatywne spoleczenstwo. Bardzo dobrzy i kochani ludzie i wstd mi za moj brak entuzjazmu!
Dzień dobry.
A propos: na stronie „GW” pokazał się list od czytelnika, który w tym roku po raz pierwszy odmówił łamania się opłatkiem na firmowej imprezie. Nie dlatego, że jest niewierzący, ale dlatego, że uważa ten gest za sprawę intymną, zarezerwowaną dla rodziny.
Z jednej stronie coraz silniejsze jest natarcie z tymi opłatkami, z drugiej – coraz częściej ludziom zaczyna to przeszkadzać. U mnie w firmie też wczoraj był opłatek – po prostu zręcznie wymijałam, podchodziłam z kieliszkiem albo po prostu odwalałam misia.
Ostatnio znajomy dyrygent (na spotkaniu w IAM, na którym na szczęście nie było opłatka) opowiadał, jak w Polskim Radiu (!) pytały go koleżanki, czy zostanie na firmowym opłatku. Zdenerwował się, że chyba jednak jeszcze istnieje jakiś rozdział Kościoła od państwa. Choć rzeczywiście doprawdy trudno w to uwierzyć widząc, co się wyrabia. Ostatnio bodaj gdzieś na jakiejś uczelni ktoś pod osłoną nocy (czyli tak, jak w sejmie) powiesił krzyż na ścianie – i później wszyscy bali się go zdjąć, więc postanowili, że zostanie.
Mozna zdjac tez pod oslona nocy
n.b. W nowej bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego na przeciw glownych schodow stoi fotel na ktorym zasiadl JPII podczas jej zwiedzania.
Dzien dobry
Kawa
Od momentu kiedy siedzial w nim JPII, nie jest to juz zwykly fotel, tylko tron.
Dzień dobry
Pilna robota jest. Trzeba na nowo (któryż to już raz…) napisać podręczniki historii i Matejkę przemalować. W dzisiejszych czasach już nie wypada mówić młodemu pokoleniu, że Polacy z krzyżakami się tłukli, a co gorsza, dali im w końcu w de.
No to szybka kawa i proszę zasuwać z koksem.
A co się Lisek dziwi? Czczenie gruszki, pod którą sikał Kościuszko, długą tradycją jest uświęcone.
Hej, dzisiaj jest najkrotszy dzien w roku! Spiesz sie, Piesku, z pilna robota! Norsemanowie czcili to swiato (Yule), tak samo juz starozytni Rzymianie… (Saturnalia).
Chodorkowski zmyknal z Rosji w pare godzin po uwolnieniu!
Owszem Bobiku, ale nie w bibliotekach uniwersyteckich, tam jakos tego rodzaju tradycji nie bywalo, gdyby to byla gruszka na ktora, tego, Newton, to zupelnie inna sprawa …
O rany, najkrótszy dzień, a ja jeszcze zakupów nie zrobiłem. Czy sklepy też są dziś najkrócej czynne?
Lisku, widzę, że Ty też musisz wziąć jakieś korepetycje, tylko z tradycji, więc lepiej nie u Wodza.
Tradycyjnie z uczonymi jest u nas podobnie jak z Żydami: ten jest uczonym, kogo się uzna za uczonego. Więc jak się kogoś uzna za Wielkiego Językoznawcę, to jest Wielkim Językoznawcą. Jak się uzna za Wielkiego Teologa, to jest Wielkim Teologiem. A już jak się uzna za Nauczyciela Narodu…
Bry! :0
Meki, parafianie w Jasienicy są dobrze zorganizowani, wiedzą, że powinni postarać się o audiencję u papieża i nie lubią chyba nacisków z żadnej strony.
Siodemeczko, nie mialem najmniejszego zamiaru na nikogo naciskac. Pytalem, czy nie potrzebuja pomocy. Np zbiorki pieniedzy na wyjazd. I moze dobrze, zeby wiedzieli, ze ani oni ani ks. Wojtek nie wsiakli w zapomnienie.
Bobik dobrze gada z tą tradycją. Jak kogoś się uzna za Wielkiego Wodza, to jest Wielkim Wodzem.
Meki. nie miałam na myśli Twoich nacisków, tylko moich.
Nie wiem, czy potrzebują pomocy, nie mam z nimi bliskiego kontaktu, myślę jednak, że są przedsiębiorczy i zorganizowani.
Trochę się boję, że przejawiają miejscowo nadmierną i prowadzi to do podziałów.
Ksiądz Wojciech wrócił w czwartek z Ukrainy.
