Lapsus na niedzielę
Grzech wstrętny jest w zasadzie, gdy wśród duchownych gości,
rozumieć jednak trzeba tej sprawy subtelności,
pojmować, że nie godzi się po kamienie schylać,
gdy dziecko niewinnego wciągnęło pedofila.
U dzieci już od dawna proceder ten jest w modzie,
szczególnie jeśli mają rodziców po rozwodzie,
uczucia deficytem pałają, albo zgoła
wychować seksualnie ich próbowała szkoła.
Zepsute to owoce i chyba nie dziwota,
że kler nieletnim takim się może dać omotać.
Świat groźnym jest siedliskiem występku i rozróby,
a księża sami jedni ratują go od zguby,
więc co maluczkim czynią, jest ich prywatną sprawą,
w to nie powinno wchodzić bezczelnie nawet prawo,
tym bardziej zaś owieczka, co swych pasterzy wini,
wywody odszczepieńców, publicznej głos opinii,
lewacki jakiś pomiot lub dziennikarska szmata,
bo to na Kościół przecież jest bezprzykładny atak!
Bo kiedy ktoś skrzywdzony, od tego sługa boży,
by jeszcze mu dokopać, by jeszcze mu dołożyć,
ze Słowa i z tradycji wyraźnie tak wynika…
To Ewangelia według biskupa Michalika.

Bon mot ukochanej Kingi Dunin:”Kosciol jest jak opoznione w rozwoju dzieckoi. Cieszymy sie jak zasznuruje buciki”.
Króliku, używam Chrome (tak, wiem, to Google
), więc likwidatorem jest AdBlock. Wszystko z jednej fabryki, ale działa, czyli reklam nie widzę, a co oni sobie o mnie pozbierali, to mi powiewa, bo nie mogą z tego zrobić użytku zgodnie z przeznaczeniem. Trochę więcej pamięci żre, można wytrzymać.
WW, to Chrome ma tak wspaniale filtry czy tez zapezpieczenia?
Mam Chrome′a tylko w laptopie kupionym w lecie i uzywanym tylko w Ameryce.
Kroliku, aby podczas szukania na tubie lub googlu nie wyskakiwalo cos czego szukalas lub ogladalas uprzednio, trzeba zablokowac cookies lub przynajmniej nastawic na ich automatyczne wymazywanie przy wylaczaniu przegladarki (to drugie dziala gorzej).
Fotografia czytajacego mezczyzny to jedna z prac (mojego ukochanego) Andre Kertesza. Tu ktos zebral cala seria jego zdjec na temat czytania
http://artliteria.pl/2011/12/15/andre-kertesz-on-reading/
AdBlock dziala takze w firefoxie.
Nie, Kocie, Chrome nie ma takiego, trzeba sobie doinstalować, dwa ruchy myszą i bezpłatnie https://adblockplus.org/en/chrome
Obok zielonego guzika przechodzi się do wersji na inne przeglądarki. No chyba, że ktoś używa Safari, to jest sam sobie winien. Ale kto używa Safari, oprócz Kotów i Psów?
A wiesz co, Lisku? Wcale sie nie dziwie, ze to akurat Andre Kertesz taka scene przyuwazyl. Nawet mi cos takiego zaswitalo w glowie, gdy dzis rano to zdjecie zobaczylem.
Zapomniałem. Guzik jest zielony, kiedy się używa Chrome. Na innych będzie w tym miejscu szary. Ten z napisem „instaluj”.
Uzywam Safari w Macu. Ale w laptopie – Chrome.
lisku, dziekuje, Kerteszowi daje wciagnac
No to medycyna jest bezradna.
Chociaż zaraz, chyba nie…
https://www.macupdate.com/app/mac/26171/safari-adblock
Kocie, w Macu tez mozesz uzywac Chrome
Zainstalowalem AdBlock!!!!!
Wodzu, dzieki!
Rysiu, dzieki!
Cała przyjemność po stronie Kota.
Inne życie jest bez reklam, zdecydowanie. Lepsze i weselsze, jak mówił towarzysz Stalin.
Wow!
Genderowiec sie objawil w samym sercu Kosciola!
http://wyborcza.pl/1,75477,14767372,Franciszek__Cierpie__widzac__ze_kobiety_w_Kosciele.html
Wyklac, wyrzucic! Gdzie sie podzial ten Pies Bobik?!!!
„Powołując kobietę do macierzyństwa, Bóg powierzył jej w sposób całkowicie wyjątkowy istotę ludzką – mówił Franciszek.
Papież przestrzegał jednak przed „krzewieniem pewnego rodzaju emancypacji”, która ma na celu zajmowanie przestrzeni odebranych mężczyznom. Taka emancypacja, przekonywał Franciszek, odbywa się kosztem „porzucenia kobiecości”.
Kocie, to jest genderowiec…?
To raczej wyglada jak proba upgrading ze sluzacej na dobra sekretarke
Lisku!!!! Buciki zasznurowal!!!!!!
Upgrading ze sluzacej na sekretarke tez sie liczy. Nie mozna zeby ze sluzacej odrazu byla arcybiskupem, ale z czasem! Watch this space!
I jeszcze – czy pamietasz jak JPII odpowiadal na zarzuty, ze Kosciol zle traktuje kobiety? Mowil ze Matka Boska byla kobieta!
Może Franciszek miał na myśli taki sposób emancypacji?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pasza_Angelina
Dzis nie ma pawodow aby kobiety nie byly traktorzystkami jresli takie maja ambicje. W 1938 r nie wymyslono jeszcze mechanicznego wspomagania kierownicy, traktory byly tak ciezkie ze podopbno (tak mowiiono w domu Rodzicow Starej) kobiety traktorzystki przestawaly meisiaczkowac i stawaly sie bezplodne. I miewaly rozne inne klopoty ze zdrowiem reprodukcyjnym.
W Polsce do niedawna nie wolno bylo zatrudniac kobiet jako kierowcow autobusow. POtem sie to zmienilo bo zmienily sie autobusy. Dzis w Londynie mase kierowcow autobusow to Polki. Zetknalem sie z tym kilka razy, na roznych liniach.
Wspomaganie kierownicy jest na ogół hydrauliczne.
No przecież mówię o TAKIM sposobie, a nie o dzisiejszych możliwościach.
Dzieki Lisku, i Kertesz bardzo fajny, sila przyciagania ksiazki.
Ja juz cos zastosowalam kiedys na reklamy co Siodemeczka zasugerowala, tylko juz zapomnialam co. Pomoglo, ale wciaz mam taki problem:
-jutube czesto wpycha reklame przed utwor muzyczny, ktory chce posluchac;
-jak klikne na video artykul w gazecie to tez najpierw musze wysluchac 30 sek. reklamy (rowniez w Guardianie, bezczelnosc).
-jak czytam gazety z innych krajow to wciaz pokazujae mi sie tytuly reklam z Kanady czy wrecz z mojego miasta w Kanadzie. A ja chce , jesli juz, musze, zobaczzyc co i jak sie reklamuje np w Indiach jak czytam Hindu Times, czy w Izraelu jak czytam Haaretz.
Gotuje czerwony barszczyk wg Dziadziusia Siodemeczki i musze sie troche skupic. Chyba podam do niego raviolini con funghi… To taki toskanski akcent. Ciekawe co tez Bobik je… i czy slucha Toscaniniego…
Czy jest na to jakac rada. Co robic Szanowny Panie Rumian.
Moj pierwszy samochod tez nie mial wspomagania kierownicy (Honda Civic); ciezko sie bylo przyzwyczic. Ale traktor bez wspomagania to musiala byc harowka.
Kto mieszka w Berlinie niech nie czyta, ale jest u mnie 21 stopni C, swieci slonce, pisze na blogu z ogrodu! Naprawde jest za co dziekczynic tego roku.
A kto mieszka w Berlinie powinien sobie NATYCHMIAST zabukowac bilety (na cala rodzine) do teatru na Konia wojny. Jest to genialny, genialny spektakl. Jutro ma byc premiera.
Rysiu, jak sie nie wyboerzesz, to nie chce Cie znac i zrywam stosunki. Mpzesz piec sterylnych klawiatur, a ja i tak sie nie ugne.
Smialo zamawiaj bilety. Dobrze sie konczy, zebys sie nie bal.
To jest przezycie na reszte zycia. Jak Trojanki Andreia Serbana.
Trojanki (Eurypidesa) w ins. amerykanskiego Rumuna Andreia Serrbana ( a takze jego Elektra i Antygona w La Mammie) to jest nasz w domu miernik: lepsze od Trojanek, tak dobre jak Trojanki czy nie umywa sie do Trojanek. No wiec lepszego od Trojanek (i reszty „trylogii greckiej”) jeszcze nie widzialem. a tem spektakl jest bardzo bliski Trojanek.
Króliku, na punkty 1 i 2 nie ma rady, poza generalną, leninowską: nie korzystać.
Na punkt 3 rada jest tylko jedna, już mówiłem o tym, zmienić swój IP przy pomocy serwera proxy. Dla takich celów naprawdę nie warto, a poza tym nowy IP też będzie się jakoś lokalizował i zobaczysz w tym Izraelu na przykład reklamy po turecku. Czyli nie ma rady.
Świeci nie wybierają miejsca…
http://www.youtube.com/watch?v=oGTU7q6B8rY
Nie oglądać przy jedzeniu. I nie pokazywać psu i kotu.
Śmiech wskazany albo wielkie duże oczy wytrzeszczane!
Wow.
Wowo kocie M. czyżbyś był Mariolką z „Heloł”
Nie rozumiem Mariusza i jego wyborow tego czym warto sie dzielic z blogowiczami. Od dzisiaj omijam.
Tyle jest sposobów na rozrywkę: taki Bobik to biega po Toskanii, a ja mam katar…
Stara idzie w poniedzialek sie zaszczepic na grype -chyba pierwszy raz w zyciu. Bo zeszly sezon byl okropny, wiec sie pozwolila przekonac milej pielegniarce rejonowej, ze lepiej byc zaszczepionym niz nie. I nie zarazac innych. Co ja ostatecznie przekonalo.
Jak to mówią króliku ,nie Ty pierwszy i nie ostatni.
Takie życie.
To, że sierżant obserwuje, w co klikam oraz czyta moje maile i próbuje na tej podstawie dopasowywać do mnie reklamy, oczywiście zauważyłam. Ale z tego artykułu, który zalinkowałam, zrozumiałam, że teraz planuje używać mnie jako trendsettera i reklamować produkty innym z adnotacją, że ja, Aga (tu zdjęcie z profilu), je polecam. Źle zrozumiałam? Chciałabym źle zrozumieć.
