Majowe rozczarowanie

pt., 17 maja 2013, 19:51

Bobik był wściekły. Tak się cieszył na spotkanie z wiosną, robił pracochłonne przygotowania, poszedł nawet do fryzjera, choć szczerze tego nie znosił, a ona po prostu nie przyszła. Bez wyjaśnień, bez dania racji, bez najmniejszego „przepraszam” – ot, tak.
– Czuję się zrobiony w konia – poskarżył się Labradorce – a jest to dla psa pewien dyshonor. Nie, żebym miał coś przeciw koniom, ale nie mogę ukryć, że pieska tożsamość odpowiada mi najbardziej i nie życzę sobie, żeby mi ją bez powodu rozmywano.
– A ta wiosna to pierwszy raz taki numer ci wycięła? – zainteresowała się Labradorka.
– Nooo… nie pierwszy – burknął z ociąganiem szczeniak.
– No to już się powinieneś przyzwyczaić – skonstatowała bezlitośnie sąsiadka.
– Wcale się nie przyzwyczaiłem! – krzyknął z rozżaleniem Bobik. – Za każdym razem cierpię i jestem na nią okropnie zły. Jak ona mi tak będzie robić, to się zemszczę i w końcu za którymś razem ja się nie stawię na spotkanie!
– Hmm… Może zastanów się, co ty z tego będziesz miał – poradziła Labradorka.
– Niewiele – przyznał Bobik po dogłębnym zastanowieniu. – No dobrze, prawdę mówiąc, to w ogóle nie widzę, co miałbym z tego mieć. Ale może kryją się w tym jakieś przyjemności, których jeszcze nie znam i przez to nie umiem sobie ich wyobrazić? Nieraz słyszałem od innych psów, zwłaszcza tych mniejszych, że zemsta jest rozkoszą.
– Owszem, coś w tym jest – potwierdziła Labradorka. – Te małe psy w pewien sposób rację mają. Zemsta jest rozkoszą durniów.