Meki, jak chcesz koniecznie skontaktować się z kimś blisko parafian i Księdza, to wyślij wiadomość na stronie https://www.facebook.com/pages/O-prawo-do-g%C5%82osu-ks-Lema%C5%84skiego/470329296380288?fref=ts
Z Białorusi, oczywiście.
Dzień dobry z pociągu (aktualnie Mecklenburg-Vorpommern).
Do domu blisko, coraz bliżej.(A tam drugi rok remontu uroczyście rozpoczęty).
Coraz częściej myślę o przeprowadzce na stałe do Niemiec.
Zwłaszcza w drodze powrotnej do Polski myślę. I w trakcie czytania medialnych doniesień z tejże. Pożyjemy, zobaczymy….
Chyba mamy syndrom lustrzany, Mar-Jo.
Ja coraz rzadziej myślę o powrocie do Polski, choć jeszcze do niedawna mi się to czasem, z głupia frant, zdarzało. Ale kiedy czytam o tych wszystkich biskupach, urzędasach, faszoidach, klęczącym rządzie, służbie zdrowia… Jakoś mi się wtedy zaraz Niemcy bardzo przyjemnym do życia krajem zaczynają zdawać.
Doniesienia medialne zajmują się złymi wiadomościami, a to nie jest cały przejaw rzeczywistości.
Odwagi!
Siódemeczko, ale ja jeszcze od czasu do czasu bywam w kraju, żeby sprawę osobiście obwąchać i też mnie nie zachwyca.
Siodemeczko, wielkie dzieki!
bryka sie
fika sie
Mimo że ponad 2/3 życia spędziłam w kraju, to już nie mogę doczekać się emerytury, żeby stąd wyjechać.
Zapewne inaczej jest, jeżeli ktoś całe życie spędził w Polsce i nie wie, że można żyć spokojnie.
Mnie jest tu zbyt duszno, nie mogę się przyzwyczaić do codzienności, mimo że od powrotu minęło 15 lat. I z każdym rokiem jest coraz gorzej.
Przez pierwszych pięć lat byłam zachwycona zewnętrznymi zmianami, jakie w Polsce zaszły i miałam nadzieję, że cała reszta też się będzie zmieniać w tempie, które pozwoli mi tych zmian doczekać.
Niestety, rzeczywistość skrzeczy coraz bardziej. Za dużo nerwów i emocji mnie to kosztuje. Czemu ja mam to sobie robić?
mam slabosc do dziewczyn grajacych na gitarach basowych
i nie tylko oczywiscie
https://www.youtube.com/watch?v=Lw3vuPOh8RU
kupujac podchoinkowe upominki patrzcie na etykiete, wybierajcie
rozsadnie:
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/1524951_10152156758127835_414128452_n.jpg
zagonieni do rogu, poduszeni rzeczywistoscia, przybywajcie!!!!
B. czeka na Was
Zmoro, pamietam to uczucie duszenia sie. Problemem jest raczej, ze tak niewielu je podziela (i podzielalo). Dlatego tak trudno o zmiany. Dla wiekszosciu w sumie w porzasciu. Tylko rzad sie nie podoba. Nie bo na kolanach, tylko bo bezrobocie, bo ceny…
Czytam bardzo starannie i sobie myślę, że po prostu doświadczamy skutków potraktowania czy pojmowania demokracji nie jako narzędzia, a jako celu niejako ostatecznego, takiego panaceum na to, żeby było dobrze. Demokracja to znaczy że statystyczna większość „ma rację” i rządzi. Myślę, że w dzisiejszej Polsce demokracja działa zupełnie OK. A narzędzie jak to narzędzie, zadziała tak, jak i kto je użyje. Jeśli będzie w rękach społeczności nawet nie to, że oświeconej, ale nie zdemoralizowanej, to będzie OK. W przeciwnym przypadku narzędzie demokracji przypomina panaLemowy Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego.
Czas jakiś temu Pan Władysław Bartoszewski wspomniał, że nie ma czemu się dziwić, gdyż mamy do czynienia ze społecznością której przez pół wieku „robiono wodę z mózgu”. To moim zdaniem niesłychane uproszczenie i spłycenie zagadnienia, ale chyba coś jest „na rzeczy”. A znakomicie rozumiem stan ducha kilkorga Przedmówców, samemu złapałem się niejako w pułapkę, mam już za dużo lat i za mało energii aby powrócić do kraju cywilizowanego inaczej gdzie kiedyś istniałem i działałem z zasadnym poczuciem sensu.
Zapewne wielu było takich, którzy widzieli w demokracji panaceum, albo gwarancję, że samo z siebie będzie „tak, jak na Zachodzie”. Ale myślę, że było też wiele osób, które myślały „no dobra, nie będzie idealnie, ale przynajmniej będziemy mieć coś do gadania”. I chyba klęska tego złudzenia jest najboleśniejsza. Bo teraz niby mamy coś do gadania, ale zbyt często okazuje się, że gadamy do ściany.