Ago, ja to zrozumialam inaczej: ze sierzant zamierza sprzedac innym firmom informacje dotyczacego tego co ogladasz, kupujesz i pisujesz w sieci, tak aby te inne firmy, tak jak sam sierzant, mogly dopasowywac do Ciebie swoje reklamy. Polecac niczego w Twoim imieniu nikt nie moze (tak mi sie przynajmniej wydaje… ).
informacje dotyczace
Bobiku, odpoczywaj spokojnie u nas na wsi po staremu
Też mi się tak wydawało, Lisku. Z informacji od samego Sierżanta http://www.google.com/intl/pl/policies/terms/changes/ wynika, że jednak ma zamiar mnie używać, chyba, że się nie zgodzę – czyli to ja muszę kombinować, jak to nowe dobrodziejstwo zablokować, a nie on na kolanach prosić mnie, żebym się zgodziła. Nieładnie.
A Irek znowu na grzybach.
Aga ma rację, niestety. Aga sobie kupi na przykład skórzaną bieliznę i odtąd na stronach sado-maso będzie reklama z napisem „Aga już kupiła” i ze zdjęciem.
Chyba, że w szóstej zakładce od prawej, po naciśnięciu kilku ostrzeżeń CZY NA PEWNO, Aga sobie zaznaczy ptaszkiem. Jak znajdzie.
I pada ze zmęczenia, ale jutro smażone rydze i kanie, suszenie i blanszowanie
Wodzu, gdzie są te wiersze, między którymi znalazłeś moją (rzekomą) skłonność do skórzanej bielizny?
Nowe zasady jeszcze nie obowiązują i Sierżant, zdaje się, nie umożliwił wprowadzenia blokady „na zaś”. Znowu nieładnie. Ale ja ją znajdę, tę wajchę. Zawzięłam się.
A póki co zmieniłam zdjęcie w profilu. Na florystyczne.
Irku, ja też padam, bez przyjemności zbierania i perspektywy jedzenia – lepiej Ci.
Bedzie skorzana bielizna w kwiatki?
Fejsbuk kiedys sledzil dzialalnosc sieciowa posiadaczy konta f. nawet gdy byli wylogowani… Ciekawe czy sierzant tez ma takie zapedy.
W kwiatki też ładna. A co, pofantazjować nie można? W moim wieku?
Można, oczywiście, tylko kierunek mnie zdziwił.
Nie wiem, czy wszyscy czytają mały druk, więc oto są dwa cytaty z regulaminu Google (Warunki korzystania z usług).
Korzystanie z Usług nie daje użytkownikowi żadnych praw własności intelektualnej do Usług ani do dostępnych treści. Materiałów pochodzących z Usług nie wolno wykorzystywać, chyba że ich właściciel udzieli na to pozwolenia lub jest to w inny sposób dozwolone przez prawo.
Słusznie, wszyscy jesteśmy za. Nie mogę wywiesić tego ładnego zdjęcia z wiewiórką od Irka i napisać, że sam zrobiłem, albo że nie wiem kto. Irek musi mi pozwolić.
ALE
Przesyłając materiały w jakikolwiek sposób do Usług, użytkownik udziela firmie Google (i jej współpracownikom) ważnej na całym świecie licencji na wykorzystywanie, udostępnianie, przechowywanie, reprodukowanie, modyfikowanie, przesyłanie, publikowanie, publiczne prezentowanie i wyświetlanie oraz rozpowszechnianie tych materiałów, a także na tworzenie na ich podstawie dzieł pochodnych (na przykład przez wykonanie tłumaczenia, adaptacji lub innych zmian w celu zapewnienia lepszego działania z Usługami). Użytkownik w ramach tej licencji przyznaje prawa w ograniczonym celu obejmującym utrzymywanie, promocję i udoskonalanie Usług oraz tworzenie nowych. Licencja pozostanie w mocy nawet wówczas, gdy użytkownik przestanie korzystać z Usług
Gdyby to zdjęcie spodobało się działowi marketingu firmy Google Nut Traders, bez krępacji i nie pytając mogą je przerobić na plakat.
I dlatego, towarzysze, proponuję nie korzystać, a przynajmniej nie zawracać sobie głowy podawaniem prawdziwych danych. Ja sam się kiedyś zarejestrowałem, bo chciałem obejrzeć z bliska co oni tam mają, tylko że wystąpiłem jako Józwa Butrym bez Nogi, Psiekiszki, Litwa, niech on się teraz martwi.
Ojej, kierunek. Chciałem być wyrazisty.
To taki sierzant moze sobie bez pytania przerobic Bobika na lancuchowego psa kletrykalizmu, dorysowac mu wasy i za obrozke wsadzic spluwe?
Skoro można Lisa, to można i Bobika.
http://www.wsieci.pl/aktualne-wydanie-sieci.html
Oj, Boze, Boze. Coarz wieksza fala ohydy.
Ale tu jest dobry nowy midrasz ks. Lemanskiego na niedziele:
http://wojciechlemanski.natemat.pl/78051,tredowaci
Tu wyświetlają mi się wszystkie informacje o aktualizacji warunków korzystania z uslug Google:
https://www.google.com/intl/pl/policies/terms/changes/
Najbardziej mnie złości, że dopisują mnie na siłę do google+ , a ja sobie nie życzę.
Heleno, dzięki za sałatkę z buraków. Wyszła pyszna i wszystko się dobrze udało łącznie z cr?me caramel.
Sos do pomarańczowej kaki – delicje.
Puree ziemniaczane z masłem i śmietaną – rozpływało sie w ustach, a zupa grzybowa, zniknęła po dokladce.
Dobre było, trzeba przyznać.
Aaaa, to swietnie, Siodemeczko. Starsznie sie ciesze, ze Twoje przyjecie sie udalo. I ten creme caramel byl taki dobry jak sie nam wydawalo, ze bedzie?
Powiedzmy, że wszystkie. Radziłbym czytać jednak to.
https://www.google.com/intl/pl/policies/terms/update/
Głodny jakiś się poczułem, to pójdę spać.
Może ździebko był za rzadki, ale pyszny.
Zrobiłam jeden duzy, bo foremki, ktore kupilam nie mieścily się wszystkie w piekarniku.
Moze trza bylo trzymac w bain-marie zdziebko dluzej…
Ciekawe czy Pies ma juz samochod.
– Ty, Azor, a jakbym napisał „dziś przeszłem z primitivo na sangiovese”?
– E, goń się, Bobik. Ani treść, ani forma…
– No, ale na fejsbuku…
– Masz, kurde, wzorce. Idź spać, kumpel, idź spać. Jutro wytrzeźwiejesz i zobaczysz, kto dba o twój poziom intelektualno-towarzyski…
To się nam Bobik cywilizuje, ho ho
http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRgJaHMUycweAvTYk_l5mJ293CXi8KKbfDLW6Oy80fdZoLKW9zi
Skubany!
Dobranoc,
szachisci rozprawiaja, a ja udaje sie obejrzec kolejny Midsomer.
Barszczyk na rosole wedle Dziadziusia wyszedl nadzwyczajny. Do tego golabki z bagietka i pumpkin pie z bita smietana. Bardzo eklektycznie. Jutro na brunch sie udajemy do pobliskiej restauracji, wiec gotowania nie bedzie az do poniedzialku. Pies niech lepiej juz samochodu dzisiaj nie prowadzi. Ja tez nie bede.
Very indignant re: google. WW, pozwol ze pozycze sobie tego Jozwe Butryma z Psichkiszek, Litwa.
Dzien dobry
Niedzielne – kawa
i herbata
bardzo niedzielne Lisku
niedzielne Dzien Bardzo Dobry
brykamy?
oczywiscie niedzielnie leniwie
szeleszcze
brykam
fikam
i fikamy!
A takze zmykamy, przynajmniej ja, bo u mnie niedziela jest poniedzialkiem
Kocie, kupic i ogladnac i do tego z cala rodzina, na jakiego konia
wojny?
na googla i podobnych mozna dwie metody miec, albo zamknac oczy (oczy, nie rozum) i korzystac, albo nie korzystac (calkowicie
nie!).
zalinkowana przez WW, okladka wsieci na tez napis:
Nagonka na Kosciol
Czy zatrzymaja sie
dopiero gdy zaczna
ginac ksieza
w Słowniku Języka Polskiego napisano:
? ginąć
1. o istotach żywych: tracić życie; umierać;
2. stawać się coraz słabiej widocznym; zanikać, rozpływać się, gubić się;
3. niszczyć się, ulegać degradacji;
4. o zjawiskach abstrakcyjnych: odchodzić w niepamięć, tracić na znaczeniu; zanikać;
5. gubić się, przepadać, zapodziewać się;
6. być kradzionym
wybieram 2. doczekam sie?
Czy myslicie, ze Pies ma juz samochod i zapomnial podzielic sie z nami dobra wiadomoscia?
Kto kradnie księży???
Dziędobry.
Byłam w górach. Ależ kolorowo!
Czego i Państwu życzę o poranku.
Rysiu, chyba o to chodzi
http://www.stage-entertainment.de/musicals-shows/gefaehrten-berlin.html
Mam pytanie: usiluje ustalic poprzez wikipedie co to za stopien oficerski pulkownik w wojskach ladowych, i znajduje nastepujace hasla:
tu – napisane ze podpulkownik jest najnizsza ranga oficerska:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Podporucznik
Tu znajduje majora, nie tylko ze nizszego od podpulkownika, ale juz wyzszego od kapitana
http://pl.wikipedia.org/wiki/Major
ktory to (kapitan) juz tez jest oficerem
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kapitan_%28ranga%29
Hmm.
(chodzi mi o wojsko polskie)
(widze ze zaszla jakas zmiana w 1952 – mnie chodzi o rangi przed 1952)
Coś zaszło w 1952, ale i wczesniej i wspólcześnie, widzę, że pułkownik to stopień nizej od genarała:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stopnie_wojskowe_w_Polsce
I jeszcze jeden /
http://www.wojskowe.info/stopnie-wojskowe/
Wielkie dzieki Siodemeczko, pomylil mi sie pulkownik z porucznikiem, co wiernie odzwierciedla aktualny stan moich szarych komorek
Rysiu, to jest dokladnie to co podsunela Ci Siodemeczka. Gefaehrten.
Pojdzcie koniecznie. Na moja odpowiedzialnbosc. Jak sie nie spodoba – zwracam za bilety!
Wiecej o opowiadaniach Alice Munro.
http://www.thestar.com/entertainment/books/2013/10/10/alice_munros_10_best_stories_mallick.html
Skromna wystawa fantastycznych zdjec. Polecam wszystkim, ktorzy w tym roku planuja wypad do Krakowa.
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10151776048001144.1073741890.567541143&type=1&l=526a4af641
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Kroliku noblowskie gratulacje literackie. Lisku, gratulacje takoz noblowskie lecz zwielokrotnione.
A zeby w tej Kanadzie za dobrze nie bylo, to Niezalezna Polonia dzialac tam musi. Dostalem z zapewnieniem, ze lepsze niz Trwam, boc i bardziej sugestywne i lepiej robione.
