Migawka sieneńska

czw., 17 października 2013, 23:56

Po przodkach jakichś Bobik miał włóczęgowskie geny,
więc pętał się po świecie, aż trafił raz do Sieny
i szczeknął: coś tu kupię, bo mam na razie za co,
na przykład bilet wstępu do tego tu palazzo.
Pubblico się nazywa, co daje mi nadzieję,
że również psim osobom wstęp tu wzbroniony nie jest.
O cenę zatem szybko wywiedział się w tedesco
i wszedł, a tam gdzie spojrzy, na ścianie jakieś fresco.
Pies biega i w kąt każdy z zachwytem naso wsadza,
wtem patrzy – na tych freskach to zła i dobra władza,
na temat jednej z drugą znaczące zaś konkrety
przecudnie wymalował niejaki Lorenzetti.
Tę dobrą poznać po tym, że wszystko się rozwija,
że wszędzie jest harmonia, a nie medialna chryja,
że chłop ma tłuste wieprze, a kupiec dobry towar,
że dba o wspólne dobro najgłupsza nawet krowa,
a wreszcie, że dla władców, co głów nie mają ciasnych,
ważniejszy jest interes publiczny, a nie własny.
Ach, gdzież jest taka władza! – wykrzyknął pies w euforii,
a z boku szepnął rodak – ech, tylko w alegorii.