– ależ Bobiku, wszyscy mamy cos do gadania, aliści w demokracji słyszalność i skuteczność owego gadania zależy od liczebności. „Głos w dyskusji należy do perkusji”…
Ormie, chyba nie do końca tak to jest. Między wyborami okazuje się, że istotnie głos należy do perkusji, ale nawet nie ze względu na liczebność (nie mówiąc już o sensowności), tylko ze względu na krzyliwość, bezczelność, arogancję i dobre usytuowanie.
I poniekąd a propos jeszcze raz podaję link do petycji w sprawie Ruchu Muzycznego, która właśnie z taką perkusją próbuje się zmagać:
http://petycja-rm.wowil.coldlight.pl/
Założyłem domyślnie iż głośność owej perkusji – czyli krzyliwość, bezczelność, arogancja i dobre usytuowanie zależy u swych podstaw od liczebności i nadal pozostaję przy tym założeniu. Ta zaś „perkusja” obsadza „swoimi” co i gdzie się da, oczywiście zgodnie z traktowanymi jako przykrywki a skądinąd słusznymi ideami samorządu, zarządu managerskiego, decentralizacji, itp. regulacjami. Jak czujemy i widzimy, często skutkuje ta rzeczywistość nieprzewidzianymi wówczas (?) konsekwencjami reform roku 2000. Założono wówczas domyślnie poziom przyzwoitości (żeby nie powiedzieć: świadomości obywatelskiej) i to się okazało nie do końca trafnym założeniem.
Wyrażano obawy już na Kongresie Kultury Polskiej w Warszawie w roku 2000.
W innych niż muzyka czy muzykologia dziedzinach kultury byłem (jestem acz już śladowo) aktywny przez dziesięciolecia. W dziedzinie muzealnictwa poza kilkoma muzeami będącymi zależnymi wprost od ministerstwa, poozstałe ca. 1500 muzeów jest własnością samorządów. Te wyznaczają dyrekcje które egzekwuje prawa właścicielskie zgodnie ze swymi założeniami/planami. Minister i Rada d/s Muzeów przy Ministrze na poziomie praktycznym nie mogą nic. O specjalistach- historykach, historykach sztuki, muzealnikach już nie wspominam; i tak bywają wypraszani z pracy. Proszę pozwolić mi nie kontynuować, nie chcę dokładać cegiełki do „ściany płaczu”.
Może faktycznie nie ma co zbytnio się wgryzać w ścianę płaczu w czasie, który wszyscy chcieliby przeżywać pogodnie.
To może ja bohatersko spróbuję już nie chlipać i nie warczeć aż do końca roku? Chociaż nie gwarantuję, że mi się uda.
Ale na ewentualne chapnięcie w łydkę kogoś, kto zasługuje, chyba udzielicie mi dyspensy?
Tylko jesli bede mogl pazurkami sprawe przedyskutowac. Inaczej zadnej dyspensy? Deal?
Zęby i pazury? To się chyba Mordce spodoba. A ja dla Mordki wszyst… no, prawie wszystko.
Oczywiście Bobiku. Nawet pasztetowa będzie Ci się należała.
Chciałabym złożyć Koszyczkowi serdeczne życzenia dobrych, smacznych, pogodnych świąt i dużej ilości zasłużonych prezentów pod choinką.
Dziękujemy, Szara Myszo, a Tobie życzymy zaskakująco przyjaznych Kotów i sera najwyższej jakości.
Ładna odpowiedź na list biskupów o strasznym Dżenderze:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15177207,Bloger_i_dziennikarz__Tygodnika_Powszechnego__odpowiada.html#MT
Ładnie i rozsądnie. Jakby u mnie pobierał korepetycje.
Swietny list do „dalekiego Episkopatu”.
Indeed, indeed. Moment na wystosowanie tej ponurej tyrady Episkopat wybral jakby mieszkal na Ksiezycu. Smutni i grzeszni ludzie ci biskupowie.
Eee tam. Po korepetycjach u Wodza to autor by od razu trzeźwo założył, że członków korporacji KK guzik taki tekst obejdzie.
Ale ja na szczęście jestem jeszcze trochę niedouczony i popieram szlachetne wysiłki bez względu na ich skutek.
Poranna kawa
Lisku
. Zerwali się z choinki
herbata leniwa niedzielnie
kawa dodaje skrzydel
bycze sie
leniwie szeleszcze, siedze i mysle (?) – mam wolny czas czy zapomnialem cos?
bryka sie
bryku
fiku