Kot-skapiec nie jestem, co mam sie sam denerwowac, podziele sie z Wami:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/jedwabne-swiadek-historii/
Czy w seminariach duchowych ucza poezji? Jesli nie, to powinni. A jesli ucza, to Lapsusu Bobika na pamiec kazdy z seminarzystow musialby sie nauczyc. Koniecznie!
Lago, przejmujace i przygnebiajace sa te zdjecia biedy kamienieckiej-podolskiej. My chyba dzisiaj wlasciwie takiej nawet sobie nie wyobrazamy. Dobre przypomnienie jaknsie kiedys zylo.
Meki, dzieki za gratulacje z powodu nagrody dla Munro.
Polonijna telewizje niezalezna pozwol, ze sobie odpuszcze… rownie dobrze moge czytac wypociny Ku-Klux Klanu, albo teorii o tym jak Mosad spowodowal September 11. Jest takich wypocin ze swiadkami i ekspertami cala masa. Szkoda niedzieli.
Kroliku, kto tych niezaleznych od rozsadkú finansuje i oglada?
Dla kogos jednak nadaja. Wlasnie odpowiednik niezalznych od rozumu robi im reklame w Skandynawii?
Meki, dzieki za gratulacje w sprawie noblistow (chyba czterech)
To sie chyba kwalifikuje na nadreprezentacje.
A nie, zdaje sie ze szesciu. W tym roku obrodzilo
Obywalelstwo izraelskie ma chyba tylko 2 noblistow. Ale Zydow 4 lub 5. Tak Kocie, zdecydowana nadreprezentacja.
Na skarge idziemy do tych niezaleznych czy do tego z Torunia?
Dla mnie ta polonijana niezaleznosc w Kanadzie jest nowoscia. Ale Krolik ma racje. Jeden ich film wystarczy.
6-ciu? Tak, niezly zbior tego roku.
Taaak. To sie chyba kwalifikuje na jakis pogrom
Mowiac zas o pogromach – ja chyba tego Psa udusze, ze nic nas nie informuje o samochodzie. Bo ja siedze i gryze pazury juz od co najmniej 48 godzin w kwestii samochodu.
Mysle, Kocie, ze Bobik zbyt dobrze sie bawi by o nas myslec. A i dostep do sieci nie wszedzie mozliwy. Oszczedzaj pazurki. Jak nie samochod, to inne typy komunikacji sa mozliwe.
Kocie, jak przestaniesz obgryzac to zamiast udusic bedziesz mogl podrapac
Szesciu, oh man! W takim razie super-gratulacje dla liska, Izraela oraz Diaspory.
Ja mam nadzieje, ze Bobik by sie odezwal jakby potrzebowal pomocy. Jest week-end, wiec ja zakladam, ze w Italii malo co sie daje zalatwic, szczegolnie przez telefon, a urzedy i biura sa chiuso a Lunedi.
Bobik jak kazdy madry pies byczy sie objadajac i opijajac sie, a co to tam auto, rzecz nabyta i bez smaku
Siodemeczko dziekuje, Kocie tez dziekuje, zobacze czy zobacze,
porozmawiam z zona
o Izraelczykach (poprawnie?) i Berlinie tu:
http://www.sueddeutsche.de/politik/israel-berlin-wir-fahren-nach-berlin-1.1793580
(uzyc Chrome, tekst maly i ciekawy)
mocne i kontrowejsyjne:
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/q71/s720x720/1382410_471812636267215_1140861732_n.jpg
Rysiu, tekst o ucieczce mozgow do Stanow to prawda, ale co Berlin ma z tym wspolnego nie bardzo rozumiem…
„Zdjecie” pielgrzymki okropne, tak nie mozna.
Hahaha:
„Na Twitterze trwa największe w historii grzybobranie. „W ilu procentach wypełniony koszyk?”
W niedzielę polski Twitter zamienił się w forum dla grzybiarzy. Od rana internauci wymieniają się informacjami o liczbie zebranych grzybów. Podrzucają dane z okręgowych komisji grzybiarskich. Zastanawiają się, „czy będzie z tego zupa, czy nie będzie”.”
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,14769221,Trwa_referendum_w_Warszawie_ws__odwolania_prezydent.html?wall=1#ixzz2hd09PbwE
We mnie zdjęcie też wzbudza protest.
Kroliku, dziekuje za gratulacje
(errata: mialo byc „Rysiu, tekst: „)
Coś się Prezes denerwuje w Warszawie
Aga, najłagodniej mówiąc „protest”. Tym razem prokuratura powinna wdać się w to a fb udostępnić dane „dowcipnisia”. Jedna sprawa to stwierdzić, że na ogół tuszuje się dowody i oskarżenia, a druga to rozciągnąć oskarżenie na cały Kościół.
tak, zdjecie bardzo, bardzo kontrowersyjne
dzisiaj sluchalem dyskusji w programie ARD o „aferze” Limburgskiej, (Wasser für den Papst, Schampus für den Bischof – Wie viel Franziskus braucht die deutsche Kirche?). Okazuje sie, ze
mimo glosnego nawolywania do zmian w kosciele niemieckim bardzo malo jest Franciszka. Mimo to goscie w studio jednoglosnie uznali, ze nie widac jeszcze efektu Obamy i Franciszek jest ciagle w natarciu.
dla frakcji audycja tu:
http://www.ardmediathek.de/das-erste/presseclub/wasser-fuer-den-papst-schampus-fuer-den-bischof-wie-viel?documentId=17565172
Chyba bylo za malo grzybow na zupe….
Lisku, w Berlinie na kazdym kroku (w modnych alternatywnych dzielnicach) mozna spotkac mlodych obywateli Izraela. To nie tylko kilkudniowi turysci, to tez ludzie tu mieszkajacy i pracujacy, miesiacami lub czasami latami. Zycie w Berlinie jest tanie, kreatywne,wygodne, a mieszkancy liberalni, to przyciaga.
Sami Niemcy (nie berlinczycy) zartuja tak: „nawet jazeli po kilku tygodniach mieszkania w Berlinie nie spotkales ?prawdziwego? berlinczyka, to wiedz, ze mimo to zyjesz w Bberlinie”. Wlasnie te mode na wyjazd z Izraela do Berlina, mlodych, kreatywnach bardzo krytykuje wasz minister finansow Lapid („die bereit sind, das einzige Land, das die Juden haben, in den Müll zu werfen, weil es in Berlin bequemer ist”,) madrzy do USA, kreatywni do Berlina!!!
Masz rację, andsolu; ostry protest, przez duże P. Ciekawam tej zupy.
Ta mucha, co biciem skrzydełek zrobiła z mleka masło, była bardziej zdeterminowana niż Partya Yarosława. Zupa rzadka, więc utonął. Winna prasa polskojęzyczna, Tusk i cykliści.
A było mu od lat nie wychodzić z lasu.
Dzieki Rysiu, nie zrozumialam zwiazku miedzy noblistami a Berlinem, bo naukowcy jada wlasnie do Stanow. Berlin rzeczywiscie jest b. popularny wsrod mlodych Izraelczykow o kierunku bardziej artystycznym (m.i. dwoch wybitnych mlodych muzykow, obecnie w Orkiestrze Berlinskiej), z tym ze wiekszosc zostaje max. pare lat, podczas gdy procent wracajacych ze Stanow jest maly. Co do Lapida, te jego slowa narobily troche szumu, dlatego ze byly czescia wypowiedzi (na jego fejsbuku) w ktorej gledzil o antysemityzmie, Zagladzie. ojcu i babci, i krytykowal tych ktorzy wyjezdzaja na „latwizne ekonomiczna”, podczas gdy on sam urodzil sie w bogatej rodzinie i jest milionerem
Mnie prokuratura przyszla na mysl gdy zobaczylam wizerunek Tomasza Lisa, wrzucony wczoraj przez Wodza, tym bardziej ze to godzi w konkretnego czlowieka. Mam tu szczegolnie zle skojarzenia, poniewaz plakaty Itzchaka Rabina w mundurze SS krecily sie po Izraelu krotko przed jego zamordowaniem.
Terlikowski chyba poczuł, skąd wiatr wieje, bo okładkę z Lisem bardzo skrytykował. Widocznie nie chce być zaliczany do jaskiniowych katolików, jak już wróci nowe.
A może po prostu ma coś do tych dwóch wściekłych kurdupli. Nie wiem, wątpliwości trzeba na korzyść.
Wodzu, czy te okladke mozna zaskarzyc?
Dzień dobry wieczór
Nie mogłem dać znać, co z samochodem, a to dlatego, że go dostaliśmy i natychmiast ruszyliśmy nim na wycieczkę, więc nie miałem dostępu do kompa. Teraz mam, to zaraz piszę, że się zrobiłem zmotoryzowany.
Byliśmy dziś w Certaldo i San Gimignano, a potem jeszcze chcieliśmy zahaczyć o Volterrę, ale się zrobiło późno i nie zahaczyliśmy. Nie szkodzi. Wrażeń na dziś i tak mieliśmy dość i trochę.
Złachany po tym wycieczkowaniu jestem dosłownie jak pies, więc tylko resztką sił merdnę na dobranoc i od razu padam na legowisko.
A ja już myślałem, że były tylko rowery. Nie zaszkodziłoby przewietrzyć futro od czasu do czasu.
Teoretycznie można, Lisku. Zainteresowany powinien to zrobić, a nie tylko gadać, że wszędzie to wstrętne hejterstwo.
Moze powinien to zrobic Zwiazek Dziennikarzy.
Nie, tylko oskarżenie prywatne.
Och, dobrze, Pieseczku. Czy w Certaldo poszliscie do naszej ulubionej restauracji? Czy w Sangemignano jedliscie te lody ponagradzane cala kupa zlotych medali?
Do Volterry koniecznie jeszcze wroccie, moze bedzie tam jeszcze ten muzyk na placu. I moze jest jeszcze ten dzbanek drogi ( kremowy, z takim ozdobnym uchem), ktorego nie kupilem i potem dwa lata zalowalem.
Czy macie GPSa?
Przecież śpi Pies. Cicho.
Z pewnoscia jeszcze pali.
Lisku, który zwiazek, jakich dziennikarzy?
Tak naprawdę w Polsce toczy się wojna dziennikarzy, partie to dodatek, pretekst.
Ciekawe, czy Piesek ciągnie dalej tę winną historię świata. Primitivo (prehistoria), sangiovese (antyk), pora na średniowiecze, może Lacrima Christi?
http://i2.cdscdn.com/pdt2/1/5/1/1/700×700/sca3017420150151/rw/lacrima-christi-del-vesuvio-rosso.jpg
Siodemeczko, myslalam o Towarzystwie Dziennikarskim, bo pamietam ze po wywiadzie z Jasiewiczem oni zglosili sprawe do prokuratury.
Swit w kawie
Herbata
Kroliku, Wesolego Swieta Dziekczynienia
A jednak lubię tu być z Bobikiem, Królikiem i Kotem M.
Coś jest na rzeczy. Dobrej nocy
Dzień dobry
Dla Królika Święto Dziekczynienia z papugą
http://www.papugi.webserwer.pl/forum/forum/forum_posts.asp?TID=12558&KW=%BFako
Herbata/ kawa, croi….
szeleszcze
herbata i rzucam sie na rog obfitosci
poniedzialkowo brykamy
. brykam fikam
Rysiu
http://www.goethe.de/ins/il/lp/kul/mag/bd/deindex.htm
Dzień dobry
Morda się pomylił. Pies wczoraj usnął jak, nie przymierzając, jaki Suseł. Słychać było tylko głuche stuknięcie Mankella, wypadającego z psich łap na twardą posadzkę.
W Certaldo nic nie jedliśmy, bo wypadła akurat pora przerwy, a wtedy horda głodnych turystów może Włocha błagać choćby na kolanach „dajże nam, dobry Włochu, wydać nasze brudne eura i dolary na twe szlachetne wyroby”, a Włoch i tak ze złośliwym błyskiem w oku odpowie „chce koza? To niech skacze na drzewo i poszuka, czy tam jest dziób pingwina, o!”
Z kronikarskiej dokładności trzeba jednakowoż zanotować, że między 18.30 a 19.30 następuje przepoczwarzenie włoskiego restauratora z burkliwej i obojętnej na cierpienia głodujących bestii w radośnie rozćwierkanego wróbelka, który żadnemu, nawet niewielkiemu euru spyży nie odmówi i żadnego dolara nienapojonego nie wypuści.
W San Gimignano w celach testowych spróbowałem, owszem, kolejny raz tych sławetnych lodów, żeby po raz kolejny stwierdzić, iż w co drugiej włoskiej kafejce bywają lepsze i nie rozumiem, o co te całe mecyje.
A w końcu i tak wylądowaliśmy kulinarnie w naszej pizzerii w Marinie, gdzie tradycyjnie odbierałem PA apetyt konsumowaniem na jego oczach morskiego robactwa, tym razem zatytułowanego totani alla griglia.
Dziś chyba Lukka. O ile uda się PA ściągnąć z łóżka, bo na razie na to nie wygląda.
Wiem, wiem, odwiedzić Pieska i jego Hilarię…
Liczba obcych naukowcow na uniwersytetach amerykanskich wyrazona jako procent w stosunku do liczby naukowcow na uniwersytetach w ich kraju pochodzenia i studiow na rok 2008 (i 2004):
Polska 0.8 (1.8), Australia 1.3 (1.7), Niemcy 1.7 (2.9), Anglia 2.1 (2.1), Holandia 2.1 (4.3), Kanada 11.5 (12.2), Izrael 28.8 (24.9).
Lacrima Christi, o ile pamiętam, to słodkie jest? Znaczy, dla psów niepijalne. Ale średniowiecze godnie może reprezentować wino o nazwie EST! EST! EST!
Do nazwy podłączona jest legenda o XII-wiecznym bawarskim biskupie, który jechał służbowo do centrali w Rzymie, a ponieważ miłośnikiem win był wielkim, wysłał przodem zaufanego dworzanina, który miał przydrożne winnice i oberże przetestować, przy co lepszych malując kredą na odrzwiach dyskretne est!, a jeśli miejscowe wino bardzo wybredny smak mogło zadowolić, nawet podwójne est! est!. No i w jednej winniczce dworzanin znalazł takie cudo, że zachwycony wysmarował wołowymi literami EST! EST! EST!
Wino rzeczywiście bardzo zacne, białe, wytrawne, ale bez nadmiernej kwachowości, eleganckie, ale z pewną nutą owocowej figlarności -no, po prostu i dla biskupa, i dla psa.
Dzien dobry Bobiku
)
Opowiesc o znakach na drzwiach jak z Hobbita
Baw sie dobrze!
(I dzieki za wypuszczenie naukowcow z poczekalni
Bobiku, Lacrima jak najbardziej wytrawne
To się napiję w grudniu pod Wezuwiuszem
Dzień dobry!
W Lucce też są przepyszne lody. Np. w takiej lodziarni na placu, gdzie jest wiecznie nieczynne muzeum Pucciniego (to jego rodzinne miasto):
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/Lucca#5234495174996889106
Ale to było pięć lat temu. Może już jej nie ma?
http://buyingguide.winemag.com/regions/italy/southern/lacryma-christi-vesuvio
W Lucce sa przepszyne lody? Ha!!!! Niemal wszedzie we Wloszech sa przepyszne lody!
Ake Gellateria na Placu w Sangimingnano jest czyms zupelnie osobnym – odwiedzana przez papiezy, szefow rzadow i glowy koronowane – slynna na caly swiat. Miejsce pielgrzymek:
http://www.gelateriadipiazza.com/english/master-gelato-maker.html
Niech sobie będzie odwiedzana przez kogo chce, a ja i tak zaszczekam, że lodziarz jest nagi.
Trudno, nic nie poradzę, jadałem w Italii wiele lepsze lody niż w SG, a sorbetu cytrynowego u nikomu nieznanej mammy w Livorno nie zapomnę nigdy.
Mówicie, że ta Lacrima Ch. też wytrawna? No dobra, to ją weźmiemy do reprezentacji Średniowiecza i na razie wprawdzie wystawimy Esta, ale Lacrima niech siedzi na ławce rezerwowych.
Dzień dobry.
Oficjalnie potwierdzono sukces grzybobrania.Największy na Ursynowie.
Włoskie lody są nie do pobicia. Chociaż chodzi za mną też smakowa pamięc węgierskich lodów w miasteczku na południe od Balatonu. I lodów „Pingwin” w czekoladzie.
Pokłapałbym jeszcze, ale zaczęły się naciski, żebym ruszył ogonem i grzecznie podreptał za PA na wycieczkę.
No to Wam życzę przyjemnego kłapania i miłego dziękczynienia, a sam udaję się prościutko na prosciutto, kluchy, lody, wina, morskie robactwo i w ogóle te numery.
Okej, okej, o jakąś kulturę też jedną łapą zawadzę, żebyście się wstydzić za mnie nie musieli.
Grzybow nie tylko bylo za malo do zupy, ale te co byly, byly trujace. Wiec prawa strona lasu bedzie sie domagala ekspertyzy mykologow.
Byleby nie okazalo sie, ze ktos w lesie rozpylil Gmle i prawdziwkow nie mozna bylo zobaczyc.
Przyjemnego Dnia Dziękczynienia
Bobikostwu szampańskiego nastroju i niezapomnianych wrazeń.
Wszystkim – miłego dnia.
U nas słońce, obroniliśmy Hankę, nie jest źle.
A ten kto poszedł na grzyby to sensu largo jest to złamanie konstytucji – mówi Kaczyński.
Każdy pewnie ma swoje najpyszniejsze włoskie lody. Moje były w Perugii, w jakiejś małej gelatarii.
A żadna szanująca się lacrima słodka być nie może
Dzieki za zyczenia lisku, Irku, Pieseczku. Zaiste indyk nadziany, zostanie wrzucony do piekarnika o 10 ej. Na razie herbata o poranku i winogrona.
Nie daj sie zaglodzic, Bobiku, tym Italiancom!
Ja tez sobie nie przypominam, zebym gdzies we Wloszech jadla niedobre lody. Zawsze byly pyszne!
A w Sanginignano najpyszniejsze. Mam te przewage nad Bobikiem, ze ich sam nie jadlem tylko liznalem od Kumy. Ja w tym czasie ogladalem wszystkie zdjecia na sciananch gelaterii i czytalem listy w ramkach – od Diany z podziekowaniem, od Clintona, od Dustina Hoffmana czy od Liz Taylor. I tak wszystkich obejrzec nie zdazylem.
Ja i tak lody jadam tylko pistacjowe albo tutti frutti z kawalkami kandyzowanych owocow, ale wtedy akurat bylem na diecie bezweglowodowej. I robilem nacisk raczej na porchetto i na fritto misto. No i salaty przecudne.
Taaaak, wrocilbym do Sangimignano. och wrocil. Bylo bardzo zniszczone w czasie wojny, ale najwazniejsze rzeczy sie uchowaly. W Sangimignano toczy sie autobiograficzny film Franca Zeffirelli „Herbatka u Mussoliniego”. Piekny film.
Królikowi i wszystkim Kanadyjczykom wpsaniałego Święta Dziękczynienia! Pysznego indyka
http://www.youtube.com/watch?v=-Y2yplrm6Po&list=PL3E2FC0EAA71C05FA
A moje życzenia?
I nasze ze Stara! Najladniesze swieto w kalendarzu!
Jaki piekny dziekczynieniowy stol, Sidemeczko,
dziekuje za zyczenia. Dzieki Demetrio, w imieniu wlasnym i Kanadyjczykow. Wyszlam rano z psami na spacer, a powietrze pachnie pieczonym indykiem! Tutaj czesto w to swieto podaje sie indyka na lunch, bo potem mozna przez reszte dnia i na obiad dojadac pyszne resztki.
My jednak serwujemy tradycyjny obiad, o 6-ej.
za: „Berlin ist angesagt, Berlin ist hip, wer an Berlin denkt, denkt an coole Clubs und lange Nächte.” dziekuje lisku
a program niezly, nic tylko brac urlop i uczestniczyc
mowili deszczyk, mamy SLONCE
brykam fikam
co zrobi PO z przegranej PiS w Warszawie?
w myslach zlotych po: Błysnął między innymi Rafał Ziemkiewicz, który stwierdził, że Hannę Gronkiewicz-Waltz popiera „wiocha z dzielnic zamieszkanych przez słabo wykształcony element napływowy”.
Tak, wyborcy to prostaczkowie, za glupi, zeby wiedziec co jest dla nich dobre. Typowe powyborcze sour grapes.
Coz poradzic, element lokalny w duzym stopniu zostal wymordowany w czasie wojny, a potomkowie starych szwedzkich rodzin nie zechcieli sie osiedlac na ich miejscu w zburzonej Warszawie. I mamy to co mamy. Element.
Rysiu, my spoko.
Za rok wybory do samorządów, zobaczymy.
Pani Gronkiewicz, to jest poważna, kompetentna osoba, a to co staje w szranki to polityczne fircyki.
Od dzisiaj biorę udział w bardzo ciekawym seminarium w Muzeum Historii Żydów Polskich http://www.jewishmuseum.org.pl/pl/wydarzenie/uwierzyc-w-muzeum
Co zrobi? Spieprzy sprawę, jak wszystko dotąd. Utalentowana pani prezydent zaraz coś wymyśli ze swoimi doradcami.
Prawda, ci drudzy nie gorsi. Wczoraj posłuchałem sobie tego burmistrza, który chciał być twarzą sukcesu, ale Jarosław mu zabronił i teraz go używa jako twarzy porażki. Burmistrz wykrzykiwał jakieś skomplikowane działania matematyczne i wychodziło mu, że przegrali, ale wygrali, a właściwie to zasadniczo wygrali i reszta się nie liczy. Mniej więcej jak trener Fornalik, gdybyśmy strzelili kilka goli i nie popełnili błędów w obronie, to by było całkiem inaczej, więc jest dobrze.
Dowcip polega na tym, że burmistrz przekonuje przekonanych, więc choćby zdjął gacie i się wypiął do kamery, wyborców mu nie ubędzie. Pani HGW natomiast, razem z panem premierem, powinni wreszcie zrozumieć, że mają trudniejszą pracę, bo liczą też na głosy ludzi cokolwiek rozumiejących, więc trzeba się postarać, a przynajmniej nie wpędzać ich w zażenowanie.
Żeby było jasne, nie mówię o tym, jak pani HGW rządzi, tylko jaki wizerunek sobie majstruje. Jak rządzi, to nikogo nie interesuje przy wyborach.
Jakie ciekawe zajecia w tym MHZ. W sam raz dla nas ze Stara.
Burmistrz mojej dzielnicy jest idiotą. I pomyśleć, że w pewnym sensie na niego głosowałam
tj. głosowałam na sensownego faceta, który startował z tego ugrupowania, a który radnym nie został, tylko przysporzył głosów Guźcowi…
Kretyński koniunkturalista, który z jednej strony wymyśla martyrologiczny park rzeźb dla ludu smoleńskiego, a z drugiej strony tęczową flagę na ratuszu dzielnicowym. Teraz wrzeszczy jak mały zachrypnięty kogucik. Wstyd mi za niego.
Ohydna była ta koalicja ludzików przebierających nóżkami. Dalej mi jazda z nimi. Wolę już HGW.
brykam na spotkanie z ksiazka Marka Edelmana, Wam do czytania to:
JULIAN TUWIM
PRZEMIANY
Wielka jesteś, jara ziemio, ale mi ciebie mało!
Dla mojej miłości wściekłej
Jeszcze powinnaś być większa.
Jeszcze by się – o, wrząca i żywa! – przydało
Napakować jakich drożdży do twego wnętrza!
Żebyś nabrzmiała nową, płodną siłą,
Żeby drzewa jak słonie rosły,
Żeby gęstą żywicą z głębi tryskało i biło,
Żeby dzwonami dzwonił zielony bulgot wiosny!
Żeby pędziły do góry słodkie twoje tłustości,
Karmione wrzątkiem żaru, mlecznym słońca udojem,
Żeby rżyska skwierczały z gorącej opłwitości,
Żeby, za kłosem tęskniąc, białawym pławiły się łojem!
Nuże, kwiaty – lepkie i mięsiste,
Pęczniejące, wygięte znacząco,
Kwiaty, wonią zbarwioną wytrysłe
W waniliowe, korzenne gorąco!
Nuże, ciepło – głębokie, pełne,
Pod zielenią jaskrawotrawiastą!
Jarz się, niebo gęste, olejne,
Smarowane światłem jak omastą!
Deszcze świeże, szumne ulewy,
Niech was żłopie kochanka zgrzana!
Ziarna, zwierzętami wyskoczcie z gleby!
Z brzóz niech cieknie strumieniami śmietana!
A ty bujna, gorąca i mleczna,
Ty, wypierśna, młoda i soczysta,
Babo wieczna, babo rozłożysta,
O, radości nieskończonej zdroje:
Łonu twemu – soki moje,
Dziecku memu – mleko Twoje!
http://news.nationalgeographic.com/news/2013/10/131008-women-handprints-oldest-neolithic-cave-art/
Prezydentowi Walesie na pocieszenie: lotnisko w Londynie zegna innego bylego prominentego funkcjonariusza.
http://www.jpost.com/International/Former-Israeli-navy-commander-questioned-at-Londons-Heathrow-Airport-328682
Nie mam czasu. No zupełnie nie mam czasu. Ale silnej woli mam jeszcze mniej. Na blogu rozpanoszyły się buraczki – czytałam o tych barszczach i sałatkach, aż w końcu nie wytrzymałam i też ugotowałam barszcz.
A dla, duchowej, łączności z Bobikiem, popiłam pierwszą porcję winem. Dobrzeee. Dziękczynię, choć bez indyka.
Smacznego, Ago!
Dodam tylko, ze ja zrobiłam sałatkę z mango, zamiast pomaranczami i na następny dzień była wprost przepyszna, można powiedzieć, że jak wino nabierała smaku z wiekiem.
Osiem buraczków + plus dodatki, to jest wielka salatera sałatki.
Nagrałam telefonem dzisiejsze seminarium, dźwięk pewnie taki sobie, ale wrzucę jutro dla chętnych.
Temat był trudny, a mówił człowiek, dla którego terminy matematyczno-fizyczno-filozoficzne to chleb powszedni.
Następne będą latwiejsze w odbiorze.
Muszę to przesłuchać spokojnie jeszcze raz, bo mówili mądre rzeczy.
Podobno nagrania z seminarium bedą publikowane na stronie muzeum. Jutro wrzucę trochę nocnych zdjęć muzeum.
Dobranoc
Chcesz powiedziec, ze Staszek troche przynudzal?
Jak zwykle trochę głodny o tej porze, nauczyłem się tego i owego o totani alla griglia, przy okazji o calamari ripieni (czy tamte totani też są czymś ripieni?), potem skręciłem w stronę Lacrima, wreszcie wątki się połączyły dość niespodziewanie.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ef/Agnolo_Bronzino%2C_Martirio_di_San_Lorenzo_%28detail%29.JPG
Czy teraz też w lokalach grasują kulturyści z gołymi tyłkami i wypinają się w stronę niewiast?
Muszę autem do Wiednia a nazad mogę wybrać: pociąg, autobus, konno…
Widzę dwie trasy: przez Czechy – Ostrava, Brno – Wiedeń lub Słowacja: Zilina, Tencin, Bratysława – Wiedeń
Kędy lepiej jechać? Bo jeszcze nie brałem…
A nazad czym najszybciej? (Roweru nie biorę…)
Nie, nie, wręcz przeciwnie, Kocie, temat byl trudny.
Jutro wrzucę, to zobaczysz.
Zeen, ja bym się w drogę powrotną wybrała pociągiem – jechałam pociągiem z Wiednia do Warszawy, do Bratysławy, do Budapesztu i każda z tych tras była w porządku. Z kierowcą nach Wiedeń nie jechałam, 60Jerzy z Dywanu pewnie by coś podpowiedział.
Dzięki Ago, pociąg to pierwsza opcja, bo jest jeszcze Polski Bus, ale zależy mi na możliwie najkrótszym czasie powrotu, ale bez przesady – tydzień wte czy wewte nie gra aż takiej roli…
Warto pokombinować z biletem. http://intercity.pl/pl/site/oferty-promocyjne/oferty-miedzynarodowe/austria-w-zasiegu-reki-sparnight-i-sparday.html
Na wieczór zawsze dobry song jest dobry
http://www.youtube.com/watch?v=4qGj1fjtTVU
Nieoceniona Aga
Dzięki
Jeszcze może kto doradzi którym asfaltem jechać do tego Wiednia…
Bo najchętniej to zjem sznycla, jajko i zuruck, chociaż jeszcze nie wiem, bo proponują mi zwiedzanie, jakąś operę czy cuś…ale co to ja miasta nie widziałem :-/
a opeery zbieram od dzieciństwa…
Bardzo ciekawe dane, które Steven Pinker podaje w filmie Richarda Dawkinsa (przypomnę na wszelki wypadek, że bynajmniej nie jestem fanem jego ani nie cieszy mnie ostrość kierunku jego działania) — proszę zerknąć od momentu 42:55 .
zeenie, ja jechalam z Wiednia do Warszawy z kierowca, ktory ciagle przemierzal te trase. Jechal przez Ostrawe i Czestochowe, ok 8 godzin, albo mniej jezeli noca.
W sobote widzialam film Museum Hours o Museum Sztuki w Wiedniu, w ktorym niestety nie bylam jak bylam w Wiedniu trzy dni tylko, ale nastepnym razem to mus!
W Wiedniu widzialam La Traviata. Kupilam wejsciowke tego samego dnia, jakies smieszne pieniadze, jak na kino. Bylo to bardzo piekne przedstawienie w przecudnym budynku Staadt Opera. bardzo tez pieknie byli ubrani widzowie. Hiszpanskie segnory i donny… Bardzo mi bylo zal, ze Wieden juz nie wroci do swojej wielkosci… Wieden wydal mi sie podobny do Krakowa. Ringstrasse jak Planty oplatajace co najwazniejsze w miescie.
Dobrej nocy wszystkim szczekającym i gadającym psom. I tobie króliku, co oprawiasz słowa nie licho, oraz Tobie kocie M.
.
herbata
kawa
szeleszcze
brykam.
fikam.
Tereny Opadlych Lisci S-Bahn przeglad pozycji
bryjam. fikam
Dzień dobry
opadłe liście kaw
Mało to optymistyczne
73 proc. respondentów wyraziło przekonanie, że w Polsce występują konflikty społeczne,
Dzien dobry
Czy jest kraj w ktorym nie wystepuja..??
Herbata
O herbacizmie (teaism)
THE BOOK OF TEA
By Kakuzo Okakura
I. The Cup of Humanity
Tea began as a medicine and grew into a beverage. In China, in the eighth century, it entered the realm of poetry as one of the polite amusements. The fifteenth century saw Japan ennoble it into a religion of aestheticism–Teaism. Teaism is a cult founded on the adoration of the beautiful among the sordid facts of everyday existence. It inculcates purity and harmony, the mystery of mutual charity, the romanticism of the social order. It is essentially a worship of the Imperfect, as it is a tender attempt to accomplish something possible in this impossible thing we know as life.
The Philosophy of Tea is not mere aestheticism in the ordinary acceptance of the term, for it expresses conjointly with ethics and religion our whole point of view about man and nature. It is hygiene, for it enforces cleanliness; it is economics, for it shows comfort in simplicity rather than in the complex and costly; it is moral geometry, inasmuch as it defines our sense of proportion to the universe. It represents the true spirit of Eastern democracy by making all its votaries aristocrats in taste.
Wiecej tu
http://www.gutenberg.org/catalog/world/readfile?fk_files=3209707
o, jakiś niezobowiązujący a poważny izm. dobra rzecz na dobry początek dnia, tym bardziej, że przy herbacie.
Dzień dobry!
Żeby nie było, że tylko herbata jest taka dobra:
http://dawandaimages.s3.amazonaws.com/Product2/50135/50135394/big/1377776749-667.jpg
Lisku,w kazdym kraju wystepują konflikty społeczne, ale te nastroje nigdy nie były tak złe. http://polska.newsweek.pl/cbos-polskie-spoleczenstwo-skonfliktowane-newsweek-pl,artykuly,272494,1.html
W LOndynie Zachodnim jedyny konflikt spoleczny jaki sobie przypominam, to wtedy kiedy sroki nad garazem podjely bezprecedensowa i zajadla nagonke na okoloczne Koty. Dostaly nalezyty odpor.
Wiekszosc czasu jednak zyjemy tu wszyscy dusza w dusze.
Jak z Kota zrobic k…:
http://www.rp.pl/artykul/40,1056909-Kot–kompan-do-kieliszka-lub-zona—do-wynajecia-na-godziny.html
Herbaciarzom:
Dawno, dawno temu mroki Peerelu rozświetliła urocza książeczka pana Pochlebkina (nie wiem, czy nie Walerija) o herbacie. Przez wiele lat parzyłam herbatę według jego przepisu, a wyglądał on tak:
Dzbanek porcelanowy należało dobrze wyparzyć.
Sypnąć do niego herbatę w ilości łyżeczka na filiżankę plus jedna dodatkowa łyżeczka na dzbanek.
Dana łyżeczka powinna być srebrna.
Wodę w czajniku (świeżo nalaną) należało doprowadzić do stanu, który pan Pochlebkin nazywał białym wrzeniem – to ten moment, kiedy woda zaczyna wrzeć i robi się biała na powierzchni. Kiedy na wodzie powstają duże bąble, można ją już tylko wylać do zlewu.
Do czajnika wlewało się tyle wody (tej wrzącej na biało), żeby zostało od góry parę centymetrów luzu.
Nie należało tego ruszać przez trzy i pół minuty do czterech.
Następnie napar trzeba było zamieszać tą srebrną łyżeczką, żeby listki herbaty opadły na dno.
Piło się to z mlekiem, przy czym ciepłe mleko lało się do filiżanki przed herbatą. Nie miało toto nic wspólnego z tak zwaną bawarką, było mocne i pyszne. Kto chciał, ten słodził.
Działało lepiej niż kawa.
Mocne było jak piorun.
Bardzo smaczne, nawet przy jakości peerelowskich herbat.
Nie pozwalalo zasnąć kilka godzin.
Może ktoś wypróbuje?
Wszystkie te zasady sa wlasciwie stuprocentowo sluszne,
Oczywiscie od tego czasu zmienilo sie JAKA pijemy herbate.
Po pierwsze wiekszosc z nas korzysta dzis z workow z herbata – niegdys byly to resztki pokruszonych listkow, dzis jest to zwyczajna herbata nie rozniaca sie gatunkowo-swiezosciowo-jakosciowo od sypkiej, Poniewaz jednak jest ona dribniejsza od listkow, zaparza sie szybciej. Brytyjcy eksperci radza wyrzucac worek 40 sekund po zaparzeniu.
POnadto aby herbata z mlekiem miala naprawfde piekny kolor (zlocistu, nie szarawy) lepiej jest uzywac wody albo przefiltrowanej albo butelkowanej. Tak sie podaje herbate w Ritzu oraz w najlepszej herbaciarni w Londynie, znajdujacej sie w sklpeie Fortnum @ Mason′s na czwartuym pietrze. My, Kotry Starej Daty wciaz nazywamy te herbaciarnie St.James′ Room, ale dowiadujemy sie wlasnie, ze w ubieglym roku po remoncie zostala ona przechrzczona na Diamond Jubilee Tea Salon. Herbata od F@M ma bliskie zwiazki z Dworem – jest dostawca dla JKM herbaty- mieszanki hindusko-cejlonskiej Royal Blend.
Zreszta te zwiazki z Dworem maja bardzo dluga historie. Pan Fortnum i Pan Mason, irlandzcy robotnicy budowlani przybyli do Londynu w 1666 roku odbudowywac stolice po Wielkim Pozarze, ktory zdewastowal miasto. Potem syn jednego z nich byl zatrudniony do gaszenia pod wieczor setek swiec w Palacu Krolewskim. Ogryzki tych swiec poczal sprzedawac w branie na Piccadilly i to bylo zalazkiem dzisiejszego F@M znajdujacego sie w tym samym miejscu od pierwszego dnia rozkrecenia interesu ze swieczkami.
W Diamond Jublille Tea Salon, podobnie jak w Ritzu, herbate podaje sie w woreczku zanurzonym w czajniczku, ale mozna poprosic o sypka tez, choc jest to raczej uwazane za fanaberie.
A tak to wyglada:
http://www.telegraph.co.uk/news/uknews/the_queens_diamond_jubilee/9183918/Fortnum-and-Mason-opens-Diamond-Jubilee-Tea-Salon.html
Na stole przygotowanym do herbaty mozna zauwazyc srebrne (raczej posrebrzane) sitko. To dla tych, ktorzy zamawiaja sypka herbate. Ponadto dostaje sie tez srebrny dzbanek z wrzatkiem, dla tych ktorzy wola slabsza herbate.
Na porcelanowym stojaczki sa umieszczone (od dolu) – malutkie trojkatne kanapki (z ogorkiem, lososiem lub pasta rybna albo szynka), Na drugim pieterku sa skonesy – a do skonsow zaparzona bardzo gesta smietanka z Devon (nie slodozona) oraz miniaturowe sloiczki z konfitura truskawkowa, i na gornym pieterku stojaczka rozliczne ptifurki, ktore kazdy sobie wybiera od kelnera podjezdzajacego z wozkiem wypelnionym konfekcja slodka.
Po takiej herbacie czlowiek nie jest w stanie spojrzec na jedzenie az do nastepnego ranka. Jest to prawdziwa bomba weglowodanowa. Ale bardzo pyszna i otoczenie jest bardzo cywilizowane. Kiedy bylismy tam z PK i Bobikiem, przy sasiednim najblizszym stoliku siedzial minister spraw zagranicznych Jack Straw z malzonka (bo ministrowie maja wylacznie „malzonki”, a nie jakies nudne i pospolite „zony”).
Dziendobry!
W tym Fortnumie stolikow jest duzo, ale i tak byla straszna kolejka do tej herbaty, jak ja tam bylam w lutym. Co prawda bylo to w okolicach five o′clock! Naiwni turysci!
W moim i Rodzicow domu herbate parzy sie wg przykazan babci mojej przyjaciolki szkolnej, ktora, jak bylam we wczesnych klasach szkoly podstawowej, zrobila moim rodzicom wyklad polaczony z pokazem. Tak jak prawi Nisia i Kot, ale wyparzony dzbanuszek powinien byc porcelanowy i calkowicie suchy przed wsypaniem lisci herbaty. No i nie pic herbaty ze szklanych naczyn, ale z kubkow lub filizanek.
Herbate nadal pijemy lisciasta, typu Assam, chociaz ostatnio kupilam ceylonska bardzo pyszna. Zwykle kupuje w hinduskich czy arabskich sklepach. Czasami sama robie mieszanke herbaciana, dodaje troche lisci z bergamotka, czyli Earl Grey. Poranna herbate do sniadania robi A. Wlasnie ja popijam i bardzo lubie taki pierwszy napoj dnia.
Dzisiaj odpoczywam po przyjeciu. Mam CALY wolny dzien.
coś mi dzwoni, że czas parzenia herbaty ma taki istotny punkt na skali, do tego momentu zaparzona herbata pobudza, po tym momencie może i jest mocniejsza, ale już tego pobudzającego charakteru nie ma, wręcz przeciwnie. w okolicych trzeciej minuty miało być to magiczne przejście, ale pewnie swoje znaczenie ma tutaj gatunek i wielkość listków, że nawiążę do brytyjskich ekspertów.
I po herbacie!
Ale to nic, bo niedlugo bedzie kawa!
raczej po kawie. od dwóch tygodnie nie pijam kawy (poza oficjalną kawą u szefa jak się ca. raz na tydzien zdarzy) i całkiem niezłe jest to odkawienie się.
Wielkosc listkow ma podstawowoe znaczenie, chyba, choc oosbiscie jestem raczej koneserem kawowym. Ale sa takie momenty w zyciu Kota, kiedy nic nie zastapi herbaty.
I musi byc z cienkiej porcelany pita, zadne kubki nie wchodza w rachube. Filizanka ze spodkiem. Ladna filizanka. To juz nawyk z Anglii, Choc mam tez do herbaty filizanki bliskie fajansu, raczej z grubszej porcelany – ironstone. Te tutaj:
http://www.ebay.co.uk/itm/Crabtree-Evelyn-masons-blues-and-white-cup-saucer-/111184390821
Bobik je lubi bo sa bardzo pojemne, w sam raz na duuuza herbate.
Ale ostatnio woli chyba w szklance i skrebrnym podstakanniku.
Masz rację Foma. Ja jestem maniak herbaciany. Parzę z duzej ilości suszu o dużych listkach, ale bardzo krótko. W związku z tym garbniki nie zdąrzą się uwolnić w większych ilościach, herbata ma piękny kolor i jest bardzo pobudzająca.
Dłuzej parzona odpada.
Gdyby w tym pobudzaniu herbatą było coś z prawdy, to cały dzień bym śmigał jak kot Jinx z miotłą. No, może z rana, jak zdarzy się jakiś dramat i nie wypiję, to do czasu pierwszej herbaty jestem jakiś nieswój, ale to może być nawykowe.
Maczałkom mówię zdecydowane nie, niech to sobie piją w Ritzu. Gdyby to było dobre, to Chińczycy by tak pili od początku.
Sorry za zdądrzyć, zdążyć – oczywiscie.
Odkawic sie nie jest latwo, mnie przynajmniej. Jak przezyc dzien w pracy bez dwoch czy trzech espresso? Jeszcze mi sie to nie udalo.
Mam tez kawowy dirty secret. W domu czasem parze tzw plujke, do niej dodaje lyzeczke brazowego cukru z trzciny.
Strzel se, Kroliku, Francis Francis.
F&M – to i pięć następnych zdjęć:
https://picasaweb.google.com/110943463575579253179/Londyn2010_11#5558460732369860770
Ooo, wszystko powraca…
Nawet Pan Szmok troche dalej….
Ja mam jakas gadzetofobie Kocie, ale rozwaze, bo ten Francis Francis ma takie ladne kolory!
A tymczasem wraca nowe: marksizm znowu atrakcyjny!
http://www.tabletmag.com/jewish-news-and-politics/148162/young-intellectuals-find-marx?all=1
Wodzu, zrób sobie herbaty dokladnie wedlug pana Pochlebkina, a będziesz chodził jak perpetuum mobile.
Oczywiście, w porcelanie.
Ostatnio przeszłam na czajniczek stalowy i bardzo go lubię: nie zmienia smaku herbaty i NIGDY nie kapie. A piję ją sobie w filiżankach z cienkiej porcelany.
https://www.google.pl/search?q=china+blau+fili%C5%BCanki&client=firefox-a&hs=A2R&rls=org.mozilla:pl:official&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=91NdUrK6B4fm4QSGtoHgDA&ved=0CAcQ_AUoAQ&biw=1152&bih=566&dpr=1.25
Jak skorupka od jajka. I wcale nie tak szybko się tłuką.
Taste of London Liptona na szelkach. I sok malinowy Herbapolu.
Smacznego.
Ja tez zaparzam w metalowym imbryku – zeliwnym japonskim tatara:
http://www.teavana.com/tea-products/teapots-teapot-sets/cast-iron-teapots/p/orbits-tatara-cast-iron-teapot
(aLE nie za 230 dolarow, tylko za 25 w amerykanskim TJ Maxx lata temu)
I tego czajniczka nie trzeba splukiwac wrzatkiem przed zaparzaniem. Wystarczy chwika na gazie, na sucho i jest b. gpracy. I temperture swietnie trzyma. On ma sitko wyjmowane.
Kiedys, ponad 30 lat temu zobaczylam taki czajnik zeliwny u Kumy i tak sie nim zachwycilem, ze szukalem latami w przyzwoitej cenie, az znalazlem. Kuma tez wciaz ma. Bo to chyba na pare pokolen jesli sie o niego dba, t.zn. nie pozwoli zardzewiec i zawsze sie wysusza na gazie po oproznieniu z resztek herbaty. Troche to jak z zelaznym wokiem. Very satisfying ten rytual oprozniania i podrzewania az ostatnia kropla wody wyparuje. .
Ale ja właśnie tak robię, z grubsza, tylko bez srebrnej łyżeczki i bez mleka, i liści daję jeszcze więcej. Dużo, dużo garbników, żeby się paszcza marszczyła od goryczy.
Może o tę porcelanę się rozchodzi? Bo u mnie tylko gruby fajans.
Jest druga możliwość, że już się uodporniłem na takie dawki.
Ja tez zaparzam w metalowym imbryku – zeliwnym japonskim tatara:
http://www.teavana.com/tea-products/teapots-teapot-sets/cast-iron-teapots/p/orbits-tatara-cast-iron-teapot
(ale nie za 230 dolarow, tylko za 25 w Ameryce lata temu)
I tego czajniczka nie trzeba splukiwac wrzatkiem przed zaparzaniem. Wystarczy chwika na gazie, na sucho i jest b. goracy. I temperture swietnie trzyma. On ma sitko wyjmowane.
Kiedys, ponad 30 lat temu zobaczylem taki czajnik zeliwny u Kumy bardziej splaszczony) i tak sie nim zachwycilem, ze szukalem latami w przyzwoitej cenie, az znalazlem. Kuma tez wciaz ma. Bo to chyba na pare pokolen jesli sie o niego dba, t.zn. nie pozwoli zardzewiec i zawsze sie wysusza na gazie po oproznieniu z resztek herbaty. Very satisfying ten rytual oprozniania i podrzewania az ostatnia kropla wody wyparuje. .
A Psychiczny i jego towarzysze z Paranoi i Schizofrenii coraz pocieszniejsi.
Co i dobrze. Mlodziezy ku przestrodze.
herbata? jak WW
paszcza zmarszczona
i grube, ciezkie, kolorowe, gliniane kubki
w domu lewaka nie ma srebrnych lyzeczek, ani cienkiej porcelany,
8)
to co zagrabimy bogatym (ktorzy ciezko pracuja na luksus) zaraz
rozdajemy leniwym nierobom lub nielegalnym emigrantom, niech
maja, tak jest sprawiedliwiej
Siodemeczko, mozesz podeslac namiary na zdjecia i mowione z wczoraj?
Jestem leniwym nierobem a jak trzeba to zostanę za komplet sztućców także nielegalnym emigrantem.
brawo andsol, jestes dwa w jednym
Jeszcze nie mogę, bo dopiero wróciłam z miasta i będę jeść.
A po jedzeniu wezmę się za …
Kiedy mój syn był mały, wścikalam się, ze ludzie, którzy projektują rzeczy dla dzieci nie mają pojecia, jak wygląda dziecko i czego potrzebuje.
Dzisiaj znowu się wściekłam, bo poszukiwałam jakiś zabawek dla dziecka 3,5 miesięcznego.
Takiego badziewnego barachła nie spodziewałam się.
Czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego w co drugiej zabawce dla dziecka 0+ jest lusterko, do czego ono służy i co dziecko z tym robi?
Bierze dp buzi i slini.
mt7 — a czemu w okresie burzy i naporu genderystycznego najczęstszą zabawką dla 5letnich dziewczynek jest kit makijażowy?
Bo dziewczynki lubia sie malowac. Taka genetyka.
Buona sera
Okazało się, że łapy zanato uchodzone odmawiają stukania w klawiaturę, a ogonem robi się to dość nieporęcznie (niepołapnie?), wobec tego użyję tylko szybko ogona do tego, do czego jest przeznaczony, czyli zamerdam wszystkim na dobranoc, a potem dam całemu psu odpocząć, bo na jutro ma znowu w planie mnóstwo bieganiny.
Bounanotte
Dobry wieczor
Herbacizm kwitnie
Ciekawy system zaparzania ma moja wegierska ciocia. Garnuszek z woda stawia na gazie, a do niego wklada metalowy imbryk do ktorego wsypuje earl-greya (Twinning) w rozsypce. Woda pyka, liscie grzeja sie na sucho i zapach bergamotu zapelnia kuchnie. Po paru minutach dolewa do imbryka wrzatek, jeszcze chwile (o ile dobrze pamietam) zostawia na gazie, gasi i czeka jeszcze pare minut. Rezultat jest wspanialy.
Nisiu, mleko do filizanki przed (!) herbata to, o ile wiem, imperatyw brytyjskiego dobrego wychowania
Odkawienie to nielatwa sprawa. Gdy mialam 19 lat raz zapomnialam wypic poranna kawe i okazalo sie ze ledwo zyje. Konstatacja ze widocznie jestem uzalezniona tak mnie zezlila, ze postanowilam odstawic zupelnie. Przez pierwsze dwa tygodnie nie mozna bylo ze mna mowic, na zewnarz bylo 30 stopni a ja siedzialam w kozuszku, bylo mi zimo, spiaco i mozg stal. Po dwoch tygodniach zaczelo mijac a po miesiacu bylam juz calkowicie wolna, wobec tego zaczelam pic znowu
Dzis mam rozne okresy, czasem chce sie „wyciszyc” i wtedy kawa i herbata odpadaja na pare tygodni, zostaja ulubiona herbata lipowa
Kroliku, Twoje lektury zaczynaja mnie niepokoic
Bounanotte Bobiku!
Buona notte, Bobik. Odzywaj sie, bo tesknimy.
Tizanke lipowa pije zawsze przed snem nasza francuska przyjaciolka Nicole. I sporo musieliby mi doplacic aby wypil cala filizanke.
Ciekawy ten sposob zaparzania Wegierskiej Cioci. Musze sprpobowac, bo earl greya mam w domu sporo – po Boviku, ktory tez lubi z bergamotka. A z tym nalewaniem do filizanki najpierw mleka a potem herbaty, to oficjalne: byly robione testy na slepo i tak jest herbata lepsza. Ma to cos wspolnego z chemiczna regula : kwas wlewamy do zasady (czy odwrotnie?)
Nasza E pije sporo bardzo mocnej kawy ( z Francis Francis, espresso bardzo geste). I raz jak byla ze Stara w jakims sanatorium, nie wolno jej bylo pic kawy. Nazajutrz po odstawieniu dostala najgorszej migreny zycia. Lezala w lozku i cicho pojekiwala, choc nie jest z jekliwych. Stara wystarala sie dla niej o dwie tabletki paracetamolu, bo bala sie ze umrze z tych withdrowal symptoms. Tabletek w tym sanatorium tez nie wolno bylo miec zadnych, ale ktos przemycil i Stara wyzebrala.
To bylo straszne. Do dzis to sobie wspominaja. Boze, co one sie wycierpialy w tym sanatorium!!!! Za duze pieniadze!
http://yougottobekidding.wordpress.com/2011/10/09/you-dont-have-to-look-like-me-to-be-my-friend/
Chemik młody ma zawsze wlewać kwas do wody, bo odwrotnie kwas mógłby się rozprysnąć i poparzyć młodego.
Mleku to chyba nie grozi.
Trochę trwa to moje przerabianie głosu, bo nic nie chce robić się szybciej, ale skończę dzisiaj i wrzucę.
Ale chyba nie tylko dlatego z tym kwasem i zasada. Ale nie pytaj.
Pracxuj, pracuj, tu kolejka czeka.
Zapisuje się.
Zapomniałam nakłapać, ze odebrałam dzisiaj potwierdzenie odbioru z La Curie z pieczątką pocztową*Citta* Del Vaticano*, poprzednio była poste Roma.
Trochę się sprężyli.
A to swietnie. Przyszlo w dobrym momencie do Watykanu, kiedy juz poczytali sobie troche we wloskiej prasie o naszych czccigodnychg arcybiszkoptach, jakie to orly-sokoly..
Juz bym zaczal zbierac chrust na ognisko.
Nie, ja nic tym razem nie chcę o Watykanach i całej reszcie.
Tylko pamiętam ze szkoły, że herbata i mleko mają kwaśny odczyn, czyli coś tu się nie zgadza. Ale spokojnie, dobra teoria nie potrzebuje faktów na potwierdzenie.
Eee tam, Kocie!
Zapisuję kolejną wersję z innym przerobionym głosem, bo martwię sie, ze będzie mało zrozumiały ten zapis.
A kiedy oni wrzucą swoj na stronę, to ja pojecia nie mam.
Jakny mleko mialo kwasny odczyn, to ludziska mie siegaliby po mleko jak maja zgage. Tak mi sie wydaje, ale strzelam w ciemno.
A ja chce o Watykanie, bo caly czas o tym mysle i stawiam pasjanse.
Może WW myśli, że zart mu się udał, ale to jest chyba podstawowe prawo matematyki i fizyki.
Tak? A ja myślałem, że to działa tylko w naukach politycznych.
Mleko od krowy ma kwaśny odczyn. To, co sprzedają jako mleko, to musiałby ktoś fachowy stwierdzić.
Jak skwasnieje.
Wtedy nazywa sie kwasnym mlekiem.
Buona notte, Piesku. Ale jutro napisz co tez dzisiaj jadles i piles, co widziales.
Herbata wegierskiej cioci liska jest bardzo interesujaca. Moja horbata tez ma sie najpierw rozgrzac na sucho w goracym porcelanowym czajniczku. Niezgodnie z protokolem dolewam mleko do herbaty.
Ze ja czytam takie rzeczy to jeszcze nic, lisku, ale ze takie rzeczy sie wypisuje w dzisiejszych gazetach! To, i dochod gwarantowany. Swiat sie konczy! Za dlugo mieszkam w purytanskim kraju, zeby oddzielil mi sie w glowie dochod podstawowy jako nie powiazany z wynagrodzeniem za wykonana prace. Gotowa jestem walczyc o podniesienie minimalnych stawek, o ludzki zarobek za robocizne, o bezpieczna prace itd, ale o dochod gwarantowany i prawo do zwolnienia siebie samego z utrzymywania sie przez prace i zwalenia tego obowiazku za innych (co innego w chorobie itp) wydaje mi sie gleboko niesprawiedliwe wobec tych co pracuja. Przeciez ci co pracuja to nie sa jacys bogacze. Ludzie czesto pracuja za niska stawke, zongluja prace i obowiazki domowe i opieki nad dziecmi. Ja widze gleboki sens i godnosc w takim zyciu. W przekazywaniu takiego wzorca zycia dzieciom.
W Brytyjskiej Kolumbii potrzeba 35 000 ludzi w budownictwie. Trzeba jezdzic po swiecie i o nich blagac. Czemu nie wypracowac sobie dochodu podstawowego samemu, jesli sie jest zdrowym, nie chce mi sie to pomiescic w glowie. Czemu przerzucic te odpowiedzialnosc on the other guy…
Niepotrzebnie o tym mysle, bo mam dzien wolny dzisiaj od pracy…
Inne światy. Koszyk w mleku i herbacie pływa, a Pies-Gospodarz w winie. Biez obid, no smysła zdies′ nietu.
Literatura ma sie dobrze na peryferiach anglo-jezycznego swiata; oto nagroda brytyjska Bookera dla sasiadki urodzonej w London nad Tamiza, ale tego o 100 km ode mnie, w pol. Ontario, dzisiaj dumnie reprezentujaca malutka Nowa Zelandie:
http://www.cbc.ca/news/arts/canadian-born-eleanor-catton-wins-booker-prize-1.2054747
Dobrze, dla zainteresowanych:
Materiały przygotowujące do spotkania 1 seminarium są tu: http://emtesidemeczka.blogspot.com/
Tam na dole strony jest ścieżka do nagrania na You Tube, ale on się tam ciągle wgrywa i pewnie jeszcze mu trochę zejdzie, zanim będzie dostępny.
A tu parę zdjęć. :/ https://picasaweb.google.com/maria.tajchman/SeminariumWMHZPCz114Pazdziernika2013#
Nieudane nocne. Poprawię się następnym razem ze statywem.
Aż jestem zdziwiona, że takie marne wyszły, mialam źle ustawione. :///
Dobrej nocy życzę lub dzień dobry życzę też.
herbata (prawdziwa
garbnikowa)
szeleszcze
brykam..
brykam. fikam
Tereny Jesienne S-Bahn przeglad pozycji
brykam fikam
mt7, dziekuje (mial racje Lagom piszac pod zdjeciami Muzeum, swiatlo zmienia wyglad), poslucham po pracy
nich bedzie, kawa
Dzien dobry
Wlaczam dzien,
tankuje,
i zmykam
Dzień dobry
Skoro u Rysia kawa niech będzie herbata w tradycyjnym czajniczku
Zawsze tak parzę, a potem czapeczka dla trzymania temperatury
jakoś nikt tu się nie rozwodził nad zimną herbatą, ale taką wystudzoną zupełnie, bez pośpiechu, nie spejalnie schładzaną, czy z jakimś dokładanym lodem.
pewnie przez przeoczenie, bo jest to napój szczególny…
Zimna herbata to herbata wypijana nocą. Wieczorem stawiana jest przy łóżku jako Herbata Gorąca, z pełną świadomością, że i tak ostygnie, ale przyrządzanie Zimnej Herbaty kompletnie nie miałoby sensu. Można by się również zastanowić, dlaczego nie postawić sobie przy łóżku wody, ale wodą częstuje się Kot, a ja jakoś nie lubię dzielić naczyń z bydlątkami. Swoją drogą, kocie częstowanie się wodą ze szklanki podaje w wątpliwość teorię o miseczce na szerokość wąsów. Chyba że teoria jest całkiem ok, a to, że kot pije ze szklanki mame, dowodzi jedynie, że kot słusznie zakłada, iż skoro mame pije tę wodę, to woda musi być pijalna.
Zimna herbata nadaje się do okładów na spłakane oczy. Okłady z rumianku rozjaśniają rzęsy, a tego przecież nie chcemy.
zimna herbata to też herbata wypijana po powrocie od nieoczekiwanego oderwania od. niby mogłaby to być także Herbata Letnia, ale jakoś zwykle tak bywa, że kiedy Herbata Gorąca, Ale Już Dobra stoi obok klawiatury, to nagle coś się dzieje, a kiedy kończy się dziać i można wrócić do klawiatury i herbaty, herbata ostygła do temperatury otoczenia. czary po prostu.
U mnie zaczarowana bywa zupa. Wstawiam ją w pracy do mikrofali, po czym, oczywiście, próbuję wykorzystać te trzy minuty na załatwienie czegoś, bo przecież nie stać mnie na to, żeby stać i patrzeć, jak się zupa podgrzewa, a potem znajduję wystygłą zupę na kuchennym blacie.
a jak przechodzi z mikroweli na blat? i czy patrzy w lewo-prawo-lewo?
Ah, wiec nie ja jedna stawiam kubek obok klawiatury, mimo ze to moze sie zle skonczyc
W sprawie odczynu mleka i herbaty: mleko jest bliskie pH neutralnego, z lekkim odchyleniem w strone kwasu (Wodz ma racje). Herbata (w zaleznosci od rodzaju i mocy) ma kwasu wiecej niz mleko. Wynikalo by z tego, ze rzeczywiscie, (tak mi sie wydaje), jesli wlewa sie mleko do herbaty, nagla zmiana pH moze spowodowac lekkie sciecie (lub moze mikro-sciecie) sie mleka, zas jesli wpierw wlewa sie mleko a potem nie za szybko herbate, zmiana pH jest stopniowa, co moze scieciu sie zapobiec (wiec Helena takze ma racje).
(W zoladku jest duzo kwasu, wiec w porownaniu z nim mleko jest o wiele bardziej w strone zasady, co powoduje chwilowe usmierzenie zgagi).
Ago, oklady z herbaty moga rzesy pofarbowac na rudo…
http://www.escapeintolife.com/wp-content/uploads/2012/04/Ronit-Baranga-teaSet2-teacup-walking-away.jpg
rudy jest fajny
Nie ma mnie przy tym, jak przechodzi, fomo, nie wiem więc, jak to się dzieje. Czary i już. Wiesz co, Lisku, chyba następnym razem spróbuję okładów z zielonej herbaty. Zielony też jest fajny.
Dzień dobry
Herbata wypita, kawa wypita, droga do Sieny daleka, więc tylko merdam baaardzo słonecznie (dziś włoskie niebo i ze 23 stopnie) i w nogi… no, dobra, na razie w kółka, a czas na nogi przyjdzie potem.
Zielone rzesy i powloczyste spojrzenie, super!
Bobiku, slonecznego oWlosienia
Dzień dobry
Ja ze Sieną miałam przyjemność niestety tylko we mgle. Ale ona zawsze jest piękna.
https://picasaweb.google.com/PaniDorotecka/Siena#
Co zaś do kubka obok klawiatury, chyba kużden jeden go stawia, no nie?
zielone z rudym się bardzo dobrze komponuje
Bry! Zielony i rudy pies w Sienie – pycha.
Muszę, niestety, powiedziec, że beznadziejny jest nagrany glos na seminarium i nie nadaje sie do niczego.
Muszę poczekać na profesjonalne nagranie.
Pora na śniadanie na Jelonkach.
Po prostu, koty wiedzą, że na cudze zawsze jest lepsze i juszzzz.
śniadanie na jelonkach?
chyba raczej jelonki na śniadanie
Siena jest olsniewajaca. Juz sobie przypomnialem dlaczego nie pojechalismy do Sieny ostatnim razem: bosmy sie bardzo szykowali aby utrafic tam w czasie Palio, ale w ostatniej chwili stchorzylismy bo wszyscy zapowiadali tak potworne tlumy tyrystow, zesmy zrezygnowali. Dlatego Pies nie zobaczyl wtedy Sieny. Olsnieajacej, dla ktorej mozna stracic glowe zupelnie. Mam madzieje, ze Pies zobaczy moje wielkie „odkrycie” sienenskie (bo przedtem nie znalem) – braci Pietra i Ambrogia Lorenzettich. Nie znalem nawet slynnych dwu Alegorii – Dobrego i Zlego Rzadu – to freski Ambrogia w miejskim ratuszu – Palazzo Publico.. Kurka! W czternastym wieku oni takie malowidla zamawiali dla swych budynkow publicznych, obeicujac niejako, ze beda „dobrym rzadem”. Kurka, kurka, kurka.
A nasi potrafia tylko kiczowatymi rzezbami szpecic przestrzen publiczna. Takia zlosc sie we mnie budzi….
Niechaj Psu i Panu Administratorowi swiexi sloneczko w Sienie. Niech stana na placu przed Palazzo Publico i pomysla ze wszystko juz bylo pod sloncem….
O, tu znalazlam sliczny 10-minutowy programik o tych freskach w Palazzo Publico o dobrym rzadzie i skutkach dobrego rzadzenia dla obywateli:
http://www.youtube.com/watch?v=jk3wNadYA7k
To ja jeszcze o mleku, dobrze? Bo zakradło się myślenie tunelowe, odczyn taki, odczyn inny. Owóż mleko jako takie ma odczyn kwaśny, kiedy jest w butelce jako skomplikowana mieszanina, w sumie. W żołądku, w środowisku silnie kwasowym, każdy składnik mieszaniny robi swoje, a nas najbardziej interesują wolne jony wapnia i sodu, mające skłonność do reagowania z kwasem solnym, co daje chlorki i wodę, a więc zobojętnia kwas, a więc zbliża pH zawartości żołądka do neutralnego (trochę, bo jak bardzo zbliży, to człowiek umrze). Tak samo, tylko silniej, działa wodorowęglan sodu, nazywany od pospólstwa sodą. Jakieś znaczenie może jeszcze mieć zatrudnienie kwasu przy koagulacji kazeiny, tego nie jestem pewien, lekcje chemii miałem ponad 30 lat temu, poszerzone, jednak to było bardzo dawno.
Wytłumaczenia dla przyrządzania herbaty w taki czy inny sposób nie umiem znaleźć, bo chyba byłem wtedy chory.
Kocie, te freski i jeszcze parę innych rzeczy dowodzą, że oligarchia to ustrój doskonały, a demokracja jest jej karykaturą. Już Platon…